strasznie się boję jak to będzie, czy zniosę dzikie ryki mojego maleństwa.
Podtrzymajcie mnie proszę na duchu, napiszcie jak to było u was - ile czasu
plakało Wasze dziecko za pierwszym razem? Czy dużo razy budziło się w nocy?
Czy wtedy uśpić go jest trochę łatwiej czy wręcz przeciwnie? ile dni zajęł
Wam "reedukacja".
może któraś z Was miała też podobny problem; przuję a Mateuszem zajmuje się
moja mama. ciężko ją przekonać do nowej metody usypiania -ma swoje racje,
które są najlepsze

Czy samo uczenie spania w nocy przyniesie jakieś
efekty? CZy to ma sens? A może powinnam wziąż urlop, żeby pobyć z moim bąkiem
i w dzień?
plizzzz pocieszcie mnie i dodajcie otuchy.