magdar-g Życzenia, życzenia 15.03.06, 14:25 spóźnione dla Lenki (Iw82) i Mateusza (Edi77) oraz aktualne dla Bartusia (monikwodnik) najserdeczniejsze, samych słonecznych i radosnych dni Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: Życzenia, życzenia 15.03.06, 14:37 I od nas i od nas dla wszystkich zyczenia wszystkiego najlepszego duzo zdrowka i pogody ducha i radości i usmiechow I dla rodzicow cierpliwosci i radosci tez Anka z Louisa Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re 15.03.06, 14:55 Edyta wyslalam ci zgloszenie Ja zajeta moim zywiolem sprzedawanie fotelika na allegro pisaniem email'ow do pracodawcy bo nie chce mi zaplacic za nadgodziny Trudno chyba skonczymy a sadzie a na razie wysle pismo o kontrole do PIP Poinformowalam go o tym i za 2 godziny przestala dzialac moja sluzbowa poczta Fajnie co nie....Tylko mnie to rozbawilo A i mam dobry dzien bo znalazlam sobie zajecie dodatkowe co pozwoli mi dorobic 80% tego co zarabialam normalnie pracujace jedynie ok 12 godzin w tygodniu a nie 40 To juz w ogole poprawilo mi humor. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g jakie mięsko 15.03.06, 14:30 padło już wcześniej pytanie - chyab o wołowinę - ja podaje i wołowinę i wieprzowinę i kurczaka (do nie dawna) a najczęściej mięso z królika wszytsko w zupce - zmielone, Nadusia tylko takie obiadki akceptuje ostatnio dostaliśmy pasztet pieczony przez moją mamę - troszkęjadła, widać ze smakowałao ale chyba miał za "stałą" konsystencje a wy jakie mięska podajecie? kurczaki pomijacie??? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: jakie mięsko 15.03.06, 15:39 od końca listopada gotuję sama dla Kubusia obiadki i deserki. Kuba zjada butlę mleka rano po przebudzeniu i drugą z kaszką bezmleczną ryżową wieczorem. Do tego przed południem dostaje owoce z kaszką mleczną bobovity albo z mlekiem modyfikowanym i płatkami owsianymi (rzadko ale czasem też z kaszką manną). Więc chyba należałoby to liczyć jako 3 mleczne posiłki. Co do mięsa to tutaj jestem dość ostrożna, ale nie ze względu na ptasią grypę tylko na kompletny brak zaufania do sklepów rzeźniczych w mojej okolicy - kupujemy słoiczki gerbera z indykiem i kurczakiem (czyste mięso mielone) i dodaję po połowie słoika do obiadku, a co 3 dni zamiast mięsa mały ma na obiad jajecznicę (którą zresztą uwielbia). Myślę że za bardzo nie ma co panikować z tymi kurczakami, ale oczywiście każde mięso dla Kuby i tak przegotowuję. Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g powtórka szczepionki na grużlicę 15.03.06, 14:36 byłyśmy wczoraj na kontroli blizny - niestety brak, musimy powtórzyć szczepienie aż sie boje jak to będzie - wczoraj Nadia tak strasznie płakała jak ją pielęgniarka dotykała...nie wiem co się stało, czy to taki "bojący" wiek? jak była malutka nawet lepiej znosiła ukłucia niz teraz dotykanie przez obce osoby Nadia waży 11kg. aha - jeszcze o jedzeniu - ile posiłków mlecznych podajecie? bo u nas teraz tylko dwa Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 ZLOT 16.03.06, 14:05 żebym mogła pojechac tak daleko w 2 połowie sierpnia to musiałby zdarzyć sie cud.Chociaz wyjazd do Francji może uda sie juz w maju,wtedy prawdopodobieństwo cudu sie zwiększyWysyłanie zgłoszenia w tej chwili jest jednak bez sensu. Sto lat Nadii i Barusiowi..słoneczkom kochanym. dziewczyny macie jakis kontakt z grochalcią? mysle o niej często i nie ukrywam ze sie martwie Odpowiedz Link Zgłoś
mikanm dziękujemy i życzymy :) 16.03.06, 14:21 Dziękujemy za życzenia i pamięć Ode mnie wszystkim roczniakom przeszłym, teraźniejszym i przyszłym dużo radosnych chwil, dużo szczęścia, słodyczy nie powodujących próchnicy, nie tuczących kaszek i wszystkiego naj naj naj Moje wspomnienia porodowe u mnie na blogu jakby ktoś się pytał, i chciał poczytać. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 grochalcia 16.03.06, 20:08 ja mam. Coś do niej napiszę albo zadzwonię. Jak sie odezwie to zainteresowanych poinformuję Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka190 Re: Najlepszego 16.03.06, 17:22 My również najlepszego życzymy dla dzisiejszych roczniaków!! Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: Najlepszego 16.03.06, 17:40 Sto buziaków i uścisków dla dzisiejszych Jubilatów. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Najlepszego 16.03.06, 18:39 Jubilaci chyba balują, bo ich coś nie widać na forum Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: Życzenia i inne 16.03.06, 19:07 Nie było nas kilka dni i tu takie zaległości.Ale udało mi się dorwać do komputera więc przede wszystkim wszystkim jubilatom małym i dużym gorące życzenia samych roześmianych dni i zdrówka. Po drugie my za dużo nie nosimy chyba że jest jakieś nieszczęście bo moja mała kruszynka (12 kg) jest ciężka a ze mnnie marny siłacz. Noszeniem zajmuje się tata, co Kubuś nauczył się wykorzystywać. Mąż nie ma za dużo czasu więc pozwala mu wejść na głowę. Posiłki mleczne - na szczęście nie mamy problemów z uczuleniami wiec mozna zjadać jogurciki danonki i inne takie. Ostatnio odkrył wspaniały smak smakowych mleczek w kartonikach Nestle. Pycha, pycha i jeszcze raz pycha. UWAGA FAJNA STRONA www.szafamalucha.pl/index.php Dominika i Kubuś ===== KUBUS Odpowiedz Link Zgłoś
mikanm Re: Życzenia i inne 16.03.06, 19:47 Jeszcze raz bardzo bardzo dziękujemy. Jubilat dostał prezenty, dzwoniła bliższa i dalsza rodzina, nie robilismy imprezy żadnej tylko tak we własnym gronie, ja i mąż, moja mama z którą mieszkamy i teściowie. Spałaszowaliśmy torta, wypilismy winko i już. Rok temu Mat już był na świecie, urodził się o 19.30, o tej porze już leżałam z nim na sali Jejku jakby to było wczoraj. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: Życzenia i inne 16.03.06, 19:53 hej jubilaci! buziaki od mamy krzysia!! ufff biegnę dalej... jutro krzysia święto, więc mama w ogniu walki.. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 mamę jednego jubilanta 16.03.06, 18:40 właście zauważyłam, więc przepraszam... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 ja już lepiej dzisiaj nic nie piszę 16.03.06, 18:51 bo wychodzą mi byki i głupoty. Jestem zmęczona. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
aga863 Re: Najlepszego 16.03.06, 22:12 I my rowniez dolaczamy sie do zyczen Vicki z rodzinka Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g dziękujemy! 16.03.06, 21:17 dziękujemy za życzenia i najserdeczniejsze składamy równieśnikowi Mateuszkowi dzisiaj było skromnie: tort, świeczka z jedynką i wróżba. Nadusia wybrała łańcuszek z "Bozią" (to zamiast różańca, którego chyba nie posiadmy). I co ta wróżba ma wywróżyć? Na urodzinach prócz Jubilatki obecni byli: mama, tata i niania. Poza tym jeszcze 3 telefony od rodziny - obecne były. Impreza właściwa odbędzie się w niedzielę postaram sie jeszcze dzisiaj opublikowac wspomienia porodowe - dzisiaj byłam w pracy i jutro też, więc kiepsko z czasem, a tu jeszcze prace domowe.... Nadia dopiero co zasnęła Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka190 Re: do mamy wojtusia 16.03.06, 21:37 Pewnie że chcemy wiedzieć co u grachalci. Pozdrów ją od nas i uściskaj koniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 08:57 zdróweczka, uśmiechu na codzień, fantastycznych zabaw i prezentów kierujemy do Juleczki, Marianny, agenta Krzysia i Antosia; buziaki od Bartusia i rodzinki )) Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 09:40 Witam po krotkiej nieobecnosci i slemy jak przez caly marzec najserdeczniejsze zyczenia dla kolejnych dostojnych jubilatow i bardzo sie cieszymy ze niedlugo to my bedziemy swietowac i potem ostatnie marcepany i forum wroci do normy hehehehe Lulu rozrabia "jak pijany zając w kapuście" i dzisiaj nawiedza (heheheh) mnie moj sznowny No i dobrze bedzie mial okazje powalczyc z Lulu ja juz mam dla niego niespodzianke.Ucieszy sie bardzo bo umowilam sie z kolezankami na sobotni wieczor i wychodze)Tak tak caly czas bocze sie na niego..... Za to we wtorek jedziemy do warszawy na 2 dni odebrac te papiery Lulu z ambasady.Ughhh podobno bedze zimno tej wiosny. Aha dziekuje za odpowiedzi odnosnie mieska Ja wolowine ugotowalam i mialam zamiar zmielic do pierozkow lub krokiecika ale okazala sie bardzo miekka i krucha totez lulu zjadla ja z warzywami i ziemniaczkami.Moja mala nie lubi miesa w zupie tylko w postaci II dania. Z mlekiem to raczej nieciekawie bo zadne jej nie smakuje Tylko piers i czasami zje wieczorem kaszke mleczno ryzowa Hippa lub Nestele (baaardzooo slooodka) Zadne smakowe kartoniki czy Bebiko nie wchodza w gre. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:18 1000 uścisków i 1000 buziaków dla Jubilatów. Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:28 U nas dzisiaj swieto św. Patryka. Ale jak na złość pogoda paskudna i raczej na paradę nie pójdziemy. Ania jakbyś chciała sie zagrzać to zaaraz koło dworca centralnego pracuje mój Tato. Jakby co to zapraszamy na herbatkę lub kawkę. Wyśle dane na priva. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:43 Dziekuje Monika Co prawda zdjecie musze zrobic Lulu do jej nowego paszportu ale chyba tu bo wydzial konsularny czynny tylko do 12 a dla nas to wczesny ranek jak musimy uporac sie z Lulu wstawaniem i sniadaniem Ale za zaproszenie dziekujemy Wlasnie dzisiaj myslalam o tobie i Kseni jak w telewizji mowili o dniu św. Patryka i ze w tym dniu wszyscy stają sie Irlandczykami Fajtycznie nie swietuje sie chyba zadnego innego swieta narodowego tak szeroko na swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:48 drodzy Jubilaci, zyczenia urodzinowe i moc calusow z tej okazji przesyla Wam Sandra z mama My juz tez pomalu przygotowujemy sie do naszego swieta, bedzie w waskim gronie, ale z gora prezentow Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Phhhhh 17.03.06, 10:52 Nie chce mi sie sprzatac i chyba naprodukuje dzisiaj postow zeby bylo blizej do 2500 (Agaluba ma zakonczyc chyba ten watek tym razem) Lulu udala sie na drzemke dom wyglada jakby tajfun przelecial i porozciagal po calym mieszkaniu zabawki posciel do lozeczka ktora wczoraj wyprasowalam (nie wiem teraz po co) piloty troche sprzetu kuchennego dostepnego w dolnych szafkach ale.... Tu musze moje dziecko pochwalic -zaniosla zuzytego pampersa do kuchni pod szafke ze smietnikiem Nie wiem czy przypadek czy celowe dzialanie ale za drugim razem tez chciala pampersa (nie dostala ze wzgledu na bogata wkladke - nie chcialam zeby zostala zgubiona gdzies po drodze)i byla zla jak ucieklam z nim Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Phhhhh 17.03.06, 14:59 Czyżby synek był taki "grzeczny", że córkę musisz wychowywać "za młodu"? Fajnie, że te małe bąble tyle rzeczy kojarzą. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: Phhhhh 17.03.06, 16:56 No tu to akurat "kulą w płot" Wlasnie w srode mialam zebranie w szkole syneczka i dowiedzialam sie ze moj syn jest niewychowany arogancki tuman albo cos przeszkadza nie mysli itp itp Zaproponowalam wylaczenie go z obowiazku szkolnego jako jednostke nieprzystosowana do wspolzycia spolecznego ughhh A tak na marginesie to dotad bylo wszystko ok jakos tak sie zepsul i zdurnial w ciagu miesiaca ze nie do pojecia. Mimo wszystko mialam burzliwa dyskusje z nauczycielka -szczesliwie sama pracowalam w szkole kilka lat i nie mozna mi "mydlic oczu". No a maly to swoja droga ma "przechlapane" Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Phhhhh 17.03.06, 17:05 Zastanawiam sie jaki bedzie mój Kuba?? Myslę że nie raz będę musiała za niego świecić oczami, bo czasem teraz już to muszę robić. Niezły z niego gagatek i rozrabiaka. Wczoraj byliśmy w Realu, tam jest taki plac zabaw dla dzieci, można je tam "porzucić" na dwie godzinki, Kuba oczywiscie chciał zostać. Jak po niego przyszłam to Pani nie bardzo miała ciekawą minę, oczywiście wiem na co stać moje dziecko więc zpytałam czy był grzeczny??? Powiedziała że ....żywy. I tyle. Ale pewnie dał jej popalić. Najbardziej w nim zadziwiające jest to że potrafi sobie każdego owinąć wokół palca, potrzepocze rzęsami i pogada, posłodzi typu jak pani ładnie wygląda, lubię cię, kocham a nawet rozpłacze sie jak trezba. Ja nie wiem skąd on to ma. Trzeba mu przyznać że potrafi....bajerwać. A ciężko poiwedzieć że ma 4 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba a to było tak 17.03.06, 17:11 siała baba mak... o 3 w nocy poczyła ból, ale się przetoczyła na drugi bok, mruknęła do brzucha - "no chyba zwariowałeś, teraz to ja śpię i ojciec też śpi, możesz się ew. zacząc rodzić rano!" Brzuch pogulgotał, pogulgotał i do 5 nad ranem był spokój, tzn dało się spac, no ale o tej 5 rano to już taki raban podnosił, co 4-5 minut. nie było siły, mąż sie zwlókł, ja do wanny - pełen relaks gdyby nie ta pora i nie ten ból. ale nie nerwowo, na spokojnie, dopakowaliśmy torbę i przed siódmą po konsultacji z lekarzem, do szpitala.. zmora zaczęła zachowowywać się dość nieznośnie, nawet nieźle wypadła na ktg - tak dobrze, że nas od razu przyjęli.. i luzik, spokój, cisza, tata czyta sobie prasę, którą zapobiegliwie zabrał z domu, ja chodzę i mamcham rękoma - bo tylko machanie okazało się dla mnie skutecznym sposobem przeżycia cokilkuminutowych ataków obcego w moim brzuchu. piłka była i w ogóle - nawet fajnie. w międzyczasie jakieś badania robili, ktg przywieźli, zaplątali mój giga bębęn w kable i ... nic.. kazali się położyć i zaczeli podłączac do mnie kolejne oprzyrządowanie i sterowniki, wbijanie wenflonu przyprawiło mnie jednak o zawrót głowy, więc odpłynęłam im tam na czas jakiś, nikt nie siał paniki z tego powodu. Nagle zażądałam natychmiatowego odkablowania pod hasłem, że ja do łazienki bo mi niedobrze.. wyskoczyłam z łóżka niemal zrywając wszytskie lineczki, którymi tak pracowicie mnie próbowali spętać.. no coż - podobno obcy w brzuchu dobrał się do jakiś moich nerwów i trochę poszarpał..drobiazg w porównaniu z tym jego siłowaniem się ze mną.. o 12 stwierdziłam, że jak natychmiast nie dadzą mi tego znieczulenia, to ja spadam, wychodze, a wy se ródźcie sami i mnie w to nie mieszajcie i do d..py taka zabawa, wcale mi się nie podoba i machanie łapami też już nie działa! mąż w tym czasie czyta kolejny tygodnik... obsługa szpitala postanowiła więc zadziałać, widząc moje desperackie próby opuszczenia tego miejsca. - zafundowali mi oksytocynę, ale po małej kropelce, zabrakło mi ciśnienia, więc nic z tego nie wyszło.. w ogóle to się jacyś dziwni zrobili i lekarz się pojawiał często i pytali się jak się czuję - no ekstra - z obcym w brzuchu, który mi wierci od spodu dziurę - super, no nie?? zabrali mnie w końcu na to znieczulanie, wcześniej zaliczyłam jednak badanie rozwarcia - mały się jakoś nie starał z tym wierceniem i położna nie była zachwycona. sala porodowa niestety nie przypominała pokoju do relaksu - to wielkie łóżko i pani anestezjolog z wyszczerzonymi do mnie igiełkami.. ble.. znowu próba ucieczki, niestety mój mąż odłożywszy wcześniej gazetki, pojawił się za mną zaraz w drzwiach sali i udaremnił ucieczkę, zresztą personel tez był w pogotowiu, by łąpac zbiega..(ubranie mi kazali cywilne wczęsniej zdjąc - pewnie dlatego, żeby im nie spiep..yć - dostałam mało seksowną koszulkę) wgramoliłam się na wyro i się zaczęło - celowanie w moje kręgi - ekstra, nie dośc że od dołu wiercą, to jeszce w plecy dziubią.. maż dzielnie trzymał mnie za łapki i łeb, uff paskudnie. no ale znieczuliło, - wiercenie odczuwałam tylko z jednej strony - zawsze to lepiej niż z dwóch... no ale wcześniej wspomniany dziwny szum wokół mojej osoby nie ustał, a wręcz się wzmógł... ktg cały czas mierzyło siłe walnięć obcego.. no właśnie - okazało się że słabła.. pan doktor przyszedł i uprzejmie poprosił, byśmy się zgodzili na cesarkę, bo sytuacja jest poważna, dziecku spada tętno, chwilami w ogóle brak, mały przyparty do mojej kości - mamy jakieś pół godziny na decyzję, góra pół, bo potem może być źle, zwłaszcza jak dziecko zejdzie niżej, to grozi poród kleszczowy, a to nic dobrego.. COO!!?? no chyba żarty ze mknie stroicie, żadnej cesarki, ja tu zostaję, prosze bardzo, tu rodzimy, już, raz, dwa, trzy.. maż zachował jednak przytomny umysł i zgodził się, na mniej naturalne wydobycie potomka, mnie zatykając wcześniej usta ręką, żybym nie juz nie pyskowała.. przetoczyli mnie na salę operacyjną.. i tu się film urywa. dalej nie pamiętam już kompletnie nic, mimo że podobno miałam otwarte oczy.. w każdym razie potomka na świecie powitał tata jako pierwszy ) mama bujała w obłokach już do końca dnia.. wiem, tylko ze po cc już w pokoju, w którym oprócz dziadków było trzech lekarzy, było mi strasznie zimno i wtedy położyli mi krzysia na pierś - a ja płakałam, bo bałam się, że go zrzucę, bo się potwornie trzęsłam z zimna.. pamiętam też że cudnie pachniał, takim nowym człowiekiem i tak słodko dragały mu chrapki od noska - byłam zszokowana, że on jest taki maleńki... i takie są zgubne skutki przyjmowania narkotyków w kręgosłup - film się urywa.. nie pamietam też kolejnego dnia - tzn zlewa się to wszystko..świadomość pełna odzyskałam w sobotę (krzyś urodził się w czwartek) - teściowa mnie odwiedziła ) - myślicie, że to coś znaczy??? ze szpitala wyszliśmy w niedzielę, a ja ryczałam, że nie chce do domu, że chce zostac z krzysiem w szpitalu, bo tu jest cudownie - prywatna klinika, cudna opieka, równiez wsparcie psychiczne.. a tata jak wiózł nas do domu nie wiedział, czy ma strzelać do innych kierowców, żeby za blisko auta z JEGO SYNEM nie jechali, czy wspierać żonę, która ryczała na tylnym siedzeniu?? a potem było już tylko weselej - mały płatał nam różne figle ) które płąta do tej pory - my jemu też i o to chodzi!! Dziekujemy za życzenia Krzycho - obcy z brzucha i jego mama! Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: a to było tak 17.03.06, 17:46 Aż mi się płakać chce....ja też miałam podobne przeżycia ale to jeszcze czas na moje zwierzenia. A co do cesarki, to właśnie wpadłam na linka z filmem kręconym podczas prawdziwej cesarki, zawsze chciałam wiedzieć jak to jest, bardzo chciałam znieczulenie żebym była przytomna, ale to jeszcze opowiem, a teraz obejrzałam ten film. www.or-live.com/distributors/NLM/rnh.cfm?id=213 Nie radzę oglądać tym które mają słabe nerwy, ja ryczałam a raczej zaciskałam zęby bo bardzo chciała to zobaczyć, nie do końca obejrzała, ale myślę że jeszcze tam wrócę. Mój angielski nie pozwolił do końca wszystko zrozumieć tzn komenatrze ale głównie chciałam zbaczyc jak to wyjmują maluszka. Mam nadzieję że na mnie nie nakrzyczycie że to wkleiłam, jak ktoś nie chce to niech tam po prostu nie wchodzi. Mój męzulek mnie ochrzanił jak zobaczył co za "głupoty" oglądam, ale ja chciałam to zobaczyć. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: a to było tak 17.03.06, 18:17 o matko.. podziałało na mnie tak, ze prawie zemdlałam, maż też nakrzyczał, no normalnie nie sądziłam, że az tak podziała, przed porodem oglądałam podobny filmik z cesarki i nie pozostawił na mnie żadnego wrażenia.. a teraz... ufff dobra, koniec przerwy - sprzątam przed imprezą jeszcze tort do upieczenia został.. bagatelka.. a ta w ogóle to krzyś się pojawił równo o 14.00 ) Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba chyba zabije naszego listonosza 17.03.06, 20:16 Nasz listonosz dzisiaj doprowadził mnie i mojego synka do szału nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Tak odpornego na wiedze człowieka jeszcze nie widziałam. Nasz blok obsługuje akurat w tym czasie jak Kubuś ma swoją drzemkę (śpi juz tylko raz około 1,5 godziny). W bloku są oczywiście domofony, więc jak ma polecony to dzwoni domofonem i dopiero jak mu ktoś otworzy to wspina się na czwarte piętro. Dzwoni to delikatnie powiedziane, bo on wisi kilka ładnych sekund na tym urządzeniu a u nas w mieszkaniu brzęczy i brzęczy a Kuba oczywiście się budzi. Zwracałam mu już kilka razy uwagę że wystarczy delikatnie nacisnąć. Na początku byłam uprzejma ale potem puściły mi nerwy, bo ile razy można mówić o tym samym. Dzisiaj ta sama historia. Listonosz wisi na domofonie Kuba się drze bo obudzono go po 45 minutach ja nie skończyłam myć łazienki i nawet nie zabrałam się za obiad. Kubuś tak się zjadowił że już nie chciał zasnąć i humor skopany na reszte dnia - koszmar. Rozważamy trzy możliwości.1.Odwieszać słuchawke jak Kuba idzie spać 2. Kupić domofon z opcją zciszania 3. położyć skórkę od banana na schodach. Dominika i Kubuś Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: chyba zabije naszego listonosza 17.03.06, 21:05 dominika ja tak ostatnio opr naszego listonosza że teraz dzwoni do sąsiadów i delikatnnie puka w drzwi hi hi biedny steroryzowany listonosz. u nas wszystko ok, pani doktor ma czas dopiero jutro więc mamy jutro wycieczke do nowego miasta. zobaczymy mam nadzieję ze w końcu to będzie lekarz który nam coś doradzi. buziaki i pozdrwionka dla wszyskich Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: chyba zabije naszego listonosza 17.03.06, 21:12 Ja mam z opcja wycisania i to robie jak Lulu idzie spac i jeszcze wylączam telefon.Mieszkamy na parterze to co chwila ktos dzwoni zeby otworzyc a to listonosz nawet jak nic do mnie a to ulotki a to kurier Kuriera to ja o malo nie pobilam: Dzwonek: _kto tam -kurier -do kogo -kurier prosze otworzyc Odkladam Dzwonek -kto tam -kurier -pod ktory numer -8 (ja mam 2) -czemu pan tu dzwoni -prosze mi otworzyc pod 8 nikogo nie ma a chce zostawic awizo Otwieram Dzwonek do drzwi (mam okrutnie glosny a pan dzwoni ok 5-8 sec Otwieram Kurier -odbierze pani list dla kogos spod 8 -nie -dlaczego? -bo tam nie mieszkam!!! A panu to praca sie podoba czy juz sie znudzila? -(cisza) Zamykam drzwi Cisza. No to ja i cholerny kurier -juz do mnie nie dzwoni. Mam nadzieje ze nie zanudzilam ale jak mowilam mam lenia i nie chce mi sie nic robic dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 jak załatwiliśmy domofon :) 18.03.06, 08:29 u nas problem domofonu pojawił się rok wcześniej niż Kubuś, a to za sprawą naszej Cętki (psa) która na każdy dźwięk dzwonka lub domofonu (ulotki marketów i okolicznych pizzerii do 5-6 razy dziennie) zaczynała szczekać i wyć (była wtedy szczeniaczkiem),a jeżeli nie było nas akurat w domu, to mogła tak wyć z godzinkę... Wiedzieliśmy że musimy coś z tym zrobić, dzięki uprzejmości sąsiadki zza ściany, która raczyła donieść do spółdzielni, że pies wyje "całymi dniami" (według "zeznań" innych sąsiadów parę razy dziennie góra po parę minut- bez komentarza). Najpierw próbowaliśmy przenieść psa do innego pokoju, potem odkładaliśmy domofon. Mieliśmy jednak jakiś dziwny model który i tak dzwonił. Mąż wpadł na genialny pomysł, który polecam - przerobił na własną rękę kabel od domofonu i zamontował wtyczkę jak przy telefonie. Teraz jak chcę wyłączyć domofon, wystarczy wyciągnąć wtyczkę Czas płynie na korzyść zainteresowanych - pies po 2 latach kładzenia do głowy że nie ma szczekać na dzwonek domofonu szczeknie góra raz czy dwa, Kuba tak się przyzwyczaił, że szczekanie psa mu nie przeszkadza, wszyscy członkowie bliższej rodziny dostali kod do drzwi wejściowych, a na sąsiadce i tak się odegraliśmy po swojemu - wyobraźcie sobie, że akurat na jej ścianie chcieliśmy mieć zawieszone kinkiety... a żeby je podłączyć trzeba było wykuć w ścianie około 5- 6 metrową szczelinę na kable... no cóż... z reguły ja nie jestem mściwa, ale może pani powinna najpierw przyjść do mnie, że pies jej przeszkadza, a nie od razu dzwonić ze skargą do spółdzielni? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: chyba zabije naszego listonosza 18.03.06, 12:27 Ja mam podobnie, tylko nie założyłam domofony w domu, bo i tak ciągle sie psują. Nie mam też dzwonka, więc on ......wali do drzwi. I to tak że aż mi serce staje, tak było przy spiącym w tym czasie Kubie i jest też terz przy Asi. Zabić listonoszy Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: chyba zabije naszego listonosza 18.03.06, 12:30 to też to przez przypadek Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Re: a to było tak 17.03.06, 22:57 Czs na zwieżenia. Całe popołudnie czułam,że coś się dzieje.Nic mnie nie bolało,ale brzuch twardniał.Byłam z synem na podwurku,graliśmy w piłkę,ale musiałam często odpoczywać.Ok.19,kiedy brzuch twardniał coraz bardziej przejzrałam zawartość torby i dopakowałam rzeczy niezbędne.Ciągle jednak zastanawiałam sięczy jechać do szpitala. Mąż mnie poganiał,że mam się zdecydować(on z tych bojących poród go przerasta),bo on musi o 21 wyjeżdrzać do pracy. Pomyślałam więc no to pojade niech sprawdzą czy to już. O 20 wyjechaliśmy z domu( do szpitala mamy jakieś 10 min) Na izbie przyjęć pani musiała dokończyć rozmowę przez telefon,była bardzo niezadowolona.pyta się kobiety z przeogromnym brzuchem po co przyjechała.Mówię jej,że do porodu prawdopodobnie.Była bardzo oburzona,że ja jeszcze nie wiem i to mój 2 poród.Po badaniu okazałao się,że są 4 cm rozwarcia,więc zostaję.Skurcze nadal nie bolą,ale trudniej się w czasie nich oddycha. O godzinie 21 trafiam na porodówkę.Badania 6cm rozwarcia.Podłączają KTG.Błagam ich tylko,żeby mi obiecali,że będę mogła jeszcze pochodzić,pani doktor obircuje,że po pól godzinnym zapisie pozwolą.Bólu nadal nie czuję.Patrzę na zegarek,kiedy minie te pół godziny.Jest 21.30 coś chrupnęło,juz wiem to wody.Pani doktor bada mnie i mówi,że niestety nie wstanę.Zaczyna troszkę boleć,odłaczją KTG.Przewracam się na łóżku,położne,które mnie co kilka minut badają mówią,ze nie potrwa długo.Myślę,może do 24 się wyrobię.Badanie o 22,pani położna mówi,będziemy rodzić.Ja nato,że to nie możliwe,za szybko.O 22.10 Julka już była ze mną.przy parciu trochę sobie pokrzyczłam,ale najbardziej bolałay mni skurcze nóg,które dostałam jak mała pojechała na warzenie.Jeszcze mnie nie pocerowali,a wózek z drącym się w niebogłosy noworodkiem był przy łóżku. Pytam się,czy czasem się nie pomyliły ,bo ja zamawiałam egzemplarz spokojny... Tatuś na żywo zobaczył córkę dopiero w niedzielę.Oddział był zamknięty dla odwiedzających,ze względu na panującą grypę.W szpitalu odpoczywałam na maksa.Kompiel i spanie,mała nawet dawała trochę pospac częściej w dzień niż w nocy,ale nie bądzmy wybredni. na sali ekipa do bani tzn.pierwszą dobę byłam sama,na drugą przywieżli kilka dziewczyn,ale nie dało się z nimi porozmawiać.W niedielę w porze obiadowej byliśmy w domku. Oj mogłabym rodzić co roku ichodzić w ciąży,ale nie wiem kto by te szkraby wychowywał,bo tu już kończą się moje chęci i umiejętności Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 10:24 Ale się nam dzisiaj urodziło marcepaniątek. Wszystkie mocno całujemy w czubek nosa. Rośnijcie zdrowo. Monika z chłopakami Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 14:47 Wszystkeigo najlepszego A jednogo takiego Krzysia to osobiście całowałam Odpowiedz Link Zgłoś
monikwodnik Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 11:46 "Zdrowia, szczęścia, pomyślności z każdej chwili moc radości, niech Wam pachną kwiaty, drzewa, niech Wam wszystko "STO LAT" śpiewa!!!" życzy dzisiejszym roczniaczkom roczniak Bartek z mamą i tatą Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 12:06 Serdeczne życzonka Uśmiechów i słonka Szczęścia ogromnego Wszystkiego dobrego Kubuś i Dominika ===== KUBUS Odpowiedz Link Zgłoś
monikwodnik borówka 78 - spotkanko 17.03.06, 12:13 Borówko, co z naszym spotkaniem w Poznaniu? Ja przyjeżdżam 21 marca o 18.30, więc możemy się spotkać na Starym Rynku koło 19.00, ewentualnie 22 marca po 18.00. Napisz, czy masz czas i ochotę. W poniedziałek będę w pracy, to będę miała dostęp do netu i przeczytam. Napiszę Ci telefony kontaktowe na priva. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 14:18 I my dołączamy się do życzeń. Po prostu wszystkiego naj.... u nas panuje straszne przeziębienie. Najpierw dziewczynki a teraz ja. Wczoraj myślałam, że umrę. Mąż zlitował sie i przyszedł trochę wcześniej z pracy, mogłam więc trochę odetchnąć.Dzisiaj juz trochę lepiej. Luxfera: Też często myślę o Grocholci.I martwię się o niej zważywszy, że miała takie problemy zdrowotne...Może coś wie na jej temat mama_wojtusia. Pozdrawiam IW Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 14:59 dzisiejsze roczniaki-słodziaki! odkrywajcie świat, cieszcie się rodzinką! tylko czasami pobądźcie sobie niegrzeczne Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 17:01 Wszystkiego naj naj naj dla dzisiejszych solenizantów. My dziekujemy za życzenia. Imprezkę robimy w niedzielę.Dwa torty,bo synek urodził sie22.03. wczoraj wysprzątałam,w ramach dnia wolnego od pracy.Dzisiaj dzieci+tata= mamy praca zniknęła.Buntuję się więc i sprzątam dopiero jutro. Młoda przestała chodzić, zaczęla biegać.Włazi wszędzie,a najładniej mówi dwa słowa "dać" i "cześc".Wieczorem wpadnę i powspominam poród. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka190 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 20:42 100 lat, 100 lat dla dzisiejszych soleanizantów Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 21:03 kochany Karzysi i wszyscy mali jubilaci z dzisiejszego dnia duzo duzo zdrówka miłosci samych ciekawych pomysłółw (to dla krzysia) i samych pogodnych i radosnych dni Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g Re: dzisiejsze życzenia... 17.03.06, 21:11 wszystkiego co najlepsze dla dzisiejszych Jubilatów - od Nadulki i jej mamy Odpowiedz Link Zgłoś
aga863 Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 17.03.06, 22:07 w dniu tak pieknym i wspanialym, Zycze Wam serduszkiem calym, Duzo zdrowia, sto lat zycia Milion zloty do zdobycia Vicki i Aga Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 17.03.06, 23:03 Dziękujęmy!! Krzysio dzisiaj wywinął w ramach urodzin kolejny numerek.. była u niego niania, bo inaczej nie wykonałabym 100 procent normy.. no na razie mam nawet 11o, bo upiekłam nieplanowany własciwie torcik, ale jeszcze mam prasowania, to może sobie te dodatkow 10 procent odejmę... Urodziny Krzysia z innej perspektywy... no a dziś rano krzys powitał urodzinkowy dzień - jak zwykle - alarmem - GDZIE jest moje mleko?? Ojciec wsatwaj, mleko, szybko, no raz, raz, migusiem.. potem tradycyjna kupeczka (świeżo umyty tyłeczek syneczka wylądował dziwnym trafem na mojej twarzy - hmm jak to się stało - peniw krzysio znowu uciekał przed założeniem pieluchy - bo pieluche oczywiście nalezy zakładać na łóżku rodziców - następnie ojciec i syn udali się w celu przygotowania posiłku i zniszczenia kuchni. mama w tym czasie dosypia, bo jak zwykle poszła spac mocno po chłopakach i po prostu zdechła - musi zregenerowac trochę sił na dziś, więc nalezy to zrozumiec - ale po 10 minutach spokojnego snu zdechniętej matki do pokoju wpada ojciec - w telewizji jest o przedsiębiorczych kobietach!! wstawaj, wstawaj.. aaa - a co mnie obchodzą przedsiębiorcze kobiety??? jak włąsnie udało mi się przyjemnie przysnąć.. zaraz za tatą do pokoju wpada rozszalałe niemowlę i wdrapuje się do łóżka.. no co było robić - 7.30, wstałam... śniadanko.. przynajmniej teraz chwila spokoju, bo panowie w łązience - tata w wannie, a niemowlę (dorastające niemowlę, trzeba dodać) poza wanną - podaje tatusiowi wielorybka labo inne ważne w kąpieli bambetle - tata wyrzuca z powrotem i tak się zajmują.. tyle że nie dziś... jestem na 4 kęsie kanapki z dzemem.. z łązienki krzyk - aaa szybko, chodź tu!!! no to ja biegusiem sie puszczam, 5 kęs gdzies gubię, bo taki okrzyk oznacza poważne zagrożenie dla niemowlaka.. otwieram dzrwi - niemowle UBRANE siedzi w wannie, tata goły namydlony z oczami w słup - wlazł mi, no sam mi wlazł!!! ja myłem głowe i nie widziałem, a on mi wlazł.. to znaczy spieprzył się głową w dół, ale wlazł... okazało się że się skubaniec wspiął po pojemniku stojacym obok wanny - był tak szczęśliwy, że upadku nawet nie zarejestrował... no a potem generalnie uprawiał już dzikie szaleństwo... a wieczorem - kiedy mama resztkami sił postanowiła jednak upiec ten torcik, krzyś zabrał się za odkurzacz - czekający w przedpokoju na swoje 5 minut (kolejne oczywiśice tego dnia).. najpierw krzys przesmyrgnął się po całym odkurzaczyku - głową w dół - a jakże! - następnie skonumował koteczki ze szczotki, a potem uznał, że można osiodłac (wczoraj bawiliśmy się w indian i polowanie na bizony) - dosiadł był więc odkurzacz.. w trakcie tej czynności tak się zaaferował, że nie zauważył, jak sam stał - dłuższą chwilę - po jakimś czasie stwierdził, że chyba ma nową umiejętnośc - podnosił łapki do góry, nóżki lekko ugiete i sie prostował - ha ha - ekstra co? no i tak.. pisze to dogorywająca mama, przed która jeszcze prasowanko ) Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 18.03.06, 11:50 No nie Agaluba znowu sie usmialismy do łez z przygód małego Agenta 0001 heheheh Chyba musicie jakos poszerzyc wyobraznie aby sprobowac przewidziec co syneczek moze zmalowac nastepnym razem , albo zakupic kojec jak w filmie "Nie jedzcie stokrotek" ( taka mała klateczka ) aby uchronic dziecie przed jego wlasnymi pomyslami Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: dzisiejsze życzenia...dla Juli i Krzysia 18.03.06, 12:03 Najlepsze życzonka pięknego w życiu słonka smutków małych jak biedronka i szczęścia wielkiego jak smok Kubus i mama Dominika Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba WIOSNA !!!!!!!!!!!! 18.03.06, 12:05 U nas w Iławie cudna pogoda słońce świeci około 10 st. Jak mały się obudzi i coś przekąsi idziemy na długi spacer. Od razu lepsze nastroje Dominika i Kubuś Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: WIOSNA !!!!!!!!!!!! 18.03.06, 17:23 U nas tez piekna pogoda, juz bylysmy na spacerze, ale musialysmy wrocic troche wczesniej, bo na ulicach trwaja manifestacje... Nie wiem czy w Polsce cos o tym mowia, ale tu jest mala rewolucja lacznie z okupowaniem m.in. Sorbony i niszczeniem restauracji, sklepow i samochodow na ulicach. Hmmm, przydaloby sie chyba, zeby i w Polsce ludzie troche poprotestowali, no ale oczywiscie nie az tak. Wiecie chyba co mam na mysli... Wlasnie zabieram sie do kawy z ciasteczkiem, mniam bo druga polowa szuka domu. Oj nielatwo cos fajnego znalezc(( Cos mi sie obilo o oczy, ze Luxfera wybierasz sie w moje okolice - daj znac koniecznie kiedy przybywasz, to bedzie okazja do spotkania)) Milego popoludnia dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: WIOSNA !!!!!!!!!!!! 18.03.06, 20:29 no u nas tez troszeczkę....ale tylko troszeczkę, ale to zawsze coś. Tylko żeby nie ta plucha, mokro wszędzie, buty mam białe od soli. Wózkiem sie nie bardzo da jeźddzić. A ja dziś latałam sobie po sklepach, muszę kupić Asi butki, bo te co ma są za małe, obdarła sobie paluszki. Więc dziś robiłam mały rekonesans, a moze jutro podjedziemy je kupić. Coś mały wybór był Pozdrowionka Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g 16 marca 2005 Nadusia - wspomnienie 17.03.06, 21:08 przesyłam obiecane zaległe Świat ujrzał Nadusię o 18.48. A jej mama zobaczyła wtedy tylko jej plecki – leżała na pustym już brzuchu, zwinięta w rogalik, pleckami do mamy. Dlaczego, dlaczego nie chcą mi jej pokazać – dotykałam to małe ciałko, tak jak niewidomy, który dotykiem rozpoznaje przedmiot. Aaa – bo ona przecież jest jeszcze przywiązana do mnie pępowiną. „...ale proszę ją już oddać, muszę zabrać na badanie”. No i tatuś przeciął, a położna zabrała. Prawie 12 godzin wcześniej tego samego dnia (ok. godz. 7.00). Nasza sypialnia. Śpimy na materacu, bo ciągle się zastanawiamy nad ramą łóżka. Strasznie mi już ciężko z tej podłogi wstawać z tym wielkim brzuchalem. A tu się siusiu chce. Oj, chyba nie zdążę do kibelka.... Wygramalam się z łóżka, przytrzymuję ten brzuch, bo czuję, że inaczej to spadnie na podłogę. Wstaję i chlust!!! Oj – to nie siusiu... Plecak już spakowany. Jeszcze prysznic i można jechać. Izba przyjęć – trochę jest tych klientek do rodzenia. Obsłużono mnie poza kolejnością, do tego uprawnił mnie „chlust”. Skurczy żadnych (chociaż mi się wydawało, że coś tam się dzieje). Na tej izbie to nie było miło. Oddział. Sala porodowa. „Jak to nie ma wolnych miejsc do rodzinnego??????? Jak to?? Dlaczego?? Przecież na Izbie zgłaszałam „tylko rodzinny”. Odpowiedź: „nie komunikujemy się z izbą”. Tak więc siedzę sobie na tym łóżku porodowym, na tej sali ogólnej (czyli podwójnej), za ścianką koleżanka (chyba ciut mniej zaawansowana w porodzie) – siedzę i płaczę że ja tu nie chcę nie będę i w ogóle to musi być przy mnie mąż, bo inaczej to ja nie będę rodziła. Tak, bardzo to śmieszne. Przyszły panie położne, przyszedł „mój lekarz” – „no dobrze zostaję, jeśli mężu będzie mógł być przy mnie”. Mężu może być przy mnie, ale żeby siedział cicho i się nie kręcił bo to sala „ogólna”. Jak się okazało za ścianką też był czyjś mąż (tylko siedział cicho i się nie kręcił). Tak więc porody bardzo ogólne... Skoro już postanowione że tu zostajemy, panie położne mogą się mną zająć: zero skurczy, niewielkie rozwarcie, KTG OK. – trzeba wspomóc tę akcję oksytocyną (wody chlusnęły i ciągle się sączą). Ja już zaczynam krzyczeć o ZZO, żeby się nie okazało, że za późno. Ale na to ZZO jeszcze za wcześnie. Spacerujemy po korytarzu, „ćwiczę” na worku sako. A tu w między czasie dokwaterowali do mojej części sali ogólnej jeszcze jedną koleżankę. Dostawili jej łóżko pod samą ścianką obok mojego. Świetnie, lepiej być nie może: 4 miejsca porodowe (2 w pokoikach i 2 na ogólnej) i 5 rodzących. Mąż oczywiście nie może być już ze mną. To teraz leżymy na zmianę z tą koleżanką: jak mnie badają to ją wysyłają na spacer na korytarz i odwrotnie. W miarę uwalniania się oksytocynki czuję, że cos się dzieje. Zaczyna boleć. Maszeruję na salę porodową. A tu znowu roszady. Zwolnił się pokój do rodzinnego, awansowała tam koleżanka zza ścianki, a ta obok mnie przeszła na stronę tamtej. Mąż może być ze mną. Boli. Boli. No w końcu ZZO – pierwsza dawka. Uff – jak fajnie, tak można sobie rodzić. Leżę sobie spokojnie, słuchamy bicia serduszka. Tak można rodzić. Miła pani anestezjolog instruuje mojego męża, kiedy ma ją wezwać na drugą dawkę znieczulenia; mówi, że to jeszcze potrwa 2-3 godziny. Po 30 minutach boli, boli strasznie. „szybko wołaj ją”. Jest anestezjolog, jest położna: „10 min temu panią badałam, jeszcze dużo czasu”, ale sprawdza i teraz rozwarcie. „Pani już rodzi!!!” Szybko rozsuwają łóżko na „tryb do porodu”, światła, jakieś ogólne zamieszanie, ktoś gdzieś biegnie. Koleżanka zza ściany na korytarz. Skurcze parte; pierwszy nieudany; kolejne już efektywne. I ko to mówił, że poród nie boli?? Bardzo boli. Ale w tej chwili myślę, tylko o tym jak pomóc mojej córeczce. I jest!!! Nadul Maluteńki, Moja Królewienka Później z moimi koleżanki z porodu spotkałyśmy się na sali. Wszystkie trzy urodziłyśmy córeczki, mniej więcej w odstępach godzinnych. Wszystkie pierworodne. Najpierw była Nadusia, później Julia i Marysia. Te dziewczyny (mamy) były przesympatyczne. Do tej pory żałuje, że nie wzięłam do nich kontaktu, ale chyba wtedy jakoś żadna z nas o tym nie myślała. Za to mam na pamiątkę zdjęcia tych dziewczynek w „Witajcie na Świecie”. I pamiętam, że wtedy tego dnia była ogromna odwilż. Odpowiedz Link Zgłoś
kuki77 Re: 16 marca 2005 Nadusia - wspomnienie 17.03.06, 22:06 Wszystkiego co najpiękniejsze i dużo radości z poznawania świata życzy najświeższym jubilatom - Michaś z mamą Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 palmiarnia 18.03.06, 21:21 Muszę Wam opisać super wycieczkę na którą namówiłam rodzinkę - byliśmy dzisiaj w poznańskiej palmiarni. Trochę się wahałam, czy Kubie będzie się podobało, ale jak się okazało już po paru metrach, zupełnie niepotrzebnie! Kuba był tak zachwycony, że na żadnym z około 80 zdjęć nie jest uśmiechnięty był po postu w ciężkim szoku. Po pierwsze w porównaniu do szarej rzeczywistości na zewnątrz- ilka szklarni wypełnionych po brzegi soczystą zielonością, i cieplutkim i wilgotnym powietrzem. Po drugie - zwierzątka: dwa baseny ze złotymi rybkami czyli karpiami, i kilkanaście akwariów z rybkami egzotycznymi, węże, żółwie, ślimaki i patyczaki (no tak szczerze to wątpię żeby Kuba zrozumiał co to jest patyczak ) Po trzecie woda: dwa baseny, a przede wszystkim ściana z wodospadem pokryta paprociami i innymi roślinkami lubiącymi wilgoć. Po czwarte "deti" czyli dzieci (każdy wie, że są na standardowym wyposażeniu każdej palmiarni...). Na koniec udało nam się nawet, tzn rodzicom, napić herbatki w równie "palmiarniowej" kawiarence. Chociaż Kuba miał już trochę dość i herbatę siorbaliśmy szybko, żeby wyjść, ale to i tak sukces! Wnioski: po pierwsze trzeba wychodzić z domu jak najczęściej (człowiek ma lepszy humor, nie kłóci się i w ogóle-mąż na herbatkę zaprosi...) po drugie, jeżeli za oknem jest buro i ponuro a macie w okolicy palmiarnię albo inny zimowy ogród-polecam gorąco, baterie mamy "naładowane" na najbliższe tygodnie! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: palmiarnia 18.03.06, 23:38 jeszcze mnie natchnęło i wrzuciłam zdjęcia na "zobaczcie" Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: palmiarnia 19.03.06, 07:51 Zdjęcia fajne Ja też bym chętnie gdzieś pojechała, na nasze ukochane spacery na rynku w Krakowie trochę za zimno, zresztą nie chce mi sie ciągle ich rozbierać i ubierać po paru minutach siedzenia w jakiejś knajpce. Lato lato ja już chcę lato. I do parku do Chorzowa można się wybrać wtedy......już ta zima mnie dobija. A dzis moje dzieci wstały o 6.30 więc już jestem dziś na forum, mężulek byczy się w łóżku. A jeszcze urodzinki: 19 marca urodzili się Louis Sławomir od Xseni, Oleńka od Agusik25, Anielka od Nordynka1, Wiktoria od Martiii, Marysia od Marysienka44. Dla wszystkich całuski i uściski z okazji urodzinek)))))) Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: palmiarnia 19.03.06, 09:33 Witam z ranka Edytka znowu pierwsza Moj tez spi naiwna bylam sadzac ze on bedzie ie zajmowal Lulu a ja sobie pospie Przylaczam sie do zyczen dla maluszkow Ponownie zdrowka zdrowka zdrowka zabawy radosci i usmiechow dl kochanych maluszkow Kseniu pamietamy o tobie i czekamy na jakies wiadmosci My we wtorek do Warszawy Bedziemy w hotelu przy zoo ale chtba za zimno Nie wiem czy maja akwarium albo cos zeby posiedziec w srodku przy kiepskiej pogodzie. Edi pisz jak bylo Ja musze jeszcze na narty poczekac ale juz kupuje niezbedne oprzyrzadowanie Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: palmiarnia 19.03.06, 09:54 Ania ja mam podobnie w weekend, jak chciałabym to ja sobie odpocząć to co tam....byczą sie rano jak mogą, a ja gotuję, szybko sprzątam i inne tam mało potrzebne rzeczy. Jutro mężulek do pracy, miał cały tydzień urlop, jak ja sie przyzwyczaję.....znowu trzeba samemu znosić ten cholerny wózek, boże ja chyba oszaleje zanim ta wiosna przynajmniej nadejdzie. Ania to jak wyrwałaś się na tę babską imprezkę??? Wykorzystaj mężulka póki jest Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: palmiarnia 19.03.06, 10:23 Wcielo mi posta Nie bylam na mprezie ale dziewczyny przyszly do mnie Omawialysmy wyjazd w gory i moj stwierdzil dzisiaj ze on chce jechac. Ughh dziwne to bo zawsze mowil ze narty go nie interesuja o jak jazaczelamorganizowac wyjazd z kolezankami i tymi starszymi pociechami to on okreslil sie na tak.Musze go teraz przekonac ze to glupi pomysl heheheh (wole zeby zostalz Lulu bo wtedy ja odetchne i bede mogla pojezdzic a tak to on bedzie niezadowolony bo ja nie bede miala dla niego czasu) My tez musimy kupic buty dla Lulu Jutro chyba Juz uprzedzilam szanownego ze sa bardzo drogie Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube butki 20.03.06, 08:35 No my kupiliśmy, Bartki nawet fajne i cena jeszcze tak bardzo nie zwaliła mnie z nóg, ja nie wiem czemu tak dużo zapłaciłam za Kuby na zimę. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: butki 20.03.06, 09:32 No witajcie Edyta zawsze pierwsza A jaki numer mala nosi i ile kosztowaly? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka190 Re: butki 20.03.06, 10:47 Ja przymierzam się do kupna już czwartych bucików. Filip chodi już od jakiś dwóch miesiący i najpierw były buty domowe 19, później kozaki 20 i domowe 20 a teraz trzeba kupić wiosenne 21. Ta nóżka to mu rośnie w zastraszjącym tempie. Byliśmy w Bartku i cena takich wiosennych bucików w okolicy stówki. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: butki 20.03.06, 12:54 Mati ma rozmiar 22, kupione zostały 3 tygodnie temu. Niestety robią sie przyciasne, i chyba niestety musimy kupić nowe. Myślałam że te starczą mu do lata. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: butki 20.03.06, 13:20 Asia miała butki już i po domu i po dworze, ale po dworze jeszcze jej nie puszczałam na nóżkach. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: butki 20.03.06, 13:32 Po przecenie zapłaciłam chyba 53zł, były po 85 zł firmy Wigami.Mati w domu jest w skarpetkach. W butach na dworze stawiał już pierwsze kroki. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: butki 20.03.06, 13:57 My wczoraj poraz pierwszy stawialysmy kroczki na dworzu. Byla piekna pogoda, wybralismy sie na spacer w okolice Notre Dame, a Drusiaczek mial okazje wyprobowac swoich sil w nogach pod czujnym okiem tatusia Bardzo jej sie podobalo, i golebie tez i kwiatuszki i sama katedra, gdzie pelno kolorowych witrazy... Co do butow, to zakupilam kilka par firmy Zetpol bedac jeszcze w Polsce, bo byly smiesznie tanie (ok. 18 zl). Tylko sa to oczywiscie buciki z materialu, pod domu lub jak bedzie juz cieplo na zewnatrz. Za skorzane kozaczki swojego czasu zaplacilismy 85 zl, ale nie pamietam jaka to firma. To na tyle tymczasem, pozdrwiamy wszytkich cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re:Jubilaci 20.03.06, 12:55 Dzisiejszym Jubilatom dużo zdrówka, pociechy z rodziców i miliard buziaków Mati z Mamą Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: butki 20.03.06, 13:17 Asi kupiłam rozmiar 20 , zapłaciłam 125 zł. Wiem że to dużo, ale za zimowe Kuby zapłaciłam 195 zł dlatego piszę że mało bo w porównaniu z tamtymi.....ale najlepsze to jest to że jakbym miała sobie kupić za 195 zł to bym się zastanawiała długo i pewnie bym ich nie kupiła. Zresztą już na prawdę przegieli z tymi cenami, a przyznam się szczerze że kupowałam wtedy na szybko i na prawdę nawet nie spojrzałam na cenę, zapłaciłam i wyszłam, a dopiero po do mnie dotarło. Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Zyczenia 20.03.06, 09:36 dla Macka i Szymka Moze ich mamy czytaja tylko cicho siedza) Zdrowka i zabawy calusy i usciski Anka I Lulu Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: butki 20.03.06, 15:29 my też kupiliśmy Bartki. Najpierw namierzaliśmy się na takie fajne wysokie zamszowe adidaski, ale Kuba po założeniu ich rzucał się na ziemię i nie chciał wcale chodzić. W związku z tym przymierzyliśmy mokasynki, beżowe, skórzane, na rzepy, za jedyne 125zł... na szczęście mieliśmy ze sobą naszego dyżurnego negocjatora, czyli mojego męża )) używając swojego uroku osobistego stargował jeszcze 10 zł... Pierwsze co zrobiliśmy po przyjściu do domu to spryskaliśmy butki impregnatem w sprayu bo są jaśniutko-beżowe, co okazało się bardzo trafionym pomysłem, bo pierwsze w co Kuba wlazł po wyjęciu z wózka to było śliczne błocko i wiecie co? gdzie jest to dziecko co mi w wieku 2-3 miesięcy cały dzień na narożniku leżało?? pobawiło się minutę grzechotką i było szczęśliwe?? żadnego biegania, żadnego schylania... to były czasy... a teraz na spacerze biegaj człowieku za trzpiotem. Bo co to za nudziarstwo chodzić po chodniku, phi! Kuba woli trawnik, błotko, kałuże, itp, itd. W domu to ja się w ogóle nie stresowałam-jak się przewracał, to trudno, ale na dworze na betonie to nie ma żartów, więc krzyże mi pękają. A w tym tygodniu znowu sobie chodzę do pracy (to najdziwniejszy urlop wychowawczy o jakim słyszałam...), a w tym czasie Kubą zajmuje się Teściowa (nie poruszam w ogóle tego tematu, bo mi się ciśnienie podnosi...), ale za to zabiera go na "uczciwy" spacer, co najmniej półtoragodzinny. Do tego Kuba prześpi jeszcze ze 2 godzinki i tak im jakoś czas minie... A mamusia w pracy i jeszcze zaległe życzenia urodzinkowe dla wszystkich jubilatów, bo mam w tym chyba zaległości wybaczcie, ale muszę chodzić do pracy, zajmować się dzieckiem mężem i psem, a dodatkowo(co najbardziej mnie wyczerpuje) sprzątać codziennie wieczorem na błysk, bo Teściowa przychodzi... Mąż nawet ostatnio bąknął, że chyba częściej Mamusię musi zapraszać, wrrr. Pozdrawiamy i życzymy wioooooosny jak najszybciej! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: butki 20.03.06, 22:40 hej dziewczyny! gdzie (jeżeli wybrałyście tą firmę) kupowałyście paputki zetpolu? mam na myśli czy np w smyku, nartku czy jakimś innym sklepie? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: butki 21.03.06, 00:18 Ja znalazłam kiedyś gościa który sprzedaje właśnie te kapciuszki na allegro i ciągle nie mogłam się zdecydować na nie, ale może rzeczywiście warto, podaję linka do jego aukcji: www.allegro.pl/item83484723_83484723.html Co prawda aukcja się już skończyła, ale pewnie znowu wystawi podobne w najbliższym czasie to możecie sobie pośledzić. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Dzień dobry... 21.03.06, 07:45 Wszystkim. Ja dziś wstałam z naładowanymi bateriami, wczoraj byliśmy w kinie na Wyznaniach Gejszy, polecam. Bardzo fajny filmik. A moje dzieci wstały dziś o 7.20, więc ja właśnie szykuję śniadanko i czas do "roboty", cały dzień przed nami, dziś ma być troszkę cieplej więc pewnie będziemy na spacerku. Ania chyba w Warszawie więc się nie odzywa, ale jak wrócisz kocana to daj znać. Monika jak z tą pracą????? A może to właśnie ten powrót się szykuję do Krakowa, co???? Oczywiście trzymam kciuki w związku ze znalezieniem pracy. Są jakieś przeloty promocyjne na święta nie wiem czy widziałas. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: butki 21.03.06, 10:57 Kupilam je (butki zetpolu) w sklepie Swiat dziecka przy ul. Towarowej. Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: 20.03.06, 10:22 NIe było nas wczoraj stąd dopiero dziś serdeczne życzenia dla całej bandy która urodziła się 19 marca. Ale Was przyszło na świat maluchy!!! Buziaczki od Grzesia Monika Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 jestem... 18.03.06, 22:39 Wlasnie wrocilam z nart, bylo super, jutro wiecej szczegolow. Dziekujemy za zyczenia roczkowe. Nie widzialam Matiego tydzien czasu, teraz spi, wiec powitanie dopiero jutro rano, ciekawe czy nie zapomnial jeszcze mamusi? Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 bylo super!!! 19.03.06, 14:55 Strasznie sie ciesze, ze pojechalam na te narty i tu musze Wam podziekowac bo pomoglyscie mi sie zdecydowac na ten wyjazd. Byla piekna pogoda, swiecilo slonce, widoki zapierajace dech i bardzo dobrze przygotowane trasy. Jednym slowem bylo super. Bylo nas 12 osob, zjezdzalismy na nartach od rana do 16-ej, potem kapiel, jedzonko i imprezowanie do pozna i tak przez 6 dni. Przypomnialy mi sie troche studenckie czasy... A w domu wszystko bylo OK, Mateuszek dopieszczany byl przez dwie babcie i nawet dobrze ze soba wspolpracowaly. Tyle tylko, ze jak nas dzisiaj rano zobaczyl to sie patrzyl na nas i chyba staral sie sobie przypomniec skad nas zna? Ale pomiec ma dobra i godzine pozniej juz nie schodzil mi z rak, przynosil mi zabawki i nowe i te stare, bawilismy sie. W tate tez patrzyl jak w obraz i rechotal sie z kazdej jego miny. Oj strasznie sie za nim stesknilismy... A dzisiaj robimy mu impreze urodzinowa, zaraz przyjda goscie, wiec musze konczyc. Do nadrobienia mam jakies 300 postow, wiec zwolnicie tempo, pleas! Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: bylo super!!! 19.03.06, 20:20 No to bardzo sie ciesze bo namawialam i tez troche zazdroszcze Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: bylo super!!! 20.03.06, 10:16 ech, znowu bym się gdzieś wybrała bez dzieci. Cos już nawet planujemy Wczoraj Wojtek do mnie: - a wiesz, że ten asfalt jest z betonowej cegły? Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: bylo super!!! 20.03.06, 10:33 Może my sie gdzieś wyrwiem jak moja Mama przyleci. Chyba niestety bedzie to tylko do znajomych bo widmo nas obydwojga bez pracy narazie działa na mnie jak skarbonka z której nie mozna spowrotem wyciągnąć forsy). Ale ajk uda sie znaleźć coś w tym tygodniu to planowaliśmy wyjazd na weekend na zwiedzaanie poludnia Irlandii. Trzeymajcie kciuki. Ja niby staram sie nie denerwować, no ale jka tu sie nie denerwować. Do tego pierwszy raz rozliczam podatki w Irlandii i zaaraz będędzwonić do Skarbówki zeby sie dopytać. Do tego rozliczamys ie też w skarbówce Polskiej i dalej nie wiem czy musimy ujawniać dochody Irlandzkie czy nie, ale przecież nikt nie ma w obowiązku nas o tym dokładnie poinformować. Co do urzedów to potem opowiem Wam przygody mojej Mamy w NFZcie. Poprostu nie wiem czy sie śmiac czy płakać. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Mam 20.03.06, 15:16 zaległosci w zyczeniach.Pamietając o Wszystkich wszystkim życzę wesolego rozrabiania,bo wtedy wiadomo że dziecko zdrowe i Mama sie nie nudzi. Mój mały dopiero wczoraj dmuchal swieczke bo wczesniej był chory.a tak naprawde dmuchał tatuś.Ja pokonałam sama siebie i zrobiłam dziecku ambasadora.Wszyscy byli zachwyceni bo nie jedli tego tak dawniej umiłowanego tortu chyba z 15 lat Marzenko ja sie wybieram dokładnie do Montmorency i w maju/czerwcu. co do butów moj ma nóżki maleńkie,20 jest za duza a dostal piekne butki naturino, może mu troszke giczałka podrosnie jeszcze.Mam tez Tiberlejki/nie wiem jak sie to pisze anie mam ich przed okiem/bardzo wygodne,wysokie i sznurowane,świetnie trzymaja stopke i piekielnie drogie .Tez darowane. Po domu mały biega boso a na polu/u nas sie mowi na polu/rzuca sie na czworaka,w związku z tym malo chodzi. Mamo-wojtusia nie wiem dlaczego dziwisz sie dziecku,przeciez każdy wie że asfalt to betonowa cegła,dlatego sie kruszy i wypadaja dziury Nadal nie wiesz co u Grochalci? Monika życze szybkiego znalezienia pracy,mam nadziej ze tak jak pisałaś nie będzie to takie trudne jak w Polsce.Trzymam kciuki dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Mam 20.03.06, 17:40 Nie wiem, bo się nie zapytałam.... Juz do niej piszę! Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 mielno 20.03.06, 19:25 Moi rodzice byli z Dominem w ubiegłym roku w Pensjonacie "U Jacka" w Mielnie jest w internecie. Do morza 50 m, pokoje z łazienkami, czyściutko, sympatycznie. W tym roku tez sie wybieram z dziećmi ale w czerwcu. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: Mam 21.03.06, 12:28 Luxfera, to bedziecie calkiem blisko Paryza i mam nadzieje, ze zaplanowaliscie jego zwiedzanie. Zatem mam nadzieje bedzie okazja do spotkania Badzmy w kontakcie. Jak juz bedziesz wiedziec dokladnie kiedy, to sie umowimy konkretnie. Pozdrowionka! Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g Życzenia, życzenia 20.03.06, 15:15 te zaległe dla Marecpanów z 19: *Louisa Sławomira - Xsenny *Oleńki - Agusik25 *Anielki - Nordynki1 *Wiktorii - Martiii oraz dla dzisiejszych: *Maciusia - Mador3 *Szymonka - Mamusiaszymusia wszystkiego co najpiękniejsze; moc całusów i uścisków od Nadulki i jej mamy Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Re: Życzenia, życzenia 20.03.06, 21:38 Sto lat dla solenizantów,wczorajszych i dzisiejszych. My mieliśmy wczoraj urodziny dzieci,a nasza Julka wybrała stanowczo pieniązki,nic innego jej nie interesowało,choć położyłam bardzo kolorową książkę. Wychodzą jej zęby (4)wszystki cztery i w nocy płacze biedaczka mimo ,że daję jej wszystko co możliwe.Dzisiaj dostała i homeopatię i panadol,może będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g Edytko co masz Kube i Asie 20.03.06, 15:30 wydaje mi się, że to własnie Ty pisałaś kiedyś, że masz godny polecenia pensjonat/dom nad morzem w Karwieńskich Błotach?? Jeśli tak, gdybyś mogła podać adres, byłabym wdzięczna. Moi rodzice chcą wyjechaćz NAdusią na urlop w drugiej połowie lipca, mam znaleźć dla nich lokum. Nasi znajomi polecali nam Kariweńskie Błota, że cicho na uboczu tylko troszkę do morze trzeba dochodzić, z tym, że oni mieszkali tam pod namiotami - a to rozwiązanie nas nie urządza Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g wakacyjne plany 20.03.06, 15:34 a może któraś z Was mogłaby coś polecić nad morzem - druga połowa lipca i środkowe albo wschodnie wybrzerze Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: wakacyjne plany 20.03.06, 21:45 nadrabiam zaleglosci i skladam wszystkim marcepannom i marcepanom serdeczne zyczenia urodzinowe, rosnijcie zdrowe i szczesliwe, badzcie radoscia dla Waszych rodzicow My kupilismy Frankowi buty Primigi, nr 20. Cena nawet niewysoka, do tego ze znizka 20%. kosztowaly chyba 35 euro. Franek to maly lobuz, nie chce go porownywac z siostra, ale jak patrze na to, co on wyprawia, to mi wlosy siwieja )) wlazi na krzesla, sofe, oparcie sofy, sciaga wszystko, 100 razy dziennie rozrzuca plyty, wyciaga karte z dekodera (siada obok i mowi "no,no,no" i z usmiechem ja wyciaga i mi podaje ).nie mowie o porozrzucanych makaronach, puszkach itp wyciagnietych z szafek w kuchni. telefon juz tyle razy szukalismy - czesto dlugo to trwa, bo mlody go wlaczy i gdzies zostawi ...sciany popisane kredkami, szafki w kuchni wczoraj tez szorowalam, bo na niebiesko popisal - musze miec oczy dookola glowy, bo inaczej dom przestawi )) no widac, ze chlop w domu ))) lece sie relaksowac i kolacyjke jesc pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: wakacyjne plany 20.03.06, 22:10 jakbym czytala o moim Lobuzie))) tylko on jeszcze nie chodzi, ale mu to wcale nie przeszkadza w pokonywaniu odleglosci na czworaka...wlazi gdzie nie trzeba, wyciaga z szuflad i sie cieszy przy tym straszliwie...marzy mi sie jaks grzeczna, spokojna dziewczynka, macie jakas na zbyciu???? co do wakacji, tradycyjnie Ustka w drugiej polowie sierpnia...Socka...bedziesz znow w poblizu????w zeszlym roku bylas))) wcale nie mialam zamiaru nic tu pisac, bo ja skoncztlam na drugiej czesci przed Nowym Rokiem jeszcze i wcale nie jestem w temacie, ale mnie Marzenka pogonila)) zreszta mi sie nudzi, bo chlop w pracy w Lublinie, wroci jutro., Szymek spi...tylko musze wstac do pracy o 6 rano, ale od srody wolne, rekolekcje u nas w szkole. Czy ktos mi moze stescic z grubsza kilka ostatnich miesiecy??? pewnie taka samobojczyni sie nie znajdzie. Pozdrawiam was cieplo z zimnego, zupelnie zimowego Ostrowca. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube grocholcia... 21.03.06, 10:15 Dobrze że cię pogoniła. Nie ładnie tak nas zaniedbać Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re: wakacyjne plany- do grocholci 21.03.06, 10:43 Grocholciu, jak ci nie wstyd prosić o streszczenie wszystkich postów???Za karę, że tak długo się nie odzywałaś czytaj od rana do wieczora.Widzę, że lenia masz okropnego. Ja zresztą też. Nie wiem czy to przez moja chorobę, z którą sobie nie moge poradzić czy z przez przesilenie wiosenne. Wstaję z łóżka bo muszę. Pozdrawiam IW Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Edytko co masz Kube i Asie 21.03.06, 00:15 Przepraszam ze tak długo ale jakoś brak czasu w ciągu dnia. My byliśmy w Karwii, Karwieńskie Błota też odzwiedziliśmy, rzeczywiście cisza i spokój, ale daleko na plażę. My byliśmy w Karwii, nasz ośrodek jest z boku tej miejscowości, tzn nie w samym centrum, fajnie bo nie musiałam codziennie przechodzić przez "centrum" gdzie pełno zabawek, straganów no i ludzi. Powiem ci że dzięki temu finansowo było fajnie, Kuba nie miał tyle możliwości na wymyślne zakupy. A jak chcieliśmy połazić wśród tłumu to tęż poszliśmy. Ośrodek ok, nie jest to hotel 4-5 gwiazdkowy, ale było fajnie. Bardzo mili gospodarze, i jedzenie super. Kuba zajadał się i można było zamawiać porcje dla dzieci odrobinkę tańsze, a powiem szczerze że ja taką porcją sie najadałam. Mogę przesłać ci zdjecia zrobione przeze mnie w samym ośrodku jak i w pokoju jeżeli jesteś zainteresowana. Plac zabaw jest, co prawda nie wiem czy nasze maluchy już będę z niego w pelni korzystały, i na pewno go troszke odnawiają co roku. Zresztą zauważyłam na zdjeciach na ich sronie internetowej ze pomalowali też pokoje. www.zlotyzagiel.wczasowicz.pl/index.php To ich adres internetowy. Jak masz jeszcze jakieś pytania pisz na priv. Moja koleżanka jeździ co roku do Dąbków, piękna miejscowość, ale jednak dużo drożej. Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Czy to nie urodzinki Emilki od Moniq75? 21.03.06, 11:26 O ile mnie pamięć nie myli, a z nią może być różnie. Jeśli jednak nie myli to Grześ z Rodzicami przesyłją Emilce wielkiego urodzinowego cmoka. Cmoooooook!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Czy to nie urodzinki Emilki od Moniq75? 21.03.06, 15:31 Wczoraj sprawdzałam kto ma dzisiaj urodziny to nikogo nie namierzyłam. Ale za to jutro aż się roi od jubilatków. Podpowiadam, że Ala jutro też ma urodziny Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: Czy to nie urodzinki Emilki od Moniq75? 21.03.06, 15:46 też sprawdzałam na liście ale z tego co pamiętam tyo cyba dziś. bo Moniki wogóle nie moglam znaleźć na tej liściec. MOnika Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g Re: Edytko co masz Kube i Asie 22.03.06, 14:44 bardzo dziękuję napisałam jeszcze na adres gazetowy Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 10:34 Tak nas nastraszyć a potem sie nie odzywać.Jakbyś była mniejsza dostałabyś klapsaSuper że Ciebie wszystko dobrze!! Mamie_wojtusia uprzejmie dziekujemy Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 11:31 No właśnie. My tu prawie juz siwe. Co do pracy to wczoraj byłam na sportkaniu z rekruterem i zmartwili mnie że w zawodzie będzie ciężko coś znależć bo tu podobno to bardzo chermetyczne środowisko. W zamian zaproponowali pracę jako office administrator w firmach budowlanych. Chyba to będzie dobry start bo jak sie już załapię w firmie to może potem coś co podpada pod mój zaawód tam znajdę. Krzysiek idzie dzis na drugie interview, ale chyba nigdzie nie dadza mu takiej fajnej kaski jaką miał. Trudno. JKa bedziemy pracować razem to i tak powinno być na plus, tyle że ja nie chce do pracy. Grzesio robi sie coraz fajniejszy a jak bedę wracać z pracy to jużtylko kąpiel z bąkiiem i do spania buuuu. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 14:19 grochalcia sie wstydzi..strasznie))) a ja wrocilam z pracy przed pierwsza i robie wszystko, zeby nic nie robic. Polozylam teraz mojego smyka spac i mialam slodka nadzieje, ze sie wslizgne do mojego lozeczka i sobie drzemke utne, ale moje chlopie gada sobie zamiast spac i mimo, ze ma oczka czerwone jak krolik, chyba nie zasnie. I bede musiala sie znow nim zajmowac. ale wieczorem wraca tata, do wieczora jakos dam rade. Czy wasze dzieci tez tak lubia mleko?? ja bardzo sie straam, aby on jadl normalne posilki i podlubie troszke, ale zaraz poprawia butla kaszki czy kleiku.Je kasze rano, wieczorem i czasem jeszcze 1 lub 2 w ciagu dnia i to chyba za duzo, ale on az sie trzesie do tej butelki..spi o roznych porach, je o roznych porach,taki jest malo zorganizowany jak na moj gust. Jednego dnia ma 3 drzemki w ciagu dnia,innego jedna, nie dojdzie sie za nim. chyba go wezme z tego lozeczka,bo nie ma mowy o spaniu Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 15:28 No to witamy z powrotem Ala jak widzi flachę to tez się trzesię do niej. Mleko dostaje tylko rano (z kaszką) i wieczorem (też z kaszką). czasem jak nie chce zjeść obiadu a ja musze wyjść na długi spacer i dzidzi może zgłodnieć to daję jej kaszkę z mleczkiem w butelce ( źle robię..) i mam jak w banku, że ją wypije do dna. Dzisiaj z Agalubą byłyśmy u Pati od Margalin na zagłych urodzinach. Niestety moje dziecię jest baaardzo zazdrosne i cały czas ryczała... Dziwne, bo na strasze dzieci tak nie reaguje (spotyka sie z nimi ciągle) i nie jest o nie zazdrosna. Dzisiaj wystarczyło, że któres małe tylko przeszło dwa metry obok mnie to ona już ryczała. Poza tym nie odstępowała stołu na krok - sęp jeden. Marta będzie teraz tam tydzień odkurzała Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 15:41 hej Grochalcia w Ustce bede, wiec daj znac wczesniej kiedy jedziesz, a najlepiej przeslij nr na maila Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re:spotkanie 21.03.06, 16:23 Jak wam fajnie, ze sie mozecie spotykac!!! Ty sie czsem nie bedziesz na wiosne wybierac w te strony Marzenka??? ze juz nie wypomne twojegopobytu wsrod dinozaurow, kiedy to mnie olalas zupelnie... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re:spotkanie 21.03.06, 19:02 A czemu nie, moge przyjechać. tylko poczekajmy aż będzie ciut cieplej (bo o lecie to już nawet nie marzę). Wtedy to Cię nie olałam tylko myśmy tak z nienacka pojechali. W południe nam sie zachciało gdzieś jechać, w Warszawie była wystawa dinozaurów, która się zmyła dwa dni wcześniej, więc z braku lepszego pomysłu pojechaliśmy do bałtowa. My rzadko cokolwiek planujemy i robimy wiele rzeczy na wariata... Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: Grochalcia wstydź sie!! 21.03.06, 15:45 A u nas w druga stronę. Mleka za nic nie chce. Jedyne co mis ie udaje to wcisnąć mu butle z kaszka przez sen. monika Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia mleko 21.03.06, 16:22 przeczytalam w Encyklopedi Zdrowia, ze od roku juz mozna podawac dziecku zamiast modyfikowanego mleka, krowie..co o tym sadzicie????tak sie zastanawiam... a wogole mam zamiar kupic Szymkowi spacerowke, tylko nie wiem jaka. Kupilam mu rok temu dziadowskiego Adbora i nie zamierzam z niego korzystac ni dnia dluzej. Upatrzylam sobie teraz trojkolowego haucka, mam kojec haucka i jestem zadowolona. Zreszta dopoki nie minie zima to mi wozek niepotrzebny. Chce wiosne!!! Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: mleko i inne 21.03.06, 17:55 moje dziecko mleka modyfikowanego to wogole niet.Cudem zjada rano i wieczorem jakieś 150ml.Kaszki łyzeczką bo butelki tez niet.Reszte mleka cyca ze mnie.Zupkami dzieciowymi pluje a nasze zjada az sie uszy trzęsą.Paróweczki...prosze bardzo nawet półtorej ale rzadko podaję bo chemia.Jajko...tylko omlet.ziemniaczki z sosikiem,mielone,kapusniak...to uwielbia. stary malutki. Grochalcia..najlzejsze chyba spacerówki ma..kurde i zapomniałam jaka firma.I pupa.Jak se przypomne to dopiszea też jestem na kupnie. Dzisiaj dom na wsi,moj sie napalił...zobaczymy.Tam mi spacerówka nie bedzie potrzebna.boso i naprzód Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: mleko i inne i do borowki78 21.03.06, 18:20 my paroweczki tez lubimy))) jedzonkiem dzieciowym ze sloiczka Szymek plul od poczatku))) a wogole to ja juz zapomnialam, ktora z was jest z Kielc???? Borowka Asia, lykasz nadal kwas foliowy??mezus poinformowany o Twoich planach??? Odpowiedz Link Zgłoś
margalin Re: mleko i inne 22.03.06, 00:46 hej! Mam braki forumowe, bo przyjechały meble dla Patrycji i mieliśmy przemeblowanie i bajzel jak 150 i komputerek zdechły, niestety. Ale już jest wszystko na dobrej drodze, by jutro internet działał bez problemw, jeśi to mozliwe przy neostradzie. Oczywiscie zaległe 100 lat dla szanownych dorosłych już dzidziów i wszystkiego naj i moc buziaczków i uścisków dla dzisiejszych jubilatów czyli dla Sandrusi,Basi,Alusi,Natalki, Filipka, Mateuszka i Zosi.Dużo Was! MLEKO Bardzo lubi i pije zasadniczo w nocy. Teraz odzwyczajam i daję cienką herbatkę. zobaczymy jaki będzie efekt. W dzień do spania. Serki i jogurty kiedyś uwielbiała, teraz nie tknie. Jajka tez są problematyczne bo je je tylko w makaronach, ciastach itp. Samych pod zadna postacią nie tknie, ech. BUTY Msm wrażenie ze już o tym pisałam,ale napiszę jeszcze raz w skrócie. Najpierw zimowe kozaczki od koreańczyków + kapciuszki Befado niakceptowane, jak sie okazało przez ortopedę. Teraz wysokie na futerku również koreańskie , odpowiedznie dla małych stópek + buciki-sandałki cool club po domu:bardzo mieciutkie, leciutkie i giętkie - dobre wg pediatry. Jutro odbieramy po reklamacji z nienawidzonego sklepu kapcie profilaktyczne. Jak będą ją obcierały to mogę sprzedać trochę taniej! I kupiliśmy w Bartku, już na wiosne, białe sznurowane mokasynki, ale rozmiar, hoho - aż 24. Sliczne kajaczki, z których wystją dwa patyczki czyli nóżki Patrycji. WÓZEK Co do spacerówek, to zaraz po zakupie znielubiłam Adbora bo za ciężki,a teraz go nie lubię za źle wyprofilowane siedzenie. Za to ma funkcje usypiania naszej Papryczki i za to go kocham. Ale robi sie za krótki. Z tych powodów juz dawno kupiłam spacerówkę: Peg-Perego Venezia- fajna bo ma przekładaną rączkę i wszystkie koła skrętne, waży 9kg, fajnie sie składa i lubie ją. Nowe kosztują około 1000, my kupilismy na Allegro za 350. Fajne są też Graco,ale na modelach się nie wyznaję. I juz nie pamiętam, o czym była jeszcze mowa. Spotkanko urodzinowe było i sie udało. Wszyscy żyją, PAtrycja złapała się za odkurzacz, jak tylko zamkneły się za Wami drzwi )POtem w towarzystwie Julki pochłonęla miskę zupy i o 14.15 spała jak zarżnięta.I pół dnia było za mną. A Krzyś to wcale nie jest największy pod każdym wzgledem, bo Patrycja ma dłuzsze stopy, haha. Bo wzrostem to te dzieciaki takie jakieś podobne były, na moje krzywe oko przynajmniej. Gratulacje dla Agaluby za szybko podjętą decyzje. Dzięki temu możesz już w piątek rano mieć przyjemność podczas prasowania nowej porcji ubrań i ubranek. A w ogóle to po tym roczku Patrycja jakas taka doroślejsza sie zrobiła. Nagle okazuje sie ze cos takm kapuje z tego co sie do tej łepetyny kładzie. umie jakieś dziwne rzeczy i w ogle nawet inaczej wygląda. Tylko to zasługa babci, która użyła nożyc fryzjerskich i pozbawiła moja córcię lwiej grzywy w stylu Bartłomieja Topy. Mama występowała w roli dyb. Pozdrowionka i miłego dnia!! Aha, nie sprawdzam ządnych błedów, bo ciemna noc i padam na twarz, trudno.Może postaram sie o zaświaczenie o dysleksji będę usprawiedliwiona na zawsze) Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube urodzinki:) 22.03.06, 07:45 Kolejne urodzinki: Sandra od Marzenki,Basia od Gusja, Ala od Mama_wojtusia2, Natalka od Mbuk, Filipek od agawalek, Mateuszek od Matea4 Wszystkiego najlepszego dla małych solenizantów A ja dziś piekę torta na jutro. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: urodzinki:) 22.03.06, 08:39 Hej maluchy ... no już nie takike maluchy bo roczek wam strzelił. Wielkie 100 lat od młodszego Grzesia. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: urodzinki:) 22.03.06, 11:11 Serdecznie dziekujemy wszystkim za zyczenia urodzinowe - to taki piekny dzien, choc za oknem pada deszcz... Jak tylko sie zbiore, to tradycyjnie rzuce kilka wspomnien Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: urodzinki:) 22.03.06, 11:43 My chyba mamy zalegości, więc moc buziaków i słonka gorącego dla wszystkich jubilatów Kubuś i Dominika Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Z zycia wziete, a dla mnie jak bajka... 22.03.06, 12:11 Dawno, dawno temu, 22 marca 2005 r. o godz. 1:15, w dalekiej krainie za siedmioma gorami, za siedmioma rzekami, przyszla na swiat Sandra Caren Chiara... Zanim jednak to sie zdarzylo przebyla z mama wiele przeszkod, przeciwnosci, lez, ale tez i usmiechow, niepewnosci, mnostwo podrozy i w koncu w styczniu 2005 postanowila zaprotestowac i poprosila swoja mame, by troche zwolnila tempa. 2 dni w szpitalu, rozwarcie 2 cm (cholera, ciagle ta cyfra 2...). Mama grzecznie posluchala, odpoczywala w domku, juz nie wrocila do Polski jak co miesiac, dylemat gdzie rodzic sie rozwiazal sam tzn. Sandra zdecydowala - zostajemy w Paryzu! Tu przeciez znamy szpital, gdzie co miesiac mamy badanie, tu wiedza o nas wszystko, jestesmy pod dobra opieka 21 marca 2005 mamy termin, jak co tydzien w ostatnim czasie idziemy na wizyte kontrolna do naszego starutenkigo szpitala (z 1630 r. sic!). Rutynowe badania, KTG i mila pani informuje, by jutro rano zglosic sie juz do szpitala. Wracamy do domu. Czuje sie jakas podniecona, chyba ta mysla, ze to juz jutro... Popoludniu zaczynaja sie lekkie skurcze. Z biegiem czasu zaczynam obserwowac moj organizm, liczyc odstepy miedzy skurczami. Wieczorem wraca tatus Sandry, o 20 jemy jak zwykle kolacje. Skurcze powtarzaja sie czesciej, ale nic mnie nie boli. Zastanawiamy sie, czy jechac juz do szpitala. Wstrzymujemy sie jednak, bo skurcze nie sa bolesne, a wedlug pobranych nauk maja byc. JJ prosi mnie, by jednak zaczekac z tym wszystkim do rana, no bo gdzie tam po nocy sie wloczyc Robie co moge, ale Sandra decyduje za mnie. O 23 zaczyna cholernie bolec, wzywamy karetke. Bol straszny, nie moge sie doczekac kiedy przyjada. Uff, ok. polnocy jedziemy do szpitala. Na szczescie to tylko 5 min. drogi. Wchodze do znajomego korytarza, lapie mnie skurcz, zwijam sie z bolu pod sciana. Personel szybko przybiega po mnie z lozkiem. Pierwsze pytanie, czy to pierwsze dziecko. Taaak. Ha, mysleli, ze jak pierwsze to pewnie jeszcze beda miec troche czasu, a tu okazuje sie, ze rozwarcie na 8 cm i akcja porodowa w toku. Zawiezli mnie natychmiast na sale porodowa, blagam o znieczulenie. Boze, a ja tak sie cieszylam, ze bede miec znieczulenie, bo tu robia to stanardowo... Choc jest na to zbyt pozno, to jednak daja mi znieczulenie. Nie moge usiasc, by sie wkloli, bo mam wrazenie, ze siedze na glowie mojego dziecka. Wtulam glowe w ramiona poloznej, ktora mnie mocno trzyma przy zastrzyku. O jak dobrze wtulic sie w te ramiona, bo tak boli(( Po niedlugiej chwili ulga, bol zniknal, jak dobrze, teraz trzeba przystapic do konstruktywnej pracy! Pytaja mnie czy chce, by ojciec dziecka uczestniczyl przy porodzie. Troche oszolomiona odpowiadam, ze nie. Wczesniej duzo rozmawialismy o tym i nie do konca bylismy zdecydowani na wspolny porod, a szczegolenie moja kolezanka odradzala mi, bo trzeba miec mocne nerwy, by to przezyc... Po chwili pytaja drugi raz czy chce, by ojciec byl przy porodzie - odpowiadam, ze jesli chce to go zapraszam na horror, ale z dobrym finalem Parlam moze ze 3 razy, poczulam cieplo - to wody odeszly, pomogli mi szczypcami i tak w ciagu niespelna godziny od przybycia do szpitala o 1:15 w nocy urodzila sie moja najkochansza coreczka! Uslyszalam najpierw krzyk, a pozniej polozyli mi ja na brzuch. I nie wiem, czy tak szybko ja zdarzyli umyc, bo byla czysta. W pierwszej chwili bylam zaskoczona - spodziewalam sie malego, mokrego dzieciatka, z czarna czupryna i zamknietymi oczkami. A tu: blondynka z niewielka iloscia wlosow, czysciutka, a oczy w ksztalcie migdalow otwarte tak szeroko, ze az mnie zatkalo. Zaczelam ja delikatnie glaskac wpatrzona w te jej cudowne slepka, a ona tez na mnie patrzyla wnikliwie. Tatus powiedzial: "witaj na tym swiecie" i byl bardzo wzruszony. Sandra czula sie dobrze na moim brzuszku, nie plakala, nakryli nas jakims specjalnym materialem, by bylo nam cieplo, odbyla sie proba pierwszego karmienia. To nasze polegiwanie trwalo dosc dlugo. Pozniej polozyli Sandre w cieplym inkubatorze tuz obok mnie, by ja pozniej jeszcze zmierzyc, zwarzyc, zbadac, itp. Mnie szyli chyba z godzine... na szczescie nic nie czulam. Do pokoju zawiezli mnie dopiero nad ranem, jak odzyskalam czucie w nogach. Bym mogla odpoczac Sandra udala sie do tzw. zlobka, ale najpierw spytali jak bede karmila dziecko (butekla czy piers). Ja bylam bardzo oslabiona - duzy ubytek krwi. Po odpoczynku zawiezli mnie na pierwsze karmienie............ i zyli dlugo i szczesliwie, czego wszystkim tez zycze Pojawienie sie Sandry w moim zyciu jest jak niekonczaca sie bajka Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: A u nas było tak: 22.03.06, 17:20 Wcisnął się enter.... Termin miałam na 31 marca. Na 21 (poniedziałek) miałam umówioną wizytę u ginekologa. Obiecał mi, że jak będzie wszystko gotowe to "pogonimy" Alę wcześniej (nie chciałam na święta być w szpitalu). Ja poleciałam rano do ginekologa. Ten stwierdził pełną gotowość do porodu i zrobił masaz szyjki macicy. To mnie nie bolało, więc obeszło się bez emocji. No więc postanowione. Ala miała urodzic się w ciągu doby. Zadzwoniłam po męża do pracy, żeby był w pogotowiu. Ciocia przyjechała do Wojtka. Siedzimy wszyscy a tu nic... Jakiś tam skurcz od czasu do czasu, ale te pojawiały się już od paru miesięcy. Poszliśmy spać. W nocy czasem mnie obudził skurcz, ale to tez nic takiego nie było. Rano wstałam i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Tatuś w domu. Ciocia do Wojtusia u nas a Alusia śpi w brzuchu. Doszłam do wniosku, że jedziemy do szpitala żeby rzucili okiem czy mała ma zamiar wyjść czy nie. Głupio mi było tak trzymać ciocię W szpitalu stwierdzili, że Ala będzie jednak się rodzić. Wdrapałam się na 1 piętro szpitala na porodówkę. Wchodząc do sali porodów rodzinnych czułam się jak na maturze. Trzech lekarzy siedziało sobie na krzesełkach trzymając jakieś szpargały na kolanach. Kazali się położyć. No to się położyłam. Ordynator stwierdził, że za godzinę ma obiad i ma zamiar go zjeść. Rozwarcie było na 5 cm, szyjka zgładzona. Przebili pęcherz. No wtedy to nawet poczułam jakieś skurcze. No ale ja pamiętam jak bolało jak rodził sie Wojtek. Więc to ciągle był pikuś Za chwile przyszła pielęgniarka i podłączyła mnie do ktg. Wtedy już bolało. Zażyczyłam sobie znieczulenie co wywołało ogólny śmiech. Znieczulenia nie dostałam Za to kazali mi sie położyć. Ułożyli oparcie łóżka tak aby było mi dobrze i kazali rodzić. Ala urodziła się o 13.05 Taki umiaziany brzydalek. jak tylko stwierdziłam, że ma się dobrze to zabrałam się do oglądania przyrodzenia a właściwie jego braku. Jakoś do końca była przekonana, że to będzie Marcinek Zabrali Alę do badania a mi kazali rodzic łożysko. Niestety łożysko było innego zdania. Ordynator podciągając rękawy powiedział: zawołajcie anestezjologa, kurcze spóźnie się na obiad. Ostatnie co pamiętam to swoje myśli, że ta narkoza wcale tak szybko nie działa jak mówią. Jednak działa Potem mnie niestety obudzili A tak dobrze mi się spało... Oczywiście gdzieś podczas tego wszystkiego był ze mną szczęśliwy tatuś i przecinał pępowinę! Zakochany w córci po uszy Myślałam, że za drugim razem człowiek jest bardziej świadomy tego porodu. No i chyba nie do końca. I tak część rzeczy mi uciekła. A pytanie czy mnie nacinali zadałam dopiero godzinę później. Odpowiedź brzmiała jak balsam dla mej duszy : NIE. Wiecie co, jakiś mało emocjonujący był ten dzień. Nic nie działo się z zaskoczenia. Było wszystko zaplanowane (oprócz spóźnienia ordynatora na obiad Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: A u nas było tak: 22.03.06, 19:28 Termin porodu miałam na 16 marca. Bardzo się bałam ze znowu przenoszę ciaze i tak jak z Dominem będę miała wywoływany poród. W niedzielę 20 marca wyprawiłam chłopaków do babci a sama polegując na kanapie poganiałam Matiego do wyjscia.Wieczorem zaczął odchodzić mi czop. Juz od kilku dni stosowałam ogólnie przyjęte metody naturalnego wywoływania pododu(mycie podłogi 3x na 10 piętro, winko i sex). 21 miałam umówioną wizytę u lekaarz po skierowanie na następny dzień do szpitala.Poszłam razem z mama i Dominikiem. Pięknie świeciło słońce w końcu to pierwszy dzień wiosny.Lekarz wypisał świstek, zbadał ipowiedział zero rozwarcia, szyjka zwarta. Wieczorem dopakowałam torbę, umówiłam sie z rodzicami mna 7 rano, żeby wzięli Dominika do siebie, ja z mężem do szpitala. poszłam spać. o 3.45 obudził mnie skurcz. Wstałam, zrobiłam sobie herbatę Skurcze co 10 - 15 min. Powiem szczerze, ze napawałem sie tym lekkim bólem. Wreszcze zobaczę moją kruszynkę. 5 delikatnie obudziłam męża mówiąc ze mam skurcze, a on na to że ok. i dalej spał. O6.30 zadzwoniłam od rodziców, z dobra nowiną. Mama prwaie buty pogubila. Plany sie pozmieniały. Rodzice zawiezli mnie do szpitala a Mąż miał pojeczać tylko na chwilę do pracy i dojechać do mnie. W szpitalu normalna kolej rzeczy , badanko, wywiad, ciśnienie, lewatywka. Rozwarcie 2 cm i na porodówką. Podłączyli mnie do ktg. pokazai gdzie przyciskać jak młody kopie i odpoczywać. około 9.30 skurcze zaczęły sie na dobre. Czułam ze każdy mięsien w nogach mi drzy. Telefon w torebce dzwoniła a ja nie miałam siły go wyjąć. około 10.00 lekarka zbadała mniei rozwarcie na 8 cm.A męza dalej niet. Pozwolono mi wstać. Wtedy odpłynęły mi wody a skurcz to był jeden wielki ból. Siedziałam na piłce, kucałam, wyginałam sie we wszystkie strony. o10.30 lekarka stwierdziła pełne rozwarcie, a ja poczułam skurcze parte. Niestety po kilkunastu skurczach młody dalej stał w miejscu a wokól mnie pojawiało się coraz więcej ludzi. Wywołało to u mnie panikę i poród Dominika stanał praed oczami - tłum ludzi,szepty, narady telefoniczne.Powiedziałam , że chcę cesarkę teraz tu i natychmiast. Lekarka powiedziała że skoro raz urodziłam to urodzę i drugi, Dopiero jak wybełkotałam zę strszy syn urodziła isę w bardzo złym stanie, z wagą ponad 4 kg. zlitowała sie i stwierdziła że będzie to cesarka ze względów społecznych. Męża dalej brak. Przewiezli mnie na salę cięc, lekarz coś zagadywał dawał papiery do podpisania. Wreszcie zastrzyk i ulgo. 11.20 urodził się Mati mój królewicz, gwiazdka słodka. Mąż pojawił się dopiero jak małego ważyli i mierzyli. Bidak szukał mnie od godziny po szpitalu bo taki mają porządek że niestety niewiedzieli że taka kobita to na porodówce leży. Mężuś ucałował żonkę, zadzwoniła do mojej mamy przekazał radosną nowinę. Domino rozpłakał się, a łzy podobno leciały wielkie jak grochy. W Wielką sobotę wyszliśmy do domku. Cudownie tak powspominać. Czas szybko leci, za szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka190 Re: urodzinki:) 22.03.06, 15:21 My też składamy najserdeczniejsze życzenia i ścisamy mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g jeszcze raz buty 22.03.06, 15:17 no nie podzieliłam się z Wami opinią naszej pani pediatry odnośnie butów. też zaniosłam do niej kapciuszki w których po domu biega Nadusia - są to buciki befado i wg pediatry są za miekkie za mało szytwne - czyli jak pisała margalin nieeakceptowane. Poleciła nam (pediatra)za to buty "bartka" i "memo". i powiedziała jeszcze, że jak dziecko nie ma skłonności to czy biega w takich "za miękkich" butkach czy nawet w skarpetkach na bosaka to i tak mu nic nie będzie, a sa dieci które muszą mieć butki ortopedyczne (np tombut). ale te ortopedyczne sa drogie i moja pediatra powiedziała, ze jak nas stać to mozemy kupowac te ortopedyczne, że one na pewno nie zaszkodzą zdrowej stópce. a póki co poradziła nam, dać czas NAdusi, az zacznie sprawniej chodzić dopiero wtedy oceniaćtrzeba czy rzeczywiście konieczne sa ortopedyczne więc póki co ja nie zmieniłam tych befado i nadia biega w nich po domu a na spacerki NAdusia dostała na urodzinku butki-adidaski bartka. nosimy numer 20, chociaz tak na prawde, to mam wątpliwości jaki nosimy. jak tu je sprwdzić, czy numer ok?? te "adidaski" mają sztywny lany gumowy czubek, wiec nie da sie naciskając palcem Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 wózek hauck 21.03.06, 19:04 a jakiego sobie upatrzyłaś? Ja mam na 3 kołach z pierwszym obrotowym. Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: wózek hauck 22.03.06, 08:41 Tutaj dużego wyboru nie ma. My kupiliśmy Maclaren. Dosyć lekki i wygodny. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: mleko 21.03.06, 19:06 Niby dzieci powinny pić mleko modyfikowane do 3 roku zycia. Wojtuś pił do drugich urodzin. Potem z kartonu. Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Re: mleko 21.03.06, 22:02 U nas z mlekiem jest strasznie,bo dzieciecę to tylko przez sen.Podaje wieczorem nadal,ale sama nie wiem jak długo.Jak się oczka otworzą to już nie tknie pod żadna postacią,ani kaszek.Dostaje więc zupkę mleczna ze zwykłego kartonikowego,ale koniecznie na słono(tak jak ja) Jasiu miał tak samo i po roku przestałąm podawać mu przez sen.Jada też dużo jogutrów i serków. Grochalcia nareszcie! Chcesz zamienić chłopca na grzeczną dziewczynke?Bo ja dopiero przy drugim widzę jaki mój syn był anioł)) Moja wyje jak zobaczy kogoś nieznajomego,lub dawno nie widzianego. Dzisiaj byłam u znajomych ,po kilku minutach ryku udało mi sie ją uspokoić,ale jak tylko dziadek stanął w drzwiach,lub brat kolegi to był znowu ryk.Tak więc moje dziecię dobiera mi towarzystwo.może Binladen miał z nia coś wspólnego)) Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba hurtem 21.03.06, 22:29 bo już zmykam spać, a co! BUZIAKI DLA JUBILATÓW - jakbym jutro nie zdążyła! mamy nową pralkę - przyjedzie w czwartek - stara przypadek chroniczny, powrót do zdrowia trudny i zbyt kosztowny - oddajemy do piwnicy, tam dożyje swoich dni. nowa pralka jest najszybciej kupioną pralką na świecie - przed piątą (bez komentarza, Marzena i Marta...) przyszedł pan od pralki co zaczęła ciec - za 5 piąta wydał na nią wyrok, o piatej w krzysia wepchnełam deserek, o piątej 5 byliśmy już w samochodzie - krzys odstawiony do dziadków, a ja po meza i po pralkę - akcja szybka, jakiś tam media markt, decyzja i jest... tysiączek złoty w plecy... no ale dzień bez prania to dzień stracony.... więc nie można sobie życia bez pralki wyobrazić.. nowa przyjedzie DOPIERO w czwartek, ja nie wiem, jak ja to wytrzymam - cała sroda i żadnego wirowanka.. w sprawie mleka - krzys litrami może, bardzo lubi, rano nie może być nic innego niż mleko, wieczorem musi być kaszka beton, a wciągu dnia jak nie mam czasu (czyli cały czas...) krzys dostaje kaszkę z butelki, bo wtedy sam pije, a ja mam dodatkową chwilę.. pijemy mleko mamo ja rosnę ,ale to jest cholernie drogie, więc rozcieńczamy, gorzej, że jak się skubańcowi za mocno rozcieńczy, to potrafi marudzić. Rano, jak nie dostanie mleka 15 sekund po obudzenia to robi najdziksza awanturę na świecie - drze się makabrycznie... a mówiła, wam, że krzyś ma już kasownik?? od dwóch dni ) góra i dół ) po dwa - bez biletu nie podchodź.. i jako wniosek z dzisiejszego spotkania - mój syn to gigant absolutny... jest jakieś 3 razy większy od Pati i ze dwa razy większy od Ali.. buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: mleko 22.03.06, 11:19 Sandra lubi mleko, pije 2-3 razy dziennie. Tutaj mamy 3 rodzaje mleka: mleko poczatkowe (0 - 5 miesiecy), mleko nastepne (5 miesiecy - 1 rok), a pozniej w wolnym tlumaczeniu mleko wzrostowe (lait de croissance od 1 do 3 lat). Twierdza, ze to mleko wzrostowe jest lepiej przystosowane do potrzeb dziecka niz mleko krowie (m.in. 25 razy wiecej zelaza, mniej protein, ktore w nadmiarze nie sa dobre, itp.). Nie wiem jak z tym jest w Polsce, ale pewnie tez cos takiego istnieje. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: mleko 22.03.06, 11:44 My pijamy Bebiko 3 i 3R, ale czasami mleczka smakowe i owocami Nestle lub mleko dla juniora (drogo wychodzi ale Kubuś je uwielbia) Dominika i Kuba Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: mleko 22.03.06, 12:05 Asia mleka wogóle nie pije, mleczko z cycusiów się już skończyło, a normalnego nie daje. Czasem zje budyń na krowim. Je tylko dwa razy dziennie kaszkę Hippa, rano i wieczorem. Kubie dawałam troszke po roczku, potem coraz wiecej. Dla niego kupowałam łaciate i dalej kupuję najpierw 3,2 % a teraz 2,0%. Bo niby po 3 roku życia już nie powinno jeść takiego tłustego. Myślę ze z Asią będzie podobnie. A ja właśnie mam chwilke przerwy, robię torta na jutro. Tak sobie wymyśliłam. Biszkopty już zrobione teraz czas na kremy Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Wózki spacerówki 22.03.06, 11:51 Dziewczyny piszcie o spacerówkach, czy już macie czy zamierzacie kupić My się przymierzamy ale nie mogę się zdecydować jest taki ogrom w internecie. U nas w Iławie jest niewielki wybór więc może pojedziemy do Olsztyna lub Torunia. Na pewno nie kupię 3 kołowego mam wrażenie że jest mało stabilny, ten mój mały to Pan Wiercąca Się Dupka, i na pewno nie kupie firmy Tako mamy w tej chwili to wózek uniwersalny od bobasa do dziecka 2 - 3 letniego, ale jest ciężki i ciężko poszczególne elemnty składać i rozkładać - rozwiązania siłowe gdzie często musze prosić męża na pomoc. Ostatnio nie mogłam obniżyć podnóżka, trzeba było z dwóch stron dwoma rękoma nacisnąć a trzecią ręką (och gdy tylko była) obnirzać - bardzo mądre. Dominika i Kuba Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Wózki spacerówki 22.03.06, 12:10 Ja mam Polaka Bartek, fajny. Jestem zadowolona. Podobają mi się chicco ponne xs, moze sprzedam ten polaka to sobie taki kupię, bo jego mam po Kubie, wogóle nie używany. Ale szkoda było go oddawać więc leżał w piwnicy. Teraz Asi jeżdzi chicco na pompowanych kołach, taki duży i cieżki, ale nie wyobrażam sobie narazie innego w te pluchy. Jak sie zima skończy to może bedziemy myśleć o innym, ale ten narazie lubię. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Wózki spacerówki 22.03.06, 16:52 Ja kupiłam 3-kołowego tylko i wyłącznie dlatego, że mieści się w całości do mojego bagażnika. Okazuje się, że nie jest tak źle. I normalnie nim jeżdżąc nie wywali się wózka. Jedyna możliwośc to taka, że jak się zjeżdża z krawężnika i stawia wózek na przednim kole to faktycznie można go wywalić. Ja o tym pamiętam Na te chlapy i śniegi to ja wolę ciężki wózek na 4 kołach, bo można go wepchnąć w kałużę a samemu przejść bokiem. Przy 3-kolowcu życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: mleko 22.03.06, 16:01 a moje dziecko jak cygan do kazdego pojdzie, a jak sobie kogos upatrzy to tak dlugo bedzie krzyczal, az go ten ktos na rece nie wezmie. najgorzej jest w sklepie...ostatnio spodobal mu sie kolega mpjego arka i zawodzil strasznie, zeby go ten wzial. Najgorzej mamy jak mu sie ktos zupelnie obcy spodoba...moj mąż sie cieszy, jesli to ladna kobieta jest rzecz jasna.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: mleko 21.03.06, 22:02 grochalciu! ja też się trochę tym interesowałam. Podawanie mleka krowiego od 1 roku życia to "szkoła" amerykańska. U nas zaleca się do ukończenia 2 roku życia mleka modyfikowanego. A zanim podacie dzieciaczkom mleko krowie, to jednak zastanówcie się. Zdania uczonych są podzielone, ale coraz częściej (zwłaszcza po słynnej akcji "pij mleko będziesz wielki") mówi się, że nie powinniśmy pić nieprzekwaszonego mleka. Zadne inne zwierzę (ssaki) nie pije przecież mleka innego gatunku ssaków. Więc ta przysłowiowa szklanka mleka została uznana po prostu za najtańsze źródło wapnia dla dzieci, których nie stać na inne postacie. Zupełnie inaczej tolerujemy surowe lub gotowane mleko (dużo osób ma biegunki, zgagę) a zupełnie inaczej przekwaszone (twaróg, kefir, jogurt, maślanka, kwaśne mleko). Ja należę do osób źle tolerujących mleko surowe, więc może dlatego łatwiej mi się przekonać do tej teorii. Chociaż raz na parę tygodni budyniem nie pogardzę... Odpowiedz Link Zgłoś
mikanm Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prezent!! 21.03.06, 20:03 (ale mi się ciśnienie podniosło - skasowało mi posta i kazało się zalogować, 3 razy się logowałam grrrrrrrrr!!!) Błagam dziewczyny, jesteście pomysłowe, pomóżcie mi wybrać prezent dla rocznej dziewczynki. Musi to być "COŚ", nic na odczepnego, nic oklepanego. To dziecko ma tony zabawek, ma już jeździdełko pchacz, huśtawkę domową i tego typu rzeczy. Nie stać mnie na wydatek 200 zł - chociaż chętnie kupiłabym konika na biegunach od Dysneya - ale niestety jest poza moim zasięgiem. Znacie coś co by zrobiło wrażenie a nie było sakramencko drogie?? Pomóżcie - ten problem spędza mi sen z powiek, to rodzina męża, mamusi tej dziewczynki szczerze niecierpię, mąż oczywiście się nie przejmuje, czy też może raczej uważa że to ja powinnam się tym zająć...Ja bym też nie brała do głowy ale niestety mamusia dziewczynki sprezentowała naszemu małemu na Boże narodzenie tygrysa dosyć sporego i musimy się odpowiednio zrewanżować... Pomożecie mi? błagam! zrozpaczona jestem! Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prezen 21.03.06, 21:00 ooo matko...coż ja ci poradze jako posiadaczka czterech chłopców jesli ta mała ma juz wszystko...to kup moze jakąś ładnie wydana ksiażkę z bajkami...jako poczatek kolekcji?no wydasz50-70 zł..ale nie 200. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kubusia5 Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prezen 21.03.06, 21:54 hmmm.... zapomniałyśmy już że masz w rodzinie Cudowne Dziecko... pewnie już czyta? jako że jestem na świeżo po otrzymaniu góry prezentów, to napiszę co dostałam i sama oceń czy coś z tego Ci pasuje: mebelki Ikea (ławka i stolik, jednocześnie pojemniki na zabawki-około 100zł) ubranka (tych pewnie dzidzia ma sporo, ale my się zawsze cieszymy z ubranek, zwłaszcza tych stylizowanych na "dorosłe") milusi miś przytulanka (bez atestu - oceniam na 40 zł ale to nie zmienia faktu że Kuba go uwielbia), stolik fisherprice grający (już się Kubie znudził, więc nie polecam), little people (straż pożarna i myjnia to chyba nie dla dziewczynki...) i bardzo fajne książeczki z grubego błyszczącego kartonu ze zwierzętami i owocami (sfotografowane figurki z modeliny, bardzo realistyczne)i płyty CD z bajkami i piosenkami a u dzieci mojej sąsiadki widziałam naprawdę "koszmarnego" różowego pony z rozwianą grzywą, obracającego oczkami i gadającego...brrr... Kuba był w siódmym niebie ))) wszystko co będzie miało pozytywkę na pewno wywoła zachwyt. W końcu kurczę to się chociaż trochę tej dziewczynce powinno podobać...? Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na preze 22.03.06, 08:54 A może coś z klocków ekologicznych. Oni mają całe zestawy fajnych rzeczy i powiesz tamtej że to taki prezent edukacyjny bo ty nie lubisz kupować niemądrych zabawek i dopiero ona się wścieknie) NIe no tak na poważnie albo i nie to może jakiegoś pieska który sie rusza. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mikanm dziękuję za pomysły :) + życzenia dla jubilatów 22.03.06, 10:07 Na początku - zyczenia dla szanownych jubliatów! Niech rosną jak dęby i niech nie psują im się zęby (ani inne części ciala ). Samego zdrowia i samego szczęścia! Co do prezentów - to bardzo dziękuję za rady. Myślałam o czymś w stylu właśnie grającego stolika, ale to rzeczywiście szybko może się znudzić. Najbardziej podobała mi się książka z baśniami - starczy na długo, a jeżeli rodzice nie wpadną na to ze można je dziecku czytać (a mogą nie wpaść uwierzcie!) to sama sobie dziecinka poczyta (oczywiście jak się juz nauczy). Do tego może dorzucę jakiś ekstra ciuch i może misia przytulankę i chyba wystarczy. Trudno powiedzieć co może się jej podobać, ona chyba nie ma ulubionej zabawki, bo z tego co widziałam to bawi się wszystkimi na raz albo w ogóle nie zwraca na nie uwagi Dziękuję jeszcze raz dziewczyny,jesteście kochane. uściski Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba wpadam na przerwę do was 22.03.06, 10:40 przerwe w pisaniu artykułu.. a co tam, tu ciekawiej niż w myśli narodowej endeków.. słuchaj - jak jakiś fajny ciuch to polecam endo - tam też są zabawki ekologiczne i nie tylko - np. wspaniała kolekcja wszystkich muminków - plus podusie z muminkami i super koszulki z muminkami - do tego książeczka z muminkami i cała historia gotowa - jest i edukacyjnie i mądrze i zabawowo i równiez ekskluzywnie bo to nie tani sklep, co mozesz mamusi tej dziewczynki dyskretnie uświadomic ) będzie i wilk syty i owca cała.. koszulki tam sa z różnymi śmiesznymi napisami też, np. centrum wszechswiata, każdy środek lokomocji dostarcza mi emocji i inne.. a te z muminkami mają na plecach fragment ksiuążki - rewelacja. muminki tez są ostatnio bardzo modne co poiwnno ego mamusi mile połechtać.. a wózek spacerowy mamy polo, bo to jedyny wózek, który włazi mi do bagażnika bez zbytneigo mojhego wysiłku!! Zycczenia na jubilatów od ciotki klotki i jej syna krzysina! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Dziewczyny!!Poratujcie!!Błagam!!c o na prez 22.03.06, 10:42 u nas furorę robią samochody. Nic innego nie jest w stanie zająć małej panienki... Fajna sprawa to klocki. Takie maluchy nie potrafią się bawić klockami jak trzeba, ale je lubią. Wojtek buduje z klocków jak dziki. Ala ma klocki lego duplo. Jakieś wiadereczko tych klocków (klocków to parę sztuk w tym jest) kosztuje ok 50 zł. Od biedy możesz to kupić. Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia do marzenki w sprawie wózka 22.03.06, 15:58 Marzenko, tez masz haucka??? ja sobie pomyslalam, ze albo ten www.bazarek.com/product_info.php?cPath=21_22&products_id=74 albo ten www.bazarek.com/product_info.php?cPath=21_22&products_id=41 Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: do marzenki w sprawie wózka 22.03.06, 16:47 Mam go, bo on mi się mieści do bagażka bez zdejmowania kół. Więc używam go raczej rzadko. Ja mam niebieskiego. Te kolory ze zdjęcia w rzeczywistości sa nieco bledsze. Prowadzi mi się go dobrze. Jeżeli chodnik jest pochylony w jedną stronę to ściąga wózek (normalka przy skrętnych kołach). Kosz na zakupy jest wieeelki!!! Budka nie chroni przed wiatrem jak w moim tutku czy twoim adborze. Oparcie rozkłada się prawie na płasko a nie na płasko. To akurat jest już bez znaczenia. Koło mozna zablokować. Oparcie regulowane jest na sznurki. niestety w miejscu w którym sznurki wychodza z oparcia nie jest nawet obszyte... Leniuchy. Mam takie wrażenie, że wózek dłużej niż przez rok to nam nie posłuży (krótki podnóżek z nieszczęsnym oparciem na stópki). Amortyzację ma na tylne koła (dobra). Na przednie nie ma. Przyznam, że to nei specjalnie mi przeszkadza. Zwykła folia przeciwdeszczowa jest "za ciasna". Muszę i tak kupić nową, bo się podarła. Może moja folia jest dziwna? Była kupiowa ze 3 lata temu, więc ma prawo. Nacodzień po parku jeżdzę sobie czołgiem tutkiem. Jak się wybieram do sklepu (między półki) albo w miejsce gdzie skrętne koło się ewidentnie przydaje to biorę haucka. Kupiłam go za 399 zł i nie żałuję. Mam dwa wózki i jest mi z tym dobrze Aaaa, widziałam ostanio na allegro go za 399 zł. Wózek jest do 15 kilo. Wojtek tą wagę osiągnął parę miesięcy temu i uparcie trzyma. Jeżeli Szymek wdał się w Wojtka to jeszcze długo nim pojeździ (na wagę, bo na długość się nie zmieści). Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 17:44 Buziaczki-rozrabiaczki!! Chciałam cos napisac jeszcze ale głowa mi peka a mały jękoli bo spał tylko raz.Przeciez go nie poloże o 18.... Zrobiłam test na krowie mleko wczoraj.Dałam małemu popic mleka pełnego/od zaprzyjaźnionej krowy/Płakał okropnie o 5 /to jego dawna pora na ryki/ ,musiałam go nosic.Poniewaz dawno tak nad ranem nie marudził,ząbek sie przebił dopiero co to mysle że to wina mleka jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 18:22 czesc moje kochane,jak ja za wami tesknie.Jeszcze nie mam netu moze z miesiac to potrwa.zyczenia dla jubilatow.maly ma 4 zeby spi cale noce sam od 21.00 do 7.00 nie chodzi sam ale wie jak samemu wchodzic do chodzika i tak sie popycha bo domu z jednego konca w drugi,taki dyzio marzyciel.narazie jeszcze nic nie dokupilismy,na wiosce jest fajnie ale mi strasznie nudno to sprzatam i cwicze caly czas,potem podesle zdiecia mojego dyzia.Kiedy on zacznie chodzic nawet nie wiem ile waszych chodzi bo nie mam czasu przeczytac.Acha zdalam tutaj testy z prawka jazdy i mam tymczasowe prawko na dwa lata w tym czasie moge jezdzic z osoba ktora ma prawko i musze zdac jazde w ciagu dwoch lat,wiec ucze sie jezdzic.No a tak w ogole to na samym poczatku popsuly nam sie dwa samochody i musielismy wypozyczac,kosztowalo nas to 3000 euro ktore byly przeznaczone na wyjazd do Polski.Jesli ktoras ma ochote do mnie napisac list to bardzo chetnie.Moj adres.ksenia Makowska. Weekfield co.Roscommon Ireland. tylko priorytetarnym.pliss.No i ogolnie to nie jest zle tylko nudno.Caluski od Kseni i Louiego. Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Ksenia 22.03.06, 18:33 jak miło Ciebie widzieć!!/czyt. czytać/Ciesz esie że u ciebie wszystko dobrze,zyczę szybkiego przyłączneia sie do internetu!!Ucałuj Luiska.Mam nadzieje że w nowym domu dzieci nie chorują. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Ksenia 23.03.06, 09:10 No i jak nie ma Ciebie to nie ma kto tyle postów generować Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 18:40 No czesc Ksenia ja również witam ponownie. Odpowiedz Link Zgłoś
xsenna Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 18:43 Narazie nie choruja,jest niezledwa dni nie karmie.Dobra spadam na wies. Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 20:49 Wszystkiego najlepszego dla Ali, Sandry, Basi, Natalki, Filpka i Mateuszka. Witaj grochalciu, milo, ze sie odezwalas. U nas tez kiepsko dziala internet, ale to dlatego, ze przekroczylismy limit i do konca miesiaca neostrada bedzie chodzila baaaardzo powoli, strona otwiera sie prawie pol dnia, koszmar! Co do bucikow to tez sie przymierzamy do kupna, pediatra polecila "memo"- az sie boje spojrzec na ceny. Chociaz powiedziala, tez ze wszystkie buty ktore maja zolte sloneczko (czy cos w tym stylu), czyli maja atest IMiD to sa dobre. Mleka nie cierpi, wypija tylko przez sen, kaszek tez nie lubi ale od biedy zje. Ma to chyba po mnie, bo ja mleka nienawidze odkad pamietam i dziekuje Bogu, ze rodzice nie wmuszali go we mnie. Zawsze jak wypilam mleko albo zjadlam zupe mleczna to mi bylo niedobrze przez pol dnia. A moj siostra wsuwala mleko az jej sie uszy trzesly. Dzisiaj bylismy na szczepieniu, Mati wazy 10,4 kg. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 21:16 ja życczenia też, jeszcze raz!! dziewczyny - jakbyscie coś słyszały o dobrej niani w warszawie - to dajcie znac, zdaje się, że z obecną nianią się pożegnamy.. ech.. szkoda gadać.. Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 22.03.06, 21:49 Najserdeczniejsze życzenia dla dzisiejszych solenizantów! Lubię czytac sprawozdania z porodów Coś dziś narozrabiałam na kompie jak mąż wróci z pracy będą jaja Do kupna spacerówki się przymieżam<bo Julka ma wózek po Jasiu Mi podoba się ten www.bazarek.com/product_info.php?cPath=21_30&products_id=57 Ale nie wiem czy nie kupimy czegoś mniejszego> Dzielcie się kochane spostrzeżeniami<będzie łatwiej> Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Zyczenia gromadne dla gromady jubilatów!! 23.03.06, 09:13 Mi tez się podobał ten wózek, ale on nie wchodzi do mojego bagażnika A to było kryterium nr 1 przy kupowaniu wózka nr 2.... Odpowiedz Link Zgłoś
edi77 Zaległości... 22.03.06, 21:47 Poniewaz wolno dzialajacy internet doprowadza mnie do szalu, lyknelam melisy i uzupelniam braki odnosnie imprezy urodzinowej i wspomnien z przed roku. Impreza byla udana, choc bylo malo gosci, bo rodzinka (ta najblizsza)rozrzucona jest po calym swiecie, torcik smakowal, byl zamawiany z cukierni w ksztalcie glowy Myszki Micky- bardzo ladny. Fotki beda w kwietniu jak net zacznie normalnie dzialac. Co do wrozby to Mati wybral, a w zasadzie rzucil sie na kieliszek, jak chcielismy mu go w koncu odebrac to zrobil dzika awanture, bez komentarza. A rok temu...14-go marca przyjeli mnie do szpitala na planowane cc. Maz dygotal ze zdenerwowania chociaz staral sie grac macho. Przyjechala tez moja starsza siostra i bajerowala lekarza zeby pozwolil byc jej przy cesarce, ale lekarz twardziel nie pozwolil ani mojemu mezowi ani siostrze, byl za to tlum praktykantow. Przyszla bardzo mila pani anestezjolog (ktora dala mi duze wsparcie psychiczne pod czas calego zabiegu) zrobila mi znieczulenie i chwile pozniej, dokladnie o 21:10 uslyszalam krzyk Mateuszka, to bylo najpiekniejsze przezycie, lzy szczescia lecialy mi ciurkiem po twarzy. Lekarz chcial mi pokazac synka ale zza parawanu udalo mi sie zobaczyc tylko jego stupki. Zaraz zabrali go na badania i przyniesli juz ubranego tylko na chwilke, bo musial isc pod namiot tlenowy. Reszta nocy minela spokojnie znieczulenie dostawalam do kroplowki wiec nic mnie nie bolalo. Zaluje tylko ze nie mogl byc wtedy ze mna maz. Lekarz moze bezduszny ale zrobil mi ciecie super, na drugi dzien smigalam po korytarzu az sie polozne dziwily, mowily ze gdyby nie wiedzialy ze mialam cc to by nie uwierzyly i faktycznie do tej pory nic mnie nie boli. Matiego przyniesli mi rano i chwile pozniej w drodze do pracy wpadl maz i zrobil pierwsze zdjecia. Pamietam jeszcze, ze to byl okres dosc stresujacy dla mnie, sama nie wiem czemu sie tak denerwowalam, podskakiwalam na kazde chrząkniecie Mateusza. Jak bede miec drugie dziecko to juz bede bardziej na luzie, he he... przynajmniej tak sobie obiecuje. Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: do marzenki w sprawie wózka 22.03.06, 18:28 juz po sprawie, godzine temu go kupilam)))) zobaczymy jak sie bedzie sprawowal....nic gorszego od adbora byc juz nie moze, wiec jestem nastawiona raczej pozytywnie...o, wlasnie sie obudzilo moje dziecko. Powiem wam, ze Szymek jest strasznie dziwny..spi do 7-8 rano, o 10 juz jest tak spiacy, ze idzie spac..wojuje do 16.30-17, spi do 18.30-19, wykapie sie, zje kolacje i o osmej idzie spac na cala noc.....dziwne, nie??? ledwo wstanie, juz idzie spac.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: do marzenki w sprawie wózka 23.03.06, 09:06 Ja mam wózek taki sam jak abdor. Ciężka cholera, ale ja go lubię. Ala ma w nim dużo miejsca, nie mam problemu ze źle wyregulowanym oparciem. Jedyna waga tego wózka to taka, że aby go włożyć do mojego bagażnika to trzeba zdjąć koła... A jak się wybieram np,. do Ikei w Jankach to mi aż sie chciało płakać, bo do Janek mam 5 kilometrów i perspektywa bawienia się z wózkiem mnie przerażała. Pamiętam jeszcze, że w tym haucku jakoś słabo jest z miejscem do mocowania parasolki. Ale chyba nie jest tak źle, bo jakoś ją mocowałam A co do Szymcia to się ciesz, że taki śpioszek Ci się trafił Ala raz przesypia noc a raz budzi się po milion razy nie wiadomo po co... Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: do marzenki w sprawie wózka 23.03.06, 09:27 Ja też powiem szczerze że wole ten mój wielki, kolumbryna jak nie wiem, ale Asia ma dużo miejsca, jakoś żal mi sie z nim rozstawać.A w piwnicy mam drugi, więc wybór niby jest. Ten ma duże pompowane koła, fajnie się prowadzi po złych chodnikach. Jedyne co mi brakuje do szczęścia to skrętnych kół, ale kupiłam taki ze względów na schody, zjeżdżam nim z 3 piętra, wieć mechnizm skrętnych kół długo by nie wytrzymał. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube 23 marca.... 23.03.06, 07:12 Witam o poranku Dziś urodzinki Asi od mamkube i Lulu od Annka12. Oczywiście wszystkeigo najlepszego dla małych solenizantów. Moja Asia z racji swojego święta obudziła się dziś o 6 rano, razem z Kubą. Także mamy duuuuuuuuuuużo czasu dziś dla siebie. Może chcociaż wiecej będzie spąła w ciagu dnia, zobaczymy. Torta zrobiłam wczoraj, może nie do końca taki jak miał być, bo zabrakło czasu, cierpliwości no i .....talentu. Ale Asia chyba mnie za nie zlinczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 07:12 A u mnie było tak: Poród Kuby to była jedna wielka meczarnia, przeżyłam poród naturalny całą noc a rano zrobiono cesarkę. Kuba urodził się 4500g. Bolało ale po jeszcze bardziej. Przeżyłam szok że miałam cesarkę. Przy Asi chciałam inaczej, ja "doświadczona mama" chciałam wiedzieć wszystko już wcześniej, chciałam być świadoma tego co się dzieje, a nie znowu zaskoczona przez życie. Zmieniłam lekarkę i podejście. Z lekarką już od początku rozmawiałam o cesarce, chciałam wiedzieć czy mogę ją mieć od razu, bez zbędnego czekania. Asia rozsła jak na drożdżach w brzuszku, ale nie tak jak Kuba co miało być podstawową przyczyną porodu przez cesarskie cięcie. Na szczęście lekarka wiedziała jak bardzo się boję więc od razu wypisała w karcie ciąży że tylko cesarka. Ponieważ miałam trochę problemów z utrzymaniem ciąży (wiadomo Kuba latający jak tu mam leżeć przy nim cały dzień) miałam założony krążek (zamiast szycia) dzięki niemu mogłam normalnie funkcjonować. I tak przy planowej cesarce robi się go na dwa tygodnie przed terminem, a ponieważ moja lekarka miała wyjechać na święta, postanowiłyśmy że nie będziemy czekać do piątku tylko zdejmiemy krążek w poniedziałek. I jak to często bywa, po zdjeciu go nic się nie działo. Czekałam do środy, w środę miałam iść do szpitala. I tak właśnie zrobiłam, rano na porodówkę. Tam oczywiście mnie zbadano, tzn podłączono ktg i inne pierdoły. Potem zaczęło sie wypisywanie wszystkich dokumentów, no i miałam sobie leżeć. Ordynator oczywiście miał wiele obiekci co do cesarki, a sam przy pierwszym porodzie asystował i wtedy zabrakło mu odwagi na szybsze podjęcie decyzji. Ale coż. Na następny dzień zaplanowano moją operację. Rano 23 marca, przywiziono jakąś kobietę która miała zielone wody, więc ja spadłam na drugi plan. Byłam druga w kolejce, ponieważ miałam mieć znieczulenie zzo zostałam podłączona pod mnóstwo kroplówek, myślałam że nie przeżyję. Potem leżałam tam i czekałam, jakaś laska rodziła, inna krzyczała. Powiem wam ze dziwne uczucie. Leżałam tam i płakać mi sie chciało, położna powiedziała że mąż nie może wejść, bo to sala ogólna. Wogóle była dziwna, dopiero jak weszła druga wziełam ją pod włos żeby wpuściła męża bo on czeka, wszedł na sekundę a mnie z oczu leciały łzy. Niby wszystko wiedziałam jak będzie, ale wtedy przy Kubie wszystkie te zabiegi przechodziłam na szybko, w totalnym amoku i zwijając sie z bólu przez tą cholerną oksytocynę. A teraz każda igła wbijana we mnie, każda kroplówka to tak jak w filmie z klatką przesuwaną pomalutku. Zęby zaciskałam i nie wiedziałam co robić. Oddałam mu telefon i wyszedł. Potem spotkanie z anestezjologiem, i zaczeły się problemy, nie mógł się wbić igłą. Bolało mnie całe od pasa w dół, drętwiała noga. W końcu stwierdzili że robimy ogólne znieczulenie, a ja tak chciałam zobaczyć małą jak ją wyjmą. Ale szczęście w nieszczęsciu, Asia zachłysnęła sie wodami płodowymi podczas wyjmowania, przestała oddychać. Dobrze że spałam, bo bym nie wytrzymała tego. Teraz to wiem. Dzięki szybkiej reakcji pediatry wszystko skończyło sie dobrze. Asia jest cudownym zdrowym dzieckiem, choć pierwsze dni były koszmarem. Święta spędziłam w szpitalu, ale nie było tak źle. Czekałam na Asię w pokoju gdzie koleżanka cieszyła sie ze swojego maluszka, a ja ryczałam. Ale to na inną historię. Bałam sie będąc w ciąży że nie będę umiała podzielić miłości do Kuby z innym "kimś". Ale to przyszło samo, nawet bez mojej wiedzy. Teraz mimo czasem złego humory, złych dni, nie wyobrażam sobie życia bez tych małych łobuzów. Przepraszam jak kogoś zanudziłam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 08:52 Edyta, widzę, że nie byłam odosobniona w obawach o miłość do "drugiego" dziecka... teraz się z nich śmieję )). Całuski dla Asi Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:24 No nie, mnie też wydaję się to takie dziwne Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:28 Jak sie urodziła Ala to nie wiem co czułam. Chyba, ze moja i już Życie bym oddała za tego czerwonego potworka, ale nie wiem czy to była miłość od pierwszego wejrzenia Natomiast po powrocie do domu Wojtek wydawał mi się taki duży, że nei wiedziałam czy go przytulać, bo jakoś dziwnie mi było. Nawet nie potrafię opisać o co mogło mi chodzić. Całe szczęście szybko minęło i mogę na zmianę przytulać jednego i drugiego. Dwóch jednocześnie się nie da, bo Ala jest zazdrosna... Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:35 Ja tak samo spojrzałam na Kubę, nie chciałam żeby przychodził od razu, bo bardzo się bałam że będę nie potrzebnie płakać. A w pierwszym dniu nie mogłam wstać, więc nie mogłabym go nawet przytulić. Jak tylko przyszedł, był dla mnie taki duży. Nie mogłam się napatrzyć Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:23 Nie zanudziłaś. Każda z nas ma zupełnie inną historię. A cesarkę opisałaś dokładnie tak jak ja to odbieram. Nie wiem czy mogłabym się na nią zdecydować. Chyba bym zwiała. Co innego jak trzeba, ale tak z własnej woli to chyba nie Panikara jestem! Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:37 Ja też uważam że cesarka jeżeli nie trzeba to na prawdę nie wiem po co.....nie rozumiem kobiet które chcą ją bo sie boją naturalnego porodu. Choć ja na prawdę też myślałam ze to lepsze. Wcale nie. To zawsze jest operacja. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:42 Ja miałam cesarke ze względów zdrowotnych (jestem ślepa jak kret) i bardzo sobie chwale. Na pewno lepiej byłoby by rodzić naturalnie ale nie było mowy w moim przypadku. Miałam ten komfort że wiedziałam dokładnie kiedy zobacze mojego Smyka i bardzo szybko doszłam do siebie i na prawde niewiele bolała rana. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:54 Pewnie że tak nikakuba, czasem sie nie da inaczej. Ja też miałam niby ze względów zdrowotnych, przy kubie byłam cięta na szybko, więc podłużnie, teraz było za duże ryzyko że mogę popękać przy naturalnym porodzie. Ja sie cieszę że miałam teraz cesarkę a nie bezsensowną akcję porodową jak za pierwszym razem. W żadnym wypadku nie mówię że rana bolała, właściwie wstałam na drugi dzień i latałam, nie chciałam żadnych wspomagaczy, nie brałam nawet środków przeciwbólowych. Ale chodziło mi tylko o podejscie psychologiczne jeżeli można tak powiedzieć. Ja jestem panikara pierwsza klasa, a to całe przygotowanie.....Ale nie ma tego złego Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 09:54 Moja panika jest tak wielka, że nawet jakby to miało być lepsze to nie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: wspomnienia jeszcze raz.... 23.03.06, 10:03 Marzenko czasem się nie da inaczej, czego nikomu nie życzę. Ale zdecydowanie wolę na szybko bez przygotowań - nawet psychicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Agaluba... 23.03.06, 10:04 Ty pilnuj kochana tego 2500 posta, bo dobijamy do ostatniej 100 i znowu z rozpędu ja na niego wlezę Odpowiedz Link Zgłoś
magda9945 Życzenia 23.03.06, 11:08 Najlepsze życzenia dla dziiejszych roczniaków.Rośnijcie zdrowo i dajcie popalić od czasu do czasu rodzicom. Spacerówek jest mnustwo,ja narazie jeżdrzę wielką bryką bo jest wygodna na zimę,ale jak sie zrobi ciepło coś kupie.Ten,który mi się podoba jest dość duzy,a ja chciałam taki mały może parasolkę.Jak będę kupować to wtedy podejmę ostateczną decyzję. Muszę kończyć bo mojej terrorystce nie podoba sie ,że pisze)) Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: 23 marca.... 23.03.06, 08:49 Lulu, Asiu, zyczymy Wam cudownych chwil, szalonych zabaw z braciszkami i wiele miłości, całuski od Bartusia. Przesyłamy też spóźnione życzenia dla Louisa, Emilki, Sandry i Matiego, niech Wam zawsze słonko świeci . ps: Grochalcia łobuzie - pojawiasz się i znikasz bez uprzedzenia, nieładnie, bo się zawsze martwimy Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: 23 marca.... 23.03.06, 09:18 Sto lat, sto lat dla małych dziewczynek! Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: 23 marca.... 23.03.06, 09:25 My bardzo dziękujemy. A Ania ma mężulka przy sobie to i czasu pewnie brak na pisanie, ale nadrobi biedna Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: 23 marca.... 23.03.06, 09:33 Moc całusków i uścisków Kubuś i Dominika Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Wózki spacerówki 23.03.06, 09:38 dzięki za różne info o wózkach, w końcu będe musiała podjąć jakąś decyzje - oj będzie cięko tyle fajnych wózków, chyba poprosze Kuba o pomoc. A u nas choróbsko, tata przyniosł kilka dni temu i teraz my z Kubusiem mamy chore gardała. Właśnie wróciliśmy od lekarza, dostaliśmy góre leków i będziemy się kurować. Na szczęscie Malutki teraz śpi więc mam chwile oddechu po prawie nie przespanej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Wózki spacerówki 23.03.06, 09:48 Moim zdaniem skoro masz duzy wózek, to kup zwykła parasolkę, ale właśnie powinnaś zwrócić uwagę żeby był rozkładany do spania. Nie musi być na płask, ale pod niewielkim kątem. I żeby plecy były z tyłu czymś twardym zrobione, a nie tylko materiałem, bo dziecko się krzywi. Myślę że na lato i wiosnę lekka spaceróweczka - parasolka jest najlepszaWiem ze dużo osób poleca teraz baby dreams. Wózek chcicco: www.allegro.pl/item91994751_wozek_chicco_ct_0_5_z_okr_na_nogi_nowy_wys_0_zl.html ponne xs: www.allegro.pl/item91470799_wozek_chicco_ponee_xs_nowy_wysylka_0_zl.html Polak: ja mam taki tylko ładniejszy kolor www.polak.com.pl/bartek_bis.htm Ten jest jakiś fajny: www.allegro.pl/item91185871__wozek_parasolka_polo_coneco_wysylka_gratis_.html I wiele wiele innych Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: 23 marca.... 23.03.06, 11:07 Kochane dziewczynki, Asiu i Lulu, niech Wam slonko zawsze świeci i wszystko układa się w życiu tak jak to sobie wymarzycie. Grzesio z Rodzicami przesyłają całuski. Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: 23 marca.... 23.03.06, 11:14 najserdeczbiejsze zyczenia urodzinowe dla dzisiejszych jubilatow! Samych slonecznych dni i ciagle usmiechnietych buziek)) Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: 23 marca.... 23.03.06, 13:32 łojezu - w tym tempie to ja powinnam warować przy tym komuterze, żeby mnie ten 2500 nie ominął - jak będzie 2490 - to dajcie znać jakbym się nie pojawiała.. ZYCZENIA NAJ NAJ NAJLEPSZE DLA DZISIEJSZYCH JUBILATÓW! Pralka już jest - jest wspaniała, tylko trzeba na meża czekać w sprawie podłączenia ( bo nie umiem jednej takiej sróbki wydobyć, co to bęben zabezpiecza... buu wózek mamy parasolkę - może byle jaka, ale na drobne samochodowe wycieczki jest super, a kolumbryna (czyli limuzyna) do lasu.. w sprawie cesarki - ja też miałam ochotę zwiać z tego stołu... pewnie dlatego nic nie pamiętam, bo emocje i strach były gigantyczne.. ale lepiej, że ją miałam, bo Krzyś dziei temu cały i zdrowy.. zmykam, bo niania na rozmowe zaraz przychodzi... krzysio robi nabór.. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka190 Re: 23 marca.... 23.03.06, 18:59 Zdrówka, zdrówka, uśmiechu i samych słodyczy Filipek z mamusią życzy dzisiejszym jubilatom. Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: 23 marca.... 23.03.06, 19:14 Kiedyś myslała ze trzeba na głowę upaść zeby chcieć cesarkę. Zmieniłam zdanie. Dzieki Ci Boze,że lekarka prowadzaca poród dała sie na nią przekonać, bo dzięki temu moje małe serduszko jest zdrowe, ja w pełni sił i ominęła mnie rehabilitacja.Moim skromnym zdaniem każda kobieta pred porodem powinna iść na USH itam po dokładnych pomiarach dziecka powinna zapadać decyzja odnośnie porodu. Rodzię takiego klocka jat Mati to koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: 23 marca.... 23.03.06, 19:39 oj oj to chyba całą Iławe chorubsko zaatakwało my też poziębieni tylko takmi szkodA TEJ WIOSENNEJ POGODY ŻE I TAK CHHODZImy na dwórek. dominik i kubuś wracajcie do zdrówka. Wszystkiego naj naj naszym małym rovczniaczkom dużo zdrówka i radości samych pogodnych i pełnych super pomysłów dni nie zdążyłam nadgonić zaległeych postów tylko wiem że było coś o cesarce. ja też miałąm cesarke nie planowaną w ostatniej chwili robioną i całe szczęście bo maluszek urodził się zdrowiutki bez komplikacji a tak to było ciężko. mnie brzuszek bolał co prawda wstałam po 12 godzinach ale miałam potworny kaszel i przez to mnie bolało pozdrowionka i ide się kurować do moich chłopaków. u nas tylko pies zdrowy. buziaki dla wszystkich jubilatków Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g dla Asieńki i Luluni - 100 lat!!! 23.03.06, 22:16 najserdeczniejsze serdeczności śle Nadusia i jej mamusia Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: dla Asieńki i Luluni - 100 lat!!! 23.03.06, 22:21 Dziekujemy za mnostwo zyczen i rowniez mamy zyczenia dla naszej rowiesnicy Asi duzo zdowka i radosci i usmiechow na nastepny rok Ja do tylu jestem z postami bo dzisiaj wieczorem wrocilismy z Warszawy i jeszcze nie doczytalam sie Moje porodowe historie tez troche pozniej opisze Pozdrawaim serdecznie i caluje Annka Z Lulu Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Znowu nowu dzień:) 24.03.06, 07:51 Jak zawsze witam o poranku. Ania wreszcie wróciłaś do życia forumowego. A dziś urodzinki kolejnej Asi od Magdek2, która nas coś ostanio chyba zaniedbuje.... No a Asia wreszcie dziś poszła na szczepienie, z tatusiem. Ja robię śniadanko. Będę wiedziała ile waży Pozdrawiam cieplutko (u nas z rana jest prawie -10 stopni - szok) Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
monikadk Re: Znowu nowu dzień:) 24.03.06, 09:15 no to ja druga. Asieńko, przyjmij od nas moc buziaczków i życzenia spełnienia wszystkiiego o czym tylko pomarzysz. A ja od wczoraj mam u siebie Mamę. Nawiozła pyszności z Polski a ta paskudna Irlandia przywitała ją deszczzem. Ja z Grzeskiem to chyba założę sklep z zabawkami. Wczoraj w kiosku kobieta dala mu ajkiś pistolet, potem pani w autobusie wyciągnęła z torby miska którego właśnie kupiła i też mu dała. Jak tak jeszcze trochę bym pojeździła to bym wróciła z całą torbą zazbawek) Monika Odpowiedz Link Zgłoś
oliwia.x Re: Znowu nowu dzień:) 24.03.06, 09:24 a ja korzystam z okazji ze nie ma szefa i pisze do was bo u siebie nie mam internetu w kompie wiec pisze od niego. w domu mam tyle zajec, ale zawsze staram sie czytac na biezaco wasze posty. paulinka strasznie marudna chyba wychodza nastepne zabki.tak wiec skaldam najserdeczniesze zyczenia naszym dzsiejszym roczniakom (i tym zaleglym ktorych przeoczylam rowniez) Odpowiedz Link Zgłoś
oliwia.x mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 09:41 ja mialam planowana cesarke ze wzgledu na oczy bo mialam laserowa korekcje wzroku(mialam w sumei do wybory i wolalam cesarke). paulinka miala urodzic sie 26 marca ale z usg wychodzilo ze pozniej wiec cesarke zrobili mi 31 marca. szlam do szpitala nic mnie nie bolalo ale panicznie sie balam i chyba wtedy to wolalm jednak rodzic naturalnie ale nic sie juz nie dalo zrobic. sam zabieg byl ok nic nie bolalo mialam piekna coreczke. potem zaczely sie schody. gdy tak sobie lezalam po tej cesrace jaks godzinke po zaczelam sprawdzac czy czuje juz nogi i wlozylam reke pod koldre gdy wyciagnelam doznalam szkou okazalo sie ze dostala krwotoku ale nic nie czylam bo bylam znieczulona.jak bym sama tego nie odkryla po prostubym zasnela i umarla potem juz bylo tylko gorzej spadlo mi cisnienie ledwo wyczuwalny puls mialam ciagle zastrzyki lekarz przychodzil co 15 minut i mierzyl cisinienie na brzuchu miala polozony oklad z lodu dzicka nie dali mi od razu tak naprawde to paulinke przynosil maz bo ja bylam unieruchomiona. miala przetaczane trzy jednostki krwi i prze 4 dni nic nie mogla jesc. wychodzac ze szpitala schudlam od razu 16 kilo. dodam tylko ze lekarz byl oplacony i byl to moj gin. na pytanie czemu mi sie tak stalo powiedzial zdarza sie. tak wiec mam uraz do rodzenia, a przeciez nawet przez minutke nic mnie nie bolaloi chociaz chcialabym miec drugie dziecko tak starsznie sie boje porodu i tego ze znowu mi sie to przydarzy ze nawet nie wiem jak to wyrazic.jak juz wyszlm ze szpitala w sumie szybko bo po 5 dniach to szybko wrocilam do normy. pisze to wszytssko ku przestrodze ze nie ma co kombinowac z cesarkami tak naprawde to zawsze jest operacja i moga pojawic sie komplikacje pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 10:20 Drugim razem wcale tak nie musi być. Koleżanka miała dwie cesarki i zero komplikacji. Pierwsza cesarka była, bo za długo nie miała rozwarcia a wody odeszły dzień wcześniej. Drugą miała na życzenie. Narzekała tylko, że niestety za drugim razem ją bolało. I teraz jakby miała mieć trzecie dziecko to już nie ma pomysłu jak je urodzić Oliwia ma rację, że to jest operacja. Ale teraz w szpitalu leży znajoma. termin ma na początek kwietnia, ale jest w szpitalu z powodu wysokiego ciśnienia. Mówią jej, że to grozi jej życiu a maluszek - dziewczynka już nie rośnie przez to ciśnienie. I najlepiej jest urodzić. Więc od poniedziałku róznymi sposobami wywołują poród. Ciekawe po co. W tym wypadku lepiej i bezpieczniej jest zrobic cesarkę. Nawet ja panikara bym wolała. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 10:54 Marzenko tak myslę że właśnie przy wysokim ciśnieniu to nie ma na co czekać, od razu cesarka. to jest jakieś chore, ja też pod koniec ciąży zaczynałam mieć zatrucie ciążowe, przez to dziecko może (ale nie musi oczywiście) urodzić się niedotlenione, a to już konsekwencje na całe zycie. Jak każdy poród nawet przez cesrakę ma zawsze swoje plusy i minusy. Zawsze mgą być jakieś komlikacje, przy Kubie bardziej cierpiałam, bo psychicznie. Bolało, ale mnie to jakoś wszystko było jedno. Przy Asi samo przygotowanie mnie zabijało, a potem komplikacje właśnie z tym możliwym niedotlenieniem. Ale zdrowotnie, na ciele doszłam szybko do siebie. Latałam po oddziale, bez znieczulenia co było szokiem dla dziewczyn po cesarce. Ja po prostu chciałam chodzić do asi do inkubatorka, inaczej bym jej nie widziała. Naturalny tez może mieć dziwne konsekwencję, moja koleżanka rodziła na siłę, lekarz kładł się na niej, w końcu urodziła. Mała była posiniaczona, poobijana. A ona sama popękaną macicę, ona sie cieszy że urodziła naturalnie a nie miała cesarki. A ja myslę że czasem na prawdę nie ma nic na siłę. Teraz przy drugim dziecku może mieć poważne problemy, teraz lekarka jej o tym mówi. Tylko czemu wtedy o tym nie mysleli. Niestey my chcemy wierzyć lekarzom, po to w sumie chodzę prywatnie, wybieram tak zeby być zadowoloną i ufną temu komuś, a oni nie zawsze nawet za duże pieniądze nie potrafią dotrzymać naszego zaufania, czasem są różne komplikacje a wtedy łatwo o błędy, i złe decyzje. Ja miałam dwa problemowe pod tym względem porody, oba skończyły sie dobrez, dzieci zdrowe i radosne. I tym się cieszę. Nie chcę szukać już błędów lekarki, chcę wierzyć że to wszystko to przypadek. Trzeciego dziecka nie planuję, więc narazie nie szukam kolejnego "dobrego" ginekologa. Każda z nas wie na pewno co jest lepsze w daym momencie życia dla niej i dziecka, czy lepiej cesarka na życzenia czy rodzić na siłe naturą, czasem cesarka jest bardziej "naturalna", a czasem jest konsekwencją nie przemyslanych obaw kobiety i lekarza. Moim tylko zdaniem, powinno sie rozamwiać z lekarzem prowadzącym i o tym i tym, zeby kobieta była przytowana że tak może być. Że nie jest to nic złego, gorszego. Ja czasem rozmawiam z koleżankami, pytają jak urodziłam a ja ze miałam cesarkę, a one a to ty nic nie wiesz......bez komenatrza. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 12:45 Tak jak juz pisałam u nas cesarka była wybawieniem. Z Dominikiem też kładziono mi sie na brzuch i lekarz i położna. Przy porodzie z Matim też miałam juz popękaną macicę więc naprawde róznie mogło sie to skończyć. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 15:18 Ja też panicznie bałam sie naturalnego porodu, ale przez głowę mi nie przeszło, że będę miała cc. Tak jak pisała matea, cc było dla mnie i mojej Katii wybawieniem. Cud Boży, że urodziła sie zdrowa. Nie wiem dlaczego lekarze tak długo zwlekali. Po 12 godzinach na porodówce (i12 godzinach bólu wcześniej) z takimi komplikacjami czekali, że sama urodzę. Katia ważyła 4450 i mierzyła 59 cm, duża była... Nelli też miałam rodzić naturalnie, ale jak juz pisałam lekarz nie chciciał powtórzyć sytuacji z przed 5 lat i zdecydował o cc. Za chwilę przyjadą do mnie rodzice. Byli u nas w zeszłym roku na święta. Mąż wyjechał do Londynu, na wycieczkę - taki prezent od firmy za pracowitość. Taki z niego pracuś.... Katia w domu z zapaleniem ucha, ale zachowuje się tak jakby nigdy nie była chora. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 18:04 A moja koleżanka ta po dwóch cesarkach mówi, że "od dołu" ciągle wygląda jakby dzieci nie rodziła Szkoda, że u nas nie jest tak łatwo chodzić do lekarza z którym się później rodzi. W wielu przypadkach byłoby pewnie prościej np. w rodzeniu naturalnym na siłę... W ciąży z Alą wiedziałam, że z własnej woli nie zdecyduję sie na cesarkę. Urodziłam Wojtka w wielkich bólach (dosłownie) i jakoś przeżyłam. Natomiast wiedziałam, że jakby jednak z jakiś powodów cesarka byłaby lepsza to się bym zgodziła bez dyskusji. Musiałabym tylko schowac gdzies tę swoją panikę A mój strach nie dotyczy tylko cesarek, ale wszelkich operacji wogóle. Same przygotowywania - wkłuwanie igiel i zapachy by mnie dobiły. Na izbie przyjęć musieliby mnie zdzielić garnkiem w łeb a potem niech robią co chcą A najlepsze w tym wszystkim jest to, że wcale mnie nie przeraża ból "po" ale strach "przed" I coś mi się wydaje, że nie jestem tu sama ) Ale nas wzięło na gadki o cesarkach Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 20:34 Nie jesteś sama Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
anna7777 Re: mialam cesarke a teraz sie panicznie boje 24.03.06, 20:53 ja rodzilam w bolach krzyzowych,w ktore nikt nie chcial wierzyc,bo maszyna nie pokazywala zadnych skurczy.Jesli ktos mial takie bole to wie o czym mowie.Po przyjezdzie do szpitala chciano mnie odeslac do domu,bo"na porod sie jeszcze nie zapowiada",a ze dziecko mialo wysokie tetno,ja kilka razy wymiotowalam,dostalam wysokiej goraczki,to jeszcze czekali az to minie i ...do domu powiedzieli,a ja umieralam z bolu na szczescie na lozku,na ktorym lezalam zaczely odchodzic wody,pozniej dostalam znieczulenie(dzialalo tylko 3 godz.),rozwarcie b.szybko zaczelo postepowac,mialam szybko urodzic,wrocil bol,nie czulam parcia,w koncu pomogli Julce wydostac sie na swiat przy pomocy vaccum,duzo by jeszcze opisywac,ale gdybym w przyszlosci miala wybor,powtorke tego porodu czy cesarke,wybralabym to pierwsze nie wiem dlaczego nie polozyli mi dziecka na brzuchu zaraz po urodzeniu,nie kazali przystawic do piersi,dopiero wieczorem,jak przyszla 2 zmiana(Julka ur. sie o 11 rano)jak darla sie z glodu pielegniarka kazala nakarmic,ja wtedy nie myslalam,bylam jeszcze niekumata po porodzie,ale wlasnie dlatego,ze tak pozno,mialam na poczatku problemy z nauczeniem ssania malej dopiero po roku zdalam sobie z tego wszystkiego sparawe, i mam zal do nich a cesarki bym sie bala jeszcze bardziej.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube asia była na szczepieniu 24.03.06, 10:58 i tu kolejne chocki klocki w przychodni, musiałam iść po raz drugi, bo mężą zbajerowały pielęgniarki i nie zrobiły szczepienia, bez komantarza. Asia waży tylko 9740g, powiem szczerze ze myślałam że dużow wiecęj. Nie wiem czy to dobrze. Jak to u was wygląda? Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Anfi!!!!! 24.03.06, 11:09 Założ kochana nowy wątek dla nas marcepanów, z tymi swoimi pięknymi podsumowankami, bo zbliżamy sie do końca Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: Anfi!!!!! 24.03.06, 23:15 Melduję posłusznie, ze już się robi... nawet zakupy nie rozpakowane Zaraz trochę namieszam... A w międzyczasie... Bartuś nadal nie mówi mama, zwraca się do mnie DA, DA, DAAA, co znaczy: matka cycusia! I naprawdę przestaje dadać, kiedy mu dam, a do tego czasu dada niestrudzenie. W związku z niemówieniem mama, zaczęłam się zastanawiać, czy z inteligencją mojego synka wszystko ok. Chyba tak, bo czasem coś mądrze zrobi... Kiedy po kapieli i wydadanym karmieniu nie ma ochoty spać, ubieram mu kamizelkę na piżamkę i idziemy pobawić się jeszcze do siostry. Ostatnio po zjedzeniu, zwiał z łóżka, skierował się do komody, wypatroszył dwie szuflady, kiedy natrafił na kamizelkę, złapał ją i poraczkował z nia pod drzwi, waleniem oznajmił, że chce wyjść... to poszliśmy Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Anfi!!!!! 25.03.06, 09:45 spryciulka z Bartusia Ale tez nie mówi mama. Za to mówi DAJ. Czasem DA. DA mówi wtedy jak czegoś chce tylko troszkę. Ale jak chce bardzo to jest DAJ. Czasem powie do taty TATA, ale ciągle mi się wydaje, że to raczej z przypadku Mówi jeszcze BAM. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: asia była na szczepieniu 24.03.06, 18:06 Dane z dzisiaj 19 kilo plus zapalenie uszu (( Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: asia była na szczepieniu 24.03.06, 19:41 Marzena nie zartuj 19kg???? Ala tyle waży? Mój Kuba tyle ważyChyba Asia to przy niej kruszynka Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: asia była na szczepieniu 25.03.06, 09:46 O w mordę!!! Ale namieszałam. Chciałam napisać 10 kilo 19 to nawet Wojtek nie waży Odpowiedz Link Zgłoś
anna7777 Co jedza Wasze Maluszki? 23.03.06, 20:17 Moja Julcia juz prawie wszystko,podaje jej wolowine,mieso z indyka,kurczaka,cale jajka,raz na jakis czas budyn na mleku,slodzony fruktoza,ryby,wczoraj dostala kasze gryczana do wolowinki,duzo warzyw,m.in.brokuly,kalafior,zielona fasolke(chyba tak sie mowi na to),korzen pietruszki,seler naciowy i wiekszosc owocow:mango,kiwi,banany,jablka,gruszki,czasami do budyniu truskawke starta bardzo lubi kanapeczki z bulka,czasami ciemny chleb,zolty ser(nie przepada,bialy wypluwa,chyba ze ja jem,wtedy nic jej nie przeszkadza,tez musi miec to samo),lubi szynke,ale staram sie nie za czesto Co dajecie swoim maluchon,moze warto sie powymieniac pomyslami? Odpowiedz Link Zgłoś
anna7777 i jeszcze zyczenia 23.03.06, 20:19 dolaczamy zyczenia dla wszystkich Marcowych Roczniakow,usmiechnietych buziek przez cale zycie) Odpowiedz Link Zgłoś
iwonaw.1970 Re: i jeszcze zyczenia 23.03.06, 21:33 I my również dołączamy sie do zyczeń. Samych słodkich dni, bez deszczu, mrozu w sercach. A co do cc, to miałam 2. Za pierwszym razem, po 24 godzinach męczarni z zielonymi wodami, brakiem tętna , wysoką temperaturą i brakiem odpowiedniego rozwarcia w końcu lekarze zdecydowali, że nalezy mi się cc. Teraz to chyba cały szpital wiedział jakie przygody miałam 5 lat wrześniej. Mój mąż nie omieszkał powiedzieć o tym nawet salowej... Tak więc z Nelli męczyłam się tylko 8 godzin, również bez rozwarcia. Mój lekarz nie czekał tak długo. Zdecydował o cc i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Po pierwszej cc od razu czułam się świetnie, a przy drugiej fatalnie. Nie mogłam leżeć, stać , zginać się. Sączyło mi sie jakieś świństwo z rany. Długo dochodziłam do siebie, ale to było dawno temu.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: i jeszcze zyczenia 24.03.06, 10:22 Sto lat dla Asi od magdek2. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube zlot ... i lista 24.03.06, 12:00 Dziewczynki kochane napiszcie kto jeszcze nie napisał kogo mam dopisać do listy na zjazd, narazie mamy 41 osób w tym 17 dzieci. Chyba będzie fajnie Czekam do wieczorka, a potem chcę zrobić małe podsumowanie i jutro robimy głosowanie. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 Re: zlot ... i lista i zyczenia 24.03.06, 21:05 zalegle i obecne cmok cmok dla jubilatów marzenko Ala wazy 19 kg?no nie zartuj..moja bida wazy 9700 w butach i kurtce Odpowiedz Link Zgłoś
anna7777 Re: zlot ... i lista i zyczenia 24.03.06, 21:17 Marzence sie chyba 1 wcisnela,bo Ala na zdjeciach nie wyglada na duza dziewczynke Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: zlot ... i lista i zyczenia 24.03.06, 22:15 Myślałam że Mati z 13 kg to duzy chłopak jest. A my mamy jutro pzryjęcie urodzinowe. Cały dzień spędziłam w kuchni. Zapowiedziało sie 15 osób. Pa,pa Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Życzenia dla Asi :) 24.03.06, 23:02 Asiu, rośnij zdrowo i beztrosko, niech Ci towarzyszy uśmiech w każdej chwili, buziaki od Bartusia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Nie 19 tylko 10 kilo :-) 25.03.06, 09:52 Tak to jest jak się nie czyta tego co się napisało... A z powodu zapalenia uszu jutrzejsza impreza roczkowa odwołana. Nikt by nie przyszedł (( Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) TERMIN 26.03.06, 09:56 Ponieważ zamknęłam już listę, tzn jeżeli ktoś będzie chciał jeszcze się zapisać to oczywiście zawsze może ale teraz czysto teoretycznie chciałabym zrobić pierwsze głosowanie: Po pierwsze musimy uzgodnić termin i tak, te terminy pojawiały sie w zgłoszeniach: 1. weekend majowy tj mamy do dyspozycji dni od w sumie 28 kwietnia (piątek) do 4 maja (czwartek - już dzień niby pracujący) lub nawet do 7 maja (niedziela) 2. czerwiec (może najlepszy termin wtedy to z tym długim weekendem - 9-18 czerwiec) 3. lipiec (żadnych konkretnych dat) 4. sierpień ( i tu ustalimy czy pierwsza czy druga połowa czy ten długi weekend) Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) Miejsce 26.03.06, 09:58 I tu mamy parę miejsc do dyspozycji: 1. morze (północna Polska) 2. środkowa Polska 3.południowa Polska 4. Mazury Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 26.03.06, 10:05 I tak kochane proszę o przesłanie mailem waszych opinii, tzn który numerek z terminem i miejscem wam odpowiada najbardziej. Nie piszcie tu bo naśmiecimy bardzo a mnie łatwiej to kontrolować mailem. Proszę o zabranie głosu wszystkie dziweczyny które zgłosiły chęć udziału w zlocie, ja wiem że wypadnie czasem coś i mimo ustaleń ktoś może wypaść, ale tu chodzi tylko o to żeby każda z nas miała prawo głosu. Poniżej zamieszczam listę osób które zgłosiły się: Małgosia (matea) Marzena (mama_wojtusia2) Marta (margalin) Agnieszka (agaluba) Edyta (mamkube) Ania (anfi) Marzena (marzena691) Magda (magdar-g) Ania (annka12) Beata (bela80) Dominika (nikakuba) Monika (Monikwodnik) edi77 (napisz swoje imie) W takim razie czekam, jak wybierzemy mnie wiece termin i w której częśći Polski wówczas ustalimy konkretne dni. Czekam na maila Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:01 czy mi się zegar w komputerze przestawił?? o co tu chodzi - nie mogę się jakiejś godzinki doliczyć!! Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:07 O tak i ja się cieszę, bo wstaję o 6, nie o 5! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:41 no nie chcę Cie zmartwić, ale jeśli ta zmiana czasu jednak nastąpiła, to raczej w tym niepozytywnym kierunku - znaczy śpimy krócej... czyli krzyś miał racje jak narobił rabanu o 6, a my racji nie mieliśmy zakłądając sobie poduszki na głowy... zegar biologiczny naszego dziecka jest niezawodny... o drugie śniadanie też się biedaczek musiał dopominac, bo niemądrzy rodzice wmawiali mu, że jeszcze nie, jeszcze godzinka... ech, ale za to wieczorem będzie dłużej jasno.. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:48 Tak tylko czy oby to nie spowoduje że będą dłuzej szaleć)) A my jedziemy chyba do Krakowa, pogoda sie zrobiła, trzeba to wykorzystać Pozdrowionka ze słonecznego śląska Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube jeszcze 45 postów na moje wyliczenia... 26.03.06, 11:49 ja pewnie dopiero wieczorkiem się odezwę więc liczcie dziewczynki cobym znowu rabanu nie narobiła Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 11:49 A ja sie przyznam że gdybym nie włączyła rano kompa to też bym nie wiedziała Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: czy dzisiaj była zmiana czasu?? 26.03.06, 12:26 No tak zegar biologiczny jest nie do oszukania, Bartuś wstawał ok.5. Teraz wstaje tak samo ale godzina szósta brzmi znacznie lepiej niż piąta . Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 11:21 Dziweczynki, zrobiłam już podsumowanie. Nie wszystkie wysłałyście zgloszenia ale zrobiłam z tych wcześniejszych maili. I tak na pewno będzie to morze i połowa sierpnia, to najbardziej się powtarza. Myslę że terminy to od 11-12 sierpnia do 19-20 wchodzą w grę. Z tego co sie zorientowałam to wszystkie wolicie żeby był to ten początek długiego weekendu, więc myślę że może 12-15 sierpien, chyba że bedziemy mogły go sobie przedłużyć No morze to mijesce które pasuje większośći. Teraz kochane myslę ze mysimy dać popis agalubie. A jak któraś z was ma jakieś fajne mijesce do zorganizowania tego typu imprezki to piszcie wybierzemy coś i czas załawiać formalności. Aga napisz jak ty to wszystko widzisz w kwestii organizacyjnej, jak to rozwiążemy, głównie płatności i wszystkie koszty. Wiadomo że przy jakiejkolwiek rezerwacji trzeba coś wpłacić???? Pozdrawiam Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 11:39 mi też te terminy pasują a morze tym bardziej bo mamy wmiare blisko A ja właśnie oglądałam mame naszego Krzysia łobuziaka WRAZ potomkiem w tvn style Agnieszko całkiem inaczej wyobrażałam sobie ciebie. Super wyszliście gratuluje Pozdrawiam PA Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 11:52 Mamkube - ja nie wysłałam, bo nie zdążyłam.... No ale mi sierpień pasuje. Morze tez może być. Poniewaz znowu planujemy się urwać gdzieś sami bez dzieci, to nie wykluczone, że my nad tym morzem zostaniemy parę dni dłużej z dziećmi. Trzeba Wojtusiowi zrobić wakacje, bo okropnie żal mi było jak oglądał nasze zdjęcia z Rodos i mówił, że on tez chciał tam być (((( Bela - nie wiem jak sobie wyobrażasz Agę, ale chyba spodziewałaś się kogoś bardziej "poważnego" z wyglądu. A tu wyskoczyła taka małolata No a Krzyś to przystojniak! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 12:09 ha, ha - ja też zapomniałam zagłosować.. my tez morze i połowa sierpnia ) a w kwestiach organizacyjnych - to rozejrze sie w ośrodkach, przygotuję kosztorys i harmonogram i poszperam po sponsorach.. zapewne zacznę to robic od przyszłego tygodnia, bo jak już wiecie - w tym tygodniu romanuje wyłącznie z dmowskim i giertysiem, niestety - a serce i dusza sie wyrywa do innych działań, ale czasem trzeba się poswięcić..w tym wypadku dla myśli narodowej.. łojezu - ale mnie wymalowali.. jak to widać, mnie się nie podobało, ale dziekuję!! krzysiowi się podobało i on całkiem nieźle, mama paskuda straszna, od jutra na siłownię koniecznie i koniec z ciasteczkami, koniec, to gorsze niz lustro!! no prosze znowu jestem zmotywowana do ćwiczeń, ciekawe na jak długo.. bo po ostatnich zapowiedziach jak wiadomo nie ćwiczyłam...i duuużo jadłam... dzieki za rady nianiowe - no to podziekuje dotychczasowej opiekunce. jakos to będzie, choc boję się jak choroba..ech, a wydawałoby sie, ze to dosyc prosta sprawa. bo tak w ogóle to ja mam miętkie srce i kompletnie tez nie wiem, jak to tej niani powiedziec.. zmykam do klanu giertychów.. Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: ZLOT!!!!! Uwaga głosowanie:) 27.03.06, 15:22 Nic sie nie stało Marzenko, po prostu pierwsze odpowedzi na to moje głosowanie były takie same jak wysłane wcześniej stwierdziałam że to nie ma sensu, podsumowałam wszystko i wyszło tak, mam nadzieję że wszystkim będzie pasowało. A co do Rodos....to jesteście rzeczywiście dranie. Ja tam wszędzie te moje łobuzy zabieram, no może tylko czasem do kina idziemy sami ...hehe. Ja też się cieszę w sumie z tego terminu, bo też pojedziemy nad morze to akurat Pozdrowionka Edyta (nie jedna już na forum....hehe edi co nie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 A może 19-20 sierpnia?.... 27.03.06, 13:21 Bo tatuś ma jakiś wyścig w Czechach.... A Socka i Grochalcia to kiedy się umawiają nad morze i gdzie? Halo, kobietki przyznawać się Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: A może 19-20 sierpnia?.... 27.03.06, 15:24 dla mnie to bez różnicy.....zresztą miejsce też. Byle kasy starczyło...hehe. Myślę że wszystkie musimy uzgodnić konkretny termin i tyle. Dziewczynki wypowiadajcie sie Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Miejsce 27.03.06, 13:35 Jeżeli chodzi o najlepszą plaże dla małych łobuzów to Hel. Tam jest bardzo szeroka plaża i w związku z tym jest miejsce gdzie można się spokojnie rozłożyć. My tam zawsze spaliśmy w willi Leon. Drogo, ale w godziwych warunkach Jedna plaża znajduje się w zasięgu małych nóżek. Stamtąd jest widok na zatokę. Do drugiej plaży na widokiem na pełne morze trzeba dojechać wózkiem (starszaczki rowerkiem). Miejscowości typu Łeba chyba trzeba sobie darować, bo tam tez jest drogo i bardzo tłoczno Z Helu można popłynąć wodolotem do Gdańska czy Gdyni... Kurcze, zawsze mi się troszkę mylą te miasta Tam można zjeśc obiadek, popić małym piwkiem (tatusiowie dwoma większymi), cyknąć parę fotek i wrócić na Hel. To jest opcja oczywiście. Jakoś nic innego mi do głowy nie przychodzi... PS. Posprzątałam pokój Wojtka. Odkopałam łóżko i parę innych dawno niewidzinych sprzętów małego przedszkolaka Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: Miejsce 27.03.06, 15:31 Ja byłam nie daleko, w Karwii, też polecam. A na Helu byliśmy płyneliśmy statkiem z Gdańska na Hel. Gdynia bardziej portowa, a w Gdańsku śliczny "rynek" no i Neptun. Chyba się nie pomyliłam......Łebę zaliczyłam jak Kuba miał 1,5 roku, nigdy więcej.....W Karwii też plaża szeroka, i czysta. Jakieś inne propozycje??? Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 **********Lista Narodzin********** cz. I 24.03.06, 23:17 1) Wanna1999 - termin 1 marzec - 5 lutego urodziła się Amelka - 2630 g i 51 cm 2) Pasmal - termin 9 marzec - 11 lutego urodziła się Klara - 2900 g i 51 cm 3) Zielona_borowka - termin 2 marzec - 17 lutego urodziła się Julia - 3700 g i 56 cm 4) Ullaaa1 - termin 3 marzec - 22 lutego urodziła się Oleńka - 3650 g i 57 cm 5) Dorina1 - termin 9-12 marzec - 22 lutego urodził się Mateuszek - 2950 g i 53 cm 6) Aska1972 - termin 3 marzec - 23 lutego urodziła się Helenka - 3450 g i 55 cm 7) Aniołek78 - termin 2 marzec - 24 lutego urodził się Adrianek - 3750 g i 54 cm 8) Amania - termin 22-23 marzec - 24 lutego urodziła się Matylda - 2780 g i ? 9) borówka78 - termin 8 marzec - 24 lutego urodził się Marcinek 3250 g i 52 cm 10) Nikakuba - ? - 25 lutego urodził się Kubuś 11) Honda1998 - termin 4 marzec - 27 lutego urodził się Tomasz - 3510 g i 56 cm 12) Sula_i_komary - termin 10 marzec - 27 lutego urodzili się: Jaś - 2830 g i 52 cm oraz Wojtuś - 3310 g i 54 cm 13) Karolcia77 - termin 7 marzec - 1 marca urodził się Pawełek - 3080 g i 52 cm 14) Ka-ja – termin ? – 1 marca urodził się Kamilek ?? 15) Anfi74 - termin 12 marzec - 2 marca urodził się Bartuś 3970 g i 55 cm 16) Agatha61 - termin 22 marzec - 2 marca urodziła się Majka - 2750 g i ? 17) Hannamay - termin ? - 3 marca urodziła się Alexandra 3700 g i ? 18) Ineta - termin 26 marzec - 4 marca urodził się Mateusz - ? 19) Bela80 - termin 28 luty - 4 marca urodził się Patryczek 4000 g i 57 cm 20) iamkate – termin 22 luty – 4 marca urodził się Maksym 3700 g i 55 cm 21) Mardamek – termin? – 5 marca urodził się „synek” 3800 g i 58 cm 22) Kamea18 - termin 7 marzec - 6 marca urodził się Krzyś - 3600 g i 55 cm 23) Amelia124 - termin 16 marzec - 6 marca urodził się synek (?) - 3600 g i 58 cm 24) Est3 - termin 9 marzec - 6 marca urodziła się Ada ? 25) Alebaba2 - termin 7 marzec - 7 marca urodziła się Marysia - 3595 g i 54 cm 26) A_szczesna - termin 18 marzec - 8 marca urodził się Mareczek - 3700 g i 54 cm 27) Socka2 - termin 26 marzec - 9 marca urodził się Franio 3530 g i 49 cm 28) Ursulaa - termin 8 marzec - 9 marca urodził się Dominik Franciszek 3570 g i 53 cm 29) aga863 - termin 8 marca -9 marca o 10.39 urodziła się Victoria 3020 g i 53 cm 30) qcharzowa - cesarskie cięcie planowane, 9 marca zaświeciło słońce w naszym życiu, a to Słonko to Nikola ciężarek 3020 g , a wzrościk 50 cm 31) Mama_kubusia5 – termin ? – 9 marca urodził się Kubuś 3620 g i 54 cm 32) Aronka1 - termin 10-15 marzec - 10 marca urodziła się Lidka 3130 g i 52 cm 33) M_madi - termin 8 marzec - 10 marca urodziła się Julcia - 2900 g i 51 cm 34) Luxfera1 - termin 19 marzec - 10 marca urodził się Remigiusz Rafał - 3050 g i 54 cm 35) Kuki77 - termin 17 marzec - 11 marca urodził się Michaś 3460 g i 56 cm 36) Jagasz - termin 9 marzec - 11 marca urodził się Marcin Jakub - 3470 g i 55 cm 37) Margalin - termin 12 marzec - 13 marca urodziła się Patrycja 2900 g i 50 cm 38) Iw82 - termin 11 marzec - 14 marca urodziła się Lenka - 2750 g i 50 cm 39) edi77 - termin 21 marzec - 14 marca urodził się Mateusz 3110 g i 52 cm 40) Monikwodnik - termin 16 marzec - 15 marca urodził się Bartosz 3150 g i 55 cm 41) Magdar-g - termin 17 marca - 16 marca urodziła się Nadusia 3300 g i 58 cm 42) Mikanm – termin 23 marzec – 16 marca urodził się Mateusz 3000 g i 53 cm 43) Iwonaandrzej - termin 11-15 marzec - 17 marca urodził się Antoś - 3200 g i 56 cm 44) magda9945 – termin 17 marzec - 17 marca urodziła się Julia 3660 g i 56 cm 45) agaluba - termin 20 marca - 17 marca urodził się Krzyś 2950 g i 53 cm 46) mmm265 – termin ? – 17 marca urodziła się Marianna ?? 47) Xsenna - termin 23 marzec - 19 marca urodził się Louis Sławomir 3510 g i 52 cm 48) Agusik25 - termin 18 marzec - 19 marca urodziła się Oleńka 3180 g i 55 cm 49) Nordynka1 - termin 7 marzec - 19 marca urodziła się Anielka - 3680 g i 52 cm 50) Martiii - termin 14-20 marzec - 19 marca urodziła się Wiktoria - 2820 g i 51 cm Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 **********Lista Narodzin********** cz. II 24.03.06, 23:19 51) Marysienka44 – ? – 19 marca urodziła się Marysia 52) Mador3 - termin 27 marzec - 20 marca urodził się Maciek 3880 g i 53 cm 53) Mamusiaszymusia – termin ? – 20 marca urodził się Szymonek 3590 g i 53 cm 54) Moniq75 – termin 17 marzec – 21 marca urodziła się Emilka 4050 g i 56 cm 55) Marzena691 - termin 14 marzec - 22 marca urodziła się Sandra 3050 g i 49 cm 56) Gusja - termin 10 marzec - 22 marca urodziła się Basia - 4420 g i 60 cm 57) Mama_wojtusia2 - termin 31 marzec - 22 marca urodziła się Ala 3300 g i 57 cm 58) Mbuk - termin 25 marzec - 22 marca urodziła się Natalka - 2660 g i 53 cm 59) agawalek - termin 14 marzec - 22 marca urodził się Filipek 2960g i 51 cm 60) Matea4 – termin 16 marzec – 22 marca urodził się Mateusz - 4550 g i 58 cm 61) Aga730 - termin ? - 23 marca urodziła się Zosia - 4240 g i 57 cm 62) Ajk74 - termin 25 marzec - 23 marca urodziła się "córeczka" - 4410 g i 59 cm 63) Annka12 - termin 18 marzec -23 marca urodziła się Louisa 3790 g i 52 cm 64) Mamkube – termin 9,10 kwiecień – 23 marca urodziła się Asieńka 3800 g i 57 cm 65) Magdek2 - termin 30 marzec - 24 marca urodziła się Joasia 3400 g i 55 cm 66) Anna7777 - termin 28 marzec - 27 marca urodziła się Julka 3755 g i 50 cm 67) Agnieszka190 - termin 20 marzec - 27 marca urodził się Filipek 3620 g i 58 cm 68) olusia_a - termin 26 marzec - 27 marca urodziła się Paulinka 3450 g i 54 cm 69) Avril77 – termin ? kwiecień – 27 marca urodziła się Hania ? 70) Niunia44 - termin 26 marzec - 28 marca urodziła się Kalina - 4250 g i 58 cm 71) Aluu - termin 29 marzec - 29 marca urodził się Maciej Bartosz 3830 g i 57 cm 72) Ainaw - termin 29 marzec - 30 marca urodziła się Lenka 3230 g i 54 cm 73) Gonja - termin 29 marzec - 30 marca urodził się Mikołaj 3580 g i 55 cm 74) Grochalcia – termin 29 marzec – 30 marca urodził się Szymuś 3650 g i 57 cm 75) Anka241 – termin ? kwiecień – 30 marca urodziła się Nadia 2600 g i 50 cm 76) Iwonaw.1970 - termin 26 marzec - 31 marca urodziła się Nelli 3450 g i 52 cm 77) oliwia.x - termin 26 marzec - 31 marca urodziła się Paulinka 3630g i 54 cm 78) Monikadk - termin 27 marzec - 31 marca urodził się Grześ 3740 g i 55 cm 79) Alice1 - termin 27 marzec - 4 kwietnia urodził się Kamilek 3890 g i 60 cm 80) mgg1 - termin 29 marzec - 7 kwietnia urodził się Oskar Jan - 4200 g i 55 cm Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Uwaga nowy wątek!!!!!!!!!!!!!! 24.03.06, 23:38 *******Czwarty wątek rozpoczęty!****** Piatą edycję może uda mi się otworzyć bez zadnego błędu w linkach Agaluba, do boju! Proponuję, żeby od 2490 posta, wypowiadała się wyłącznie Aga, może tak się uda, powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
anna7777 Anfi 25.03.06, 00:08 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=17276365&wv.x=1&a=17276365 znalazlam jeszcze jeden ciazowy watek Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 anna.... 25.03.06, 09:59 to brzmi jak prehistoriafajny wątek ide sie wpisać w wątku-nówce.A co! Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 wróciłam sie jeszcze... 25.03.06, 10:00 bo zauważyłam że Marzenka na necie.hej hej Odpowiedz Link Zgłoś
annka12 Re: wróciłam sie jeszcze... 25.03.06, 12:16 Spoznione zyczenia dla Joasi -wczoraj mnie nie bylo znowu Teraz mamy kilkudniowa przerwe w "podukcji"marcepanow jak zauwazylam naliscie narodzi Hmmm to chyba jakos tak w swieta mamy ostanowily nie rodzic maluchow o ile dobrze pamietam Moje historia prordowa w powijakach chyba jutro ja wydam na swiatlo dzienne bo tatus nas opuszcza i bedzie troche spokoju heheheheh trudno mi dogodzic samej zle a z szanownym jeszcze gorzej.Chyba ja przechodze jakis mega kryzys i znowu mam wszystkiego dosyc Albo to wina okresu Ughhh od porodu Lulki sa naprawde uciazliwe jak nigdy dotad. U nas dzis impreza urodzinowa Czesc ciastek upieczona a jeszcze musze jechac odebrac torta. A i ciagle mam do nadrobienia posty do przeczytania jak mnie nie bylo Pozdrawiam i caluje PS Edyta a jak tam zjazdy Na kiedy sie szykowac? Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba no to do roboty 25.03.06, 17:42 agaluba bierze się do roboty w takim razie, ale najpierw jeśli pozwolicie pojdzie z męzem do kina, bo stawiła się własnie u nas brygada pomocowa w postaci dziedków i rodzice moga sie urwać, hura!! no to do zobaczenia!! ps a pan od filozofii powiedział dziś, że marksizm i marks to nie byli tacy źli.. ha ha ha... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: no to do roboty 25.03.06, 21:50 ale ja stanowczo postuluję, żeby najpierw skończyć ten wątek, a dopiero potem zabrać się za następny - nie odstawiajmy niedoróbek - bardzo proszę!! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba i tak 25.03.06, 21:52 właśnie wróciliśmy z kina - good night and good luck - polecam - naprawde dobry film.. coś Was wywiało - czyżby tylko ja na stanowisku - no trudno.. ja jutro pisze artykuł o wizerunku niemców w polskiej myśli narodowej - czeka mnie pasjonująca i upojna niedziela. dziś jeszcze luz!! Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba ech baby 25.03.06, 22:08 ja zamiast pracować - dwa tłumaczenia, siedzę z Wami.. i tak sobie patrzę na te nasze wątki - wychodza z tego całkiem okrągłe liczby: na liście marcepanów zarejestrowanych jest 50 sztuk marcepanów różnej płci, co daje: 100 łap przednich - chwytnych 100 łap tylnych - końcówki coraz sprawniejsze 50 brzuszków do nakarmienia i 50 otworów prowadzących do nich (z dwóch stron, ale mniejsza z tym) 50 paszcz - w większosci stadko to wyposażone jest już co najmniej w kasowniki, pojedyncze sztuki mają już prawie komplet... ponieważ mlecznych ma się 20 - więc 20x 50 - marcepany będą miały 1000 zębów!!!!!!!!!!!!!!!!!! dentyści - zacierajcie rączki, całkiem niezły rynek się otwiera. oczywiście to apel również do producentów past i szczoteczek oraz innych zebowych akcesoriów.. .. nie no, tak sobie licze i liczę... i z EKONOMICZNEGO punktu widzenia to my wydałyśmy na świat POTENCJAŁ ekonomiczny, a na pewno 50 powodów na dziury w budżecie... ech... Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba list 25.03.06, 22:20 Szanowny Panie Premierze oraz reszto szacownego gremium zwanego naszym rządem i parlamentem! my nizej podpisane 50 matek dzieci z marca ubiegłego roku stanowczo domagamy się objęcia nas specjalną strefą ekonomiczną - nieszkodzi że troszkę rozproszoną po kraju i za granicą - ale kto powiedział, że mamy siedziec w jednym miejscu, jak ci z doliny krzemowej. Stanowczo zapewniam, w imieniu wszystkich mam (troche sobie pouzurpujęm a co!), że taka strefa będzie się państwu absolutnie opłacać z kilku następujących powodów: - nakręcamy koniunkturę i dajemy powody do inwestycji w następujących dziedzinach życia społeczno-gospodarczego - rolnictwo, zwłaszcza ekologiczne - modne ostatnio i chetnie dotowane z UE, prztwórstwo, produkcja odzieży i obuwia, przetwarzanie odpadów (UE tez chętnie dofinansuje - np. utylizatornię zużytych pieluch.. lub po prostu oczyszalnię ścieków), przemysł zabawkowy, szkolnictwo, opieka zdrowotna i przemysł farmaceutyczny, wspieramy też szarą strefę - zatrudniając nianie. - same się organizaujemy prowadząc domowe ogniska jako wsparcie i zaplecze logistyczne dla wszytskich innych ważnych dziedzin życia społecznego i gospodarczego - pierzemy, prasujemy, gotujemy i sprzątamy, a więc wspieramy i rozwijamy własną przedsiębiorczość. - stanowimy inkubatory dla rozwoju przyszłych pokoleń - a jak się ma takie matki, jak my, można stwierdzić już dziś śmiało, że to przyszłe pokolenie rośnie na przedsiębiorczych, odważnych i chętnych do inwestycji obywateli.. i co - może mi pan powie, że się nie opłaca?? becikowe do kitu, lepiej ulgi podatkowe! pozdrawiam Pana i całą brygadę rządową i licząc że weźmie pan do serca nasze sugestie. jedna z mam. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba no a teraz z innej beczki 25.03.06, 22:35 stanowczo musze pochawlić dziś swojego męża. UWAGA inni tatusiowie - proszę to przeczytac i wziąć przykład. tata krzysia dziś zajmował się krzysiem - ja na uczelni, wychodząc rano tak niesmiało szepnęłam, że może by tak panowie - tata i krzys posprzątali i ugotowali obiad. niesmiało, bo straciłam już nadzieję.. tym bardziej, że tata krzysia od razu stwierdził, "ale ja nie dam rady, ja nie jestem mamą..." siedzę ja sobie na wykładzie, kładą mi do głowy o tym marksiźmie i innych.. wysyłam smsa kontrolnego.. - a tu cisza, wysylam drugiego.. cisza.. pewnie balangują... dzwonię na przerwie.."no żona nie przeszkadzaj, odkurzaliśmy, byliśmy na spacerze, teraz marynujemy rybke, będzie pieczona..tylko się nie umyłem"... no nie wierzę.. na zajęciach siędzę jak na szpilkach - wizja zrujnowanej kuchni i ryby na wszystkim tylko nie na patelni wypiera marksa i jeszcze engelsa... juz widze jak krzyś ma slizgawkę z oleju rozlanego na posadzce.. do domu, jak na sygnale, im szybciej dopadnę mopa tym lepiej dla mnie... wchodzę na klatkę, od samego dołu uderza mnie swądek smażonej ryby.. hmm miała być pieczona... biegiem na górę, otwieram drzwi.. a tu... PORZĄDEK!!! krzysio zadowolone, tata w kuchni - informuje, że rybka się piecze, obiad za 10 minut, podłoga myta, widać tylko malutkie ślady paluszków krzysia - gdzie nie gdzie, drobiazg, poodkurzane.. trochę zabawek się wala, ale to zupełnie normalne - tata zresztą opd razu zaczął je składać.. obiad pycha - ryba pieczona z warzywami i ryż z szafranem, mniam mniam, po obiedzie mój mąż wział się za sprzątanie kuchni od razu!! a mnie pozwolił zadekowac się pod kocem, zmył tez jeszcze arz podłogi likwidując wszytskie ślady dziecięce.. sie szczypałam, nie śniło mi się - naprawdę... ciekawe czy to tylko na dziś czy na dłuzej - nie chce zapeszać, ale może jakaś bomba spadła na głowe mojego meża i na stałe go tak pozytywnie "uszkodziła"?? może to jakis wirus - oby, oby wasi się zarazili.. no, koniec produkcji na dziś!! do jutra, Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: no a teraz z innej beczki 25.03.06, 22:37 a smród smażonej ryby to od sąsiadów... bueee Tata Krzysia Odpowiedz Link Zgłoś
mamkube Re: no a teraz z innej beczki 26.03.06, 09:36 No widzę agaluba że wziełaś się do roboty z tymi ostanimi postami. Ja kontroluję ich ilość, tak mi sie wydaje przynjamnije, i przy ostatniej 10 się nie odzywa, co by nie było jak ostatnio Aniu zaraz zamykam listę na zlot. Zrobię sama podsumowanko, co by nie było kopia zgłoszeń jest u agaluby. I przez najbliższe dni będziemy głosować. Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Brawo! 26.03.06, 11:06 Aga, mój też czasem zabłyśnie... jak ma interes lub po interesie )) Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia aż łzy poleciały 27.03.06, 14:15 jak to czytałam, ten kolejny stary wątek..fajnie, że go znalazłas. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: aż łzy poleciały 27.03.06, 14:58 no dobra, dobra, ty nie pisz na tym nowym, tylko wykańczaj ten!! no a rok temu o tej porze to krzyś miał prawie dwa tygodnie... a teraz... dzikius mały.. my mamy tylko cztery zęby ( Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 ;))) 26.03.06, 12:31 Pomagam w dokończeniu wątku... Warszawa, korek na Jerozolimskich, jeden kierowca do drugiego: - Słuchaj, porwali prezydenta Kaczyńskiego, żądają 100 000 000 złotych, bo inaczej obleją go benzyną i podpalą, robimy właśnie zbiórkę... - Tak? A ile dają inni kierowcy? - No tak po 2 - 3 litry... Odpowiedz Link Zgłoś
nikakuba Re: ;))) 26.03.06, 12:48 U nas dzsiaj jest dzień mamy, a właściwie dogorywania mamy. Jestem paskudnie zaziębiona, więc Kubuś jest izolowany. Gry i zabawy z tatusiem to jest to co Tygryski lubią najbardziej. Obiad wczoraj dostaliśmy od mojej mamy. Czsami robi eksperymenty kulinarne i narobi jak dla wojska, więc dostajemy różne smakołyki. Zrobiłam jakieś dziwne zawijki z piersi kurczaka i boczku - pycha. Wystarczy troche suróweczki i obiadek gotowy - bez roboty Odpowiedz Link Zgłoś
luxfera1 agaluba 26.03.06, 13:25 pisz ksiazke!!pisz ksiażke!! ale narazie..łap posta!!..my Cie będziemy asekurowac i osłaniac tyły Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 a my dzisiaj 26.03.06, 15:53 z Wojtkiem zostawiliśmy Alę z tatusiem i pojechaliśmy powłóczyć się po Ikei. Sprostowanie: Wojtuś na placu zabawa a ja bezmyślnie spaceruję po Ikei. Tak sobie łaziłam już z WOjtusiem (bo zaliczyliśmy obiadek w restauracji) i wlazłam prosto na Margalin. Zostawiła Pati z babcią i wyciągnęła tatusia na wydawanie pieniądzów A ostatnio co jestem w Ikei to na kogoś znajomego wpadam Odpowiedz Link Zgłoś
borowka78 ................... 26.03.06, 16:21 czytam Was, ale nie pisze...a dlaczego??? no bo mi się zwyczajnie nie chce(( Licze, że wyplenie to moje lenistw i na nowo włącze się do dyskusji na razie tyle w ramach przypomnienia mojej osoby...DD buziaki dla dzieciaczków Odpowiedz Link Zgłoś
anfi74 Re: ................... 26.03.06, 18:37 Eeee, Borówka to czasem tylko zamelduj, że jesteś Luxfera, jak masz na imię... ciekawe, czy tak samo się zdziwię, jak na Małgosię (matea). Tak się zżyłam z niektórymi nickami, że mi dziwnie imię nie pasuje . Margalin, Twój nick wymiawia się tak, jak jest napisane, czy z francuska, margalę? No to nadrobiłam tygodniowy brak czasu i spadam, pa Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: ................... 26.03.06, 20:19 Matea to moje imię z bierzmowania, bardzo je lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba zagadka 26.03.06, 23:14 co to jest? na dwóch łapach stoi, przednie walają się po ziemi, tylne mocno wrosnięte w odwłok, w odwłoku silnik.., jak się lekko popchnie, to pada na pysk - wieczorami, z reguły trzyma żelazko w jednej łapie, mop w drugiej, dzieciaka w trzeciej, zakupy w czwartej, ściere w piątej, łyche w szóstej, zupe dla męża w siódmej, pieluche w ósmej, odkurzacz w dziewiątej..... i dla ułatwienia dodam, że to nie stonoga!! mop i deska do prasowania w nagrodę dla tego kto zgadnie! a na książkę ciągle brakuje czasu.. ale jak już się uporam z tym dmowskim i giertychem i odpowiednio obrobię im tyłki - co nastąpi w tym tygodniu, to zrobię sobie tygodniowe wakacje i wówczas zajmę się książką.. Mama Wojtusia - fajnie tak sobie powpadać... ja już marze o takiej wyprawie sam na sam (ha ha ja nie mam Wojtusia!!) A mój mąż dziś był mniej więcej tak samo wspaniały jak wczoraj, też zrobił obiad i też obiad był pycha, trochę gorzej ze sprzątaniem, było rozłożone na raty, ale postanowiłam się nie wtrącać ) ekstra, co! fajny mąż, ale nie chwalmy za dużo, nie, nie... a ja wyprasowałam własnie CAŁE pranie z nowej pralki - cztery "wkłady" po 6 kilo (pościel, ręczniki, koszule mężusia i inne przyemnie się prasujące drobiazgi). Przypadkiem chyba wprasowałam sobie kręgosłup w tyłek, ale drobiazg - się rozgniecie do rana... no, zmykam, jutro będę warować na tego 2500! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: zagadka 27.03.06, 09:10 Zagadka za trudna. Nie zgadnę W każdym razie po weekendzie jak zwykle mam taki burdel w chałupie, że dzisiaj to ja padnę przed 19 Wczoraj dokonałam niemożliwego! A mianowicie posprzątałam kilka pułek w kuchennych szafkach. Efektem tego sa dwie zwolnione półki. A co za tym idzie będzie można tam poukładać te wszystkie rzeczy, które się teraz walają wszędzie. Spodobało mi się! Dzisiaj chyba tez sobie zaszaleję i jeszcze wysprzątam jakąś półeczkę Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 10:21 to po tej ikei?? bo ja jak stamtąd wracam, tez zawsze sprzątam szafki i półki (najczęściej po to, by zrobić miejsce na nowy szpargał...) uff a ja już u dmowskiego, tzn z dmowskim... walczymy.. a dzis bedie emisja (tzn juz była w sobote, a dzis powtórka) tvn z mama krzysia i krzysiem, o 11.30 - to tak w ramach promocji ) jutro przycgodzi na próbe nowa niania do krzysia.. troche się boje tego kroku, ale już chyba za daleko zabrnęłam w rekrutacji nowej niani, żeby się wycofać i zostać przy starej.. a moze jednak nie mam racji - mamy - poradźcie - niby z moją niania wszystko ok, krzys ją bardzo lubi, ale niania np. bardzo brzydko mówi, za przeproszeniem - sra..nie, zyganie i du..pa są na porządku dziennym przy dziecku, jak równiez - chodź na piwo - zamiast na spacer.. no i troche ta niania leniwa - ostatnio nie była sprzątnąc nawet przez 8 godzin kałuży, która wyprodukował nasz żołw - ja wiem, że to nie należy do jej obowiązków, sprzątać po żółwiu, ale jemu siena środku kuchni przytrafiło i ona to tak przy raczkującym dziecku zostawiła na cały dzień.. nie mówiąc o tym, że w domu do niczego nie przykłada ręki, jakiś czas temu jeszcze trochę pomagala w prasowaniu, teraz głównie prasuje kanapę i mój koc, którego po użyciu nawet nie składa, co doprowadza mnie do furii - jak łatwo się domyślić.. w sparwie języka i utrzymania porządku zwracałm jej już tysiąc razy uwagę i nadal swoje - czasem przy krzysiu mnie tez krytykje - np jak ja pracuje do rana, i jak ona przychodzi to bywa, ze dopiero ide do łazienki (przed 9 rano) - na to jest komentarz, krzysiu, ale ta twoja mama jest nygus i brudas.. nie wiem, czy tak powinna przy dziecku... na razeie to jeszcze nie ma znaczenia, ale krzys rosnie i za chwile bedzie powtarzał.. ostatnio tez w ogóle nie chce jej się wychodzić z krzysiem na spacer - musiałam sie o to długo prosić.. ale z drugiej strony juz nas zna, mamy do niej jakie takie zaufanie, nawet jak wiem, że większą częśc dnia spędza na kanapie, bądx z krzysiem na podłodze - hamując go jak ten próbuje się gdzies wybrać dalej niż na długośc jej ręki - efekt tez jest taki, ze krzys kompletnie nie umie się samodzielnie bawić, a wszystkie zabawki przynosi mi i podaje, zeby mu pokazać co się z tym robi - bo tak własnie cały czas robi niania... no ale jest przy niej grzeczny i nie płacze, może nie do końca ma możliwośc się rozwijać, bo siedzenie na podłodze i oglądanie, jak niania pokazuje zabawki, nie jest zbyt rozwijające.. nie czytają tez za dużo książeczek, no chyba ze niania czyta mu swoje gazetki.. no ale, jemu się to podoba.. juz sama nie wiem co mam robić - niania jest mi potrzebna, bo nie dałabym rady z ta ilością obowiązków i stratującą firmą.. ale nie wiem kompletnie już nie wiem, czy dobrze robię, zatrudniając nowa opiekunkę - jeszcze do jutra mogę sie wycofać.. pliz, jakbyscie przez to przebrnęły - to poradźcie cos - czy z opisu niani to jest niania dobra, czy możej jednak ten jej fatalny język ją dyskwalifikuje.. poza tym reszte da się przeżyć, nie ma przeciez ideałów.. a niestety pod względem słownictwa jest niereformowalna.. no ale może nie jest to aż tak istotne, jak dziecko ją zaakceptowało... no - to tak na poważnie mi wyszło.. buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
bela80 Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 10:49 witam w ten pochmurny ale już wiosenny poranek. a u nas chorubska już odeszły całe szczęście. mam nadzieje że dominika i kubuś też już zdrowi bo musimy się spotkać na małe "co nie co". agaluba ja bym zmieniła nianie, jakoś nie chciała bym aby przy moim Patryczku niania mówiła jaki to ja nygus i leniuch jestm bo co ona może wiedzieć a dzieciaczki szybko łapią. a zresztą to raczej z tej waszej niani jest niezły leniuszek jak tylko umie prasować kanape chyba nie za to jej płacisz nie? na pewno znajdziesz lepszą i też jej zufasz. a co do zagadtki, to ja na prawde nie wiem kto to taki !!! dobra zamedowałam się, mój chłopczyk spi, pies chrapie to i ja poprasuje kanape, bo podłogi już umyłam obiadek nastwiłam i jest ok buziki dla wszystkich pa Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 12:03 Z tego co opowiadałaś to bym jednak poszukała nowej... Chyba, że niania da sie przekonać co do zmiany rzeczy, które Ci się nie podobają. Ale z tego co piszesz to nie. Niania, która opiekuje się małym dzieckiem powinna mówić czystą i poprawną polszczyzną nie używając brzydkich słów. Jak Krzyś podłapie "słownictwo" od niani to sporo się namęczysz żeby to zmienić. Wojtek kiedyś powtarzał, że jestem wredna, bo teściowa tak powiedziała, bo nie pozwoliłam mu jeść slodyczy od niej przed obiadem. Wystarczyło, że raz to usłyszał... Właśnie słownictwo by mnie drażniło u twojej niani najbardziej. Na resztę można przymknąć oko i olać. Spotkaj sie z innymi Paniami. Może jakaś sie Wam spodoba? Odpowiedz Link Zgłoś
marzena691 Re: zagadka i problem nianiowy 27.03.06, 12:06 Agaluba, jesli chcesz znac moje zdanie, to po przeczytaniu twojego opisu niani, ja bym ja zwolnila. Ocenianie kogos, krytykowanie, to najgorsza rzecz. Skad wiesz, ze nie bedzie tez obdzielac roznymi epitetami twojego Krzycha? A to nie wrozy dobrze na przyszlosc... Nie wspomne juz o lekkim lenistwie. Z pewnoscia znajdziesz kogos lepszego i mam nadzieje, ze Krzys bedzie tez zadowolony Odpowiedz Link Zgłoś
matea4 Re: Impreza urodzinowa 26.03.06, 20:17 Wreszcie przebrnełam przez imprezę urodzinową .Mati dostał góóórę paczek, wszystkie piękne, kolorowe tylko ze dla rodziców niestety zabraknie miejsca w pokoju. 18 osób przybyło na urodziny, matka padła wieczorem na pyszczek ale juz odzyskała świadomość.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 13:30 no tak, u mnie zamieszanie dopiero za 3 dni..przyjezdzaja jedni dziadkowie na 4 dni, ciotka chrezstna na 2 dni, wiec ja dopiero bede miala zadyme. jestem na etapie pucowania mieszkania, bo moja mama to taka pedantka, ze ja drżę przed jej przyjazdem)) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 13:36 Grochalcia a może wypucuj i u mnie na niedzielę Odpowiedz Link Zgłoś
agaluba Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 13:45 no Grochalcia.. bądź dzielna, aale nie przemęczaj się tak, bo tak jak ja - na imprezie urodzinowej synka, będziesz tak padnięta, że zero radości.. a Szymuś to niezły urwisek - tzn. aniołek o lekko diabelskim spojrzeniu, małe rożki wystają spod aureolki ))) krzys ma podobnego diablika, więc domyślam się, że mały daje Ci popalić - czyżby zaglądał wszędzie gdzie się da?? a hel zwertuję pod naszym kątem - też o nim myślę, bo chyba najlepsze dojazdowo będzie srodkowe wybrzeze i hel.. ja byłam w stegnie, ale daleko od plaży, bardzo daleko.. Odpowiedz Link Zgłoś
grochalcia Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 14:07 no widzisz Agaluba, a moja mama od urodzenia mowi na niego "moj Aniołku" i nie daje sobie wytlumaczyc, ze to diablisko wcielone...zglada wszedzie, wszystko wyciaga, jak mu mowie, ze nie wolno, to kreci glowa, ze nie wolno, bo wie, ze zle robi, ale zaraz znow to robi.ja mu mowie-chodz do mamy, a on ze smiechem na czworaka zasuwa po calym mieszkaniu, zeby go gonic..urwis na calego. ale cala nasza radosc to ten Szymcio wlasnie. zamowilam torta w ksztalcie kaczuchy. Sama bym nie potrafila upiec. ale za to cala sobote goptowalam bigosik))) Marzenko, mi czasu zabraknie, zeby moje katy wypucowac, ale za to na jakies piwko chetnie przyjade)) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wojtusia2 Re: Impreza urodzinowa 27.03.06, 15:19 Grochalcia ja to już normalnie po zimne browary lecę, aby nie zabrakło! Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g takie tam różne... 27.03.06, 15:28 agaluba - ty chcesz zmienic ta nianie, tylko potrzebujesz potwierdzenia, że to słuszna decyzja - wiec dorzucam jeszcze mój głos na tak zmianie niani Ja mam młodą nianię studentkę, trochę sie obawiałam, że nie da sobie rady, ale jestem zadowolona; moja niania słucha się mnie dosłownie, robi wszytsko dokładnie wg moich zaleceń (pewno dlatego, ze boi się inaczej, a kobiety doświadczone dziećmi często wiedzą lepiej), gotuje dla Nadusi Matea - a mi bardzo podoba się imię "Małgorzata", przez króki czas NAdusia miała być Małgosią; moja rodzina była ucieszona, że takie normalne imię, ale odpadło, (też wg rodziny ) z tego powodu, że mam młodszą siostrę Małgorztę; kojarzy mi się z "Mistrzem i Małgorzatą" ) I chciałam was jeszcze zapytać o taką sprawę: jak długo jest mleko w piersiach po zakończeniu karmienia?? ja ostatni raz karmiłam 8 stycznia, a do tej pory czasmi wycisną się jakies kropelki; wczoraj wstałam z poplamioną koszulką, chyba spałam jakoś tak, ze se cycka przygniotłam - no i wygniotłam tego troche. Bo to mi się wydaje, że strasznie długo jest... Czytam o tych Marcepanach - urwipołciach no i stwierdzam, że Nadulka wcale nie odstaje. Z rozkoszą opkazuje np. na smietnik , że nu, nu nu (tak rozkosznie grozi paluszkiem) po oczym oczywiście nurkuje w kuble na smieci. coraz sparwniej chodzi. tak na prawde na dobre ruszyła, w dniu kiedy skończyła roczek. wszedzie się wspina - na swoje łóżeczko, kanapy, swój fotelik. jak wychodzimy na spacer ubieram ją najpierw potem prosze żeby poczekała aż ja założe buty, a ona w tym czasie zwiewa mi. na spacerach nie potrafi darować żadnej kałuży - im większe błoto tym bardziej ją tam ciagnie; kombinezoniki mam dwa i piorę codziennie na zmianę; poza tym jest małą terrostystką, próbuje płaczem i wrzaskiem wymuszać różne rzeczy; jesli nie chcę jej brać na ręce, to po prostu wdrapuje się po mnie i nie da się postawić zadzierając nózki do góry. wydaje mi się że coraz więcej rozumie, chociaż niewiele mówi: mama, tata i ania (to jej ukochana ciocia . W ogóle to zastanawiam sienad kupnem wiosennej kurteczki i do tego spodenki, najlepiej żeby to było z ortalionu a od środka na np. polarku; wydaje mi się że dwuczęsciowe ubranko będzie wygodnieje niż kombinezon; a potrzebuję ortalion bo ona nie da się teraz na spacerach włożyć do wózka - jak jest już zmęczona chodzeniem to zasuwa na czworakach Odpowiedz Link Zgłoś
magdar-g ubranko wierzchnie na spacer wiosenny 27.03.06, 15:39 no i tego wszystkiego zapomniałam zapytaćwas o radę co ubieracie jak w temacie. wczoraj byłam na zakupach, ale nie znalazłam niczego stosownego. W h&m są urocze płaszcyki i rózwe kurteczki, ale ja potrzebuję czegoś do używania - na codzień - odpornego jezuuuu - ale mam "nieporządek" w chałupie, powinnam szorować dom a nie siedzieć tu z wami ) Odpowiedz Link Zgłoś