Wasze niepokoje

IP: *.* 27.11.02, 10:22
Co Was najczęściej martwi, niepokoi? Czym trapi się dzisiejsza matka niemowlęcia?Czy nadal podstawowym tematem w polskich rodzinach jest kwestia jedzenia (czy dobrze zjadło, czy zdrowo, czy przybiera na wadze...)A moze coś innego?Napiszcie, co Wam dziś spędza sen z powiek?Wdzięczna w imieniu całej redakcjiJustyna Dąbrowska
    • Gość edziecko: Zoś Re: Wasze niepokoje IP: *.* 27.11.02, 18:28
      Przez pierwsze tygodnie życia Maksia kiedy nieustannie płakał i ssał pierś praktycznie przez całą dobę bałam się, że jest głodny. Jak się okazało słusznie. Po tym jak po trzech tygodniach waga spadła mu z 3900 do 3300 i musiałam go zacząć dokarmiać mieszanką przez długi czas miałam obsesję na punkcie jego wagi. Ważyłam go co kilka dni, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku i czy nie "głodzę" swojego dziecka.Na szczęście od czasu kiedy brzuszek pełny, syn jest bardzo pogodnym, wspaniale się rozwijającym czteromiesięcznym bobasem.A jakie mam teraz obawy? Poza chyba typowym niepokojem o zdrowie i prawidłowy rozwój, myśle też o mojej roli w życiu synka.Wychodząc na spacery obserwuję starsze, kilkuletnie dzieci, to jak zachowują się w grupie. Często są to zachowania agresywne, dzieci bez kontroli dorosłych biją się, wyzywają, znęcają nad słabszymi...Wiem, że daleko wybiegam w przyszłość, ale martwię się, czy mój syn sobie w życiu poradzi, czy podołam trudom jego wychowania, czy uda mi się ochronić go przed czyhającymi zagrożeniami?Ciekawa jestem co martwi inne mamy niemowlaków.Pozdrawiam,Zosia
    • Gość edziecko: asia_t Re: Wasze niepokoje IP: *.* 27.11.02, 21:09
      Od wieeeelu miesięcy nie martwię się tym, czy moje dzieci dobrze zjadły - nigdy nie było z tym problemów, to dwa małe odkurzacze. :-) Pamiętam jednak dokładnie, jak to było rok temu... nosiłam przed sobą 34tygodniowy podwójny brzuszek... martwiłam się, czy donoszę te dzieci, czy będą duże... jutro mija rok, jak jechaliśmy prędziutko do szpitala - dzień później urodziły się moje bąbelaski. Najpierw martwiliśmy się, jak sobie damy radę z dwójką, czy będziemy umieli je kąpać, przewijać, czy dam radę karmić piersią... czy nie marzną - to były takie zmarźlaczki!!! A potem... czy ta rehabilitacja jest konieczna, czy asymetria się nie utrwali (nie utrwaliła się)... czy nie będą miały kolek (nie miały)... czy ta alergia na białko krowie minie (minęła).Dzisiaj... dzisiaj moje dzieci mają prawie rok, są doskonale rozwinięte, pogodne. Nie martwię się prawie wcale!!! Andrzejek i Kamilek za dwa dni pożegnają forum Niemowlę - od swoich narodzin dostarczają mi samych radości i uśmiechów! I już nawet nie spędzają nam snu z powiek, bo nauczyliśmy je przesypiać nocki. AsiaT
    • Gość edziecko: Aluc Re: Wasze niepokoje IP: *.* 27.11.02, 22:32
      Martwiłam się dotąd dokładnie dwa razy :Dpierwszy raz, kiedy Maksio miał trzy tygodnie, a ja odkryłam u niego wyraźne symptomy niedożywienia i odwodnienia (ssanie bez końca, zapadnięte (moim zdaniem) ciemiączko, senność) :lol: co po wizycie u lekarza i zważeniu bobasa okazało się klasycznymi objawami paranoi u świeżo upieczonej mamy :Ddrugi raz w sposób ciągły od momentu pierwszej próby podania czegokolwiek innego niż pierś, czyli od połowy sierpnia (kiedy Maksio skończył podręcznikowe sześć miesięcy) aż do weekendu w połowie listopada, kiedy wreszcie i zupełnie niespodziewanie wsunął pół słoiczka z wyraźnym apetytem, martwienie było spowodowane niepokojem, czy Maksio zdąży nauczyć się jeść to inne przed moim powrotem do pracy, czyli do końca roku :crazy: no i wyszło na Maksiowe, czyli zupełnie niepotrzebnie się martwiłam, trzeba było olać podręczniki i poczekać, aż Maksio będzie gotowy do tego innego, a jemu zaoszczędzić trzech miesięcy ćwiczeń w zaciskaniu buzi (chociaż to akurat przydaje się na basenie :lol:), pluciu na odległość i robieniu bardzo malowniczych min pełnych niesmaku :Dczyli jednak jedzenie :Dnie potrafię przejmować się każdym kichnięciem i kaszlnięciem, nie mam obsesji obserwowania, czy używa tej rączki czy może innej, czy raczkuje tak jak powinien :crazy:, czy rozwija się według wspomnianych już podręczników ;), czy waży tyle, mierzy tyle... Jest zdrowym normalnym niemowlakiem, to nam absolutnie do szczęścia wystarcza.myślę i rozmawiam często z Maksia tatą o jego przyszłości, o naszej przyszłości w Maksiowym kontekście, ale nie martwię się na zapas, poczekam co los i Maksio mi przyniosą (oby jak najmniej do martwienia)Od chwili, kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście, przepełnia mnie wewnętrzne poczucie, że wszystko będzie dobrze :D jak do tej pory, sprawdza się doskonale :D
      • Gość edziecko: bkoniecz Re: Wasze niepokoje IP: *.* 27.11.02, 23:00
        Jedzenie i waga już mnie nie martwią. Martwiły mnie bardzo przez pierwszych 5 tygodni kiedy mały przytył całych 8 deko. Potem dostał butlę i rośnie jak trzeba. Za to martwi mnie strasznie jak to będzie jak za kilka tygodni będę musiała wrócić do pracy. Jak on da sobie radę beze mnie i jak ja wytrzymam bez niego. Czy mnie pozna jak wrócę po całym dniu nieobecności, czy będzie się cieszył na widok mój czy mojej mamy. I jeszcze jak przeżyję telefon "Antoś zrobił pierwszy krok", "Antoś powiedział baba". Przecież jest taka duża szansa, że mnie przy tym nie będzie. I jeszcze jak to wpłynie na nasze relacje gdy dorośnie i czy będzie szczęśliwym człowiekiem. I czy dam sobie radę wychować go na mądrego i szczęśliwego człowieka.
        • Gość edziecko: kasia.s Re: Wasze niepokoje IP: *.* 28.11.02, 11:07
          Odkąd urodziła się moja Zuzanka moje życie nabrało barw-nareszcie mam się o kogo troszczyć i martwić.Aktualnie to jak mała przybiera na wadze i ile je mnie nie martwią-od początku nie było z tym problemów.Martwi mnie natomiast bardzo fakt,iz prawie zupełnie nie karmię już córki moim pokarmem-nie chce ssać i pomimo odciągania jest go z dnia na dzień mniej...Martwię się bo wiem ,że trzy miesiącze karmienia piersią to małosad.Często dopadają mnie myśli dotyczące przyszłości Zuzi-jaka będzie,czy da sobie radę w życiu?i wraszcie,czy ja będąc samodzielną mamą będę potrafiła dobrze wychować córkę,dać jej wszystko to co bedzie potrzebowała,wpoić pewne zasady,nauczyć moralności.Baaardzo bym chciała Zeby moja córka była szczęśliwa w zyciui martwię się czy będę potrafiła odpowiednio ją ukierunkować...Kasia.
          • Gość edziecko: AniaAsi Re: Wasze niepokoje - chyba muszę się leczyć! IP: *.* 28.11.02, 13:01
            Odkąd Joasia przyszła na świat przepełniły mnie dwa uczucia, z których jednym był (i jest) wszechogarniający strach :ouch:Strach o wszystko od początku do końca. Są momenty absolutnego przerażenia - np. kiedy po raz pierwszy zwymiotowała (1 mies.) autentycznie ugięły się pode mną nogi (chociaż akurat siedziałam...) i oblałam się zimnym potem chociaż nie pocę się prawie wcale. A Asiul nic sobie z tego nie robiąc ochoczo zabrał się do cyca.. :grin:Każdy katar, gorszy humorek (spowodowany jakąś dolegliwością - to pewne!), płacz, wysypka (była raptem raz...) i inne "tragedie" są powodem niepokoju.Z lęków "przyszłościowych" to mam okropnego pietra hmm... no co z niej wyrośnie i jak ja sobie dam z nią radę, i czy uda mi/nam się ją wychować na uczciwego kochanego człowieka ale twardziela kiedy trzeba, i czy poradzi sobie w życiu, i czy ... milion różnych wątpliwości.Ale to jeszcze nic.Już o tym chyba pisałam, ale powtórzę się. Najbardziej boję się rzeczy niezależnych zupełnie ode mnie. Przyjście Joasi na świat otworzyło mi oczy na wiele spraw i pozwoliło zrozumieć uczucia wielu ludzi (zwłaszcza rodziców chorych lub nieszczęśliwych dzieci). Boję się, że ktoś jej może coś zrobić - ten facet z teczką to pewnie zboczeniec-psychopata, baba z zakupami może nigdy w życiu nie miała dzieci i porwie mi moją Asię, sympatyczny sąsiad może być pedofilem, pies wielkości gołębia biegający po trawniku to zabójczy brytan gryzący dziecięce aorty (wyobraźcie sobie, co myślę widząc wilczura albo dobermana!). Poza tym różne choroby, które ujawniają się w wieku poniemowlęcym (Asia ma prawie roczek i jest raczej zdrowa...) albo powikłania po przeziębieniach czy innych świństwach. A jazda samochodem rodzi wyobrażenia wypadków i kraks, o których nawet myśleć nie chcę. Brrrrr!Poza tym ciągle nie wyzwoliłam się z manii sprawdzania czy oddycha. Od urodzenia (3.500 kg, 10 pkt. w terminie) dzień w dzień jak śpi sprawdzam czy oddycha. Pół biedy w dzień właśnie, ale potrafie wstawać w nocy kilka razy i kłaść jej rękę na pleckach i .... czekać... ufff.... oddycha. :crazy:Poza tym jakaś niezliczona ilość innych niepokojów, strachów, przerażeń i lęków. Dlaczego nikt mi nie powiedział, że to tak jest?! Że od tej pory będę trzymać tą gulę w gardle i blednąć z przerażenia.Z czego to wynika? Że nie mam 16 lat tylko 2 razy tyle? Że to pierwsze dziecko? O drugie (och, niech będzie drugie!) na 100% będę się trząść tak samo.I to ciekawe - chodząc w ciąży oczywiście bałam się o samopoczucie, o maleństwo, o wyniki, itp. Ale odkąd dzidziuś opuścił mój brzuch osaczył mnie zupełnie inny strach - większy, ciągły, nieracjonalny.To nie znaczy, że jestem zupełnie stuknięta (chyba...) :what:Żyję jak biały człowiek, chodzę do pracy, jem posiłki, rozmawiam z ludźmi, przyjmuję gości i w ogóle sprawiam wrażenie normalnej. Ale jak czasem puszczę wodze fantazji to ojej! Czasem jakieś resztki zdrowego rozsądku przywołują mnie rykiem do rzeczywistości. Mam wrażenie, że często jest to sprawka tych paskudnych programów telewizyjnych, gazet, wiadomości, które nagłaśniają różne nieszczęścia, zwłaszcza dotykające dzieci. Ale pewnie sama też mam niezłego świra, nie oszukujmy się ;-)Czasem mój ukochany (a Asiulowy Tatuś) widząc mój wzrok i minę łapie się za głowę stwierdzając, że normalna to ja nie jestem i uspokaja, uspokaja, uspokaja (bez skutku, ale to miłe :lol:)Buziaczki od wariatkiAnia
            • Gość edziecko: Anika Re: Wasze niepokoje - chyba muszę się leczyć! IP: *.* 28.11.02, 16:08
              Mnie również niepokoi i przeraża wiele rzeczy. Ale nie zaliczam do nich niepokojów związanych z ilościa zjedzonego posiłkun itp. Niepokoją i przerażają mnie wizje codzienności mojego dziecka, to, że może mu sie coś stać, a nie daj Boże gdy będzie ze mna. Nie darowałabym sobie tego do końca zycia. Poza tym bardzo sie boję, ze moje dziecko moze sie czymś zadławić i cały czas chodze za nim i patrze jak cos je.Ale najwiekszym moim zmartwieniem, które mnie dopada bardzo często jest to, ze jako mama pracująca bardzo mało czasu spedzam z moim synkiem . Zostaja tylko weekendy, kiedy moge z nim byc od rana do wieczora. Robi mi sie bardzo przykro, kiedy wracam z pracy i słucham co Michałek wyprawiał, czego sie nauczył. Co prawda rekompensuje mi to częsciowo radoś synka, jak wracam. To jak biegnie do mnie , jak przyssa sie do cycusia, jak sie mną strasznie cieszy..Ale czy nie ma mnie za mało, czy mu nie brakuje maminych uścisków? Martwi mnie, ze nie moge obserwować jak sie rozwija, jak sie cieszy, jak poznaje świat. Mam to wszystko tylko częściowo i nie raz jest mi z tego powodu bardzo przykro.Oczywiście niepokoi mnie to czy uda mi sie wychować mojego synka na uczciwego, mądrego człowieka. I to w zasadzie przysparza mi najwiekszych niepokojów.Pozdrawiam, Ania z Michałkiem
            • Gość edziecko: agata25 Re: Wasze niepokoje - chyba muszę się leczyć! IP: *.* 03.12.02, 17:06
              droga Aniu! podpisuje sie pod Twoim postem ponieaż wykazuje wszystkie objawy tej "psychozy"Dodać mogę jedyie od siebie ze nigdy nie jeżdziłam z moim synkiem autobusem, bo tam czai się na Niego tyle zarazków :( to samo z supermarketami i innymi skupiskami ludzkimi.Boję się że ktoś na niego kichnie i zapalenie płuc gotowe :) , wiem że to "chore" co pisze, ale niestety gdy moje dziecko miało dwa miesiące bylsmy w szpitalu, ponieważ miał odczyn poszczeipenny, który wywołał ostre zapalenie płuc. Jego choroba i pobyt w szpitalu pozostawiły wielki ślad w mojej psychice.Do tej pory (ma 10 msc) nie mogę się po tym pozbierać, "obchodzę" się z Nim jaj z jajkiem, może mi kiedyś przejdzie. Każde jego kichnięcie czy kaszelek to dla mnie horror. Na szczęście od tego czasu Kacper nie był już chory, ale dmucham na zimne.pozdrawiamchyba nie do końca normalna Agata
            • Gość edziecko: Fuga Re: Wasze niepokoje - chyba muszę się leczyć! IP: *.* 11.12.02, 10:35
              Ania ze mną jest tak samoboję się strasznie o małaciągleCzy nie ma zezikaczy nie jest smutnaczy nie bolą dziąsełkaczy nie za mało jeczy nie za mało wazy ( ma 10 miesięcy i waży 10 kilo)czy nie schudładlaczego jeszcze nie wstajedlaczego już wstajedlaczego staje na paluszkachkiedy miała trzydniówkę w trzecim dniu o 1 w nocy zadzwoniłam do mojego lekarza, ze mała jest spuchnięta na buzi i ma mętny wzrok - lekazr słysząc to natychmiast przyjechał ( kochany... ) i zobaczył mnie zaryczaną, roztrzęsioną, z tekstem - że mała tak wygląda na buzi jak moja Babcia, kiedy miała chemioterapię - strasznie się wstydzę tego - ale po prostu się zeschizowałam po trzech dniach patrzenia jak mała ię męczy z gorączką - no i Pan doktór przyszedł i powiedział, że mala jest ZDROWA - dostała wysypki i to onic choróbska a spuchnięcia nie widzi ;)na tym zakończę, bo ja mówiąkończ waść wstydu oszczędźpapatki
      • Gość edziecko: Beata32 Re: Wasze niepokoje IP: *.* 10.12.02, 16:09
        Teraz, będąc w drugiej ciąży już nie martwie się jak to będzie z pielęgnacją czy karmieniem. Ale wyć mi się chce jak sobie pomyślę, jak ten mój kochany do tej pory jedynaczek nagle może poczuć się odepchnięty i niekochany przez mamę. Jak sobie poradzę z wychowaniem dwójki z różnicą wieku 2 lata, tak aby dobrze zajac sie mlodszym i zminimalizowac stres zwiazany z nagla koniecznoscia podzielenia sie rodzicami starszego. Mąż prawie osiwiał wysłuchując moich czarnych wizji jak to nasz pierworodny zapada się w siebie, nagle cofa sie w rozwoju, chce cycusia i sika gdzie popadnie a w nocy wola co 15 minut "mama". Mowi "Kobieto!!! przestań, czy my pierwsi będziemy mieć dwoje dzieci?!" ... no niby nie pierwszi, ale ja pierwszy raz ...pozdrawiamBeata mama Maciusia 1 rok i 9 mies i 6 mies Wiercipietka (Adasia) w brzuszku
    • Gość edziecko: Kleo Re: Wasze niepokoje IP: *.* 28.11.02, 19:07
      Mnie martwią nie tylko te podstawowe płacze- a moze jest głodna, a może coś ją boli? itd. Martwię się tym, że tak mało widuje swojego tatę, że jej mama jest zestresowana brakiem pieniędzy, nie opłacaniem czynszu, brakiem pracy i moze to głupie- ale ja już teraz martwię się o jej przyszłość, a zwłaszcza o jej bezpieczeństwo. Naprawdę- każda wzmianka o wojnie sprawia, ze robi mi się słabo- nie chcę, by moja córeczka znała to pojęcie!Najbardziej więc martwi mnie to, że się ciągle martwię...cleo
      • Gość edziecko: dino Re: Wasze niepokoje IP: *.* 28.11.02, 20:39
        Nie spedza mi snu z powiek mysl o tym czy dobrze zjadl i czy dobrze przybiera na wadze, choc nie jest mi to oczywiscie obojetne. Boje sie sytuacji nieprzewidzianych, nad ktorymi moge nie miec wplywu. Boje sie choroby i choc nie mysle o tym na co dzien, kazda podwyzszona temperatura, zle wyniki, natychmiast mobilizuja mnie do bardzo szybkiego i zdecydowanego dzialania-moze nawet czasem przesadnego-w mysl zasady "lepiej chuchac na zimne". Najbardziej jednak boli mnie to jak polacze prace i wychowanie dziecka.Czy zdolam mu przekazac wszystkie wazne dla mnie wartosci. Powierzyc swoje dziecko obcej osobie? Pozwolić jej byc swiadkiem pierwszego kroku i pierwszego słowa. Czy to do mnie przybiegnie ze skaleczona raczka? A z drugiej strony boje sie zrezygnowac z pracy. Tego ze moze ktoregos dnia bede musiala poradzic sobie sama a nie bede juz potrafila.Boje sie, ze nagle po kilkunastu latach przestane byc taka potrzeba i zostane sfrustrowana, bez pracy, bez wlasnego zycia, w pustym domu...Jaka podjac decyzje-to jest moj strach i lek.
        • Gość edziecko: agat_31 Re: Wasze niepokoje IP: *.* 28.11.02, 21:58
          Znam te wszystkie lęki codzienne (najadła się? nie zmarzła?dlaczego pokasłuje?) i te o przyszłość. Ale tak naprawdę najbardziej marwi mnie moja osoba, z nadmiaru kompleksów i nieodpowiednich lektur jak podejrzewamsmileBoję się czy będę dobrą matką, czy nie powtórzę błędów mojej mamy, czy zasłużę na jej zaufanie, czy starczy mi cierpliwości i siły, gdy już nie będzie łatwym do kochania niemowlaczkiem. Czy decyzje, jakie podejmę będą dla niej dobre? Czy to do mnie przyjdzie z kłopotem i kłopocikiem?Czy ja nie będę "toksyczna"? Kurcze, przez te moje strachy, chyba już jestem...Pozdrawiam Aga
    • Gość edziecko: Zilka Re: Wasze niepokoje - to chyba ja się powinnam leczyć??? IP: *.* 29.11.02, 07:26
      O rany... Czuję się wyrodną matką... Ja się nie martwię...Po jakims początkowym okresie zupełnego przerażenia (podobnie do AniAsi - sąsiad pedofil, zawalające sie schody, etc. etc. :) ) nie zamartwiam się specjalnie niczym. Zbieram się od paru dni zeby odpowiedzić na ten post, teraz tez myślę i no i nie wiem! Jasne, że boję się żeby Florek nie zachorował, nie wylądował w szpitalu i żebym nie straciła pracy ale tak samo boję się, żeby mój tata nie zachorował, etc.No nie wiem, rany julek, może ktoś jeszcze się specjalnie nie martwi bo mi głupio...zilka :) (nie martwiąca się)
      • Gość edziecko: Aluc Re: Wasze niepokoje - do Zilki IP: *.* 29.11.02, 11:54
        Ja :D ja się nie martwię :D o czym wyczerpująco w miarę wynurzyłam się powyżej :lol:Zilka załóżmy Klub Mam Niemartwiących się, na pewno będzie elitarny :lol:
        • Gość edziecko: Zilka Re: Wasze niepokoje - do Aluc IP: *.* 29.11.02, 12:07
          No właśnie Aluc, jak to pięknie napisałaś:"Od chwili, kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście, przepełnia mnie wewnętrzne poczucie, że wszystko będzie dobrze jak do tej pory, sprawdza się doskonale"U mnie to przekonanie nadeszło parę miesięcy później ;) :) ale też nie wiem dlaczego miałabym się martwić. Śpimy jak chcemy i gdzie chcemy, jemy tak samo, na wszelki wypadek się nie ważymy zbyt często, tylko przy szczepieniach, obgryzamy sobie piąstki (tak, tak, z wzajemnością :) ) i w ogóle mamy się dobrze. Czym tu się martwić???Florek jest super niemowlakiem, za chwilę będzie śliczną małą kobietką za dwie chwilę mądrą (co daj boże) dorosłą kobietą, cały świat tylko na nią czeka, cały tłum ludzi ją kocha i tylko "czyha" na te sprytne małe uśmiechy :)A jakby się coś miało dziać to zawsze ma nas - mnie i Dirka, nie?pozdrawiam niemartwiące się :)zilka
        • Gość edziecko: kasiunia Re: Wasze niepokoje-dołączam do klubu IP: *.* 29.11.02, 15:06
          jeśli można, oczywiście. ja też się nie martwię. tzn. martwię się np. co będzie z moim związkiem, co z mieszkaniem itp. ale nie martwię się o Maję. też od początku ciąży byłam dobrze nastawiona (ja, stara panikara!) - do samej ciąży, do porodu i do tego co potem. może dlatego wszystko tak dobrze poszło? a Majeczka-jestem pewna-będzie super babka, i będzie sobie świetnie radzić, i wszystko będzie dobrze...pozdrawiam Waskasia
      • Gość edziecko: asia_t Re: Wasze niepokoje - to chyba ja się powinnam leczyć??? IP: *.* 29.11.02, 12:31
        No jak to Zilka, ja też napisałam, że się nie martwię! Dzieci napełniają mnie radością i szczęściem. A dzisiaj to tylko myślę o tym, co było rok temu... i się cieszę, cieszę, cieszę, że ich mam przy sobie!!!!! AsiaT
      • Gość edziecko: dunia Re: Wasze niepokoje IP: *.* 29.11.02, 16:57
        Ja niestety nie należe do mam nie martwiących się. Od początku życia Antka o coś się martwiłam.Mimo 30 lat życia za sobą i wyczekiwania na mojego syneczka niepokoje o jego rozwój, przybieranie na wadze, niechęć do jedzenia zajmują moją głowę. Najgorsze jest to, że siebie obwiniam o to, że brak mi zdrowego podejścia do wielu spraw. Na początku życia Antosia był niepokój o jego zdrowie bo jakiś niekompetentny neurolog nastraszył nas opóżnieniem w rozwoju, potem były troski typu " czy się najada i dobrze przybiera", teraz ma 11 miesięcy jest ciekawym świata i słodkim chłopczykiem, a ja i tak sobie coś skombinuje do zamartwiania się, a to, że nie chce jeść, a to, że namawiając go do tego jedzenia wychowuje już niejadka, a to, że nie mówi jeszcze mama. Jak czasem się zdystansuje to widzę szczęśliwego dzieciaczka i tyle , lecz za jakiś czas znowu wracają jakieś paranoje. Taka ze mnie mama. Mam nadzieję, że moje obawy nie utrudnią Antosiowi życia. dunia
      • Gość edziecko: madziara Re: Wasze niepokoje - to chyba ja się powinnam leczyć??? IP: *.* 30.11.02, 00:27
        Chyba jesteśmy wyluzowanymi matkami. Moje dzieci nie chorowały śpią całe nocki odkąd skończyły pół roczku, nie miały kolek, kupki były odpowiednie, rosły prawidłowo, Ja chyba tak jak AsiaT najbardziej martwiłam się jak nosiłam dziewczynki w brzuszku, bałam się że coś pójdzie nie tak.A teraz 3 grudnia skończą rok same chodzą i wspinają się na wszystko więc moje zmartwienie jest takie aby siniaka nie nabiły sobie na głowie. A i jescze jedno aby Zuza już nie gryzła dzieci.Pozdrawiam Magda i prawie roczne Zuza i Natalka
    • Gość edziecko: E.T. Re: Wasze niepokoje IP: *.* 29.11.02, 11:11
      Mnie najbardziej przeraza SIDS. W nocy wciaz nasluchuje oddechu, pilnuje odpowiedniej temperatury, trzymam dziecko do spania pomiedzy walkami zeby sie nie przekrecila, nigdy nie biore spac do naszego lozka (chociaz bardzo mnie korci) zeby sie nie udusila w poduszkach itp.Czesto tez mysle o naszych przyszlych relacjach. Dzisiaj to taki slodki maluszek (wlasnie skonczyla 3 m-ce) a w przyszlosci nastanie okres buntu. Wiele matek i corek ma wtedy bardzo zly kontakt, czy zawsze bedziemy mogly na siebie liczyc?No i martwie sie tez co przyniesie jej zycie. Swiat jest pelen okrucienstw, ciagle wojny i konflikty polityczne krajow. Pod tym wzgledem strasznie mi jej zal.
    • Gość edziecko: kayak Re: Wasze niepokoje IP: *.* 29.11.02, 16:46
      Hihi ja tez nie martwiaca, no...tak nie za bardzo przynajmniej. W ciazy non stop nekaly mnie jakies stresujace sytuacje a mnie jakos ta ciaza uodpornila i podchodzilam do nich z usmiechem. Gdy Gaba sie urodzila odczuwalam dziwny niepokoj ze zaraz zejdzie z tego swiata. Moja przyjaciolka na szczescie ostrzegla ze tak juz jest u swiezych mamus i podeszlam do swoich lekow z humorem- choc przyznaje sprawdzalam nie raz czy mloda oddycha ;)U mnie jak u Aluc przyszedl tez jednodniowy lek o zapadniete ciemiaczko- Aluc mnie na szczescie uswiadomila jak bylo u niej. Jezeli chodzi o sprawy fizjologiczne to musze podziekowac za forum- dalo mi ono mnostwo wiedzy i co za tym idzie spokoju gdy mloda kichnie, uleje jej sie czy dziwnie chrzaknie :)Mnie tak naprawde szalenie interesuje (chyba nie trapi) ksztaltowanie sie charakteru mojej Gaby, zwracam duza uwage na to aby nie traktowac jej jako malego tobolka do przewiniecia, nakarmienia i polozenia spac. Intergrujemy sie na ile to mozliwe z dwumiesieczniakiem ;) Ale o dziwo jest to mozliwe. Ile mozna z takim maluchem zrobic!! Prababcia najpierw zalamywala rece a teraz ponoc chwali sie kolezankom jacy to my nowoczesni ;)PozdrMarta z Gabencja
    • Gość edziecko: Sushi Re: Wasze niepokoje IP: *.* 29.11.02, 20:09
      Co mnie osobiście niepokoiło, wiedzą już chyba wszyscy uczestnicy forum. A wszystko przez jakże różne opinie i diagnozy lekarzy. Dlaczego jest tak, iż jeden straszy, że nasza córka ma najprowdopodobniej mózgowe porażenie dziecięce, inny natomiast twierdzi, iż rozwija się rewelacyjnie? Komu wierzyć i jak się nie niepokoić? Skończy się tym, że przestanę wierzyć lekarzom wogóle, a polegać będę jedynie na matczynej intuicji? Ona jest chyba najlepsza!
    • Gość edziecko: AgaI Re: Wasze niepokoje IP: *.* 29.11.02, 23:36
      Jestem mamą którą martwią troszkę inne sprawy niż resztę mam. Jest to związane z chorobą mojego synka. W związku z nią muszę kilka razy dziennie go kontrolować i punktualnie podawać mu leki. Tak właściwie to każdy dzień to jest lęk czy wszystko będzie dobrze. Czy jutro nie znajdziemy się znowu w szpitalu. A sprawy typu kupka, jedzenie, sen nie są dla mnie problematyczne, ponieważ synek świetnie śpi i ładnie zjada. Generalnie ostatnio bardzo dużo nadrobił pod względem motorycznym. Z takich bardziej psychicznych spraw to martwi mnie to aby synek zapomniał o dwóch miesiącach spędzonych w szpitalu.AgaI
    • Gość edziecko: Mama-Kangurzyca Re: Wasze niepokoje IP: *.* 30.11.02, 00:16
      Ojej, martwi mnie mnóstwo drobnych i wielkich rzeczy, o których pisały już dziewczyny. O teraz: czy zjada odpowiednie ilości składników odżywczych (paranoja jakaś!!!)O przyszłość: czy Krzyś zachoruje poważnie, nie stanie się coś poważnego, ktoś nie zrobi mu krzywdy, czy będzie dobrym człowiekiem z dobrym życiem... Ale tak naprawdę najbardziej martwi mnie inna rzecz: Chciałabym, aby Krzyś miał rodzeństwo, a już teraz jest mi ciężko w roli mamy - kompletnie nie radzę sobie z brakiem czasu (ludzie, czym ja przedtem ten czas wypełniałam???). No i lękam się strasznie, jak sobie poradzę...
    • Gość edziecko: ez Re: Wasze niepokoje IP: *.* 02.12.02, 10:01
      Najbardziej martwiłam się o to czy wszystko będzie w porządku. Asia była wcześniakiem z 37 tygodnia ciąży i cały czas się bałam o jej rozwój. Choć teraz myślę, że wszystkie mamy to przechodzą. I choć bardzo się starałam, żeby nie porównywać z innymi dziećmi to raczej to nie wychodziło. Cieszyłam się jak dziecko gdy Asi jako pierwszej wśród rówieśników wyrósł ząbek, martwiłam, że mówi tylko tata gdy reszta mówiła mama. Ciocie, babcie spotykały sie porównywały i opowiadały "Stasiu w wieku 6 miesięcy to...". No i oczywiście porównywanie wagi i wzrostu chyba najlepszy temat do rozmów. Asia jako wcześniak mieściła się w połowie czyli 50 centylu a tu wokół 90 centyl. Jak skończyła rok te obawy zniknęły. Teraz martwię się o to czy ma wystarczająco ciepła i czasu z naszej strony ponieważ obydwoje pracujemy. Martwię się teraz o stronę psychiczną, czy już karać czy jeszcze nie? Kiedy zacząć uczyć samodzielności.Myślę, że od wieków niewiele w zmartwieniach mam niemowlaków się zmieniło. Chociaż na pewno zmieniła sie troska o rozwój psychiczny dziecka. Teściowa opowiadała, że kiedyś dziecko wstawiała do łóżeczka w zasięgu butla z mlekiem i szła w pole. Teraz jest to nie do pomyślenia i dobrze.
    • Gość edziecko: brytnej Re: Wasze niepokoje IP: *.* 02.12.02, 12:08
      Witam.Ja najbardziej martwie sie o zdrowie dziecka-wprawdzie jeszcze nie chorowal,ma poltora roczku,a ja mam jakas fobie,ze bedzie chory,ze cos mu sie stanie.Moja druga psychoza jest gorsza.Boje sie,ze mi sie cos stanie,ze bede sama w domu zaslabne lub zemdleje(nigdy jeszcze nie mdlalamsmilei Janek bedzie sam,az do powrotu taty.Pozdrawiam-basia
    • Gość edziecko: Lolinka Re: Wasze niepokoje IP: *.* 06.12.02, 23:57
      Ja, szumnie tu określona Dzisiejszą Matką Niemowlęcia, chyba odziedziczyłam stany lękowe po swojej matce. Główne ich powody to:1. Czy Ona sobie głowy nie rozbije??? (bo panienkę mamy wstającą)2. Jak odzwyczaić dziecko od usypiania na rękach, a w ogóle CZY odzwyczaić, bo przecież czas tak szybko płynie i niedługo już nie będę miała niemowlaczka w domu...3. Co i kiedy zrobić ze smoczkiem4. Jak pomóc dziecku, gdy się zakrztusi (czyli raz na dwa tygodnie)5. Zabawki atestowane kontra tanie zabawki6. Które pieluchy (lub chusteczki, lub słoiczki... itp.) są najlepsze7. Jaką pastę do ząbków wybraćTo tylko te, które mi się nasunęły w tej chwili. c.d.n.Karolina
    • Gość edziecko: urszk Re: Wasze niepokoje IP: *.* 07.12.02, 11:01
      Ja boje sie bardzo! Tak jak poprzedniczki sytuacji niezależnych ode mnie. Jak patrze na potykajaca sie opeikunke, wyobrazam ja sobie z Julia (czy ona nie moze uwazac). Martwie sie jak ona spedza czas z moja corka, czy nie daje jej za dlugo smoczka, zostawia same, itp. A najbardziej boje sie choroby i szpitali. Po ostanich postach na forum na ten temat, jest to najgorsze miejsce na ZXienmi, w moim odczuciu, gdzie jedynym zadanie lekarzy jest nie dac wyzdrowiec pacjentom, brr!Martwie sie ze za malo spi, ze placze a ja nie wiem dlaczego, ze cos jej moze dolegac. Nie martwie sie tylko gdy uroczo sie do mnie smieje!PozdrawiamUlka
      • Gość edziecko: Edyś Re: Wasze niepokoje IP: *.* 11.12.02, 19:10
        Uf myślałam,że jestem nienormalna, lub skrzywiona, a tu inne emamy mają podobne problemy... Muszę napisać jednak od początku. Jestem jedynaczką rodzice nie chcieli mieć więcej dzieci, a ja skończyłam pedagogikę specjalną potem zaszłam w ciążę i urodziłam ukochane, upragnione dziecko. W ciąży bałam się o to czy dziecko nie ma zespołu Downa nie urodzi się z wodogłowiem, małogłwiem nie przeszłam w ciąży parwowirozy i miliona innych chorób. Karolinkka urodziła się cała i zdrowa choć podszas porodu mogło dojść do niedotlenia mózgu, porażenia mózgowego a nawet śmierci dziecka. W szpitalu spałam z dzidzią, bo bałam się , ze ktoś mi ją ukradnie ( miałam jedynkę). A potem lęki pospolite czy się najada, czy dobrze rośnie ( choć wyrastała z pierwszych ubrań błyskawicznie). Po kontrolnej wizycie u lekarza moje obawy się rozwiały, bo mała przytła przez miesiąc 1100 gr. Kilka tygodni potem głupia sąsiadka powiedział, że moja córka jest tłustawa więć się bałam , ze wyrośnie na grubasa. Potem mała miała niedowagę więć zaczęłam ją karmić co godzinę , a ona wymiotowała bałam się , że coś nie tak poszłam do lekarza, a on patrzyl na mnie głupio. Karolinka od samego początku rozwijała się swietnie fizycznie, ale mało gawożyła. Ja pracowałam z głuchymi więc doszukiwałam się wady słuchu... Badanie wyszło pomyślnie a ja teraz się boję, ze choć moja mała ma niecałe 8 miesięcy to jeszcze nie mówi, baba, dada, itd jojczy tylko po swojemu. Przeczytała już wszystkie dobre książki na temat autyzmu i moja mała nie podpada pod tą chorobę zachodzę więc w głowę czemu tak mało mówi kiedy w poradnikach piszą, że dziecko w 8 miesiącu... Boję się, że mała zachoruje na nowowór, będzie miała zespół Retha lub jakąś inną chorobę.Oj już chyba nigdy nie wyzwolę się z tego lęku o dziecko. Bo czy zda maturę, ćzy dostanie się studia, czy będzie miała dobrego męża i czy nie umrze podczas porodu... Tak mnie te moje studia skaziły! ZAzdroszczę wam czasem niewiedzy. Pozdrawiam mama Karolinki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja