Dziewczyny,
1 marca wróciłam do pracy. Synek super to zniósł, pokochał nianię a i mąż dużo, dużo bardziej się zaangażował w opiekę nad nim i obyło się beż żadnych utrudnień.
Wczoraj okazało się, że za miesiąc muszę lecieć na drugi koniec świata (Bangladesz) na około 2 tyg. Synek będzie miał 10 mcy. I teraz moje pytania: jak zniesie to tak małe dziecko? Czy odczuje mój brak lub odzwyczai się ode mnie przez te 2 tyg? Czy to możliwe, że po takim czasie będzie czuł do mnie dystans? Czy któraś z Was zostawiła dziecko na tak długo? Dodam, że będę miała ograniczony kontakt przez ten czas, może uda mi się złapać ich na skypie, ale nie wiem jak będzie z Internetem i dochodzi różnica czasu ( chyba 5-6h). Plus będę tam na spotkaniach od rana do wieczora. Ciężko mi go zostawić, bo przed powrotem do pracy nie zostawiałam go z nikim.
Druga sprawa, z kim zostawić dziecko? Czy mąż i niania? Niania w dzień, a mąż wieczór i noc? Do tego mam mnóstwo obaw, mąż w nocy śpi jak kamień i ciężko by mu było być tylko z nim bez żadnego zmiennika. Opcja druga to wysłanie męża z małym do moich rodziców. Moja mama na pewno sobie poradzi z małym, tylko potrzebuje pomocy bo jest po operacji kręgosłupa. Mąż sobie też odpocznie wieczorem, jak mama go zmieni. Tylko, że synek nie jest związany z dziadkami, bo choć są kochani to widzi ich średnio raz w miesiącu, z powodu odległości. Plusem jest to, że mąż jest do maja-czerwca na zwolnieniu więc większość opieki nad małym na pewno przejmie.
Doradźcie coś