r.kruger
29.08.05, 04:44
Jak to było z "cudem macierzyństwa"? najpierw cały dzień walczyłam z biegunką
Mikołaja,potem wieczorem z wysoką gorączką.Kiedy zasnął padłam na pysk...by
po dwu godzinach wstać.Przyśnił mi się koszmar że moje dziecko zgubiło się w
jakimś okropnym zamku i szybko muszę mu pomóc! Obudziłam się i okazało się że
syncio ma już prawie 40st.gorączki. A kiedy udało się ją zwalczyć,mały pan i
władca po krótkiej drzemce wstał by się bawić.To pierwsza taka noc w moim
życiu że chore dziecko nie śpi,bawi się i wymaga asysty.A mnie się oczy
kleją,głowa ze stresu albo zmęczenia pęka...a tu dziś wizyta u Gina,powinnam
odsiedzieć swoje w kolejce... taki cud macierzyństwa