Mam na mysli położną, która ubierała mi dziecko w szpitalu do wyjścia do domu.
Było dość ciepło więc podałam jej koszulkę, kaftanik, spiochy, skarpetki i
czapeczkę (ja bym umarła z ciepła) a kobieta na mnie że dziecko chyba
zamarznie

Gdy poprosiła o rożek/becik a ja podałam jej fotelik to położna
mało zawału nie dostała. No bo "jak takie małe dziecko" "czego to ludzie nie
wymyślą" itd. Nic nie odpowiedziałam, zapakowałam małą i poszłam a bomboniere
dla połoznej sama zeżarłam

Skąd się jeszcze biorą takie osobniki? Kto jak kto ale położna zajmująca się
noworodkami powinna dbać by dziecka nie przegrzewać i by było bezpieczne w
drodze do domu.