jola128
22.07.05, 10:59
Mam poważny dylemat.Mam 10 -cio miesięcznego synka i jak dziecko w tym wieku
jest cudowny zaczyna chodzić raczkuje bawi się ze mną niestety do południa
jest z babcią bo ja pracuję. Jak wracam to się bardzo cieszy noszę go ale nie
za dużo raczej chodzimy i sie bawimy. wszystko było ok. Od jakiegoś czasu mam
wrażenie że Piotruś zaczyn mną rzadzić jak czegoś nie dostanie to płacze albo
się złości wymachując rączkami. Wieczorem po kąpieli i po nakarmieniu zawsze
kładłam go do łóżeczka ale ostatnio jak tak roię to strasznie wrzeszczy. On
chce abym go nosiła ale wtedy nic nie zrobię. Wczoraj z mężem trochę
zignorowaliśmy płacz i tak siedział i wrzeszczał było mi ciężko ale chciałam
zobaczyć co zrobi dalej. Okazało się że Piotrek przekonał się że płaczem nic
nie wskóra i się uspokoił, wtedy mąż wziął go na ręce przeczytali baje
zasnął. Mam poprostu wyrzuty że jak on płacze wręcz histryzuje ja powinnam go
przytulić czy poczekać aż sie uspokoi. Moja tęsciow twierdzi ze to jest nie
ludzkie i ze dziecko nie powinno wogóle płakć a jeżeli płacze to tylko moja
wina. On ma wkońcu ponad 10 mies. i uważam ze powinien pomału poznawać pewne
reguły a dziecka w tym wieku można odróżnić płacz kiedy jest zmęczony a kiedy
poprostu wsciekły. Jestem trochę zdezorientowana. W