dordulka
26.06.09, 22:58
Hmmm, nei wiem, jak zaczac. Chyba dopadl mnei syndrom "Matki ksiazkowego dziecka". Sama, za kazdym razem, gdy pojawialy sie watki o porownywaniu dokonan rowiesnikow, pisalam - nie porownuj. No ale sobie raz porownalam, wyszlo, ze mam leniwego stwora, ktory konczy 5 miesiacy i ani mu w glowie obroty na plecy*/brzuch*(*niepotrezbne skreslic). Wiecie, jak to jest, zapala sie lampka - juz powinna to robic. Sa jakies "cwiczenia" na tzw zachete? Jak ja sprowokowac, by zaczela myslec, ze moze fajnei byloby sie turlnąć? Zabawki jej przekladam, jakos wygibnie sie na bok i memla je na boku, dalej jej sie nie chce. Moze wdala sie w tatusia?