Dodaj do ulubionych

Jak sobie poradziłyście??? Ratunku!

15.10.06, 15:33
Witam wszystkich smile
Od piątku jestem w domu z pierworodnym synkiem. Byłam pewna, że jestem na
wszystko przygotowana i teorię mam wykutą, a teraz wszystko mi się wali i
jest dokumentny chaos sad(( Młody śpi mało, je b krótko i nerwowo, ja po
cesarce zdycham i nosić nie bardzo, nie mam chwili żeby zrobić cokolwiek nie
w\mówiąc n\już o spaniu sad(( jezu już nie daję rady, dupa ze mnie nie matka :
((( A miało być tak pięknie ("Język niemowląt")

Pytanie takie: Jaki powinien być mniej więcej plan dnia tygodniowego
noworodka? Wiem, że lubią rytuały i przewidywalność ale zupełnie sobie nie
radzę, napiszcie błagam jak Wy się zorganizowałyście w tych pierwszych
chwilach...

i jeszcze: w szpitalu bardzo ciasno zawijali dzieci w rożki, "pętali"
pieluchą rączki, żeby nie wyłaziły luźno - ja teraz robię tak samo, ale może
już trzeba przestać??? Nie chcę męczyć dziecka sad Mam śpiworki dla niego, ale
nie wiem czy to nie za wcześnie z kolei...

Lecę bo już lament jest znowu sad Pzdr
Obserwuj wątek
    • beniuu1 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 15:46
      Moja córka ma 3 tygodnie i z "doświadczenia" smile mogę powiedzieć, że rytuały
      ważna rzecz, ale nie należy spodziewać się, że taki malutki człowieczek od razu
      je zaakceptuje i nauczy się np. ,że po kąpieli się śpi. Nasza jest kąpana
      najpóźniej o 20,00, potem ją karmię, a ona zasypia kiedy chce, wczoraj np. o
      23.00... W nocy śpi albo 3 h albo 1,5 ... Po najedzeniu w nocy albo zasypia w
      ciągu 15 minut albo w ciągu 2 godzin..........

      Śpi i je kiedy chce i ile chce. Myśleliśmy z mężem po 2 tyg., że już ją trochę
      rozpracowalismy, a tu od pocz. 3 tygodnia zmieniła sie nie do poznania - płacze
      i płacze...

      Co zrobić, trzeba chyba iść na żywioł, zacisnąć zęby i mieć nadzieję, że
      kiedyś - oby jak najszybciej!!!!!! - to się unormuje, a my na tyle będziemy
      znać swoje dziecko i właściwie odczytywać jego nastroje, płacze, by należycie
      je zaspokajać.

      Myślałam, że będzie łatwiej... Że tylko noce nieprzespane, ale dni w miarę
      normalne - spanie, przewijanie, karmienie, zapoznawanie się. A tu się okazuje,
      że dziecię po 2 tyg. w nosie ma zapoznawanie i siedzenie na kolanach / rękach,
      płacze i płacze...

      Matki - bądźmy dzielne!!!
      • kosmitka06 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 22:41
        Na początku było mi bardzo trudno sad Jak wspominam te chwile to... ehhh! Lepiej
        nie mówic sad Najgorsze było to jak jeszcze karmiłam piersią... Raz pokarm był
        (jak jeszcze siedzielismy w szpitalu), a kiedy go nie było to mała szła na
        dokarmienie.
        Gdy wrócilismy do domku- wszystko ładnie, pięknie. Była 3 w nocy- mała
        głodna... ja jej cyca a tu nic. Dziecko płacze z głodu, ja płacze że dziecko
        nie ma co jesc! Mąż zdenerwowany leci (naszczescie do 24H) apteki po mleko.
        Naszczęcie dużo pomogły mi mama i tesciowa. Mąż niby tez ale wszystko trzeba
        tłumaczyc a w praktyce nie ma na to czasu.
        Mała przez kilka dni budziła mi sie co 40-1,5h w nocy. Ja chodziłam jak pijana :
        ( Na dodatek ból krocza i jeszcze człowiek osłabiony.
        Ale nie bede Ci dalej opisywac tych relacji bo i tak pewnie tego nie bedziesz
        miała czasu czytac.

        + Mała zaczeła przesypiac mi noce dopiero wtedy jak przestawiłam ja na butle.
        Przez pierwszy miesiac spała mi od 21 do 3 w nocy. Nikt nam nie wierzył że
        dziecko w tym wieku tak dobrze nam śpi.
        Teraz mała ma 5 mies. i śpi nam do 6-7 rano.
        Wszyscy jednak wiemy że mleko matki jest najlepsze wink
        Uwierz mi, że pierwsze 2-3 mies sa najgorsze ale każda z Nas to przeżyła to i
        Ty dasz radę +

        Trzymaj się smile
    • mika_p Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 15:46
      A jak go karmisz?
      Bo jak w innej pozycji niż na leżąco, to karm na leżąco smile Zobaczysz, ze pospi
      dłuzej, noworodki lubią mieć mamę blisko. A i tobie poleżenie się przyda.

      Z tego co pamiętam, w planie dnia tygodniowego noworodka mieści się jedzenie,
      jedzenie polączone z drzemką, przewijanie, jedzenie, jedzenie połączone z
      drzemką, przewijanie, jedzenie, jedzenie połączone z drzemką, drzemka bez
      jedzenia, przewijanie, jedzenie, jedzenie połączone z drzemką, przewijanie,
      jedzenie, jedzenie połaczone z drzemką, przewijanie z kąpielą, jedzenie,
      jedzenie połączone z drzemką, długi pokrzepiający nocny sen (do 2 godzin
      ciurkiem). Jak masz gorszy egzemplarz, to w planie dnia meisci się też sporo
      ryku - ale zazwyczaj ryk zostaje wprowadzony później.

      Co do zawijania - jak dziecku tak dobrze, to zawijaj. Jak masz wrazenie, ze
      lepiej by mu było z rączkami luzem, to zawijaj tylko nóżki - albo i nie.

      Generalnie, nie nastawiaj sie na żadne plany, rutyny itd.
      Dziecko w tym wieku chce głównie jeśc i spac przy jedzeniu - i jak mu to
      zapewnisz, to przez wiekszosc czasu bedziesz miala ciszę (bo trudno drzec sie z
      pełną buzią).

      No fakt, tobie moze byc trudno - ale nie rób sobie wyrzutów, ze nie masz
      dzidziusia, który 15 minut je i spi 2,5 h, by po obudzeniu i zmianie pieluszki
      znow pojesc kwadrans i z powortem zapasc w sen. Takie sa głównie w
      powiesciach smile
      • kinn26 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 17:26
        Trudno takiego malusza ustawić wg planu. Trzba to jakoś przeżyć. U mnie panował
        totalny bałagan. Nie miałam czasu zjeśc, ubrać się czy pójść do ubikacji. Musi
        minąć troszeczkę czasu zanim wszystko sie ułoży, może wystarczy miesiąc. Jeśli
        chodzi o zawijanie dziecka ciasno to zależy od dziecka, jeśli mu tak dobrze to
        ok jesli nie chce i płacze to nie zawijaj. Napewno będzie dobrze,początki
        zawsze bywają trudne, ja też miałam dosyć po kilku dniach, teraz moja Maja ma
        3,5 miesiąca i jest ok.pozdrawiam i życze wytrwałości.
      • pacsirta Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 20:48
        O, nie zgadzam się!!! Nasza pierworodna powieściowa nie była - dużo noszenia na
        rękach itp., ale druga (obecnie 3,5 miesiąca) to podręcznikowy wręcz
        egzemplarz, przynajmniej przez pierwsze 10 tygodni.
        Ale racja, że nie należy się na nic nastawiać, niczego zakładać ani niczego
        oczekiwać. Dziecko jest nieprzewidywalne. Cała sztuka to znaleźć "nić
        porozumienia" i jakoś będzie...
      • hodos Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 19.10.06, 17:56
        mika_p napisała:

        > nie rób sobie wyrzutów, ze nie masz
        > dzidziusia, który 15 minut je i spi 2,5 h, by po obudzeniu i zmianie
        pieluszki
        > znow pojesc kwadrans i z powortem zapasc w sen. Takie sa głównie w
        > powiesciach smile
        >


        a czy taki moze być 3 tyg maluszek, kiedy wczesniej spał mniej?
    • baaasiiia Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 17:30
      Mika - jeszcze w filmach się takie dzieci zdarzająbig_grinDDDDDD

      Majafi - daj sobie czas na jakieś unormowanie. Maluch jest jeszcze za mały na
      jakieś stałe pory snu, jedzenia i aktywności. Teraz to odpoczywaj jak najwięcej,
      najlepiej karmiąc go - on będzie zadowolony, a Ty odpoczniesz. I zapomnij, że w
      książkach i filmach jest inaczej smile
      Mój Młody gdzieś tak około 3 miesiąca zaczął być bardziej przewidywalny,
      wcześniej jedno tylko było pewne - że nic pewne nie jest....
      • aghatta1 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 17:50
        Jak bym nas widziała.. Synek ma 2 tygodnie, prawie nie śpię i nie jem, mąż mi
        pomaga jak może. Boję się, że nabawię się depresji, płaczę po kątach i szczerze
        mówiąc mam już dość macierzyństwa. Najgorsze jest to, że nie wiem co robić.
        Dl;aczego on ciągle płacze?
      • ola984 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 17:56
        Wszystko w porządku, ja też miałąm cesarkę i początki były trudne. Mały ma
        teraz 3,5 m-ca i niedawno normuje mu się tryb życia, a wcześniej szczególnie
        jak był malutki zto z reguły jadł spał bez określonych pór kąpaliśmy o 19,00 a
        zasypaił nieraz o 23 budząc się za chwilkę i tak się bawiliśmy się nieraz do 2
        w nocy o zadnej rutynie nie było mowy. Dasz rade tylko potrzebujecie czasu i
        będzie dobrze. A my nie zawijalismy małegociasno jak przywieźliśmy go do domu
        bo było bardzo gorąco i on tego nie lubił. Musisz sobie odpoczywać szczególnie
        jak mały śpi ty śpij z nim reszte rzeczy olej potem sobie poukładacie dzień że
        wszytsko będzie zrobione ale to z czasem. Powodzenia
    • b.bujak Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 17:59
      ja też sobie nie radzilam...
      zaakceptowalam chaos w domu, chodzilam caly czas w szlafroku, odpoczywalam
      jedynie z synem przyczepionym do piersi - trzeba przeczekac, powoli wszystko
      sie unormuje...
      musisz sobie ustalic priorytety... nie rob tego, co nie jest konieczne; jesli
      dziecko źle spi, to śpijcie razem - przytulone do Ciebie bedzie spokojniejsze (
      najlepiej bez ubranka do Twojego nagiego brzucha, z glowka na piersi -
      oczywiscie cieplo przykryci )
      ja nie pętalam wcale swojego dziecka, ale mamy pisaly tu, ze zawiniete
      dzieciaczki sa spokojniejsze
    • dorcia_87 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 18:02
      To wszystko przyjdzie z czasem! Poczatki moje i Filipka były identycznie takie
      same!Ta "rutyna" przychodzi z czasem, i za czasem znów zanika, mój 3 miesieczny
      synuś jak predzej jadł miarowo co 3 godziny w dzien w nocy przesypiał 6 godzin,
      teraz chce cyca nawet i co godzinę! stał sie marudny, ale ... po prostu jest w
      takim etapie rozwoju, potrzebuje teraz o wiele wiele wiecej kontaktu z mamą -
      no cóz trzeba byc na każde zawołanie tongue_out
      • majafi Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 18:50
        Dzięki dziewczyny smile Widzę że nie jestem sama...
        Teściowa moja przyszła i powiedziała żebym zaczęła dopajać dzidziusia
        rumiankiem jeśli za często woła o cycka. Broniłam się, ale w końcu uległam i
        kiedy po pół godzinie zaczął lamentować zrobiłyśmy taki cieniuteńki rumianek i
        dałam mu trochę. Nie powiem żeby mu się podobało (może był za ciepły?...) ale
        teraz śpi, zobaczymy ile pośpi... Ja coś szybko przetrącę bo z głodu zdycham...
        Co myślicie o dopajaniu takiego maleństwa?
        Dzięki za wsparcie i buziaczki smile
        • jodie22 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 16.10.06, 09:10
          A po co dopajac takie malenstwo?? przeciez mleko mamy to dla niego picie i to
          duzo bardziej wartosciowe niz cieniutki rumianek! Jak chce pic to znaczy ze
          trzeba go przystawic do piersi, moglabym to jeszcze zrozumiec w upal 30 stopni
          ale teraz? teoria o dopajaniu juz dawno jest nieaktualna.
          Moim zdaniem powinnas czesciej malenstwo karmic skoro wola o cycka, to
          malenstwo chce i potrzebuje TYLKO mleka a nie rumianku .... pozdraiwam
    • mika149 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 18:11
      hej!
      gorąco pozdrawiam!ja ze swojego 5-otygodniowego doświadczenia moge powiedzieć
      to, żebys nie sugerowala sie tym co pisze T.Hogg w jezyku niemowląt!moze jest
      tam pare fajnych rzeczy ale opisywany przez nią plan na pewno nie odnosi sie do
      noworodków. ja po przeczytaniu tej ksiazki postanowilam wprowadzic taki plan w
      zycie i efektem byl potworny placz jak sądze moje dziecko przymierało po prostu
      głodem bo ja glupia sądziłam ze nie powinno jesc czesciej niz co 2godz!faktem
      jest ze moja córa urodziła sie mała a takie dzieci jedzą czesciej(?) ale pewnie
      tylko w ameryce dzieci trzymają sie porzadku jedzenie aktywnosc spanie. u mnie
      czesto bylo jedzenie jedzenie aktywnosc jedzenie lub po jedzeniu od razu spanie
      teraz jest lepiej ale w nocy nadal sie budzi na zarcie co 2 godz !koszmar
      zycze Ci wytrwalosci podobno moze byc juz tylko lepiej az do czasu wyrzynania
      sie zebów
    • ineska2 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 18:46
      w pierwszych tygodniach nie ma co liczyc na planowy przebieg dnia, moze dltego
      jestes taka zalamana, ze sie na to nastawilas. ale nie martw sie, z czasem
      wypracujecie sobie jakis rytm, kazde dziecko jest inne, wiec nie ma jednej
      zasady, a teoria w ksiazkach czasem bardzo odbiega od rzeczywistosci. trzymaj
      sie! dasz rade smile
    • pmierzow Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 18:52
      Ja tez bylam po lekturze T.Hogg i przez pierwsze tygodnie nie dosc, ze bylam
      niewyspana, przestraszona i wymeczona, to jeszcze bez przerwy zmartwiona, ze
      nie umiem wprowadzic w zycie czegos tak latwego jak latwy plan...

      Dzis Maly ma skonczone 2 mce i:
      a/ planu w zycie nie wprowadzilam, ale juz nawet nie probuje - no bo jak, skoro
      raz po jedzeniu zasypia gleboko, a raz jest pelen energii i chce sie bawic? Po
      prostu robie to, czego chce Maluch i oboje jestesmy zadowoleni
      b/ gdzies w polowie 2 mca ja zaczelam rozumiec jego placze, a on w zwiazku z
      tym zaczal mniej plakac
      c/ w tym samym momencie zaczal sie do mnie usmiechac i smiac... od tego momentu
      naprawde o wiele latwiej kochac swoje dziecko!!!
    • mamaimati Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 19:31
      jezu już nie daję rady, dupa ze mnie nie matka :
      > ((( A miało być tak pięknie ("Język niemowląt")

      Uwierz mi, będzie baerdzo pięknie smile))

      Tak jakbym słyszała siebie pół roku temu. Nauczysz się swojego dzidziusia a on
      ciebie. Najgorsze jest kilka pierwszych tygodni. Dasz sobie radę. Ja jak miałam
      mojego malucha pierwszy raz przebrać w szpitalu to ryczałam tak się bałam,
      położna musiała udzielić mi lekcji. I wydaje mi się, ze na rytuały trochę za
      wcześnie. Noworodek sam sobie reguluje rytm doby. Ty musisz się na razie
      dostosować. Nie obwiniaj się, ze nie masz na nic czasu, daj sobie spokój,
      jeszcze zdążysz posprzątać i zrobić pranie. Teaz to twój synek i ty jesteście
      najważniejsi. Naprawdę, z każdym tygodniem będzie lepiej i piękniej,aż któregoś
      dnia twój syn się do ciebie uśmiechnie i do nikogo nie będzie się tak uśmiechał
      jak do swojej mamy...
      • marcelkowamama Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 19:46
        moj synek ma juz 5 miesiecy wiec poczatki mam juz za soba. dla mnie najgorsze
        byly dwa pierwsze miesiace z wielu roznych przyczyn bo oprocz dziecka pojawiły
        sie w nasZym zyciu i rózne problemy. Plan dnia tak naprawde ustalil sie dopiero
        w momencie gdy przestalam karmic piersia, bo wczesniej synek mogl wisiec przy
        piersi caly dzien i nie był najedzony. Myslalam na początku ze juz zawsze tak
        bedzie, ja niedomyta nie pomalowana, dom zaniedbany itd... Przezyłam,
        przeczekalam, zdystansowałam sie... teraz jest naprawde super,maly przesypia
        cala noc, jest spokojny, radosny, spi w dzien w lzeczku o czym kiedys nie było
        mowy, jak chcialam sie przespac to z moim cyckiem w jego buzismilewiec mowie,
        trzeba poprostu przeczekac i zwolnic i sie nie przejmowac balaganem itp tylko
        byc ze swoim dzidziusiem i czerpac radosc z tego a nie frustracje, mina pierwsze
        tygodnie i macierzynstwo staje sie naprawde coraz fajniejsze;0)powodzenia
        • oda100 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 20:08
          rozumiem cie, bo ja czulam sie parenascie miesiecy temu dokladnie tak samo; nie
          interesowlaam sie tematem macierzynstwa do memoentu nardoin dziecka, ktos mi
          mowil ze nie wyspie sie przez rok i bede miala mala ochote na rozrywki, ale mi
          i atk wydawalo sie ze dziecko zje, pospi, troche pokwili, raz wstane w nocy ja
          raz tato... a potem bylo "nieco" inaczej: syn byl marudny, sporo plakal, mial
          kolki, malo spal, wszelkie porady i ksiazki poglebialy stres, bo nad sytuacja
          nie zapanowalam; mi brakowalo cierpliwosci i dystansu, sporo plakalam, mialam
          dolka, pamietam te litry melisy i rumianku na wzocnienie, jak wychodzilam na
          pare minut na dwor sama bez dziecka, czulam sie jak wiezien na kilkumintowej
          przechadzce, a potem do celi. To nie byla depresja, moje oczekiwania minely sie
          z rzeczywistoscia. Ale coz, poradzilam sobie, bo kazda kobieta lepiej lub
          gorzej poznaje tajniki macierzynstwa i z kazdym dniem jest jednak lepiej.
          Przyzwyczaisz sie, poradzisz sobie na pewno, zycze ci spokojnego maluszka (od
          dziecka tez duzo zalezy)
    • mmaadzia Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 20:24
      Mój młodszy synek do tej pory bywa "pętany" bo bardzo to lubi a ma już prawie 3 miesiące, co prawda nie opatulam go rutynowo dla zasady ale tylko wtedy gdy już nie mam pomysłu a widzę że przynosi to jakieś efekty. Cóż pewnie słyszałaś już to setki razy ale każda z nas przez to przechodzi. Ja przeżyłam szok po wyjściu ze szpitala, mąż całymi dniami w pracy, zero pomocy ze strony rodziców bo mieszkamy w innym mieście, w domu wymagający, energiczny trzylatek i ja z bobasem, uwierz mi z czasem będzie lepiej,obserwuj swoje dziecko, pobróbuj trochę a sama wkrótce odkryjesz co lubi, czego nie a rytm dnia ustali sobie samo z twoją oczywiście pomocą. Powodzenia
    • zzzytkaaa Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 20:37
      ja sobie nie radze do tej pory...Mala sama ustawia nam zycie. czasami jest
      okropnie, padamy na twarzsmile
    • ardnaa Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 20:42
      niestety trzeba to przetrwać nikt nie mówił że bedzie łatwo. Kazda z nas to
      przeszłasmile
    • gosia336 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 20:48
      co do petania dziecka to faktycznie w szpitalu dzieci byly pozawijane w kokon i
      ja tez tak robilam.Potem wpadla do mnie polozna srodowiskowa i poradzila zeby
      uwolnic dziecku raczki i faktycznie mlody zrobil sie duzo spokojniejszy.Teraz
      moj syn ma rok ,wiec mam zycie jak w Madrycie ,ale kilkanascie miesiecy temu
      moim sniadaniem byla slodka bulka jedzona biegu a o umyciu zebow przypominalam
      sobie o 12.
    • sineira Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 21:01
      Pierwszy miesiąc to horror, potem jest coraz lepiej. Wytrzymaszsmile
      Takie maleństwo nie ma jeszcze "planu dnia". Rytm wyłoni sie stopniowo, sama go
      zauważysz, proponuję zapisywać godziny posiłków, powoli wyłoni Ci się z tego
      jakiś porządek i będziesz wiedziała, na czym stoisz.
      Co do rożka - musisz wypraktykować, co odpowiada Twojemu dziecku. Mój spał w
      rożku tak długo, jak długo się w nim mieścił.
    • smellson Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 15.10.06, 22:44
      ja z mojego doświadczenia poradzę Ci tylko, żebyś wyłączyła sobie w głowie Tracy
      Hogg a zaczęłą włączać instynkt...piszę tak dlatego, że miałam totalną korbę na
      punkcie stosowania zasad T.Hogg, płakałam, ż e wszystko robię źle, bo nie jak u
      Zaklinaczki, miotałam się i dopiero jak odpuściłam, to zaczęłam się jako tako
      odnajdować w roli matki (było to bolesne doświadczenie)...nie twierdzę, że Jej
      rady są złe, mnie wręcz zachwycają opisy tego, jak pięknie ustala się rytm
      dobowy o wutygodniwego malca i jak dzieci przesypiają noce po 3 m,cach ale z
      mojego, już rocznego doświadcenia wynika, że albo ja też jetsem d...a nie matka
      albo to nie zawsze działa. zatrudnij calą rodzinę do pomocy, staraj się spać jak
      dzidzia zaśnie i trzymaj się ciepło smile))
      • marcelkowamama Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 16.10.06, 09:44
        a ja myslalam bedac w ciazy ze jak sie maly urodzi, to jak tylko dojde do siebie
        to bede sobie pracowała w domu, hahahasmile
    • weronikarb Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 16.10.06, 10:04
      Jakbym siebie widziala prawie 3 lata temu smile
      Po przyjściu ze szpitala, maly mial w łóżeczku kompletny luz, jedynie jak
      bralam go na rece to owijalam w miękki rożek bo tak wygodniej mi było go
      trzymac i karmic.
      Staralam sie zapanowac nad wszystkim (czyli dziecko, sprzatanie, obiad i ja
      zadbana) i sie nei udalo.
      Ja w dresie ledwie zywa (spalam ok. 4 h na dobe- tez po cc), w domu sajgon,
      obaid z mrozonek, albo jak maz zrobil.

      Maly oczywiscie kolki, jak wyszlismy z kolek (nietrawienie laktozy) przyszly
      zeby sad

      Spalam z synkiem, czytalam na glos ksiazki lub gazete, aby slyszal moj glos - a
      ja mialam czas aby sie polozyc.
      Gdy spal w dzien ja wtedy wlaczalam motorek w t... i sprzatanie, gotowanie i
      ogarniecie sie. Rytmu jego sie nauczylam i wg tego ustalam czas robienia w
      domu smile

      Nie madre ksiazki a instynkt i uczenie sie rytmu dziecka, pozniej pomalu
      niweluj to co ci przeszkadza - malutkimi kroczkami i cos osiagniesz smile
    • hodos Mam ten sam problem(?) 16.10.06, 12:05
      sama chciałam załozyc podobny wąteksmile

      Moja mała ma 3 tyg. i w sumie zauważam troche rutyny u niej,jakos zasypia mniej
      wiecej o tych samych godzinach, budzi sie podobnie, karmienie na żądanie wiec
      nie patrze kiedy chce, choć wieczorami zawsze woła częściej i częściej je z
      dwóch piersi wszystko..
      ze spacerem to ja się wpasowuję w jej sen wczesnym popołudniem a z kąpielą to
      trudniej, bo jestem obwarowana wyznacznikami: nie po jedzeniu, nie kiedy jest
      śpiąca i nie kiedy jest głodna więc czasami wychodzi na bardzo późną porę albo
      musi się obejść bez i czekać do rana..

      Sama jestem ciekawa kiedy wszystko pójdzie jak z płatka. Na razie chyba muszę
      sie zrelaksować i po prostu cieszyć macierzynstwem i ufać, że trochę chaosu nie
      zrujnuje jej zyciawink))
    • blueluna Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 19.10.06, 21:47
      O rety, jakbym o sobie czytala...
      Moj synek ma obecnie poltora roku.
      Jest najkochanszym dzieckiem pod sloncem i skoczylabym za nim w ogien.
      Ale pierwsze trzy miesiace to bylo eehhh... Ciezko.
      Glownie z powodu wahan nastrojow.
      Moich.
      W jednej chwili wesola, za moment siedzialam i ryczalam pod prysznicem albo
      mezowi w rekaw i mialam wszystkiego dosc, najchetniej bym dzieciaka oddala jak
      najszybciej i jak najdalej.
      Zmeczenie, nieprzewidywalnosc wszystkiego, calkiem nowa sytuacja, tesciowa
      pelna "dobrych rad" i zarzutow ze ich nie slucham, lecaca z konca mieszkania na
      kazde zaplakanie Przemka i jeczaca ze pewnie mu cos dolega, ze pewnie sie
      nudzi, ze pewnie glodny. Nawet gdy sie nim chwile zajela bo chcialam zjesc
      sniadanie spokojnie, to stala mi z Przemkiem za plecami i gadala ze mama zaraz
      skonczy jesc i zajmie sie biednym malenstwem ktore teskni.
      O rety, to bylo ciezkie.
      A do tego dziecko ktore w tym poczatkowym okresie tylko wiele wymaga ale tak
      naprawde niewiele daje.
      I jeszcze sie problemy zdrowotne przyplataly.

      Na szczescie Przemek szybko nauczyl sie usmiechac i od tej chwili gdy reagowal
      na moj widok usmiechem, gdy za moment zaczal wyciagac do mnie raczki, swiadomie
      sie przytulac - wtedy wszystko sie zmienia.
      Masz z dzieckiem coraz blizszy kontakt, w miedzyczasie wyrobicie juz swoje
      zwyczaje (np. Przemek wcale, od poczatku, jakiegos scislego rytmu dnia nie
      wymagal, mamy jedynie rytual przy zasypianiu dzieki temu wie kiedy jest
      lulu smile, poznacie swoja mowe i potrzeby - jest to zupelnie inna sytuacja niz na
      poczatku, gdy nagle ladujesz w domu z wlasnym dzieckiem ktore jest jednoczesnie
      jakby z zupelnie obcej planety.
      Nie rozumiesz co ono chce Ci powiedziec, nie wiesz co mu sprawia przyjemnosc,
      co nie, ono reaguje nadwrazliwie na to co sie wokol niego dzieje bo musi sie
      tez do nowego swiata przyzwyczaic.

      A potem wyrasta z tego malego stworka z innej planety - stworek zgola odmienny,
      smiejacy sie radosnie na Twoj widok, pedzacy w Twoim kierunku z predkoscia
      swiatla, wieszajacy Ci sie na szyi i przytulajacy calym soba.
      I momentalnie zapomnisz o tym co bylo na poczatku smile
      Po prostu musisz to teraz przetrwac.
    • ania.silenter Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 19.10.06, 22:00
      majafi napisała:

      > Młody śpi mało, je b krótko i nerwowo, ja po
      > cesarce zdycham i nosić nie bardzo, nie mam chwili żeby zrobić cokolwiek nie
      > w\mówiąc n\już o spaniu sad(( jezu już nie daję rady, dupa ze mnie nie matka :
      > ((( A miało być tak pięknie ("Język niemowląt")


      U mnie 2 razy było podobniesmile))

      >
      > Pytanie takie: Jaki powinien być mniej więcej plan dnia tygodniowego
      > noworodka? Wiem, że lubią rytuały i przewidywalność ale zupełnie sobie nie
      > radzę, napiszcie błagam jak Wy się zorganizowałyście w tych pierwszych
      > chwilach...

      byłam kompletnie niezorganizowana...

      >
      > i jeszcze: w szpitalu bardzo ciasno zawijali dzieci w rożki, "pętali"
      > pieluchą rączki, żeby nie wyłaziły luźno - ja teraz robię tak samo, ale może
      > już trzeba przestać???

      ja po tygodniu przestałam
      U mnie taki zamęt trwał długo - kilka miesięcy (pierwsze dziecko wcześniak -
      trudne początki, a drugie - megakolkowiec), ale za to teraz (Ola ma 2,8 roku a
      Ada prawie 1,5 roku) - rewelka, razem się bawiją i psocą, mnie mogłoby nie
      byćwink.
      Uważam, że powinnaś szukać rytmu w dniu codziennym, rytuałów. Myślę, że Twój
      synek jeszcze się nie przestawił na aktywność dzienną, u mojej młodszej córki
      trwało to ok. 2 tygodni.
      pozdrawiam
    • mata811 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 20.10.06, 09:06
      Szczerze mówiąc nie wiem jak powinien wyglądać dzień noworodka (tzn tylko
      teoretycznie) gdyż mój szkrab tez nie miał "ułożonego" dnia. Starałam się
      jedynie, by kapać małego o tej samej porze, wszystkie czynności robiłam w tej
      samej kolejności, ranki tez wyglądały tak samo, ale dzień był chaotyczny, mały
      raz spał raz nie. Dopiero ok. 3/4 m-ca mieliśmy ułożony dzień. Spał o
      jednakowych porach, spacer tez mniej więcej o tej samej godzinie. Nie przejmuj
      się u dzieci ciągle się coś zmienia. Z resztą masz prawo tak się czuć. Głowa do
      góry.
    • fka77 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 21.10.06, 12:33
      majafi napisała:

      > Witam wszystkich smile
      > Od piątku jestem w domu z pierworodnym synkiem. Byłam pewna, że jestem na
      > wszystko przygotowana i teorię mam wykutą, a teraz wszystko mi się wali i
      > jest dokumentny chaos sad(( Młody śpi mało, je b krótko i nerwowo, ja po
      > cesarce zdycham i nosić nie bardzo, nie mam chwili żeby zrobić cokolwiek nie
      > w\mówiąc n\już o spaniu sad(( jezu już nie daję rady, dupa ze mnie nie matka :
      > ((( A miało być tak pięknie ("Język niemowląt")
      >
      > Pytanie takie: Jaki powinien być mniej więcej plan dnia tygodniowego
      > noworodka? Wiem, że lubią rytuały i przewidywalność ale zupełnie sobie nie
      > radzę, napiszcie błagam jak Wy się zorganizowałyście w tych pierwszych
      > chwilach...
      >
      > i jeszcze: w szpitalu bardzo ciasno zawijali dzieci w rożki, "pętali"
      > pieluchą rączki, żeby nie wyłaziły luźno - ja teraz robię tak samo, ale może
      > już trzeba przestać??? Nie chcę męczyć dziecka sad Mam śpiworki dla niego, ale
      > nie wiem czy to nie za wcześnie z kolei...
      >
      > Lecę bo już lament jest znowu sad Pzdr
      Tez by łam po CC i też mi wył jadł nerwowo. Az tesciowa zwrociła mi uwagę ze to
      nienormalne jest a ze byłam tak wku...zapytałam ja a co ma spiewać? przestała
      przychodzic jakis czas a mały w nastepnych tyg zaczał coraz wiecej spac,
      umiejetnie ssac, i z dnia na dzien coraz lepiej było. Na poczatku zadnych
      rytuałów nie było. Zapomnij o tym!!Oczywiscie kapiel tylko ale tez nie o tej
      samej porze bo czasem przesypiał. Bedzie dobrze jeszce trochu!!
    • tatko1 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 23.10.06, 23:54
      Hej. U nas też było ciężko, ciągle zmeczenie i brak snu. Rankiem cokolwiek
      odsypiałam jak byliśmy sami w domu, a mały zasypial. Wyłączałam tel żeby mi rano
      po nocce nikt nie dzwonił. Pamiętam byl okres, że śniadanie jadłam w południe,
      obiad /zrobiony przez kogoś albo odgrzany/ wieczorem, kolację o północy. Na
      początku mały wisiał godzinami na cycu, ja karmiłam na leżąco na łokciu bo
      inaczej nie chciał mi jeść,łokcie drętwiały, plus dokarmianie bo malutko
      pokarmu, plus ściąganie laktatorem. W kółko wyparzałam butelki,aż po 4 mies.
      kupiłam wyparzacz i odetchnęłam, trochę wcześniej spaliłam w nocy garnek z
      zawartością tj butelkami zadymiając mieszkanie i nas z małym. To co mamy piszą -
      wiecznie bałagan. Mąż zwracał czasem uwagę, ze niezadbany / nie widział, dziwne,
      że ja niezadbana/. Uciekal do pokoju obok i się wysypiał, bo w nocy światło mu
      przeszkadzało, ja nie przespałam jak na razie całej ani 1 nocki.Najbardziej były
      [rzy całych moich staraniach zeby być dobrą mamą przykre teksty męża, a raz
      wyrwało się mojej mamie - "że sobie nie radzisz", co mnie wkurzało i
      jednocześnie bolało. Przestal jak mu się zaczęło uświadamiać, że to i jego
      dziecko, co najwyżej sobie "nie radzimy". Od 3 miesiąca epoka kolek - już za
      nami, teraz jak kolek nie ma jesteśmy już jak na wczasach. Ale mały jest
      słodziutki, było i jest nadal warto trochę się poświęcić, coś z siebie dać,
      pokochać synka. Jak był taki mały jak teraz twój, uwielbiałam się na niego gapić
      godzinami, strasznie mi się podobał, poza tym przez pierwsze tygodnie dla
      dziecka mama jest po prostu najważniejszą osobą z otoczenia, więc on także gapił
      się na mnie i było super. Aha rytmu dnia nie udało się nam jeszcze /6
      mies/unormować, ale zasypia ok19-20tej do 6 rano z 2 przerwami na mleczko więc
      nieżle, a nasze mamy uważają pojenie rumiankiem za jedynie słuszne i prawdziwe.
    • kaedziorek73 Re: Jak sobie poradziłyście??? Ratunku! 24.10.06, 10:04
      jest CI ciężko, chaos to normalka przy płaczącym dziecku. Też tak miałam. Na
      nic czasu. Rozsypka. Przetrwajcie 3 miesiące i będzie lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka