Dodaj do ulubionych

maluszki wrześniowo-październikowe 2002

    • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 11:52
      Kamila, GRATULACJE!!! To wspaniała wiadomość!!!

      Oczywiście, że chcę receptę na dziewczynkę!!! Jak wiecie mam już 30-tkę i mało
      czasu na "większą" ilość potomstwa. Poza tym mój ślubny miałby penie inne
      zdanie na temat "prób do skuktu..." He!he!he!

      Sama widzisz, że następnym razem musi mi się udać kruszynka-dziewczynka...

      Jeszcze raz pozdrawiam i gratuluję.
      Aneta.
    • yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 13:44
      O! Kamila gratuluje Okruszka!!! Miło (i pokrzepiająco) czytać taakie wiadomości.

      Jestem już drugi dzień sama z moimi dziewczynami i póki co (odpukać) jest
      dobrze. Wszystkim wokół wydaje się, że nie mam w co rąk włożyć, a okazuje się,
      że wszystko da się ogarnąć. Zawsze byłam dobrze zorganizowana i teraz też,
      chociaż zdaję sobie sprawę, że z dziećmi różnie bywa i tę moją organizację nie
      raz diabli wezmą.
      No, teraz jest dobrze: córy śpią, zmywarka i pralka pracują za mnie,
      posprzątane i obiad zrobiony, a ja na forum...Hm...Tylko nie wychodzimy na dwór
      i tu Kamcia jest poszkodowana. Ale za tydzień to się zmieni.
      Gdy czytam Wasze posty o problemach ze spaniem, to cieszę się, że mnie to nie
      dotyczy, bo wtedy rzeczywiście przy dwójce maluchów można by było zwariować.
      Kamcia od zawsze śpi w swoim łóżeczku, a odkąd sama zrezygnowała z piersi (ok.
      8 m-ca gdy wróciłam do pracy, no i byłam znów w ciąży) przesypia całe noce.
      Sama zasypia w swoim łóżku, tak w dzień jak i wieczorem. Dostaje buziaka,
      kładzie sie na boczku, przytula kotka, okrywamy ja kołderką i zasypia. Czasem,
      pobuszuje w łóżeczku, ale bez awantur. W żaden sposób nie walczyliśmy z
      usypianiem. Kamcia po prostu taka jest. Nigdy ze spaniem nie było większych
      problemów. Jak sobie pomyślę, że teraz miałabym wstawać do obu córek, to nie
      wiem...
      Zresztą teraz dużo spokojniej podchodzę do pielęgnacji i opieki nad
      noworodkiem. Mam już doświadczenie więc wszystko robię sprawnie i bez paniki. I
      nie jestem taka zmęczona jak przy jednej Kamci. Wszystko przychodzi jakoś tak
      naturalnie. Naprawdę.
      Kamcia jest dość samodzielna. Sama je (inaczej jest krzyk i nie otworzy buzi) z
      miseczki przyssanej do tacki fotelika. Zjada tak jogurt, serek homo, kanapki,
      obiadek, owoce. Czasem pozwoli sie nakarmić, ale b. rzadko. Rano i wieczorem
      dostaje Bebiko 3R z butli, więc też sama je.
      To duże ułatwienie dla mnie.
      "Pomaga" mi przy Dominice. Z zaciekawieniem przypatruje się wszystkim zabiegom
      i karmieniu, wymienia części ciała małej, wynosi pieluszkę do kosza- pęka przy
      tym z dumy, że jest taka pomocna. W każdym razie jakoś sobie trzy dziewczyny
      radzimy. I oby tak dalej smile
      Kama coraz więcej mówi, oto jej częściowy repertuar: ciś (miś), koja (mikołaj),
      kuko (kółko), cieś (cześć), dzin-dzin (dzyń-dzyń, dzwonki), ti-ta (tik-tak,
      zegar), jaja (lala, halo), bum-bum (auto), kic-kic (zając, królik), pi-pi
      (myszka), buć (buty), cita (czytam, czytaj), daj, dam (gdy coś daje), koko
      (oko, kura), kaka (kaczka) i wiele typowych odgłosów zwierząt. Gdy widzi kwiaty
      to pociąga noskiem jakby je wąchała.
      A propos kwiatków. Kilka dni temu przychodzi do mnie posłaniec z pięknym
      bukietem kwiatów, najpierw z żalem pomyślałam że to pewnie pomyłka, a to od
      dyrekcji firmy w której pracuję z gratulacjami z okazji urodzin córeczki...! To
      ci niespodzianka. A jak miło!

      Pozdrawiam,
      Asia, mama Kamili (01.09.02) i Dominiki (10.01.04)
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 14:37
        Asiu jak doskonale sobie radzisz!!!! Najważniesze, by sie zorganizować!!! ja
        równiez nie miałam z tym problemu, a moja teściowa z jednej strony nie mogła
        się nadziwić, a z drugiej chyba czuła sie mało przydatna na początku gdy
        siedziałam z mała w domu.
        Widzę, że siostrzyczka dla Kamci to możliwość popisania się samodzielnością!!!
        Tak trzymaj i zaglądaj częściej do nas!!

        U nas też nie ma ploblemu z zasypianiem. Posłuchałam sie mojej kochanej ex
        sąsiadki i wcześnie (jak Amleka miała miesiąc z haczkiem - zaraz jak się
        całkowicie "wygoiłam") kładałam ją do łóżeczka. Moja ex sąsiadka już to
        zrobiła (a właściwie jej mąż) w 2 tygodniu życia synka i sie badzo sprawdziło,
        bo dzisiaj chłopak ma 8 lat i nigdy nie mała problemu z zasypianiem w swoim
        łóżeczku, w swoim pokoiku
        Teraz Amelka wypija butelkę i odwraca się na boczek. Albo zaraz zasypia albo
        sobie pogadoli, pozadziera nogi, powkłada je między szczebelki, ja jeszcze
        tylko włączam elektryczną nianię i wychodze z pokoju. Zawsze właczamy jej po
        cichutki kołysanki Steczkowskiej. To już jest taki rytułał. Gdy idziemy się
        kąpać to już je włączam, a że jest ich tylko 5 to w kółko grają i to już jest
        taki sygnał, że trzeba sie wyciszyć. Dodam, że Melka potrafi zasnąć już o 18
        (20 to już wielka przesada z jej strony - i bardzo rzadko dotrwa do tej
        godziny) i śpi wtedy do 6.00, 7.00 to już naprawdę długo, ale te 12 godzin jak
        w zegarku.
    • olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 27.01.04, 15:52
      Gratulacje dla Kamili, życzę głównie zdrowia dla ciebie i "małej kijanki".
      Witam też mamę trójki pociech. Sama miałam jeszcze dwójkę rodzeństwa i taki
      układ się sprawdza nawet teraz jak każdy ma swoją rodzinę. Ja jestem ta
      środkowa.
      Kiedyś myślałam nawet o czwórce, teraz zaś dobrze jak Agatka będzie miała
      chociaż jedno rodzeństwo. Mam przynajmniej taką nadzieję.
      Jeśli chodzi o zasypianie to my niestety nauczyliśmy zasypiać małą na rękach.
      Tańczymy z nią, jest włączona muzyka i tak udaje jej się zasnąć. Jednak
      niestety jest coraz cięższa i jak nie ma męża do uśpienia małej, to mi jest już
      ciężko. Śpi za to w swoim łóżeczku. W nocy się budzi i wtedy wystarczy podać
      jej wodę do picia lub smoczek i śpi dalej.
      Jeśli chodzi o wózek to już w sierpniu Agatka dostała parasolkę chicco i od
      razu tak jej się spodobała, że nie chciała do dużego wózka(implast), co nie
      było mi za bardzo na rękę bo ten implast jest na pompowanych kołach i lepiej mi
      się go prowadzi niż tą spacerówkę na małych plastikowych.
      Ola
      • aniapatryk Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 07:32
        Dziewczyny prosiłyście mnie o wrazenia po BICOMIE.Totalna klapa. Tylko że nie
        wiem czy o dziadowski sprzęt, czy mam syna ewenementa który przewodzi fale o
        różnym napieciu co sekunde. Więcej opisała na e- alergie. Ogólnie mówiąć Pani
        doktor powiedziała, że fale u niego zmieniają się tak często że nie jest w
        stanie przeprowadzić badania bo Patryk jest za mały. a przecież wiem ze w
        Warszawie robią o wiele mniejszym dzieciom. Pani stwierdziła że może tam mają
        lepszy sprzęt. Jestem skłonna jechać do W-wy. Z kielc nie jest daleko, ale nie
        wiem bo może faktycznie mam dziwne dziecko.
        Tak sie nastawiłam na te tesy i tak na nie liczyłam,że jadać do domu w
        samochodzie poryczałam się z bezradności. Jestem w dole psychicznym, bo jeśli
        mój mały jest uczulony na gluten, to będę go odstawiać od piersi.(bedzie to
        trudne dla nas obojga- nie mówiąc że już mam wyrzuty sumienia). Patryk mój
        uwielbia cleb, bułki. Nie cierpi tych ryżowych specyfików. Nie wiem jak to
        będzie. Wczoraj wyskubał pół cleba. Efekt pojawiły sie nowe zmiany.
        Pozdrawiam Was Ania.
        • aniamr Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 08:03
          Aniu jeśli wyjdzie, że Patryk będzie uczulony na gluten to nie załamuj się.
          Mam w pracy kolegę, który jest też uczulony, z chleba nie zrezygnował, ale
          piecze go sobie sam z i mąki kukurydzianej i jest całkiem saczny ten jego
          wypiek. Kiedyś w sieci czy na naszym "jedzeniu" znalazłam dla niego wiele
          potraw bezglutenowych w tym równiez pieczywa. Jeśli będziesz chciała to mogę
          wziąć przepis od niego na chlebek. Zanlazłam też kiedyś stronkę z przepisami
          dla osób chorych na celiakie. Poprostu będziesz musiała zmienić organizacje
          żywienia Patryka. Jak gdzieś będziecie wychodzic to np swoją wałówkę brać. Mój
          kolega np. swoje wesele z swoim chlebem szedł, do teściowej ze swoim chlebem
          idzie, no i wszędzie gdzie jest panienka to albo rezygnuje z dania, albo bawi
          sie na tzlerzu i ją zeskrobuje.

          Głowa do góry. Idzie z tym żyć. Może i ty na początku byś musiała tego chlebka
          pojeść to odstawienie od piersi byś mogła odwlec w czasie.
        • anetapc Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 09:16
          Cześć Aniu!
          Chciałam Cię trochę pocieszyć. Ja również znam dziewczynkę (ma teraz 11 lat) z
          alergią na gluten. U niej wykryto alergię bardzo późno (ze 2-3 lata temu).
          Objawiało się to nie wysypką, a strasznymi boleściami brzucha. Nikt nie
          wiedział co z nią jest. Robiono wiele badań, ale bardziej pod kątem
          chirurgicznym niż alergicznym. Mała cierpiała po każdym jedzeniu. Nie wiadomo
          było jak jej pomóc. W reszcie zrobiono jej testy alergiczne (nie wiem niestety
          jakie) i wykryto jej chorobę.

          Dziś jest fajną, wesołą dziewczynką. Jej jadłospis różni się od np. mojego
          Karola, ale rodzice i dziadkowie (bo u nich się właściwie wychowuje) tak
          przyzwyczaili się do nowej kuchni, że nie mają problemów z niczym. Teraz nie
          potrafisz sobie wyobrazić zmian, ale dasz sobie radę. Po jakimś czasie nie
          będziesz pamiętała, że to było takie trudne. Jak będziemy umiały, tak Ci
          pomożemy. Popytamy znajomych o sprawdzone, domowe przepisy i takie tam...

          Trzymajcie się. I nie martw się. Dasz sobie radę.

          Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
          Aneta.
        • anetapc Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 09:21
          Jeszcze jedno. Jakie dziwne dziecko?!?!?!?!? Zapewniam Cię, że
          takich 'dziwnych" jest na tym forum więcej. Każde może inaczej, ale zawsze...

          Przykład: Karolek nie chciał jeść mleka od 3 miesiąca życia. Od tamtego czasu
          karmiliśmy go tylko na śpiąco. Jednak na początku sierpnia był już tak mądry,
          że nawet przez sen nie dał się oszukać. Od tamtej pory jest tylko na stałych
          posiłkach. Czy to nie dziwne, że taki szkrab potrafi postawić na swoim??? I jak
          dziecko może nie akceptować mleka??? Czym takiego karmić??? Teraz już nie mam z
          tym większych problemów. Prócz dziwactwa, że w ogóle nie ma ochoty jeść. To
          tylko czasami. Ma takie okresy, że nie je kilka dni prawie nic... Ale kiedyś
          bardzo mnie to martwiło... To dopiero dziwak!!!

          Pa.
          Aneta.
          • aniapatryk Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 11:33
            Dziękuję wam za słowa otuchy.Będę bardzo wdzięczna za wszelkie przepisy i rady.
            W sobotę na 13.00 umówiona jestem w Warszawie na ul. Dragonów na BICOM.
            Spróbuje, bo się uparłam.
            Pozdrawiam
            Ania
            • mariola1101 Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 29.01.04, 13:34
              Próbuj koniecznie, moja koleżanka robiła testy i odczuliła swojego
              kilkumiesięcznego synka, powodzenia.
              • aniamr Re: Testy BiCOM - nie wyszły!!! 30.01.04, 08:24
                Aniu podaję Ci nr do firmy, która przesyła (chyba seviskiem) mąkę
                bezglutenową. Kolega zamawia 20 kg. kilogram wychodzi koło 7 zł.
                tel. 061 8146537. Jest to firma Glutenex, ale kolega mówi, że chyba nazwę
                zmienili.
                Z mąką przesyłają też drożdże w proszku - kolega je dodaje to tych naturalnych
                Przepis na chlebek z tem mąki:
                około 75 dag i 3/4 kostki drożdży.
                Dzrożdże rozczyniasz w wodzie + ok łyżeczka cukry + łyżka mąki - odstawić do
                wyrośnięcia.
                Reszta mąki + sól + 3 duże drewniane łyżki oleju (np. słonecznikowy) + te
                wyrośnięte drożdże - wymieszać do konsystencji gęstej śmietany. Przełożyć do
                braszki (ona ma taka prostokątną) i jeszcze raz odstawić do wyrośnięcia. Piec
                około godziny w tem. 200 stopni.
                • aniamr Re: Nocniczek??? To już??? 30.01.04, 11:13
                  To jeszcze raz ja. Dziewczyny co tam, już na weekendowym odpoczynku?? Nic nie
                  piszecie??
                  Zapomiałam napisac co moja Amelka zrobiła u teściów. Oczywiście po przyjściu
                  zaczęła ochód po pokojach i zaglądając po kątach wyszukała swój nocniczek.
                  Przynosła go do dużego pokoju gdzie wszyscy siedzieli i [postawła na srodku i
                  zaczęła na nim siadać. Ja zrozumiałam to jako chcę skorzystania z niego.
                  Niestety po zdjęciu pieluch nie chciała na niego usiąść więc nie nalegałam.
                  Bawiła się nadal - zapomniała o nim. Ale po jakimś czasie znowu przyszła i
                  usiadła w ubrankach na nim. Nikt nie zaareagował na to bo myslaliśmy, że to
                  kolejna chęć przycupnięcia sobie jak na taboreciku. No i siedzi i siedzi na
                  nim i widzimy, że Amelka zaczyna robić kupkę oczywiście w pieluchę. I tak się
                  zaczynam zastanawiać czy to już nadchodzi ten wielki czas załatwiania potrzeb
                  na nocniczek??
                  • aniapatryk Re: Nocniczek??? To już??? 30.01.04, 12:51
                    Wielkie dzięki dla animr, za fatygę i ten przepis!!!!!!!!!!!Super
                    A co do nocnika, mój Patryk też siada na niego w pieluszce. Kiedy widzi że ja
                    jestem w ubikacji, to kaze mi zciągać pieluchę i siada na nocnik. Siedzi i
                    siedzi i nic tam nie robi. Ja raczej przygotowuje sie na lato, jesli chodzi o
                    szkolenie nocnikowe.
                    wczoraj mój mały mnie zaskoczył, dzieciaki naprawde dużo rozumieją w tym wieku.
                    Szliśmy z meżem na narty, babci miała z nim zostać. Ubraliśmy sie w kombinezony
                    i kurtki, patrzyzmy a mój Patryk targa za sobą nasze narty i robi nam PAPA.
                    szczerze mówieć to szczęka mi w dól opadła, bo on nigdy przecież nie widział
                    nas w tych ubraniach i z nartami razem. Bo po narty zawsze jeździliśmy do mojej
                    mamy.A jednak wiedział o co chodzi. Z dnia na dzień te dzieciaki mogą nas
                    zaskakiwać.
                    Pozdrawiam Ania
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9174910&a=10314675
                    • ewok Re: Nocniczek? Jeszcze nie u nas 30.01.04, 13:17
                      Hej dziewczyny. Coś ten nasz wątek oklapł.
                      Antek nie chce nocniczka i już, nawet nie chce na niego siadać. O naszych
                      nocniczkowych zmaganiach pisałam już wcześniej. Też zostawiam sobie
                      odpamersowywanie na lato. Na razie odcyckowujemy się z powodzeniem, chociaż
                      Anton jeszcze woła am i pokazuje na mój dekold, albo tam co jakiś czas zagląda.
                      Ale już tydzień go nie karmię. Biust jaki był, taki jest, tj. duży i średniej
                      urody.
                      Od kilku dni wszyscy jesteśmy przeziębieni, ja mam katar, a Antek straszny,
                      suchy kaszel (szczekający). Na razie leczę go sama - tylko syropem
                      prawoślazowym, ale chyba od jutra wprowadzę homeopaty (AS jest uczulony na
                      antybiotyki, a poza tym nie ma gorączki). Jeśli przez weekend jego stan się nie
                      poprawi idę do naszej pani doktor. Mam nadzieję, że to nic poważnego.
                  • anetapc Re: Nocniczek??? U NAS TEŻ JESZCZE NIE... 30.01.04, 13:57
                    Cześć babeczki!

                    Czytałam kiedyś, że tę naukę powinno się przeprowadzać w okresie 20-25
                    miesięcy. Jest wtedy najbardziej skuteczna. Owszem można zacząć wcześniej, ale
                    mamy dłużej będą borykać się z nauką malucha. Podobno wspomniany wiek jest
                    najlepszy do takiej nauki.

                    Dziś wiem, że to nie dokońca prawda. Mam kilka znajomych, które z powodzeniem
                    nauczyły swoje szkraby tej umiejętności dużo szybciej i wcześniej niż 20
                    miesiąc. Poza tym w śród nas - emam - też znajdzie się kilka, które nie mają
                    już takich problemów.

                    Karolek, jeszcze jakiś czas temu, nie chciał usiąść nawet w ubranku na nocnik.
                    Spróbujemy wkrótce jeszcze raz. Docelowo też zostawiam to na cieplejsze dni.
                    Zresztą czekamy na nie z utęsknieniem. Ale to zupełnie inna sprawa...

                    Pozdrawiam - Aneta.
                    P.S. Póki co wraca do nas zima. We Wrocławiu od rana sypał piękny śnieg....
                    • aniamr Re: Nocniczek??? U NAS TEŻ JESZCZE NIE... 30.01.04, 14:19
                      My również zasypani, a jutro planujemy odwiedzić stolicę.

                      Życzę wszystkim miłego weekendu życzę - och, jak ja na niego czekałam!!
                      • ajgl Re: Nocniczek??? U NAS TEŻ JESZCZE NIE... 30.01.04, 14:34

                        • zosia.bobas Re: Nocniczek??? U NAS TEŻ JESZCZE NIE... 30.01.04, 15:06
                          Cześć dziewczyny,
                          POzdrowienia dla chorusiów.
                          Nasze spotkanie z nocnikiem już opisywałam. Jula pewnego dnia sama zaczęła się
                          domagać nocnika i faktycznie robiła siusiu lub kupkę. Zarzuciłam więc teorię i
                          jak chciała to ją sadzałam.Po tygodniu fascynacja minęła i teraz robimy kupki
                          do nocniczka. Najczęściej ja zauważam, że Jula się napina mówię kupka i mała
                          leci sama do łazienki a rzadziej biorę ją za rękę i sadzam. NIgdy nic na siłę.
                          Mała lubi nocnik i jest strasznie dumna jak spuszacza wodę w kibelku wink
                          Resztę edukacji odkładam też na lato i poprostu Jula będzie chodzić w
                          majteczkach. Zresztą jeszcze to sobie przemyślę.
                          Maleńka dzisiaj powiedziała "tzeba spać" i "dobze", jejku jest niesamowita.
                          Kamila chciałabym cię osobiście wyściskać z okazji małej fasolki, no ale
                          przesyłam jedynie jeszcze raz najserdeczniejsze życzenia wirtualnie, nie mogę
                          przyjść do HUla Kula bo 17 mam egzamin (nareszcie!). Strasznie się cieszę i
                          troszkę zazdroszczę (ale tak życzliwie).
                          Pozdrawiam Was wszystkie Zosia.
                          • cool_gos Spać czy nie spać? 30.01.04, 17:42
                            Chciałam się Was zapytać jak obecnie sypiają Wasze maluchy? Ile godzin na
                            dobę? Moja Wiga ostatnio próbuje rzucić nałóg spania. W dzień szła spać ok.10-
                            11 rano. Przynajmniej na godzinkę. Teraz idzie spać po wielu negocjacjach o 14-
                            15. Wczoraj miała iść spać o 22, ale podniosła larum.Po prostu uciekała z
                            łózka i chciała się tylko z nami bawić. Robiła takie wrażenie jakby jej sie
                            wcale nie chciało spać.Dawanie jej do łóżeczka jest bez sensu, bo mała
                            wyprawia dzikie awantury. Przetrzymywanie jej na płacz nie ma sensu gdyż
                            potrafi przepłakać np. godzinę i z każda chwila płacze coraz bardziej, wpada w
                            histerię. Z czasem zapomina po co płacze, ale płacze żeby płakać. Z drugiej
                            strony trudno np. bawić się z nią do 3 w nocy bo dziecko - terrorysta tak chce.
                            Czy ktoś ma jeszcze małego uparciucha, który ma niespożyte siły w długotrwałym
                            płaczu? Jak wybieracie tzw. złoty środek?
                            Pozdrawiam
                            Gocha - mama Wigi (ur.24.09.2002)
                            • p-aulina Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 20:42
                              Ja nosiłam się z zamiarem zapytania Was o podobną rzecz już od dłuższego czasu.
                              Mój Jasiek w zeszłym tygodniu po 1.5 miesiąca bojów o spanie w normalnych
                              godzinach postanowił, że spać w dzień nie będzie. Troche jestem tym zmartwiona
                              ale:
                              1. dzięki temu Jasiek idzie spać o 19-19.30 i śpi ciurkiem do 8-8.30
                              2. nie ma walki o zasypianie czego nie mogłam się zupełnie pozbyć jeszcze owe
                              1.5 miesiąca temu
                              3. w dzień robimy sobie przerwę po obiednią na spokojne zajęcia w łóżku
                              (czytamy, kładziemy misie spać itd), które on zresztą bardzo lubi
                              4. wreszcie chodzi o ludzkiej porze spać a nie o 24.30 jak ja już padam na
                              twarz z wycieńczenia- jestem teraz sama z nim przez cały czas więc to dla mnie
                              szczególnie ważne
                              U nas też tak jak i u Gosi nie dało się nijak położyć do łóżeczka bo ataki
                              histerii i słabe nerwy mamy nie pozwalały. Nie pomagały też wyczerpujące
                              spacery ani bieganie po domu dla wytracenia nadmiaru energii, ani basen. No nic
                              poprostu. Potrafiłam po 2 godzinnym ganianiu po mrozie przyjść poczytać z nim
                              książki i wyciszać go a jak tylko się okazywało, że to wszytko w intencji
                              spania, w Jasia wstępowały nowe siły i zwiewał mi z łóżka albo tylko leżał z
                              otwartymi oczami i "opowiadał" historiesmile Jasiek przestawił się sam. Bez
                              żadnego zmuszania. Poprostu postanowiłam pozwolić mu położyć się jak już będzie
                              zmęczony i o dziwo! bawił się ładnie cały dzień a jak się zrobił senny to była
                              godzina 19 i poprostu zjadł wcześniej kolacje i poszedł spać na noc. I tak się
                              teraz tego trzymamy. Ja się nie upieram przy drzemkach, skończyły się awantury
                              i dziecko wreszcie śpi całą noc.


                              Pozdrawiam
                              Paulina


                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9444670
                              • kamciamamagaby Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 21:25
                                Hej, też mieliśmy taki okres, gdy Gaba chodziła spać po 22, myślałam o
                                pozbawieniu jej drzemki, ale ona potrafiła w wózku na popołudniowym spacerze
                                zasnąć w 5 min.
                                Jakoś tak ostatnio ustaliła sobie, że śpi od 20-20.30 do ok 7.00, a wdzień od
                                12-13, tylko godzinkę. Wczesniej sypiała po 2-3 godz. ale skutkiem tego było
                                nocne spanie po 22.

                                Nocnik u nas też nie, Gaba i owszem chętnie na nim siedzi, pokazuje gdzie zrobi
                                siusiu( na cipcięsmile, ale się nie załatwi, wstaje po minucie i ma radochę z
                                biegania z gołym tyłkiem, gdy chcę ją ubrać, ucieka z radosnym piskiem, a i
                                najczęściej jest kałuża siku na parkiecie smile) Także założenie pieluchy zawsze
                                kończy się rykiem, czekam również do lata...

                                Anetkopc wspominałaś, że Karol od sierpnia nie pije mleka, co więc mu dajesz?
                                Serki, jogurty, jakieś krople z Ca?
                                Moja Gaba wymiotuje także po Nan Ha, przestałam jej dawać mleko w ogóle, tylko
                                sinlac, o dziwo chętnie je łyżeczką.
                                A z danonkami muszę ostrożnie...

                                Aniupatryk napisz koniecznie o bicomie, ja Wam coś się wyjasni powiedziałam
                                sobie, że idę. Ostatnio Gaba miała okropną skórę, mimo, że nie zjadła nic
                                nowego, gubię się w tym.

                                Pozdrawiam serdecznie Kamila z Gabą i Okruszkiem smile
                                • alusia2405 Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 22:10
                                  Cześć mamusie!
                                  Spanie? Oleńka śpi minimum raz dziennie 2-3h, a do tego czasem na spacerku.
                                  Wieczorem wytrzymuje do 21, a rano musi wstać o 7 - 7.15. Odprowadzamy chłopców
                                  do przedszkola a Ola nie ma z kim zostać. Usypia przytulona do mnie, a
                                  wieczorem na kolanach ją kołyszę.

                                  Z nocniczkiem było super podczas wakacji na wsi. Często siadała i była cała
                                  happy. Po powrocie do domu - koniec z nocnikiem. Dzisiaj nadal nie chce siadać,
                                  no ewentualnie w pampersie.

                                  Czy to jakiś wirus panuje? Oleńka złapała katarek ale już go prawie ukoiłam
                                  domowymi sposobami z dodatkiem Echinacei i aerozolem do noska.

                                  Jadłospis Oleńki jest w miarę urozmaicony, ale mleko to jej ulubione danie.
                                  Pije 4-5 razy dziennie pełną butelkę (280 ml) i to czasem z kaszką. Ale piersią
                                  karmiłam ją tylko pół roku.

                                  Pozdrowienia.

                                  Ala i Ola z chłopcami.
                            • kayak7 Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 22:17
                              O nocniczku juz kiedys pisalam, nawet go jeszcze nie posiadamy. Ja latem chce
                              pojechac z Gaba zeby go sama wybrala, z gory ma to byc cos do czego sie
                              zalatwiaja taakie duze juz dzieci(zamierzam jej tak to przedstawic) i ma to
                              byc nowosc. Jak bedzie zobaczymy. Na razie zaczelysmy juz jakas edukacje, bo
                              Gaba czesto lata gola przed kapiela i jak zaczyna siusiac to facynuja ja to
                              nieslychanie, a ja wtedy mowie co sie dzieje. Podobnie jak robi kupke.(w
                              pieluche ale to widac po minie wink)
                              Gaba przezywa teraz fascynaje kupka. Mamy kilka ksiazeczek z serii "ksiega
                              malucha" i tam jest pokazane jak mama przewija malucha i ze pieluszka z kupka
                              smierdzi itp. Od czasu jak zaczelysmy to czytac, Gaba na kupke mowi "ooo fuuu"
                              i teatralnym gestem zatyka nos. Podobnie robi jak my siedzimy na kibelku wink)
                              Ostatnio chodzila z godzine z lalka, pokazywala na jej pieluche i
                              mowila "lalu, lalu ooo fuuuu"( i tak z 50 razy wink).
                              Gaba bardzo duzo bawi sie lalka, rano ja karmi, pokrzykujac glosem
                              nieznoszacym sprzeciwu "lalu ammmmmmmmmm!!!!!", potem "lalu aaaaa,
                              bułłła"(czyli lalka idzie spac w wozku), no i ta nieszczesna kupa wink Dzis
                              zapytalam "Gaba to ile juz ta lala zrobila tych kup?" Gaba:"Osim" (aktualnie
                              takze na pytanie "ile masz paluszkow/raczek/...? "osim") smile))))

                              Co do spania to jakis czas temu Gaba cudem jakims zasypiala o 23.15(od 20
                              kladlysmy sie do lozka). Nagle jej minelo, tak samo z siebie. Od dwoch tygodni
                              czy to juz moze dluzej, zasypia bez cycusia i spi od 20.30-21 do 1 lub 3,
                              potem juz do rana, rano jeszcze cycus i wstaje kolo 7.45-8. W dzien spi teraz
                              kolo 11-12(godzinke, poltorej), wczesniej spala kolo 13-14. Zdarzylo nam sie
                              raz ze nie spala w dzien, ale zdecydowanie nie jest jeszcze na to gotowa.

                              Gosiu mysle ze to minie, nalezy to przetrwac, tylko tyle zeby Wiga nie miala
                              zadnych bodzcow. Ja uwazam ze nic na sile. Ostatnie nasze doswiadczenia z
                              zasypianiem Gaby utwierdzily mnie w przekonaniu ze nasze dzieci przy naszym
                              podejsciu "nic na sile i duzo wsparcia" same do wszystkiego dojrzeja, tak
                              bedzie i ze spaniem,jedzieniem, usypianiem i nocnikiem. No i u kazdego zapewne
                              bedzie to wygladac nieco inaczej. Ale to juz temat na dluuga fascynujaca
                              dyskusje na temat metod wychowawczych.


                              Teraz lece pogadac z mezem smile


                              Pozdr
                            • kayak7 Re: Spać czy nie spać? 30.01.04, 22:22
                              cool_gos napisała:

                              >np. bawić się z nią do 3 w nocy bo dziecko - terrorysta tak chce.
                              Acha jeszcze odnosnie tego zdania, ja o konkretnej porze kladlam sie z Gaba na
                              lozko i zasada byla jedna i nie do zlamania. Z lozka nie wolno schodzic, nie
                              ma na nim zabawek, a ja w pewnym momencie zaczynalam udawac ze spie. Jak Gaba
                              zaczynala schodzic to jej to udaremnialam. Ale zadnego kladzenia na sile. Po
                              tygodniu problem sie skonczyl, mysle ze dzieki tej konsekwencji i tlumaczeniu
                              ze o tej porze juz wszyscy spia. U nas pomaga jeszcze mowienie kto juz spi,
                              Gaba juz sama pyta o babcie, Asie, Emilke, Ole,Puchatka i caly stumilowy las
                              (to juz taki rytual przed spaniem).


                              Pozdr
                        • dewcia Re: Nocniczek??? U nas już tak... 01.02.04, 21:29
                          Temat nocniczka jest jednym z najbardziej drażliwych tematów na forum więc
                          chwilę zastanawiałam się , czy przyznać się, że Zuza chodzi już bez pampersa,
                          ale co tam... Od kilkunastu dni Zuzia załatwia się do nocnika i sama
                          sygnalizuje potrzeby. Pampers zakładam jej na noc i na spacer, choć po
                          spacerze najczęściej wraca z suchym, a i niekiedy w nocy zawoła siusiu. Z
                          nocnikiem oswajałam ją już wcześniej, ale pełną edukację też chciałam zostawić
                          na wakacje, ale nasza pediatra powiedziała, że teraz jest dobry moment dla
                          Zuzki, a potem może być gorzej i miała rację, bo cała edukacja trwała jeden
                          dzień,zdjęłam Zuzi pieluchę i założyłam majteczki (z wielką jej aprobatą)
                          oczywiście kałuże ścierałam bez negatywnych komentarzy, mówiłam tylko, "że
                          siusiu robi się do nocniczka". Na drugi dzień zaczęła wołać jak odrobinę
                          popuściła w majtki, a od trzeciego dnia przed zrobieniem siusiu. Przez 3 - 4
                          dni przypominałam jej jeszcze o nocniczku, tzn. pytałam, "czy chcesz siusiu" i
                          postępowałam adekwatnie do jej odpowiedzi, teraz już przypominam rzadko, tylko
                          wtedy jak widzę, że jest rozbawiona a od dawna nie siusiała. Tak to wygląda u
                          nas... Pozdrawiam
    • cool_gos Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 09:00
      Dzięki wielkie za odzew. Mam nadzieję, że to przejściowy problem ze spaniem.
      Niestety,Wiga nic sobie z tego nie robi,że jej nie wolno zejść z łóżka.
      Ewentualnie awanturę. Pokazywanie jej, że wszyscy domownicy już śpią wprawia
      ją we wściekłość. Wczoraj wyjęłam szuflady z mebli, w których Wiga buszowała,
      wyłączyłam wieżę, lampkę, telewizor. Usypianie trwało od 22 do 23.30. Mniej
      było płaczu niż przedwczoraj.W nd jak będziemy sami to nie położymy jej spać w
      dzień. I zobaczymy... Polecam mamom borykającym się z takimi samymi co ja
      problemami forum dziecko. Tam jest post pomóżmy dzieciom zasypiać i bodajże 45
      wypowiedzi. Rzuciłam na nie okiem i są b.długie. Myślę, że mogą podsunąć wiele
      fajnych pomysłów.
      Pozdrawiam
      Gocha - mama Wigi(24.09.2002)
      ps.
      Na ww forum jest też post zamienię dwulatka na psa, może być wściekły.
      Wypowiedzi niektórych mam przyniosły mi dużą ulgę.
      • kamciamamagaby Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 12:11
        Gosiu, Gaba też jak chodziła spać z trudem po 22, też uciekała z łóżka.Mąż wtedy
        wszystko gasił, światła , tv itd i udawał, że śpi, ja na jej łóżku też spałam.
        Gaba zrobiła obchód mieszkania, pomarudziła i w końcu sama przychodziła do mnie
        i się kładła i usypiała.
        A może Wiga zbyt póżno śpi w dzień, ja niestety czasem wybudzałam Gabę gdy
        zbliżała się 16.
        Teraz mała usypia dosłownie w 10 min i o dziwo skończyły się ucieczki z łóżka,
        tak jakby wiedziała, że się kładziemy i ma zasypiać.
        • cool_gos Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 13:01
          Myślę, że masz rację z tym chodzeniem spać za późno. Niestety, skoro dzieckiem
          zajmują się dziadkowie a nie ja (ja w pracy)nie mam wpływu na wiele spraw.
          Wigi nie mogę puścić, by chodziła samopas po mieszkaniu bo np. uprawia
          alpinizm i wchodzi na telewizor albo na parapet. Myślę, że będzie lepiej.
          dzięki
          Gocha
          • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 19:00
            O raju, zaczela sie wspinaczka. Mala odkryla moznosc podnoszenia nogi i
            wspinania sie, takze dzis gdzie i po kim tylko mogla to wchodzila, no to
            zacznie sie. Jest bardzo leniwa i ograniczona w ruchach ze wzgledu na swoja
            wage, takze u nas wszystko nieco pozniej jest. Dzis jak bylam na sankach to po
            paru krokach po sniegu siadala na pupe i czlapala na sanki, mam chyba leniwe
            dziecko, albo nie ma to jak wozenie pol dnia przez mamesmile Co do spania to w
            tygodniu ma uregulowane. Pobudka okolo 6, potem u niani 9-11 i czesem drzemka
            okolo 14 na pol godzinki, a wieczorne spanie okolo 22. W Na weekendy jej rytm
            dnia rozwalamy i mamy spanie okolo 13 na 2 godzinki i drzemka po 17, ale za to
            nocne spanie okolo 23. W sumie gdybysmy my chodzili spac wczesniej, bylo cicho
            to pewnie i ona by szla z nami spac, a tak tarabani sie z nami.
            • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 31.01.04, 20:44
              A my dzis mielismy ciezka noc- Gaba wyrznela sie w nocy dwojka prawa dolna i
              kawalek prawej gornej czworki. W dzien pomimo ciezkej nocy Gaba nie zdecydowala
              sie na drzemke i zasnela dopiero teraz(chyba to wszystko przez te zebiska).

              Gosia bedzie lepiej smile

              pozdr
              • alusia2405 Re: maluszki wrz-paźdz 2002 - ząbki 31.01.04, 21:46
                Oleńka ma już ząbki do czwórki po obydwu stronach, na górze i na dole. Ostatnie
                wychodziły jej trójki, ale już dawno. Nie wspominam miło tego okresu. Jak
                wyrzynają się ząbki Ola przez tydzień ma straszne rozwolnienie, a jej pupcia
                jest baaaaardzo wrażliwa. Pampersy zmieniałam niemal co 1-2 godz. Jedno siusiu
                i zmiana pampersa, grubo kremu, bo inaczej odparzenie gotowe. Teraz czekam
                kiedy pokażą się piątki.

                A'propos ząbków, podajecie Zymafluor? Ja dawałam chłopcom, ale nasłuchałam się
                złych opini od mojego stomatologa (młoda osóbka) i Oli już nie daję.
                U chłopców nie zauważyłam wpływu tych kropelek na ząbki. Starszy ma tragiczne -
                jeden zjedzon przez próchnice i 3 dziurki, a młodszy ma idealne! Ani jednej
                plamki próchnicy. Ma już polakowane. Podobno maluchom lakuje się jak już wyjdą
                czwórki?

                Oleńka już słodko śpi.

                Pozdrawiam
                Ala, mama Oli, Kamila i Damiana
                • aniamr Re: maluszki wrz-paźdz 2002 - ząbki 01.02.04, 12:44
                  Witajcie kobitki!!

                  Co do nocniczkowy spraw to Amelka nadal uwielbia na nim siedzieć szczególnie
                  gdy wie, że kroi sie poranna kupka i zawsze ja robi do nocniczka, do tego
                  dochodzi buteleczka soczku, która jakby popych kupke na światło dzienne. Co do
                  dalszego sadzania w dzień to badzej zależy od osoby, która właśnie z nią
                  siedzi lub od niej samej. Ostatnio posadziłam ją na zamkniętej toalecie by
                  wytrzec jej buźkę, a ona w tym czasie naśladywałam załatwianie się no i
                  zrobiła siusiu - w pieluchę. Tak wiec chyba zaczynamy edukację nocniczkową ale
                  bez zmuszania jeśli dziecko ma ochote to siada jeśli nie to odpuszczam by sie
                  nie zraziła.

                  Co do dziennego spania to u nas bez niego by sie nie obyło. Amelka wstaje
                  między 5, a 6.30 (różnie to bywa). W dzień zasypia między 11-12 na 1,5
                  godziny.śmiejemy sie , że ma zegarek w dupci, bo to jest dokładnie 1,5 godziny
                  no chyba, że byliśmy na basenie to potrafi 2 godziny pospać. Jednak gdy
                  warunku zewnętrzna (jakies pukania i wiercenia sąsiadów) nie dają jej dłużej
                  pospać to koło 15-16 jeszcze dosypia, ale to ma później wpływ na zasnięcie o
                  jej normalnej porze czyli koło 19-20.

                  • bmkw BICOM 01.02.04, 16:31
                    Aniu czekam na wiadomość od Ciebie jak poszły Wam testy - mam nadzieję, ze się
                    udały i już wszystko wiesz... Daj znać jak było!
                    • aniapatryk Re: BICOM i koniec z cycem 02.02.04, 08:34
                      Sama nie wiem co myśleć. Lekarz nie wzbudził mojego zaufania.A testy , wiec z
                      90 alergenów wyszło 10. To co podejrzewałam czyli pszennica, banan,białko
                      łącznie z laktozą, grzybu i pleśnie. zaskoczyło mnie uczulenie na cebulę ,
                      kurz , wierzba, lipę i olchę. Mój mały nie ma objawów kichania, kaszlu, ale na
                      skórze moze i od tego ma. Nie wyszło jajko i żadne miesa, i tak czułam że jajko
                      będzie ok. Wyszło uczulenie na XERIAL (SVR) i tak czułam , bo od kilku miesiecy
                      mu nie pomagał. Tam jest mocznik wiec to go uczula. Załuje tego że Patryk
                      zaczął wcześnie jeść pieczywo, moze to własnie doprowadziło do uczulenie, ale
                      przeciez go karmiłam i też jadłam. Wiec i moja wina. Alergolog kazał nie dawać
                      mleka, ale pozwolił na masło, jogurty i sery. A tu wyszło uczulenie na laktoze,
                      wiec i tu był błąd. Tak czy owak, od soboty mojego 16 miesieczniaka odstawiłam
                      od piersi. Ja już dłużej nie pociągnęłabym , a jeszcze bez pszennicy, jogurtów
                      itd. Jest mi z tym źle, od 2 nocy nie spie bo Patryk się zadziera, co prawda
                      dzisiaj było lepiej. Piersi mnie bola, odciągam, ale ja mam mnóstwo mlekka.
                      Bedzie cieżko. Kupiłam sojowe desery, ceny są wysokie. Chę upiec mu bułeczki z
                      żyta, ale nie mam przepisu (mam tylko na clheb). On uwielbia pieczywo. Gdzie tu
                      kupić naprawde żytnią mąkę. Z kukurydzianej nie lubi pieczywa. Chciałam nauczyc
                      go jednoczesnie usypiania samemu ale to dla niego za dużo, zwymiotował z
                      płaczu. Więć najpierw odstawie go od piersi , a może później nauczę go spać.
                      Zobacze, Dziś w nocy po raz pierwszy bez przebudzenia spał 3,5 godziny. ale po
                      tem zadzierał się.
                      reasumując, nie będę go odczulać BIOCOMEM na razie, nie jestem tego do końca
                      pewna. Ale mam jakieś wskazówki, odstawie alergeny pokarmowe i zobaczę. Pomimo
                      niedowierzania nie żałuję wyjazdu do Warszawy.
                      Pozdrawiam Ania
                      PS. Od jutra zamilknę na tydzień, ide na urlop odsypiać nocę
                      • bmkw Re: BICOM i koniec z cycem 02.02.04, 09:03
                        Aniu,
                        trzymam za Ciebie kciuki i życze Ci duzo wytrwałości i spokoju.
                        na pewno wszystko będzie dobrze!!!
                        Powodzenia dla Was obojga!
                      • bmkw Re: BICOM i koniec z cycem 02.02.04, 12:54
                        Ania nie wiem czy zaglądałaś już na strony odnośnie glutenu?
                        Jak chcesz to podaję zobacz moze tam znajdziesz coś dla Was?
                        wiem, ze tam prowadzą sprzedaż wysyłkową.

                        www.glutenex.com.pl/gtxl04.html
                      • kayak7 Re: BICOM i koniec z cycem 03.02.04, 00:59
                        Ania trzymamy kciuki smile

                        Ja robie teraz male zlecenie, wiec po tym jak Gaba idzie spac jeszcze kilka
                        godzin pracuje i troche padam na nos, wiec w ramach relaksu chcialam cos
                        napisac smile))

                        Zebiska dalej wychodza, jest tfu tfu troszke spokojniej. Dzis bylysmy na
                        rowiesniczym mini spotkaniu u kolezanki, hmmm Gaba coraz bardziej zaczyna
                        zaznaczac ze to ONA sie czyms bawi(innym od tego wara) wink Stwierdzila ze jak
                        krzyknie EJJJJJ i lekko odepchnie to po sprawie wink To ej to u mnie
                        podpatrzyla, bo ja z reguly wolam ej zostaw to, itp.

                        Codziennie widze jak bardzo trzeba uwazac na to co sie mowi i robi.

                        Zaskoczyla mnie dzis gdy na pszczole powiedziala bi. Potem skojarzylam ze na
                        stronie Puchatka, ktora Wam kiedys podawalam glos Angola oswiadcza ze pszczola
                        to bee smile) No i masz Ci dziecko sie jezykow uczy wink))


                        Ide zaraz spac bo ledwo patrze na oczy..


                        Pozdr
                        ]
                        Marta
                      • kayak7 Re: BICOM i koniec z cycem 03.02.04, 01:01
                        Ania trzymamy kciuki smile

                        Ja robie teraz male zlecenie, wiec po tym jak Gaba idzie spac jeszcze kilka
                        godzin pracuje i troche padam na nos, wiec w ramach relaksu chcialam cos
                        napisac smile))

                        Zebiska dalej wychodza, jest tfu tfu troszke spokojniej. Dzis bylysmy na
                        rowiesniczym mini spotkaniu u kolezanki, hmmm Gaba coraz bardziej zaczyna
                        zaznaczac ze to ONA sie czyms bawi(innym od tego wara) wink Stwierdzila ze jak
                        krzyknie EJJJJJ i lekko odepchnie to po sprawie wink To ej to u mnie
                        podpatrzyla, bo ja z reguly wolam ej zostaw to, itp.

                        Codziennie widze jak bardzo trzeba uwazac na to co sie mowi i robi.

                        Zaskoczyla mnie dzis gdy na pszczole powiedziala bi. Potem skojarzylam ze na
                        stronie Puchatka, ktora Wam kiedys podawalam glos Angola oswiadcza ze pszczola
                        to bee smile) No i masz Ci dziecko sie jezykow uczy wink))


                        Ide zaraz spac bo ledwo patrze na oczy..


                        Pozdr
                        ]
                        Marta
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.02.04, 05:54
      Sluchajcie, jestem w szoku. Zalozylam watek na innym forum gazetowym (o
      komputerach) a tam mi ktos wkleil zdjecie Alexandry jako "suuuuper fote big_grinD".
      Zdjecie krazy po internecie i zyje wlasnym zyciem, zostalo wziete z Zobaczcie
      (podpisy sa wyciete). Zaalarmuje moderatora, prawdopodobnie to nic nie da i
      bedee musiala zlikwidowac swoj watek. Badzcie czujne!
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 02.02.04, 07:08
        OOO, Edyta to co piszesz to niepokojące!!!!

        I u nas niespokojne noce. W piatek mała wylądowała w naszym łóżku już o 1.30 i
        walczyłam z nią godzinę. Zsunęła się mi z tak dużego łóżka (180/200), a
        dzisiaj znalazłam ją z główką zwisającą z jej łóżeczka ( w miejscu wyjętych 2
        szczebelków). Już sama nie wiem ile razy musiałam wstawać dzisiaj w nocy.
        Ledwo, co się czwórki wszystkie przebiły, a tu juj trójki pchają się na świat.
        Lewą górną już wyczuwam.
        • aniamr Re: Zabezpieczenie na kuchnie!!!!!!!!! 02.02.04, 07:48
          Zapomniałam napisać. Pisze do tych, które też potrzebują takowego
          zabezpieczenia na kuchnię - by dziecko nie chwytało za garnki. W sobotę
          odwiedziłam Stolice i w IKEI zakupiłam takie zabezpieczenie, o którym już była
          mowa. Mogę polecić, bo jest ona mocowana w dwojaki sposób: przyklejana i
          przykręcana. My przykleiliśmy i całkiem nieźle wygląda, o ile metalowa zasłona
          będzie pasowała Wam do wystroju kuchni. Nam pasuje, bo mamy dużo wyńczeń w tym
          stylu. Dodam, że można ją demontować jesli nie jest potrzebna ( pozostają tyko
          przyklejone szyny na blacie. Szerokość tej zasłony można regulować nawet do
          100 cm.
          • aniapatryk Re: Zabezpieczenie na kuchnie- dziewczyny z W-wy 02.02.04, 08:38
            Kurcze a ja też byłam i to obok bo Geancie i nie weszłam do IKEI. Jeśli jest
            mocowane na przylepce to ja bym też kupiła. Dziewczyny z Warszawy, gdybyście
            kupowały to kupcie mi . Zapłacę wam na pewno i przesyłkę też.
            Ania
          • aniapatryk Re: Zabezpieczenie na kuchnie- dziewczyny z W-wy 02.02.04, 08:41
            Kurcze a ja też byłam i to obok bo Geancie i nie weszłam do IKEI. Jeśli jest
            mocowane na przylepce to ja bym też kupiła. Dziewczyny z Warszawy, gdybyście
            kupowały to kupcie mi . Zapłacę wam na pewno i przesyłkę też.
            Daje wam mój nr telefonu, bo ide na urlop i nie będe miała kontaktu z wami
            przez tydzień
            Tel.0600045368
            Ania
    • anetapc Jadłospis bez mleka... 02.02.04, 09:02
      Cześć dziewczyny!!!

      Kamila, pytałaś o jadłospis Karola...
      To trudny temat wink))) Od jakiegoś czasu mam małego niejadka i sporo musimy się
      nagłowić, co raczy zjeść. Dobrze, że jest z nim mój tato. On ma więcej
      cierpliwości niż ja w sprawie karmienia.

      Do rzeczy: Karolek jada (właściwie jadał, ale staramy się trzymać pewnych reguł)
      trzy posiłki głowne dziennie. Rano śniadanko: przeważnie parówki drobiowe
      (ostatnio upodobał sobie "bobaski") i o najczęściej same, bez chlebka. Czasem
      jajeczniczkę (ale jajo jest średnio akceptowane), czasem chlebek z dżemem.

      Około 15.00 zupkę lub ziemniaczki. Zupki przeważnie robione na bazie rosołu:
      albo z makaronem, albo z ryżem. Raz sam rosół, a raz pomidorowa (którą
      uwielbia). Rzadziej - wielowarzywna lub ogórkowa. Ziemniaczki najczęściej z
      surówką. Ostatnio uwielbia surówkę z kiszonej kapusty z odrobiną oliwy i lekko
      osłodzoną (bez śmietany). Kiedyś uwielbiał mięsko, więc dostawał najczęściej
      drobiowe: skrzydełka, piersi, udka (uwielbiał pierś panierowaną). Teraz trochę
      mu się odwidziało i "pogniewał" się na mięsko. Czasem przemycam kawalątki w
      zupce.

      Kolacja, to przeważnie jakiś serek. Mały bardzo lubi serki Danona i Bakomy. Nie
      dostaje Danonków, bo dowiedziałam się, że są bardzo szkodliwe dla tak małych
      dzieci i dopiero powinno się je podawać dzieiom powyżej 3 lat. Karol je duże
      serki Danona (te z dużą ilością owoców) lub bąbelkowe.

      Rozmawiałam o jego ubogiej w wapń diecie z lekarzem. Uspokoił mnie trochę. Na
      początek kazał podawać wapno dwa razy dziennie po pół łyżeczki. Ale tylko jedną
      buteleczkę. Gdy skończy mu się to wapno pozostać przy jednym - dwóch serkach
      dziennie. I to tyle.

      Między posiłkami Karolek je jabłko, chrupki kukurydziane, paluszki, czasem
      suchy chlebek lub bułeczkę. Bardzo to lubi. Gdy posmaruję mu ten chlebek
      masłem, to rzuci go w kąt i tyle. Gdy ma napady "nie jedzenia", to ratujemy się
      właśnie tymi chrupkami, suchym chlebkiem i paluszkami.

      O piątku Karolek ma rozwolnienie. Byłam z nim w sobotę u lekarza, bo w nocy
      przebierałam go trzy razy. Poza tym nic nie chciał jeść w piątek i cały dzień
      przeżył na paluszkach i herbacie. Podobno to jakiś wirus. Dostał Smectę i
      Gastrolit i kurujemy się. Dziś w nocy już było lepiej. Wstawałam tylko dwa
      razy, ale dostał tylko pić, a potem smoczusia, którego nie mógł po omacku
      znaleźć. Już trochę zjadł zupki z ryżem i marchewką, więc może będzie dobrze.

      Jeśli chodzi o spanie, to Karol jest śpiochem. Jeszcze śpi w dzień. Czasem
      nawet dwa razy, ale później oczywiście "buszuje" do 23.00. My też późno
      chodzimy spać, więc nam to nie przeszkadza. Za to dziadkowi rano śpi do 9.00 -
      10.00. Dzięki temu dziadek też może sobie pospać. Wszyscy są w miarę
      zadowoleni, więc... Póki sam nie zmieni sweojego rytmu, to pewnie tak zostanie.

      Pozdrawiam wszystkich z deszczowego, ale wiosennego Wrocławia.
      Aneta.
      • aniamr Re: Jadłospis bez mleka... 02.02.04, 13:04
        A u mnie marzenie o urlopie znowu zostało marzeniem. Moja szefowa sie połamała
        i min 3 miesiące jej nie będzie. Urlopy wstrzymane!! Ryczeć mi się chce!!
        Wszelkie plany "lsjkdnfljshdhbsdljhshjdc!!!!!!!!!"
    • ewok Re: butki raz jeszcze 02.02.04, 14:23
      Witajcie po (za krótkim) weekendzie.
      Aniu-Patryk, może spróbuj herbatkę z szałwi - hamuje laktację.

      Jakiś czas temu dyskutowałyśmy o pierwszych butkach dla naszych maluchów.
      Większość dziewczyn zachwalała Tombutki. Nabyłam je więc i trochę się
      rozczarowałam - te ich wiązanie jest nieudane. Antek ciągle je rozwiązywał
      i ściągał, więc przestałam mu je zakładać (tylko po to, by je zaraz zdjął?).
      Wy nie macie takich problemów (a może macie na to sposób?)?
      Kilka dni temu kupiłam Antosiowi nieco zabudowane sandałki melanii (w CCC)
      i teraz używamy ich jako kapci po domu. Butki są b. ładne, skórzane, także od
      wewnątrz, po przecenie kosztowały niespełna 60 PLN - tylko nie mają znaku
      zdrowej stopy. I co Wy na to?
      Acha - zanim mnie zbesztacie - przypominam, że kapcie lemigo i befado znak
      zdrowej stopy posiadają, a jakie są - same wiecie.
      • aniamr Re: butki raz jeszcze 02.02.04, 18:58
        Cześć Ewo!! Musze przyznać, że buciki Melani z CCC mają bardzo ładne fasony i
        wiele razy sie do nich przynierzałam, ale jakoś tak wyszło, że jeszcze nie
        kupiłam - teraz są zachecające przeceny - może coś na wiosnę?? Nie maja atestu
        zdrowej stopy ale wyglądają na całkiem nie głupie - może to kwestia czasu??

        U nas Amelka równiez rozwiazuje Tombuciki o ile sa zawiązane na pojedyńcza
        kokardkę. Gdy są na podwójną to tylko rozsupła kokardkę, ale bucik pozostaje
        zasznurowany i na nóżce.

        A tak w ogóle to przymierzam sie do mowej serii Bartka na wiosnę -
        postanowiłam zafundowac sobie i Melci takie same buty (o ile w Płocku
        sprowadzą rozszerzona rozmiarówkę).
        • bmkw Re: butki raz jeszcze 02.02.04, 19:10
          Polecam zimowe buty Bartka dla tych starszych osób - czyli tak jak dla mnie smile
          są rewelacyjne - największe kałuże i zaspy sa nam nie groźne smile
      • anetapc Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 08:18
        Cześć dziewczyny!
        Ja też mam przykre doświadczenie z Tombutkami. Podchodziliśmy już do nich kilka
        razy. Karolek nie potrafi w nich chodzić. Co chwilę się wywracał. Gdy uderzył
        się tak bardzo, że mu krewka poleciała z buzi (chyba przygryzł sobie wargę), to
        postanowiłam już więcej go nie męczyć.

        Zatem nadal pozostaje nam problem pocenia się nóżek. Narazie chodzi w
        szmacianych sandałkach (nawet nie wiem jakiej firmy), ale to niewiele pomaga.

        Ewa, jeśli będziesz zadowolona z bucików Melanii - daj znać. Kupię je
        Karolkowi.

        Bardzo mnie martwią te jego stópki. Sama całe życie miałam problem z nadmiernym
        poceniem stóp. Walka z tym dobrowadzała mnie do .... Chciałabym oszczędzić tego
        dziecku. Chociaż to pewnie jest zależne od genów...

        Pozdrawiam - Aneta.
        • aniamr Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 08:59
          Hej!!
          A mi Tombuciki odpowiadają (wiążemy podwójnie). Najważniesze jest to, że nie
          musze co miesiąc kupiwać nowych papci (jak to było w przypadku Lemigo), a gdy
          były jeszcze za duże to mimo to Amelka w nich ładnie chodziła.

          Ja mam inne pytanko co do bucików, a konkretnie obułwia na basen. Chciałbym
          Melci kupić klapuszki lub takie piankowe sandałki na rzepy i nie wiem gdzie.
          Zawiedziłam już firmowe sklepy i nic. Latem Amelka miała świetne sandałki
          właśnie piankowe zapinane na rzepy. Niestety dostaliśmy je, a zakupione były w
          Niemczech. Czy może widziłałyście coś w tym rodzaju w sklepach??? Nie
          chciałabym by po basenie biegała boso.

          A i jeszcze jedno pytanko (zawsze zapomne napisać). Jak Wasze dzieci okazują
          Wam miłość, bo moje mnie szczypie i gryzie. Oczywiście ten przywilej jest
          zarezerwowany wyłącznie dla mamy ( babcia coś ostatnio też przebąkiwała o
          przemocy ze strony wnuczki). Ostatnio Sławek dziwł się czemu ja mam tyle
          siniaków - a to nasza córka tak mnie kocha, hihihihi.
          • kia24 Re: butki na basen 03.02.04, 10:16
            W okresie letnim widziałam w sklepach obuwniczych takie sandalki po ok 20 zł.
            Mój kolega ma sklep obówniczy i u niego teraz widziałam sandałeczki z takiego
            przezroczystego plastiku. Na basen by się nadawały, kosztowały ok. 17 zł.
            • kia24 Re: butki na basen 03.02.04, 12:54
              Obuwniczy oczywiście, przepraszam
          • ewok Re: Przytulanki 03.02.04, 11:11
            Antoś jest wielkim pieszczochem. Bardzo lubi się przytulać - ale tylko wtedy,
            gdy sam ma na to ochotę (bo jak nie ma, to kopie i wrzeszczy) - jest b.
            niezależny. Ale bardzo często sam podchodzi by się przytulić, sam mnie
            obejmuje, np. gdy kucam, całuje i robi cacy, no i uwielbia "mizianki". Dla
            niewtajemniczonych - mizianki to muskanie, łaskotanie, turlanie się po kimś
            itp. - takie wygłupy (no cóż ja też to lubię - mój mąż nazywa to świniowaniem -
            a teraz mam z kim powariować, a on ma spokój).
            Niestety podwójne wiązanie w tombutkach nie pomaga. Antek jest b. sprawny
            manualnie, z takimi pętelkami daje sobie radę w 5 sekund. AS potrafi zakręcać
            i odkręcać tubki, wkręcać śrubki, a długopisy/kredki trzyma jak dorosły (a nie
            w garści) - takie dłubanki to jego żywioł.
            • ajgl Re: Przytulanki 03.02.04, 13:49
              Jeśli chodzi o okazywanie uczuć to w naszym przypadku jest podobnie. Bywa "cacy
              cacy mamunia" czyli głaskanie mnie rączką po głowie, bywają mokre buziaki z
              otwartą buzią (których nie życzy sobie tatuś i mówi Kubie, że takie buziaczki
              to moze aplikować mamusi) oraz "namiętne" obgryzanie moich policzków i brody.
              Muszę przyznać że to ostatnie jest dosyć nieprzyjemne i kończy sie często
              czerwoniastymi sladami na twarzy. Ale najgorsze jest, gdy
              podczas "przetaczanek", czyli zabaw na leżącą Kuba usiłuje usiąść mi na twarzy,
              a konkretnie pupą na moim nosie. Jest w tym działaniu strasznie
              upierdliwy...........Nie wiem co to ma oznaczać....Czyżby chciał mi
              powiedzieć:"Widzisz, i tak ci "wejdę na głowę""?
              Ale wiecie co mnie ostatnio strasznie cieszy - moje dziecko już prawie tydzień
              wcale nie "cycusiuje" na własne życzenie. Abstynencja zaczęła się przy chorobie
              gardła (jak juz pisałam) i tak już zostało. Mam nadzieję, że to wkótce
              zaowocuje zrzuceniem przeze mnie kilku kilogramów, bo już czuję, że mniej chce
              mi się jeść.
              • ajgl Re: Przytulanki 03.02.04, 13:59
                Aha, no i oczywiście częste przytulanie się do nas, tulenie misiów, książeczek
                itp. oraz (coś co uwielbiam najbardziej) tańce przytulańce z moim "małym
                mężczyzną"
                • ewok Re: Przytulanki 03.02.04, 14:47
                  W ten sposób kształtujemy wrażliwość naszych dzieci oraz ich inteligencję
                  emocjonalną.
                  To mówiłe(a)m ja - pedagog
          • kayak7 Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 13:33
            Co do okazywania uczuc to Gaba jest baaardzo wylewna. Dzien zaczyna od
            budzenia nas buziaczkami, jak to nie dziala to jest nieco bardziej agresywna
            (np strzal ksiazeczka w oko wink). W ciagu dnia co jakies 10-15 minut przybiega
            krzyczac "tuuuuli", mocno sie przytula i leci sie dalej bawic. Takze uwielbia
            wszelkiego rodzaju miziania, gilgotki i tarmoszenie. Ona w ogole jest
            strasznie przytulasta, caly dzien tuli misie, lale, nawet przytula ksiazke jak
            jest tam np placzace dziecko. Teraz spi przytulajac misia, osiolka, lalke i
            psiaka smile))) Plus jedna lala na kolanach wink Nie chciala usnac dopoki calego
            tego majdanu nie wsadzilam do wozka.

            A my na basen chodzimy bez klapek, bo widzialam takie i wydaly mi sie
            niebezpieczne- wyjatkowo latwo w takich skrecic kostke(jestem w tym temacie
            wybitnie doswiadczona sad ). Ja Gabe po prostu nosze.


            Pozdr


            Marta
            • aniamr Re: butki raz jeszcze 03.02.04, 13:50
              U nas oprócz tego szczypania i gryzienia to równiez sama rozkosz. Szczególnie
              jak przyjdę i biore ją na raczki to przylepia sie do mnie całym ciałkiem jakby
              chciała całą enerie ze mnie wziąć i kładzie główke na ramieniu. A wszelkiego
              rodzaju gilania, miziania, kocenia i jak jeszcze można to nazwać to mają już u
              nas swój popołudniowy rytuał. No i przeuroczo się żegna ze mną. Wpierw pyta
              się "idziesz" (jak się ubieram), "dada??uuuu", a później puszcza całuski - aż
              szkoda wychodzić......
              • aniamr Re: butki raz jeszcze 04.02.04, 07:39
                Aniu (kia) dzieki za wieści o sandałkach. Wczoraj przez przypadek zaczęłam
                przebierać rzeczy Amelki, by odłożyć te które są za małe i zupełnie
                zapomniałam o pewnych sałdałkach Nike -piankowe, a całą stópkę trzyma fajnie
                wyprofilowany materialik - idealne na basen, bo przewiewne, nie ślizgają się,
                moga sie zmoczyc i nie ma obawy, że spadną z nóżki. Latem jeszcze same spadały
                z nóżek Amelki, a teraz sa ok i niedługo będą za małe.

                My Melcię również nosimy na rękach, ale w przebieralni nie ma siły utrzymać
                jej na ławce i w momencie gdy sie przebieramy czy pakujemy ona zwiedza
                szatnie, a wiadomo sztania też ma mokrą nawierzchnię

                Jeszcze pozostał mi jeden sklep z bucikami dla dzieci gdzie mozna by znaleźć
                takie sandałki, tylko mam problem by sie do niego wybrać.

                A tak w ogóle to jakie duże stópki mają Wasze dzieci. Amelka zimowe buciki ma
                w rozmiarze 22 i pewnie są jeszcze lekko za duże. Zastanawiam sie już nad
                rozmiarem wiosennych lub przejściowych bucików - tyle teraz przecen....

                Pozdrawiam z bardzo ciepłego Płocka. O 6 rano było 10 stopni!!!
                • kia24 Re: butki raz jeszcze 04.02.04, 10:37
                  Agatka ma nóżkę rozm. ok. 21, ale z zakupem bucików wiosennych poczekamy
                  jeszcze, bo z tych na jesień wyrosła mi bardzo szybko.
                • ewok Re: butki raz jeszcze 05.02.04, 13:59
                  No właśnie - tyle teraz przecen. Wczoraj wróciłam z soldów we Wrocławiu. Trochę
                  się obkupiłam (Antosia też - sponsor babcia). Było sporo korzystnych przecen na
                  kurtki i kombinezony zimowe - ale się nie zdecydowałam, bo ten nasz jest za
                  duży i chyba starczy na przyszły sezon.
                  Czasem Wam zazdroszczę tych sklepów - mieszkanki dużych miast. Ale prowincja
                  też ma swój urok - do pracy na drugi koniec miasta jadę 15 min.

                  Antek nosi teraz butki w rozmiarze 22 (Melania). Są lekko za duże, ale 21 z
                  kolei zbyt pasowne. Buty zimowe mamy też 22 (Bartki) i mam nadzieję, że do
                  końca sezonu wystarczą.
            • anetapc Butki i przytulanki... 04.02.04, 13:50
              Cześć dziewczyny!

              Karolek nosi jeszcze (po domu) szmaciane sandałki w rozmiarze 21. Ale już coraz
              bardziej wystaje mu z nich duży paluszek, więc przymierzam się do zmiany na 22.
              W takim rozmiarze ma buty zimowe, ale gdy je porównuję z kapciami to jakieś
              większe się wydają...

              Przytulanie.... sama nie wiem co mam Wam napisać. Moje dziecko od urodzenia
              było bbaaarrrdzzoooo niezależne. Już w szpitalu przeciskał rączki między
              pieluchami, by je wydostać na zewnątrz; od 2 miesiąca życia trzeba było go
              nosić tyłem do siebie (przodem do świata), by wszystko widział. Później
              najważniejsza na świecie była babcia, jeszcze później tato. Ja miałam wrażenie,
              że w ogóle nie jestem mu potrzebna. Teraz to się trochę zmieniło. Gdy jest
              śpiący lub chce się pożalić, to przychodzi do mnie by wziąć go na ręce. Już
              myślałam, że moje dziecko mnie nie kochacrying( Był jednak okres, kiedy częściej
              bywałam w domu (przed i między świętami i na początku stycznia) i Karolek
              częściej potrzebował mojego towarzystwa. Zazdroszczę Wam takiego spontanicznego
              przytulania ze strony Waszych pociech... Moje dziecko jeszcze do tego nie
              dorosło... A może po prostu tak już będzie...

              Pozdrawiam - Aneta.
    • olasa Re: przytulanki 04.02.04, 14:46
      Zacznę od tego, że przytulnie to jedna z najprzyjemniejszych części
      macierzyństwa. Jak Agatka się do mnie przymila to niestety nie jestem w stanie
      oprzeć się jej urokowi. Piszę niestety bo nasze dziecko już od jakiegoś czasu
      skutecznie to wykorzystuje, "wykumała" sobie, że jak krzyczy to nie osiągnie
      tyle co nadstawiając buźkę do pocałunków, robi taki śmieszny dzióbek i od razu
      wiadomo, że coś od nas chce. Wszyscy uwielbiamy wspólne "wygłupy", myzianki też
      bardzo jej się podobają.
      Jednak jeszcze do niedawna miłość okazywała właśnie przez drapanie, szczypanie
      i tym podobne niezbyt miłe zachowanie. Powoli jednak od tego odchodzi. Co do
      miłości to jednak numerem jeden jest jej ukochany tata, ja wydaje mi się jestem
      niestety w chierarchii miłości trochę niżej. Pocieszam się, że dziewczynki po
      prostu są takimi oczkami w głowach tatusiów.
      Mam pytanie, czy na ten basen to chodzicie z dzieciaczkami na taki z
      podgrzewaną wodą pow. 30 st.c? U nas w Toruniu niestety takiego nie ma. Teraz
      na ferie wybieramy się do teścia do Zabrza i mam zamiar jakoś urozmaicić Agatce
      ten pobyt i wybieramy się na basen. Na forum dostałam wskazówki odnośnie basenu
      dla dzieci w Katowicach, ale nie wiem czy takie dzieci jak nasze muszą kąpać
      się jeszcze w podgrzewanym basenie czy taki z wodą do 30 st.c wystarczy. Blisko
      będę miała do parku wodnego w Tarnowskich Górach, ale tam właśnie woda w
      basenie dla dzieci jest do 30 st.c. Co o tym sądzicie?
      • bmkw basen 04.02.04, 15:06
        Olasa - bardzo Ci polecam basen w tarnowskich Górach - my tam chodziliśmy z
        Kuba na naukę pływania - było super - co prawda tylko w soboty na kursie była
        woda podgrzewana, ale my chodziliśmy też później "normalnie" gdzie woda już
        nie była taka ciepła i było wszystko OK, Kuba szalał tam na całego . są baseny
        z płytką wodą, jest rzeka i jeszcze kilka atrakcji - tylko powiedz, że chcesz
        szatnię z przeijakiem, bo tam jest spoko - w innych nie wiem, ale tam można
        spokojnie przygotowac i siebie i dziecko.
        może się spotkamy na basenie ? smile
        • aniamr Re: basen 05.02.04, 07:19
          Nasz basen ma ozonowana wodę ale jaka temperatura w nim jest to nie wiem. Jest
          ich w ogóle 3 + dżakuzi. Jeden zwykły z pasami do pływania w nim woda znacznie
          odstaje ciepłotą od reszty. Jest mały, płytki dla dzieci z małą zjeżdżalnią,
          Amelce jak stoi w nim sięga woda prawie do paszek. Ale woda w nim
          niejednokrotnie nie jest najcieplejsza. Jest też taki duży w którym są
          punktowe masaże. Do niego wskakuje się z rury, a woda w nim siega mi do pasa i
          właśnie najwiecej czasu w nim spędzamy. Zawsze na koniec masujemy sie w
          dżakuzi - Amelka je uwielbia. A z tą temperatura to w ogóle jest różnie, bo my
          chodzimy na basen bardzo wcześnie. Zazwyczaj jesteśmy jedynymi lub pierwszymi
          gośćmi i woda jeszcze nie jest wystarczająco nagrzana, ale nie jest zimna.
          • kayak7 Re: basen 05.02.04, 14:20
            My na basenie mamy niby temperature powyzej 30, ale czasami wydaje mi sie ze
            jest zimniej. Ale latem Gaba szalala w duzo zimniejszej i nic jej nie bylo.

            Co do butkow to Gaba ma chyba najwieksze stopy z wrzesniakow, bo nosi zimowe 23
            (ecco) i nie sa ani troche za duze, wrecz niedlugo beda za male sad. My z
            Michalem mamy duze stopy(ja 40,5 on 45) wiec czego sie tu spodziewac wink
            Kapciuszki za to ma 22(duuuze 22 mothercare).Ja chce jak najdluzej pozostac
            przy tych ecco, bo sa swietne(z goretexu, ale cieniutkie). Wygladaja ciagle
            jak nowe, na wiosenne chyba zdecydujemy sie w marcu.

            Pozdr

            Marta
            • aniamr Re: urop!!! 05.02.04, 14:36
              Marta całkowicie Ciebie romumiem co do ecco. Moja sąsiadka miała takie dla
              swojego synka i baaardzo smuciła się gdy mały wyrosł z nich.
              Ja również chcę by Amleka pochodziła w swoich bartkach do marca, ale nie
              ukrywam, że przecenione buciki kuszą nawet te zeszłoroczne kolekcje - szkoda,
              że nie można przewidzieć nr stopy na przyszłą zimę - oj, wybrałoby się coś.

              Ja również zazdroszczę tych przecen w dużych miastach. u nas w Płocku to
              wielka kicha. Po sobotnich odwiedzinach Stolicy wróciłam chora - trzeby
              tydzień urlopu wziąć by wszystko obejść.

              A co do urlopu - właśnie dzisiaj zarezerowałam tygodniowy pobyt w Krynicy
              Górskiej. Dostanę urlop i ruszamy!! Niestety to dopiero od 1 kwietnia ( to nie
              prima aprilis), ale ceny bardzo atrakcyjne i mam nadzieję, że odpoczniemy w
              górach wczesną wiosną. Hotelik bardzo przystosowany do pobytu z dzieckiem. Na
              życzenie wstawiaja łóżeczko szczebelkowe, jest osobny pokój zabaw - pełen
              zabawet + tv z bajkami (nie trzeba brać swoich), udostepniają krzesełko do
              karmienia, menu dzieciolubne, a nawet dla alergików specjanie przygotowywane.
              plac zabaw na zewnątrz. Rowery i sanki na miejscu. Zapowiada się suuuuper -
              już nie mogę się doczakć, bo chyba z 5 lat temu byłam na wakacjach. W tym roku
              przyżekliśmy sobie że zrobimy ze dwa wypady w Polskę.
              • bmkw buciki 05.02.04, 15:14
                Kuba kapcie ma 22 - tombuta, ale zimowe Bartki ma 24... z sympatexem są super -
                stojąc w kałuży są suchutkie wewnątrz no i nózki absolutnie się nie poca smile
                Aniamr możesz podać jakiś namiar na kwaterkę - bardzo mnie to zainteresowało,
                ze jest tak przyjazne dla dzieci - moze uda mi sie namówić małżonka na jakiś
                malutki urlopik smile
                • p-aulina Re: buciki 05.02.04, 21:54
                  Oj to chyba jednak Jasiek ma największe stopy smileKapcie 24 a buty zimowe 25-
                  Bartki. U nas objawy miłości to miks wszytkiego o czym pisałyście. Mamy i
                  szczypanki i buziaczki. A przebojem dzisiejszego dnia było zdanie wygłoszone
                  przez Jasia kiedy chciał żebym go do wanny wsadziła: "Mamo daj bu". Buziaczkami
                  chciał mnie przekupić podstępniak jeden!!!
                • aniamr Re: buciki 06.02.04, 07:06
                  Dodam jeszcze, że można paranko zrobić, jest dostep do komputera i internetu
                  (dobre, bo zdjęcia z cyfrówki będę mogła zrzucić). A namiar wziełam od nas z
                  forum - jedna mama polecała i jeszcze kotoś się przyłączył do tej opinii -
                  zdjęcia w necie też zachęcają.
                  Marta, a może na początku kwietnia??? Tak jak my?? Fajnie by było.
                  To jest link:

                  www.krynica.pl/?id=baza_kosciuszko
                  • bmkw Krynica 06.02.04, 08:15
                    Ania, bardzo chętniebym się tam wybrała, faktycznie zdjęcia zachęcają... ale
                    wiesz muszę po pracować nad mężem - niestety u niego nigdy nie wiadomo, kiedy
                    będzie mógł wziąć urlop. ale owszem chętnie bym się z Wami spotkała -no i
                    dzieciaki miałyby frajdę... zobaczymy smile
                    dzięki za info.
                  • kayak7 Re: buciki 06.02.04, 13:19
                    Oj dziewczyny mi sie tez marzy urlop. Ja tym razem chce pojechac za granice,
                    bo juz od trzech lat walesamy sie ciagle po Polsce. Mi sie marzy, plaza i
                    leniuchowanie z drinkiem na brzegu basenu smile)) Ale to dopiero moze za kilka
                    miesiecy. Teraz musze sprzedac mieszkanie i glowa mi juz peka. Jedziemy w tym
                    celu(wstepnych przygotowan) do Szczecina. Najgorsze jest to ze my tu w
                    Warszawie i trzeba bedzie wykorzystywac rodzine i przyjaciol zeby je komus
                    pokazywali. Wracamy w srode, mam nadzieje ze przywieziemy troche nowych zdjec.
                    Gaba szczesliwa, bo jej powiedzialam ze jedziemy do babci, Asi i psow. Ciagle
                    chodzi i o tym gada, ze bedzie karmic psy wink(am am łała baby, ammmm łała Asi i
                    tak w kolko). Dzis bylysmy godzinke na placu zabaw- wiosna nadeszla!! Tylko
                    wialo tak ze Gaba dostawala przyspieszenia wink Ale byla szczesliwa jak bak, bo
                    i pohustala sie i zjechala kilka razy na zjezdzalni.

                    Zyczcie nam spokojnej podrozy(szczegolnie ze spuchly Gabie czworka i trojka na
                    dole sad )
                    Papa

                    Marta i Gaba
                    • bmkw Re: buciki 06.02.04, 13:23
                      spokojnej podróży!!!
                      na pewno dacie sobie doskonale radę !!!
                      my teraz przerabiamy trójki sad górne
                      • dewcia Re: buciki 06.02.04, 14:07
                        O tak Marto, też życzę Wam szerokiej drogi i spokoju w czasie jazdy.
                        A co do butków, to wygląda na to, że Zuzka ma najmniejszą stópkę, bo zimowe
                        Bartki nosi w rozmiarze 21 i to na rajstopy i grube skarpety, a tombuty 20 sa
                        mocno na wyrost. Bartkowe jesienne 20 leżą jak ulał. Pozdrawiam
                    • aniamr Re: buciki 06.02.04, 14:12
                      My też trzymamy kciuki!! Weź herbatke uspakajającą HiPP (ale może ona
                      uspakajająca tylko z nazwy - warto spróbować).
                      Właściwie to ja nie nadążam albo cos pominęłam. Wyprowadzacie sie z Warszawy,
                      ze Szczecina czy jak????
                      U nas też trójki idą - nie ma chwili wytchnienia z tymi zębolami!! A Amelka
                      przy ząbokwaniu cały czas piała i piła, butelka za butelką.
                      • kayak7 Re: buciki 06.02.04, 14:20
                        Dzieki dziewczyny. Ania, mieszkanie mamy w Szczecinie ktore stoi i stoi
                        puste,zdecydowalismy ze zostaniemy w Warszawie i ten pozeracz gotowki chcemy
                        sprzedac, bo niedlugo nie wyrobimy. Kredyty, wynajem ....bleee juz mam tego po
                        dziurki w nosie.

                        Pozdr

                        Marta
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 06.02.04, 03:34
      Alexandra nosi buty zimowe w rozmiarze 23,5 za to adidasy ma nr 21. Na basen
      juz nie chodzimy ale do tego sa specjalne buty z gumy, wsuwane, cale zabudowane
      (nie maja nic wspolnego z sandalkami ani klapkami).
      • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 06.02.04, 07:48
        o raju, snilo mi sie dzis, ze bylam w ciazy z jakims facetem z broda i
        okularami (maz blad bez okularowsmile, mial byc to synek, facet niesamowicie sie
        cieszyl, a powiedzialam mu o tym stojac w kolejce przed kioskiem. CHyba Wy
        macie na mnie taki wplyw, albo wczorajszy odcinek Adopcje na TVN, a tymczasem
        matka jednej corki i meza bladyna znika do pracy, uff cale szczescie, ze dzis
        juz piatek!
    • olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 06.02.04, 07:52
      Dziękuję za pomoc w określeniu jaki basen dla nas jest w miarę odpowiedni.
      Szczególnie tobie Marta za to, że rozwiałaś moje wątpliwości co do wyboru
      basenu w Tarnowskich Górach. Bardzo chętnie bym się z Tobą i twoim synkiem
      spotlkała na tym basenie, ale jeszce nie wiem dokładnie w jaki dzień się tam
      wybierzemy. W Zabrzu w każdym bądź razie będziemy między 25 lutym a 3 marca.
      Jak będę coś więcej wiedziała to dam znać.
      CO do rozmiaru bucika to Agatka nosi 21. Zarówno buty jak i papcie, co prawda
      te ostatnie są jeszcze na nią trochę za duże.
      Pozdrawiamy Ola i Agatka
    • anetapc JUŻ PO WEEKENDZIE... 09.02.04, 08:50
      Cześć babeczki!!!

      Ale u nas cichutko przez sobotę i niedzielę się zrobiło!!! Wydobyłam nasz wątek
      z głębokiego utajenia.... wink)))))))))))))))))))))))

      Zabraliśmy wczoraj po raz pierwszy Karolka do "dużego" sklepu. Na
      przedmieściach Wrocławia jest Geant. Do tej pory sami jeździliśmy na większe
      zakupy, a Karolek siedział w domku z dziadkami. Wczoraj był po raz pierwszy z
      nami. Moje dziecko było tak zdziwione i (chyba) wystraszone, że siedział w
      wózku cichuteńko, bez uśmiechu i prawie bez ruchu.... Żal mi go było. Dałam mu
      do rączki jakieś ulotki kolorowe, by sobie "poczytał", ale on nawet rączką nie
      ruszył... Dopiero, gdy wyciągnęłam go z koszyka, by troszkę pochodził z nami i
      gdy zobaczył inne dzieci, zaczął zachowywać się normalnie. Ale do zupełnej
      swobody to mu dużo brakowało..... Pierwszy raz widziałam, żeby taki był
      cichutki... Musimy go częściej zabierać w takie miejsca, by się oswoił.

      U nas w Oleśnicy są mniejsze sklepy, między innymi mamy Intermarche. Tam czuje
      się jak ryba w wodzie. Buszuje po półkach i "sprząta"wink)))))))))) Ale to nie ta
      wielkość sklepu, co nasza Korona i Geant wrocławski....

      U nas dzisiaj śnieżyca. Zima wraca.... W sobotę było cieplutko, ale wiało
      straszliwie...

      Pozdrawiam - Aneta.
      • aniamr Re: JUŻ PO WEEKENDZIE... 09.02.04, 13:02
        No i wcięło mi taki ładny post....
        Witajcie po weekendzie!!

        O Karolek wiedzę poznaje tłoczny świat. Amelkę od zawsze brałam ze sobą na
        zakupki - ona jest w swoim żywiole. Jak miała miesiąc czy dwa smialiśmy sie z
        niej bo dopóki chodziliśmy po sklepie mimo iż jej sie oczka lepiły do snu ona
        walczyła by nie zasnąć, a przy kasach jak przyszło do płacenia zawsze
        zasypiała - cwana bestia.
        W zeszłą sobotę spacerowała sobie między regałami, rozsyłając usmiechy do
        przechodniów i komentując po sojemu otoczenie.

        Czy bawicie się z Waszymi dzieciaczkami w recytowanie wierszyków z
        pokazywaniem. Amelka to uwielbia. Jeszcze nie dawno sama improwizowałam z
        cześciami twarzy, ale ostatnio na e-zabawy znalazłam fajnywieszyk:

        rączki robią klap, klap, klap (klaczymy w dłonie)
        nóżki robią tup, tup, tup (tupiemy)
        tytaj swoją główkę mam (łapiemy sie za główkę)
        i na brzuszku bam, bam, bam (klepiemy się po brzuszku)
        oczka patrzą tu i tam (rozglądamy się z szeroko otwartymi oczkami, Amleka robi
        to bardzo komicznie)
        buzia robi am, am, am
        tutaj swoją główkę mam (znowu się za nią łapiemy)
        i na nosku sobie gram (gramy na nosku, zazwyczaj Amelka jeszcze raz się tu
        klepie po brzuszku)

        Amelka ostatnio zapytana jak tatuś śpi odpowiada "chrrrr, ufff, chrrr, uffff" -
        naśladuje go w chrapaniu, a jeśli jest w pobliżu naszego łóżka kładzie się na
        Sławka poduszkę z rączkami pod główką i chrapie. Jak pierwszy raz zrobiła mi
        tę prezentacje (było wcześnie rano i chciałam by jeszcze przysnęła i udawałam
        że śpię) nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem.

        U nas też sypał śnieżek, ale już go nawet nie widać......
      • cool_gos Buty - temat rzeka 19.02.04, 13:02
        Chciałam się Was spytać, czy któraś z Was kupuje buty z systemem MNEMO? Moja
        mała jak chodzi daje prawą nogę do środka. Kupiliśmy jej Bartka to ... zawija
        dwie do środka. Kupiliśmy pomarańczową wkładkę z systemu mnemo i czekamy na
        efekty. Ortopeda kazała chodzić dziecku na boso po mieszkaniu, co skończyło się
        tym, że odbiła sobie nogi. Kazała przyjść za 3 miesiace do kontroli. Uważa, że
        do 2 roku życia dziecko ma czas by sobie uregulować chód... Co sądzicie o tym
        wszystkim? Wiem, że napisano na ten temat już masę książek, artykułów. Chyba na
        temat butów i chodu u małych dzieci informacji nigdy za wiele...Troszkę się już
        czuję zagubiona.Prosze o głos w tej sprawie.
        mama Wigi (ur.24.09.2002)
    • yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 13:12
      Hej,
      Kamcia nosi Tombutki w rozmiarze 20 (są troche za duże; jako kapcie bardzo
      dobrze się sprawdzają, nóżka się nie poci, no i mała nie rozwiązuje ich),
      jesienne Bartki 21, a zimowe 22.

      Kama jest coraz lepszym towarzyszem do rozmowy. Fantastycznie reaguje na coś co
      ją zaskoczy albo zainteresuje- wykrzykuje "o jeej!" lub "ojeej jes" (ojej
      jest). To "ojej" totalnie mnie rozczula bo zawiera w sobie ogromny ładunek
      radości.
      Mówi "całymi" zdaniami, ostatnio powtarza w kółko "co to jest" i sama sobie
      odpowiada "to jest", w jej wykonaniu brzmi to mniej więcej tak: to to jes to
      jes smile. Cały dzień spędzam na odpowiadaniu na pytanie co to jest (to jest
      ściana, sufit, ściana, kontakt, ściana, ściana, ściana...), aż strach pomyśleć
      co to będzie jak zacznie się właściwy czas zadawania pytań na okrągło!
      Jak kogoś chce zaczepić wykrzykuje "oj!" lub "puuś" (puść) ciągnąc za ubranie z
      szelmowskim uśmiechem i oczekuje, że ten ktoś też będzie ją tak zaczepiał. I
      tak sobie "ojają" i "pusiają", śmiejąc się przy tym do rozpuku.
      Jest niedotykalska, nie lubi gdy ją ktoś bierze na ręce, od razu krzyczy "puśś,
      tupta, tupta", czyli "puść mnie, chcę chodzić (tuptać)!"
      Gdy coś się skończy (bajka, jedzenie, ksiażeczka) rozkłada rączki i mówi "nie
      ma juś (już)".
      Jak chce żeby jej przeczytać książeczkę, przynosi wybraną i mówi "cita"
      (czytaj).
      Już nie próbuje wkładać siostrze palca do oka ze stwierdzeniem "koko", tylko
      koniecznie musi się z nią przywitać łapiąc za rączkę i wołając "cieeś" (cześć).
      Po powrocie do domu na moje pytanie "gdzie byłaś?" odpowiada "tata brum, brum,
      dziadzia, hau, hau" (pojechała z tatą samochodem do dziadka który ma psa).

      Poza tym ostatnio strasznie się buntuje, ciągle krzyczy nie, a jak jej coś nie
      wychodzi uderza się zabawką. Nie chce jeść obiadów i za nic nie da się
      nakarmić. Musi jeść sama, a wiadomo jak to wygląda. Zresztą po kilku łyżkach
      próbuje odstawić talerz (he, he przyssany do blatu). Ale nie zmuszam jej do
      jedzenia.
      Nocnik u nas obrasta kurzem, bo Kama nawet nie próbuje na nim usiąść, posadzić
      też się nie da. Chociaż pokazuje na nocnik i mówi "sisi". Jeszcze poczekamy.

      Sprawiliśmy dziewczynom brykę (Emmaljunga plus doczepiane siedzonko dla
      starszaka- rewelacja) i w końcu wychodzimy na spacery, chociaż znowu przyjdzie
      nam siedzieć w domu bo pogoda się psuje.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Asia, mama córek dwóch smile
      • yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 13:30
        Aniamr, Kama na pytanie jak śpi tata lub dzidzia odpowiada ho-psi, ho-psi (albo
        cho-psi, cho-psi) wink Staramy się jej nie zabierać do samoobsługowych sklepów,
        bo demolka gotowa. Wsadzona w koszyk krzyczy w niebogłosy "daajj". Ratuje nas
        jedynie wypożyczony samochodzik, tylko tak w miarę spokojnie możemy zrobić
        zakupy.
        W poprzednim poście zapomniałam napisać, że Kamcia umie już ułożyć "puzzle".
        Mamy dwie plansze, na jednej jest 12 zwierzątek, na drugiej 11 przedmiotów.
        Kama bez problemu dopasowuje zwierzątko czy przedmiot do właściwego miejsca,
        czym naprawdę wprawia mnie w osłupienie, bo wydaje mi się to dość trudne jak na
        jej wiek. No i gdy ułoży bije sobie brawo, ja jej oczywiście wtóruję.
        No to się pochwaliłam i zmykam.
        • bmkw Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 13:43
          u nas hipermarket niestety jest obowiązkowy w sensie takim, ze Kuba musi z
          nami jechac, ale znaleźliśmy już sposób - najpierw udajemy się na stoisko z
          pieczywem Kuba dostaje do ręki bagietkę i jest zjęty a my szybciutko robimy
          bardzo dokąłdnie zaplanowane zakupy i Kuba nie zdąży się znudzić ani marudzić
          a zakupy są zrobione...

          a "puzzle" to Kuby ulubiona zabawa - my mamy trzy plansze - opanowane do
          perfekcji włącznie z nazwami (niestety rybki dla mamy są za trudne do nazwania)
          a jak już mu się nudzi to specjalnie próbuje włożyć gdziekolwiek po czym kręci
          głową i mówi "nieee" i wkłada tam gdzie być powinno..obecnie rybki lubią się
          pluskać pod prysznicem albo w wannie - doskonale też prezentują się na kabinie
          prysznicowej... smile

          a na topie zabawką jest znikopis - działanie zostało opanowane w tempie
          expresowym i teraz Kuba sammaluje , albo każe sobie pisać i powtarza literki
          najlepiej mu wychodzi "k" jak Kuba ....
          • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 14:00
            Ooo u nas tez Amelka jak już się zmęczy chodzeniem po sklepie to wsiada do
            wózka i dostaje bułkę to jedzenia.

            A znikopis to bardzo fajna zabaweczka. U nas już od grudnia trwa ta
            fascynacja. Amelka potrafi nawet bardzo długi czas siedzieć przy nim
            (wbudowany w blat z innymi zabawkami), lub taki mniejszy przynosi mi bym
            porysowała z nią. Nawet już zgubiony rysik nie jest problemem, bo Amelka
            nauczyła się pisać paluszkiem. Ostatnio w IKEI moi rodzice kupili jej tablicę
            z jednej strony tradycyjna w drugiej na pisaki. Bardzo ładnie sie nią zajeła w
            sklepie. Niestety postanowoliśmy, że dostanie ją dopiero w marcu na imieniny,
            bo inaczej miejsca nam zabraknie na prezenty bez okazji.

            Yoska, a zamieścisz zdjęcia dziewczynek??????
    • olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 09.02.04, 14:56
      Yoska jak czytam Twój post to tak jakbyś opisywała moją Agatkę. Od rana do
      wieczora zadaje pytanie: co to? Jak odpowiem jej pytaniem na pytanie to mówi co
      widzi, jeżeli potrafi nazwać. Na książeczki zaś też mówi cita. Zresztą uwielbia
      je oglądać i jeżeli na obrazku jest coś znajomego to mówi co widzi np.ziaba,
      miał, tototototo(pociąg z wierszyka Tuwima))itd itp. W ogóle z dnia na dzień ma
      coraz większy zasób słów. Wczoraj jak byliśmy u mojego brata to jego żona,
      która nie widziała małej 2 tyg. była w szoku, że tyle się nauczyła w tak
      krótkim czasie.
      Wierszyki do pokazywania Agatka bardzo lubi jej ulubionym jest ulijanka.
      Zresztą na forum tam gdzie są chyba zabawy z dzieckiem był cały wątek o
      wierszykach i piosenkach z pokazywaniem, wydrukowałam sobie prawie wszystkie i
      co jakiś czas pokazuję Agatce nowe. Polecam.
      Wcześniej była tutaj dyskusja o tym, że większość dzieciaczków lubi
      teletubisie, nie wiem czy oglądacie w sobotę i niedzielę o 8.00 na canal+ są
      odkodowane.
      U nas oprócz teletubisiów ulubionym programem jest Hugo. Musieliśmy nagrać parę
      odcinków bo krzyczała, że chce Hugo i na nic zdało się tłumaczenie, że Hugo
      jest w telewizji, a nie na kasecie.
      Na koniec pochwalę wam się, że Agatka zaczęła robić na nocnik, rano czytałam o
      różnych szkołach nauki samodzielnego siusiania i doszłam do wniosku, że w tej
      kwestii najlepiej dobrać metodę indywidualnie do dziecka. Ja zaczęłam sadzać
      małą ok 1 roku. Jednak nie była jeszcze wtedy gotowa, po prostu płakała więc
      odstawiłam nocnik. Poszedł w zapomnienie na ok trzy miesiące potem spróbowałam
      ponownie i o dziwo Agatce bardzo się spodobało. Teraz chętnie siada, karze
      tylko podać sobie jakąś zabawkę. Kupka zawsze ląduje w nocniku, a siusiu to
      jeszcze różnie bywa bo z pampersa jeszcze nie zrezygnowałam na dobre ma
      założonego tylko jak sobie Agatka przypomni o siusiu to woła kupke i wiadomo,
      że chce usiąść na nocnik, zarówno siusiu jak i kupka są w jej języku "kupke".
      Potem obowiązkowo biegnie do ubikacji otwiera mi drzwi i jest cała dumna, że
      może spłukać wodę.
      • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 08:19
        Cześć dziewczyny!

        Urlopujecie się, czy ki diabeł, że tak tu cicho?!?!?!?!?!

        U nas Hugo też jest na topie. Prócz tego jeszcze jakieś dwa koty na jedynce
        rano i "Człowieczaki" (w sobotę, ale nie pamiętam gdzie). Teletubisiów jeszcze
        nie mamy i nie wiem jak Karol na nie zareaguje. Dziś mam zamiar mu kupić kasetę
        na próbę. Zobaczymy.

        Prócz tego uwielbia reklamy. Ostatnio hitem jest reklama mydła Luksja z
        tańczącą kaczuszką i reklama z dziewczynką, która rozmawia ze ślimakami. I nie
        wiem na co Karolek reaguje z takim entuzjazmem: na ślimaki, czy na śliczną
        dziewczynkęwink)))))))))))))))))))))))))

        Pozdrawiam - Aneta.
        • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 08:42
          Aneta ja nie śpię i co jakis czas zaglądam by sprawdzić czy może coś
          skrobnęłyście.

          U nas Hugo też jest lubiany. To chyba w weekendy leci?? i jak tylko zauważy
          przy przełączaniu proglamów, że hugo leci to nie da spokoju aż sie jej go nie
          nastawi.
          Co do Teletubisiów to Amelka ma 3 kasety i już zaczyna wyprzedzać sceny, które
          mają nastąpić. A jak śmiesznie naśladuje gadające kwiatki (chodzi tu o takie
          piszczące pieszczotliwe mówienie). Lubi chyba najbardziej te kasetę z
          tańczącymi teletubisiami. Próbuje już mówić proste słowa zamiast narratora.
          Wczoraj mnie zdziwiła, bo raptem zaczęła chodzić i tupać próbując przy tym
          mówić tup, tup. A za chwilę to samo nastapiło na kasecie - narrator mói tup,
          tup, a misie tańczyły taniec tupaniec.

          W ogóle to większość dnia spędza na tancowaniu. Jak przychodze z pracy to
          czesto jest tak, że szybko sie przywita i biegnie włączyć muzykę i obraca sie
          w kółko na srodku pokoju. Chyba zacznę się rozglądać za jakimiś zajęciami
          rytnicznymi dla niej, bo aż sama jestem zdziwiona że jak ona tanczy. Nieraz
          robi takie rytmiczne ruchy, że jestem w szoku.
          To już nie jest sztywne bujanie sie na boki, a rytmiczne ruszanie ramionkami,
          wyginania tułowia jak przy tańcu brzucha.....

          Co do reklam to u nas zawsze były hitem. Pamiętacie może taką reklame "zozole"
          (cukierki). Amelka miała wtedy koło 6 miesięcy Jeszcze sama sztywno nie
          siedziała), ale jak ta reklama leciał to ona cała szalała, machała nóżkami
          raczkami i kiwała główką.

          Aneta spróbuj na BBC puścić Karolowi Teletubisie to się przekonasz czy lubi.
          Ja musze w weekend na odkodowanym Canale+ zobaczyć i nagrać na te 18 minut
          które Amelka sobie zmazała na oryginalnej kasecie.

          A u nas słoneczko wyszło....
        • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 08:44
          No właśnie - tak jakoś cicho się zrobiło.
          U nas TV też cieszy się zainteresowaniem Antka. Włączam mu przeważnie Mini-Maxa
          albo Animal Planet. Antek ogląda z zaciekawieniem "Joko, Jakamoko i Toto" a
          także taką bajkę z Dziką Bestią, Świnką Hamiltonem i Megi. Z reklam na topie są
          wszystkie z krowami (Turek, Era-love, Milka) i z końmi (Tetley). AS na krowę
          mówi "Buuuuu" (nie wiem dlaczego), często więc stoi przed telewizorem, pokazuje
          na ekran (przebiegle chowam pilota) i krzyczy - Buuuuuuu! No i wtedy trzeba
          lecieć po wszystkich kanałach i szukać krów smile Teletubisie do tej pory go nie
          interesowały, ale dawno ich nie oglądał - muszę kupić na DVD, bo nam wideo
          padło po tym, jak Antek włożył tam kredki, komórkę i klucze (przeważnie jak
          czegoś szukam, to znajduję to w odtwarzaczu).
          Antoś mówi na razie mama, tata, baba, dziadzia, but, jajo, daj i mnóstwo
          wyrazów dźwiękonaśladowczych.
          Pa pa, wracam do pracy
    • aniapatryk odstawiłam od piersi - sukces!!!! 10.02.04, 09:25
      Wróciłam z urlopu i Patryk już nie ssie. myślałam że będzie gorzej. W sumie to
      tylko 2 noce się zadzierał, w dzień wogóle zapomniał o piersi. Mnie bolały
      piersi prze 4 dni,odciągałam, piłam szałwię, przykładałam kapustą i ściągałam
      bandażem. Po 4 dniach już nic nie musiałam ściągać. I na razie są same plusy
      odstawienia od piersi. Po pierwsze Patryk śpi w nocy prawie 12 godzin.
      Przebudzi sie ze 2 razy, aby sprawdzić czy jestem.(Boże jaka jestem wyspana) No
      ale nie wprowadziłam niestety metody samego zasypiania, bo to za dużo jak na
      jeden raz, i nie wiem czy wprowadzę ją bo jest mi tak przyjemnie jak mały się
      do mnie wtula.Przesypia noc bez żadnego picia. je o 20 wieczorem deser z soji i
      to wszystko. Ja wreszcie po 16 m-cach jem mleko, jajka. Cudownie. I teraz
      bardziej mogę sprawdzic na co Patryk ma uczulenie. Po odstawienieu pszennicy
      poprawa jest znaczna.
      Wicie co nie zdawałam sobie sprawy jakim jednak obciążeniem było dla mnie to
      długie karmienie piersią. Ja naprawde odżyłam, a i Patryk nie jest marudny.
      Wieczorem czytam mu książeczkę, gasze światło i idzie spać. Ale zasypia później
      niź dawniej bo około 22-23.
      Pozdrawiam
      Uwolniona Ania
      • ewok Re: odstawiłam od piersi - sukces!!!! 10.02.04, 10:43
        Ja też odstawiłam Antka - jakieś dwa tygodnie temu. Nie była to jednak
        rewolucja, tak jak u Ciebie Aniu-Patryk. Stało się to tak jakby z dnia na
        dzień, a że karmiłam już tylko raz na dzień i chyba już bardziej dla
        towarzystwa i z przyzwyczajenia, to na szczęście nie miałam już żadnych
        kłopotów z piersiami. W naszym przypadku powodem głównym odstawienia była moja
        alergia na pyłki drzew. Właśnie zaczyna pylić leszczyna i boję się, że znów
        będę musiała brać leki (na razie biorę tylko krople do oczu). W czasie ciąży i
        karmienia okres pylenia był dla mnie mordęgą, bo nie mogłam nic brać i objawy
        alergii nasilały się.
        Ostatnio Antek też ładnie śpi w nocy (odpukać!).
        • cool_gos Re: odstawiłam od piersi - sukces!!!! 10.02.04, 16:06
          Wiem co to znaczy, bo też czułam ulgę, kiedy po 15 miesiącach karmienia
          zaprzestałam tego czynić. To faktycznie wolność. No teraz mam zamiar z niej
          skorzystać i w ten weekend jedziemy na sw. Walentego do Zakopanego. Kiedy
          byliśmy gdzieś ostatnio... W grudniu 2001. To już było z Wigusią (w brzuchu).
          hi, hi, hi
          Gocha (mama Wigi - ur. 24.09.02)
    • ajgl Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 10.02.04, 23:00
      Cześć dziewczyny! Kilka dni temu Kubusiowi udało się bardzo uatrakcyjnić
      opiekunce, mnie oraz mężowi „kolejny szary dzień”. Wychodząc z opiekunką na
      spacer, w pewnym momencie, gdy pani Maja mocowała torbę na (stojącej już na
      klatce) spacerówce wpadł na pomysł, że zamknie za nią drzwi od środka i
      popchnął je. No i udało mu się nie tylko zamknąć drzwi, ale zasunąć zasuwkę,
      którą można otworzyć tylko od środka. Wyobrażacie sobie co się
      działo.......... Pani Maja miała na szczęście przy sobie telefon komórkowy,
      zawiadomiła nas oczywiście a potem próbowała choć trochę odwrócić uwagę Kuby
      od zamkniętych drzwi ciągle mówiąc coś do niego lub dzwoniąc na domowy
      telefon. Zjechaliśmy oboje z pracy najszybciej jak się dało (taksówkami) i mąż
      dostał się na nasz balkon przechodząc z balkonu sąsiadów obok (na szczęście
      mieszkamy na I piętrze). Potem z pomocą sąsiada udało mu się podważyć i
      wypchnąć drzwi balkonowe (dzięki temu szyby mamy całe). Wyobraźcie sobie co
      czuliśmy jadąc do domu. Ja cała się trzęsłam i wyobrażałam sobie moje dziecko,
      które dostało ataku histerii, będąc same za zamkniętymi od środka drzwiami. Na
      szczęście Kubuś dosyć dzielnie się trzymał. Gdy go wzięłam na ręce był
      spłakany i bardzo spocony – nic dziwnego, był ubrany w kombinezon i cały
      asortyment spacerkowy. Ta przygoda uświadomiła mi jak silne i nieobliczalne
      jest już moje dziecko. Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło a Kuba już za
      kilkanaście minut brykał radośnie jak gdyby nigdy nic.
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 07:17
        Asiu jestem w szoku i podziwiam Was!!!! Matko przez co Wy musieliście przejść.
        Ale na szczeście wszystko się dobrze skonczyło!!!! A opiekunka pewnie tez
        wystarszona??
        • ajgl Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 08:53
          Oczywiście! Opiekunka (zresztą ja również) do końca dnia nie mogła dojść do
          siebie po tym zdarzeniu. Kubuś natomiast był bardzo niepocieszony, gdy mąż
          wymontował zasuwę.
          Pozdrawiam !
          Asiek + Kubuś(13.10.2002)

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9519274
          • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 09:33
            To spryciarz ten Wasz Kubuś!!!
            Niesamowite, jakie te nasze dzieciaki są już mądre... Nie zazdroszczę Wam
            zmartwienia... brrrr.... Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Takie historie zawsze
            wzmagają moją uśpioną na co dzień czujność.

            Pozdrawiam - Aneta.
    • yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 09:45
      Asiek, to Wam Kubuś napędził strachu! Dobrze, że tylko na nim się skończyło.
      Dzieci są naprawdę nieprzewidywalne. Wczoraj ja też przeżyłam chwile grozy na
      spacerze. Kamcia zaczęła mi uciekać, ja z wózkiem (z Dominiką w środku) za nią,
      ona coraz szybciej, więc ja wózek zostawiam i dalej za nią, oczy mam z przodu
      (na Kamcię) i z tyłu (na wózek),nagle ten zaczyna sam jechać w przeciwną
      stronę, a moje starsze dziecko jest już na środku ulicy!!! Na szczęście to
      ulica osiedlowa, ale dość ruchliwa. Jednym susem złapałam uciekinierkę, a
      drugim wózek- sama nie wiem jak tego dokonałam! Dalszą część spaceru
      przejechała w wózku.

      Kamcia uwielbia Teletubisie. Już od rana krzyczy "baja!", na pytanie jaką chce
      mówi "po, lala". Mamy dwie kasety (Wesołych Świąt życzą Teletubisie i Ulubione
      rzeczy), w ciągu dnia etapami ogląda jedną, tańczy jak te stworki, robi papa,
      śmieje się, próbuje śpiewać, powtarza ich gesty i jak Amelka większość
      wyprzedza. Lubię obserwować Kamę jak oglada te filmiki, bo jej reakcje są dla
      mnie niesamowite.
      Przy reklamach stoi jak zaczarowana, ale jej zachwyt wzbudza ta o "czekotubce".
      Jak ją usłyszy biegnie z drugiego pokoju krzycząc z radością "mama!" i pokazuje
      mi na telewizor, kiwa się i kręci pupą. W tygodniu jak jesteśmy same rzadko
      włączam telewizor, ale w weekendy niestety dziecko narażone jest na atak reklam
      bo mąż telemaniak nie potrafi zrezygnować z buczącego pół dnia telewizora.

      Teraz przez trzy dni jesteśmy same w dzień i w noc, bo mąż w Warszawie. Ale nie
      jest źle. Za to w niedzielę idziemy z Kamcią na zabawę choinkową! Chyba ja
      bardziej się cieszę na to wyjście.

      Pozdrawiam,
      Asia, mama córek dwóch, których zdjecia już wkrótce...
      • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 11.02.04, 23:42
        My juz w domciu. Asiek, ale mieliscie przygode, wlasnie czytalam mezowi.
        Wyprawa byla pelna atrakcji dla Gaby. Były ukochane łały wiec zajmowała się
        nimi non stop.(łała am dam) a nastepnie (tuli łała) smile
        Oczywiscie slowinik sie poszerzył: nowosci to "aje fanie"(ale fajnie- tekst z
        ksiazeczki), sieje sie(smieje sie),raau opa opa onie(tygrys skacze na ogonie),
        posiak(prosiaczek), mami(mama Kangurzyca), pokazuje gdzie ma serduszko i jak
        robi(pu(K), pu(k)-to k jest takie pol-nieme. Ostatnio znalazla u mojej siostry
        serduszko swieczke. Najpierw zaczela dmuchac, a nastepnie przylozyla do serca i
        zaczela mowic pu, pu. smile Aktualnie hitem sa ksiazeczki z serii Ksiega dla
        malucha "nasze cialo", "Maly czy duzy" i "Dzien malucha". Gaba pokazuje na
        stetoskop i mowi "pu,pu", pokazuje jak dzieci robia wdechy, na widok nocniczkow
        i sedesow mowi "a fuu" lub"sii", pokazuje wiekszosc czesci ciala(wlosy
        (osi),glowe, usta, brwi, czolo,policzki, uszy(usio),brode(mumu), oko(oto),nos
        (no), reke, palce, brzuszek, cycusie(tucycy), pepek(pepe),cipke, pupe(pupu),
        stopy(buty wink),kolana, udo, lydke). Odpowiada na olbrzymia ilosc pytan,
        rozronia bardzo duzo pojec typu pelny-pusty, gruby-szczuply, goracy-zimny,
        blisko-daleko, za-przed itp(super ksiazeczki polecam). Pamieta co bedzie za
        chwile i co po kolei zdarzylo sie w bajkach(wie np kto wygral w misie-
        patysie wink)
        Co do pytania co to to u nas oznacza zarowno "co to jest" jak i opowiedz mi co
        sie dzieje.. Ludzie bez dzieci patrza na mnie jak na idiotke bo ja ciagle
        opisuje Gabie to co sie dzieje. Moj ostatni popis w urzedzie "to jest pani,
        pani wyszla z pokoju, stuka obcasami itp, pani miala niezla mine wink)

        Gaba z bajek oglada Kubusia w niedziele(wieeelkie wydarzenie), czasem Boba,
        zerknie na krecika. Teletubisiow nie bedzie ogladac, bo mi sie nie podoba to ze
        czesto mowi sie tam po dzieciecemu i moim zdaniem moze to uwsteczniac rozwoj
        jezyka(moje zdanie smile)) nie denerwujcie sie smile)) Hugo tez lubi, ale on to jest
        wlaczany jak musze zrobic obiad dla Michala, bo raczej nic nie wnosi tym ze
        lata i sie rozbija wink.


        Jutro cos jeszcze napisze o wyjezdzie bo moj mozg juz ledwo dziala bo tym 8
        godzinnym jechaniu.



        Pozdr


        Marta
        • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 08:11
          Cześć Marta!! Jestem ciekawa jak wy organizujecie taką długą podróż. Chodzi mi
          o przystanki na "rozprostowanie kości" i w ogóle. My w kwietniu jedziemy w góry
          i tak sobie myślimy jak to będzie. W najbardziej optymistycznych scenariuszach
          chcemy robić przystanki co 1,5-2 godziny, bo właściwie jeszcze nie jeździlismy
          z Amelką dłużej niż do 3 godzin.

          Co do Hugo to myślę, że jego duże oczy, uszy i dziwny głos przyciąga dzieciaki -
          ja tego programy nie lubię. Co do Puchatka u nas totalna ignora ze strony
          Melki. Ostatnio polubiła poranne audycje "Jedyneczki". Sama nie wiem jak one są
          prowadzone, ale myślę, że takie audycję są rozwijające dla malucha. A melka
          generalnie uwielbia gdy jest śpiewane i tańczone pewnie dlatego lubi
          Teletubisie. Na początku tez mnie denerwowało, że tam tak dziecinnie mówią (ale
          to tylko jeden Teletubiś - Po tak mówi), ale po tym jak zauważyłam ile Melka z
          tego filmu wynosi przestałam sie martwić. W koncu tysiące dzieci na świecie sie
          przy nich wychowało i jeszcze negatywnych opini na ich temet nie słyszałam. W
          weekendy staram sie jej w wersji oryginalnej puszczać na BBC, a zaraz po nich
          leci bajka "Balamory" - również bardzo lubi ją Melka, jest bardzo kolorowa,
          dużo śpiewają i tańczą.

          No a moje dziecko wczoraj na prostej drodze (w domu) tak sie przewróciło, że ma
          zdartą brodę. Stało sie to w momencie gdy wchodziłam na klatkę wracając z
          pracy. Płacz aż na pierwszym pietrze słyszałam (mieszkamy na 3), a babcia tak
          się przejęła, że jeszcze o 21.00 dzwoniła by sie o wnusie zapytać. Ach te
          dzieci....
          • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 08:36
            Cześć dziewczyny!

            Widzę, że szata graficzna forum się zmieniła... no, no, no.... Ładnie.

            Aniu, u nas też było "twarde lądowanie". W ubiegłym tygodniu Karolek upadając
            uderzył się w półkę pod ławą. Nie podparł się w ogóle rączkami, bo w obu coś
            niósłsad(( Potwornie się wystraszyłam, bo guzior na czole rósł w oka mgnieniu.
            Poza tym pod drugim oczkiem siniak i guzek. Zastanawiałam się czy nie jechać z
            małym do szpitala na jakieś prześwietlenie, albo USG (ja naiwna myślę wciąż, że
            nasza służba zdrowia działa jak w amerykańskich filmach i zrobiono by to od
            rękiwink)). W rezultacie było przykładanie lodu do guza (z absolutną dezaprobatą
            mojego dziecka), tulenie i obserwowanie co będzie się z nim działo. Nic się nie
            działo, więc zostaliśmy w domu. Dziś już prawie nie ma śladu po guzie, a mały
            siniak pod okiem już jest coraz jaśniejszy.

            Coraz więcej z Was ma zamiast adresu strony (w sygnaturce) - imię dziecka.
            Podzielcie się, jak to zrobić?!?!?! Tylko proszę - jak krowie na rowie... z
            moim pojęciem komputera różnie bywa wink))))))))

            Pozdrawiam - Aneta.
            • aniamr Re: sygnaturka 12.02.04, 09:04
              Aneto jest o tym mowa na eDziecko od kuchni w tym wątku

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=8459986
              i tam tez możesz poróbować sygnaturkę.
              Jesli nie chce Ci sie tam wchodzic to poniżej podaje zapis. Gwiazdki trzeba
              wykasować zaznaczają tyko obszar adresu strony, a dale wpisujesz tekst.
              Właściwie przed adresem dochodzi zapis <a href=" i po adresie "> tekst i </>a>.


              <a href="**https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5666865**">Zdjęcia
              Amelki</a>

              Mam nadzieję, że sie uda.
              • dewcia Re: sygnaturka 12.02.04, 12:41
                Hej Aniu. Dzięki za opis, bo ja tez zastanawiałam sie jak to zrobić. Robię
                próbę:
          • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 08:39
            Witam.
            A mój Patryk średnio lubi bajki, zaraz przełacza na MTV lub VIVE i zaczyna
            tańczyć. Potrafi non stop ruszać tą swoją pupą. Pierwsze jak wstaje to włącza
            radio i telewizor i szuka muzyki. Chyba ma to po mnie , bo ja tańczyłam kilka
            lat.A i jeszcze oprócz muzyki interesują go filmy przyrodniczy.Ale i tak
            najbardziej uwielbia wisiec przy zlewie . jak jestem w kuchni to on tam siedzi
            non stop, przysuwa sobie krzesełeczko do blatu i próbuje ścierac, zmywać,
            układać itd.
            13 czerwca lecimy na Majorke, to będzie dla niego doświadczenie (lot
            samolotem). Już się zaczynam trochę bać jak sobie poradzimy. najgorzej to
            będzie z jedzeniem, bo jak tam dopasowac alergikowi menu. ale cieszę sie, moze
            słoneczko pomoże mu na skórę, tak jak było tym latem. W tym roku zplanowaliśmy
            fajne wakacje, bo w następnym może będzie trzeba będzie pomyśleć o kolejnym
            dziciaczku.
            Pozdrawiam
            Ania
            • mamamajki Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 10:03
              Moja Maja nie ogląda wcale bajek - nie chce
              Widzę,że Teletubisie jej się podobają bo jednak na jakieś 3 minutu się skupiła
              gdy jej puściłam pierwszy raz
              później dalej zaczyna biegać, szukać czegoś, przynosić coś,
              próbowałam nawet trzymając ją na kolanach komentowac bajeczkę - ucieka
              Niedzielny Kubuś Puchatek zatrzymuje ją tylko gdy się zaczyna i jest ta
              piosenka-ale całej też nie przetańczy
              Najdłużej oglądała losowanie Totolotka-kilka razy nawet całe-łącznie z gadaniem
              Pani smile)))
              Ale to było jakieś 2 miesiące temu
              oj chciałabym aby Majka sobie usiadła popatrzyła na Teletubisie-podoba mi się
              ta bajka
              A wiecie,że Teletubisie mają te pupy takie szerokie na podobieństwo dziecka w
              pampersie
              no i bajeczkę robi BBC-musi być dobra
              Pozdrawiam
              Asia
              • ajgl Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 10:38
                Asiu, a propos Totolotka. Koleżanka którą poznałam w szpitalu po urodzeniu
                Kubusia, usypia swoją córeczkę o 21.30, bo wtedy jest losowanie Lotto. Kładzie
                ją do łóżeczka, włącza Polsat, wyłącza głos a Małgosia patrząc na te piłeczki
                usypia. Ale te dzieci są dziwne, nie? Szkoda, że nie ma podobnej metody na
                mojego Kubusia smile
                • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 11:00
                  Rozbawiłyście mnie tym totolotkiem))))))))))))))))))))))))))))))))
                  Ach te kochane dzieciaki.

                  Z Teletubisiami przyznaje mi sie lżej żyje - mogę coś zrobić np. przy kuchni
                  lub zamieść lub zmyć podłogę, bo wówczas Amelka siedzi na fotelu i ani myśli
                  sie ruszyć. Raz to nawet udało mi się odkurzyć, bo u nas z tym jest problem w
                  obecności Amelki. Jak tylko włącze odkurzacz zaraz ryczy i to tak panicznie!!!!
                  • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 12:58
                    Co jest z tym totkiem wink???? Gaba tez go uwielbia, krzyczy wtedy baaam(czyli
                    pilka). Kolo Hula Kula jest kolektura lotka i ostatnio czekajac na otwarcie
                    moje dziecko bawilo sie tam 20 minut winkNie chciala isc do Hula. smile
                    Ania co do podrozy to my jezdzimy dosc duzo i Gaba jakby troche przyzwyczajona.
                    Jezdzi juz sama z tylu i o dziwo tak jest lepiej, jak ja jade z nia z tylu to
                    jest bardziej marudna. Dostaje zabawki, ksiazeczki. Puszczamy jej ulubiona
                    muzyke(czasem 20 razy ta sama piosenka wrrrrrrr wink). W drodze z W-wy do
                    Szczecina bylo cudnie- spala 2 razy po 40 minut, reszte czasu patrzyla przez
                    okno, czytala, karmila misia itp, w druga strone wyjechalismy za pozno i w
                    okolicach 17 zaczela byc lekko marudna i trzeba bylo ja zabawiac(10 razy pod
                    rzad wspolne spiewanie Zuzia lalka nieduza(nadal chichocze jak slysze mojego
                    meza spiewajacego"lecz kocham ja najbardziej ze wszystkich moich lal"
                    hehehehe). U nas lepiej jest podrozowac jak jest jeszcze jasno(jak sie sciemnia
                    wlaczamy Gabie lampke) lub w nocy. Ale jako ze Gaba tak ladnie podrozuje to
                    ostatnio jezdzimy w dzien, bo nas to mniej meczy. Stajemy dwa razy(w tym postoj
                    na obiad i krotkie biegi dla rozprostowania kosci). Jak Gaba zaczyna marudzic
                    to opowiadamy gdzie jedziemy, zadajemy jej pytania itp.

                    Ania Gaba tak miala z odkurzaczem, ale przeszlo i teraz odkurza ze mna, ciagle
                    dostaje ataku histerii wrecz jak cos glosniej powiem np zawolam Michala z
                    drugiego pokoju, zadzwoni dzwonek itp. U nas podczas bajek jak tylko sie
                    oddalam Gaba zaraz leci ze mna(chyba ze jest Kubus- wiec chyba do sprzatania
                    kupie "Prosiaczka i przyjaciele").

                    I trzymajcie kciuki coby mieszkanie mi sie szybko sprzedalo smile Bo ja tez chce
                    na zasluzone wakacje smile A jedno sie z drugim wiaze.

                    Pozdr


                    Marta
                    • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 13:20
                      Dzięki Marta!! My tez dużo jeżdźimy. Wybieramy porę w dzień gdy Amelka powinna
                      spać. Ja wciąż siedze z nią na tylnym siedzeniu, ale musze zacząć siadać na
                      przednim, bo są chwile, ze jest bardzo marudna. Może wie, że jak mam jest
                      blisko to można jej pomarudzić. Podróże po ciemku również nie są dobrze
                      tolerowane więc w góry wyjedziemy już po śniadaniu. i tak pewnie z 8 godzin nam
                      zejdzie.
                      Oj ja również zazrdoszę tej zagranicznej wycieczki, ale powolutku najpierw
                      musimy sie oswoić z myślą wakacji w kraju. Ostani wspólny wyjazd mieliśmy chyba
                      w 98 roku i od tego czasu nic. Tak więc już nie pamiętamy jak to jest gdzieś
                      wyjechać samemu. Odliczamy dni ciesząc się jak dzieci z tego kwietniowego
                      wypadu w góry.

                      U nas odkurzacz jest odwiecznym wrogiem. Raz jest lepiej raz gorzej. Zaczęłam
                      sie już rozglądać za jakimś cichszym sprzetem (mam małego elektroluxa), bo może
                      jego wycie tak ją wyprowadza z równowagi. A niech no tylko pralka zacznie
                      wirować gdy Amelka przy niej stoi lub zadzwoni komórka teściowej (wstrętny
                      dzwonek), wyjdzie kaseta z video, zacznie kipieć zupa, Amelka zamienia sie w
                      sprinterkę!!

                      A wiecie co, dzisiaj dałabym sobie rękę uciąć, że jest środa. Gdzieś mi jeden
                      dzień uciekł i nie moge sie z tym oswoić!! Ale to dobrze lubię jak weekend jest
                      tuż, tuż.

                      Trzymamy kciuki za mieszkanko, znaczy za szybkie spieniężenie.

                      !!!!!!!A myślicie babeczki o jakimś wspólnym zjeździe na wiosnę!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      • dewcia Re: Bajki. 12.02.04, 13:47
                        Hej. Moja Zuzka uwielbia oglądać bajki, dopomina się od samego rana, oczywiście
                        dozujemy jej tę przyjemność i tak: od rana ogląda telewizję edukacyjną
                        (plastelinek, jedyneczka), a wieczorem wieczorynkę na TV, ale tylko coś
                        sensownego "Miś Uszatek", " Bob budowniczy", a jak leci coś, w moim odczuciu,
                        bezwartościowego, np. "Tabaluga" to zamiennie włączamy Teletubisie lub Krecika
                        na DVD. A tak na marginesie, ja uważam, że Teletubisie są Ok, z tym, że trzeba
                        na nie spojrzeć oczami dziecka (kiedyś ich nie cierpiałam, teraz mam neutralny
                        stosunek, a Zuza je uwielbia). Marto, pozwolę sobie zażartować na temat wpływu
                        bajek na "uwstecznianie" mowy, nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, że tygrysek z
                        Kubusia Puchatka ma wadę wymowy? wink. A tak serio, to Po używa mowy dziecięcej
                        i jest to dość naturalne, bo ona jest dzieckiem i dzieci często tak mówią,
                        pozostałe Teletubisie mówią normalnie. Nie żebym była rzecznikiem
                        Teletubisiów wink, ale moim zdaniem, krzywdy nie zrobią.
                        A propos mowy,to pisałaś kiedyś Marto,że Twoja Gaba nie wymawia głoski "K", u
                        nas jest dokładnie odwrotnie, głoska ta dominuje w słowniku Zuzki i tak "kotek"
                        jest "kokek", "czapka" - "kaka". Tak, gdzie jest choćby jedna głoska :"k"
                        pozostałe też są na nią zamieniane, nie ma problemy z wyrazami, gdzie tej
                        głoski nie ma, np. "lala", "mama", "tata". Chociaż sanki, mimo że mają "k"
                        są "siesia" lub "kiesia". Ale w tym wieku zarówno brak głoski jak i jej
                        nadużywanie jest normą smile
                        Jakiś czas temu pojawił się wątek okazywania uczuć. Ale o tym napiszę później,
                        bo Zuza sie obudziła. Pozdrawiam
                        • kayak7 Re: Bajki.szyki 12.02.04, 15:35
                          Ewa, no wlasnie gdzies wyczytalam zes ty ekspert wyuczony od mowy. Jak myslisz
                          jak dlugo moze to trwac? I czy moge cos z tym robic, np mowic wiecej z tymi
                          glosekami, wyrazniej je wymawiac? Generalnie na codzien mnie to nie stresuje i
                          widze ze juz w srodku wyrazu coraz czesciej to k sie pojawia, g ciagle nie ma
                          sa np(duziki-guziki).
                          Co do Teletubisiow to chyba nic jej sie nie stanie jak nie bedzie ogladac winkZ
                          zasady chce zeby telewizji bylo jak najmniej. A sama ich po prostu nie trawie.
                          Gaba widziala je raz u mamymony i jeszcze tydzien o nich gadala. Ale mysle ze
                          bez nich przezyje smile)

                          A tak co do mowienia do dzieci to jak mowia do Waszych inni ludzie. Ja
                          zauwazylam ze wszyscy staraja sie mowic tak jak Gaba(tuptamy do łały, dzie jest
                          mimis itp)No i ja wszytskich strofuje wink Ja uwazam ze trzeba do dziecka mowic
                          normalnie, jak to jest u Was?
                          Dziecko sie dopomina mojego towarzystwa(glosno wink)

                          Zmykam


                          Kayak mama Gaby(ur. 27.09.2002)
                          gaba.bmxer.info/
                          • dewcia Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 20:03
                            Marto, jeżeli chodzi o mowę Gaby, to nie masz najmniejszych podstaw do
                            niepokoju. Teoretycznie głoski "k" i "g" powinny pojawić się w drugim roku
                            życia, ale z tego co mówisz u Gaby jest to kwestia tygodni. Głoski te są
                            głoskami tylnojęzykowymi, przy ich wymawianiu współgra podniebienie miękkie i
                            jeżeli bardzo Ci zależy, żeby Gaba zaczęła je wypowiadać to możesz w formie
                            zabaw potrenować to podniebienie przez naśladowanie kaszlu, chrapania..., ale
                            nic poza tym, no chyba,że Gaba spotka się z moją Zuzą i przez
                            naśladownictwo "załapie" o co chodzi, ale nie wiem, czy będziesz zadowolona wink,
                            bo ja chwilami nie wiem, o które "koko" lub "kakę " chodzi wink. A tak w ogóle to
                            Twoja Gaba jest niesamowita, możesz być dumna z jej mowy i wymowy. W tym wieku
                            znaczna część dzieci wypowiada pojedyńcze słowa, a niekiedy wcale, nie mówiąc o
                            poprawności ich wypowiadania... A... i jak pojawi się "k" to chwilę później
                            pojawi sie i "g", bo głoski te różnią się jedynie dźwięcznością, a z tego co
                            piszesz, to Gaba nie ma problemów z innymi głoskami dźwięcznymi.
                            A co do Teletubisiów, to jak sama nie trawisz, to nie ma powodów, żebyś się
                            przymuszała wink przeżyjecie bez nich. Ja już się trzęsę na myśl o Barbie wink
                            A o mówieniu innych i emocjach napiszę później, bo się kąpia i zaraz mnie
                            przywołają moi ukochańcy...
                            • dewcia Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 20:32
                              Małe sprostowanie. To, że głoska "k" powinna pojawić się w 2 roku życia nie
                              znaczy, że już wszystkie wyrazy dziecko będzie wypowiadało poprawnie, chodzi
                              jedynie o to, by dziecko potrafiło ją wypowiedzieć w ogóle. Skoro Gaba już
                              niekiedy ją wypowiada to już naprawdę możesz zapomnieć o temacie, bo przekręcać
                              wyrazy może jeszcze ho ho, nawet nie wiem do kiedy, ale tu chyba można mówić o
                              zaawansowanym wieku przedszkolnym.
                              A co do form mówienia innych osób, ta ja też tego nie trawię, całe szczęście
                              niewiele osób z naszego otoczenia tak mówi, więc nawet nie mam potrzeby tego
                              tępić.

                              I jeszcze parę słów na temat okazywania uczuć. Zuza jest bardzo wylewna i
                              chętnie daje upust swoim emocjom zarówno tym pozytywnym, jak i negatywnym.
                              Lubi być przytulana, głaskana, noszona na rękach i sama też uwielbia się
                              przytulać i niestety... gryźć z miłości, właśnie mój siniak na wewnętrznej
                              stronie ramienia przybrał barwę zieloną...Natomiast, jak coś ją wkurzy, to
                              lepiej nie stać na jej drodze, lubi czymś rzucić, walnąć... ciekawe po kim to
                              ma wink?
                              A... i jeszcze przypomniało mi się coś śmiesznego: często mówię Zuzi
                              wierszyk "miauczy kotek..." i ona dopowiada to "miau" i kiedyś czytałam jej po
                              kąpieli "Lokomotywę", a że nie za bardzo słuchała, to po słowie "nagle..."
                              spojrzałam na nią lekko "karcąco", a ona poczuła się "wywołana do tablicy" i
                              niewiele myśląc odpowiedziała "miauuuu"...
                              Pozdrawiam
                            • kayak7 Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 21:25
                              Ewa dzieki za tak wyczerpujaca odpowiedz smile Ja nie za bardzo wyobrazam sobie ze
                              Gaba powie po prostu oKo a nie oto smileK wychodzi jej czasem w patykach(niemal
                              fetysz wink)i we wczesniej juz wspomnianych duzikach. Co do przekrecania to Gaba
                              czasami mnie zaskakuje, np kotek to od czasu gdy miala roczek tauuuu, a koza i
                              owca robia me i nie da sie jej wytlumaczyc chociaz potrafi powiedziec
                              poprawnie.
                              Ale nasmieszniejsze sa wyrazy jakby wymyslone, ale ewidentnie okresla nimi
                              tylko te rzeczy, ussypi(ser zolty), apisi(lampa), mumu(broda). Aktualnie
                              probuje dowiedziec sie co oznacza "ilo" powtarzane od dwoch dni wink

                              Co do spotkania Zuza-Gaba to jestem jak najbardziej za, moze jakies spotkanko
                              po feriach w Hula Kula. Kolezanka poleca nam plac zabaw w Konstancinie w Starej
                              Papiernii, niby mniejszy i cena podobna, ale ciagle widzi sie dziecko wiec
                              mozna spokojnie pogadac i nie trzeba ganiac jak w Hula Kula.

                              Rozpisalam sie dzis wink, ale temat mowienia niesamowicie mnie fascynuje. Ewa
                              moze podzielisz sie jeszcze wiedza. Co warto robic z naszymi maluchami pod
                              katem mowienia?
                              Natomiast lekko przeraza przyszlosc, gdy nasze maluchy zaczna zadawac pytania
                              typu "dlaczego snieg jest bialy?", oj trzeba sie bedzie douczac wink
                              Ide juz sobie wink

                              papa
                              • dewcia Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 12.02.04, 21:58
                                Co do spotkania, to ja cały czas jestem zainteresowana, ale niestety mało
                                mobilna. Zuza bardzo źle znosi dalsze wyprawy autobusowe, tak do 10 min. jest
                                ok, ale później zaczyna się cyrk, a my do Hula Kula musimy jechać dwoma
                                autobusami i trwa to około 1,5 godziny w jedną stronę, a do Konstancina to
                                nawet nie wiem jak...A przyznać muszę, że nie radzę sobie z awanturującą się
                                Zuzą w autobusie, zwłaszcza, że teraz w tych zimowych ubraniach gorąco i
                                niewygodnie... Myślę już o zrobieniu prawa jazdy, ale od myślenia do realizacji
                                długa droga i nie wiem, czy nie nastąpi to jak dziewczyny bedą mogły spotykać
                                sie już same wink. A tak serio, to jak będzie cieplej to chętnie wybierzemy się
                                do Hula Kula, do Konstancina raczej nie, no chyba, że w weekand, wtedy to może
                                zawieźć nas mój mąż, no i może dołączyłyby dziewczyny spoza Warszawy?
                                A co do wspierania mowy, to wszystko co robisz z Gabą jest ok, nie trzeba
                                więcej (nawet chyba nie można wink?). Dużo mówić, "normalnym" jezykiem, nazywać
                                otaczający świat, czytać, zadawać dziecku pytania i dawać możliwość do
                                wypowiadania się... To tak w dużym skrócie, ale Ty wiesz o co chodzi... A ja
                                tak chwilami chciałabym pomilczeć... A... i można bawić się w usprawnianie
                                narządów artykulacyjnych (np. zabawy języczkiem, ustami, dmuchanie na co się
                                da. naśladowanie odgłosów), bawić się dźwiękami (odnajdywanie, identyfikowanie,
                                porównywanie...). Jak chcesz jakieś przykłady to daj znać, chętnie napiszę.
                                Przynajmniej moja wiedza nie pójdzie na marne wink, mam motywację do jej
                                odświeżania. Tak w ogóle to w przyszłości chętnie zajęłabym się logopedią.
                                Pozdrawiam
                                • goclava Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 09:06
                                  ...pozwólmy naszym dzieciom być dziećmi,..jak najdłużej...czas szybko leci...
                                  ani się obejrzymy, a będą recytować wierszyki w przedszkolu, zdawać maturę,
                                  mieć własne dzieci...

                                  i jeszcze jedno, Wojciech Eichelberger powiada : "jeśli chcemy, zeby nasze
                                  dzieci były szczęśliwe- przestańmy się nimi tak zajmować. Spójrzmy na siebie i
                                  sami postarajmy się być szczęśliwi w naszej pracy, związkach i relacjach z
                                  dziećmi..."

                                  coś w tym jest...

                                  pozdr,
                                  goclava


                                  • kayak7 Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 12:24
                                    goclava napisała:

                                    > ...pozwólmy naszym dzieciom być dziećmi,..jak najdłużej...czas szybko leci...
                                    > ani się obejrzymy, a będą recytować wierszyki w przedszkolu, zdawać maturę,
                                    > mieć własne dzieci...
                                    >
                                    > i jeszcze jedno, Wojciech Eichelberger powiada : "jeśli chcemy, zeby nasze
                                    > dzieci były szczęśliwe- przestańmy się nimi tak zajmować. Spójrzmy na siebie
                                    i
                                    >
                                    > sami postarajmy się być szczęśliwi w naszej pracy, związkach i relacjach z
                                    > dziećmi..."
                                    >
                                    > coś w tym jest...
                                    Ok tu chetnie podyskutuje. Gosia moze rozwin temat. Skad ta opinia na temat
                                    zbytniego zajmowania sie dziecmi? Czy odnosi sie to do zabaw ktore
                                    zaproponowala Ewa? Do pokazywania jezyka, chrapania i kaszlenia wink?
                                    Bardzo mnie zdziwilo to co napisalas po naszej "bardzo"ozywionej dyskusji na
                                    temat angielskiego dla rocznych maluchow(to ja bylam przeciw) i ostatniej na
                                    temat nauki czytania(znow to ty chcesz uczyc Marysie). I to mi sie troche kloci
                                    z tym co napisalas pod postem ktory proponuje jeszcze jeden typ zabawy z
                                    dzieckiem. Moze czegos nie zrozumialam? Z niecierpliwoscia czekam na
                                    odpowiedz...

                                    A tak swoja droga to co napisali panowie E. i S. jest bardzo madre, pod
                                    warunkiem ze nie popadniemy w przesade w tym zostawianiu dziecka coby sie samo
                                    rozwijalo. Obaj panowie w swej ksiazce nieco przerysowuja pewne zachowania zeby
                                    uzmyslowic nam wage niektorych problemow.

                                    No wlasnie, ale chetnie podyskutuje gdzie jest owa granica i jak pomoc naszym
                                    dzieciom w slynnym odpepowieniu.


                                    Pozdrawiamy serdecznie i jeszcze raz witamy na forum.


                                    Marta i Gaba(z specjalnymi pozdrowieniami dla Mary i brzusia)
                                    • goclava Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 17:22
                                      No cóż, uderzylam w najbardziej czuły punkt...
                                      Naprawdę nie chcialam... Znamy się nie od dziś...
                                      Jesteśmy Marto z dwóch różnych bajek i niech tak pozostanie.
                                      Graj w swoją grę, ja się wyłączam...
                                      Chętnie porozmawiam face to face...

                                      I pamiętaj "jaka matka, taka córka", coś w tym jest.
                                      Pozdrowienia,
                                      goclava
                                      • kayak7 Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 17.02.04, 23:14
                                        goclava napisała:


                                        > Nie potrafię grać, wybacz mi...
                                        > Jesteś cudowną matką, ale pomyśl trochę o sobie...
                                        > Wszystko kwestią dobrej organizacji.
                                        > Życzę Ci wszystkiego najlepszego i przepraszam za szczerość, ale taka
                                        jestem...

                                        i
                                        > Graj w swoją grę, ja się wyłączam...

                                        > I pamiętaj "jaka matka, taka córka", coś w tym jest.
                                        Hmmm czesc dziewczyny. Nie odzywalam sie bo mnie po raz pierwszy od dluzszego
                                        czasu zatkalo sad Pisze w watku wrzesniowo-pazdziernikowym od dwoch lat(od
                                        poczatku ciazy) i ani razu nie spotkala mnie ze strony zadnej z dziewczyn zadna
                                        przykrosc.A w koncu wiekszosci z nich nigdy nie widzialam na oczy. Ewoku miedzy
                                        mna a Gosia zadnych animozji nie bylo- o takowych przekonalam sie wczoraj sad
                                        Mialam wrazenie ze po prostu kazda z nas ma swoja opinie na temat Tubisiow.
                                        Nie chce mi sie nawet komentowac, jest mi po prostu strasznie przykro.


                                        W naszym watku uwielbiam to ze dzielimy razem radosci i troski, mozemy sie
                                        poradzic, pochwalic, posmiac i posmucic. Potrzymac za kogos kciuki. Jest tak
                                        duzo klotni w innych watkach, tak duzo niepotrzebnego wypominania i jazd.

                                        Ludzie sa rozni i maja rozne pomysly na swoje zycie, wychowanie dzieci i
                                        zwiazki. Kazdy ma prawo do wlasnych opinii i powinien respektowac, ze inni maja
                                        do tego prawo. Jednak na forach internetowych wazna jest jedna zasada- jak
                                        chcemy kogos zaatakowac personalnie robimy to prywatnie. O zyciu w realu nawet
                                        nie wspomne.


                                        Tyle temat mam nadzieje jest zakonczony sad(((((((((



                                        Pozdr potwornie zawiedziona


                                        Marta
                                        • goclava do Marty 18.02.04, 08:53
                                          Marta, bardzo mi przykro, że tak się stało. Serdecznie przepraszam...
                                          Otworzyłam się przed Tobą nie raz, znasz mnie...
                                          Ty też dużo mówiłaś mi o sobie i zdaje się, że coś kiedyś w naszym życiu
                                          wyglądało podobnie, chociaż teraz żyjemy zupełnie inaczej,ale to już temat do
                                          rozmowy w cztery oczy...

                                          Jeżeli tylko będziesz chciała porozmawiać, wyślij mi sms-a z nr domowym.
                                          Nie chcę nic na siłę, a myślę, że nie wszystko stracone.

                                          wybacz proszę i pamiętaj "nie to co za nami, ale to co przed nami"
                                          pozdrawiam,
                                          goclava


                                    • goclava Re: Bajki.szyki - do Marty i nie tylko 16.02.04, 17:57

                                      kayak napisała:
                                      Bardzo mnie zdziwilo to co napisalas po naszej "bardzo"ozywionej dyskusji na
                                      > temat angielskiego dla rocznych maluchow(to ja bylam przeciw) i ostatniej na
                                      > temat nauki czytania(znow to ty chcesz uczyc Marysie). I to mi sie troche
                                      kloci
                                      >
                                      > z tym co napisalas pod postem ktory proponuje jeszcze jeden typ zabawy z
                                      > dzieckiem. Moze czegos nie zrozumialam? Z niecierpliwoscia czekam na
                                      > odpowiedz...
                                      >
                                      > A tak swoja droga to co napisali panowie E. i S. jest bardzo madre, pod
                                      > warunkiem ze nie popadniemy w przesade w tym zostawianiu dziecka coby sie
                                      samo
                                      > rozwijalo. Obaj panowie w swej ksiazce nieco przerysowuja pewne zachowania
                                      zeby
                                      >
                                      > uzmyslowic nam wage niektorych problemow.

                                      Uczę Marysię angielskiego i czytania również, robi zadziwiające postępy.
                                      Nie przeszkadza mi to w chodzeniu z mężem do kina, na kolację we dwoje, na
                                      balangi, spotykam się z koleżankami bez dzieci.Zostawiam Marysię na 2 dni u
                                      Babci i tylko jej to służy, nie szkodzi Nie boję się jej zostawić na 1/2 godz
                                      przy Teletubisiach, a przy Hugo owszem. Tu się bardzo różnimy... i nie tylko
                                      tu....
                                      Rozmawiałyśmy kiedyś bardzo szczerze, ale nie będę o tym pisać tutaj na forum.
                                      Życzę ludziom b dobrze wiesz o tym, kocham wszystkie dzieci, nie tylko moje...
                                      Nie potrafię grać, wybacz mi...
                                      Jesteś cudowną matką, ale pomyśl trochę o sobie...
                                      Wszystko kwestią dobrej organizacji.
                                      Życzę Ci wszystkiego najlepszego i przepraszam za szczerość, ale taka jestem...
                                      na dodatek w ciąży i 3 godziny temu wyrwali mi ósemke sad

                                      jutro się przedstawie dokładniej, aby wszyscy mieli jasność
                                      pozdrawiam,
                                      goclava

                                      ( Marysia ściska Gabrysie )
                                      • ewok Re: Do Kayaka i Goclavy 17.02.04, 08:08
                                        Są matki-Polki i matki Europejki. Ale to chyba nie jest dobre miejsce aby
                                        roztrząsać ten problem. Rozumiem, że są między Wami animozje, ale - szczerze
                                        mówiąc - nie za bardzo mam ochotę to zgłębiać na tym forum. Nie jestm w temacie
                                        i nie chcę być. Piszcie o dzieciach - naszych skarbach, a retoryczne dywagacje
                                        zostawcie sobie na spotkania face to face.
                                        Jeśli Was uraziłam - przepraszam za szorstką szczerość smile
                                        • goclava Re: Do Kayaka i Goclavy 17.02.04, 13:22
                                          Zgadzam się w 100%
                                          Przepraszam...
                                          Wczorajsza burza ciążowych hormonów spowodowała, że wstąpił we mnie jakiś
                                          diabełsad to moja wina...
                                          Ta dyskusja nigdy nie powinna odbyć się na forum... strasznie mi przykro...
                                          naprawdę nie chciałam, ale stało się ....

                                          MARTA, BARDZO PRZEPRASZAM, BABIE W CIĄŻY CZASEM ODBIJA... JUŻ DO CIEBIE
                                          DZWONIE... I ZAPRASZAM NA WIELKĄ KAWĘ...
              • goclava Re: Teletubisie 16.02.04, 08:43
                Teletubisie są opracowane przez brytyjskich psychologów dziecięcych. Pracowali
                oni nad tym programem parę lat, zanim pojawił się on w telewizji, wykonali
                mnóstwo badań. Jest to najbezpieczniejszy program dla dzieci w wieku 1-3, nic
                nie dzieje się za szybko, nie ma odrobiny przemocy, a wręcz przeciwnie, tulenie
                to ulubiona czynność teletubisiów. Jeszcze jedno - w ostatnich badaniach nad
                ilorazem inteligencji europejczyków, na pierwszym miejscu znaleźli się
                brytyjczycy...

                z całym szacunkiem dla innych teorii,
                pozdrawiam teletubisiowo - hejowo,
                goclava ( mama Marysi 13.09.2002 i 21 tygodniowej dzidziuliny w brzuszku)

                PS Teoria mojego męża ( ufologa amatora ) na temat Teletubisiów - " Tak
                naprawdę to NASA przygotowała ten program dla młodego pokolenia, aby byli
                przygotowani na kontakt z obcymi, który już został nawiązany...wink
                • ewok Re: Teletubisie 16.02.04, 09:05
                  Witaj Goclava. Ty jesteś tu nowa, czy coś przeoczyłam?
                  W każdym razie, to miło, że do nas zaglądasz.
                  Twoja Marysia urodziła się w ten sam dzień, co mój Antoś.
                  Dzięki za wyczerpujący opis dotyczący Teletubisiów. Muszę namówić męża, żeby
                  przegrał mi z kaset wideo na CD te bajeczki. Niestety mój odtwarzacz
                  nieodwracalnie padł - w sobotę znalazłam w nim jakąś kleistą,
                  niezidentyfikowaną maź. Podejrzani to: 1. UFO, 2. Antoś, ze wskazaniem na tego
                  drugiego (choć może powinnam zadzwonić do NASA? smile
                  • goclava Re: Przepraszam, że się nie przedstawiłam.... 16.02.04, 11:31
                    • goclava Re: Przepraszam, że się nie przedstawiłam.... 16.02.04, 11:48
                      ...od tego wypadało zacząć smile
                      Napisałam długaśny post i "nia ma" jak to mówi moje dziecię. Napiszę jeszcze za
                      parę godzin, teraz już muszę wyjść...

                      Miłego dnia,
                      goclava
                      • kia24 Re: Przepraszam, że się nie przedstawiłam.... 16.02.04, 12:17
                        Witamy nową mamę na forum.

                        Dawno się nie odzywałam, ale czytam wytrwale. Popadam w kompleksy na tle mowy
                        Agatki, w porównaniu np.: Gabą Kayaka, to Agatka porozumiewa się znami na migi.
                        Na pewno nie wynika to z tego, że za mało do niej mówimy, bo babcia z którą
                        Mała zostaje opowiada jej cały czas, a i my nie próżnujemy. Jednak na moim
                        dziecku wystarczające wrażenie zrobił ulepiony na balkonie (przez męża i
                        Kubusia) bałwan. Agatka wygłosiła pierwsze w życiu zdanie: Tata, Bumba, bamban
                        (co oznaczało Tata i Kuba zrobili bałwana).

                        Wczoraj Agatka dostał gorączki, i jak zwykle okazało się że to gardło. Czy Wy
                        też dostajecie antybiotyk na gardło - znaczy czy dzieci dostają?

                        Pozatym Agatka jest pogodna, nadal naśladuje Kubę w czym tylko może. Bardzo nie
                        lubi mycia głowy, ale to chyba taki wiek.

                        Pozdrawiam
                        • bourgeonek Re: Przepraszam, że się nie przedstawiłam.... 16.02.04, 12:31
                          Kajtek tez nie lubi mycia glowy, zwlaszcza plukanioa prysznicem, za to potem ma
                          wypas, bo jest suszenie suszarka, a to jedno z bardziej ulubionych zajec Kajtka
                          wink

                          Bourgeonek vel Jago
                • kayak7 Re: Teletubisie 16.02.04, 12:06
                  smile Widze ze kontrowersyjna opinia wink na temat Tubisiow zmobilizowala nawet
                  Golcave do odezwania sie po roku biernego czytania smile. Tak dla Waszej wiedzy
                  dziewczyny Gosia jest jedna z mam z naszego grona rowiesniczego, o ktorym tyle
                  Wam pisze. Witamy w koncu na wrzesniowo-pazdziernikowych.
            • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 10:58
              Aniu-Partyk, ale ja Ci zazdroszczę tej Majorki. Też bym tak chciała, chyba
              zacznę urabiać smile męża w tym temacie.
              Znowu czytasz w moich myślach: "W tym roku zaplanujemy fajne wakacje, bo w
              następnym może będzie trzeba będzie pomyśleć o kolejnym dzieciaczku."

              Bardzo przeraziła mnie ta przygoda Kubusia - najważniejsze, że wszystko dobrze
              się skończyło. Dało mi to jednak do myślenia - Antek też dłubie w jednym, nisko
              osadzonym zamku, a to jest Gerda, więc też się nie da go z zewnątrz otworzyć.

              U nas też filmy przyrodnicze są na topie, a zamiast zlewozmywaka (nie uczę
              Antka przystawiania stołeczków, bo się boję) bidet. W bidecie myjemy rączki
              i buzię, obok powiesiłam specjalny ręcznik - z Kubusiami. Później Antoś
              wykorzystuje ten ręcznik do "mycia" podłogi. W ogóle jest b. porządnicki -
              zbiera śmiotki (a także inne rzeczy) i wyrzuca do kosza na śmieci, ładuje
              pranie do pralki a brudne rzeczy do kosza brudnikowego. Typowa panna. Może nie
              wdał się w swojego tatusia-bałaganiarza.
              Ostatnio Antoś "śpiewa i tańczy", tj. zawodzi bardzo piskliwie w jakimś
              narzeczu i kiwa się.
              • zosia.bobas Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 12.02.04, 23:24
                Cześć dziewczyny,
                rzadko teraz piszę bo we wtorek mam egzamin. Trzymajcie za mnie kciuki.
                Strasznie mi ciężko wyskrobać chwilkę by coś poczytać, poduczyć się więc jestem
                przerażona, jak nigdy.
                Dużo piszecie o mówieniu. U nas, jak u większości naszych maluchów, każdy dzień
                to coś nowego. Mała najwcześniej zaczęła wymawiać am, a potem wszystko co
                syczące itp. "Cześć "dać" "jeść" to było jeszcze przed rokiem. Za to długo nie
                pojawiało się "t". Potem był tylko tata (takie słodko zmiękczone) a teraz jest
                tu, tam itp.
                Ostatnio Juleczka zaczyna łączyć słowa po dwa, jakby tworzyła zdania. I śpiewa,
                a czasem lubi sobie krzyczeć i wtedy woła wszystkie słowa, które sobie
                przypomni. Uwielbia różne nowe słówka i dziwne dźwięki, jak usłyszy coś nowego
                to prosi bym jej powtarzała. Ostatnio ćwierkałam pół dnia.
                Staram się mówić do Julci normalnie. Choć muszę przyznać, że czasem mi się
                wyrwie kaka zamiast kaczka.
                A i z mężem nie mówimy już "nie" tylko zawsze jak mała "nie, nie" smile
                Pozdrawiam serdecznie.
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 02:11
      Alexandra nie przepada za Teletubisiami. Najbardziej podoba sie jej poczatek ze
      wschodzacym sloncem i koniec z robieniem pa pa, a po srodku Alexandra... oglada
      swoje ksiazki smile Reklamami calkiem nie jest zainteresowana, a jedyny program
      ktory jest w stanie przykuc jej uwage na cale 15 min. jest "Boohbaah" czyli
      odmiana Tubisiow dla starszych dzieci. W tym programie jedyne co mowia to bu ba
      (daje slowo, dopiero od Was dowiedzialam sie ze Tubisie mowia smile). Ja mowie do
      Alexandry normalnie i "otoczenie" tez (nie ma wyjscia). Tylko moja tesciowa
      urwala sie z choinki i uzywa angielskich slow. Np. Alexandra oglada w
      ksiazeczce "dziko" (dziecko) a moja tesciowa mowi do niej "nie nie to jest
      bejbi"albo "o jak najs ty wygladasz" a na kazde dziecko na obrazku mowi "to
      jest bejbi Aleksandra" i teraz Alexandra nawet na wlasne zdjecia pokazuje
      mowiac "bejbi" (celowo nie pisze poprawnie, moja tesciowa nie zna angielskiego
      i dlatego to mnie tak denerwuje), a na zdjecia w magazynach "bejbi Tata" (Tata
      czyli Alexandra wink) A na nas Alexandra zaczela mowic Mami i Tati.
      Zastanawialismy sie dlaczego skoro nie uzywamy tych okreslen (mommy, daddy).
      Moj maz oczywiscie wniebowziety smile Ale juz wiemy ze to od ciaglego zwracania
      sie w stylu "chodz do mamy, daj dla taty" itp.
      Alexandra jest teraz zafascynowana zatrzaskami, strasznie sie irytuje gdy nie
      moze zlaczyc dwoch razem (nie ma biedna sily). Rzuca ubrania, depcze i mietoli
      ale nie daje za wygrana wink Poza tym uwielbia rysowac, najbardziej w wannie
      (specjalnymi kredkami do kapieli) poniewaz wtedy nie ma ograniczen i moze
      grezdac po scianach. Najbardziej podoba sie jej malowanie farbami (pedzelkiem!)
      ale po takiej zabawie ubranie musi byc natychmaist wyprane a Alexandra wsadzona
      do wanny smile Dalam jej tez ciastoline ale lepienie sie nie spodobalo. Za to
      wkladanie kolorowych pojemniczkow do pudelka (dziala jak sorter) to jest to! A
      gdy tylko zobaczy kredki wola "kietki da Tata" smile W zeszlym tygodniu zaczelysmy
      ponownie chodzic na zajecia muzyczne, tym razem dzieci sa w wieku 18-36 m-cy.
      Jest bardoz fajnie i wesolo (pomijajac moment gdy zaden maluch po zabawie z
      kluczami nie chcial ich oddac i wszystkie jak jeden pokladly sie na plecach w
      protescie, oczywiscie niezle porykujac smile) Na zajeciach wyszedl awanturniczy
      charakterek Alexandry ktora zabierala dzieciom zabawki a co poniektorym
      przywalila surprised (dla rownowagi byla dziewczynka ktora wsyzstkie dzieci przytulala
      i dawala buziaczki). Najbardziej Alexandre fascynowala najstarsza trzylatka
      ktora wspinala sie po grzejniku (a ojciec stal i spokojnie patrzyl) i miala
      sukienke zapinana na guziki - osoba w pojeciu Alexandry godna nasladowania.
      No, musze konczyc (wciaz nie mam sprawnego komputera).

      Pozdrowienie dla Jago, juz wiadomo czy Kajtek bedzie mial siostre czy brata?

      ----------\\- -//-----
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 07:42
        NOOO taka dawka lektury od rana - po ostatnich milczeniach to nieźle!!!

        Co do mowy nie zawsze sie na jej temat rozpisuję, bo szczerze mówiąc to sama w
        tym temcie zbytnio sie nie orientuje ale czytając Wasze posty pocieszyłam się.
        Amelka już od dawna wymawia wyraźnie "K" - koko znaczy oko lub kurę. Próbuje
        również uwzględniac tę literę w innych dzwiękach może i słowach ale jeszcze ich
        nie zrozumiałam. Tak samo jak pisała zosia.bobas u Amelki nr 1 sa wyrazy z ś i
        ć. Pięknie i wyraźnie wymawia: dzidzia, dziadziuś, tatuś, widzisz, idziesz,
        cześć, chceś (znaczy chcesz).Wszystko tak jak napisałam. U nas z tą mową raczej
        jest tak, że Amelka idzie na jakość wymawianych słów, a nie na ilość. Nowe
        słowo pojawia sie po długim ćwiczeniu wymawiania go na różne sposoby. Cały
        dzień chodzi i powtarza np. tup, tup w jej wykonaniu jest to up, ub, uś, uść,
        tuś, tut i tak z każdym słowem, aż dojdzie do perfekcji. My codziennie bawimy
        sie języczkiem chocby parę chwil - Amelka nasladuje mnie gdy go wytykam, macham
        nim i wydaję przy jego pomocy dziwne dźwięki - gdzies kiedys wyczytałam
        właśnie, że to dobre by dziecko nie miało wady wymowy, a zabawa przed lustrem
        równiez temu sprzyja. Robienie min, obserwowanie własnej mimiki, pracy języczka
        itp.

        Co do zwracania się innych do niej to raczej wszyscy sie do niej zwracają
        normalnie. Często kiedyś z teściową na ten temat rozmawiałam i całe szczeście,
        że ona podobnie myśli jak ja. Niekiedy wyrwie się nam coś mocno zdrobnionego no
        ale to w sensie pieszczotliwym. Nie stosujemy słównictwa Amelki, a jeśli już to
        dla porównania np. gdy ona mówi "tit" oznaczające włączone światło my
        mówimy "tak to światło, tit to światło". Sama nie wiem czy to dobre.

        Edyta zazdroszczę Wam takich zajęć muzycznych dla dzieci. Ja wiem, że dla Melki
        była by to świetna nauka i zabawa. Ona tak lubi tańczyć luż pare fajnych
        dźwięków powoduje, że zaczyna ruszać ramionkami. Odcinki z tańczącymi
        teletubisiami i tanczącymi dziećmi mogły by cały dzień lecieć, a Amelka z nimi
        przed ekranem rańczy!!
        Rysowanie u nas też wchodzi w okres wielkiej fascynacji. Jak dotąd Amelka
        rysowała na znikopisach. Było to bardzo bezpieczne dla otoczenia, ale ostatnio
        domaga się prawdziwych długopisów i pisaków (właśnie wczoraj ucierpiała jasna
        narzuta na sofie - całe szczęście, że mam kilka zmian).
        No dobra idę troche popracować.....
        • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:12
          Zosia powodzenia z egzaminem. Trzymam moooocno kciuki.

          Edyta jeszcze nie wiadomo co bedzie u Jago, u Kolki ponoc ma byc chlopiec.

          Hihi Aniu fajne te cwiczenia z jezyczkiem, super to musi wygladac smile Ewa jasne
          ze podawaj przyklady zabaw tego typu. Czlowiek uczy sie cale zycie smile Dzis
          zaproponowalam Gabie zabawe w kaszlenie(pelen entuzjazm) i w chrapanie(byla
          zdegustowana-moze dlatego ze jej kochany tatus spac nam nie daje takie wydaje
          odglosy wink). Jezyk tez sobie popokazywalysmy, usmialysmy sie obie.

          Apropos K to wczoraj powstal nowy wyraz tulik czyli krolik winkGaba chyba
          najbardziej "edukuje" sie ze strony disneya o Kubusiu Puchatku, bo stamtad jest
          i Bubu(Kubuś),Pasio vel Posia(Prosiaczek),Tulik, Ciś(Krzyś), Mami(Kangurzyca)
          oraz liść, bee(pszczoła wink), ul, mi(miód),tiaty(kwiaty).

          Edytko napisz cos wiecej o tych zajeciach, plizzz. Niedaleko nas jest rytmika
          dla dzieci od 18 m-cy i zastanawiam sie czy warto byloby Gabe zapisac. Ale jak
          juz to chyba po wakacjach, bo chyba jak bedzie cieplo to lepiej chodzic na plac
          zabaw i do parku. Coreczka kolezanki chodzi na takie zajecia i to ponoc pomaga
          jak maluch idzie do przedszkola. A tak w tym temacie to kiedy planujecie
          przedszkole- we wrzesniu 2005?

          Sluchajcie co do zwracania sie do dzieci to ja jestem taka "wkurzona" po
          wizycie w Szczecinie. Oczywiscie jak powiedzialam o co chodzi to zaczeli do
          niej mowic normalnie(po prostu nie wiedzieli o co chodzi wink) Najbardziej ubawil
          mnie tata kolegi ktory po spedzeniu z Gaba pol godziny zle uslyszal jak Gaba
          mowi na pieska i ciagle ja pytal "idziemy do aaaa" Gaba byla lekko
          zdezorientowana no bo czemu ten pan chce isc spac, jak ona chce do psa wink


          Pozdr serdecznie
          • mamamajki Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:35
            Moja Maja na nogę mówi nuna
            ostatnio ciotka powtarzając po Mai mówi -ubierz bucika na NUNĘ - niestety Maja
            nie zrozumiała o co chodzi
            podpowiedziałam by powiedzieć normalnie - na nogę- i poskutkowało
            takich przykładów jest więcej - dlatego nie można powtarzać po dziecku -
            dziecko ma powtarzać po nas-to ono się uczy
            Pa pa pozdrawiam
            Asia mama Mai
          • dewcia Re: Zabawy buzią i językiem 13.02.04, 13:38
            Zgodnie z obietnicą podaję kilka propozycji:
            1. Można się bawić , że język to taki mały czyścioch i lubi sprzątać swoje
            mieszkanie (buzię), czyści sufit (podniebienie), podłogę (dół jamu ustnej),
            ściany (policzki od wewnątrz, schody (zęby z każdej strony)i okno (usta
            wewnątrz i na zewnątrz), komin - (nos, jak sie komuś uda dosięgnąć) i piwnicę
            (brodę) - to jest propozycja raczej dla starszych maluchów, ale można
            popróbować, może na razie bez wprowadzania nazw części mieszkania, bo to za
            duże zamieszanie, łatwiej nazwać dziecku nos nosem , a nie kominem wink, Ale w
            przyszłości taka zabawa na pewno się spodoba. Można też posmarowac usta miodem
            (jak dziecię nie jest uczulone!) i zaproponować, by je oblizało, można kapnąć
            tym miodkiem na brodę , policzki, pod nosek, posmarować podniebienie.
            2.Odciskanie całusków - posmarować usta czekoladą (jeżeli je) lub pomadką
            (jeżeli już nie je wink) i zrobić obrazek na kartce, takie "buziaczkowe"
            stempelki.
            3. Przeróżne minki - naśladowanie siebie nawzajem, przed lustrem, można
            naśladować mimikę twarzy z gazet.
            4. Zdmuchiwanie świeczki, dmuchanie przez słomkę do kubka z wodą (ale tak, by
            słomka leżała na środku języka), wyścigi małych samochodzików na leżąco
            (potrzebne małe samochdziki, leciutkie, takie z jajek niespodzianek i leżąc na
            brzuchu dmuchacie na nie, powinny sie poruszać), dmuchanie na piórko tak, by
            nie spadło na podłogę, w leżeniu na plecach dmuchanie na cienką serwetkę
            położoną na twarzy, wiatraczki i takie tam. (jeżeli dziecko nabiera powietrza
            do policzków to można je lekko ścisnąć tak, by strumień powietrza wychodził
            przez "ryjek" z ust...
            5. Zabawy słuchowe, np. schować gdzieś grająca zabawkę lub włączony budzik i
            prosić dziecko, by odszukało. Zwracać uwagę dziecka i nazywać dźwięki otoczenia
            (czajnik, odkurzacz, pies...), robić domowe instrumenty muzyczne (groch w
            butelce, piasek w puszce po piwie...)
            6. I nie myślcie sobie, że ja to wszystko robię ze swoja Zuzą, nie wiecie,
            że "szewc bez butów chodzi"?
            Pozdrawiam
            • dewcia Re: Do Zosia.bobas 13.02.04, 13:41
              Trzymam kciuki, nie daj się. Ja to mam już za soba, da się przeżyć, cała ta
              papierologia jest najgorsza, a egzamin to już "małe piwo przed śniadaniem".
              Mniemam, że papierologię masz już za sobą, a to już 99 procent sukcesu!
          • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:40
            Dziewczyny, a ja tak VALENTYNKOWO!! Macie jakieś plany?? Dla nas to jakby
            rocznica, bo w Valentynki się zaręczalismy, no ale jutro mój ślubny pracuje,
            bedzie koło 15 w domu i później ma wieczorny dyżur więc się nic ciekawego nie
            szykuje. W niedziele planujemy kino oczywiście dzienny seans w czasie gdy Melką
            mogą się zająć dziadki. Tak więc dzień ten spędzę jedynie z moją życiową
            miłością Amelią!!

            Marta co do przedszkola to tak wrześień 2005. Ale jak o to zapytałaś to aż mi
            ciarki przeszły po plecach - już mowa o przedszkolach!!!!!! Już nasze dzieci
            takie duże!!!!!! Ale zaraz sobie uzmysłaowiłam, że mamy 2004 rok i jeszcze
            trochę czasu, ufff. Coś ostatnio mam problemy z poczuciem czasu (jeszcze nie
            mogę wyjść ze zdziwienia, że ten tydzień taki był krótki - no jeden dzień mi
            uciekł i nie wiem gdzie!)
            • ewok Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 14:17
              Ale wasze maluchy są rozgadane. Mój Antek na razie mówi niewiele zrozumiałych
              wyrazów, gada dużo po swojemu i wścieka się, że nikt go nie rozumie.

              Do Olasy w sprawie studiów podyplomowych. Ja takowe zaczęłam jak byłam w ciąży
              a skończyłam, jak Antek miał 4 miesiące. Miałam to szczęście, że pomagały mi
              babcie - szczególnie moja mama. Jeszcze tydzień przed porodem byłam na
              zajęciach (weekendowych), a potem opuściłam tylko dwa zjazdy i w listopadzie
              znów zaczęłam uczęszczać. Czasami zwalniałam się na godzinkę, jechałam do mamy,
              karmiłam małego i z powrotem na zajęcia. Odciągałam też dla niego mleko.
              To było trochę szalone. Pracę podyplomową napisałam w 2 weekendy (materiały
              udało mi się zebrać jeszcze przed porodem). Miałam chwile zwątpienia, ale mój
              mąż powiedział, że nie po to wywalił tyle kasy, żebym teraz rezygnowała i to
              mnie zmobilizowało smile.

              Walentynki mam już zaplanowane. Wieczorem idziemy na romantyczną obiado-kolację
              we czwórkę (z przyjaciółmi) - dzieciaki (ich i nasz) u babci. Potem idziemy na
              film "Nigdy w życiu". W niedzielę wstajemy o 4.30 i jedziemy na jeden dzień do
              Czech na narty - dzieciaki u babci.

              My też planujemy przedszkole na wrzesień 2005, m.in. dlatego, że chcielibyśmy
              mieć drugą dzidzię, a chyba żadna babcia nie poradzi sobie z dwójką diabełków
              na raz. A z drugiej strony muszę wykorzystać babcie póki są chętne i młode smile
            • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 14:22
              Moj maz tez jutro pracuje, a i ja musze wieczorem po polozeniu Gaby spac klepac
              w te wstretne klawisze(teraz sie obijam wink). Ale moze jakas romantyczna
              godzinke uda nam sie wyskrobac tylko dla siebie. I ciagle powtarzam sobie
              wszystko odrobimy jak sprzedamy mieszkanie wink
              Co do Walentnek Madziu i Oliwierze wieeelkie dzieki za Walentynke, jakiz ten
              Oli szarmancki smile))))

              Ania a o przedszkolu to mi sie nasunelo, bo Gaba w Szczecinie spedzala czas z
              coreczka mojej przyjaciolki, ktora jest tegorocznym swiezym przedszkolakiem. Na
              codzien jakos o tym nie mysle wink Ale od starszej kolezanki Gaba zlapala jedna
              milosc- ciastoline. Moje dziecko spedzilo z Julka chyba dwie godziny lepiac,
              robiac pieczatki, weze itp. Tylko trzeba ja bylo pilnowac, bo tak ladnie
              pachniala jej ta ciastolina ze kilka razy zdecydowala sie ja sprobowac.


              Ewciu wielkie dzieki za cwiczenia, jak nie teraz to kiedys nam sie przydadza.

              Pozdr
              Marta
    • bmkw Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 13:29
      uKuby nie zauważyłam problemów z zamianą spólgłosek - mówi bardzo ładnie i
      wyraźnie "kółko" ale też mówi "tuta(j)"
      ostatnio dopracowuje mówienie "pasta" przy myciu ząbków.

      a baje uwielbia oglądać - szczególnie "Mamemo", "teletubisie" "Balmory"
      i "niedźwiedź w dużym niebieskim domu" - to moja ulubiona smile
    • olasa Re: mowa 13.02.04, 13:43
      Mówienie do dzieci w ich "zdrobniałym" języku też mnie wkurza. Od urodzenia
      Agatki mówimy do niej normalnie i prosimy o to też inne osoby. Jestem na to
      szczególnie uczulona gdyż do mojego brata - beniaminka mówiono właśnie
      po "dziecinnemu" i w późniejszym okresie był częstym pacjentem logopedy.
      Nasza pociecha chyba za mną jest gadułą. Do wyrazów znanym wszystkim włącza
      swój własny język byle tylko mówić. Przykładowo wczoraj na zakupach opowiadała
      tak głośno, że w każdym krańcu było słychać tylko ją. U nas "k" jest jedną z
      ulubionych liter Agatki, często pomija inne literki a dodaje właśnie to "k".
      A tak w ogóle to niezwykle fajnie jest usiąść z własnym dzieckiem i móc się z
      nim pokomunikować nie tylko pozawerbalnie.
      Jeśli chodzi o to przedszkole to zastanawiam się nad tym aby poszła do niego we
      wrześniu przyszłego roku. Ona tak lubi dzieci, że przynajmniej na razie wydaje
      mi się, że w przedszkolu mogłoby się jej podobać.
      Zosiubobas życzę powodzenia na egzanminie, od października myślę o studiach
      podyplomowych i proszę napisz jak można pogodzić opiekę nad dzieckiem z nauką.
      Trochę mnie to przeraża tym bardziej, że nie mam do pomocy żadnej babci.
      Życzymy wszystkim udanego weekendu Ola i Agatka
    • ewok Re: Walentynka od Antosia 13.02.04, 14:41
      Kochane dziewczynki
      Antoś przesyła Wam Walentynki
      i buziaki od maluszka,
      niech dziewczęce drżą serduszka.

      PS. Chyba mam talent, więc "co ja robię tu?"
      Bardzo dziękujemy za wszystkie walentynkowe życzenia.
    • yoska Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 13.02.04, 15:07
      My już też od pewnego czasu bawimy sie buzią i językiem (podpowiedziała mi
      siostra pedagog). Kamci najbardziej podoba się kląskanie (co za słowo)
      językiem, bardzo ładnie jej wychodzi, poza tym ziewamy (jak śpiacy jeżyk po
      dobranocce w TV) i chrapiemy jak tata i dzidzia (?).

      Jakiś czas temu kupiliśmy Kamie kasetę "Prosiaczek i przyjaciele", ale nie
      wzbudziła jej entuzjazmu. No i wczoraj włączyłam ponownie i to był strzał w
      dziesiątkę. Dziecko patrzyło na bajkę jak urzeczone, głównie przy piosenkach
      (próbowała śpiewać ooooo), mała bardzo przeżywało co bardziej "drastyczne"
      sceny (np. jak prosiaczek i miś wpadli do wody) pokazujac mi palcem na
      telewizor i krzycząc coś we własnym języku. Ja jej tłumaczyłam co się dzieje i
      było ok.

      W Walentynki mamy z mężem szóstą rocznicę pierwszej randki i ja z tej okazji
      idę do fryzjera wink)). Mieliśmy w planach wyjście do kina na "Nigdy w życiu"
      (czytałam książkę) i nawet babcia zadeklarowała chęć zostania z wnuczkami, ale
      zrezygnowałam, bo moja niechęć do odciągania pokarmu jest większa niż chęć
      wyjścia z domu. Upiekę babkę (bo mi wychodzi smile) i posiedzimy sobie razem
      z "dzieciami" i powspominamy jak to było kiedy ich nie było.

      Zosiu, powodzenia na egzaminie!

      Ech, studia podyplomowe...To taki mój niezrealizowany plan, który zaczął się
      nierealizować zaraz po studiach i nierealizuje sie już sześć lat. No i tak
      pewnie zostanie, bo im jestem starsza tym mniej chce mi się uczyć. Ale wciąż o
      nich myślę i może w końcu się zmobilizuję.

      Pozdrawiam mocno i już walentynkowo,
      Asia z Kamilą (01.09.02) i Dominiką (10.01.04)
      • bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 12:26
        Joseczko, do Ciebie specjalny post. Moje gratulacje! Jestes na macierzynskim?
        Do kiedy? Ja wybieram sie do Trojmiasta w marcu, to moze wreszcie uda nam sie
        spotkac.
        Dajesz sobie rade z dwojka? Ja jestem pelna optymizmu, ale im blizej, tym coraz
        czesciej miewam wizje niedawania sobie rady .
        Buziaczki,

        Bourgeonek vel Jago
    • edytkus Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 14.02.04, 19:58
      A niech to, wcielo mi post sad(
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 10:13
        Witaj goclava!!! Kolejna mamsuia na naszym wątku mile widziana. Gratulację tez
        malutkiej dzidziuni w brzuszku. Widzę, że rośnie grono mamuś "zaciążonych".

        Wiecie, co moje dziecko wymyśliło!! To odnośnie Tombucików. Mają ona taka
        dziurke przy pięcie no i to miejsce jest fantastycznym by schować tam jedzonko.
        Jeszcze gy to był chlebek lub coś innego równie suchego ingnorowałam to, ale
        kawałek pomarańczy, jabłuszka, herbatka - wymiękłam. Papucie teraz w srodku
        wtglądają okropnie i brodzą rajstopki.
        Znacie może jakiś sposób na wyczyszczenie skórzanego środka???

        Co do Valentynek to my je sobie zrobiliśmy w piątek, a w sobote przeznaczyłam
        na rozpieszczanie dziecka. Nic nie sprzątnęłam tylko cały czas sie z Melcią
        bawiłam. Zaliczyliśmy długi spacerek, na którym Mela zawsze chciała iść w
        przeciwną stronę i wróciłam z niego mocno zmęczona, bo po raz wielki kłopot z
        pchaniem wózka w takiej sniegowej mazi, a po dwa zabranie sie z zakupami i z
        małą na 3 piętro to już nie lada wyczyn - sama się dziwię gdzie we mnie tyle
        siły....
        Zaszalałam i zrobiłam też Amelci valentynkowe upominki. Chciałam zakupic jej
        kolejną kasetę z Teletubisiami, tym razem pt."Tulimy"(no bo valentynki), ale
        nie było ani jednej kasety tak więc skusiłam się na śpiewającego misia
        Kolargola. No i nie powiem zainteresowało małą ale nie tak jak ulubione
        Teletubisie. Do kasety dodałam drewniane puzle ze zwierzetami i książeczkę z
        misiem Puchatkiem "Dzwięki". No i reszte dnia przetańcowałyśmy......
      • bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 12:10
        Halo to ja, biegne do Was swiatlowodem!
        Ale mnie tu dawno nie bylo!
        Od paru miesiecy forum wieszalo mi kompa, wiec bylam zdana jedynie na relacje
        Kayaka, wiec tak, czy smak jestem na biezaco.
        Pewnie wiecie, ze na poczatku lipca Kajtek nie bedzie juz jedynakiem. Nowy
        czlowiec strasznie kopie, ale poki co nie wiadomo czy to ON, czy Ona, a wiec
        jak zwykla JAGO (stare forumowiczki pamietaja geneze...)
        Kajtek teraz spi, wiec mam chwilke.
        Od czego tu zaczac, no moze od tego, ze Kajtek jest duzo bardziej oryginalny
        niz Wasze dzieci, poniewaz nie mowi nic. Tzn. mowi jedynie po swojemu i mama. Z
        luboscia natomiast nasladuje psa i kota, bo ma je w domu.
        A i jeszcze jedno slowo to niomniom, lub nionio - smok.
        Poza tym porozumiewamy sie bez problemu - ismiechy, palec, kiwanie glowa, itp.
        Za to zdecydowanie nadrabia ruchliwoscia. Jest go wszedzie pelno, wspina sie na
        wszystko, otwiera wszystko i wszystko go ciekawi.
        No i caly czas caluje w swoj perwersyjny sposob, czyli z otwarta buzia.
        A i najwazniejsze, od odstawienia od cycka zaczal sie wreszcie przytulac jak
        trzeba.
        Ze spaniem tez nie ma klopotow. Wstaje okolo 8:00. O 11:30 poludniowa drzemka,
        trwajaca srednio okolo godziny. O 19:15 -19:30 idzie do lazienki, to znak, ze
        chce sie kapac. Kapiel, mycie zabkow (nowa pasja, potrafi je szczotkowac caly
        dzien), czytanie ksiazeczek z tatusiem i okolo 20:00 wtulenie sie w mame i
        slodkie chrapanko po jakis 5-10 minutach. Potem w nocy budzi sie raz,. albo
        dwa, ale bez problemu usypia dalej.
        Jeszcze jedno - przezylismy dwa miesiace absolutnej fascynacji odkurzaczem.
        Rano pierwsze kroki kierowal do schowka i przez caly dzien bawil sie ze swoim
        przyjacielem. Ostatnio opanowal juz wsztskie funkcje (wyciaga nawet taki
        wewnetrzny filtr) i zaczyna mu przechodzic.

        To na razie tyle. Mam nadzieje, ze komputer naprawil sie na dobre i znow bede
        aktywnie uczestniczyc w zyciu forumowicza

        Bourgeonek vel Jago mama Kajtka 23,09,2002
        • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 12:32
          Karolka udalo sie!!!! Komp dziala smile))) Poczulam sie jak za starych dobrych
          czasow.

          Zapomnialam wspomniec ze umiescilam nowe zdjecia Gabuli na Zobaczcie i wlasnie
          wrzucam kolejne. Walentynka od Oliviera mnie zmobilizowala smile Choc widze ze
          niezly z niego podrywacz rosnie.

          No i wielkie buuuzi dla Majki i jej mamy za przeslodka walentynke smile))


          Pozdr


          Marta i Gaba
          • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 16.02.04, 23:05
            Tubisiowe hejo wink))

            u nas mania Tubisiów trwa. co gorsza, ja przez tą manię wpadłam w allegro jak
            śliwka w kompot, i namiętnie wciąż coś Polci kupuję.
            Polcia kocha Tubisie, a wszystkie 4 maskotki jakie ma, usadza w kółeczku, daje
            im jeść i pić. Tubisie też się całują, no i tulą, wiadomo wink))
            mamy też odkurzaczyk NooNoo. a dziś wylicytowałam gumowe Tubisie do kąpieli.
            wiem, to ja mam problem. cóż... licytacje uzależniają wink))

            nam w ogóle Tubisie nie przeszkadzają, chociaż mamy teorię, że wiele nie pomogą
            w rozwoju (ale i nie zaszkodzą). Polcia uwielbia przy nich tańczyć, od
            dłuższego już czasu śpiewa też. takie zajęcia z rytmiki strasznie by jej się
            podobały, musimy czegoś poszukać w okolicy póki mamy czas wink))

            Polcia po maleńku uczy się mówić, ale do Gaby jej daleko. pokazuję jej wielkie
            już moje brzucho, z małym europejczykiem w środku (ja mam termin na 1 maja, a
            wyborcza mi liczy: tylko 73 dni do uniiwink)) nie ma szans się pomylić, czy
            zapomnieć wink)), mówiąc: to twój braciszek, dzidzia jest w środku. a Polcia na
            to: pepe (pępek). mówi też toto na oko. k nie wymawia w ogóle.

            a już całkiem nas rozbawiła, jak będąc sama z tatą w domu bardzo chciała, żeby
            jej miś znalazł się na półce dla niej niedostępnej. pokazując misiem półkę
            mówiła wolno i wyraźnie do taty, żeby biedny zrozumiał: mama, maamaa wink)) to
            słowo wytrych u nas. mama ma wiele znaczeń.

            nie mogę się doczekać drugiego dziecka, bo wydaje mi się że Polci samej nudno.
            ilekroć widzimy się z innymi dziećmi, widzę różnicę i w zabawie, i w zmęczeniu.
            dziwne jakby było inaczej wink)) mam tylko lekkie obawy, że noworodek nie będzie
            mial życia. Polcia potrafi być o nas zazdrosna, co okazuje krzykiem.

            Yoska, czy kupiłaś wózek dla dwójki dzieci?? ja swój stelaż sprzedałam,
            otwierając się na zakup wózka podwójnego, ale wciąz się waham czy jest sens
            wydawać kasę znów tylko na rok???

            pozdrawiamy mocno,
            dawno nieobecna Mona z Miłkiem w brzuchu i śpiącą Polcią.

            ps.jest taki ludyzm, że chłopcy bardziej kopią. u nas to się sprawdziło smile))
            • bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 12:05
              Czesc, ja mimo, ze mam termin dwa miesiace po Tobie zdecydowalam sie na zakup
              podwojnego wozka. Jestem w dosc nietypowej sytuacji - mieszkam pod Warszawa i
              jestem bez prawa jazdy - tak, tak sa jeszcze takie nowoczesne kobiety, ktore sa
              tylko wozone. Jak wiec wyruszam do stolicy, a robie to dosc czesto, bo wies,
              ogrod, swieze powiertze, itp sa fajne, ale bez przesady, to na caly dzien.
              Poniewaz Kajtek ma jeszcze popoludniowa drzemke i pewnie bedzie jeszcze ja mial
              minimum rok (sadze tak po jego energii i "zuzywalnosci", stwierdzilam, ze musze
              mu zapewnic komfortowe warunki podczas spacerow, czyli nie doczepiane
              siedzonko, a regularny wozek.
              W zwiazku z tym zakupilam uzywana Inglesine (siedzonka jedno za drugim) -
              idealne na lato dla niemowlaka (wkladka). Kupilam na forum blizniaki za 500 zl
              (nowy okolo 1500). Jest w super stanie.
              Tez juz sie nie moge doczekac. Za dwa tygodnie USG, wiec moze sie wreszcie
              dowiem. Chociaz mam duzo mniejsze cisnienie niz w pierwszej ciazy.

              Zapomnialam napisac, ze i u nas Teletubisie sa kultowe. Jakie macie kasety? My
              mamy:
              - tulimy
              - ulubione rzeczy
              - poznajmy sie
              - tancz z teletubisiami
              - wesolych swiat
              Tytuly pisze z glowy, moglam cos nie tak zapamietac. Sa jeszcze inne?

              Pozdrawiam,

              Bourgeonek vel Jago

              P.S. Co sie dzieje z Kama od Gaby? Jak sie czujesz ciezarowko?
    • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 09:26
      Cześć dziewczyny!

      Wszystkim serdecznie dziękujemy za życzenia walentynkowe. Przepraszam, że sama
      nie wpadłam na tak świetny pomysł, ale szykowałam się na zabawę karnawałowo-
      walentynkową i byłam zaaferowana wystrojem naszego stołu. Zupełnie nie przyszło
      mi do głowy... Przepraszam, poprawię się...

      Witaj Goclava. Muszę powiedzieć, że Twój pierwszy wczorajszy post trochę mnie
      podniósł na duchu. Już myślałam, że jestem straszną wyrodną matką... Mój
      Karolek jeszcze nie mówi (a przynajmniej mało zrozumiale) i większą część dnia
      spędza z dziadkiem, który wychowuje go po swojemu. Nawet gdybym chciała, by
      stosował inne metody wychowawcze - nic z tego. Nie mogę porównywać się z
      wieloma dziewczynami z tego forum... Trochę bałam się, że moje dziecko nie
      dostaje wszystkiego, co najlepsze... W duchu myślałam jednak, że w końcu my (ja
      i moja siostra) wyrosłyśmy na całkiem nie najgorszych (chybawink) ludzi, więc
      może i mojemu synkowi nic nie będzie... Proszę, nie rezygnuj z pisania na
      naszym forum. Bardzo chętnie poczytam, co u Was się ciekawego dzieje...

      Jak już wspomniałam w Walentynki byliśmy z Krzyśkiem na zabawie. Karolek został
      z dziadkami. Było bardzo fajnie. Do dziś jeszcze bolą mnie mięśnie od tańców i
      podrygiwań. W prezencie dostałam do męża długaśną bordową różę i Wedlowskie
      serducho. Dzień był bardzo miły... W niedzielę zabraliśmy Karola do drugiej
      babci, u której byli jego kuzyni-rówieśnicy i szalał, jak... Bałam się trochę,
      że Dawidek i Kamilek nie będą tak wyrozumiali dla szczęśliwego Karola... Ale
      obyło sie bez rękoczynówwink))))) Karol uwielbia dzieci. Moi rodzice oczywiście
      wykorzystują to, by zatruwać życie na temat drugiego dziecka. Nie znają naszych
      planów...

      Co do fascynacji odkurzacza, to nikt nie pobije synka mojej koleżanki. Kuba śpi
      z odkurzaczem!!!! wink)))))))))))))))))))))))
      • kia24 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 09:44
        To ja Wam jeszcze nie opowiedziałam o ostatniej fascynacji Agatki, są to buty.
        Wszystkie i wszystkich.
        Agatka potrafi pół godziny siedzieć nad swoimi zimowymi bucikami, które mają
        sznurówki, wyjmuje je próbuje sznurować, denerwuje się przy tym strasznie, ale
        siedzi. Gdy któreś z nas wraca do domu i zdejmie buty, Agatka od razu się nimi
        zajmuje, gdy ktoś do nas przyjdzie od razu podaje klapki.
        No i hit... gdy ktoś od nas wychodzi i tylko zdąży o tym wspomnieć, na
        zasadzie "no niedługo będę szedł" już ma buty pod nogami, a córeczka z
        zaangażowaniem robi pa, pa.

        Kilka postów wcześniej było pytanie o wiosenne spotkanie na żywo, my oczywiście
        jesteśmy chętne.

        A tak w ogóle mam pytanie do mam z Warszawy, ile w Warszawie kosztuje wynajęcie
        mieszkania, tak orientacyjnie. W związku z pracą może będę zmuszona przenosić
        się do Warszawy i chciałam zrobić rozeznanie. Wiem, że Marta-Kayak nie tak
        dawno była w takiej sytuacji. Chodzi mi o mieszkanie dwu, trzy pokojowe.
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 09:50
        Cześć!!!

        Anetko tez nieraz jak Ty się czuję i mam wyrzuty sumienia. Ale chyba
        najważniesze, by dziecko czuło sie kochane, wyrastało w miłe, pogodnej i
        spokojnej atmosferze, która stymuluje jego rozwój psychiczny. A że dziecko od
        razu nie będzie geniuszem to chyba nie skodzi. Najważniejsze że będzie
        szczęśliwe i tu zgadzam się z Goclavą.
        Obecnie jest dużo publikacji, no i w ogóle szerszy dostęp matek do różnego
        rodzajów meteriałów na temat wychowania dzieci. Jesteśmy bombardowane uwagami
        jak powinno się wychowywać dzieci, co w damym okresie powinno dziecko umieć,
        jakie wybory matki są najlepsze dla dziecka (np praca), które wywołują u nas
        takie czy inne obawy. Trzeba to wszystko przecedzić przez sito własnego
        zdrowego rozsądku i rzeczywistość w jakiej się żyje. Staram się tym kierować -
        choć niejednokrotnie wpadam w tą "pułapkę". No i nie można zapomnieć, że
        szystko to napędza machinę pieniądza - jakby na to nie spojrzeć. Zabawki
        edukacyjne, książeczki, lektura dla rodziców, gazety o dzieciach, lekarze....
        Tak więc nie stresuj się dla swojego dziecka i tak jesteś najlepsza na
        świecie!!!!
      • bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 12:08
        anetapc napisała:

        >
        >
        > Co do fascynacji odkurzacza, to nikt nie pobije synka mojej koleżanki. Kuba
        śpi
        >
        > z odkurzaczem!!!! wink)))))))))))))))))))))))
        Tez przez moment tego sie obawailismy, ale u nas chyba fascynacja zaczyna
        slabnac !
        • goclava Oto moja historia... 17.02.04, 13:33
          Nazywam się Małgosia, za 4 miesiące kończe 30 lat, mieszkam w Warszawie...
          Marysię urodziłam 13.09.2002. O 2 w nocy odeszły mi wody, o 4 byłam w szpitalu,
          o 9:20 zaczęły się parte, o 9:40 wyskoczyła Marysia. Czyściutka, pachnąca,
          różowiutka smile Znalazła się na moim brzuchu, a ja doznałam niebywałej, nieznanej
          mi dotąd euforii. Po 20 minutach tulenia odciełam jej pępowinę i leżałyśmy
          razem jeszcze godzinkę. Potem na chwilkę zabrał ją lekarz, a ja po podwójnym
          zewnątrzoponowym wstałam i się wykąpałam, czym wprawiłam położną w
          osłupienie.Inne matki siedziały i płakały na korytarzach targane baby bluses, a
          ja nie opuszczałam Marysi na sekunde, ja z nią spałam, chodziłam na badania,
          przewijałam, kąpałam, wszystko sama. Nie wiem skąd to wszystko wiedziałam,
          przecież nie chodziłam do szkoły rodzenia. Uśmiech nie schodził mi z ust.
          Wyszłyśmy ze szpitala po 2 dniach, Marysia z małą żółtaczką, ja z rewelacyjnymi
          wynikami badań, jakbym nigdy nie rodziła. Lekarze patrzyli na mnie jak na
          Maryję Dziewicęsmile

          Moja miłość do Marysi eskalowała z dnia na dzień, byłam z nią 24h na dobę, nic
          nie było ważne, mąż na bok, znajomi i przyjaciele na bok, rodzina na bok, ja,
          moje studia, moje zainteresowania, wszystko na bok. Ważne było tylko dziecko,
          poświęcenie dla dziecka, sterty książek o bezstresowym wychowaniu, koleżanki
          tylko z dziećmi w tym samym wieku, rozmowy tylko o dzieciach, karmienie piersią
          w planach do 2-giego roku życia, a nawet dłużej, edukacyjne zabawki, spanie z
          dzieckiem w jednym łóżku, mąż nie był mi potrzebny , chyba że tylko po to, aby
          go ochrzanić, że jest beznadziejnym ojcem i nic nie potrafi....
          Teraz z perspektywy czasu mogę przyznać szczerze - byłam matką polką -
          umęczoną, zaniedbaną, niewyspaną, samotną, pozornie szczęśliwą, bo przecież mam
          dziecko, któremu poświęcam się w 100%...

          I nagle jestem w ciąży, zupełnie nie planowanej. Marysia ma roczek, a ja jestem
          w ciąży i już nie będę mogła się tylko jej"poświęcać" do 4-ego roku życia.
          Płacz, strach, o jaka biedna Marysia, jak ja mogłam jej to zrobić, przecież ona
          nie jest gotowa, zacznie ogryzać paznokcie, popadnie w nerwice i wszystko co
          najgorsze, ale jestem beznadziejną matką, myślałam sobie...

          Moje rozterki trwały parę tygodni, potrzebowałam pomocy, myślałam, że zwariujesad
          Zbliżyłam się do rodziny, bo już nie miałam przyjaciół, wszystkich
          odstawiłam... I ten "okropny mąż", "beznadziejni teściowie z metodami
          wychowawczymi sprzed 30-stu lat" i "straszna babcia - moja mama mówiąca cacy i
          mniam" pomogli mi stanąć na nogi. Dziękuję również Bourgeounkowi, który
          zaciążył w tym samym czasie i cały czas bardzo, bardzo mnie wspiera.

          Naprawdę miałam fartawink
          Postanowiłam się trochę wyluzować i zmienić swoje życie....
          W Sylwestra Marysia została u Babci na całą noc i przeżyła, a ja się
          pobawiłam, "wyspałam" z mężem w jednym łóżku tylko we dwoje, pogadałam z
          przyjaciółmi zza oceanu nie o amerykańskich metodach wychowawczych, ale o mnie
          i o tym, że i z dwójką dzieci można realizować swoje marzenia i nieważne ile
          ma się lat... i że trzeba myśleć o sobie, między innymi właśnie dla naszych
          dzieci....

          Postanowiłam zostawiać Marysię co drugi weekend u babci, na razie u mojej mamy,
          a z czasem u teściów, zaczynam szanować ich metody wychowawcze, nie zmieniając
          swoich.
          Świetnie się zorganizowałama, zadbałam o siebie, mam czas na maseczkę,
          manikiur, czytanie gazet i ksiązek nie tylko o dzieciach ( robię to tak, że
          leżę z Marysią na materacu na podłodze w jej pokoju i trochę jej poczytam, a
          potem ona "czyta" swoje, a ja swoje, czasem trwa to godzinę, czasem mniej,
          czasem więcej, czasem Marysia siedzi wśród sterty książek b długo, a czasem 10
          minut i idzie do klocków, lalek, albo rysowania. W każdym razie, gdy nie
          ząbkuje potrafi świetnie zająć się sobą).
          Porządki robimy wspólnie - odkurzacz i mop, to chyba ulubione zabawki
          wszystkich dzieci, jak również wieszanie prania. Na hasło "wieszamy pranie"
          Marysia dostaje euforii i biegnie do łazienki ile sił w nogachsmile
          Podczas drzemki Marysiowej mniej więcej 12-14, już nie wiszę na telefonie 2
          godziny tylko, czytam, rysuje, wracam do moich pasji. Zrezygnowałam z TV jakieś
          dobre pół roku temu, kiedy odcieli nam kablówkę, TV służy do Marysiowych bajek
          i mężowych wiadomości. Uzależnienie od internetu w normie, odwiedzam razem z
          Marysią Teletubisiową stronę, uważam, że warto.

          Byłam na babskim wieczorze, na który namawiała mnie koleżanka blisko rok,
          wyszliśmy z mężem na kolację we dwoje, zrobiliśmy party dla przyjaciół bez
          dzieci i było mi dobrze, odetchnęłam, odpoczełam od własnego dziecka, a gdy
          przywiózł ją dziadziuś ( jakoś poradził sobie z zapięciem fotelika) miłości,
          tuleniu i szaleństwu nie było końcasmile A w niedzielę rano rozmawiałam z Marysią
          pierwszy raz przez telefon, popłakałam się ze wzruszeniasmile
          Okazało się również, że i mąż nie ma dwóch lewych rąk do dzieci, kąpie
          Marysie prawie codziennie, umie zdjąć pieluchę z kupką (gorzej z założeniemsmile,
          umie ją rozebrać, nakarmić, baraszkuje z nią cudownie smile Już teraz wiem, że to
          ja go ograniczałam, bo przecież wszystko robiłam lepiej...
          I tu kolejne cudowne zrządzenie losusmile))) Od początku roku mój mąż był tylko 2
          tygodnie w pracy, jest z nami w domu do końca lutego, bo zmienia firmę. Jest
          wspaniale, zostaje z Marysią, ja mogę pójść sobie do dentysty, do sklepu,
          gdziekolwiek chcę... .nie mam już paranoi, że sobie nie poradzi...

          Mogę szczerze powiedzieć, że dzidzia w brzuniu uzdrowiła moje małżeństwo, moje
          stosunki z córeczką, rodziną, przyjaciółmi, z samą sobą... smile Odnawiam stare
          znajomości, zawieram nowe, znów mam mnóstwo pomysłów na życie....

          Marysia tuli i całuje mój brzuszek, strasznie jest szczęśliwa, że będzie miała
          rodzeństwosmile dużo rozmawiamy i czytamy o małych dzieciach, również po
          angielsku, no cóż to moje zboczenia: czytanie i angielski od kołyski...

          Odstawiłam ją od piersi dokładnie tydzień temu, dwie noce płakałyśmy, były to
          bardzo ciężkie chwile dla nas obu, ale już jest OK, Marysia budzi się tylko 2
          razy na tulenie, a nie jak przy cycaniu co 1/2 godziny, czy 15 minut. I obie
          jesteśmy wyspane i zadowolone smile I wychodzące 3-ki nie przeszkadzają...

          Wywnętrzyłam się najszczerzej jak mogłam, czaiłam się do tego forum od urodzin
          Marysi, nigdy nie miałam dość czasu i odwagi, wydawało mi się, że nie jestem
          dość dobrą matką, aby się tu wypowiadać...


          Dziewczęta, ja znów czuję, że żyje... smile

          Dzięki za ciepłe przyjęcie smile

          Pozdrawiam gorąco,
          goclava


          • ewok Re: historia Goclavy 17.02.04, 13:59
            Bardzo podobała mi się Twoja historia. Myślę, że my wszystkie mamy podobne.
            Każda z nas na początku poświęcała się w 100% dziecku, a później zauważała
            wokół siebie pustkę. Z "Pomnika Matki Polki" przekształcamy się w "Matkę, Żonę
            i Kochankę" wielofunkcyjną super-babę. Po naczytaniu się tymi wszystkimi
            mądrymi książkami i artykułami zaczynamy mieć kompleksy: czy jestem dobrą
            matką? Nie dajmy się zwariować, nie jesteśmy toksycznymi matkami. Nie popełnia
            błędów ten, kto nic nie robi. Nasze dzieci nie kochają nas za to, jakie
            jesteśmy, ale za to, że jesteśmy (przy nich).

            A teraz z innej beczki. Antek od kilku dni siada na nocnik. Na razie w ubraniu,
            z gołym D nie chce. Wysadza też swoje misie i mówi: Si!
            Hej, dziewczyny. Macie może takie duże puzzle z pianki? Warto je kupić?
            • mamamajki Re: do ewoka o puzlach 17.02.04, 16:33
              Maja ma puzle piankowe z misiami - nie jest jeszcze zainteresowana
              a poza tym te misie składają się z bardzo małych pianek i nie nadają się
              jeszcze dla takiego malucha do układania
              widziałam puzle cyferki może są lepsze bo całą cyferkę się wyciąga
              Pozdrawiam
              Asia
              • bourgeonek Re: do ewoka o puzlach 17.02.04, 21:08
                Puzzle z pianki leza od ponad roku na kajtkowej podlodze zamiast dywanu.
                Polecila nam je rehabilitantka, jak Kajtus byl malutki - lezal sobie na tym, a
                z czasem zaczal sie przekrecac - Boze kiedy to bylo!
                Od czasu do czasu nachodzi go destroyer i wtedy rozwala wszystkie puzzle, ale
                za to potem razem je ukladamy i przyklepujemy raczkami (ulubione zajecie
                Kajtka).

                Bourgeonek vel Jago
            • kayak7 Re: historia Goclavy 18.02.04, 00:33
              Ewoku my mamy duze puzzle z pianki(literki)- Gaba na razie ich nie uklada, ale
              lubi je przyklejac do scianek wanny jak sa namoczone. Natomiast bardzo lubi
              puzzle jednoelementowe z Kubusiem(kazda postac wklada sie w inny otwor)- coraz
              lepiej radzi sobie z ich wkladaniem pamieta gdzie jest ktorego miejsce. Tak jak
              Kajtek uwielbia przyklepywanie puzzli kiedy ja je ukladam. W weekend byl u nas
              kolega Gaby(2 lata) i od razu dorwal puzzle i ukladal przez duza czesc wizyty,
              wiec jakby sie nie spodobaly teraz to niewatpliwie jest to zakup przyszlosciowy.

              Pozdr

              Marta
      • anetapc Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 13:30
        Dziękuję Aniu!
        Czasem nachodzą mnie takie złe myśli. Szczególnie, gdy czytam ile Wasze
        dziewczynki mówią, jak się bawią, etc. Nawet Twoje zabawy z Amelką w basenie, w
        Hula Kula (czy jak to się nazywawink)... Kiedy znajdujesz na to czas???? Ja mam
        wolne tylko soboty i niedziele. W tygodniu późno jestem w domu, więc nie mam
        gdzie Karolka zabrać... Jeździmy na wieś do drugiej babci, która
        ma "zwierzyniec", czyli konie, krowy, świnki, kury, kaczki, psy, koty... Moje
        dziecko jest zafascynowane. Ale naśladować odgłosów jeszcze nie potrafi.

        Co do Teletubisiów - kupiłam mu "Ulubione rzeczy" na kasecie video. Pierwsza
        reakcja była trochę lakoniczna, ale już drugi raz ogląda je z wielkim
        zaciekawieniem.
    • olasa Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 15:23
      Moim zdaniem każde dziecko rozwija się inaczej, w innym tempie, co wcale nie
      znaczy, że te, które np. później mówi czy chodzi będzie w przyszłości mniej
      inteligentne. Najgorszą chyba rzeczą jest porównywanie, co nie znaczy, że
      przynajmniej mi osobiście udaje się tego uniknąć. Staram się po prostu ze
      wszystkiego wyciągnąć taką średnią. Pocieszę mamy chłopców którzy nie spieszą
      się z mówieniem z moich i nie tylko obserwacji wynika, że chłopcy po prostu
      później mówią niż ich koleżanki w tym samym wieku.
      Każda z nas na pewno chce być dobrą matką i czasami ma wątpliwości czy tak
      faktycznie jest. Ja np. ostatnio doszłam do wniosku, że Agatka chyba za dużo
      ogląda telewizji, upominam męża, żeby za często nie włączał Agatce
      np.teletubisiów, ale jednocześnie przychodzę z pracy i lubie sobie obejrzeć
      jakiś program, który ja lubię. Z drugiej strony co znaczy dużo... przecież nie
      gra TV przez cały dzień od rana do wieczora.
      Przecież chyba nasze dzieci też chcą trochę czasami odpocząć od naszego
      towarzystwa. Jak Agatka była mała to miałam wyrzuty sumienia jak leżała sama w
      łóżeczku. Uważałam, że przecież się nudzi i jest taka opuszczona, jednak
      później czytałam, że dzieci też potrzebują być chwilę w samotności.
      Jeśli chodzi o odcięcie się od wszystkich i wszystkiego po porodzie to nie
      doświadczyłam na szczęście czegoś takiego, często spotykamy się ze znajomymi,
      jest tylko jedna zasada, że najczęściej mała jedzie z nami i jeżeli ktoś chce
      nas zaprosić do siebie to musi wziąść to pod uwagą. Jednak z racji tego, że nie
      bardzo mamy z kim zostawić Agatkę to odpadły nam "imprezki" w lokalach. Jednak
      niespecjalnie za tym tęsknię. Na początku marca idę pierwszy raz sama do lokalu
      na wieczór panieński i nie powiem cieszy mnie ta perspektywa, taka miła odmiana.
      Najważniejsze jest to co już nie jedna z was podkreślała, że musimy te nasze
      pociechy kochać i to jest główny warunek tego żeby wyrosły na wspaniałe, mądre
      osoby, a tego że je kochamy z całych sił jesteśmy wszystkie pewne(tak
      przynajmniej wynika z waszych wypowiedzi)
      Kochająca mama Ola
      • bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:13
        A propos mowienia - kolezanki synek zaczal mowic jak mial skonczone 5 lat (to
        nie zart). Byla u wszystkich mozliwych specjalistow, ktorzy uznali, ze
        a) poki co nie ma nic do powiedzenia
        b) bedzie na pewno b. inteligentny
        Maks ma teraz okolo 6 lat - gada jak najety i jest super facetem.
        Mimo to mam nadzieje, ze Kajtek zacznie troche szybciej smile

        Bourgeonek vel Jago
      • doris73 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:17
        puzzle piankowe mamy od roku, mala sobie na nich siedziala i sie bawila, teraz
        namietnie wyciaga a ja namietnie ukladam, po kilkunastu takich czynnosciach
        nieco sie wyrabiaja, u mojej kolezanki ktora ma 3 letnie dziecko srodka puzli
        juz nie ma wogolesmile Ja tez zaczelam edukacje nocnikowa ( o ile jest to mozliwe
        tylko w weekendy), mala juz z checia na nim siedzi i mowi si, ale mysle, ze
        jeszcze nie kojarzy do czego sluzy. Biore ja do lazienki z nocnikiem i tlumacze
        co robie, ale chyba jeszcze z marnym skutkiem, choc plus jest juz w tym, ze
        lubi swoj nocnik i siedzenie na nim, aby do lata!
        ----
        Doris i Natka (05.11.2002)
      • aniamr Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:50
        Goclava pięknie napisałaś!!! Każda w mniejszym czy większym stopniu przez to
        wszystko przechodziła. Ja od samego początku wiedziałam, że wrócę do pracy.
        Świadomie podchodziłam do tego, ale mimo wszystko było to dla mnie bardzo
        bolesne. Od samego początku świetnie sobie radziłam bez niczyjej pomocy w
        opiece nad Amelką. Moja teściowa nie mogła sie nadziwić i pewnie też była
        zawiedziona, że nie potrzebuję jej pomocy.
        Co do kontaku z otoczeniem to nie mogę narzekać. Jak byliśmy zapraszani
        braliśmy Amelke ze sobą, bo trudno było mi się z nią rozstać na dłużej. Mamy
        znajomych, z którymi regularnie się spotykamy.
        Teraz są to częste wizyty u nas ze względu na wczesną porę nocnego spania
        naszej córci. Oczywiście wspólne wizyty w knajpach opadły. Ja sama nie
        zerygnowałam z zaproszeń na imprezy z mojej pracy gdy siedziłam na
        macirzyńskim. Co prawda gościłam się krótko ze względu na karmienie piersią,
        ale takie wypady ładowały mi moje towarzyskie baterie. Gdy tylko chciałam wyjść
        z koleżankami mąż zostawał z Melką. Pierwszy raz Amelkę oddaliśmy na noc gdy
        miała 10 miesięcy z hakiem (szliśmy na wesele) tak się za nią stęskniliśmy, że
        już o 10 rano następnego dnia byliśmy u teściów by ją odebrać, a oni właśnie z
        nią wyjechali w gości - siedzieliśmy w aucie pod ich blokiem i czekaliśmy aż
        wrócą, hihihi.
        To jest chyba ta oszałamiająca miłość do naszych dzieci. Do dzisiaj nie lubię
        jak teściowa zabiera małą i z nią wyjeżdża, a ja jak wracam z pracy nie mogę
        Amelki ucałować i uściskać. Trzeba sobie tą miłość umieć tłumaczyć i tak żyć by
        nie zacisneła ona swojej petli zbyt mocno na naszych serduszkach. Nasze dzieci
        nas potrzebują bo są małe, dopiero się uczą świata, kochają nas
        bezinteresownie, ale nadejdzie taki czas, że zostawią nas dla swoich wielkich
        spraw, a my będziemy musiały nauczyć się żyć z tym rozstaniem......

        Również jestem zdania, że dziecko powinno umieć się sobą zająć to jest taki
        czas, w którym ono samo sobie układa w główce to czego się nauczyło. Jest to
        też czas nauki, bo rozwija jego wyobraźnię, kreatywność, a rodzice moga się
        zająć przyziemnymi rzeczami typu: dom.

        Anetko pytasz kiedy ja mam czas dla Amelki. Ja wychodze z domu o 6 rano. Często
        jest tak, że jeszcze zdąże ja ubrać i uściskać. Wracam koło 16 i mamy wtedy
        około 3 wspólnych godzin. Staram się je spędzić razem, ale nie zawsze jest to
        możliwe, bo akurat musze coś pilnego w domu zrobić, czy jestem baaaardzo
        zmęczona. Są dni, że łatwiej jest mi włączyć jej kasetę z bajkami i tylko
        komentować akcję (staram się dużo do niej mówić). Staram się by choć parę minut
        poobcować razem, tzn: poprzytulać, połaskotać, popatrzeć sobie w oczka, pobawić
        się języczkiem, poklaskać w dłonie. Przecież takie formy zabawy też rozwijają
        dziecko. Odkryłam też, że sprzątanie czy robienie prania są świetną zabawą dla
        dziecka i sprawiają mu wiele radości. Co do basenu to u nas jest on nim 2 razy
        w miesiącu, bo Sławek ma właśnie wolne i jego wolne soboty obowiązkowo spędzamy
        razem. Raniutko basen (pisze raniutko bo to jest między 7, a 8, najwcześniej w
        wodzie już siedzieliśmy o 6.58, ale to dlatego, że Mela tak wcześnie wstaje) ,
        a później to już zależy od okoliczności. Nie ma u nas czegoś na wzór hula kula
        ( to w W-wie), a szkoda, bo pewnie bym tam chodziła. Staram sie również by
        weekendy spoędzone z nami różniły się od dni spędzonych z babcią i niosły wiele
        atrakcji o ile jest to możliwe.

        Każda z nas ma koncepcę wychowania dziecka i nie można sobie wyrzucać, że ja
        robię tak, a wszędzie piszą inaczej. Wszedzie sa opisywane teorie, które trzeba
        korygować i dopasowywać do własnego życia, do własnego dziecka....
        Najważniejsze by umieć znaleźć złoty środek, który zadowoli mamę i dziecko, no
        i o tatusiu tez warto czasem pomysleć.....


        Co do maty painkowej. Mamy ją od dawna jako izolację na podłogę w miejscu gdzie
        Amelka się bawi. Był czas, że Amelka rozkładala ja w drobny mak - teraz juz
        mniej ale zaczyna kumać, że oprócz rozkładania można i ja składać. Największe
        zainteresowanie wzbudziła u 3 letniego synka mojej koleżanki, który pienie ją
        składał.

        Ale sie rozpisałam..............
      • aniapatryk Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 18.02.04, 08:41
        Nie czytałam wczoraj tych ciekwaych dyskusji, ale mogę powiedziec jedno że
        mozna sie zgodzic praktycznie z wszystkim wypowiedziami. Jak wiecie ja
        odstawiła Patryka od piersi po 16 m-cach. Chcialam karmić do 2 lat i tak pewno
        by było gdyby nie ta cholerna alergia i to jeszcze na pszennice i białko. No
        niestety waga moja spadła dość znacznie, nie mówiąc o wynikach krwi. Niestety
        nie mogłam ciągnąć tego dlaej bez pieczywa, masła itd. Odstawiła, czułam sie
        źle. Zwłaszcza kiedy widzę jak koleżanka karmi swoje 20 m-czne dziecko, jest mi
        troche przykro. Ale z drugiej strony czuje sie wolna i wyspana, nie budzę się
        co godzine w nocy zeby dac piers. Patryk nie jest marudny, już cyc nie jest
        lekarstwem na wszystko jak było dawniej. Przytule go i bóle przechodzą. Pewno
        gdyby nie sytuacja z alergią karmiłabym go dawniej. No cóż rodząc dziecko
        liczyłam sie z tym że musze sie na jakiś czas pożegnać z kawiarniami itd. U
        mnie na rodziców też niezbyt mogę liczyć ani na tesciów. Jak miałam latem
        ognisko z pracy, byłam na nim krótko ale naprawdę było to dla mnie wyjściem z
        jakieś "klatki" Wybawiłam się za wszystkie czasy. Ja po odstawieniu od piersi
        miałam małego uczyć spania samotnie. Ale niestety chyba jestem za miękka i
        muszę poczekać z tym. A po drugie alergia daje nam w kość, ja często musze sie
        chować po łazience, pokojach żeby zjeść coś normalnego.Patryk większości nie
        moze jeść, a my z męzem zachowujemy się jak złodzieje, jedzac ukradkiem. On
        jest mądry, więc nic zastępczego nie mogę mu dać bo nie chce.
        Ale fakt jest faktem, że każdy wychowuje dziecko tak jak chce i to należy
        szanować.
        Teraz z innej beczki, kupiłam wczoraj wózek Babydreams Travel parasolka. Mały
        jest zachwycony, mnie też sie podoba. jak za 215 zł to warto.
        Pozdrawiam
    • mamamona Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 21:55
      nie no, człowiek się naklika, a mu post zeżre smile)

      jeszcze raz zaczynam - miałam dziś zabawne spotkanie z lekarzem prowadzącym
      (pozdrowienia serdeczne wink)), który odczytując z karty ciąży termin, od razy
      spytał: no, jakiego ma pani nika?? rozpoznał mnie po dziewczynie, której termin
      odlicza wyborcza wink)) widział Poleczkę i mopsiki, tak więc lekarze jednak
      rzeczywiście infiltrują nasze forum smile))

      my mamy DVD, a tu ukazała się tylko jedna, zamęczona już Teletubisiowa płyta:
      teletubisie nadchodzą i Tańcz z Tubisiami. na razie wystarcza. ja tylko
      wariuję, bo dziś kupiłam Polci talerze z Tubisiami (jeszcze wpędzę ją w jakieś
      problematyczne schorzenie neurologiczne wink))

      ja jestem mamą zupełnie się nie przejmującą. od razu Polcię pokochałam, ale też
      od razu zwaliłam na męża codzienne kąpanie, i jak najczęstsze przewijanie. im
      nie zaszkodzi, jak się nauczą być razem, a dla mnie ulga. wróciłam do pracy w 5
      miesiącu życia dziecka, fakt, że to wolny zawód, więc nie jest to ciśnieniowe 8
      godzin poza domem. w ciągu dnia z Polcią najwięcej jest Paweł, on też
      najfajniej się z nią bawi. ja jestem i zmęczona, ociężała brzuszyskiem i mniej
      pomysłowa wink))
      nie mam żadnych wyrzutów sumienia. nie martwi mnie to,że Polci mnie brakuje (bo
      nawet nie płacze jak wychodzę, machają mi z tatą przez okno), że mniej mówi niż
      niektórzy rówieśnicy.
      każde z nas robi, to co lubi, i jesteśmy z tym szczęśliwi. przesada w każdą
      stronę jest szkodliwa.
      jedyne co mnie martwi, to mój szopoholizm poleczkowy, kupuję jej tyle zabawek,
      że aż mam zgagę wink)) a nie, to ciąża.

      pokazuję Polci brzuch, mówię jej, że jest w środku braciszek, ale się nie
      oszukuję, że będzie cukierkowo. jedyne czego jestem pewna, to, że dzieciom
      będzie w końcu razem dobrze, bo widzę że brakuje mojej Polci codziennego
      towarzystwa dziecięcego. w ogóle dom jednodzieckowy jest dla mnie za cichy i
      za "dojrzały". u nas jest po prostu pusto. mi drugiego dziecka brakuje
      zdecydowanie.

      ja też planuję kupno wózka dla rodzeństwa, i wszystkie podwójne mamy dzieci z
      małą różnicą wieku polecają mi to rozwiązanie. nie chcę jednak ładować
      kolejnego 1500 PLN na rok, szukam już w Niemczech używanego stelaża bebe
      confort twin club, bo mamy z tego wózka komplet.

      uciekam na zasłużony odpoczynek. całe szczęście wszystko ze mną ok, bo bałam
      się zmór ciążowych: cukrzycy po teście glukozowym, i skracającej się szyjki.
      gdyby tylko dziecko tak mocno mnie nie lało od środka wink))

      pozdrawiam mocno smile))
      • dewcia Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 22:18
        Hej. Wciągnęła mnie mocno dyskusja (no może to za duże słowo, lepiej będzie:
        wymiana poglądów) sprowokowana przez posty Goclavy. Przymierzałam się, by
        napisać coś osobistego, ale na razie nie potrafię się za to zabrać. W 6 numerze
        Polityki był fajny artykuł na podobny temat, zainteresowanym podaje link do
        niego:
        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1149129&MP=3
        A najistotniejszy jest dla mnie ten fragment:
        "Nie ma recepty, nie ma macierzyńskiej instrukcji odpowiedniej dla każdego.
        Dziecko to nie algorytm. Trzeba nawiązać kontakt ze swoim instynktem".
        W ogóle ja jestem zwolennikiem tzw. "złotego środka" i cała sztuka polega na
        znalezieniu go, w tym przypadku chodzi o "złoty środek" moich relacji z
        dzieckiem, ale właśnie moich, a nie poradnikowych, czy kayakowych, czy
        goclvmamowych.... (i tu mogłabym podać po kolei wszystkie nicki wink. Dla
        każdego ten środek będzie inny, ale istotne jest, by czuć, że to jest właśnie
        to... Pozdrawiam odrobinę filozoficznie...
        Ewa mama Zuzanki (17.09.2002)
        Zuzanka
        • kayak7 Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 17.02.04, 23:46
          No wlasnie kazda z nas jest inna, inne jest kazde dziecko, jak i inny jest
          kazdy z naszych facetow. Kazda rodzina jest inna i kazda ma swoj niepowtarzalny
          sposob egzystencji. Nigdy nie twierdzilam ze moj sposob wychowywania Gaby jest
          najlepszy- po prostu jest moj, lepszy czy gorszy to sama Gaba kiedys oceni.
          Ja z Gaba spie, nadal ja karmie a ze inni tego nie robia- nic mi do tego. Kazdy
          robi to co jemu najbardziej odpowiada. I mi i Gabie i mojemu mezowi ta sytuacja
          odpowiada i jest tak naturalna jak to ze rano myje sie zeby. Wazne jest to co
          nam odpowiada, a nie to co pisza w poradnikach czy probuje nam wmowic
          tesciowa/pani w sklepie/kolezanka/ktokolwiek. To o czym pisze Ewa- "zloty
          srodek"- nasz intuicja, wsluchanie sie w nasze dziecko i nas same, obserwacja
          poparte podstawowymi informacjami z psychologii i fizjologii pozwoli nam
          stworzyc unikatowy zwiazek z naszym dzieckiem- jedyny i niepowtarzalny- i
          najlepszy jaki moze byc bo kazda z nas jest najlepsza mama dla naszych
          maluchow.

          A procesy separacyjne ...u kazdego dziecka beda przebiegac inaczej i nie ma tu
          co porownywac, po prostu dzieci rodza sie juz rozne. To o czym napisala Gosia u
          kazdego bedzie przebiegac inaczej u jednych drastycznie u innych falowo. Tak
          naprawde procesy separacyjne nas od naszych dzieci od totalnej jednosci do
          pelnego wypuszczenia dziecka z domu beda przebiegac przez cale nasze zycie. Oj
          bedzie to trudne. Ja jestem zwolenniczka metody mowiacej ze dzieci do
          wszytskiego dojrzewaja same, od nas zalezy czy czy wychwycimy ten moment. Z
          Gaba jest tak ze ewidentnie widac jak falowo oddala sie i powraca od tego
          uzaleznienia od mamy. Mamy dni gdy bawi sie calkiem sama, sa dni kiedy jest
          niemal przyklejona do mojej reki. Ale widze jak delikatnie szala przechyla sie
          i Gaba wykazuje coraz wiecej samodzielnosci.

          I tak to filozoficznie sie zrobilo.

          Co do wychodzenia bez Gaby to my w Warszawie jestesmy bez rodziny i nie mamy
          komfortowej sytuacji w ktorej moglibysmy Gabe zostawic. Natomiast to chyba nie
          od wyjscia z domu ksztaltuje sie jakosc naszych zwiazkow. Ja duzo bardziej
          cenie sobie spokojne wieczory w towarzystwie mojego meza, kiedy to mozemy
          spokojnie pogadac i po prostu pobyc ze soba. Najwazniejsze jest chyba to co tam
          nam siedzi w glowie a nie ilosc wyjsc na miasto. Kazdy robi to co lubi smile A
          wizyta z Gaba w knajpie to naprawde duza przyjemnosc smile



          No koncze juz.



          Pozdr


          Marta
          • aniamr Re: Teletubisie 18.02.04, 07:28
            Mona śmiesznie z tym lekarzem!!!!! Nie byłam świadoma obecności na forum
            fachowców - no oprócz tych moderujących. Wiesz co ja z chęcią też bym
            powariowała z zakupami teletubisiowymi - mamy tylko jedyną butelkę z nimi.
            Bardzo chciałabym kupić Melci przytulankę Teletubisia. Te na Allegro jakoś mi
            nie odpowiadają - mają jakieś dziwne miny. Muszę się bardziej za nimi
            rozglądać, bo Melka świetnie się bawiła nimi u znajomych, a szczególnie takim
            dużym dmuchanym. W ogóle ona preferuje misie. Lalek nadal sie boi i omija je
            szerokim kołem - ciekawe kiedy to się zmieni. Dzisiaj rano np. bardzo poważnie
            dyskutowała z misiem siedząc w łóżeczku oczywiście w zrozumiałym tylko dla
            siebie języku.
            Mona, a gdzie kupiłaś talerzyki z teletubisiami???
            • mamamona Re: Teletubisie 18.02.04, 10:31
              Aniu, ha! ja mam Tubisiową chorobę psychiczną, i jak się nie pohamuję, Polcia
              stanie się materialistką na starcie.
              i tak:
              -pierwszego Tubisia dostała na gwiazdkę
              -2 następne kupiłam na edziecku od kamy_mamy_bartosza
              -ostatniego na allegro.

              wszystkie są firmowe, mają logo bbc i playskool (chyba tak się to pisze).
              pierwszy mówi: tinky winky (w ogóle to Polci nie rusza), dwa następne mają
              łapki- uchwyty, Polcia wkłada między ich ramiona paluszek i tak sobie nosi, a
              ostatni - LaaLaa jest grzechotką, i Polcia go uwielbia.

              jednak polecam Allegro, bo ludziska sprzedają używane albo ściągnięte
              zzagranicy. oczywiście odradzam te za 120. ja za swój komplet dałam koło 80zł.
              na allegro tez kupiłam Polci 3 (tym razem) gumowe Tubisie do kąpieli.
              licytowałam plecak Po (ale w końcu zarzuciłam sprawę).

              talerze kupiłam na edziecku (jutro odbieram, spytaj sprzedającą, bo może ma
              więcej niż po jednym), bo codziennie filtruję sprzedam, bo szukam używanego
              stelaża bebe confort twin club wink)))

              Polcia kocha Tubisie totalnie. a na allegro jest mnóstwo, i okropnych chińskich
              podrób, i oryginalnych.

              uciekam na śniadanie, dziś dzień w domu.
              idziemy do Kangurka do Papierni w Konstancinie, bo to blisko nas, a nigdy nie
              byliśmy (a reklama Marty Kayaka działa wink))
              my też wieczorami razem nie wychodzimy, bo rodziny daleko (papa jak mówi
              Polcia).
              wczoraj nas nasze dziecko rozbroiło, bo założyło sobie na rączki nogawki spodni
              zimowych, i mówi: papa, papa (że wychodzi już). swoją drogą, mopsikowe obróżki
              tez sobie na szyję zarzuca wink))))

              pozdrawiam smile))
              Mona
          • bourgeonek Re: maluszki wrześniowo-październikowe 2002 18.02.04, 12:06
            Dobra teraz ja strzele autopsychoanalize matki polki.
            No wiec nie ma co sie licytowac, i tak ja mialam byc najgorsza z matek, bo w
            planach bylo oddanie Kajtusia do przedszkola w wieku 15 miesiecy. Nie stalo sie
            tylko tak dzieki dzidzi w brzuszku. Opiekunki z okolicy nie wchodzily w rachube
            (ale o tym pisalam juz jakis czas temu). W zaszadzie jestem z Kajtkiem non stop
            od urodzenia. Tak naprawde zostawilam go raz jek bylam u rodzicow w sierpniu na
            6 godzin. Ku mojemu zdziwieniu dziecko bylo przeszczesliwe z dziadkami.
            Niestety mieszkam pod Warszawa, a moi rodzice w Gdansku...ciut za daleko na
            baby sitting.

            W zaszadzie nie majac nadziei na pomoc pogodzilam sie z tym, ze nigdzie nie
            mozemy wyjsc wieczorem we dwojke, co nie oznacza, ze czasami nie mam ochoty na
            jakies kino, romantyczna kolacje z mezem w knajpce, czy imprezke. Z drugiej
            jednak strony niezle sie juz w zyciu wyszalelismy...

            Byc moze jednak uda nam sie niedlugo. Mam bowiem przesympatyczna mloda
            dziewczyne, ktora u mnie sprzata (pewnie z 10 lat odmnie mlodsza, choc ma juz 2
            sporych dzieci - coz uroki poznego macierzynstwa smile. Kajtek bardzo Anie lubi,
            wiec pewnie za jakis czas ja z nim zostawimy. Pierwszy raz chcemy wyjsc
            wieczorem do znajomych, ktorzy mieszkaja w naszej okolocy, zeby w razie czego
            moc szybciutko wrocic do domu. Kajtek niestety budzi sie okolo polnocy i
            coprawda zaraz zasypia, ale nie mam pewnosci jak sie zachowa, kiedy nie
            przyjdzie do niego ktores z rodzicow, a Ania wlasnie.

            Inne kina i kanjpy zostaja wiec na pozniej po tej probie. Najwazniejsze jest
            to, zeby Ania byla przy usypianiu, bo jak wiadomo nie ma nic gorszego dla
            dziecka, niz to, ze sie chylkiem wychodzi, kiedy ono spi, lub nie widzi.

            Poza tym i tak czuje sie jak najlepsza z matek dla mojego synka wlasnie, no bo
            i ktorz inny moglby nia dla niego bycwink

            Z innej beczki, choc nie do konca. Problem nocnika. Ja postanowilam nie sadzac
            Kajtka przed 2 rokiem zycia. Jak czytalam w wielu publikacjach, dziecko ponizej
            tego wieku nie jaest na to gotowe i nie chodzi tu tylko o psychike a o zwykla
            fizjologie (nie rozwiniete sa jeszcze miesnie prazkowane odpowiedzialne za
            kontrolowanie zwieraczy). Poniewaz jednak przed ukonczeniem 2 lat mamy lato, to
            Kajtek bedzie latal po ogrodzie w majtkach bez pieluchy - byc moze da to jakis
            rezultat. Choc szczerze mowiac nie ludze sie, bo przeciez wtegy na swait
            przyjdzie Dzidzion, wiec pewnie Kajtus wkroczy w naturalna faze regresu...
            Jedno jest pewne - matury w pampersie zdawac nie bedzie.

            Jezu koncze, bo napisze zaraz ksiazke.

            Buziaczki,

            Bourgeonek vel jago

            P.S> Jeszcze jedno - Kajtek jest uzalezniony od smoczka, a Wasze dzieci?
            • aniamr Re: smoczek!!! 18.02.04, 13:03
              Oj Amelka też jest uzależniona od smoczka. Staram sie jej ograniczać jej tę
              przyjemność. Gdy już zaśnie to jej wyciągnę, ale są dni szczególnie przy
              ząbkowaniu, że lubi sobie smoczka pociągnąć i przytulić do pielusi. Kiedyś
              założyłam wątek na dziecku o oduczaniu od smoczka. Podano mi sposoby oduczania,
              ale ja jeszcze troche poczekam z tym, aż trójki wyjdą i Amelka będzie w stanie
              zrozumieć swój wybór, bo chę to zrobić tak by sama zrezygnowała i wyrzuciła
              smoczek.
              Sama pamiętam dzień, w którym niby spalono mój smoczek. Pisze niby, bo całkiem
              niedawno dowiedziłam się, że rodzice go wcale nie spalili tylko schowali, a ja
              tyle lat żyłam okłamywana!!!!hihihihi
              • ewok Re: smoczek!!! 18.02.04, 13:16
                Hej dzieczyny - kończmy z tą psychoanalizą, bo już mi się w głowie kręci.

                Antek nie używa smoczka. Gorzej - używa kciuka - "dujka". Ssie palca gdy jest
                zmęczony, gdy zasypia i w trudnych (stresowych) dla siebie sytuacjach (np. gdy
                poznaje nowego kolegę itp.). Zasysa także wtedy, gdy wołam: Nie dujkaj! - na
                przekór. Już na drugim USG widziałam jak dujka! Jak go oduczyć - może ktoś wie?

                Dziekuję za info o puzzlach-gigantach. Chyba je kupię (takie z literkami) za
                15PLN w Rossmannie. A'propos Rossmanna - kupuję ich pieluchy (te fioletowe) są
                najlepsze - polecam.

                Aniu-Patryk ja też mam parasolkę Babydreams, ale model Buggy, ten najprostszy
                i najlżejszy - bardzo sobie chwalę.
            • dewcia Re: Smoczek... 18.02.04, 13:13
              bourgeonek napisała:
              P.S> Jeszcze jedno - Kajtek jest uzalezniony od smoczka, a Wasze dzieci?

              Właśnie też miałam o to pytać. U nas smoczek służy jedynie do zasypiania, w
              dzień (poza drzemką) może nie istnieć, no, ale swoją drogą dbam, by nie leżał w
              zasięgu wzroku, a Zuza nie upomina się o niego, natomiast bez smoka nie zaśnie.
              Kiedyś zakładałam, że w okolicach 18 miesięcy rozpocznę odzwyczajanie, ale
              biorąc pod uwagę jej długie i bolesne ząbkowanie to chyba poczekam aż wyrosną
              jej wszystkie zęby (no może poza 5-tkami). A tak właściwie to zdania na
              temat "smoczkowania" wśród specjalistów są podzielone. Ja uważam, że jeżeli nie
              ma dziedzicznych skłonności do deformacji zgryzu to nie powinien zaszkodzić,
              ale przekonana nie jestem. Pozdrawiam
              • dewcia Re: Smoczek...wyjścia bez dziecka 18.02.04, 13:37
                Ha, Aniu ale się zgrałyśmy z tymi postami...
                Chciałam jeszcze dodać coś na temat wychodzenia bez dziecka.
                My niestety nie mamy możliwości zostawiania Zuzy z dziadkami (mieszkają za
                daleko, poza tym moi rodzice ze względu na wiek i choroby nie podejmują się już
                opieki nad małym ruchliwym dzieckiem, a teściowie przez zwyczajną niechęć sad),
                ale gdyby tylko taka możliwość istniała to chętnie byśmy ją wykorzystywali. Nie
                spędza nam to jednak snu z powiek. I tak, jak napisała Marta, my też lubimy
                spokojne wieczory we dwoje, relaksujemy się czytając lub oglądając filmy z
                wypożyczalni, jedząc wspólnie kolacje i przy innych mniej lub bardziej
                przyziemnych czynnościach. Wszystkie moje koleżanki mają dzieci, powiem wiecej
                to właśnie dzięki Zuzi mam tak dużo koleżanek i moje życie towarzyskie kwitnie.
                Mieszkamy stosunkowo krótko w Warszawie i wszystkich znajomych zostawiliśmy w
                Wielkopolsce. W pracy nie udało nam sie nawiązać bliższych znajomości.
                Natomiast po urodzeniu Zuzy, między innymi, dzięki internetowi, poznałam wiele
                fajnych osób i prawie codziennie z kimś się spotykam, a co najmniej raz na
                miesiąc spotykamy sie w większym gronie (raz nawet zrobiłyśmy sobie "babski
                wypad" na kręgle i do knajpy). I co z tego,że głównie rozmawiamy o dzieciach,
                kiedy właśnie to nas najbardziej rajcuje. W sumie paradoksalne jest to,że tak
                często chciałabym odpocząć od Zuzy, ale nawet jak siadam do kompa to czytam
                głównie o dzieciakach, znaczna część przeczytanych przeze mnie ostatnio książek
                też dotyczy dzieci. Lubię to i już. Frajdę sprawia mi zabawa Z Zuzą (no bez
                przesady, nie 8 godzin na dobę) i zwykłe z nią przebywanie. Bardziej się cieszę
                z ciuszka, czy zabawki dla niej niż dla siebie. Ale "maltretuję" ją
                samodzielnym zasypianiem i jak tylko sie da, zlecam opiekę nad nią jej
                ukochanemu tatuńciowi. I chyba jest nam z tym dobrze, choć wiem, że Zuzka to
                wolałaby chyba zasypiać ze mną i pewnie nie miałaby nic przeciwko mojemu
                całodobowemu dyżurowiwink
                I jeszcze jedno - ja staram się nie wartościować, czyj "model" macierzyństwa
                jest lepszy, czy gorszy i wymagam też tego od innych. Inna sprawa, gdy ktoś
                pyta o radę jak postąpić w jakiejś sytuacji, ale jeżeli nie pyta i jest mu
                dobrze z tym , co robi (oczywiście nie piszemy o żadnych patologiach...) to
                powinnyśmy powstrzymywać się od komentarzy, jeżeli ktoś będzie potrzebował
                psychoterapii to sam wybierze swojego psychoterapeutę. Pozdrawiam
              • dora31 Re: Smoczek... 18.02.04, 13:52
                Witam po dłuższej przerwie

                Moje dziecko -ani jedno ani drugie- nie preferowało smoczka co do pewnego czasu
                było dla mnie frustracją (spacery!!!). Wolały natomast possać... hmmm coś
                bardziej żywego. Kamila karmię do tej pory. Dodam jeszcze ,że nie mają tego za
                mamą, która domagała się smoka do 3 lat!!!
                Jesli chodzi o nocnik to Kamil nie ma na to czasu.....posiedzi parę sekund (a
                jeszcze najlepiej w ubraniu) i leci dalej, choć nieraz zdarzy mu się "coś"
                zrobić.
                Zazwyczaj jednak woła jak już "coś" zrobi.
                Marzy mi się już niekupywanie pieluch ale z odzwyczajaniem poczekam do lata...

                Widzę ,że większość maluchów uwielbia Teletubisie...my mamy jedną kasete i
                właściwie nawet jej nie puszczałam Kamilowi (Przemek krótko był
                tym "zafascynowany").
                Natomiast Kamil uwielbia oglądać "Hamtaro"- bajkę o chomiczkach i nawet śpiewa
                piosenkę do tej bajki haha.

                serdecznie pozdrawiam
                Dorota z Przemkiem i Kamilkiem
              • aniamr Re: Smoczek... 18.02.04, 13:55
                no i wcięło mi post o smoczku.
                Moja siostra cioteczna jest dentystką i mówi, że w dzisiajszych czasach
                smoczeki są tak wyprofilowane, że nie ma obawy o wykrzywienie zgryzu. Co do
                palca to tu bym sie niepokoiła, bo nie jest on elastyczny tak jak smoczek. Moja
                koleżnka bandazowała córci paluszek na noc mówiąc, że jest chory. Nie obyło sie
                bez płaczu, ale po paru nocach problem zniknął. Może warto wrzucić temat w
                wyszukiwarce - napewno był on już poruszany...
                • goclava Niedoskonałe Matki łączcie się ... 18.02.04, 15:08
                  Siemaneczko,

                  Bardzo się cieszę, że pomogłam niektórym z Was wyzbyć się kompleksu
                  NIEDOSKONAŁEJ MATKI smile
                  Jesteśmy najlepsze dla naszych dzieci, bo jesteśmy i to prawda I bądźmy z nimi
                  szczere, i ze sobą i z innymi ludźmi równieź. Przyznacie mi rację, że skończył
                  się okres słodkiego, bezbronnego niemowlaka, a nadszedł czas przełomowego 18
                  miesiąca, czas negacji, złości, eksperymentów naukowych naszych dzieci i
                  ustanawiania swego miejsca w rodzinie. Dla każdej z nas będzie to trudny czas,
                  nie oszukujmy się lekko nie będzie....
                  Dlatego proponuje wspierajmy się najszczerzej jak potrafimy...

                  Czy nie macie ochoty czasem wystrzelić swojego dziecka w kosmos, sprać na
                  kwaśne jabłko, albo opierniczyć tak, żeby wyrzucić z siebie te wszystkie złe
                  emocje...

                  Ja postanowiłam przyznać się do paru błędów wychowawczych, które popełniłam i
                  których popełnie jeszcze mnóstwo, choć cały czas się uczę, pracuje nad sobą,
                  czytam "Dobrą miłość" raz na 3 miesiące, ale jestem człowiekiem niedoskonałym i
                  choćbym niewiem ile się starała, mam prawo być czasem fatalną matką.

                  Zaczynam:
                  Marysia gryzie mnie w cycysia podczas karmienia ( ból same wiecie jaki) , a ja
                  jak nie ryknę jej prosto w twarz : k....to boli
                  ...ona płacze, ja płacze, wyrzuty sumienia przez miesiąc, obiecuje sobie nigdy
                  więcej, znajduje ćwiczenia z warsztatów psychologicznych jak przejść samego
                  siebie w gniewie i złości, zaczynam walkę ze sobą... zaczynam tłumić złość...do
                  kolejnego razu...

                  +Przewijam Marysię, smaruję pupkę sudokremem, ubieram, zostawiam ją na
                  materacu u niej w pokoju, idę wyrzucić pieluchę, w międzyczasie dzwoni
                  telefon....
                  Gadam, kończe, słyszę niepokojącą ciszę... acha już wiem, Marysia została sam
                  na sam z
                  sudokremem... biegnę do niej do pokoju i cóż widzę : ma go na włosach, na
                  rzęsach, w uszach, w buzi, na całym ubranku, na prześcieradle, na podłodze..
                  wstępuje w e mnie diabeł, wrzeszcze "co ty zrobiłaś, nie wolno, nie wolno, nie
                  wolno...",a ona patrzy na mnie jak na debila i myśli " jak to nie wolno,
                  przecież zostawiłaś to tuż obok mnie, a to najciekawsza zabawka pod słońcem,
                  tak fajnie się maże"
                  Umyłam ją, przebrałam, sztywna i zimna ze złości i jeszcze z pięćset razy tego
                  dnia powtarzałam jej , pokazując sudokrem i tłumacząc, że nie wolno, nie wolno.
                  Ton mojego głosu był zimny, oschły , wrzeszcący, tłumaczyłam dotąd, aż
                  zaczynała płakać i mówić nie., myślałam, że zrozumiała, ale przygody z
                  sudokremem zdarzyły nam się jeszcze parę razy... ( ale już nie byłam taką rurą)
                  Następnego dnia targnęły mną wyrzuty sumienia, na spacerze zahaczyłam o
                  księgarnie i wpadła mi w ręce książka " Kiedy złość niszczy związek".Spokojnie
                  można ją odnieść do relacji z dzieckiem. Dzięki niej nauczyłam się świetnie
                  oddychać przeponą, w chwili kiedy mnie chwyta wk...., zaczynam to robić, już
                  wiem, że lepsze to niż wyrzuty sumienia i naprawdę działa, trzeba tylko bardzo,
                  bardzo chcieć i dużo, dużo ćwiczyć...

                  Kolejny raz : u teściów zostałam sama z Marysią i psami, a tam jest wszystko na
                  wierzchu, trzeba mieć oczy nie tylko w d... Kuszących rzeczy tam mnóstwo.
                  schody, okulary dziadka, książki, albumy, zdjęcia, śrubokręty, nożyczki i leki
                  prababci, wszystko na niskich stolikach....
                  Najpierw Marysia strzeliła takiego kupensona , że całe body zafajdane i
                  rajstopki, no ale cóż mam jeszcze jedną bluzeczke i zapasowe rajstopki... Potem
                  zrobiłam sobie herbatę w litrowym kubku, zostawiłam do ostygnięcia na
                  kredensie. Marysia była już przebrana w czyste ubranko, tylko został kombinezon
                  do założenia, bo szłyśmy na spacer. Wzięłam chłodną już herbatę postawiłam na
                  stół aby wypić tuż przed wyjściem.. Zrobiłam dosłownie 3 kroki po kombinezon, a
                  Marysia już była przy stole, wylała herbatę sobie na głowę i na całą siebie, na
                  podłodze powstała giga kałuża, psy zaczęły się w tym taplać, wrzasnęlam tylko
                  Marysiu!, ale tak, że psy pouciekały, a Marysia aż podskoczyła sad(((.... i się
                  opamiętałam, włożyłam ją taką mokrutką i płaczącą do fotelika do karmienia, aby
                  już nic nie ruszyła i poszłam po parę oddechów i udało się. Nawet prababcia,
                  która potrafi wytrącić z równowagi umarłego i właśnie weszła w momencie
                  szukania przeze mnie mopa i zaczęła lamentować " ojej co tu się stało, pewniie
                  się poparzyła, ojojojojojo" nie dała mi rady i grzecznie jej odpowiedziałam "
                  wylało się i trzeba wytrzeć" smile

                  Jakoś się staram, nie zawsze jest lekko, wiadomo...
                  Mam jeszcze jedną metodę, kiedy to ja wkurze Marysię, bo pewnych rzeczy jej nie
                  wolno i strasznie ją to złości ( same dobrze wiecie jak taki maluch potrafi się
                  wkurzyć i głośno krzyczeć) wynoszę ją wijąco- wrzeszcącą do jej pokoju
                  mówiąc "wyzłość się tutaj , masz do tego prawo", albo nic nie mówię, bo też
                  jestem wkurzona. Zostawiam ją samą i prawie zawsze to działa, uspokaja się
                  sama. Chyba, że zaczyna wyć rozpaczliwie, nie złośliwie, to wtedy idę i ją tulę
                  i opowiadam o tych wszystkich złych emocjach, które targają nami zwykłymi
                  ludźmi. Ale przed parę głębokich oddechów smile

                  To są moje prywatne doświadczenia, nie chcę nic nikomu narzucać.
                  Ręka mnie też czasem świerzbi, przyznam szczerzę ale tu mnie nigdy nie poniosło.
                  Czasem w chwilach totalnej bezsilności, idę i zapalam papierosa, nawet teraz w
                  ciąży, tak wiem nie jestem doskonała i mam w nosie co myślą sobie inni.

                  Kiedyś jak szłam ze śpiącą Marysią w wózku i paliłam papierosa, jakiś
                  oburzony babon krzyknął do mnie " ojej z wózkiem i z papierosem, nie mogę
                  patrzeć!", odpowiedziałam spokojnie zaciągając się rozkosznie " to proszę nie
                  patrzeć, nikt Pani nie zmusza". Kobieta pięć razy zmieniła kolor swojej twarzy
                  i zabulgotana poszła dalej.

                  Róbmy to co uważamy za słuszne i dajmy sobie prawo do błędów, przed nami chyba
                  najgorsze półtora roku naszych słodziaków...
                  i jeszcze jedno bądźmy szczere tu na forum, dzielmy się też tymi złymi
                  emocjami, a chyba będzie nam łatwiej.... przed nami ciężkie chwile...
                  Obecne czasy, współczesna Polska, są cholernie ciężkie dla młodych matek,
                  dajmy sobie prawo być Dość Dobrymi Matkami ( ostatnia Polityka)

                  I jeszcze jedno, kochajmy naszych rodziców, oni wychowywani byli w zupełnie
                  innych czasach, w kraju po 2 wojnach , w reżimie komunistycznym, w czasach
                  gdzie trzeba było walczyć o plasterek szynki dla dziecka. Uszanujmy to mając
                  teraz własne dzieci i kochając je nad życie pomyślmy jak nasi starzy nas
                  kochają i że naprawdę nie chcieli żle, wybaczmy im, wogóle wybaczajmy sobie i
                  ludziom...

                  Ja nie chcę być Matką Teresą, ja chcę aby moje dzieci wzrastały w trochę
                  zdrowszym społeczeństwie, a to zależy tylko i wyłączcie od nas rodziców. Czyż
                  nie chcemy tego samego ? Pomagajmy sobie, a nie wpędzajmy w kompleksy...
                  ...w kupie raźniej smile

                  Wszystkie niedoskonałe matki,łączcie sięsmile

                  Buzi,
                  goclava
                  • dewcia Re: Niedoskonałe Matki łączcie się ... 18.02.04, 15:52
                    Nie no, o swoich błędach wychowawczych i słabościach nie będę tu pisać, za dużo
                    ich było wink, ale skomentuję jedno zdanie goclavy:

                    > Przyznacie mi rację, że skończył
                    > się okres słodkiego, bezbronnego niemowlaka, a nadszedł czas przełomowego 18
                    > miesiąca, czas negacji, złości, eksperymentów naukowych naszych dzieci i
                    > ustanawiania swego miejsca w rodzinie. Dla każdej z nas będzie to trudny
                    czas,
                    > nie oszukujmy się lekko nie będzie....

                    Otóż u mnie z miesiąca na miesiąc jest lepiej, nie wiem co to okres "słodkiego
                    niemowlaczka". Zuza swój temperament okazywała już od urodzenia, każda
                    niedogodność wiązała się z wielogodzinnym płaczem. Miała silne kolki, alergię,
                    w wieku 2 miesięcy spała po 8 godzin na dobę i to w ratach, praktycznie nie
                    schodziła z rąk. W nocy nie mogłam przekręcić się z boku na bok tak mi nawalał
                    kręgosłup. A najbardziej frustrujące było to, że nie wiedziałam jak jej
                    pomóc.Do tego, a właściwie z tego powodu przechodziłam depreche gigant (do tej
                    pory żałuję, że nie byłam u psychiatry i nie skończyło sie na farmakologii...).
                    Dopiero w okolicach roczku doszłam do tego, że bezsenność i pobudzenie Zuzy
                    biorą się z alergii i stopniowo zaczęłam eliminować alergeny (mimo że od jej
                    urodzenia stosowałam dietę, ale jak się okazało mało radykalną) i teraz już
                    jest lepiej, coraz lepiej "dogaduję się" ze swoim dzieckiem, po takim cieżkim
                    początku może być tylko lepiej wink, oczywiście żartuję, bo nigdy nie wiadomo co
                    nas czeka. Ja sobie całkiem nieźle daję radę z "rozrabianiem" i okazywaniem
                    niezależności, gorzej z marudzeniem i płaczem z niewiadomego powodu. Ale to ja
                    tak już mam. W dużym uproszczeniu wolę "rozrabiaki" od "malkontentów" wink.
                    To tak na potwierdzenie tego, że każda z nas jest inna...

                    Ewa mama Zuzanki (17.09.2002)
                    Zuzanka
                    • dora31 Re: Niedoskonałe Matki łączcie się ... 18.02.04, 16:42
                      Każda(y) z nas popełnia mniejsze lub większe błędy wychowawcze, nie ma bowiem
                      ludzi doskonałych, idealnych matek.
                      Mi np. często brakuje cierpliwości.....mam bowiem w domu knrąbrnego, złosliwego
                      6 latka i 17 miesięczniaka , który ciągle używa słowo "Nie".
                      Nieraz na nich krzyknę, dostaną klapsa....przyznaje zdarza się,że spsocą coś z
                      mojej winy....haha mój Kamil też uwielbia mazać siebie i wszystko wokół
                      sudocremem.

                      No a co do "słodkiego niemowlaczka" to ja też nie wiem co to znaczy.
                      Jeden miał niedojrzały (lub lekko uszkodzony) układ nerwowy i 24 (dosłownie!!!)
                      godziny na dobe płakał, były nerwy, lekarze, potem doszła też alergią, choroby.
                      Drugi miał bardzo nietypowe objawy alrgii i tez była wizyta od szpitala do
                      szpitala, od lekarza do lekarza.

                      Teraz jak sobie tylko przypomnę co juz przeszliśmy to jakoś lepiej mi znieść
                      mojego "trudnego wiekiem" 6 latka i jego przekornego braciszka.

                      pozdrawiam
                      Dorota z 6 latkiem i jego młodszym braciszkiem Kamilkiem
              • dewcia Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 16:01
                No właśnie mam pytanie, jakich smoczków używają Wasze dzieci? Anatomicznych,
                czy płaskich? Zuzka od początku (tzn. od 2 m-ca życia) używa płaskich aventu,
                wtedy miało to uzasadnienie, żeby proces ssania był podobny do ssania piersi, a
                teraz z rozpędu używamy takich samych, choć argument ze ssaniem już odpada.
                Spotkałyście się może z naukowym uzasadnieniem, który rodzaj lepszy. Może warto
                przejść na anatomiczny? W zasadzie byłoby to logiczne.
                • mamamona kangurek 18.02.04, 19:09
                  hejo,
                  byliśmy dziś w Kangurku w Starej Papierni w Konstancinie, bo to koło nas i było
                  super! Polcia pierwszy raz była w takim centrum zabaw, od razu jej się
                  spodobało, chociaż sama nie jest wielka, ale jest co z dzieckiem robić.

                  od razu też dostała z łokcia, bo chciała zabrać chłopcu piłkę (kocha wszystkie
                  piłki), a potem została rozjechana przez żwawego trzylatka jego policyjnym
                  autem (ale to nasza wina, bo w sumie powinniśmy za nią chodzić, bo była
                  najmłodsza).

                  generalnie było świetne, mimo dwukrotnego płaczu. moim zdaniem dobrze, niech
                  się dziecko uczy, że świat składa się też z ludzi, którzy nie są mili.
                  w środy o 10 zaczyna się rytmika dla dzieci (za tydzień sprawdzimy), wjazd do
                  kangurka 15zł (plus 15 na rytmikę), czas nieograniczony. kupiliśmy sobie karnet
                  10 wjazdów za 100zł. w weekendy drożej (chyba 20zł).

                  polecamy wink)

                  u nas problemu smoczkowego nie ma, bo Polcia ani smoczka, ani palca (chociaż
                  paluszki cały czas w gębie, bo zęby rosną, że hoho). Polcia ma już 12 zębów, i
                  w końcu przekroczyła magiczną wagę 10 kg wink))

                  pozdrawiam mocno, z biegu smile)))
                  Mona
                  • aniamr Re: kangurek 18.02.04, 19:51
                    Ale fajnie macie z tymi miejscami zabaw dla dzieci. u nas jest coś takiego, ale
                    słyszałam, że bardzo brudno tam jest i taka jakaś klitka. No i ta rytmika. Cały
                    czas się zastanawiam gdzie u nas mogę się za takimi zajęciami rozejrzeć, bo
                    bardzo bym chciała chodzić z Melką na takie zajęcia.
                    Co do cen to trochę kosmiczne.

                    Co do smoczka my preferujemy Nuka. Kiedyś mąż kupił jakiś kosmiczny (tak miał w
                    nazwie) i jakoś nie przypasił i wylatywał z buźki.
                • bourgeonek Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 20:59
                  Kajtek tez Avent z przyzwyczajenia. Jak go poprosze to mi go oddaje, ale co z
                  tego skoro zaraz slysze "niomniom". Jak mu nie daje, to odsuwa szuflade do
                  ktorej wchodzi i myszkuje na przewijaku, na ktorym kiedys w koszyczku byl
                  smok...
                  A propos, to moj smok tez zostal spalony w piecu... takie to kiedys byly metody
                  wychowawcze wink)
                  Poza tym mam dzis fatalny dzien. Niestety jestem meteoropatka i dzisiejsze
                  skoki cisnienia zabily mnie. Na dodatek kajtek nie nalezy do dzieci, ktore
                  potrafia godzinami czytac ksiazeczki. Jego ulubiona zabawa to stepowanie na
                  stole kuchennym... Poza tym jak tylko czyms sie zajmie, a ja przyjme jakas
                  przyjemna pozycje (np. poloze sie z pieskiem w kratke u niego na podlodze), to
                  Kajtek natychmiast wpada na pomysl, zeby zmienic lokal i natychmiast go
                  realizuje. Czasem zaluje, ze nie mieszkamy w kawalerce. Ale z drugiej strony z
                  jego temperamentem, to pewnie nauczylby sie chodzic po scianach.
                  Nie bedzie lekko z drugim dzieciatkiem, ale sama tego chcialam.
                  Czekam na wiosne, na parki, ogrodki, place zabaw, i inne.

                  Jeden plus - o 20:00 po 5 minutach przytulania zasypia, tak sie niszczy przez
                  caly dzien.

                  Pozdrawiam,

                  Bourgeonek vel Jago

                  P.S. Dzis perspektywa cudownego odkorowania - przygody Tony Soprano!
                  • kamciamamagaby Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 21:39
                    Hejka!
                    Aleście naprodukowały postów, ledwo nadążam czytać, biorąc pod uwagę moją
                    chroniczną, ciążową senność nie starcza mi czasu i sił, by jeszcze coś skrobnąć.

                    Witajcie Karolina i Gosiu-Goclavo fajnie, że jesteście na forum. Dyskusja o
                    macierzyństwie bardzo ciekawa i tu zgadzam się z większością a szczególnie z
                    Aniąmr. U nas Gaba bezproblemowo zostaje z tatą, Kasią (opiekunką), z babciami.
                    Z babciami to rzadko, bo też mieszkają w innym mieście, ale jak szykuje się
                    jakaś imprezka, to proszę moją mamą i chętnie przyjeżdża.

                    Też kochamy Teletubisie, mamy takie dmuchane do zabawy, Gaba dzięki nim m.in
                    nuczyła sie kilku prostych słówek.
                    Mówi tak średnio na jeża z 20-30 słówek, typu mama, lala, bam, am, tam itp
                    Ostatnio pipa-piłkasmile), pipi-pępek, mima-nie ma smile)

                    Też mamy smoczek do spania, wcześniej używałam Avent, ale teraz nie mogę
                    znalężć silikonowego po 6 mies i mamy canpol anatomiczny. Ja zasypiałam ze
                    smokiem do 3 rż i ząbki równiutkie smile)Myślę,że o zgryz nie ma sie co bać,
                    gorzej jak maluch ssie kciuk.
                    Kasia parę razy zapomniała o smoku i położyła Gabą w dzień spać bez, a ta
                    bezproblemu zasnęła(??), tak sobie myślę, czy to nie czas ją odzwyczaić, ale z
                    drugiej strony, szkoda mi małej smoka zabierać no i trochę mi się nie chce.
                    O 21 marzę by Gaba jak najszybciej usnęła.

                    A jak myślicie, czy ja też potrzebuję takiego podwójnego wózka, czy Gaba 2-
                    latka da radę bez?

                    Pozdrawiam i spadam spaaaać

                    Kamila z Gabą
                    • goclava Re: Jeszcze o smoczku... 18.02.04, 23:21
                      ...co ja bym dała za smoka...szczególnie teraz... Marysia nigdy go nie chciałasad
                      ...właśnie usypiałam ją 1,5 godziny, "cycyś" jej się przypomniał, a moja
                      wyrwana w poniedziałek ósemka, również nie pozwala o sobie zapomnieć...
                      Wczoraj natomiast Marysia podczas snu na balkonie zrobiła kupkę, a że spała 3
                      godziny to miała cipąga odparzonego jak nigdy, czerwony, pomarszcony,
                      rozpalony sad co popuściła siusiu, to przybiegała do mnie i płakała "pupu,
                      pupu", od 15:00 do rana zużyłam z 10 pieluch, a i tak większość czasu biegała
                      naga sad Na taką awarię polecam Alantan Plus. Już prawie nie ma śladu, a
                      najważniejsze nie boli. Dzisiaj natomiast tuż przed 21:00 wyskoczyły jej na
                      czole czerwone plamy podszyte krostkamisad Drapała, złościła się i płakałasad
                      posmarowałam Bambino, trochę pomogło... jak na razie śpi słodko...
                      Ciekawe co będzie jutro?
                      Mam nadzieję, że szczęka mnie przestanie boleć i rozerwana warga się zrośnie sad
                      Kończe, bo znów napiszę "książkę".

                      Dobranoc,
                      goclava
                      • mamamona Re: Jeszcze o smoczku... 19.02.04, 12:20
                        no właśnie, z tym mówieniem to jest odjazd. u nas jest pepe (pępek) i nienia
                        (nie ma), łącznie z rozkładaniem rączek. w ogóle rozkleja mnie to jak wiele
                        rozumie Polcia, a jak niewiele potrafi powiedzieć wink)) i tu "mama" jest dobre
                        na wszystko.

                        Kama, ja się nie oszukuję. pytam wszystkie podwójne matki, i każda mi mówi,że
                        podwójny wózek to zbawienie. ja zakładałam,że skoro synek urodzi się w maju,
                        będzie ciepło, i Polcia nie będzie chciała jeździć, a biegać, ale u nas i sklep
                        daleko (może by i doszła, ale na pewno nie wrociła), i zakupy większe daleko, a
                        już o pojechaniu do parku (czy dojściu - u nas koło 2km) nie ma mowy.

                        jedna z moich klientek z tą samą różnicą wieku u dzieci (20 miesięcy), kupiła
                        tylko do swego wózka deskorolkę (chyba ma inglesinę), ale jej starszy synek
                        jest zdecydowanie za mały, żeby tam bezpiecznie ustać, i w rezultacie, po
                        prawie roku z dwoma chłopcami, mówi, że to straszne uziemnienie (ten brak
                        wozka).

                        no a jeszcze:lato się skończy, nie będzie już tak fajnie pochodzic na własnych
                        nóżkach, a dzidzia będzie miała 6 miesięcy w listopadzie. czyli za malutka.

                        ostatnim argumentem jest (i to znów słowa tej mojej klientki), że dzieci to
                        małe leniuszki, i wcale im się chodzić nie chce wink))

                        w każdym razie ja na pewno kupuję podwójny stelaż do swojego bebe confort jaki
                        mam po Polci, i dodatkowe siedzisko.

                        pozdrawiam mocno
                        Mona
                    • bourgeonek Re: Jeszcze o smoczku... 19.02.04, 12:15
                      Czesc!
                      Jak sie czujesz, ktory to tydzien?
                      Ja mam jakas mega kile - to chyba przez to, ze juz prawie dwa tygodnie siedze w
                      domu. Kajtek tez nudzi sie jak mops i wymysla coraz to glupsze zabawy.
                      Ale w poniedzialek przyjezdza moja mama, wiec mnie troche odciazy, a potem
                      chyba z nia pojade nad morze. Trudno pogoda syf, ale troche zmienie otoczenie.
                      Joska, daj znac, to moze sie spotkamy!

                      Mamy warszawskie - jutro o 13:00 w Hula Kula? Ja musze gdzies spozytkowac
                      energie Kajtusia!

                      Pozdrawiam,

                      Bourgeonek vel Jago

                      P.S Edytkusie stesknilam sie za Toba! Czemu milczysz?
                      • kayak7 Re: o wszystkim i do kia 19.02.04, 13:24
                        W temacie smoczka to Gaba nie uzywa, ale rozumiem Was czemu czekacie na wyjscie
                        zebow smile U nas podobnie jest z cycusiem. Gaba je go juz tylko nad ranem(tzn
                        kolo 4-5 i kolo 8)i z pelnym odstawieniem czekam raz na wyjscie chociaz
                        wszystkich czworek(przedwczoraj w nocy wylazl kawalek drugiej). Z drugiej
                        strony urabiam Gabe gadka o tym jak duze dzieci juz cycusia nie jedza, a
                        zamiast tego sie do niego przytulaja. "Dzici tucycy nu nu nu" wink To zdanie
                        wyglosila dzis nad moja zaspana glowa. Opanowala sie na jakas godzine, pozniej
                        milosc do ssania zwyciezyla. Ale probuje urabiac ja dalej, najfajniej byloby
                        zeby obylo sie bez placzu, bo nie wiem ile go zniose. Ja po odstawieniu chce
                        przejsc na dosc drastyczna diete plus wspomagajaca farmakologia wiec mam
                        nadzieje ze do maja- czerwca uda nam sie z cycusiem pozegnac(ja w koncu czuje
                        sie na to gotowa, czekam na Gabe smile).

                        Co do trudnego okresu w zyciu naszych dzieci to mysle ze u nas jestesmy na
                        etaie "wszystko jeszcze przed nami" Gaba oczywiscie odkryla uroki slowa "nie" i
                        codziennie testuje granice. Ale nadal jest to bardzo slodkie- mysle ze bunt
                        nadejdzie dopiero za jakis czas. Slodkie oczywiscie nie zawsze bo naszym
                        glownym problemem jest rysowanie po scianach. Gaba z dzikim wrzaskiem leci do
                        sciany, rzuca do mnie szelmowski usmiech(czasem nawet wykrzyknie nu nu nu) i
                        dawaj mazac jak najszybciej bo w koncu matka juz leci zabrac kredki. Moja
                        metoda jest taka ze tego dnia juz kredek nie dostaje. Na razie czekam na
                        efekty. Z szafkami tzn wywalaniem ich zawartosci juz jej przeszlo- tu jestem
                        zadowolona ze swojej konsekwencji. Tylko te nasze sciany(wynajmowane
                        mieszkanie!!!).A wlasnie Kia wynajmujemy na Natolinie, duzo by pisac- zapraszam
                        cie na priva bo to niekonicznie bedzie wszytskich interesowac. Sluze wszelka
                        informacja na temat przeprowadzki, wynajmowania, targowania cen, znajdowania
                        znajomych, odnalezienia sie w stolicy itd itp Mozesz napisac na adres gazetowy
                        lub na marta@poczta.tpi.pl.

                        Gaba od czterech dni jada juz calkiem sama. Decyzja byla jej, bo wrzaskiem i
                        zamykaniem buzi reagowala na moje karmienie. generalnie nie bardzo chcialo mi
                        sie wierzyc ze poradzi sobie z zupa, ale mylilam sie. Jedna czwarta wylewa na
                        sliniak, ale zjada wiecej niz jak ja ja karmilam. Trwa to troche, ale ja po raz
                        pierwszy jem cieple dania razem z moja corka- wink
                        Druga jazda to chyba telepatycznie od Kajtusia podlapana to mycie zebow-
                        podstawilam Gabie krzeslko (ikeowwego mammuta) do umywalki i mamy mycie zebow
                        15 razy dziennie(Michal sie smieje ze babcia stomatolog bedzie zachwycona).
                        Gaba na szczoteczke i mycie zebow mowi o o o(od slow piosenki "szczotko,
                        szczotkko hej szczoteczko" o o o wink)


                        Kama fajnie ze cos napisalas, pociesze Cie ze Oli juz tez lepiej w drugim
                        trymestrze, ten pierwszy jest okropny(cos tam jeszcze pamietam). Moja
                        przyjaciolka ze Szczecina ma termin na 20 wrzesnia smile) Mowilam ze chec
                        prokreacji sie po kablach rozprzestrzenia wink
                        A dla Was mamy ciezarne i nie, mam cudne danie na poprawienie humoru:
                        skladniki:lody waniliowe, maliny mrozone, cukier. Lody wkladamy do miseczki,
                        maliny wrzucamy do garnka, posypujemy cukrem(nie za duzo- ma byc kwaskowate) i
                        robimy z tego goraca mamalyge, polewamy lody(goracym). Jemy i odlatujemy.

                        Pozdr


                        Marta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka