Dodaj do ulubionych

za i przeciw usypianiu dziecka

21.02.09, 18:48
Jak myślicie drogie mamusie, co dobrego i złego niesie za sobą usypianie na rękach - nawet niekoniecznie kołysanie (poczucie bezpieczeństwa, ciepło rodzica; uzależnienie od tego, brak samodzielności) oraz zasypianie w łóżeczku (brak ciepła podczas zasypiania, strach przed odrzuceniem; samodzielność)?
chciałabym poznać wasze opinie smile
Obserwuj wątek
    • dorciaszek Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 18:50
      ja jestem za daniem dziecku poczucia ciepla i bezpieczenstwa. Jeszcze sie w
      zyciu na spi samo. Nie jestem zwolenniczka zimnego chowu
    • slonko1335 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 18:54
      Ja nie usypiam na rękach bo nie mam na to siły ani czasu po prostu. Młody jest
      jak dla mnie za ciężki na bujanie na rękach, poza tym po jego kąpieli i
      karmieniu muszę przeczytać bajeczkę starszej...czy brakuje mu ciepła podczas
      zasypiania? nie sądzę, po kąpieli jest zwykle już tak zmęczony, że odłożony do
      łóżeczka zasypia w chwilkę. W ciągu dnia jest często przytulany, całowany,
      chustowany, więc moim zdaniem nie krzywdzę go tym, że sam zasypia, zresztą nigdy
      nie było inaczej więc nie wie, że jest inna opcja wink
    • beliska Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 19:08
      Usypiałam dziecko na rękach do 4 miesiąca, bo taka była koniecznośc, ale tez nie przeszkadzło mi to, bo ona czuła się bezpieczna, a ja jako matka powinnam jej to poczucie zapewnić. Potem sama pokazała, że chce zasypiac bez mojej pomocy lub z niewielką, ale już bez moich rąk. Nie sądze jednak, by samodzielne zasypianie miało powodowac jakieś traumy, brak samodzielności czy lęk przed odrzuceniem.
      Gdybym na rękach bujała 10-latkę, byłby to powód do niepokoju, ale noworodka i niemowlaka jak najbardziej można.
      • carolinecat Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 20:32
        chwila, moment, ale dlaczego łóżeczko=brak ciepła, strach przed odrzuceniem?
        przecież można malucha usypiać będąc przy nim. dopóki moja Mała nie nauczyła się
        zasypiać sama, siedziałam przy niej, głaskałam po główce i trzymałam za rączkę,
        czasem śpiewałam, żeby się wyciszyła, wiedząc, że jestem obok.
        • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 21:29
          a jak moj maluch usypia i wcale mnie przy ni8m nie ma??? to co? nabawi si
          etraumy i zwichruje mu sie charakter???

          odkladam malucha do lozka, kilka minut pozniej bez placzu, marudzenia i
          czegokolwiek zasypia..odkad skoczyla 2 tygodnie... w czym problem? po diabla
          mam przy nim siedziec???
          jak mu smok wypadnie i jeszcze nie zasnal na dobre, zaczyna poplakiwac, ide
          poglaszcze go po glowce, smok do buzi i juz...
          czy to zimny chow???
          • pinkdot Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 13:21
            Sam kiedys pisales, ze pozwalales sie maluchowi wyplakac przed snem, o ile mnie
            pamiec nie myli... I tak, uwazam, ze to jest element zimnego chowu. Mezczyznom
            podejrzewam latwiej takie taktyki stosowacsmile.
            • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 23:11
              2-tygodniowy noworodek, którego się w łóżeczku zatyka smoczkiem - to
              jest stanowczo zimny chów. Kiedy mój synek się urodził to miałam tak
              napakowaną głowę poradnikami typu Tracy Hogg, że też myślałam, że to
              jak najbardziej normalne. Całe szczęście, o ironio to mój mąż
              wykazał się większym instynktem (bo on tych głupot nie czytał) i
              kiedy byłam chora pierwszy zaczął spać z małym, a raczej synek spał
              na nimsmile.
              • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:07
                ila79 napisała:

                > 2-tygodniowy noworodek, którego się w łóżeczku zatyka smoczkiem - to
                > jest stanowczo zimny chów.


                wiesz...w przeciwienstwoe do ciebie ja nie mam cyckow smile))
                wiec smoczek byl jedyna mozliwosciawink
                • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 17:48
                  Byłabym bliska potwierdzenia Twojej teorii, gdyby nie to, że mój mąż
                  też nie ma cycków.
                  • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 17:55
                    ila79 napisała:

                    > Byłabym bliska potwierdzenia Twojej teorii, gdyby nie to, że mój mąż
                    > też nie ma cycków.


                    az sie boej zapytac co on dziecku daje do ssania.... matko...
                    • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 18:52
                      Mój synek ma teraz 29 miesięcy. We wczesnym niemowlęctwie często
                      usypiał go tata, ponieważ ja byłam chora, prawie sparaliżowana.
                      Nigdy nic mu nie dawał do ssania, młody spał na jego klatce
                      piersiowej i wystarczyło mu bicie serca męża i kontakt "skóra do
                      skóry" do osiągnięcia totalnego spokoju. Dwa razy w ciągu nocy
                      przynosił mi go na krótkie karmienie (ale przecież smoczkowe
                      niemowlęta też dostają butlę w nocy).
                      • betty842 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 16.03.09, 13:16
                        ila79 napisała:
                        > Nigdy nic mu nie dawał do ssania, młody spał na jego klatce
                        > piersiowej i wystarczyło mu bicie serca męża i kontakt "skóra do
                        > skóry" do osiągnięcia totalnego spokoju.

                        Twoje dzieco uspakajało się przez bliskość a inne uspakaja się np
                        przez ssanie smoka.Moje dziecko możana było tulić,kołysać na rękach
                        a i tak płakał.Smoczek na chwilę go uspakajał-na tyle żeby mógł
                        zasnąć.Kilka razy widziałam jakiegoś rodzica,a na jego klatce
                        piersiowej smacznie śpiące niemowlę.U nas taki scenariusz nigdy nie
                        miał miejsca-mały krzyczał jeszcze głośniej gdy tylko kładałam go
                        sobie na klatce piersiowej (albo mój mąż).Tak więc każde dziecko
                        jest inne i lubi coś innego.Ważne żeby czuło że jest kochane a można
                        mu to okazywać na wiele sposobób (niekoniecznie przez ciągłe
                        noszenie na rękach).
              • atena12345 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 07.03.09, 13:44
                ila79 napisała:

                > 2-tygodniowy noworodek, którego się w łóżeczku zatyka smoczkiem -
                to
                > jest stanowczo zimny chów. Kiedy mój synek się urodził to miałam
                tak
                > napakowaną głowę poradnikami typu Tracy Hogg, że też myślałam, że
                to
                > jak najbardziej normalne. Całe szczęście, o ironio to mój mąż
                > wykazał się większym instynktem (bo on tych głupot nie czytał) i
                > kiedy byłam chora pierwszy zaczął spać z małym, a raczej synek
                spał
                > na nimsmile.

                nie jestem przekonana czy to bezpieczne... ja bym się bała. I tu
                akurat wolę "zimne drewniane klatki" wydają się bezpieczniejsze dla
                dziecka
    • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 21:25
      z gory zalozylas, ze:

      na rekach jest cudownei
      a w lozeczku jest okropnie

      i pytasz o opinie????


      lepsze jest samodzielne usypianie w lozeczku i dla dziecka i dla rodzicow.
      cieplo rodzinne i milosc mozna okazywac na 1000 sposobow i nie koniecznie
      usypiajac na rekach dziecko...
      • mj77 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 21:49
        absolutnie nie założyłam, że na rękach to dobrze, a w łóżeczku źle. Błędnie odczytałaś mój post. Chodziło mi o różne wasze opinie, nie narzuciłam żadnej odpowiedzi. Wręcz przeciwnie, ja odkładam córkę do łóżeczka, ma w tej chwili 6 tygodni. Jestem przy niej, aż zaśnie, głaszczę itd.
        dzięki za odpowiedzi, ile ludzi tyle opinii smile ale jednak łóżeczko przeważa raczej.
        • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 22:09
          Ja do ok 10 miesiaca bujałam, nosilam na rękach, poźniej przeszłysmy
          na łózko, gdzie ja lezałam koło małej i albo ją tuliłam, albo
          zasypiała przy piersi. I do dzisiaj usypiam zazwyczaj przy piersi
          moją 15to miesieczną corke, jak mnie nie ma to moj mąz kładzie sie z
          nia na łózku i ją usypia. Nigdy bym jej nie odłozyła i nie zostawila
          samej w łozeczku do zasniecia bo od pierwszych dni jej to nie
          odpowiadało. Moim zdaniem dziecko samo pokaze jak jest mu najlepiej
          zasypiać i jezeli rodzice do tego sie ukierunkuja, wtedy maluszek
          czuje sie bezpiecznie. I owszem jak dziecko lubi samo zasypiac w
          łózeczku to czemu nie.
          • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 23:14
            >Moim zdaniem dziecko samo pokaze jak jest mu najlepiej
            > zasypiać i jezeli rodzice do tego sie ukierunkuja,

            dziecko to najwiekszy egoista pod sloncem. ono ma w nosie twoje potrzeby, dba o
            swoje i jezeli bedziesz je w 100% zaspokajala da ci spokoj, jezeli nagle okaze
            sie ze cos zmienilas da ci popalic.. smile
            • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 13:04
              > dziecko to najwiekszy egoista pod sloncem. ono ma w nosie twoje
              potrzeby, dba o
              > swoje i jezeli bedziesz je w 100% zaspokajala da ci spokoj, jezeli
              nagle okaze
              > sie ze cos zmienilas da ci popalic.. smile

              dla mnie najwiekszym egoistą jest rodzic, który nie reaguje na
              potrzeby dziecka. I wcale nie uważam MOJEGO dziecka za egoistę, bo
              zresztą czemu mam tak uwazac, tylko dlatego, ze chce wieczorem przed
              zaśnieciem do mnie sie przytulic. Wiem, ze jest wtedy spokojniejsza,
              niz gdybym ja zostawiła samą w łózeczku. Sama przerabialam
              samodzielne usypianie mojej corki i poprzestałam na pierwszej probie
              bo wiedziałam, ze nic z tego. Bo to nie o to chodzi, zeby dziecko
              zasneło zmeczone płaczem.
              Podkreślam jezeli dziecko lubi samo zasypiac w łózeczku to jak
              najbardziej jest to dobra metoda dla rodzica i dla dziecka. Ale nie
              popieram uczenia tego na siłe.
              • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 22:05
                pozwol ze sie nie zgodze. rodzic jest osoba, ktora ma zadanie od pierszych dni
                dolozyc staran zeby dzeicko przeszlo przez wszytskie etapy w miare bezbolesnie i
                bezproblemowo. Nie zawsze sie daje i czasem trzeba cierpliwosci. Ale uwazem, ze
                dziecko nie moze dyktowac warunkow..choc robi to nieswiadomie. Im wczesniej
                nauczy sie maluszek spania we wlasnym lozeczku czy zasypiania samemu tym lepiej
                dla niego no i dla rodzicow w ostatcznam rachunku. I samodzielen zasypianie w
                lozeczku wcale nie jest pozbawione uczucia i nie niszczy psychiki dziecka.

                • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 23:15
                  Niemowlak dyktujący warunki....Świat oszalał...
                  • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 09:02
                    ila79 napisała:

                    > Niemowlak dyktujący warunki....Świat oszalał...


                    a myslisz, ze czemu niektore mamy psychicznei nie wyrabiaja?
                    choc niemowlak robi to oczywiscie nieswiadomie... a nie z premedytacja.
                    • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 10:12
                      Odpowiedź jest prosta. Mamy nie wyrabiają,ponieważ zewsząd są
                      bombardowane informacjami o samodzielności niemowlaka, która
                      oczywiście nie istnieje. Dzieciak im płacze, one nie wiedzą czemu.
                      Przecież Tracy Hogg to się nie zdaża!! Zaczynają podejrzewać, że coś
                      jest nie tak z nimi lub z ich dziećmi. Zamiast wziąć dzieciaka na
                      ręce, do chusty, czy coś takiego zaczynają latać po specjalistach,
                      albo dochodzą do wniosku, że mają histeryczne dziecko. Błędne koło.
                      Tak naprawdę niezaspokojone potrzeby z wczesnego dzieciństwa ujawnią
                      się trochę później. Nieznośne, rozwrzeszczane, uciekające dwulatki
                      to dopiero wstęp. Oczywiście zaraz usłyszę: "moje dziecko spało
                      samo, a jest grzeczne jak anioł". Od wszystkiego są wyjątki i trzeba
                      popatrzeć trochę szerzej na naszą cywilizację i na to jakie miejsce
                      zajmują w niej dzieci.
                      • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 14:59
                        a mnie sie wydaje, ze wiele mam nie slucha swoich mamsmile
                        Wielu problemo moznaby bylo niknac, gdyby od poczatku mamy traktowaly dziecko
                        jak malego czlowieka, ktory wlasnei rozpoczal trudna droge zycia, i ktoremu
                        trzeba pomoc.

                        Dziecku od samego poczatku nalezy wprowadzac jakis mini reguly. Jasne, ze nie
                        zmusisz dziecka zeby nagle jadlo co 4 godziny bo tak mowi ksiazka, albo zeby
                        mniej plakalo.

                        Ale mozesz od poczatku "uczyc" dziecko kiedy jest noc i dzien, tak zeby powoli
                        oswajalo sie z tym. Mozesz byc kolo maluszka nie koneicznie go noszac i lulajac
                        pol dnia... Wiele matek uwielbia nosic swoje dzeici calymi dniami, przy kazdej
                        okazji i mozliwosci.. czasme konczy sie to neistety dosc nieciekawie.


                        • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:28
                          > Ale mozesz od poczatku "uczyc" dziecko kiedy jest noc i dzien, tak zeby powoli
                          > oswajalo sie z tym.

                          40minutowy płacz to powolne oswajanie?
                          • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:33

                            > 40minutowy płacz to powolne oswajanie?


                            nie..to bylo gwaltowne oswojenie. i nie zaluje.
                            • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:44
                              > > 40minutowy płacz to powolne oswajanie?
                              >
                              >
                              > nie..to bylo gwaltowne oswojenie. i nie zaluje.

                              powiedziałabym nawet, że gwałtowne zmuszenie. Trudno, żebyś żałował - w końcu to
                              dla rodzica bardzo wygodny i szybki sposób. fajnie, że potrafisz się do tego
                              przyznać, tylko nie dorabiaj teorii, że to jest najlepsze dla dziecka.
                              • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:55
                                lacitadelle napisała:

                                > > > 40minutowy płacz to powolne oswajanie?
                                > >
                                > >
                                > > nie..to bylo gwaltowne oswojenie. i nie zaluje.
                                >
                                > powiedziałabym nawet, że gwałtowne zmuszenie. Trudno, żebyś żałował - w końcu t
                                > o
                                > dla rodzica bardzo wygodny i szybki sposób. fajnie, że potrafisz się do tego
                                > przyznać, tylko nie dorabiaj teorii, że to jest najlepsze dla dziecka.


                                zgadza sie, dla rodzica jest idealne, kiedy dziecko ladnei usypia.
                                dla dzeicka tez jest idealne, kiedy ladnei usypia i nie musi sie czasme meczyc.

                                kurcze... gdzei widzisz problem?
                      • siasiunia1 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 26.02.09, 21:33
                        "Nieznośne, rozwrzeszczane, uciekające dwulatki
                        > to dopiero wstęp."

                        tiaaa bo dzieciusypiające przy rodzicach są zwolnione z rozwojowego buntu dwulatka... litości!
                        • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 26.02.09, 23:16
                          Tak, tak kochana, może nie do końca zwolnione, ale stanowczo
                          łagodniej go przechodzące. I nie chodzi koniecznie o dzieci śpiące z
                          rodzicami, tylko o dzieci, których potrzeby emocjonalne są
                          zaspokajane przez rodziców i to od wczesnego niemowlęctwa. Mam 29-
                          miesięczniaka i każdy pyta jak to jest, że on taki spokojny (raczej
                          nie geny w tym przypadku wink).
                          • siasiunia1 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 27.02.09, 20:41
                            wiesz co? jakbyś miała 3 dzieci to byłoby miarodajne. to że masz spokojne dziecko wcale nie jest wyznacznikiem.
                            może Twoje następne dziecko pomimo takie wychowania będzie przechodziło bunt w dużym stopniu?
                            tak samo jak podział na dzieci które po prostu lubią spac w łóżeczkach oraz te którym potrzebne jest do któregoś wieku obecność rodzica...
                            • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 27.02.09, 23:37
                              Widzisz....hmmm dużo by o tym pisać. Jak się próbuję zmieścić wątku
                              w 3 zdaniach, to faktycznie jakieś uogólnienia wychodzą.
                              Powiedzmy,że robiłam badania na większej grupie dzieci, biorąc pod
                              uwagę różne czynniki i modele wychowania preferowane przez rodziców.
                              Ale to tylko i wyłącznie moje spostrzerzenia, chociaż poparte przez
                              autorkę książki, którą już w tym wątku wymieniłam.
                              • siasiunia1 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 01.03.09, 20:31
                                widzisz, jak dla mnei badania zachowań dzieci są niemiarodajne. kiedyś jakaś lekarka powiedziała że robiono badania i wyszło ze dzieci nie reagują na ząbkowanie goraczką, katarem czy rozwolnieniem. co myślę że wyśmiałoby cześc matek tutaj czytających.
                                z jednym się zgadzam - należy wyczuć swoje dziecko.
                                jeżeli dziecko rozprasza obecnosć rodzica gdy zasypia, jeżeli po dniach marudzenia idzie potem spać jak aniołek i śpi lepiej to wiadomo jaka metoda jest dobra.
                                ale jeżeli metoda usypiania dziecka to jest wycie po 3 godziny przez całe tygodnie to powinno się zastanowić że może dziecko jest po prostu za małe do usypiania tą metodą i może trzeba zmienic podejście na "małe kroki" czy coś
                                jest tyle sprzecznych rad i podreczników piszących sprzeczne teorie że mądry rodzic powinien zapoznać tak naprawdę sie z każdą z nich i podpasować pod własne dziecko
                                albo zdać się po prostu na intuicję
                                ale demonizowanie, pisanie o skrzywieniach dziecka etc to przesadzasz. bo krzywdzisz rodziców którzy naprawdę wybrali najlepiej. nie pomyślałaś o tym?
                                podawane są często przypadki skrajne. a ile procent jest tych skrajnych przypadków na cały ogól? robiłaś takie badania?
                                zresztą jaka to jest większa grupa dzieci?
                                • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 02.03.09, 11:24
                                  Nie ukrywam, że nie jest to żadna grupa reprezentatywna, tylko
                                  dzieci znajomych. Oczywiście masz rację w tym co piszesz, ja uważam,
                                  że jeśli jakieś dziecko bez problemów akceptuje swoje łóżeczko
                                  (chociaż zawsze łóżeczko przywodzi mi na myśl klatkę, ale mój syn
                                  też w nim czasem sypiałsmile) to dlaczego miałoby w nim nie spać. Mam
                                  na myśli dzieci rozpaczliwie pragnące spać z rodzicami. Zresztą nie
                                  tylko o spanie tu chodzi. Polecam książkę "W głębi kontinuum" Jean
                                  Liedloff.
                                  • siasiunia1 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 04.03.09, 20:28
                                    no ale znowu to robisz - niby akceptujesz usypianie w łóżeczku ale porównujesz ja w tym samym zdaniu do klatki. oczywiście że to Twoje zdanie ale już inny wydźwiek nadaje całości.
                                    poza tym zgadzam sie z camel - rodzice od pewnego momentu powinni dziecku wyznaczac granice. bo zawsze nalezy wyczuć moment do kiedy dziecko jest małym bezbronnym stworzonkiem a kiedy zaczyna juz łączyć fakty i kombinować. np że jak sie zaczyna rzucać na ziemię i płakać to rodzic leci i starając sie "wczuć w dziecko" uspakaja wszelkimi sposobami.
                                    albo że jak będzie stało i powywało "am am!!" to dostaje od razu jesć nawet jak mama jest zajęta czymś innym.
                                    podobnie wg mnei jest z usypianiem. bo jak ja słyszę czasami o 2 godzinnym usypianiu dziecka leżąc plackiem w wspólnym łóżku no to nie uważam iż taka metoda jest super hiper.
                                    książek psychologicznych nie czytam. wolę znaleśc jakąś poradę i wczuć się w dziecko w rzeczywistości niż błądzić po poradnikach które jak już pisałam wyżej zawierają sprzeczne porady
                                    pozdr
                                    • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 04.03.09, 20:36
                                      To nie jest książka psychologiczna, ani Boże broń poradnik!!! Tych
                                      również nie czytam. Z camel się nigdy nie zgodzę, ponieważ jestem
                                      przeciwna nauce zasypiania polegającej na wypłakaniu się dzieciaka.
                                      Poza tym uważam, że w nowoczesnych społeczeństwach rodzice zbyt
                                      często podchodzą do własnych dzieci jak do potencjalnych terrorystów
                                      tylko czyhających na zepsucie im dobrego samopoczucia...
                                      • siasiunia1 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 05.03.09, 20:27
                                        no coś w tym jest co piszesz
                                        ja jestem zwolenniczką wyważenia stron za to skrajności nie lubię.
                                        ostatnio moja młoda robi straszne cyrki przy zasypianiu mimo że wcześniej zasypiała bez problemu ciesząc sie ze idzie do łóżeczka.
                                        może jakiś skok ma.
                                        wybrałam metodę nie wyjmowania z łóżeczka połączoną z siedzieniem przy małej która trzyma mnie za palec a drugą ręką ją głaszczę opowiadając po cichu bajki. jeszcze wcześniej podstępem położyłam ją bo leżeć nei chciała (podstęp polegał na tuli tuli do misia)
                                        może nie zasypia w 5 minut jak wcześniej ale się nie drze godzinę (to juz taki histeryczny płacz jest nie żadne buczenie).
                                        wczoraj zajęło mi usypianie 20 minut.
                                        wyczucie dziecka. to podstawa.
                          • atena12345 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 07.03.09, 11:27
                            ila79 napisała:

                            > Tak, tak kochana, może nie do końca zwolnione, ale stanowczo
                            > łagodniej go przechodzące. I nie chodzi koniecznie o dzieci śpiące
                            z
                            > rodzicami, tylko o dzieci, których potrzeby emocjonalne są
                            > zaspokajane przez rodziców i to od wczesnego niemowlęctwa. Mam 29-
                            > miesięczniaka i każdy pyta jak to jest, że on taki spokojny
                            (raczej
                            > nie geny w tym przypadku wink).

                            bez przesady, ja moją córkę usypiałam na rękach, a w weiku dwóch lat
                            dała mi taki wycisk...
                            po prostu każde dziecko ma osobowość i nie zawsze jego zachowanie
                            jest zasługą rodziców
                • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 21:56
                  camel_3d napisał:

                  > pozwol ze sie nie zgodze. rodzic jest osoba, ktora ma zadanie od
                  pierszych dni
                  > dolozyc staran zeby dzeicko przeszlo przez wszytskie etapy w miare
                  bezbolesnie
                  > i
                  > bezproblemowo. Nie zawsze sie daje i czasem trzeba cierpliwosci.
                  Ale uwazem, ze
                  > dziecko nie moze dyktowac warunkow

                  Czyli twierdzisz, ze to rodzic od małego ma ustalać warunki. Ja
                  uważam inaczej. Nawet taki przyklad, moje dziecko nie ma apetytu,
                  czy to oznacza, że mam wpychać mu na siłę jedzenie? Moze takie matki
                  jak Ty by tak robiły (bo przeciez dziecko nie moze dyktowac
                  warunków). Ja nie wpycham, liczę sie z tym, sama czasmi mam mniejszy
                  apetyt i mniej jem i rozumiem dziecko w takiej sytuacji. W życiu
                  trzeba starac sie byc partnerem dla dziecka i czasami starac sie je
                  zrozumiec.
                  • lenama_2008 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 10:14
                    martasz123 napisała:

                    > Czyli twierdzisz, ze to rodzic od małego ma ustalać warunki. Ja
                    > uważam inaczej. Nawet taki przyklad, moje dziecko nie ma apetytu,
                    > czy to oznacza, że mam wpychać mu na siłę jedzenie?

                    chodzi o pewne zasady a nie fizjologiczne potrzeby dziecka (glod,
                    potrzeba snu...)
                    do tych zasad - ustalanych przez rodzica - nalezy m.in. miejsce
                    spania i jedzenia oraz maniery przy jedzeniu (nawet na wczesnym
                    etapie - np. pozwalanie lub nie pozwalanie na gryzienie piersi) i
                    wiele innych rzeczy, ktorych rodzic uczy dziecko.
                    takie granice sa dziecku potrzebne. rodzic odpowiada za spoleczne
                    funkcjonowanie malucha.

                    > W życiu trzeba starac sie byc partnerem dla dziecka i czasami
                    starac sie je zrozumiec.

                    nie tylko czasami ale zawsze warto starac sie wlasciwie rozumiec
                    swoje dziecko. partnerem mozna byc dla meza/zony, dla dziecka nalezy
                    byc rodziciem - jego autorytetem i przyjacielem.
                    • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 10:32
                      W przypadku niemowlaka, a jeszcze bardziej noworodka potrzeba
                      przytulenia, kiedy płacze jest wręcz fizjologiczna. Jego całe ciało
                      jest właściwie pragnieniem kontaktu z opiekunem. To nie jest tak jak
                      pisze camel, że niemowlę nie zna pojęć, że jest zlepkiem kłębuszków
                      nerwowych, czy coś takiego. Ona ma silną pierwotną potrzebę, która
                      niezaspokojona może dać poważne konsekwencje. W brzuchu otaczało je
                      życie, wręcz tętniło, słyszało głosy, bicie serca, coś się
                      przelewało coś burczało. A tu wsadzają je do zimnej drewnianej
                      klatki. Jest cicho i zwykle ciemno, dookoła nie ma życia. Dziecko
                      więc płacze z tęsknoty za obecnością innego ciała, w przypadku,
                      kiedy jego płacz jest ignorowany musi wypracować metody zastępcze i
                      radzić sobie samo, są to :nadmierne ssanie smoczka, kciuka, onanizm
                      dziecięcy, histeryczne przywiązanie do maskotki, czy kocyka itp.
                      Podpieram się książką Jean Liedloff "W głębi kontinuum".
                      • lenama_2008 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 10:56
                        ila79 napisała:

                        > W przypadku niemowlaka, a jeszcze bardziej noworodka potrzeba
                        > przytulenia, kiedy płacze jest wręcz fizjologiczna. Jego całe
                        ciało jest właściwie pragnieniem kontaktu z opiekunem.

                        zgadzam sie. nigdy nie zostawiam mojego Mlodego bez pomocy, zreszta
                        On nie wie co to placz (jestem wrecz przekrecona na tym punkcie). od
                        poczatku staralam sie, zeby mial z miejscem spania tylko dobre
                        skojarzenia, jesli potrzebowal mojej pomocy zawsze ja dostawal.
                        niezaleznie od roznej formy pomocy przy usypianiu (jestem
                        zwolenniczka malych krokow) dazylam konsekwentnie do ustalenia
                        schematu - sen w lozeczku - i uwazam, ze mojemu dziecku to sluzy -
                        ma wlasciwie twardy materac, odpowiednia temperature przy spaniu,
                        jest Mu wygodnie i wysypia sie. wstaje w dobrym humorze.

                        > A tu wsadzają je do zimnej drewnianej
                        > klatki. Jest cicho i zwykle ciemno, dookoła nie ma życia.

                        jedziesz na emocjach a nie argumentach.
                        w okresach przejsciowych moj Mlody sypial przy mnie, potem w
                        przytulnym koszu wiklinowym a finalnie w swoim wygodnym lozeczku
                        (nie drewnianym). w ciagu dnia najlepiej usypia przy kolysankach, w
                        nocy rzeczywiscie jest cisza, ale to akurat odpowiada wszystkim
                        domownikow, Jemu takze smile

                        > Dziecko więc płacze z tęsknoty za obecnością innego ciała, w
                        przypadku, kiedy jego płacz jest ignorowany musi wypracować metody
                        zastępcze i radzić sobie samo, są to :nadmierne ssanie smoczka,
                        kciuka, onanizm dziecięcy, histeryczne przywiązanie do maskotki, czy
                        kocyka itp.

                        niestety tak jest, najdotkliwiej widac to na przykladzie dzieci w
                        domach dziecka, gdzie z racji braku czasu opiekunkow kontakt
                        fizycznzy dzieci jest ograniczony...
                        mysle jednak, ze nie mozna tego porownywac z sytuacja dzieci
                        wychowujacych sie w normalnych rodzinach (nie patologicznych), w
                        ktorych kontakt fizyczny z dzieckiem jest oczywistoscia...
                        niekoniecznie matka, ktora usypia dziecko na wlasnych rekach, ma w
                        ciagu dnia sile i entuzjazm do rozwijajacego emocjonalnie kontaktu z
                        dzieckiem...

                        > Podpieram się książką Jean Liedloff "W głębi kontinuum".

                        dziekuje za wskazanie zrodla, chetnie zainteresuje sie ta lektura.

                        pozdrawiam!
                        • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 11:09
                          Ja nie mówię o usypianiu na rękach, tylko wspólnym spaniusmile. Nigdy
                          nie usypiałam dziecka na rękach. Gdybyś była zainteresowana książką
                          napisz na priv.
                      • atena12345 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 07.03.09, 12:18
                        ila79 napisała:

                        > W przypadku niemowlaka, a jeszcze bardziej noworodka potrzeba
                        > przytulenia, kiedy płacze jest wręcz fizjologiczna. Jego całe
                        ciało
                        > jest właściwie pragnieniem kontaktu z opiekunem.

                        gdyby tak było za każdym gdy tuli się dziecko - powinno się
                        uspokoić, a tak nie jest. Czasem nie potrafi zasnąć i marudzi,
                        wrzeszczy nawet na rekach lub przy cycu, bo nie umie sobie poradzić.
                        Owszem, bujając je prze pół godziny na rękach w końcu zaśnie, ale na
                        pewno nie pomoże mu to w nauce zasypiania. Nie jestem też
                        zwolenniczką długiego wyołakiwania się dzieci, ale uwazam, że trzeba
                        znaleźć złoty srodek, dla każdego dziecka indywidualny.


                        > niezaspokojona może dać poważne konsekwencje. W brzuchu otaczało
                        je
                        > życie, wręcz tętniło, słyszało głosy, bicie serca, coś się
                        > przelewało coś burczało. A tu wsadzają je do zimnej drewnianej
                        > klatki. Jest cicho i zwykle ciemno, dookoła nie ma życia. Dziecko
                        > więc płacze z tęsknoty za obecnością innego ciała, w przypadku,

                        nie no... przesada z tą zimną klatką
                        mając takie podejście można spać z dzieckiem w jednym łóżku do
                        pełnoletności


                        > kiedy jego płacz jest ignorowany musi wypracować metody zastępcze
                        i
                        > radzić sobie samo, są to :nadmierne ssanie smoczka, kciuka,
                        onanizm
                        > dziecięcy, histeryczne przywiązanie do maskotki, czy kocyka itp.


                        gdybyś choć trochę znała się na psychologii dziecięcej,
                        wiedziałabyś, że dziecinne naręctwa wynikają zupełnie z czegoś innego


                        > Podpieram się książką Jean Liedloff "W głębi kontinuum".


                        radzę przeczytać nieco wiecej niż jedna książkę, może wtedy będziesz
                        miała mniej ocenne podejscie do postępowania innych ludzi
                    • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 21:54
                      lenama_2008 napisała:
                      "> nie tylko czasami ale zawsze warto starac sie wlasciwie rozumiec
                      > swoje dziecko. partnerem mozna byc dla meza/zony, dla dziecka
                      nalezy
                      > byc rodziciem - jego autorytetem i przyjacielem.

                      Owszem dla dziecka trzeba być rodzicem- jego autorytetem i
                      przyjacielem, ale również należy traktować je po partnersku.

                      > takie granice sa dziecku potrzebne. rodzic odpowiada za spoleczne
                      > funkcjonowanie malucha.

                      Czy uważasz, ze dziecko, ktore jest usypiane przez rodzica, lub śpi
                      z rodzicem funkcjonuje inaczej niz jego rówieśnik, który zasypia
                      sam? A to dziwne, bo moje dziecko naprawde jest na równi z
                      rowieśnikami i napewno nie
                      jest aspołeczne.
                      > do tych zasad - ustalanych przez rodzica - nalezy m.in. miejsce
                      > spania i jedzenia oraz maniery przy jedzeniu (nawet na wczesnym
                      > etapie - np. pozwalanie lub nie pozwalanie na gryzienie piersi) i
                      > wiele innych rzeczy, ktorych rodzic uczy dziecko.

                      Do Twojej wiadomości moja córeczka probowała gryźć moje piersi, ale
                      pokazywałam jej, ze to mnie boli i tego nie robi. Ale usypianie jej
                      naprawde mnie w zaden sposob nie boli, wiec ją usypiamsmile


                      • lenama_2008 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 22:54
                        martasz123 napisała:

                        > Czy uważasz, ze dziecko, ktore jest usypiane przez rodzica, lub
                        śpi z rodzicem funkcjonuje inaczej niz jego rówieśnik, który zasypia
                        > sam? A to dziwne, bo moje dziecko naprawde jest na równi z
                        > rowieśnikami i napewno nie jest aspołeczne.

                        martasz - odwrotnie.... to matki, ktore sypiaja ze swoimi
                        dziecmi/usypiaja swoje dzieci uwazaja, ze inne dzieci - te, ktore
                        sypiaja same w swoich lozeczkach, w tym rozumiem ze takze moj syn -
                        sa inne, gorsze, skrzywdzone, zlamane psychicznie i nie maja prawa
                        byc szczesliwe...

                        > Do Twojej wiadomości moja córeczka probowała gryźć moje piersi,
                        ale pokazywałam jej, ze to mnie boli i tego nie robi.

                        wiec jednak dyktujesz swojemu dziecku pewne zasady... i ja to uwazam
                        za wlasciwe dzialanie. inaczej nalezaloby przyjac, ze gryzienie jest
                        naturalna potrzeba dziecka i nie ingerowac (kosztem wlasnego bolu i
                        nieodpowiedniego zachowania dziecka).


                        nie chce Cie lapac za slowka ani krytykowac Twojego modelu
                        wychowawczego (i wystawiac mojego na krytyke). rozumiem, ze obie
                        mamy poczucie, ze kierujemy sie potrzebami naszych dzieci, ale
                        realizujemy to w inny sposob w dziedzinie snu dziecka.
                        • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 23:28
                          martasz - odwrotnie.... to matki, ktore sypiaja ze swoimi
                          dziecmi/usypiaja swoje dzieci uwazaja, ze inne dzieci - te, ktore
                          sypiaja same w swoich lozeczkach, w tym rozumiem ze takze moj syn -
                          sa inne, gorsze, skrzywdzone, zlamane psychicznie i nie maja prawa
                          byc szczesliwe...
                          Wiesz nigdzie nie napisalam, ze te dzieci sa gorsze, podkresliłam w
                          sojej wczesniejsze wypowiedzi, ze jezeli dziecko zasypia samo i spi
                          w łózeczku i jest mu z tym dobrze to naprawde super. Gorzej jak
                          rodzice zmuszają do tego dziecko, ktore placze i potzebuje w tym
                          momencie bliskosci rodzice. A najbardziej potepiam tych rodzicow
                          ktorzy zostawiają w tym momencie dzoiecko same sobie i maluch
                          zasypia z placzu i zmeczenia. A ze moje dziecko bylo wlasnie takie,
                          ze od małego potzrebowalo, zebym je utulila do snu, wiec wiem, ze
                          dla niego najlepsza jest wtedy bliskosc moja lub meza i nam to nie
                          przeszkadza.

        • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.02.09, 23:05
          mj77 napisała:

          > absolutnie nie założyłam, że na rękach to dobrze, a w łóżeczku źle. Błędnie odc

          ale skad. Ile plusow podalas przy usypianiu na rekach i w lozeczku?
          alei minusow w przyadku usypania na rekach i w lozeczku?

          od razu narzucilas zdanie.

          nie wazne.

          • igna-sia Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 01:38
            Mnie też denerwuje takie podejście, że rodzice usypiający dzieci w
            łóżeczkach to potwory, nieczułe na potrzeby maleństwa, a dziecko
            jest w łóżeczku samotne i nieszczęśliwe. Zostawianie dziecka samego
            w pokoju i pozwalanie na wypłakiwanie się to jest jakaś skrajność, a
            z postów, które nie raz czytałam na tym forum wynika, że wiele osób
            myśli, że samodzielne zasypianie na tym właśnie polega. Nie polega
            na tym!!! Moja córka przez 5 miesięcy zasypiała na mnie bo wydawało
            mi się, że tak jest najszybciej i dla niej najlepiej. To był
            bezsens. Od kiedy odkładam ją do łóżeczka zasypia szybciej i jest
            przy tym spokojniejsza (nie licząc pierwszych 2 wieczorów nauki), a
            ja mogę zgasić światło, wyjść z pokoju i mam czas dla siebie.
            • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 09:27
              > ja mogę zgasić światło, wyjść z pokoju i mam czas dla siebie.

              mam dokladnei tak samo, klade do lozeczka, mowie dobranoc, caluje w nosek i
              wychodze gaszac swiatlo. I na tym sie dzien konczy. Nie ma krzyku, placzu. mamy
              troche zabawy na przewijako bo maly strszeni lubi byc na nim.
              • karro80 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 09:54
                He, he, no to mnie "uratowała" moja własna niewiedzasmile, a i netu
                wtedy nie miałam. Ani też bliższej znajomości z niemowlęciem.

                Pewnego dnia zadzwoniła moja mama i przy okazji zapytała jak usypiam
                małą. No to się zdziwiłam. Usypiam??? (jakoś z narkozą mi się
                skojarzyłowink)
                Proszę, żeby sprecyzowała, co ma na myśli.
                No czy na rączkach zasypia, czy może w wózeczku bujam.
                Acha, rozumiem, spokosmileAle ja sobie myślałam, że jak chce spać to
                niech śpi, a jak nie, to jak na zdrowy rozum uśpić kogoś komu się
                nie chce - chyba eteremsmile.
                W końcu dziecko też człowiek, a co ja będę człowiekowi wmawiać, że
                ma spać jak nie chcewink

                A tak na poważnie, to ona lubi zasypiać w łóżeczku, może się
                pokrecić, przyjąć ulubioną pozycję, a na rączkach niestety lipa pod
                tym względemsmile

                Podsumowując charakter dziecia:
                płacze rzadko i wtedy od razu widać o co chodzi
                wesoła, śmieje się, nie wygląda jakby przeżywała jakąś traumęwink
                przesypia zazwyczaj całą noc (chyba, że zje mniej w ciągu dnia-to
                chapnie butlę)
                umie zająć się sama sobą (szczególnie cenne nad ranemsmile)
                na rączkach lubi być w czasie, gdy nie śpi, ale wcale nie musismile

                Tyle,że ja jej sporo wolności daję (jadła kiedy chciała, spała też-
                zwłaszcza, że jej organizm lepiej wyregulowany, niz zegarek)- może
                paradoksalne, ale przez to mamy bardzo uporządkowany dzień.

              • ewela345 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 11:21
                > mam dokladnei tak samo, klade do lozeczka, mowie dobranoc, caluje w nosek i
                > wychodze gaszac swiatlo. I na tym sie dzien konczy.

                mamy prawie tak samosmile odkładam małą po kąpieli do łóżeczka pogłaszcze, dam
                buziaka i wychodze tylko tyle, że mała lampeczka zapalonasmile jak wyleci jej smok
                i zapłacze do pójde dam smoka i wychodzę a mała śpi jak aniołek i jest oksmile
      • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 21:46
        > lepsze jest samodzielne usypianie w lozeczku i dla dziecka i dla
        rodzicow.
        > cieplo rodzinne i milosc mozna okazywac na 1000 sposobow i nie
        koniecznie
        > usypiajac na rekach dziecko...
        >


        Głupota to co piszesz, dla noworodka napewno jest lepsze zasypianie
        przy matce lub kimś bliskim, a nie w łózeczku, ktore jest dla
        takiego maleństwa ogromne. Jeżeli przez 9 miesiecy dziecko było w
        Tobie to wiadomo, ze chce jak najwięcej czuć Twoją bliskośc, słyszeć
        bicie serca.
        • lenama_2008 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 10:06
          martasz123 napisała:

          > dla noworodka napewno jest lepsze zasypianie
          > przy matce lub kimś bliskim, a nie w łózeczku, ktore jest dla
          > takiego maleństwa ogromne.

          mowa o niemowlaku a nie noworodku

          > Jeżeli przez 9 miesiecy dziecko było w Tobie to wiadomo, ze chce
          jak najwięcej czuć Twoją bliskośc, słyszeć bicie serca.

          na poczatku tak, ale to my rodzice odpowiadamy za to, zeby pomoc
          dziecku dostosowac sie do zycia poza brzuchem skoro juz jest poza
          nim...
    • uullaa Mruweczko nie śpij! 22.02.09, 11:31
      Dziwne - jeszcze mruwa9 się nie wypowiedziała ("bezwarunkowa
      akceptacja potrzeb dziecka...........................
      A co do meritum, to zależy od dziecia, się mnie wydaje się. Moje
      młode zmienne jest pod względem sposobów zasypiania. Raz na ręce,
      raz 'nie podchodź'. Da się zrozumieć i mamy zgodę.
    • mj77 do camel_3d 22.02.09, 13:53
      Informuję cię droga forumowiczko, że przy pytaniu o usypianie na rękach podałam dwie zalety oraz dwie wady; natomiast przy zasypianiu w łóżeczku dwie wady oraz jedną zaletę. Faktycznie bilans nie jest równy, chciałam poznać inne dobre i złe strony które widzą inne mamy.
      A żebyś nie atakowała już więcej wypowiedzi innych, podaję dla równego bilansu jeszcze zaletę jedną zasypiania w łóżeczku: rodzice mają więcej czasu dla siebie.
      Teraz pasuje?
      A skoro to nieważne jak piszesz to po grzyb ciągnęłaś temat?
      • matylda07_2007 Re: do camel_3d 22.02.09, 14:04
        Oj.... już ten temat chyba kiedyś leciał? Ja widocznie potrafiłam zapewnić Młodej tak dużo poczucia bezpieczeństwa, że potrafi sama zasnąć w sekundzie. Moja obecność Jej wręcz przeszkadza. Nie musi zasypiać z moją piersią w buzi, aby czuć się bezpieczną.
        I nigdy nie pozwalałam wypłakać się dziecku. Czy mam to zmieniać, i zacząć usypiać Małą (16 miesięczną) w ramionach, bym w oczach innych matek okazała się godną i dobrą matką?
        Młoda zasypia sama, budzi się z uśmiechem na buzi, bawi się misiami, które ma w łóżeczku i dopiero po pewnym czasie mnie woła, bo wie, że jestem i zawsze przyjdę.
      • uullaa Re: do camel_3d 22.02.09, 17:15
        mj77, a ty nie wiesz, że słowa "nieważne" używają tylko faceci? I
        zazwyczaj, pomimo odmiennego kontekstu, nieważne jest to co mówi
        albo chce usłyszeć rozmówca.
      • camel_3d lo jezu... 22.02.09, 21:55
        wystarczy zwrocic uwage i od razu jest to atakowanie... ludzie..troche pomyslunku..
    • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 14:03
      Jak myślicie drogie mamusie, co dobrego i złego niesie za sobą
      usypianie na rękach - nawet niekoniecznie kołysanie (poczucie
      bezpieczeństwa, ciepło rodzica; uzależnienie od tego, brak
      samodzielności)
      Napewno nie brak samodzielności, widzę to po mojej 15to miesiecznej
      córeczce. Stara sie ona bardzo duzo robic sama, nawet czesto nie
      daje mi sie karmic, musi sama trzymac widelec i sama jesc
      (oczywiscie jej na to pozwalam, chociaz jest przy tym mnostwo
      bałaganu).
      poza tym napewno tez nie jest od nas uzalezniona, jak wychodze do
      pracy to wręcz macha mi z radościa i bardzo lubi zostawac z babcią.
      Myśle, ze usypianie nie ma tu wiekszego znaczenia to wszystko zalezy
      od charakteru dziecka.
    • deela Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 14:13
      boze jakie bzdurne wnioski
      skad te mundrosci wytrzasnelas?
      • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 14:15
        deela napisała:

        > boze jakie bzdurne wnioski
        > skad te mundrosci wytrzasnelas?


        Zacytuj proszę dokladnie o ktore wnioski Ci chodzi
        • matylda07_2007 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 14:28
          Chyba autorki.
        • uullaa Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 17:18
          Martasz123, nie czytaj deeli. Ona zazwyczaj rzygnie na kogoś i sobie
          idzie. Nie ma dyskusji.
          • martasz123 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 17:24
            uullaa napisała:

            > Martasz123, nie czytaj deeli. Ona zazwyczaj rzygnie na kogoś i
            sobie
            > idzie. Nie ma dyskusji.

            No własnie wiem, ze ją trzeba poprostu ignorowaćsmile
            • deela Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 22:37
              z paniami nie widze pola do dyskusji bo wlasnie wg ich wlasnych slow sobie
              rzygly nie odpowiadajac merytorycznie ani na post glowny ani na moj
              zalosne do entej potegi :F
        • deela Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 22:36
          autorki wnioski - ze nauka samodzielnego zasypiania = zimny chow
          pytam wiec grzecznie skad taka tozsamosc jej wyszla?
          z tego ze ona z poswieceniem usypia dziecko na rasiach i jest taka super matka a
          kazda inna ktora nauczy dziecko bezstresowo zasypiac samodzielnie to zimna
          nieczula krowa nie matka?
    • ila79 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 14:37
      Są oczywiście dzieci, które od początku bez protestów zasypiają w
      łóżeczku. I git. Ale w większości przypadków to, że dziecko zasypia
      samo, nie oznacza,że jest samodzielne. Ono po prostu zostało
      złamane - rodzice pokazali mu gdzie jego miejsce i straciło nadzieję
      na to, że jego smutki zostaną utulone i nawet już nie walczy, bo
      wie, że to nie ma sensu. Lepiej possać kciuka, albo "adoptować"
      misia na swoją mamusię, która nie opuści w potrzebie.
      • wiu Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 17:01
        A ty, ila9 jesteś Wielka i Mądra i Zawsze wiesz co najlepsze...

        Czyli moje dziecko zostało przeze mnie złamane, bo po odłożeniu do
        łóżeczka potrafi samo zasnąć...? Jest biedną sierotką o wyrodnej
        matce, której nie obchodzi jego los...

        A może po prostu ma łatwość zasypiania i odpowiednie do tego warunki.

        Każdy człowiek powinien mieć swoje miejsce, swoje łóżeczko. I to nie
        znaczy, że wyrasta w rodzinie bez miłości i że jest mu źle.

        Dzieci powinny się do swojego łóżeczka przyzwyczaić, bo uzależnią
        się od spania w łóżku rodziców/usypiania na rękach itd. Gdzie
        wówczas będzie miejsce na intymność małżeńską? Przecież zostając
        rodzicami nei przestakemy być parą, która ma swoje własne wyłączne
        relacje i której życie nie musi kręcić się wokół dziecka... Poza tym
        w życiu nie będą miały cały czas mamy i taty pod ręką, dla swojego
        własnego dobra muszą się usamodzielnić. Metodą małych kroków, np.
        poprzez uczenie się robienia coraz większej ilości rzeczy
        samodzielnie. Dziecko usypiane na rękach, śpiące tylko w łóżku
        rodziców może w przyszłości cierpieć kiedy z różnych względów
        zabraknie tego stałego, ograniczonego ściśle środowiska. Moim
        zdaniem wychowując dzieci do samodzielności dajemy im (i sobie
        zresztą też) bardzo dobry kapitał na przyszłość.

        Jednak inna sprawa, z jakiego punktu startujemy zostając rodzicami,
        ile mamy sprytu/szczęścia/wsparcia i rady innych, jakie jest dziecko
        (wrodzone skłonności, zdrowie) i jakie warunki socjalne...

        Jeden apel - nie potepiajmy siebie nawzajem, bo bardzo szybko może
        okazać się, że jesteśmy w błędzie.
        • ila79 Proponuję czytać ze zrozumieniem 22.02.09, 22:55
          Napisałam przecież, że są dzieci, dla których spanie w swoim
          łóżeczku nie stanowi problemu. Być może miałaś szczęście i trafił Ci
          się taki właśnie egzemplarz. Mój tekst dotyczył dzieci przymuszonych
          do samotnego spania wbrew ich woli i naturze. Człowiek jest jedynym
          ssakiem, który wyrzuca swoje młode ze wspólnego gniazda. Co do
          bliskości małżeńskiej, to nie mów mi, że się ograniczasz tylko do
          łóżka. Dzieciak zaśnie - można iść pod prysznic, na pralkę i gdzie
          tylko inwencja zawiedzie. Jeśli chodzi o samodzielność, to ludzie,
          którzy w dzieciństwie odczuwali 100% poczucie bezpieczeństwa są
          odważniejsi i bardziej pewni siebie. Możesz sobie ironizować, nie ma
          to nic wspólnego z logiczną argumentacją.
          • lenama_2008 ila79 23.02.09, 16:09
            ila79 napisała:

            > Ono po prostu zostało złamane - rodzice pokazali mu gdzie jego
            miejsce i straciło nadzieję na to, że jego smutki zostaną utulone i
            nawet już nie walczy, bo wie, że to nie ma sensu.

            > Mój tekst dotyczył dzieci przymuszonych
            > do samotnego spania wbrew ich woli i naturze. Człowiek jest
            jedynym ssakiem, który wyrzuca swoje młode ze wspólnego gniazda.

            czy to sa cytaty z ksiazki 'Madrzy rodzice', ktora jest
            bezkrytycznie przyjmowana i prezentowana przez osoby wysmiewajace
            rodzicow korzystajacych z innych publikacji na temat wychowania (w
            tym ksiazki Tracy Hogg)...?

            skoro opierasz swoj model wychowawczy na innych gatunkach ssakow, to
            czy konsekwentnie odnosi sie to takze do innych dziedzin Waszego
            zycia (nie tylko sposobu spania dziecka)?
            czy wyrzucasz swoje dziecko z legowiska kiedy pojawi sie nastepne?
            czy ubierasz dziecko? czy uczysz dziecko korzystania ze sztuccow?
            jezeli tak to dlaczego? dziecko nie jest przeciez 'ewolucyjnie
            zaprogramowane' do tego. inne gatunki zyja zgodnie z natura...

            > Jeśli chodzi o samodzielność, to ludzie,
            > którzy w dzieciństwie odczuwali 100% poczucie bezpieczeństwa są
            > odważniejsi i bardziej pewni siebie.

            moje dziecko w 100% ma poczucie bezpieczenstwa, skoro samo zasypia w
            swoim lozeczko (bez mojej obecnosci). Mlody nigdy nie byl do niczego
            zmuszany, wie, ze zawsze moze na mnie liczyc i wlasnie dlatego nie
            potrzebuje caly czas na mnie wisiec (we dnie i w nocy).

            moje zdanie jest takie - dziecko spi w taki sposob w jaki zostanie
            nauczone przez rodzicow.
            • ila79 Re: ila79 23.02.09, 17:54
              Nie czytałam tej książki i nie wiem o co tam chodzi. Uczę dziecka
              pewnych rzeczy z powodu wymogów cywilizacyjnych. Chociaż taka rzecz
              jak jedzenie rękami kontra jedzenie sztućcami mogłaby być sporna.
              Ubieram dziecko, aby mu nie było zimno, ale w upały nie ubierałam
              niemowlaka. Czy się to komuś podoba czy nie niemowlę nie jest
              zaprogramowane na samotność.
              • lenama_2008 Re: ila79 23.02.09, 19:05
                ila79 napisała:

                > Nie czytałam tej książki i nie wiem o co tam chodzi.

                nie znasz a dokladnie ja cytujesz...(jestem swiezo po lekturze),
                moze wiec powtarzasz argumenty innych albo to taki zbieg
                okolicznosci... sorry, ale kolejny raz spotykam sie z tak samo
                sformulowanymi argumentami - to jest jak lancuszek szczescia bez
                pokrycia.

                > Uczę dziecka pewnych rzeczy z powodu wymogów cywilizacyjnych.
                Chociaż taka rzecz jak jedzenie rękami kontra jedzenie sztućcami
                mogłaby być sporna.

                no wlasnie, a jednak wymagamy pewnych rzeczy od naszych dzieci...
                (ja zaliczam do nich spanie w lozku a nie na rekach).

                > Czy się to komuś podoba czy nie niemowlę nie jest
                > zaprogramowane na samotność.

                nie tylko niemowle, jako ludzie jestesmy istotami spolecznymi (i
                niemowle od wczesnego wieku tego potrzebuje i doswiadcza), ale
                niekoniecznie stadnymi, zyjacymi fizycznie na sobie nawzajem.
                • ila79 Re: ila79 23.02.09, 19:38
                  A ja właśnie uważam, że niemowlę potrzebuje "życia na kimś" do
                  prawidłowego rozwoju. Zresztą mój synek zbliża się do 3 urodzin więc
                  widzę jak ładnie wyrasta z tej zależności, kiedy dzieciaki
                  koleżanek, przyuczone do samodzielności akurat teraz z tego
                  rezygnują i "odbijają" sobie niemowlęctwo.
                  • lenama_2008 Re: ila79 23.02.09, 20:25
                    ila79 napisała:

                    > A ja właśnie uważam, że niemowlę potrzebuje "życia na kimś" do
                    > prawidłowego rozwoju.

                    moglybysmy dlugo dyskutowac o tym co rozumiemy pod
                    pojeciem 'prawidlowy rozwoj', pewnie obie zgodzilybysmy sie co do
                    tego, ze dzieciom sluzy realizacja ich potrzeb, tylko inaczej je
                    rozpoznajemy... czesto nasze wyobrazenia o zaleznosci sa wieksze niz
                    rzeczywiste potrzeby dzieci...

                    > Zresztą mój synek zbliża się do 3 urodzin więc
                    > widzę jak ładnie wyrasta z tej zależności, kiedy dzieciaki
                    > koleżanek, przyuczone do samodzielności akurat teraz z tego
                    > rezygnują i "odbijają" sobie niemowlęctwo.

                    co masz na mysli piszac 'rezygnuja z samodzielnosci'? chyba nie
                    rezygnacje z samodzielnego zasypiania 3-latkow (dzieci
                    kolezanek)...? rodzice, ktorych dzieci sypiaja w lozeczkach, zwykle
                    poswiecaja swoim dzieciom ich aktywny czas z pelnym zaangazowaniem
                    (o ile nie wiekszym, dzieki odpowiedniemu wypoczynkowi), realizujac
                    emocjonalne potrzeby maluchow. spanie w lozeczku nie oznacza
                    wymagania od niemowlaka samodzielnosci w innych dzialaniach.
                    przy okazji - 3 lata to naturalny wiek rozpoczecia psychicznej
                    separacji dziecka, nie ma wiec nic nadzwyczajnego w Waszej sytuacji
                    (wyrastania z zaleznosci Twojego synka).
                    • ila79 Re: ila79 23.02.09, 20:32
                      Właśnie dokładnie mam to na myślismile. Pięknie "ułożone" dzieciaki,
                      które do tej pory spały same dosłownie szturmują łóżka rodziców. No
                      i zonk...bo taki 3-latek to już lepiej potrafi walczyć o swojesmile.
                    • ila79 Re: ila79 23.02.09, 20:35
                      I oczywiście, że nie ma nic nadzwyczajnego naszej sytuacji, bo ja
                      pozwoliłam dorosnąć synkowi do tej separacji i przeprowadzam ją w
                      odpowiednim momencie.
                      • lenama_2008 Re: ila79 24.02.09, 10:33
                        ila79 napisała:

                        Właśnie dokładnie mam to na myśli. Pięknie "ułożone" dzieciaki,
                        które do tej pory spały same dosłownie szturmują łóżka rodziców.

                        to znaczy, ze w ogole przestaja sypiac w swoich lozeczkach czy
                        chodzi po prostu o lozkowe pieszczoty typowe dla tego wieku,
                        niezalezne od glowengo miejsca spania?
                        znane mi dzieci, ktore sypiaja w swoich lozeczkach, nadal chetnie w
                        nich zasypiaja a nawet wylacznie w nich ('problem' w druga strone,
                        nie zasnal w innych miejscach).
                  • atena12345 Re: ila79 07.03.09, 13:23
                    a ja uważam, że spanie w łóżku z 3-latkiem to przegiecie, ale co kto
                    lubi.
                    • ila79 Re: ila79 08.03.09, 23:22
                      "Przegięcie", bo Ty tego nie praktykujesz? Każdy robi to, co w jego
                      mniemaniu jest słuszne. Przytoczę Ci takie wspomnienie z mojego
                      dzieciństwa. Już to kiedyś pisałam na innym forum:
                      "Jest niedziela, tata nie idzie do pracy,
                      wylegują się z mamą w łóżku, ja oczywiście bladym świtem tuptam do
                      nich i włażę w sam środek łóżka. Przytulam się - zwykle do taty i
                      czuję taką błogość, jakbym była w niebie, to po prostu coś, czego
                      nie potrafię opisać."
                      Jako kilkulatka często spałam z rodzicami lub z mamą. Jedyne co mi
                      się z tym kojarzy to ta właśnie błogość i bezpieczeństwo. Nigdy nie
                      miałam ukochanej maskotki, kocyka czy smoczka. Z perspektywy czasu
                      myślę, że było mi to potrzebne do życia jak tlen. Nigdy nie zabronię
                      mojemu dziecku wspólnego spania.
                      • atena12345 Re: ila79 09.03.09, 13:43
                        ila79 napisała:

                        > "Przegięcie", bo Ty tego nie praktykujesz? Każdy robi to, co w
                        jego
                        > mniemaniu jest słuszne. Przytoczę Ci takie wspomnienie z mojego
                        > dzieciństwa. Już to kiedyś pisałam na innym forum:
                        > "Jest niedziela, tata nie idzie do pracy,
                        > wylegują się z mamą w łóżku, ja oczywiście bladym świtem tuptam do
                        > nich i włażę w sam środek łóżka. Przytulam się - zwykle do taty i
                        > czuję taką błogość, jakbym była w niebie, to po prostu coś, czego
                        > nie potrafię opisać."
                        > Jako kilkulatka często spałam z rodzicami lub z mamą. Jedyne co mi
                        > się z tym kojarzy to ta właśnie błogość i bezpieczeństwo. Nigdy
                        nie
                        > miałam ukochanej maskotki, kocyka czy smoczka. Z perspektywy czasu
                        > myślę, że było mi to potrzebne do życia jak tlen. Nigdy nie
                        zabronię
                        > mojemu dziecku wspólnego spania.


                        Hmmm....
                        Moja córka tez przychodzi do nas rano i wyobraź sobie, że jej nie
                        wyrzucam smile jest to bardzo miłe, że dzieciaki do nas lgną, ale
                        uważam, że trzeba je uczyć samodzielności i tego, że rodzice
                        potrzebują intymności (dziecko zresztą też)
                        Źle interpretujesz moje słowa. Ja nie jestem za 40 minutowym
                        wypłakiwaniem się dzieci, ale tez nie uważam, że mam im się
                        całkowicie podporządkować. Przeciwnie: to ja wyznaczam reguły i
                        granice w naszym wspólnym domu, bo to ja jestem w nim dorosła. Mam
                        oczywiście również i przede wszystkim na uwadze potrzeby dziecka.
                        Myslę, że za wszelką cenę chcesz oceniac postępowanie innych. Robisz
                        to pisząc o zimnych klatkach i "pustości" w łóżeczku. Troche to
                        naginane. Jeśli lubicie spać wszyscy jeden na drugim, to mnie to nie
                        przeszkadza, na prawdę. Jesteście rodzicami kochajacymi swoje
                        dziecko. Ja też kocham swoje dzieci, tylko może nieco inaczej
                        podchodzę do wychowania.
                        Nie można pisać, że nałogowe przywiązanie dziecka do maskotki jest
                        winą rodziców, bo nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa. To
                        bzdura jakich mało !!
                        Znam dzieci chodzące z kocykami, których rodzice śpią razem z nimi.
                        Dziecięca psychika nie jest tak prosta i jednoznaczna, jak Ty ją
                        przedstawiasz: jak jest tok- to przyczyna jest to! Tak nie można.
                        Jeśli camel uważa, że dziecko sie wyplakało dla własnego dobra, to
                        jego sprawa. Nie uważam by je jakos bardzo skrzywdził, choc ja nie
                        miałabym sumienia.
                        Pozdrawiam i życzę szerszej perspektywy w patrzeniu na innych.

                        • ila79 Re: ila79 09.03.09, 15:01
                          Ja również pozdrawiam i życzę Ci tego samego smile.
          • atena12345 Re: Proponuję czytać ze zrozumieniem 07.03.09, 13:08
            ila79 napisała:

            > Napisałam przecież, że są dzieci, dla których spanie w swoim
            > łóżeczku nie stanowi problemu. Być może miałaś szczęście i trafił
            Ci
            > się taki właśnie egzemplarz. Mój tekst dotyczył dzieci
            przymuszonych
            > do samotnego spania wbrew ich woli i naturze.

            napisałaś też o zimnej klatce...

            Człowiek jest jedynym
            > ssakiem, który wyrzuca swoje młode ze wspólnego gniazda.

            jednak chyba różnimy sięnieco od "innych ssaków" poza tym wspólne
            gniazdo nie ogranicza się do wspólnego łóżka smile


            Co do
            > bliskości małżeńskiej, to nie mów mi, że się ograniczasz tylko do
            > łóżka. Dzieciak zaśnie - można iść pod prysznic, na pralkę i gdzie
            > tylko inwencja zawiedzie.

            Fajnie smile dzięki za pomysły, a co jak się mieszka np. z rodzicami,
            wtedy sypialnia może być jedynym intymnym miejscem, no chyba że
            można jechać do marketu i skorzystać z przebieralni...


            Jeśli chodzi o samodzielność, to ludzie,
            > którzy w dzieciństwie odczuwali 100% poczucie bezpieczeństwa są
            > odważniejsi i bardziej pewni siebie. Możesz sobie ironizować, nie
            ma
            > to nic wspólnego z logiczną argumentacją.

            moja córka nie spała z nami w łóżku (może kilka razy) choć była
            tulona do snu, a gwarantuje Ci, że trudno znaleźć bardziej pewne
            siebie dziecko, odważne i bojące się odezwać. Może właśnie człowiek
            potrzebuje własnego kąta od dziecka, bo to wyrabia w nim pewnosc
            siebie? Tylko, że ja nie uważam swoich metod za jedyne słuszne i na
            podstawie obserwacji dzieci moich i dzieci znajomych, nie tworze
            teorii
            • ila79 Re: Proponuję czytać ze zrozumieniem 07.03.09, 23:48
              <Tylko, że ja nie uważam swoich metod za jedyne słuszne i na
              podstawie obserwacji dzieci moich i dzieci znajomych, nie tworze
              teorii >
              Czyżby? To po co wszczynasz ze mną dyskusję i to w kilku postach
              jednocześnie? W zasadzie, to już weksploatowałam się w tym wątku i
              napisałam wszystko, co mam do powiedzenia. Książek przeczytałam
              multum i jeden z kierunków studiów (niestety przerwany, uczciwie
              przyznaję), na który uczęszczałam był związany z psychologią
              dziecięcą. Ale to raczej nie ważne, bo wychowywania dzieci nie można
              się nauczyć z książek ani na lekcjach. Masz inny pogląd na
              samodzielne spanie i uważasz, że Twojemu dziecku to służy. I super,
              ale ja mam inne zdanie i inne doświadczenia.
      • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 15:21

        > samo, nie oznacza,że jest samodzielne. Ono po prostu zostało
        > złamane - rodzice pokazali mu gdzie jego miejsce i straciło nadzieję
        > na to, że jego smutki zostaną utulone i nawet już nie walczy, bo

        jazu..jak mozna wogoel tak upraszczac... zlamane, odrzucone. niekochane...
        tygodniowy maluch nie zna takij pojec.
    • sloooneczko Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 20:45
      są dzieci, które potrzebują byc usypiane na rękach i są takie, które
      świetnie się czują odłożone do łóżeczka i moim zdaniem, jeśli
      rozumiemy i zaspakajamy ich potrzeby-wyrosną na szczęśliwych ludzi
    • zefirekk Re: za i przeciw usypianiu dziecka 22.02.09, 23:09
      o, z tego wszystkiego wynika, że jestem patologiczną matką z patologicznym dzieckiem - mój syn nie zaśnie inaczej niż odłożony do łóżeczka. Od urodzenia tak ma. Wszystkie uczucia można sobie okazywać w ciągu dnia, i nie uważam, że jak dziecko śpi w swoim łóżeczku to potem wyrośnie na jakiegoś nieprzystosowanego dewianta. Ja też się czuję najlepiej w swoim łóżku, więc rozumiem swoje dziecię, które w naszym nie zaśnie smile tylko trzeba go wsadzić do swojego wyrka i wtedy w mig śpi.
      • fizula Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 00:53
        Niemowlęctwo ma swoje prawa. Dziwne jest dla mnie, że domaga się i
        uczy dziecka samodzielności już właśnie w okresie niemowlęctwa, dla
        którego właśnie typowa jest bezradność, potrzeba bycia utulonym,
        przytulonym, bliskości. I już nigdy ta potrzeba w życiu człowieka
        nie będzie tak duża jak w tym okresie. Spełnienie tych elementarnych
        potrzeb sprawia, że w dziecku rozwijają się kolejne potrzeby
        bardziej złożone, zaawansowane, np. samodzielności. Trochę o
        usypianiu znajdziecie tu:
        www.abcrodzica.info/Pracujmy-nad-soba/Usypianie-bez-lez.html
        Oczywiście, że minusem ofiarowania dziecku swojego czasu będzie
        mniejsza ilość czasu na swoje potrzeby. Ale wszystko zależy od
        własnej hierarhii wartości: osobiście przedkładam nad własne
        wygodnictwo radość z życia mojego dziecka, jego dobry rozwój. Nawet
        jeśli dziecko samo z siebie zasypia samo w łóżeczku zazwyczaj nie
        uważam tego za dobre dla dziecka i dziwię się samozadowoleniu
        niektórych z Was. Cieszyć się, że niemowlę Was nie potrzebuje??? To
        przynajmniej dziwne- akurat potrzeby psychologiczne dziecka w tym
        weku są takie, że ono POWINNO POTRZEBOWAĆ SWOICH RODZICÓW, a nie
        obywać się bez nich. Dziecko nasycone i pewne tej bliskości nie dąży
        do jakiś symbiotycznych, zbyt bliskich układów w wieku późniejszym,
        choć oczywiście bywają chorobliwe wyjątki.
        • zefirekk Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 08:28
          czyli mam spać z dzieckiem na siłę, choć on tego nie lubi, przytulać je mimo, że się wyrywa - no bo przecież "synku to dla Twojego dobra, żebyś nie był dewiantem" myślałam, że należy się liczyć z potrzebami własnego dziecka - jeśli moje akurat nie potrzebuje spać ze mną, i się non stop przytulać to w imię czego mam je katować?
          Pewnie muszę się z nim już na terapię zapisać big_grin bo przecież to tragedia, że dziecko ma w nosie wieczorne spanie z matką czy ojcem tylko chce w swoim wyrku.
          Weź pod uwagę, że dziecko które samo z siebie zasypia w łóżeczku, MA zaspokojone wszystkie potrzeby zarówno fizlojologiczne jak i emocjonalne - w innym przypadku by płakało. Moje dziecko widocznie w ciągu dnia nasyca się bliskością i jest pewne, że mama i tata go nie zostawią i nie musi warować. Zresztą niemowlę to człowiek a chyba niewielu ludzi lubi być non stop zalewany bliskością czułością towarzystwem itp.
          • mruwa9 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 08:46
            nie. Po prostu podazasz za potrzebami dziecka. Twoje dziecko
            potrafi i lubi zasypiac samo, i chwala mu za to. Ale ogrom niemowlat
            tego nie potrafi i nie akceptuje. Czesc tych latwiejszych w
            obsludze pozwala sie nauczyc samodzielnego zasypiania w sposob w
            miare bezbolesny, a czesc nie da sie nauczyc, walczac do zdarcia
            gardla i utraty tchu o prawo do obecnosci rodzica podczas
            zasypiania. Ta ostatnia grupa rowniez jest do zlamania (patrz:
            metody camel_3d), metoda na wyplakanie, az sie nauczy...nie tyle
            samodzielnie spac, ile- ze moze liczyc tylko na siebie, ze szkoda
            marnowac energie na wzywanie rodzica, ktory ma potrzeby dziecka
            gleboko. Bo jego, doroslego, prawo do swietego spokoju jest
            najwazniejsze. Tylko, ze to nie ma zwiazku z nauka samodzielnego
            zasypiania, a raczej z wymuszaniem od niemowlecia samodzielnosci, do
            ktorej on jeszcze nie jest dojrzaly.
            • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 09:05
              oj mruwa nie przesadzaj.. 3 dni raptem sie wyplakal... a od tamtego czasu..juz
              ponad 3 miesiace zasypia sam w lozeczku bez plakania, marudzenia.
              • agnieszka_z-d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 13:22
                3 dni? Dla Ciebie to są RAPTEM 3 dni? Gratuluję dobrego samopoczucia.
                • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 14:38
                  > 3 dni? Dla Ciebie to są RAPTEM 3 dni? Gratuluję dobrego samopoczucia.


                  no nie CALE 3 dni oczywiscie... tylko wieczorem..po okolo 40 minut... a nie cale
                  dni.
                  • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 14:56
                    > no nie CALE 3 dni oczywiscie... tylko wieczorem..po okolo 40 minut... a nie cal
                    > e
                    > dni.
                    >

                    wow, próbowałeś sobie wyobrazić, jak byś się czuł w takiej sytuacji, bezbronny i
                    przerażony wołasz o pomoc jedynej bliskiej Ci osoby, przez 40 minut...
                    • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 15:03
                      > wow, próbowałeś sobie wyobrazić, jak byś się czuł w takiej sytuacji, bezbronny
                      > i
                      > przerażony wołasz o pomoc jedynej bliskiej Ci osoby, przez 40 minut...

                      a wiesz, ze takie dzeici sa tylko klebuszkiem instynktow i one nie analizuje
                      tego co sie dzieje.
                      Tak samo mozesz podchodzic do sytuacji, kiedy dziecku dostaje szczepionkie. Dl
                      aniego do olbrzymia igla wbijajaca sie w noge. No wyobraz sobei siebie... A
                      jednak..musisz przez to przejsc..i dzeicko nie ma traumy z tego powodu.

                      Wydaje mi sie ze lepiej dla maluszka bylo poplakac kiedy mial tydzien i
                      kompletnie nie kumalsmile niz przechodzic pozniej nauke zasypiania, kiedy swiat
                      jest juz bardziej wyrazisty. Wtedy to jest koszmar.
                      • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 15:39
                        > a wiesz, ze takie dzeici sa tylko klebuszkiem instynktow i one nie analizuje
                        > tego co sie dzieje.

                        oczywiście. dziecko czuje instynktowną potrzebę bliskości (wcześniej było w
                        brzuchu mamy, gdzie było ciepło, kołysanie i bijące rytmicznie serce), której
                        instynktownie się domaga, płacząc. Ty tej potrzeby nie zaspokajasz. W końcu
                        dziecko zasypia z wyczerpania. Czy to się musi skończyć dla dziecka traumą? Nie
                        wiem, na pewno nie przyniesie nic pozytywnego.

                        > Wydaje mi sie ze lepiej dla maluszka bylo poplakac kiedy mial tydzien i
                        > kompletnie nie kumalsmile niz przechodzic pozniej nauke zasypiania, kiedy swiat
                        > jest juz bardziej wyrazisty. Wtedy to jest koszmar.

                        mnie się wydaje, że lepiej w ogóle nie płakać z powodu zasypiania. Nie wiem, jak
                        wyobrażasz sobie naukę zasypiania w późniejszym wieku i dlaczego to ma być
                        koszmar? dla mnie to rytuał typu kąpiel, bajeczka, kołysanka itp. w momencie, w
                        którym dziecko będzie na to gotowe.

                        > Tak samo mozesz podchodzic do sytuacji, kiedy dziecku dostaje szczepionkie. Dl
                        > aniego do olbrzymia igla wbijajaca sie w noge. No wyobraz sobei siebie... A
                        > jednak..musisz przez to przejsc..i dzeicko nie ma traumy z tego powodu.

                        przykład zupełnie nietrafiony: oczywiście w życiu dziecka jest wiele
                        nieprzyjemnych sytuacji, których nie da się uniknąć. A my, rodzice, jesteśmy od
                        tego, żeby ich było jak najmniej, a jak już są - żeby pomóc dziecku przez nie
                        przejść. Szczepienie to chwilka bólu i jeżeli rodzice są obok, przytulają, to
                        większość niemowląt (poza wrażliwcami - te przeżywają bardziej i potrzebują
                        więcej wsparcia) kwituje je płaczem przy wbiciu i kilka minut po. Mój syn np.
                        tylko kwiknie przy wbiciu.
                        • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 15:58

                          > oczywiście. dziecko czuje instynktowną potrzebę bliskości (wcześniej było w
                          > brzuchu mamy, gdzie było ciepło, kołysanie i bijące rytmicznie serce), której
                          > instynktownie się domaga, płacząc.


                          no to powinno sie go po urodzeniu w wannie trzymac..bo w brzuchu bylo jednak w
                          wodziesmile Mysle, ze to sa rozne sytuacje. jasne, ze dla malucha to szok, bo nowe
                          dziwieki, swiatlo, glosy, zapachy...przez 24 / dobe. Myslisz, zemu taka
                          olbrzymia roznice zrobilo te 40 minut placzu przez 3 dni?? Mnie sie wydaje ze
                          nie koniecznie.

                          >W końcu
                          > dziecko zasypia z wyczerpania. Czy to się musi skończyć dla dziecka traumą? Nie
                          > wiem, na pewno nie przyniesie nic pozytywnego.

                          Nie mow NA PEWNO bo tego nie wiesz.. Zreszta cze nie jest pozytywne zasypianie
                          bez placzu? Dla mnei to bardzo pozytywny element i mysle, ze dla malucha tez.
                          Wiec czemu nie ma przyniesc NIC POZYTYWNEGO?
                          Juz przynioslo. leki i traumy przychodza pozniej...



                          > mnie się wydaje, że lepiej w ogóle nie płakać z powodu zasypiania. Nie wiem, ja
                          > k
                          > wyobrażasz sobie naukę zasypiania w późniejszym wieku i dlaczego to ma być
                          > koszmar? dla mnie to rytuał typu kąpiel, bajeczka, kołysanka itp. w momencie, w
                          > którym dziecko będzie na to gotowe.


                          Czasem czytame sobei wpisy mam, ktore nie maja sily juz nosic swoich maluszkow
                          po 2-3 godziny na rekach zeby zasnely. To jest dopiero trauma..i dla matki i dla
                          dziecka, ktor einaczej nie potrafi usnac.


                          > przykład zupełnie nietrafiony: oczywiście w życiu dziecka jest wiele
                          > nieprzyjemnych sytuacji, których nie da się uniknąć. A my, rodzice, jesteśmy od
                          > tego, żeby ich było jak najmniej, a jak już są - żeby pomóc dziecku przez nie
                          > przejść.


                          Dleczego nietrafiony przyklad? Poczytaj wpisy, mamy maja stzraszna traume kiedy
                          zbliza sie data szczepienia. Sama lekarka mowila, ze czasto dzeici tak krzycza,
                          ze matka sama zaczyna plakac.. wiec TO JEST KOSZMAR. A jednak dzeick o nim nie
                          pamieta. Jest za male...
                          Wiec ja pomoglem malemu przejsc przez nauke usypiania szybko i skuteczniesmile Ma
                          to juz za sobasmile teraz oze sie skoncentrowac wieczorem na nauce pelzania i
                          innych przyjemnosciach..a nie na dlugim zasypianiubig_grin
                          • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:25
                            camel_3d napisał:

                            >
                            > > oczywiście. dziecko czuje instynktowną potrzebę bliskości (wcześniej było
                            > w
                            > > brzuchu mamy, gdzie było ciepło, kołysanie i bijące rytmicznie serce), kt
                            > órej
                            > > instynktownie się domaga, płacząc.
                            >
                            >
                            > no to powinno sie go po urodzeniu w wannie trzymac..bo w brzuchu bylo jednak w
                            > wodziesmile Mysle, ze to sa rozne sytuacje. jasne, ze dla malucha to szok, bo now
                            > e
                            > dziwieki, swiatlo, glosy, zapachy...przez 24 / dobe. Myslisz, zemu taka
                            > olbrzymia roznice zrobilo te 40 minut placzu przez 3 dni?? Mnie sie wydaje ze
                            > nie koniecznie.

                            Do trzymanie w wannie się nie odnoszę, bo rozumiem, że to żart smile dla dziecka
                            wyjście z brzucha to szok, który możemy się starać łagodzić, wielu problemów i
                            płaczów nie da się uniknąć, dlatego ja się starałam unikać tych, których się
                            dało. 40 minut płaczu przez 3 dni nauczyło dziecko, że nie ma sensu
                            komunikowania tej konkretnej potrzeby, bo nie będzie ona zaspokojona.

                            > >W końcu
                            > > dziecko zasypia z wyczerpania. Czy to się musi skończyć dla dziecka traum
                            > ą? Nie
                            > > wiem, na pewno nie przyniesie nic pozytywnego.

                            > Nie mow NA PEWNO bo tego nie wiesz..

                            i pozostanę przy zdaniu, że nie przynosi to nic pozytywnego (oczywiście, to
                            tylko moja opinia, nie będę każdego zdania na forum poprzedzać "moim zdaniem",
                            to jest dla mnie oczywiste).

                            > Zreszta cze nie jest pozytywne zasypianie
                            > bez placzu? Dla mnei to bardzo pozytywny element i mysle, ze dla malucha tez.
                            > Wiec czemu nie ma przyniesc NIC POZYTYWNEGO?
                            > Juz przynioslo.

                            rozumiem, że płacz przynosi brak płaczu i to jest pozytywne... hmm, widzę tu
                            pewną niezgodność logiczną, ale nie chcę się wdawać w akademickie dyskusje smile
                            Moje dziecko też zasypia bez płaczu i aby to osiągnąć, nie musiało wcześniej płakać.

                            > leki i traumy przychodza pozniej...

                            za pozwoleniem: tego nie wiesz (i nikt nie wie) na pewno. Naukowcy o ile wiem
                            mają w tej kwestii różne teorie. Ale o lękach i traumach się nie wypowiadam, bo
                            psychologiem/psychiatrą nie jestem.

                            > > mnie się wydaje, że lepiej w ogóle nie płakać z powodu zasypiania. Nie wi
                            > em, ja
                            > > k
                            > > wyobrażasz sobie naukę zasypiania w późniejszym wieku i dlaczego to ma by
                            > ć
                            > > koszmar? dla mnie to rytuał typu kąpiel, bajeczka, kołysanka itp. w momen
                            > cie, w
                            > > którym dziecko będzie na to gotowe.
                            >
                            >
                            > Czasem czytame sobei wpisy mam, ktore nie maja sily juz nosic swoich maluszkow
                            > po 2-3 godziny na rekach zeby zasnely. To jest dopiero trauma..i dla matki i dl
                            > a
                            > dziecka, ktor einaczej nie potrafi usnac.

                            to jest skrajne przegięcie w drugą stronę. Przy odrobienie szczęścia i chęci
                            wsłuchania się w dziecko można naukę zasypiania przeprowadzić bez płaczu i traum.

                            > > przykład zupełnie nietrafiony: oczywiście w życiu dziecka jest wiele
                            > > nieprzyjemnych sytuacji, których nie da się uniknąć. A my, rodzice, jeste
                            > śmy od
                            > > tego, żeby ich było jak najmniej, a jak już są - żeby pomóc dziecku przez
                            > nie
                            > > przejść.
                            >
                            >
                            > Dleczego nietrafiony przyklad? Poczytaj wpisy, mamy maja stzraszna traume kiedy
                            > zbliza sie data szczepienia. Sama lekarka mowila, ze czasto dzeici tak krzycza,
                            > ze matka sama zaczyna plakac.. wiec TO JEST KOSZMAR.

                            nie rozumiemy się, więc spróbuję innymi słowami: szczepienia nie można uniknąć,
                            okrutnej (moim zdaniem) nauki zasypiania - można. Dlatego porównanie uważam za
                            nietrafione.

                            > A jednak dzeick o nim nie
                            > pamieta. Jest za male...

                            istnieje coś takiego jak podświadomość, a co w niej siedzi, nie wiemy na pewno wink

                            > Wiec ja pomoglem malemu przejsc przez nauke usypiania szybko i skuteczniesmile Ma
                            > to juz za sobasmile teraz oze sie skoncentrowac wieczorem na nauce pelzania i
                            > innych przyjemnosciach..a nie na dlugim zasypianiubig_grin

                            podobnie, jak i mój syn big_grin
                            • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:41

                              > Do trzymanie w wannie się nie odnoszę, bo rozumiem, że to żart smile dla dziecka
                              > wyjście z brzucha to szok, który możemy się starać łagodzić, wielu problemów i
                              > płaczów nie da się uniknąć, dlatego ja się starałam unikać tych, których się
                              > dało. 40 minut płaczu przez 3 dni nauczyło dziecko, że nie ma sensu
                              > komunikowania tej konkretnej potrzeby, bo nie będzie ona zaspokojona.


                              nie wiec teraz porownej te 40 minut x 3 do czasem kilkugodzinnego porodu.. to
                              pestka!

                              i dobrze, ze stwierdzil, ze nie ma po co plakac. Kompletnie mi to nie
                              przeszkadza. Jak jest zmeczony, boli go cos czy jest glodny daje to do
                              zrozumienia i wtedy wiem, ze jest cos nei tak. Ale ma juz mniej wiecej ustalone
                              godziny posilkow..wiec dziennie moze przeplakuje 2-5 minut... cos w tym zlego??


                              > i pozostanę przy zdaniu, że nie przynosi to nic pozytywnego (oczywiście, to
                              > tylko moja opinia, nie będę każdego zdania na forum poprzedzać "moim zdaniem",
                              > to jest dla mnie oczywiste).

                              No ty masz swoje opinie i dobrze. Ja mam tez swoja. U mnie poskutkowala szybka
                              nauka, a wiele mam woli inne metody.
                              Wiesz, ja sobie moge napisac: usypianie dzieci na rekach nna pewno nie
                              przyniesie nic pozytywnego..i ? jakies dowody..? smile))



                              > rozumiem, że płacz przynosi brak płaczu i to jest pozytywne...
                              hmm, widzę tu
                              > pewną niezgodność logiczną, ale nie chcę się wdawać w akademickie dyskusje smile

                              to dobrze, bo bez sensu jest dyskusja kiedy pozytywny rezultat jest rozpatrywany
                              jako porazka.. ja bym powiedzial, ze jest to wrecz chore.


                              > Moje dziecko też zasypia bez płaczu i aby to osiągnąć, nie musiało wcześniej pł
                              > akać.
                              >
                              > > leki i traumy przychodza pozniej...
                              >
                              > za pozwoleniem: tego nie wiesz (i nikt nie wie) na pewno. Naukowcy o ile wiem
                              > mają w tej kwestii różne teorie. Ale o lękach i traumach się nie wypowiadam, bo
                              > psychologiem/psychiatrą nie jestem.
                              >
                              > > > mnie się wydaje, że lepiej w ogóle nie płakać z powodu zasypiania.
                              > Nie wi
                              > > em, ja
                              > > > k
                              > > > wyobrażasz sobie naukę zasypiania w późniejszym wieku i dlaczego to
                              > ma by
                              > > ć
                              > > > koszmar? dla mnie to rytuał typu kąpiel, bajeczka, kołysanka itp. w
                              > momen
                              > > cie, w
                              > > > którym dziecko będzie na to gotowe.
                              > >
                              > >
                              > > Czasem czytame sobei wpisy mam, ktore nie maja sily juz nosic swoich malu
                              > szkow
                              > > po 2-3 godziny na rekach zeby zasnely. To jest dopiero trauma..i dla matk
                              > i i dl
                              > > a
                              > > dziecka, ktor einaczej nie potrafi usnac.
                              >
                              > to jest skrajne przegięcie w drugą stronę. Przy odrobienie szczęścia i chęci
                              > wsłuchania się w dziecko można naukę zasypiania przeprowadzić bez płaczu i trau
                              > m.
                              >
                              > > > przykład zupełnie nietrafiony: oczywiście w życiu dziecka jest wiel
                              > e
                              > > > nieprzyjemnych sytuacji, których nie da się uniknąć. A my, rodzice,
                              > jeste
                              > > śmy od
                              > > > tego, żeby ich było jak najmniej, a jak już są - żeby pomóc dziecku
                              > przez
                              > > nie
                              > > > przejść.
                              > >
                              > >
                              > > Dleczego nietrafiony przyklad? Poczytaj wpisy, mamy maja stzraszna traume
                              > kiedy
                              > > zbliza sie data szczepienia. Sama lekarka mowila, ze czasto dzeici tak kr
                              > zycza,
                              > > ze matka sama zaczyna plakac.. wiec TO JEST KOSZMAR.
                              >
                              > nie rozumiemy się, więc spróbuję innymi słowami: szczepienia nie można uniknąć,
                              > okrutnej (moim zdaniem) nauki zasypiania - można. Dlatego porównanie uważam za
                              > nietrafione.
                              >
                              > > A jednak dzeick o nim nie
                              > > pamieta. Jest za male...
                              >
                              > istnieje coś takiego jak podświadomość, a co w niej siedzi, nie wiemy na pewno
                              > wink
                              >
                              > > Wiec ja pomoglem malemu przejsc przez nauke usypiania szybko i skutecznie
                              > smile Ma
                              > > to juz za sobasmile teraz oze sie skoncentrowac wieczorem na nauce pelzania
                              > i
                              > > innych przyjemnosciach..a nie na dlugim zasypianiubig_grin
                              >
                              > podobnie, jak i mój syn big_grin
                              • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:49

                                > wiec dziennie moze przeplakuje 2-5 minut... cos w tym zlego??

                                a czy ja gdzieś sugerowałam, że to coś złego, że dziecko nie płacze? wręcz
                                przeciwnie, cały czas powtarzam, że dziecko powinno płakać jak najmniej.

                                > Wiesz, ja sobie moge napisac: usypianie dzieci na rekach nna pewno nie
                                > przyniesie nic pozytywnego..i ? jakies dowody..? smile))

                                w przeciwieństwie do Twojej metody przyniesie na pewno jeden pozytyw: dziecko
                                nie będzie musiało płakać samotnie aż do momentu, gdy dojdzie do wniosku, że
                                rodzic nie chce dać mu bliskości, której potrzebuje.
                                • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 17:13

                                  > a czy ja gdzieś sugerowałam, że to coś złego, że dziecko nie płacze? wręcz
                                  > przeciwnie, cały czas powtarzam, że dziecko powinno płakać jak najmniej.


                                  no wlasnie... wiec te 3x40 minut to byl najdluzszy placz w jego
                                  zyciu...dotychczasowym.




                                  > w przeciwieństwie do Twojej metody przyniesie na pewno jeden pozytyw: dziecko
                                  > nie będzie musiało płakać samotnie aż do momentu, gdy dojdzie do wniosku, że
                                  > rodzic nie chce dać mu bliskości, której potrzebuje.


                                  Jeszcze raz...dzeicko nie dochodzi do wniosku...jest za male na dochodzenei do
                                  wnioskow. Po prostu maly organizm sam dostosowuje sie do roznych sytuacji. Nie
                                  dorabialbym do tego zbyt duzo niepotrzebynch teorii
                                • pitulina Re: za i przeciw usypianiu dziecka 17.03.09, 21:37
                                  U nas na poczatku nie bylo innego wyjscia, tylko rece. Trwalo to
                                  jakies dwa miesiace. Z czasem nauczyla sie sama zasypiac. Czasem
                                  chce sie przytulic na moment, ale potem juz spokojnie zasypia sama w
                                  lozeczku. Nie wydaje mie sie, zebym nie dawala corce wystarczajacej
                                  ilosci uczuc. Jest ciagle tulona przeze mnie, tate.
                                  Wydaje mi sie, ze samodzielne zasypianie nie jest niczym okrutnym.
                                  Nie wyobrazam sobie niuniac na rekach np 10-kilowego dziecka przez
                                  ok pol godz.
                                  I jak dlugo takie bujanie moze trwac? Do szkoly?
                                  Kapiel, karmienie, bajeczka, kolysanka, pieluszka i dobranoc.
                            • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:53
                              oj..enter sie wcisnalsmile


                              > leki i traumy przychodza pozniej...

                              >Ale o lękach i traumach się nie wypowiadam, bo
                              >psychologiem/psychiatrą nie jestem.


                              alez to oczywiste..male dzieci nie boja sie prawie niczego..to dopiero my
                              dorosli pokazujemy im czym jest strach.
                              tu nie trzeba byc psychologiemsmile



                              > > wyobrażasz sobie naukę zasypiania w późniejszym wieku i dlaczego to ma by
                              > ć
                              > > koszmar? dla mnie to rytuał typu kąpiel, bajeczka, kołysanka itp. w momen >
                              cie, w
                              > > którym dziecko będzie na to gotowe.

                              Moze zacznijmy od czegos innego, dla ciebie to tez ogromna frajda, takie lulanie
                              maluszka, kapanie go, bajeczki, kolysnaki itd.
                              Wiec bylabys niewatpliwi rozczarowana, gdyby sie okazalo ze twoje dzeicko wcale
                              nie potrzebuje bajek, kolysanek i calych rytualow..tylko po prostu usypia.. Dla
                              mnie meczace bylyby rytualy..bajki, kolsanki itd. Jak kiedys bedzie chcial to
                              mu bede przed snem czytal. Ale przynajmnmeij kolysanek mu oszczedze..bo bidulek
                              by nie usnalsmile



                              >nie rozumiemy się, więc spróbuję innymi słowami: szczepienia nie >można uniknąć,
                              >okrutnej (moim zdaniem) nauki zasypiania - można. Dlatego >porównanie uważam za
                              >nietrafione.


                              jak to nie mozna uniknac szczepienia? mozna..nie sa obowiazkowe.
                              Ale zdajesz sobei sprawe z tego czym moze grozic ich brak.
                              Ja sobie zdaje sprawe czym moze grozic maluszek, ktory ne nauczyl sie szybko
                              usypiacsmile) Wierz mi, dla mnie nie byloby kompletnie ZDANA frajda lezenie przy
                              krecacym sie maluchu 2 godzin i czekanie na to ze moze usnie...a nie daj boze
                              obudzi sie jak go odloze do lozka.

                              >istnieje coś takiego jak podświadomość, a co w niej siedzi, nie >wiemy na pewno
                              wink

                              wiec moze nie skazujmy wszytskiego od razu na niepowodzenie, co?


                              >podobnie, jak i mój syn big_grin

                              no to fajnie..oboje osiagnelismy cele roznymi drogami. I uwazasz, ze z tego
                              powodu moj maluch jest bardziej nieszczesliwy?
                              • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 03.03.09, 15:48
                                > Moze zacznijmy od czegos innego, dla ciebie to tez ogromna frajda, takie lulani
                                > e
                                > maluszka, kapanie go, bajeczki, kolysnaki itd.
                                > Wiec bylabys niewatpliwi rozczarowana, gdyby sie okazalo ze twoje dzeicko wcale
                                > nie potrzebuje bajek, kolysanek i calych rytualow..tylko po prostu usypia.. Dla
                                > mnie meczace bylyby rytualy..bajki, kolsanki itd. Jak kiedys bedzie chcial to
                                > mu bede przed snem czytal. Ale przynajmnmeij kolysanek mu oszczedze..bo bidulek
                                > by nie usnalsmile

                                No tuś się Chłopie nie mógł bardziej pomylić, bo trafiłeś do jednej z bardziej
                                wygodnickich i leniwych matek, które od urodzenia pozbywają się dziecka i
                                związanych z nim obowiązków, kiedy tylko mogą, oczywiście jeżeli nie jest to ze
                                szkodą dla dziecka.
                                Ja akurat usypiam syna tylko przy piersi, czy raczej zasypia sam, jak po
                                karmieniu jest śpiący. Lulanie i rytuały to przyjemność/obowiązek dla Taty i
                                dziadków. Gdyby mój synek po prostu usypiał w łóżeczku, to chyba byśmy z Mężem
                                oszaleli ze szczęścia. Tak niestety nie jest, podejmowaliśmy już wiele prób, ale
                                na razie Młody najwyraźniej nie jest do tego jeszcze gotowy (oznaką tego jest w
                                naszym mniemaniu właśnie to, że płacze pozostawiony sam w łóżeczku).
                  • agnieszka_z-d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 17:03
                    Mam nadzieję, że to jest tylko przebiegła i podstępna próba zabicia mnie
                    śmiechem. Gratuluję - prawie się nabrałam.
                    Moje Dziecko po kolei dorastało do wszystkiego: do rozstania z nocnym ssaniem
                    piersi, do spania sama w łóżeczku, do spania sama u siebie w pokoiku, do
                    samodzielnego zasypiania bez piersi w buzi.
                    Nie okupiła tego płaczem.
                    Co nie zmienia faktu, że bardzo lubię te "wypadki" gdy jest wieczorem tak
                    zmęczona, że "popełni" uśnięcie przy piersi.
                    Naprawdę szkoda Ci tych 30 minut wieczorem dla Twojego Dziecka?
                    Nawet nie wiesz jaki to fajny czas - Dziecko wtedy opowiada cały dzień (nawet
                    niemowlę potrafi opowiadać coś co sobie przypomni, tylko trzeba się wsłuchać, że
                    na przykład przeżywa pieska albo auto), śpiewa kołysankę misiowi...
                    Oj, sorry - Twoje Dziecko zasypia w samotności zatkane cumlem. I nie woła w
                    razie czego Ciebie tylko gumowy substytut zatykacz. Nie ma jak ani komu
                    poopowiadać, z kim podzielić się emocjami z całego dnia... Na pewno bardzo mu
                    tak fajnie. Na pewno ma to pozytywny wpływ na Jego rozwój emocjonalny.
                    Chyba się nie znam;-P
          • hanna26 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 09:09
            Mam troje dzieci i każde z nich potrzebuje przed snem ciepła i
            bliskości. Najmłodsza, niemowlaczka po prostu leży obok mnie i ssie
            pierś, względnie bawi się moimi włosami albo trzyma mój palec w
            łapce - i tak zasypia. Dwie starsze leżą przytulone do mnie i
            słuchają książeczki, następnie długo rozmawiamy o tym, co dzisiaj
            przeżyłyśmy, co było dobre a co złe, co się wydarzyło tego dnia,
            czego żałują a co było fajne itd. Ta godzinka przed zaśnięciem to
            są "nasze chwile", chwile największej szczerości, ciepła i
            zrozumienia. Gdy wszystkie trzy już śpią, przenosimy dwie najmłodsze
            do ich łóżeczek - i finito, mamy czas dla siebie.
            Pamiętam, że gdy byłam mała, też któreś z rodziców zawsze przy mnie
            siedziało i długo rozawialiśmy. I później, gdy już byłam nastolatką
            czy młodą dziewczyną, ta potrzeba zwierzeń i długich rozmów przed
            zasnięciem pozostała. I zawsze wieczorem lubiłam siąść sobie obok
            mamy i opowiedzieć o moich kłopotach. Mam nadzieje, że u moich
            trzech panienek też ta potrzeba nigdy nie zaniknie.
            • kamisa7 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 09:59
              hmmmm... fajnie...może kiedyś też tak będę robiła gdy już starsza będzie
              rozmawiać, na razie mąż usypia starszą a ja uczę usypiać młodszą
      • ellana1 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 04.03.09, 14:16
        Matko jak mnie denerwuje ktoś po długiej dyskusji wyskakuje z takim
        tekstem .
        Twoje dziecko lubi zasypiać samo , od urodzenia tak ma i fajnie !
        Nie potrzebuje noszenia i bujania na rękach to po co nosić i bujac ?

        Gdyby wyło w łóżeczku a Ty byś patrzyła i czekała az zasnie samo to
        wtedy nie było by już tak fajnie .

        Trzeba nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania ale nie noworodka .
        Jeśli sam zasypia to pieknie . Jeśli potrzebuje bliskości to trzeba
        mu tą bliskość dać bo to jego potrzeba .

    • smerfetka8801 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 09:41
      wymienione przez ciebie objawy zasypiania w łóżeczku mnie rozbroiły-jaki znowu
      strach przed odrzuceniem.jestem niemal na każde zawołanie dziecka a to ,że
      zasypia samo to tylko lepiej.
      nie chce zasypiać nigdzie indziej i potrzebuje chwili samotności przed snaem
      znam swoje dziecko iw eim ,ze nie robię mu krzywdy
    • kamisa7 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 09:41
      Myślę, że trzeba się słuchać w dziecko. Moja starsza usypiała przy piersi a
      potem na rękach gdzieś do 10 miesiąca życia. Wtulała się i usypiała jak aniołek.
      Potem wkładałam ją do łóżka i usypiała podczas kołysanki i tak jest do teraz.
      Młodsza od urodzenia nie usnie przy cycku lub uśnie ale się niedługo potem
      wybudzi. Na rękach drze się w niebogłosy. Kołysanka??? zapomnij! No to od wczoraj
      (teraz ma 5 miesięcy) wkładam do łóżeczka i płacze 3 minuty- no do 10 minut to
      już max. Usypia sama,śpi dłużej bo wcześniej jadła i zdążyło jej się odbić( tak,
      tak Tracy Hogg czytam już trzeci raz ,obrażam się na te "głupoty" i wracam).
      Wchodzę ttylko do pokoju i przykładam rękę do policzka, uspokaja się to wychodzę
      i na coraz to dłużej. Jeszcze nie zdarzyło się,żebym musiała wejść po 7
      minutach( 3-5-7)bo usypia po pierwszych trzech lub następnych 5. Czy to brak
      ciepła? nie sądzę. Ona tak woli. Ja lulając,śpiewając etc. tylko jej
      przeszkadzałam w zapadnięciu w sen. Darła się, bo chciała się odciąć od impulsów
      zewnętrznych. KAŻDE DZIECKO JEST INNE.
    • budzik11 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 09:59
      Polecam ciekawy artykuł (bez wstępu o antykoncepcji, właściwie tylko tekst
      kursywą): www.antykoncepcja.com.pl/article2_1.htm
    • lacitadelle Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 15:02
      dzieci są różne, tak jak i dorośli.

      mój syn nigdy nie zasnął sam (ma 8 miesięcy), zasypia przy piersi, kołysany
      (dopiero potem jest odkładany do łóżeczka), w wózku, w samochodzie. Pewnie, że
      chciałabym, żeby zasypiał samodzielnie, ale widocznie potrzebuje czego innego -
      jesteśmy jego rodzicami i chcemy mu tego dostarczyć.

      Tak sobie myślę, że ja też nie lubię sama zasypiać smile a są też przecież i
      dorośli, którzy nie potrafią spać z kimś w łóżku.
    • silje78 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:00
      nasza córka do ok 5m była usypiana na rękach (siedzieliśmy w bujanym
      fotelu), później przenieśliśmy się z tym na łóżko i tak zostało do
      dziś. mamy odkręcony bok łóżeczka i tym bokiem jest ono przystawione
      do naszego łóżka. mała zasypia i śpi całą noc "u siebie", ael my
      jesteśmy obok. tak jest dobrze i jej i nam więc nie widzę powodu
      żeby to zmieniać. poza tym w tygodniu widujemy ją tylko od ok 16-17
      i nie widzę powodu żeby kazać jej zasypiać samej. nie wierzę w
      idiotyczne opowieści typu dziecko śpiące z rodzicami do osiemnastki.
      przyjdzie czas, że będzie rozumiała że ma swój pokój i że śpi w nim
      sama a i to nie oznacza, że przy zasypianiu będzie sama.
      • zefirekk Re: za i przeciw usypianiu dziecka 23.02.09, 16:02
        no mój brat ma lat 12 i nadal śpi z rodzicami - skoro im to pasuje to ok.
    • mj77 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 10:49
      Widzę że mój post spowodował sporą dyskusję.
      Trochę dziwnie, że zaczęła się taka walka na słówka. Wygra ten, którego odpowiedź będzie ostatnia smile) Żartuję oczywiście, bo zaraz będę słownie zlinczowana smile
      Niemowlę potrzebuje ciepła, to bezsporne, kwestia jak te ciepło przekażemy. Każdy niech przekazuje tyle ciepła ile potrzebuje jego dziecko. Najważniejsze, aby w psychice nie powstały jakieś dziwne skrzywienia, a to ile tego wszystkiego dziecko od nas potrzebuje - pokaże ono samo, tak mi się wydaje. Podejrzewam, że na jakieś szkolenia i nauki przyjdzie czas, taki maluch nie wie co się wokół niego dzieje w tej chwili. I ważne, żeby poczuć że samo nie jest. I to też się tyczy zasypiania, w łóżeczku leżace można dziecko głaskać, śpiewać, uśmiechać się i milion innych rzeczy jesczez robić. Jeśli dzieciaczkowi to nie pasi to na pewno da znać. Jeśli ma wyć godzinami, to chromolę te łóżeczko i biorę na ręce. Będzie starsze to się nauczy. Przerabiałam to wszystko ze starszą, teraz grzeczniutko zostawiamy ją w swoim pokoju a ona zasypia sama. Na wszystko przyjdzie czas. Jeśli ktoś ma siłę nosić na rękach po całym dniu spędzonym z dzieckim bez chwili dla siebie, to chwała mu za to. Dziecku na pewno się to spodoba.
      A tak ogólnie w temacie dzieci - gorąco polecam książkę Janusza Korczaka "Jak kochać dziecko".
      • lenama_2008 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 24.02.09, 11:02
        mj77 napisała:

        > Trochę dziwnie, że zaczęła się taka walka na słówka.

        uderz w stol a nozyce sie odezwa wink (to do mnie)
        kazdy z nas ma swoja koncepcje wychowawcza i krytyke tej, ktora
        reprezentujemy, odbieramy jak atak i podwazanie naszych
        kompetencji... smile
      • mm_ii_aa Re: za i przeciw usypianiu dziecka 04.03.09, 13:00
        to narazie ja jestem ostatnia, hehesmile mój synek (6miesięcy) zasypia
        na rękach, albo przy cycu. Nie widzę nic w tym złego, bo chyba
        jeszcze sama potrzebuje jego bliskości. A męczyć go w łóżeczku żeby
        godzinami płakał...po co??
    • siasiunia1 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 26.02.09, 21:55
      ja zastosowałam tzw. mix. do pewnego czasu dzieć usypiał przy cycu, potem butelce.
      potem zasypiała sama w łóżeczku.
      potem sie jej przestawiło i wyła żeby na rękach.
      zasypiała w ciagu 3 minut na rękach.
      ale zaczęło jej się wydłużać.
      jak kiedys usypiałam ją prawie godzinę bo zasypiała na rękach i wybudzała się po ułożeniu w łóżeczku punkęłam się w głowę i zastosowałam metodę "przyjdę do Ciebie, ułożę Cię ale nie wezmę na ręce". oczywiśie wielkie żale na mój widok.
      pierwszy dzień usypianie trwało 15 minut, drugiego dnia 5, trzeciego dnia poszła sama spać.
      teraz ją biorę na ręce, opowiadam jej bajeczkę. po bajeczcce pytam sie jej czy do łóżeczka. więc dziecko zaczyna sie śmiać i ląduje w łóżeczku. dostaje swojego bałwanka i poduszkę budzika którego chwyta za nos i coś gaworzy. i w sumie już jej nie słyszę bo po jakimś czasie idzie spać.
      a i w weekendy wstaje później bo sie bawi sama w łózku co było nie do pomyślenia jak była usypiana na rękach.
      córa na 16 miesięcy.
      sama zaczęla zasypiać mając koło 8-9 (wyła na rękach w łóżeczku od razu zasypiała)
      jeżeli dziecko samo zasypia bez wycia to znaczy że czuje się dobrze.
      bo wątpie żeby np 5 miesieczniak "doszedł do wniosku". albo ze pamięta jak 2 miesiące temu powywał w łóżeczku przez 3 dni.
    • tscina Re: za i przeciw usypianiu dziecka 01.03.09, 16:50
      usypianie na rękach na pewno niesie za sobą ból rąk mamy
      Czy ja dobrze zrozumiałam, że samodzielne zasypianie dziecka oznacza budzi jego
      strach przed odrzuceniem, dziecię czuje się samotne, brakuje mu rodzicielskiego
      ciepła? Wobec tego moje dzieci same wybrały takie nieszczęśliwe dzieciństwo bo
      od początku zasypiają same w swoich łóżkach A to że one wybrały oznacza, że ja
      je źle kocham? Bo polecasz jakąś książkę pt. "Jak kochać dziecko" Więc
      potrzebujemy podręcznika by właściwie kochać dziecko?
      Generalnie porzuciłam to forum, ale czegoś takiego ominąć nie mogłam
      Uczyniłaś (celowo lub nie) matki które nie mają chęci i potrzeby, a zarazem ich
      dzieci tego nie potrzebują, wyrodnymi matkami Jaki chłodny chów? Kolejne durne
      pojęcie wymyślone przez psychologa w jakiejś książce po to by mógł parę groszy
      zarobić Nie nosząc dziecka jestem nieczułą matką? Czy mam na siłę ich usypiać na
      rękach? A co z matkami wieloraczków? Bo ja dwójkę jeszcze na raz wezmę, a jeśli
      są trojaczki?
      Nie wyobrażam sobie żebym usypiała dziecko na rękach Ba! Współczuję wszystkim
      mamom, które muszą to czynić Jak chłopcy podrosną to nie omieszkam ich zapytać
      czy czują jakieś traumy z dzieciństwa z powodu mojego "zimnego chowu"
      pozdrawiam
      • joannaiwa Re: za i przeciw usypianiu dziecka 04.03.09, 15:24
        mój syn ma już 3 lata, więc raczej tu już nie zaglądam. Opowiem Wam
        jednak historię zza mojej ściany bliżniaka, w którym mieszkam. Dodam
        na wstepie, że ściana niestety jest cienka więc wszystko słychać -
        nawet czy ktoś wchodzi do przyległego pokoju. Moja sąsiadka ma
        dwójkę dzieci. Przy drugim dziecku - postanowiła małą nauczyć
        samodzielnego zasypiania w osobnym pokoju. Jak mi powiedziała
        starszy syn spał z nimi do 6 lat bodajże i ona nie zrobi juz tego
        błędu. Zaczęła w wieku 8 miesięcy - mała przez tydzień całymi nocami
        krzyczała tak, że musieliśmy nasze dziecko przenieść na drugą stronę
        domu, mąż tam próbował spać, ale nie dawało rady, poszedł do nich -
        dali sobie spokój. Kolejna próba 3 miesiace później to samo, tyle że
        dodatkowo zaczęły się jeszcze płacze w dzień. Kolejna próba w wieku
        1,5 roku - mała płakała wieczorami i w nocy 1,5 miesiąca (czerwiec i
        pół lipca 2008) !!!!!! Wiedzieliśmy, że ona tam płacze w samotności,
        bo nie było słychać absolutnie żadnych odgłosów wchodzenia do pokoju
        (mają źle położone panele i bez dywanów)ani głosów dorosłych. Aż w
        końcu wezwaliśmy policję, a policja zawiadomiła MOPS. Nie każde
        dziecko nadaje się do samodzielnego zasypiania, powiedziałabym
        nawet, że większość nie, bo naturalną potrzebą małego dziecka jest
        bliskość rodziców przy przechodzeniu z jawy w sen. Tscina pisze, że
        jej dzieci od początku wybrały samodzielne zasypianie. To nieprawda.
        Niemowlak nie ma żadnego wyboru, to ona wybrała i zastosowała tę
        metodę. Szczęśliwie po jej dzieciach spłynęło to jak po kaczce. Ale
        tak jak przykład wyżej - są dzieci dużo bardziej wrażliwe, dla
        których samodzielne zasypianie to trauma. Na tym forum wypowiadała
        się już w tej kwestii Gryzun opowiadając swoje doświadczenia. Po
        zastosowaniu metod usypiania Tracy Hogg w wieku 4 miesięcy
        doprowadziła do tego, że dziecko płakało już 8 godzin dziennie i
        wiecznie było rozdrażnione. Moja koleżanka po zastosowaniu metod
        Tracy Hogg i samodzielnego zasypiania w oddzielnym pokoju na
        młodszej córce doprowadziła ją do stanu, w którym mała mogła spać
        tylko trzymając ją za rękę przez całą noc. Gdy tylko uchwyt sie
        poluźniał mała natychmiast się budziła i w płacz. Dlatego czasem
        lepszy jest nawet ból rąk niż organizowanie szkoły przetrwania dla
        dziecka.
        • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 06.03.09, 10:41
          a jak zastosowalem metode camela w wieku 1 tygodnia..i od tametego czasu maly
          usypia we wlasmy lozeczku bez placzu i marudzenia. W ciagu dnia wogole nei
          placze..no chyba ze jest glodny lub np..cos mu dolega (goracza po
          szczepionce)--ale to tez nie jest straszny krzyk. Bo zasze udaje mi sie go
          supokoic.

          Nie wiem, ale mam wrazenie, ze nauka usypiania jest fajna pod jednym warunkiem,
          ze nei przyzwyczailo si ewczesniej dziecka do zupelnie czegos innego. I nagle
          komus sie odwiduje... Szczegolnei w taki drastyczny sposob jak to zrobila twoja
          sasiadka..
          • joannaiwa Re: za i przeciw usypianiu dziecka 06.03.09, 14:30
            a jak to pogodziłaś z karmieniem piersią? Bo w pierwszych miesiącach
            życia dziecko zwykle zasypia przy piersi i dopiero wtedy ewentualnie
            odkłada się je do łózeczka, chyba że śpi się z nim.
            • joannaiwa Re: za i przeciw usypianiu dziecka 06.03.09, 14:39
              Sorry - Ty zdaje sie jesteś facetem? Pytanie powinno więc brzmieć -
              jak Twoja żona to pogodziła.
              • camel_3d Re: za i przeciw usypianiu dziecka 06.03.09, 17:29
                nie pogodzila bo jej nie ma..z roznych powodow.


                > Sorry - Ty zdaje sie jesteś facetem? Pytanie powinno więc brzmieć -
                > jak Twoja żona to pogodziła.
            • lenama_2008 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 06.03.09, 16:14
              joannaiwa napisała:

              > a jak to pogodziłaś z karmieniem piersią? Bo w pierwszych
              miesiącach życia dziecko zwykle zasypia przy piersi i dopiero wtedy
              ewentualnie odkłada się je do łózeczka

              pytanie ma sens, pod warunkiem, ze dziecko jest karmione piersia -
              istnieje przeciez jeszcze mozliwosc karmienia butelka, dosc czesta...

              moj syn nie zasypial przy piersi od ok. 7 tyg. zycia.
              • joannaiwa Re: za i przeciw usypianiu dziecka 08.03.09, 16:01
                mój zasypiał przy piersi do ok. 2 lat. Później sam się nauczył samodzielnie zasypiać - odwracał się do mnie plecami, prosił o bajeczkę i zasypiał w 10 sekund.
    • oda100 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 02.03.09, 15:43
      mam dwoje dzieci, obydwoje z przekonaniem usypiane - rece, piers,
      glaskanie itp, dla mnie to normalna czynnosc, jak kazda inna,
      kapanie dziecka, karmienie, wysadzanie na toalete, takze nie
      zastanawiam sie zbyt gleboko, czy ma to sens i jakie korzysci lub
      wady, na pewnym etapie zycia dziecko bedzie potrafilo obyc sie bez
      mojej obecnosci.

      minus - mniej czasu dla siebie,klotnie z mezem, bo jemu to sie nie
      podoba, niemoznosc podrzucenia dzieci na noc babci czy niance, no i
      ciezko w pojedynke uspic dwoje dzieci na raz, wiec generalnie w
      czasie zasypiania nie wychodzimy
    • prawdziwyiwonka1974 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 07.03.09, 23:54
      mam czworke dzieci ,pierwsza dwojke usypialam na raczkach na pocztku
      ok,pozniej jak byli starsi to juz niebylo takie zabawne.urodzilam 3
      syna postanowilam sobie ze niebede go usypiac i nie usypiam ale za
      to babcia go usypia tak go przyzwyczaila ze maly ma 2 latka a babcia
      go lula.5 miesiecy temu urodzilam coreczke,zasypia sama,usypiana
      przez babcie na raczkach wrecz dostaje ataku histerii,nie lubi tego.
    • tazmin Re: za i przeciw usypianiu dziecka 15.03.09, 13:58
      Synek od 6 miesiąca zasypia sam, a od ósmego przesypia noce. Uczyłam
      go samodzielnego zasypiania bardzo powoli, chociaż bez płaczu się nie
      obyło. Teraz synek ma 17 miesięcy.Przed snem troche sie poprzytulamy,
      ogladamy samochody za oknem. A potem mały zasypia sam w pokoju z
      właczoną lamka nocną. A ja mam cały wieczór dla siebie, a kolejnego
      dnia masę enegrii do zabawy z moim synkiem.
    • milka2444 Re: za i przeciw usypianiu dziecka 21.03.09, 14:08
      mj77 napisała:

      > Jak myślicie drogie mamusie, co dobrego i złego niesie za sobą usypianie na ręk
      > ach - nawet niekoniecznie kołysanie (poczucie bezpieczeństwa, ciepło rodzica; u
      > zależnienie od tego, brak samodzielności) oraz zasypianie w łóżeczku (brak ciep
      > ła podczas zasypiania, strach przed odrzuceniem; samodzielność)?
      > chciałabym poznać wasze opinie smile
      gdy juz nie ma innego wyjscia to tak -mozna na rekach.ja jednak od poczatku
      uczylam malego samemu zasypiac we wlasnym lozeczku i daje to rezultaty.ma 7
      miesiecy i nie ma problemu ze spaniem.okolo godz.22 klade go do lozeczka i po 5
      min.spi. robilam to od poczatku ale jest to klopotliwe gdzi dziecko jest
      karmione piersia(moje nie jest).kolezanka ma 2 latka ktory do tej pory jest
      usypiany na rekach bo inaczej nie zasnie A usypianie go trwa okolo 2 godzin caly
      czas kolyszac! nie jest to objaw twojego braku czulosci czy cos takiego a wrecz
      przeciwnie.synek od mojej kolezanki strasznie sie meczy usypiajac a i ona traci
      powoli nerwy... pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka