dorotafrancis
13.06.04, 21:46
witam,
Moja corka we wtorek bedzie miala 6 tygodni. W piatek (9 dni temu) na buzi
dziecka pojawily sie krostki. Poczatkowo nie panikowalam, ale z dnia na dzien
krostek bylo wiecej i wiecej. Mieszkam w Anglii. We wtorek probowalam
zobaczyc mojego GP, ale powiedziano mi ze zaden z lekarzy nie ma czasu i moja
corke widziala pielegniarka. Do tego czasu wysypka byla juz na calej buzi, na
glowie (pod wlosami), na ramionkach i lokciach. Pielegniarka powiedzialaze
moze bc to potowka albo alergia albo wirus a moze ospa... Powiedziala, zeby
obserwowac jak sie sprawa rozwinie. Nie bylam usatysfakcjowana "diagnoza" ale
nie pozostalo mi nic jak czekac. W czwartek wieczorem zdecydowalismy wraz z
mezem, ze pojedziemy do szpitala na izbe przyjec, bo to jedyna mozliwosc
zzbadania dziecka przez pediatre. Po okolo 2 godzinach czekania pediatra
stwierdzil, ze to na pewno nie ospa, nie potowka, nie wirus, nie alergia.
Zapytalam wiec co. Powiedziano mi, ze to jedna z wysypek, ktore nimowleta
maja, ze to dosc czeste i zeby nic z tym nie robic i ze samo przejdzie. Nie
przechodzi!!! Jest gorzej z dnia na dzien. Buzia nadal wysypana (wyglada to
troche jak tradzik mlodzienczy, ale pryszcze nie maja ropnych, bialych
koncowek), szyja, plecy, ramiona i klatka piersiowa. Czasami jest to bardzo
czerwone, czasami koloru skory. Nie wiem co z tym robic i co to wlasciwie
jest. Mam wrazenie, ze daje to dziecku pewien dyskomfort, yc moze swedzenie.
Zaczynam sie powaznie martwic. Dodam tylko, ze karmie piersia i jestem na
diecie. Jak moge pomoc mojej dzidz? Bardzo prosze o pomoc.
Z gory dziekuje.