mala ma od dwoch tygodni katar, paskudny zadnej poprawy nie ma mimo
stosowania roznych kropli. Od trzech dni doszlo ropienie oczu. Te zaropiale
oczy to efekt przeniesienia bakterie z nosa kanalikami. Lekarz jak tylko ja
zobaczyl i zbadal powiedzial ze mala ma alergie na pylki. Mala dostala krople
do oczu i nosa i fenistil dosustnie. O ile z trudem, ale udalo nam sie krople
wcisnac do oczu o tyle do nosa nie ma nawet szans, bo nie sa te krople
psikane, tylko wolno leca jak wit d3. Nie widze nawet mozliwosci jej
wepchniecia tych kropli moze ktoras z Was ma na to sposob?
Poza tym mala jest marudna nic nie chce jesc. Po raz pierwszy w zyciu nie
odmawia nawet cycyusia, nie moze oddychac przez ten katar a jak sie przysysa
do cycka w nocy to sapie jak czolg. Dzis i wczoraj na sile wciskalam jej
zupe w ciagu dnia, maz musial robic z siebie wariata i tanczyc wariackie
tance i uprawiac dziwaczne wygibasy i to byl jedyny sposob na to aby
cokolwiek jej wepchnac, ale i tak po chwili to co udalo nam sie z takim
trudem jej wcisnac mala zwymiotowala- arowno wczoraj jak i dzis
W ogole je tylko w nocy przez sen dzis mialam pobudki srednio co 40 minut -
godzine. Wygladam dzis jak zombie a dzisiejsza noc zapowiada sie podobnie

Tak sie zastanawiam skad mala ma ta alergie ani ja ani maz nie mamy zadnych
alergii, wiec skad u niej to paskudztwo?