Dodaj do ulubionych

MARCEPANNY I MARCEPANY 2005 część III

    • magdar-g Życzenia, życzenia 15.03.06, 14:25
      spóźnione dla Lenki (Iw82) i Mateusza (Edi77) oraz aktualne dla Bartusia
      (monikwodnik)
      najserdeczniejsze, samych słonecznych i radosnych dni
      • annka12 Re: Życzenia, życzenia 15.03.06, 14:37
        I od nas i od nas dla wszystkich zyczenia wszystkiego najlepszego duzo zdrowka
        i pogody ducha i radości i usmiechow
        I dla rodzicow cierpliwosci i radosci tez

        Anka z Louisa
        • annka12 Re 15.03.06, 14:55
          Edyta wyslalam ci zgloszenie
          Ja zajeta moim zywiolem sprzedawanie fotelika na allegro pisaniem email'ow do
          pracodawcy bo nie chce mi zaplacic za nadgodziny Trudno chyba skonczymy a
          sadzie a na razie wysle pismo o kontrole do PIP Poinformowalam go o tym i za 2
          godziny przestala dzialac moja sluzbowa pocztasmile Fajnie co nie....Tylko mnie to
          rozbawilo A i mam dobry dzien bo znalazlam sobie zajecie dodatkowe co pozwoli
          mi dorobic 80% tego co zarabialam normalnie pracujace jedynie ok 12 godzin w
          tygodniu a nie 40 To juz w ogole poprawilo mi humor.
          Pozdrawiam
    • magdar-g jakie mięsko 15.03.06, 14:30
      padło już wcześniej pytanie - chyab o wołowinę - ja podaje i wołowinę i
      wieprzowinę i kurczaka (do nie dawna) a najczęściej mięso z królika
      wszytsko w zupce - zmielone, Nadusia tylko takie obiadki akceptuje
      ostatnio dostaliśmy pasztet pieczony przez moją mamę - troszkęjadła, widać ze
      smakowałao ale chyba miał za "stałą" konsystencje smile

      a wy jakie mięska podajecie?
      kurczaki pomijacie???
      • mama_kubusia5 Re: jakie mięsko 15.03.06, 15:39
        od końca listopada gotuję sama dla Kubusia obiadki i deserki. Kuba zjada butlę
        mleka rano po przebudzeniu i drugą z kaszką bezmleczną ryżową wieczorem. Do
        tego przed południem dostaje owoce z kaszką mleczną bobovity albo z mlekiem
        modyfikowanym i płatkami owsianymi (rzadko ale czasem też z kaszką manną). Więc
        chyba należałoby to liczyć jako 3 mleczne posiłki. Co do mięsa to tutaj jestem
        dość ostrożna, ale nie ze względu na ptasią grypę tylko na kompletny brak
        zaufania do sklepów rzeźniczych w mojej okolicy - kupujemy słoiczki gerbera z
        indykiem i kurczakiem (czyste mięso mielone) i dodaję po połowie słoika do
        obiadku, a co 3 dni zamiast mięsa mały ma na obiad jajecznicę (którą zresztą
        uwielbia). Myślę że za bardzo nie ma co panikować z tymi kurczakami, ale
        oczywiście każde mięso dla Kuby i tak przegotowuję.
    • magdar-g powtórka szczepionki na grużlicę 15.03.06, 14:36
      byłyśmy wczoraj na kontroli blizny - niestety brak, musimy powtórzyć szczepienie
      aż sie boje jak to będzie - wczoraj Nadia tak strasznie płakała jak ją
      pielęgniarka dotykała...nie wiem co się stało, czy to taki "bojący" wiek? jak
      była malutka nawet lepiej znosiła ukłucia niz teraz dotykanie przez obce osoby

      Nadia waży 11kg.

      aha - jeszcze o jedzeniu - ile posiłków mlecznych podajecie? bo u nas teraz
      tylko dwa
      • luxfera1 ZLOT 16.03.06, 14:05
        żebym mogła pojechac tak daleko w 2 połowie sierpnia to musiałby zdarzyć sie
        cud.Chociaz wyjazd do Francji może uda sie juz w maju,wtedy prawdopodobieństwo
        cudu sie zwiększysmileWysyłanie zgłoszenia w tej chwili jest jednak bez sensu.

        Sto lat Nadii i Barusiowi..słoneczkom kochanym.

        dziewczyny macie jakis kontakt z grochalcią? mysle o niej często i nie ukrywam
        ze sie martwiesad
        • mikanm dziękujemy i życzymy :) 16.03.06, 14:21
          Dziękujemy za życzenia i pamięć smile Ode mnie wszystkim roczniakom przeszłym,
          teraźniejszym i przyszłym dużo radosnych chwil, dużo szczęścia, słodyczy nie
          powodujących próchnicy, nie tuczących kaszek i wszystkiego naj naj naj smile

          Moje wspomnienia porodowe u mnie na blogu jakby ktoś się pytał, i chciał poczytać.

          pozdrawiamy
        • mama_wojtusia2 grochalcia 16.03.06, 20:08
          ja mam. Coś do niej napiszę albo zadzwonię. Jak sie odezwie to zainteresowanych
          poinformuję smile
    • mama_wojtusia2 Najlepszego 16.03.06, 16:15
      dla dzisiejszych jubilacików smile
      • agnieszka190 Re: Najlepszego 16.03.06, 17:22
        My również najlepszego życzymy dla dzisiejszych roczniaków!!
        • matea4 Re: Najlepszego 16.03.06, 17:40
          Sto buziaków i uścisków dla dzisiejszych Jubilatów.
          • mama_wojtusia2 Re: Najlepszego 16.03.06, 18:39
            Jubilaci chyba balują, bo ich coś nie widać na forum wink
            • nikakuba Re: Życzenia i inne 16.03.06, 19:07
              Nie było nas kilka dni i tu takie zaległości.Ale udało mi się dorwać do
              komputera więc przede wszystkim wszystkim jubilatom małym i dużym gorące
              życzenia samych roześmianych dni i zdrówka.
              Po drugie my za dużo nie nosimy chyba że jest jakieś nieszczęście bo moja mała
              kruszynka (12 kg) jest ciężka a ze mnnie marny siłacz. Noszeniem zajmuje się
              tata, co Kubuś nauczył się wykorzystywać. Mąż nie ma za dużo czasu więc pozwala
              mu wejść na głowę.
              Posiłki mleczne - na szczęście nie mamy problemów z uczuleniami wiec mozna
              zjadać jogurciki danonki i inne takie. Ostatnio odkrył wspaniały smak smakowych
              mleczek w kartonikach Nestle. Pycha, pycha i jeszcze raz pycha.

              UWAGA FAJNA STRONA
              www.szafamalucha.pl/index.php
              Dominika i Kubuś
              =====
              KUBUS
              • mikanm Re: Życzenia i inne 16.03.06, 19:47
                Jeszcze raz bardzo bardzo dziękujemy. Jubilat dostał prezenty, dzwoniła bliższa
                i dalsza rodzina, nie robilismy imprezy żadnej tylko tak we własnym gronie, ja i
                mąż, moja mama z którą mieszkamy i teściowie. Spałaszowaliśmy torta, wypilismy
                winko i już.
                Rok temu Mat już był na świecie, urodził się o 19.30, o tej porze już leżałam z
                nim na sali smile Jejku jakby to było wczoraj.

                pozdrawiamy
                • agaluba Re: Życzenia i inne 16.03.06, 19:53
                  hej jubilaci! buziaki od mamy krzysia!!

                  ufff biegnę dalej... jutro krzysia święto, więc mama w ogniu walki..
          • mama_wojtusia2 mamę jednego jubilanta 16.03.06, 18:40
            właście zauważyłam, więc przepraszam...
            • mama_wojtusia2 ja już lepiej dzisiaj nic nie piszę 16.03.06, 18:51
              bo wychodzą mi byki i głupoty.

              Jestem zmęczona.
              Dobranoc.
          • aga863 Re: Najlepszego 16.03.06, 22:12
            I my rowniez dolaczamy sie do zyczen
            Vicki z rodzinka
    • magdar-g dziękujemy! 16.03.06, 21:17
      dziękujemy za życzenia
      i najserdeczniejsze składamy równieśnikowi Mateuszkowi

      dzisiaj było skromnie: tort, świeczka z jedynką i wróżba. Nadusia wybrała
      łańcuszek z "Bozią" (to zamiast różańca, którego chyba nie posiadmy). I co ta
      wróżba ma wywróżyć? Na urodzinach prócz Jubilatki obecni byli: mama, tata i
      niania. Poza tym jeszcze 3 telefony od rodziny - obecne były.
      Impreza właściwa odbędzie się w niedzielę

      postaram sie jeszcze dzisiaj opublikowac wspomienia porodowe - dzisiaj byłam w
      pracy i jutro też, więc kiepsko z czasem, a tu jeszcze prace domowe....
      Nadia dopiero co zasnęła
    • agnieszka190 Re: do mamy wojtusia 16.03.06, 21:37
      Pewnie że chcemy wiedzieć co u grachalci. Pozdrów ją od nas i uściskaj koniecznie.
    • anfi74 dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 08:57
      zdróweczka, uśmiechu na codzień, fantastycznych zabaw i prezentów kierujemy do
      Juleczki, Marianny, agenta Krzysia i Antosia;
      buziaki od Bartusia i rodzinki smile))
      • annka12 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 09:40
        Witam po krotkiej nieobecnosci i slemy jak przez caly marzec najserdeczniejsze
        zyczenia dla kolejnych dostojnych jubilatow i bardzo sie cieszymy ze niedlugo
        to my bedziemy swietowac i potem ostatnie marcepany i forum wroci do normy
        hehehehe
        Lulu rozrabia "jak pijany zając w kapuście" i dzisiaj nawiedza (heheheh) mnie
        moj sznowny No i dobrze bedzie mial okazje powalczyc z Lulu ja juz mam dla
        niego niespodzianke.Ucieszy sie bardzo bo umowilam sie z kolezankami na sobotni
        wieczor i wychodzesmile)Tak tak caly czas bocze sie na niego.....
        Za to we wtorek jedziemy do warszawy na 2 dni odebrac te papiery Lulu z
        ambasady.Ughhh podobno bedze zimno tej wiosny.
        Aha dziekuje za odpowiedzi odnosnie mieska Ja wolowine ugotowalam i mialam
        zamiar zmielic do pierozkow lub krokiecika ale okazala sie bardzo miekka i
        krucha totez lulu zjadla ja z warzywami i ziemniaczkami.Moja mala nie lubi
        miesa w zupie tylko w postaci II dania.
        Z mlekiem to raczej nieciekawie bo zadne jej nie smakuje Tylko piers i czasami
        zje wieczorem kaszke mleczno ryzowa Hippa lub Nestele (baaardzooo slooodka)
        Zadne smakowe kartoniki czy Bebiko nie wchodza w gre.
        Pozdrawiam
        • matea4 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:18
          1000 uścisków i 1000 buziaków dla Jubilatów.
        • monikadk Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:28
          U nas dzisiaj swieto św. Patryka. Ale jak na złość pogoda paskudna i raczej na
          paradę nie pójdziemy.
          Ania jakbyś chciała sie zagrzać to zaaraz koło dworca centralnego pracuje mój
          Tato. Jakby co to zapraszamy na herbatkę lub kawkę. Wyśle dane na priva.
          Monika
          • annka12 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:43
            Dziekuje Monikasmile
            Co prawda zdjecie musze zrobic Lulu do jej nowego paszportu ale chyba tu bo
            wydzial konsularny czynny tylko do 12 a dla nas to wczesny ranek jak musimy
            uporac sie z Lulu wstawaniem i sniadaniemsmile
            Ale za zaproszenie dziekujemy
            Wlasnie dzisiaj myslalam o tobie i Kseni jak w telewizji mowili o dniu św.
            Patryka i ze w tym dniu wszyscy stają sie Irlandczykamismile Fajtycznie nie
            swietuje sie chyba zadnego innego swieta narodowego tak szeroko na swiecie.
            • marzena691 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:48
              drodzy Jubilaci, zyczenia urodzinowe i moc calusow z tej okazji przesyla Wam
              Sandra z mama

              My juz tez pomalu przygotowujemy sie do naszego swieta, bedzie w waskim gronie,
              ale z gora prezentowwink
            • annka12 Phhhhh 17.03.06, 10:52
              Nie chce mi sie sprzatac i chyba naprodukuje dzisiaj postow zeby bylo blizej do
              2500 (Agaluba ma zakonczyc chyba ten watek tym razemsmile)
              Lulu udala sie na drzemke dom wyglada jakby tajfun przelecial i porozciagal po
              calym mieszkaniu zabawki posciel do lozeczka ktora wczoraj wyprasowalam (nie
              wiem teraz po co) piloty troche sprzetu kuchennego dostepnego w dolnych
              szafkach ale....
              Tu musze moje dziecko pochwalic -zaniosla zuzytego pampersa do kuchni pod
              szafke ze smietnikiem Nie wiem czy przypadek czy celowe dzialanie ale za drugim
              razem tez chciala pampersa (nie dostala ze wzgledu na bogata wkladke - nie
              chcialam zeby zostala zgubiona gdzies po drodze)i byla zla jak ucieklam z nim smile
              • mama_wojtusia2 Re: Phhhhh 17.03.06, 14:59
                Czyżby synek był taki "grzeczny", że córkę musisz
                wychowywać "za młodu"?
                smile
                Fajnie, że te małe bąble tyle rzeczy kojarzą.
                • annka12 Re: Phhhhh 17.03.06, 16:56
                  No tu to akurat "kulą w płot"
                  Wlasnie w srode mialam zebranie w szkole syneczka i dowiedzialam sie ze moj syn
                  jest niewychowany arogancki tuman albo cos przeszkadza nie mysli itp itp
                  Zaproponowalam wylaczenie go z obowiazku szkolnego jako jednostke
                  nieprzystosowana do wspolzycia spolecznego ughhh
                  A tak na marginesie to dotad bylo wszystko ok jakos tak sie zepsul i zdurnial w
                  ciagu miesiaca ze nie do pojecia. Mimo wszystko mialam burzliwa dyskusje z
                  nauczycielka -szczesliwie sama pracowalam w szkole kilka lat i nie mozna
                  mi "mydlic oczu".
                  No a maly to swoja droga ma "przechlapane" smile
                  • mamkube Re: Phhhhh 17.03.06, 17:05
                    Zastanawiam sie jaki bedzie mój Kuba?? Myslę że nie raz będę musiała za niego
                    świecić oczami, bo czasem teraz już to muszę robić. Niezły z niego gagatek i
                    rozrabiaka. Wczoraj byliśmy w Realu, tam jest taki plac zabaw dla dzieci, można
                    je tam "porzucić" na dwie godzinki, Kuba oczywiscie chciał zostać. Jak po niego
                    przyszłam to Pani nie bardzo miała ciekawą minę, oczywiście wiem na co stać
                    moje dziecko więc zpytałam czy był grzeczny??? Powiedziała że ....żywy. I tyle.
                    Ale pewnie dał jej popalić. Najbardziej w nim zadziwiające jest to że potrafi
                    sobie każdego owinąć wokół palca, potrzepocze rzęsami i pogada, posłodzi typu
                    jak pani ładnie wygląda, lubię cię, kocham a nawet rozpłacze sie jak trezba. Ja
                    nie wiem skąd on to ma. Trzeba mu przyznać że potrafi....bajerwać. A ciężko
                    poiwedzieć że ma 4 latasmile.
                • agaluba a to było tak 17.03.06, 17:11
                  siała baba mak...

                  o 3 w nocy poczyła ból, ale się przetoczyła na drugi bok, mruknęła do brzucha -
                  "no chyba zwariowałeś, teraz to ja śpię i ojciec też śpi, możesz się ew. zacząc
                  rodzić rano!"

                  Brzuch pogulgotał, pogulgotał i do 5 nad ranem był spokój, tzn dało się spac,
                  no ale o tej 5 rano to już taki raban podnosił, co 4-5 minut. nie było siły,
                  mąż sie zwlókł, ja do wanny - pełen relaks gdyby nie ta pora i nie ten ból. ale
                  nie nerwowo, na spokojnie, dopakowaliśmy torbę i przed siódmą po konsultacji z
                  lekarzem, do szpitala.. zmora zaczęła zachowowywać się dość nieznośnie, nawet
                  nieźle wypadła na ktg - tak dobrze, że nas od razu przyjęli.. i luzik, spokój,
                  cisza, tata czyta sobie prasę, którą zapobiegliwie zabrał z domu, ja chodzę i
                  mamcham rękoma - bo tylko machanie okazało się dla mnie skutecznym sposobem
                  przeżycia cokilkuminutowych ataków obcego w moim brzuchu. piłka była i w ogóle -
                  nawet fajnie. w międzyczasie jakieś badania robili, ktg przywieźli, zaplątali
                  mój giga bębęn w kable i ... nic.. kazali się położyć i zaczeli podłączac do
                  mnie kolejne oprzyrządowanie i sterowniki, wbijanie wenflonu przyprawiło mnie
                  jednak o zawrót głowy, więc odpłynęłam im tam na czas jakiś, nikt nie siał
                  paniki z tego powodu. Nagle zażądałam natychmiatowego odkablowania pod hasłem,
                  że ja do łazienki bo mi niedobrze.. wyskoczyłam z łóżka niemal zrywając
                  wszytskie lineczki, którymi tak pracowicie mnie próbowali spętać.. no coż -
                  podobno obcy w brzuchu dobrał się do jakiś moich nerwów i trochę
                  poszarpał..drobiazg w porównaniu z tym jego siłowaniem się ze mną..

                  o 12 stwierdziłam, że jak natychmiast nie dadzą mi tego znieczulenia, to ja
                  spadam, wychodze, a wy se ródźcie sami i mnie w to nie mieszajcie i do d..py
                  taka zabawa, wcale mi się nie podoba i machanie łapami też już nie działa!

                  mąż w tym czasie czyta kolejny tygodnik...

                  obsługa szpitala postanowiła więc zadziałać, widząc moje desperackie próby
                  opuszczenia tego miejsca. - zafundowali mi oksytocynę, ale po małej kropelce,
                  zabrakło mi ciśnienia, więc nic z tego nie wyszło.. w ogóle to się jacyś dziwni
                  zrobili i lekarz się pojawiał często i pytali się jak się czuję - no ekstra - z
                  obcym w brzuchu, który mi wierci od spodu dziurę - super, no nie??

                  zabrali mnie w końcu na to znieczulanie, wcześniej zaliczyłam jednak badanie
                  rozwarcia - mały się jakoś nie starał z tym wierceniem i położna nie była
                  zachwycona.

                  sala porodowa niestety nie przypominała pokoju do relaksu - to wielkie łóżko i
                  pani anestezjolog z wyszczerzonymi do mnie igiełkami.. ble.. znowu próba
                  ucieczki, niestety mój mąż odłożywszy wcześniej gazetki, pojawił się za mną
                  zaraz w drzwiach sali i udaremnił ucieczkę, zresztą personel tez był w
                  pogotowiu, by łąpac zbiega..(ubranie mi kazali cywilne wczęsniej zdjąc - pewnie
                  dlatego, żeby im nie spiep..yć - dostałam mało seksowną koszulkę)

                  wgramoliłam się na wyro i się zaczęło - celowanie w moje kręgi - ekstra, nie
                  dośc że od dołu wiercą, to jeszce w plecy dziubią.. maż dzielnie trzymał mnie
                  za łapki i łeb, uff paskudnie. no ale znieczuliło, - wiercenie odczuwałam tylko
                  z jednej strony - zawsze to lepiej niż z dwóch...

                  no ale wcześniej wspomniany dziwny szum wokół mojej osoby nie ustał, a wręcz
                  się wzmógł... ktg cały czas mierzyło siłe walnięć obcego.. no właśnie - okazało
                  się że słabła.. pan doktor przyszedł i uprzejmie poprosił, byśmy się zgodzili
                  na cesarkę, bo sytuacja jest poważna, dziecku spada tętno, chwilami w ogóle
                  brak, mały przyparty do mojej kości - mamy jakieś pół godziny na decyzję, góra
                  pół, bo potem może być źle, zwłaszcza jak dziecko zejdzie niżej, to grozi poród
                  kleszczowy, a to nic dobrego..

                  COO!!?? no chyba żarty ze mknie stroicie, żadnej cesarki, ja tu zostaję, prosze
                  bardzo, tu rodzimy, już, raz, dwa, trzy..
                  maż zachował jednak przytomny umysł i zgodził się, na mniej naturalne wydobycie
                  potomka, mnie zatykając wcześniej usta ręką, żybym nie juz nie pyskowała..

                  przetoczyli mnie na salę operacyjną.. i tu się film urywa. dalej nie pamiętam
                  już kompletnie nic, mimo że podobno miałam otwarte oczy.. w każdym razie
                  potomka na świecie powitał tata jako pierwszy smile) mama bujała w obłokach już do
                  końca dnia.. wiem, tylko ze po cc już w pokoju, w którym oprócz dziadków było
                  trzech lekarzy, było mi strasznie zimno i wtedy położyli mi krzysia na pierś -
                  a ja płakałam, bo bałam się, że go zrzucę, bo się potwornie trzęsłam z zimna..

                  pamiętam też że cudnie pachniał, takim nowym człowiekiem i tak słodko dragały
                  mu chrapki od noska - byłam zszokowana, że on jest taki maleńki...

                  i takie są zgubne skutki przyjmowania narkotyków w kręgosłup - film się urywa..
                  nie pamietam też kolejnego dnia - tzn zlewa się to wszystko..świadomość pełna
                  odzyskałam w sobotę (krzyś urodził się w czwartek) - teściowa mnie
                  odwiedziła wink) - myślicie, że to coś znaczy???
                  ze szpitala wyszliśmy w niedzielę, a ja ryczałam, że nie chce do domu, że
                  chce zostac z krzysiem w szpitalu, bo tu jest cudownie - prywatna klinika,
                  cudna opieka, równiez wsparcie psychiczne..

                  a tata jak wiózł nas do domu nie wiedział, czy ma strzelać do innych kierowców,
                  żeby za blisko auta z JEGO SYNEM nie jechali, czy wspierać żonę, która ryczała
                  na tylnym siedzeniu??

                  a potem było już tylko weselej - mały płatał nam różne figle smile)
                  które płąta do tej pory - my jemu też i o to chodzi!!

                  Dziekujemy za życzenia

                  Krzycho - obcy z brzucha i jego mama!
                  • mamkube Re: a to było tak 17.03.06, 17:46
                    Aż mi się płakać chce....ja też miałam podobne przeżycia ale to jeszcze czas na
                    moje zwierzenia.
                    A co do cesarki, to właśnie wpadłam na linka z filmem kręconym podczas
                    prawdziwej cesarki, zawsze chciałam wiedzieć jak to jest, bardzo chciałam
                    znieczulenie żebym była przytomna, ale to jeszcze opowiem, a teraz obejrzałam
                    ten film.
                    www.or-live.com/distributors/NLM/rnh.cfm?id=213
                    Nie radzę oglądać tym które mają słabe nerwy, ja ryczałam a raczej zaciskałam
                    zęby bo bardzo chciała to zobaczyć, nie do końca obejrzała, ale myślę że
                    jeszcze tam wrócę. Mój angielski nie pozwolił do końca wszystko zrozumieć tzn
                    komenatrze ale głównie chciałam zbaczyc jak to wyjmują maluszka.
                    Mam nadzieję że na mnie nie nakrzyczycie że to wkleiłam, jak ktoś nie chce to
                    niech tam po prostu nie wchodzi. Mój męzulek mnie ochrzanił jak zobaczył co
                    za "głupoty" oglądam, ale ja chciałam to zobaczyć.
                    Edyta
                    • agaluba Re: a to było tak 17.03.06, 18:17
                      o matko.. podziałało na mnie tak, ze prawie zemdlałam, maż też nakrzyczał, no
                      normalnie nie sądziłam, że az tak podziała, przed porodem oglądałam podobny
                      filmik z cesarki i nie pozostawił na mnie żadnego wrażenia.. a teraz... ufff

                      dobra, koniec przerwy - sprzątam przed imprezą jeszcze tort do upieczenia
                      został.. bagatelka.. a ta w ogóle to krzyś się pojawił równo o 14.00 smile)
                      • nikakuba chyba zabije naszego listonosza 17.03.06, 20:16
                        Nasz listonosz dzisiaj doprowadził mnie i mojego synka do szału nie pierwszy i
                        pewnie nie ostatni raz. Tak odpornego na wiedze człowieka jeszcze nie widziałam.
                        Nasz blok obsługuje akurat w tym czasie jak Kubuś ma swoją drzemkę (śpi juz
                        tylko raz około 1,5 godziny). W bloku są oczywiście domofony, więc jak ma
                        polecony to dzwoni domofonem i dopiero jak mu ktoś otworzy to wspina się na
                        czwarte piętro. Dzwoni to delikatnie powiedziane, bo on wisi kilka ładnych
                        sekund na tym urządzeniu a u nas w mieszkaniu brzęczy i brzęczy a Kuba
                        oczywiście się budzi. Zwracałam mu już kilka razy uwagę że wystarczy delikatnie
                        nacisnąć. Na początku byłam uprzejma ale potem puściły mi nerwy, bo ile razy
                        można mówić o tym samym.
                        Dzisiaj ta sama historia. Listonosz wisi na domofonie Kuba się drze bo obudzono
                        go po 45 minutach ja nie skończyłam myć łazienki i nawet nie zabrałam się za
                        obiad. Kubuś tak się zjadowił że już nie chciał zasnąć i humor skopany na
                        reszte dnia - koszmar.
                        Rozważamy trzy możliwości.1.Odwieszać słuchawke jak Kuba idzie spać 2. Kupić
                        domofon z opcją zciszania 3. położyć skórkę od banana na schodach.
                        Dominika i Kubuś
                        • bela80 Re: chyba zabije naszego listonosza 17.03.06, 21:05
                          dominika ja tak ostatnio opr naszego listonosza że teraz dzwoni do sąsiadów i
                          delikatnnie puka w drzwi hi hi biedny steroryzowany listonosz.

                          u nas wszystko ok, pani doktor ma czas dopiero jutro więc mamy jutro wycieczke
                          do nowego miasta. zobaczymy mam nadzieję ze w końcu to będzie lekarz który nam
                          coś doradzi.
                          buziaki i pozdrwionka dla wszyskich
                        • annka12 Re: chyba zabije naszego listonosza 17.03.06, 21:12
                          Ja mam z opcja wycisania i to robie jak Lulu idzie spac i jeszcze wylączam
                          telefon.Mieszkamy na parterze to co chwila ktos dzwoni zeby otworzyc a to
                          listonosz nawet jak nic do mnie a to ulotki a to kurier Kuriera to ja o malo
                          nie pobilam:
                          Dzwonek:
                          _kto tam
                          -kurier
                          -do kogo
                          -kurier prosze otworzyc
                          Odkladam
                          Dzwonek
                          -kto tam
                          -kurier
                          -pod ktory numer
                          -8 (ja mam 2)
                          -czemu pan tu dzwoni
                          -prosze mi otworzyc pod 8 nikogo nie ma a chce zostawic awizo
                          Otwieram
                          Dzwonek do drzwi (mam okrutnie glosny a pan dzwoni ok 5-8 sec
                          Otwieram
                          Kurier
                          -odbierze pani list dla kogos spod 8
                          -nie
                          -dlaczego?
                          -bo tam nie mieszkam!!! A panu to praca sie podoba czy juz sie znudzila?
                          -(cisza)
                          Zamykam drzwi

                          Cisza.

                          No to ja i cholerny kurier -juz do mnie nie dzwoni.
                          Mam nadzieje ze nie zanudzilam ale jak mowilam mam lenia i nie chce mi sie nic
                          robic dzisiaj.
                        • mama_kubusia5 jak załatwiliśmy domofon :) 18.03.06, 08:29
                          u nas problem domofonu pojawił się rok wcześniej niż Kubuś, a to za sprawą
                          naszej Cętki (psa) która na każdy dźwięk dzwonka lub domofonu (ulotki marketów
                          i okolicznych pizzerii do 5-6 razy dziennie) zaczynała szczekać i wyć (była
                          wtedy szczeniaczkiem),a jeżeli nie było nas akurat w domu, to mogła tak wyć z
                          godzinkę... Wiedzieliśmy że musimy coś z tym zrobić, dzięki uprzejmości
                          sąsiadki zza ściany, która raczyła donieść do spółdzielni, że pies wyje "całymi
                          dniami" (według "zeznań" innych sąsiadów parę razy dziennie góra po parę minut-
                          bez komentarza). Najpierw próbowaliśmy przenieść psa do innego pokoju, potem
                          odkładaliśmy domofon. Mieliśmy jednak jakiś dziwny model który i tak dzwonił.
                          Mąż wpadł na genialny pomysł, który polecam - przerobił na własną rękę kabel od
                          domofonu i zamontował wtyczkę jak przy telefonie. Teraz jak chcę wyłączyć
                          domofon, wystarczy wyciągnąć wtyczkę smile
                          Czas płynie na korzyść zainteresowanych - pies po 2 latach kładzenia do głowy
                          że nie ma szczekać na dzwonek domofonu szczeknie góra raz czy dwa, Kuba tak się
                          przyzwyczaił, że szczekanie psa mu nie przeszkadza, wszyscy członkowie bliższej
                          rodziny dostali kod do drzwi wejściowych, a na sąsiadce i tak się odegraliśmy
                          po swojemu - wyobraźcie sobie, że akurat na jej ścianie chcieliśmy mieć
                          zawieszone kinkiety... a żeby je podłączyć trzeba było wykuć w ścianie około 5-
                          6 metrową szczelinę na kable... no cóż... z reguły ja nie jestem mściwa, ale
                          może pani powinna najpierw przyjść do mnie, że pies jej przeszkadza, a nie od
                          razu dzwonić ze skargą do spółdzielni? wink
                        • mamkube Re: chyba zabije naszego listonosza 18.03.06, 12:27
                          Ja mam podobnie, tylko nie założyłam domofony w domu, bo i tak ciągle sie
                          psują. Nie mam też dzwonka, więc on ......wali do drzwi. I to tak że aż mi
                          serce staje, tak było przy spiącym w tym czasie Kubie i jest też terz przy Asi.
                          Zabić listonoszysmile
                          • mamkube Re: chyba zabije naszego listonosza 18.03.06, 12:30
                            to też to przez przypadek
                    • magda9945 Re: a to było tak 17.03.06, 22:57
                      Czs na zwieżenia.
                      Całe popołudnie czułam,że coś się dzieje.Nic mnie nie bolało,ale brzuch
                      twardniał.Byłam z synem na podwurku,graliśmy w piłkę,ale musiałam często
                      odpoczywać.Ok.19,kiedy brzuch twardniał coraz bardziej przejzrałam zawartość
                      torby i dopakowałam rzeczy niezbędne.Ciągle jednak zastanawiałam sięczy jechać
                      do szpitala.
                      Mąż mnie poganiał,że mam się zdecydować(on z tych bojących poród go
                      przerasta),bo on musi o 21 wyjeżdrzać do pracy.
                      Pomyślałam więc no to pojade niech sprawdzą czy to już.
                      O 20 wyjechaliśmy z domu( do szpitala mamy jakieś 10 min)
                      Na izbie przyjęć pani musiała dokończyć rozmowę przez telefon,była bardzo
                      niezadowolona.pyta się kobiety z przeogromnym brzuchem po co przyjechała.Mówię
                      jej,że do porodu prawdopodobnie.Była bardzo oburzona,że ja jeszcze nie wiem i to
                      mój 2 poród.Po badaniu okazałao się,że są 4 cm rozwarcia,więc zostaję.Skurcze
                      nadal nie bolą,ale trudniej się w czasie nich oddycha.
                      O godzinie 21 trafiam na porodówkę.Badania 6cm rozwarcia.Podłączają KTG.Błagam
                      ich tylko,żeby mi obiecali,że będę mogła jeszcze pochodzić,pani doktor
                      obircuje,że po pól godzinnym zapisie pozwolą.Bólu nadal nie czuję.Patrzę na
                      zegarek,kiedy minie te pół godziny.Jest 21.30 coś chrupnęło,juz wiem to
                      wody.Pani doktor bada mnie i mówi,że niestety nie wstanę.Zaczyna troszkę
                      boleć,odłaczją KTG.Przewracam się na łóżku,położne,które mnie co kilka minut
                      badają mówią,ze nie potrwa długo.Myślę,może do 24 się wyrobię.Badanie o 22,pani
                      położna mówi,będziemy rodzić.Ja nato,że to nie możliwe,za szybko.O 22.10 Julka
                      już była ze mną.przy parciu trochę sobie pokrzyczłam,ale najbardziej bolałay
                      mni skurcze nóg,które dostałam jak mała pojechała na warzenie.Jeszcze mnie nie
                      pocerowali,a wózek z drącym się w niebogłosy noworodkiem był przy łóżku.
                      Pytam się,czy czasem się nie pomyliły ,bo ja zamawiałam egzemplarz spokojny...
                      Tatuś na żywo zobaczył córkę dopiero w niedzielę.Oddział był zamknięty dla
                      odwiedzających,ze względu na panującą grypę.W szpitalu odpoczywałam na
                      maksa.Kompiel i spanie,mała nawet dawała trochę pospac częściej w dzień niż w
                      nocy,ale nie bądzmy wybredni.
                      na sali ekipa do bani tzn.pierwszą dobę byłam sama,na drugą przywieżli kilka
                      dziewczyn,ale nie dało się z nimi porozmawiać.W niedielę w porze obiadowej
                      byliśmy w domku.
                      Oj mogłabym rodzić co roku ichodzić w ciąży,ale nie wiem kto by te szkraby
                      wychowywał,bo tu już kończą się moje chęci i umiejętności
      • monikadk Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:24
        Ale się nam dzisiaj urodziło marcepaniątek.
        Wszystkie mocno całujemy w czubek nosa.
        Rośnijcie zdrowo.
        Monika z chłopakami
        • mama_wojtusia2 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 14:47
          Wszystkeigo najlepszego smile

          A jednogo takiego Krzysia to osobiście całowałam smile
      • monikwodnik Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 11:46
        "Zdrowia, szczęścia, pomyślności
        z każdej chwili moc radości,
        niech Wam pachną kwiaty, drzewa,
        niech Wam wszystko "STO LAT" śpiewa!!!"

        życzy dzisiejszym roczniaczkom
        roczniak Bartek z mamą i tatą
        • nikakuba Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 12:06
          Serdeczne życzonka
          Uśmiechów i słonka
          Szczęścia ogromnego
          Wszystkiego dobrego

          Kubuś i Dominika
          =====
          KUBUS
          • monikwodnik borówka 78 - spotkanko 17.03.06, 12:13
            Borówko, co z naszym spotkaniem w Poznaniu?
            Ja przyjeżdżam 21 marca o 18.30, więc możemy się spotkać na Starym Rynku koło
            19.00, ewentualnie 22 marca po 18.00.
            Napisz, czy masz czas i ochotę.

            W poniedziałek będę w pracy, to będę miała dostęp do netu i przeczytam.
            Napiszę Ci telefony kontaktowe na priva.
            Monika
          • iwonaw.1970 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 14:18
            I my dołączamy się do życzeń. Po prostu wszystkiego naj....

            u nas panuje straszne przeziębienie. Najpierw dziewczynki a teraz ja. Wczoraj
            myślałam, że umrę. Mąż zlitował sie i przyszedł trochę wcześniej z pracy, mogłam
            więc trochę odetchnąć.Dzisiaj juz trochę lepiej.

            Luxfera: Też często myślę o Grocholci.I martwię się o niej zważywszy, że miała
            takie problemy zdrowotne...Może coś wie na jej temat mama_wojtusia.
            Pozdrawiam
            IW
      • mama_kubusia5 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 14:59
        dzisiejsze roczniaki-słodziaki! odkrywajcie świat, cieszcie się rodzinką! tylko
        czasami pobądźcie sobie niegrzeczne wink
        • magda9945 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 17:01
          Wszystkiego naj naj naj dla dzisiejszych solenizantów.
          My dziekujemy za życzenia.
          Imprezkę robimy w niedzielę.Dwa torty,bo synek urodził sie22.03.
          wczoraj wysprzątałam,w ramach dnia wolnego od pracy.Dzisiaj dzieci+tata= mamy
          praca zniknęła.Buntuję się więc i sprzątam dopiero jutro.
          Młoda przestała chodzić, zaczęla biegać.Włazi wszędzie,a najładniej mówi dwa
          słowa "dać" i "cześc".Wieczorem wpadnę i powspominam poród.
          • agnieszka190 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 20:42
            100 lat, 100 lat dla dzisiejszych soleanizantów
            • bela80 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 21:03
              kochany Karzysi i wszyscy mali jubilaci z dzisiejszego dnia

              duzo duzo zdrówka miłosci samych ciekawych pomysłółw (to dla krzysia) i samych
              pogodnych i radosnych dni



      • magdar-g Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 21:11
        wszystkiego co najlepsze dla dzisiejszych Jubilatów - od Nadulki i jej mamy
        • aga863 Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 17.03.06, 22:07
          w dniu tak pieknym i wspanialym, Zycze Wam serduszkiem calym, Duzo zdrowia, sto
          lat zycia Milion zloty do zdobycia smile
          Vicki i Aga
          • agaluba Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 17.03.06, 23:03
            Dziękujęmy!! Krzysio dzisiaj wywinął w ramach urodzin kolejny numerek.. była u
            niego niania, bo inaczej nie wykonałabym 100 procent normy.. no na razie mam
            nawet 11o, bo upiekłam nieplanowany własciwie torcik, ale jeszcze mam
            prasowania, to może sobie te dodatkow 10 procent odejmę...

            Urodziny Krzysia z innej perspektywy...
            no a dziś rano krzys powitał urodzinkowy dzień - jak zwykle - alarmem - GDZIE
            jest moje mleko?? Ojciec wsatwaj, mleko, szybko, no raz, raz, migusiem..

            potem tradycyjna kupeczka (świeżo umyty tyłeczek syneczka wylądował dziwnym
            trafem na mojej twarzy - hmm jak to się stało - peniw krzysio znowu uciekał
            przed założeniem pieluchy - bo pieluche oczywiście nalezy zakładać na łóżku
            rodziców - następnie ojciec i syn udali się w celu przygotowania posiłku i
            zniszczenia kuchni. mama w tym czasie dosypia, bo jak zwykle poszła spac mocno
            po chłopakach i po prostu zdechła - musi zregenerowac trochę sił na dziś, więc
            nalezy to zrozumiec - ale po 10 minutach spokojnego snu zdechniętej matki do
            pokoju wpada ojciec - w telewizji jest o przedsiębiorczych kobietach!! wstawaj,
            wstawaj..
            aaa - a co mnie obchodzą przedsiębiorcze kobiety??? jak włąsnie udało mi się
            przyjemnie przysnąć..

            zaraz za tatą do pokoju wpada rozszalałe niemowlę i wdrapuje się do łóżka.. no
            co było robić - 7.30, wstałam... śniadanko.. przynajmniej teraz chwila spokoju,
            bo panowie w łązience - tata w wannie, a niemowlę (dorastające niemowlę, trzeba
            dodać) poza wanną - podaje tatusiowi wielorybka labo inne ważne w kąpieli
            bambetle - tata wyrzuca z powrotem i tak się zajmują.. tyle że nie dziś...
            jestem na 4 kęsie kanapki z dzemem.. z łązienki krzyk - aaa szybko, chodź tu!!!

            no to ja biegusiem sie puszczam, 5 kęs gdzies gubię, bo taki okrzyk oznacza
            poważne zagrożenie dla niemowlaka..

            otwieram dzrwi - niemowle UBRANE siedzi w wannie, tata goły namydlony z oczami
            w słup - wlazł mi, no sam mi wlazł!!! ja myłem głowe i nie widziałem, a on mi
            wlazł.. to znaczy spieprzył się głową w dół, ale wlazł...

            okazało się że się skubaniec wspiął po pojemniku stojacym obok wanny - był tak
            szczęśliwy, że upadku nawet nie zarejestrował...

            no a potem generalnie uprawiał już dzikie szaleństwo...

            a wieczorem - kiedy mama resztkami sił postanowiła jednak upiec ten torcik,
            krzyś zabrał się za odkurzacz - czekający w przedpokoju na swoje 5 minut
            (kolejne oczywiśice tego dnia).. najpierw krzys przesmyrgnął się po całym
            odkurzaczyku - głową w dół - a jakże! - następnie skonumował koteczki ze
            szczotki, a potem uznał, że można osiodłac (wczoraj bawiliśmy się w indian i
            polowanie na bizony) - dosiadł był więc odkurzacz.. w trakcie tej czynności tak
            się zaaferował, że nie zauważył, jak sam stał - dłuższą chwilę - po jakimś
            czasie stwierdził, że chyba ma nową umiejętnośc - podnosił łapki do góry, nóżki
            lekko ugiete i sie prostował - ha ha - ekstra co?

            no i tak.. pisze to dogorywająca mama, przed która jeszcze prasowanko smile)
            Buziaki!
            • annka12 Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 18.03.06, 11:50
              No nie Agaluba znowu sie usmialismy do łez z przygód małego Agenta 0001 heheheh
              Chyba musicie jakos poszerzyc wyobraznie aby sprobowac przewidziec co syneczek
              moze zmalowac nastepnym razem , albo zakupic kojec jak w filmie "Nie jedzcie
              stokrotek" ( taka mała klateczka ) aby uchronic dziecie przed jego wlasnymi
              pomyslami smile
              • nikakuba Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 18.03.06, 12:03
                Najlepsze życzonka
                pięknego w życiu słonka
                smutków małych jak biedronka
                i szczęścia wielkiego jak smok
                Kubus i mama Dominika
              • nikakuba WIOSNA !!!!!!!!!!!! 18.03.06, 12:05
                U nas w Iławie cudna pogoda słońce świeci około 10 st. Jak mały się obudzi i
                coś przekąsi idziemy na długi spacer. Od razu lepsze nastroje smile
                Dominika i Kubuś
                • marzena691 Re: WIOSNA !!!!!!!!!!!! 18.03.06, 17:23
                  U nas tez piekna pogoda, juz bylysmy na spacerze, ale musialysmy wrocic troche
                  wczesniej, bo na ulicach trwaja manifestacje... Nie wiem czy w Polsce cos o tym
                  mowia, ale tu jest mala rewolucja lacznie z okupowaniem m.in. Sorbony i
                  niszczeniem restauracji, sklepow i samochodow na ulicach. Hmmm, przydaloby sie
                  chyba, zeby i w Polsce ludzie troche poprotestowali, no ale oczywiscie nie az
                  tak. Wiecie chyba co mam na mysli...

                  Wlasnie zabieram sie do kawy z ciasteczkiem, mniamwink bo druga polowa szuka
                  domu. Oj nielatwo cos fajnego znalezcsad((

                  Cos mi sie obilo o oczy, ze Luxfera wybierasz sie w moje okolice - daj znac
                  koniecznie kiedy przybywasz, to bedzie okazja do spotkaniasmile))

                  Milego popoludnia dla wszystkich
                  • mamkube Re: WIOSNA !!!!!!!!!!!! 18.03.06, 20:29
                    no u nas tez troszeczkę....ale tylko troszeczkę, ale to zawsze cośsmile. Tylko
                    żeby nie ta plucha, mokro wszędzie, buty mam białe od soli. Wózkiem sie nie
                    bardzo da jeźddzić. A ja dziś latałam sobie po sklepach, muszę kupić Asi butki,
                    bo te co ma są za małe, obdarła sobie paluszki. Więc dziś robiłam mały
                    rekonesans, a moze jutro podjedziemy je kupić. Coś mały wybór byłsad
                    Pozdrowionka
                    Edyta
    • magdar-g 16 marca 2005 Nadusia - wspomnienie 17.03.06, 21:08
      przesyłam obiecane zaległe

      Świat ujrzał Nadusię o 18.48. A jej mama zobaczyła wtedy tylko jej plecki –
      leżała na pustym już brzuchu, zwinięta w rogalik, pleckami do mamy. Dlaczego,
      dlaczego nie chcą mi jej pokazać – dotykałam to małe ciałko, tak jak niewidomy,
      który dotykiem rozpoznaje przedmiot. Aaa – bo ona przecież jest jeszcze
      przywiązana do mnie pępowiną. „...ale proszę ją już oddać, muszę zabrać na
      badanie”. No i tatuś przeciął, a położna zabrała.

      Prawie 12 godzin wcześniej tego samego dnia (ok. godz. 7.00). Nasza sypialnia.
      Śpimy na materacu, bo ciągle się zastanawiamy nad ramą łóżka. Strasznie mi już
      ciężko z tej podłogi wstawać z tym wielkim brzuchalem. A tu się siusiu chce.
      Oj, chyba nie zdążę do kibelka.... Wygramalam się z łóżka, przytrzymuję ten
      brzuch, bo czuję, że inaczej to spadnie na podłogę. Wstaję i chlust!!! Oj – to
      nie siusiu... Plecak już spakowany. Jeszcze prysznic i można jechać. Izba
      przyjęć – trochę jest tych klientek do rodzenia. Obsłużono mnie poza
      kolejnością, do tego uprawnił mnie „chlust”. Skurczy żadnych (chociaż mi się
      wydawało, że coś tam się dzieje). Na tej izbie to nie było miło. Oddział. Sala
      porodowa. „Jak to nie ma wolnych miejsc do rodzinnego??????? Jak to??
      Dlaczego?? Przecież na Izbie zgłaszałam „tylko rodzinny”. Odpowiedź: „nie
      komunikujemy się z izbą”. Tak więc siedzę sobie na tym łóżku porodowym, na tej
      sali ogólnej (czyli podwójnej), za ścianką koleżanka (chyba ciut mniej
      zaawansowana w porodzie) – siedzę i płaczę że ja tu nie chcę nie będę i w ogóle
      to musi być przy mnie mąż, bo inaczej to ja nie będę rodziła. Tak, bardzo to
      śmieszne. Przyszły panie położne, przyszedł „mój lekarz” – „no dobrze zostaję,
      jeśli mężu będzie mógł być przy mnie”. Mężu może być przy mnie, ale żeby
      siedział cicho i się nie kręcił bo to sala „ogólna”. Jak się okazało za ścianką
      też był czyjś mąż (tylko siedział cicho i się nie kręcił). Tak więc porody
      bardzo ogólne...
      Skoro już postanowione że tu zostajemy, panie położne mogą się mną zająć: zero
      skurczy, niewielkie rozwarcie, KTG OK. – trzeba wspomóc tę akcję oksytocyną
      (wody chlusnęły i ciągle się sączą). Ja już zaczynam krzyczeć o ZZO, żeby się
      nie okazało, że za późno. Ale na to ZZO jeszcze za wcześnie. Spacerujemy po
      korytarzu, „ćwiczę” na worku sako. A tu w między czasie dokwaterowali do mojej
      części sali ogólnej jeszcze jedną koleżankę. Dostawili jej łóżko pod samą
      ścianką obok mojego. Świetnie, lepiej być nie może: 4 miejsca porodowe (2 w
      pokoikach i 2 na ogólnej) i 5 rodzących. Mąż oczywiście nie może być już ze
      mną. To teraz leżymy na zmianę z tą koleżanką: jak mnie badają to ją wysyłają
      na spacer na korytarz i odwrotnie. W miarę uwalniania się oksytocynki czuję, że
      cos się dzieje. Zaczyna boleć. Maszeruję na salę porodową. A tu znowu roszady.
      Zwolnił się pokój do rodzinnego, awansowała tam koleżanka zza ścianki, a ta
      obok mnie przeszła na stronę tamtej. Mąż może być ze mną. Boli. Boli. No w
      końcu ZZO – pierwsza dawka. Uff – jak fajnie, tak można sobie rodzić. Leżę
      sobie spokojnie, słuchamy bicia serduszka. Tak można rodzić. Miła pani
      anestezjolog instruuje mojego męża, kiedy ma ją wezwać na drugą dawkę
      znieczulenia; mówi, że to jeszcze potrwa 2-3 godziny. Po 30 minutach boli, boli
      strasznie. „szybko wołaj ją”. Jest anestezjolog, jest położna: „10 min temu
      panią badałam, jeszcze dużo czasu”, ale sprawdza i teraz rozwarcie. „Pani już
      rodzi!!!” Szybko rozsuwają łóżko na „tryb do porodu”, światła, jakieś ogólne
      zamieszanie, ktoś gdzieś biegnie. Koleżanka zza ściany na korytarz. Skurcze
      parte; pierwszy nieudany; kolejne już efektywne. I ko to mówił, że poród nie
      boli?? Bardzo boli. Ale w tej chwili myślę, tylko o tym jak pomóc mojej
      córeczce. I jest!!! Nadul Maluteńki, Moja Królewienka


      Później z moimi koleżanki z porodu spotkałyśmy się na sali. Wszystkie trzy
      urodziłyśmy córeczki, mniej więcej w odstępach godzinnych. Wszystkie
      pierworodne. Najpierw była Nadusia, później Julia i Marysia. Te dziewczyny
      (mamy) były przesympatyczne. Do tej pory żałuje, że nie wzięłam do nich
      kontaktu, ale chyba wtedy jakoś żadna z nas o tym nie myślała. Za to mam na
      pamiątkę zdjęcia tych dziewczynek w „Witajcie na Świecie”.

      I pamiętam, że wtedy tego dnia była ogromna odwilż.
      • kuki77 Re: 16 marca 2005 Nadusia - wspomnienie 17.03.06, 22:06
        Wszystkiego co najpiękniejsze i dużo radości z poznawania świata życzy
        najświeższym jubilatom - Michaś z mamą
    • mama_kubusia5 palmiarnia 18.03.06, 21:21
      Muszę Wam opisać super wycieczkę na którą namówiłam rodzinkę - byliśmy dzisiaj
      w poznańskiej palmiarni. Trochę się wahałam, czy Kubie będzie się podobało, ale
      jak się okazało już po paru metrach, zupełnie niepotrzebnie! Kuba był tak
      zachwycony, że na żadnym z około 80 zdjęć nie jest uśmiechnięty wink był po postu
      w ciężkim szoku. Po pierwsze w porównaniu do szarej rzeczywistości na zewnątrz-
      ilka szklarni wypełnionych po brzegi soczystą zielonością, i cieplutkim i
      wilgotnym powietrzem. Po drugie - zwierzątka: dwa baseny ze złotymi rybkami
      czyli karpiami, i kilkanaście akwariów z rybkami egzotycznymi, węże, żółwie,
      ślimaki i patyczaki (no tak szczerze to wątpię żeby Kuba zrozumiał co to jest
      patyczak smile) Po trzecie woda: dwa baseny, a przede wszystkim ściana z
      wodospadem pokryta paprociami i innymi roślinkami lubiącymi wilgoć. Po
      czwarte "deti" czyli dzieci (każdy wie, że są na standardowym wyposażeniu
      każdej palmiarni...). Na koniec udało nam się nawet, tzn rodzicom, napić
      herbatki w równie "palmiarniowej" kawiarence. Chociaż Kuba miał już trochę dość
      i herbatę siorbaliśmy szybko, żeby wyjść, ale to i tak sukces!
      Wnioski: po pierwsze trzeba wychodzić z domu jak najczęściej (człowiek ma
      lepszy humor, nie kłóci się i w ogóle-mąż na herbatkę zaprosi...) po drugie,
      jeżeli za oknem jest buro i ponuro a macie w okolicy palmiarnię albo inny
      zimowy ogród-polecam gorąco, baterie mamy "naładowane" na najbliższe tygodnie!
      • mama_kubusia5 Re: palmiarnia 18.03.06, 23:38
        jeszcze mnie natchnęło i wrzuciłam zdjęcia na "zobaczcie" smile
        • mamkube Re: palmiarnia 19.03.06, 07:51
          Zdjęcia fajnesmile
          Ja też bym chętnie gdzieś pojechała, na nasze ukochane spacery na rynku w
          Krakowie trochę za zimno, zresztą nie chce mi sie ciągle ich rozbierać i
          ubierać po paru minutach siedzenia w jakiejś knajpce. Lato lato ja już chcę
          latosmile. I do parku do Chorzowa można się wybrać wtedy......już ta zima mnie
          dobija. A dzis moje dzieci wstały o 6.30 więc już jestem dziś na forum, mężulek
          byczy się w łóżku.
          A jeszcze urodzinki:
          19 marca urodzili się Louis Sławomir od Xseni, Oleńka od Agusik25, Anielka od
          Nordynka1, Wiktoria od Martiii, Marysia od Marysienka44.
          Dla wszystkich całuski i uściski z okazji urodzineksmile))))))
          Pozdrawiam
          Edyta
          • annka12 Re: palmiarnia 19.03.06, 09:29

            • annka12 Re: palmiarnia 19.03.06, 09:33
              Witam z ranka
              Edytka znowu pierwszasmile Moj tez spi naiwna bylam sadzac ze on bedzie ie
              zajmowal Lulu a ja sobie pospiesad
              Przylaczam sie do zyczen dla maluszkow Ponownie zdrowka zdrowka zdrowka zabawy
              radosci i usmiechow dl kochanych maluszkow
              Kseniu pamietamy o tobie i czekamy na jakies wiadmosci
              My we wtorek do Warszawy Bedziemy w hotelu przy zoo ale chtba za zimno Nie wiem
              czy maja akwarium albo cos zeby posiedziec w srodku przy kiepskiej pogodzie.
              Edi pisz jak bylo Ja musze jeszcze na narty poczekac ale juz kupuje niezbedne
              oprzyrzadowaniesmile
              Pozdrawiam
              • mamkube Re: palmiarnia 19.03.06, 09:54
                Ania ja mam podobnie w weekend, jak chciałabym to ja sobie odpocząć to co
                tam....byczą sie rano jak mogą, a ja gotuję, szybko sprzątam i inne tam mało
                potrzebne rzeczy. Jutro mężulek do pracy, miał cały tydzień urlop, jak ja sie
                przyzwyczaję.....znowu trzeba samemu znosić ten cholerny wózek, boże ja chyba
                oszaleje zanim ta wiosna przynajmniej nadejdzie.
                Ania to jak wyrwałaś się na tę babską imprezkę??? Wykorzystaj mężulka póki
                jestsmile
                • annka12 Re: palmiarnia 19.03.06, 10:23
                  Wcielo mi postasad
                  Nie bylam na mprezie ale dziewczyny przyszly do mnie Omawialysmy wyjazd w gory
                  i moj stwierdzil dzisiaj ze on chce jechac. Ughh dziwne to bo zawsze mowil ze
                  narty go nie interesuja o jak jazaczelamorganizowac wyjazd z kolezankami i tymi
                  starszymi pociechami to on okreslil sie na tak.Musze go teraz przekonac ze to
                  glupi pomysl heheheh (wole zeby zostalz Lulu bo wtedy ja odetchne i bede mogla
                  pojezdzic a tak to on bedzie niezadowolony bo ja nie bede miala dla niego czasu)
                  My tez musimy kupic buty dla Lulu Jutro chyba Juz uprzedzilam szanownego ze sa
                  bardzo drogiesmile
                  • mamkube butki 20.03.06, 08:35
                    No my kupiliśmy, Bartki nawet fajne i cena jeszcze tak bardzo nie zwaliła mnie
                    z nóg, ja nie wiem czemu tak dużo zapłaciłam za Kuby na zimę.
                    • annka12 Re: butki 20.03.06, 09:32
                      No witajcie
                      Edyta zawsze pierwsza
                      A jaki numer mala nosi i ile kosztowaly?
                      • agnieszka190 Re: butki 20.03.06, 10:47
                        Ja przymierzam się do kupna już czwartych bucików. Filip chodi już od jakiś
                        dwóch miesiący i najpierw były buty domowe 19, później kozaki 20 i domowe 20 a
                        teraz trzeba kupić wiosenne 21. Ta nóżka to mu rośnie w zastraszjącym tempie.
                        Byliśmy w Bartku i cena takich wiosennych bucików w okolicy stówki.
                        • matea4 Re: butki 20.03.06, 12:54
                          Mati ma rozmiar 22, kupione zostały 3 tygodnie temu. Niestety robią sie
                          przyciasne, i chyba niestety musimy kupić nowe. Myślałam że te starczą mu do
                          lata.
                          • mamkube Re: butki 20.03.06, 13:20
                            Asia miała butki już i po domu i po dworze, ale po dworze jeszcze jej nie
                            puszczałam na nóżkach.
                            • matea4 Re: butki 20.03.06, 13:32
                              Po przecenie zapłaciłam chyba 53zł, były po 85 zł firmy Wigami.Mati w domu jest
                              w skarpetkach. W butach na dworze stawiał już pierwsze kroki.
                              • marzena691 Re: butki 20.03.06, 13:57
                                My wczoraj poraz pierwszy stawialysmy kroczki na dworzu. Byla piekna pogoda,
                                wybralismy sie na spacer w okolice Notre Dame, a Drusiaczek mial okazje
                                wyprobowac swoich sil w nogach pod czujnym okiem tatusiasmile Bardzo jej sie
                                podobalo, i golebie tez i kwiatuszki i sama katedra, gdzie pelno kolorowych
                                witrazy...
                                Co do butow, to zakupilam kilka par firmy Zetpol bedac jeszcze w Polsce, bo
                                byly smiesznie tanie (ok. 18 zl). Tylko sa to oczywiscie buciki z materialu,
                                pod domu lub jak bedzie juz cieplo na zewnatrz. Za skorzane kozaczki swojego
                                czasu zaplacilismy 85 zl, ale nie pamietam jaka to firma.

                                To na tyle tymczasem, pozdrwiamy wszytkich cieplo
                        • matea4 Re:Jubilaci 20.03.06, 12:55
                          Dzisiejszym Jubilatom dużo zdrówka, pociechy z rodziców i miliard buziaków
                          Mati z Mamą
                      • mamkube Re: butki 20.03.06, 13:17
                        Asi kupiłam rozmiar 20 , zapłaciłam 125 zł. Wiem że to dużo, ale za zimowe Kuby
                        zapłaciłam 195 zł dlatego piszę że mało bo w porównaniu z tamtymi.....ale
                        najlepsze to jest to że jakbym miała sobie kupić za 195 zł to bym się
                        zastanawiała długo i pewnie bym ich nie kupiła. Zresztą już na prawdę przegieli
                        z tymi cenami, a przyznam się szczerze że kupowałam wtedy na szybko i na prawdę
                        nawet nie spojrzałam na cenę, zapłaciłam i wyszłam, a dopiero po do mnie
                        dotarło.
                    • annka12 Zyczenia 20.03.06, 09:36
                      dla Macka i Szymka Moze ich mamy czytaja tylko cicho siedzasmile)
                      Zdrowka i zabawy calusy i usciski
                      Anka I Lulu
                      • monikadk Re: Zyczenia 20.03.06, 10:26
                        od Grzesia też sto buziaków
                        Monika
                        • marzena691 Re: Zyczenia 20.03.06, 13:44
                          i od Sandry moc caluskow!!!
                    • mama_kubusia5 Re: butki 20.03.06, 15:29
                      my też kupiliśmy Bartki. Najpierw namierzaliśmy się na takie fajne wysokie
                      zamszowe adidaski, ale Kuba po założeniu ich rzucał się na ziemię i nie chciał
                      wcale chodzić. W związku z tym przymierzyliśmy mokasynki, beżowe, skórzane, na
                      rzepy, za jedyne 125zł... na szczęście mieliśmy ze sobą naszego dyżurnego
                      negocjatora, czyli mojego męża smile)) używając swojego uroku osobistego stargował
                      jeszcze 10 zł... Pierwsze co zrobiliśmy po przyjściu do domu to spryskaliśmy
                      butki impregnatem w sprayu bo są jaśniutko-beżowe, co okazało się bardzo
                      trafionym pomysłem, bo pierwsze w co Kuba wlazł po wyjęciu z wózka to było
                      śliczne błocko sad

                      i wiecie co? gdzie jest to dziecko co mi w wieku 2-3 miesięcy cały dzień na
                      narożniku leżało?? pobawiło się minutę grzechotką i było szczęśliwe?? żadnego
                      biegania, żadnego schylania... to były czasy... a teraz na spacerze biegaj
                      człowieku za trzpiotem. Bo co to za nudziarstwo chodzić po chodniku, phi! Kuba
                      woli trawnik, błotko, kałuże, itp, itd. W domu to ja się w ogóle nie
                      stresowałam-jak się przewracał, to trudno, ale na dworze na betonie to nie ma
                      żartów, więc krzyże mi pękają.

                      A w tym tygodniu znowu sobie chodzę do pracy (to najdziwniejszy urlop
                      wychowawczy o jakim słyszałam...), a w tym czasie Kubą zajmuje się Teściowa
                      (nie poruszam w ogóle tego tematu, bo mi się ciśnienie podnosi...), ale za to
                      zabiera go na "uczciwy" spacer, co najmniej półtoragodzinny. Do tego Kuba
                      prześpi jeszcze ze 2 godzinki i tak im jakoś czas minie... A mamusia w pracy smile


                      i jeszcze zaległe życzenia urodzinkowe dla wszystkich jubilatów, bo mam w tym
                      chyba zaległości smile wybaczcie, ale muszę chodzić do pracy, zajmować się
                      dzieckiem mężem i psem, a dodatkowo(co najbardziej mnie wyczerpuje) sprzątać
                      codziennie wieczorem na błysk, bo Teściowa przychodzi... Mąż nawet ostatnio
                      bąknął, że chyba częściej Mamusię musi zapraszać, wrrr.

                      Pozdrawiamy i życzymy wioooooosny jak najszybciej!
                    • mama_kubusia5 Re: butki 20.03.06, 22:40
                      hej dziewczyny! gdzie (jeżeli wybrałyście tą firmę) kupowałyście paputki
                      zetpolu? mam na myśli czy np w smyku, nartku czy jakimś innym sklepie?
                      • mamkube Re: butki 21.03.06, 00:18
                        Ja znalazłam kiedyś gościa który sprzedaje właśnie te kapciuszki na allegro i
                        ciągle nie mogłam się zdecydować na nie, ale może rzeczywiście warto, podaję
                        linka do jego aukcji:
                        www.allegro.pl/item83484723_83484723.html
                        Co prawda aukcja się już skończyła, ale pewnie znowu wystawi podobne w
                        najbliższym czasie to możecie sobie pośledzić.
                        Edyta
                        • mamkube Dzień dobry... 21.03.06, 07:45
                          Wszystkimsmile. Ja dziś wstałam z naładowanymi bateriami, wczoraj byliśmy w kinie
                          na Wyznaniach Gejszy, polecam. Bardzo fajny filmik.
                          A moje dzieci wstały dziś o 7.20, więc ja właśnie szykuję śniadanko i czas
                          do "roboty", cały dzień przed nami, dziś ma być troszkę cieplej więc pewnie
                          będziemy na spacerku. Ania chyba w Warszawie więc się nie odzywa, ale jak
                          wrócisz kocana to daj znaćsmile.
                          Monika jak z tą pracą????? A może to właśnie ten powrót się szykuję do
                          Krakowasmile, co???? Oczywiście trzymam kciuki w związku ze znalezieniem pracy. Są
                          jakieś przeloty promocyjne na święta nie wiem czy widziałas.
                          Edyta
                      • marzena691 Re: butki 21.03.06, 10:57
                        Kupilam je (butki zetpolu) w sklepie Swiat dziecka przy ul. Towarowej.
          • monikadk Re: 20.03.06, 10:22
            NIe było nas wczoraj stąd dopiero dziś serdeczne życzenia dla całej bandy która
            urodziła się 19 marca. Ale Was przyszło na świat maluchy!!!
            Buziaczki od Grzesia
            Monika
    • edi77 jestem... 18.03.06, 22:39
      Wlasnie wrocilam z nart, bylo super, jutro wiecej szczegolow.
      Dziekujemy za zyczenia roczkowe. Nie widzialam Matiego tydzien czasu, teraz
      spi, wiec powitanie dopiero jutro rano, ciekawe czy nie zapomnial jeszcze
      mamusi?
    • edi77 bylo super!!! 19.03.06, 14:55
      Strasznie sie ciesze, ze pojechalam na te narty i tu musze Wam podziekowac bo
      pomoglyscie mi sie zdecydowac na ten wyjazd.

      Byla piekna pogoda, swiecilo slonce, widoki zapierajace dech i bardzo dobrze
      przygotowane trasy. Jednym slowem bylo super. Bylo nas 12 osob, zjezdzalismy na
      nartach od rana do 16-ej, potem kapiel, jedzonko i imprezowanie do pozna i tak
      przez 6 dni. Przypomnialy mi sie troche studenckie czasy...
      A w domu wszystko bylo OK, Mateuszek dopieszczany byl przez dwie babcie i nawet
      dobrze ze soba wspolpracowaly. Tyle tylko, ze jak nas dzisiaj rano zobaczyl to
      sie patrzyl na nas i chyba staral sie sobie przypomniec skad nas zna? Ale
      pomiec ma dobra i godzine pozniej juz nie schodzil mi z rak, przynosil mi
      zabawki i nowe i te stare, bawilismy sie. W tate tez patrzyl jak w obraz i
      rechotal sie z kazdej jego miny.
      Oj strasznie sie za nim stesknilismy...

      A dzisiaj robimy mu impreze urodzinowa, zaraz przyjda goscie, wiec musze
      konczyc.
      Do nadrobienia mam jakies 300 postow, wiec zwolnicie tempo, pleas!
      • annka12 Re: bylo super!!! 19.03.06, 20:20
        No to bardzo sie ciesze bo namawialam i tez troche zazdroszczesmile
      • mama_wojtusia2 Re: bylo super!!! 20.03.06, 10:16
        ech, znowu bym się gdzieś wybrała bez dzieci. Cos już nawet
        planujemy smile

        Wczoraj Wojtek do mnie:
        - a wiesz, że ten asfalt jest z betonowej cegły?

        smile
        • monikadk Re: bylo super!!! 20.03.06, 10:33
          Może my sie gdzieś wyrwiem jak moja Mama przyleci. Chyba niestety bedzie to
          tylko do znajomych bo widmo nas obydwojga bez pracy narazie działa na mnie jak
          skarbonka z której nie mozna spowrotem wyciągnąć forsysmile). Ale ajk uda sie
          znaleźć coś w tym tygodniu to planowaliśmy wyjazd na weekend na zwiedzaanie
          poludnia Irlandii. Trzeymajcie kciuki.
          Ja niby staram sie nie denerwować, no ale jka tu sie nie denerwować. Do tego
          pierwszy raz rozliczam podatki w Irlandii i zaaraz będędzwonić do Skarbówki
          zeby sie dopytać. Do tego rozliczamys ie też w skarbówce Polskiej i dalej nie
          wiem czy musimy ujawniać dochody Irlandzkie czy nie, ale przecież nikt nie ma w
          obowiązku nas o tym dokładnie poinformować.
          Co do urzedów to potem opowiem Wam przygody mojej Mamy w NFZcie. Poprostu nie
          wiem czy sie śmiac czy płakać.
          Monika
          • luxfera1 Mam 20.03.06, 15:16
            zaległosci w zyczeniach.Pamietając o Wszystkich wszystkim życzę wesolego
            rozrabiania,bo wtedy wiadomo że dziecko zdrowe i Mama sie nie nudzi.
            Mój mały dopiero wczoraj dmuchal swieczke bo wczesniej był chory.a tak naprawde
            dmuchał tatuś.Ja pokonałam sama siebie i zrobiłam dziecku ambasadora.Wszyscy
            byli zachwyceni bo nie jedli tego tak dawniej umiłowanego tortu chyba z 15 latsmile

            Marzenko ja sie wybieram dokładnie do Montmorency i w maju/czerwcu.

            co do butów moj ma nóżki maleńkie,20 jest za duza a dostal piekne butki
            naturino, może mu troszke giczałka podrosnie jeszcze.Mam tez Tiberlejki/nie
            wiem jak sie to pisze anie mam ich przed okiem/bardzo wygodne,wysokie i
            sznurowane,świetnie trzymaja stopke i piekielnie drogie .Tez darowane.
            Po domu mały biega boso a na polu/u nas sie mowi na polusmile/rzuca sie na
            czworaka,w związku z tym malo chodzi.

            Mamo-wojtusia nie wiem dlaczego dziwisz sie dziecku,przeciez każdy wie że
            asfalt to betonowa cegła,dlatego sie kruszy i wypadaja dziurysmile
            Nadal nie wiesz co u Grochalci?

            Monika życze szybkiego znalezienia pracy,mam nadziej ze tak jak pisałaś nie
            będzie to takie trudne jak w Polsce.Trzymam kciuki dwa.
            • mama_wojtusia2 Re: Mam 20.03.06, 17:40
              Nie wiem, bo się nie zapytałam....
              Juz do niej piszę!
              • matea4 mielno 20.03.06, 19:25
                Moi rodzice byli z Dominem w ubiegłym roku w Pensjonacie "U Jacka" w Mielnie
                jest w internecie. Do morza 50 m, pokoje z łazienkami, czyściutko,
                sympatycznie. W tym roku tez sie wybieram z dziećmi ale w czerwcu.
            • marzena691 Re: Mam 21.03.06, 12:28
              Luxfera, to bedziecie calkiem blisko Paryza i mam nadzieje, ze zaplanowaliscie
              jego zwiedzanie. Zatem mam nadzieje bedzie okazja do spotkaniasmile
              Badzmy w kontakcie. Jak juz bedziesz wiedziec dokladnie kiedy, to sie umowimy
              konkretnie.

              Pozdrowionka!
    • magdar-g Życzenia, życzenia 20.03.06, 15:15
      te zaległe dla Marecpanów z 19:
      *Louisa Sławomira - Xsenny
      *Oleńki - Agusik25
      *Anielki - Nordynki1
      *Wiktorii - Martiii
      oraz dla dzisiejszych:
      *Maciusia - Mador3
      *Szymonka - Mamusiaszymusia

      wszystkiego co najpiękniejsze; moc całusów i uścisków od
      Nadulki i jej mamy
      • magda9945 Re: Życzenia, życzenia 20.03.06, 21:38
        Sto lat dla solenizantów,wczorajszych i dzisiejszych.
        My mieliśmy wczoraj urodziny dzieci,a nasza Julka wybrała stanowczo
        pieniązki,nic innego jej nie interesowało,choć położyłam bardzo kolorową książkę.
        Wychodzą jej zęby (4)wszystki cztery i w nocy płacze biedaczka mimo ,że daję jej
        wszystko co możliwe.Dzisiaj dostała i homeopatię i panadol,może będzie lepiej.
    • magdar-g Edytko co masz Kube i Asie 20.03.06, 15:30
      wydaje mi się, że to własnie Ty pisałaś kiedyś, że masz godny polecenia
      pensjonat/dom nad morzem w Karwieńskich Błotach?? Jeśli tak, gdybyś mogła podać
      adres, byłabym wdzięczna.
      Moi rodzice chcą wyjechaćz NAdusią na urlop w drugiej połowie lipca, mam
      znaleźć dla nich lokum. Nasi znajomi polecali nam Kariweńskie Błota, że cicho
      na uboczu tylko troszkę do morze trzeba dochodzić, z tym, że oni mieszkali tam
      pod namiotami - a to rozwiązanie nas nie urządza smile
      • magdar-g wakacyjne plany 20.03.06, 15:34
        a może któraś z Was mogłaby coś polecić nad morzem - druga połowa lipca i
        środkowe albo wschodnie wybrzerze
        • socka2 Re: wakacyjne plany 20.03.06, 21:45
          nadrabiam zaleglosci i skladam wszystkim marcepannom i marcepanom serdeczne
          zyczenia urodzinowe, rosnijcie zdrowe i szczesliwe, badzcie radoscia dla
          Waszych rodzicow smile

          My kupilismy Frankowi buty Primigi, nr 20. Cena nawet niewysoka, do tego ze
          znizka 20%. kosztowaly chyba 35 euro.

          Franek to maly lobuz, nie chce go porownywac z siostra, ale jak patrze na to,
          co on wyprawia, to mi wlosy siwieja wink)) wlazi na krzesla, sofe, oparcie sofy,
          sciaga wszystko, 100 razy dziennie rozrzuca plyty, wyciaga karte z dekodera
          (siada obok i mowi "no,no,no" i z usmiechem ja wyciaga i mi podaje ).nie mowie
          o porozrzucanych makaronach, puszkach itp wyciagnietych z szafek w kuchni.
          telefon juz tyle razy szukalismy - czesto dlugo to trwa, bo mlody go wlaczy i
          gdzies zostawi ...sciany popisane kredkami, szafki w kuchni wczoraj tez
          szorowalam, bo na niebiesko popisal - musze miec oczy dookola glowy, bo inaczej
          dom przestawi wink)) no widac, ze chlop w domu smile)))

          lece sie relaksowac i kolacyjke jesc
          pozdrawiam
          Ania
          • grochalcia Re: wakacyjne plany 20.03.06, 22:10
            jakbym czytala o moim Lobuzie))) tylko on jeszcze nie chodzi, ale mu to wcale
            nie przeszkadza w pokonywaniu odleglosci na czworaka...wlazi gdzie nie trzeba,
            wyciaga z szuflad i sie cieszy przy tym straszliwie...marzy mi sie jaks
            grzeczna, spokojna dziewczynka, macie jakas na zbyciu????
            co do wakacji, tradycyjnie Ustka w drugiej polowie sierpnia...Socka...bedziesz
            znow w poblizu????w zeszlym roku bylas)))
            wcale nie mialam zamiaru nic tu pisac, bo ja skoncztlam na drugiej czesci przed
            Nowym Rokiem jeszcze i wcale nie jestem w temacie, ale mnie Marzenka
            pogonilawink)) zreszta mi sie nudzi, bo chlop w pracy w Lublinie, wroci jutro.,
            Szymek spi...tylko musze wstac do pracy o 6 rano, ale od srody wolne, rekolekcje
            u nas w szkole.
            Czy ktos mi moze stescic z grubsza kilka ostatnich miesiecy??? pewnie taka
            samobojczyni sie nie znajdzie. Pozdrawiam was cieplo z zimnego, zupelnie
            zimowego Ostrowca. Kasia
            • mamkube grocholcia... 21.03.06, 10:15
              Dobrze że cię pogoniłasmile. Nie ładnie tak nas zaniedbać
            • iwonaw.1970 Re: wakacyjne plany- do grocholci 21.03.06, 10:43
              Grocholciu,
              jak ci nie wstyd prosić o streszczenie wszystkich postów???Za karę, że tak długo
              się nie odzywałaś czytaj od rana do wieczora.Widzę, że lenia masz okropnego.
              Ja zresztą też. Nie wiem czy to przez moja chorobę, z którą sobie nie moge
              poradzić czy z przez przesilenie wiosenne. Wstaję z łóżka bo muszę.
              Pozdrawiam
              IW
      • mamkube Re: Edytko co masz Kube i Asie 21.03.06, 00:15
        Przepraszam ze tak długo ale jakoś brak czasu w ciągu dnia. My byliśmy w
        Karwii, Karwieńskie Błota też odzwiedziliśmy, rzeczywiście cisza i spokój, ale
        daleko na plażę. My byliśmy w Karwii, nasz ośrodek jest z boku tej
        miejscowości, tzn nie w samym centrum, fajnie bo nie musiałam codziennie
        przechodzić przez "centrum" gdzie pełno zabawek, straganów no i ludzi. Powiem
        ci że dzięki temu finansowo było fajnie, Kuba nie miał tyle możliwości na
        wymyślne zakupysmile. A jak chcieliśmy połazić wśród tłumu to tęż poszliśmy.
        Ośrodek ok, nie jest to hotel 4-5 gwiazdkowy, ale było fajnie. Bardzo mili
        gospodarze, i jedzenie super. Kuba zajadał się i można było zamawiać porcje dla
        dzieci odrobinkę tańsze, a powiem szczerze że ja taką porcją sie najadałam.
        Mogę przesłać ci zdjecia zrobione przeze mnie w samym ośrodku jak i w pokoju
        jeżeli jesteś zainteresowana. Plac zabaw jest, co prawda nie wiem czy nasze
        maluchy już będę z niego w pelni korzystały, i na pewno go troszke odnawiają co
        roku. Zresztą zauważyłam na zdjeciach na ich sronie internetowej ze pomalowali
        też pokoje.
        www.zlotyzagiel.wczasowicz.pl/index.php
        To ich adres internetowy. Jak masz jeszcze jakieś pytania pisz na priv. Moja
        koleżanka jeździ co roku do Dąbków, piękna miejscowość, ale jednak dużo drożej.
        Pozdrawiam
        Edyta
        • monikadk Czy to nie urodzinki Emilki od Moniq75? 21.03.06, 11:26
          O ile mnie pamięć nie myli, a z nią może być różnie.

          Jeśli jednak nie myli to Grześ z Rodzicami przesyłją Emilce wielkiego
          urodzinowego cmoka.
          Cmoooooook!!!!
          • mama_wojtusia2 Re: Czy to nie urodzinki Emilki od Moniq75? 21.03.06, 15:31
            Wczoraj sprawdzałam kto ma dzisiaj urodziny to nikogo nie
            namierzyłam. Ale za to jutro aż się roi od jubilatków. Podpowiadam, że
            Ala jutro też ma urodziny smile
            • monikadk Re: Czy to nie urodzinki Emilki od Moniq75? 21.03.06, 15:46
              też sprawdzałam na liście ale z tego co pamiętam tyo cyba dziś. bo Moniki
              wogóle nie moglam znaleźć na tej liściec.
              MOnika
        • magdar-g Re: Edytko co masz Kube i Asie 22.03.06, 14:44
          bardzo dziękuję
          napisałam jeszcze na adres gazetowy
    • mama_wojtusia2 u grochalci 21.03.06, 09:39
      wszystko ok.
      uprzejmie donoszę smile
      • luxfera1 Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 10:34
        Tak nas nastraszyć a potem sie nie odzywać.Jakbyś była mniejsza dostałabyś
        klapsasmileSuper że Ciebie wszystko dobrzesmile!!

        Mamie_wojtusia uprzejmie dziekujemysmile
        • monikadk Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 11:31
          No właśnie. My tu prawie juz siwe.

          Co do pracy to wczoraj byłam na sportkaniu z rekruterem i zmartwili mnie że w
          zawodzie będzie ciężko coś znależć bo tu podobno to bardzo chermetyczne
          środowisko. W zamian zaproponowali pracę jako office administrator w firmach
          budowlanych. Chyba to będzie dobry start bo jak sie już załapię w firmie to
          może potem coś co podpada pod mój zaawód tam znajdę.
          Krzysiek idzie dzis na drugie interview, ale chyba nigdzie nie dadza mu takiej
          fajnej kaski jaką miał. Trudno. JKa bedziemy pracować razem to i tak powinno
          być na plus, tyle że ja nie chce do pracy. Grzesio robi sie coraz fajniejszy a
          jak bedę wracać z pracy to jużtylko kąpiel z bąkiiem i do spania buuuu.
          Monika
          • grochalcia Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 14:19
            grochalcia sie wstydzi..straszniewink)))
            a ja wrocilam z pracy przed pierwsza i robie wszystko, zeby nic nie robic.
            Polozylam teraz mojego smyka spac i mialam slodka nadzieje, ze sie wslizgne do
            mojego lozeczka i sobie drzemke utne, ale moje chlopie gada sobie zamiast spac i
            mimo, ze ma oczka czerwone jak krolik, chyba nie zasnie. I bede musiala sie znow
            nim zajmowac. ale wieczorem wraca tata, do wieczora jakos dam rade.
            Czy wasze dzieci tez tak lubia mleko?? ja bardzo sie straam, aby on jadl
            normalne posilki i podlubie troszke, ale zaraz poprawia butla kaszki czy
            kleiku.Je kasze rano, wieczorem i czasem jeszcze 1 lub 2 w ciagu dnia i to chyba
            za duzo, ale on az sie trzesie do tej butelki..spi o roznych porach, je o
            roznych porach,taki jest malo zorganizowany jak na moj gust. Jednego dnia ma 3
            drzemki w ciagu dnia,innego jedna, nie dojdzie sie za nim.
            chyba go wezme z tego lozeczka,bo nie ma mowy o spaniu
            • mama_wojtusia2 Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 15:28
              No to witamy z powrotem smile

              Ala jak widzi flachę to tez się trzesię do niej. Mleko dostaje
              tylko rano (z kaszką) i wieczorem (też z kaszką). czasem jak nie chce zjeść
              obiadu a ja musze wyjść na długi spacer i dzidzi może zgłodnieć
              to daję jej kaszkę z mleczkiem w butelce ( źle robię..) i mam
              jak w banku, że ją wypije do dna.

              Dzisiaj z Agalubą byłyśmy u Pati od Margalin na zagłych
              urodzinach. Niestety moje dziecię jest baaardzo zazdrosne i cały
              czas ryczała... Dziwne, bo na strasze dzieci tak nie reaguje (spotyka
              sie z nimi ciągle) i nie jest o nie zazdrosna. Dzisiaj wystarczyło, że
              któres małe tylko przeszło dwa metry obok mnie to ona już ryczała.
              Poza tym nie odstępowała stołu na krok - sęp jeden. Marta będzie
              teraz tam tydzień odkurzała smile
              • socka2 Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 15:41
                hej Grochalcia smile w Ustce bede, wiec daj znac wczesniej kiedy jedziesz, a
                najlepiej przeslij nr na maila smile
              • grochalcia Re:spotkanie 21.03.06, 16:23
                Jak wam fajnie, ze sie mozecie spotykac!!! Ty sie czsem nie bedziesz na wiosne
                wybierac w te strony Marzenka??? ze juz nie wypomne twojegopobytu wsrod
                dinozaurow, kiedy to mnie olalas zupelnie...
                • mama_wojtusia2 Re:spotkanie 21.03.06, 19:02
                  A czemu nie, moge przyjechać. tylko poczekajmy aż będzie ciut cieplej
                  (bo o lecie to już nawet nie marzę).
                  Wtedy to Cię nie olałam tylko myśmy tak z nienacka pojechali.
                  W południe nam sie zachciało gdzieś jechać, w Warszawie była wystawa
                  dinozaurów, która się zmyła dwa dni wcześniej, więc z braku lepszego
                  pomysłu pojechaliśmy do bałtowa. My rzadko cokolwiek planujemy
                  i robimy wiele rzeczy na wariata...
            • monikadk Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 15:45
              A u nas w druga stronę. Mleka za nic nie chce.
              Jedyne co mis ie udaje to wcisnąć mu butle z kaszka przez sen.
              monika
              • grochalcia mleko 21.03.06, 16:22
                przeczytalam w Encyklopedi Zdrowia, ze od roku juz mozna podawac dziecku zamiast
                modyfikowanego mleka, krowie..co o tym sadzicie????tak sie zastanawiam...
                a wogole mam zamiar kupic Szymkowi spacerowke, tylko nie wiem jaka. Kupilam mu
                rok temu dziadowskiego Adbora i nie zamierzam z niego korzystac ni dnia dluzej.
                Upatrzylam sobie teraz trojkolowego haucka, mam kojec haucka i jestem
                zadowolona. Zreszta dopoki nie minie zima to mi wozek niepotrzebny. Chce wiosne!!!
                • luxfera1 Re: mleko i inne 21.03.06, 17:55
                  moje dziecko mleka modyfikowanego to wogole niet.Cudem zjada rano i wieczorem
                  jakieś 150ml.Kaszki łyzeczką bo butelki tez niet.Reszte mleka cyca ze
                  mnie.Zupkami dzieciowymi pluje a nasze zjada az sie uszy
                  trzęsą.Paróweczki...prosze bardzo nawet półtorej ale rzadko podaję bo
                  chemia.Jajko...tylko omlet.ziemniaczki z sosikiem,mielone,kapusniak...to
                  uwielbia.
                  stary malutki.

                  Grochalcia..najlzejsze chyba spacerówki ma..kurde i zapomniałam jaka firma.I
                  pupa.Jak se przypomne to dopiszesmilea też jestem na kupnie.

                  Dzisiaj dom na wsi,moj sie napalił...zobaczymy.Tam mi spacerówka nie bedzie
                  potrzebna.boso i naprzódsmile
                  • grochalcia Re: mleko i inne i do borowki78 21.03.06, 18:20
                    my paroweczki tez lubimy))) jedzonkiem dzieciowym ze sloiczka Szymek plul od
                    poczatku)))
                    a wogole to ja juz zapomnialam, ktora z was jest z Kielc????

                    Borowka Asia, lykasz nadal kwas foliowy??mezus poinformowany o Twoich planach???
                  • margalin Re: mleko i inne 22.03.06, 00:46
                    hej!
                    Mam braki forumowe, bo przyjechały meble dla Patrycji i mieliśmy przemeblowanie
                    i bajzel jak 150 i komputerek zdechły, niestety. Ale już jest wszystko na
                    dobrej drodze, by jutro internet działał bez problemw, jeśi to mozliwe przy
                    neostradzie.

                    Oczywiscie zaległe 100 lat dla szanownych dorosłych już dzidziów i wszystkiego
                    naj i moc buziaczków i uścisków dla dzisiejszych jubilatów czyli dla
                    Sandrusi,Basi,Alusi,Natalki, Filipka, Mateuszka i Zosi.Dużo Was!

                    MLEKO
                    Bardzo lubi i pije zasadniczo w nocy. Teraz odzwyczajam i daję cienką herbatkę.
                    zobaczymy jaki będzie efekt. W dzień do spania. Serki i jogurty kiedyś
                    uwielbiała, teraz nie tknie. Jajka tez są problematyczne bo je je tylko w
                    makaronach, ciastach itp. Samych pod zadna postacią nie tknie, ech.

                    BUTY
                    Msm wrażenie ze już o tym pisałam,ale napiszę jeszcze raz w skrócie. Najpierw
                    zimowe kozaczki od koreańczyków + kapciuszki Befado niakceptowane, jak sie
                    okazało przez ortopedę. Teraz wysokie na futerku również koreańskie ,
                    odpowiedznie dla małych stópek + buciki-sandałki cool club po domu:bardzo
                    mieciutkie, leciutkie i giętkie - dobre wg pediatry. Jutro odbieramy po
                    reklamacji z nienawidzonego sklepu kapcie profilaktyczne. Jak będą ją
                    obcierały to mogę sprzedać trochę taniej! I kupiliśmy w Bartku, już na wiosne,
                    białe sznurowane mokasynki, ale rozmiar, hoho - aż 24. Sliczne kajaczki, z
                    których wystją dwa patyczki czyli nóżki Patrycji.

                    WÓZEK
                    Co do spacerówek, to zaraz po zakupie znielubiłam Adbora bo za ciężki,a teraz
                    go nie lubię za źle wyprofilowane siedzenie. Za to ma funkcje usypiania naszej
                    Papryczki i za to go kocham. Ale robi sie za krótki. Z tych powodów juz dawno
                    kupiłam spacerówkę: Peg-Perego Venezia- fajna bo ma przekładaną rączkę i
                    wszystkie koła skrętne, waży 9kg, fajnie sie składa i lubie ją. Nowe kosztują
                    około 1000, my kupilismy na Allegro za 350. Fajne są też Graco,ale na modelach
                    się nie wyznaję.

                    I juz nie pamiętam, o czym była jeszcze mowa.
                    Spotkanko urodzinowe było i sie udało. Wszyscy żyją, PAtrycja złapała się za
                    odkurzacz, jak tylko zamkneły się za Wami drzwi smile)POtem w towarzystwie Julki
                    pochłonęla miskę zupy i o 14.15 spała jak zarżnięta.I pół dnia było za mną. A
                    Krzyś to wcale nie jest największy pod każdym wzgledem, bo Patrycja ma dłuzsze
                    stopy, haha. Bo wzrostem to te dzieciaki takie jakieś podobne były, na moje
                    krzywe oko przynajmniej.
                    Gratulacje dla Agaluby za szybko podjętą decyzje. Dzięki temu możesz już w
                    piątek rano mieć przyjemność podczas prasowania nowej porcji ubrań i ubranek. smile

                    A w ogóle to po tym roczku Patrycja jakas taka doroślejsza sie zrobiła. Nagle
                    okazuje sie ze cos takm kapuje z tego co sie do tej łepetyny kładzie. umie
                    jakieś dziwne rzeczy i w ogle nawet inaczej wygląda. Tylko to zasługa babci,
                    która użyła nożyc fryzjerskich i pozbawiła moja córcię lwiej grzywy w stylu
                    Bartłomieja Topy. Mama występowała w roli dyb.

                    Pozdrowionka i miłego dnia!!

                    Aha, nie sprawdzam ządnych błedów, bo ciemna noc i padam na twarz, trudno.Może
                    postaram sie o zaświaczenie o dysleksji będę usprawiedliwiona na zawszesmile)

                    • mamkube urodzinki:) 22.03.06, 07:45
                      Kolejne urodzinki:
                      Sandra od Marzenki,Basia od Gusja, Ala od Mama_wojtusia2, Natalka od Mbuk,
                      Filipek od agawalek, Mateuszek od Matea4
                      Wszystkiego najlepszego dla małych solenizantówsmile
                      A ja dziś piekę torta na jutrosmile.
                      Edyta
                      • monikadk Re: urodzinki:) 22.03.06, 08:39
                        Hej maluchy ... no już nie takike maluchy bo roczek wam strzelił.
                        Wielkie 100 lat od młodszego Grzesia.
                        • marzena691 Re: urodzinki:) 22.03.06, 11:11
                          Serdecznie dziekujemy wszystkim za zyczenia urodzinowe - to taki piekny dzien,
                          choc za oknem pada deszcz...

                          Jak tylko sie zbiore, to tradycyjnie rzuce kilka wspomnien
                          • nikakuba Re: urodzinki:) 22.03.06, 11:43
                            My chyba mamy zalegości, więc moc buziaków i słonka gorącego dla wszystkich
                            jubilatów
                            Kubuś i Dominika
                          • marzena691 Z zycia wziete, a dla mnie jak bajka... 22.03.06, 12:11
                            Dawno, dawno temu, 22 marca 2005 r. o godz. 1:15, w dalekiej krainie za
                            siedmioma gorami, za siedmioma rzekami, przyszla na swiat Sandra Caren Chiara...

                            Zanim jednak to sie zdarzylo przebyla z mama wiele przeszkod, przeciwnosci,
                            lez, ale tez i usmiechow, niepewnosci, mnostwo podrozy i w koncu w styczniu
                            2005 postanowila zaprotestowac i poprosila swoja mame, by troche zwolnila
                            tempa. 2 dni w szpitalu, rozwarcie 2 cm (cholera, ciagle ta cyfra 2...). Mama
                            grzecznie posluchala, odpoczywala w domku, juz nie wrocila do Polski jak co
                            miesiac, dylemat gdzie rodzic sie rozwiazal sam tzn. Sandra zdecydowala -
                            zostajemy w Paryzu! Tu przeciez znamy szpital, gdzie co miesiac mamy badanie,
                            tu wiedza o nas wszystko, jestesmy pod dobra opiekasmile
                            21 marca 2005 mamy termin, jak co tydzien w ostatnim czasie idziemy na wizyte
                            kontrolna do naszego starutenkigo szpitala (z 1630 r. sic!). Rutynowe badania,
                            KTG i mila pani informuje, by jutro rano zglosic sie juz do szpitala. Wracamy
                            do domu. Czuje sie jakas podniecona, chyba ta mysla, ze to juz jutro...
                            Popoludniu zaczynaja sie lekkie skurcze. Z biegiem czasu zaczynam obserwowac
                            moj organizm, liczyc odstepy miedzy skurczami.
                            Wieczorem wraca tatus Sandry, o 20 jemy jak zwykle kolacje. Skurcze powtarzaja
                            sie czesciej, ale nic mnie nie boli. Zastanawiamy sie, czy jechac juz do
                            szpitala. Wstrzymujemy sie jednak, bo skurcze nie sa bolesne, a wedlug
                            pobranych nauk maja byc.
                            JJ prosi mnie, by jednak zaczekac z tym wszystkim do rana, no bo gdzie tam po
                            nocy sie wloczycwink
                            Robie co moge, ale Sandra decyduje za mnie. O 23 zaczyna cholernie bolec,
                            wzywamy karetke. Bol straszny, nie moge sie doczekac kiedy przyjada. Uff, ok.
                            polnocy jedziemy do szpitala. Na szczescie to tylko 5 min. drogi. Wchodze do
                            znajomego korytarza, lapie mnie skurcz, zwijam sie z bolu pod sciana. Personel
                            szybko przybiega po mnie z lozkiem. Pierwsze pytanie, czy to pierwsze dziecko.
                            Taaak. Ha, mysleli, ze jak pierwsze to pewnie jeszcze beda miec troche czasu, a
                            tu okazuje sie, ze rozwarcie na 8 cm i akcja porodowa w toku.
                            Zawiezli mnie natychmiast na sale porodowa, blagam o znieczulenie. Boze, a ja
                            tak sie cieszylam, ze bede miec znieczulenie, bo tu robia to stanardowo... Choc
                            jest na to zbyt pozno, to jednak daja mi znieczulenie. Nie moge usiasc, by sie
                            wkloli, bo mam wrazenie, ze siedze na glowie mojego dziecka. Wtulam glowe w
                            ramiona poloznej, ktora mnie mocno trzyma przy zastrzyku. O jak dobrze wtulic
                            sie w te ramiona, bo tak bolisad(( Po niedlugiej chwili ulga, bol zniknal, jak
                            dobrze, teraz trzeba przystapic do konstruktywnej pracy!
                            Pytaja mnie czy chce, by ojciec dziecka uczestniczyl przy porodzie. Troche
                            oszolomiona odpowiadam, ze nie. Wczesniej duzo rozmawialismy o tym i nie do
                            konca bylismy zdecydowani na wspolny porod, a szczegolenie moja kolezanka
                            odradzala mi, bo trzeba miec mocne nerwy, by to przezyc... Po chwili pytaja
                            drugi raz czy chce, by ojciec byl przy porodzie - odpowiadam, ze jesli chce to
                            go zapraszam na horror, ale z dobrym finalemsmile
                            Parlam moze ze 3 razy, poczulam cieplo - to wody odeszly, pomogli mi szczypcami
                            i tak w ciagu niespelna godziny od przybycia do szpitala o 1:15 w nocy urodzila
                            sie moja najkochansza coreczka!
                            Uslyszalam najpierw krzyk, a pozniej polozyli mi ja na brzuch. I nie wiem, czy
                            tak szybko ja zdarzyli umyc, bo byla czysta. W pierwszej chwili bylam
                            zaskoczona - spodziewalam sie malego, mokrego dzieciatka, z czarna czupryna i
                            zamknietymi oczkami. A tu: blondynka z niewielka iloscia wlosow, czysciutka, a
                            oczy w ksztalcie migdalow otwarte tak szeroko, ze az mnie zatkalo. Zaczelam ja
                            delikatnie glaskac wpatrzona w te jej cudowne slepka, a ona tez na mnie
                            patrzyla wnikliwie. Tatus powiedzial: "witaj na tym swiecie" i byl bardzo
                            wzruszony. Sandra czula sie dobrze na moim brzuszku, nie plakala, nakryli nas
                            jakims specjalnym materialem, by bylo nam cieplo, odbyla sie proba pierwszego
                            karmienia. To nasze polegiwanie trwalo dosc dlugo. Pozniej polozyli Sandre w
                            cieplym inkubatorze tuz obok mnie, by ja pozniej jeszcze zmierzyc, zwarzyc,
                            zbadac, itp.
                            Mnie szyli chyba z godzine... na szczescie nic nie czulam. Do pokoju zawiezli
                            mnie dopiero nad ranem, jak odzyskalam czucie w nogach. Bym mogla odpoczac
                            Sandra udala sie do tzw. zlobka, ale najpierw spytali jak bede karmila dziecko
                            (butekla czy piers). Ja bylam bardzo oslabiona - duzy ubytek krwi. Po
                            odpoczynku zawiezli mnie na pierwsze karmienie............ i zyli dlugo i
                            szczesliwie, czego wszystkim tez zyczesmile

                            Pojawienie sie Sandry w moim zyciu jest jak niekonczaca sie bajkasmile
                            • mama_wojtusia2 A u nas było tak: 22.03.06, 16:56
                              • mama_wojtusia2 Re: A u nas było tak: 22.03.06, 17:20
                                Wcisnął się enter....

                                Termin miałam na 31 marca. Na 21 (poniedziałek) miałam umówioną
                                wizytę u ginekologa. Obiecał mi, że jak będzie wszystko gotowe
                                to "pogonimy" Alę wcześniej (nie chciałam na święta być w szpitalu).
                                Ja poleciałam rano do ginekologa. Ten stwierdził pełną gotowość
                                do porodu i zrobił masaz szyjki macicy. To mnie nie bolało, więc
                                obeszło się bez emocji. No więc postanowione. Ala miała urodzic się
                                w ciągu doby. Zadzwoniłam po męża do pracy, żeby był w pogotowiu. Ciocia
                                przyjechała do Wojtka. Siedzimy wszyscy a tu nic... Jakiś tam skurcz
                                od czasu do czasu, ale te pojawiały się już od paru miesięcy. Poszliśmy
                                spać. W nocy czasem mnie obudził skurcz, ale to tez nic takiego nie było.
                                Rano wstałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Tatuś w domu. Ciocia
                                do Wojtusia u nas a Alusia śpi w brzuchu. Doszłam do wniosku, że
                                jedziemy do szpitala żeby rzucili okiem czy mała ma zamiar wyjść czy nie.
                                Głupio mi było tak trzymać ciocię smile W szpitalu stwierdzili, że Ala
                                będzie jednak się rodzić. Wdrapałam się na 1 piętro szpitala na porodówkę.
                                Wchodząc do sali porodów rodzinnych czułam się jak na maturze. Trzech
                                lekarzy siedziało sobie na krzesełkach trzymając jakieś szpargały na
                                kolanach. Kazali się położyć. No to się położyłam. Ordynator stwierdził, że
                                za godzinę ma obiad i ma zamiar go zjeść. Rozwarcie było na 5 cm, szyjka
                                zgładzona. Przebili pęcherz. No wtedy to nawet poczułam jakieś skurcze.
                                No ale ja pamiętam jak bolało jak rodził sie Wojtek. Więc to ciągle był
                                pikuś smile Za chwile przyszła pielęgniarka i podłączyła mnie do ktg. Wtedy
                                już bolało. Zażyczyłam sobie znieczulenie co wywołało ogólny śmiech.
                                Znieczulenia nie dostałam sad Za to kazali mi sie położyć. Ułożyli oparcie
                                łóżka tak aby było mi dobrze i kazali rodzić. Ala urodziła się o 13.05
                                Taki umiaziany brzydalek. jak tylko stwierdziłam, że ma się dobrze to zabrałam
                                się do oglądania przyrodzenia a właściwie jego braku. Jakoś do końca była
                                przekonana, że to będzie Marcinek smile Zabrali Alę do badania a mi kazali
                                rodzic łożysko. Niestety łożysko było innego zdania. Ordynator podciągając
                                rękawy powiedział: zawołajcie anestezjologa, kurcze spóźnie się na
                                obiad. Ostatnie co pamiętam to swoje myśli, że ta narkoza wcale tak szybko nie
                                działa jak mówią. Jednak działa smile Potem mnie niestety obudzili sad A tak dobrze
                                mi się spało... Oczywiście gdzieś podczas tego wszystkiego był ze mną
                                szczęśliwy tatuś i przecinał pępowinę! Zakochany w córci po uszy wink
                                Myślałam, że za drugim razem człowiek jest bardziej świadomy tego porodu. No
                                i chyba nie do końca. I tak część rzeczy mi uciekła. A pytanie czy mnie
                                nacinali zadałam dopiero godzinę później. Odpowiedź brzmiała jak balsam
                                dla mej duszy : NIE.
                                Wiecie co, jakiś mało emocjonujący był ten dzień. Nic nie działo się
                                z zaskoczenia. Było wszystko zaplanowane (oprócz spóźnienia ordynatora
                                na obiad wink
                                • matea4 Re: A u nas było tak: 22.03.06, 19:28
                                  Termin porodu miałam na 16 marca. Bardzo się bałam ze znowu przenoszę ciaze i
                                  tak jak z Dominem będę miała wywoływany poród.
                                  W niedzielę 20 marca wyprawiłam chłopaków do babci a sama polegując na kanapie
                                  poganiałam Matiego do wyjscia.Wieczorem zaczął odchodzić mi czop. Juz od kilku
                                  dni stosowałam ogólnie przyjęte metody naturalnego wywoływania pododu(mycie
                                  podłogi 3x na 10 piętro, winko i sex).
                                  21 miałam umówioną wizytę u lekaarz po skierowanie na następny dzień do
                                  szpitala.Poszłam razem z mama i Dominikiem. Pięknie świeciło słońce w końcu to
                                  pierwszy dzień wiosny.Lekarz wypisał świstek, zbadał ipowiedział zero
                                  rozwarcia, szyjka zwarta.
                                  Wieczorem dopakowałam torbę, umówiłam sie z rodzicami mna 7 rano, żeby wzięli
                                  Dominika do siebie, ja z mężem do szpitala. poszłam spać. o 3.45 obudził mnie
                                  skurcz. Wstałam, zrobiłam sobie herbatę Skurcze co 10 - 15 min. Powiem
                                  szczerze, ze napawałem sie tym lekkim bólem. Wreszcze zobaczę moją kruszynkę.
                                  5 delikatnie obudziłam męża mówiąc ze mam skurcze, a on na to że ok. i dalej
                                  spał. O6.30 zadzwoniłam od rodziców, z dobra nowiną. Mama prwaie buty pogubila.
                                  Plany sie pozmieniały. Rodzice zawiezli mnie do szpitala a Mąż miał pojeczać
                                  tylko na chwilę do pracy i dojechać do mnie.
                                  W szpitalu normalna kolej rzeczy , badanko, wywiad, ciśnienie, lewatywka.
                                  Rozwarcie 2 cm i na porodówką. Podłączyli mnie do ktg. pokazai gdzie przyciskać
                                  jak młody kopie i odpoczywać. około 9.30 skurcze zaczęły sie na dobre. Czułam
                                  ze każdy mięsien w nogach mi drzy. Telefon w torebce dzwoniła a ja nie miałam
                                  siły go wyjąć. około 10.00 lekarka zbadała mniei rozwarcie na 8 cm.A męza dalej
                                  niet. Pozwolono mi wstać. Wtedy odpłynęły mi wody a skurcz to był jeden wielki
                                  ból. Siedziałam na piłce, kucałam, wyginałam sie we wszystkie strony. o10.30
                                  lekarka stwierdziła pełne rozwarcie, a ja poczułam skurcze parte. Niestety po
                                  kilkunastu skurczach młody dalej stał w miejscu a wokól mnie pojawiało się
                                  coraz więcej ludzi. Wywołało to u mnie panikę i poród Dominika stanał praed
                                  oczami - tłum ludzi,szepty, narady telefoniczne.Powiedziałam , że chcę cesarkę
                                  teraz tu i natychmiast. Lekarka powiedziała że skoro raz urodziłam to urodzę i
                                  drugi, Dopiero jak wybełkotałam zę strszy syn urodziła isę w bardzo złym
                                  stanie, z wagą ponad 4 kg. zlitowała sie i stwierdziła że będzie to cesarka ze
                                  względów społecznych.
                                  Męża dalej brak. Przewiezli mnie na salę cięc, lekarz coś zagadywał dawał
                                  papiery do podpisania. Wreszcie zastrzyk i ulgo.
                                  11.20 urodził się Mati mój królewicz, gwiazdka słodka.
                                  Mąż pojawił się dopiero jak małego ważyli i mierzyli. Bidak szukał mnie od
                                  godziny po szpitalu bo taki mają porządek że niestety niewiedzieli że taka
                                  kobita to na porodówce leży.
                                  Mężuś ucałował żonkę, zadzwoniła do mojej mamy przekazał radosną nowinę. Domino
                                  rozpłakał się, a łzy podobno leciały wielkie jak grochy.
                                  W Wielką sobotę wyszliśmy do domku.

                                  Cudownie tak powspominać. Czas szybko leci, za szybko.
                          • mama_wojtusia2 Re: urodzinki:) 22.03.06, 16:53
                            My tez dziękujemy za życzenia smile
                      • magdar-g Re: urodzinki:) 22.03.06, 14:27
                        buziaki i uściski od Nadusi i jej mamy
                        • agnieszka190 Re: urodzinki:) 22.03.06, 15:21
                          My też składamy najserdeczniejsze życzenia i ścisamy mocno.
                    • magdar-g jeszcze raz buty 22.03.06, 15:17
                      no nie podzieliłam się z Wami opinią naszej pani pediatry odnośnie butów.
                      też zaniosłam do niej kapciuszki w których po domu biega Nadusia - są to buciki
                      befado i wg pediatry są za miekkie za mało szytwne - czyli jak pisała margalin
                      nieeakceptowane. Poleciła nam (pediatra)za to buty "bartka" i "memo". i
                      powiedziała jeszcze, że jak dziecko nie ma skłonności to czy biega w takich "za
                      miękkich" butkach czy nawet w skarpetkach na bosaka to i tak mu nic nie będzie,
                      a sa dieci które muszą mieć butki ortopedyczne (np tombut). ale te ortopedyczne
                      sa drogie i moja pediatra powiedziała, ze jak nas stać to mozemy kupowac te
                      ortopedyczne, że one na pewno nie zaszkodzą zdrowej stópce. a póki co poradziła
                      nam, dać czas NAdusi, az zacznie sprawniej chodzić dopiero wtedy oceniaćtrzeba
                      czy rzeczywiście konieczne sa ortopedyczne
                      więc póki co ja nie zmieniłam tych befado i nadia biega w nich po domu
                      a na spacerki NAdusia dostała na urodzinku butki-adidaski bartka. nosimy numer
                      20, chociaz tak na prawde, to mam wątpliwości jaki nosimy. jak tu je sprwdzić,
                      czy numer ok?? te "adidaski" mają sztywny lany gumowy czubek, wiec nie da sie
                      naciskając palcem
                • mama_wojtusia2 wózek hauck 21.03.06, 19:04
                  a jakiego sobie upatrzyłaś? Ja mam na 3 kołach z pierwszym obrotowym.
                  • monikadk Re: wózek hauck 22.03.06, 08:41
                    Tutaj dużego wyboru nie ma. My kupiliśmy Maclaren. Dosyć lekki i wygodny.
                    Monika
                • mama_wojtusia2 Re: mleko 21.03.06, 19:06
                  Niby dzieci powinny pić mleko modyfikowane do 3 roku zycia.
                  Wojtuś pił do drugich urodzin. Potem z kartonu.
                  • magda9945 Re: mleko 21.03.06, 22:02
                    U nas z mlekiem jest strasznie,bo dzieciecę to tylko przez sen.Podaje wieczorem
                    nadal,ale sama nie wiem jak długo.Jak się oczka otworzą to już nie tknie pod
                    żadna postacią,ani kaszek.Dostaje więc zupkę mleczna ze zwykłego
                    kartonikowego,ale koniecznie na słono(tak jak ja) Jasiu miał tak samo i po roku
                    przestałąm podawać mu przez sen.Jada też dużo jogutrów i serków.
                    Grochalcia nareszcie!
                    Chcesz zamienić chłopca na grzeczną dziewczynke?Bo ja dopiero przy drugim widzę
                    jaki mój syn był aniołsmile)) Moja wyje jak zobaczy kogoś nieznajomego,lub dawno
                    nie widzianego.
                    Dzisiaj byłam u znajomych ,po kilku minutach ryku udało mi sie ją uspokoić,ale
                    jak tylko dziadek stanął w drzwiach,lub brat kolegi to był znowu ryk.Tak więc
                    moje dziecię dobiera mi towarzystwo.może Binladen miał z nia coś wspólnegosmile))
                    • agaluba hurtem 21.03.06, 22:29
                      bo już zmykam spać, a co!

                      BUZIAKI DLA JUBILATÓW - jakbym jutro nie zdążyła!
                      mamy nową pralkę - przyjedzie w czwartek - stara przypadek chroniczny, powrót
                      do zdrowia trudny i zbyt kosztowny - oddajemy do piwnicy, tam dożyje swoich dni.

                      nowa pralka jest najszybciej kupioną pralką na świecie - przed piątą (bez
                      komentarza, Marzena i Marta...) przyszedł pan od pralki co zaczęła ciec - za 5
                      piąta wydał na nią wyrok, o piatej w krzysia wepchnełam deserek, o piątej 5
                      byliśmy już w samochodzie - krzys odstawiony do dziadków, a ja po meza i po
                      pralkę - akcja szybka, jakiś tam media markt, decyzja i jest... tysiączek złoty
                      w plecy...
                      no ale dzień bez prania to dzień stracony.... więc nie można sobie życia bez
                      pralki wyobrazić.. nowa przyjedzie DOPIERO w czwartek, ja nie wiem, jak ja to
                      wytrzymam - cała sroda i żadnego wirowanka..

                      w sprawie mleka - krzys litrami może, bardzo lubi, rano nie może być nic innego
                      niż mleko, wieczorem musi być kaszka beton, a wciągu dnia jak nie mam czasu
                      (czyli cały czas...) krzys dostaje kaszkę z butelki, bo wtedy sam pije, a ja
                      mam dodatkową chwilę.. pijemy mleko mamo ja rosnę ,ale to jest cholernie
                      drogie, więc rozcieńczamy, gorzej, że jak się skubańcowi za mocno rozcieńczy,
                      to potrafi marudzić.
                      Rano, jak nie dostanie mleka 15 sekund po obudzenia to robi najdziksza awanturę
                      na świecie - drze się makabrycznie...

                      a mówiła, wam, że krzyś ma już kasownik?? od dwóch dni smile) góra i dół smile) po
                      dwa - bez biletu nie podchodź..

                      i jako wniosek z dzisiejszego spotkania - mój syn to gigant absolutny... jest
                      jakieś 3 razy większy od Pati i ze dwa razy większy od Ali..

                      buziaki!
                    • marzena691 Re: mleko 22.03.06, 11:19
                      Sandra lubi mleko, pije 2-3 razy dziennie.
                      Tutaj mamy 3 rodzaje mleka: mleko poczatkowe (0 - 5 miesiecy), mleko nastepne
                      (5 miesiecy - 1 rok), a pozniej w wolnym tlumaczeniu mleko wzrostowe (lait de
                      croissance od 1 do 3 lat). Twierdza, ze to mleko wzrostowe jest lepiej
                      przystosowane do potrzeb dziecka niz mleko krowie (m.in. 25 razy wiecej zelaza,
                      mniej protein, ktore w nadmiarze nie sa dobre, itp.). Nie wiem jak z tym jest w
                      Polsce, ale pewnie tez cos takiego istnieje.

                      Pozdrawiamy
                      • nikakuba Re: mleko 22.03.06, 11:44
                        My pijamy Bebiko 3 i 3R, ale czasami mleczka smakowe i owocami Nestle lub mleko
                        dla juniora (drogo wychodzi ale Kubuś je uwielbia)
                        Dominika i Kuba
                        • mamkube Re: mleko 22.03.06, 12:05
                          Asia mleka wogóle nie pije, mleczko z cycusiów się już skończyło, a normalnego
                          nie daje. Czasem zje budyń na krowim. Je tylko dwa razy dziennie kaszkę Hippa,
                          rano i wieczorem. Kubie dawałam troszke po roczku, potem coraz wiecej. Dla
                          niego kupowałam łaciate i dalej kupuję najpierw 3,2 % a teraz 2,0%. Bo niby po
                          3 roku życia już nie powinno jeść takiego tłustego. Myślę ze z Asią będzie
                          podobnie.
                          A ja właśnie mam chwilke przerwy, robię torta na jutro. Tak sobie wymyśliłam.
                          Biszkopty już zrobione teraz czas na kremysmile
                      • nikakuba Wózki spacerówki 22.03.06, 11:51
                        Dziewczyny piszcie o spacerówkach, czy już macie czy zamierzacie kupić
                        My się przymierzamy ale nie mogę się zdecydować jest taki ogrom w internecie. U
                        nas w Iławie jest niewielki wybór więc może pojedziemy do Olsztyna lub Torunia.
                        Na pewno nie kupię 3 kołowego mam wrażenie że jest mało stabilny, ten mój mały
                        to Pan Wiercąca Się Dupka, i na pewno nie kupie firmy Tako mamy w tej chwili to
                        wózek uniwersalny od bobasa do dziecka 2 - 3 letniego, ale jest ciężki i ciężko
                        poszczególne elemnty składać i rozkładać - rozwiązania siłowe gdzie często
                        musze prosić męża na pomoc. Ostatnio nie mogłam obniżyć podnóżka, trzeba było z
                        dwóch stron dwoma rękoma nacisnąć a trzecią ręką (och gdy tylko była) obnirzać -
                        bardzo mądre.
                        Dominika i Kuba
                        • mamkube Re: Wózki spacerówki 22.03.06, 12:10
                          Ja mam Polaka Bartek, fajny. Jestem zadowolona.
                          Podobają mi się chicco ponne xs, moze sprzedam ten polaka to sobie taki kupię,
                          bo jego mam po Kubie, wogóle nie używanysmile. Ale szkoda było go oddawać więc
                          leżał w piwnicy. Teraz Asi jeżdzi chicco na pompowanych kołach, taki duży i
                          cieżki, ale nie wyobrażam sobie narazie innego w te pluchy. Jak sie zima
                          skończy to może bedziemy myśleć o innym, ale ten narazie lubię.
                          Edyta
                        • mama_wojtusia2 Re: Wózki spacerówki 22.03.06, 16:52
                          Ja kupiłam 3-kołowego tylko i wyłącznie dlatego, że mieści się
                          w całości do mojego bagażnika. Okazuje się, że nie jest tak źle.
                          I normalnie nim jeżdżąc nie wywali się wózka. Jedyna możliwośc to taka,
                          że jak się zjeżdża z krawężnika i stawia wózek na przednim kole
                          to faktycznie można go wywalić. Ja o tym pamiętam smile
                          Na te chlapy i śniegi to ja wolę ciężki wózek na 4 kołach, bo można
                          go wepchnąć w kałużę a samemu przejść bokiem. Przy 3-kolowcu życzę
                          powodzenia wink
                    • grochalcia Re: mleko 22.03.06, 16:01
                      a moje dziecko jak cygan do kazdego pojdzie, a jak sobie kogos upatrzy to tak
                      dlugo bedzie krzyczal, az go ten ktos na rece nie wezmie. najgorzej jest w
                      sklepie...ostatnio spodobal mu sie kolega mpjego arka i zawodzil strasznie, zeby
                      go ten wzial. Najgorzej mamy jak mu sie ktos zupelnie obcy spodoba...moj mąż sie
                      cieszy, jesli to ladna kobieta jest rzecz jasna....
                • mama_kubusia5 Re: mleko 21.03.06, 22:02
                  grochalciu! ja też się trochę tym interesowałam. Podawanie mleka krowiego od 1
                  roku życia to "szkoła" amerykańska. U nas zaleca się do ukończenia 2 roku życia
                  mleka modyfikowanego.
                  A zanim podacie dzieciaczkom mleko krowie, to jednak zastanówcie się. Zdania
                  uczonych są podzielone, ale coraz częściej (zwłaszcza po słynnej akcji "pij
                  mleko będziesz wielki") mówi się, że nie powinniśmy pić nieprzekwaszonego
                  mleka. Zadne inne zwierzę (ssaki) nie pije przecież mleka innego gatunku
                  ssaków. Więc ta przysłowiowa szklanka mleka została uznana po prostu za
                  najtańsze źródło wapnia dla dzieci, których nie stać na inne postacie. Zupełnie
                  inaczej tolerujemy surowe lub gotowane mleko (dużo osób ma biegunki, zgagę) a
                  zupełnie inaczej przekwaszone (twaróg, kefir, jogurt, maślanka, kwaśne mleko).
                  Ja należę do osób źle tolerujących mleko surowe, więc może dlatego łatwiej mi
                  się przekonać do tej teorii. Chociaż raz na parę tygodni budyniem nie
                  pogardzę...
    • mikanm Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prezent!! 21.03.06, 20:03
      (ale mi się ciśnienie podniosło - skasowało mi posta i kazało się zalogować, 3
      razy się logowałam grrrrrrrrr!!!)
      Błagam dziewczyny, jesteście pomysłowe, pomóżcie mi wybrać prezent dla rocznej
      dziewczynki. Musi to być "COŚ", nic na odczepnego, nic oklepanego. To dziecko ma
      tony zabawek, ma już jeździdełko pchacz, huśtawkę domową i tego typu rzeczy. Nie
      stać mnie na wydatek 200 zł - chociaż chętnie kupiłabym konika na biegunach od
      Dysneya - ale niestety jest poza moim zasięgiem. Znacie coś co by zrobiło
      wrażenie a nie było sakramencko drogie??
      Pomóżcie - ten problem spędza mi sen z powiek, to rodzina męża, mamusi tej
      dziewczynki szczerze niecierpię, mąż oczywiście się nie przejmuje, czy też może
      raczej uważa że to ja powinnam się tym zająć...Ja bym też nie brała do głowy ale
      niestety mamusia dziewczynki sprezentowała naszemu małemu na Boże narodzenie
      tygrysa dosyć sporego i musimy się odpowiednio zrewanżować...
      Pomożecie mi? błagam!
      zrozpaczona jestem!
      • luxfera1 Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prezen 21.03.06, 21:00
        ooo matko...coż ja ci poradze jako posiadaczka czterech chłopcówsmile

        jesli ta mała ma juz wszystko...to kup moze jakąś ładnie wydana ksiażkę z
        bajkami...jako poczatek kolekcji?no wydasz50-70 zł..ale nie 200.
        Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
      • mama_kubusia5 Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prezen 21.03.06, 21:54
        hmmm.... zapomniałyśmy już że masz w rodzinie Cudowne Dziecko... pewnie już
        czyta? smile
        jako że jestem na świeżo po otrzymaniu góry prezentów, to napiszę co dostałam i
        sama oceń czy coś z tego Ci pasuje: mebelki Ikea (ławka i stolik, jednocześnie
        pojemniki na zabawki-około 100zł) ubranka (tych pewnie dzidzia ma sporo, ale my
        się zawsze cieszymy z ubranek, zwłaszcza tych stylizowanych na "dorosłe")
        milusi miś przytulanka (bez atestu - oceniam na 40 zł ale to nie zmienia faktu
        że Kuba go uwielbia), stolik fisherprice grający (już się Kubie znudził, więc
        nie polecam), little people (straż pożarna i myjnia to chyba nie dla
        dziewczynki...) i bardzo fajne książeczki z grubego błyszczącego kartonu ze
        zwierzętami i owocami (sfotografowane figurki z modeliny, bardzo realistyczne)i
        płyty CD z bajkami i piosenkami
        a u dzieci mojej sąsiadki widziałam naprawdę "koszmarnego" różowego pony z
        rozwianą grzywą, obracającego oczkami i gadającego...brrr... Kuba był w siódmym
        niebie smile))) wszystko co będzie miało pozytywkę na pewno wywoła zachwyt.

        W końcu kurczę to się chociaż trochę tej dziewczynce powinno podobać...?
        • monikadk Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na preze 22.03.06, 08:54
          A może coś z klocków ekologicznych. Oni mają całe zestawy fajnych rzeczy i
          powiesz tamtej że to taki prezent edukacyjny bo ty nie lubisz kupować
          niemądrych zabawek i dopiero ona się wściekniesmile)
          NIe no tak na poważnie albo i nie to może jakiegoś pieska który sie rusza.
          Monika
          • mikanm dziękuję za pomysły :) + życzenia dla jubilatów 22.03.06, 10:07
            Na początku - zyczenia dla szanownych jubliatów! Niech rosną jak dęby i niech
            nie psują im się zęby (ani inne części ciala big_grin). Samego zdrowia i samego szczęścia!

            Co do prezentów - to bardzo dziękuję za rady. Myślałam o czymś w stylu właśnie
            grającego stolika, ale to rzeczywiście szybko może się znudzić. Najbardziej
            podobała mi się książka z baśniami - starczy na długo, a jeżeli rodzice nie
            wpadną na to ze można je dziecku czytać (a mogą nie wpaść uwierzcie!) to sama
            sobie dziecinka poczyta (oczywiście jak się juz nauczy). Do tego może dorzucę
            jakiś ekstra ciuch i może misia przytulankę i chyba wystarczy.
            Trudno powiedzieć co może się jej podobać, ona chyba nie ma ulubionej zabawki,
            bo z tego co widziałam to bawi się wszystkimi na raz albo w ogóle nie zwraca na
            nie uwagi smile
            Dziękuję jeszcze raz dziewczyny,jesteście kochane.
            uściski
            • agaluba wpadam na przerwę do was 22.03.06, 10:40
              przerwe w pisaniu artykułu.. a co tam, tu ciekawiej niż w myśli narodowej
              endeków..

              słuchaj - jak jakiś fajny ciuch to polecam endo - tam też są zabawki
              ekologiczne i nie tylko - np. wspaniała kolekcja wszystkich muminków - plus
              podusie z muminkami i super koszulki z muminkami - do tego książeczka z
              muminkami i cała historia gotowa - jest i edukacyjnie i mądrze i zabawowo i
              równiez ekskluzywnie bo to nie tani sklep, co mozesz mamusi tej dziewczynki
              dyskretnie uświadomic wink) będzie i wilk syty i owca cała.. koszulki tam sa z
              różnymi śmiesznymi napisami też, np. centrum wszechswiata, każdy środek
              lokomocji dostarcza mi emocji i inne.. a te z muminkami mają na plecach
              fragment ksiuążki - rewelacja. muminki tez są ostatnio bardzo modne co poiwnno
              ego mamusi mile połechtać..

              a wózek spacerowy mamy polo, bo to jedyny wózek, który włazi mi do bagażnika
              bez zbytneigo mojhego wysiłku!!

              Zycczenia na jubilatów od ciotki klotki i jej syna krzysina!
          • mama_wojtusia2 Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prez 22.03.06, 10:42
            u nas furorę robią samochody. Nic innego nie jest w stanie zająć
            małej panienki...
            Fajna sprawa to klocki. Takie maluchy nie potrafią się bawić
            klockami jak trzeba, ale je lubią. Wojtek buduje z klocków jak
            dziki. Ala ma klocki lego duplo. Jakieś wiadereczko tych
            klocków (klocków to parę sztuk w tym jest) kosztuje ok 50 zł. Od biedy
            możesz to kupić.
            • grochalcia do marzenki w sprawie wózka 22.03.06, 15:58
              Marzenko, tez masz haucka???
              ja sobie pomyslalam, ze albo ten
              www.bazarek.com/product_info.php?cPath=21_22&products_id=74
              albo ten
              www.bazarek.com/product_info.php?cPath=21_22&products_id=41
              • mama_wojtusia2 Re: do marzenki w sprawie wózka 22.03.06, 16:47
                Mam go, bo on mi się mieści do bagażka bez zdejmowania kół. Więc używam
                go raczej rzadko. Ja mam niebieskiego. Te kolory ze zdjęcia
                w rzeczywistości sa nieco bledsze.
                Prowadzi mi się go dobrze. Jeżeli chodnik jest pochylony w jedną stronę
                to ściąga wózek (normalka przy skrętnych kołach). Kosz na zakupy jest
                wieeelki!!!
                Budka nie chroni przed wiatrem jak w moim tutku czy twoim adborze.
                Oparcie rozkłada się prawie na płasko a nie na płasko. To akurat
                jest już bez znaczenia. Koło mozna zablokować. Oparcie regulowane jest na
                sznurki. niestety w miejscu w którym sznurki wychodza z oparcia nie jest
                nawet obszyte... Leniuchy. Mam takie wrażenie, że wózek dłużej niż
                przez rok to nam nie posłuży (krótki podnóżek z nieszczęsnym oparciem
                na stópki). Amortyzację ma na tylne koła (dobra). Na przednie nie ma.
                Przyznam, że to nei specjalnie mi przeszkadza. Zwykła folia przeciwdeszczowa
                jest "za ciasna". Muszę i tak kupić nową, bo się podarła. Może moja folia
                jest dziwna? Była kupiowa ze 3 lata temu, więc ma prawo.
                Nacodzień po parku jeżdzę sobie czołgiem tutkiem. Jak się wybieram do
                sklepu (między półki) albo w miejsce gdzie skrętne koło się ewidentnie
                przydaje to biorę haucka. Kupiłam go za 399 zł i nie żałuję. Mam dwa
                wózki i jest mi z tym dobrze smile Aaaa, widziałam ostanio na allegro
                go za 399 zł. Wózek jest do 15 kilo. Wojtek tą wagę osiągnął parę miesięcy temu
                i uparcie trzyma. Jeżeli Szymek wdał się w Wojtka to jeszcze długo nim
                pojeździ (na wagę, bo na długość się nie zmieści).
                • luxfera1 Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 17:44
                  Buziaczki-rozrabiaczki!!
                  Chciałam cos napisac jeszcze ale głowa mi peka a mały jękoli bo spał tylko
                  raz.Przeciez go nie poloże o 18....
                  Zrobiłam test na krowie mleko wczoraj.Dałam małemu popic mleka pełnego/od
                  zaprzyjaźnionej krowysmile/Płakał okropnie o 5 /to jego dawna pora na
                  ryki/ ,musiałam go nosic.Poniewaz dawno tak nad ranem nie marudził,ząbek sie
                  przebił dopiero co to mysle że to wina mleka jednak.
                  • xsenna Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 18:22
                    czesc moje kochane,jak ja za wami tesknie.Jeszcze nie mam netu moze z miesiac to potrwa.zyczenia dla jubilatow.maly ma 4 zeby spi cale noce sam od 21.00 do 7.00 nie chodzi sam ale wie jak samemu wchodzic do chodzika i tak sie popycha bo domu z jednego konca w drugi,taki dyzio marzyciel.narazie jeszcze nic nie dokupilismy,na wiosce jest fajnie ale mi strasznie nudno to sprzatam i cwicze caly czas,potem podesle zdiecia mojego dyzia.Kiedy on zacznie chodzic nawet nie wiem ile waszych chodzi bo nie mam czasu przeczytac.Acha zdalam tutaj testy z prawka jazdy i mam tymczasowe prawko na dwa lata w tym czasie moge jezdzic z osoba ktora ma prawko i musze zdac jazde w ciagu dwoch lat,wiec ucze sie jezdzic.No a tak w ogole to na samym poczatku popsuly nam sie dwa samochody i musielismy wypozyczac,kosztowalo nas to 3000 euro ktore byly przeznaczone na wyjazd do Polski.Jesli ktoras ma ochote do mnie napisac list to bardzo chetnie.Moj adres.ksenia Makowska.
                    Weekfield
                    co.Roscommon
                    Ireland.
                    tylko priorytetarnym.pliss.No i ogolnie to nie jest zle tylko nudno.Caluski od Kseni i Louiego.
                    • luxfera1 Ksenia 22.03.06, 18:33
                      jak miło Ciebie widzieć!!/czyt. czytaćsmile/Ciesz esie że u ciebie wszystko
                      dobrze,zyczę szybkiego przyłączneia sie do internetu!!Ucałuj Luiska.Mam
                      nadzieje że w nowym domu dzieci nie chorują.
                      • mama_wojtusia2 Re: Ksenia 23.03.06, 09:10
                        No i jak nie ma Ciebie to nie ma kto tyle postów generować wink
                    • mamkube Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 18:40
                      No czesc Kseniasmile ja również witam ponownie.
                      • xsenna Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 18:43
                        Narazie nie choruja,jest niezledwa dni nie karmie.Dobra spadam na wies.
                        • edi77 Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 20:49
                          Wszystkiego najlepszego dla Ali, Sandry, Basi, Natalki, Filpka i Mateuszka.

                          Witaj grochalciu, milo, ze sie odezwalas.

                          U nas tez kiepsko dziala internet, ale to dlatego, ze przekroczylismy limit i
                          do konca miesiaca neostrada bedzie chodzila baaaardzo powoli, strona otwiera
                          sie prawie pol dnia, koszmar!

                          Co do bucikow to tez sie przymierzamy do kupna, pediatra polecila "memo"- az
                          sie boje spojrzec na ceny. Chociaz powiedziala, tez ze wszystkie buty ktore
                          maja zolte sloneczko (czy cos w tym stylu), czyli maja atest IMiD to sa dobre.

                          Mleka nie cierpi, wypija tylko przez sen, kaszek tez nie lubi ale od biedy zje.
                          Ma to chyba po mnie, bo ja mleka nienawidze odkad pamietam i dziekuje Bogu, ze
                          rodzice nie wmuszali go we mnie. Zawsze jak wypilam mleko albo zjadlam zupe
                          mleczna to mi bylo niedobrze przez pol dnia. A moj siostra wsuwala mleko az jej
                          sie uszy trzesly.

                          Dzisiaj bylismy na szczepieniu, Mati wazy 10,4 kg.
                          • agaluba Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 21:16
                            ja życczenia też, jeszcze raz!!

                            dziewczyny - jakbyscie coś słyszały o dobrej niani w warszawie - to dajcie
                            znac, zdaje się, że z obecną nianią się pożegnamy.. ech.. szkoda gadać..
                          • magda9945 Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 21:49
                            Najserdeczniejsze życzenia dla dzisiejszych solenizantów!
                            Lubię czytac sprawozdania z porodów
                            Coś dziś narozrabiałam na kompie jak mąż wróci z pracy będą jaja
                            Do kupna spacerówki się przymieżam<bo Julka ma wózek po Jasiu
                            Mi podoba się ten
                            www.bazarek.com/product_info.php?cPath=21_30&products_id=57
                            Ale nie wiem czy nie kupimy czegoś mniejszego>
                            Dzielcie się kochane spostrzeżeniami<będzie łatwiej>
                            • mama_wojtusia2 Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 23.03.06, 09:13
                              Mi tez się podobał ten wózek, ale on nie wchodzi do mojego
                              bagażnika sad A to było kryterium nr 1 przy kupowaniu wózka nr 2....
                        • edi77 Zaległości... 22.03.06, 21:47
                          Poniewaz wolno dzialajacy internet doprowadza mnie do szalu, lyknelam melisy i
                          uzupelniam braki odnosnie imprezy urodzinowej i wspomnien z przed roku.

                          Impreza byla udana, choc bylo malo gosci, bo rodzinka (ta najblizsza)rozrzucona
                          jest po calym swiecie, torcik smakowal, byl zamawiany z cukierni w ksztalcie
                          glowy Myszki Micky- bardzo ladny. Fotki beda w kwietniu jak net zacznie
                          normalnie dzialac. Co do wrozby to Mati wybral, a w zasadzie rzucil sie na
                          kieliszek, jak chcielismy mu go w koncu odebrac to zrobil dzika awanture, bez
                          komentarza.


                          A rok temu...14-go marca przyjeli mnie do szpitala na planowane cc. Maz dygotal
                          ze zdenerwowania chociaz staral sie grac macho. Przyjechala tez moja starsza
                          siostra i bajerowala lekarza zeby pozwolil byc jej przy cesarce, ale lekarz
                          twardziel nie pozwolil ani mojemu mezowi ani siostrze, byl za to tlum
                          praktykantow. Przyszla bardzo mila pani anestezjolog (ktora dala mi duze
                          wsparcie psychiczne pod czas calego zabiegu) zrobila mi znieczulenie i chwile
                          pozniej, dokladnie o 21:10 uslyszalam krzyk Mateuszka, to bylo najpiekniejsze
                          przezycie, lzy szczescia lecialy mi ciurkiem po twarzy. Lekarz chcial mi
                          pokazac synka ale zza parawanu udalo mi sie zobaczyc tylko jego stupki. Zaraz
                          zabrali go na badania i przyniesli juz ubranego tylko na chwilke, bo musial isc
                          pod namiot tlenowy. Reszta nocy minela spokojnie znieczulenie dostawalam do
                          kroplowki wiec nic mnie nie bolalo.
                          Zaluje tylko ze nie mogl byc wtedy ze mna maz.
                          Lekarz moze bezduszny ale zrobil mi ciecie super, na drugi dzien smigalam po
                          korytarzu az sie polozne dziwily, mowily ze gdyby nie wiedzialy ze mialam cc to
                          by nie uwierzyly i faktycznie do tej pory nic mnie nie boli.
                          Matiego przyniesli mi rano i chwile pozniej w drodze do pracy wpadl maz i
                          zrobil pierwsze zdjecia.
                          Pamietam jeszcze, ze to byl okres dosc stresujacy dla mnie, sama nie wiem czemu
                          sie tak denerwowalam, podskakiwalam na kazde chrząkniecie Mateusza.
                          Jak bede miec drugie dziecko to juz bede bardziej na luzie, he he...
                          przynajmniej tak sobie obiecuje.
                • grochalcia Re: do marzenki w sprawie wózka 22.03.06, 18:28
                  juz po sprawie, godzine temu go kupilam)))) zobaczymy jak sie bedzie
                  sprawowal....nic gorszego od adbora byc juz nie moze, wiec jestem nastawiona
                  raczej pozytywnie...o, wlasnie sie obudzilo moje dziecko. Powiem wam, ze Szymek
                  jest strasznie dziwny..spi do 7-8 rano, o 10 juz jest tak spiacy, ze idzie
                  spac..wojuje do 16.30-17, spi do 18.30-19, wykapie sie, zje kolacje i o osmej
                  idzie spac na cala noc.....dziwne, nie??? ledwo wstanie, juz idzie spac....
                  • mama_wojtusia2 Re: do marzenki w sprawie wózka 23.03.06, 09:06
                    Ja mam wózek taki sam jak abdor. Ciężka cholera, ale ja go
                    lubię. Ala ma w nim dużo miejsca, nie mam problemu ze źle
                    wyregulowanym oparciem. Jedyna waga tego wózka to taka, że aby
                    go włożyć do mojego bagażnika to trzeba zdjąć koła... A jak się
                    wybieram np,. do Ikei w Jankach to mi aż sie chciało płakać, bo do Janek mam
                    5 kilometrów i perspektywa bawienia się z wózkiem mnie przerażała.
                    Pamiętam jeszcze, że w tym haucku jakoś słabo jest z miejscem do mocowania
                    parasolki. Ale chyba nie jest tak źle, bo jakoś ją mocowałam smile

                    A co do Szymcia to się ciesz, że taki śpioszek Ci się trafił smile Ala raz
                    przesypia noc a raz budzi się po milion razy nie wiadomo po co...
                    • mamkube Re: do marzenki w sprawie wózka 23.03.06, 09:27
                      Ja też powiem szczerze że wole ten mój wielki, kolumbryna jak nie wiem, ale
                      Asia ma dużo miejsca, jakoś żal mi sie z nim rozstawać.A w piwnicy mam drugi,
                      więc wybór niby jest. Ten ma duże pompowane koła, fajnie się prowadzi po złych
                      chodnikach. Jedyne co mi brakuje do szczęścia to skrętnych kół, ale kupiłam
                      taki ze względów na schody, zjeżdżam nim z 3 piętra, wieć mechnizm skrętnych
                      kół długo by nie wytrzymałsmile.
                      Edyta
    • mamkube 23 marca.... 23.03.06, 07:12
      Witam o porankusmile
      Dziś urodzinki Asi od mamkubesmile i Lulu od Annka12. Oczywiście wszystkeigo
      najlepszego dla małych solenizantów. Moja Asia z racji swojego święta obudziła
      się dziś o 6 rano, razem z Kubą. Także mamy duuuuuuuuuuużo czasu dziś dla
      siebiesmile. Może chcociaż wiecej będzie spąła w ciagu dnia, zobaczymy. Torta
      zrobiłam wczoraj, może nie do końca taki jak miał być, bo zabrakło czasu,
      cierpliwości no i .....talentu. Ale Asia chyba mnie za nie zlinczuje.
      • mamkube wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 07:12
        A u mnie było tak:
        Poród Kuby to była jedna wielka meczarnia, przeżyłam poród naturalny całą noc a
        rano zrobiono cesarkę. Kuba urodził się 4500g. Bolało ale po jeszcze bardziej.
        Przeżyłam szok że miałam cesarkę. Przy Asi chciałam inaczej, ja "doświadczona
        mama" chciałam wiedzieć wszystko już wcześniej, chciałam być świadoma tego co
        się dzieje, a nie znowu zaskoczona przez życie. Zmieniłam lekarkę i podejście.
        Z lekarką już od początku rozmawiałam o cesarce, chciałam wiedzieć czy mogę ją
        mieć od razu, bez zbędnego czekania. Asia rozsła jak na drożdżach w brzuszku,
        ale nie tak jak Kuba co miało być podstawową przyczyną porodu przez cesarskie
        cięcie. Na szczęście lekarka wiedziała jak bardzo się boję więc od razu
        wypisała w karcie ciąży że tylko cesarka. Ponieważ miałam trochę problemów z
        utrzymaniem ciąży (wiadomo Kuba latający jak tu mam leżeć przy nim cały dzień)
        miałam założony krążek (zamiast szycia) dzięki niemu mogłam normalnie
        funkcjonować. I tak przy planowej cesarce robi się go na dwa tygodnie przed
        terminem, a ponieważ moja lekarka miała wyjechać na święta, postanowiłyśmy że
        nie będziemy czekać do piątku tylko zdejmiemy krążek w poniedziałek. I jak to
        często bywa, po zdjeciu go nic się nie działosmile. Czekałam do środy, w środę
        miałam iść do szpitala. I tak właśnie zrobiłam, rano na porodówkę. Tam
        oczywiście mnie zbadano, tzn podłączono ktg i inne pierdoły. Potem zaczęło sie
        wypisywanie wszystkich dokumentów, no i miałam sobie leżeć. Ordynator
        oczywiście miał wiele obiekci co do cesarki, a sam przy pierwszym porodzie
        asystował i wtedy zabrakło mu odwagi na szybsze podjęcie decyzji. Ale coż. Na
        następny dzień zaplanowano moją operację. Rano 23 marca, przywiziono jakąś
        kobietę która miała zielone wody, więc ja spadłam na drugi plan. Byłam druga w
        kolejce, ponieważ miałam mieć znieczulenie zzo zostałam podłączona pod mnóstwo
        kroplówek, myślałam że nie przeżyję. Potem leżałam tam i czekałam, jakaś laska
        rodziła, inna krzyczała. Powiem wam ze dziwne uczucie. Leżałam tam i płakać mi
        sie chciało, położna powiedziała że mąż nie może wejść, bo to sala ogólna.
        Wogóle była dziwna, dopiero jak weszła druga wziełam ją pod włos żeby wpuściła
        męża bo on czeka, wszedł na sekundę a mnie z oczu leciały łzy. Niby wszystko
        wiedziałam jak będzie, ale wtedy przy Kubie wszystkie te zabiegi przechodziłam
        na szybko, w totalnym amoku i zwijając sie z bólu przez tą cholerną oksytocynę.
        A teraz każda igła wbijana we mnie, każda kroplówka to tak jak w filmie z
        klatką przesuwaną pomalutku. Zęby zaciskałam i nie wiedziałam co robić. Oddałam
        mu telefon i wyszedł. Potem spotkanie z anestezjologiem, i zaczeły się
        problemy, nie mógł się wbić igłą. Bolało mnie całe od pasa w dół, drętwiała
        noga. W końcu stwierdzili że robimy ogólne znieczulenie, a ja tak chciałam
        zobaczyć małą jak ją wyjmą. Ale szczęście w nieszczęsciu, Asia zachłysnęła sie
        wodami płodowymi podczas wyjmowania, przestała oddychać. Dobrze że spałam, bo
        bym nie wytrzymała tego. Teraz to wiem. Dzięki szybkiej reakcji pediatry
        wszystko skończyło sie dobrze. Asia jest cudownym zdrowym dzieckiem, choć
        pierwsze dni były koszmarem. Święta spędziłam w szpitalu, ale nie było tak źle.
        Czekałam na Asię w pokoju gdzie koleżanka cieszyła sie ze swojego maluszka, a
        ja ryczałam. Ale to na inną historię.
        Bałam sie będąc w ciąży że nie będę umiała podzielić miłości do Kuby z
        innym "kimś". Ale to przyszło samo, nawet bez mojej wiedzy. Teraz mimo czasem
        złego humory, złych dni, nie wyobrażam sobie życia bez tych małych łobuzów.
        Przepraszam jak kogoś zanudziłam
        Edyta
        • anfi74 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 08:52
          Edyta, widzę, że nie byłam odosobniona w obawach o miłość do "drugiego"
          dziecka... teraz się z nich śmieję smile)). Całuski dla Asi
          • mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:24
            No nie, mnie też wydaję się to takie dziwnesmile
            • mama_wojtusia2 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:28
              Jak sie urodziła Ala to nie wiem co czułam. Chyba, ze moja i już smile
              Życie bym oddała za tego czerwonego potworka, ale nie wiem czy to
              była miłość od pierwszego wejrzenia smile Natomiast po powrocie do
              domu Wojtek wydawał mi się taki duży, że nei wiedziałam czy go
              przytulać, bo jakoś dziwnie mi było. Nawet nie potrafię opisać o co
              mogło mi chodzić. Całe szczęście szybko minęło i mogę na zmianę
              przytulać jednego i drugiego. Dwóch jednocześnie się nie da, bo Ala
              jest zazdrosna...
              • mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:35
                Ja tak samo spojrzałam na Kubę, nie chciałam żeby przychodził od razu, bo
                bardzo się bałam że będę nie potrzebnie płakać. A w pierwszym dniu nie mogłam
                wstać, więc nie mogłabym go nawet przytulić. Jak tylko przyszedł, był dla mnie
                taki duży. Nie mogłam się napatrzyćsmile
        • mama_wojtusia2 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:23
          Nie zanudziłaś. Każda z nas ma zupełnie inną historię.
          A cesarkę opisałaś dokładnie tak jak ja to odbieram. Nie wiem czy mogłabym
          się na nią zdecydować. Chyba bym zwiała. Co innego jak trzeba, ale tak
          z własnej woli to chyba nie smile Panikara jestem!
          • mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:37
            Ja też uważam że cesarka jeżeli nie trzeba to na prawdę nie wiem po co.....nie
            rozumiem kobiet które chcą ją bo sie boją naturalnego porodu. Choć ja na prawdę
            też myślałam ze to lepsze. Wcale nie. To zawsze jest operacja.
            Edyta
            • nikakuba Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:42
              Ja miałam cesarke ze względów zdrowotnych (jestem ślepa jak kret) i bardzo
              sobie chwale. Na pewno lepiej byłoby by rodzić naturalnie ale nie było mowy w
              moim przypadku. Miałam ten komfort że wiedziałam dokładnie kiedy zobacze mojego
              Smyka i bardzo szybko doszłam do siebie i na prawde niewiele bolała rana.
              • mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:54
                Pewnie że tak nikakuba, czasem sie nie da inaczej. Ja też miałam niby ze
                względów zdrowotnych, przy kubie byłam cięta na szybko, więc podłużnie, teraz
                było za duże ryzyko że mogę popękać przy naturalnym porodzie. Ja sie cieszę że
                miałam teraz cesarkę a nie bezsensowną akcję porodową jak za pierwszym razem. W
                żadnym wypadku nie mówię że rana bolała, właściwie wstałam na drugi dzień i
                latałam, nie chciałam żadnych wspomagaczy, nie brałam nawet środków
                przeciwbólowych. Ale chodziło mi tylko o podejscie psychologiczne jeżeli można
                tak powiedziećsmile. Ja jestem panikara pierwsza klasa, a to całe
                przygotowanie.....Ale nie ma tego złegosmile
                Edyta
            • mama_wojtusia2 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:54
              Moja panika jest tak wielka, że nawet jakby to miało być lepsze
              to nie!!!!
              smile
              • mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 10:03
                Marzenko czasem się nie da inaczej, czego nikomu nie życzę. Ale zdecydowanie
                wolę na szybkosmile bez przygotowań - nawet psychicznych.
                • mamkube Agaluba... 23.03.06, 10:04
                  Ty pilnuj kochana tego 2500 posta, bo dobijamy do ostatniej 100 i znowu z
                  rozpędu ja na niego wlezęsmile
                  • magda9945 Życzenia 23.03.06, 11:08
                    Najlepsze życzenia dla dziiejszych roczniaków.Rośnijcie zdrowo i dajcie popalić
                    od czasu do czasu rodzicom.
                    Spacerówek jest mnustwo,ja narazie jeżdrzę wielką bryką bo jest wygodna na
                    zimę,ale jak sie zrobi ciepło coś kupie.Ten,który mi się podoba jest dość duzy,a
                    ja chciałam taki mały może parasolkę.Jak będę kupować to wtedy podejmę
                    ostateczną decyzję.
                    Muszę kończyć bo mojej terrorystce nie podoba sie ,że piszesmile))
      • anfi74 Re: 23 marca.... 23.03.06, 08:49
        Lulu, Asiu, zyczymy Wam cudownych chwil, szalonych zabaw z braciszkami i wiele
        miłości, całuski od Bartusia.

        Przesyłamy też spóźnione życzenia dla Louisa, Emilki, Sandry i Matiego, niech
        Wam zawsze słonko świeci smile.

        ps:
        Grochalcia łobuzie - pojawiasz się i znikasz bez uprzedzenia, nieładnie, bo się
        zawsze martwimy
      • mama_wojtusia2 Re: 23 marca.... 23.03.06, 09:18
        Sto lat, sto lat dla małych dziewczynek!
        • mamkube Re: 23 marca.... 23.03.06, 09:25
          My bardzo dziękujemysmile. A Ania ma mężulka przy sobie to i czasu pewnie brak na
          pisanie, ale nadrobi biednasmile
      • nikakuba Re: 23 marca.... 23.03.06, 09:33
        Moc całusków i uścisków
        Kubuś i Dominika
      • nikakuba Wózki spacerówki 23.03.06, 09:38
        dzięki za różne info o wózkach, w końcu będe musiała podjąć jakąś decyzje - oj
        będzie cięko tyle fajnych wózków, chyba poprosze Kuba o pomoc.

        A u nas choróbsko, tata przyniosł kilka dni temu i teraz my z Kubusiem mamy
        chore gardała. Właśnie wróciliśmy od lekarza, dostaliśmy góre leków i będziemy
        się kurować. Na szczęscie Malutki teraz śpi więc mam chwile oddechu po prawie
        nie przespanej nocy.
        • mamkube Re: Wózki spacerówki 23.03.06, 09:48
          Moim zdaniem skoro masz duzy wózek, to kup zwykła parasolkę, ale właśnie
          powinnaś zwrócić uwagę żeby był rozkładany do spania. Nie musi być na płask,
          ale pod niewielkim kątem. I żeby plecy były z tyłu czymś twardym zrobione, a
          nie tylko materiałem, bo dziecko się krzywi. Myślę że na lato i wiosnę lekka
          spaceróweczka - parasolka jest najlepszasmileWiem ze dużo osób poleca teraz baby
          dreams.
          Wózek chcicco:
          www.allegro.pl/item91994751_wozek_chicco_ct_0_5_z_okr_na_nogi_nowy_wys_0_zl.html
          ponne xs:
          www.allegro.pl/item91470799_wozek_chicco_ponee_xs_nowy_wysylka_0_zl.html
          Polak: ja mam taki tylko ładniejszy kolorsmile
          www.polak.com.pl/bartek_bis.htm
          Ten jest jakiś fajny:
          www.allegro.pl/item91185871__wozek_parasolka_polo_coneco_wysylka_gratis_.html
          I wiele wiele innychsmile
          Edyta
      • monikadk Re: 23 marca.... 23.03.06, 11:07
        Kochane dziewczynki, Asiu i Lulu, niech Wam slonko zawsze świeci i wszystko
        układa się w życiu tak jak to sobie wymarzycie.
        Grzesio z Rodzicami przesyłają całuski.
      • marzena691 Re: 23 marca.... 23.03.06, 11:14
        najserdeczbiejsze zyczenia urodzinowe dla dzisiejszych jubilatow! Samych
        slonecznych dni i ciagle usmiechnietych buzieksmile))
        • agaluba Re: 23 marca.... 23.03.06, 13:32
          łojezu - w tym tempie to ja powinnam warować przy tym komuterze, żeby mnie ten
          2500 nie ominął - jak będzie 2490 - to dajcie znać jakbym się nie pojawiała..

          ZYCZENIA NAJ NAJ NAJLEPSZE DLA DZISIEJSZYCH JUBILATÓW!

          Pralka już jest - jest wspaniała, tylko trzeba na meża czekać w sprawie
          podłączenia sad( bo nie umiem jednej takiej sróbki wydobyć, co to bęben
          zabezpiecza... buu

          wózek mamy parasolkę - może byle jaka, ale na drobne samochodowe wycieczki jest
          super, a kolumbryna (czyli limuzyna) do lasu..

          w sprawie cesarki - ja też miałam ochotę zwiać z tego stołu... pewnie dlatego
          nic nie pamiętam, bo emocje i strach były gigantyczne..
          ale lepiej, że ją miałam, bo Krzyś dziei temu cały i zdrowy..

          zmykam, bo niania na rozmowe zaraz przychodzi...
          krzysio robi nabór..
        • agnieszka190 Re: 23 marca.... 23.03.06, 18:59
          Zdrówka, zdrówka, uśmiechu i samych słodyczy Filipek z mamusią życzy dzisiejszym
          jubilatom.
          • matea4 Re: 23 marca.... 23.03.06, 19:14
            Kiedyś myslała ze trzeba na głowę upaść zeby chcieć cesarkę. Zmieniłam zdanie.
            Dzieki Ci Boze,że lekarka prowadzaca poród dała sie na nią przekonać, bo dzięki
            temu moje małe serduszko jest zdrowe, ja w pełni sił i ominęła mnie
            rehabilitacja.Moim skromnym zdaniem każda kobieta pred porodem powinna iść na
            USH itam po dokładnych pomiarach dziecka powinna zapadać decyzja odnośnie
            porodu. Rodzię takiego klocka jat Mati to koszmar.
            • bela80 Re: 23 marca.... 23.03.06, 19:39
              oj oj to chyba całą Iławe chorubsko zaatakwało my też poziębieni tylko takmi
              szkodA TEJ WIOSENNEJ POGODY ŻE I TAK CHHODZImy na dwórek. dominik i kubuś
              wracajcie do zdrówka.


              Wszystkiego naj naj naszym małym rovczniaczkom dużo zdrówka i radości samych
              pogodnych i pełnych super pomysłów dnismile

              nie zdążyłam nadgonić zaległeych postów tylko wiem że było coś o cesarce. ja
              też miałąm cesarke nie planowaną w ostatniej chwili robioną i całe szczęście bo
              maluszek urodził się zdrowiutki bez komplikacji a tak to było ciężko. mnie
              brzuszek bolał co prawda wstałam po 12 godzinach ale miałam potworny kaszel i
              przez to mnie bolało

              pozdrowionka i ide się kurować do moich chłopaków. u nas tylko pies zdrowy.

              buziaki dla wszystkich jubilatków
      • magdar-g dla Asieńki i Luluni - 100 lat!!! 23.03.06, 22:16
        najserdeczniejsze serdeczności
        śle Nadusia i jej mamusia
        • annka12 Re: dla Asieńki i Luluni - 100 lat!!! 23.03.06, 22:21
          Dziekujemy za mnostwo zyczen i rowniez mamy zyczenia dla naszej rowiesnicy Asi
          duzo zdowka i radosci i usmiechow na nastepny rok Ja do tylu jestem z postami
          bo dzisiaj wieczorem wrocilismy z Warszawy i jeszcze nie doczytalam sie Moje
          porodowe historie tez troche pozniej opisze
          Pozdrawaim serdecznie i caluje
          Annka Z Lulu
          • mamkube Znowu nowu dzień:) 24.03.06, 07:51
            Jak zawsze witam o porankusmile. Ania wreszcie wróciłaś do życia forumowego.
            A dziś urodzinki kolejnej Asi od Magdek2, która nas coś ostanio chyba
            zaniedbuje....
            No a Asia wreszcie dziś poszła na szczepienie, z tatusiem. Ja robię śniadanko.
            Będę wiedziała ile ważysmile
            Pozdrawiam cieplutko (u nas z rana jest prawie -10 stopni - szok)
            Edyta
            • monikadk Re: Znowu nowu dzień:) 24.03.06, 09:15
              no to ja druga.

              Asieńko, przyjmij od nas moc buziaczków i życzenia spełnienia wszystkiiego o
              czym tylko pomarzysz.

              A ja od wczoraj mam u siebie Mamę. Nawiozła pyszności z Polski a ta paskudna
              Irlandia przywitała ją deszczzem.
              Ja z Grzeskiem to chyba założę sklep z zabawkami. Wczoraj w kiosku kobieta dala
              mu ajkiś pistolet, potem pani w autobusie wyciągnęła z torby miska którego
              właśnie kupiła i też mu dała. Jak tak jeszcze trochę bym pojeździła to bym
              wróciła z całą torbą zazbaweksmile)
              Monika
              • oliwia.x Re: Znowu nowu dzień:) 24.03.06, 09:24
                a ja korzystam z okazji ze nie ma szefa i pisze do was bo u siebie nie mam
                internetu w kompie wiec pisze od niegosmile. w domu mam tyle zajec, ale zawsze
                staram sie czytac na biezaco wasze posty. paulinka strasznie marudna chyba
                wychodza nastepne zabki.tak wiec skaldam najserdeczniesze zyczenia naszym
                dzsiejszym roczniakom (i tym zaleglym ktorych przeoczylam rowniez)
              • oliwia.x mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 09:41
                ja mialam planowana cesarke ze wzgledu na oczy bo mialam laserowa korekcje
                wzroku(mialam w sumei do wybory i wolalam cesarke). paulinka miala urodzic sie
                26 marca ale z usg wychodzilo ze pozniej wiec cesarke zrobili mi 31 marca.
                szlam do szpitala nic mnie nie bolalo ale panicznie sie balam i chyba wtedy to
                wolalm jednak rodzic naturalnie ale nic sie juz nie dalo zrobic. sam zabieg byl
                ok nic nie bolalo mialam piekna coreczke. potem zaczely sie schody. gdy tak
                sobie lezalam po tej cesrace jaks godzinke po zaczelam sprawdzac czy czuje juz
                nogi i wlozylam reke pod koldre gdy wyciagnelam doznalam szkou okazalo sie ze
                dostala krwotoku ale nic nie czylam bo bylam znieczulona.jak bym sama tego nie
                odkryla po prostubym zasnela i umarla potem juz bylo tylko gorzej spadlo mi
                cisnienie ledwo wyczuwalny puls mialam ciagle zastrzyki lekarz przychodzil co
                15 minut i mierzyl cisinienie na brzuchu miala polozony oklad z lodu dzicka nie
                dali mi od razu tak naprawde to paulinke przynosil maz bo ja bylam
                unieruchomiona. miala przetaczane trzy jednostki krwi i prze 4 dni nic nie
                mogla jesc. wychodzac ze szpitala schudlam od razu 16 kilo. dodam tylko ze
                lekarz byl oplacony i byl to moj gin. na pytanie czemu mi sie tak stalo
                powiedzial zdarza sie. tak wiec mam uraz do rodzenia, a przeciez nawet przez
                minutke nic mnie nie bolaloi chociaz chcialabym miec drugie dziecko tak
                starsznie sie boje porodu i tego ze znowu mi sie to przydarzy ze nawet nie wiem
                jak to wyrazic.jak juz wyszlm ze szpitala w sumie szybko bo po 5 dniach to
                szybko wrocilam do normy. pisze to wszytssko ku przestrodze ze nie ma co
                kombinowac z cesarkami tak naprawde to zawsze jest operacja i moga pojawic sie
                komplikacje pozdrawiam
                • mama_wojtusia2 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 10:20
                  Drugim razem wcale tak nie musi być.
                  Koleżanka miała dwie cesarki i zero komplikacji. Pierwsza cesarka
                  była, bo za długo nie miała rozwarcia a wody odeszły dzień wcześniej.
                  Drugą miała na życzenie. Narzekała tylko, że niestety za drugim razem ją
                  bolało. I teraz jakby miała mieć trzecie dziecko to już nie ma
                  pomysłu jak je urodzić smile
                  Oliwia ma rację, że to jest operacja. Ale teraz w szpitalu leży znajoma. termin
                  ma na początek kwietnia, ale jest w szpitalu z powodu wysokiego ciśnienia.
                  Mówią jej, że to grozi jej życiu a maluszek - dziewczynka już nie rośnie
                  przez to ciśnienie. I najlepiej jest urodzić. Więc od poniedziałku
                  róznymi sposobami wywołują poród. Ciekawe po co. W tym wypadku lepiej
                  i bezpieczniej jest zrobic cesarkę. Nawet ja panikara bym wolała.
                  • mamkube Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 10:54
                    Marzenko tak myslę że właśnie przy wysokim ciśnieniu to nie ma na co czekać, od
                    razu cesarka. to jest jakieś chore, ja też pod koniec ciąży zaczynałam mieć
                    zatrucie ciążowe, przez to dziecko może (ale nie musi oczywiście) urodzić się
                    niedotlenione, a to już konsekwencje na całe zycie.
                    Jak każdy poród nawet przez cesrakę ma zawsze swoje plusy i minusy. Zawsze mgą
                    być jakieś komlikacje, przy Kubie bardziej cierpiałam, bo psychicznie. Bolało,
                    ale mnie to jakoś wszystko było jedno. Przy Asi samo przygotowanie mnie
                    zabijało, a potem komplikacje właśnie z tym możliwym niedotlenieniem. Ale
                    zdrowotnie, na ciele doszłam szybko do siebie. Latałam po oddziale, bez
                    znieczulenia co było szokiem dla dziewczyn po cesarce. Ja po prostu chciałam
                    chodzić do asi do inkubatorka, inaczej bym jej nie widziała.
                    Naturalny tez może mieć dziwne konsekwencję, moja koleżanka rodziła na siłę,
                    lekarz kładł się na niej, w końcu urodziła. Mała była posiniaczona, poobijana.
                    A ona sama popękaną macicę, ona sie cieszy że urodziła naturalnie a nie miała
                    cesarki. A ja myslę że czasem na prawdę nie ma nic na siłę. Teraz przy drugim
                    dziecku może mieć poważne problemy, teraz lekarka jej o tym mówi. Tylko czemu
                    wtedy o tym nie mysleli. Niestey my chcemy wierzyć lekarzom, po to w sumie
                    chodzę prywatnie, wybieram tak zeby być zadowoloną i ufną temu komuś, a oni nie
                    zawsze nawet za duże pieniądze nie potrafią dotrzymać naszego zaufania, czasem
                    są różne komplikacje a wtedy łatwo o błędy, i złe decyzje. Ja miałam dwa
                    problemowe pod tym względem porody, oba skończyły sie dobrez, dzieci zdrowe i
                    radosne. I tym się cieszę. Nie chcę szukać już błędów lekarki, chcę wierzyć że
                    to wszystko to przypadek. Trzeciego dziecka nie planuję, więc narazie nie
                    szukam kolejnego "dobrego" ginekologa.
                    Każda z nas wie na pewno co jest lepsze w daym momencie życia dla niej i
                    dziecka, czy lepiej cesarka na życzenia czy rodzić na siłe naturą, czasem
                    cesarka jest bardziej "naturalna", a czasem jest konsekwencją nie przemyslanych
                    obaw kobiety i lekarza. Moim tylko zdaniem, powinno sie rozamwiać z lekarzem
                    prowadzącym i o tym i tym, zeby kobieta była przytowana że tak może być. Że nie
                    jest to nic złego, gorszego. Ja czasem rozmawiam z koleżankami, pytają jak
                    urodziłam a ja ze miałam cesarkę, a one a to ty nic nie wiesz......bez
                    komenatrza.
                    Edyta
                    • matea4 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 12:45
                      Tak jak juz pisałam u nas cesarka była wybawieniem. Z Dominikiem też kładziono
                      mi sie na brzuch i lekarz i położna. Przy porodzie z Matim też miałam juz
                      popękaną macicę więc naprawde róznie mogło sie to skończyć.
                      • iwonaw.1970 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 15:18
                        Ja też panicznie bałam sie naturalnego porodu, ale przez głowę mi nie przeszło,
                        że będę miała cc. Tak jak pisała matea, cc było dla mnie i mojej Katii
                        wybawieniem. Cud Boży, że urodziła sie zdrowa. Nie wiem dlaczego lekarze tak
                        długo zwlekali. Po 12 godzinach na porodówce (i12 godzinach bólu wcześniej) z
                        takimi komplikacjami czekali, że sama urodzę. Katia ważyła 4450 i mierzyła 59
                        cm, duża była... Nelli też miałam rodzić naturalnie, ale jak juz pisałam lekarz
                        nie chciciał powtórzyć sytuacji z przed 5 lat i zdecydował o cc.

                        Za chwilę przyjadą do mnie rodzice. Byli u nas w zeszłym roku na święta. Mąż
                        wyjechał do Londynu, na wycieczkę - taki prezent od firmy za pracowitość. Taki z
                        niego pracuś....

                        Katia w domu z zapaleniem ucha, ale zachowuje się tak jakby nigdy nie była chora.
                        pozdrawiam
                    • mama_wojtusia2 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 18:04
                      A moja koleżanka ta po dwóch cesarkach mówi, że "od dołu" ciągle
                      wygląda jakby dzieci nie rodziła smile
                      Szkoda, że u nas nie jest tak łatwo chodzić do lekarza z którym się
                      później rodzi. W wielu przypadkach byłoby pewnie prościej np. w rodzeniu
                      naturalnym na siłę... W ciąży z Alą wiedziałam, że z własnej woli nie
                      zdecyduję sie na cesarkę. Urodziłam Wojtka w wielkich bólach (dosłownie)
                      i jakoś przeżyłam. Natomiast wiedziałam, że jakby jednak z jakiś powodów
                      cesarka byłaby lepsza to się bym zgodziła bez dyskusji. Musiałabym
                      tylko schowac gdzies tę swoją panikę smile
                      A mój strach nie dotyczy tylko cesarek, ale wszelkich operacji wogóle.
                      Same przygotowywania - wkłuwanie igiel i zapachy by mnie dobiły. Na
                      izbie przyjęć musieliby mnie zdzielić garnkiem w łeb a potem niech
                      robią co chcą wink A najlepsze w tym wszystkim jest to, że wcale mnie nie
                      przeraża ból "po" ale strach "przed" smile I coś mi się wydaje, że nie
                      jestem tu sama smile)
                      Ale nas wzięło na gadki o cesarkach smile
                      • mamkube Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 20:34
                        Nie jesteś sama Marzenasmile
                        • anna7777 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 20:53
                          ja rodzilam w bolach krzyzowych,w ktore nikt nie chcial wierzyc,bo maszyna nie
                          pokazywala zadnych skurczy.Jesli ktos mial takie bole to wie o czym mowie.Po
                          przyjezdzie do szpitala chciano mnie odeslac do domu,bo"na porod sie jeszcze nie
                          zapowiada",a ze dziecko mialo wysokie tetno,ja kilka razy wymiotowalam,dostalam
                          wysokiej goraczki,to jeszcze czekali az to minie i ...do domu powiedzieli,a ja
                          umieralam z bolu
                          na szczescie na lozku,na ktorym lezalam zaczely odchodzic wody,pozniej dostalam
                          znieczulenie(dzialalo tylko 3 godz.),rozwarcie b.szybko zaczelo
                          postepowac,mialam szybko urodzic,wrocil bol,nie czulam parcia,w koncu pomogli
                          Julce wydostac sie na swiat przy pomocy vaccum,duzo by jeszcze opisywac,ale
                          gdybym w przyszlosci miala wybor,powtorke tego porodu czy cesarke,wybralabym to
                          pierwsze
                          nie wiem dlaczego nie polozyli mi dziecka na brzuchu zaraz po urodzeniu,nie
                          kazali przystawic do piersi,dopiero wieczorem,jak przyszla 2 zmiana(Julka ur.
                          sie o 11 rano)jak darla sie z glodu pielegniarka kazala nakarmic,ja wtedy nie
                          myslalam,bylam jeszcze niekumata po porodzie,ale wlasnie dlatego,ze tak
                          pozno,mialam na poczatku problemy z nauczeniem ssania malej
                          dopiero po roku zdalam sobie z tego wszystkiego sparawe, i mam zal do nich
                          a cesarki bym sie bala jeszcze bardziej....
            • mamkube asia była na szczepieniu 24.03.06, 10:58
              i tu kolejne chocki klocki w przychodni, musiałam iść po raz drugi, bo mężą
              zbajerowały pielęgniarki i nie zrobiły szczepienia, bez komantarza.
              Asia waży tylko 9740g, powiem szczerze ze myślałam że dużow wiecęj. Nie wiem
              czy to dobrze. Jak to u was wygląda?
              Edyta
              • mamkube Anfi!!!!! 24.03.06, 11:09
                Założ kochana nowy wątek dla nas marcepanów, z tymi swoimi pięknymi
                podsumowankami, bo zbliżamy sie do końcasmile
                • anfi74 Re: Anfi!!!!! 24.03.06, 23:15
                  Melduję posłusznie, ze już się robi... nawet zakupy nie rozpakowane smile

                  Zaraz trochę namieszam...

                  A w międzyczasie... Bartuś nadal nie mówi mama, zwraca się do mnie DA, DA,
                  DAAA, co znaczy: matka cycusia! I naprawdę przestaje dadać, kiedy mu dam, a do
                  tego czasu dada niestrudzenie.
                  W związku z niemówieniem mama, zaczęłam się zastanawiać, czy z inteligencją
                  mojego synka wszystko ok. Chyba tak, bo czasem coś mądrze zrobi... Kiedy po
                  kapieli i wydadanym karmieniu nie ma ochoty spać, ubieram mu kamizelkę na
                  piżamkę i idziemy pobawić się jeszcze do siostry. Ostatnio po zjedzeniu, zwiał
                  z łóżka, skierował się do komody, wypatroszył dwie szuflady, kiedy natrafił na
                  kamizelkę, złapał ją i poraczkował z nia pod drzwi, waleniem oznajmił, że chce
                  wyjść... to poszliśmy smile
                  • mama_wojtusia2 Re: Anfi!!!!! 25.03.06, 09:45
                    spryciulka z Bartusia smile
                    Ale tez nie mówi mama. Za to mówi DAJ. Czasem DA. DA mówi wtedy jak
                    czegoś chce tylko troszkę. Ale jak chce bardzo to jest DAJ. Czasem powie
                    do taty TATA, ale ciągle mi się wydaje, że to raczej z przypadku wink
                    Mówi jeszcze BAM.
              • mama_wojtusia2 Re: asia była na szczepieniu 24.03.06, 18:06
                Dane z dzisiaj 19 kilo plus zapalenie uszu sad((
                • mamkube Re: asia była na szczepieniu 24.03.06, 19:41
                  Marzena nie zartujsmile 19kg???? Ala tyle waży? Mój Kuba tyle ważysmileChyba Asia to
                  przy niej kruszynka
                • mama_wojtusia2 Re: asia była na szczepieniu 25.03.06, 09:46
                  O w mordę!!! Ale namieszałam. Chciałam napisać 10 kilo smile
                  19 to nawet Wojtek nie waży smile
    • anna7777 Co jedza Wasze Maluszki? 23.03.06, 20:17
      Moja Julcia juz prawie wszystko,podaje jej wolowine,mieso z
      indyka,kurczaka,cale jajka,raz na jakis czas budyn na mleku,slodzony
      fruktoza,ryby,wczoraj dostala kasze gryczana do wolowinki,duzo
      warzyw,m.in.brokuly,kalafior,zielona fasolke(chyba tak sie mowi na to),korzen
      pietruszki,seler naciowy
      i wiekszosc owocow:mango,kiwi,banany,jablka,gruszki,czasami do budyniu truskawke
      starta
      bardzo lubi kanapeczki z bulka,czasami ciemny chleb,zolty ser(nie przepada,bialy
      wypluwa,chyba ze ja jem,wtedy nic jej nie przeszkadza,tez musi miec to
      samo),lubi szynke,ale staram sie nie za czesto

      Co dajecie swoim maluchon,moze warto sie powymieniac pomyslami?
    • anna7777 i jeszcze zyczenia 23.03.06, 20:19
      dolaczamy zyczenia dla wszystkich Marcowych Roczniakow,usmiechnietych buziek
      przez cale zyciesmile)
      • iwonaw.1970 Re: i jeszcze zyczenia 23.03.06, 21:33
        I my również dołączamy sie do zyczeń. Samych słodkich dni, bez deszczu, mrozu w
        sercach.

        A co do cc, to miałam 2. Za pierwszym razem, po 24 godzinach męczarni z
        zielonymi wodami, brakiem tętna , wysoką temperaturą i brakiem odpowiedniego
        rozwarcia w końcu lekarze zdecydowali, że nalezy mi się cc. Teraz to chyba cały
        szpital wiedział jakie przygody miałam 5 lat wrześniej. Mój mąż nie omieszkał
        powiedzieć o tym nawet salowej... Tak więc z Nelli męczyłam się tylko 8 godzin,
        również bez rozwarcia. Mój lekarz nie czekał tak długo. Zdecydował o cc i jestem
        mu za to bardzo wdzięczna.
        Po pierwszej cc od razu czułam się świetnie, a przy drugiej fatalnie. Nie mogłam
        leżeć, stać , zginać się. Sączyło mi sie jakieś świństwo z rany. Długo
        dochodziłam do siebie, ale to było dawno temu....
        • mama_wojtusia2 Re: i jeszcze zyczenia 24.03.06, 10:22
          Sto lat dla Asi od magdek2.
    • mamkube zlot ... i lista 24.03.06, 12:00
      Dziewczynki kochane napiszcie kto jeszcze nie napisał kogo mam dopisać do listy
      na zjazd, narazie mamy 41 osób w tym 17 dziecismile. Chyba będzie fajniesmile
      Czekam do wieczorka, a potem chcę zrobić małe podsumowanie i jutro robimy
      głosowanie.
      Edyta
      • mama_wojtusia2 Re: zlot ... i lista 24.03.06, 18:07
        oooo, dużo nas! Fajnie smile
        • luxfera1 Re: zlot ... i lista i zyczenia 24.03.06, 21:05
          zalegle i obecne cmok cmok dla jubilatów

          marzenko Ala wazy 19 kg?no nie zartuj..moja bida wazy 9700 w butach i kurtcesad
          • anna7777 Re: zlot ... i lista i zyczenia 24.03.06, 21:17
            Marzence sie chyba 1 wcisnela,bo Ala na zdjeciach nie wyglada na duza dziewczynkesmile
            • matea4 Re: zlot ... i lista i zyczenia 24.03.06, 22:15
              Myślałam że Mati z 13 kg to duzy chłopak jest.

              A my mamy jutro pzryjęcie urodzinowe. Cały dzień spędziłam w kuchni.
              Zapowiedziało sie 15 osób.
              Pa,pa
              • anfi74 Życzenia dla Asi :) 24.03.06, 23:02
                Asiu, rośnij zdrowo i beztrosko, niech Ci towarzyszy uśmiech w każdej chwili,
                buziaki od Bartusia
          • mama_wojtusia2 Nie 19 tylko 10 kilo :-) 25.03.06, 09:52
            Tak to jest jak się nie czyta tego co się napisało...
            A z powodu zapalenia uszu jutrzejsza impreza roczkowa odwołana.
            Nikt by nie przyszedł sad((
      • mamkube ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) TERMIN 26.03.06, 09:56
        Ponieważ zamknęłam już listę, tzn jeżeli ktoś będzie chciał jeszcze się zapisać
        to oczywiście zawsze może ale teraz czysto teoretycznie chciałabym zrobić
        pierwsze głosowanie:
        Po pierwsze musimy uzgodnić termin i tak, te terminy pojawiały sie w
        zgłoszeniach:
        1. weekend majowy tj mamy do dyspozycji dni od w sumie 28 kwietnia (piątek) do
        4 maja (czwartek - już dzień niby pracujący) lub nawet do 7 maja (niedziela)
        2. czerwiec (może najlepszy termin wtedy to z tym długim weekendem - 9-18
        czerwiec)
        3. lipiec (żadnych konkretnych dat)
        4. sierpień ( i tu ustalimy czy pierwsza czy druga połowa czy ten długi weekend)
        • mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) Miejsce 26.03.06, 09:58
          I tu mamy parę miejsc do dyspozycji:
          1. morze (północna Polska)
          2. środkowa Polska
          3.południowa Polska
          4. Mazury
        • mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 26.03.06, 10:05
          I tak kochane proszę o przesłanie mailem waszych opinii, tzn który numerek z
          terminem i miejscem wam odpowiada najbardziej. Nie piszcie tu bo naśmiecimy
          bardzo a mnie łatwiej to kontrolować mailem. Proszę o zabranie głosu wszystkie
          dziweczyny które zgłosiły chęć udziału w zlocie, ja wiem że wypadnie czasem coś
          i mimo ustaleń ktoś może wypaść, ale tu chodzi tylko o to żeby każda z nas
          miała prawo głosusmile. Poniżej zamieszczam listę osób które zgłosiły się:
          Małgosia (matea)
          Marzena (mama_wojtusia2)
          Marta (margalin)
          Agnieszka (agaluba)
          Edyta (mamkube)
          Ania (anfi)
          Marzena (marzena691)
          Magda (magdar-g)
          Ania (annka12)
          Beata (bela80)
          Dominika (nikakuba)
          Monika (Monikwodnik)
          edi77 (napisz swoje imiesmile)
          W takim razie czekam, jak wybierzemy mnie wiece termin i w której częśći Polski
          wówczas ustalimy konkretne dni.
          Czekam na maila
          Edyta
          • agaluba czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:01
            czy mi się zegar w komputerze przestawił?? o co tu chodzi - nie mogę się
            jakiejś godzinki doliczyć!!
            • anfi74 Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:07
              O tak i ja się cieszę, bo wstaję o 6, nie o 5!
              • agaluba Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:41
                no nie chcę Cie zmartwić, ale jeśli ta zmiana czasu jednak nastąpiła, to raczej
                w tym niepozytywnym kierunku - znaczy śpimy krócej... czyli krzyś miał racje
                jak narobił rabanu o 6, a my racji nie mieliśmy zakłądając sobie poduszki na
                głowy... zegar biologiczny naszego dziecka jest niezawodny... o drugie
                śniadanie też się biedaczek musiał dopominac, bo niemądrzy rodzice wmawiali mu,
                że jeszcze nie, jeszcze godzinka... ech, ale za to wieczorem będzie dłużej
                jasno..
                • mamkube Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:48
                  Tak tylko czy oby to nie spowoduje że będą dłuzej szalećsmile))
                  A my jedziemy chyba do Krakowa, pogoda sie zrobiła, trzeba to wykorzystaćsmile
                  Pozdrowionka ze słonecznego śląskasmile
                  Edyta
                • mamkube jeszcze 45 postów na moje wyliczenia... 26.03.06, 11:49
                  ja pewnie dopiero wieczorkiem się odezwę więc liczcie dziewczynki cobym znowu
                  rabanu nie narobiła
                • mamkube Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:49
                  A ja sie przyznam że gdybym nie włączyła rano kompa to też bym nie wiedziałasmile
                • anfi74 Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 12:26
                  No tak zegar biologiczny jest nie do oszukania, Bartuś wstawał ok.5. Teraz
                  wstaje tak samo ale godzina szósta brzmi znacznie lepiej niż piąta smile.
          • mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 11:21
            Dziweczynki, zrobiłam już podsumowanie. Nie wszystkie wysłałyście zgloszenia
            ale zrobiłam z tych wcześniejszych maili. I tak na pewno będzie to morze i
            połowa sierpnia, to najbardziej się powtarza. Myslę że terminy to od 11-12
            sierpnia do 19-20 wchodzą w grę. Z tego co sie zorientowałam to wszystkie
            wolicie żeby był to ten początek długiego weekendu, więc myślę że może 12-15
            sierpien, chyba że bedziemy mogły go sobie przedłużyćsmile
            No morzesmile to mijesce które pasuje większośći.
            Teraz kochane myslę ze mysimy dać popis agalubiesmile. A jak któraś z was ma
            jakieś fajne mijesce do zorganizowania tego typu imprezki to piszcie wybierzemy
            coś i czas załawiać formalności. Aga napisz jak ty to wszystko widzisz w
            kwestii organizacyjnej, jak to rozwiążemy, głównie płatności i wszystkie
            koszty. Wiadomo że przy jakiejkolwiek rezerwacji trzeba coś wpłacić????
            Pozdrawiam
            Edyta
            • bela80 Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 11:39
              mi też te terminy pasują a morze tym bardziej bo mamy wmiare blisko

              A ja właśnie oglądałam mame naszego Krzysia łobuziaka WRAZ potomkiem w tvn
              style
              Agnieszko całkiem inaczej wyobrażałam sobie ciebie. Super wyszliście gratuluje
              Pozdrawiam PA
              • mama_wojtusia2 Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 11:52
                Mamkube - ja nie wysłałam, bo nie zdążyłam.... No ale mi sierpień pasuje.
                Morze tez może być. Poniewaz znowu planujemy się urwać gdzieś sami bez dzieci,
                to nie wykluczone, że my nad tym morzem zostaniemy parę dni dłużej z dziećmi.
                Trzeba Wojtusiowi zrobić wakacje, bo okropnie żal mi było jak oglądał
                nasze zdjęcia z Rodos i mówił, że on tez chciał tam być sad((((

                Bela - nie wiem jak sobie wyobrażasz Agę, ale chyba spodziewałaś się
                kogoś bardziej "poważnego" z wyglądu. A tu wyskoczyła taka małolata smile
                No a Krzyś to przystojniak!
                • agaluba Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 12:09
                  ha, ha - ja też zapomniałam zagłosować.. my tez morze i połowa sierpnia smile)

                  a w kwestiach organizacyjnych - to rozejrze sie w ośrodkach, przygotuję
                  kosztorys i harmonogram i poszperam po sponsorach.. zapewne zacznę to robic od
                  przyszłego tygodnia, bo jak już wiecie - w tym tygodniu romanuje wyłącznie z
                  dmowskim i giertysiem, niestety - a serce i dusza sie wyrywa do innych działań,
                  ale czasem trzeba się poswięcić..w tym wypadku dla myśli narodowej..

                  łojezu - ale mnie wymalowali.. jak to widać, mnie się nie podobało, ale
                  dziekuję!! krzysiowi się podobało i on całkiem nieźle, mama paskuda straszna,
                  od jutra na siłownię koniecznie i koniec z ciasteczkami, koniec, to gorsze niz
                  lustro!!
                  no prosze znowu jestem zmotywowana do ćwiczeń, ciekawe na jak długo.. bo po
                  ostatnich zapowiedziach jak wiadomo nie ćwiczyłam...i duuużo jadłam...

                  dzieki za rady nianiowe - no to podziekuje dotychczasowej opiekunce. jakos to
                  będzie, choc boję się jak choroba..ech, a wydawałoby sie, ze to dosyc prosta
                  sprawa. bo tak w ogóle to ja mam miętkie srce i kompletnie tez nie wiem, jak to
                  tej niani powiedziec..

                  zmykam do klanu giertychów..
                • mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 15:22
                  Nic sie nie stało Marzenko, po prostu pierwsze odpowedzi na to moje głosowanie
                  były takie same jak wysłane wcześniej stwierdziałam że to nie ma sensu,
                  podsumowałam wszystko i wyszło tak, mam nadzieję że wszystkim będzie
                  pasowałosmile. A co do Rodos....to jesteście rzeczywiście draniesmile. Ja tam
                  wszędzie te moje łobuzy zabieram, no może tylko czasem do kina idziemy
                  sami ...hehe. Ja też się cieszę w sumie z tego terminu, bo też pojedziemy nad
                  morze to akuratsmile
                  Pozdrowionka
                  Edyta
                  (nie jedna już na forum....hehe edi co niesmile
            • mama_wojtusia2 A może 19-20 sierpnia?.... 27.03.06, 13:21
              Bo tatuś ma jakiś wyścig w Czechach....
              A Socka i Grochalcia to kiedy się umawiają nad morze i gdzie?
              Halo, kobietki przyznawać się smile
              • mamkube Re: A może 19-20 sierpnia?.... 27.03.06, 15:24
                dla mnie to bez różnicy.....zresztą miejsce teżsmile. Byle kasy starczyło...hehe.
                Myślę że wszystkie musimy uzgodnić konkretny termin i tyle. Dziewczynki
                wypowiadajcie sie
            • mama_wojtusia2 Miejsce 27.03.06, 13:35
              Jeżeli chodzi o najlepszą plaże dla małych łobuzów to Hel. Tam jest
              bardzo szeroka plaża i w związku z tym jest miejsce gdzie można
              się spokojnie rozłożyć. My tam zawsze spaliśmy w willi Leon. Drogo, ale
              w godziwych warunkach smile Jedna plaża znajduje się w zasięgu małych
              nóżek. Stamtąd jest widok na zatokę. Do drugiej plaży na widokiem na
              pełne morze trzeba dojechać wózkiem (starszaczki rowerkiem).
              Miejscowości typu Łeba chyba trzeba sobie darować, bo tam tez jest
              drogo i bardzo tłoczno sad
              Z Helu można popłynąć wodolotem do Gdańska czy Gdyni... Kurcze, zawsze mi się
              troszkę mylą te miasta smile Tam można zjeśc obiadek, popić małym piwkiem
              (tatusiowie dwoma większymi), cyknąć parę fotek i wrócić na Hel. To jest
              opcja oczywiście. Jakoś nic innego mi do głowy nie przychodzi...
              PS. Posprzątałam pokój Wojtka. Odkopałam łóżko i parę innych dawno niewidzinych
              sprzętów małego przedszkolaka wink
              • mamkube Re: Miejsce 27.03.06, 15:31
                Ja byłam nie daleko, w Karwii, też polecamsmile. A na Helu byliśmy płyneliśmy
                statkiem z Gdańska na Hel. Gdynia bardziej portowasmile, a w Gdańsku
                śliczny "rynek" no i Neptun. Chyba się nie pomyliłam......smileŁebę zaliczyłam jak
                Kuba miał 1,5 roku, nigdy więcej.....W Karwii też plaża szeroka, i czysta.
                Jakieś inne propozycje???
    • anfi74 **********Lista Narodzin********** cz. I 24.03.06, 23:17
      1) Wanna1999 - termin 1 marzec - 5 lutego urodziła się Amelka -
      2630 g i 51 cm
      2) Pasmal - termin 9 marzec - 11 lutego urodziła się Klara -
      2900 g i 51 cm
      3) Zielona_borowka - termin 2 marzec - 17 lutego urodziła się Julia -
      3700 g i 56 cm
      4) Ullaaa1 - termin 3 marzec - 22 lutego urodziła się Oleńka -
      3650 g i 57 cm
      5) Dorina1 - termin 9-12 marzec - 22 lutego urodził się Mateuszek -
      2950 g i 53 cm
      6) Aska1972 - termin 3 marzec - 23 lutego urodziła się Helenka -
      3450 g i 55 cm
      7) Aniołek78 - termin 2 marzec - 24 lutego urodził się Adrianek -
      3750 g i 54 cm
      8) Amania - termin 22-23 marzec - 24 lutego urodziła się Matylda -
      2780 g i ?
      9) borówka78 - termin 8 marzec - 24 lutego urodził się
      Marcinek
      3250 g i 52 cm
      10) Nikakuba - ? - 25 lutego urodził się
      Kubuś
      11) Honda1998 - termin 4 marzec - 27 lutego urodził się Tomasz -
      3510 g i 56 cm
      12) Sula_i_komary - termin 10 marzec - 27 lutego urodzili się:
      Jaś - 2830 g i 52 cm oraz
      Wojtuś - 3310 g i 54 cm
      13) Karolcia77 - termin 7 marzec - 1 marca urodził się Pawełek -
      3080 g i 52 cm
      14) Ka-ja – termin ? – 1 marca urodził się Kamilek
      ??
      15) Anfi74 - termin 12 marzec - 2 marca urodził się
      Bartuś
      3970 g i 55 cm
      16) Agatha61 - termin 22 marzec - 2 marca urodziła się Majka -
      2750 g i ?
      17) Hannamay - termin ? - 3 marca urodziła się
      Alexandra
      3700 g i ?
      18) Ineta - termin 26 marzec - 4 marca urodził się Mateusz -
      ?
      19) Bela80 - termin 28 luty - 4 marca urodził się
      Patryczek
      4000 g i 57 cm
      20) iamkate – termin 22 luty – 4 marca urodził się
      Maksym
      3700 g i 55 cm
      21) Mardamek – termin? – 5 marca urodził się „synek”
      3800 g i 58 cm
      22) Kamea18 - termin 7 marzec - 6 marca urodził się Krzyś -
      3600 g i 55 cm
      23) Amelia124 - termin 16 marzec - 6 marca urodził się synek (?) -
      3600 g i 58 cm
      24) Est3 - termin 9 marzec - 6 marca urodziła się Ada
      ?
      25) Alebaba2 - termin 7 marzec - 7 marca urodziła się Marysia -
      3595 g i 54 cm
      26) A_szczesna - termin 18 marzec - 8 marca urodził się Mareczek -
      3700 g i 54 cm
      27) Socka2 - termin 26 marzec - 9 marca urodził się
      Franio
      3530 g i 49 cm
      28) Ursulaa - termin 8 marzec - 9 marca urodził się
      Dominik Franciszek
      3570 g i 53 cm
      29) aga863 - termin 8 marca -9 marca o 10.39 urodziła się
      Victoria
      3020 g i 53 cm
      30) qcharzowa - cesarskie cięcie planowane, 9 marca zaświeciło słońce w
      naszym życiu, a to Słonko to
      Nikola
      ciężarek 3020 g , a wzrościk 50 cm
      31) Mama_kubusia5 – termin ? – 9 marca urodził się
      Kubuś
      3620 g i 54 cm
      32) Aronka1 - termin 10-15 marzec - 10 marca urodziła się
      Lidka
      3130 g i 52 cm
      33) M_madi - termin 8 marzec - 10 marca urodziła się Julcia -
      2900 g i 51 cm
      34) Luxfera1 - termin 19 marzec - 10 marca urodził się Remigiusz Rafał -
      3050 g i 54 cm
      35) Kuki77 - termin 17 marzec - 11 marca urodził się
      Michaś
      3460 g i 56 cm
      36) Jagasz - termin 9 marzec - 11 marca urodził się Marcin Jakub -
      3470 g i 55 cm
      37) Margalin - termin 12 marzec - 13 marca urodziła się
      Patrycja
      2900 g i 50 cm
      38) Iw82 - termin 11 marzec - 14 marca urodziła się Lenka -
      2750 g i 50 cm
      39) edi77 - termin 21 marzec - 14 marca urodził się
      Mateusz
      3110 g i 52 cm
      40) Monikwodnik - termin 16 marzec - 15 marca urodził się
      Bartosz
      3150 g i 55 cm
      41) Magdar-g - termin 17 marca - 16 marca urodziła się
      Nadusia
      3300 g i 58 cm
      42) Mikanm – termin 23 marzec – 16 marca urodził się
      Mateusz
      3000 g i 53 cm
      43) Iwonaandrzej - termin 11-15 marzec - 17 marca urodził się Antoś -
      3200 g i 56 cm
      44) magda9945 – termin 17 marzec - 17 marca urodziła się Julia
      3660 g i 56 cm
      45) agaluba - termin 20 marca - 17 marca urodził się
      Krzyś
      2950 g i 53 cm
      46) mmm265 – termin ? – 17 marca urodziła się Marianna
      ??
      47) Xsenna - termin 23 marzec - 19 marca urodził się
      Louis Sławomir
      3510 g i 52 cm
      48) Agusik25 - termin 18 marzec - 19 marca urodziła się
      Oleńka
      3180 g i 55 cm
      49) Nordynka1 - termin 7 marzec - 19 marca urodziła się Anielka -
      3680 g i 52 cm
      50) Martiii - termin 14-20 marzec - 19 marca urodziła się Wiktoria -
      2820 g i 51 cm


      • anfi74 **********Lista Narodzin********** cz. II 24.03.06, 23:19
        51) Marysienka44 – ? – 19 marca urodziła się
        Marysia
        52) Mador3 - termin 27 marzec - 20 marca urodził się
        Maciek
        3880 g i 53 cm
        53) Mamusiaszymusia – termin ? – 20 marca urodził się
        Szymonek
        3590 g i 53 cm
        54) Moniq75 – termin 17 marzec – 21 marca urodziła się
        Emilka
        4050 g i 56 cm
        55) Marzena691 - termin 14 marzec - 22 marca urodziła się
        Sandra
        3050 g i 49 cm
        56) Gusja - termin 10 marzec - 22 marca urodziła się Basia -
        4420 g i 60 cm
        57) Mama_wojtusia2 - termin 31 marzec - 22 marca urodziła się
        Ala
        3300 g i 57 cm
        58) Mbuk - termin 25 marzec - 22 marca urodziła się Natalka -
        2660 g i 53 cm
        59) agawalek - termin 14 marzec - 22 marca urodził się
        Filipek
        2960g i 51 cm
        60) Matea4 – termin 16 marzec – 22 marca urodził się Mateusz -
        4550 g i 58 cm
        61) Aga730 - termin ? - 23 marca urodziła się Zosia -
        4240 g i 57 cm
        62) Ajk74 - termin 25 marzec - 23 marca urodziła się "córeczka" -
        4410 g i 59 cm
        63) Annka12 - termin 18 marzec -23 marca urodziła się
        Louisa
        3790 g i 52 cm
        64) Mamkube – termin 9,10 kwiecień – 23 marca urodziła się
        Asieńka
        3800 g i 57 cm
        65) Magdek2 - termin 30 marzec - 24 marca urodziła się
        Joasia
        3400 g i 55 cm
        66) Anna7777 - termin 28 marzec - 27 marca urodziła się
        Julka
        3755 g i 50 cm
        67) Agnieszka190 - termin 20 marzec - 27 marca urodził się
        Filipek
        3620 g i 58 cm
        68) olusia_a - termin 26 marzec - 27 marca urodziła się
        Paulinka
        3450 g i 54 cm
        69) Avril77 – termin ? kwiecień – 27 marca urodziła się Hania
        ?
        70) Niunia44 - termin 26 marzec - 28 marca urodziła się Kalina -
        4250 g i 58 cm
        71) Aluu - termin 29 marzec - 29 marca urodził się
        Maciej Bartosz
        3830 g i 57 cm
        72) Ainaw - termin 29 marzec - 30 marca urodziła się
        Lenka
        3230 g i 54 cm
        73) Gonja - termin 29 marzec - 30 marca urodził się
        Mikołaj
        3580 g i 55 cm
        74) Grochalcia – termin 29 marzec – 30 marca urodził się
        Szymuś
        3650 g i 57 cm
        75) Anka241 – termin ? kwiecień – 30 marca urodziła się
        Nadia
        2600 g i 50 cm
        76) Iwonaw.1970 - termin 26 marzec - 31 marca urodziła się
        Nelli
        3450 g i 52 cm
        77) oliwia.x - termin 26 marzec - 31 marca urodziła się
        Paulinka
        3630g i 54 cm
        78) Monikadk - termin 27 marzec - 31 marca urodził się
        Grześ
        3740 g i 55 cm
        79) Alice1 - termin 27 marzec - 4 kwietnia urodził się
        Kamilek
        3890 g i 60 cm
        80) mgg1 - termin 29 marzec - 7 kwietnia urodził się Oskar Jan -
        4200 g i 55 cm

    • anfi74 Uwaga nowy wątek!!!!!!!!!!!!!! 24.03.06, 23:38
      *******Czwarty wątek rozpoczęty!******

      Piatą edycję może uda mi się otworzyć bez zadnego błędu w linkach smile

      Agaluba, do boju! Proponuję, żeby od 2490 posta, wypowiadała się wyłącznie Aga,
      może tak się uda, powodzenia!
      • anna7777 Anfi 25.03.06, 00:08
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=17276365&wv.x=1&a=17276365

        znalazlam jeszcze jeden ciazowy wateksmile

        • luxfera1 anna.... 25.03.06, 09:59
          to brzmi jak prehistoriasmilefajny wątek
          ide sie wpisać w wątku-nówce.A co!
          • luxfera1 wróciłam sie jeszcze... 25.03.06, 10:00
            bo zauważyłam że Marzenka na necie.hej hejsmile
            • annka12 Re: wróciłam sie jeszcze... 25.03.06, 12:16
              Spoznione zyczenia dla Joasi -wczoraj mnie nie bylo znowu
              Teraz mamy kilkudniowa przerwe w "podukcji"marcepanow jak zauwazylam naliscie
              narodzi Hmmm to chyba jakos tak w swieta mamy ostanowily nie rodzic maluchow o
              ile dobrze pamietam
              Moje historia prordowa w powijakach chyba jutro ja wydam na swiatlo dzienne bo
              tatus nas opuszcza i bedzie troche spokoju heheheheh trudno mi dogodzic samej
              zle a z szanownym jeszcze gorzej.Chyba ja przechodze jakis mega kryzys i znowu
              mam wszystkiego dosyc Albo to wina okresu Ughhh od porodu Lulki sa naprawde
              uciazliwe jak nigdy dotad.
              U nas dzis impreza urodzinowa Czesc ciastek upieczona a jeszcze musze jechac
              odebrac torta.
              A i ciagle mam do nadrobienia posty do przeczytania jak mnie nie bylo
              Pozdrawiam i caluje

              PS Edyta a jak tam zjazdy Na kiedy sie szykowac? smile
              • agaluba no to do roboty 25.03.06, 17:42
                agaluba bierze się do roboty w takim razie, ale najpierw jeśli pozwolicie
                pojdzie z męzem do kina, bo stawiła się własnie u nas brygada pomocowa w
                postaci dziedków i rodzice moga sie urwać, hura!! no to do zobaczenia!!

                ps a pan od filozofii powiedział dziś, że marksizm i marks to nie byli tacy
                źli.. ha ha ha...
                • agaluba Re: no to do roboty 25.03.06, 21:50
                  ale ja stanowczo postuluję, żeby najpierw skończyć ten wątek, a dopiero potem
                  zabrać się za następny - nie odstawiajmy niedoróbek - bardzo proszę!!
                • agaluba i tak 25.03.06, 21:52
                  właśnie wróciliśmy z kina - good night and good luck - polecam - naprawde dobry
                  film..

                  coś Was wywiało - czyżby tylko ja na stanowisku - no trudno..
                  ja jutro pisze artykuł o wizerunku niemców w polskiej myśli narodowej - czeka
                  mnie pasjonująca i upojna niedziela. dziś jeszcze luz!!
                • agaluba ech baby 25.03.06, 22:08
                  ja zamiast pracować - dwa tłumaczenia, siedzę z Wami.. i tak sobie patrzę na te
                  nasze wątki - wychodza z tego całkiem okrągłe liczby:

                  na liście marcepanów zarejestrowanych jest 50 sztuk marcepanów różnej płci, co
                  daje:
                  100 łap przednich - chwytnych
                  100 łap tylnych - końcówki coraz sprawniejsze
                  50 brzuszków do nakarmienia i 50 otworów prowadzących do nich (z dwóch stron,
                  ale mniejsza z tym)
                  50 paszcz - w większosci stadko to wyposażone jest już co najmniej w kasowniki,
                  pojedyncze sztuki mają już prawie komplet... ponieważ mlecznych ma się 20 -
                  więc 20x 50 - marcepany będą miały 1000 zębów!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  dentyści - zacierajcie rączki, całkiem niezły rynek się otwiera. oczywiście to
                  apel również do producentów past i szczoteczek oraz innych zebowych akcesoriów..

                  .. nie no, tak sobie licze i liczę... i z EKONOMICZNEGO punktu widzenia to my
                  wydałyśmy na świat POTENCJAŁ ekonomiczny, a na pewno 50 powodów na dziury w
                  budżecie...

                  ech...



                  • agaluba list 25.03.06, 22:20
                    Szanowny Panie Premierze oraz reszto szacownego gremium zwanego naszym rządem i
                    parlamentem!

                    my nizej podpisane 50 matek dzieci z marca ubiegłego roku stanowczo domagamy
                    się objęcia nas specjalną strefą ekonomiczną - nieszkodzi że troszkę
                    rozproszoną po kraju i za granicą - ale kto powiedział, że mamy siedziec w
                    jednym miejscu, jak ci z doliny krzemowej.

                    Stanowczo zapewniam, w imieniu wszystkich mam (troche sobie pouzurpujęm a co!),
                    że taka strefa będzie się państwu absolutnie opłacać z kilku następujących
                    powodów:

                    - nakręcamy koniunkturę i dajemy powody do inwestycji w następujących
                    dziedzinach życia społeczno-gospodarczego - rolnictwo, zwłaszcza ekologiczne -
                    modne ostatnio i chetnie dotowane z UE, prztwórstwo, produkcja odzieży i
                    obuwia, przetwarzanie odpadów (UE tez chętnie dofinansuje - np. utylizatornię
                    zużytych pieluch.. lub po prostu oczyszalnię ścieków), przemysł zabawkowy,
                    szkolnictwo, opieka zdrowotna i przemysł farmaceutyczny, wspieramy też szarą
                    strefę - zatrudniając nianie.

                    - same się organizaujemy prowadząc domowe ogniska jako wsparcie i zaplecze
                    logistyczne dla wszytskich innych ważnych dziedzin życia społecznego i
                    gospodarczego - pierzemy, prasujemy, gotujemy i sprzątamy, a więc wspieramy i
                    rozwijamy własną przedsiębiorczość.

                    - stanowimy inkubatory dla rozwoju przyszłych pokoleń - a jak się ma takie
                    matki, jak my, można stwierdzić już dziś śmiało, że to przyszłe pokolenie
                    rośnie na przedsiębiorczych, odważnych i chętnych do inwestycji obywateli..

                    i co - może mi pan powie, że się nie opłaca?? becikowe do kitu, lepiej ulgi
                    podatkowe!

                    pozdrawiam Pana i całą brygadę rządową i licząc że weźmie pan do serca nasze
                    sugestie.

                    jedna z mam.
                    • agaluba no a teraz z innej beczki 25.03.06, 22:35
                      stanowczo musze pochawlić dziś swojego męża. UWAGA inni tatusiowie - proszę to
                      przeczytac i wziąć przykład.

                      tata krzysia dziś zajmował się krzysiem - ja na uczelni, wychodząc rano tak
                      niesmiało szepnęłam, że może by tak panowie - tata i krzys posprzątali i
                      ugotowali obiad. niesmiało, bo straciłam już nadzieję.. tym bardziej, że tata
                      krzysia od razu stwierdził, "ale ja nie dam rady, ja nie jestem mamą..."

                      siedzę ja sobie na wykładzie, kładą mi do głowy o tym marksiźmie i innych..
                      wysyłam smsa kontrolnego.. - a tu cisza, wysylam drugiego.. cisza.. pewnie
                      balangują... dzwonię na przerwie.."no żona nie przeszkadzaj, odkurzaliśmy,
                      byliśmy na spacerze, teraz marynujemy rybke, będzie pieczona..tylko się nie
                      umyłem"... no nie wierzę.. na zajęciach siędzę jak na szpilkach - wizja
                      zrujnowanej kuchni i ryby na wszystkim tylko nie na patelni wypiera marksa i
                      jeszcze engelsa... juz widze jak krzyś ma slizgawkę z oleju rozlanego na
                      posadzce..

                      do domu, jak na sygnale, im szybciej dopadnę mopa tym lepiej dla mnie...
                      wchodzę na klatkę, od samego dołu uderza mnie swądek smażonej ryby.. hmm miała
                      być pieczona...

                      biegiem na górę, otwieram drzwi.. a tu... PORZĄDEK!!!

                      krzysio zadowolone, tata w kuchni - informuje, że rybka się piecze, obiad za 10
                      minut, podłoga myta, widać tylko malutkie ślady paluszków krzysia - gdzie nie
                      gdzie, drobiazg, poodkurzane.. trochę zabawek się wala, ale to zupełnie
                      normalne - tata zresztą opd razu zaczął je składać..
                      obiad pycha - ryba pieczona z warzywami i ryż z szafranem, mniam mniam, po
                      obiedzie mój mąż wział się za sprzątanie kuchni od razu!! a mnie pozwolił
                      zadekowac się pod kocem, zmył tez jeszcze arz podłogi likwidując wszytskie
                      ślady dziecięce..

                      sie szczypałam, nie śniło mi się - naprawdę...
                      ciekawe czy to tylko na dziś czy na dłuzej - nie chce zapeszać, ale może jakaś
                      bomba spadła na głowe mojego meża i na stałe go tak pozytywnie "uszkodziła"??
                      może to jakis wirus - oby, oby wasi się zarazili..

                      no, koniec produkcji na dziś!!

                      do jutra,
                      • agaluba Re: no a teraz z innej beczki 25.03.06, 22:37
                        a smród smażonej ryby to od sąsiadów... bueee
                        Tata Krzysia
                        • mamkube Re: no a teraz z innej beczki 26.03.06, 09:36
                          No widzę agaluba że wziełaś się do roboty z tymi ostanimi postamismile. Ja
                          kontroluję ich ilość, tak mi sie wydaje przynjamnije, i przy ostatniej 10 się
                          nie odzywa, co by nie było jak ostatniosmile
                          Aniu zaraz zamykam listę na zlot. Zrobię sama podsumowanko, co by nie było
                          kopia zgłoszeń jest u agaluby. I przez najbliższe dni będziemy głosowaćsmile.
                          Edyta
                      • anfi74 Brawo! 26.03.06, 11:06
                        Aga, mój też czasem zabłyśnie... jak ma interes wink lub po interesie smile))
        • grochalcia aż łzy poleciały 27.03.06, 14:15
          jak to czytałam, ten kolejny stary wątek..fajnie, że go znalazłas.
          • agaluba Re: aż łzy poleciały 27.03.06, 14:58
            no dobra, dobra, ty nie pisz na tym nowym, tylko wykańczaj ten!!

            no a rok temu o tej porze to krzyś miał prawie dwa tygodnie... a teraz...
            dzikius mały..
            my mamy tylko cztery zęby sad(
    • anfi74 ;))) 26.03.06, 12:31
      Pomagam w dokończeniu wątku...

      Warszawa, korek na Jerozolimskich, jeden kierowca do drugiego:
      - Słuchaj, porwali prezydenta Kaczyńskiego, żądają 100 000 000 złotych,
      bo inaczej obleją go benzyną i podpalą, robimy właśnie zbiórkę...
      - Tak? A ile dają inni kierowcy?
      - No tak po 2 - 3 litry...
      • nikakuba Re: ;))) 26.03.06, 12:48
        U nas dzsiaj jest dzień mamy, a właściwie dogorywania mamy. Jestem paskudnie
        zaziębiona, więc Kubuś jest izolowany. Gry i zabawy z tatusiem to jest to co
        Tygryski lubią najbardziej.
        Obiad wczoraj dostaliśmy od mojej mamy. Czsami robi eksperymenty kulinarne i
        narobi jak dla wojska, więc dostajemy różne smakołyki. Zrobiłam jakieś dziwne
        zawijki z piersi kurczaka i boczku - pycha. Wystarczy troche suróweczki i
        obiadek gotowy - bez roboty smile
      • agaluba Re: ;))) 26.03.06, 13:00
        ja cały bak dorzucę....
        • luxfera1 agaluba 26.03.06, 13:25
          pisz ksiazke!!pisz ksiażke!!
          ale narazie..łap posta!!..my Cie będziemy asekurowac i osłaniac tyłysmile
          • mama_wojtusia2 a my dzisiaj 26.03.06, 15:53
            z Wojtkiem zostawiliśmy Alę z tatusiem i pojechaliśmy
            powłóczyć się po Ikei. Sprostowanie: Wojtuś na placu zabawa a ja
            bezmyślnie spaceruję po Ikei. Tak sobie łaziłam już z WOjtusiem (bo
            zaliczyliśmy obiadek w restauracji) i wlazłam prosto na Margalin. Zostawiła
            Pati z babcią i wyciągnęła tatusia na wydawanie pieniądzów smile
            A ostatnio co jestem w Ikei to na kogoś znajomego wpadam smile
    • borowka78 ................... 26.03.06, 16:21
      czytam Was, ale nie pisze...a dlaczego??? no bo mi się zwyczajnie nie chcesad((
      Licze, że wyplenie to moje lenistw i na nowo włącze się do dyskusjismile

      na razie tyle w ramach przypomnienia mojej osoby...big_grinDD

      buziaki dla dzieciaczków
      • anfi74 Re: ................... 26.03.06, 18:37
        Eeee, Borówka to czasem tylko zamelduj, że jesteś smile

        Luxfera, jak masz na imię... ciekawe, czy tak samo się zdziwię, jak na
        Małgosię (matea). Tak się zżyłam z niektórymi nickami, że mi dziwnie imię nie
        pasuje smile.

        Margalin, Twój nick wymiawia się tak, jak jest napisane, czy z francuska,
        margalę?

        No to nadrobiłam tygodniowy brak czasu i spadam, pa
        • matea4 Re: ................... 26.03.06, 20:19
          Matea to moje imię z bierzmowania, bardzo je lubię.
          • agaluba zagadka 26.03.06, 23:14
            co to jest?
            na dwóch łapach stoi, przednie walają się po ziemi, tylne mocno wrosnięte w
            odwłok, w odwłoku silnik.., jak się lekko popchnie, to pada na pysk -
            wieczorami, z reguły trzyma żelazko w jednej łapie, mop w drugiej, dzieciaka w
            trzeciej, zakupy w czwartej, ściere w piątej, łyche w szóstej, zupe dla męża w
            siódmej, pieluche w ósmej, odkurzacz w dziewiątej.....

            i dla ułatwienia dodam, że to nie stonoga!!

            mop i deska do prasowania w nagrodę dla tego kto zgadnie!

            a na książkę ciągle brakuje czasu.. ale jak już się uporam z tym dmowskim i
            giertychem i odpowiednio obrobię im tyłki - co nastąpi w tym tygodniu, to
            zrobię sobie tygodniowe wakacje i wówczas zajmę się książką..

            Mama Wojtusia - fajnie tak sobie powpadać... ja już marze o takiej wyprawie sam
            na sam (ha ha ja nie mam Wojtusia!!)

            A mój mąż dziś był mniej więcej tak samo wspaniały jak wczoraj, też zrobił
            obiad i też obiad był pycha, trochę gorzej ze sprzątaniem, było rozłożone na
            raty, ale postanowiłam się nie wtrącać smile)

            ekstra, co! fajny mąż, ale nie chwalmy za dużo, nie, nie...

            a ja wyprasowałam własnie CAŁE pranie z nowej pralki - cztery "wkłady" po 6
            kilo (pościel, ręczniki, koszule mężusia i inne przyemnie się prasujące
            drobiazgi). Przypadkiem chyba wprasowałam sobie kręgosłup w tyłek, ale
            drobiazg - się rozgniecie do rana...

            no, zmykam, jutro będę warować na tego 2500!
            • mama_wojtusia2 Re: zagadka 27.03.06, 09:10
              Zagadka za trudna. Nie zgadnę wink
              W każdym razie po weekendzie jak zwykle mam taki burdel
              w chałupie, że dzisiaj to ja padnę przed 19 smile

              Wczoraj dokonałam niemożliwego! A mianowicie posprzątałam kilka
              pułek w kuchennych szafkach. Efektem tego sa dwie zwolnione półki.
              A co za tym idzie będzie można tam poukładać te wszystkie rzeczy, które
              się teraz walają wszędzie. Spodobało mi się! Dzisiaj chyba tez sobie zaszaleję
              i jeszcze wysprzątam jakąś półeczkę wink
              • agaluba Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 10:21
                to po tej ikei?? bo ja jak stamtąd wracam, tez zawsze sprzątam szafki i półki
                (najczęściej po to, by zrobić miejsce na nowy szpargał...)

                uff a ja już u dmowskiego, tzn z dmowskim... walczymy..

                a dzis bedie emisja (tzn juz była w sobote, a dzis powtórka) tvn z mama krzysia
                i krzysiem, o 11.30 - to tak w ramach promocji wink)

                jutro przycgodzi na próbe nowa niania do krzysia.. troche się boje tego kroku,
                ale już chyba za daleko zabrnęłam w rekrutacji nowej niani, żeby się wycofać i
                zostać przy starej.. a moze jednak nie mam racji - mamy - poradźcie - niby z
                moją niania wszystko ok, krzys ją bardzo lubi, ale niania np. bardzo brzydko
                mówi, za przeproszeniem - sra..nie, zyganie i du..pa są na porządku dziennym
                przy dziecku, jak równiez - chodź na piwo - zamiast na spacer.. no i troche ta
                niania leniwa - ostatnio nie była sprzątnąc nawet przez 8 godzin kałuży, która
                wyprodukował nasz żołw - ja wiem, że to nie należy do jej obowiązków, sprzątać
                po żółwiu, ale jemu siena środku kuchni przytrafiło i ona to tak przy
                raczkującym dziecku zostawiła na cały dzień.. nie mówiąc o tym, że w domu do
                niczego nie przykłada ręki, jakiś czas temu jeszcze trochę pomagala w
                prasowaniu, teraz głównie prasuje kanapę i mój koc, którego po użyciu nawet nie
                składa, co doprowadza mnie do furii - jak łatwo się domyślić..
                w sparwie języka i utrzymania porządku zwracałm jej już tysiąc razy uwagę i
                nadal swoje - czasem przy krzysiu mnie tez krytykje - np jak ja pracuje do
                rana, i jak ona przychodzi to bywa, ze dopiero ide do łazienki (przed 9 rano) -
                na to jest komentarz, krzysiu, ale ta twoja mama jest nygus i brudas.. nie
                wiem, czy tak powinna przy dziecku... na razeie to jeszcze nie ma znaczenia,
                ale krzys rosnie i za chwile bedzie powtarzał..
                ostatnio tez w ogóle nie chce jej się wychodzić z krzysiem na spacer - musiałam
                sie o to długo prosić..

                ale z drugiej strony juz nas zna, mamy do niej jakie takie zaufanie, nawet jak
                wiem, że większą częśc dnia spędza na kanapie, bądx z krzysiem na podłodze -
                hamując go jak ten próbuje się gdzies wybrać dalej niż na długośc jej ręki -
                efekt tez jest taki, ze krzys kompletnie nie umie się samodzielnie bawić, a
                wszystkie zabawki przynosi mi i podaje, zeby mu pokazać co się z tym robi - bo
                tak własnie cały czas robi niania...

                no ale jest przy niej grzeczny i nie płacze, może nie do końca ma możliwośc się
                rozwijać, bo siedzenie na podłodze i oglądanie, jak niania pokazuje zabawki,
                nie jest zbyt rozwijające.. nie czytają tez za dużo książeczek, no chyba ze
                niania czyta mu swoje gazetki.. no ale, jemu się to podoba.. juz sama nie wiem
                co mam robić - niania jest mi potrzebna, bo nie dałabym rady z ta ilością
                obowiązków i stratującą firmą.. ale nie wiem kompletnie już nie wiem, czy
                dobrze robię, zatrudniając nowa opiekunkę - jeszcze do jutra mogę sie wycofać..

                pliz, jakbyscie przez to przebrnęły - to poradźcie cos - czy z opisu niani to
                jest niania dobra, czy możej jednak ten jej fatalny język ją dyskwalifikuje..
                poza tym reszte da się przeżyć, nie ma przeciez ideałów..

                a niestety pod względem słownictwa jest niereformowalna.. no ale może nie jest
                to aż tak istotne, jak dziecko ją zaakceptowało...

                no - to tak na poważnie mi wyszło..

                buziaki
                • bela80 Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 10:49
                  witam w ten pochmurny ale już wiosenny poranek. a u nas chorubska już odeszły
                  całe szczęście. mam nadzieje że dominika i kubuś też już zdrowi bo musimy się
                  spotkać na małe "co nie co".

                  agaluba ja bym zmieniła nianie, jakoś nie chciała bym aby przy moim Patryczku
                  niania mówiła jaki to ja nygus i leniuch jestm bo co ona może wiedzieć a
                  dzieciaczki szybko łapią. a zresztą to raczej z tej waszej niani jest niezły
                  leniuszek jak tylko umie prasować kanapesmile chyba nie za to jej płacisz nie? na
                  pewno znajdziesz lepszą i też jej zufasz.
                  a co do zagadtki, to ja na prawde nie wiem kto to taki smile!!!

                  dobra zamedowałam się, mój chłopczyk spi, pies chrapie to i ja poprasuje
                  kanape, bo podłogi już umyłam obiadek nastwiłam i jest ok

                  buziki dla wszystkich pa
                  • mamkube Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 11:15
                    Ja nianię bym wywaliłasmile.
                    • mama_wojtusia2 Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 12:03
                      Z tego co opowiadałaś to bym jednak poszukała nowej... Chyba, że niania
                      da sie przekonać co do zmiany rzeczy, które Ci się nie podobają. Ale z tego
                      co piszesz to nie.
                      Niania, która opiekuje się małym dzieckiem powinna mówić czystą i poprawną
                      polszczyzną nie używając brzydkich słów. Jak Krzyś podłapie "słownictwo"
                      od niani to sporo się namęczysz żeby to zmienić. Wojtek kiedyś powtarzał, że
                      jestem wredna, bo teściowa tak powiedziała, bo nie pozwoliłam mu jeść
                      slodyczy od niej przed obiadem. Wystarczyło, że raz to usłyszał...
                      Właśnie słownictwo by mnie drażniło u twojej niani najbardziej. Na resztę
                      można przymknąć oko i olać.
                      Spotkaj sie z innymi Paniami. Może jakaś sie Wam spodoba?
                    • marzena691 Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 12:06
                      Agaluba, jesli chcesz znac moje zdanie, to po przeczytaniu twojego opisu niani,
                      ja bym ja zwolnila. Ocenianie kogos, krytykowanie, to najgorsza rzecz. Skad
                      wiesz, ze nie bedzie tez obdzielac roznymi epitetami twojego Krzycha? A to nie
                      wrozy dobrze na przyszlosc... Nie wspomne juz o lekkim lenistwie. Z pewnoscia
                      znajdziesz kogos lepszego i mam nadzieje, ze Krzys bedzie tez zadowolonysmile
    • matea4 Re: Impreza urodzinowa 26.03.06, 20:17
      Wreszcie przebrnełam przez imprezę urodzinową .Mati dostał góóórę paczek,
      wszystkie piękne, kolorowe tylko ze dla rodziców niestety zabraknie miejsca w
      pokoju. 18 osób przybyło na urodziny, matka padła wieczorem na pyszczek ale juz
      odzyskała świadomość.Pozdrawiam
      • grochalcia Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 13:30
        no tak, u mnie zamieszanie dopiero za 3 dni..przyjezdzaja jedni dziadkowie na 4
        dni, ciotka chrezstna na 2 dni, wiec ja dopiero bede miala zadyme. jestem na
        etapie pucowania mieszkania, bo moja mama to taka pedantka, ze ja drżę przed
        jej przyjazdem))
        • mama_wojtusia2 Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 13:36
          Grochalcia a może wypucuj i u mnie na niedzielę smile
          • agaluba Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 13:45
            no Grochalcia.. bądź dzielna, aale nie przemęczaj się tak, bo tak jak ja - na
            imprezie urodzinowej synka, będziesz tak padnięta, że zero radości.. a Szymuś
            to niezły urwisek - tzn. aniołek o lekko diabelskim spojrzeniu, małe rożki
            wystają spod aureolki smile))) krzys ma podobnego diablika, więc domyślam się, że
            mały daje Ci popalić - czyżby zaglądał wszędzie gdzie się da??

            a hel zwertuję pod naszym kątem - też o nim myślę, bo chyba najlepsze dojazdowo
            będzie srodkowe wybrzeze i hel.. ja byłam w stegnie, ale daleko od plaży,
            bardzo daleko..
            • grochalcia Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 14:07
              no widzisz Agaluba, a moja mama od urodzenia mowi na niego "moj Aniołku" i nie
              daje sobie wytlumaczyc, ze to diablisko wcielone...zglada wszedzie, wszystko
              wyciaga, jak mu mowie, ze nie wolno, to kreci glowa, ze nie wolno, bo wie, ze
              zle robi, ale zaraz znow to robi.ja mu mowie-chodz do mamy, a on ze smiechem na
              czworaka zasuwa po calym mieszkaniu, zeby go gonic..urwis na calego. ale cala
              nasza radosc to ten Szymcio wlasnie. zamowilam torta w ksztalcie kaczuchy. Sama
              bym nie potrafila upiec. ale za to cala sobote goptowalam bigosik))) Marzenko,
              mi czasu zabraknie, zeby moje katy wypucowac, ale za to na jakies piwko chetnie
              przyjadewink))
              • mama_wojtusia2 Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 15:19
                Grochalcia ja to już normalnie po zimne browary lecę, aby nie zabrakło!
    • magdar-g takie tam różne... 27.03.06, 15:28
      agaluba - ty chcesz zmienic ta nianie, tylko potrzebujesz potwierdzenia, że to
      słuszna decyzja - wiec dorzucam jeszcze mój głos na tak zmianie niani
      Ja mam młodą nianię studentkę, trochę sie obawiałam, że nie da sobie rady, ale
      jestem zadowolona; moja niania słucha się mnie dosłownie, robi wszytsko
      dokładnie wg moich zaleceń (pewno dlatego, ze boi się inaczej, a kobiety
      doświadczone dziećmi często wiedzą lepiej), gotuje dla Nadusi


      Matea - a mi bardzo podoba się imię "Małgorzata", przez króki czas NAdusia
      miała być Małgosią; moja rodzina była ucieszona, że takie normalne imię, ale
      odpadło, (też wg rodziny smile) z tego powodu, że mam młodszą siostrę Małgorztę;
      kojarzy mi się z "Mistrzem i Małgorzatą" smile)

      I chciałam was jeszcze zapytać o taką sprawę: jak długo jest mleko w piersiach
      po zakończeniu karmienia?? ja ostatni raz karmiłam 8 stycznia, a do tej pory
      czasmi wycisną się jakies kropelki; wczoraj wstałam z poplamioną koszulką,
      chyba spałam jakoś tak, ze se cycka przygniotłam - no i wygniotłam tego troche.
      Bo to mi się wydaje, że strasznie długo jest...

      Czytam o tych Marcepanach - urwipołciach no i stwierdzam, że Nadulka wcale nie
      odstaje. Z rozkoszą opkazuje np. na smietnik , że nu, nu nu (tak rozkosznie
      grozi paluszkiem) po oczym oczywiście nurkuje w kuble na smieci. coraz
      sparwniej chodzi. tak na prawde na dobre ruszyła, w dniu kiedy skończyła
      roczek. wszedzie się wspina - na swoje łóżeczko, kanapy, swój fotelik. jak
      wychodzimy na spacer ubieram ją najpierw potem prosze żeby poczekała aż ja
      założe buty, a ona w tym czasie zwiewa mi. na spacerach nie potrafi darować
      żadnej kałuży - im większe błoto tym bardziej ją tam ciagnie; kombinezoniki mam
      dwa i piorę codziennie na zmianę; poza tym jest małą terrostystką, próbuje
      płaczem i wrzaskiem wymuszać różne rzeczy; jesli nie chcę jej brać na ręce, to
      po prostu wdrapuje się po mnie i nie da się postawić zadzierając nózki do góry.
      wydaje mi się że coraz więcej rozumie, chociaż niewiele mówi: mama, tata i ania
      (to jej ukochana ciocia smile. W ogóle to zastanawiam sienad kupnem wiosennej
      kurteczki i do tego spodenki, najlepiej żeby to było z ortalionu a od środka na
      np. polarku; wydaje mi się że dwuczęsciowe ubranko będzie wygodnieje niż
      kombinezon; a potrzebuję ortalion bo ona nie da się teraz na spacerach włożyć
      do wózka - jak jest już zmęczona chodzeniem to zasuwa na czworakach
      • magdar-g ubranko wierzchnie na spacer wiosenny 27.03.06, 15:39
        no i tego wszystkiego zapomniałam zapytaćwas o radę co ubieracie jak w temacie.
        wczoraj byłam na zakupach, ale nie znalazłam niczego stosownego. W h&m są
        urocze płaszcyki i rózwe kurteczki, ale ja potrzebuję czegoś do używania - na
        codzień - odpornego


        jezuuuu - ale mam "nieporządek" w chałupie, powinnam szorować dom a nie
        siedzieć tu z wami smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka