ech... dzisiaj pierwszy raz maly nie obudzil mnie kopniakami w dodatku polozyl
sie "w poprzek" przez co moj opadniety brzuch znowu sie podniosl i byl
straszliwie napiety

i zaczelam panikowac. koszmar, dopiero jak maz poruszal
dzidziem (myslalam, ze zjade z bolu) ten laskawie kilka razy odkopnal

ech
na szczescie za 3 godziny mam wizyte u ginki, ale tak jak dzisiaj to sie
jeszcze o dzidzia nie balam

niby to 38w5d i oficjalnie 10 dni do porodu, i
nie ma problemu zeby juz rodzic, ale mimo wszystko.