Poczytajcie o moim rodzinnym problemie i wyraźcie opinię...
Mój partner pochodzi z ubogiej rodziny, mnie nigdy rodzice nie odmawiali ale
żyliśmy raczej skromnie (zresztą...takie bły czasy). Oboje już w ciąży
postanowiliśmy, że wychowamy nasze dziecko bez wymyślnych, drogich gadżetów
prowadzących w bardzo prostej linii do tak zwanego rozpieszczenia.
Oczywiście, że jak wszyscy kochający bez granic rodzice chcielibyśmy dać
naszemu maleństwu cały świat ale...niech ten świat nie będzie plastikową
komercją. Jesteśmy przekonani o słuszności naszych poglądów i z trudem ale
jakoś się ich trzymamy. Nie wyssaliśmy ich z palca ale zrodziły się one z
wnikliwej obserwacji otaczających nas szkrabów, które co tu dużo mówić
baaardzo ciężko zadowolić jakimkolwiek prezentem i w związku z tym w okolicy
świąt doznajemy lekkiego stresu aby znowu nie usłyszeć "fuj, nie podoba mi
się to" albo "tylko to mi kupiliście?" (to autentyczne wypowiedzi mojej
siostrzenicy brutalnie przerywające wigilijną, rodzinną idyllę). Tak, tak,
jak wspomnę jak bardzo z jak naprawdę drobniutkich upominków potrafiłam się
cieszyć w jej wieku dochodzę do wniosku że świat naprawdę poszedł do przodu,a
moje finanse niestety NIE!
Problem stanowi moja siostrunia - zdecydowanie najlepiej sytuowana z całej
rodziny i lubiąca hojnie obdarowywać z okazji i bez. No niby to fajnie jak
ktoś tak ni z gruchy ni z pietruchy podeśle jakieś firmowe ubranko albo
lepszą zabaweczkę ale nijak to się ma do naszych zasad. A poza tym może
troche jesteśmy egoiści (nawet bardzo!) ale nie chcemy żeby jej prezenty
przyćmiewały nasze

. Z drugiej strony dlaczego inne dzieci w rodzinie mają
dostawać ekstra wypasione zabawki a moje ma się zadowolić naszymi zasadami i
satysfakcją płynącą ze szlachetnej skromności? To jest dylemat! No i jak
powiedzieć kochającej siostrze żeby trochę wyluzowała (100% że się obrazi).
Co wy na to?