Dodaj do ulubionych

Dieta mamy karmiącej

IP: *.* 21.07.01, 14:56
Mam sześciodniowego synka, którego karmię piersią i problem: co mi wolno jeść a czego nie wolno????W szpitalu nikt mi nic nie powiedział (a ja nie spytałam) i od trzech dni żyję na kanapkach z żółtym serem (dawali ser w szpitalu, więc chyba można...). Ratujcie, bo umrę z głodu jak mi się ser znudzi! ;)Pozdrawiam, Jaga
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 21.07.01, 15:31
      Na początku jadłam chleb z masłem!Po miesiącu już jadłam wszystko,ale po troszeczku.Unikałam jednak kapusty,fasoli i cytrusów.Zamiast smażonych i pieczonych potraw jadłam wszystko gotowane.Jajecznicę robiłam na parze(bez cebuli).Mały przez ok. miesiąc trochę popłakiwał,bo musiał się przyzwyczaić do innego jedzenia.Wystarczyło Go przytulić i szybko ból mijał.Teraz po 10 m-cach dalej karmię Go piersią,ale jem już dosłownie wszystko bez ograniczeń.POZDRAWIAM
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 21.07.01, 16:21
      WitajJestem mamą trzymiesięcznej córeczki i od początku jem:- gotowanego kurczaka lub indyka - na obiad (jeszcze mi się nie znudziło) :crazy:- tuńczyka,- jajka- z warzyw: ziemniaki i marchewkę (ostatnio zaczynam wprowadzać pomidory i ogórki, ale w małych ilościach i tylko ze sklepu ze zdrową żywnością)- jabłka- oczywiście kanapki z zółtym serem + czasami szynka lub polędwica - najlepiej drobiowaNa pewno nie można jeść:- truskawek i cytrusów (w tym kiwi, brzoskwiń itp), czekolady - uczulają :cry:- smażonego mięsa - ciężkostrawne- kalafiora, kapusty, grochu - wzdymające. Nie wiem, czy to zasługa diety, ale Słodziaszek nie ma żadnych problemów brzuszkowych. Pamiętam jak raz zjadłam pierogi ruskie i dziecko darło się bite 3 godziny i wymiotowało. Koszmar! Dlatego, jak mam ochotę na czekolade (KTÓRĄ UWIELBIAM!!!) - przypominam sobie tamten wieczór i od razu mi przechodzi ochota.Gorące pozdrowienia :-)Asia
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 21.07.01, 19:13
      U mnie calkiem inaczej. Mala (prawie 4 mies.) ma straszna alergie na mleko, wiec o zoltym serze mogę tylko pomarzyc :( I o wszystkim, co lezalo kolo mleka :)(bulki, bagietki, ochlebie z maslem to ja snie po nocach). Ale poza wszelkimi mlekowatosciami, wolowina i cytrusami (zreszta, kto by to jadl teraz, kiedy tyle innych owocow), to jem prawie wszystko. Tez brzoskwinie, truskawki (tych sie troche balam, bo sama mialam na nie kiedys uczulenie), pomidory... No i ostroznie z kapustnymi, bo rzeczywiscie wzdymaja.
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 21.07.01, 21:01
      Ha ha ha !!! Buzka dla Mikolaja !Widze, ze jestesmy na tym samym etapie :))))To co ja zrobilam (Julka jak wiesz dostala strasznej wysypki), to odstawilam praktycznie wszystko procz wody i pieczywa (1 dzien) a potem powoli zaczelam wprowadzac jedzenie i teraz moj wybor w bezpiecznym menu obraca sie wokol ryzu, kaszy gryczanej, gotowanego drobiu, ryby i jak chce sobie zrobic dzien dziecka :) to na pieczywo klade plasterek poledwicy. To przed czym na pewno przestrzegal nas pediatra to wszelkie mleczne produkty (stosowac je z bardzo duza ostroznoscia sa silnym alergenem) jak rowniez trzeba uwazac na wolowine i cielecine. Do picia procz wody niegazowanej proponuje (wyprobowane na Julce) Mama Frut z jablek, ale odradzam z owocow lesnych (uwaga na maliny !). Z innych sokow pediatra zalecal soki jablkowe Fortuny i Hortexu. Z bezpiecznych warzyw polecam marchewke, z owocow hmmmm chyba nic (uwaga na arbuzy - wbrew pozorom nie sa tak bezpieczne na jakie wygladaja). Jak bedziesz miala pytania pisz :))Calusy dla Was wszystkich
    • Gość: Isia Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 21.07.01, 21:55
      Jak ja Cię rozumiem!Przy pierwszym porodzie nikt w szpitalu nie podpowiedział mi, że trzeba stosować jakąkolwiek dietę przy karmieniu. Napiłam się soku winogronowego - i zaczęło się. Mały dostał tak strasznej kolki, że musiał być odgazowywany rurką, miał wtedy 2 dni. Przez 2 miesiące nie przestawał płakać. A ja dostałam na tym punkcie totalnego bzika - bo przeze mnie dziecko cierpiało. Potem w przychodni lekarze i pielęgniarki - każdy dodawał coś od siebie i wyszło na to, że wolno pić tylko wodę. No i pościłam przez kilka miesięcy. Dodatkowo tata maluszka ma przeróżne alergie.Przy drugim dziecku też stosuję dietę, odpuszczam sobie dopiero po skończeniu przez córeczkę 6 mies.Ważne, by pić soki rozcieńczone wodą, musiałam polubić jabłkowy, wyrzec się cytrusów, warzyw wymienionych w poprzednich postach, niektórzy odradzają owoce pestkowe, rzodkiewki podobno też zmieniają smak mleka na gorzki, marynat, konserwantów (ważne!), miód, orzechy, kakao i czekolada mogą uczulać. Na kawę i herbatę można sobie pozwolić w niedużych ilościach. No i dobrze jest pić herbatkę z kopru. Ja piłam zioła mlekopędne - tam jest koper i melisa, coś jeszcze. Z drugiej strony moja kuzynka karmiąc 2 mies. córeczkę najadła się bigosu i napiła mocnej kawy, a całą ciążę paliła - i dzieciątko na schwał.Obserwuj dziecko i po kilku tygodniach spróbuj rozszerzać dietę co jakiś czas o nowy produkt. Albo mnie wcale nie słuchaj, bo jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Pa! :)
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 21.07.01, 22:30
      Witaj Jagno! Rozumiem Twój ból doskonale. Sama nie tak dawno wysyłałam post o podobnej treści i nagłówku tutaj na forum. Teraz mogę Ci trochę podpowiedzieć z własnego doświadczenia. Tak na dobrą sprawę to mało jest rzeczy, które byłyby bezpieczne dla dzidzi (a w każdym poradniku trąbią coby odżywiać się dobrze i w urozmaicony sposób - hehehe). Mam 5-tygodniowego synka i na razie (tfu,tfu) udaje nam się unikać niemiłych niespodzianek. Jem ciemne pieczywko z odrobiną nabiału, gotowane lub pieczone mięsko (drób), pieczoną rybę, ryż, ziemniaki, marchewkę, jabłka (ale bez przesady), kilka plasterków pomidora, chudą wędlinkę, czasem skubnę jakieś chrupki; piję oczywiście wodę niegazowaną, rozcieńczony sok jabłkowy, Mama Fruty, herbatki ziołowe. Inne specjały odeszły w niepamięć, choć powoli zamierzam mój jadłospis poszerzać... A tak a propos szpitalnego jedzenia to bym się w ogóle nie sugerowała - u nas podali KAPUŚNIAK! Powodzenia życzę i wytrwałości. Ciężko czasem się oprzeć malutkiej czekoladce... :(
      • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 22.07.01, 08:42
        A propos ciekawostek dietetycznych w szpitalu ......ja dostawalam na obiadki brokuly, kalafiory, kompoty z truskawek etc. na niesmiale uwagi, ze na oddziale polozniczym nie jest to najlepsza dieta, uslyszalam, ze pacjentka ma wolny wybor i moze jesc lub nie ... :))))
        • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 09.11.01, 15:26
          A propos diety szpitalnej - w ciagu mojego 12-sto dniowego pobytu na oddziale połozniczym 3x był szpinak na obiad, po którym większość dzieci całą noc płakała...i robiła zielone kupki... Ja po pierwszym razie juz szpinaku nie jadłam...:hello:Kasia R mama Luizy
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 23.07.01, 13:03
      Taaaaa....u nas dawali codziennie zupę mleczna :hap: a na pierwszy obiad byla kalafiorowa zupka. Zjadałam wszystko grzecznie w nieświadomości i Mikołaj nie miał żadnych problemów!...Ostatnio się zapomniałam i zjadłam miskę płatków z miodem i orzeszkami (z mlekiem) i jest ok. :bounce: Dzięki za Wasze rady i widać jasno, że jednak każde Maleństwo jest inne i nie ma przepisu uniwersalnego dla wszystkich. Pozdrawiam wszystkie Mamusie i Wasze mniej lub bardziej nakropkowane potomstwo ;)Jagna
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 24.07.01, 14:16
      Dziewczyny, czytam waszw posty iwłosy mi dęba stajš. Jak wy wytrzymujecie jedzšc tak nieurozmaicone jedzenie i karmišc dziecko? Oczywi?cie rozumiem wasze obawy i determinację w karmieniu i bynajmniej nie zamierzam was odwodzić od karmienia. Ja miałam zupełnie inne do?woadczenia - od poczštku jadłam wszystko, każde mięso, jogurty, sery, owoce. starałam się nie przesadzać z cytrusami ale pozwalałam sobie na 1 pomarańczę lub kilka mandarynek dziennie. Byłš zima i innych owoców nie było. Piłam herbatę, czasami kawę i wszystkie soki. Spokojnie zjadałam 2 talerz grochówki lub fasolówki z kiełbasš - z powodu braku czasu taki obiad był raz w tygodniu. Mój mały nigdy nie miał kolki, nie wiem co to jest. Dodam, że był karmiony wyłšcznie piersiš do 7 miesišca a do 9 nie znał smaku mieszanki mlecznej. W pierwszym miesišcu życia przybyło mu 1300 gram! Uczulony był wyłšcznie na proszek do prania - wystarczyła zmiana na Jelp i po kłopocie. Chyba byłam szczę?ciarš!
      • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 24.07.01, 16:23
        Tak jesteś prawdziwą szczęściarą. Ja również nie mogłam się przekonać do diety - mam problemy z jedzeniem. Starałam się pilnować żeby nie jesc niewskazanych rzeczy, ale ogólnie bywało różnie (jadłam zzwyczaj co było). Moje dzieci miały kolkę przez 5 m-cy. Nadal walczę z kolką u mniejszej (to już 7-my m-c). Niedawno odkryłam ze nie lubi kawy.
      • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 24.07.01, 18:26
        Marta napisała/ł:> Uczulony był wyłšcznie na proszek do prania - wystarczyła zmiana na Jelp i po kłopocie. Chyba byłam szczę?ciarš!Jak sie objawia uczulenie na proszek??
        • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 25.07.01, 08:47
          Była to wysypka, drobna, grudkowata, jasnoróżowa. Pojawiała się praktycznie na całym ciela, najwięcej w zgięciach i na szyi. Nasilała się jeżali mały się spocił. Znikala po posmarowaniu ma?ciš cutivate lub podaniu kropli zyrtec, po czym po paru dniach pojawiała sie ponownie. Próbowałam przeczekać aż cniknie sama ale tak sie nie stawało, z dnia na dzień było jej wiecej. Skończyło sie po zmianie proszku na Jelp. Kiedy? mama zapomniała i wyprała ciuszki w innym proszku - wysypka pojawiła sie ponownie. Dopiero jak syn miał ok. 1,5 roku mogłam zaczšć prać w każdym proszku.
      • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 25.07.01, 07:52
        Marto, każde dziecko ma inny metabolizm. I tak jednostronna dieta nie jest spowodowana jakimś tam widzimisię. Ja naprawdę przez dwa miesiące jadłam gotowane mięso, ryż i duszone jabłka. Sensacje żołądkowe mała miała po wszystkim: po surowych jabłkach, jogurtach z kawałkami owoców, rybach, jajecznicy, grzybach, kukurydzy, brokułach, cebuli, gruszkach, zupach przyprawionych czymś więcej niż odrobiną soli.Wysypki po selerach, mleczku sojowym, czekoladzie, capuchchino, cytrusach...a jeszcze była zima, więc żadnych świezych owoców nie było. Jeśli po karmieniu działy się jakieś sensacje, to chwila namysłu...i już wiedziałam, co tym razem zaszkodziło.No ale przemęczyłam te dwa miesiące, potem jeszcze dwa miesiące odpuściłam groch i kapustę, i już mogłam jeść wszystko. Wiem jak to jest, i podziwiam kobiety, które np. karmią dziecko ze skazą białkową.Ale też znam dziewczyny, które jadły wszystko i nic się nie działo. Więc moja rada - ostrożnie próbować. To naprawdę nie trwa długo.Pozdrowienia.
    • Gość: Beti Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 28.07.01, 21:45
      Cześć Wam dziewczyny. Niektórym z was bardzo zazdroszczę. Mam 3-miesięczną Olę, i od początku problemy, tyle ze tylko(!) wysypka. NIestety po czasie beztroski po porodzie mósiałam przejść na ścisłą dietę- ryż i woda, pomogły. Potem żmudne wprowadzanie pojedynczo nowych rzeczy, co 3 dni. Teraz jest już nieźle, ale o jogurtach ,LODACHi wielu innych dobrych rzeczach mogę tylko pomażyć. A propos- uwaga na wędzone rzeczy, Ola miała straszną wysypkę po wędzonym indyku, po makreli wędzonej. Z marchewką też bywa różnie. Pozdrawiam, buziaki, BeataW
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 29.07.01, 18:42
      Obie dziewczyny karmiłam piersią. Jedna już skoczyła (ma 3 lata) druga jeszcze nie (ma 4 m-ce). Wiosek mam jeden: każde dziecko jest pod tym względem inne. Przy Kasi mogłam jeść o wiele więcej niż teraz. Kasia miała "uczulenie" na cytrusy, wzdymających nie próbowałam. Gabrysia natomiast zaserwowała mi ostrzejszą dietę. Nie mogłam jeść rzeczy kwaśnych (np. szarlotki z kwaśych jabłek) oraz owoców i warzyw (mała ma gorsze kupy i boli ją brzuch). Teraz wzbogacam swoją dietę. Jem nowego mało, a reakcja jest dnia następnego.
    • Gość: guest Re: Dieta mamy karmiącej IP: *.* 05.09.01, 00:24
      kurcze, czytam czytam i nie moge sie nadziwic! Jem WSZYSTKO lacznie z tabliczka czekolady, kapusta i wogole co mi sie zamarzy a mala nic - wpyla mleko i nawet nie miauknie! Dziwne ze tak roznie to moze sie przedstawiac... Coz, chyba powinnam dziekowac, dziekowac... ;) pozdrowionka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka