Przede wszystkim niebiosom jestem wdzieczna za to, ze istenieje to forum

Jestem swieza mama 8-dniowego chlopca.
Tez, jak pewnie wiekszosc z Was, sadzilam, ze kp bedzie jak z obrazka. No nie jest. Mam wklesle brodawki, wiec karmienie boli straszliwie. W szpitalu jeszcze zaczelismy dokarmiac, bo okazalo sie, ze nie mam pokarmu. Od tamtej pory maly jedzie glownie na mm, ale pokarm sie pojawil, sporo, ale nie dosc, zeby wystarczylo (mam z obu piersi po 40 min na medeli max 50-60ml).
Wymyslilam sobie, ze karmic go mieszanka mm i mojego mleka. Udalo sie to komus?
Jest jednak jeszcze jednak sprawa-dieta matki karmiacej. Nasza polozna twierdzi, ze nie ma zadnej diety, polozna mojej kolezanki, ktora ma sybka w wieku mojego Jasia dala jej ksiazeczke z bardzo scislymi wytycznymi. Za nic nie chce na swoim dziecku eksperymentowac, zjesc czegosc niechcacy i potem patrzec jak cierpi. Jesli wiec moge mu swoim pokarmem zrobic krzywde, to gra niewarta swieczki. Jakie sa Wasze doswiadczenia w tym temacie?
Jeszcze raz witam serdecznie i mam nadzieje, ze bede mogla tutaj zostac.