sikorka.1
13.11.06, 18:07
dziewczyny, za tydzień w pon. wracam do pracy. Jagoda zajmą się babcie - moja
mama i teściowa. Mojej mamy się nie obawiam, poradzi sobie, czesto do nas
przyjeżdża, ma dobry kontakt z wnuczką. I przede wszystkim nie boi się
dziecka.
Teściowa...mam wrażenie, że boi się pilnowania Jagody. Nie jeden raz pytała
moją mamę, jak ona wyobraża sobie takie dojazdy (codziennie 50 km, ale z
możliwością noclegu). Poza tym ona ma na głowie jeszcze swoich rodziców,
pracuje 3 dni w tyg.No i sama mi sie pochwaliła kilka dni temu, że ona to
swoich chłopców (mego męża i brata) by nie wychowała, gdyby nie pomoc matki
(jej). Ona nawet nie kąpała dzieci, bo wszystko robiła babcia...Uwierzcie, że
się lekko przestraszyłam. Że niby mi sugeruje coś???
I jej rozmowa z Jagodą wygląda tak: "guguguguguguuuuuuuuuuu, guguuu,
guguguuu". Już jej mówiłam, że sie nie guga tylko rozmawia, opowiada,
pokazuje...
Ten tydzień babcie maja na zapoznanie jak karmić, ubrać na spacer...co lubi
dziecko, czego nie...
Czasem mam wrażenie, że teściowa to tak z musu chce pomóc, że niby ona też
taka dobra, że będzie mogła koleżankom w pracy opowiadać, jaka to ona dobra...
Czas pokaże, tylko dziecko nic nie powie.
Dziewczyny, jak to u Was było albo jest? Czy ja jakaś przwrażliwiona jestem?