nika251 12.09.04, 09:30 Po czym poznać czy dziecko nie jest przypadkiem złamane? widac to od razu czy dopiero pózniej są tego konsekwencje? prosze o odpowiedż. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ja_goda Re: Złamane dziecko 12.09.04, 09:37 W jakim sensie zlamane? Cale na pol, czy reka, noga? Odpowiedz Link Zgłoś
nika251 Re: Złamane dziecko 12.09.04, 10:12 Chodzi mi o przełamanie dziecka jak to się objawia? Czy można przełamać dziecko tylko do tyłu czy również do przodu?????? Odpowiedz Link Zgłoś
lch74 Re: Złamane dziecko 12.09.04, 10:39 Co masz na myśli mówiąc: "przełamanie" Czyżby słynne opowieści teściowej? Pozdrówki Odpowiedz Link Zgłoś
moniapuk Re: Złamane dziecko 12.09.04, 10:37 To co takiego sie stało ? upadło dziecko czy co? jesli tak to nie powinna Pani pytac sie o to na forum tylko natychmiast leciec do lekarza z dzieckiem zeby ktos je obejzał mysle ze jest to zbyt powazne by siedziec i czekac na jakies objawy czy złamane czy nie dziecko jest najwazniejsze w tym momencie. Odpowiedz Link Zgłoś
nika251 Re: Złamane dziecko 12.09.04, 10:52 Dziecko nigdy mi nie upadło. Rusza wszystkimi kończynami tylko nie chce leżeć płasko(ma 2 miesiące) ani być noszonym w pozycji poziomej bardzo przy tym płacze. Jak jest noszony pionowo to jest wszystko porządku tak samo jak siedzi w foteliku samochodowym. Dlatego zaczęłam się zastanawiać czy wszystko jest porządku z jego kręgosłupem . Może wcześniej jak był mniejszy został niefortunnie za bardzo przegięty? Dlatego chciałabym się zapytać czy uraz kręgosłupa u takiego dziecka jest widoczny od razu i jak się objawia czy może widać to dopiero z czasem? Odpowiedz Link Zgłoś
smutnazona Re: Złamane dziecko 12.09.04, 10:55 oj nie komentuje............ moj syn tez sie zloscil w pozycji poziomej Odpowiedz Link Zgłoś
kamus74 Re: Złamane dziecko 12.09.04, 13:05 Możesz być spokojna. Dzieci dojrzewają do pewnych pozycji. Mój maluch (ma 6.5 mca) buntował się należenia na brzuszku przez czas dłuższy niż kilka minut, a teraz jakby nie siedział czy leżał - ląduje na brzuszku. Gdyby u Twojego maluszka było coś nie tak z kręgosłupem, to na pewno nie dałby się posadzić w foteliku, czy w innej pozycji. Wiem, że przynajmniej do 3 mca za bardzo się panikuje (sama to przeszłam), ale bądź spokojna! Gdy coś będzie z maluszkiem nie tak, na pewno Ci o tym po swojemu powie Pozdrawiam, Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
jagnisia5 Re: Złamane dziecko 12.09.04, 13:33 Witam, nasz synek nie znosił pozycji "na wznak", był nawet problem z wożeniem go w wózku (od razu włączał syrenę . Kochał leżenie na brzuchu i zasypiał tylko w tej pozycji. Uwaga na noszenie dziecka w pozycji pionowej! My tak nosiliśmy naszego malucha i skutki mamy do dziś : asymetria - musimy rehabilitować PS. Zapomnij o tzw. "przełamaniu" - gdy spytałam lekarza, co ten "termin" oznacza, uśmiał się i powiedzial, że nie ma czegoś takiego... Odpowiedz Link Zgłoś
marek1305 Re: Złamane dziecko 14.09.04, 21:21 > Uwaga na noszenie dziecka w pozycji pionowej! My tak nosiliśmy naszego malucha > i skutki mamy do dziś : asymetria - musimy rehabilitować Co to jest ta asymetria,czym sie objawia ? Odpowiedz Link Zgłoś
agniecha17 Re: Złamane dziecko 15.09.04, 16:22 Prosze napisz coś więcej, moja 2 msc dzidzia uwielbia być noszona w pionie przytulona do piersi - tylko tak usypia....Czy to naprawdę może mu szkodzić???? Odpowiedz Link Zgłoś
mamamona Re: Złamane dziecko 21.09.04, 09:38 jagnisia5 napisała: > Witam, > nasz synek nie znosił pozycji "na wznak", był nawet problem z wożeniem go w > wózku (od razu włączał syrenę . Kochał leżenie na brzuchu i zasypiał tylko w > > tej pozycji. > Uwaga na noszenie dziecka w pozycji pionowej! My tak nosiliśmy naszego malucha > i skutki mamy do dziś : asymetria - musimy rehabilitować > > PS. Zapomnij o tzw. "przełamaniu" - gdy spytałam lekarza, co ten "termin" > oznacza, uśmiał się i powiedzial, że nie ma czegoś takiego... Dziewczyny, skąd Wy sie urwałyście??? )) asymetria nie jest efektem noszenia w pionie, a niedojrzałości neurologicznej mózgu -więcej może wyjaśnić fachowiec. co to w ogóle za "przesądny" wątek?? zszokowałyście mnie swoją wiedzą pzdr Mona Odpowiedz Link Zgłoś
mamaaniolka Re: Złamane dziecko 12.09.04, 14:02 Jeszcze krociutko. My bardzo czesto nosilismy nasza coreczke w pozycji pionowej, to znaczy opierala sie na ramieniu jak na barze i nie ma asymetrii. Nie lubila byc noszona na wznak na rekach. Nie lubula tez lezec na wznak, tylko na brzuszku, tak jest nadal. Pozdrawiam i dolaczam do glosow innych: Twoje dziecko nie jest przelamane Ola Odpowiedz Link Zgłoś
dorota751 Re: Złamane dziecko 14.09.04, 12:19 złamane dziecko, czy jak ja to nazywam "przesunięte" - ciągle płacze. Mój to miał. Darl się od otwarcia oczu aż do zaśnięcia. Na początku myśleliśmy że to kolka, i nosiliśmy go na rękach dla uspokojenia, a to jeszcze gorzej. "Babka" z mojej wsi, która mu pomogła zabroniła kategorycznie noszenia w pozycji pionowej, mimo że lekarze ją zalecają do odbicia. Powiedziała, że dorosłemu też nie zawsze się odbija to i dziecku nie musi. Na szczęście nie doszło do żadnej asymetrii, jak pisała jedna z dziewczyn. Pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Re: Złamane dziecko 14.09.04, 22:26 dorota751 napisała: > złamane dziecko, czy jak ja to nazywam "przesunięte" - ciągle płacze. Mój to > miał. Darl się od otwarcia oczu aż do zaśnięcia. Na początku myśleliśmy że to > kolka, i nosiliśmy go na rękach dla uspokojenia, a to jeszcze gorzej. "Babka" z > > mojej wsi, która mu pomogła zabroniła kategorycznie noszenia w pozycji > pionowej, mimo że lekarze ją zalecają do odbicia. Powiedziała, że dorosłemu też > > nie zawsze się odbija to i dziecku nie musi. Na szczęście nie doszło do żadnej > asymetrii, jak pisała jedna z dziewczyn. > Pozdrawiam > Dorota Tzn co zrobiła ta "babka"? Popluła? Okadziła? Dziecko trzeba potrzymać do odbicia. Dorosły człowiek nie miewa kolek ani nie ulewa pokarmów. Lepiej słuchać lekarza niż "babki", czasy "Antków" dawno minęły, takie wsiowe znachorki mogą narobić więcej szkody niż pożytku. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dorota751 Re: Złamane dziecko 15.09.04, 09:22 nie napluła, nie okadziła. Widać że nie miałaś ze swoim dzieckiem takiego maratonu płaczu jak ja, że nie wypróbowałaś masy leków konwencjonalnych. Jak byś była w takiej sytuacji to z pewnością aby pomóc dziecku zdecydowałabyś się i na taki zabieg. Ja też nie wierzyłam i też się bałam a teraz jestem wdzięczna losowi za tę "babkę". Już kiedyś na forum wypowiadały się różne mamy na ten temat i potwierdziły że to pomaga. Dorota. Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Re: Złamane dziecko 15.09.04, 14:02 Ale CO pomaga???? Owszem wątek widziałam, nie wiem czy ten sam, dotyczył przemierzania i mnie przeraził. Zresztą nie tylko mnie. A maratonu - fakt, nie miałam. Moja Mała miała może dwa razy kolkę. Trudno powiedzieć, czy zdecydowałabym się na metody niekonwencjonalne, być może tak, o ile nie uznałabym, że mogą zaszkodzić dziecku. A różnorakie naciągania i wykręcania mogą. Więc pytam zupełnie poważnie - w jaki sposób owa pani pomogła? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dorota751 Re: Złamane dziecko 15.09.04, 14:19 Byłam przy tym cały czas i uwierz mi, że nie pozwoliłabym na coś co wyglądałoby niebezpieczenie. Ona tylko położyła małego na przewijaku i starała się dotknąć prawym łokciem do lewego kolana - było OK, natomiast lewy łokieć do prawego kolanka nie sięgał, więc tak długo ćwiczyła że się udało (chyba za trzecim razem), potem położyła go na brzuchu i prawą dłonią do lewej stopy i na odwrót. To naprawdę nic strasznego a pomaga. Jak zaczęłam temat z moją pediatrą to tylko ucięła :"no na tym to ja się nie znam więc nie będę z panią o tym rozmawiać" a przecież to nie żadna magia, żekłabym że to zwykła ortopedia. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Re: Złamane dziecko 15.09.04, 14:37 To było "przemierzanie", czyli "magiczna" metoda naszych babć i prababć. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale takie traktowanie dziecka mogło uszkodzić np. stawy biodrowe. A gdyby dziecko miało np dysplazję, nie chcę nawet mówić. W każdym razie konsekwencje mogły by być naprawdę poważne. Nie zdecydowałabym się na coś takiego. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kwiatkas Re: Złamane dziecko 20.09.04, 12:24 Zgadzam się że jak nic nie pomaga to trzeba metod niekonwencjonalnych i skoro dorota widziała że dziecku się nie dzieje krzywda to co w tym złego skoro POMOGŁO dziecku. Moje też było" schynięte" i nic kompletnie nic nie pomagała a dziecko całe dnie płakało. Ciekawa jestem co Ty aniael byś zrobiła gdyby nawet porady lekarskie nie dawały żadnego skutku.? Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Re: Złamane dziecko 20.09.04, 15:06 Jako pielęgniarka, na pewno NIGDY nie pozwoliłabym na żadne przemierzanie. Dorota jak przypuszczam nie zdawała sobie sprawy, jaką krzywdę może to wyrządzić dziecku. Co ja bym zrobiła? Próbowałabym pomóc doraźnie - masaże brzuszka, ciepłe okłady pod pępek, przyciskanie kolanek do brzuszka, kładzenie na brzuszku, suszarka ponoć też się sprawdza. Raczej unikałabym leków, używałam tylko Grippe Water, ewentualnie Vigantol, herbarkę koperkową. No i oczywiście szukałabym przyczyn kolki - bo to ona a nie żadne "obsunięcia" są przyczyną płaczu i niepokoju. Wydaje wam się, że "przemierzanie" pomogło, a pomógł prawdopodobnie przy tej okazji wykonany masaż brzuszka. Ludzie nie dajmy się zwariować, mamy 21 wiek!!! Ja jako dziecko miałam dysplazję stawu biodrowego, na szczęście miałam mądrą babcię, której jakoś do głowy nie przyszło mnie "przemierzać", brrr. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dorota751 Re: Złamane dziecko 20.09.04, 15:22 kwiatkas - dzięki za wsparcie. Żaden ze sposobów wspomnianych przez Ciebie aniael nie działał, ani inne polecane. Lekarz przepisał debridad, który uszkodził mięsień między przełykiem a żołądkiem i mały zaczął ulewać. Nawet z tą "pielęgniarską" wiedzą o zagrożeniach płynących z tego zabiegu, zdecydowałabym się na niego ponownie, choć nie mam Ci za złe Twoich słów krytyki, w końcu na tym forum chodzi o dyskusję. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia75 Re: Złamane dziecko 21.09.04, 09:06 aniael napisała: > Raczej unikałabym leków, używałam > > tylko Grippe Water, ewentualnie Vigantol, herbarkę koperkową. Ja się nie wtrącam do treści wątku tylko koleżankę poprawiam, bo się przejęzyczyła, a ktoś może wypróbować nowe działanie środka: NIE VIGANTOL TYLKO VIBURCOL!!!! Vigantol to witamina D3, której nie wolno przedawkować, a Viburcol to łagodny czopek homeopatyczny, działający rozkurczająco i lekko uspokajająco. ) Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Re: Złamane dziecko 21.09.04, 09:37 Masz rację Szyszunia, przepraszam Faktycznie, chodziło mi o Virbucol, a odnośnie Vigantolu - też może powodować kolkę, moja znajoma gdy zmieniła Vigantol na Wit D3 w tabletkach, kolki przeszły. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cannabisek Re: Złamane dziecko 20.09.04, 23:06 ciekawy temat. Z tego co ja wiem z rozmow z moja mama to metoda przemierzania byla czesto stosowana w czasach kiedy my bylismy mali. teraz malo kto to umie robic-lekarze i tp. nie stosuja tej metody, bo podejrzewam nikt ich tego nie uczy na studiach. sama bylam "przesunieta" majac kilka miesiecy-z opowiadan mamy-prawa girka do lewej raczki i td. pomaga, ale musi robic to ktos kto naprawde umie. nie zawsze lekarze maja racje a i oni swoimi metodami moga zrobic krzywde. takie jest moje skromne zdanie. gdyby moj maly byl przesuniety to nie wahalabym sie na ow krok. Odpowiedz Link Zgłoś
kwiatkas Re: Złamane dziecko 21.09.04, 14:40 Ja np. dzisiaj byłam z małym Adasiem u pani masażystki, bo od kilku dni było nie to samo dziecko, płakał cale dnie a nie były to kolki a ni nic innego bo wszystko po kolei sprawdzaliśmy a dziecko i tak płakało i było niespokojne. Lekarka kazała go układac pod kątem 30 stopni bo może mu pokarm "wraca" , ale i to na nic.A pani masazystka go "podotykała" i stwierdziła, że jest u nas to się mówi " schynięty i to nieźle". Smarowała go maścią specjalnie zrobioną żeby nie wyskoczyły dziecku krostki a potem owinęła jeszcze w okład z macierzanki i synuś jak nowo narodzony. Przecież te malutkie chrząstki mają prawo się przesuwać u takiego maleństwa i nie rozumiem dlaczego lekarze nie chca dostrzec tego problemu. Mój synek bardzo bardzo szybko rośnie w oczach i te chrząstki ma delikatne i bardziej narażone na uchybienia. A gdybym słuchała rad kilku nawet lekarzy to i tak by mu nikt nie pomógł bo oni nie wierza w te "schynięcia" a dziecko by się męczyło. Ja uważam że trzeba wierzyć we wszystko co nie szkodzi lecz pomaga dzidzi. Nawet i wiązanie czerwonych wstążeczek jeśli trzeba. Wiem że to głupie w XX wieku, ale na pewno nie szkodliwe Ja myśle że te mamy które równiez nie wierzą w schynięcia albo mają szczęście że ich dzieciom się to nie przytrafiło albo robią w pewien sposób krzywdę że nie pomagają dziecku. Acha dodam jeszcze że ostatnio dużo czytałam na temat szkodliwości obowiązkowych szczepionek dla dzieci i mimo iż stosunkowo jest mniej zachorowań na te choroby na które się dziecko szczepi niż skutków ubocznych które same te szczepionki powodują, a lekarze też bagatelizują problem. I gdyby nie to że sa obowiązkowe to bym nie dawała wszystkich bynajmniej obowiązkowych szczepień dziecku. Artkuły ganiące obowiązkowość szczepień opierały się na badaniach przeprowadzonych w USA no to tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
cyntia33 Re: Złamane dziecko 21.09.04, 15:22 Jasne że szczepionki nie są zdrowe , ale chyba chodzi o to, żeby wybrać mniejsze zło. Lepiej szczepić, narazić układ immunologiczny na mały wstrząs i zmagać się ze skutkami ubocznymi, niż mieć w kraju epidemię polio i dzieci połamane heine-mediną. Odpowiedz Link Zgłoś
iza_luiza Re: Złamane dziecko 21.09.04, 19:16 Mały wstrząs ?? Cyntia, nie wiesz jakie mogą być skutki uboczne szczepionek, poczytaj link: sonia.low.pl/sonia/ono/0a.htm Odpowiedz Link Zgłoś
gota Re: Złamane dziecko 21.09.04, 15:40 Czesc, U masazystki, czyli rozumiem u terapeutki z odpowiednim wyksztalceniem a nie u "babki" ze wsi (nic przeciwko wsi). Z przerazeniem czytam tego typu historie. O uraz bioder czy kregoslupa nie trudno u tak malego dziecka. Jeden zly ruch i dziecko moze zostac kaleka na cale zycie. A przeciez zyjemy w XXI wieku! Jestesmy wyksztalcone (mniej czy wiecej- czytac umiemy), mamy dostep do prasy, ksiazek, internetu. Mozemy dowiedziec sie, ze istnieja terapie niekonwencjonalne, opierajace sie jednak na solidnej wiedzy medycznej a nie na wierzeniach ludowych i po pomoc udac sie wlasnie do wyksztalconych terapeutow a nie do wsiowej znachorki. Dwa male wycinki: Osteopatia czaszkowa jest szczególnie skuteczna w przypadku dzieci, potrafi bowiem łagodzić traumatyczne skutki narodzin. Może pomóc przy następujących dolegliwościach: kolka, ciągły płacz, niepokój, skrzywienie kręgosłupa, zapalenie ucha środkowego, trudności z oddychaniem, trudności z uczeniem się, nadpobudliwość, problemy z karmieniem dziecka. Osteopatia czaszkowa delikatne dotkniecie Sara i jej maz dlugo nie mogli sie uporac z kolka malej Jasmine. Wszystko zaczelo sie ok 3-4 tygodnia. Rano bylo spokojnie ale mala po poludniu stopniowo stawala sie coraz bardziej kaprysna, plakala non-stop z nozkami podciagnietymi do brzuszka i kopiac sporadycznie. Bol zdawal sie przychodzic falami osiagajac apogeum wczesnym wieczorem. Czesto Jasmine przestawala plakac dopiero po polnocy. Rodzice probowali wszystkiego co mozliwe. Lagodny masaz brzuszka wydawal sie nie skutkowac. Na zmiane zajmowali sie mala by jedno moglo miec chwile wytchnienia i odpoczac w spokoju. Pewnego razu ktos wspomnial im o osteopatii-o tym, ze jest skuteczna w wielu przypadkach kolki-szczegolnie u dzieci ktore maja za soba traumatyczne narodziny. Jasmine przyszla na swiat z pomoca proznociagu. Na dodatek miala pepowine owinieta wokol szyi. Postanowili sprobowac. Jasmine miala wtedy 6 tyg. Osteopata poczatkowo stosowal terapie podczas karmienia malej- dotykajac delikatnie jej glowki i karku, nastepnie plecow i brzuszka. Jasmine byla podczas terapii bardzo spokojna i zrelaksowana. Poniewaz dzieci wyrastaja z kolki trudno w 100% stwierdzic, ze w przypadku Jasmine osteopatia byla skuteczna jednak zdaniem rodzicow juz po pierwszym spotkaniu Jasmine plakala mniej i pozwalala sie latwiej uspokoic. Kolka skonczyla sie po 4 tyg od mometu pierwszej wizyty. Gabriele-specjalista osteopatii wyjasnia: Jasmine byla typowym przypadkiem dziecka z kolka potraumatyczna. W wyniku uzycia proznociagu nastepuje kompresja tkanki (a wiec i nerwow) nie mogacej pozniej w naturalny sposob powrocic do pierwotnej formy. Jesli ma to miejsce dziecko moze odczuwac fizyczny bol ktorego powodem jest np sztywnosc karku. Ma to swoje zrodlo w naruszeniu formy nerwow biegnacych od glowy poprzez szyje ku jamie brzusznej. Rowniez sztuczne wywolanie czy przyspieszenie porodu sprawi, ze akcja serca u dziecka jest na tyle przyspieszona, ze spowoduje to nadmierne przeciazenie systemu nerwowego. Takie dziecko bedzie zwykle bardzo spiete i rozdraznione co spowoduje problemy ze snem, trawieniem itd. W przypadku dzieci takich jak Jasmine probujemy delikatnie manipulowac glowka i szyja tak aby przywrocic im dawna funkcje, usprawnic uklad ruchowy calego ciala i sharmonizowac system nerwowy. Usuwamy rowniez napiecie nagromadzone w okolicy jamy brzusznej stosujac przy tym minimalny nacisk. Osteopatia ma na celu regulacje ukladu miesniowo-kostnego. Specjalista potrzebuje ogromnego wyczucia w palcach aby odkryc ktora sfera jest napieta ok. nie byly moze takie male. Znalazlam rowniez wiele informacji w jez. niemieckim, jesli kogos to interesuje. Po angielsku jest pewnie jeszcze wiecej. W wyszukiwarce nalezy wpisac Cranio i juz jest. pozdrawiam- gota Odpowiedz Link Zgłoś
iza_luiza Re: Złamane dziecko 21.09.04, 19:18 Jest polska strona o osteopatii czaszkowej, czyli terapii czaszkowo-krzyżowej: www.craniosacral.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
osmag Re: Złamane dziecko 21.09.04, 19:08 Trzeba bardzo uważać na manipulacje zwłaszcza w okolicach kręgosłupa , bo potem my fizjoterapeuci mamy "dzięki" takim "babkom" pracę.Można nawet doprowadzić do niedowładu. Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Re: Złamane dziecko 22.09.04, 12:31 No, nareszcie jakieś głosy rozsądku, bo już myślałam, że się obudziłam w XIX w )) Odpowiedz Link Zgłoś