zu2ka
23.06.06, 10:44
Zapalenie nadal mi nie zeszło, a od wczoraj walczyłam dodatkowo z zastojem,
co ja mówię dwoma zastojami w lewej piersi, jeden obok pachy udało się małemu
zlikwidować,a drugim od srony prawej piersi walczyłam do 3 w nocy masażami,
okładami, laktatorem(nic nie leciało) i dzieckiem, też nie chciało lecieć...
a w ogóle to Szymek od wczoraj daje mi popalić. Śpi 15 min, budzi się i
krzyczy przystawiam go do piersi, a on zachowuje się tak jakby zapomniał jak
się ssie i się denerwuje bo mleko nie leci i wrzeszczy bo głodny,nacąga mi we
wszystkie strony biednego sutka, dzisiaj wyczerpana zlitowałam się nad nim i
dałam mu butlę mleka, którym miałam go dokarmiać i dziecko trochę się
uspokoiło... Mam pokiereszowane i opuchnięte brodawki mimo,że karmię w
kapturkach, a od rana - jakby szczęścia było mało - robi mi się zastój w
piersi gdzie mam zapalenie...odciągam laktatorem i nie chce znowu nic
lecieć... jestem na krawędzi załamania...