Dodaj do ulubionych

Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a...:(

07.01.09, 19:18
Dziewczyny od 27 dni byłam 5 razy na dworze. Poszłam do szpitala na
zbicie opuchlizny a po 2 tygodniach wyszłam z córcią (3 tygodnie
przed terminem), teraz te mrozy, że aż strach z dzieckiem wychodzic
(wczesniej byłam n 4 krótkich wietrzeniach), ponoć świetnie sobie
radzę, dziecko jak anioł -sab simplex pomaga na kolkismile)))-, mąż
pomocny, a ja ryczę! To, że dziecko za spokojne -az nienaturalnie,
że za mało/za dużo zjadła, że za blada jest, za mało spi itp. I
wyżalić się muszę....Tak mi źle.......buuuuuuuuuuuuuuuuu
Obserwuj wątek
    • atucapijo Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 19:37
      ej,to i tak jest spoko- ja sie w ostatnie 10 dni 4 razy tak
      poklocilam z mezem,ze sie chcialam rozejsc, a on mnie wysylal do
      psychiatry... moj maly teraz nie spi od rana, poza drzemkami po 20
      min, mi odpadaja rece i plecy, nie mam kiedy isc do lazienki i
      glodna jestem nieludzko, a on placze i sie smieje na zmiane, robi
      kupe co godzine, a ja nie moge zlapac pediatry... musze czekac do
      jutra rana,az sie boje co bedzie w nocy... aha -moj maz idzie do
      pracy o 3.30 , wiec nocne ( i dzienne ) noszenie to moja dzialka.. a
      sap simplex nie dziala na Macijanka... bedzie dobrze, uszy do gory!!!
    • beliska Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 19:41
      Podrzuciłabym Ci mojego ancymonka, to nie miałabyś czasu w ogóle na mysśleniewink To hormony. Wyregulują się i będzie dobrze. Tymczasem staraj się sprawiać sobie małe przyjemności. Spójrz na malutką i zobacz, że jest super grzeczna, Ty super mamą i nie ma co przesadzać. Na serio nie ma po cosmile
    • mol_sc Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 19:49
      kobieto, dzis sroda jak maz ma wolne w weekend to juz dzisiaj mu powiedz ze w sb
      albo w nd idziesz....do fryzjera , do kolezanki, na zakupy ...cokolwiek...to
      jest potrzebne, masz prawo byc zmeczona i ma to kazda z nas smile zostaw dziecko
      chociaz na godzine...wrocisz steskniona jakbys 3 dni nie widziala corki big_grin tylko
      sie nie oszukujmy...od dzisiaj bedziesz dreptac nozkami ze w weekend
      wyjdziesz...potem jak juz wyjdziesz bedziesz chciala wrocic BO nie przewinie nie
      nakarmi nie uspi....ble ble ble...ale za 5 razem wyjdziesz zadowolona i wrocisz
      jeszcze bardziej nie myslac co sie dzieje w domu jak cie nie ma.
      i nie wymiguj sie ze karmisz piersiatongue_out odciagnij pokarm i tyle
      • asia-5 Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 20:24
        Hormony, za chwilę wszystko się powinno wyregulować. To, że masz tego świadomość
        to znaczy, że nie jest źle smile)
        Mam 9-msc synka. Raczkuje wszędzie a ja jestem jego cieniem. Nie mogę jeść
        czekolady bo mały ma skazę, jedyna forma odreagowania to zakupy. Ostatnio byłam
        w Zarze i zobaczyłam taki obrazek:
        Wchodzi elegancki facet, przystojny, typ luzaka i pcha wózek ... myślę sobie
        hmmm jaki fajny tatuś smile)) Trochę duży ten wózek myślę sobie... kurcze jak ich
        wyprzedziłam okazało się, że w wózku siedzi 15 letni chłopak chyba z porażeniem
        (też modnie ubrany).
        Aż mi się gorąco zrobiło. Jak tylko przypominam sobie ten obrazek to dziękuje
        Bogu, że mam zdrowe dziecko bo nie wiem czy potrafiłabym dalej żyć gdyby mi się
        takie nieszczęście przytrafiło!!!!
        Otrząśnij się, dzieciaki rosną tak szybko, ciesz się swoją zdrową kruszynką póki
        jest jeszcze taka maluśka!!! Przytulaj ją dużosmile)
        Na pewno jesteś bardzo dobrą mamą!
    • ola11mar Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 20:35
      spokojnie to normalne. ja miałam podobnie. przeszło po ok miesiącu. porozmawiaj
      z mężem, mnie pomagało więcej czułości i uwagi z jego strony. jeśli jednak nie
      będziesz czuła się lepiej przez dłuższy czas to może warto pójść do psychologa.
      powodzenia
    • ziomas.1 Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 21:14
      Właśnie! Nic tak nie otrzeźwia jak widok cudzego "(nie)szczęścia"!
      Mi na moje doły pomogła ok. miesiąc temu wizyta w poradni
      okulistycznej. Same wcześniaki i mój jeden urodzony o czasie.
      Chryste! Ja wiem,że to się wyrównuje potem,ale z przeproszeniem
      wszystkich mam wcześniaków,te dzieci wizualnie i motorycznie są
      tak "cofnięte" i tyle więcej trzeba przy nich zabiegów
      pielęgnacyjnych i uwagi,że jakby mój był wczesny,to chybabym dostała
      zupełnego pier...ca od zamartwiania się. Więc od razu wrzuciłam na
      luz,bo mi się głupio zrobiło,że mam nieźle a narzekam smile
      • nadia222 Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 21:57
        To przykre, że na czyjeś doły pomaga widok wczesniaczków,
        wymagających opieki i miłości. Jestem mamą wcześniaczka. Moje
        dziecko nie jest "cofnięte" jak to napisałaś, i "wizualnie" jak to
        nazwałaś wygląda świetnie. Po prostu przyszło na świat wcześniej i
        wymaga wiekszej troski i przede wszystkim miłości. Tak szczerze, to
        zagotowała mnie Twoja wypowiedź. Dlatego zostawiam ją bez
        komentarza. Życzę zdrówka dla dzieciąka.
      • marzena19_75 do ziomas1 08.01.09, 00:10
        kobieto cofnięta to jesteś Ty i to dość mocno wypisujac takie
        bzdury!!!!!
        Jestem mama wczesniaczka i oprócz małej masy urodzeniowej nie rózni
        sie niczym od innych dzieci.
        Wczesniaczki to nie potwory tylko mniejsze dzieciatka, zastanów sie
        nastepnym razem zanm napiszesz bo podniosłaś mi cisnienie swoim
        postem głupim.
        powodzenia
        • ewcians Re: do ziomas1 08.01.09, 00:48
          Faktycznie przykro czytać, że ktoś pozbywa się dołów patrząc na wcześniaki........
          No ale czego wymagać.....jeśli ktoś nigdy nie widział z czym zmagają się Wcześniaczki, nie ma pojęcia jak wygląda ratowanie życia tym Maluszkom, i jak bardzo te Maleństwa są heroiczne i zdeterminowane by żyć będzie traktował je jak dzieci gorszej kategorii.....obyś Kobieto nigdy nie musiała oświadczyć bólu z jakim musi się zmierzyć każda wcześniacza mama, obyś nigdy nie musiała bezradnie patrzeć jak Twoje Dziecko walczy o każdy oddech, oby nie pękało Ci serce i obyś nie odchodziła od zmysłów tak jak każda z mam Wcześniaków będąc zmuszoną do rozłąki z Dzieckiem, gdzie możesz tylko patrzeć przez ściankę inkubatora na swojego Malucha, obyś nigdy nie musiała cieszyć się tylko i wyłącznie z faktu, że Twoje Dziecię zostało wyrwane śmierci z rąk, śmierci, której chciwe ręce obejmujące Dziecko mamie przyszło nie raz oglądać.....nie życzę godzin spędzonych przed salą operacyjną z niepewnością czy jeszcze zobaczysz swoje Dziecko żywe, nie życzę iegania za karetką w której wiozą Twoje umierające Dziecko.........i wielu innych strasznych chwil NIE ŻYCZĘ pomimo Twojej bezgranicznej głupoty jaką się tu popisałaś nazywając tak a nie inaczej Wcześniaczki.

          Obyś nie została "kopnięta w zad przez życie" za swój cynizm.NIE ŻYCZĘ!
          • perlai Re: do ziomas1 08.01.09, 07:45
            ziomas, uważaj, by kiedyś ktoś widząc cię z twoim chorym dzieckiem
            nie pocieszał się w podobny sposób. fortuna kołem się toczy, a to że
            urodziłaś zdrowe dziecko o czasie, to jeszcze nie wszystko...
      • darecky-tata-ewy Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 09:37
        Poprawianie sobie humoru oglądając nieszczęście innych to niestety typowo polska
        przypadłość. Reszty wypowiedzi nawet mi się nie chce komentować, ciesz się że
        masz nie "cofnięte" dziecko.
        Pozdrowienia dla maluszka, a jego mamusi przydało by się trochę empatii
        • marynka07 Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 11:05
          I kto tu jest cofnięty. Kobieto!!! jak Ty w ogóle takie rzeczy możesz wypisywać!
          czy zastanowiłaś się że możesz jeszcze urodzić wcześniaka albo chore dziecko i
          co wtedy napiszesz? a może swoje dziecko schowasz w piwnicy przed całym
          światem?! BRAK MI SŁÓW .Zdrówka dla dzieciątka
      • dlania Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 18:46
        Nie kus losu, ziomas, oj nie kuś...
        A poza tym to fak of.
        • czerwcowa_anulka Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 20:47
          A mnie się wydaje że (pomijając oczywiście fakt że post Ziamas.1 zabrzmiał okropnie i przykro mi się zrobiło po jego przeczytaniu) czasem jest tak, że zamartwiamy się takim codziennym życiem do momentu, aż zetkniemy się z prawdziwym nieszczęściem. Chorobą, kalectwem, walką, bezsilnością.

          Pracuję z młodymi wolontariuszami, widzę jak nabierają pokory i dystansu do samych siebie opiekując się słabszymi, jak dojrzewają. Widziałam kiedyś program o aresztantach pracujących w ośrodku dla niepełnosprawnych i zmianie, jakiej ulegli dzięki tej pracy - była to dla nich forma resocjalizacji, a jednocześnie ich podopieczni zyskiwali troskliwych i zaangażowanych opiekunów.

          Dlatego troszkę chyba rozumiem co Ziamas miała na myśli - nie chodzi o dowartościowanie się i poprawienie nastroju cudzym kosztem, ale o takie otrzeźwienie i zrozumienie że tak naprawdę nasze życie jest dobre, poza zwykłymi codziennymi troskami nie mamy powodów do zamartwiania się i użalania nad sobą.

          Mam nadzieję że nikogo nie uraziłam - jeśli tak, bardzo przepraszam.
        • ziomas.1 do dlania 08.01.09, 21:02
          Drogi(droga)dlania - mała uwaga osobista (a miałam unikać takowych)

          Skąd Twoja błyskotliwa "z angielska" wypowiedź? Nie starczyło
          cywilnej odwagi napisać tego życzenia wobec mojej osoby po polsku?
          Czy bałe(a)ś się,że ta dobra,jak rozumiem,rada,abym poszła się
          chędożyć zostanie usunięta,zanim będę miała szansę się z nią
          zapoznać? Zawoalowane chamstwo nadal pozostaje chamstwem
      • atucapijo Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 09.01.09, 13:10
        na marginesie, jestem dokladnie 29 lat starsza od Oskara smile niezla
        jazda z Rakami...
      • seghat Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 09.01.09, 16:12
        Kobieto!!! Jak matka może coś takiego powiedzieć! W głowie mi się to nie mieści.
        Słowa "cofnięte" używają tylko ludzie, którzy nie mają szacunku dla ludzi
        niepełnosprawnych intelektualnie. Nie powinnaś takich rzeczy wypisywać na forum,
        tylko - jak już masz takie zdanie - zachować je dla siebie!!!. Swoją opinią
        uraziłaś nie jedną osobę. Czy jakbyś Ty urodziła wcześniaka i musiała poświęcać
        mu więcej czasu to byś go nie kochała? Bo tak wnioskuję z Twojej wypowiedzi.
        Różne rzeczy słyszałam na temat osób z niepełnosprawnością intelektualną ale
        Twoja wypowiedź wywołała u mnie ogromne oburzenie. Nie mogę uwierzyć, że są
        ludzie których pociesza widok, jak to określiłaś "cudzego (nie)szczęścia". Znam
        dzieci, które urodziły się z 10 pkt. w skali Apgar a na skutek wielu czynników
        teraz są osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Twoja wypowiedź sprawiła, że
        jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że "łatwiej jest osądzać innych
        trudniej krytycznie spojrzeć na siebie".
      • seghat Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 09.01.09, 16:20
        ziomas.1 napisała:

        > Właśnie! Nic tak nie otrzeźwia jak widok cudzego "(nie)szczęścia"!
        > Mi na moje doły pomogła ok. miesiąc temu wizyta w poradni
        > okulistycznej. Same wcześniaki i mój jeden urodzony o czasie.
        > Chryste! Ja wiem,że to się wyrównuje potem,ale z przeproszeniem
        > wszystkich mam wcześniaków,te dzieci wizualnie i motorycznie są
        > tak "cofnięte" i tyle więcej trzeba przy nich zabiegów
        > pielęgnacyjnych i uwagi,że jakby mój był wczesny,to chybabym dostała
        > zupełnego pier...ca od zamartwiania się. Więc od razu wrzuciłam na
        > luz,bo mi się głupio zrobiło,że mam nieźle a narzekam smile
      • seghat Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 09.01.09, 16:23
        ziomas.1 napisała:

        > Właśnie! Nic tak nie otrzeźwia jak widok cudzego "(nie)szczęścia"!
        > Mi na moje doły pomogła ok. miesiąc temu wizyta w poradni
        > okulistycznej. Same wcześniaki i mój jeden urodzony o czasie.
        > Chryste! Ja wiem,że to się wyrównuje potem,ale z przeproszeniem
        > wszystkich mam wcześniaków,te dzieci wizualnie i motorycznie są
        > tak "cofnięte" i tyle więcej trzeba przy nich zabiegów
        > pielęgnacyjnych i uwagi,że jakby mój był wczesny,to chybabym dostała
        > zupełnego pier...ca od zamartwiania się. Więc od razu wrzuciłam na
        > luz,bo mi się głupio zrobiło,że mam nieźle a narzekam smile




        Kobieto!!! Jak matka może coś takiego powiedzieć! W głowie mi się to nie mieści.
        Słowa "cofnięte" używają tylko ludzie, którzy nie mają szacunku dla ludzi
        niepełnosprawnych intelektualnie. Nie powinnaś takich rzeczy wypisywać na forum,
        tylko - jak już masz takie zdanie - zachować je dla siebie!!!. Swoją opinią
        uraziłaś nie jedną osobę. Czy jakbyś Ty urodziła wcześniaka i musiała poświęcać
        mu więcej czasu to byś go nie kochała? Bo tak wnioskuję z Twojej wypowiedzi.
        Różne rzeczy słyszałam na temat osób z niepełnosprawnością intelektualną ale
        Twoja wypowiedź wywołała u mnie ogromne oburzenie. Nie mogę uwierzyć, że są
        ludzie których pociesza widok, jak to określiłaś "cudzego (nie)szczęścia". Znam
        dzieci, które urodziły się z 10 pkt. w skali Apgar a na skutek wielu czynników
        teraz są osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Twoja wypowiedź sprawiła, że
        jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że "łatwiej jest osądzać innych
        trudniej krytycznie spojrzeć na siebie".
      • dorka-mama-teo Do ziomas.1 09.01.09, 18:42
        Jestem mama wczesniaka i ciarki mi przeszly, jak przeczytalam twoj post sad. Po
        prostu przykre, poczulam sie jakbym dostala porzadnego kopa... Zastanow sie na
        drugi raz co piszesz, bo rozdrapujesz ludziom rany, obrazasz nas rodzicow
        wczesniakow i nasze dzielne dzieci, ktore mialy ciezki start!!!

      • an_7 Wcześniak sprawniejszy niż donoszone dziecko 12.01.09, 22:10
        A ja w przychodni i na osiedlu widziałam donoszone dzieci wolniej rozwijające
        się od mojego wcześniaczka. Wcale nie były to pojedyncze przypadki i nie piszę o
        dzieciach z problemami zdrowotnymi.
        To stereotyp: wcześniak - cofnięty w rozwoju, donoszony dzidziuś - zdrowy.
        Niemowlęta urodzone o czasie też mają niedotlenienie i wylewy, różne wady itp.

    • aanullaa Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 22:19
      na pocieszenie napiszę, że ja również przechodziłam niedawno przez taki stan.
      mały się urodził, myślałam, że będzie bajkowo... maluszek spał całe dnie, a ja
      myślałam, myślałam i było mi okropnie, ciągłe uwiązanie, myślałam o dziecku bez
      przerwy, a nie miałam ochoty nawet go przewijać, na pozór wszystko było
      cudownie, bo jak tu pokazać innym, że nie czuję się dobrze w macierzyństwie. a
      rzeczywistość - to hektolitry moich łez, załamanie, problemy z karmieniem
      piersią... wszystko mnie przerosło. trwało to około dwa miesiące, przy pomocy
      męża wyszłam jakoś z tego, mały jednak został dzieckiem butelkowym, bo karmienie
      było dla mnie niewykonalne. z czasem oswoiłam się z myślą, że jestem mamą,
      pokochałam moje dziecko bezgranicznie i nauczyłam się mniej martwić każdą
      plamką, krostką. moje dziecko urodziło się w czerwcu, ale pomimo całodziennych
      spacerów nie udało mi się uniknąć tej małej depresji. teraz synek ma 6 miesięcy
      i każda chwila z nim spędzona to dla mnie rozkosz! u Ciebie też tak będzie, czas
      leci szybko, choć pewnie teraz tego nie widzisz. mi bardzo pomagały wizyty
      znajomych, nagle zrobiłam się bardzo gościnna, zapraszałam koleżanki codziennie,
      szczególnie te dzieciate. jeśli masz taką możliwość, to sugeruję z tego
      skorzystać, zawsze można wyrzucić z siebie to co nas gryzie.
      a póki co głowa do góry, z każdym dniem powinno być łatwiej!

      pozdrawiam
    • aleksandra1977 Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 07.01.09, 22:55
      to ja Ci napisze z innej beczki:
      przeszlam baby blues'a, potem depresje poporodowa. Doskonale
      rozumiem Twoje samopoczucie. Tez tak sie czulam. Wprawdzie moja
      corka urodzila sie w maju i nie musialam zastanawiac sie, czy pogoda
      za oknem pozwala na wyjscie z noworodkiem, ale zadna sila nie byla w
      stanie mnie zachecic/zmobilizowac/kazac wyjsc na spacer. Najlepiej
      wychodzilo mi plakanie i widzenie wszystkiego tak, jakby swiat mial
      sie skonczyc za ulamek nastepnej sekundy...
      Sadze, ze powinnas porozmawiac o swoim samopoczuciu z kims bliskim.
      Moc sie wyplakac, przytulic... Moze osoby, ktore sa obok nie
      dostrzegaja tego, ze Tobie rozowo nie jest...
      To wcale nie jest proste, tak wyjsc "do ludzi" w weekend, majac
      swiadomosc, ze w domu zostawilo sie noworodka. Mysl o tym, ze osoba,
      ktora zostaje w danej chwili z dzieckiem, nie poradzi sobie, ze
      dziecko bedzie plakac, jest na tyle mocno obezwladniajaca, ze juz za
      progiem mieszkania, chce sie wracac...
      Jesli czujesz sie zle, jesli czujesz, ze na nic nie masz ochoty,
      sily, jesli jestes przerazona, zagubiona w obliczu nowej sytuacji,
      to idz do lekarza. Nie mecz sie, nie zadreczaj sie myslami, ktore
      wcale nie nastawiaja Cie optymistycznie do swiata.

      Z pewnoscia jestes wspaniala mama. Dziecko jest jak najczulszy
      barometr, sejsmograf, mikroskop elektronowy. Wyczuwa Twoj nastroj
      lepiej niz Ci sie wydaje. Z pewnoscia Twoja coreczka chcialaby, abys
      byla usmiechnieta, spokojna, abys dawala jej poczucie
      bezpieczenstwa, a nie z niepewnoscia patrzyla w przyszlosc.
      Daj sobie szanse, nie warto sie meczyc.
    • yoanna_k Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 07:54
      Nie jesteś z tym sama. Ja też przepłakałam pierwsze 4 tygodnie. Płakałam z byle
      powodu, a próby pocieszania mnie albo słowa typu "Powinnaś się cieszyć, bo mała
      zdrowa" itd nic nie dawały - czułam się tylko gorzej, bo to sprawiało, że czułam
      się wyrodną matką.
      To hormony. Minie.
      Co prawda, jak czytałam wtedy teksty, że trzeba przeczekać, że po iluś tam
      tygodniach będzie łatwiej, to chciałam strzelać z kałacha do wszystkiego, co się
      rusza.
      Ale wiesz co - to była prawda. Teraz moja córeńka ma 7 tygodni i faktycznie jest
      lepiej! Co prawda przez te mrozy siedzimy w domu i trochę mnie przygnębienie
      dopada, ale już nie tak, jak miesiąc po porodzie.
      • pelulola Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 09:07
        Dziekuje dziewczyny za słowa otuchy! weekendowe wyjscie - trudne bo
        mąż w pracy, ale mama ma przyjechać smile. Dziękuje i juz czekam az
        bedzie lepiej.
        • mol_sc Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 09:52
          wyjscie na pewno ci pomoze smile bedzie dobrze, trzymamy kciuki smile
    • julka_sz Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 10:18
      Niczym sie nie przejmuj. Ja ten nocki mam zarwane i czasem w dzien tak jak ty nie moge isc do toalety. Ale jakos daje rade. Oczywiscie ze placze po katach i z mezem rozwodzilam sie (dodam że w nocy) ze 2 razysmile To chyba normalne ale caly czas patrze na nasza ksiezniczke (ktora jak ksiezniczka wymaga noszenia na rekach) to mysle ze jakos to przetrzymam i dam rade byle tylko ona byla zdrowa i rozwijala sie dobrze. Pamietaj ze nie tylko ty tak masz i nie daj sobie tego wmowic ze u wszystkich innych dzieci sa grzeczne i tylko jeda i spia. Wiele kobiet ma takie problemy. Trzymaj sie mocno! I w nocy jak bedziesz "lulać" kolejna godzine swoja corcie to pomysl ze ja tez lulam i WIELE innych kobiet. I wierz mi napewno nie mają przy tym telewizyjnego uśmiechusmileTylko oczy jak kreski i włosy w kazda stronesmile
    • aniniaw Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 08.01.09, 10:54
      Kochana kazda z nas to przechodzila jedna bardziej druga mniej. powiem tak jestes istota rozumna napewno chodzilas do szkoly i to nie jednej, potrafisz sobie wytłumaczyc ze to tylko hormony-TO TYLKO HORMONY!!!!!!,ja tlumaczylam sobie tym wszystko i powtarzalam ze TO MINIE, i wiesz co-zawsze mijalo, jest Ci ciezko ale zawsze po deszczu przychodzi slonce pamietaj o tym. Goraco Cie pozdrawiam i glowa do gory
      • zuziakasi do ziomas 08.01.09, 13:47
        wiesz co ziomas... przykra jesteś w swej przykrości... trochę mi ciebie żal, chociaz na zadną litość nie zasługujesz.. a pamiętaj.. nigdy nie wiesz kiedy Ci cegła może spaść na głowę.. a w człowieku jest tyle rzeczy, które nagle mogą się zepsuć,że nawet sobie nie zdajesz z tego sprawy
        • ziomas.1 Re: do ziomas 08.01.09, 20:54
          Do wszystkich Pań które mnie zjechały...
          Tak się spodziewałam,choć nie aż tyle jadu przy tym...
          Tak się składa,że nie mam (generalnie) czasu ,aby pisać długo i
          rozwijać swoje myśli,bo moje dziecko nie daje mi wystarczająco czasu
          na to,więc używam skrótów myślowych.
          Po pierwsze - nigdy przedtem nie widziałam wcześniaka albo też
          widziałam,ale nie wiedziałam o tym; w ogóle kiepsko mi idzie ocena
          wieku dzieci "na oko", nie mam z tym doświadczenia. Napisałam
          literalnie - "cofnięte",bo tak to odbieram: np.dziecko,które na moje
          oko miało jakieś pół roku,bo niepewnie siedziało
          podtrzymywane,okazało się,że ma dziewięć. Same mamy,które tam
          były,rozmawiały między sobą i mówiły,że ich maluchy na początku
          rozwijaja\ą się wolniej,ale to się potem wyrównuje,bo
          doganiają "terminowe" dzieci.Nie napisałam nic o tym,że są
          niedorozwinięte - z tego,co czytałam w fachowych książkach
          wcześniaki pewne etapy rozwoju generalnie osiągają później,zwykle w
          wieku,w którym byłyby,gdyby urodziły się o czasie (trochę
          zamieszałam,pewnie mnie znowu źle zrozumiecie).
          Tak,poprawiło mi się samopoczucie,bo przedtem (o czym też tu kiedyś
          pisałam) miałam depresję poporodową,bałam się swojego dziecka i
          wyszukiwałam u niego choroby,których nie ma i przejmowałam się
          ciągle,że czegoś tam nie robi,a wg książki (albo opinii koleżanek)
          powinien. Widok tych dzieci niejako namacalnie mi uświadomił,że choć
          wiele z nich jest zdrowych i rozwija się normalnie,to wymagają dużo
          więcej zachodu i pracy i opieki pielęgnacyjnej,a ja tylko wynajduję
          problemy,zamiast się cieszyć,że wszystko jest ok!!! Dlatego tak,od
          tego momentu właśnie cieszę się,że mam zdrowe dziecko,które wymaga
          tylko przewijania,karmienia,kąpieli,czułości i okresowych wizyt u
          lekarza.To chyba właśnie jest normalne,że zaczęłam cieszyć się
          zdrowym dzieckiem,z którym nie muszę latać po specjalistach?
          Natomiast to Wy koleżanki macie coś z głową,jeśli myślicie,że cieszę
          się,bo ktoś ma chore dziecko,a ja zdrowe sad(( Zadziwia mnie,że ktoś
          może moją wypowiedź zinterpretować w kontekście radości z cudzego
          nieszczęścia - naprawdę Panie wyżej podpisane albo szukacie
          konfrontacji,albo uważacie mnie za totalną kretynkę sad Wasz problem.
          Nie chciałam nikogo urazić,mój post dotyczył tego,że matki zdrowych
          dzieci często doceniają ten fakt dopiero w zestawieniu z
          nieszczęściem innych - i,co dla mnie oczywiste,choć widać nie dla
          wszystkich,cieszą się zdrowiem swoich dzieci,ale to nie znaczy,że
          chorobą innych.Niestety,nikt nie zadał sobie trudu,aby w ten sposób
          zinterpretować moją wypowiedź,tylko od razu w taki sposób,jakbym
          była jakąś psychopatką - pewnie stąd ta martyrologia, jad i
          nienawiść?
          BTW na szczęście dziś mój Królewicz ma mocny sen i mogę się trochę
          rozpisać - ale to rzadki stan,więc przy następnym poście,który
          spłodzę,pewnie znów oberwę...
          • 2122joan Re: do ziomas 08.01.09, 21:43
            Przeczytaj dokladnie swoj pierwszy post.I nie mow ze czytajac go
            (pomysl obiektywnie tzn.jakbys ty tego nie pisala) ze wynika z niego
            ze poprawilas sobie samopoczucie widokiem tych "Cofnietych "
            wczesniakow.Moze dla Ciebie niewydaje sie to zle co napisalas ale
            jestem pewna ze dla matki ktora ma wczesniaka (po przejsciach) jest
            to obrazliwe i raniace.BTW jak myslisz ze tu jad sie saczyl idz na
            Ematke (Ludzka glupota II) big_grin A to ze niemialas czasu w to nie
            uwierze .Ja mam trojke dzieci i jakos takich bzdur jak ty nie pisze
            najwyzej jakies orty porobie smile
            • ziomas.1 Re: do joan 08.01.09, 22:30
              Przeczytałam!
              Napisałam - nic tak nie OTRZEŹWIA jak widok cudzego "nie
              (szczęścia)" - ("nieszczęścia" - bo dziecko chore lub
              niepełnosprawne, ale zarazem "szczęścia" - bo dziecko to
              jednocześnie może być dla swych rodziców źródłem największej
              radości). Nie napisałam "cieszy","poprawia
              samopoczucie",tylko "otrzeźwia".
              Ponadto napisałam - "na moje doły pomogło" - pomogło, bo otrzeźwiło.
              Skumałam,że grzeszę,bo zamartwiam się,a mam zdrowe,w sumie
              bezproblemowe dziecko - często ludzie widząc cudze problemy i
              nieszczęścia,pojmują,że ich własne są niewielkie bądź przesadnie
              wyolbrzymione. W tym sensie cudze nieszczęście bądź kłopoty pomagają
              ludziom - uważam,że jest to sens pozytywny.
              Ponadto mój post odnosił się bezpośrednio do wypowiedzi
              dziewczyny,która widziała ojca z dzieckiem na wózku i pisała,że w
              tym momencie dziękowała Bogu za zdrowie swojego dziecka - podobnego
              odczucia ja doznałam widząc, po raz pierwszy wcześniaka. Ponadto
              uświadomiłam sobie,że przy moim dotychczasowym podejściu -
              przewrażliwieniu - to mając taki problem dopiero dostałabym paranoi
              na tym punkcie.
              W powyższym zakresie nie mam swojej wypowiedzi nic do zarzucenia -
              uważam,że można ją właściwie odczytać.
              Wreszcie -jak nazwać wcześniaka,żeby nikogo nie urazić? czy jest to
              dziecko chore?-nie zawsze. Niepełnosprawne - nie musi być, bo sam
              fakt wcześniactwa nie czyni go niepełnosprawnym. Wolniej się
              rozwija, później osiąga pewne etapy rozwoju? - jak to nazwać jednym
              słowem? Tu się zgodzę,że słowo "cofnięte",choć użyte w cudzysłowie
              (cudzysłowiu?),nie było zbyt fortunne. Ale zinterpretować moją
              wypowiedź tak jak podajesz i jak to zostało zrobione przez niektóre
              osoby,to wybacz - ale trzeba naprawdę dużo złej woli,a właśnie mało
              rozumu. Może moja wypowiedź była niezręczna,ale w mojej ocenie nie
              tak głupia jak sugerujesz smile (tylko teraz Ty się znowu nie
              uraź!!!wink ).Podsumowując- wiedziałam,że temat drażliwy,ale nie
              doceniłam skali drażliwości - często lepiej tu jednaknic nie
              pisać,tylko podczytywać pozostając w cieniu...
              A co do braku czasu - uwierz! A nie czytałaś tu na forum ile matek
              twierdzi,że z każdym kolejnym dzieckiem mają (lub mają takie
              wrażenie) coraz więcej czasu dla siebie? wink
              • agasonesta Re: do joan 08.01.09, 22:53
                po Twoim pierwszym poście nie chciało mi się czytać następnych
                długich bezsensownych "tłumaczeń",kazdy doskonale zrozumiał co
                miałas na myśli
                • luckykasik do ziomas 09.01.09, 09:08
                  jesteś beznadziejna w tych swoich tłumaczeniach... to co miałaś na myśli
                  napisałaś i wyszło szydło z worka więc teraz nie mydl innym oczu, że chodziło ci
                  o coś innego ... każda osoba czytająca Twój pierwszy post ma takie same odczucia
                  więc to TY a nie odbiorcy twych durnych wypocin mają coś nie tak w główce! I
                  szczerze współczuję Twemu dziecięciu - czego go nauczy matka tak postrzegająca
                  innych ludzi...porażka
                  • grimma Re: do ziomas 09.01.09, 10:03
                    itam

                    moim zdaniem troche jest tak ze widzac wiele cierpienia dookola siebie latwiej
                    jest docenic wlasne szczescie i zdobyc sie na refleksje ze wlasny los warto kochac.

                    jak pomysle o tym ze moglabym zyc w bombardowanej Palestynie, albo gdzies w
                    Afryce to ciesze sie ze moge wyjsc z dzieckiem na plac zabaw i nic mu (racze)
                    nie grozi.

                    a to autorki pierwszego postu:
                    to normalne smile za jakis czas minie. ja ryczalam ze moje dziecko zrobilo jakas
                    tam kupe a nie inna - z czasem sie dostosujecie do siebie.
                    przyjdzie wiosna, spacery, zycie stanie sie latwiejsze
                    • polaa27 Re: do ziomas 09.01.09, 14:47
                      Ja także współczuję Twojemu dziecku takiej matki... Naprawdę brak słów na to co
                      napisałaś, a Twoje tłumaczenia są po prostu żenujące...

                      I tak jak napisała którąś z forumowiczek nie kuś losu. Nasze wcześniaczki mają
                      ogromną szansę być całkowicie zdrowymi, mądrymi i pięknymi dziećmi w
                      przyszłosci. A donoszona ciąża naprawdę niczego nie gwarantuje.

                      Tak więc życzę wiecej pokory dla życia i empatii dla innych i oby przyszło Ci to
                      bez żadnych tragicznych doświadczeń w życiu, jakich między innymi doświadczają
                      rodzice wcześniaczków.

              • 2122joan Re: do joan 12.01.09, 22:00
                Podsumowując- wiedziałam,że temat drażliwy,ale nie
                > doceniłam skali drażliwości - często lepiej tu jednaknic nie
                > pisać,tylko podczytywać pozostając w cieniu...
                > A co do braku czasu - uwierz! A nie czytałaś tu na forum ile matek
                > twierdzi,że z każdym kolejnym dzieckiem mają (lub mają takie
                > wrażenie) coraz więcej czasu dla siebie? wink
                ---------------------------------------------------------------------
                Ziomas "wiedzialas ze temat drazliwy" wiec po jakiego pisalas ten
                post.Na ktory przeciez itak nie mialas czasu.Nastepnym razem
                poprostu dwa razy sie zastanow zanim wyslesz post.Daj na podglad i
                przeczytaj ze dwa razy.A kochana brakiem czasu sie nie zaslaniaj tez
                kiedys mialam jedno dziecko nawet dlugo bo az 3 lata ,to wiem jak
                jest nie mam zaniku pamieci smile Jesli naprawde nie ma sie czasu to
                sie tu nie pisze!!Ja tez mam 6 -cio miesieczne dziecko ,a jakos
                potrafie pomyslec piszac post czy on kogos nie urazi smile Nie tlumacz
                sie bo nic ci to nie da poprostu piszac mysl co robisz smile Pozdrawiam.
          • mama-cudownego-misia Ziomas 09.01.09, 14:54
            To ja się może trochę wyłamię z ogólnego kamienowania. Jestem mamą wcześniaka,
            urodzonego w 31 tygodniu ciąży, z wagą 1200 g. Mam to niesamowite, niewiarygodne
            szczęście, że moje dziecko mimo niedotlenienia, wylewów i 3 tygodni na
            respiratorze rozwija się normalnie, więc może dlatego nie widzę w Twoim poście
            jakichś złych intencji, może co najwyżej niezbyt szczęśliwy dobór słów (chociaż
            w stosunku do dzieci urodzonych o czasie nasze maluchy są w pewnym sensie
            bardziej lub mniej "cofnięte", ale my liczymy im miesiące według tzw. wieku
            korygowanego, liczonego od planowanej daty porodu).

            Rozumiem, co miałaś na myśli - że na co dzień nie zauważamy w życiu tego, co
            dobre, a skupiamy sie na pierdołach. Dopiero w zetknięciu z nieszczęściem, swoim
            czy innych, doceniamy własne szczęście.

            Ty jednak zrozum rodzica, którego cały świat się zawalił, który najpierw
            tygodniami liże swoje dziecko przez szybkę, nie mogąc go wziąć na ręce ani
            przytulić, patrzy, jak się męczy, jak walczy o życie i czasem przegrywa. Zrozum
            niepewność i strach takich rodziców, gdy nikt, nawet najlepszy neurolog na
            świecie, nie jest im w stanie powiedzieć, czy i jak ich dziecko będzie się
            rozwijało po wylewach, zamartwicy, martwicy jelit, dysplazji oskrzelowo-płucnej,
            przyklejaniu siatkówki laserem... Zrozum wreszcie ich ból, gdy czasem po długiej
            walce dowiadują się, że ich dziecko nie widzi, nie słyszy albo ma porażenie
            dziecięce.
            Twój post musi wywołać takie reakcje, bo trafia w bardzo czuły punkt. Tak samo,
            jak wobec niepełnosprawnego nie wypada użyć słowa "kuternoga", "ślepiec" czy
            nawet "kaleka", tak i delikatność wymaga, żeby wczesniaków nie nazywać
            "cofniętymi", tym bardziej, że one tak naprawdę cofnięte nie są, po prostu za
            wcześnie zakończyły życie płodowe i teraz muszą nadrobić te kilka tygodni (a
            czasem jeszcze kilka innych, spędzonych na intensywnej terapii) - to nadrabianie
            może im zająć nawet kilka lat (WHO daje im na to 6 lat).
            Nie dziw się więc, że Twoje słowa uraziły wielu rodziców wcześniaków. Po prostu
            poprawność polityczna i netykieta wymagają innego doboru słów, nawet na
            anonimowym forum.
            • mama-cudownego-misia Re: Ziomas 09.01.09, 15:20
              Jeszcze się tak zastanawiałam nad doborem słów zamiast tego nieszczęsnego
              "cofniętego" i wiesz co... nasze wcześniaki są po prostu młodsze. Moje dziecko
              miało się urodzić we wrześniu, a urodziło w lipcu i jest o 2 miesiące młodsze od
              innych donoszonych dzieci urodzonych we wrześniu. Używać wobec niego słowa
              "cofnięte" to trochę tak, jakby powiedzieć, ze Twoje dziecko w wieku 6 miesięcy
              jest "cofnięte" w stosunku do swojego 8-miesięcznego kolegi...
              • ziomas.1 Re: mama-cudownego-misia 10.01.09, 10:03
                Dzięki!
                Na szczescie znalazlo sie kilka osob (choc raczej na emamie) ktore
                zrozumialy o co mi chodzilo, w tym Ty smile A ta cala dysskusja po raz
                kolejny pokazala mi,ze nie ma co sie wypowiadac bo wiekszosc ludzi
                nie potrafi (lub nie chce) czytac ze zrozumieniem,ale zakładając
                swoją nieomylność w interpretacji tekstu woli od razu odsądzić od
                czci i wiary, naubliżać,a nawet uciekać się do gróźb karalnych
                (ciekawe,ilu byłoby tak odważnych oko w oko),a wszelkie tłumaczenia
                to strata czasu,bo przecież ONI wiedzA LEPiej co ja mialam na mysli.
                Jeszcze raz dziekuje za wypowiedz Tobie i tym,ktorzy zechcieli byc
                partnerami a nie linczownikami w tej rozmowie
                • luckykasik jakaś Ty pokrzywdzona Ziomas! 10.01.09, 10:32
                  wygląda na to, że to Ty czujesz się urażona reakcją większości na Twe wypociny,
                  a co mają odczuwać te dotknięte twoimi słowami mamy???
                  żal mi Ciebie, po prostu wypadało najzwyczajniej przeprosić za zły,
                  nieprzemyślany dobór słów i było by po sprawie...czasami szczere PRZEPRASZAM
                  jest o wiele lepsze niż tysiące innych słów...weź to pod rozwagę i przestań
                  robić z siebie ofiarę linczu - to jest po prostu niesmaczne sad((
                  • bardzo_luba Re: jakaś Ty pokrzywdzona Ziomas! 10.01.09, 12:24
                    luckykasik napisała:

                    > wygląda na to, że to Ty czujesz się urażona reakcją większości na Twe wypociny,
                    > a co mają odczuwać te dotknięte twoimi słowami mamy???
                    > żal mi Ciebie, po prostu wypadało najzwyczajniej przeprosić za zły,
                    > nieprzemyślany dobór słów i było by po sprawie...czasami szczere PRZEPRASZAM
                    > jest o wiele lepsze niż tysiące innych słów...weź to pod rozwagę i przestań
                    > robić z siebie ofiarę linczu - to jest po prostu niesmaczne sad((

                    Nic dodac, nic ujac
                • bardzo_luba Re: mama-cudownego-misia 10.01.09, 12:21
                  Wiesz co ziomas.1, nie umiesz sie zachowac. Brniesz w te wypociny o niezrozumieniu tekstu. Daj juz spokoj. To co napisalas, przykre bylo dla wielu osob. Tez dla mnie. Moje dziecko tez sie urodzilo za wczesnie, 10 tygodni. Nie masz pojecia co sie przezywa przez kolejne miesiace. Gdybys probowala zrozumiec, nie napisalabys tego.
                  mama-cudownego-misia bardzo zgrabnie opisala, wytlumaczyla co moglas miec na mysli. Byla nader laskawa dla ciebie.
          • molnarka Re: do ziomas 10.01.09, 12:41
            > Niestety,nikt nie zadał sobie trudu,aby w ten sposób
            > zinterpretować moją wypowiedź,tylko od razu w taki sposób,jakbym
            > była jakąś psychopatką - pewnie stąd ta martyrologia, jad i
            > nienawiść?

            Ja jestem matką bliźniaków/wcześniaków z 24 tygodnia ciaży.
            Doskonale Cię rozumiem i w ogóle mnie Twoje słowa nie uraziły.
            Szcerze - dziwią sie tej histerycznej reakcji ...
            Ale ja znacznie odstaje od ogółu matek wcześniaków - zablokowano
            mnie na wcześniakowym forum bo miałam inne zdanie ... mniej
            umartwiające wink


            Wcześniaki są 'cofnięte' ... może rzeczywiście wyrażenie niefortuune
            ale tak jest. Są - dopóki nie dogonią rówieśników. Później to już
            normalne dzieciary są (oczywiście pomijając dzieci chore ale takie
            są i wśród donoszonych).

            Pozdrawiam i życze siły w bronieniu swojego zdania
            MOLNARka


            • mama-cudownego-misia Molnarka 10.01.09, 15:09
              > zablokowano
              > mnie na wcześniakowym forum bo miałam inne zdanie ... mniej
              > umartwiające wink
              Ale chyba nie na naszym na GW?? Założycielka forum nie odwiedza go od lat, a
              uprawnienia moderatora GW przekazała następnej chętnej dopiero niedawno.
              • molnarka Re: Molnarka 10.01.09, 17:01
                > Ale chyba nie na naszym na GW?? Założycielka forum nie odwiedza go
                od lat, a
                > uprawnienia moderatora GW przekazała następnej chętnej dopiero
                niedawno.

                Tak ... na Waszym. Moje ono nie jest wink

                Czytam z przyzwyczajenia od lat ale pisac nie mogę - czasem żałuję
                bo mam rozwiązanie i mogłabym pomóc (moje dzieci mają już 5 lat i
                wyszły z wcześniactwa bez szwanku) ale skoro nie to nie.
                Zresztą - częściej mnie denerwuje infantylizm - tak jak choćby w tej
                dyskusji ... na bank nie zgodziłabym się z tymi straszliwie
                urażonymi mamami.

                Pozdrawiam
                MOLNARka
                • aleksandra1977 Re: Molnarka 10.01.09, 19:05
                  Wczesniaki sa "cofniete", jak to napisala ziomas....
                  Moze sie myle, ale sadze, ze wcale nie miala na mysli dziecka
                  uposledzonego umyslowo. A bycie rodzicem wczesniaka, wiaze sie z
                  ogromnymi problemami wynikajacymi z tego, ze dziecko nie jest
                  jeszcze gotowe na samodzielne zycie, z walka o zycie dziecka, z
                  ogromnym stresem i niepewnoscia, ktore zdaja sie nie miec konca...
                  Ja to zrozumialam tak, ze wczesniaki sa gorzej rozwiniete przede
                  wszystkim fizycznie, czyli np. mniejsze, niewydolne krazeniowo,
                  neurologicznie... Chyba nie trzeba byc koniecznie mama wczesniaka,
                  by wiedziec, czym grozi zbyt wczesne przyjscie na swiat, by umiec
                  odroznic wczesniaka od noworodka urodzonego w terminie... W zadnym
                  razie nie kojarzylam slowa "cofniete" jako jakis niedorozwoj
                  psychiczny.
                  --
                  Malusin - dla najmłodszych
                  • mama-cudownego-misia Aleksandro i Molnarko 12.01.09, 11:34
                    Aleksandro, nie chodzi tu o sam fakt, bo wcześniaki na pewnym etapie życia muszą
                    się siła rzeczy różnić od dzieci donoszonych. Chodziło o dobór słów. Też uważam,
                    że niektórzy rodzice wcześniaków trochę jednak przesadzili w swojej emocjonalnej
                    reakcji, ale fakt faktem, że jeśli powiesz o niepełnosprawnym kuternoga, ślepiec
                    czy kaleka, ma prawo mieć do Ciebie żal. Tak samo jeśli nazwiesz wcześniaka
                    cofniętym, jego rodzice mają prawo mieć do Ciebie żal za taki dobór słów.

                    Molnarko, choćbyśmy chciały, GW nie dała nam uprawnień do odbanowania Cię -
                    takie uprawnienia ma tylko Axamit, która na forum nie zagląda. Zawsze jednak
                    możesz pomagać pisząc na PW. A wyciągnięcie z wcześniactwa dzieci z 24 t.c. to
                    duże osiągnięcie - szczerze mówiąc nie spotkałam jeszcze dziecka z tak wczesnego
                    tygodnia ciąży, które rozwijałoby się normalnie. Brawo dla maluszków i ich mamy smile
                    • mama-cudownego-misia Re: Aleksandro i Molnarko 12.01.09, 11:44
                      heh, przyganiał kocioł garnkowi, a sam użył skrótu myslowego smile. Normalnie
                      rozwijających się oczywiście w pierwszych latach życia. Znam tylko 2 wcześniaki
                      z 24 t.c. Oba w wieku 4 i 5 lat mają około roczne opóźnienie, wynikłe głównie z
                      problemów ruchowych, trochę problemów emocjonalnych i logopedycznych, ale mają
                      wszelkie szanse zostać normalnymi dorosłymi.
                    • molnarka Re: Aleksandro i Molnarko 12.01.09, 12:04
                      > Chodziło o dobór słów.

                      Wiesz - dla mnie to jest takie czepianie się dla samego czepiania.
                      Kuternoga jest określeniem pejoratywnym - nie ma wątpliwości
                      a 'cofnięte' określa stan rzeczy ... bo tak jest - nasze dzieci nie
                      rozwijają się 'o czasie'.
                      Ale jak ktoś chce zrobić z siebie _wielką_matkę_polkę_która_ma_
                      wcześniaka_ to się czepia drobiazgów a nie skupia na meritum.


                      > Molnarko, choćbyśmy chciały, GW nie dała nam uprawnień do
                      odbanowania Cię -
                      > takie uprawnienia ma tylko Axamit, która na forum nie zagląda.

                      Wiesz ... ja nie chcę.

                      Ja pomagam bo działam w programie Mentor, spotykam się z matkami,
                      piszą do mnie bo podałam swój mail na stronie wcześniakowej pod
                      naszą historią - spełniam się wink
                      Nie muszę na forum - tym bardziej, że naprawdę często mam inne
                      zdanie od ogółu wink))

                      Nie wiem co to znaczy - "możesz pomagać pisząc na PW"

                      A moje dzieci są najzupełniej normalne - i fizycznie i psychicznie.
                      Zbieram same pochwały wink
                      Postronni nie wiedzą, ze to wcześniaki.

                      Ale na poczatku było makabrycznie ciężko - nie da się ukryć.

                      Pozdrawiam
                      MOLNARka
                      • mama-cudownego-misia Re: Aleksandro i Molnarko 12.01.09, 12:21
                        Czepianie jak czepianie, ja bym olała i pewnie nawet nie zauważyła, ale skoro
                        już mamy awanturę na 2 fora, to znak, że pewna poprawność polityczna jest jednak
                        potrzebna w kontaktach z ogółem (większością) wcześniaczych rodziców. I masz
                        rację, ze "kuternoga" ma wydźwięk mocno pejoratywny, ale już np "kaleka" czy
                        "ślepiec" niesie ze sobą ładunek emocjonalny porównywalny do tego nieszczęsnego
                        "cofnięty". Oczywiście nie musisz mi wierzyć na słowo, ale mam z tego doktorat i
                        tu akurat jestem dość pewna swojej racji wink

                        A pomóc na PW (priwie) oznacza wysłać maila na nick@gazeta.pl - zdecydowana
                        większość mam korzysta ze skrzynek na gazecie i można sie z nimi w ten sposób
                        skontaktować.

                        Raz jeszcze gratuluję dzielnej parki. Silne bestie smile
                • bardzo_luba Re: Molnarka 12.01.09, 11:59
                  molnarka napisała:
                  > Czytam z przyzwyczajenia od lat ale pisac nie mogę - czasem żałuję
                  > bo mam rozwiązanie i mogłabym pomóc (moje dzieci mają już 5 lat i
                  > wyszły z wcześniactwa bez szwanku) ale skoro nie to nie.

                  Wielkie gratulacje dla dzieci i rodzicow! Duzo przeszliscie razem. Wyjsc z 24 tygodnia bez szwanku... Przeciez te dzieci dopiero zaczynaly rosnac w brzuchu. Przy waszych, moj 30-tygodniowy to byl duzy i stary chlopwink
                  Nie ma czegos takiego jak "rozwiazanie" dla wczesniakow. Mozna jedynie zapewnic najlepsza jak sie da opieke specjalistow i to wszystko. Nawet najlepszy lekarz niektorych rzeczy nie przeskoczy.
                  pozdrawiam
                  • molnarka Re: Molnarka 12.01.09, 12:09
                    > Nie ma czegos takiego jak "rozwiazanie" dla wczesniakow.

                    Nie jako cudowne rozwiązanie wszystkich wcześniakowych problemów a w
                    tym konkretnym momencie, dla tego dziecka, w tej sytuacji ...
                    tak ... czasami jest.
                    I ja wiele takich sytuacji przeżyłam - czytałam o jakimś przypadku i
                    wiedziałam co ja zrobiłam i pomogło (oczywiście nie znaczy to, że to
                    musiałoby zadziałać w tym innym przypadku ale warto próbować) i nie
                    mogłam się tą wiedzą podzielić przez bana.
                    O to mi chodziło.

                    Pozdrawiam
                    MOLNARka
                    • bardzo_luba Re: Molnarka 12.01.09, 16:19
                      Poszukalam w necie i przeczytalam Wasza historie na wczesniak.pl Jestem pod wrazeniem walki o zdrowie dzieci i ich sily, ze daly rade. Ale fajne dzieci wyrosly. Az trudno w to wszystko uwierzyc. Twoje doswiadczenie jest cenne i pomocne rodzicom w podobnej sytuacji.
                      Kiedy wyszlam ze szpitala, sama szukalam (oprocz ksiazek) informacji o wczesniakach wlasnie na wczesniaku.pl i na forum gazety. Duzo sie dowiedzialam.
            • ziomas.1 Re: molnarka 12.01.09, 21:20
              Patetycznie napiszę - kilka Pań (w tym Ty - zapoznałam się z Twoją
              historią i podziwiam) przywróciło mi wiarę w drugiego człowieka...
              Od razu,w pierwszym poście napisałam,że przepraszam za
              wyrażenie,którego zaraz użyję - bo i nie wiedziałam,jakiego użyć...
              pisałam na gorąco i na szybko,więc wyszło niezręcznie,ale nie
              myślałam,że aż tak się na mnie rzucą...i to na 2 forach (na e-mamie
              raczej nie bywam,choć gdy tam zgodnie z sugestią joan zajrzałam,to o
              dziwo,odsetek osób które mnie zrozumiały był jakby większy smile ).
              Teraz gdy się tłumaczę,to znowu piszą,że jestem żałosna w
              tłumaczeniu się...i tak źle,i tak niedobrze...
              Miłe to jednak,że są mamy,zwłaszcza wśród tych,których dotyczy
              problem dzieci przedwcześnie urodzonych,które miały wolę mnie
              zrozumieć. Miałam dość histeryczne podejście do swojego,urodzonego w
              terminie i ogólnie zdrowego dziecka,a ponadto moje wyobrażenie
              wcześniaków sprowadzało się do tego że (znów mnie pewnie zjedzą),że
              bardzo w skrócie mówiąc, pozostają one w inkubatorze przez pewien
              czas,po czym,gdy są już zdolne do samodzielnego życia to m.in.
              wyglądają jużdokładnie tak jak dzieci urodzone o czasie. Nie
              przypuszczałam,że różnica w wyglądzie i poziomie rozwoju (chodzi o
              nabywane umiejętności,o rozwoju umysłowym w ogóle się nie
              wypowiadałam) od dzieci urodzonych w terminie jest tak znaczna-
              bardzo mnie to zaskoczyło. Widząc te dzieci uświadomiłam sobie,że
              mając takie podejście do dziecka jakie miałam, pewnie bym już
              skończyła z załamaniem nerwowym będąc na miejscu tych mam. Tym samym
              dotarło do mnie,że powinnam się cieszyć tym,że jedyny mój problem to
              słabo przespane noce (bo nawet kolki już minęły),co w żadnym stopniu
              nie oznacza,że cieszę się tym,że inni mają problemy ze zdrowiem
              swoich dzieci-a w tej poradni to się nawet czułam trochę nie na
              miejscu (miałam skierowanie od pedistry z poleceniem szybkiego
              sprawdzenia oczu dziecka - zaraz ktoś jeszcze napisze że poszłam tam
              dla rozrywki)
              Tak, tłumaczę się i czuję urażona atakiem na siebie,bo choc może
              zawinił zły dobór słów i "lekki" ton postu i rozumiem,że mogłam nim
              kogoś urazić,to rzadko udzielałam się na forach IT i wręcz
              przeraziły mnie niektóre odpowiedzi,stopień agresji w nich zawarty...
              Pozdrawiam Mamy nieurażone i te urażone,ale wyrozumiałe
              • laukas Re: molnarka 12.01.09, 22:09
                Faktycznie, ton twoich postów jest lekki. Patrzysz sobie na cofnięte dzieci i od
                razu ci lepiej. A tu jeszcze cię atakują, zamiast się z tobą pośmiać. Takie
                lekkie, fajne posty, których nikt nie docenia. A przecież to takie normalne -
                patrzysz na cudzy problem i cieszysz się, że u ciebie wszyscy normalni. No ale
                ludzie to wilki i zamiast się posmiać, by cię rozszarpali. Dlatego lepiej
                pogadać o tym u siebie, choćby na solarce lub jak idziesz tlenić włosy, bo
                internet pełen jest frustratów (rzadko piszesz, a już by cię zjedli za trochę
                szczerości).
              • mama-cudownego-misia Ziomas 12.01.09, 22:33
                Wiesz, mi się wydaje, że poziom zmartwienia w ogromnej mierze zależy od
                reaktywności człowieka, od jego tendencji do zamartwiania się lub optymizmu.
                Miałam kiedyś koleżankę, która miała wszystko, ale naprawdę WSZYSTKO, i dla niej
                tragedią była plama na sukni za 12 tys. Ona to przeżywała tak mocno nie dlatego,
                że była płytka, tylko dlatego, że w ogóle miała tendencję do mocnego
                przeżywania, a nie miała innych, poważniejszych kłopotów, którymi mogłaby się
                martwić.
                Jakby moje bobo urodziło się donoszone, też bym się nad nim trzęsła i dostawała
                histerii, tylko zamiast potencjalną ślepotą zamartwiałabym się kolką albo
                ząbkami, albo jeszcze swoimi rozstępami...

                A inne mamy, które Cię krytykują... Po prostu przestań się tłumaczyć. Wzięłaś
                odpowiedzialność za swoje słowa, przeprosiłaś, w moim, a mam wrażenie, że
                również w Twoim odczuciu to po prostu wystarczy. No chyba, że poczuwasz się do
                czegoś więcej, to zapraszam do wpłacenia 1% podatku na fundację Wcześniak, albo
                jeszcze lepiej bezpośrednio na któregoś z tych forumowych wcześniaków, które
                potrzebują pieniędzy na rehabilitację i leczenie:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=89654250&v=2&s=0

                Serdecznie pozdrawiam smile

                B.
    • zaba133 Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 09.01.09, 10:35
      trzymaj się, doskonale Cie rozmumiem, bo mnie tez nie było łatwo,
      jak problem się utrzyma poszukaj dobrego psychologa/terapeuty
      • marsupilami_08 Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 10.01.09, 09:42
        Mala urodzila sie w srodku lata.Na dworze temperatura siegala 45 stopni
        wieczorem nie bylo lepiej.Nie moglam z nia wyjsc przez ponad dwa miesiace,sama
        tez nie czulam sie najlepiej.Trzy pierwsze miesiace mialam pieklo-sama ze
        soba.Pierwsze smutki przyszly zaraz po porodzie,juz w szpitalu.Myslalam ze
        przejdzie.Pozniej bylo juz tylko gorzej.Nie umialam poradzic sobie z
        niczym.Bylam chronicznie zmeczona(mala kiepsko spala do 3 miesiaca)bylo mi
        bardzo bardzo smutno,mialam ogromne hustawki nastrojow.Byl to przykry czas
        zarowno dla mnie,jak i dla meza i malejsad Teraz jest znacznie lepiej.Bralam leki
        antydepresyjne-bo bylo naprawde zle.Jest mi tylko przykro ze przez to
        nieszczesna depresje ominela mnie radosc z bycia mala,opieki nad nia.Ale nie tak
        planowalam sobie wczesne macierzynstwo.Zapomnialam ze cos takiego jak depresja
        moze mnie dopasc.Nie wzielam takiej opcji pod uwage.Dzis ciesze sie kazdym dniem
        z mala,staram sie odbudowac to wszystko co stracilam kiedys.Mam nadzieje ze sie uda.
    • peia Re: Mam dziecko, 1000wątpliwości i baby blues'a.. 09.01.09, 13:19
      A ja napisze przekornie wink
      Jak dobrze, ze mam to juz za soba smile))
      Wiekszosc z nas przez to przechodzi, ale ja nie nazywalabym tego
      depresja- chyba jeszcze nie to stadium... smile
      Mija jak sie lepiej zacznie rozumiec potrzeby dziecka a wiekszosc
      problemow ureguluje sie.
      Poza tym chyba takze wiekszosc z nas rozwodzila sie wiele razy zanim
      dziecko dorosnie. Pozniej mozna sie juz z tego smiac do rozpuku. wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka