Witam, dzisiaj mam trochę nietypowe pytanie do innych emam.Szeroko
dyskutujemy na forum o rozmaitych sprawach od jedzenia po kupki,
rozbite termometry, przydatne foteliki, ale jak dotąd nie natknęlam
się na post dotyczący abstrakcyjnego lęku matki o jej niemowlę.
Chcialabym wiedzieć czy inne emamy mają podobne do mojego napady
wlaśnie abstrakcyjnego lęku o synka/córeczkę-czy dziecko nie jest na
coś chore tylko ja o tym nie wiem,czy oddycha w nocy (dotąd czesto
wstaję i sprawdzam),czy nic mu się nie stanie zlego (nie chodzi o
klapnięcie na pupę) ale np. jakiś wypadek. Szczegolnie trapi mnie
lęk przed jakąś przewleklą/nieuleczalną/śmiertelną chorobą. Lęk ten
jest irracjonalny, bo w mojej rodzinie nie bylo takich
przypadków.Jak nachodzą mnie takie czarne myśli, to aż mi się robi
zimno ze strachu i czasem ciezko mi sobie z tym poradzić. Napiszcie
dziewczyny czy też zdarzają sie Wam takie sytuacje, czy też ja
jestem jakaś nienormalna?A jeśli też zdarzają się Wam takie stany-
jak sobie z tym radzicie?No i jeszcze na koniec -czy po urodzeniu
dziecka możecie spokojnie patrzec na placz niemowlęcia (innego niz
Wasze), dramatyczne filmy z nieszczęśliwymi dziećmi itp.?No mnie to
się po prostu coś w glowę stalo