Dodaj do ulubionych

Chyba musze się wyżalić:(((

15.03.06, 14:43
Witajciesad
Z Aleksem wszystko dobrze. Po wczorajszej wizycie okazało się, że mały leży
nadal miednicowo. Waży 1718-1900g i z tego powodu jestem bardzo szczęśliwasmile

Ale ze mną od soboty psychicznie barrrrrrdzooo źllleeeeesad
Dlaczego życie nie może być bezproblemowe?
Dlaczego ludzie gardzą tymi którym jest w życiu dzięki swojej zaradności i
pracy lepiej?
Dlaczego rodzina potrafi być tak wredna i swoimi czynami oraz słowami
skrzywdzić człowieka?
Czy Ja tak mało przeszłam, żeby jeszcze mnie dobijać!!!
Czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie?
Dlaczego, dlaczego, dlaczego??? - nic tylko płacze i płaczesad((

Przepraszam, że to tu pisze ale czasami łatwiej napisać niż powiedzieć.

Pozdrawiam,Ola
Obserwuj wątek
    • maarta23 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 15:03
      Droga olu...
      Wyglada na to ze naprawde nie jest za dobrze...Zadne słowa pociechy nie pomogą
      bo wiem to po sobie ale pamietaj ze najwazniejsze ze bedziesz miała sliczna
      dzidzie...czasami trzeba byc troszke egoistka i myslec tylko o sobie...Nie
      przejmuj sie innymi...Złe dni i problemy zawsze odchodza wiec głowa do górysmile
      Bedzie dobrzesmile)
      Pozdrawiam Serdecznie Martasmile)
    • mysza_33 Pszczółko, jestem z Tobą 15.03.06, 15:16
      Kochanie,
      czasem tak jest, ludzie zbyt mocno patrzą na to co inni mają, zamiast zacząć
      przede wszystkim od siebie. To bardzo niesprawiedliwe. Ja wtedy pocieszam się
      tak: trudno, ważne, że ja jestem lepsza od nich, nikogo nie rozliczam, nie
      patrzę nikomu pod serwetę i do szkatuły, bo o tym, ile trzeba się narobić, by
      coś osiągnąć, więdzą tylko Ci co ciężko pracują...
      Cieszę się, że mogę nad tym zapanować, być dobrą dla innych, szanować każdego
      bez względu na status i to daje mi siłę... ogromną!!!
      U mnie w rodzinie też jest jedna zadra wielka, aż przykro myśleć, a co dopiero
      pisać. Ale jakoś sobie z tym bólem radzimy.
      Ty też sobie poradzisz. Jestem tego pewna. Trzymaj się cieplutko smile

      jestem z Tobą

      Mysza
    • nikasob Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 15:19
      Hej, nie martw się!
      Co to za wredna rodzina co Ci tak dokucza?... Postaraj się nabrać dystansu -
      wiem, że trudne...
      Jeśli Cię pocieszy - ja ostatni rok miałam niewesoły. Ale udało mi się jakoś
      samej z tego wyjść - właśnie przez uświadomienie sobie paru rzeczy: ja sobie
      nie mam nic do zarzucenia, a to co myślą i robią inni mało mnie obchodzi.
      Inaczej dawno by mnie tu nie było uncertain.
      Mi teraz też zbliża się psychiczny kryzys: za parę dni mija rok jak straciłam
      ciążę...
      Ale mamy dla kogo żyć, i to jest teraz najważniejsze, prawdasmile?
    • lila_m Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 15:32
      Pszczółko!
      Najbardziej boli kiedy dokuczają najbliżsi. Ale tak bywa. Zadne słowa pociechy
      tu nie pomogą. Myśl przede wszystkim o tym że masz wspaniałego męża a niedługo
      w Twoich ramionach będzie Mały cudowny Człowiek potrzebujący Cię jak nikogo na
      świecie! Pomyśl ile przeszłaś żeby teraz czekać na te chwile i ciesz się
      myślami o nich!
      Uszy do góry! Jesteśmy z Tobą!

      Lila

      P.S. Wpadnij do mnie na coś dietetycznego smile
      • martunia78 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 16:12
        Kochana Olu, ze mnie żadna pocieszycielka bo ja ciągle mam doła i płaczę,
        ale Dzięki takim osobom jak Ty nie raz się z tego wyciagnęłam, nie przejmuj się
        tymi co Ci dokuczają, wszystko się ułozy, usmiechnij sięsmile
        Zrób sobie jakaś przyjemnośc taka tylko dla siebie, poczujesz się lepiej,
        przytulam Cię mocnosmile
    • pszczolka2 To bardzo miłe, że się odezwałyście... 15.03.06, 16:05
      Dziękuje za słowa pocieszenia - zawsze to coś.
      Mąż w pracy chodzi zdruzgotany, teściom w głowie się nie mieści, że moi
      bliscy "ojciec i siostra" za wszystko co dla nich do tej pory zrobiłam nie są
      wdzięczni a wręcz przeciwnie na każdym kroku mają o coś pretensje - to smutnesad
      Już tyle razy mówiłam sobie, zmnień się, stań się taka jak oni, jednak Ja tak
      nie potrafie i właśnie dlatego tak cierpiesad((

      sad

      Pozdrawiam,Ola
    • maga202 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 16:19
      Nie przejmuj się Pszczółko, tak to już w życiu bywa i chyba bywac musi.
      Ja też się wczoraj zdenerwowałam i do dzisiaj o tym myślę. Była wczoraj u mnie
      moja siostra, która uważa że wszystko co ja kupuje dla mojej Igusi jest nie
      potrzebne (to jest zwyczajna zazdrośc bo jej nie było stac na takie rzeczy i do
      tej pory jej nie stac). A jak coś jest już potrzebne to uważa ze kupując
      wszystko przed porodem zapeszam, bo już raz się tak szykowałam i mój synek nie
      żyje. Aż nie mogę tego zrozumiec jak taka młoda osoba może wierzyc a takie
      zabobony. Ale to wszystko jest zazdrośc. Co tylko nie wspomnę, że musze kupic to
      albo nie potrzebne albo powinnam to kupic po porodzie albo czekac na prezenty. A
      ja jestem z tych co to przed porodem maja wszystko zapięte na ostatni guzik.
      Do tego 20 marca sa urodziny mojego nie żyjącego synka i tez jest mi bardzo
      smutno, ale cóż to minie, będzie lepiej, wszyscy mamy problemy.
      A więc głowa do góry.
      Pozdrowienia Magda
      • mela24 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 17:14
        cześć dziewczyny. Myślałam, że tylko ja mam problemy w rodzinie. Mój ojciec
        jest totalnym egoistą i niestety furiatem, nieraz urządzał nam niezłe piekło w
        życiu. Teraz już nie mieszkam w domu rodzinnym, ale przypadkiem tam byłam w
        czasie jego wybuchu gniewu. Próbowałam mu powiedzieć co myślę i oczywiście mnie
        powiedział coś przykrego. (nie szanuje nawet mojego stanu)
        Ciężko mi bardzo, wiem, że powinnam się cieszyć, że mój mąż jest ok i czekamy
        na naszego ukochanego maluszka. Próbuję.
        Świat jest pełen okrutnych ludzi, myślę, że kiedyś będą za to rozliczeni.
        Trzymajmy się dzielnie, bo kruszynki najważniejsze.
    • oli_2004 Do pszczółki2 15.03.06, 17:09
      Witaj
      Piszesz że po wczorajszej wizycie mały waży 1718-1900 a w którym jesteś
      dokładnie tygodniu???
      Co do kłopotów to uszka do góry i szeroko się uśmiechnij bo najważniejsze jest
      to że dzidzuś jest zdrowy jak rybka.Myśl tylko o tym a wszytkie inne problemy
      niech odejdą na drugi plan i wrócą dopiero gdy Aleksika będziesz już trzymać w
      swoich czułych, matczynych ramionach smile))
    • 1979ju Re: 15.03.06, 18:07
      • 1979ju Re: Kochana... 15.03.06, 18:19
        Niestety tak czasem bywa, że dostaje się za coś za co nie powinno i od osób, od
        których sie najmniej spodziewamy...
        Wiem, ze musisz nauczyc sie nie tyle byc taka jak oni, co - asertywna. Odrobina
        egoizmu jest wskazana, choć wiem, że czasem serce się kraje i rwie by pomóc.
        Wiem po sobie, że odkąd się tego nauczyłam, lekko zdystansowałam jest mi lżej,
        bo inaczej też bym siedziała tylko i wyła... Nauczyłam sie też mówic otwarcie o
        tym co czuję, myslę i nie wstydze się tego wobec rodziny - inaczej czasem
        pożarliby mnie zywcem. Nie daję się wykorzystywać, pomagam wtedy, gdy sytuacja
        jest klarowna, jasna i gdy widzę, że moja praca nie idzie na marne - jest
        szanowana. A nie na zasadzie - "że należy mi się od Ciebie".
        Pamietaj, Ty też masz swoje życie, prawo do świetego spokoju. Zapracowałaś sobie
        na wszystko co masz i nie pozwól tego zniszczyć najbliższym. Oni kiedys
        zrozumieją, a Ty do tego czasu nie możesz tak cierpieć...
        Spróbuj sie odrobinę odciąć... teraz jest najważniejszy Aleksio, Ty i M. Ja jak
        tylko się zdenerwuje to dostaje takie solidne kopniaki, ze od razu mnie to
        stawia w pionie... Przecież nie mozesz pozwolic sobie na to, by Twój synek był
        nerwusem jak się urodzi, On teraz wszystko czerpie z Ciebie. A jak Ty będziesz
        szczęśliwa, spokojna, On odwdzięczy się potem tym samym.

        Ściskamy mocno. Popatrz na to wszystko z innej perspektywy. Buziaki, Asia z
        Antosiem.
    • kapuhy_a Pszczółko kochana.... 15.03.06, 21:43
      Wiem,żepowtórzę za dziewczynami ale zepchnij to na drugi plan..ważna jest wasza
      trójka i całe szczęście,że masz oparcie w domku.Ludzie byli i będą zawsze
      zazdrościć wszystkiego i wszystkim...taka ich natura(móiwę o tych
      prymitywach,którzy tylko narzekać umieją,że nic nie mają i nic nie potrafią żeby
      coś osiagnąć).
      Ciesz się,że masz M.,który Cię kocha i malutkiego skarbika...
      Ja do wczoraj też się cieszyłam,że mimo złośliwości mojego męża rodziny,my się
      trzymamy.Nie pomogły namowy do rozwodu i podkopywanie nam gruntu...do wczoraj...
      Wczoraj mój mąż spotkał się z kolegą,który na kilka dni przyjechał z
      Anglii.Najpierw postanowili oblać to,że jestem w ciąży...a potem..potem
      usłyszałam,że to nie jego bachor,bo on nie pamięta żeby był przy tym.(3 lata się
      leczyłam,jeździł ze mną po badaniach i wszędzie i w zamian dostałam coś
      takiego)od wczoraj siedzę i myślę co zrobić.Czy się spakować i natychmiast
      wnieśc sprawę o separację żeby nie miał prawa do dziecka jak mu się zachce.Czy
      po prostu tak sobie powiedział bo chciał mnie zranić...albo moze po prostu mu
      sie wymknęło(głupi żarcik)...więc od wczoraj jestem bardzo zdołowana i bardzo
      ale to bardzo boli mnie brzuch...wiem,że nie odezwę się do niego dopóki nie
      przeprosi.Wiem też,że nie pozwolę na takie teksty nigdy więcej...chciał tego
      dziecka tak samo jak ja...cieszył się i teraz coś takiego...nigdy nie dałam mu
      powodów do takiego myślenia.Zawsze byłam uczciwa i starałam się mu
      pomagać...wybaczyłam mu wiele..nawet to jak Panienka zaczęła opowiadac,ze jest z
      nim w ciąży(ja wiedziałam wtedy,że raczej nie mam szans na swoje
      dziecko).wybaczyłam.W zamian myśłałam,że dostałam kogoś kto darzy mnie
      szacunkiem choćby za to,że nie poddałam się plotkom i głupim gadaniom
      życzliwych...a gdy zaszłąm w ciążę po prostu poczułam sie jak pełnowartościowa
      kobieta a nie jak puste opakowanie...Po prostu czy\uję się jak wyrzucony z domu
      psiak..na maxa zagubiony i bezbronny...obojętnie jaką decyzję podejmę może
      okazać się zła...bo to nie tak łatwo przekreślić swoje dotychczasowe życie....
      Jednak nadal się cieszę,że mam Lenkę,że mimo wszystkich przebojów lekarze
      pomogli mi donosić ciążę do tego momentu...że ktoś tam na górze usłyszał jak
      bardzo proszę leżąc w szpitalnym łóżu w pustej sali zęby mi nie zaierali
      córeczki...będę mamą i obojętnie jak się ułoży moje życie to nią będę mam dla
      kogo żyć i o kogo się troszczyć...
      trzymajcie sie dziewczynki...ja idę wydmuchać nos i opowiedzieć Lence
      bajkę...dzisiaj mam bajkę o pieskach i o tym,że są na świecie dobrzy którzy
      potrafią kochać...
      • fifka123 dziewczynki kochane :) 15.03.06, 22:27
        Teraz naprawdę zrozumiałam sens istnienia takich forum. Wiem że czasem
        wszystkim nam jest bardzo ciężko i nie widzimy żadnych światełek w tunelu a do
        tego absolutne nie chcemy o tym mówić innym pseudo-przyjaciołom. Jednak dzięki
        waszym opiniom można wierzyć że nie jest tak do końca najgorzej i zawsze jest
        jakieś awaryjne wyjście. Jesteście wszystkie bardzo mądre i silne zaraze a dla
        mnie to zaszyt że mogę z Wami 'rozmawiać'. Dziekuję. Pszczółko i Mamo Lenki -
        noski do góry !!!
      • k_maja Re: Pszczółko kochana.... 15.03.06, 22:39
        Oj, Dziewczynki, jak smutno!
        Pszczółko - nie daj się zdołować - nic nikomu nie jesteś winna. Myśl o sobie i o
        swojej rodzinie - bo teraz to mąż i dzidziuś są przede wszystkim Twoją rodziną.
        Zdystansuj się (choć wiem, że nie będzie łatwo...) i pod żadnym pozorem nie
        pozwól, żeby ktokolwiek zakłócał Twoje szczęscie i spokój. W razie czego odpuść
        na jakiś czas kontakty. Może i oni zrozumieją... Trzymajcie się cieplutko!
        Aguś - ręce opadają, jak się widzi taką głupotę i gruboskórność. Naprawdę czasem
        myślę, że facet to jakis upośledzony podgatunek... Zero wrażliwości - czysty
        egoizm i szczypta głupoty sad Podziwiam Cię i nawet nic nie radzę - mądra z
        Ciebie Dziewczynka smile - i inteligentna, i mądra "życiowo". Decyzje wszelkie
        odłóż, aż emocje opadną. Przede wszystkim, poczekaj... jak się sytuacja
        rozwinie. Może to jakieś nieprzemyślane pijackie gadanie... Tak czy siak,
        słusznie, że nie pozwolisz na takie teksty - bez szacunku nie ma sensownego
        związku - to pewne. Ale nie pal mostów - teraz jeszcze jest Lenka, która będzie
        potrzebować tatusia bardzo, bardzo, nawet jeśli nie będzie to tatuś doskonały.
        Ja wierzę, że się wszystko poukłada. A skoro potrafisz wybaczać (mnie na
        przykład ta sztuka jest obca) - to jestem przekonana, że będzie dobrze! Mocno
        trzymam kciuki!
        Pozdrawiam
        kasia
        • mischka49 do Pszczolki, do Mamy Lenki i do innych moze ... 15.03.06, 23:38
          Ja tez powinnam przyznac, ze to Forum pozwala mi sie wytracic poza nawias
          rzeczywistosci i odciac od wszystkich chociaz na krotko kazdego dnia.
          Moje "przezycia" z czasow pierwszej ciazy tez nie naleza do
          najprzyjemniejszych; dlatego kiedy dowiedzialam sie, ze bede znow Mama,
          postanowilam wziac sie za siebie i postawic troche na egoizm. Czasem upor sie
          oplaca! Kiedy zawiadomilam mojego meza w dniu jego urodzin, z bedzie tata po
          raz pierwszy, mialam wrazenie, ze grunt mu sie usunal spod nog i zemdleje mimo,
          iz decyzje o ciazy, zmianach rodzinnych podejmowalismy razem - byl wiec obecny!
          Niby akceptowal, ale powoli zaczal sie usuwac w cien; fakt, ze mieszkalismy
          sami, mielismy wielki, nowoczesny dom, prace, a wiec luksusowe prawie zycie,
          zamiast pomagac, powodowal,ze kazde z nas powoli zamykac na drugiego. Moi
          tesciowie nie zwracali na to specjalnie uwagi, moi rodzice zostali w Polsce i
          bylam zdana tylko na siebie i na moje jeszcze nienarodzone dzieciatko, ktore
          mialo tylko MNIE. TO,ze nosisz takiego babelka pod sercem, to naprawde cudowne
          uczucie. Przykladasz reke do brzuszka,a on(a) Ci odpowiada. I juz wtedy czujesz
          sie odpowiedzialna i naprawde MAMA.
          Moj maz niegdy nie uczestniczy w zadnym USG pod pretekstem, ze pracuje i nie
          moze wziac wolnego. Machnelam reka. I tak dotrwalam do porodu,; dzieciatko
          urodzilo sie zdrowe, cudowne, maz wzial sie nawet do pomocy sam! ale trwalo to
          tylko 3 tygodnie; pozniej sobie odpuscil. I mnie tez. Przeszkadzalo mu to,ze
          coreczka plakala czesto w nocy bo byla nonstop glodna (podobno, moje mleko jest
          za malo wydajne), wiec karmienie co 3 godziny, usypiala po 23hi co
          najgorsza, "madra rodzina" i koledzy wpajali mu jeden przez drugiego rady i
          porady (przyklad? kolega poradzil aby na noc lozeczko przenosic do lazienki,
          zamykac drzwi, bo wtedy nie slyszysz, ze dziecko placze i nie wstajesz w
          nocy!!!) We Francji tak niestety sie dzieje w wiekszosci domow gdzie zostawia
          sie takietgo maluszka w nocy, w lozku samego, on sie drze! (kolka, bezsennosc,
          glodny itp) ale matka nie wstanie bo dziecko ma sie wykrzyczec - tak nawet
          sugeruja w szpitalu, a to pomaga wzmocnic pluca!). Suma sumarum, problemy,
          problemy, samotnosc i depresja poporodowa, ktora skonczyla sie jak moja corcia
          miala 18 mcy, ja 25 kg nadwagi spowodowane j/w + problemy z tarczyca,a wiec
          leczenie, ktore nadal trwa.I postanowienie: nigdy wiecej: nastepnym razem
          bedzie liczylo sie tylko dziecko i ja! I postawilam na swoim; pokazalam moim
          tesciom, ze ja to nie kukielka i jesli bede potrzebowala rad i porad, najpierw
          zapytam moich rodzicow, a nie ich; ze to ja, a nie oni, jestem Mama i to ja
          decyduje o moich dzieciach i oto co moga, a czego nie. Ze nie dziadkowie kaza
          za przewinienia, tylko rodzice i co najwazniejsze, zmienil mi sie system
          wartosci - szanuje siebie i o siebie dbam. Pamietaj, to ty mama bedziesz
          najwazniejsza osoba przez najblizsze m-ce dla Twojego dzieciatka. NIKT INNY!
          Znerwicowana mama nie jest dobrym partnerem dla swojego dzeicka, ono potrzebuje
          widziec cie usmiechnieta i w dobrej formie, jesli ma zdrowo i szczesliwie
          rosnac!!!
          Jeszcze kilka tygodni temu szukalam na Internecie informacji dot.separacji. Po
          BAAAARDZO dlugiej i chyba szczerej rozmowie z moim mezem (6h rano!),
          postanowilam dac nam jeszcze jedna szanse, ale ostatnia. Nie naleze do kobiet,
          ktore sa super dzielne i zorganizowane tak, zeby przejsc przez zycie samotnie,
          ale koniec z klamstwami, niedomowieniami, zlosliwosciami. Prosze mnie szanowac.
          Tworzymy rodzine! a jak nie, to : Woz albo przewoz!!!
          Dlatego pomyslcie najpierw o sobie, dziecku i o partnerze jesli tego wart,a
          wielu jest takich naprawde normalnych, a do reszty swiata... usmiechajcie sie i
          idzcie wg waszego kompasu.
          Kochane Mamy, glowa do gory, jutro tez bedzie dzien! Jestescie mlode, piekne i
          w ciazy. Trzymajcie sie cieplutko i wiosennie!
          Mischka i podpisujacy sie nozka (oj, czuje ja dobrze!)Stas
    • pinik Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 23:18
      Oj, Pszczolka! Jak juz ty sie zalisz, to ktos ci musial niezle dogryzc! Ty taka
      pogodna zawsze jestes!!!

      Mam nadzieje, ze juz niedlugo znow usmiech do Ciebie wroci. Zycze Ci tego z
      calego serca, bo naprawde, z tego co o Tobie wiem, bardzo na to zaslugujesz!
    • polaquinha Re: Chyba musze się wyżalić:((( 15.03.06, 23:22
      Trzymajcie sie dziewczynki cieplutko i wierzcie,ze te wszystkie problemy sa
      przejsciowe.Kazda z nas tutaj ma przynajmniej jeden Powod,zeby zyc,walczyc i
      byc szczesliwa na przekor kazdemu! smile
      Mnie tez dzien zaczal sie tak dobrze a potem moja mama,ktora jest na ogol osoba
      rozsadna i kochajaca,zrobila mi karczemna awanture za jakies straszne
      glupstwo,mieszajac mnie przy okazji z blotem.Odechcialo mi sie natychmiast
      wszystkiego,a dobry nastroj zdechl sad
      Slyszalyscie o tym,ze jestesmy w okresie zacmienia ksiezyca(wczoraj chyba)i
      slonca.Starozytne ludy wierzyly,ze zacmienia powoduja m.in.wzrost agresji.Moze
      to jest przyczyna,ze skadinad kochajacy ludzie,rodzina,osoby,ktorym tak ufamy
      tak okrutnie sie zachowuja?
      Noski do gory i wierzmy,ze i tak milosc zwyciezy wszystkie te problemy smile
      Dobranoc
      Paula
    • pszczolka2 Dziękuje kochane moje, jak dobrze, że jesteście... 16.03.06, 10:05
      Dzisiejszego ranka wstałam z uśmiechem na twarzy, przywitałam się z Aleksikiem
      i całuska dałam mężusiowi jednak ŻAL jest we mnie nadalsad
      Wszystko co piszecie to prawda i zgadzam się w 100%, już 1000 razy powtarzałam
      sobie, że teraz nic tylko Aleks jest ważny, a to co się dzieje poza-mnie nie
      dotyczy - jednak tak nie jest.

      Wszystko zaczęło się w sobote gdy była zamówiona Msza za moją Mamesad u siostry
      w mieście (jej mąż zdemolował nam mieszkanie w sylwestra 2004r, do tej pory
      jest na nas obrażony i wydaje się Mu, że to My mamy go przeprosić!)
      Sytuacja zmieniła się bardzo (Michałek synek siostry jest chrześniakiem mojego
      męża) więc same wyobraźcie sobie jak minął ostatni rok.
      Mój ojciec wiedząc o wszystkim nic w tym kierunku nie zrobił, nie robi i nie
      zrobisad

      A więc drugi rok z rzędu po mszy jest poczęstunek na którym Mnie i męża
      brakujesad(( a to barddddzzzzzzzzoooooooo boooollllllliiiiiiisad
      Tak więc moja depresja i rozbicie zaczęła się w sobote.
      Wczoraj zadzwonił poinformować mnie (mamy ogródek działkowy) od czasu śmierci
      mamy zajmuje się nią Ja, mój mąż i moi cudowni teście. Wkładając w zeszłym roku
      około 1000zł, na nowe krzaki, iglaczki itd...
      że chce sprzedać działke bo i tak tam nic nie robi, praktycznie nie przychodzi
      a pieniądze przydadzą Mu się. Jak zapytałam za ile odpowiedział pewnym głosem
      3tyś zł, nogi Mi się ugieły - KAWAŁ HUJA Z NIEGO - pomyślałam sobie.
      Przepraszam za to przekleństwo.
      I tak od czasu jak zaszłam w ciąże non-stop coś wspaniałego wymyśla, non-stop
      pretensje o coś, żal do mnie o wszystko...
      A teraz najciekawsze: gdy po 3 latach walki o syneczka udało się, pojechałam
      poinformować ojca, że zotanie dziadkiem i usłyszałam "Ja już jestem dziadkiem"
      ubrałam się i wyszłamsad
      Od początku byłam na podtrzymaniu 4 miesiące brałam zastrzyki Kaprogestu,
      miesiąc przerwy i znowu miesiąc zastrzyki, teraz biore 3x1 STAVERAN*40 i
      3x1 Fenoterol tak więc nie mam tyle sił i werwy w sobie jak kobieta która
      przechodzi ciąże bezproblemowo. To, że lubie sprzątać, prać i gotować nie
      znaczy przecież, że mam jeździć do ojca i jemu robić to wszystko a i o to ma
      żal i non-stop pretensje. Jestem zmęczona moimi bliskimisad Smutnbe to!!!

      sad

      Pozdrawiam,Ola
      • pinik Re: Dziękuje kochane moje, jak dobrze, że jesteśc 16.03.06, 10:28
        Pszczolka! Ja bym na jakis czas przestala im pomagac! Moze wtedy zorientuja
        sie, ze czegos im brak? Bo tak to zdajsie nikt tego co robisz nie docenia.
        Wszystkim sie wydaje, ze to norma, ze to tak ma byc! Pokaz im, ze moze tez byc
        inaczej. Az sie do ciebie sami zglosza. I wtedy powiedz im jasno, o co masz do
        nich zal!

        Trzymaj sie! Bedziesz mama!!!!
    • magdacz1 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 16.03.06, 10:59
      Tym którym bardzo źle i tym którym dobrze, życzę dobrych nastrojów i tego żeby
      się nie poddawać.
      Magda
    • dawida25 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 16.03.06, 11:24
      pszczolka ja też mam bardzo nieciekawą sytuację w rodzinie. Rodzice są po
      rozwodzie teraz przyszła kolej na podział majątku i niestety, za blisko
      mieszkam ojca i jego rodziców. Chciałam z M pomóc, odkupić mój rodzinny dom, w
      którym mieszkałam do 18 roku życia zanim nie zostałam z niego z mamą i bratem
      wyrzucona, pomóc ojcu bbo nie jest w stanie spłacić domu. Niestety, wychodzi na
      to że jestem wyrodną córką i wnuczką. Kłótnia wisi w powietrzu nie licząc
      ostatnich. Dlatego postanowiłam nie pojawiać u dziadków a i ojciec też widzę
      nie ma zamiaru pojawiać sie u mnie. Mama i brat mieszkają w Stanach więc sama
      możesz sie domyśleć jaką mam rozbitą rodzinę
      • mela24 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 16.03.06, 12:34
        Pszczółka, dawida25...czyli u Was też problemy z ojcem. Jak u mnie. Mam taką
        ogromną ochotę mu nagadać, wszystko wyrzucić, ale tak jest za każdym razem.
        Sama nie wiem co będzie dalej, mam chęć psuć mu życie i nerwy tak jak on zawsze
        robił to nam (rodzeństwu, mamie).
        Najbardziej mi teraz żal mojego Maluszka, który co chwile daje mi znać o sobie.
        Żyjemy dla niego, ale boję się, że na tym już ucierpiał i będzie niespokojny po
        urodzeniu. W końcu te nasze nerwy trochę psują, powinnyśmy mieć teraz święty
        spokój. Jest mi ciężko, a jeszcze ja zawsze wszystkim się przejmuję za bardzo.
        Zawsze po paru dniach nerwy mi przechodzą i się pomału uspakajam, uświadamiając
        sobie, że jest bardzo złym człowiekiem i nikt tego nie zmieni. Szkoda nerwów.
    • september_77 Re: Chyba musze się wyżalić:((( 16.03.06, 12:43
      U mnie też "super" - mój ojciec w ogóle nie utrzymuje ze mną kontaktu
      (widziałam go raz w życiu, w przelocie, jak miałam jakieś 8 lat), a ojciec
      mojego dziecka nie interesuje się ani mną ani dzidzią... Szkoda gadaćsad((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka