Dodaj do ulubionych

Jak Wy dajecie sobie radę z domem...

26.07.06, 14:45
...jak mąż pracuje a wy same w domku i z dzieckiem? Ja już nie mam siły, co dzień to samo, sprzątanie, gotowanie, zero czasu dla siebie, mąż wraca póżno, owszem zajmie się trochę synkiem (7mc), ale ile nam tego dnia zostaje dla siebie jak wraco po 20... A zauważyłam że i przestaje mnie przytulac, mówić miłe słowa itd. a wszystko jest przelewane na synka... czasem już nie mam siły wstać z łózkasad Co mam robić żeby to zmienić?
Obserwuj wątek
    • mlodziutka11 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 14:56
      My sobie nie radzimy...smile Po prostu olałam wszystko, Jemy kanapki bo upał,
      Porządek... a co to jest. Co z tego,że poodkurzam jak zaraz w pośpiechu
      pałaszując biszkopta nakruszę. A mąż, może spróbuj mu coś podpowiedzieć. Ja
      mówię wq prost, że czuję się niekochana i kilka dni jest oki.
      • mmala6 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:06
        calkiem dobrze, tylko moj maz nie wraca o 20 tej ale ok 17tej.Rowny podzial
        obowiazkow, duze sprzatanie raz w tygodniu w weekend.Codziennie tylko
        zamiatamy,nastawiamy zmywarke czy pranie.Wszystko wymiennie (ja tez
        pracuje).Jak nie pracowalam, to mniejsze sprzatanie i gotowanie robilam przy
        asyscie Mateusza badz jak spal.
      • lilyfee Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:09
        Jakos mi sie udaje. Wstaje wczesnie i od rana zasuwam,jak corcia sie
        zdrzemnie,to mam troche czasu dla siebie. Zreszta mojego meza nie obchodzi,ze
        mala krzyczala caly dzien, ma byc wszystko tip-top i juz.
        • mmala6 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:21
          hmmm....fajny maz...wink
    • mathiola Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:09
      moj wychodzi rano, wraca w nocy, ja mam synka 4 lata i blizniaki 8 tyg.,
      pracuje w domu a jesli chodzi o prowadzenie domu... robie co naprawde musze.
      Prasowanie np. od wczoraj - polowe mam uprasowana smile
      • mika2024 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:21
        Jedno pocieszenie- nie jestem sama...jedno wiem na pewno- duuużżżo cierpliwości...bez tego ani rusz, ale przyznam że na początku miałam jej więcej, teraz szybko się denerwuje o byle co. Staram sie by obiad był codzień, ale chyba i z tego zrezygnuje, nie mam kiedy siąść na tyłkusad
        A jak z wyglądem Waszym, jak mąż na nie reaguje, są jakieś uwagi, macie czas by coś przy sobie zrobić...
        • lilyfee Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:30
          Bardzo o siebie dbam,robie to dla siebie,bo mojego meza przestalo obchodzic jak
          wygladam. Obiadki sa codziennie,sniadanka i kolacyjki tez. Wszystko
          posprzatane,nawet okruszka nie widac, poprane,wyprasowane,i jeszcze naturalnie
          musze znalezc czas na zabawe z corcia. Lubie takze poczytac ciekawa ksiazke.
          Staram sie nie zglupiec po prostu,bo przez mojego meza mogloby sie tak
          stac.Nauczylam sie jakos organizowac czas,aby na wszystko starczylo. A i tak
          cigle slysze krytyke.
          • babie_lato1 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 31.07.06, 23:02
            Jestem w szoku... Podziwiam... U mnie wszystko dokładnie na odwrót! Tyle że
            czytam - ale podczas karmienia, mały je non-stop, domem zajmuje się mąż, gotuje
            mama, sprzątamy tylko jak ktoś ma do nas przyjść i też nie do końca... Jak mama
            nie ugotuje obiadu, to go nie ma. Wyglądam beznadziejnie, że zaczyna już mi to
            przeszkadzać, ale tak przytyłam po ciąży, że nawet nie mam przyzwoitych ciuchów
            (w nic się nie mieszczę) i chodzę w takich "tymczasowych" - biorę na
            przeczekanie.
    • arctica1 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:25
      nie radze sobie i już zaczynam sie do tego stanu przyzwyczajać. Mam dom o
      powierzchni 190m do tego duży ogródek, mąż pracuje ja również. Czasem marzę o
      tym zeby mieć małe trzypokojowe mieszkanko ale za to czyste i zadbane. wracam z
      pracy 0 16:30 zajmuję sie synkiem o 18 przychodzi mąż to wtedy mogę coś
      przygotować do jedzenia, o 20:30 jak młody zaśnie to wtedy mam czas zeby coś
      zrobić w domu pranie prasowanie itp. Czas dla siebie ? może kiedyś..... smile
      • blesa1 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:42
        Nie sprzątam. Nie prasuję. Nie gotuję (bo upał). Pierze pralka, wiesza mąż.
        Zmywa zmywarka. Zajmuję się Dzieckiem całymi dniami. Mąż na moją prośbę zjada
        obiad w pracy, a jak nawet uda mi sie coś ugotować to bierze sobie z domu
        następnego dnia gotowy obiadek i nie musi kupować. Na szczęście każe mi to
        olewać. Ostatnio wyrwał mi z rąk odkurzacz. Myślałam że sam chce odkurzyć. Ale
        nie - wrzucił go do garderoby i powiedział że jest na to za gorąco i nie
        będziemy niewolnikami we własnym domu. A jak komuś się nie podoba to wara. Ja
        mam trochę hopla na punkcie czystości, ale powoli zaczynam przyznawać mu rację.
        Jakoś tak wolniej ten dzień mi zlatuje, więcej czasu mam dla Dziecka i mogę
        sobie poczytać forum albo aktualności na necie, nie wspomnę o tym że i sama
        troszkę ładniej wyglądam. Zostałam już niemal wyklęta przez co poniektórych z
        rodziny (mających obsesję na punkcie sterylności) ale mam to gdzieś. Nauczyłam
        się tego i nie żałuję. Muszę się jeszcze trochę podszkolić w odbijaniu piłki na
        przykre docinki. Ale wyrobię się niedługo i w tym. Cięty jęzor mam.
      • mika2024 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 15:45
        Kurcze, nie jest za wesoło, a pomaga Wam ktoś, np. mama, teściowa itd. Ja mieszkam z rodzicami to sobie wyobrażdzie(czemu pierzesz dwa razy na dzień, czemu to, tamto itp.) ja jakoś nie umiem sobie dać na luz i nie myśleć że to jest nie zrobione, a mąż nie zawsze to rozumie...może lepiej iśc do pracy?
    • szeszka Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 16:55
      Nie radzimy sobie.... wezwalam na pomoc mame na zmiane z tesciowa. Mezczyzni
      nawet jak rozumieja, to w pomocach domowych sredni z nich pozytek. Podziwiam
      Cie, ze sobie radzisz sama - dla mnie to nieosiagalne bohaterstwo.
      • asia.asz Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 17:06
        narazie jest tesciowa, a jak wyjedzie to bedziemy musieli sobie radzic.
        oboje pracujemy, ale mamy pewien plan:
        sobota - pranie (pralka), sprzatanie generalne, zakupy (targ, supermarket)
        niedziela- odpoczynek, prawdopodobnie gotowanie na caly tydzien (miesko w sloiki)
        pozostale dni - praca, a w domu tylko to co najwazniejsze, czas dla dziecka, a jak zasnie to pranie reczne i ogolne ogarniecie domku
        sprawdza sie, a nawet jak cos sie nie zrobi, to swiat sie nie zawali
    • ania2425 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 17:17
      sek w tym ze tez sobie nie radzimy smile) u mnie sytuacja jest odwrotna - to ja
      pracuje a maz na arzie siedzi w domu z dzieckiem (taka sytuacja na rynku
      pracy). a kiedy wracam do domu po 10 godzinach co zastaje?? to talny chaos!! i
      zamaiast spedzac reszte dnia z moim ukochanym dzieckiem musze
      najpierw "odgruzowac" dom. tez bywam wkurzona, zmeczona i mam dosc tego
      balaganu ktory na stale zagoscil w naszym domu. ale co zrobic? taka juz chyba
      nasza rola zeby pewne rzeczy dzwigac na wlasnych, i tylko wlasnych barkach smile)
      wiec glowa do gory - postaraj sie ustalic sobie dosc dokladnie harmonogram dnia
      i sprobuj sie go trzymac. chociaz wiem przy malym dziecku to b.trudne. ale
      pamietaj nie jestes sama z takim problemem smile) pozdr ania
    • lucerka Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 17:26
      Syn ma 6 m-cy a ja nie mam zadnych problemow rozkladem dnia i ciezko mi sobie
      wyobrazic, ze mozna je miec. Moze dziewczyny napiszecie jak, krok po kroku,
      wyglada Wasz rozklad i co jest slabym punktem?
      Zauwazylam tez, ze piszecie o dzieciach starszych...moze wiec wszystko jeszcze
      przede mna????
      • lejla7 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 17:55
        Hejka dołanczam sie do postu lucerki moj maly ma skonczone 5 m-c i jakos na
        wszystko mam czas Maz idzie do pracy na 7.30 i my spokojnie z miłoszkiem
        zaczynamy dziensmile Jak robie obiad to maly towarzyszy mi w kuchni lezy w wozku
        i sobie 'gadamy" biore go do tego pokoju w ktorym cos robie tez kładłam go na
        mate na podłodze teraz opanował sztuke pełzania do perfekcji wiec jak ide np
        wstawic pranie to wkladam go do kojca I jeszcze jedno jak maly spi w dzien to
        ja wtedy odpoczywam czytam ksiazke pije kawe itp bo przeciez mi tez sie cos
        nalezysmile mam jeszcze troche ułatwiona sprawe bo maz wraca z pracy o 15.30 i mam
        przytek z niego do mometu az właczy komputersmile))
    • gosika78 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 18:50
      Ja nie mam zbytnio problemów, może faktycznie jak córka będzie starsza, to się zacznie... Na razie ma 9 tygodni, zazwyczaj jest grzeczna i śpi ładnie w dzień, więc ja mam czas na zrobienie jedzenia (robię duuużo tak, że przez 3 dni jemy), ogarnięcie powierzchowne (duże sprzątanie w weekend we dwójkę) no i spokojnie mogę sobie chwilkę poczytać, czy w necie posiedzieć. Męczy mnie jedynie monotonia, ale z czasem myślę, że będzie lepiej. Pozdr
    • julia_gr Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 19:43
      No właśnie.... gdyby mi ktoś powiedział rok temu, kiedy byłam jeszcze w ciąży,
      że coś takiego mi się przytrafi i w dodatku dam sobie z tym radę chyba bym go
      wyśmiała. Otóż, w tym roku dokładnie w lutym, będąc w domu z malutkim dzieckiem
      (Julka miała wtedy 5 mies.)musiałam się wszystkiwgo nauczyc i dawac sobie ze
      wszystkim radę (a to wszystko dzięki mojej "kochanej babuni" - babcia mojego
      męża).Długo by o tym opowiadac- bo to bardzo długa historia. Mieszkam właśnie
      z "babcią" i mężem.
      I wyobraźcie sobie drogie mamy...... dzięki temu że moja babcia dostała
      strasznych "much w nosie"- musiałam się nauczyc gotowac, palic w piecu
      (mieszkamy na na wsi i dom opala się węglem), dawac psu jeśc, nie mówiąc o
      gotowaniu, prasowaniu, praniu, sprzątaniu. Dobrze, że pomagała mi trochę moja
      mama (popilnowała dziecka, gdy ja w tym czasie mogłam "odpoczywac"). Do dnia
      dzisiejszego nie mogę jej tego wybaczyc, mimo że mieszkamy w jednym domu. W
      skrócie powiem, że przez te prawie pół roku unikałyśmy się wzajemnie.
      Koszmar!!!! ale to tylko i wyłącznie jej wina...i jak ja mam jej teraz wybaczyc
      coś takiego....Julka miała zaledwie 5 mies.....ale kochająca babcia... prawda?
      a teraz mało jej na głowę nie wejdzie. Ach szkoda gadac. I widzicie można sobie
      ze wszystkim poradzic... ja się o tym przekonałam na własnej skórze.
      • matea4 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 19:54
        A ja sobie radzę. Mój mąż wychodzi o 5 rano i wraca pomiędzy 19 a 21. Jestem
        cały dzień sama z dwójką dzieci. Wstaję koło 6 rano. Na zakupy (większe)chodzę
        2 razy w tygodniu, piorę codzinnie dwie pralki, zmywam ręcznie 100 razy
        dziennie Codziennie jest obiad, posprzątane - o ile mozna mówić o posprzątaniu
        przy 7latku i 16 miesięczniaku, no i oczywiście wychodzimy na dwór 2 razy
        dziennie W ciągu roku szkolnego pomagam w odrabianiu lekcji strszemu synowi.W
        sobotę robię generalne porządki tez sama bo mąż w pracy.Grunt to organizacja.
        Jak miałam jedno dziecko szczególnie gdy był niemowlakiem zawsze był bajzel.
        W tym roku mam zamiar iść na studia z zrobić prawko.
        Pozdrawiam
        • anulaaa Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 22:29
          nie wiem co ci doradzić bo..sama nie mam z tymproblemu
          mąż pracuje od 10-18 więc praktycznie jestem cały dzień sama
          wstaję koło 9,pię herbatkę i jem śniadanie,wyprawiam męża do pracy i karmię mała
          potem idę z nią na spacer i robie mniejsze zakupy(raz w mcu większe)
          po powrocie karmię mała i jak się bawi sprzątam itp(pranie,gotowanie i reszta)
          jak mała zasypia po obiadku to mam chwilę(1-2godz.) dla siebie(książka,ninternet
          itp)
          potem mąż wraca,jemy obiadek,ja się kapię on się w tym czasie zajmuje małą i
          potem ją kąpiemy
          po 21mam czas dla siebie bo staram się żeby nie miećjuz nic wieczorem na
          głowie(np sprzątania)
          aha-moja cra jest bardzo absorbującym dzieckiem-non stop muszę przyniej być
          dlaetego towarzyszy mi przy sprzataniu itpsmile)
          nie powiem-czasami jest ciżeko ale generalnie nie mogę narzekaćsmile
          • anulaaa psps 26.07.06, 22:33
            mieliśmy kryzys z męzem bo rzeczywisce widziałam tylko mała i zapomniałam o nim
            ale...
            wszystko się unormowało i znowu jesteśmy szczęśliwismile
            no ale ja z tych co to może nie muszą być wypicowane ale pierwsze co robię po
            wstaniu z łóżka to makijaćwink nie dla niego-dla siebiebig_grin
            no i dobrze,żeby facet widział,że kobieta jest nie tlyko matką ale także kobietą!smile
            • madziaz Re: psps 26.07.06, 22:49
              Nie mam specjalnie dużych problemów, chociaż posprzątane i wyprasowane jest nie
              bardzo. Odkurza mąż, ale ja muszę po nim poprawiać, bo odkurza tzw. rynek.
              Generalnie jedno spanie małej staram się przeznaczać dla siebie (np. dziś
              polakierowałam wszystkie paznokcie i poćwiczyłam) a często zamiast spaceru
              wystawiam ją w nosidle na balkon. Czytam i robię na drutach na ławce w parku.
              Ale chodzę spać ok. 23,00 i wstaję z dzieckiem ok. 6,00 (czyli tak, jakbym
              chodziła do firmy). Czasem w ciągu dnia podłapię godzinkę drzemki. Od kilku dni
              zapisuję karmienia i spanie dziecka i wszystko jest bardziej przewidywalne. Po
              drobne zakupy wysyłam syna (10 lat) a grubsze 1raz/tydz.
    • jzabro Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem 26.07.06, 23:01
      Przez 5 dni jestem w domu sama z synem, teraz już dwulatkiem. Przychodzę z
      pracy, gotuję obiad, jemy, a potem idziemy na podwórko do 20.00 (głównie
      piaskownica, ale też zakupy), wieczorem pranie. Sprzątanie w weekend z mężem. W
      domu wszędzie panosza się zabawki. I nam z tym dobrzesmile
    • lenka_style Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 26.07.06, 23:18
      średnio sobie radzę, ale jakoś mi to nie przeszkadza
      mąż bardzo mi pomaga, wraca przed 18.00, wtedy już córcia jest cała na jego
      głowie, a ja siadam do komputera (do pracy)
      dużo mi ostatnio pomaga też mama, dogląda małą w dzień, a ja mogę np. zrobić
      obiad (codziennie musi być - ale to nie mąż żąda, tylko ja chcę)
      ogólnie czasem się drę, ale staram się coraz mniej przejmować
      prasuję w nocy
      mąż stuka się w głowę, bo on może chodzić w pogniecionym
      • justyna1310 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 10:34
        Raczej kiepsko, ale coraz mniej mi to przeszkadza... Mam dwoje dzieci, więc
        kiedy chcę zająć się domem lub np. zerknąć na forum, to mam wyrzuty, że starszy
        synek sam się bawi lub ogląda bajki(mała wtedy śpi). A mąż chodzi w pogniecionym
        - na szczęście ma pracę niewymagającą krawatówsmile
        Ostatnio zauważyłam, że wolę raz na kilka dni zrobić porządne sprzątanie niż
        codziennie po trochu pucować bez widocznego efektu. A poza tym większy bałagan
        jest w stanie zauważyć (i zwalczyć) mój mąż,bo małe śmietki mu nie przeszkadzają...
        • mika2024 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 11:16
          A jak wasi mężowie, przytulają was, mowią miłe słowa, jak spędzacie razem weekendy? Ja mam doła, mój mąż oddala się ode mnie, nie przytula i wogóle nie jest wesoło, właśnie się pokłóciliśmy no i on wyszedł do pracy, jak zwykle mam popsuty humor na cały dzień, znowu wraca o 20. Jak mam to zmienić, niedługo wpadnę w jakąś deprechę, pocieszcie mnie, proszęcrying
          • ania2425 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 11:32
            hej Mika, nie wiem czy cie pociesze ale u nas jest podobnie. klocimy sie
            znacznie wiecej niz zanim pojawilo sie dziecko. i zamiast zblizyc sie do siebie
            mam wrazenie ze nigdy wczesniej nie bylismy tak daleko. moj maz tylko czeka na
            okazje zeby wyskoczyc z kumplami na piwo - odreagowac jak on to nazywa...jak
            mloda zasnie to wlacza kompa i znika w swoim swiecie na caly wieczor. nie mamy
            nawet okazji zeby pogadac tak jak kiedys, a moze to ja zrobilam sie taka
            monotematyczna. moze to moja wina, wiem ze dziecko stalo sie teraz calym moim
            swiatem i maz zszedl jakby na dalszy plan...sama nie wiem co robic zeby jakos
            polepszyc nasze stosunki. u nas dochodzi jeszcze to ze tylko ja pracuje a on
            aktualnie bez pracy opiekuje sie w domu dzieckiem i jak wracam to wklada mi ja
            w rece i najchetniej zapadlby sie pod ziemie na reszte wieczoru. ja juz chyba
            mam depreche sad(i nie iem jak to zminic zeby znowu bylo tak jak dawniej -
            zebysmy cieszyli sie wlasnym towarzystwem, mogli rozmawiac jak para przyjaciol
            a nie tylko: o ktorej Maja zrobila kupe, a kiedy tzreba zmienic pieluche a co
            jadla, a co trzeba kupic jej na jutro i koniec dnia.....
          • ekolasin Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 11:38
            U mnie teraz jest dobrze - ale trochę to wynika właśnie z równego podziału
            obowiązków - obydwoje pracujemy ( z małym jest niania) i w miarę równo
            zajmujemy się domem. Jak nie dajemy rady to wynajmujemy kogoś do sprzątania i
            prasowania. Albo jest bałagan ale mamy trochę czasu dla siebie. Ale co nam
            najbardziej pomogło - byliśmy tylko we dwoje na nartach. Mały miał niecały rok
            (teraz ma 1,5). Całe 8 dni. Przed nartami było już kiepsko ale wspólne
            spędzanie czasu tylko we dwoje bardzo nam przypomniało kim jesteśmy dla siebie.
            Teraz o to dbamy: siedzimy sobie wieczorem i rozmawiamy, albo idziemy na nocny
            seans (śpi u nas wtedy kuzynka)a za tydzień jedziemy na dwutygodniowe wakacje -
            Mały zostanie z babcią. Dopiero wtedy na nartach jak siedzieliśmy razem
            wieczorami w knajpkach był czas spokojnie porozmawiać i popatrzeć co się dzieje
            między nami. A działo się tak sobie - zresztą to znasz - praca, dziecko,
            zmęczenie i brak czasu - a my na ostatnim miejscu.
            Zaprowadziliśmy wspólny kalendarz - i z góry planujemy wspólne wieczory. A Mały
            nauczył się pokazywać jak tata całuje mamę. Jak jest lepiej między rodzicami to
            i jest lepiej dla dziecka. Jasne że czasem muszę znosic komentarze babć jak
            przyjadą z wizytą - bo za rzadko gotuję i prasuję itp. Bo mąż gotuje częściej
            niż ja. Bo mały je dużo gotowych dań a ja powinnam wstawać o 5 i skrobać
            marchewki. Bo się "obściskujemy przy dziecku a to nie wypada".
            ALe odpowiadam że Mały jest zdrowy i szczęśliwy, nam się układa - a reszta mnie
            nie obchodzi. Zyczę powodzenia - warto zainwestować w parę chwil dla siebie.
            Pozdrawiam!
            • mika2024 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 11:54
              Nasz synek ma prawie 8mc, ja nie pracuje, mąż za to jest w pracy od 11 do 20, może ja powinnam pójśc do pracy, może wtedy doceni czym jest prowadzenie domu i że to też w cale nielżejsza praca od jego, bo do tej pory to twierdzi że to jest mój obowiązek zrobienie obiadu, czy posprzątanie, że to nic trudnego..a jak mówię że kiedyś cię zostawię z tymi lekkimi robótkami domowymi to mowi że nie ma sprawy, że sobie poradzi, czuje się nie doceniona, zasówam cały dzień, a on tego i tak nie widzi, nie mam już siły dla synka, brak mi cierpliwości, coraz częściej proszę o pomoc mamę, bo wiem że dziecko to zaraz wyczuje, a to jeszcze pogorszy sytuację, tak bym chciała razem wyjechać razem na weekend ale nie będzie kto się miał zająć synkiem, marze o wyjeżdzie nad morze, ale nie moge na mówić męża, mamy blisko, możemy wyjechać na jeden dzień nawet z synkiem, ale on twierdzi że to strata pieniędzysad no i jak tu dalej funkconować , jak brak mi jakiej kolwiek motywaci, jestem już tym wszystkim zmęczona!!!
              • ania2425 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 12:08
                a chcesz wracac do pracy??
                bo ja szczerze zazdroszcze mamom ktore moga sobie pozwolic na siedzenie z
                dziecmi w domu...oj jak ja bym chciala byc teraz w domu z moja Maja sad((

                u mnie sytuacje chyba pogarsza moje ciagle niezadowolenie z tego ze musze
                pracowac, wracam w kiepskim humorze, jestem ciagle zdolowana i chyba mezowi juz
                sie nawet odechcialo mnie motywowac i pocieszac.
                • ania2425 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 12:11
                  a to ze faceci nie doceniaja prac domowych to prawda stara jak swiat. moj
                  ostatnio docenil bo od miesiaca siedzi w domu i zajmuje sie dzieckiem, gotuje,
                  troche sprzata i widzi jaka to meczaca robota.,..ma to swoje plusy smile)
    • mamamacinka Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 12:09
      ojej jak tak czytam wypowiedzi to prawie jak terror zupelnie jak w moim domu
      musi byc wszystko posprzatane pomyte jak by garnek sie obrazil ze lezy 3 dni w
      zlewie staram sie posprzatac tak by moc chodzic po mieszkaniu czyli jak sie o
      cos potkne to to podniose moj maz ma jakies omamy ale w teczas sam sprzata jest
      taki upal ze obiadow nie robie bo po co kto by to jadl a dziecko tez zajmuje
      troszke czasu ze w nocy prawie nie sypiam (moj synek zaczal obracac sie na
      brzuszek i trenuje to nawet przez sen po tem strasznie placze by Go
      odwrocic)wiec spie w dzien a mojego meza mam gdzies przeciez mamy rowno
      uprawnienie jak mu sie nei podoba to niech sam posprzata jak bedzie chlodniej to
      podzielimy sie obowiazkami i wszystko wroci do normy ja polowe On polowe...
    • zuzaleczka Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 12:59
      albo olejesz sprzatanie i rzeczy niepotrzebna, albo zorganizujesz sobie tak
      wszystko, aby podołać
      ja wróciałam do pracy jak mała miała 5 m-cy (dodam że była i jest strasznie
      absorbujaca, płaczliwa itd), mąz pracuje od rana do 20-21 + soboty, z małą
      siedziała (i siedzi nadal niania),tak że po powrocie z pracy musialam ogarnąc
      dom,obiad dla nas, obiad dla małej, zkaupy itd.
      Wygląda to tak:
      w sobote od rana bawiąc sie z małą, wstawoam pranie, cos tak zrobię, idziemy na
      duże zakupy + zaawa na dworze, wracamy i mała idzie spać na 2-3 godz. Ja wtedy
      wstawiem ogromny obiad (2-3 dania, jakies połączenia itd) tak, aby starczył do
      wtorku-środy. Potem robie wieczorem zupę od wtorku-srody do soboty.
      Dla malej gotuje na bierzaco co 2 dni.
      Jak gotuje mi sie obiad, ja wpadam w szał generelnego sprzatania. Zostawiam
      sobie łazienke na niedzielę.
      jak mala sie budzi, je, bawimy sie, idziemy na dwór i tak do wieczora (ew. jak
      sie ladnie zajmie to cos tam jeszcze dokonczę)
      W niedzielę zabawa, a jak mała pójdzie spać o sprzatam zaległą łazienkę, mogę
      cos tak dopichcić do tego obiadu zrobionego w sobotę.
      Po weekendzie mam całą lodówę jedzenia, obiadów itd.
      W tygodniu po powrocie z pracy robię co 2 dni obiad dla małej, jakąś tam
      przepierkę w ręku, jak mala uśnie myję codziennie podłogi.
      Wszystko da sie zrobić.
      trzeba dobrze kombinować i planować.
      Powodzeniasmile))))))))
    • siula5 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 13:16
      Ja jak mam czas to ugotuje a jak nie to praktycznie cały czas mój mąż gotuje,
      pozmywam jak mam czas itd itd... więcej obowiązków ma mój mąż, on rozumie że
      przy dziecku jest ciężko cokolwiek zrobić
    • adita7 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 13:27
      U mnie wyglada to tak. Jestem sama z dzieckiem, maz pracuje, wraca okolo 19.
      Dzielimy sie obowiazkami, on po pracy robi np. zakupy. Obiad je w pracy wiec ja
      gotuje tylko dla siebie (np. gotowane mieso - szybko i zdrowo), karmie piersia.
      Co do sprzatania to razem - raz w tygodniu w weekend. Prasowanie - on
      codziennie prasuje sobie koszule do pracy, ja nie prasuje nic bo nie mam takiej
      potrzeby. Pralka tez pierze sama a zmywarka zmywa. Nasza coreczka jest jeszcze
      malutka i w dzien tez ucina sobie spore drzemki. Mam wtedy czas dla siebie -
      ksiazka, film, net. Generalnie uwazam, ze od mezczyzn trzeba wymagac, prosic o
      pomoc. Ja z moim nie mam wiekszych problemow, czasami jak czego nie zrobi sam z
      siebie, to go wtedy prosze. Uwazam tez, ze szczesliwe dziecko to zadowolona
      matka (tak z grubsza smile, nie mozna za bardzo sie poswiecac dla tzw. domu,
      trzeba tez dbac i miec czas dla siebie, to procentuje. Troche mi zaczyna teraz
      dokuczac monotonnia i zamierzam zapisac sie na kurs salsy, dwa razy w tygodniu,
      wieczorami (wtedy maz bedzie z dzieckiem). Mam nadzieje, ze sie uda smile A
      jeszcze co do dbania o siebie. Dbam - ale glownie pielegnacja (maz lubi mnie
      bez makijazu smile, ogladamy razem wiadomosci, czytam. i jeszcze jedno - moje
      zdanie jest takie, ze mezczyzni wcale nie doceniaja tak bardzo tego, ze
      wszystko jest w domu na tip-top i ze zona sie poswieca, mysle, ze odrobina
      zdrowego egoizmu i myslenia o sobie czasem przynosi lepsze efekty, rowiez dla
      zwiazku. Tak wynika z moich obserwacji, chociaz pewnie sa wyjatki. Pozdrawiam
      • mika2024 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 14:59
        ...a jak mu powiedzieć, by zrozumiał że ja też potrzebuje przytulenia, jakiegos ciepła...a on wszystko przelewa na synka, całuje go przytula itd. ja musze wszystko siłą: przytul, daj całusa itp. zero coś od siebie...
        • adita7 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 17:14
          Mika, moze za bardzo sie przejmujesz tym, zeby w domu wszystko bylo idealnie,
          mieszkanie posprzatane, obiad zrobiony, dziecko zadowolone, maz zadowolony itp?
          A maz tak jak mowisz i tak tego nie docenia. Nie wiem co Ci poradzic, moze
          sprobuj porozmawiac z nim o tym jak Ty sie czujesz, bez pretensji, na
          spokojnie? Ze wkladasz w to wszystko duzo wysilku i robisz co mozesz i ze
          brakuje Ci jego uwagi, okazywania uczucia, docenienia, przytulenia? A moze
          sprobuj sama zorganizowac ten wyjazd nad morzem, tanim koszten, na prywatnej
          kwaterze, podczas gdy Twoja mama zaopiekuje sie dzieckiem tak, zebyscie mieli
          czas tylko dla siebie? A moze idz do pracy jesli czujesz taka potrzebe i znajdz
          opiekunke do dziecka? Pomyslow, zeby cos zmienic jest pewnie wiecej ...
          Pozdrawiam
          • asiamaciejka Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 21:40
            A ja zeby nie bylo klotni i nieporozumien dot. porzadkow w domu mam dziewczyne,
            ktora przychodzi raz w tygodniu generalnie posprzatac i poprasowac. goraco
            polecam! to nie jest az taki wielki wydatee - 40 zl a wolny czas mozemy spedzic
            noie na odkurzaniu w sobote, ale wspolnie - gdzies wyjsc czy pojechac nad wode.
            a najwazniejsze ze znikaja preteksty do klotni, bze maz zle pozmywal, a ja nie
            mam sily na prasowanie itp. wiem, ze w dzisiejszych czasach trzeba liczyc sie
            czesto z kazdym groszem, ale jesli mozecie sobie na to pozwolic, to naprawde
            pomyslcie o tym.
    • figrut Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 22:57
      Ja jestem w domu z dwójką maluchów i leniem-bałaganiarzem. Dwulatek przechodzi
      bunt dwulatka, czterolatek od 2,5 roku wpada kilka razy dziennie w histerie,
      niemąż akurat po umyciu podłogi łazi po mieszkaniu w butach z warsztatu
      samochodowego, rozlewa wodę wymieniając ją w akwarium, zostawia codziennie masę
      szklanych probówek z różnymi odczynnikami, rybią karmę i inne akcesoria
      akwariowe które koniecznie trzeba sprzątnąć przed dzieciakami - robię to ja.
      Codziennie nsterta naczyń do mycia - jak mi się chce, to myję wszystkie na raz,
      jak nie, to myję tylko aktualnie potrzebne, reszta czeka na moje chcenie. Pranie
      to nie problem, bo wrzucam do pralki, z wieszaniem jest ciężko, a ze składaniem
      jeszcze ciężej. Jak nie chce mi się składać od ręki, to przewieszam wszystko
      przez oparcie fotela w sypialni [ma bardzo szerokie oparcie smile))] żeby się nie
      wygniotło leżąc, a rozprostowało wisząc. Prasuję kilka razy w roku - na święta
      Bożego Narodzenia, na Wielkanoc, na uroczystości rodzinne, na Wszystkich
      Swiętych [no i z bólem serca zdarza mi się coś uprasować bez okazji ze dwa razy
      do roku - jak już bez prasowania się nie da sad. Składam pranie do zera jak mam
      natchnienie, gotuję przede wszystkim zupki, bo można poporcjować w słoiki i
      zamrozić. Obiady mięsno-ziemniaczane jeśli robię, to w ciepłe dni na grillu,
      albo w domu na kolację [szkoda mi dnia na gotowanie, skoro można w tym czasie z
      dzieciakami na dwór wyjść]. Często piekę karkówkę w piekarniku i jemy ją z
      chlebem. Z codziennego sprzątania, robię tylko jedno - codziennie myję podłogi,
      bo lubię chodzić boso, a nie cierpię się do niej przyklejać. Podłogi myję przez
      około 15 minut [mieszkanie 60m2], często kilka razy dziennie, bo w
      zastraszającym tempie są brudne. Do mycia używam mopa z mikrofibry - warto
      zinwestować w coś takiego, zamiast codziennie za$^#*&^ na kolanach doszorowując
      podłogę. Kurze ścieram po kawałku, na półkach nie mam żadnych durnostojek -
      tylko płyty i ksążki. Jak jestem za bardzo zmęczona, to odpoczywam jeśli dzieci
      mi na to pozwolą, a nie zasuwam z przysłowiową ścierą. Naucz się doceniać luz
      jaki masz z jednym dzieckiem, uwierz mi, z jednym dzieckiem naprawdę można mieć
      dużo czasu wolnego. Uwaga, nie dotyczy mam noworodków - mają prawo być jeszcze
      zakręcone po tak nagłych zmianach i nie mieć na nic czasu smile
    • mamaivcia Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 22:57
      a w moim domu same podłogi odkurza i myje się bagatela tylko 3 godziny - kiedyś
      specjalnie zmierzyłam czas - i to z wywieszonym jęzorem
      do tego dodać gotowanie obiadów, inne porządki, pranie, prasowanie ... które
      dziecko to wytrzyma? maleństwo mi pomagało i pomaga jak może, nosi za mną
      szmatki, ciąga odkurzacz, jak gotuję to wyciąga wszytkie gary, durszlaki i
      deski z szafek
      ale w końcu nie wytrzymałam i w soboty przychodzi posprzątać porządnie dom
      znajoma (nikt nam nie pomaga, moi rodzice nie żyją, a teście z tych co to nie
      rozumieją ... a ja mam świra na punkcie czystości w domu)
      w tygodniu to ja się zajmuję porządkami i całą resztą
      z tym że u mnie było gorzej jak maluszek wisiał przy cycu i nie dał się odłożyć
      nawet na chwilę, nie pomagało nic leżaczek, mata na podłodze żeby wszystko
      widział - nie wystarczyło żeby mama była obok, mama to musiała i musi być
      blisko i patrzeć tylko na niego i zajmować się tylko nim smile)) a nie tymi
      różnościami co wymyśla
      • figrut Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 27.07.06, 23:29
        > z tym że u mnie było gorzej jak maluszek wisiał przy cycu i nie dał się odłożyć
        >
        > nawet na chwilę, nie pomagało nic leżaczek, mata na podłodze żeby wszystko
        > widział - nie wystarczyło żeby mama była obok, mama to musiała i musi być
        > blisko i patrzeć tylko na niego i zajmować się tylko nim smile)) a nie tymi
        > różnościami co wymyśla
        U mnie tak samo z najmłodszym było, tyle, że jego hop do chusty,
        na plecy i tak się dało podłogi pozmywać. Zazdroszczę Ci
        ogromnego metrażu, też bym chciała mieć ogromną przestrzeń w domu. Pomoc do
        sprzątania to świetne rozwiązanie, jak się ma zbyt dużą powierzchnię do
        sprzątania.
    • aniasek Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 28.07.06, 11:08
      Dziewczyny, czytam Wasze posty i naprawdę nie wiem co myśleć! Co Wy robicie z
      tymi Waszymi dziećmi, że nie macie na nic czasu. Nie wiem, czy ja jestem
      wyrodną matką, czy też może jestem jakoś lepiej zorganizowana. Mam troje
      dzieci - fantastyczne 7-letnie bliźnięta i 10-miesięczną kochaną, uśmiechniętą
      córeczkę. Mam czas na sprzątnięcię (ale bez saleństw), ugotowanie jakiegoś
      prostego obiadu, pobawienie się z małą, pogaduchy ze starszakami, wspólne
      poczytanie książek, a wieczorem dla męża i siebie. Faktem jest, ze nie sprzątam
      codziennie, a rodzice i teściowie mieszkają ponad 100km od nas. Tak więc
      radzimy sobie (chyba nieźle) sami. Od początku pilnowałam pewnej zasady.
      Cokolwiek robiłam, robiłam to dziećmi, tak, że gdy mała idzie spać ( a
      wcześniej chłopcy), ja mam czas dla siebie, albo dla chłopców. NAprawdę nie
      wiem, o co tyle szumu. Dziewczyny czas na kolejne dziecko - więcej niż jedno
      wymusza kompromisy i lepszą organizację czasu. Tak mi się wydaje. A od września
      wracam do pracy, Anka
      • figrut aniasek 28.07.06, 13:20
        Dziewczyny czas na kolejne dziecko - więcej niż jedno
        > wymusza kompromisy i lepszą organizację czasu. Tak mi się wydaje. A od września
        >
        > wracam do pracy, Anka
        Jak najbardziej popieram smile))
        • aniasek Re: aniasek 28.07.06, 16:05
          Dzięki
    • madziaz Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 28.07.06, 21:52
      Wszystko rozumiem - brak czasu, absorbujące dziecko, itd. Nie rozumiem
      niewspółczującego męża. Ja już dawno odkryłam, jeszcze przed pierwszym
      dzieckiem, że nie można czekać, aż facet się domyśli. Należy wydać jasno
      sformułowane polecenie i nie więcej, niż jedno na raz. Faceci są prości w
      obsłudze, nie cierpią się domyślać. Dzięki temu mój mąż sam wyrzuca śmieci,
      chodzi na zakupy (z moją kartką, gdzie wypisuję np. producenta produktu). To mój
      mąż myje okna i wiesza częściej niż ja pranie. Przy drugim dziecku jego
      konkretne obowiązki to kąpanie i namydlanie prania małej. Teraz już tak nie
      brudzi, więc odpadło i piorę w mydle w płynie. Ale nie jest ideałem - np. chodzi
      w butach po mieszkaniu, twierdząc, że mu wolno, bo to on ostatnio odkurzał,
      brudzi w kuchni. Odwdzięczam mu się gotując to co najbardziej lubi, czasem
      gotuję dwa obiady, a kolację i śniadanie też lubi na gorąco. Ale gotuję np.
      wielki sagan fasolki po bretońsku i jest fajnie. Dopóki nie przewraca się o coś
      w mieszkaniu, nie czepia się. Regularnie dwa razy w tygodniu zostawiam go z
      małą, wtedy kiedy nie śpi. A jak chcę być przytulana, to mówię "przytul mnie".
      Jak wieczorem ucieka w wirtulandię, to staję za nim i go przytulam. Ale wtedy
      mniej sypiam. Dodam że starszy syn jest dzieckiem nadaktywnym i stale przerabiam
      z nim dodatkowo materiał szkolny, prośba o odrobienie lekcji jest realizowana po
      trzech godz. i ciągłym ponawianiu. Ale swoje priorytety ustaliłam już dawno i
      nie są to na pewno prasowanie i odkurzanie. Pozbyłam się też kilku mebli i w
      sypialni zakryłam folią regał z książkami - jaka oszczędność czasu przy
      ścieraniu kurzu.
    • gosia1004 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 29.07.06, 12:55
      z domem nie daję rady zazwyczaj, ale z czasem jest coraz lepiej ( dzidziuś 7
      tygodni). Czasem ze zmęczenia mam ochote isc w pierony i sie opić smile Ale trzeba
      kombinowac to prawda. obiady gotuje na wariata, prasowanie lezy miesiąc,
      sprzatanie to tak jak wiekszosc z Was - z mężem w weekend - nie wiedzialam ze
      to taki standardsmile A dziś mam jakis bunt i siedze na forum 2 godziny a mąz
      przyjdzie za 40 min z pracy i nic nie zrobione smile spadam!!!!!!!!!!!!!!! papa
      pozdrawiam wszystkie zapracowane
      mamy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • agaw25 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 31.07.06, 01:02
      Może trochę sobie odpuść. Nie musisz być ideałem. Skup się na byciu mamą, a nie robotem domowym. Trochę kurzu jeszcze nikomu nioe zaszkodziło, a obiad można ugotować raz na 2 dni (odgrzany też się da zjeść). Większe sprzątanie zostaw sobie na weekend i zaproś męża do współpracy.
      Ja tak robię i dzięki temu nie padam na pysk. Nie mam wprawdzie dużo czasu dla siebie, bo mała mało śpi, ale nie jestem też przemęczona.
      Trzymaj się i nie poddawaj,
      Aga
      • karinazr Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 31.07.06, 15:44
        u mnie bylo podobnie, ciagle to samo, kompletne odmozdzenie, wzielam nianie,
        wiem ze nie kazdego stac ale na taki pomysl wpadl moj maz, bo zaczelam byc jedza
    • gizmaaa Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 31.07.06, 17:40
      Niestety jakoś trzeba sobie dawać radę.Ja nie narzekam.Zawsze jakoś sobie to
      zorganizuje.Nie zawsze u mnie jest odkurzone czy wypucowane, ale ład jest.Łączę
      obowiązki z przyjemnością.Nic nie gotuję na zapas, tylko zabieram młodego na
      foteliku do kuchni i gotujemy.Staram się gotować wszystkim to samo, z tym że
      dla małego w osobnym garnku, ale z tych samych składników.Generalny porządek
      robię w piątki, by w soboty mieć trochę laby.Na zakupy wychodzę przy okazji
      spacerów,zawsze coś po drodzę kupię, także dużo nie dźwigam.
      A mój mąż nie narzeka, jak go poproszę o chwilę spokoju, to się zajmie małym,
      nawet jeśli pracuje do późna.Ja w tym czasie kąpiel z pianką,jakiś kremik,
      gazetka i pełny relaks.Nie narzekam, choć nie raz jest dużo robotki w domu, ale
      tak sobie to rozkładam, by nie mieć ogromu prasowania, czy gotowania na jeden
      dzień, bo wtedy bym sił dla własnego dziecka nie miała.Też wróciłam nie dawno
      do pracy i jakoś sobie radzimy.Powodzenia wam życzę mamusie!
    • mpalczewska1 Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 31.07.06, 18:56
      nie daje sobie rady, czasem mam wrazenie że mnie to wszystko przerasta. mam
      dwie córki jedna skończy w pażdzierniku 4 lata a mlodsza w pażdzierniku skończy
      rok, obie panny pażdziernikowe. mój mąż bardzo koch nasze dzieci ale pod
      warunkiem że nie musi z nimi zbyt długo przebywać sam. ja od pierwszej ciąży
      nie mogę schudnąć i to też ma wpływ na moje samopoczucie. ale ogólnie staram
      się nie poddawać w końcu osiągnęłam tak wiele bez niczyjej pomocy. gdy starsza
      asia miała rok wróciłam na studia na 3rok na 4 roku byłam w ciąży i cały czas
      jeździłam na zajęcia do warszawy a mieszkam w lubuskim, na 5 roku urodziła się
      małgosia i też jeżdziłam do szkoły fakt że mój mąż zostawał z dziećmi sam za to
      należy mu się madal.postanowiłam nie martwić się że czasem mam nie posprzątane
      w końcu są ważniejsze rzeczy na świecie. nie jesteśmy robotami żebyśmy musiały
      sobie ze wszystkim radzić na 100%. a przecież sobie radzimy choć wydaje nam się
      że jest inaczej.głowa do góry i do przodu.
      • aniasek Re: Jak Wy dajecie sobie radę z domem... 31.07.06, 22:34
        Brawo dla Was! Myślę, że dobry mąż to mądry mąż. U mnie była analogiczna
        sytuacja - chłopcy mieli rok, gdy rozpoczęłam studia. To był kaprys, bo po
        jednych magisterskich już byłam, te miały być spełnieniem marzeń. Zaoczne, ale
        w każdą sobotę i każdą niedzielę - po 8 godzin zajęć. Nawet raz nie kwęknął,
        zajmował się bliźniakami, gotował obiady, był przez 8 godzin zdany tylko na
        siebie, (rodzice 100 km od nas) żebym ja mogła spełnić swoje marzenie. I wiecie
        co, nigdy nie martwiłam się o dzieci, bo wiedziałam, że są w najlepszych
        rękach! Tak jest cały czas. Mój mąż jest dla mnie wzorem, nie zamieniłabym go
        nigdy. Mało tego, ma szalenie odpowiedzialną pracę, gdy wraca do domu to jest
        tak zmęczony, że leci z nóg, ale nigdy nie powiedział dzieciom, że nie będzie
        się z nimi bawił bo jest zmęczony, nigdy nie krzyczy. Jest fantastycznym ojcem,
        nie tylko dawcą kropelek (tak wytłumaczylismy chłopcom, skąd się biorą dzieci).
        Sama sobie zazdroszczę.
        Fakt, nie wstaje w nocy do Zosi, jak mała kwęczy, ale nie dlatego, że uważa, że
        to jest mój obowiązek, ale dlatego, że po prostu nie słyszy. Nigdy nie wie, czy
        noc była spokojna, czy też nie. Chcąc mi zrekompensowac (nieliczne już) zarwane
        noce, śpi z małą w pokoju w weekendy, a ja w innym. Kurczę, coś go za bardzo
        chwalę tego mojego pana D. Żeby nie zapeszyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka