Dodaj do ulubionych

no właśnie

15.08.06, 18:11
już połtora tygodnia jesteśmy z mężem i małym, bo babcia sobie pojechała. ja
trochę pracuję tak na pół etatu podobno a jak zostali sami to przyłazili po
mnie i dzwonili, ze już na mnie czekają i ja tak brałam wszystko do troby i
sie uzbierało i teraz sie nad tym męczę. I oboje oczywiście chodzimy na
angielski ale mój mąż ma urlop ale właściwie jakby go nie miał, bo się
zajmuje małymsmile Ale babcia wraca jutro wieczorem więc dzismuszę wysprzątać
chałupę, zeby nie było, zę jak wyjeżdża to sie tu wszystko walismile

I tak sobie pomyślałam, ze posiadanie dziecka to naprawdę wymaga sporo
wysiłku tez i finansowego, dwoje dzieci to uważam, ze poświecenie. Niektóre z
was mnie zakrzyczą zapewne ale tak uważam. A 3 czy 4 to sobie nie wyobrażam.
Może jestem źle zorganizowana albo leniwa czy wygodna ale w glowie mi sie nie
miesci miec 4 dzieci - chyba byśmy totalnie obrośli bródem. Oczywiście fajnie
miec rodzeństwo no ale...

A w ogóle to jakaś melancholia mnie dopadła, bo kończę dziś 31 lat. Ale
jestem stara. Moi chłopcy wyszli na spacer, zebym mogła moją robote skończyć,
bo mi mały wrzeszczy przy komputerze i sam mi pisze tę opinię na jutro ale
merytorycznie to jest ona kiepska bo ciągle pisze fffff...Mam nadzieję, ze
moze dostanę od nich jakiego goździka.

A tak w ogóle to byliśmy w sobotę na ślubie i się zbulwersowałam, bo kuzt\yn
mojego męża przyjehał wraz ze swoją żoną i dzieckime 2 ltenim, które zasnęło
w samochodzie i je zamknęli i sobie poszli do koscioła. Więc prawie na nich
nawrzeszczałam, dałam swój wózek i ją wyjęli z tego samochou i wsadzili do
wozka. Czy ja jestem przewrażliwiona czy oni jacyś beztroscy?
Obserwuj wątek
    • maretina Re: no właśnie 15.08.06, 19:23
      100000 lat!smile
      dla mnie mega poswieceniem bedzie miec drugie dziecko... jak sobie przypomne
      ile tyrzeba sluchac rykow, ile energii, nerwow i strachu kosztowaly mnie kolki,
      ile razy lazilam z zamykajacymi sie ze zmeczenia oczami....

      chyba jestem za duza egoistka, zeby byc w pelni szczesliwa matka.nie umiem zyc
      tylko zyciem kajtka, a jesli chce byc dla niego jak najlepsza matka, to tak
      naprawde koszt jest wielki: trzeba zapomniec o sobie. dlatego jestem "srednia"
      matka. nie sterylizuje, nie prasuje kazdego ciuszka, nie wpatruje sie w niego
      godzinami jak w obraz ( jak zasypia to odwraca85m sie z ulga na piecie do
      swoich zajec).
      uwielbiam natomiast to co kajtek daje: usmiechy, "gadanie", lazenie na
      czworaka itd. mysle, ze najlepsze chwile macierzynstwa dopiero sie zaczynaja.
      wteszcie moje dziecko jest kontaktowe, wiem, ze wiele juz rozumie z tego co
      niego mowie.... wreszcie czuje, ze mam prawdziwego czlowiekabig_grin

      nie oddalabym kajtka za zadne skarby swiata, kocham go nad zycie, ale brakuje
      mi swobody, wypoczynku, beztroski itd.
    • maretina Re: no właśnie 15.08.06, 19:25
      ps. oni sa beztroscy!
      nawet taka wygodna matka jak ja nie zrobilaby czegos takiego. pilnuje kajtka
      jak oka w glowie!to moja druga naturasmile
      • justin301 maretina 15.08.06, 20:02
        dzięki.

        Ja też jestem taką średnią matką. Nawet się na tym weselu nasłuchałam ale
        mniejsza z tym. Moze trochę dziwnie wyglądało to, ze sie małym na weselu nie
        zajmowałam ale ja byłam przeciwniczką zabierania go ze soba. A moja teściowa
        wymyślila, ze go bierze. To się nim zamowała i tyle. już jak mial miesiąc to go
        zostawiałam, bomusialam chodzic na zajęcia. Ale w sumie teraz jestem bardzo
        zadowolona jak nie ma teściowej. Dziecko jest teraz nasze. Ale przerażam się
        tym co bedzie od października bo będę miała koszmarnie dużo zajęć. Ta praca,
        dokorat, angielski, niemiecki, aplikacja. No nie wiem czy podołam i jak to
        przeżyjemy.

        a teraz biorę sie za sprzątanie chałupy. Cięzkie jest życie jak tyle ma
        człowiek na łbie. praca i dziecko to jest naprawdę wyzwanie - nie ma 2 słów.

        Ja tez uwielbiam mojego malca. I chyba za barzo sie nad nimtrzęsiemy. Ale ja
        nie potrafie go zostawić i robić coś np. w kuchni. A jak się bawi w pokoju na
        podłodze to przy nim siedzę - nie zaraz za plecami ale mam na niego baczenie smile
    • paulinka84 Re: no właśnie 15.08.06, 20:02
      100 lat, duuużo zdrówka i wszystkiego najsmile
      Ja też nie daję rady. Mąż sie awanturuje o kupkę niewyprasowanego prania, ale
      sam się za nic nie weźmie. Małego na spacer też nie weźmie - woli go męczyć w
      domu swoimi durnowatymi zabawami. Mi już nerwy puszczają. Dzisiaj nie
      wytrzymałam na obiedzie u teściów i wyszłam trzaskając drzwiamisad Dopadają mnie
      coraz częściej mysli o rozstaniu..... ale cholera..... 1,5 roku po slubie
      dopiero..... buuuuu......... dziś jest mi źlesad((((((((((
      • magalik Re: no właśnie 16.08.06, 14:32
        hej, dziewczyny, zycze zeby Wam handra i zly nastroj jak najszybciej minely.
        ja mam 2 rodzenstwa, w rozstrzale - ja - 7lat - brat - 4 lata - siostra. i moja
        mama mimo ze w pieluchach siedziala dlugo ( i to w tetrze!!smile to wiem ze teraz
        by tego w zyciu nie zmienila. pewnie ze wychowanie dzieci jest czasem rezygnacja
        ze swoich pragnien, jakiegos rodzaju poswieceniem. ale wierze ze ten wklad sie
        kiedys zwroci - jak juz bedziemy stare, jak nam przyprowadza swoje dzieci zeby
        sie nimi pochwalic, jak bedziemy sie cieszyc ich osiagniecaiami.
        co do finansow - nie znam wielu ludzi ktorzy teraz niczego nie musza sobie
        odmawaiac, pewnie ze fajnie jest isc na zakupy i nie patrzec na metki albo miec
        dylemat - buty czy torebka. ale czy to jest az takei wazne?
        i nie jestem zadna matka polka - tez lubie godz 21.30 kiedy mala zasypia a my z
        zmezem mozemy choc przez chwilke pobyc sami i nie patrzec gdzie mala sie
        schowala i jakie kable gryzie. ale czy to znaczy ze jestem srednia matka? czy
        zeby byc super mama trzeba uwielbiac byc na kazde zawolanie dziecka? wszyscy
        wiemy ze to jest meczace.
        tak wiec glowa do gory, czekam na moment kiedy 2 berbeci bedzie juz miaal po 2 i
        3 latka - jak mi podczas wieszania ich ubranek beda sie bawic i podawac
        klamerki, a nie tylko rozwalac pranie po balkonie. albo jak podczas sprzatania
        po swojemu beda odkurzac. takei czasy tez nadejda i to wcale nie tak odlegla
        perspektywa. glowa do gory, a nieuprasowane pranie to pierdola, wiem co o tym bo
        odkad tydzien temu wrocilismy z wakacji sterta jeszcze sobie lezy i czeka az
        bede mniej zmeczona albo maz wczesniej wroci z pracysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka