Dodaj do ulubionych

Powrot do pracy coraz blizej :)

22.08.06, 17:01
A ja dzis nawet mam super humor, mimo ze powrot do pracy juz za niecale dwa
tygodnie. Wszystko za sprawa niani, ktora znalezlismy w tamtym tygodniu. Dzis
byla u malej i bylo calkiem fajnie. Ufff... nie wiecie jak kamien mi spadl z
serducha. Nie odzywalam sie za duzo u nas na forum, bo mialam niezlego
pietra. No ale dzis mam super nastroj.

Moja Polka zuch dziewczyna jest. Chodzi juz od miesiaca, no i co dla mnie
najwazniejsze to je calkiem fajnie. Uwielbia wszystko to co jej starszy brat,
i zupki i obiadki ze sloiczkow sa od dawna beee. Dla mnie to wygodne, bo nie
musze kombinowac cos specjalnie dla niej. Zawsze robie wersje light. hehhee

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ania2425 Re: Powrot do pracy coraz blizej :) 22.08.06, 17:10
      a jak znalazlas opiekunke? bo ja caly czas mam dylemat: opiekunka czy zlobek....
      i duzo ich testowalas zanim znalazlas ta odpowiednia?
      • tadziewczyna Re: Powrot do pracy coraz blizej :) 22.08.06, 21:51
        Jak znalazlam opiekunke? Zastosowalam identyczna metode jak 6 lat temu z
        synkiem. Otoz dalismy ogloszenie w dwoch Kosciolach. Maz poszedl do proboszcza
        i spytal, czy moze takie ogloszenie dac. Nigdy nie robili problemow.
        I w ten sposob dzwonily do nas kandydatki.
        Mam nadzieje, ze bedzie ok.
        Jesli chodzi o sprawy finansowe to zawsze ustalamy miesieczna pensje. Z praca
        na godziny jest roznie - a tu jest dla mnie klarowna sytuacja. Jesli my mamy
        np.urlop - opiekunka dostaje cala pensje.
        • lolita27 Re: Powrot do pracy coraz blizej :) 24.08.06, 14:01
          A ja tak sie cieszę ze wróciłam do pracy, ja tutaj od malej
          odpoczywam!!!!!! Kocham ja najbardziej na swiecie, ale czasami tak mi daje w
          kosc ze z przyjemnoscia ide do pracy.
          Natomiast nasza opiekunka to kolezanka mojej siostry. Widze ze jest ok, bo jak
          ja ide do pracy i niania przychodzi do nas to mala ma juz mnie gdzies.... wie
          ze niania to bedzie sie zaraz z nia bawic, a nei tak jak mama.... gotowanie,
          pranie, sprzatanie, prasowanie.....
          • alfa36 Re: Powrot do pracy coraz blizej :) 24.08.06, 16:58
            Ja wciaż mam dylemat. Niby juz wiedziałam, że idę jeszcze na roczny urlop.
            Ostatnio nachodzą mnie jednak różniaste mysli. Mianowicie: wciaż na nic nie mam
            czasu, jestem straszliwie zmeczona, nie mam czas zadbać o siebie, mam w domu
            bałagan wieczny, wrzeszczę, marudzę, gotuję obiadki, kladę weki a wszystkim
            naokolo wydaje sie, że nic nie robię. U nas jednak moje pozostanie w domu
            oplaca się pod względem finansowym (moj urlop jest płatny)I niby boję sie
            powrotu do pracy, bo nie wiem jak pogodzę dom i pracę, a z drugiej strony tak
            sobie myślę, że lepiej sie zorganizuję i zawsze będę mogła powiedziec małżowi,
            że PRACUJĘ i podobnie jak on jestem zmęczona. A tak, to czasem (jak dziś) mam
            wszystkiego i wszystkich dość. Nigdy nie planowałam siedzienia z dzieckiem w
            domu tak długo, ale tak sie w moim życiu nieszczęśnie złozyło, że zachorowałam,
            no i siedzę. Synek jest najwazniejszą osobą w moim życiu, twierdzę, że tak
            szybko wyszlam z choroby dzięki Niemu. Chcę dać Mu z siebie wszystko, ale czy
            to oznacza, że mam nie pracować kolejny rok? Pomijam tu kwestię mojego zdowia,
            bo dobrze sie póki co mam i przypuszczam, że wykonując codzienne obowiązki
            wiecej się męczę, niż gdybym biegała do pracy (ale tu z kolei czekają na mnie
            stresy). Ach, nie miała baba problemów... Jak dobrze miały nasze babki- nie
            mialy takowych DELEMATÓW.
            • alfa36 Aaa, jeszcze dodam, 24.08.06, 17:03
              ..., e nia mamy takiej instytucji jak babcia, wiec musielibyśmy poszukać
              opiekunki. I kompletnie nie wiem, jak sie za to zabrać.
              • lolita27 do Alfa36.. 25.08.06, 11:29
                Alfo, ja tez zanim wrociłam do pracy to w domku nigdy nie milam czasu bo wciaz
                cos robilam, sprzatalam, prałam, gotowalam, prasowala.... a po kilku godzinach
                i tak nie bylo widac mojej pracy... Wtedy tez wydawalo mi sie ze jak wroce do
                pracy to na nic juz nie bede miala czasu...
                Natomiast okazalo sie, ze jedank nie musze codziennie sprzatc tak dokładnie bo
                przy malym lobuzie co wszystko z szafek wyjmuje to nie ma sensu ( poprostu
                wszytsko trzeba wieczorem pozbierac), zupe gotuje co drugi dzien... pranie
                robie co drugi dzien i prasuje raz w tygodniu.... no ale to juz 2 godzinki z
                glowy. Dzieki temu mam wiecej czasu dla malej, bo teraz codziennie chodze z nia
                do piaskownicy po pracy. Zaczelam wychodzic z zalozenia ze nie musze wkolo tak
                super... wazniejszy jest czas dla dziecka.
                Natomaist w pracy mam teraz luzik, spokoj wiec tak naprawde tutaj odpoczywam
                od gagatka.....
                Jezeli stan zdrowia Ci pozwoli to proponuje te metode relaksu wink), niech maz
                tez wtedy zobaczy jak wygladalo do tej pory Twoje zycie, bo nie ma co ukrywac
                jednak czesc obowiazkow musisz na niego przezucic! Koniecznie!!!! Np odkurzanie.
                My opiekunke znalezlismy bez problemu, tu slowko zucilismy, a to tu i kolezanka
                moje siostry zajmuje sie nasza mala, miala wczoesniej doswiadczenia z
                maluszkami wiec bylam spokojna. A ZUzia widze ze aj kocha... jak ona rano
                przychodzi do nas to amla widzi tylko ja bo wie ze nainia bedzie sie z nia
                zaraz bawic...

                Poza tym nei am co ukrywac, to zekobieta wraca do pracy mobilizuje ja do
                staranniejszego zadbania o siebie.... to nowe ciuszki, nowa fryzura.... wtedy
                tez sie inaczej wyglada w oczach meża, a co najwazniejsze Ty sie lepiej
                czujesz!!!!!
                Powodzenia!!!!!!
                • ania2425 Re: do Alfa36.. 25.08.06, 12:35
                  zgadzam sie z Lolita27.
                  tyle tylko ze jak ja wrocilam do pracy to bylo mi baaardzo zle z poczatku
                  rozstawac sie z dzieckiem na ponad 10 godzin. zrestza tak jest do dzis.

                  ale faktycznie mam wrazenie ze jestem teraz lepiej zorganizowana i nawet mam
                  czas na wypad do kina czy na piwko. fakt dom nie blyszczy tak jak kiedys, ale
                  jakos ani mi, ani mezowi, a tym bardziej Mlodej jakos to nie przeszkadza.
                  • madelaine6 Re: do Alfa36.. 25.08.06, 12:45
                    A ja zostaje jeszcze rok w domusmile
                    A co mi tam.Musze odpoczac po dzieleniu przez 3 lata
                    obowiazkow domowych,studiow i dzieci.Bede dawala korepetycje
                    i pracowala na kursie jezykowym popoludniami.
                    U nas chodzi glownie o pieniadze-na stazu w szkole
                    dostalabym 800zl na reke smileOdjac opiekunke i przedszkole
                    Kuby,to nie zostaje mi nawet na dojazdy!Bezsens kompletny.
                  • chelis do Ania2425 25.08.06, 13:22
                    Aniu,

                    A ile właściwie się widzisz dziennie z dzieckiem? Bo ja tak rozważam powrót do
                    pracy (tzn. już właściwie wyraziłam szefowi chęć powrotu na pół etatu, wcześniej
                    umówiliśmy się że około roku zostaję z córeczką w domu). Nie wyobrażam sobie
                    wrócić do pracy na cały etat, chociaż powinnam, bo kasy nie mamy za dużo. ale
                    po prostu boję się, że mnie z Magdą nie będzie cały dzień, zobaczę ją może
                    jakieś 2 godz. dziennie - to strasznie mało przecież, jeszcze wieczorem to
                    wiadomo - ani zabawa, tylko już raczej kolacyjka, kąpanie i lulu, dziecię
                    zmęczone, marudne nieraz itp. Tęsknotę może bym jeszcze mogła znieść gdybym
                    mogła to jakoś potem zrekompensować, a tu co, czekać tylko na weekend?
                    Boję się co będzie jak to pół etatu nie wypali...
                    Aniu jak z tym sobie dajesz radę? Może to zależy od godzin pracy... U mnie
                    najwcześniej bym była w domu o 18.00.
                    Pozdr.
                    (Nasze córeczki urodziły się tego samego dnia smilesmilesmile)
                    • ania2425 Re: do Ania2425 25.08.06, 17:00
                      nasze dzieci sa z tego samego dnia?? ale superowo!!!! big_grinD

                      wiec powiem ci ze ja sobie srednio z tym radze, tzn. jest juz duzo lepiej, ale
                      maz sie smieje ze nadal nie odzyskalam jeszcze pelnego zdrowia psychicznego smile)
                      bo mnie po prostu zzera tesknota za Mloda, tym bardziej ze tak jak pisalam ja
                      znikam z domu na 10.5 godziny (praca + dojazdy). jesli mozesz to sprobuj na
                      poczatek na pol etatu, ale z drugiej strony znam dziewczyny ktore wrocily od
                      razu na pelen etat i sa bardzo szczesliwe, mniej zmeczone niz siedzac caly
                      dzien w domu.
                      ja pracuje od 9 - 17:30 wiec godziny sa calkowicie kiszkowate. ale gdy wracam
                      mam naprawde duzo wiecej cierpliwosci i energii na zabawe z corka. obie
                      jestesmy stesknione za soba wiec mloda tez jakos mniej marudzi. poza tym
                      wyznaczylam jej druga drzemke ok 17 - spi mniej wiecej 1-2 godz, wiec jak ja
                      wracam to ona akurat sie budzi, jest wyspana, w dobrym humorze i chetna do
                      zabawy min do 21. jedynym wyrzeczeniem jest to ze w ciagu tygodnia nie mamy
                      wieczorow dla siebie, bo dziecko chodzi spac ok 22.
                      ale z doswiadczenia moge ci powiedziec ze wcale nie jest tak zle jak moze sie
                      wydawac, w koncu widze sie z nia od rana - jemy sniadanko razem, i wieczorami,
                      bawimy sie, codziennie to ja klade ja spac, wiec podstawowe rytualy zostaly
                      zachowane. aha no i gdy wracam do domu to nie ma mowy zebym cos ugotowala albo
                      posprzatala, bo ten czas jest juz zarezerwowany tylko dla Mlodej.
                      wiadomo nie jest juz tak samo jak kiedy bylysmy caly dzien razem, ale u nas
                      sytuacja wymusila moj powrot do pracy sad((

                      pocieszam sie ze niektore kolezanki pracuja jeszcze dluzej, musza wyjezdzac na
                      kilkudniowe szkolenia, delegacje kilka razy w miesiacu, wiec ja nie mam jeszcze
                      tak zle smile) trezba szukac pozytywow big_grinDD

                      zycze Ci zeby z tym pol etatu wypalilo..daj znac jak bedziesz cos wiedziala.
    • alfa36 Re: Powrot do pracy coraz blizej :) 25.08.06, 20:42
      Tak myślę, że czasem dobrze, jak nie ma się wyboru: wracać nie wracac. A ja jako zodiakalna waga, jestem bardzo niezdecydowana. I chcialabym i boję się. A jednej strony: Jakub tylko teraz jest taki mały i tak się zlożylo, że mogę być z nim. Z drugiej lubię pracować, zawsze bylam aktywna zawodowo, tuz przed zajściem w ciażę awansowałam i boję sie, że o mnie w tej pracy zapomną, no i że ja zapomnę, jak się pracuje.
      • ania2425 Re: Powrot do pracy coraz blizej :) 26.08.06, 23:49
        alfa witak w klubie - ja tez jestem zodiakalna waga big_grinDDD wiec znam Twoje rozterki.
        ja mysle sobie tak - Maja za kilka lat podrosnie, pojdzie do przedszkola, potem
        bedzie miala swoje kolezanki i powoli swoje zycie, maz swoje, a ja co? zostane
        na koncu "sama" bez pracy, bez niczego tylko dla siebie, w pustym domu przez
        caly dzien. dlatego mysle ze dzieci sa najwazniejeze, ale o sobie i swoim
        rozwoju tez trzeba myslec. nie wiem zreszta jak dlugo planujesz zostac w domu,
        bo wiadomo jeden rok to nie wiecznosc. na jeden rok (gdybym miala tak mozliwosc)
        tez chcialabym zostac smile)
        oj chyba ci nie pomoglam, tylko jeszcze bardziej zagmatwalam big_grinDD
    • naranykota Re: Powrot do pracy coraz blizej :) 26.08.06, 22:29
      Taaksmile i chce mi się i nie. Lubię pracować, ale z Marią być lubię jeszcze
      bardziej. Decyzja jednak podjęta. Niania jest, mamy nadzieję,że wszystko się
      jakoś ułoży. Bo nie może być inaczejsmile
      • alfa36 Re: Powrot do pracy coraz blizej :) Opiekunka 27.08.06, 12:15
        U mnie dycyzja jeszcze nie podjęta, ale pewne kroki w celu ulatwienia sobie życia zrobione. Po pierwsze: maksymalnie mogę być w domu do września 2007 r. czas ten jednak można skrócić. No moze nie moge wrócić w każdej chwili, ale np. po pierwszym połroczu (w styczniu/lutym). Po drugie mam chętną dziewczynę do opieki. Co prawda jest mloda, a tym samym nie ma doswiadczenia (19 lat), ale mi raczej chodzi o pomoc (ja raczej będę w dmu).
        Dziewczyny, jakie macie opiekunki (chodzi o wiek).
        • naranykota Re: Powrot do pracy coraz blizej :) Opiekunka 27.08.06, 13:22
          59 lat. Wcześniej miałam dwie młode i wiem, że ze siksami różnie bywa...nie
          bylismy zadowoleni. Nie ma to jak doświadczona pani w średnim wieku.
          • tadziewczyna No i stalo sie - a bylo tak pieknie... 28.08.06, 14:58
            Opiekunka w piatek zadzwonila, ze niestety ale nie moze podjac u nas pracy.
            Ryczala mi do sluchawki, bo dwa lata szukala pracy blisko jej miejsca
            zamieszkania, podobalismy sie jej, ale podobno jej siostry maz mial wylew i ona
            musi jej teraz pomoc, tym bardziej, ze ma wobec niej dlug wdziecznosci.
            Wszystko zrozumialam, ale ... w jednej chwili moje plany runely. I co teraz?
            Opiekunka byla znaleziona, a ja mam tydzien na znalezienie kolejnej. No i
            przychodza kolejne, ale ani mi, ani mezowi nie podobaja sie.
            Zaczynam miec czarne mysli...
            • ania2425 Re: No i stalo sie - a bylo tak pieknie... 28.08.06, 15:06
              no to faktycznie macie problem... a nie znacie kogos zaufanego , kto moglby sie
              podjac opieki chociaz na tydzien, zebyscie mieli wiecej czasu na znalezienie
              nowej opiekunki...a moze maz wezmie troche urlopu. chcociaz domyslam sie ze
              takie szukanie "na wczoraj" jest bardzo trudne i stresujace.
              ale trzymam kciuki zeby udalo sie kogos znalezc jak najszybciej
              • tadziewczyna Re: No i stalo sie - a bylo tak pieknie... 28.08.06, 15:40
                Rozmawialam przed chwila z mama i obiecala mi pomoc na tydzien, tesciowa moze
                drugi. Wiec jakos to sie ulozy.
                Najgorsze jest to, ze czuje rozgoryczenie - a to za sprawa ludzi...Otoz w
                sobote maz porozwieszal ogloszenia, a kiedy w niedziele chcial sprawdzic czy
                bylo jakies zainteresowanie, to okazalo sie, ze nasze ogloszenie rozwieszone w
                pieciu punktach bylo calkowicie zerwane. Czyli ktos zainteresowany (mam
                podejrzenia, co do jednej z kandydatek) to zrobil. Nie wiem czemu ludzie tacy
                sa.
                • ania2425 Re: No i stalo sie - a bylo tak pieknie... 28.08.06, 16:22
                  to fakt..wredoty jedne..lapska poobcinac takim !!
                  ale niestety takich wrednych ludzi coraz wiecej...skoro oni nie dostana tej
                  pracy to inni tez nie ehhhh...
                  • ostrzynka A ja idę do nowej pracy :-) 28.08.06, 19:05
                    Też jestem zodiakalną wagą. I mam pełno dylematów. Przed ciążą miałam fajną i
                    bardzo dobrze płatną pracę w dużej firmie. Miałam wrócić zaraz po macierzyń
                    skim i nawet dostać 500zł podwyżki, ale nie potrafiłam zostawić Małej z
                    żadną "obcą babą" i wybrałam urlop wychowawczy. Teraz minęło ponad pół roku i
                    wiem, że w mojej dawnej pracy nie ma dla mnie miejsca (szef wyraził się jasno),
                    a pół etatu nie wchodzi w grę (znowu cytuję szefa). Ponieważ mam dwa zawody to
                    postanowiłam od września zacząć uczyć w szkole smile Na stażu dostanę trochę
                    ponad 800zł, z czego połowę dam opiekunce (PS. Znalazłam świetną dziewczynę z
                    polecenia - w moim wieku, z doświadczeniem, super się dogadujemy, przychodzi do
                    mnie od tygodnia). W moim przypadku kasa nie jest najważniejsza - nie
                    musiałabym pracować, ale zdecydowałam, że CHCĘ. Jutro jadę do mojej "byłej"
                    firmy i chyba rozwiążę umowę. A już pojutrze czeka mnie pierwsza Rada
                    Pedagogiczna. O! smile

                    Będę miała 18 godzin lekcyjnych/na tydzień, szkoła jest 5 minut drogi od domu
                    już nikt na mnie nie czeka byłam bardzo zadowolona z z bardzo dobrym
                    • naranykota Re: A ja idę do nowej pracy :-) 28.08.06, 19:08
                      To powodzenia w nowej pracysmile)


                      P.S. Też uczę a radę mam już jutrouncertain co za nuuudy......
                      • alfa36 A czego uczycie? 28.08.06, 20:46
                        Jeśli oczywiście można zapytać.
                        18 godzin to niewiele i skoro praca będzie sie równała przyjemnści, to na pewno jest to wlasciwa decyzja.
                        • naranykota Re: A czego uczycie? 28.08.06, 20:49
                          angielskiego w gimnazjum. a nie wiem czy będęmiała 18 (tak jak w zeszłym roku)
                          czy więcej.
                          • alfa36 Re: A czego uczycie? 29.08.06, 16:24
                            Ja zawsze przesiadywałam w szkole, bo lubię to. Przyzwyczailam dyra, że jestem na zawołanie. Nie wiem, jak będzie po powrocie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka