Jak to jest i dlaczego? Chodzi o usypianie i spanie z mamą, a z tatą. Śpimy w zasadzie w jednym grajdole, młody bardziej ze mną, starsza bardziej z tatą. No i taka magia, że jak młody śpi w nocy z małżonem, to śpi ciurkiem ze 3 godziny, budzi się potem ewidentnie z głodu. A jak śpi ze mną, to dręczy mnie skubany potwór jeden po kilkanaście razy w nocy, i tak od 4 miesięcy. Zdarzają mu się nawet wybudzenia do żywego i np godzinna przerwa w spaniu. Pacyfikacja wtedy przebiega różnie, raz małżon da radę, raz ja dopchnę mlekiem.
Ale o co chodzi z tym kamiennym snem z tatą? Czy sam fakt braku mleka u taty tak działa?

czy jakaś inna jeszcze magia jest to? Podpowiedzcie dziołchy roztropne!
Oczywiście odpalam młodego małżowi kiedy mogę i dla odmiany wysypiamy się wszyscy, ze mną włącznie