Witajcie drogie Mamusie! Chciałam podzielić się z Wami moimi ostatnimi
przeżyciami z moją prawie 3-miesięczną córeczką. Wszystko zaczęło się w
piątek zaczął się płacz niewiadomego pochodzenia. Razem z mężem nie mogliśmy
jej uspokoić w żaden sposób, zazwyczaj coś pomagało, a teraz?, teraz płakała
przez 10 minut , a jak już się zmęczyła to przestawała na chwilkę, a potem
wszytsko od nowa.Tak było przez cały czas aż do następnego karmienia. Spała w
sumie niewiele bo kilka razy po 20-30 minut (góra!!!!)przy czym budziła się
zawsze z wielkim krzykiem. Przez te kilka ostatnich dni miała też problemy z
jedzeniem (od 3 tygodnia życia je Nutramigen)kiedy przychodziła pora
karmienia (po 3-4 godzinach, czasami aż burczało jej w brzuszku) kiedy
podawałam jej mleczko odmawiała ssania i języczkiem wypluwała smoka,
oczywiście przy tym był wielki płacz i dopiero kiedy znowu sobie popłakała i
się uspokoiła to jakimś podstępem dawaliśmy jej znowu butelkę, taka sama
sytuacja była z płynami niby chciała pić ale nie chciała jak dawaliśmy jej
butelkę

(( W końcu postanowiliśmy zmienić jej mleko ale to nic nie dało, bo
sytuacja była wciąż taka sama

(( przyczyna była gdzie indziej ale sami nie
wiedzieliśmy gdzie? Wczoraj wieczorem po tych wszystkich stoczonych bataliach
malutka już nawet sama usnęła w swoim łóżeczku o 22:00 i obudziła się dopiero
o 6:00, musiała być już naprawdę zmęczona...teraz raczej kiedy podaję jej już
butelkę to je ale co to było? może miałyście podobną sytuację? podzielcie
się!!!

Pozdrawiam Ania i Wiktoria (11 tg)