Witam,
od kilku dni ok tygodnia pojawił się problem ze spaniem w nocy u
mojej 8,5 mc córeczki. Odkąd skonczyla 2 mc przesypiala noce budzac
sie ok 5-6 na jedzenie szla spac ok 19-19:30. A teraz katastrofa,
idzie spac ok 20:00 specjalnie ja przetrzymuje i budzi sie ok 24
wstaje w łożeczku zaczyna po całym łożeczku raczkować i nie ma mowy
o spaniu. Staram sie nie zapalac swiatla aby jej nie "draznic" klade
spowrotem spac ale zanim zdaze sie obrucic ona juz siedzi a za
chwile stoi przy lozeczku

potrafi tak szalec ok 2-3 godzin. Bralam
ja do siebie do lozka z nadzieja ze moze to pomoze ale u nas w lozku
jest to samo. Czasami zdazy sie ze przysnie na ok 3-5 min i za
chwile od nowa. Juz stoje przy lozeczku i glaszcze ja po glowce,
pleckach no i zasypia ale doslownie na chwilke.
Co prawda masowo wychodza jej zabki w ciagu tygodnia wyszly 4 zeby
wiec na noc podawalam nurofen, pod wieczor dawalam troszke melisy na
noc smaruje dziselka dentinoxem. Myslalam ze jest jej za goraco lub
za zimno- probowalam juz chyba wszystkiego. Nie wiem o co chodzi
dlaczego tak sie dzieje. Juz myslalam zeby ja w lozeczku zostawic
niech chodzi wstaje poplacze sobie i padnie. Odkladanie jej co
chwila do spania nic nie daje jest twardsza odemnie

Nie wiem moze
to kolejny skok rozwojowy i jeszcze z tydzien i jej przejdzie.
Mamusie ktore mialy podobny problem prosze poradzcie cosik moze
robie cos zle albo nie tak. Bede wdzieczna za kazda rade. Pozdrawiam
Ola