Siedzę na tym macierzyńskim, więc zaglądam na forum często i ponieważ 90% wątków jest o śnie, z braku laku, zaczęłam czytać

Koncepcja czasów czuwania wydaje mi się sensowna, ale naszła mnie taka refleksja, na przykładzie własnym. Więc się podzielę, a co! Ku pokrzepieniu serc umordowanych matek i zobrazowaniu, że dziecie różnią się między sobą i nie ma jednego modelu cyklu dnia pasującego każdemu dziecku.
Starsza (obecnie siedmioletnia) córka jak pamiętam bardzo szybko zaczęła spać bardzo mało w ciągu dnia. Do tego sama się sobą zająć nie umiała, więc pierwsze pół roku jej życia wspominam ciężko (potem wróciłam do pracy i mordować z dzieckiem zaczęła się niania). Trzeba ją było nosić, pokazywać świat, machać zabawkami, lulać do snu w ciągu dnia godzinami żeby zasnęła na 15 min. Poza tym była super pogodnym dzieckiem, niemarudnym, bezkolkowym, bezalergicznym, do rany przyłóż. W nocy dopóki była na piersi budziła się dwa - trzy razy i spała do ósmej (po opatentowaniu przez małżonka sposobu na spanie rano - wywożenie dziecia w wózku do ciemnej łazienki po karmieniu o 3-4 rano). Po przejściu na mm (6 m-c) jedna pobudka na butelkę do roku życia, potem spanie ciurkiem. Na noc zasypiała sama w łóżeczku, bez smoczka, bez bujania. Jak miała półtora roku z dnia na dzień jej się odwidziało i po dwóch tygodniach walki o spanie w łóżeczku poddaliśmy się i wylądowała u nas w łóżku, z którego wyszła jak miała ponad 4 lata. Czy uważałam, że coś z nią i jej snem jest nie tak? Nie

Uznałam, że trafił mi się nieśpiący, niezmordowany egzemplarz i muszę wziąć to na klatę. Jak pamiętam to starałam się po prostu za nią podążać, błogosławiąc fakt, że mam męża, który może mnie zastąpić popołudniami w zabawianiu niezmordowanego małego potwora oraz ciesząc się wolnymi wieczorami.
Aktualnie mam na stanie prawie trzymiesięcznego syna i ten ma za to zupełnie inaczej. Jak mu się chce spać, to zasypia w każdej pozycji i wszędzie (na rękach w pionie, pod karuzelką, na macie, w wózku, w leżaczku, wszędzie

). Dla porządku staram się wyłapywać te momenty kiedy robi się senny żeby go odnieść do łóżeczka (mając nadzieję, że mu się potem łóżeczko będzie ze spaniem kojarzyć), ale często nie zdążam, bo zasypia znienacka, a nie wpatruję się w niego non stop. Karmię zawsze po obudzeniu się, a nie przed snem bo po spaniu jest ewidentnie głody, a przed spaniem nie zdążam

W tej chwili wypracowały mu się same cztery drzemki - pierwsze dwie między siódmą a jedenastą, trzecia na spacerze, czwarta po południu. Pierwsze dwie i czwarta trwają po 20-30 minut, trzecia na spacerze potrafi trwać nawet cztery godziny (nie, nie chodzę 4 godziny, wychodzę po starszynkę do szkoły, do piekarni, resztę dosypia w wózku w wiatrołapie). W nocy jest za to duuużo gorzej, bo zasypia koło 20stej, dociągamy z bólem do siódmej, budzi się na karmienie od 4-5 razy do pierdyliarda razy, reguły nie widzę żadnej. Czy uważam, że coś z jego snem jest nie tak? Nie

Widocznie taki egzemplarz się trafił tym razem. Jak mi zacznie za dwa tygodnie tak ładnie nie sypiać w dzień, to uznam, że okres promocyjny się skończył, od teraz będzie inaczej i już. I liczę się z tym, że będzie się budził w nocy przez najbliższe piętnaście lat

Nocki biorę na klatę, cieszę się luzem w ciągu dnia, błogosławię męża, który w weekendy przejmuje potwora o siódmej rano żebym mogła odsypiać do jedenastej.
Jakie z tego wyciągam wnioski? 1. Każde dziecko inne. 2. Trzeba podążać za swoim dzieckiem. 3. Trzeba brać specyfikę dziecka na klatę i się nie stresować, bo to nie pomaga ani matce ani dziecku. 4. Najczęściej z tego, co widzę na forum, jak dzieci śpią kiepsko w dzień, to dobrze w nocy i odwrotnie - trzeba doceniać co się ma

5. Najważniejszy - niemowlęctwo dziecia mija niewiarygodnie szybko, trzeba się nim cieszyć jednocześnie robiąc wszystko co zapewnia, że rodzic je przetrwa bez choroby psychicznej
A teraz idę spać, bo prawie 22:00 i mój mały gnom jak nic obudzi się zaraz na pierwsze karmienie nocne (a zasnął o 20stej) no i nie wiadomo ile razy jaśnie książę zechce matkę dręczyć w nocy i o której stwierdzi, że noc się skończyła i pora wstać. I kto powiedział, że życie na macierzyńskim to nuda i rutyna? Dobranoc!