Dziewczyny napiszcie mi co jest złego w tym, że mamusie założą czapę noworodkowi/niemowlakowi zimą czy nawet jesienią lub wiosną?
Czy takie niemowlę / noworodek będzie miał przegrzany mózg i nie będzie się rozwijać?
Bo tak krzyczycie i wyśmiewacie kobiety które dzieciom czapy nakładają.
Mnie nie obchodzi czy sąsiadka nakłada dziecku czapkę latem, a o zimie już nie wspomnę. Nie zamierzam jej pouczać, czy też się z niej naśmiewać. To jej sprawa. Dziecko jej jest pogodne, nawet z przewiewną czapeczką latem, rozwija się dobrze więc ta czapa jej dziecku krzywdy nie robi.
Rodzę dziecko w listopadzie i chcę mu nałożyć czapkę taką "po kąpieli" niezależnie od temperatury. Gdy wcześniej rodziłam dzieci w takiej właśnie czapie mi je przynosili po kąpieli od razu po porodzie.
Więc eMamusie przekonajcie mnie bym nie nakładała takiej czapki dziecku bo....i tu proszę argumenty... jak zaszkodzę dziecku, co mu się stanie, zachoruje? będzie miało potówki na głowie? będzie cierpieć przez tą czapeczkę? Bo jeśli to nie będzie miało znaczenia i nie wpłynie na jego rozwój/samopoczucie to po co te krzyki?
Jeśli chodzi o pytanie: czy ty będziesz miała czapkę? Nie, ale mam gęste włosy które trochę mi głowę grzeją

, za to mój łysy wujek czapę nakłada już w październiku bo mu zimno w głowę. Także argumenty, że ty nie masz czapy to łysy noworodek też tej czapy nie musi mieć odrzucam od razu.
Ale chętnie poznam Wasze zdanie na temat "absolutnego nienakładania dzieciom czapek".
Dodam, że moje szkolne dzieci nosiły czapy jesień/zimę wiosnę bodajże do lat 3, grubość czapek była uzależniona od temperatury. Teraz noszą jesienną czapkę przez całą zimę. Latem noszą czapkę z daszkiem by chronić głowę przed słońcem. Wiosna/jesień czapek nie noszą albo noszą te z daszkiem bardziej dla ozdoby. Rozwijają się dobrze, prawie w ogóle mi nie chorowały. Także ta czapa noszona do 3 lat w jesień/zimę/wiosnę mózgu im nie przegrzała.