renata20
13.09.05, 06:36
No właśnie Ignaś postawił wczoraj swoje pierwsze kroczki. Cały wieczór
spacerował sobie od mamy do taty po pokoju. Odległośc około 5 metrów
pokonywał bezustanku przez godzinę, a ile było przy tym śmiechu! Do taty i
haha, do mamy i haha. Zaśmiewał się tak głośno, że aż dziadki przybiegli
sprawdzić co robimy dzidziusiowi. Najlepiej było jak zaczynał tracić
rownowagę, bo trzymał się sam siebie - a to koszulki, a to własnej główki, a
na pupie usiadł tylko raz i bardzo się zdziwił, że tak można. Niestety sam
się nie podniósł i przyraczkował prosić o pomoc w pionizacji (wstał trzymając
się mnie po prostu). A moje słoneczko dopiero za tydzień skończy 11 miesięcy.
Takiego mam syneczka! A jak u waszych dzieci z chodzeniem?