Dodaj do ulubionych

lipiec 2002

27.03.03, 01:14
Musze Wam opowiedziec o mojej coreczce Ani (10.07.2002). Nauczyla sie
raczkowac i swiat stanal otworem. Nawet nie wiem kiedy, miesiac temu jeszcze
nie siadala i zaczynalam sie martwic, a tu niespodzianka. Sprawnie
przekrecala sie na boki i na brzuszek, potem z tego brzuszka hyc pupa do
gory i raczkami powoli wycofywala sie do tylu, az wyladowala na pupie...i
tak nauczyla sie siadac. A bedac na brzuszku, z pupa w gorze smiesznie
gibala sie wtyl i w przod, no i ruszyla. Najpierw jedna raczka, potem druga,
a na koncu obie nozki myk podciaga i lazi. Z kazdym dniem idzie jej to
sprawniej. Nawet ma juz swoje ulubione miejsca: smietnik (a jakze!), stol
pod kompem i kable tam pozwijane, krzeslo obrotowe.
w kuchni nie chce juz sterczec w krzeselku, musialam rozlozyc dwa koce na
podlodze, a i tak ja ciagle przenosze bo ucieka.
A dzis zrobila mi niespodzianke. W sypialni podpelzla do lozka (wysokosc ok
15 cm), oparla na nim raczki i podniosla sie na nozki. Jak to nie bylo
pierwsze samodzielne stanie, to ja nie wiem co!
z innych nowosci: kapie sie w doroslej wannie na siedzaco (oczywiscie z moja
stala asekuracja), bije brawo i ma juz 7 zebow. Niestety w dalszym ciagu nie
chce jesc nic z wyjatkiem mnie. Odpuszcze troche i sprobuje znow za tydzien.
To chyba tyle. A jak wasze maluszki?

BEATAS
Obserwuj wątek
    • a.anula_edziecko Re: lipiec 2002 27.03.03, 10:17
      Hej!
      Meldujemy się z Maksem.Mały jest właśnie zapakowany w kojcu i nie bardzo mu się
      to podoba.Dzisiaj w nocy przeszedł samego siebie, nie dość że poszedł spać o
      północy i budził się co godzinę, to jeszcze o 5 rano wstał zupełnie
      wyspany.Wczoraj pierwszy raz samodzielnie usiadł, pelzał po panelach i nagle
      siedzi;super!
      Pozdrawiamy Anula i wyciągnięty już z kojca Makssmile)
      • roka3 Re: lipiec 2002 28.03.03, 01:46
        witam dochodzące mamusie. mam nadzieję, że wszystkie tu dotrzecie. Kuba ma
        9800kg i 83 cm i uwielbia cycusia. Pozdrawiamy Roka i śpiący Kuba
        • kostaga Re: lipiec 2002 28.03.03, 08:06
          Oj! Ciężko mi się przyzwyczaić, ale dotarłam do Was, a to najważniejsze.
          Za Perłełką już w ogóle nie można nadążyć. Jutro idziemy na poszukiwania
          nowego, "dorosłego" fotelika. Mogłybyście mi coś polecić. Paulina nie toleruje
          już kołyski, stąd konieczność takiego zakupu. Cały czas myślę i BebeConfort lub
          Concord (czy jakoś tak), ale nie wiem tak naprawdę, co dla Pauli będzie
          najlepsze?
          Pozdrawiam
          SUSHI vel Kostaga
          PS.
          Perła zaczęła chyba ząbkować smile
          • martyka Re: lipiec 2002 28.03.03, 11:22
            Ale super !
            Znalazłam was, chyba opatrzność mnie prowadziła, bo naprawdę jestem osłem
            komputerowym. A Miłosz nadal wyje w wózku, chociaz siedzi swobodnie jak basza.
            No i co ? Przecież nie bedę nosić tego klocka ( kochanego oczywiście ).Kasia
          • a.anula_edziecko Re: lipiec 2002 28.03.03, 20:03
            Hej Sushi!
            Maksio też jest już posiadaczem dorosłego fotelika, takiego od 9-36 kg, ale
            niestety trudno mi go polecić, gdyż pasuje tylko do określonej marki samochodu.
            W zasadzie jest oki, ale Maksio w nim poprostu się topi, myślę że lepszy byłby
            model od 9-18 kg.
            Pozdrawiamy Anula i sterczący w łóżeczku Maksiosmile)
    • megan.s Re: lipiec 2002 28.03.03, 15:35
      Ufff, trche to trwało ale was znalazłam smile Zła jestem niemożebnie bo mój nick
      zajęty i wszystko jakoś inaczej ale pewnie sie przyzwyczajęsmile)
      A Barti chybawreszcie ząbkuje, bo jak zaciska mi dziąsełka na alcu to coś
      kłuje, a do tego strasznie się slini.
      Z jego ulubionych ostatnio zabaw najciekawszą chyba jest przycinanie sobie
      paluszków szufladami. I przeczołgiwanie się pod fotelem smile))) z wiekim
      krzykiem.
      Niestety mimo zyrtecu wyskoczyła mu jakaś wysypka, podejrzewam dynię... Ech
      żeby była jakaś szczepionka na alergię wink
      Pozdrawiam
      Megann
    • joanah2o Re: lipiec 2002 28.03.03, 21:50
      Pisałam już na starym edziecku, że tu jestem joanah2o (myślę,że wszystkie
      pami`etacie co`s z chemii więc nietrudno odgadnąć jak sie nazywam smile )
      Himek zawzięcie próbuje wstawać, raz mu sie to uda`ło prawie bez podparcia,
      zazwyczaj jednak potrzebuje podpory.
      Byliśmy u neurologa i na kontroli na patologii noworodków. Pani
      neurologpowiedziała, że jest świetny, pogodny i rozwinięty jakby miał rok.
      Pani z patologii, że ma anemię, jest osowiały, przybrał tylko 200g przez
      miesiąc i jest bardzo źle. Wyciągnęłam wniosek następujący: przejmować się nie
      będę, prawda lezy pewnie gdzieś pośrodku.

      To może zrobimy lipcowe kalendarium smile Chyba robie się maniaczką.

      Mamnadzieje, że sie tu wszyscy spotkamy
      Pozdrowienia
      J&J (Joanna, Joachim 25.07)
      • agagi Re: lipiec 2002 29.03.03, 21:18
        hurrra, tez do Was dotarlam i rzeczywiscie nie wyglada to najgorzej. Nawet
        powiedzialabym tak "nowoczesnie" smile (trzeba sie pocieszac... smile). Michas tez
        rozrabiaka ostatnio jeszcze wiekszy; w ogole nie chce siedziec ani
        czolgarkowac, tylko wciaz wstaje i krzyczy, zeby go prowadzac. Garby nam juz
        wyrastaja rodzinnie, ale alternatywa jest tylko noszenie tego rozkosznego 10-
        kilogramowca..... A wtedy Maryszka 15kg tez domaga sie noszenia..... Mozecie
        sobie wyobrazic, jak czuja sie moje plecy kazdego ranka...
        Krostki Michasia na buzi nieliczne na sczescie, ale i tak wciaz nie wiadomo co
        to i od czego. Isomil dalej cwiczymy i zadnych jogurcikow nie dajemy i znow
        wybieramy sie do jakiegos dermatologa, tym razem poleconego na edziecku, wiec
        moze okaze sie lepszy w diagnozie i leczeniu. Poza tym humory dopisuja, bo
        WIOSNA zdecydowanie przyszla juz!!! Sciskamy wiec wiosennie i nowoforumowo,
        Agata, Michas i Rodzinka. PS: Kasiu, sorry ze zamilklam na priva, ale
        zakalapuckalam sie w pracy zupelnie... Ale mysle, pamietam i odezwe sie. O
        zobowiazaniu zdjeciowym tez.....
        • martyka Re: lipiec 2002 30.03.03, 17:21
          Witam serdecznie w tę słoneczna niedzielę !
          Mam pytanko, dlaczego jak otwieram Lipiec 2002 to nie pokazuja się wszystkie
          posty, dopiero jak klikam w pokaż treść to wyskakuja ostatnie wiadomości. Przez
          pewien czas byłam zaniepokojona tą ciszą, zanim nie wpadłam żeby coś powciskać.
          I drugie, czy przeniosłyśmy się juz dokumentnie na Gazetę, bo mi juz czasu nie
          starcza na wchodzenie i tam i tu.
          A Miłkowi chyba lada moment wyskocza zęby na górze, bo dziasła jak bania i
          widzę jakieś białe kreseczki. Oczywiście mogę się mylić, bo broni tych skarbów,
          jak smok księżniczki.Dziewczyny jakie buty kupujecie swoim malcom. Pomyślałam
          że do nauki chodzenia to pewnie będą potrzebne sandały ( pewnie latem zacznie
          sie ten okres rozwoju ), a teraz? Jakoś nie mam kasy żeby żeby wydać kolejne
          120 zł na buty które będą atrapkami przez dwa , trzy miesiące. Na razie
          zakładam Miłkowi ohydne adidasy , które dostał. Ale oko aż boli.A nie spotkałam
          jakiś ładnych w przystępnej cenie. On oczywiście nienawidzi tych butów, na
          spacerze nic innego nie robi tylko je zrzuca.
          Całuje gorąco Wszystkich. Kasia
          • beatas-eddziecko Re: lipiec 2002 30.03.03, 18:43
            Ja Ani wogole nie zakladam bucikow, nawet na spacerze. Ma wiosenny
            kombinezonik z ocieplanymi papuciami i to starczy. O prawdziwych butach, do
            chodzenia pomysl jak zacznie chodzic. Ja dopiero na lato kupie Ani lekkie
            sandalki, a chodzic niech sie uczy boso, albo w antyposlizgowych skarpetkach.
            W domu nakladam jej miekkie papucie z gumowa, tez miekka podeszwa, bo zaczyna
            wstawac i boje sie aby nie poslizgnela sie na parkiecie.
            Z nowosci u mnie: Ania coraz mniej spi, dwa, w porywach trzy razy dziennie, po
            godzince, pol. I nielubi jezdzic komunikacja miejska, moze latem bedzie latwiej

            Pozdrawiam

            Beatas i Ania i Damianek
    • aga1306 Re: lipiec 2002 30.03.03, 21:30
      no to i my (Agnieszka i Michałek - 25.07) meldujemy się i pozdrawiamy
      wszystkich :
      troche mi zajęło czasu odszukanie Was na gazetowym forum. Nadal bywamy na e-
      dziecku i w związku z tym nie wiem gdzie pisac, bo chyba nie ma sensu dublowac
      postów?
      Sushi:
      Jesli chodzi o fotelik samoch. to Michał z racji swoich gabarytów juz dawno
      przesiadł sie do doroslego fotelika- kupilismy Bebe Confort Iseos do 18 kg.
      Michał sobie siedzi w nim przodem do kierunku jazdy, jest mu wygodnie,
      obserwuje podczas jazdy co się dzieje za oknem, spi mu się w foteliku tez
      wygodnie. Mam nadzieję ze z tego tak szybko nie wyrosnie jak z poprzedniego.

      pozdrawiamy
      Aga i Michałek

      • pyrtol Re: lipiec 2002 30.03.03, 23:39
        No to ja rowniez sie melduje!! Na szczecie pozostalam Pyrtolem smile. Od dwoch dni
        u mnie swieto, bo Weroniczka zaczela jesc cos innego niz mnie!!Ciesze sie
        bardzo, bo juz nie mialam sil. Jutro idziemy na kontrole do lekarza i jestem
        ciekawa czy skala wagi drgnie, wg mnie powinna.
        Mam pytanie co do jedzonka, czy dajecie watrobke dzieciom i jesli tak to jak.
        Pani gastrolog powiedziala mi zebym dawala malej watrobke bo ma duzo zelaza (
        Weroniczka ma duza anemie), ale ja nie bardzo wiem jak mam to zaprezentowac,
        tym bardziej, ze Weroniczka przedklada jedzenie ze sloiczka nad to "prawdziwe"
        i np ziemniakiem ugotowanym gardzi, to watrobka pewnie tez. Jakie inne miesko
        dajecie i w jakiej postaci?
        Ola i Weroniczka 10 lipiec 2202
        • beatas-eddziecko Re: lipiec 2002 31.03.03, 00:39
          Moja Ania tez 10 lipiec!!! Ale fajnie!!!
          Ja miesko daje jeszcze od kurczecia. I Anka sloiczki rowniez przedklada nad
          gotowane. Wiec sie wycwanilam i je urozmaicam: gotuje rzeczona watrobke, lub
          kurczaczka, siekam drobniutko (watrobka jest super do siekania, bardzo krucha)
          i mieszam z zupka, dodaje koperek, maselko, rozgniecionego ziemniaczka i
          podgrzewam. Bomba witaminowo-kaloryczna. Gdyby tylko chciala jesc.......crying(

          BEATAS
      • pyrtol Re: lipiec 2002 31.03.03, 18:58
        No to ja rowniez sie melduje!! Na szczecie pozostalam Pyrtolem smile. Od dwoch dni
        u mnie swieto, bo Weroniczka zaczela jesc cos innego niz mnie!!Ciesze sie
        bardzo, bo juz nie mialam sil. Jutro idziemy na kontrole do lekarza i jestem
        ciekawa czy skala wagi drgnie, wg mnie powinna.
        Mam pytanie co do jedzonka, czy dajecie watrobke dzieciom i jesli tak to jak.
        Pani gastrolog powiedziala mi zebym dawala malej watrobke bo ma duzo zelaza (
        Weroniczka ma duza anemie), ale ja nie bardzo wiem jak mam to zaprezentowac,
        tym bardziej, ze Weroniczka przedklada jedzenie ze sloiczka nad to "prawdziwe"
        i np ziemniakiem ugotowanym gardzi, to watrobka pewnie tez. Jakie inne miesko
        dajecie i w jakiej postaci?
        Ola i Weroniczka 10 lipiec 2202
        • pyrtol Re: lipiec 2002 31.03.03, 19:03
          sorki wyslalm ten sam list dwa razy , wszystko mi sie tu knoci, chcialam
          wczoraj wyslac post to mi wyskakiwalo ze sie nie da, wiec wyslalam dzis ten
          sam, ale nie zauwazylam ze jednak ten wczorajszy przeszedl. Tak przy okazji czy
          tu tez sa jakies fajne obrazki do wstawienia? Bo jakos tak lyso...
          • kostaga Re: lipiec 2002 01.04.03, 12:24
            Wiecie przestraszyłam się! Wysłałam zdjęcia na Zobaczcie, na razie jedno, a tak
            lawina postów z prośbą o wykasowanie całych wątków. Gosia1 straszy jakimiś
            zboczeńcami. Może nie będę przesadzać, prośby o skasowanie nie wyślę, ale
            Pauliną już się chyba chwalić nie będę sad
            No nic, zostanie nam kiedyś spotkać się, bo podziwiać nasze szkraby!
            A wiecie co? Perła w piątek zaczyna 10 miesiąc, szok! Składamy życzenia
            wszystkim dziesięciomiesięczniakom, tym, które już zaczęły ten kolejny okresi
            tym które są jeszcze przed.
            A propos fotelika. Dokonałam w sobotę zakupu - MAXI COSI Priori. Perełce bardzo
            się podoba szary fotelik w różowe pieski (taki z przymróżeniem oka). A jaką ma
            frajdę jeżdżąc w końcu przodem do jazdy!
            Odezwiemy się jeszcze, na razie muszę się zrywać z pracy!
            PS. Czy któraś z Was oddaje dzecko do żłobka? Z moją na razie jest moja mama,
            ale ma coraz wieksze kłopoty z sercem, więc muszę niestety odważyć się na ten
            krok. Jak to jest?
            Sushi
    • aga1306 Re: lipiec 2002 01.04.03, 18:55
      Witajcie,
      dzis byłam z Michałem na wazeniu, mierzeniu itp. Zdziwiłam sie troche bo moje
      dziecko po raz pierwszy nie przybrało na wadze a wręcz schudło. michał wazy
      teraz 9150g czyli w ciągu 6 tyg. spadł o 300g. I to nie dlatego ze się więcej
      rusza ( jeszcze nie raczkuje) tylko po prostu on nie chce jeśc nic poza
      cycusiem. Lekarka dzis dała mi błogosławieństwo na dawanie mu przylepki z
      chlebka pszennego (to mu smakuje),mogę dac mu spróbowac pieczonego mięska
      wieprzowego lub indyczego (posiekanego), kazała łączyc to z gotowanymi
      warzywami ( z mrozonek) i zółtkiem jajka. Od razu przygotowałam taki psudo -
      obiadek dla małego i zjadł kilka łyzeczek. Lepiej mu to wchodziło niz zupki -
      papki. zobaczymy co bedzie dalej z tym jedzeniem. dostalismy tez syropek na
      apetyt z aronii z wit. C. Tylko jak ja mu to dam jak on wszystko płynne
      wypluwa. nawet strzykawka nie da rady. Straszny niejadek z tego mojego Michała.
      pozdrawiamy

      Aga i Michałek (25.07)
    • joanah2o Re: lipiec 2002 01.04.03, 19:48
      Himek też już nie przybiera na wadze tak jak dotąd (tylko 200g w miesiąc).
      Według mnie miał prawo nie przytyć dużo, bo dużo więcej sie rusza, przez ten
      miesiąc własnie zaczął raczkować, stawać (teraz stoi przytrzymując sie jedna
      ręką) i cały dzień sie rusza. Ale lekarka uznała, ze to wynik anemii i kazała
      dawac żelazo. Tylko jak to zrobić? On wszelkie płyny i jedzenie ,
      które "doprawiam" żelazem wyczuwa na odległośc i zaciska usta lub pluje jesli
      podam je na siłę. Sprawdziłam, jakie jedzenie zawiera dużo żelaza łatwo
      przyswajalnego, ale to głównie rzeczy nie zalecane małym dzieciom. Więc
      pozostaje tylko mięso.

      Dziś zauważyliśmy drugiego zęba, zdaje się, że to lewa dolna dwójka (sic!). Od
      pierwszego czyli od dolnej prawej jedynki dzieli go odległość na 1,5 zęba.

      Himek zjada teraz więcej naraz, np. 200ml zupki z 100ml kaszki, potem sok.
      Z nowych umiejetności: stoi podpierając sie jedną ręką a jak sobie zapomni, to
      bez oparcia. Jeszcze nie chodzi, ale podejmuje próby przesuwania sie przy
      meblach, zresztą najszybciej przemieszcza się raczkując, więc zwiedził całe
      mieszkanie, bawił się już sprzętami kuchennymi, kablami od komputera, dobierał
      sie do kosza na śmieci.

      Na spacerze nie rozgląda się za ptakami czy psami tylko zwisa z wózka i
      obserwuje ruszające sie kółko lub próbuje wstać. To oczywiście ze mna na
      spacerze, bo tacie grzecznie śpi sad


      Pozdrawiamy,
      Joanna i "anemiczny" Joachim
      • martyka Re: lipiec 2002 01.04.03, 22:58
        Hej dziewczyny

        A ja muszę ograniczac kaszki temu mojemu grubaskowi. On pomimo że rusza się
        cały czas, czy to raczkując czy wspinajac się na meble to przytył prawie
        kilogram ! On nawet lekarstwa lubi ! Ciekawe po kim on to ma ? Ja raczej mam w
        tę druga strone. Ulubionym miejscem mojego syna jest podłoga przed lodówką,
        tylko czatuje kiedy ktos otworzy ten przybytek. A z wózka pokrzykuje na
        wszystkie psy, wisząc oczywiście głową w dół.
        Wybieramy się na Święta do Augustowa, skąd pochodzi mój mąż. Jedziemy tam
        pociągiem. Jeśli macie jakieś pomysły jak nie zwariować z raczkującym
        dzieckiem przez 7 godz w pociągu to dajcie znak.Kasia
    • beatas-eddziecko Re: lipiec 2002 02.04.03, 01:20
      To ja znowu i Ania oczywiscie. Juz stojaca. Najlepiej przy fotelu, czasem sie
      zapomina i trzyma tylko jedna reka. No i ma za soba pierwsze bitwy o zabawki
      brata. Jak tylko siedziala, to on mogl robic co chcial, a teraz go goni, aby
      zabrac Cos, Cokolwiek!!! Ubaw po pachy.
      Nadal nie chce jesc. Umowie ja jutro na warzenie, jestem ciekawa ile ten klops
      przybiera i czemu taki niejadek?

      BEATAS
      • megan.s Re: lipiec 2002 02.04.03, 09:43
        A u Bartiego pojawiły się juz dwa ząbki, a tydzień temu jeszcze żadnego, i
        chyba dalej rosna, górne jedynki bo strasznie sie w górne dziąsła drapie.
        Za to stracił zupełnie apetyt, zupki wczoraj zjadł moze 5 łyżeczek a normalnie
        wcinał ponad 200 g. A teraz tylko cycuś. I ewentualnie kaszki Bobovity,
        smakuja mu strasznie.
        Staje już pewnie, nawet się zapomina i jedną ręka tylko trzyma a podtrzymywany
        za paszki słicznie stawia kroczki. Kucając co drugi krok wink
        Chyba przez te ząbki marudny jest strasznie a do uśpienia to wręcz
        niemożliwy...
        Pozdrawiamy wiosennie
        Megann i jęczący Barti
      • marcia1979 Re: lipiec 2002 02.04.03, 09:45
        Cześć wszystkim mamusiom i ich szkrabom,
        strasznie długo mnie tu nie było, więc się przypominamy z moją córcią Ninką.
        Ostatnio mamy trudny okres bo małej wyrzynają się górne dwójki i jedna albo
        dwie dolne dwójki, tak więc lada chwila będziemy mieć 8 zębów. A jakiś miesiąc
        temu cieszyłam się z pierwszego.
        Czy myjecie maluchom ząbki szczoteczą a może czymś innym?. Ja jeszcze niczym bo
        nie daje sobie dotknąć bużki , tak ją wszystko boli tam.
        Z postępów ruchowych to Ninka sama staje i śmiesznie przemieszcza się przy
        meblach. Pełza ale nie eaczkuje i zastanawiam się czy w jakiś sposób mogłabym
        jej wtym pomóc.
        Swiadomie mówi mama, nie , robi i mówi papa, jak mówie hallo to przykłada
        rączkę do uszka.I w ogóle jest śmieszna i strasznie towarzyska i kontaktowa, aż
        wszyscy się dziwią, Ze dopiero ma 8 miesięcy. Uwielbia inne dzieci w
        wózkacz,krzyczy do nich i macha rączką.
        Strasznie fajne te nasze maleństwa się robią ,coraz mądrzejsz i świadome.
        No, nachwaliłam się moim maleństwem i zmykam uczyć się.
        POzrawiam
        Marta z Ninką Swinką
        ps.nie jest tu wcale tak żle
        • beatkas Re: lipiec 2002 02.04.03, 17:33
          Witajcie! I ja tu dotarłam.
          A co u nas? Gabi robi coraz większe postępy w chodzeniu, już przemierzanie
          wzdłuż kanapy to pestka, a ostatnio nawet zrobiła 3 kroczki w moim kierunku
          zupełnie sama i bez trzymania! Ale była zdziwiona!!!
          Nadal cyc dominuje, jednak coraz chętniej zagląda do naszych talerzy. Potafi
          zjeść pół bułki z masełkiem lub serkiem, a i wędlinką nie pogardzi.
          Obecnie dużo spacerujemy, efektem są dłuższe drzemki Gabusi. Co mnie ogromnie
          cieszy, bo i ja na tym korzystam.
          Córcia również dorobiła się pierwszych bucików - firma "Bartek". Pewniej wstaje
          i nawet ich nie ściąga, jak papucie.
          Pozdrowionka
          Beata
    • aga1306 Re: lipiec 2002 02.04.03, 19:04
      widziałyscie? pojawiły się nasze posty z e-dziecka.. moze by jakos połączyc
      ten wątek (gazetowy) z edzieckowym?
      pozdrowienia

      Aga mama Michałka (25.07)
    • katitka Re: lipiec 2002 03.04.03, 08:48
      Witam!
      Jestem z edzieckiem od 18 miesięcy, chociaż nigdy wcześniej nie pisałam. Kedy
      dziś znalazłam znajome imiona pod postami, pomyślałam, że będzie dobrze, tylko
      nie możemy tego forum ignorować. Piszmy o naszych maleństwach, bo to o nie i o
      nas chodzi, a nie o portal, który nas obsługuje.
      Moja Natalka 9 kwietnia skończy 9 miesięcy. Jest fantasyczna, uwielbiam ją. Nie
      umie jeszcze chodzić ani nawet raczkować (w ogóle nienawidzi pozycji brzuszkiem
      do dołu i drze się wniebogłosy, ostatnio jednak zaczęła pełzać we łzach),
      siedzi natomiast i stoi z przytrzymaniem jak świeca. Pokazuje zegar, kwiatuszek
      i gdzie tygrysek ma oczko, sika do nocniczka i cieszy się z tego okropnie, bo
      nocnik jest z pozytywką (polecam!), nienawidzi czapek i ściąga je wszystkim z
      głów piszcząc przy tym głośno. Mówi "mama", "tata", "dada", "da", "am" i
      mnóstwo innych słów po swojemu. Waży już chyba 10,5 kg, apetyt dopisuje od
      urodzenia. Mamy już cztery zęby. Jesteśmy z Opola.
      Pozdrawiam wszystkie erodzinki!
      Katitka i Natunia (9.07.02)
    • wilczamatka Re: lipiec 2002 - znalazłam Was!!! 04.04.03, 09:31
      ufff... ponieważ jest jeszcze jeden wątek o lipcowych dzidziusiach, najpierw
      tam zaglądnelam.. a tu nikogo znajomego, jakos dziwnie.. no i potem info od Was
      ze jest jeszcze jeden watek.. i uffff. znalałam Was, moje drogie lipcoweczki z
      naszego starego e-dziecka,...
      powiem ze powoli sie oswajam z nowym formum i nie jest tak zle, a nawet juz
      calkiem fajnie...
      Michas (4.07)na razie nie raczkuje, bardzie sie cieszy gdy jest podciagany do
      stania i moze fikac na swoich nozkach..
      ja caly czas w pracy, dlatego polegamy na naszej niani -Ani, a do tego szykuje
      sie zmiana tejze - czytaj PRACY!!!, jestem cala w nerwach...., ledwo wrocilam z
      macierzynskiego a tutaj kolejna rewolucja, nowa praca, nowi ludzie... no,
      zobaczymy!!koncze bo praca wola..
      pozdrawiam,
      Wilcza Mama wraz z malym wilczkiem

    • joanah2o Re: lipiec 2002/rodzinne podobieństwo 05.04.03, 12:14
      Pisałam już kiedyś, jeszcze na eDziecku, o pewnych cechach Himka, które ma po
      rodzinie. Zdałam sobie sprawę, ze słabość do papieru (zjadania go) tez ma po
      kimś. Nawet najmniejsz skrawek papieru nie umknie jego uwadze. Ostatnio
      wszystkie papiery były pochowane, ty wydarł papier, którym była wyłożona półka
      z naczyniami.
      A po kim ta słabość do papieru? Gdy bylismy jeszcze w podstawówce czy liceum
      (ja i tata Himka), chodziliśmy do kina, w którym często psuł się projektor
      (zreszta film można było obejrzeć w 20 minutowych odcinkach, z przerwą "na
      przeładowanie taśmy" i jesli operator był nietrzeźwy, to film był nie po kolei,
      np. najpierw matka Foresta Gumpa umarła a potem umierała). Rzadko, ale się
      zdarzało, ze nie dało się naprawić usterki i wtedy zwracano pieniądze za seans,
      należało tylko pokazać bilety. A my zwykle tych biletów juz nie mieliśmy (kto
      zgadnie dlaczego? smile ). Dla ułatwienia zaznaczam, że od pewnego czasu to ja
      przejęłam przechowywanie biletów. Ale projektor juz się nie psuje, chodzimy do
      kina w innym miescie, więc nie sa juz potrzebne bilety.

      Ale tak ogólnie to sie cieszę, że jest coraz bardziej podobny do taty a nie do
      mnie. Obiektywnie i subiektywnie muszę stwierdzić, że będzie mądrzejszy i
      przystojniejszy niż gdyby wdał się we mnie. I przynajmniej nikt nie sugeruje,
      że to po "tatusiu" Hiszpanie (do poczatku 8 miesiąca byłam w Barcelonie a w
      rodzinie niewiele osób wiedziało, że byłam w ciązy wyjeżdżając).

      Dobra, pisze o różnych głupotach, bo nie mam sie czym nowym pochwalić: przez 2
      tygodnie Himek nauczył się sprawnie raczkowac do przodu, siadać, wstawać,
      urosły mu dwa zęby a teraz nic się nie dzieje sad

      Pozdrowienia,
      Joanna i Joachim
      • roka3 Re: lipiec 2002 05.04.03, 22:57
        Kuba właśnie dziś zaczął sam wstawać. Trzymany za rączki sprawnie maszeruje do
        przodu krokiem defiladowym.
        Ale od trzech dni jest strasznie marudny, albo będą górne ząbki, albo czuje, że
        mama od poniedziałku wraca do pracy i zostanie z obcą kobietą. Zazdroszczę
        wszystkim tym mamusiom które nie wracają do pracy.
        pozdrowienia dla wszystkich lipcowych mamuś i ich pociech.
        p.s.
        Sushi Perła na placu zabaw wygląda jak dorosła pannica.zdjęcie jest super ,a
        Perła the best
        Roka & Kuba - Myszorek
        • a.anula Re: lipiec 2002 05.04.03, 23:27
          Zastanawiam się właśnie nad kupnem nocniczka dla Maksia. Co o tym sądzicie, czy
          już czas zacząć oswajać maluszka z dorosłym sikaniem? Fajnie byłoby latem
          chodzić na spacerki bez pieluszki.
          Maksiu zaczął już sam siadać i robi to bardzo sprawnie. No i nauczył się mówić:
          daj; ale pa pa mu jeszcze nie wychodzi,zamiast tego gdy ktoś wychodzi robi kosi
          kosi.
          A tak wogóle to dosyć trudno mi się przyzwyczaić do nowego edziecka, ale może z
          czasem będzie inaczej.

          Pozdrawiamy Anula i Maks (godzina 23, to za wcześnie na sen!)
          • joanah2o Re: lipiec 2002 05.04.03, 23:39
            Według róznych poradników i tego co pisały emamy na eDziecku, to na nocnik
            przychodzi pora, juz tak na poważnie, około 20 miesiąca w przypadku
            dziewczynek i 24 m - chłopców (wtedy zaczynaja kontrolować wczesniej
            można "oswajać" dziecko z nocnikiem). Oczywiście niektóre dzieci wykazują
            wcześniej gotowośc do korzystania z nocniczka.
            Dawniej sadzano dzieci bardzo wczesnie na nocniku (gdy umiały siedziec) i
            pewnie wielkich strat w psychice to nie czyni, tyle że jest to takie troche
            łapanie sików (przepraszam za okreslenie). Widziałam po moim siostrzeńcu, że za
            wcześnie to niedobrze. Ale tak nie musi być w przypadku każdego dziecka.
            Czyli, jak ze wszystkim, każde dziecko w swoim tempie, choć nie spodziawałabym
            się definitywnego pozegnania z pielucha juz w lecie.

            Joanna
          • bea4oliv Re: lipiec 2002 06.04.03, 07:22
            A propos nocniczka. Ol jest co prawda z czerwca ale zagladnęłam tu bo mamusie
            czerwcowe sie wyprowadziły w inne miejsce i chciałabym sie podpiąc tu bo
            małemu bliżej do lipca niz do maja ( 19 czerwiec).
            Mały dostał nocnik jak tylko siedział miał 6 mieięcy bez dwóch dni.
            Zaczęłam "łapać" jak tylko sie wybudził, wróciliśmy ze spaceru.Siadał bez
            protestu. Teraz mam spokój przynajmniej z kupą. Nie zdarzyło się żeby zrobił w
            portki.Napewno nie jest to świadome ale ma dwie zalety - po pierwsze nocnik
            poprostu w jego świadomości jest stałym elementem i nie budzi protestów ( z
            czym ma problem moja koleżanka mama 1,5 rocznia - ciagły bunt i siki i kupa w
            pieluchę)
            po drugie pupcia a dokladniej skóra na niej super.
            Jest jeszcze jeden sprawa w związku z tym idzie mniej pampersów.
            Straszego syna ( teraz 19 lat ) w podobny sposób traktowałam nocniczkowo i koło
            roku nie siurał w tetre ( wtedy nie było papmersów oj nie było), choc zdazały
            się wpadki. Lato idzie wielkimi krokami i może z Ptysiem też tak wyjdzie.
            Pozdrowionka od zwoleniczki wczesnonoczniczkowej edukacji
            bea
            ps a po za tym jak wyglada 2-3 latek w pampersie ???!!!
        • kostaga Re: lipiec 2002 06.04.03, 09:28
          Dziękujemy!
          To było jedno z mniej "dorosłych" zdjęć, ale po lawinie groźnych postów na
          Zobaczcie, wolałam więcej nie wpychać tam Perełki. Pożyjemy zobaczymy. Jeżeli
          się okaże, że dziewczyny niesłusznie czepiały się Agory, to może jeszcze raz
          podejmę ryzyko. Szczególnie, że wczoraj Perła była na ślubie mojego szwagra i
          zrobiła taką furorę, iż fotograf pary młodej zapomniał o nich, a zdjęcia
          pstrykał Pauli. Podobnie było z kamerzystą. Chyba nie mamy się już co u Szwagra
          pokazywać smile
          Sushi
          • martyka Re: lipiec 2002 06.04.03, 09:56
            Hej !
            Zaintrygowało mnie , gdzie ogladacie zdjęcia Perły. Nie znalazłam tutaj
            Zobaczcie.I jeszcze jedno , czy uczycie dzieciaczki tych kosi kosi , papa itp.
            Czy one tak same z siebie to robią ? Przyznam się,że ja w tej materii nie
            przykładam się szczególnie , a teraz mi głupio, bo nie mam sie czym pochwalić
            hihi.Napiszę obszeniej jak zjem sniadanko, które tatuś z synusiem dla mnie
            przygotowuja ( Miłek próbuje otworzyć margaryne ).Martyka
            Ps W Łodzi zima brrrrr
            • marcia1979 Re: lipiec 2002 06.04.03, 10:31
              Cześć,
              Wreszcie wyrżneły nam się górne dwójki, więc moja córcia znowu zrobiła się
              radosna i pogodna.
              Dziewczyny mam pytanie, czy i jakie butki kupujecie maluchom, czy macie inne po
              domu i na dwór? Nina sprawnie wstaje i posuwa się przy meblach, próbuje też
              chodzić za rączkę, ale się troche boi. Tak więc nie wiem czy to czas na butki ,
              czy jeszcze poczekać i kupić bardziej letnie(zawsze wyjdzie taniej).Poradzcie.
              Co do uczenia jej różnych rzeczy, to raczej tego nie robie. Ona jest bystrą
              obserwatorką i jak coś sama podchwyci to to demonsruje. Srasznie denerwują mnie
              mamy mówiące : no, zrób pa,pa i takie innei chwalące się małym jak tresowaną
              małpką.
              Co do nocniczka to czekamy jak się zrobi lato i zaczniemy powoli ćwiczyć.
              A jak waga i wzrost Waszych maleństw? ja nie mam pojęcia bo nie mierzyłyśmy się
              prawie 3 miesiące i chyba czas się wybrać.
              pozdrawiam
              Marta
              • joanah2o Re: lipiec 2002 06.04.03, 11:26
                Też się zastanawiałam nad tym, czy dzieci same się ucza, czy trzeba je
                wspomagac. Himek od dość dawna próbował robic coś, co przypomina bravo/kosi,
                kosi. Najzabawniej była na początku, bo nie trafiał jedną ręką w druga. Potem
                był etap uderzania jedna zabawką w druga, a teraz dosyc często uderza jedną
                rączką w druga (prawa zwinieta, lewa na płasko) i jak widza to babcie albo
                ciocie, to sie zachwycają, jak ładnie robi kosi, kosi lub "sroczka kaszkę
                warzyła" (to od warzenia=gotowania, prawda?). Potem pytaja, czy robi pa pa. A
                on biedaczek ani raz się w cos takiego nie bawił sad

                W kwesti nocniczkowej, to myslę, ze postawię na nakładke na muszlę klozetowa
                (taka deska z mniejszym otworem). Pamiętam, ze zawsze imponowały mi starsze
                siostry i inni dorosli, tak będzie chyba bardziej "dorośle" niz z nocniczkiem.
                No i wolałabym, żeby jego pierwsze wspomnienia z dzieciństwa to nie było
                wielogodzinne siedzenie na nocniku. Ale czas wszystko zweryfikuje.

                Joanna



                • martyka Re: lipiec 2002 06.04.03, 17:14
                  Ale mamy dzisiaj dzień !
                  Już widać te cholerne górne jedynki, ale powoli i mały lata po domu jakby go
                  podłaczyli pod prąd. Juz podaje mu wszystko co tylko może przynieśc ulgę, ale
                  to niewiele pomaga. Jedyną rzeczą która na chwile go uspokaja, to obranie
                  całego jabłka , które on wcina walcując po domu w chodziku. Uwielbia to robić,
                  a i ja mam radochę, że ze smakiem je. Tak więc juz nie ucieram owoców, syn sam
                  sobie radzi.Inne jedzenie też gniotę tylko widelcem.

                  Miłosz nauczył sie reagować na NIE. Bardzo mi zależało żeby dosyc szybko
                  rozpoznawał to słowo, bo mój dom najeżony jest niebezpieczeństwami, których nie
                  sposób zlikwidowac.Wyglada to tak: Mały dostaje przyśpieszenia w okolicach
                  kominka, ja mówię Miłosz "nie", on sie zatrzymuje spogląda na mnie i z
                  szelmowskim usmiechem leci dalej . Kolejne "nie", znowu usmiech i zazwyczaj
                  trzecie "nie" działa.Ale nie dziwię sie że pierwszym słowem które dzieci
                  wypowiadają jest własnie NIE. Nawet próbowałam to jakoś obejść, ale te
                  komunikaty były tak zawiłe , że zaprzestałam eksperymentowania.

                  Uspokoiłam sie waszymi opiniami, i dalej pozwole Miłkowi rozwijać sie po
                  swojemu. Przecież sam nauczył sie tylu wspaniałych rzeczy , a ja sie martwie
                  jakimś papa.

                  Nocnik jest to problem tak odległy jak droga mleczna. Dla mnie oczywiście.
                  Napewno nie będę mu kazała siedzieć tam w nieskonczoność, az się przydarzy. A
                  niech lata w pampersie ! Dzieci jak do wszystkiego i do tego dorastaja
                  indywidualnie.

                  Pozdrawiam Martyka i ciagle nieustannie popłakujacy Miłek bidulek.

                  • a.anula Re: lipiec 2002 06.04.03, 20:59
                    Maksio stał się wreszcie szczęśliwym posiadaczem krzesełka; byliśmy dzisiaj w
                    IKEI i kupiliśmy takie drewniane cudo! Niestety trochę zbyt późno, sofa musi
                    iść do wymiany- cała jest zapaćkana jedzonkiem Maksia.
                    Nocniczka jeszcze nie mamy, szukamy takiego z pozytywką.Oczywiście nie
                    zamierzam przetrzymywać maluszka na nocniczku godzinami, ale chcę aby się z tym
                    sprzętem oswoił.
                    Zmykamy do kąpieli
                    Pozdrawiamy Anula i Makssmile)
    • joanah2o Re: lipiec 2002 07.04.03, 00:04
      No i wyszłam chyba na wroga numer jeden nocnika.A nie jestem. Oswajanie ze
      sprzętem to nie jest zły pomysł, nocnik jest całkiem fajną zabawką (pamiętam
      zdjęcia bliźniaków asi_t podpisane "takie smieszne kapelusze"-choc i ta zabawa
      moze się skończyc różnie, jechałam tramwajem z mamą, która wiozła pociechę
      na "usuwanie" nocnika z głowy, tak nieszczęśliwie się zaklinował, i cały
      tramwaj pękał ze śmiechu).

      Pierwsze wspomnienie mojego męża z dzieciństwa to zasypianie przy
      melodii "kwadransa rolniczego" i własnie wielogodzinne siedzenie na nocniku.
      Chciałabym tego oszczędzić Himkowi (tego programu juz chyba nie ma?), zresztą
      jest tak ruchliwy i nie daje sie posadzić, tylko prostuje sztywno całe ciało i
      musiałabym chyba go "złamać", zeby usiadł.

      Jest tez pewna różnica między oswajaniem, przyzwyczajaniem do widoku, a
      potraktowaniem sprawy zadaniowo: dziecko ma korzystac z nocnika w wieku 10
      miesięcy, roku itp.

      I tak pewnie nikt nie wyprzedzi Perły smile (to tak z zazdrości wink )

      Joanna
      • kostaga Re: lipiec 2002 07.04.03, 07:36
        Oj, oj, ktoś tu się naraża smile
        Mnie jak na razie nie spieszy się do nocnikowej edukacji, choć moja mama (a to
        ona opiekuje się Perłą, gdy ja jestem w pracy) chciałaby już Paulę
        przyzwyczajać. Ja ponoć biegałam już bez pieluch w wieku 11 miesięcy, ale moja
        matula po prostu potrafiła wyczuć, kiedy coś "pileuchowego" próbowałam
        kombinować. Zobaczymy której z nas poglądy zwyciężą. Choć znając życie, babcia
        będzie Perłę przyzwyczajać pod moją nieobecność, do niczego się nie przyznając.
        No i wiadomość z ostatniej chwili: Perełce wyrżnęły się wczoraj obie dolne
        jedynki na raz!
        A co do Zobaczcie, to jeszcze nie próbowałam tam podejść odkąd wrzuciłam
        zdjęcia Perełki. Jak rozpracuję problem to dam znać.
        Sushi
        • katitka Re: lipiec 2002 07.04.03, 08:37
          Jeszcze o nocnikach - moja Natunia ma autentyczną radochę kiedy nasiusia czy
          nakupka, bo nocnik jest z pozytywką. Pierwsze posiedzenie było nacelowane na
          czas siusiania (po cycusianiu) i jak zadebiutowała, to teraz - przysięgam - jak
          tylko siada, to od razu zabiera się do rzeczy i nie wysiaduje godzinami! Czasem
          kiedy nie zdążę jej posadzić przed faktem, to nasiusia choćby parę kropelek,
          żeby jej zagrało.
          Czytałam, że dziecko w tym wieku nie kontroluje jeszcze tych rzeczy, ale jak
          Boga kocham, jestem pewna, że moja Natka coś wykombinowała. Co nie znaczy, że
          nie robi już do pampersa - oczywiście, że robi! Ale do nocnika też i z taką
          radością, że myślę, że jak zacznie mówić, to będzie sygnalizować, że chce
          zasiąść. Dlatego polecam gorąco nocniki z pozytywką.
          W ten weekend Natka nauczyła się pokazywać lampę, obrazek i gdzie kaczorek ma
          dzióbek (wcześniej był zegar, kwiatuszek, mama - na zdjęciu i gdzie tygrysek ma
          oczko). Ja jej do tego nie przyuczam, ona sama nagle zauważa jakąś rzecz,
          pokazuje ją rączką i cośtam pytająco stęka "y?" albo "e?". No to ja jej na to,
          że to np. lampa i potem zapytana gdzie jest lampa już potrafi pokazać.
          Poza tym turla się, wykręca, czołga i nie wiem jak to jeszcze można nazwać co
          wyprawia, ale nie raczkuje i nie chodzi. Siedzi i stoi. I bez przerwy gada! Co
          to będzie?!
          Buziaczki dla wszystkich lipcowych erodzinek.
          Katitka i Natunia (9.07.02r.)
          P.S. Chciałabym zobaczyć wasze (i moje) dzieciaczki na Zobaczcie. Będziecie się
          zamieszczać?
    • enut Re: lipiec 2002 07.04.03, 13:34
      Witam wszystkich!
      Czytam Was juz od dawna i chyba nadszedl czas, by tez cos
      napisac, prawda? Moja Mysza (30.07) jest pogodnym
      dzieckiem, ma 2 zeby, raczkuje w takim tempie, ze ledwo
      za nim nadazam, od paru dni probuje sam wstawac, wola
      mamma (ale tylko jak chce jesc smile wtedy jest "mamma
      em!"), chodzi do zlobka - oj, wyrodna matka jestem...,
      siada na nocnik kilka razy dziennie - oj, i jeszcze
      to..., a najlepsza zabawa to wyciaganie kabelkow z
      kontaktu i wkladanie ich do buzi! Mieszkamy w Toruniu,
      codziennie wedrujemy z wozkiem na 4 pietro, ach i chyba
      zostaniemy fanami zuzla, bo stadion niedaleko...
      Pozdrawiam wszystkie mamy i szkraby !!!
      Nat i Szymek
      • martyka Re: lipiec 2002 07.04.03, 14:16
        Ja to jakaś ciemna jestem.
        Gdzie to "Zobaczcie " ?
        A chciałam wam napisac już dawno, że bałagan w domu mam stale nieprzecietny. I
        moje dziecko jakieś takie lekko ukurzone. Codziennie odkurzam, myje podłogi, a
        i tak spodnie na kolanach wygladaja jak po walce z błotem. No może troche
        przesadzam , ale naprawdę nie jest dobrze. Mały ma katar, teraz dodatkowo
        zbiera z podłogi skudlone kłaki psa i czasami wygląda jak przysłowiowe "
        dziecko wojny". W niczym nie przypomina plastikowych buziek z reklam. Czy takie
        dzieci w ogóle istnieją ??? Lekko sterana ciągłym sprzątaniem Martyka
    • katitka Re: lipiec 2002 - KALENDARIUM 07.04.03, 14:49
      Może moderator naszego forum spróbowałby zrobić nam kalendarium? Przepraszam,
      że zwracam się tak bezosobowo (moderator), ale jakoś nie doczytałam kto nim
      jest. A może lepiej takie ogólne edzieckowe wielkie kalendarium, jak to
      przeniesione ze starego edziecko, przy którym spędziłam kilka godzin
      kombinując, jak się tam dopisać (głupia hi hi hi...).
      Z góry dziękuję, z poważaniem...
      Katitka.
    • urszk Re: lipiec 2002 08.04.03, 09:16
      Hej, hej! Ciężko mi się przyzwyczaić, oczy mi bolą od tych literek-mróweczek,
      ale coś napiszę. Moja Juleńka właściwie robi już większość tego, co Wasze
      szkraby, raczkuje (tak, że ho, ho!), kosi łapci, itp., mówi "mama" (pomimo, że
      bez mamy świat mógłby nie istnieć, to mama powiedziała dopiero po baba, dada i
      tata), niestety jeszce tylko nie stoi, ale teraz nauczyłam się już nie
      panikować przy każdej sparwie. Julcia to mała aktoreczka, w mig coś podpatrzy i
      powtarza i oczywiście trzeba się nią zachwycać, bo zaraz patzry z dumą i domaga
      się aprobaty.
      Pozdrawiamy Was! Szoda trochę, że w naszym świecie tak szybko trzeba wracać do
      pracy.
      Ulcia i Julcia, a właściwie Ulcia z pracy a Julcia w domeczku
      • wilczamatka Re: lipiec 2002 odstawic wit D3?? 08.04.03, 10:05
        wiem ze to powinnam dac w forum "edziecko zdrowie", ale tutja jestescie Wy mamy
        lipcóweczek, wiec jest to na czasie mojego synka,
        podaje mu wit D3 od poczatku, ale od 5 miesiaca jest juz na butli, i wyczytalam
        ze jak dziecko jest na butli to nie trzeba mu w ogole podawac wit D, powiem
        tylko ze maly ma bardzo male ciemiaczko, co prawda ma jeszcze niezrosniete szwy
        czaszkowe, ale jednak sie boje...
        lipowe mamy, pomozcie, i powiedzcie jak to w koncu jest z ta WIT D
        czekam na wiesci witaminowe
        Magda plus 9 miesieczny Michas
        • joanah2o Re: lipiec 2002 odstawic wit D3?? 08.04.03, 11:11
          Nie wiem, jak sie ma karmienie butelka do witaminy D3, ale male ciemiaczko jest
          wskazaniem do zmniejszenia jej dawki lub zaprzestania podawania. Zdaje sie, ze
          martyka niedawno pisala o tym na zdrowiu smile.

          Odstawiac czy nie, to lekarz Ci moze powiedziec, tylko trzeba trafic na
          normalnego lekarza smile

          Joanna
          • martyka Re: lipiec 2002 odstawic wit D3?? 08.04.03, 13:50
            Magda !
            Idz do lekarza. Z Miłkiem było zamieszanie, ale żeby sie nie powtarzać to
            odsyłam do watku :
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=5488110Buziaki
            • martyka Re: lipiec 2002 odstawic wit D3?? 08.04.03, 13:57
              Coś się nie udało. W każdym bądz razie tytuł : Za małe ciemiączko nic nie
              rozumiem " Martyka
    • mdziuban1 Re: lipiec 2002 09.04.03, 16:09
      Cześć,
      chciałabym się przyłączyć do forum lipcowych maluchów razem z Olgą (20.07).
      Olga ma 4 ząbki i zaczyna przymierzać się do raczkowania.
      Pozdrawiam wszystkie lipcowe mamy i maluchy.
      Malgosia
      • martyka Re: lipiec 2002 09.04.03, 17:42
        Cześć Małgosia
        Cześć Olga
        • mdziuban1 Re: lipiec 2002 10.04.03, 10:29
          Witam ponownie. Zauważyłam przewijający się wątek basenu dla maluchów. Co o tym
          myślicie. Czy macie jakieś doświadczenia, i czy może polecałybyście
          jakieś "przyjazne" miejsce w Warszawie. Czekamy obie z Olgą na info od Was.
          M. i O.
          • joanah2o Re: lipiec 2002 10.04.03, 14:33
            Ja też mam już dość. Himek ściaga wszystko na siebie, ostatnio jego
            determinacja w poszukiwaniu papieru do obslinienia doszła do obrywania tapety,
            oprawki z ksiazki itp A poza tym jeśli jestem z nim, sama lub w większym
            gronie, to cały czas gada amamamama, raczkuje do mnie i się wspina. Wtedy mam
            dwa wyjścia:1. nic nie robić, ale po chwili Joachim wywraca się i "puka" w
            głowę, więc jest ryk i musze go wziąć na ręce albo 2. podać mu rękę, on wstaje,
            potem się wspina na kolana, potem chce, żeby go podnieśc wyżej, szarpie mnie za
            włosy i uszy, ja go sadzam na dywanie, on zaczyna "amamama", wyciąga ręce itp.
            Próbowałam metody "na przetrzymanie" - ryczał w kojcu i nic go nie
            zainteresowało. I zrobił się "taki" nagle, jakieś1,5 tygodnia temu. Ostatnio
            próbuje stawać bez trzymania, ale zaraz się wywraca.

            Pewnie powinnam sie cieszyc, bo zgodnie z pewnym starym przesądem skoro
            powiedział najpierw "mama" to będzie miał siostrę smile Podobno nie ma nic
            wspanialszego niż usłyszec jak dziecko mówi do ciebie "mama". A ja ostatnio mam
            ochote uciekac gdy tylko słysze "mamamama". Mam wrażenie, że to niekoniecznie
            znaczy "mama", najpierw krzyczał tak, gdy chciał jeśc, później żeby go wziąć na
            ręce, teraz jak cos sie mu nie podoba, czegoś chce.

            Najzabawbiejsze (a może najtragiczniejsze) jest to, ze przy Marcinie albo śpi,
            albo sie sam bawi. Czasem jestem zła, bo jak wyjde na chwile, żeby odocząć, to
            mały zasypia i śpi aż do chwili, kiedy wrócę. Takie momenty jak teraz, to
            swięto, jestesmy sami i zasnął!!

            Śpi "w skrecie" tzn. w zasadzie prawie na brzuchu, ale głowe ma wykręconą do
            prawego ramienia. Nie martwię sie tym, spanie na brzuchu chyba nie jest
            niebezpieczne, przecież to już nie sa maluchy, co nie potrafia obrócic głowę.

            Przez ostatnie 3 tygodnie Himek stał sie wielkim maniakiem smoczka, sam
            sprawnie sobie go załaduje, bez smoczka nie umie zasnąć (nawet godzina
            kołysania i spiewania nic nie da, a po załadowanu smoczka - szeroki usmiech i
            śpi). A miało być jak najmniej smoczka,pojenie wodą a nie słodkimi sokami, bez
            przyzwyczajania do brania na ręce smile Dobry żart!

            Ale się rozpisałam, jak jeszcze tak chwilę pośpi, to może nawet wezmę prysznic?

            Pozdrowienia
            J&J
          • aga1306 Re: lipiec 2002 do Małgosi 10.04.03, 23:59
            Małgosiu,

            ja własnie zapisałam Michała na basen przy sggw- grupa dopiero się tworzy (na
            srodę chyba na 15-tą). Jesli jestes zainteresowana to napisz maila a podam ci
            telefon do nich.

            pozdr.
            Agnieszka
            • mdziuban1 Re: lipiec 2002 do Małgosi 11.04.03, 12:31
              Dzięki za informację, ale ja niestety jestem matką pracującą, i to do późna i w
              rachubę wchodzi ewentualnie basen w sobotę i niedzielę. Nie wiesz przypadkiem,
              czy wtedy są jakieś zajęcia. Dzieki i pozdrawiam. Małgosia
    • aga1306 Re: lipiec 2002- spanie na brzuchu 10.04.03, 00:53
      Hej mamusie i lipcowe dzieciaczki!

      Czy ktorys z Waszych maluszków spi na brzuchu? Mój Michał od jakiegos tygodnia
      upodobał sobie strasznie taka pozycje do spania i nic nie pomoze przekrecanie
      go na bok czy na plecki. Za chwilę znów się przekreci z powrotem na brzuch.
      Trochę się obawiam, zeby się nie poddusił bo nie zawsze ma głowke przechyloną
      lekko na bok, czasem nosek ma wbity w pseudo-podusię ( kocyk obleczony w
      poszewkę. Jak spi w ciagu dnia to często do niego zaglam, w nocy spi ze mna
      ale trudno bym czuwała cały czas.

      Nie napiszę o zadnych "sukcesach" mojego Michała bo po prostu takowych na
      razie nie ma: nie raczkuje, nie stoi,nie ma zębów, nie chce jeść.
      Najwazniejsze, ze jest zdrowy i pogodny, duzo "gada" a na wszystko inne
      przyjdzie czas.
      Bylismy z nim na basenie na jednych zajęciach dla maluszków. Sama organizacja
      i basen niezbyt mi się podobały ale przekonałam się, że mój Michal lubi wodę,
      nie boi się i że warto z nim pochodzic na basen. Teraz szukam więc innego.
      pozdrowienia

      Agnieszka i Michałek (25.07)
      • kostaga Re: lipiec 2002- spanie na brzuchu 10.04.03, 08:02
        Heja!
        Nie przejmuj się tym spaniem. Perła śpi tak od co najmniej miesiąca. Nie mam
        mocnych by zasnęła inaczej. Dziecko ponoć najlepiej wie, gdy mu coś grozi i nie
        powinno się poddusić. Gdy Pauli czasami zabraknie powietrza (bo śpi z nosem w
        materacyku), to podnosi się na rączkach, nabiera powietrza jakby chciała
        zanurkować i idzie spać dalej. Czasami bardzo śmiesznie wygląda, bo śpi na
        klęczkach, dupcią do góry i wygląda jak żółwik pod kocykiem. Kupa śmiechu smile
        A chwaliłam się już ząbkami? Dolne 2 jedyneczki są dosyć okazałe, a górne
        jedyneczki też już stukają o łyżeczkę. Niesamowite. W sobotę ich nie było, a w
        niedzielę aż 4!
        Perła nauczyła się wchodzić na tapczan. Też komicznie wygląda jak wspina się na
        sofę. Trochę jej pupcia ciąży, ale radzi sobie dzielnie. Opanowała wchodzenie
        po schodach, co specjalnie mnie nie cieszy. No i wszystkie meble są jej. Nie
        nadążam ze sprzątaniem. Odkąd potrafi otwierać szafki, to zapierniczam jak mały
        robocik. Sprzątnę to, co wywaliła z jednej szafki, a ona już nurkuje w drugiej.
        Najgorsze jest to, że wydaje się, że w ogóle nie rozumie zwrotu "nie wolno".
        Jak tylko usłyszy te magiczne dwa słówka to zaczyna się chichrać, ma mnie
        głęboko gdzieś...
        Pozdrawiam
        Sushi
    • kostaga Re: lipiec 2002 10.04.03, 19:15
      Dziewczyny, mam pytanko: czy Wasze pciechy też tak bardzo krwawiły, gdy
      ząbkowały? Wszystko, co Perła napotka na swojej drodze jest ubabrane krwią.
      Ponieważ dalej ślini się dość obficie a w ślinie jest teraz strasznie dużo krwi
      mój dom wygląda jak pole działań wojennych i to okraszonych morzem ofiar.
      Jak myślicie, czym mam w związku z powyższym podawać Perle dodatkowe witaminki,
      czy może wzbogacić trochę dietę w żelazo?
      Dzięki z góry za odzew
      Zakrwawiona Sushi
    • mama_kajetana Re: lipiec 2002 10.04.03, 22:24
      Witam mamy lipcowych dzidziusiów,

      Zaglądam do Was już od jakiegoś czasu i myślę że najwyższa pora przedstawić
      się. Mam na imię Iza i jestem mamą Kajetana ur. 13.07.2002. Do niedawna nie
      było się czym chwalić - Kajtek od 6 m-ca zatrzymał się w rozwoju i nic. Aż tu
      nagle od ubiegłego tygodnia zaczęło się: pełzanie, stanie (z pomocą mamy),
      chodzenie (z pomocą mamy) i nawet zaczęły rosnąć zęby (już widać dwie białe
      kreseczki na dziąsłach - prawie się już wyrżnęły). W związku z tym chodzeniem
      to mam pewien dylemat. Jak się domyślacie Kajetek chciałby być teraz cały czas
      prowadzany a ja nie za bardzo mam siłę się tak garbić (złamany i krzywy
      kręgosłup lędźwiowy). No i popełniłam grzech i wsadziłam go wczoraj do
      chodzika. Nawet nie myślałam że dziecko się tak szybko uczy. Dzisiaj w ciągu 15
      minut siedzenia w chodziku Kajtek zdążył w kuchni otworzyć szyflady, wdepnąć w
      kocią miskę z wodą, oderwać kilka listków od fikusa i pogrzebać w ziemi,
      wyłączyć wieżę, i dobrać się do domofonu! No i nie wiem co gorsze - teraz
      biegam za nim i wyciągam mu wszystko z rąk. Powiedzcie czy Wasze dzieci chodzą
      w chodzikach. Wiem że nie są polecane ale może na 15 - 30 min dziennie można
      (tak słyszałam od jednego ortopedy)?
      Na zobaczcie wrzuciłam fotkę "Kajtka ze szwem czołowym" - nazwa bez sensu ale
      chodziło o przypadłość którą opisywałam na Zdrowiu - Kajtek ma właśnie "szew
      czołowy" i szukałam podobnych przypadków. Okazało się, że to nic wielkiego i
      nie ma się czym martwić, ale czółko ma trochę "koślawe".
      Pozdrawiamy Was cieplutko
      Iza i śpiący Kajtek
      • martyka Re: lipiec 2002 10.04.03, 23:03
        Cześć
        My od jakiegos czasu uzywamy chodzika, jest nieoceniony, gdy musze cos zrobic
        w domu. Nie myslę że stanie sie cos nieodwracalnie złego jezeli spędzi w nim
        pół godz dziennie. Trzeba znalezc złoty srodek. A dom od dawna mam ogołocony na
        wysokości conajmniej metra. Szafki i szuflady pozamykane specjalnymi zapinkami,
        kwiaty wysoko na parapetach, pusto na regałach z ksiazkami itp. Pies niestety
        je i pije na zawołanie, bo Miłek dostaje turbo napedu jak zobaczy jego miski na
        podłodze. Oczywiście pusta ława i wszystkie przestrzenie do których może
        dosięgnac.
        Nie zauważyłam krwawienia przy ząbkowaniu, ale niestety nauczył się wyciagać
        łapki i to tylko w moja strone. Oczywiście gdy jest z tatą to bawi się sam.Jest
        na etapie otwierania i zamykania wszystkiego co tylko mozna zamknać i otworzyc.
        A teraz ma gila do pasa i bardzo sie martwię, bo to jego trzeci antybiotyk w
        życiu. Czy wasze dzieci też często choruja ???
        Pozdrawiamy ciepło. Martyka
        • martyka Re: lipiec 2002 11.04.03, 19:02
          Otworzyłam naszą galerię. Mam nadzieję że zdecydujecie się na zamieszczenie
          zdjęc maluchów.Martyka
          Ps.Miłoszowi własnie wyżynają sie górne jedynki i cos dalej na górze. CHYBA
          NIEDŁUGO OSZALEJE.
          • pyrtol Re: lipiec 2002 mala terrorystka! 11.04.03, 20:45
            • pyrtol Re: lipiec 2002 mala terrorystka! 11.04.03, 20:54
              Czesc Dziewczyny!!
              Ja tez chyba oszaleje z ta moja mala terrorystka, tak sie wycfanila ze bedzie
              tak dlugo ryczec, mialczec az osiagnie swoj cel. Oczywiscie ja jestem glownym
              celem tych atakow, nic nie moge zrobic, wyjde z pokoju ryk taki ze sasiedzi
              pewnie pomysla, ze ja bije!!! Jak sobie wy radzicie, probuje ignorowac te
              placze, ale jak dlugo mozna wytrzymac, podchodze do niej mowie, ze tak nie
              wolno, glaszcze ja i wychodze albo oddchodze trzy kroki dalej a ona znowu w
              ryk!! Oczywiscie przy tatcie jest o wiele spokojniejsza jak mnie nie widzi, gdy
              tylko wejde do pokoju, ryk!! Zwariowac mozna. Macie jakies sposoby?
              Jest okropnie marudna, wyrzynaja jej sie zabki- gorne dwojki i chyba trojki,
              ale tego terroru nie zniose! Jak wyrzynaly jej sie gorne jedynki to jedno
              dziaslo krwawilo, czasami Weroniczka sama krzywde sobie robila np zabawka,
              gryzac ja albo tylko wkladajac do buzi. Dziasla w czasie zabkowania sa bardzo
              wrazliwe stad moze lac sie krew, ale chyba nie trzeba dawac witamin z tego
              powodu. Acha czy Wasze dzieci zgrzytaja zebami??? Brrr Weroniczka to uwielbia
              od jakiegos tygodnia i tez nie wiem co z tym zrobic
              Papa
              Zterroryzowana Ola
          • mama_kajetana Re: lipiec 2002 11.04.03, 20:55
            Cześć,

            Kajtek też jest chory, ma początki zapalenia oskrzeli i już 6 dzień dostaje
            Klacid i kupę różnych syropów, nic nie chce pić więc podawanie mu tego to
            horror. I też ząbkuje. Wygląda jak dziecko wojny ze śliniakiem pod brodą tak
            mokrym, że można wykręcać. Ja siedzę w domu już 2 tydzień i TEŻ CHYBA OSZALEJĘ.
            Jeśli prognoza pogody się sprawdzi to mam nadzieję, że w poniedziałek już
            wyjdę. A dzisiaj pocieszałam się że już weekend i mąż będzie w domu.
            Dorzucam się na Zobaczcie.

            trzymaj się
            Iza
            • beatkas Re: lipiec 2002 14.04.03, 09:11
              Witajcie!
              Za nami skończone 9 miesięcy. Gabrysia ma 2 dolne jedynki i jedną dwójkę, a
              górne ząbki to jedynki, dwójki i lada chwila trójki. Trochę marudzi, ale jest
              bardzo dzielna. Ja również mam problemy z wymuszaniem na mnie płaczem bycia z
              Gabi, noszenia, bawienia itp. Już rozróżniamy ( prawie bezbłędnie) jej odmiany
              płaczu. Kiedy coś na mnie wymusza, po prostu nie reaguję, nie pocieszam, nie
              głaszczę. Gdy wykazuję, choćby odrobine uczucia, to Gabisia wpada w szloch i do
              niczego to nie prowadzi. Odkąd jestem konsekwentna, to córcię po kapieli i
              kolacji kładę do łóżeczka, czasami zakwili, ale sama usypia. Nie odwiedzam jej,
              czekam , aż uśnie.
              Zaczyna naśladować nasze zachowania. Ostatnio złapała się za ucho! Myślałam, że
              ja boli- ona po prostu rozmawiała przez telefon! Teraz świadomie bierze 'coś" i
              rozmawia, reaguje na hallo. Gdy jej coś smakuje mówi 'mniam'. Ładnie się bawi
              zabawkami, kojarzy ich przeznaczenie. Misie tuli i całuje, lali zakłada
              czapeczkę, klocni nakłada na siebie . Jesteśmy w szoku i pełni radości.
              Zrobiła sama już 3 kroczki, ale była tym tak zdziwiona, że od tej pory unika
              takiej sytuacji.
              Pogoda sprzyja spacerom.
              Dużo zdrówka lipcowym dzieciom
              Beata i Gabi (9.07.2002)
              • martyka Re: lipiec 2002 14.04.03, 11:14
                Wszystkie mamy i maluchy !

                Ponieważ dzisiaj w nocy wyruszamy na tydzień do krainy jezior, składam
                wszystkim ciepłe i słoneczne życzenia świąteczne. Kolejne pierwsze
                doświadczenie w życiu naszych Bąków. Może nie pojędzą wędzonki i żurku, ale
                mogą juz stuknąc sie jajeczkiem. I pobuszować w koszyczkach.Zielonej trawki i
                puchatych kurczaków dookoła. Martyka I Miłek
                Ps. Tam gdzie jadę nie ma komputera. Jak ja wytrzymam bez Was ???
          • kostaga Re: lipiec 2002 14.04.03, 11:36
            My z Perłą już się dopisałyśmy !
            • wilczamatka Re: lipiec 2002 raczkowanie do tylu???? 04.05.03, 22:24
              drogie mamy,
              moj synek (4 lipca 2002) raczkuje ale .. do tylu!!!, moze nie jest to
              raczkownie ale takie przemieszczanie sie na pupie, czy wasze dzidzie tez taz
              gotowaly sie do raczkowania do przodu???,
              no i pytanie jak rozpoznac skaze bialkowa?, moj maly ma caly czas bardzo
              czerwone policzki, takie dwie malinki, gdzies slyszalam ze to moze byc skaza,
              doradzcie!!!!!
              oprocz tego jest boski!!!!!
              usciski dal wszsytkich forumkowiczek
              • kostaga Re: lipiec 2002 raczkowanie do tylu???? 05.05.03, 08:29
                Witamy kolejnego czwartolipcowiaczka (Sushi 04.07.76 i Perła 04.07.02)!
                Perełka również zaczynała od przemieszczania się do tyłu. Szczerze mówiąc
                wpierw udawała bączka, bo kręciła się w kółeczko próbując w ten sposób
                przemierzać metry, potem pełzała do tyłu, a jak ruszyła do przodu to wydawało
                mi się, że skończył się spokój. Ale myliłam się okrutnie. Teraz, gdy Perła
                nauczyła się samodzielnie chodzić, dopiero wiem, co to znaczy mieć oczy dookoła
                głowy i motorek w tyłku smile
                Co do skazy, to Perełka cierpiała na nią we wczesnym okresie niemowlęcym (wraz
                z nietolerancją laktozy). Wtedy obiawiała się ona ciągłym płaczem, wzdętym
                brzuszkiem, rozdrażenieniem i niewielką wysypką na nóżkach. Potem sukcesywnie
                wprowadzaliśmy mleko krowie, rezygnując z Nutramigenu (najpierw mieszany z
                Nan'em hypoalergicznym), ąz doszliśmy do momentu, gdy Perła je zwykłego Nan'a,
                wsuwa Danonki, desery z jogurtem i o żadnej skazie już nie pamiętamy. Lekarka
                Pauliny zasugerowała nam własnie, że pogłębiać skazę możemy właśnie przez
                bardzo restrykcyjne trzymanie się diety bezbiałkowej, przez co organizm dziecka
                nie przyzwyczai się to tolerowania białek i z czasem będzie coraz trudniej
                zamiast lepiej.
                Ale prwdą jest, że skaza może obiawiać się czerwonymi plackami na buźce, choć w
                chwili obecnej bardziej prawdopodobna jest po prostu nadwrażliwość na
                słoneczko smile Spróbuj najpierw posmarować maleństwo kremem z mocnym filtrem i
                nie rezygnować z białek mleka, a jeżeli wysypka będzie się utrzymywać dopiero
                wprowadzaj dieę eliminacyjną
                Pozdrawiamy gorąco i składamy życzenia z okazji wczorajszego ukończenia 10 m-
                ca smile
                Perła i Sushi
      • andre20 Re: lipiec 2002 15.04.03, 10:25
        Witaj Mamo Kajetana! Cieszę się, że znalazłam rówieśnika mojej Kici - Kasi,
        która taż urodziła się 13 o 3.15 nad ranem. Muszę się pochwalić, że moja mała
        ma już osiem (!) ząbków, a numer 9. chyba w drodze. Pytasz się o chodzik. Nie
        używamy go, ale co kilka dni zaczynam się łamać. Problem polega na tym, że
        Kicia żyje na dwa domy (nasz i dziadków) i potrzbuje dwóch chodzików albo
        wcale. Póki co wytrzymujemy podtrzymywanie jej w dzielnych próbach stania,
        skakania i tuptania w miejscu. Czy Kajtek zaczął już podnosić się do
        wstawania? Kaśka wprawdzie nie potrafi jeszcze sama usiąść z leżenia, ale
        podciąga się do stania przy fotelu. Za pierwszym razem zanurawoło nas.
        Pozdrawiam Was oboje i wszystkie lipcowe mamy - Anka
    • malgorzatka_ninka Re: lipiec 2002 14.04.03, 13:42
      Witam! Troche sie tu jeszcze gubie wiec nie wiem czy wszystko z moim listem
      bedzie ok smile No ale najwazniejsze, ze Was odnalazlam.
      U nas wszystko po staremu. Nince troche sie apetyty poprawil i zaczela wcinac
      kaszki na sniadanie. Potem je owocki, potem obiadek i znowu owocki. No ale
      oczywiscie piers jest nadal na pierwszym miejscu smile Poza tym nadal ma tylko
      dwa zabki. Dawno nie bylam na kontroli wiec nie wiem ile wazy, ale nie sadze
      zeby przytyla zbyt duzo, wiec pewnie kolo 8 kg. Teraz smiga z babcia po parku
      i jest pewnie bardzo szczesliwa smile
      Dziewczyny z Warszawy, mam do Was prosbe przy okazji - przeczytajcie watek na
      forum oddam/przyjme - "[wawa] przyjme cokolwiek dla maluszka/ki" to moze
      bedziecie w stanie mi pomoc.
      Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i zabieram sie za swiateczne porzadki
      korzystajac z okazji ze Ninka spaceruje z babcia smile
      • a.anula Re: lipiec 2002 14.04.03, 20:55
        Czy macie jakiś pomysł na ubranie pampersa maluchowi? Ja już nie wiem jak sobie
        poradzić, póki co aby ubrać Maksia potrzebne są przynajmniej dwie osoby.Jeśli
        chodzi o nocniczek, to Maks nasikał do niego już kilka razy, co prawda w
        przeciągu kilku dni; udało się osiągnąć tak dobry rezultat dzięki temu, iż gdy
        przewijam malucha on zawsze w tym czasie sika.
        Jeśli chodzi o spanie to jest to prawdziwy horror. W dzień jedna drzemka, a w
        nocy pobudka co godzinę i nie zanosi się na zmianę, chyba że na gorsze.Nie wiem
        czy długo jeszcze wytrzymam, tym bardziej iż w nocy Maks toleruje tylko mnie
        (mężowi też to najwyraźniej odpowiada!)
        Z nowych umiejętności Maksia - potrafi szarpać za koszulę i wspinać się po
        człowieku, żeby tylko być na rękach.W zasadzie gdyby mógł to spędził by na
        rękach 24 godziny na dobę (właśnie znęca się nad swoim starszym bratem).
        No i jeszcze gryzie nas wszystkich niemiłosiernie.
        Pozdrawim Anula i toksyczny Maksymiliansmile)
    • mama_kajetana Re: lipiec 2002 - zabawki 14.04.03, 22:52
      Witajcie drogie mamy!

      Oglądałam właśnie fotki - Perła i Miłek są super!
      A poza tym refleksja. Zaczęłam się zastanawiać czy jest sens kupowania Kajtkowi
      kolejnych zabawek, gdyż ulubionymi zabawkami mojego syna obecnie sa: drewnia
      łyżka, łyżka do nakładania lodów, pudełko po klockach, opakowanie po serku
      danio, stary aparat telefoniczny, butelka po wodzie mineralnej, plastikowy
      element od wyciągu kuchennego ... itd. mogłabym wymieniać jeszcze i jeszcze ...
      Ale nic nie przebije najukochańszej zabawki jaką jest .... ZMYWARKA!
      Może przy niej siedzieć non stop. Ostatnio jeśli chcę coś zrobić i mieć
      pewność, że Kajtek nic nie zmaluje, wystarczy posadzić go przed otwartą
      zmywarką i wysunąć dolną szufladę. Rany, jaki on jest szczęśliwy!
      Aaaa jeszcze uwielbia szklanki i wszelkie butelki z płynami. Do tego stopnia,
      że herbatę piję po śniadaniu ukryta w kuchni, tak żeby Kajtek nie widział, bo
      inaczej jest wrzask i jęk: "daj mi proszę Cię, daj mi tę szklaneczkę, jest taka
      śliczna". A sam nic nie chce pić, tylko mleko z piersi.
      Napiszcie czym bawią się Wasze dzieci. Może zrobimy konkurs na "super zabawkę"

      pozdrawiam
      słomiana wdowa Iza (mąż w delegacji) ze śpiącym synem
      • kostaga Re: lipiec 2002 - zabawki 15.04.03, 07:45
        U nas na łeb wszelkie zabawki biją prace dyplomowe mamy i wszystkie możliwe
        dokumenty, ze szczególnym wskazaniem na faktury i przelewy.
        Na sekundę nie można spuścić Perły z oka, bo natychmiast któryś z moich
        projektów ląduje w łapkach i, co gorsze, buźce Pauli. Butelki po wodzie
        mineralnej też są super! Generalnie ostatnio zabawki przeżywają kryzys i
        kompleks braku zainteresowania, gdyż jedyne, co Paulinę interesuje to
        poznawanie świata. Przebojem ostatnich dni jest szafka z ręcznikami. Sekunda i
        wszystkie szmatki są już porozwalane po całym pokoju. Miłą zabawą jest też
        wrzucanie niechcianych grzechotek do magnetowidu. Wystąpił jednakże mały
        problem: więcej już się nie chce zmieścić sad
        Dopuszczalne do zabawy są jeszcze: zakrętki po słoikch, ziemia z doniczek,
        oberwane liście z kwiatków, mamy literatura. Z zabawek prawdziwych na
        zainteresowanie zasłużyła, jak na razie, jedynie duża dmuchana piłka. Ale chyba
        dlatego, że nie daje się łatwo złapać smile
        Pozdrawiam z piersią pełną wiosny
        Sushi
        • ahna10 Re: lipiec 2002 - zabawki 15.04.03, 10:29
          Cześć
          Dawno już chciałam Wam o tym napisać, ale same wiecie jak to jest z czasem gdy
          ma się „Moc energii" domu. Kupiliśmy Maćkowi taką zabawkę którą się bawi! w
          przerwach oczywiście między zabawkami typu: kwiatki, szafki, kółka od wózka,
          gniazdka, miska itp. (mogłabym wypisywać cały dzień) Jest to stolik firmy
          Fisher – Price można przy nim stac, lub wyciąnąc nóżki i bawic się na
          siedząco. Maciek go uwielbia, kręci kuleczkami i tarczą „ala telefon” ,
          otwiera „okienka”, naciska piszczący przycisk, a ostatnio nauczyl się wrzucac
          klocki przez otwór w stoliku a od spodu jest kieszeń przez którą wyciąga
          kolejny...... itd.Wierzch stolika można przelożyc na drugą stronę - i jest tam
          miejsce na ustawianie klocków (są w komplecie). Aha służy mu on także jako
          chodzik – pcha go sobie. Jednym słowem polecam jest w nim tyle możliwości że
          zawsze coś tam sobie znajdzie. Drugą zabawką którą lubi są krążki do nabicia
          na „ pal” to też zajmuje mu sporo czasu.
          A tak wogule to też terroryzuje oczywiście zawsze wtedy kiedy potrzebuje
          chwili spokoju i tylko mnie!!!sad, są dni kiedy i dwie osoby to mało do
          założenia pieluchy, a w nocy jest coraz gorzej i nie widzę szans na poprawę. A
          po za tym jest słodziutki, piękniutki, prawie ciągle uśmiechnięy, ma 6 ząbków,
          pieknie chodzi za rączki, raczkuje, siedzi a ostatnio sprawnie wstaje nie
          podtrzymując się niczego np. na środku pokoju (stoi dumnie rozgląda się czy
          wszyscy to widzą podnosi rączki do góry wykręca różne strony, ale kroku się
          boi zrobic nawet jak podejdę)
          Pozdrawiamy wszystkich i biegniemy na zobaczcie
          Ahna i śmieszek-pocieszek Maciek
    • joanah2o Re: lipiec 2002/ do Roki 15.04.03, 11:48
      Czy mnie wzrok nie myli? W Dziecku jest zdjęcie Kuby? smile

      Joanna
      • roka3 Re: lipiec 2002/ do Roki 25.04.03, 23:52
        Joanah20 niestety chyba się mylisz. Szybko odszukałam kwietniowe Dziecko ale
        Kuby nie znalazłam . Szkoda smile)).
        Dziś pojawił się trzeci ząbek, zobaczył go pierwszy tata i jest z tego powodu
        bardzo dumny. Od 3 tygodni chodzę do pracy i Kubusiowi ciężko jest się
        przyzwyczaić do opiekunki, mimo tego, że kobieta naprawdę się stara. Jednego
        dnia, co prawda był trochę wdedy przeziębiony to tak jej płakał, że sąsiedzi
        dzwonili do męża do pracy. serce się kraje.Ale już jest coraz lepiej, czekam
        tylko do lipca jak teściowa pójdzie na emeryturę.
        Ale za to popołudniami jest bardzo pogodny i ciągle się śmieje i łobuzuje. Nie
        usiedzi chwilę na miejscu, wszystkie szafki i szuflady muszą się mieć na
        baczności. Kuba waży równe 10 kg.
        Pozdrawiamy
        Roka i Kuba
        • joanah2o Re: lipiec 2002/ do Roki 26.04.03, 01:16
          Ale ja pisalam o majowym Dziecku. To zdjecie a la Kubus Puchatek. Wlasciwie to
          bylo pytanie retoryczne, od razu to zdjecie mi wpadlo w oko.

          Milo zobaczyc kogos znajomego na łamach prasowych smile

          Joanna
          • roka3 Re: lipiec 2002/ od Roki 29.04.03, 19:21
            Dziękuję Ci Joasiu bardzo za wiadomość, rzeczywiście w majowym numerze jest
            Kuba. A ja bym przegapiła ten numer, myślałam, że jeszcze w kiosku nie ma a to
            już nie było. Dzięki tobie zdobyłam tą gazetę.Serdeczne dzięki. Zdjęcie
            wysyłałam w grudniu i myślałam , że i tak nie będzie go w gazecie. A
            jednak.Pozdrowienia.
            Roka & Kuba
          • beatkas Re: lipiec 2002 05.05.03, 09:36
            Witajcie mamuśki!
            Moja Gabrysia juz chodzi, jeszcze wypatruje podparcia, ale juz potrafi przejść
            samodzielnie kawałek drogi. Fakt, pierwszą motywacja był pies, ale później i do
            mnie przyszła. W domu sajgon, nie ma miejsca, gdzie nie zajrzała, no i
            fascynacja spadającymi rzeczami, i to jej słodkie'bam'... Odkąd towartzyszy nam
            piękna pogoda, prawie cały czas spędzamy na podwórku, ubustwia huśtawki, dzieci
            i zapomina o jedzeniu i spaniu. Nadal króluje cyc, ale zaczyna jeść dosłownie
            wszystko. Rośnie jak na drożdżach, ma 13 kg.
            Pozdrowienia
            Beata i Gabrysia (9.07.2002)
            • kostaga Re: lipiec 2002 05.05.03, 20:40
              Perła już też drepta, ostatnio wlaziła na Ślężę (częśc zdjęć z wyprawy w poście
              na Zobaczcie "Perła, córka Sushi").
              Perła też do tej pory żarła jak odkurzacz, wszystko, co popadło, ale teraz
              zrobiła się wybredna i je tylko dorosłe żarcie. Nie ruszy już przemiksowanej
              zupki ani dania ze słoiczka. Królują gotowane ziemniaczki, paróweczki Morlinki,
              pulpeciki z mięska indyczego, kalafiorek i inna zielenina, pod warunkiem, że w
              jak największych kawałkach i jeszcze chlebek z masełkiem też zasługuje na
              uznanie. Ze słoiczków tolerowane są teraz jedynie deserki, ale i tak przedkłada
              nad nie jabłuszko lub gruchę do ręki smile
              Pzdrowienia
              Sushi
              • ahna10 Re: lipiec 2002 06.05.03, 09:55
                Wysłałam swój post, ale niewiedzieć czemu znalazł się dużo wcześniej.
                przeczytajcie go proszę
                Ahna
        • ivonekk Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 08.05.03, 13:17
          Kochane kobiety! dopiero znalazłam tę stronę i jestem nią zachwycona!!!Nie
          bardzo jeszcze poruszam się w necie i mam trochę problemów, ale mam nadzieję,
          że sobie poradzę. jestem mamą dziewięciomiesięcznej Jagódki (28.07.2002) i
          bardzo chciałabym do Was dołączyć, aby wymienić doświadczenia. Cieszę się że
          nie tylko moja córcia nie może żyć bez cyca, że nie tylko ona budzi się po
          kilka razy w nocy i za Chiny nie zaśnie sama w łóżeczku.To pocieszające.
          Jeśli chodzi o jedzenie to ja również chciałabym się dowiedzieć, co Wy dajecie
          swoim Bąblom, bo wychodzi na to, że ja swoje głodzę, chociaż waży już ponad 10
          kg.Rano cyc, potem daję jej 150 ml kaszki ryżowo-mlecznej, ok.14 duży obiadek
          ze słoiczka (wyłącznie) i soczek podawany łyżeczką, bo z butelki Jagódka
          kategorycznie odmawia picia soków, w międzyczasie chrupy kukurydziane i
          biszkopciki w ilości hurtowej, popołudniu deserek ze słoika albo tarte
          jabłuszko i na kolację znów 100-150 ml kaszki ryżowo-mlecznej (rzadkiej). Czy
          to naprawdę za mało??? Dajecie już swoim dzidziom narmalne, dorosłe żarełko?
          Jagódka ma już trzy piękne i na szczęście "bezbolesne" ząbki: dwie dolne
          jedynki i górną dwójkę(!). Prowadzona za rączkę tupta dzielnie, sama wstaje,
          stoi samodzielnie trzymając sie mebli. Jestem z niej strasznie dumna! Robi
          kosi-kosi, pa pa, jaka jestem duża, namiętnie goni naszego kota Maćka i
          chętnie ściąga wszystko z szaf, stołów i krzeseł. Zauważyłam ostatnio, że w
          jej obecności nie mogę zasiadać przy kompie, bo szlag ją chyba trafia wtedy. A
          jak jest ztym u Was? Mam nadzieję na miłe kontakty. Pozdrawiam! IWona z Jagódką
          • agakos78 Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 08.05.03, 14:13
            Hej Iwona
            ja odnalazłam te strone dwa dni temu
            Moja Ola urodziła sie 4.07.2002, jest rozkosznym , malym grubaskiem, który
            wszystko by jadł, wszędzie by poszedł i najlepiej wcale w nocy nie spał. Olenka
            nadal w nocy budzi sie co godzine, czasem robi nam prezent i budzi sie co
            dwiesmile)
            Podobnie jak Jagódka sama nie zasnie, bo przeciez od usypiania jest mamasmile)
            A z jedzeniem, mała jest troche alergikiem i wszystko wprowadzam jej z malym
            opóźnieniem, od kiedy ruszyłam do pracy, nie jest juz na cycu, dostaje zupki,
            deserki, kaszki, mysle o wprowadzeniu chlebka, zajada sie chrupkami i ryzowym
            chlebem.
            bardzo pozdrawiam
            Agnieszka z mala Ola
            • kostaga Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 09.05.03, 09:14
              Bardzo serdecznie witam u lipcowiaczków (przyznam, że szczególnie miło mi, iż
              pojawił się kolejny "czwartaczek" - 4.07. smile)
              CO do żarełka, to ja już chyba kiedyś rozpisywałam się na temat jadłospisu
              Perełki. Wygląda on mniej więcej tak:
              7.30 - 150 ml NAN2
              9.30 - kaszka mleczno-pszenna (po ryżowej zatwardzenia gigant) z owocami lub
              danonkiem
              14.00 - obiadek. Do niedawna był to słoiczek, a teraz żarełko bardziej dorosłe,
              bo innego Perła odmawia, czyli: gotowane ziemniaczki (z odrobiną masełka),
              pulpecik z indyka lub jakieś inne mięsko - najchętniej paróweczka Morlinki sad,
              jarzynka bądź starte jabłuszko z marchewką
              17.00 - słoiczek deserku, bądź, jeśli rano nie było - Danonek, najchętniej co
              najmniej dwa pudełka
              20.00 - 150 ml NAN2
              W między czasie: na zakupach Perła kradnie ze sklepu rogala i za żadne skarby
              nie można przejść obojętnie koło stoiska z pieczywem, bo ludzie myślą, że
              dziecko zagłodzone prawie na śmierć. Niby wiem, gluten, te spawy, ale
              postanowiłam nie przesadzać. Nic jej nie jest i mam nadzieję że nie będzie.
              POdjada również chrupki kukurydziane i owoce (jabłuszka, gruszki i banany). Do
              kompletu wypija prawie ćwierć litra wody + herbatki, czasem też soczki, choć w
              te upały się przejechałyśmy, bo soczek w trakcie spaceru potrafił sfermentować
              (najfajniejsze, że Paulinie taki najbardziej smakował i nic jej nie było -
              zdaje się, że będzie miała pociąg do jaboli wink)
              Mimo wszystko Perła jeszcze nie dobiła do 8 kilo. W ogóle ostatnio tyle się
              rusza, że przestała przybierać, bo wszystko, co zje od razu wybiega
              Pozdrawiamy
              Sushi (kostaga) i Perła
              • katitka Re: lipiec 2002/ do Sushi 09.05.03, 09:53
                Cześć Sushi,
                mam pytanie odnośnie Danonków. Czy rozmawiałaś o tym z jakimś lekarzem? Mnie
                ostatnio jeden lekarz strasznie skrzyczał, że podaję mojej Natuni Danonki.
                Powiedział, że to najwcześniej po skończeniu roku można, a on to nie by tego
                dał dziecku do lat 3! Że to sama chemia (bo długi termin przydatności), że on
                zna mnóstwo przypadków uczuleń i rewolucji żąłądkowych po Danonach (nawet
                jedzonych przez karmiące matki) itd.
                Nie wiem co myśleć, może to jakiś osobisty wróg producenta Danonków, a może nie?
                Przestałam jednak karmić nimi Natkę.
                Przy okazji - Twoja Perła tak mało waży?! A na zdjęciach wygląda na dużą
                dziewczynę! I jest naprawdę śliczna (bardzo podobna do mojej Natuni!!!). Muszę
                też ją zamieścić na "Zobaczcie".
                Pozdrawiam
                Katitka z Natalką
                • kostaga Re: lipiec 2002/ do Sushi 11.05.03, 19:32
                  No to odpowiadam:
                  Perła była maluszkiem cierpiącym na nietolerancję laktozy i skazę białkową (o
                  czym wiedzą już chyba wszystkie mamy na forum smile ). Nadal ma problemy z
                  wchłanianiem wit. d3, a co się z tym wiąże, potrzebuje zwiększonych ilości
                  wapnia. Natrafiłyśmy na p. doktor, która wręcz nakazała nam by wycofywać u
                  dziecka dietę restrykcyjną, gdyż w przeciwnym razie, Małej organizm nigdy nie
                  zacznie tolerować białka. Po okresie przejściowym, gdy z Nutramigenu poprzez
                  NAN'a HA doszliśmy do NAN2 zwykłego, przyszedł czas na desery mleczne. I tu
                  spróbowaliśmy Danonków. Najpierw nie konsultowałam tego z lekarzem, bo Paulina
                  nie miała żadnych, najmniejszych nawet dolegliwości z powodu ich jedzenia.
                  Potem lekarka przepisała Perle syrop z wapniem (dla poprawy wchłaniania d3),
                  ale nie dało się go za bardzo Paulinie aplikować. To raczej ona aplikowała go
                  mnie i mężowi w formie aerozolu smile. No i wtedy lekarka powiedziała: Danonki.
                  Tak więc z czystym sumieniem podaję je Perełce.
              • wilczamatka Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 09.05.03, 22:24
                jej my tez jestesmy z 4 lipca!!!! hurra ze jest nas tak duzo
                moj synek na razie intensywnie poznaje wszsytko z pozycji siedzacej ale
                przemieszcza sie niesamowice, preferuje stanie niz raczkownie i nie wiem czy w
                ogole bedzie raczkowal,
                jemy wszystko, dieta podobna do perly sushi-owej, jeszcze wchodza w rachube
                tony zjedzonych danonkow!!!
                pozdrawiam wszystkie forumowiczki
            • axa2002 Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 21.05.03, 21:23
              witamy wszystkie nowe dzieciaczki, szeczególnie Olę smile
              Aneta z Olą (Ola na "Zobaczcie" dołączyła do galerii lipcowych dzieciaków smile)
              • natinka2002 Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 22.05.03, 11:34
                Widziałam zdjęcie ! Super dziewczynka!!!!!
                Ten błysk w niebieskich oczkach i ten uśmiech są powalające .Co to będzie za
                kilka lat........ Tata będzie musiał przepędzać adoratorów smile)))
          • katitka Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 09.05.03, 09:25
            Witaj Iwono!
            Pędzę Ci odpisać, bo Twoja Jagódka je dokładnie tyle co moja Natunia - co do
            grama! Identycznie - rano 125-150 g kaszki (ale gęstej), w południe duża zupka
            lub obiadek, potem deserek i wieczorkiem 100-150 g kaszki. W międzyczasie
            dowolne ilości chrupek, biszkoptów i skórek chleba. Od popołudnia do rana
            oczywiście cycuś.
            Jest dosyć okrąglutka, stoi przepięknie, podnosi się przy meblach lub wspina po
            mnie, ale nie umie jeszcze chodzić - przebieranie nóżkami na razie idzie jej
            bardzo niemrawo. Jest straszną gadułą, mówi pięknie: mama, tata, baba, dziadzia
            i inne sylabowce. Non stop też nawija po swojemu. I śpiewa. Teraz również
            przeżywa fascynację zwierzętami - napastuje kota i psa, rozbiera zabawki i inne
            przedmioty na części pierwsze i składa z powrotem.
            Pocieszna jest i kochana.
            Pozdrawiam
            Katitka z Natalką.
            • mama_kajetana Re: lipiec 2002 09.05.03, 11:19
              Witam po przerwie,

              super, że poruszony został temat jedzenia, bo sama zaczęłam mieć wątpliwości,
              czy Kajtek nie je za mało, ale wczoraj byliśmy zważyć się i zmierzyć i wyszło
              79 cm wzrostu i 10 kg wagi. Chyba całkiem nieźle, a nie mamy w jedzeniu jakiś
              oszałamiających rezultatów:
              4.00 - cycuś
              6.30 - cycuś
              9.30 - ok. 100 ml kaszki mleczno - ryżowej
              cycuś do spania
              11.30 - 2 danonki lub deserek twarożkowo - owocowy
              15.00 - duży słoiczek obiadku
              cycuś do spania
              18.00 - deserek owocowy
              20.00 - 100 ml kaszki mleczno - ryżowej
              cycuś do spania
              Jeśli chodzi o pokarmy stałe (zupki, kaszki) wszystko co można podać łyżeczką
              to nie mogę narzekać, za to soki - to horror. Nic nie chce pić. Trochę się
              martwię bo idzie lato, gorąco a on udaje, że nie wie do czego służy butelka i
              kubek niekapek. Byliśmy teraz tydzień w górach. Myślałam, że inne miejsce,
              spacery itd. będzie chciał spróbować - ale gdzie tam! Kończyło się na cycu na
              szlaku. Jak zostaje z ciocią - opiekunką i nie ma wyjścia to trochę wypije 20 -
              30 ml, ale ze mną nic. Napiszcie czy miałyście podobne problemy i jak sobie
              poradziłyście. Kajtek nie chce też jeść nic rączką, próbowałam już: biszkoptów,
              skórki od chleba, jabłuszka, marchewki, wafelka od loda itd.... i nic, wszystko
              wyrzuca.
              pozdrawiam
              Iza
            • marcia1979 Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 09.05.03, 11:23
              Witam,
              to ja też napiszę o menu mojego maleństwa,
              Tak właśnie je moja Ninka:

              ok 5 nad ranem cycuś
              Ok 8 150 kaszki ryżowej na NAN2+ bananek lub jogurt Bakuś 100gr
              ok 13-14 obiagek 190 gr, ale gotowany przeze mnie ( indyk, kurczak lub
              cielęcinka+ warzywka)ostatnio znowu muszę eszystko miksować
              ok 16.30 2 danonki Ninuś je uwielbia
              ok 19 100gr kaszki na gęsto z NAN + jabłko tarte banan lub jogurcik
              OK 20.30 cycuś na dobranoc

              w ciągu dnia też czasami jest cycuś, ale głównie herbatka Hippa, ok150 ml
              Czasami jednak Nina udaje się na dietę i wtedy przez kilka dni jadalny jest
              tylko ctycuś i danonki. Pewnie dlatego od miesiąca waży 9200.
              Oprucz tego jest rozkoszna. Jest strasznie konktaktowa, zaczepia wszystkie
              dzieci. Chodzić sama jeszcze nie chce, ale wczoraj pierwszy raz sama wstała za
              nic się nie trzymając, a jaka była zdziwiona.
              Pozdrawiam wszystkie Mamusie i maluszni
              Marta z Ninką
              • martyka Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 09.05.03, 13:45
                Witam !
                Już nie pamietam kiedy pisałam, ale mam z Miłkiem tyle problemów że nie miałam
                ochoty przelewać tego w eter.Mały fantastycznie sie rozwija ,śmiga jak
                szalony,waży już prawie 11 kg, ale...
                Ciągłe choroby , antybiotyki, kaszel, charczenie, niedouczeni pańswowi lekarze
                ignorańci, brak mi słów. Wczoraj w koncu w desperacji ( Miłosz znowu na
                antybiotyku ) poszłam do pediatry alergologa i jesteśmy na prostej drodze do
                asmy oskrzelowej. Ale i tak mam lepszy nastrój bo przynajmniej postawiona
                diagnoza i odpowiednie leki daje szanse na zatrzymanie choroby. Tylko jestem
                wściekła na siebie że tak ufałam lekarzowi który go prowadził na rejonie. a
                który nic nigdy nie słyszał ,a ponoc małemu świszcze w oskrzelach że
                hej.Trzymajcie kciuki za nas.
                a co do jedzonka, to Miłek jest na diecie bezmlecznej i pojada:
                8 - 180 ml bebilonu pepti z kleikiem ryzowym albo kukurydzianym
                11 - dokładnie to samo
                13 - deserek albo jabłko w łapke
                15 - obiad duzy słoik zupy albo maminy obiadek
                17 - kaszka z owocami
                20 - to co rano
                skąpo, ale nic innego na razie nie może. W międzyczasie tony chrupek
                kukurydzianych, chlepka ryżowego. Soków albo herbatek Hippa około 150 ml
                dziennie. Aha ostatnim wynalazkiem jest makaron bezmleczny bezjajeczny i
                bezglutenowy.
                A tak w ogóle to jest mi smutno...
                martyka
                • wilczamatka Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 09.05.03, 22:32
                  niech ci nie bedzie smutno, pamietaj ze w takim wieku duzo dzieci sie oswaja z
                  rzeczywitoscia czasami okupujac to niekanczacymi sie chorobami i uczuleniami,
                  na szczescie wiekszosc dzieci chorujacych za malego, jako duze dzieciaki sa
                  zupelnie zdrowe, tylko uwazaj z antybiotykami bo jak teraz sie przyzyczai
                  organizam do tego, to w przyszlosci nie bedzie chcial sie wyleczyc za pomoca
                  bardzie domowych metod,
                  jak poczytasz tematy na e-zdrowiu to zobaczysz ze nie jestes sama z takimi
                  problemami,
                  pozdrawiam , Magda
                  • roka3 Re: lipiec 2002/ pozdrawiam! 10.05.03, 00:10
                    Pozdrawiam wszystkich, a w szczególności małą Jagódkę i Olkę, oraz biednego
                    Miłka ( trzymamy z Kubą kciuki). U Kuby jedzonko wygląda następujaco:
                    ok. 6.00 cycuś
                    ok. 8.00 deserek owocowy lub danonki
                    ok. 11. 00 znów deserek
                    ok. 15.00 obiadek lub cycuś albo jedno i drugie
                    ok. 18.00 deserek lub cycuśs
                    ok. 20.00 cycuś
                    oraz każda ilosć chrupek kukurydzianych.
                    aktualnaa waga to 10 kg.
                    Pojawił się czwarty ząbek, ale przyplątały się jakieś bakterie w moczu i nie
                    możemy sie ich pozbyć.
                    Pozdrawiamy
                    Kuba & Roka
                    • a.anula Re: lipiec 2002 11.05.03, 07:56
                      Cześć mamuśki!

                      Dawno z Maksem się nie odzywaliśmy, ale postaramy się to nadrobić; no i może
                      wreszcie umieścimy szkraba na Zobaczcie!

                      Menu Maksia wygląda tak:
                      7. cycuś,
                      10. 60 ml kaszki kukurydzianej (tylko taką toleruje i tylko w takiej ilości) +
                      połowę deserka owocowego Hippa,
                      około 13. obiadek: tu jest różnie, czasami jest to dorosła zupka lub
                      ziemniaczki z kalafiorem i brokułami, a czasami pół słoiczka mięska no i
                      soczek. Maks najbardziej lubi sok marchewkowy, ale staram się nie dawać mu
                      codziennie- trzeba uważać z sokami marchewkowymi; pije też herbatki Hippa, ale
                      nie z kubeczka, tylko ze szklanki.
                      15. danonek
                      17. szyneczka z odrobiną chlebka, lub jajeczko,lub chrupki, lub ćwiartka banana
                      20. cycuś, a jak się uda to 120 ml mleka Nan2
                      A później to cycuś, cycuś... i tak do rana - potrafi się budzić w nocy co
                      godzinę!
                      Maks waży 8200 i przybiera bardzo słabo, ale nie zauważyłam aby był za chudy.

                      Pozdrawiamy serdecznie Anula i Maksiosmile)
        • ivonekk Re: lipiec 2002/ dzięki, dzięki! 12.05.03, 14:16
          Witam!!!
          Dziękuję Wam kobiety za to menu Waszych Bąbli. Okazało się, że jednak nie
          jestem wyrodną matką smile))).Do zobaczenia!!!Pozdrowienia dla Was i Waszych
          Bąbelków!!! Iwona, mama Jagody
          • beatkas Re: lipiec 2002/ 13.05.03, 22:39
            Moja Gabusia skończyła 10 miesięcy, zaczęła sama chodzić, pyskuje i jest
            cudowna.
            Kocha dzieci i rozpływa się na ich widok ( czyżby coś sugerowała?). Chyba z
            niej mała cyganicha, bo nikogo się nie boi, z wszystkimi idzie w 'świat'.
            Z dnia na dzień coraz wiecej mówi, jest bardziej komunikatywna i wszystko
            (prawie) naśladuje.
            Co do jedzenia, jest coraz gorzej (chyba się odchudza!!!). Danonki, deserki,
            kaszki, zupki przestały być atrakcją i są beeeeeeeeee, a cyc nie wystarcza. Pić
            nie chciała, ale nauczyła się pić z butelki - tak jak dorosły! Z gwinta, to
            trochę wypije.
            Pozdrowienia dla lipcuszków
            Beata i Gabi
            • natinka2002 Re: lipiec 2002/ 13.05.03, 22:56
              Mam nadzieję ,ze znajdziecie mój post , bo oczywiście coś pokręciłam i znalazł
              się w dziwnym miejscu.
              Kasia i śpiąca smacznie Natusia
              • katitka Re: lipiec 2002/ do Kasi 14.05.03, 08:38
                Kasiu, ja nie znalazłam Twojego postu, a chciałabym, bo ja też mam na imię
                Kasia, a moja córka Natusia!
                Napisz coś więcej.
                Pozdrawiam
                Katitka i Natunia (9 lipca)
                • natinka2002 Re: lipiec 2002/ do Kasi do Kasi 14.05.03, 09:45
                  Mój post jest ostatni na poprzedniej stronie. Na razie nie mogę napisać
                  więcej , bo mały diabełek mi nie pozwala- własnie dorwała ołowek i próbuje
                  rysować po ścianie.
                  Pozdrawiam gorąco

                  Kasia
                  • natinka2002 Re: lipiec 2002/ 15.05.03, 00:26
                    Witam ponownie wszystkie mamusie-lipcusie i słodkie bobaski!

                    Mój post z 13.maja wylądował gdzieś w okolicy kwietnia , więc pewnie uszedł
                    Waszej uwadze.
                    Czy wszędzie jest tak zimno , brzydko i deszczowo-burzowo jak na Pomorzu?
                    Zaliczyłyśmy dzisiaj jedynie spacer po balkonie. Natalka poskubała trochę
                    choinki w doniczkach , nakrzyczała na pieski i robotników / budowa kolejnego
                    bloku/ i na tym koniec spaceru.
                    Teraz smacznie śpi , tatuś też ,na mnie już też pora , bo jutro czekają mnie
                    kolejne zmagania z małym diabełkiem - rogi jej rosną że hej. Charakterek to ona
                    ma , tylko nie wiem po kim smile Lwica !!!
                    Namiętnie powtarza "tatatata",a o "mamie" jakoś zapomniała. Nie muszę chyba
                    pisać, kto jest z tego powodu szczęśliwy.

                    Jeśli macie jakieś sprawdzone sposoby na bezstresowe mycie małych główek ,to
                    dajcie znać . U nas wszyscy sąsiedzi chyba wiedzą , kiedy Natinka myje włoski!!
                    Jak tylko znajdę więcej czasu , postaram sie wiecej napisac o naszej rodzince.


                    Mam nadzieję ,że w tej chwili wszystkie Wasze maluszki słodko śpią .

                    Czekamy z utęsknieniem na słoneczko smile))))

                    Buziaczki
                    Kasia , mama Natalki /30.07/

                    - pozdrowienia dla Kasi ,mamy Natalki
                    • kostaga Re: lipiec 2002/ 15.05.03, 08:01
                      No to widzę, że tak samo u Ciebie, jak u Nas. Tylko Tata i koniec! Może to tak
                      bywa z córeczkami tatusiów?
                      A co do mycia włosków, to my mamy szczęscie. Perła urodziła się tak włochata,
                      że do mycia włosów przyzwyczajona jest od pierwszych dni swojego zycia. Pomogły
                      nam też zajęcia na basenie, na których pani terapeutka polewała dzieciom głowy
                      konewką.
                      Wiem, że niektórym dzieciom zakłada się taki specjalny kapelusz bez denka, więc
                      nic do oczek nie leci i po buzi też nic nie cieknie. Może wypróbuj?
                      Pozdrawiam gorąco wszystkich
                      SUSHI
                      • a.anula Re: lipiec 2002/ 15.05.03, 10:06
                        No nie tylko z córeczkami tatusiów, Maks chociaż toleruje w zasadzie tylko
                        kobiety, też ciągle tatuje; nauczył się też mówić tadek - z czego cieszy się
                        dziadek Tadek.
                        Mycie włosków to też dla nas nie problem, Maks zdaje się wogóle nie zauważać,
                        że własnie ma mytą główkę tak jest zajęty przelewaniem wody z jednego kubeczka
                        do drugiego, może staraj się bardzo delikatnie myć główkę córci, tak aby woda
                        nie spływała jej wogóle na czoło.

                        papatki Anula bez Maksa (mały właśnie przebywa w przedszkolu u swoich dziadków,
                        więc laba do 17.00)smile)
                        • natinka2002 Re: lipiec 2002/ 15.05.03, 12:26
                          Wielkie dzięki za odzew. Dawniej nie mieliśmy problemu z myciem włosów,
                          robiliśmy to bezboleśnie prawie codziennie. Zależało mi ,żeby nie bała się
                          wody , bo chciałam zmobilizować tatusia żeby zabrał córcię na basen. I nie
                          przeszkadza jej chlapanie po buzi , ale jak zbliża się mycie głowy , to zaczyna
                          się kręcenie i w rezultacie jedna osoba nie dałaby sobie rady. Więc walczymy w
                          dwójkę. A może to my stwarzamy taką nerwową atmosferę wiedząc co nas czeka i
                          ona to wyczuwa. Jak najszybciej chcemy miec to z głowy. Spróbujemy to zrobić
                          dziś spokojniej. Ostatnio przyłożyłam jej do czoła mały ręcznik ,dzięki czemu
                          woda nie leciała po buźce i było trochę lepiej .

                          Super sprawa z dziadkowym przedszkolem .U mnie niestety jedni dziadkowie
                          pracują , a drudzy mieszkają 600 km stąd. Jestem więc zdana na siebie i często
                          przez tydzień jestem sama . Czasami dopada mnie kryzys- gigant , wtedy zaciskam
                          zęby i czekam kiedy będzie wieczór, Natalia zaśnie i mogę pobuszować w necie.
                          To często jedyna rozrywka.

                          Znowu ciągną chmury , pewnie spędzimy kolejny dzień w domu. Byle do weekendu!!!

                          Pozdrawiam wszystkie bardziej lub mniej umęczone mamy.

                          Kasia i jeszcze śpiąca Natinka/ ale juz niedługo pobudka/
          • joanah2o Re: lipiec 2002/ KALENDARIUM (nieco uaktualnione) 16.05.03, 14:32

            "raczki, lwiątka i bliźniak"

            bea4oliv – Ol 19.VI
            a.anula_edziecko – Maks 2.VII
            wilczamatka – Michał 4. VII
            kostaga – Perła – Paulina 4. VII
            agakos – Ola 4.VII
            urszk – Julcia 6. VII
            malgorzatka_ninka – Ninka 7.VII
            marcia1979 – Ninka 8.VII
            beatkas – Gabi 9.VII
            katitka – Natalka 9.VII
            beatas-edziecko – Ania 10.VII
            pyrtol – Weronika 10.VII
            agatka - Albercik 11.VII
            axa2002 – Ola 12.VII
            mama_kajetana – Kajetan 13.VII
            amadores - Martyna 13.VII
            andre20 – Kasia 13.VII
            martyka – Miłosz 17.VII
            agagi – Michał 17.VII
            mdziuban1 – Olga 20.VII
            ahna10 – Maciek 22.VII
            mamamaciusia - Macius 23.VII
            aga1306 - Michał 25. VII
            roka3 – Kuba 27.VII
            megan.s – Barti (Bartosz) 27.VII
            ivonekk –Jagoda 28.VII
            enut – Mysza (Szymon) 30.VII
            katitka – Natalia 30.VII
          • joanah2o Re: lipiec 2002 16.05.03, 15:08
            Stan na 16 maja 2003: 10,6 kg (nadal tylko tyle, bo anemia);5 zebów, szósty "w
            drodze"; niestety pleśniawki sad

            Ostatnio dużo było "katastrof" spowodowanych przez Himka i nie mogłam nic
            napisać (komputer padał). Mieszkanie w tak małym pomieszczeniu staje się coraz
            bardziej uciążliwe. Mały ma swoja klawiature do zabawy, ale woli te prawdziwą,
            a jak nie może się do niej dostać, to wyłącza komputer albo naciska inne
            wyłaczniki. Ostatnio trafił na przycisk wysuwania szuflady na płytki CD, ja
            robiłam sobie herbate i się zagapiłam, wracam, a on stoi oparty o tę
            nieszczęsną szufladę. No i się zablokowałą. Więc ja szybko wstawiłam Himka do
            kojca (wydawało się, ze w bezpieczne miejsce) i próbowałam naprawić komputer. W
            tym czasie on oberwał liście i kwiatki z peperomii stojącej na parapecie. Ile
            to twało? Może minutę, a żeby z kojca sięgnąć do parapetu, musiał się nieźle
            starać.
            Zwykle przez cały dzień udaje mi się go upilnować, ale zawsze znajdzie się
            chwila, gdy jestem mniej czujna i .... Długo by opowiadać.


            Mówi po swojemu, najczęściej "mama" lub "tata". Mama mówi tylko dlatego, ze
            jego tata od początku uczył go mówić "mama". Wszystko po to, żeby nastepna była
            dziewczynka (uwielbiam te przesądy i porzekadła ludowe, jak właśnie to na
            przykład, że jak dziecko najpierw powie "tata", to woła brata smile ).

            Czytałam sobie posty zmęczonych mam, któych mężowie nie zostali nauczeni w domu
            pomagania w pracach domowych i stwierdziłam, że zadbam zawczasu o przyszłą
            synową i Himek będzie umiał wyprasować koszulę, cos ugotować, posprzątać itp.
            Ale on juz przydzielił nam role w domu, "mama" woła tylko jak jest głódny, ma
            mokro lub chce spać. Gdy jest zadowolony,bawi się, powtarza cały czas,
            wyśpiewuje "tata, titi".

            Ostatnio najchętniej by siedział caly czas u mnie na kolanach, od piątej rano
            śpi z nami (wczesniej w kojcu) i to tylko przytulony do mnie. Obejmuje mnie za
            szyję albo trzyma za uszy(!)i budzi się natychmiast gdy próbuję go odłożyć do
            kojca. W dzień spi natomiast na brzuchu, z nogami podwiniętymi pod siebie i
            pupa do góry.

            Najbardziej rozbawia mnie jego gibanie do muzyki (właściwie wystarczy rytmiczny
            hałas, nawet jak sąsiad stuka młotkiem). Przed chwilą studenci zza ściany
            słuchali muzyki z filmu "Bandyta", to dopiero było wyzwanie. Himek raczkował
            przez pokój, zatrzymywał się co chwila i a to potrzepał pupą do rytmu, a to
            pomachał ręką. Ale ta melodia jest taka, ze robi sie coraz szybsza, na koniec
            juz nie nadażył z machaniem miską do rytmu.

            Kończe na dziś, mały własnie śpi, więc troche posprzątam. Przez 20 minut będzie
            u nas porządek! Ostatnio się to rzadko zdarza smile

            J&J (25.VII)
            • natinka2002 Re: lipiec 2002/ Kalendarium troszkę poprawione 16.05.03, 15:20
              "raczki, lwiątka i bliźniak"

              bea4oliv – Ol 19.VI
              a.anula_edziecko – Maks 2.VII
              wilczamatka – Michał 4. VII
              kostaga – Perła – Paulina 4. VII
              agakos – Ola 4.VII
              urszk – Julcia 6. VII
              malgorzatka_ninka – Ninka 7.VII
              marcia1979 – Ninka 8.VII
              beatkas – Gabi 9.VII
              katitka – Natalka 9.VII
              beatas-edziecko – Ania 10.VII
              pyrtol – Weronika 10.VII
              agatka - Albercik 11.VII
              axa2002 – Ola 12.VII
              mama_kajetana – Kajetan 13.VII
              amadores - Martyna 13.VII
              andre20 – Kasia 13.VII
              martyka – Miłosz 17.VII
              agagi – Michał 17.VII
              mdziuban1 – Olga 20.VII
              ahna10 – Maciek 22.VII
              mamamaciusia - Macius 23.VII
              aga1306 - Michał 25. VII
              roka3 – Kuba 27.VII
              megan.s – Barti (Bartosz) 27.VII
              ivonekk –Jagoda 28.VII
              enut – Mysza (Szymon) 30.VII
              natinka2002 – Natalia 30.VII
              • joanah2o Re: lipiec 2002/ Kalendarium troszkę poprawione :) 16.05.03, 16:02
                No wiedziałam, że tak z pamięci to sie nie da... Na usprawiedliwienia mam tylko
                że dwie Kasie i dwie Natalki mogły sie pomylić smile
                J&J
                • natinka2002 Re: lipiec 2002/ brak ząbków :-( 16.05.03, 22:47
                  Czy są w lipcowym gronie jeszcze jakieś bezzębne maluszki?
                  U nas ciagle pustki , choć Natinka bywa czasami tak marudna ,że myślimy że to
                  juz , a tu nadal nic. Może jej się nie śpieszy , bo widziała jak przez kilka
                  tygodni mama/ czyli ja / męczyła się z ósemką , więc postanowiła nie mieć
                  wogóle zębów? sad(
                  Może wypada wśród Waszych maluchów tak blado , bo jest najmłodsza / 30.07/?
                  Każde wytłumaczenie jest dobre.Trzeba sie jakoś pocieszać. smile
                  Czy kolor oczu u takich maluszków się jeszcze zmienia , czy to juz tak
                  zostanie.? Natalia ma niebiesko -piwne , niebieskie po mnie/niestety/ a piwne
                  po tacie. A tak liczyłam ,że zrobią się piwne!!!!Od dawna nic się nie zmienia.

                  Pozdrawiam wszystkie lipcowe dzieciątka i ich mamusie

                  Kasia i Natinka z Dużymi Oczami
                  • kostaga Re: lipiec 2002/ brak ząbków :-( 17.05.03, 10:55
                    Myślę, że ząbkami nie bardzo się masz co martwić. Ja też się potwornie
                    zamartwiałam, gdyż ja nie miałam zawiązków niektórych zębów (piątek konkretnie)
                    i bardzo się bałam, że Perła ma tę dolegliwość po mnie. Ale dzień po skończeniu
                    9 miesięcy zaczęły jej rosnąć jednocześnie dolne jedyneczki. I ten stan mamy do
                    dzisiaj. Lekarka kazała nam tylko, by dieta Pauli była bogata w wapń i powinno
                    się polepszyć. W ogóle dziwna sprawa z tymi zębami. Cały czas marzę, by Paula
                    nie odziedziczyła żadnych "zębowych" skłonności po rodzicach. Ja co prawda
                    zawiązków nie miałam, ale to już w stałych. Natomiast wszystki mleczne miałam
                    ze strasznymi długaśnymi korzeniami. Wszystkie dzieciaki sobie same zęby
                    wyrywały, a ja chodziłam z dwoma rzędami, bo mleczne nie chciały wypadać. A jak
                    poszłam do dentystki to ta wzięła sobie szczypczyki i ciągnie baba jak ta z
                    wierszyka o rzepce. Jak mi tak pierwszego wyrwała drąc się przy tym na mnie, że
                    to na pewno tak nie boli, jakby się wydawało po moim wrzasku, to jej samej
                    szczęka na podłogę wyleciała smile. Potem już wszystko ze znieczuleniem. A tatuś
                    Perełki też nie lada problemy ma z ząbkami, więc trzymam kciuki, by jej zęby
                    wyrosły późno, ale zdrowe i mocne smile
                    Pozdrawiamy gorąco, szczególnie Agnieszkę (która nawet nick'a ma podobnego do
                    mnie - ja w gdzieniegdzie też jestem agakos) i jej Olę (która tak jak Perła i
                    ja urodziła się 4 lipca) smile
                    Sushi vel Kostaga z Perełką
                    • natinka2002 Re: lipiec 2002/ gdzie są lipcowe mamy? 20.05.03, 16:06
                      gdzie są lipcowe mamy? Dobre pytanie!
                      Co prawda jestem tu od tygodnia , ale wcześniej jak czytałam Wasze posty
                      wydawało mi sie ,że życie na forum tętni.A teraz jakoś tak przycichło. Czyżby
                      przybyło problemów??Fakt ,że nasze szkraby są coraz bardziej absorbujące i mimo
                      że są też coraz bardziej samodzielne , to nie można ich teraz spuścić na chwilę
                      z oka. - takie małe tornado./ gdzie one mają te motorki???? smile / To już nie są
                      bezradne bobasy. Od kiedy mają większe możliwości przemieszczania się / i to
                      najlepiej we wszystkich kierunkach na raz/ i mogą stanowczo manifestować swoją
                      niezależność , nie ma co liczyć na odpoczynek . Mamy pracujące mają troszkę
                      lepiej - dla nich odskocznią jest praca. Ale dla tych mam , które siedzą w
                      domu / o ile można nazwać to siedzeniem ? / taką odskocznią mogłoby być właśnie
                      to forum . I mimo , że to nadal dotyczy dzieci , to można spojrzeć na wszystko
                      trochę z innej strony. No i jest okazja na rozruszanie troszkę przykurzonych
                      szarych komórek . To tak dla zachowania równowagi psychicznej smile
                      Jak tak sobie wcześniej czytałam , co też Wasze szkraby potrafią -te wszystkie
                      papa , kosi -kosi itp. , to wzięłam swoją małą w obroty wink Trochę treningu i
                      już widać efekty.Jeszcze tylko czekamy na ząbki , ale na to nie mam wpływu. Nie
                      żebym miała jakieś kompleksy z powodu braku ząbków - też wolę poczekać dłużej ,
                      ale żeby za to były zdrowe i mocne. A tak przy okazji , czy Wasze maluszki mają
                      juz szczoteczki do zębów, czy może w jakiś inny sposób dbacie o ich kiełki?

                      Natalia szybko zaczęła siadać , wykorzystywała też każdą okazję ,żeby się
                      podnieść i wstać /po trupach do celu - nieważne czy to moje włosy , ręka czy
                      coś innego , ważne żeby się dźwignąć do góry/ Zrezygnowała z raczkowania ,
                      nawet nie próbuje , wybrała bardziej skuteczny sposób poruszania się . Trzymana
                      za rączki śmiga po mieszkaniu ,tylko czasami nie nadąża z przebieraniem
                      nóżkami.Próbuje też stawiać samodzielne ,jeszcze trochę chwiejne
                      kroczki.Wysłuchiwałam za to ,że za szybko zaczyna chodzić i inne takie głupoty.
                      A tu proszę -Wasze dzieciaczki też się rwą w świat. Więc jeśli one same tego
                      chcą , to my tu nic nie poradzimy smile .Przestałam się już dawno przejmować
                      jakimiś zabobonami .

                      No nic , trzeba iść coś zjeść , bo zaraz mały potworek się obudzi i znowu sobie
                      poszalejemy. Dobrze , że przynajmniej nie mam hopla na punkcie porządku , bo
                      inaczej nie wystarczyłoby mi dnia i pewnie też nocy , gdybym chciała mieć w
                      domu błysk . Wystarczające minimum to zbieranie porozrzucanych zabawek ,
                      wyplutych chrupek , reklamówek , które dziwnym sposobem wydostają się z kuchni
                      oraz wycieranie obślinionego lustra w przedpokoju.

                      Pozdrowionka dla wszystkich .

                      Kasia i Natinka bez ząbków .

                      PS. czy ktoś ma jakieś przecieki , kiedy będzie wreszcie więcej słońca nad
                      morzem ?
                      • axa2002 Re: lipiec 2002/ gdzie są lipcowe mamy? 20.05.03, 22:07
                        bardzo dobre pytanie - kiedy będzie więcej słońca nad morzem? Mam nadzeiję, że
                        będzie go dużo w pierwszej połowie lipca, bo wybieramy się tam z Olą smile Trochę
                        się boję tego wyjazdu ....
                        • natinka2002 Re: lipiec 2002/ 20.05.03, 22:24
                          A dokładnie gdzie się wybieracie?
                          My pod koniec czerwca jedziemy w drugą stronę ,czyli na południe Polski ,do
                          bardzo stęsknionych dziadków. Też boję się podróży . Na szczęscie jedziemy
                          samochodem , co prawda nie mam pojęcia ,jak się z całym inwentażem zabierzemy-
                          wózek ,łózeczko i kreacje Natinki , na nasze rzeczy pewnie zabraknie miejsca smile
                          Ciekawa jestem ,jak Natalia wytrzyma noc w foteliku. Zrobiła się z niej
                          straszna wiercipięta. Oj , chyba będzie ciężko......

                          Pozdrawiam

                          Kasia + Natinka /30.07/
                          • axa2002 Re: lipiec 2002/ 21.05.03, 21:01
                            mam dokładnie te same obawy. My z początkiem lipca jedziemy w okolice Darłowa.
                            Z Krakowa to całkiem spory kawałek a Ola jeszcze nigdy tak długo nie jechała
                            samochodem..
                        • kostaga Re: lipiec 2002/ gdzie są lipcowe mamy? 21.05.03, 08:07
                          My też się wybieramy (wiem, że już o tym pisałam)! Gdzie jedziecie?
                          A ja się chyba nie boję. Wierzę, że wszystko będzie cudownie. Tylko My, Perła i
                          morze!
                          Zabieramy rowery, siodełko dla Pauli i Środkowe Wybrzeże jest nasze.
                          Sushi
                          • axa2002 Re: lipiec 2002/ gdzie są lipcowe mamy? 21.05.03, 21:03
                            gdzie konkretnie jedziecie i kiedy? może się spotakmy smile jeżeli nie na
                            Południu (bo chyba jestescie z Południa o ile pamięć mnie nie zawodzi)to może
                            na Północy smile))))
                            • kostaga Re: lipiec 2002/ gdzie są lipcowe mamy? 21.05.03, 22:07
                              Jesteśmy i z Zachodu i z Południa.... Jednym słowem z Wrocławia. A wybieramy
                              się 5 lipca do miejscowości Ostrowo k/Jastrzębiej.
                              Mam nadzieję, że nasze autko wytrzyma jeszcze jedną taką podróż smile
                              Sushi
                              • axa2002 Re: lipiec 2002/ gdzie są lipcowe mamy? 26.05.03, 22:35
                                a tak to wyjaśnia wizytę Perełki w słynnym ZOO smile))
                      • kostaga Re: lipiec 2002/ gdzie są lipcowe mamy? 21.05.03, 08:03
                        Na pewno będzie pomiędzy 5 a 20 lipca, bo Perełka tam będzie, a wszędzie, gdzie
                        ona przybywa robi się pogodnie. Jedziemy w okolice Jastrzębiej Góry świętować
                        nasze urodzinki (oczywiście bardziej te Perełkowe).
                        Już nie mogę się doczekać. Paulinka zrobiła się tak niesamowicie rozkoszna, że
                        brakuje mi każdej sekundy z nią. Ostatnie 2 tygodnie byłam z nią w domu i choć
                        prawdą jest, że zmęczyło mnie trochę ciągłe wytężanie uwagi, gdzie Perła na
                        dany moment jest, co znajduje na ogródku, ile węgla wyżarła już z grilla, ile
                        zdążyła zjeść stokrotek i tym podobne, to tak niesamowitą ilość miłości wlała w
                        moje serce, ża trudno mi uwierzyć.
                        Gdy idę z nią na spacer, to ta mała Mordka macha do ludzi, posyła im całuski i
                        cały czas słychać jej śmiech. Nie ma osoby, która by nie zwróciła na nią uwagi!
                        A może któraś z Was będzie w podanym powyżej terminie w okolicach?
                        Pozdrawiam ludzi pracy i nie tylko smile
                        Sushi bez Perły
                        • natinka2002 Re: lipiec 2002/ morze ,nasze morze 21.05.03, 11:22
                          Jak to dobrze ,że przyjeżdżacie właśnie w te tereny. My mieszkamy w Gdyni.
                          Kiedy wyjedziemy z naszym słoneczkiem na południe , tu na północy zrobi się
                          smutno sad A tak przynajmniej Perełka rozjaśni mroki. Równowaga w naturze musi
                          byc zachowana!
                          A z pogodą nad morzem bywa różnie , na pewno jest chłodniej - wiatr od morza
                          łagodzi upały. Ale to lepiej dla naszych szkrabów.

                          Kasia + śpiące słoneczko
                          • agatka Re: lipiec 2002 - Zgrzytani ząbkami. 21.05.03, 20:31
                            Witamy wszystkie lipcowe maluszki z mamami,
                            Albercik odkąd wyszła mu jedynka na górze, to trasznie zgrzyta ząbkami, aż
                            ciarki po plecach przechodzą. Czy wasze pociechy też tak mają?
                            Albercik od jakiegoś piątego miesiąca zaczął się intensywnie ruszać i skończyło
                            się przybieranie na wadze. Do "jadków" to mój skarbik raczej nie należy, więc
                            wszystko spala na bieżąco. Ostatnio nie chce jeść nic co przypomina papkę,
                            tylko kawałki, albo w całości, także deserki nam odpadły, bo więcej ląduje na
                            osobie karmiącej niż w brzuszku. Z nowych rzeczy Albercik zaczął jeść i to z
                            apetytem(o dziwo) kiwi.
                            musimy już kończyć bo synek zaczyna intensywne "porządki".
                            pozdrawiamy wszystkich
                            Agatka i Albercik
                            • marcia1979 Re: lipiec 2002 21.05.03, 21:02
                              Hej,
                              strasznie długo mnie tu nie było, ale internet mi nie działał, zdążyłam
                              strasznie się stęsknić.
                              U nas po staremu, ale ja mam strasznie dużo zajęć, piszę pracę magisterską i
                              już mam wszystkiego dosyć. Dzisiaj zasnełam w bbibliotece. A na pomoc nie mam
                              za bardzo co liczyć bo wychowuję Ninkę zupełnie sama, a rodzice pracują i też
                              nie za bardzo chcą pomóc. A córcia jest raczej mocno żywiołowa i bardzo nie
                              lubi ostatnio spać. Ale dosyć marudzenia.
                              Sushi, ja jestem z Gdyni, można by więc poznać nasze córcie ze sobą w realu,
                              może planujecie wycieczkę do Gdyni Albo ja bym mogła wpaść do Was.
                              Hej Natinka, fajnie, że jesteś z Gdyni, a skąd dokładnie?
                              Ja mieszkam na Wzgórzu, więc cały bulwar jest mój.Możę się tam mijamy na
                              spacerkach?
                              A co do zgrzytania ząbkami, moja zgrzytała namiętnie , ale jej zupełnie
                              mineło, więc się nie martw.
                              Kończe bo muszę sprubować położyć spać to moje dziecię.
                              pa,pa
                              marta i Ninka-Świnka
                              • natinka2002 Re: lipiec 2002 do Marty 22.05.03, 11:21
                                Cześć Marta!
                                Jestem pod wrażeniem !!!Jak znajdujesz czas na pisanie pracy magisterskiej???
                                Wiem jak to jest i chyba nie dałabym sobie rady, na szczęście mam to za sobą od
                                kilku lat. Wiem ,że im więcej się ma obowiązków , tym łatwiej to wszystko
                                ogarnąć. Jakoś ciężko mi w to uwierzyć , mimo że skończyłam 'organizaję i
                                zarządanie' , więc nie powinnam mieć z tym kłopotu . A jednak......
                                Zyczę wytrwałości!!!!!! A kiedy obrona???

                                Jaki ten świat mały! My mieszkamy na Dąbrówce, więc nie aż tak daleko . Na
                                bulwar jednak nie zaglądamy. Ale akurat wczoraj wpadłam na pomysł ,żeby w
                                sobotę załadować wózek do samochodu i przegonić Natinkę po bulwarze.O ile
                                pogoda na to pozwoli .
                                Może jak będziesz miała mniej zajęć , to sie tam kiedyś spotkamy?

                                Kasia + Natinka
                              • kostaga Re: lipiec 2002 27.05.03, 07:51
                                Bardzo chętnie się spotkamy!
                                Będziemy 5 lipca w Sopocie, bo tam mam kolegę, który jest tatusiem również
                                małego brzdąca z lipca 2002 r. a w lipcu br. zostanie tatusiem kolejnego
                                lipcuszka smile. Tak więc zabawimy w Sopocie myślę parę godzin. Moglibyśmy się
                                tam (lub w Gdyni) spotkać, a potem serdecznie zapraszamy do Ostrowa np. na
                                miłego popołudniowego grilla smile
                                Czekam z niecierpliwością na spotkanie
                                Sushi
                            • natinka2002 Re: lipiec 2002 - Zgrzytanie ząbkami. 22.05.03, 11:01
                              A czy można zgrzytać zębami ,gdy się ich nie ma ? Natinka namiętnie zgrzyta ,
                              ale dziąsłami - smile))))))))Aż się boje pomyśleć co będzie , jak juz jej te zęby
                              wyjdą. brrrrrrrr
                              • natinka2002 Re: DZIEŃ MAMY!!!! 25.05.03, 22:31

                                Z okazji naszego święta życzę Wam i sobie ,aby nasze pociechy rosły zdrowe i
                                szczęśliwe , aby przesypiały całe noce !! , aby rano budziły nas mówiąc z
                                uśmiechem te słodkie słowo MAMO , aby nie marudziły przy jedzeniu , aby
                                nauczyły się szybko chodzić i nie uciekały nam na spacerach , grzecznie spały w
                                dzień .... ale przede wszystkim ,żebyśmy każdego dnia mogły powiedzieć : jak
                                to wspaniale być MAMĄ !!!!!!!!!

                                I pomyśleć ,że jeszcze rok temu mogłyśmy się tylko pogłaskać po brzuszku i
                                liczyć w ten dzień na trochę lżejsze kopniaki w żebra smile . A tu proszę , nasze
                                szkraby juz są takie duże . Teraz tylko czekać na laurki ...... / może
                                niekoniecznie w tym roku / , bo na buziaczki możemy liczyc każdego dnia

                                SZCZĘŚLIWA MAMA
                                • kostaga Re: DZIEŃ MAMY!!!! 26.05.03, 12:35
                                  Az mi się łezka zakręciła.
                                  To prawda. Ten pierwszy Dziań Matki jest taki szczególnie wyjątkowy. Czuję się
                                  ogromnie dumna, że teraz i ja mogę go obchodzić. Poprzedni spędziłam w
                                  szpitalu, gdzie robiono wszystko, by Perełka nie była prezentem na ten dzień.
                                  Na szczęście starano się tak dobrze, że stała się dopiero prezentem na
                                  urodziny smile
                                  Wszystkiego najlepszego
                                  SUSHI
                                  • kostaga Re: ZOBACZCIE!!!! 26.05.03, 12:46
                                    Dlaczego galeria lipcowych maluszków taka pusta? Niedługo będzie się składać
                                    tylko ze zdjęć Perełki.
                                    Właśnie pokazuję Wam jak wyglądają codzienne przygotowania do wyjścia.
                                    Mam tylko nadzieję, że Moderator je przepuści, bo Maleńka ino w samej
                                    pieluszce surprised
                                    Buźaczki
                                    Sushi
                                  • natinka2002 Re: DZIEŃ MAMY!!!! 26.05.03, 13:37
                                    To cudowne ,że możemy obchodzić taki dzień ! I nieważne stają się niedogodności
                                    związane z ciążą , porodem i te wszystkie problemy , które miałyśmy w
                                    pierwszych miesiącach po porodzie . To nie ma znaczenia .Mamy nasze upragnione
                                    szczęście - nasze dzieciaczki ....... I to jest najważniejsze. A my możemy być
                                    mamusiami, cóż może byc wspanialszego !!!!!!!!!!!!!!

                                    Po kilku latach starań wreszcie mogę poznać to uczucie.
                                    Moje szczęście trwa dokładnie 300 dni, bo właśnie tyle dziś skończyła Natalia,
                                    a w piątek dobije do 10 , czyli skończy 10 miesięcy. Jak ten czas leci.....
                                    Moje słoneczko rozjaśnia każdy dzień , szczególnie taki burzowo-deszczowy jaki
                                    dzis niestety mamy. Dzisiaj dała mi prezent w postaci późniejszej niż zwykle
                                    pobudki / jak ja lubię spać ..../ , a teraz od 2 godzin grzecznie śpi. Gdyby
                                    jeszcze powiedziała "mama". Ale co tam , i tak jestem najszczęśliwszą mamą na
                                    świecie / nie licząc WAs oczywiście/

                                    Bardzo chętnie zamieściłabym zdjęcia mojej córci / najchętniej cały album smile /,
                                    ale ciągle mam mieszane uczucia / choć właściwie nie wiem dlaczego/. Jeszcze
                                    trochę się powaham i może wreszcie znajdę w sobie tę odwagę. A na razie
                                    podziwiam Wasze dzieciątka .

                                    Sushi!
                                    Twoja Perełka może zapełnić całą galerię ,Jest PRZEŚLICZNA!!!
                                    - chyba zaczynasz już odkładać pieniądze na kolejne kreacje dla córci , bo już
                                    niedługo zacznie się stroić . A dopiero wtedy długo będzie trwało
                                    ubieranie...... smile)))


                                    Jeszcze raz pozdrawiam wszystkie MAMY!!!!!!

                                    Kasia

                                    • natinka2002 Re: ZOBACZCIE! 28.05.03, 10:27
                                      W Alei Gwiazdeczek Lipcowych jest też moje słoneczko.

                                      Pozdrowienia z Gdyni
                                      Kasia
              • agao_z Re: lipiec 2002/ Kalendarium troszkę poprawione 29.05.03, 22:20
                natinka2002 napisała:

                > "raczki, lwiątka i bliźniak"
                >
                > bea4oliv – Ol 19.VI
                agao_z - Zozalinka rozpoczynająca listę 1.07.2002
                > a.anula_edziecko – Maks 2.VII
                > wilczamatka – Michał 4. VII
                > kostaga – Perła – Paulina 4. VII
                > agakos – Ola 4.VII
                > urszk – Julcia 6. VII
                > malgorzatka_ninka – Ninka 7.VII
                > marcia1979 – Ninka 8.VII
                > beatkas – Gabi 9.VII
                > katitka – Natalka 9.VII
                > beatas-edziecko – Ania 10.VII
                > pyrtol – Weronika 10.VII
                > agatka - Albercik 11.VII
                > axa2002 – Ola 12.VII
                > mama_kajetana – Kajetan 13.VII
                > amadores - Martyna 13.VII
                > andre20 – Kasia 13.VII
                > martyka – Miłosz 17.VII
                > agagi – Michał 17.VII
                > mdziuban1 – Olga 20.VII
                > ahna10 – Maciek 22.VII
                > mamamaciusia - Macius 23.VII
                > aga1306 - Michał 25. VII
                > roka3 – Kuba 27.VII
                > megan.s – Barti (Bartosz) 27.VII
                > ivonekk –Jagoda 28.VII
                > enut – Mysza (Szymon) 30.VII
                > natinka2002 – Natalia 30.VII
                • agao_z Moja Zosieńka 29.05.03, 22:36
                  Witajcie drogie mamy maluszków urodzonych w lipcu 2002.
                  Niedawno dowiedziałam się o tej stronie i postanowiłam coś dodać od siebie i
                  Zosi. Otóż jak można zobaczyć powyżej, Zosia jest jak na razie najstarszym
                  dzieckiem urodzonym w lipcu 2002. Chyba trudno będzie komukolwiek to przebić,
                  gdyż urodziła się ona o 3.24.
                  Obecnie trudno w to uwierzyć. Przez te jedenaście miesięcy wiele się zmieniło.
                  Pierwsze wakacje ma już za sobą, pierwszy kroczek, pierwsze słowa również.
                  Pierwsze "tany tany", pierwszą próbę kradzieży zabawki w "Smyku", a później
                  rabarbaru na bazarze...
                  Niestety nie ma jeszcze za sobą pierwszej w pełni przespanej nocy... Do tej
                  pory budzi się od 4.00 co godzinę. A jak wasze dzieci? Czy przesypiają całe
                  noce? Jeśli tak, to powiedzcie mi, jak tego dokonałyście.
                  • natinka2002 Re: Moja Zosieńka 30.05.03, 12:33
                    Wielka buźka dla najstarszej lipcowej dziecinki!

                    Moja Natinka chyba jest w tym gronie najmłodsza / 30.07- 6.30 rano/ - dopiero
                    dzis skończyła 10 miesięcy! / nie wiem ,o której urodził się Szymek - może to
                    on jest najmłodszy/.

                    Jeśli chodzi o przesypianie nocy , to u nas bywa różnie. Generalnie Natalka
                    przesypia noce chyba od lutego - to znaczy nie domaga się jedzenia , co nie
                    oznacza ,że nie budzi się wcale. Często sobie pojękuje przez sen , czym
                    oczywiście mnie budzi.Zwykle pomaga smoczek , wcześniej cycuś . Jeśli nadal
                    wierci się i stęka , to ląduje między nami na swojej podusi . Zwykle wtedy od
                    razu zasypia. I mimo ,że mamy duże łóżko , to ja się wtedy nie wysypiam , bo
                    wcześniej czy później laduje na mojej poduszce- ciekawe dlaczego nie kieruje
                    się w stronę tatusia.? Dzisiaj była własnie jedna z tych gorszych nocy, nawet
                    po zabraniu do naszego łóżka nie chciała spać / była 1.30 w nocy/. Nie mogła
                    się zdecydować, czy spać na boku czy na brzuchu . Podczas tego wiercenia
                    parę razy stuknęłyśmy sie głowami , więc był płacz. Nie obyło sie też bez kilku
                    kopniaków i wyrywania włosów- stale ubywa mi włosów , dobrze że mam ich dużo. W
                    rezultacie jestem niewyspana i cała połamana , bo oczywiście spałam na brzegu
                    łóżka .

                    Trudno powiedzieć ,o co chodzi tym naszym dzieciom w nocy. Czy chcą jeść , pić,
                    czy po prostu nie chcą spać same???
                    • agao_z Re: Moja Zosieńka 30.05.03, 21:34
                      Niestety moje dziecko nie jest takie układne jak Twoje... W nocy przytulamy ją
                      z mężem, dajemy wodę do picia, kładziemy do naszego łóżka i co? Niestety jej
                      tylko jedno w głowie... Moja pierś, z której pociąga sobie do tej pory 4-5 razy
                      w ciągu jednej nocy i to o godz. 2, 4, 5, 6, niekiedy o 7. Bardzo mnie
                      zastanawia ta regularność. Co jest w tych godzinach, że ona właśnie wtedy chce
                      trzymać moją pierś w buzi. Jednak nic odkrywczego nie przychodzi mi do głowy.
                      Czasami jestem już u kresu sił. Podkrążone oczy, których rano ze zmęczenia nie
                      mogę otworzyć, obolałe wszystkie części ciała, bo ile można spać na jednym boku
                      i obejmować swoją kruszynę? czasami się buntuję i obiecuję sobie, że to już
                      koniec. Oczywiście do następnego razu.
                      Tak sobie czasami myślę ( pocieszam się), że tak chyba po prostu musi być. I
                      tak kiedyś z tego wyrośnie...
                      Choć z lekką nutką zazdrości przeczytałam Twoją odpowiedź o nocach Natinki.
                      • natinka2002 Re: Moja Zosieńka 30.05.03, 22:49
                        Może pocieszy Cię to , ale ja troszkę tęsknię za tymi chwilami ,kiedy Natalię
                        jeszcze karmiłam piersią. sad To fakt, że wtedy częściej się budziła , no i te
                        zarwane noce.....

                        Ja właściwie nie wiem , co sprawiło że Natalia zaczęła przesypiać noce.
                        Chociaż zbiegło się to z tym ,że musiałam ją odstawić od piersi - może to
                        miało wpływ. Ale takiego rozwiązania Ci nie proponuję .
                        Pozostaje więc Ci się z tym pogodzić i dzielnie znosić kolejne noce. Widocznie
                        ten "typ" tak ma........Ale czego się nie zrobi dla swojego dzieciątka!

                        A próbowaliście dać jej smoczek ? Wiem ,że to nie jest najlepsze rozwiązanie ,
                        ale może to pozwoli Ci troszkę więcej pospać niekoniecznie na jednym boku.

                        Życzę wytrwałości i dużo uśmiechu / mimo zmęczenia/

                        Kasia
                  • kostaga Re: Moja Zosieńka 31.05.03, 13:34
                    Szczerze mówiąc nie wiem, czy powinnam się odzywać w tym gronie, bo Perła
                    przesypia całe noce odkąd skończyła bodajże trzeci miesiąc. Od jakiegoś czasu
                    chodzi spać trochę później - o 21.00, ale jeszcze do niedawna zasypiała zaraz
                    po kąpieli o 19.00. No i my mamy malutki problem z tymże zasypianiem. Sprawa
                    wygląda u nas nastęująco: ok. 20.40 Paula wskakuje do wanny i robi basen z
                    łazienki. Zresztą trudno tu mówić o kąpieli, bo tego, co ona wyprawia kąpiela
                    nazwać nie można: nurkowanie, kładzenie się pod wodą na plecach, puszczenie
                    bąbelków, topienie teletubisia, mycie kafelków prysznicem, patrzenie jak matka
                    wygląda z gumowymi kaczkami na głowie i gąbką w nosie, tudzież gumową
                    książeczką w ustach... ale nie o tym miało być. Po myciu jest wycieranko,
                    smarowanko, ubieranko i jedzonko. Jedzonko od urodzenia prawie butelkowe.
                    Karmienie wieczorne jest jedynym "karminiem ręcznym:, choć okazji do
                    przytulania nie brakuje, ale taki rytualik sobie wymyśliłyśmy. Tylko, że ten
                    rytuał kończył się zawsze na opróżnieniu butli, uziaku i odłożeniu do łóżeczka,
                    gdzie Perła samodzielnie dzielnie zasypiała i spała bez przerwy do 7.30. Teraz
                    problem jest w tym, że koniecznie musi zasypiać na rękach. Jak na razie nie
                    jest to dla mnie szczególnie uciążliwe, bo owo zasypianie zajmuje jej najwyżej
                    10 minut, ale jak nie zauważę, że to jest jeszcze lekki sen i próbuję ją
                    odłożyć, to zaczyna się taki płacz, a wręcz histeria, iż zadarzało się Małej aż
                    zwymiotować. Dlatego metoda uśnij wreszczcie nie dla nas, bo przecież nie
                    pozwolę dziecku by wyło w łóżeczku takie obfajdane i źle się czujące. Nie wiem
                    jak namówić Perłę, by znów zasypiała samodzielnie?
                    Innych grzechów nie pamiętam...
                    Sushi i śpiąca z tatusiem na trawie Perła
            • mama_kajetana Re: lipiec 2002 30.05.03, 23:49
              Witam Drogie Mamy i Kochane Dzieciaczki!

              Strasznie się za Wami stęskniłam. Wysiadł mi komputer i to niestety poważnie.
              Twardy dysk się rozsypał. Ponieważ to notebook to wymiana trochę trwała. Ale
              już jestem. U nas sporo nowinek. Kajtek chodzi za ręce namiętnie, na spacerze
              jeśli go wyjmę z wózka to chodzimy już do końca bo inaczej to wrzask jest taki
              jakby go ze skóry obdzierali. Nareszcie zaczął pić - upały go zmogły! Ale nie
              żadne soczki tylko papuga mała podpatrzył jak ja piję wodę i też sobie
              zażyczył. Ponadto Kajtek potrafi zrobić: brawo, pa, pa, pokazać jaki jest duży,
              gdzie lampa i zrobić "Pana Świnkę" (jak tylko zeskanuję zaraz wrzucę na
              zobaczcie). Obecnie najlepszą zabawką są spinacze do bielizny - płacz jak je
              zabieram żeby przypiąć pranie!
              No i z ostatniej chwili: przed wczoraj rano Kajtuś wyszedł z sypialni szukać
              taty (mama spała) i zszedł po schodach głową w dółsad. Spadł z 7 stopni. Na
              szczęście nic się nie stało, ale do szpitala na wszelki wypadek pojechaliśmy bo
              leciała mu krew z nosa i musiał go obejrzeć laryngolog. Bramki już zamówione -
              jutro odbieram.
              Z tymi upadkami to na moim osiedlu to jest plaga. Osiedle młode dzieci sporo i
              prawie każde zaliczyło jak nie upadek z łóżeczka, to wózka, to schody, a
              ostatnia rekordzistka wyskoczyła na główkę z łóżeczka i ma pękniętą czaszkę!
              No ale dosyć tych makabryzmów!
              Dzisiaj byliśmy z Synem po raz pierwszy w pubie. Wytrzymał dzielnie 1,5
              godziny. Czarował wszytkie moje koleżanki i pozwolił mi nawet wypić duże Karmi.
              Było świetnie i chyba to powtórzymy.

              Pozdrawiamy gorąco i do zobaczenia na Zobaczcie
              Iza i śpiący Kajetan
              • roka3 Re: lipiec 2002 31.05.03, 22:58
                witam wszystkie lipcowe maluszki i ich mamuśki. Nie odzywaliśmy się trochę.
                Przez ten czas Kuba był tydzień w szpitalu. Na szczęście tylko na papierze, a
                fizycznie w domu i dochodziliśmy tylko na badania. a zaszęło się od tygo, że
                miał dwukrotnie dodatni posiew moczu.I lekarka zaleciła cewnikowanie, żeeby
                pobrać jałowy mocz, wszystko wyszło dobrze ale małego jeszcze pomęczyli i
                przebadali: pobbieranie krwi, ponowne cewnikowanie do cumu w kierunku refluksu,
                usg. Na szczęście wszystko jast w porządku, ale Kubuś wycierpiał. Lekarze
                powiedzieli, że najprawdopodobniej przyczyną złych wyników były "woreczki do
                moczu dla niemowląt" które miały nam ułatwić pobieranie powyższego, a zebrały
                baktetie ze skóry.Nie kupujcie nigdy tego dziadostwa, lepiej się pomęczyć i
                łapać do słoiczka.
                Kuba waży tyle co 3 miesiące temu prawie 10 kg,apetyt mu dopisuje. Sprawnie
                chodzi z jedną rączkę, ale drugą trzyma się własnej koszulki albo zabawki.
                Piąty ząb w drodze.
                Najlepsze życzenia z okazji Dnia Dziecka dla wszystkich dziewczynek i
                chłopczyków.
                Roka & Kuba
                • axa2002 Re: lipiec 2002 01.06.03, 12:36
                  witamy Kubę - super, że już wszytsko OK smile
                  my tez walczyłyśy z woreczkami do zbierania moczu sad u dziewczynki jest to
                  chyba jeszcze trudniejsze sad
                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 - Dzień Dziecka 01.06.03, 13:36
                    Kochane Lipcuszki!

                    w dniu Waszego Święta życzymy Wam samych radosnych dni, wspaniałych prezentów,
                    tysiąca buziaków i super wakacji

                    Kajetan z mamą Izą
              • martasanchez Re: lipiec 2002 04.06.03, 04:28
                Witamy po dluuuugiej przerwie!
                No coz, pierwszy raz na Gazecie i oczywiscie nasz post znalazl sie "gdzies
                tam... ", wiec skopiowalam z nadzieja, ze sie pojawi gdzies na koncuwink

                Czasami mam czas poczytac, co u lipcowych maluchow, ale z pisaniem..... same
                wieciewink
                Emilka (11 lipca) w koncu doczekala sie zabka.... Zabek byl prezentem na Dzien
                Matki. Przy okazji.... jak dlugo po pierwszymczekalysie na kolejne??? Wydaje mi
                sie, ze cos tam sie szykuje, choc nic nie widac, ale Milka taka mardna znowu
                sie zrobila jak na 3 tyg przed przebiciem sie pierwszego..... Ojoj, jaktak
                bedzie z kazdym zabkiem, to nie weim jak my to przezyjemywink Emilka biedulka sie
                meczy i tylko chcialaby sie do mamy przytulac, a pupenka coraz ciezsza i mama
                duuuzo szybciej sie meczywink
                Od polowy maja Emilka odkryla, ze zeby chodzic wcale nie trzeba sie rodzicow
                trzymac i dzis juz coraz smielsze wyprawy samodzielnie odbywa... W domu
                wszystko ok, ale na dworze.... Ojoj, buty to tylko do sciagania przeciez
                sluza... No ale co tam i tak wiekszosc czasu w domciu spedzamy (niestety, ale
                przy 35-40 stopniach......) wink
                Musze przyznac, ze przesmiesznie to moje dzieciatko wyglada jak chodzi... Takie
                malenstwo...Zeby TOTO za raczke trzymac, schylac sie trzeba, a oboje rodzice
                raczej niewielcywink Ile wazy i mierzy nie wiem ,ale pod koniec kwietnia bylo JUZ
                6300smile
                Lece do Malej, bo sie obudzila...

                Serdecznie pozdrawimy Marta z Emilcia
                • kostaga Re: lipiec 2002 05.06.03, 07:58
                  Marta! Na prawdę Ci zazdroszczę. Po raz kolejny pojawiasz się na forum o tak
                  czarodziejskiej godzinie. Co ja bym dała żeby móc nie spać o tej porze! Te
                  wszystki prace dyplomowe wykańczają mnie ogromnie, o o godz. 22.00 już mam nos
                  w klawiaturze i ani hu hu dalej smile
                  Moja kochana Perełka przekroczyła ostatnio magiczną granicę 8,5 kg. Może teraz
                  pójdzie szybciej, choć gdy na nią patrzę, jak spala te niewielkie ilości
                  żarełka, to zaczynam mieć wątpliowści smile
                  Uciekam do pracy, bo się dziwnie współpracownicy patrzą, gdy śmieję się do
                  monitora jak głupi do sera
                  SUSHI vel KOSTAGA
                  • martasanchez Re: lipiec 2002 05.06.03, 20:26
                    Oj Sushi! O TEJ godzinie to ja tez juz dawno spiewink To tylko roznica czasuwink My
                    jestesmy z Emilka 7 godzin "do tylu".
                    Generalnie to nie wytrzymuje dluzej niz do 24wink I pomyslec, ze nie robie "nic",
                    tzn, nie pracuje. Czasami jestem tak wykonczona, ze mam ochote na wekendowe
                    wakacjewink Z Emilka jestem 24/7, a w dodatku okolo 9 godzin dziennie zajmuje sie
                    dodatkowo jej 3 miesiace starszym kuzynem... Czasami chcialabym zostawic Emilke
                    z Tatusiem wieczorkiem i wyrwac sie gdzies do "doroslych" ludzi, ale nie
                    potrafiewink Dago wraca do domu okolo 7 wieczorem, kapiel, jedzonko i robi sie
                    naprawde pozno a poza tym on tez zmeczonycrying Na razie staramy sie choc w trojke
                    z domciu czasem wyrwac... a to na kolacje, a to do kina.. Nie mam "ze soba"
                    rodziny, wiecEmilki nie ma komu podrzucic... wiec chodzimy na randki w trojkewink
                    Bylo juz calkiem fajnie, ale chyba bedzie Emilce drugi zabek rosl, bo nic tylko
                    mama, cyc i raczki....buuuuuuuuuu WYLAZCE ZABKI! wink
                    Teraz zastanawimy sie jak tu obchodzic pierwsze urodzinki... Podzielcie sie
                    dziewczyny jakimis pomyslami!
                    Jeszcze jedno pytania.... Czy tatusiowie lipcuszkow tez z dnia na dzien maja
                    coraz wiekszego "swira" na punkcie swoich pociech??? Dago nie moze sie
                    nacieszyc coreczka. naprawde oszalal na jej punkcie. Czym wiecej niezaleznosci
                    i umiejetnosci ze strony Emilki, tym on bardziej mi "dziecinnieje"wink Sa
                    przeuroczy razem.
                    No nic, ide teraz mieszkanko troszke ogarnac, bo obydwa brzdace maja
                    popoludniowa drzemke, wiec trzeba korzystacwink
                    Jeszcze jedno.... czy Was tez nachodza SZALONE mysli o rodzenstwie dla
                    lipcuszkow????? wink
                    Pozdrawiamy goraco... Marta, spiaca Emilka i Kuzyn zwany "Lalo"smile
                    • mama.asia Im 05.06.03, 20:50
                    • mama.asia Nauka chodzenia 05.06.03, 21:10
                      Cześć, ostatnio pisałam, ale mój list gdzieś zaginął. Wracam więc ponownie do
                      tematu usypiania, o którym pisałyście pod koniec maja. Jestem szczęściarą, bo
                      moja Ola od urodzenia zasypia sama w swoim pokoju i, również od urodzenia,
                      przesypia całe noce bez budzenia się.
                      Chciałam poruszyć temat kontuzji naszych lipcuszków. Moja Oleńka, odkąd zaczęła
                      co chwila, po kilkaset chyba razy dziennie, podnosić się do stania zaliczyła
                      już kilka upadków, które na serio mnie przestraszyły, bo upadając uderzała się
                      w główkę. Po pierwszym takim razie, choć absolutnie nic jej nie było, poszliśmy
                      z mężem z Oleńką do pediatry neurologa. Oczywiście potwierdził on,że nic jej
                      nie jest i pocieszył, że dzieci "tak mają", ale ja chciałabym żebyście
                      podzieliły się ze mną swoimi doświadczeniami na ten temat.Czasami myślę o
                      kupieniu Oli kasku, bo ona naprawdę nie wie,co to strach, więc gdy raczkuje nie
                      mogę jej zostawić samej nawet na 10 sekund. Pozdrawiam.
                      • beatkaq Re: Nauka chodzenia 06.06.03, 07:47
                        Czesc Dziewczyny! Ja tez sie do Was dolaczam. Moja Dominika urodzila sie 10.
                        lipca o 6.15.Aktualnie ma 5 zabkow, ale szosty juz przeswituje. Jak tak czytam
                        Wasze posty, to Misia jest typowa przedstawicielka lipcowek. Jeszcze nie chodzi
                        ale dzielnie raczkuje, no i staje przy meblach i w ten sposob moze obejsc caly
                        pokoj. Na spacerach najbardziej wyrywa sie do psow, kotow i golebi, ale dzieci
                        tez lubi, szczegolnie ich wlosy. Z zasypianiem tez nie jest oryginalna: pol
                        godziny przytulania i szarpania Mamy za wlosy i dopiero troche spokoju. Ale w
                        nocy budzi sie na jedzenie, albo po prostu zeby ja wziac do duzego lozka. Ja
                        tez mam zamiar wprowadzic ta metode usypiania, nawet kupilam ksiazke:"Kazde
                        dziecko moze nauczyc sie spac", ale jeszcze sie za nia nie wzielam. Chyba boje
                        sie sprobowac, bo jak Dominika placze to ja od razu do niej przybiegam. Na
                        razie tyle o nas. Pozdrawiam
                      • natinka2002 Re: Nauka chodzenia- upadki 06.06.03, 11:26
                        Te nieszczęścia , które spotykają nasze dzieci , są chyba nieuniknione. Też
                        zastanawiam się nad kaskiem dla Natalii smile. A najbardziej przydałoby się takie
                        ubranko z pianki. Właśnie wczoraj Natalia wyrżnęła głową w stół i teraz chodzi
                        z kolorową pręgą między oczami sad . Próbowałam jej przyłożyć coś zimnego , ale
                        płacz był jeszcze większy. No i teraz mamy problem , bo w niedzielę idziemy na
                        Komunię i Natalka będzie rewelacyjnie wyglądać - odświętna sukieneczka ,
                        kapelusik i siniak na czole. Może by tak troszkę podkładu korygującego ?
                        Z innych nieszczęść , zaliczyła w styczniu upadek z kanapy. Biję się w piersi -
                        to moja wina. Naiwnie myślałam ,że będzie sobie siedziała spokojnie na kanapie
                        a ja w tym czasie szybciutko zrobię jej jedzonko. A ona się tak bujała , bujała
                        aż wylądowała na podłodze. Skończyło się na wielkim płaczu i obtartym policzku-
                        ale wyrzuty mam do dziś. Wylała też na siebie kawę , na szczęście nie
                        wrzątek .I tym razem był tylko płacz , a białe rajstopki wylądowały w koszu.
                        Związku z tym ,że nie raczkuje , to chyba ma teraz mniej okazji do upadków, ale
                        nawet w tej sytuacji nie jestem w stanie jej tak do końca upilnować. Nie da się
                        tego uniknąć - tak jak napisałaś :dzieci "tak mają".

                        Pozdrawiam
                        Kasia i obtłuczona Natalia
                      • axa2002 Re: Nauka chodzenia 08.06.03, 22:42
                        chyba wszystkie Ole tak mają smile))) ja już nawet ogladałam kaski (rowerowe) :-
                        )))) Ola chodzi już za rączkę i się wyrywa - cóż sama możesz się domyślić co
                        się dzieje - teraz bardzo pomocne byłyby ochraniacze na kolana smile))
                    • natinka2002 Re: lipiec 2002 06.06.03, 11:04
                      Hej Marta!
                      Tak też mi się wydawało, że tu nie chodzi o bezsenność ,tylko o inną strefę
                      czasową.No i podejrzane były te upały 35-40 stopni.Co prawda wczoraj w całej
                      Polsce był ukrop- nawet tu nad morzem było 32 stopnie- koszmar. Natalia nie
                      dała się oderwać od butelki z soczkiem , efekt : ból brzuszka i atak bączków.

                      A z tatusiem- to u nas wyglada tak samo, jak u Ciebie. Natalia to typowa
                      córeczka tatusia.Jak tylko usłyszy klucz w zamku , to zaczyna podskakiwać /
                      muszę ją trzymać , bo się wyrywa/, albo pędzi na złamanie karku po drzwi i się
                      wdzięczy .Albo czeka na tatusia w oknie / no, razem czekamy/ i jak zobaczy że
                      podjeżdża samochód , to wali łapką w okno/ łapka oczywiście obśliniona/ i też
                      podskakuje.Lubię tak na nich patrzeć , jak są razem . Z tej perspektywy to moje
                      dziecię wygląda zupełnie inaczej, a i mąż jakiś taki inny. Niestety , też
                      niewiele czasu może jej poświęcić po powrocie z pracy, do tego czasami dłużej
                      nie ma go w domu / właśnie przed nami 12-dniowa rozłąka - sad(( / .Ale potem to
                      nadrabiają .Tak mi się cieplutko robi wokół serca, jak ich widzę razem.

                      Myśli o drugim dziecku odganiam jak natrętną muchę .Tak jak Ty , zaliczam się
                      do mam "nic nierobiących" i czasami też mam ochotę uciec z domu jak najdalej .
                      A tu drugie dziecko....... wolę o tym nie myśleć! I to nawet nie chodzi o ciążę
                      i poród , bo to da się przeżyć. Schody zaczynają się potem, te wszystkie
                      wątpliwości , nieprzespane noce... Czuję ,że nie miałabym cierpliwości i siły
                      do dwójki. Może jak Natalka będzie troszkę starsza, pójdzie do przedszkola,
                      albo babcia pójdzie na emeryturę ? Nie wykluczam takiej możliwości , ale na
                      dzień dzisiejszy to zupełnie SZALONY pomysł!!!!!!!!
                      A tak przy okazji , ciekawe ,która z nas pierwsza podejmie taką decyzję ???????

                      Pozdrawiam
                      Kasia
                      • mama.asia Rodzeństwo 06.06.03, 19:49
                        Kasiu, wielkie dzięki za pocieszenie. Mam nadzieję, że ta pręga szybko Natalce
                        zejdzie.
                        Moja Oleńka to też córeczka tatusia. Jak tylko mąż wraca z pracy Ola nie
                        pozwala mu nawet umyć rąk, bo JUŻ musi iść do niego na ręce. Tatuś to jej
                        prawdziwy idol. To chyba normalne w wieku naszych dziewczynek.
                        Ja też ostatnio myślę o rodzeństwie dla Oli, ale najwcześniej za dwa lata
                        (chyba, że nam coś odbije), bo też mam ambicje zawodowe (doktorat).Pozdrawiam.
                        Asia i Oleńka
                        • kostaga Re: Rodzeństwo 07.06.03, 12:27
                          Hej!
                          Jakoś się wcześniej nie doczytałam, że jesteś Marto tak daleko od na, gapa ze
                          mnie sad
                          Boże, Wy o rodzeństwie! Nim Perłą się urodziła, byłam święcie przekonana, że
                          pierwsze dziecko urodzę najwcześniej po 35 rż, i za żadne skarby nie dam się
                          namówić na następne. Potem lekarze nastraszyli, że albo teraz, albo nigdy, bo
                          mam strasznie zaawansowaną endometriozę sad Rozpatrzyliśmy z Grubciem wszystkie
                          za i przeciw i padła decyzja: działamy smile Wydziałaliśmy Paulę. A teraz myślę
                          już o następnym. Moje koleżanki urodziły niedawno takie Maleństwa, że jeszcze
                          bardziej mi odbiło. A poza tym moją jedyną ukochaną córeczkę podkrada mi jaj
                          tatuś. Zazdrość mnie zżera bez reszty, jak tak znikają dla świata i dla mnie na
                          całe godziny wink
                          • natinka2002 Re: Rodzeństwo-może jednak??? 07.06.03, 17:16
                            Natalkę "tworzyliśmy" od czerwca '99, więc prawie 2,5 roku. Straciliśmy już
                            nadzieję , ale w końcu się udało. Więc jakby teraz zacząć starać się o
                            następne , to może za trzy lata się pojawi.....
                            Rany, jak to przeczyta mój mąż ,to nie da mi spokoju smile)))))))!!!!!!!!!!!!!!!
                      • ivonekk Re: lipiec 2002 08.06.03, 22:42
                        Hej hej,
                        po długiej nieobecności.Tak jakoś się składa, że czytam wasze posty, ale nie
                        mam czasu nic napisać.U nas sytuacja nie różni się od Waszej. Jagódka ma 5
                        pięknych ząbków, szósty juz się wyrzyna, ale wszystko dzieje się bezboleśnie -
                        szczęściara ze mnie smile)Chodzi już całkiem pewnie, ale nadal za rączkę, z tymże
                        za jedną, a nie jak do niedawna za dwie.Broi jak stado małych smoków, wszystko
                        co jest w zasięgu jej łapek - tam właśnie się znajduje, musimy pomyśleć o
                        blokadach na szuflady, bo jest tam robiony codzienny remanent smile))Każdy dzień
                        jest pełen nowych wrażeń i postępów Jagódki: ostatnio wprowadziła mnie w
                        osłupienie próbując założyć sobie skarpetkę na nóżkę! Zaskoczyła mnie też
                        kompletnie, gdy zaczęła sobie spiewać: la la la. Szok, ona mnie tak zaskakuje
                        codziennie. Jeżeli chodzi o wypadki - to ten temet nie jest nam obcy. Jagódka
                        też spadła mi z łóżka, a niedawno przewróciła się w chodziku na balkonie. I to
                        kiedy ja byłam obok! Nawet nie wiem jak i kiedy to sie stało, był żałosny płacz
                        i trochę krewki na wardze, ale w sumie nic poważnego. Wystarczyło jednak bym
                        uważała siebie za wyjątkowo nieuważną mamę..Upadek ten niczego nie nauczył
                        mojej córci, bo znów robi to samo i próbuje wejść z pokoju na balkon..
                        Spacery stają się coraz bardziej uciążliwe dla mnie, bo Jagódka chce chodzić na
                        nóżkach i nie w głowie jej siedzenie we wóżku. Chciałaby dreptać cały czas
                        trzymając sie jedną rączką wózka. Od niedawna zaczęła też głośno awanturować
                        się przy kasie w hipermarketach, tragedia! W okolicznych sklepach już nas znają
                        panie ekspedientkiuncertain Cóż, mam nadzieję, że wkrótce jej to minie..Jeśli chodzi
                        o zwierzaki, u Jagody, tak jak u Waszych lipcuszków, objawiła się wielka miłość
                        do psów, ptaków i kotów. Piszczy i śmieje się do nich, chyba trzeba pomyśleć o
                        jakimś stworzeniu dla Jagodzianki!
                        Pozdrawiam

                        Ivonekk i śpiąca po pasjonującym dniu na działce - Jagódka
                        • kostaga Re: lipiec 2002 - PERŁA znowu na Zobaczcie 10.06.03, 08:39
                          Po raz kolejny próbuję się Wam pochwalić rosnącą jak na drożdzach Perełką.
                          Paulina nauczyła się już zupełnie samodzielnie chodzić i teraz nie ma lewara,
                          by wziąć ją za rękę. Momentalnie bije mamę lub tatę po rękach i krzyczy "NIE".
                          Nie to nie, biega sama, wózek poszedła w odstawkę, bo nie ma jak nózie. Zawsze
                          idzie w swoją stronę i rodzicę muszą za nią, bo jak próbujemy ja zmusić, by
                          poszła tam, gdzie my chcemy, to się obraża, wdrapuje na pierwszę lepszą ławkę i
                          juz nie chce się ruszyć w żadna stronę, nawet tę swoją. Diabełek nam wyrósł
                          straszny.
                          Teraz podstawowym sprzętem jest basen, a ulubionym zajęciem nurkowanie. Na
                          Zobaczcie właśnie zdjęcia z basenu. Nurkowania niestety nie pokazujemy, bo jak
                          się chowa głowę pod wodę, to trzeba wystawić pupę, a przecież golasów nie można
                          POZDRAWIAMY
                          Sushi i Perła
              • katitka Re: pierwsze urodzinki!!! 11.06.03, 12:11
                Witam lipcowe emamy.
                Zbliżają się nam pierwsze urodzinki!
                Zastanawiam się jakie macie w związku z tym plany?
                Co kupujecie swoim dzieciaczkom, czy organizujecie mini-kinderbale?
                Ja zamierzam zrobić małe party ogródkowe dla czterech maluchów. Wiem, że nie
                umieją jeszcze się razem bawić, ale moja Natka tak uwielbia dzieci, że aż
                piszczy na ich widok i wrzeszczy "dzieci!!!". A jak się któreś zbliży, to
                głaszcze po główkach, podaje rączkę i gada, dyskutuje! Poza tym uwielbia
                podawać i odbierać zabawki! Już widzę jej zachwyt.
                Co do prezentu to nie wiem. Nie chciałabym kupować ciuchów, bo ciągle jej
                jakieś kupuję. Chciałabym, żeby się już ucieszyła.
                Napiszcie jakie macie pomysły.
                Pozdrawiam
                Katitka z Natusią.
                • kostaga Re: pierwsze urodzinki!!! 11.06.03, 12:31
                  Do Perełki na kinderbal przyjadą dwie koleżanki starsze o 5 miesięcy, z którymi
                  spotyka się dość często i, wbrew pozorom, z którymi bardzo ładnie się bawi.
                  Będzie też kolega, ale ona ma dopiero 7 tygodni, więc raczej babom nie
                  potowarzyszy. To bardziej jego mama będzie gościem. Dzieci też będą się bawić
                  na ogrodzie, kąpać w basenie itp. Żadnej wielkiej imprezy, w sumie takie
                  spotkanie, jak w naszym gronie odbywa się średnio co dwa tygodnie. Z tą
                  różnicą, że Perła zdmuchnie świeczkę i dostanie parę drobiazgów.
                  Od rodziców dostanie wyjazd nad morze (zaraz tej samej nocy) i piaskownicę.
                  Myślę, że z obu rzeczy ucieszy się bardzo i przynajmniej z piaskownicy będzie
                  się długo cieszyć. Na dzień dziecka dostała samochód do pchania lub jeżdżenia
                  przez odpychanie się nóżkami i aż piszczała z radości. Więc teraz czekamy na
                  reakcję na piaskownicę. łopatkę, wiaderko i grabki już ma smile
                  A i muszę się pochwalić: z Perełką już można się w miarę swobodnie prozumieć.
                  Dzisiaj przy śniadaniu, gdy zobaczyła kaszkę, pokiwała przecząco głową,
                  powiedziała nie, wskazała paluszkiem na bułkę i powiedziała "daj". Mówi tata,
                  baba, dada (mama za cholerę nie chce !!!!!!!!!!!! sad ), na zegarek mówi tik-
                  tak, na psa - psi, na picie pci (i bądź tu mądry!), pokazuje, co chce no i
                  samodzielnie chodzi. Tylko czemu ten czas tak ucieka?
                  Sushi
                  • natinka2002 Re: pierwsze urodzinki!!! 11.06.03, 22:09
                    Jeszcze nie mam pomysłu , jak zorganizować pierwsze urodzinki Natinki. Na pewno
                    będą dwie imprezki- jedna jeszcze u dziadków w Nysie, a druga po powrocie do
                    Gdyni dla "miejscowej" rodzinki i znajomych. Co do prezentu , to też nie mam
                    pomysłu .Chętnie skorzystam z Waszych propozycji.Mam trochę więcej czasu , bo
                    Natinka jest ostatnia w kolejce do tortu z jedną świeczką.

                    Przy okazji, mam propozycję nie do odrzucenia!
                    Na pewno każda z nas uwieczni swoją pociechę z prezentami , tortem no i tą
                    pierwszą świeczką .Może tak utworzymy potem na "zobaczcie" nowy wątek ,
                    np "pierwsze urodzinki lipcowych dzieciaczków" (czy jakoś tak) i tam powrzucamy
                    te fotki? Co Wy na to?

                    Moja córcia nie rozgadała się jeszcze tak ,jak Perełka. Chociaż ,jak się
                    rozzłości , to potrafi mi nieźle wygarnąć wink. Dobrze ,że tego jeszcze nie
                    rozumiem. I nie wiem ,co chce mi powiedzieć , gdy rzuca się na mnie i próbuje
                    mi odgryźć nos sad


                    Pozdrawiam cieplutko
                    Kasia + Natinka
                  • agao_z Re: pierwsze urodzinki!!! 14.06.03, 19:41
                    Witam Drogie Mamy!
                    Mam do poruszenia kilka tematów:
                    1. Pierwsze urodzinki. Postanowiliśmy razem z mężem wyprawić je na działce u
                    teściów, gdyż mieszkamy w bloku, a w taką pogodę nie ma co dusić gości w
                    dusznym mieszkaniu. Zapraszamy głównie rodzinkę (dobra sposobność, aby się
                    spotkać). A co do prezentu, to chcemy kupić Zosi jakąś fajną zabawkę, basen dla
                    dzieci lub coś w tym stylu. W każdym razie ma być to rzecz, której będzie tylko
                    dla niej i dla jej przyjemności...
                    2. Spanie w nocy. Dziękuję wszystkim mamom za rady. Byłam właśnie w trakcie
                    przemyśliwania, jak namówić Zosię, aby przesypiała przynajmniej większą część
                    nocy, gdy zupełnie przypadkiem odnieśliśmy na tym polu z mężem ogromny
                    SUKCES!!! (Przypomnę, że jeszcze niedawno Zosia budziła się w nocy nawet co
                    godzinę i żądała piersi...) Ale może zacznę od początku. Paradoksalnie przyszła
                    nam z pomocą Zosina alergia na słońce. Dostaliśmy z mężem zaproszenie na ślub i
                    wesele do Krakowa (sami jesteśmy z Warszawy). Bartek był świadkiem, więc nie
                    mogliśmy nie jechać. Moja mama namówiła nas, abyśmy zostawili Zozalinkę w domu,
                    bo po co dziecko ma się męczyć, zaraz jej wyskoczy wysypka itp. Złamaliśmy się
                    głównie ze względu na tą pokrzywkę. Nie powiem, żebym się nie bała jej
                    zostawiać samej. Pierwsza noc bez mamy i taty, pierwsza dłuższa nieobecność
                    obydwojga brrr... nie wiedziałam co zastaniemy po powrocie... Przez cały ślub
                    zastanawiałam się, jak tam dają sobie radę z naszym diabełkiem, wesele również.
                    I co? Jak się okazało po powrocie, nasze dziecko nawet nie zauważyło, że nas
                    nie ma, to znaczy zauważyła i chyba tylko dlatego była taka grzeczna (czy Wam
                    też się czasem wydaje, że Wasza obecność źle wpływa na dzieci?...). W nocy
                    spała tak dobrze, jak nigdy dotąd. W dzień nawet nie stęknęła...
                    Postanowiliśmy "iść za ciosem" i przestać dawać jej pierś w nocy. Ja oczywiście
                    się łamałam, ale mój mąż na szczęście był twardy. Obecnie Zosik budzi się dwa
                    razy w nocy ok. 1.00- dostaje wodę do picia i ok. 5.30- dostaje jej pierś i
                    idzie dalej spać, do 7.00! A to wszystko bez najmniejszego protestu ze strony
                    naszej dzidzi... Już dawno nie byłam tak wyspana. Chyba ostatni raz podczas
                    ciąży...
                    3. Co do upadków. Zosia upadała na ziemię, gdy miała osiem miesięcy (chodziła
                    już wtedy całkiem żwawo przy meblach). Uderzyła się kilka razy i przeszły jej
                    chęci ryzykownych zabaw. Obecnie ma 11 i pół miesiąca i za nic nie chce się
                    pozwolić postawić na nogach i stać niczego się nie trzymając (mimo, że ten etap
                    przechodziła trzy miesiące temu...). Zraziło się biedactwo... teraz szkoli się
                    we wkładaniu kółek na patyk, wsadzaniu różnych kształtów w otwory, wspinaniu
                    się po schodach (o, zgrozo!), i paru jeszcze innych rzeczach. Po prostu jest
                    wesoło!
                    4. czy dajecie swoim dzieciom młode warzywa? Ja się trochę boję...
                    Ale się rozpisałam...
                    Pozdrawiam wszystkie mamy i ich dzieci. Tatusiów też.
                    • enut Re: pierwsze urodzinki!!! 16.06.03, 09:58
                      Wyrzucilo gdzies moj list w srodek, zatem powtarzam go tu:

                      Witamy po troszke przechorowanym weekendzie!
                      Mysza mial cos z gardelkiem i dostal tak paskudne leki,
                      ze na ich widok, zapach i smak natychmiast wymiotowal!
                      Teraz tak zaciska usteczka, ze ciezko mi nawet podac mu
                      witaminki. Ale... nauczylo sie malenstwo chodzic!!! Tzn.
                      puszcza sie mebli, idzie samodzielnie kilka kroczkow i
                      nie upada! Zatrzymuje sie i mysli co dalej - najczesciej
                      siada, ale jestem taaaaaaaka dumna z Myszy: 10,5 miesiaca
                      i juz samodzielne kroczki.
                      Porozumiec sie z nim tez troche da, ale gada tylko po
                      swojemu. Jak cos chce, to pokazuje paluszkiem i mowi
                      yyyyy, jak nie chce, to kreci glowa. Najwiekszy ubaw mamy
                      z mezem, jak podczas kapieli gada do siebie w lustrze -
                      jest lepszy niz Lepper i inni razem wzieci!!! W ogole
                      cudowne dziecko...
                      Czytam, co planujecie na urodzinki, ale tak jak Natinka
                      mamy je pod koniec lipca, wiec moze spapuguje kilka
                      pomyslow. Tez mysle o basenie, moze cos jeszcze.

                      Pozdrowienia dla wszystkich mam i maluszkow!
                      Nat
                • joanah2o Re: pierwsze urodzinki!!! 16.06.03, 20:14
                  To i ja się przerzucę ze środka wątku (post z 13.06):
                  Himek ma 6,5 zeba (właśne tak!), stoi bez podpierania i ćwiczy nieustannie
                  chodzenie.
                  Poza tym nauczył sie otwierać ukochany sprzęt, czyli lodówkę i przestawia
                  jogurty i sery gdy tylko uda mu się je dopaść. Po lodówce w hierarchii
                  ważności stoją pralka, kosz na smieci,moje klapki pod pryszni (w celu
                  konsumpcyjnym), przykrywki i garnki (w celu perkusyjnym). Równie sprawnie jak
                  otwieranie lodówki idzie mu zdejmowanie pampersa, koszulek, otwieranie szafek
                  z butami. Ostatnio się prawie załamałam, gdy zobaczyłam, że wlazł na krzesło
                  żeby pozrzucać płytki CD ze stojaka. Na garnek też kiedyś wlazł, ale nie miał
                  na szczęście co na siebie ściągnąć.

                  Cieszy mnie co innego, zwykle, jesli pobroi przez pół dnia, to później śpi ze
                  2-3 godziny, zje porządnie i bawi sie prawie samodzielnie, więc mogę nawet
                  posiedzieć przy komputerze lub robic na drutach. Wprawdzie z przerwami, ale
                  wreszcie mogę! Szkoda, że dopiero teraz, gdy się już poddałam z pracą mgr sad


                  Pomysł z galerią urodzinowa bardzo mi się podoba smile


                  Od 2 tygodni też ćwiczymy chodzenie, ale bez żadnego wsparcia to na razie
                  udaje się nie więcej niż 4 kroki smile
                  Joanna

                  • roka3 Re: pierwsze urodzinki!!! 16.06.03, 21:21
                    Musimy się wam pochwalić. Kuba od wczoraj zaczął sam chodzić. Na razie są to co
                    prawda odcinki 1 - 3 metrowe, ale to zawsze krok do przodu.Musiał szybko się
                    wziąć za chosdzenie 10,5 miesiąca, bo do dziś nie potrafi raczkować.
                    pomysł z galeria urodzinową super.Urodziny robimy na działce dla rodzinki. A
                    potem innego dnia spotkanie urodzinowe czterech lipcowych chłopaków urodzonych
                    nawet w jednym tygodniu. Pozdrowienia
                    Roka & Kuba
                  • axa2002 Re: pierwsze urodzinki!!! 16.06.03, 21:24
                    tak,tak urodzinowa galeria to świetny pomysł smile
                    co do urodzin my będziemy je obchodzić na wczasach nad morzem (jak dotrwamy!!!
                    wyjezdżamy 5.07 a Ola świętować będzie 12.07 smile, na razie nie mam szczególnych
                    pomysłów ale torcik (lub coś co go przypomina) zorganizujemy smile świętowanie
                    będzie bo jedziemy ze znajomymi z 13 miesięcznym synkiem smile
                    co do samodzielnych kroczków to Ola portafi przejść dobrych kilka metrów a na
                    terenie gdzie jest trawa to chodzi sama (na ulicy boję się, że się wywróci).
                    Czasami jednak pędzi tak na oślep, że tylko mój żelazny uchwyt może ją
                    uratować smile kolana mamy juz poocierane i mnóstwo siniaków. Do "chodów" Perły
                    jeszcze nam brakuje smile Wogóle doszłam do wniosku, że to nasza mała
                    przodowniczka - najpierw robi to Perełka potem długo, długo nikt a później
                    wszystekie inne lipcuszki smile)))
                    pozdrwoionka
                    Aneta
                    • kostaga Re: pierwsze urodzinki!!! 17.06.03, 08:05
                      Dziękuję za tak cieplutkie słowa o Perełce. Ona w zasadzie jest jedną z
                      najstarszych, więc ma prawo wyrywać się do przodu. Poza tym, myślę, że
                      najwięcej zawdzięcza mojej mamie. To ona z nią siedzi cały dzień i nigdy nie ma
                      dość. Babcie chyba tak mają, nie potrafią okazywać zniecierpliwienia swoim
                      ukochanym wnuczętom. Stąd właśnie Paulinka nauczyła się ostatnio pokazywać, jak
                      lata ptaszek, jak wącha się kwiatki, bez błędu rozpoznaje w książeczkach (i nie
                      tylko) takie zwierzątka jak: żabka, miś, krecik, ptaszek. Pokazuje bezbłędnie
                      oko, nos, ucho itp. Ja jak z nią jestem to raczej się wygłupiamy. Mała przy
                      rodzicach rozwija się ruchowo, ale wszystkie umiejętności intelektualne
                      wyćwiczyła w niej babcia smile Teraz babcia postanowiła właśnie, że lato to
                      najlepszy czas na nocnik. Na początku oponowałam, bo się naczytałam, że
                      dziecikontrolują czynności fizjologiczne dopiero ok. 18 m-ca, że potam mają
                      jakieś tam problemy. Ale potem dałam spokój. Moja mama pokonała mnie
                      argumentem, że ja już w maju biegałam bez pieluszki, a na wakacje w czerwcu,
                      pojachała bez zapasu pieluch i z nocnikiem pod pachą. A ja potrafiłam jej dać
                      znać. A Perełka jest przecież dokładnie z tego samego dnia, co ja, więc może
                      się uda? Będę Wam zdawać raport!
                      AAAAA! Perełka powiedziała "mama" !!!!!!!!
                      Tylko, że na psa sad
                      Pozdrawiam
                      SUSHI
                      • marcia1979 Re: pierwsze urodzinki!!! 17.06.03, 09:26
                        Hej, ja też planuję zorganizować urodzinki za miastem, w domku letniskowym
                        moich rodziców.Już kupiłam Nince w prezencie basenik i pewnie kupię pare
                        ksiązeczek, bo są tojej ulubione zabawki.Nina jeszcze nie chodzi, jej rekord
                        to 3 kroczki zrobione 2 miwsiące temu, alo za to raczkuje jak torpeda, no i od
                        dawna chodzi przy ścianach.Więc pewnie wejdziemy w drugi roczek na czworaka.
                        Strasznie się mole maleństwo ostatnio rozgadało, na wszystkie rzeczy które ja
                        interesują wskazuje paluszkiem i pyta: A cio to je? A jak jej powiem to stara
                        się powtórzyć, chociaż podobny to tylko jest akcent. Wogule to moje dziecko
                        jest chyba muzykalne ( po dziadku)bo potrafi odtwarzać linię melodyczną
                        niektórych piosenek, np. z serialu "Na dobre i na złe".
                        A tak poza tym wychodzi z niej powoli charakterek uparciuszka, co tylko mówię
                        jej,że czegoś nie wolno sciągać jej z np. stołu, to stara mi się udowodnić, że
                        i tak to zrobi albo się złości. Wasze dzieci też tak mają, i czyteż wszystko
                        ściągają, otwieaja, wyciągają , drą? Moja mama twierdzi, że nie powinna tak
                        się zachowywać. Czasami czuję się winna, że nie mam czasu dla niej i to
                        dlatego. Pocieszcie. A teraz lecę pisać moją pracę magisterską, bo mała śpi
                        słodko na balkonie.
                        Pozdrawiam
                        Marta i śpiąca Ninka
                        • natinka2002 Re: lipiec 2002 18.06.03, 00:00
                          To super ,że Zosia wreszcie daje mamie pospać.Gratuluję sukcesu !!!!Tak to
                          zwykle bywa ,że gdy na wszelkie sposoby chcemy ,żeby nasze dziecię np.
                          przesypiało całą noc, to nic nie skutkuje. Aż tu problem się sam rozwiązuje bez
                          naszej ingerencji .A przespana noc to jest COŚ !!!!!!!!!! Właśnie dzisiaj
                          doświadczyłam takiej "zbyt krótkiej" nocy. Natalia zrobiła sobie w środku nocy
                          1,5 godz. przerwę w spaniu .Na szczęście nie marudziła , ale to jej wiercenie i
                          kopanie mnie ......miałam dość. Oczywiście obudziła się wyspana jak zwykle o 7
                          rano. A ja funkcjonowałam cały dzień tylko dzięki większej niż zwykle ilości
                          kawy. Jakie to szczęście ,że jutro "odzyskuję" męża .Będziemy razem ujażmiać
                          tego naszego potworka.
                          U mnie problem nieprzespanych nocy też sam się rozwiązał , gdy przez kilka dni
                          nie mogłam karmić Natalii ze względu na brane przeze mnie leki.Byłam wyczerpana
                          potwornym bólem zęba ( niech mi ktoś wytłumaczy , po co człowiekowi potrzebne
                          są zęby mądrości , bo na pewno dzięki nim mądrzejszy nie będzie sad ) i nie
                          miałam siły karmić jej w nocy.I to moje kochane dziecię nawet się nie domagało
                          wtedy nocnego jedzenia, po prostu smacznie sobie spała. Wcześniej budziła się
                          często a ja myślałam ,że na pewno jest głodna ,więc od razu brałam ją do siebie
                          i karmiłam .Nie mogłam się zdobyć na podanie jej wody czy herbatki zamiast
                          piersi. Szczególnie ,że miałam mało pokarmu ,więc chciałam te cenne resztki
                          utrzymać. A Natalka to wykorzystywała i budziła się co 1-2 godz. Już czasami
                          nie wiedziałam ,czy karmiłam ją 5 minut czy 2 godziny temu. Na szczęście te
                          czasy minęły ,sukces okupiłam bólem i niestety pozbyciem się resztek pokarmu sad(

                          A co do rozstań czyli wyjazdów bez dziecka, to wydaje mi się że bardziej
                          przeżywają rodzice niż maluchy. My taką pierwszą dłuższą rozłąkę przeszliśmy w
                          kwietniu. Musiałam ze sobą walczyć ,żeby ciągle nie dzwonic do rodziców i
                          sprawdzać czy na pewno wszystko jest w porządku. A nasza dziecinka nawet nie
                          zauważyła ,że juz wróciliśmy , taka była zajęta zabawą z dziadkiem. Od tej pory
                          już się tak nie zamartwiam.

                          Fajnie ,że pomysł z galerią urodzinową Wam się podoba. Tylko może od razu niech
                          jedna z Was się zadeklaruje ,że ją rozpocznie , żeby potem nie powstało kilka
                          konkurencyjnych smile Ja się nie podejmę tego zadania, bo po pierwsze : urodzinki
                          Natinki są ostatnie, po 2 : nie będzie mnie prawie do końca lipca, a po 3: nie
                          mam w domu skanera ,więc może trochę potrwać zanim wyślę nasze fotki.

                          Z Waszych postów wynika ,że kupujecie baseny dla dzieci.Też się nad tym
                          zastanawiam .Tylko ,że mieszkamy w bloku, nie mamy działki ani ogródka , więc
                          mam ten basenik stawiać na balkonie ???? Co prawda jest na nim dużo miejsca i
                          słoneczko też świeci cały dzień - ale sama nie wiem ,jak to zrobić.

                          o rany , co ja tu jeszcze robię ????? Nie za dużo tego siedzenia przed
                          komputerem ???? Obiecałam sobie ,że się wcześniej położę ,żeby odespać
                          poprzednią noc, i co ????
                          Chyba czas iść na odwyk .......

                          Kasia
                          • wilczamatka Re: lipiec 2002 czy Wasze tez tak nerowowo spia?? 18.06.03, 16:35
                            Kochane Moje,
                            czy Wasze dzieci tez tak nerwowo spia???????
                            byc moze ten temat juz byl tutaj podejmowany, ale ta sprawa jest dla mnie wazna
                            bo zaczynma sie niepokoic czy aby moj synek nie jest jakims ewenementem w tej
                            kwestii!!!!
                            od kilku tygodni jest szalenstwo, pozniej zasypia (srednio 21.00), ma problemy
                            z zasypianiem, wstaje , wierci sie, jest bardzo spiacy ale jeszcze wstaje przy
                            barierce lozka, albo probuje raczkowac z zamknietymi oczkami, jest wtedy taki
                            nieszczesliwy ,ale na moje proby uspienia i przytulenia, reaguje nerowowscia
                            jakby chcial jeszcze sie bawic a nie spac (a ma juz prawie zamkniete oczka ze
                            zmeczenia!)
                            napiszcie drogie Mamy jak to jest z Waszymi dzidziusiami, i powiedzcie czy to
                            jest w normie??
                            pozdrawiam,
                            Wilcza Mama i maly wilk (04.07)
                            • mama.asia Re: lipiec 2002 czy Wasze tez tak nerowowo spia? 18.06.03, 19:34
                              • mama.asia Co potrafi Roczniak? 18.06.03, 20:04
                                Cześć, przepraszam za dwa poprzednie puste listy, z tytułem poprzedniej
                                autorki -wilczej mamy, ale moja córcia dwa razy nacisneła mi enter (Ola
                                uwielbia komputer).
                                Ostatnio zachwyciły mnie możliwości lingwistyczne i ruchowe Perły. Moja Ola
                                narazie chodzi trzymana za rączki, mówi mama i tata, pokazuje palcem, co chce
                                i naśladuje nas, gdy śpiewamy piosenki. Do perfekcji (sic!)opanowała też (co
                                widać po poprzednich pustych listach)obsługę komputera. Gdy widzi klawiaturę
                                to szaleje z radości, chyba ma to po tatusiu.Poza tym ma 7 zębów.
                                Co do pierwszych urodzin, to marzę o kinderbalu, ale nie wiem, czy to dobry
                                pomysł. Teraz muszę już kończyć, bo Ola wyrywa mi myszkę i jeszcze znów coś
                                napsoci.
                                A co potrafią Wasze roczniaki, czy jeszcze któryś potrafi chodzić, tak jak
                                Perełka.
                                Asia i Ola.
                                • axa2002 Re: Co potrafi Roczniak? 18.06.03, 22:12
                                  witam wszystkich
                                  Ola nadrabia zaległości i chodzi sama między pokojami, troche się chwieje na
                                  progach ale już się nauczyła, żeby uważać. Potrafi juz zakręcać i nie chce dać
                                  rączki, żeby ją trzymać. boje się, żeby nie wywrócila się na beton, bo byłaby
                                  tragedia. Chyba ponownie zaczniemy używać szelek (kupiłam je jak Ola uczyła się
                                  chodzić) tym razem, żeby ją asekurować smile

                                  Co do basenów na balkonie to się sprawdza, oczywiście pod warunkiem, że basen
                                  jest odpowienio mały smile

                                  a tak przy okazji nowego kalednadrium może udałoby się tam dorzucić imiona
                                  każdej z mam????? co Wy na to???? smile))

                                  pozdawiam
                                  Aneta
                                  • natinka2002 Re: Co potrafi Roczniak? 19.06.03, 09:31
                                    No to muszę się zastanowić nad tym basenem na balkonie. A na razie kupiłam Tusi
                                    dmuchaną łódkę policyjną z klaksonem ! Szczególnie fascynuje ją ten klakson.
                                    Mam nadzieję ,że jak pojedziemy nad jezioro to będzie fajna zabawa. Póki co
                                    trenujemy pływanie na sucho / na wykładzinie smile /.

                                    Kasia + śpiąca reszta rodzinki
                                • axa2002 Re: Co potrafi Roczniak? 18.06.03, 22:14
                                  a jeszcze wyrazy podziwu dla małych śpiewaków smile))) musi to być słodkie dla
                                  oczu i uszu smile))
                                  • natinka2002 Re: Co potrafi Roczniak? 21.06.03, 22:38
                                    Natalia trenuje chodzenie przez cały dzień. Raczkować nie ma zamiaru , więc ma
                                    większą motywację do nauki ( pozdrowienia dla Kuby , który też nie ma ochoty
                                    obcierać sobie kolan smile) ). Ale nie bardzo chce chodzić sama .Właściwie nie
                                    muszę jej trzymać , to ona trzyma się mocno mojego palca i rzadko się
                                    puszcza , chyba że akurat musi przełożyć zabawkę z jednej ręki do drugiej.
                                    Ostatnio jakby bardziej boi się samodzielnego chodzenia , jeśli nie dam jej
                                    ręki ,to trzyma się mocno mojej nogi i nie można jej oderwać .Z równowagą u
                                    niej kiepściutko , zatacza się jak pijana. Chyba wyślę ją na przeszkolenie do
                                    tatusia na okręt ( najlepiej w czasie sztormu wink , od razu nauczy się trzymać
                                    w pionie. Jeśli idzie spokojnie , to sama przejdzie cały pokój i nawet jest w
                                    stanie zmienić kierunek przemieszczania się. Ale muszę być ciągle przy niej ,
                                    bo ma takie nieoczekiwane pomysły , np. zaczyna iść do tyłu ( to wina
                                    chodzika ) albo plączą jej się nogi ( czyżby miała ich za dużo ? ) . Na
                                    podwórku jej nie puszczam samej , a ona póki co się nie wyrywa. Już oczami
                                    wyobraźni widzę te obtarte kolana i siniaki . Jeśli wda się we mnie , to będzie
                                    ciężko ( moja mama zawsze musiała mieć dla mnie rajstopki na zmianę , bo
                                    potykałam się nawet o własny cień )

                                    Jeśli chodzi o nasze dzieciństwo i sprawy nocnikowe , to na pewno do sukcesu
                                    naszych mam przyczyniły się pieluchy tetrowe. Nic dziwnego ,że nasze mamy
                                    sadzały nas na nocnik jak tylko umiałyśmy dobrze siedzieć . Przecież to ciągłe
                                    pranie , gotowanie i prasowanie pieluch tetrowych to musiał być koszmar. No i
                                    dziecko szybciej wiedziało ,że jak zrobi siusiu to ma mokro .A teraz taki
                                    maluch w pampersie może biegać kilka godzin i skąd on ma wiedzieć ,że ma
                                    mokro ? Moja mama też już wygrzebała nocnik po starszych wnuczkach. Przy okazji
                                    przywieziemy go do domu i zaczniemy próby. Myślę ,że nie odbije się to na
                                    psychice Natalki smile . Dobrze byłoby, żeby teraz się oswoiła z tym „czymś”. W
                                    upały na pewno będzie więcej piła , a co za tym idzie wzrośnie zużycie pieluch.

                                    Moja ukochana córeczka też ma niezły charakterek , pewnie nie jest w tym
                                    jedyna . Gdy mówię do niej „ nie” „nie wolno” „ zostaw” itp. , to działa na nią
                                    jak płachta na byka . Od razu ma w oczach takiego diabła , jakby chciała mi
                                    powiedzieć „ ty sobie mów , a ja i tak zrobię swoje” . Doskonale wie ,że nie
                                    wolno np. otwierać szuflady w kuchni i wszystko z niej wywalać .Ale właśnie
                                    dlatego to robi i jeszcze upewnia się, czy ja na pewno ją widzę. Tak samo jest
                                    jak próbuję ją czegoś nauczyć ( np. gdzie masz brzuszek?) .Owszem , patrzy i
                                    słucha uważnie i pewnie coś tam sobie koduje w tej małej główce , ale powtórzy
                                    jak będzie ONA miała na to ochotę. Jak ma ochotę, to pokaże wiele rzeczy ( np.
                                    oko ,ucho ,nosek , brzuszek , włosy …..).Ale czasami tak się zatnie ,że nie ma
                                    siły – nic nie pokaże!!!!! Zdarza jej się machać do wszystkich podczas jazdy
                                    samochodem , ale żeby tak zrobić „papa” dziadkowi czy babci to nie ma szans.
                                    Taki z niej uparciuch !


                                    Próbuję powoli odzwyczaić się od zaglądania tutaj , żeby nie doznać szoku
                                    po „odstawieniu” tej „używki”. W przyszłym tygodniu wyjeżdżamy . Właśnie leży
                                    przede mną lista rzeczy do zabrania – chyba wynajmiemy ciężarówkę ….. / na
                                    pewno i tak czegoś zapomnimy zabrać/. Pocieszam się ,że jak wrócę pod koniec
                                    lipca ,to będę miała dużo do czytania, a i większość lipcuszków będzie już
                                    prawie dorosła J. Co to się będzie działo tego lata.!!!!!!!!!!!!


                                    Pozdrawiam tym razem Tatusiów ( a to tak z okazji Dnia Ojca )

                                    Kasia
                                • aga1306 Re: Co potrafi Roczniak? 25.06.03, 00:51
                                  Witajcie,


                                  dawno tu nie zaglądałam, zeby się nie podłamywać czytaniem co potrafia Wasze
                                  dzieci a moje jeszcze nie..Michał wprawdzie nie jest roczniakiem bo dopiero
                                  dzis kończy 11 miesięcy (tak jak Himek) i dopiero niedawno nauczył się sam
                                  wstawać i raczkować( a juz mysłałam ze nie bedzie raczkował w ogóle).
                                  Wcześniej nie interesowało go to zbytnio a teraz biedak sam nie wie co ma
                                  robic: czy wstawac czy raczkować. Wstawanie jest chyba bardziej interesujące
                                  bo dzis cwiczył chyba z godzinę jak tu sobie ze stania klapnąc na pupę i miał
                                  z tego wielką radochę.Do chodzenia mu jeszcze daleko, drepta dopiero powoli w
                                  łóżeczku.
                                  Je coraz lepiej i więcej ale nadal nie chce kaszek, kleików i picia i cycus
                                  jest b. waznym elementem diety, choc w nocy raczej rzadko podjada. Dzis
                                  będziemy się wazyc w przychodni to poznamy najnowsze wymiary Michała a
                                  spodziewam się ok. 11kg- duza i cięzka ta moja pociecha.
                                  Zębów nadal ma 6- wszystkie wyszły prawie bezbolesnie w ciagu zaledwie 1
                                  miesiąca.
                                  Czy wasze maluchy maja juz za soba debiut w piaskownicy i na hustawkach? My
                                  chodzimy codziennie na hustawki, do piaskownicy wpuszczam Michała rzadziej bo
                                  po jego wyczynach tam piasek ma wszedzie nawet w pieluszce.
                                  próbowałam umieścic aktualne zdjęcia Michała w naszej galerii ale nie wiem czy
                                  się udało bo jakis bład się wyswietlił, jak się nie udało to spróbuje jeszcze
                                  raz

                                  pozdrawaimy
                                  Aga i Michałek (25.07.02)
                            • mama.asia Re: lipiec 2002 czy Wasze tez tak nerowowo spia? 18.06.03, 19:44
                            • natinka2002 Re: lipiec 2002 czy Wasze tez tak nerowowo spia? 19.06.03, 09:19
                              Nie wiem czy to norma , ale chyba nie ma się czym martwić- przynajmniej się tak
                              pocieszam. Natinka zachowuje się podobnie. Czasami taka przewalanka trwa pół
                              godziny .Widać ,że już nie ma siły , odlot totalny , ale z nosem w poduszce
                              próbuje jeszcze podnieść pupę .Wierci się okropnie i nie może się zdecydować
                              czy spać na brzuchu , boku czy na plecach .Nie ma już siły nawet otworzyć oka ,
                              ale walczy niezmordowanie , aż w końcu odpadnie. Na szczęście bywa i tak ,że
                              zasypia w trakcie jedzenia .
                              Wydaje mi się ,że poprostu nasze maluchy mają dużo wrażeń przez cały dzień ,
                              tyle ciekawych rzeczy wkoło , coraz więcej nowych umiejętności zdobywają i
                              chyba to nie pozwala im spokojnie zasnąć. Może należałoby ograniczyć wieczorem
                              harce i swawole , ale jak to zrobić...?
                              Może poprostu tak ma być...... sad
                              • a.anula Re: lipiec 2002 czy Wasze tez tak nerowowo spia? 22.06.03, 19:21
                                Hej!hej!

                                Maks zwykle chodzi spać koło godziny 23, a mimo to udaje się go położyć z
                                wielkim trudem, nigdy nie zasypia sam. Czasami trudno się doliczyć prób
                                położenia go w łóżeczku, a czasami wystarczy jedno, dwa podejścia. W nocy
                                budzi się kilka razy na cycusia i tylko mnie udaje się go ponownie uśpić, jak
                                wyczuje tatusia to zaczyna się płacz. Wogóle Maksiu chce tylko mnie, dlatego
                                też nie ma mowy o zostawieniu maluszka na noc u dziadków, a szkoda....

                                Jeśli chodzi o nocniczek , to Maksiu bardzo lubi z niego korzystać i zaczyna
                                już wołać "si"; jest to jego jedna z ulubionych zabawek, obok miotły i butów.

                                Pozdrawiamy wszystkie lipcowe mamuśki i dzieciaczki
                                Ania i Makssmile)
                                • martyka Re: lipiec 2002 czy Wasze tez tak nerowowo spia? 22.06.03, 22:16
                                  Witam wszystkich po długiej przerwie !

                                  Miłek duzo chorował wiec zupełnie nie w głowie mi było buszowanie po forum.Ale
                                  juz jest lepiej i nie mogłam sie oprzec zeby nie zajrzec na dawne smieci.
                                  I od razu trafiłyscie w dziesiatke. Spanie !!!!
                                  Właśnie jestem po kolejnej walce z moim dzikuskiem. Płacz i zgrzytanie zębów, a
                                  wypuszczony z sypialni w podskokach biegnie do zabawek i radosnie kwiczy. Do
                                  tego jest w koszmarnej fazie kolejnego zabkowania ( wychodzi siódmy i ósmy )i
                                  zgryza deski z podłogi. Po kilkunastu dniach na działce z rok starszym kolegą
                                  nauczył się ( niestety ) buntowniczych postaw dwulatków, wołania MAMA i
                                  zamiłowania do noszenia na rekach, oczywiscie moich. W nocy nadal budzi się
                                  dwa, trzy razy, ale zazwyczaj pomaga łyk herbaty. Ale żeby nie było za pieknie
                                  od czasu do czasu chcę zasmakować zycia nocnego i robi sobie dwugodzinne
                                  przerwy. BRRRRRRR...
                                  Poza tym jest cudnie, jak tylko moze byc cudnie z roczniakiem, który własnie
                                  zaczął chodzic, ale to juz kazda z Was doskonale wie...
                                  Martyka marnotrawna
                                  • mama_kajetana A my byliśmy już na wakacjach 22.06.03, 23:36
                                    Witam kochane lipcuszki i ich mamy!

                                    Ostatnie 2 tygodnie spędziliśmy z Kajtkiem nad morzem. Skorzystaliśmy ze
                                    specjalnej oferty dla mam z dziećmi więc cały ośrodek w którym byliśmy aż
                                    huczał od dzieciaków. Niestety tylko pogoda nie do końca dopisała. Wiało i
                                    było za zimno na plażowanie. Ale wakacje były bardzo intetnsywne. Całe dnie na
                                    powietrzu, Kajtuś chciał cały czas trenować chodzenie, nauczył się chodzić za
                                    jedną rękę, schylać się po zabawki, stawać przy meblach. Poza tym zaczęliśmy
                                    próbować "dorosłe" jedzenie. Żółwiowi zasmakowały: smażone rybki - dorsz, sola
                                    i halibut, kanapki - chleb z masłem i wędlinką, wafelki do lodów i dorosłe
                                    zupy.
                                    Podobnie jak Wasze dzieci Kajtek ostatnio bardzo ciężko zasypia. Myślę że
                                    ilość bodźców jakie go atakują jest tak ogromna, żetrudno mu sięz nimi uporać.
                                    Zasypianie trwa ok. 40 minut: zmienia cycusie, gada, pręży się, wstaje,
                                    krzyczy - jednym słowem koszmar. A od 5 rano jest już w dużym łóżku i zajmuje
                                    jego większą część! Rodzice mogą ewentualnie leżeć na brzegach i w tylko po to
                                    by synek nie spadł. Ale śpi do 9.00!!! smile))
                                    Przed wyjazdem na wakacje byliśmy dwa razy na basenie. Chciałam żeby oswoił
                                    się z "dużą" wodą zanim zobaczy morze i basen w ośrodku. Ale nie było
                                    oswajania. Kajtek aż rwał się do wody a przy wychodzeniu były łzy i lament sad
                                    Żółwik w ogóle nie boi się wody i nie przeszkadza mu że jest zimna - morze i
                                    odkryty basen to były główne cele jego codziennych spacerów. Teraz czekamy na
                                    otwarcie nowego basenu w Łodzi z ozonowaną wodą. Będziemy chodzić 2 razy w
                                    tygodniu.
                                    A co do prezentu na urodziny Kajtek dostanie od rodziców albo krowę albo
                                    motocykl policyjny na biegunach (www.remi.biz). Basen dostał na dzień dziecka
                                    i już bardzo się sprawdził. Nie wlewałam do niego wody tylko wrzucałam zabawki
                                    i Kajtek potrafił tak siedzieć pod parasolem nawet godzinę.

                                    Kończę. Do zobaczenia na "Zobaczcie".
                                    Iza i śpiący Kajetan
                                    • axa2002 Fluor 23.06.03, 22:11
                                      Czy dajecie swoim dzieciaczkom jakieś kropelki fluorowe? Jeżeli tak to jakie i
                                      ile? Przyznam, że przez to późne ząbkowanie temat mi trochę umknął sad
                                      pozdrawiam
                                      Aneta
                                      • natinka2002 Re: Fluor 23.06.03, 22:53
                                        U Natalki ciągle nie widać ząbków sad(((((

                                        Chociaż coś nam sie wydaje ,że zbliża się "ten wielki dzień". Tylko trochę nie
                                        w porę , bo właśnie szykujemy się do wyjazdu . Wygląda na to ,że ukochana
                                        wnusia będzie zamęczać dziadków swymi humorami ......

                                        Kasia
                                        • martyka Re: Fluor 24.06.03, 09:21
                                          Ja podaję Miłkowi Zymafluor, 4 krople. Pediatra poleciła te krople, po
                                          sprawdzeniu na własnym dziecku, które ma ponoc zęby jak dzwon. W Łodzi woda nie
                                          jest fluorowana, wiec nie boje się przedawkowania. Martyka
                                          • amadores Re: Jedzonko!! 24.06.03, 12:50
                                            Ratunku!
                                            Podzielcie sie prosze informacjami /i przepisami/ na jedzonko dla waszych
                                            Maluszków. Martynka uwielbia dorosłe jedzenie, kocha owoce....najbardziej
                                            truskawki i morele! Zauwazylam, ze czasami mam jeszcze obawy przed podaniem
                                            jej niektorych produktow, co dajecie swoim dziecia na drugie danie....ile w
                                            koncu mozna jesc zupy!
                                            Pozdrawiam
                                            amadores
                                            • natinka2002 A ja z życzeniami! 25.06.03, 22:51
                                              Jeszcze jest trochę czasu do tego Wielkiego Dnia , ale zanim wrócimy do domu
                                              większość lipcuszków będzie juz całkiem dorosła , a przynajmniej te z pierwszej
                                              połowy lipca. A więc szybciutko.....

                                              Z okazji pierwszych urodzin
                                              życzymy Wam Kochane Lipcuszki , abyście rosły duże , silne i zdrowe ,
                                              aby każda Wasza łezka była łzą szczęścia,
                                              a Wasz uśmiech zjednywał wszystkie serca .
                                              A wszystkim szczęśliwym Mamusiom i Tatusiom życzymy sporo radości z
                                              tupotu malutkich nóżek oraz z uścisków małych rączek , pisków ,
                                              wrzasków i zabawy moc , porozrzucanych wszędzie klocków.......


                                              Kasia i Natalka z końca lipca

                                              PS.
                                              A my się właśnie obie rozłożyłyśmy sad Natalia ma na szczęście tylko czerwone
                                              gardło i mały katarek , trochę pokasłuje , ale wigoru ma aż nadto. Za to ja do
                                              tego jeszcze walczę z gorączką .Jutro wyjeżdżamy i jak widzę te wszystkie
                                              rzeczy do zabrania ,które walają się wszędzie ,to gorączkę mam jeszcze
                                              większą... Ale cóż , taką mamy pogodę nad tym naszym morzem . Dlatego my
                                              uciekamy na południe Polski ,żeby tam wygrzać na słoneczku stare przewiane
                                              kości.
                                              Mimo wszystko życzę tym z Was ,które jeszcze się wybierają nad morze ,ŁADNEJ
                                              SŁONECZNEJ BEZWIETRZNEJ POGODY, żeby lipcuszki mogły pohasać na golaska po
                                              cieplutkim plażowym piaseczku....

                                              Buziaczki , trzymajcie się cieplutko
                                              Kasia
                                            • axa2002 Re: Jedzonko!! 26.06.03, 22:23
                                              Ola je na drugie danie np. zmielone mięsko z ziemniakiem i marchewką lub
                                              pogniecione parówki morlinki, czasami (ale barzo rzadko góra raz w tygodniu)
                                              kaszke owocową na Bebilonie, ostatnio odważyłam się jej podać całe jajko w
                                              postaci jajecznicy - smakowało smile choć za samym żółtkiem Ola nie przepadała.
                                              Chętnie skorzystamy z pomysłów innych mam smile bo i te nasze drugie dania mogą
                                              się znudzić smile
                                              z poziomkami i truskawkami się wstrzymujemy bo są bardzo alergizujace a Oli po
                                              czymś wychodzi uczulenie ale mimo klikumiesięcznych obserwacji, odstawiania
                                              jednych produktów i jedzenia tego samego nie mam pojęcia co to może być.
                                              Podejrzewam nawet pieluchy, bo Ola dużo chodzi a uczulenie pojawia się w
                                              miejscach gdzie być może ocierają się nóżki sad
                                              • kostaga Re: Jedzonko!! 27.06.03, 08:43
                                                Perełka je już prawie dorosłe obiadki. Zupę przeważnie mamy wspólną. Drugie też
                                                podobne, z tą różnicą, iż Perła dostaje mięsko gotowane. Malkser już dawno
                                                odstawiłam na półkę. Nawet gdy Młoda nie miała zębów świetnie sobie radziła, a
                                                teraz, odkąd wyszły dwie górne szufelki, to nie ma mowy o zjadzeniu
                                                jakijkolwiek papki. Mięso (kurczaczek, indyczek lub cielęcinka) dostaje w
                                                kawałkach. Ziemniaczki gniecione z masełkiem i koperkiem. Do tego jakies
                                                warzywka - jakis kalafiorek, marcheweczka, jabluszko z marcheweczką, fasolka
                                                itp. itd.
                                                Perła w ogóle jest owocożercą. Potrafi na drugie śniadanie zjeść:
                                                - pół miseczki kaszki z owocami
                                                - banana
                                                - 2 brzoskiwnie
                                                - miseczkę czerwonej porzeczki
                                                - garść wiśni
                                                - pół mandarynki
                                                Po godzinnej przerwie potrafi wciagnac ok. 0,5 kg arbuza. W ogole jak zobaczy w
                                                sklepie arbuza, to sie rzuca na towar jak ludzie w czasach kryzysu. Nic poza
                                                arbuzem, brzoskwinią i petitkami mogłoby na świecie nie istnieć. Już nawet
                                                Danonki zostały przebite!
                                                Mimo tego apetytu dalej walczymy o osiągnięcie 9 kg i 70 cm wzrostu.
                                                No ale teraz najwazniejszym wydarzeniem jest jutrzejsze kinderparty i dmuchanie
                                                świeczek na wspólnym urodzinowym torcie. Obiecuję, że w poniedziałek będą
                                                zdjęcia na Zobaczcie z tej imprezy!
                                                Pozdrawiamy gorąco i spadamy świętować
                                                Sushi i Perła
                                                • amadores Re: Jedzonko!! 27.06.03, 10:14
                                                  Czesc!
                                                  Martyna podobnie jak Perełka KOCHA owoce....w naszym przypadku najwiekszym
                                                  uczuciem obdarzyła truskawki.Od samego poczatku nie lubila zupek przetartych
                                                  na krem, musiala wyraznie czuc opor choc drobnych kawaleczkow jedzenia.
                                                  Wczoraj zrobilam jej mielonego kotlecika do tego kalafiorek i marchewka.
                                                  Zastanawiam sie czy jakie surówki moga jesc "prawie roczniaki"?
                                                  druga spraw organizacyjna- cora czesciej zaczynam myslec o pierwszym przyjeciu
                                                  urodzinowym! Co z ta jedna swieczka tzn. jak skutecznie trenowac maluszka, aby
                                                  udalo sie ja zdmuchnac. chetnie wyslucham rad innych mam!
                                                  I jeszcze jedna kwestia "urodzinowy torcik" - widzialam tu rozne przepisy, ale
                                                  z nie ukrywam ze z pewnym przerazeniem patrzylam na ich sklad! Staramy sie
                                                  bowiem, aby Martynka nie jadla slodyczy /przynajmniej do czasu kiedy nie
                                                  bedzie dosc sprawnie myla zebow/, a przepisy jakie znalazlam na forum wydaja
                                                  mi sie troszke za powazne - kremy, bita smietana!! Podzielcie sie prosze
                                                  swoimi spostrzeżeniami!
                                                  pozdrawiamy
                                                  aga i martynka
                                                  • enut Re: Jedzonko!! 27.06.03, 10:58
                                                    Poniewaz moj Mysza ma skaze, zamiast tortu dostanie
                                                    szarlotke, taka bez jajek, weganska. Ostatnio zrobilam i
                                                    nie mogl sie od niej oderwac. Zrobie tez inne ciasta i
                                                    ciasteczka weganskie, w koncu to jego swieto i niech
                                                    sobie troche podje smile
                                                    Owoce tez uwielbia, truskaweczki w szczegolnosci, ale nie
                                                    tylko owoce - wszystko co je mama albo tata.
                                                    Mam pytanko: Czy uczycie juz swoje dzieci jesc
                                                    samodzielnie? Bo sie tak zastanawiam czy juz nie czas.
                                                    Mysza jak dostaje na sniadanko lub kolacje chlebek z
                                                    szyneczka, to na talerzyku, male kawalki i sam sobie
                                                    bierze. Ale co z innymi potrawami, z jedzeniem lyzeczka?
                                                    Jak to jest u Was?
                                                    Maly trenuje samodzielne chodzenie, coraz lepiej mu to
                                                    wychodzi, az nie za bardzo chce raczkowac. Oczywiscie w
                                                    kazdej szafce robi porzadki. No i zeby! W zeszlym
                                                    tygodniu 2 wyszly, teraz kolejny - czytaj: zle sypia.
                                                    Dobrze, ze taraz bedziemy miec troche wakacji!!!

                                                    Pozdrowienia
                                                    Nat
                                                  • martyka Re: Jedzonko!! 27.06.03, 21:52
                                                    Cześć !

                                                    Mam wielką prośbe. Podziel sie przepisami na szarlotke dla skazowca. Tylko
                                                    ciekawe czy jest z pszennej maki, bo Miłek nie jadł jeszcze glutenu. Ale może
                                                    będe mogła to jakoś obejść. Ja próbuję nauczyć małego dmuchac na piórko, ale na
                                                    razie nie widac efektów. Najczęściej Miłosz po prostu chce je zjeśc ! Ale
                                                    trening czyni mistrza, co stwierdziłam dzisiaj patrząc na synka, który nie
                                                    dosyć że sam zszedł z lóżka, to jeszcze nie poszedł a pobiegł do psa.
                                                    No tak, rosną nasze szkraby...
                                                    Pozdrawiam Martyka
                                                  • enut Re: Jedzonko!! 30.06.03, 11:41
                                                    Przepis na szarlotke:
                                                    po szklance: maki (w barze wegetarianskim u mnie w
                                                    miescie daja make razowa, ja dalam zwykla, bo nie mamy
                                                    problemu z glutenem), kaszy mannej (ja uzywam
                                                    blyskawicznej), cukru i paczka proszku do pieczenia -
                                                    mieszamy lyzka. Kilogram lub wiecej jablek bardzo
                                                    soczystych (!!!) trzemy do miseczki. Prodiz lub forme
                                                    smarujemy jakims tluszczem i obsypujemy bulka tarta lub
                                                    kaszka manna i ukladamy: 1/3 ciasta (tzn. to co
                                                    wymieszalismy), polowe jablek, 1/3 ciasta, reszta jablek
                                                    z calym sokiem, reszta ciasta (do jablek mozna dodac
                                                    cynamon, rodzynki, co kto woli). Na to tarkujemy
                                                    zamrozona na kosc polowke masla lub margaryny
                                                    (skaza=margaryna bez "krowy", zwykla roslinna jest ok.).
                                                    I pieczemy ok 50 minut. Caly sekret w tym, ze skladniki
                                                    same sie mieszaja ! Moj maz i maluszek byli zachwyceni,
                                                    maz ciagle sie pyta, kiedy zrobie ciasto smile. Tego ciasta
                                                    nie jest za duzo - z prodiza wychodzi ok 3 cm grubosci,
                                                    ale jest pyszne!!!
                                                    Przepis znalazlam na stronie internetowej (ale nie
                                                    pamietam teraz adresu sad(( o samych przepisach
                                                    weganskich - ciast jest mnostwo, roznych innych deserow i
                                                    dan tez. Warto poszukac!
                                                    Ha, znalazlam adres:
                                                    puszkkka.spinacz.pl/
                                                    Smacznego smile)))))))))))))

                                                    Wreszcie wakacje! Hurrrrraaaaaaaaaaaaa! - czytaj:
                                                    pielenie na dzialce i inne podobne przyjemnosci...

                                                    Pozdrowienia
                                                    Nat
                                                  • roka3 Urodzinki 01.07.03, 00:50
                                                    Wszystkim maluszkom życzymy z okazji ich pierwszych urodzinek spełnienia
                                                    wszystkich najsłodszych marzeń i udanych pierwszych wakacji. Co prawda 1 lipca
                                                    nie urodziło się żadne nasze dzieciątko, ale dalej rozsypał się worek, a raczej
                                                    brzuchy.Ha. Ha. Jak ten czs szybko leci. U Kuby znaczących postępów nie widać
                                                    dalej nie raczkuje, a sam zrobi tylko pare kroków, ale do urodzin ma prawie
                                                    miesiąc. Pozdrowienia.
                                                    Kuba i Roka
                                                  • agao_z Re: Urodzinki 11.07.03, 12:21
                                                    Małe sprostowanie. Jest jedna dzidzia, która urodziła się 1 LIPCA. Jest nią
                                                    moja Zosieńka, jak można to zobaczyć na liście dzieci urodzonych w lipcu.

                                                    Nasza imprezka urodzinowa się odbyła na działce. Zosia z początku trochę
                                                    speszona gośćmi, później nie wiedziała o kogo ma iść na ręce, i którym
                                                    prezentem się bawić. Bawiła się naprawdę super. Tort oczywiście też zjadła,
                                                    razem z mamą na spółkę. Był on oczywiście własnej roboty, Biszkopty i galaretka
                                                    z truskawkami oraz odrobina kremu.

                                                    Nie piszę co Zosia potrafi, bo to bez sensu, ważne że się dobrze rozwija i
                                                    idzie do przodu. W każdym razie trzyma się normy, czasem nawet znacznie ją
                                                    wyprzedza, ale co to jest norma? Przecież to tylko suche statystyki.

                                                    Chciałabym w imieniu naszej małej rodzinki złożyć najserdeczniejsze życzenia
                                                    wszystkim dzieciom urodzonym w lipcu 2002. Dużo słońca, pogody, uśmiechów,
                                                    bezbolesnego odkrywania świata.

                                                    Pozdrawiam.
                                                    Agnieszka z roczną Zosią- odkrywającą właśnie dzisiaj zalety i konsystencję
                                                    Sudocremu...

                                                  • agao_z Re: Urodzinki Zosi ur. 1.07.02 11.07.03, 12:24
                                                    Małe sprostowanie. Jest jedna dzidzia, która urodziła się 1 LIPCA. Jest nią
                                                    moja Zosieńka, jak można to zobaczyć na liście dzieci urodzonych w lipcu.

                                                    Nasza imprezka urodzinowa się odbyła na działce. Zosia z początku trochę
                                                    speszona gośćmi, później nie wiedziała o kogo ma iść na ręce, i którym
                                                    prezentem się bawić. Bawiła się naprawdę super. Tort oczywiście też zjadła,
                                                    razem z mamą na spółkę. Był on oczywiście własnej roboty, Biszkopty i galaretka
                                                    z truskawkami oraz odrobina kremu.

                                                    Nie piszę co Zosia potrafi, bo to bez sensu, ważne że się dobrze rozwija i
                                                    idzie do przodu. W każdym razie trzyma się normy, czasem nawet znacznie ją
                                                    wyprzedza, ale co to jest norma? Przecież to tylko suche statystyki.

                                                    Chciałabym w imieniu naszej małej rodzinki złożyć najserdeczniejsze życzenia
                                                    wszystkim dzieciom urodzonym w lipcu 2002. Dużo słońca, pogody, uśmiechów,
                                                    bezbolesnego odkrywania świata.

                                                    Pozdrawiam.
                                                    Agnieszka z roczną Zosią- odkrywającą właśnie dzisiaj zalety i konsystencję
                                                    Sudocremu...

                                                  • kostaga Re: Jedzonko!! 01.07.03, 14:59
                                                    Perełka jako urodzunowe ciacho miała biszkopt z ukochanymi truskawkami. Bez
                                                    kremów i bitej śmietany. Owszem z odrobiną galaretki.
                                                    A co do dmuchania świeczek, to przez miesiąc ćwiczyła. Ma książeczkę, w której
                                                    narysowany jest torcik ze świeczkami i pokazywaliśmy jej jak się dmucha. Potem
                                                    wystarczyło zapytać "Jak dmuchasz świeczkę?" a Perła dmuchała tak jak mama smile
                                                    Jak nie zapomnę przytaszczyć jutro do pracy, to wcisnę w końcu na Zobaczcie
                                                    fotki z imprezki.
                                                    Wszystkiego najlepszego dla wszystkich roczniaczków
                                                    My wyruszamy w urodzniki (piątek) nad morze. Szkoda tylko, że się nie
                                                    wygrzejemy sad
                                                    Sushi
                                          • martasanchez Re: Emilka w Zobaczcie;) 02.07.03, 00:17
                                            No i nam udalo sie pokazac w galerii lipcowych prawie roczniakowwink
                                            Emilka juz chodzi calkiem sprawnie, od kilku dni cwiczy juz biegismile Jak
                                            wiekszosc maluchow ZAWSZE w kierunku przeciwnym!!!
                                            Co do jedzenia ... nie je za duzo, ale ma kilka faworytow . Do ulubiencow
                                            naleza: paroweczki, jogurtu, bialy serek, owoce (arbuz i kiwi sa beeeeee),
                                            wszelkiego rodzaju makarony, spaghetti z "wszystko jedno czym" czy to tunczyk,
                                            kurczak, sos smietanowy czy pomidorowy- spaghetti gora. Z kuchni dzieciecej
                                            przejdzie jeszcze kaszka na sniadanko. Czego nie da sie samemu do raczki
                                            zlapac, albo widelcem upolowac jest beeeee wink
                                            Co do nocniczkowych spraw, to nie uczymy sie jeszcze, poczekamy chyba
                                            conajmniej do 15 miesiacawink No chyba ze nas lipcoszki sukcesami zmobilizuja,
                                            wiec piszciewink
                                            Ulubiona zabawka ostatnio jest rowerek, ktory mial byc na urodziny, ale
                                            oczywiscie rodzice (szczegolnie tata) nie wytrzymali.
                                            Na urodzinki Emilki wyjezdzamy na baaaaardzo szybkie wakacje, bo 4-dniowe, ale
                                            mamy zamiar szybko odpoczac i wybawic sie na calego, wytarzac w piachu, moze
                                            nawet co nieco zobaczyc, no i oczywiscie poswietowacwink

                                            Pozdrawiamy serdecznie
                                            Marta z Milusiawink
                                    • kostaga LIPCOWI URLOPOWICZE !!!!! Apel 02.07.03, 07:57
                                      Mam propozycję, dla wszystkich, którzy w okolicach 7-14 lipca będą wypoczywać w
                                      okolicach Helu, Trójmiasta, Jastrzębiej, Krawii itp. Z powodu niezbyt radosnych
                                      prognoz meteorologicznych proponuję spotkanie lipcowiaczków i ich rodziców, a
                                      gdyby prognozy miały się nie sprawdzić, spotkanie wskazane jest tym bardziej smile
                                      My z Perełką będziemy się byczyć w Ostrowie k/Jastrzębiej. Zapraszamy do nas
                                      wszystkich chętnych, ew. jako zmotoryzowani możemy spotkać się gdzieś indziej!
                                      Pozdrowionka
                                      Od piątku roczna już Perełka z jeszcze starszą też od piątku Sushi
                                      • amadores Re: LIPCOWI URLOPOWICZE !!!!! Apel 02.07.03, 21:52
                                        Witam!
                                        Pogoda faktycznie nie dopisuje. W gdansku z krotkimi tylko przerwami pada od
                                        wczoraj! Nienawidze takiej pogody /trzeba by raczej napiac NIEPOGODY/.
                                        W okresie o ktorym pisesz bedziemy w domu przygotowywac sie do pierwszych
                                        urodzin Martynki - 13 lipca. Impreze dla rodziny i znajomych robimy w sobote ,
                                        a w niedziele ten szczegolny dzien chcemy uczcic we trojke!!! Jesli pogoda
                                        dopisze wybierzemy sie gdzies na dlugi spacer i lody dla rodziców! Nie wiem
                                        jak wam, ale ten rok minał mi strasznie szybki i z pena nostalgia wspominam
                                        czas noszenia przed soba "wielkiego brzuszka". Powoli oswajam sie z mysla o
                                        powrocie do pracy i jenoczesnie wizja dni spedzanych bez mojego Skarba coraz
                                        bardziej mnie przeraza!
                                        jesli chodzi o osigiecia Martynki:
                                        - waga 8,75 /przy poczatkowej 4 kg nie jest to mistrzostwo swiata - to slowa
                                        naszego lekarza/
                                        - wzrost 75 cm
                                        - umiejetnosc samodzielnego chodzenia opanowana perfekcyjnie,
                                        - mowienie - mama, tata, baba, szczekanie i warczenie na psy oraz wołanie mamy
                                        na zakupach po imieniu - AGA!!!
                                        Pozdrawiamy
                                        aga i martynka
                                        • marcia1979 Re: LIPCOWI URLOPOWICZE !!!!! Apel-Do Sushi 04.07.03, 13:04
                                          Hej, my mieszkamy w Gdyni, chętnie byśmy się spotkały z innymi maluszkami,
                                          osobiście zapraczam do Gdyni, niemniej mogę też dojechać. Sushi, odezwij się.
                                          Marta i Ninka
                                      • katitka Re: Urodzinki Natalki!!! 09.07.03, 08:39
                                        Dzisiaj są pierwsze urodzinki mojej Natusi! Nie mogę uwierzyć, że to już rok...
                                        Dziś będziemy naszego skarbka sami (plus dziadkowie) ściskać i całować. Impreza
                                        natomiast będzie w sobotę, a na niej czworo maluchów, rodzice chrzestni i
                                        również dziadkowie. Szykuje się duże party.
                                        Obiecuję dołączyć zdjęcia do "Lipcowych imprez urodzinowych" i zdać relację z
                                        przebiegu obchodów tej potężnej rocznicy!
                                        A póki co muszę Wam się przyznać, że odczuwam dziś taki dziwny stan ciągłego
                                        rozczulenia i wzruszenia całym tym cudem świata, jakim jest posiadanie dziecka.
                                        Co nie znaczy, że tylko dziś to odczuwam! Ale dziś jakoś bardziej...
                                        Pozdrawiam i całuję wszystkie lipcuszki.
                                        Katitka z 1-roczną Natusią!
                                        • amadores Re: Urodzinki Natalki!!! 11.07.03, 21:10
                                          Doskonale wiem co czujesz....od kilku dni jestem jakos dziwnie podniecona
                                          zlizajacym sie wielkim krokami dniem pierwszych urodzin mojej coreczki. Przed
                                          oczyma staja obrazy nieduzej, bezbronnej kruszynki, ktora wprowadzila w moje
                                          zycie tyle radosci. Nie ukrywam, ze czasami bylo /jest/ mi ciezko, ale jak
                                          tylko ja zobacze to wszystko to mija i ciesze sie kazda chwila z nia
                                          spedzona!!! Z przerazeniem mysle o powrocie do pracy i o tym, ze ten nas
                                          wspolny czas zostanie drastycznie ograniczony, ale tak to juz w zyciu jest, ze
                                          to co piekne szybko przemija. Martynka obchodzi swoje urodzinki 13 lipca, ale
                                          juz jutro zawitaja do nas pierwsi goscie- mozna powiedziec, ze obchody tej
                                          wielkiej rocznicy beda 2 dniowe. Skladam najlepsze zyczenia urodzinowe
                                          wszystkim lipcowym dzieciaczkom zyczac im przede wszystkim duzo milosci!
                                          Pozdrawiam
                                          amadores /mama juz prawie rocznej Martynki!!!/
                                        • katitka Re: Natalka po urodzinkach!!! 14.07.03, 12:19
                                          Witam moje drogie emamy!
                                          Jesteśmy z Natusią już po imprezie. Było wspaniale!
                                          Sześcioro maluchów zawładnęło domem i ogrodem, dopisała nam nawet pogoda,
                                          dzieciaki bawiły się cudownie, żadnych wypadków nie było, nie było też kłótni,
                                          tłuczenia się łopatkami czy grabkami, żaden bobas znikąd nie zleciał...
                                          Natalka była w siódmym niebie, bo na co dzień nie ma kontaktu z dziećmi.
                                          Zapraszam na "Zobaczcie" - zamieściłam (usiłowałam zamieścić) tam zdjęcia, może
                                          nawet się udało...
                                          Całuski dla wszystkich lipcuszków, które jak widzę po częstotliwości wizyt na
                                          forum, odpoczywają na wakacjach bez komputerów.
                                          Kasia z Natusią.
                                          • natinka2002 Re: już po urlopie..... 15.07.03, 13:52
                                            Hej!!!!!

                                            Jak to dobrze być wreszcie we własnym domku.... Trochę odsapnęłam ,choć mogło
                                            byc lepiej. Natalia ma teraz nowe imię :MAMINTULINKA. Codziennie miała mnóstwo
                                            wrażeń , poznawała tyle nowych osób i miejsc ,że najbezpieczniej czuła się
                                            tylko przy mnie ... nawet tatuś stracił "na wartości" . Zeby spokojnie mogła
                                            się pobawić z dziadkami , ja musiałam usuwać się z pola widzenia. Jak tylko się
                                            pojawiałam , nie było mowy żeby z kimś innym chciała być, od razu się wyrywała
                                            do mnie.
                                            Niestety pogoda nas nie rozpieszczała , wiatr i deszcz -tak było prawie każdego
                                            dnia. Nici z wygrzania przewianych morskim powietrzem kości. Na szczęście tuż
                                            przed wyjazdem słońce świeciło na tyle ,że udało nam się zaliczyć dłuższy
                                            pobyt nad jeziorem. Natalia była zachwycona i nie dała się wyciągnąć z
                                            wody ...a woda była zimna -brrrr. Po wyjściu( a właściwie wyciągnięciu jej ) z
                                            wody mała była zimniejsza niż lody. A właśnie LODY!!!! to ulubione danie
                                            Natalii. Najlepiej takie na patyku , bo można wsadzić cały do buzi . I jaka
                                            była żałość , jak zostawał sam patyk. Odpuściłam jej te lody, ale teraz
                                            przerzucę się na danonki z zamrażalnika - bezpieczniejsze. A i tort urodzinowy
                                            chyba będzie danonkowo-lodowy.

                                            Jeszcze nie zdążyłam przeczytać zaległych postów, trochę się tego nazbierało -
                                            choć myślałam że będzie więcej. Skończy się okres urlopowy , to i będzie nas
                                            więcej przed komputerami.

                                            Teraz nastąpił podział wśród naszych maluchów: na roczniaki i prawie roczniaki.
                                            Na szczęscie za 2 tyg. będziemy mieli juz tylko roczniaki. Jeszcze do mnie nie
                                            dociera ,że to moje maleństwo za 15 dni skończy rok!!!

                                            Witam nowe mamy wraz z lipcowymi "dorosłym" dzieciaczkami.

                                            Buziaczki i pozdrowienia znowu z Gdyni

                                            Kasia

                                            PS. czy doszło do skutku jakieś spotkanie w Trójmieście lub w okolicy??
                                            • kostaga Re: już po urlopie..... 17.07.03, 18:41
                                              No właśnie! My też już po. Znaczy wyjazdowym, bo ja osobiście zrobiłam sobie
                                              wakacje do 4 sierpnia. Dopiero wtedy zostawiam Perłę ponownie na pastwę babci ;-
                                              ) i wracam do pracy.
                                              A wiedziałam!!! Było prawie oczywiste, znając moje szczęście, że przeczytam
                                              wasze odpowiedzi na mój apel dopiero jak wrócę z urlopu sad W nasze urodzinki
                                              kończyłam pracę wyjątkowo o 12, a w domku przed wyjazdem jakoś nie udało mi się
                                              tu zajrzeć. Ogromnie przepraszam wszystkich, których wystawiłam do wiatru,
                                              sorrki kiss
                                              Co do wakacji, to były wyjątkowo udane. Prawdą okazało się, że Perła przyciąga
                                              za sobą słońce, bo nigdzie na Wybrzeżu nie było słoneczka, a my wróciliśmy
                                              opaleni. Ja jak na raczka przystało, a Paula z Tatuśkiem spaleni na mahoń.
                                              Trochę też pozwiedzaliśmy: byliśmy zobaczyć Gdańsk, byliśmy w Gdyni na Darze
                                              Pomorza i ORP Błyskawica, w Sopocie zaliczyliśmy koncert Bjork, na Helu Perła
                                              darła się na foki, zobaczyła port we Władysławowie (na następny dzień się
                                              spalił), zakochała się po uszy w plaży w Chałupach, w naszym pensjonacie w
                                              Ostrowie k. Jastrzębiej Góry, a potem w molo nad Zalewem Kamieńskim i żubrach
                                              koło Międzyzdrojów. Ogromnie podobało się jej również podróżowanie promem w
                                              Karsiborze.
                                              Przyznam, że spodziewałam się większych problemów z Perłą podczas jej pierwszej
                                              tak wielkiej wyprawy. Jedynym kłopotem okazało się jedzenie. Paulina schudła
                                              ponad 1,5 kg. Jutro wybieramy się do lekarza. Nie chciała jeść nic poza
                                              owocami, suchymi bułkami i ... piaskiem. Ten ostatni wsuwała łopatkami. Na
                                              szczęście żadnych sensacji żołądkowo-jelitowo-rozstrojowych nie
                                              doświadczyliśmy. Jedyne czego nam teraz brakuje to czystych ubranek dla młodej,
                                              bo wszystkie są wypaćkane różnej maści owockami: jagódki, malinki, boróweczki,
                                              arbuzik, nektarynki, brzoskiwnie, morelki, śliweczki, jabłuszka, gruszeczki,
                                              bananki. Wiecie może, co ja mam z tym zrobić? Miałyście kiedyś taki problem?
                                              Ratujcie baby!
                                              Chyba kończę, bo moje dziecko wychlapało całą wodę z basenu smile
                                              Jak tylko zeskanuję zdjęcia (tym razem porzuciłam cyfrówkę) to wstawię mojego
                                              marynarza na Zobaczcie!
                                              Trzymajcie się cieplutko
                                              Sushi
                                              • katitka Re: już po urlopie..... 18.07.03, 08:17
                                                Witamy "w domu".
                                                Jeszcze się tu udzielę przed miom wyjazdem (w poniedziałek!) i podpowiem, że
                                                jedynym znanym mi sposobem na wszelkie plamy na dziecięcych ubrankach jest
                                                Vanish Oxy. Naprawdę rewelacja. Doprałam w nim wszystkie zaplamione fatałaszki
                                                Natusi.
                                                Polecam
                                                Kasia.
                                                • natinka2002 Re: już po urlopie..... 18.07.03, 12:23
                                                  Taka strata w kilogramach ! Jakaś dieta owocowa??? Chyba będzie ciężko wrócić
                                                  do poprzedniej wagi, biorąc pod uwagę żywotnośc Perełki i jej upodobania
                                                  kulinarne.
                                                  Ale za to miała mnóstwo wrażeń. CZyżby ten spalony port we Władku to jej
                                                  sprawka???? smile))

                                                  A my w niedzielę wybieramy się pozwiedzać żaglowce , które przypłyna do Gdyni.
                                                  ojojoj......
                                                  ktoś nie chce juz spać , więc to będzie na tyle.

                                                  Kasiu!
                                                  Zyczymy udanego odpoczynku i wielkiego słoneczka

                                                  Kasia
                                                  • kostaga Re: Co tam Panie u dworu słychać? 23.07.03, 21:17
                                                    No rzeczywiście, jakoś wyjątkowo urlopowo się wśród nas zrobiło, albo wszystkie
                                                    żyjemy przygotowaniami lub wspomnieniami z pierwszourodzinowych imprez.
                                                    My jesteśmy dzisiaj po przeglądzie. Byłyśmy się zaszczepić, ale skończyło się
                                                    tylko na pomiarach. Szczepić będziemy się dopiero najwcześniej we wrześniu, gdy
                                                    zrobi się zdecydowanie chłodniej, bo okazało się, iż Perła straciła odporność
                                                    na gruźlicę (niecałe 0,5 mm blizna) i trzeba ponownie ją szczepić przeciw temu
                                                    paskudztwu, a niestety blizna po drugim kłuciu wyjątko się babrze, więc lepiej
                                                    nie robić tego w takie upały. Jestem ciekawa, czy zmniejszona odporność Perły
                                                    na te choróbasko związane jest z faktem, że ja miałam tylko szczepienie
                                                    pourodzeniowe, a potem z powodu kontaktu z gruźlicą, nie można było mnie
                                                    zaszczepić ponownie? Nawet próby wykonywane w czasach licealnych dawały taki
                                                    odczyn, iż trafiałam do szpitala sad
                                                    A co do wymiarów Perełki, to jak zwykle plasujemy się raczej na samym końcu:
                                                    8.300 kg
                                                    69 cm wzrostu
                                                    46 główka
                                                    45 klateczka
                                                    No i dalej dieta owocowa. Mam nadzieję, że to zwiazane jedyne z upałami, Chyba
                                                    nikt nie ma teraz apetytu. W rachubę wchodzą jeszcze od czasu do czasu
                                                    Morlinki, ale poza tym nic. A kombinowałam jak koń pod górę, by coś przmycić:
                                                    - pierogi z jagodami
                                                    - ryż z malinami i jogurtem
                                                    - kopytka
                                                    - kurczak w owocach
                                                    Nic nie wchodzi. Tylko arbuz, morele, śliwki, brzoskiwnie, cytryna (!!!!?????),
                                                    porzeczki (wsystkie tsy!), maliny, jagody i borówki. I to w ilościach
                                                    prerażających, bo maliny, jagody i borówki to tylko na koszyczki.
                                                    Wiecie co? Przez całe dwa tygodnie, które spędziliśmy nad polskim morzem,
                                                    Perełka nie zrobiła samodzielnie ani jednego kroku. Owszem tuptała, ale zawsze
                                                    za rękę. Już się bałam, że oduczyła się chodzenia. Ale nie. Wróciliśmy do
                                                    Wrocławia i wraz z powrotem Pauli odzyskała umiejętność dreptania. Teraz mocno
                                                    ćwiczy latanie wink Biegając tak macha rączkami, że wygląda, jakby brała robieg
                                                    i próbowała zaraz wzbić się w powietrze. Prześmieszna sprawa. Problem zaczyna
                                                    się, gdy coś (czyt. śmieć) zainteresuje ją na ziemi. Hamowanie jest jeszcze
                                                    śmieszniejsze smile
                                                    Lecę, bo Perełka znowu próbuje się gdzieś dodzwonić i zaraz mnie rozłączy. Halo
                                                    halo...
                                                    Sushi i Perła
                                                  • natinka2002 Re: Co tam Panie u dworu słychać? 24.07.03, 12:54
                                                    Uff...odetchnęłam z ulgą. Jak to dobrze ,że chociaż Ty , Sushi , się pojawiasz
                                                    na forum. Co prawda nie mam ostatnio siły sklecić nawet paru zdań, pewnie te
                                                    upały rozmiękczyły mi pewien narząd . Ale tak miałam ochotę poczytać co tam u
                                                    innych kobitek słychać. Ostatnie dwa dni miałam potwornego doła , ale na
                                                    szczęście jakoś się z niego wygrzebałam . A przecież powinnam być szczęśliwa i
                                                    skakać z radości , bo moje słoneczko w środę skończy roczek. Do tego pogoda
                                                    super... I weź tu dogodź kobiecie- zawsze znajdzie sobie powód do zmartwień.
                                                    Teraz u nas trwaja przygotowania do imprezki urodzinowej. Goście pojawią się
                                                    kilka dni wcześniej , bo w sobotę(26,07). A 30 lipca już sami poświętujemy.
                                                    Zapas klisz już przygotowany .Pewnie będzie jedno wielkie szaleństwo.
                                                    Szkoda ,że Natalka nie jest świadoma,jaka podniosła chwila ją czeka.

                                                    Na pomiary wybieramy się po koniec przyszłego tygodnia. Z jedzeniem Natusia nie
                                                    ma problemów, w związku z tym nie udało się zrzucić brzuszka . Niestety ,tylko
                                                    owoce jakoś jej nie interesują , no może poza arbuzem, wybredna jest i tyle.
                                                    Nadal ćwiczy chodzenie trzymając się kurczowo mojej ręki , nie ma siły żeby się
                                                    uwolnic z tego uścisku. A latanie też uskutecznia, już myślałam że to ma
                                                    związek z nazwiskiem.Ale widzę ,że nie jest w tym osamotniona.

                                                    Czas przygotować jakieś żarełko dla tego mojego bezzębnego potworka.

                                                    Kasia

                                                  • eszulczewska Re: Nowa mama z lipcową córeczką rocznik 2002 25.07.03, 14:50
                                                    Witam lipcowe mamusie!
                                                    Czytam wasz wątek od paru dni (tzn. od kiedy mam dostęp do internetu w domu)
                                                    ni i myślę, że czas dołączyć do waszego grona.
                                                    Moja córeczka Ola, to też lipcowa panienka-9.07.2002.
                                                    Minął nam już roczek, a Ola dosłownie WKROCZYŁA samodzielnie w swoje urodzinki
                                                    w drugi rok życia.
                                                    Jest bardzo wesoła, po swojemu się z nami kontaktuje i uwielbia, gdy się do
                                                    niej mówi.
                                                    Jest niemała (ma 77 cm i 11 kg wagi), ale to chyba tak w rodziców pójdzie,
                                                    bo...i ja mam niemało tych cm-181. smile

                                                    Mam do was pytanko: jak nauczyć tego maluch gryźć? Ola ma 9 zębów, a niestety
                                                    nie daje sobie z tym rady. Najczęściej kończy się to zwymiotowaniem jedzonka.
                                                    Będę wdzięczna za pomoc.

                                                    Pozdrawiamy was e-mamy! (Oj, nawet mi rym wyszedł)
                                                    Ewa, mama Oli (z Poznania)
                                                  • natinka2002 Re: Nowa mama z lipcową córeczką rocznik 2002 28.07.03, 23:37
                                                    super ,że przybywa nowych lipcowych dzieciątek.
                                                    witam Anię z Krystiankiem oraz Ewę z Olą.

                                                    Juz za 2 dni będą tu same roczniaki!!!!!
                                                    HURRRRRRA!!!!!
                                                    kasia
                                                  • natinka2002 po imprezie ale jeszcze przed urodzinkami 29.07.03, 00:01
                                                    właśnie tak , my już imprezowliśmy , choć roczek dopiero minie w środę.
                                                    To było jedno wielkie szaleństwo. Dobrze ,że w tym zamieszaniu
                                                    pamietaliśmy ,żeby choć parę fotek pstryknąć. ( zazdroszczę Kasi -Katitce że ma
                                                    160 zdjęć z urodzinek swojej córci) .W środę już bardziej spokojnie sobie
                                                    poświętujemy.

                                                    o samej imprezie napiszę za jakiś czas , bo niestety Natalka się rozchorowała i
                                                    brakuje mi czasu,żeby to wszystko ogarnąć i sklecić choć parę sensownych słów.

                                                    Całuski dla Jagódki i Alexandra , małych lwiątek które dziś zasiliły szeregi
                                                    roczniaków.
                                                    Został jeszcze tylko Szymek , no i moja Natalka.

                                                    Pozdrowienia

                                                    Kasia z zasmarkanym lwiątkiem
                                                  • natinka2002 Re: po imprezie ale jeszcze przed urodzinkami 29.07.03, 00:05
                                                    nie zdążyłam wysłać poprzedniego postu przed północą , więc dopisuję teraz małe
                                                    sprostowanie----
                                                  • natinka2002 hurra!!! mamy juz same roczniaki 30.07.03, 11:05
                                                  • natinka2002 Re: hurra!!! mamy juz same roczniaki 30.07.03, 11:21
                                                    nie zdążyłam nic napisać przed naciśnięciem Entera- jakaś jestem dziś
                                                    rozkojarzona, ciekawe dlaczego?

                                                    Lista roczniaków jest wreszcie kompletna.Wszystkiego naj dla Szymka.

                                                    A Natalka ciągle chora . Niestety rozłożyła się na swoje urodzinki, konieczne
                                                    były antybiotyki . Zastanawiam się co dodają do tych lekarstw , bo Natalia
                                                    szaleje do upadłego , tyle ma energii. Tylko jeść nic nie chce,a lekarstwa
                                                    muszę jej dawać na siłę. A wcześniej do wszystkiego otwierała dzioba.

                                                    Pozdrawiam i życzę wszystkim maluchom i ich mamom ZDROWIA

                                                    Kasia - mama rocznej Natalki -HURRRRRAAAAAAAAAAAA
                                                  • ivonekk małe pytanko :)) 04.08.03, 21:58
                                                    Znów zginął gdzieś mój post...Nie mam pojęcia jak ja to robięsmile)Dlatego
                                                    powtarzam się:
                                                    Kochane moje mamy lipcuszków, czy dajecie dzieciom do jedzenia rybki? Jeśli tak
                                                    to w jakiej postaci i ilości? Nigdzie nie mogę tego znaleźć, a wiem doskonale,
                                                    że rybka zdrowa jest smile))

                                                  • kostaga Re: małe pytanko :)) 05.08.03, 07:41
                                                    A ja znalazłam i odpowiedziałam smile
                                                  • ivonekk Re: małe pytanko :)) 06.08.03, 23:01
                                                    Cieszę się, że znalazłaś ten zaginiony post. Szczerze mówiąc jestem w szoku smile)
                                                    Dziękuję za odpowiedź, spróbuję z tą rybką i dam Jagódce, mam nadzieje, że jej
                                                    zasmakuje. Właśnie mam zamiar jutro spróbować z tym łososiem w sosie
                                                    koperkowym, a później zobaczymy, pozdrawiam i dziękuję.
                                                  • natinka2002 Re: małe pytanko :)) 07.08.03, 11:31
                                                    Ja też do wczoraj nie dawałam małej rybek , jakoś tak wyszło. Ale teraz ,kiedy
                                                    pije zdecydowanie mniej mleka ,muszę szukać białka w innych produktach.Wczoraj
                                                    pierwszy raz dostała na obiad łososia Gerbera , ale nie jestem pewna czy jej
                                                    smakował. Nie dostała całego słoiczka, więc dzisiaj dostanie resztę. Zobaczę,
                                                    czy przejdzie. Natalia jest teraz na etapie zmiany swoich przyzwyczajeń
                                                    żywieniowych i ciężko mi się wstrzelić ,co akurat tego dnia chciałaby zjeść.
                                                    Najchętniej cały dzień jadłaby tylko ziemię z kwiatków na balkonie oraz piasek
                                                    z piaskownicy- obawiam się ,że długo na tym nie pociągniesmile .Nie ma już mowy o
                                                    porannym mleku czy kaszce.Owoce też tylko w znikomych ilościach.

                                                    Kasia z ciągle bezzębnym potworkiem
                                                  • wilczamatka Re: małe pytanko :)) 07.08.03, 12:04
                                                    rybka jest super i moj babelek pochlania calkiem spore ilosci, bylismy na
                                                    wakacjach to dawalam mu z talerza jak zamawialismy dla siebie i wciagal tak ze
                                                    dla mnie nie starczalo,
                                                    generlanie juz odstawilismy sloiczki i wiec nie tylko ryby ale i inne smakolyki
                                                    ida do buzi w stanie "doroslym"
                                                    pozdrawiam,
                                                    Madzia vel Wilczek
                                                  • malygosiaczek Re: Nowa mama z lipcową córeczką rocznik 2002 24.08.03, 21:30
                                                    Witajcie. Jeszcze nie miałyśmy okazji się przedstawić - Małgosia z Karolinką
                                                    (23.07.2003). Dziś Karolinka postawiła samodzielne kroczki więc postanowiłam
                                                    Wam się pochwalić tym wyczynem. Poza tym ma 6 ząbków, rośnie zdrowo , nie mogę
                                                    się wprost napatrzyć jak się rozwija, robi prześmieszne minki i gulgocze jak
                                                    indyczek czasami. Ponieważ jestem z nią w domciu (po urlopie zwolnili mnie z
                                                    pracy –szukam teraz nowej), więc widzę codziennie jej nowe osiągnięcia i zawsze
                                                    mnie czymś zaskakuje. A dzisiejsze kroczki wszystkich zaskoczyły, bo Karolinka
                                                    ma gorączkę (ok.38 - pierwszy raz w życiu), a mimo to nabrała ochoty do
                                                    samodzielnych spacerów.
                                                    Tyle u nas –mam nadzieję, że przyjmiecie nas do Swego grona-lipcowych
                                                    dzieciaczków i ich mam.
                                                    Małgosia i Karolinka
                                                  • wilczamatka Re: Co tam Panie u dworu słychać? - 07.08.03, 11:58
                                                    ha! my juz po urlopie, bylo bosko, najpierw rodzice sami pojechali na motorku
                                                    (bo my sa turysci motocyklowi) pojezdzic npo Koaszubach , a potem juz cala
                                                    rodzina na MAzurki!!!, a na Mazurkach codziennie plywanko (Michas opanowal juz
                                                    utrzymywanie sie na wodzie w swoich motylkach), nawet udalo nam sie wspolnie
                                                    pozeglowac (Michas byl wzorowych czlonkiem zalogi, nawet smoczek zostal mu
                                                    przywiazany linka do burty! - co by mu sie nie zaplatal podczas manewrow)
                                                    teraz juz mama - czyli ja jestem w pracy, synek znow wrocil pod skrzydla niani-
                                                    Ani, no i powoli sie oswajamy z rzeczywisctoscia pracowa..
                                                    co do szczepien Sushi, nic nie wiem aby takie reakcje byly "dziedziczone", ale
                                                    to chyba najlepiej powie lekarz,
                                                    my tez jestemy po "przegladzie" blizny, na szczescie obejdzie sie bez
                                                    dodatkowego klucia, ale za to czeka nas niestety zabieg na przepuklinke!!!,
                                                    buuuuuuuu, idziemy jakos we wrzesniu,
                                                    co do wymiarow to:
                                                    waga 11 kg
                                                    glowka 50 cm
                                                    wzrost 79 cm
                                                    klatka -nie pamietam
                                                    wiec jest kawal chlopa
                                                    co do osiagnieco to juz chodzimy, co prawda jeszcze z trzymanka, ale juz
                                                    samodzielne kroczki byly, caly czas uwielbiamy raczkowanie!
                                                    uwielbiamy mowic :NIE!, mama, tata, i ostatnio dziwie sie wszystkiemu, pytajac
                                                    caly czas" AA??, ee??" i wskazujac na wszystko paluszkiem, sama slodycz..
                                                    co do jedzenia-wszystko, co sie da, oprocz cytryny - preferowane: rosolki i
                                                    pomidorowa babci, zeskrobywane jabluszko, i wszelkie ilosc danonkow,
                                                    koncze bo jestem w pracy, wiec trzeba troche poudawac robote
                                                    pozdrawiam wszystki forumowiczki
                                                    Magda i juz 13-miesieczny Michas
                                                  • kostaga Re: Co tam Panie u dworu słychać? - 08.08.03, 11:25
                                                    Zrobiłam sobie przerwę śniadoniową i zamiast się obżerać, to coś nastukam.
                                                    Perła zdecydowanie zaczęła preferować bieganie. Nie ma mowy o spokojnym kroku,
                                                    wszędzie biegnie. Jak wychodzimy na spacer to oczywistym jest, że ja biedna
                                                    stara zatyrana matka, będę uprwiać biegi przełajowe i to zazwyczaj w kierunku
                                                    przeciwnym od zamierzonego. Może to głupio zabrzmi, ale czasami na prawdę mam
                                                    problemy, by ją dogonić.
                                                    Od 2 tygodni trzeci wieczorny spacer zamieniliśmy na wyprawy rowerowe. Pauli
                                                    uwielbia siedzieć na swoim siedzisku za moimi plecami i piszczeć w niebogłosy,
                                                    gdy przyspieszam. Koniecznie też musi ściągnąć każde nakrycie głowy, by wiatr
                                                    rozwiał jej bujny włos smile Po godzinie jazdy słodko się przytula i głaszcze
                                                    mnie po plecach. W ogóle to zrobiła się z niej straszna przylepa. Jak wracam z
                                                    pracy to średnio raz na 5 minut przybiega po buziaka. To takie rozkoszne. Ale
                                                    przynać też muszę, że teraz już wiem, co to oznacza stracić cierpliwość do
                                                    swojego dziacka. Perła zrobiła się straszliwie przekorna. Gdy się jej powie:
                                                    nie wyciągaj ręczników z szafki, zaraz cały pokój jest zasłany ręcznikami, nie
                                                    wchodź na schody - jest już na górze. A, a propo's schodów, to Pauli właśnie
                                                    opanowała wchodzenie na nie już w pozycji pionowej. Morda podpatrzyła
                                                    pradziadka i w końcu pojęła do czego służy poręcz. No i wchodzi (i schodzi!) ze
                                                    schodów lepiej od niego, a na pewno szybciej.
                                                    Cały czas ma opory do języka polskiego. Porozumiewa się wyjątkow sprawnie, ale
                                                    w swoim prywatnym paulinowskim. Najkomiczniej wygląda, gdy dorwie słuchawkę od
                                                    swojego telefonu i chodzi po pokoju trzymając go po uchu, nawijając do
                                                    słuchawki i ostro gestykulując. Na okrągło kłóci się z kimś przez telefon.
                                                    Niestety zaczęła się kłócić również z nami. Ale co przeraża mnie koszmarnie
                                                    zaczęła również próby bicia. Gdy jej czegoś ostro zabronię podnosi na mnie swą
                                                    wielką grabulę. Najdziwniejsze, że ona nigdy nie dostała klapsa, chyba, że w
                                                    żartach i nie miała raczej okazji widzieć też nigdzie, jak ktoś kogoś bije. Nie
                                                    wiem. Mama nadzieję, że to taki okres.
                                                    Jeść dalej nie je, więc kulinarnych wyczynów nie mam okazji uskuteczniać. Choć
                                                    ostatnio wchodzi pomidorowa, koniecznie z lanymi kluskami i budyń. i PIZZA
                                                    ukradziona tacie, gdy nie patrzył smile
                                                    A zębów ma Perła już 6. Wszystkie wychodziły parami i teraz czekamy na czwartą,
                                                    która już powoli zaczyna się przebijać. Jak nie było, to nie było, a teraz
                                                    wyrastają jak grzywby po deszczu.
                                                    Dobra koniec tego śniadania, czas wracać do pracy
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Co tam Panie u dworu słychać? - 08.08.03, 12:15
                                                    Odnoszę wrażenie ,że dla Natalki okres przed- i pourodzinkowy to dosłownie jest
                                                    przełom. Śmiga już po domu sama , jeszcze w miarę ostrożnie . Ale jak tylko uda
                                                    jej się wykonać jakiś szalony zwrot lub zakręcić się w koło , to ma wielką
                                                    uciechę. Teraz tylko czekam na gonitwy po podwórku. A moja kondycja pozostawia
                                                    wiele do życzenia. Nauczyła się nawet raczkować , ale to ostateczność ,
                                                    zdecydowanie woli pozycję pionową. Każdego dnia zauważam ,że nauczyła się
                                                    czegoś nowego. To jest bardzo budujące, gdy wreszcie widać jakieś efekty.
                                                    Kłócić to ona też się potrafi , i to jak ! Do tego trenuje okrzyki w różnych
                                                    tonacjach, uszy puchną...

                                                    Natinka miała już ( a raczej dopiero teraz ! ) swój debiut w piaskownicy.Udało
                                                    jej się trochę tam pobawić, no może pobawić to za dużo powiedziane, ale trochę
                                                    posiedziała z inną dziewczynką. Tyle, że dla niej najlepszą zabawą jest
                                                    wyjadanie piasku z piaskownicy .

                                                    Wracając do tematu rybek, to ten łosoś ze słoiczka chyba nie będzie ulubioną
                                                    potrawą Natalki , były pewne opory podczas jedzenia . Za to wrąbała talerz
                                                    pomidorówki. Ogórkowa a nawet żurek też trafiają do brzuszka.

                                                    Sushi, życzę Ci smacznego! Nic dziwnego ,że Perełka tak lubi jeść smile -przerwa
                                                    śniadaniowa a Ty dopadasz klawiaturę zamiast kanapkę.... ;-0

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia

                                                    Ps. tak bym chciała wreszcie wrzucić fotki urodzinowe do naszej galerii. Jakoś
                                                    tak do skanera daleko........
                                                  • kostaga Re: Co tam Panie u dworu słychać? - 08.08.03, 20:45
                                                    A tak a'propos zdjęć, to właśnie wstawiłam na Zobaczcnie nowozdobyte zdjęcia
                                                    jeszcze z imprezki. No i tam jest dmuchanie smile)))

                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Co tam Panie u dworu słychać? - 08.08.03, 22:35
                                                    Fotki widziałam i podziwiałam . Buziaczki są przesłodkie.....

                                                    Kasia
                                                  • enut Juz po wakacjach... 11.08.03, 10:49
                                                    Witajcie!
                                                    Wlasnie wrocilam do pracy po urlopie, a Szymek od kilku
                                                    dni jest w zlobku. Juz roczniak!!! Dziekujemy za zyczenia
                                                    i oczywiscie wszystkiego najlepszego dla wszystkich
                                                    roczniakow!!!
                                                    Wakacje minely tak szybko... Bylismy troche w Toruniu -
                                                    mamy maly ogrodek, wiec Mysza najadl sie (i dalej to
                                                    robi) tony ziemi, potem troche u babci w Szczecinie. Tam
                                                    cale dni na dworzu, przy psie (70cm w klebie), w ktorego
                                                    Mysza tak sie wtulal i "glaskal", ze pies byl chyba
                                                    szczesliwy, jak wyjezdzalismy... Wrocilismy do domu na
                                                    urodzinki: bylismy my i jedni dziadkowie, "tort" dla
                                                    "skazanych", gaszenie swieczki raczka, prezenty. Malenka
                                                    impreza, ale mila.
                                                    No i oczywiscie przeglad roczny: sredniak z tego naszego
                                                    Myszy: 76cm, 9.300kg. Biega zamiast chodzic, czasami
                                                    wyglada jak Malysz w locie smile. Rozumie coraz wiecej,
                                                    pokazuje rozne rzeczy, jak sie go o nie zapyta, je
                                                    chetnie (zwlaszcza banany i inne owoce - moze tonami!), w
                                                    zlobku to sie smieja, ze podwojna dawke zywieniowa
                                                    bedziemy placic. Tylko jest nadal troche skazany, wiec
                                                    nici z jogurtow. Dalam mu ostatnio sprobowac zoltego sera
                                                    i teraz jest okropny katar (chyba od tego sera, chociaz
                                                    nie wiem), zatem znowu nic nie bedziemy probowac. Szkoda!
                                                    Za to ja juz moge jesc nabial, bo skonczylismy z
                                                    karmieniem - troche dziwnie, ale jakie jogurciki sa
                                                    pyszne !!!!!!!

                                                    Pozdrowionka
                                                    Nat
                                                  • ivonekk Re: Juz po wakacjach... 11.08.03, 17:18
                                                    Jak Ci się udało skończyć z karmieniem??!! napisz mi co i jak, bo ja juz też
                                                    próbowałam, ale na Jagódkę butla z mlekiem działa jak płachta na Byka..Pomóż!!

                                                    Iwona
                                                  • enut Re: Juz po wakacjach... 12.08.03, 08:49
                                                    Nawet nie myslalam, ze pojdzie tak latwo, zwlaszcza ze o
                                                    moich piersiach, tzn. ich problemach (ciagle zastoje,
                                                    bole, itp.) mozna by ksiazke napisac, a Szymek bardzo
                                                    lubil sobie wypic mleczko od mamy, jak tylko podnosilam
                                                    koszulke, to byl piekny smiech. Ostanie kilka miesiecy
                                                    karmilam Mysze juz tylko nad ranem, przed wlasciwym
                                                    sniadaniem i wieczorem przy usypianiu. Ale zaczelam mu
                                                    dawac tez mleko (akurat Bebilon pepti - nie wiem, jak on
                                                    to pije, bo jest naprawde niedobre!), ale nie w butelce,
                                                    tylko w kubeczku - rano dostaje w niekapku, bo chodzi z
                                                    nim wszedzie, wieczorem z kapka. Ale my prawie nigdy nie
                                                    uzywalismy butelki ze smoczkiem, jedynie pierwsze 2
                                                    tygodnie, kiedy nie moglam karmic. Oczywiscie zaczynalam
                                                    od malych ilosci w kubeczku, czasami i tak wypil tylko
                                                    lyczek, teraz dochodzimy (niestety baaaaardzo powoli) do
                                                    zalecanych dawek. Ktoregos wieczora karmil go tata, a ze
                                                    Mysza jest czesto przy karmieniu spiacy, to troche
                                                    pomarudzil i zasnal. I tak od kilku dni tata go karmi, by
                                                    nie przypomnialo mu sie i jakos nie teskni za maminym
                                                    mleczkiem. Nawet rano, jak sie obudzi, to tylko biore go
                                                    do naszego lozka i przytulam i jest OK.
                                                    Ja juz bylam troche zmeczona karmieniem, zwlaszcza ze
                                                    ostatnio czesto chwytal mnie zebami, poza tym we wrzesniu
                                                    zostawie moich panow na miesiac samych, wiec czas naglil.
                                                    I jakos nie czuje sie zla matka, ze juz nie karmie, a
                                                    poprzytulac sie z Mysza zawsze mozemy smile

                                                    Powodzenia
                                                    Nat
                                                  • natinka2002 Re: Juz po wakacjach... 12.08.03, 12:16
                                                    Dlaczego miałabyś się czuć złą matką? Rok czasu to i tak bardzo długo!
                                                    Dobrze ,że napisałaś ,że jest mnóstwo innych sposobów na okazanie miłości
                                                    dziecku. A karmienie maluszka własnym mleczkiem , no cóż- nie każda może tak
                                                    długo, jakby tego chciała.

                                                    Może to nie do końca na temat, ale opiszę Wam pewną scenkę. Było to kilka lat
                                                    temu .Zawsze tym samym autobusem i o tej samej godzinie jeździłam z Cygankami-
                                                    ja do pracy , one do swojej "pracy" . Jak to zwykle bywa jeździły z gromadką
                                                    dzieci. Był z nimi mały chłopczyk, nie wiem ile mógł mieć , ale sam chodził.
                                                    Żadna z tych kobiet nie zwracała na niego specjalnie uwagi , a on płakał ,cały
                                                    czas podchodził do swojej mamy , a ona nie przerywała pogaduszek z inną.
                                                    Wreszcie mały sobie sam poradził , podniósł jej bluzkę , trochę possał , ale
                                                    ona go odgoniła , Taka scenka jeszcze powtarzała się kilkakrotnie. A mnie na
                                                    ten widok brało obrzydzenie. To było kompletne wypaczenie sensu macierzyństwa.
                                                    Może jestem jakaś dziwna , ale nie wyobrażam sobie robienia z tak intymnej
                                                    sprawy widowiska. Wiem ,że to jest zupełnia naturalna sytuacja, ale nigdy nie
                                                    zdażyło mi się karmić małej na podwórku na ławce , czy w jakimkolwiek
                                                    uczęszczanym miejscu. Był to dla mnie ogromny stres. Może opisana przeze mnie
                                                    scenka zbyt mocno mną poruszyła? Nie potępiam żadnej kobiety, która karmi swoje
                                                    maleństwo w miejscu publicznym. Ja nie byłam w stanie się przełamać.Czy mam się
                                                    czuć z tego powodu gorsza? Chyba nie....

                                                    Zyczę karmiącym mamom wytrwałości. A tym z Was ,które chcą przestać karmić,
                                                    żeby też odniosły sukces. To jest Wasz wybór i nie powinnyście czuć się gorsze
                                                    z tego powodu.
                                                    Kasia
                                                  • katitka Re: My też już po wakacjach... 12.08.03, 13:41
                                                    Witam Was moje drogie lipcowe mamuśki po długich i udanych wakacjach.
                                                    Byliśmy nad Bałtykiem, pogoda dopisała, towarzystwo również, Natusia była po
                                                    prostu zachwycona morzem, plażą, dziećmi, a przede wszystkim faktem spędzania
                                                    całych dni i nocy z mamusią i tatusiem.
                                                    I ja również przestałam ją karmić piersią. Nosiłam się z tym zamiarem od kilku
                                                    tygodni, bo wtedy Natka zaczęła mnie gryźć (ale to tak z premedytacją i ze
                                                    śmiechem!), bez zainteresowania samym mleczkiem - bawiła się piersiami, dźgała,
                                                    ciągnęła, śmiała się, piszczała, a ssała tylko w nocy, przez sen. Wykorzystałam
                                                    ten - być może chwilowy stan - i odstawiłam! Teraz w nocy jeśli w ogóle się
                                                    obudzi, to po prostu ją przytulam, czasem zostawiam w naszym łóżku i śpi dalej.
                                                    A mleka żadnego nie pije - kategorycznie odmawia. Jada kaszki mleczno - ryżowe
                                                    i jogurty danonki. I oczywiście wiele innych rzeczy, tak jak powinna.
                                                    Wrzuciłam parę fotek z wakacji na "Zobaczcie".
                                                    Taka ta moja Natusia już duża...
                                                    Całuski dla wszystkich już rocznych maluchów!
                                                    Katitka
                                                  • natinka2002 Re: My też już po wakacjach... 12.08.03, 23:19
                                                    Witamy pourlopowo !
                                                    Zapewne ,tak jak dla nas wszystkich ,urlop był super , tyle że szybko się
                                                    skończył. Udało Wam się trafić na dobrą pogodę nam morzem. My niestety nie
                                                    mieliśmy wiele okazji do wygrzewania się na słoneczku podczas pobytu na
                                                    południu Polski.Za to teraz nie narzekamy.
                                                    Ciągle nie mam dostępu do skanera , więc fotki wakacyjne zapełniają tylko
                                                    album , a nie dysk. Ale udało mi się dorwać cyfrówkę , więc aktualne zdjęcia
                                                    Natalki już wysłałam ( tylko moderator na Zobaczcie urlopuje się , więc to
                                                    trochę potrwa zanim się pojawią )

                                                    Kasia
                                                  • aga1306 koniec karmienia...itp 13.08.03, 12:28
                                                    hej,

                                                    dawno sie nieodzywalismy bo nie miałam czasu, jestem całymi dniami sama z
                                                    Michałkiemm a wieczorem to on chodzi tak poźno spac ze i ja padam..
                                                    Pisałyście ,że oodstawiłyście dziecko od piersi a u mnie zdarzyło sie tak że
                                                    to Michał sam zdecydował, że juz kociec z cycusiem. Stało się to nagle (
                                                    podjadał dosyć często)w ub. niedzielę wieczorem i chyba przyczyniły sie do
                                                    tego bolace dziąsła- idą kolejne ząbki. wiecie, ńie byłam przygotowana na tak
                                                    nagłe zakończenie karmienia i trochę mi żal tej bliskości. No coz mam w domu
                                                    juz ni emałego niemolaka ale juz sporego chłopaka (10,5 kg i 78 cm), wprawdzi
                                                    ejeszcze nie chodzi sam ale chce byc coraz bardziej samodzielny.
                                                    Na zatrzymanie laktacji popijam szałwię z mięta- jak na razie nie mam zastojów.

                                                    Za 2 tyg. lecimy z małym na wakacje na Fuerteventure, ciekawa jestem jak
                                                    zniesie 6 godz. lot samolotem i jak ja go tam nakarmię jak cycus w odstawce.

                                                    pozdrawaimy lipcowe mamy i ich pociechy

                                                    Aga i Michałek (25.07.02)
                                                  • roka3 Re: koniec karmienia...itp 15.08.03, 22:42
                                                    witam wszystkie roczniaki (najserdeczniejsze życzenia pourodzinowe) po dłuższej
                                                    przerwie.
                                                    Zmieniałam pracę i do tego urlopowaliśmy się,i jakoś tak zleciało. Roczek
                                                    robiliśmy na działce, ponad dwadzieścia osób, a wszyscy w urodzinowych
                                                    czapeczkach wyglądali śmiesznie, najkomiczniej pradziadkowie Kuby. Impreza była
                                                    b. udana, a pogoda super.
                                                    Urlopem Kuba był zachwycony, byliśmy na Krecie, pierszego dnia bał się fal, a
                                                    potem to już nie chciał wychodzić z wody, mógł się pluskać do woli, bo woda
                                                    była cieplutka. Ładnie też się bawił piaskiem, wcale ku mojemu zaskoczeniu nie
                                                    jadł go. Wszystko go tak interesowało, że rezygnował z dziennych drzemek . Lot
                                                    znósł bardzo dobrze , (ale na start i lądowanie dostał cyca).
                                                    Cycusia jeszcze ciągnie rano i wieczorem, chciałam go powoli odzwyczajać, ale
                                                    mi samej będzie tego brak, może jeszcze trochę, po co zresztą cyrk wieczorem
                                                    przed usypianiem.
                                                    Kuba ma 10 kg, tak samo jak miał 7 miesięcy.
                                                    Pozdrowienia. Roka & Kuba
                                                  • mama_kajetana Re: koniec karmienia...itp 16.08.03, 14:08
                                                    Witajcie,

                                                    my też właśnie wróciliśmy znad morza. Było super, pogoda betonowa, dopiero
                                                    wczoraj podczas wyjazdu zaczęło podać. Byliśmy w tym samym ośrodku co w czerwcu
                                                    i okazało się że Kajtuś sporo pamięta! Szczególnie BASEN smile))). Tym razem
                                                    miałam trochę więcej biegania, bo nóżki taaaaakie sprawne, że nie nadążałam.
                                                    Niestety pod koniec urlopu Kajtkowi zaczęły wychodzić górne jedynki - była b.
                                                    wysoka temperatura i zapalenie gardła, więc szlaban na morze i basen. Za to
                                                    Żółwik rewelacyjnie bawi się w piasku, w ogóle go nie zjada. Potrafi pół
                                                    godziny w skupieniu przesypywać, mieszać, przesiewać itd.

                                                    Jeśli chodzi o rybki - to jemy pasjami. Nad morzem codziennie chodziliśmy do
                                                    smażalni i Kajtek dostawał swojego halibuta, bo jak zjadał ze mną to mnie
                                                    zostawała skóra smile. Niestety nie lubi owoców. No może łaskawie 2 malinki lub
                                                    borówki dziennie.

                                                    Wymiary: wzrost 81 cm, waga 11,150 kg - tak więc niezły z niego człowieczek.

                                                    No i karmienie - bardzo bym chciała już przestać, bo Kajtek używa cycusia tylko
                                                    do zasypiania i w nocy. Teraz w trakcie urlopu przestałam go karmić w dzień bo
                                                    zasypiał na spacerach, ale w nocy jeszcze cycusia. Mam taki pomysł, żeby przez
                                                    tydzień usypiał go i wstawał w nocy ktoś inny (teściowa). Niestety tata nie
                                                    wchodzi w grę. Napiszcie czy stosowałyście taką metodę. A może macie lepszy
                                                    pomysł.

                                                    pozdrawiamy gorąco

                                                    Iza i Kajtuś
                                                  • natinka2002 smutne 7 tyg. 16.08.03, 22:51
                                                    kochane kobitki!
                                                    Wracacie z urlopów i pewnie Wam z tego powodu smutno. A ja się z tego odrobinkę
                                                    cieszę , bo może znajdziecie więcej czasu,żeby tu zaglądać.
                                                    Zostałam sama .Pewnie w ciągu dnia nie odczuję samotności , bo Natalia mi na to
                                                    nie pozwoli. Ale wieczory ....szkoda gadać....pusto, smutno i zimno....
                                                    Dzisiaj pomachałyśmy obie tatusiowi na pożegnanie i popłynął... dobrze że to
                                                    tylko 7 tygodni a nie kilka miesięcy! No cóż, tak właśnie wygląda służba naszej
                                                    kochanej ojczyźnie......

                                                    Zaraz podbiorę Natalce jakiegoś misia i do niego się przytulę.
                                                    Dobranoc!

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: smutne 7 tyg. 17.08.03, 19:13
                                                    A ja się wściekam na tatusia Perły, gdy wraca po 18. Widzę, że muszę przestać
                                                    bo jestem śzczęsiciarę.
                                                    Pamiętaj, że wszytkie jesteśmy z Tobą

                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: smutne 7 tyg. 17.08.03, 21:39
                                                    Dzięki ,Sushi! Będę o tym pamiętać !
                                                    A swoją drogą , jak mój wraca późno to też się wściekam .

                                                    Teraz robię listę spraw , które muszę ( a właściwie chcę ) pozałatwiać , a na
                                                    które ciągle brakowało mi czasu. Postaram się ,żeby ta lista była dłuuuuuuga,
                                                    na tyle długa ,żeby realizacja zajęła mi te 7 tygodni.

                                                    Pozdrawiam cieplutko.
                                                    Kasia
                                                  • kostaga ZOBACZCIE! 18.08.03, 07:47
                                                    No tak! Nie wytrzymałam i znowu musiałam moją sześciołopatową Perełkę wcisnąć
                                                    do galeri (po kim ona ma takie wielkie zęby?). Jak moderator się trochę
                                                    pourlopuje, będziecie mogły podziwiać ją wszystkie, tak jak ja to robię co
                                                    dzień (ha, ha, ha wink )

                                                    Wracam do pracy

                                                    Sushi
                                                  • andre20 Re: koniec karmienia...itp 18.08.03, 09:54
                                                    Cześć Izo i wszystkie Mamy-Lipcówki!
                                                    Przeczytałam, co napisałaś o Kajetanie i widzę, że nasze "13" pod pewnymi
                                                    zwględami nadal idą łab w łeb. Kaśka ma 80 cm i 11,300kg (ubrana). Ostatnio,
                                                    podczas szczepienia przeciw odrze pani pielęgniarka wzięła ją za 16-mies!
                                                    Chodzi i biega coraz lepiej, ale robi to samodzielnie od ukończenia 11
                                                    miesiąca, a przecież powiadają, że ćwiczenie czyni mistrza. Także świetnie
                                                    bawi się w piasku. Są też różnice: Kasia ma 10 zębów (komplet 1 i 2, właśnie
                                                    wyszły z dziąsełka górne 4 i szykują się dolne), z mięsem jest zupełnie na
                                                    bakier (bezbłednie je wybiera spośród innego jedzenia, a żywi się mlekiem,
                                                    owocami-banany, porzeczki, maliny, truskawki,agrest - jabłka i morele są be,
                                                    danonkami, chrupkami i wszelkim pieczywem, które trzyma w łapce i sobie
                                                    pogryzasmile Zaczynam się martwić tym "wegetarianizmam z wyboru". Ogólnie moje
                                                    dziecię jest bardzo ostrożne i oporne na wprowadzanie nowych smaków i potraw.
                                                    Cieszyłabym się, gdyby zjadła choćby świerć porcji mojego halibuta! Może
                                                    któraś z Mam na pomysł jak ją przechytrzyć? Jeszcze trochę zacznę jej wieszać
                                                    szyneczką na krzakach porzeczeksmile
                                                    Niestety, nie mogę Ci Izo nic poradzić w kwestii odstawienia cyca. Przez to,
                                                    że choruję i MUSZĘ brać leki, Kasia od urodzenia była na karmieniu mieszanym i
                                                    nie przywiązała się tak mocno do piersi. Dzięki bogu, że trafiłam na mądrego,
                                                    otwartego pediatrę, który wpadł na takie rozwiązanie. Wierzę, że własnie
                                                    dzięki temu, że Mała dostawała choć trochę mojego pokarmu nie chorowała i
                                                    przez całe życie (jak to brzmi!)tylko raz miała lekki katar.

                                                    POzdrawiam Forumowiczki i Lipcuszki
                                                    Andre

                                                    PS. Dziewczyny, módlcie się, aby przedtrzonowce waszych dzieci nie śpieszyły
                                                    się na świat. Te ząbki naprawdę wyżynają się długo i boleśniesad
                                                  • natinka2002 Lipiec2002 18.08.03, 20:04
                                                    Cześć Kiciakicia!
                                                    Mamy kolejną lipcową panienkę ,Martynkę!
                                                    Trochę trwało poszukiwanie Twojego postu, ale znalazłam smile
                                                    Ciekawe kto jeszcze ?

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Lipiec2002 19.08.03, 07:51
                                                    Ja przyznaję, że choć wydawało mi się, że jestem niezła w poszukiwaniu
                                                    zaginionych postów, tym razem niczego nie przyuważyłam. Poszukam w przerwie
                                                    śniadaniowej, ale mimo wszystko również gorąco witam Kiciakicię z Martynką.
                                                    Siedzę sobie teraz w robocie, za oknem leje deszcz, a ja już ogromnie tęsknię
                                                    za moją ukochaną szaloną Perełką. Jak jesteśmy razem to wypruwa ze mnie resztki
                                                    sił i czasami myślę, że brakuje mi sobowtóra, który zastąpiłby mnie choć na
                                                    minutkę, ale gdy właśnie choć przez minutkę nie widzę swojego Skarba, to robi
                                                    mi się dziurka w sercu, którą z zawrotną szybkością próbuje zakleić tęsknota.
                                                    Na długi weekend Paula została sprzedana dziadkom do Brzegu, a my wyruszyliśmy
                                                    w piątek na wesele kolegi do Kudowy. Zabawa była super, mieliśmy zostać na
                                                    poprawinach i wyjechać z Kudowy dopiero niedzielę, ale oczywiście w sobotę po
                                                    południu już tuliłam swoją córeczkę. Mąż szybciutko zwinął manatki twierdząc,
                                                    że dopóki będę miała tak beznadziejny humor, to nici z poprawin. Niestety (dla
                                                    mnie na szzęście) recepta na dobry humor okazała się jedyna i wyjątkowa i pięć
                                                    minut później odjeżdżaliśmy z rykiem silnika spod domu weselnego smile
                                                    Dobra, biorę się do roboty, bo się straszliwie późno zrobiło. Przynajmniej się
                                                    wygadałam.
                                                    A tak w ogóle, to jakoś ostatnio słabiutko nam hula to forum. Dalej się
                                                    wszystkie urlopujecie, a może nic się u Maluszków nie zmienia, choć w to raczej
                                                    nie uwierzę smile
                                                    Pozdrawiam gorąco i mocno ściskam szczególnie te samotne

                                                    Sushi bez Perły
                                                  • natinka2002 Re: Lipiec2002 20.08.03, 13:25
                                                    Mamusie się urlopują i nie mają czasu tu zaglądać. Albo dzieciaczki tak dają w
                                                    kość ,że już nie mają sił na odpalenie komputera. U mnie niestety to drugie-
                                                    wczoraj Natalię opętał diabeł , walka była do upadłego, tyle że to ja byłam tą
                                                    przegraną. Minęło zaledwie kilka dni ,a mnie już się wyczerpała energia. Gdzie
                                                    by tu się podładować?

                                                    Dziś byłyśmy na szczepieniu przeciwko odrze, trochę płaczu i po krzyku. Czy
                                                    Wasze maluszki jakoś odchorowały to szczepienie, bo pielęgniarka mówiła coś o
                                                    gorączce i wysypce , które mogą się pojawić między 5 a 12 dobą po szczepieniu.
                                                    Jeszcze tego mi brakuje......

                                                    Stan na dziś: rok i 3 tyg. - 10,2 kg i 75,5 cm, zębów 0 , więc idziemy na
                                                    badanie krwi ,żeby się przekonać czy małej czegoś nie brakuje .

                                                    Pozdrawiam
                                                    padnięta mama
                                                  • roka3 Re: Lipiec2002 20.08.03, 21:56
                                                    oj mało czasu, mało czasu. Po powrocie z pracy ( z nowej pracy wracam 2 godziny
                                                    później) i ten czas chcemy z Kubą spędzić razem, a jak idzie spać to niewiadomo
                                                    w co włozyć ręce.z rozżewnieniem wspominam urlop macierzyński i normalny ( na
                                                    ten rok niestety cały wykorzystany). zazdroszczę tym mamuśkom które cały dzień
                                                    mogą obserwować jak rozwijają się nasze pociechy, ale współczuję też
                                                    7dniotygodniowego braku tatuśka - jak on musi biedulek tęsknić.Starczy tych
                                                    narzekań.Zdjęcia na Zobaczcie super, muszę usiąść pozmieniać rozmiar i też
                                                    wysłać.ale następnym razem, dam znać. Pozdrawiam
                                                    Roka & 6 zębny Kuba
                                                  • roka3 Re: Lipiec2002 20.08.03, 22:02
                                                    Kuba Miał łączona szczepionkę 3 w jednym - płatne(odra + różyczka + Swinka)i
                                                    nie odczuł jej potem wcale, żadnych reakcji , tylko mały płacz przy szczepieniu.
                                                    Roka i Kuba
                                                  • natinka2002 Re: Lipiec2002 21.08.03, 23:16
                                                    Tatuś zaopatrzył się w album ze zdjęciami swojej córci. Wiem ,że to niewielka
                                                    pociecha. Przez te 7 tyg. pewnie się dużo zmieni ( tzn. Natalka , a nie
                                                    tatuś ). Jestem ciekawa, jak oni się potem "odnajdą" .
                                                    pozdrawiam
                                                    K.
                                                    idę spać! dobranoc!
                                                  • ivonekk Re: Lipiec2002 23.08.03, 13:59
                                                    Jeśli chodzi o szczepionkę to Jagódce nic po niej nie było, nikt nawet mi nie
                                                    powiedział o możliwści pojawienia się jakichś powikłań.
                                                    JAgoda waży 9.500 kg i ma 75 cm, więc do wielkoludów nie należy, uzębienie ma
                                                    już dość pokaźne - 8 ślicznych, bielusich ząbków.
                                                    Jagódka jest bardzo ruchliwym dzieckiem i jak trafnie ktoś zauważył tak daje mi
                                                    w kość, że dosłownie nie mam czasu usiąść do komputera. Mam nadzieję, że jak
                                                    zacznie sama tuptać to trochę odetchnę, chociaż nie jest to zbyt wielka
                                                    nadzieja..
                                                    Odstawienie od piersi nie udało się i Niunia nadal cyca...jest to moja wina, bo
                                                    nie byłam zbyt przekonana do tego i niezbyt się starałam, a niech tam, mogę
                                                    przecież ją jeszcze karmić, do pracy nie wracam na razie.
                                                    Coś ciężko idzie Jagodzie chodzenie, zazdrośnie patrzyłam na zdjęcia brykającej
                                                    samodzielnie "obunóż" Perełki. To jest przodownik!!! smile)Jagoda biega, owszem,
                                                    ale ciągle trzyma się czyjegoś palca, sama przejdzie kawałek jeśli się zapomni,
                                                    nie wiem jak jej pomóc w tym usamodzielnianiu.Jeśli chodzi o jedzenie to wsuwa
                                                    wszystko z apetytem, trochę gorzej było w te upalne dni, ale można ją
                                                    zrozumieć - te upały nie służyły nikomu. Rybkę też już zjada, ale smażoną i z
                                                    mojego talerza, łosoś w sosie koperkowym wyjątkowo nie przypadł jej do gustu.
                                                    Mój mąż twierdzi, że dlatego bo pachniał rybą...:] Hmm, a ciekawe jak niby
                                                    powinien pachnieć ?? smile)

                                                    Do zobaczenia w następnej wolnej chwili, już niedługo znów pokażemy się na
                                                    Zobaczcie, trzymajcie sie ciepluto, szczególnie Ty, Kasiu! To już chyba niecałe
                                                    7 smutnych tygodni, prawda???

                                                    Iwona i śpiąca (ufff...) Jagódka
                                                  • mama_kajetana Re: Lipiec2002 - ostawiamy się!!! 23.08.03, 22:04
                                                    Witajcie Kochani!

                                                    A my się odstawiamy od cyca! Ostatnio to już była moja obsesja. Bardzo się
                                                    bałam, żeby Kajtek nie przywiązał się do karmienia "emocjonalnie". Ostatnio
                                                    miałam tego pierwsze sygnały: zaczynał mówić "cy cy", podciągać mi bluzkę,
                                                    odruchowo przy przytulaniu szukał cycusia. Wczoraj w piaskownicy dowiedziałam
                                                    się, że Kajtka kolega 15-miesięczny Wiktor, który był "pierwszym cyckiem" na
                                                    osiedlu, odstawił się w ciągu tygodnia na wakacjach. No! pomyślałam, on może
                                                    to my też!!! I poszłam za ciosem. Ponieważ wczoraj Żółw spał przez cały dzień
                                                    tlko pół godziny, to wieczorem był sztywny. Wykorzystałam to i nie dałam mu
                                                    piersi. Rozpacz była straszna. Krzyczał, rzucał się, wołał po swojemu!
                                                    Myślałam że mi serce pęknie. Ale nie dałam się. W końcu usnął. W nocy budził
                                                    się 3 razy. Za każdym razem brałam na ręce dawałam wodę i kołysałam. Rano o
                                                    7.00 wzięłam go do dużego łóżka i dałam pierś (były już strasznie pełne) i
                                                    pospaliśmy jeszcze godzinkę. Dziś w ciągu dnia dwa razy spał na spacerze. A
                                                    wieczorem SZOK! Po prostu przytulił się do mnie i w ogóle nie dopominał się
                                                    piersi!!! Usnął przytulony do mnie. Strasznie jestem z niego dumna. Tfu tfu,
                                                    żeby nie zapeszyć! Zobaczymy jaka będzie noc.
                                                    Sorry, strasznie się rozpisałam, ale to jest dla mnie epokowe wydarzenie. A
                                                    przy okazji może mój post Wam się przyda.
                                                    Pozdrawiam w rytm latynoskich rytmów Rickiego Martina
                                                    Iza i śpiący Kajetan
                                                  • roka3 Re: Lipiec2002 - ostawiamy się!!! 24.08.03, 00:00
                                                    Gratulacje dla dzielnego Kajetana. Życzę wytrwałości, my z Kubą jeszcze nie
                                                    dorośliśmy do odstawienia cyca. Z jednej strony bym chciała, a z drugiej nie
                                                    wiem komu by było bardziej żal. Ale i tak kiedyś ten przełom musi nastapić.
                                                    Narazie jest nam wygodnie, kolację i śniadanie mamy z głowy szybko , tanio i
                                                    wygodnie.
                                                    Roka & Kuba
                                                  • ivonekk Re: Lipiec2002 - ostawiamy się!!! 24.08.03, 20:54
                                                    Mam ten sam problem : dla kogo będzie cięższe rozstanie z cycem, dla Małej czy
                                                    dla mnie. I muszę stwierdzić, że raczej dla mnie, dlatego właśnie nie próbuję
                                                    tego robić. Ciekawe kiedy będę gotowa na odstawienie??

                                                    Pozdrowienia dla wszystkich karmiących cycem i dla tych, które nie karmią,
                                                    Iwona
                                                  • natinka2002 Re:kolejna lipcowa mama* 24.08.03, 23:20
                                                    Witam Cię Małgosiu i oczywiście Twoją Córeczkę Karolinkę!
                                                    Twój post wcisnął się w dziwne miejsce , ale tak to jest na początku ( mój
                                                    pierwszy też nie trafił tam gdzie miał trafić, czyli na koniec listy) .Ja Cię
                                                    znalazłam , to i inne mamy znajdą. Super ,że się do nas dołaczyłaś. Może
                                                    wreszcie się trochę rozrusza to nasze forum.
                                                    Witam Cię tym serdeczniej ,gdyż też jestem w podobnej sytuacji co Ty, czyli też
                                                    miałam tą niewątpliwą przyjemność dostać wypowiedzenie po okresie ochronnym (
                                                    po urlopie macierzyńskim i wypoczynkowym). Ale ja póki co nie szukam jeszcze
                                                    nowej pracy. Poczekam aż babcia pójdzie na emeryturę.
                                                    A co do żywotności naszych maluszków , to mnie też to zadziwia .Natalia podczas
                                                    ostatniej ( też pierwszej ) choroby i ponad 38 st.gorączki miała tyle
                                                    energii ,że nie nadążałam za nią ganiać. Wszędzie jej było pełno. Może więc
                                                    gorączka nie jest taka zła. Ale mimo to życzę Karolince doskonalenia
                                                    samodzielnego chodzenia juz bez gorączki.

                                                    Buziaczki
                                                    Kasia

                                                  • natinka2002 Lipiec 2002- Ząbki ????????? 24.08.03, 23:54
                                                    Dziękuję Wam dziewczyny za wsparcie! Jakoś mija dzień za dniem....już minęło
                                                    ich 8 , jeszcze TYLKO 42 !!!
                                                    W piątek byłyśmy na pobraniu krwi.Makabra!!!! Natalia nie dała się utrzymać,
                                                    walczyła jak lwica. Serce mi się rozdzierało na widok tych zapłakanych oczek. w
                                                    rezultacie niewiele tej krwi "oddała",ledwo parę kropel.Mam nadzieję ,że z tej
                                                    ilości cokolwiek wyjdzie i moja biedulka nie męczyła się na darmo .
                                                    Szczególnie ,że dzisiaj dokonałam wiekopomnego odkrycia - natrafiłam na
                                                    coś "dziwnego" w buźce ...okazało się ,że to ZĄBKI !!!!!!! Chyba 2 dolne
                                                    jedynki , nie wiem dokładnie , bo Natalia broni dostępu do nich . Nie
                                                    sądziłam ,że to odkrycie sprawi mi taką radość. Tatuś też już szaleje ze
                                                    szczęścia. No to teraz się zacznie.....

                                                    Udało mi się w końcu zeskanować kilka fotek Natalki. Jakość może nie jest
                                                    powalająca (nie ma to jak cyfrówka) , ale chociaż tak mogę Wam pokazać Natalkę
                                                    wakacyjną i urodzinkową.

                                                    Pa,
                                                    Kasia i Natalia ( z ząbkami ?!!!!!?)
                                                  • kostaga Re: Lipiec 2002- MÓWI !!!!!!! 25.08.03, 08:49
                                                    No, może "mówi" to za dużo powiedziane, ale jednak.
                                                    Oprócz stałego repertuaru w postaci:
                                                    "pci" - pić
                                                    "psi" - pies
                                                    "kci" - kot
                                                    "tata" - tata, mama, lampa i cała reszta
                                                    "iś" - miś
                                                    doszło wczoraj całkiem wyraźne, wymiawiane z ogromnym namaszczeniem:
                                                    "auto" - tego tłumaczyć już nie muszę, gdyż rzeczywiście oznacza to pojazdy
                                                    czterokołowe, przeważnie dwuosiowe, czego Paulina oczywiście nie pomija
                                                    sprawdzić.

                                                    Pozdrawiamy gorąco
                                                    Pauli i Sushi
                                                  • ivonekk Re: Lipiec 2002- MÓWI !!!!!!! 25.08.03, 21:13
                                                    Gratulacje Perła!! Juz tylko słuchać jak nasze Bąble zaczną mówić, skoro
                                                    Perełka juz to robi smile) Jagoda też zaczyna ciafrotać zrozumiale, I tak:
                                                    "mama" - mama, tata babcia i wszyscy, od których coś chce,
                                                    "dam" - daj, najczęściej chrupki, paluszki albo danonka,
                                                    "miau miau" - wiadomo, itd.
                                                    Byle tak dalej!
                                                    I wielkie gratulacje dla "uzębionej" nareszcie Natalki! To chyba prezent dla
                                                    tatusia smile)

                                                    Pozdrowienia dla wszystkich mam,
                                                    Iwona

                                                  • ivonekk Re: Lipiec 2002- CHODZI !!!!!! 25.08.03, 21:24
                                                    Prawie bym zapomniała pochwalić się: Jagoda niespodziewanie i prawie
                                                    niepostrzeżenie zaczęła chodzić!! Jestem z niej tak dumna, że aż!!!
                                                    Teraz się dopiero zacznie bieganie za nią smile)Ale jak ślicznie wygląda kiedy tak
                                                    drepcze na tych swoich krótkich, ślicznych nóziach i chyba sama jest jeszcze
                                                    zdziwiona.
                                                    Pozdrowienia jeszcze raz i witam mamę Gosię z lipcową Karolinką. Udało mi się
                                                    odnaleźć ten post, doskonale znam uczucie kiedy nie ma go na końcu :]
                                                    Dobranoc!!!
                                                    Iwona i chodząca Jagódka
                                                  • axa2002 Re: Lipiec 2002 25.08.03, 22:40
                                                    witajcie, witajcie
                                                    starsznie długo nas nie było ale mam nadzieję, że wracamy na dobre smile posty
                                                    czytamy ale brakuje czasu na pisanie

                                                    Dzieciaczki takie piękne na Zobaczcie a jakie duże - jak ten czas leci.
                                                    Cieszę się że jest nas coraz więcej sprzydało by się nowe kalendraium....

                                                    Ola śmiga już tak, że klika razy nie udało mi się jej dogonić i była wielka
                                                    wywrotka. Kolana ma całe poobijane i zadrapane.

                                                    Tak jak większość lipcuszków my też byliśmy nad morzem. Tam też Ola obchodziła
                                                    swoje 1-wsze urodziny. Pogoda była różna z przewagą wietrznej, udało nam się
                                                    jednak i poplażować. Niestety droga przez prawie całą Polskę okrutnie męcząca.

                                                    Po raz kolejny chciałabym wrócić do przewijającego się co jakiś czas wątku
                                                    jedzenia. Powiedzcie mi jak wygląda Wasz rytuał wieczorny (najpierw jedzenie
                                                    potem kąpiel czy odwrotnie?)i co (i ile?) Wasze pociechy jedzą na dobranoc?

                                                    gorące pozdrowionka z wreszcie chłodnego Krakowa
                                                    Aneta z Olą
                                                  • natinka2002 Re: Lipiec 2002 25.08.03, 23:01
                                                    Gratulacje dla dzielnej Jagódki ! Zyczymy jak najmniej upadków !!!!

                                                    Natalia przemieszcza się samodzielnie od miesiąca , w międzyczasie tatuś
                                                    nauczył ją raczkować smile , więc teraz wszędzie jej pełno. Jak tak zasuwa na tych
                                                    swoich nóżkach , to jest taka rozkoszna ! Niestety ciągle jeszcze zdarzają się
                                                    mniej lub bardziej bolesne upadki .Ostatnio znowu miała bliskie spotkanie ze
                                                    stołem i teraz chodzi z siniakiem pod okiem. Ile te nasze maluchy muszą się
                                                    nacierpieć ,aby być w końcu samodzielne ?
                                                    Co do mówienia , to nic specjalnego się nie dzieje .Nadal wystarcza
                                                    jej "tatatata" , a "mama" jest tylko w chwilach wielkiej żałości. Za to ja
                                                    nawijam nonstop, a ona mi tylko pokazuje paluszkiem i patrzy na mnie pytającymi
                                                    oczkami "co to jest?" . Robi przy tym zdziwioną minkę , jakby daną rzecz (
                                                    np.lampę ) widziała po raz pierwszy . Jest wtedy prześmieszna. Chciałabym ,żeby
                                                    była wygadana jak Perełka , ale jak sobie pomyślę ,że nadejdą takie czasy ,że
                                                    nie będzie jej się buzia zamykała, to przechodzi mi na to chęć. Porozkoszuję
                                                    się ciszą ,póki jeszcze mogę smile)))

                                                    Może wreszcie uda mi się pójść szybciej spać .....
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Lipcowe kalendarium 26.08.03, 12:55


                                                    1.VII - ZOSIA - agao_z
                                                    MARTYNKA - kiciakicia
                                                    2.VII - MAKS - a.anula
                                                    4.VII - MICHAŁ - wilczamatka
                                                    PAULINA/ PERŁA - kostaga
                                                    OLA - agakos
                                                    5.VII - ŁUKASZ - ewen1
                                                    6.VII - JULCIA - urszk
                                                    MAJA - monika_wrocław
                                                    7.VII – NINKA - malgorzatka_ninka
                                                    8.VII – NINKA - marcia1979
                                                    9.VII - GABI - beatkas
                                                    NATALKA - katitka
                                                    OLA - eszulczewska
                                                    10.VII– ANIA - beatas-edziecko
                                                    WERONIKA - pyrtol
                                                    DOMINIKA - beatkaq
                                                    11.VII- ALBERCIK - agatka
                                                    KUBUŚ - aniaw1108
                                                    EMILKA - martasanchez
                                                    12.VII- OLA - axa2002
                                                    13.VII- KAJETAN - mama_kajetana
                                                    MARTYNKA - amadores
                                                    KASIA - andre20
                                                    17.VII- MIŁOSZ - martyka
                                                    MICHAŁ - agagi
                                                    20.VII- OLGA - mdziuban1
                                                    22.VII- MACIEK - ahna10
                                                    OLA - mama.asia
                                                    23.VII- MACIUŚ - mamamaciusia
                                                    KAROLINA - małygosiaczek
                                                    25.VII- MICHAŁ - aga1306
                                                    JOACHIM - joanah2o
                                                    27.VII- KUBA - roka3
                                                    BARTOSZ - megan.s
                                                    28.VII- JAGÓDKA - ivonekk
                                                    ALEXANDER - entuzjastka
                                                    30.VII- SZYMON - enut
                                                    NATALIA - natinka2002

                                                    przepraszam , jeśli kogoś pominęłam .Poprawcie to , co namieszałam. Chciałam
                                                    od razu dopisać imiona mam , ale się pogubiłam.
                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: Lipcowe kalendarium 26.08.03, 12:58
                                                    trochę inaczej wyglądało to kalendarium , jak je wysyłałam . Dziwne.Potem to
                                                    poprawię , teraz czas na obiadek.
                                                  • axa2002 Re: Lipcowe kalendarium 26.08.03, 21:57
                                                    co do mówienia to Ola zdecydowanie nadużywa słowa "dać" (nauczyła się go
                                                    podczas pobytu nad morzem) pokazuje paluszkiem i mówi "dać". Poza tym już od
                                                    dawna woła "am" na picie i jedzenie, czasem "dać am" smile Mama, tata, baba,
                                                    dadek lub daduś to już stara śpiewka smile poza tym jeszcze "lala", "si" (kiedy
                                                    zrobi siku), Eja (tzn. Ela), acik (kwiatki), husiu (huśtawka), kci (kotek)
                                                    czasami coś się jej wymsknie typu "śićne" (śliczne).
                                                    Strach pomyśleć co będzie dalej smile)))
                                                  • axa2002 Re: Lipcowe kalendarium 26.08.03, 21:58
                                                    dzięki za kalendarium bo już się zgubiłam smile))
                                                  • natinka2002 Re: Lipcowe kalendarium 26.08.03, 22:10
                                                    dajcie znać czy wszystko się zgadza , bo ja tez się już gubię. Jeśli będzie ok,
                                                    to pobawię się jeszcze żeby kalendarium było bardziej czytelne. To co wysyłałam
                                                    wyglądało trochę inaczej. A i imiona mam mogłyby się tam znaleźć.

                                                    Kasia
                                                  • axa2002 Re: Lipcowe kalendarium 27.08.03, 22:28
                                                    jestem za! - za tym by imiona też się tam znalazły smile))
                                                  • mama_kajetana Drgawki!!! 28.08.03, 20:42
                                                    Dziewczyny!

                                                    co ja dzisiaj przeżyłam! Najpierw rano Kajtek uderzył górnymi zębami w szafkę.
                                                    Biedny synuś nie dość, że jedynki wychodzą bardzo opornie to prawie mu się
                                                    wbiły z powrotem w dziąsła. Buzia obtarta, płacz straszny. Przytulam go
                                                    uspakajam, a tu krew się z dziąseł leje. Strasznie się zdenerwowałam, ale na
                                                    szczęście zaraz przeszło a Kajtek się uspokoił. Potem poszedł spać. Po spaniu
                                                    ok. 12.30 zdjadł deserek i poszliśmy na spacer. Ale na spacerze Kajtek był
                                                    osowiały i cały czas śpiący. Przypadkiem miałam w torbie termometr - miał 37
                                                    st. Jak wróciliśmy ok. 15.00 do domu leciał mi przez ręce. Zadzwoniłam do
                                                    lekarki, umówiłyśmy się na wizytę. Dałam mu czopek z pyralginy, a on jeszcze na
                                                    moich rękach dostał drgawek. Boże! Dziewczyny jak to wygląda. Dziecko wygięte
                                                    do tyłu, wykonuje mimowolne ruchy rękoma i nogami, buzia wykrzywiona w
                                                    nienaturalnym grymasie i niewidzące oczy!!! Bałam się go odłożyć, więc
                                                    wybiegłam na korytarz i zaczęłam krzyczeć. Otworzyła sąsiadka, wpadłam do niej
                                                    z nieprzytomnym dzieckiem i ona dzwoniła na pogotowie. W tym czasie Kajtek się
                                                    uspokoił, ale jeszcze był chyba nieprzytomny. Wróciliśmy do domu czekać na
                                                    pogotowie. W tym czasie zasnął. Przyjechało pogotowie i okazało się, że ma
                                                    temp. 38,8 i zapalenie gardła. Ale że miał ten ranny upadek to lekarz
                                                    powiedział, że lepiej byłoby pojechać do szpitala. Na izbie przyjęć zbadał go
                                                    internista i neurolog i stwierdzili że nic się nie powinno już dziać i
                                                    wróciliśmy do domu. dostał antybiotyk, panadol i relanium. Teraz śpi a ja
                                                    jeszcze nie mogę dojść do siebie. Wiecie, zawsze jak slyszy się o jakiś
                                                    strasznych przypadkach, to myśli się, że nas to nie dotyczy. Ja nawet nie
                                                    widziałam jak się zachować - a miałam luminal w lodówce!!!! Skończyłam liceum
                                                    medyczne a nie wiem czy umiałabym go reanimować. Lekarka powiedziała mi, że
                                                    trzeba mieć zawsze lód w lodówce i jeśli temperatura rośnie tak szybko to
                                                    trzeba przykładać lód pod pachy i w pachwiny i oczywiście czopki z pyralginy.
                                                    Mam nadzieję, że to było pierwszy i ostatni raz. Nie mogę sobie darować, że
                                                    łaziłam z nim po dworze zamiast iść do lekarza!!!
                                                    Trochę mi ulżyło... Trzymajcie się i uważajcie na temperaturę u Waszych dzieci.
                                                    pozdrawiam
                                                    Iza

                                                    ps. A dzisiaj rano, przed tym wszystkim Kajtek powiedział Kugo - co oznacza
                                                    Hugo - pies koleżanki,
                                                    a poza tym mówi:
                                                    mama,tata, baba (z piasku i ta właściwa), kaka (Klara, Pysia oraz ogólnie kot),
                                                    myju-myju, a kuku, ama-ama (jeść) i jak kogoś głaszcze to mówi jeebuu
                                                    papa
                                                    Iza i śpiący Kajtuś
                                                  • natinka2002 Re: Drgawki!!! 28.08.03, 22:29
                                                    Iza!
                                                    Nawet nie wiem , co mam teraz napisać.Za Tobą koszmarny dzień. Na szczęście
                                                    wszystko dobrze się skończyło. Chyba dla każdej mamy najgorsze co może byc , to
                                                    patrzeć na swoje dziecko w takim stanie. Szczerze Ci wspólczuję.
                                                    Mnie też przeraża myśl, że jeśli coś się by stało Natalii , to nie będę
                                                    wiedziała co zrobić. To bezradność jest straszna. A wiem co czym piszę , bo
                                                    znam to uczucie z doświadczenia, niestety... Natalia miała 3 tyg. jak
                                                    zachłysnęła się podczas karmienia , nie mogła złapać powietrza , z sekundy na
                                                    sekundę robiła się coraz bardziej sina , a my jako jeszcze niedoświadczeni
                                                    rodzice klepaliśmy ją po pleckach zdecydowanie za lekko. Jakimś cudem jednak
                                                    udało nam się i zaczęła oddychac normalnie. Szybko pojechaliśmy do szpitala ,
                                                    dobrze że to było lato i ciepły wieczór , bo ja wyleciłam z domu z Natalią
                                                    ubraną jedynie w cieniutkiego pajacyka ( a była dopiero co po kąpieli), mąż był
                                                    bardziej przytomny i zabrał ze sobą kocyk. Spędziliśmy w szpitalu 3 dłuuuugie
                                                    dni i to był najgorszy okres w naszym życiu .Te wszystkie prześwietlenia ,
                                                    badania - koszmar. Na szczęście nie było zadnych konsekwencji tego
                                                    zachłyśnięcia, ale jak sie potem nasłuchałam i naczytałam co mogłoby się stać,
                                                    to jeszcze mną trzęsie.
                                                    Iza !
                                                    Niestety nie ma szans ,żebyś zapomniała o tym ,co przeszłaś dzisiejszego dnia .
                                                    Mimo to życzę Ci ,żebyś szybko wróciła do siebie i nigdy NIGDY!!!! nie musiała
                                                    przechodzić ponownie takiej czy podobnej sytuacji. I oczywiście żeby Twój synek
                                                    szybko stanął na nogi .
                                                    Trzymaj się , pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • andre20 Re: Drgawki!!! 29.08.03, 09:13
                                                    Izo, strasznie mi przykro, że Kajtek tak się wczoraj nacierpiał i Twój stres...
                                                    Na szczęście jeszcze niczego podobnego nie przeżyłam i oby nigdy, ale chyba nie
                                                    potrafiłabym zachować zimnej krwi. Jak się dzisiaj czujecie? Już lepiej? Na
                                                    pewno infekcja szybko przejdzie. Może niedługo wybierzecie się do dentysty, bo
                                                    nie wiem jak jest z urazami wychodzacych ząbków?
                                                    POzdrawiamy
                                                    Ania i (nadal ząbkująca) Kasia
                                                  • kostaga Re: Drgawki!!! 01.09.03, 07:41
                                                    Izo,
                                                    mam nadzieję, że z Kajtusiem jest wszystko dobrze. Cały czas dziękuję
                                                    szczęściu, że moja Perła, jak do tej pory, nie zrobiła mi egzaminu z pierwszej
                                                    pomocy, której uczyłam się kiedyś co prawda, ale to było kupę lat temu,
                                                    dziecięciem będąc (harcerstwo) i raczej nic nie pamiętam.
                                                    Trzymamy kciuki za Was, a Perełka mocno całuje Kajetana w czółko. Sama ma
                                                    trochę obolałe dziąsełka, bo też nimi wyrżnęła, ale na swoje szczęście a moje
                                                    nieszczęście walnęła prosto w moje kolano. Było trochę płaczu, za to ja
                                                    wyglądam jakby mnie jakaś żmija ukąsiła, kolano mi spuchło, zrobił się siniak i
                                                    w ogóle się paprze. A Mordka zapomniała o sprawie już po 5 minutach. Tylko ja
                                                    nie mogę smile

                                                    Pozdrawiamy
                                                    Sushi i Perła
                                                  • axa2002 Re: Drgawki!!! - pechowy dzień 01.09.03, 22:04
                                                    Mam nadzieję, że Kajtuś jutro będzie wesoły i nie będzie znaku po
                                                    dolegliwościach. My tez dołączyliśmy dzis do pechowców - Ola albo się struła
                                                    albo złapała jakiegos wirusa - biegunka, brak apetytu ... ale już się wszystko
                                                    ma ku lepszemu smile oby i u Was smile
                                                  • mama_kajetana Re: Drgawki!!! - mam nadzieję że koniec kłopotów 01.09.03, 22:46
                                                    Witajcie kochane,

                                                    bardzo dziękujemy za wszystkie dobre słowa i wsparcie jakiego nam
                                                    użyczyłyście. Niestety nasze kłopoty jeszcze się nie skończyły, ale mam
                                                    nadzieję, że wychodzimy na prostą. Otóż Kajtek jeszcze ma temperaturę. Wczoraj
                                                    był u niego lekarz i zmienił antybiotyk. Ten pierwszy nie zadziałał i
                                                    spowodował jeszcze na dodatek biegunkę. A relanium, które Kajtuś miał brać na
                                                    wyciszenie i przeciwko drgawkom, spowodowało zupełnie odwrotną reakcje. Kajtek
                                                    był strasznie pobudzony. W sobotę mieliśmy straszną noc bo Żłówik nie mógł
                                                    zasnąć do 1.00 w nocy. Dzisiaj, po pierwszej dawce nowego antybiotyku
                                                    (niestety domięśniowo) po raz pierwszy od czwartku nie miał temperatury. Mam
                                                    nadzieję, że ta noc też już będzie udana. Bo 4 ostatnie były okropne. Jestem
                                                    strasznie zmęczona...
                                                    Oby to już się skończyło...
                                                    Jeszcze raz bardzo dziękuję za wsparcie,
                                                    buziaczki
                                                    Iza i śpiący (jak na razie) Kajtuś
                                                  • wilczamatka Re: Lipcowe kalendarium 29.08.03, 09:20
                                                    hej, zgadza sie, jestesmy tam gdzie powinismy byc czyli 4 lipca,
                                                    Michas bardzo intensywnie mowi dada (tata, mama, ), da (daj), bruuuu(autko),
                                                    regularnie dmuchanie na zimne (super to wyglada)!!!,
                                                    co prawada caly czas mam wyrzuty ze laze do pracy a maly jest z niania, ale
                                                    staram sie nadrabiac w weekendy i wieczorami,
                                                    oprocz tego moj kochany synek juz chodzi rewelacyjne!, wazy ponad 11 kg, i jest
                                                    calkiem fajnym klocuszkiem!
                                                    jestem teraz w pracy wiec musze konczyc,
                                                    pozdrawiam wszystkie lipcowe mamusie i dzidziusiow
                                                    M+M
                                                  • katitka Re: Też już mówi! 01.09.03, 12:44
                                                    Witajcie moje drogie lipcowe mamusie.
                                                    Iza - nie mam słów, żeby opisać jak Ci współczułam czytając post o Kajtusiu.
                                                    Pomyśleć tylko, ile na niebezpieczeństw narażone są nasze dzieci...

                                                    Poczytałam sobie o osiągnięciach naszych lipcuszków i pędzę pochwalić się
                                                    naszymi! Natusia mówi już mnóstwo słów (zrozumiałych i świadomych, bo mówi też
                                                    po swojemu, a gaduła z niej jest największa, jaką znam), m.in.
                                                    1. mama, tata, baba, dziadzia, ciocia, pa pa;
                                                    2. koko (ptaki, kury, samoloty), cici (kotek - to od sposobu wołania kota),
                                                    ciepa ciepa (to od cip cip - tak wołamy ptaki i kury);
                                                    3. kirli kirli (to odgłos towarzyszący łaskotaniu);
                                                    4. ajo (halo), jaja (lala), ajajaj (ajajaj),
                                                    5. ba! (bach! - upadło!) - ba! oznacza też daj!
                                                    6. kąpu kąpu (to kąpiel oczywiście!)
                                                    7. muuu!(krówka), bee!(baranek), mee!(kózka)
                                                    8. sisi (siusiu, niestety ostatnio już zrobione - nagle przestała korzystać z
                                                    nocnika, co fachowo robiła już od wielu tygodni)

                                                    Ma też dużo swoich określeń:
                                                    1. dziaba (pies i temu podobne zwierzątka);
                                                    2. gęgę!!! (dawaj natychmiast!!!);
                                                    3. koko - tak mówi również na picie, bo na butelce i na termosie są kury;
                                                    4. ee! (kupkę!, nocnik, pampers)

                                                    Tyle tak na szybko pamiętam, cośtam zapewne zapomniałam.
                                                    Dużo, prawda?
                                                    Ale - dla odmiany - cały czas boi się puścić rękę - chodzi ładnie już od 2
                                                    miesięcy - ale tylko za rączkę. Jak ją puszczam, to staje. Chyba, że nie
                                                    zauważy. Chciałabym, żeby już sama chodziła. Ileż można nosić - a waga sprzed
                                                    tygodnia to 10,320 kg! 76 cm wzrostu.
                                                    Pozdrawiam wszystkich!

                                                    Kasia z Natusią.
                                                  • katitka Re: Też już mówi! 02.09.03, 08:21
                                                    Dotyczy: poprzedniego postu.
                                                    Zapomniałam jeszcze o:
                                                    1. myju myju (oznacza mycie);
                                                    2. cacy (głaskanie, chwalenie);
                                                    3. minio (misiu, ale tylko jeden, ten z którym śpi, inne to dziaby);
                                                    4. gaka (oko).

                                                    Może jeszcze coś mi się przypomni, to dopiszę.
                                                    Pa!
                                                  • natinka2002 Re: Też już mówi! 03.09.03, 21:19
                                                    Rany! Ale wygadane te Wasze maluchy!!! Zazdroszczę bogatego słownictwa smile
                                                    Natusia zatrzymała się na etapie "taty" i ani myśli dalej ... cokolwiek ma
                                                    powiedzieć to i tak wychodzi TATA , lub coś koło tego . Ja do niej MAMA a ona
                                                    TATA i tak sobie gadamy całymi dniami .Co do znaczenia reszty "słów" ,które
                                                    wypowiada a częściej wykrzykuje , to niestety też nie poczyniłam postępów.
                                                    Potrzebny językoznawca od zaraz!!!!!! smile

                                                    Odkąd odkryła ,do czego służy palec wskazujący , to nim się ciągle posługuje ,
                                                    a ja w koło nawijam "to jest lampa" "to jest kwiatek" , a ona nic, tylko się
                                                    cieszy smile


                                                    pozdrowienia

                                                    "noga lingwistyczna"

                                                  • kostaga Re: Też już mówi! 04.09.03, 08:35
                                                    I super. Rób tak dalej, a Mała już niedługo zaskoczy Cię zrozumiale
                                                    wypowiedzianą "lampą", "stołem" czy "autem". Nie będziesz musiała się martwić
                                                    co oznacza poszczególne psi, do, ka, ple itd.
                                                    U nas podobnie było z autem. Paulina bez problemu rozumie, co się do niej mówi,
                                                    bezbłędnie rozpoznaje przedmioty, o których rozmawiamy. I pewnego dnia po
                                                    prostu pokazała auto i powiedziała. Niestety jest to chyba jedyne słowo, w
                                                    którym wymawia samogłoski inne niż "i". Klocki wg Perły to "klck", miś - "mś",
                                                    woda - "wd", i, podobnie jak u ciebie, wszystko inne, czego nie potrafi nazwać,
                                                    to tata. Choć ostatnio wyczailiśmy, że tata to nie "tata" tylko "tadi". Tak nam
                                                    się to podoba! Młoda bawiła się ostatnio z Wojtkiem w chowanego i biegała po
                                                    mieszkaniu krzycząc "tadi, tadi". Gdy nie mogła go znaleźć, przychodziła do
                                                    mnie rozkładała rączki i mówiła wykrzywiając usteczka w podkówkę : "tadi nie".
                                                    To takie słodkie smile
                                                    Dzisiaj Perła kończy 14 miesięcy i od chyba dwóch nie przytyła ani grama i nie
                                                    urosła nawet o milimetr. Przeczekaliśmy upały a z jedzenia dalej nici. Trzeba
                                                    się wybrać na badania. Mamy jeszcze jeden problem. We Wrocławiu nie ma
                                                    dostępnej w SANEPID'zie szczepionki na gruźlicę dla roczniaków. Więc dalej się
                                                    nie szczepimy i dalej nici ze żłobka. Z jednej strony się cieszę, że na razie
                                                    odwleczemy złobkową inicjację, a z drugiej wiem, że Młoda tak wyrywa się do
                                                    dzieci, a potem z każdym dniem może być już trudniej rozstać się jej z ukochaną
                                                    babcią. no nic. Na razie i tak nie mam wyboru.
                                                    Pozdrawiamy wszystki lipcuszki
                                                    Perła i Sushi
                                                  • natinka2002 Ola i Kacperek 04.09.03, 11:44
                                                    Witam ponownie!Fajnie ,że się do nas dołączyłaś. Tylko ,że jak przystało na
                                                    pierwszy raz , Twój post tak się zakopał ,że były pewne problemy ze
                                                    znalezieniem. Chyba zrobię karierę jako detektyw , bo Cię wytropiłam smile
                                                    Napisz coś więcej o sobie i swoim skarbie- Kacperku


                                                    pozdrawiam na powitanie!
                                                    Kasia
                                                  • axa2002 Re: Lipcowe kalendarium 06.09.03, 22:01
                                                    w końcu po wielu problemach z rozmiarem zdjęć Ola też znalazła się w "lipcowych
                                                    imprezach urodzinowych" na Zobaczcie smile odsłona w trzech aktach smile)) z
                                                    powodów technicznych sad(
                                                  • roka3 Re: Lipcowe kalendarium 08.09.03, 22:33
                                                    Kuba też przeziębiony, na szczęście jest chory "bez przygód". Ale ja czuję się
                                                    jak wyrodna matka, bo go zaraziłam. Uważajcie na swoje pociechy, żeby się też
                                                    Wam nie pochorowały. Kuba oprócz słówek typu; mama, tata, dziadzia, baba,
                                                    odgłosów zwierząt, zaczął dziś mówić: tu. A wczoraj pojawił się 7 ząbek.
                                                  • kostaga Re: NEWS 09.09.03, 20:46
                                                    Oj kochane!
                                                    Ależ ciężkie jest życie o kulach. Szczególnie, gdy mieszka się w domu, w którym
                                                    sypialnie od kuchni dzieli pięć poziomów!!!
                                                    Dobrze, że od jutra wracam do pracy, bo pracuję w budynku przystosowanym dla
                                                    potrzeb osób niepełnosprawnych, więc choć na kilka godzin skończą się moje
                                                    problemy z poruszaniem. A poza tym od czego są biurowe krzesła na kółkach! Ale
                                                    będzie jazda!
                                                    A wszystko przez moją głupotę. Poza tym pokarała mnie chęc spędzenia wieczoru
                                                    bez Perełki. Mam za swoje! (no może z tym to żartuję, bo uważam, iż koniecznym
                                                    dla psychicznego zdrowia rodziców i domowej atmosfery, jest przynajmniej na
                                                    jeden wieczór odskoczenie od codziennych obowiązków i zmartwień).
                                                    No i tak też uczyniliśmy. Wybraliśmy się sobotę, po uprzednim przekazaniu
                                                    latorośli dziadkom, na beztroski wieczór z przyjaciółmi. Wieczór do tego
                                                    stopnia beztroski, iż wpadłyśmy z przyjaciółką na genialny pomysł zbiegania po
                                                    ruchomych schodach. A że jadących do góry, to już inna sprawa. No i ...
                                                    3 tygodnie w gipsie. Cóż za koszmar. Mąż stale się pod bokiem nabija patrząc
                                                    jak sobie skikam o tych kulach myśląc w duchu "żeby kózka nie skakała i głupią
                                                    nie była ...". Najgorsze jest to, że teraz to już za żadne skarby nie mogę
                                                    dogonić Perełki. A opieka nad nią teraz to nie lada wyczyn. Na szczęście mam
                                                    nieocenioną mamę i ukochanego męża, który przeze mnie bez zająknięcia
                                                    zrezygnował ze swoich wieczornych sportowych zajęć.
                                                    Jutro jak usiądę sobie w pracy to może zastukam trochę więcej (gipsem o podłogę
                                                    ha, ha ha)
                                                    Pozdrawiam
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: NEWS 09.09.03, 21:08
                                                    To musiała być impreza smile!!!!!!!!!!!
                                                    Ile zajmuje Ci teraz "przejście" tych 5 poziomów? Może pobijesz jakiś rekord?
                                                    Tylko nie przesadzaj z prędkością smile!

                                                    Miłego skikania wink
                                                    Kasia
                                                  • roka3 Re: NEWS 09.09.03, 22:15
                                                    żeby kuzka nie skakała to by . . . . . . mogła dogonić Perłę. Szczerze
                                                    współczuję, nigdy nie miałam nic w gipsie, ale to naperno nie jest miłe,
                                                    szczególnie wtedy gdy taka perspektywa jest na najbliższe 3 tyg. Jakiś pechowy
                                                    jest dla Ciebie ten rok.
                                                    Na zobaczcie umieściłam zdjęcia Kuby, wkrótce będą następne.
                                                    Właśnie dziś mamy trzecią rocznicę ślubu, a mój małżonek prysł. W trakcie
                                                    kolacji, no może niezbyt uroczystej bo bez wina i świeczek, ( ale Kuba jeszcze
                                                    nie spał) zadzwonił lakiernik, że można odebrać samochód , którego nie mieliśmy
                                                    prawie miesiąc. Więc Tomek stwierdził, że to wspaniały prezent i pognał po
                                                    samochód. I nici z romantycznego wieczoru. . . .
                                                    Roka & Kuba
                                                  • mama_kajetana Re: NEWS 09.09.03, 22:20
                                                    Rzeczywiście, ale impreza!!!!!
                                                    Mnie kiedyś w windzie spadł notebook na duży palec u nogi smile))))) - dwa
                                                    tygodnie w gipsie (a imprezy nie było).
                                                    A swoją drogą ostatnie posty to same makabryzmy.
                                                    Życzymy pięknych wpisów na gipsie i pyszych galaretek (na kostnienie)

                                                    Iza i śpiący, prawie zdrowy Kajtuś

                                                    ps. Winowajcą całego gorączkowo - biegunkowego zamieszania był chyba 6 ząb
                                                  • axa2002 Re: NEWS 09.09.03, 22:27
                                                    no to wyrazy wspólczucia, nie ma lekko ani ze schodami ani z biegającym
                                                    dzieckiem - wiem cos o tym przechodziłam to samo w czerwcu sad
                                                    życzę wytrwałości, i tak naprawdę to nie skacz za dużo, żeby nieodbiło sie to
                                                    potem na Twoich kolanach (zwłaszcza tym obciążonym gipsem)!
                                                  • kostaga Re: NEWS 10.09.03, 10:45
                                                    Jeżeli chodzi o chodzenie po schodach to opracowałam sobie metodę zjazdowo -
                                                    podjazdową na pośladkach. SPrawdza się idealnie. Niestety mam jeszcze schody
                                                    wejściowe, na których powyższą metodę stosowałam, a wychodząc dzisiaj do pracy
                                                    taaaaaka ulewa. No i trzeba się nauczyć chodzić o kulach po schodach. W pracy
                                                    fajnie, każdy wkoło mnie skacze. Przyjemnie. No ale czas do niej wracać.
                                                    Później jeszcze coś napiszę smile

                                                    Dziękuję za wszystki słowa wsparcia. Jesteście kochane

                                                    Sushi
                                                  • enut Tak mi wspominkowo... 11.09.03, 10:33
                                                    A to dlatego, ze mamy z mezem dzisiaj 4 rocznice slubu...
                                                    Ach, co to byl za slub... Dzisiaj jest paskudna pogoda,
                                                    ale wtedy mielismy 25 stopni w cieniu! Fajnie bylo...
                                                    A wracajac do tematu, tzn. naszych dzieci: Myszka ma sie
                                                    dobrze, nauczyl sie ostatnio mowic "tata" i teraz
                                                    wszystko jest tata, no czasami przypomni sobie o mama.
                                                    Jego ulubiona obecnie zabawa to... bicie mamy, czyli
                                                    mnie: wszedzie, niewazne czy glowa czy nogi i wszystkim:
                                                    lyzka w kolano, komorka po glowie, itp....Nawet dostal
                                                    ode mnie w pampersa, bo tak mnie bolala noga, ale on to
                                                    traktuje jak zabawe. Fajnie, prawda? Kochany ten moj urwis!
                                                    Za tydzien moi panowie zostana sami na miesiac!
                                                    Zastanawiam sie, jak sobie poradza... W poblizu zadnej
                                                    babci ani innej rodziny... Buu, juz tesknie, ale coz -
                                                    taki life i taka praca (w sensie studia).

                                                    Pozdrawiam wszystkie mamy
                                                    Sushi - zycze milego machania noga wink

                                                    Nat
                                                  • natinka2002 Re: Tak mi wspominkowo... 11.09.03, 11:26
                                                    GRATULACJE ( z okazji rocznicy oczywiście , a nie siniaków nabitych przez
                                                    Szymkasmile !
                                                    Tak się jakoś rocznicowo zrobiło, 3 , 4 rocznica ...Czyżbym była tu najstarsza
                                                    stażem ? Nam w sierpniu stuknęło juz 7 lat , a razem to juz tyle ,że ho, ho ....
                                                    Jestem pełna podziwu dla Twojego męża , to będzie miał szkołę przetwania. A
                                                    może zajrzy tu do nas na forum , to go wesprzemy -duchowo oczywiście smile ,
                                                    ostatnio jesteśmy dobre w pocieszaniu... wink
                                                    Kasia

                                                    PS.
                                                    Coś tutaj pozmieniali na forum , teraz widać post ,na który sie odpowiada..
                                                  • ivonekk Re: Tak mi wspominkowo... 12.09.03, 10:23
                                                    Mi też zrobiło się wspominkowo, ale z innego powodu. Moja przyjaciółka urodziła
                                                    śliczną dziewczynkę i byłam ją odwiedzić na oddziale położniczym, tam dopiero
                                                    zrobiło mi sie wspominkowo! Prawie łezkę uroniłam kiedy przypomniałam sobie
                                                    wszystkie zdarzenia, sytuacje i uczucia jakie towarzyszyły narodzinom Jagódki.
                                                    I te maleńkie dzieciątka! Szok, niby takie bolesne doświadczenie, a jednak
                                                    wspomnienia są cudowne, aż przyjemne ciepełko rozlewa się koło serca smile)Macie
                                                    pewnie to samo, co?
                                                    I muszę się czymś pochwalić, chociaz z drugiej strony nie wiem czy to powód do
                                                    chwalenia się : odstawiłyśmy się od cyca.Od niedzieli Jagódka dostaje mleko w
                                                    butli i tym razem, w odróżnieniu od poprzednich prób, smacznie je spija! Nie
                                                    wiem czy dzięki temu, ale Jagoda dzisiaj przespała całą noc. Po raz pierwszy w
                                                    jej prawie czternastomiesięcznym życiu! Zasnęła o 20.20, a obudziła sie
                                                    o...6.00, kiedy obudziliśmy sie z mężem to z niepokojem pobiegliśmy do pokoiku,
                                                    aby sprawdzić czy nic sie nie stało, bo z reguły około godziny 24.00 Jagoda
                                                    budziła się i domagała wyjęcia z łóżeczka i siłą rzeczy spała juz ze mną na
                                                    materacu. Mam nadzieję, że dzisiaj sytuacja się powtórzy, trzymajcie kciuki smile
                                                    Ale z drugiej strony troche mi żal...Wiedziałam, że odstawienie od cyca będzie
                                                    boleśniejsze dla mnie, a nie dla Jagódki. Zrobiła sie juz taka
                                                    samodzielna...Jestem z niej taka dumna, ale z rozrzewnieniem wspominam chwile,
                                                    kiedy była maleńka..
                                                    I jeszcze jeden powód do pochwalenia: rano byłyśmy na pobraniu krwi i Malutka
                                                    nawet nie jęknęła, spodziewałam się scen dantejskich i zostałam mile
                                                    zaskoczona, panie z punktu pobrania krwi również smile)

                                                    To tyle chwalenia,
                                                    pozdrowienia dla wszystkich eMam i ich eDzieciaków, szczególnie dla
                                                    kontuzjowanej Kostagi i tęskniącej Natinki2002.
                                                  • natinka2002 Re: Tak mi wspominkowo... 12.09.03, 11:32
                                                    Za to moja koleżanka w zeszłym tygodniu urodziła drugiego synka. Nie zdążyłam
                                                    jej odwiedzić w szpitalu , ale jak rozmawiałam z nią przez telefon , to mi
                                                    powiedziała wymęczonym głosem : NIGDY WIĘCEJ ! I ja ją rozumiem - mały miał
                                                    4620 g i wydostał się w sposób naturalny .Ciągle jestem w szoku , bo nie
                                                    wyobrażam sobie żebym miała czegoś takiego dokonać - jak to jest możliwe?
                                                    Natalka miała 2190g , więc w pewnym sensie nie było ciężko ( jeśli w ogóle może
                                                    nie być ciężko !), ale jak miałabym urodzić takie dwie? No i też wzięło mnie
                                                    wczoraj na wspominki -faktycznie robi się ciepło koło serca , ale zdecydowanie
                                                    wolę już obecną sytuację.
                                                    Iwona!
                                                    Moje gratulacje z okazji wypijanego mleczka , przespanej nocy ( oby tak
                                                    dalej ! ) i bezbolesnego pobrania krwi ( ja już nie chciałabym tego
                                                    przechodzić jeszcze raz ! )
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: Tak mi wspominkowo... 12.09.03, 12:41
                                                    Gratulacje!!!

                                                    Oj wiem co to znaczy ostawianie! My już nie cycamy ponad 2 tygodnie (buuuuuu).
                                                    I rzeczywiście, mnie było chyba bardziej przykro niż Kajtkowi. Mąż powiedział
                                                    nawet, że za łatwo nam poszło. Kajtuś dzisiaj też pierwszy raz przespał całą
                                                    noc. Do tej pory budził się ok. 5.00 na przytulanie i wodę. A dzisiaj obudził
                                                    się dopiero 8.15!!! Może to pogoda, bo w Łodzi strasznie pochmurno i ciśnienie
                                                    b. niskie.
                                                    Aha i jeszcze jeden smutny akcent związany z odstawieniem. Jakoś tak pusto
                                                    zrobiło się pod buzką... wink))))).
                                                    A za pobranie krwi to medal się Jagódce należy!!!
                                                    Wielkie ucałowania dla nadzielniejszej z dzielnych!!!

                                                    Iza i Kajtuś
                                                  • kostaga Re: Tak mi wspominkowo... 13.09.03, 16:32
                                                    Ja również ogromnie gratuluję sukcesów odstawieniowych. Nas to nie dotyczyło,
                                                    bo Perła od samego urodzenia była bezcyckowa. Zawsze wyglądała tak, jakby
                                                    mamina pierś była najgorszą i najobrzydliwszą rzeczą na ziemi ;-(
                                                    Sukcesów "kłuciowych" też gratulujemy i zazdrościmy. Nas czeka w środę
                                                    szczepienie (W końcu zdobyłyśmy szczepionkę przeciw gruźlicy!), a potem również
                                                    morfologia by sprawdzić, czemu Perła nie rośnie i nie przybiera na wadze (u nas
                                                    dalej waga koło ósemki - 8.200).
                                                    Co do waszych wspominek, to i umnie szykuje się wielkie wydarzenie, bo w
                                                    najbliższym tygodniu moja Perła przestanie być najmłodszą latoroślą i
                                                    przybędzie jej braciszek (stryjeczny, stryjeczny - bez podejrzeń proszę). Brat
                                                    tatuśka już nie może się doczekać by wziąć na ręce swojego wyczekiwanego
                                                    Filipka. A ja miałam być pierwszą osobą, która go w domu przywita i wykąpie, a
                                                    tu przez ten gips będzie to musiał zrobić ktoś inni. Teściowie już zaczęli
                                                    dzielić sie rolami: dziadek od Perły, babcia od Filipa. To może wstrętne
                                                    uczucie, wiem, ale czuję się trochę zazdrosna. Tak miło było popatrzeć jak
                                                    Perełka była dla szystkich najważniejszą istotą, a teraz wyrośnie konkurencja.
                                                    Zacznie się porównywanie - a do tej pory była najzdolniejsza, najpiękniejsza,
                                                    najgrzeczniejsza i w ogóle naj...
                                                    No cóż taka jest kolej rzeczy.
                                                    A jak dzisiaj wygram w Totka 6-kę to też się zdecyduję na rodzeństwo dla Perły -
                                                    tym razem już prawdziwe, nie żadne cioteczno-stryjeczne wink

                                                    Kuśtykająca Sushi

                                                    PS
                                                    Wiecie co? Nawet do tych kul mozna się przyzwyczaić. I już opanowałam
                                                    wchodzenie i schodzenie ze schodów. No i tyłek już tak przy tymnie boli wink

                                                    Papa
                                                  • ivonekk Re: Tak mi wspominkowo... 13.09.03, 21:48
                                                    Suhi, nie możesz wygrać, bo ja wygram! smile))))))Następnym razem zagraj i wygraj!
                                                    A jesli chodzi o przesypianie całej nocy przez Jagodę to mocno się pomyliłam i
                                                    przechwaliłam córcię sad( Dzisiaj juz nie było tak pięknie, obudziła się o
                                                    24.00, a potem o 3.00 i spała tylko do 6.00. Tak więc nie bedę chodzic wyspana,
                                                    jeszcze nie teraz...
                                                  • enut Poparzenie!!! 15.09.03, 11:25
                                                    Co ja wczoraj przezylam! Dzien sie zblizal ku koncowi,
                                                    mielismy wlasnie kapac Myszke, wiec zaczelam
                                                    przygotowywac mu mleko. Nalalam do kubka prawie wrzatku i
                                                    obrocilam sie, zeby odstawic miarke. I nagle... Okropny
                                                    wrzask! Mysza sciagnal kubek i wylal cala zawartosc na
                                                    siebie! Rosnie tak szybko i mimo ze kubek stal w
                                                    bezpiecznej odleglosci, to wspial sie na paluszki i
                                                    dosiegnal!!! Zaraz szybko pod zimny prysznic, biedny tak
                                                    plakal mocno sad Poparzyl sobie raczke, szyje i klatke
                                                    piersiowa.
                                                    Pojechalismy do najblizszego szpitala, bo az skora
                                                    zaczela mu schodzic, a tam mi mowia, ze oni moga tylko go
                                                    obejrzec, bo pomocy udzielaja osobom od 18 lat!
                                                    Wyobrazacie to sobie?????? I kazali jechac do dzieciecego
                                                    - dokladnie na drugi koniec miasta! Pojechalismy, tam na
                                                    szczescie zajeli sie malym, przykleili mu takie
                                                    aquazelowe plasterki i pocieszyli nas, ze oparzenie nie
                                                    jest glebokie. W srode pojdziemy na zdjecie plasterkow -
                                                    podobno ma nie byc sladow. Ale co przezylam to moje! Nie
                                                    polecam tego!
                                                    Myszka juz oczywiscie zapomnial o wszystkim, bo dzisiaj
                                                    znowu probowal sciagac rzeczy ze stolu. Ale siedzimy w
                                                    domu, bo w tych bandazach to go nie puszcze do zlobka.
                                                    Dobrze, ze chociaz sie wypogodzilo, to pochodzimy na
                                                    spacerki.

                                                    Usmiechy od poparzonego Szymka i smutnej mamy.
                                                  • natinka2002 Re: Poparzenie!!! 15.09.03, 22:33
                                                    Kolejna tragedia! Niedobrze , niedobrze się dzieje na tym naszym forum...
                                                    Ja mam wrażenie ,że niezależnie od tego jak bardzo pilnujemy nasze dzieci, jak
                                                    za nimi biegamy , usuwamy przeszkody i przewidujemy milion różnych sytuacji, to
                                                    nieszczęścia i tak dopadną te nasze maluchy. Fatum czy co?
                                                    Jak to dobrze że Szymek tego nie wypił , to dopiero byłaby tragedia. tfu..tfu...
                                                    A tak pewnie szybko się zagoi, czego oczywiście życzymy .

                                                    A u nas nie poparzenia, ale odparzenia albo uczulenie - licho wie ... Pupa
                                                    czerwona ,wygląda fatalnie , mała próbuje się drapać, czasami marudzi po
                                                    nocach . Już dwa tygodnie walczymy i nie ma poprawy. Ciągle tylko myję ,
                                                    smaruję ,zmieniam pieluszki lub puszczam bez ,póki jeszcze jest w miarę
                                                    ciepło . W związku z tym mam w domu pieska , czyli Natalia biega bez pieluchy a
                                                    ja za nią ze szmatą i wycieram kałuże ( nocnik stoi na środku pokoju , ale
                                                    niewiele do niego trafia sad ). Chyba pójdę do lekarza ,niech to obejrzy , bo
                                                    już nie wiem co robić.

                                                    ściskam
                                                    Kasia

                                                    PS>
                                                    Jeszcze zostały 3 tygodnie , jest coraz gorzej.....
                                                  • natinka2002 Lipcowe kalendarium 15.09.03, 22:59
                                                    Może teraz będzie bardziej czytelne.Ale z imionami mam poszło mi gorzej , więc
                                                    ich nie dopiszę...

                                                    1.VII :
                                                    ZOSIA - agao_z
                                                    MARTYNKA - kiciakicia

                                                    2.VII
                                                    MAKS - a.anula

                                                    4.VII
                                                    MICHAŁ - wilczamatka
                                                    PAULINA/ PERŁA - kostaga
                                                    OLA - agakos

                                                    5.VII
                                                    ŁUKASZ - ewen1

                                                    6.VII
                                                    JULCIA - urszk
                                                    MAJA - monika_wrocław

                                                    7.VII
                                                    NINKA - malgorzatka_ninka

                                                    8.VII
                                                    NINKA - marcia1979

                                                    9.VII
                                                    GABI - beatkas
                                                    NATALKA - katitka
                                                    OLA - eszulczewska

                                                    10.VII
                                                    ANIA - beatas-edziecko
                                                    WERONIKA - pyrtol
                                                    DOMINIKA - beatkaq

                                                    11.VII
                                                    ALBERCIK - agatka
                                                    KUBUŚ - aniaw1108
                                                    EMILKA - martasanchez

                                                    12.VII
                                                    OLA - axa2002

                                                    13.VII
                                                    KAJETAN - mama_kajetana
                                                    MARTYNKA - amadores
                                                    KASIA - andre20

                                                    15.VII
                                                    KACPER - kapselek1

                                                    17.VII
                                                    MIŁOSZ - martyka
                                                    MICHAŁ - agagi

                                                    20.VII
                                                    OLGA - mdziuban1

                                                    22.VII
                                                    MACIEK - ahna10
                                                    OLA - mama.asia

                                                    23.VII
                                                    MACIUŚ - mamamaciusia
                                                    KAROLINA - małygosiaczek

                                                    25.VII
                                                    MICHAŁ - aga1306
                                                    JOACHIM - joanah2o

                                                    27.VII
                                                    KUBA - roka3
                                                    BARTOSZ - megan.s

                                                    28.VII
                                                    JAGÓDKA - ivonekk
                                                    ALEXANDER - entuzjastka

                                                    30.VII
                                                    SZYMON - enut
                                                    NATALIA - natinka2002
                                                  • mama_kajetana Re: Poparzenie!!! 15.09.03, 23:35
                                                    Kochani!

                                                    strasznie mi przykro. To naprawdę jakaś czarna seria. Ale wszystko będzie
                                                    dobrze! Do wesela się zagoi!!!

                                                    A rzeczywiście te nasze dzieci rosną tak szybko... Ja mogę stawiać przedmioty
                                                    już tylko na samym środku stołu lub na końcu blatu kuchennego. Kajtek wszystko
                                                    ściąga! Ostatnio pomagał sobie plastikową rurką smile)))!!!
                                                    Musimy być bardzo czujne. Dzieci weszły teraz w okres strasznej aktywności.
                                                    Mnie serce zamiera przynajmniej kilka razy dziennie. A im bardziej się
                                                    denerwuję tym syneczek bardziej zadowolony. Przebojem ostatnich dni jest
                                                    kanapa. Biega po niej od jednego końca do drugiego i rzuca się na oparcie.
                                                    Koszmar!!!

                                                    Jeszcze raz dużo zdrówka dla Szymka i uśmiechu dla jego Mamy
                                                    Iza i śpiący Kajtek
                                                  • natinka2002 Re: Tak mi wspominkowo... 15.09.03, 22:42
                                                    no i która z Was wygrała ?
                                                  • kostaga Re: Tak mi wspominkowo... 16.09.03, 07:52
                                                    Ja na pewno nie ;-(

                                                    A już zrobiłam taaaaaaaaaaaakie zakupy i Perła miała na studia i dom bóg wie co
                                                    jeszcze.
                                                    Ale właśnie widzę, że najważniejsze, że jest zdrowiutka, rozrabia, ale jak na
                                                    razie bez szkody dla siebie (najwyżej dla mojego gipsu). Ostatnio odkryła uroki
                                                    rysowania. Pojechaliśmy w niedzielę kupić jej stolik, krzesełko i, co
                                                    najważniejsze, kredki. Siedzi teraz jak zaczarowana i robi taki prześliczne
                                                    bazgrołki. No i, niestety, zapałała bezmierną miłością do Teletubisiów. Jako
                                                    córka ludzi obeznanych technicznie, nauczyła się obsługiwać magnetowid -
                                                    samodzielnie wkłada kasetę, reszta dzieje się już sama. Teraz na porządku
                                                    dziennym mam "ojoj", "heja" i teletubisiowe tańce.
                                                    Ogromnie współczuję kolejnym poszkodowanym. Całe szczęście, że wszystko
                                                    skończyło się w miarę dobrze. Pozdrawiamy gorąco.
                                                    A jutro na szczepienie, boimi się strasznie. No i może się okaże, dlaczego
                                                    tylko ja tyję, a Perła nie?
                                                    Pa, Pa
                                                  • enut Re: Tak mi wspominkowo... 19.09.03, 09:11
                                                    Moj Myszka tez lubi "rysowac", na razie tylko dlugopisem,
                                                    ale zawsze. No i magnetowid tez nie ma przed nim zadnych
                                                    (!) tajemnic, nie mowiac juz o tatusiowych wiertarkach,
                                                    srubokretach, itp. smile
                                                    Bylismy w srode na kontroli tego oparzenia i wszystko
                                                    pieknie sie goi - przynajmniej tak mowi lekarz, bo jak ja
                                                    zobaczylam, jak wyglada Szymka skora, to az wyc mi sie
                                                    chcialo! W dwoch miejscach to nie ma skory! Jeszcze
                                                    tydzien bedzie chodzil w tych plasterkach, potem znowu na
                                                    kontrole.

                                                    Dziewczyny, trzymajcie kciuki za moich mezczyzn - jutro
                                                    wyjezdzam. Do uslyszenia za miesiac!

                                                    Nat
                                                  • natinka2002 Re: Tak mi wspominkowo... 19.09.03, 12:16
                                                    Cieszę się ,że oparzenia się goją .Mimo ,że teraz to nie wygląda najlepiej , to
                                                    już niedługo nie będzie śladu.
                                                    Co do trzymania kciuków , to już zaciskamy .I to nie tylko za Szymka i
                                                    Tatusia , ale też za Ciebie , bo jak Ty sobie poradzisz bez swoich dwóch
                                                    mężczyzn ? Trzymaj się! I wracaj szybko!

                                                    Pozdrawiam
                                                    Niewyspana mama
                                                  • natinka2002 lipiec 2002 19.09.03, 22:50
                                                    Oj, Sushi, Sushi... nieładnie, nie pochwaliłaś się ,że Perełka brała udział w
                                                    konkursie "dziecko na okładkę" . A do tego znalazła się w 30-stce
                                                    wybrańców.Gratuluję !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Trzymam kciuki za wygraną smile
                                                    www2.gazeta.pl/edziecko/5,42565,1672176.html
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 20.09.03, 20:26
                                                    No to chwalę się teraz. Wiem, ale nie robiłam tego wcześniej, żeby nie
                                                    zapeszyć. Nie wiezyłam, że coś może z tego wyjść ale wysłałam zdjęcia, trochę
                                                    tak dla jajek, a teraz zrobiła się z tego całkiem poważna sprawa. Nie
                                                    przeczytałam jeszcze jak wybiera się głównego finalistę, ale jeżeli na zasadzie
                                                    głosowania, to wiecie, że liczę na Was ogromnie, kochani rodzice lipcuszków smile
                                                    Serdecznie dzięki za kciuki.
                                                    No a teraz idziemy już spać. Ciężki dni przede mną, bo noga w gipsie trochę
                                                    mnie uniesprawniła, a mąż wyjeżdża na drugi koniec Polski na pogrzeb babci,
                                                    więc trzy dni jesteśmy same (wiem, to nie jest 7 tygodni). Ale już nawet
                                                    nauczyłam się chodzić o jednej kuli.

                                                    Pozdrawiam i jeszze raz dzięki

                                                    Sushi

                                                    PS. Szkoda, że taka wielka konkurencja wink
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 22.09.03, 07:29
                                                    A poza tym Kasiu, bądźmy szczere - jakby w tym konkursie pojawiło się zdjęcie
                                                    twojej Natusi, to Perła odpadłaby w przedbiegach.
                                                    Doczytałam wszystko o konkursie. O żadnym głosowaniu przez internautów nie ma
                                                    mowy, więc nie muszę Was obarczać koniecznością wysyłania maili na Paulinę wink
                                                    No i to już raczej koniec zabawy smile
                                                    Ale kciuki możecie trzymać dalej.

                                                    Wielkie buziaczki
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 22.09.03, 12:29
                                                    Konkurencja konkurencją , ale sprawiedliwość musi być -czyli lipcuszki górą!
                                                    Inaczej zbojkotujemy ten konkurs!!!! smile
                                                    Jak będziesz coś wiedziała więcej , to daj znać . Oczywiście kupimy egzemlarz
                                                    na pamiątkę !

                                                    Już nie mam nawet siły tęsknić sad W ogóle nie mam siły na nic. Właśnie wróciłam
                                                    od rodziców ,pojechałyśmy wczoraj i zostałyśmy do dziś. Dobrze ,że nie
                                                    mieszkają zbyt daleko , bo inaczej byłoby ze mną już marnie. Nie wiem czy to ta
                                                    pogoda ( upał! ) tak na mnie działa , czy może to ,że nie ma mi kto gotować sad.
                                                    Wyglądam jak cień , ciągle chce mi się spać , a więcej kawy nie dam rady pić,
                                                    bo mi serce wysiądzie. Za dwa tygodnie już nic ze mnie nie zostanie..buuuuuu
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 23.09.03, 22:34
                                                    Znowu coś tu przycichło!
                                                    Mnie też jakoś opuściła wena twórcza i trudno mi się zmobilizować do pisania.
                                                    Ostatnio coraz częściej zdaża mi się zasnąć wieczorem razem z Natalią . Potem
                                                    budzę się w nocy i dopiero wtedy się przebieram. Po całodziennym szaleństwie z
                                                    małą wieczorem padam. Ale przynajmniej się wysypiam smile. Na szczęście pupcia się
                                                    już goi , więc skończyło się marudzenie po nocach i nocne zmiany pieluchy.
                                                    W sobotę byłam na ślubie koleżanki .Prawie całą ceremonię spędziłam na
                                                    zewnątrz ,bo Natalka się tak rozgadała ,że tylko ją było słychać w kościele.
                                                    Młodzi chyba nie wybaczyliby mi , gdyby podczas przysięgi słychać byłoby
                                                    tylko "plepleple, tatata , dadada , nanana "itp. Buzia zamknęła się dopiero
                                                    wieczorem , gdy została zatkana butlą z mlekiem. Słodkie to moje maleństwo!
                                                    A w sobotę mam zjazd absolwentów mojego ogólniaka , kolejne urozmaicenie
                                                    mojego trochę przynudnego życia.
                                                    no i tyle napisałam , więcej już nie dam rady . DOBRANOC....... :0 ( to ja
                                                    ziewam )
                                                    Kasiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                                                  • mama_kajetana fotogaleria 23.09.03, 22:43
                                                    Cześć kochane,

                                                    ja w kwestii technicznej. Mam bardzo słabiutki komputer i niestety nie widzę
                                                    już od jakiegoś czasu fotek naszych dzieciaków. Za duży ten wątek i za dużo
                                                    obrazków. I mam prośbę w związku z tym, czy możemy zrobić II cz. galerii
                                                    lipcuszków?

                                                    buziaczki
                                                    Iza i spiący Kajetan

                                                    ps. trochę się pochwalę:
                                                    nowe słowa: pa-pa, ciapcia (babcia), koko, miam-miam (miał-miał) jebuś (chyba
                                                    Kajtuś, ale nie jestem pewna, no i wolalabym żeby jednak nie wink)
                                                    a ponadto Kajtek potrafi pokazać gdzie ma brzuszek i pępuszek, jak zrobił bam
                                                    (kładzie się na podłodze i pojękuje - bo bam było z płaczem) i od kilku dni
                                                    zaczął się PRZYTULAĆ!!! I to jest cudowne! Wystarczy, że go poproszę: Choć
                                                    syneczku, poprzytulamy się troszkę - i on biegnie szybko, siada mi na kolanach
                                                    i kładzie głowę na ramieniu. No cudnie po prostu.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • ivonekk Re: fotogaleria 24.09.03, 09:15
                                                    Ja w tej samej kwestii, nie wiem, co się dzieje z "Zobaczcie...", pokazuje mi
                                                    posty do 19.09.2003 i nic dalej. Sama wysłałam kilka fotek i nie rozumiem
                                                    dlaczego nic sie nie ukazuje....Tak właściwie to całe forum chodzi mi duuużo
                                                    wolniej, co sie stało?? Czy Wy też nie widzicie tych postów, czy to tylko u
                                                    mnie coś nie gra ???
                                                    Pozdrowienia, Iwona
                                                  • kostaga Re: fotogaleria 24.09.03, 10:13
                                                    rzeczywiście, chyba moderator ZOBACZIE znowu jest na urlopie, albo ma aż tyle
                                                    pracy, że dawno do nas nie zaglądał.
                                                    A ja z niecierpliowścią oczekuję nowych zdjęć waszych szkrabków. Pomysł z
                                                    podzieleniem całkiem ciekawy, tylko trzeba zabytać moderatora, czy mu to na
                                                    rękę (jej) smile
                                                    Pozdrowionka
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: fotogaleria 24.09.03, 11:22
                                                    A już myślałam ,że to mój komputer siada. Faktycznie coś tu ciągle mieszają ,
                                                    może dlatego tak wolno się wszystko otwiera. Dobrze ,że mam stałe łącze smile.
                                                    Co do galerii , to może lepiej będzie założyć drugą część, choć szkoda mi tej
                                                    co już jest. Ale dla tych z Was , które nie mają stałego łącza to chyba będzie
                                                    lepsze rozwiązanie. W każdym razie jeśli tak zadecydujecie , to się z tym
                                                    pogodzę smile. U mnie też ostatnie fotki są z 19 września , a nie wierzę żeby od
                                                    tamtego dnia nikt nie wysłał żadnych zdjęć.
                                                    pozdrawiam już jesiennie
                                                    K
                                                  • natinka2002 Re:lipiec 2002 24.09.03, 21:26
                                                    Juz są nowe fotki na Zobaczcie. Wreszcie coś ruszyło.

                                                    Nawet udało mi się dzisiaj zjeść obiad! To nie lada wyczyn ,biorąc pod uwagę,
                                                    że Natusia po zjedzeniu swojego obiadu pcha się jeszcze do mojego. Niestety nie
                                                    zawsze zdążę zjeść wtedy ,kiedy ona śpi. No i wtedy muszę się dzielić sad
                                                    Zostało jeszcze 12 dni.Może uda mi się do tego czasu wrócić ze świata cieni smile.
                                                    Jakby tego było mało , to jeszcze jestem poszkodowana .Wczoraj mój nos znalazł
                                                    się na torze lotu nocnika ( na szczęście pustego ! hahaha) , no i oberwało mi
                                                    się .Szczęśliwie , nie połamał się smile, ale boli. Takie zabawy ma to moje
                                                    dziecię .

                                                    pa
                                                    KASIA
                                                  • mama_kajetana Re: fotogaleria 24.09.03, 09:53
                                                    hihihi

                                                    oczywiście kotek robi miau-miau
                                                    całą noc nad tym myślałam wink)))))

                                                    pa
                                                    Iza
                                                  • roka3 Re: fotogaleria 27.09.03, 12:25
                                                    Oglądałam stare wspominkowe zdjęcia na zobaczcie, ale te nasze pociechy się
                                                    zmieniły.
                                                    Gratulacje dla Perełki - modelka w drugim roku życia ho ho. .
                                                    Współczucia dla małego biednego Szymka - niech nie zostanie żaden ślad.
                                                    .Dziś Kuba ma 14 miesięcy, a od 3 tygodni męczy się z katarem, jak mu nie
                                                    przejdzie do środy to antybiotyk. Uwielbia bajkę misia z niebieskiego domku,
                                                    ostatnio nauczył się od misia tańczyć cza cza cza - wszyscy mamy ubaw.
                                                    Pozdrawiamy Roka & Kuba
                                                  • kostaga Zostałam ciotką! 29.09.03, 07:38
                                                    No i stało się. 25 września zostałam ciotką maleńkiego Filipka. Boże, jakie to
                                                    piękne uczucie. Jak widzę mojego szwagra zakochanego w swojej latorośli to
                                                    serce rośnie i już się chce następne maleństwo mieć, by móc przeżyć to wszystko
                                                    jeszcze raz.
                                                    Mój poród był najgorszą rzeczą pod słońcem, ale wierzę, że następny byłby już
                                                    inny, poza tym ten cudowny widok nowonarodzonego maleństwa wynagradza
                                                    wszystko smile

                                                    Jestem już bez gipsu, ale czuję się z tym znacznie gorzej, co dziwne.
                                                    pa pa

                                                    Agata
                                                  • katitka Re: Zostałam ciotką! 29.09.03, 10:50
                                                    Ja też to przeżyłam w zeszłym tygodniu - moja przyjaciółka urodziła synusia!
                                                    Poleciałam do szpitala go pooglądać i stwierdziłam, że zapomniałam już jak
                                                    malusieńki i delikatniutki jest noworodek!
                                                    Mały jest bobasem o książkowych wymiarach (3700 i 58 cm) a wydawał mi się taki
                                                    maleńki...
                                                    I tak sobie myślę, że nie chciałabym, żeby moja Natusia była jedynaczką...
                                                    A z drugiej strony - jak tu podzielić tą miłość i uwagę jaką jej poświęcam?

                                                    Zachodząca w głowę czy zajść w ciążę (hi hi)

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Zostałam ciotką! 29.09.03, 13:47
                                                    o to to właśnie!
                                                    sushi
                                                  • roka3 Która pierwsza? 29.09.03, 22:07
                                                    Czyżby już nadszedł czas na poczęcie drugiej pociechy? Wszystkie ostatnio
                                                    często wracamy wspomnieniami jak nasze maluchy były małe, albo wzdychamy do
                                                    noworodków naszych znajomych. Ciekawe, która pierwsza? Ha . Ha. .
                                                    Narazie tylko Kuba & Roka




                                                  • natinka2002 Re: Zostałam ciotką! 29.09.03, 22:13
                                                    Oj,chyba coś się święci, bo Wy znowu wracacie do tematu drugiego dziecka .
                                                    Mnie takie myśli też dopadają , ale jak pomyślę ,że miałabym teraz z dwójką
                                                    małych rozrabiaków przetrwać takie kolejne 7 tyg. - o nie nie !!!!!!!! to ponad
                                                    moje siły. Ale Wam życzę powodzenia!!!!!!!!!!!

                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: Zostałam ciotką! 29.09.03, 23:22
                                                    Och, ja też bym chciała. Może jeszcze nie teraz, wymyśliłam sobie, że drugie
                                                    dziecko chciałabym żeby się urodzilo jak Kajtek będzie miał ok. 3 lat. Żeby
                                                    poszedl do przedszkola i nie odczuł tak bardzo pojawienia się "rywala". Mam
                                                    tylko jeden problem... Mężuś nie chce sad((. Ale pocieszam się, że mam jeszcze
                                                    ponad rok, może uda mi się go przekonać.
                                                    pozdrawiam
                                                    Iza

                                                    A z tym wzruszaniem się maluszkami to uważajcie!!! Moja przyjaciółka mając 9
                                                    miesięczną córkę, zaczęła się zachwycać noworodkami: że takie śliczne,
                                                    bezbronne, że może też by chciała bo jej dziecko to już takie duże wink. No i po
                                                    miesiącu już była w ciąży! Teraz ma dwie super laski 26-mcy i 8-mcy. Ale jaką
                                                    miała jazdę jeszcze trzy miesiące temu.... Ja bym tego chyba nie przeżyła.

                                                    Dobranoc
                                                  • kostaga Re: Zostałam ciotką! 30.09.03, 07:58
                                                    Ja też sobie tylko tak gdybam. Niestety nie stać mnie na drugie maleństwo, ani
                                                    fizycznie, anie finansowo. Psychika chyba też średnio przygotowana, bo
                                                    zastanawiam się, co by było z Perełką. Kocham ją tak bezgranicznie i nie wiem,
                                                    czy starczyłoby miłości dla drugiego szkrabka. Myślę, że tak, ale jak Młodej
                                                    wytłumaczyć, że nie kocham tylko jej, ale ją kocham nadal?
                                                    Oj plączę się.
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: Obcięłam dziecku włosy... 30.09.03, 09:34
                                                    Muszę wam się przyznać moje drogie, że wczoraj wreszcie się zdecydowałam obciąć
                                                    Natusi grzywkę (bo wchodziła jej już do oczu a poza tym większość rówieśników
                                                    Natki już przystrzyżona) i tak uczyniłam.
                                                    Porażka!
                                                    Moje dziecko wygląda... artystycznie...
                                                    Reasumując - grzywka jest asymetryczna i sięga niespełna centymetr powyżej
                                                    mieszków włosowych. A jak strzygłam - na mokro - to było do połowy czoła.
                                                    Buuuu!!!
                                                    Biedna malutka, dobrze, że jej jeszcze wszystko jedno jak wygląda.
                                                    No cóż, szkoda, że mnie tak wczoraj opętało. I dobrze, że jest zimno i mała
                                                    publicznie występuje w czapkach.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • ahna10 Jestem pierwsza!!! 30.09.03, 10:07
                                                    Tak tak jestem w 4 miesiącu różnica między dziećmi to równe 20 m (Maciek
                                                    urodził się 22-ego. a termin mam też na 22) Trochę się boję napewno nie będzie
                                                    łatwo szczególnie na początku, ale wszystko jest do ztobienia szczególnie dla
                                                    swoich dzieci. Sorrki nie mam teraz czasu pisać może póżniej
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ahna + Maciuś + Madzia???
                                                  • katitka Re: Gratulacje!!! 30.09.03, 10:33
                                                    No proszę, jest pierwsza odważna! Gratuluję!
                                                    Może parę z nas pójdzie w Twoje ślady?

                                                    Całuski dla Maciusia i Madzi(?)

                                                    Kasia z Natusią i (kiedyś być może) Maciusiem!
                                                  • natinka2002 Re: Jestem pierwsza!!! 30.09.03, 10:40
                                                    No proszę! Wywołałyśmy w końcu wilka z lasu! Tak długo się ukrywałaś!
                                                    Podziwiam ,zazdroszczę ,sama nie wiem... Jak już przetrwasz trudny początkowy
                                                    okres ,to pewnie wszystkie będziemy Ci zazdrościć , a co niektóre pewnie pójdą
                                                    w Twoje ślady.
                                                    Trzymaj się cieplutko i zbieraj siły.

                                                    Kasia
                                                    ( a mój mąż jak najbardziej chętny i nawet chciałby drugą córkę...)
                                                  • natinka2002 Re: Jestem pierwsza!!! 30.09.03, 12:19
                                                    Jeśli dobrze policzyłam , to termin masz na 22 marca. To jest dzień moich
                                                    urodzin ! , imienin zresztą też -niestety! Byle do wiosny... smile
                                                    Ściskam!

                                                    Kasia

                                                    (6 dni-końcowe odliczanie .........)
                                                  • agatka Re: Jestem pierwsza!!! 30.09.03, 20:34
                                                    Gratulacjewink)))!!! Ja też jak widze maluszki to się rozklekjam. Ale na razie
                                                    Alberik jest tak pełen energii, że nie dałabym chyba rady z dwójką. Po całym
                                                    dniu po prostu padam i nie mam siły na nic.
                                                    Właśnie mój skarbeczek pojechał z tatą nad morze do babci, a ja się szkolę. Nie
                                                    mogę się doczekać czwartku jak do nich dołącze, bo w domu jest strasznie smutno
                                                    i pusto bez mojego pitulka. Przeraźliwie cicho i w sumie to miałam odpoczywać,
                                                    ale jakoś mi to niewychodzicrying((((((((((
                                                    Nawet do pisania nie mam weny sad((
                                                    pozdrawiam wszystkich serddecznie
                                                    Agatka
                                                  • mama_kajetana Re: Jestem pierwsza!!! 30.09.03, 23:01
                                                    Gratulacje!!!
                                                    Nic się nie bój, nie będzie łatwo ale dasz radę! Szybko będzie wiosna, dzieci
                                                    na powietrzu, dużo spacerów i pierwsze miesiące zlecą niewiadomo kiedy.
                                                    pozdrawiamy
                                                    Iza + śpiący Kajetan + na razie tylko w marzeniach Zosia
                                                  • kostaga Re: Jestem pierwsza!!! 01.10.03, 08:02
                                                    Ja też gratuluję z całego serce i zazdroszczę odwagi i zdecydowania smile
                                                    U nas w marzeniach zamieszkuje Hubercik vel Dawidek, tudzież Malwinka vel
                                                    Kalinka (jeszcze się nie mogę zdecydować). Tym bardziej, że ostatnio, po
                                                    urodzeniu się stryjecznego brata Perełki poczułam się trochę "gorszą
                                                    kategorią" ;-( Zawsze marzyłam o córce i mój mąż też, więc radości nie było
                                                    końca, gdy ukazała nam się nam na USG "szpareczka". No ale niestety nie wszyscy
                                                    się cieszą z potomstwa płci żeńskiej. Do tej pory było OK, bo Perełka była
                                                    jedyna, ale Filip przebił ją na głowę i teściowie chodzą dumni, do tego
                                                    stopnia, że ostatnio usłyszałam od teścia, że moja szwagierka to jest prawdziwa
                                                    synowa, on dopiero teraz został dziadkiem i że mój mąż powinien się postarać by
                                                    dorównać bratu i stać się prawdziwym ojcem i mężczyzną, bo na
                                                    razie "wyprodukował" tylko podróbkę. Przełknęłam, ale powiedziałam, że dopóki
                                                    teść nie zmieni nastawienia więcej tam nie pojadę. Byłam miła i uprzejma, ale
                                                    gotowało się we mnie do końca wizyty i wybuchnęłam rykiem dopiero w domu. Na
                                                    szczęście mój kochany mąż mnie rozumie i powiedział, że nie zmusi mnie więcej
                                                    do wizyt u teściów. Babcia Paulinki będzie po prostu przyjeżdżać do nas. A nim
                                                    Filip się urodził, to podzielili się rolami i wynikało z tego, że teść
                                                    zdecydowanie jest za Perłą. Ale się myliłam. Strasznie mi smutno. Dobrze, że u
                                                    drugiej babci nie wyrośnie konkurencja, bo jestem jedynym dzieckiem mojej mamy
                                                    i ona poza Pauli świata nie widzi smile
                                                    Ale się wyżaliłam, duż mi lepiej
                                                    trzymam kciuki za "podwójne" i pozdrawiam wszystkie mamuśki, tatuśków i
                                                    Maleństwa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Jestem pierwsza!!! 01.10.03, 12:54
                                                    zaraz mnie cholera weźmie, tyle napisałam, napociłam się, wyszłam na chwilę (
                                                    no może dłuższą chwilę ) i wszystko zniknęło !!!!!!!!!
                                                    no to jeszcze raz....

                                                    Perła to podróbka!!!???? No co za typ!!! Nie rozumiem takich ludzi.
                                                    Mój ojciec też coś przebąkiwał ,że nie ma wnuka. Ale jego to jeszcze mogę
                                                    zrozumnieć , ma dwie córki i trzy wnuczki , pewnie chciałby jakiejś
                                                    odmianysmile .Wielokrotnie podpytywałam męża , czy czuje się gorszy , bo nie ma
                                                    syna. Zawsze słyszałam ,że nie i że chce drugą córkę. Nie mam powodu mu nie
                                                    wierzyć , choc może podświadomie chciałby syna. Pracuje z samymi facetami , to
                                                    pewnie chciałby żeby w domu czekały na niego same kobiety smile. Jak się
                                                    dowiedzieliśmy ,że będziemy mieli córkę , to też słyszałam komentarze typu: "
                                                    to co , będziecie próbować dalej, może następnym razem się uda ". Co ma się
                                                    udać???? Wszystko się we mnie gotuje , jak coś takiego słyszę!!! A w czym to
                                                    chłopczyk jest lepszy od dziewczynki???Bo mu coś tam majta między nogami???
                                                    Wybaczcie , ale jakie to ma znaczenie???

                                                    Jeszcze jedno:TYLKO PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI ROBIĄ DZIEWCZYNKI!!!! To nie moja
                                                    opinia, ale chętnie bym się pod nią podpisała, tylko pewnie naraziłabym się
                                                    niektórym z Wam. smile
                                                    A teścia weź na przetrzymanie, ochłonie to zrozumie ( oby !!, niektórzy
                                                    niestety są niereformowalni) .I jeszcze zatęskni.Gdzie on znajdzie drugą taką
                                                    rozkoszną Perełkę??
                                                    Masz fajnego męża ( czytaj -bez takich odchyleń - przepraszam za określenie) i
                                                    to jest najważniejsze.

                                                    Trzymaj się ! I nie daj się zaszczuć!
                                                    Kasia



                                                  • kostaga Re: Jestem pierwsza!!! 01.10.03, 13:06
                                                    Dzięki za te słowa. I pod hasłem na temat prawdziwych mężczyzn podpisuję się
                                                    obiema rękami i nogami też! A teścia oczywiście przetrzymam. Ja tam za nim
                                                    raczej nie zatęsknię, zobaczymy jak on długo wytrzyma. I jako drugie dziecko
                                                    też raczej wolelibyśmy dziewczynkę. U mojego męża w rodzinie Perełka jest
                                                    pierwszą dziewczynką od 4 pokoleń, zawsze rodzili się chłopcy, więc miałam
                                                    nadzieję, że będzie dla nich szczególna, ale widać, że przyzwyczajenie jest
                                                    silniejsze wink
                                                    Jeszcze raz dzięki za zrozumienie
                                                    Sushi
                                                    PS. Ja to bym pewnie nawet nie potrafiła umyć chłopca, szczególnie tego czegoś
                                                    co mu dynda między nogami wink))
                                                  • natinka2002 Re: Jestem pierwsza!!! 01.10.03, 15:15
                                                    właśnie, właśnie , ja też nie umiałabym się z "tym" obchodzić.... hahaha
                                                    -------i tu naraziłyśmy się mamom chłopczyków.
                                                    Nie miejcie do nas żalu, każdy tworzy teorie na własny użytek smile, jakoś trzeba
                                                    sobie życie umilić... Ale w koło jest wesoło.... smile))))

                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: Jestem pierwsza!!! 01.10.03, 21:58
                                                    No, no, no!!!

                                                    Mój PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA baaaaardzo chciał córkę. Ale niestety nie od niego to
                                                    zależało smile))) Kajtek jest z in-vitro i u nas majstrował przy dzidziusiach pan
                                                    Kazio smile)))) Mąż nawet chciał iść z reklamacją wink
                                                    Pamiętam, że na USG jak dowiedział się że będzie chłopak, to miał strasznie
                                                    głupią minę. Biedak, bardzo się starał, ale widać było że jest rozczarowany.
                                                    A teraz oczywiście jest zakochany po uszy.

                                                    A siusiaczki są super! Nie trzeba się z nimi w specjalny sposób obchodzić wink
                                                    Przynajmniej narazie wink))))

                                                    Oj jest wesoło. Jestem na diecie Cambridge i nareszcie nie jestem głodna!!! I
                                                    chyba chudnę! Bardzo jestem z siebie dumna

                                                    pa
                                                    Iza
                                                  • roka3 Re: Jestem pierwsza!!! 01.10.03, 22:40
                                                    Ahna gratulacje, ale Ci zazdroszczę. Ja też bym chciała, chociaż jeszcze nie
                                                    jestem pewna, żal by mi było Kuby, chyba poczekamy jeszcze z rok , albo dwa. Od
                                                    przyszłego tygodnia znowu do Kuby wraca opiekunka ( po prawie 4 miesiącach
                                                    przerwy)i aż się boję co będzie, przez wakacje był z ciocią studentką, ale
                                                    nauka wzywa.
                                                    Roka & Kuba + za jakiś czas Sandunia
                                                  • natinka2002 Re: Jestem pierwsza!!! 01.10.03, 23:26
                                                    Wreszcie jest tu weselej!

                                                    Z siusiaczkami czy bez i tak każda z nas nie zamieniłaby na inne. Szczególnie
                                                    w takich chwilach , kiedy słodko śpią ...a przynajmniej moje śpi, mam nadzieję
                                                    że Wasze też.
                                                    Widzę,że już wszystkie jesteście przygotowane i nawet imiona wybrane. A ja nie
                                                    mam pojęcia ,jakby miało mieć na imię nasze drugie pisklę. To takie nierealne...

                                                    A moja dieta nazywa się NATALIA i jest bardzo skuteczna smile. Znowu jestem w
                                                    plecy jakieś 2kg , a po kilogramach ciążowych nie ma dawno śladu. Właściwie to
                                                    niewiele w ogóle mi zostało , a tu i ówdzie ( czyli w górnych partiach )coś by
                                                    się przydało sad

                                                    no to dobranoc, łóżeczko wzywa...
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Kilogramy? 02.10.03, 07:52
                                                    Noooooooo! W końcu jakieś poruszenie! I to przejście, jak w na prawdziwym
                                                    babskim piwie: od siusiaków do zbędnych kilogramów! Już widzę, jakby było,
                                                    gdybyśmy spotkały się "na żywo". Śmichom i hihom (? tak się to pisze?) nie
                                                    byłoby końca smile
                                                    I błagam! Nie mówcie więcej o chudnięciu, bo nie szlag trafi na miejscu i pęknę
                                                    jak przekłuty balon (bo raczej nie zniknę jak Kasia - to mi nie grozi). To
                                                    jakieś dziwne połączenie symbiotyczne pomiędzy mną a Perełką: ona ma przybierać
                                                    na wadze, ale kilogramy widać tylko po mnie! Ona nie je a ja tyję, mimo, że też
                                                    nie jem. Ja okres intensywnego wzrostu mam zdecydowanie za sobą, ale wygląda to
                                                    tak jakby się naturze coś pomerdało. Źle zerknęła w kalendarz, popatrzyła na
                                                    datę urodzin nie zważając na rok i mnie każe rosnąć.
                                                    Z jednej strony wiem, że nie mam co narzekać, bo parę lat przed ciążą moja waga
                                                    pokazywała prawie 80 kg, a teraz "tylko" 54, więc jest różnica, ale ja
                                                    straszliwie tęsknię do wagi sprzed ciąży. Niektórzy pukają się w czoło, może i
                                                    ja powinnam, ale wiecie co? najbardziej mi szkoda ciuchów. Nie bardzo mam
                                                    możliwość dopasować garderobę do siebie, więc muszę na odwrót. Tylko, że to też
                                                    nie wychodzi ;-(
                                                    Dobra, koniec jęczenia wracam do pracy
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Kilogramy? 02.10.03, 21:46
                                                    Czy robiłaś jakieś badania Perełce w związku z "nie-tyciem"?
                                                    Może zrób ,a ze złości Paulinka zacznie przybierać. Natalii wyszły ząbki 2 dni
                                                    po badaniach robionych ze względu na ich "nieobecność" . Chyba się bardzo
                                                    wkurzyła smile!

                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: Włosy 02.10.03, 22:01
                                                    Jeszcze mi się przypomniało odnośnie włosów. Kasia (czyli Katitka) pisała o
                                                    pechowych pierwszych postrzyżynach. A mnie jest szkoda ciąć , pomimo że moja
                                                    mała też już zarosła. Włosków coraz więcej , jak na lwicę przystało grzywa
                                                    coraz bujniejsza. Na razie podpinam spinkami lub robię kitkę ( czy to można już
                                                    nazwać kitką?), bo bez tego Natalia wygląda jak największy osiedlowy chuligan.
                                                    I już w marzeniach widzę porządne kitki jako dodatek do świątecznej sukienki smile

                                                    Jakbyście myślały ,że nasze dzieci mają beztroskie dzieciństwo , no to się
                                                    mylicie smile . Znalazłam u Natusi SIWEGO włosa sad , wyobrażacie sobie ???? A może
                                                    jest tylko jakiś taki jaśniejszy od pozostałych? Jak go znowu dojrzę , to
                                                    wyrwę "gada"!!!!!! Jaki to ciężki żywot ma ze mną to moje dziecię !

                                                    Pozdrawiam trochę deszczowo ale i tak w dobrym humorze
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Włosy 03.10.03, 07:31
                                                    Jaką fryzurkę ma Perła to wszyscy wiecie doskonale, dlatego z nożyczkami
                                                    jesteśmy za pan brat już od pierwszych tygodni życia. Na początku tatuś się
                                                    buntował, ale jak Perła była maleństwem, wolałam jej nie zakładać żadnych gumek
                                                    ani spineczek, więc nożyczki szły w ruch raz w tygodniu i podcinałyśmy grzywę,
                                                    potem zaczęłam wiązać te rozkoszne kucyki, zapinać spineczki, ale to niestety
                                                    też na wiele się nie zda, bo Perła zaraz wszystko ściągała. Nie pozwala sobie
                                                    nic zrobić nad czołem ani na czubku główki. No więc znowu zaprzyjaźniliśmy się
                                                    z nożyczkami i grzywka jest cięta po kąpieli średnio raz na 2 tygodnie. A kucyk
                                                    jest, tylko teraz taki dorosły, z tyłu, i Perła jakoś się nie orientuje (na
                                                    razie). Mąż twierdzi co prawda, że jak ropuszczę Pauli włosy to wygląda jak
                                                    czeski metal, jeśli wiecie o czym mówię wink, ale najważniejsze, że nie zezuje
                                                    już na grzywę, bo trochę kiepściutko wyglądała z obojgiem oczu skierownym w
                                                    kierunku nosa :-o
                                                    papa

                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: Włosy 03.10.03, 13:38
                                                    Moja Natka nie ma takiego owłosienia jak Perła czy Natka Natinki2002, więc tym
                                                    bardziej pluję sobie w lustro za ten uczynek.
                                                    A przede wszystkim dlatego mi teraz przykro, że napatoczyła się nam na
                                                    najbliższe dni sesja zdjęciowa (nie do gazety, a do kalendarza). I moje dziecię
                                                    będzie pewnie musiało występować w przeróżnych nakryciach głowy.
                                                    Chyba, że uda się strzelić takie ujęcia, na których będzie wyglądała dobrze (bo
                                                    oczywiście nie wygląda szkaradnie czy nawet brzydko, ale nieludzko pięknie też
                                                    niestety nie...).
                                                    A co do kilogramów - moich - to ja z kolei cierpię na ich niedobór. I za parę
                                                    lat będę wyglądała (z tyłu) jak siostra mojej córki. I powiem wam, że nie jest
                                                    to dla mnie źródłem radości czy dumy.
                                                    Dużo bym dała, żeby wyglądać bardziej kobieco - szczególnie w górnych
                                                    partiach...
                                                    A tu niestety, po ciąży i karmieniu ostało się nawet ciut mniej niż przed.
                                                    Buuuu!...
                                                    Niesprawiedliwość. Ale cóż mogę zrobić nie będąc zwolennikiem silikonów?...
                                                    Nic. Tylko powiedzieć krąglejszym koleżankom, żeby cieszyły się ze swoich
                                                    krągłości, bo kanciaste nie jest wcale ładniejsze.
                                                    Zresztą, wszystko to kwestia gustu.

                                                    Pozdrawiam
                                                    I miłego weekendu.
                                                    Katitka.
                                                  • kostaga Re: Kilogramy? 03.10.03, 07:25
                                                    Właśnie czekamy na wyniki badania moczu i nosimy codziennie (znaczy się babcia
                                                    nosi) do labolatorium pudełeczka z brązową zawartością o "przemiłym" zapachu do
                                                    badania na pasożyty. Zobaczymy. Wczoraj znów miałąm straj żywieniowy, Młoda
                                                    nawet swojego boskiego kiwi nie chciała wziąć do ust. Wychlała trzy kubki
                                                    malinowej herbaty i to było pożywienie na cały dzień!
                                                    No i przeżyłam wczoraj pierwszy histeryczny napad zazdrości. Pojechałam do
                                                    szwagierki pokazać jej jak się kąpie dziecko. Wszystko było OK, do momentu,
                                                    kiedy zamknęłyśmy się w pokoju małego, by go wykąpać a Pauli została w drugim
                                                    pokoju z tatusiem. Takiego wrzasku jeszcze nie słyszałam. Aż podduszała się z
                                                    płaczu. Jeszcze długo potem było słychać, że nie może nabrać oddechu tak była
                                                    zapowietrzona. Gdy wracaliśmy to usiadła w swoim foteliku i koniecznie musiała
                                                    trzymać mnie za rękę. No i jak, nawet gdyby finanse powoliły, zdecydować się na
                                                    drugie?
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: CZEMU ZNÓW TU TAK CICHO? 07.10.03, 07:41
                                                    NO to odebrałyśmy wyniki badania moczu. Wszystko jest ok. Czekamy teraz, na
                                                    informację, czy gdzieś w Perełce miszkają robaczki, ale to bardzo mało
                                                    prawdopodobne. Okazuje się, że Młoda po prostu nie lubi jeść i musimy przestać
                                                    robić z tego problem. 8.300 to przecież nie raka znowu porażka. Mogłaby tylko
                                                    urosnąć choć do 70 cm. Cały czas jest poniżej 3 centyla. Dostała jakieś leki
                                                    homeopatyczne i wczoraj wrąbała dwie nogi od kurczaka. I teraz zamiast arbuzów
                                                    je kurczaki, ale ileż można. Kurcze, i tak źle i nie dobrze. Ale marudna matka
                                                    jestem.
                                                    No do dzieła dziewczynki, odezwać się proszę!!!!
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: CZEMU ZNÓW TU TAK CICHO? 07.10.03, 09:09
                                                    już się odzywam!
                                                    Ostatnio nie byłam w stanie skupić się na czymkolwiek, więc i pisanie mi nie
                                                    szło. Ale już wszystko wróciło do normy, a to z tej prostej przyczyny, że w
                                                    końcu mam mojego mężczyznę w domu . I niech już tak pozostanie. Natalka
                                                    niestety nie rzuciła się na szyję tatusiowi, chyba dlatego że właśnie się
                                                    obudziła i była trochę nieprzytomna.Wtuliła się we mnie i patrzyła jednym
                                                    okiem. Ale szybko się rozkręciła i teraz jest już ok.

                                                    Tak mnie zachęciłyście tymi zdjęciami do gazety i kalendarza ,że postanowiłam
                                                    wybrać się z Natalią na eliminacje do konkursu na "Najmilszego brzdąca w
                                                    Polsce" ,organizownego przez "Dziecko" i Gerbera .Konkurs jeszcze trwa, bo
                                                    ogólnie będzie się odbywał w 14 miastach (informacje znajdziecie na stronie
                                                    eDziecka). Każdemu dziecku ,które zostało zgłoszone(do lat 4) robili bezpłatne
                                                    zdjęcia .Na podstawie tych zdjęć będzie wybrane jedno dziecko w każdym mieście
                                                    ( czyli 14 dzieci) , a z tej czternastki jedno dziecko. I to dziecko będzie
                                                    miało sesję zdjęciową do gazety "Dziecko". Jako mama bezgranicznie zakochana w
                                                    swojej córci ,uważam że jedyny sprawiedliwy wynik , to wygrana
                                                    Natalki. smile)))))) A tak na serio byłaby fajna zabawa i pamiątka. Ale
                                                    konkurencja była silna , muszę to z przykrością przyznać sad.
                                                    Właśnie dostałam sms-a od męża ,że Natalka nie wygrała (wyniki drukują w
                                                    Wyborczej). Jakoś to przeżyję !!!! Teraz czas na Wasze maluszki! A , jeszcze
                                                    dodam ,że te zdjęcia będzie można potem odebrać (bezpłatnie) na pamiątkę.

                                                    Jeszcze tu zajrzę , a teraz muszę kończyć , bo Natalia buszuje pod biurkiem i
                                                    pewnie zaraz coś rozłączy .

                                                    Kasia ( wreszcie szczęśliwa !)
                                                  • natinka2002 Re: CZEMU ZNÓW TU TAK CICHO? 07.10.03, 11:09
                                                    No i gdzie się podziały lipcowe mamy? Tak nas dużo , a jakby żadnej nie było....
                                                    Tylko Sushi zaczyna pracę od zaglądania na forum!
                                                    I chwała Ci za to!!!!!!

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia

                                                    PS. dlaczego np lutowe mamy przekroczyły już 1000 postów, a my nie??????
                                                  • ivonekk Re: CZEMU ZNÓW TU TAK CICHO? 07.10.03, 22:32
                                                    No ja też jestem, regularnie i sumiennie czytuję nasze forum, ale z tym
                                                    pisaniem gorzej...Opieka nad Jagódką wyczerpuje mnie kompletnie smile) Nie mam
                                                    pojęcia skąd ta mała istota ma tyle energii, pewnie też coś wiecie na ten
                                                    temat, co?? Zadziwia mnie każdego dnia, a gada za trzech tylko, że w swoim
                                                    języku, wygląda, a raczej brzmi to super!I nareszcie przesypia mi całą noc!!Aż
                                                    mi dziwnie, że nie muszę wstawać w nocy.
                                                    Fajnie macie z tymi sesjami fotograficznymi! Też o tym pomyślałam, po sukcesach
                                                    Perełki, ale ta impreza odbywa sie zawsze daleko ode mnie, to duży minus
                                                    prowincji-żadnych imprezsad a tak moja Niunia miała by extra sesję...Niestety,
                                                    pozostaje jej tylko samorodny talent mamusi fotografki-amatorki smile)Idę już, bo
                                                    muszę dokończyć Jagusi sweterek, który od jakiegoś czasu usilnie dziergam po
                                                    nocach ( w dzień nie ma mowy o robieniu na drutach-są one nad wyraz
                                                    interesujące!).
                                                    Faktycznie trzeba gonić inne fora z ilością postów.Sprężmy sie, Koleżanki!!

                                                    Całusy i pozdrowienia!
                                                    Iwona

                                                    podaje mój nr gg, jakby ktoś chciał pogadać 4485630
                                                  • natinka2002 Re: CZEMU ZNÓW TU TAK CICHO? 08.10.03, 12:38
                                                    Tylko błagam ,nie przenośmy się gg , bo tu nikt już nie będzie zaglądał!!!!

                                                    Co do sweterków i drutów, to niestety nie odziedziczyłam talentu po mojej
                                                    mamie. Ale za to wyszywam , czyli nie jest ze mną tak źle ( chyba?) . Właśnie
                                                    skończyłam wyszywać misie , teraz przerzucę się na pieski . Już niedługo
                                                    będziemy urządzać pokój małej ( wreszcie wyniesienie się z naszej sypialni) ,
                                                    więc te obrazki wylądują w ramkach na ścianie. Przy Natalce udaje mi się
                                                    zrobic parę krzyżyków , ale dla niej to takie fascynujące ( jak dla Jagódki
                                                    druty smile ) , więc lepiej robić to gdy śpi. Ciągle zabierała mi te misie i się
                                                    nad nimi rozczulała , więc chyba się jej spodobały ( pocieszam się !)

                                                    K
                                                  • natinka2002 co by tu jeszcze ? 08.10.03, 13:08
                                                    No to teraz napiszę jeszcze jeden post , tak żeby liczba ich się zwiększyła smile

                                                    Muszę się Wam czymś pochwalić ( zresztą nazwijcie to jak chcecie)!
                                                    Tak troszeczkę było mi żal, że Natalki nie wybrali do finału konkursu
                                                    na "Najmilszego brzdąca w Polsce". Pewnie byłoby miło , no ale cóż .... Ale co
                                                    innego sprawiło mi ogromną radość . Otóż w tej samej Wyborczej, w której
                                                    zamieszczono wyniki konkursu , była też wzmianka o mojej Natalce , tylko w
                                                    zupełnie innym kontekście. Artykuł dotyczył powrotu do Polski okrętu po
                                                    dwumiesięcznych manewrach. Jak myślicie ,od czego zaczął się ten artykuł???
                                                    A od tego jak to mój mąż cieszy się ,że wreszcie zobaczy ząbki swojej
                                                    córeczki , bo jak wypływał to ich jeszcze nie było ! Co prawda dziennikarka nie
                                                    podała imienia córeczki ( a się pytała o nie ) i uwzględniła tylko 2 ząbki
                                                    zamiast 3( i jak tu wierzyć prasie wink? ) mimo tego było to ogromnie miłe. Facet
                                                    na poważnym stanowisku a tu wyskakuje z ząbkami smile.Ach ten mój mąż !!, znam go
                                                    ponad 12 lat a ciągle czymś mnie zaskakuje. Warto było poczekać na coś takiego
                                                    7 tyg. !!!!!!!!

                                                    W ogóle to mam teraz bardzo wesoło w domu. Tego dnia gdy wrócił tatuś, Natalia
                                                    była początkowo trochę nieśmiała , ale jak się rozkręciła ,no to się zaczęła
                                                    popisywać. Biegała jak szalona z jednego pokoju do drugiego , najpierw biegła w
                                                    jednym kierunku a w połowie drogi zmieniała zdanie i już pędziła gdzieś
                                                    indziej . A mój mąż patrzył na nią przerażony i niepewnym głosem spytał się
                                                    mnie czy Natalia dobrze się czuje. Rozbawił mnie totalnie.Ja jestem
                                                    przyzwyczajona to tych jej szaleństw ,ale on musi się na nowo do tego
                                                    przyzwyczaić.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia ( pociągająca ....nosem )

                                                  • katitka Re: co by tu jeszcze i witaminy! 08.10.03, 13:28
                                                    No proszę, to jest coś!
                                                    Wzmianka w Wyborczej i to w takim poważnym artykule! Pięknie.

                                                    Ja chciałam powiedzieć, że również każdy dzień w pracy rozpoczynam od odpalenia
                                                    Edziecka, i czytam wszystko, tylko na pisanie zwykle nie ma czasu.

                                                    Strasznie nie lubię jesiennej deszczowej pogody. Tak mi przykro, że jest zimno,
                                                    trzeba te biedne dzieci opatulać kurtkami, szalami, czapami, krępować ich ruchy
                                                    i zabierać swobodę, którą jeszcze pamiętają z minionego lata. Moja Natusia
                                                    bardzo się tym denerwuje, walczy z czapką, ucieka przed kurtką (chociaż kupiłam
                                                    najbardziej miękką i nieprzeszkadzającą jaką znalazłam), a folii
                                                    przeciwdeszczowej w wózku po prostu nie znosi. Woli moknąć.
                                                    Och, niech już będzie wiosna!

                                                    Przy okazji - wyróżnienie dla Sushi i Natinki2002 za najbardziej aktywny udział
                                                    w tworzeniu forum lipcuszków 2002.

                                                    No i o witaminach - czy dajecie dziewczęta swoim maluchom jakieś witaminy?
                                                    Bo ja przestałam w maju i od tej pory nie daję Natusi nic, a może powinnam?

                                                    I jeszcze jedno - Natka staje się niejadkiem - dotychczas jadła pięknie, teraz
                                                    coraz częściej odmawia jedzenia czegokolwiek. Troszkę mnie to martwi.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia.
                                                  • natinka2002 Re: co by tu jeszcze i witaminy! 09.10.03, 08:30
                                                    Kasiu! dzięki za wyróżnienie , już myślałam że te moje wypociny na nic się
                                                    zdają, no może tylko powiększają liczbę postówsmile.
                                                    Zachęcam wszystkie mamy do pisania ,nawet o byle czym .

                                                    Dopiero co zrobiło się zimno ,a ja już tęsknię za ciepełkiem. Do tego mąż mi
                                                    chyba przywiózł w prezencie jakiegoś szkockiego wirusa i teraz prycham , kicham
                                                    i w ogóle jestem do niczego. Jak ja nie lubię zimna , a tu zima przed nami.
                                                    Żeby tylko nie była tak długa jak ubiegłoroczna!!!!brrrrr, już mi zimno na samą
                                                    myśl....

                                                    Natalka jako malutkie i słabo przybierające na wadze dziecię dostawała Cebion
                                                    multi. Potem była zima i wiosna, więc dalej dawałam to samo.Latem ograniczyłam
                                                    sztuczne witaminy na rzecz naturalnych ( co za dużo ....) .W słoneczne dni nie
                                                    dawałam jej też wit.D3 . Ponieważ przeczytałam i słyszałam wiele sprzecznych
                                                    wypowiedzi dotyczących podawania wit D3 latem , więc poszłam z tym do naszej
                                                    lekarki. A ta mi powiedziała,że jak jest dużo słońca i dziecko przebywa dużo na
                                                    powietrzu , no to można nie podawać. I tak też robiłam . Efekt był taki , że
                                                    jak robiłyśmy badania w związku z brakiem ząbków , to wyszło że mała ma
                                                    niedobór wit D. I ta sama lekarka była bardzo zdziwona , dlaczego ja przestałam
                                                    ją podawać , że powinnam zmniejszyć dawkę a nie całkowicie odstawiać. Ręce mi
                                                    opadły i teraz jestem na najlepszej drodze do zmiany pediatry. Obecnie znowu
                                                    podaję małej Cebion multi , no i wit D3 oczywiście .

                                                    Kończę , bo moja mała paskuda wykombinowała już co trzeba wcisnąć, żeby
                                                    wyłączyć komputer.
                                                    Pa ,Kasia
                                                  • ivonekk Re: witaminy 09.10.03, 12:14
                                                    Ja podaję Jagódce Cebionmulti - 5 kropli i witaminkę D3 - 1 kroplę, a to z tego
                                                    powodu, że jeszcze jej nie zarosło ciemiączko.
                                                    A z tym gg to może faktycznie nie był dobry pomysł, wycofuję się! smile)
                                                    To tyle na dzisiaj, mam chwilę wolnego, bo Jagódka jest na spacerze z babcią i
                                                    mogę ogarnąć trochę mieszkanie.

                                                    Ach, Saragossa...........
                                                  • andje Re: CZEMU ZNÓW TU TAK CICHO? 08.10.03, 22:58
                                                    Witam wszystkie Mamy uroczych lipcowych pociech.
                                                    Jestem tu po raz pierwszy ,więc proszę o wyrozumiałość i trochę czasu,aby was
                                                    poznać.
                                                    Jestem mamą Safiyi ur.01.07.2002,ślicznej,czarnookiej,kasztanowowłosej,dużej
                                                    (13,200kg.)dziewczynki,która jest "żywym srebrem".
                                                    Od razu prośba do was. Napiszcie w co się bawicie z dziećmi w długie jesienne
                                                    wieczory.Niestety jest już coraz zimniej i coraz wcześniej robi się cimno,
                                                    więc musimy skracać nasze popołudnowe "szwędy"po osiedlu.Książeczki, owszem są
                                                    ulubionym zajęciem mojego skarba,ąle maksymalnie przez pół godziny.Rymowanki
                                                    skakanki 20min-a co z resztą wieczoru?Potworna nuda,która przejawia się
                                                    grzebaniem w koszu,wyciąganiem ubranek z komody,bielizny z bieliźniarki itp.Z
                                                    przerażeniem myślę o zimie i zmianie czasu.Sanki,śnieżki i lepienie bałwana
                                                    OK,ale co potwornie długimi zimowymi wieczorami?"W CO SIĘ BAWIĆ,W CO SIĘ
                                                    BAWIĆ?"Proszę napiszcie w co się bawicie ze swoimi 15 miesięcznymi pociechami?
                                                    Pozdrawiam
                                                    Andje
                                                  • natinka2002 Re: witamy,witamy 09.10.03, 11:47
                                                    Nie tylko uaktywniły się dotychczasowe forumowiczki , ale też zawitała do nas
                                                    kolejna mama!!!!! Jest szansa ,że niedługo dobijemy do tysięcznego postu -hihihi

                                                    Witam , Andje!
                                                    Twoja córeczka ma takie egzotyczne imię ! Już oczami wyobraźni widzę jaka musi
                                                    być śliczna ( szczególnie przy czarnych oczkach i ciemnych włoskach). Czekam na
                                                    zdjęcia w naszej galerii! Czy dobrze wnioskuję ,że nie mieszkacie w Polsce?
                                                    Albo mieszkacie , ale "pachnie" mi tu egzotyką .Napisz coś więcej!

                                                    Kasia z Gdyni
                                                  • andje Re: witamy,witamy 09.10.03, 14:10
                                                    Witam ponownie lipcowe mamy.
                                                    Dziewcze śpi,obiad się piecze mogę zatem usiąść do pisania.Coś mi się zdaje,że
                                                    połknęłam bakcyla i będę tu częstym gościem.
                                                    Dziękuję za ciepłe przyjęcie i wasze pomysły na zabawę.
                                                    Mieszkamy w Polsce(z wyjątkiem 2-3 m-cy w roku).A co do egzotyki to pachnie,oj
                                                    pachnie.Mój kochany mąż jest Algierczykiem,więc Safiyka jest
                                                    słodkim,karmelkowym cukiereczkiem.Naprawdę śliczna(oczywiście jeśli się lubi
                                                    brunetki).
                                                    Saragossy zazdriszczę jak diabli.My przed kilkoma dniami wróciliśmy z
                                                    Algierii.Żegnało nas trzydzieści stopni i słońce,a tu zimno i pada,buuusad(
                                                    Wszyscy(w ramach aklimatyzacji)przeszliśmy przeziębienia,a za mną katar wlecze
                                                    się do dziś.
                                                    Do zobaczenia.Trzymajcie się ciepło
                                                    Andje

                                                    .
                                                  • axa2002 Re: Jestem pierwsza!!! 07.10.03, 22:50
                                                    GRATULACJE!!!!! Trzymamay za Was kciuki
                                                  • joanah2o Na wylocie :) 08.10.03, 23:21
                                                    Jestesmy od ponad 3 miesięcy "na wylocie" (zrezygnowalismy z mieszkania w
                                                    Krakowie, w nic się nie angazujemy, bo przecież wyjeżdżamy), ale zagubiono
                                                    nasze papiery gdzieś w ministerstwie albo ambasadzie i musimy czekać na wizy.
                                                    Więc koczujemy u moich rodziców, bez stałego łącza internetowego, wśród pudeł i
                                                    toreb. Poddałam się wprawdzie po 2 tygodniach czekania i troche zadomowiłam,
                                                    ale nadal jest jakos "tymczasowo".

                                                    W piątek bylismy na szczepieniu i Himek waży 12,1kg, mierzy 84cm. Codziennie
                                                    cos zbroi (np. wrzuci czosnek do muszli klozetowej (sic!), wyrzuci zabawkę z
                                                    balkonu, zatrzaśnie nogi w szufladzie - zrobiłam zdjęcie,to zaobaczycie,
                                                    kiedyś, na czym to polega, skoczy na główkę z krzesła, chodzi po klawiaturze i
                                                    drukarce, próbuje połknąć baterie od pilota tv...).

                                                    ez ostatnio zrobiłam mu parę sweterków na drutach i może uwiecznię
                                                    Himka "wystrojonego" ? Ale to może jak wreszcie wyjedziemy i się zadomowimy na
                                                    obczyźnie. Pewne następny raz odezwiemy się juz z Saragossy (mam nadzieje).

                                                    J&J
                                                  • kostaga Re: Na wylocie :) 09.10.03, 08:31
                                                    No kochane jestem w szoku! Jeden dzień nie byłam w pracy (ach te szkolenia) a
                                                    tu takie zmiany. To takie miłe, że wzięłyście się do roboty. Przychylam się do
                                                    prośby, by nie przenosić się na GG. To miła instytucja, ale korzystajmy z niej
                                                    raczej w nagłej potrzebie /GG 39143/.
                                                    Ach jak ja wam zazdroszczę tych rękodzielniczych zdolności. Ja mogłabym zrobić
                                                    szalik, pod warunkiem, że nie musiałby się kończyć, bo zakańczać robótek nigdy
                                                    się nie nauczyłam ;-(
                                                    I mnie także przybija już jesienna pogoda. Najgorsze są poranki gdy jedzie się
                                                    przez ciemne jeszcze, zimne i mokre miasto nieogrzewanym tramwajem ze
                                                    świadomością, że najmilsza w świecie kruszynka jeszcze słodko chrapie pod swoją
                                                    cieplutką kołderką, a jak wstanie to zobaczy uśmiechnięty ryjek taty a nie
                                                    mamuśki sad
                                                    Z uwagi na fakt, że mamuśka przygotowuje się do bardzo ważnego egzaminu
                                                    wieczorne wymyślanie zabaw spadło również na tatę. Ale przyznaję, że moje
                                                    miłości radzą sobie razem całkiem sprawnie. Ostatnio najwspanialszą zabawą
                                                    są "tarany". Stają sobie na przeciwległych końcach pokoju i jednocześnie
                                                    zaczynają biec w swoją stronę tylko po to, by po chwili zderzyć się z impetem,
                                                    choć najwięcej radości sprawia Perle, gdy tatus robi ją w konia i zamiast się z
                                                    nią zderzyć to ją przeskakuje. Pauli uwielbia też bawić się w pociąg. Tatuś,
                                                    mamusia lub babcia są lokomotywą i "jeżdżą" po całym domu z głośnym "ciuch
                                                    ciuch ciuch" i piosenką "jedzie pociąg z daleka" na ustach, najlepiej gdy
                                                    przejazd odbywa się po schodach. Tatuś zakupił również w IKEI drewniany pociąg
                                                    z torami, tylko szczerze powiedziawszy, nie wiem czy dla Perły, czy raczej dla
                                                    siebie wink Prawdą jest, że Młoda zdecydowanie woli samochody, pociągi niż
                                                    lalki. Tylko Kubuś Puchatek nadaje się do przytulania, reszta pluszaków nie
                                                    wzbudza w niej najmniejszego zainteresowania. No i hitem są wszelkie telefony.
                                                    Już zrezygnowała z pracy w warsztacie samochodowym, teraz na pewno zostanie
                                                    telefonistką w Tepsie. Tepsa to rodzinna firma, więc ma duże szanse i
                                                    predyzdpozycje
                                                    OK czas zacząć pracę, trochę przesadziłam dzisiaj.
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: zabawy :) 09.10.03, 09:41
                                                    Witajcie moje drogie uaktywnione koleżanki!
                                                    Moja Natalka pasjami uwielbia swoje zabawki, tuli misie, wozi lalki w wózeczku,
                                                    w samochodzie, próbuje je przebierać i czesać, śpiewa im, usypia, karmi i poi,
                                                    a nawet daje im swojego smoczka. Bawi się przeróżnymi klockami, krążkami,
                                                    uwielbia oglądać książeczki i gazety.
                                                    Uwielbia grzebać w swoich szafkach, wyciągać rzeczy, zdejmować je z wieszaków i
                                                    próbować zawieszać z powrotem. Uwielbia sama się ubierać, co oczywiście jeszcze
                                                    nienajlepiej jej wychodzi. Ja jej pozwalam bałaganić w szafach.
                                                    Tak więc jest małą kobietką.
                                                    Z drugiej strony kocha również samochodziki - ma ich mnóstwo - urządza sobie
                                                    rajdy, wyścigi, sama jeździ samochodem po mieszkaniu (najbardziej mnie śmieszy,
                                                    jak wcześniej chowa swojego smoczka lub jakąś zabawkę w "bagażniku").
                                                    Generalnie nie muszę się wysilać na wymyślanie jakichś niezwykłych zabaw, na
                                                    razie Natusia ma sporo swoich pomysłów. Ja na przykład uczę ją kolorów (i
                                                    wydaje mi się, że zaczyna już je rozróżniać), kształtów i precyzji (poprzez
                                                    wkładanie różnych klocków w otwory).
                                                    Pozwalam jej też rozrzucać i "sprzątać" płyty i kasety, bawić się słuchawkami,
                                                    pilotami (bateriami oczywiście nie!) i innymi rzeczami, którymi być może inni
                                                    rodzice nie pozwalają. Wychodzę z założenia, że co jest dla niej niegroźne, to
                                                    może być dostępne.
                                                    A przede wszystkim ciągle do niej gadam. I ona do mnie. I tak sobie gadamy, że
                                                    mój mąż marudzi, że on już nie ma głosu w tym domu, bo my trajkoczemy bez
                                                    przerwy.
                                                    A różne fajne porady ad. zabaw znajdziecie na forum "Zabawy".

                                                    Pozdrowienia
                                                    Katitka

                                                    P.S. A w Saragossie na pewno jest trochę cieplej...
                                                  • mama_kajetana Re: zabawy :) 09.10.03, 14:04
                                                    Cześć dziewczyny!

                                                    straszny ruch się zrobił! Jak miło. Wszyscy się odzywają, no to nie będę
                                                    gorsza.

                                                    Najpierw witamy dwie nowe dziewczyny! Wrzućcie koniecznie fotki do galerii.

                                                    Zazdroszczę Wam trochę tych zabaw klockami, samochodami itp. Bo Kajtek jest
                                                    teraz na etapie czytania. Matko! cały czas chodzi z jakąś książką i tonem nie
                                                    znoszącym sprzeciwu mówi: yyćka! Oznacza to: czytaj natychmiast! A czytanie nie
                                                    wygląda jak czytanie tylko cały czas muszę mu opowiadać co jest na obrazkach i
                                                    pytać go gdzie co jest. A on łapką wszystko pokazuje smile. Wczoraj próbowałam go
                                                    na chwilę zająć czymś innym to rozpłakał się tak jakbym mu coś strasznego
                                                    zrobiła! Taki mi rośnie mały intelektualista wink)).
                                                    A poza tym uwielbia grać w piłkę z tatą. Ganiają po mieszkaniu i strzelają
                                                    gole! Pisku i krzyku jest przy tym co niemiara.
                                                    Jak jakimś cudem nie ma fazy na czytanie to i tak muszę cały czas siedzieć z
                                                    nim na podłodze. Nie mogę nic zrobić. Może, przy okazji, macie jakiś sposób aby
                                                    dziecko zajęło się trochę sobą. Bo u nas, za przeproszeniem, nawet kupę robi
                                                    się wspólnie sad. A tak wogóle to jest cudny: składa klocki, nakłada kolorowe
                                                    kółka na patyk, wozi misie i inne przytulanki samochodami, potrafi nawet
                                                    wycierać kurze! Coddzienie łapie jakieś nowe słowo. Ostatnio oko i kółko.

                                                    A propos życia na wylocie. To my też. Mąż kończy negocjacje nowej pracy i
                                                    będziemy przenosić się z Łodzi do Warszawy. Nie jest to niestety Saragossa. Ale
                                                    może kiedyś... Oboje z mężem jesteśmy cipłolubli i mamy takie plany aby
                                                    przeprowadzić się kiedyś na południe.

                                                    A poza tym schudłam już 6 kg! Ale laska się ze mnie robi! Bardzo jestem z
                                                    siebie dumna.

                                                    A i jeszcze jutro też jedziemy na zdjęcia na konkurs. Bo oczywiście Kajtuś jest
                                                    najmilszym dzieckiem jakie znam wink)))!

                                                    Buziaczki
                                                    Iza i właśnie budzący się Kajtek
                                                  • natinka2002 Re: zabawy :) 09.10.03, 19:50
                                                    Iza!
                                                    Podczas tych zdjęć rozdawali za darmo gazetę"Dziecko" oraz słoiczki i soczki
                                                    Gerbera. Tylko że trzeba mieć kupon z Wyborczej ( pewnie w jutrzejszej
                                                    wydrukują) .Ja pojechałam bez kuponu , bo o tym konkursie dowiedziałam się z
                                                    internetu a tam nic o tym nie wspominali. No i jak zobaczyłam te wszystkie mamy
                                                    z kuponami , to padł na mnie blady strach. Co teraz ???, nie zrobią Natalce
                                                    zdjęć !!,,,,buuuuu.Na szczęście zdjęcia robili bez względu na ten kupon.

                                                    Mam też do Ciebie prośbę. Zorientuj się ile zdjęć robią każdemu dziecku , bo
                                                    ja właściwie nie wiem, taka byłam przejęta. Tych naszych jeszcze nie
                                                    odebrałam , ciągle mi nie po drodze, może w sobotę się uda.
                                                    Życzę powodzenia i udanych fotek , bo to właściwie zależy wszystko od tego ,
                                                    jakie fotki zrobi ten fotograf . Bo Kajtek milusi jest bez wątpienia smile)))

                                                    Kasia

                                                    Taki tu ruch dzisiaj... OBY TAK DALEJ!!!!!!
                                                  • axa2002 Re: Na wylocie :) 15.10.03, 21:58
                                                    oj ale się podziało egzotyczne klimaty nas dopadły ze wszystkich stron smile))
                                                    chwilę mnie nie było a tu tyle nowości smile)
                                                    Sushi, jesteśmy na forum już ponad rok a nie wiedziałam, że "łączy nas coraz
                                                    więcej", czyli tez praca smile))
                                                  • natinka2002 Re: Na wylocie :) 09.10.03, 11:20
                                                    Oj,zazdroszczę tej Saragossy!!!!!!
                                                    Ja zdecydowanie jestem stworzona do mieszkania w ciepłych krajach. Niestety
                                                    nadmorski klimat jest nie dla mnie. A najchętniej zapadłabym w sen zimowy,
                                                    marzenia, marzenia.....

                                                    Kasia

                                                  • ivonekk Re: lipiec 2002 09.10.03, 20:34
                                                  • enut Re: lipiec 2002 09.10.03, 22:33
                                                    Czesc dziewczyny!
                                                    Oho, zaczyna sie tu robic tloczno... Ale fajnie!
                                                    Ja niestety jeszcze za wielka woda, a moi panowie w domu - tzn. maz w domu, a
                                                    dziecie u babci na wakacjach. Jedyne pocieszenie, ze niedlugo juz wracam, i ze
                                                    pogoda tutaj, jak u nas latem - pazdziernik, a ja chodze w krotkim rekawku i mi
                                                    cieplo!
                                                    Fajnie sie bawicie ze swoimi maluszkami. Moj Myszka tez oczywiscie lubi to, co
                                                    zakazane smile))))))))) Ksiazeczki "czytamy" czasami, tzn pokazujemy co jest na
                                                    obrazkach, najlepiej jak jest to piesek, to Szymek pokazuje jak robi piesek
                                                    (niestety nie umie jeszcze szczekac, ale nauczyl sie pokazywac jak pies dyszy!
                                                    fajnie to wyglada). Ale jego ulubione zabawy to:
                                                    bieganie po mieszkaniu, zwlaszca jak za rogiem czai sie mama lub tata i
                                                    wyskakuja z krzykiem - wtedy jest duzo smiechu i zaraz ucieczka w druga strone,
                                                    no i (niestety) wpinanie sie na wszystko! Maz juz go zdejmowal ze stolka kilka
                                                    razy. Zastanawiam sie czy nie przywiezc mu (niedlugo ma imieniny) takiej malej
                                                    zjezdzalni dla maluszkow... Jest malenka, wiec nawet jak bedzie na nia wchodzil
                                                    i spadnie, to mu sie nic nie stanie, a moze nauczy sie szybko zjezdzac, a nie
                                                    spadac... Uwielbia tez odkurzac dywany z tata, czasami sam wyciaga rure od
                                                    odkurzacza i chodzi z nia po mieszkaniu i odkurza (wyglada to jak prawdziwe
                                                    odkurzanie).
                                                    Gratulacje dla Perelki! W ogole nasze dzieciaczki sa najpiekniejsze, prawda?!?!?

                                                    No, czas jeszcze troche popracowac.
                                                    Pozdrowienia
                                                    Nat
                                                  • ivonekk Re: lipiec 2002 10.10.03, 06:59
                                                    Witam po długim czasie, Enut! smile Naprawdę się u nas rozkręca. Myslę, że to
                                                    również wina pogody, jak tu nie usiąść do kompa, gdy na dworze zimno i mokro,
                                                    brrr! Też najchętniej bym się przeniosła gdzieś, gdzie jest powyżej 20 stopni
                                                    C.Za chwilę własnie jadę na grzybki, tym razem jeszcze bez Jagódki i to jedyna
                                                    przyjemna rzecz związana z jesienią : pyszne smażone gąski smile)
                                                    Do popołudnia, pozdrowienia, Iwona
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 10.10.03, 08:00
                                                    Boże jak miło! Co za ruch!
                                                    Zapomniałam wczoraj coś popisać o witaminkach, a ktoś się pytał. My też
                                                    jesteśmy na Cebionie Multi i Vigantolu. Tylko, że D3 Perła bierze w koszmarnej
                                                    dawce 3 kropli. Spasowałyśmy trochę latem i nie brała wcale lub jedną kroplę w
                                                    mniej słoneczne dni. Ciemię u Perły prawie jak u jej nowonarodzonego kuzyna,
                                                    zębów jak na lekarstwo i tylko krzywicę da się zauważyć, więc myślę, że z
                                                    Vigantolem jeszcze długo się nie rozstaniemy.
                                                    U nas w niedzielę również zawita Gerber z poszukiwaniami "najmilszego brzdąca".
                                                    Chętnie zrobiłabym Perle pierszwe profesjonalne zdjęcia, ale nie wiem, czy to
                                                    nie przesada. Poza tym jedziemy do pradziadka na urodziny i boję się, że przy
                                                    takim zainteresowaniu mogę się nie wyrobić. Długo trwa ta impreza? Jak wcześnie
                                                    przed rozpoczęciem pojawia się "komitet kolejkowy"? Czy powinnam jak za starych
                                                    dobnrych czasów koczować pod KORONĄ jeszcze przed północą dnia poprzedniego?
                                                    To że Pauli jest najmilszym dzieckiem na świecie nie będę nikogo przekonywać
                                                    (ważne, że ja to wiem wink), ale zależałoby mi na tych zdjęciach, bo po samej
                                                    naszej galerii widzę, że Młoda konkurencji by nie przetrzymała. Choć czy ja
                                                    wiem... Ostatnio bardzo opłaca mi się chodzić z Perłą do sklepów, gdyż
                                                    niesamowicie oszczędzam na produktach, które przypadną Młodej do gustu. Bierze
                                                    sobie, co jej się żywnie podoba, leci z tym do szefa (skąd ona wie, kto jest
                                                    szefem, to dla mnie zagadka), wyciąga rękę ze skarbem i dostaje to w prezencie.
                                                    Wczoraj zakosiła:
                                                    - komplet bajek na CD z Ramy
                                                    - Kinder Bueno (czy jakoś tak)
                                                    - Kinder Delicie
                                                    - siatkę cytryn
                                                    - jabłko
                                                    - dmuchaną piłkę z soków Clippo
                                                    Wszystko za darmo. Odwdzieczyć się musiała jedynie poprzez półgodzinne
                                                    zwiedzanie sklepu za rękę z właścicielem i obietnicę, że jak będzie miała
                                                    jakieś fajne zdjęcie z jednym z kradzionych produktów to przyniesie je panu, by
                                                    ten mógł rozreklamnować sobie sklep. A poza tym, to Młodej mordka się nie
                                                    zamyka, jak nie gada to się śmieje i jak tak suszy dziąsła na tym mrozie, to
                                                    przestałam się dziwić, że zęby przestały rosnąć.
                                                    Dobra, cześć pracy!!!
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 10.10.03, 11:30
                                                    Klawiatury aż się grzeją, co ? Nieźle nam idzie, więc znowu jestem na
                                                    posterunku.
                                                    Zdjęcia robią między 11 a 16 , przynajmniej tak było w Trójmnieście. My byłyśmy
                                                    po 14 ,a przed nami przewinęło się ponad 140 kandydatów na najmilszego brzdąca.
                                                    Nie było jakiejś specjanie długiej kolejki , nawet szybko szło, nie sądzę więc
                                                    żeby były zapisy dnia poprzedniego smile .Sushi, możesz więc spokojnie przespać
                                                    noc w domu smile.
                                                    Wrzucacie nadal zdjęcia do starej galerii, z czego wnioskuję ,że na razie
                                                    pomysł o stworzeniu następnej padł. To może poczekamy do świąt i wtedy
                                                    mogłybyśmy sworzyć galerię świąteczną . Co prawda ,to nie będą pierwsze święta
                                                    naszych maluchów, ale tych pierwszych były raczej mało świadome.
                                                    Mam już przygotowane kolejne fotki ( wreszcie w kitkach !) , więc niebawem też
                                                    zasilę naszą galerię.
                                                    Teraz o zabawach . Natalka bawi się czym popadnie , co uda jej się zwinąć z
                                                    kuchni lub łazienki. Coraz częściej zadziwia mnie , bo potrafi dłuższą chwilę
                                                    SAMA oglądać książeczki, SAMA powywalać klocki i je wrzucać z powrotem do
                                                    pojemnika itp, wreszcie nie muszę we wszystkim uczestniczyć. Daleko jej jednak
                                                    do całkiem samodzielnych zabaw. Uwielbia włazić za mną do łazienki i po każdej
                                                    takiej wizycie znajduję ciekawe rzeczy w wannie- ostatnio była to taka do
                                                    jarzyn. Standardowo lądują tam wszystkie szampony i inne kąpielowe kosmetyki.
                                                    Generalnie to ona ustala , w co będziemy się bawić . Rośnie mi typowa lwica.

                                                    No to ja tez do pracy smile , czyli przydałoby się trochę ogarnąć mieszkanie.
                                                    Chociaż , czy to warto ? Zaraz mały szkodnik się obudzi i zrobi jeszcze większy
                                                    bałagan .

                                                    Kasia
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 10.10.03, 15:50
                                                    No to jesteśmy już po sesji. Ja pojechałam do Geanta na zakupy i przy okazji
                                                    (hahaha) postanowilam obfotografować Kajtka. U nas akcja jest dwa dni. Dzisiaj
                                                    zaczynała się o 14. My byliśmy o 13.50. Kolejka, owszem, już stała ale nie była
                                                    wielka. Mamy nr 11. Kasiu fotograf robi chyba każdemu dziecku inną ilość zdjęć.
                                                    Kajtek, widziałam, że mu się spodobał to robił mu dużo. Nawet jak już zeszliśmy
                                                    z podestu i Żółw zaczł tańczyć to jeszcze mu pstryknął. Dzięki wielkie za tę
                                                    podpowiedź o Gazecie. Bo też bym pojechała bez. Teraz czekamy do poniedziałku.
                                                    Chociaż nie łudzę się. Na pewno wybiorą długonogą, wielkooką blondynę ;-D.
                                                    Całujemy mocno
                                                    Iza i Kajtuś
                                                  • andje Re: lipiec 2002 10.10.03, 21:52
                                                    Witam ponownie!
                                                    Czytam o tych waszych sesjach zdjęciowych i gryzę palce z zazdrości.Niestety
                                                    Białostoczanie nie mają szansy wziąść udziału w konkursie na Najmilszego
                                                    Brzdącasad(( Szkoda,bo pewnie zabawa przednia i oczywiście okazja do zrobienia
                                                    kilku profesjonalnych zdjęć swojej Pociechy.
                                                    Safiyka jest uczulona na mleko,jajka,cielęcinę,glutaminian sodu i inne
                                                    świństwa dodawane do wędlin,pieczywa i słodyczy.Dostaje wysypki nawet po
                                                    zjedzeniu jednego plasterka polędwicy z indyka.Więc co jakiś czas odbywa się w
                                                    naszym domy wielkie pieczenie mięsa.Dzisiejsze przedpołudnie spędziłyśmy więc
                                                    w kuchni produkuję gigantyczną ilość rolad i polędwic drobiowych,które później
                                                    mrozę żeby wystarczyło na jakiś czas.Moja córeczka nie narzeka na brak
                                                    apetytu,a "meso"jest ulubionym elementem każdego posiłku (ma to po tatusiu).
                                                    Mimo całego wysiłku wkładanego w wyeliminowanie z diety produktów uczulających
                                                    moja córeczka ciągle jest "chropowata".Co jakiś czas babcia poczęstuje wnuczkę
                                                    drożdzówką albo kawałkiem czekolady("przecież mały kawałek dziecku nie
                                                    zaszkodzi") i zmagamy się później tygodniami z czerwoną pupą.
                                                    Po południu oglądałyśmy słodkie lipcuszki w galerii.Udały się nam te lipcowe
                                                    dzieciaczki,aż miło popatrzeć.
                                                    Pozdrawiamy gorąco
                                                    Ania i Safiyka
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 10.10.03, 22:37
                                                    Na profesjonalizm tych zdjęć raczej bym nie liczyła. Wystarczy ,że facet
                                                    wiedział jak robić zdjęcia cyfrówką i tyle. Profesjonalna sesja to pewnie tylko
                                                    dla zwycięzcy. ( oj, chyba nie przemawia przeze mnie gorycz przegranej ? smile ))

                                                    Przez ostatnie dni byłam szczęśliwą acz tymczasową posiadaczką cyfrówki , więc
                                                    Natalia miała codziennie sesję fotograficzną . Już się na nas złościła, że nie
                                                    dajemy jej spokoju , ciągle te błyski po oczach smile .Żeby małej zrobić zdjęcie
                                                    trzeba było się nieźle namęczyć , bo ona nie ustoi w miejscu , ciągle gdzieś
                                                    pędzi .Jeśli już stanie ,to chociaż głową pokręci i tak stale musiałam kasować
                                                    zrobione fotki , bo np uwieczniłam plecy lub po prostu jej nie było na
                                                    zdjęciu smile. Jedyne co jest w stanie ją zatrzymać w biegu ,to reklamy. Ona je
                                                    poprostu ubóstwia . Nawet okiem nie mrugnie, stoi jak zaczarowana. Można z nią
                                                    wtedy wszystko zrobić , pod warunkiem że się nie zasłania telewizora . Poważnie
                                                    zaczynam się zastanawiać , czy nie nagrać na kasetę zestawu reklam ,żeby w
                                                    chwilach rozpaczy mieć się czym podratować. Wiem ,że to rozwiązanie raczej
                                                    kiepskie , ale w mojej sytuacji często ratujące moje zdrowie psychiczne wink

                                                    Zastanawiam się , co to moje dziecię wymyśli jutro .Dzisiaj spędziła chyba ze
                                                    20 minut ( bez żadnej przerwy) przed lustrem patrząc sobie głęboko w oczy .
                                                    Może też jest pod wrażeniem swoich kitek ????

                                                    Życzę miłego weekendu , no i słoneczka !!! przydałoby się , przydało...

                                                    Kasia
                                                  • andje Re: lipiec 2002 11.10.03, 11:49
                                                    Przed chwilą sąsiadki zabrały moje Słońce do siebie.Ciekawe jak długo
                                                    wytrzymają z dziewczęciem(15-20min)wink)
                                                    Jeszcze się odezwę
                                                    Ania(chwilowo bez Safiyi)


                                                    Co tu tak cichutko?Odsypiacie zaległości w sobotnie przedpołudnie??
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 11.10.03, 11:55
                                                    andje napisała:
                                                    >
                                                    > Co tu tak cicho?Odsypiacie zaległości w sobotnie przedpołudnie??

                                                    U mnie nie ma mowy o czymś takim ! Natalia w ciągu dnia śpi zaledwie godzinę,
                                                    więc nie mam zbyt wiele czasu ,żeby odsapnąć. A już o spaniu to w ogóle mogę
                                                    zapomnieć. Męża znowu mi wywiało , tzn. z powodu wiatru ogłoszono sztormowe ,
                                                    więc wszystko wskazuje na to ,że kolejny weekend spędzimy osobno. A miało byc
                                                    tak pięknie... Jestem do tego przyzwyczajona , ale za każdym razem zaciskam
                                                    zęby ze złości. Dobrze ,że chociaż na chwilę wczoraj przyjechał do domu , to
                                                    przynajmniej zrobił mi jakieś zakupy. Przez ten deszcz i wiatr siedzimy z małą
                                                    w domu.


                                                    > Przed chwilą sąsiadki zabrały moje Słońce na chwilę do siebie.Ciekawe jak
                                                    > długo wytrzymają(15-20min)wink

                                                    Szkoda ,że ja nie mam takich sąsiadek !!!

                                                    Pozdrawiam

                                                    Kasia
                                                  • andje Re: lipiec 2002 11.10.03, 14:28
                                                    Tak jak się spodziewałam,po niespełna 20 minutach wróciło moje Słońce,od progu
                                                    krzycząc "nieee" i próbując zawrócić.Od dwóch dni dni Safiyka jest na
                                                    nie.Odkryła to słowo i używa go z lekką przesadą.Na każde pytanie odpowiedz
                                                    brzmi "nie".
                                                    "Safi,chodz zmienię pieluszkę-niee"
                                                    "Safi,chodz umyję buzię-niee"
                                                    "Safi,daj buźki-niee"
                                                    "Safi,kochasz mamę- hyym niee"(i jak tu się nie załamać)
                                                    Jedyne pytanie,na które zawsze mogę być pewna pozytywnej odpowiedzi
                                                    to "kochanie czy jesteś głodna?"
                                                    Safiya śpi raz dziennie dwie do trzech godzin.A poza tym jest szalenie
                                                    absorbująca,więc gdyby nie dała mi chwilkę odsapnąć chyba bym zbzikowała.

                                                    Kasiu ubolewam nad faktem"wywiania" Twojego męża.Czyżby był marynarzem?

                                                    Z wczorajszego spaceru Dziewczę wróciło z katarem.I znowu zaczynają się
                                                    jesienne przeziębienia.A my obie mamy wielkie robale i nie potrafimy usiedzieć
                                                    w domu.Szwędamy się po największych "zadupiach" Białegostoku byle dalej od
                                                    spalin i zgiełku.I takie są tego konsekwencje.
                                                    Pozdrawiam

                                                    Ania i śpiąca Safiya
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 11.10.03, 19:46
                                                    No tak, na moje nieszczęście jest marynarzem. Nie ,żebym zgłaszała jakieś
                                                    reklamacje, co to, to nie ! W końcu :"widziały gały ,co brały " smile Ale w takie
                                                    dni jak ten , to można mieć tego serdecznie dosyć. Wielokrotnie się już
                                                    przekonywałam , że jak ma wiać , to oczywiście najbardziej w weekend. A wtedy
                                                    wszyscy muszą zostać na pracy. Oni to też przeklinają , ale to mnie niewiele
                                                    pociesza. Przez cały tydzień czekam na weekend , czepiam się tej myśli jak
                                                    ostatniej deski ratunku, po czym okazuje się ,że zostaję sama. I jak się tu nie
                                                    wściekać. Szczególnie ,że to już 8 weekend osobno. A dziś było fatalnie .Nawet
                                                    nie starałam się ubierać małej do wyjścia ,żeby jej nie robić nadziei .Co
                                                    chwilę padało , a właściwie lało, no i ten wiatr. W przypływie rozpaczy
                                                    opatuliłam Natalkę w polar, naciągnęłam na uszy czapę i wystawiłam ją na
                                                    balkon ,żeby chociaż tyle miała ze spaceru. Niestety , nie udało mi się nie
                                                    zarazić Natalki katarem , więc pewnie czekają mnie pobudki w nocy.
                                                    No to się wyżaliłam . Chyba idzie ku dobremu. Mąż wraca właśnie do domu . Co
                                                    prawda zadzwonił z tą wiadomością w nieodpowiednim momencie , bo akurat
                                                    usypiałam małą i brakowało minuty czy dwóch ,żeby zasnęła .Oczywiście się
                                                    obudziła , więc o mało nie zrobiłam awantury mężowi , no ale co on winien ?
                                                    Powoli mi przechodzi , więc pewnie jak wróci , to już będzie ok. Jestem
                                                    takaaaaaa zmęczonaaaaa ......

                                                    Pozdrawiam ciepło !!!
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 13.10.03, 08:10
                                                    Oj smutno się tu zrobiło. Ale nic dziwnego, jesień chyba w każdym z nas wyzwala
                                                    takie uczucie, że żale leją się litrami. U nas na Dolnym Śląsku odpukać pogoda
                                                    piękna, złota polska jesień, choć trochę zimnawo, ale Perle to nie przeszkadza.
                                                    Chyba na przyszły weekend, jeżeli nadal tak będzie wybierzemy się gdzieś w
                                                    okoliczne górki.
                                                    Muszę się Wam przyznać, że nieźle się nabrałam na tego najmilszego brzdąca. Po
                                                    odbębnieniu godziny w kolejce i nie zbliżeniu się nawet o pół centymetra do
                                                    stoliczka przemiłych hosstess z Gerbera, machnęliśmy z tatusiem ręką na tę
                                                    imprezę i zawinęliśmy się na urodziny pradziadka. Tam za to zakochany po uszy w
                                                    Młodej tatuś chrzestny zrobił jej prawdziwą sesję. Jak tylko podeśle mi
                                                    zdjęcia, to wstawię je do galerii. Gerber przy tym to chyba małe piwo. A facet
                                                    rzeczywiście pstrykał swoją cyfróweczką na lewo i prawo i na profesjonalizm
                                                    zdjęć bobo fruta bym nie liczyła.
                                                    Stukam sobie w tę kawiaturkę próbując się rzogrzeć, ale mi nie wychodzi.
                                                    Wychlipałam już gorącą kawę, ale chyba jeszcze przez parę godzin będę pokutować
                                                    za to, co wymarzłam się bladym świtem na wrocłąwskich rzystankach. Taka jestem
                                                    dobroduszna żona, że podarowałam mężowi własny samochód by miał czym biedaczek
                                                    dojeżdżać do pracy, a sama marznę. Nie ma to jak kobieca naiwność smile
                                                    Paulina była wczoraj na imprezie u swoich o pięć miesięcy starszych koleżanek.
                                                    I tam ze zdziwieniem odkryliśmy, że odką tydzień temu zaczęła jeść na tonu
                                                    pieczone kurczaki urosła tak, że zaczyna gonić swoje kumpele. Do końca nie
                                                    wierząc przyszliśmy do domu i rzeczywiście: w ciągu TYGODNIA (od ostatniego
                                                    mierzenia) Perła urosła od 69 cm do 76 !!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Przyznaję, że zaczynam się obawiać, że trafiliśmy na kurczaki pasione jakimś
                                                    hormonem wzrostu, bo to, co się stało z Młodą przechodzi ludzkie pojęcie.
                                                    Widziałam coś po rzeczach, ale myślałam, że tatuś wrzucił Młodej pranie na
                                                    gotowanie smile Muszę chyba zrezygnować z tego drobiu, ale Perła się zapłacze na
                                                    amen. A w sobotę przebiła wszystko w kwestii jedzenia: na śniadanie zjadła
                                                    szprota w sosie pomidorowym zagryzając dwoma kiszonymi ogórkami. A wczoraj na
                                                    urodzinach u dziadka ukradła tatusiowi wielki kawał tortu wiedeńskiego. I za
                                                    żadne skarby nie chciała go oddać. I znowu marudzę, tak źle i tak nie dobrze.
                                                    Dobra, znowu trzeba wracać do pracy
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 13.10.03, 09:30
                                                    Odebrałam w końcu zdjęcie mojego najmilszego brzdąca. I przytoczę w tym miejscu
                                                    słowa pewnego tatusia , który odbierał przede mna fotkę swojego malucha : " Nie
                                                    zgadzam się z wynikami konkursu " hahaha. Możliwe ,że robią kilka zdjęć każdemu
                                                    maluchowi, ale wywołują po jednym .Tak przynajmniej było w Trójmieście.
                                                    A do Wrocławia to chyba zjechały wszystkie najmilsze brzdące z całego Dolnego
                                                    Śląska. Wychodzi na to ,że kolejka ustawiała się od rana . Ale po co Perełce
                                                    jakaś rozkładówka w Dziecku , jak ma już załatwioną okładkę smile

                                                    Trzymajcie się ciepło .Zajrzę jeszcze później.
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 13.10.03, 11:06
                                                    ha, ha, ha
                                                    dobrze że jeszcze choć Ty w to wierzysz wink)))
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 13.10.03, 19:54
                                                    Czyżby znowu trzeba było rzucić hasło : CO TU TAK CICHO ?
                                                    Wiem , wiem , poniedziałek i praca , no ale żeby tak ani słowa? Znowu
                                                    prowadzimy dialog : ja i Sushi smile .
                                                    Gratuluję Perełce tych cennych 7 cm ( chyba dobrze pamiętam ? ). Faktycznie
                                                    może to sprawka kurczaków ? Daj mi namiar na dostawcę , albo przyślij mi
                                                    transport do Gdyni , to może i ja na stare lata coś urosnę ? smile)))) !!!!!!!

                                                    A jak tam wyniki konkursu w Łodzi? Może choć tam szanowne jury nie będzie
                                                    stronnicze ,hahaha.....

                                                    Teraz idę zjeść zasłużoną kolację ( samotnie , bo samotnie ale jeść
                                                    trzeba ) .Jeszcze tu zajrzę i jak nic nie dopiszecie , to się obrażę !

                                                    Kasia
                                                    EEE , nie obrażę się , bo przecież ja bez Was żyć nie mogę ! wink
                                                  • andje Re: lipiec 2002 13.10.03, 21:44

                                                    -I jak tu dogodzić kobietom.Panienki i bezdzietne mężatki wiecznie jęczą
                                                    przeglądając się w lustrze:a to są za grube a to za chude,a to biust za mały
                                                    albo za duży.Jak już mają dzieci to wyżywają się na biednych istotkach, bo
                                                    albo nie rośnie albo rośnie za szybko,albo za grube(to u mnie) albo nie chce
                                                    przytyć(to u sąsiadki)itd. I zrozum tu babywink)
                                                    Od jakiegoś czasu w naszym domu centralne miejsce zajmował nocnik.Nie żebym
                                                    zmuszała Safiykę do załatwiania potrzeb na nocniczku,ot od czasu do czasu
                                                    udało mi się coś "złapać",albo sadzałam ją w razem razem ze mną w
                                                    toalecie "dla towarzystwa".A tu dziś jakby nigdy nic,Dziewczę usiadło na
                                                    nocniku i słodkim głosem oznajmiło "sisiu-sisiu".Zdjęłam jej spodenki i stało
                                                    się!!! Trzy raz w ciągu dzisiejszego dnia poprosiła na nocniczek!!!

                                                    Buziaczki
                                                    Ania
                                                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 13.10.03, 22:25
                                                    Witam, witam!

                                                    w Łodzi cisza. Kupiłam dziś Wyborczą, ale nie ma jeszcze wyników. Pewnie będą
                                                    jutro. Tak więc z gratulacjami musicie jeszcze trochę poczekać wink.

                                                    Ale proszę, jakie przelomowe momenty następują w życiu naszych dzieci.
                                                    Perełce bardzo gratulujemy tych wyczekanych centymetrów. I niechże ta jej mama
                                                    przestanie marudzić! Nie je! Je! Nie rośnie! Rośnie! wink)) Super, że tak
                                                    wystrzeliła! Może Kajtka dogoni (85 cm)?

                                                    A naszej nowej koleżance baaaaardzo zazdrościmy. Chociaż troszkę bez sensu, bo
                                                    Kajtek nawet raz nie siedział na tym tronie. (Rabi, ty daj mi szansę, ty kup
                                                    los! smile))). Musimy wreszcie spróbować!

                                                    Buziaczki i do jutra
                                                    Iza
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 13.10.03, 22:51
                                                    No ,jednak jesteście! Mogę iść spokojnie spać!
                                                    A może jeszcze coś uda mi się wystukać....
                                                    Spróbuję jutro zmierzyć Natalkę , bo też mi się wydaje ,że urosła ( 2m-ce temu
                                                    miała 75,5cm )
                                                    A nocniczek , no cóż zazdroszczę . Moja paskuda owszem prowadza się z
                                                    nocniczkiem , dwa razy wylądowały w nim siuśki ( oczywiście podczas reklam, bo
                                                    wtedy dłużej na nim posiedzi) .Ale to ja się obraziłam na to coś , po tym jak
                                                    dostałam nim w nos.
                                                    Moje dziecię nadal gada po swojemu .Wytężam słuch ,aby usłyszeć coś ,co można
                                                    by podciągnąć pod jakiś polski wyraz i NIC NIC NIC ..... Ciągle macha mi tym
                                                    swoim pulchniutkim paluszkiem i wystawia na ciężką próbę moją cierpliwość.

                                                    Teraz już dobranoc ,do jutra .
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 14.10.03, 07:53
                                                    Wiecie co? Wiem, że marudzę, ale cały czas nie mogę uwierzyć w to, co się
                                                    stało. Wiedzę na własne oczy, daty na miarce mam zapisane, ale fizyczną
                                                    niemożliwością wydaje mi się, by dziecko rosło 1cm na dobę. Coś tu jest
                                                    naciągane. Tylko co?
                                                    Nocniczkowe przygody kończą się u nas na robieniu z nocnika lokomotywy dla
                                                    pociągu. I to tyle. Też parę razy złapałyśmy co nie co, ale w sumie przez
                                                    czysty przypadek. O nocniczkową edukację straszliwie walczyła moja mama, ale
                                                    odkąd pojawił się w domu ten sprzęt, jakoś zaniechała nauki.
                                                    Dobra, znowu muszę do pracy
                                                    Sushi
                                                  • andje Re: lipiec 2002 14.10.03, 09:15
                                                    Witam ranne ptaszki!
                                                    Po wczorajszym liście Sushi mamy ogarnęła obsesja mierzenia(Safiya ma
                                                    78cm).Rośnie może nie tak szybko jak Perła ale i tak kawał z niej baby.
                                                    Po wczorajszych nocniczkowych wyczynach dzisiaj pierwsze poranne siusiu
                                                    oczywiście na nocniczku.Dziewczę jest tak uszczęśliwione moją reakcją,że kilka
                                                    razy siadała na nocnik i starała się coś wydusić, byle tylko usłyczeć brawa.
                                                    Na razie Safiya nie mówi zbyt wiele.Używa za to wielu wyrazów
                                                    dzwiękonaśladowczych np.ałałałał-to jest oczywiście pies,cici-to kotjest,który
                                                    robi"miaaaaa",ale "kaka"to jest najprawdziesza kaczka,która
                                                    robi "fa,fa".Najzabawniej robi wiewiórka i lama(to z książeczki o
                                                    zwierzętach),ale tego niestety nie da się opisać trzeba to po prostu zobaczyć.
                                                    W całym domu rozbrzmiewa cudowne "maamuuu"(to jestem oczywiście ja).
                                                    Ale dosyć tego samochwalstwa.
                                                  • katitka Re: lipiec 2002 14.10.03, 10:35
                                                    Moje drogie,
                                                    myślę, że nie należy podawać dzieciom kurczaków. One są tuczone hormonami i dla
                                                    małych dzieci są krótko mówiąc szkodliwe. Tak powiedział ostatnio lekarz mojej
                                                    koleżance, której 20-miesięczna córeczka ma trochę za duży biuścik. Jest bardzo
                                                    chudziutka, tylko biuścik jak u dojrzewającej dziewczynki. Zabronił jej dawać
                                                    małej mięska drobiowego, a nawet unikać go w dziecięcych słoiczkach.
                                                    Poza tym znam kilka osób, których rodzice w latach 80- tych i 90-tych pracowali
                                                    na kurzych fermach - te dzieciaki zawsze były takie OGROMNE! Po prostu wielkie
                                                    i rozrośnięte.
                                                    A jeżeli już, to kupujcie kurczaki ze wsi, nie w supermarkecie.

                                                    A tak w ogóle to jak tu w dzisiejszych czasach znaleźć coś zdrowego do
                                                    jedzenia. Graniczy z cudem...

                                                    Moja Natusia, po wielu tygodniach efektywnego korzystania z nocnika, od
                                                    jakiegoś czasu nawet nie chce go widzieć! Chyba, że jej ukochane lale akurat
                                                    potrzebują...

                                                    Pozdrawiam wszystkich. A Perełce gratuluję wyskoczenia w górę!
                                                    Natusia mierzy ok. 78 cm.

                                                    Katitka
                                                  • andje Re: lipiec 2002 14.10.03, 12:31

                                                    Ja niestety nie mam wyjścia.Kurczaki są jedną z nielicznych potraw,które
                                                    organizm mojej córeczki toleruje(a swoją drogą to pewnie po tych kurczakach
                                                    moja córeczka jest,jak by tu powiedzieć, trochę za bardzo puszysta.Tylko w
                                                    odróżnieniu od Perły nie poszło jej w wysokość a w szerokośćwink)
                                                    Jak ja wam zazdroszczę tych szprotów w pomidorach i tortów wiedeński.My po
                                                    imieninach u babci Jadwigi leczymy wysypkę i podrażnienia na pupie.

                                                    Safiya jest ostatnio na etapie jedzenia owoców ze skórką(na obrane jabłko
                                                    czy gruszkę nawet nie chce spojrzeć-ostatnio dostałam takim po głowie).
                                                    Dziś po powrocie ze spaceru i zakupów Dziewczę wyciągnęło jabłko z
                                                    reklamówki.Zabrałam je jej, co Safiyka oprotestowała głośnym płaczem.Umyłam je
                                                    zatem i oddałam,a sama zajęłam się rozpakowywaniem zakupów.Dziewczę siedziało
                                                    cicho na swoim krzesełku zajęte konsumpcją ,po chwili przybiegło do mnie
                                                    dzierżąc ogonek od jałka w małej pulchnej łapce.Obszukałam całą kuchnię i
                                                    miejsce wokół krzesła i nic nie znalazłam.Safiyka zjadła jabłko wraz
                                                    ogryzkiem!! I co wy na to...?
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ania
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 14.10.03, 20:10
                                                    katitka napisała:
                                                    > A tak w ogóle to jak tu w dzisiejszych czasach znaleźć coś zdrowego do
                                                    > jedzenia. Graniczy z cudem...

                                                    No właśnie , tylko że nie można przesadzić też w drugą stronę. Bo przecież
                                                    warzywa pędzone , owoce pryskane ,świnki tuczone i można by tak długo
                                                    wymieniać . Można wpaść w paranoję!
                                                    A co ze słoiczkami ? Też szkodliwe ? No to co ma jeść to moje wygłodzone
                                                    dziecię ?????? Przecież nie założę hodowli kurczaków , świnek itd.

                                                    Po mnie zdecydownie widać ,że rodzice nie rozpieszczali mnie w dzieciństwie
                                                    kurczaczkami smile

                                                    Kasia



                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 15.10.03, 08:06
                                                    No ja przyznaję, że się trochę przejęłam, ale nie do tego stopnia, by nie dawać
                                                    Młodej kurczaków w ogóle, bo cóż będzie jadła? Może po prostu je ograniczę, a
                                                    do wiejskich jakoś nie mam dostępu. Wczoraj odkryłyśmy jeszcze jedną miłość
                                                    Perły - melony. Kupiłam sobie wczoraj w przypływie ochoty na zrobienie sobie
                                                    przyjemności i powąchałam go tylko przy kupnie i krojeniu. Paulinka zjadła
                                                    CAŁEGO, ni zostawiła mi ani jednego najmniejszego kawałka. Jakbym miała w
                                                    rączce "popychacz" od robota kuchennego, to by nim sobie pomagała, tak
                                                    straszliwie jej się spieszyło. Wczorajszy dzień zakończył się więc imponującym
                                                    wynikiem:
                                                    - jeden cały melon
                                                    - dwa jabłka (również ze skórką wink )
                                                    - winogorna (gdzieś z pół kiści)
                                                    - 4 kiwi
                                                    - ziemniak (najpierw próbowany na surowo i w skórce :-p )
                                                    - banan
                                                    Więc znowu jak widać przechodzimy na dietę owocową, bo wczoraj nawet odmówiła
                                                    nogi z kurczaczka. Dzisiaj jemy krokiety z kiszoną kapustą i pieczarkami!
                                                    To brzmi straszliwie, ale prawdziwie. Przestałam się przejmować. Może to dzięki
                                                    mojej, a raczej Perły, pani doktor - rozsądnej (chyba), mądrej, doświadczonej
                                                    pediatrze, która na wszystko patrzy trzeźwym okiem. To ona, gdy Perła cierpiała
                                                    katusze z powodu ogromnej skazy białkowej i nietolernacji białkowej, kazała
                                                    nam "oswajać" dziecko z alergenem, by w późniejszym okresie nie leczyć alergii
                                                    z powodu podania każdego nowego produktu. I u dało się! Zwiększaliśmy stopniowo
                                                    dawkę białka, aż w końcu nie mieliśmy oporów, by po niedługim czasie podać
                                                    Pauli danonki, jogurt itp. Teraz czasami na kolację Pauli ma ochotę na płatki z
                                                    mlekiem i dostaje je z mlekiem krowim. Tak więc teraz nie bronię Młodej
                                                    niczego, na co ma ochotę, choć staram się ograniczać jej słodycze, ale czasami
                                                    nie daję rady jej dogonić, gdy skądś (?) je ukradnie smile.
                                                    Wczoraj Pauli zupełnie samodzielnie zadzwoniła do tatusia. Wdrapała się na
                                                    wersalkę, dobrała się do półki z telefonem i naciskająć RECALL zadzwoniła
                                                    stęsniona do ojca. I krzyczała do słuchawki "halo tata". Była tak rozkoszna.
                                                    Ostatnio też gdy się obudziła i zorientowała się, że jest sama w pokoju,
                                                    stwierdziła, że musi jakoś zabić sobie czas, jeżeli nikt nie chce się nią
                                                    zająć, założyła na nos okulary babci, wzięła gazetę i czytała głośno komentując
                                                    opisywane wydarzenia. Stałyśmy z mamą w drzwiach pokoju i zrywałyśmy boki ze
                                                    śmiechu. Okulary oczywiście były bardziej na głowie i czole niż oczach, ale
                                                    były smile
                                                    Wracam do pracy
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 15.10.03, 08:10
                                                    kostaga napisała:

                                                    > To ona, gdy Perła cierpiała
                                                    > katusze z powodu ogromnej skazy białkowej i nietolernacji białkowej, kazała
                                                    > nam "oswajać" dziecko z alergenem, by w późniejszym okresie nie leczyć
                                                    alergii
                                                    > z powodu podania każdego nowego produktu.

                                                    Oczywiście miało być z powodu nietolerancji laktozy smile
                                                    Najpierw w ogóle napisałam "nietolerancji bankowe" - bo robię parę rzeczy na
                                                    raz.
                                                    No, teraz to już na pewno zmykam
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: lipiec 2002 15.10.03, 22:23
                                                    gratulacje dla nocnikowych wyczynów Waszych maluszków. Ola siada na nocnik i
                                                    mówi "si" ale ..... wyłacznie w ubraniu, nie ma mowy o tym by usiadła gołą
                                                    pupą sad
                                                    Co do wymiarów mojej "kruszynki" to waży 13,5 kg i mierzy 86 cm (mam problem z
                                                    kupieniem dla niej body - musi mieć rozmiar min. 98 a taki rzadko produkuja).
                                                    Co do Perły to chyba nikt nie ma watpliwości, że przodowała i będzie przodować
                                                    swoimi umiejetnościsami wśród lipcuszków wink))
                                                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 15.10.03, 22:32
                                                    Cześć Wam,

                                                    Oczywiście wygrała jakaś smarkata z wielkimi oczami i czterema zębami. I tak
                                                    naprawdę zasłużenie. Cudna dzieweczka.
                                                    A my dzisiaj milusińskiego Kajtusia przerobiliśmy na twardziela Kajetana.
                                                    Wzięłam taty maszynkę do brody i przejechałam syneczkowi po glacusi. Wygląda
                                                    przekomicznie. Jest taki stary - malutki. Ostrzyżony na jeżyka. Nic to, zima
                                                    idzie, czapka na głowie to nie widać. A na wiosnę mam nadzieję, że w końcu
                                                    jakaś bujna czuprynka wyrośnie. Bo do tej pory to było cieniuuuuutko.

                                                    Ostatnio poznane słowa: kap-kap (na pytanie jak robi deszczyk), oko i pam (pan
                                                    i pani w jednym) i dziś wieczorem na pytanie gdzie Kajtuś ma włosy rozłożył
                                                    ręce w geście "nie ma" smile.

                                                    A, jeszcze w niedzielę gdy ja coś robiłam w kuchni, Kajtek powyciągał puszki z
                                                    kocim jedzonkiem i ułożył z nich 7-elementową wieżę! No po prosu mnie zjadło!

                                                    Dziś na "Wychowaniu" jest wątek o gryzieniu. Czy macie jakieś doświadczenia w
                                                    tym temacie? Bo ja bardzo bolesne i nie umiem sobie z tym poradzić. Jak macie
                                                    jakieś sposoby to napiszcie coś proszę.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 16.10.03, 07:48
                                                    Oj, umiejętności Perły czasami są kłopotliwe. Że zapałała miłością do
                                                    Teletubisiów, to już Wam opowiadałam. I ta miłość posunęła Perłę do kolejnego
                                                    przestępstwa. Do kradzieży owoców już się przyzwyczaiłam i właściciele sklepów
                                                    również. Ale wczoraj dokonała kradzieży bluzy z Teletubisiami. Nikt nie
                                                    potrafił jej zabrać tego ciuszka. Po godzinnych prawie kłótniach moja mama
                                                    uległa i Perła zamiast spodni dotała bluzę. Chodzi teraz w niej po domu cały
                                                    czas bodąc się paluszkiem w brzuszek i wszeszcząc na cały głos "Tubi, Tubi".
                                                    Ale jest jeden plus tej sytuacji - nie muszę już włączać wideo, bo Młoda
                                                    podnosi sobie koszulkę popatrzy na stworki, pocałuje je i jest spokój.
                                                    Aaaaa, zapomniałabym powiedzieć:
                                                    krokiety z kapustą i pieczarkami weszły aż miło smile
                                                    szkoda tylko, że zapite zostały koktailem mlecznym wink
                                                    Pozdrawiamy serdecznie
                                                    Sushi i Perełka smacznie jeszcze śpiąca w domu
                                                  • wilczamatka Re: lipiec 2002 16.10.03, 09:39
                                                    no!!! w koncu jestem, cosik dlugo mnie nie bylo,ale nadrabiam zaleglosci i chce
                                                    Wam popisac o moim kochanym Michasiu: waga 12 kg (!), wzrost 83cm, no i energia
                                                    bijaca na kazdym kroku i z kazdego centymetra malego cialka,
                                                    ulubione zabawy to: odkurzacz (opcja wlaczona i wylaczona w zaleznosci od
                                                    humoru), suszarka do wlosow (opcja tylko wlaczona!), telefon w kazdej postaci,
                                                    szczotki do zebow,zabawy talerzami najepiej aby wydawaly glosnie dzwieki przy
                                                    waleniu w podloge..., wiec tak jak czytalam Wasze posty wczesniej moj Michas
                                                    trzyma sie normy,
                                                    biega jak motorek,i bardzo glosno sie smieje!!!
                                                    jedynym zalem jest to ze mama czyli ja duzo pracuje i jest w domku dopiero ok
                                                    17.30 (czy jest to naprawde pozno, o ktorej Wy wracacie z pracy?)
                                                    oprocz tego chyba dopadla mnie jesienna melancholia i czasami jakos mi tak
                                                    smutnawo i moj dzidzius musi znosic moje humorki... brrr....
                                                    jak sobie radzicie z jesiennymi nastrojami?
                                                    ciesze sie ze juz wrocila na forum bo brakowalo mi Waszych listow i newsow,
                                                    sciskam Was
                                                    Magda vel Wilcza mama plus Michas
                                                  • marara Re: lipiec 2002 16.10.03, 22:21
                                                    Przyznam ze wstydem , że jestem tu pierwszy raz, ale postaram sie szybko
                                                    zaległości. Z przerażeniem przeczytałam o 12 kilogramach Michasia, moja Alinka
                                                    urodzona 29.07.2003 z trudem usiłuje dobić do 9 kg, ze wzrostem troszke lepiej -
                                                    78cm. Nie ma sie jednak co dziwić, dzidziak prawie nic nie je, jedynie mleczko
                                                    piersiowe. Czy wy tez macie podobne problemy (nie pytam o Michasia bo on to
                                                    chyba ładnie je)?.
                                                    Jeszcze nie wróciłam do pracy i ciesze sie że mogę spędzać tyle czasu z córką,
                                                    ale czasem brakuje mi sił i pomysłów jak zająć ta mała istotkę. Pozdrawiam
                                                    wszystkie mamy z pociechami.
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 17.10.03, 07:39
                                                    Witamy kolejną forumowiczkę w naszym gronie.
                                                    My też mamy problemy z jedzonkiem i cały czas oscylujemy wokół 8 kg, ale
                                                    przynajmniej Perła zaczęła ostatnio trochę rosnąć, bo jeszcze do niedawna
                                                    mierzyła 69 cm smile Takie maleństwo biegające poniżej kolan. No ale baba rośnie
                                                    i pewnie osiągnie zawrotny wręcz wzrost swoich obu (!) babć w postaci 154 cm wink
                                                    Dzisiaj mam ful roboty, więc zajrzę później
                                                    Sushi
                                                    Ps. Mam pytanko, a rczej prośbę do mam żłobkowiczów: poopowiadajcie mi trochę
                                                    jak to jest? Szczególnie o pierwszych dniach i wszelkich kłopotach jakie Was
                                                    spotkały w związku ze złobem. Perła jest już zapisana, ale do tego wybranego
                                                    przez nas żłobka przyjmują dopiero dzieci pow. 18 m-ca, a i tak jest na liście
                                                    rezerwowej, więc podejrzewam, że gdzieś do marca mamy czas na przygotowania.
                                                    Błagam, wspomóżcie wiedzą i doświadczeniem smile
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 17.10.03, 09:45
                                                    Na ZOBACZCIE znowu chwalę się w Perłą, tym razem minką po kradzieży tatusiowego
                                                    tortu wink
                                                    Sushi
                                                  • andje Re: lipiec 2002 17.10.03, 13:00
                                                    Cześć wszystkim mamom!
                                                    Od kilku dni łapię takie jesienne doły,że ojoj.Za oknem słońce,piękna złota
                                                    jesień a mnie dopadły jakieś smuteczki.Chodzę i warczę na te moje biedne
                                                    dzieciaki(tj.męża i Dziewczę),aż mi ich szkoda.
                                                    Sercem i wzrokiem jestem z wami, ale pewnie przez jakiś czas nie będę się za
                                                    bardzo rozpisywać bo tylko bym "smędziła".
                                                    To na razie pa.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
                                                    P.S.Kasia coś zamilkła

                                                  • katitka Re: lipiec 2002 17.10.03, 13:29
                                                    Andje, którą Kasię masz na myśli, bo jesteśmy dwie - i obie mamy Natalki!
                                                    I obie w sumie troszkę przymilkłyśmy...

                                                    Dla mnie jesień jest porą roku bardzo znienawidzoną - szczególnie ze względu na
                                                    nieustanne usmarkanie, na które nic nie pomaga, a skąd się bierze - też nie
                                                    wiem! Dbam o siebie, ciepło się ubieram, a w sezonie zawsze jestem pociągająca.
                                                    I tak w zasadzie aż do marca...
                                                    I robię co mogę, żeby nie zarazić Natusi, co mnie również bardzo denerwuje, bo
                                                    nie mogę jej całować, dostatecznie dużo przytulać i spać z nią "buźka w buźkę" -
                                                    tak jak lubimy.
                                                    Ona, odpukać, jeszcze nigdy nie była przeziębiona.

                                                    W przyszłym tygodniu robimy zdjęcia! Do grzywki się już przyzwyczaiłam, chociaż
                                                    spróbujemy coś z jakimiś nakryciami głowy. Poza tym wybierać będzie osoba
                                                    niezależna, więc sądzę, ze wybierze najlepiej.

                                                    Miłego weekendu!
                                                    Kasia.
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 17.10.03, 22:03
                                                    Faktycznie trochę zamilkłam , ale codziennie tu zaglądałam . Tak jakoś się
                                                    wypaliłam i nie miałam o czym pisać. Mnie też dopadają smuty , bo ta pogoda
                                                    jest do bani ( choć dziś było całkiem nieźle ) , no i ciągle bez męża. Co z
                                                    tego że wrócił do Polski jak i tak prawie go nie ma . Teraz mają kontrolę,
                                                    egzaminy i to oczywiście też w weekend .Już ci z W-wy naprawdę nie mieli kiedy
                                                    przyjechać.Cholerne wojsko. Po prostu ręce opadają. Jeszcze trochę a dostanę
                                                    szczękościsku ze złości.
                                                    Moje słoneczko rozwesela mnie jak tylko może , nawet jej czasem wychodzi.
                                                    No i na te moje smutki postanowiłam wziąć się ostro za wyszywanie.Właśnie
                                                    skończyłam jednego pieska i muszę się szybko zabrać za następnego , bo z moim
                                                    słomianym zapałem już wkrótce może mi się to znudzić.
                                                    Też jestem pociągająca a już szczególnie na spacerach . Natusia idzie w moje
                                                    ślady i tak obie się wałęsamy , tyle że ona jest bardziej smarkata a ja
                                                    pociągająca. ( a jaka to różnica? smile
                                                    Mam już jakąś setkę nowych zdjęć Natusi , ale nie mogę się zdecydować jakie
                                                    zamieścić w galerii . Może uda mi się w końcu coś wybrać , więc będą do wglądu
                                                    w poniedziałek. Zapraszam!
                                                    Ależ Perełka ma diabła w oczach ! Tort musiał być wart grzechu. ( to odnośnie
                                                    nowego zdjęcia na Zobaczcie)

                                                    miłego weekendowego odpoczynku
                                                    Kasia

                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 17.10.03, 22:53
                                                    To znowu ja!
                                                    Spróbowałam ostatnio zmierzyć Natalię , po tym jak pisałyście o wzroście swoich
                                                    dzieciaczków. Wyszło mi ,że nic nie urosła przez 2 m-ce, ale coś mi się
                                                    wydaje ,że źle zmierzyłam ( trudno jest zmierzyć moja małą wiercipiętkę).Muszę
                                                    wykonać jeszcze raz tę operację , tym razem z pomocą.

                                                    Iwona ! Poszłaś jakiś czas temu na grzyby i gdzieś się zawieruszyłaś! Czyżbyś
                                                    nazbierała ich tyle ,że do dziś je obrabiasz? smile Bo chyba nie zgubiłaś się w
                                                    lesie? smile)))))

                                                    Kasiu! Co to za kalendarz , do którego Natalka będzie miała zdjęcia? Czy to
                                                    tylko na Wasz użytek , czy to coś więcej?
                                                    Te ostatnie zdjęcia Natalki na Zobaczie to jeszcze przed postrzyżynami?
                                                    śliczniutka jak zawsze , no i te oczka!!!
                                                    A w ogóle to te nasze maluchy są udane , a fotki to niezbity dowód.....

                                                    Pozdrowienia i buziaczki dla wszystkich mam ( szczególnie dla nowej mamy z
                                                    córeczką Alinką oraz pogryzionej Izy i niezmordowanej Sushi )
                                                    Kasia
                                                  • joanah2o Re: lipiec 2002 18.10.03, 14:58
                                                    Ostatni tydzień, choc męczący, przyniósł wiele dobrych wiadomości: wygrałam 2
                                                    czajniki elektryczne (serio!) i mamy wreszcie wizy. Wprawdzie w Warszawie w
                                                    ambasadzie okazało się, że musimy sie wszyscy stawić osobiście po odbiór
                                                    (Joachim też) i w związku z tym jedziemy w poniedziałek (a we wtorek
                                                    odlatujemy). pani w ambasadzie upierała się, że wszyscy dostaja informację, że
                                                    trzeba osobiście, ale ani ja rok temu, ani mój mąż, ani kolega takiej karteczki
                                                    zinformacja nie dostaliśmy. Teraz przynajmnije wiem, że wcale w Polsce (jesli
                                                    idzie o administracje i sprawy papierkowe nie jest najgorzej).

                                                    Okazało się, że Himek rozwija sie nie tylko ruchowo -a martwiałam się o jego
                                                    rozwój "intelektualny" ostatnio (potrafi już wleźć gdzie chce, np. pod drzwi
                                                    dosuwa fotel i otwiera klamką drzwi lub włazi na regał). Ale tez gdy powiem
                                                    raz, bez żadnych sugerujących gestów "idziemy się kąpać?" biegnie pedem do
                                                    łazienki. Ostatnio podawał mi rękawicę kuchenną gdy miałam mu nalać zupę
                                                    (widział chyba z raz jak uzywałam rękawicy w kuchni). Tak ogólnie duzo rozumie.

                                                    Następny post będzie juz pewnie z Saragossy.

                                                    Pozdrawiamy,
                                                    J&J
                                                  • roka3 Re: lipiec 2002 18.10.03, 23:19
                                                    Życzymy miłego lotu i jeszcze lepszego pobytu.
                                                    Nie było nie tu parę dni, a tu taki ruch jak za dawnych czasów. Bardzo miło.
                                                    Ahna jak brzuszek ?
                                                    Z Kuby rośnie nam mały łobuziak. Wczoraj bawił się kluczykiem i zamnął się w
                                                    samochodzie, na szczęście po chwili się otworzył, bo w środku był sam. Robi się
                                                    bardzo uparty - typowy lew - musi mieć wszystko co chce, bo inaczej robi
                                                    straszny krzyk. Ostatnio uwziął się na mój zegarek i go zgubił, oprócz tego w
                                                    tym tygodniu tylko rozwalił budzik, zepsuł pilota od telewizora ( działają
                                                    tylko niektóre przyciski), zepsuł też listwę zasilającą od komputera. aż strach
                                                    pomyśleć co będzie następne.crying((
                                                    Jeżeli chodzi o apetyt to ma wilczy - zje wszystko i w każdej ilości.
                                                    Pozdrawiamy Roka & śpiący Kuba
                                                  • axa2002 Re: lipiec 2002 19.10.03, 22:34
                                                    WOW! Ależ się tu ostatnio dzieje! Musze zaglądać codziennie by czegoś nie
                                                    przegapić smile))

                                                    Dziewczny napiszcie coś więcej na temat tego konkursu fotograficznego Gerbera i
                                                    Dziecka. Czy warto ciągnąc dzieciaczki? Czy zdjęcia są tego warte? Prawdę
                                                    powidziawszy nie liczmy na wygraną ale profesjonalna sesja zdjęcaiowa kusi... :-
                                                    )))

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 20.10.03, 07:54
                                                    A my znowu byliśmy wczoraj na basenie. Perełka robiła tyle hałasu, że ludzie
                                                    wychodzili z dużego basenu patrzeć, co to za dziecię tak straszliwie się
                                                    śmieje. Po 40 minut wygłupów w wodzie Młoda już się trzęsła z zimna, ale za
                                                    żadne skarby nie chciała wyjść z basenu. Ona będzie pływać i nurkować i nigdzie
                                                    nie idzie. Ile się musiałam naprzekonywać. Mieliśmy sporą przerwę, bo w sumie
                                                    od powrotu znad morza Pauli nie pływała i trochę się obawiałam tej wyprawy, ale
                                                    przeszła ona nasze najśmielsze oczekiwania. Wychowamy kolejną Otylię smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: lipiec 2002 20.10.03, 12:09
                                                    Widzę, że nie tylko moja Natalka jest uparciuchem, a jej ulubionym słowem jest
                                                    NIE!!! Inna sprawa, że rozczula mnie to jej "nie, nie!!!", szczególnie w
                                                    połaczeniu z desperacką ucieczką lub chowaniem czegoś, czego nie chce oddać za
                                                    przysłowiową pazuchę.
                                                    Natusia będzie w kalendarzu firmowym mojej firmy (tzn. nie mojej, tylko tej, w
                                                    której pracuję). Będzie to kalendarz 12-planszowy, z portretami dzieci w wieku
                                                    1-5 lat, elegancki, czarno-biały lub w sepii; ma to być kalendarz gabinetowy,
                                                    ale ciepły i przyjazny. Dlatego dzieci.
                                                    Muszę się wam jeszcze poskarżyć, że zaraziłam Natkę tym cholernym katarem, całą
                                                    sobotę była bidunia obsmarkana. Na szczęście przeszło, a teraz zasmarkany jest
                                                    mój mąż. Chociaż to musi być inny wirus, bo my z Natusią miałyśmy tylko katar,
                                                    a on ma jeszcze kaszel i gorączkę. Siedzi więc w izolatce (czyt. sam w pokoju),
                                                    został wypędzony z małżeńskiego łoża i jeszcze jest co rusz opieprzany, że się
                                                    tak pochorował. Biedny... Przed chwilą zadzwonił do mnie, żeby mi powiedzieć,
                                                    że to już chyba jego koniec i że będzie mnie zza światów straszył, niedobrą
                                                    żonę...
                                                    Natusia zaczyna mówić zdaniami! Ostatnio na przykład opowiadała mi o swoim
                                                    spacerze: "Mama! Cici aaa, cacy!..." co znaczyło, że kotek spał, a ona go
                                                    głaskała.
                                                    Rewelacja.
                                                    Pozdrawiam wszystkich!
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 20.10.03, 12:58
                                                    Melduje się następna mama uparciucha ! Właśnie stoczyłyśmy walkę o spanie ,
                                                    Natalia uparła się ,że nie będzie spała .Były wrzaski ,płacze , ciąganie za
                                                    włosy , ale przegrała i teraz śpi. Póki co słowo NIE u nas nie występuje , ale
                                                    z pewnością będzie to jej ulubione słowo.

                                                    Moim zdaniem na zdjęcia do konkursu warto się wybrać . I wcale nie chodzi mi o
                                                    wygraną czy o profesjonalne zdjęcia (profesjonalny fotograf pewnie nie
                                                    nazwałby tych zdjęć profesjonalnymi - ja się na tym nie znam) .Będzie tam pełno
                                                    dzieciaczków , muzyka , tańce , malowanie twarzy i rączek , konkursy ( co
                                                    prawda nie dla naszych maluchów) -można więc miło spędzić czas , szczególnie
                                                    jeśli pogoda nie będzie łaskawa .

                                                    Niestety to tyle tym razem. Natuśka ma dziś wyjątkowo zły dzień .Właśnie
                                                    ukoiłam jej żale po pólgodzinnym śnie .Dobija mnie fakt , ze nie wiem o co jej
                                                    chodzi. Oj ciężko będzie dzisiaj i znowu znikąd pomocy. Kończę więc ,żeby po
                                                    raz kolejny nie użalać się nad sobą i nie psuć Wam humoru.
                                                    Pa , jutro będzie lepiej !!!! a przynajmniej chciałabym zeby tak było sad
                                                    Kasia
                                                  • andje Re: lipiec 2002 20.10.03, 14:01

                                                    Pozdrawiam wszystkie zasmarkane nosy i noski!
                                                    Ciągle tkwię w jesiennym dołku, niestety.Ale nie wytrzymałam i muszę się
                                                    odezwać.Wczoraj zaszalałam z maszynką:ostrzygłam męża i swoje biedne
                                                    Dziewcze,które stało się pacholęciem.Oboje z mężem mówimy do niej Safid(pewnie
                                                    tak będzie wyglądał nasz przyszły junior).
                                                    Ciągle się gryzę,że brakuje mi cierpliwośi do moich najbliższych.Dziwne bo
                                                    zawsze byłam wzorem spokoju i opanowania,a tu taki holeryk ze mnie wyłazi
                                                    momentami.Chyba jestem najzwyczajniej w świecie zmęczona.
                                                    Na szczęście babcia wyraziła chęć zabrania Safiyki do siebie na dwa dni(biedna
                                                    usycha z tęsknoty).I jak zawsze kiedy tylko zamknął za sobą drzwi poczuję,że
                                                    dom jest za pusty,za cichy i nie do wytrzymania.
                                                    No,ale miałam nie smędzić więc pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                                    Ania i jeszcze śpiący Safid

                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 20.10.03, 20:32
                                                    No i Perełka już się pożegnała z konkursem "Dziecko na okładkę". Ale i tak
                                                    daleko zaszła i jesteśmy z niej ogromnie dumni. Prawda, że jest z czego? Na
                                                    dowód załączyłam oczywiście najnowsze zdjęcia Pauli na "Zobaczcie".
                                                    Ja też mam małego uparciucha. Do wszystkiego jest nastawiona anty - prawie jak
                                                    mój mąż, który właśnie zagląda mi przez ramię i coś tam brzęczy mi nad uchem.
                                                    Są do siebie niesamowicie podobni - zwarta koalicja przeciwko biednej matce!!!!
                                                    No poszli...
                                                    Perełka niestety nie potrafi pochwalić się jakąć porządniejszą konstrukcją
                                                    zdaniową, jak jej rówieśnicy, ale to chyba moja wina, gdyż potrafię domyśleć
                                                    się większości spraw, które chciałaby mi przekazać i się kobieta starać nie
                                                    musi, a po co się przemęczać?
                                                    A co nowego? Ostatnio samodzielnie się ubiera. Potrafi założyć czapkę, buty i
                                                    skarpety (no te to może nie do końca, ale już prawie prawie...), bluzę też
                                                    trenuje, choć czasem jeszcze myli jej się ze spodniami i ląduje na nogach. I to
                                                    jakby wszystko, już coraz mniej nowości. Pozostało czekać na pierwsze zdanie...
                                                    Idziemy się kąpać smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    PS.Szczególne uściski dla wszystkich zasmarkanych nosków, u nas chyba też się
                                                    katar zbliża wielkimi krokami sad
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 20.10.03, 21:40
                                                    Jaka szkoda !!!! A już odłożyłam sobie pieniążki na gazetę smile !!

                                                    Jak tam ? Robiłyście sobie wczoraj test na inteligencję ? Widziałam kilka pytań
                                                    na TVN , ale jak się zaczęło liczenie w pamięci ,to sobie odpuściłam i
                                                    poszłyśmy z Natuśką się kąpać. Chciałam wieczorem zrobić ten test na onecie ,
                                                    ale tyle osób było żądnych poznania swojego IQ , że serwer padł i internet nie
                                                    hulał . Dzisiaj nie zamierzam się dołować sad , więc może za jakiś czas siądę do
                                                    tego testu. A może lepiej nie , bo a nóż się okaże że ..... I dopiero wtedy
                                                    będzie ze mną źle .Może lepiej żyć w nieświadomości ?

                                                    Całuski wirtualne
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 20.10.03, 21:57
                                                    Cześć,

                                                    no to i nas dopadły jesienne smarki. Kajtek od rana trochę pociągał, ale że
                                                    pogoda ładna to poszliśmy jeszcze na spacer. No i wieczorem było już 37,5 i
                                                    leci z nosa ciurkiem. Teraz biedaczek ledwo zasnął. Chyba ciężka noc przede
                                                    mną...

                                                    Co do postrzyżyn, to Kajtek ma teraz ksywę "Bejzbol". Bo wygląda z tym
                                                    jeżykiem, że strach się nie bać smile.

                                                    IQ wyszło mi tylko o jedno pytanie gorzej niż mężowi, więc jestem z siebie b.
                                                    zadowolona, bo to on jest mózgowcem. Ślubny co prawda twierdzi, że inteligencji
                                                    nie da się zmierzyć i wszystkie testy są absurdalne, ale dzisiaj do domu wracał
                                                    3 godziny bo cały czas w pracy serfował w poszukiwaniu testów smile.

                                                    Ja dzisiaj na jesienne smutki poszłam na zakupy. Po ostatnim odchudzaniu
                                                    zrobiłam się taka laska (wink), że odważyłam się kupić sobie regularne mini!!!
                                                    Zaraz będę robić mężulkowi pokaz. Ciekawe co on na to?

                                                    całusy
                                                    Iza i zasmarkany Kajtek

                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 21.10.03, 08:22
                                                    Powiedz tylko jak to zrobiłaś, bo ja się nie mogę tej Perły z bioder pozbyć.
                                                    Zaraza mała, jak byłam w ciąży to do 7 miesiąca nikt nie wiedział, a teraz już
                                                    każdy widzi, że ten odmienny stan kiedyś mi się przytrafił. Pomóż, bo widzę, że
                                                    potrafisz. U mnie za grosz silnej woli ;-((((
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 21.10.03, 22:02
                                                    Hmmm, bez silnej woli za bardzo się nie da. Ja byłam na drakońskiej diecie
                                                    Cambridge. Polega ona generalnie na niejedzeniu. Tylko 3 x dziennie kubek zupki
                                                    i woda bez ograniczeń. Koszmarne, ale opłacało się. Teraz jeszcze jestem na
                                                    tzw. przejściówce, czyli jeszcze kubki ale i normalne jedzenie. Potem 1000
                                                    kalorii zeby nie było jojo. Wejdź na Mama Cud wątek pt. "Dieta Cambridge -
                                                    znowu" tam opisywałam swoje przeżycia z ostatnich trzech tygodni.
                                                    Najważniejsze to zmienić nawyki żywieniowe. Na początek nie jedz po 19.00 pij
                                                    min. 2 litry wody mineralnej dziennie (przed każdym posiłkiem 1 szklankę) i
                                                    podziel jedzonko na 5 posiłków. To już bardzo dużo.
                                                    powodzenia
                                                    Iza
                                                  • mama.asia Witam ponownie 20.10.03, 22:03
                                                    Witam po kilkumiesięcznej przerwie. Dzisiaj zainstalowano mi internet w domu i
                                                    teraz, mam nadzieję, będę gościć na naszym forum często, nawet codziennie.
                                                    Kilka słów o mojej Olutce: waży obecnie 10 kilo, mierzy 81 cm. wzrostu i ma
                                                    NIEWYOBRAŻALNIE dużo energii!!!Od jakiś dwóch miesięcy nie używam już wózka, bo
                                                    Olusia potrafi maszerować nawet dwie godziny i więcej. Cieszę się, że znów
                                                    jestem z wami, jutro napiszę coś więcej.
                                                    Napiszcie mi proszę, czy wasze lipcuszki już mówią, ile znają słów?
                                                  • natinka2002 Re: Witam ponownie 20.10.03, 22:50
                                                    Witam, witam zagubioną mamę Asię!
                                                    Po takiej przerwie , to czekamy na długie wypracowanie smile!!!

                                                    Nie będę się wypowiadać na temat słownictwa Natuśki , bo takowego nie ma , a
                                                    właściwie jest w bardzo ograniczonej wersji .A już na pewno nie ma mowy o
                                                    zdaniach sad((( .
                                                    Wózka używamy jedynie , gdy mamy przemieszczać się komunikacją miejską , albo
                                                    gdy idziemy do sklepu a czasu jest niewiele. Natusia też lubi tuptać , ale
                                                    gdybym tak bez wózka chciała pójść na zakupy , to pewnie nigdy bym tam nie
                                                    doszła.A nosić ten słodki ciężar też mi się nie uśmiecha. Na szczęście póki co
                                                    jeszcze chętnie w nim jeździ , więc nie poszedł tak całkiem w odstawkę.

                                                    Ja też ostatnio wybrałam się na zakupy dla poprawienia sobie nastroju. I jak
                                                    myślicie , komu przybyło ubrań ???? Oczywiście Natusi !!!! A humor i tak mi się
                                                    poprawił smile

                                                    Pisałam dzisiaj ,że ciężki dzień mnie czeka , bo Natalka ma zły humor. Ale nie
                                                    było tak źle. Owszem , popłakiwała ciągle przez sen . A jak się obudziła to od
                                                    razu była cała we łzach. Wzięłam ją na ręce, usiadłam na kanapie i posadziłam
                                                    ją okrakiem sobie na kolanach i przytuliłam do siebie.A ona się wtuliła we mnie
                                                    i jeszcze z pół godziny spała w takiej pozycji. Wygodnie to mi nie było , ale
                                                    za to jak przyjemnie. Jak to moje dziecię wie , co może poprawić mi humor. Od
                                                    razu zrobiło mi się tak milusio. Dodam ,że Natusia nie należy do
                                                    przytulaczków , a przynajmniej takie napady miłości to u niej rzadkość. Dalej
                                                    już dzień minął całkiem nieźle . Zobaczymy co przyniesie jutro .

                                                    Teraz śmigam do łazienki a potem do łóżka , pustego i zimnego sad , ale zapewne
                                                    w nocy Natusia zaszczyci mnie swoją obecnością wink

                                                    Miłej nocy
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Witam ponownie 21.10.03, 08:30
                                                    Zazdroszczę, bo Perła nie znosi spać z nami. Zawsze jej za mało miejsca. Jak
                                                    tylko weźmiemy ją do łóżka, to noc wszyscy mamy z głowy. Toleruje tylko swoje
                                                    łóżeczko i koniec. A ja czasmi mam taką ochotę się do niej przytulić,
                                                    szczególnie po długim tygodniu, gdy wstaję do pracy, jak ona jeszcze smacznie
                                                    śpi. Więc próbuję u niej wybłagać wspólne weekendowe spanie, ale nie wychodzi.
                                                    Dziewczyny! Poratujcie mnie wiedzą o żłóbkach, jeżeli takową posiadacie. Jak to
                                                    wszystko gra i hula? Kto bardziej ryczy z rozpaczy i tęsknoty? Jak mam się
                                                    przygotować do czekających mnie rozstań z Perłką? Dobrze, że to na tatusia
                                                    spadnie obowiązek odprowadzania do żłoba, a ja będę odbierać.
                                                    OK, wracam do pracy
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • mama.asia Mowa 21.10.03, 11:48
                                                    Niestety nie znam się na żłobkach, bo narazie mogę poratować się dziadkami.
                                                    Napisz, czym kierowałaś się przy jego wyborze, czy to zwykły żłobek, czy
                                                    prywatny?, ile będzie kosztował? Myślę powoli o powrocie do pracy, więc nigdy
                                                    nic nie wiadomo.
                                                    Proszę napiszcie o werbalnych zdolnościach waszych pociech, jestem tego bardzo
                                                    ciekawa. Czy czytacie już maluchom? Moja Olusia narazie woli bajki z płyt, no i
                                                    jest prawdziwą fanką zaczarowanego ołówka.
                                                    Asia i Olusia.
                                                  • kostaga Re: Mowa 21.10.03, 13:24
                                                    Co do żłobka, to wybrałam polecany we Wrocławiu żłobek, który przy okazji jest
                                                    bardzo mi po drodze z pracy. Jest też po drodze mojemu mężowi, na którym ciąży
                                                    obowiązek odwożenia Małej do żłobka. Perła może iść do niego dopiero od 18 m-
                                                    ca, więc jeszcze do stycznia poczekamy. Poza tym jest na liście rezerwowej to
                                                    sprawa i tak pewnie się przeciąnie. Żłobek jest połączony z przedszkolem. Jest
                                                    to placówka prowadzona przez fundację Promyk Słońca, ale opłaty są jak za każdy
                                                    żłobek miejski - ok. 160 zł\m-c. Dodatkowo płaci się za angielski (Helen Doron)
                                                    i tym podobne zajęcia. Ponadto jest tam też przychodnia pediatryczno-
                                                    rehabilitacyjna. Mam nadzieję, że mój wybór okaże się trafny.
                                                    A co do mowy? To już pisałam ostatno, że moja Perełka tu się nie popisuje. Tak
                                                    jak na ogół była prowodyrem wśród lipcowych dzieci, tak teraz coś zastopowała.
                                                    Ale pewnie będzie tak, jak ze wzrostem. Nic nie będzie mówić, ale jak już palni
                                                    mi pyskówkę to pełnymi zdaniami odmieniając wszystko prawidłowo i słownictwem
                                                    jak od Miodka...
                                                    papa
                                                    pracuję dalej
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: Mowa 21.10.03, 13:24
                                                    Sporo o mówieniu było w postach 301-400.
                                                    Jeśli chodzi o moją Natusię to mówi dużo
                                                    (www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
                                                    f=573&w=5094863&a=7734130).
                                                    Co do nowych słów to:
                                                    1. cicia - kotek oraz cycuś (różnią się akcentem)
                                                    2. fu! - fu!
                                                    3. miaaauuu! - jak robi kotek
                                                    4. nie!
                                                    Poza tym generalnie Mała gada cały czas, w tym dużo normalnie, a mnóstwo po
                                                    swojemu. I jak pisałam w ostatnim poście, zaczyna mówić zdaniami!

                                                    Co do żłobka, to muszę Ci Sushi powiedzieć, że moja koleżnaka wysłała swojego 2-
                                                    letniego synusia i jest bardzo zadowolona. Po pierwsze różnica cenowa, po
                                                    drugie fachowość opieki (miała taką niezbyt dobrą opiekunkę) po trzecie mały
                                                    zadowolony.
                                                    Wcześniej woziła dziecko do opiekunki razem z jedzeniem, jakimiś podstawowymi
                                                    kosmetykami, pampersami i płaciła kupę kasy, nie będąc zadowolona, bo mały był
                                                    wynudzony. Teraz wozi go tylko z pampersem do spania, bez jedzenia i
                                                    kosmetyków, płaci coś ponad 100 zł, Adaś rośnie, szybciej się rozwija, bawi się
                                                    z dziećmi i w sumie jest ok. Poza tym tam ponoć na każdą panią przypada
                                                    zaledwie 4 dzieci.
                                                    Także może nie taki diabeł straszny.
                                                    Moja Natinka jest z babcią i cieszę się, że nie muszę się zastanawiać nad inną
                                                    opcją.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Kasia

                                                  • katitka Re: Mowa 21.10.03, 13:27
                                                    Ten link to miało być tak:
                                                    (www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=573&w=5094863&a=7734130)
                                                    Może teraz...
                                                    Kasia
                                                  • enut Re: Mowa 22.10.03, 08:07
                                                    CZesc! Wlasnie wrocilam z wygnania - jak dobrze byc w domu. Szymek musial
                                                    oczywiscie sie do mnie przyzwyczaic, ale nie trwalo to dlugo. Ledwo go poznalam
                                                    smile))) tak sie to moje dziecie zmienilo przez miesiac. Wiem, ze jest jeszcze
                                                    maly, ale wydal mi sie taki dorosly: ma juz swoje pewne zachowania i to takie
                                                    calkiem swiadome, fryzurke troche inaczej mu fryzjerka zrobila, troszke nauczyl
                                                    sie nowych dzwiekow: miau, hau, kra (czyli jak robia zwierzatka), meme (jablko),
                                                    mama (wszystko inne do jedzenia, czasami na mnie tez tak powie). Tata kupil mu
                                                    narzedzia (oczywiscie plastikowe) i maszeruje teraz ze srubokretem lub mlotkiem
                                                    smile Uwielbia basen, wczoraj nie moglismy oderwac go od zjezdzalni (i to calkiem
                                                    duzej). Najbardziej mnie smieszy, jak czegos zada: jak chce na rece, to staje
                                                    przed nami i wyciaga rece, jesli nie wezmiemy go od razu , to tupie nozkami i
                                                    sie zlosci - fajnie to wyglada...
                                                    Co do zlobka, to Myszka chodzi juz prawie 10 miesiecy i nigdy nie bylo z tym
                                                    problemu. Wybralam najlepszy moim zdaniem w moim miescie. Myszka jest w
                                                    najmlodszej grupie, w ktorej jest max 15 dzieci i 4 opiekunki + pielegniarka
                                                    zlobkowa. I nigdy nie widzialam, by opiekunki nie zajmowaly sie dziecmi, zawsze
                                                    mowia, co sie dzialo z dzieckiem, co 3 miesiace sa wywiadowki, gdzie
                                                    przedstawiaja jak dziecko sie rozwija. Nie ma problemu z przestrzeganiem diety
                                                    (ta nieszczesna skaza). Place w sumie ok.200 zl, wlasne pampersy, krem
                                                    chusteczki, "mleko" (bo skaza). Maly nauczyl sie spac i zasypiac sam w zlobku,
                                                    ucza ich poslugiwac sie sztuccami, wysadzaja na nocniczki (ostanio Mysza zaczal
                                                    wolac na nocnik, moze pampersy wkrotce odejda w zapomnienie), roznorodne zajecia
                                                    ruchowe, czytanie ksiazek, itp. I nigdy nie bylo problemu z placzem. Ogolnie
                                                    super! I wcale nie choruje tak czesto, oczywiscie zdarza sie katar lub goraczka
                                                    (zazwyczaj zabkowanie), przy goraczce trzeba zawsze zabrac dziecko, by nie
                                                    zarazilo innych. Jednym slowem jestem zadowolona - polecam.

                                                    Pozdrowienia
                                                    Nat
                                                  • kostaga Re: Mowa 21.10.03, 13:33
                                                    Perła też siedzi z babcią, ale widać po niej, że straszliwie brakuje jej
                                                    dzieci. Gdy spotykamy się z jej koleżankami (dziewczynki ze stycznia i lutego
                                                    02) to aż piszczy z radości i bawią się do upadłego. Parę godzin, a one w ogóle
                                                    nie mogą się sobą znudzić. Podobnie reaguje na każde spotkane dziecko. Posyłam
                                                    ją do żłobka chcąc trochę bardziej ją uspołecznić. Poza tym moja mama, choć
                                                    młoda i zakochana w Perle po uszy, ma coraz większe kłopoty z sercem i nie
                                                    chciałabym jeszcze raz kiedykolwiek dostać telefonu, że mam odebrać dziecko w
                                                    sklepie tu i tu, bo panią, z którą było dziecko zabrało pogotowie. Mama
                                                    oczywiście straszliwie smutna chodzi i cały czas ma nadzieję, że Perełki tak
                                                    szybko nie przyjmą, ale opcja złobkowa wydaje mi się bezpieczniejsza dla obu.
                                                    Babcia zawsze będzie mogła Młodą odebrać wcześniej, gdy bardzo się za nią
                                                    stęskni, czy zostać, jak Pauli podłapie jakieś choróbsko, ale niech teraz
                                                    zajmie się sobą i swoim zdrowiem. Co prawda oponuje straszliwie mówiąc, że
                                                    teraz zupełnie nie będzie się mogła do nikogo odezwać, więc biję się z myślami.
                                                  • katitka Re: Mowa 21.10.03, 14:04
                                                    Oj, rozumiem Cię doskonale...
                                                    Moja mam w sierpniu przeszła maleńki - na szczęście, ale jednak - wylew...
                                                    Co przeżyłam, to nie będę się tu rozpisywać, ale moja mama, jak tylko lekarze
                                                    ją w miarę pocieszyli, że wszystko jest ok, pomimo ostrzeżeń i setki przykazań
                                                    co do zachowywania się w przyszłości, zarządziła, że nadal będzie zajmować się
                                                    Natką i koniec!
                                                    Więc ja ciąglę się o nią martwię, mam wyrzuty sumienia i staram się ją
                                                    pilnować, ale tacy ludzie jak ona są niereformowalni. Nadal za dużo rzecz robi,
                                                    niepotrzebnie dźwiga Małą, gotuje dwudaniowe obiady i pewnie jak co roku umówi
                                                    się ze mną, żebym umyła jej okna przed Świętami, po czym dzień wcześniej umyje
                                                    je sama... Najkochańsza osoba na świecie, ale niestety mało o siebie dba.
                                                    Co do Natusi to tupnęła nogą i zabroniła mi nawet myśleć o żłobku, ewentualnie
                                                    zgadza się na przedszkole. "Możecie mówić, że się wtrącam, ale ja nie pozwolę,
                                                    żeby moja jedyna wnusia poniewierała się po żłobkach! Póki żyję!" Koniec kropka.
                                                    Tak więc czekam, aż Natusia skończy 2,5 roku, mam nadzieję że nie będzie już
                                                    siusiać w pampersa i będzie umiała sama jeść i że przyjmą ją do przedszkola.

                                                    Tak to jest. Kochane te nasze mamy.
                                                  • andje Re: Mowa 21.10.03, 14:30

                                                    Nie mam własnych żłobkowych doświadczeń,ale koleżanka posyła swoją 17
                                                    miesięczną córeczkę do żłoba i obie są bardzo zadowolone.Czasem Majeczka jest
                                                    tak rozbawiona,że nie chce wracac do domu.Ma nawet swoją pierwszą żłobkową
                                                    sympatię!
                                                    Safiya zaczęła ostatnio sama jeść posiłki.Wcześniej pozwalała mi się trochę
                                                    podkarmiać.Kiedy już była najedzona zabierała mi łyżeczkę i dojadała
                                                    sama.Teraz nie pozwala mi się dotknąć do swojej miseczki,je całkiem sama nawet
                                                    zupy(muszę nakładać podwójne porcje bo spora część ląduje na podłodze i
                                                    stoliku).Dziś na śniadanie jadła bułkę z dżemem malinowym,wyglądała
                                                    ślicznie,ona,jej ubranko i moja kuchnia.Ale ile ma dziewczyna przy tym radości
                                                    i jaka jest dumna z tego,że już jest taka samodzielna.
                                                    Rosną nam te dzieciaczki jak na drożdżach i aż trudno uwierzyć,że jeszcze
                                                    niedawno były takie maleńkie i bezbronne.Robiłam dziś porządki w komodzie i
                                                    znalazłam pierwszy pajacyk Safiyki(miała52 cm.kiedy się urodziła)stąd ta
                                                    refleksja.
                                                    Apropos mówienia to Safiyka dużo powtarza.Nie zawsze jej wykonanie jest
                                                    zbliżone do oryginału,ale próbuje.I tak np."ptaaa ti"-to są ptaszki,"dzieee
                                                    ti"-dzieci, "dzi dzi" to oczywiście dzidzia, "sisu sisiu" to chcę na nocniczek
                                                    a "kaka"wiadomo co.Najpiękniej wychodzą jej słowa "maaa mu,taa tu i baab tu"-
                                                    mamusiu,tatusiu i babciu.Safi przeciąga samogłoski i dzieli wyrazy na
                                                    sylaby.Najczęście mówi tylko pierwszą sylabę wyrazu.
                                                    Ale długi post mi wyszedł.A co się nachwaliłam,wybaczcie,ale wy chyba
                                                    najlepiej rozumiecie,że nie można się niechwalić tymi naszymi Skarbami.


                                                    Buziaczki
                                                    Ania
                                                  • natinka2002 Ale tempo.... 21.10.03, 22:36
                                                    No ,to jest to .... takie tempo ....Niezły Wam dialog wyszedł dzisiaj. Chyba
                                                    był luźniejszy dzień w pracy?

                                                    Tematu żłobkowego nie pociągnę , bo nie mam w tej kwestii doświadczenia ani nie
                                                    podam przykładów z otoczenia.

                                                    Tak jak przypuszczałam , Natuśka przespała całą noc ze mną .Właściwie nie całą
                                                    noc , bo od 19 spała w swoim łóżeczku , ale nie zdążyłam się dobrze umyć jak
                                                    już stała w łóżeczku i czekała na mnie . Więc po 23 spała już rozwalona przy
                                                    mnie. Nawet próbowałam się jej "pozbyć" , ale jak tylko wyczuła ,że ją
                                                    położyłam w łóżeczku ,to już stała na baczność. No i została ze mną do rana.
                                                    Wcale mi się to nie uśmiecha , wolałabym żeby tak chętnie spała u siebie jak
                                                    Perełka. Do końca roku chcieliśmy przetransportować małą do jej pokoju , ale
                                                    jeżeli miałabym w nocy snuć się między pokojami jak duch , to czuję że to się
                                                    dla mnie źle skończy . A teraz nie muszę nawet otwierać oczu i niemal przez
                                                    sen przenoszę Natuśkę do nas. Mąż coś ostatnio przebąkiwał ,że się nie wysypia,
                                                    bo mała się wierci i śpi w poprzek łóżka . Przyzwyczaił się ,że nikt mu nie
                                                    przeszkadzał na okręcie , to teraz cierpi .I dobrze mu tak!!! Taka jestem
                                                    wredna żona. Jakoś nie wpadł na pomysł ,żeby ją przenieść w nocy do łóżeczka.
                                                    Ja zasypiam momentalnie jak położę głowę na poduszce i nawet już mi nie
                                                    przeszkadza ,że mam obok wiercipiętkę. Mimo to wolałabym ,żeby spała u siebie.
                                                    Czasami chciałabym się przytulić do męża smile)) ---o ile w ogóle uraczy mnie
                                                    swoją obecnością sad

                                                    Pa,
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 lipiec 2002 21.10.03, 22:50
                                                    Iza!
                                                    jestem pełna podziwu dla Twojej wytrwałości ! Przeczytałam sobie ten wątek o
                                                    odchudzaniu , tak z ciekawości , bo bardziej już nie mam zamiaru schudnąć.
                                                    Tak trzymaj !
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 22.10.03, 12:01
                                                    Chyba sie pogubiłam, jaki wątek o odchudzaniu? Ja chcę coś wiedzieć, bo mnie
                                                    już szlag trafia, chodzę w workach i wyglądam jak słoń!!!!
                                                    Sushi ;-((((
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 22.10.03, 12:12
                                                    Znalazłam twoją odpowiedź Izo, ale już widzę, że to nie dla mnie. Dieta
                                                    Cambridge, z tego co pamiętam, jest za zgodą lekarza, a mi żaden lekarz przy
                                                    zdrowych zmysłach nie pozowoli się odchudzać tak drastycznie (ważę teraz 54
                                                    kg). Mój dzienny posiłek to ok. 500 kcal, więc przy 1000 kcal nie mieściłabym
                                                    się w drzwiach. Wiem, że przy tej wadze, to dziwnie brzmi, ale przed ciążą
                                                    ważyłam trochę, choć nie wiele mniej, ale wyglądałam zupełnie inaczej. Teraz po
                                                    prostu koszmarnie źle się czuję w swoim ciele. Pływam, ale to też niewiele
                                                    daje, ćwiczyć nie mogę, bo strasznie wysiadł mi kręgosłup i odezwało się jego
                                                    stare zwyrodnienie sad
                                                    Chciałabym po prostu móc założyć swoje rzeczy sprzed ciąży i tyle. A może to
                                                    hormony????
                                                  • katitka Re: już po zdjęciach... 22.10.03, 14:36
                                                    No słuchajcie, już jesteśmy po sesji.
                                                    O Jezu! Jaka to ciężka praca!!! Chłopcy wyfroterowali mi podłogi, ja
                                                    wychodziłam z siebie, żeby Natusię zabawić i sprowokować do zrobienia jakiejś
                                                    miny czy przybrania jakiejś pozy. A ona, przekupiona przez fotografów misiem i
                                                    klockami, nie bała się ich, ale też nie przejmowała się nimi za bardzo i
                                                    spokojnie oglądała Teletubisie, potem tańczyła, potem gryzła swojego buta,
                                                    potem dłubała w nosie, układała klocki, "czytała" gazetę... i cały czas im
                                                    uciekała z kadru... I bardzo nie chciała się uśmiechnąc, więc większość zdjęc
                                                    jest poważnych. I mnóstwo nieostrych, niestety.
                                                    Ale są piękne! Strasznie się cieszę, że je mam - nawet bardziej niż z tego
                                                    kalendarza!
                                                    Reasumując - dziesięć razy większy stres dla rodzica niż dla malucha.
                                                    Jak przeformatuję je na .jpg i zmniejszę rozmiary (!) to wrzucę coś na
                                                    Zobaczcie.
                                                    Pozdrawiam!
                                                    Kasia
                                                  • mama_ania1 Re: lipiec 2002 22.10.03, 14:44
                                                    Witam was wszystkich po kilku miesiecznej przerwie od tego czasu z Krystianka
                                                    zrobił sie naprawdę duży chłopczyk. Waży teraz cos koło 15 kg.naprawdę mówię
                                                    wam mały słonik. Jak tylko zeskanuję zdjęcia to wam zaraz pokarzę. Nie miałam
                                                    czasu żeby tu zaglądac obiecuję, że się poprawią. Pozdrawiam wszystkich mama
                                                    Ania (LARA)
                                                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 22.10.03, 21:52
                                                    no to jeszcze są kosmetyki ATW modelujące sylwetkę. Seria nazywa się XXL i ja
                                                    używam żel-krem do smarowania i zioła do kąpieli. Podobno b. skuteczne. Ja
                                                    stosuję 3 tyg. i sama nie wiem bo to się pokrywa z odchudzaniem. Ale skóra mi
                                                    nie wisi, więc jakiś efekt jest. Wejdź na stronę i poczytaj.
                                                  • mama_kajetana Re: lipiec 2002 22.10.03, 22:03
                                                    Kasiu, dzięki za podziw wink
                                                    teraz jest już łatwiej, bo jem obiad i 2-gie śniadanie.
                                                    Prawdziwy podziw należy się Sushi. 500 kalorii cały czas!!! Ja tyle jadlam w
                                                    ostrej fazie odchudzania. Teraz jem już 800. Dgybym miała jeść stale 500
                                                    kalorii to bym nie miała siły wstać z łóżka.
                                                    Sushi podziwiam Cię!!!
                                                    Iza
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 23.10.03, 07:42
                                                    Dziękuję, ale ja się wcale nie zmuszam. Kiedyś (jakieś 3,4 lata temu - nawet
                                                    wolę nie pamiętać kiedy) ważyłam ok. 80 kg. Postanowiłam zmienić styl jedzenia,
                                                    choć zawsze jadłam bardzo mało, ale za to tylko specjały mączne, bo nic innego
                                                    mi nie wchodziło (naleśniki, kluski, pierogi, pyzy...). A wtedy zaczęłam jeść
                                                    owoce, warzywa, jogurty i chrupkie pieczywo. Organizm zareagował drastycznym
                                                    schudnięciem, po schudłam ok. 30 kg prawie w 3 tygodnie. To był środek upalnego
                                                    lata, a ja chodziłam w kilku swetrach, bo cały czas marzłam. A z tego
                                                    wszystkiego zostało mi takie jedzenie. Chyba skurczył mi się żołądek. Nie
                                                    jestem w stanie zjeść więcej. Gdy ostatnio w super głodzie zjadłam bufetową
                                                    kanapkę (bułka z serem, sałatą itp.) to wysiadłam po połowie i do końca dnia
                                                    już nic nie ruszyłam. A cały czas tyję, wiem, że raczej nie możliwym jest bym
                                                    osiągnęła swoje dawne niecałe 50 kg. Lecz jednak mam nadzieję, że wszystko
                                                    przez hormony, które zaczęłam brać po ciąży. Tyję, marznę nawet przy 25
                                                    stopniach, wypadają mi włosy, łamią się paznokcie, przesuszoną mam skórę na
                                                    maksa i w ogóle nawet jak wstaję z fotela to kręci mi się w głowie i
                                                    najchętniej usiadłabym z powrotem. Ale idę do lekarza w środę, więc się
                                                    przekonamy. Pewnie znowu czeka mnie kilkugodzinne kłucie, bo jeszcze nie
                                                    urodziła się piguła, która potrafi znaleźć mi żyłę winkBoję się tylko, że będę
                                                    musiała zrezygnować z pigułek i wtedy... wolę nie myśleć sad
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    Nic nie napisałam o Perele, ale oprócz tego, że pięknieje z dnia na dzień nic
                                                    się nie zmieniło smile
                                                  • natinka2002 Śnieg ...brrrr 23.10.03, 11:58
                                                    Czy któraś z Was była juz na sankach ? Podejrzewam że Ania z Safiyką, bo to w
                                                    tych rejonach sypnęło. Na samą myśl robi mi się zimno. Trzeba rozejrzeć się za
                                                    sankami , żeby zima nas nie zaskoczyła jak co roku drogowców smile
                                                    Mieszkam w takim miejscu , gdzie zima zaczyna się najwcześniej i najpóźniej się
                                                    kończy (biorąc pod uwagę inne dzielnice Gdyni) , więc z przerażeniem wyglądam
                                                    co rano przez okno i oddycham z ulgą , bo jeszcze nie jest biało.

                                                    Chyba mam alergię na męża smile.Ledwo pojawił się w domu a ja już dostałam kataru
                                                    i znowu kicham i prycham. Ostatnio jak wrócił po 7 tyg , to też od razu
                                                    poluzowało mi się w nosie .Dziwny zbieg okoliczności wink!

                                                    Czytam o Waszym odchudzaniu i robię się głodna . No to idę coś zjeść!
                                                    Pa
                                                    Kasia

                                                    PS.
                                                    Kasiu!
                                                    nie mogę się doczekać kiedy zobaczę fotki z tej"poważnej" sesji Natusi.


                                                  • kostaga Re: Śnieg ...brrrr 23.10.03, 12:49
                                                    We wrocku na szczęście śniegu jeszcze nie ma. A sanki mamy przygotowane, bo
                                                    jeszcze w ciąży dostałam od kogoś do wożenia brzucha wink
                                                    Ja też czekam na zdjęcia z sesji Natusi Katitki (nie piszę Kasi, bo się
                                                    wszystko pomiesza smile ). Przynajmniej jej się udało...
                                                    A o odchudzaniu już lepiej nie mówić, bo mi się robi smutno, że nie potrafię
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    PS. Widzieliście Perłę na Zobaczcie (ALE JESTEM SAMOCHWAŁA smile))))))))))
                                                  • natinka2002 Re: Śnieg ...brrrr 23.10.03, 16:45
                                                    No i wykrakałam. Właśnie wróciłyśmy ze spaceru,zrobiło się szaro i pada coś co
                                                    możnaby uznać za śnieg. Ale bałwana jeszcze nie będzie z czego ulepić smile.
                                                    Trzymajcie się ciepło tej nocy , zapowiadają poniżej zera .Współczuję tym z
                                                    Was , które bladym świtem ruszają do pracy (jeszcze pamiętam te czasy ).
                                                    Opatulcie się ciepło .

                                                    Kasia
                                                    Ps.Fotki Perełki widziałam i podziwiałam śliczny kucyk .Wygląda powalająco. A
                                                    gdzie są wyniki konkursu na okładkę? Które z tej 30 wygrało ?
                                                  • axa2002 Re: Śnieg ...brrrr 23.10.03, 19:01
                                                    u nas tez jeszcze na szczęście czarno smileOla sanki wykorzystała już poprzedniej
                                                    zimy ale teraz mi się nie spieszy do wożenia jej na nich smile

                                                    Co do żłobak to sama nie mam takich doświadczen ale raczej słyszałam pozytywne
                                                    opinie. Z tego co pisałaś Suhsi to chyba świetnie wybraliście. Najwrzniejsze by
                                                    nie było za dużo dzieci i odpowiedni personel.

                                                    Zazdroszczę tym z Was które trzymają się diet ja należę do tej części, która
                                                    nie potrafi się opanować. Niestety z bólem serca stwierdzam, że nie mieszczę
                                                    się do ubrań sprzed ciąży ale cały czas trzymam je w szafie z nadzieją, że
                                                    jednak się to zmieni......

                                                    Dziewczyny napiszcie co i ile Wasze dzieci jedzą na kolację przed snem?????
                                                    Sama juz zgłupiałam ile moze takie dziecko zjeść...
                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • mama.asia Re: Śnieg ...brrrr 23.10.03, 19:22
                                                    Czasami chciałabym mieć problem z odchudzaniem, bo ja zawsze chcę przytyć. Po
                                                    ciąży to nawet zeszczuplałam. Ale mam taką przemianę materii, że mogę jeść
                                                    chałwę, czekoladę z orzechami i co tylko chcecie i waga ani drgnie. A tak
                                                    chciałabym przytyć kilka kilo...
                                                    Czy pisałyście już o uczeniu jak korzystać z nocniczka, albo o myciu ząbków?
                                                    Jestem tu po długiej przerwie i jeszcze nie miałam czasu, by nadrobić
                                                    zaległości w czytaniu. Moja Olutka nie lubi mycia ząbków i nie wiem jak ją
                                                    przekonać, by polubiła.
                                                    Poza tym Ola szaleje po domu, rozrywa ją energia i ma pomysły nie z tej ziemi.
                                                    Pasjonuje ją technika, udaje że pisze na klawiaturze, naciska wszystkie możliwe
                                                    przyciski, a obsługę pilota opanowała perfekcyjnie. Wie, który pilot jest od
                                                    telewizora, a który od wieży, potrafi pogłaśniać i ściszać muzykę, itd.
                                                    Muszę kończyć, bo Ola dorwała się do mojej torebki.
                                                    Asia i psotka Ola

                                                  • ivonekk Re: Śnieg ...brrrr 23.10.03, 22:13
                                                    Witam,
                                                    śniegu u nas na Pomorzu na szczęście jeszcze nie widać, chociaż z drugiej
                                                    strony bardzo chciałabym zobaczyć reakcję Jagódki na jego widok! Myślę, że go
                                                    nie pamięta z zeszłego roku.

                                                    Wyobraźcie sobie, że też postanowiłam przejść na dietę smile) Wczoraj wieczorem,
                                                    zamiast napisać tutaj kilka słów, gmerałam na forum Mama cud, czytałam wszystko
                                                    o 13 i... postanowiłam spróbować, 7-20 kg to baaardzo kusząca propozycja, tym
                                                    bardziej, że jeszcze walczę z 10 kg z czasów ciąży crying(
                                                    Muszę się jeszcze tylko zdecydować, kiedy zacząć.

                                                    Ale, ale! Muszę się Wam pochwalić, że moja słodka Jagódka zaczęła wyraźnie
                                                    mówić wyrazy! Wczoraj na spacerze dostała mleczną bagietkę, o której ja
                                                    mówiłam : buła i nagle usłyszałam z jej ust, głośno i wyraźnie: buuuuuuuuuła!
                                                    jak wielkie było moje zdziwienie i radość jednocześnie, to tylko Wy wiecie smile)
                                                    Poza tą bułą, Jagódka używa wiele innych wyrazów:

                                                    - ka-ka- ptaszki i jak robią ptaszki,
                                                    - mama, tata, baba- wiadomo,
                                                    - buuuu- czajniczek w kuchni,
                                                    - brrrr- autko,
                                                    - da! albo daj to- jeśli czegoś mocno chce smile),

                                                    i papla praktycznie cały czas, aż się za nami ludziska na ulicy oglądają, tak
                                                    jej to słodziutko wychodzi. Oczywiście nic z tego, co ona mówi nie rozumiem smile)
                                                    Myślę, że teraz jest ten okres, w którym mogę bezstronnie (hehehe) stwierdzić,
                                                    że IQ mojej córeczki jest bardzo wysokiewink) Mała rozumie wszystko, dosłownie
                                                    wszystko, co się do niej mówi, jedynie NIE WOLNO! jakoś do niej nie dociera,
                                                    znacie to, prawda?? Przynosi butki, kiedy idziemy na spacer, nawet torbę do
                                                    wózka zorganizuje, byle szybciej wyjść, bezbłędnie obsługuje pilota tv i radio
                                                    [ z rozbrajającym:la la na ustachsmile], przynosi nocniczek i nawet zdejmuje
                                                    rajstopki, gorzej z zapełnieniem tego nocniczka sad. Dużo by tu jeszcze
                                                    opowiadać. Ostatnio zaskoczyła moją mamę, która będąc "na służbie" z Małą u
                                                    mnie w domu, za Chiny pańskie nie mogła znaleźć pilota i powiedziała to na
                                                    głos: no gdzie jest ten pilot!? Aż tu nagle, gdzieś z drugiego pokoiku, z
                                                    zabójczym uśmiechem na ustach i pilotem dumnie dzierżonym w dłoni wkroczyła
                                                    moja Niunia i serdecznie ucieszyła moją wściekłą już mamę smile))To jest dopiero
                                                    coś!
                                                    Odpowiadając na pytanie o kolację, to Jagódka je : 1-2 Morlinki drobiowe lub
                                                    150 ml gęstej kaszki ze startym owocem lub kawałek chlebka z serkiem topionym,
                                                    pasztetem, żółtym serem, szyneczką albo dżemikiem własnej roboty. Do tego
                                                    wypija ogromne ilości herbatki Hipp.

                                                    Oki, to już chyba wszystko, co chciałam napisać po długiej nieobecności. Mam
                                                    nadzieję, że załapałam się na 500 post smile)

                                                    Kobiełki trzymajcie się ciepło tej zimy,
                                                    Wy i Wasze rodzinki!
                                                    Oby do wiosny!!!wink)

                                                    Iwona
                                                  • ivonekk Re: Śnieg ...brrrr 23.10.03, 22:19
                                                    Jeszcze coś: nauczyłam Jagódkę, że myjemy ząbki po każdym posiłku i robi to
                                                    coraz chętniej. Mam nadzieję, że przerodzi się to w stały rytuał. Czy Wasze
                                                    dzieciaki używają już pasty do ząbków? Jesli tak to jakiej konkretnie, bo ja
                                                    zawsze głupieję przy stoisku z dziecięcymi pastami.
                                                    Jeszcze raz pozdrawiam,
                                                    Iwona
                                                  • natinka2002 500 za nami !!! 23.10.03, 23:17
                                                    Udało mi się w końcu przegonić męża sprzed komputera! Nie mogłam się już
                                                    doczekać ,tak coś czułam że dziś przekroczymy 500! I nie myliłam się!
                                                    Teraz juz z górki , może w tym roku dobijemy do tysiąca.

                                                    Odezwę się po weekendzie ( może uda się wcześniej) .Mąż zamierza się ostro
                                                    zabrać za tę moją alergię na niego i na jutro wziął sobie wolne smile .
                                                    Trzymajcie się ciepło!
                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • roka3 Re: 500 za nami !!! 23.10.03, 23:28
                                                    Kuba myje zęby samą szczoteczką narazie bez pasty i uwielbia to.
                                                    Jeżeli codzi o chudnięcie, to jak się odchudzałam, aerobik, basen dieta to
                                                    udało mi się zrzucić 1-2 kg. a jak zmieniłam pracę 3 miesiące temu to schudłam
                                                    do dziś 6 kg, ale chudnięcia ze stresu nikomu nie życzę. wolę przytyć i
                                                    złorzyłam wypowiedzenie. W poniedziałek zaczynam nową pracę, będę wiecej czasu
                                                    spędzać w pracy, dojeżdżać 28 km, będę grubsza, ale się cieszę.
                                                    Kuba budzi się co chwilkę i woła "mama nene"- co znaczy mama daj cyca, więc nie
                                                    mogę sobie w spokoju poczytać Waszych postów, a jeszcze chcę zajrzeć na
                                                    zobaczcie.
                                                    Roka & Kuba
                                                  • kostaga Re: Śnieg ...brrrr 24.10.03, 12:31
                                                    Jeszcze nie ogłosili wyników konkursu, ale któraś z mam się chwaliła, że z 30
                                                    wybrano już 4 dziewczynki i robiono im sesję próbną. A nas w wawie na żadnej
                                                    sesji nie było, więc oczywistym się stało, że konkurs mamy już za sobą. Ale
                                                    fajnie było, że w ogóle ktoś Małą zauważył.
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: Śnieg ...brrrr 24.10.03, 12:48
                                                    Ooooo gdzieś mnie na końcu przypięło, a miało być odpowiedzią dla Natinki. No
                                                    nic, przynajmniej nie zginie.
                                                    A co do kolacji i ząbków, to Perła sama krzyczy o szczoteczkę i szoruje ząbki.
                                                    Tatuś tylko poprawia. A kolacja to ewentualnie w ramach obiadu tatusia, który
                                                    je go koło 19 więc zawsze coś się da ukraść. A jak nie, to pije mleczko (3R),
                                                    choć i tak żadko, bo przeważnie ja robię, a ona i tak nie chce jeść sad
                                                    Wracam do pracy, bo dzisiaj dopiero teraz wstał serwer i mogłam coś naskrobać
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • mama.asia Re: Śnieg ...brrrr 25.10.03, 01:26
                                                    Miło jest po całym dniu usiąść sobie przed komputerkiem. Przez okno widzę, że
                                                    całe miasto już śpi...
                                                    Nie pisałam wam jeszcze, że niedawno byliśmy z mężem i Olusią na lekcji
                                                    pokazowej angielskiego dla dzieci metodą Helen Doron. Ola była najmłodsza, inne
                                                    dzieci miały po 16-18 miesięcy. Ja sama mówię dobrze po angielsku, ale chciałam,
                                                    żeby Olę uczył ktoś profesjonalnie przeszkolony do nauczania języka tak małych
                                                    dzieci.
                                                    Efekt pierwszej lekcji był taki: dzieciaki były świetne (w Oleńce odkryłam
                                                    talenty społeczne, już po 10 minutach nawiązała kontakt ze wszystkimi dziećmi),
                                                    rodzice bardzo mili, ale poziom lekcji żenująco niski. Potrafię to ocenić, bo
                                                    sama jestem nauczycielem. Przynajmniej w tej grupie pani prowadząca zajęcia nie
                                                    miała koncepcji jak zainteresować dzieci. Myślę, że to jeszcze za wcześnie na
                                                    naukę języka obcego.

                                                    Czy któraś z was ogląda "Sex w wielkim mieście"? Jeśli tak, to czy mogłybyście
                                                    streścić mi ostatnie dwa odcinki, bo przegapiłam.
                                                    Asia
                                                  • natinka2002 Zimowa galeria lipcuszków 25.10.03, 13:10
                                                    Proponuję ,żeby otworzyć zimową galerię zdjęciową .Będziemy tam umieszczać
                                                    fotki naszych maluszków na sankach itp, a potem może i świąteczne.
                                                    Co Wy na to ?
                                                    W ten sposób rozładujemy trochę naszą galerię podstawową.
                                                    Jeśli któraś z Was będzie miała już zimowe fotki , to może rozpoczęłaby nową
                                                    galerię ?
                                                    Nie ma co się oszukiwać ,zima nadciąga.....

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Zimowa galeria lipcuszków 26.10.03, 08:31
                                                    Nie ma sprawy, pewno bede pierwsza, bo uwielbiam tu ładować zdjęcia Perełki.
                                                    Muszę lecieć, nie bardzo mam jak pisać, ale tylko dodam jeszcze, że Młoda
                                                    obżarłą się wczoraj śledziami zagryzając kiszonym ogórkiem. Tylko wódki jej
                                                    zabrakło wink
                                                    Zaraz pędzimy na basen
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: Zimowa galeria lipcuszków 26.10.03, 10:59
                                                    no tak może nasz wątek na "Równiesnikach" nie jest największy ale
                                                    na "Zobaczcie" na 100% nikt nas nie przebije! smile))
                                                    popieram założenie zimowej galerii i z niecierpliwością czekam na pierwsze
                                                    zdjęcia smile))
                                                    pozdrowienia z jeszcze jesiennego Krakowa
                                                    Aneta
                                                  • kostaga Re: Zimowa galeria lipcuszków 27.10.03, 07:23
                                                    Natinka, a u Was to ponoć dzisiaj sypie, prawda to?
                                                    Chyba jednak pierwsza dasz zdjęcia do zimowej galerii smile
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Zimowa galeria lipcuszków 27.10.03, 09:01
                                                    Faktycznie,nasza galeria jest imponujących rozmiarów!

                                                    Właśnie przed chwilą wyglądałam przez okno, ale nie sypie.Ale ostatnie dni
                                                    sypało śniegiem , więc pewnie i dziś .Nadal nie są to imponujące ilości, choć
                                                    coś by się z tego uzbierało,gdyby temperatura była niższa. W związku z tym, nie
                                                    zaliczyliśmy jeszcze sanek ani bałwana, ale Natusia już wie co to śnieg.

                                                    Piję sobie teraz kawkę przed monitorem,Natuśka obala kolejny kubek herbatki.
                                                    Ale pewnie zaraz wciśnie swój ulubiony przycisk RESET , więc to tyle na teraz.
                                                    Zajrzę jeszcze około południa , jak moja czarownica zaśnie.
                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: Zimowa galeria lipcuszków 27.10.03, 12:29
                                                    Jestem ponownie , a przede mną drugi kubek kawy. Natuśka zasnęła, więc
                                                    korzystam. Byłyśmy już na spacerze i nawet udało mi się zrobić miniaturkę
                                                    bałwanka. Nie mogę powiedzieć ,żeby sprawiło mi to jakąś wielką radość, bo to
                                                    oznacza ,że przed zimą już nie ma ucieczki sad

                                                    Napiszcie mi , czy wieczorne mleczko (Bebiko z kleikiem ,ok.200ml) traktować
                                                    jak kolację? Już się w tym gubię, a nie chciałabym utuczyć Natusi (potem będzie
                                                    miała do mnie o to żal). Właściwie to nie robię małej kolacji. Zwykle albo
                                                    zjada pod wieczór resztę swojego obiadu (jeśli coś zostaje) , albo trochę
                                                    chlebka, lub deserek z twarożkiem ew. jogurtem. Specjalnie się nie wysilam, ale
                                                    chyba jej nie głodzę?

                                                    Zabieram się do urządzania pokoiku Natalki, ale idzie mi to strasznie opornie.
                                                    Nie mam pomysłu ,jakie meble jej wybrać, co może jej się przydać .Jak wywalimy
                                                    stamtąd stare meble ,to będę musiała poupychać po kątach tyle rupieci (tzn.
                                                    bardzo potrzebnych rzeczy smile )Od razu mi się tego wszystkiego odechciewa. No i
                                                    jeszcze trzeba będzie wynieść się stąd z komputerem. Niestety, wyląduje w
                                                    naszej sypialni.
                                                    Napiszcie , co Wasze dzieciaczki mają w pokoikach , to może mnie oświeci!

                                                    Pa,
                                                    Kasia
                                                  • enut Re: Wieczorne mleczko 27.10.03, 14:22
                                                    Moj Myszka dostaje na kolacje kanapke chleba z wedlina, pomidorkiem, taka jak
                                                    my, i do tego jeszcze "mleczko" 210 wody + 7 lyzeczek, z tego wypija prawie
                                                    wszystko, jakies 220. I nie uwazam, ze to jest za duzo, ale Szymek jest
                                                    glodomorek (w zlobku razem z drugim glodomorem jedza na wyscigi i probuja sobie
                                                    podbierac, jak ktorys skonczy wczesniej, hihihi) i wazy cos kolo 11 kilo. Poza
                                                    tym w miedzyczasie podjada owoce, czasami ciasteczka, nasza kolacje (lub obiad,
                                                    w zaleznosci od godziny) i pije duzo soczku. Niestety nie moze jesc jogurtow.
                                                    A taki problem z pokojem jak Ty, bedziemy miec za rok, bo planujemy maly
                                                    remoncik. A komputer oczywiscie stoi w naszej sypialni, zabawki w "salonie".
                                                    Niestety na razie nie mam pomyslu na Myszki pokoj, wiec Ci nie pomoge. Sorry!

                                                    Nat
                                                  • ivonekk Re: Wieczorne mleczko 27.10.03, 20:28
                                                    Jagódka nie jest głodomorkiem, ale dostaje kolacyjkę, z reguły kaszkę (150 ml)
                                                    albo jakąś kanapusię albo paróweczkę. Później następuje ceremonia kąpieli,
                                                    ubieranie, czesanie, itd. Na koniec jest mleczko. Tak jak Szymek, Jagoda
                                                    dostaje 210 wody + 7 miarek mleczka i wszystko to wypija. Waży ok.10-11 kg i
                                                    wydaje mi się, że pomimo bardzo dużych rodziców smile)jest dziewczynką o normalnej
                                                    budowie.

                                                    A właśnie, jesli chodzi o rozmiary rodziców, to od jutra zaczynam osławioną
                                                    przez Mamę Kajetana "13", mówię Wam to specjalnie, aby trudniej mi było się
                                                    wycofać i poddać. Trzymajcie za mnie kciuki!!

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Iwona
                                                  • mama_kajetana Re: Wieczorne mleczko 27.10.03, 22:24
                                                    Cześć Dziewczyny,

                                                    straszny tydzien za mną. Cały czas w domu. Kajtek jest cały czas zagilony.
                                                    Myślałam, że do końca tygodnia mu przejdzie, ale poniedziałek też zaczął
                                                    zapchanym nosem. Nawet nie mam kiedy kupić mu zimowej kurtki. Dziś trochę
                                                    pobiegałam po sklepach i okazało się że już wykupione sad. Taka jestem wyrodna
                                                    matka! I jeszcze byłam dzisiaj w teatrze na "Pozwól mi odejść" Grocholi.
                                                    Warszawka w osobach Stenki i Kownackiej przyjechała na prowincję to trzeba było
                                                    zobaczyć wink.

                                                    Jeśli chodzi o kolacje to Kajtek je różnie, ale najczęściej: 150 - 180 ml
                                                    gęstej kaszki np. Nestle lub słoiczek kaszki Hipp lub 2 kanapki z wędliną.
                                                    Kajtek nigdy nie pił mleka z butelki i tak jest do tej pory mimo odstawienia od
                                                    piersi. Do zasypiania używamy wody mineralnej i wodę pije też w nocy.
                                                    Pokoik Kajtek miał urządzony jeszcze przed narodzinami. Teraz są w nim:
                                                    łóżeczko, szafeczka na pieluchy, ręczniki itp., komoda na ubrania i skrzynia na
                                                    pościel (miała być na zabawki). Zabawki trzymamy w plastikowych pojemnikach.
                                                    Niestety ponieważ mamy 2-poziomowe mieszkanie i tak cały dzień spędzamy na dole
                                                    w "salonie" i tam są wszystkie zabawki, a pokoik służy tylko do spania. Ale mam
                                                    nadzieję że wkrótce się to zmieni. Jak mówiłam przeprowadzamy się do W-wy i tam
                                                    napewno będziemy mieć mieszkanie na jednym poziomie i Kajtek dostanie duuuży
                                                    pokój, żeby pomieścił się w nim cały jego bałagan. Do tego nowego pokoju myślę
                                                    o dokupieniu stolika i krzesełek.

                                                    Iwonka, ja osławiałam dietę Cambridge, ale 13 też jest OK. Moja przyjaciółka
                                                    stosowała ją teraz i schudła 5 kg (9 dni). A kciuki trzymam z całej siły. Mówię
                                                    Ci jak się widzi efekty to frajda jest ogrooooooomna (dzisiaj do teatru
                                                    założyłam mini!!!). Pisz koniecznie jak Ci idzie.

                                                    pozdrawiam cieplutko
                                                    Iza i śpiący Kajetan
                                                  • ivonekk Re: Wieczorne mleczko 28.10.03, 09:33
                                                    Może faktycznie się pomyliłam. Pewnego wieczoru tak się zaczytałam w tych
                                                    dietach, że już nic nie wiedziałam smile) Ale mam nadzieję, że dam radę i zgubię
                                                    te wstrętne 10 kg...10 kg...10 kg...buuuuuuuu
                                                    Dzisiaj idziemy z Jagódką do lasu zrobic sesję zdjęciową. Mma nadzieje, że
                                                    zaowocuje ona nowym postem na Zobaczcie. Ale jeszcze musiałabym założyć
                                                    jesienna galerię, bo śniegu u nas jeszcze nie widać.

                                                    Iwona (już głodna jak smok!)
                                                  • mama_ania1 Re: Wieczorne mleczko 28.10.03, 11:24
                                                    Cześć dziewczyny dawno tu nie zaglądałam i musze teraz to nadrobić. Krystian
                                                    poszedł spać więc mogę cos napisać. A tak wogóle to Krystian ma znowu katarek,
                                                    cały czas karmie go piersią a on taki nieodporny na wirusy. Ja tez musze
                                                    zgubić 10-15 kg jak wejdziecie na galerie to zobaczycie jaka ze mnie baba.
                                                    Ostatnio wysłałam tam dwa zdjęcia zreszta Krystian to tez mały słonik.
                                                    Podziwiam Was, że trzymiecie taki rygor dietowy ja tak nie potrafie. Cały
                                                    dzień w domu tu coś skosztuje tam coś zjem no i efekty widać jak na załączonym
                                                    obrazku. Musze się w końcu zmobilizować bo niedługo się nie uniosę.
                                                  • kostaga Re: Wieczorne mleczko 28.10.03, 11:36
                                                    Oj Wy znowu o dietach... a ja nie dam rady
                                                    Pauli na kolację rzadko cokolwiek zjada, jak już to ok. 120 ml mleczka, ale to
                                                    pod warunkiem, ze nie okradnie tatusia z części jego obiadu. Czasami tylko
                                                    krzyknie, że chce parówkę, to dostaje małego Mrolineczka do ręki i po kłopocie.
                                                    Ale tak jak ostatnio wspomniałam, w sobotę kolacja była imponujaca, bo składała
                                                    się z kilku plastrów szynki, śledzi, kiszonych ogórków i suchego chleba. Wódki
                                                    zabrakło...
                                                    Dobra, do pracy rodacy!
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: Wieczorne mleczko 29.10.03, 22:15
                                                    no właśnie temat kolacji ... Ola też je mleczko (w naszym przypadku Bebilon)
                                                    zagęszczony kaszką ryżową ale.... w ilości 400-450 ml. To chyba dużo sad ale
                                                    niestety nie na tyle by przespala noc do rana sad ok. 4.00 wstaje i
                                                    krzyczy "am". Wiem, że nie powinnam jej karmic ale pojenie wodą nic nie daje po
                                                    20 min wracamy do tematu jedzenia a ona jest coraz bardziej rozdrazniona.
                                                    Rozmawialam z pediatrą - uznał, że pewnie tego potrzebuje. Ola waży teraz ok
                                                    13,5 kg ale nie jest gruba, gdyż nie mało też mierzy - 86 cm. Jak tylko będę
                                                    miała mozleiwośc wrzyce cos na zobaczcie - byc może juz do nowej galerii smile)

                                                    Co do pokoju to Ola od maja "mieszka sama" smile nie ma wiele w jej pokoiku:
                                                    łóżeczko, szafka, 3 wiszące półki z maskotkami, szafa i mała wersalka. Do tego
                                                    krzesełko do jedzenia, kosze z zabawkami itp.

                                                    Ivonekk trzymamy kciuki!!! wink
                                                  • natinka2002 Re: 28.10.03, 13:02
                                                    Aniu!
                                                    Zabrakło Cię w naszym kalendarium, chyba musiało Cię bardzo długo nie być
                                                    tutaj. A z którego lipca jest Krystian ? Szukam w pamięci i pustka.

                                                    Krystian to faktycznie już duuuży facet , widać że nie ma problemów z
                                                    jedzeniem ;]

                                                    Niestety , to tyle tym razem .Muszę jeszcze umyć okna , bo mam coraz więcej
                                                    problemów z ustaleniem ,jaka jest pogoda na zewnątrz smile
                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • kiciakicia Witam pierwszy raz z wami 28.10.03, 14:18
                                                    Moja Martynka urodziłasie 1. lipca 2002roku. Od dziś bedę tu zagladać częściej.
                                                    A tak przy okazji to czy któraś z was wie może jak odzwyczaić uparciucha od
                                                    ssanie palca.
                                                    Pozdrawiam Anita
                                                  • ivonekk Re: lipiec 2002 :)) 28.10.03, 19:56
                                                    I jak to jest z tym myciem ząbków. Myjecie pastą do zębów dla dzieci czy
                                                    jeszcze nie? Słyszałam kiedyś, że pasty dla dzieci używa się dopiero wtedy,
                                                    kiedy dziecko umie wypluć pastę razem z wodą. Pomóżcie mi, jak to jest u Was???

                                                    Brrrrr, ale zimno się zrobiło.
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 :)) 28.10.03, 21:36
                                                    Ja też tak gdzieś wyczytałam ,więc póki co Natuśka myje te swoje 3 zęby jedynie
                                                    szczoteczką i to tylko wtedy ,kiedy ma na to ochotę. A wieczorem w ogole ich
                                                    nie myje , bo z butlą mleka ładuje się do łóżeczka i tak już zasypia.

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 :)) 29.10.03, 08:32
                                                    My również myjemy ząbki tylko wodą. Perełka sama prosi się o szczeoteczkę, jak
                                                    tylko wejdzie do łazienki. Myjemy zęby po każdej słodkości i wieczorem. Sześć
                                                    ząbków a zachodu z tym od groma...
                                                    Mam koleżanki, które nie dbały o żąbki swoich maluszków, pozwalały, niestety
                                                    jak Natinka, zasypiać z butelką i teraz aż strach na dzieci spojrzeć. Czarne
                                                    kiełki i nic więcej. Jedna z dziewczynek, 4 letnia już ma usunięte ząbki. Ja i
                                                    mąż mamy straszne problemy z zębami, więc stramy się teraz u Perełki dbać o to,
                                                    jak tylko możemy.
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 :)) 29.10.03, 08:59
                                                    Rozumiem ,że to ma byc dla mnie przestroga?
                                                  • ivonekk Re: lipiec 2002 :)) 29.10.03, 10:40
                                                    Ja też mam koleżankę, której dwie córeczki, 3- i 4-letnia nie mają ząbków z
                                                    przodu, bo są one aż do dziąseł zepsute. Co jakiś czas muszą chodzić do
                                                    dentysty na przemycie tych kikutków, a poprzedza to zawsze wielki płacz i
                                                    lament. Wygląda to nieładnie, a dziewczynki są naprawde śliczne, gdyby tylko
                                                    ząbki miałe zdrowe..Poza tym ostatnio zauważyłam, a raczej poczułam, że zapach
                                                    z ich buzi też nie jest przyjemny....A mają dopiero kilka latek, co będzie
                                                    później?? Oczywiście teraz myją ząbki po każdym posiłku, a z ich młodszym
                                                    braciszkiem mama postępuje już inaczej: mleczko bez cukru, żadnych słodkich
                                                    soczków na noc i w nocy i żadnego zasypiania z butelką w buzi. A poza tym , nie
                                                    wiem jak Wy, ale ja od poczatku przyzwyczaiłam Jagódkę do smoczków silikonowych
                                                    i zmieniam je bardzo często, a wspomniana koleżanka używa cały czas smoczków
                                                    kauczukowych. Wydaje mi się, że one nasiąkają tymi bakteriami, ale to już moje
                                                    subiektywne zdanie, moge sie mylić oczywiście smile))
                                                    I dlatego Natalio, może zmieńcie trochę przyzwyczajenia zanim będzie za późno,
                                                    szkoda by było Natalki, żeby musiała sie męczyć z chorymi ząbkami. smile) Wiem ,
                                                    że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić smile)Jagódka też po wieczornym myciu ząbków
                                                    dostaje butlę, ale sama mi ją oddaje, jak wypije mleczko, mimo tego, że 13
                                                    miesięcy piła z cyca i często zdarzało jej się usypiać z cycem w buzi.

                                                    Z tego, co napisałyście wynika, że Jagódka jest posiadaczką ogromnej ilości
                                                    ząbków! Ma ich 9. A ja się martwiłam dlaczego tak mało...big_grin

                                                    Trzymajcie się ciepło!! U nhas swieci słoneczko i zaraz wyruszamy na spacerek.
                                                    Iwona z roznoszącą wszystko po mieszkaniu Jagódką
                                                  • mama_ania1 Re: lipiec 2002 :)) 29.10.03, 12:06
                                                    Cześć mój Krystian urodził się 18 lipca. Rzeczywiście nie ma mnie w
                                                    kalendarium nie wiem dlaczego bo w pierwszym byłam. Ale to nic prosze mnie
                                                    wpisac jeśli możecie.A co do ząbków to Krystian ma już 16 właśnie wychodzi mu
                                                    ostatnia czwórka. Ten to jest dopiero bogaty w zęby smile Niestety z myciem ich
                                                    to mam problem, nie wiem dlaczego ale Krystian nie lubi szczotkować ząbków.
                                                    Jak tylko widzi szczotkę to ucieka. Podaję mu Zymafluor w kropelkach ale wiem,
                                                    że to nie zastąpi szczotki i pasty. Pastę kupiłam mu bez fluoru taką dla
                                                    małych dzieci. Tak mi poleciła lekarka do której chodzimy z Krystiankiem.
                                                  • mama_ania1 Re: lipiec 2002 :)) 29.10.03, 12:17
                                                    Zapomniałam jeszcze napisać, że Krystian jest ogromnym miłośnikiem cycusia i
                                                    pije go zawzięcie w dzień i w nocy. A ja mam juz piersi do pasa smile! A smoczków
                                                    nie uznaje wogóle. Ale z tego co piszecie o chorych ząbkach wynika,że jednak
                                                    muszę zaczać myć zabki Krystiankowi chocby i siłą. No co zrobić!
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 :)) 29.10.03, 12:29
                                                    Chyba muszę się wytłumaczyć , bo źle mnie zrozumiałyście. Chodziło mi o to ,że
                                                    nie myjemy ząbków po ostatnim posiłku czyli wieczornym mleczku ,ponieważ
                                                    Natuśka wypija je w łóżeczku . Ale nie zasypia z butlą w buzi ani też z nią nie
                                                    śpi. Wypija mleczko i oddaje mi butelkę. Jestem z nią w pokoju aż zaśnie , więc
                                                    nie ma możliwości, żeby butelka została w łóżeczku na noc.Natuśka nie jest też
                                                    niewolnicą smoczka , chociaż bardzo często gdy usypianie idzie opornie to
                                                    dostaje smoczka , ale jak tylko zaśnie to go wyciągam z buzi i oczywiście myję.
                                                    Nie dostaje również w nocy żadnych soczków i słodkich napojów.
                                                    Widzicie więc ,że nie jestem kompletną ignorantką w tej kwestii. Ale trochę
                                                    mnie zmobilizowałyście. Wiem ,że osad z mleka zostaje w buźce i szerzy w
                                                    nocy "spustoszenie" ,więc postaram się przynajmniej przecierać jej ząbki i
                                                    dziąsła mokrym wacikiem.

                                                    Pozdrawiam i dzięki za ostrzeżenie

                                                    Kasia i Natusia śpiąca bez butli i smoczka wink
                                                  • agao_z Re: mycie zabkow. 29.10.03, 13:22
                                                    Dawno tu nie zagladalammm Ale jestem w pelnym podziwie dla as dziewczyny, jesli
                                                    chodzi o ilosc postow...
                                                    moja Zozo myje zabki dwa razy dziennie, lub czesciej, jesli ma na to ochote.
                                                    Ale te dwa razy sa obowiazkowe. Tak trzeba i juz. Im wczesniej sie przyzwyczai
                                                    dziecko, tym pozniej dla niego lepiej. Uzywamy do tej operacji szczoteczkismile i
                                                    pasty do zebow elmex dla dzieci. Na opakowaniu jest napisane, ze przeznaczona
                                                    jest dla dzieci powyzej drugiego roku zycia, ale dentysta powiedzial, ze to nie
                                                    ma znaczenia. Pasty do zebow dla dzieci maja tak opracowany sklad, ze nic im
                                                    sie nie stanie nawet jakby zjadly cala tubke.
                                                    A z ta prochnica u malych dzieci, to straszna sprawa. Widzialam juz niejednego
                                                    roczniaka z czarnymi zabkami...
                                                    pozdrawiam
                                                    Agnieszka
                                                  • roka3 Re: mycie zabkow. 29.10.03, 21:47
                                                    Kuba pasty jeszcze nie używał, ale po tym co piszecie to mu kupię, tym
                                                    bardziej, że jak dorwie naszą pastę to chodzi z nnią pocałym mieszkaniu,
                                                    otwiera, oblizuje, zamyka, zresztą swojej szczoteczki też nie można mu zabrać.
                                                    Pytanie do karmiących: jak długo planujecie karmić swoje pociechy. Kuba bez
                                                    cyca wieczorem to ciężko usypia, jak wracam z pracy też się do mnie dobiera i
                                                    rano zanim wyjdę budzi się i przez sen dojada. Moja znajoma miała problem, żeby
                                                    dozwyczaić swoją czteroletnią córkę od cyca. Chwile bliskości są super, ale nie
                                                    chce przesadzić.
                                                    Kuba & Roka
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 :)) 30.10.03, 07:15
                                                    noooooooo
                                                    przecież szkoda takiej piękności, co?
                                                    Nie znoszę pouczać, więc wolę postraszyć smile))))
                                                    Mam nadzieję, że nie czujesz się urażona?
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 :)) 30.10.03, 07:23
                                                    a i jeszcze do mam Maluszków niechętnych szczoteczkom: my zaczynaliśmy
                                                    szczotkowanie od kupna Pauli miękkiej, dziecięcej i bajecznie kolorowej
                                                    szczoteczki, takiej trochę mniej "polecanej przez stomatologów", żeby się do
                                                    niej przyzwyczaiła. Miała zielone włosie i rączkę w kształcie kaczorka.
                                                    Pokazaliśmy Młodej, że chodzi o to, by ją sobie gryzła do woli. Zastąpiła jej
                                                    nawet gryzaka, gdy wychodziły ząbki. Potem już był Oral B Stages 1 i
                                                    bardziej "profesjonalne" szorowanko wszystkich 6 olbrzymich łopatek, przy czym
                                                    najpierw odbywa się komisyjne szorowanie zębów starą szczoteczką misiowi, który
                                                    jest gdzieś dwa razy większy od Pauli smile Teraz Misia traktuje mycie zębów jako
                                                    coś zupełnie naturalnego i przy okazji świetną zabawę smile
                                                  • ivonekk Re: lipiec 2002 :)) 30.10.03, 08:31
                                                    Kasiu, ja też mam nadzieję, że nie jesteś zła o to, co napisałam. Mogę sie
                                                    tylko dołączyć do Sushi, że szkoda by było takiej piekności jak Natalka.smile))

                                                    pozdrowienia,
                                                    Iwona
                                                  • katitka Re: o ząbkach i nie tylko :) 30.10.03, 08:52
                                                    Droga Kasiu (Natinka2002)!
                                                    Znowu ujawniają się podobieństwa między nami - moja Natuśka też nie jes fanką
                                                    mycia ząbków...
                                                    Niestety szczoteczka, z którą zapoznana i oswojona jest już dawno, służy do
                                                    gryzienia, odgryzania (z gumowej) lub wyrywania (z normalnej) włosia (czy jak
                                                    to się tam nazywa), tudzież dłubania sobie nią głęboko w gardle...
                                                    Pasty nie próbowałam.
                                                    A Natusia w nocy popija herbatkę HIPPA. Czysta woda wg mojej córki służy
                                                    natomiast nie do picia, a wyłącznie do kąpieli - i natychmiast się nią oblewa
                                                    szczebiocząc: kąpu kąpu! I cóż poradzić.
                                                    Bardzo się boję o jej ząbki i z uporem maniaka zachęcam ją do mycia, może
                                                    kiedyś załapie. Byle nie za późno. A mój pediatra powiedział, że w Opolu woda
                                                    jest wystarczająco fluorowana i nie widzi potrzeby dawania dziecku fluoretek.

                                                    A teraz nowa umiejętność Natusi - nauczyła się sama myć. Instruowana przeze
                                                    mnie w kąpieli myje sobie sama: brzuszek, nóżki, rączki, buzię, uszka, cycusie,
                                                    włoski (te ostatnie spłukuje polewając konewką). I jest to teraz jej ulubiona
                                                    zabawa w kąpieli - kaczki poszły w kąt.

                                                    No i tańczy, tańczy, tańczy! Jak ona nie zostanie jakąś tancerką, to ja nie
                                                    wiem co to znaczy. Dziecię tańczy na okrągło! Ale, uwaga! Nie do dziecięcych
                                                    piosenek, tylko do topowych hitów z MTV... I to głównie czarna muzyka - rap,
                                                    R&B, soul. Obecnie ukochanymi utworami Natusi są: "Breathe" Blu Cantrell, "Like
                                                    Glue" Seana Paula ewentualnie "White Flag" Dido. Co to z tego wyrośnie?! Dodam
                                                    tylko, że rodzice nie należą do "dyskomanów" czy czegoś w tym rodzaju. I raczej
                                                    słuchamy ambitniejszej muzyki... A Mała - MTV Top20.

                                                    Jestem pełna podziwu dla wzrostu rówieśników Natki - 86 cm! Dużo! NAtuńka ma
                                                    78cm. Gratulacje dla wysokich.

                                                    Buziaczki dla wszystkich.
                                                    Katitka
                                                  • mama_ania1 Re: o ząbkach i nie tylko :) 30.10.03, 10:32
                                                    A ja muszę się Wam pochwalić, bo wczoraj mój Krystian zaczął myć ząbki.
                                                    Patrzył jak ja myję i sam zaczął gryżć szczoteczkę. Dałam mu troszeczkę pasty
                                                    i póżniej sama mu troszkę poszczotkowałam. Nawet był zadowolony, może już się
                                                    nie będzie buntował!
                                                    A co do karmienia piersią to planuję karmić Krystianka jak najdłużej, może
                                                    nawet do dwóch lat. Prubowałam go już odstawiać ale on nie chce wogóle pić z
                                                    butelki. I ma rację wie co dobre smile
                                                  • kostaga Re: o ząbkach i nie tylko :) 30.10.03, 10:52
                                                    Perełka też tańczy namiętnie, aczkolwiek baletnicą nie zostanie. Po kompletnej
                                                    destrukcji magnetowidu dobrała się do radia, znalazła swoją
                                                    ulubioną "RADIOSTACJĘ" i nie pozwala jej przełączyć, mimo, że mi uszy odpadają
                                                    od tego "umcy umcy". I tańczy to tej właśnie muzyki coś na wzór break dance w
                                                    połączeniu z kiwaniem się w hip hopowym rytmie. Muszę jej sprawić spodnie z
                                                    krokiem w kolanach, czapkę z daszkiem i bandanę i o finanse do końca życia nie
                                                    musze się martwić. Śpiewać też potrafi. Nikt nic z tego nie rozumie, ale w tej
                                                    muzyce chyba o to chodzi smile
                                                    Sushi
                                                  • agao_z Szukamy talentow u naszych dzieci. 30.10.03, 11:37
                                                    Ostatnio zainspirowal mnie pewien artykul w niemieckiej gazecie "kinder" na
                                                    temat talentow u dzieci. Podobno 99%dzieci posiada jakis. A sa rozne:
                                                    spoleczny, logicznego myslenia, fizyczny, muzyczny, itd.
                                                    To moze je zaczne. U mojego dziecka odkrywam stanowczo talenty manualne. Zosik
                                                    uwielbia rysowac, odrysowywac rozne rzeczy, rozpinaci zapinac suwaki,
                                                    zatrzyski, wszelkiego rodzaju klamry, nawlekac sznurowki do butow. Potrafi
                                                    wszystko rozpracowac, co w jakikolwiek sposob sie zamyka. A z jaka precyzja to
                                                    robi... Chyba rosnie mi maly technik smile
                                                    Powodzenia w wynajdywaniu talentow.
                                                    Agnieszka
                                                  • mama_ania1 Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 30.10.03, 12:51
                                                    Mój Krystian też ma talenty manualne. Najlepsza zabawą jest dla niego wtykanie
                                                    klucza do dziurki, krecenie nim w różne strony. Czasami sznyruje buty ale
                                                    największa radoche ma kiedy może coś rozbroić. Tańczyć też potrafi, ostatnio
                                                    zaczał tańczyć w kościele kiedy zaczęły grać organy . Ale mielismy ubaw smile
                                                  • agao_z Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 30.10.03, 17:07
                                                    Zapomnialam napisac, ze Zosia po dostaniu srubokretu do raczek i jakiejs
                                                    srubki oraz dziurki, znika na godziny...
                                                  • kostaga Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 31.10.03, 07:20
                                                    Coś w tym jest. Perła też uwielbia "majsterkowanie" tylko niestety kończy się
                                                    to przeważnie stratą kolejnego domowego sprzętu. Właśnie pozbyliśmy się
                                                    magnetowidu (ja przez wieki nie mogłam odkryć wszystkich jego funkcji - Perła w
                                                    ciągu 30 minut rozpoznała wszystko, po czym tak go zablokowała, że nie da się
                                                    go używać NIE MUSZĘ OGLĄDAĆ TELETUBISIÓW !!! smile)))))) ). Teraz zabiera się do
                                                    rozkręcenia wieży. Namiętnie również wyciąga zatyczki z kontaktów i wkłada tam
                                                    wszelkie możliwe wtyczki (zawsze wie jak, i nawet wie gdzie wetknąć taką z
                                                    uziemem, a gdzie bez! :-o), klucze od zamków to pestka, piloty rozpracowane do
                                                    perfekcji (a mamy ich w domu trochę, zważywszy, że są 3 telewizory, 4 wieże,
                                                    sterowanie ogrzewania), uczy swojego pradziadka obsługi adapteru na płyty
                                                    winylowe(wiecie co to?), timer w kuchenkach - brak tajemniec, nastawia prababci
                                                    pranie... dużo by mówić. Ale i tak największy talent ma do sklepowych kradzieży
                                                    i już smile
                                                    I do rozczulania obcych ludzi. Jak do kogoś zagada i się uśmiechnie to nie
                                                    spotkałam jeszcze osoby, której by to nie ruszyło. A nawet jak kogoś olewa, to
                                                    i tak zostaje zauważona. Przyciąga ludzi jak magnes, na szczęście jak na razie,
                                                    tylko dobrych (może tylko tacy lubią dzieci?)
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    PS. PIERWSZA!!!! ZAMAWIAM!!!! TYLKO MOJE!!!!!! (oczywiście 8 meloników w
                                                    Totka smile )
                                                  • ivonekk Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 31.10.03, 10:53
                                                    Ja u mojej Jagódki już dawno odkryłam talent do bałagniarstwa i niesamowitą
                                                    zdolność i szybkość w brojeniu. Ma to chyba po mamusi... smile)
                                                    A z tym totkiem Sushi, to nie wiem jak będzie. Wczoraj z moim ślubnym
                                                    odprawialiśmy czary i skreślaliśmy liczby, więc chyba tym razem nici z Twojej
                                                    wygranej, następnym razem Ci się uda wink)Ostatnio rozochociliśmy się z tym
                                                    totkiem po tym, jak znajomi wygrali 4.000 zł, a my....140 zł big_grin

                                                    Pozdrowienia,
                                                    Iwona

                                                    Kasiu (Natinko 2002), gdzie sie podziałaś???
                                                  • kostaga Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 31.10.03, 11:20
                                                    Iwonka, nie grab sobie, bo zacznę rzucać uroki...
                                                    Powiedziałam Ci, że odpalę milionik i po krzyku. Chyba że mniej ci wystarczy,
                                                    bo ja wydatków mam sporo smile
                                                    No właśnie: Kasiu! Gdzie jesteś?????!!!!!!!!
                                                    Sushi
                                                  • mama_ania1 Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 31.10.03, 11:31
                                                    Dzisiaj Krystianka zabrała moja teściowa do siebie więc mam chwilkę spokoju i
                                                    mogę się troszeczkę rozpisać. To co pisałam wcześniej to nie wszystko co
                                                    potrafi mój mały. Codziennie rano Krystian programuje zmywarkę i tylko od
                                                    niego zależy na jakim programie będe zmywać a raczej prać naczynia. Nie mówię
                                                    już nic o moim zegarze na kuchence tak go rozpracował, że co chwilę jest na
                                                    nim inna godzina. I o różnych porach dnia i nocy włącza się zegarek z pieca.
                                                    Ostatnio wykapował jak się spuszcza wodę i co jakis czas chodzi sobie do
                                                    łazienki wrzuca różne rzeczy do ubikacji i potem je spłukuje. Mówię Wam istny
                                                    cyrk nie można z niego spuscic oka, ciekawe kiedu mi sie ubikacja zatka?
                                                    Telewizor jest włanczany non stop za każdym razem jak się koło niego
                                                    przewinie. Sprzęt musielismy schować za szybę bo co chwile latał z gałkami w
                                                    ręku,coś ponaciskał albo wsadzał klocki do magnetowidu. Ale na wiele się to
                                                    nie zdało bo na drugi dzień już umiał otwierać drzwiczki i musieliśmy
                                                    zdemontować uchwyt. A jeszczw większa zabawe ma jak uda mu się cos wrzucić do
                                                    kolumny. Znajduje sie tam już kilka klocków, witamina D3(której szukałam dwa
                                                    dni),parę kredek i napewno jeszcze parę rzeczy o których nie wiem. Dzisiaj mój
                                                    mąż postanowił wydobyć te skarby , ciekawe czy mu się to uda! Jeszcze jedna
                                                    pasją mojego syna jest komputer , poprostu uwielbia sie bawić myszkę i
                                                    naciskać na klawiaturę, co chwilę coś otwiera i zamyka. Ale co wam bede pisać
                                                    napewno wasze dzieci robią to samosmilesmilePa pa Pa Ania
                                                  • mama_ania1 KALENDARIUM-troszeczkę uaktualnione 31.10.03, 13:30


                                                    > "raczki, lwiątka i bliźniak"
                                                    >
                                                    > bea4oliv – Ol 19.VI
                                                    > agao_z - Zozalinka rozpoczynająca listę 1.07.2002
                                                    > kiciakicia -Martyna 1.VII
                                                    > a.anula_edziecko – Maks 2.VII
                                                    > wilczamatka – Michał 4. VII
                                                    > kostaga – Perła – Paulina 4. VII
                                                    > agakos – Ola 4.VII
                                                    > urszk – Julcia 6. VII
                                                    > malgorzatka_ninka – Ninka 7.VII
                                                    > marcia1979 – Ninka 8.VII
                                                    > beatkas – Gabi 9.VII
                                                    > katitka – Natalka 9.VII
                                                    > beatas-edziecko – Ania 10.VII
                                                    > pyrtol – Weronika 10.VII
                                                    > agatka - Albercik 11.VII
                                                    > axa2002 – Ola 12.VII
                                                    > mama_kajetana – Kajetan 13.VII
                                                    > amadores - Martyna 13.VII
                                                    > andre20 – Kasia 13.VII
                                                    > martyka – Miłosz 17.VII
                                                    > agagi – Michał 17.VII
                                                    > mama_ania1 - Krystian 18.VII
                                                    > mdziuban1 – Olga 20.VII
                                                    > ahna10 – Maciek 22.VII
                                                    > mamamaciusia - Macius 23.VII
                                                    > aga1306 - Michał 25. VII
                                                    > roka3 – Kuba 27.VII
                                                    > megan.s – Barti (Bartosz) 27.VII
                                                    > ivonekk –Jagoda 28.VII
                                                    > enut – Mysza (Szymon) 30.VII
                                                    > natinka2002 – Natalia 30.VII


                                                  • natinka2002 ktoś mnie szukał? ;-] (i znowu ząbki) 31.10.03, 13:38
                                                    No,no , stęskniłyście się za mną ? Jak miło... To tylko jeden dzień.
                                                    Wczoraj mąż miał wolne ( a jak już dobrze wiecie wspólnie spędzone dni to u nas
                                                    luksus ), więc nie miałam czasu tu zajrzeć. Objechaliśmy kilka sklepów
                                                    meblowych i nie tylko. Lista potrzebnych rzeczy jest dosyć długa ,więc trochę
                                                    nam zeszło . A Natuśka miała wielką frajdę w chowaniu się za poszczególne
                                                    ekspozycje , zrzucaniu dekoracji z półek i przestawianiu karteczek z
                                                    cenami.Widzicie, że czekają nas niemałe wydatki, więc może znajdzie się też dla
                                                    mnie mały milionik smile?

                                                    Mam nadzieję ,że nie pomyślałyście że się obraziłam. Aż taka wrażliwa to ja nie
                                                    jestem smile. Co prawda trochę zrobiło mi się głupio,że tak na mnie wsiadłyście.
                                                    Mimo wszystko nie wydaje mi się ,żebym tak kompletnie zaniedbywała ząbki małej
                                                    i nie grozi nam wizja czarnych ząbków, choć takie odniosłyście wrażenie. Weźcie
                                                    pod uwagę ,że Natusia ma ząbki ledwie 2 miesiące i w powalającej liczbie 3
                                                    sztuk ! smile w związku z tym wielkiego szorowania ząbków u nas nie ma. Ale
                                                    wszystko przed nami. A swoją szczoteczkę Natusia ma zawsze pod ręką ,z tym że
                                                    namiętnie szoruje nią moje zębysmile. Asystuje mi codziennie w łazience , więc
                                                    sama wykapowała o co chodzi. Swoje zęby też szoruje( choć bardziej pasowałoby
                                                    tu stwierdzenie,że obgryza szczoteczkę ) , ale jak już pisałam , zwykle kiedy
                                                    ma na to ochotę.Ostatnio dorwała nową "dorosłą" szczoteczkę i tak zawzięcie
                                                    szorowała po zębach , jakby chciała też umyć zęby ,które jeszcze gdzieś głęboko
                                                    tkwią ( i nie mają zamiaru wyjść sad ).

                                                    Co do talentów , to pewnie Natalka ma wiele smile i większość z nich pokrywa się z
                                                    talentami u Waszych dzieciaczków , mam tu na myśli przede wszystkim psoty. Ale
                                                    przyjrzę się jej uważnie , może odkryję coś oryginalnego.

                                                    Muszę kończyć , czas leci nieubłaganie i zaraz Natalia się obudzi.

                                                    Kasia i Natalka , która wkroczyła wczoraj w 16 miesiąc.
                                                  • ivonekk Re: ktoś mnie szukał? 31.10.03, 20:14
                                                    O, jak dobrze, że się znalazłaś. Widzisz jak nam Ciebie zaraz brakuje??
                                                    A jak juz urządzicie ten pokoik Natusi, to pochwalcie się na Zobaczcie i
                                                    pokażcie go jako tło Natalki smile)
                                                  • natinka2002 Re: ktoś mnie szukał? 31.10.03, 22:41
                                                    smile
                                                    Przy takim tempie poszukiwań , to może do końca roku uda nam się ten pokoik
                                                    urządzić!

                                                    Buziaczki
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 31.10.03, 23:06
                                                    Cześć Dziewczyny,

                                                    tak czytam o talentach Waszych dzieci i ... martwię się wink. Kajtek od
                                                    dłuższego czasu jest monotematyczny. Już o tym pisałam. Z niego wyrasta
                                                    literat. My po prostu większość czasu przeznaczonego na zabawę czytamy książki.
                                                    Już mi się słabo robi jak go widzę z książeczką w ręce. Na szczęście pozycje
                                                    się zmieniają i każdego dnia przerabiamy całą biblitekę (ok. 35 szt.) każdą po
                                                    kilka razy. W sumie jest super. Zna wszystkie książki, wie w której co jest i
                                                    potrafi pokazać palcem każdą (prawie) postać z obrazków. Zna wszystkie "wsiowe"
                                                    zwierzątka i potrafi powiedzieć "jak one robią". Czasami bywają przekomiczne
                                                    sytuacje, np. usłyszy jakieś słowo i widać jak mocno myśli, myśli, myśli, po
                                                    czym leci do swoich książek i wyciąga tę na której jest obrazek z danym
                                                    przedmiotem, zwierzątkiem itp.
                                                    No a jeśli nie będzie pisarzem lub krytykiem to może piłkarzem. Bo jak nie
                                                    czyta książek to gra z ojcem w piłkę. I ma skubany talent. Potrafi "prowadzić"
                                                    piłkę przez całe mieszkanie i na koniec strzelić mamie gola (bo ja nadaję się
                                                    tlko na bramkę) smile.
                                                    No a jeśli i nie piłka to może architektura. Buduje całkiem spore konstrukcje z
                                                    klocków i nie tylko (np. wieża z 7 puszek whiskas).

                                                    Jeszcze parę słów o myciu ząbków. My niestety nie mamy oszałamiających
                                                    sukscesów w tym temacie. Rano gdy ja myję zęby Kajtek też szoruje swoje 6 szt.,
                                                    ale robi to po swojemu i nie pozwala za bardzo sobie pomóc. Lepiej jest
                                                    wieczorem, w wannie. Tu łaskawie zdarza się że mogę mu je trochę poszczotkować.
                                                    Ale jak na razie więcej w tym zabawy niż mycia.
                                                  • mama_kajetana Re: Szukamy talentow u naszych dzieci. 31.10.03, 23:08
                                                    kurcze, nie pożegnałam się smile

                                                    papa
                                                    Iza i śpiący Kajetan
                                                  • mama_ania1 Re: Co za pogoda! 02.11.03, 12:27
                                                    Dzisiaj od rana Krystian marudził. Ledwo wstał już się pokładał i szukał
                                                    cycusia. Ja już nie wiem czy kiedyś uda mi się go kiedyś odstawić. Teraz jest
                                                    troszeczkę przeziębiony i zamiast jedzenia cały czas by tylko pił i pił
                                                    cycusia. Napiszcie czy któraś z was też jeszcze karmi piersią czy tylko ja
                                                    zostałam na posterunku.
                                                    Pozdrawiam Ania i Krystian mami cycek.
                                                  • mama_kajetana Re: Co za pogoda! 02.11.03, 13:46
                                                    Rzeczywiście, pogoda straszna. Wczoraj nie wychodziliśmy bo wszędzie straszny
                                                    tłok. Chciałam Kajtka dzisiaj zabrać na cmentarz ale nic z tego nie będzie. U
                                                    nas wszyscy są meteopatami. Kajtek też to odziedziczył. Ma to swoje plusy: rano
                                                    spał do 9.00 a teraz usnął bez żadnych problemów. Ja chyba też się zaraz walnę.
                                                    Jeśli chodzi o cycusia to my odstawiliśmy się 2 miesiące temu. Pisałam o tym
                                                    tutaj. Nie było tak źle. Oboje to przeżyliśmy ale ja chyba bardziej wink!
                                                    Kajtek po tygodniu już w ogóle nie pamiętał o cycusiu. A w sumie ciężkie były
                                                    tylko 3 pierwsze dni. Trzeba tylko smile)) podjąć decyzję i być konsekwentnym.
                                                    pozdrawiam
                                                    Iza i Kajtek
                                                  • kostaga Re: Co za pogoda! 02.11.03, 17:51
                                                    Co Wy baby narzekacie na pogodę. Pogoda jest przecudowna. Jeżeli nie wierzycie,
                                                    proszę zajrzeć na ZOBACZCIE, gdzie, w celach "łatwiejszego ściągania" jak mówią
                                                    niektóre, nowy wątek - JESIEŃ Lipcuszków 2002! Oczywiście otwiera go Perła! Za
                                                    bardzo się nią chwalę, bo zauważyłam, że we wszystkich wątkach Młoda jest w
                                                    czołówce (Galeria Lipiec 2002, urodzinowe imprezy i teraz galeria jesienna. Z
                                                    zimą pewnie będzie podobnie, chyba że we Wrocławiu nie spadnie śnieg smile )
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    OO Kurde!!!! Nie sprawdziłam totka!!!! Lecę
                                                  • natinka2002 Re: Co za pogoda! 02.11.03, 22:07
                                                    No właśnie , dawno nie było tak ładnej pogody i to weekend. Natusia z wielką
                                                    radością ganiała na cmentarzach , niewiele brakowało a zaczęłaby przestawiać
                                                    znicze i kwiaty . Mały diabełek..
                                                    Zaraz poszukam tej jesiennej galerii i ustawię w ulubionych wątkach , co by nic
                                                    nie uszło mojej uwadze smile

                                                    Papa (pewnie do jutra)
                                                    Kasia
                                                  • mama_ania1 Re:Gdzie ta jesienna galeria? 03.11.03, 08:29
                                                    Szukam szukam i nie ma tej jesiennwj galerii ! Może moderator jeszcze nie
                                                    umieścił zdjęc. Dzisiaj u nas juz lepsza pogoda nawet słonko świeci z rana i
                                                    Krystianek dzisiaj wsał skoro świt o 6.00 Zdążył już dzisiaj połamać linijką z
                                                    szablonami do pisania.Ciekawe co dzisiaj jeszcze nabroi.
                                                    Pozdrawiam Was wszystkich.
                                                  • natinka2002 Re:Gdzie ta jesienna galeria? 03.11.03, 09:36
                                                    Sushi!
                                                    Coś nie wyszło z nową galerią jesienną, bo zdjęcia Perełki zostały wrzucone do
                                                    naszej starej galerii.I co teraz? Ciągniemy ten sam wątek? Bo juz mam
                                                    przygotowane jesienne fotki Natuśki i nie wiem gdzie je wrzucić.

                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • mama_ania1 Re:Gdzie ta jesienna galeria? 03.11.03, 09:49
                                                    Tak ja też juz podziwiałam zdjęcie Perełki w naszej starej galerii.
                                                    Ps. Śliczna indianeczka z Twojej Perełki
                                                  • kostaga Re:Gdzie ta jesienna galeria? 03.11.03, 09:50
                                                    No niestety moderator nie przepuścił nowego wątku. Niestety będziemy musiały
                                                    chyba się jeszcze pomęczyć z nowym wątkiem. Jeszcze spróbuję coś wybłagać u
                                                    Anetki, ale ona chyba jest nieugięta smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re:Gdzie ta jesienna galeria? 03.11.03, 11:05
                                                    To jest jakieś ograniczenie odnośnie nowych wątków? Wyczerpałyśmy już swój
                                                    limit?

                                                    K
                                                  • natinka2002 Re:Gdzie ta jesienna galeria? 03.11.03, 11:20
                                                    Przeczytałam odpowiedź Anety czyli moderatora na Zobaczcie. Właściwie to ma
                                                    rację. Będziemy tworzyć nowe galerie ( np.na każdą nową porę roku smile i same się
                                                    w nich pogubimy. Może jednak poczekać do świąt i wtedy może moderator da się
                                                    ubłagać.
                                                    A mamy "modemowe" lepiej niech przeglądają naszą galerię bez wcześniejszego
                                                    logowania się , wtedy nie będą otwierać się od razu wszystkie zdjęcia.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 CUDO 03.11.03, 13:56
                                                    HEJ!
                                                    Jeśli macie chwilę , to zajrzyjcie na forum Niemowlę .Tam w wątku ZOBACZCIE
                                                    KONIECZNIE -CUDO znajdziecie rewelacyjne zdjęcie .Naprawdę powalające !
                                                    A prawidłowy link do tego zdjęcia jest w poście Ropusi .

                                                    miłego oglądania
                                                    Kasia
                                                  • mama_ania1 Re: CUDO 03.11.03, 15:23
                                                    Aż sie wierzyć nie chce. Przeczytajcie opis do tego zdjecia jest niesamowity.
                                                  • kostaga Do Moniki_wroclaw 03.11.03, 20:43
                                                    Moniko,
                                                    odezwij się na skrzynkę (kostaga@nospam.gazeta.pl lub kostaga@poczta.wp.pl). Ja
                                                    też mieszkam na Sępolnie (przy kościele).
                                                    Adres dostępny oczywiście także dla innych forumowiczek smile)) W każdej sprawie
                                                    i o każdej porze wink
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • mama_ania1 Re: Gdzie śpię wasze dzieci ? 04.11.03, 11:13
                                                    Wczoraj mój mąż rozebrał łóżeczko od Krystianka bo od roku w nim juz nie chce
                                                    spać. Zazwyczaj usypiał w naszym łóżku przy cycusiu i tak się przyzwyczaił,
                                                    że na swoje łóżeczko nawet nie chce spojrzeć. A gdzie śpią wasze pociechy?
                                                  • ivonekk Re: Gdzie śpię wasze dzieci ? 04.11.03, 12:35
                                                    My też stwierdziliśmy kiedyś, że naszej córce niepotrzebnie kupowaliśmy
                                                    łóżeczko, materacyk i wózek smile)Ale teraz jest dużo lepiej.Wózek bardzo szybko
                                                    wrócił do łask i teraz, nawet kiedy jest brzydka pogoda Jagoda staje przy
                                                    wózku i mówi: da da! Uwielbia w nim zwiedzać świat. A jeśli chodzi o spanie to
                                                    od urodzenia spała ze mną w łóżku, bo łóżeczko ją "parzyło" smile)Po 6 miesiącach
                                                    zaczęłam ją przenosić do łóżeczka, ale tylko na 2-4 godzin, bo jadła co 2 i
                                                    nie chciało mi się tyle wstawać, więc ok.24.00 i tak lądowałyśmy razem w
                                                    łóżku smileAle od czasu odstawienia od piersi, Jagódka śpi sama, w swoim łóżku!
                                                    Zasypia jeszcze ze mną, ale potem ją przenoszę i śpi sama od 20.00 do ok.6.00.
                                                    Poprostu super!!!
                                                  • kostaga Re: Gdzie śpię wasze dzieci ? 04.11.03, 12:50
                                                    Perełka od samego początku śpi sama i nie potrafi zasnąć nigdzie indziej niż w
                                                    łóżeczku. Nawet jeżeli gdzieś wyjeżdżamy, robimy Pauli posłanie na podłodze
                                                    (nie mamy niestety przenośnego łóżeczka), bo ona straszliwie się wierci i z
                                                    łóżka mogłaby spać, a poza tym nie chce spać z nami. Czasami jest mi przykro,
                                                    bo chciałabym się do niej przytulić, ale to tylko w dzień, a spać musi sama i u
                                                    siebie.
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Gdzie śpię wasze dzieci ? 04.11.03, 13:32
                                                    Natuśka jeszcze do niedawna usypiała na naszym łóżku a potem ją przenosiłam do
                                                    jej łóżeczka .Niestety , nie zawsze się to udawało , bo w trakcie przenosin się
                                                    budziła i usypianie zaczynało się na nowo. Potem zmieniłam zwyczaje i od razu
                                                    kładłam ją w łóżeczku .Teraz już sama się tam ładuje . Problem w tym, że ona
                                                    sama nie uśnie. Ale i na to znalazło się rozwiązanie .Po prostu włażę tam z
                                                    nią . Natusia ma łóżeczko turystyczne z otwieranym bokiem ,więc obie możemy tam
                                                    wejść . Oczywiście nie pakuję się tam cała smile , póki co jednak wytrzymuje
                                                    obciążenie. Zwykle w środku nocy mała się budzi , więc zabieram ją do nas.
                                                    Czasami próbuję nie wyciągać jej z łóżeczka , ale najczęściej się to nie
                                                    udaje . Może i by się udawało ,ale ja stojąc nad nią marzę ,żeby zowu znaleźć
                                                    się w ciepłym łóżku i dalej spać , więc idę na łatwiznę i kładę ją między nas.
                                                    Wiercipięta z niej jest okropna. Najlepiej jej się śpi w poprzek łóżka .
                                                    Ostatnio mój mąż odbywa "poważne" rozmowy z Natusią tłumacząc jej smile ,że
                                                    sprzeda łóżeczko albo odda innemu dziecku , jeśli Natusia nie będzie w nim
                                                    spać. Nawet 2 razy poskutkowało wink i mała przespała u siebie całą noc. Ale
                                                    niestety zbyt rzadko tak jest. Martwi mnie wizja nocnych spacerów do pokoju
                                                    Natalki , kiedy wreszcie tam zamieszka.
                                                    Zazdroszczę ogromnie tym z Was , które nie mają takich problemów i spokojnie
                                                    przesypiają noc.

                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                    PS.
                                                    Ciągle pada.........
                                                  • kostaga Re: Gdzie śpię wasze dzieci ? 04.11.03, 14:14
                                                    No to ja chyba rzeczywiscie mam ideal a nie dziecko...
                                                    Odkad pamietam Pauli spala samodzielnie, a odkad skoczyla 3 czy 4 miesiace
                                                    przesypia cale noce, spi po 12 godzin. A teraz na dokladke je samodzielnie,
                                                    pije samodzielnie, czesciowo sie ubiera. Szkoda tylko, ze jeszcze nie moge sie
                                                    z nia dagadac i przekonac do nocnika. To by juz kompletnie rozwiazalo problem
                                                    samodzielnosci Malej. Trzeba zaczac trenowac, bo w styczniu do zlobka, a tam
                                                    wypadalo by pochawlic sie juz jakims osiagnieciem w tym zakresie. Dobrze, ze
                                                    przynajmniej nikt nie bedzie jej musial karmic. Teraz jest juz tak, ze oprocz
                                                    cieplych posilkow, Perla obsluguje sie calkowicie samodzielnie, tzn. wlacznie z
                                                    otwieraniem lodowki badz odpowiedniej szafki i wyciaganiem tego na co ma
                                                    ochote. Czasami wyglada to komicznie, gdy idzie do spizarni po sloiczek z
                                                    kaszka gerbera, po czym po chwili sie rozmysla, odnosi go na miejsce, wraca do
                                                    kuchni i wyciaga z lodowki parowki.
                                                    Ja zazdroszcze tylko nocnikow i mowienia... mam mala krowke, ktora muuuuczy i
                                                    nie bardzo ma ochote cokolwiek powiedziec. Choc ostatnio niespelna rozumu tatus
                                                    nauczyl mowic Paulinke "pilka", szkoda, tylko, ze w jej wykonaniu pilka
                                                    to "ball". Jak pojdzie do zlobka, gdzie ma angielski (Helen Doron), to
                                                    rzeczywiscie chyba sie okaze, ze latwiej dogadam sie z nia po angielsku sad
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • agao_z Re: Gdzie śpię wasze dzieci ? 04.11.03, 15:18
                                                    Moja Zosie zwykle usypiam na naszym lozku, a pozniej przenosze do jej
                                                    lozeczka. Jak byla mlodsza, to czasami podnosila krzyk, ze nie chce (zimne
                                                    przescieradelko budzilo ja), ale coz... Przyzwyczaila sie. Okolo 6.00 karze
                                                    sie wyjac z lozeczka i reszte nocy przesypia z nami. Tak do 7.00- 8.00.
                                                    Czasami troche wczesniej karze sie zabrac, a my nie protestujemy. Niestety
                                                    sami musimy po nia wstawac, bo Zosia ma lozeczko z niewyjmowalnymi
                                                    szczebelkami...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • mama_kajetana Re: Gdzie śpię wasze dzieci ? 04.11.03, 21:42
                                                    Witam,

                                                    Kajtek od początku śpi w swoim łóżku. Z tym, że przez pierwsze 5 miesięcy ja
                                                    spałam z nim w pokoju, a jak zaczął budzić się tylko 2 lub 3 razy to
                                                    przeniosłam się do sypialni. Były oczywiście kryzysy i niechęć do łóżeczka -
                                                    wtedy budził się ok. północy lub nad ranem i lądował z nami. Jednak odkąd
                                                    przestaliśmy cycusiać (2 miesiące temu) śpi już bez problemów całą noc sam u
                                                    siebie w pokoju. Czasami budzi się na wodę, ale natychmiast zasypia.
                                                    Natomiast od kilku dni mamy problemy z zasypianiem. Przytulanie i bujanie
                                                    przestało ostanio Kajtowi pasować. Mimo zmęczenia odstawia straszne wygibasy,
                                                    gada - powtarza wszystkie słowa i dźwięki z całego dnia, szarpie się, 100 x
                                                    pije wodę itd... Cała operacja trwa ok. godziny. Wczoraj zarówno w południe jak
                                                    i wieczorem nie wytrzymałam, położyłam go do łóżka, sama usiadłam w fotelu i
                                                    włączałam do upojenia pozytywkę. Trzepał się, ale nie płakał, aż w końcu
                                                    zasnął. Czy Wasze dzieci też tak robią lub robiły? Może macie jakieś sposoby na
                                                    szybkie usypianie?

                                                    pozdrawiam
                                                    Iza i śpiący smile Kajtek
                                                  • kostaga Re: Do Moniki_wroclaw 04.11.03, 12:34
                                                    Wiesz co? Właśnie sie dokopałam do wakacyjnych postów i okazało się, że w tym
                                                    samym czasie (pierwszy tydzień lipca) byłyśmy w Ostrowie k/Jastrzębiej Góry
                                                    smile)))
                                                    Ależ zbieg okoliczności smile
                                                    Odezwij się!
                                                    Sushi
                                                  • mama_kajetana Re:Gdzie ta jesienna galeria? 04.11.03, 21:32
                                                    Dzięęęęęęęki Ci Kasiu!!!

                                                    dopiero teraz rozumiem dlaczego czasami jak zaglądałam na Zobaczcie to
                                                    pokazywały mi się zwinięte wątki a czasem wszystkie fotki - i wtedy miejsca mi
                                                    brakowało na zobaczenie wszystkich!
                                                    Fujara jestem straszna
                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • natinka2002 Re:Gdzie ta jesienna galeria? 04.11.03, 22:13
                                                    Iza!
                                                    Mam nadzieję, że faktycznie Ci pomogłam i nie nabijasz się ze mnie .Walnęłam
                                                    tutaj "wielką radę" ,a potem sobie pomyślałam ,że pewnie to dobrze wiecie a ja
                                                    zrobiłam z siebie wielką mądralę. smile smile smile smile smile smile

                                                    Muszę się z Wami pożegnać na parę dni .Mąż już stoi nade mną ze śrubokrętem i
                                                    zabiera się do rozkręcania naszego komputera, żeby wydłubać z niego kartę
                                                    sieciową. Niestety będę odcięta od świata , buuuu ....jak ja to zniosę ? sad(((

                                                    Pa , do następnego
                                                    Kasia
                                                  • roka3 Re:Gdzie ta jesienna galeria? 04.11.03, 23:38
                                                    Zazdroszczę Wam , że wasze pociechy tak ładnie śpią. jest 23.40 a Kuba w
                                                    najlepsze biega, co prawda położył się spać o 21.30, ale po półgodzinnej
                                                    drzemce stwierdził, że trzeba wstać i pobyć trochę z mamą. Łóżeczko poszło w
                                                    zapomnienie tak dawno, że nikt nie pamięta ,że było Kuba spał w nim może
                                                    miesiąc, ale z własnej wygody (nocne jedzenie) zajął miejsce taty. Tata spi w
                                                    drugim pokoju.
                                                    Pozdrowienia Roka & Kuba
                                                  • mama_ania1 Re:Gdzie śpia Wasze dzieci ?- do roka3 05.11.03, 15:39
                                                    Roka mój Krystian może sobie z twoim Kubą rękę podać. O godz 20.00 kąpię
                                                    Krystianka i potem zaczynam z nim walkę żeby zasnął. Czasami po 2 próbach ja
                                                    daję za wygraną i Krystian lata po całym mieszkaniu do 11.oo_12.00 godz, aż
                                                    widzę że go bierze spanie i wtedy na rekach mi usypia.
                                                    pa pa pa Ania i Krystianek
                                                  • katitka Re:Efekty sesji zdjęciowej Natalki 06.11.03, 14:09
                                                    Oto parę fotek z naszej "prawdziwej" sesji zdjęciowej.
                                                    Ciężko było mi wybrać, ale coś tam wrzuciłam na "Zobaczcie"

                                                    Do kalendarza zdjęcia wybierał niezależny grafik z niezależnym fotografem, ja
                                                    nie miałam wpływu na ich wybór. Natusia jest we wrześniu! I oczywiście w
                                                    kapeluszu! (z tych zdjęć w wersji b&w) Plus jeszcze cztery małe zdjątka.

                                                    Zobaczcie...
                                                    www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=621&w=5612711&a=8887364
                                                    www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=621&w=5612711&a=8887459
                                                    www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=621&w=5612711&a=8887400
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Cisza, spokój... 07.11.03, 07:42
                                                    Wiedziałam, że tak będzie! Odłączą Natinkę i forum od razu zamiera! Dziewczęta
                                                    do roboty! Bo klawiaturka zardzewieje! Już sobie wyobrażam, co się będzie
                                                    działo teraz przez długi weekend! Pewnie ani jednego postu! A ja bez Was
                                                    usycham! Piszcie!!!!
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re:Efekty sesji zdjęciowej Natalki 07.11.03, 07:45
                                                    Kasiu!!!! Zdjęcia są cudowne. I jaka słodka grzywka wink)))
                                                    Ściskam mocno ślicznotkę i pozdrawiam mamusię
                                                    Sushi
                                                  • mama_ania1 Re:Efekty sesji zdjęciowej Natalki 07.11.03, 09:20
                                                    Zdjecia są poprostu śliczne a Natusia jeszcze ładniejsza . Dzisiaj sie
                                                    pakujemy bo jutro wyjeżdżamy na świerze powietrze. No niestety parę dni nas
                                                    nie bedzie ale jak tylko przyjedziemy to się napewno odezwiemy. Ale mi się
                                                    zrymowałosmile
                                                    pa pa Ania i Krystianek
                                                  • ivonekk Re:Cicho.. 07.11.03, 19:36
                                                    Ja cały czas stoję na posterunku! Faktycznie, był już taki duży ruch, ale
                                                    jakoś umilkło.Ja dzisiaj tez za bardzo nie miałam czasu, bo Jagódka był
                                                    marudna. Mam nadzieję, że nie wzięło jej jakieś choróbsko.

                                                    Pa, pa
                                                    Iwona
                                                  • natinka2002 Re:Cicho.. 09.11.03, 20:26
                                                    No właśnie ! Co jest z Wami? Też Was odłączono? Miałam nadzieję ,że będę miała
                                                    więcej do czytania.
                                                    Miejcie się na baczności , bo wróciłam smile !
                                                    Szczęśliwie nowy komputer hula aż miło ,więc korzystam z chwili ,żeby coś
                                                    nastukać. Właściwie to przez te ostatnie dni nie miałabym czasu,żeby tu
                                                    zajrzeć. Niestety Natusia miała wysoką gorączkę niespadającą poniżej 38 st. a
                                                    dochodzącą do 39. Podawałam jej Nurofen ,ale miałam wrażenie ,że nie pomagał
                                                    na długo. Pamiętając o ostrzeżeniu dot. szybko rosnącej temperatury i
                                                    możliwych drgawkach , to były dla mnie ciężkie chwile. Za to Natusia nie była
                                                    specjalnie marudna ,nawet bawiła się tak samo ,jadła tak samo jak każdego
                                                    innego dnia. Więc gdyby nie wskazania na termometrze nie można by jej posądzić
                                                    o taką gorączkę.Najgorsze były noce ,Natalka spała niespokojnie a ja ciągle
                                                    sprawdzałam czy nie jest jeszcze bardziej rozpalona. Praktycznie spałam z ręką
                                                    na jej czole, o ile to w ogóle można nazwać spaniem. Oczywiście najgorsza była
                                                    sobota , kiedy przychodnia jest nieczynna .Na szczęście zdobyliśmy tel.do pani
                                                    doktor bardzo polecanej przez znajomych i jeszcze tego samego dnia przyjechała
                                                    do nas. Okazało się ,że to nic poważnego -lekko zaczerwienione gardło .Tak
                                                    jak przypuszczaliśmy, najprawdopodobnie gorączkę spowodowały wychodzące ząbki
                                                    ( już niedługo Natusia wzbogaci się o górne jedynki a może i coś jeszcze ).Ale
                                                    jeśli tak ma wyglądać kolejne ząbkowanie to ja dziękuję !!! Zgodnie z
                                                    zaleceniami pani doktor (zaraz po jej wyjściu )wpakowałam małą do wanny ,żeby
                                                    zaserwować jej ochładzającą kąpiel. Była ogromnie szczęśliwa,że może sobie
                                                    bezkarnie chlapać po całej łazience smile. Nie wiem ,czy to miało tak wielki
                                                    wpływ , ale od tamtej pory Natalia nie ma juz gorączki i przespała całą noc
                                                    bez żadnej pobudki i rano cała szczęśliwa obudziła się tam ,gdzie zasnęła
                                                    czyli w swoim własnym łóżeczku .A jak ja się wyspałam !!! Aż się sama sobie
                                                    dziwiłam ,że mogę mieć dzisiaj tyle energii.

                                                    No więc wróciłam do Was pełna energii i czekam na duuużżżżo postów .

                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re:Cicho.. 10.11.03, 21:50
                                                    Witam,

                                                    u nas też idą zęby sad. Kupy takie, że bez maski gazowej nie podchodź, a a ust
                                                    tryskają fontanny smile)) No i ten humorek... milusio. Biedny syneczek aż mi go
                                                    szkoda.
                                                    Kajtek zrobił się ostatnio bardzo porządny. Zmywarka zawsze była jego ulubioną
                                                    zabawką, ale teraz nie dość, że sam musi ją opróżnić po umyciu, to zaczął
                                                    wkładać brudne gary! (zresztą podchodząc do niej krzyczy ga-ga, czyli gary).
                                                    Dzisiaj wyrzucaliśmy razem do śmieci skórki z mandarynek i ja talerzyk włożyłam
                                                    do zlewu. Na to Kajtek w ryk i krzyczy ga-ga, ga-ga! Chodziło mu o włożenie
                                                    talerza do zmywarki smile.
                                                    No i koniec pisania. Ktoś mnie woła...
                                                    papa
                                                    Iza i obudzony Kajtuś
                                                  • natinka2002 Re:Cicho.. 10.11.03, 23:01
                                                    A już myślałam, że wszystkie Was wywiało w świat, bo żadna się nie odzywa.

                                                    Wygląda na to ,że mamy ogólno -lipcowe ząbkowanie ! I żadna z mam nie ma sił
                                                    już tu zaglądać. A może ten przedłużony weekend tak na Was podziałał.
                                                    No nic ,trzeba przeczekać .

                                                    W takim razie nie pozostaje mi nic innego ,jak zrobić porządki w pokoju , bo
                                                    odgruzowana jest jedynie droga do komputera. W środę przywiozą meble do pokoju
                                                    Natalki . Nie wiem za co się zabrać...

                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • agao_z Ponownie zabki... 11.11.03, 15:10
                                                    To ja tez przylaczam sie do mam lipcuszkow, ktorym wlasnie wychodza zabki...
                                                    Na szczescie moja Zosia znosi to wlasciwie bezbolesnie, a wlasciwie jest to
                                                    dla nie pierwszorzedna zabawa. Prosze ja, zeby pokazala zabki, czy juz ma
                                                    nowe, a ona szczerzy sie i zanosi od smiechu smile. Dodam, ze Zosi rosna wlasnie
                                                    trojki, a poza nimi ma juz 12 zabkow, ktore z uwielbieniem szczotkuje kilka
                                                    razy dziennie...
                                                    Wspolczuje wszystkim mamom i ich maluszkom, ktore przechodza przez to bardzo
                                                    bolesnie.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Agnieszka, mama Zosi.
                                                  • mama_kajetana Re: zobaczcie - nie zobaczcie 12.11.03, 00:16
                                                    Cholera mnie zaraz weźmie! Ponad godzinę ustawiałam zdjęcia, żeby miały
                                                    wymaganą wielkość i rozmiar! I nie idą! Nie wiem co jest, tak rzadko coś
                                                    załączam i jak już się zebrałam to nie idzie. Buuu. Idę spać. Jutro na
                                                    spokojnie spróbuję jeszcze raz.
                                                    Dziewczyny, może wiecie dlaczego nie chciały mi się te fotki wysłać?
                                                    Zmniejszałam do 700 pikseli i miały poniżej 64Kb.
                                                    papa Iza
                                                  • natinka2002 Re: zobaczcie - nie zobaczcie 12.11.03, 09:01
                                                    Iza! Wielka szkoda,że wyszło Ci "nie zobaczcie" . Nie mam pojęcia co mogło byc
                                                    nie tak. Nie jestem dobra w te klocki. Jakoś do tej pory nie musiałam się
                                                    męczyć .Może przeczytaj "Instrukcje do zamieszczania zdjęć" , może akurat
                                                    znajdziesz tam odpowiedź.

                                                    A gdzie się podziewa reszta mam? Chyba wróciłyście dziś do pracy? No to czas
                                                    by coś nastukać , nie sądzicie? Wiem, wiem , ciężko się przestawić po tylu
                                                    dniach wolnych. Ale właśnie dlatego zajrzyjcie na forum, szybciej zleci czas w
                                                    pracy smile .

                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: zobaczcie - nie zobaczcie 12.11.03, 09:04
                                                    Krzyczałam ,że nikt się nie odzywa, a sama nie mogłam przez te kilka dni dać
                                                    głosu. Moja, róznież ząbkująca Perełka, dorwała śróbokręt i odłączyła mnie
                                                    bardzo skutecznie od telefonu i internetu... trzy dni szukałam przyczyny smile
                                                    Perła zrobiła się strasznaaaaaaa. Histeryzuje na każdym kroku, rzuca się na
                                                    ziemię i ryczy. Trochę za wcześnie na bunt dwulatka! Staram się nie reagować na
                                                    jej demonstracje, ale przyznaję, że czasami jest bardzo ciężko. Gdy histeria
                                                    dopada ją na ulicy, to biorę ją na ręce, staram się ją uspokoić, ale ciężko
                                                    jest uspokajać dziecko, gdy samemu nerwy odmawiają posłuszeństwa. Szczerze
                                                    powiedziawszy nie wiem, jak sobie z nią radzić. Wiem, że to przejdzie, ale
                                                    obawiam się, że najwcześniej dopiero gdy Perła osiągdnie pełnoletność smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Buntownicy bez powodu 12.11.03, 09:32
                                                    Jak Perła ma we wszystkim przodować , to niestety też w buntowaniu się smile!
                                                    W moje dziecię też często wstępuje diabeł i jęczy ,stęka, płacze z byle
                                                    powodu . Złośnica z niej jest okropna. Sama jestem nerwus ,więc trudno mi ją
                                                    czasami uspokoić .Niestety Natuśka nie gada "normalnie" , tylko ciągle słyszę
                                                    yyyyy eeee jeee neee itp. Już zaczynam się zastanawiać, czy nie zacząć brać
                                                    czegoś na uspokojenie. Czasami mam ochotę wyskoczyć przez okno..... A przecież
                                                    mam cudowną i kochaną córcię.
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 ????????????????????????????????? 12.11.03, 19:22
                                                    Szkoda,że wszystkie gdzieś zaginęłyście! No cóż , sama do siebie nie będę
                                                    pisać. To byłaby przesada...
                                                    Postanowiłyście sobie odpocząć od pisania , więc nie pozostaje mi nic innego
                                                    jak pomarudzić trochę znajomym.
                                                    Pa
                                                    zawiedziona Kasia
                                                  • joanah2o !Hola! 12.11.03, 22:53
                                                    To jestesmy Natinkodwie smile (te co piszą), ja wreszcie
                                                    jestem "zinformatyzowana" i chyba "będe bywać" częściej.

                                                    Tym razem wyjazd do Hiszpanii nie wiązał się z żadnym szokiem kulturowym ani
                                                    nawet zdziwieniem (wiadomo, ze sypia sie pod prześcieradłami a nie kołdrami z
                                                    poszewką, mało kto uzywa czajnika, przechodzi sie na czerwonym świetle itp).

                                                    Himek już poznał nowe mieszkanie do ostatniego kąta, wchodzi na stół, do szaf,
                                                    na regały, do bidetu i umywalki, odkreca krany, wyrzuca rzeczy z balkonu.

                                                    Podrywa głównie starsze panie,z braku takowych zaczepia starszych panów.

                                                    To zadziwiajace ile tu bliźniaków! To zdaje si`e efekt terapii hormonalnych.

                                                    Himek ma czwórki "nówki". O przpomniało mi sie a propos zębów. Te czarne zęby
                                                    u maluchów to niekoniecznie dowód na zaniedbania ze strony rodziców, bo tak
                                                    wygladaja zeby po lakowaniu. A co do czyszczenia pierwszych zabków i
                                                    ograniczania słodyczy, to idzie bardziej o dobre nawyki, bo ponoć w przypadku
                                                    pierwszych zebów decydujace sa indywidualne skłonnosci (jedne dzieci nie myja
                                                    zabków i maja je ładne, inne myja a mimo to nie widac efektów).

                                                    Jak dobrze pójdzie, to Himek pójdzie do żłobka. Zastanawiam sie, jak sobie
                                                    poradzi, wprawdzie nie mówi, ale za to sporo rozumie, a tu zaczną do niego
                                                    mówic po jakos inaczej...

                                                    Pozdrowienia, do zobaczenia może w jesiennej galerii (na zimowato tu chyba nie
                                                    ma szans)

                                                    Himek i Joanna


                                                  • mama_kajetana Re: Buntownicy bez powodu 12.11.03, 22:54
                                                    A może nasze dzieci rozwijają się tak fantastycznie, że bunt dwulatka
                                                    przechodzą pół roku wcześniej wink))). Kajtek nauczył się ostatnio magicznego
                                                    słówka - NIEEEEE-E. Zgadnijcie jak odpowiada teraz na wszystkie pytania???
                                                    Muszę już stosować metodę wyboru, nie mogę mu zadać prostego pytania, lecz
                                                    dawać mu do wyboru dwa rozwiązania: dwa serki, dwie zupki, dwie pary rajstop,
                                                    dwie książeczki (książeczki wybierze obydwie smile) itd. I też zaczął ostro
                                                    prostestować jeśli chcę coś zrobić nie po jego myśli - np. dzisiaj pójście spać
                                                    w południe.
                                                    Hmmm, a miało być już z górki...

                                                    Nareszcie wysłałam fotki. Co prawda po zmniejszeniu zrobiły się mało ostre (bo
                                                    są skanowane) ale coś tam chyba będzie widać.

                                                    Całuję wszystkie mamy zbuntowanych i jeszcze nie zbuntowanych lipcuszków
                                                    Iza
                                                  • kostaga Re: Buntownicy bez powodu 13.11.03, 08:04
                                                    Ależ ja się odzywam! Natinka!!!!! Tylko się nie obrażaj, błagam!!!! Wieczorami
                                                    nie bardzo mam jak pisać, bo jak już przyjdę z pracu do domku, to Perła wisi mi
                                                    u nogi jak przysłowiowa kula i to w sensie dosłownym. Po prostu obejmuje moją
                                                    nogę i tak chodzi ze mną po domu. Nawet wchodzenie w ten sposób po schodach
                                                    opanowała do perfekcji. A z nią nie bardzo mogę zasiąść do komutera, bo ona
                                                    koniecznie wtedy chce oglądać swoje zdjęcia i nic innego oprócz ACDSee nie mogę
                                                    uruchomić. Rozpoznaje ikonke programu z kilometra i mówi "ooooko" i pukając się
                                                    paluszkiem w brzuszek energicznie kiwa głową, co w naszym rodzimym języku
                                                    oznacza po prostu, że Paulinka będzie oglądać zdjęcia. U nas na razie trochę
                                                    inaczej niż u Kajetana. Perła buntuje się przeciwko wszystkiemu, co wbrew jej
                                                    zamysłom, ale namiętnie mówi tak i kiwa głową tak, że chyba jej wkrótce
                                                    odpadnie. Ostatnio zaczęła przychodzić do mnie lub babci i mówi, że chce kupkę,
                                                    leci po nocnik po czym staje przed nim z wielce filozoficznym wyrazem twarzy i
                                                    nim się zorientujemy pielucha jest pełna wink Za żadne skarby nie usiądzie na
                                                    tym wynalazku i uznała, że on pomaga w czynnościach fizjologicznych poprzez
                                                    uporczywe wpatrywanie się w niego.
                                                    Ostatnie wychodzące ząbki okupujemy niestety temperaturą. Jak zwykle witamy dwa
                                                    kolejne, bo Pauli zęby rosną tylko parami, tylko szkoda, że teraz tak to ciężko
                                                    przechodzi. Mam nadzieję, że to marudzenie przynajmniej częściowo minie, gdy
                                                    przez dziąsełka przebiją się te kolejne upragnione dwójeczki. Teraz będzie ich
                                                    już osiem, choć wiem, że przy innych lipcuszkach, to trochę kiepski wynik, ale
                                                    Perła dalej nie przyswaja D3, więc cieszymy się ogromnie z każego kolejnego
                                                    zęba, centymetra i kilograma.
                                                    No dobra, czas do pracy, bo dzisiaj dotarłam grubu po siódmej. Nie ma to jak
                                                    awaria tramwajów w centrum rozkopanego totalnie miasta w taki mroźny dzień smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • agao_z Re: Buntownicy bez powodu 13.11.03, 20:39
                                                    Bez urazy, ale troche mnie cieszy, ze wasze dzieci tez przezywaja okres buntu.
                                                    Juz myslalam, ze to tylko Zosia..., ze ona tak po prostu lubi i juz tak bedzie
                                                    hoho, albo i jeszcze dluzej.
                                                    Czy wasze dzieci tez maj uczulenie na slowo "nie"? Zocha jak tylko je uslyszy z
                                                    moich ust to od razu usteczka w podkowke i wielki ryk... az jej lezki leca i
                                                    serce mi sie kraja. Do tego mam wyrzuty sumienia, ze jestem wredna matka, ktora
                                                    nie pozwala dziecku na to, na co ono ma ochote... np na zjedzenie calej paczki
                                                    ciastek przed, a wlasciwie zamiast kolacji smile.
                                                    Nie wydaje sie wam, ze to wszystko co pisza o wysadzaniu na nocnik to bajki?
                                                    Moim zdaniem Zosik jest juz do tedo gotowa. Pokazuje na pieluszke, gdy chce cos
                                                    zrobic. Niestety jestesmy teraz bardzo daleko od domu, a nie mamy nocnika, zeby
                                                    zaczac... Kupic tez nie mozemy, bo potwornie drogo i na miesiac sie nie oplaca...
                                                    Pozdrawiam wszystkie pracujace mamy i ich maluszki
                                                  • axa2002 Re: Buntownicy bez powodu 13.11.03, 21:33
                                                    oj co ja bym bez was zrobiła!!! w oststnim czasi poruszyłyście wszystkie
                                                    trapiące mnie tematy. Teraz postaram się nadrobić czas i również odpowiedziec
                                                    na nie:
                                                    1) mycie zebów - cóż bardziej polega to na zabawie i gryzieniu szczoteczki niż
                                                    myciu ale zawsze to coś smile Oleńka nie pije w nocy ani herbatki ani soków ani
                                                    wody ale ok.4.00-5.00 je meczko z kaszką. Trochę mnie martwi to poranne
                                                    jedzenie podobnie jak i wieczorane - często zdarza się że zasypia przy butelce.
                                                    Pdiatra nie dała nam jeszcze Zymafluoru powiedział, że za wcześnie ... cóż
                                                    pozstaje mi mieć nadzieję, że jednak nie odziedziczy słabych zębów po mamie kiss
                                                    2) zasypianie - często przy butelce, ale zawsze w swoim łóżeczku w swoim
                                                    pokoju. Od przyjazdu ze szpiatala Ola zawzse spała w swoim łóżeczku, a o maja
                                                    śpi sama w pokoju. Rozwiązania te nie były wygodne (wstawanie, przenoszenie
                                                    itp.) ale chyba słuszne, bo jeżeli Ola nie zaśnie przy butli to po krótkim
                                                    wylaniu żali zasypia sama słyszac tylko nasza krzątaninę.
                                                    3) bunt - to temat dla nad. Słowo "nie" jest najczęściej używane sad jeżeli nie
                                                    dostaje czegoś czego chce placz i lamet sad kiedyś rzuciła się na ziemię i
                                                    waliła nogami i rękami... pociesza minie fakt, że temat nie jest Wam obcy smile

                                                    Cóż mam jeszcze jeden problem Ola tak jak Perła wisi na mnie od momentu jak
                                                    wrócę do omu az do kąpieli. Muszę siedzieć z nią w pokoju gdy się bawi. Nie
                                                    moge jej zostawic na minutę bo zraz slyszę
                                                    przeraźliwe "maaaaaaaaaaamaaaaaaaaaa" lub po prostu przybiega chwyta mnie za
                                                    rękę i ciągnie tam gdzie chce - JESTEM WYKOŃCZONA! Macie na to jaki sposób by
                                                    nauczyć dziecko by bawiło się samo.

                                                    Pozdrowionka z zamglonego Krakowa
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 lipiec 2002 13.11.03, 23:28
                                                    Sushi!
                                                    Dzięki za komentarz do zdjęcia Natuśki. Ale uważaj , bo jak Twoja Perła to
                                                    przeczyta , to będziesz miała przechlapane smile)))) !!!!!


                                                    A ja pozdrawiam WSZYSTKIE mamy , nie tylko te pracujące smile ,ale też te
                                                    przesiadujące jedynie w domu wink!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 14.11.03, 08:01
                                                    No nie przesadzajmy! Zdolna to może i ona jest, ale bez przesady! Jeszcze długo
                                                    nie przeczyta... Zdążę wymyślić jakąś wymówkę wink
                                                  • kostaga Re: Buntownicy bez powodu 14.11.03, 07:59
                                                    Perełka owszem wiesza się na mnie namiętnie, ale jeżeli chodzi o zabawy, to
                                                    najbardziej lubie te, która sama sobie wymyśli. Raczej nie przepada, by ktoś
                                                    jej w tych zabawach przeszkadzał. Ustawia sobie np. swoje pluszaki i karmi je,
                                                    kładzie spać, przytula. Uwielbia też włączać sobie muzykę i do niej tańczyć.
                                                    Jedynymi, uwielbianymi przez Perełkę wspólnymi zabawami, które zresztą, jak
                                                    większość, sama inicjuje, jest pociąg, berek i zabawa w chowanego. Pociąg jest
                                                    najlepszy - Perełka bierze za jedną rękę mnie, za drugą babcię, każe doczepić
                                                    się jeszcze psu i biega po całym piętrze krzycząć "ciuch ciuch" smile
                                                    Bardzo chętnie buduje również z klocków i rysuje. Niestety malowidła pokazują
                                                    się ostatnio na drzwiach, telewizorze i nie rzadko na czole bądź ustach. No i
                                                    telefon... godzinami potrafi gadać do słuchawki, a jak się już wdrapie do
                                                    któregokolwiek z aparatów telefonicznych, to połączenia za światem nie mam
                                                    przez godziny.
                                                    Tylko niestety nie wiem, co poradzić, by dziecko bawiło się samo. Perełka po
                                                    prostu jest Zosia samosia i zawsze taka była - sama śpi, sama je, sama się
                                                    ubiera to i sama się bawi. Choć gdy na horyzoncie pojawi się dziecko, to już mu
                                                    nie popuści. Po prostu wie, co dobre - co to zabawa ze starymi?!!!
                                                  • natinka2002 lipiec 2002 14.11.03, 13:41
                                                    Czy zasiliłyście już konto Totolotka? Narobiłyście mi ostatnio smaka na główną
                                                    wygraną , no i dziś też się do niej dołożyłam. W razie czego pamiętajcie ,że
                                                    wygrywając dostajecie też ode mnie trochę kasy smile))). Moja ostatnia wygrana
                                                    była jakieś 7 lat temu ( 260 zł) i potem nic..... Więc już sobie odpuściłam,
                                                    no ale trzeba dać szansę losowi. 10 milionów czeka na właściciela smile

                                                    A u mnie totalne pobojowisko.Z jednej strony pokoju stoi część skręconych
                                                    mebli , reszta w paczkach, a po drugiej stronie stare meble ( juz nie mogę na
                                                    nie patrzeć) , no a po środku walają się zabawki Natuśki. Trzeba pokonać
                                                    niezły slalom , żeby dostać się do komputera.

                                                    Natusia wzbogaciła się wreszcie o górną jedynkę ,a kolejne czekają ,żeby
                                                    przebić się przez dziąsła. Miałam nadzieję ,że moje dziecię w końcu dogoni
                                                    Wasze w ilości zębów ( przynajmniej te z 6 zębami ) , no ale u Was też
                                                    ząbkowanie , więc ciągle jesteśmy w tyle.

                                                    Wczoraj oglądałam z Natuśką zdjęcia z naszej galerii i małej najbardziej
                                                    spodobał się Kajtek- kosmita . Tak bardzo ,że dzisiaj tez wsadziła sobie na
                                                    głowę podobny plecaczek . Miała przy tym ogromną frajdę. smile

                                                    papapa
                                                    Kasia

                                                  • amadores Re: lipiec 2002 14.11.03, 14:41
                                                    Witajcie Mamusie i lipcowe Dzieciaczki!
                                                    Strasznie dawno tu nie zagladałam! W naszym zyciu juz troszeczke sie
                                                    pozmieniało- ja wróciłam do pracy po blisko 14 miesiacach siedzenia w domku.
                                                    Poczatek był bardzo trudny, strasznie teskniłam za Martynką. Choc nie
                                                    powinnam, bo podczas mojej nieobecnosci zajmuje sie nia babcia, ale....
                                                    Wczoraj wieczorem kiedy zobaczyłam tą olbrzymią ilosc postów, która pojawiła
                                                    sie pod tym watkiem bardzo sie ucieszyłam i z wielkim zaciekawieniem
                                                    przzeczytałam o postepach rowiesników mojej córki oraz problemach i
                                                    radaosciach "dnia codziennego".
                                                    Czas zebym i ja pochwalila sie osiagnieciam Martynki i napisała pare słow co u
                                                    nas słychac!
                                                    Martyna mimo, ze urodziła sie 4 kg. dzieciaczkiem /mozna powiedziec, ze waga
                                                    ciezka/ teraz jest drobniutka dziewczynka. Waga pewnie ok. 11 kg. maksymalnie.
                                                    Posiadaczka juz 10 zabków. Z mówieniem u nas słabo(aga, tat, dziadzi, babi),
                                                    chociaż nasladowanie odgłosów wydawane przez rózne zwierzeta - pieski, kotki,
                                                    tygrysy etc.wychodzi jej swietnie!
                                                    Chodzic zaczeła w 10 miesiacu wiec jest to umiejetnosc nabyta dosc dawno.
                                                    Biega, schodzi sama po schodach (horror), samodzielnie je posiłki, oczywiscie
                                                    bez sliniaka bo w tym jedza tylko maluchy. Wiec wieczory mam zajete usówaniem
                                                    plam z jej rzeczy.
                                                    Od miesiaca chodzimy na basem na zajecia dla maluchów. Jest swietnie, choc na
                                                    poczatku myslałam ze po przedsiewziecie zakonczy sie porazka, bo pierwsze
                                                    zajecia przeplakala!Na ostatnim spotkaniu robilismy juz pierwsze proby
                                                    nurkowania.Mimo, ze spedzam z Martyna duzo czasu to te 30 minut na basenie
                                                    jest takim naszym czasem....cudownie.
                                                    To po krotce tyle....teraz bede juz na biezaco odwiedzac strone rowiesnicy i
                                                    czynnie brac udzial w dobijaniu ilosci postów do 1000. Pozdrawiam z Sopotu!!
                                                    amadores i Martynka
                                                    p.s. Moja coreczka skonczyla wczoraj 16 miesiecy. Och jak ten czas leci!
                                                    Zupełnie zapomniałam napisac- to dotyczy postu o talentach naszych dzieci-
                                                    uwielbia samochody i taniec. Sama wlacza radio i tanczy... skomplikowane
                                                    uklady taneczne, 2 do przodu, 3 kroki do tył, obrot, podnoszenie rak. Wszystko
                                                    to doprowadza cala rodzine do atakow smiechu. Po czynnosci tej sama sobie bije
                                                    brawo. Wiara we wlasne umiejetnosci jest wielka!
                                                    A poza tym rosnie, sama podejmuje wszystkie decyzje
                                                  • mama_ania1 Re: lipiec 2002 14.11.03, 17:27
                                                    Cześc dziewczyny już wróciłam ze świeżego powietrza na kochany zakopcony
                                                    Śląsk. Krystianek jest teraz dotleniony i jeszcze więcej rozrabia niż przed
                                                    wyjazdem. To efekty wychowawcze babci i dziadka, którzy mu na wszystko
                                                    pozwalali. Co do nocnika to u nas totalna klęska. Krystian nie chce na nim
                                                    siedzieć i już! Muszę narazie kończyć bo Krystian nie do mi pisac.
                                                    Pa Pa Ania i Krystian
                                                  • mama_ania1 Re: lipiec 2002 15.11.03, 14:06
                                                    Dzisiaj przeszłam samą siebie,aż sie sama zastanawiam skąd miałam tyle siły.
                                                    Rano skoro świt pobudka, potem zakupy i długi spacer, jak wróciłam szybko
                                                    zaczęłam sprzątać z Krystianem u nogi. Dopiero teraz przed chwilą udało mi się
                                                    go uspać. Teraz ide szybko ugotowac jakiś obiadek bo za chwilkę obudzi się mój
                                                    mały aniołek i już nic nie zrobię. Życzę Wam dużej wygranej w totka.
                                                    Pa Pa Ania i Krystianek smile
                                                  • joanah2o Re: lipiec 2002 15.11.03, 17:34
                                                    Zamierzałam oisać częściej i sie nie udaje. Od kiedy wrócił tatoHimka
                                                    codzinnie chodzimy do centrów handlowych. Chyba należę do tych nielicznych,
                                                    które męczaa zakupy i trafiłam na męski oryginał który lubi zakupy. A może
                                                    kieruje sie tylko krzywdzacymi stereotypami?

                                                    Tak czy siak idziemy. Himek tez lubi centra handlowe, ale ze wzgledu na
                                                    ruchome schody i przesszklone windy. juz wkrótce zamiast na plac zabaw
                                                    bedziemy przychodzić tu pojeździć winda.

                                                    Pozdrowienia,

                                                    J i J
                                                  • katitka Re: lipiec 2002 17.11.03, 11:34
                                                    Witajcie moje drogie (nieco "uśpione") koleżanki!
                                                    W ostatni weekend zyskaliśmy ósmego zęba!
                                                    Natusia zniosła to rewelacyjnie, tak jak poprzednie ząbki - bez płaczu,
                                                    gorączki, marudzenia. Kochane maleństwo.
                                                    Kasiu (Natinka2002)! Twoja Natalka gryzie słonia, a moja mnie! W przedzień
                                                    wyrżnięcia się Ósmego moje dziecko ugryzło mnie w usta... Myślałam, że chce
                                                    mnie pocałować, a ona tak mnie użarła, że przez kwadrans się do niej nie
                                                    oddzywałam. Normalnie się wściekłam i obraziłam. Aż się popłakała i wtedy
                                                    wybaczyłam. Cóż zrobić...
                                                    Generalnie z Natusi zrobił się taki rozrabiaka, że nie mogę uwierzyć. Jest taką
                                                    małą bestyjką, że szok! Biega po domu z diabełkiem w oczkach, kombinuje co by
                                                    tu zrzucić, zepsuć, za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę (a tej jej nie
                                                    brakuje, zaręczam!), psoci niesamowicie.
                                                    Ale kocham ją szalenie!
                                                    Ona mnie też ale weszła teraz w etap "córeczki tatusia". Uwielbia go, bawią
                                                    się, grają w piłkę, ganiają się po całym mieszkaniu, robią samoloty, straszą
                                                    mamusię wyskakując zza przysłowiowego węgła z nieludzkim wrzaskiem, tulą,
                                                    tańczą itp. Aż miło patrzeć.
                                                    Z nowych umiejętności: pokazuje ile ma lat (jeden...), mówi jak mama ma na imię
                                                    (Kacia), jak ma na imię koleżanka Ola (Joja), mówi dynia i piłka (dinda), ryba
                                                    (yyyba), żaba (kumkum), cześć (cieś), potrafi nakrzyczeć na kogoś (macha ręką i
                                                    woła "ti ti ti!"). I jeszcze jedna, niewygodna umiejętność: wszystko co jest z
                                                    przodu zapinane rozpina i zdejmuje (i potrafi tak 30 razy dziennie) i ubiera je
                                                    lali. Po prostu nie mogę jej takich ciuchów zakładać, bo ma frajdę ze
                                                    zdejmowania ich z siebie.
                                                    Wielka z nią radość.
                                                    Pozdrawiamy.
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 17.11.03, 13:13
                                                    Wszystkie nieco przysnęłyśmy .
                                                    Ja po prostu nie miałam czasu i sił ,żeby coś napisać.
                                                    Wreszcie skręciliśmy nowe meble , a stare wynieśliśmy na śmietnik , uffff....
                                                    Cały wolny czas spędzam na zastanawianiu się , jak pomalować pokój Natusi.
                                                    Farby już mamy , ale chciałam trochę pokombinować z kolorami , więc siedzę nad
                                                    kartką i rysuję .A do tego ciągle jeszcze nie wiem, gdzie upchnąć stertę
                                                    rzeczy , które do tej pory pochowane były w starych meblach. Ale dość o tym..

                                                    Niestety , Natusi nie powiększył się zasób słów. Właściwie , to ciągle jest na
                                                    etapie posługiwania się samogłoskami i sylabami ( przede wszystkim palcem
                                                    wskazującym !) . Bardzo dużo rozumie , ale żeby coś powiedzieć sensownego ,
                                                    nic z tego....
                                                    Na szczęście nie serwuje mi jeszcze bolesnych buziaków smile , ale kto wie co
                                                    bedzie jutro ?

                                                    Muszę kończyć , bo niedługo Natuśka się obudzi , a ja mam jeszcze tyyyyle
                                                    roboty.

                                                    Kasia

                                                    PS. Wreszcie powróciła do nas inna trójmiejska mama ( czyli Amadores ). Tyle
                                                    czasu byłam osamotniona ...
                                                  • agao_z Do mamy Himka i nie tylko. 17.11.03, 17:26
                                                    Widzisz! Niby ten sam miesiac urodzenia, a jak dzieciaki sie roznia miedzy
                                                    soba... Moja Zosia, gdy tylko widzi, jak wchodzimy do jakiegos sklepu z
                                                    ciuchami, zaczyna sie od razu drzec (w domysle: ja nie chce tutaj byc, zabierz
                                                    mnie stad...). Gdy sie dam ublagac (bardzo szybko to nastepuje), wyjmuje ja z
                                                    wozka i jest wtedy w swoim zywiole. Przstawia wszystko, przenosi, uklada po
                                                    swojemu... Zakupow w kazdym razie nie da sie z nia zrobic. No, chyba, ze
                                                    wczesniej zaopatrzymy sie w jakas bule...

                                                    U Zosi trojeczki sie jeszcze nie wyrznely. Ale zaczyna mnie to powoli
                                                    niepokoic. Od miesiaca sa tuz, tuz, i jakos nie chca wyjsc sad. A Zosia tylko
                                                    chodzi do wszystkich i pokazuje, jakie to ona ma piekne zeby...

                                                    Zaczela mowic smile, tj. powie daj i chce (baaardzo wyraznie), aolot (samolot),
                                                    wa lub mu (krowa), hau (wiadomo co), kici, kici, mama, oda (woda, cycy
                                                    (oczywiscie, choc nie karmie jej juz od dwoch miesiecy, talko czasem sie
                                                    przytulamy gole cialko do golego cialka)i wiele innych. Choc nie powiem, ze
                                                    zawsze pamieta o swoich umiejetnosciach komunikacyjnych...

                                                    Ostatnio Zosia jest na etapi przytulania wszystkich zabawek, karmiena ich i
                                                    calowania. Czy wasze dzieci tez spia z maskotkami? Zosia nie usnie bez swojej
                                                    ulubionej lali... czasami pieska. Oglada tez namitnie zdjecia calej rodziny i
                                                    pokazuje paluszkiem poszczegolnych czlonkow. I albo sama ich caluje, albo mi
                                                    karze to robic smile Kochane dziecko smile.

                                                    Pozdrawiam wszystkie mamy.
                                                    Agnieszka
                                                  • agao_z Zdjecia. 18.11.03, 11:11
                                                    Bylam na Zobaczcie i widzialam zdjecia waszych dzieci. Mam tylko jedno pytanie.
                                                    jak wy to robicie, ze wasze corki maja tak bujne czupryny... Jakies odzywki,
                                                    maseczki, specjalne szampony smile? Mojej Zosi caly czas przybywa wloskow, ale o
                                                    bujnej czuprynie na razie nie ma co marzyc... Wszyscy mysla, ze jest
                                                    chlopcem... Teraz jak jest zimno i nosi czapke jest troche lepiej smile.
                                                    Chcialam umiescic jej zdjecie na Zobaczcie, ale mam za duzy format. Moze ktos
                                                    poradzi mi jak zmniejszyc?
                                                    Pozdrawiam
                                                    Agnieszka
                                                  • natinka2002 Re: Zdjecia. 18.11.03, 13:19
                                                    Wiem jak zmniejszyć zdjęcia , ale niestety nie umiem tego wytłumaczyć. Jak
                                                    przeglądasz zdjęcie , to u góry w pasku zadań powinno być RESIZE lub coś w
                                                    tym stylu. Wcześniej korzystałam z programu ACDSee , teraz coś tu mój mąż
                                                    pozmieniał, ale generalnie metodą prób i błędów zawsze mi wychodziło. Jeśli
                                                    nie chcesz sama kombinować, to możesz wysłać zdjęcia bezpośrednio do
                                                    moderatora Zobaczcie , ona jest w stanie zmniejszyć je i wstawić w naszej
                                                    galerii. A jak tak nie wyjdzie , to możesz mi je przesłać , spróbuję
                                                    zmniejszyć i Ci odeślę .

                                                    A co do włosów , to tu raczej nie da się pomóc odżywkami smile. Widocznie
                                                    przyjdzie Ci dłużej poczekać na pierwsze kitki. Pewnie Ty lub tatuś Zosi też
                                                    nie mieliście bujnych czupryn w tym wieku. U nas szczęśliwie przynajmniej w
                                                    tej kwestii Natusia nie jest w tyle ( bo w uzębieniu jest na samym końcu smile).
                                                    Bez gumek i spinek byłoby już ciężko. Dobrze ,że pozwala sobie cokolwiek
                                                    zrobić z włosami , bo inaczej musiałabym ciąć. A to mogłoby się skończyć
                                                    fatalnie dla Natuśki ! wink

                                                    papapa
                                                    Kasia
                                                  • katitka Re: włosy... 18.11.03, 14:00
                                                    No właśnie Kasiu, tak jak u mojej Natusi!
                                                    Ale powiem Wam, że jak odrosła nam już grzywka, to znowu zaczęło mnie korcić,
                                                    żeby obciąć, tym razem z tyłu głowy... To straszne jak ja się czepiam czuprynki
                                                    tej mojej biednej córeczki!
                                                    Ale jakieś takie głupie się te włosy z tyłu zrobiły, a po spaniu wyglądają jak
                                                    sfilcowane. A do tego znajomy fryzjer twierdzi, że dzieciom trzeba obcinać
                                                    włosy, bo się wzmacniają i że on swoim córkom obcinał na zapałkę i efekt jest
                                                    świetny. I że lepiej teraz niż wiosną czy latem, kiedy trzeba będzie chodzić
                                                    bez czapki... I
                                                    I co ja mam zrobić?
                                                    Ściąć czy nie ściąć?...
                                                    Pozdr.
                                                    Kasia
                                                  • agao_z Re: galeria dzieciaczków lipiec 2002 18.11.03, 14:05
                                                    Zmniejszyc juz mi sie udalo metoda prob i bledow. Ale za nic mi nie chce
                                                    umiescic tych zdjec na stronie. Chyba sprobuje pozniej na lepszym komputerze.
                                                    Dzieki za podpowiedzi.
                                                    Ach, oczywiscie jest tak, ze moj maz mial malo wlosow bardzo dlugo, a i teraz
                                                    nie jest duzo lepiej smile. Mam nadzieje, ze to nie regula...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Agnieszka
                                                  • agao_z Re: galeria dzieciaczków lipiec 2002 18.11.03, 14:07
                                                    To ja juz sama nie wiem. Przed chwila mi przyslalo wiadomosc, ze zdjecia nie
                                                    moga bycumieszczone, bo sa za duze. A jak klikam na wlasciwosci, to szerokosc
                                                    jest mniejsza niz 700 pikseli i na pewno nie maj 64 kB...
                                                    Bede probowac dalej...
                                                    Agnieszka
                                                  • kostaga Re: Zdjecia. 18.11.03, 14:30
                                                    No a my właśnie z nożyczkami jesteśmy za pan brat, czyli przeciwnie niż ze
                                                    spinkami i gumkami. Spinki są do gryzienia, gumki do strzelania w tatusia, a na
                                                    pewno nie do noszenia na główce. A włosów ci u nas dostatek smile
                                                  • agao_z Re: Zdjecia. 18.11.03, 16:54
                                                    A co myslicie o obcinaniu wloskow?
                                                    Bo Zosia troche ich ma, tylko sa jasne i za bardzo nie widac. Poza tym sa
                                                    przeroznej dlugosci... Czy obcinanie poprawia ich wyglad? I ilosc?
                                                    A moze efektem bedzie tylko zciemnienie wloskow?
                                                    Agnieszka
                                                  • mama_kajetana Re: Zdjecia. 18.11.03, 21:55
                                                    Cześć Dziewczyny,

                                                    Najpierw do Agnieszki,
                                                    jeśli chodzi o zdjęcia to mialam ten problem parę dni temu. Ja zmniejszyłam je
                                                    w końcu do rozmiaru ok. 10 x 15 cm. Mnie też w pikselach i kb się zgadzało, a
                                                    pójść nie chciały a jak zmniejszyłam do rozmiarów normalnego zdjęcia to
                                                    poszyly, niestety trochę mniej ostre.

                                                    Włosy strzygliśmy jakieś 1,5 mca temu. Na króciutką zapaleczkę - 3 mm. I już są
                                                    efekty. Zdecydowanie zgęstniały i są grubsze. Ciemniejsze trochę też, ale to
                                                    chyba z braku slońca. My z mężem oboje byliśmy jako dzieci długo łysolami i
                                                    Kajtek też pewnie nie będzie miał niewiadomo jakiej czupryny ale poprawa jest
                                                    widoczna.

                                                    A teraz przyznam się Wam, że jestem straszną matką!
                                                    Po ostatnich cyrkach z zasypianiem zaczęłam szperaać na forum i znalazłam wątek
                                                    o książce "Każde dziecko może nauczyć się spać". No i zastosowałam wczoraj
                                                    wieczorem tę metodę. Myślałam, że mi serce pęknie. Michał założył słuchawki na
                                                    uszy i włączył muzykę na full. Ja zatykałam uszy i patrzyłam na zegarek. Metoda
                                                    polega na tym, że wchodzisz do dziecka co 3 potem 4, 5, 6 i 7 minut. Przez ten
                                                    czas oczywiście rozpacz jest straszna. Ale uwaga! Efekt jest. Wczoraj zasnął po
                                                    50 minutach, dziś w południe po 30 (ale płakał 3 min.), dziś wieczorem zasnął
                                                    po 20 minutach (z tego płakał dwa razy po 1 min.). Zawsze myślałam, że to
                                                    nieludzki sposób i nie zrobię tego mojemu dziecku. Ale okazuje się, że to tak
                                                    jak z karmieniem piersią. Chyba bardziej przeżywają to mamy. Ostatnio byliśmy
                                                    wszyscy już tak zmęczeni i rozdrażnieni tym zasypianiem (1,5 czasami 2
                                                    godziny), że ta metoda mam nadzieję przywróci nam wszystkim spokój.

                                                    W piątek wybraliśmy mieszkanie w W-wce. Klamka zapadła. Przeprowadzamy się po
                                                    świętach. Z jednej strony smutno mi, bo to moje wypieszczone pierwsze
                                                    mieszkanko no i zostawiamy w Łodzi mamę i teściową, ciocię Ewę i całe mnóstwo
                                                    koleżanek i kolegów. A z drugiej strony już się cieszę na urządzanie nowego
                                                    gniazdka i bedę miała przy sobie siostrę, ciotkę i przyjaciół.

                                                    Iza i śpiący Kajtek
                                                  • agao_z Re: Zdjecia. 19.11.03, 12:14
                                                    A gdzie bedziesz mieszkac? Ja tez jestem z Warszawy.
                                                    Nie szkoda ci bylo tych niemowlecych wloskow obcinac?
                                                    Dlaczego uwazasz, ze jestes wstretna matka, jak ta metoda ci sie spodobala? I
                                                    przyniosla efekty? Musisz miec silne nerwy. Dobrze, ze Zoficzka nie ma
                                                    problemow z zasypianiem...
                                                    Pozdrawiam
                                                    Agnieszka
                                                  • mama_kajetana Re: Zdjecia. 19.11.03, 12:32
                                                    Cześć,

                                                    Będę mieszkać na Kaczej przy Towarowej. Serdecznie zapraszam po nowym roku.
                                                    Wtedy będziemy już urządzeni i pewnie będziemy intensywnie poszukiwać nowych
                                                    koleżanek i kolegów.
                                                    Niemowlęce włoski... Pierwsze obcięliśmy tuż po urodzinach. Kajtek miał taką
                                                    beznadziejną grzywkę - wyglądał jak Napoleon smile)). A pozostałe były badzo
                                                    słabiutkie. Myślę, że u dziewczynki trudniej się zdecydować. U nas nie było
                                                    problemu. Tata też strzyże się maszynką, więc Kajtek poszedł w jego ślady. A
                                                    wyglądał prześmiesznie - miał ksywę Bejzbol - taki stary malutki.
                                                    Nie uważam że jestem wstrętna smile. Tylko trochę wstrętnie się zachowuję. Mój
                                                    biedny malutki syneczek smile płacze, a ja nic nie robię, nie biegnę na pomoc,
                                                    nie przytulam tylko odliczam czas. Nie jest też do końca tak, że metoda mi się
                                                    spodobała. Bardziej chodzi o to, że musiałam zrobić coś radykalnego bo tak jak
                                                    do tej pory dłużej być nie mogło. Ale dzisiaj rano znów zauważylam pozytywy tej
                                                    metody. Podobno dziecko tuż przed zaśnięciem "fotografuje" otoczenie i jeśli
                                                    coś się w nim zmieniło po przebudzeniu to jest krzyk i płacz. I tak u nas było -
                                                    jak zasypiał ze mną to przy każdym przebudzeniu w nocy i rano od razu płakał.
                                                    A dzisiaj rano słyszałam, że się obudził i gadał sobie do misiów, czytał
                                                    książki i nie płakał. Zaraz idziemy spać zobaczymy jak będzie dzisiaj. A nerwów
                                                    nie mam silnych - łykam Kalms wink!

                                                    do zobaczenia w Warszawie
                                                    Iza i Kajtuś
                                                  • natinka2002 złośliwość rzeczy martwych :( 19.11.03, 14:36
                                                    A mnie się dzisiaj płakac chce sad Wczoraj padł nam komputer i wszystko co
                                                    udało mi się wygrzebać w internecie ( m.in. wierszyki, rysunki i inne fajne
                                                    rzeczy dla Natusi ) , wszystko to szlag tafił. Do tego wszystkie zdjęcia
                                                    małej, które udało mi się zeskanować ...buuuuuuuuuuuuu Tyle pracy na marne!

                                                    a za oknem ciągle pada........

                                                    Kasia
                                                  • agao_z Re: złośliwość rzeczy martwych :( 20.11.03, 10:32
                                                    Glowa do gory. Dzisiaj na pewno jest juz lepiej.

                                                    Do Izy: mysle, ze Zosia bardzo chetnie skorzysta z zaproszenia, gdyz lubi sie
                                                    bawic z innymi dziecmi.

                                                    Pozdrawiam.
                                                    Agnieszka
                                                  • kostaga południowe ble, ble, ble 20.11.03, 12:39
                                                    Heja!
                                                    Nie chce mi się pracować, więc trochę popiszę.
                                                    Byłyśmy wczoraj z Paulinką na szczepieniu. Robiłyśmy znacznie spóźnioną odrę,
                                                    ospę, różyczkę i świnkę i przy okazji Hib. Perła zniosła to strasznie dzielnie
                                                    i nie płakała. Dostała nawet naklejkę "Super Zuch". Byłam z niej taka dumna,
                                                    gdy lekarka pokazywała ją innym, nawet starszym dzieciom za przykład. No i się
                                                    ważyłyśmy. Najpierw lekarka krzyknęła w zachwycie, że Pauli przybrała kilogram
                                                    od ostatniej wu\izyty, dopiero potem zauważyła, że ta wizyta była w... lipcu.
                                                    Tak więc ważymy 9.400 i w najbliższym czasie nie zanosi się na więcej. Ale
                                                    chyba nie jest tak źle.
                                                    Perełka zaczyna się robić coraz bardziej "rozwydrzona". Teraz jak czegoś jej
                                                    nie pozwalam to potrafi podejść do ściany i walić w nią głową !!! Jak po raz
                                                    pierwszy to zobaczyłam to zamarłam. Lekarka powiedziała, by w takich napadach,
                                                    oczywiście w domu, po prostu wyjść z pokoju, by dziecko wiedziało, że nic nie
                                                    wskóra i że takie jej zachowanie nas boli. Poza domem po prostu biorę ją na
                                                    ręce i mocno przytulam, ale staram się do niej nic nie mówić, by nie pomyślała,
                                                    że jeszcze dodatkowo ją pocieszam. Pożyjemy zobaczymy. Oby minęło!!!
                                                    Dobra, wracam do pracy
                                                    Pozdrawiam z wiosennego Wrocławia
                                                    Sushi
                                                  • agao_z Re: południowe ble, ble, ble 20.11.03, 13:21
                                                    Zosia tez na ostatnim szczepieniu byla bardzo dzielna. Nie plakala i nawet sie
                                                    nie skrzywila, a nie dostala zadnej naklejki...
                                                    My takze ostatnio przechodzilysmy okres walenia glowa w sciane. Ale na
                                                    szczescie na razie Zofce przeszlo.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Agnieszka.
                                                  • agao_z Jak mowicie do swoich dzieci? 20.11.03, 13:24
                                                    Bardzo mnie interesuje, jak mowicie do swoich dzieci. My mamy dla Zosi chyba ze
                                                    20 przeroznych wersji, a co najsmieszniejsze n wszystkie reaguje. Ale przede
                                                    wszystkim jest Zosia, Zoska, Zofka, Zosiczkiem, Zo, ...
                                                    Agnieszka
                                                  • katitka Re: południowe ble, ble, ble 20.11.03, 13:30
                                                    Oj fakt - baaardzo wiosenny (przed chwilą wróciłam z Wrocławia), zresztą Opole
                                                    też słoneczne i ciepłe...
                                                    A ja kupiłam właśnie sanki! (hi hi hi!)
                                                    Nie mogę natomiast od dłuższego czasu znaleźć kotka. Natusia uwielbia cici i
                                                    chcę jej kupić wersję pluszową, a tu nigdzie nie ma. Są najróżniejsze misie,
                                                    psy, ptaki, nawet żyrafy, koniki i krowy, a nie ma kotków... No przyznaję,
                                                    znalazłam ostatnio jednego ale kosztował 189 zł i uznałam, że to trochę
                                                    przesada.
                                                    Wiosenne pozdrowienia

                                                    Katitka
                                                  • natinka2002 Re: południowe ble, ble, ble 20.11.03, 14:21
                                                    Wiosennie? To chyba żyjemy na innym świecie! smile W Gdyni jesiennie , choć w
                                                    porównaniu z wczorajszym dniem , to i tak jest nieźle. Wczoraj nawet nie
                                                    mogłyśmy wyjść z domu.
                                                    Właśnie wróciłyśmy z dłuuugiego spaceru , Natuśka śpi , zupka się gotuje ,
                                                    więc mam chwilę.
                                                    Ja już nie nadążam za tą moją dzieciną, w jednej chwili jest słodka jak
                                                    cukiereczek ,a zaraz złości się , tupie i płacze . Wystarczy jedno
                                                    słowo "NIE" !No ale "kobieta zmienną jest..." Szczęśliwie nie przerabiamy
                                                    walenia w ścianę głową , ale moze i to nas czeka.
                                                    Jak jestem na nią zła , to mówię na nią czarownica ,wiedźma , paskuda itp. A
                                                    ona się i tak cieszy smile
                                                    Wczoraj dała mi popalić , wieczorne usypianie to był istny koszmar. Nie dawała
                                                    się przekonać ani prośbą ani groźbą ,że na stojąco nie da się spać. Każda
                                                    próba położenia jej na podusi kończyła się wielkim płaczem. Gdy w końcu
                                                    zasnęła po godzinie , to czułam się jakbym przewaliła tonę węgla , przejechał
                                                    po mnie walec czy coś w tym rodzaju. Cały dzień z nią nie wykończył mnie tak,
                                                    jak to usypianie.

                                                    I to by było na tyle , mój największy skarb juz się budzi , więc zmykam .
                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • mama_ania1 Re: południowe ble, ble, ble 20.11.03, 17:07
                                                    Dziewczyny jak wy to robicie, że tak dużo piszecie? Jak tylko mam chwile czasu
                                                    to siadam przy komputerze. Ale zaraz za mną Krystian leci i już nie umię nic
                                                    napisac bo no mi ciągle coś przyciska i naciska. Dzisiaj byliśmy na długim
                                                    spacerku, Krystianek sie wybiegał za wszystkie czasy i spał pózniej 2 godz.
                                                    Pogoda była przecudna słonko świeciło i mozna było sie nawet opalić.
                                                    Ja na mojego Krystianka mówię Bobik,Kris albo Krystek.
                                                    Pozdrawiam Ania
                                                  • natinka2002 południowe ble, ble, ble ( już wieczorne) 20.11.03, 20:54
                                                    Aniu! Chyba nie myślisz,że któraś z nas jest w stanie pisać kiedy ma przy
                                                    sobie swoje dzieciątko. Weź pod uwagę ,że niektóre piszą w pracy ( o ile szef
                                                    nie stoi nad głową :] ) , a pozostałe pewnie tak jak ja , tylko wtedy , gdy
                                                    dziecko śpi. W ciągu dnia zazwyczaj tylko sprawdzam pocztę i zaglądam na
                                                    forum , czy coś napisałyście. Natusia śpi zwykle jakąś godzinę , więc nie
                                                    zawsze się wyrobię ze wszystkim . Ale za to teraz wieczorem , gdy zasnęła ,
                                                    mogę spokojnie siąść przed komputerem.
                                                    Problem w tym ,że specjalnie nie mam o czym pisać , więc żeby nie wyszło z
                                                    tego wieczorne ble ble ble , kończę .
                                                    Spróbuję odtworzyć wszystko to, co straciłam przez ten cholerny komputer sad
                                                    Miłego wieczoru!!!

                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 kotki 20.11.03, 21:02
                                                    a przypomniało mi się o tych kotkach.
                                                    Kasiu!
                                                    Co prawda ja nie szukam kotków, ale po Twoim poście przejrzałam wczystkie
                                                    gazetki z hipermarketów ( Tesco ,Geant i Carrefour ) .Są wszelkiej maści
                                                    pieski i miśki ,a kotek był tylko jeden za 149zł (interaktywny ) . To bardziej
                                                    niż lekka przesada.

                                                    Owocnego poszukiwania
                                                    Kasia
                                                  • katitka Re: kotki 21.11.03, 09:40
                                                    Znalazłam w Galerii Centrum!
                                                    Kotek za jedyne 49 zł!
                                                    Niezbyt duży, nawet trochę mały, ale jest kotkiem.
                                                    Zastanawiam się czy pędzić po niego zanim wykupią, czy poszukać czegoś lepszego.
                                                    Ach, ktoś mógłby powiedzieć: "co za problemy?!"
                                                    A my z całą powagą... szukamy kotków...
                                                    Buziaczki dla wszystkich rozumiejących o co mi chodzi.
                                                    I miłego dnia dla pozostałych.
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: kotki 21.11.03, 14:46
                                                    Kasiu,
                                                    ja wyszukałam Ci coś takiego:
                                                    www.allegro.pl/show_item.php?item=17989860
                                                    www.allegro.pl/show_item.php?item=18060374
                                                    www.allegro.pl/show_item.php?item=17990902
                                                    Sama do przedwczoraj nie tolerowałam takich zakupów, ale odważyłam się i teraz
                                                    moja Perełka w końcu wygląda jak dziewczyka. Kupiłam jej sweterek cudeńko za
                                                    małe pieniądze.
                                                    Popatrzeć nie zaszkodzi, prawda?
                                                    Pozdrawiam
                                                    a sama wyruszam na poszukiwanie zestawu "Mały majsterkowicz" koniecznie z
                                                    wiertarką wink
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • mama_ania1 Re: kotki 22.11.03, 13:53
                                                    Mój Krystian też bardzo lubi kotki nawet umie powiedzieć jak robi kotek, mówi
                                                    mau mau. Moi rodzice i moi teściowie mają kota i Krystian zawsze je goni po
                                                    całym domu a radachy ma przy tym co niemiara. Dzisiaj Krystian pojechał na
                                                    działke z teściami a ja mam troszeczkę luzu i mogę nadrobić zaległości.
                                                    Pa pa Ania smile
                                                  • mama_ania1 Re: kotki 22.11.03, 17:35
                                                    ----------\\- -//-----
                                                  • roka3 Re: kotki 23.11.03, 14:21
                                                    kotki super.Kuba włanie się obudził. W spokoju zdążyłam tylko przeczytać wasze
                                                    posty. . Z pisaniem już będzie gorzej. My też się przeprowadzamy, kupiliśmy
                                                    sobie mieszkanko, które właśnie sobie remontujemy, tak żeby na początku grudnia
                                                    się przeprowadzić. Kuba będzie miał swój pokój i przedewszystkim dużo miejsca.
                                                    Nowe mieszkanie jest jeszcze raz takie jak obecne. Teraz ciężko przejść żeby
                                                    nie potknąć się o jakieś zabawki. Pa.
                                                    Roka & odłączałący internet Kuba
                                                  • katitka Re: kotki 25.11.03, 10:27
                                                    Dziękuję Sushi za dobry pomysł i wyszukanie mi kotków.
                                                    Buziaczki!
                                                    Z Allegro osobiście jeszcze nie korzystałam, ale moi znajomi zaopatrują się tam
                                                    regularnie w perfumy.
                                                    Także jeśli nie znajdę kotka w opolskich sklepach (wszystkich jeszcze nie
                                                    oblatałam), to pewnie skorzystam.
                                                    Dzięki
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 wreszcie wymalowane 25.11.03, 14:02
                                                    Udalo nam sie w koncu wymalowac pokoj Natalki.Jeszcze troche czasu minie zanim
                                                    wkrocza tam pierwsi goscie,ale juz jestesmy na finiszu. Cala sobote Natusia
                                                    spedzila u dziadkow , a my w tym czasie machalismy walkami i pedzlami. A w
                                                    niedziele ciezko bylo ruszac rekami.
                                                    Gdzies wcielo mi polskie litery , a w ten sposob nie umiem pisac. Musze cos z
                                                    tym zrobic.

                                                    A tak przy okazji... wyslalam zdjecie Natusi na konkurs Canona .Jesli uwazacie
                                                    ze warto ,to zaglosujcie. Ponizej znajdziecie link. Dziekuje !!!!!!!!!!!!!
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: wreszcie wymalowane 25.11.03, 14:19
                                                    Zle wkleilam drugi link ,teraz powinno byc lepiej
                                                  • natinka2002 Strajk??????? 26.11.03, 22:27
                                                    Strajk????????????????
                                                    Już porządki świąteczne ? Szukacie prezentów ? Kasia czyli Katitka szuka
                                                    kotków , a reszta?
                                                    Czy może kable Wam poprzecinali?
                                                    CO SIĘ TU DZIEJE!???????

                                                    A mnie wreszcie udało dostać się do komputera .Mój kochany mąż ciągle coś
                                                    ściąga, instaluje i miesza , więc co rusz to mi coś nawala sad . Nie wiem ,co
                                                    się pomieszało ,ale na forum nie mogę pisać polskimi literami ( teraz piszę to
                                                    w pliku tekstowym a potem skopiuję do postu ) . Może poradzicie mi co zrobić ,
                                                    bo w ten sposób nie umiem pisać.

                                                    Pisałam wcześniej ,że malowanie już zakończone. Ściany są pomarańczowe (2) ,
                                                    żółte (3) a u góry jest niebieski pasek -od okna zwężając się w głąb pokoju.
                                                    To ma być niebo , więc ponaklejaliśmy na nim gwiazdki świecące w ciemności.
                                                    Teraz Natusia ciągle pokazuje na lampę (żeby zgasić ) , bo chce pooglądać
                                                    gwiazdeczki. Jeszcze nie uporałam się z porządkami , może do Świąt się uda.

                                                    A co u Natusi ? Ma wreszcie górne jedynki , a górna dwójka już się szykuje na
                                                    zewnątrz. To będzie ciągle mało , raptem 6 zębów. Ale nie spieszy mi się do
                                                    następnego ząbkowania.
                                                    Natusia szaleje jak zwykle . Do tego tańcuje , jak tylko leci coś godnego
                                                    uwagi. Sama sobie tworzy układy taneczne , więc mogłabym tak na nią ciągle
                                                    patrzeć , co rusz to wymyśla nowe kroki smile Jest prześmieszna!
                                                    Nadal jest uparciuchem i nic sensownego nie chce powiedzieć . A może szykuje
                                                    nam prezent gwiazdkowy?
                                                    Z zasypianiem ostatnio same problemy. Zdaża się ,że próby położenia jej na
                                                    podusi kończą się histerią. Wczoraj nie wytrzymałam i po godzinie walki
                                                    zostawiłam ją w pokoju samą. A ta wyła pod drzwiami.Tatuś się ulitował , ja
                                                    już nie miałam sił. Jak ochłonęłam , to wróciłam do niej . Nerwy mam coraz
                                                    bardziej zszargane . Muszę coś z tym zrobić , bo wyląduję w zakładzie
                                                    zamkniętym. sad
                                                    Połowę nocy oczywiście śpi z nami . Nie powiem ,żeby można było się z nią
                                                    wyspać. Znowu daje nam w kość. Dzisiaj coś mnie szczęka boli , czyżbym w nocy
                                                    oberwała ?

                                                    To chyba tyle . Mam nadzieję ,że wrócicie , bo tak tu łyso..............

                                                    Kasia
                                                  • joanah2o nie,nie strajk 26.11.03, 23:29
                                                    Podejmowałam już dziś tyle razy próby wysłania tego co napisałam, że teraz nie
                                                    mam ochoty po raz kolejny dowiedzieć się, że cos jest curently unavailable itp
                                                    Może te problemy z forum przytrafiają sie też innym?

                                                    Do jutra, miejmy nadzieje, że internet będzie lepiej działał.
                                                  • enut Re: nie,nie strajk 27.11.03, 09:05
                                                    Oczywiscie, ze nie strajk.
                                                    Dawno mnie tu nie bylo... wrocilismy kilka dni temu ze spoznionych wakacji, tzn.
                                                    moi panowie byli na wakacjach, ja - na konferencji, czyli w pracy. Oj kochane,
                                                    co ja bym dala za porzadny basen w moim miescie - Szymek uwielbia sie kapac,
                                                    potrafi juz machac nozkami i raczkami, a tu tylko jeden stary, chlorowany,
                                                    buuuuuuuuu! Dobrze, ze chociaz na wakacjach moze. Postaram sie wkrotce umiescic
                                                    jakies zdjecia na Zobaczcie! (jak mi maz zgra, bo ja tak nie bardzo umiem...wink
                                                    Dzisiaj moj Myszka zostal starszakiem! Przeszedl do starszej grupy w zlobku
                                                    (oczywiscie tam bedzie najmlodszy). Jak te nasze maluchy rosna, prawda? Czasami
                                                    z mezem wspominamy, jak to Mysza byl malenki i sie nawet nie ruszal, a teraz?
                                                    sporty ekstremalne!: wchodzenie na wysokie stolki (wlasciwie na wszystko
                                                    wchodzi!) i spadanie z nich (ma okropna szrame na czole), zbieganie po
                                                    wszelkiego rodzaju pochylniach, bieganie po jadacym autobusie... I trudno go
                                                    utrzymac w miejscu, ciagle biega.
                                                    Oczywiscie nie narzekam, bo moje sloneczko jest cudowne. Tanczy, spiewa, wola na
                                                    mnie i na wszystkich tata, wszelkie urzadzenia elektryczne juz rozszyfrowal, na
                                                    rynku sam robi zakupy (tzn. bierze wszystko co chce smile) i wiecie co? Coraz
                                                    czesciej sam wyciaga reke, by z nim isc za reke wlasnie! Cudowne uczucie. Coraz
                                                    ladniej wola na nocnik, woli sam sie rozbierac i ubierac, nawet coraz lepiej
                                                    jest z myciem wlosow. Ach, zycie jest cudowne!
                                                    (Tylko jedno mnie martwi: musze wreszcie wziac sie za pisanie tego doktoratu -
                                                    ale sie chwale, co? - bo termin tuz, tuz)
                                                    Aha, no i swieta wkrotce. W tym roku po raz pierwszy u nas. I kto zabije tego
                                                    karpia?

                                                    Pozdrowienia
                                                    Nat
                                                  • kostaga Re: a u mnie strajk, a owszem... 27.11.03, 12:17
                                                    ... tylko, że u mnie strajkuje komputer, oczywiście za sprawstwem Perełki.
                                                    Namiętnie rozłącza wszelkie kostki, a nie bardzo mam je jak schować. Domowy
                                                    komputer poza tym tak w ogóle siada, ale to oczywiście złośliwość rzeczy
                                                    martwych, bo wielkimi krokami zbliża się ważny dla mnie egzamin państwowy i
                                                    muszę jeszcze poprawić 15 prac, które trzeba przekazać do Ministerstwa. Jak
                                                    pisałam magisterkę też się sypał, to mąż kupił nam nowy (nie, nie taki dobry
                                                    mąż, tylko też pisał mgr smile ). Komutery generalnie mnie nie lubią.
                                                    A w pracy coraz mniej czasu i nie bardzo mam kiedy pisać ;-(
                                                    A co słychać tak w ogóle? Perełka powoli zaczyna wyduszać z siebie jakieś
                                                    słówka, ale to też zależnie od humorku. Potrafi powiedzieć:
                                                    bobot - co oznacza drewnianego robota
                                                    ksiszka - to oczywiście książka
                                                    śrbka - to śrubka
                                                    kółko - to kółko i piłka
                                                    aaaaaaa - to auto (nie wiem dlaczego???) - tak jak przeważnie nie mówi
                                                    samogłosek tak auto składa się przynajmniej z 230 "a".
                                                    W każdym razie coraz łatwiej się z nią porozumieć. Odpowiada na pytania kiwając
                                                    główką "tak" lub "nie". Stara się też odpowiadać na pytanie dające wybór.
                                                    Staram się nie mówić do niej np. "co chcesz?" bo wtedy słyszę tylko "yyyy",
                                                    lecz mówię "chcesz mleczko, czy pić?" to odpowiada albo "czko" albo "ić".
                                                    Oj, muszę spadać
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    PS. Pokażę Wam na ZOBACZCIE Perełkę ze swoimi ukochanymi, tzn. tatusiem i
                                                    braciszkiem Filipkiem. Dla mnie cudny obrazek smile - Kochać, to patrzeć w tym
                                                    samym kierunku wink
                                                  • natinka2002 Re: a u mnie strajk, a owszem... 27.11.03, 13:24
                                                    Juz jestem spokojniejsza . Podejrzewalam jakis sabotaz , ze ktos blokuje
                                                    dostep do naszego forum. Ale jestescie , wiec jest dobrze ( gdybym jeszcze
                                                    mogla pisac po polsku sad )
                                                    Wlasnie wrocilam z Urzedu Pracy , podpisalam liste obecnosci , no cóz - proza
                                                    zycia sad
                                                    POgoda nadal nastraja malo optymistycznie , jak juz ma tak byc to niech lepiej
                                                    spadnie snieg .Zeby tylko zdazyc z kupnem sanek. Ciagle trafiamy na jakies
                                                    tandety.

                                                    no nic ,pracujcie sobie pilnie, moze skapnie jakas premia na swieta smile .
                                                    Mnie zostaje wysylanie totolotka .
                                                    Pa
                                                    Kasia i Spiaca Królewna




                                                  • guniama Re: a u mnie strajk, a owszem... 28.11.03, 14:17
                                                    Cześć, czy wiecie jak dostawać odpowiedzi na e-mail?
                                                    Wioletta, mama 16 miesięcznej Olgi
                                                  • natinka2002 lipiec 2002 28.11.03, 15:16
                                                    Cześć!
                                                    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam .Chciałabyś dostawać poszczególne nowe posty
                                                    na swoja skrzynkę ? Jeśli tak ,to nie mam pojęcia czy jest to możliwe. Ja
                                                    dostaje na skrzynkę informacje ,ze są nowe posty na ulubionych
                                                    watkach .Ustawiasz to wchodząc na Moje forum ( w tym pasku u góry) .Musisz
                                                    najpierw wybrać ulubione watki . Jak odhaczysz :
                                                    "wysyłaj pocztą informacje o nowych wiadomościach w ulubionych wątkach", to
                                                    będziesz dostawać e-maila ,ze są nowe wątki.Ale potem musisz wejsc na forum,
                                                    zeby je przeczytac.
                                                    pa.
                                                    Kasia
                                                  • mama_ania1 Re: lipiec 2002 Niedługo Mikołaj 29.11.03, 16:27
                                                    Dziewczyny niedługo Mikołaj,co kupujecie swoim dzieciaczkom ? Ja kupiłam
                                                    Krystiankowi takie super duze autko ale Mikolaja nie doczekało bo Krystian jak
                                                    je zobaczył zaraz zabrał się za rozpakowywanie i nie można go było od niego
                                                    odciągnąć.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ania i Krystianek
                                                  • axa2002 Re: lipiec 2002 30.11.03, 22:42
                                                    cóż chyba z naszym forum nie najlepiej sad próbowałam się do niego dostać od
                                                    klieku dni ze skrótu z ulubionych ale wywalało jakiś błąd "404" sad myśłałam,
                                                    że moze jakaś awaria ale coś mi się to za długo wydawało więc wlazałm
                                                    przez "gazetę.pl". Moze jest to odpowiedź dlaczego znów tu tak pusto.... sad
                                                  • natinka2002 Re: lipiec 2002 01.12.03, 14:03
                                                    Może to jest jakieś wytłumaczenie . Mnie się udaje wejść i przez ulubione i ze
                                                    skrzynki i normalnie. Ja jednak przychylam się do wersji ,że po prostu nie
                                                    mamy czasu . Widzę to po mnie , więc pewnie u Was to samo. Koniec roku się
                                                    zbliża , więc nie ma co zostawiać zaległych spraw na nowy rok. Jakoś tak
                                                    szybko jest wieczór, że ciągle brakuje mi czasu . Zapewne przed samymi
                                                    świętami tego czasu będzie jeszcze mniej. sad((( No nic ,trzeba przeczekać ten
                                                    okres.

                                                    A co do prezentów , to z Natalią mam najmniejszy problem . Co prawda nie wiem
                                                    co jej kupić, a raczej nie wiem na co się zdecydować. Odpuszczam sobie jedynie
                                                    maskotki , bo tego ma pełno.
                                                    Gorzej z prezentami dla reszty rodziny : męża , rodziców , siostry,
                                                    siostrzenic ....... Kompletna pustka w głowie. Pod tym względem nie lubię
                                                    świąt . Szaleństwo!

                                                    Pozdrawiam Was pierwszego dnia grudnia
                                                    Kasia
                                                  • joanah2o Re: lipiec 2002 01.12.03, 16:44
                                                    No ja tez mam problemy, az z tej zlosci weszlam na inne fora i zlamalam
                                                    zasade, ze nie wypowiadam sie w dyskusjach i nie zdradzam prywatnych
                                                    szczegolow.

                                                    Himek spi i po bardzo ciezkich 2 tygodniach po przyjezdzie jest duzo lepiej.
                                                    Oswoil sie chyba z nowym miejscem, skonczylo sie tymczasowo zabkowanie, tata
                                                    wrocil, mnie nie boli juz wszystko tlko glowa i nawet jestemwyspana.
                                                    Sielanka smile Tylko net nie chodzi jak trzeba.

                                                    Mozna sie z gosciem dogaac, pokaze i powie, czego chce lub nie. Duzo rozumie i
                                                    nawet slucha(ataki rozpaczy zdarzaja sie tylko, gdy zabierze sie mu komputer -
                                                    bo wlasnie byl bliski sformatowania dysku albo wyrwal kilka klawiszy z laptopa.

                                                    Sa teraz rozne targi rzeczy uzywanych, ale tez swiateczne i rzemieslnicze
                                                    imozna kupic sporo fajnych zabawek recznie robionych, super.Ale to tak troche
                                                    na wyrost.Lubie robic sama rozne ubrania i zabawki, ale przy Himku to ostatnio
                                                    dosc trudne.

                                                    A kupimy mu pewnie jeszcze komputer-zabawke. Ostatnio tata Himka mnie
                                                    oslabil. W sklepie maly prawie stracil dech z placzu, pytam co sie stalo i
                                                    jakie bylo wyjasnienie. Tata Himka stwierdzil, ze trzeba sprobowac, czy maly
                                                    sie bedzie bawil komputerem zabawka, czy nie da sie nabrac na "nieprawdziwy"
                                                    komputer, wiec podawal mu rozne modele zeby sprawdzic reakcje. No i maly sie
                                                    rozplakal, jak mu odebrano zabawke. No coz, bez komentarza.
                                                    Nie pisze wiecej, bo juz kilka razy zaginely moje posty. Wysylam, moze sie uda.

                                                    Pozdrowienia,

                                                    Joanna


                                                  • ahna10 Do mamy kajetana 01.12.03, 22:12
                                                    Mam pytanko adn. usypiania, też wprowadzam ta metodę i jestem ciekawa jak tam
                                                    Wasze postępy w tej dziedzinie. Gdybyś miała ochotę coś wiecej napisać to
                                                    podaję adres jzabinska@acn.waw.pl będzę wdzięczna

                                                    Długo się nieodzywałam ale same wiecie że czasu przy naszych dzieciaczkach
                                                    jest niewiele. Ja dodatkowo dzwigam drugiego synka (w brzuszku oczywiście)
                                                    Ciekawe czy pamiętacie jak to jest mieć brzuszek???
                                                  • natinka2002 wspomnienie brzuszka :) 01.12.03, 22:36
                                                    Brzuszek ? To było tak dawno.... 2 lata temu były początki . Ale to całkiem
                                                    miłe wspomnienia . Specjalnie nie cierpiałam , brzuszek był niewielki ( bo i
                                                    Natusia niewielka) , +12 kg. Trochę ciężko było podczas upałów ( wtedy upały
                                                    również nawiedziły moje rejony ) . Wszędzie chodziłam z butelką mineralki pod
                                                    pachą . W pracy co niektórzy obchodzili się ze mną jak ze zgniłym jajem smile ,
                                                    ale ogólnie było miło. Trochę denerwowała mnie ta przesadna troska o mnie ,
                                                    ale tak z perspektywy czasu to i to było miłe. W ogóle piękne życie . Można
                                                    było spać i w dzień smile))))))))))))) i w nocy smile)))))))))))))) Szkoda tylko ,że
                                                    nie miałam żadnych zachcianek ( za to mąż miał - taka to
                                                    sprawiedliwość !!! ). Jeszcze w lipcu malowaliśmy z mężem mieszkanie , ja
                                                    jedynie doły smile

                                                    A o zasypianiu piszcie na forum , chętnie bym skorzystała . Skorzystałabym
                                                    tzn. gdyby ktoś to za mnie zrobił. Ciągle odkładam moment przenosin Natusi do
                                                    jej pokoju - z lenistwa , przyznaję się smile

                                                    Pozdrawiam ponownie
                                                    Kasia

                                                    Ps. Jest już druga górna jedynka smile Nie pamiętam ,czy się już pochwaliłam smile
                                                    no i dziś rozpoczął się 17 miesiąc wspólnego życia !!!!!!!!!1
                                                  • mama_kajetana o zasypianiu 01.12.03, 23:43
                                                    CZeść dziewczyny,

                                                    Buuuuuu, taki piękny post napisałam i właśnie mi go wcięło!
                                                    No to zaczynam jeszcze raz:
                                                    Dawno mnie nie było, ale zaglądałam codzinnie. Nie miałam czasu pisać, bo
                                                    uwaga: robiłam sweter na drutach!!! po 15 latach, postanowiłam w ramach
                                                    relaksu, na uspokojenie troszkę podziergać. No już prawie skończyłam, został mi
                                                    tylko golf i pozszywać.

                                                    Wezwana do odpowiedzi w temacie zasypiania pragnę donieść, że: hurrrrrrrrra!!!!
                                                    właśnie dzisiaj Kajtuś po raz pierwszy zasnął sam bez płaczu. Tak po prostu
                                                    przeczytaliśmy bajczekę, dałam mu buzi, włożyłam do łóżeczka, dałam wodę i
                                                    wyszłam. I Kajtek nie płakał. Czyli: "Każde dzicko może nauczyć się spać".
                                                    Kochane nie będę Was namawiać do metody - każdy do takiej decyzji musi dojrzeć
                                                    sam. U nas były to dwie godziny zasypiania, po których ja się popłakałam i
                                                    wyszłam z pokoju a moje dzicko dalej chciało dyskutować.
                                                    Ale bardzo zachęcam co przeczytania książki. Sprawdzałam - jest na merlinie za
                                                    16 zł, czas realizacji 24h. Po jej przecztaniu zmienia się trochę postrzeganie
                                                    pewnych spraw. Naprawdę polecam.
                                                    A tak w ogóle jest bosko: co druie słowo nieeeeeee, a te pozostałe coraz
                                                    bardziej urozmaicone: Isia (czyli Iza), kapka (kanapka), banga (banan), baba
                                                    (telefon smile)) - bo to baby dzwonią najczęściej) itd. Do tego Kajtek zrobił się
                                                    bardzo całuśny: buziaki, całusy przesyłane rączką, cmokanie - no miodzio po
                                                    prostu smile.
                                                    W piątek byliśmy na szczepieniu i przy okazji dokonano pomiarów: waga - 12,9
                                                    kg, wzrost - 87 cm. No i wykluła się wreszcie dolna dwójka, obcny stan
                                                    uzębienia - 7 szt.
                                                    Co do prezentu, to nie mam jeszcze żadnego pomysłu, w środę jadę na zakupy,
                                                    może coś wymyślę.

                                                    to by było na tyle
                                                    całujemy
                                                    Iza i śpiący (samodzielnie) Kajtuś
                                                  • ahna10 Re: o zasypianiu 02.12.03, 13:38
                                                    Ja z kolei zostałam do tej metody niejako zmuszona (przeciwniczką też nie
                                                    jestem- bałam się po prostu wprowadzić ją wcześniej) tzn. nie mogłam sobie
                                                    pozwolić na usypianie Maćka przez 1,5 godziny mając niemowle w domu.
                                                    Dzisiaj jest 7 dzień usypiania tą metodą i wyglądało to nastepująco 1-y
                                                    dzień płacz 40m w południe i 52m wieczorem, następne 3 dni obyło się bez
                                                    płaczu - zupełnie. Miałam wrażenie że dziecko wszystko rozumie bo miał
                                                    skwaszoną minę tylko jak niosłam go do łóżeczka ale jak powiedziałam ze musze
                                                    wyjść i że będzie zasypiał sam to już nie płakał, gadał sobie i zasypiał (
                                                    b. szybko do 15m) Nawet się uśmiechał jak wychodziłam z pokoju -po prostu
                                                    cudnie.
                                                    Natomiast moją euforę zachwiały ostatnie dwa dni np. 5-ego dnia płakał 20m w
                                                    dzień i 13m wieczorem . 6-ego dnia 5m.w dzień i 35m wieczorem. Najgorsze jest
                                                    to że wczoraj wieczorem nerwowo stukał nóżkami o materac i to mnie
                                                    przestraszyło, bo płacz nie był już taki straszny (najgorszy był pierwszego
                                                    dnia) Pewnie jestem przewrażliwiona na punkcie swojego dziecka (niektórzy tak
                                                    twierdzą) i może mi się wydawało że walenie było nerwowe (Maciek ogolnie lubi
                                                    tak walić nóżkami) no sama nie wiem . Dlatego Izo proszę napisz od kiedy
                                                    usypiasz tą metodą, jak długo Kajetan płakał no i co ci jeszcze przyjdzie do
                                                    głowy Zgóry wieeeeelkie dzieki

                                                    Napisze jeszcze co u nas słychać: a więc jestem w 6m ciąży (ale ten czas
                                                    leci!!!!!) zostało potwierdzone że Maciuś będzie miał braciszka damy mu na
                                                    imię (chyba) Maskym powoli się przygotowujemy na powitanie maluszka. Robimy
                                                    małe zmiany w mieszkaniu minn. urządzamy pokój dla dzieci. Mój mąż
                                                    prawdopodobnie zmieni prace.
                                                    Maciuś natomiast ostatnio zrobił się bardzo grzeczny nie złości się już nie
                                                    płacze z byle powodu ( a było strasznieeeee - być może to zaleta tej
                                                    metody?), bawi się sam, pomaga np. nieść bułeczki do domu (z własnej woli ),
                                                    wyrzucać pieluszki do kosza i jest z tych pomocy bardzo dumny. Od jakiegoś
                                                    czasu nie jezdzi już w wózku tylko chodzimy na piechotę (potrafi dreptać1,5
                                                    godziny!) Niestety na nocniczku nie chce siadać. Jeśli chodzi o mowę to raczej
                                                    średnio - ze śmiesznych rzeczy to na motyla mówi „dzilda” na
                                                    zająca „tataniida” a na pytanie co tata robi w pracy odpowiada „tata ćita”

                                                    Ps. Do Natinki
                                                    Bardzo spodobał mi się Twój pomysł z gwiazdeczkami napisz czy są takie
                                                    gwiazdeczki gotowe do kupienia a jeśli nie to z czego je zrobiłaś.

                                                    Pozdrawiam wszystkie mamy i lipcuszki
                                                    Ahna+Maciek+Maksym(w brzuszku)
                                                  • natinka2002 Re: o zasypianiu 02.12.03, 14:30
                                                    A ja nie mogę się przełamać, żeby cokolwiek zmienić podczas usypiania. Właśnie
                                                    Natusia zasnęła, trwało to ponad godzinę .Choć obyło się bez płaczu i nerwów z
                                                    oby stron to i tak sądzę ,że czas by coś z tym zrobić. Od dawna zapowiadałam ,
                                                    że będę przyzwyczajać Natusię do spania w swoim pokoju. Najpierw miałam to
                                                    robić w dzień , a po jakimś czasie też w nocy .Ale na wielkich planach się
                                                    skończyło sad(

                                                    Ostatnio Natuśka zrobiła się porządnicka. Z każdym śmieciem gania do kosza .
                                                    Wystarczy powiedzieć słowo "posprzątać" ,a ona leci po szczotkę i szufelkę.
                                                    Ale żeby nie było tak pięknie , to ostatnio wyciągnęła ze śmieci pojemnik po
                                                    jogurcie i wyjadła resztki sad. Tatuś się z nią nie podzielił , to sobie tak
                                                    poradziła. W związku z tym założyłam blokadę na drzwiczki od śmietnika. Nie
                                                    mam ochoty za każdym razem sprawdzać , co to moje cudowne dziecię tam wrzuciło.

                                                    Jeśli chodzi o gwiazdeczki , to kupiliśmy je w zeszłym roku w Tesco . W
                                                    opakowaniu było 20 szt. (16 mniejszych + 4 większe), do tego masa mocująca ,
                                                    więc nie trzeba martwić się jak to przykleić. Teraz chcieliśmy dokupić , bo
                                                    trochę mało tego na ścianie .Nawet reklamowali je w gazetce Tesco ( 4-5 zł za
                                                    opakowanie), ale jak pojechaliśmy to ich nie było . Nie zwróciłam uwagi ,czy w
                                                    innych sklepach można to dostać ,ale pewnie gdzieś są.

                                                    Jutro idziemy na pomiary i niestety na szczepienie. Dobrze ,że następne
                                                    szczepienie dopiero za kilka lat.

                                                    papa
                                                    Kasia i pochrapująca Natalka
                                                  • mama_kajetana Re: o zasypianiu 02.12.03, 21:56
                                                    U mnie było to 15 dni. Tyle trwał płacz. Z różnym natężeniem oczywiście. W
                                                    pierwszym tygodniu miał takie lęki, że płakał już jak go ubierałam po kąpieli.
                                                    Po tygodniu jeden dzień opiekowała się Kajtkiem babcia, i oczywiście zmiękła i
                                                    usypiała go tradycyjnie, czyli na rękach. I myslę że przez to trwało to tak
                                                    długo. Jednak postanowiłam być twarda i konsekwentnna. No i efekty - rewelacja!
                                                    Dzisiaj Kajtek został na cały dzień z nianią i przy niej też bez problemu usnął
                                                    sam. A przed chwilą po przeczytaniu bajeczki i przytulaskach polożylam Kajtka
                                                    do łóżeczka i na pożegnianie powiedziałam: "pa pa kochanie", a moje dziecko
                                                    odpowiedziało "pa pa" (nieco słabiutki był ten głosik, ale był) i bez problemu
                                                    pozwolił mi wyjść.

                                                    pozdrawiam i życzę wytrwałości
                                                    Iza i Kajetan

                                                    ps. oczywiście śmieci to teraz obok zmywarki ulubione zajęcie. Ja zamknięcie na
                                                    szafce mam już ze 3 tygodnie, bo ciągle coś musialam wygrzebywać z kosza, albo
                                                    kilka razy coś wyrzucać smile. Najfajniejsze jest wyrzucanie pampersa ze stałą
                                                    zawartością, bo najpierw trzeba pobiec do pojemnika z torebkami, podać torebkę
                                                    mamie która wrzuci tam pieluchę i zawiąże, potem odbiera się od mamy i biega
                                                    przez 5 min po mieszkaniu a wreszcie można otworzyć szafkę (odblokowaną na ten
                                                    czas) i samodzielnie wyrzucić pampersa. Bardzo pracochłonne zajęcie. Ale ile
                                                    radości!
                                                  • ahna10 Re: o zasypianiu 03.12.03, 09:00
                                                    Ach Izo pocieszyłaś mnie bardzo - dzięki. Wczoraj wieczorem mąż obejrzał to
                                                    stukanie nóżkami i powiedział że to ja jestem nerwowa a nie nasze dziecko,
                                                    Maciek jest niezadowolony i tyle. Przyznam że ma racje, więc wzięłam
                                                    głebooooooki oddech i idąc za twoim przykładem czekam. Po raz kolejny się
                                                    przekonałam że forum to świetna sprawa
                                                    Ucałuj swojego dzielnego, samodzielnego młodzieńca no i z siebie też możesz
                                                    być dumna!


                                                    Natinko dzieki za informacje adn. gwiazdek. Sprawdzę w tesco obok siebie jak
                                                    będą to dam Ci znać, albo prześle - jeśli oczywiście jeszcze
                                                    potrzebujesz.


                                                    Idę robić porządki w szafkach uffff

                                                    Buziaczki wszystkim robiącym porządki i nie tylko
                                                  • kostaga Re: wspomnienie brzuszka :) 04.12.03, 08:19
                                                    Oj, coś nie tak! U nas rozpoczyna się dzisiaj 18-ty wspólny miesiąc, a
                                                    siedemnasty właśnie się skończył. Albo mi już się palce rozmnożyły wink. Za
                                                    miesiąc Pauli idzie do żłobka - skończy wtedy 1,5 roku. Boże, jak to
                                                    przeleciało!
                                                    A może ja rzeczywiście źle liczę? Perła tak mi daje do wiwatu, że nie długo
                                                    zapomnę, co to szare komórki ;-(
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: wspomnienie brzuszka :) 04.12.03, 09:55
                                                    Dobrze liczysz. Natusia jest z końca lipca, więc dopiero skończyła 16
                                                    miesięcy. A czas leci , nie da się ukryć ,po dzieciach widać że się
                                                    starzejemy smile.
                                                    Wczoraj miałam trochę utrudniony dostęp do komputera. Zmobilizowałyście mnie i
                                                    wczoraj po raz pierwszy Natusia spała w dzień w swoim pokoju. Nie było gorzej
                                                    niż zwykle ,więc mogę uznać to za sukces. Niestety w nocy spała z nami, bo
                                                    dopadł małą ból brzuszka i niewielka gorączka (nie mierzyłam ,ale była
                                                    bardziej ciepła niż normalnie). To pewnie efekt wczorajszego szczepienia, choć
                                                    do tej pory nie miała takich objawów. Chyba dziś nie wyjdziemy na spacer, bo
                                                    może to jakaś choroba się chce wykluć , a pogoda nie jest zachęcająca ( jak
                                                    zwykle) . Korzystam z chwili , bo Natusia właśnie robi porządki w przedpokoju.
                                                    Odkąd nauczyła się przesuwać drzwi , szafa stoi przed nią otworem smile.

                                                    A! jeszcze trochę pomiarów : 11,6 kg i 79 cm. Tych centymetrów mogło być
                                                    trochę więcej, ale widocznie idzie w kg sad

                                                    I do Ahny !
                                                    Dzięki za propozycję, ale myślę że to nie będzie konieczne. Na razie wystarczy
                                                    to ,co już mamy. Do Tesco jeździmy dosyć często, mamy niedaleko . Więc pewnie
                                                    kiedyś trafię na te gwiazdki. Bardzo możliwe,że i wtedy były ,ale tyle było
                                                    pluszaków i innych zabawek ,że ich nie zauważyłam. Ale dzięki za chęci...

                                                    Natusia skończyła porządki , więc i ja muszę kończyć.
                                                    Pa
                                                    Kasia i mały jęczęk
                                                  • katitka Re: wspomnienie brzuszka :) 04.12.03, 12:23
                                                    No witam!
                                                    Nie pisałam tak długo, bo miałam mega-anginę. Pochorowałam się okrutnie
                                                    (oczywiście przez męża, który przywlókł świństwo do domu).
                                                    Dawno nie byłam taka chora.
                                                    A Natusia - to cud - uchowała się!!!
                                                    Udało jej się nie złapać anginy pomimo, że tuliła się do mnie bez przerwy i
                                                    spała ze mną w nocy. Moje dzielne kochane maleństwo!
                                                    A poza tym wyszły jej już wszystkie trzonowe zęby - brakuje jej już tylko
                                                    trójek. Jedynki i dwójki na dole i na górze, a z tyłu to już kompletny garnitur!
                                                    Miała przez to obniżoną odporność a pomimo to choróbsko jej nie dopadło. Tylko
                                                    miała katar i śliniła się okrutnie.
                                                    I już jestem w pracy... I tęsknię za małą.

                                                    Pozdrowienia dla wszystkich!
                                                    Kasia
                                                    P.S. Prześliczny duży kotek został zakupiony na miejskim "wielofunkcyjnym"
                                                    targu. Za jedyne 25 złotych! Chromolić interaktywne za 150!


                                                  • wilczamatka Re: wspomnienie brzusza - zlobek - TAK czy NIE?!! 04.12.03, 14:37
                                                    Kochane Forumowiczki,
                                                    mam wielki dylemat zwiazany z pojsciem mego synka do zloba..., otoz nasza
                                                    niania od marca dezerteruje, i moj Marcin (czyli TATA Michasia), jest za opcja
                                                    aby poscic malego do zlobka.. ja jest przeciw, ale chyba zycie dopisze swoj
                                                    wlasny scenariusz i Michas w koncu w zlobku wyladuje....
                                                    poradzcie co robic, moze macie jakis fajny zlobek na Woli w Warszawie, i na co
                                                    zwracac uwage przy wyborze...
                                                    jakies wlasne doswiadczenia mile widziane,
                                                    Michas ma teraz 1 rok i prawie 6 miesiecy (jest z 04.07), moze to rzeczywscie
                                                    czas ze mozna wyslac do zloba?
                                                    czekam na wsparcie i porady,
                                                    MAgda
                                                  • kostaga Re: wspomnienie brzusza - zlobek - TAK czy NIE?! 05.12.03, 08:17
                                                    my tez jestesmy z 4.07 i podjelismy decyzje, ze czas do zloba. perelka jest
                                                    zapisana od stycznia, czyli od skonczenia 18 m-cy, bo tak w tym zlobku
                                                    przyjmuja dzieci. bylam ostatnio z nia obejrzec ten przybytek i perla nie
                                                    chciala z tamtad wyjsc. na sile ja wyciagalam. rozczulil mnie bez reszty widok
                                                    calej sali spiacych dzieci. wszystkie, co do jednego spaly tak slodko.
                                                    opiekunki uprzedzily mnie lojalnie, ze pierwszy tydzien moze byc bardzo trudny,
                                                    lacznie z koszmarami nocnymi, ale potem przechodzi. z tego, co widszialam po
                                                    dzieciach, gdy sie juz obudzily, to nie bylo tam niezadowolonych maluchow. no
                                                    ale u nas sprawa moze sie przeciagnac, bo na razie nie ma miejsc i pauli jest
                                                    na liscie rezerowej. bardzo chcialam oddac ja do zlobka, by troche
                                                    sie "uspolecznila", bo straszliwie lgnie do dzieci, ale im blizej, tym bardziej
                                                    sie boje. ale wiem, ze pojdzie na pewno. jestem na 'tak"
                                                    pozdrawiam
                                                    papa
                                                    sushi
                                                  • enut Re: zlobek - TAK czy NIE?! 05.12.03, 09:57
                                                    Moj Myszka chodzi do zlobka od stycznia (tak przy okazji, to czy tylko ja w
                                                    gronie lipcuszkow jestem taka wyrodna wink matka?), a w zeszlym tygodniu
                                                    przeszedl do starszakow. W maluchach dzieci przewaznie robily oc chcialy, w
                                                    starszakach maja bardziej "tworcze" zajecia: rytmika, tancza, spiewaja, rysuja i
                                                    robia inne prace artystyczne (widzialam kotka pomalowanego przez Mysze i
                                                    wyklejonego z kolorowego papieru misia - oczywiscie sam tego nie zrobil, panie
                                                    mowily, ze od misia odklejal wszystkie nogi i rece, no ale to zawsze "jego"
                                                    praca). Latem wychodza na podworko, zima czasami na spacery nad rzeczke. Teraz
                                                    na mikolaja bedzie w zlobku teatrzyk i paczki dla dzieci. Ja w domu sama nie
                                                    zapewnilabym mu takich atrakcji.
                                                    Poza tym w zlobku dzieci sie bardziej cywilizuja - kazde robi to, co grupa: nie
                                                    ma problemow z samodzielnym zasypianiem, jedzeniem, siadaniem na nocnik,
                                                    wykonywaniem polecen cioc, a w domu, same wiecie: zazwyczaj w druga strone, niz
                                                    chce mama. No i Myszka zaczal tez "przejmowac" sie maluchami: jak jakies
                                                    poczatkujace w chodzeniu sie przewroci, to od razu chce podnosic.
                                                    Niestety nie wiem, jak to jest gdy do zlobka idzie "dopiero starszak", z Myszka
                                                    nie bylo problemu, jak go oddawalam, a teraz w starszakach po prostu musial sie
                                                    przyzwyczaic do nowych cioc. Ja jestem zadowolona, Maly chyba tez.
                                                    Aha, ja jestem z "prowincji", wiec nie bylo problemow z przyjeciem do zlobka,
                                                    wiem ze w duzych miastach sa kolejki, ale jedno moge Ci poradzic: obejrzyj
                                                    najpierw zlobek i porozmawiaj z opiekunkami, by potem nie bic sie z myslami typu
                                                    "a moze mu tam zle", "a moze sie nudzi", itp.
                                                    Pozdrowienia
                                                    Nat
                                                  • aczerk Re: kotki 02.12.03, 14:08
                                                    Hej Kasieńko!
                                                    Ale Cię znalazłam! W sumie przez przypadek, ale radochę miałam straszną.
                                                    Całuski!
                                                  • natinka2002 Re: zlobek - TAK czy NIE?! - 08.12.03, 14:12
                                                    Może jeszcze uda mi się coś napisać ,zanim Natusia się obudzi.
                                                    Coraz bardziej się obawiam ,że ten zastój na naszym forum to już tak na stałe.

                                                    Do tej pory nie miałam żadnego zdania na temat żłobków (choć pewnie bardziej
                                                    skłaniałabym się do NIE) .Jednak po Waszych postach ( szczególnie Nat )
                                                    stwierdzam,że to może być bardzo korzystne dla malucha. Oczywiście pod
                                                    warunkiem,że wybierze się odpowiedni żłobek. Więc warto przede wszystkim
                                                    dobrze się rozejrzeć i popytać tu i ówdzie.
                                                    Ze swojego przykładu widzę,że czasami brakuje mi pomysłów jak urozmaicić dzień
                                                    Natusi .A wtedy mam wrażenie,że ograniczam jej rozwój ( może nie aż tak
                                                    drastycznie). Do tego wyraźnie widzę ,że Natusi przydałby się większy kontakt
                                                    z innymi dziećmi i dorosłymi. Może wreszcie nie byłaby taka wstydliwa smile.

                                                    I to by było na tyle..........

                                                    Kasia i budzący się wiercipiętek
                                                  • kostaga Re: zlobek - TAK czy NIE?! - 10.12.03, 07:33
                                                    no wlasnie, coz to za zastoj? ja przyznaje, ze troche mnie robota zasypala i
                                                    jakos tak rano mam problemy ze znalezieniem chwili, by cos naskrobac. ale wy
                                                    wszystkie takie zapracowane? czy moze to swiateczne przygotowania i wszystko
                                                    minie? licze na was, bo tak jakos smutno sie porobilo ;-(
                                                    papa
                                                    sushi
                                                  • natinka2002 cisza przed świętami 10.12.03, 10:02
                                                    Sushi! Sama niewiele piszesz ,już nie pijesz porannej kawy przed monitorem smile.
                                                    Mamy pracujące są zawalone robotą ,a te niepracujące też nie narzekają na brak
                                                    pracy. Tak to już jest na koniec roku , święta, porządki ,prezenty...Będzie
                                                    jeszcze gorzej . Mam nadzieję ,że to stan przejściowy i w nowym roku znowu się
                                                    rozkręci .
                                                    Zaglądam tu codziennie ( rano z kawką , wieczorem o ile się dopcham do
                                                    kompa) . Pisać by się chciało , a nie ma do kogo .. crying .
                                                    Odezwijcie się jeszcze przed świętami, żebyśmy mogły sobie złożyć życzenia smile

                                                    liczę na Was!!!!!!!!!!

                                                    Kasia
                                                  • katitka Re: cisza przed świętami 10.12.03, 14:50
                                                    Ja też! Ja też czytam codziennie!
                                                    Z pisaniem to gorzej, tym bardziej, że mam często wrażenie, że nikt moich
                                                    postów nie czyta...
                                                    Chciałam Wam tylko moje drogie donieść, że zdecydowanie i odważnie obcięłam
                                                    Natusi włosy! Znajomy fryzjer mnie namówił, przekonał i dokonał... Teraz
                                                    Natuńka wygląda jak chłopczyk, ale co tam - do wiosny odrosną, mam nadzieję
                                                    mocniejsze i ładniejsze.
                                                    I jeszcze taka na koniec refleksja - ale ten czas leci... Nie mogę uwierzyć jak
                                                    szybko ta moja Natunia rośnie i jaka już jest mądra.

                                                    I jeszcze takie w eter pytanko - może ktoś odpowie... Jakie macie plany
                                                    sylwestrowe? I co z dzieciakami?

                                                    Pozdrowienia!
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: cisza przed świętami 10.12.03, 22:40
                                                    Cześć Laseczki,

                                                    ja też czytam! Ale mam straszny mętlik ostatnio. Od niedzieli do wczoraj Kajtek
                                                    miał b. wysoką temperaturę - oczywiście zęby! Do tego od poniedziałku zaczęłam
                                                    malowanie i meblowanie mieszkania w Warszawie. Jeżdżę co drugi dzień do stolicy
                                                    i wracam wieczorem wykończona (nie malowaniem, tylko dojazdami). I dlatego nie
                                                    piszę. Na dodatek wróciły problemy z samodzielnym zasypianiem. No jednym słowem
                                                    nie ma się czym pochwalić. No może poza czekoladową ścianą w nowym mieszkaniu!
                                                    Jest po prostu cudna! Jak się tam już wprowadzimy to zrobię Kajtkowi fotkę na
                                                    jej tle i wrzucę na zobaczcie wink.

                                                    Co do sylwestra to idziemy!!! do całkiem niezłego klubu!!! Babcia się zlitowała
                                                    i zostanie z Kajtkiem. A w zasadzie to babcia zrobi sobie u nas w domu imprezę,
                                                    a przy okazji będzie czuwać na wnuczkiem.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • natinka2002 Re: cisza przed świętami 10.12.03, 23:07
                                                    Ja czytam wszystko!!!!!!! Nie zawsze odpisuję , to prawda .

                                                    Plany sylwestrowe.... hmmm ...chyba nic się nie kroi. Ale jeszcze sobie to
                                                    odbiję , a co....!!!!!

                                                    Natuśka też została ciachnięta przez babcię. A że nie wyszło to zbyt równo,
                                                    więc się nie pochwaliłam wcześniej smile. Całe szczęście ,że wzięłyśmy się
                                                    jedynie za grzywkę. Dzięki temu na święta będą kitki , inaczej tatuś by się
                                                    zapłakał smile))))))))

                                                    No to idę spać. Pewnie znowu Nausik nie da nam spać .Niestety upodobała sobie
                                                    nasze łóżko i przynajmniej przez pół nocy zaszczyca nas swoją obecnością smile

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: cisza przed świętami 11.12.03, 12:47
                                                    Oj przypomniałyście mi Wy okrutne, że nie mam w tym roku planów na Sylwestra. A
                                                    tak starałam się o tym zapomnieć! Dziadkowie to siłą zabierają nam Pauli, więc
                                                    z tym nie mamy problemów, ale coś nam się towrzystwo zestarzało i nic się nie
                                                    kroi! To mój pierwszy Sylwester, którego najprawdopodobniej spędzę w domu.
                                                    A co poza tym?
                                                    Perełka jest już bogatsza o zęba trzonowego smile Nasz garniturek ma już 8
                                                    guzików. W niedzielę natomiast Pauli idzie na Mikołaja! To jej pierwsza w życiu
                                                    taka impreza. Będzie pełno dzieci, zabawy i oczywiście upominki. Kamera już się
                                                    ładuje, ale jedno wiem: na widok Mikołaja Młoda ucieknie, gdzie pieprz rośnie.
                                                    Jak 6 grudnia mój szwagier przebrał się za tego świętego, by zrobić Kruszynie
                                                    niespodziankę, to histerię miałam do 1.30 w nocy!
                                                    Dobra, wracam tym razem nie do roboty, bom dzisiaj w domku, tylko do mojej
                                                    ukochanej córuni, bo jakaś martwa cisza zaległa w jej pokoju, a to ostro
                                                    podejrzane!
                                                    papa
                                                    sushi
                                                  • natinka2002 Re: cisza przed świętami 11.12.03, 14:38
                                                    No to wyjątkowo jesteśmy podłe ,hehehe.
                                                    Zeszłego Sylwka spędziliśmy we trójeczkę , więc to dla nas nie nowość. Ale
                                                    może tym razem uda się , bo dziś byłam na kawce u kuzynki i delikatnie się
                                                    wprosiłam smile)))) Robi imprezę w nowym domu , a miejsca ma bardzo dużo .
                                                    Mieszka na tyle blisko ,że nie będzie trzeba odpalać samochodu ,z czego
                                                    najbardziej ucieszy się rodzinny kierowca smile

                                                    Stan ząbków u Natuśki się nie powiększa, choć widać już od jakiegoś czasu 6 i
                                                    7 ząbek , ale nie mają siły ,żeby się przebić ( a może dać małej do pożarcia
                                                    papier ścierny smile ? )

                                                    Jak tam u Was ze zdjęciami zimowymi ? Ja już mam jedno ( niestety jeszcze nie
                                                    na sankach ), może uda mi się wrzucić do galerii do końca tego tygodnia . Pod
                                                    warunkiem ,że mój mąż przytaszcze z pracy laptopa .

                                                    Papapa
                                                    Kasia
                                                  • mama_ania1 Re: cisza przed świętami 11.12.03, 21:48
                                                    Tak przyznaję się bez bicia,że ostatnio trochę zaniedbałam nasze forum. A co
                                                    do Sylwestroa to ja rzeczywiście nie mam żadnych planów ale może to sie
                                                    jeszcze zmieni. Dziewczyny jestem przerażona bo dzisiaj byłam z Krystianem u
                                                    lekarza na szczepieniu i przy okazji byłam go zwarzyć. Waży 16 kg ciekawe czy
                                                    ktos go pobije ! Muszę zacząc go troszeczke ograniczać bo sie niedługo nie
                                                    uniesie.
                                                    pa pa Ania
                                                  • natinka2002 Re: cisza przed świętami 12.12.03, 21:36
                                                    Ania! Zlituj się ! Nie za dużo tego Twojego szczęścia?? A ile wzrostu ma teraz
                                                    Krystian ??? Co na to lekarz??
                                                    Natuśka ze swoimi 11,6 kg jest kluseczką ( brzuszek taki sam jak u Jagódki w
                                                    kąpieli :] ), ale 16 kg !!! Nie uniosłabym takiego słodkiego ciężaru.

                                                    Muszę dzisiejszą noc odnotować w kalendarzu > Natusia całą noc do rana
                                                    (g.7,30) spała w swoim łóżeczku , potem przeniosła się do mnie i jeszcze
                                                    godzinkę razem spałyśmy. Hmmm! Gdyby tak było codziennie. Marzenia !!!! ( i tu
                                                    sobie westchnęłam :]] .Niestety, to dopiero pierwszy raz w tym miesiącu , a w
                                                    listopadzie zdarzyło sie to zaledwie 2x sad(

                                                    Co by tu jeszcze ? Do połowy stycznia mój kochany mąż ma urlop , mam
                                                    nadzieję ,że czasami uda mi się dopchać do komputera smile) . Trzeba trochę
                                                    rozruszać palce , bo zesztywnieją z zimna. Ostatnio było u nas ok 0 st.,
                                                    okropnie zimno , a co dopiero jak będzie poniżej zera ?? Nie wyjdę z domu ,
                                                    grzejniki na maxa, polar na plecy , ciepłe skarpety - buuuu . NIE CIERPIĘ
                                                    ZIMY!!!!!!!

                                                    Wrzuciłam już na Zobaczcie pierwsze prawie zimowe oraz mikołajkowe zdjęcia
                                                    Natusi .

                                                    pozdrawiam wszystkie zmarznięte i wygrzane mamy

                                                    Kasia

                                                  • andje Re: cisza przed świętami 13.12.03, 19:37
                                                    Witam wszystkie lipcowe Mamusie!

                                                    Długo nas nie było.Odbyliśmy bardzo daleką podróż (dosłownie i w przenośni).
                                                    Po ciężkiej chorobie zmarł brat mojego męża.Pojechaliśmy do Algierii aby się
                                                    z nim pożegnać i towarzyszyć rodzinie w tym trudnym momencie. Sześć dni
                                                    później odszedł nagle mój teść. Zostaliśmy dłużej,bo maż nie mógł się
                                                    pozbierać.
                                                    No, ale takie jest życie.Smutki precz!!!!

                                                    Wróciliśmy do kraju i ja od razu wsiąkłam w świąteczną atmosferę.Cały
                                                    dzisiejszy dzień spędziłam na szukaniu prezentów.Mąż wspierał mnie dzielnie
                                                    przez ok.15 min. po czym się ulotnił zostawiając mnie w centrum miasta z
                                                    tysiącem reklamówek ,torebek i pakunków. Ale tak się zawzięłam,że wszystkie
                                                    gwazdkowe prezenty mam "z głowy".Dziewczę spędza weekend u babci,więc musiałam
                                                    wykorzystać czas(okazja do zrobienia samodzielnych zakupów może się szybko nie
                                                    powtórzyć).
                                                    Teraz kilka najświeższych informacji o moim Szczęściu:
                                                    -wrost 81 cm
                                                    -waga 13,5 kg rozbrykanej radości
                                                    Safiyka zaczyna pomalutku łączyć wyrazy np.mamo daj, mamo odź, safi pupe
                                                    (tzn.super),odź tam, daj to,baba pyjdź itp.
                                                    Poza tym nocniczek jest już naszym batdzo dobrym przyjacielem,nawet na
                                                    podwórku,kiedy Safi jest w Pampersie informuje mnie,że za chwilę zrobi siku
                                                    (zmieniła się tylko nazwa wykonywanej czynności było "sisiu sisiu"
                                                    jest "psipsipsi" zawartośc nocnika jest taka sama smile
                                                    Apropos prezentów dla waszych pociech,polecam samochody(takie,na których
                                                    mozna usiąść i odpychać się nóżkami).Safiyka dostała taki na Mikołajki i od
                                                    tego dnia pędzi po domu z głośnym "brum,brum".Tylko sąsiadom,szczególnie tym
                                                    mieszkającym pod nami,nie zazdroszczę.Ale serce rośnie, kiedy patrzę na tego
                                                    Skarbka.
                                                    To już na prawdę wszystko.
                                                    Pozdrawiam was cieplutko
                                                    Buziaczki
                                                    Ania(dziś niestety bez Safiyki)
                                                  • natinka2002 Re: cisza przed świętami 15.12.03, 00:26
                                                    Aniu! Ogromnie mi przykro ,że Twoich najbliższych dotknęła tak tragedia i to
                                                    podwójna. Piszesz ,że takie jest życie. Ale w takich chwilach ciężko zrozumieć
                                                    i pogodzić się z takim biegiem wydarzeń. Wszystko przemija.... To okrutne
                                                    stwierdzenie.
                                                    Ale masz rację :smutki precz! Macie siebie i Safiykę, a przy takim brzdącu nie
                                                    ma zmiłuj.

                                                    Rany !!!!!ta pogoda jest dobijająca, nic tylko pić z żalu sad A właśnie mam
                                                    taką ochotę . No i pewnie jeszcze się dziwicie ,że ja o tej porze nie mam nic
                                                    ciekawszego do roboty , tylko klepię w klawiaturę ? A no tak się porobiło, że
                                                    mój kochany urlopowy mąż pierwszy dzien tego swojego urlopu spędzi w pracy ,no
                                                    bo gdzież by indziej ?????? Wieje okropicznie , zadzwonili i pojechał . To się
                                                    nazywa pech sad
                                                    ZA to przez weekend zrobiliśmy pielgrzymkę po znajomych , sklepach i jeszcze
                                                    byliśmy u dziadków. Wreszcie udało mi się zobaczyć synka mojej przyjaciółki.
                                                    Przypomniałam sobie jakie fajne jest takie 3miesięczne bobo. Nie , nie
                                                    zachciało mi się drugiego dzidziusia, no chyba że takiego co to przesypia całą
                                                    noc i w dzień nie płacze smile)) .Ale pewnie bym na takiego nie trafiła , więc
                                                    nie próbuję smile)))) .Natusi bardzo spodobał się mały dzidziuś, zagladała mu
                                                    głęboko w oczka i głaskała po główce. Musiałyśmy jednak trochę przystopować tę
                                                    jej miłość, bo zbyt energicznie chciała bujać małego w foteliku . A dzisiaj
                                                    odwiedziliśmy drugą moją przyjaciółkę .Tym razem 13miesięczny kolega nie
                                                    przypadł do gustu , bo nie chciał się bawić , tylko wszystko zabierał Natalce.


                                                    Chyba jednak pójdę już spać
                                                    pa
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: cisza przed świętami 15.12.03, 11:29
                                                    A u nas tak sypie śnieg, że nie widać, co za oknem. Pauli szaleje na dworze, a
                                                    ja siedzę w pracy i nie mogę zdalnie nauczyć mamy obsługiwania aparatu!!!. A
                                                    jak wrócę do domu to będzie kompletnie ciemno i penie już nie będzie śniegu.
                                                    Cóż za złośliwość losu. I pewnie na weekend, nie uświadczę ani jednej
                                                    śnieżynki. Nie bawię się tak!!!
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    PS. Perełce rosną następne 3 czwóreczki i dolna dwója. Wszystko na raz! A ja
                                                    się dziwię, że czasem taka marudna smile
                                                  • natinka2002 Re: cisza przed świętami 15.12.03, 12:13
                                                    W Gdyni sypało w nocy ,bo rano było już biało. Teraz to wszystko się
                                                    rozpuszcza. Zrobiła sie chlapa , więc na razie siedzimy w domu.
                                                    Kobitki , brać się za aparaty i strzelać fotki zimowe. I zapełniać zimową
                                                    galerię, ale już !!!

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia i Natusia , która w tej chwili porządkuje swoje zabawki , czyli rozwala
                                                    je po całym pokoju.
                                                  • andje Re: cisza przed świętami 15.12.03, 22:18
                                                    Dziś po południu w Białymstoku przez 2 godziny mieliśmy prawdziwą zimę.Wiatr
                                                    i śnieżna zadymka.Nasypało dobre 5 cm. śniegu.
                                                    Wprawdzie kiedy przestało padać i wiatr się trochę uspokoił było już ciemno,
                                                    ale nie mogłam sobie odmówić przyjemności zabrania Safiyki na krótki
                                                    spacer.Przecież pierwszy raz w życiu miała zobaczyć prawdziwy
                                                    śnieg.Zeszłoroczny się nie liczy, bo go nie pamięta,a
                                                    tegorocznych "wyskrobków",które się czasem przytrafiły też nie można nazwać
                                                    śniegiem, bo topniał zanim doleciał do ziemi.Ale dziś to dopiero była
                                                    zabawa.Safiyka piszczała z radości,padała w zaspy i turlała się po białym
                                                    puchu. Najbardziej jej się podobało rzucanie śnieżkami, w nią oczywiście. No,a
                                                    na koniec dzieci z osiedla ulepiły najprawdziwszego bałwana. "Baban" został
                                                    wygłaskany,wycałowany i na koniec z wielkiej miłości pozbawiony czapki, nosa i
                                                    jednej nogi. Wzięłyśmy nogi za pas bo twórcy bałwana trochę się zdenerwowali.
                                                    Moja córeczka,która uwielbia spacery na moich rękach(nogami maszeruje góra 15
                                                    min.potem staje przede mną wyciąga ręce i patrzy wzrokiem spanielka)dziś na
                                                    pytanie-czy wziąść ją na rączki,uciekała z głośnym "nieee".Ledwie udało mi się
                                                    ją zagonić do domu.I tak, nasz w założeniu krótki spacer,skończył się po
                                                    półtorej godzinie.Ale dawno się tak dobrze nie bawiłam.Mam tylko nadzieję,że
                                                    żadne choróbsko się nie przypałęta.

                                                    P.S
                                                    Stan naszego uzębienia 16 sztuk ( z włosami trochę gorzej)

                                                    Pozdrawiam was cieplutko

                                                    Ania i śpiąca jak suseł Safiyka
                                                  • mama_kajetana Re: cisza przed świętami 15.12.03, 22:34
                                                    Ojej!
                                                    zazdroszczę! zazdroszczę!
                                                    Ja już tego pierwszego bałwana nie mogę się doczekać.
                                                    W Łodzi rano napadało cudnie, a im bliżej południa tym było coraz gorzej.
                                                    Zaczął padać śnieg z deszczem i ze spaceru nici. A po południu musiałam jechać
                                                    po nowy wózek sad. Dotychczasowy został wczoraj skradziony sad. Dosłownie w
                                                    ciągu godziny! Wychodziłam z domu o 14.30 wózek stał, wracałam o 15.30 - wózka
                                                    nie było. Kurcze nie dość, że tyle wydatków z przeprowadzką to jeszcze jesteśmy
                                                    w plecy 300 zł na nowy wózek (musiałam kupić taki sam bo ze starego został mi
                                                    śpiwór i folia przeciwdeszczowa).

                                                    całujemy
                                                    Iza i śpiący Kajtuś

                                                    ps. Uzębienia też zazdroszczę! U nas w tamtym tygodniu była 39-cio stopniowa
                                                    temperatura, zwykle zwiastująca zęby, a tym razem cisza. Nic nie widać sad.
                                                    Stan na chwilę obecną: 7 szt.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • natinka2002 Ale śniegu!!!!!!!!! 16.12.03, 14:00
                                                    Napadało i to dużo. Wczoraj poszłyśmy jednak na krótki spacer. Tyle że śnieg
                                                    beznadziejny, taki rozmoczony. Za to dzisiaj jest super. Prószy co chwilę i
                                                    jeszcze słoneczko świeci.Rewelacja! Oczywiście wybrałyśmy się na spacerek.
                                                    Wyglądałam prawie jak reporter National Geographic smile, z kamerą i aparatem na
                                                    szyi. No bo przecież to trzeba było uwiecznić .Idzie ocieplenie , więc
                                                    wszystko się rozpuści . A Natusia biegająca po śniegu to piękny obrazek.
                                                    Niestety Natusi coś się pokręciło, pomyślała że ma kombinezon do nurkowania i
                                                    zanurkowała w jedynej na całym osiedlu kałuży sad((. Była mokra aż po
                                                    rajstopki . No i spacer został skrócony . Rozżaloną Natuśkę musiałam
                                                    przetransportować do domu. Teraz śpi , a pralka pierze nasze brudy : jej
                                                    kombinezon i moją kurtkę.

                                                    Sushi! Jak by ten Aniołek był prawdziwym aniołkiem , to by nie chodził ze
                                                    szramą pod okiem smile Więcej w niej z diabełka , więc ciągle wyczynia jakieś
                                                    figle migle. Tym razem szalała w łóżeczku i w rezultacie nadziała się na
                                                    własny paznokieć ( tak mi sie przynajmniej wydaje , bo nie znalazłam innego
                                                    wytłumaczenia ) .Ale nie martw się , już nic nie widać ;] . Teraz muszę
                                                    trzymać ją pod kloszem,żeby się nie oszpeciała przed świętami.

                                                    A teraz jazda na sanki! Czekam na fotki z zimowych szaleństw!

                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • joanah2o Ale wiatr!!! 16.12.03, 14:31
                                                    Ja to chyba nie będę miała co przysłać do zimowej galerii. Hiszpanie to nie
                                                    widują za często śniegu (przynajmnije nie tutaj) więc jak trochę napada, to
                                                    zaraz zakładają łańcuchy na koła (ale to tutaj, bo może wyskoczymy w kierunku
                                                    Pirenejów).

                                                    W sumie dobrze, że się nie mogłam zalogować ostatnio,bo byłam ogólnie zła,
                                                    rozżalona itp Zostałam znów sama na 2 tygodnie i niby nic, ale własne teraz
                                                    ekipa zakłada nam ogrzewanie, więc w domu pełno pudełek ze śrubkami, rurkami,
                                                    kwasami wytrawiającymi metal itp. Oczywiście Himek wszystkiego chce dotknąć, o
                                                    spaniu można pomarzyć (dzięki Bogu jest cos takiego jak poraobiadowa i nikt tu
                                                    nie pracuje,więc odgarniam trochę kurz i usypiam małego na godzinę). I tak od
                                                    8 rano do 7 wieczorem.

                                                    A że straszny tu "wygwizdów" to nie da się za długo wysiedzieć w parku i
                                                    bardzo boli mnie głowa, po 5 tabletkach nie odczułam żadnej poprawy. Niestety
                                                    jak mam migrenę, to mam zły nastrój, więc to, co zwykle mnie rozczula (np.
                                                    rozrabianie Himka) teraz mnie drażni. A przez tydzień przed remontem Himek tak
                                                    ładnie chodził spać, sam zasypiał, o stałych porach. Teraz nie wiem, czy sie
                                                    uda do tego wrócic sad


                                                    Przez ogłoszenie w pasie znalazłam Hiszpankę, która chce się uczyć polskiego i
                                                    rosyjskiego, dziś się z nią umówiłam, też ma dziecko. Ostatnio kilka razy
                                                    przed sklepem widziałam mamy z małymi dziecmi i mówiły do ich po polsku.
                                                    Następnym razem się odważę i zagadam.


                                                    Małe pytanie dotyczace galerii: czy udało się zrobic nową? Bo trochę trudno
                                                    się łączyć przez modem, o ile pamiętam,ktos próbował zapoczatkować nową
                                                    galerię (Sushi?) i się nie udało. Może trzeba napisać do moderatorki? Tylko co
                                                    Wy na to?

                                                    J.
                                                  • andje Re: Ale śniegu!!!!!!!!! 16.12.03, 21:25

                                                    W Białymstoku jeszcze biało i cudnie.Wprawdzie w ciągu dnia było mokro
                                                    (temp.+1) i Safiyka zamiast na spacerze,szlała z babcią po supermarkecie,ale
                                                    wieczorem czyli ok.16 ścisnął trochę mrozek i wybrałyśmy się na "szwędy" po
                                                    osiedlu.Zaczęłam odkrywać urok spacerów w świetle latarni.Safci brak słońca
                                                    zupełnie nie przeszkadza. Wcale mnie to nie dziwi bo przecież i tak moje
                                                    Słonko świeci najjaśniej nawet w nocy.
                                                    Apropos nocy, mój Skarbek zrobił mi pobudkę o 5 nad ranem,koszmar,ona
                                                    oczywiście sobie to odespała w ciągu dnia,ale ja cały dzień chodziłam z
                                                    oczami "na zapałki".
                                                    Zmykam zatem do łóżeczka i życzę sobie słodkich snów (wam zresztą też).

                                                    Buziaczki
                                                    Ania
                                                  • natinka2002 Re: Ale śniegu.......i po śniegu 18.12.03, 23:46
                                                    Nic nie zostało po śnieżnym puchu, nawet chlapy nie ma na szczęscie.

                                                    Ale co tam u Was??? Zaglądam a tu echo... Dwa dni i nie ma chętnych do
                                                    pisania. Ja właściwie nie mam czym zawracać Wam głowy, ale zobaczyłam jak jest
                                                    spychane w dół to nasze forum i postanowiłam cosik napisać ,żeby wskoczyło
                                                    trochę wyżej smile
                                                    Większość czasu spędzamy szwędając się po sklepach ,wyręczając Mikołaja i za
                                                    niego kupując prezenty. Natalka dzielnie znosi te wyprawy .
                                                    Natusi kupiliśmy delfinka do wanny , taką zabawkę do przelewania wody. Nie
                                                    wiem czy jeszcze pamiętacie ,jakie mieliśmy problemy z myciem głowy . Ale to
                                                    było przez krótki okres. Teraz nie da się umyc włosów bez wylania na głowę co
                                                    najmniej kilku kubków z wodą . I to koniecznie woda musi lać się po twarzy
                                                    inaczej jest wielka żałość i Natusia za nic się nie da wyciągnąc z wanny.
                                                    Najlepiej jak woda cały czas leje się przez prysznic . Wtedy może chlapać ile
                                                    wlezie . A ja mam potop w łazience smile)))

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia

                                                  • axa2002 Re: Ale śniegu.......i po śniegu 19.12.03, 21:53
                                                    halo, halo jest tu kto????????? rzeczywiście porządki i zakupy nas pochłonęly
                                                    bez reszty. Nie pisałam długo bo Ola z przyczyn niewiadomych znowu zaczęła się
                                                    budzić w nocy i co gorsza oprócz płaczu słychac jest nawoływanie "mama, tata
                                                    choć tu...sia tu...". Ostatnimi czasy znów byłam jak zombie nie maiałam czasu
                                                    pisac ale od czasu do czasu czytałam - choć nie było tego za wiele smile
                                                    Musze się Wam pochwalić, że Ola znalazła się w "tablo" (tak nazywam ta
                                                    masówkę smile w styczniowym Dziecku, zdjecie troche mało aktualne ale ma fajną
                                                    minkę. Oczywiście to nie to samo co nasze małe modelki - mam na myśli Natusię
                                                    i Perełkę smile))
                                                    W Krakowie śniegu brak, na razie mi to jednak nie przeszkadza. Część świąt
                                                    spędzimy w Zakopanem więc na brak śniegu nie będziemy narzekać smile)
                                                    Wszystkim maluszkom i ich rodzicom życzymy spokojnych, zdrowych i radosnych
                                                    Świąt z duża ilością prezentów smile)) no i oczywiście sniegu, sniegu i jeszcze
                                                    raz sniegu smile))
                                                    Aneta i Ola
                                                  • andje Re: Ale śniegu.......i po śniegu 19.12.03, 23:19

                                                    No tak,u nas śniegu też "jak na lekarstwo".Mam nadzieję,że przed świętami się
                                                    coś zmieni i wyruszymy wreszcie na wymarzone saneczki.

                                                    Ja od kilku dni nareszcie wiem co to jest przespana noc.Nie tak całkowicie,to
                                                    byłby zbyt wielki raj,ale dwie, trzy nocne pobudki uważam za wielki sukces
                                                    (ostatnio Safiyka obudziła się z okrzykiem "mamooo lizia" czyli
                                                    lizaka).Porzednio potrafiła budzić się co pół godziny,trzeba ją było
                                                    przytulić,trochę pomamrotać jej na uszko i oczywiście "zakneblować"
                                                    ukochanym "momo".Próbowałam ją nawet kłaść do swojego łóżka, ale moja
                                                    Wiercipiętka potrafi spać jedynie w swoim łóżeczku.Z jednej strony to dobrze,
                                                    ale czasem chciałoby się podusić to ukochane ciałko.
                                                    Na razie szczęśliwie nocne koszmary mamy za sobą, "tfu,tfu"żeby nie zapeszyć.

                                                    Zmykam do łóżeczka
                                                    pa,pa
                                                    Już śpiąca Safiyka i za chwilę śpiąca Ania



                                                    Ania
                                                  • joanah2o Prezenty 20.12.03, 04:07
                                                    Taksiejakos zlożyło,żeniemogliśmy kupić (tzn.Mikołajnie mógł) kupic prezentów
                                                    jak siępatrzy na święta, ale ostatnio co wejdziemy do jakiegoś sklepu czy
                                                    gdzieś, to dostaje drobne prezenty (z to jakąś drobną zabawkę, a to lizaka z
                                                    zabawką). I to raczej nie akcje marketingowe,bo dziś np.dostał coś od
                                                    człowieka,który najpierw nas przepuścił w kolejce do kasy a potem, już przy
                                                    wychodzeniu ze sklepu, wręczył lizaka z zabawką.

                                                    No więc albo ostatnio były jakieś święta,o których nie wiem,albo Himek jest
                                                    dobry jako "przynęta na podryw" (jego tatuś zawsze to powtarzał,bo w parku
                                                    Himek biegnie podobno do ławki z najładniejszymi dzieczynamismile

                                                    Poza tym remont wreszcie skończony (prawie)i mamy z Himkiem wolną chatę,
                                                    będziemy sami do wtorku. Spędzamy czas na bałaganieniu w domu i zakupach
                                                    materiałów do wykonania dekoracji świątecznych.

                                                    To tyle u nas, a no jeszcze, że Himek nadal sypia regularnie,rzadko się budzi
                                                    (tylko jak braknie picia) i sam mnie ciągnie do kąpieli i spania wieczorem. W
                                                    kapieli oczywiście odkręca wszystkie kurki i polewa twarz prysznicem.


                                                    Podrowienia,
                                                    Joanna
                                                  • joanah2o Re: Prezenty 20.12.03, 04:12
                                                    Ten początkowy brak spacji to skutek działań Himke (wyrywa bardzo sprwnie
                                                    klawisze z klawiatury. jeszcze nie zawszepamiętam,że teraz trzeba
                                                    mocno "trzasnąć" żeby była spacja sad
                                                    J.
                                                  • katitka Re: Wesołych Świąt! 22.12.03, 09:07
                                                    Moje kochane lipcowe emamy!
                                                    Ponieważ od jutra jestem na urlopie, a nie mam (chwała Bogu) komputera w domu,
                                                    wyrywam się już niniejszym z życzeniami.

                                                    Życzę Wam i Waszym słodkim dzieciątkom wszystkiego co najlepsze; zdrowych,
                                                    pięknych, ciepłych Świąt, radości z przeżywania ich ze świadomym już
                                                    półtoraroczniakiem, wielu słodkich całusów pod jemiołą (nie zapominajmy o
                                                    tatusiach...) i spełnienia wszystkich marzeń - jakiekolwiek piętrzą się Wam pod
                                                    czupryną...

                                                    Kasia z Natusią (i mężem Kubusiem, który często wysłuchuje opowieści o "moich
                                                    koleżankach z netu" i rości sobie prawo do podłączenia się do tych życzeń - z
                                                    podkreśleniem kawałka o jemiole, hi hi hi!).

                                                    PS.1. Noworocznych życzeń nie załączam, bo po świętach wracam do pracy i wtedy
                                                    napiszę.
                                                    PS.2. Kiepsko z tym śniegiem - w Opolu jak już coś napada, to szybciutko się
                                                    roztopi. Za to wiatry wieją straszliwe - a Natusia nienawidzi wiatru, od razu
                                                    płacze, jak jej zawieje w buźkę.
                                                    P.S.3. Natinka zna już tyle słów, że nie nadążam z ich zapisywaniem (m.in.
                                                    ponad wczesniejsze umiejętności: buzia, oko, smociu, pepa - czyli pępek, yylla -
                                                    czyli ryba, babcia, Kasia, Ola, Ania, Kuba, koń, Miija - Mikołaj, itd,itd);
                                                    strasznie jestem z niej dumna!
                                                  • natinka2002 Re: Wesołych Świąt! 22.12.03, 15:54
                                                    To i ja śpieszę z życzeniami , bo potem faktycznie może już nie być czasu.

                                                    Może mało oryginalnie , ale życzę Wam kobitki dobrego humoru , pełnego brzucha
                                                    ( co tam dodatkowe kg i cm smile ), upragnionych prezentów od Mikołaja i nie
                                                    tylko, cudownych dni i przespanych nocy ( tym razem bliżej męża czyli bez
                                                    dzieciaczka pomiędzy Wami wink), ciepła w domku i śniegu za oknem i żeby choinka
                                                    jak najdłużej stała czyli oby nasze dzieciaczki podziwiały ją z bezpiecznej
                                                    odległości smile.
                                                    A ja czekam aż moja mała Mikołajka przemówi w Wigilię ludzkim głosem smile)


                                                    PS. A u nas biało , sypie i sypie, końca nie widać. Mimo że to może nie
                                                    najlepsza pogoda na wyjście ,to nie mogłam odmówić sobie przyjemności
                                                    zrobienia z Natuśki bałwanka a właściwie Śnieżynki. JAk tylko przestało mocno
                                                    padać, wyszłyśmy na chwilę .Właściwie nie chciało mi się wychodzić , ale
                                                    musiałam wysłać zaległą kartkę świateczną , więc Natusia została zapakowana w
                                                    kombinezon i śniegowce i jazda na śnieg. Nie mogę powiedzieć, żeby była
                                                    szczęśliwa sad . Do skrzynki mamy niedaleko , ale to wystarczyło żeby z Natalki
                                                    zrobiła się Śnieżynka .Buzia cała mokra od śniegu i błagalny wzrok :"mamo ,
                                                    zabierz mnie do domu" . Teraz śpi , a ja zabieram się do pakowania prezentów.
                                                    Próbowałam to robić z Natusią , ale się nie dało , bo zapałała wielką miłością
                                                    do prezentu swojej kuzynki ( konkretnie do pałacu )i próbowała z niego zedrzeć
                                                    papier. Prezent wylądował w szafie a papier w koszu , i to był koniec
                                                    pakowania.

                                                    pozdrowienia z białej Gdyni
                                                    Kasia i śpiąca Śnieżynka (a tatuś na konferencji)
                                                  • andje "Krok po kroku,krok po kroczku (...)idą Święta" 22.12.03, 19:42

                                                    Witam Was radośnie,mimo,że w moim domu cicho i pusto.Babcia zadbała o to żebym
                                                    miała spokój podczas "produkcji" świątecznych wypieków(w tym roku na mnie
                                                    padła wątpliwa przyjemność pieczenia ciastcrying)i zabrała mojego Skarbka do
                                                    siebie. Na szczęście jutro wieczorem do Nich dołączę.
                                                    W Białymstoku pada ... deszcz,a ja chodzę i podśpiewuję "I`m dreaming of a
                                                    White Christmas" ale w tym roku chyba nic z tego.
                                                    Mimo wszystko życzę Wam białych i radosnych Świąt.Przede wszystkim ciepła
                                                    rodzinnego,mrozu za oknami,spokoju i całego morza miłości od waszych
                                                    najbliższych.

                                                    P.S.
                                                    Kasiu musiałaś nieźle narozrabiać skoro twoja córeczka "nie chce z Tobą
                                                    gadać"wink)

                                                    Pozdarawiam i do zobaczenia po Świętach
                                                    Samotna dziś Ania
                                                    Buziaczki
                                                    Ania
                                                  • mama_ania1 Re: "Krok po kroku,krok po kroczku (...)idą Święt 22.12.03, 22:42
                                                    Witam Was wszystkich !!!
                                                    Święta pochłonęły mnie bez reszty i nawet nie mam czasu,żeby właczyć komputer.
                                                    Ale już wszystko opanowane i mam nadzieję, że będę tu bywać częściej. Od
                                                    niedawna Krystianka usypia mój mąż i muszę Wam powiedzieć, że nawet idzie mu
                                                    to nie żle. Teraz mam nareszcie chwilkę dla siebie i mogę coś napisać. I ja
                                                    dołączam sie do życzeń świątecznych. Życzę wam dużo zdrówka, radości,pociechy
                                                    z dzieci i spełnienia wszystkich marzeń.
                                                    Pa Pa Ania
                                                  • natinka2002 "Krok po kroku,krok po kroczku (...)idą Święta 23.12.03, 00:32
                                                    Chętnie podzieliłabym się z Wami tym śniegiem , który zasypał nas
                                                    dokumentnie. Jest cudnie !!!!!!!!!!!!!! A widziałam w tv ,że np.w Krakowie
                                                    jest zielono .EEEEE ...co to za święta???????
                                                    Właśnie skończyliśmy ubierać choinkę i nie mogę się doczekać rana , żeby
                                                    zobaczyć minę Natusi . Ciekawe o której wstanie, bo dziś spałyśmy do
                                                    10,30 smile)). REWELACJA!!!!

                                                    Jeszcze raz ściskam Was świątecznie i zmykam spać.

                                                    pa
                                                    Kasia z rodzinką w komplecie smile
                                                  • enut Re: "Krok po kroku,krok po kroczku (...)idą Świę 23.12.03, 11:05
                                                    To i my sie dolaczamy z zyczeniami swiatecznymi:
                                                    DUUUUUZO SNIEGU NA DWORZE I CIEPELKA W MIESZKANIU, PYSZNOSCI NA STOLE I
                                                    WSPANIALOSCI POD CHOINKA !!!!!!!!!

                                                    Nat z Mysza

                                                    PS. Umiescilam Szymka zdjecia na Zobaczcie, nietety nie zimowe, bo u nas zimy
                                                    nie ma, buuuuu! Ale dawno tam nie bylismy, zatem zobaczcie, jak moj skarb teraz
                                                    wyglada.
                                                    Pa, pa.
                                                  • andje Re: ...i po Świętach 26.12.03, 22:50

                                                    Obżrte jak bąki, naładowane ciepłem,pozytyną energią i rodzinną atmosferą na
                                                    cały rok....nareszcie w domu.Po Świątecznych wizytach leniuchujemy przed
                                                    telewizorem(tzn.leniuchuję ja i mój mąż bo Myszka smacznie śpi).Wyszalała się
                                                    Dziewczyna z dzieciakami z całej bliższej i dalszej rodziny ( a nazbierało się
                                                    ich wszystkich ok. tuzina).Śnieg nam wprawdzie nie dopisał,ale za to
                                                    poślizgałyśmy się na najprawdziwszej ślizgawce,w Białymstoku było ok.8 st.
                                                    mrozu.
                                                    No i czas wracać do rzeczywistościsad buuuuu.Kocham Boże Narodzenie.Tą cudowną
                                                    atmosferę,o którą tak trudno w ciągu całego roku,kolędy,życzenia.
                                                    Ech,na refleksję mi się zebrało.Idę jeszcze trochę "pobyczyć" się w objęciach
                                                    męża.
                                                    Ania
                                                    P.S
                                                    A jak wam minęły Święta?
                                                  • mama_kajetana Re: ...i po Świętach 27.12.03, 22:37
                                                    Witajcie Kochane Dziewczyny,

                                                    mój mąż w ferworze porządków przedświątecznych tak szybko i skutecznie usunął
                                                    komputer z zasięgu wzroku, że nie zdążyłam złożyć Wam życzeń. Wobec tego teraz
                                                    poświątecznie i przednoworocznie życzę Wam wspaniałego kolejnego roku
                                                    macierzyństwa, aby był on równie emocjonujący i wspaniały co mijający.
                                                    Wczoraj oglądałam albumy ze zdjęciami z ostatniego roku - ależ się w ciągu tych
                                                    12 miesięcy działo: i siadanie, i wstawanie, i chodzenie, i bieganie...
                                                    Pierwsze słowa, pierwsze "niby zdania" i ... pierwsze bunty. Patrzyłam na
                                                    zdjęcia z ubiegłego Bożego Narodzenia i wierzyć mi się nie chciało, że to tak
                                                    szybko przeleciało.
                                                    A po Świętach...
                                                    Hmmmmmm, znów muszę wrócić do mojej diety. No co poradzę, że kocham ciasta!!!
                                                    Serniczki, makowce, murzynki ja wszystkie was... mniam!
                                                    A poza tym u nas przebojem Świąt są drewniane klocki (takie najzwyklejsze
                                                    jakimi my się bawiłyśmy) i domek chicco (strasznie gadżeciarski) - ze
                                                    skrajności w skrajność oraz wizyta w szopce z żywymi zwierzętami. Osiołek był
                                                    the best!

                                                    całusy
                                                    Iza i śpiący Kajtuś
                                                  • katitka Hejooo! I już po... 29.12.03, 10:59
                                                    No proszę, tyle przygotowań i już po Świętach.
                                                    Ależ było cudownie! Tyle czasu spędziłam z Natusią! A ona szalała, popisywała
                                                    się, nauczyła się kilku nowych słów (np. coca-cola), nowych piosenek
                                                    ("Kukułeczka kuka..." śpiewa: kuku laa!! kuku laaa!!, "Bereberebetka gdzieś ty
                                                    była..." Natka śpiewa: bejebejebeka... i dalej: laaalaaalaaa!). Takie nowe
                                                    gusta mojej córki wynikły z obejrzenia "Szansy na ludowo" w TV. Zachwycona!

                                                    Wigilia również wywołała u niej wielke przejęcie - chciała koniecznie spróbować
                                                    wszystkiego ze stołu i od początku Wigilii wyciągała prezenty spod choinki,
                                                    rozrabiała niemiłosiernie. Szopka z żywymi zwierzątkami - hit absolutny
                                                    (szczególnie mucząca doniośle krowa i tulące się do siebie małe owieczki).
                                                    Szkoda tylko, że śniegu nie było - sanki stoją nieużywane na balkonie.

                                                    Ale najwspanialszye było to, że spędzałam z nią tyle czasu (dla mnie, kobiety
                                                    pracującej to wielka rzecz!), jestem tak wypieszczona, wyściskana, wycałowana i
                                                    ukochana przez moją córusię, że nie mam słów!

                                                    Pozdrawiam serdecznie!
                                                    Kasia.

                                                  • andje Re: Szczęśliwego Nowego Roku 30.12.03, 14:58
                                                    Cisza na forumi ,widzę,że licowe mamy jeszce świętują.
                                                    Nas ze swiątecznej atmosfery wyrwała wczoraj kontrolna wizyta u kardiologa,na
                                                    szczęście wszystko jest w porządku,ale kontakt z naszą służbą zdrowia zawsze
                                                    wyprowdza mnie z równowagi.Jurto czeka nas wizyta w laboratorium i pierwsze
                                                    świadome pobieranie krwi z żyły, nie wiem jak moja kochana Wiercipietka to
                                                    zniesie.Ale W Nowy Rok musimy wejść bez zaległości.

                                                    Od czasu wizyty św. Mikołaja, w naszym domu króluje huśtawka.Nie jakieś tam
                                                    cudo z napędem elektryczny, ale zwykła drewniana huśtawka zaczepiana we
                                                    framudze dzrzwi, pamiętacie? Widzę,że zabawki naszego dzieciństwa są
                                                    ponadczasowe i tak jak kiedyś nam, tak dziś naszym dzieciom sparawiają kupę
                                                    radości.

                                                    W Nowym Roku życzę wam spełnienia wszystkich najskrytszych
                                                    marzeń.Zdrowia,radości, pociechy z dzieciaków i "drugiej połowy"i
                                                    duuuużo,duuuużo miłości w całym 2004 roku.
                                                    pozdrawiamy was i wasze pociechy
                                                    bbbbbbbbbbbbuhyhh./bbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbrfvxg-to są życzenia Noworoczne od
                                                    mojej Safiyki,która najmocniej całuje wszystki "dzici"

                                                    P.S
                                                    do zobaczenia za rok

                                                  • mama_ania1 Re: Szczęśliwego Nowego Roku 30.12.03, 21:22
                                                    Święta świeta i po świetach szkoda,że tak szybko. Wracajac do prezentów to u
                                                    nas hitem stało się autko na zdalne sterowanie tylko nie wiem kto miał większą
                                                    radochę Krystianek czy jego tatuś. W poniedziałek moi tesciowie zabrali
                                                    Krystianka na działkę i wróci dopiero po Nowym Roku. Bardzo za nim tęsknię i
                                                    cały czas wydzwaniam,czy wszystko w porządku. Bo po raz pierwszy jest tak
                                                    daleko odemni. Życzę wszystkim Dosiego Roku
                                                    Pozdrawiam Ania bez Krystianka
                                                  • natinka2002 Re: poświątecznie.... 30.12.03, 21:43
                                                    Udało mi się jeszcze do Was zajrzeć w tym starym roku. A bałam się ,że nic z
                                                    tego nie będzie . Gdy wreszcie chciałam trochę popisać , to kablówka wpadła na
                                                    wspaniały pomysł ,żeby namieszać w częstotliwościach , więc byłam odcięta od
                                                    świata przez dłuuugie dwa dni . A że jestem troszkę uzależniona , to
                                                    cierpiałam okrutne męki smile. Ale znów jestem....

                                                    Tyle było zamieszania , przygotowan i latania po sklepach , a to już po
                                                    Świętach i koniec roku za pasem.
                                                    To już trzecie Święta we trójkę - te pierwsze jeszcze z małą fasolką w
                                                    brzuszku , ale też się liczą smile
                                                    Przed Świętami zastanawialiśmy się ,czy choinka może przetrwać stojąc na
                                                    podłodze. Ale nie było tak źle .Natusia jak zobaczyła ją rano , to od razu
                                                    przybiegła z powrotem do sypialni ,żeby podzielić się z nami nowiną smile
                                                    Wyglądało to tak : wpadła do pokoju z głośnym „uuuuuuuuuuuuuu” i palcem
                                                    pokazywała na choinkę. Od razu obmacała wszystko, co wisiało w zasięgu jej
                                                    rączek . Jak natrafiła na ozdoby z czekolady , to już długo nie powisiały .
                                                    Musieliśmy je przewiesić wyżej , bo wszystkie by zjadła. Gdy minęła pierwsza
                                                    fascynacja , choinka już mogła stać spokojnie. Prezenty też nie wywołały
                                                    jakiegoś wielkiego poruszenia. Większą frajdą było rozdawanie wszystkim
                                                    prezentów , nawet czasami prezent trafiał do właściwej osoby . Najlepszym
                                                    prezentem dla Natusi okazała się zastawa stołowa : talerzyki , kubeczki ,
                                                    sztućce itp. Co prawda była mocno zdziwiona , gdy ciotka z babcią zaczęły
                                                    sobie polewać nibyherbatę do kubeczków i jeszcze pić z nich . Z miny małej
                                                    można było odczytać „ co one piją , przecież nic tam nie ma ”, komicznie
                                                    wyglądała smile . A jeszcze bardzo spodobał się Natusi renifer jeżdżący na
                                                    deskorolce . Szybko wykombinowała ,gdzie trzeba nacisnąć , żeby grał i
                                                    jeździł , więc co jakiś czas musimy go chować , bo nas nim terroryzuje z rana.

                                                    W Wigilię i pierwszy dzień Świąt było dużo śniegu . W piątek już się wszystko
                                                    roztopiło . I po śniegu ani śladu ... Ale podobno znowu nadciąga zima.

                                                    Moje dwa skarby mają od soboty katar . Bronię się jak mogę ,żeby mnie to
                                                    ominęło .Ale czy to jest w ogóle możliwe , gdy się z takimi zasmarkańcami śpi
                                                    w jednym łóżku wink . Poprzednie dwie noce nie należały do przespanych , ale
                                                    idzie ku lepszemu. Mam przynajmniej taką nadzieję , bo inaczej nici z
                                                    Sylwestra . Odwozimy Natuśkę jutro do dziadków i to z nimi będzie witać Nowy
                                                    Rok (mam nadzieję , że będzie wtedy spać )

                                                    Fotki świąteczne będę mogła wrzucić do galerii gdzieś w drugiej połowie
                                                    stycznia . Ale czekam na Wasze Mikołajki.


                                                    Sciskam mocno Was wszystkie !!

                                                    Kasia z rodzinką
                                                    Ps. zaraz jeszcze coś dopiszę ...
                                                  • natinka2002 Szczęśliwego Nowego Roku ! 30.12.03, 23:03
                                                    Jestem ponownie. ( może uda się dobić jeszcze w starym roku do 700 postu ?)

                                                    Moje drogie eKoleżanki!
                                                    Dziękuję Wam za te kilka miesięcy spędzonych na naszym forum , za to że mogłam
                                                    się Wam pożalić i z Wami pośmiać. Mam nadzieję ,ze już w Nowym Roku będziemy
                                                    miały więcej powodów do radości i częściej będziemy się tą radością dzielić tu
                                                    na naszym forum .
                                                    Wszystkim Wam i sobie życzę więcej czasu dla naszych dzieciątek , więcej czasu
                                                    dla siebie i dla naszych kochanych panów . Żebyśmy zawsze miały tyle kg i cm
                                                    ile trzeba smile i dokładnie tam gdzie trzeba smile. Żeby dzieciaczki rosły zdrowe i
                                                    śliczne i mądre i w ogóle naj naj ...
                                                    SZCZĘSCIA I SAMYCH SŁONECZNYCH DNI KAŻDEGO DNIA NOWEGO ROKU .

                                                    Buziaki ode mnie i głównej bohaterki tej mojej pisaniny , czyli Natusi

                                                    Kasia

                                                    NIECH JUŻ WYSTRZELĄ KORKI SZAMPANA A MY SIĘ BAWMY ŚWIETNIE DO BIAŁEGO RANA!!!
                                                  • katitka Szczęśliwego Nowego Roku! 31.12.03, 08:53
                                                    Podpisuję się pod postem mojej imienniczki (i imienniczki mojej córeczki), Kasi
                                                    (i Natusi). Nic dodać, nic ująć. Pozwolisz, Kasiu?

                                                    Dorzucę tylko małe sprostowanie, że to nie kilka, ale dobrych kilkanaście
                                                    miesięcy razem jesteśmy już na tym forum, a wliczając ciążę (ja już wtedy byłam
                                                    emamą), to szmat czasu!

                                                    W poście z życzeniami nie wypada się skarżyć, ale muszę Wam cichutko napomknąć,
                                                    że moja Natinka wczoraj przeszła samą siebie i polazła spać o 23.30...
                                                    Daj Boże, żeby to był chwilowy kaprysik. Bo dzisiaj oczy na zapałkach i druga
                                                    kawa póki co nie pomaga... Nie zdążyłam zrobić sobie manicure, poprawić koloru
                                                    skóry na ciele, które ma być w dużej części odkryte, przymierzyć kreację,
                                                    odkopać buciki schowane w przepastnej szafie... A dziś trzeba się bawić!

                                                    Całuję Was sylwestrowo. Happy New Year!

                                                    Kasia z Natusią.
                                                  • natinka2002 Re: Szczęśliwego Nowego Roku! 31.12.03, 10:33
                                                    Ależ prosze bardzo ,Kasiu! smile
                                                    Znalazłam Was gdzieś w okolicy kwietnia , więc nie mam aż tak długiego stażu w
                                                    roli emamy . Żałuję bardzo ... Ale i tak jestem szcześliwa ,że w ogóle tu
                                                    dotarłam .

                                                    A jeśli chodzi o spanie , to pewnie każda z nas mogłaby napisać
                                                    książkę smile .Chociaż ja właściwie nie mam powodów do narzekań , bo usypianie
                                                    ostatnimi czasy idzie bardzo sprawnie (tfu tfu żeby nie zapeszyć) , a pobudkę
                                                    Natusia serwuje mi przed 9 rano (śpi ok 12 godz.) Cóż z tego ,że połowę nocy
                                                    śpi z nami sad

                                                    A tej nocy sobie nie pośpimy .... Jak szaleć ,to szaleć !!!!!!!!!

                                                    Jeszcze raz życzę Wam upojnego Sylwestra i SŁODKIEGO MIŁEGO ŻYCIA !!!

                                                    Kasia i Natalia ( wczoraj dobiła do 17 m-ca)

                                                    ( Natusik właśnie robi remanent w swoich zabawkach , a może wybiera zabawki
                                                    które zabierze dziś do babci ? Kto ją tam wie? )
                                                  • roka3 Re: Szczęśliwego Nowego Roku! 31.12.03, 11:06
                                                    szczęśliwego nowego roku, szczęśliwszego niż ten co był, szampańskiej zabawy i
                                                    spełnienia wszystkich niezrealizowanych marzeń w tym roku oraz oczywiście
                                                    pociechy z małej pociechy (dziedziątka) i dużej pociechy ( tatuśka).

                                                    Już myślałam , że nie uda mi się dojść na forum w tym roku. Zmieniliśmy
                                                    mieszkanie i żeby mieć ten sam numer w telekomunikacji musimy czekać 6
                                                    tygodni ,żeby nam podłączyli stary numer na nowy adres (notabene telefon
                                                    poprzedni właściciele mieszkania mieli) po prostu polska rzeczywistość , ale na
                                                    szczęście już 3 tyg minęły i za następne 3 już będę mogła często odwiedzać
                                                    forum.

                                                    jakie wielkie postępy zrobiły nasze szczęścia przez ten rok. Nie byłam na forum
                                                    ok. miesiąca a tu takie postępy. Teraz nadszedł głównie etap mowy, takie gaduły
                                                    się zrobiły te nasze dzieci, że miło posłuchać.
                                                    Jak wWam zazdroszcze, że macie śnieg, u nas ledwo popadało i już topnieje Kuba
                                                    dostał sanki od Mikołaja i tak bym chciała iść z nim na saneczkowy spacerek
                                                    oczywiście w grę wchodzi tylko jutro lub niedziele, bo inne dni jak wrócę z
                                                    pracy to ciemno .sad((
                                                    Do zobaczenia ? usłyszenia? przeczytania? napisania ? w 2004 roku
                                                    pracująca Roka & siedzący z tatą w domku Kuba
                                                  • andje Re: Szczęśliwego Nowego Roku! 01.01.04, 12:46

                                                    No cóż,nie udało się nam niestety w starym roku dobić do 700, ale za to moge
                                                    się poszczycić mianem pionera 2004.
                                                    Jecze raz wszystkim e-mamom serdeczności i wszystkiego naj, naj,naj,niech nam
                                                    i naszym maleństwom ten rok przyniesie jak najwięcej radosci i miłych chwil.

                                                    My spędzaliśmy Sylwestra w domu, na tzw."białej sali"(w szcególności ja, bo
                                                    juz chwilę po północy echo niosło odgłos mojego chrapania po całym
                                                    osiedlu),ale czuję się usprawiedliwiona bo straszny śpioch ze mnie, od 1,5
                                                    roku chodzę niewyspana. Safiyce nie udało się niestety dotrwać z nami do
                                                    północy,choć trzymała się dzielnie do 23,potem wzięła mnie za rękę i
                                                    zaprowadziła do swojego łóżeczka.
                                                    Największą atrakcją dzisiejszego poranka był oczywiście "pampan" Pccolo i
                                                    Noworoczne życzenia i buziaczki (dla mojego Skarba podwójne bo właśnie dziś
                                                    skończyła 18 miesięcy).
                                                    W Białymstoku cudownie bało i ciągle pada śniag.Z porannego spaceru wróciłyśmy
                                                    jak dwa bałwanki.Jutro jedziemy po saneczki,jestem ciekawa miny ekspedientki
                                                    kiedy zobaczy na ladzie zawartość naszej skarbonki.Safiyka sama zbierała na
                                                    sanki,największy nominał w jej skarbonce to 50 gr,a usładała ponad 30zł( ok
                                                    kilograma),resztę dokłada tatuś.


                                                    Jeszcze raz gorąco was pozdrawiam.
                                                    DO SIEGO ROKU!!!
                                                    Ania i Safka
                                                  • natinka2002 no to mamy NOWY ROK ! 01.01.04, 12:50
                                                    Witam w pierwsze noworoczne popołudnie.
                                                    Mam nadzieję ,że choć trochę poszalałyście . Były tańce na stole?? smile))
                                                    Oj, ciężko było dzis wstać, a jeszcze trzeba odebrać nasze maleństwo od
                                                    dziadków . Juz bym chciała ją wyściskać .Stęskniłam się !!

                                                    pozdrawiam ( u nas znowu biało !!! )
                                                    Kasia bez Natusi (tym razem)

                                                    PS. A gdzie się podziewa Sushi?
                                                  • kostaga Re: no to mamy NOWY ROK ! 02.01.04, 09:34
                                                    A Sushi cierpi z powodu braku sprzętu. Teraz naciągam właśnie pradziadka Perły
                                                    na koszmarne koszty, bo jest dzień powszedni, 90.30 rano, więc telekomunikacja
                                                    słono sobie za tę naszą rozmowę policzy wink. Komuter mi się rozsypuje, więc
                                                    wieczorami zamiast się z Wami łączyć próbuję go (z mężem na zmianę)
                                                    podreperować. Ale coś kiepściutko...
                                                    A poza tym wysłano mnie na przymusowy urlop, więc świętuję teraz dwa tygodnie w
                                                    domu z Perełką. Jestem wyściskana, wycałowana i... wylizana za wszystkie czasy.
                                                    To były najwspanialsze dni w minionym roku zaraz za wakacjami. Dawno tak się
                                                    nie nacieszyłam Perłą. Szkoda tylko, że Pauli zamilkła na amen. Nie mówi już
                                                    nic innego poza tata, mama i kółko. Regresik totalny. Mając rok była bardziej
                                                    wygadana niż teraz. A w niedzielę stuknie jej przecież półtora roku... W
                                                    poniedziałek powracam do pracy więc rozpiszę się wtedy maksymalnie i będziecie
                                                    mnie miały powyżej dziurek od nosa.
                                                    Co do świątecznych hitów to u nas zawsze to samo: książki, książki i jeszcze
                                                    raz książki z przerwami na klocki.
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    PS. A na nowy rok:
                                                    łutu szczęścia, magii przyjaźni, czaru pięknego życia, kapki lepszego humoru,
                                                    iskierek w oczach naszych Maleństw, kosmosu pełnego miłości i powodzi
                                                    szczęścia...
                                                  • andje No to mamy SANKI !!! 02.01.04, 13:04
                                                    Z woreczkiem "skarbonkowego" bilonu,pojechałyśmy dziś po saneczki.Pani
                                                    kasjerka powiedziała,że nie jest to nawiększa ilość "dziadów"jaką liczyła w
                                                    życiuwink
                                                    No to mamy sanki i jesteśmy już po pierwszym rajdzie dookoła osiedla.Śniegu u
                                                    nas ,że ohoho i mam nadzieję,że przez jakiś czas się utrzyma,choć nie będę
                                                    miała lekkiego żywota. Jedyny plus, poza oczywiście radością mojego Słońca,że
                                                    może zgubię kilka poświątecznych centymetrów,które "po cichu,po wielkiemu
                                                    cichu..."odłożyły się na moim brzuszku i bioderkachsad((

                                                    Safiyka gada i gada i buzia jej się nie zamyka.Muszę się wam pochwalić,bo
                                                    zaczęła ostatno mówić po arabsku.Tatuś mówi do córci jedynie w dialekcie
                                                    algierskim,mimo,że między sobą rozmawiamy po angielsku lub po polsku.Safi już
                                                    od dawna rozumiała co się do niej mówi po arabsku ale zawsze odpowiadała po
                                                    polsku.
                                                    Wczoraj wieczorem bawiła się z mężem pianinkiem,które wygrywa kilka melodyjek.
                                                    On jej włanczał melodyjkę,ona tańczyła ,ja czytałam gazetę i zaczęłam sobie
                                                    nucić pod nosem.Moja córcia stanęła przede mną ,pogoziła mi palcem
                                                    kilkakrotnie krzyknęła "kukti mama"(po ar.sukti czyli cicho).Tak się
                                                    rozochociła naszą reakcją,że od wczoraj chodzi i powtarza co łatwiejsze
                                                    słówka ,które wyłapie od mojego męża.No i mam arabski spisek we własnym
                                                    domuwink

                                                    Pozdrawiam
                                                    Ania i śpiąca Safiyka
                                                  • katitka jakie to piękne! 02.01.04, 13:36
                                                    Jakie to wspaniałe, jak słyszysz sensowny szczebiot własnego dziecka.
                                                    Gratulacje dla wielojęzycznej Safiyki!
                                                    Moja Natusia tylko po polsku i po swojemu. Jak zaczynam dla zabawy mówić do
                                                    niej po angielsku, to patrzy na mnie zdziwiona jak na nieboskie stworzenie i
                                                    zaczyna chichotać. I ewidentnie nic nie rozumie.
                                                    Ale to nic, przyjdzie czas, nauczymy i ją języków obcych.

                                                    Aniu, czemu nie ma Twojego Skarba w naszej galerii?
                                                    Pochwal się, Safcia na pewno jest prześliczna!

                                                    Całuski
                                                    Katitka.


                                                  • natinka2002 Re: jakie to piękne! 02.01.04, 18:42
                                                    Dziewczyny,

                                                    Ależ ja Wam zazdroszczę! Moje dziecię jest potwornie uparte i nic kompletnie
                                                    nie chce mówić , wymyśliła sobie własny język i właściwie tylko buczy jak
                                                    syrena okrętowa. Dobrze ,że chociaż rozumie co się do niej mówi .Inaczej
                                                    miałabym kłopot sad Tatuś się zawziął i podczas urlopu ma ją nauczyć jakichś
                                                    słów . Ja się już nagadałam .Zostały mu jeszcze 2 tyg. , zobaczymy ....
                                                    Tylko tak sobie myślę ,że jeśli Hanka Bielicka do 3 roku życia mało mówiła a
                                                    co było potem to same wiecie , to może niech ten mój buczek wreszcie coś
                                                    powie , bo potem się nie zamknie smile))))

                                                    Ja też chcę zobaczyć córeczkę Ani!!!! Musi byc śliczna , bo przecież jest z
                                                    lipca!!! smile

                                                    Rany , zaczęły się już wpisy na listę półtoraroczniaków .Ależ ten czas leci...
                                                    A mnie niedługo stuknie trzydziestka i wcale nie jestem szczęśliwa sad buuu
                                                    (czas zdecydowanie za szybko leci ..)

                                                    pozdrawiam w ten zimowy wieczór
                                                    Kasia ( a Natusia z tatusiem ogląda zdjęcia -swoje oczywiście )

                                                    Ps.Uff, jak to dobrze ,że Sushi się odnalazła wink
                                                  • andje Re: jakie to piękne! 02.01.04, 21:18
                                                    Nawet nie wiecie jakie ja mam "robale",żeby się pochwalić swoim Skarbkiem.Ale
                                                    niestety nie posiadam skanera ani aparatu cyfrowego.Trochę się zgapiłam bo
                                                    przy ostatnim wywoływaniu zdjęć mogłam kilka wrzucić na CD.Ale nic straconego
                                                    świąteczna klisza wkrótce się skończy więc na pewno coś wybierzemy,słowo
                                                    zuchawink.A jak już mi się uda coś wrzucić do galerii to będę o tym trąbić
                                                    wielkimi literami.
                                                    Nie wiem czy wam pisałam, ale na pierwsze urodziny Safiyki zrobiłam jej
                                                    profesjonalne zdjęcie w zakładzie fotograficznym, taki mój prezent dla
                                                    Zośki.Piękne wym.50cm/70cm. na błękitnym tle.I teraz "wisi" moja Safka na
                                                    ścianie w swoim pokoju i w witrynie zakładu fotograficznego w centrum
                                                    Białegostoku(zapraszam do zwiedzania i podziwianiawink)
                                                    To tyle mojego wieczornego ble,ble,ble
                                                    Pozdrawiamy

                                                    Ania i Safka





                                                    Buziaczki
                                                    Ania
                                                  • natinka2002 Re: jakie to piękne! 02.01.04, 22:06
                                                    Gdyby nie odległość między Gdynią a Białymstokiem , to pewnie juz bym stała
                                                    pod tym zakładem fotograficznym smile. Niestety , ale w tym kierunku się nie
                                                    wybieramy ( juz prędzej mogłabym zajrzeć do zakładów fotogr. w woj.opolskim
                                                    czy nawet we Wrocławiu ). Więc będę z niecierpliwością czekać na fotki w
                                                    naszej galerii.

                                                    Jeszcze mam pytanko do Nat .
                                                    Jak to jest możliwe ,ze masz książki , płyty i inne rzeczy na wysokości rączek
                                                    Szymka???? Widziałam zdjęcia w galerii i jestem pod wrażeniem . Niby mamy
                                                    dzieciaczki z jednego dnia , ale u mnie taki porządek jest mało realny.
                                                    Książeczki MUSZĄ leżeć na podłodze sad jak zresztą cała masa innych rzeczy.
                                                    Taka właśnie jest ta moja Natuśka. Chociaż dzisiaj nawet odłożyła książeczkę z
                                                    powrotem na półkę , ale nie liczę ,że tak już będzie.
                                                    Czy tylko ja mam takiego szkodnika ?????

                                                    Buziaczki
                                                    Kasia i śpiący szkodnik smile
                                                  • kostaga Re: jakie to piękne! 03.01.04, 07:51
                                                    Hejaaaa!,
                                                    Perełka też do porządnickich nie należy. Po jej zabawie pokój wygląda jak po
                                                    przemarszu wojsk, choć sprząta sama z chęcią, ale tylko swoje rzeczy. Jak
                                                    porozala, te "publiczne" to już tak zostaje. I oczywiście najlepsze do zabawy i
                                                    testowania swoich umiejętności malarskich są moje podręczniki!!! wink
                                                    Aaaaa, nowa Perła na "Zobaczcie"
                                                    papa
                                                    muszę wyekspediować mężulka do pracy
                                                    Sushi
                                                  • joanah2o Wiosna/jesień 04.01.04, 21:41
                                                    My mamy wiosenno-jesienna pogodę (kilkanaście stopni, w dzień słońce, choć
                                                    trochę wieje), więc zdjęć w sniegu nie będzie, ale będą w białym puchu. Tyle
                                                    że teraz nam brak chwilowo pieniędzy na wywołanie filmów.
                                                    Tylko małe sprawozdanie:
                                                    -Himek w środe pójdzie najprawdopodobniej do żłobka (a mama na kurs)
                                                    -zaczniemy edukację nocnikową, ale na razie łagodnie, raczej od nocnika a nie
                                                    nakładki na muszlę, bo łazienka za mała sad
                                                    -prawe trójki (zęby) już są, lewe prawie
                                                    -waga i wzrost nieznane, ale tak na oko i na rękę oceniając, to spore.
                                                    -nadal ulubione potrawy to wszelkie mączne (makaron, pierogi, ciasta) i
                                                    ziemniaki

                                                    Pozdrawiamy;
                                                    Joanna & Joachim
                                                  • enut Re: Wiosna/jesień 05.01.04, 09:22
                                                    Witam w nowym roku !!!!!!!
                                                    Bylismy juz na sankach, mimo ze sniegu u nas prawie nie ma, radosc byla ogromna,
                                                    ale troche nie pomyslam o jakims kocyku i dziecko mi prawie zamarzlo... Straszna
                                                    matka ze mnie wink
                                                    Odnosnie zdjec: plyty byly u cioci, Myszy jak sie powie by nie ruszal, to
                                                    dotknie tylko i zostawia, ale niestety nie u nas. W domu ksiazki mamy na
                                                    poziomie 1 metra, myslalam ze wystarczy, ale Mysza sie wspina na fotele i szafy
                                                    i bierze sobie co chce. Ostatnio nawet wspina sie na stolki i przynosi nam
                                                    ksiazeczki do czytania. Wiele rzeczy zostawilismy na poziomie jego lapek,
                                                    najlepsza zabawe ma z wiertarkami i wkretarkami... oczywiscie pod okiem taty. I
                                                    oczywiscie juz byly szramy na czole od tego wspinania sie...
                                                    Zastanawialam sie tez, jaka bedzie jego reakcja na choinke: podchodzi do bombek
                                                    (choinka ma kikadziesiat cm, zywa), lapie je i mowi: bomba, z akcentem na druga
                                                    sylabe. Fajne...
                                                    Poza tym odkreca moje kremy w lazience, zjada lakiery, dezodoruje sie taty
                                                    pachnidlami, przynosi na jablko i noz(!) by mu odkroic kawalek, itp. Zeby tak
                                                    chetnie chcial tez mowic, a nie tylko "tata" na wszystkich i prawie wszystko...
                                                    Aha, no i cwiczy swoje miesnie: nosi 5-litrowa (pelna!) wode, wisi na drazku do
                                                    podciagania 20 sekund (sam! - ja tyle nie potrafie), ciagle biega, robi fikolki,
                                                    staje na glowie, lubi wisiec glowa w dol (ten moj Myszka to chyba raczej
                                                    nietoperek niz myszka); waga ciagle prawie w miejscu, apetyt dobry, zebow 10
                                                    (nawet nie wiem, kiedy te 4-ki wyszly), moze jesc juz jajko, wiec chyba alergia
                                                    powoli przechodzi - to takie krotkie podsumowanie. I wreszcie zasypia sam, bez
                                                    placzu, czasami slyszymy, jak gada z misiem, pokazuje mu jak robi samochod
                                                    (zawsze jest tak: jak robi samochodzik? brum, brum. A na zakretach? Iiiiiiiiii).

                                                    Buziaczki dla wszystkich lipcuszkow!!!!!!!!!!
                                                    Nat
                                                  • andje A u nas zima trzyma 05.01.04, 21:22
                                                    Hej!
                                                    Byłyśmy dziś w Poradni dziecęcej na kontrolnym badaniu (IgE w normie!!!!
                                                    morfologia OK!!!!!,dziecko mi wyrasta ze wszystkich paskudnych choróbsk smile)))
                                                    Mogę się wam pochwalić naszymi wymiarami(tzn. swoimi się nie pochwalę mój
                                                    biedny komputer mógłby tego nie znieśćcrying( ,ale córci owszem
                                                    -wzrost 82cm
                                                    -waga 14 kg 100g
                                                    -ilość zębów 16
                                                    -ilości włosów nie jestem w stanie policzyć(w każdym razie niewiele).

                                                    Już wam pisałam,że nie przepadam za bliższymi kontaktami z naszą służbą
                                                    zdrowia (przepraszam lekarki i pielęgniarki),ale dzisiejsza wizyta naładowała
                                                    mnie pozytywnie na najbliższy miesiąc.Po raz pierwszy wyszłam od lekarza z
                                                    jedną receptą(na maść natłuszczającą) w ręku.
                                                    Wracając do domu zrobiłyśmy sobie długi spacer po zaśnieżonym parku.Cudo!!
                                                    Białystok wygląda jak śniegowe królestwo.

                                                    Pozdrawiamy gorąco z Polskiego Bieguna Zimna
                                                    Dwie Polarne Niedzwiedzice

                                                  • kostaga Re: A u nas zima trzyma 06.01.04, 12:39
                                                    Oj u nas też zima trzyma. Rano jak wychodzę do pracy to wita mnie to
                                                    nieszczęsne -16. Koszmarrrrrek. Potem rozgrzewam się w pracy do południa, zwoje
                                                    odtajają, popracują z cztery godzinki i znowu zamarzają. Jestem sobie taki
                                                    wielki, ciężki sopelek.
                                                    A Pauli rosną na raz wszystkie czwóreczki, dwie już się ślicznie wyrżnęły,
                                                    następne już są też prawie na wierzchu. Wita nas też kolejna dwójka i coś
                                                    zaczynaja się bielić i puchąć w okolicach trójek. Ależ urodzaj. Z mową podobnie
                                                    jak u Myszki - przeważnie tylko "tata", "mama" i przebój sezonu - "kółko", ale
                                                    wbrew mojemu pierwotnemu przekonaniu, wcale nie bezmyślnie, bo Perła szuka w
                                                    swoim otoczeniu wszystkiego, co okrągłe.
                                                    Jeżeli chodzi o zabawę, to z okazji ukończenia półtora roku i zaległego
                                                    prezentu mikołajkowego od tatusia Pauli dostała klocki 300 elementowe - więc
                                                    teraz nie ma dziecka - potrafi spędzić samodzielnie się bawić tym cudem nawet 2-
                                                    3 godziny i jeszcze robi histerię, gdy chcę jej zmienić pieluszkę.
                                                    No dobra wracam do pracy
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: A u nas zima trzyma 06.01.04, 12:49
                                                    Oj u nas też zima trzyma. Rano jak wychodzę do pracy to wita mnie to
                                                    nieszczęsne -16. Koszmarrrrrek. Potem rozgrzewam się w pracy do południa, zwoje
                                                    odtajają, popracują z cztery godzinki i znowu zamarzają. Jestem sobie taki
                                                    wielki, ciężki sopelek.
                                                    A Pauli rosną na raz wszystkie czwóreczki, dwie już się ślicznie wyrżnęły,
                                                    następne już są też prawie na wierzchu. Wita nas też kolejna dwójka i coś
                                                    zaczynaja się bielić i puchąć w okolicach trójek. Ależ urodzaj. Z mową podobnie
                                                    jak u Myszki - przeważnie tylko "tata", "mama" i przebój sezonu - "kółko", ale
                                                    wbrew mojemu pierwotnemu przekonaniu, wcale nie bezmyślnie, bo Perła szuka w
                                                    swoim otoczeniu wszystkiego, co okrągłe.
                                                    Jeżeli chodzi o zabawę, to z okazji ukończenia półtora roku i zaległego
                                                    prezentu mikołajkowego od tatusia Pauli dostała klocki 300 elementowe - więc
                                                    teraz nie ma dziecka - potrafi spędzić samodzielnie się bawić tym cudem nawet 2-
                                                    3 godziny i jeszcze robi histerię, gdy chcę jej zmienić pieluszkę.
                                                    No dobra wracam do pracy
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • mama_kajetana Re: A u nas zima trzyma 06.01.04, 14:51
                                                    U nas też cudnie. Temperatura dzisiaj całkiem znośna ok. -3. Sanki cały czas w
                                                    użyciu.
                                                    A tak poza tym to smutek wielki sad. Tata w niedzielę wyjechał już do
                                                    Warszawy. A my z Kajtusiem od wczoraj zaczęliśmy się pakować. Przeprowadzka
                                                    zaplanowana na sobotę 17.01. pod warunkiem, że nie będzie mrozu (ze względu na
                                                    kwiaty - mam pzepięknego fikusa beniamina i nie przeżyłabym gdyby mu się coś
                                                    stało). Dziś pakujemy książki, Kajtek ma wielką frajdę bo może mi pomagać.

                                                    Kółko to też u nas przebój od ok. miesiąca i Kajtek też szuka wszystkiego co
                                                    okrągłe - każda dziurka, kropka, koło (np. samochodowe) to kółka.
                                                    Z nowych słów odnotowano: sium ("mieszkał w Wiśle sum wąsaty) i każda rybka
                                                    jest teraz siumem; siusiu (na widok mamy siedzącej na sedesie smile)); bomba
                                                    (bombka choinkowa), kuju-kuju (choinka - ale to już stare, kuju-kuju odkrył
                                                    jak tylko zaczął chodzić).
                                                    Z zębami beznadzieja, szt. 7 i mooooże będzie ostatnia dwójka ale tfu-tfu nie
                                                    zapeszam.
                                                    Dorzuciliśmy się na "Zobaczcie"

                                                    buziaczki
                                                    Iza i drzemiący Kajtuś
                                                  • natinka2002 Re: A u nas zima trzyma 06.01.04, 22:18
                                                    Oj, trzyma ,trzyma ... brrr . Tylko w odróżnieniu od Sushi ( biedny
                                                    sopelku ! ), mogę przesiedzieć najgorsze zimno w domu . Tylko nie wiem ,czy w
                                                    związku z tym moje zwoje pracują lepiej smile

                                                    Ostatnio było ze mną trochę kiepsko . Najpierw zasmarkały się te dwa moje
                                                    skarby , mężuś się już wykurował , Natusik właściwie też. A mnie za to dopadł
                                                    ból gardła i gorączka ( coś koło 39 st.), pominę już opis sensacji
                                                    żołądkowych sad. I tak dogorywałam przez weekend . Niestety moje dziecię nie
                                                    miało litości dla chorej matki i jak tylko kładałam się na kanapie , to ona
                                                    zaraz się wdrapywała na mnie i wpychała się na poduszkę . A jak zamykałam
                                                    oczy , to ona mi je próbowała otworzyć . Wesoło ,nie powiem ... Święty spokój
                                                    miałam jedynie ,jak wychodzili na spacer do lasu ( niestety krótki , bo
                                                    zimno...).Postękałam , pojęczałam parę dni i jest lepiej ( i niech już tak
                                                    zostanie ) . Oby do wiosny...

                                                    Co się tyczy zębów, to u nas jeszcze większa beznadzieja niż u Kajtka - ciągle
                                                    6 szt. Dobrze ,że chociaż włosami możemy się pochwalić ( te przynajmniej widać)

                                                    Kończę , bo mój kochany facet ma dziś urodziny , więc idę mu jeszcze raz
                                                    złożyć życzenia smile))))))))

                                                    Pa
                                                    Kasia i reszta

                                                    PS. Miałam pochwalić Natuśkę , bo przespała całą noc w swoim łóżeczku dwa razy
                                                    pod rząd , ale oczywiście ostatniej nocy spała z nami .Te jej przewalanki
                                                    mogłyby obudzić umarłego . Rano czułam się ,jakbym w nocy przewaliła tonę
                                                    węgla . Nie będzie chwalenia sad(( Już jej powiedziałam ,że jeszcze jedna taka
                                                    noc , a będzie spać na podłodze smile
                                                  • katitka buuuu... 08.01.04, 09:38
                                                    A moja Natusia od Świąt rozregulowała się totalnie w zasypianiu i spaniu.
                                                    Nigdy nie miałam z tym takich problemów jak teraz...
                                                    Dzisiaj od 3.00 do 5.00 nie spała - biegała po domu, gadała, śpiewała,
                                                    tańczyła, wyciągała zabawki i książki, w końcu zaczęła popłakiwać bo już była
                                                    zmęczona, ale nie potrafiła zasnąć ani w łóżeczku, ani w łóżku, ani nawet w
                                                    wózku. O 4.40 to już był prawdziwy dramat - wrzask i krokodyle łzy, a przy tym
                                                    takie skargi, jakby jej ktoś krzywdę robił...
                                                    Jestem nieprzytomna.
                                                    I to już któryś raz ostatnio. Skróciłam jej dzienną drzemkę (jeden raz ok. 1 -
                                                    1,5 godz.), wieczorem zasypia ok. 22.00, wstaje z nami o 7.00 i jeszcze jej za
                                                    dużo?!
                                                    A już było tak pięknie.
                                                    No cóż.
                                                    I tak ją uwielbiam. I nie nakrzyczałam na nią, tylko pocieszałam. A może
                                                    należało?
                                                    No nic, czas na drugą mocną kawę.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • joanah2o buuuu - żłobek 08.01.04, 10:13
                                                    No nie jest źle, choć myslałam, że się nie przejmuję, a jednak...

                                                    Dzis Himek poszedl drugi raz do zlobka. Wczoraj go wczesniej zabralam (byl
                                                    ponad 3 godziny i nie plakal), ale pozniej mnie w domu pilnowal. Dzis
                                                    zaspalismy, wiec poszedl pozniej, ale za to wyjdzie o normalnej godzinie.

                                                    O ile wczesniej sie nie przejmowałam, bo Himek wydawal mi sie naprawde duzy
                                                    (18 miesiecy, sam chodzi, potrafi zjesc cos,komunikowac sie, przynajmniej z
                                                    nami, rozumie co sie do niego mowi), ale potem sobie pomyslalam, ze jednak to
                                                    straszny maluch (1,5 roku nawet nie skonczone itp)
                                                    Teraz rozumiem na czym polega efekt psychologiczny malych i duzych cyfr (18 a
                                                    1,5)

                                                    Kupilismy wczoraj grający nocnik w kształcie muszli klozetowej, jak na razie
                                                    Himek usiłuje na nim jeździć jak na autku. A byl taki nocniko-samochód z
                                                    kółkami...ale trudno.

                                                    Pozdrowienia,
                                                    J. bez J.
                                                  • andje Re: buuuu - żłobek 08.01.04, 22:46
                                                    Od kilku dni goszczę u siebie 12-letnią siostrzenicę, więc dostęp do kompa
                                                    mam podwójnie ograniczony.Z jednej strony przez szlejącą Safiykę, z drugiej
                                                    przez grającą Paulę.Ale udało mi się wygonić ją wcześniej do łóżka.A tak
                                                    a`propos to ciężki żywot nas czeka za kilka lat,nie chcę zabrzmieć jak stara
                                                    baba,"ale ta dzisiejsza młodzież"(głęboki ukłon w kierunku nauczycieli).
                                                    Po kilkudniowym kontakcie ze zbuntowaną nastolatką mam ochotę wytarmosić i
                                                    wycałować mojego Skarba za to,że jest taka słodziutka (jeszcze)i wprawdzie
                                                    zbuntowana(wszystko na NIEEEE)ale w trochę inny sposób.

                                                    Mocno trzymam kciuki za Himka i Joannę (za Joannę bardziej bo chyba mocniej
                                                    przeżywa żłobek niż bezpośrednio zainteresowany).Strach przed rozstaniem z
                                                    moim Słońcem jest główną przyczyną mojego siedzenia w domu.Babcia wprawdzie
                                                    tylko czeka na dzień, w którym będzie mogła zaopiekowć się Safką,ale przecież
                                                    nikt nie zajmie się moim dzieckiem tak jak ja,nikt nie umie sie z nią tak
                                                    dobrze bawić,nikt nie będzie jej umiał tak dobrze wychować itd (też tak macie
                                                    czy tylko ja jestem taka pokręcona?).Kiedy okresowo muszę zastąpić męża w pracy
                                                    (prowadzi własną działaność)pędzę do domu jak oszalała,choć nigdy nie zdażyło
                                                    się żeby moje dziecko uroniło choć jedną łzę kiedy ja wychodzę ,a ona zostaje
                                                    z babcią.Całuje mnie na dowidzenia,mówi mama papa i macha mi przez okno.

                                                    Safiyka dała wczoraj szczególny popis swoich nocniczkowych wyczynów.Do tej
                                                    pory było bardzo dobrze.Zdarzały sie nam wpadki mniejsze i większe,średnio raz
                                                    na 2-3 dni,ale i tak jestem ogromnie dumna z mojego Skarbka więc zupełnie nie
                                                    zwracłam na nie uwagi(no, czasem wymknęło mi się "O matko, dlaczego nie
                                                    porosiłaś" ale w porę próbowałam się opamiętać i zasypywałam ją górą
                                                    komplementów).Tym czasem wczoraj podczas wizyty znajomych Safiyka zasikała 6
                                                    par spodenek , a na koniec zrobiła kupę w kąpieli.Trochę się przestraszyłam,że
                                                    może przegięłam z tym nocnikiem. Wprawdzie nigdy nie naciskałam na córcię,żeby
                                                    prosiła siku,ale nigdy nie wiadomo.
                                                    Na szczęście dzisiaj wszystko wrciło do normy więc myślę,że była to dość
                                                    ekstrawagancka próba zwrócenia na siebie uwagi.

                                                    Uff,ale się rozpisałam.
                                                    Do zobaczenia
                                                    Ania
                                                  • joanah2o Re: buuuu - żłobek 08.01.04, 23:16
                                                    andje napisała:

                                                    > Mocno trzymam kciuki za Himka i Joannę (za Joannę bardziej bo chyba mocniej
                                                    > przeżywa żłobek niż bezpośrednio zainteresowany).

                                                    Co za przenikliwość!! Sam zainteresowany dziś nawet nie skrzywił sie w żłobku
                                                    z ja z nerwów wysprzątałam cały dom i upiekłam pizzę. Właściwie to bym sie
                                                    bardzo nie denerwowała, ale mnie wszyscy pocieszali, że będzie na pewno
                                                    płakał, ale to normalne, że przestanie, że to dobry wiek na debiut żłobkowy,
                                                    żebym się nie martwiła, bo lepszy żłobek i zadowolona mama (bo poszedł do
                                                    złobka, żebym ja "coś ze sobą zrobiła")niz mama wiecznie sfrustrowana. Jak sie
                                                    tak nasłuchałam, to zaczęłam się przejmować. Troche sie boję chorób, ale
                                                    najwyżej przyniesie jakąś ospę, bo na większość innych chorób jest
                                                    zaszczepiony.

                                                    Teraz to mi nawet troche głupio, że dziecko za mną nie tęskni sad

                                                    J.
                                                  • joanah2o Re: buuuu - żłobek 08.01.04, 23:16
                                                    andje napisała:

                                                    > Mocno trzymam kciuki za Himka i Joannę (za Joannę bardziej bo chyba mocniej
                                                    > przeżywa żłobek niż bezpośrednio zainteresowany).

                                                    Co za przenikliwość!! Sam zainteresowany dziś nawet nie skrzywił sie w żłobku
                                                    z ja z nerwów wysprzątałam cały dom i upiekłam pizzę. Właściwie to bym sie
                                                    bardzo nie denerwowała, ale mnie wszyscy pocieszali, że będzie na pewno
                                                    płakał, ale to normalne, że przestanie, że to dobry wiek na debiut żłobkowy,
                                                    żebym się nie martwiła, bo lepszy żłobek i zadowolona mama (bo poszedł do
                                                    złobka, żebym ja "coś ze sobą zrobiła")niz mama wiecznie sfrustrowana. Jak sie
                                                    tak nasłuchałam, to zaczęłam się przejmować. Troche sie boję chorób, ale
                                                    najwyżej przyniesie jakąś ospę, bo na większość innych chorób jest
                                                    zaszczepiony.

                                                    Teraz to mi nawet troche głupio, że dziecko za mną nie tęskni sad

                                                    J.
                                                  • joanah2o Re: buuuu - żłobek 10.01.04, 21:58
                                                    Trochę się nerwowa zrobiłam przez ten żłobek i wysłałam 2 razy post,
                                                    przepraszam.

                                                    Wprawdzie 3 dni w żłobku jakoś minęły, ale za to piatek to były wymioty i
                                                    biegunak na przemian. Już zaczęłam się dowiadywać jak moge sięskontaktować z
                                                    lekarzem w razie potrzeby, kupiłam kroplówke doustna i syrop, ale wygląda to
                                                    jednak na zwykła grypę. Tyle że ja, przyzwyczajona, że Himka się choroby nie
                                                    imaja, reaguję dosc nerwowo. A pogoda ładna, 15 stopni, słońce. Skąd on załapał
                                                    wirusa?

                                                    Ale ciesze sie, że to nie jakies zatrucie albo coś poważniejszego.

                                                    Dużo zdrowia życzymy,
                                                    J. i J.
                                                  • natinka2002 Re: buuuu - żłobek 10.01.04, 23:16
                                                    Zdrowie to by się z pewnością przydało . Za to my , jak już pokonaliśmy wirusy
                                                    ( te od kataru , bolącego gardła i tego z jelit J ) to dopadły nas wirusy
                                                    komputerowe. Były na tyle upierdliwe ,że zablokowały dostęp do internetu. A
                                                    ponieważ nie dały się nijak usunąć , więc musieliśmy sformatować dysk . Trochę
                                                    to trwało , ale póki co nie mamy żadnego wirusa. (żadnego jeszcze nie
                                                    ściągnęłam z netu). Ale to chyba nie forum „komputery” ?
                                                    Dni jakoś tak mijają szybko ,mąż wkrótce wraca do pracy i znowu będziemy same
                                                    do wieczora. Jeśli tylko pogoda i temp. pozwolą, to będziemy się hartować
                                                    szwendając po osiedlu. Smuty....

                                                    I ja też życzę zdrówka i mniej nerwów J .Trzymajcie się ciepło ( wczoraj było
                                                    w Gdyni –12 st brrrrr, nawet nie wystawiliśmy nosa z domu ). Przydałoby się te
                                                    +15 i słoneczko smile

                                                    Kasia / Natusik śpi –słodkie dziecko/
                                                  • natinka2002 bez tematu :) 11.01.04, 22:10
                                                    Dzisiaj pojechaliśmy do centrum (miedzy ludzi) ,żeby dorzucić swoje parę
                                                    złotych na Orkiestrę .Na pokazie tańca celtyckiego musiałam przytrzymywać
                                                    Natusię , bo koniecznie chciała potańczyć. Z całej tej wyprawy najbardziej
                                                    podobały się Natalce schody ruchome .Ostatnio we wszystkich sklepach musimy
                                                    zaliczać kilka przejażdżek w górę i w dół. Wyżebrała też kawałek czekolady
                                                    od sprzedawczyni staroci.
                                                    Zdobyłam już trochę piosenek dla Natalki ( Fasolki ,Akademia Pana Kleksa i
                                                    inne ) i ciągle je puszczam . Nawet jej pokazywałam jak się
                                                    tańczy "kaczuchy" , ale bez rezultatu smile .Za to rewelacyjnie tańczy to ,co
                                                    sama sobie wymyśli . Nawet udaje jej się trafić w tempo muzyki. Teraz na topie
                                                    jest "Where is the love"Black Eyed Peas oraz "The magic key" one T & cool T .
                                                    Nóżki same zaczynają się ruszać. A jeśli akurat siedzi , to przynajmniej sobie
                                                    pupą porusza w rytm.
                                                    Dzisiaj Natusia zastrajkowała i w ogóle nie spała w dzień . Odpadła dopiero po
                                                    19 . Ciekawe jaka noc nas czeka ? Kilka takich nocy ,o których pisała Katitka
                                                    też zaliczyliśmy . Na szczęście to raczej rzadkość , ale na długo zapada w
                                                    pamięć taki nocny koszmar. Potem nawet kawa nie pomaga , a funkcjonować jakoś
                                                    trzeba , bo mała nie popuści.
                                                    Ostatnio też Natusia zaczęła wybrzydzać przy jedzeniu .Chyba muszę przejrzeć
                                                    przepisy i wprowadzić jakieś nowości . Już minęły czasy ,kiedy można jej
                                                    było "byle co " wcisnąć. A ja tak nie lubie stac przy garach!

                                                    Napiszcie , czy stosujecie jakieś metody nauczania ,że Wasze maluchy tak dużo
                                                    mówią? Natalka jest uparta i żadnego zrozumiałego słowa nie chce powiedzieć.
                                                    Wczoraj przeczytałam ,że dzieci w wieku 1,5 roku zaczynają formułować proste
                                                    zdania i teraz już kompletnie jestem w dołku sad . Na każdą próbę "wbicia" do
                                                    tej małej łepetynki jakiegos słowa , moje dziecię się tylko szczerzy a z oczu
                                                    można wyczytać : " ja i tak nic nie powtórzę ... hahahaha" . Chociaż ostatnio
                                                    ulitowała się i po 1000 słowie "mama" wypowiedzianym przez tatę , powtórzyła
                                                    parę razy "MAMA". I dalej cisza........

                                                    Jestem pod ogromnym wrażeniem sukcesów Safiyki w sprawach nocniczkowych .
                                                    BRAWO !!!! Rany ! , za to też się muszę wziąć , ale moja dziecina nawet nie
                                                    powie "siusiu" sad

                                                    spokojnej nocy
                                                    Kasia i (jak zwykle śpiąca o tej porze) Natalka
                                                  • katitka Re: dalej buuuu... 12.01.04, 10:09
                                                    Buuuu...
                                                    Natka ciągle nie chce spać...
                                                    Każdej nocy wariuje, jestem wykończona. Mam nadzieję, że ten etap jej w końcu
                                                    przejdzie, bo chyba padnę. Trzy, czterogodzinne przerwy w spaniu to dla mnie
                                                    przesada...
                                                    A takie to było kiedyś bezproblemowe dziecię...
                                                    Teraz jeszcze doszła reakcja po szczepieniu. W piątek ją szczepiliśmy i
                                                    pierwszy raz źle to zniosła. Strasznie płakała, miała gorączkę, bolała ją
                                                    rączka. No i w nocy (każdej nocy!) budzi się i chce być bujana w wóżku. Ale nie
                                                    zasypia... I tak ją bujamy po dwie, trzy godziny albo i dłużej.
                                                    To tyle "wesołych" nowości...

                                                    Pa pa
                                                    Kasia
                                                  • andje Re:A u nas remont 12.01.04, 13:04
                                                  • andje A u nas remont 12.01.04, 13:38
                                                    Paskudny,nienażarty komputer połknął mój post.To nic spróbuję jeszce raz.

                                                    Po kiludniowej fascynacji sankami przyszła pora na plastikowe jabłuszko
                                                    zjazdowe( to za sprawą mojej siostrzenicy).Moja córeczka momentami przechodzi
                                                    samą siebie.Na takim dziwactwie chyba sama nie potrafiłabym zjeżdżać,a ona
                                                    sprawnie siada, chwyta rączkami tam gdzie należy i jazda z górki.Początkowo
                                                    bałam się i asekurowałam ją przy zjeździe z niskich stoczków podtrzymując za
                                                    plecki,ale Mała Buntowniczka ostro oprotestowuje wszelkie próby pomocy z mojej
                                                    strony.No i samodzielnie zjeżdża z łagodnej wprawdzie, ale dość wysokiej górki.
                                                    Z nocniczkiem ostatnio różnie bywa.Czasem Safiyka prosi siku w momencie kiedy
                                                    zaczyna je robić, czasem znów łaskawie informuje o tym,że ma mokro,innym razem
                                                    bez problemu prosi o posadzenie na nocniku lub bierze mnie z rękę i pokazuje
                                                    gdzie chce sikać na nocniczek czy na sedes.Sama już nie wiem co mam o tym
                                                    myśleć.Przez chwilę bałam się,że przez te nasze "jabłkowe" i saneczkowe
                                                    eskapady Safka nabawiła się zapalenia pęcherza ,ale poza tym że czasem zrobi
                                                    mi kłużę nic na to nie wskazuje.Najważniejsze to nie dramatyzować i nie
                                                    okazywać rozczarowania(choć o to wcale nie tak łatwo, bo już tak pięknie było
                                                    przez moment).
                                                    Tak to już jest z Moją Pocieszką,że to o czym piszę dziś następnego dnia już
                                                    jest nieaktualne.I tak np.pisałam niedawno,że Safiyka za nic nie chce ze mną
                                                    spać.Ot i mam co chciałam,od kilku dni ok.3 w nocy Skarbek ląduje w moim
                                                    łóżku.Zapomnijcie o przytuleniu się do kochanego ciałka.Mała Despotka
                                                    anektowała cały materac, mąż wylądował na dostawce,a ja czuję się tak jak bym
                                                    miała poważną wadę kręgosłupasad(teraz wiem co czujesz Kasiu).Jakby tego było
                                                    mał dziś od 4 zaczęła sobie urządzać marsze do salonu,wynalazła swoją
                                                    skarbonkę i zaczęła grzechotać mi nad uchem.Teraz śpi już 2 godzine i nawet
                                                    odgłos wiertarki nie jest jej w stanie obudzić.Dołączam się zatem z całą mocą
                                                    do waszego buuuusad
                                                    A poza tym mam w mieszkaniu remont łazienki.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ania i Safiyka(Marek Nocy)
                                                  • kostaga Re: bez tematu :) 13.01.04, 08:20
                                                    Natinka!!!! Widzę, że u Ciebie dokładnie jak u nas. Na szczęście! A już się
                                                    bałam, że u Perły to nie tylko ośli upór, by się nie odezwać do biednej
                                                    zdesperowanej matki. A jednak!!! Wbrew wszystkiemu cieszę się ogromnie! Pauli
                                                    co prawda coś tam powoli zaczyna naśladować, ale odzywa się jedynie w
                                                    strategicznym dla siebie momencie, tzn. np.
                                                    - "Mama, mama, mamaaaaaa"
                                                    - "słucham Kochanie" - to ja oczywiście,
                                                    - "cistkooo" - co oczywiście oznacza ciastko (Perła nie znosi samogłosek
                                                    oprócz "a" w "mama" i "aaaaaaaaaaaaaaaauto")
                                                    albo tupiąc nóżką:
                                                    - "kśżk, da" - co po prostu oznacza żądanie natychmiastowego zdjęcia wszystkich
                                                    możliwych książek z półki.
                                                    Pauli wycwaniła się ostatnio bez reszty. Gdy siedzimy w pokoju na dole, a ona
                                                    koniecznie chce iść do swojego pokoju piętro wyżej, by uniknąć sytuacji, że jej
                                                    odmówię i będę kazała zostac na dole, zaczyna się naprężać i stękać udając że
                                                    robi kupsko i momentalnie biegnie na górę po schodach, wlatuje do swojej
                                                    łazienki i wyciąga nocnik. Gdy tylko zabieram się do "rozbiórki" rozkłada ręce,
                                                    robi buzię w podkówkę i mówi "n ma". I zostajemu już na górze.
                                                    Dobra, muszę do pracy
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: coraz więcej gada! 13.01.04, 09:31
                                                    A mnoja Natuńka, tak jak z chodzeniem ociągała się do 13. miesiąca, tak gada
                                                    jak najęta! Ostatnio rozszerzyła swój słownik o:
                                                    1. "uciekań!" - co znaczy uciekaj!, a ja będę cię gonić!
                                                    2. "moja mama"
                                                    3. "Nienia" - Natunia (czyli ona we własnej osobie)
                                                    I parę jeszcze drobiazgów...
                                                    Ale hitem jest czytanie! Natusia bierze gazetę, otwiera na literkach, jeździ po
                                                    nich paluszkiem i udaje, że czyta (wymieniając wszystkie znane osoby i
                                                    zwierzęta): "babciaaa, dziedziaaa, mamaaa, Nieniaa, tataaa, ciociaaa, Laa-Laa,
                                                    paaań, kokoooo, ciciaaa, dziabaaa, Olaaa..." itd. Potem przewraca kartkę i
                                                    czyta inny fragment w inne kolejności!
                                                    Mówię wam, super. Uśmiałam się potężnie.

                                                    Pozdrawiam!
                                                    Kasia
                                                    P.S. Nie zapeszyć (tfu, tfu), dzisiaj w nocy spała!!!
                                                  • natinka2002 Re: coraz więcej gada! 13.01.04, 13:42
                                                    Kasiu! Dobijaj mnie jeszcze bardziej ! Nawet Ty , Sushi , mnie nie
                                                    pocieszyłaś , bo Natucha nie wspomni o żadnym ciastku ,tylko pokaże paluchem .

                                                    U nas też mały remoncik, zmieniamy podłogę w kuchni na korkową . Musiałam
                                                    zamknąć się w pokoju z Natalką , bo bardzo chciała pomagać tatusiowi w
                                                    klejeniu , pewnie skończyłoby się na tym ,że sama by się przykleiła do
                                                    podłogi . W tej chwili zajęła się sortowaniem pieluch wg obrazków , wcześniej
                                                    przejrzała wszystkie książki kucharskie . Ciekawe ,co zrobi dzisiaj nam na
                                                    obiad ?
                                                    Niewiele udało mi się napisać , właśnie potwór mnie atakuje i zaraz dopadnie
                                                    klawiatury
                                                    Pozdrawiam ,póki jeszcze mogę coś napisać smile)
                                                    Kasia i Natusik
                                                  • kostaga Re: bez tematu :) 13.01.04, 10:43
                                                    PS.
                                                    No i Perła znowu na "Zobaczcie" smile
                                                    Tym razem nie sama wink
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • mama_kajetana Przeprowadzka :( 13.01.04, 13:49
                                                    Dzisiaj Kajtusiowi stuka 1,5 roku. Jak ten czas leci! Ale impreza będzie
                                                    jutro. Dzisiaj szczepienie i kolęda.

                                                    Cały czas się pakujemy. Coraz więcej pudeł przybywa i coraz smutniej się robi
                                                    buuuuuuuuuu sad(((.
                                                    Jutro robimy pożegnanie dla koleżanek i kolegów z osiedla no i przy okazji
                                                    opijemy 1,5 roczku.
                                                    Kajtek też zaczyna coraz więcej mówić. Ostatnio przebojem jest:
                                                    - Kajtusiu co się robi w łazience?
                                                    - K: myju-myju
                                                    - a co jeszcze?
                                                    - K: siu-siu

                                                    I drugie:
                                                    - Jak się masz?
                                                    - K: O kejjjjjjj
                                                    ( OK jest cudne z akcentem na "ej")

                                                    Jak czytamy książki to w odpowiednim momencie zaczyna wcinać słowa które zna
                                                    lub gestykuluje (np. "nie ma" - rozkłada rączki; "groch po brzuszku rzepę
                                                    klepie" - zaczyna się klepać po brzuszku; "burak tylko nos zatyka" - zatyka
                                                    dwa nosy - mój i swój itd...

                                                    A co do spania, to też nam się poprzestawiało przez Święta. Ostatnio Kajtek
                                                    chodzi spać między 22.30 a 23.00 i wstaje o 9.30. Trochę mam przekichane
                                                    wieczory sad. Ale, odpukać, jak już zaśnie to śpi bez pobudek.

                                                    Całujemy jeszcze z Łodzi
                                                    Iza i drzemiący Kajtuś
                                                  • axa2002 Re zima, zima 14.01.04, 11:30
                                                    hej, hej
                                                    ale się opisałam i wszystko wsysło sad(((

                                                    zaczynam od nowa....

                                                    Święta upłynęły nam w zminowej aurze. Jak widziałam na Zobaczcie nie tylko nam -
                                                    ivonekk chyba tez nie narzeka smile takie pejzarze... taki domek... marzenie...:-
                                                    )))

                                                    W temacie Zobaczcie to duże wrażenie na mnie zrobiły kucyki Perły smile)) kitki
                                                    Oli są nieprównywalne sad(

                                                    Co do śniegu zaś to od Nowego Roku mamy go pod dostatkiem smile)) Uskuteczniamy
                                                    więc jazdę na sankach, ale Oli najbardziej podoba się rzucanie śnieżkami
                                                    woła: "kukla dać".

                                                    Ola należy do dzieci bardzo rozgadanych (drzi - drzwi, oko, ucho, kółko... no i
                                                    umie się przedstawić - trochę w zniekształcony sposób smile))) ale zupełnie nie
                                                    wykazujących postępów nocnikowych. Śmieszne jest jak komunikuje wszystkim "Oja
                                                    si tu" i pokazuje na pieluchę. Mam nadzieję, że wszystko będzie w swoim
                                                    czasie smile uważam też, że powinnyśmy pamiętać, że nasze dzieci mają tylko 1,5
                                                    roczku. Zaczną mówić i robić różne rzeczy kiedy będzie ich czas. Znam przypadek
                                                    3 latka, który mówił tylko mama i tata, nie była to żadna patologia, gdyż po
                                                    pójściu do przedszkola dzieciak mówi pięknym zdaniami smile))

                                                    W temacie spania dodam tylko, że w święta było ciężko, potem nastąpiła poprawa,
                                                    a teraz znowu pogorszenie... więc jednoczę się w bólu sad

                                                    pozdarwaim
                                                    trzymajcie się dzielnie!
                                                    Aneta

                                                  • katitka Re: otóż to! 14.01.04, 12:48
                                                    Aneta napisała:
                                                    "...uważam też, że powinnyśmy pamiętać, że nasze dzieci mają tylko 1,5
                                                    roczku. Zaczną mówić i robić różne rzeczy kiedy będzie ich czas."
                                                    Otóż to!
                                                    Tak samo sobie zawsze mówię, kiedy zaczynam zbyt dużo wymagać od mojego Skarba.
                                                    Przyjdzie czas na wszystko... i wtedy będziemy tęsknić do
                                                    czasów "dzidziusiowych".
                                                    A dziś w nocy znowu 3 godziny nie spała, ale była przy tym tak słodka, że nie
                                                    mogłam się na nią złościć - tuliła mnie, całowała, głaskała, kazała się kiziać-
                                                    miziać po pleckach, śpiewała mi piosenki i kołysanki ("luli luli luli
                                                    maaamaaa!").
                                                    Ach, ale tu teraz trzeba pracować i czwarta kawa nie pomaga...
                                                    No cóż, minie...
                                                    Pa pa!
                                                    Kasia
                                                  • andje Buuuuuu,drożdżaki :( 14.01.04, 13:22
                                                    Właśnie wróciłyśmy od lekarza.Pisałam wam już o swoim niepokoju związanym z
                                                    tym, że przez kilka ostatnich dni Safiyka regularnie siusiała w majteczki
                                                    (pamiętając, że moje Słonko ma zaledwie 1,5 roczku i stosunkowo wcześnie
                                                    zaczęła korzystać z nocniczka, nie robiłam z tego dramatu).W poniedziałek ,po
                                                    wieczornej kąpieli zauważyłam na pupie i w okolicach sromu niewielkie
                                                    pryszczyki, które nie przypominały (znanych mi doskonale)wykwitów
                                                    alergicznych.Odparzenia też raczej nie wchodziły grę,od listopada Pampersy
                                                    zakładam Safiyce jedynie na spacer i do spania.
                                                    Wczoraj od rana moja córeczka wykazywała żywe zainteresowanie swoimi okolicami
                                                    inymnymi(dotykała rączkami,włożyła klocek w majteczki,pluszowego misia)a ja
                                                    ślepa, tępa matka nie skojarzyłam, że coś złego dzieje się z moim dzieckiem.
                                                    Dopiero po wieczornej kąpieli zauważyłam, że pryszczyki stały się bardziej
                                                    zaognione, a okolicach intymnych pojawiło się zaczerwienienie.
                                                    Okazało się, że moja córcia ma drożdżaki.Biedne dziecko (sama je miałam będąc
                                                    w ciąży więc wiem jaka to przyjemność).Prawdopodobnie przesadziłam z myciem,po
                                                    każdym sikanu myłam Mychę wodą z mydłem,zmyłam naturalną florę bakteryjną,
                                                    zbiegło się to w czasie z osłabieniem organizmu spowodowanym ząbkowaniem
                                                    (wychodzą jej zęby trzonowe)i klops.
                                                    Podle się czuję ,paskudna matka ze mnie.
                                                    Teraz Dziewczę zasnęło,a ja lecę do apteki po maści, tabletki i płyny.
                                                    Pa,pa
                                                    Ania i Safiyka
                                                  • natinka2002 Re: Buuuuuu,drożdżaki :( 14.01.04, 22:35
                                                    Coś nam ten rok zaczął się od wielkiego BUUUUUUUU . A to remont ,
                                                    przeprowadzka ,żłobek , a to za mało gada ( to u mnie ), nie chce spać w nocy
                                                    i do tego drożdżaki ... nie za dużo tego ? A miało już nie być BUUUUUU !!!
                                                    Kiedy te nasze maluchy odsapną od naszego narzekania ? smile

                                                    Życzę biedniusiej Safiyce szybkiego pozbycia się tego paskudztwa .

                                                    A my niestety zakupiliśmy dziś następną paczkę pieluch i nie zapowiada się na
                                                    rychłe oszczędności w tym zakresie. Tak , tak , wiem, dobrze mówicie : nasze
                                                    dzieciaczki mają zaledwie 1,5 roku i to naprawdę są jeszcze maluchy . Tylko,
                                                    jak tak sobie czytam o wyczynach Waszych brzdąców , to zastanawiam czy to moje
                                                    jest też z lipca . Dobra , dobra , nie będzie już BUUUUU . Może jeszcze tylko
                                                    pobuczę ,że mąż wraca do pracy i będziemy same przez całe dnie . A obie już
                                                    przyzwyczaiłyśmy się ,że mamy go pod ręką . No ,ale ktoś musi zarabiać na
                                                    nas smile. Ciężko będzie się przestawić.
                                                    Chyba nie powinnam zachwalać Natusi ,że jakoś ostatnio całkiem nieźle śpi , bo
                                                    jak to Katitka napisała : jednego dnia chwalimy i cieszymy się ,że nasze
                                                    dzieciątko np. super śpi , a następnego dnia cała radość znika , bo naszemu
                                                    maluchowi się odmieniło . I tak chyba będzie póki co ... Przyzwyczajmy się i
                                                    tyle .
                                                    Kasiu ! Bądź dzielna ...!

                                                    A wszystkim posiadaczkom łakomych komputerów radzę kopiować to ,co
                                                    napisałyście zanim klikniecie na "Wyślij" .Parę razy miałam ochotę wyrzucić
                                                    komputer przez okno, więc teraz się zabezpieczam w ten sposób.

                                                    Ściskam
                                                    Kasia z małą słodko śpiącą córeczką ( jeszcze nie półtoraroczną smile )
                                                  • axa2002 Re: Buuuuuu,drożdżaki :( 15.01.04, 08:43
                                                    zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka Safiyce.... dzięki za radę natince2002 -
                                                    chyba faktycznie będę kopiować to co wpiszę - w ramach zabezpieczeń smile

                                                    faktycznie nowy rok nie specjalnie się zaczął ale miejmy nadzieję, że co złe
                                                    szybko będziemy mieć za sobą ....

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta

                                                    PS U nas coraz cieplej i po bałwanie nie ma śladu...
                                                  • katitka hurraaa! 15.01.04, 14:14
                                                    Moje drogie!
                                                    Racja - nie smućmy się tak! Już coraz bliżej do wiosny!
                                                    Powiem wam cichutko, żeby nie zapeszyć (chociaż wiem, że to na pewno
                                                    jednorazowa akcja...), że Natusia dziś caaałąąą noc spała W ŁÓŻECZKU!
                                                    Kiedy się rano obudziłam, to nie mogłam uwierzyć...
                                                    A jaka jestem wyspana!
                                                    Tylko że pewnie dziś znowu będzie szalała....

                                                    Ale przynajmniej mogłam inaczej niż ostatnio zatytułować ten post!
                                                    Buziaki dla wszystkich, szczególnie dla biednej Safiyki i pocieszycielki Kasi
                                                    (Natinki).
                                                    Katitka

                                                    P.S. Nowe słowa: buty, okula (okulary), koci (kocyk).
                                                  • andje Re: hurraaa! 15.01.04, 21:24
                                                    Dziś po południu moje Słoneczko powiedziało pierwsze w życiu pełne
                                                    zdanie.Uśmiałm się przednio więc opowiem wam całą historię(wybaczcie,że
                                                    troszkę przynudzam, ale muszę ją opatrzyć odpowiednim wstępem).
                                                    Od kilku tygodni (dokładnie od dnia kiedy Safiyka miała pobieraną krew)
                                                    słowo "kuka", które określa skaleczenia,stuknięcia,zadrapania itp. jest
                                                    ulubionym i najczęściej używanym przez moją córeczkę wyrazem.
                                                    Pisałam wam już,że całe mieszkanie należy do mojego Skarbka,a w szczególności
                                                    ubikacja kiedy ktoś z niej korzysta.Kiedy tatuś lub któryś z gości wchodzi i
                                                    zamyka drzwi,przed nimi dzieją się sceny iście Dantejskie.Dziewczyna pada na
                                                    podłogę, rozpacza,tupe nogami, łzy się leją itd.Ja niestey nie mam sumienia i
                                                    nie widzę powodu żeby się przed nią zamykać, więc wspólnie przesiadujemy w
                                                    toalecie (Safiyka zwykle dzielnie mi towarzyszy na nocniczku). Zawsze starałam
                                                    się jakoś kamuflować w "TE" dni ponieważ Mały Szpieg wszystko wypatrzy.Niestey
                                                    wczoraj wieczorem skończyły mi się tampony i musiałam się poratowć
                                                    watą.Dzisiaj rano Safka obudziała mnie o nieludzko wczesnej godzinie,z oczami
                                                    na zapałki poszłam do łazienki i położyłam watę na szafce koło sedesu, za mna
                                                    weszła Safiyka i pokazując watę powiedziała " ooo baban"(bałwan) poźniej "
                                                    oooo nie kuka, mama kuka" cóż miałam robić przytaknęłam tak mama kuka.Cały
                                                    ranek Safiyka chodziła podekscytowna odkryciem i klikakrotnie powtarzała "mama
                                                    kuka".
                                                    Po południu mój tato poczas przycianania glazury skaleczył się w
                                                    palec.Przyszedł do mnie do kuchni i poprosił o plaster,Dziewczę było mocno
                                                    poruszone widokiem skaleczenia więc poczułam zobowiązana wytłumaczyć córci co
                                                    się stało.Safiyka wstała z krzesełka podeszła do mnie i powiedziała "dziadzio
                                                    kuka tuuuu, mam kuka pam" wskazując wymownie palcem na miejsce mojej
                                                    domniemanej kuki. Oboje z ojcem parsknęliśmy śmiechem a ja pomyślałam,że
                                                    dobrze się stało,że nie był to ktoś obcy bo bym się dopiero najadła wstydu.
                                                    Pozdrawiamy
                                                    Ania(kuka)i spiąca już Safiyka.
                                                    P.S.
                                                    wyszedł mi post gigant wiec już jutro się nie odzywam
                                                  • natinka2002 Re: hurraaa! 15.01.04, 21:53
                                                    O nie ,Aniu !
                                                    Pisz jeszcze . To było super!!!!! Uśmiałam się !!!!!!!!
                                                    Masz bardzo inteligentną córcię , tylko pogratulować !

                                                    Tym razem niewiele mam do napisania , to tak w ramach próby opanowania mojego
                                                    uzależnienia od komputera ( i tak jestem z siebie dumna , bo dopiero teraz go
                                                    odpaliłam ) . Ale na pewno nie zamilknę , co to to nie!Nie myślcie sobie! smile

                                                    Ściskam mocno
                                                    BYLE DO WIOSNY !!!!!!!!!!

                                                    Kasia
                                                  • axa2002 Re: hurraaa! 16.01.04, 15:38
                                                    tak, tak byle do wiosny smile))

                                                    no cóż od pewnego czasu tez obserwuję u Oleńki, że trzeba bardzo uważać co się
                                                    robi - ona chce wszystko powtarzać. Zwykle jest przy tym kupa śmiechu, udaje
                                                    taką dorosłą smile)) np. jak siedzimy przy komputerze ja mam swoją myszkę a Ola
                                                    swoją, i każda z nas rusza swoją smile))

                                                    ani się obejrzymy a trzeba będzie uważać na słowa.... smile)))
                                                  • natinka2002 Re: hurraaa! 16.01.04, 22:42
                                                    Moje uzależnienie bierze górę i znowu jestem ! Za to Ania dotrzymała słowa i
                                                    nic dziś nie napisała , a szkoda ...

                                                    Wreszcie mamy za sobą debiut saneczkowy. Wyobraźcie sobie , ile musieliśmy się
                                                    naszukać ,żeby kupić porządne sanki. Wszędzie tylko metalowe bez oparcia , a
                                                    my wymyśliliśmy sobie drewniane z drewnianym oparciem. W każdej wolnej chwili
                                                    jeździliśmy po sklepach i nic , a wydawałoby się że mieszkamy w dużym
                                                    mieście .Już się pogodziłam z myślą , że moje Słoneczko nie pojeździ tej zimy
                                                    na sankach . I jak myślicie , gdzie kupiliśmy sanki ? No jasne ,że na swoim
                                                    własnym osiedlu w sklepie sportowym . A tyle zmarnowaliśmy czasu i pieniędzy
                                                    na benzynę . No i dziś z potwornym opóźnieniem , niemalże na sam koniec zimy (
                                                    hahaha dobrze by było , gdyby to był już koniec smile ) , odbyłyśmy jazdę próbną.
                                                    Oczywiście , to ja musiałam robić za pieska pociągowego , bo mój kochany dziś
                                                    wybył do pracy , ale w weekend mu nie popuszczę smile . Trochę się zmachałam , bo
                                                    Natusi najbardziej podobała się szybka jazda , a kondycja już nie ta ...

                                                    Miłego weekendu,

                                                    Kasia z wiercipiętką nocną czyli Natalką (która tej nocy uskuteczniała
                                                    przewalanki między nieszczęsnymi rodzicami )
                                                  • andje Re: hurraaa! 18.01.04, 21:11
                                                    Kasiu,czyżbyś była na odwyku (już dwa dni Cię nie było na forumwink? Z resztą
                                                    wszystkie jakoś zamilkłyście.

                                                    Moja córcia eksploatuje mnie niemiłosiernie.Czasem po prostu za nią nie
                                                    nadążam. Straszna z niej Wiercipięta i muszę stale na nią uważać.Nawet kiedy
                                                    je nie potrafi usiedzieć spokojnie.Najgorsze jest to,że rówieśnicy,ba nawet
                                                    kilka miesięcy starsze od niej dzieci, też za nią nie nadążają. W piatek jedna
                                                    z niewinnych zabaw omal nie skończyła się tragicznie.Safiyka tak
                                                    mocno "kochała" swojego 2 m-ce starszego kolegę,że wywróciła go na chodnik, a
                                                    on padając uderzył głową o kant wystającej płytki.Na szczęście skończyło się
                                                    guzem.Biedny Mateuszek pierwsze jego spotkanie z Safką zakończyło się
                                                    ugryzieniem w palec, teraz paskudny guzioł.
                                                    Czasem patrząc na moją Wierciołę zastanawiam się czy nie cierpi na Zespół
                                                    nadpobudliwości psycho-ruchowej.Pewnie powiecie,że większość dzieci jes bardzo
                                                    ruchliwa, ale wierzcie , zadne ze znanych mi, nie jest takie jak moja
                                                    Córcia.Ostatno pani ekspedientka w sklepie spożywczym,po tym jak Safiyka
                                                    wpadła z rozpędu na regał z detergentami , powiedziała mi,że mnie podziwia, bo
                                                    nie wie jak ja z nią wytrzymuję. Będąc w ciąży zawsze mówiłam,że chciałabym
                                                    mieć żywe dziecko , ale to które mam przechodzi moje naśmielsze oczekiwania.
                                                    Mama nadzieję,że mnie pocieszycie opisując niesamowite wyczyny waszych małych
                                                    Łobuziaków wink

                                                    Pozdrawiam
                                                    Ania i śpiaca już Safiyka Łobuzijka
                                                  • natinka2002 Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 18.01.04, 22:29

                                                    Faktycznie trochę sobie ograniczam , co nie znaczy że w ogóle nie odpalam
                                                    komputera , to by było zbyt okrutne smile . Ale nie tylko ja się nie udzielam .
                                                    Można więc wysnuć wniosek ,że nasze dzieciaczki wysysają jak wampirki naszą
                                                    całą energię , to i potem już nawet pisać się nie chce. Znowu zabrałam się za
                                                    wyszywanie , więc wieczorami pogłębiam swoją wadę wzroku smile .
                                                    Weekend minął nam rzecz jasna na sankach i spacerach po lasku . Pogoda była
                                                    super , szczególnie dzisiaj . Poszaleliśmy na górkach , wojna na śnieżki w
                                                    wykonaniu rodziców też była . Zdjęcia porobiliśmy , ale to dopiero połowa
                                                    kliszy ,więc niestety trzeba czekać.
                                                    Dzisiaj pojechaliśmy do babci i dziadka z czekoladkami , w ich święto nie
                                                    będzie możliwości złożenia życzeń. Oczywiście od razu jak tylko bombonierka
                                                    została odpakowana , Natusia zrobiła przegląd czekoladek i szybko pożarła
                                                    kilka ,żeby potem jej nie zabrali.

                                                    Jeśli powstanie lista łobuzów lipcowych , to na pewno Natuśka zostanie
                                                    wpisana. Łobuziara z niej niesamowita, aż się boję , co będzie później .
                                                    Obecnie trenuje wspinaczkę wysokogórską , przez krzesło , kanapę na wysoki
                                                    stół . Można ją zdjąć , a ona zaraz jest znowu na górze. I tak w kółko...
                                                    Poukładam książeczki , ona zaraz je porozwala , jej zdaniem powinny leżeć na
                                                    podłodze. Tłucze lalą o podłogę ,a potem ją przytula i namiętnie całuje .
                                                    Jeśli lala nie chce do niej przemówić , to robi jej „masaż serca” ,że już
                                                    dawno lala miałaby połamane żebra. I tak mogłabym wymieniać i wymieniać . Juz
                                                    nie wiem ,jakby tu przytępić te rosnące rogi .
                                                    Aniu , nie jesteś sama ..... pocieszyłam Cię trochę?

                                                    Może jeszcze uda mi się wyszyć choć kawałek słonecznika , choć właściwie to
                                                    poszłabym już spać.

                                                    Kasia , mama łobuziary smile
                                                  • andje Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 18.01.04, 22:44
                                                    Dziękuję Kasiu,wiedziałam,że mogę na Ciebie liczyć.

                                                    Dobrej nocy wszystkim życzę i zmykam do swojej słodkiej Urwiski,która ostatnio
                                                    upodobała sobie mój materac.
                                                    Pa pa
                                                    Ania
                                                  • ivonekk Witam ponownie :)) 18.01.04, 22:54
                                                    Po baaardzo długiej nieobecności na forum postanowiłam się odezwać. Sytuacja u
                                                    nas wygląda prawie tak, jak u każdej z Was, tzn. normalnie sił mi czasem
                                                    brakuje smile)) Ale jest też i pięknie!
                                                    Jagódka mierzy już 86 cm, waży 12 kg i ma 12 ząbków. Liczba ta wkrótce się
                                                    zmieni, bo chyba właśnie boleśnie wybijają się dolne 3. Powiedzcie mi czy
                                                    Wasze pociechy też gorączkowały przy ząbkowaniu?? Bo my dzisiaj w nocy byliśmy
                                                    przerażeni, gdy skala na termometrze pokazała 39,2 stopni C!! Po raz pierwszy
                                                    Jagódka miała tak wysoką temperaturkę, nawet przy zapaleniu płuc gorączkowała
                                                    najwyżej do 38 stopni.
                                                    Ucieszyłam się, gdy przeczytałam, że jeszcze nie wszystkie lipcuszki sprawnie
                                                    korzystają z nocniczka. I tym bardziej wielkie gratulacje dla Safijki- od
                                                    listopada....hmmm. Jagódka kiedyś chętniej siadała na nocniczku, teraz jest z
                                                    tym troche gorzej. Nawet, kiedy ją wysadzam na nocnik, usiedzi na nim tylko
                                                    chwilkę, bo szybciutko jej się nudzi i złazi, a chwilkę po założeniu pieluszki
                                                    muszę ją przebierać, z wiadomych przyczyn. Mam nadzieję, że to się wkrótce
                                                    zmieni. Natomiast "edukacja łóżeczkowa" jest u nas na szóstkę!! W trakcie
                                                    świąt zaczęłam" szkolenie" i zamiast, jak co dzień, usypiać Malutką na
                                                    materacu, zaczęłam ją wkładać do łóżeczka. Oczywiście protestowała ostro, ale
                                                    udało sięsmile)Jest super, Mała zasypia ok. 20.00 i śpi do 6.00. Oczywiście
                                                    przebudza się czasami, ale i tak jestem strasznie zadowolona.
                                                    Z mówieniem też jest u nas nieźle, komunikujemy się już w sposób bardziej
                                                    zrozumiały dla otoczenia. Mogę też się pochwalić jedną anegdotką: Jagódka na
                                                    wszelkiego rodzaju ptaszki mówi "ka ka", gdy tylko zauważy jakiegoś ptaszka,
                                                    to z entuzjazmem wykrzykuje "KA KA"!! i pokazuje paluszkiem. W okresie
                                                    przedświątecznej gorączki byłam z nią na poczcie i stałyśmy w kolejce do
                                                    okienka, a Jagódka pilnie się wszystkiemu przyglądała. Nagle z rozbrajającym
                                                    uśmiechem i pokazując paluszkiem wykrzyknęła znajome "ka ka" wskazując na.....
                                                    godło. Myślałam, że pęknę ze śmiechu, cudnie jej wyszło to skojarzenie, ale
                                                    co "ka ka" to "ka ka"!smile))Oczywiście u nas tez zdarzają się śmieszne sytuacje
                                                    z wkładaniem sobie wkładek higienicznych w rajstopki, malowaniem oczu,
                                                    chodzeniem z telefonem i dyskutowaniem przez telefon, itd. Czasami jestem w
                                                    szoku, jakim świetnym obserwatorem jest dziecko. Trzeba uważać, co się robi
                                                    czy mówi wink)Ale myślę, że każda z was tez to doskonale wie.

                                                    No to chyba na tyle, obiecuję, że tym razem będę się odzywać częściej, bo
                                                    łatwiej być na bieżąco, niż pisać raz na jakiś czas. Za dużo się wtedy
                                                    wszystkiego nazbiera.

                                                    Trzymajcie się ciepełko i ...oby do wiosny!!

                                                    Iwona z Jagódką
                                                  • martasanchez My tez:) 19.01.04, 00:18
                                                    My rowniez witamy po strasznie dlugiej przerwie. Juz myslalam, ze nigdy sie nie
                                                    zbiore do napisania czegos i tylko bede tak podgladala te Wasze pociechy.
                                                    Z podstawowych wiadomosci to Emilka powoli, doslownie powoli- rosnie. Wazy JUZ
                                                    8600 no i mierzy jakies 73cm. Zebow ma 8 i strasznie biedulka przy kazdym
                                                    cierpi i znowu nam sie chyba nowy szykuje. Przyplaca je strasznym marudzeniem,
                                                    zlym samopoczuciem i co najgorsze kilkudniowa biegunkasad No ale w koncu chyba
                                                    przestana wylazic i odpoczniemy.
                                                    Poza tym jak wiekszosc rowiesnikow wylaza jej straszne rozki! Lekarz ostrzegal
                                                    a ja mu nie wierzylam, ze MOJE dziecko tez tak bedzie mialo!
                                                    Ze spaniem to u nas nie jest najgorzej, sprawa jest o wiele trudniejsza jesli
                                                    chodzi o zasypianie! W nocy nie jest to wielkim problemem o ile tylko mamy
                                                    akurat ochote spac o tej samej porzesmile Tzn przebieramy sie w pizamki i spimy,
                                                    rodzice w lozku a Emilka w dostawionym lozeczku bez jednego boku, ale.... no
                                                    wlasnie!!! Moge sobie pomarzyc ze Emilcia pojdzie spac, a ja w tym czasie cos
                                                    zrobie! Uspanie jej zajmuje wiecznosc. Skad ona wie, ze chcemy ja "wykiwac"???
                                                    Najczesciej konczy sie to okolo godzinna przepychanka pomiedzy lozko, ziemia,
                                                    wyscig do drzwi i znowu do lozka, po ktorej mama pada jak kamien z makijazem (o
                                                    ile w ciagu dnia starczylo czasu na zrobienie), w ubraniu itp, no i chyba pada
                                                    Emilkasmile W ciagu dnia jest to samo! Nigdy nie zdazylo sie sie zasnac "w biegu"
                                                    np. jedzac, czy ogladajac telewizje, czy bawiac siesmile Jak rodzice nie spia do 3
                                                    nad ranem Emilka malo sie nie zamarudzi "na smierc", ale spac to ona na pewno
                                                    nie bedziesmile
                                                    Probowalismy juz zostawiac ja sama, ale to tylko konczy najgorszymi
                                                    scenariuszami z "Kazde dziecko moze nauczyc sie spac", malo sie nie dusi
                                                    wlasnymi lzami,ma odruchy wymiotne itp. Kiedy tylko wchodzimy zeby ja
                                                    pocieszyc, rzuca sie na materac, krzyczy w nieboglosy, chwyta za koszule, palec
                                                    wlosy, za cokolwiec co uda jej sie zlapac i probuje wydrapac sie z lozeczka.
                                                    Moze za jakis czas znowu odwazymy sie sprobowac.
                                                    Generalnie strasznie ta moja coreczka rozpieszczona. Jets z mamusia 24 godziny
                                                    na dobe i niewiele ma kontaktu z innymi ludzmismile Dziadkow z obu stron zna tylko
                                                    ze zdjec, z wujkami z maminej strony tez sie praktycznie nie zna, bilans
                                                    kontaktow wiec mizernywink
                                                    Czasami marze sobie, ze KIEDYS moze bede ja miala z kim zostawic i odsapnac
                                                    choc troszeczkesmile Chodzi mi o to, ze my ZAWSZE razem jestesmysmile Czasami ponosza
                                                    mnie nerwy, ze znowu nie moge zrobic tego czy tamtego, a pozniej mam wyrzuty
                                                    sumienia, ze na nia nakrzyczalamcrying Jestesmy samiutenkie od obudzenia do okolo 7
                                                    wieczorem i czasami naprawde nie mam juz sily. No ale co tam, kiedys pewnie
                                                    jeszcze za tym zateskniesmile

                                                    Nie bylo nas na forum tak dlugo, ze ciezko zaglosci w wiadomosciach nadrobic.
                                                    Teraz na tapecie lobuziaki..... HMMMMMM , cos o tym wiemy!
                                                    Do sklepu lepiej wogole nie wychodzic, bo po co sie denerwowac!? I tak zakupow
                                                    zrobic nie mozna, tylko ganiac za Emilka miedzy polkami, bo przeciez w wozku
                                                    sklepowym toto nie usiedzi. Szczerze powiedziawszy nigdzie toto nie usiedzi.
                                                    Jemy w biegu, pieluszki (tak, tak, jeszcze nosimy) zmieniamy w biegu, zasypaimy
                                                    goniac sie z lozka i na lozko........... o ubieraniu wogole mowy nie ma!

                                                    ZAczyna tez Emilka mowic. Mamy ten problem, ze nie bardzo tylko wiemy w jakim
                                                    jezykusmile Mowimy do niej w 3 jezykach i czekamy jakie beda tego rezultaty.
                                                    Chwilowo zdecydowanie wybiera hiszpanski.

                                                    A! Zamiesicilysmy tez Emilke z Zobaczcie, jeszcze mikolajkowe wydanie. Mam
                                                    nadzieje, ze sie ukazesmile

                                                    Na dzis to juz bedzie na tylesmile Pozdrawiamy serdecznie i od dzis postaramy sie
                                                    na biezaco pisacsmile
                                                    Marta z Emilka
                                                  • axa2002 Re: łobuzerstwo 19.01.04, 13:40
                                                    och tak łobuzerstwo jest na topie. Ola też nie pozwala zrobic zakupów, biega
                                                    pomiedzy pólkami zruca z pólek, wrzuca do koszyka itd. Raczej bioega niż chdzi;
                                                    wyłazi na stół, otwiera szafki ale chyab toz ancie z autopsji...
                                                    do tego wszytskei tez się kłóci częsciowo w sowim języku smile)

                                                    W temacie spania chciałam Was dziewczyny zapytać czy Wasze lipcuszki śpią już w
                                                    otwartych łóżeczkach? lub czy wyciągnęłyście już szczebelki z łóżeczka?

                                                    pozdrowiewnia i wielu sił na nowy tydzień smile
                                                  • kostaga Re: łobuzerstwo 19.01.04, 14:09
                                                    No to odezwę się i ja, choć praca goni i czasu jakoś tak coraz mniej. Perełce
                                                    wyrastają różki, gdy zobaczy wodę. Wtedy nie ma szans, by cokolwiek ją
                                                    powstrzymało. Coniedzielne wyprawy na basen już nie starczają, a kąpiel pod
                                                    prysznicem kończy się zatapianiem łazienki w nadziei na utworzenie prywatnego
                                                    basenu. Popularnością cieszą się również u Pauli sofy tudzież kanapy z wysokim
                                                    oparciem, które idealnie służą do ćwiczenia skoków na główkę w wydaniu "na
                                                    sucho". A tak poza tym to aniołek. Już pisałam Wam wcześniej, że wystarczą
                                                    klocki (teraz takie pudło 300 elementowe) i już nie mam dziecka na ok. 3
                                                    godzin, dopóki nie zbuduje fortecy ze wszystkich elementów (no, prawie
                                                    wszystkich). I książeczki. Ma ich ze 40 i wszystkie obcykane co do strony. Bez
                                                    najmniejszego błędu znajduje książeczkę a w niej stronę, gdzie znajduje się
                                                    poszukiwany przez nas przedmiot lub zwierzątko. A w ogóle jeżeli chodzi o
                                                    zwierzątka to Perła okazuje się rewelacyjna! Ma nad łóżeczkiem plansze ze
                                                    zwierzętami i dla co najmniej kilkunastu z nich, potrafi naśladować wydawane
                                                    przez nie odgłosy. Najbardzie zadziwia mnie, że rozróżnia koguta od kury!
                                                    Nocniczek? Ach marzenia uszczuplonego portfela! Tu jeszcze długo nie osiągniemy
                                                    sukcesu, a przynajmniej tak długo dopóki Perła będzie nas brać podstępem "na
                                                    kupę", by móc pójść do swojego pokoju i wprowadzać w życie swoje fantazje
                                                    architektoniczne. Niedługo kupię jej deskę kreślarską albo dopuszczę do mojego
                                                    AutoCada wink Za to coraz lepiej chyba z mówieniem. Co prawda nie powinnam
                                                    zapeszać, bo kiedyś Pauli mówiła wiele więcej niż teraz, ale cały czas trzymam
                                                    za nią kciuki. W każdym razie książkę od księżyca odróżniam bezbłędnie,
                                                    ciasteczko od czekolady i klocki od kredek. To ukochane, poza kółkiem, słowa
                                                    Perły. Choć przebojem ostatnich dni jest scenka, powtarzająca się średnio 15
                                                    raazy dziennie:
                                                    - "Perełko pozbieraj klocki,proszę" - to ja. W wersjach zamiennych można
                                                    użyć "Chodź zmienić pieluszkę, proszę zjeść kolację, nie rzucaj we mnie
                                                    widelcem, nie rysuj po ścianach itp. itd, na co niezmienną odpowiedzią,
                                                    zaopatrzoną w odpowiednie przedstawienie gestykulacyjne jest:
                                                    -"oooo boooooozie"
                                                    papa
                                                    zmykam do pracy bo ucieknie
                                                    Sushi
                                                  • andje Re: łobuzerstwo 19.01.04, 21:34
                                                    Widzę,że poruszyłam temat rzekę.Aż miło poczytać jak łobuzują wasze brzdącewink,
                                                    przynajmniej wiem,że nie jestem osamotniona.
                                                    Ja również spędzam ze swoim Słoneczkiem 24/24 i czasem mam ochote usiąść i
                                                    płakać.Całe szczęście,że od czasu do czasu babcia wkracza z odsieczą czyli
                                                    zabiera Safiykę na dzień lub dwa (dłużej nie jestem w stanie wytrzymać bez
                                                    mojego słodkiego urwisa).
                                                    Ostatnio Safiyka ma "melodię"na tatusia, na spacerach podbiega do wszystkich
                                                    mężczyzn, którzy wyglądają mniej więcej (raczej mniej)jak mój mąż za słodkim
                                                    okrzykiem"taaatuś" ,zwykle powoduje to całkowitą konsternację napastowanego i
                                                    moje głośne tłumaczenia,że tatuś jest w pracy itp.Za to kiedy obiekt
                                                    całodziennej tęsknoty zjawia się w domu córcia nie odstępuje go na krok.
                                                    Cóż,trudno się dziwić kiedy od mamy ciągle słyszy"nie rusz, nie
                                                    dotykaj,zostaw, nie grzeb w śmietniku,nie właź do piekarnika" i tak w kółko
                                                    przez cały dzień.Pod tym względem tatuś jest zdecydowanie bardziej pobłażliwy.
                                                    Dziś wieczorem córcia dopadła do pudełeczka z kremem,tatuś z bezradną miną
                                                    wpadł do łazienki:
                                                    -co mam zrobić Safiya bez opamiętania smaruje się kremem(to mąż)
                                                    -to jej zabierz(to ja)
                                                    -ale ona będzie płakać, wiesz ty jej zabierz ja nie potrafię
                                                    No i proszę jestem domowym tyranem

                                                    Pozdrawiam Ania i Safka
                                                  • natinka2002 pada , pada, pada , końca nie widać.... 20.01.04, 14:45
                                                    Od wczoraj sypie i sypie , niedługo będę musiała drążyć tunel ,żeby w ogóle
                                                    wyjść z domu. Wczoraj snułam się po domu i nic kompletnie nie chciało mi się
                                                    robić. Na spacer nie można było wyjść , bo wiało i sypało. Dziś byłyśmy może
                                                    ze 40 minut na podwórku , wracając do domu bardziej przypominałyśmy bałwanki .
                                                    Nie było sensu wyciągać sanek , bo po przejechaniu kilku metrów Natusia byłaby
                                                    całkiem zasypana.

                                                    Marta napisała:
                                                    "Czasami marze sobie, ze KIEDYS moze bede ja miala z kim zostawic i odsapnac
                                                    choc troszeczkesmile Chodzi mi o to, ze my ZAWSZE razem jestesmysmile Czasami
                                                    ponosza mnie nerwy, ze znowu nie moge zrobic tego czy tamtego, a pozniej mam
                                                    wyrzuty sumienia, ze na nia nakrzyczalamcrying Jestesmy samiutenkie od obudzenia
                                                    do okolo 7 wieczorem i czasami naprawde nie mam juz sily. No ale co tam,
                                                    kiedys pewnie jeszcze za tym zateskniesmile"
                                                    Nawet nie wiesz ,jak dobrze Cię rozumiem . Staram się zmienić moje nastawienie
                                                    i po prostu zaakceptować fakt , że tak jest i póki co będzie , tylko to takie
                                                    trudne ... Przecież Natusia nie jest temu winna , więc nie mogę wyładowywać
                                                    swoich frustracji na niej – już lepiej na mężu .smile Ale jak sobie pomyślę ,że
                                                    mogłabym jej nie mieć – to dopiero byłoby smutne i puste życie. Trzymajmy się
                                                    więc dzielnie , nie pozostaje nam nic innego......

                                                    Może wieczorem uda mi się coś więcej napisać . Nie wiem jak to się dzieje ,
                                                    ale kompletnie nie mam czasu ,żeby porobić coś tylko dla siebie .

                                                    Pozdrawiam powracającą Martę , wszystkie zapracowane mamy i te snujące się po
                                                    domu smile oraz wszystkie łobuziaki

                                                    Kasia ( usypiająca przy drugiej kawie ) i śpiąca Natalka
                                                  • kostaga Re: pada , pada, pada , końca nie widać.... 21.01.04, 08:55
                                                    U nas też posypało, ale na szczęście już przestało smile Perła się cieszy i każe
                                                    cały czas prowadzać się na ogród i tarza się w śniegu. Uwielbia to.
                                                    Czytając Wasze rozterki nie bardzo wiem, po której stronie barykady się
                                                    ustawić. Właśnie na weekend wybraliśmy się z mężem na 3 dni do Hotelu
                                                    Gołębiewski w Wiśle. Pauli zostawiliśmy u rodziców męża by móc nacieszyć się
                                                    sobą i bez nerwów się wyszaleć. Prawdą jest, że jak położę spać Perłę o 20 to
                                                    wstanie dopiero o 8.30 dnia następnego, ale nie potrafiłabym przecież zostawić
                                                    jej samej w hotelowym pokoju! Poza tym był to wyjazd służbowy i stwierdziłam,
                                                    że nie będę ciągnąć tam Perły, bo pewnie i inni będą bez dzieci. I myliłam się
                                                    strasznie. Hotel trząsł się od maluszków, a ja płakałam z tęsknoty a widok
                                                    każdego z nich. Już teraz boję się wakacji, bo dziadkowie zabierają Małą na 2
                                                    tygodnie nad morze! Jak ja to przetrzymam! I co? Niby dobrze, że mogę czasami
                                                    zatęsknić za Perełką bo wydaje mi się, że moja miłość do niej jest przez to
                                                    jeszcze pełniejsza, ale ta tęsknota jest taka straszna. Jak Pauli nie ma koło
                                                    mnie to skręca mnie rozpacz, ale jak mamy zły dzień (ja lub ona) to cieszę się
                                                    ogromnie, że jest tyle ludzi wokół mnie, którzy z taką ochotą opiekują się moją
                                                    córeczką. Jestem szczęściarą i tyle!
                                                    W przyszły weekend wybieramy się na kinderbal. Koleżanki Paulinki kończą
                                                    właśnie 2 latka. Będzie przednia zabawa, bo dziewczynki za sobą przepadają J
                                                    Straszliwie boję się tylko podróży samochodem w taką pogodę. Niby bliziutko,
                                                    ale... Wczoraj w wypadku samochodowym zginęli moi wujkowie. Sama jestem
                                                    powypadkowa więc nogi mam miękkie. Najchętniej do końca zimy jeździłabym
                                                    pociągiem...
                                                    Papa
                                                    Tym razem praca nie ucieka, ale za bardzo na mnie łypie, więc muszę ją zabić
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: taaak, taaak.... 21.01.04, 08:56
                                                    Pewnie pomyślicie teraz "uhuuuu, akurat!", ale ja jako kobieta pracująca muszę
                                                    powiedzieć, że rozumiem Was (pełnoetatowe mamusie) doskonale!
                                                    Po całym dniu spędzonym z moją Natusią (która też jest łobuziakiem!) jestem
                                                    szczęśliwa, ale fizycznie trzy razy bardziej zmęczona niż po 8 godz. pracy...
                                                    Także w imieniu swoim i (myślę) innych zapracowanych zawodowo mam oddaję Wam
                                                    wielki honor i wyrazy uznania za 24-godzinne codzienne dyżury z maluchami!!!

                                                    Strasznie się uśmiałam czytając o Waszych łobuzach - moja Natuńka też w tej
                                                    dziedzinie jest dobra! Wulkan energii i spryciula w wymyślaniu psot i
                                                    złośliwostek.
                                                    Teraz "idą" nam piątki, więc trochę marudzi, nie chce zbyt dobrze jeść i skarży
                                                    się "buuuzia boooliii!!!" No cóż, przetrwamy...
                                                    Najważniejsze, że znowu śpi w nocy bo już myślałam, że zacznę zamykać się w
                                                    swoim pokoju w pracy i ukradkiem drzemać pod biurkiem!
                                                    A przy okazji - znacie jakiś magiczny preparat pod oczy, który pomoże
                                                    niewyspanym, podkrążonym, opuchniętym oczętom?

                                                    Buziaczki dla wszystkich,
                                                    Kasia
                                                    i Natusia, która w domu dostarcza niekwestionowanych rozrywek biednej babci...
                                                  • natinka2002 Re: taaak, taaak.... 21.01.04, 14:45
                                                    A już myślałam ,że Was wszystkie zasypało. Jakbyście miały zapotrzebownie na
                                                    większą ilość śniegu , to się polecam , mogę podesłać kilka chłodni smile .Za
                                                    oknem mam bajkowy pejzaż , totalnie zaśnieżony las i do tego wirujące
                                                    płatki ...
                                                    Poszalałyśmy trochę na saneczkach po lesie i totalnie mokre wróciłyśmy do
                                                    domu . Teraz Śnieżynka śpi a ja znowu zastanawiam się , jak wykorzystać ten
                                                    wolny czas . No i znowu siedzę przed komputerem / niedługo mnie zeżre sad / .
                                                    Zawsze znajdę sobie jakiś pretekst ,żeby odpalić tego potwora :a to ściągam
                                                    piosenki dla Natalki , a to wierszyki , a to obrazki do kolorowania ( już
                                                    kompletuję na przyszłość) i tak ciągle .... Jeśli któraś z Was chciałaby np.
                                                    piosenki /mp3/ czy wierszyki , to służę ... Możemy się powymieniać.

                                                    A co jęczenia w związku z siedzeniem w domu , to mam ochotę sobie czasami
                                                    palnąć w ten głupi łeb . Ale nie dlatego ,że jest mi tak źle , tylko
                                                    dlatego ,że wcale nie mam tak źle smile . Nie muszę zwlekać się skoro świt z
                                                    łóżka ( tak jak mój mąż po 5 rano ), odśnieżać po ciemku samochód , jechać z
                                                    jednym okiem otwartym /bo drugie jeszcze śpi/ czy też marznąć na
                                                    przystankach , zasypiać w autobusie , tramwaju czy kolejce , a potem użerać
                                                    się z przełożonymi , podwładnymi , współpracownikami , klientami itp, wzdychać
                                                    w pracy do zdjęć swojej pocieszki i w każdej minucie zastanawiać się ,co też
                                                    ona teraz robi , a po pracy lecieć przez miasto z wywieszonym jęzorem ,żeby
                                                    móc wreszcie przytulić się do tego małego cieplutkiego ciałka / cóż z tego że
                                                    to mały diabełek/ . Tak więc widzicie ,że nie ma co chylić czoła nad tym
                                                    naszym smutnym losem smile . Dziś mam lepszy humor , więc już nie jęczę .
                                                    W przysżłym tygodniu będę z pewnością jęczeć , bo tatuś nam ucieka na tydzień
                                                    do Norwegii sad((

                                                    No to pa !
                                                    Bałwanki z Gdyni

                                                  • cixi Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 22.01.04, 01:58
                                                    Cześć, jestem tu po raz pierwszy, więc kilka słów o nas. Ja jestem Dorota, a
                                                    moja córka to Kaja. Po przeczytaniu tylu historii prysł mi mit lansowany przez
                                                    moją teściową, że Kajka to nie wiem jak niezwykłe i nieprzeciętnie uzdolnione
                                                    dziecko (chyba jedyne takie we wszechświecie). Spadam na ziemię. Jest
                                                    całkowicie w normie. 11kg, rozmiar 92. Wyłazi z wózka w sklepie (od niedawna) i
                                                    ukradkiem wrzuca do koszyka rzeczy za które nieopatrznie potem płacę. W ten
                                                    sposób mam już trzy opakowania ziela angielskiego, paczkę sody oczyszczonej
                                                    (nie wiem do czego jej się używa), paczkę filtrów do ekspresu przelewowego (nie
                                                    mam ekspresu przelewowego-znacie jakieś inne zastosowania?) i opakowanie
                                                    ekspresowej herbaty miętowej (brrrr, od dziecka herbatka miętowa pobudzała mnie
                                                    do wymiotów).
                                                    Nie ma absolutnie mowy o tym, żeby coś zajęło ją na 3 godziny. Taka perspektywa
                                                    czasowa w ogóle nie istnieje. Najwyżej 10 min. Nie ustawia żadnych piramid!!!!
                                                    Czasem uda jej się postawić 3 klocki (drewniane) jeden na drugim.
                                                    Za to jeśli chodzi o książeczki, to chyba daliśmy z Michałem czadu i będziemy
                                                    pokutować do drugiej klasy podstawówki. (Chodzi o to, że za wcześnie
                                                    wdrożyliśmy dziecko do czytania książeczek). Pierwsze słowo, które moje dziecko
                                                    samodzielnie stworzyło, to "dodo", co oznacza: czytaj, książeczka, czytaj
                                                    jeszcze, czytaj, czytaj, czytaj, przeczytaj to jeszcze raz itp. Dziś rano po
                                                    wyjściu z łóżka, w którym rano polegujemy razem zanim mama nie zacznie widzieć
                                                    ostro konturów przedmiotów (Kaja w nocy śpi w swoim łóżeczku, w swoim pokoju i
                                                    nie ma z tym najmniejszych problemów) naliczyłam 22 książeczki, z czego każdą
                                                    przeczytałam co najmniej dwa razy. W nocy wstaje na równe nóżki i przez sen
                                                    mówi rozkazującym głosem "dodo". Ostatnim hitem była książka niejakiego
                                                    Strzembosza o 12 miesiącach. Tekst całej ksiązki to 12 wyrazów: nazw miesięcy.
                                                    Cała składa się z rysunków ilustrujących co ludzie robią w określonym czasie,
                                                    np. w marcu dzieci przebrane za najrozmaitsze postacie topią Marzannę, ktoś
                                                    zakłada budki lęgowe dla ptaków, koty chodzą na pierwsze randki, a szkocki
                                                    turysta robi temu wszystkiemu zdjęcia itd. Moje dziecko uwielbia tę książkę,
                                                    mogłaby słuchać godzinami co robią ludzie na obrazkach mimo, że niewiele może
                                                    pojąć - przecież nie wie co to jest śmigus dyngus.
                                                    Z łobuzerskich wyczynów, to przewrócenie choinki i stłuczenie bombek,
                                                    podniesienie kota za ogon, kopanie mamy przy przewijaniu (na razie mówi, że
                                                    właśnie robi), włażenie na stół, skąpanie pilota od telewizora w klozecie,
                                                    wysypywanie soli, kaszek i mąk, zabawa lampką nocną do stłuczenia żarówki,
                                                    zjadanie wszystkich kremów i balsamów (zębami fajnie się otwiera klapki),
                                                    wrzucanie do wanny z wodą (i którymś z rodziców) kubka z kawą, gazety
                                                    telewizyjnej, książki z biblioteki i przede wszystkim wyciąganie z kubła na
                                                    śmieci wielu ciekawych eksponatów.
                                                    Z tego co widzę jestem typem pośrednim: nie pracuję na etat, ale wychodzę
                                                    regularnie na uczelnię, więc na 2 dni w tygodniu oddaję Kaję rodzicom, czasem
                                                    na noc w piątek lub w sobotę teściom, gdy przydaży nam się okazja na wyjście.
                                                    Nie mam ani specjalnych wyrzutów sumienia, ani wielkiego przesytu dzieckiem.
                                                    Poza tym czasem pracuję dorywczo. Gorąco polecam to rozwiązanie wszystkim
                                                    pełnoetatowym mamom. Tak jest zdrowiej. Jeśli nie macie teściów, znajdźcie
                                                    sąsiadkę emerytkę, drugą mamę z drugim dzieckiem, albo zmuście męża, żeby raz w
                                                    tygodniu wracał wcześnie i wychodźcie same: pod pretekstem nauki języka, jogi
                                                    czy dowolnym innym. Ale w gruncie rzeczy jeden cały dzień bez dziecka w
                                                    tygodniu - to jest naprawdę to.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Dorota z Kajką
                                                  • axa2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 22.01.04, 13:26
                                                    cixi napisała:
                                                    Moje dziecko uwielbia tę książkę,
                                                    > mogłaby słuchać godzinami co robią ludzie na obrazkach mimo, że niewiele może
                                                    > pojąć - przecież nie wie co to jest śmigus dyngus.

                                                    Dorotko, żebyś się nie zdziwiła.... smile))

                                                    Ola nauczyła się rozpoznawać litery: A, B, C, O, T, M, L, S, I, K... i teraz
                                                    najlepszą zabawą jest, jak ona to mówi: "pisiu A". A wszystko zaczęło się od
                                                    klocków z literami i progarmu w temacie Domowego przedszkola, w którym dzieci
                                                    uczyły się literki "O". Dziewczyny ja naprawdę do tego jej nie nakłaniam...
                                                    przychodzi z kolckiem i pokazuje palszkiem na literkę, więc ja mówię "to jest
                                                    K" a na drugi dzień przychodzi sama z klcokiem pokazuje paluszkiem i
                                                    mówi "K"....

                                                    U nas sporo śniegu, sanki są więc znowu na topie smile niestety mój łobuz
                                                    potargał już spodnie zimowe.....

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • andje Serdecznie witamy 22.01.04, 13:50
                                                    Serdecznie witam Dorotę i Kaję mam nadzieję,że będziecie częstymi gośćmi na
                                                    forum.

                                                    Wczoraj rano moja kochana łobuzica zdjęła z szafki pudełko kleju do glazury
                                                    otworzyła je (zębami właśnie)i nim ktokolwiek zdążył się spostrzec
                                                    wysmarowała nim siebie i wszystko co było w zasięgu jej ręki.Na szczęście
                                                    udało mi się ją odszorować(ubranka wylądowały w koszu).
                                                    Generalnie mam już dosyć remontu, ale niestety końca jeszcze nie
                                                    widać.Myślę,że kiedy dziadek pozbawi nas dostępu do wanny (kompu,kompu)
                                                    ewakuujemy się do babci.
                                                    Wieczorem zostawiłam Safiyę pod opieką tausia i zabrałam się za odgruzowywanie
                                                    łazienki .Dziecko poprosiło na nocniczek.Ponieważ przez dłuższy czas nic się w
                                                    nim nie pojawiło,mąż,którego przycisnęła potrzeba zapalenia papierosa,zdjął ją
                                                    z nocnika ,krzyknął,że zostawia ją z goła pupą i wyszedł na klatkę
                                                    schodową.Byłam pewna,że moja panna za chwilę zjawi się ,aby mi pomagać.Przez
                                                    moment panowała w pokoju podejrzana cisza po czym usłyszałam za plecami "mama
                                                    myj myj" odwróciłam się i zobaczyłam rączki mojego dziecka wysmarowane wiecie
                                                    czym.Mina mojej córeczki tak mnie rozbroiła,że nawet się nie złościłam.Drugą
                                                    połowę wieczoru spędziłam na szorowaniu dywanu.No cóż chyba zaczęła się moda
                                                    na smarownie,rano klej wieczorem kupa, musicie przyznać ,że atrakcji mi nie
                                                    brakuje.
                                                    Najnowsze słówka Safiyki to "biegem" (oczywiście kiedy mama ciągnie sanki)
                                                    i "konec"(chwilę po tym kiedy z nich wypadnie).
                                                    A dziś rano zastałam ją przy kuble na śmieci przyssaną jak glonojad do puszki
                                                    po piwie.Kiedy jej zabrałam trofeum zrobiła mi taką awanturę,jeszcze
                                                    przytupała nóżką dla wzmocnienia swoich argumentów, ze nawet "momo"czyli
                                                    smoczek nie był w stanie jej obłaskawić. A swoją drogą muszę poprosić
                                                    tatę,żeby opakowania po ewentualnych napojach wyskokowych zabierał do kubła,
                                                    bo kto wie jakie instynkty obudził w tym małym potworzewink
                                                    Pozdrawiam gorąco z mroźnego(-15st.C)Białegostoku
                                                    papa
                                                    Ania i Safka
                                                  • natinka2002 Re: Serdecznie witamy 22.01.04, 14:50
                                                    Witamy , witamy i prosimy zaglądać jak najczęściej . I nie chodzi mi tu o
                                                    czytanie na bieżąco , tylko pisanie i to najlepiej takich długich postów .

                                                    Opowieści Wasze są rewelacyjne, wesoło się wreszcie zrobiło , siedzę i
                                                    szczerzę się do monitora smile , chyba trochę głupio wyglądam smile))))))

                                                    Nie wiem ,co pisać . Brak mi natchnienia sad . Patrzę przez okno i zastanawiam
                                                    się, ile jeszcze spadnie śniegu . Od poniedziałku sypie niemalże bez przerwy .
                                                    Wyskakujemy na podwórko między jednym sypnięciem a drugim . Ciężko się
                                                    wstrzelić , przez chwilę nie sypie , ubieramy się szybko ( o ile możliwe jest
                                                    szybkie ubieranie przy wiecznie biegającym dziecku) , wychodzimy i znowu
                                                    sypie. Dziś Natalka po 20 minutach dreptania między zaspami , stwierdziła że
                                                    to nie dla niej i poszła sobie do domu.

                                                    Trzymajcie się ciepło
                                                    Kasia & Natusia
                                                  • mama_kajetana No to jesteśmy Warszawiaki 23.01.04, 14:34
                                                    Witamy po krótkiej przerwie,
                                                    Dziewczyny! Jak ja się za Wami stęskniłam!!!

                                                    Właśnie wyszli monteży od kablówki, Kajtek poszedł spać a ja rzuciłam się na
                                                    komputer. Czytam i też rechoczę sama do siebie, aż mi łzy popłynęły smile)))

                                                    Od soboty jesteśmy w Warszawie. Z przeprowadzką poszło zupełnie sprawnie. Może
                                                    dlatego że nie braliśmy prawie żadnych mebli, więc w nowym mieszkaniu od razu
                                                    można było wszystko wypakowywać z kartonów prosto do szaf i regałów.
                                                    Kajtek prawdopodobnie w ogóle nie zauważył przeprowadzki smile. A to za sprawą
                                                    Krecika. Wiem że nie powinnam, ale moje dziecko nie potrafi bawić się samo
                                                    przez trzy godziny a przy pakowaniu każda minuta była na wagę złota. Zatem
                                                    podczas oglądania dobranocek zauważyłam, że szczególną miłością Kajtek zapałał
                                                    do Krecika - obejrzał całą bajkę stojąc jak zaczarowany przed telewizorem bez
                                                    mrugnięcia powieką. Do tek pory zdarzało się to tylko przy reklamach. No i
                                                    wiecie co zrobiłam - biegiem do sklepu po płytę z Krecikiem. I tym sposobem
                                                    spakowałam w kartony całe mieszkanie i rozpakowałam je w nowym miejscu a moje
                                                    dziecko przed telewizorem. Przy okazji nauczył się obsługiwać telewizor i DVD!
                                                    Mój mąż, który nie widział go przez tydzień i zobaczył jak Kajtek przełącza
                                                    telewizor na odbiór DVD, włącza odtwarzacz i uruchamia z menu film, był w
                                                    szoku. Stwierdził, że gdyby ktoś mu to opowiedział to by nie uwierzył!
                                                    Wszystkie odcinki zna już na pamięć i z wyprzedzeniem informuje kto pojawi się
                                                    w danej części (muu, sium, kum-kum, a-pcia /a-psik czyli kwiatki/ itd.)
                                                    Jeśli chodzi o łobuzerstwo to w porównaniu z Waszymi lipcuszkami (szczególne
                                                    ukłony dla Safijki) Kajtuś to aniołek (tfutfutfu). Jego wyczyny ograniczają
                                                    się jedynie do wchodzenia na stół, wyciągania wkładek higienicznych i
                                                    rozrzcania ich po całym mieszkaniu, darciu na strzępki papieru toaletowego i
                                                    ostatnio pluciu. W sklepie siedzi (jeszcze) grzecznie w wózku, chociaż na
                                                    spacerach nie znosi trzymania za rękę - wszędzie musi sam!
                                                    Z nowych słów przebojem jest inda (winda) i din-don (tak robi winda). Jak
                                                    można się domyślać jest to nowość i gdybym tylko pozwoliła Kajtek jeździłby
                                                    nią non-stop. Oczywiście najpierw samemu trzeba ją ściągnąć a potem wcisnąć
                                                    przycisk piętra.

                                                    Kochane, ja też należę do pełnoetatowych mam i też czasami zdarza mi się mieć
                                                    wszystkiego dość. Do tej pory miałam pomoc kochanej cioci Ewy - dwa razy w
                                                    tygodniu mogłam wyskoczyć sama na zakupy, do fryzjera czy zrobić cokolwiek bez
                                                    dziecka. Teraz właśnie zostałam sama jak palec sad. Mam tu w Warszawie co
                                                    prawda rodzinę (np. osobistą siostrę) ale nie bardzo mogę liczyć na ich pomoc.
                                                    Ale podobnie jak któraś z Was napisała, też uważam że trzeba mieć troszkę
                                                    czasu dla siebie. Ja w przyszłym tygodniu zaczynam szukać jakiejś cioci na 4-5
                                                    godzin dwa razy w tygodniu. To jest naprawdę potrzebne. Wiem bo sama
                                                    sprawdziłam.

                                                    To tyle na razie
                                                    buziaki
                                                    Iza i Kajtuś aniołek wink
                                                  • mama_kajetana Re: No to jesteśmy Warszawiaki 23.01.04, 14:42
                                                    Jezuuuuuuuuuuu!

                                                    oczywiście MONTERZY!!!!
                                                  • andje Re: No to jesteśmy Warszawiaki 23.01.04, 21:25
                                                    Izo,Kajetanie życzę wam wszystkiego najlepszego w Warszawce,żeby się wam
                                                    lepiej mieszkało,lepiej żyło i w ogóle było naj,naj, naj na nowym miejscu.

                                                    Dzisiaj stał sie cud,mąż ok.18 usiadł przy komputerze,oczywiście Safiyka
                                                    natychmiast chciała wpasować się mu na kolana i poszaleć na klawiaturze.Tatuś
                                                    postawił dziecko przed sobą i spokojnie acz stanowczo wytłumaczył jej,że teraz
                                                    musi popracować więc jej nie weźmie, ale później będzie się z nią kąpał (Safka
                                                    to uwielbia).Nie uwierzycie ,ja w każdym razie nie mogłam uwierzyć, moja
                                                    córeczka przyszła do mnie i zaczęłyśmy układać klocki.Ani razu przez 1,5
                                                    godziny nie podeszła do męża,od czasu do czasu zaznaczała tylko "myj,myj
                                                    tata" albo "tata komp,komp" (chodzi oczywiście o kąpiel). Na oko wszystko jest
                                                    OK,czoło miała zimne więc raczej nie ma temperatury, ale... to nie moje
                                                    dzieckowink
                                                    Cały dzień dzisiaj biegaliśmy po sklepach w poszukiwniu sedesu,
                                                    umywalki,baterii itp. więc jestem po prostu padnięta (Safka też zgasła zaraz
                                                    po kąpieli).
                                                    Pozdrawiamy cieplutko
                                                    Ania i Safiyka (dzisiaj też Aniołeczek)
                                                  • axa2002 Re: łobuzerstwo cd 23.01.04, 21:43
                                                    cóż nie wszystkie lipcuszki opanowało zanielenie, nawet na krótki czas smile

                                                    pisałam Wam już, że ulubioną zabawą Oli jest rzucanie kulkami śnieżnymi i
                                                    wołanie "kulka, kulka..". Wczoraj wieczorem Ola znalazła opakowanie rafaello...
                                                    i zaczęła rzucać nimi po mieszkaniu wołając "kulka, kulka.."...... miała przy
                                                    tym dużo radości, ja nie wiedziałm co zrobić...

                                                    pozdarwiamy nie tylko W-wę
                                                    K-ów smile))

                                                  • ivonekk Re: No to jesteśmy Warszawiaki 23.01.04, 21:52
                                                    U nas też już cisza i spokój. Dziecię smacznie śpi smile) nastała błoga
                                                    chwila "nicnierobienia". Za nami już tzw. gorączka trzydniowa, okazało się, że
                                                    wysoka temperatura to nie ząbki, a wirus. Faktycznie, po trzech dniach
                                                    gorączkowania, Jagódkę obsypała wysypka i już nie było wątpliowści, co jest
                                                    tego przyczyną. I całe szczęście, bo już sie bałam, co to znów się przyczepiło
                                                    do mojej Malutkiej.
                                                    Jutro przed nami wielki dzień: idziemy na pierwszy bal przebierańców. Jagódka
                                                    będzie przebrana za pszczółkę. Oczywiście to ja jestem bardziej podekscytowana
                                                    i nie mogę się już doczekać. Obawiam sie jednak, że Jagódce będzie
                                                    przeszkadzał strój, a szczególnie czułka na główce. Ona nie znosi nic na
                                                    główce, nie toleruje żadnych spinek i gumek, ku mojej ogromnej
                                                    rozpaczy...Ciekawe jak to będzie...
                                                    Muszę powiedzieć, że zazdroszczę Wam tych saneczkowych szaleństw.My też mamy w
                                                    domu piękne, nowiusieńkie saneczki, ale niestety, Malutka nie zapałała do nich
                                                    zbytnią sympatią, a do tego jeszcze zaliczyła z nich mały upadek, więc chyba
                                                    będziemy musiały poczekać do przyszłego roku z tym szaleństwem. Jagoda nawet
                                                    nie lubi chodzić po śniegu...nie mam pojęcia dlaczego.A poczatek zimy i
                                                    pierwszy snieg były tak obiecujące. Aż oczka jej sie śmiały do biegania po
                                                    sniegu i rzucania kulkami, no cóż, gusta sie zmieniają smile)

                                                    I tyle na dzisiaj,
                                                    Iwona i śpiąca Jagódka
                                                  • joanah2o Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 24.01.04, 12:37
                                                    No coż, niedawno miałam napisac, jaki to Himek jest grzeczny i sam sie bawi
                                                    przez 2-3 godziny klockami, ale jak się zastanowiłam to on wiekszośc opisanych
                                                    przez Was wybryków też ma na sumieniu (wysmarował się sudocremem i najadł,
                                                    rozsypał mąkę w kuchni i sie w niej tarzał, wywleka smieci i bawi się nimi jak
                                                    klockami (ale te do recyclingu, czyli kartoniki, butelki, papier), gdy założę
                                                    nowy worek na kosz naśmieci, biegnie i go wyjmuje a wiaderko zakłada na głowe.
                                                    Ostatnio piekłam ciastka a on siedział w lodówce (dosłownie, a nie mamy
                                                    jeszcze upałów) i myślałam, że nie zwraca uwagi na to co ja robię. Ale juz
                                                    prawie pod koniec, jak opanowałam sytuacje, rozgniótł 2 jajka (widział, jak ja
                                                    wcześniej je rozbijałam) a gdy dobrał sie do trzeciego i powiedziałam, zeby je
                                                    zostawił, to je zostawił (wylądowało na ziemi). Ale przez większośc czasu jest
                                                    spokojny, bawi się sam. jedyna rzecz, której nie toleruje, to jak ktos próbuje
                                                    to wykorzystać i czytac albo pisac na komputerze (wyrywa kabelek odmodemu i
                                                    zasilania), jesli się siedzi i robi cos innego to może byc.

                                                    Soda oczyszczona nadaje sie do różnych ciast (biszkopt, piernik) bo to jak
                                                    proszek do pieczenia. Filtry do kawy nadaja sie chyba tylko do sprezentownia
                                                    komuś, kto ich używa.

                                                    Himwk przywlókł ze żłobka jakąś grypę żołądkową (eufemizm smile ) i wszyscy troje
                                                    ją przechodzilismy przez 2 tygodnie z przerwami.Ale juz jest dobrze,ciekawe co
                                                    dalej.

                                                    Przez tych kilka dni żłobka Himek się takwyregulował, że z dokładnością do
                                                    kilku minut robi różne rzeczy w ciągu dnia. I tańczy jaktylko usłyszy muzyke
                                                    albo rytmiczne stukanie (najczęściej wygląda to jak macarena), przynajmniej
                                                    jest jakiś pożytek ze żłobka.

                                                    Nasze papiery nadal gdzieś się zapodziewają albo czekają na kolejną pieczątkę
                                                    więc jestesmy półlegalnie z Himkiem, ale mam nadzieję, że w końcu, po ponad
                                                    roku załatwiania papierkowych spraw, będziemy miec z tym spokój.

                                                    Joanna bez Joachima (i dzięki temu w spokoju podłączona do internetu)


                                                  • ivonekk Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 24.01.04, 22:26
                                                    To wszystko brzmi tak znajomo : śmieci, mąka, kabelki od komputera... Jagoda
                                                    dostaje szału, jak widzi, że zamierzam siadać do komputera, ale tylko ja, mąż
                                                    może to robić bez problemu.Ciekawe dlaczego? Jajka Jagoda też ma na sumieniu i
                                                    to 6, nieopatrznie zostawiłam wytłoczkę z 10 jajami zbyt blisko brzegu szafki
                                                    i mój mały zbój je ściągnął, nim zdążyłam zauważyć. Z drugiej strony dobrze,
                                                    że to były tylko jajka.Wybrykami ostatnich dni było też bawienie się i
                                                    tarzanie w kuchni na podłodze w"zdobycznej" kaszce mleczno-pszenej ze
                                                    śliwkami, a następnego dnia niewinna zabawa na łóżku rodziców, tuż przy boku
                                                    dosypiającej mamy (!)całym opakowaniem mleka modyfikowanego smile) Wiecie, że
                                                    bardzo ciężko jest wytrzepać takie mleko z pościeli? He..he..

                                                    A ja sodę używam do ciasta naleśnikowego, jest bardziej puszyste.

                                                    Zamieściłyśmy najnowsze zdjątka na "Zobaczcie", polecamY!!

                                                    Z zimowym pozdrowieniem,
                                                    Iwona i Jagódka śniąca o kowbojach i rycerzach...
                                                  • natinka2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 00:02
                                                    Dzisiaj jestem trochę na BUUUUUUUU , bo mąż się ulotnił na tydzień – tym razem
                                                    będzie porównywał gdzie jest więcej śniegu , tu czy w Norwegii smilesmile . Do tego
                                                    jeszcze jest strasznie zimno , cały dzień było –10 st , brrrrr. Nie miałam
                                                    odwagi wyjść na spacerek . Czy przy takiej temperaturze wychodzicie z
                                                    dzieciaczkami na dwór ?
                                                    Mam nadzieję ,że w ciągu tego tygodnia uda mi się wyjść z domu , inaczej
                                                    zwariuję !

                                                    Ostatnio padło pytanie o łóżeczka – wiem, że było to już jakiś czas temu , ale
                                                    dopiero teraz pamięć mi wróciła smile . U nas jest tak : podczas popołudniowej
                                                    drzemki klapkę zostawiam otwartą , jedynie na noc zamykam . Boję się , że w
                                                    trakcie przewalanek , jakie Natusia uskutecznia w nocy , po prostu wypadnie .
                                                    Już wielokrotnie znajdywałam ją w pozycji odwrotnej – nogi na poduszce a głowa
                                                    niemal na zewnątrz łóżeczka. Czasami nogi dyndały na zewnątrz . W związku z
                                                    tym zamykam klapkę , zostawiam jedynie szczelinę ,przez którą Natalka
                                                    wyjdzie „na trzeźwo” , czyli jak się przebudzi w nocy czy nad ranem . Wtedy
                                                    nie muszę jej wyciągać z łóżeczka ,sama wychodzi i ładuje nam się do łóżka .
                                                    Ja tylko podnoszę się ,żeby mogła się położyć między nami . I dalej śpimy. Raz
                                                    nawet obudziłam się dopiero , gdy COŚ wpychało się mi na poduszkę . Zwykle
                                                    jestem bardziej czujna i budzą mnie szmery dochodzące z łóżeczka. Ale gdy
                                                    Natusia zacznie sypiać w swoim pokoju , to chyba nie będę zostawiać jej nawet
                                                    tej szczeliny . Byłoby co prawda fajnie , jakby sama przychodziła do naszego
                                                    łóżka , bo nie musiałabym wstawać smile , ale mogłaby też , zamiast przyjść do
                                                    nas , urządzać sobie wędrówki po mieszkaniu. I podczas ,gdy my byśmy błogo
                                                    spali , nasz mały czorcik buszowałby wszędzie smile. Pewnie miałabym co potem Wam
                                                    opisywać wink .

                                                    Co by tu jeszcze ???????
                                                    Pod wpływem miłości Kajtka do krecika , postanowiłam wczoraj sprawdzić , czy
                                                    Natusia też załapie . Niestety , skończyło się tak, że to ja oglądałam i
                                                    wspominałam dawne czasy ( ile to lat minęło sad ) .Wieczorynki według Natalki
                                                    są stratą czasu , zerknie jedynie na rozbiegówkę i ze skupieniem „przeczyta”
                                                    napisy , po czym znika do ciekawszych zajęć . Nawet tatuś zrezygnował z Faktów
                                                    na rzecz Wieczorynki , ale Natusi jest wszystko jedno ,co leci . Dzisiaj
                                                    wygrzebałam kasetę z Teletubisiami i poddałam Natalkę następnej próbie . Ku
                                                    mojemu zdziwieniu obejrzała całość ( ok. 20 minut) i co chwilę wydawała
                                                    okrzyki radości . Mam nadzieję ,że teraz nie stanę się zakładniczką
                                                    Teletubisiów .Jeśli tak , to zakopię kasetę w lesie i to w nocy ,żeby Natalka
                                                    nie widziała gdzie smile

                                                    Czas spać ! Dobranoc !
                                                    Pozdrawiam kiss
                                                    Kasia i Natalka ( nie wiem ,o czym śni ,grunt że śpi )

                                                    PS.
                                                    A skąd się wzięły te sny o kowbojach i rycerzach.? smile

                                                  • natinka2002 do Doroty 25.01.04, 00:10
                                                    Jeszcze krótkie pytanko do Doroty . Nie napisałaś ,z którego dnia lipca jest
                                                    Kaja . No więc ..?
                                                    Może już wkrótce powstanie lista półtoraroczniaków i znajdzie się tam też
                                                    miejsce dla nowej lipcowej panienki ..

                                                    Kasia
                                                  • cixi Re: do Doroty 25.01.04, 21:36
                                                    Kajka urodziła się 16 lipca o czwartej nad ranem. Ma ciemnobrązowe ślepia i
                                                    chwilowo jest ciemną blondynką. Jak mi się uda to zamieszczę nasze zdjęcie na
                                                    tym... zobaczmy czy jakoś, tylko się muszę do tego dogrzebać.
                                                    Doskonale was rozumiem z telewizorem. Ja mam tak samo mieszane uczucia, ale w
                                                    gruncie rzeczy cieszy mnie każde 10 minut spokoju, więc oglądamy. Kaja przepada
                                                    za Mają. Maja zresztą to cała kategoria kreskówkowych zwierzaków. Przede
                                                    wszystkim pszczółki, ale Gucio na przykład też jest Maja, i Krecik także.
                                                    Interesuje ją jeszcze niedzielny Kubuś Puchatek, ale do 15 minut. Bob
                                                    budowniczy ją nudzi, lubi natomiast poranne budzikowe koty i piosenki.
                                                    Przynosimy bębenek, cymbałki, trąbki i przeszkadzajki i wystukujemy rytm
                                                    piosenek (no prawie...) wydzierając się razem z telewizorem. Polecam. Bardzo
                                                    odstresowuje.
                                                    Chciałam was zapytać o wasze poglądy na temat nauki angielskiego. Z jednej
                                                    strony strasznie bym chciała, żeby od jak najmłodszego uczyła się po angielsku,
                                                    ale brakuje mi konsekwencji. Mam wyrzuty sumienia, że strasznie jej mieszam w
                                                    głowie. Już się dziecko nauczyło, że lampa to lampa a nie la, a teraz mam jej
                                                    wmawiać, że to lemp. Hmm. Z drugiej strony podobno jak się wprowadza język w
                                                    trakcie uczenia ojczystego, to on się lokuje w tej samej części mózgu co
                                                    ojczysty i potem dziecko jest niemal dwujęzyczne. Co wy o tym myślicie. Czy
                                                    próbujecie ze swoimi.
                                                    Na razie nagrywam Lippy and Messy na video (niestety nie od początku) i
                                                    oglądamy po kilka razy. Puszczam Kai przed snem kołysanki po angielsku. Obawiam
                                                    się jednak, że słucha tylko tej pierwszej bo przy drugiej już smacznie śpi. Hi
                                                    hi. Może to nadgorliwość???
                                                    Dorota bez Kajki oczywiście chwilowo.
                                                  • andje Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 21:39
                                                    Jeszcze nie wyleczyłyśmy dobrze drożdżaków, a znowu przypałętało sie jakieś
                                                    paskudztwo. Przez cały dzisiejszy dzień Safiyka miał temperaturę pomiędzy 39,2-
                                                    38,8 st.C , więc my też jesteśmy na BUUUUUU.Moja biedna mała łobuzica tuliła
                                                    się do mnie i co chwilę zasypiała w moich ramionach.Nawet ulubiona kąpiel nie
                                                    sprawiła jej przyjemności.
                                                    natinka2002 napisała:
                                                    > Byłoby co prawda fajnie , jakby sama przychodziła do naszego
                                                    > łóżka , bo nie musiałabym wstawać smile , ale mogłaby też , zamiast przyjść do
                                                    > nas , urządzać sobie wędrówki po mieszkaniu. I podczas ,gdy my byśmy błogo
                                                    > spali , nasz mały czorcik buszowałby wszędzie smile. Pewnie miałabym co potem
                                                    Wam
                                                    > opisywać wink .
                                                    >
                                                    Safiyka jak wam już wspominałam upodobała sobie ostanio spanie ze mną,a ja
                                                    śpię na grubym materacu ułożonym na podłodze (tylko na parterze jestem w
                                                    stanie naprawdę wypocząć).Ponieważ należę do śpiochów i nad ranem sen mam
                                                    najtwardszy, czasem zdarza mi się nie słyszeć kiedy mały łobuz wymknie się i
                                                    robi swoje porządki w mieszkaniu.Ze względu na temperament mojej Córci
                                                    wszystkie niebezpieczne przedmioty ustawione są wysoko,niczego nie mozna
                                                    ściągnąć ani przewrócić więc Safka pastwi się nad pilotem,ostatnio kiedy
                                                    wstałam zastałam ją grzecznie oglądającą bajkę (a ja się tu skarżę, że moja
                                                    córeczka jast urwisemwink
                                                    Z tym moim spaniem też była nieraz kupa śmiechu.W nocy bez problemu budzi mnie
                                                    najmniejszy szelest, ale rano...Czasami Safiyka nie mogąc mnie dobudzić
                                                    rzucała we mnie misiem, pieluszką,malutkim jasieczkiem a w ostateczności
                                                    smoczkiem,który jest najcenniejszym "elementem wyposarzenia łożeczka".Mąż,
                                                    który ma odwrotnie, w nocy nie obudzi go armata, za to rano najmniejsze
                                                    poruszenie, niejednokrotnie podglądał ukradkiem jej starania.

                                                    Wczoraj rozmawiając z tatą na temat remontu,oparłam się o framugę i włożyłam
                                                    nieopatrznie dłoń między drzwi kochana córeczka oczywiście je z impetem
                                                    zamknęłą . Takim sposobem stałam się posiadaczką trzech sinych palców i pewnie
                                                    pożegnam trzy paznokcie.
                                                    I tym optymistycznym akcentem żegnam się z wami do jutra ( o ile moje kochane
                                                    Słoneczko nie wpadnie na pomysł, aby spuścić mi coś ciężkiego na głowę kiedy
                                                    będę spaćwink)
                                                    Pozdrawiamy
                                                    Ania i Safiyka
                                                  • axa2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 21:59
                                                    to ja, to ja pytałam o łóżeczka i mam nadzieję, że ktoś jeszcze podzieli się ze
                                                    mną swoimi doswiadczeniami, na razie wielkie dzięki Natince i Andje. Biję się z
                                                    myślami czy pozwolić Oli opuszczać samowalnie łóżeczko i pokój.... boję się
                                                    czym to się może skończyć...

                                                    My goraczkę trzydniową mamy już za sobą. Było podjerzenie, że to zapalenie
                                                    krtani , jednak jak Olę wysypało wszystko stało się jasne.

                                                    Co do telewizji, to ma problem. Ola wyrasta na małą telemaniczakę. Uwielbia tą
                                                    anglojęzyczną bajke Messi..(któraś z Was już o niej pisała), Kubusia Puchtka no
                                                    i jest maniaczką Teletubisiów. Poza tym namiętnie ogląda programy muzyczne
                                                    typu; Spiewające Fotrepiany, Jaka to meldoia itp. Zresztą Faktami tez nie
                                                    pogardzi, interesują ją programy samochodowe... na siłę odrywam ją telewizora :-
                                                    (
                                                    Wydaje mi się, że ogląda za dużo jak na swój wiek, tym bardziej, że to od
                                                    jakiegoś czasu okularnicą - chyba pierwszą w gronie lipcuszków smile)

                                                    pozdrawiam, zwłaszcza tych remontujących i przeprowadzajacych się - nie
                                                    zazdroszczę.... w taki mróz...
                                                    Aneta
                                                  • mama_kajetana Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 22:31
                                                    Witam,

                                                    dopiero co pisałam, że mój synek to taki aniołek wink. No i dzisiaj cały dzień
                                                    wyprowadzał mnie z błędu. Wczoraj byliśmy na proszonej kolacji i Kajtek
                                                    poszedł bardzo późno spać (23.30). Disiaj co prawda spaliśmy do 10.00, ale
                                                    przez to długie spanie Kajtek miał energii za dwóch. Nie chciał spać w
                                                    południe i przez cały czas go nosiło. Ulubionym zajęciem było porywanie czegoś
                                                    czego nie wolno (np. pasta do zębów z łazienki) i uciekanie ze śmiechem i
                                                    okrzykiem: oddaj! Ganiałam go cały dzień i też krzyczałam: oddaj! Radość była
                                                    ogromna.
                                                    Przy okazji tematu łóżeczka, też mi się przypomniało jaki to mój
                                                    synek "aniołek". Śpi jeszcze w łóżeczku ze szczebelkami, ale za to już od
                                                    jakiegoś miesiąca zarwanym. Kajtek zasypia sam i czasami gdy mu się nudzi to
                                                    skacze. Teraz gdy jedna z desek jest pęknięta skacze się jeszcze fajniej, jest
                                                    większa "sprężystość". Przed wczoraj usypianiu Kajtka towarzyszło rytmiczne
                                                    dość głośne pukanie - to synuś walił nogami w wezgłowie łóżeczka. Gdy walenie
                                                    ustało poszłam przykryć śpiącego aniołka smile. Na razie póki Kajtek nie wpadł
                                                    na pomysł wychodzenia z łóżeczka nie będę nic zmieniać. Zresztą my mamy
                                                    łóżeczko bez wyjmowanych szczebelków i zmiana będzie polegała od razu na
                                                    kupnie nowego łóżka.

                                                    I jeszcze do Doroty:
                                                    W swoim pierwszym poście proponowałaś spotkanie. Jestem za!

                                                    I do Agnieszki (agao_z): Zaproszenie listopadowe jest jak najbardziej aktualne.
                                                    A może spotkamy się we trójkę.

                                                    pozdrawiam
                                                    Iza i Kajtek (w połamanym łóżeczku)
                                                  • cixi Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 22:52
                                                    mama_kajetana napisała:

                                                    > Witam,
                                                    >
                                                    > > I jeszcze do Doroty:
                                                    > W swoim pierwszym poście proponowałaś spotkanie. Jestem za!
                                                    >
                                                    > I do Agnieszki (agao_z): Zaproszenie listopadowe jest jak najbardziej
                                                    aktualne.
                                                    > A może spotkamy się we trójkę.
                                                    >
                                                    Jeżeli jesteście zmotoryzowane, mogę zaprosić was do mojego mieszkania (o tej
                                                    porze roku dzieci fajniej bawią się razem w domu). W zależności od pogody
                                                    mogłybyśmy wyjść do ogrodu na sanki na jakiś czas, a potem się wysuszyć, wypić
                                                    herbatę i poobserwować co się będzie działo. Oczywiście możemy iść do parku
                                                    razem, ale ani nie pogadamy, ani dzieci się nie pobawią, bo będą okutane jak
                                                    bałwanki i będą miały trudności z poruszaniem. Pewnie twój synek jest lepiej
                                                    rozwinięty ruchowo. Jak Kaja ma okazję spotkać się z jakimiś dziećmi w swoim
                                                    wieku lub starszymi to natychmiast robi milooowe postępy w zabawach, pomysłach
                                                    i właśnie w rozwoju ruchowym. Mam w czwartek egzamin, więc wstępnie proponuję
                                                    piątek koło jedenastej, koło trzynastej Kajcia robi sobie drzemkę. Oczywiście
                                                    można tu do nas dojechać autobusem (tylko 7 min. jazdy z Wilanowa), ale trzeba
                                                    się przesiadać na pętli w Wilanowie i należy się wybrać na odpowiednią godzinę,
                                                    bo autobusy tu jeżdzą co 45 minut.
                                                    odezwij się mailem
                                                    pozdrawiam i już się cieszę na spotkanie Kai i Kajtusia
                                                  • natinka2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 23:02
                                                    Kaja i Kajtek smile... proszę , proszę . Koniecznie zróbcie zdjęcia ze wspólnego
                                                    spotkania , a potem wrzućcie na Zobaczcie . Jeszcze nie ma żadnego wspólnego
                                                    zdjęcia lipcowych maluchów. Jestem ogromnie ciekawa.

                                                    Wczoraj siedziałam przed komputerem do 1 w nocy , więc może by tak pójść już
                                                    spać.... Ale tak samej ? sad

                                                    Pozdrawiam z jeszcze zimniejszej niż wczoraj Gdyni

                                                    Kasia i pochrapująca Natusia
                                                  • mama_kajetana Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 23:13
                                                    A może masz tlen? mój adres to: toizel
                                                    Mogłybyśmy pogadać.
                                                    Co do piątku to jak najbardziej. Ale jeśli można to po drzemce. Bo boję się że
                                                    Kajtek nie uśnie poza domem i swoim łózkiem. Jesteśmy zmotoryzowani więc z
                                                    dojazdem nie będzie problemu.

                                                    pisz na priva: i_kozlow@poczta.onet.pl

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • joanah2o Tak źle i tak niedobrze 27.01.04, 19:24
                                                    Himek jeszcze w grudniu był "małą srubka", ateraz jakos tak się uspokoił, że
                                                    zaczynam się amrtwić, czy to nie anemia smile Oczywiścietłucze jajka, targa od
                                                    czasu ważne papiery i trzeba go pilnować, ale w porównaniu z poprzednimi
                                                    miesiącami to teraz jestem na wczasach. Dzisiaj jak pospał ponad 3 godziny to
                                                    az poszłam sprawdzić, czy oddycha ( a nie robiłam tego od dawna, jakiś rok smile )

                                                    Wczoraj powiedziałam mu, że idziemy się przewinąć, przygotowana na polowanie
                                                    na Himka przez nastepne pół godziny, az nie mgłam uwierzyć własnym oczom jak
                                                    on poszedł do pokoju, przysunął paczkę z pieluchami i się położył na łózku
                                                    grzecznie czekając na przewinięcie. No i jak tu sie nie martwić? Mam nadzieję,
                                                    że to nie wynik zgubnego wpływu mikrobów i anemii tylko żłobka opieki taty.

                                                    Pewnie jutro napiszę, że wszystko wróciło do normy-mam naddzieję.

                                                    Joanna

                                                  • natinka2002 Re: Tak źle i tak niedobrze 27.01.04, 22:46
                                                    Ile ja dałabym wczoraj za taki spokój ...
                                                    Natusia robiła wszystko ,żebym się nie nudziła , np. nie chciała się ze mną
                                                    rozstawać i postanowiła w ogóle nie spać w dzień . Szalała , szalała i
                                                    doprowadzała swoją nieszczęsną matkę prawie do furii . Wszystkie choinkowe
                                                    bombki , które były w zasięgu rączek Natusi , zostały przez nią pościągane (
                                                    niektóre nie przeżyły tego spotkania ) W ten weekend ostatecznie pozbywam się
                                                    choinki , już nie mam siły ciągle jej bronić przed atakami małego potworka .
                                                    Chyba jedynie dzięki Teletubisiom nie oszalałam , to jedyne co sprawia ,że
                                                    moja córcia siedzi spokojnie przez 20 minut. Przynajmniej miałam czas ,żeby
                                                    odetchnąć. Po koszmarnym dniu zwykle następny jest całkiem znośny , więc dziś
                                                    już trochę odżyłam . Ponieważ mróz trochę zelżał , od wczoraj ponownie
                                                    uskuteczniamy spacerki ( dzięki Dorocie odważyłam się wyjść z domu smile ) Ale i
                                                    tak zaczęłam zbierać na bilet na Hawaje smile

                                                    Poprawię się niedługo i sklecę coś dłuższego , a tymczasem żegnam .Trzymajcie
                                                    się !

                                                    Padnięta Kasia i szalejek / teraz już nie szaleje , bo śpi /
                                                  • andje Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 26.01.04, 20:59
                                                    Iwonko, prześliczna Pszczółka z twojej Jagódki nic dziwnego,że została Królową
                                                    Balu.

                                                    Safiyka już czuje się lepiej. Dzisiaj nie gorączkowała, za to mamusia
                                                    rozłożyła się na całego,gardło,kości i mięśnie i do tego katar BUUUUUUUUsad(.
                                                    Ponieważ od piątku nie wychodzimy na spacery Safka postanowiła wykorzystać
                                                    swoje nowe słówko "biegem" w domu.I tak gania mnie w kółko po pokoju
                                                    wrzeszcząc "biegem mama".Mam nadzieję ,że nie wyzionę ducha, choć myślę
                                                    (mimo,że nie jestem jeszcze taka stara ),że przy drugim dziecku, jeśli będzie
                                                    miało tyle energii co Safka, czeka mnie niechybnie zawał sercawink.
                                                    Pozdrawiam cieplutko i pędzę do łóżeczka
                                                    papa
                                                    Ania i śpiąca (dziś w swoim łóżeczku)Safiyka
                                                  • ivonekk Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 26.01.04, 21:22
                                                    Dziękuję ślicznie za miłe słowa, Aniu! Buźka dla Ciebie i Safki kiss Kasiu,
                                                    Jagódka sśniła o rycerzach i kowbojach po balu przebierańców! A było w czym
                                                    wybierać, co jeden to lepszy smile)) Musiałam ich odganiać od mojej Pszczółki,
                                                    he he...
                                                  • cixi Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 25.01.04, 22:15
                                                    To jeszcze raz ja, Dorota. Muszę wam opowiedzieć jak ostatnio najadłam się
                                                    wstydu przez Kajkę. Do sklepu jeździmy z naszego zaścianka autobusikiem
                                                    niskopokładowym, wygodnie, bo prawie bez ludzi. Właśnie niedawno jechałam z nią
                                                    całkiem pustym. Moja córka miała tzw. gadane. Paplała jak najęta:
                                                    bubullalawiwisisiauaulilibalubalujabajaba i tym podobne na cały głos. Wcale mi
                                                    to nie przeszkadzało, bo jak pisałam autobus był całkiem pusty i nigdzie się
                                                    nie zatrzymywał (przystanki są tylko na żądanie). I dokładnie w momencie, kiedy
                                                    wysiadałam z nią na już warszawskim przystanku na Sadybie, gdzie ludzi było
                                                    multum (koło 17:00) mojemu aniołkowi jabajaba zamieniła się w jebajeba.
                                                    Weszłyśmy w tłum ludzi z tryumfalnym wrzaskiem na ustach JEBAJEBAJEEEEBA!!!!!
                                                    Nie muszę wam chyba tłumaczyć jakiego spiekłam buraka i przepraszając
                                                    zakłopotanym wzrokiem wszystkie babcie i mamy uciekłam w popłochu tłumacząc,że
                                                    tak jej się tylko powiedziało... Pewnie sobie ludziska pomyśleli, że my z mężem
                                                    takie przerywniki stosujemy konwersacyjne, przy jabolku...
                                                    A propos mrozu: przy minus dziesięć ubieram grubo, grubo smaruję kremem buzię i
                                                    łapki, aż jest cała biała i wychodzę, byle za mocno nie wiało. Tylko musisz być
                                                    przekonana, że jest szczelnie opatulony/a i sprawdzać co jakiś czas ciepłotę
                                                    rączek i dodawać warstwę kremu. Robiłam tak jak jeszcze jeździła w głębokim
                                                    wózku, zeszłej zimy i przy minus piętnastu ku oburzeniu sąsiadek i nigdy się od
                                                    tego nie przeziębiła.

                                                    Dobranoc
                                                    pchły na noc
                                                  • kostaga Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 28.01.04, 11:42
                                                    Dziewczynki,
                                                    tęsknię za Wami, ale praca mnie zawaliła i nie mam jak pisać ;-(
                                                    Kiedyś może się odezwę, jak dożyję...
                                                    Pamiętajcie o mnie
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 28.01.04, 15:56
                                                    Pracuj sobie, Sushi, pracuj , my nie zapomnimy o Tobie . Ale żeby wkupić się
                                                    ponownie w nasze łaski wink ,będziesz musiała stworzyć naprawdę dłuuuuugi post (
                                                    tak jak to zwykle robisz wink
                                                    Trzymaj się dzielnie i wracaj do nas. Czekamy na wieści o Perełce .

                                                    Kasia i śpiąca ze świstakiem Natalka
                                                  • ivonekk Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 28.01.04, 22:30
                                                    Oczywiście Sushi, że pamiętamy i nie zapomnimy!!Ale pusto nam już tu bez
                                                    Ciebie...żadnych nowych wiadomości o Pauli.

                                                    Dostałam dzisiaj maila od Instytutu Pampers, pewnie niektóre z Was też to
                                                    dostają i był tam tekst, który bardzo mi sie spodobał smile) Uważam, że dość
                                                    dobrze odzwierciedla sytuację doskonale nam znaną wink): "Opieka nad dzieckiem w
                                                    tym wieku może być wyczerpująca. Maluchy nie mogą usiedzieć w miejscu, a do
                                                    tego mają absolutnie zaskakujące pomysły" Bez komentarza, prawda Mamy
                                                    Lipcuszków?? smile)

                                                    Pozdrowionka ode mnie i od Pszczółki,
                                                    Iwona
                                                  • cixi Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 29.01.04, 01:05
                                                    Cześć, to znowu ja, Dorota, jakoś marnie z Wami, pewnie jesteście zapracowane.
                                                    Widziałam zdjęcia lipcuszków, bardzo mi się podobały. Kajtek (jego najbardziej
                                                    byłam ciekawa, bo mamy się spotkać) - szczególnie mi się podobał w wersji
                                                    zimowej. Pszczółka była rozczulająca. Śliczny miała strój na tym balu.
                                                    Zachwycają mnie długie i gęste włoski niektórych panienek, bo moja Kajka, to na
                                                    razie ma powiedzmy włosięta, nie włosy. Zdjęć nie udało mi się zamieścić, bo
                                                    okazało się, że są za ciężkie i muszę je najpierw obrobić, tj. zmniejszyć.
                                                    Nie mogę się doczekać na to spotkanie z Kajtkiem, chociaż moja znajoma
                                                    ostrzegła mnie, że dzieci do trzeciego roku życia mogą różnie na siebie
                                                    reagować: agresywnie, zazdrośnie, mogą sobie zabierać zabawki i nie potrafić
                                                    razem się bawić. To przychodzi dopiero ok. 3 roku życia. Zobaczymy. Na razie
                                                    trzymajcie za mnie kciuki, bo mam jutro o 16:00 egzamin. Wracam do nauki. Aha,
                                                    i piszcie więcej, bo mi głupio tak tu samej się produkować. Pa. Pa.
                                                  • axa2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 29.01.04, 10:51
                                                    niekoniecznie, niekoniecznie z tą zabawą tak musi być... Ola ma
                                                    dwóch "narzeczonych" jednego z maja, drugiego z czerwca i jak się razem bawią
                                                    to mamy chwilę by spokoje pogadać smile
                                                    oczywiście czasemi bywają i akty zazdrości ale przeważnie tylko na początku.

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • mama_kajetana Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 29.01.04, 13:58
                                                    Cześć Dziewczyny,

                                                    zgadzam się z Anetą - to rzeczywiście zależy od dziecka. Kajtek ma wiele
                                                    koleżanek i kolegów i nigdy nie zdarzyły nam się awantury czy bójki smile.
                                                    Jeszcze nie umiał chodzić a już siedział w piaskownicy i "bawił" się z innymi
                                                    dziećmi. Gdy ktoś zabrał mu zabawkę po prostu brał inną, no chyba że były to
                                                    jego ukochane grabki to bronił jak lew. Wakacje spędził ze swoją rówieśniczką
                                                    i nawet byliśmy zszokowani, że dzieci tak za sobą przepadają. Do tej pory
                                                    piszczą z radości na swój widok. A na bieżąco jesteśmy po imprezie pożegnalnej
                                                    na której było pięcioro maluszków w wieku od 13 do 20 miesięcy. Nikt się z
                                                    nikim nie bił, popychania były tylko niechcący i nawet zabawkami dzieci jakoś
                                                    się podzieliły. Na dowód załączam na zobaczcie fotki z tej imprezy.

                                                    Dorota ja też już nie mogę się doczekać. Ty masz łatwiej obejrzałaś sobie
                                                    Kajtka na "zobaczcie" a my musimy wytrzymać do jutra. Na razie trzymamy kciuki
                                                    za egzamin. Powodzenia!!!

                                                    A jeszcze słówko o mailu od pampersa - ja zwróciłam uwagę na inny wątek. A
                                                    mianowicie że w dzieci w tym wieku mogą zacząć bić. No i jakby na
                                                    potwierdzenie wczoraj zarobiłam od syneczka w czaszkę. To rzeczywiście wygląda
                                                    tak że Kajtek nie radzi sobie z emocjami. Czasami podbiega do mnie i
                                                    zaciskająć zęby mocno do mnie przywiera. Ściska mnie, czasami całuje a wczoraj
                                                    mi przyłożył sad. Nie robię z tego problemu. Złapałam za rękę, powiedziałam, że
                                                    tak nie wolno i już. On błyskawicznie zajął się czymś innym i chyba zapomniał
                                                    o sprawie. Mam nadzieję że jutro u Kaji i Doroty nie pojawię się z podbitym
                                                    okiem wink.

                                                    Całujemy Iza i Kajtek - maminy bokser
                                                  • natinka2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 29.01.04, 14:30
                                                    Hej!
                                                    Dorota , nie zrażaj się ! Większość z nas zagląda tu codziennie , z pisaniem
                                                    gorzej . Co jakiś czas jedna z nas się produkuje , a inne tylko czytają . Nie
                                                    zawsze jest o czym pisać, a zwykle to dopada nas niemoc twórcza i pustka w
                                                    głowie . Tak jest teraz u mnie . Wystarczył jednodniowy kryzys a całkiem
                                                    opadłam z sił. Ale już za dwa dni odzyskam mego lubego i niech on ujarzmia
                                                    naszego potworka. Biorę wolne ....

                                                    Dziś po raz kolejny musiałam stawić się w Urzędzie Pracy. Dla nas to wielka
                                                    wyprawa do centrum Gdyni, łącznie godzina jazdy autobusem. Obawiałam się
                                                    jakiś sensacji językowych ( wspominając wyczyny Kai ) , ale szczęśliwie nic
                                                    takiego się nie wydarzyło . Uff... Przeklinam jednak wszystkich tych , którzy
                                                    tworzyli wszelkiego rodzaju podjazdy i zjazdy dla wózków . Z pewnością nigdy
                                                    nie zdarzyło im się korzystać z tych „udogodnień”. O mało nie wyzionęłam
                                                    ducha , balansując na śliskich schodach i na tych ,pożal się Boże ,
                                                    podjazdach . W akcie desperacji postanowiłam najpierw znieść małą i zostawić
                                                    ją na dole , a potem wrócić się po wózek ( inaczej musiałabym z pewnością
                                                    zacząć zbierać na sztuczną szczękę lub na kule dla siebie ) . Jednak znalazła
                                                    się dobra dusza , która pomogła mi znieść wózek po schodach. Dzięki temu
                                                    jestem cała , nie połamałam rąk , więc mogłam jeszcze postukać w klawiaturę.
                                                    Niestety , na takie wypady wybieram się z wózkiem , ponieważ:
                                                    po pierwsze: kierunek przemieszczania się Natusi jest zwykle przeciwny do
                                                    mojego smile
                                                    po drugie : wyprawa trwałaby co najmniej 2x dłużej
                                                    i po trzecie : większość drogi musiałabym ją nieść .
                                                    Nie było więc innego wyjścia.

                                                    To by było na tyle , jeszcze może zdążę zjeść obiad w spokoju

                                                    Kasia i śpiąca Natalka
                                                  • natinka2002 Re: Łobuziaki , kochane łobuziaki ... 29.01.04, 14:39
                                                    Byłaby zapomniała ...
                                                    Dorota!Powodzenia na egzaminie ! Trzymam kciuki za Ciebie !

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • cixi Dzięki za wasze odpowiedzi 29.01.04, 23:09
                                                    No i za kciuki. Widzę, że was trochę zmobilizowałam. No więc z egzaminu mam 5.
                                                    Ale za Kajcią już się tak stęskniłam, że nie mogę się doczekać kiedy się jutro
                                                    obudzi. Jak się uczę, to jest na zmianę z moją mamą 2 dni i z teściową 2 dni a
                                                    ja 1 dzień po środku. Troszkę mam wyrzutów sumienia, ale troszkę się cieszę z
                                                    wolności i możliwości rozwoju.
                                                    dobranoc, idę spać, żeby być jutro przytomna, kiedy niunia wstanie
                                                  • natinka2002 Re: Dzięki za wasze odpowiedzi 30.01.04, 00:17
                                                    Wielkie gratulacje !!!!!!!!!!
                                                    Najważniejsze ,że jesteś szczęśliwą i docenioną ( na pięć !) mamą . A z Kajką
                                                    jeszcze to sobie odbijecie!
                                                    Miłego dnia , już od rana !

                                                    Ja też się wreszcie kładę , bo jakoś funkcjonować trzeba . Jak mi Natusik
                                                    włączy rano radio i podstawi pod ucho , to nie mam wyjścia i muszę się zwlec sad

                                                    Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję

                                                    Kasia i śpiący ludek krasnoludek

                                                    PS. RANY JULEK! To już dziś kończymy OSIEMNASTKĘ! Buziaki dla Szymka od
                                                    rówieśniczki !kiss cmok cmok
                                                  • enut Re: Dzięki za zyczenia 30.01.04, 08:43
                                                    Wielkie dzieki Kasiu! I oczywiscie buziaczki dla Natusi (swoja droga to pewnie
                                                    niezupelnie moja imienniczka, bo pewnie Natalia, prawda?)!!!
                                                    Ach, dawno nie pisalam... W tym czasie przezylismy bal karnawalowy w zlobku
                                                    (zgadnijcie, za co Myszka byl przebrany? wink - chcialam mu wypozyczyc jakis
                                                    stroj, ale na takie maluszki u nas nie bylo, wiec uszylam sama. Potem tylko
                                                    odprulam ogonek i uszy i ma teraz pidzamke do spania, haha. Byly tez wystepy dla
                                                    babci i dziadka i ja robilam za obydwoje. Moje malenstwo jeszcze nie spiewa po
                                                    ludzku, ale jest u nich w grupie kilka "wielkoludow" i mozna bylo sie nasluchac
                                                    pioseneczek i wierszykow.
                                                    Oczywiscie sniegu tez troche u nas jest, wiec czasami idziemy na sanki, ale
                                                    tylko w weekendy, bo jak wracamy ze zlobka, to juz prawie ciemno jest, a wracamy
                                                    piechotka, wiec troche to trwa. Szymek raczej chodzi tam gdzie ja, wiec z wozka
                                                    korzystamy teraz juz tylko w niedziele, gdy idziemy do kosciola. Poza tym,
                                                    ciagle wydaje mi sie, ze on juz jest taaaaaaaaaaki duzy...
                                                    Ostatnio tata uczyl Myszke mowic "ryba" (mamy akwarium i Maly czesto do niego
                                                    zaglada). Najpierw Szymek powtarzal: "ry" i "ba" (a przynajmniej przypominalo to
                                                    rybe), a teraz? Tata mowi: powiedz ry.... A Szymek: "ba!"

                                                    Pozdrowionka
                                                    Nat
                                                  • cixi Spotkanie Kajki z Kajtusiem 30.01.04, 22:08
                                                    Hej,
                                                    właśnie się odbyło spotkanie Kajki z Kajtusiem i ubawiłam się po pachy, a
                                                    dzieci dostały wypieków i chyba stanu podgorączkowego z wrażenia. Iza robiła
                                                    zdjęcia, więc je pewnie wywiesi ku uciesze wszystkich, jak Kaja czesała
                                                    Kajtusia grzebieniem, głaskała go po głowie, zakładała mu koronę.
                                                    Kajtek był oszołomiony dużą ilością nowych, nieznanych zabawek. Najbardziej
                                                    podobała mu się pacynka. Porównywaliśmy ich słownictwo, mówią prawie te same
                                                    wyrazy, ale każde z innym akcentem smile. Baardzo miłe spotkanie.
                                                    pozdrowionka
                                                    Cixi

                                                  • mama_kajetana Re: Spotkanie Kajki z Kajtusiem 30.01.04, 22:34
                                                    Cześć,

                                                    potwierdzam! Baaaaardzo udane spotkanie. Kajtek jest taki podniecony, że
                                                    jeszcze nie śpi i cały czas gada do pluszaków. W samochodzie trochę ochłonął i
                                                    temratura też już mu spadła. Rzeczywiście na pacynkę reagował bosko -
                                                    koniecznie muszę taką kupić.
                                                    Kajka okazała się być prawdziwą kobietą - bardzo się o Kajtka troszczyła. On
                                                    leżał a ona głaskała go po głowie, aczkolwiek po chwili stanowczo usunęła go z
                                                    łóżeczka. No cóż... Kobieta zmienną jest...
                                                    Musimy to spotkanie powtórzyć

                                                    pozdrawiamy
                                                    Iza i "walczący" ze snem Kajtek
                                                  • mama_kajetana Re: Spotkanie Kajki z Kajtusiem 31.01.04, 00:10
                                                    wiecie o której zasnął?
                                                    23.25!!! I to na mich rękach!
                                                    Zdecydowanie Kaja zrobiła na Kajtku wrażenie!!!

                                                    dobranoc, ja też padam
                                                    Iza
                                                  • mama_kajetana Krew się leje! 01.02.04, 21:41
                                                    No co tam Dziewczynki?
                                                    Was też ciśnienie dobija?

                                                    Bo mnie tak, ale za sprawą Kajtka, który podniósł mi je dzisiaj baaaaardzo
                                                    wysoko. Jemu niż nie przeszkadzał i szalał przez cały dzień. Wieczorem uwziął
                                                    się na półkę z płytami. Podsunął sobie fotel, wychylił się lekko, wspiął na
                                                    palce i płyty jego. Powiedziałam że nie wolno, płyty zabrałam a fotel
                                                    odsunęłam. Kajtek znów swoje. Tylko że za drugim razem nie przesunął fotela.
                                                    Wychylił się mocniej... i przeważył. Rąbnął prosto na kolumnę stojącą obok.
                                                    Kantem drewnianej skrzynki rozciął sobie skórę pod nosem. Krzyk i rozpacz
                                                    straszna. Krew się lała, ale na szczęście krwotoku nie było i nic
                                                    poważniejszego poza strachem się nie stało. I żeby nie było wątpliwości, nic
                                                    go to nie nauczyło. Za pół godziny znów sięgał do półki.
                                                    To tak a propos łobuzowania...

                                                    papa
                                                    Iza i Kajtuś ze strupem pod nosem
                                                  • mama_kajetana Czy to sen zimowy? 02.02.04, 21:32
                                                    Cześć,

                                                    zaglądam codziennie i aż mi się wierzyć nie chce. Nikt się nie odzywa. Zaraz
                                                    spadniemy na następną stronę. Lipcuszki aż tak łobuzują, że nie macie siły
                                                    postukać w klawiaturę?

                                                    Kupiłam dzisiaj ciastolinę. Przeczytałam gdzieś że dzieci poniżej 2 lat też
                                                    się nią chętnie bawią. No i bawiłam się sama wink. Dla równowagi Kajtek bawił
                                                    się moimi nowymi formami do ciasta smile.

                                                    Piszcie Kochane, bo smutno tu bardzo

                                                    Iza i Kajtek (udający że śpi)
                                                  • cixi buuu 02.02.04, 21:32
                                                    Dobrze,że sobie ząbków nie powybijał. Ja oddałam Kajkę do mamy i piszę
                                                    straasznie nudną pracę, mam dopiero 6 stron, a ma być 12, czyli mam mniej
                                                    więcej połowę i mam kompletnie dość. Za Kajutką tęsknię okropnie. Ostatnio się
                                                    nauczyła pytać: A to?
                                                    Pokazuje palcem w książeczce różne rzeczy i pyta się A to? Motylek A to?
                                                    Czerwony Kapturek A to? Mama Czerwonego Kapturka. A to? Potrafi tak 20 minut
                                                    bez przerwy, a ja boki zrywam. Ostatnio zaczęły się też rozpaczliwe protesty.
                                                    Schodzimy z huśtawki, ona w płacz, taki roozpaczliwy: buju, buju. Nie płacz
                                                    Kajka, pójdziemy na karuzelę. Schodzimy z karuzeli ona w ryk. Nie płacz,
                                                    pójdziemy do drugiego parku, na zjeżdzalnię. Wychodzimy z drugiego parku: ryk
                                                    zarzynanego prosięcia. Jak tak dalej pójdzie to przyjdzie zwariować. Buziaki
                                                    dla całej paki.
                                                  • natinka2002 Re: buuu 03.02.04, 14:11
                                                    Oj przycichło , przycichło. Sama zresztą się też do tego
                                                    przyłożyłam .Wybaczcie! Nie mogłam się zmobilizować do pisania , ale byłam z
                                                    Wami duchem i czytałam jak zawsze. Czas jakoś tak przecieka mi przez palce, w
                                                    wolnej chwili wyszywam ( musiałam zacząć robić coś , co przynosi jakiś
                                                    wymierny efekt ) , ściągam dla Natusi wierszyki , kolorowanki itp. Ani się
                                                    obejrzę a tu już noc , i tak w kółko...

                                                    Dziś postanowiłam się odezwać , tylko nie wiem ile czasu mam na pisanie.
                                                    Natusię dopadła gorączka i mam nadzieję ,że to tylko ząbki i nic się z tego
                                                    nie wykluje . Taka jest teraz wstrętna pogoda , więc zostaniemy na razie w
                                                    domu. Jutro mamy umówioną wizytę u pani doktor , w ramach „pomiarów” . Nie
                                                    sądzę ,żeby urosła , ale na pewno wydłużyły się jej ręce smile , coraz więcej
                                                    rzeczy jest w stanie dostać w swoje łapki . Standardowo przynajmniej kilka
                                                    razy dziennie włazi na stół , we wspinaczce wysokogórskiej jest
                                                    niezmordowana . Ciągle biega , tańczy , na coś włazi ,z czegoś złazi , nie
                                                    usiedzi w miejscu ..... czyli tak jak u Was ., normalka ... Guzów , siniaków i
                                                    szram na szczęście nie przybywa ( tfu tfu) .

                                                    Teraz już znam przyczynę zeszłotygodniowego paskudnego nastroju Natusi. W
                                                    piątek pojawił się kolejny ząbek , tym razem wykluła się czwórka . Jakoś tak
                                                    dziwnie wychodzą jej te zęby , bo ma wszystkie jedynki , dwójki po lewej
                                                    stronie i teraz wyszła czwórka też po lewej . A prawa strona coś się ociąga.
                                                    Na szczęście widać już górną dwójkę z prawej strony , więc może coś wreszcie
                                                    się ruszy.

                                                    Niestety nie ma postępów w nauce mówienia , można do Natalki mówić jak do
                                                    ściany , więc Wasze opowieści działają na mnie dołująco . Ale nie martwcie
                                                    się o mnie , zaciskam zęby i dalej gadam do małej , aż mi się język plącze...

                                                    Dobra , wyślę tyle ,ile mam , może jeszcze uda mi się potem coś napisać .
                                                    Pozdrawiam znad kubka kawy

                                                    Kasia i śpiąca Natinka
                                                  • kostaga Re: buuu 04.02.04, 07:50
                                                    No dobra, to i ja się odezwę, choć zapracowanam okrutnie. Właśnie siedzę w
                                                    pracy i od pół godziny walczę ze bzdurnymi analizami. Ale cóż, takie jest
                                                    życie. Perła również nadal milczy, choć nie - przepraszam, wczoraj pojawiło się
                                                    kolejne słowo klucz, które wg Pauli pasuje jak ulał dokładnie do wszystkiego.
                                                    KUPA. Kupa to poduszka, kupa to pomarańcze, kupa to chrupki kukurydziane... Tak
                                                    więc poza "księżycem", "książką", "klockami" i "kredkami" pojawiło się kolejne
                                                    słowo. Jestem tylko ciekawa skąd w Pauli to zamiłowanie do wyrazów na "k". Bo
                                                    czekoladka też jest "koladka". I my zamiast "A to?" mamy "A tata?". Na początku
                                                    usilnie mówiłam Perle prawdę i nasze rozmowy wyglądały jak pogaduszki dwóch w
                                                    sztok pijanych:
                                                    Pauli pokazując na jakiś obrazek w książce:
                                                    - "a tata?"
                                                    - "tata jest w pracy" - ja na to,
                                                    - "a tata?" - pod paulszkiem Perły pokazuje się motylek
                                                    - "tata pracuje, kochanie"
                                                    - "a tata" - pyta perła wskazując na słonia
                                                    - "nie kochanie, tata nie jest podobny do słonia, jeszcze z tony mu brakuje..."
                                                    Teraz już skapitulowałam i rzetelnie objaśniam Paulince wskazywane przedmioty
                                                    bądź postaci.
                                                    W środę byłyśmy na szczepieniu. Perełka nadal jest kruszynką. Nie dobija do 10
                                                    kg i ze wzrostem też kiepściutko. Za to sypią się zęby. Mamy już: 4 jedynki, 4
                                                    dwójki, 2 trójki, 2 kolejne w drodze i 4 czwórki. Pauli musi strasznie
                                                    cierpieć, bo wszystkie trójki i czwórki i jedna dwójka wychodziły jednocześnie.
                                                    No i łobuz rośnie z niej straszny. W sobotę była na przyjęciu urodzinowym
                                                    swojej dwuletniej koleżanki i okazało się, że mimo, iż najmłodsza, różki ma
                                                    najdłuższe. Ale przyznaję, że bardzo ładnie bawi się z innymi dziećmi i nawet w
                                                    miarę chętnie dzieli się zabawkami. Zobaczymy jak będzie w żłobku. Na razie
                                                    czekamy na miejsce...
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: buuu 04.02.04, 12:48
                                                    No i niestety Natusia ma zapalenie gardła, po raz kolejny będzie łykać
                                                    Bactrim . Marudzi przeokrutnie : u pielęgniarki płacz , u lekarki płacz, w
                                                    aptece i sklepie to samo – totalna rozpacz.
                                                    Właśnie wróciłyśmy z przychodni. Mam nadzieję ,że jakoś uda mi się przeżyć do
                                                    wieczora , bo dziś znikąd pomocy i wparcia .

                                                    A pomiary na dzień dzisiejszy są takie : 84 cm i 12kg300g .

                                                    Jak dam radę, to odezwę się wieczorkiem ,a tymczasem żegnam .

                                                    Kasia i chory kotek
                                                  • martasanchez Chorujemy:( 04.02.04, 21:26
                                                    Witamy po raz kolejny.
                                                    Emilka dolacza do chorowitkow. W sobote w nocy wyladawalismy na pogotowiu, bo
                                                    Emilka zaczela strasznie wymiotowacsad Po spedzeniu tam 9 godzin (!) okazalo
                                                    sie ze to "tylko" wirus, ale przy okazji okazalo sie Emilce zaczyna sie
                                                    kolejne (trzecie) zapalenie uszu! Juz nie wiem co mam z tymi jej uszkami robic:
                                                    ( Dopiero co jej pediatra stwierdzil ze ona "tak juz ma", ze te uszka zawsze
                                                    podrozowione, a tu kolejne zapaleniesad
                                                    W niedzile calusienki dzien glodowka, choc Emilka specjalnie sie tym nie
                                                    przejela, bo ja jedzenie i tak niewiele interesuje. W ciagu dnia bylo niezle,
                                                    ale wieczorem malo nie padlam jak probowalam ja przutulic, malo sie nie
                                                    poparzylam! Goraczka ponad 40 stopni! W sobote nawet nie mialaa 37 jak byla u
                                                    lekarza. Szbciutka kapiel w letniej wodzie (biedactwo tak plakalo, wredna mama
                                                    nie dosc ze obudzila to jeszcze do takiej prawie zimnej wody wrzuca) dala
                                                    rezultaty. W miedzyczasie konsultacja z lekarzem, paracetamol i pomoglo.
                                                    Goraczka z kazda chwila spadala. Nie pozwolilismy jej tylko spac, zeby
                                                    obserwowac jak sie zachowuje. Noc bardzo ladnie przespala i w poniedzialek po
                                                    poludniu juz po goraczce sladunie bylo.
                                                    No ale nie moze byc za pioeknie! Wymioty tez jakby sie uspokoily ale za to
                                                    dopadla moje Sloneczko taka biegunka, ze tylko przez nia wszystko przelatujesad
                                                    Dzis juz sroda, a Emilka po raz pierwszy od tylu dni zjadla (sucha bulke z
                                                    suchym chlebem) i zatrzymalo sie w brzuszku. Po takiej uczcie teraz spi, wiec
                                                    moze choc troszke jej to pomoze.

                                                    Zastanawiam sie tylko jak to z antybiotykiem , ktory ma na uszka..... Lekarz
                                                    zapewnial, ze o ile nie zwroci, to wszystko w porzadku, ale juz sama nie
                                                    wiem.... przy takiej biegunce??? Zaraz tam znowu zadzwonie.

                                                    Obawiam sie tylko , ze przez to wszystko straci swoje cenne gramysad A i tak ma
                                                    juz ich tak niewielesad 7900

                                                    Przy okazji. Moze macie jakies ciekawe jadlospisy dla Waszych dzieicaczkow? U
                                                    Emilki jadlospis jest bardzo ubogisad
                                                    Zaraz zawiesi sie komp, wiec wysylam tyle a pozniej dopisze
                                                    Pozdr. MArta
                                                  • axa2002 Re: Chorujemy:( 04.02.04, 21:45
                                                    a początek duzo, dużo zdrowia dla Natinki i Emilki. Jeśli chodzi o zapalenie
                                                    uszu to całe dzieciństwo maiłam z tym problemy. Cóż szczególnie uważanie
                                                    wycierano mi uszy po kąpieli i dbano by wiatr do nich mocno nie dmuchał -
                                                    czasami nawet w lecie chodziłam w chusteczkach osłaniających uszy sad
                                                    Mam nadzieję, że chociaż u Kajtka wszystko w porządku mimo nieszczęsnego upadku

                                                    WOW! ale się tu randki odbywają... mowa oczywuście o Kajtku i Kajce! z
                                                    niecierpliwością czekam na zdjęcia na Zobaczcie smile

                                                    Co do Kajki Ola ma ten sam styl zachowania. Czasami musze nad sobą panować.
                                                    Niestety nie wiem z czym to może byc związne - do tej pory oznaczało to kolejne
                                                    zęby ale w tej chwili mamy już wszystkie tzn do czwórek włącznie.

                                                    Jeżlei chodzi zas o Perłę to jest ona jak zwylke do przodu... nawet z
                                                    mówieniem, choc Suhsi narzeka. Jestem pod wrażeniem słów jakie wypowiada Perła -
                                                    moze jest ich mało, ale za to jakie smile)))

                                                    Natinka - mam do Ciebie prośbę chyba jesteś najlepiej obeznaną e-mamą w
                                                    sparwach ściągania róznych rzeczy z sieci - oczywiście dla dzieci smile, czy
                                                    mogłabyś mi polecić miejsce z którego mogłabym ściągnąc kolorowe raysunki z
                                                    Kubusiem puchatkiem?

                                                    pozdrawiam wszystkie maluszki i ich mamuśki
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: Chorujemy:( 04.02.04, 22:08

                                                    Oj, biedniutkie Wy , biedniutkie...
                                                    U nas niby trochę lepiej , gorączki już praktycznie nie ma , ale Nurofen
                                                    jeszcze dałam na noc. Może chociaż w nocy sobie pośpi spokojnie i bez bólu .
                                                    Że też te zęby nie mogą wyjść bez takich sensacji . Natusia też dziś prawie
                                                    nic nie jadła , co oznacza chorobę , bo normalnie to nie ma z tym większych
                                                    problemów . Zresztą 12 kg to całkiem dobry wynik , biorąc pod uwagę wagę
                                                    urodzeniową . Więc dzień czy dwa głodówki jej nie zaszkodzi .
                                                    Jakoś wytrwałam do wieczora i teraz rozkoszuję się ciszą . Właśnie zjadłam
                                                    kolację ( obiad się dziś nie pojawił smile ) i siedzę przebrana w piżamę , bo
                                                    jeśli przyjdzie mi koić jeszcze smutki Natusi , to potem może nie być już
                                                    czasu na mycie i przebieranie.

                                                    No nic , nie będę już smęcić .
                                                    ŻYCZĘ WSZYSTKIM BIEDNIUTKIM MALUSZKOM ZDROWIA, SZCZEGÓLNIE EMILCE , A MAMOM
                                                    SIŁ !
                                                    Spokojnej nocy,

                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: Chorujemy:(, oby jak najkrócej :) 04.02.04, 23:00

                                                    Teraz już wiem, dlaczego mi tak wolno szło- wysyłałam w tym samym czasie co
                                                    Iza. Najpierw cisza , a potem wszystkie piszemy o tej samej porze wink

                                                    Aneta!
                                                    Chcesz Puchatka ? prosze bardzo smile , dużo rysunków jest na stronie
                                                    www.puchatek.hm.pl/ . A jeżeli będziesz potrzebowała więcej np. kolorowanek ,
                                                    to mogę przesłać Ci mailem lub przez gg . Mam skopiowanych dosyć dużo z
                                                    różnych stron , teraz już nawet nie wiem skąd .

                                                    Iza ! Do tej pory na gardło zawsze podawałam Bactrim . Nawet ostatnio ja też z
                                                    niego korzystałam . Grunt ,że pomaga . Ale sobie zapiszę , może się kiedys
                                                    przydać .Dzięki kiss

                                                    Dzięki kobitki za wsparcie duchowe , od razu mi lepiej smile

                                                    Pa
                                                    Do lepszego jutra
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: Chorujemy:(, oby jak najkrócej :) 04.02.04, 23:07
                                                    Kasiu,
                                                    Tantum Verde i Pyrosal ja podawałam dodatkowo jako leki wspomagające. Bactrim
                                                    to lek wiodący tak jak anybiotyk a syropek i psikadło to tylko na dodatek.
                                                    Syrop jest ziołowy więc na pewno nie zaszkodzi. U nas już dwa razy mniejsze
                                                    infekcje wyleczyliśmy właśnie m.in. Pyrosalem i Tantum Verde.

                                                    Całusy
                                                    Iza
                                                  • andje Re: Chorujemy:( 07.02.04, 15:38
                                                    No cóż, dołączamy do grona rozchorowanych.My niestety już od ponad dwóch
                                                    tygodni walczymy z bardzo silnym zapaleniem oskrzeli.Safiyka od 16 dni
                                                    przyjmuje Ceklor i widzę,że jej biedny organizm nie daje już rady ( co drugi
                                                    dzień również biegunka).Na szczęście (choć nie wiem czy jest się specjalnie z
                                                    czego cieszyć 14,500 kg)moje Słonko nie narzeka na brak apetytu.
                                                    Oj, zaczęłam się rozpędzać a tu zupełnie nie mam czasu.Ze względu na
                                                    nieszczęsny remont łazienki, który za nic nie chce się skończyć
                                                    wyemigrowałyśmy do babci.Dlatego się nie odzywam choć dzieje się u nas
                                                    ostatnio i mam wam tyle do napisania,że aż mnie palce swędzą.Niestety nic z
                                                    tego, muszę poczekać do środy , bo prawdopodobnie (tfu,tfu, żeby nie zapeszyć)
                                                    w połowie tygodnia zakończymy wszystkie prace remontowe.Dzisiaj przyjechałam
                                                    żeby trochę odgruzować i sprzątnąć mieszkanie.
                                                    Buu, muszę już kończyć.
                                                    Trzymajcie się cieplutko i ucałujcie wasze chorujące i zdrowe Pocieszki.
                                                    Do zobaczenia za kilka dni.
                                                    pa,pa Ania
                                                  • kostaga Re: Do axa2002 05.02.04, 12:36
                                                    axa2002,
                                                    jezeli ci to odpowiada, moge ci na skrzynke gazety przeslac cala baterie
                                                    kubusiowych obrazkow smile

                                                    sushi
                                                  • mama_kajetana Re: buuu 04.02.04, 22:08
                                                    No i u nas też na buuu.
                                                    Noc do niczego, pobudka co godzinę - dwie. W dzień zero spania. Dopiero teraz
                                                    po kąpieli Kajtek pozwolił sobie obejrzeć buzię, no i jest przyczyna -
                                                    wychodzi czwórka.
                                                    Poza tym całkiem znośnie. Od kilku dni wprowadzamy nocnik. Na razie bez
                                                    rezultatów. Siadamy, czytamy bajki, opowiadamy sobie o siku i kupie i po 5
                                                    minutach Kajtek ma dość. Ale dziś już myślałam że coś zakumał. Nagle mówi do
                                                    mnie: brum brum kupa! No to ja: szybko dawaj nocnik! Poleciał. Przyniósł.
                                                    Siedział 5 minut. Podczas wstawania, zanim zdążyłam założyć pampersa zrobił
                                                    siku na podłogę. A kupa oczywiście w pieluchę sad.
                                                    Jedyny pożytek jak na razie to nowe słowo: kupa. Ponadto: ogoj (ogon), hu hu
                                                    ha (to z wierszyka), jiba (ryba), Pysia (imię kota). I stara się powtarzać
                                                    wszystko o co go poproszę.
                                                    Wczoraj ja się popisałam intelektem wink. Kajtek odsunął od stołu krzesło i
                                                    mówi "o-pa" (czyli posadź mnie), a ja zanim pomyślałam mówię: nie Kajtusiu,
                                                    spróbuj sam! No i spróbował. I udało mu się. Teraz mam za swoje!

                                                    Z jedzeniem na szczęście nie mamy problemu. Jednak zauważyłam że Kajtek
                                                    preferuje ostrzejsze smaki. Generalnie kocha kapki (kanapki). Najlepiej żeby
                                                    były z wędliną i ogórkiem kiszonym lub serkiem ziołowym (np. fromage górski) i
                                                    pomidorem. Bardziej lubi ciemny chleb niż białe pieczywo. Wyjątkiem jest
                                                    chałka z masłem. Nie lubi dżemu, masła orzechowego ani miodu. Mięso najlepiej
                                                    z ziołami i czosnkiem. Zupy są generalnie na tak. Surówki i warzywa na nie.
                                                    Nie lubi naleśników uwielbia jajecznicę. Mamy trochę problemów z owocami,
                                                    teraz na topie są "dyndynki" - mandarynki, "banga" banany i winogrono.
                                                    Generalnie daję mu o spróbowania wszystko co sami jemy. Jeśli zasmakuje to ok,
                                                    jeśli nie to zawsze mam jakieś gotowe obiadki w rezerwie.

                                                    Kochane dziewczyny! Życzymy Wam szybkiego wyzdrowienia. Duża buźka.
                                                    Iza i Kajtuś

                                                    Ps. Kasiu, czy lekarz przepisał Wam Tantum Verde? Przy bolącym gardziołku jest
                                                    naprawdę skuteczne (przynajmniej u nas) i jeszcze syrop ziołowy Pyrosal (ma
                                                    m.in. działanie przeciwzapalne).
                                                    Jeszcze raz dużo zdrówka
                                                    Iza
                                                  • cixi Re: buuu 05.02.04, 01:06
                                                    wiecie co, napisałam do was naprawdę dłuuuugi list, o multibabykinie, o
                                                    chorobie Kajki, o jedzeniu, o postępach w mówieniu. I system mnie wylogował
                                                    (czytaj wyrolował), więc wszystko się buja gdzieś w kosmosie i macha do was
                                                    ręką papapa.
                                                    pozdr,
                                                    cixi - zła jak osa
                                                  • natinka2002 Re: buuu 05.02.04, 10:24
                                                    Dorota!
                                                    Przy pisaniu dłuższych postów zwykle tak bywa. Ale najczęściej pojawia się
                                                    komunikat ,że trzeba się zalogować , bo system cię „wyrolował” . Wtedy jeszcze
                                                    raz pojawia się to, co napisałaś i jeszcze raz trzeba kliknąć na „wyślij” .
                                                    Zwykle działa . Najlepszym sposobem jest jednak kopiowanie tego co się
                                                    napisało , zanim się wyśle . Inaczej można tylko klnąć pod nosem , ale to nie
                                                    na wiele się zda.
                                                    Złośliwość rzeczy martwych.....

                                                    Niuśka przespała całą noc spokojnie , tyle że od północy ze mną .

                                                    Pozdrawiam ,
                                                    Kasia
                                                    PS. Natuśka właśnie robi kółeczka na reklamówce ze sklepu , tzn. zaznacza co
                                                    mamy jej kupić , oj sporo tego .....
                                                  • katitka trzymajcie się! 05.02.04, 13:02
                                                    Moje drogie!
                                                    Życzę wszystkim choruskom szybkiego powrotu do zdrowia.
                                                    U nas wszystko dobrze - dlatego może nie ma o czym pisać (zgodnie z pierwszą
                                                    dewizą dziennikarstwa - "dobra wiadomość to nie wiadomość") - to straszne!

                                                    Natusia rośnie, ładnie je, ładnie śpi, strasznie dużo - jak na swój wiek -
                                                    mówi, nie choruje - oby tak dalej.
                                                    Wczoraj byłyśmy na drugich urodzinkach koleżanki. Natusia była tam najmłodsza
                                                    (dwie dwulatki i jedna 2,5) i zastanawiałam się czy je "dogoni" - otóż radziła
                                                    sobie świetnie! Kinderbal był pierwszorzędny, wróciła pełna wrażeń i ciągle
                                                    teraz o tym opowiada. A jestem z niej dumna - jest naprawdę przebojowa, radzi
                                                    sobie doskonale.

                                                    Pozdrawiamy!
                                                    Kasia z Natuńką
                                                  • cixi Re: trzymajcie się! 05.02.04, 22:39
                                                    Napiszę szybko, tym razem krótki. W multibabykinie było słodko, Kajka się
                                                    sprawowała nieźle, głównie chodziła po schodach i wyjmowała smoczki z buzi
                                                    młodszym dzieciom. Dwa razy kazała się przewinąć na wystawionym tam przewijaku.
                                                    Na koniec zdarzyło się to właśnie, o czym próbowałam wam już raz napisać.
                                                    Wracałyśmy na parking z moją sąsiadką, która zaczęła chwalić Kajkę (jej dziecko
                                                    7-miomiesięczne cały seans płakało), że taka rezolutna, grzeczna i chodzi jak
                                                    duże dziecko za rączkę. I kiedy się już poczułam matką przecudnie grzecznego i
                                                    fantastycznie wychowanego dziecka moje dziecko poczuło się zmęczone (dość
                                                    nagle) i położyło się na ziemię w tym garażu. A na ziemi była czarna mokra
                                                    breja. Po tym wyczynie ja (i mój świeżo odebrany z pralni błękitny płaszczyk)
                                                    byłam koloru brei, Kaja była tego koloru no i fotelik samochodowy też. Nie
                                                    dajcie się zwieść przyjaciółkom i nie wierzcie zbyt mocno w to, że wasze dzieci
                                                    nagle zmieniły się w anioły. To by było na tyle na dziś, pozdrowienia dla
                                                    choraczków, ząbki są rzeczywiście straszne. A propos mówienia Kaja zaczyna
                                                    wszystko odmieniać: Kai, mamom (z mamą) itd.
                                                    Papa
                                                  • martasanchez Re: trzymajcie się! 06.02.04, 06:04
                                                    Probuje po raz ostatni!
                                                    Ilekroc zabieram sie do napisania, to wszystko padasad I to nie internet (choc
                                                    przez modem) tylko sam komp. Jak tu sie z takim dogadac? Daje mi zawsze 60
                                                    sek, ale z reguly przez ten moj modem to sie i tak nic wyslac nie zdazy.
                                                    Bedzie wiec wszystko w skrociesmile
                                                    Milusia ma sie juz lepiejsmile!!!! Wirus juz sie poddal, a tym samym wiesze
                                                    szanse na uszka szybkie wyleczeniesmile Za to przez te kilka dni tak sie nam
                                                    Emilcia rozpiescila..!! Kto z nia teraz wytrzyma???? Wszystko na niesmile Niby
                                                    norma, ale to teraz takie rozbestwione niesmile Mam nadzieje, ze jej przejdzie, a
                                                    tymczasem zbieram sily na kolejny dziensmile

                                                    Jakos od razu inaczej swiat wyglada, kiedy dzieciatko lepiej sie czuje. Na
                                                    codzien chyba o tym zapominam, jak broi i sil juz brakujesmile Napisze sobie
                                                    wielki "przypominak" na scianie.

                                                    Poza tym probuje sie kolejnych zabkow dopatrzyc, bo w tym kierunku Emilka tez
                                                    jakas podejrzana. Wyszla niedawno trzcia czworeczka, ale na dole np. tylko
                                                    jedyneczki oprocz tegosmile No i wlasnie jakos tak Emilka warge przygryza, ale
                                                    jak znam to moje dzieko, to pewnie jeszcze to potrwa, zanim cos ujrzymy. Jak
                                                    tak dalej pojdzie to dzieciom w szkole beda zeby wypadaly, a Emilce konczyly
                                                    wychodzicsmile

                                                    Poza tym do WAs 2 bardzo gorace prosby.
                                                    Po pierwsze chcialabym prosic o skrocone jadlospisy Waszych maluszkow, bo
                                                    Emilka juz nawet wagowego ogona z oddali nie widzi (7900). Moze
                                                    jak "podejrzymy" innych, to nas oswiecismile

                                                    A druga prosba to do mam buszujacych w sieci za piosenkami. Ja jestem totalnym
                                                    laikiem w sprawach sciagajacychsmile Nie mam zielonego pojecia jak i gdzie
                                                    szukac, a jeszcze mniej jak tego posluchac i nagrac.
                                                    Chcialabym zeby Emilka pospiewala (posluchala) po polsku, a ja nie dosc ze
                                                    glos do niczego, to jeszcze naprawde niewiele piosenek znam.

                                                    Postanowilam sprobowac spisac dzis w nocy slowa, ktorymi komunikuje sie
                                                    Emilka, bo jestem pod wrazeniem Waszych dzieci. Zobaczymy co nam z tego
                                                    wyjdziesmile
                                                    Co do ksztaltow to jestesmy kompletnie w lesiesmile (zamilowania lipcoszkow do
                                                    kolek mnie zszokowaly). Emilka jak ma garnek z klockami w roznych ksztaltach,
                                                    to pcha wszytkie do jednego otworku, a jak nie wcodza, to otwiera pokrywke i
                                                    wystkie na raz je tam wrzuca, smile Tam pasujasmile

                                                    Poza tym uwielbia kapiele, a nienawidzi od jkaiegos czasu (dluszego) mycia-
                                                    splukiwania wloskow. Nie moze sie czlowiek sam wykapac, chyba, ze w nocy, bo
                                                    zaraz toto uslyszy wode i juz stoi pod drzwiami popu- popu (kapu-kompu).
                                                    O wlsnie, przypomnialo mi sie o czym chcialam napisac.... Dla Emilki nie
                                                    istnieje literka K- gdzie tylko moze to wtraca T. Emilka- to Mita,
                                                  • axa2002 Re: trzymajcie się! 06.02.04, 10:29
                                                    tak, tak poproszę o wszystkie Kubusie Puchatki smile tylko stopniowo smile bo
                                                    skrzynka nie za duża smile i może lepiej na adres: aneta-lapczuk@wp.pl smile

                                                    martasanchez napisała:
                                                    Emilka jak ma garnek z klockami w roznych ksztaltach,
                                                    > to pcha wszytkie do jednego otworku, a jak nie wcodza, to otwiera pokrywke i
                                                    > wystkie na raz je tam wrzuca, smile Tam pasujasmile
                                                    - nie przejmuje się Ola robi dokładnie to samo z wiaderkiem LEGO smile ale kółka
                                                    pokazuje i krzyczy "kółko, kółko" - może dla niej to jakiś ważniejszy
                                                    kształt? smile))

                                                    Muszę Wam powiedzieć, że od 3 nocy Ola śpi w otwartym łóżeczku. Nie mamy
                                                    możłiwości wyjęcia szczebelków, a robiła już takie sztuki, że o mało nie
                                                    wypadła przez barierkę, zdecydowaliśmy się na mniejsze zło smile na razie jest
                                                    bez sensacji, ładnie śpi i jak do tej popry sama z łóżeczka nie wychodzi smile))

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 :((((((((((((( 06.02.04, 10:40
                                                    Po koszmarnym dniu nadeszła koszmarna noc .... Nawet gdy już Miśka zasnęła ( a
                                                    było ciężko !) , ja przewalałam się pół nocy .Jakieś złe moce się nade mną
                                                    pastwiły . Gdy już wylałam z siebie wszystkie łzy , jakoś zasnęłam na mokrej
                                                    poduszce. Jestem w kompletnej rozsypce ... Czacha mi się zaraz rozleci ...
                                                    Weekend ,weekend, weekend....... to tylko trzyma mnie jeszcze przy życiu .
                                                    Odezwę się , jak się pozbieram , nie będę Wam psuć pewnie dobrego
                                                    nastroju ................... sad((


                                                    PS. Sushi ! Jeszcze Ty się nade mną pastwisz ! Mogłabyś tak nie kodować ( Ty
                                                    wiesz o co chodzi ! ) dawaj lepiej te linki smile)))
                                                  • enut Re: My tez :((((((((((((( 06.02.04, 11:01
                                                    Niestety i nas dopadla choroba: najpierw ja (najlzej przechodzilam jakies
                                                    przeziebienie), potem maz, a teraz Myszka. Odebralam go w poniedzialek ze
                                                    zlobka, byl calkiem "normalny", doszlismy do domu i nagle temperatura 39 stopni.
                                                    Dostal Ibufen, a ta temperatura skoczyla do 40 stopni!!! I tak cala dobe
                                                    staralam sie zbic mu temperature, a ta chol... nie dawala sie. Wyladowalismy w
                                                    szpitalu (bo noc byla), tam pani doktor przepisala mu antybiotyk i inne
                                                    swinstwa, przy ktorych Szymek natychmiast!!! wymiotuje. I jak tu wyleczyc
                                                    takiego maluszka??? Na szczescie temperatura juz minela, jeszcze kaszel troche
                                                    mu przeszkadza. Ale wiecie co to za straszny widok, jak takie dziecie ze lzami w
                                                    oczach trzyma sie za glowke i mowi "lala" (nie lalka oczywiscie, tylko ludzkie
                                                    "aua", ale nie mam polskich liter)!!! Koszmar po prostu.

                                                    Smutne pozdrowionka
                                                    Nat
                                                  • natinka2002 Re: My tez :((((((((((((( 06.02.04, 11:54
                                                    Jakieś fatum nad nami ciąży ????????? Oj chyba musimy się zebrać w kupę :} i
                                                    odczynić razem jakieś czary mary , innego wyjścia nie ma !!!!!!!!!!

                                                    Aneta ! wysłałam Ci kubusiowe kolorowanki .Mam nadzieję ,że uda Ci się je
                                                    rozpakować (":")
                                                  • axa2002 Kubusie :-) 08.02.04, 21:38
                                                    Wielkie dzięki Kasiu jesteś nieoceniona!!!! smile))
                                                    jak urzeczywistnię mój Kubusiowy plan to dam znać co z tego wyszło ...
                                                    pozdarwiam i jeszcze raz dzięki
                                                  • kostaga Re: :((((((((((((( 06.02.04, 20:07
                                                    Natinko,
                                                    gdzież ja bym śmiała się pastwić nad Tobą, no co Ty? Linków niestety Ci nie
                                                    podam, bo ten barbarzyński to mi ino na jakichś kompletach do głowy wkładano i
                                                    nigdy w tym kosmosie wszechwiedzy nie poszukiwałam możliwości zgłębiania jego
                                                    dalszych tajemnic. I tak to co miałam we łbie już gdzieś wywietrzało ;-(
                                                    Ale za to na poprawę humoru to Ci może moje niezastąpione koleżanki z Gdyni
                                                    podeślę, co? Serce mi się kraje, jak pomyślę o twojej chandrze! Sama bym Cię
                                                    poratowała swoim towarzystwem, ale raz, że ono marne, dwa, że trochę nie po
                                                    drodze mi chwilowo sad Ale jakoś niedługo szykuje mi się delegacyja do Gdańska
                                                    to Cię sama wyściskam, co?
                                                    Also tschuess, bis gleich meine liebe freundin
                                                    ein roher fish
                                                  • cixi jadłospis 07.02.04, 23:12
                                                    No więc mięsko kupuję z tzw. uboju gospodarczego, czyli z pojedynczego
                                                    gospodarstwa, zwierzaki karmione normalnie, tak jak na wsi, nie przemysłowo, i
                                                    tam też wędlinę (jest trochę droższa, ale tylko dla dziecka), te wędliny ze
                                                    sklepu są takimi świństwami konserwowane i koloryzowane, że lekarz mi
                                                    powiedział, że właściwie można je uznać za trujące. No więc taki połeć mięsa
                                                    (szynka np.) piekę w z przyprawami, a potem odkrawam po kawałku i rozdrabniam,
                                                    dodaję trochę sosu z pieczenia, rozgniatam to widelcem z ziemniakami i jakąś
                                                    jarzynką: marchewka z groszkiem, gotowany brokuł, duszony pomidorek. Kajcia to
                                                    uwielbia. Kocha też Danio, potrafi zjeść dwa na raz, ale chyba zdrowsze by były
                                                    jogurty Gerbera. Danonków jej nie daję, bo uważam to za ochydne przesłodzone
                                                    świństwo. Czasem robię jej pulpeciki z mielonej cielęciny (gotuję je), a potem
                                                    takie kulki rozgniatam jak wyżej z warzywami i ziemniakami. A wędliny - do
                                                    kanapek. Czasem daję filety rybne, też gotowane.
                                                    Robię też coś pomiędzy jajecznicą a omletem (jajo rozbełtane z jogurtem).

                                                    Poza tym odchodzę od kaszek Bobovita i tych innych dla niemowląt bo uważam, że
                                                    są przesłodzone i dziecku popsują smak na resztę życia. Gotuję zwykłą kaszę
                                                    manną, płatki owsiane i płatki ryżowe, na mleku Bebiko3 i ucieram do tego
                                                    jabłko, gruszkę albo inne owoce. Taka trochę makrobiotyczna staram się być,
                                                    czyli im mniej przetworzone, tym lepsze.

                                                    Bazuję na zupach, czyli robię klasyczny wywar z włoszczyzny i potem gotuję w
                                                    tym albo kalafiorka, albo fasolkę szparagową (z mrożonek) albo robię krupnik.
                                                    Dodaję różne kasze (jaglaną, jęczmienną) Ostatnio zrobiłam 2 eksperymenty: zupę
                                                    cebulową: na masełku dusiłam dłuuugo cebulkę z odrobiną cukru (ok. 30 min.) a
                                                    potem jeszcze trochę ją gotowałam w wywarze, dodałam do tego ugotowanego
                                                    ziemniaczka - taka nieklasyczna cebulowa. Moje dziecko jadło to aż mu się uszy
                                                    trzesły. Drugi eksperyment, to barszczyk ukraiński z zieloną soczewicą zamiast
                                                    fasoli - też jadła bez problemu. W ogóle to moje dziecko, nie mogę narzekać je
                                                    chętnie. Wszystko jej trochę przyprawiam, nie unikam cebulki duszonej, czosnku,
                                                    też duszonego (w małych ilościach), do zupek dosypuję szczyptę tartego
                                                    parmezanu do smaku, albo kropelkę sosu sojowego (nie używam kostek rosołowych),
                                                    dodaję majeranek, koperek - niedużo, listek laurowy, no tak jak dla nas, tylko
                                                    łagodniej.
                                                    Kajcia lubi też kanapki z serkiem topionym. Przepada za chrupkami
                                                    kukurydzianymi (Flipsami). Ostatnio daję jej też płatki kukurydziane, na razie
                                                    do zabawy, ale podjada.
                                                    W ogóle to odrobina tłuszczu (masełka lub oliwy z oliwek) podnosi walory
                                                    smakowe prawie każdej potrawy, nawet płatków owsianych na mleku - jeśli masz
                                                    niejadka możesz spróbować (na pewno nie utuczysz hihi).
                                                    Moje dziecko od dawna dostaje łyżkę do ręki i uczestniczy czynnie w jedzeniu,
                                                    ale polega to głównie na zabawie, czyli mieszaniu lub dziubaniu łyżką w zupie
                                                    lub kaszce. Pozwalam jej do pewnych granic. Czasem ta łyżka trafia do buzi
                                                    zazwyczaj odwrócona już do góry nogami, a zawartość wala się w około. Staram
                                                    się powstrzymać od gwałtownych reakcji. Kajcia traktuje to swoje bełtanie łyżką
                                                    w jedzeniu jako niezbywalne prawo konstytucyjne i robi okropne awantury innym
                                                    osobom ją karmiącym, kiedy jej nie pozwalają na to co ja, albo nie rozumieją
                                                    kiedy woła ło, ło (łyżka). Na twoim miejscu starałabym się zainteresować ją
                                                    jedzeniem, na zasadzie poznawania, dotykania, ugniatania, mieszania i potem
                                                    trafiania z tym do buzi. Może podziała, jak się zafascynuje, jak zabawką.

                                                    Co do klocków, to Kajcia lepiej trafiała klockami do odpowiednich dziurek jak
                                                    miała 6 miesięcy niż teraz. Zachowuje się jakby ignorowała kształty
                                                    (bezustannie próbuje trójkącik wsadzić do dziurki w kształcie serduszka) i
                                                    szybko traci zainteresowanie jak jej nie wchodzi. To chyba kwestia braku
                                                    umiejętności czy chęci skupienia się na tej czynności. Bo innym razem jak
                                                    jechałam z nią autobusem, siedziała w wózku i bawiła się pustym opakowaniem po
                                                    soczku ze słomką. I skubana ku mojemu (i okolicznych pasażerów) zdumieniu
                                                    wsadzała i wyjmowała tę słomkę do dziurki i z dziurki, mimo, że troszkę trzęsło
                                                    i sprawa nie była łatwa. Ale ta czynność nie była przez nikogo sprowokowana,
                                                    spontanicznie ją wciągnął ten problem.
                                                    Podobne porażki pedagogiczne mam z kolorami. Po pięćset razy tłumaczę: i to
                                                    jest żółte i to żółte i to i to. No pokaż Kajciu, która kaczuszka jest żółta. I
                                                    zaaaaawsze wskazuje na niebieską (bo jest większa). Pozdrawiam serdecznie.
                                                    Napisz coś więcej, czym próbujesz karmić swoją małą i jak reaguje to łatwiej mi
                                                    będzie ci coś doradzić. Paa
                                                  • cixi Re: jadłospis 07.02.04, 23:24
                                                    Aha nie powiedziałam najważniejszego, w sprawach jedzenia jestem trochę
                                                    świrnięta, bo moja mama jest technologiem żywienia (tworzy różne przepisy itd.)
                                                    No więc tego świra odziedziczyłam po niej i mam dużo własnych koncepcji, mam do
                                                    tego niezłą smykałkę i niejednej mamie już odpowiednie rzeczy doradziłam. Jest
                                                    wiele sposobów na niejadków. Przede wszystkim bardziej chyba chodzi o spokój i
                                                    podejście do czynności jedzenia, niż o sam smak potrawy, ale w twoim przypadku
                                                    oczywiście mogę się mylić. Prawdopodobnie martwisz się jej wagą, jesteś spięta
                                                    przy karmieniu i ona to wyczuwa. Jedyny moment, kiedy moje dziecko rzeczywiście
                                                    nie chciało przyjąć pokarmu, to było wtedy, gdy mi na tym okropnie zależało, bo
                                                    chciałam wychodzić na uczelnię i zostawiać ją z mamą. I właśnie ona wyczuwała
                                                    ten przymus, ten stres i nie chciała. Napisz coś więcej.
                                                  • kostaga Re: jadłospis 08.02.04, 09:21
                                                    Jestem w szoku!!! Czy ty gotujesz tak specjalnie tylko dla Kajki? Moja Perła
                                                    tak konsekwentnie odmawia jedzenia, że pół pensji wydałabym na takie pichcenie
                                                    i wszystko wylądowałoby w koszu ;-( Tym sposobem staram się by Paui jadła to,
                                                    co my. Dla niej specjalnie gotowane są tylko zupy, ale jeżeli nie wchodzą, to
                                                    podstępem daję je potem mężulkowi. Biedaczek. Nie żałuję żadnych przypraw,
                                                    oszczędzam jedynie na wysokoprzetworzonych tłuszczach (margaryny), a cukru w
                                                    domu nie ma w ogle, gdyż dziwnym trafem nikt nie toleruje. Gorzej jak
                                                    przychodzą goście wink.
                                                    No i problem samodzielnego jedzenia. Paulina za żadne skarby nie pozowoli podać
                                                    sobie nic do buzi. Wszystko je samodzielnie, ale dzieki temu uporowi bardzo
                                                    sprawnie posługuje się już łyżką i widelcem. Teraz czyni przymiarki do noża
                                                    (ha,ha,ha - skóra cierpnie). Jedzenie musi dostawać w całości (np. cały polpet,
                                                    pieróg itd) i samodzielnie rozbraja je na części. Pokrojone pozwala sobie podać
                                                    jedynie kotlety. No i żadnych papek. Puree ziemniaczane ze świeżym masełkiem
                                                    (pycha!!!!) nie wygra niestety z łysą połówą kartofla! Pić z kubka z dzióbkiem
                                                    też już jej nie wypada. Najchętniej sączy herbatki z .... filiżanki wink.
                                                    A co do zabaw to nadal królują klocki, "wkładanki" typu garnuszek na klocuszek
                                                    (tego co prawda nie mamy i ogromnie żałuję) i teraz puzzle piankowe z
                                                    literkami. O literkach oczywiście nie ma bladego pojęcia, ale bezbłędnie ułoży
                                                    cały alfabet w odpowiednim miejscu. W szoku jestem bo nawet M z W nie myli (a
                                                    ja tak!!!). No i ukochane książki. Tak więc nie dziwcie się proszę, że jedynymi
                                                    wypowiadanymi przez Perełkę słowami są "klocki", "książka", no i "księżyc" w
                                                    który mogła by się patrzyć godzinami. AAAAA, wiecie co? PAuli naczyła się
                                                    gwizdać!!!! Co ja teraz mam w chałupie, to sobie nie wyobrażacie. Zakupiłam jej
                                                    parę płyt z piosenkami dla dzieci (super sprawa) i Pauli tancuje cudnie
                                                    pogwizdując sobie melodyjnie. No i gwiżdże sobie kołysanki przed zaśnięcie smile))
                                                    papa
                                                    Sushi

                                                    PS. Natinka, co się dzieje????
                                                  • kostaga Re: jadłospis 08.02.04, 09:23
                                                    miał być pulpet oczywiśćie
                                                  • kostaga Sposób na nudę lub kolorowy pokoik 08.02.04, 14:37
                                                    Dziewczęta moje drogie,
                                                    szperając w neciku za pomysłami na zabawy dla mojej Perełki, znalazłam stronę z
                                                    kolorowankami. Poszeregowane tam tematycznie obrazki można wykorzystać również
                                                    jako szablony do ozdobienia pokoju Maluszka. My już się bierzemy do pracy, bo
                                                    okazało się to wspaniałą receptą na ściany pomazane kredkami swiecowymi smile
                                                    www.coloring.ws
                                                    polecam, a jak pogrzebiecie na linkach tej strony, to znajdziecie wiele innych
                                                    ciekawych pomysłów
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • cixi Re: jadłospis 08.02.04, 19:02
                                                    smile) moje dziecko niechybnie by nie zdzierżyło diety, którą stosujemy (bo
                                                    chwilowo oboje z mężem się odchudzamy i to dość intensywnie). Rzadko jemy coś,
                                                    co można dać dziecku. Natomiast jeśli chodzi o pęd do samodzielności, to
                                                    niepokoję się, bo moja córka nie przejawia go w takim stopniu jak opowiadacie.
                                                    Lubi jak ja ją karmię, albo mój tata, ubiera się sama tylko dla zabawy, zawsze
                                                    najpierw próbuje skłonić kogoś, żeby coś dla niej zrobił, np włączył grającą
                                                    kaczkę, w ostateczności próbuje sama, ale tylko gdy nikt nie widzi. Czy
                                                    powinnam się tym martwić? Może będzie leniuszkiem???
                                                  • natinka2002 wyjasnienie :) 08.02.04, 20:44
                                                    Najpierw chciałabym Was przeprosić za ten mój podły nastrój . Ostatnio nie
                                                    byłam w formie i tak sobie teraz myślę ,że nie powinnam w ogóle siadać do
                                                    komputera . Zaoszczędziłabym Wam czytania tak podłej jakości postów... Ale
                                                    trochę się zebrało , choroba Natusi , ząbkowanie czyli ogólnie całodzienne
                                                    marudzenie i biadolenie , siedzenie w domu , fatalna pogoda , ból głowy ,
                                                    kłopoty ze spaniem , a do tego natura jak co miesiąc przypomniała mi ,że
                                                    jestem kobietą sad . Przy takiej mieszance wybuchowej nie trudno o spadek
                                                    formy psychofizycznej .

                                                    Sushi!!!!!!!! To miłe ,że się tak o mnie troszczysz . Twoje wsparcie jest
                                                    bezcenne !! Wielka buźka ! Już czuję ,ze wstępują we mnie nowe siły ( tylko
                                                    żeby wystarczyły przynajmniej do nast.. weekendu )

                                                    Teraz jest już chyba całkiem nieźle. Dziś wybyłam z domu na prawie 5 godzin .
                                                    Polazłam z mamą i siostrą na ciuchy , oczywiście kupiłam ciuszki Natalce i
                                                    poprawiłam sobie nastrój . Co prawda zmarzłam , ale tego było mi trzeba.
                                                    Znalazł się też Teletubiś dla Natalki , ale jeszcze jej nie dałam, będzie
                                                    jako walentynka . Kiedy wróciłam do domu , okazało się że tatusiowi nie udało
                                                    się uśpić małej , czekała na mnie i z tej radości smile zrobiła kupę smile . Potem
                                                    już szczęśliwa mogła zasnąć.

                                                    Teraz musze kończyć , bo zaraz zaczną się nawoływania z łazienki . Trzeba
                                                    będzie wyłowić pachnącą Klusię z wody . A potem już tylko będzie cisza w
                                                    domu. smile

                                                    Kasia ( już mniej klapnięta )
                                                  • natinka2002 Kubusie :) oraz kolorowanki 08.02.04, 22:40
                                                    Aneta!
                                                    Cieszę się bardzo ,że się do czegoś przydaję smile .To była tylko niewielka
                                                    część tego ,co mam .Jeśli nie masz problemów z odbiorem ( bo masz stałe
                                                    łącze ) , to mogę wysłać jeszcze . Nawet już to popakowałam ,żeby szło
                                                    szybciej .
                                                    Dla tych z Was , które Sushi zachęciła do poszukiwania kolorowanek smile ,
                                                    dorzucę jeszcze parę stronek:

                                                    www.rivalquest.com/color
                                                    www.kidscolorpages.com/
                                                    www.allkids.co.uk/kids_pages/kid's_colouring_pages.htm
                                                    www.fisher-price.com/uk/world/fun/activities/
                                                    www.allkids.co.uk/kids_pages/kid's_colouring_pages.htm#painting%20online
                                                    www.coloring.com/pictures/choose.cdc
                                                    www.abcteach.com/directory/fun_activities/
                                                    www.coloring.ws
                                                    wabno.max.zg.pl/kolor.htm
                                                    www.dzieci.best.pl/maluch/kolorowanki/drukuj1a.htm
                                                    www.kidprintables.com/
                                                    www.momsnetwork.com/kids/coloring.shtml
                                                    republika.pl/szablony_dla_dzieci
                                                    republika.pl/wojcik_lukasz3/page_01.htm
                                                    coloringbookfun.com

                                                    ale nastawcie się ,że jest tego od groma .Ja przejrzałam tylko część tych
                                                    stron , a kolorowanek mam już mnóstwo .Mogłabym założyć drukarnię ... smile
                                                    Oprócz kolorowanek kopiuję też labirynty , obrazki powstające z połączenia
                                                    kropek ( dot to dot) , nawet wyszukiwanie słówek angielskich ( to już na
                                                    dalszą przyszłość ) .Chyba mi trochę odbiło .... jak myślicie ????

                                                    Ściskam Was mocno
                                                    Pa

                                                    Kasia
                                                    PS>
                                                    Mam jeszcze tyle do napisania , ale czasu braknie . To do następnego razu ..
                                                    buźka
                                                  • natinka2002 do Sushi :) 08.02.04, 22:54

                                                    Sushi!
                                                    Koniecznie daj znać , kiedy byłabyś w Gdańsku . Może udałoby się jakoś
                                                    spotkać . I szkoda ,że nie możesz zabrać Perełki . No , ale jeszcze zostają
                                                    wakacje i jeśli zajedziecie znowu nad nasze morze , to już wyjścia nie
                                                    będzie smile))))))))))))
                                                    Tym razem naprawdę zmykam ....
                                                  • kostaga Re: do Sushi :) 09.02.04, 07:37
                                                    na 100% na wakacje będziemy nad naszym morzem i to w twojej okolicy
                                                    (Jastrzębia). Oczywiście Ci nie popuszczę smile A teraz najprawdopodobniej 13-
                                                    tego wybieram się do Gdyni, jak będę to dam znać
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: do Sushi :) 09.02.04, 15:10
                                                    Już oczami wyobraźni widzę nasze pannice razem biegające po plaży ...
                                                    a za oknem znowu zima , buuuuu

                                                    smile
                                                  • natinka2002 piosenki z sieci 09.02.04, 15:33
                                                    Marta !
                                                    Chętnie bym Ci pomogła jeśli chodzi o piosenki, ale nie bardzo wiem jak.
                                                    Najprościej byłoby ,gdybym mogła Ci je przesłać , ale każda ma dosyć duży
                                                    rozmiar i mailem to by długo szło . I musiałabym to wysyłać partiami , więc
                                                    miałabyś co odbierać przez miesiąc smile.Prędzej przez Gadu Gadu , wtedy jestem w
                                                    stanie wysłać od razu całość . No i nie wiem , jak u Ciebie z łączem .
                                                    Do ściągania róznych takich rzeczy przydają się programy typu iMesh czy Kazaa
                                                    ( czy jakoś tak) . W wyszukiwarce wpisuje się np. hasło ” Fasolki” i pojawia
                                                    się lista dostępnych piosenek . Ale to nie ściąga się z jakichś stron z
                                                    sieci , tylko bezpośrednio od innych użytkowników tego typu programów , tzn. z
                                                    komputerów innych osób . Gdzieś mi się obiło o uszy ,że te programy są
                                                    nielegalne , więc strzeżcie się stróżów prawa ( hehehe)!

                                                    Wytłumaczyłam ,jak umiałam smile

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: piosenki z sieci 10.02.04, 07:58
                                                    Trochę się powtrącam smile
                                                    W forum "eZabawy" któraś z dziewczyn podawała linki do stron z piosenkami dla
                                                    dzieci. Są tam pełne teksty, linie melodyczne do zabawy karaoke i pełne wersje.
                                                    Przyznaję, że nie polecam ściągania utworów programami typu Kazaa. Jest to
                                                    oprogramowanie korzystajace z połączeń peer-to-peer. I właśnie tu leży
                                                    niebezpieczeństwo. Ponieważ ptp to połączenia bezpośrednie, oprócz pożądanych
                                                    piosenek możesz sobie nieźle zainfekować komputerek.
                                                    papa
                                                    sushi
                                                  • natinka2002 Re: piosenki z sieci 10.02.04, 10:55
                                                    Co racja , to racja .... niestety . O tym zapomniałam napisać , taki drobny
                                                    szczegół .. wink
                                                  • axa2002 Re: Kubusie :) oraz kolorowanki 09.02.04, 13:34
                                                    Kasiu jesteś wielka!!!! smile
                                                    niestety nie mam stałego łącza i niestety pojemnośc skrzynki tez nie
                                                    największa sad ale codziennie ściągam pocztę więc co jakis czas możesz mi
                                                    podesłać "pakiecik" smile))

                                                    wogóle uważam, iż jest to świetne miejsce by podzielić się ciekawymi miejscami
                                                    w sieci smile

                                                    A moje pytanie do Sushi - jak będziecie wykorzystywac szablony do malowania
                                                    ścian? przyznam szczerze, że leży u mnie w domu od 10 miesięcy szablon kupiony
                                                    specjalnie do tego celu ale jakoś nie wiem jakm się zabrać za temat - żeby
                                                    farba nie spaływała, nie zamazała się i by pomalować różne fragmenty na rózne
                                                    kolory?????????????? A jak to zrobić na wzorcu z papieru (lub ewentualnie na
                                                    czym innym wydrukować) by nie zamoknął?

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta
                                                  • cixi Re: Kubusie :) oraz kolorowanki 09.02.04, 18:23
                                                    No tak, wiem co czujesz, ja zakupiłam dla dziecka meble przygotowane do
                                                    samodzielnego malowania i... nie bardzo wiem jak się za to zabrać. Minęło już
                                                    pół roku, albo więcej a ja cały czas nie mam śmiałości tego zrobić. Hihi.
                                                    Mamo_Kajetana, co z tobą???? Jak się czujecie z Kajtusiem? Czy już
                                                    wyzdrowieliście???
                                                    Muszę się z wami podzielić nowiną: w czwartek idziemy z Kajcią do redakcji
                                                    Dziecka, będą jej robić sesję zdjęciową w ciuszkach Endo. Oczywiście dam znać
                                                    jak było, no i w którym numerze będzie ją można zobaczyć.
                                                    Całuski dla wszystkich, a szczeg. dla Kajtka i jego mamy.
                                                  • mama_kajetana Re: Kubusie :) oraz kolorowanki 09.02.04, 22:03
                                                    Cześć,

                                                    jestem codziennie, ale w kwestii kolorowanek niestety nie mam zbyt wiele do
                                                    powiedzenia, no to tylko czytam (Kajtek kredkami jest zaiteresowany przez 1 -
                                                    2 min)wink. U nas wszystko ok, moje dziecko codziennie mnie czymś zaskakuje.
                                                    Ostatnio wprowadzaniem nowych słów. W ciągu ostatnich dni nauczył się:
                                                    gwiazda, kaptur, buzia, głowa, ręka, kula, nie ma, są itd... (oczywiście
                                                    wymowa nie zawsze zgodna z oryginalną wink). Po bliskim spotkaniu z kolumną już
                                                    prawie nie ma śladu, a czwórka prawie już wyszła.
                                                    Możemy jeszcze pochwalić się bezbłędnym dopasowywaniem kształtów. Ostatnio
                                                    dostał w prezencie kulę z otworami do których dopasowuje się odpowiednie
                                                    klocki. Rozgryzł ją tego samego dnia. Teraz układa prawie w ciemno.
                                                    Ze złych rzeczy - mamy problemy wychowawcze (hihihihi)! Dzisiaj przez cały
                                                    dzień atakował jukę stojącą na podłodze. Ciągnie za liście, szarpie, dwa razy
                                                    ją przewrócił. Za każdym razem łapię go zatrzymuję i stanowczym tonem, ze
                                                    srogą miną mówię, że nie wolno. Ale on tego chyba tego nie rozumie sad. Jest
                                                    cały czas rozbawiony, śmieje się, ucieka. Po przewróceniu doniczki
                                                    zaprowadziliśmy go (raz ja raz tata) do jego pokoju. Po wyjściu tłumaczyliśmy,
                                                    że tak nie wolno itd. blebleble. A on nic.
                                                    Może poradzicie mi co mam robić? Jakie macie sposoby na Wasze dzieci?

                                                    Dorotko nie odzywałam się bo pisałaś pracę no i sesja. Ale musimy się spotkać.
                                                    Daj znać kiedy Ci pasuje.
                                                    Gratuluję sesji zdjęciowej. Takie profesjonalne fotki to super pamiątka.

                                                    Całusy
                                                    Iza i zasypający Kajtek
                                                  • axa2002 Re: Kubusie :) oraz kolorowanki 10.02.04, 09:28
                                                    Pięknie, pięknie - same gwiazdy wśród tych lipcuszków, mamy już: kandydatkę do
                                                    okładki, modelkę w kalendarzu (a właśnie który miesiąc ozodbiła?), królową balu
                                                    a teraz modelkę Endo smile
                                                    Dorota koniecznie daj znać kiedy będzie numer z Kajką bysmy zdążyli zakupić :-
                                                    )))
                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • kostaga Re: Kubusie :) oraz kolorowanki 10.02.04, 08:09
                                                    Ja robię w ten sposób, że odrysowuję rysunek na ścianie ołówkiem kopiowym
                                                    wykorzystując do tego celu kalkę techniczną lub mocno przerysowuję tymże
                                                    ołówkiem kontury na papierze i przykładam tą popisaną stroną to ściany i
                                                    odciskam wzór poprawiając kontur już z drugiej stroany. Maluję albo farbami do
                                                    drewna, albo zwykłymi plakatowymi (w tych miejscach mniej dostępnych dla
                                                    Perły). Wszystko zależy od podłoża i jego faktury. Najważniejsze, by nie
                                                    rozcieńczać farb za bardzo. Jeżeli masz szablony to najlepiej nanosić farbę
                                                    gąbką w niej zanużoną, mocno dociskając do podłoża, albo farbą w sprayu. Takie
                                                    sprayowe rysunki są super, tylko pamiętaj, by robić to, gdy Maleństwo ma
                                                    możliwość przespać się jedną noc gdzie indziej, bo spraye straszliwie śmierdzą
                                                    (nawet jeżeli Ty tego nie czujesz - dziecku może zaszkodzić, wież mi - jestem
                                                    migrenowcem o węchu owczarka wink )
                                                    Mam nadzieję, że trochę pomogłam
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: Kubusie :) oraz kolorowanki 10.02.04, 08:11
                                                    Aleeeeeeeeeeeee wtopaaaaaaaaaaaa!!! Wychodzi moje zamiłowanie do edytorów
                                                    tekstu!!! Oczywiście miało być "wierz mi".
                                                    Sorrrki
                                                    papa
                                                  • martasanchez Re: jadłospis 09.02.04, 21:48
                                                    Sprobuje pomyslec jak wyglada nasz dzien........... (jedzeniowy)smile
                                                    Na sniadanko zjada np. jogurt, do tego CZASAMI odrobinka chleba, platki
                                                    kukurydziane z mlekiem, jajecznice (na kropelkach oliwy z oliwek), PAROWKI
                                                    (jedno z ulubionych "dan"), jesli zrobie kanapke to i tak z sciagnie wszystko
                                                    i zje sam chlebek, czasami przekonywala sie do twarozku, ale chwilowo jej
                                                    przeszlo....
                                                    Obiad.... zupki....hmmmm....o ile makaron wymoczony w zupie sie liczy, to moze
                                                    byc rosol, pomidorowa, pieczarkowa i 2 razy nawet barszczyk, ale tak jak
                                                    pisze, wyjada sam makaron badz ryz, a jesli probuje jej z tym wlac
                                                    troszke "wody"to sie zaraz obraza i wogole przestaje jesc.... to samo jak
                                                    probuje przemycic np. marchewke
                                                    najwiekszy problem chyba mamy z warzywami, nie mam pojecia jak ja do nich
                                                    przekonac.... Jedyne co jej smakuje to KUKURYDZA. (to chyba te jej
                                                    meksykanskie korzenie). Marchew, brokuly, groszek, fasolka, salata, cukinia...
                                                    wszystko beeeee. NIe jest istotne, czy gotowane czy duszonesad
                                                    Poza tym mieso.... sam smak chyba jej odpowiada, ale nie odpowiada jej
                                                    konsystencja...smile Zmielonego, zmiksowanego nie chce za zadne skarby (nigdy nie
                                                    chciala jesc papek, tylko na samym poczatku, ale tez jedynie owoce), a z
                                                    kawaleczkami, nawet najmniejszym, ma problem, bo zebow niewiele, pomieli
                                                    chwilke i oddaje mamusi takie wymemlane kawaleczki do raczkismile

                                                    Najwiekszy problem w tym, ze ja nie mam pojecia ile ona "powinna" jescsad
                                                    Kilka lyzeczek platkow na mleku? jeden jogurcik? niecale jajko? 1 paroweczka?
                                                    pol banana? 1/4 jablka? pol ziemniaka? Kilka lyzek zupowego makaronu/ryzu?

                                                    Jak to moje dziecie przezylo do dzis z taka matka???
                                                    Tak sie ostatnio zastanawialam, kiedy ona zacznie jesc to co my? Z jej
                                                    upodobaniami to chyba niepredkosmile Z naszych obiadow zjada tylko ziemniaczki
                                                    (niewiele) i ryz z warzywami (pod warunkiem ze warzywami jest kukurydza), bo z
                                                    mieskiem ciezko a salatek tez nie chcesad Dlatego jej podstawowym obiadkiem sa
                                                    wlasnie makaronowe i ryzowe "zupki". Juz nie mam pomyslu co by tu zrobic
                                                    Moze znowu sprobuje kasz, choc ostatnie proby zakonczyly sie tylko gotowaniem
                                                    makaronusmile

                                                    Co do atmosfery jedzenia..... Chyba przestalam sie juz tak strasznie stresowac
                                                    czy denerwowac w samym momencie posilkow.... Coraz ladniej posluguje sie
                                                    lyzka, wiec je sama. Jest strasznie uparta! Kiedy zaczynala przeszkadzac mi
                                                    swoja lyzczka w karmieniu jej, po prostu nie pozwala mi sobie nic do buzi
                                                    wsadzic. Skutki byly okropne... ja zdenerwowana (zdarzalo sie i krzyknac na
                                                    nia), Emilka uciaprana, a brzuszek pusty.... Pozeniej odpuscialam sobie...
                                                    Emilka "jadla" sama, a ja zostawialam ja w spokoju i chyba poskutkowalo,
                                                    przynajmniej troszeczkesmile wieksze kawalki (np. jajecznie czy parowke) je
                                                    raczka, ale na razie sie nie czepiam, byle jadla.

                                                    To chyba tak mniej wiecej tyle na temat jedzeniowych zwyczajow mojej Milusismile
                                                    Z niecierpliwoscia czekamy na dobre porady, strasznie ich nam potrzebasmile

                                                    Pozdrawiam goraco Marta ze spaiaca Emilka (bez obiadku)
                                                  • enut Re: jadłospis 10.02.04, 09:11
                                                    Coz, u nas jest roznie z jedzeniem. Dobrze, ze moje dziecie chodzi do zlobka, bo
                                                    tam podobno je wszystko i to na wyscigi z innymi dzieciakami, wiec z glodu nie
                                                    umrze, chociaz chudzina z niego, tylko 11.5 kilo - wiem, wiem, Perelki nie
                                                    pobijemy. A w domu? Na sniadanie i kolacje najczesciej tylko kubek swego mleka
                                                    (Bebilon pepti, znacie ten okropny smak? A jemu smakuje...), czasami kawalek
                                                    szyneczki (sciagnietej z chleba wink). Chyba, ze na sniadanie jest jajecznica ze
                                                    szczypiorkiem, to zje duzo, lub na kolacje chleb z dzemem, to je az uszy sie
                                                    trzesa, ale tez nie zawsze. Na obiad je to co my, tzn. przestawilam swoja
                                                    kuchnie na niego i jak nie mogl jajka, to nigdzie go nie uzywalam, teraz jajko
                                                    juz je, ale nie moze zadnego nabialu (juz powoli chyba mu przechodzi, ale tfu,
                                                    tfu, zeby nie zapeszyc). Najchetniej to je makaron z gulaszem z warzywami lub
                                                    jakkolwiek zapiekany (zreszta ja tez), uwielbia marchewke (ale juz kiedys
                                                    przesadzilismy i buzka byla jak u malego kitajca) oraz kukurydze!!! Czyzby moje
                                                    dziecie rowniez mialo hiszpanskie geny ?!?!?!?! Zup raczej nie robie, bo po
                                                    prostu mi sie nie chce, jemy zatem tylko drugie dania. Myszka uwielbia tez
                                                    pierogi, a hitem sa i to juz od roku jablka: jak mowi moj maz, za jablka to
                                                    dalby sie pokroic. W miedzyczasie podjada sobie paluszki lub ciasta bezmleczne
                                                    zrobione przez mame, czasami "jogurcik" bez laktozy. Oczywiscie na wszelkie
                                                    jedzenie mowi "meme", tylko na wode "baba", wszystko z akcentem na ostatnia sylabe.
                                                    Och, jakbym chciala, by moje dziecie zaczelo wreszcie po ludzku mowic! Wiem, ze
                                                    potem bede miec tego serdecznie dosyc, ale teraz czasami ciezko mi odroznic
                                                    "narzedzia" od "boli!", bo jedno i drugie jest "lala", "baba" to nie tylko woda,
                                                    ale i "bakterie", "lekarstwa", "pilka", "kredka", itp. Auto to "toto" lub
                                                    "tolda", a samochod to "brum, brum"... I badz tu czlowieku madry! A dialogi z
                                                    nim wygladaja tak jak u Sushi: Tata? Tata jest w pracy. A tata? Tata przyjedzie
                                                    niedlugo. A tata?....

                                                    Caluski
                                                  • cixi Re: jadłospis 10.02.04, 23:12
                                                    co bym poradziła dla Perełki.. hmm... skoro lubi wyjadać makaron, trzeba się
                                                    skupić na tym, żeby był oblepiony, czyli zamiast zup próbuj robić pasty,
                                                    warzywa przemycaj w sosie oblepiającym makaron (sos beszamelowy, parmezan, lub
                                                    jeśli to zbyt ostre to mozarella, albo nawet serek topiony - jak się rozgrzeje
                                                    to oblepi, jajo rozbełtane, szpinak z mlekiem i żółtym serem, rozdrobniona
                                                    szynka jako posypka, posypane białym serem, czy zmieszane z twarożkiem na
                                                    słodko lub słono. Makarony są też gryczane i mają rozmaite kształty i kolory.
                                                    Jak się przyzwyczai do kolorowego makaronu, to może zaakceptuje kolorowe
                                                    dodatki - poeksperymentuj. Spróbowałabym też naleśniki - skoro nie ma wielu
                                                    ząbków, powinny jej dobrze wchodzić, na początku same, potem czymś posmarowane.
                                                    Może skoro lubi parówki będzie jej odpowiadało mięsko w postaci pasztetów i po
                                                    jakimś czasie klopsów (czyli zmielone a potem upieczone z jajkiem. Do pasztetów
                                                    można dodawać warzywa (także marchewkę, kukurydzę, pieczarki, paprykę).
                                                    Pasztety są też bardzo smaczne z ryby. Jest takie tradycyjne polskie danie:
                                                    naleśniki z mięsem - takim z rosołu zmielonym z warzywami, dzieci to lubieją.
                                                    Kasze możesz próbować o różnej grubości i nie na sypko, tylko raczej w postaci
                                                    lekko zlepionej, bo na sypko będzie pewnie pluła. Można jej od razu ulepić
                                                    jakieś niewielkie porcyjki do rączki. Tylko kaszę jest trudno zrobić, żeby
                                                    miała jakiś smak, ale spróbuj kaszę z gulaszem mięsno-warzywnym, takie mięsko
                                                    rozgotowane do miękkości i warzywa. No nie wiem, czy ci coś pomogłam,
                                                    musiałabym wiesz sama zobaczyć jak reaguje na jakie jedzenie.
                                                  • cixi Re: jadłospis 10.02.04, 23:18
                                                    niegłupim pomysłem wcale a wcale jest zapraszanie jakiegoś innego dziecka na
                                                    ucztę, taka konfrontacja z innym jedzącym dzieckiem potrafi czynić cuda
                                                    pozdrowionka
                                                  • kostaga Re: jadłospis 11.02.04, 07:42
                                                    To nie Perełka! To Emilka smile
                                                    Perła je tylko warzywa i owoce.
                                                    A makaron nie wchodzi ;-(
                                                    Rzeczywiście Emilka z Perłą zgadzają się w zamiłowaniu do parówek. Niestety
                                                    pasztet i pulpet to już inna bajka. Raczej nie przejdzie. Statystycznie na 10
                                                    prób udaje się 1 - pod warunkiem, że dziecko wcześniej dwa dni bez jedzenia i
                                                    po 5 godzinach chodzenia na piechtę po parku. Wtedy wejdzie pół pulpecika.
                                                    No i polubiła ostatnio ryż. Jedyny warunek - twardy, nie sklejony, najlepiej
                                                    uncle ben's, i najchętniej na zupełnie sucho (bleee)
                                                    Sushi
                                                  • enut Re: jadłospis 10.02.04, 09:12
                                                    Coz, u nas jest roznie z jedzeniem. Dobrze, ze moje dziecie chodzi do zlobka, bo
                                                    tam podobno je wszystko i to na wyscigi z innymi dzieciakami, wiec z glodu nie
                                                    umrze, chociaz chudzina z niego, tylko 11.5 kilo - wiem, wiem, Perelki nie
                                                    pobijemy. A w domu? Na sniadanie i kolacje najczesciej tylko kubek swego mleka
                                                    (Bebilon pepti, znacie ten okropny smak? A jemu smakuje...), czasami kawalek
                                                    szyneczki (sciagnietej z chleba wink). Chyba, ze na sniadanie jest jajecznica ze
                                                    szczypiorkiem, to zje duzo, lub na kolacje chleb z dzemem, to je az uszy sie
                                                    trzesa, ale tez nie zawsze. Na obiad je to co my, tzn. przestawilam swoja
                                                    kuchnie na niego i jak nie mogl jajka, to nigdzie go nie uzywalam, teraz jajko
                                                    juz je, ale nie moze zadnego nabialu (juz powoli chyba mu przechodzi, ale tfu,
                                                    tfu, zeby nie zapeszyc). Najchetniej to je makaron z gulaszem z warzywami lub
                                                    jakkolwiek zapiekany (zreszta ja tez), uwielbia marchewke (ale juz kiedys
                                                    przesadzilismy i buzka byla jak u malego kitajca) oraz kukurydze!!! Czyzby moje
                                                    dziecie rowniez mialo hiszpanskie geny ?!?!?!?! Zup raczej nie robie, bo po
                                                    prostu mi sie nie chce, jemy zatem tylko drugie dania. Myszka uwielbia tez
                                                    pierogi, a hitem sa i to juz od roku jablka: jak mowi moj maz, za jablka to
                                                    dalby sie pokroic. W miedzyczasie podjada sobie paluszki lub ciasta bezmleczne
                                                    zrobione przez mame, czasami "jogurcik" bez laktozy oraz wszelkie owoce.
                                                    Oczywiscie na wszelkie jedzenie mowi "meme", tylko na wode "baba", wszystko z
                                                    akcentem na ostatnia sylabe.
                                                    Och, jakbym chciala, by moje dziecie zaczelo wreszcie po ludzku mowic! Wiem, ze
                                                    potem bede miec tego serdecznie dosyc, ale teraz czasami ciezko mi odroznic
                                                    "narzedzia" od "boli!", bo jedno i drugie jest "lala", "baba" to nie tylko woda,
                                                    ale i "bakterie", "lekarstwa", "pilka", "kredka", itp. Auto to "toto" lub
                                                    "tolda", a samochod to "brum, brum"... I badz tu czlowieku madry! A dialogi z
                                                    nim wygladaja tak jak u Sushi: Tata? Tata jest w pracy. A tata? Tata przyjedzie
                                                    niedlugo. A tata?....

                                                    Caluski
                                                  • natinka2002 Re: jadłospis 11.02.04, 00:08
                                                    Mam wrażenie ,że troszku się dzieciątka pomieszały . Dorocie chyba chodzi o
                                                    Emilkę a nie o Perełkę , a może to ja już straciłam wątek.

                                                    Ale jestem pod wrażeniem tego ,co piszecie o jedzeniu . Niby nie mam z tym
                                                    problemów , ale czytam z ciekawością wszelkie rady , szczególnie Doroty .
                                                    Ostatnimi czasy coraz trudniej mi zgadnąć , co też moja dziecina by danego
                                                    dnia zjadła . Póki co zwalam to na niedawną chorobę i nieszczęsne zęby .
                                                    Zresztą za Natalką ciężko trafić , jednego dnia mam wrażenie że wręcz się
                                                    opycha , a innego dnia że głoduje . Ulubione zupy mojej córci to rosół (
                                                    oczywiście robiony przez babcię ) , a z tego i pomidorowa , jeszcze żurek ,
                                                    ogórkowa . Generalnie nie gotuję specjalnie dla niej , staram się jedynie do
                                                    naszych potraw nie dodawać żadnych polepszaczy .Wszelkie ostrzejsze przyprawy
                                                    to już bezpośrednio dodajemy na swoich talerzach. Zgadzam się ,że towarzystwo
                                                    innej jedzącej osoby to niegłupi pomysł . Natalia najchętniej jada , jak tata
                                                    wraca z pracy i często wiosłuje łyżką z nim na wyścigi. Jeśli nie ma taty pod
                                                    ręką smile, to posiłkuję się lalą i wtedy mam dwa pyszczki do wykarmienia .W
                                                    towarzystwie lali do brzuszka trafia zwykle kilka kęsów więcej. Natusia
                                                    najczęściej jada sama , tzn. sama macha łyżką czy widelcem i większość
                                                    tego ,co nabierze trafia do buzi .Ja tylko interweniuję , gdy zaczyna się zbyt
                                                    żywiołowa gestykulacja i jedzenie fruwa w powietrzu .

                                                    O jedzeniu można by tak długo ( ja co prawda nie znajduję radości w
                                                    gotowaniu smile ) , ale późno już i trza iść spać. Kto wie ,co jutro
                                                    przyniesie .....
                                                    Dobranoc

                                                    Kasia ze słodko śpiącą Klusią ( tfu tfu , pewnie zaraz się obudzi )
                                                  • kostaga Re: jadłospis 11.02.04, 07:46
                                                    Natinko! Jesteś boska! Ja po przeczytaniu paru postów, sama nie wiem, czy nie
                                                    czytam o swoim dziecku, czy może o twojej Natusi wink
                                                    Ale Ty się nie mylisz!
                                                    Zresztą już wyprostowałam Dorotkę smile))))
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: jadłospis 11.02.04, 07:51
                                                    A tak w ogóle to marsz spać (no trochę się spóźniłam).
                                                    Boże, jak ja Ci zazdroszczę! Starzeję się niesamowicie, już bym nie potrafiła
                                                    tak usiedzieć. Kiedyś mogłam siedzieć po nocach i następnego dnia iść i do
                                                    pracy i na uczelnię. A teraz... Idę spać z Perłą zaraz po dobranocce.
                                                    No tak, ale budzik dzwoni o 5.20 ;-(
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: jadłospis 11.02.04, 10:04
                                                    Mój budzik (czyli Natuśka ) dzwoni zdecydowanie później , ale i tak nie jestem
                                                    w stanie się zwlec od razu. Ja też kiedyś mogłam siedzieć po nocach , a teraz
                                                    szkoda gadać. Max 1 w nocy ja już nie wiem co się dzieje . Na Sylwestra ledwo
                                                    dotrwałam do 2 , po 3 już spaliśmy w domu. Nie ukrywam, że alkohol też zrobił
                                                    swoje.smile) Ale jestem stara...... nie ma co .

                                                    Wczoraj Miśka obudziła się o 6 rano , normalnie wdrapuje się do mnie i śpimy
                                                    dalej , ale tym razem nie miała ochoty . Zostawiam ją w spokoju ,żeby nie
                                                    drażnić jej z rana . Zobaczę co będzie dalej .Wyszła z sypialni , a ja czekam
                                                    i pilnuję się ,żeby nie zasnąć. Nasłuchuję wszelkich odgłosów dochodzących z
                                                    mieszkania . W końcu wyłania się z ciemności , przyniosła ze sobą
                                                    książkę, „Śpiącą królewnę”, żeby było śmieszniej . Mówię jej : „kochanie ,
                                                    jest ciemno , światełko jeszcze śpi , nic nie widać , trzeba jeszcze troszkę
                                                    pospać” . Siedzi twardo i ogląda po ciemku obrazki . Na szczęście długo nie
                                                    posiedziała i dała się namówić na dalsze spanie .Po godzinie znowu spałyśmy.

                                                    Jeśli już wspomniałam o książce „Śpiąca królewna” , to podzielę się z Wami
                                                    pewnymi przemyśleniami dot. ilustracji w niej zamieszczonymi . No wiecie :
                                                    król , królowa , zamek , wróżki itp. niby wszystko się zgadza , tylko że
                                                    dzidzia w kołysce ma w buzi SMOCZEK ( a przynajmniej jak dla mnie to jest
                                                    smoczek) .Jakoś mi ten smoczek nie pasuje do tych czasów smile , ale może się
                                                    mylę. Bo właściwie , kiedy wymyślono smoczek ???? I jeszcze jedno , ostatni
                                                    obrazek : królewna śpi na łożu , królewicz nachyla się , żeby ją pocałunkiem
                                                    obudzić .Znowu się czepiam , ale jak dla mnie to on tam przybył w innych
                                                    celach wink . No bo po co nachyla się nad nią ze sztyletem w dłoni ? Wiem,
                                                    wiem , tym sztyletem torował sobie drogę , bo przez sto lat ten zamek trochę
                                                    zarósł krzakami itp. Ale nie sądzicie , że mogli sobie darować ten sztylet ?
                                                    Dobrze ,że przynajmniej nie jest czerwony od krwi biednej królewny ,smile co ja
                                                    bym wtedy dziecku powiedziała ?

                                                    Kończę ,bo sanki stygną .Dziś wreszcie wychodzimy z domu ....hurrraaaaaaaaaa

                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia z Natalką
                                                  • mama_kajetana Re: Śpiąca królewna i inne bajki 11.02.04, 13:44
                                                    A w naszej książce Śpiąca królewna kłuje się wrzecionem gdy ma 15 lat (co jest
                                                    wyraźnie zaznaczone)! Po stu latach przybywa królewicz całuje ją i biorą ślub.
                                                    No niby ona ma już 115 lat, ale nie licząc tej przespanej stówy to chyba
                                                    trochę za młoda na zamążpójście? Dobrze że o dzieciach nic nie piszą wink.

                                                    Ale Śpiąca królewna to pikuś w porównaniu do wersji Czerwonego Kapturka, którą
                                                    posiadamy. Wydawnictwo WIlga więc nie byle co, Bajki na dobranoc, a wśród nich
                                                    dość kontrowersyjny Czerwony Kapturek. Otóż po pierwsze wilk nie połną babci
                                                    bo ta schowała się w szafie, po drugie wilk nie połknął Czerwonego Kapturka,
                                                    bo ta z wrzaskiem zwiała z domu i schowała się za drwalem, no i wilk nie
                                                    został zabity przez leśniczego tylko uciekł na mokradła przed bardzo odważnym
                                                    drwalem. Nie jestem za przemocą, ale takie przerabianie bajek też mi się nie
                                                    podoba. Nie czytam Kajtkowi tej bajki bo nie będę mu mieszać w głowie. Ktoś mu
                                                    opowie prawdziwą wersję i dopiero się narobi.

                                                    My już po spacerku. Lepiliśmy bałwana. Pogoda cudna, słońce świeci, śnieg
                                                    wprost wymarzony do zabawy.

                                                    całusy
                                                    Iza i Kajtek (jęczący przed zaśnięciem)
                                                  • cixi jemby kapapa 11.02.04, 22:34
                                                    Kaja myje jemby najpierw swoje, potem lali a potem kapapa czyli kaczki. Kapapy
                                                    jak wiecie też miewają brudne jemby. A mama Kamieni (mama Kamyczka) daje po
                                                    (daje pić), czyli moje dziecko tworzy pierwsze zdania. Padamy z Michałem ze
                                                    śmiechu.
                                                    Trochę się wygłupiłam z tym jadłospisem, sorki, wymazujemy. Obiecuję się nie
                                                    wymądrzać w kwestii jedzenia i nie mylić imion waszych dzieci.
                                                    Za waszym przykładem zakupiłam kolorowanki i mam za swoje, sama muszę je
                                                    kolorować, bo Kaja bardzo lubi patrzeć jak ja to robię, a jak mówię teraz Kaja,
                                                    to ona mówi mama, ja - Kaja itd. Zgadnijcie na czyim staje. Dzisiaj po raz
                                                    pierwszy Kaja na spacerze wyprowadziła mnie z równowagi swoim oślim uporem.
                                                    Mamy bardzo niedaleko do sklepu, więc jak spadł ten śnieg i wyszło słońce, to
                                                    najpierw poszłyśmy do ogrodu, pozwoliłam jej się wytarzać, wytaplać w śniegu i
                                                    nabrać kilogramy we wszystkie dziury, nogawki, kieszenie, kaptury i mankiety,
                                                    bawiłyśmy się soplami, lepiłyśmy bawana, potem posadziłam dziecko na sanki i
                                                    mówię Kaja jedziemy do sklepu, kupić Kai bułkę. Kaja lubi chodzić do sklepu i
                                                    generalnie przepada za kupowaniem tam bułek. No i zgadnijcie ile mi się udało
                                                    ją uciągnąć na tych sankach??? NO strzelajcie.... Nie więcej niż siedem metrów.
                                                    Złaziła małpa z sanek i nie dała się za żadne skarby zaciągnąć sankami,
                                                    zanieść, zaprowadzić, zawlec za kaptur, ani za nogi. Wróciłam jak niepyszna do
                                                    domu z dzieckiem, które nawet nie było specjalnie przejęte moją złością. Ot
                                                    zrobiła co chciała rezolutnie, bez nerw, z uśmiechem... To chyba ona umie ze
                                                    mną postępować, bo ja z nią chyba niekoniecznie. I potem już była słodka do
                                                    końca dnia....
                                                  • kostaga Re: jemby kapapa 12.02.04, 08:52
                                                    Masz się wymądrząć w kwestii jedzenia nadal! Nawet nie myśl by się wiedzą w tym
                                                    temacie z nami nie dzielić. Spróbuj tylko!!!
                                                    A co do imion, to zostało Ci wybaczone wink
                                                  • natinka2002 Re: jemby kapapa 12.02.04, 09:51
                                                    Dorota!
                                                    Tyle mamy dzieci ,że nie trudno się pomylić. smile
                                                    Podpisuję się pod postem Sushi , czekamy na dalsze porady jedzeniowe .
                                                    Najlepiej spisz swoje przepisy i w formie książki kucharskiej roześlij nam ,
                                                    będziemy ogromnie wdzięczne , a najbardziej nasze dzieciaczki. Już pisałam ,że
                                                    gotowanie nie jest moją pasją ( szczęśliwie mam takiego męża ,przy którym nie
                                                    umrę z głodu ).

                                                    Kolorowanki to ja dopiero gromadzę w komputerze na przyszłość. Drukować je
                                                    zacznę pewnie jakoś tak w wieku przedszkolnym. Teraz chomikuję to wszystko , bo
                                                    kto wie co będzie za rok czy dwa . Może nie będzie nas już stać na internet L ,
                                                    może nie będę miała czasu na grzebanie w sieci itp. Nie łudzę się ,ze Natalka
                                                    teraz zacznie rysować. Jak na razie to ślicznie bazgroli po gazetach , czasami
                                                    pod moją nieuwagę przerzuci się na książeczki . Już dwie okładki
                                                    przyozdobiła ...

                                                    Dzisiaj jestem sama , więc pewnie zajrzę wieczorkiem do Was .A tymczasem
                                                    dopijam kawę i na sanki ....

                                                    Kasia i Natusia malusia
                                                  • cixi Re: Śpiąca królewna i inne bajki 11.02.04, 22:53
                                                    A propos Śpiącej Królewny miałam ją ostatnio w rękach i też mi coś w tej bajce
                                                    nie pasowało, co prawda miała lat siedemnaście, ale i tak nie kupiłam.
                                                    Pomyślałam sobie chyba, że jeszcze się w życiu naczeka na księcia z bajki (moja
                                                    córa oczywiście), niech to jej na razie zostanie oszczędzone. Wystarczy
                                                    Królewna Śnieżka z disneyowskim leśniczym z nożem w ręku, który postanawia w
                                                    ostatniej chwili nie zabijać tej przesłodkiej dziewczynki. Za każdym razem jak
                                                    to czytam to się wstydzę.
                                                  • natinka2002 dobranoc........ 12.02.04, 22:50
                                                    Obiecałam i jestem , ale Wy już śpicie , albo robicie ciekawsze rzeczy wink .

                                                    Skończyłam właśnie pisać list do teściów .A wcześniej jeszcze musiałam
                                                    wyszukać jakieś wierszyki do pamiętników . Siostrzenice uszczęśliwiły mnie
                                                    swoimi pamiętnikami i musiałam wysilić trochę szare komórki ...ciężko być
                                                    ciocią .smile
                                                    No nic , nie ma Was , to może jeszcze uda mi się wykąpać , może Natusia się nie
                                                    obudzi .
                                                    Dobranoc...........

                                                    Kasia

                                                    PS. Jak Wam się podobają zmiany na forum ? Całkiem nieźle jest teraz , prawda?
                                                  • mama_kajetana Re: dobranoc........ 13.02.04, 00:01
                                                    Kto śpi to śpi wink

                                                    Odebrałam dzisiaj zdjęcia z randki Kai i Kajtka, no i obrabiam je - zmniejszam,
                                                    zmniejszam, zmniejszam... zaraz będzie trzeba je z lupą oglądać.
                                                    Zaraz je wrzucę na Zobaczcie, więc jutro pewnie będziecie mogły pooglądać.
                                                    Dorota, Tobie wysłałam na priva, możesz już je zobaczyć. A jak minęła sesja? Ja
                                                    dzisiaj zrobiłam zakupy w internetowym Endo. Są spore obniżki.
                                                    Jutro jedziemy z Kajtkiem do Łodzi. Trochę się boję, bo prognozy nie za
                                                    ciekawe. Trzymajcie kciuki.

                                                    Aha, byłabym zapomniała o najważniejszej sprawie z ostatnich dwóch dni. Kajtek
                                                    wczoraj i dzisiaj zrobił "prawie kupę" do nocnika. "Prawie kupa" ma wielkość
                                                    opuszki palca. Po niej, po ok. 0,5 godz. następuje "Kupa właściwa" już w
                                                    pampersa oczywiście. Ale i tak się cieszę smile!

                                                    dobranoc
                                                    Iza i Kajtuś
                                                  • mama_kajetana Re: dobranoc........ 13.02.04, 00:04
                                                    A Forum?

                                                    najpierw myślałam, że mi się komputer popsuł wink
                                                    a po bliższym przyjrzeniu - podoba mi się. Tak jaśniutko i czytelnie.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • natinka2002 trzynastego ...brrrrrrrrrr......... 13.02.04, 15:02
                                                    W piątek 13-tego to aż strach podejść do komputera . Jeszcze przejdą na mnie
                                                    jakieś wirusy smile .Więc tak króciutko ...
                                                    Ogromnie zazdroszczę spotkania Kajki i Kajtka . Widać na zdjęciach ,że
                                                    dzieciaczki przypadły sobie do gustu . Ale w tym wieku to dzieci raczej lubią
                                                    inne dzieci . A może się mylę ?

                                                    Jutro to pewnie ,żadna z nas się nie odezwie , bo nie będziemy miały siły
                                                    (chęci ?) wydostać się z objęć swych panów . Gdyby tak jeszcze zawieść
                                                    dzieciaczka do dziadków smile . !!!!!!!!!!
                                                    Miłych Walentynek !
                                                    Pa
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: trzynastego ...brrrrrrrrrr......... 14.02.04, 15:13
                                                    Hihi
                                                    mój ślubny wydostał się z moich objęć wink, ale tylko po to by kupić jakieś
                                                    bilety do kina. W W-wie dzisiaj nie ma możliwości nigdzie się dodzwonić, więc
                                                    trzeba osobiście. Nie, żebyśmy tak koniecznie musieli kinem uczcić Walentynki,
                                                    ale przywiozłam wczoraj ze sobą z Łodzi babcię, no i trzeba wykorzystać okazję.

                                                    A trzynasty piątek oczywiście okazał się pechowy sad. Sprawy, z którą jechałam
                                                    do Łodzi, nie załatwiłam, bo nie wzięłam jakiegoś dupnego dokumentu, a po
                                                    drodze złapała mnie na radar policja i wlepili mi mandat 200 zł (nie powiem
                                                    zamyśliłam się i zagapiłam - było ograniczenie do 70 km/h a ja grzałam 126. I
                                                    jeszcze Kajtkowy żołądek po 2 godzinach podróży odmówił posłuszeństwa sad.
                                                    Rozbierałam go na parkingu pod urzędem i musiałam kupować nowe ubranie.
                                                    I jeszcze odszedł Janusz Kulig... W tak makabryczny sposób...

                                                    No to by było na tyle
                                                    może wieczór będzie przyjemny

                                                    udanego Św. Walentego
                                                    Iza
                                                  • natinka2002 Re: trzynastego ...brrrrrrrrrr......... 14.02.04, 22:36
                                                    U nas szczęśliwie obyło się bez przygód.
                                                    Ale śmierć Kuliga i to w taki sposób ... szkoda człowieka ....tak nie powinno
                                                    się kończyć żadne życie ... sad

                                                    IZA! To Ty tak prujesz ?????????.... nie ładnie wink Biedny Kajtuś !
                                                    A ja za Chiny nie wsiądę za kierownicę , czego mąż nie może mi
                                                    wybaczyć ‘’’’’’’ smile ’’’’’’’’’

                                                    Spadam , jeszcze trwają Walentynki , co prawda bez kina i żadnych innych
                                                    wyskoków ,ale i tak jest fajnie.

                                                    Pa , pewnie odezwiecie się dopiero w poniedziałek...

                                                    Kasia
                                                  • cixi Re: trzynastego ...brrrrrrrrrr......... 15.02.04, 23:07
                                                    A właśnie, że jeszcze w niedzielę. No więc zdjęcia są rzeczywiście super.
                                                    Dzięki Iza jeszcze raz. Sesja Kajki się udała. Może mi podpowiesz jak
                                                    zmniejszyć te cholerne zdjęcia, bo dostałam na CD-ku ale się nie nadają do
                                                    wysyłania bo za ciężkie.
                                                    Kaja wchodzi w okres tak słodki (twu twu, żeby nie zapeszyć), że oboje z
                                                    Michałem cały weekend rozpływamy się nad własnym dzieckiem (czy to nie jest
                                                    chore?). Dzisiaj rano tańczyła wokół naszego łóżka i śpiewała, więc zaczęliśmy
                                                    jej śpiewać we dwójkę i tak godzinę bawiliśmy się jak jakaś wzorcowa rodzina na
                                                    amerykańskim filmie.
                                                    W Walentynki współczuję zazwyczaj wszystkim moim samotnym koleżankom, które
                                                    krew musi zalewać, bo nawet program telewizyjny jest cały Walentynkowy, dodatek
                                                    motoryzacyjny - seks w samochodzie, telewizora ani radia nie można włączyć, bo
                                                    co drugie słowo o sercu, seksie, dobieraniu się w pary, nawet dobranocka- miś
                                                    puchatek też wydanie walentnkowe. Sklepy i kina zawalone sercowymi pluszakami.
                                                    Powinni ogłosić konkurs: czego nie da się przerobić na gadżet walentynkowy.
                                                    Mnie i mojemu mężowi nie trzeba wymyślać pretekstów, a wszystkie samotne osoby
                                                    aż skręcają się w takim dniu z żalu. To tyle na temat walentynek. A propos
                                                    zanudzania gotowaniem wpadłam na pomysł, że swoje przepisy (bo ciągle coś
                                                    wymyślam) będę zbierać w książkę kucharską. Sama jestem zła, bo wychodzi mi coś
                                                    pysznego, a potem zapominam i nijak nie mogę sobie przypomnieć jak to szło.
                                                    Więc te przepisy zaczynam spisywać. Jakby któraś z was chciała przetestować to
                                                    się zgłoście, dajcie swoje maile, to wam od czasu do czasu coś prześlę. Będę
                                                    wdzięczna za wszelkie krytyczne uwagi. Dziś zrobiłam pstrąga z nasionkami
                                                    słonecznika w sosie pomarańczowym. Pychotka. Buziaki
                                                  • enut Re: trzynastego ...brrrrrrrrrr......... 16.02.04, 08:54
                                                    A u nas oprocz Walentynek, o ktorych jedynie pamietamy (bo przeciez wszystko w
                                                    kolo przypomina), byly tez urodziny mojego meza smile))))))). W zwiazku z tym maz
                                                    ... zniknal mi na caly dzien z domu, bo w prezencie ode mnie dostal
                                                    specjalistyczne szkolenie samochodowe u rajdowcow (tez wspominali Kuliga...) -
                                                    chyba mu sie podobalo, bo caly czas o tym mowi smile))
                                                    Moje dziecko wreszcie mowi do mnie MAMA !!!!!!! i zaczyna troche wiecej "po
                                                    ludzkiemu": oko to koko, noz to nuuu, itp. Hurrrrrrra!!!

                                                    Buzka!
                                                  • mama_kajetana Motoryzacja i fotografika 16.02.04, 14:20
                                                    Uwielbiam jeździć samochodem. Bardzo mnie to relaksuje. W mieście jeżdżę
                                                    spokojnie. Grzeję tylko na trasach i jak mąż mi da swoje auto. W tym
                                                    samochodzie w ogóle nie czuje się prędkości. Jest duże, komfortowe, wystarczy
                                                    tylko troszeczkę wcisnąć gaz wink. Rewelka...

                                                    Fotki zmniejszam przez Microsoft Photo Editora (taki standardowy programik w
                                                    Office). Z paska narzędzi wybieram Obraz i najpierw Przytnij. Obcinam boki
                                                    (wszystko to co nie jest potrzebne). Później też przez Obraz wybieram Zmień
                                                    rozmiar - można albo zostawić cm albo przestawić na piksele i odpowiednio
                                                    zmniejszyć do ok. 9 x 13 albo 700 pikseli (szerszy bok). Następnie Zapisz
                                                    jako... najlepiej obraz z rozszerzeniem jpg (jest najlżejszy). Zazwyczaj to
                                                    wystarcza i obrazek ma mniej niż 64 kB. Niestety czaami dalej fotka jest za
                                                    duża i wtedy trzeba jeszcze ją zmniejszyć. Nie polecam jednak zmniejszania już
                                                    zmniejszonego zdjęcia, bo robi się nieostre. Lepiej wrócić do oryginału.

                                                    A na Walentynki poszliśmy na "Piętno" z Kidman i Hopkinsem. Film
                                                    niekoniecznie "walentynkowy", raczej smutny. Ale świetny!!! Naprawdę polcam!!!

                                                    I jeszcze ad. jembów kapapa. U nas jest:
                                                    Kapaka - Kamyczek
                                                    gandzi - gwiazdy
                                                    dziaba - gwiazda
                                                    koncici - kolano
                                                    henka - ręka
                                                    ogoj - ogon
                                                    a gdy chce powiedzieć o sobie - wskazuje palcem na siebie i mówi Ti!

                                                    pozdrawiam
                                                    Iza i drzemiący Kajtuś
                                                  • axa2002 po walentynkach... 17.02.04, 13:33
                                                    coż pustki na tym forum po tych walentynkach.... sad świętujecie jeszcze?????

                                                    ale musze przyznać, że zdjęcia Kajki i Kajtka pojawiały się na czasie smile))

                                                  • natinka2002 Re: po walentynkach... 17.02.04, 13:59
                                                    Gdzie tam , już dawno po walentynkach , co tu świętować ? Dzień jak co dzień ,
                                                    a te serduszka w koło to sama komercja . Owszem ,miłe to wszystko , ale ja wolę
                                                    tak bez okazji i tego całego szumu.
                                                    W sobotę pojechaliśmy do znajomych , którzy mają dwóch synów ( jeden chyba 8
                                                    lat a drugi 13 mcy ) .Natusia była całkiem zagubiona .Ten młodszy to istny
                                                    szatan . Był dosłownie w kilku miejscach na raz , przemieszczał się z
                                                    szybkością odrzutowca i wszędzie gdzie się znajdował siał spustoszenie .
                                                    Tornado ! Do tej pory myślałam ,że to ja mam małą chuligankę , ale po tym co
                                                    zobaczyłam zmieniłam zdanie . Moje dziecko to aniołek. Dobrze jest czasami
                                                    zetknąć się z takim dzieckiem , wtedy docenia się to co się ma wink. Natusia nie
                                                    była zachwycona towarzystwem , szczególnie jak mały przywalił jej kubkiem w
                                                    paluszki sad.Jak już się zaczęły płacze , tak nie mogły się skończyć , więc
                                                    musieliśmy zabrać się do domu. I tak wyglądała integracja z innymi dziećmi.

                                                    Podczepiłam się pod dzisiejszy post Doroty , tyle że nie zauważyłam gdzie go
                                                    rzuciło . I tak obie wylądowałyśmy gdzieś wśród starych postów ... smile

                                                    Pozdrawiam ,
                                                    Kasia ze śpiącą Natusią
                                                  • natinka2002 zaginione posty 17.02.04, 14:31
                                                    Ponieważ rzeczywiście rzuciło tymi postami w tak odległe czasy ,że pewnie się
                                                    nie dokopiecie , to je skopiowałam i tu wkleiłam . Forum chodzi tak fatalnie (
                                                    czy to tylko u mnie? ) ,że szukanie i kopiowanie zajęło mi chyba z pół
                                                    godziny . Po kilka razy muszę wchodzić na daną stronę i ciągle wyskakuje a to
                                                    błąd , a to przekroczony czas , odśwież stronę .........
                                                    Zaraz pewnie się Misia obudzi , więc spadam .

                                                    Jeszcze raz pozdrawiam .Kasia

                                                    POST DOROTY :
                                                    Niestety moje dziecko coraz częściej domaga się filmów na video. Codziennie
                                                    muszę jej puścić chociaż raz Maję. Nawet nie wiem jak z nią dyskutować, bo do
                                                    tej pory jej nie odmawiałam. Ale chyba muszę zacząć mimo krzyków. Są jednak
                                                    chwile zabawne, kiedy Maja zaczyna dźwigać jajeczka moje dziecko uradowane
                                                    rymuje Maja-jaja i się śmieje. Poza tym wyraźnie ożywia się podczas piosenki
                                                    konika polnego Filipa, zaczyna z nim tańczyć i kiedy po raz pierwszy pojawia
                                                    się Gucio. Mówi wtedy Gućsio. A największą traumę przeżywa, kiedy Klementyna
                                                    każe Mai iść za karę spać, wtedy Kajka mówi: Maja aaaaa i jest zmartwiona.
                                                    Byliśmy dzisiaj na Rosyjskiej arce. No cóż, piękne obrazy, niestety całkowicie
                                                    pozbawione fabuły. Nie nadaje się dla pzemęczonych matek niedosypiających z
                                                    powodu sesji. Muszę przyznać, że... przysnęłam. Zresztą nie tylko na filmie,
                                                    spałam dziś także w czytelni na książce (ok. 40 min.) oraz na wykładzie ok. 15
                                                    min. W sumie łącznie z filmem w ciągu dnia udało mi się dospać ponad godzinę.
                                                    Dzięki temu teraz jestem ożywiona i mogę jeszcze poczytać. Papa


                                                    A TO MOJE :
                                                    No nic dziwnego ,że dosypiasz gdzie popadnie ;] . Pierwsza w nocy a Ty
                                                    siedzisz
                                                    przed komputerem . Ale przyznaję ,że też lubię tę błogą ciszę w domu i gdyby
                                                    nie to ,że rano jestem potem nieprzytomna , to też siedziałabym tak długo.
                                                    Wczoraj właśnie tak było , ale tym razem to nie sieć mnie „opętała” , tylko
                                                    zabrałam się za uzupełnianie książeczki Natusi ( no wiecie , „urodziłam się
                                                    tego a tego dnia , miałam tyle a tyle cm kg” i takie różne ważne fakty z
                                                    życia smile ) i ani się obejrzałam a było już grubo po północy .

                                                    Natuśka znowu jest na BUUUUUUU , wszystko sprowadza się do buuuu , już mi uszy
                                                    puchną . Resztki cierpliwości szlag trafił . Właśnie odbyła się walka podczas
                                                    mycia . Zrobiła taaaaaaaaaką kupę ,że musiałam ją rozebrać i wstawić pod
                                                    prysznic . Rany , co to była za wrzask !!! Czuję się teraz podle , bo dałam jej
                                                    klapsa w gołą pupę . W ogóle czuję się podle , bo nie wiem co jej jest i jak
                                                    jej pomóc . Mam tylko nadzieję ,że to zęby a nie jakiś wirus.
                                                    To tyle , bo już włazi na mnie i jeśli nie dam jej popisać , do znowu będzie
                                                    buuuuuuuuuuuu

                                                    Kasia i buczek

                                                  • axa2002 Re: zaginione posty 19.02.04, 11:27
                                                    oj kicha z tymi postami, które lądują dosłownie "gdzieś".....

                                                    przyznam szczerze, że sama przeglądam tylko końcowe posty naszego wątku - mając
                                                    nadzieję, że tam są wszystkie nowe wiadomości.

                                                    Nie ukrywam, iż uciążliwe jest poszukiwanie postów w tak długim wątku....

                                                    czy moderator nie mógłby czego wymyślić w temacie??????
                                                  • natinka2002 Re: zaginione posty 19.02.04, 22:35
                                                    Faktycznie , lekko to wkurzające smile .
                                                    Jak wchodzę na forum zalogowana , to mi się pojawiają posty wg daty wysłania ,
                                                    więc nie umkną mi żadne nowości .Ale jak się nie zaloguję , to wtedy jedynie po
                                                    liczbie postów dochodzę ,że czegoś brakuje. A wtedy zaczynają się
                                                    poszukiwania .Ostatnio klnęłam pod nosem , bo dokopałam sie dopiero po pół
                                                    godzinie , co było niemałą zasługą serwera gazety .
                                                  • andje Re: po walentynkach... 17.02.04, 23:14
                                                    Witam po dość długiej nieobecności.Nareszcie skończył się nasz remont więc
                                                    mogłyśmy zjechać do domu.
                                                    Kasiu kiedy opisujesz młodszego synka swoich znajomych to ja widzę w nim moją
                                                    Safiykę (nie chciałabym być obecna przy spotkaniu takich dwóch
                                                    temperamentów).Apropos sytuacji, przez ostatni tydzień moja mama jeździła na
                                                    rehabilitację kolana, więc przez kilka godzin dziennie pilnowałam dzieci mojej
                                                    siostry (chłopiec 4, dziewczynka 5 lat).Andżelika jest typem szatanka (coś
                                                    pokroju mojej córeczki),Adrjan to spokojny i ułożony chłopczyk.Z siostrą
                                                    Safiyka bawiła się grzecznie ale Adrjan co chwila przybiegał z
                                                    płaczem "ciociuuuu a Safa mnie nabiła".No cóż,aż wstyd się przyznać ale moja
                                                    córczka rzeczywiście bije inne dzieci, nawet sporo starszych chłopców rozkłada
                                                    na łopatki.Mam nadzieję,że wkrótce z tego wyrośnie.
                                                    Niestety (a może na szczęście) kompletnie nie interesuje się telewizją.Ani
                                                    bajeczka ani reklamy nie są w stanie przykuć jej uwagi na dłużej niż 20 sekund.
                                                    A kiedy ja zapatrzę się na jakiś program zwyczajnie podchodzi do telewizora i
                                                    wyłącza go mówiąc "koonieć".Poza tym zaczyna już poprawnie wymawiać wyrazy ,
                                                    mówi np.bacia, dziadziuś,tatuś,Basia,miś lub miniuś(w zależności jak mocno go
                                                    kocha).Wzbogaciła także swoje arabskie słownictwo o kilka wyrazów, które
                                                    stosuje w odpowiednich sytuacjach.
                                                    Miałam nadzieję,że odrobię trochę zległości i napiszę dłuższy post, chciałam
                                                    wam opisać nasze
                                                    pożegnanie z ukochanym "momo" czyli smoczkiem, ale dziś rano wstałam z
                                                    podpuchniętym i bolesnym prawym okiem.Sądziłam,że robi mi się jęczmień, ale w
                                                    tej chwili mam już spuchniętą połowę twarzy i boli mnie jak cholera.Nic nie
                                                    pomogły okłady ze świetlika i herbaty.Mąż co chwilę prosi żebym się odwróciła i
                                                    mówi "ale piękna jesteś" mężczyźni to potrafią pocieszyć.Jeszcze jeden taki
                                                    tekst i cisnę w niego poduszką. No dobrze kończę.Wkrótce się odezwę .
                                                    Do zobaczenia papa
                                                    Ania i śpiąca Safka

                                                    P.S.
                                                    No i stało się mąż oberwał poduszką-powiedział,że jestem trochę podobna do
                                                    Dosiwink.Należało mu się, prawda?
                                                  • katitka Pierwsze rozstanie 18.02.04, 08:20
                                                    Ach, moje drogie...
                                                    Jutro pierwszy raz w życiu opuszczam moje ukochane dziecko na trzy dni!...
                                                    Dotychczas najdłuższa rozłąka to kilkanaście godzin i jedna cała noc. A jutro
                                                    jadę na szkolenie do Kazimierza, a ponieważ boję się jeździć samochodem (bo nie
                                                    robiłam tego już chyba ze trzy lata!!!) a poza tym to z Opola prawie 400 km,
                                                    toteż zostanę zawieziona przez męża, który w nagrodę tam za mną zostanie...
                                                    No i tym sposobem opuszczamy nasze Kociątko na tak długo. Buuuuu!!! Uschnę z
                                                    tęsnkoty.
                                                    Babcia już w pogotowiu, dziadzio w wolnych chwilach również posłuży pomocą,
                                                    nawet ciocia się angażuje w opiekę nad Natusią przez ten czas.
                                                    A my z mężem jedziemy dokonać renesansu naszego małżeństwa (hi hi!).
                                                    Tylko zastanawiam się czy interesujące szkolenie i uroki Kazimierza, jak
                                                    również romantyczne "sam na sam" z mężęm zagłuszą we mnie tęsknotę za Natunią,
                                                    czy też będę wisieć na telefonie (hmmmm?).
                                                    Pozdrawiam
                                                    Kasia mama Natalki.
                                                  • natinka2002 Re: Pierwsze rozstanie 18.02.04, 15:05
                                                    Kasiu !
                                                    Witaj w klubie smile .Moje prawo jazdy już dawno zarosło kurzem . Próbowałam
                                                    sobie przypomnieć , kiedy robiłam kurs i wyszło ,że 7 lat temu !!!!!! Aż wstyd
                                                    się przyznać sad . Zła jestem na siebie ( zła to zbyt łagodne określenie ) ,że
                                                    tak jak Iza , nie wsiadam po prostu i w drogę ..... Wiecie jak to jest z tym
                                                    moim mężem , często go nie ma a ja czasami jestem uziemiona w domu . A samochód
                                                    przed domem ..... i jak tu nie palnąć się w ten głupi łeb ?????? Nie
                                                    myślcie ,że nie próbowałam .Owszem , tyle że te moje próby za dużo kosztują ,
                                                    bo jakimś dziwnym trafem wink samochód potem ląduje w warsztacie . Po prostu
                                                    samochód mnie nie lubi –hahaha a właściwie to buuuuuuu

                                                    Życzę niezapomnianych chwil w Kazimierzu ( ale nie z telefonem przy uchu )

                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: po walentynkach... 18.02.04, 15:26
                                                    Aniu ! Jesteś wreszcie !
                                                    A jak dziś się czujesz ? Tylko nie rzucaj w monitor poduszką ,ale chciałam się
                                                    zapytać, do kogo jesteś dziś podobna ? ...... :o :] Ale jestem podła ....
                                                    uuuuuu zaraz mi się oberwie .. ( nie mogłam się powstrzymać , wybacz)
                                                    Tyle żartów smile
                                                    Jakoś nie chce mi się wierzyć ,że Twoja Safka to taki łobuz . Posądzałam moją
                                                    córcię o łobuzerstwo , ale teraz widzę ,że ona łobuzuje , ale robi to z wielkim
                                                    wdziękiem . Nawet jak wywali wszystkie zabawki na podłogę , na to książeczki ,
                                                    gazety , dorzuci do tego zawartość swoich szuflad z rajstopkami itp.( a robi to
                                                    codziennie ), to to jest nic w porównaniu z synkiem naszych znajomych .

                                                    Pozdrawiam wszystkie mamy
                                                    Kasia

                                                    PS. Sushi ! Dojechałaś już do Trójmiasta ???
                                                  • andje Re: po walentynkach... 18.02.04, 22:38
                                                    Dziś wyglądam jeszce gorzej niż wczoraj i jeśli do jutra mi się nie poprawi to
                                                    rano maszeruję do lekarza. Kiedy opuszczam głowę w kierunku klawiatury, to
                                                    cholerne oko pulsuje i narywa jak diabli.

                                                    Tak tak Kasiu straszliwy łobuziak z mojej córeczki.Niestety nie łobuzuje z
                                                    wdziękiem, ale za to z cudownie przeprasza.
                                                    Safiyka uwielbia grzebać w szufladzie z moją bielizną.Zabezpieczenia i
                                                    blokady rozpracowuje w kilka minut więc jedyne co mi pozostaje to solidnie na
                                                    nią ryknąć.Ale ani groźna mina, ani moje wrzaski ani straszenie ,że w końcu
                                                    dostanie klapsa nie skutkują Safka lubi moją bieliznę i koniec.Z pasją trenuje
                                                    ubieranie na moich majtkach(kilka par stringów wylądowało w koszu z wyrwanym
                                                    sznurkiem) a biustonosze "cycuś" lądują na głowie (na szczęście dotychczas bez
                                                    strat). Moja komoda jest starą pamiątka po babci,a
                                                    otworzenie szuflady wcale nie jest takie proste Kluśka musi się trochę napocić,
                                                    aby osiągnąć cel.Dzisiaj podczas robienia farszu do naleśników usłyszałam
                                                    stuknięcie w pokoju Safki ( znikła mi z oczu na kilkanaście sekund), ponieważ
                                                    nie usłyszałam "uuuuu mamuuuś kuka" nie przerywałam robienia obiadu. Za chwilę
                                                    usłyszałam stęknięcie w korytarzu i słodziutkie "mamuś oooo". Moje kochane
                                                    Słoneczko wyrwało front szuflady z bielizną i przystrojone w moje koronkowe
                                                    majty (obie nóżki w jednej dziurze) przytargało fragment mebla do kuchni.Kiedy
                                                    popatrzyła na moją Marsową minę objęła moją nogę i słodziutko
                                                    powiedziała "mamuś kokam"( kocham mamusię- zwrot nauczony przez mego męża do
                                                    wykorzystywania w sytuacjach awaryjnych jak np. wyżej opisana.Oczywiście oboje
                                                    spiskują przeciwko mnie wink.
                                                    Kilkakrotnie w ciągu dzisiejszego dnia miała miejsce następująca scenka:
                                                    Safiyka podbiega do mnie kiedy siedzę,albo prosi żeby ją wziąść na ręce
                                                    następnie oznajmia "mama kuka" po czym z całej siły dziobie mnie paluchem w
                                                    bolące oko,przekręca głowę na bok, robi minkę niewiniątka i mówi "pepalam"
                                                    (przepraszam) i zaczyna szaleńczo ganiać po mieszkaniu wykonując fiury, które
                                                    zawsze mnie rozbawiają.Pozostawiam to bez komentarza.

                                                    Spadam bo za chwilę oślepnę

                                                    papa Dosia
                                                  • cixi Ciułała 19.02.04, 00:20
                                                    Co prawda Kajcia nie łobuzuje, ale przezabawnie mówi. Dzisiaj rano pokazuje mi
                                                    Kamieni (Kamyczka), tak mniej więcej w środku strony i mówi do mnie: ciułała...
                                                    a to ci zagwostka. Co to może być ciułała??? Powtarzam (dla niepoznaki), tak
                                                    Kajcia: ciułała ale nie mam pojęcia o co chodzi. Więc ona z innym akcentem
                                                    ciuaułua... Dalej nic mi nie przychodzi do głowy. Po pewnym czasie domyśliłam
                                                    się, ja głupia. No tak: czerwony. Przecież od paru tygodni uczymy się kolorów,
                                                    a ponieważ jej się mylił kolor z konkretnym przedmiotem, więc zaczęłam jej
                                                    pokazywać kolory na rzeczach neutralnych - takich jak obramówka na stronach
                                                    Kamyczka. Aha i jeszcze jemby kapapa. Kaja doskonale zorientowała się, że jemby
                                                    kapapa to śmieszne powiedzenie, wzbudzające w nas wesołość, więc z pełną
                                                    świadomością przy każdej kaczce na obrazku odgrywa Jemby kapapa i śmieje się w
                                                    głos. No to dobranoc. Mam nadzieję,że tym razem nie wyląduję w styczniu
                                                    zeszłego roku. Pa.
                                                  • natinka2002 ............... 19.02.04, 09:57
                                                    Aniu ! No cóż , może faktycznie masz łobuzicę , ale za to ja u Ciebie wesoło .
                                                    Smuty Cię nie dopadną . Ile ja bym dała za te słowa „kokam” czy „pepalam” ,
                                                    wiele bym mogła wybaczyć , a tak tylko krzyczę a rezultat żaden . Dobrze ,że
                                                    chociaż na pytanie „kochasz mamusię ?” w odpowiedzi Natusia się do mnie
                                                    przytula. Nie jest więc tak całkiem źle. Przynajmniej jakieś przejawy miłości smile
                                                    Wczoraj miałam w domu same płacze i buczenie . Skąd ja mam brać cierpliwość i
                                                    siły ? Czy każdy ząb mam odchorować ? Małej wyłażą zęby za duży właśnie poszedł
                                                    dobrowolnie na wyrwanie ósemki i pewnie dziś nie będzie z niego pożytku . Jeśli
                                                    oboje zaczną mi dzisiaj jęczeć ,to wyskoczę oknem .

                                                    Smacznego ! Nie objadajcie się dziś pączkami smile

                                                    Kasia ( u kresu wytrzymałości )
                                                  • axa2002 Re: ............... 19.02.04, 11:20
                                                    Kasiu stawiałabym, że to zęby. Ola zachowywała się dokładnie tak samo.

                                                    Co do jazdy samochodem to przeżywałąm dokładnie to samo co Ty. Nie jeździłam
                                                    przez 6 lat a na samą myśl o tym dostawałam bólu żoładaka. Mój mąż kilka razy
                                                    próbował mnie przekaonać a wręcz zmusić ale to nie przynosiło efektów. Bardzo
                                                    denerwoawałam się za kierwonica i popelniałam głupie błedy co tylko zwiększałao
                                                    moje zdenerwowanie. Byłam wsciekła sama na siebie bo musiałam się włóczyć w
                                                    autobusach, marznąc na przystankach podaczas gdy samochód stał pod domem.

                                                    Po urodzeniu Oli postanowiłam jednak, ze jak pójdę do pracy to muszę jeżdzić
                                                    samochodem by wychodzić z domu jak najpóźniej i jak najszybciej wracać. No i
                                                    przszedł dzień powrotu do pracy, nie było lekko.... przez miesiąc jeździłam z
                                                    mężem (wcześniej wzięłam 4 lekcje jazdy i instruktor bardzo mnie dowartościował)
                                                    tzn. ja jechała do siebie do pracy potem on zabierał samochód i jechał do
                                                    swojej pracy, po czym po mnie przyjezdżał i ja jechałam do domu. Aż do dnia gdy
                                                    wyjechał na delegację. Wtedy lenistwo zwycięzyło - wsiadłam do samochodu.
                                                    Bardzo szybko tego pożałowałam prawie płakałam jadąc - zaczął padać deszcz i
                                                    świeciło ostre słonce...
                                                    Jeszcze przez parę miesięcy bolał mnie żołądek przed jazdą. Teraz mnija
                                                    dokładnie rok odkąd odważyłam się jeździć samochodem. Nie żałuję, a wręcz nie
                                                    wyobrażam sobie jadzy 45 min w autobusie. Mam oczywiście chwile zwątpienia -
                                                    zwłaszcza jak mocno sypie (czasami nie wsiadam za kierownicę). Nie jeżdżę też
                                                    wszędzie - Kraków jest bardzo ciężki do jazdy ale sama się przekonałam, że jak
                                                    muszę to pojadę...... smile

                                                    Namawiam wszystkich tzw. biernych kierowców do aktywności - to nie prawda, ze
                                                    kobiety są gorszymi kierowcami - teraz to widzę smile))

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • axa2002 Re: ............... 19.02.04, 11:21
                                                    Kasiu stawiałabym, że to zęby. Ola zachowywała się dokładnie tak samo.

                                                    Co do jazdy samochodem to przeżywałąm dokładnie to samo co Ty. Nie jeździłam
                                                    przez 6 lat a na samą myśl o tym dostawałam bólu żoładaka. Mój mąż kilka razy
                                                    próbował mnie przekaonać a wręcz zmusić ale to nie przynosiło efektów. Bardzo
                                                    denerwoawałam się za kierwonica i popelniałam głupie błedy co tylko zwiększałao
                                                    moje zdenerwowanie. Byłam wsciekła sama na siebie bo musiałam się włóczyć w
                                                    autobusach, marznąc na przystankach podaczas gdy samochód stał pod domem.
                                                    Po urodzeniu Oli postanowiłam jednak, ze jak pójdę do pracy to muszę jeżdzić
                                                    samochodem by wychodzić z domu jak najpóźniej i jak najszybciej wracać. No i
                                                    przszedł dzień powrotu do pracy, nie było lekko.... przez miesiąc jeździłam z
                                                    mężem (wcześniej wzięłam 4 lekcje jazdy i instruktor bardzo mnie dowartościował)
                                                    tzn. ja jechała do siebie do pracy potem on zabierał samochód i jechał do
                                                    swojej pracy, po czym po mnie przyjezdżał i ja jechałam do domu. Aż do dnia gdy
                                                    wyjechał na delegację. Wtedy lenistwo zwycięzyło - wsiadłam do samochodu.
                                                    Bardzo szybko tego pożałowałam prawie płakałam jadąc - zaczął padać deszcz i
                                                    świeciło ostre słonce... Jeszcze przez parę miesięcy bolał mnie żołądek przed
                                                    jazdą. Teraz mnija dokładnie rok odkąd odważyłam się jeździć samochodem. Nie
                                                    żałuję, a wręcz nie wyobrażam sobie jadzy 45 min w autobusie. Mam oczywiście
                                                    chwile zwątpienia - zwłaszcza jak mocno sypie (czasami nie wsiadam za
                                                    kierownicę). Nie jeżdżę też wszędzie - Kraków jest bardzo ciężki do jazdy ale
                                                    sama się przekonałam, że jak muszę to pojadę...... smile

                                                    Namawiam wszystkich tzw. biernych kierowców do aktywności - to nie prawda, ze
                                                    kobiety są gorszymi kierowcami - teraz to widzę smile))

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • andje Re: ............... 19.02.04, 13:04
                                                    Właśnie wróciłam od lekarza.Kiedy tylko wyszlam na ulicę natychmiast
                                                    pożałowałam,że nie założyłam okularów przeciwsłonecznych.Nie zrobiłam makijażu,
                                                    bo niby jak na jedno oko, nie starałam się też specjalnie obolałego niczym
                                                    maskować bo miałam nadzieję,że lekarz je obejrzy.Nadzieja płonna bo pan doktor
                                                    nie ruszył nawet "swojej szanownej" z krzesełka i zakomunikował mi "Nie wiem co
                                                    to jest stawiam na alergię, a pani?", myślałam,że spadnę ze stołka. Za to w
                                                    autobusie ciągle czułam na sobie pełne politowania spojrzenia.Czułam się jak
                                                    ofiara przemocy domowej.Bo przecież na moim opuchniętym i zaczerwienionym oku
                                                    nigdzie nie jest napisane,ze to wynik alergii(??)a nie bliskiego spotkania z
                                                    pięścią męża.
                                                    Jakaś kobiecina w poczekalni powiedziała mi dzisiaj "takie dziecko to może
                                                    zmęczyć na śmierć" .Co prawda to prawda.

                                                    Trzymaj się ciepło Kasiu i nie wyskakuj oknem bo strasznie smutno będzie bez
                                                    ciebie na forumwink

                                                    P.S.
                                                    Dla zainteresowanych,dziś wyglądam jak Dosia z odrobiną Frankensztajna
                                                    Pozdrawiam cieplutko
                                                    papa Dosia
                                                  • natinka2002 wierszyk na tłusty czwartek :) 19.02.04, 22:25
                                                    Sara Segal
                                                    W cukierni

                                                    Wpadły dzieci do cukierni
                                                    - Jest pan Pączek?
                                                    - Nie ma, zjedli!
                                                    Tak im rzekła żona Pączka
                                                    Dzierżąc ciasto w tłustych rączkach
                                                    A naprawdę jak to było
                                                    Co w cukierni się zdarzyło
                                                    Zabrzmi może to potwornie
                                                    Włożył buty, kurtkę spodnie
                                                    Cukrem nosek przypudrował
                                                    I jak leżał, wyparował
                                                    - Ktoś by myślał, że przesadzam
                                                    On po prostu mi przeszkadzał!
                                                    Nie wierzycie? Już od rana
                                                    Taka byłam skołowana
                                                    Wyrzuciłam na ulicę
                                                    Przepadł, zginął, jak widzicie
                                                    Nie ma go na kontuarze
                                                    I nic na to nie poradzę

                                                    Oburzony wypowiedzią
                                                    Ten, co zawsze cicho siedział
                                                    Pewien malec bardzo mądry
                                                    Rzekłbyś nawet bardzo zdolny
                                                    Jak dąb rosły i odważny
                                                    Głosem pełnym i rozważnym
                                                    Choć miał duszę na ramieniu
                                                    Za kolegów, w ich imieniu
                                                    Wziął z młodzieńczą krzyknął swadą:
                                                    - Chcemy pączka z marmoladą!
                                                    To co pani opowiada
                                                    To jest w końcu pani sprawa!
                                                    To jest wszystko śmiechu warte
                                                    Dzisiaj mamy tłusty czwartek!

                                                    Szczęściem stał przy koleżance
                                                    Szepnął do niej:
                                                    - Wody! W szklance!
                                                    Tak mu słabo się zrobiło
                                                    Omal kozła nie wywinął
                                                    O włos bliski był omdlenia
                                                    Taki kres był wystąpienia

                                                    Pani Pączek przerażona
                                                    W głowie się jej to nie mieści
                                                    Zachowaniem tym zdziwiona
                                                    Tchu nie mogąc złapać w piersi
                                                    Na wysiłek się zdobyła
                                                    I o ciszę poprosiła
                                                    - Dobre sobie, dobre sobie!
                                                    Coś z tym fantem muszę zrobić
                                                    Czy ja dobrze zrozumiałam
                                                    Czy też zmysły postradałam?
                                                    Zaraz złapie mnie gorączka
                                                    Wy coś chcecie? Oprócz pączka?!
                                                    Nie schowałam go pod ladą
                                                    Pączek znikł wraz z marmoladą!
                                                    Nie ma po nim ani śladu
                                                    Proszę sobie wyobrazić
                                                    Przez calutką noc się smażył
                                                    Chciał odpocząć, chciał ochłonąć
                                                    Słowa prawdy się obronią
                                                    Nie ma żadnej w tym przesady
                                                    Z brzuchem pełnym marmolady
                                                    Wybiegł z domu, o próg potknął
                                                    jeszcze słyszę: żegnaj kotku!
                                                    A zmartwienia miał niewąskie
                                                    Nie chciał być łakomym kąskiem
                                                    Nagle drzwi się otworzyły
                                                    Wleciał pączek ledwie żywy
                                                    Leciał, leciał, spadł na ladę
                                                    W locie zgubił marmoladę
                                                    Z lady wpadł wprost do talerza
                                                    - Własnym oczom nie dowierzam!
                                                    Spadłeś pączku prosto z nieba
                                                    Teraz mogę ciebie sprzedać
                                                    Dzieci były zachwycone
                                                    Przechwyciły szybko pączka
                                                    I wybiegły jak szalone
                                                    Tak dobiegła bajka końca

                                                    Życie dziwnie losy plecie
                                                    Pączek dzisiaj jest na diecie
                                                    Wyprowadził się w cukierni
                                                    I sprzedaje w pasmanterii
                                                    I wspomina po dziś dzień:
                                                    - Tłusty czwartek to był dzień!

                                                    A w cukierni jak w cukierni
                                                    Smutno jest bez pana Pączka
                                                    W niej za ladą stary piernik
                                                    Oferuje róże w pączkach

                                                    Sama się dziś dowiedziałam
                                                    Jak to było przekazałam
                                                    Pani Pączek poprosiła
                                                    Abym morał wygłosiła:
                                                    Nie smaż się we własnym sosie
                                                    Bo ci życie da po nosie
                                                  • cixi Re: wierszyk na tłusty czwartek :) 19.02.04, 22:54
                                                    Wierszyk śliczny, trochę jak na Kajkę za długi, poczeka do następnego.
                                                    A propos małych niemówków dzisiaj przeczytałam w mądrej książce, że do drugiego
                                                    roku życia średnio dziecko mówi około 30 słów właściwych, ale możliwe że
                                                    zniekształconych, więc się nie przejmujcie wcale, bo 30 to naprawdę niewiele,
                                                    wystarczy policzyć wszystkie mama, dada i da i styknie. Poza tym nie zdarzyło
                                                    się, żeby człowiek nie zaczął wreszcie mówić, a szczególnie baba. Jeszcze
                                                    zatęsknicie za ciszą jak zaczną a to?, a to? a to? A dlaczego? a po co?
                                                    A propos samochodu. Dziewczyny, od razu jak tu weszłam po raz pierwszy to
                                                    poczułam z wami powinowactwo... duchowo, że tak powiem doświadczeniowe, ale
                                                    żeby aż tak, to się nie spodziewałam. A więc z jazdą samochodem było podobnie,
                                                    ale nieco inaczej. Prawko zrobiłam w wieku 18 lat i nigdy samochodem nie
                                                    jeździłam, potem kiedy kupiliśmy samochód bałam się jeździć po mieście,
                                                    wszystko zapomniałam, więc nie jeździłam. Tłukłam się autobusami, albo
                                                    korzystałam z taksówek (no cóż zarabiało się wtedy nieźle). Jak zaszłam w ciążę
                                                    postanowiłam radykalnie wszystko naprawić i wzięłam kilka jazd doszkalających.
                                                    Zaczęłam jeździć, ale tylko odwoziłam towarzystwo po imprezach w nocy, kiedy
                                                    miasto puste, albo prowadziłam wtedy, gdy mąż siedział obok i mówił mi co mam
                                                    zrobić w newralgicznych sytuacjach. Kiedy poczułam się nieco pewniej i
                                                    postanowiłam wyjechać z garażu z teściem - skończyło się zwichrowaniem drzwi
                                                    samochodu o złośliwie wystającą ścianę - źle obliczyłam promień skrętu, i znowu
                                                    przestałam jeździć. Teraz jest tak, że trudno mi znaleźć nową pracę (wyrzucili
                                                    mnie po powrocie z macierzyńskiego, tak tak, to coraz powszechniejsza praktyka
                                                    przynajmniej w Warszawie) i nareszcie trafia się coś, na co mam pewne szanse
                                                    (po znajomości), niestety wiąże się z jazdą poza miasto. Po nocach mi się śni,
                                                    że muszę rano wyjechać z garażu i pokonać całe miasto, dotrzeć bezkolizyjnie i
                                                    na czas do jakiegoś miejsca. Budzę się zlana zimnym potem bo we śnie dojeżdżam
                                                    do zatłoczonego Ronda Babka i kompletnie tracę pewność siebie i nie wiem co mam
                                                    zrobić. Paraliżuje mnie strach. Wydaje mi się, że nie dam rady. Więc rozumiem,
                                                    aż za dobrze. Pa Dorota.
                                                    PS.
                                                    Jutro druga randka Kai z Kajtkiem.
                                                  • mama_kajetana Re: wierszyk na tłusty czwartek :) 19.02.04, 22:54
                                                    Cudne!
                                                    siedzę i szczerzę się do komputera smile))
                                                    Kajtuś już śpi, przeczytam mu jutro.

                                                    Dużo słodyczy...
                                                    Dobranoc
                                                    Iza
                                                  • natinka2002 Re: wierszyk na tłusty czwartek :) 19.02.04, 23:33

                                                    Wierszyk faktycznie jeszcze zbyt poważny jak na nasze maluchy , ale kiedyś się
                                                    przyda . Dopiero co go wygrzebałam , udało mi się jeszcze zdążyć przed końcem
                                                    dnia . Jeśli chcecie sobie coś fajnego wygrzebać , to znalazłam to na tej
                                                    stronie :
                                                    dzieci.best.pl/Biblioteka/wspolczesni/spis.htm
                                                    Jest tam też taka bajeczka smile
                                                    Kamila Waleszkiewicz "Bajka o Małym Łee" ( mam teraz takie Małe Łeee w domu )

                                                    5 postów jak na jeden dzien , to juz chyba wystarczy ... smile

                                                    znikam . dobranoc

                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: ............... 19.02.04, 23:05
                                                    Dzięki Anetko za wsparcie . Wygląda na to ,że można się przełamać smile Co prawda
                                                    to droga przez mękę , ale sama wiesz że warto było ( zresztą ja tez wiem wink )
                                                    tylko kiedy to "przełamanie" u mnie nastąpi ? Mam w planach wykupienie kilku
                                                    jazd z instruktorem , bo szkoda mi naszego samochodu . A mój mąż to chyba by
                                                    mnie ozłocił , gdybym tak pewnego dnia powiedziała : " dzisiaj ja
                                                    poprowadzę... "

                                                    Aniu ! współczuję Ci ogromnie . Pewnie nie jest Ci do śmiechu ,ale opisujesz
                                                    to w taki sposób ,że nie można się nie uśmiechać smile Jak to jest ,że w takich
                                                    chwilach jeszcze możesz sama z siebie żartować? A ten lekarz też ma niezłe
                                                    poczucie humoru .A dostałaś coś na tę alergię ??

                                                    Na szczęście ,nie musiałam wyskakiwać oknem . Mąż był dzisiaj bardzo dzielny i
                                                    oszczędził mi jęczenia . Co prawda chodził lekko zmulony , ale nawet miał siły
                                                    żeby bawić się z Natusią . Zostawiłam ich razem i poszłam do sklepu , wracam a
                                                    oni w najlepsze tańcują smile . Natusia dziś też miała napady płaczu .Byłam dziś w
                                                    aptece po antybiotyki dla męża , więc przy okazji kupiłam też żel na dziąsła .
                                                    Smarowałam te biedne małe dziąsełka , ale chyba bez większego efektu. Na noc
                                                    musiałam dać małej Nurofen , bo główka jakaś taka za ciepła .Teraz śpi , ale
                                                    ciągle popłakuje , więc co chwilę biegam do sypialni . Prędzej czy później i
                                                    tak wyląduje w naszym łóżku ( jak co noc zresztą sad

                                                    No to na tyle dziś . Pa , słodkie pączuszki smile

                                                    Kasia
                                                  • axa2002 Re: ............... 20.02.04, 12:34
                                                    Kasiu wierszyk jest strzałem w dziesiątekę!!! smile)

                                                    Ja skrupulatnie gromadzę sobie adresy, które podajesz smile

                                                    Co do jazdy samochodem to musi być tylko Twoja decyzja, bez przymusu, musisz
                                                    być sama o tym przekonana, że będziesz jeżdzić. Ja się smieję, że jezdżę
                                                    głównie jak koń dorożkarski "dom - praca, praca- dom" smile Wyznacz sobie datę od
                                                    kiedy zaczniesz - najlepiej, że by była trochę oddalona czasowo, żebyś się do
                                                    tej myśli przyzwyczaiła smile)))

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • andje Re: ............... 21.02.04, 13:35
                                                    Moja alergia wykwitła wczoraj "pięknym" wrzodem koloru dojrzałej wiśni.Aż mnie
                                                    paluchy swędzą żeby paskudztwo wydusić ale wiem,ze to jednak oko więc dam mu
                                                    spokój.Cóż pora chyba odstawić Zyrtek i sięgnąć po czarną maść, konsultację z
                                                    lekarzem chwilowo sobie daruję.Jak już się urodziło to, co w takich bólach tam
                                                    rosło to znikła cała opuchlizna i wyglądam prawie jak człowiek.Ale co tam
                                                    wrzody i alergie, moja córcia podbiegła wczoraj do mnie kiedy zmywałam
                                                    naczynia, objęła mnie za nogę i powiedziała "mamu-siu piciu".Oniemiałam nie
                                                    dłatego,ze mojemu dziecku zachciało się pić, ale po raz pierwszy usłyszałam w
                                                    jej ustach słowo mamusiu.Czyściutkie bez zniekształceń , cudowne.Przez cały
                                                    wczorajszy wieczór co chwila nękałam swojego Skarba, żeby mówiła mamusiu.
                                                    Tylko my wiemy jaka to radocha.Moja 12-letnia siostrzenica patrzyła na mnie jak
                                                    na kosmitkę, tak się rozchodzić z powodu jednego słowa.
                                                    Solidaryzuję się z wszystkimi, którzy mają w domu ząbkujące Buczki.Safiyce
                                                    wychodzą "piątki"ciągle siedzi z kcukiem w buzi.Już się obawiłam,ze zaczyna
                                                    ssać palec, a ona poprostu drapie swoje swędzące i bolące dziąsła i co chwila
                                                    patrząc na mnie "wzrokiem spaniela" wzdycha "bo-bo" (ta jej wersja boli)

                                                    Do zobaczenia
                                                    Miłego weekendu
                                                    papa Ania i śpiąca Safka
                                                  • cixi ząbki są i u nas 22.02.04, 22:54
                                                    Zdążyłam Kajcię pochwalić i... stało się, my też ząbkujemy, marudzimy,
                                                    gorączkujemy, wymiotujemy, mamy sraczkę i niestety wszystko musi robić mama,
                                                    tata nie, baba nie, Koko nie (ciocia), tylko mama. Mama po 70 razy dziennie, co
                                                    ja komu złego zrobiłam???? Jedzenie tylko mama, kąpanie tylko mama, mycie buzi
                                                    tylko mama, dodo (czytanie) tylko mama, mama i mama. Usypianie tata nie, zmiana
                                                    pieluchy mama. PRzyjdzie zwariować.
                                                    A propos spotkania Kai z Kajtkiem Iza dziękujemy za wszyyystko (za to
                                                    przewijanie i kredki i zdjęcia i pysznego łososia). Została u ciebie różowa
                                                    koszulka Kai. Kajtek ma tyle zabawek, że mnie rozbolała głowa od tych nowości,
                                                    Kajcia jakoś sobie psychicznie poradziła, widać jest odporniejsza na nowe
                                                    przeżycia. A ja myślałam, że Kaja ma sporo. Dzieciaki fantastycznie się razem
                                                    ganiały, robiły pociąg, dużo bawiły się zabawkami i parę razy po dobre
                                                    kilkanaście minut mogłyśmy nie zwracać na nie uwagi. Niby nie rozmawiają ze
                                                    sobą, ale tak naśladując się nawzajem tworzą jakiś rodzaj porozumienia, fajnie.
                                                    Buziaki dla wszystkich ząbkujących lipcuszków.
                                                    Pa Dorota
                                                  • natinka2002 Re: ząbki są i u nas 22.02.04, 23:31
                                                    Witam w klubie sad .
                                                    Natusi jakby przeszło , chociaż ząb nie przebił się jeszcze .Szczęśliwie
                                                    gorączka sobie poszła smile , marudzenie tez jakby ustało , niestety ciągle wylewa
                                                    się taka kupa ,że przydałaby się maska gazowa , no i pupa się odparzyła .
                                                    Przetrzymałam Natusię troszkę w domu , aby na wszelki wypadek nie rozwinęło się
                                                    znowu zapalenie gardła , ale dziś już wyszliśmy na spacer. Od piątku mamy
                                                    gościa w domu , więc sobie troszkę odsapnęłam . Dziś na przykład spałam do
                                                    godziny 11 , a u mnie zdarza się to baaaaaardzo rzadko ( czyli prawie nigdy ).
                                                    Jakie to piękne uczucie :tatuś , wujek i Natalka urzędują a ja śpię smile Moje
                                                    kochane dziecię co jakiś czas waliło w drzwi sypialni , przerywając mi sen ,
                                                    ale i tak było fajnie.
                                                    Natusia pierwszego dnia omijała wujka szerokim łukiem , drugiego dnia
                                                    przełamały się lody i zaczęło się szaleństwo. Dziś ,tak jak każdego ranka ,
                                                    Natusia próbowała mnie obudzić skacząc mi po głowie .Na moje słowa :"Idź ode
                                                    mnie , potworze !" Natusia pomaszerowała do wujka i obłożyła go książeczkami a
                                                    ja miałam upragniony spokój . A więc weekend był całkiem udany ( gdyby nie te
                                                    obrzydliwe kupy sad . Każda zmiana pieluchy to płacz , niezależnie kto się do
                                                    tego zabiera ( niestety przeważnie ja :-[ doświadczałam tego zaszczytu )

                                                    Trzymajmy się więc dzielnie , bo cóż innego nam pozostało
                                                    pa

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: po walentynkach... 23.02.04, 11:04
                                                    Nie!
                                                    Jak pisałaś ten post byłam sobie w... ZAKOPANEM!!!!!!! smile))))))))
                                                  • kostaga hej, hej to ja :-) 23.02.04, 12:23
                                                    eeeeee... wcale za mną nie tęskniłyście. Ponad tydzień nieobecności i tylko
                                                    jedno zapytanie o moją nieobecność? Zalewam się łzami ;-(((
                                                    W domu kompletnie padł mi sprzęt i wyłącza się natychmiast po uzyskaniu
                                                    połączenia z internetem. Podejrzewam Dziadka, który boi się rachunków za
                                                    telefon. Tak więc nie mogłam się z Wami pożegnać. Ale dzisiaj znowu jestem w
                                                    pracy, więc piszę.
                                                    Cały tydzień spędziliśmy w Zakopanem. Zrobiliśmy sobie ferie i uczciliśmy
                                                    jednocześnie walentynki i rocznicę ślubu. Takiej cudownej zimy nie widziałam od
                                                    lat. Perełka dzielnie chodziła, jeździła na sankach, wybraliśmy się na
                                                    Kasprowy. Było naprawdę milutko. Jedynem zgrzytem jest dla mnie nadal rosnąca z
                                                    dnia na dzień histeria mojej córci. Ryczy o byle co. Czegokolwiek jej się
                                                    zabroni lub gdy coś idzie nie po jej myśli to mam rzucanie się na ziemię, pisk,
                                                    walenie głową w ścianę, albo rzucanie czym popadnie gdzie popadnie.
                                                    KOSZMARRRRRRRRR. Nie wiem co robić z tym fantem. Nie wiem, jak się zachowywać
                                                    by Perłka odzwyczaiła się od takiego zachowania. POMOCY! To jest naprawdę
                                                    ciężkie do wytrzymania.
                                                    Co do ząbków, to my chyba na razie mamy komplecik, bo piątki to zdaje się
                                                    wychodzą trochę później. Właśnie skończyły wychodzić cztery trójeczki (NA
                                                    RAZ!!!!). Perełka świeci teraz pełnym garniturem. Wybieramy się w związku z tym
                                                    do dentysty i ortodonty.
                                                    A z przygód samochodowych...
                                                    kupiłam sobie samochód (renault clio I), by zmotywować się do zrobienia prawa
                                                    jazdy. I co? Poszłam na kurs, wyjeździłam wszystkie godziny, ale... do egzaminu
                                                    nie przystąpiłam, bo stwierdziłam, że nie umiem jeździć i koniec. Od tego czasu
                                                    minęły już trzy lata. Na samochód podpisałam z mężem umowę bezpłatnego
                                                    użyczenia (wtedy nie był jeszcze moim meżem, a teraz i tak nie ma prawa do
                                                    mojego mająteczku wink - nie ma to jak intercyza) i nie mogę się zebrać, by to
                                                    prawko zrobić. A teraz, gdy Perełka pójdzie do żłobka, samochód strasznie
                                                    ułatwiłby mi zycie. Ale cóż... Osła nie przekonasz ;-(
                                                    papa
                                                    szef wzywa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: hej, hej to ja :-) 23.02.04, 14:26
                                                    Jak to nie tęskniłyśmy ?
                                                    Myśłałam ,że jesteś w drodze na północ ,a Tobie się kierunki pomyliły i
                                                    wylądowałaś na południu .Kiepsko u Ciebie z orientacją w terenie smile.Nic tylko
                                                    czekać do lata na jakieś spotkanko. Tak coś czułam,że jesteś odcięta
                                                    od "świata", bo taka cisza na forum to do Ciebie nie podobne smile

                                                    Na histerię Perełki nic Ci nie poradzę , bo sama to przerabiam i nie mam
                                                    pomysłu , co z tym fantem zrobić. Generalnie nie reaguję i nie ustępuję ,
                                                    czasami dam klapsa , bo się w tej złości "nakręca" i wtedy mały klaps ją
                                                    stopuje ( albo rozwściecza jeszcze bardziej ) .Wrzasków mam pod dostatkiem :] ,
                                                    tym bardziej doceniam ciszę wieczorną .

                                                    pozdrawiam i cieszę się ogromnie ,że znowu jesteś z nami wink

                                                    pa ,
                                                    Kasia




                                                  • andje Re: hej, hej to ja :-) 23.02.04, 22:38
                                                    Safiyka w przeciwieństwie do Kajki ma "fazę"na tatę.Od momentu
                                                    kiedy "tatuś"pojawia się domu Safka praktycznie z niego nie złazi.Aż mi go
                                                    czasami szkoda ,bo wraca po pracy do domu i nie ma ani chwili
                                                    wytchnienia.Cócia z tatusiem je, z tatusiem czyta książeczki,biega dokoła pufy,
                                                    najchętniej się z nim kąpie.Ok.21( kiedy Safa już śpi) mój mąż jest tak
                                                    padnięty, że nawet mu się nie chce kłapać, leży biedaczek i chłonie chwile
                                                    spokoju i ciszy.
                                                    Kiedy w południe czytałam post Sushi pomyślałam,co za szczęście,że moje Słonko
                                                    nie miewa napadów histerii. Moja radość była przedwczesna bo Safka dała mi taki
                                                    popis po powrocie z zakupów( oczywiście z tatusiem), że sama nie wiem co mam o
                                                    tym sądzić. Już w drzwiach, na mój widok zaczęła wrzeszczeć "nieeeeeeee"
                                                    (czułam się jak wyrodna matka), później nie dała mi się rozebrać ciągle
                                                    wiszczała "tatuś brum, brum" i tak do chwili kiedy mąż nie umieścił jej w
                                                    kąpieli. W trakcie kąpieli trochę jej przeszło nawet pozwoliła mi wejść do
                                                    łazienkiwink, za to po wyjściu z wanny dostała takiego "speeda",że ledwie ją
                                                    położyłam spać ( dosłownie przed 15 minutami).
                                                    Co do ząbków to pocieszę wszystkie mamy boleśnie przeżywające
                                                    wychodzenie "czwórek" na "piątki"wcale nie trzeba tak długo czekać .Safka swoją
                                                    lewą, dolną piąteczkę ma tuż, tuż pod samym wierzchem, pewnie dlatego jest
                                                    taka wściekła jak osa.Wczoraj odwiedził nas znajomy męża i kiedy zobaczył moją
                                                    córeczkę (Safka przy obcych warjuje podwójnie) nazwał ją "budzyndzyl", to po
                                                    arabsku oznacza trzmiela. Określenie szalenie mi się spodobało, więc doszła
                                                    Safce nowa ksywka.
                                                    Dzisiaj podczas spaceru spotkałam dawno niewidzianą koleżnkę , mamę rówieśnicy
                                                    Safiyki, więc przez chwilę się zagadałam.Byłyśmy na dużym, pustym placu, z dala
                                                    od samochodów, więc puściłam Safkę samopas. Początkowo córcia z dzikim
                                                    wrzaskiem przeganiała gołębie, po chwili pochyliła się, podniosła coś z ziemi,
                                                    dwoma rękami, trochę niezgrabie, bo była uwięzona w rękawiczki i z ogromną
                                                    radością przyniosła mi "trofeum" w postaci psiej kupy.Całe szcęście , że
                                                    rękawice ma skórzane, no i kupa była trochę podmarźnięta więc uniknęłuśmy
                                                    całkowitego upaskudzenia.
                                                    Życzę wszystkim dobrej nocy
                                                    papa Ania i śpiący już Budzyndzyl

                                                  • andje Re: hej, hej to ja :-) 23.02.04, 22:42
                                                    Safiyka w przeciwieństwie do Kajki ma "fazę"na tatę.Od momentu
                                                    kiedy "tatuś"pojawia się domu Safka praktycznie z niego nie złazi.Aż mi go
                                                    czasami szkoda ,bo wraca po pracy do domu i nie ma ani chwili
                                                    wytchnienia.Cócia z tatusiem je, z tatusiem czyta książeczki,biega dokoła pufy,
                                                    najchętniej się z nim kąpie.Ok.21( kiedy Safa już śpi) mój mąż jest tak
                                                    padnięty, że nawet mu się nie chce kłapać, leży biedaczek i chłonie chwile
                                                    spokoju i ciszy.
                                                    Kiedy w południe czytałam post Sushi pomyślałam,co za szczęście,że moje Słonko
                                                    nie miewa napadów histerii. Moja radość była przedwczesna bo Safka dała mi taki
                                                    popis po powrocie z zakupów( oczywiście z tatusiem), że sama nie wiem co mam o
                                                    tym sądzić. Już w drzwiach, na mój widok zaczęła wrzeszczeć "nieeeeeeee"
                                                    (czułam się jak wyrodna matka), później nie dała mi się rozebrać ciągle
                                                    wiszczała "tatuś brum, brum" i tak do chwili kiedy mąż nie umieścił jej w
                                                    kąpieli. W trakcie kąpieli trochę jej przeszło nawet pozwoliła mi wejść do
                                                    łazienkiwink, za to po wyjściu z wanny dostała takiego "speeda",że ledwie ją
                                                    położyłam spać ( dosłownie przed 15 minutami).
                                                    Co do ząbków to pocieszę wszystkie mamy boleśnie przeżywające
                                                    wychodzenie "czwórek" na "piątki"wcale nie trzeba tak długo czekać .Safka swoją
                                                    lewą, dolną piąteczkę ma tuż, tuż pod samym wierzchem, pewnie dlatego jest
                                                    taka wściekła jak osa.Wczoraj odwiedził nas znajomy męża i kiedy zobaczył moją
                                                    córeczkę (Safka przy obcych warjuje podwójnie) nazwał ją "budzyndzyl", to po
                                                    arabsku oznacza trzmiela. Określenie szalenie mi się spodobało, więc doszła
                                                    Safce nowa ksywka.
                                                    Dzisiaj podczas spaceru spotkałam dawno niewidzianą koleżnkę , mamę rówieśnicy
                                                    Safiyki, więc przez chwilę się zagadałam.Byłyśmy na dużym, pustym placu, z dala
                                                    od samochodów, więc puściłam Safkę samopas. Początkowo córcia z dzikim
                                                    wrzaskiem przeganiała gołębie, po chwili pochyliła się, podniosła coś z ziemi,
                                                    dwoma rękami, trochę niezgrabie, bo była uwięzona w rękawiczki i z ogromną
                                                    radością przyniosła mi "trofeum" w postaci psiej kupy.Całe szcęście , że
                                                    rękawice ma skórzane, no i kupa była trochę podmarznięta więc uniknęłyśmy
                                                    całkowitego upaskudzenia.
                                                    Życzę wszystkim dobrej nocy
                                                    papa Ania i śpiący już Budzyndzyl

                                                  • andje Hej, hej to znowu ja;) 23.02.04, 22:49
                                                    No cóż trochę się pospieszyłam z tym postem przepraszam.
                                                    A tak apropos , moje forum chodzi fatalnie.
                                                    Zmykam
                                                    papa Ania
                                                  • mama_kajetana Re: Hej, hej to znowu ja;) 24.02.04, 00:09
                                                    Moje jeszcze gorzej!
                                                    Cholera jasna napisałam taki długi kawałek, i oczywiście po raz pierwszy od
                                                    miesiąca zapomniałam skopiować, i oczywiście zeżarło wszystko!

                                                    No to jeszcze raz. Ale teraz będzie krócej.

                                                    Najpierw piałam, że bardzo wszystkim ząbkującym współczuję, wiem co to znaczy,
                                                    bo Kajtek też w wielkich bólach zyskuje nowe ząbki. Z drugiej strony, zaraz
                                                    będzie mieć już wszystko za sobą, a u nas jedynki, dwójki i jedna ledwie
                                                    wyrżnięta czwórka. Jak tak dalej pójdzie, to ostatnie mleczaki będą wypychane
                                                    przez zęby stałe wink.
                                                    Dorota całe szczęście, że to zęby a nie wirus czy inna gadzina. Szkoda tylko
                                                    was bidulki bo wszystkie się męczycie.
                                                    Dorotko, dziękować nie ma za co smile. To świetnie, że dzieci się polubiły i
                                                    możemy spędzać razem miło czas.

                                                    Później wspomniałam, że u nas nie ma na szczęście histerii, za to jest totalne
                                                    nieposłuszeństwo! Kajtek w ogóle mnie nie słucha. Nie reaguje na "nie wolno!".
                                                    Dziesiątki razy dziennie odciągam go od: radia, DVD, kwiatka, lodówki,
                                                    kuchenki, łazienki. Pralka i zmywarka są wyłączone z prądu bo tymi pokrętłami
                                                    bawi się najczęściej. Jak robi się cicho, to od razu mogę iść do łazienki.
                                                    Kajtek jest fanem kobiecych artykułów higienicznych. Na pewno zastanę go wśród
                                                    podpasek i wkładek z irygatorem w łapce (czasem i w zębach uncertain)!

                                                    Następnie opisałam przebój dnia dzisiejszego:
                                                    Tata podjada czekoladę z lodówki. Kajtek też chce, więc Michał daje mu kawałek.
                                                    Po chwili syn podchodzi do taty i prosi o jeszcze. Michał tłumaczy mu i
                                                    pokazuje, że już nie ma. Na co niezrażony syn poszedł sobie do lodówki, wyjął
                                                    tabliczkę, odwinął z papierka i z połową czekolady udał się na konsumpcję do
                                                    swojego pokoju. No to już wiemy: facet z głodu nie umrze!

                                                    No i na koniec coś dla Sushi!
                                                    Oczywiście, że za Tobą, kochana Sushi tęskniłyśmy! Codziennie rano jak
                                                    zaglądałam na forum i okazywało się, że nie przybył żaden post, to myślałam o
                                                    Tobie! Jeden, no dwa dni bez wieści o Perle, ale cały tydzień! Tym bardziej, że
                                                    przed wyjazdem miałaś dużo pracy i też się za bardzo nie udzielałaś wink.

                                                    A pobytu w górach straaaaaaaaaasznie Ci zazdroszczę! Ja kocham Tatry i mogłabym
                                                    tam jeździć co tydzień. Jednak ze względu na dotychczasową pracę nie było mi
                                                    dane jeździć tam zimą. Mam nadzieję że od przyszłego roku całą rodziną
                                                    zaczniemy wreszcie jeździć na nartach. Natomiast co roku wiosną łazimy w
                                                    dolinkach. Właśnie wczoraj umawialiśmy się z przyjaciółmi na tegoroczny wyjazd.
                                                    Lada dzień będę rezerwować pokoje. Już się cieszę!
                                                    Dorota cixi też Ci pewnie zazdrości. W piątek rozmawiałyśmy o miłości do gór.

                                                    No, to tyle napisałam w moim poprzednim zeżartym poście
                                                    idę spać
                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • kostaga Re: Hej, hej to znowu ja;) 24.02.04, 12:15
                                                    No to zostało Wam wybaczone! Jak ja Was kocham, baby smile
                                                    Górki kocham również. Zawsze najmniej właśnie kochałam Tatry, za to miłością
                                                    wielką pałałam do Rudaw Janowickich. Ale teraz powoli przekonuję się i do tych
                                                    kolosów.
                                                    Dzisiaj byliśmy rano z mężem w żłobku. Ja cały czas jestem zauroczona (to
                                                    głupie???) tą placówką. Już od marca Pauli będzie w końcu z innymi dzieciakami.
                                                    Właśnie dzisiaj uciekła mojej mamie na spacerze - wlazła wśród grupę
                                                    przedszkolaków i poszła z nimi. Za żadne skarby nie chciała wracać. Wzięła dwie
                                                    dziewczynki za ręce i nie chciała się ruszyć bez nich.
                                                    Rozmawialiśmy z przemiłą Panią kierownik, która oprowadziła nas po żłobku,
                                                    bardzo dużo poopowiadała, widziałam tam tylko jedno płaczące dziecko. Reszta
                                                    śmiała się i bawiła w najlepsze. No nie wiem... Pożyjemy zobaczymy. Będę zdawać
                                                    relację na bieżąco smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Hej, hej to znowu ja;) 24.02.04, 14:07
                                                    No to ja się wyłamię , bo góry to lubię oglądać ,ale z daleka smile . Inaczej od
                                                    razu jestem zmęczona ...hahaha

                                                    A swoją drogą , to tyle lipcowych mam już tu dawno nie zagląda i nie daje znaku
                                                    życia . Ciekawe jak się czuje nasza lipcowa mama z brzuszkiem .To już przecież
                                                    ostatni miesiąc ... Niedługo znowu zaczniemy się zastanawiać , czy to może już
                                                    czas na drugie dziecko ???

                                                    buziaczki
                                                    Kasia i śpiąca Natusia
                                                  • joanah2o :) 24.02.04, 16:42
                                                    No wreszcie udało mi się zalogować. Dzisiejszy dzień jakis taki lepszy (na
                                                    kursie hiszpańskiego jedlismy rózne specjalności narodowe, bolA mnie tylko zeby
                                                    a nie pół głowy, Himek spi) choc śnieg i deszcz w "słonecznej Hiszpanii".

                                                    Dziś "pogrzeb sardynki" czyli ostatki,w piątek Himek był przebrany w żłobku
                                                    za .. truskawkę smile, były w miescie różne pochody karnawałowe ale zostalismy
                                                    zaproszenie na obiad do Polki, która tu mieszka na stałe. Nawet nie było tak
                                                    źle, na szczęście w jej mieszkaniu niebyło za wiele bibelotów w zasięgu Himka
                                                    to nie musielismy biegac za nim i łapać w locie spadającej ceramiki... (tak
                                                    wyglądała kolacja u jednego profesora tydzien temu). Tym razem Himek z radosna
                                                    mina biegał za kotem, a kot uciekał lub chował się za sofe a my w tym czasie
                                                    rozmawialismy o Jerzym Petersburskim, majonezie,koperku, białym serze,
                                                    sytuacji w krajach latynoamerykańskich i jeździe lewą/prawą stroną drogi.

                                                    Mimo że mieszkanie jest przystosowane do Himka (czyli wszystko daleko i
                                                    wysoko), to niestety juz zamykanie na klucz itp zabezpieczenia nie działąja
                                                    (umie otworzyc kluczem sad ), ostatnio przypomniał sobie o kontaktach i jeśli
                                                    zauwazy gdzies urządzenie na prąd, podłacza je (najczęściej grzejnik, żelazko,
                                                    odkurzacz), podobnie jest z kuchenką. Jesli idzie o lodówke, to pełna
                                                    samoobsługa - wyjmuje serek, najchętniej czekoladowy-otwiera go i jak dostanie
                                                    łyzeczkę to sam zjada. Niestety jesli nikt nie pilnuje, to próbuje tez pic
                                                    keczup, wino, soki.

                                                    Tez mamy pokazy złości, ale nie reagujemy raczej odwracamy jego uwagę. Mówi
                                                    niewiele i "słowa" maja dość szerokie znaczenie, np. brrum, brrrum to był na
                                                    poczatku samochód, potem każdy pojazd, maszyna warcząca, cos co się rusza (np.
                                                    obrazki na ekranie) i ostatnio... mrówki (fakt, tez sie ruszają).

                                                    Nadal przy wejściu do żłobka płacze na pokaz, ale chyba dobrze się tam
                                                    czuje.Sushi, nawet jak Perła będzie płakac, to sie nie martw, bo znam niewiele
                                                    dzieci, które nie okazały niezadowolenia na początku chodzenia do żłobka czy
                                                    przedszkola. Więcej problemu może być z chorowaniem, my nie przestajey chorowac
                                                    od 2 miesięcy (od poczatku kariery żłobkowej Himka albo choruje on albo ktos
                                                    przez niego zarazony).

                                                    Jutro mam wizytę kontrolną i bede wiedziec ile Himek przytył/schudł na
                                                    hiszpańskiej diecie. Wzrost ma około 87cm.

                                                    Jak dobrze gdy dzieci spią, prawda?

                                                    Joanna

                                                  • mama_kajetana Re: :) 24.02.04, 22:50
                                                    hłe hłe hłe!!!

                                                    A ja myślałam, że moje dziecko takie genialne wink. No cóż to ta ślepa miłość
                                                    matki wink. Ale bardzo nas wczoraj zatkało z tą lodówką. No i dzisiaj rano to
                                                    powtórzył. Wyjął sobie danonki i zażyczył żeby go nakarmić smile.
                                                    A zamek w drzwiach wejściowych też już od kilku dni próbuje rozpracować.
                                                    Brakuje mu kilku milimetrów żeby dosięgnąć. Aż się boję co to będzie jak
                                                    dosięgnie, bo uwielbia jeździć windą i to do niego należy jej przywołanie i
                                                    później wciskanie odpowiedniego piętra. Pamięta już że na spacer to "0" a do
                                                    domu "5". Po prostu wyjdzie sobie któregoś dnia na spacerek bez mamy i bez
                                                    butów wink.

                                                    Jak tam ząbki? Poprawiło się?

                                                    Taaaaak, to naprawdę dobrze jak dzieci śpią wink

                                                    Iza
                                                  • kostaga Re: Hej, hej to znowu ja;) 25.02.04, 09:15
                                                    Kobito kraczesz straszliwie!!!
                                                    Moja najbliższa przyjaciółka, taka ukochana, z którą znamy się dwadzieścia parę
                                                    lat, która jako jedyna z naszego studenckiego grona się ociągała, właśnie jest
                                                    w ciąży i cholera jedna wzbudza we mnie tęsknotę za tym okresem. Właśnie sobie
                                                    uświadomiłam, że znowu bardzo chciałabym być w ciąży, a potem... urodzić
                                                    takiego trzymiesięczniaka bez kolek smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Hej, hej to znowu ja;) 25.02.04, 13:55
                                                    Z samego krakania nic się nie urodzi , pociesz się .
                                                    Mnie też takie różne myśli przelatują przez głowę ,tylko skąd wziąć siły na
                                                    dwójkę , jak z jednym jest tyle "roboty" ? I czy przy dwójce można w ogóle
                                                    wygospodarować czas dla siebie ?( pomijając oczywiście sytuację ,kiedy ma się
                                                    chociażby babcię pod ręką )
                                                    Ale z drugiej strony , czy mam prawo myśleć tak egoistycznie ? Czy to takie
                                                    ważne w życiu ,żeby mi było wygodnie ? Takie to oto rozterki dopadają mnie i
                                                    pewnie Was też ....

                                                    Dziś miałam zacząć tak: "Spotkał katar Katarzynę ...." . Wczoraj na spacerze
                                                    trochę mnie przewiało i wieczorem czułam ,że zaczynam się "rozkładać". Od razu
                                                    wzięłam garść lekarstw , bo jak tu w takich warunkach chorować . Ale niestety
                                                    katar przelazł na Natusię , a wierszyka o zasmarkanej Natalce jak dotąd nie
                                                    znalazłam smile. Dziś siedzimy więc w domu , bo spacer w taką pogodę raczej nie
                                                    wyjdzie nam na zdrowie .

                                                    Buziaków Wam nie prześlę , żebyście się nie zaraziły wink))))ale pozdrowionka
                                                    tak...
                                                    Kasia ( z lekka zasmarkana)
                                                  • ahna10 Melduje się ciążówka 25.02.04, 16:03
                                                    Jestem z Wami caly czas tylko troszkę biernie. Bardzo milo że o nas
                                                    pamiętacie. Już piszę co u nas.

                                                    Zacznę od siebie będzie bardziej po kolei. Teraz jestem w 37 tygodniu a więc
                                                    brzuszek wieeelki chociaż przytylam tylko 10 kilo (przy 176cm) no cóż brak
                                                    czasu na jedzenie, stres.
                                                    Przez calą ciążę biegałam dosłownie, nosilam Maciejke generalnie bardziej
                                                    myślałam o Maćku niż o ciąży. A właściwie chciałam synkowi na zapas wynagrodzic
                                                    te ew. póżniejsze stresy. No i się doigrałam w 32 tyg wylądowałam na porodówce
                                                    (poród przedwczesny) a potem leżalm na patologii ciąży. W tej chwili wszystko
                                                    ok. leżeć (w domu) musze jeszcze tylko do końca tygodnia , czuję się dobrze. To
                                                    ku przestrodzesmile

                                                    Maciuś
                                                    Mój pobyt w szpitalu to byla pierwsza rozląka z mamą – bardzo to przeżyl. Same
                                                    rozumiecie nagle tato w domu na zmianę z babciami i ciotkami (do tej pory w
                                                    domu byliśmy we dwójkę Maciek i mama) , nerwowa atmosfera, wszyscy piorą
                                                    prasują rzeczy dla niemowlaka, tata ciągle jeździ do mamy itp. Jak wrócilam do
                                                    domu to dziecię się ze mną nawet nie przywitalo tylko zaczęlo bić tatę patrząc
                                                    na moją reakcję……. Przez pierwsze 3 dni nie moglam nawet do nich podejść a już
                                                    nie wspomnę o przytuleniu się do męża.
                                                    W związku z zaistniala sytuacją (nie mogłam chodzić ) musieliśmy znaleźć
                                                    nianie. Udlao się bardzo szybko jest z nami już trzeci tydzień - wspaniala
                                                    kobieta (jak na razie- żeby nie zapeszyćsmile)
                                                    Ale..W pierwszym tygodniu pobytu niani Maciuś zachorowal (pierwszy raz w życiu)
                                                    gorączka 40st, kaszel – przeleżal ze mną w lóżku calą chorobę nawet na chwilę
                                                    nie chciał wyjść tylko się tulil.
                                                    Gdy tylko gorączka minęla dosta napadów bólu tzn. plakal a właściwie wyl ,
                                                    rażal rzucal się po lóżku. Po prostu horror płakałam razem z nim z
                                                    bezsilności - chcial być w kilku minutowych przerwach bólu caly czas na moich
                                                    rękach Po jednej takiej nocy kiedy miał 3 napady po 2 godziny!!!!!!!!!
                                                    środki przeciwbólowe nie pomagay (bylam ciągle na linii z lekarzami)
                                                    pojechaliśmy na pogotowie w celu wykluczenia chorób brzuszka, nerek no i
                                                    okazalo się że to prawd podobnie „ tylko” zęby (dwie piątki na raz) i ew.
                                                    nerwy (sytuacja w domu i dzien wczesniej rozciąl sobie wargę). Bierze teraz od
                                                    czasu do czasu taki środek uspokajający dla dzieci będących w trudnych
                                                    sytuacjach. Jest lepiej.

                                                    Teraz mamy nadzieje za wychodzimy na prostą- dla maluszka już wszystko
                                                    przygotowane, Maciek wprawdzie po tych ”ekscesach” zrobil się agresywny ale
                                                    pracujemy nad tym. Nie do końca akceptuje sytuacje ja i niania (nie odstępuje
                                                    mnie na krok) ale to tez myślę kwestia czasu (w tej chwili jestem u siostry w
                                                    domu żeby się osowil z nianią)


                                                    Oh. Trochę dlugi i smętny ten post mi wyszedl – wybaczcie ( ale się wyżaliłam)
                                                    Mam nadzieję że nie podziala na Was antykoncepcyjniesmile bo fajnie też jest! ale
                                                    o tym następnym razem

                                                    Pozdrawiam wszystkie lipcuszki serdecznie
                                                    Ahna, Maciuś, Maksym(22.03.04)
                                                  • natinka2002 Re: Melduje się ciążówka 25.02.04, 22:55
                                                    Ahna!
                                                    jak miło ,że jesteś z nami , nawet jeśli zwykle tylko biernie. Gdybym
                                                    wiedziała ,że trzeba Cię wywołać , to pewnie dawno już bym to zrobiła.smile
                                                    Nie za wesoło u Ciebie . Nie chciałaś tego , ale zafundowałaś nam sporą dawkę
                                                    antykoncepcji smile . Każda z nas z pewnością wie ,że nie będzie łatwo pogodzić
                                                    potrzeb takiego malucha i ograniczeń jakie narzuca ciąża , a potem zajmowanie
                                                    się niemowlakiem . Ale Ty będziesz miała już niedługo drugiego dzieciaczka , a
                                                    my nadal zostaniemy z rozterkami .Napisz proszę , że nie jest aż tak źle , że
                                                    są dobre strony tej sytuacji , bo na pewno są !!!!

                                                    Ściskam mocno Ciebie , Maciusia , no i oczywiście Brzuszek .
                                                    Obiecaj ,że odezwiesz się po porodzie .Jestem ogromnie ciekawa ,czy będziesz
                                                    miała małego Baranka i to dokładnie w moje urodziny... smile

                                                    Wsystkie trzymamy za Ciebie kciuki !!!!

                                                    pa ,Kasia
                                                  • andje Re: Melduje się ciążówka 25.02.04, 23:23
                                                    Cóż, o drugim dziecku pewnie szybko nie pomyślęwink(szczególnie Ahno po twoich
                                                    dramatycznych opisach- z niecierpliwością czekam na bardziej optymistyczne
                                                    wiadomości).
                                                    Trochę jednak ci zazdroszczę bo kiedy ty "odchowasz" drugiego maluszka
                                                    większość z nas nadal będzie się biła z myślami i maltretowała stokrotki "już
                                                    czy jeszcze nie".Ponadto z doświadczenia wiem (między młodszymi dzieciaczkami
                                                    mojej siostry jest trochę ponad roczna różnica wieku),że pomimo początkowych
                                                    kłopotów i nieuknionego buntu Maciusia dzieci będą miały ze sobą świetny
                                                    kontakt i będą dla siebie świetnymi partnerami do zabawy.Tak jest w przypadku
                                                    Adriana i Andżeliki mimo,że różnią się ogromnie pod względem charakterów.

                                                    Pogody ducha Ci życzę
                                                    Pozdrawiam iściskam wszystkie lipcowe mamy
                                                    papa Ania
                                                  • kostaga Re: Melduje się ciążówka 26.02.04, 09:24
                                                    Ja też trzymam mocno kciuki za Was wszystkich smile)
                                                    A na mnie jakoś antyciążowo Twoja wypowiedź nie zadziałała i też sobie właśnie
                                                    pomyślałam, że bardzo odpowiednia różnica wieku będzie między bąblami

                                                    oooo muszę spadać
                                                    jeszcze nastukam później

                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • cixi Re: Melduje się ciążówka 27.02.04, 00:21
                                                    Witaj, jestem tu nowa, ale też cię pozdrawiam bardzo serdecznie i czekam na
                                                    wieści o pomyślym rozwiązaniu. Współczuję ci bardzo, mogę sobie wyobrazić
                                                    uczucia twojego synka skoro moja kotka do tej pory jest na mnie obrażona, że
                                                    miałam czelność zajść w ciążę, urodzić tego wrzeszczącego i nieprzewidywalnego
                                                    potwora i uważać go za ważniejszego, lub równie ważnego jak ona.
                                                    Z innej beczki. Cała moja rodzina (teściowie, rodzice i sąsiadki) komentowali
                                                    zdjęcia Kai z Kajtkiem. Jak opowiadam im, że jest równie inteligentny, uroczy,
                                                    wygadany i zabawny jak Kaja, to nie mogą się z tym pogodzić, bo oczywiście
                                                    sądzą, że Kaja jest jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowo grzeczna, najwięcej kuma
                                                    i mówi ze wszystkich dzieci w jej wieku i nie ma śmieszniejszego dziecka na
                                                    ziemi. I to jest właśnie wielka korzyść z bywania tutaj, bo świat nabiera
                                                    odpowiednich proporcji i zdajemy sobie sprawę, że nasze dzieci, będąc co prawda
                                                    wyjątkowe dla nas, dla świata będą się różnić nie tak znowu bardzo. Może
                                                    dzisiaj zbyt filozoficznie, ale taki właśnie nastrój mnie dopadł. Papa. Cixi.
                                                  • andje Czemy znowy tu tak cicho? 29.02.04, 13:21
                                                    Oj coś przycichłyście lipcowe mamy.Kasiu(Natinko) mam nadzieję, że nie
                                                    spełniłaś swojej groźby i nie wyskoczyłaś przez oknowink
                                                    Wczoraj byliśmy z wizytą u dwumiesięcznego Jasia, trochę się obawiałam, że w
                                                    obecności Mojej Łobuzicy może odnieść jakąś kontuzję, ale chyba trochę
                                                    demonizuję swoją córcię bo zachowywała się całkiem porawnie.Koleżanka prosiła
                                                    mnie o pożyczenie naszej "starej" maty edukacyjnej bo jest droga , a w sumie
                                                    pożytek z niej przez góra 3 miesiące.Już dzień wcześniej kiedy ją prałam Safiya
                                                    chodziła podekscytowana,że zaniesie swoją zabawkę "dzidzi",przez cała drogę nie
                                                    wypuszczała jej z ręki i każdego napotkanego człowieka informowała,że jedzie do
                                                    Jasia zawieźć mu zabawkę( oczywiście musiałam tłumaczyć jej skomplikowany
                                                    język). Safiyka była zachwycona maluszkiem,całowała go, robiła mu "cacy",
                                                    głaskała go po główce, ale kiedy okazało się,że to na Jasiu skupia się cała
                                                    uwaga zebranych zaczęła sobie łyżeczką prowokować wymioty!!!(taka z niej mała
                                                    egocentryczka).
                                                    Poza tym zaczyna się uczyć wierszyków i piosenek.Wygląda to mniej więcej tak:
                                                    (przy rysowaniu)
                                                    ja: kółko Safiya:kuko
                                                    ja:kreska S:kleśka
                                                    ja:fotografia S:mego piesia
                                                    ja:ucho S:uko
                                                    ja:wielkie S:bucho
                                                    S:ogi,lecie
                                                    Ja:i...S:ducho (serducho)
                                                    Podobnie prawie już umie piosenkę "tu paluszek" wprawdzie nie umie jeszcze
                                                    skoordynować śpiewania z pokazywaniem (albo to albo to)ale nie ma co światowy
                                                    Idol mi rośnie wink.

                                                    Tak się cieszyłam,że Safka zaczyna mówić arabskie słowka .Teraz nie jestem już
                                                    taka szczęśliwa bo momentami wychodzi z tego mieszanka niezrozumiała dla nikogo
                                                    poza mną.Np.na podwórku kiedy jest jej zimno zawsze mówi "byrd",kilka razy
                                                    powiedział do mnie "daj obz" albo "daj ham"(chleb i mięso).Problem w tym,że
                                                    zaczyna używać dwóch języków w jednym zdaniu.

                                                    To na dzisiaj tyle.
                                                    Wracajcie bo jakoś smutno bez was!!!
                                                    papa Ania i śpiący "Budzyndzyl"


                                                  • natinka2002 Re: Czemy znowy tu tak cicho? 29.02.04, 14:36
                                                    Trzymam się dzielnie smile , nie planuję żadnych wyskoków . Po prostu nie mam
                                                    pomysłu , o czym by tu napisać do Was . Pustka w głowie , więc kończę wyszywać
                                                    słoneczniki zanim zwiędną smile Tyle nagromadziło mi się różnego rodzaju
                                                    zaległości ,że nie wiem w co ręce włożyć . Niby tyle mam czasu ...

                                                    Wybaczcie ,że dziś tylko tyle . Właśnie czerwona farba wżera mi się we włosy i
                                                    jeśli zaraz tego nie zmyję ,to będę musiała ogolić się na łyso wink

                                                    buziaki
                                                    Kasia (jeszcze z włosami )
                                                  • kostaga Re: Czemy znowy tu tak cicho? 01.03.04, 08:11
                                                    Natinko - ależ będziesz piękna. Ja przez całe życie byłam ruda, a teraz dla
                                                    odmiany robię z siebie blondynkę, by nie było rozbieżności pomiędzy fizjonomią
                                                    a moim poziomem intelektualnym wink (wybaczcie mi blondynki - taki czarny humor
                                                    z rana mnie dopadł).
                                                    W ogóle ciężki dzień dzisiaj, gdyż Perełka po raz pierwszy poszła dzisiaj do
                                                    żłobka. Ja przez cały tydzień pracuję do 11, by moc ja odbierac ze żłobka
                                                    jeszcze przed leżakowaniem. Boże jak ja się denerwuję. Trzymajcie kciuki, by
                                                    wszystko było OK.
                                                    Nie mogę pisać, bo zaraz coś nabzdurzę z nerwów....
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • enut Re: Czemy znowy tu tak cicho? 01.03.04, 08:59
                                                    Sushi! Wszystko bedzie OK!!! Trzymamy kciuki!! Zaloze sie, ze Perla swietnie sie
                                                    bawi, o mamie wcale nie pamietajac... smile)))
                                                    U nas teraz ida trojki, co tydzien nowy zabek, wiec co chwila jest goraczka i to
                                                    40 stopni. Raz nawet byly dreszcze, goraczka 40,5 wiec dzwonie po pogotowie. Tam
                                                    mi mowia: prosze zadzwonic do pediatry, powie co robic (byla 6 rano, moja
                                                    pediatra pracuje od 8). Swietny dowcip... No to my w samochod i na pogotowie. I
                                                    wyobrazcie sobie, przyjechalismy 5 minut przed koncem ich dyzuru i nas nie
                                                    przyjeli!!! bo pediatry juz nie bylo!!! Bylam tak przejeta Myszka, ze nawet im
                                                    awantury nie zrobilam, ale nastepnym razem...
                                                    Aha, u nas na topie teraz jest... noz. Szymek chodzi ciagle do kuchni, pokazuje
                                                    noz jak widzi na stole, albo na szafke w ktorej trzymamy sztucce i mowi: nuuuuuuu.

                                                    Pozdrowienia
                                                    Nat

                                                    PS. W weekend spotkalam znajomych ze studiow, z naszej druzyny siatkarskiej.
                                                    Ach, milo bylo powspominac...........
                                                  • natinka2002 Re: Czemy znowy tu tak cicho? 01.03.04, 14:47
                                                    Z tą pięknością to bym nie przesadzała smile Ale musiałam rzucić sobie jakiś
                                                    kolorek , bo tak szaro buro na dworze a do wiosny jeszcze parę tygodni . Tym
                                                    razem wybrałam czerwień , bo przy moich ciemnych włosach muszę wybierać
                                                    zdecydowane kolory , inaczej w ogóle nie ma efektu. Generalnie humor mam
                                                    lepszy smile i o to chodziło ! Jeszcze tylko przydałoby się pójść do fryzjera , a
                                                    dla mnie nie należy to do przyjemności smile - jakaś dziwna jestem !

                                                    Sushi! I jak udało Ci się wysiedzieć w pracy do tej 11 ? Bo o Perełkę to bym
                                                    była spokojna , z pewnością sobie poradzi i wszystkich zawojuje. Żeby tylko nie
                                                    łapała wszelkiego rodzaju chorób. Na pewno zaczął się dla Was nowy etap i w tym
                                                    wszystkim to chyba Ty najbardziej potrzebujesz wsparcia smile Trzymaj się więc
                                                    dzielnie i pisz jak się sprawy mają .

                                                    pozdrawiam gorąco

                                                    Kasia


                                                  • joanah2o Re: Czemy znowy tu tak cicho? 01.03.04, 16:18
                                                    Himek spi i moge cos napisać.
                                                    Bylismy na wizycie kontrolnej u pediatry i Himek dostał 2 zastrzyki
                                                    zeszcepionkami na 5 chorób, do tego włąśnie wychodził z choroby, ale koniec
                                                    końców wyglada na to, że munie zaszkodziło. Wazy niewiele więcej niż przed
                                                    wyjazdem 4 miesiące temu, czyli 12870g i mierzy 88,5cm (no tu to nie jestem
                                                    pewna, z domowych pomiarów wynika, że mierzy 87). Nie do końcamilewspominam
                                                    traktowanie w przychodni, ale pewnie u nas w Polsce tez by nie było lepiej.

                                                    Ty razem ja chooruje, więc zostałam w domu. W sumie najgorzej czułam się w
                                                    piątek iczwrtek, ale w czwartek było oficjalne powiatanie dla studentów
                                                    obcokrajowców a w piątek zwiedzanie browaru (część teoretyczne i praktyczna). W
                                                    srodę ominęło mnie zwiedzanie katedry, więc zamiast do lekarza, wybrałam sie na
                                                    wycieczki a w piatek wieczorem miałam dreszcze i gorączke (39,5-40).

                                                    U nas wiosna, ale z bardzo zimnym wiatrem, więc przez chwilę na spacerze jest
                                                    gorąco, za chwile powieje i zimno.

                                                    A przypomniało mi się a propos wątku prawa jazdy: ja też mam i nie używam.

                                                    Teraz spróbuje wrzucic cos nazobaczcie, tylko ze będzietrudno cos wybrac, bo
                                                    mam 5 filmów wywołanych. Postaram sie ograniczyc do 6 zdjęć.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Joanna

                                                  • kostaga Wieści od żłobkowiczki 02.03.04, 08:31
                                                    No to przeżyłyśmy. Ja staram się być dzielna, Perełka też, ale najgorzej jest z
                                                    babcią, która do tej pory była z Pauli w domu. Od razu gdy wczoraj odbierałyśmy
                                                    Małą, stwierdziła, że Perła na bank płakała przez te wszystkie godziny, że jest
                                                    nieprzewinięta i nikt się nią nie interesuje...
                                                    Okazało się, że Pauli zapłakała raz, gdy zobaczyła mnie na korytarzu, jak po
                                                    nią przyszłam a Pani kazała jej jeszcze umyć buzię. Zrobiła w żłobku furrorę i
                                                    jest ulubienicą pań, mimo, że musiały ją przez pół godziny gonić po budynku,
                                                    gdy ten mały diabeł sperdzielił im z gołym dupskiem z nocnika. Miały ubaw a
                                                    Pauli największy smile Na rytmice wiodła prym, tańczyła najenergiczniej,
                                                    wyhaczyła wszystkie wstążeczki, którymi miały bawić się dzieci i szalała jak
                                                    wytrawna gimnastyczka artystyczna.
                                                    Mimo wszystko uczucia mam mieszane, bo wczoraj jak tatuś przyszedł do domu (a
                                                    to on odprowadza Małą do żłobka), to Perła nie chciała się z nim przywitać i
                                                    zatrzasnęła mu drzwi przed nosem. Teraz czekam na relację męża, jak wyglądało
                                                    dzisiejsze odstawienie do tej miłej instytucji...
                                                    Już mnie znowu boli żołądek z nerwów. Wiem przecież, że dziecko może płakać, że
                                                    to raczej normalne, ale jakoś mimo wszystko...
                                                    No dobra, bo zacznę płakać i poczuję się jak wyrodna matka, a przecież zrobilam
                                                    to dla dobra Małej, by się uspołeczniła trochę i wybawiła, babcia jej przecież
                                                    takich zabaw nie zapewni ;-(
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: Wieści od żłobkowiczki 02.03.04, 12:14
                                                    tzrymamay kciuki za tym razem marcowy brzuszek smile i czekamy na dalsze wieści

                                                    co do Perły - to chyba nikogo nie dziwi, że zrobiła furrorę smile

                                                    A może by coś zamieścić na zobaczcie, strasznie nasz wątek spada.... sad

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: Wieści od żłobkowiczki 02.03.04, 15:27
                                                    Są już nowe zdjęcia w naszej galerii. Teraz możemy podziwiać kolejnego
                                                    przystojniaczka lipcowego -czyli Himka smile

                                                    A ja może już niedługo coś dorzucę od siebie , bo właśnie wywołaliśmy kliszę ,
                                                    tylko trzeba zeskanować zdjęcia .
                                                  • kostaga Re: Wieści od żłobkowiczki 03.03.04, 07:24
                                                    ;-(

                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Wieści od żłobkowiczki 03.03.04, 09:49
                                                    nie moze być aż tak źle ... głowa do góry .. to ja tu jestem od złych
                                                    nastrojów smile
                                                  • kostaga Re: Wieści od żłobkowiczki 03.03.04, 10:18
                                                    Chyba nie jest aż tak źle, ale nie mogę teraz przez to dogadać się z babcią
                                                    Perełki. Przecież to ona najlepiej zajmie się Małą, a w żłobku tylko zrobią jej
                                                    krzywdę. Jak tylko Perłka zapłacze w domu, to od razu słyszę komentarz, że to
                                                    na pewno przez złobek...
                                                    Dobra znikam, bo jestem na szkoleniu i tylko się włamałam smile

                                                    papa
                                                    Sushi

                                                    PS. Ale dziękuję za dobre słowa smile Są mi niezmiernie potrzebne
                                                  • natinka2002 Re: Wieści od żłobkowiczki 03.03.04, 13:56
                                                    Sushi! Nie możesz brać słów swojej Mamy tak do siebie . Ona czuje się teraz
                                                    niepotrzebna , odtrącona .Była dla Perły wszystkim przez większość dnia , a
                                                    teraz trudno jej się pogodzić z faktem, że wnusia świetnie radzi sobie bez
                                                    niej . Spróbuj się postawić w jej sytuacji . Twoja Mama będzie się pewnie
                                                    starała ,nie do końca świadomie, podważyć słuszność Waszej decyzji . Ty jesteś
                                                    przekonana ,że nie dzieje się Małej żadna krzywda i to jest najważniejsze. Daj
                                                    swojej Mamie trochę czasu na oswojenie się z tą sytuacją .
                                                    Tyle że najłatwiej się o tym pisze i radzi innym smile

                                                    nie załamuj się !!!!!!!!!

                                                    Kasia z Krainy Wiecznego Wiatru ( dziś łącznie ze śniegiem )
                                                  • natinka2002 Re: Wieści od żłobkowiczki 03.03.04, 23:02
                                                    Na oczy już nie widzę, ale jeszcze się kręcę , czekam na Was , a WY gdzie ????
                                                    Zaczynam już prowadzić dialog z Sushi ... Dziewczynę trzeba powspierać , bo
                                                    przechodzi ciężkie dni . Jeśli poprzecinali Wam kabelki to zostanie Wam
                                                    wybaczone .... smile no to tyle żartów wink

                                                    Katitka !
                                                    Zapodziałaś się nam w tym Kazimierzu . Napisz ,jak zniosłaś rozłąkę z Natusią .

                                                    Mnie już niedługo czeka to samo , tyle że my wybieramy się na Hel . Impreza
                                                    będzie trwała od piątkowego wieczora do niedzieli - no wiecie jak to w wojsku
                                                    żarcie i picie ,wszystko w wielkiej ilości -hahaha .Teraz mi do śmiechu , ale
                                                    jak ja przeżyję bez mojego potworka ? Muszę jeszcze pogadać z moją Mamą , czy
                                                    czuje się na siłach spędzić cały weekend z najmłodszą wnusią . Pewnie nie
                                                    będzie miała nic przeciwko temu ,ale ja mam zawsze wyrzuty sumienia w takiej
                                                    sytuacji. Oj, przydałby mi się taki odpoczynek z dala od domowych pieleszy .
                                                    Szczególnie ,że będę miała okazję upić się na pożegnanie dwudziestki na rzecz
                                                    trzydziestki smile))))))) Ale to przecież życie zaczyna się po trzydziestce ...a
                                                    może czterdziestce... ???

                                                    nieco starszawa Kasia ,a może już Katarzyna smile
                                                    pa i dobranoc


                                                  • natinka2002 jeszcze o piosenkach dla dzieci 03.03.04, 23:08
                                                    Gdyby jeszcze któras z Was potrzebowała jakieś piosenki dla dzieci , to podaję
                                                    adresik ,z którego można ściągnąć ( bez wirusów , ale gwarancji nie daję smile
                                                    fasolki.underground.pl/
                                                  • andje Re: jeszcze o piosenkach dla dzieci 04.03.04, 22:33
                                                    Stronę znamy juz od kilku dni i jest świetna, są tam wszystkie piosenki mojego
                                                    dzieciństwa "Zuzia", "Ogórek", "Mydło"-rewelacja.Pewnie sąsiedzi myślą,że
                                                    zbzikowałam, bo tylko śmiechy, wrzaski i porykiwania dochodzą z naszego
                                                    mieszkania.Ja chyba się lepiej bawię niż moja córcia, choć z niej też
                                                    niezgorsza wariatkawink.Ma już nawet swoje ulubione piosenki "Tik -Takiem"
                                                    i "Kundlem burym" może mnie katować godzinami.
                                                    Polecam
                                                    papa
                                                    Ania
                                                  • kostaga Boska Natinko!!!! 04.03.04, 07:29
                                                    Jak zwykle jesteś tam gdzie trzeba ze słowami, których mi tak brakuje smile
                                                    Wiem, że moja mama czuje się odrzucona, doskonale zdaję sobie z tego sprawę,
                                                    ale ciężko jest mi mimo wszystko. Tym bardziej, że te parę godzin w żłobku to
                                                    też dla mamy. Choruje na serce, już Wam chyba kiedyś pisałam, jak któregoś dnia
                                                    zadzwoniono do mnie do pracy ze sklepu... bym przyszła odebrać dziecko, bo mamę
                                                    zabrało pogotowie. Na szczęście sprzedawczyni kojarzyła moją mamę i znała moje
                                                    imię, więc mogła wygrzebać mój numer w mamy komórce, ale jakby to stało się na
                                                    ulicy? Co wtedy z Małą? Kto zajmie się mamą a kto przerażonym maluchem, który w
                                                    każdym momencie może wyskoczyć na ulicę lub coś podobnego. Wiem mam czarne
                                                    myśli, ale w takiej sytuacji trudni ich nie mieć.
                                                    No i ta histeria Pauli związana z jedzeniem. Nikt sobie nie może poradzić. A
                                                    Mała chudnie w oczach, zrobiła się szaro zielono przeźroczysta. W piątek czeka
                                                    nas wizyta u lekarza, zobaczymy!
                                                    Jeszcze raz dziękuję za wsparcie
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 ......... 04.03.04, 08:36
                                                    Sushi myślę, że Twoja Mama najbardziej to przeżywa - Ty zajmujesz się w ciągu
                                                    dnia pracą, Perła zabawą a ona została sama sad daj jej chwilę na
                                                    przyzwyczajenie się do sytuacji, przecież przez 1,5 roku Perła wypełniała jej
                                                    dzień teraz musi go sobie zorganizować inaczej...

                                                    Kasiu - Natinko kończysz tylko 18 lat, czy to ważne, że po raz jedynasty smile))

                                                    co do Waszych rozstań z dziećmi, to już nie pamiętam czy pisałam Wam, że w
                                                    ubiegłe wakacje musiałam się rozstać z Olą na 2 tygodnie (służbowy wyjazd).
                                                    Przyjechałam tylko na weekend mimo, że miałam do pokonania prawie całą Polskę.
                                                    Było mi cięzko na początku. Małej może też ale mój mąż dzielnie mnie zstępował.
                                                    W tym roku w czerwcu z premedytacją zaplanowaliśmy wyjazd na tydzień bez
                                                    Oli.... zobaczymy co to będzie. Na razie jest jeszcze sporo czasu więc
                                                    specjalnie o tym nie myślę...

                                                    pozdrowienia z zaśniedżonego Krakowa
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: ......... 04.03.04, 13:47
                                                    axa2002 napisała:

                                                    " Kasiu - Natinko kończysz tylko 18 lat, czy to ważne, że po raz
                                                    jedynasty smile)) "

                                                    hahaha , nie pomyślałam o tym w ten sposób smile
                                                    Ale mieć znowu osiemnastkę to wcale bym nie chciała . Młoda to wtedy byłam smile
                                                    ale tez głupia - hehehe

                                                    pozdrawiam
                                                  • katitka :-)) 04.03.04, 08:41
                                                    Ach, kochana Kasiu, jak miło, że o mnie pamiętasz!
                                                    Z Kazimierza wracałam do Opola na tzw. kogucie, czyli co sił w kołach!
                                                    Stęskniona potężnie, z nową lalą (w ramach przeprosin za porzucenie)...
                                                    Przekonałam się o tym, że należę do matek, które nie bawią się zbyt dobrze bez
                                                    swojego dziecka. Tzn. nie mogłabym np zostawić ją na tydzień u dziadków i
                                                    wyjachać na wakacje. Albo wywieźć do drugich dziadków i odpoczywać sama w
                                                    domu...
                                                    Wolę ją mieć przy sobie. Te trzy dni były fajne - biesiadne, szalone i
                                                    niezdyscyplinowane jak w czasach "przed", ale bolało mnie np, że Natusia nie
                                                    chce rozmawiać ze mną przez telefon (a zawsze to robi z radością) i że
                                                    wieczorkiem popłakuje wołając "mama, Kasia, tata, Kuba, dzie mama?..."
                                                    Także jeśli o mnie chodzi, na razie wolę jej nie zostawiać na dłużej niż
                                                    weekend i niezbyt często...
                                                    Bardzo jesteśmy związane (Kuba zresztą myśli tak samo).
                                                    Ale każdy człowiek jest inny i nie myślcie, że potępiam czy nie rozumiem
                                                    rodziców, którzy rozdzielają się ze swoimi maluchami na dłużej - kwestia
                                                    gustu wink
                                                    A tak poza tym to Natinia rośnie, strasznie dużo gada, wykazuje cechy
                                                    intensywnego buntu dwulatka, męczy się z ostatnią parą trójek (dolnych).
                                                    Marzymy już o wiośnie, długich spacerach w słońcu, wypadach do zoo i do lasu.
                                                    Jestem już ciężko zmęczona tą zimą.
                                                    Pozdrawiam wszystkie lipcuszki!
                                                    Buziaczki
                                                    Kasia z Natalką
                                                  • mama_kajetana :-((( 04.03.04, 15:39
                                                    Cześć Dziewczynki,

                                                    wchodzę tu do nas na lipcuszki codziennie, ale zebrać się do napisania jakoś
                                                    nie mogę.
                                                    Jeszcze zanim Kajtek się urodził, ba, zanim nawet byłam w ciąży, już miałam
                                                    plan, że chcę mieć dwoje dzieci najlepiej w odstępie trzyletnim. Do niedawna,
                                                    mimo silnych sprzeciwów męża, konsekwentnie się tego trzymałam. Jednak w
                                                    ostatnim tygodniu Kajtek zaczął tak szybko wchodzić w bunt dwulatka, że
                                                    zaczęłam się poważnie zastanawiać ... sad. Ostatni tydzień dał nam popalić.
                                                    Wszystko jest na nie: ubieranie, jedzenie, spacerowanie za rękę, spanie...
                                                    Buuuuu, mam dość. Dzisiaj prawie nic nie zjadł a zasypiał 1,5 godziny. Zasnął
                                                    15 minut temu, nie wiem kiedy sie obudzi, chyba na kolację wink. I jeszcze
                                                    oczywiście wychodzą czwórki. Na szczęście bez sraczki i temperatury. I ta nie
                                                    kończąca się zima ... sad((
                                                    W przyszłym tygodniu moja siosta kończy 30 lat. Strasznie stara nie? No to
                                                    wyobraźcie sobie, że ja jestem od niej pięć lat starsza!!! Też będę miała
                                                    okrąglutkie w tym roku. Nie czuję się tak staro i nie wyglądam na tyle lat wink,
                                                    ale dobija mnie, że musiałam sobie kupić krem "na" a nie "przeciw" zmarszczkom,
                                                    że nie mogę zjeść bezkarnie pączka czy czekoladki i że muszę zacząć się
                                                    gimnastykować (czego nie znoszę) bo mi wszystko wisi.
                                                    Żeby jakoś wyjść na prostą i nie zwariować zatrudniłam opiekunkę do Kajtka. 2
                                                    razy w tygodniu popołudniami żebym miała trochę czasu dla siebie. Chyba się
                                                    polubili. Pierwszy raz zostali sami we wtorek. Dzisiaj znowu. Ja jadę na zakupy
                                                    i obejrzeć zajęcia fitness. Może się zapiszę.
                                                    Tak to u nas nie za ciekawie.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • axa2002 Re: :-((( 04.03.04, 21:06
                                                    ale Was dzisiaj dopadlo narzekanie na wiek...

                                                    DZIEWCZYNY JESTEŚMY: MŁODE I PIĘKNE I MAMY WIECZNIE 18 LAT!!!!!!!

                                                    Czy coś lub ktoś się z tym nie zgadza????????????

                                                  • martasanchez Re: :-((( 04.03.04, 22:31
                                                    napisalam dzis dluuugi i bardzo pozytywny post.....
                                                    O pieknej pogodzie, w miare ladnie jedzacej Emilce, o postepach z nocniczkiem,
                                                    o buncie, ktory tez ma dobre strony, bo Emilka w swej samodzielnosci bardziej
                                                    sie SOBA sama zajmuje i o niedobrych kuzynach..........

                                                    Dobrze ze sie rano nie wyslal, tzn. wcielo gosmile Choc cieplo to burza okropna
                                                    sie rozszala, grzmi i buczy, spadl nawet grad wielkosci ping-ponga, zapowiadaja
                                                    tornadosmile
                                                    Emilka zupelnie odmowila zjedzenia obiadu. Byly ziemniaczki z maselkiem i
                                                    kurczaczek (awaryjnie zawsze gotuje jeszcze makaron), ale stanowczo odmowila,
                                                    wygonila mnier z pokoju i zrobila kupeczke w pieluszkewink SWIETNIE....

                                                    No ale przynajmniej zasnela bez problemu, bo w miedzyczasie bylysmy w parku i
                                                    tam poganiala troszke z dziecmi. Tak sie cieszymy ze wiosna juz.!!! Zaczelam od
                                                    nowa odkrywac uroki siedzenia z Emilka w domu....
                                                    Teraz zaczna sie parki, place zabaw, zoo, moze nawet basensmile Moze sie
                                                    uspolecznimy troszeczke, bo obiecuje to sobie od nowego roku.

                                                    Musialam dzis wstac prawa noga, bo mojego optymistycznego nastroju nie zepul ni
                                                    deszcz, ni grat, ni przewrocony garaz sasiadowsmile (tak wialo w nocy)

                                                    A co do tych 18 lat.........
                                                    ja bym tam chetnie wrocila..... ponaprawiacwink ale pewnie wtedy zupelnie indziej
                                                    by mnie los porzucil, wiec niech juz zostanie jak jest....

                                                    Pozdrawiamy serdecznie wszystkie osiemnastki
                                                    Marta i spiaca Emilka

                                                    PS. wrzucialam ja na Zobaczcie
                                                  • andje Re: :-))) 04.03.04, 22:25
                                                    Ja dla odmiany napiszę post optymistyczny.
                                                    Uspokoiło się trochę w moim domu, nie dlatego ,żeby Safka tak bardzo spokorniała
                                                    ( co to,to nie) ale ja sama odkryłam w sobie nowe pokłady cierpliwości i
                                                    wyrozumiałości.Nie wiem czy to wynika z doświadczenia czy z faktu, że Safiyka
                                                    jest już starsza, coraz więcej rozumie i coraz łatwiej się z nią dogadać, a
                                                    może ze wszystkiego po trochu.Fakt,że po raz pierwszy od momentu urodzenia
                                                    córeczki czuję się dobrze jako matka- wiem,że poświęcam jej tyle czasu ile
                                                    trzeba , mam dla niej akurat tyle wyrozumiałości ile powinnam, rzadko się
                                                    wściekam, prawie na nią nie krzyczę(prawie bo czasem odnoszę wrażenie,że moje
                                                    dziecko ma poważną wadę słuchuwink i jak na nia nie ryknę-dosłownie,to moje słowa
                                                    nie przynoszą efektu). To moje wewnętrzne uspokojenie przełożyło się na
                                                    zachowanie Safki- mróz i zawierucha za oknami a w naszych serduchach jakoś tak
                                                    radośnie (pomimo faktu,że nieszczęsne "piątki" nie chcą wyleźć,gorączka na
                                                    zmianę ze sraczką i co jakiś czas skarga "mamusiu booobo"(boli).
                                                    Jeśli chodzi o postępy rozwojowe Safiyki, to nauczyła się zdejmować i nakładać
                                                    rajstopki do siusiania.Teraz muszę bardzo uważać, bo zdarzyło się,że Klusia
                                                    zrobiła siku, wylała zawartość nocnika na podłogę w łazience, nałożyła
                                                    rajstopki,przyniosła i postawiła przede mną pusty nocnik i zaczęła sobie bić
                                                    brawo.Jak tak dalej pójdzie to we wrześniu Safiya pomaszeruje do przedszkola.
                                                    I w tym miejscu ukłon w stronę Sushi- doskonale rozumiem twoją sytuację mimo,że
                                                    ja jestem w domu i sama zajmuję się Safiyką, to na samo wspomnienie, że
                                                    planujemy wysłać małą do przedszkola zaczyna się lament i cała kupa wyrzutów ze
                                                    stony mojej mamy:
                                                    po co, przecież mama jest w domu i może się nią zajmować,że na pewno nie mamy
                                                    zaufania do jej umiejętności wychowawczych(idiotyczny argument)itd,itp,po
                                                    prostu babcie takie są.Kasia napisła bardzo mądrą rzecz- musisz jej dać trochę
                                                    czasu na oswojenie się z nową sytuacją(trzymam mocno kciuki za wszystkie
                                                    kobiety w Twoim domu i mam nadzieję,że szybko przywykniecie do zmian).

                                                    Mamom, które mają w domu bunt dwulatka polecam metodę "nie to nie" (metoda
                                                    autorska i nie gwarantuję skuteczności, ale u nas się sprawdziła i może warto
                                                    spróbować).Czasem, kiedy wychodzimy na spacer, na widok Pampersa i ubranek Safa
                                                    wrzeszczy "nieee".Wcześniej ubierałam ją na siłę ignorując jej wrzaski ale w
                                                    środku we mnie wrzało.W efekcie wychodziłyśmy z domu wściekłe, Safa spłakana
                                                    ja "gotująca" się wewnątrz. Teraz na jej "nieee" mówię " nie to nie" i chowam
                                                    rzeczy do komody, chwilę poźniej moja mała przekora przybiega do mnie i pozwala
                                                    się spokojnie ubrać.Podobnie jest z jedzeniem (choć z tym generalnie nie mamy
                                                    większych problemów), myciem zębów.Ale jak już pisałam efetów nie gwarantuję bo
                                                    jak powiedziała dziś moja sąsiadka- Safiya jest ewenementem na skalę
                                                    światową wink-
                                                    bez problemu daje sobie mierzyć temperaturę w pupie,jeszce krzyczy kiedy
                                                    wyjmuję termometr,czopki są ulubioną formą przyjmowania lekarstw,ale i
                                                    tabletkami nie gardziwink, każde nawet najbardziej gorzkie paskudztwo układa
                                                    języczkiem na "czwóreczkach" rozciera ząbkami i popija piciem.
                                                    Uff ale się rozpisałam ( a miło być tylko kilka słów)
                                                    to zmykam
                                                    buziaczki Ania i Safka (bardzo grzecznie śpiąca)
                                                    P.S
                                                    Cixi(moja koleżanka od długich postów) coś zamilkła

                                                  • katitka Re: :-((( 05.03.04, 09:20
                                                    Iza!
                                                    Jakbym słyszała siebie!!
                                                    Nigdy wcześniej nie musiałam martwić się pączkiem czy czekoladką (teraz
                                                    zanotowałam efekty tu i ówdzie...), zauważam pierwsze mimiczne, również
                                                    nienawidzę gimnastyki, a czuję, że aby pozostać w formie, to już muszę... A ja
                                                    mam "dopiero" 29! Buuuuu!
                                                    Stresuje mnie fakt, że nie mam czasu na fryzjera, kosmetyczkę, aerobic, zakupy,
                                                    nawet do dentysty wybieram się baaardzo opieszale... Chciałabym jak najwięcej
                                                    czasu spędzać z Natką, jednocześnie nie wyobrażam sobie nie pracującej. Nie
                                                    jestem typem housewife. Wolę pracować, ale przez to nie mam juz na nic czasu...
                                                    Nawet jakiś szybki manicure robię "na kolanie" późną nocą lub siedząc w wannie
                                                    (żeby nie tracić czasu - paradoks!).
                                                    Ale pocieszam się, że to minie.
                                                    Znowu będę miała czas dla siebie kiedy Natka podrośnie, kiedy będzie umiała i
                                                    mogła zając się sama sobą, albo kiedy tatuś będzie "efektywniejszy" (bo na
                                                    razie, to stara się, ale wychodzi mu średnio i tylko przez max. godzinkę)...
                                                    Ach!
                                                    No to posmędziłam...
                                                    A tak poza tym, to jestem najszczęśliwszą mamą na świecie i Natka jest światłem
                                                    mojego życia wink

                                                    Buźka!
                                                    Katitka


                                                  • natinka2002 Re: :-((( 05.03.04, 10:09
                                                    Przepraszam Wam kobietki ,że zaczęłam temat wieku .
                                                    Właściwie nie mogę narzekać , bo nie wyglądam na swoje lata .Gdybym ciągle
                                                    miała długie włosy (ścięłam dopiero po obronie ) , to pewnie na zdjęciach nie
                                                    wiedziałabym z jakiego to okresu. Ciągle coś mi wyskakuje na twarzy sad ,
                                                    młodzieńczy trądzik czy inne paskudztwo .Siwych włosów nie szukam , przezornie
                                                    farbuję włosy smile . Do ćwiczeń jestem ostatnia , wystarczy mi ganianie z sankami
                                                    oraz po mieszkaniu za Natalką . Zmarszczki dostanę pewnie od smęcenia a nie od
                                                    uśmiechania się .
                                                    Poza tym dziecko odmładza jeszcze bardziej , bo można bezkarnie bujać się na
                                                    huśtawkach , szaleć na śniegu , przewalać piasek w piaskownicy , skakać po
                                                    mieszkaniu na jednej nodze smile i nikt nie powie ,że jestem nienormalna !
                                                    A do tego mam dobry humor ,świeci słońce i weekend tuż tuż !!!

                                                    pozdrawiam ciągle jeszcze z Krainy Wiecznego Śniegu

                                                    Kasia & Natusia
                                                  • axa2002 Re: :-((( 05.03.04, 11:42
                                                    Katitka - mam wrażenie, że mnie opisujesz smile))nawet wiuek się zgadza smile))

                                                    tak jak Ty mam nadzieję.... smile))

                                                    Aneta
                                                  • katitka ...automotywacja... 05.03.04, 12:55
                                                    To moje (i Waszesmile) smędzenie zmotywowało mnie do działania!
                                                    Dzwonię i umawiam się do fryzjera (dotychczas włosy z reguły podcinał mi mąż
                                                    teściowej - fryzjer... męski)...
                                                    A teraz wybiorę się do stylisty i może dam się nawet namówić na jakąś dużą
                                                    zmianę...
                                                    Tak zrobię!
                                                    A następnie wybiorę się do kosmetyczki! A co?!
                                                    Dziewczyny - wkrótce wiosna! Trzeba rozbłysnąć nową fryzurką, nowym makijażem
                                                    na świeżej buźce!
                                                    Hej! Ożywiamy się, natychmiast!
                                                    Jeszcze tylko dwa tygodnie i będzie ciepło, coraz cieplej!
                                                    Ponoć w sklepach królują już wiosenne buciki i ciuszki (tylko kiedy by po nich
                                                    pobiegać?).

                                                    Ciepłe pozdrowionka dla wszystkich!
                                                    Katitka


                                                  • mama_kajetana Re: ...automotywacja... 05.03.04, 22:31
                                                    Dzisiaj już znacznie lepiej smile!
                                                    Takie piękne słońce świeciło!
                                                    Co prawda Kajtek nadal daje mi w kość - dziś np. nie chciał jeść i nie spał
                                                    cały dzień.
                                                    Ale ja się autozmotywowałam! Już wczoraj zresztą, jak pojechałam na zakupy.
                                                    Kupiłam sobie farbę do włosów. I dzisiaj się przefarbowałam. Miał być ciemny
                                                    blond. Nie wyszedł niestety ;-(. Jak patrzę w lustro to widzę Bogusia
                                                    Kaczyńskiego wink)) - taki ciemny ryżyk! Przez ostatni rok nosiłam bardzo jasne
                                                    pasemka, więc teraz te ciemne włosy trochę mnie szokują. Ale ogólnie jest OK. I
                                                    co też ważne Michał się ucieszył, bo jak się dopiero dziś okazało wcale mu się
                                                    te moje jasne włosy nie podobały. Takiego mam męża gentelmena przez rok się nie
                                                    odzywał!
                                                    Jeszcze tylko się zastanawiam co mam robić z tym wolnym czasem dwa razy w
                                                    tygodniu. Cały czas się waham pomiędzy angielskim a fitness. Powinnam się
                                                    wreszcie nauczyć... powinnam zadbać o siebie...
                                                    I kupiłam sobie super krem na te moje bruzdy wokół oczu.
                                                    I jestem na diecie.
                                                    I pójdę jutro zrobić sobie fancuski manicure.

                                                    papa kochane Dziewczynki
                                                    autozmowtywowana
                                                    całkiem z siebie zadowolona
                                                    Iza (mama wreszcie śpiącego Kajetana)
                                                  • natinka2002 Re: ...automotywacja... 05.03.04, 22:50
                                                    Ależ optymizm od Was dziś bije smile !!!!!!
                                                    Mnie też dzisiejsze słońce postawiło na nogi , czuję że mogłabym góry
                                                    przenosić . Tyle że po dwugodzinnych harcach na sankach ( oczywiście
                                                    występowałam w roli osiołka pociągowego), zbiegania z górek i wpychania Kluski
                                                    pod górkę smile , teraz to wszystko czuję w kościach i mięśniach -hihihi .Właśnie
                                                    wygrzałam to moje umęczone ciało w gorącej kąpieli i zaraz gramolę się do
                                                    łóżka .
                                                    Tak trzymać Kobitki a jakoś dotrwamy do lata smile))))))

                                                    dobranoc i miłego weekendu ( bo jak zwykle ucichnie tu w tym czasie )

                                                    Kasia z śpiąca reszta
                                                  • joanah2o Re: ...automotywacja... 06.03.04, 22:20
                                                    Wczoraj Himek dostarczył nam silnych wrażeń, sobie zreszta też (uwaga:
                                                    metoda "nie bo nie" bywa niebezpieczna smile ). Nie chciał wyjść z łazienki, więc
                                                    mu tato zamykał drzwi, tak na niby, żeby sam raczył wyjśc, a Himek drzwi
                                                    domknął i zasunął zasuwkę. Trzeba było wywazyc drzwi i ratować zabeczanego
                                                    Himka, bo wprawdzie operowanie kluczmi w zamku i zasuwami idzie mu dobrze, ale
                                                    widocznie nie radzi sobie w sytuacjach stresu wink

                                                    Himek tez ma jakies upodobania do zabiegów leczniczych, płacze o termometr (do
                                                    ucha i inny, do buzi), o syrop, o strzykawke do syropów, gruszkę (do nosa pcha
                                                    wszystko o podobnym kształcie, ostatnio śrubokretsad ). Czopki mi nie podchodza,
                                                    ale wszystkie inne leki tak, musimy chowac zwłaszcza syropy.

                                                    Ja w ramach automotywacji i wychodzenia z marazmu intelektualnego siedze
                                                    własnie przy komputerze i mam sie czegos uczyć (np. portugalskiego) albo czytać
                                                    po angielsku. Jak dotąd oglądałam strony z wzorami patchworków i pisze na
                                                    formu, ale może juz za chwilę, po prawie 2 godzinach przy komputerze, zacznę
                                                    robić którąś z zamierzonych rzeczy.

                                                    Pozdrawiamy,
                                                    Joanna Joachim i angina (która ma się niestety nadal dobrze)
                                                  • roka3 Re: ...automotywacja... 07.03.04, 11:13
                                                    cześć dziewczyny.
                                                    Nie odzywałam się prawie dwa miesiące, a dziś spędziłam chyba conajmniej
                                                    godzinę czytając zaległe posty, (aż prawie nic nie widzę wink).
                                                    Myślę sobie, jak ten czas szybko płynie. Nasze pociechy zrobiły przez ten czas
                                                    niesamowite postępy. Dzieciątka są teraz w takim super okresie, że można się z
                                                    nimi dogadać, ( ale niedługo z tego wyrosną sad((() . Fajnie by było jakby teraz
                                                    jakby czas zwolnił bieg. Te nasze pociech są teraz cudowne - słodkie
                                                    rozrabiaki. Nie obejrzymy się i maluchy wyrosną, zaczną mądrować, kłócić się
                                                    całkiem poważnie , nie tak zabawnie jak teraz, nie będzie można ich przytulić
                                                    sad((.Kuba na razie jeszcze przytula się z chęcią (bo jeszcze ciągle cycuś).
                                                    Dziś tak zadumałam się o traconym czasie jak tańczyliśmy z Kubą piosenkę Arki
                                                    Noego, gdzie słowa były mniej więcej takie "weź mnie na ręce, mi nie potrzeba
                                                    nic więcej, wracaj do domu, przytul mnie, nie siedź w pracy cały dzień, na
                                                    kolana wskoczę Ci . . . z itd. Zazdroszczę tym z was które są z maluchami
                                                    24/24, ja żyję w ciągłym „kieracie” praca do póżna, a potem nie wiadomo w co
                                                    włożyć ręce, gotowanie , pranie , sprzątanie itd. Mam wyrzuty sumienia , że za
                                                    mało czasu poświęcam Kubusiowi, a komputer to już marzenie.
                                                    Kuba waży 11 kg i ma ok.90 cm, ma całą paszczę zębów obecnie 14 ale następne w
                                                    drodze. Kuba uwielbia tańczyć i rysować, ale zawsze musi mieć towarzystwo. Nie
                                                    cierpi bawić się sam, 5 minut zabawy klockami, czy oglądania samotnie bajki to
                                                    wystarczająco długo. Uwielbia bawić się z dziećmi, mam 3 koleżanki , które mają
                                                    synków też z lipca urodzonych nawet w tym samym tygodniu co Kubuś. Jestem z
                                                    niego dumna, że jest bardzo gościnny, potrafi podzielić się zabawkami,
                                                    słodyczami itp. Jak się spotykamy to mamy niezły ubaw.
                                                    Pozdrawiamy wszystkich bardzo serdecznie.
                                                    Kuba & Roka
                                                  • axa2002 Re: ...automotywacja... 08.03.04, 14:08
                                                    o sprzydała by mi się automotywacja... dziewczyny mam doła sad(

                                                    Ola tak mi dała popalic w weekend, że dzisiaj ledwo się zwlokłam z łóżka. Nie
                                                    dość, że od ub tygodnia jest okrutnie marudna i płacze z byle powodu to wczoraj
                                                    przy kąpieli odestawiła taki cyrk, że miałam się okazję przekonać jak jest
                                                    silna - nie mogłam jej utrzymać tak się miotała i tak strasznie płakała aż nie
                                                    mogła złapać tchu - to dopełniło czary.... poczułam się tym wszystkim potwornie
                                                    zmęczona....

                                                    Ten cyrk spowodowało polanie Oli wodą z prysznica.... naprawdę czegoś takiego
                                                    jeszcze nie widziałam...

                                                    dodam tylko, że Ola waży 14 kg i ma 87 cm wię sił jej nie brakuje...

                                                    zdołowana
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: ...automotywacja... 08.03.04, 15:26
                                                    O nie , nie ! Żadnych dołów , przynajmniej nie w Dzień Kobiet smile

                                                    Ale nie będę tu teraz udzielać rad , bo sama jestem lekko( może nie zdołowana )
                                                    lecz znudzona . Nawet mi się specjalnie nie chciało iść na spacer, a teraz gdy
                                                    Natusia wreszcie śpi , właściwie nic mi się nie chce. Czekam już na wiosnę !
                                                    Chociaż na pogodę w piątek i sobotę nie można było narzekać . Słoneczko grzało
                                                    aż miło. Poszaleliśmy sobie na sankach a wieczorem stękaliśmy , bo troszkę
                                                    mięśnie się nadwyrężyły :]

                                                    W niedzielę pojechaliśmy na urodziny do chrzestnego Natusi. Mała sobie
                                                    poszalała z kuzynami . Kuzyni w ramach zabawy postanowili zważyć Natalkę , a ta
                                                    bez gadania dała się wsadzić na wagę, po czym wszyscy goście dowiedzieli się że
                                                    waży 13 kg .Ach ci faceci ! , koniecznie muszą poznać kobiece sekrety smile))
                                                    i jeszcze wszystko wypaplać smile

                                                    pa , Kasia

                                                    PS. Zdecydowanie nie udaje mi się ostatnio stworzyć nic dłuższego i bardziej
                                                    sensownego , więc może lepiej będzie jak zacznę rzadziej pisać . Może wtedy
                                                    wyjdzie mi coś ciekawszego .

                                                    @-->-->-
                                                  • axa2002 Re: ...automotywacja... 08.03.04, 15:26
                                                    czy wszytskie dziś świtętujecie???????????????????????
                                                  • natinka2002 Re: ...automotywacja... 08.03.04, 15:31
                                                    jeszcze nie ! sad
                                                    ja czekam aż mąż wróci z pracy i uściska swoją dużą oraz małą kobietkę
                                                  • mama_kajetana Re: ...automotywacja... 08.03.04, 23:35
                                                    No cześć Bidulko,
                                                    przepraszam, że tak późno, ale mój rozrabiaka jakość nie chce zasnąć. Wiem co
                                                    czujesz. Ja miałam to w ubiegłym tygodniu. Mnie osobiście pomogło:
                                                    1) dobre słowo od koleżanek z forum,
                                                    2) ufarbowanie włosów
                                                    3) łykanie 2 lub 3 razy dziennie Kalmsa
                                                    4) znalezienie rewelacyjnego sposobu na histerię!
                                                    Ad 1) chyba nie wymaga komentarza. Jesteście Kobitki niezastąpione w
                                                    pocieszaniu. Od razu lepiej się człowiekowi robi. No i ta świadomość, że
                                                    gdzieś, ktoś też się tak męczy.
                                                    Ad 2) pomysłów było kilka i nie ważne co to będzie. Koniecznie zrób coś dla
                                                    siebie.
                                                    Ad. 3) Kalms to super środek: ziołowy, nie uzależnia, nie daje efektów
                                                    ubocznych w postaci np. senności. Na mnie działa rewelacyjnie. Sprawdził się
                                                    już wielokrotnie. Pół godziny po łyknięciu jestem uspokojona i moje dziecię
                                                    mnie wkurza.
                                                    Ad 4) Chyba w piątek Kajtek dostał histerii z jakiegoś oczywiście błachego
                                                    powodu. Wzięłam takiego zaryczanego na ręce i do lustra. I zaczęłam opowiadać
                                                    mu co widzę. Łzy płynące po policzkach tak go zafrapowały, że oczywiście w
                                                    momencie przestał wyć.

                                                    Trzymaj się Anetko! Jutro, najdalej po jutrze będzie lepiej wink! Zęby w końcu
                                                    się wyrżną, a Twój biorytm pójdzie do góry.
                                                    No a poza tym spójrz jak teraz słodko śpi (?)
                                                    No i z okazji święta Mężulek też Ci chyba trochę humor poprawił.

                                                    Całusy
                                                    trzymaj się mocno
                                                    Iza i śpiący (nareszcie!) Kajek
                                                  • natinka2002 Re: ...automotywacja... 09.03.04, 10:00
                                                    Witam wszystkie wymęczone panie smile

                                                    Ja chyba skorzystam z Kalmsa , bo bez uspokajacza długo nie pociągnę.
                                                    Taką miałam wczoraj ochotę obejrzeć jakiś film i co ? Mała paskuda odpadła
                                                    dopiero przed 23 .Po 1,5 godz. usypiania byłam już tak padnięta i wściekła ,że
                                                    tatuś musiął się zająć córcią . Zanim zdążyłam się umyć ,dziecię już słodko
                                                    spało(chyba od dziś to nie ja będę usypiać) I tyle miałam z filmu , lampki wina
                                                    i świętego spokoju .... Cała energia nagromadzona w weekend wyczerpała się już
                                                    w poniedziałek , a tu jeszcze tyle dni przede mną . I co dalej ????

                                                    Jak ja Wam zazdroszczę ,że w tych małych paszczach macie więcej zębów .A ja
                                                    jeszcze tyle muszę znieść sad

                                                    Może później jeszcze uda mi się do Was zajrzeć , a tymczasem trzymajmy się
                                                    dzielnie i nie poddawajmy się złym nastrojom smile

                                                    papapa
                                                    Kasia z już mniejszym potworem
                                                  • axa2002 Re: ...automotywacja... 09.03.04, 10:32
                                                    jak zawsze mozna na Was liczyć!!! smile dzięki za dobre słowo. Fatycznie
                                                    świadomość, że wiecie o czym piszę i też przez to przchodzicie pomaga.

                                                    Już mi trochę lepiej. Wczoraj kupiłam sobie spodnie - to tak z robienia sobie
                                                    dobrze smile dostałyśmy z Olą kwiaty smile i zabraliśmy ją do centum handlowego by
                                                    ją trochę "rozerwać". To wszystko pomogło. Kąpiel Oli wprawdzie nie była
                                                    rewelacyjna ale za to zasnęła "śama" i miałam wieczór dla siebie .... smile

                                                    pozdrowionka i dzieki za wsparcie
                                                    Aneta

                                                    PS chyba tez zacznę coś łykać :-& ta wiosna a właściwie jej brak mnie
                                                    wykańcza sad
                                                  • katitka ...efekty w/w... 09.03.04, 11:53
                                                    Moje kochane zmęczone zimą i dziecięcym buntem emamy!
                                                    Nie martwcie się, nie dajcie się zwariować!
                                                    Zaraz wszystko minie, będzie piękna, słoneczna, ciepła wiosna, zaraz potem
                                                    lato, dzieciaki zafascynują się światem innym niż biały i zimny (pewnie takiego
                                                    już nie pamiętają)...
                                                    Będzie dobrze. Co ja mówię, będzie super!
                                                    Ja byłam wczoraj u fryzjera i jestem zachwycona! Przeszłam metamorfozę,
                                                    wyglądam inaczej niż wcześniej i przyznam nieskromnie, że super! (strasznie
                                                    dużo zbieram dziś komplementów). Niesamowicie poprawia to nastrój - polecam!
                                                    Jeśli ktoś ma już świetną fryzurkę, to można "zrobić sobie dobrze" (ups..)
                                                    inaczej - kupując sobie ciucha, nowy kosmetyk, idąc do kosmetyczki, czy
                                                    cokolwiek innego ale tylko dla siebie! (chociaż pośrednio to również dla
                                                    swojego mężczyzny...)
                                                    Trzymajcie się!
                                                    Katitka (z nową szałową fryzurą!)
                                                  • natinka2002 :) 09.03.04, 14:42
                                                    HEJ HEJ!!!!

                                                    Przeglądam sobie stronę TVP i co widzę ????? Kto zgadnie ??? surprised

                                                    Iza ! Ty na pewno wiesz !! Kajtek w galerii Małych Odkrywców !
                                                    Jak miło zobaczyć znajomą buźkę smile

                                                    pozdrawiam
                                                    GŁÓWNY SZPIEG
                                                  • mama_kajetana Re: :) 09.03.04, 15:23
                                                    Ale numer!!!

                                                    zupełnie zapomniałam, że wysłałam te zdjęcia. I to wcale nie do galerii tylko
                                                    do prowadzącej program. Kiedyś na forum szukała dzieci do programu i ponieważ
                                                    trochę się nudzimy, zgłosiłam się. Na razie nic się nie dzieje, mają się
                                                    skontaktować za 2 tygodnie (to chyba już) i zobaczymy. Już po tym jak napisałam
                                                    do nich, obejrzałam jeden odcinek. I trochę jestem zawiedziona konwencją.
                                                    Myślałam, że to będą jakieś spotkania w studio - dużo dzieci, zabawy itp. A to
                                                    taki zwykły poradnik dla rodziców ;-/. Co ja mam tam radzić? No ale nic to,
                                                    poczekajmy aż się odezwą.

                                                    Ale jestem w szoku! Naprawdę nadajesz się na detektywa!

                                                    A tak poza tym to miałam dzisiaj za swoje. Ja to jednak głupia jestem. Celem
                                                    urozmaicenia synowi pobytu na podwórku zabraliśmy ze sobą wiaderko, łopatkę i
                                                    inne akcesoria. No i najpierw był ryk, bo nie wolno siadać w mokrym i zimnym
                                                    piasku i trzeba kucać, w końcu poszłam na kompromis i siedział na nodze. No a
                                                    potem trzeba było wyjść z tej piaskownicy i wrócić do domu. Ależ była rozpacz.
                                                    Rzucanie się na ziemię i krzyk w niebogłosy (jak to się pisze?). Muszę schować
                                                    to wiaderko. Boże!!!! Byle do wiosny!!!!!! Ja chcę żeby już było ciepło!!!!

                                                    A z miłych rzeczy to Kajtek zaczął używać słów, które usłyszał wcześniej i
                                                    których nauki wcale nie ćwiczyliśmy (ale to napisałam wink). Podam przykład:
                                                    Rozbieram go przy zmianie pampersa, a on informuje: nunia! goja (goła) nunia!
                                                    Goły to słowo, którego się nie uczyliśmy. Po prostu miał ochotę i powiedział.
                                                    Druga taka sytuacja to: hampa (lampa)! pali! Pali też nie przerabialiśmy.
                                                    Pewnie tych nowych słów jest więcej, tylko ja ich nie rozumiem wink. Czasami coś
                                                    mówi, a ja ni w ząb.
                                                    I zaczął rozróżnać duży i mały. Potrafi określić mając dwa przedmioty, który
                                                    jest duży a który mały. Też go tego jakoś specjalnie nie uczyłam. Może po
                                                    prostu mówiłam mały klocek - duży klocek, duży kwiatek - mały kwiatek. A teraz
                                                    on już sam zaczyna analizować.
                                                    No i w ogóle jak nie ryczy to jest super.
                                                    No to pochwaliłam się.
                                                    Teraz Wy.
                                                    Napiszcie co nowego robią wasze dzieci. Pochwalcie się trochę.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • mama_kajetana Re: :) 09.03.04, 15:36
                                                    wniebogłosy - pisze się razem wink
                                                  • natinka2002 Re: :) 09.03.04, 22:48
                                                    hihihi
                                                    chyba muszę poszukać ,czy wśród moich przodków nie było jakiegoś Bonda smile

                                                    Jaki dziś cudowny wieczór ! Cisza w domu ,aż bolą uszy! Tatuś postanowił po
                                                    wczorajszych ekcesach Natusi ,że to on ją dzisiaj uśpi .Do tej pory radził
                                                    sobie raczej kiepsko , koniec końców i tak ja musiałam wkroczyć do akcji. Ale
                                                    nie dziś . Poradził sobie na tyle sprawnie , że teraz ......... śpią oboje. Mam
                                                    z głowy i córcię i męża - niezły patent smile Chyba zaraz do nich dołączę ,chociaż
                                                    tak lubię tą wieczorną ciszę ,że mogłabym tak siedzieć do północy i
                                                    dłużej .Tylko kto za mnie wstanie jutro rano?

                                                    Życie jest piękne i tyle ..........

                                                    dobranoc
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: :) 10.03.04, 09:36
                                                    Nie chce mi się pracować, więc sobie trochę do Was postukam, dopóki ktoś mnie
                                                    nie przyfiluje wink
                                                    My średnio mamy się czym chwalić. To znaczy Pauli ma, ale mnie to wcale nie
                                                    cieszy, bo oznacza to jedynie, że Perła coraz mniej mnie potrzebuje. Niestety
                                                    pomimo, że nie toleruje jedzenia, przestała również tolerować fakt, że to ja
                                                    robię jej np. kanapki. Teraz sytuacja wyglada tak, że Perła wyciąga z lodówki
                                                    masło, serek, wędlinkę, z szuflady - noż do masła (taki specjalny - resztę
                                                    pochowałam), z chlebaka chlebek i robi sobie kanapki. Pół dnia zajmuje mi
                                                    poźniej doprowadzenie pudełka z masłem do jako takiej używalności wink Ale
                                                    kanapki są rewelacyjne. Jedynym plusem jej samodzielności, jak dla mnie, jest
                                                    fakt, iż obowiązek przygotowania kolacji tatusiowi spadł teraz na jej barki smile
                                                    Poza tym jesteśmy chorzy. Pauli pozarażała nas wszystkich, tatusia ukochanego
                                                    szczególnie. Szkoda mi Słonka, bo spać nie może. Katar ma taki, że oddychać nie
                                                    może, więc sapie przez buzię, a kaszel męczy ją też koszmarnie... Skończyło się
                                                    na antybiotykach, niestety. Ale nie mogę narzekać. Moja przyjaciółka urodziła
                                                    właśnie chłopczyka, taki wyczekiwany... Urodził się z wodogłowiem, jest już po
                                                    dwóch operacjach, czekają go następne, nie wiadomo jak się będzie rozwijał. Nie
                                                    mogę cały czas pozbierać się po tej wiadomości. Jedyne co wiem, to to, że
                                                    jestem najszczęśliwszą mamą najzdrowszego dziecka pod Słońcem...
                                                    Wiedziałam... muszę wracać do pracy sad
                                                    PS. Zazdroszczę Wam tego dobrego nastroju. Ja mam coraz większego doła, a może
                                                    właśnie górę... tłuszczu i nic nie jest mi w stanie poprawić humoru, tylko 5
                                                    kilogramów mniej, a to przestało być osiągalne. Muszę pożegnać się z marzeniami
                                                    o ciuszkach w rozm. 34 sad Starość nie radość i mąż już ma głowę na gwincie wink
                                                    dobra, idę bo gonią

                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: :) 10.03.04, 22:14
                                                    lepiej, lepiej coraz lepiej ... smile
                                                    Ola dalej marudzi i w dodatki robi nie ładne kupy (o ile kupy mogą być ładne..)
                                                    ale teraz jestem pewna, że to zęby - na szczoteczce została krew z dziąsełka,
                                                    które jej urazilam podczas wieczornego mycia (o ja wyrodna matka)...

                                                    mam więc nadzieję, że to wcześniej czy później minie smile moja nadzieja tak mnie
                                                    podniosła na duchu, że zamieściałm Olę na Zobczacie smile zdjecie jeszcze
                                                    wakacyjne ale jakże na czasie w obiliczu wyczekiwanej przez nas wiosny smile))

                                                    ZIELONO MI.....

                                                    pozdrawiam
                                                    podniesiona na duchu - w dużej mierze dzięki Wam smile)
                                                    Aneta

                                                  • natinka2002 Re: :) 10.03.04, 23:19
                                                    Wiosna , wiosna !!
                                                    Śniegu wreszcie ubywa , na trawnikach kupy i błotko zamiast trawy , po prostu
                                                    pięknie....
                                                    Ale i tak humor mam całkiem znośny , mimo tego że cały przyszły tydzień będę
                                                    sama a imprezę na Helu odwołali ( tzn, żony się nie komponowały i będzie
                                                    imprezka w męskim gronie sad ! A już się oswoiłam z myślą ,że nie widziałbym
                                                    Natusi przez dwa dni. Po co mi to było , teraz mi troszkę żal.

                                                    pa ,słodkich snów smile

                                                    Kasia
                                                  • cixi Re: :) 11.03.04, 13:00
                                                    Cześć wszystkim po długiej nieobecności. ufff!!! Przeczytanie zaległych postów
                                                    zajęło mi ponad godzinę. Czyta się was jak powieść, tylko strasznie wolno idzie
                                                    to przewracanie stron, wolałabym wersję papierową. Znowu mam wrażenie totalnego
                                                    pokrewieństwa dusz, bo taki mnie nastrój ostatnio dopadł zły, że aż się
                                                    zamknęłam w skorupkę i przestałam wychylać do ludzi (czytaj zaglądać na forum).
                                                    I byłam nawet u fryzjera, ale mnie obciachał nieszczególnie, a kolor się jakoś
                                                    dziwnie sprał i wygląd mam: mysz bura z tendencjami do smutku i przekrwionych
                                                    oczu (ze zmęczenia i kłopotów). Jeżeli was pocieszy, że inni mają gorzej, to
                                                    cieszcie się ze stabilizacji życiowej... wiem, wiem jak się to ma, to się nawet
                                                    nie wie że to się ma. U nas role się zamieniły chwilowo, bo mój mąż stracił
                                                    pracę (oby chwilowo) i ja dostałam jakąś marną chałturę, dosłownie grosze, ale
                                                    pracy dużo. Podjęliśmy decyzję o sprzedaży naszego przepięknego mieszkania de
                                                    luxe w trybie szybkim, bo za chwilę dopadnie nas chmara wierzycieli i będzie
                                                    nieprzyjemnie. I też ostatnio poprosiłam koleżankę o receptę na coś na
                                                    uspokojenie i sen, bo mam kłopoty z przeżyciem nocy do końca. No, już nie
                                                    marudzę. Iza - trzymaj się jakoś, wkrótce się spotkamy jak mi się ta robota
                                                    skończy (pewnie do końca tygodnia) no i o ile się kontrahent na mieszkanie nie
                                                    objawi - pewnie nie tak szybko. Kajcia w zawrotnym tempie przyswaja słowa i
                                                    wydobywa z siebie całe pokłady nowych zwrotów i pół-zdań a nawet całych, jak
                                                    jej wyjdzie. Nie zawsze oddziela wyrazy prawidłowo, więc tworzy figury -
                                                    kalambury, takie zagadki dla tatki i matki. Jest przy tym prześmieszna. Np.
                                                    KOŁOMAMY (z akcentem na "a") to znaczy koło mamy (Chcę się położyć). Jest na
                                                    szczęście radosna, ale wstaje przed szóstą, żeby się nacieszyć mamą, więć
                                                    rozumiecie jak jestem niedospana. Ostatnio widuję ją tylko godzinkę dziennie
                                                    zanim nie zaśnie (przez dojazdy) i baaardzo tęsknię. Przestawia się na tatę i
                                                    odczuwam lekką zazdrość (niestety, niestety). Rozumiem więc niepokoje z Perłą i
                                                    nie zazdroszczę. Mamie trudno się będzie pogodzić z poczuciem bezużyteczności.
                                                    Bardzo się zmartwiłam tym niejedzeniem, serce mi pęka.
                                                    Na pocieszenie tym, co uważają, że są grube - jeszcze w grudniu ważyłam
                                                    dziesięć kilo więcej niż teraz. Zostało mi około trzech do wagi sprzed ciąży,
                                                    ale się zatrzymałam. Nie tracę jednak nadziei - głowa do góry. Jeśli będziecie
                                                    miały okazję to idźcie koniecznie na "Lepiej późno niż nigdy" z naprawdę
                                                    podstarzałą, ale piękną zarazem Diane Keaton. Dziewczyny, jeżeli
                                                    sześćdziesięciolatka po menopauzie może być fascynująca (seksualnie też) dla
                                                    Keanu Reevsa to my kochane też możemy dla swoich mężów i okolicznych
                                                    wielbicieli, tylko trzeba zacząć od siebie. (Oby tylko był na to czas). Dzięki
                                                    za pamięć. Całuski. Wasza znajoma od przeraźliwie dłuuuuuuugich postów -
                                                    Cixi. PS. Dzwonił Michał, że go przyjęli do nowej pracy, zaczyna od wtorku.
                                                    HUUURA
                                                  • natinka2002 Re: :) 11.03.04, 14:54
                                                    Oby ta buźka w temacie utrzymała się jak najdłużej !
                                                    Nawet Cixi mimo kłopotów zakończyła swój post nader optymistycznie .I tak
                                                    trzymaj koleżanko !!!!!
                                                    Fajnie się czyta takie długie posty , dobrze że większość z Was lubi sobie
                                                    postukać . Mnie coś ostatnio wyjątkowo nie wychodzi , a i czas jakoś tak
                                                    przecieka przez palce. Teraz też się pewnie nie wyrobię , bo Natusia moze się w
                                                    każdej chwili obudzić .A po obiadku wyruszamy na plac zabaw , ale na taki przy
                                                    hipermarkecie .Nie bardzo bawią mnie spacery po pośniegowym błocie .Szczęście
                                                    że zbliża się ocieplenie i wreszcie to wszystko zniknie, jak na razie każdy
                                                    spacer oznacza później wielkie pranie.

                                                    Ostatnimi czasy nie pisuję o Natusi . Postępy ma takie jak Wasze dzieciaczki (
                                                    w większości) , jedyne w czym jest w tyle to zęby ( 7szt) i mówienie . Co do
                                                    zębów o tu nie mam wpływu , więc nie grzebię jej już w buźce. Ale takiego
                                                    drugiego lenia co to nie chce mówić ,to nie znajdziecie . Jedyne słowa ,które
                                                    rozróżniamy to MAMA i TATA , reszta nie kojarzy nam się z niczym. Skręcam się z
                                                    zadrości ,jak czytam o postępach innych lipcuszków. Na moim osiedlu są jeszcze
                                                    dwie dziewczynki z lipca , więc sama widzę ( słyszę ! ) co może w tym wieku
                                                    dziecko powiedzieć . No ale nie moja Natalka ! Pocieszam się jednak tym ,że
                                                    rozumie co się do niej mówi . Zaczynają mnie już męczyć pytania typu : " a co
                                                    już umie mówić ?" oraz opowieści babci jednej z tych rówieśniczek Natusi , co
                                                    też jej wnusia ostatnio się nauczyła mówić. Trudno pogodzić się z faktem ,że
                                                    nie ma się genialnego dziecka smile . Nie nie nie ! nie myślcie sobie ,że jestem
                                                    zawiedziona . Wiem tylko ,że moja córa zacznie gadać jak jej się zachce , bo na
                                                    razie to tylko nam się śmieje w twarz i ignoruje nasze prośby o powtórzenie
                                                    jakiegoś słowa . Taki właśnie trafił nam się egzemplarz smile .Ale ja jestem
                                                    niezmordowana i ciągle do niej gadam , powtarzam wszystko po setki razy , bo
                                                    cóż mi innego pozostało ? Przydałby się jednak jakiś odzew , bo zaczynam
                                                    powątpiewać w swoje zdolności pedagogiczne ( chyba nigdy ich nie miałam )

                                                    W przyszłym tygodniu będę miała komputer tylko dla siebie , więc postaram się
                                                    popisać trochę w samotne wieczory. A tymczasem kończę , bo czas nagli .

                                                    pozdrawiam Was już prawie wiosennie

                                                    Kasia i jeszcze śpiąca Natalka
                                                  • axa2002 Re: :))))))))) 11.03.04, 15:31
                                                    mój mąż czytając ostatnio ksiązkę zwrócił uwagę na pewną zawartą tam myśl,
                                                    brzmi ona mniej więcej tak:

                                                    "przez pierwszy rok dziecka chcemy by jak najwięcej chodziło i mówiło, przez
                                                    kolejne lata by w końcu usiadło i się zamknęło" ... smile)))

                                                    wszystko więc przed nami... smile))

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • kostaga Re: :) 12.03.04, 08:28
                                                    Natinko, na pewno masz genialne dziecko. Jak każda z nas...
                                                    Wiesz, że Perła raczej też do chętnych mówców nie należy. Ale z przerażeniem
                                                    stwierdzam, że jest wyjątkowo złośliwa. Jak milczy jak zaklęta, tak teraz każe
                                                    sobie włączać "pppppyta" (tylko Arka Noego) i zaczyna śpiewać. Do tej pory był
                                                    to raczej śpiew w okolicach suawhili, ale teraz drze się w
                                                    niebogłosy "alleluja!!!!". Najkomiczniejsze jest to, że większość naszych
                                                    znajomych wie doskonale, że jestem ateistką, więc komicznie wyglądam prowadząc
                                                    za rękę szkrabka drącego się w ten sposób wink Tatuś już się zaoferował, że na
                                                    Wielkanoc pójdzie z Perłą do kościoła pochwalić się przed całym osiedlem jej
                                                    zdolnościami wokalnymi. A jej "Alleluja" na pewno przebije wszystkie
                                                    pozostałe wink

                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: :) 12.03.04, 08:21
                                                    Cixi! W końcu! Tak Cię tu brakowało! I jak przeczytałam to wszystko, to doszłam
                                                    do wniosku, że 38 też nie jest zły, prawda? wink
                                                    Ale humoru nie mam nadal. Zaczynam wszystko zwalać na przesilenie wiosenne.
                                                    Perła siedzi w domu z tatuśkiem, oboje chorzy na zwolnieniu a ja haruję...
                                                    Ale przynajmniej mam pracę, to prawda. Poza tym od tego tygodnia zaczynam
                                                    kolejne studia. Nie wiem, co mnie podkusiło, bo po miesiącu będę oczywiście
                                                    zazdrościć tym, co mogą sobie spokojnie wypocząć przez weekend, ale jakoś tak
                                                    te pół roku bez uczelni wydawało mi się puste. No cóż, głupich nie sieją...
                                                    Okazuje się, że cztery fakultety nie świadczą o inteligencji i zdrowym
                                                    rozsądku. Trzymajcie za mnie kciuki, dobra?
                                                    No i szczególnie za Perłę, która dalej odmawia jedzenia. Czy jedzenie zabija?
                                                    Na pewno wg niej ;-(

                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: :( 12.03.04, 14:14
                                                    Przepraszam,że zmieniam buźkę w tytule ,ale po wczorajszej tragedii w Madrycie
                                                    jakoś mi tak nieswojo . Niby wszystko jest na miejscu , słoneczko świeci ,
                                                    dziecinka śpi ,tylko taka myśl się przewala ,że tak łatwo to wszystko
                                                    stracić ...

                                                    Joanna ! Jesteś najbliżej tych wydarzeń , więc napisz koniecznie ,że wszystko
                                                    jest u Ciebie w porządku . Nie mogę przestać o tym myśleć .

                                                    Kasia
                                                  • joanah2o Re: :( 13.03.04, 19:29
                                                    U nas wszystko OK. Prawie całe miasto wyszło wczoraj na ulice na manifestacje.
                                                    Nie mamy te
                                                  • joanah2o Re: :( 13.03.04, 19:29
                                                    U nas wszystko OK. Prawie całe miasto wyszło wczoraj na ulice na manifestacje.
                                                    Nie mamy te
                                                  • joanah2o Re: :( 13.03.04, 19:29
                                                    U nas wszystko OK. Prawie całe miasto wyszło wczoraj na ulice na manifestacje.
                                                    Nie mamy te
                                                  • joanah2o Re: :( 13.03.04, 19:29
                                                    U nas wszystko OK. Prawie całe miasto wyszło wczoraj na ulice na manifestacje.
                                                    Nie mamy te
                                                  • joanah2o Re: :( 13.03.04, 19:52
                                                    Przepraszam za ten poczwórny list, nie wiem, czy da sie go usunąć? Napisałam
                                                    dłuzszy post, ale niestety Himek mnie odłączył od internetu i sad

                                                    U nas wszystko dobrze, choc dziwnie było zobaczyc jedną z nauczycielek,
                                                    ciężarną, która była w chwili wybuchu na stacji (Atocha) blisko miejsca wybuchu.

                                                    W mieście wszędzie kartki "nie dla terroryzmu", wczoraj miały miejsce
                                                    manifestacje, w których brali udział prawie wszyscy.

                                                    Nie wiemy, czy to ETA czy al Kaida, ale pewnie powiedzą coś po wyborach.

                                                    Teraz się rozłacze i zadzwonie do domu, bylismy odcięci od internetu i telefonu
                                                    i pewnie sie martwią.

                                                    Joanna

                                                  • ivonekk Re: :( 13.03.04, 23:06
                                                    Witam serdecznie,

                                                    chyba nigdy nie byłam systematyczna, co widać i tutaj. Ostatnio nawet
                                                    zaniedbałam czytanie postów na forum, a o pisaniu nie było już mowy. Jednak po
                                                    przeczytaniu wszystkich zaległych listów stwierdziłam, że czas najwyższy na
                                                    jakiś liścik. Tez mi jakoś dziwnie po tragedii 11 marca.A jak sobie pomyślę o
                                                    tej 7-miesięcznej Patrycji, Polce, która zginęła, brrrrrrr..aż mi sie włosy
                                                    jeżą na głowie.Jak można???Przecież to takie maleństwo jeszcze..

                                                    Sytuacja u nas wygląda prawie identycznie jak u Was. Jagódka robi postępy,
                                                    ząbkuje wink, dużo mówi, niekoniecznie po polsku (he, he, he) i broi za trzech
                                                    chyba. Czasami mam jej serdecznie dość, aż mi potem głupio, że jestem taką złą
                                                    matką. Myślałam o drugim dziecku, ale teraz się waham. Bo skoro nerwowo nie
                                                    wytrzymuję z nią jedną, to co będzie z dwójką?? Ale tak szczerze, to ta myśl i
                                                    tak jest kusząca - drugi raz być w ciąży, drugi raz przeżyć cudną chwilę, jaką
                                                    jest poród i ten moment przyniesienia dziecka do domu...cudo!! Wiecie o czym
                                                    mówię, prawda? Ale wracając do Jagody, to naprawdę czasami mam
                                                    dość..Pocieszyłam sie trochę czytając Wasze listy, że nie tylko ona bywa taka
                                                    frapująca. No cóż, poprostu trzeba to przeżyć wink) i żyć nadzieją, że później
                                                    będzie już tylko lepiej.Czasami marzę o pracy, żeby sobie trochę odpocząć
                                                    (!!!), ale z drugiej strony wiem, że jak Jagoda jest u mojej mamy dłużej niż
                                                    dwie godziny to strasznie juz za nią tęsknię. I bądź tu babo mądrą! Poza tym
                                                    przydałby się jakiś dodatkowy grosz w domu, bo niestety nie jestem na urlopie
                                                    wychowawczym sad(
                                                    Muszę się Wam pochwalić, bo w końcu komu mam o tym mówić, jak nie Wam, moje
                                                    Kochane Baby? Jagódka od 4 tygodni z pełną świadomością korzysta z nocniczka!!!
                                                    Jest niesamowita, nauka trwała dwa dni. Postanowiłam, że muszę ją tego nauczyć,
                                                    szczególnie dlatego, że słyszałam ostatnio o dwóch przypadkach pięcioletnich
                                                    dzieci siusiających w... Pampersy. Krew mi zmroziło i pstanowiłam działać smile)
                                                    Uzbroiłam się w cierpliwośc, stosy majteczek, spodenek i skarpetek na zmianę i
                                                    do dzieła!! Na szczęście moja córcia okazała się pilną uczennicą. Zdarzy jej
                                                    sie jeszcze "siuśnąć" w majty, ale to raczej przez nieuwagę. Zakładam jej
                                                    pieluchę na spacery i na noc, ale raczej nie zdarza jej się zrobić siusiu w
                                                    pieluchę, z reguły jest sucha. Cieszę się, że chociaż na tym polu odniosłyśmy
                                                    sukces. Inaczej jest z jedzeniem. Jagódka nie należy do niejadków i nie
                                                    twierdzi że jedzenie zabija (Sushi smile)), ale karmienie jej jest walką.
                                                    Chciałabym, żeby sama jadła, ale to nie na moje nerwy. Z zazdrością patrzyłam
                                                    na zdjęcia Majki jedzącej samodzielnie obiadek. Jagódka radzi sobie tylko z
                                                    jedzeniem paróweczki, a obiady najchętniej jada rączkami, czym przyprawia mnie
                                                    o ataki nerwowe winkMam nadzieję, że to się zmieni.
                                                    Uzębienie tez całkiem niezłe, do 12 ząbków dołączyły ostatnio dwie trójeczki i
                                                    na szczęście nie było rewelacji typu temperatura, czy biegunka. Tylko jeden lub
                                                    dwa nocne ataki płaczu i marudzenie w ciągu dnia, to wszystko. Chyba nieźle,
                                                    prawda? Jak juz wspomniałam z mówieniem też nie jest źle, chociaż zdania to
                                                    raczej nie są. Mamy tylko jeden nałóg, z którym sobie nie możemy poradzić,
                                                    mianowicie smoczek. Nie piszecie nic na ten temat i nie wiem, jak jest z tym u
                                                    Waszych lipcuszków. Jagoda teraz bierze częście smoczek niż jak była
                                                    niemowlęciem i nie mam pomysłu jak ją od tego odzwyczaić. Obawiam się, że to
                                                    się skończy ortodontą za jakiś czas. Wybieram się właśnie z nią do dentysty,
                                                    żeby się czegoś dowiedzieć na ten temat. Może Wy coś wiecie?? Czy poprawia się
                                                    zgryz już na ząbkach mlecznych czy dopiero na stałych, a może trzeba poczekać
                                                    aż pojawi się więcej ząbków i dopiero wtedy można powedzieć coś na temat wady
                                                    zgryzu???

                                                    A teraz coś na temat automotywacji. Niedawno wybrałam sie do fryzjera i
                                                    całkowicie się odmieniłam. Z długowłosej blondynki przeistoczyłam się w
                                                    krótkowłosą szatynkę. Przeżyłam szok. Moje dziecko też ( nie chciała nawet,
                                                    żebym ją wzięła na ręcesad(), a największy szok przeżył mój mąż, niestety
                                                    niekoniecznie pozytywny był ten szok. Stwierdził, że mu się nie podoba. A
                                                    buuuuuuuuu i co ja mam teraz zrobić?????? I gdzie tu ta pozytywna
                                                    automotywacja? Ja uważam, że jest nieźle,a le cóż..Parę kilogramów też by się
                                                    przydało zrzucić, ale jak??!!??!! Próbowałam wielu cud-diet. Zabrałam się nawet
                                                    za przesławną "13", ale co z tego, że były rewelacyjne efekty, skoro po
                                                    tygodniu od ukończenia diety wróciły zrzucone z mozołem kilogramy?
                                                    Buuuuuuuuuuuuu, ja jeszcze wciąż nie wróciłam do wagi sprzed ciąży, i niech
                                                    nareszcie się ta wiosna rozpocznie, bo z bólem stwierdzam, że to zimowe
                                                    siedzenie w domu sprzyja tyciu.
                                                    Ale znalazłam sobie jeden sposobik na jeszcze wciąż zimowe, chłodne dni -
                                                    wygrzewam swoje tłe ciałko na solarium i jest trochę lepiej smile) POlecam zimowym
                                                    zmarzluchom!!! REWELACJA!

                                                    I to bybyło na tyle, chyba całkiem nieźle mi poszło, jeszcze tylko musi mi sie
                                                    udać to wysłać, he he he

                                                    Byle do wiosny i trzymajcie się Kobietki!!

                                                    Iwona z okropnie zimnego Pomorza

                                                    P.S. Wiesz Kasiu, coś jest z tymi kupkami na trawnikach, u nas jest to samo. Aż
                                                    sie tęskni za śniegiem wink)
                                                  • ivonekk Do Natinki 2002 13.03.04, 23:24
                                                    Byłabym zapomniała, Kasiu, ja Cię chyba ozłocę za te linki na kolorowanki, a
                                                    szczególnie na stronę z muzyką Fasolek. Mam wszystko, co tam znalazłam i
                                                    szalejemy z Jagódką, na ile mi pozwala moja tusza, he he. Czyste szaleństwo,
                                                    uwielbiam te piosenki, bo sama je śpiewałam bedąc w podstawówce. Normalnie
                                                    odmłodniałam wink) Natinko - podziel sie jeszcze czymś, nasz detektywie smile)

                                                    Jeszcze raz wielkie dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I wielka buźka kiss

                                                    zaFasolkowana Iwona z zaFasolkowaną Jagódką
                                                  • natinka2002 Re: Do Natinki 2002 14.03.04, 21:26
                                                    Proszę bardzo ! Proszę bardzo ! Cieszę się ogromnie ,że skorzystałyście z tych
                                                    moich poszukiwań. Większość rzeczy znajduję na eZabawach , reszta to kwestia
                                                    przypadku , teraz już coraz mniej mam zapału. Ale jeśli znajdę coś w miarę
                                                    ciekawego ,to nie omieszkam Was powiadomić. Co to za frajda trzymać wszystko
                                                    dla siebie smile
                                                    U nas też codziennie rozbrzmiewają te fasolkowo -budzikowo -jedyneczkowe itp.
                                                    pioseneczki. Aż się sama sobie dziwię ,że tyle staroci pamiętam. Człowiek był
                                                    młody to i umysł był bardziej chłonny... smile A teraz jakbym się cofnęła w
                                                    czasie ( w rozwoju ???? smile

                                                    pozdrawiam i życzę dużo uciechy przy skakaniu w rytm muzyki wink

                                                    Kasia - "detektywka"

                                                  • andje Re: :( 14.03.04, 00:11
                                                    Cześć dziewczyny!
                                                    Iwona zmotywowała mnie aby nareszcie napisać obiecany kiedyś tam post o naszym
                                                    pożegnaniu z ukochanym "momo" czyli smoczusiem (kiedyś napisałam o tym
                                                    baaaardzo długi post ale został bezczelnie pożarty przez komputer i drugi raz
                                                    jakoś mi się nie złożyło).
                                                    Pożegnałyśmy się ze smoczkiem jakiś miesiąc temu.Safiyka,podobnie jak Jagódka,
                                                    coraz częsciej prosiła mnie o "momo".Praktycznie się z nim nie rozstawała,ze
                                                    smoczusiem spała, ze smoczusiem się bawiła, nawet w trakcie jedzenia potrafiła
                                                    sobie zrobić przerwę,żeby trochę pociągać.I oczywiście nie wyjmowała go z buzi
                                                    kiedy mówiła- jak zrozumieć Klusię, która ledwie co zaczyna gadać w dodatku
                                                    zakneblowaną kawałkiem silikonu.Kompletnie znienawidziłam paskuda kiedy Safka
                                                    zaczęła się budzić w nocy i szukała smoka, kiedy próbowałam go chować robiła mi
                                                    straszne awantury, były wiski, płacze, wrzaski.Początkowo podkradałam smoczek
                                                    kiedy np. w trakcie zabawy na chwilę o nim zapominała i mówiłam ,że ukradł go
                                                    ptaszek.Efekt był odwrotny od zamierzonego,Safiya zupełnie nie wyjmowała
                                                    świństwa z buzi,a kiedy już musiała np. w trakcie jedzenia czy picia wkładała
                                                    go do kieszonki albo wieszała na palcu, wymownie wskazując na okno "ptataś".
                                                    Obiecałam sobie,że to ostatni smoczek i kiedy się zniszczy nie kupię następnego
                                                    choćbym miała nie spać przez tydzień.Stare "momo" było już lekko sfatygowane
                                                    (trochę mu pomogłam).Pewnego dnia Safka mocno ścisnęła smoczek zębami a ja
                                                    energicznie szarpnęłam i spory kawał silikonu został jej w buzi.Początkowo nie
                                                    rozpaczała, była zdziwona i zaciekawiona tym co się stało z jej
                                                    smoczkiem.Wzięłam paskuda i wytłumaczyłam dziecku,że smoczuś ma dziurę i
                                                    trzeba go wyrzucić do śmietnika.Córcia wzięła smoka i wrzuciła go do kosza z
                                                    wyrazem głębokiej odrazy na twarzy i ze słowami "śmić".Wytrwałości wystarczyło
                                                    jej na 10 minut, pobiegła do wiadra szukać ulubieńca, którego miejsce
                                                    zamieszkania zostało przez przezorną mamusię (czyli mnie), zmienione ukradkiem
                                                    na zlew. Dopiero teraz rozpoczęła się rozpacz , płacz, lament i wyrywanie
                                                    włosów,Safka uświadomiła sobie,że to nie zabawa i ukochane "momo" zniknęło na
                                                    prawdę.Powoli wytłumaczyłam zaryczanemu Słoneczku,że smoczuś miał dziurę,że to
                                                    był śmieć i śmietnikowa myszka go zabrała( mamusia to ma fantazję co?wink).Córcia
                                                    przyjęła to do wiadomości i nawet kładąc się spać i przez cała noc ani razu nie
                                                    zapytała o smoka.Przez kilka następnych dni wspominała przyjaciela i opisywała
                                                    wszystkim ciociom, babci i dziadkowi jaka targedia dotnęła smoczusia.Przez
                                                    kilka dni popołudnowa drzemka była skropiona łezkami,ale generalnie nasze
                                                    rozstanie było prawie bezbolesne, sądziłam,że będzie gorzej.

                                                    Wczoraj babcia zabrała Safiykę do siebie.Dopiero jutro po nią pojadę, już nie
                                                    mogę się doczekać.Ale wyspałam się dzisiaj za wsze czasy.Przez całą noc nie
                                                    obudziłam się ani razu, pierwszy raz oko otworzyłam dzisięć po dziesiątej a
                                                    potem....oj jutro kończy się lenistwo.
                                                    Pozdrawiam cieplutko
                                                    P.S
                                                    Solidaryzuję się bólu z Hiszpanią, nas także ta tragedia przeraziła. To
                                                    niewyobrażalne co człowiek potrafi zrobić drugimu człowiekowi.Niezależnie od
                                                    motywów, to się nie powinno wydarzyć. Żyć się odechciewa w takich
                                                    momentach.Trzymaj się Joanno, bo Ty na pewno najmocniej to przeżywasz, jesteśmy
                                                    z Tobą.
                                                    Dobranoc
                                                    Ania ( dziś bez Safiyki)
                                                  • kostaga Lipiec 2002 r. 15.03.04, 08:55
                                                    Nie wiem o czym miałam napisać. Z powodu wydarzeń w Hiszpani wszystko, co chcę
                                                    Wam napisać wydaje mi się takie błahe...
                                                    Perełka dalej nie za wiele mówi, ale za to zaczęła się uczyć alfabetu! Ma
                                                    piankowe puzzle - jedne z pieskiem, jedne z alfabetem właśnie. Z pieskiem po
                                                    pierwszym ułożeniu wydały się jej banalne. O tym, że namiętnie ukłaa alfabet
                                                    już Wam pisałam, ale wczoraj zaskoczyła nas nazywając literki. Oczywiście nie
                                                    wszystkie, ale bezbłędnie rozpoznaje samogłoski i D, K, P. Jestem w szoku.
                                                    A na Zobaczcie Maja i Perełka, zapraszamy smile
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Lipiec 2002 r. 15.03.04, 15:26
                                                    Tak, nasze zwykłe problemy tracą na swojej wielkości w obliczu takiej tragedii.
                                                    Życie jest takie kruche . W takich momentach wolę się jednak nie wypowiadać ,
                                                    bo żadne słowa nie oddadzą w pełni tego, co czuję .
                                                    Przerażenie moje jest jeszcze większe po tym , jak usłyszałam że jednak jakieś
                                                    zagrożenie w Polsce było i do tego dotyczyło Gdańska . Moja Mama pracuje tuż
                                                    przy samym dworcu w Gdańsku . Na samą myśl robi mi się gorąco. Ja zresztą też
                                                    pracowałam bardo blisko tego miejsca i przynajmniej dwa razy dziennie byłam na
                                                    dworcu.Do tego dowiedziałam się wczoraj właśnie od mojej Mamy,że u niej w pracy
                                                    tuż przed świętami dali wszystkim kobietom wolne i w Urzędzie zostali sami
                                                    mężczyźni. I wcale nie chodziło o porządki przedświąteczne sad .Czegoś się
                                                    jednak obawiano .........

                                                    K
                                                  • natinka2002 Re: Lipiec 2002 r. 15.03.04, 23:36
                                                    Już jakiś czas temu też miałam się Was zapytać , czy używacie jeszcze smoczków.

                                                    Szczęśliwie jednak mogę stwierdzić ,że Natalka nie jest (prawie ) uzależniona
                                                    od smoczka.To "prawie" wynika z tego ,że wspomagam się jeszcze smoczkiem przy
                                                    usypianiu ( czasami w ogóle nie jest potrzebny ) .Jak tylko Natalka zaśnie ,to
                                                    wyciągam jej z buzi smoka i już potem nie jest potrzebny. Rzadko zostawiam jej
                                                    smoczka na trochę dłużej ( w przypadku gdy usypianie trwało b.długo lub Natusia
                                                    nie chce puścić smoka ) . W ciągu dnia smoczek w ogóle nie istnieje .
                                                    Ostatnio zaczęłam się zastanawiać , czy to już czas zrezygnować całkiem ze
                                                    smoczka .To bardziej ja jestem od niego uzależniona , bo nie będę ukrywać ,że
                                                    usypianie idzie wtedy znacznie szybciej . No ale te zęby ....
                                                    Tak samo mam dylemat ,czy pozbyć sie już całkowicie butli ze smokiem. Herbatki
                                                    i soczki Natalka pije z kubka ,ale mleko daję jej z butelki . Za każdym razem
                                                    zastanawiam się ,czy to już nie czas ,żeby odstawić butelkę . Parę razy dawałam
                                                    jej mleko w kubku z dziubkiem , ale przyznaję że butla sprawdza się jako wstęp
                                                    do usypiania , kubek już nie tak bardzo . Ssanie jednak uspokaja .(dodam tylko
                                                    jeszcze ,że ostatnie mycie zębów odbywa się po wypiciu mleka - to tak na
                                                    wszelki wypadek , bo już raz mi się za to oberwało smile

                                                    Mam nadzieję ,że ten obecny smoczek będzie juz ostatnim i że obędzie się bez
                                                    takich podchodów jak u Safci .A swoją drogą , ile to musimy się napocić ,żeby
                                                    postawić na swoim. Każda z nas mogłaby spokojnie znaleźć pracę w dyplomacji ,
                                                    tyle to zachodu jest z takim maluchem. A co czeka nas za jakiś czas ,aż boję
                                                    się pomyśleć.....

                                                    papapa
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: Lipiec 2002 r. 15.03.04, 23:58
                                                    Jeszcze zapomniałam dodać ,że u nas w sprawach nocniczkowych totalna klapa.
                                                    Nadal w użyciu tylko i wyłącznie pieluchy .Brak mi po prostu silnej woli ,żeby
                                                    się do tego przyłożyć. Odwlekam i odwlekam , teraz np. czekam aż się zrobi
                                                    cieplej ,żeby zostawić Natusię w samych majtach .Ale to jest wybieg , bo równie
                                                    dobrze mogłabym w domu odkręcić na maxa wszystkie grzejniki i z pewnością
                                                    Natusia by się nie zaziębiła.
                                                    Iwona , dodałaś mi odwagi ! jeśli można osiągnać efekt w ciągu dwóch dni , to
                                                    może wreszcie się zmobilizuję . Póki co ,nawet kupy nie udaje mi się złapać do
                                                    nocnika... smile Nie mam się czym chwalić , prawda ?

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Lipiec 2002 r. 16.03.04, 07:49
                                                    Cały czas jestem w szoku, że istnieje na świecie taka druga osóbka jak ja,
                                                    która ma identyczne problemy! Jota w jotę, jakby Natusia i Perła były
                                                    bliźniaczkami. Smok - tylko do usypiania, wypluwany natychmiast po zaśnięciu,
                                                    butla - tylko z mlekiem (mleczko w kubku, owszem, ale w znacznie mniejszej
                                                    ilości, więc same rozumiecie, że przy "szaleńczym" apetycie Perły, nie będę jej
                                                    pozbawiać jedynego czasem posiłku; nocnik - podobnie jak jedzenie zabija.
                                                    Całkiem wygodne miejsce do przejrzenia prasy, ale do załatwienia potrzeb
                                                    fizjologicznych się nie nadaje. Choć, co dziwne, wielkie dmuchane tubisie
                                                    sikają, przynajmniej wg Perły, do niego namiętnie (no, nadaje się również do
                                                    przechowywania klocków). I zero zrozumiałej dla człowieka mowy...
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: Lipiec 2002 r. 16.03.04, 12:59
                                                    cóż u nas podobnie, a nawet gorzej smile

                                                    Sprawy nocnikowe - porażka sad Ola może siedzieć i godzinę i nic nie zrobić a
                                                    po założeniu pieluszki informuje: "Oja si". Mimo to doskonale wie, że i misiu i
                                                    lala robią "si" do nocniczka...

                                                    Co do smoka to jest gorzej niż u Was sad obowiązkowo do spania, ale w dzień
                                                    niestety też, ostatnio chyba nawet bardziej - chyba przez zęby - prawdopodobnie
                                                    idą jej piątki. Ola ma takie powiedzonko gdy jest zmęczona lub ma płaczliwy
                                                    dzień "misiam" co w tłumaczeniu znaczy misiu i am tj. smoczek - i tylko to jest
                                                    w stanie ją uspokoić sad((
                                                    Próbowałam jej kiedys wytłumaczyć, że smoczek jest dla dzidzi. No i
                                                    zapamiętała..... tylko przypisała sobie, że dzidzi jest smoczek, który najmniej
                                                    lubi (niestety mamy w użyci 3 sztuki), a ten, który ma w buzi jest Oli.

                                                    Obiecuję sobie, że jedną i drugą sprawą zajmę się wiosną i latem, gdy już mam
                                                    nadzieję wyjdą zęby i gdy będzie na tyle ciepło by robic "si" w majtki na
                                                    podwórku a nie koniecznie na dywan smile ale to trochę takie moje wygodnictwo....

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • axa2002 ciężka noc 17.03.04, 12:40
                                                    puk, puk czy ktos tu jest??????

                                                    mam za sobą 3 fatalne noce, a co jedna to gorsza sad Ola idzie spać po 22.00,
                                                    wstaje o 5.00 lub 5.30 a dodatkowo budzi się w nocy: płacze i przychodzi do nas
                                                    do pokoju....dziś było to 7 razy sad(

                                                    jestem wykończona........ sad
                                                  • natinka2002 Re: ciężka noc 17.03.04, 14:26
                                                    Wiosna zawitała , więc trochę zaniemówiłyśmy smile
                                                    Tylko jak się tu cieszyć tym ciepełkiem , gdy pospać by się chciało . Na
                                                    nieprzespane noce nie ma rady. Nasze maluchy są po prostu bez serca. Ja co
                                                    prawda nie najgorzej sypiam , ale ostatnio znowu Natuśka wpycha mi się do łóżka
                                                    gdzieś w okolicy północy. Niby można z nią sobie pospać, ale z tymi robalami w
                                                    pupie to niestety nie. Kręci się to małe okropnie. Wczoraj złapałam ją za fraki
                                                    tuż na krawędzi łóżka , już zmierzała w dół ,oczywiście we śnie... Dzisiaj za
                                                    to parę razy dostałam małą girką w głowę . No co to za pomysł ,żeby spać w
                                                    poprzek łóżka i do tego całym ciałkiem na poduszce. No ale lepsze takie
                                                    towarzystwo w łóżku niż żadne smile

                                                    to kiedy ta wiosna ma przyjść?

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: ciężka noc 17.03.04, 14:57
                                                    współczuję...
                                                    tym bardziej, że nie wiem, co to problemy ze snem wink
                                                    Nawet podczas choróbska moja Perła śpi lepiej niż pozostałe maluchy. W nocy nie
                                                    wędruje (bo nie może - śpimy piętro wyżej), śpi również w poprzek łóżka,
                                                    najczęściej na kołdrze a pod poduszką wink
                                                    ależ wiosennie................yyyhhhhhhhhhhhh
                                                    spadam z pracy i idę sobie 3 przystanki dalej parkiem
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 wiosna 17.03.04, 15:01
                                                    w Krakowie wisona na całego smile pewnie po tych nocnych opadach buchnie
                                                    zielenią smile

                                                    wraz z wiosną prezyszło jednak wiosenne przesilenie, co w połączeniu z
                                                    nieprzespanymi nocami daje marne efekty sad((
                                                  • ivonekk Re: wiosna 17.03.04, 21:24
                                                    U nas też jest już wiosennie. Łaziłyśmy dzisiaj na dworzu 3 godziny i jeszcze
                                                    nam było mało smile) Super!! Ale jest jakaś racja w tym, że przesilenie też nas
                                                    dopadło, tzn. bardziej mnie niż Jagódkę. Ona, dzięki Bogu, śpi ostatnio bardzo
                                                    dobrze (od 20.00 do 6.00), więc nie mogę narzekać, dlatego serdecznie
                                                    współczuję Ci Axa. Tak właściwie to muszę pochwalić moją córcię, bo ostatnio
                                                    tak na nią narzekałam, że taka niegrzeczna, ale teraz prawdziwy aniołek z niej
                                                    się zrobił!! Okazało się, że wyszły jej dwie trójeczki na raz, a podobno to
                                                    jest dość bolesne. I to wszystko tłumaczy. Na szczęście, a ja się na nią tyle
                                                    wydzierałam...uch! ja niedobra!

                                                    Trzymajcie się Kobiety!!

                                                    Pozdrowienia, Iwona i śpiąca smacznie Jagusia
                                                  • natinka2002 Re: wiosna 17.03.04, 21:51
                                                    No to faktycznie szczęściara z Ciebie ,Sushi! Ja się tak szybko przyzwyczajam
                                                    do bezproblemowych nocy ,że jak Natusia odstawi jakieś nocne cyrki , to jestem
                                                    potem rozbita przez kilka dni. Teraz powinnam odczynić jakieś czary , bo
                                                    ostatnio całkiem dobrze śpi .

                                                    Za to ta wiosna troszkę źle na mnie wpływa .Spacerujemy zdecydowanie więcej niż
                                                    jakieś dwa tyg temu. Ale im więcej się nałykam świeżego wiosennego powietrza ,
                                                    tym bardziej boli mnie głowa .Dziś miałam w planach otworzyć sobie piwko i w
                                                    samotności wypić :o , ale cóż , siedzę z herbatką a zamiast procentów w moim
                                                    ogranizmie rozkłada się tabletka od bólu głowy.

                                                    Słoneczko grzeje rewelacyjnie , tylko przy okazji ujawniło ,że przydałoby się
                                                    umyć okna .Do tego wszystkie okruchy i paprochy wyłażą teraz z każdego kąta. Ja
                                                    sprzątam a Natusia zaraz za mną porozgniata chrupki , pokruszy chleb , podrze
                                                    gazetę ... A w tym słońcu wszystko widać smile

                                                    Dziś w przypływie energii postanowiłam trochę podratować nasze kwiatki i
                                                    wzięłam się za przesadzanie. Niech one też mają coś z życia smile .U mnie niestety
                                                    wszelkie kwiatki doniczkowe powinny mieć wbudowany alarm : "hej! tu jestem!
                                                    podlej mnie!" . Bo ja jakoś ciągle o tym zapominam . Ale mam zahartowane
                                                    kwiatki i nawet mają jeszcze liście smile Mam nadzieję ,że teraz ze świeżą ziemią
                                                    trochę pociągną ,aż sobie znowu przypomnę ,że trzeba je podlać -hehehe

                                                    A w ogóle to nie wiem gdzie ja mam głowę , zapomniałam zjeść dziś obiad, może
                                                    przez to boli mnie głowa ? Dobrze ,że chociaż daję jeść dziecku smile Znowu będę
                                                    się musiała tłumaczyć mężowi, dlaczego przez ten tydzień niewiele ubyło z
                                                    lodówki . Beznadziejny przypadek ze mnie wink

                                                    To ile ma być jutro na południu Polski ? coś koło 20 st? Chyba się spakuję i
                                                    jazda w tamte strony...

                                                    Kasia

                                                    ( pożarło moje pisanie , ale odzyskałam )
                                                  • kostaga Re: wiosna 18.03.04, 08:09
                                                    Natinko,
                                                    zapraszam Cię serdecznie i Was wszystki, które trochę zmarznięte potrzebują
                                                    wiosennych promyków! Rzeczywiście u nas na południu (no, bardziej na
                                                    południowym zachodzie) zrobiło się prawie lato. Wczoraj wygrzewałam się podczas
                                                    powrotu do domu w słoneczku podgrzewającym atmosferkę do 18 st. Było cudnie.
                                                    Już nie mogę się doczekać, aż Pauli spadnie temperatura (aaaa właśnie - od
                                                    prawie dwóch tygodni chorujemy na zapalenie oskrzeli, tzn. przepraszam, nie my -
                                                    a Perła i babcia) by znowu z nią pobiegać po parku. Jest już tak przyjemnie na
                                                    dworze, że Pauli od razu śmieje się buźka (jak na "Zobaczcie") na samo tylko
                                                    hasło: "spacer".
                                                    No dobra, znowu każą pracować...
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                    PS. Właśnie sobie uświadomiłam, że przyszły miesiąc, to ostatni, w któym będę
                                                    mogła kupić Pauli rowerek. Od maja ten nieszczęsny VAT... (a może na zabawki
                                                    nie wszedł? Nie pamiętam ;-( )
                                                  • natinka2002 Re: wiosna 18.03.04, 10:28
                                                    A żebyś wiedziała ,że przyjadę smile co prawda od Wrocławia trochę bardziej w
                                                    dół , ale to prawie te rejony. Jeśli tylko Piotr dostanie urlop, zmywamy się do
                                                    dziadków do Nysy i wrócimy po świętach .
                                                    Trochę nas ta wiosna zaskoczyła ( jak zima drogowców ) i właściwie Mała nie ma
                                                    odpowiednich butów . Śniegowce już nie pasują , prawda smile ?

                                                    A właśnie ,jak jest z tym Vatem ?, bo już się pogubiłam . Rowerek z "napędem"na
                                                    4 kółka mamy już od zeszłego lata. Ale jest jeszcze tyle rzeczy do kupienia.

                                                    Pozdrawiam zdecydowanie wiosennie !
                                                    Kasia i Natusik

                                                    muszę kónczyc i szybko wysłac , bo Natalka zaczęła buszowac pod biurkiem ......
                                                  • natinka2002 Re: wiosna 18.03.04, 23:34
                                                    Jak miło tak klapnąć wieczorem ze świadomością ,że o to minął całkiem fajny
                                                    dzień. Słoneczko wreszcie wygrzało stęsknione za ciepełkiem ciałko . Dziś było
                                                    rewelacyjnie. Większość dnia spędziłyśmy na spacerze , huśtawkach ,ślizgawkach
                                                    i wreszcie wśród dzieci. W końcu osiedlowe maluchy mogły razem pohasać , tyle
                                                    że każde w inną stronę . Natusi najbardziej spodobał się wózek dla lalek ,
                                                    oczywiście koleżanki, i towarzystwo przestało się liczyć. Maszerowała z tym
                                                    wózkiem ,gdzie ją nogi poniosły , a ja ciągle musiałam za nią ganiać , bo
                                                    kompletnie ogłuchła . Zebrałyśmy się pod blokiem : matki ,babki i uciekające
                                                    dzieciaczki smile i debatowaliśmy nad tymi nieszczęsnymi kupami na trawnikach i
                                                    braku placu zabaw ( bo 2 piaskownic nie można nazwać placem zabaw). I chyba
                                                    było komuś trochę za głośno , bo wracając do domu widziałam, że pod blok
                                                    zajechała Straż Miejska. Mam nadzieję,że to czysty przypadek a nie jakiś
                                                    walnięty przewrażliwiony sąsiad smile . Do domu przydreptałyśmy ok 18,30 ( tak
                                                    jak Ty , Anetko! smile .Problem w tym ,że im więcej jesteśmy na podwórku , tym
                                                    większe fochy ,jak mamy wracać do domu.

                                                    Niestety , prognozy nie są optymistyczne , w najbliższych dniach ma padać i
                                                    będzie chłodniej.... sad
                                                    Wiosno!!!!!wracaj....


                                                    papa i spokojnej nocy
                                                    Kasia ze śpiącą w pokoju obok Natalką
                                                  • kostaga Re: wiosna 19.03.04, 07:51
                                                    Ja święta spędzam też w opolskiem smile Będziemy w Brzegu. Może rzeczywiście uda
                                                    nam się spotkać smile))))
                                                    Hurrraaa, już się cieszę (choć jeszcze nie znam Teojego zdania wink )
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • cixi Re: wiosna 19.03.04, 10:05
                                                    Cześć, ostatnio wielkie kłopoty z zalogowaniem do was i zjadło mi 2 długaśne
                                                    posty, więc powoli się zniechęcam do odwiedzania tego miejsca, beznadziejny
                                                    przypadek, mimo, że w pracy korzystam ze stałego łącza. No to szybciutko:
                                                    Kajcia jest w najnowszym numerze Dziecko - ta w koszulce/sukience Endo. Jeszcze
                                                    nie kupiłam, więc nie widziałam, ale podobno jest. Wczoraj kupiłyśmy butki
                                                    wiosenne rozmiar 23. Gorączka przychodzi co jakiś czas i szybko mija (pewnie te
                                                    ząbki). Odwiedziłyśmy ostatnio ZOO i Kajcia dała nam do zrozumienia, żebyśmy
                                                    nie robili jej w balona. Pokazuję jej takie duże ptaszysko na długich nogach i
                                                    mówię - zobacz Kajcia to CZAPLA (taka mądra jestem bo umiem czytać hihi),a
                                                    Kajcia mi na to: NIE. BOCIAN. No i słusznie, jak dobrze się przyjrzeć to niczym
                                                    się nie różni - nogi czerwone, pióra czarno-białe, dziub wydłużony - niczego
                                                    sobie. Bocian jak nic. Tylko z takim irokezem na czubku głowy, ale to przecież
                                                    szczegół nieistotny. Dalej jesteśmy u gadów, dziadek pokazuje Kajci jedno takie
                                                    źwierzę i czyta: TRASZKA. A Kajcia mu rezolutnie: NIE. KALELEMON. Dzieci są
                                                    jednak mądrzejsze od dorosłych. Buziaki słoneczne. Cixi
                                                  • natinka2002 Re: wiosna 19.03.04, 13:47
                                                    Jestem za ! Można byłoby cos pokombinować smile .Jedyny problem ( o ile w ogóle
                                                    pojedziemy ) to czy dziadkowie gdziekolwiek puszczą Natalkę .Tak się
                                                    stęsknili ,że nie będę miała serca im jej zabierać na dłuższe wyprawy .
                                                    W przyszłym tygodniu powinno się już wyjaśnić , bo chcieliśmy wyjechać w
                                                    niedzielę. Potem to już raczej będę odcięta od internetu ,więc musiałybyśmy się
                                                    wymienić telefonami .Ale póki co nie robię sobie nadziei , bo coś ostatnio moje
                                                    plany biorą w łeb.

                                                    Dzisiaj jestem godzinę do przodu , bo Natalka postanowiła zrobić matce pobudkę
                                                    wcześniej niż zwykle .Do tego ta pobudka była trochę mokra smile , pieluszka nie
                                                    wytrzymała nacisku smile .A że Mała się we mnie wkomponowała to i obie byłyśmy
                                                    mokre. Nie było wyjścia , trzeba było wstawać . Jak już przebrałam ją i
                                                    siebie , to jeszcze wskoczyłam do łóżka na 5 minut smile Słyszę ,że szwęda sie po
                                                    mieszkaniu ,odgłosy jakby walczyła z telewizorem a potem stukanie w okno .Myślę
                                                    sobie : "stuka w drzwi balkonowe".Wreszcie zwlekam się z trudem i gdzie
                                                    znajduję Natusię ?????????????? owszem stuka w okno ale wlazła na parapet .
                                                    Przez krzesło na mały stoliczek ,ale jak było potem to już mogę się tylko
                                                    domyślać .Aż się boję pomyśleć , co by było gdyby tak jej się nóżka omsknęła .
                                                    A to co brałam za próbę włączenia telewizora , to była próba odpalenia
                                                    komputera- modem już chodził. I co ja mam teraz z nią zrobić? Co będzie
                                                    następne.... brrrrrrr

                                                    Dziś już nie zapowiada się tak piękny dzień, zdecydowanie mniej słońca i do
                                                    tego wieje - ale tutaj to już normalka .Do tego wczoraj zaczęli robić wykopy
                                                    pod następny blok , niestety tuż przed moim blokiem , zapowiada się więc
                                                    kolejne zakurzone lato sad Nici z wylegiwania się na balkonie , no chyba że w
                                                    towarzystwie robotników smile

                                                    pozdrawiam ostatniego dnia zimy (precz wstrętna zimo!!!!)

                                                    Kasia,mama Natalki -zdobywczyni parapetu
                                                  • natinka2002 kolejny adresik do kolekcji :) 20.03.04, 22:13
                                                    Oto on:
                                                    nostalgia.tv.pl/
                                                    pamiętacie jeszcze takie programy i bajki ,jak :"Piątek z
                                                    Pankracym" "Zwierzyniec" "Biały delfin Um" "Mali mieszkańcy wielkich
                                                    gór" "Barbapapa" czy "Arabella" no bo już Uszatka , Reksia oraz Wilka i zająca
                                                    nie potrzeba nikomu przypominać .
                                                    Na tej stronie można się cofnąć parę lat smile wstecz . Można nawet co nieco
                                                    ściągnąć , np. "Cztery łapy" z Pankracego , piosenki tytułowe z róznych bajek
                                                    iiiiiiiiiiiiiiiiiii odgłos towarzyszący przekręcaniu pierścienia Arabelli , no
                                                    nie żartuję smile ciekawe jak to brzmiało???? hehehe

                                                    kolejny wieczór przed komputerem , jak przetrawię to napiszę dlaczego.

                                                    Ale Wam życzę zdecydowanie milszego weekendu , bo mój jest do d....

                                                    pa
                                                    Kasia
                                                  • roka3 Re: :) 21.03.04, 11:46
                                                    Kajcia jest bardzo fotograficzna. Już długo nie kupowałam żadnych gazet o
                                                    dzieciach, a wczoraj stanęłam pod kioskiem i coś mnie tknęło żeby kupić
                                                    Dziecko. Pewnie Kajcia dała mi znać , że chce żeby zobaczyć małą modelkę. Dla
                                                    chcących szybko poszukać str.92.
                                                    Kuba właśnie pojechał z tatą do reala to mam chwilkę dla siebie. Ale tak
                                                    strasznie wieje, że nie wiem czy ich nie poprzewraca.
                                                    Kubusiowa siągle swędzą jakieś zębiska i strasznie mi go żal.
                                                    Z jedzeniem nie ma żadnych problemów, na nocnik jak mu się chce to zawoła, jak
                                                    nie ma ochoty to nie woła, a już było parę ładnych suchych dni. Ale na wszystko
                                                    przyjdzie pora, po prostu czasem są ważniejsze sprawy niż nocnik.
                                                    Największy problem mamy z cycusiem, dopiero niedawno przestaał ssać pierś w
                                                    dzień, jak wracałam z pracy nie zdąrzyłam się rozebrać to wołał mama nene.Teraz
                                                    w dzień mówi że nene be. Ale przy usypianiu i nocą owszem jeszcze jest cacy i
                                                    nie może się doczekać kiedy dostanie pierś. ale z tego też wyrośnie. A pozatym
                                                    to miłe ostatnie chwile kiedy dzieciątko tak chętnie się przytula, będzie tego
                                                    brak nie tylko jemu.
                                                    Właśnie przed chwilą się dowiedziałam , że w zmarł w wypadku samochodowym
                                                    chłopak (23 lata), którego szkoliłam parę dni i mieliśmy razem pracować.
                                                    Cieszmy się życiem , bo jest takie kruche. . . . .
                                                    Pozdrawiem
                                                    Roka bez Kuby
                                                  • kostaga Re: :) 22.03.04, 09:36
                                                    Masz rację. Cieszmy się z życia, z każdego okruszka dobrych chwil, które na
                                                    spotykają, ciszmy się, że nasze dzieci chorują tylko na katar... Pisałam Wam
                                                    ostatnio, że moja przyjaciółka urodziła dziecko z wodogłowiem. Cały czas nie
                                                    mogę się pozbierać, ale jednocześnie doceniłam swoje szczęście. Takie
                                                    doświadczenia uczą pokory.
                                                    A wracając do Pauli to na "Zobaczcie" musicie zobaczyć nasze nocnikowe
                                                    postępy!!!!!! wink)))))
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: :) 22.03.04, 10:12
                                                    No i znowu się nastukałam, a tu padł serwis gazety...
                                                    Przyznaję Wam rację: trzeba się cieszyć życiem i cenić każdą dobrą jego chwilę.
                                                    Radujmy się, że nasze Bąble chorują tylko na katar. Pisałam Wam, że moja
                                                    przyjaciółka urodziła niedawno dziecko z wodogłowiem. Cały czas nie mogę sobie
                                                    z tym poradzić, a jednocześnie doceniłam swoje szczęście. Takie wydarzenia uczą
                                                    pokory. To co, że nie mam kasy, by Perła miała to, czego zapragnie, to co, że
                                                    mieszkam z dziadkami i mamą, to co, że marzę o lepszej i ciekawszej pracy?
                                                    Jestem zdrowa, mam śliczne zdrowe dziecko, zdrowego męża, który nigdy nie
                                                    podniesie na mnie ręki... Mam po co żyć i narzekać nie mogę (choć narzekam).
                                                    Wracając do codzienności to musicie zobaczyć na "Zobaczcie" nasze najnowsze
                                                    osiągnięcia w edukacji nocniczkowej!!!!!!
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: :) 22.03.04, 14:44
                                                    Oj tak, nie mamy się czym zamartwiać ! Bierzmy życie ,takie jakie jest!
                                                    Mimo że nie jestem od sobotniego wieczora zbyt optymistycznie nastawiona do
                                                    świata, to i tak nie załamuję się,żadna tragedia mnie ani moich najbliższych
                                                    nie dopadła .Nie będę Wam teraz przynudzać , jaki miałam wspaniały weekend sad ,
                                                    wspomnę tylko że wiało jak cholera , co dla mnie oznacza kolejne dni bez męża .
                                                    Natusia niestety w niedzielę nie była dla mnie łaskawa ,zapewne też odczuła ten
                                                    wiatr.

                                                    Ale dziś wreszcie mogłyśmy wybrać się na spacer i nawet słoneczko świeci
                                                    specjanie dla mnie smile To i może mój wybranek wróci wreszcie do domu...?

                                                    Sushi! Włochata fotka jest rewelacyjna !!!!!!! Pewnie naraziłaś się trochę
                                                    mamom mniej owłosionych lipcuszków smile Ja jednak nie zazdroszczę , bo łepetynka
                                                    Natusi też niczego sobie . Z tą burzą włosów są jednak problemy , bo jak takiej
                                                    ganiającej dziewczynce zrobić kitkę czy wpiąć spinki ,tragedia ! Znając
                                                    upodobanie Perełki do wszelkich ozdóbek na włosach , to musisz mieć niezły
                                                    kłopot. Mnie się czasami udaje dorwać Małą i cos na tej główce zrobić. Spinki
                                                    zaczęła już ściągać , ale kitki jeszcze toleruje. Jak na razie obcinam
                                                    jedynie "lwią" grzywę , zwykle wychodzi krzywo ,ale przy Wiecipiętce to i tak
                                                    nieźle. Pisałam już ,że mam na osiedlu jeszcze dwie lipcowe panienki,jedna z
                                                    nich jest ,tak ja Perełka, z początku lipca i nie ma do czego wpiąć nawet
                                                    spineczki. Mama tej dziewczynki po prostu zawyła z zazdrości , jak zobaczyła
                                                    kitki mojej Natalki.No chociaz w czymś jesteśmy lepsze...hehehe .dobrze się tak
                                                    podbudować .

                                                    Dorota ! Powinnaś dostać od redakcji "Dziecka" jakiś procent od sprzedaży .Bo
                                                    gdyby nie to ,że koniecznie chciałam zobaczyć Kajcię , to z pewnością nie
                                                    kupiłabym tej gazety. Jednak jestem zawiedziona , bo zważywaszy że modelka jest
                                                    bombowa , to zamieszczenie tylko jednego zdjęcia , to zdecydowanie za
                                                    mało .Czuję niedosyt... Ale wielkie gratulacje!!!Kaja będzie miała pamiątkę smile

                                                    Co jeszcze miałam napisać?
                                                    Aha, wzięłam się za edukację nocniczkową ,jeśli gadać nie chce ,to może chociaż
                                                    w tej kwestii będą jakieś efekty. Ponieważ Natalka namiętnie wszystko z siebie
                                                    ściąga , poczynając na kapciach , skarpetkach , rajstopkach a na pieluszce
                                                    kończąc , jak już się tak rozbierze to gania z gołym dupskiem podsikując po
                                                    kątach jak mały psiak. Chyba zaczyna rozumieć , co też się dzieje. Jak na razie
                                                    tylko raz siknęła do nocniczka. Poczekamy- zobaczymy.... Mamy już na kącie
                                                    pierwsze zasikane majty , a i po raz pierwszy wybierałam kupę z wanny - same
                                                    atrakcje , nie ma co .

                                                    Dobra , to tyle , bo wypadałoby jakiś obiadek przygotować.

                                                    A tak przy okazji- mogłybyście podsunąć mi jakieś pomysły na sałatki i inne
                                                    dania imprezowe ???? coś czym mogłabym zazskoczyć gości . Zaznaczam tylko,że
                                                    wolałabym mało skomplikowane przepisy , bo nie chciałbym calego dnia spędzić w
                                                    kuchni a i zdolnościami kulinarnymi nie grzeszę. No chyba .że podsunę przepis
                                                    mężowi smile

                                                    buziaczki

                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: :) 22.03.04, 16:40
                                                    Nareszcie!!!!

                                                    Od jakiegoś czasu ,gdy mam chwilę i mogłabym coś do Was naskrobać, to nie mogę
                                                    wejść na nasz wątek - przekroczony czas logowania! Cholery można dostać.
                                                    Wszystkie inne działają, a jak na złość lipcuszki nie sad.

                                                    U nas w zasadzie bez szczególnych atrakcji. Zęby idą od jakichś 2 tygodni i jak
                                                    to w takich sytuacjach raz jest lepiej raz gorzej. Dziś na ten przykład gorzej.
                                                    Od 1,5 godziny Kajtek próbuje zasnąć. I niestety już chyba nic z tego nie
                                                    będzie i wyciągnę go z tego łóżka.
                                                    No właśnie zaczyna być coraz głośniej sad

                                                    Kajtek miał duże problemy z określeniem siebie. Przez pewien czas mówił o sobie
                                                    TI. Aż ostatnio wymyślił dla siebie imię: Tunio (skrót od Kajtunio). No i teraz
                                                    jest Tuniem. I dużo łatwiej jest nam się porozumiewać.

                                                    Jeśli chodzi o nocnik to totalna klapa. W piątek po piętnastu minutach latania
                                                    bez pieluchy znalazłam dwie kałuże na podłodze, jedden pokry fotel i poduszkę,
                                                    jedną mokrą kołdrę (moją!) i mokre prześcieradło (po mojej! stronie). No i mi
                                                    wystarczyło. Cyba jeszcze trochę poczekam... tylko czy to coś da?

                                                    Ocho! jaka błoga cisza! Chyba jednak zasnął.

                                                    Byliśmy wczoraj w Zoo. Padało okropnie, więc biegaliśmy tylko od pawilonu do
                                                    pawilonu. Ale najważniejsze - tj. słonie, małpy i żyrafy - zaliczone! Tunio był
                                                    pod wrażeniem do wieczora. Słonik był akurat karmiony, więc Kajtek stał jak
                                                    zaczarowany i nie mógł oderwać wzroku od trąby, która wkładała sobie marchewki
                                                    do buzi.
                                                    A w sobotę byliśmy w Łazienkach. Wzieliśmy chlebek i karmiliśmy kaczki i pawie.
                                                    Ależ te ptaszyska są piękne. W nagrodę za posiłek (no może nie do końca, ale
                                                    niech Tunio tak myśli) samczyki pokazały nam swoje ogony. Robią wrażenie!

                                                    Cieszyłam się, że Kajtek nauczył się trochę bawić się sam. No to już nie umie :-
                                                    (. Teraz bierze mnie lub tatę za rękę i trzeba wszędzie z nim chodzić. A
                                                    najczęściej "pokoi - dom" czyli do pokoju budować dom z klocków. No
                                                    przynajmniej trzeba siedzieć na podłodze.

                                                    Kasiu, jeśli chodzi o wszelkie kulinaria to polecam nasze gazetowe forum
                                                    kuchnia (odkryłam je dwa tygodnie temu i ciągle tam zaglądam) oraz:
                                                    www.kulinaria.pl i www.mniammniam.pl (tutaj przepisy mniamowiczów - te są za
                                                    darmo).

                                                    A poza tym jakaś smutna ta wiosna... Tyle złego się dzieje...
                                                    Niech się wreszcie zazieleni, to może nareszcie zrobi się radośniej.

                                                    całusy
                                                    mama śpiącego (z kupą w majtach) Kajetana

                                                    ps. Kurcze zapomniałam iść dzisiaj do kiosku po Dziecko. A właściwie po fotos z
                                                    naszą Dziewczyną! Chyba pójdziemy z Tuniem po drzemce.

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • ivonekk Sto lat, sto lat... 22.03.04, 20:47
                                                    Kasiu,

                                                    z okazji kolejnych osiemnastych urodzin, życzę Ci duuużo słońca, duuużo
                                                    obecności męża w domku ( czyli mniej nieprzychylnych wiatrówwink), duużo sukcesów
                                                    wychowawczych i wieeeelkich uśmiechów na buziuni Twojej Niuni!!!

                                                    @'-,---
                                                  • kostaga Re: Sto lat, sto lat... 23.03.04, 08:21
                                                    Kasiu!!!!
                                                    Ja też dołączam się do życzeń. Osiemnaste urodziny są najcudowniejszą rocznicą
                                                    w życiu, prawda? A Baranki to z kolei najcudowniejsi ludzie na ziemi (oprócz
                                                    raków wink) ) - tak jak mój mąż - czasem masz ochotę zabić, ale i tak kochasz
                                                    bezgranicznie.
                                                    Życia bez sztormów, słońca na lądzie i morzu, kosmosu dobrego humoru, szczęścia
                                                    do szczęśliwych ludzi, zmarszczek mimicznych od śmiechu, radości z radości
                                                    Natusi, kołatań serca jak przy pierwszym pocałunku, a łez tylko z powodu
                                                    rewelacyjnych kawałów.
                                                    Wycałuję Cię albo na święta, a na wakacje to już na pewno!
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: Sto lat, sto lat... 23.03.04, 09:58
                                                    Kasiu kochana!
                                                    Najlepsze życzenia urodzinowe!
                                                    Nie dość, że jesteśmy obie Kasiami i obie mamy lipcowe Natalki, to jeszcze obie
                                                    jesteśmy Baranami!!!
                                                    Dobrze, że przynajmniej imiona mężów są różne, hi hi hi! A'propos - mój mąż
                                                    jest zodiakalnym Bykiem, a Twój?
                                                    Jeszcze raz wszystkiego dobrego!
                                                    Całuję
                                                    Katitka
                                                  • mama_kajetana Re: Sto lat, sto lat... 23.03.04, 10:43
                                                    Kasiu Kochana,

                                                    Wszystkiego najnajnaj...
                                                    Miłości, uśmiechu, pogody (nie tylko ducha) i czego tylko sobie zapragniesz

                                                    Iza z Tuniem
                                                  • natinka2002 Re: Sto lat, sto lat... 23.03.04, 12:08
                                                    ******KOCHANE KOBITKI *********!

                                                    Jesteście super! Ogromnie Wam dziękuję za wszystkie życzonka! Wiecie
                                                    dobrze ,czego mi życzyć .Więc teraz niech to się spełni ...
                                                    Męża już odzyskałam ,więc los jest łaskawy

                                                    Dla tych z Was ,które mają to jeszcze przed sobą , dodam ,że nic się
                                                    zmieniło , nadal czuję się tak samo MŁODO i PIĘKNIE smile jak przed ... a przede
                                                    wszystkim nadal widzę to samo w oczach tego Jedynego !

                                                    pozdrawiam wszystkie Baranki , Raki, Lwy i wszelkie inne znaki .

                                                    Kasia (30lat i jeden dzień)i Natalka (prawie 20.......m-cy :] )

                                                    PS.Mój ulubiony znak zodiaku to Koziorożec (czyli mój mąż :] )
                                                  • kostaga Re: POBUDKA!!! 24.03.04, 10:46
                                                    A co to? Zaspałyście????
                                                    Wstawać! Do Apelu!!!!!! Melduj!
                                                    bo mi nudno...
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: POBUDKA!!! 24.03.04, 13:54
                                                    No to czemu sama nic nie napiszesz ????? hihihi .Szlajasz się po innych forach
                                                    a tu ..... (przejrzałam sobie tę stronę z zabawami ,którą poleciłaś na
                                                    eZabawach.)

                                                    A musztra na mnie nie działa, jestem odporna smile ,wystarczy mi mąż żołnierz .

                                                    Natusia śpi, ja zabieram się do garów ,a jak wystarczy czasu to jeszce przelecę
                                                    szmatą okna . Ciągle nie mam pomysłu co "rzucić" na stół gościom. Nie chce mi
                                                    się szukać przepisów w internecie ( ale dziękuję Ci ,Iza, za podpowiedź ) , już
                                                    i tak wystarczająco dużo czasu spędzam przed komputerem. Jeszcze tylko brakuje
                                                    mi kolejnego uzależnienia.

                                                    Dzisiaj Natuśka zaliczyła mały upadek z huśtawki i znowu mam wyrzuty sumienia.
                                                    Niby wszystkiego pilnujesz , a i tak coś się może wydarzyć. Dobrze ,że nie było
                                                    wysoko i spadła na piasek. Musiałam ją nieść do domu , bo się rozmazała a jak
                                                    się jej przypomniało ,to płakała jeszcze bardziej. Chłopczyk z mojego osiedla
                                                    spadł z pufy, ale tak niefortunnie ,że krew mu leciała z uszka a w szpitalu
                                                    okazało się ,że ma pękniętą czaszkę . A przecież pufy nie są wysokie , a
                                                    chłopczyk nie był tak całkiem mały .Wszystko zakończyło się szczęsliwie i
                                                    chłopiec nadal szaleje, tylko jego mama dostaje zawału serca widząc co synek
                                                    wyczynia .

                                                    to teraz Twoja kolej ,Sushi, czekam .......

                                                    paaaaaaaaaaaa
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: POBUDKA!!! 24.03.04, 15:40
                                                    No dobra!

                                                    ponieważ ja już i tak jestem uzależniona od stron kuchennych, to niech Ci
                                                    będzie, poszukałam trochę dla Ciebie.
                                                    Najpierw dygresja. Byłam parę miesięcy temu na 30-tce kumpla. Jego żona wpadła
                                                    na genialny w swej prostocie pomysł (zaznaczam, że to dla "młodych" gości):
                                                    otóż zrobiła "szwedzki stół" z sałatkami, kiełbasą i piklami, a około północy
                                                    podała mielone!!! i bigos. Sałatki były z kurczakiem, ryżem, makaronem więc
                                                    takie pod wódeczkę (koniecznie dobrze zmrożoną). Do tego chrupiące bagietki.

                                                    A teraz przepisy:
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=2406
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=4640
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=1169
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=5961
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=6406
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=2043
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=4250
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=2966
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=2911
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=432
                                                    www.mniammniam.pl/pu.php?p=1144

                                                    Smacznego!
                                                    Iza
                                                  • joanah2o Re: POBUDKA!!! 24.03.04, 16:27
                                                    He,he!
                                                    Z moim "talentem kulinarnym" to chyba już powinnam zacząć ćwiczyć gotowanie na
                                                    30-te urodziny męża i własne.

                                                    Mieliśmy małą przerwę w czytaniu forum, bo jako że w piątek było święto (Sw.
                                                    Józefa) i wolne, to wybralismy sie już w czwartek na wycieczke objazdową po
                                                    Hiszpanii. Plan jakże ambitny, autorstwa Marcina, już trochę przeze mnie
                                                    zredukowany i tak okzał się zbyt ambitny. Bylismy w Walencji w przeddzień
                                                    fallas, zrobilismy sporo zdjęć i przezroczy, potem pojechalismy do Alicante
                                                    (tam nocleg). Nastepnego dnia Krótki postój w Lorce (zjazd automobilclubu) i
                                                    potem zwiedzanie Alhambry i Granady. Nastepny dzień to Cordoba i plaża a w
                                                    niedzielę Toledo i Segovia.

                                                    A teraz bardziej po ludzku: więcej jechalismy niz zwiedzali, było to strasznie
                                                    męczące, zwłaszcza że na drodze z mnóstwem zakrętów wszyscy mielismy mdłości a
                                                    Himek pierwszego dnia wymiotował. Potem było juzlepiej, ale i tak wyłaził z
                                                    fotelika, jęczał, był bardzo zmęczony jak chodzilismy po miescie a potem
                                                    rozrabiał w hotelu do 2 w nocy (próbował uciec z pokoju, urwać pilota,
                                                    spuszczał wode w toalecie w tempie 5/minutę itp.). Do muzeów nie wchodzilismy
                                                    bo nie było czasu i mozliwości.

                                                    Na pocieszenie dodam, że Alhambra się jakos ostała po wizycie Himka wink

                                                    Mamy sporo zdjęć bo na okazje wyjazdu kupilismy aprat cyfrowy. Teraz trzeba
                                                    pooszczędzać po tych wszystkich wydatkach, jak wycieczki to raczej w góry i na
                                                    własnych nogach.

                                                    Zastanawiam sie czy na Himku zrobiło cos większe wrażenie oprócz żaby w
                                                    ogrodzie w Alhambrze piska na plaży?

                                                    W poniedziałek wręczyli nam w przedszkolu "zaległą" laurkę w kształcie krawata,
                                                    bo jak sie okazało, 19 marca, czyli w św. Józefa, świętuje się tu dzień ojca.

                                                    Mam nadzieję, że uda mi sie wysłać tylko jeden post a nie jego wielokrotność
                                                    jak ostatnio. Ciekawe kto będzie autorem tego "okrągłego"?

                                                    Joanna i Joachim pogromca żab



                                                  • kostaga Re: Mój tysięczniak! 25.03.04, 08:05
                                                    No to mi się udało! Napisałam 1000 post! hurra!
                                                    Co tam u nas? Perła nadal trochę nam choruje. To już trzy tygodnie z małym
                                                    okładem jak nie chodzi do żłobka. Jesteśmy na etapie wymyślania zabaw dla
                                                    młodej, bo już wszystko dookoła ją zaczyna nudzić. Wczoraj Pauli robiła z
                                                    tatusiem bańki mydlane. Fajnie było! Dmuchała tatusiowi płynem do mycia naczyń
                                                    prosto w nos, tak że mój mężulek niewiele się dzisiaj różni od królika smile
                                                    No i słuchajcie... Postanowiliśmy poczekać z nocnikową edukacją do cieplejszych
                                                    czasów, ale Pauli zaczęła sama wołać! Na razie sprawa dotyczy "akcji wagi
                                                    cięższej", ale to też mnie strasznie cieszy. Co prawda zawoła, że chce "fe",
                                                    zdejmie spodenki i pieluchę, usiądzie na nocnik, a jak się sprawa
                                                    zaczyna "wykluwać" natychmiast wstaje, bo chyba tak jest maluchom łatwiej. Tak
                                                    więc kilka razy bawiłam się już w łapanki, ale ostatnie dwa razy już dzielnie
                                                    wysiedziała. Fajne jest to, że jeżeli Perła jest na tym samym piętrze co
                                                    nocnik, co niestety zdarza sie bardoz rzadko, następuje pełna samoobsługa: sama
                                                    przynosi nocnik, sama się rozbiera i siada. Na szczęscie sama się jeszcze nie
                                                    myje smile
                                                    No i znowu muszę wracać do pracy. Posypał mi się komputerek w domu - zarabiam
                                                    teraz na nowy zasilacz - więc pewnie dopiero w kwietniu będę do Was pisać o
                                                    każdej porze dnia i nocy. Dobra zmykam
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Mój tysięczniak! 25.03.04, 09:54
                                                    Brawo Dziewczyny!
                                                    Trochę w bólach ,ale wreszcie dobiłyśmy do tysiąca.
                                                    Wczoraj wieczorem kusiło mnie żeby napisać , było już 999. Ale ponieważ juz
                                                    wystarczająco dużo mnie tu macie ,więc oddałam pałeczkę .

                                                    Sushi! Jednak jedziemy do Nysy ,więc może uda nam się spotkać. Myślę ,że na
                                                    jakies dwie godzinki dziadkowie pozwolą zabrać Natusię smile Trochę przeraża mnie
                                                    pakowanie . Niby jedziemy tylko na 2 tyg., ale tyle Natalkowych kreacji trzeba
                                                    zabrać ,że moje ciuchy będą w bardzo okrojonej wersji.

                                                    U nas nocniczek został trochę zaniedbany , ale to raczej ja się nie przykładam.
                                                    Oj, nie chce mi się ..... ZA to Misia zaczęła coś za bardzo kombinować i wydaje
                                                    nam się ,że urodzą się z tego wreszcie jakieś słowa. Na razie dołączyło do
                                                    słownika słówko TAM . W tym kombinowaniu pomogła Natalce gazeta Dziecko , którą
                                                    kupiłam ze względu na Kaję . Natusia bardzo lubi gazetki z dziećmi , rozczula
                                                    się nad każdym obrazkiem. Jak doszła do strony z Kajką , mówię jej " to jest
                                                    Kaja" i może mam omamy słuchowe, ale moja Niemowa powiedziała KAJA a
                                                    przynjamniej tak to zabrzmiało ( słyszeliśmy oboje z mężem ,ale ręki bym sobie
                                                    nie dała uciąć sad ) .Wyszło jej też coś co mogło oznaczać DZIDZIA , ale to już
                                                    chyba moje pobożne życzenia. ZAraz wyciągnę wszystkie gazetki dla rodziców ,
                                                    jakie do tej pory uzbierałam , poświęcę je dla Misi , jeśli tylko dzięki temu
                                                    zacznie gadać.

                                                    Kończę , bo smród do mnie doleciał, niestety nie z nocniczka a z pieluchy....

                                                    Kasia z wielkim smrodkiem , ale prawie gadającym smile
                                                  • natinka2002 Re: Mój tysięczniak! 25.03.04, 14:16
                                                    Tylko nie zwalniajcie tempa , jak mnie nie będzie! Po powrocie (czyli po
                                                    świętach) chętnie bym sobie poczytała. Pewnie trochę Was pochłoną porządki
                                                    wiosenne i przygotowania świąteczne , ale chyba będziecie się tu pojawiać?
                                                    A jak ja bez Was wytrzymam ???? buuuuuuuuu

                                                    Iza !
                                                    Dzięki ,że wygrzebałaś dla mnie te przepisy. Oczywiście posadziłam męża przed
                                                    komputerem , co by sobie przejrzał , a ja w tym czasie usunęłam się w
                                                    bezpieczne miejsce , czyli poszłam usypiac Małą . Coś tam sobie notował , więc
                                                    chyba coś z tego będzie ...smile Niestety ,to będzie impreza rodzinna (bardziej
                                                    imieninowa niż urodzinowa )czyli siedzenie za stołem . Szwedzki stół raczej nie
                                                    przejdzie - smile Zresztą w tym przypadku wolę ,żeby wszyscy siedzieli za stołem a
                                                    nie łazili po mieszkaniu, wystarczy że dzieci będą biegały .

                                                    spadam , bo jeszcze muszę zrobić listę rzeczy do zabrania .Z Natusią jest to
                                                    niemożliwe , bo jak otworzę jej szafkę ,zaraz ciuszki z niej wyrzuci i będzie
                                                    wszystko na siebie zakładać potem ściągać i tak w kółko ....

                                                    pa
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: Mój tysięczniak! 26.03.04, 14:55
                                                    No i znowu zostałam sama z sobą , oj jak mi smutno .... sad
                                                    omijacie z daleka komputery ...

                                                    Wobec tego już teraz się z Wami pożegnam ( mimo że planujemy wyjechać w
                                                    poniedziałek) . W sobotę mam gości , w niedzielę mam gości a w poniedziałek
                                                    zakupy i pakowanie . Już pewnie nie uda mi się nic napisać .

                                                    Życzę Wam i sobie ,żeby ta wiosna wreszcie wygrała z zimą . Bo jak na razie ,to
                                                    tam w górze znaleziono w magazynach resztki śniegu i w ramach wiosennych
                                                    porządków wszystko jest wymiatane . Co rusz to leci z nieba jakiś marny puch .
                                                    A więc dużo słoneczka i uśmiechu !!!!!!! smile i "do zobaczenia" po świętach
                                                    paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

                                                    Kasia

                                                    PS.
                                                    Sushi! Mam nadzieję ,że Perełka szybko wyzdrowieje ,żeby mogła stanąć oko w oko
                                                    z Natalką smile Będziemy w kontakcie!

                                                  • mama_kajetana Re: Mój tysięczniak! 26.03.04, 17:11
                                                    No to ja też się pożegnam. Co prawda tylko do poniedziałku. Dzisiaj jedziemy do
                                                    Łodzi i wrócimy dopiero w niedzielę późnym wieczorem. Co prawda w weekend i tak
                                                    tu prawie nikt nie zagląda, ale może jutro zrobicie wyjątek. Bo jutro Kochane
                                                    Dziewczyny nasz wątek obchodzi PIERWSZE URODZINY!!! Tak, tak... to już rok
                                                    jesteśmy razem! Ależ to zleciało!
                                                    Rok temu nie pomyślałabym, że zyskam takie fantastyczne koleżanki. Będę mogła o
                                                    każdej porze dnia i nocy wyżalić się, podzielić tym co mnie martwi ale i każdą
                                                    najgłupszą pierdą i radością. Bo nikt tak jak Wy mnie nie rozumie. Dzięki temu,
                                                    że mam Was i że mnie rozumiecie mam komu opowiadać o kupkach, zupkach, ząbkach
                                                    i te pe. I nikt nie patrzy na mnie jakbym była z Marsa. Kocham Was Dzieweczki.
                                                    Obyśmy jeszcze przez długie lata mogły się spotykać tutaj, a może i w realu.

                                                    Natinko kochana, wszystkiego najlepszego na Święta. Dużo radości, miłości,
                                                    rodzinnego ciepełka i wszystkiego czego tylko pagniesz.

                                                    Do zobaczenia
                                                    Iza i Kajtuś zwany Tuniem
                                                  • roka3 Re: Mój tysięczniak! 28.03.04, 23:01
                                                    Wczoraj Kuba miał 20 miesięcy (jest jednym z najmłodszych lipcuszków. Ale
                                                    biedaczek ma zapalenie oskrzeli. W piątek byliśmy u lekarza, w sobotę się
                                                    zdecydowanie pogorszyło, więc byliśmy znów. Dzis do kontroli na szczęście już
                                                    może jako tako oddychać, a dusi się tylko przy kaszlu. Bieczek nic nie je, po
                                                    raz pierwszy mamy problem z tabletkami, zawsze zjadał bez problemu, teraz
                                                    pluje, ale się mu nie dziowie takim świństwem sama bym pluła, dlatego daje mu
                                                    do tabletek sok malinowy, ale to i tak nie przeciwdziała pluciu. Do tego ma
                                                    wyychać jedno lekarstwo przez jakąś tubę która zasłania mu usta i nos na jakieś
                                                    2 min. - co jest praktycznie nierealne. Na szczęście przyjechała dziś babcia,
                                                    która zastąpi przez 2 dni opiekunkę to Kuba będzie miał rozrywkę.
                                                    Pozdrawimy
                                                    Roka & kaszlący Kuba
                                                  • ivonekk Re: Mój tysięczniak! 29.03.04, 10:07
                                                    Witajcie,
                                                    Roka, bardzo mi przykro, że Kubuś jest chory, ale z pewnością szybciutko
                                                    wyzdrowieje, piękna pogoda za pasem, więc musi byc zdrowy, aby móc brykać na
                                                    dworzusmile)Jagódka wczoraj obchodziła 20-stą "miesięcznicę" swoich urodzinek.
                                                    Teraz została juz chyba tylko Natusia w gronie dziewiętnastomiesięczniaków, ale
                                                    już niedługo.
                                                    U nas na szczęście wszystko dobrze, Jagunia zdrowa jak rybka,z nocniczkiem
                                                    przyjaźni się juz na całego, nie mogę narzekać. Wczoraj nawet dałam jej jeść
                                                    samodzielnie obiadek, początek był niezły, ale koniec juz niekoniecznie, obiad
                                                    prawie w całości była zjedzony. Nie szkodzi, że na sam koniec ziemniaczki z
                                                    sosem trafiały do buzi przy pomocy rączki :]Liczy sie efekt końcowy, prawda??wink
                                                    No i okazało sie, ze niepostrzeżenie Jagódka stała się posiadaczką całkiem
                                                    nowiutkich trójeczek w buzi. Zaczęło sie też pierwsze składanie słów w zdania,
                                                    na razie nie jest to może rewelacja, ale ja padam z zachwytu nad Jagódką po
                                                    każdym takim zdaniu, np. mama daj ama, albo dzidzia dada albo bay nie ma- baba
                                                    dada, itd. Niby pierwsza jaskółka nie czyni wiosny, ale w tym przypadku myślę,
                                                    ze to niezły początek.
                                                    U nas dzisiaj deszczowo, więc chyba nie wybierzemy się teraz na spacer.
                                                    Aktualnie mam chwilę czasu, aby tu coś napisać, bo w tv jest teraz " Niedźwiedź
                                                    w dużym niebieskim domu"- ulubiona bajka mojej córci smile)Jednak za chwilę będzie
                                                    czas na usypianie.

                                                    Pozdrawiam Was wszystkie,
                                                    Roka- szybkiego powrotu Kuby do zdrowia,

                                                    Iwona z zapatrzoną w tv Jagodą
                                                  • kostaga Lipiec 2002 30.03.04, 10:09
                                                    No coś strasznie tu ucichło? Natinki nie ma i milczycie od razu smile
                                                    Ja milczę i owszem, ale zmywam się właśnie z pracy i nie mam gdzie stukać sad
                                                    Wysiadły mi korzonki (ha ha ha - starość nie radość) i nie mogę się prawie
                                                    ruszać. A poza tym jadę do żłobka, bo po trzytygodniowej przerwie Pauli wróciła
                                                    do tego przybytku i ryczy w niebogłosy. Mi się serce rozdziera... Pewnie
                                                    niedługo zacznę się łamać i jeszcze zrezygnuję sad
                                                    idę popłakać
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • andje Re: Lipiec 2002 30.03.04, 16:38

                                                    Rzeczywiście brak tu Natinki (Kasiu wracaj szybko bo smutno bez Ciebie).
                                                    Mi ostatnio rzadko udaje się coś naskrobać,chyba w związku z przesileniem
                                                    wiosennym, choć wiosna na Podlasiu obecna jest jedyni w wyżej wymienionym
                                                    przesileniu,poza tym szaro, buro i nijako a na dodatek zimno.
                                                    Za to w domu nie ma miejsca na nudę Safiyka szaleje i rozrabia na całego.
                                                    Rozwija się w zawrotnym tempie i aż żal,że za chwilę słodziutkie maleństwo
                                                    zamieni się w prawdziwą pannicę.
                                                    Saushi czy minęły już Perełce ataki złości, bo u Safiyki nie ma już śladu po
                                                    jakimkolwiek buncie( a może to cisza przed burzą?).
                                                    Najnowszymi nabytkami słownymi są: kude, kucze i o cholela

                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                    Ania i Safcia
                                                    P.S
                                                    Sushi,będzie dobrze- trzymamy za was kciuki.
                                                  • kostaga Re: Lipiec 2002 02.04.04, 08:15
                                                    A ja mam koszmar w pracy, przeżywamy też tragedię ze żłobkiem, więc straciłam
                                                    cały zapał do pisania. Najchętniej zakopałabym się z Perłą gdzieś na słonecznej
                                                    plaży i oddała się całkowitej beztrosce. Czasami mam ochotę sobie strzelić w
                                                    łeb. Dobrze, że jest Malutka, bo mnie przed tym chroni...
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • ivonekk Re: Lipiec 2002 02.04.04, 19:58
                                                    Sushi, trzymaj się mocno!!! Będzie dobrze! Nie takie rzeczy da się przejść. Ja
                                                    teraz też przechodzę ciężki okres, zaczęłam pracę. Jest to praca w sklepie,
                                                    więc nie ma mnie w domu od ok.10.00 do 18.00. Jagodę kładę spać ok.20.00,
                                                    dlatego bardzo mało czasu spędza ze mną. Wcześniej spędzałyśmy praktycznie 24
                                                    godziny razem i też teraz przeżywam szok. Jagoda chyba przechodzi to trochę
                                                    lepiej, ponieważ teraz przebywa ze swoją ukochana babą smile) Ale mi jest naprawdę
                                                    ciężko....
                                                    Ale Sushi, głowa do góry, będzie dobrze, zobaczysz!!! wink))

                                                    Pozdrowienia, co nas tu tak mało??????
                                                    Iwona
                                                  • roka3 Re: Lipiec 2002 02.04.04, 20:32
                                                    Dziewczyny trzymajcie się. Rany wszyscy cierpią.
                                                    Sushi jeszcze trochę i Perła się przyzwyczai spowrotem, przecież była gwiazdą
                                                    żłobka, Jednak przerwa 3 tygodnie to dla takiego maleństwa cała wieczoność, (a
                                                    w domu było tak dobrze).W dodatku te korzonki, ale zobaczysz szybko Ci
                                                    przejdzie Perła się wygimnastykuje, a jak nie to mąż wygrzeje.
                                                    Ivonekk Tobie współczuje jeszcze bardziej cały dzień bez Jagódki. Dobrze , że z
                                                    Jagódką jest babcia a nie obca opiekunka, albo nie dajesz jej do żłobka. Znam
                                                    ten ból też to przeżywałam teraz się już przyzwyczaiłam. Pierwsze dni jak
                                                    poszłam do pracy , a było to już prawie rok temu i Kuba został z opiekunką, to
                                                    do męża do pracy dzwoniła sąsiadka z 2 piętra ( ja mieszkałam na 4), że Kuba
                                                    tak się drze że jej się serce kraje. Ja najczęściej wracam do domu już o 17.
                                                    (ale jak dla mnie to też za długo).Często też jeżdzę po Polsce i wracam jak
                                                    Kuba śpi. No ale cóż trzeba pracować, tylko dlaczego kosztem maluchów. Po co
                                                    komu była emancypacja kobiet? Ale głowa do góry dziś świeciło piękne słoneczko,
                                                    dni są dłuższe.
                                                    Kuba dalej ma zapalenie oskrzeli, ale już jest coraz lepiej co 2 dzień chodzimy
                                                    na kontrolę tzn. Tomek chodzi - ma urlop na czas choroby Kubusia, (bo wyrodna
                                                    matka nie może - oczywiście praca). Dziś odwiedziła go nawet jego opiekunka (
                                                    ta sama przy której tak ryczał), bo przez tydzień się stęskniła, Kuba zresztą
                                                    też bardzo się ucieszył jak ją zobaczył.
                                                    Powodzenia dla wszystkich lipcowych mam.
                                                    Roka & Kuba
                                                  • andje Re: Lipiec 2002 03.04.04, 20:16
                                                    Dziewczyny wiosna przyszła!!nawet do Białegostoku w prawdzie z pewnym
                                                    opóźnieniem ale dotarławinkJeszcze jest trochę zimno i wietrznie, ale za to jak
                                                    pięknie świeci słoneczko, aż chce się żyć.
                                                    Iwonko napisz jak radzice sobie z nową sytuacją.Osobiście jestem bardzo
                                                    zainteresowana, bo od jakiegoś czasu szukam pracy.Na razie (na szczęście dla
                                                    mojego Słoneczka)nie znalazłam, ale wielkimi krokami zbliża się moment kiedy
                                                    będę musiała przestać wybrzydzać i wziąć się do roboty, bo niestety w "naszych
                                                    domowych" realiach druga pensja przydała by się bardzo.Pewnie pójście do pracy
                                                    okupię dłuuuugą depresją, a póki co chłonę każdy moment z moim Skarbem.

                                                    Dziś spędziłyśmy cudowny dzionek na placu zabaw.Miałam pod opieką dodatkowo 3
                                                    dzieci mojej siostry.Podczas ubierania ich do wyjścia myślałam,że dostanę
                                                    kociokwiku, jedno nie mogło znaleźć butów, drugie bluzy,trzecie nie nałoży
                                                    kamizelki-kilkakrotnie przeszło mi przez głowę,że koszmarem byłoby posiadanie
                                                    takiej "radosnej czwórki".Kiedy zobaczyłam jak cudownie bawią się razem na
                                                    podwórku, jak cudownie potrafią się sobą zaopiekować, to myślę,ze nie ma to jak
                                                    duża rodzina i powróciły moje młodzieńcze marzenia o gromadce dzieciaków.Na
                                                    szczęście udało mi się trochę uspołecznić moją Łobuzicę i coraz rzadziej jest
                                                    agresywna w stosunku do innych dzieci, więc przynajmniej na podwórku mogę
                                                    nacieszyć się widokiem rozbrykanej grupki.
                                                    Chyba do szczętu zgłupiałam
                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                    Ania
                                                  • ivonekk Re: Lipiec 2002 04.04.04, 21:01
                                                    Skoro pytasz, to Ci opowiem jak jest : ciężko. Przede wszystkim dom stoi na
                                                    głowie. Nie umiem jeszcze wszystkiego tak zorganizować, aby było oki. Ale
                                                    myślę, że jeśli popracuję dłużej(na razie to tylko 2 tygodnie okresu próbnego)
                                                    to wszystko się jakoś ułoży winkBardzo dużo pomaga mi mama, chociaz dlatego, że
                                                    nie musze sie martwić o obiadek Jagódki. Macie rację, że jestem w dużo lepszej
                                                    sytuacji, dlatego, że Jagoda jest z moją mamą, wiem to doskonale. I strasznie
                                                    się z tego cieszę. Nie mogę sobie wyobrazić, gdybym miała ją jeszcze zostawić z
                                                    kimś obcym indifferentMalutka też chyba dość boleśnie odczuwa brak mojej obecności w
                                                    domu, bo kiedy się już zjawię, to nie odstępuje mnie na krok. Wszytskie
                                                    czynności muszę wykonywać z nią na rękach smile) Święte słowa: po co nam kobietom
                                                    była ta emancypacja!!?? Ja tego nie wymyśliłam, mogłabym siedzieć w domku,
                                                    wychowywać gromadkę dzieci i czuć się spełnioną smile)) A tu masz babo placek,
                                                    musimy zostawiać te nasze skarby i zasuwać, często w jakichś nieprzyjemnych
                                                    okolicznościach, z nieprzyjemnymi ludźmi. BUUUUUUUUUU...

                                                    I tym pesymistycznym akcentem kończę,
                                                    muszę zebraC siły,
                                                    by jutro znów stawić czoło niesprzyjającemu otoczeniu i
                                                    by wziąć udział w wyścigu szczurów...
                                                    I to w głupim sklepie...

                                                    ...Iwona...
                                                  • axa2002 po urlopie..... 04.04.04, 22:37
                                                    cóż niestety pozostaje mi tylko dołączyć się do naszej smutnej gromadki.....
                                                    Dziwne, że narzekam po urlopie??? Zaraz opowiem Wam jak zakonczył się nasz
                                                    wiosenny wypad od Zakopanego.
                                                    Wyjechalismy w niedzielę. Było slonecznie i zapowiedało się, że tydzien upłynie
                                                    nam pod znakiem słońca. Ola czuła się cudownie. Chodziłyśmy na długie spacery,
                                                    z których nie chciała wracać do domu. Mimo, iż pogoda psuła się coraz bardziej
                                                    (deszcz, śnieg) cały czas łaziłysmy choćby po Krupówkach. Nasz pobyt
                                                    zaplanowaliśmy do niedzieli więc w sobote powoli zaczęłam zbierać graty. Ale
                                                    nie wyjechalismy w niedzielę....
                                                    jeszcze w nocy w sobotę znaleźliśmy sie w szpitalu w Zakopanem z podowdu
                                                    odwodnienia!!!!! Ola w sobote od godz. 16.00 zrobiła pięć kup a od godz. 20.00
                                                    zaczęła wymitować sad Ponieważ zwłaszcza wymioty nie zdarzają się nam często
                                                    pojechalismy na ostry dyżur. Tam uznano, że Oleńka jest mocno odwodniona i od
                                                    razu dano jej kroplówkę. Wkuwano jej się prawie 30 min, pielegniarki nie mogły
                                                    znaleźć żyły, tak się odwodniła sad płakałam razem z nią - co za koszmar, to
                                                    wkuwanie bylo najgorsze!!! Potem przechodziłysmy przez to jeszcze raz, gdyz
                                                    spuchła jej rączka od kroplówki i trzeba było zmienić miejsce. Później jak do
                                                    naszej sali wchodziła pielegniarka Ola tak się bała, że od razu płakała. Nie
                                                    wyobrazam sobie by można było takie małe dziecko zostawić w szpitalu same!!!
                                                    Później kroplówka, i jeszcze jedna i jeszcze.. w miarę jak Ola nabierała sił
                                                    coraz bardziej drażniły ją kroplówki. W nocy cały czas trzymałam ją za rączkę,
                                                    by jej nie wyrwała.
                                                    Tak to nasz pobyt przedłużył się do wieczora wtorkowego, gdy zmęczeni
                                                    wrócilismy do domu. Był to rota-wirus, który na oddziale w szpitalu okazał się
                                                    dość częstym przypadkiem. Ola przez klika dni była jeszcze mocno oslabiona.
                                                    Dzis na szczęście ma siłę już łobuzować więc mam nadzieję, że wszystko mamy za
                                                    sobą.
                                                    Co do samego szpitala to muszę przyznac, iz przyjeto nas bradzo miło. Oddział
                                                    dziecięcy jest tzw. oddziełm motykowym, więc nie czuło sie tam tak bardzo
                                                    atmosfery szpitala. Jest zapelcze kuchenne dla rodziców i specjalnie wydzielona
                                                    łazienka. Oczywiście byłam tam cały czas z Olą (24h/dobe), do poniedziałku
                                                    byłysmy same na sali (sale są dwuosobowe tzn 2+2).
                                                    W chwili refleksji pomyślałam, że może dobrze, że zdarzyło się to tam, wiem
                                                    bowiem, że w Krakowie, nie we wszystkich szpitalach można zostać z
                                                    dzieckiem ......

                                                    Aneta

                                                    PS Dziewczyny głowy o góry - NAJWAŻNIEJSZY BY NASZE DZIECIACZKI BYŁY ZDROWE!
                                                  • kostaga Re: po urlopie..... 05.04.04, 10:15
                                                    No to rzeczywiście nie za przyjemny miałaś urlop Anetko. Cieszę się, że już
                                                    wszystko ok. Mi chandra chyba też powoli przechodzi, w dużej mierze dzięki
                                                    Waszym ciepłym słowom i faktowi, że Perła powoli zaczyna się jednak do żłobka
                                                    przyzwyczajać. Może rzeczywiście nie będzie tak źle? Czas pokaże smile
                                                    A teraz zaczynamy przygotowania świąteczne, szczególnie do jednego świątecznego
                                                    wydarzenia: spotkania na szczycie Natalka + Perła w asyście Natinki i Sushi.
                                                    Już nie mogę się doczekać.
                                                    dobra, znowu muszę wracać do tej cholernej roboty, do tego jeszcze
                                                    charytatywnej ;-(
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • joanah2o ??? 05.04.04, 23:09
                                                    Czy ktos coś wie co tam u ahny i Maciusia?

                                                    h2o
                                                  • kostaga Re: ??? 06.04.04, 09:24
                                                    cisza na morzu!
                                                    ahna! odezwij się!
                                                  • kostaga STO LAT ivonekk :-) 06.04.04, 15:03
                                                    Iwonko,
                                                    niewielu marzeń, by do spełnienia pozostały tylko te, o których spełnieniu
                                                    można jedynie marzyć,
                                                    niewielu pieniędzy, byś miała wszystko, co za pieniądze można kupić i by więcej
                                                    ich potrzeba nie psuła Ci życia,
                                                    byś miała wszystko, czego za pieniądze kupić nie można,
                                                    szczęścia, jakiego nikt jeszcze nie zdołał odkryć i przeżyć,
                                                    miłości, która każdego dnia przyniesie Ci bukiet konwalii i zapach, powodujący
                                                    łaskotanie w brzuchu, drżenie rąk i szybsze bicie serca
                                                    i uśmiechu Maleństwa w każdej wspólnej sekundzie
                                                    Wszystkiego Najlepszego z okazji urodzin
                                                    papa
                                                    Sushi

                                                    PS. Przekazuję Wam pozdrowienia od wypoczywającej Natinki smile
                                                  • andje Re: STO LAT ivonekk :-) 06.04.04, 20:29
                                                    Ja również przyłączam sie do najlepszych życzeń.Iwonko, wszystkiego naj,
                                                    naj,naj.Miłości, Ciepełka, Słoneczka i pociechy ze Słodziutkiej Jagódki

                                                    Pozdrawiamy
                                                    Ania i Safiyka
                                                  • ivonekk Re: STO LAT ivonekk :-) 06.04.04, 21:35
                                                    JEZUUUU!!
                                                    Dziękuję, Kochane Kobiety!! Jestem bardzo wzruszona.....piękne życzenia...smile))

                                                    Dzień w sumie do kitu, prawie spóźniłam się do pracy, zapomniałm klucza od
                                                    szafki, potem okazało się, że zapomniałam tez zostawić klucz od mieszkania
                                                    mojej mamie, ech...., same nieszczęścia. Ale za to okazało się, że chyba jednak
                                                    dostanę tę pracę i otrzymam umowę na następne trzy miesiące! Chociaż jeden
                                                    pozytyw tego dnia :] Poza tym, że Jagoda jeszcze nie śpi, co jest bardzo
                                                    dziwne, bo zawsze śpi już od 20.00, to wszystko jest oki.
                                                    Hmmmm....27 lat minęło jak jeden dzień, la la la ...

                                                    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,
                                                    Iwona z brykającą w najlepsze Jagódką smile))
                                                  • ahna10 Jesteśmy jesteśmy 07.04.04, 22:52
                                                    Ale fajnie, że o nas pamiętacie!!!

                                                    Dzisiaj mija miesiąc, od kiedy jesteśmy w czwóreczkę. Maksiu urodzi się w
                                                    niedzielkęsmile07.03. o 12.05 w południe ważył 3760g. i miał 59cm. wzrostu. Poród
                                                    szybki kilka bolesnych skurczy i jużsmile. Generalnie jak na razie bezproblemowo.
                                                    Maciuś jest zakochany w swoim braciszku, przy każdej nadążającej się okazji
                                                    obcałowuje maluszka, robi mu „cacy cacy”. Maksym jest spokojnym niemowlaczkiem
                                                    bardzo dużo śpi, w związku z czym mam naprawdę dużo czasu dla Maciusia (jak na
                                                    razie).

                                                    Ojej musze kończyć, bo ktoś się domaga papu. Spróbuję napisać później.

                                                    Ahna i M&M

                                                    Ps. Pamiętacie jeszcze jak pachną takie niemowlaczki, jakie to bezbronne,
                                                    słodziaczki???
                                                    Cudo cudo mówię Wam.
                                                    STO LAT ivonekk smile
                                                  • axa2002 Re: Jesteśmy jesteśmy 08.04.04, 11:05
                                                    1. GRATULACJE dla Ahny - podwójnej mamy smile

                                                    2. Życzenia zdrowych, spokojnych i słonecznych Świąt smile oraz mokrego Dyngusa :-
                                                    ) - to podobniez przynosi pomyślność przez cały rok

                                                    3. 100 lat wszystkim małym i dużym solenizantom!!! (czy przegapiłam jakieś
                                                    kalendarium urodzinowe mam lipcuszków?????)

                                                    Aneta
                                                  • kostaga Re: Jesteśmy jesteśmy 08.04.04, 12:08
                                                    Ahna! Wielkie całusy i ogrom zazdrości. Zaczynam chorować na podwójne
                                                    macierzyństwo. Szkoda (a moze na szczęście) mój mężulek chodzi twardo po ziemi,
                                                    i mnie trochę na tę ziemię ściąga. Ale się może kiedyś doczekam...
                                                    Święta! Co prawda ich nie lubię, ale przynajmniej trochę odpocznę od pracy.
                                                    Czas na jakieś zmiany, już 5 lat pracuję w tym swoim molochu i praca wyłazi mi
                                                    bokiem. Potrzebuję odmiany. Więc mam gdzieś całe świąteczne porządki. Może coś
                                                    upiekę, wsadzę wielki tyłek w samochód i pojadę się byczyć do teściów. A Wam,
                                                    moje kochane, życzę jajeczek - niekoniecznie żółciutkich, mokrych podkoszulków,
                                                    łaskoczących baziek tam, gdzie się ich nie spodziewacie, nieskonsumowanego
                                                    koszyczka już w drodze z kościoła, bezkalorycznych bab wielkanocnych, baranów
                                                    jedynie cukrowych smile
                                                    Trzymajcie się cieplutko a ja podążam (niedługo) na spotkanie z Natinką i jej
                                                    córusią
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • roka3 Re: Jesteśmy jesteśmy 08.04.04, 18:04
                                                    Ivonekk - róznież z Kubą dołączamy się do życzeń: zadowolenia z dzieciątka,
                                                    mężulka i spełnienia wszystkich marzeń.
                                                    Ahna dla Ciebie gratulacje serdeczne, niech ci się MM chowają słodko jak te
                                                    cukiereczki, żeby Maksiu i Maciuś żyli w zgodzie i miłości, bo z dwoma
                                                    chłopakami to różnie bywa.
                                                    Kuba już zdrowy.
                                                    Umieściłam zdjęcia Kuby na Zobaczcie - zapraszam, jedno wyszło trochę duże, no
                                                    ale cóż następnym razem postaram się wysłać mniejsze.
                                                    Miło, że zbliżają się święta, będzie błysk w domu i dużo czasu dla naszych
                                                    maluchów.Szkoda tylko, że pogoda zapowiada się nieciekawa.
                                                    Pozdrawiam Wszystkich przedswiątecznie i świątecznie.
                                                    Pa . Roka & Kuba
                                                  • andje GRATULACJE!!!! 08.04.04, 21:42
                                                    Ahna, gratulacje i serdeczne życzenia zdrowia dla Ciebie i twoich
                                                    malców.Straszliwie Ci zazdroszczę podwójnego macierzyństwa.Ja mimo, że wodzę
                                                    tęsknym wzrokiem za mamusiami z dwójką dzieciaczków i marzę o dużej rodzinie,
                                                    to nie mogę się zdecydować.Przydało by się znaleźć jakąś pracę, wyjść na
                                                    ekonomiczną prostą i wtedy....ale czy oby wtedy nie będzie za późno?
                                                    Pozdrawiamy was gorąco.Trzymajcie się cieplutko.
                                                    Buziaki dla Maksia i Maciusia.
                                                    Ania i smacznie śpiąca Safcia
                                                  • kostaga Wiedziałam !!!! 13.04.04, 08:41
                                                    Wiedziałam! Zabraknie Natinki to od razu umilkniecie! A Kasia ma nadzieję, że
                                                    jak do na wróci, będzie miała co poczytać. A Wy się nie staracie!
                                                    wiem, wiem...
                                                    ja też kontynuuję świąteczne lenistwo i ani mi się myśli wysilać. Może jutro?
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: po świętach... 13.04.04, 11:06
                                                    no faktycznie świętowanie było intensywne jak widać po pustym forum smile)

                                                    U nas oprócz niedzieli pogoda była fantastyczna. Najlepsza w sobotę, kiedy Ola
                                                    szał z koszyczkiem do święcania smile szła tak pewnie wymachując koszykiem, że
                                                    już przy pierwszym zakręcie zajączek zorbił "hyc" z koszyczka smile

                                                  • joanah2o po świętach... po maratonie :) 13.04.04, 22:49
                                                    Przyjechali do nas dziadkowie (czyli moi teściowie) i zaczął się maraton
                                                    wycieczkowy.Na szczęscie część wycieczek nas z himkiem ominęła, ale i tak na 3
                                                    dni do Portugalii pojechaliśmy. Jeśli komus zdarzyło sie pomyśleć, że tez by
                                                    chciał, to niech nie żałuje. Tempo ze względu na zaplanowaną przez M. trasę
                                                    było zawrotne, w stylu "jesli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii", sama nie
                                                    wiem, czy bardziej zmęczona jestem jazda w ciasnym samochodzie (obok fotelika)
                                                    czy mieszknaiem w hotelach (muszę się przyzwyczajać do łazienki i łóżka
                                                    przynajmniej ze 2 tygodnie, żeby sie dobrze poczuć)czy zwiedzaniem na czas.
                                                    Himek zniósł wyprawe dzielnie, dużo lepiej niż wycieczkę do Granady.

                                                    Babcia przyjechała z całym mnóstwem opowieści odzieciach z rodziny (starszych i
                                                    kilka lat czy miesięcy). Oczywiście z tych opowieści wynika, ze Himek jest
                                                    zupełnie w tyle, bo: nie mówi całymi zdaniami(może i mówi,ale w swoim języku),
                                                    nie korzysta z nocnika i nie potrafi jeszcze wielu innych rzeczy.
                                                    Pocieszam się, że za to opanował sztukę suvivalu wink, juz nie tylko wyjmuje
                                                    sobie jogurty z lodówki, otwiera i zjada łyzeczka, ale ostatnio jak tylko
                                                    dorwie soczek z rurką, to odrywa rurkę, zdejmuje z niej folię, wbija do
                                                    kartonika i wypija, jeśli ma dobry humor, to nawet wyrzuci pusty kartonik do
                                                    kosza (ale go nie zgniata, więc nad postawa "ekologiczną" musimy jeszcze
                                                    popracować). Tylko kiedy? Bo dziadkowie chcą żebym im go przywiozła na wakacje,
                                                    żeby się mogli zająć jego edukacja nocniczkową?

                                                    Zawsze się złościłam, że nie będę chodzić z koszyczkiem do kościoła, że może
                                                    ktoś inny z rodziny, ale w te świeta mi tego brakowało. Te same potrawy, ale
                                                    jakos tak nie to samo, żadnego polewania w poniedziałek. Procesji z goścmi
                                                    ubranymi jak KKK tez nie widziałam, bo było za zimno sad i zostałam z Himkiem w
                                                    domu.

                                                    Ja chcę do Polski!!! Nie, jednak nie, bo nie mamy tam swojego miejsca.

                                                    Joachim czuje sie tu dużo lepiej niż ja, do tego stopnia polubił żłobek, że
                                                    teraz rano nie płacze, nie protestuje, tylo wbiega do środka albo ciągnie panią
                                                    za rękę. Choruje tez dużo rzadziej,jakaś angina raz na miesiąc a nie co
                                                    weekend smile

                                                    Ten kto napisał, że to pójscie do żłobka będzie bardziej stresujące dla mnie,
                                                    niż dla małego, miał święta rację smile

                                                    jakimś cudem zalogowana J.

                                                  • natinka2002 Re: po świętach... 13.04.04, 23:11
                                                    HEJ!HEJ!
                                                    Wróciłam smile!!!!!!!!!!
                                                    Jeszcze nie nadrobiłam zaległości , choć niewiele tego jest smile ,wiem
                                                    wiem ,święta i ogólne rozleniwienie, nie zacznę od wypominania , o nie ,nie !!!
                                                    Tak się cieszę ,że znowu jestem z Wami ! A przede wszystkim ,że wreszcie jestem
                                                    we własnym domku.

                                                    Jutro, jak tylko Natalka zaśnie ,wyklepię takiego dłuuuuuuuuuugiego
                                                    posta ,że.... hehehe .Teraz zmykam spać ,niestety to już nie te czasy ,że
                                                    można było zawalić całą noc i jeszcze energii wystarczyło na następny dzień. Po
                                                    nocy spędzonej na podziwianiu polskich dróg sad ,nadszedł ranek kiedy to moje
                                                    wypoczęte dziecię wyciągnęło biedną matkę do piaskownicy. Dobrze ,że słońce
                                                    świeciło , więc mogłam się ukryć za okularami przeciwsłonecznymi. Nikt chyba
                                                    nie zauważył,że przysypiam . Pilnowałam się tylko ,żeby nie wpaść nosem do
                                                    wiaderka. Jutro już będzie lepiej ......Stęskniłam się za moim własnym
                                                    łóżkiem .Więc wybaczcie ,że dziś tylko tyle .

                                                    Jak obrobię się ze zdjęciami , to będziecie mogły obejrzeć sobie Perełkę i
                                                    Natusię w jednym kadrze. Dodam tylko,że ciężko było złapać obie razem , bo
                                                    jakoś wybitnie wybierały przeciwne kierunki i w nogi smile...

                                                    Sciskam Was mocno i do jutra
                                                    Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

                                                    Doładowana energią Kasia i Natuśka ,która nie musiała się doładowywać ,bo
                                                    energii ma aż nadto smile
                                                  • enut Re: po świętach... 14.04.04, 13:18
                                                    Wlasnie...Swieta... jak zwykle jestesmy objedzeni smakolykami, chyba przejde na
                                                    diete, taka jak Szymek trzyma: na sniadanie mleko, na obiad 2 gryzy kotlecika,
                                                    kolacja mleko, ewentualnie chleb z dzemem lub metka, w miedzyczasie tylko jablka...
                                                    Pozdrawiam wiosennie
                                                    Nat
                                                  • natinka2002 zaległości ... 14.04.04, 14:24
                                                    No to już nadrobiłam zaległości . Trochę się u Was działo , znowu choróbska (
                                                    ogromnie współczuję Ci Anetko tak fatalnego finału pobytu w Zakopanem - a taką
                                                    miałaś nadzieję,że odpoczniesz).

                                                    AHNA !
                                                    Gratulacje dla Ciebie i buziaki dla Twoich chłopaczków . Życzę Ci przede
                                                    wszystkim zdrówka dla całej Twojej rodzinki ,dużo przespanych nocy i spokojnych
                                                    dni oraz samej radości czerpanej z obu synków .

                                                    IWONA !
                                                    Cóż ja mogę Ci życzyć mój Ty Baranku (zodiakalny :] ) ? Dostałaś już takie
                                                    piękne życzenia smile
                                                    Samych wspaniałych chwil ,słonecznych promyków w pochmurne dni , lata zimą i
                                                    wiosny jesienią , wora pieniędzy i żeby każdego dnia uśmiechał się do Ciebie
                                                    świat cały. A w ogóle to sama najlepiej wiesz ,czego najbardziej chcesz i tego
                                                    właśnie Ci życzę z całego serca. Dużo spóźnionych buziaczków smile


                                                    A kto jest następny na liście urodzinowej ?
                                                    Nie żebym Wam tak wypominała lata smile nie nie nie

                                                    muszę na razie skończyć , ale tak łatwo teraz się mnie nie pozbędziecie


                                                    W naszej galerii zamieściłam kilka fotek ze spotkania Perełki i Natalki.

                                                    Pozdrawiam słonecznie
                                                    Kasia
                                                  • roka3 Re: zaległości ... 14.04.04, 22:58
                                                    Zdjęcia ze spotkania dziewczynek są super. Ale nic się nie odzywacie jak
                                                    spotkanie przebiegało, poza tym że biegałyści z aparatem. czekamy na
                                                    sprawozdanie.
                                                    Byliśmy w święta na mszy dla dzieci i bardzo się Kubie podobało, śpiewał z
                                                    dziećmi swoje lalala, tańczył (co zresztą uwielbia), klaskał, ale wszystko w
                                                    odpowiednim czasie . (nie wyłamywał się. Nawet usiadł z innymi dziećmi przed
                                                    ołtarzem. Tak nam się spodobało, że drugiego dnia świąt też poszliśmy, ale po
                                                    15 min Kuba usnął.Cała rodzina się śmieje, że Kuba nawróci rodziców i dziadków.
                                                    Teraz mały mężczyzna śpi, a duży poszedł na służbę ( no cóż służba nie drużba),
                                                    więc mam chwilę czasu dla siebie.
                                                    Jakimi pastami myjecie maluchom zęby, my mamy nenedent bez fluoru dla dzieci,
                                                    ale mam wrażenie że jago zęby nie są takie białe jak kiedyś, a może stosujecie
                                                    jakieś żele. czy stosujecie jakiś zymafluor czy coś takiego?
                                                    Pozdrowienia
                                                    Roka & Spiący Kuba
                                                  • kostaga Re: zaległości ... 15.04.04, 08:35
                                                    Dobre określenie! PRZEBIEGAŁO! Dziewczynki są chyba tak do siebie podobne
                                                    charakterami, że nudna wydawała im się wspólna zabawa i latały po placu zabaw
                                                    jak szalone. Całe szczęście, że byli z nami ich tatusiowei, bo pewnie bym nie
                                                    zdążyła nawet zawuważyć jak Kasia wygląda wink
                                                    Okupowały ślizgawkę, potem jakieś domki i tor przeszkód. Wspólnie jedunie
                                                    pohuśtały się przez niespełna minutkę. Perełka przy Natalce wygląda na znacznie
                                                    młodszą. Natalka to prawdziwa dama: nie ściąga kapelusika, nie zdejmuje gumek,
                                                    nie woła na koleżanki "kupa". Pewnie się Natuśka obraziła za to obrzydliwe
                                                    przezwisko i dlatego nie chciała się bawić z Pauli. I słusznie. Niech się moje
                                                    dziecko uczy dobrych manier!
                                                    My jako mamuśki nie pogadałyśmy sobie za wiele, bo warunki były mało
                                                    sprzyjające: dzieci gdzieś w liściach, chęć złapania ich w jednym kadrze, potem
                                                    zimno i komary. Już pisałam Kasi, że mam nadzieję, na spokojniejsze spotkanie
                                                    latem, podczas wakacji, gdyż tym razem my wybieramy się w ich strony. Mam
                                                    nadzieję tylko, że w tym czasie Kasia nie ucieknie tu na południe. A może
                                                    któraś z Was (oprócz Moniki - bo to już wiem) wybiera się w okolice Karwi i
                                                    Jastrzębiej Góry na początku lipca? To by było spotkanie!!!
                                                    Teraz czekam na kolejne zdjęcia od Kasi - bo ja jako świetnie zorganizowana i
                                                    przygotwana kobita wzięłam aparat z wyczerpanymi bateriami!!!
                                                    papa
                                                    znowu do roboty!
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: zaległości ... 15.04.04, 10:09
                                                    w temacie ząbków - 2 krople Zymafluoru na noc i polecana przez którąś z Was
                                                    pasta Elmex smile

                                                    Co do spotkania dziewczyn (tych małych i tych dużych) to można tylko
                                                    pozazdrościć smile

                                                    My wybieramy się nad morze ale w okolice Darłowa i to w drugiej połowie
                                                    lipca... więc się rozmijamy... sad
                                                  • katitka o spotkaniach... 15.04.04, 14:25
                                                    Co do urodzin, to pewnie ja jestem następna - 17 kwietnia. Ale dopiero 29!smile)

                                                    Jeśli natomiast chodzi o spotkanie Perły i Natusi - uśmiałam się czytając post
                                                    Sushi - jakbym widziała moją Natuńkę na niektórych jej "randkach" z dziećmi.
                                                    Ale u nas to jest bardzo różnie - ot czasami mają taki nastrój, następnym razem
                                                    natomiast bawią się ślicznie - tańczą, śpiewają, tulą się, wymieniają zabawki
                                                    i "poglądy" np na temat nazewnictwa różnych rzeczy w książeczkach...
                                                    Uwielbia spotykać się z dziećmi.
                                                    I właśnie chciałam się niniejszym wprosić na następne spotkanie dziewczynek na
                                                    południu Polski (na północ się w tym roku nie wybieram, niestety), bo przecież
                                                    ja też tu mieszkam! Ominęło mnie to spotkanie, ale na następne już się z góry
                                                    melduję!

                                                    Ja też miałam przedstawienie mojej Natusi w kościele - umiejscowiła się przed
                                                    ołtarzem, tańczyła, śpiewała, śmiała się do wszystkich i nie dała się stamtąd
                                                    zabrać. Ja w związku z tym schowałam się za pobliskim filarem i nie
                                                    przyznawałam się, że to moje! smile)) Żartuję! Duma mnie rozpierała z mojej
                                                    artyski, chociaż wiem, że niektórych to denerwuje. Ale co było robić, skoro na
                                                    dworze padało, a do domu iść nie chciała...

                                                    Co do gadulstwa mojej córki, to jest coraz intensywniejsze. Zaskakuje mnie
                                                    słowani takimi jak: Randżan, Szirkan, żółte, Karolinka, coca-cola, dziadku!,
                                                    psiampam (przepraszam), kolagoń (kangur - ??), kredki, klocki, maśło, koladka
                                                    (to czekolada - zaczęła niestety lubić), i wiele, wiele innych.
                                                    Dobra jest, chociaż podobno ja i mój mąż gadaliśmy w tym wieku już pełnymi
                                                    zdaniami.

                                                    Całuję wszystkich!

                                                    Katitka z Natusią.

                                                    P.S. Nie wiem jak wy, ale ja zaczynam tryskać energią z powodu świecącego
                                                    słońca i coraz wyższej temperatury! Tego pragnęłam od miesięcy!
                                                  • katitka Re: o spotkaniach... 15.04.04, 14:28
                                                    jeszcze jedno słowo Natusi, które uwielbiam - podczas przebierania zawsze mi
                                                    ucieka i gania po mieszkaniu wołając: "Golutka! Nienia jeśt golutka!!!"
                                                    Miodzio! Ekshibicjonistka chyba mi nie rośnie, co? smile)
                                                    Całuski raz jeszcze
                                                    Katitka
                                                  • kostaga Re: o spotkaniach... 15.04.04, 16:41
                                                    Kasiu, przypomnij mi proszę (brak lecytynki + jedynie modem), skąd Tyś?
                                                    Sushi
                                                  • katitka a ja.... 16.04.04, 08:45
                                                    A ja jestem z Opola.
                                                    Jakoś nie złapałam etapu przygotowań do spotkania, ale następne zaliczam
                                                    bezwzględnie.
                                                    Czuję, że dziwczynki znajdą wspólne zainteresowania!
                                                    Pa pa!
                                                  • natinka2002 Re: a ja.... 16.04.04, 12:46
                                                    Wielka szkoda ,Kasiu,że nie wprosiłaś się na to spotkanie .Pewnie pogadać to
                                                    byśmy we trzy nie pogadały ,a nasze dziewczyny niekoniecznie zapałałyby do
                                                    siebie miłością od pierwszego wejrzenia ,ale przy tak długiej wirtualnej
                                                    znajomości byłaby okazja zobaczyć się w realu.
                                                    Teraz to ja czekam nad morzem na wszystkie mamy , ale latem pewnie znowu
                                                    wybierzemy się na południe , więc może wtedy ?

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia znad morza
                                                  • natinka2002 urodzinowo ... 16.04.04, 14:39
                                                    Kasieńko !
                                                    Twoje urodziny są dopiero jutro ,ale ja już śpieszę z życzeniami .Pewnie i tak
                                                    przeczytasz je w poniedziałek .W weekendy staram się omijać komputer ,tym razem
                                                    nawet nie będę miała czasu na to , bo będziemy balować na Helu.

                                                    Życzę Ci
                                                    abyś odnalazła:
                                                    ...w ciszy swoje myśli i marzenia,

                                                    ...w bliskich Ci osobach siłę i piękno stworzeń,

                                                    ...w otaczającym świecie radość istnienia,

                                                    ...w kolorach, smakach i zapachach wielkość natchnienia,

                                                    ...a w sobie miłość.

                                                  • natinka2002 Re: zaległości ... 15.04.04, 14:43
                                                    To i ja dorzucę wreszcie swoje trzy grosze odnośnie spotkania smile

                                                    Pełne nadziei ,że oto nasze córy zapałają do siebie choćby odrobiną sympatii ,
                                                    zajechałyśmy do Brzegu . Pogoda była rewelacyjna , więc spokojnie można było
                                                    wybrać się na plac zabaw. Miejsce wydawało się idealne , ale szybko okazało się
                                                    że lepiej byłoby nasze dziewczyny zamknąć w klatce , wtedy może zwróciłyby na
                                                    siebie uwagę. Co do Perełki , to tu nie ma najmniejszych zastrzeżeń . Już na
                                                    wstępie próbowała zajrzeć Natalce głęboko w oczy smile ,ale moja panna z lekka ją
                                                    olała (jest totalnie aspołeczna) . Więc Pauli już więcej nie próbowała , co
                                                    będzie się narzucać. Potem już tylko było ganianie we wszystkich możliwych
                                                    kierunkach .Przyznaję rację Sushi, gdyby nie tatusiowie nie miałybyśmy
                                                    chwili ,żeby choć trochę pogadać. A może byłyśmy aż tak przejęte ?
                                                    Jeszcze teraz nie dociera do mnie ,że to spotkanie w ogóle miało miejsce.
                                                    Dobrze ,że mamy dowód w postaci zdjęć ( ja byłam bardziej przewidująca , bo
                                                    wzięłam dwa aparaty , przewidując złośliwość rzeczy martwych ) . Jeśli
                                                    domagacie się zdjęć mam , to tutaj muszę się naradzić z Sushi , czy
                                                    którekolwiek zdjęcie może ujrzeć światło dzienne smile (chyba że po retuszu) .

                                                    Sushi wspomniała coś o damie w kapelusiku i kitkach . Owszem , tylko zapomniała
                                                    dodać ,że ta dama zrobiła taaaaaaaaaką kupę ,że nos Perełki wyczuł ten smród .I
                                                    co się potem dziwić ,że Natusi przybyła ksywka "kupa" .
                                                    A Perełka to taka malutka śmieszka , mówię Wam -jest słodka (jeśli jeszcze tego
                                                    nie wiecie ).Po odrzuceniu przez Natalkę szybko znalazła sobie inną koleżankę ,
                                                    zdecydowanie starszą i nawet chodziła z nią za rączkę . A z inną dziewczynką (
                                                    1,5 roczną Zuzią - o ile dobrze pamiętam ) to nawet się całowała smile .To się
                                                    nazywa uspołecznienie . Zachowanie mojej damy pozostawię bez komentarza- muszę
                                                    nad nim popracować , może wyjdzie na ludzi .

                                                    To chyba tyle , było super , ale czuję niedosyt i czekam na następne spotkanie .

                                                    Kasia
                                                  • ivonekk Re: zaległości ... 16.04.04, 21:58
                                                    Witajcie,
                                                    jako pracująca matka i żona ( he he he!) nie mam ostatnio zbyt wiele czasu na
                                                    siedzenie przy kompie, ale czasami mi się udaje. Wieczorami padam na twarz i
                                                    jedyne o czym marzę to ciepełkie łóżeczko. Mąż mi wyjechał na szkolenie w
                                                    górki, więc tym bardziej wszystko było na mojej głowie. Dobrze, że dzisiaj już
                                                    wraca. Jagódka już przyzwyczaiła sie do tego, że nie ma mnie prawie przez cały
                                                    dzień i jet taaaaaka kochana. To chyba niemożliwe, ale codziennie po południu
                                                    wydaje mi się, że ona się bardzo zmieniła, mam wrażenie, że to 9 godzin, które
                                                    się nie widzimy, to cała wieczność. Pieluchy poszły już kompletnie w
                                                    zapomnienie, z czego jestem ztrasznie zadowolona, wózek też juz praktycznie nie
                                                    jest potrzebny. Tyle tylko, że Jagoda popołudniową drzemkę najchętniej odbywa
                                                    właśnie we wózku na dworzu.Babcia wyrabia codziennie niezła kilometrówkę, żeby
                                                    sie Maleństwo wyspało wink))
                                                    Zamieściłam Jagódke na Zobaczcie, zapraszam do obejrzenia, coś nam to Zobaczcie
                                                    prawie zupełnie oklapło. Co się dzieje???
                                                    Mam nadzieję, że w te wakacje będzie możliwe "spotkanie na szczycie", czyli jak
                                                    najwięcej lipcuszków i ich mam w jednym czasie i jednym miejscu. To by było
                                                    dopiero coś!! A jaki materiał archiwalny na Zobaczcie!!! To sprawa do poważnego
                                                    rozpatrzenia dla nas wszystkich.

                                                    Dobranoc Wam wszystkicm tam gdzieś w całej Polsce,
                                                    Iwona ze śpiącą Jagódką i mężem gdzieś w pociągu relacji Kraków- Gdynia
                                                  • roka3 Re: zaległości ... 17.04.04, 00:50
                                                    katinko!
                                                    W dniu urodzin życzę Ci pociechy z maleństwa i tatusia oraz spełnienia
                                                    wszystkich marzeń.
                                                    Nie wiedziałam, że urodziłyśmy się tego samego dnia, tylko ja niestety 2 lata
                                                    wcześniej.sad((
                                                    Pozdrwiam
                                                    Roka & dawno już śpiący mężczyźni
                                                  • kostaga STO LAT!!!! Katito i Roko (a?) :-) 17.04.04, 13:18
                                                    Katitko i Roko smile
                                                    stu uśmiechów na sekundę,
                                                    tysiąca miłych wspomnień na minutę,
                                                    stu tysięcy ciepłych słów na godzinę,
                                                    miliona zdarzeń dziennie, które warto w te wspomnienia zamienić,
                                                    całego życia dobrych chwil,
                                                    szalonych przeżyć z szalonymi Maleństwami,
                                                    wszelkiej pomyślności
                                                    a resztę dopowiedzcie sobie same tongue_out
                                                    wielkie całuski

                                                    Sushi i Perła
                                                  • andje Re: STO LAT!!!! Katiko i Roko (a?) :-) 17.04.04, 21:34
                                                    Takie piękne życzenia już dostałyście,że nic dodać nic ująć,więc jedynie
                                                    dołączam się do powyższych.Dziewczyny wszystkiego naj.., naj..., naj...,przede
                                                    wszystkim spełnienia marzeń , abyście w każdej chwili swojego życia mogły
                                                    powiedzieć o sobie "jestem szczęśliwą osobą".
                                                    Przesyłamy całuski
                                                    Ania i Safiyka
                                                  • mama_kajetana Re: STO LAT!!!! Katiko i Roko (a?) :-) 17.04.04, 22:36
                                                    Dołączamy się i my.
                                                    Wszystkiego najlepszego! Samych szczęśliwych i spokojnych dni i spełnienia
                                                    wszystkich marzeń!

                                                    Iza i Kajtuś zwany Tuniem
                                                  • mama_kajetana Zmiany w życiu Tunia K. 17.04.04, 23:08
                                                    Cześć Kobitki,

                                                    mężulek na piwie, synek właśnie chyba zasnął a ja w sobotni wieczór przed
                                                    kompem sad((. Dawno mnie nie było, trzy tygodnie. W naszym przypadku to cała
                                                    wieczność. Kajtek w tym czasie bardzo się rozgadał. Przepraszam
                                                    mamy "milczków", że tak się tym chwalę, ale dzisiaj rano tak mnie zatkało, że
                                                    dosłownie łzy stanęły mi w oczach. W zasadzie nic takiego szokującego. Po
                                                    prostu Kajtek leżąc z nami rano w łóżku nagle stwierdził: tata ma nosia
                                                    duziego!!! Do tej pory składał raptem do kupy dwa wyrazy: tata duzi - Tunio
                                                    mały, noga goja (goła), lampa pali - nie pali itd. Zasób słów ma już taki duży,
                                                    że nie pamiętam wszystkich. Ale przebojem jest: jendondo! Wiecie co to znaczy:
                                                    nie wolno smile)).
                                                    Fizycznie też robi postępy. Ostatnio zdobyta sprawność to wchodzenie
                                                    samodzielnie na 2-metrową zjeżdżalnię i zjaz prosto do piaskownicy bez
                                                    asekuracji i pomocy mamy.
                                                    Tak w ogóle jest boski i tak śmieszny, że nawet jak potłucze 2 butelki soku i
                                                    zaleje całą kuchnię (dzisiaj o godz. 21 przymusowe mycie podłogi a jutro chyba
                                                    malowanie) nie jestem w stanie się na niego wściekać.

                                                    Któraś z Was pisała o jedzeniu. No i tutaj to nie mam się czym pochwalić.
                                                    Napiszę co i której jemy:
                                                    10.00 - śniadanie - kanapka z wędliną lub serkiem lub kaszka ze słoiczka Hippa
                                                    13.30 - 2 śniadanie - zamiennie ze śniadaniem kanapka lub kaszka lub np. banan
                                                    i jakiś deserek
                                                    17.30 - obiad - zupa lub 2 danie
                                                    19.00 - próbuję! wepchnąć jakiś owoc (zazwyczaj z marnym skutkiem)
                                                    21.00 - kolacja - kaszka mleczno - jakaśtam Nestle lub kanapka
                                                    No i nie wiem czy to dużo czy mało? Generalnie teraz jak zapytać Tunia co
                                                    będzie jadł to odpowiedź jest: kanapka. Z mlecznymi posiłkami mamy problem -
                                                    muszę podstępem. Kajtek waży 14 kg i na zabiedzonego nie wygląda.

                                                    I jeszcze wczoraj odkryłam, że Kajtek chyba ma alergię sad. Bez względu na
                                                    pogodę zawsze ma na dworze katar. A wczoraj wieczorem miał strasznie czerwone
                                                    policzki. A tak się cieszyłam, że nie odziedziczył tego świństwa po mnie sad.
                                                    No cóż, w poniedziałek idziemy do lekarza.

                                                    Oglądałam zdjęcia na zobaczcie. Dziewczyny są boskie. Na następne spotkanie na
                                                    północy też się piszę. Tylko, że my będziemy na wybrzeżu w sierpniu.

                                                    No to kończę, mężulek marnotrawny wrócił...

                                                    papa
                                                    Iza i śpiący Tunio
                                                  • katitka dziękuję! 19.04.04, 08:45
                                                    Dziękuję Wam kochane za przepiękne życzenia!
                                                    Cudowne jesteście.
                                                    Moja Natusia śpiewała mi "Tooo laaat, tooo laaat, maaaamaaa, maaamaaa!..." i
                                                    tak w kółko. Słodziutko!
                                                    Jeszcze raz dziękuję wszystkim za pamięć i życzenia.
                                                    Katitka
                                                  • natinka2002 Re: STO LAT!!!! Katitko i Roko (a?) :-) 19.04.04, 15:21
                                                    Teraz dopiero widzę ,że mamy jeszcze jedną solenizantkę. Coraz więcej się
                                                    ujawnia smile

                                                    Roka!
                                                    Wielkiego słoneczka na co dzień , ciepełka w środku i na zewnątrz, uśmiechu na
                                                    buźce - także tej małej , trochę szaleństwa przynajmniej co parę dni , tak aby
                                                    codzienność nie przytłaczała , a i zdrówka dla całej Twojej rodzinki .

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia z Natusią
                                                  • axa2002 jadłospis 21.04.04, 14:52
                                                    na poczatek najlepsze życzenia dla solenizantek - może jakieś
                                                    kalendarium....? smile

                                                    Co do jadłosipsu to u nas tak:
                                                    1) ok. 6.00 po pobudce 0 210 ml Bebilonu + 3 łyżeczki kleiku kukurydzinego
                                                    (butla)
                                                    2) ok.8.00-9.00 kawałek bułki, drożdżówki, jogurcik itp. - po prostu małe co
                                                    nieco
                                                    3) 10.30-11.00 zupka ok. 230-350 ml w zależności od zupki
                                                    SEN
                                                    4) 13.00-13.30 drugie danie - ziemniaki, mięso , marewka lub jajecznica lub 1,5
                                                    parówki morlinki
                                                    5)16.00-17.00 deser - ciacho, owoce, jogurcik itp
                                                    6) po kąpieli ok. 20.00-20.30 260 ml Bebilonu + 7-8 łyżeczek kaszki ryżowej
                                                    (butla)

                                                    A tak wogóle dajecie dzieciom już zwykłe mleko???

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: jadłospis 21.04.04, 15:35
                                                    Z jedzeniem raczej nie mamy problemów , ale mam wrażenie ,że jadłospis NAtalki
                                                    jest trochę monotonny . Może uda mi się to jakoś zebrać.

                                                    godz.8-9 - ŚNIADANIE :
                                                    jajo ( gotowane, jajecznica lub omlecik) , suchy chleb ( nie ma sensu
                                                    smarować , bo taki nie przejdzie Natalce przez gardło) , inny wariant to
                                                    wędlina ( ale nie na chlebie) , dziś próbowałam dac Małej trochę kaszki i
                                                    niewielką ilość tego "trochę" zjadła ( ale kaszek już nie kupuję od wielu
                                                    miesięcy) , jeszcze niedawno kupowałam parówki , ale po emisji programu na
                                                    temat parówek już ich nie kupuję.
                                                    11-13 SPACER ( zabieram ze sobą jakieś chrupki , herbatniki )
                                                    po powrocie -jogurt lub serek Bakuś( najlepiej w duzej ilości)
                                                    ok 14 butla ( 230 ml Bebiko + ew. dolewka ok 120ml)
                                                    SEN ( ok 2 godz)
                                                    po 16 OBIAD - zupa lub drugie danie ,ilość trudna do ustalenia , uzależniona od
                                                    nastroju ( najlepiej z mojego talerza i moją łyżką - mimo tego ,że przeważnie
                                                    mamy to samo)
                                                    potem przydałby się jakiś deserek , ale owoce rzadko kiedy wpadają do
                                                    brzuszka ,jeszcze do niedawna zjadała deserki w słoiczkach ,ale teraz też nimi
                                                    gardzi .
                                                    A na wieczór - to czasem sam chleb , jeśli my jemy później to jeszcze nam coś z
                                                    talerza podkradnie .
                                                    I potem to juz butla jak po południu . I spać !

                                                    no i się obudziła .
                                                    pa

                                                  • natinka2002 rozleniwienie totalne 21.04.04, 15:14
                                                    Po tym zastoju widzę ,że nie tylko ja uskuteczniam forumowe lenistwo. Nie wiem
                                                    jak to u Was , ale ja się z niczym nie wyrabiam. Niby dzień jest coraz
                                                    dłuższy , ale chyba zegary dostały jakiegoś przyspieszenia. Obowiązków mi nie
                                                    przybyło , może poza jeszcze jednym wyjściem na podwórko. Tylko że coraz lepsza
                                                    pogoda i więcej słońca powinno dodać energii ,a u mnie klapa.
                                                    Jestem totalnie niezorganizowana. Wcześniej było podobnie ,ale w sobotę
                                                    odczułam to dosyć dotkliwie. Właśnie w sobotę mieliśmy imprezę na Helu. Tylko
                                                    jakoś nie przyszło mi na myśl, żeby sobie wszystko wcześniej przygotować ,
                                                    choćby spakować wcześniej torbę . Liczyłam na to ,że Natalka szybko zaśnie i
                                                    wtedy na spokojnie się ze wszystkim wyrobię . Oczywiście ,Natusia długo nie
                                                    chciała zasnąć a gdy wreszcie zasnęła ,miałam 20 minut na to żeby się
                                                    spakować ,zjeść obiad i zostawić Babci "instrukcję obsługi Natalki" . Jak było
                                                    do przewidzenia ,nie wyrobiłam się , część rzeczy nie zabrałam , obiad łyknęłam
                                                    w przelocie , dwa razy się wracałam do domu ,żeby jeszcze coś zabrać i w te
                                                    pędy do samochodu , bo już czekali na nas znajomi . Byliśmy spóźnieni ,więc
                                                    szybko załadowaliśmy się do drugiego samochodu a nasz zostawiliśmy pod domem
                                                    towarowym ( z dala od naszego domu). Jak już dojechaliśmy na Hel ,okazało
                                                    się ,że Piotr zostawił w naszym samochodzie komórkę , oczywiście w jak
                                                    najbardziej widocznym miejscu. Nie będę już opisywać całego zamieszania ,
                                                    szczęśliwie udało nam się zorganizować pomoc w osobie męża mojej kuzynki ,
                                                    który porzucił kopanie ogródka i pojechał do naszego domu po zapasowe kluczyki
                                                    a potem po ten nieszczęsny telefon. Jak już dostaliśmy sms-a o treści :" MAMY
                                                    JĄ" , to mogliśmy się wreszcie zacząć bawić , bo wcześniej jakoś nie bardzo
                                                    mieliśmy na to ochotę. Tym sposobem mamy nadal wszystkie szyby w samochodzie a
                                                    Piotr komórkę.

                                                    Potem to już były tylko tańce , hulanki , swawole smile Troszkę męczyłam się
                                                    tańcząc z szefem Piotra , ale takim osobom się nie odmawia smile ,nie pozostało mi
                                                    nic innego tylko rozmawiać o pierdołach i uśmiechać się słodko . Takie to ma
                                                    obowiązki żona dowódcy okrętu smile

                                                    O godzinie 3 w nocy byliśmy już mocno klapnięci ,więc zawieziono nas do domków.
                                                    A ranek był cudny , dla takiej chwili warto było się tam wybrać.
                                                    Lasek ,słoneczko ,śpiewające ptaszki i szum morza. Całkowity relaks ! Piękny
                                                    poranek , który nie rozpoczął się od zmiany pieluchy smile - ( Natusia mi to
                                                    wybaczy)

                                                    A teraz sama codzienność. Od jutra pewnie będę tu częściej zaglądać , bo
                                                    mężulek wypływa na 3 tyg.

                                                    Dziewczyny bierzcie się do pisania !

                                                    paaaaaaaaaa

                                                    Kasia ( totalnie niezorganizowana mama)
                                                  • roka3 dzięki 21.04.04, 19:41
                                                    Bardzo , bardzo dziękuję za życzenia. są piękne i zdecydowanie poprawiły mi
                                                    humor.
                                                    Roka
                                                  • natinka2002 ???? 22.04.04, 13:57
                                                    uuuuuuuuuuuuuu............
                                                    Czuję ,że Wy też macie zamiar mnie opuścić. A ja tak na Was liczę , dziewczyny!
                                                    Zaczynam odczuwać osamotnienie ( a Piotr dopiero co wypłynął) ,więc jutro
                                                    zmywam się na weekend do rodziców . Może tam mnie przygarną . sad

                                                    Sushi! Zawalili Cię pracą ,czy dołączyłaś do domowych kuracjuszy ? Brakuje tu
                                                    Ciebie....


                                                    no cóż , to pa!

                                                    Kasia ,już tylko z Natalką
                                                  • natinka2002 Re: ???? 22.04.04, 14:09
                                                    Zapomniałam dodać ,że nie podaję Natalce Zymafluoru , bo w moich rejonach to
                                                    nie jest wskazane. Do mycia zębów stosujemy pastę Elmex -stosujemy tzn. ja
                                                    nakładam śladowe ilości a Natusia najpierw to wysysa ze szczoteczki a potem
                                                    dopiero myje zęby .
                                                    Jeszcze się chyba nie pochwaliłam - Natusik ma "już" 11 zębów, a może i
                                                    więcej ,bo straciłam rachubę -taki był ostatnio wysyp.

                                                    Co do zwykłego mleka ,to nie podaje się go do ukończenia 3 roku życia .Na razie
                                                    nie zamierzam podawać ,niech chlipie Bebiko przynajmniej do końca tego roku a
                                                    potem zobaczymy.

                                                    pozdrawiam
                                                    K & N
                                                  • enut Re: ???? 23.04.04, 10:15
                                                    Kasiu! Dziewczyny sa niezawodne i na pewno sie nie zanudzisz! Widac przeciez po
                                                    naszym watku - ponad 1000 postow.
                                                    A co do mleka i ogolnie jadlospisu. Hmmm, wlasciwie to nie powinnam sie
                                                    wypowiadac, bo Szymek pije tylko Bebilon Pepti, ale... w zlobku dzieciakom
                                                    powyzej 1 roku daja mleko zwykle 2%, a chyba wiedza, co robia. My tez ostatnio
                                                    sie zajadalismy nalesnikami z normalnego mleka i na razie nic Szymkowi nie jest,
                                                    wiec moze alergia przeszla... Uwazam, ze za duza nagonke robi sie na rozne
                                                    rzeczy i wszystko trzeba wziac na chlodno, bo przeciez nawet niektorzy dorosli
                                                    nie moga pic mleka czy jesc innych produktow, bo moze im zaszkodzic. Czasami
                                                    czlowiek im wiecej czyta takich ciekawostek, tym glupszy. Ja obserwuje Myszke
                                                    uwaznie i jak cos byloby nie tak, to odstawie zakazane produkty.
                                                    My tez uzywamy Elmexa, dokladnie tak jak Natusia smile)))))))))) Niedlugo wybiore
                                                    sie z Mysza do dentysty, zobaczymy co powie (niestety dzisiaj sama musze isc,
                                                    buuuuuu). I planuje mu zalakierowac zabki, ale pytanie jest czy on sobie da ?

                                                    Pogoda piekna, chodzimy na spacery i na rowerek, czasami Myszka buszuje po
                                                    bibliotece uniwersyteckiej (ze zlobka wraca z plecaczkiem, w ktorym ma swoje
                                                    kapcie, wiec wszyscy sie smieja, ze maly student). Ogolnie chce sie zyc!!! Mimo
                                                    ze terminy gonia... Powiedzcie, jak sie zmobilizowac ???

                                                    Pozdrawiam slonecznie !
                                                    Nat
                                                  • axa2002 sen 23.04.04, 22:40
                                                    u nas mycie zębow pastą wygląda analogicznie jak u Was smile ile razy dziennie
                                                    myjecie zeby pastą? bo my tylko wieczorem

                                                    Dziewczyny ile Wasze dzieciaczki śpią w nocy? Ola zasypia 21.00-21.30 i wstaje
                                                    5.30-6.00 trochę mało snu....zwłaszcza dla mnie ;-(

                                                    Potem zasypia ok. 10.30 na ok. 2-2,5 godziny. Czy Wasze dzieciaczki też tak
                                                    długo śpią?

                                                    Wolałabym, żeby spała dłużej rano i krócej (albo wcale) w ciągu dnia ale jak to
                                                    zrobić (na wyeliminowanie snu w ciągu dnia jest chyba za wczesnie)?

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta

                                                    PS dziś ze spaceru wróciłyśmy z dwoma dziurami w rajstopach i jednym guzem na
                                                    czole oraz niezliczoną ilością siniaków na nogach....ale nic szczególnego ię
                                                    nie stało, ot taki zwykły spacer smile))
                                                  • kostaga Re: takie tam 24.04.04, 15:01
                                                    Będzie szybko, na pewno pełno literówek, ale wybaczyć musicie. i bez wielkich
                                                    liter. raz, ze jestem modemowka, tak wiec w weekendy pisanie dlugich postow
                                                    odpada, dwa, ze musze dogladac, choc teraz spiacej, to znowu mocno schorowanej
                                                    paulinki. dzisiaj w nocy uraczulam nas 41 stopniowa temperatura! i znowu tylko
                                                    jeden dzien w zlobku. a jak rozpacz, ze dzis do zlobka nie poszla!
                                                    piszecie o mleczku. pauli jako dziecko urodzone z nietolerancja laktozy i skaza
                                                    bialkowa pije... mleko krowie na szklanki, zajada sie wszelkimi serami,
                                                    serkami, jogurtami, maslankami, kefirami. i oprocz tego i owocow nic mogloby
                                                    nie istniec. na widom maslanki owocowej milko w sklepie moje dziecko dostaje
                                                    spazmow, wiec konczy sie tym, ze przewaznie place juz za pusty kartonik.
                                                    lacjate 3,2% tez wchodzi elegancko. nowe danonki mega lub danio - to jedyna
                                                    zjadliwa kolacja. a tak poza tym, to nadal odmawia jedzenia. mieso, pieczywo
                                                    itp, to nie sa rzeczy, ktorymi ludzie powinni sie zywic! no nic musze konczyc.
                                                    jak dotre w poniedzialek do pracy to sie odezwe
                                                    papa
                                                    sushi
                                                  • natinka2002 Re: takie tam 26.04.04, 09:58
                                                    Dziewczyny,
                                                    Przekazuję Wam pozdrowienia od Sushi .Niestety ,Perełka wylądowała w szpitalu.
                                                    Jakieś wstrętne choróbsko nie chce opuścić Paulinki.
                                                    Miejemy nadzieję ,że szybko wrócą do domku z zapasem zdrowia na długi długi
                                                    czas.


                                                    może wieczorkiem ,jak już błoga cisza zapanuje w moim czterech ścianach ,znajdę
                                                    jeszcze siły aby tu trochę popisać
                                                    a teraz trzeba skorzystać ze słoneczka i zaliczyc okoliczne place zabaw
                                                    pa

                                                    Kasia & Natusia
                                                  • axa2002 Re: takie tam 26.04.04, 11:50
                                                    życzymy Perełce szybkiego powrotu do domu i do zdrowia. Mam nadzieję, że Sushi
                                                    może tam z nią być. Cóż jakość szpiatlnie nam się zarobiło wśród lipcuszków....
                                                    Jeszcze raz dużo, dużo zdrówka.

                                                    Aneta
                                                  • roka3 Dużo zdrówka 26.04.04, 23:05
                                                    Dużo zdrówka dla biednej Perełki i innych lipcuszków.
                                                    Sushi wracajcie szybko do domu bo szpitale są be.be.
                                                    i niewracajcie już tam nigdy więcej. Trzymamy z Kubą kciuki, żebyście szybko
                                                    były zdrowe w domu.
                                                    Na zobaczcie umiesciłam parę fotek Kuby. Zapraszam i pozdrawiam.
                                                    Roka
                                                  • natinka2002 Re: Dużo zdrówka 27.04.04, 14:38
                                                    Zyczenia przekazałam, niestety są bardzo potrzebne , bo Perełka ma zapalenie
                                                    uszu, gardła , oskrzeli i płuc. A do tego wszystkiego silną anemię i ogólne
                                                    osłabienie organizmu sad biedactwo ,jak to się wszystko uwzięło. Będziemy
                                                    musiały mocniej zacisnąć kciuki za szybki powrót Perełki do domu .

                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: Dużo zdrówka 27.04.04, 15:24
                                                    Biedna Maleńka sad((((
                                                    Strasznie nam przykro. Dużo zdrówka Kochanie! Oby jak najszybciej wszystko
                                                    minęło. Kciuki trzymamy z Tuniem baaaaaaaaaardzo mocno.
                                                    Buziaczki
                                                    Iza i Tunio
                                                  • natinka2002 Re: takie tam 26.04.04, 23:32
                                                    Rany, znowu tak późno. Ciągle jest coś do zrobienia i dopiero teraz mam
                                                    chwilę , więc przed snem jeszcze sobie tu trochę pobędę.
                                                    Dzisiaj prawie udało mi się wykonać "plan dnia", ale chyba za dużo było w tych
                                                    planach i stąd to "prawie". I tak jestem z siebie dumna , bo wreszcie zaczęłam
                                                    działać i chyba poświąteczne rozleniwienie minęło. Zresztą nie było innego
                                                    wyjścia , bo kto mi teraz np.zrobi obiad ? o ja nieszczęśliwa sad

                                                    W piątek zapakowałam manatki i pojechałyśmy do moich rodziców. Zaliczyłyśmy
                                                    imprezę imieninową dziadka. Niestety , pogoda była fatalna ( tak zimno to juz
                                                    dawno nie było),więc nie zwiedziłyśmy okolicznych placów zabaw. W niedzielę
                                                    powrót a po obiedzie jeszcze wybrałyśmy się na urodzinki do kuzynów Natusi.
                                                    Więc czas weekendowy miałam wypełniony i wczoraj wieczorem padłam zmęczona ,
                                                    ale szczęśliwa. Najważniejsze ,żeby się coś działo. Jak na razie mam dosyć
                                                    przemieszczania się autobusami ,ale jeśli pogoda dopisze w ten przedłużony
                                                    weekend ,to z pewnością wybierzemy się nad morze .

                                                    Żeby się nie nudzic i nie smęcić Wam zbyt mocno , postanowiłam wziąć się
                                                    wreszcie za rzeczy ciągle odkładane na potem , czyli :

                                                    1.nocnik - to już najwyższy czas, moze do lata moje dziecię pojmie do czego to
                                                    służy ( podpowiedzcie mi , jak sie za to sprawnie zabrać)

                                                    2.usypianie bez pomocy moich włosów. -no tak, moje włosy odgrywają rolę
                                                    usypiacza, Natalka namiętnie w nich grzebie , ciąga , okręca sobie wokół
                                                    polaców i tak mnie torturuje przy każdym usypianiu. Jasne ,że się buntuję , ale
                                                    wtedy to Natusia się buntuje i usypianie trwa i trwa , no i zwykle się
                                                    poddaję . Miłe to to nie jest, czasami mam wrażenie ,że ja jej wcale nie jestem
                                                    potrzebna ,mogłabym jej nie śpiewać kołysanek, nie mówić wierszyków i w ogóle
                                                    się nie odzywac ,bylebym tylko nadstawiła głowę. A więc KONIEC Z TYM!

                                                    3.przesypianie całej nocy we własnym łóżeczku. Natalka już się tak
                                                    przyzwyczaiła ,że jak tylko przebudzi się w nocy ,to od razu ładuje się do
                                                    nas ,oczywiście bez pytania smile))))) Tak to jej sprawnie idzie,że ja zwykle
                                                    budzę się jak ona już wpycha mi się na poduszkę. Jak tylko ułoży się między
                                                    nami ,to od razu odpadam . Oduczenie jej tego to będzie cięzka przeprawa,
                                                    przede wszystkim dla mnie, bo ja tak lubię spać.

                                                    W pierwszym przypadku raczej nie liczę na szybki sukces , z drugim będzie
                                                    zdecydownie lepiej ( już dziś mi się prawie udało) , co do trzeciego bojowego
                                                    zadania , to zobaczymy dzisiejszej nocy.

                                                    Może mi ktoś odstąpić trochę silnej woli ????

                                                    pozdrawiam i życzę Wam przespanej nocy - sobie też oczywiście smile

                                                    Kasia
                                                  • andje Re: takie tam 27.04.04, 22:22
                                                    Cóż można napisać po tak ponurych wiadomościach-Pauli zdrowiej szybciutko i
                                                    wracajcie do domku.Pozdrowienia dla Sushi-trzymamy za Was kciuki bardzo, bardzo
                                                    mocno.
                                                    Trochę się u nas ostatnio pozmieniało, przede wszystkim zaczęłam pracować-
                                                    jako,że na Podlasiu nie łatwo jest znaleźć dobrą pracę, podstanowiliśmy z mężęm
                                                    rozszerzyć działalność i ja też okazałam się potrzebna.Taka to trochę praca i
                                                    nie praca (trudno się przyzwyczaić do męża w roli szefa) no, i od rana do nocy
                                                    oglądam swojego ślubnegowink.Wychodzę z domu o 7.30 a już przed 16 jestem w
                                                    domu,więc godziny pracy mam całkiem przyzwoite.Wielkiej reolucji nie było,
                                                    przez kilka pierwszych dni Safiyka buntowała się przeciwko mojemu porannemu
                                                    opuszczaniu domu,zdarzało się nawet,że zamykła babci dzrzwi przed nosem i
                                                    krzyczała "baba nie,baba pa pa", ale teraz jest już bardzo dobrze, babcia
                                                    przekupiła Safkę długaśnymi spacerami nad rzeczkę i wizytami u siostrzenic,w
                                                    których Safka jest zakochana na zabój.Teraz przed wyjściem muszę ją pocałować,
                                                    mooocno pokochać i pomachać przez okno, ale kiedy wracam do domu Przylepka nie
                                                    schodzi mi z rąk, więc obiad gotuje"jednoręka a wkrótce także i garbata Ania".
                                                    Safiyka jest straszną gadułą, czasem mam przemożną ochotę zakleić jej buzię
                                                    plastrem,choć kiedy jestem w pracy bardzo mi brakuje tej jej nieustannej
                                                    paplaniny.
                                                    Jeśli chodzi o nocniczek to ,jak wiecie,od dawna nie mamy z tym problemu,choć
                                                    ciągle zdarzają się niespodzianki.U nas wynikło to jakoś tak samoistnie więc
                                                    niewiele Ci Kasiu mogę poradzić, w każdym razie Pampersy są wrogiem nr 1
                                                    nocniczka.Kiedy Safka jest w Pampersie nigdy nie prosi o wysadzenie na nocnik ,
                                                    nawet kiedy mamy taką możliwość(np. po powrocie ze spaceru)informuje mnie
                                                    jedynie o trwającej czynności "Niunia sisiu teraś tu papeś".Zaopatrz się w mopa
                                                    i kilka szmat do wycierania kałuż, oraz całą tonę "anielskiej cierpliwości" i
                                                    powodzenia.
                                                    Jeśli chodzi o spanie to u nas sytuacja przedstawia się następująco:
                                                    mąż na dostawianym materacu( bardzo wygodnym ) a ja z Wiecipiętą.Też czasem się
                                                    buntuję, bo Safka "maszeruje"z jednego brzegu na drugi, więc ciągle jestem
                                                    niedospana, ale kiedy przytulam się co malutkiego, kochanego ciałka, kiedy
                                                    podczas nocnych koszmarów córcia łapie moją dłoń i przytulona do mojej piersi
                                                    zasypa ponownie, kiedy w środku nocy gramoli sie na mnie i mówi "mamusiu busi i
                                                    kochasz mooocio"(daj busi i mocno mnie pokochaj) to wiem,że ciągle jestem jej
                                                    bardzo potrzebna i wkrótce, pewnie szybciej niż się spodziewam przyjdzie dzień
                                                    kiedy ukochana córeczka wykopie mnie z łożka , i niczego nie będę zmieniać.

                                                    Pozdrawiam was gorąco

                                                    P.S
                                                    Ahno, jak się miewają Twoi chłopcy i jak Ty sama się miewasz napisz kilka słów
                                                    bo jestem bardzo ciekawa

                                                    Buziaczki
                                                    Ania i śpiąca Safiyka
                                                  • natinka2002 Re: takie tam 27.04.04, 22:35
                                                    Relacja z realizacji mojego Wielkiego Planu smile

                                                    pkt1. nocnik - PORAŻKA , nie posunęłyśmy się nawet o milimetr sad

                                                    pkt2. usypianie bez pomocy włosów - po południu Natalka bardzo się broniła
                                                    przed spaniem , ale to był bunt ogólny a nie dlatego ,że nie dałam sobie
                                                    pogrzebać w czuprynie. Niestety uległam i wreszcie odpadła. Wieczorem już
                                                    spokojniej przebiegało usypianie, więc obyło się bez tego "punktu
                                                    programu".Zamiast tego trzymała mnie za ręce , zobaczymy co będzie dalej smile

                                                    pkt3. przesypianie całej nocy w łóżeczku -PORAŻKA sad Tylko przez sekundę
                                                    pomyślałam ,żeby ją przetrzymać w łóżeczku albo przynajmniej przenieść jak
                                                    zaśnie ,po czym zaraz zasnęłam z Natalką na poduszce obok .beznadzieja ....


                                                    ciagle mam nadzieję ,że tu zaglądacie .... sad
                                                    sama , jestem sama... buuuu

                                                    pozdrawiam

                                                    Kasia & Natalka ze stłuczonym nosem i obciętą krzywo grzywką
                                                  • natinka2002 Re: takie tam 27.04.04, 22:55
                                                    uff...
                                                    jesteś Aniu! brakło mi Ciebie smile

                                                    co do nauki korzystanie z nocniczka , to jak mam Natusię nauczyć ,jeśli ona mi
                                                    nie powie ,że chce siusiu ,albo że właśnie robi , w ogóle nie mówi tego słowa .
                                                    Mam jej w ogóle zdejmować pieluchę ? Chętnie siada na nocnik , ale tylko
                                                    siada : czytaj -nie posiedzi na nim długo. Jak mam trafić w ten moment , żeby
                                                    akurat jej się chciało siknąć ? Sadzać co chwilę ? Ale czy wtedy ona w ogóle
                                                    będzie jeszcze chciała siadać . Im więcej będę naciskać , tym większy może być
                                                    bunt.
                                                    A jak jest rano , czy sadzacie dzieciaczki od razu po przebudzeniu na nocnik ?
                                                  • martasanchez Re: takie tam 28.04.04, 02:12
                                                    Przede wszystkim duzo zrowia dla perelki!!! Sama wlasnie wygrzebuje sie z
                                                    anginy i wiem jak biedactwo cierpisad
                                                    Emilka na szczescie jakos sie uchronila.

                                                    A co do nocniczka Kasiu........
                                                    U nas zaczelo sie od ucisku zazrosci po przeczytaniu ktoregos pieknego dnia o
                                                    wyczynach Safijkiwink Postanowilam zaostrzyc treningwink Wowczas uzywalysmy nie
                                                    nocnika, ale nakladki na ubikacje.... Czasami udalo sie kupke zlapac (Emilka
                                                    sadzana po sniadaniu), ale z reguly nie chciala i chciala, zeby ja sciagac
                                                    (gdzies w styczniu). Juz chcialam sobie odpuscic, ale znowu zajrzalam na
                                                    forum....smile Pojechalysmy kupic najtanszy nocnik.... Postawilam w centralnym
                                                    miejscu w duzym pokoju. Wytlumaczylam do czego sluzy (dziecko patrzylo na mame
                                                    jak na UFO), po czym sciagnelam spodenki i pampersa..... Emilka poganiala z
                                                    godzinke po czym siknela sobie na podloge... No wiec ja ze szmata czyszczac
                                                    podloge tlumaczylam dziecku, ze teraz wlasnie zrobila siku i ze jak jej sie
                                                    chce, to ma siadac na nocnik.... I tylko bidulka siadal i wstawala, a kolejne
                                                    siku zaczela nowu na podloge ale przetransporotowalam ja na nonik... Okazalo
                                                    sie ze pokazanie dzieku siku w nocniczku, lekkie brawo i uroczyste wylanie do
                                                    ubikacji dalo rezultat!!!! Do konca dnia siadala i robila, tylko po pto zeby z
                                                    duma pokazac mamusi i SAMA wylac do ubikacjiwink Byl tylko jeden problem NIE
                                                    MOGLAM NA NIA PATRZYC jak robila siku i mowic do niejsmile NAPRAWDE! Zloscila sie
                                                    i krzyczala na mnie po czym schodzila z nocnika, ale trzymala!!!!!!!!!
                                                    Przez jakis tydzien ganiala w domu z gola pupka, bo jak miala majtusie to
                                                    robila w majtusiesmile NA wyjscia przez okolo 3 tyg zakladalam jej pieluszke, ale
                                                    pozniej sie strasznie rozleniwila i nie chciala wolac (to o czym mowila Ania,
                                                    jak ma pieluche to w nia sisia). Teraz juz jakies 1.5 miesiaca jak nie zakladam
                                                    jej w ciagu dnia pieluszki. A najnowszym sukcesem jest 2-gi tydzien bez
                                                    pieluszki w nocy!!!!!!! Takze odbylo sie to u nas raczej bezbolesnie i dzieki
                                                    forum i Wam oczywiscie!!
                                                    nie mam tu wogole kolezanek z dziecmi (rodzina taty Emilki, ale oni
                                                    zdecydowanie inne podejscie na wiele rzeczy maja)i dlatego Emilka wychowuje sie
                                                    forumowosmile Ona oczywiscie nie ma o tym zielonego pojecia, ale mnie zdecydowanie
                                                    to pomaga w wielu sytuacjach, bo fajnie wiedziec , ze gdzies tam sa mamusie z
                                                    podobnymi troskami i radosciamismile

                                                    Dzieki ze jestesciesmile
                                                    Zrobilo mi sie sentymentalnie, wiec lepiej na dzis skoncze

                                                    pozdrawiamy serdecznie MArta z Milusia
                                                  • natinka2002 Re: takie tam 28.04.04, 09:43
                                                    Ale dałyście mi kopa , oczywiście pozytywnego smile
                                                    tylko jak ja mam to wszystko przełożyć na moją Natalkę ? Zgadzam się ,że
                                                    pielucha to wróg nr 1 nocniczka ! Wniosek: nie zakładać w dzień ? chyba tak! i
                                                    tak zacznę robić, bo zaczyna mi być wstyd (odrobinę) . Zobaczymy co Natalka na
                                                    te moje postanowienie?
                                                    Ona doskonale wie do czego służy nocnik i sama umie na nim siadać. Kiedy
                                                    zdażyło się jej zrobić siusiu na nocnik , to też oczywiście były brawa i
                                                    oficjane wylanie zawartości do sedesu .Jeśli gania z gołym tyłeczkiem i siknie
                                                    na podłogę , to potem chodzi w koło tej kałuży i odczynia jakieś czary -mary ,
                                                    złoszcząc się przy tym okrutnie.

                                                    Marta !
                                                    Zastrzeliłaś mnie tym ,że Emilka nie ma pieluchy w nocy .Czy w związku z tym ,
                                                    wysadzasz ją w nocy ? Wiem ,że tak właśnie się robi , takie lekko wybudzone
                                                    dziecko sadza się na nocnik a ono przez sen robi siku . Czy Emilka wytrzymuje
                                                    całą noc???

                                                    A tymczasem szykuję mopa i zapas szmat ,tylko ze zapasem cierpliwości mogą być
                                                    kłopoty.

                                                    dzięki za odzew ! kochane jesteście !

                                                    Kasia
                                                  • axa2002 Re: takie tam 28.04.04, 12:00
                                                    u nas tak jak u Natinki: od czasu do czasu sikanie do nocnika, oklaski, nawet
                                                    kawałek czekoladki w nagrodę (?), uroczyste spuszczanie zawartości smile) ale
                                                    nadal jest to czynnośc sporadyczna sad

                                                    Jestem pod dużym wrażeniem nocikowych wyczynów Emilki.....
                                                  • cixi Zmiany w życiu Kajki 28.04.04, 13:15
                                                    Cześć dziewczyny,
                                                    dawno mnie nie było, bo mamy full różnych rzeczy na głowie ze sprzedażą
                                                    mieszkania i przeprowadzką włącznie. Teraz mieszkamy gościnnie u moich rodziców
                                                    a ja stukam w komputer mojej siostry i nabijam jej rachunek więc tylko
                                                    króciutko. Nawet nie zdążyłam przeczytać wszystkich nowin, jakieś spotkania,
                                                    urodziny, jak już się rozpakujemy w nowym mieszkaniu to nadrobię. Kajka gada
                                                    jak szalona, całymi zdaniami, tylko zniekształca wyrazy np. mówi chamochód
                                                    zamiast samochód i psi zamiast śpi. Jest kochaniutka i śmieszna jak Kajtuś.
                                                    Fizycznie nie tak sprawna, bo należy do tych ostrożnych, ale zaczęła
                                                    samodzielnie gramolić się po schodach. Trudno to nazwać chodzeniem, coś
                                                    pomiędzy wczołgiwaniem się a wspinaczką. Gorzej je niż kiedyś, bierze do buzi i
                                                    wypluwa. Z kanapek wyjada wędlinę. Chyba jest mięsożerem bo dzisiaj wzięła
                                                    kiełbasę i nie dała sobie wyrwać dopóki jej nie wymamlała. Odezwę się jak będę
                                                    mogła Pa
                                                  • natinka2002 Re: takie tam 28.04.04, 23:27
                                                    Anetko!
                                                    To może tak razem się weźmiemy za to sikanie na nocnik ? Będzie nam raźniej smile

                                                    Dzisiaj Natusia przesiedziała całe Wiadomości na nocniku , najpierw było
                                                    oglądanie książeczki ,picie herbatki i zajadanie się płatkami kukurydzianymi-
                                                    nic na siłę , sama siadała a jak musiała się po coś podnieść , to zaraz siadała
                                                    znowu ( wcale nie stałam nad nią z pasem :] hehee). Niestety , nawet kropelki
                                                    nie uroniła sad . Nawet próbowałam ją niepedagogicznie przekupić :" jak zrobisz
                                                    siusiu na nocniczek , to dostaniesz czekoladkę ", oczka się zaświeciły ,ale nie
                                                    podziałało .

                                                    Na mnie też zrobiło ogromne wrażenie to ,że Emilka wytrzymuje całą noc. U nas
                                                    rano pielucha jest pełna , nie ma szans na suchą sad
                                                  • axa2002 Re: takie tam 29.04.04, 09:12
                                                    chętnie Kasiu smile tyle że ja mogę edukować Olę jedynie popołudniami sad
                                                    wcześneij pracują nad nią dziadkowie smile

                                                    Też wykorzystuję telewizję i obietnice czekodaldy... sad Jak na razie
                                                    największe efekty daje oglądanie Teletubisiów - wg Oli są takie czadowe, że aż
                                                    sika do nocnika smile czasem udaje się złapać po dziennym spaniu.

                                                    Uważam, że i tak mamy spore sukcesy bo przez długi czas Ola wogóle nie chciała
                                                    usiąść na nocniku.....

                                                    Zgadzam się z dziewczynami, że najlepsze efekty daje chodzenie bez pieluchy, na
                                                    razie musimy jednak to odłożyć, bo Ola złapała katar sad((

                                                    pozdrawiam i czekam na pomysły dot. nociczkowych prób smile
                                                    Aneta
                                                  • martasanchez Re: takie tam 29.04.04, 17:49
                                                    Kasiu!
                                                    Z tym wytrzymywaniem w nocy to dla Emilki byla chyba naturalna kolej rzeczywink
                                                    Wczesniej tez nie zdazalo jej sie budzic suchej, ale od kiedy nie nosila
                                                    pieluszki w dzien nawet na wyjscia, nauczyla sie nie tylko wolac, ale i trzymac
                                                    i nieraz naprawde dlugo (szczegolnie jak jedziemy samochodem i nie ma sie gdzie
                                                    zatrzymac). Potem pomimo pieluszki BUDZILA sie w nocy, ze chce siku, a potem
                                                    przesypiala juz noc i postanowilysmy pieluszki wyrzucicsmile

                                                    Za to Emilka ciagle jeszcze jest wrogiem jedzeniasmile Choc po cichutku Wam
                                                    powiem, ze jest duuuuuzo lepiej, ale to dopiero 3 dni wiec nie zapeszam
                                                    (wlasnie wpalaszowala omleta z 1 jajka, 3/4 parowki i pol tortiji, a zeby bylo
                                                    malo, popila 100ml mleka)...... HURRRRRRA. normalnie byl to jadlospis na caly
                                                    dzien i to przy dobrych wiatrach. Zmiana czy chwilowy zryw?????? zobaczymysmile

                                                    Pewnie to dzialanie wczorajszej wycieczki krajoznawczej po zlobkachsmile W jednym
                                                    dzieci akurat spaly (jak oni to robia???), w drugim sluchaly bajek, a w trzecim
                                                    akurat jadly podwieczorek..... Sila trzeba bylo Emilke stamtad wyciagac, a
                                                    ogladala tylko przez szybe........
                                                    ZAstanawiam sie nad zlobkiem , ale jako rozrywka.... Tyle ze to ktore mnie sie
                                                    baaaardzo podobalo, nie oferuje zajec "na godziny" badz 2-3 razy w tygsad
                                                    Ale porozgladamy sie jeszcze...........

                                                    No dobrze, ide nas szykowac do wyjscia, bo trzwba z ladnej pogody korzystac
                                                    zamin sie nam 40st w cieniu zrobi

                                                    Pozdrawiam Was serdecznie
                                                    Marta z Emilka
                                                  • andje Re: takie tam 29.04.04, 22:31
                                                    Marta , mnie także zastrzeliłaś wiadomością,że Emilka przesypia noc bez
                                                    pieluchy,jestem pod wrażeniem.Wprawdzie Safiyka była przodowniczką wśród
                                                    lipcuszków jeśli chodzi o dzienną edukację nocniczkową,ale sądząc po zawartości
                                                    nocnego pampersa będzie on zakładany jeszcze bardzo, bardzo długo.Właśnie się
                                                    przymierzamy do wychodzenia na spacery bez pieluchy,jest wprawdzie całkiem
                                                    ciepło ale trochę się obawiam żeby nie przewiało Małej nerek.Kilka dni temu
                                                    będąc na spacerku powiedziałam Safci,że jak będzie cieplej to nie będę jej
                                                    nakładała Pampersa tylko będę ją wysadzać pod drzewkiem i od tamtej pory przy
                                                    każdy większym krzaczku Safka przykuca i mówi "sisiu".Więc teraz mamy spacerki
                                                    biegano-kucane. Co do sprawności fizycznej jest zaskakująca, zważywszy na jej
                                                    tuszę(co tu dużo mówić Safka po prostu jest grubaskiem), bez problemów wchodzi
                                                    i schodzi po schodach, wchodzi sama na drabinki i ślizgawkę(czym przyprawia
                                                    mnie o palpitację serca bo oczywiście" nie czymaj")i biega, biega ,biega gdzie
                                                    oczy poniosą muszę się nieźle wysilić żeby ją dogonić taką rozpędzoną.Wczoraj
                                                    Pampuna uciekła ode mnie i skręciła za blok, obserwował to mężczyzna z balkonu
                                                    na I piętrze, kiedy juz ją dopadłam i niosłam do domu facet skomentował"Ale
                                                    ten mały z plecaczkiem to biega" (w plecaczku są oczywiście
                                                    Safiykowe "babki"czyli foremki). I to tyle na dzisiaj.Padam z nóg, za to jutro
                                                    biorę sobie wolne na sprzątanie mieszkania
                                                    Pozdrawiam
                                                    Ania i Safka( z katarem)
                                                  • natinka2002 Re: takie tam...ciąg dalszy 29.04.04, 22:38
                                                    Pełna wiary w sukces ,trwam przy swoim postanowieniu.
                                                    Rano po zdjęciu nocnej pieluchy ,następną założyłam dopiero na spacer ( jakies
                                                    2godz.potem).Zaliczyłam w międzyczasie dzielnie kilka kałuż i prawie całą
                                                    zasikaną wykładzinę. Niestety sikała w biegu ,więc zamiast jednej plamy ,
                                                    narobiła całe mnóstwo. Siada cały czas chętnie , więc sadzam ją pod byle
                                                    pretekstem, a to "usiadź i wypij soczek" "pokaż lali jak robisz siusiu" itp.
                                                    Nocnik suchy.
                                                    Potem spacer, powrót i spanie z pieluchą rzecz jasna (jeszcze daleko nam do
                                                    wyczynów Emilki) . Potem znowu bez pieluchy , siedzenie na nocniku ,bieganie z
                                                    gołym dupskiem - dwie kałuże , nocnik suchy sad . Próba wyłapania kupki , bez
                                                    efektu -cofnęła się smile Dopiero na podwórku spokojnie bez stresu ,Natusia
                                                    zrobiła kupę w pieluchę . W domu jeszcze jedna godzina bez i wreszcie mały
                                                    sukces- zrobiła na nocnik -huraaaaaaaaaa,brawa i oficjane wylanie zawartości do
                                                    sedesu . Nie liczę ,że już załapała .Po prostu się zagapiła i poleciało nie w
                                                    pieluchę smile
                                                    A jutro znowu kałuże .... dobrze ,że można porządnie wietrzyć mieszkanie .
                                                    Oj, jak ja bym chciała tak wywalic już wszystkie pieluchy ,dziś i tak sukces ,
                                                    bo zużyłam tylko 3 ( no ,nie ja -hihihi)


                                                    Spanie razem nadal praktykowane , nawet odrobiny silnej woli w środku nocy.
                                                    Z usypianiem bez grzebania we włosach idzie coraz lepiej. Ale jest cwana , bo
                                                    łapie mnie za szyję i na siłę ściąga na swoją podusię , że niby chce się
                                                    poprzytulać. Nic z tego ! Rezygnuje i trzymamy się za rączki. I tak zasypia smile

                                                    Co jeszcze ??

                                                    Anetko,pytałaś się wcześniej jak to jest u innych ze spaniem .
                                                    Ja należę do tych szczęściar ,którym dziecko budzi się ok 8 rano ( zdarza się
                                                    wariant 7 rano czy nawet przed 10- ale to juz nie mnie ,tylko mojej mamie ,jak
                                                    była z Natalką ostatnio). Ale większość znajomych dzieci budzi się ok godz.6 .
                                                    Jedyny minus tego mojego szczęścia polega na tym ,że zazwyczaj jak my
                                                    wychodzimy na spacer ,to osiedlowe dzieci zaraz idą do domu na spanko.I tak się
                                                    mijamy sad Jak się sprężymy to wygrzebiemy się na 10,30 . Widzisz ! też byśmy
                                                    się mijały sad Coraz gorsze są powroty do domu po spacerze , wydaje mi się ,że
                                                    im dłuzej jesteśmy na podwórku ,tym większy bunt jak mamy wracać . Potem
                                                    usypianie ciągnie sie w nieskończoność ,z godziny 13 przesunęło się na
                                                    14 .Dzisiaj "w wielkich bólach" zasnęła dopiero o 14,30. Śpi teraz zwykle 2
                                                    godziny , czasem nawet 2,5 ( sukces , bo jeszcze niedawno to była tylko 1
                                                    godzina , prawie nic nie udawało mi się zrobić przez ten czas) . A wieczorem
                                                    zasypia zwykle o 21. Za żadne skarby nie chciałabym ,żeby przestała spać w
                                                    dzień. Natalka czasami serwuje mi taki dzień bez spania , pod wieczór nie da
                                                    się z nią dogadać, jest okropnie marudna. I po takim dniu jestem wypruta .Póki
                                                    co nikomu to nie wychodzi na dobre. To jeszcze nie czas, przynajmniej nie dla
                                                    mnie smile Ale rozumiem Cię Anetko, ja bardzo lubię spać , szczególnie
                                                    rano...Możesz próbować Oli jakoś przesunąć te godziny spania , ale to zwykle
                                                    dziecko samo ustala , my niewiele mamy do gadania smile

                                                    Chyba już wystarczy na dzisiaj tej mojej pisaniny.

                                                    pozdrawiam i życzę wszystkim sukcesów ( w jedzeniu , spaniu i sikaniu w
                                                    odpowiednie miejsce ! smile

                                                    Kasia ze śpiącą Natuśką
                                                  • kostaga Wieści za szpitala ;( 02.05.04, 18:08
                                                    Cześć dziewczynki smile
                                                    Ogromnie Wam dziękuję za życzenia i kciuki. Przydadzą się na pewno. Korzystam
                                                    dzisiaj z okazji by uwolnic się z więzienia. Dzisiejsze popołudnie i noc
                                                    Perełka spędza w szpitalu z tautsiem, a ja przyszłam do domu poreperować się
                                                    trochę psychicznie. I dzięki waszym postom już jestem nieźle naładowana smile
                                                    Rzeczywiście sytuacja PErełki nie wygląda najlepiej. Już nie mogę się doczekać
                                                    chwili, by otrzymać do ręki wypis ze szpitala i pójść zrobić prowadzącej
                                                    dotychczas Perłę lekarce. Oczywistą sprawą jest, że zmieniamy przychodnię.
                                                    Perła zaczęła chorować 5 marca. A lekarka twierdziła, że temperatura w
                                                    okolicach 40 stopni to dla takiego malucha jak Młoda nie jest rzeczą straszliwą
                                                    i ma jedynie czerowne gardło i lekkie przeziębienie. Gdy od soboty Perła
                                                    gorąckowała do 42 stopni i niczym temperatury nie dało się już zbić,
                                                    pojechaliśmy na ostry dyżur. Tam bez wstępów przyjęli Pauli na oddział. Od razu
                                                    pobrano krew do badania i podano kroplówki. Wyniki mieliśmy już po 1,5 godz.
                                                    OB - 96/125 przy normie 2/4!!! W poniedziałek prześwietlenie płuc, które nawet
                                                    technikowi nie od rau wydało się mocno podejrzane. i rzeczywiście, okazało się,
                                                    że rozległe zapalenie płuc stało się udziałem młodej. Laryngolog też bez
                                                    wątpliwości stwierdził zapalenia uszu i ropną anginę. Oskrzele też zaatakowane.
                                                    W chwili obecnej Perła jest na silnych antybiotykach pdawanych dożylnie, bo
                                                    niestety żołądek syropów już nie toleruje. Dopiero na 5 maja wyznaczone mamy
                                                    badania kontrolne - wtedy też zakończy się antybiotykowa seria. Więc w domu
                                                    będizemy dopiero najwcześniej 6 maja. Szczęście, że 24 godz/dobę mogę być z
                                                    Perłą. Mamy własny pokój, w sumie na całym poddodziale jesteśmy zupełnie sama -
                                                    wiec Perła może się trochę powyżywać. Ale ja niestety czuję się jak w
                                                    więzieniu - kraty w oknach, brak świeżego powietrza - Perła nie może wychodzić.
                                                    I samotność. Z jednej strony fajnie, że nie ma kto ani komu poprzeszkadzac, ale
                                                    też do nikogo nie można otworzyć ust. Perła - prawie jak wszędzie smile - stała
                                                    się ulubienicą oddziału. Do tego stopnia, że jak w piątek Gazeta Wyborcza
                                                    robiła jakiś fotoreportaż o szpitalu, to pielęgniarki przyprowadziły reprterów
                                                    do niej twierdząc, że to najpiękniejsze dziecko w całym szpitalu smile Tak więc
                                                    Perłą będzie miała debiut prasowy na łamach tej gazetki (ale tylko dodatek
                                                    regionalny wink) ).
                                                    Paulinka jest dzielna ibardzo odważna. Ślicznie śpi - w sumie od 22 do 7.45
                                                    mamy spokój (czasami niestety wybudza się przy zastrzyku o 6 rano, ale
                                                    przeważnie potem jeszcze zasypia).
                                                    Przepraszam, ale nie bardzo mogę się skupić, cały czas myślę o MAłej ;-((
                                                    Napiszę więcej, jak wrócimy, obiecuję.
                                                    Jeszcze raz dziękuję. Jesteście kochane.
                                                    I wszystkim lipcuszkom gratulujemy sukcesów.
                                                    Perła i Sushi
                                                    PS. Już za 2 dni Perła kończy 22 misiące - stara baba wink Chyba czas zacząć
                                                    trenować dmuchanie dwóch świeczek
                                                    papa
                                                  • kostaga Re: Wieści za szpitala ;( 02.05.04, 18:10
                                                    lekarce oczywiście zrobię - awanturę,
                                                    a technikowi zdjęcie od razu wydało się podejrzane.
                                                    Pewnie dalej znowu są jakieś byki, ale rozumiecie, prawda wink))
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • andje Re: Wieści za szpitala ;( 02.05.04, 22:06
                                                    Sushi,oczywiście,że rozumiemy i ciągle trzymamy kciuki za Ciebie i
                                                    Perełkę.Biedna Mała,że też tyle paskudnych chorób musiało się przypałętać
                                                    jednocześnie.Trzymajcie się dziewczyny.Jesteśmy z Wami.

                                                    Nie jestem zdziwiona faktem,że Perełka jest ulubienicą oddziału.Wprawdzie nie
                                                    miałam przyjemności poznać jej osobiście,ale z twoich postów i z tego co widać
                                                    na Zobaczcie jasno wynika,że jest fantastyczna.

                                                    Pozdrawiamy
                                                    Ania i Safiyka
                                                  • natinka2002 Re: Wieści za szpitala ;( 02.05.04, 22:30
                                                    andje napisała:


                                                    >
                                                    Wprawdzie nie
                                                    > miałam przyjemności poznać jej osobiście,ale z twoich postów i z tego co
                                                    widać
                                                    > na Zobaczcie jasno wynika,że jest fantastyczna.

                                                    o tak tak !!!!!! POTWIERDZAM!
                                                  • roka3 Re: Wieści za szpitala ;( 03.05.04, 14:19
                                                    Perełka zdrowiej szybciutko, żebyś mogła wychodzić na spacerki, bo jest taka
                                                    piękna pogoda, a ty biedaczko całe dnie spędzasz w murach.
                                                    Kuba nie może usiedzieć w domu, ciągle z tatą wymyślają sobie jakieś wycieczki,
                                                    a to do zoo, na wyścigi konne, na lotnisko. Wczoraj byliśmy nad jeziorem u
                                                    kolegi Kuby ( dzień starszego Karolka) . Chłopcy tak się ładnie bawili, że
                                                    rodzice wcale nie musieli się nimi zajmować, a to naprawdę duży sukces.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Roka & Kuba
                                                  • martasanchez Re: Wieści za szpitala ;( 03.05.04, 17:59
                                                    Sushi! Glowa do gorysmile Perelka jest w dobrych rekach i teraz juz moze byc tylko
                                                    lepiej. A Pauli zyczymy duzo zdrowka i szybkiego wypisusmile

                                                    Emilka byla w piatek na wizycie kontrolnej i w koncu waga drgnela do przodusmile
                                                    Dobija "juz" do 8250! Z tej radosci kolejna trojeczka zaczela wychodzic i nie
                                                    wiem jak dlugo jeszcze nacieszymy sie apetytem, ale jest dobrzesmile

                                                    pozdrawiamy serdecznie i duuuuuzy buziak dla Paulinki
                                                    Marta z usypiajaca lalki Emilka
                                                  • natinka2002 Re: Wieści za szpitala ;( 03.05.04, 23:02
                                                    Jasne ,że teraz juz musi byc lepiej . Szkoda tylko ,że do tego w ogóle doszło.
                                                    Strach nawet pomyśleć, że zdrowie naszego dziecka moze być w rękach takiego
                                                    lekarza ( w tym przypadku w łapach jakiejś pani doktor-nie chcę jej tu
                                                    oczerniać ,bo nie znam kobiety ,ale mam nadzieję ,że Sushi się z nią
                                                    rozprawi :] ).

                                                    Jak Wam minął ten długi weekend .Biorąc pod uwagę moją sytuację , to żadna
                                                    rewelacja. Po pierwsze - mój długi weekend trwa od czerwca 2002 .Po drugie -
                                                    moze bym i odczuła że było tyle wolnego ,gdyby Piotr był na miejscu. A tak
                                                    żadnej rodzinnej atmosfery -buuuuuu .Pogoda się skiepściła ,wczoraj pół dnia
                                                    padało a dziś cały czas było pochmurno. W piątek i sobotę owszem było ładnie ,
                                                    ale za to Natalka miała kiepski humor i dała mi ostro popalić .Jak to zwykle
                                                    wtedy bywa , Natusia za żadne skarby nie chciała zasnąć po południu. Co z tego
                                                    że potem szybciej odpadła wieczorem , jeśli do tego czasu wyssała ze mnie całą
                                                    energię. Tak więc nawet nie miałam siły się Wam pożalić. W takich chwilach
                                                    najłatwiej jest mi zrzucić winę na wyłażące zęby , inaczej przyszłoby mi
                                                    oszaleć. Nie mogłam więc skorzystać z zaproszenia na sobotniego grilla , bo
                                                    Natalka kompletnie nie nadawała się na gościa. Szczęśliwie w niedzielę już było
                                                    dobrze , więc cały dzień spędziłyśmy poza domem. Natalka poszalała z kuzynkami
                                                    i od tego czasu ma już lepszy humor. Ja zresztą też smile

                                                    Realizacja mojego Wielkiego Planu ...no cóż ...kompletna klapa . Niestety
                                                    należę do osób , którym szybko słabnie zapał przy braku choćby malutkiego
                                                    sukcesu. Póki co pielucha znowu wylądowała na tyłku . Teraz będę Małą po prostu
                                                    wysadzać co jakiś czas . I tu mam pytanko: jak zaczynałyście wysadzać , to jak
                                                    to robiłyście? Jak się za to zabrać? w jakich porach( po spaniu , po jedzeniu
                                                    itd)? od razu dodam ,że moja nie zawoła ,że chce siku ,więc na współpracę z nią
                                                    nie mam co liczyć sad . Czy np. gorszej jakości pieluchy mogą pomóc ( żeby jej
                                                    za sucho nie było ) ? Próbowałam się podpytać swojej siostry ( ma dwie
                                                    córki) ,ale jedyne co pamięta to to że to była droga przez mękę . Więc żadnej
                                                    złotej rady nie mogła mi dać. Wy jesteście bardziej na bieżąco.

                                                    pozdrawiam Was majowo , unijnie i jak kto chce jeszcze

                                                    Kasia ( podłamana brakiem sukcesów) sad
                                                  • cixi Re: Wieści za szpitala ;( 03.05.04, 23:03
                                                    Takiego lekarza z pewnością bym co najmniej wymieniła na innego. Pociesz się,
                                                    że Perełka pewnie lepiej to znosi niż ty. Życzymy z Kajusią szybkiego wyjścia i
                                                    dojścia do siebie. Ja sama jestem trochę zaniepokojona, że po przeprowadzce
                                                    stracę naszą wspaniałą lekarkę z przychodni rejonowej w Wilanowie. Doskonale
                                                    się z nią porozumiewałam, a teraz trzeba szukać od nowa. Sushiu, mam jedną
                                                    radę, nie wiem czy skuteczną. Jak się zapisywaliśmy do poprzedniej przychodni,
                                                    to pielęgniarka w rejestracji pytając nas o wybór lekarza jakoś (już nie
                                                    pamiętam dokładnie jak) dała nam do zrozumienia, że poleca jedną z lekarek.
                                                    Chyba powiedzieliśmy jej, że nie mamy pojęcia którą wybrać i żeby ona nam
                                                    poleciła. I sprawdziło się w 200 procentach. Lekarka, którą nam poleciła
                                                    okazała się bardzo doświadczoną, myślącą i mądrą kobietą, z wielkim sercem do
                                                    dzieci i wyczuciem. Natomiast jak mi się zdarzyło trafić z chorym dzieckiem do
                                                    tej drugiej - tragedia, od razu antybiotyk, zero rozmowy, zniecierpliwiona na
                                                    mnie i na dziecko, które generalnie było grzeczne i chętnie współpracowało.
                                                    Kompletna klapa. Dlatego może przeprowadź w poczekalni wśród rodziców i z
                                                    pielęgniarkami wywiad środowiskowy, to jedyne co mogę radzić.

                                                    Chyba się nie całkiem taktownie, ni z gruchy ni z pietruchy, wstrzeliłam z
                                                    tematem mojego posta, więc się poprawiam. Jeśli chodzi o nocnik, to niczym
                                                    wielkim nie możemy się z Kajcią pochwalić, czasem na pytanie czy chcesz na
                                                    nocnik odpowie tak i wtedy ją sadzam, ale nie znaczy to wcale, że zrobi do
                                                    niego siusu. Natomiast jeżeli budzi się wcześnie rano, to miewa suchą pieluchę
                                                    i wtedy można ją posadzić na nocnik - zrobi. Po popołudniowej drzemce też raz
                                                    czy dwa mi się udało. Ale nie ma na to reguły. Chyba najpierw zacznę
                                                    indoktrynację słowną, będę jej opowiadać, że jak się chce siusiu, to trzeba
                                                    wołać i wtedy mama posadzi na nocnik. Może nie skuma, ale będzie bardziej
                                                    zaciekawiona sprawami nocnika. Może ją zaintryguję.

                                                    Czy wy też przeżywacie fazę: nie na wszystko? Kaja na każde pytanie ostatnio
                                                    odpowiada najpierw "Nie", jak w "Kamyczek mówi nie". Ostatnio z całą rodziną
                                                    zaczęliśmy ją przedrzeźniać. Wybieramy się razem oglądać nowe mieszkanko,
                                                    ubieramy się i mówimy do Kai: Kaja nie idzie na spacer. Na to ona zaniepokojona
                                                    i zdziwiona odpowiada: Idzie Kaja na spacer. My w śmiech i dalej: nie wsiadamy
                                                    do windy. Kaja mocniej zaniepokojona: Idziemy do windy (bez zwykłego nie),
                                                    idziemy. Dalej przed samochodem opowiadamy Kai: Kaja nie wsiada do samochodu.
                                                    Na to ona dramatycznym głosem: Wsiada Kaja chamochodu, wsiada Kaja. Na to my w
                                                    śmiech. Ale były to jedyne trzy zdania tego dnia, bez nie na początku.

                                                    Mamy natomiast problem z zazdrosnym i nieco skołowanym kotem. Po wyprowadzeniu
                                                    się z naszego domu, w mieszkaniu rodziców kot zaczął sikać i robić kupę do
                                                    łóżka dziecka. Jesteśmy wszyscy już zdesperowani. Nie wiemy jak na to reagować,
                                                    bo próby karania Myszki (wsadzanie nosa w siki i zamykanie na 2 godziny z
                                                    kuwetą w kiblu) nie działają, dalej jak tylko trafi się okazja to robi na
                                                    posłanie dziecka. Mam ochotę zgubić ją w przeprowadzce, chociaż nie należę do
                                                    osób okrutnych.
                                                    Mamy nadzieję częściej się odzywać i na temat. Buziaki.
                                                    Cixi i Kaja w roli śpiącego Janioła
                                                  • axa2002 Re: Wieści za szpitala ;( 04.05.04, 08:39
                                                    Mam nadzieję, że Sushi i Perła przetrwały to co najgorsze i już niebawem odezwą
                                                    się z domu.

                                                    Co do wysadzania na nocnik - to my głównie po południowym spaniu. Najgorsze w
                                                    tej ładnej pogodzie jest to, że Ola cały dzien spędza na polu i "nie ma czasu"
                                                    jeść a co dopiero sikać do nocnika - takie marnotrastwo czasu.... smile

                                                    Niestety weekend majowy w tym roku nam się nie udał. Mimo licznych planów
                                                    prawie żadengo nie udało się zrealizować - w Krakowie było kilka burz w ciągu
                                                    dnia sad nie mogliśmy się więc oddalać...

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • axa2002 puk, puk...jestem kto??? 06.05.04, 14:10
                                                    no tak Sushi z Perłą w szpitalu - choć może już w domu - a tu CISZA.... sad
                                                  • natinka2002 Re: puk, puk...jestem kto??? 06.05.04, 14:48
                                                    Co jakiś czas zapada cisza , normalka sad

                                                    A dziewczyny mają być jutro wypisane ze szpitala, tak więc weekend powinny
                                                    wreszcie spędzić w domku.

                                                    Ograniczam siedzenie przed komputerem ,jak widać nieźle mi idzie. Trochę Was
                                                    zaniedbuję .Za to czytam książki ,robię porządki i czekam czekam czekam... byle
                                                    do soboty , niestety następnej sad

                                                    a teraz zmykam do garów , a potem do książki

                                                    pa

                                                    Kasia

                                                  • kostaga Re: puk, puk...jestem kto??? 06.05.04, 20:23
                                                    A jest!!!
                                                    Właśnie dzisiaj po 15 dotarłysy do domu. Nie bardzo mogę w tej chwili pisać,
                                                    ale się melduję. Perła jeszcze się męczy z zapaleniem ucha i nie chce się ode
                                                    mnie odkleić. Odezwę się najpóźniej w poniedziałek - jak wróce do pracy, ale
                                                    może uda mi się wcześniej smile
                                                    Dzięki Wam za wszystko!!!
                                                    Pozdrawiamy
                                                    papa
                                                    Sushi i Perła
                                                  • natinka2002 witajcie znowu w domu i na forum :) 06.05.04, 21:36
                                                    Sushi!

                                                    Ja tu piszę ,że wypisują Was jutro a Wy już jesteście w domku . Bardzo się
                                                    cieszę ,że macie to juz za sobą .
                                                    Super !!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Ściskam Was obie mooooooocno!

                                                    Kasia z Natalką
                                                  • cixi Re: witajcie znowu w domu i na forum :) 07.05.04, 00:05
                                                    No jak tam się czujecie z powrotem w domku? Mnie na samą myśl o Kajce w
                                                    szpitalu robi się zimno, więc współczuję ogromnie. U nas inaczej. Kot się
                                                    trochę uspokoił, natomiast moja mama szaleje, ciągle usiłuje ze mnie zrobić
                                                    niegrzeczną dziewczynkę, która wszystko robi nie tak jak trzeba, i wzbudzić we
                                                    mnie poczucie winy, a więc wg jej obserwacji (a mieszkamy z rodzicami tydzień):
                                                    źle ubieram, źle karmię, źle wychowuję, przyłapuję ją na tym, że do dziecka
                                                    mówi: widzisz ta okropna mama nie przebrała cię do popołudniowej drzemki w
                                                    piżamkę i musisz się męczyć w rajstopach, no widzisz jaka ta mam
                                                    niedobra/leniwa etc. Najsmutniejsze jest to, że wszyscy pozostali znajomi i
                                                    przyjaciele uważają (łącznie z mężem i teściową), że wspaniale sobie radzę, mam
                                                    dużo zdrowego rozsądku w wychowaniu dziecka i mam fantastyczny kontakt z córką.
                                                    A mama, że zbytnio jej ulegam (np. jak dziecko mówi, że chce kanapkę zamiast
                                                    kaszki na kolację, to się zgadzam, albo jak Kajcia mówi, że już nie chce jeść,
                                                    to jej nie zmuszam więcej). Czy odpowiedzialność za dziecko ogranicza się do
                                                    wmuszania w nią jedzenia??? Na szczęście jutro malujemy pokoje i w przyszłym
                                                    tygodniu wprowadzamy się na własne, ale nikomu nie życzę radości, jakie obecnie
                                                    przeżywam. Pozdro. Cixi z Kajeczką.
                                                  • axa2002 Re: witajcie znowu w domu i na forum :) 07.05.04, 13:53
                                                    jak dobrze, że już po wszystkim..... cóż mam świeżo w pamięci nasz kwietniowy
                                                    pobyt w szpitalu i doskonale wiem jakie to przeżycie. Mam nadzieję, że to
                                                    koniec złej passy lipcuszków

                                                    Cixi nie przejmuj się - wytrzymasz, puszczaj mimo uszu uwagi (choc wiem, że to
                                                    nie łatwe). Jeżeli masz wątpliwości co do swojego postępowania zapytaj Kajki -
                                                    ONA WIE NAJLEPIEJ smile)))

                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: witajcie znowu w domu i na forum :) 07.05.04, 15:00
                                                    Całkowicie się zgadzam z Anetą! Lepiej jednak żeby takie komentarze były
                                                    serwowane tylko Tobie a nie Kai .Ty je szybko wyrzucisz z pamięci , bo wiesz że
                                                    nie dzieje się Twojemu dziecku żadna krzywda . A pakowanie takich słów do małej
                                                    główki ,to kompletna nieodpowiedzialność. Ale Kajka swój rozum ma i nie da się
                                                    wrobić w coś takiego ! Trzymaj się dzielnie do przyszłego tygodnia smile

                                                    Pełna energii siadłam przed komputerem i od razu rzuciła mi się w oczy
                                                    wiadomość ,ze dzisiaj został zastrzelony w Iraku Waldemar Milewicz . Kolejna
                                                    bezsensowna śmierć , nie ma juz człowieka został smutek.... Czy jeżdżąc w takie
                                                    niebezpieczne rejony , chyba bierze się po uwagę taką ewentualność ?

                                                    Kasia z deszczowej Gdyni
                                                  • kostaga I znowu długo nie popiszę... 08.05.04, 16:52
                                                    Cześć!
                                                    Mną też wiadomość o śmierci Milewicza wstrzasnęła. "Dziwny jest ten świat" to
                                                    dla mnie chyba jedyny w telewizji przykład prawdziwego dziennikarstwa. Z sercem
                                                    a nie pogonią za tanią sensacją. Rozumiem, że smierć jest wkalkulowana w ten
                                                    zawód, ale jakoś to do mnie nie przemawia. Myślę też o córce Mundka. W styczniu
                                                    straciła matkę, a jednak on zdecydował się pojechać tam, skąd nie miał
                                                    pewności, że wróci. Dlaczego?... Jak wytłumaczyć 13-latce bezsensowną śmierć
                                                    obojga rodziców?
                                                    A dzisiaj kolejny żołnierz. Pojechał do Iraku by zgniąć w... wypadku
                                                    samochodowym!
                                                    Korzystam z chwiliki, że Perła śpi, ale nie wiem, czy długo. Siedzę jak na
                                                    szpilkach, bo od rana żyję obawą, że znowu będziemy musiały wrócic do szpitala.
                                                    Wypisano nas wcześniej, bo pojawiło się tam trochę dzieci z rotawrusem, a
                                                    osłabiony organizm Pauli, załapał by to cholerwstwo w ciągu pięciu minut. I co?
                                                    Od rana mamy na zmianę wymioty z biegunką. Pauli nie chce spojrzeć na jedzenie,
                                                    ale się wcale nie dziwię. Czekam tylko aż wstanie i mama nadzieję, że się to
                                                    wszystko trochę uspokoi. Trzymajcie kciuki nadal, bo chyba jednak są nam
                                                    potrzebne smile
                                                    Co do przemiłych komentarzy to całkowicie się zgadzam z dziewczynami. Tym
                                                    bardziej, że doskonale wiem, o czym mówisz. Mieszkam w jednym domu z dziadkami
                                                    i mamą. I oczywiście moja 80 letnia babcia na wychowaniu dzieci zna się
                                                    najlepiej, choć jej dzieci wychowywała niańka. Do pierwszej kłótni doszło, gdy
                                                    kazała mi dać niemowlęciu do ssania kawałek tetry zamoczony w wodzie z cukrem,
                                                    bo na pewno jest zdrowszy od tego plastiku (czyt. lateks), który ssie Pauli. No
                                                    i ciągłe komentarze mojego dziadka: "Paulinka, ty też mnie nienawidzisz, bo nie
                                                    chcesz ze mną rozmawiać"!!!!!!!! I nie ważne, że nie potrafi jeszcze dziecko
                                                    mówić. Na pewno się nie odzywa, bo nienawidzi pradziadków! Ja też oczywiście
                                                    nienawidzę, bo gdy przychodzę o 17 z pracy wolę spędzić resztę dnia z
                                                    dzieckiem, a nie na rozmowie z dziadkiem o jego chorobach i umieraniu (a umiera
                                                    od 10 lat...) Obraża się, bo nie chę mu mówić o mojej pracy, a jak zaczynam
                                                    mówić, to się wścieka bo nic nie rozumie. Ręce opadają, a my niestety nie mamy
                                                    takiej perspektywy, że kiedyś będziemy sami. Nigdy nie będziemy u siebie, nie
                                                    będziemy mieć własnego mieszkania ;-( Tylko tak ciężko się przyzwyczaić do tej
                                                    myśli.
                                                    Kończę, bo coś kwili w dziecięcym pokoju.
                                                    Jeszcze raz dziękujemy Wam za wszystko, jesteście cudowne
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: I znowu długo nie popiszę... 08.05.04, 22:48
                                                    Sushi!
                                                    A taką miałam nadzieję ,że już wyszłyście na prostą . Oj,niedobrze, niedobrze.
                                                    Zaciskam kciuki jeszcze mocniej , bo widocznie do tej pory zbyt słabo. Jakby co
                                                    służę wsparciem sms-owym .

                                                    Siedzę teraz i zbieram siły na kolejną nocną przeprawę z Natusią. Ponieważ moje
                                                    dziecię nic sobie nie robi z moich prób edukacji nocniczkowej i ciągle leje w
                                                    pieluchę , to przerzuciłam swoją energię na oduczenie jej spania w naszym
                                                    łózku. Wczorajsza noc uzmysłowiła mi ,że to będzie trudne. Od północy przez 3
                                                    godziny wstawałam do niej ,kładłam ją , tłumaczyłam ,trzymałam za rączki . Tym
                                                    razem wcześniej sobie przygotowałam krzesło ,więc miałam gdzie klapnąć(
                                                    poprzedniej nocy po 30 minutach schylania się nad łózeczkiem ,mój kręgosłup
                                                    odmówił posłuszeństwa).A gdy zasypiała ja szybko do łóżka i już prawie
                                                    zasypiałam ,kiedy ona się znowu budziła i od razu na nogi . To ja znowu
                                                    wstawałam i tak 6 razy . Po trzech godzinach poddałam się i tym sposobem
                                                    Natalka dopięła swego . Wreszcie mogłam zasnąc na dobre , tyle że z
                                                    zaciśniętymi ze złości zębami i leżącą obok córcią ( oczywiście nie obudziła
                                                    się juz do rana). Wściekła jestem na siebie , że pozwoliłam jej przyzwyczaić
                                                    się . Dla niej to normalna kolej rzeczy - jak się obudzi w nocy, to znak że
                                                    trzeba zmienić legowisko i ładuje się do nas. I wcale nie chodzi mi o to ,że
                                                    nie lubię z nią spać ( co prawda mało przyjemnie budzić się na skraju łóżka w
                                                    dziwnych pozach ).Bardziej o to ,że tak jest co noc i że nie udaje mi się tego
                                                    zmienić. Pół dnia chodziłam wściekła jak osa , szczęśliwie obyło się bez
                                                    wybuchu. Nie mam nawet się na kim wyładować sad ,chyba złą sobie porę obrałam na
                                                    takie eksperymenty . Ale jeszcze dzisiejszej nocy spróbuję . A potem się
                                                    kompletnie załamię sad
                                                    I tak oto wszystkie okropności tego świata tracą znaczenie wobec faktu ,że nie
                                                    jestem w stanie wymyśleć sposobu żeby moje własne dziecko sikało na nocnik i
                                                    spało we własnym łóżeczku . Jestem beznadziejna ........

                                                    pozdrawiam ciągle deszczowo
                                                    beznadziejna mama
                                                  • kostaga Re: I znowu długo nie popiszę... 09.05.04, 08:40
                                                    Ja Ci dam beznadziejna! Spróbuj jeszcze raz powiedzieć tak o tej klawiej
                                                    mamuśce, a specjalnie przyjadę przetrzepać Ci co należy!!!!

                                                    No a my właśnie szykujemy się do szpitala sad Wymioty nie ustąpiły, biegunka
                                                    też nie i do tego doszła temperatura ponad 39 st. Widać, że Perłę bardzo boli
                                                    brzuch. Obawiam się, że to może nie koniecznie rotwirus a wyrostek ;-( Ale nie
                                                    będę się bawić w lekarza. Pojedziemy - zobaczymy. Na razie szykuję rzeczy, bo
                                                    Pauli zasnęła straszliwie zmęczona, więc nie chcę jej zabierać tej chwili snu.

                                                    Jeżeli się nie odezwę, to wiecie, co to oznacza sad
                                                    Ale mam nadzieję, że zklikamy się jutro.
                                                    papa
                                                    Sushi

                                                  • natinka2002 Re: I znowu długo nie popiszę... 09.05.04, 22:36
                                                    Ciągle złe wieści od Sushi. Napisała mi ,że niestety są znowu w szpitalu sad
                                                    Jeśli macie jakieś ciepłe słowa mogące podtrzymać dziewczynę na duchu , to
                                                    przekażę .

                                                    Kasia
                                                  • katitka Trzymajcie się dziewczyny! 10.05.04, 07:34
                                                    Sushi, Perełka!
                                                    Trzymajcie się! Wiem, że to brzmi banalnie w ustach kogoś kto nie ma akurat
                                                    podobnego problemu, ale jestem pewna, że to się szybko i dobrze skończy,
                                                    wkrótce wrócicie do domu i Perełka znowu będzie jednym z najaktywniejszych i
                                                    najweselszych dzieci na świecie.
                                                    Sushi, dopieszczaj teraz mocno swoje kochane maleństwo, to pomoże jej szybciej
                                                    wyzdrowieć, a Ty sama trzymaj się (wyobrażam sobie stan Twoich nerwów!)...
                                                    Mam nadzieję, co ja mówię - żądam widzieć Cię tu najdalej za parę dni z newsem,
                                                    że "Mała Wielka Czuprynka" akurat np rysuje Ci po ścianach albo wrzuca klocki
                                                    do ubikacji smile) A Ty martwisz się już tylko tymi ścianami lub klockami.
                                                    Buziaczki!
                                                    Katitka z Natusią
                                                  • axa2002 Re: Trzymajcie się dziewczyny! 10.05.04, 09:23
                                                    oj bidulki! co za pech! cóż po podobnych przejściach wiem, że przy wymiontach i
                                                    biegunce takiego dziecka jedynie co może dziecku pomóc to kroplówka i przy
                                                    całej niechęci do szpitali trzeba to wytrzymać.

                                                    Trzymamy kciuki bardzo, bardzo mocno! Czekamy na informację o tym, że jest
                                                    lepiej... KIEDYŚ PRZECIEŻ MUSI BYĆ LEPIEJ!

                                                    Aneta
                                                  • mama_kajetana Re: Trzymajcie się dziewczyny! 10.05.04, 14:30
                                                    No naprawdę, okropny pech! Dziewczynki trzymajcie się! Trzymamy z Tuniem kciuki
                                                    jeszcze mooooooocniej! Bardzo, bardzo nam przykro... Myślałam o Was codziennie
                                                    i byłam pewna że jak wrócimy to będzie już po wszystkim...
                                                    Dużo zdrówka Perełko!
                                                    Sushi trzymaj się!

                                                    Iza i Kajtek
                                                  • axa2002 i znowu Was nie ma...... 11.05.04, 14:15
                                                    sad((

                                                    jakoś tu smutno sad ostatnio pomyślałm, że ten rok nie jest jakoś specajlnie
                                                    szczęśliwy. Wszytkim wogół dzieje się źle... Tyle bezsensownych śmierci...

                                                    Sama co sobie zaplanuję sypie się (na 3 zaplanowane wyjazdy, jak na razie
                                                    wszystkie trzy się "zwaliły"), ten który wypalił zakończył się
                                                    szpiatlem...Znowu wyjezdżam z Olą w niedzielę na 2 tygodnie - aż się boję...

                                                    i pogoda nie specjalna...

                                                    ogólnie dziś jestem na "NIE"....
                                                    Aneta
                                                  • martasanchez Re: i znowu Was nie ma...... 11.05.04, 18:42
                                                    Faktycznie smutno sie jakos u nas zrobilo. Tak nie moze byc!!! Dziewczyny,
                                                    wezmy sie w garsc i zaczniejmy jakos pozytywniej, wiosenniej.
                                                    My np. z Emilka pomimo jej "upionego" nastroju, (beda niedlugo chyba jakies
                                                    trojeczki) pojechalysmy wczoraj nad jeziorko do parku. Poganialysmy za pilka,
                                                    pogonilysmy kaczuchy i od razu sie nam obu nastroje poprawilysmile
                                                    Jako ze nasza sytuacja nie bardzo pozwala nam na jakies wyjazdy czy wakacje, na
                                                    przyszly weekend mamy zaplanowane namiotowanie na dzialce u wujkawink Troszke
                                                    trawy, gril i odskocznia od codzienosci.... moze pomozesmile
                                                    A jak nie, to pojdziemy do ZOO i tez bedzie fajnie...smile

                                                    Podrawiamy radosnie
                                                    MArta z Emilka (chyba zabkujaca znowu)
                                                  • ivonekk Re: i znowu Was nie ma...... 11.05.04, 21:54
                                                    Witajcie, Dziewczynki Kochane!!

                                                    Oj, widzę, że źle sie dzieje, ale to napewno wkrótce się zmieni, zobaczycie! U
                                                    mnie jest na okrągło jedna wielka bieganina. Nie pochwaliłam sie też Wam, że
                                                    zostałam "słomianą wdową", ponieważ mój mąż dostał ciekawą (czyt. lepiej
                                                    płatną smile) propozycję pracy i przeniósł się na początku maja do Słupska. My
                                                    zostałyśmy tutaj, po pierwsze z racji mieszkania, a po drugie z powodu mojej
                                                    pracy, skoro ją mam, jaka by nie była- zawsze jest! Jagodę widuje niezbyt
                                                    często, mamy dla siebie z reguły tylko poranki i przedpołudnia, ponieważ
                                                    pracuję na zmiany ( paskudne zmiany)i ona więcej przebywa z babcią,
                                                    buuuuuuuuuuuuu
                                                    U Jagódki na szczęście wszystko w porządku, jest zdrowa, radosna i strasznie
                                                    niegrzeczna smile)) Ma już cały garniturek ząbków z przodu i często je pokazuje w
                                                    szeroki uśmiechu. Z pieluchy juz nie korzystamy od dawna, ale smoczek jest
                                                    naszą zmora, tzn. raczej moją niż jejsmile)Nie mam pojęcia jak ją odzwyczaic,
                                                    próbowałam już wyrzucania przez okna, oddawania innym dzieciom, zjadania przez
                                                    ptaszki, pieski, kotki i inne zwierzątka, ale nic to nie dało. Ostatnio Jagoda
                                                    przegryzła 2 smoczki i postanowiłam jej ich nie wymieniać. Niby płakała, ze nie
                                                    chce dida, bo : dida ma ała; mama dzidzia nie dida, dida ała. Ale za chwilę
                                                    było: mama daj dida! I na tym sie skończyło. Dla jej bezpieczeństwa kupiłam jej
                                                    nowy smoczek i dalej jestem w kropce.

                                                    Sushi i Perełka! Trzymajcie się mocno! Już niedługo będziecie tylko wspominać
                                                    te złe dni. Takie chwile szybko mijają i można o nich zapomnieć. To, co dzisiaj
                                                    jest straszne i nie do przejści, z perspektywy czasu, staje się błahe. I
                                                    pomyślcie sobie, że sa tacy, co o Was ciepło myślą i wspieraja na
                                                    odległość smile)))Trzymamy mooooocno kciuki za Perełkę, żeby zostawiło ją w końcu
                                                    w spokoju to choróbsko wstrętne!

                                                    Trzymająca mocno kciuki Iwona,
                                                    ze śpiącą,
                                                    ale tez ściskającą kciuki za swoją cudowna rówieśniczkę Perełkę, Jagódką
                                                  • natinka2002 Re: i znowu Was nie ma...... 12.05.04, 22:00
                                                    Już wracam do Was !

                                                    Trochę się ostatnio szlajałyśmy ,ale już grzecznie wróciłyśmy do domku. Im
                                                    bliżej soboty ,tym bardziej mnie nosi i nie mogę znaleźć sobie miejsca. A więc
                                                    spakowałyśmy się i pojechałyśmy w świat daleki czyli do dziadków . W większym
                                                    towarzystwie szybciej zleciał czas i oto mamy środę wieczór .I jest pięknie !
                                                    Niedługo porzucę mój słomiano-wdowi stan .Współczuję Ci ogromnie Iwona , taki
                                                    stan nie jest przyjemny , no cóż takie życie sad .A tak przy okazji , to gdzie
                                                    Ty mieszkasz ? Bo domyślam się ,że mieszkamy w tym samym województwie .

                                                    Niestety zimnica nas dopadła . Oj ,gdzie to ciepełko ,gdzie ?

                                                    A u Natalki : szaleje całymi dniami ,gada jak najęta ( ciągle po swojemu,
                                                    chociaż co rusz to wpada jakieś nowe słówko do słownika ), do tego zrobiła się
                                                    z niej krzykliwa złośnica (ale tyle jej co sobie pokrzyczy -nic tym nie
                                                    zwojuje), nocnik omija ,ciągle woli spać ze mną niż w swoim łóżeczku , zęby
                                                    wyłażą jeden po drugim ( obecnie wyłania się ostatnia dwójka ,która gdzieś się
                                                    do tej pory zawieruszyła , do tego ostatnia czwórka i pierwsza trójeczka -
                                                    wreszcie zapełnia się garniturek ) .Wesoło mam że hej!

                                                    A teraz zmykam , do piątku jeszcze się odezwę , bo potem to już same
                                                    wiecie... smile

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia & Natalka

                                                    PS.
                                                    W poniedziałek wieczorem Sushi napisała mi ,że już zmierza ku lepszemu smile
                                                  • mama_kajetana Juz jestesmy... 12.05.04, 22:55
                                                    My też się meldujemy,

                                                    Byliśmy w górach na mini-urlopie. I tak naprawdę to zrobiliśmy frajdę sobie
                                                    (tzn. mnie i mężowi), bo dla Kajtka to była średnia przyjemność. Cały spacer
                                                    spędzał w nosidle. Wróciliśmy do domu z katarem, Dolina Chochołowska okazała
                                                    się dla nas bardzo niegościnna. Za to w Krakowie Tunio odbił sobie te godziny
                                                    spędzone na uwięzi. Na rynku i na Wawelu nie można było go dogonić. Uciekał jak
                                                    szalony.
                                                    Przy okazji wyjazdu potwierdziły się moje podejrzenia co do choroby
                                                    lokomocyjnej Kajtka. Na podróż z jedną stronę muszę mieć conajmniej dwa
                                                    komplety ubrania na zmianę sad. Niestety leki homeopatyczne i syropki nie
                                                    zawsze działają. W piątek dałam mu już w przypływie desperacji „dorosły”
                                                    aviomarin. Ten na szczęście zadziałał.

                                                    A tak w ogóle jest super. Kajtek mówi jak szalony. Zasób słów ma ogromny. Nie
                                                    za bardzo wychodzi mu tylko składanie ich w zdania. Ale już dogadujemy się bez
                                                    problemu.
                                                    W niedzielę pierwszy raz wyznał mi miłość. Podbiegł do mnie, przytulił się
                                                    mocno i zamiast zwyczajowego „mój synuś”, powiedział: „kocham mamusię”. Na co
                                                    ja do męża: „Michał słyszałeś?”, a Tunio: „Tatusiu słysiałeś?”.
                                                    Z ulubionych powiedzonek: jendondo – nie wolno, dukuja – dziękuję i O MATKO
                                                    TUNIU!

                                                    Od wczoraj Kajtuś znowu jest małym bejzbolkiem. Ma 2 mm włoski.
                                                    W kwestii edukacji nocnikowej postępów brak. Chyba że można zaliczyć kupienie
                                                    nakładki na deskę sedesową i dziesięciominutowe nakłanianie syna do jej
                                                    wypróbowania ;-(.
                                                    A jak już jesteśmy przy „tych” sprawach, to powiem że Kajtek odkrywa swoją
                                                    seksualność. Dzisiaj na poznawanie swojego ciała poświęcił poobiednią drzemkę ;-
                                                    ). Gdy zrobiło się cicho i wszystko wskazywało na to że śpi, wchodzę, proszę ja
                                                    Was, do niego do pokoju, żeby syneczka przykryć i powyjmować mu zabawki z
                                                    łóżeczka, a co widzę? Siedzi sobie moje dziecko w kąciku łóżka ze zdjętą
                                                    pieluchą i bacznie poznaje swoje ciało. I no z drzemki nici. Z to teraz śpi już
                                                    od godziny.
                                                    No i młody zaczął się trochę stawiać. Często słyszę ostatnio: TUNIO SIAM!!!
                                                    Poparte oczywiście głośnym krzykiem.
                                                    No. Tak to teraz u nas wygląda smile.

                                                    Perełko Kochana, codziennie o Tobie myślimy i mooooooooocno trzymamy kciuki!.
                                                    Sushi napisz jak się macie? Mam nadzieję że już lepiej. Dużo zdrówka!!!

                                                    Dorota, jak tam nowe mieszkanko? Jesteście już u siebie? Niestety (a raczej
                                                    stety) nie mam rady na taki kaliber. Ale zaciśnij zęby i wytrzymaj. A jak
                                                    będziesz już u siebie... ja bym chyba babci na jakiś czas szlabanik
                                                    postawiła... wink.

                                                    To tyle na dzisiaj.
                                                    Ściskam wszystkich mocno, a najbardziej chorowitków
                                                    Iza i Tunio (śpiący aniołek-bejzbolek)
                                                  • ivonekk Re: i znowu Was nie ma...... 12.05.04, 22:56
                                                    Ano mieszkamy w tym samym województwie, dokładnie jakieś 130 km od siebie,
                                                    mieszkam w Chojnicach smile))

                                                    Całuski,
                                                    Iwona i Jagoda
                                                  • axa2002 Re: i znowu Was nie ma...... 13.05.04, 14:44
                                                    to jaka pogoda nad morzem??? smile

                                                    u nas na południu leje sad

                                                    Z ostatnich nowin, wymiary Oli: 14,5 kg i 90 cm
                                                  • natinka2002 a nad morzem zimno... brrr 13.05.04, 21:43
                                                    No właśnie , niby nie padało i nawet słoneczko dziś poświeciło, ale było
                                                    okropnie zimno .Więcej niż 10st. nie było , do tego wiatr znacznie jeszcze
                                                    obniżył temperaturę .A więc brrrrrrrrrrrr .Nawet zastanawiałam się ,czy nie
                                                    sięgnać po rękawiczki ,ale tak trochę głupio w maju nosić rękawiczki. Wobec
                                                    czego nie zapraszam jeszcze nad morze sad

                                                    To ja już się przenoszę do salonu piękności (czyli do łazienki ) ,aby się
                                                    przygotować na powrót mojego marynarza smile -wraca dzień wcześniej -
                                                    huuuuuraaaaaaaaaa

                                                    buziaki
                                                    stęskniona Kasia i śpiąca słodko Natusia ,też stęskniona
                                                  • axa2002 wyjątkowo zimny maj.... 14.05.04, 11:41
                                                    no cóż pogoda jak maj trochę kiepskawa... sad

                                                    wyjezdżamy - więc odezwę się dopiero za 2 tygodnie. Mam nadzieję, że wrócimy
                                                    CAŁO i ZDROWO!!!

                                                    Będzie mi Was brakować sad(( Trzymajcie się ciepło

                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: wyjątkowo zimny maj.... 14.05.04, 14:02
                                                    Co się dziwić , pogoda jak zwykle w środku maja czyli trzej ogrodnicy i zimna
                                                    Zośka smile .Tak więc oby do niedzieli ! Liczę że wreszcie będzie można wygrzać
                                                    stare zmarznięte kości . W mieszkaniu już przestali grzać ,więc po prostu
                                                    zamarzam !
                                                    -----------
                                                  • kostaga Jesteśmy! 15.05.04, 15:38
                                                    No to wyszłyśmy już ze szpitala. Na razie wyglada na to, że wszystko ok.
                                                    Czekamy jeszcze na wyniki posiewu kału na pasożyty. Tu albo w zespole zaburzeń
                                                    wchłaniania lekarze zaczęli szukać przyczyn problemów Pauli z apetytem.
                                                    Zobaczymy. Wyniki będą najproawdopodobniej w poniedziałek, a resztę badań
                                                    zaczniemy leczyć jak Perła wróci do pełni sił. Na razie schudła, jest
                                                    koszmarnie blada i widać tylko oczy i włosy. Ale myślę, że szybko wróci do
                                                    swojej formy.
                                                    @@@@@@@@@@@@@@@@
                                                    Nie mogę teraz zbyt dużo pisać, bo łączę się z domu. Na pewno nastukam trochę w
                                                    poniedziałek, jak wrócę do pracy.
                                                    @@@@@@@@@@@@@@@@
                                                    Kasiu!
                                                    Co do imprezy to oczywiście Cię okłamałam, bo tym razem nie jedziemy na
                                                    Carlsberg tylko Heineken Festival (2-3.07 Gdynia). Liczymy na Pink i Cypres
                                                    Hil, ale przede wszystkim na spotkanie z Wami smile))
                                                    @@@@@@@@@@@@@@@@
                                                    Dziewczynki,
                                                    bardzo Wam dziękuję za całe otrzymane od Was wsparcie. Wasze ciepłe słowa
                                                    dodawały mi otuchy i pomagały wytrwać za tymi szpitalnymi murami. Jesteście
                                                    najcudowniejsze na świecie smile)))

                                                    papa
                                                    Perła i Sushi
                                                  • roka3 Re: W końcu jesteście! 16.05.04, 16:29
                                                    W końcu jesteście! Myślę, że już żadnych pasożytów Perełka mieć nie będzie. Już
                                                    dość się dziecko (wraz z rodzicami wycierpiało, a mało je bo po prostu tak
                                                    lubi. Kuba z tatą oczywiście na spacerze, bo zrobiła się ładna pogoda, a ja
                                                    wykorzystuję czas, żeby trochę popracować na komputerze. , ale oczywiście nie
                                                    mogłam zacząć pracy nie zaglądają do WAS. pozdrawiam. Roka
                                                  • natinka2002 Re: W końcu jesteście! 17.05.04, 09:38
                                                    Kochane!
                                                    Wreszcie jesteście we właściwym miejscu ,czyli w domu i na forumsmile .Paulinka
                                                    jest dzielna i nie da się jakimś wstrętnym pasożytom ! Teraz już szybko
                                                    nabierze sił , znowu będzie ganiać i powodować zadyszkę u tych mniej
                                                    wytrzymałych.

                                                    Sciskamy Was mocno !

                                                    Kasia i Natuśka
                                                  • monika_wroclaw Re: W końcu jesteście! 17.05.04, 23:10
                                                    Maja również życzy dużo zdrówka dla Pauli, mam nadzieję, że szybko dojdzie do
                                                    siebie i dziewczyny będą mogły razem szaleć po plaży w Ostrowiesmile

                                                    Jeżeli chodzi o moją Maję to ma 12 zębów ( już od 5 miesięcy żaden nowy nie
                                                    pojawił się ), miesiąc temu udało mi się odstawić ją od cyca, dopiero teraz
                                                    zaczęliśmy edukację nocniczkową i jak na razie zaczęła wołać jak chce coś
                                                    cięższegosmile zrobić.

                                                    Połowę nocy śpi w łóżeczku, drugą połowę z nami i też nie mogę jej tego
                                                    oduczyć, ale Alek spał z nami do 3. roku życiabig_grin

                                                    Mówi non stop, ale po swojemu, zna nawet sporo słów, ale nie często z nich
                                                    korzystasmile Ostatnio zbudowała swoje pierwsze zdanie " tam iść "
                                                    coraz więcej rozumiemy co do nas mówi, np. "apś" znaczy na dwór
                                                    "piś, piś" rysować
                                                    "bi a" czytać bajeczkę
                                                    Na Alusia mówi " Alś"

                                                    ostatnio nauczyła się mówić "cześć"

                                                    to tyle u Mai

                                                    pozdrawiam serdecznie wszystkie lipcuszki
                                                  • kostaga Nadrabiamy zaległości :-) 18.05.04, 08:20
                                                    Cześć!
                                                    Rzeczywiście - dwa dni w domu i powrócił mały diabełek w ciele uroczego
                                                    dziecka. Prawdą jest, że Perła jest bardzo osłabiona i wyjątkowo dużo śpi.
                                                    Potrafi się położyć już o 13.00 i przesypia do 16.30 a potem już o 20.00
                                                    krzyczy: "Agata, Foka (czyt. Wojtek), spać!!!!". No właśnie, Młoda zaczęła do
                                                    wszystkich mówić po imieniu. Ja cały czas mówię do niej o sobie "mama",
                                                    podobnie jak o każdym z domowników "tata, babcia, pradziadek, wujek, ciocia,
                                                    dziadek", ale ona, odkąd nauczyła się, jak każde z nas ma po imieniu, upiera
                                                    się przy swojej wersji smile
                                                    Po powrocie ze szpitala (chyba mi ktoś dziecko podmienił) Perełce nie zamyka
                                                    się buzia - albo gada, albo je!!!! Już całkiem sprawnie można się z nią
                                                    dogadać. Hitem ostatnich dni jest "helikopter". Nasza sala w szpitalu miała
                                                    okna skierowane na lądowisko dla helikopterów i Młoda cały czas była
                                                    przyklejona do szyby smile Rano budzi się ze słowami: "chlebek", w południe
                                                    krzyczy "zupka" lub "kura". Na razie nie bardzo chce się popisywać swoją
                                                    umiejętnością komunikacji z obcymi, ale najważniejsze, że my już porozmawiać
                                                    możemy. Potrafi nawet całkiem zrozumiale opowiedzieć książeczkę. Opisuje każdy
                                                    szczegół, nazywając go prawie poprawnie. Przepięknie mówi "proszę" zadręczając
                                                    nas przynoszeniem wyjątkowo niezbędnych przedmiotów i wciskaniem nam ich do
                                                    rąk. Ostatnio siedziałam przed komputerem obarczona łyżkami do sałatek,
                                                    świecznikami, conajmniej 10 gazetami, jej papciami itp wink
                                                    Na zobaczcie nowe zdjecia Perły. Tym razem w jej wątku - Perła, córka Sushi, bo
                                                    w pośpiechu nie mogłam znależć lipcuszków. Coś tam słabo działałyście, skoro
                                                    tak spadły sad
                                                    Zęby - jak u Mai, mamy ich 12 i na piątki coś się szybko nie zanosi. Wagowo
                                                    przekroczyłyśmy 10 kg i sądząc po obecnym apetycie, będziemy je szybko
                                                    zostawiać w tyle. Mam nadzieję, że wzrost też, bo ze swoimi 80 cm Perełka nie
                                                    wygląda na 2 lata. W szpitalu nikt nie chciał jej dać tych przeżytych już 22
                                                    miesięcy.
                                                    A teraz powiem, to co zwykle: czas wracać do pracy
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • martasanchez Re: Nadrabiamy zaległości :-) 18.05.04, 13:44
                                                    Perelko, Sushi! Jak dobrze, ze macie juz chorobska za soba! Bardzo sie cieszymy!

                                                    Nie wiem co to za etap, ale EMilka tez od jakiegos miesiaca mowi do
                                                    mnie "Mata", ale juz do ukochanego ojca "papito", co znaczyloby"tatusia" sad
                                                    Jedynie jak cos chce, to mi srducho "mamusia" zagrzeje, ale tez niestety po
                                                    hiszpansku.

                                                    A dzis rozstajemy sie po raz pierwszy na okolo 4 godziny! Nie wiem jak ja to
                                                    zniose! Zostanie z dwiema rowiesniczkami i tego wlasnie sie boje. Emilka stala
                                                    sie bardzo zaborcza, wiec jakies DZIELENIE SIE nie bardzo jej wychodzi.... W
                                                    domu wszystko jest dla niej, w parku i tak rzadko dzieci spotyka, a jak dzielic
                                                    sie to ewentualnie z mama lub tatasad Boje sie zeby tam zbytnio nie wojowala, no
                                                    i zeby przypadkiem jej sie nie oberwalo... Mam nadzieje, ze bedzie sie ladnie
                                                    zachowywala, to bebde ja moglas od czasu do czasu zostawic.... Dzis sytuacja
                                                    awaryjna i NIE MOGE jej wziac, ale to pierwszy raz od ponad 22 miesiecy......
                                                    Trzymajcie prosze za nas obie kciukiwink
                                                    SWoja droga jak sie cieszyc chwila "samotnosci", jesli czlowiek tylko mysli o
                                                    tym "czy zjadla", czy powiedziala ze chce siku, czy nie wyrywa zabawek
                                                    dzieciom, a jesli tak, to czy po glowie nie dostala, czy sie przewrocila sie,
                                                    uderzyla, a moze chce spac i oczywiscien NA PEWNO bardzo za mamusia
                                                    tesknismile)).................
                                                    Aj...... JAK JA TO PRZEZYJE.............
                                                    No nic ide jej spakowac jakies jedzonko, ubranka, zabawki.....

                                                    Zestresowana Marta z niczego swiadoma, spiaca Emilka
                                                  • natinka2002 Re: Nadrabiamy zaległości :-) 18.05.04, 14:29
                                                    To i ja trochę nadrobię zaległości ,póki Słoneczko moje śpi. Jeszcze tylko
                                                    zrobię sobie 3 kawę , bo dziś coś kiepsko funkcjonuję .Nawet na spacer nie
                                                    wyszłyśmy , po prostu nie chciało mi się ,zresztą zimno i wieje ,więc czuję się
                                                    usprawiedliwona smile. Najchętniej wskoczyłabym teraz pod kołdrę .

                                                    Mamy wreszcie naszego marynarza w domu. Ja nie miałam zadnych problemów z
                                                    przystosowaniem się do roli żony , za to Natuśka potrzebowała trochę więcej
                                                    czasu na oswojenie się z tatusiem . Nie było mowy o buziakach czy przytulaniu .
                                                    Teraz juz jest lepiej .

                                                    W niedzielę byliśmy na Komunii u mojego chrześniaka. Niestety nie udało nam się
                                                    przy okazji pogonic tego diabła ,który zadomowił się w naszym dziecku. Czyli
                                                    nadal mam wesoło i głośno w domu smile . Jak buzia się otwiera rano , to zamyka
                                                    się dopiero przy zasypianiu. Ściąga zaspaną matkę z łóżka wykrzykując "TAŃ"
                                                    i "TAM" czyli 'wstań i chodź do pokoju '.Klepie ciągle po swojemu , ale z dnia
                                                    na dzień powiększa swój słownik . Gdy wreszcie zasypia ,tak się upajam
                                                    ciszą ,że nawet nie mam ochoty ogladać niczego w tv .Po prostu CISZA!

                                                    Zakupy z nią stają się koszmarem . Ganiam za nią po sklepie i czasami udaje mi
                                                    sie coś wrzucić do koszyka .
                                                    Z chęcią oddałabym ją na przechowanie , choćby na te 4 godziny smile, a przez ten
                                                    czas z pewnością bym tęskniła i była w rozterce jak Marta. Taki to los matki smile

                                                    A właśnie ! niedługo mamy swoje święto ! ale fajnie !

                                                    pozdrawiam

                                                    Kasia @ śpiąca Natalka czyli udająca w tej chwili aniołka

                                                    PS. ja też dorzuciłam nowe fotki
                                                  • kostaga Re: Nadrabiamy zaległości :-) 19.05.04, 07:59
                                                    I to jakie śliczne!!!!
                                                    Ja Perełkę też dorzucę do lipcuszków, bo się gdzieś tam samotna zgubiła ;-(
                                                    papa
                                                    Sushi

                                                    PS. Wczoraj kupiliśmy Perełce rowerek! I już chciała z nim spać. Rośnie mi
                                                    cyklistka smile
                                                  • natinka2002 zapomniana galeria 19.05.04, 14:30
                                                    No właśnie ! Domagamy się Perełki w naszej galerii !!!!!!! smile Rozumiem ,że
                                                    nowsze zdjęcia naszej ulubionej lipcuszki będą ,jak nabierze trochę ciałka smile
                                                    Sił to już chyba przybywa i niedługo będzie pomykać na swoim nowym rowerku .

                                                    A w ogóle to niedługo trzeba będzie odgrzebać galerię urodzinową . Rany, jak
                                                    nam się dzieci starzeją ! Czy to znak ,że czas na drugie ????

                                                    Kasia w rozterce wink

                                                    PS. Chyba zwariuję przez ten wiatr . Jest okropnie !!!! Dostaję wścieklizny
                                                    przez ten szum. I kto mnie teraz przekona ,że fajnie jest mieszkac nad morzem?
                                                  • martasanchez Re: zapomniana galeria 19.05.04, 19:37
                                                    Jednak co lipiec 2002, to lipiec 2002! Sliczne te Wasze dzieicatkawink

                                                    Emilka przezyla swoja pierwsza (slownie PIERWSZA) rozlake z mamawink Z 4 godzin
                                                    zrobily sie 3.5, bo szybciej juz sie nie dalosmile Juz sie Wam tu zalilam, ze nie
                                                    mam tu NIKOGO, wiec po 22 miesiacach spedzonych razem, bylo to dla mnie ogromne
                                                    przezycie. Zdarzala nam sie godzinka, ale Emilka z tata, a teraz.......
                                                    Jestesmy obie cale i zdrowe. Emilka ponoc byla bardzo grzeczna a dwa razy
                                                    przypomnialo jej sie ze mamy nie ma i plakala.

                                                    A rodzicom Emilki korba na stare lata odbila i od dzis sa na diecie i chce
                                                    rowery kupowac. Pewnie jak wiekszosc rzeczy zostana szybko zapomniane, ale
                                                    jesli nie sprobujemy, to sie nie dowiemy.
                                                    A jak pisala Kasia, dzieci nam rosna i teraz juz na serio trzeba pomyslec o
                                                    rodzenstwie, wiec trzeba zadbac o formewink Tzn. przegotowania u nas w tokuwink

                                                    Pozdrawiamy serdecznie
                                                    Marta z Milusia
                                                  • monika_wroclaw Re: zapomniana galeria 20.05.04, 20:26
                                                    Hej

                                                    Ja też dorzuciłam najnowsze zdjęcia Maismile

                                                    Dziewczyny Wy nie myślcie o drugim dziecku tylko działajciebig_grin

                                                    Ja właśnie zrobiłam test i wynik jest pozytywny, będziemy mieć trzecią piękną
                                                    dzidzięsmile

                                                    pozdrawiam serdecznie, Monika

                                                  • natinka2002 o rany!!!!!!! 20.05.04, 23:03
                                                    Ja tylko tak rzuciłam hasło , nie sądziłam że taki będzie odzew smile

                                                    Monika !
                                                    Powaliłaś mnie totalnie. Ja tu się biję z myślami ,rozważam i rozważam , i
                                                    ciągle jestem raczej na NIE ; a Ty ,proszę bardzo, 3 dzieciaczek . Jejku!!!!
                                                    GRATULUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    JA chyba muszę wpaść z drugim , bo tak na trzeźwo to chyba nie dam rady smile
                                                    Piotr jak najbardziej chętny ,najlepiej już ,zaraz ,natychmiast (sam jest
                                                    jedynakiem), ale ja mam ogromnego stracha . A co jeśli sobie nie poradzę , nie
                                                    zawsze jest przecież różowo , a tu dwójka.... Doszło do tego ,że zaczynam
                                                    kalkulować na chłodno , no bo latka lecą ... Teraz nie czuję takiej
                                                    potrzeby ,ale za kilka lat może mi się już chcieć .I co ? mam fundowac sobie
                                                    maluszka w okolicy 40 ,eeeeeee . Więc może jednak teraz i już mieć to z głowy ?
                                                    Przeraża mnie sposób ,w jaki do tego podchodzę >Czy to egoizm czy może
                                                    trzeźwość umysłu ? Zanim pojawiła się Natusia wszystko było łatwiejsze , a
                                                    teraz same rozterki.

                                                    Nic teraz nie wymyślę , odsunę jeszcze trochę w czasie podjęcie tej decyzji,
                                                    zobaczymy ...

                                                    pozdrawiam i czekam na kolejne pozytywne wyniki smile( u Was oczywiście )

                                                    Kasia ( nadal w rozterce)
                                                  • kostaga Re: o rany!!!!!!! 21.05.04, 07:53
                                                    Już to mówiłam Monice! Zazdroszczę! Może nie trójki, ale na razie dwójki na
                                                    pewno. Niestety mój mąż jest realistą i twardo stąpa po ziemi. Wyhamowuje mnie
                                                    w moich marzeniach. Ogromnie boi się konsekwencji, co prawda tylko finansowych,
                                                    ale to właśnie one przytłaczają nas na codzień crying Już teraz jest trudno, a co
                                                    dopiero z dwójką? On ma fatalną pracę, a ja, nawet jeżeli znajdę lepiej płatną
                                                    (jestem w trakcie szukania), to przecież nie zajdę od razu w ciążę. Cały czas
                                                    sobie mówię, że różnica wieku pomiędzy dziećmi np. pięć lat to też nie jest
                                                    bardzo dużo, ale boję się też, że takie odkładania na poźniej też nie jest
                                                    dobrym rowiązaniem. Tym bardziej, że powołanie na świat Perełki, z powodu mojej
                                                    choroby, też było nie lada wyczynem. Ciąża co prawda, trochę cofnęł postępujące
                                                    zmiany, ale raczej nie na długo. Jeszcze ze dwa lata i takie zastanawianie się
                                                    nie będzie miało sensu... Choć boję się, że Wojtek już za bardzo w to nie
                                                    uwierzy, bo i teraz dawano nam małe szanse a zajęło nam to tylko trochę ponad
                                                    pół roku.
                                                    I co tu robić? Zaczynam podobnie jak Kasia myśleć o odrobienie szaleństwa i
                                                    bezmyślności. Gdybym była wierząca powiedziałabym: "Co Bóg da..."
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • martasanchez o rany2!!!!!!!! 23.05.04, 15:01
                                                    MOnika! Wielkie gratulacje!
                                                    My niestety ciagle jestesmy w fazie rozwazaniowo-przygotowawczejsmile Tak jak
                                                    pisala Kasia, na zdrowy rozsadek trudno nam podjac decyzje. No ale ja jem
                                                    witaminki, zaczelam uwazac na to co jem i troszke wiecej sie ruszamy, bo
                                                    przeciez "w razie czego"..........smile

                                                    Apropos ruchu..... kupilismy sobie w czwartek rowery i fotelik dla Emilki i
                                                    teraz Dago nic, tylko na rowerze chce jezdzic. Ja po pierwszym dniu (okolo
                                                    12km) potrzebuje miesiaca rekuperacjiwink Teraz walsnie juz ich wywialo. Ja
                                                    zostalam pod pretekstem sprzatniecia i jakiegos sniadankawink
                                                    Emilka zakochala sie w jezdzie rowerowej. Jak tylko widzi swoj kask, zaklada na
                                                    glowe i krzyczy "bajk". No i wyglada przesmiesznie..... kask ochraniacze na
                                                    lokcie, kolana, ledwo ja widac spod tego wszystkiego. Zobaczymy na jak dlugo
                                                    tacie wystarczy entuzjazmusmile

                                                    O czyms mialam jeszcze napisac, ale juz nie pamietamsmile Lepiej wiec znikam
                                                    zrobic cos do jedzenia, bo pojechali na puste zoladki (stad moja pewnosc ze
                                                    zaraz wrocasmile)

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Marta
                                                  • kostaga Trzymajcie kciuki 23.05.04, 18:55
                                                    Cześć,
                                                    podjęliśmy decyzję! Nie, nie, nie w tej kwestii co powyżej wink
                                                    Perła zostaje wyprawiona nad morze! Bez nas! Wyruszamy na przyszły weekend,
                                                    zostawiamy ją z babcią i wracamy po nie na "długi weekend". Trzymajcie kciuki,
                                                    bym jeszcze przez najbliższy tydzień wytrwała w postanowieniu i nie rozmyśliła
                                                    się, a potem przez bez mała dwa tygodnie, nie zjadła z tęsknoty całego tynku ze
                                                    ścian. Nie wiem, jak to będzie. Już się boję.
                                                    No, ale cały czas sobie tłumaczę, że to dla jej zdrowia. Zalecono jej leczenie
                                                    klimatyczne po szpitalu, dostała skierowanie do sanatorium, ale na te trzeba
                                                    czekać ok. 4 miesiecy, poza tym, pobyt z dzieckiem przez dwa tygodnie wyniósł
                                                    by mnie tyle, co wydajemy na wczasy na całą trójkę! Więc by przyspieszyć ową
                                                    kurację klimatyczną i oszczędzając pieniądze (jak można oszczędzać coś, czego
                                                    się nie ma? wink ) wyprawiamy Małą do rodziny do Kamienia Pomorskiego. Jedzie ze
                                                    swoją ukochaną Ulą (czyt. babcią). Obawiam się tylko, że jak wrócą, to Ula
                                                    będzie mamą a ja ciocą crying
                                                    Idę dalej gryźć się rozterkami
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • cixi Re: Trzymajcie kciuki 24.05.04, 11:56
                                                    Sushi - Trzymamy, trzymamy. Cieszę się, że już macie za sobą szpital, cały czas
                                                    o was myślałam (mimo, że się niewiele odzywałam).

                                                    Garść nowin: w nowym mieszkaniu pomalowaliśmy duży pokój, wieszamy szafki w
                                                    kuchni, no i został jeszcze Kajci pokoik do urządzenia. Dzięki za wszystkie
                                                    słowa otuchy, były bardzo potrzebne, bo moja mama niestety jest nieznośna.
                                                    Notorycznie wzbudza we mnie poczucie winy. Ostatnio podburza Michała przeciwko
                                                    mnie.

                                                    Ale pocieszające jest to, że po sprzedaniu tego dużego mieszkania i spłaceniu
                                                    kredytu stoimy finansowo nieco lepiej (za wynajem płacimy nieporównywalnie
                                                    mniej niż za kredyt). Ja ostatnio miałam, na zlecenie co prawda, ale jakąś
                                                    robotę w swoim zawodzie i znośnie płatną. Na razie nie myślę o drugim potomku,
                                                    po tych wszystkich zawirowaniach z pracą musimy się ustabilizować i odżyć
                                                    finansowo. Poza tym muszę jeszcze 4 kilo schudnąć do wagi sprzed ciąży. Nie
                                                    wiem czy kiedykolwiek zdecyduję się na drugie dziecko. Oczywiście gdyby się
                                                    zdarzyła wpadka, to nie mówię nie, ale świadomie tej decyzji nie podejmę.
                                                    Jakoś tak się u nas zdarzyło, że musimy się cofnąć do sytuacji sprzed ślubu. A
                                                    nawet wtedy chyba było lepiej, bo ja miałam zawsze stałą pracę. Bardzo jest
                                                    nieprzyjemnie stracić wysoki poziom życia, stanowisko, dobrze płatną pracę,
                                                    wymarzone mieszkanie i dojść do sytuacji, kiedy robi się mężowi awanturę, że
                                                    kroi za grubo żółty ser na kanapki, który jest drogi i nas na to nie stać. To
                                                    działa skutecznie antykoncepcyjnie. No ale najgorsze już za nami.

                                                    Kajcia wczoraj przeżyła chrzest bojowy, bo poszliśmy do kina i zostawiliśmy ją
                                                    na dwie godziny w takim ogródku z zabawkam dla pociech - pod opieką obcych
                                                    pań. Zachowywała się bardzo dobrze, nie płakała, nie pytała o nas, raz tylko
                                                    poprosiła o picie i wyglądała na bardzo zadowoloną. (Dla mieszkanek Warszawy
                                                    podaję, że można tak w Cinema City na Bemowie i opieka nad dzieckiem kosztuje
                                                    12 zł za film. W razie problemów panie przychodzą do sali kinowej i
                                                    powiadamiają rodziców). Super sprawa na brzydką pogodę. A propos wyznania
                                                    miłości, to moje dziecko siada ze mną przed lustrem i ja pytam: Lustereczko
                                                    powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie? A Kaja odpowiada: Mamunia
                                                    i Kaja.
                                                    Nie wiem czy wam już opowiadałam a propos odkrywania a właściwie nazywania
                                                    różnych części anatomicznych. Moja córka podczas kąpieli z tatusiem, jak zwykle
                                                    w dużej wannie (od niemowlaka kąpią się razem) jakieś trzy tygodnie temu wzięła
                                                    gąbkę i mówi do Michała: "Teraz umyję tatusiowi głowę...., i brzuszek....., i
                                                    ogon...". Taaak i od tego czasu mąż zakłada kąpielówki.

                                                    Kończę, bo mam znowu sesję (piszę do was z czytelni, zamiast się uczyć
                                                    hihihiwink. Iza - jak tylko się uwiniemy z tym szykowaniem mieszkania to
                                                    zapraszam na nasz nowy plac zabaw, albo do ogródka, zobaczymy jak z pogodą.
                                                    Teraz będziemy prawie sąsiadkami bo stąd mamy do Was jakieś 3 przystanki
                                                    tramwajem. (Okolice placu GRunwaldzkiego). Tylko wrzuć mi na skrzynkę mailową
                                                    swój numer telefonu komórkowego. PAPA, buziaki dla wszystkich lipcuszków i ich
                                                    mam.
                                                    Cixi zwana przez niewtajemniczonych Dorotą
                                                  • kostaga Re: Trzymajcie kciuki 24.05.04, 12:50
                                                    cixi, u mnie skleroza galopująca! Skąd Ty jesteś, że masz pl. Grunwaldzi i
                                                    tramwaje ?????? :-o
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: Trzymajcie kciuki 24.05.04, 14:33
                                                    aaaa, już wiem: Warszawka crying
                                                    A już myślałam! Ja mieszkam blisko placu Grunwaldzkiego (klika przystanków
                                                    tramwajem wink ). Ale na szczęscie nie w stolicy (przepraszam warszawianki, ale
                                                    jakoś się nie mogę przekonać)
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Trzymajcie kciuki 24.05.04, 15:56
                                                    Sushi! Ty dobrze wiesz ,że będę trzymać kciuki i za Perełkę i za Was ,
                                                    opuszczonych rodziców. A potem zacznę trzymać kciuki za nasze spotkanie w
                                                    lipcu. Ciągle nie wiem , kiedy Piotr bierze urlop.

                                                    Niestety , ja tylko na chwilę , ale za to z nowiną ! Natalka od piątku śpi w
                                                    swoim pokoju .Poszło bezboleśnie i jak dotąd (tfu, tfu) nie wstawałam do niej w
                                                    nocy . Nad ranem ( tak gdzieś po 5 ) budzi się i bez żadnego problemu idzie do
                                                    nas do sypialni i dalej śpimy razem. Póki co zostawiam jej otwarty pokój ,jak
                                                    na razie wędruje do sypialni a nie po całym mieszkaniu .Dziś obudziła
                                                    się ,kiedy tatuś szykował się do pracy i nawet się nie zorientował jak córcia
                                                    już zajęła miejsce przy mnie . Teraz zupełnie inaczej "smakuje "mi jej
                                                    obecność. Przychodzi , od razu obejmuje mnie za szyję i tak w objęciach sobie
                                                    leżymy .Spać to się tak nie da (obie wolimy 'na wolności'),więc po chwili
                                                    uwalnia mnie z uścisku i śpimy dalej do 8. Gdybym wiedziała ,że tak łatwo
                                                    pójdzie ,już dawno bym przestawiła łóżeczko .
                                                    Komputer jeszcze nie został przestawiony do sypialni ,ciągle jest u
                                                    Natalki ,więc jak ona śpi nie mogę nic tu zrobić . Stąd te zaległości smile.Teraz
                                                    korzystam , bo Natusia dosypia w duzym pokoju na kanapie .Najpierw śpi w
                                                    łóżeczku , ale gdy się obudzi trzeba ją poprzytulać i zazwyczaj wtedy jeszcze
                                                    zasypia .

                                                    i tyle , bo zaraz się obudzi!

                                                    pozdrawiam mając nadzieję ,że wreszcie odzyskam komputer smile

                                                    Kasia & Natusia
                                                  • wilczamatka Re: Trzymajcie kciuki / powrot wilczej mamy 24.05.04, 22:53
                                                    Witam, jejku, nie bylo mnie tutaj chyba kilanascie tygodni.. a tutaj tyle
                                                    rzeczy,dobrych, i tych mniej dobrych, ale napsze tylko: Sushi - spedzilismy na
                                                    neurochirurgii tydzien jak Michas mial pol roczku - dlatego wiem co sie wtedy
                                                    dzieje z czlowiekiem, ale z tego co piszesz juz jest dobrze, wiec teraz tylko
                                                    czekac jak po powrocie znad morza nie poznasz corci od tych slodkich faldek i
                                                    nadmiaru tluszczyku!! Trzymam kciuki -te duze i te male, a co do problemow
                                                    lokalowych, czy tez zmiany standardow zycia (niestety na lekko nizszy) -
                                                    Drogie, mysle ze nawazniejsze ze mamy nasze dzieci kochane, ze ktos nas kocha,
                                                    i ze w razie czego mozemy napisac na Forum i zawsze sie jakas pomocna dlon
                                                    znajdzie (ja pracuje w firmie farmaceutycznnej i czasami dostaje oferty pracy z
                                                    mojej branzy- jak ktos jest zainteresowany, sluze pomoca - wyksztalcenie
                                                    medyczne nie wymagane- praca albo w biurze, albo jako przedstawiciel - rejon
                                                    Warszawa)
                                                    jestem taz pelna podziwu dla Was, ktore po raz kolejny odczytuja cienka
                                                    czerwona linie na tescie ciazowym.. jejku, ja tez mam obawy, ze przeciez tak
                                                    niedawno chodzilam w ciazy, a tutaj mialoby sie to juz powtorzyc?, no ale ja
                                                    mam rok mlodszego brata, i teraz mamy super kontakt , i dla mojego synka tez
                                                    chcialabym rodzenstwa w nieduza roznica wieku, a tutaj Michas bedzie niedlugo
                                                    obchodzil drugie urodzinki (4 lipca!)
                                                    co do postepow Michalka: ruchowo- generalnie ziemia pali mu sie pod stpami, z
                                                    jedzeniem podobnie (chyba ze nie wceluje w jego preferencje smakowe- ostatnio
                                                    stanowczo powiedzial NIE wszsytkiego rodzaju kaszkom, a zdecydowanie TAK -
                                                    kielkom (??!), serkom plesniowym, i parowkom drobiowym.
                                                    Ciagle walczymy ze smoczkiem (Kochane, napiszcie czy ktoras z Was jeszcze daje
                                                    smoczek swemu malenstwu, bo mnie ogarnia przerazenie ze zamiast kluczy na szyi
                                                    w pierwszej klasie -moje dzieckko bedzie jeszcze ciagle nosilo wielki, kolorowy
                                                    smoczek .. brrr.)- czekam na Wasze rady co zrobic aby Michas przestal ssac
                                                    smoka?
                                                    no ijeszcze to spanie... do 3 w nocy - jest ok, ale pozniej - walka, i
                                                    ostatecznie konczy sie zjazdem do rodzinnego loza, pomiedzy mnie i mojego
                                                    MArcina.., na razie z tym nie walczymy, ale moze powinnismy?,

                                                    obiecuje pisac regularnie, mamy w koncu domowy komputer, w pracy tyle roboty ze
                                                    czasami zapominam ze trzeba isc np. do ubikacji raz na pare godzin.. brr, wiec
                                                    tylko w domu mam komfort pisania,
                                                    pozdrawiam Was serdecznie, i ciesze sie ze nasze "lipcowe" forum ciagle tetni
                                                    zyciem, i jest gdzie srobnac pare slowek,
                                                    sciskam,
                                                    MAgda plus Michas
                                                  • kostaga Re: Trzymajcie kciuki / powrot wilczej mamy 25.05.04, 09:41
                                                    Witajcie smile
                                                    U nas odstawienie od smoka przeszło zupełnie bezboleśnie, więc raczej rady
                                                    żadnej dać Ci nie mogę. Panie w żłobku zapomniały dać jej na pierwsze
                                                    leżakowanie smoka i tak już zostało. Zasnęła bez niego, ja poszłam za ciosem i
                                                    wieczorem też jej nie dałam. I Perła zachowywała się tak, jakby nigdy go nie
                                                    używała. A wcześniej, co prawda tylko do spania, ale używała go namiętnie. Nie
                                                    było mowy o jakiejkolwiek drzemce bez smoka, czy spokojnej jeżdzie samochodem.
                                                    A teraz zapomnieliśmy jak smok wygląda smile
                                                    No i muszę pracować
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 powrot wilczej mamy ... ze smoczkiem :) 25.05.04, 13:52
                                                    Hej !Hej!

                                                    Jak fajnie,że zaczynają się powroty . Pewnie w okolicy drugich urodzin będzie
                                                    nas znowu sporo smile

                                                    Tak jak Sushi , a właściwie Perełka , u nas też nie ma i nie było większych
                                                    problemów ze smoczkiem . Mimo ,że Natusia jeszcze często używa przed snem , to
                                                    w żadnych innych momentach smoczek nie istnieje . Zwykle zabieram go zanim mała
                                                    zaśnie i do żadnych żalów nocnych czy dziennych nie dawałam i nie daję. Nie
                                                    wynika to z mojej silnej woli , raczej z faktu że Natalka jakoś się nie
                                                    domagała. I tym szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie mam zmartwień -
                                                    przynajmniej w tej kwestii smile

                                                    pozdrawiamy

                                                    Kasia & Natalka

                                                    PS> pozdrowienia znad morza w galerii smile
                                                  • natinka2002 DZIŚ JEST NASZE ŚWIĘTO! 26.05.04, 09:28
                                                    Pewnie większość z nas nie usłyszy dzisiejszego dnia wierszyka wyrecytowanego
                                                    przez własne dziecię, nie dostanie laurki i byc może też nie
                                                    usłyszy "mamusiu ,kocham Cię " ,ale jeszcze wszystko przed nami smile
                                                    Jest cudownie !

                                                    pozdrawiam wszystkie lipcowe MAMY !

                                                    Kasia
                                                  • wilczamatka Re: DZIŚ JEST NASZE ŚWIĘTO! 26.05.04, 09:46
                                                    Hurra!
                                                    ViVat Dzien Mamy dla Wszystkich Lipcowych MAM,
                                                    Lipcowa Mama
                                                  • wilczamatka Re: powrot wilczej mamy ... ze smoczkiem :) 26.05.04, 09:44
                                                    moj Michas rzeczywiscie uzywa smoczka tez wlasciwie do spania, w dzien jakos
                                                    zapomina, ale wieczorkiem od razu jest "mi, mi daj" i ...pozamiatane.. pod
                                                    takim argumentem trzeba sie ugjac..
                                                    a jak tam Wasze pociechy z rozmowkami?, moj synek potwierdza teorie ze
                                                    mezczyzni sie troche pozniej oswajaja z mowieniem, i na razie oprocz
                                                    pojedynczych slowek, nie jest skory do budowania dluzszych zdan,no ale chyba
                                                    nie ma co przejmowac bo kazdy dzidzius mowienie zaczyna w roznym czasie,
                                                    ma tez do Was pytanie: jak sobie radzicie z roznymi "alergicznymi" historiami
                                                    ktore ujawniaja sie w postaci wypryskow, suchej skory, my walczymy caly czas z
                                                    problemami w okolicach zgiec z lokciach i juz nie wiem co mam probowac zeby to
                                                    cholerstwo zniklo, Michas sie drapie, ja smaruje go coraz bardziej wymyslnymi
                                                    kremami, daje mu Zyrtec.. i jakos bez echa,
                                                    moze macie jakies bardziej domowe sposoby na taki historie?
                                                    koncze bo jednak praca wola,
                                                    Magda Wilk czyli Mama malego Wilczka
                                                  • kostaga Re: walka z alergią 26.05.04, 10:37
                                                    u nas zyrtec nie pomagal. za to teraz dostaje cleratine w syropie i w koncu
                                                    pozbylysmy sie tych suchych plam na nogach, rekach i buzi. wygladaly
                                                    okropnie!!! a teraz skorka jak brzoskwinka smile
                                                    papa
                                                    suhi
                                                    ps. przepraszam za forme, ale, jak to koszmarnie mowia w mojej firmie - mam
                                                    pilny job wink
                                                  • natinka2002 Re: walka z alergią 26.05.04, 13:20
                                                    Przez pewnien czas tez podawałam zyrtec ,ale nie było żadnych zmian , więc
                                                    przestałam. Teraz nic nie daję ( smaruję jedynie Balneum),ale ciągle mamy ten
                                                    sam problem. Do tego idzie lato ,krótki rękaw a tu krostki sad . W tym roku
                                                    doszły jeszcze krostki na nogach , jestem załamana . W przyszłym tygodniu muszę
                                                    iść po receptę na wit.d ,ale chyba najpierw przepiszę się do innej lekarki , bo
                                                    ta obecna jakoś się tym nie przejmuje.

                                                    Kasia
                                                  • monika_wroclaw Re: walka z alergią 26.05.04, 14:32
                                                    U nas ten sam problem, kąpię Maję w Balneum lub Oillatum i smaruję ją kremem
                                                    Balneum, trochę pomaga, ale nie do końca, mam nadzieję, że jak się ociepli i
                                                    będziechodzić lżej ubrana to będzie lepiej, przynajmniej tak było u Alka, zimą
                                                    i wiosną miał przesuszoną skórkę, a latem wszystko pięknie schodziło, jak
                                                    skórka mogła w końcu oddychać swobodnie bez tych grubych ubrań...

                                                    Z utęsknieniem czekamy na ciepło!!!

                                                    pozdrawiam
                                                  • monika_wroclaw Re: powrot wilczej mamy ... ze smoczkiem :) 26.05.04, 15:06
                                                    Witam

                                                    Ze smoczkiem nie mamy problemu, bo Maja nigdy nie ssała, ale powiem jak to było
                                                    z Alkiem, on używał smoczka tylko do zasypiania i jak miał około 20 m-cy
                                                    pojechaliśmy na week-end do mojej mamy i zapomnieliśmy smoczka, powiedziałam mu
                                                    o tym i nie było żadnego problemu, po powrocie szybko pochowaliśmy wszystkie
                                                    smoczki i tak się skończyło.

                                                    A jeżeli chodzi o mówienie to moja Maja jest chyba wyjątkiem, ponieważ mimo, że
                                                    dziewczynka to mówi niewiele, tzn. bardzo wiele ale po swojemu, czasem tylko
                                                    wtrąci jakieś ogólnozrozumiałe słówkosmile. Z Alkiem było zupełnie inaczej, bo
                                                    jak miał 1,5 roku to już mozna było się z nim spokojnie dogadać.

                                                    Ale nie ma się co przejmować, pewnie niebawem będziemy mieli dość, że naszym
                                                    pociechom buzia nie zamyka sięsmile

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • martasanchez Re: powrot wilczej mamy 29.05.04, 15:35
                                                    Witam

                                                    U nas dlugi weekend, a my nie wiemy co robiccrying Nie robilismy zadnych planow, bo
                                                    oszczednosci marne (czyt. zadne),a teraz budze sie o 7 rano i mysle jak te 3
                                                    dni wykorzystac... Dago pewnie bedzie chcial na rowery przynajmniej raz, a ja z
                                                    moja kondycja i po ostatnim "maratonie" na rower nawet patrzec nie chcewink

                                                    W zeszla niedziele bylismy w kinie na Szreku2 i Emilka prawie caly film
                                                    wytrzymala. TYlko 2 razy chciala isc siku i raz po popcorn. Chyba nawet jej
                                                    sie podobalo, a teraz wszystko chce ze "siekiem" (szrekiem) wink

                                                    Rozgadala sie bardzo przez ostatni tydzien, moze dwa... ale mowi glownie po
                                                    hiszpansku, a i ja zaczelam duzo wiecej do niej po hiszpansku mowic, bo
                                                    wydawalo mi sie ze duzo lepiej rozumie i tak sie kolo zamyka.
                                                    Najwaznoejsze jest to , ze coraz wiecej osob (tata, ciocie) ja rozumie.
                                                    Przynajmniej sie potrafi z innymi dogadac.

                                                    W poniedzialek znowu idziemy sie wazyc do lekarza.

                                                    Teraz lece, bo sie moj skarbeniek obudzil

                                                    Pozdrawiam
                                                    Marta
                                                  • wilczamatka Re: powrot wilczej mamy - kolopoty z zasypaniem 30.05.04, 22:44
                                                    powiem Wam tylko ze dzisiaj odkrylismy cos wspanialego - taki wielki dmuchany
                                                    sprzet na ktorym dzieci skacza, i sie przewalaja i w ogole jest wesolo
                                                    bardzo...byl czad, i nasze dziecko oszalalo !, nie ma to jak pikniki firmowe,
                                                    ktore serwuja taki atrakcje - bylismy caly dzien w Konstancinie, i Michas
                                                    spedzil na takim dmuchancu chyba ze 3 godziny - nie musze mowic ze po takich
                                                    atrakcjach, jak wsadzilismy go do samochodu to tak jkaby go ktos wylaczyl z
                                                    kontaktu..

                                                    a teraz a propos tytulu, czy Wy moje drogie tez macie takie klopoty z
                                                    zasypaniem Waszych dziedziusiow?, z naszym Michasiem jest bardzo roznie, ale
                                                    ostatnio to juz sie zaczynam niepokoic, ze moze cos jest nie tak.. odkladamy go
                                                    do lozeczka i zanim zasnie, to zrywa sie kilka razy i wola albo mnie, albo
                                                    MArcina...niby juz spi, a tu nagle po np 15 minutach glosny placz i krzyk:mamo!
                                                    czy to jest normalne?
                                                    napiszcie jak to jest u Was?

                                                    koncze bo juz poznawo sie robi (slucham sobie Niemena i ..jakos mnie to
                                                    melancholijnie nastraja..)
                                                    dobranocka
                                                    Magda plus juz spiacy Michas

                                                  • kostaga Re: ;( 31.05.04, 08:13
                                                    Zostałam sama bez Perełki. Smutno mi tak koszmarnie, że nie wiem, co ze sobą
                                                    zrobić. To dopiero pierwszy dzień! A co będzie przez następne 10? Nie wiem jak
                                                    sobie poradzę. Przykro mi to mówić, ale nawet średnio mi się chce tu zaglądać,
                                                    bo Wy takie radosne opisujecie wyczyny swoich dzieciaczków, a mi pozostał pusty
                                                    pokój i przedziwna cisza. Wcale mi się nie podoba crying
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • wilczamatka Re: ;( - glowa do gory!!! 31.05.04, 10:03
                                                    Droga Sushi,
                                                    dzwon do Perelki,ogladaj programy dzidiusiowe, no ale przede wszystkim, nie daj
                                                    sie handrze - polecam dobre ksiazki (jezeli lubisz Jande - "Moja Droga B."),
                                                    jakies fajne kino (cos z Disneya??? - zeby tak bylo tematycznie), no i moze cos
                                                    nowego w pokoju corci?
                                                    my czasamy oddelegowujemy Michasia do tesciow, i wtedy nadrabiamy
                                                    zaleglosci "kulturalno-oswiatowe", ale oczywsiscie wieczorkiem patrzymy na
                                                    puste lozeczko i robi sie "niewyraznie" ...ale wiemy ze synus jest w dobrych
                                                    rekach, otoczony miloscia babciowa, wiec ..jest dobrze.
                                                    musze konczyc bo robota wola,
                                                    pozdrawiam,
                                                    wilcza mama
                                                  • natinka2002 Re: ;( 31.05.04, 10:09
                                                    Sushi!
                                                    Właśnie masz tu zaglądać ,bo kto Cię tak pocieszy jak my ? Tylko co Ci poradzić
                                                    na tęsknotę ? ha ! gdyby na to było jakieś skuteczne lekarstwo....
                                                    Jak zabierzecie się malowanie pokoju Perełki , to pewnie troszkę uda Wam się
                                                    poradzić z tą ciszą . Do roboty!

                                                    Kasia i Natusia
                                                  • axa2002 powrót 01.06.04, 10:29
                                                    witajcie, witajcie
                                                    właśnie wróciłyśmy.... cało i zdrowo. Niestety pogoda nie dopisała. Ola jednak
                                                    mimo wszystko była zadowolona: wrzucanie kamyków do wody, spacery wzdłuż
                                                    jeziora, piaskownica i dużo, dużo zieleni. Mimo brak słońca spacery i jeszcze
                                                    raz spacery

                                                    Cieszę się wychodzimy na prostą: powrót ze szpitala, przeprowadzka do własnych
                                                    4 kątów....

                                                    NO I TA SENSACYJNA WIADOMOŚĆ O KOLEJNYM BRZUSZKU smile)) o ile się nie mylę to
                                                    drugi przypadek po lipcu 2002..... smile))

                                                    pozdrowionka
                                                    Aneta
                                                  • kostaga Hej! Co z Wami??? 03.06.04, 07:54
                                                    No ja to cierpię, ale Was to chyba lato tąpnęło...
                                                    W takim razie idę dalej użalać się nad swoim losem w samotności sad
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Hej! Co z Wami??? 03.06.04, 14:27
                                                    Dołączyłabym się do tego pytania , ale sama też niewiele ostatnio piszę. Tak
                                                    ten czas leci . Zbieram się ,zbieram i zebrać nie mogę .Sushi mnie trochę
                                                    zmobilizowała , to może i Wy się ruszycie.

                                                    Nowin żadnych nie mam .
                                                    Natalka już na dobre zadomowiła się we własnym pokoju. Co prawda częsciej
                                                    przychodzi do nas w środku nocy niż nad ranem , ale nie narzekam . Czekam ,aż
                                                    sama zdecyduje ,że we własnym lepiej. Z usypianiem bywa różnie , ostatnio
                                                    całkiem znośnie , bez większych walk . Nocnik stoi sobie pusty i nieużywany sad
                                                    Nie podzieliłyście się ze mną radami, jak się za to zabrać ,więc tkwimy ciągle
                                                    w pieluchach.
                                                    Z mówieniem to tak jak u Mai , wcale nie jest w tym gronie wyjątkiem. Dużo
                                                    powtarza ,ale jeszcze nie umie tego potem wykorzystać .
                                                    Za to uparta jest niemożliwie : na pytanie "ile masz latek?" niezmiennie
                                                    odpowiada :"tsy" i w żaden sposób nie da sobie odjąć jednego roku .Czyżby tak
                                                    szybko to zleciało ,że nie zauważyłam ? smileCiągle jednak mam nadzieję ,że nie
                                                    dobiłyśmy do dwóch ...

                                                    Wczoraj nie zarobiłam nawet marnego miliona w totka ,więc nie powiększamy na
                                                    razie stanu ludności w Gdyni smile

                                                    pozdrawiam tym razem ze słonecznej Gdyni

                                                    Kasia
                                                  • martasanchez Re: Hej! Co z Wami??? 03.06.04, 16:35
                                                    Ja tez codziennie zagladam, ale nie potrafie sie zabrac za skrobniecie czegos.
                                                    Pewnie dlatego, ze nic nowego sie nie dzieje.
                                                    Straaasznie sie rozleniwilam po dlugim weekendzie.Bylismy 2 razy nad jeziorem.
                                                    Emilka zachwycona. Najchetniej z wody by nie wychodzilasmile

                                                    We wtorek bylysmy znowu sie wazyc,ale waga ani drgnie..... 8515!!!! A ja bylam
                                                    swiecie przekonana ze jednak przybralacrying I znowu zaczynam sie martwic.... Juz
                                                    nie mam pomyslu jak ja zdrowo podtuczyc.... Niby je duzo (czasami), ale caly
                                                    bozy dzien biega, skacze, tanczy, wiec kiedy ma sie cos odlozyc?

                                                    Zrobila sie juz bardziej komunikatywna. Zaczyna tez skladac zdania, ale to
                                                    dopiero poczatki.
                                                    A na pytanie ile ma latek odpowiada "siete" (siedem!!!) i tez sie przekonac nie
                                                    da.
                                                    Dago juz planuje urodziny Emilki. KAze mi juz kupowac balony i kwiatuszki,
                                                    wymyslac zabawy dla dzieci i robic zaproszenia! On sie zajmie "kuchnia"
                                                    (czyt.wielki gril).Probuje go troszke przystopowac, bo pewnie miesiac lipiec o
                                                    wodzie i suchym chlebie przezyc bedziemy zmuszeni. No ale przeciez JEGO
                                                    coreczka konczy DWA latka, wiec on nie wie o co mi chodzi!smile

                                                    Chcialam zalaczyc jakies zdjecia Emilki do galerii i mam juz cd, ale oczywiscie
                                                    teraz cd-roma szlag trafilwink Moze jutro cos wymysle...

                                                    Pozdrawiam Was bardzo goraco (za oknem 32 stopnie i slonce jak na patelni)
                                                    Marta i budzaca sie Emilia
                                                  • monika_wroclaw Re: Hej! Co z Wami??? 03.06.04, 17:59
                                                    U nas też bez zmian, Maja nadal mówi głównie po swojemu i jest strasznie
                                                    uparta, jej ulubione słowo to "dzandza", może to oznaczać dosłownie wszystko i
                                                    mimo, że potrafi już powiedzieć picie to nie zawsze jej się chce i mówi swoje
                                                    dzandza, ja mówię powiedz picie a ona jeszcze głośniej dzandzasmile i tak sobie
                                                    rozmawiamysmile
                                                    Z nocnika wogóle nie korzysta, zaczęła wołać kupkę, ale usiądzie tylko na
                                                    sedesie, aby ją zrobić.
                                                    Jak na razie nie chce mi się uczyć jej wołania siusiusad czekam na wakacjesmile

                                                    A oprócz tego robię prawo jazdy, egzamin mam 29. czerwca, trzymajcie kciukismile

                                                    pozdrawiam
                                                  • kostaga Re: Hej! Co z Wami??? 04.06.04, 11:37
                                                    Nie wiem, jak sortujecie, ale może Wam uciec fakt, że mamy nową koleżankę (moją
                                                    imienniczkę smile ). Wklejam więc jej post, jeżeli pozwolicie:
                                                    "Cześć, ja pierwszy raz w tym wątku, mój Synek Mikołaj urodził się 10 lipca
                                                    2002, tak samo jak Ania córeczka założycielki wątku. W tej chwili mając prawie
                                                    23 miesiące mówi pełnymi zdaniami np. Mamo nie idź do placy, placa jest
                                                    niedobla, oglądaj z Kojajkiem Małego Misia''. To cytat z dzisiejszego poranka.
                                                    Poza tym ma przyjaciela Adasia, uwielbia spacery, traktorki, koparki itd.
                                                    Niespecjalnie lubi jeść, tylko klusie (makaron ) i bananki. Ma alergię na
                                                    białko, co objawia się wysypką na buzi. Jest bardzo pogodny i uśmiechnięty. To
                                                    chyba tyle...Pozdrawiam Agata-mama Mikołaja"
                                                    No to jeszcze raz witam!!!!
                                                    A wiecie co? Został nam z Perłą jeszcze tylko jeden miesiąc do urodzin! W
                                                    niedzielę, za miesiąc będziemy świętować w Ostrowie k/Jastrzębiej nasze
                                                    rocznice. Boże!, jak ten czas leci. Młoda kończy dzisiaj 23 miesiące a mnie z
                                                    nią nie ma crying Płaczę głośno
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Hej! Co z Wami??? 04.06.04, 13:59
                                                    Mnie nie umknęło smile Mam ustawione w kolejności od najnowszych postów. Ale
                                                    sądząc po tytule to, jak zwykle za pierwszym razem ,rzuciło gdzieś wśród
                                                    starych.

                                                    Miło mi powitać 'świeżą krew' smile . Mam nadzieję ,że będziesz pisać więcej a nie
                                                    tylko zagladać. Przyda nam się nowa energia . I oczywiście możesz mnie do woli
                                                    dobijać zdaniami ,które wypowiada Twój Mikołaj . Toż to nóż prosto w sercesmile
                                                    Rany ,jak ja Ci zazdroszczę .Ale i ja się doczekam ! W końcu przecież musi
                                                    przemówić ludzkim głosem ....

                                                    pozdrawiam !

                                                    Kasia ,mama Natusi
                                                  • natinka2002 Re: Hej! Co z Wami??? 04.06.04, 14:35
                                                    S U S H I !

                                                    Na moje kciuki możesz liczyć ! Zresztą 'widujemy się ' niemal codziennie ,więc
                                                    wiesz dobrze ,że jesteśmy z Tobą !
                                                    Trzymaj się dzielnie , do czwartku coraz bliżej , zabieraj sie do malowania
                                                    pokoju Perełki , czas szybciej zleci .
                                                    Najważniejsze ,żeby Paulinka teraz nabrała sił i mogła z Wami poszaleć za
                                                    miesiąc na swoich 2 urodzinkach. To dopiero będzie COŚ !

                                                    Buziaki

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: Hej! Co z Wami??? 04.06.04, 15:16
                                                    kiss
                                                    Sushi
                                                  • wilczamatka Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 09:33
                                                    jestem, jestem...
                                                    byl bardzo intensywny weekend, wczoraj jakas firmowa kolacja, wiec na
                                                    komputerek za bardzo nie bylo czasu,
                                                    co do naszych "osiagniec" to w sferze mowienia doszlo "piiii" czyli pic,
                                                    i "siu..." co znaczy jednoczesnie siku i gorace, a wiec jak widzicie moj
                                                    Michal ma bardzo szerokie spectrum slownictwa, he, he
                                                    teraz na dlugi weekend wyjezdzamy we dwojke (czyli ja i Michal) do moich
                                                    rodzicow do Opola, a nasz tatus sobie leci do Rzymu (ech te firmy
                                                    farmaceutyczne- potrafia spieprzyc konkretnie - sorry za slownictwo - dlugi
                                                    weekend), no ale weenedzik z mamusia (moja) to cudowny plan wiec wszystko
                                                    zapowiada sie niezle,
                                                    wielki krokami zblizaja sie urodzinki Michasia (4/07) , i to jest niesamowite
                                                    ze ten nasz maly czlowieczek juz konczy 2 lata (buuu ... juz powoli przestaje
                                                    byc rozowym, malym, slodkim dzidziusiem, a staje sie kochanym, lobuzerskim
                                                    przedszkolaczkiem..)
                                                    pozdrawiam Was wszystkie, i koncze bo robota wola
                                                    wilcza mama i maly wilk
                                                  • natinka2002 Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 09:50
                                                    Jak narobimy hałasu ,to zwykle jakaś zagubiona mama się pojawia .

                                                    Ale gdzie jest Iza , Iwona ????????? Toż to już chyba z miesiąc się nie
                                                    odzywacie ! Dziewczyny !!!! Co z Wami ?
                                                    HHHHHHHHHH AAAAAAAAAA LLLLLLL OOOOOOOO !!!!!!

                                                    PS.
                                                    U Natalki 'piii' oznacza 'śpi'
                                                  • kostaga Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 10:40
                                                    A u Perły "piii" to robią kurczaczki smile
                                                    Picie, to w zależności od rodzaju:
                                                    - "soka"
                                                    - "jebatka" (no, no bez skojarzeń proszę!!!!)
                                                    - "woda"
                                                    - "mleka" (teraz już zupełnie wypadło z repertuaru"
                                                    Generalnie mam małą feministkę i oprócz taty (choć nie, tata też się kończy na
                                                    A!) wszystko jest w tym świecie rodzaju żeńskiego - "patyka", "kota", "piesa",
                                                    nawet dziadek jest "dziadzia Julka" - gwoli wyjaśnienia - Perła ma trzech
                                                    dziadków i każdy ma na imię Jurek!
                                                    Tak a 'propos kota, właśnie rozmawiałam z mamą przez telefon, gdy usłyszałam
                                                    dziki pisk - Perła podniosła kota za głowę, chciała go tylko przytulić. Chyba
                                                    jednak szybko się nie zdecyduję na jakieś zwierzątko smile
                                                    Wilczamatko! No to wszyscy razem będziemy dmuchać świeczki z Twoim Michasiem.
                                                    Znając życie, Perła będzie próbowała zdmuchnąć też moje wink
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 11:13
                                                    U Mai
                                                    gorące to "ące"
                                                    śpi to "aaa"
                                                    picie potrafi powiedzieć, ale jak jej się nie chce to mówi swoje
                                                    ulubione "dzandza" co może oznaczać wszystkosmile
                                                    soczek to "ocie"
                                                    kupa to "bopa"
                                                    siusiu też potrafi powiedzieć i wie co to znaczy, ale nie korzysta z tego
                                                    słowabig_grin

                                                    A teraz najnowsze osiągnięcie Majki - dzisiaj zaczęła układać puzzle, leżały
                                                    rozsypane na Alka stoliku, a ona zaczęła je dopasowywać i świetnie jej poszło,
                                                    potem razem układałyśmy Teletubisie - 15 elementów i naprawdę super sobie Maja
                                                    radzismile ale jestem z niej dumnasmile

                                                    Agata herbatka u Perełki jest superbig_grin

                                                    pozdrawiam
                                                  • mama_kajetana Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 14:11
                                                    Melduje sie!

                                                    ostatnio nie bardzo moge pisac bo Tunio ma problemy ze spaniem - tzn.
                                                    obowiazkowo mama musi byc. A wiecie jak sie to konczy wink. Dzis bylismy na
                                                    starowce i Kajtek zasnal w samochodzie wiec teraz mam chwile zeby popisac.
                                                    Zagladam tutaj co jakis czas, w dzien mamy napisalam nawet dluuuuuuuuugasnego
                                                    posta ale zamiast wyslac to wcisnelam jakas kombinaje klawiszy i posta wcielo.
                                                    Drugi raz juz nie zdazylam napisac bo syn sie obudzil.
                                                    U nas generalnie jest swietnie. Mlody jeszcze sie za bardzo nie stawia, choc
                                                    nerwy go czasem ponosza. Szczegolnie przy zajeciach manualnych. Jesli nie moze
                                                    czegos w cos wlozyc lub dopasowac to ze zlosci az sie rzuca wink.
                                                    Kasiu, w dzien mamy pisalas, ze nie uslyszymy od dzieci wyznania milosci. A ja
                                                    uslyszalam!!! TUNIO KOCHA MAMUNIE!!!! Nie powiem troche go sporowokowalam, bo
                                                    najpierw to ja jemu wyznawalam namietnie milosc, ale zalapal i sie odwzajemnil.
                                                    Z mowieniem jest bosko. Mowi calymi zdaniami, zasob slow ma taki, ze mnie
                                                    zdumiewa. Wczoraj nawet zaczal spiewac wink. Jest bardzo sprawny. Drabinki,
                                                    hustawki i wszystkie urzadzenia na placu zabaw ma rozpracowane. Jedynie na
                                                    rowerze nie morze (albo nie chce) sie nauczyc jezdzic. Lepiej jak mama
                                                    prowadzi.
                                                    W kwestii nocnikowej bez zmian niestety. Na pytanie o nocnik nieustajaco wola
                                                    nieeeeeeeeeee.
                                                    Wyszla mu czwarta czworka i ida trojki - chyba wszystkie na raz. W zwiazku z
                                                    tym od trzech tygodni ma katar. Wczoraj nawet poszlismy do lekarza, bo
                                                    przyplatala sie temperatura. Ale dzis juz spoko.

                                                    To na razie tyle.
                                                    Moze z tym spaniem sie poprawi, to zaczne pisac czesciej.
                                                    Jeszcze wrzuce cos na zobaczcie.

                                                    papa
                                                    Iza i spiacy Tunio
                                                  • natinka2002 Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 14:58
                                                    Iza!

                                                    przezornie napisałam wtedy ,że pewnie większość z nas nie usłyszy wyznań
                                                    miłości w Dzień Mamy .Wiedziałam ,że jakiś lipcuszek na pewno się znajdzie smile
                                                    Też zastosowałam metodę prowokacji ,ale nie poskutkowała sad .Musiałam się
                                                    zadowolic buziakiem , do tego wymuszonym przeze mnie crying

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • mama_kajetana Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 16:59
                                                    A wiecie co powiedzial Kajtek godzine temu jak sie obudzil z poobiedniej
                                                    drzemki i zobaczyl mnie przy komputerze?
                                                    "Mamuniu nie tsieba ogjadac komputeja!"
                                                    No i tyle sobie poserfowalam wink

                                                    A teraz zakladamy kalosze i idziemy szukac kaluz

                                                    papa
                                                    Iza
                                                  • kostaga Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 21:45
                                                    No tak! Podobijaj nas jeszcze trochę! Please smile))
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Hej! Co z Wami??? 08.06.04, 22:17
                                                    Po prostu miodzio !

                                                    Nic więcej nie dodam , bo właśnie mała odpadła po 1,5 godzinnym usypianiu a ja
                                                    już o niczym innym nie marzę , jak tylko udać się w te same krainy snu smile

                                                    dobranoc

                                                    Kasia
                                                  • roka3 Re: Hej! Co z Wami??? 12.06.04, 21:05
                                                    Nie odzywałam się trochę, a tu tyle wydarzeń.
                                                    Monika serdeczne gratulacje.Byłaś już u lekarza? Potwierdziłaś test?
                                                    Perełka jeszcze nie planowała wyjazdu nad morze , a już teraz wraca. jak ten
                                                    czas leci.Szczególnie jak ładna pogoda.Po pracy całe dnie spędzamy na działce,
                                                    Kuba uwielbia tam być, a w szczególności podlewać wszystkie roślinki i siebie.
                                                    Dorobił się w końcu piaskownicy, tylko, że nie ma w niej jeszcze piasku ha
                                                    ha. . . ...
                                                    Kuba jeszcze zdaniami nie mówi, ale można się z nim dogadać. Teraz zaczął
                                                    odmieniać niektóre wyrazy : co to jest ?- winda, a czym będziesz jechał -
                                                    windą.a z kim - w tatą (tatom)ewentualnie mamą (mamom) itp.
                                                    Ze spaniem mamy takie same problemy jak prawie wszyscy, któś musi być , a
                                                    najlepiej cycuś (jeszcze ciągnie, ale tylko na noc) i jakoś ciągle nie mogę go
                                                    odstawić od piersi.Smoka nigdy nie używaliśmy.
                                                    Zębów cała "paszcza" i musiałabym policzyć kiedyś ile.
                                                    Dziś mały wyjątkowo już śpi, więc mam mnóstwo czasu.Zwykle chodzi spać koło
                                                    23.Pozdrawiam.
                                                    Kuba & Roka
                                                  • kostaga Re: Hej! Co z Wami??? 13.06.04, 22:48
                                                    No to wróciłyśmy! Perła wyższa, grubsza i bardziej wygadana. No całych zdań
                                                    jescze nie mówi, choć czasami coś tam próbuje do kupy poskładać, ale wyrazów ma
                                                    już całe mnóstwo. Duma mnie rozpierała, jak na plaży brała za rękę jakieś
                                                    przygodnie napotkane dzieci w podobnym wieku i mówiła: "pać, tu mozie" i
                                                    wymownie wskazywała ręką aż po horyzont.
                                                    Wbrew pozorom na wyjeździe najbardziej nie cierpiała babcia a kot. Babci
                                                    mogłoby nie być. Liczyła się tylko "kota" i "pieseka". Otwierała oczy i już
                                                    szła "tam" wskazując drzwi. Wracała jak się sciemniało. Jadła pięknie, więc
                                                    mamy już 12 kg (tzn. Pauli ma, u mnie to może udko wink ). O Boże! Oczy mi się
                                                    tak kleją, że resztę dopiszę jutro, ok? Nie pogniewacie się przecież, prawda?
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: Hej! Co z Wami??? 14.06.04, 09:19
                                                    Hej

                                                    Byłam u lekarza, ciąża potwierdzonasmile teraz to już 12. tydzień
                                                    A w tym tygodniu idziemy na pierwsze USG

                                                    Długi week-end spędziliśmy w Lasówce koło Zieleńca, było bardzo fajnie, chociaż
                                                    burzowosmile ale dzięki temu Maja nauczyła się nowego słowa "uuurza" czyli burza

                                                    Dzieci wybiegały się na świerzym powietrzu, trochę pojeździliśmy na rowerach,
                                                    raz na takiej wycieczce złapała nas burza z gradam, byliśmy cali mokrzy, ale
                                                    było wesołosmile

                                                    Liczymy dni do wyjazdu nad morze, wczoraj jak powiedziałam Alkowi, że będzie z
                                                    nami nad morzem Perełka, to się uśmiechnął i powiedział "ona mnie bardzo lubi",
                                                    no cóż nawet w albumie Perełki Alek figuruje jako jej narzeczonysmile

                                                    Niestety zdjęć z wyjazdu nie mamy, bo zapomnieliśmy aparatu, a szkoda bo dzieci
                                                    jeździły na koniku ( Maja tylko siedziała ), więc byłyby fajne zdjęcia.

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • natinka2002 czas zmienić tytuł ... :-) 14.06.04, 14:40
                                                    ufff... za nami dosyc intensywny długi weekend. Niewiele czasu spędziliśmy w
                                                    domu . Zaliczyliśmy imieniny mojej mamy , 6 urodziny mojej siostrzenicy ,kilka
                                                    spotkań przy piwie ,a ze względu na piwo i inne trunki smiledużo podróżowaliśmy
                                                    komunikacją miejską ( atrakcja dla Natalki , szczególnie podobał jej
                                                    się "papaj" czyli tramwaj ), byliśmy w Rewie na plaży ( niestety nie można było
                                                    się opalać , ale Natusi było wszystko jedno ,byleby tylko nie wyciagac jej z
                                                    wody i piasku ), jeszcze do tego jezioro . Tyle wrażeń ,że nie było czasu na
                                                    sen. Wczoraj w ciągu dnia Natuś spała tylko 15 minut ( podczas jazdy
                                                    samochodem ) ,więc jak odpadła przed g.20 to spała 13 godzin. Odsypiała te 4
                                                    dni. Pogoda była niezła w porównaniu z dzisiejszym dniem , teraz jest szaro
                                                    buro i do tego okropnie wieje . Nie wyszłyśmy na spacer ,ale po szaleństwach
                                                    ostatnich dni , jeden spokojniejszy dzień w domku też ma swoje zalety.
                                                    Do tego wszystkiego byłam u fryzjera obciąć się na krótko i jak na razie nie
                                                    jestem zadowolona sad .Ale ja prawie nigdy nie jestem zadowolona wychodząc od
                                                    fryzjera . Muszę mieć trochę czasu ,żeby się przyzwyczaić . Jeszcze tego samego
                                                    dnia pofarbowałam sobie włosy , miał wyjść intensywny czerwony a jest
                                                    intensywny brązowy , czyli nic się nie zmieniło smile .
                                                    To tyle zmian u mnie .


                                                    Sushi i mam nadzieję też Monika !!!!!
                                                    --------------------------------
                                                    Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to ,że spotkamy się w Gdyni ,
                                                    Ostrowie czy okolicach .Najprawdopodobniej ten urlop spędzimy włócząc się po
                                                    okolicznych jeziorach ,lasach i plażach. Już się nie mogę doczekać smile

                                                    pozdrawiam i już zamawiam na lipiec lepszą pogodę nad morzem smile

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: czas zmienić tytuł ... :-) 15.06.04, 08:11
                                                    Kasiu!
                                                    Nawet sobie nie wyobrażasz jak mnie twoja wiadomość ucieszyła smile))))
                                                    My pojawiamy się w Gdyni 3.07 rano i chcielibysmy tam pomarudzić jakiś czas,
                                                    choć to jeszcze do końca nie wiadomo, bo koncerty, na które chcieliśmy zawitać
                                                    są 2.07 a wtedy my jeszcze w pracy crying No ale nad morzem na pewno tego dnia się
                                                    zjawimy - bądź to w Gdyni bądź w Ostrowie. Monika do Ostrowa dojeżdża 7 lipca i
                                                    obie będziemy z niecierpliwością na Was czekać smile Cały zbieg okoliczności
                                                    spowodował, że będziemy z Moniką na jednej kwaterze, więc na pewno się nie
                                                    rozminiemy smile
                                                    A może jeszcze któreś z Was wybiera się na początku lipca w okolice Trójmiasta
                                                    (Władysławowo, Hel, Jastrzębia, Ostrowo, Karwia, Karwieńskie Błota). Byłoby
                                                    niesamowitym spotkać się w tak cudownej urlopowej atmosferze. Piszcie i
                                                    decydujcie się!!!! Będzie ekstra! Już wyobrażam sobie wszystkie nasze Maluszki
                                                    razem na plaży. BOSKO smile
                                                    Idę pozarabiać marny grosz
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: czas zmienić tytuł ... :-) 15.06.04, 10:41
                                                    Hej

                                                    Tak jak napisała Agata my przyjedziemy 7. lipca, będziemy około 6 tygodni, a do
                                                    Gdyni na pewno przyjedziemy przynajmniej z dwa razy w czasie naszego pobytu...
                                                    Ale dziewczyny sobie poszaleją na plaży... mamy nadzieje, że Natalka również
                                                    dołaczy do Perły i Mai, a może jeszcze ktoś.....???

                                                    pozdrawiam
                                                  • natinka2002 no to czekam na Was nad morzem :) 15.06.04, 14:34
                                                    tylko zabierzcie ze sobą słońce , bo na razie to tu go nie ma sad

                                                    smile))))))))))))))))))))) tak się cieszę !
                                                  • natinka2002 Re: no to czekam na Was nad morzem :) 15.06.04, 23:35
                                                    Kurcze, a Was znowu nie ma ! Gdzie ja mam szukac pocieszenia ?
                                                    Cały dzień wiało i padało , nosa nie wystawiłyśmy za drzwi ,przez co obie
                                                    miałyśmy kiepski humor . Piotr zaszył się w Jastarni na szkoleniu ,standardowo
                                                    jak mamy go za długo w domu, to zawsze potem zostajemy same sad

                                                    Obejrzałam sobie mecz ,ale dziś nie było żadnej rewelacji .Poprzednie były
                                                    ciekawsze - Zidane strzelił dwa gole Anglikom w doliczonym czasie gry czy np. 5
                                                    bramek Szwedów . Nie żebym była zapalonym kibicem ( kibicką smile ? ),ale na
                                                    Mistrzostwa Europy czy Świata lubię sobie popatrzeć , pod warunkiem że nie
                                                    grają Polacy ( po co się denerwować?) .Patrzę sobie , patrzę i zastanawiam się
                                                    po co ci faceci tak ganiają za tą piłką . Jeszcze nie znam odpowiedzi ,więc
                                                    będę ogladać dalej smile
                                                    Natusia powoli też się wciąga , bo jak widzi mecz , to mówi od razu "tol"
                                                    czyli "gol". smile))
                                                    Czy któraś z Was też ogląda ? Czy tylko mnie trochę odbiło ?

                                                    pozdrawiam i czekam aż podeślecie mi trochę słońca !

                                                    Kasia i Tala

                                                    PS. Na pytanie :"jak masz na imię?" Natusia odpowiada :"Tala " smile
                                                  • kostaga Re: no to czekam na Was nad morzem :) 16.06.04, 07:48
                                                    To i tak masz dobrze smile Na pytanie "jak masz na imię" Perła niezmiennie
                                                    mówi "Panika". Coś w tym musi być wink
                                                    A co do piłki, to rzeczywiście pytanie nurtujące - 22 idiotów i jeden kawałek
                                                    skóry. Najdziwniejsze jest to, że gdy 10 biega za pomarańczową próbując ją
                                                    wsadzić do zbyt wysoko zawieszonego kosza, to w pełni rozumiem, ale nożnej ni
                                                    cholery wink
                                                    Słońce już spakowałam i priorytetem przesłałam do Was, byście się trochę na
                                                    naszą wizytę przygotowały i przyzwyczaiły do tego luksusu. Rano trochę
                                                    pożałowałam, bo zmarzłam straszliwie w drodze do pracy, no ale czego się nie
                                                    robi dla tak cudownych istot!
                                                    Paulina strasznie mnie męczy o kota i nie wiem, czy do jej urodzin nie ulegnę.
                                                    Wszystko się sprzysięga przeciwko mnie - na ogródku u sąsiadów są 4 malutkie
                                                    kociaczki. Paulina je dokarmia 10 razy dziennie... I jak tak dalej pójdzie, to
                                                    jeden będzie nasz. Oj nie bardzo mi się to uśmiecha sad
                                                    No i już krzyczą! Muszę lecieć
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: no to czekam na Was nad morzem :) 16.06.04, 10:00
                                                    Maja na pytanie jak się nazywasz odpowiada "ja", a jak mówię powiedz Maja też
                                                    mówi "ja"smile
                                                    Ale za do jak pytam ile masz lat to mówi "dwa" i pokazuje na paluszkachsmile

                                                    pozdrawiam cieplutko w ten chłodny dzień
                                                  • natinka2002 Re: no to czekam na Was nad morzem :) 16.06.04, 14:52
                                                    To ja już zdecydowanie wolę tych 22 chłopa ganiających między bramkami niż
                                                    między koszami smile

                                                    A co do słoneczka , to przesyłkę odebrałam smile WIELKIE DZIĘKI ! Co prawda gdzieś
                                                    po drodze pourywali trochę promyków ,ale to i tak cud że choć tyle dotarło smile A
                                                    rano nie zapowiadało się w ogóle , że dojdzie .Ranek powitał nas deszczem i jak
                                                    zwykle wiatrem.
                                                    Już w myślach widziałam nas obie siedzące znowu w domu i warczące na siebie sad
                                                    Ale na szczęście przestało padać , choć wieje nadal okropnie a ciemne chmury
                                                    przewalają się po niebie. Udało nam się wyskoczyć na trochę na spacer .Natusia
                                                    w kaloszach zaliczała każdą kałużę , chociaż tyle radości .
                                                    Jutro po śniadaniu i po kawie rzecz jasna smile jedziemy do babci ,która się
                                                    urlopuje i nas przygarnie do piątku .

                                                    Oglądamy z Natalką codziennie zdjęcia w naszej galerii. Przygotowuję ją już na
                                                    spotkanie z Perełką i Mają . O ile "Maja " wychodzi jej super to
                                                    już "Paulinka " brzmi zupełnie inaczej sad .Ale popracujemy nad tym smile. Waszym
                                                    dziewczynom wystaczy "Tala" i już będzie wiadomo o kogo chodzi smile

                                                    JESZCZE RAZ BARDZO DZIĘKUJEMY ZA SŁOŃCE !

                                                    Kasia i Tala
                                                  • mama_kajetana Re: no to czekam na Was nad morzem :) 17.06.04, 09:32
                                                    A Tunio jeszcze spi.
                                                    Pije sobie poranna kawe i mam jeszcze chwilke dla siebie. Oczywiscie przy
                                                    kompie i e-dziecku wink!

                                                    Wczoraj Kajetan zazyczyl sobie postawienia na parapecie celem gladania
                                                    samochodow. Niesiony do okna mowi:
                                                    - A mozie auta jezdzia, a mozie auta stoja... (moze to nowe slowko, uzywane
                                                    namietnie)
                                                    W pewnym momencie dostrzega zaparkowny pod blokiem moj samochod i wola:
                                                    - o auto mamy stoi! Ja nie moge!!!

                                                    Myslalam, ze pekne. Musze zaczac spisywac te "kwiatki" bo sa boskie, a tak
                                                    szybko wylatuja z glowy.

                                                    Jaka szkoda, ze mamy juz zaplanowany wyjazd w lipcu ;-(. Byloby super spotkac
                                                    sie cala wielka paczka. My jedziemy na wies do gospodarstwa agroturystycznego.
                                                    Jestem to winna Kajtkowi za Zakopane. Wtedy biedaczek wiekszosc czasu spedzal w
                                                    nosidle, to teraz bedzie mogl to sobie odbic. Las, pola, laki... Oby tylko
                                                    pogoda dopisala. Jak na razie prognozy sa kiepskie. Przyszlo cykliczne (co 8
                                                    lat) zimne lato ;-(. Brrrrrr.

                                                    Czy u Was zaczal sie juz etap "To moje". Bo u nas zakwitl jakis tydzien, dwa
                                                    temu. Teraz do Tunia nalezy wszystko: Tunia auto!, Tunia lopatka! Tunia noga!
                                                    Tunia ... Czasami nie moge go pocalowac, bo to Tunia buzia wink. Nie
                                                    przechodzimy tego jakos ekstremalnie, dzieci jeszcze nie bije, ale czasami bywa
                                                    ciezko.

                                                    Dorotko, co tam u Ciebie? Jestesmy juz sasiadkami? Napisz pare slow koniecznie!

                                                    To na razie
                                                    Iza i dalej spiacy Tunio
                                                  • monika_wroclaw Już po badaniu USG:-) 17.06.04, 11:45
                                                    Przed chwileczką wróciłyśmy ( z Mają ) z pierwszego USG, dzidziuś ma się
                                                    świetnie, wszystko jest tak jak być powinno, a serdeszko bije jak oszalałe,
                                                    termin porodu według USG 23.12.2004.
                                                    Wreszcie poczułam, że jestem w ciążysmile bo objawów jak zwykle nie mam żadnych,
                                                    z wyjątkiem braku miesiączkibig_grin

                                                    Maja nie była specjalnie zainteresowana badaniem mamy brzuszka, o wiele
                                                    ciekawsze były dla niej żaluzje pionowebig_grin

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • natinka2002 Re: Już po badaniu USG:-) 17.06.04, 15:36
                                                    No to szykują Ci się niezapomniane święta smile Obyś jednak nie spędziła ich w
                                                    szpitalu .
                                                    Teraz to już zaczynam Ci zazdrościć .

                                                    musze kończyc , bo Natalka już się obudziła
                                                  • martasanchez Strasznie Wam zazdroscimy........ 18.06.04, 14:41
                                                    Jak powyzejwink
                                                    Tego, ze spotkacie sie nad morzem. Juz sobie wyobrazam towarzystwo lipcuszkow
                                                    na plazy! Ale sie bedzie dzialo!!! Robcie mnostwo zdjec. Poogladamy sobie
                                                    chociazsmile

                                                    U nas nic nowego. W poniedzialek byla Milusia u dentysty na przegladziewink
                                                    Oczywiscei nie dala sobie dziobka po dobroci otworzyc. Bardzo sie bala... Nie
                                                    tyle dentysty jako dentysty, tylko tego, ze sie jacys obcy ludzie kolo niej
                                                    krecawink Wszytsko trwalo 3 min (a moze i mniej). Umyli jej zabki,
                                                    zafluoryzowali, sprawdzili czy nie ma prochnicy, policzyli zabki i po wizyciewink
                                                    W nagrode dostala Emilka 3 naklejki i juz bylo po placzu (ale podziekowac nie
                                                    chciala) wink

                                                    Poza tym przygotowujemy sie do urodzin. Ja na szybko ucze sie piec ciastasmile W
                                                    zeszlym roku na szczescie zamowilam jej torta, bo to co ja upieklam nie
                                                    nadawalo sie do niczegowink

                                                    Apropo's urodzin.. Macie juz pomysly na uodzinowe przyjecia? A przede wszytskim
                                                    na prezenty dla dwulatkow???

                                                    Obudzil sie juz moj skarbwink Lece..

                                                    Pozdrawiamy slonecznie
                                                    Marta z Emilka
                                                  • kostaga No i znowu posnęłyście :( 19.06.04, 08:30
                                                    No właśnie. Ja tu siedzę, Perła przed telewizorem (niestety) ogląda Teletubbies
                                                    a Was nie ma crying Coraz rzadzej z resztą tu witacie. No co to? Tym razem
                                                    wakacyjne rozprężenie?
                                                    Ja właśnie wakacyjnie zmotywowana zabrałam się za odchudzanie smile Dieta ponoć
                                                    rewelacyjne, na każdego działa, a ja piątego jej dnia mam 2 kg... więcej.
                                                    Nic dodać nic ująć. A tak restrykcyjnie jej przestrzegam! Mogę powiedzieć, że
                                                    niczego jeszcze w życiu nie robiłam tak sumiennie i z taką dyscypliną. No cóż.
                                                    W Ostrowie na plaży to mnie wezmą za ciężarną a nie Monikę smileAle co tam!
                                                    No to teraz zmykam. Tubisie się właśnie skończyły, ubieram Młodą i idziemy na
                                                    targ po warzywka i owocki (arbuz, arbuz i jeszcze raz arbuz!!!!!)
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: No i znowu posnęłyście :( 19.06.04, 22:54
                                                    O 8.30 to faktycznie spałam smile

                                                    Natusia obudziła się co prawda o 7 ( o zgrozo !) ,ale tym razem powiedziałam
                                                    jej ,żeby obudziła tatę , bo ja na pewno nie wstaję ! Tatuś szczęśliwy nie
                                                    był smile ,ale ja za to wstałam po 10 .Może pospałabym i dłużej , ale tak
                                                    hałasowali ,że musiałam wstać . Wygoniłam ich na dwór , przynajmniej mogłam w
                                                    spokoju zjeść śniadanie . Taka jestem okropna matka i żona , a co !!!!!
                                                    Jutro rano zmywam się z domu , więc znowu zostaną sami . Niech Piotr nadrabia 4
                                                    dni niebytności (?) w domu . Jeszcze tylko tydzień do pracy i już będzie tylko
                                                    nasz ! Teraz mio marito już odpadł na meczu, nawet nie zauwazył kiedy padło 5
                                                    bramek smile , ale byliśmy dziś na grilu bez grila ( rzecz jasna padało , piękna
                                                    czerwcowa pogoda ) i towarzystwo było bardzo wesołe wink Ja też czuję lekkie
                                                    zmęczenie ,więc zanim chlapnę coś głupiego ,lepiej będzie jak już skończę smile

                                                    U nas arbuz jest NIE , truskawki są NIE ( nie wie co dobre ) za to kilogramami
                                                    mogłaby jeść czereśnie .Ja przy okazji też się najadam , bo muszę jej wyciągać
                                                    pestki .

                                                    Miłej niedzieli .

                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 potrzebujemy słońca , od zaraz ! 19.06.04, 23:07
                                                    MArta !
                                                    Bądź tak dobra i podeślij nam trochę swojego słońca . Jeśli tak dalej pójdzie ,
                                                    to spotkamy się nad morzem ,ale w polarach a nie w kostiumach kąpielowych sad
                                                    To co jest teraz to jest po prostu tragedia crying((( Jak na razie to krótki rękaw
                                                    miałam ledwie kilka razy , a mamy połowę czerwca .
                                                    Jak sobie przypomnę jakie były upały 2 lata temu ,kiedy byłyśmy jeszcze w
                                                    ciąży . Na drogę do pracy i z pracy ( pół godziny autobusem i 10 minut na
                                                    piechotkę) zawsze zabierałam 1,5 litra wody , inaczej wyschłabym na wiór. Przez
                                                    ten upał właśnie poszłam na zwolnienie .
                                                    A teraz jak sobie przypomnę to ciepełko , to ehhhhhhhhhhhh ....

                                                    pa
                                                  • martasanchez Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 20.06.04, 09:03
                                                    Z mila checia!
                                                    Nie wiem tylko czy poczta sloneczna przez weekendy pracujesmile W kazdym razie
                                                    przesylam cale mnostwo promykow... My niestety cierpimy (?) na nadmiar slonca.
                                                    Ciezko juz wytrzymac w ciagu dnia. Marzy mi sie basen...
                                                    Ja siedzialabym calymi dniami w wodzie. Jedyny problem to ze Emilka tezwink Tyle
                                                    ze ona nie chce kolka "z majtkami", tylko takie "dorosle", z przez takie, przy
                                                    chwili nieuwagi, latwo moze przeleciec. Po godzince harcow w wodzie z nia mam
                                                    dosyc, a ona niewink

                                                    Dzis bylismy odwiedzic kuzyna Emilki (3,5 miesiaca starszego) i z zadowoleniem
                                                    stwierdzam, ze coraz ladniej sie Milusia bawi i zaczyna rozumiec znaczenie
                                                    slowa "dzielic sie"wink

                                                    Mam nazieje ze przesylka dojdziewink

                                                    Pa
                                                  • kostaga Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 20.06.04, 09:04
                                                    Trzeba było nieoddawać nam tej przesyłki. My z Moniką mamy słońce smile
                                                    Ale będziemy na tyle łaskawe, że przywieziemy je ze sobą, prawda Moniko?
                                                    Choć przyznam szczerze, że pomysł plażowania w polarach mi się spodobał.
                                                    Przynajmniej mogłabym zarzucić dietę, która na mnie i tak w ogóle nie działa sad
                                                    Taaaa, po 7 dniach 4,5 kg. Właśnie tyle mi było trzeba. A ja po 6 dniach mam
                                                    nadal więcej niż przed rozpoczęciem diety sad
                                                    phi! też coś! Chyba daję sobie spokój...
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 20.06.04, 21:51
                                                    Pewnie, że przywieziemy ze sobą mnóstwo słońca nad morzesmile Ja co roku pamiętam
                                                    aby jak najwięcej go spakować...
                                                    Masz rację Kasiu, że 2 lata temu to były upały, wyjechaliśmy nad morze jak Maja
                                                    miał 3,5 tygodnia, byliśmy tam miesiąc i było pięknie, a Maja mimo, że taka
                                                    malutka to w samym body i w skarpetkach w wózeczku sobie leżała...
                                                    Ale w tatym roku też nie narzekałyśmy na brak słońca i mam nadzieję, że w tym
                                                    roku też tak będzie.
                                                    Na pewno z Agotą podgrzejemy atmosferębig_grin

                                                    pozdrawiam
                                                  • natinka2002 Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 20.06.04, 22:16
                                                    Dziewczyny !
                                                    Nie wiem jak to zrobiłyście , co za czary mary odprawiłyście , ale wysłałyście
                                                    nam tu bardzo pozytywne wibracje , bo nawet tu zaświeciło słońce . Upał to to
                                                    nie był , ale udało mi się trochę pochodzić w krótkim rękawku .Chmury niestety
                                                    były ogromne , więc słońce musiało się nieźle namęczyć ,żeby się przebić.
                                                    Pakujcie kolejne przesyłki smile Szczególnie Ty ,Marta , bo coś czuję ,że jeśli
                                                    Agata z Moniką będą chciały wywieźć słońce z południa Polski , to im jakąś
                                                    blokadę przyszykują na wyjeździe z miasta . Przekopią bagaże i zabiorą co do
                                                    promyka sad

                                                    A wiedziałam,że pomysł z plażowaniem w polarach będzie kuszący wink Mnie też
                                                    kusi , bo nie mam kostiumu smile

                                                    pozdrawiam i życzę dobrego humoru oraz słońca już od rana ( mimo że to
                                                    poniedziałek )

                                                    Kasia i spółka

                                                    PS. DZIĘKI STOKROTNE ZA SŁONECZNE CHWILE smile
                                                  • kostaga Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 22.06.04, 07:55
                                                    Natinka!
                                                    Znowu odesłałaś? U nas grzeje jak cholera! Oby tak zostało do czasu naszego
                                                    przybycia w twoje cudne rejony. Trzymaj kciuki
                                                    Dziewczyny!
                                                    Gdzie Wy wszystkie jesteście? Urlopujecie się czy co?
                                                    Z Natinką i Moniką to ja sobie mogę na gg pogadać, a z resztą? Nic nie
                                                    rozumiem surprised
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 22.06.04, 09:30
                                                    Nie odsyłam , nie odsyłam , ale takie chmurzyska są że słońce samo ucieka sad
                                                    Dziś chyba będzie lepiej , oby tylko nie padało ,nie wiało i nie było chmur -
                                                    za duże mam wymagania ?

                                                    Mam jeszcze pytanko do dziewczyn zmierzających w moje strony. Czy Wasze
                                                    panienki mają kostiumy kąpielowe ? Czy może na golaska będą szaleć na piasku ?
                                                    Nie żebym koniecznie chciała Natalkę oblekać w jakieś plażowe szaty , ale jeśli
                                                    Wasze dziewczynki mają kostiumy , to może i ja coś wynajdę .

                                                    pozdrawiamy
                                                    Kasia i Natusia ,oglądająca w tej chwili Jedyneczkę

                                                    PS. Podobno juz mamy LATO ?
                                                  • kostaga Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 22.06.04, 10:39
                                                    Pauli ma piękny kostium smile
                                                    W zeszłym roku raziła po oczach różem ja ciebie mać, a w tym roku ma stonowaną
                                                    zieloną łączkę w pomarańczowe kwiatuszki. I strój przeszedł już chrzest bojowy
                                                    na plaży w Dziwnówku smile Sprawdza się!

                                                    A zapomniałam się pochwalić. Jak na razie zdążyłam tylko Monice.
                                                    Perła nauczyła się liczyć smile
                                                    Stała wczoraj przy stole i dodawała szklanki. Brała jedną i mówi: "jedna",
                                                    potem biorąc kolejną "druga. Trzymając w ręku obie: "dwa" i skazując
                                                    trzecią: "a tam trzy!".

                                                    No dobra, znowu wołają do roboty sad
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 22.06.04, 13:08
                                                    Maja też ma piękny kostium i do niego w komplecie szlafroczeksmile Jest to ten
                                                    sam zestaw, który miała w zeszłym roku, ale jest jeszcze dobry, więc nowego nie
                                                    będziemy kupować. Maję w kostiumie można pooglądać tutaj:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5612711&a=7508984
                                                    W tym roku dokupiłam jej tylko nowy różowy kapelusz i różowe klapeczkismile Ale
                                                    będzie różowa....

                                                    pozdrawiam
                                                  • natinka2002 Re: potrzebujemy słońca , od zaraz ! 22.06.04, 14:32
                                                    No dzięki !
                                                    Myślałam ,że przynajmniej zaoszczędzę na kostiumie dla Natalki sad
                                                  • axa2002 Re: po urlopie... 22.06.04, 10:45
                                                    faktycznie chwilę mnie nie było z powodu urlopu. Tym razem wyrodni rodzice
                                                    zostawili dziecko i wyjechali na tydzień.... Wyszło to nam wszystkim na plus -
                                                    my odpoczeliśmy, zwiedziliśmy a Ola przeszła edukację nocnikową u babci i 2
                                                    razy w ciągu dnia, po spaniu, sikamy na nocnik - jest to dla nas spory sukces.

                                                    Poza tym Ola mówi pełnymi zdaniami np. na moją sugestię "idziemy do domu, bo
                                                    jest zimno" odpowiedziała: "nie zimno. Deszczek nie pada". Ulubionym słowem
                                                    ostatnio jest "chce" np: Ola chce ciacho, Ola chce sok. Umie tez powiedzieć
                                                    gdzie mieszka, na jakiej ulicy i po jakim numerem oraz jak się nazywa smile))
                                                    Lubi śpiewać - selektywnie wybiera wiersze piosenek, które jej najbardziej
                                                    odpowiadają smile))

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta

                                                    PS jak zmniejszyć rozmiar zdjęcia z aparatu cyfrowego? chciałabym dołączyć Olę
                                                    do naszej galearii ale rozmiar fotki jest ciągle dużo za duży sad
                                                  • joanah2o Re: po urlopie... 23.06.04, 10:13
                                                    Wreszcie przemogłam lenistwo (zresztą tytuł pojawił sie taki, ze go nawet nie
                                                    muszę zmieniać smile ) i cos napiszę.

                                                    Byliśmy przez miesiąc w Polsce i od kilku dni na nowo przyzwyczajamy sie do
                                                    Hiszpanii. Ja oczywiście zaczęłam od przeziębienia. Mimo ze nie mamy tu babc i
                                                    dziadków, którzy chętnie chodzili z małym na spacery, to jednak tu mamy więcj
                                                    miejsca i jest żłobek. Powró odbył sie bezboleśnie, ale Himke ostatnio zrobił
                                                    sie uparty.

                                                    W "Dziecku" pojawiaja sie opowieści o Pitulku, kupiłam tak z sentymentu (na
                                                    poczatku, w ciąży i jak Himek był mały, kupowałam wszystkie gazety, teraz
                                                    żadnej) i się sprawdziło. ze ilekroć tam cos opisza, Himek sie tak będzie
                                                    zachowywał. No więc z goscia któremu wszystko odpowiadało zrobił się rzucający
                                                    się na ziemie teatralnie uparciuch. Ale sa też i sukcesy. Himek nadal mówi po
                                                    swojemu, choc jak zawsze dużo i od kiedy urzadzilismy mu własny pokój,
                                                    przesypia w nim całą noc. Przez pierwsze dwie noce wieczorem układał sie na
                                                    naszym łóżku i "kokosił" a około piątej and ranem przybiegał do nas, ale teraz
                                                    to go trudno obudzic rano, nie przychodzi w nocy, nie pije hektolitrów picia w
                                                    nocy i nie przesikuje pieluszki.Na inne sukcesy (mówienie i nocnik)musimy chyba
                                                    jeszcze poczekać, bo Himek jest z tych maluchów, co najszybciej rozwijaja sie w
                                                    sferze ruchowej.
                                                    A ja przeszukuje serwisy z ogłoszeniami o pracy i się użalam, że mieszkamy w
                                                    okolicach Krakowa, bo tam nie ma dla mnie pracy, a juz w innych częsciach kraju
                                                    może cos by się znalazło. No ale cóż, tata Himka ma dobra pracę, więc raczej
                                                    osiądziemy w Krakowie.

                                                    Praiwe nie piszaca, ale zawsze czytająca Joanna (Himek jest teraz w żłobku smile
                                                  • martasanchez nie chce jesc.......;( 23.06.04, 18:09
                                                    No wlasnie!
                                                    Emilka prawie calkowicie odmawia zjedzenia czegokolwieksad Nigdy nie nalezala do
                                                    jadkow, ale teraz to juz sie martwie nie na zarty. Ile moze funkjonowac na
                                                    kubeczku mleka, polowie jogurciku, 3 kawaleczkak (rownym ugryzieniu) mieska,
                                                    kilku nitkach spaghetti i 1/4 kromki chlea????? To wszystko co zjadla wczoraj!
                                                    Wychodza jej trojki dolne, ale to niejedzenie trwa juz za dlugocrying Nawet gardzi
                                                    swoja ulubiona pomidorowka z makaronem.
                                                    Jest najmniejsza z lipcuszkow i nawet roczniaki ja przebijajasad (choc na
                                                    zdjeciach wyglada na duuuzo wieksza)
                                                    Dzis (prawie 11, budzi sie o 9-tej) zjadla jogurt (caly), zrobilam jej tez
                                                    placuszki (ciasto jak na nalesniki tylko slodzone i z proszkiem do pieczenia),
                                                    ugryzla... 2 razysad

                                                    wygrzebalam gdzies ksiazke kucharska dla dzieci i KAZE jej wybierac co chcesmile
                                                    Na razie jeszcze sei nie zdecydowala co na obiadek;
                                                    njuuko (to od niejadka)

                                                    Mam do Was ogromna prosbe! Napiszcie prosze, jakie jest "najulubiensze" danie
                                                    Waszych dzieci. MOze jest jeszcze cos czego nie probowalamsmile

                                                    A poza tym, ogladalam wczoraj kasety jak Emilka byla malutkasmile wpadla mi w rece
                                                    taka od 4 miesiecy do roczkusmile Ponoc zawsze byla "niedowazona" a dla mnie tak
                                                    slodko i "pulchnie" wyglada z porownaniem do dzissmile
                                                    No i jak fajniee poogladac sobie jak zaczyna sie przewracac na boczki , siadac,
                                                    chodzic.....(nie ma poczatkow raczkowania- kasete wcielo).
                                                    Nie odwazylam sie obejrzec jak byla calkiem malenkasmile

                                                    Oki, lece przegladac z Emilka ksiazke kucharskasmile

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    MArta z niejadkiem Emilka
                                                  • kostaga Re: nie chce jesc.......;( 23.06.04, 19:36
                                                    No to dla mnie ten jadłospis jest oszałamiający. Jak byłyśmy nad morzem to
                                                    Perła jadła wszystko, co się dało. Wróciłyśmy do Wrocławia i znowu się obraziła
                                                    na jedzenie. Dzisiaj jest na małej miseczce truskawek. Już nawet nie działają
                                                    na nią ulubione danonki, placuszki z serka homogenizowanego (choć jednego to
                                                    może zje). Placuszki zawsze były lekarstwem na brak apetytu. Do opakowania
                                                    serka homogenizowanego najlepiej waniliowego, dodaję jajko i trochę mąki. Gdy
                                                    jest sezon na maliny lub jagody, to dodajemy je do ciasta i jest super.
                                                    Teraz liczą się tylko owoce. Nic poza tym.
                                                    No ale osiągnięte nad morzem 11 kg, jeszcze się utrzymuje. Tylko nie wiem jak
                                                    długo sad Ale na szczęscie za dwa tygodnie jesteśmy tam z powrotem.
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 nazbierało mi się 26.06.04, 14:39
                                                    Tak długo nie pisałam ,ze teraz nie wiem od czego zacząć .Nazbierało się tego
                                                    trochę i pewnie się pogubię . Czasu też teraz mam nie za wiele , ale spróbuję
                                                    się jakoś wyrobić przynajmniej z częścią zanim Natusik się obudzi . Wieczorami
                                                    w ogóle nie mam czasu , bo oglądamy mecze smile

                                                    Natalka jest typowym przedstawicielem lipcowych dzieciaczków . Czyli i aniołek
                                                    i diabełek , humory nam odstawia z tupaniem i krzykami . Wyjście z domu
                                                    kosztuje mnie wiele nerwów ( nie zawsze na szczęście ) , powroty jeszcze gorsze
                                                    z wrzaskami na klatce , czekam juz tylko jak mi zaczną sąsiedzi zwracać uwagę .
                                                    Najpierw domaga się kluczy ( dokładnie wie które klucze są od domu i nie da się
                                                    obłaskawić innymi), potem sama walczy z zamkiem a jak w końcu da mi otworzyc
                                                    drzwi , to wrzeszczy i za Chiny nie chce wejść do domu . Próbuję ją przekupić
                                                    na różne sposoby , ale czasami jedyne wyjście to wziąć ją za fraki i wepchnąć
                                                    do domu . Ale potrafi być też całkiem słodziutka smile

                                                    Co do jadłospisu , to juz sama nie wiem. Ogólnie to coraz gorzej , chociaż może
                                                    nie tak tragicznie jak to jest u Emilki czy Perełki . NAtalka wybrzydza coraz
                                                    bardziej i nie wiem czy jej coś nie smakuje czy akurat tego dnia nie jest
                                                    specjalnie głodna . Szczęśliwie nie narzeka na brak kilogramów , nawet bym się
                                                    cieszyła gdyby jej ubyło trochę w pasie smile Pewnie mam i tak namiastkę tego co
                                                    Wy przechodzicie ze swoimi niejadkami , ale jest to bardzo uciążliwe . W domu
                                                    wybrzydza ,za to w gościach wsuwa co się jej pod nos podsunie. I zaraz domaga
                                                    się jeszcze. Może to jest metoda na niejadków .
                                                    Kiedyś ulubionych potraw było więcej , teraz już coraz mniej . Mogła sie
                                                    zajadać zupami : pomidorową ,żurkiem , rosołem , krupnikiem ... Starałam sie
                                                    mieć jakąś zupę w zapasie ,żeby w razie czego mieć co jej dać. Teraz skusi się
                                                    od czasu do czasu. Z owoców to tylko czereśnie . Ostatnio u znajomych
                                                    wpędzlowała pól jabłka na dzien dobry a ja się zarzekałam ,że nie ma sensu jej
                                                    obierać bo i tak nie zje , no to zjadła ( na złość mamie ?) . W domu znowu
                                                    omija jabłka . Czasami też skusi się placuszki z płatków owsianych, marchewki,
                                                    cebuli i czosnku . Pomysły mi się już kończą.

                                                    Pytałaś się Marta o pomysły na urodziny i prezenty. Pomysłów nie mam ( został
                                                    nam ponad miesiąc ) , ale prezent kupiliśmy w zeszłym misiacu . Akurat byliśmy
                                                    w Ikei i wypatrzyliśmy tablicę do pisania .Właściwie to są dwie tablice , na
                                                    jednej można pisać kredą , a na drugiej mazakami . Ciekawe czy to będzie dobry
                                                    prezent. W każdym bądź razie prezent już sobie czeka w domu .



                                                    wyślę już to co napisałam do tej pory , jeśli jeszcze zdąrzę to popiszę dalej .

                                                    a na razie pozdrawiam wszystkie lipcowe mamy

                                                    Kasia



                                                  • natinka2002 Re: nazbierało mi się , cd 26.06.04, 14:54
                                                    ciag dalszy niestety w terminie późniejszym sad

                                                    miłego i słonecznego weekendu

                                                    Kasia i już wyspana Tala
                                                  • kostaga Re: nazbierało mi się , cd 26.06.04, 22:36
                                                    Heja smile
                                                    Z uwagi na fakt, że w przyszłym tygodniu, gdy Pauli będzie obchodzić swoje
                                                    drugie urodziny będziemy już nad morzem, Perła dzisiaj miała swoje przyjęcie
                                                    urodzinowe. Było super smile
                                                    Tort zrobiłam typowo dziecięcy, ale prawie w całości zeżarli go dorośli. Nawet
                                                    na dokładki nie starczyło. Wymyśliłam rzecz banalnie prostą i okazała się
                                                    strzałem w dziesiątkę! Myślę, że zasmakuje każdemu i dzieciom nie zaszkodzi.
                                                    Więc jak już popisujemy się przepisami, to powiem Wam, com uczyniła smile
                                                    Kupiłam galaretki w czterech różnych kolorach, do tego dwie puszki
                                                    skondensowanego niesłodzonego mleka. Mleko ubiłam na piankę, podzieliłam na
                                                    cztery róne części, do każdej wlałam po pół szkalnki wystygniętej rozrobionej
                                                    glalretki, ale jeszcze nie tężejącej. Gdy mleczko i galaretki zaczęły tężeć
                                                    wylewałm po kolei kolorami - zielona mleko, na to zielona galaretka, czerwone
                                                    mleko i czerwona galaretka itd. Na ostatnią część mleka położyłam owoce
                                                    (winogrona, brzoskwinie i ananasy) i zalałam ostatnią częścią galaretki. Pycha.
                                                    Leciutkie, nie za słodkie i wyjątkowo szybko znikające wink
                                                    A co do samej imprezy, to udała nam się przednio! Perła dostała w prezencie
                                                    m.in. piaskownicę i zjeżdżalnię, więc dzieciaki szalały tak, że w ogóle nie
                                                    trzeba było zwracać na nie uwagi. Już sobie wyobrażam Natalkę, Maję i Perłę w
                                                    tej wielkiej nadmorskiej piaskownicy smile
                                                    Strasznie żałuję, ale nie wiem, kiedy będę mogła pochwalić się Wam zdjęciami na
                                                    galerii. Sprzedaliśmy aparat i jeszcze nie dorobiliśmy się nowego. Jestem na
                                                    łasce kolegów, którzy pstrykali zdjęcia, więc jeżeli tylko je otrzymam od razu
                                                    Wam pokażę smile
                                                    Dobra, idę spać. Jutro pierwsza Paulinkowa wyprawa pociągiem smile Zabieramy ją na
                                                    wycieczkę do dziadków.
                                                    papatki, dobranoc
                                                    sushi
                                                  • natinka2002 Re: nazbierało mi się , cd 26.06.04, 22:59
                                                    Sushi !
                                                    Torcik całkiem zmyślny Ci wyszedł smile
                                                    Może wykorzystam Twój przepis w następną sobotę , akurat będziemy mieli gości
                                                    na imieninach Piotra .
                                                    Gwaratujesz ,że mnie też wyjdzie ?


                                                    K smile
                                                  • mama_kajetana Re: nazbierało mi się , cd 26.06.04, 23:32
                                                    Ha!
                                                    U nas tez dzisiaj byli goscie. Ale jeszcze nie do Tunia, tylko do mnie wink.
                                                    Juz za pare dni, za dni pare... Stara d... ze mnie oj, stara. Postanowilam
                                                    sobie po tych urodzinach dac sobie rok na urodzenie (albo chociaz zaciazenie)
                                                    drugiego dziecka. Pozniej to juz chba za stara bede wink.

                                                    A co do synalka, to niezly lobuz sie z niego zrobil. Na podworku potrafi bawic
                                                    sie z dziecmi fantastycznie, ale, niestety, zaczal tez rozrabiac. Wczoraj na
                                                    przyklad popychal, sypal paskiem i walil na odlew. Niedlugo bedziemy mogli tam
                                                    chodzic tylko w nocy. Kurcze, ciezkie czasy nastaly...

                                                    Z jedzeniem nie mamy klopotow, po warukiem, ze nie bedzie na slodko i ze bedzie
                                                    ser. Jak spytac Tunia z czym chce kanapke to odpowiedz zawsze brzmi: z serem!
                                                    Bardzo lubi kluski, pierogi, zupy, kotlety, no wszystko konkretne. Dzis np. na
                                                    obiad byly nasleniki ze szpinakiem i riccota pod beszamelem (a co!) i Kajtek
                                                    wsunal calego. A byly naprawde syte.
                                                    Nie lubi za to owocow. Toleruje gruszki i truskawki. Czasami...

                                                    Oj wlasnie zaczely sie karne! Kasiu teraz chyba ogladasz?

                                                    Kajek gada na potege. I mozna w tym wyczuc ukryte poczucie humoru i dowcip. Pod
                                                    tym wzgledem jest naprawde boski. Ostatnie powiedzenia: Ja nie moge! Co ty na
                                                    to? Jak myslisz? Tatusiu, na pomoc! O jej!

                                                    A w prezencie na urodziny Kajtek tez dostanie tablice z Ikei i zestaw "malego
                                                    majsterkowicza". Cos w podobie dziewczynskich kuchni z garnkami, dla chlopcow
                                                    sa takie stoly ze srubami, wkretakami itp.

                                                    Cholera, nie moge sie skupic, bo jednym okiem patrze na te karne...
                                                    A jest juz 4 : 4

                                                    Nooooooooooooooooooo!!!!!!!! Brawo Holandia!!!!!!!!!!

                                                    Jurto moze wrzuce pare fotek na Zobaczcie. Bylismy na pikniku firmowym i bylo
                                                    naprawde swietnie. Masa atrakcji dla dzieci. Kajtek w ogole nie przyznawal sie
                                                    ze ma rodzicow. Naprawde byl bardzo samodzielny i biegal po calym terenie
                                                    zupenie nie interesujac sie gdzie sa tata i mama.

                                                    To tyle na razie,
                                                    jak mi sie cos przypomni to dopisze jutro,
                                                    papa

                                                    Iza i spiacy Tunio
                                                  • natinka2002 Re: nazbierało mi się , cd 26.06.04, 23:53
                                                    nooooooo ! Znalazłam towarzystwo na dalsze mecze .
                                                    Na karne się załapałam , nie mogłam sobie odmówić tych emocji smile

                                                    teraz to już idę spać , nareszcie !

                                                    a jutro zaczynamy od Teletubisiów , Wy też ?

                                                  • monika_wroclaw nazbierało mi się 27.06.04, 09:48
                                                    U nas każdy dzień zaczyna się od Teletubisiówsmile

                                                    Wczoraj byliśmy na pikniku w "Sielskiej Zagrodzie", było super, dzieci się
                                                    wyszalały, a ja trochę odpoczęłam.
                                                    Wieczorem byli u nas znajomi i oglądaliśmy mecz, jak do tej pory to bezbłędnie
                                                    typuję kto wygrasmile

                                                    Dzisiaj jedziemy do mojej mamy na urodzinowy obiad ( urodziny są mojej mamy )

                                                    O Mai i pomysłach na jej urodziny i prezenty napiszę jutro.

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • kostaga Re: nazbierało mi się , cd 27.06.04, 21:44
                                                    Na 100%
                                                    Taka łatwizna, że nawet mi wychodzi smile
                                                    Smacznego
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: nazbierało mi się , cd 27.06.04, 21:46
                                                    aaaa i zapomniałam dodać, że równie jak prosty jest atrakcyjny wizualnie smile
                                                    ciszy oko, żołądek i łechce próżność wink
                                                  • monika_wroclaw nazbierało mi się 28.06.04, 09:11
                                                    Witam

                                                    Ale się wczoraj naledliśmy u mamy przepysznych truskawek, czereśni i agrestusmile

                                                    Maja ogólnie ma się świetnie, z jedzeniem nie ma problemu, bo lubi prawie
                                                    wszystko. Owoce uwielbia, numer jeden to pomarańcze, bardzo lubi również
                                                    czereśnie, truskawki, jabłka, gruszki, kiwi, brzoskwinie i winogrona, najmniej
                                                    chętnie je arbuzy i banany. Z warzyw to lubi pomidory, ogórki w każdej postaci,
                                                    kapustę i marchewkę z groszkiem.

                                                    Nie mam żadnych problemów z ubieraniem jej i wychodzeniem z domu, jedyny
                                                    problem to wyciągnięcie jej z placu zabaw... mogłaby tam siedzieć godzinami.

                                                    Urodziny robimy w najbliższą sobotę, ponieważ 6.lipca wyjeżdżamy do Ostrowa,
                                                    jak tylko pogoda dopisze to impreza będzie na ogródku, dzieci będą mogły sobie
                                                    poszaleć...
                                                    Jeżeli chodzi o tort to ja mam dość podobny przepis do Agaty, tylko ja piekę
                                                    biszkopt ( ale taki z mąką ziemniaczaną, nie jest suchy ), dla chętnych mogę
                                                    podać przepis i przekładam go ptasim mleczkiem ( ubijam 30% śmietankę z
                                                    niewielkim dodatkiem cukru i cukry waniliowego, dodaję do tego tężejącą
                                                    galaretkę ), na zewnątrz daję bitą śmietanę i robią jakieś kolorowe wzorki i
                                                    napissmile

                                                    Jeżeli chodzi o prezent to my kupimy Mai zestaw z ciastoliną, ostatnio tylko
                                                    ciastoliną chce się bawić i ciągle jest płacz, bo Alek ma dentystę play-doh i
                                                    jej nie pozwala dotykać tej zabawki, więc musimy jej kupić jakiś zestaw
                                                    bardziej odpowiedni dla jej wieku, może młynek, albo coś w tym stylu.

                                                    Po urodzinkach zamieścimy zdjęcia na forum....smile

                                                    pozdrawiam serdecznie

                                                    Już w środę idziemy z Agatą na bilans dwulatka z naszymi dziewczynkamismile
                                                  • natinka2002 Re: nazbierało mi się 28.06.04, 14:31
                                                    Monika!
                                                    trzymam kciuki za Twój jutrzejszy egzamin .Datę masz rewelacyjną ,jak dla mnie
                                                    oczywiście smile .Tego dnia poznałam Piotra ( to już 13lat! ), on ma też jutro
                                                    imieniny ,tego dnia się zaręczyliśmy i nawet tego dnia odebraliśmy klucze do
                                                    naszego M . Musisz zdać !

                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 zdjęcia urodzinowe 28.06.04, 14:42
                                                    Dziewczyny !

                                                    Zdjęcia z drugich urodzin wrzucamy do starej galerii urodzinowej . Chyba lepiej
                                                    będzie jak odgrzebiemy tamtą galerię , szczególnie że nie była zbyt okazała .

                                                    Kasia
                                                  • monika_wroclaw egzamin 28.06.04, 16:38
                                                    To faktycznie Kasiu, muszę zdać... jak tyle szczęścia się wydarzyło 29.
                                                    czerwca, dodam tylko, że 7 lat temu mojej przyjaciółce w tym dniu urodziła się
                                                    córeczkasmile

                                                    Cały czas siedzę przed testami w internecie i ćwiczę, idzie mi całkiem dobrze:-
                                                    ) dzieciom kazałam dzisiaj siedzieć cicho i grzecznie się bawićbig_grin na razie jest
                                                    OK

                                                    pozdrawiam
                                                  • kostaga Re: egzamin 29.06.04, 07:55
                                                    Ja też mocno trzymam kciuki, ale to przecież wiesz smile
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: zdjęcia urodzinowe 29.06.04, 07:52
                                                    Oczywiście! Zrobię to, jak tylko dostanę jakieś zdjątka smile
                                                  • kostaga Re: zdjęcia urodzinowe 29.06.04, 13:33
                                                    ogrzebałam starą galerię, ale okazało się, że jest już zarchiwizowana i nie
                                                    mogę do niej dołączyć nowych zdjęć.
                                                    Tak więc na Zobaczcie pierwszy rzut urodzinowych fotek Perły. Mam nadzieję, że
                                                    niedługo dostanę te z najważniejszego momentu - czyli dmuchania świeczek smile
                                                    Czekam na Was w nowej galerii - Lipiec 2002 obchodzi urodziny!
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: zdjęcia urodzinowe 29.06.04, 13:53
                                                    Na nas to sobie jeszcze długo poczekasz smile Najpierw będą fotki z kolejnego
                                                    spotkania na szczycie czyli na plaży !

                                                    Szkoda ,że nie można było się już podłączyć do starej galerii . Ale ta będzie
                                                    jeszcze lepsza , dzieci jakieś takie większe i bardziej kumate smile

                                                    papa
                                                  • natinka2002 majtek na pokładzie :) 29.06.04, 14:17
                                                    Dzisiaj będzie ekspresowo , bo dzień mam wyjątkowy i okazji do świętowania
                                                    wiele smile Od jutra Piotr ma urlop to i paradoksalnie czasu na siedzenie na forum
                                                    będzie mniej ( zagladac będę na pewno , gorzej z pisaniem)

                                                    Z tego wszystkiego zapomniałam Wam napisać ,że byłam z NAtusią u Piotra na
                                                    okręcie. Nawet miałyśmy okazję przepłynąć się , odcinek może niezbyt długi (
                                                    może ze 20 minut ) ,ale obie płynęłyśmy okrętem po raz pierwszy. NAtalka
                                                    początkowo trochę wstydziła się tych wszystkich marynarzy ,ale szybko się
                                                    rozkręciła i potem już tylko szalała . Wszędzie musiała zajrzeć ,a że okręty
                                                    nie są przystosowane do tak małych majtków , to nabiegałam się za nią po wsze
                                                    czasy i wieczorem byłam padnięta . Udało mi się ją położyć spać w tatusiowej
                                                    kabinie , byliśmy bardzo zdziwieni ,że w ogóle zasnęła w tym hałasie ( silniki
                                                    cały czas pracowały ). Dzielna dziewczyna , ma to we krwi , po tatusiu
                                                    oczywiście ...smile. Na obiad wrąbała pełny talerz marynarskiej pomidorówki (
                                                    naświniła przy tym w mesie , ja się nie przyznaję... smile

                                                    Ale nie mogę powiedzieć ,żeby ta wizyta zrobiła na Natusi jakieś wielkie
                                                    wrażenie . Doszliśmy do wniosku ,że byłaby szczęsliwsza gdyby tatuś pracował w
                                                    zajezdni autobusowej smile . Popus ( czytaj :autobus ) ew. popusiu ( w zależności
                                                    jaka tego dnia jest fascynacja autobusami ) jest ukochanym pojazdem Natusi .
                                                    Mieszkamy przy ulicy , gdzie jeździ kilka linii autobusowych . W godzinach
                                                    szczytu co chwilę jakiś jedzie , wobec czego "popusiu" słyszę na okrągło.
                                                    Wypatrywanie kolejnego autobusu to Natalki ulubiony sposób na spędzanie czasu
                                                    na podwórku .

                                                    pozdrawiamy
                                                    Kasia i Natalka

                                                    PS> dziś 3 in 1 - deszcz, wiatr i trochę słońca sad
                                                  • monika_wroclaw Zdałam!!! 29.06.04, 20:24
                                                    Hej dziewczyny

                                                    Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków za mnie...pomogłosmile

                                                    Zdałam!!!!! Test skończyłam jako pierwsza i zero błędnych odpowiedzismile Na
                                                    manewrach trochę się zestresowałam, bo było 5 osób, które zdawały na Nissanie
                                                    micra i 4 oblały, ja byłam ostatnia, no i mi się udałosmile Jazda po mieście też
                                                    OK, chociaż egzaminator miał pewne zastrzeżenia, ale wystawił wynik pozytywny:-
                                                    ) Jestem taka szczęśliwa.

                                                    Dzieci dzisiaj cały dzień u babci... zaraz pewnie mąż z nimi wróci do domu,
                                                    korzystam z chwili spokojusmile

                                                    pozdrawiam cieplutko

                                                    Miałaś rację, Kasiu, że to szczęśliwy dzień...
                                                  • natinka2002 Re: Zdałam!!! 29.06.04, 22:03
                                                    No to super!
                                                    Gratuluję ! !!!!!!!!!!!!




                                                  • natinka2002 Re: nazbierało mi się , cd 26.06.04, 22:51
                                                    Odpuszczam sobie dzisiejszy mecz i piszę dalej , bo mam natchnienie smile

                                                    Dzisiaj moja kochana córka dostała takiej wścieklizny ,że w końcu ugryzła mnie
                                                    w nogę . Najpierw na nią nakrzyczałam ( oj,niedobra ja sad ) , potem jak już
                                                    ochłonęłam olśniło mnie i stwierdziłam że to kolejne zęby . Przegląd paszy
                                                    potwierdził moje przypuszczenia , druga 3 szykuje się do wyjścia ( to będzie 14
                                                    ząbek ). Na pytanie "czy boli cię buzia ?" Natuś za każdym razem pokazuje na
                                                    szafkę , gdzie trzymam żel na ząbkowanie .Niezależnie od tego czy ją boli czy
                                                    nie , to ten żel jest lekarstwem na wszelkie smutki . Ten żel to bardziej
                                                    działa na psychikę , na dziąsła zapewne nie ma szans zadziałać bo Natalka
                                                    wszystko momentalnie zlizuje smile

                                                    A teraz nocniczek .... Coś drgnęło smile Najpierw nauczyła się mówić "sjusju" .
                                                    Coraz częściej używa tego słowa w odpowiednim momencie .Czasami aż przesadza :
                                                    podczas kąpieli mówiła chyba z 5 razy "sjusju" , no to ja ją z wanny na
                                                    nocnik , ona siknęła parę kropel , znowu do wanny , za moment to samo . Od
                                                    kilku dni znowu nie zakładam jej pieluchy w domu , szczególnie rano . Zresztą
                                                    ona sama ściąga sobie pieluchę jak tylko ma okazję. Początkowo musiałam jej
                                                    pilnować , bo paru kroplach zrywała się z nocnika , żeby obejrzeć swoje "
                                                    dzieło ". Raz przytrzymałam ją na dłużej i poleciało wszystko , chyba
                                                    zaskoczyła .Ale do tej pory siadała na nocnik tylko jak ją poprosiłam .A
                                                    wczoraj nie musiałam jej nawet namawiać, sama popędziła na nocnik z
                                                    okrzykiem "sjusju!!!!" ,zaraz potem dumna wręczyła mi pełny nocnik .Jak mi
                                                    przyniosła po raz trzeci pełny nocnik zaczęłam podejrzewać ,że gdzieś ma
                                                    schowaną butelkę z wodą i ciągle dolewa do nocnika smile
                                                    Ale byłoby pięknie , gdybyśmy tak wyrobiły się do drugich urodzin . Dobrze ,że
                                                    mamy ponad miesiąc smile



                                                    znowu nie udało mi się napisać wszystkiego , więc będzie kolejny ciąg dalszy smile

                                                    papa
                                                    Kasia


                                                  • axa2002 Re: nazbierało mi się 28.06.04, 08:52
                                                    u nas podobnie z jedzieniem sad kiedyś zupki były najlepsze teraz tylko by
                                                    piła...
                                                    analogicznie jest również z powrotami do domu - wrzaski, rzucanie się na
                                                    podłogę itp. Wogóle coraz częściej wymuszamy: piskiem, wrzaskiem, płaczem. Już
                                                    czasami nie mam siły...starm się być twarda ale czasem puszczają mi nerwy sad((

                                                    Aneta
                                                  • axa2002 Re: nazbierało mi się 30.06.04, 08:35
                                                    oj wsysło mi mój post sad

                                                    pisałam Wam o buncie Oli. Od kliku dni jest nie do wytrzymania. Stram się być
                                                    cierpliwa ale czasami moje nerwy puszczają sad Ola piszczy, wyje, kładzie się
                                                    na ziemi i wali nogami - znacie to? co robicie ignorujecie czy staracie się
                                                    odwrócić uwagę? czasami na to drugie nie mam siły sad

                                                    Poza tym zrobiła się do tego wybredna w kwesti jadłospisu. Najchętniej jadłaby
                                                    tylko czereśnie zwane "kulkami". Jedyny plus tego, że przekonała się do owoców
                                                    bo do niedawna owoce były niejadalne.

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • axa2002 Re: nazbierało mi się 30.06.04, 08:55
                                                    chyba jednak nie wsysyło smile

                                                    forum u mnie jednak tak kiepsko chodzi, że coś pokręciłam

                                                    Gratulacje Moniko zdanego egzaminu smile teraz tylko szybko zacznij jeździć -
                                                    mówię to z własnego doswiadczenia (4 lata przerwy nie wyszły mi na plus)

                                                    NO TO IMPREZY CZAS ZACZĄĆ smile))Od jutra zaczynamy życzyć naszym maluszkom
                                                    wszystkiego, wszystkiego najlpeszego smile))
                                                    U nas pomysłu na preznet jeszcze brak sad

                                                    Aneta

                                                  • monika_wroclaw po bilansie dwulatka 30.06.04, 15:01
                                                    Właśnie wróciłyśmy z bilansu, wszystko jak najbardziej w porządku z Mająsmile,
                                                    waga 12,1kg, wzrost 88cm.

                                                    pozdrawiam
                                                  • kostaga Re: po bilansie dwulatka 30.06.04, 21:18
                                                    My na bilansie byłyśmy również (a nawet razem smile ).
                                                    U nas też w porządku. Niby... waga 11.200, wzrost 84 cm, ale najfajniejsza jest
                                                    opinia gastroenterologa - jadłowsręt psychiczny. Perła jest w takim razie chyba
                                                    najmłodszą zdiagnozowaną anorektyczką. Trochę coś mi tu nie pasuje i nie bardzo
                                                    w to wierzę.
                                                    Pauli na bilansie zachowała się wzorowo, o niczym nie pozwoliła zapomnieć
                                                    lekarce. Najpierw, zdejmując koszulkę, rozkazała: "Pani badać!". Po osłuchaniu
                                                    Perła wskazała na gardło, zapytała "a tu?" i otworzyła paszczę i wystawiła
                                                    język, więc lekarka nie miała wyjścia i trzeba było zajrzeć do paszczy.
                                                    Najlepsza była przy wyjściu. Pani doktor mówi Paulinie do widzenia i żeby
                                                    zawołała następne dziecko, na co Pauli zawsze dbająca o swój interes pyta "a
                                                    nalepka?". No i na wyjście krzyknęła "cześć" i sobie poszła. A teraz przez cały
                                                    dzień każdej napotkanej osobie opowiada, co było u lekarza smile
                                                    Aaaa, i jeszcze jedno magiczne rozwiązanie - ponieważ Perła bardzo mocno
                                                    kieruje prawą stópkę do środka, zaczyna nawet przez to trochę pociągać nogą i
                                                    czasami się wywracać, kazano nam zakładać Pauli buty... na odwrót! Na razie
                                                    robię to tylko w domu, bo na ulicy ludzie od razu wzięliby mnie za "myślącą
                                                    inaczej".
                                                    No spadam, czeka mnie kąpanie Pauli, bo przecież dzisiaj zanowu mecz, więc mój
                                                    mąż jest całkowicie nieobecny. Chyba by nawet nie zauważył gdybym mu na kolację
                                                    zaserwowała larwy w czekoladzie wink
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: po bilansie dwulatka 30.06.04, 22:58
                                                    Muszę Natalce sprzedać ten tekst o nalepce smile Super!
                                                    Może przez miesiąc uda mi się ją tego nauczyć . Tylko że to moje małe jest
                                                    zanadto wstydliwe . Mam nadzieję ,że Perła ją trochę rozrusza smile

                                                    Wczoraj udało mi się nauczyć Natusię ,że tatuś ma imieniny .Powtarzała coś w
                                                    stylu "minimini"- tatuś był zachwycony smile

                                                    No to po meczu ! Podczas meczu oboje jesteśmy nieobecni i nie mamy nikogo kto
                                                    zrobiłby nam kolację . Akurat jak padła pierwsza bramka to poszłam sobie zrobić
                                                    herbatę sad Jutro kibicujemy Czechom .

                                                    Spadam do łóżka się wygrzewać , bo czuję ,że zalęgło się we mnie jakieś
                                                    choróbsko .Nie dam się tak łatwo , a co !


                                                    Kasia
                                                    ----------------------------------------------
                                                    Buziaki dla dwuletniej ( od jutra ) Safiyki !!!!!!!!!
                                                    ----------------------------------------------

                                                  • monika_wroclaw półfinały 01.07.04, 08:10
                                                    A u nas jest zupełnie inaczej ja oglądam, a mąż mi zmienia programyi się
                                                    sprzeczamy, na szczęście wczoraj prawie cały wieczór siedział przy kompie więc
                                                    mogłam spokojnie oglądać. Razem z Alkiem byliśmy za Portugalią, dzisiaj
                                                    oczywiście jesteśmy za Grecją... Fajnie byłoby jakby wygrali, na rozpoczęcie
                                                    grali razem, a teraz w finale... Ale nie dlatego kibicujemy Grecji, wogóle
                                                    marzymy aby Grecja wygrałą finał, to z sentymentu.

                                                    pozdrawiam
                                                  • axa2002 Re: półfinały 01.07.04, 11:33
                                                    my stawiamy na finał Protuglia - Czechy - a kibicujemy Czechom smile))

                                                    dziś wieczorem chyba nikogo nie bedzie na forum..... smile))

                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: półfinały 01.07.04, 14:16
                                                    My tak samo : wczoraj stawialiśmy na Portugalię , dziś na Czechy . Za to w
                                                    niedzielę ,jeśli będzie finał tych dwóch drużyn ,to stawiamy na Czechy - też z
                                                    sentymentu smile

                                                    pozdrawiam i przesyłam od nas dużo buziaków dla kolejnych dwulatków

                                                    Kasia i Natalka ( 23m-ce od wczoraj smile ))))
                                                  • monika_wroclaw Re: półfinały 01.07.04, 17:35
                                                    Widzę, że tylko my za Grecją... na szczęście moja mama też, więc nie jestem
                                                    sama z Alkiemsmile

                                                    pozdrawiam

                                                    100 lat dla Safiyki!!!
                                                  • monika_wroclaw Re: półfinały 02.07.04, 07:54
                                                    Hurra!!! Jednak miałam nosasmile Grecja wygrała!!!!

                                                    Dziewczyny to za kim teraz będziecie w finale?????

                                                    My oczywiście za Grecjąsmile
                                                  • axa2002 Re: półfinały 02.07.04, 08:24
                                                    my kibicujemy teraz Portugalii smile

                                                    szkoda jednak Czechów sad
                                                  • natinka2002 Re: półfinały 02.07.04, 11:04
                                                    Z wątku dziecięcego zrobił nam się wątek piłkarski smile

                                                    My będziemy kibicować Portugalii , co oczywiście nie oznacza ,że nie będziemy
                                                    się cieszyć jeśli wygra Grecja . Ja akurat nie mam faworyta smile ,może tylko
                                                    darzę większą sympatią Portugalczyków wink

                                                    Kasia i spółka
                                                  • kostaga Re: półfinały 02.07.04, 18:12
                                                    No ja też jestem za Portugalią. Mamy przyjaciół, którzy tam długi czas
                                                    mieszkali i jakoś ten kraj kojarzy nam się z nimi.
                                                    Ale mam nadzieję, że nie będę miała okazji oglądać tego meczu. Od jutra
                                                    będziemy już nad morze m i tylko trzymam kciuki by nie było dostępu do
                                                    telewizora. Wolałabym nasze urodzinki spędzić inaczej smile
                                                    100 lat dla Safijki. Dorosła z niej już baba. A swoją drogą to mogłaś się andje
                                                    odezwać, byśmy Cię z Moniką trochę pocieszyły w tym naszym Wrocławiu smile
                                                    No dobra, dziewczynki kochane zabieram sie za pakowanie i jutro pomacham Wam
                                                    już z nad morskiej plaży.
                                                    I jeszcze STO LAT wszystkim lipcuszkom, którym życzeń na bieżąco składać nie
                                                    będziemy mogły smile
                                                    Maję wyściskamy osobiście
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: półfinały 02.07.04, 19:48
                                                    Agata już pewnie wyjechała, zapomniałam jej powiedzieć, że dostęp do telewizora
                                                    jest i to praktycznie prawie w ich pokoju... więc pewnie jej mąż nie przepuści
                                                    okazji zobaczenia meczu. Ale pewnie urodziny też będą miały udane...

                                                    Znowu tylko ja za Grecją...sad
                                                  • natinka2002 Re: półfinały 02.07.04, 22:00
                                                    Jeśli tylko Monika jest za Grecją , to może tylko ona będzie miała nosa smile

                                                    Agata !
                                                    Pociesz się , mecz potrwa ze dwie godziny ( może trochę dłużej ) ,macie cały
                                                    dzień na świętowanie i jeszcze wieczorem po meczu smile Daj się trochę temu
                                                    swojemu facetowi zrelaksować przed telewizorem.

                                                    Pogoda nadmorska z dnia dzisiejszego (dla zainteresowanych) : mniej wiatru ,
                                                    słońce , chmury i ulewa .

                                                    A u mnie z tego wszystkiego zrobił się katar i najchętniej cały jutrzejszy
                                                    dzień spałabym ,ale niestety będziemy mieli gości .

                                                    pa

                                                    zasmarkana Kasia sad
                                                  • monika_wroclaw Urodzinki 03.07.04, 08:04
                                                    A u nas dzisiaj impezka urodzinowa Mai, mam nadzieję, że uda się zrobić piknik
                                                    w ogródku, obudziła nas piękna pogoda, słońce i zero chmur, oby tak było przez
                                                    cały dzień.... Tort już robiłam wczoraj, dzisiaj tylko muszę go udekorować.

                                                    pozdrawiam słonecznie
                                                  • monika_wroclaw Wakacje 03.07.04, 15:00
                                                    Agata z mężem i Perełką szczęśliwie dojechali nad morzesmile

                                                    A my za godzinkę zaczynamy urodzinki....
                                                  • natinka2002 Re: Wakacje 03.07.04, 23:24
                                                    Tak ,tak ! Są już nad morzem , potwierdzam smile
                                                    U nas było dużo słońca ale tylko rano, potem to już przede wszystkim burzowo i
                                                    deszczowo do wieczora .Oj, nie wiem co to za pogodę przywieźli nam z
                                                    Wrocławia , marnie to widzę smile
                                                    Monika ! Liczę na Was !


                                                    Kasia , cierpiąca z braku słońca i pociagająca nosem sad

                                                  • martasanchez Re: Wakacje 04.07.04, 07:27
                                                    Przede wszystkim najserdeczniejsze zyczenia dla wszystkich dwulatkow!!!

                                                    Poza tym dla wczasowiczow dobra wiadomosc! Poszla ekspresem juz kolejna wielka
                                                    paka slonca od nassmile Mam nadzieje, ze po drodze nie straci na sile (a raczej na
                                                    promieniach). Powinno sobie poradzic z chmurami, wiaterm i deszczem (u nas
                                                    przez ponad tydzien bylo baaaaardzo deszczowo i tez sobie w koncu z tym
                                                    poradzilo).

                                                    Emilka byla dzis (wczoraj) na urodzinoej imprezie, ale jeszcze nie swojej.
                                                    Musielismy ja po 9 na sile za nogi wyciagac, bo choc umierala ze zmeczenia (nie
                                                    spala w dzien), to ganiala, ze az strach bylo patrzec! Usnela w koncu w aucie z
                                                    wielkim krzykiem. Ciekawe do ktorej bedzie spala.

                                                    Poza tym .... "dostala dzis po glowie"!!! Od jakiejs dziewczynki w sklepie.
                                                    Szla ze mna za "raczke" (czesciei jej nie trzymala) i zaczela "wyzywac sie" z
                                                    jakas inna dziewczynka (byla u mamy na rekach), pokrzyczaly na siebie,
                                                    pogrozily i tyle,.... za chwile mama postawila mala na ziemi (staly pol kroku
                                                    obok) i mala uderzyla Emilke w glowe! Nie weim kto byl bardziej zaskoczony...
                                                    ja, Emilka czy mama dziewczynki... Emilka plakala (bardziej z sentymentu niz
                                                    bolu), ja przytulalam, a mama przepraszala....

                                                    Emilka ostatnio tez jest niestety bardzo agresywna w stosunku do innych dzieci.
                                                    Szczegolnie podpadla jej jedna :kuzynka:, 6 miesiecy mlodsza. czywiscie staram
                                                    sie zeby nie doszlo do rekoczynow (Emilka popycha, a kuzynka gryzie, wiec
                                                    trzeba baaaaardzo na odie uwazac), ale w swej niecheci jest baaardzo upartasmile

                                                    A dzis, na tych urodzinach, pomimo ogromnego zmeczenia, zachowywala sie
                                                    wzorowo. w przerwach w zabawie (nie bylo ich wiele) nawet troszke zjadla. Nie
                                                    klocila sie z nikim i ladnie sie dzielila (oczywiscie po wczesniejszym
                                                    upewnieniu sie,ze jej nie braknie) wink

                                                    Ja tez ostro przygotowywuje sie do urodzin Milusismile Mamy juz kupione dekoracje,
                                                    krzeselka dla maluchow (tata ma zrobic jakis stolik), obmyslam owocowe
                                                    slodkosci dla maluchow, przygotowuje zabawy (niewielkie nagrody tez beda),
                                                    budujemy piaskownice..... Ja tak strasznie sie tym wszystkim przejmuje... Sni
                                                    mi sie po nocach co jeszcze trzeba (mozna kupic), zrobic... Tradycje rodziny
                                                    Dago to zadne tradycje niestety (bez urazy). Oni nigdy nie mieli nawet torta na
                                                    urodziny, a jako dorosli robia impreze bardziej dla siebie niz dla dzieci, wiec
                                                    nie wiem czy ktos wogole zauwazy co robimywink
                                                    Zeby sie nie "scoerac" na punkcie kulturalnych (ogromnych) roznic bedzie
                                                    impreza 2w1smile Dla doroslych bedzie gril , a dla maluszkow PRZYJECIE!wink
                                                    Mam nadzieje, ze sie spodobawink

                                                    Dochodze do wniosku, ze strasznie rozpieszczam to moje dziecko. Jak sie z tego
                                                    wyleczyc? Jesli macie jakies pomysly, podrzuccie prosze.

                                                    Na koniec dodam tylko jeszcze ze Emilka przez bite 7 dni jadlawink Dziwnie
                                                    brzmi... smile Potrafila wypic rano 200 ml mleka, pozniej 2! kromki chleba
                                                    tostowego z majonezem (ewentualnie z dzeemem przejda). Jakis owoc po drodze,
                                                    troszke zupki (raz 5 pierozkow, niewielkich, ale jednak, raz cale udko z
                                                    kurczaka) pozniej jeszcze kromeczka i kolejne mleczko!
                                                    Teraz juz jej przeszlo, ale mam nadzieje ze przez ten tydzien "podkarmila sie"
                                                    troszkewink Dawalam jej tez kubek z mlekiem do lozka (od niedawna pije mleko,
                                                    wczesniej po 2-3 lyczkach oddawala mamusi) na noc, zeby tylkowiecej wypila...
                                                    Stwierdzilam , ze lepiej niech pije chocby na noc, ale juz mi przeszlo...
                                                    Wypije wiecej mleka a zaczna sie problemy z zebami...

                                                    No dobrze, aj juz sie poloze spac, bo ledwo na oczy widze i juz nawet porzdnie
                                                    mysli do kupy poskladac nie potrafie, a co dopiero ich wystukacsmile

                                                    Buziaki dla dwulatkow raz jeszcze

                                                    Marta i spiaca Emilcia
                                                  • monika_wroclaw Re: Wakacje 04.07.04, 10:15
                                                    Hej

                                                    No i oczywiście pogoda nie dopisała, zdążyłam tylko powiesić baloniki w ogródku
                                                    i rozszalała się burza i ulewa. Wszystko trwało około 1 godziny, ale z pikniku
                                                    nici. Więc urodzinki odbyłu się w domu. Ale było bardzo sympatycznie. W tym
                                                    roku Maja miała tylko urodzinki z dziadkami, babciami itp. Rok temu robiliśmy
                                                    2, a właściwie 3 imprezki, jedna dla rodziny, a druga dla znajomych i dzieci,
                                                    trzecia już nad morzem, dokładnie w dniu urodzin. Ale teraz akurat większość
                                                    znajomych już wyjechała na wakacje.
                                                    Mai urodziny wypadają dokładnie we wtorek, chcę jeszcze coś wymyślić na ten
                                                    dzień, aby spędziła go jakoś wyjątkowo... A wieczorem we wtorek wyjeżdżamy nad
                                                    morze i to chyba będzie najlepszy prezent dla Mai, będzie mogła bez ograniczeń
                                                    biegać po podwórku, a poza tym piasek i woda...smile

                                                    100 lat dla Agaty i Perełki!!!!!!
                                                  • natinka2002 Re: Wakacje i urodziny cd... 04.07.04, 20:32

                                                    Jeszcze dorzucić trzeba 100 lat dla Michałka Wilczejmamy , bo to przecież też
                                                    dziś kończy 2 latka !
                                                    ------------------------------------
                                                    Szybko szybko! , bo zaraz mecz smilePiwo i orzeszki już stoją na stoliku .

                                                    U nas niestety nadal deszczowo i burzowo , dzis nawet gorzej było niż wczoraj ,
                                                    takie oberwanie chmury ,że nie mogliśmy wyjść z samochodu sad Jak ja mam się
                                                    podleczyć w takich warunkach ?


                                                    Pozdrawiam z krainy deszczowców
                                                    Kasia
                                                  • andje Re: Wakacje i urodziny cd... 04.07.04, 22:31
                                                    Wszystkiego naj...naj...naj... dla Michałka, dużo słońca i samych szczęśliwych
                                                    chwil.
                                                    Od wczoraj jestem już w domu (strasznie daleko do tego waszego Wrocławia Agatko
                                                    9 godzin telepania się w pociągu.Wyjazd na szkolenie wypadł mi tak nagle,że do
                                                    durnej głowy mi nie wpadło aby zasygnalizować swój pobyt w tamtych rejonach i
                                                    spotkać się z którąś z Was. Ale centala mojego banku mieści się we Wrocławiu
                                                    więc zapewne nie ostatnie to szkolenie i mam nadzieję,że będzie jeszcze okazja
                                                    aby się osobiście poznać).

                                                    Obiecałam wam wieści z bilansu, więc trzymajcie się stołków:
                                                    -wzrost 89 cm.
                                                    -waga 16 kg.
                                                    -18 zębów (zdrowych)

                                                    Safiyka podobnie jak Emilka przechodzi okres agresji w stosunku do innych
                                                    dzieci.Jest mi strasznie głupio, bo Safka potrafi się zupełnie bez powodu
                                                    naprać "Bogu ducha winne " dziecko zwykle mniejsze i słabsze.Nie wiem jakimi
                                                    kryteriami kieruje się przy wyborze potencjalnych ofiar ale po prostu pewne
                                                    dzieci lubi, a inne od pierwszej chwili nie. Kocha za to niemowlęta- był dziś
                                                    u nas z urodzinową wizytą 7 miesięczny Jaś. Obie, ja i mama Jasia musiałyśmy
                                                    mieć oczy wokół głowy, bo wprawdzie Safka świadomie nie zamierzała zrobić mu
                                                    krzywdy , to przy jej temperamencie i gabarytach trzeba było bardzo uważać aby
                                                    przypadkiem nie nadepneła na pełzajacego szkraba.Najbardziej rozbrajajacym
                                                    momentem dzisiejszego dnia była prośba Safiyki skierowana do taty: tausiu
                                                    kupisz Jasia takiego malutkiego na rynku dla Zosi, kupisz?tak, tak?

                                                    Wygląda na to,że Monika miała rację i to Grecja wygra dzisiejszy mecz

                                                    Pozdrawiam was gorąco
                                                    Ania (na szczęście już z Safiyką)
                                                  • monika_wroclaw Re: Wakacje i urodziny cd... 05.07.04, 17:46
                                                    Wszystkiego dobrego dla wszystkich dwulatków!!!!

                                                    Porobiłam dzisiaj wyniki i byłam u lekarza, wszystko jest w porządku, zatem bez
                                                    obaw mogę jechać na wakacje...

                                                    Kasiu, jedziemy dużym autem, więc zapakuję dużo dobrej pogodysmile Mam do Ciebie
                                                    prośbę, ponieważ nie zdążyliśmy we Wrocławiu pójść na Shreka, to chcemy pójść
                                                    do kina w Gdyni, czy mogłabyś sprawdzić gdzie, kiedy i wjakich godzinach
                                                    grają... byłabym bardzo wdzięczna, a może też się z nami wybierzecie????


                                                    Ale wczoraj miałam radochę po meczu finałowymbig_grin

                                                    pozdrawiamy wszystkich serdecznie!!!!
                                                  • natinka2002 Re: Wakacje i urodziny cd... 05.07.04, 23:41
                                                    Najpierw to chciałabym przesłać dużego buziaka od Natalki dla Mai , a od nas
                                                    życzyć kolejnej dwulatce dużo uśmiechu ,zdrowia i miłego ciepłego pobytu nad
                                                    morzem .

                                                    ***************************************************************************

                                                    A na Shreka możecie pójść w Silver Screen w centrum Gemini na Skwerze Kościuszki
                                                    ( w Gdyni oczywiście ) -
                                                    Godziny do wyboru :10:00 11:30 12:30 14:00 15:00 16:30 17:30 19:00 20:00 21:30
                                                    22:30 ( przynajmniej takie godziny do 8lipca), można zarezerwować bilety
                                                    wcześniej tel.(058) 628 18 00, ceny biletów : poniedziałek - czwartek: 15
                                                    zł ,piątek - niedziela: 18 zł,dzieci do lat 12 - 13 zł.

                                                    Nie wiem, czy warto zabrać Natusię na Shreka , mimo że rozpoznaje go z
                                                    kilometra. Jak ona miałaby wysiedziec w kinie ? Dzisiaj byliśmy właśnie w
                                                    Gemini i była zachwycona kinowymi plakatami. Przy kasach były stoliczki z
                                                    kartkami i kredkami dla dzieci ,które chciałyby narysować Shreka. Obowiązkowo
                                                    odsiedzieliśmy swoje przy tych stoliczkach smileTeż musiała narysować "Teka" smile

                                                    Koniecznie zapakujcie dużo ciepła i słońca , tylko żadnych chmur , tego mamy
                                                    pod dostatkiem. Nie wiem jakie czary mary odprawiłaś ,ale tak się składa ,że
                                                    właśnie teraz dopiero zapowiadają lepszą pogodę . Czy Ty nie jesteś przypadkiem
                                                    czarownicą ??? smile))) Jako jedyna obstawiłaś Grecję ... ja nie wiem ... smile
                                                    Mam nadzieję ,że razem ze słońcem z południa Polski dotrze tu też słońce
                                                    przesłane przez Martę .Oj,przydałby się taki pakuneczek . Ja niestety teraz
                                                    walczę z kaszlem , katar już oddałam pozostałym domownikom , niestety Natulka
                                                    się zaraziła ode mnie sad

                                                    pozdrawiam wszystkie mamy i czekam na powroty , bo jak jeszcze Monika
                                                    przeniesie się nad morze , to juz nie będę miała do kogo się odezwać .

                                                    Kasia


                                                  • monika_wroclaw Re: Wakacje i urodziny cd... 06.07.04, 09:02
                                                    Kasiu, wielkie dzięki za życzenia dla Mai i za tak wyczerpujące informacje na
                                                    temat kina...smile
                                                    Też się zastanawialiśmy czy zabrać Maję, ale ona raczej też nie wysiedziałaby w
                                                    kinie, dlatego postaramy się zostawić ją z ciocią.

                                                    Właśnie też się zastanawiałam czy nie mam jakiś mocy nadprzyrodzonych...big_grin, bo
                                                    faktycznie od jutra zapowiadają lepszą pogodąsmile no a z tą Grecją, żałuję
                                                    tylko, że nie postawiłam jakiś pieniędzy, można było sporo zarowbićbig_grin

                                                    Mnie długo tu nie będzie, bo wrócimy dopiero 22.sierpnia... tzn. ja z dziećmi
                                                    będę tak długo, mąż niestety musi wrócić do pracy.

                                                    Dzisiaj urodziny ma również Julcia - córka urszk, serdecznie życzenia!!!
                                                  • wilczamatka Re: Wakacje i urodziny cd...- do NATINKA 2002 08.07.04, 23:02
                                                    dzieki, dzieki wielkie za zyczenia!,niestety w tym tygodniu mam urwanie glowy w
                                                    zwiazku z jakims chorym szkoleniem (EXCEl brrrr...), dlatego cisza nastala, ale
                                                    urodzinki byly, co prawda kameralne, ale dmuchanie swieczki i sto lat bylo!
                                                    jejku, dzisiaj zaczelam pisac maly "pamietniczek", bo jednak chce miec pamiatke
                                                    jak Michas dorosnie, by w nim odczytac to wszystko co dzialo sie jak byl
                                                    calkiem malutki..
                                                    a czy ktoras z Was, tak z ciekawosci pytam, prowadzi taki pamietnik?
                                                    chyba zaczynam sie troszka martiwc ze moj Michal tak malo mowi, bardzo dobrze
                                                    slyszy, i mozna sie z nim porozumiec, ale oprocz dwusylabowych wyrazow, nie
                                                    buduje zadnych zdan ani odpowiedzi, wiem z pewnie uslysze ze nie ma sie czym
                                                    martwic, ale ..chyba jednka sie troszke martwie, ..
                                                    oprocz tego mam za tydzien wyjezdzamy na wakacje na Mazurki, na tydzien z
                                                    Michalkiem, a potem kilka dni z moim MArcinem na motorze (uprawiamy z pasja
                                                    turystyke motorowa) jedziemy w gory stolowe,-
                                                    koncze powoli bo juz sen mnie lapie za oczy,
                                                    serdecznie pozdrowienia dla Kasi, i dla Was wszystkich - z zyczeniami dla tych
                                                    juz 2-latkow, i juz-niedlugo dwulatkow
                                                    wilcza mama juz z 2 letnim malym wilczkiem

                                                  • natinka2002 Re: Wakacje i urodziny cd...- do NATINKA 2002 09.07.04, 21:42
                                                    bardzo dziękuję za pozdrowienia smile

                                                    Co do pamiętnika , to prowadziłam taki malutki jeszcze w ciąży ,niestety weny
                                                    zabrakło mi już w listopadzie 2002 i od tej pory leży i czeka na
                                                    zmiłowanie smile .Miałam taki pomysł ,żeby dać go Natusi na 18 urodziny ,ciekawe
                                                    czy wytrzymam tak długo , a może sama go mi wygrzebie ?
                                                    Zawsze mogę się posiłkować moimi postami , wydrukuję i po kłopocie..hihihi

                                                    papapa

                                                    Kasia
                                                  • andje SAFIYKA MA JUŻ DWA LATKA 01.07.04, 12:09
                                                    Bardzo, bardzo długo nie udzielałam się na forum , ale w miarę możliwości
                                                    zaglądam tu codziennie(oczywiście jeśli forma mi na to pozwala).
                                                    Natinko bardzi Ci dziękuję za życzenia urodzinowe dla Safci (jestem pod
                                                    wrażeniem jak Ty o wszystkim pamiętasz).
                                                    Właśnie jestem na szkoleniu(we Wrocławiu) i jest mi strasznie smutno bo do domu
                                                    wracam dopiero jutro i niestety nie będę mogła tego szczególnego dnia spędzić z
                                                    moją córcią.Nawet nie możecie sobie wyobrazić jak strasznie cierpię BUUUUUUUU.
                                                    Za to jutro ją wyściskam i miłośnie wytarmoszę za wszystkie czasy.
                                                    Safiyka również wczoraj była na bilansie niestety nie ze mną, ale z babcią i
                                                    nie mam aktualnych danych o jej wzroście i wadze, ale po powrocie do domu na
                                                    pewno się odezwę (słowo skautawink

                                                    Jeszcze się wam nie chwaliłam,ale miesiąc temu dostałam pracę i właśnie kończę
                                                    cykl szkoleń (mąż jest niepocieszony bo po pierwsze straci mnie z oczu, po
                                                    drugie dłużej jestem w pracy i jestem zrąbana jak koń po westernie.Po pracy
                                                    wpadam do domu zmieniam buty i gonię z Safiyką na podwórko.
                                                    Teraz dopiero doceniłam jakie to szczęście móc być w domu z dzieckiem i
                                                    aktywnie uczestniczyć we wszystkich jego postępach .
                                                    Muszę kończyć bo niczego się dziś nie nauczę.
                                                    Jeszcze raz dziękuję za życzenia
                                                    Odezwę się po powrocie.
                                                    papa
                                                    Buziaczki Ania( niestety dziś jeszcze bez Safiyki)
                                                  • axa2002 DWA LATKA 05.07.04, 13:07
                                                    BUUUUU rozwala nam się impreza urodzinowa sad jeden gość chory, jedne wyjechał -
                                                    miało być szumnie będzie kameralnie.... szkoda że nie mieszkamy wszystkie w
                                                    jednym mieście na Was na pewno bym się nie zawiodła

                                                    Aneta
                                                  • axa2002 forum nad morzem? 07.07.04, 14:24
                                                    chyba wszyscy wyjechali nad morze....

                                                    JETS TU KTOŚ????
                                                  • natinka2002 Re: forum nad morzem? 07.07.04, 15:29
                                                    Nie mam o czym pisać .Zresztą sama do siebie ...?

                                                    Chyba ,że podsuniecie jakiś temat ,tylko błagam nie o pogodzie , bo ta
                                                    doprowadza mnie już do szewskiej pasji sad

                                                    Na pewno odezwę się po spotkaniu z Agatą i Moniką i ich dziećmi , a tymczasem
                                                    zmykam do moich domowników .

                                                    papa

                                                    Kasia
                                                  • axa2002 Re: forum nad morzem? 08.07.04, 08:56
                                                    no tak Agata i Monika się wczasują, Kasia cieszy się mężem, a ja tu zaglądam i
                                                    nic....

                                                    wrzućcie chociż coś na zobaczcie, bo nasz ątek pikuje w dół sad
                                                  • natinka2002 kolejna dwulatka na liście 08.07.04, 22:15
                                                    STO LAT STO LAT STO LAT !!!!!!!!!!!!
                                                    I mnóstwo buziaków dla Natalki ,oczywiście córci Katitki smile

                                                    Kasia i Natusia


                                                  • katitka Re: kolejna dwulatka na liście 09.07.04, 08:23
                                                    Dziękujemy bardzo!
                                                    Ach, dwa latka, jak to zleciało.... Patrzę na zegarek i przypominam sobie
                                                    tamten dzień smile) O tej porze jeszcze nic nie zapowiadało finału (mój poród
                                                    trwał niecałe dwie godziny od pierwszego wyczuwalnego skurczu do końca).

                                                    Jutro i pojutrze się bawimy - robimy dwa wielkie kinderbale ogrodowe (Boże
                                                    uchowaj od deszczu!!!!), w sobotę sześcioro dzieci z rodziny, w niedzielę trzy
                                                    koleżanki i wszyscy dziadkowie. Niezłe party, nie? No ale cóż, taką mam
                                                    rodzinę, a co najśmieszniejsze dzieci rodzą się u nas "wysypami" tzn. po kilka
                                                    sztuk w jednym roku - i tak co kilka lub kilkanaście lat. I tak w 2002 przyszło
                                                    na świat czworo, a jedno rok wcześniej. Bardzo mi się ta "tradycja" podoba smile

                                                    Powinnam teraz siedzieć w kuchni i piec ciasta, ale nie dostałam urlopu sad
                                                    Ach, trudno, zarwę noc, a co?!

                                                    Dawno się nie oddzywałam, więc streszczę nasze ostatnie osiągi - Natusia gada
                                                    jak najęta, mówi już wszystko, wprawiając nas tym w zachwyt. Takie pierwsze
                                                    dziecięce "mądrości życiowe" są bardzo zabawne. Niestety nie mówi, że chce
                                                    siusiu, więc nocnik stoi w kącie i nadal chodzimy w pampersach... Albo bez, ale
                                                    wtedy sikamy w majtki bez ostrzeżenia, więc nieczęsto się to zdarza. No cóż,
                                                    nikt nie jest doskonały smile)
                                                    Ładnie je (chociaż jest już szczuplutka, a kiedyś była strasznym grubaskiem),
                                                    ładnie śpi (pól nocy w łóżeczku, pół między nami), jest łobuziakiem, ale
                                                    znośnym (nie przesadza). W ogóle jest cudowna! Jak wszystkie dzieci dla swoich
                                                    rodziców zapewne, ha ha ha!

                                                    Pozdrawiam wszystkie kochane lipcuszki i ich rodziców.
                                                    Wypoczywającym życzę pogody, zresztą wszystkim życzę pogody!

                                                    Oczywiście zamieszczę fotoreportaż z imprez w galerii.
                                                    Całuję!

                                                    Katitka z Natalusią (dzisiejszą!!!)
                                                  • axa2002 Re: kolejna dwulatka na liście 09.07.04, 13:12
                                                    Kasiu jestem pod wrazeniem jak o wszystko pamiętasz!

                                                    Oczywiście 100 lat dla wszytskich już dwulatków i wszytskich przyszłych
                                                    dwulatków!!!

                                                    czekamy na zdjęcia od katitki smile
                                                  • natinka2002 Natalka,Maja i 09.07.04, 21:14
                                                  • natinka2002 Natalka, Maja i Perełka razem :) 09.07.04, 21:37
                                                    sorry , enter mi się napatoczył i wysłało się szybko jak nigdy smile

                                                    A my już po spotkaniu smile ,niestety nie na plaży , bo lało dziś okrutnie .
                                                    Monika i Agata z mężem i z dziewczynkami przyjechały do nas do domu . Nasze
                                                    trzy panny najpierw się przyglądały sobie nawzajem , potem pomału się oswajały
                                                    i na koniec machały sobie "papapa" długo i namiętnie . Bardzo fajnie jest się
                                                    tak poznać "na żywca". Prym wiodła rzecz jasna Paulinka . Ona jest
                                                    niesamowita ,taka przebojowa smile . Maja bardziej ostrożna ,ale nie mniej słodka
                                                    i pocieszna. Natuśka dzięki temu ,że była na swoim terytorium , to nie była aż
                                                    tak wstydliwa jak to ma w zwyczaju. Generalnie wszystkie trzy niewiele się
                                                    różnią : mówią dużo po swojemu , wrzucając co rusz jakieś bardziej zrozumiałe
                                                    słówko ,dogadać się z każdą można bez problemu . Majeczka ślicznie pije soczek
                                                    z kubka nie zalewając się przy tym, a najchętniej wypija Monice kawę smile.Do tego
                                                    rysuje piękne kółeczka .Natalka zabłysnęła w towarzystwie przyjaźnią z
                                                    nocniczkiem ( na koniec nie wyszło jej to zbytnio , bo kupa wylądowała w
                                                    majtach , ale najlepszemu się zdarza ).A Paulinka rozbroiła wszystkich swoją
                                                    przebojowością .Na koniec dostaliśmy od każdej buziaka smile miodzio ... Natusia
                                                    nie odwzajemniła się tym samym sad

                                                    Zanim Agata z ferajną wyjadą do Wrocławia ,spotkamy się tym razem w Ostrowie .

                                                    To tyle , muszę przejrzeć dzisiejsze zdjęcia smile

                                                    pozdrawiam

                                                    Kasia

                                                    PS. Moja dobra pamięć jest podparta naszym kalendarium spisanym wieki temu .
                                                    Większość e-mam już się nie odzywa , dlatego też dużo życzeń przepada ,a
                                                    szkoda...

                                                  • axa2002 Re: Natalka, Maja i Perełka razem :) 09.07.04, 23:21
                                                    to fakt nasze kalendarium się zdeaktualizowało sad z tego co pamiętam to robiła
                                                    je ahna, która tez już się mało odzywa sad

                                                    Z niecierpliwością czekamy na zdjęcia ze "szczytu" smile))
                                                  • natinka2002 kolejna dwulatka na liście :) 10.07.04, 22:47
                                                    Tym razem to jutro Emilka dołączy do dwulatków . Z kalendarium wynika ,że tego
                                                    dnia urodzinki będą obchodzic też Kubuś (mama- aniaw1108) i Albercik ( mama-
                                                    agatka),ale wieści od nich nie mamy już wieki całe sad ,mimo to życzymy im dużo
                                                    radości i zdrowia .

                                                    Jednak szczególne życzenia ślę w świat daleki do EMILKI : żeby zawsze była taka
                                                    śliczna ,żeby tylko się uśmiechała i większy apetyt miała big_grin (ale mi się
                                                    rymło smile BUZIAKI kiss



                                                    Znowu się pierwsza pcham z życzeniami , weźcie mnie pohamujcie , bo ja z natury
                                                    nie jestem taka ,co to wszędzie pierwsza smile

                                                    pozdrawiam z zalanego Pomorza ,niestety zalanego deszczem sad

                                                    Kasia

                                                    PS.zdjęcia ze szczytu będą na pewno w galerii ,ale teraz i tak
                                                    moderator "Zobaczcie" się urlopuje , więc poczekam aż Sushi wróci i wtedy coś
                                                    razem wyślemy .
                                                  • martasanchez Re: kolejna dwulatka na liście :) 12.07.04, 06:39
                                                    Serdecznie dziekujemy za zyczeniasmile
                                                    U nas juz po wszytskimsmile Emilka spismile
                                                    Ja wczorajszej nocy nie spalam do 4-tej rano (calkiem jak 2 lata wczesniej),
                                                    probowalam doprowadzic troszke dom do porzadku (co przy trojce takiej jak nasza
                                                    nie jest latwym zadaniem) smile Dmuchalam tez balony, ladowalam baterie w
                                                    aparatach, itpsmile no i pieklam tortasmile
                                                    Rano o 7 jechalam cichaczem do sklepu po kwiatuszki, balony "latajace" i
                                                    najwazniejsze, kasety do kamerysmile
                                                    Emilka obudzila sie z placzemcrying ale jak tylko otworzyla w koncu oczka.....
                                                    zaswiecily siesmile podloga w balonach, pod sufitem latal kolejnysmile, kwiatuszki
                                                    nie zrobily zadnego wrazenia, ale za to falszujaca sto lat mama.... z klucha w
                                                    gardle i lzami w oczach... wzbudzila conajmniej ciekawoscsmile
                                                    BAwila sie balonami dobra godzinesmile
                                                    POzniej sniadanko (nie zjadla), pozniej kolejne zabawy, spiewanie (albo sie
                                                    szybko oswoila, albo jej tez slon na ucho nadepnalwink, bo prosila caly dzien o
                                                    wiecej).
                                                    Najfajniejsza atrakcja dnia byla "wycieczka" do..... nazwijmy to "Fikolandu"smile
                                                    Emilka zachwycona iloscia dzieci (obcych), kolorowymi karuzelami, bujakami, a
                                                    najbardziej..... FLIPERAMIwink Spedzilismy tam calusienkie popoludniesmile
                                                    Chyba jej sie podobalo, bo padla w samochodzi z usmiechem na buzcesmile
                                                    Tez mamy kilka zdjec, wiec pewnie niedlugo bedziemy sie pokazywacsmile
                                                    Impreza "wlasciwa" zaplanowana na sobotesmile

                                                    Co nowego..... aha, EMilka nauczyla sie wymawiac "K"smile Zdecydowala jakies 3-4
                                                    dni temu, ze juz jest wystarczajaco dorosla i przemowila "k"smile Byla bardzo
                                                    zdziwiona i teraz tylko szuka wyrazow, zeby pochwalic sie
                                                    swymi "zdolnosciami" smile

                                                    No nic, ja zmykam do Milusi sie dolaczyc, bo padamsmile

                                                    I podsylamy kolejna paczje promykow na Pomorzesmile
                                                    Moze tym razem dojdziesmile (My juz tesknimy za jesienia)smile

                                                    Dobranoc Marta (mama dwuletniej EMilki)smile
                                                    Pozdrawiamysmile
                                                  • natinka2002 i następne dwulatki :) 12.07.04, 22:05
                                                    Dziś to przede wszystkim Ola ma swoje święto .
                                                    Anetko ! nie zdązyłam wczoraj ani dziś z rana , ale Ty wiesz że ja pamiętam smile
                                                    A więc wszystkiego naj naj naj... dla Twojej panny !!!!

                                                    A jutro dołączą do "starszaków" Kajtek i Martynka .Duża buźka i też wszystkiego
                                                    naj naj naj .... kiss


                                                    Kasia , mama najmłodszej w gronie lipcuszków .

                                                    PS.
                                                    Marta ! tego słońca od Ciebie nie dociera do nas zbyt wiele . Sushi nie mogła
                                                    się doczekać plażowej pogody i wczoraj pojechała do domu sad .Sama Wam zresztą
                                                    opisze , bo mnie to już nikt nie wierzy ,że tu na Pomorzu słońce o nas
                                                    zapomnina crying . Tylko kraczę i kraczę ....
                                                    Agata ! nie musisz żałować że wyjechałaś .Dziś jest gorzej niż wczoraj .Więcej
                                                    chmur i zimniej .Nasze dziewczyny nie miałyby chyba okazji na zmoczenie
                                                    spodenek , nie to co wczoraj smile
                                                  • mama_kajetana Re: i następne dwulatki :) 12.07.04, 22:27
                                                    Witajcie,

                                                    Przede wszystkim wszystkiego najnajnaj dla naszych kochanych dwulatkow!
                                                    Wlasnie spojrzalam na zegarek i uswiadomilam sobie, ze dwa lata temu o tej
                                                    porze juz bylam na porodowce... Alez to zlecialo...

                                                    Kasiu, wielkie dzieki za pamiec i trzynie reki na pulsie.
                                                    A Sushi i Monice bardzo wspolczuje, bo nie ma nic gorszego niz deszcz nad
                                                    morzem.

                                                    A my wczoraj wrocilismy z tygodniowego wypadu do Kazimierza. Bylo bosko. Pogoda
                                                    super, wcale nie padalo (sorry dziewczyny). Cale dnie spedzalismy na spacerach
                                                    i zabawie na powietrzu. Mieszkalismy w gospodarstwie agroturystycznym: kroliki,
                                                    kozy, poziomki i maliny prosto z krzaka... Cudnie, sielankowo... Nawet moj maz
                                                    wielbiciel tygodniowych wczasow nie chcial wracac wink.
                                                    Niestety ten iddyliczny obraz zaburza zachowanie Kajtka. Caly czas jest
                                                    agresywny, popycha i przewraca inne dzieci, sypie piaskiem i rzuca zabawkami i
                                                    kamieniami. No i trzeba go izolowac sad.
                                                    A dzisiaj obudzil sie z katarem i stanem podgoraczkowym. I do jutra raczej mu
                                                    nie przejdzie sad.
                                                    A jutro jesli pogoda dopisze, to przed poludniem idziemy z jego ukochana ciocia
                                                    Pajolinka (8 lat) do Zoo a po poludniu bedzie tort i prezenty. W niedziele
                                                    jedziemy do babc i dziadkow do Lodzi i prezentow ciag dalszy.

                                                    To tyle. Odezwe sie jutro po imprezie.

                                                    Iza i zasmarkany Tunio
                                                  • katitka urodzinki Natalusi 13.07.04, 07:51
                                                    No, już po balu! Ale było hucznie!!
                                                    Jak już pisałam były dwie imprezy - w sobotę siedmioro, a w niedzielę czworo
                                                    maluchów roznosiło chałupę a w zasadzie ogród smile)
                                                    Tym większy był sajgon, że jak wiadomo, wszystkie dzieciaki były z rodzicami.
                                                    Na szczęście dopisała pogoda, było nawet ciepło, nie padało. Modliłam się o to
                                                    wieszając w ogrodzie girlandy i balony! Dzieciaki hasały po trawce, miały
                                                    piaskownicę, dwa namioty, basen z piłkami, dwa wielkie kosze zabawek, rowerki,
                                                    wózeczki. Hitem imprezy był też nasz wielki pies przyprowadzony do pogłaskania
                                                    i polizania rączek. Fajnie było smile)
                                                    Natalusia nie mogła uwierzyć w tyle szczęścia i to dwa razy! Tyle gości! Tyle
                                                    dzieci! Tyle prezentów! Śpiewy, dmuchanie świeczek, tulenie, granie na
                                                    cymbałkach, rysowanie.
                                                    Samymi prezentami zajęła się dopiero w poniedziałek.
                                                    Wrzucam oczywiście parę fotek, nie wiem tylko kiedy się pojawią.

                                                    Pozdrawiam wszystkich i "sto lat!" dla wszystkich lipcuszków!
                                                    Katitka

                                                    P.S. Czy ktoś wie jak to teraz jest ze szczepieniem - czy na dwulatkom podaje
                                                    się obowiązkowo jakąś szczepionkę? Bo coś obiło mi się o uszy, że potrójną
                                                    (odra-świnka-różyczka)... A nie jestem do niej przekonana (wcześniej nie
                                                    szczepiłam nią Natusi, dostała tylko obowiązkową odrę).
                                                  • axa2002 Re: urodzinki Natalusi 13.07.04, 08:32
                                                    Kasiu- Natinko dzięki za pamięć i życzenia dla Oli smile

                                                    cóż jak Wam już wcześniej pisałam nie wypaliła impreza dla dzieciaków. Wczoraj
                                                    doznałam jednak szoku, gdy w cukierni zapomnieli zrobić zamówionego i
                                                    zadatkowanego wcześniej trotu!!!! Przestrzegam mamy z Krakowa przed zamawianiem
                                                    tortów u cukierni Buczka sad
                                                    Poratowaliśmy się wspaniałym tortem "Czarny Las" z carrefoure, ale byłam mocno
                                                    wkurzona. Z racji, iż jest to jeden z trzech tortów jaki Ola dostanie na
                                                    urodziny (przeniesiona impreza dla dzieciaków i jeszcze jedna impreza dla
                                                    dalszej rodziny)- jakoś to przeżyłam... Gaszenie świeczek dobłyo się wieczorem,
                                                    było to pidżamowe party - tak to jest jak urodziny wypadają w poniedziałek...
                                                    Poza tym przyszła do Oli ulubiona ciocia i suma sumarum było dobrze smile

                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: urodzinki Natalusi 13.07.04, 10:04
                                                    Kasiu!
                                                    Ja szczepiłam moją Natalkę tylko obowiązkowymi ,inne odradziła mi nasza pani
                                                    doktor , być może nie miała tak do końca racji.No ale ona chyba lepiej się zna
                                                    ode mnie ,więc nie protestowałam.Pewnie co lekarz ,to inne zdanie na ten temat.
                                                    Następna obowiązkowa szczepionka jest w 6-tym roku życia,ale nie pamiętam jaka.


                                                    pozdrawiam wszystkie mamy z dwuletnim stażem smile i te które niedługo dołączą do
                                                    tych szeregów.

                                                    Kasia i Tala
                                                  • axa2002 Re: urodzinki Natalusi 13.07.04, 13:40
                                                    teraz można zaszczepić dzieci na HIB - jeżlei ktoś nie szczepił wcześniej. W
                                                    takim wieku szczepinie jest raz a nie dwa jak w przypadku maluchów (w końcu
                                                    nasze dwuletnie są prawie dorosłe smile)))
                                                  • kostaga Re: No i po wakacjach ;( 13.07.04, 17:11
                                                    Wszystko, co dobre kończy się szybko, a w naszym przypadku jeszcze szybciej.
                                                    Musieliśmy uciekać przed pogodą. Może nawet dobrze się stało, bo tu zaczyna
                                                    świecić słoneczko, a Pauli zaczyna coś pociągać noskiem, a znając ją i życie,
                                                    raczej z daleka od morza bym jej nie utrzymała.
                                                    Zdjęciami z urlopu to raczej pochwalą się za mnie dziewczyny, bo ja tym razem
                                                    wystartowałam z tradycyjnym aparatem, a dostępu do skaneru nie mam więc raczej
                                                    moich nie pooglądacie. Ale Natinka ma taki zapas fotek, że wszystkich uraczy i
                                                    jeszcze jej sporo zostanie. Same spotkania były super - fajnie by było gdyby
                                                    więcej lipcuszków i to znaczniej częściej mogło się tak spotykać. Tym bardziej,
                                                    że taraz z dnia na dzień nasze dzieci będą robiły się bardziej komunikatywne i
                                                    chętne do współpracy.
                                                    Nie bardzo na razie mam czas, więc na teraz kończę, by jeszcze móc przejrzeć
                                                    trochę nasze galerie.
                                                    Trzymajcie się cieplutko, szczególnie te z Was, które wybierają się na urlop.
                                                    Wielka buźka
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: No i po wakacjach ;( 16.07.04, 08:44
                                                    no teraz my... jedziemy nad morze.... mam nadzieję, że chociaż nie będzie
                                                    padać...

                                                    Kasiu co słychać u Was z pogodą?

                                                    Aneta
                                                  • kostaga Re: No i po wakacjach ;( 16.07.04, 11:46
                                                    Szczesciarze! Od jutra zapowiadają upały. A mnie się właśnie skończył urlop ;
                                                    ((((
                                                    papa
                                                    Sushi
                                                  • axa2002 Re: No i po wakacjach ;( 16.07.04, 14:07
                                                    te upały to chyba zapowiedają na południu.... bo na północy wg prognoz z
                                                    internetu jest nieciekawie sad

                                                    trzymajcie kciuki...może wreszcie dotrą promykli słońca od Emilki smile
                                                  • natinka2002 Re: No i po wakacjach ;( 16.07.04, 15:12
                                                    Aneta! A gdzie się wybierasz dokładnie ? wybrzeża u nas sporo...

                                                    Faktycznie zapowiadają upały ,może nie takie jak na południu ,ale od jutra ma
                                                    być powyżej 20st i z dnia na dzień ma być lepiej .Pożyjemy zobaczymy smile
                                                    Jutro jakby się sprawdziła prognoza , to się będziemy plażować .

                                                    Agata ! nie tylko Tobie nie sprzyjała urlopowa pogoda, Piotr też od
                                                    poniedziałku do pracy ,a tu słońce zapowiadają sad .od biedy może się opalać na
                                                    pokładzie wink

                                                    Pa

                                                    Kasia
                                                  • martasanchez Re: No i po wakacjach ;( 17.07.04, 15:34
                                                    Nadszedl WIELKI DZIEN. Dzis mamy przyjecie urodzinowe EMilki. JEst 8 rano a ja
                                                    juz nie mam silywink Od wczoraj pieczenie ciast, mrozenie kolorowych galaretek,
                                                    MALOWANIE!!!!, zakupy.... Przy okazji tak sie sparzylam, ze nie wiem kto dzis
                                                    bedzie naczynia zmywalsmile A jeszcze kremy do zrobienia (biszkopty gole stoja).
                                                    Pomyslec, ze rok temy nie mialam pojecia jak babke zrobic. Upieklam jej 2
                                                    ciasta, ale do niczego sie nie nadawaly (chyba ze do samoobrony, bo twrdsze
                                                    byly niz cegla), dobrze ze zamowilam w piekarniwink A w tym roby cwiczylam od
                                                    miesiacasmile Zobaczymy.

                                                    A teraz zmykam do kuchni, skorzystam jeszcze ze Milusia spiwink
                                                    Impreza zacznie kolo 5, bo (nie chcac Was denerwowacsmile ) wczesniej nie mozna na
                                                    zewnatrz wysiedziec z goraca.

                                                    Wieczorem zdam relacje jak bylo i pewnie jakies zdjecia wrzucesmile
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    podescytowana imprezowo Marta ze spiaca Milusia
                                                  • natinka2002 Re: No i po urlopie ;( 19.07.04, 14:52
                                                    Fajnie było ,ale się skończyło sad
                                                    Powracam na okoliczne place zabaw ,które zaniedbałyśmy przez ostatnie 2 tyg.
                                                    Udało nam się w końcu poplażować trochę ,przez weekend było nawet sporo słońca
                                                    i wreszcie ciepło (dzięki Marcie i my się grzejemy !) .
                                                    Jak tylko wsiadaliśmy do samochodu ,Natalka wydawała komendę "na mozie"
                                                    (czyt.nad morze),i całą drogę powtarzała "nie ma mozia" aż wreszcie znajdowała
                                                    się na plaży . Żadne fale, glony czy zimna woda w ogóle jej nie odstraszały .
                                                    Dobrze ,że nie boi się wody , może chociaż ona będzie umiała pływać smile .

                                                    Imprezki za imprezkami ,kolejne dzieciaczki dobijają do dwóch lat .Tylko tu
                                                    jakoś tak mało hucznie na naszym forum. Pewnie się Wam już tu nudzi ?

                                                    Dorzucę parę fotek ze spotkania ,ale może jak już moderator wróci , niech
                                                    dziewczyna trochę odpocznie na urlopie , a nie przesiaduje przed komputerem .


                                                    pozdrawiamy
                                                    Kasia i Tala


                                                    PS.
                                                    W sierpniowym "Mamo to ja" jest zdjęcie Natusi .Wybaczcie ,musiałam się
                                                    pochwalić wink
                                                  • roka3 ach te urodziny 22.07.04, 00:33
                                                    Większość lipcuszków jest już dwulatkami dla nich i oszczywiście dla tych
                                                    jeszcze niedoszłych dwulatków wszystkiego najlepszego takiego beztroskiego
                                                    życia jak te minione dwa lata.
                                                    U nas przygotowania w toku urodziny dopiero za tydzień ale wyprawiamy w sobotę
                                                    na działce ( nie wiem co będzie jak będzie padało, ale mam nadzieję że będzie
                                                    ładnie).
                                                    My już też praktycznie po urlopie byliśmy głównie u rodziny w Niemczech, ale
                                                    zwiedziliśmy też trochę Luksemburg, Belgię i zahaczyliśmy o Francję. Niestety
                                                    nie pojechaliśmy do Paryża jak wcześniej planowaliśmy bo z Kubą wiecej byśmy
                                                    się wszyscy zmęczyli niż zwiedzili. Na szczęście do końca tygodnia mamy urlopy
                                                    więc możemy jeszcze sobie trochę odpocząć. Nie wiem jak po miesiącu przerwy
                                                    Kuba przyzwyczai się do opiekunki , ale jakoś to będzie. Na razie mamy jeszcze
                                                    te parę dni dla siebie.
                                                    Kuba & Roka
                                                  • kostaga Cisza na morzu bałwan śpi... 22.07.04, 08:16
                                                    Wiecie co?
                                                    Nawet mi się nie chce pisać, bo nie wiem, czy ktokolwiek to przeczyta.
                                                    Porozjeżdżałyście się wszystkie, nikt się nie odzywa to co? mam pisać sobie a
                                                    muzom?
                                                    Ale może jednak coś nastukam, tak na wszelki wypadek, gdyby jednak się ktoś tu
                                                    zaplątał.
                                                    Pauli rozgadała się niesamowicie, mówi coraz ładniej i więcej. Co prawda jak
                                                    już jej się włączy gadulec, to po pół godzinie już nie jestem w stanie nic
                                                    zrozumieć. Strzela jak karabin maszynowy.
                                                    Przebojem ostatnich dni jest basen, tylko otworzy oczy, każe się tam wkładać i
                                                    siłą wyciągamy ją wieczorem. Robi małą przerwę na spacer i drzemkę, o jedzeniu
                                                    znowu zapomina. Była przedwczoraj u lekarza i niestety, przez miesiąc nie mamy
                                                    ani grama więcej sad
                                                    Czeka nas teraz jeszcze wizyta u ortopedy, bo Perła ma problemy z nóżkami i
                                                    chyba będą się nam kłaniać ortopedyczne butki crying
                                                    Zdam Wam relację, jak już będzie po wszystkim
                                                    papatki, spadam do roboty mając nadzieję, że to ostatnie moje podrygi w tej
                                                    firmie smile
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Cisza na morzu bałwan śpi... 22.07.04, 14:40
                                                    Na morzu wcale nie tak spokojnie smile
                                                    Wczoraj burze i ulewy (znowu Gdańsk podtopiło ).Dziś już lepiej ,więc korzystam
                                                    z każdej chwili,żeby zrobić porządek w zdjęciach .Jakby nam tak grzmotnęło w
                                                    komputer , to chyba bym się zapłakała na śmierć ,tyle zdjęć sad . Przezornie
                                                    wypadałoby je wgrać na płytkę .

                                                    Zaliczamy wpadki na spacerach , wracamy z kupą w majtach albo bez .Codziennie
                                                    jakieś majteczki suszą się na balkonie ,po prostu jest pięknie smile Zawarłam z
                                                    Natusią układ : jeśli kupa trafi do nocnika będzie czekoladka , w przeciwnym
                                                    razie może tylko o niej pomarzyć . Bywa różnie ,jeszcze chyba nie wie co to
                                                    jest układ smile))

                                                    Podczas kąpieli ćwiczymy wypluwanie wody ,żeby tak porządnie zacząć myć zęby.
                                                    Na razie Natalka najpierw połyka wodę a potem próbuje ją wypluć ,ale nie ma już
                                                    czego wypluwać smile

                                                    To tyle , muszę zająć się obiadem .

                                                    Pozdrawiam wierną czytelniczkę oraz pozostałe mamy zaglądające tu z doskoku .

                                                    Kasia

                                                    PS> też nie lubię pisać sobie a muzom , wobec czego nie chce mi się udzielać :
                                                    ( . Tyle że razem z Agatą możemy się przenieść na GG ....
                                                  • katitka Re: Cisza na morzu bałwan śpi... 23.07.04, 08:45
                                                    Pędzę z reakcją na Wasze wywody - nie zniechęcajcie się, naprawdę wszyscy
                                                    czytają, tylko z pisaniem gorzej...
                                                    Byłam z Natusią na bilansie - trzyma się średniej z niezwykłą konsewkwencją -
                                                    11,7 kg i 86 (chociaż moim zdaniem 89 cm) wzrostu. Czyli nieduża, niemała, w
                                                    sam raz smile
                                                    Dostałyśmy reprymendę za smoczka (a nawe dwa, bo jeden do buzi a drugi do
                                                    rączki i jeszcze ukochany kocyk...) Muszę koniecznie oduczyć, chociaż nie
                                                    nadużywa, bierze je tylko do zasypiania, zaraz po zaśnięciu zabieram i cały
                                                    dzień też schowane. No ale fakt - dwa latka i jeszcze smoczek...
                                                    Jak już pisałam, mówi już praktycznie wszystko, a gadułą jest straszną -
                                                    milknie jednak kiedy zauważy, że przyglądają się jej albo przysłuchują obcy
                                                    ludzie. Jest potwornie nieśmiała.
                                                    Co do nocnika - powiem dosadnie - dupa!
                                                    Czyli bez efektów. Moje kochanie przychodzi po prostu i oznajmia "mamusiu,
                                                    siusiu Nieniusia ślobiła w majtki!" Albo kupkę... Ręce opadają. Chyba jeszcze
                                                    nie jej czas...
                                                    Podaję mój numer gg (jakby ktoś chciał sobie ze mną pogadać) - 5286320.
                                                    Gdzieś chyba podawałyście wasze numery, ale nie odnajdę, więc wybaczcie -
                                                    pierwsza nie zagaję wink
                                                    Całuski!
                                                    Katitka
                                                  • natinka2002 Re: Cisza na morzu bałwan śpi... 23.07.04, 14:56
                                                    Wszyscy czytają ... tylko że niedługo nie będzie co czytać sad ...

                                                    Spokojnie ,spokojnie ,już nie narzekam ,ale przezornie zaczęłam już sobie
                                                    przygotowywać zajęcie ,żeby się uwolnić od forum . Będzie mi bardzo
                                                    przydatne ,jak przestaniecie tu zaglądać a mąż mi się ulotni na 2 m-ce . Może
                                                    nie zwariuję ....

                                                    Kasiu, dałaś mi do myślenia z tą reprymendą za smoczka . Cały czas się
                                                    uspokajałam ,że właściwie jeśli go nie nadużywamy (też tylko do zasypiania i na
                                                    krótko ) , to mam to pod kontrolą . I tak odkładam z dnia na dzień ,z tygodnia
                                                    na tydzień , całkowite pozbycie się tego usypiacza. Tak samo jest z butlą z
                                                    mlekiem . Spokojnie mogłaby mleko wypić z kubka ,ale to wstrętne
                                                    przyzwyczajenie. I do tego wprowadza w błogi nastrój , tak potrzebny przed
                                                    snem ... Ale dwa lata za pasem (prawie ) ,więc to najwyższy czas wprowadzić
                                                    jakieś zmiany . Odstawiam od dziś picie mleka z butli przed popołudniową
                                                    drzemką ! Jak postanowiłam , tak zrobiłam . Butla stoi sucha smile ,smoczek też
                                                    nie był używany . Źle nie było ,mimo że rozwiązanie z pewnością lepsze , to
                                                    wolałabym tak po staremu .Czasami jedyną rzeczą ,która zamykała Natalce
                                                    buzię ,był właśnie smoczek . A tak wywody bez końca ... Najwięcej ma do
                                                    powiedzenia przed snem , taka forma obrony ... Nie ma butli ze smokiem , nie ma
                                                    smoczka , ucierpią na tym z pewnością moje włosy. Oj, będzie ciężko .Mam tylko
                                                    nadzieję ,że wytrwam ( i że na starość nie wyłysieję ).
                                                    Zastanawiam się ,czy dziś wieczorem też nie dać jej butli .Ale o której ona mi
                                                    wtedy zaśnie ????

                                                    pozdrawiam

                                                    Kasia

                                                    PS. Gdyby ktoś uwierzył we wczorajszą pogodę nad morzem (czyli słonecznie i
                                                    ponad 20st.) , to wyprowadzam już z błędu ...jest szaro ,słońca ani jednego
                                                    promyka a do 20st. zdecydowanie brakuje kilku kresek sad ciśnienie też chyba
                                                    niskie bo zasypiam na stojąco.

                                                  • martasanchez i my jestesmy! 23.07.04, 16:53
                                                    Tylko nie przestancie pisac!!!! Prosze!!!
                                                    Ja zbieram sie juz od dawna, tylko zebrac sie nie mogesmile Najpierw bylam
                                                    wsciekla, bo zdjecia z imprezy sa DO BANI!!!! W nadzieji, ze zalapie sie na
                                                    jakies zdjeicei z coreczka, oddlam aparat w cudze rece. Efekt jest taki, ze
                                                    zdjec prawie nie ma, a jak juz sa... szkoda mowicsad
                                                    Z samej imprezy najbardziej Emilke cieszyl fakt, ze miala sie z kim bawicsmile
                                                    Urok prezentow odkryla po kilku dniach i tez bez szczegolnego entuzjazmuwink

                                                    We wtorek zrobilismy jej piaskownice. Baaardzo jej sie podobasmile
                                                    Bylysmy tez w srode na basenie, raj na ziemi (dla nas obu). Tylko ze Emilka
                                                    przyplacila to przeziebieniem. Wczoraj byla zakatarzona i ogolnie "nie w
                                                    sosie". A moze to wcale nie przez basen, bo tata tez "polamany" wczoraj wrocil
                                                    z pracysmile No nic, zobaczymy co dzis bedzie.Juz sie obudzila, wiec lecesmile

                                                    Sprobuje pozniej wybrac ze 3 zdjecia na zobaczcie, a z tortem bedzie z
                                                    wcesniejszego tygodniasmile
                                                    Pozdrawiamy goraco
                                                    Marta z Milusia
                                                  • mama_kajetana Re: i my jestesmy! 23.07.04, 21:16
                                                    Jestesmy, jestesmy,
                                                    ale jak wyzej, czytamy a z pisaniem gorzej...

                                                    U nas urodziny byly dwa razy. Raz z rodzicami i ukochana ciocia Pajolinka. A
                                                    drugi raz ze wszystkimi babciami, dziadkami i pradziadkiem. Atrakcja tej
                                                    drugiej imprezy byl tort w formie czerwonej wyscigowki. Niestety ze wzgledu na
                                                    ciagle jeszcze trwajaca agresje Kajtka, kinder party sobie odpuscilismy. A
                                                    jutro jestesmy zaproszeni na urodziny do kolezanki, juz sie boje...

                                                    Po bilansie wyniki nastepujace:
                                                    waga: 14,3 kg
                                                    wzrost: 91 cm
                                                    zebow: 14 szt
                                                    A od 2 tygodni ida kolejne dwie trojki. W zwiazku z tym katar, slina po pas i
                                                    muchy w nosie od samego rana.
                                                    No i jeszcze w kwestii spania. Kajtek zaczal przeginac z zasypianiem
                                                    wieczornym - godz. 23.00. No i w tym tygodniu nie kladlam go spac w dzien. Spi
                                                    po 12 godzin, tylko wieczorem jest juz mocno marudny. Dzisiaj zasnal w
                                                    krzeselku do karmienia tuz po zjedzeniu kolacji. Gdy przebieralam go w pizame
                                                    nawet jednego oka nie otworzyl. Dobrze, ze bylismy na basenie, to nie lepi sie
                                                    z brudu wink

                                                    Gada przepieknie calymi zdaniami. No i zaczely sie pytania: mamuniu cio lobis?
                                                    tatuniu cio lobis? a pani cio lobi? o jej a auto cio lobi? a cio to jet? itd
                                                    No i teraz mnie tez twarz sie nie zamyka przez caly dzien wink
                                                    A neologizmy, miodzio. Tylko nic nie moge sobie przypomniec. Musze zaczac
                                                    zapisywac.

                                                    To tyle chwalenia sie wink

                                                    Moze wyznaczymy sobie jakies minimum postow na tydzien do napisania wink? To
                                                    zapewniloby jakis ruch w interesie. I zadnego gg. Bo nam watek zdechnie.

                                                    papa
                                                    milego weekendu

                                                    Iza i spiacy Tunio
                                                  • joanah2o Re: i my jestesmy! 26.07.04, 12:46
                                                    .. jakims cudem, bo miałam trudnosci z logowaniem i nawet z wczytaniem tego
                                                    watku od powrotu z Polski, czyli połowy czerwca.

                                                    My ciagniemy się w ogonie jesli idzie o mówienie i nocnik itp. Czasem cos sie
                                                    uda, ale sporadycznie. Himke dużo mówi, ale po swojemu, właściwie każdy
                                                    przedmiot to dla niego telefon, więc przykłada do ucha i dyskutuje. Pocieszam
                                                    się, że rozumie, w żłobku ponoc też, więc moze mówi do nas po hiszpańsku?

                                                    Czerwiec i lipiec były dla nas ciężkie, bo najpierw mieliśmy nieproszonego i
                                                    dość uciążliwego gościa (ponad 3 tygodnie), potem Himek chorował, potem tata
                                                    Himka a teraz ja.Ale na początku sierpnia jedziemy na wakacje, może będzie
                                                    lepiej?


                                                    A no i od wczoraj Himek jest dwulatkiem, jesli znów zdarzy się cud, to sie
                                                    zaloguję i wrzucę zdjęcia, przypuszczam, do juz pełnej urodzinowej galerii.

                                                    Joanna i Joachim
                                                  • natinka2002 Re: i my jestesmy! 26.07.04, 15:08
                                                    Przestałam zaglądać do naszego kalendarium , bo można się w nim
                                                    pogubić .Konieczna byłaby redukcja ,dużo dzieciaczków odpadłoby sad

                                                    To teraz spóźnione buziaki dla Himka , sto lat ,dużo zdrówka ,uśmiechu na buźce
                                                    i czego tam jeszcze potrzeba takiemu dużemu chłopczykowi do szczęścia smile

                                                    A mówieniem czy nocnikiem nie trzeba się przejmować . U nas też było
                                                    kiepsko ,aż pewnego dnia Natalka odkryła ,że można powtarzać po rodzicach to co
                                                    oni mówią i teraz z dnia na dzień powiększa swój słownik . Co prawda dużo słów
                                                    jest bardzo do siebie podobnych i często mam problemy ,żeby zrozumieć o czym
                                                    ona mówi smile .Ale i tak jest o niebo lepiej niż jakieś 2 miesiące temu . Zdań
                                                    jeszcze nie buduje ,ale kto wie co będzie za miesiąc. Teraz wiem,że nadszedł
                                                    jej czas , a wcześniej choćbym sobie flaki wypruwała ,to nic by to nie dało.
                                                    Z nocnikiem jest tak samo . Jestem osobą ,która szybko się zniechęca , więc po
                                                    kilku dniach latania ze szmatą i wycierania kałuż ,widząc ,że nie ma żadnego
                                                    efektu, odpuszczałam sobie pod byle pretekstem i znowu były pieluchy . Natalka
                                                    sama zdecydowała ,kiedy nastąpi ten dzień . Teraz moim zadaniem jest
                                                    pilnowanie ,żeby Tala trafiała do nocnika smile Z siusianiem w domu praktycznie
                                                    nie ma problemów , gorzej jest ze spacerami i z kupkami .Ale pracuję nad
                                                    tym ...no razem pracujemy smile

                                                    Jeszcze muszę się pochwalić : trwam w postanowieniu ! Butla i smoczek od piątku
                                                    nie istnieją ! Katitka!- to Twoja zasługa , mimo że nie napisałaś nic
                                                    specjalnie odkrywczego .
                                                    Łudziłam się ,że Natalka może spokojnie żyć bez smoczka . A w piątek wieczorem
                                                    przy usypianiu Natusia w pewnym momencie pokazała na buzię i
                                                    powiedziała "śmociek" . Moją odpowiedź ,że smoczek już śpi przyjęła spokojnie i
                                                    od tej pory smoczka nie ma . Ale zdziwiłam się bardzo ,bo do tej pory w żaden
                                                    sposób nie nazywała smoczka ani się go nie domagała .A tu proszę, jednak jakieś
                                                    uzależnienie było . Cieszę się bardzo ,że udało mi się podjąć wreszcie jedynie
                                                    słuszną decyzję smile))))

                                                    Doszło nam jeszcze jedno zajęcie : wspólne mycie zębów połączone z pluciem wodą
                                                    do wanny smile Zabawa przednia ! Natusia zachwycona , oczywiście najbardziej
                                                    podoba jej się to plucie .... I takim sposobem ja też korzystam ,bo myję zęby
                                                    zdecydowanie częściej . Tylko jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności ,dzisiaj
                                                    ukruszył mi się ząb ... Czyżby było trochę prawdy w stwierdzeniu "częste mycie
                                                    skraca życie " ??? hahahaha

                                                    pozdrawiam i życzę Wam wytrwałości w realizacji waszych postanowień

                                                    Kasia i śpiąca Tala ( jeszcze nie dwulatka smile

                                                    PS.
                                                    Galeria powiększyła się o wspólne zdjęcia Mai ,Perełki i Tali. zapraszamy ...
                                                  • kostaga Re: i my jestesmy! 26.07.04, 19:51
                                                    które to zdjęcia oczywiście są boskie!
                                                    A co! Nie muszę być skromna, bo na szczęscie nie ja jestem na tych zdjęciach smile
                                                    papatki
                                                    sushi
                                                  • ivonekk Re: i my jestesmy! 26.07.04, 20:43
                                                    Zdjęcia oczywiście cudne! Ale nam te dziewczynki już wyrosły...szok!
                                                    My tez jesteśmy, cały czas, ale nie mam siły sie wciąż i wciąż logowac, poza
                                                    tym dokucza mi chroniczny brak czasu, więc...odzywam się cichutko: jesteśmy,
                                                    jesteśmy! Nie wykluczajcie nas stąd!
                                                    My tez będziemy już za dwa dni w grnie dwulatków, a jeszcze tak niedawno
                                                    byliśmy roczniakami...

                                                    marnotrawna Iwona z wciąż nie śpiącą Jagodą
                                                  • natinka2002 :) 27.07.04, 23:43
                                                    STO LAT DLA KUBY , synka Roki , dzisiejszego dwulatka oczywiście !

                                                    A jutro dołączy do tego grona kolejna wspaniała lipcowa panienka- Jagódka !
                                                    Wszystkiego naj naj naj smile

                                                    Buziaczki ,buziaczki,buziaczki .....

                                                    Kasia

                                                    PS. teraz to już tylko zostanie Szymek i Natalka i lista zostanie zamknięta
                                                  • enut Re: :) 28.07.04, 10:11
                                                    Widze Kasiu, ze ciagle o nas pamietasz... smile)))))))))
                                                    STO LAT dla wszystkich naszych dwulatkow !!!

                                                    Tez czytam nasz watek, ale z pisaniem gorzej.
                                                    Troche aktualnosci:
                                                    Szymek ma 92cm, wazy 13kg, mowi coraz wiecej, ladnie sam je i radzi sobie z
                                                    ubraniem, nocnik poszedl w kat (z powodow technicznych... u chlopcow) i zalatwia
                                                    sie tylko na ubikacje, ladnie myje zeby i wypluwa wode (wreszcie, bo ile on sie
                                                    napil tez naszej tragicznej wody z kranu, to jego). Moj uparciuszek robi
                                                    wszystko "niam" (czytaj "sam"), a to oznacza, ze sam zasypia, sam sie myje,
                                                    lacznie z glowa (szamponem sam myje, maz tylko splukuje), sam sie nakarmi, jak
                                                    jest glodny, to sam wszystko co chce sobie wezmie, sam zrywa sobie agres w
                                                    ogrodzie, sam robi zakupy, itp.
                                                    W sierpniu jest przerwa w zlobku, wiec Mysza pojedzie na kolonie (karna, jak
                                                    mowi moj maz...) do babci, a ja wreszcie wezme sie za siebie (czytaj: dieta i
                                                    pisanie pracy).
                                                    Ostatnio przy pieknej pogodzie rozlozylismy basen na dzialce: moje dziecko nie
                                                    przejelo sie lodowata woda i 2 godziny biegal mokry po ogrodzie, wskakujac co
                                                    chwila do basenu i chlapiac rodzicow... ale mial zabawe!!! Ach, bylismy tez
                                                    niedawno na weselu - wiecie, jakiego "tancora" mam ?!?!?!?! Chyba go musze
                                                    nagrac, bo z mezem pokladamy sie ze smiechu, jak robi te swoje wygibasy !

                                                    A w piatek oczywiscie bedzie tort ("antyalergiczny") z 2 swieczkami ! A tak
                                                    niedawno go rodzilam...

                                                    Jeszcze raz STO LAT !!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    Nat
                                                  • martasanchez Re: :) 28.07.04, 21:04
                                                    Faktycznie ciezko sie zabrac na pisaniasmile

                                                    Chodzimy z Emilka lekko zakatarzone. Pewnie to te zmiany pogodysmile Czy
                                                    przypadkiem nie odeslalyscie na m troszke chlodu z Pomorza???? smile
                                                    U nas prawie rekoroweo zimne lato. Maksymalna temperatura w ciagu dnia
                                                    przedwczoraj 25 stopniwink Przynajmniej wyszalalysmy sie z Emilka za wsze czasy w
                                                    piaskownicy, a wczoraj wieczorkiem odwazylismy sie nawet na rowery nad jeziorko
                                                    pojechacsmile Bylo supersmile Mozna nawet powiedziec- chlodno (23)smile

                                                    Wciaz czekamy na wyniki badan Emilki. Jezli tym razem wszystko bedzie ok, to
                                                    obiecuje sama sobie, dac sobie na wstrzymanie. Do szalu juz sie sama sie
                                                    doprowadzam zmartwieniami ile to ona je, czy nie je.

                                                    Emilka mowi coraz wiecej, ale zdecydowanie nie potrafi sie zdecydowac na jeden
                                                    jezyk. Jak juz zbuduje jakies zdanie to zdecydowanie jest ono "bez granic"smile

                                                    Wychodza jej dolne trojki ale trwa to juz ponad miesiac i wyjsc nie moga. Mam
                                                    tez wrazenie ze moze i piateczki sie szykuja, bo Emilka nie chce gryzc.
                                                    Wszystko "mieli" przednimi zabkami, o ile oczywiscei cos wezmie do buzi.
                                                    Przebojem od okolo 2 tygodni sa pierogi z miesemsmile
                                                    No i dvd "Alicja w krainie czarow"wink Wybawieniem jest tylko wyjscie z domu,
                                                    wiec oby "chlody" trwaly.

                                                    Zdazaly jej sie tez koszmary nocne i baaardzo mnie to niepokoilo, mialam nawte
                                                    zupewlnie nieracjonalne mysli, ze "cos ja straszy" (w kulturze taty duzo sie
                                                    mowi o tym ze dzieci maja ten szosty zmysl i "widza rzeczy"). Na szczescie
                                                    puknelam sie 3 razy porzadnie w glowe, zajrzalam do ksiazek i tam jak byk
                                                    napisane, ze dzieci w tym wieku miewaja koszmary. I tak Emilka wrocila
                                                    bezbolesnie do swojego lozka, a ja przestalam odchodzic od zmyslow jak budzi
                                                    sie z placzem (swoja droga juz sie nie budziwink ).

                                                    Teraz wlasnie siedzi nad talerzem pierogow, zobaczymy na ilu dzis skonczywink

                                                    Przesylamy gorace zyczenia kolejnym dwulatkomwink Wielka buzka od Emilci.

                                                    Marta
                                                  • natinka2002 Re: :) 28.07.04, 23:26
                                                    Jak mogłabym nie pamiętać smile,w końcu rodziłyśmy tej samej nocy ( Natalka co
                                                    prawda poczekała aż dzień się na dobre rozbudzi ,żeby się pojawić na świecie ).

                                                    A dziś skończyła 10 lat moja siostrzenica smile I byliśmy dzisiaj na urodzinach .
                                                    A w piątek swoje dwie świeczki będzie zdmuchiwała moja córa ! W sobotę replay w
                                                    większym gronie .

                                                    pozdrawiam wszystkie dwulatki i tego jednego jeszcze nie dwulatka smile

                                                    pa

                                                    Kasia i wykończona Tala

                                                    PS.jeszcze tylko lista zakupów na sobotę i można iść spać ....
                                                  • mama_kajetana 1000 buziakow dla Natusi 01.08.04, 22:53
                                                    Kasiu,
                                                    ucalowania dla Tali - 1000 buziakow dla naszej najmlodszej Lipcuszki
                                                    od cioci Izy i Tunia

                                                    przepraszamy, ze takie spoznione, ale ciagle nie ma nas w domu, a wieczorem
                                                    padamy

                                                    jeszcze raz Sto lat!!!! Natusiu
                                                  • natinka2002 DWA LATKA - ależ piękny wiek :) 01.08.04, 23:26
                                                    DZIĘKI DZIĘKI DZIĘKI ! smile
                                                    Przekażę te buziaki , jak tylko się rano obudzi ( tzn, jak mnie obudzi )

                                                    **************
                                                    Chciałabym dołączyć jeszcze buziaki i życzenia wszystkiego naj naj naj dla
                                                    SZYMKA . Rośnij duży i pędź do przodu ( tylko patrz pod nogi ! )
                                                    **************

                                                    Życzenia "patrz pod nogi " przydałyby się Natalce , bo wczoraj na koniec
                                                    imprezy poplątały jej się nogi i teraz ma podbite oko sad . Dobrze ,że sesja
                                                    zdjęciowa już za nami , a na bilans może pójdziemy jak kolorki zejdą z buzi smile

                                                    Właśnie miałam się odezwać ,że nie zaginęłam podczas imprezy urodzinowej .
                                                    Jeszcze nie mam sił ,żeby zebrać myśli do kupy ,ale kilka fotek już zamieściłam
                                                    w galerii urodzinowej ( kiepsko tam ze zdjęciami , tyle imprez a tak mało
                                                    torcików ).
                                                    Postaram się jutro coś nastukać .

                                                    pa i dobranoc

                                                    Kasia

                                                    PS.
                                                    Jeszcze raz dziękuję za pamięć !
                                                    Jak to dobrze ,że lista dwulatków została już zamknięta , bo można było się
                                                    pogubić . A teraz sprawa jest jasna : MAMY JUŻ SAME DWULATKI smile
                                                  • mama_kajetana Re: DWA LATKA - ależ piękny wiek :) 02.08.04, 00:04
                                                    wink))

                                                    ja tez wlasnie skonczylam wysylanie fotek do naszych galerii. Urodzinowe sa b.
                                                    slabiutkie bo... zdjecia robil tata wink. Zawsze mamy ten sam problem - tata
                                                    pstryknie dwa, gora trzy razy i odklada aparat. No i nie mamy sie czym
                                                    pochwalic. Za to na lipcuszkach troche sypnelam - bo i nazbieralo sie troche
                                                    utrwalonych milych chwil.

                                                    do zobaczenia na "zobaczcie"

                                                    Iza i spiacy Tunio
                                                  • natinka2002 Re: DWA LATKA - ależ piękny wiek :) 02.08.04, 14:51
                                                    I co tam u Was słychać kobitki ?

                                                    Ja mogę napisać wielkie UFFFFFFFF ! uf ,że już po urodzinach i całym tym
                                                    zamieszaniu . Jak to dobrze ,że do końca roku nie przewidujemy żadnych
                                                    większych imprez .

                                                    Czas leci ,dziecko rośnie .Dokładnie dwa lata temu przywieźliśmy malutkiego
                                                    krasnalka ( niewiele ponad 2 kg) ze szpitala , a teraz mamy już taką pannicę .

                                                    Szczęśliwie do urodzin udało mi się Natalkę przekonać ,że ma dwa latka a nie
                                                    trzy ,jak to sobie wmówiła smile Świeczka była dmuchana fachowo, bez żadnej
                                                    pomocy. Ćwiczyliśmy na zeszłorocznej jedynce smile

                                                    W sobotę pogoda dopisała aż nadto , upał na zewnątrz , na szczęście w
                                                    mieszkaniu przyjemny chłodek. Nie wiem ,czy dalibyśmy radę wysiedzieć w
                                                    ogrodzie ( gdybyśmy takowy mieli ). Rok temu było dokładnie tak samo , mam
                                                    chyba jakieś chody tam na górze smile Dziś już nie jest tak ładnie .

                                                    Natusia odkryła ,że bardzo lubi dostawać prezenty ( kto nie lubi ? ) .Bardzo
                                                    jej się podoba tablica i rysuje po niej namiętnie . Wystawiłam ją na balkon ,
                                                    bo wszędzie było biało . Do tej drugiej tablicy dostała literki i cyferki na
                                                    magnesach i teraz stale układa jakieś "wyrazy". Super zabawa !

                                                    Po miłych chwilach czas się przygotować psychicznie do zdecydowanie
                                                    smutniejszych sad Mąż się już zaczyna pakować i znowu czekają mnie dwa smutne
                                                    miesiące . Zaglądajcie tu czasami , bo inaczej kompletnie oszaleję i znowu
                                                    zacznę wylewać tu swoje żale crying

                                                    pozdrawiamy
                                                    Kasia i Natalka
                                                  • kostaga Re: DWA LATKA - ależ piękny wiek :) 02.08.04, 20:11
                                                    Kasiuniu droga,
                                                    mam nadzieje, ze uda mi sie zagladac, choc nie moge niczego obiecac. Zostalo mi
                                                    nie cale dwa tygodnie w starej pracy, wiec oraja mna jak moga (a raczej jak nie
                                                    moga), bo takiego losia jak ja dlugo nie znajda. dostaly wiec mi sie wszystkie
                                                    najgorsze, najtrudniejsze super pilne fuchy. tak na pozegnanie.
                                                    ale od 23 jestem na urlopie, a 30 mam nadzieje odezwe sie juz do was jako nowy
                                                    nabytek pip smile
                                                    trzymajcie sie wszystkie mocno, wycalujcie kochane lipcuszki i nie zapominajcie
                                                    o mnie, niedlugo rowniez osieroconej, tym ze ponownie przez perle, ktora
                                                    wybiera sie z dziadkami w gory
                                                    papatki i buziaczki
                                                    kostaga
                                                  • axa2002 już jesteśmy.... :-))) 04.08.04, 14:15
                                                    wróciłyśmy smile właśnie nadrobiłam zaległości w czytaniu.

                                                    Pogoda nad morzem była wspaniała, tylko raz przed południem kropiło, a drugi
                                                    tydzień to jedna wielka lampa bez żadnej chmurki - dziekujemy więc za przesyłkę
                                                    słońca z Hiszpanii smile postaram się wrzucic jakieś zdjęcia na zobaczcie by
                                                    potwoierdzić moją wersję. Dzieciaki (Ola miała towarzystwo rówieśnika) były
                                                    zachwycone piachem i wodą - ale o tym chyba nie muszę Was przekonywać smile))
                                                  • natinka2002 Re: już jesteśmy.... :-))) 05.08.04, 15:12
                                                    Ten upał źle działa na gazetę , wczoraj próbowałam się tu dostac ,ale tak długo
                                                    to trwało ,że w końcu sobie odpuściłam . Ciekawe czy dziś cokolwiek wyślę ...

                                                    Nie wiem , skąd te paczki ze słońcem przychodzą ,ale chyba zaczęły się
                                                    kumulować , bo ukrop się leje z nieba smile nie ,nie ,nie narzekam , niech się
                                                    leje , jest super !!!! Budzę się rano a tu 35 st ( w słońcu oczywiście ) ,w
                                                    nocy 20 st .Tak to ja mogę żyć ...

                                                    Niestety zaczęły kwitnąc sinice i odradzane jest chodzenie nad morze . Nie
                                                    utrzymałabym Natalki z daleka od wody , więc w ogóle nie wybieramy się na plażę.
                                                    Musi jej wystarczyć basenik na balkonie , przynajmniej na razie .

                                                    Byłyśmy dziś na przeglądzie, czyt.bilansie smile
                                                    wzrost :86 cm
                                                    waga : 13,1 kg
                                                    (szybiej przybywa w kg niż w cm sad, mam nadzieję ,że wzrostu nie odziedziczy
                                                    po mnie )
                                                    zębów 14 szt i następny w drodze , nie wiem czy zdrowe , chyba czas wybrać się
                                                    do dentysty ,żeby się przekonać
                                                    zalecenie lekarki - sadzać po turecku , bo ma koślawe kolana
                                                    po za tym wszystko w porządku
                                                    Pod koniec sierpnia mamy wizytę u dermatologa , żeby obejrzał krostki na rękach
                                                    i nogach .

                                                    Czy Wasze dzieci chętnie śpią po południu ? Czy jest już jakiś maluch ,który
                                                    nie śpi w dzień ? ZAczynam się poważnie zastanawiać ,czy kłaść jeszcze Natusię
                                                    spać w dzień. Czasami tak sie buntuje ,że prośbą czy groźbą nie mogę jej
                                                    położyć . Tak było właśnie wczoraj , opór był tak duży że skapitulowałam ( ze
                                                    względu na moje zszargane nerwy ) i jej odpuściłam . Była cała szczęśliwa ,że
                                                    nie musi spać . Ja zesztą też byłam bardziej spokojna ,bo nie musiałam się z
                                                    nią szarpać. Po 19 już się potykała o własny cień , wcale nie było łatwo w
                                                    końcu ją położyć . Zasnęła przed 20 . Normalnie zasypia ok 22 , potem to ja już
                                                    tez padam , nie chce mi się już nic robić . Jakby nie spała w dzień i zasypiała
                                                    o 20 , to może byśmy obie skorzystały ? Szczególnie ,że juz niedługo będziemy
                                                    same , więc jakoś musimy ze sobą wytrzymać smile
                                                    Jak myślicie ? Czy tez macie z tym problem ?


                                                    pozdrawiam gorąco !

                                                    Kasia i po raz pierwszy śpiąca bez pieluszki Natalka ( ciekawe jaki będzie tego
                                                    rezultat ? smile
                                                  • martasanchez Re: już jesteśmy.... :-))) 05.08.04, 16:21
                                                    Ciesze sie, ze i Wy mozecie sie troszeczke upalkiem porozkoszowacsmile U nas w
                                                    dzien 37 w cieniu(!!!) a w nocy 30smile Wykanczajaca jest straaaaaaszna wilgotnosc
                                                    powietrza, jakby sie para oddychalo. Praktycznie z domu nie wychodzimy.
                                                    Niestety Emilce szkodzi ostatnio klimatyzacja. Juz drugi tydzien nie mozemy sie
                                                    pozbyc a to katarku, a to kaszlu, a to wszystkiego na raz. Zobaczymy jak sie
                                                    dzis obudzi.

                                                    Apropo's budzenia i popoludniowych drzemek. Wojna z EMilka odgrywana jest
                                                    codziennie podczas popoludniowej drzemki. Dla niej to najgorsze co moze sie
                                                    przydarzyc DWULETNIEJ panniesmile Probowalam jej kilkakrotnie odpuscic, ale efekt
                                                    jest taki, ze marudzi i marudzi a wieczorem i tak nie chce spac. Mysle
                                                    niestety, ze u nas problem jest innej natury... kompletny brak zorganizowania i
                                                    rutyny. Jedynym pewniekiem na uspienie Emilki jest polozenie sie rodzicow do
                                                    lozka, buziaczkiek , dobranoc i spimy. Problem w tym ze..... zasypiamy
                                                    wszyscysmile
                                                    Takze ja dzielnie walcze z Emilka o popoludniowa drzemke, bo przynajmniej dla
                                                    niej to dodatkowa godzinka (czasem 2) snu, a jesli nie spi w dzien, to i tak
                                                    nie zasnie wczeniej w nocy a rano wstanie o zwyklej porze. Dla niej niewazne
                                                    czy pojdzie spac o 9 czy o 12 (!) i tak wsanie ok 9 (ostatnio nawet 8).
                                                    Tez marzylam swojego czasu o nie kladzeniu jej po poludniu i
                                                    chwilce "samotnosci" wieczorkiem ,ale u nas sie niestety nie sprawdzilo.
                                                    Na Twoim miejscu KAsiu, nie zastanawialabyhm, sie ani chwilki (i tak ponoc
                                                    dzieci spia najlepiej polozone 6-7 wieczorkiem, co dla mnie tylk ow swerze
                                                    marzen pozostaje, nie mowiac juz o tym, ze tatusia znalaby tylko ze zdjecsmile )

                                                    A co do spania bez pieluszek. Polecam pojscie za ciosemsmile U Emilki bylo to tak
                                                    (powtarzam sie), ze po sciagnieciu pieluszki na dzien po tygodniu (moze
                                                    poltorej) budzila sie z sucha pieluszka, wiec po kolenjych poltorej
                                                    postanowilam jej ja sciagnac, w obawie, ze przyzyczai sie i "zalapie" ze spi z
                                                    pieluszka. Z poczatku nawet potrafila mnie w nocy obudzic, ze chce siku!!!!
                                                    Teraz juz przesypia cala noc.
                                                    Zyczymy powodzenia w odpieluszkowywaniu zupelnymwink

                                                    No nic, lece cos zrobic zanim sie Milusia nie obudzismile
                                                    Wrzucilam tez kilka fotek na Zobaczcie (urodzinowych niezawiele, ale tak to
                                                    jest jak sie tatusiowi powierzy fotoreportaz z imprezy)

                                                    SLoneczne pozrowienia Marta ze spiaca jeszcze Emilka
                                                  • mama_kajetana popoludniowa drzemka 05.08.04, 21:59
                                                    Czesc,

                                                    Kasiu, ale sie wstrzelilas w temat! U nas wlasnie drzemka poszla w odstawke. Od
                                                    kilku dni Kajtek nie chodzi spac w dzien i szczerze? ... jest o niebo lepiej!!!
                                                    Bylo tak:
                                                    - pobudka 9.00
                                                    - drzemka popoludniowa 15.00 - 17.00 (do tego pol godziny zasypiania)
                                                    - sen nocny ok. 23.00 (przedtem ok. 1 godz. przepychanek)
                                                    Gdyby jeszcze wstawal np. o 7.00 i odpowiednio szedl spac o 13 i 21 to bym
                                                    przezyla. A tak to poza 2 godzinami w ciagu dnia nie mialam chwili dla siebie a
                                                    wieczorem zasypialam razem z nim (w jego lozku!) zwinieta w klebek i budzilam
                                                    sie po polnocy polamana i nieprzytomna. Z mezem nie mielismy chwili dla siebie.
                                                    nie wspomne o obejrzeniu jakiegos flmu w tv.
                                                    A teraz Kajtek wstaje o 9.00, idzie spac o 21.00 i zasypia ok 5 - 10 min.
                                                    Dzisiaj 2 minuty! Jest zdecydowanie lepiej. I o dziwo jemu tej drzemki nie
                                                    brakuje. Zasypia jedynie w samochodzie i na to nie zmiluj. Ale podroz 10-cio
                                                    czy 15-minutowa nie ma wplywu na pozniejsze spanie.
                                                    Ja z tej zmiany jestem zadowolona, choc nie powiem, caly dzien jestem na
                                                    obrotach. Trzeba jakos zapelnic te dodatkowe godziny. My chodzimy na basen,
                                                    ogladamy remont Al. Jana Pawla (super maszyny - koparka, spychacz, walec itd),
                                                    no i nareszcze mozemy ogladac Tubisie na BBC prime (wczesniej nie moglismy sie
                                                    wstrzelic w zadna godzine).
                                                    Kasiu, sprobujcie przez kilka dni. Sama zobaczysz czy daje rade. Jesli Natusia
                                                    bedzie przesypiac ok. 12 godzin to ok. Tyle powinny spac dwulatki.

                                                    slodkich snow
                                                    Iza i spiacy Tunio
                                                  • natinka2002 Re: popoludniowa drzemka 05.08.04, 23:13
                                                    JAk to dobrze ,że nie jestem sama z tymi moimi wątpliwościami .
                                                    Jeśli mam z nią walczyć o popołudniową drzemkę , to na pewno żadnej z nas nie
                                                    wyjdzie to na dobre .Ale jeszcze chyba trochę poczekam ,przynajmniej niech tata
                                                    się dłużej nacieszy córką .Nie będę mu z premedytacją odbierać tej godziny czy
                                                    dwóch wieczorem . Pomęczę się ,może osiwieję ,ale co tam smile Dziś nie buntowała
                                                    się zbytnio i przespała 1,5 godziny ( wstała z lekko mokrymi majtkami ,
                                                    prześcieradło suche ,więc już odstawiam pieluchy w dzień - zgodnie ze
                                                    wskazówkami Marty smile
                                                    Jak już zostaniemy same ,to nie będę jej zmuszać do spania ,jeśli będzie się
                                                    stawiać . Nie to nie ... szczególnie że i tak długo nie śpi ( max.1,5 godz),a
                                                    usypianie często trwa i godzinę .Też ostatnio nie możemy wstrzelić się w
                                                    Tubisie na BBC prime .Jak Natalka się budzi ,to zostaje jej już tylko
                                                    Balamory smile

                                                    Ale jak mam byc cały dzień na chodzie , to przydałby się jakiś dopalacz smile

                                                    dzięki ,że mnie wspieracie !

                                                    buziaki

                                                    Kasia i Atalka ,śpiąca od godziny
                                                    ( coraz lepiej Natalce wychodzi jej imię - Tala ,Talka a teraz jest Atalka )
                                                  • kostaga Re: już jesteśmy.... :-))) 06.08.04, 08:16
                                                    My robimy tak:
                                                    Pauli nie chce spać - nie śpi, chce - idzie spać. Sama wie i problem odpada.
                                                    Teraz śpi coraz rzadziej, bo basen w ogrodzie jest atrakcją nie do przejścia a
                                                    tym bardziej przespania smile
                                                    no i znow praca wzywa, wiec nie popisze
                                                    papatki
                                                    sushi
                                                  • axa2002 Re: już jesteśmy.... :-))) 09.08.04, 08:49
                                                    oj widzę, że jesteśmy daleko za Wami sad

                                                    1) namiętnie korzystamy ze smoczka przy zasypianiu sad obiecałam sobie, że jak
                                                    wyjdą przebijające się czwórki zacznę walkę o jego odstawienie.... :-&
                                                    2) korzystamy z butlli z melkiem - Ola je mleko tylko rano i nie ukrywam, że
                                                    tak wszystkim jest najwygodniej
                                                    3) dalej korzystamy z pieluch sad mimo chodzenia od jakiegos czasu tylko w
                                                    majtkach Ola komunikuje sikanie ale jak jest w trakcie sad(( tak wiec mamy pół
                                                    na pół - pół w majtkach pól w nocniku sad
                                                    4) też walczymy z drzemką południową (Ola zaspyia ok. 11.00-12.30). Dwa razy
                                                    zdarzyło sie, że nie zasnęła w swoim czasie i niestety nie wyszło z tego nic
                                                    dobrego sad była taka marudna, że musiliśmy ją uśpić po południu. Cały dzień
                                                    rzobity, my rozbici, Ola rozbita - na razie zostajemy więc przy drzemce

                                                    z pozytywów to musilkiśmy kupić Oli porządny rowerek (dostała na urodziny od
                                                    dziadka)tzn. o pompowanych kołach 12". Ola nie dość, że sama jeździ tzn.
                                                    pedałuje tak, że ciężko ją dogonić to jeszcze sama zakręca..... no cóż tak to
                                                    jest jak dziecko bawi sie z czterolatkami i trzeba im jakoś dorównać smile))

                                                    Ola jest na Zoabczcie - dzięki uprzejmości moderatora tego wątku smile

                                                    pozdarwiam
                                                    Aneta

                                                  • natinka2002 drzemki nie ma :) 09.08.04, 09:48
                                                    Witam !

                                                    W piątek po raz ostatni z nią walczyłam o spanie w dzień .Właściwie to zanosiło
                                                    się na walkę , więc szybko odpuściłam . Za to zabrałam Natusię do
                                                    kuzynów ,którzy przygotowali dla niej basenik w ogródku . Tak poszalała ,że
                                                    wieczorem nie była w stanie już umyc zębów . W sobotę też nie było spania w
                                                    dzień ,ale to my nie daliśmy jej szansy na spanie .Rano byliśmy u znajomych na
                                                    działce , był i basen w ogrodzie i nauka pływania w jeziorze .Spała może z 15
                                                    minut w samochodzie w drodze powrotnej . Potem juz trafiła w objęcia babci , bo
                                                    my wybraliśmy się na koncert .Przynajmniej babcia nie miała problemów
                                                    wieczorem , Natusia padła o 20 .

                                                    Teraz kiedy już nie zmuszam jej do spania , to ona ma chyba większa ochotę na
                                                    spanie smile Pogubiła się , bo już nie musi ze mną walczyć . Może to te upały ją
                                                    tak męczą ,że chętniej by sobie podrzemała . Zobaczymy ile dzisiaj wytrzyma ,
                                                    bo obudziła się przed 7 ( o zgrozo! )

                                                    więcej już nie jestem w stanie napisac , bo mam takiego małego wirusa ( czyt.
                                                    Natalkę ) , który bardzo nie lubi jak ja za długo siedzę przy komputerze ( i ma
                                                    rację )

                                                    pozdrawiamy
                                                    Kasia i Natusia
                                                  • natinka2002 Re: już jesteśmy.... :-))) 09.08.04, 14:55
                                                    O proszę! A ja ciągle trzymam rowerek w piwnicy , bo wydaje mi się że jeszcze
                                                    nie czas .
                                                    Jeśli Ola tak chce dorównać czterolatkom , to może to dobry pretekst żeby
                                                    wywalić smoka ? Nie odkładaj tego na potem , nie ma sensu i szkoda zębów . Na
                                                    pewno się uda , najważniejsze żeby spróbowac i być konsekwentnym . U nas poszło
                                                    szybko i bezboleśnie ,dlatego jestem taka mądra smile.Natalka mi to ułatwiła .

                                                    I jeszcze mam pytanie : ile mleka ( mleko , kaszki , kakao) piją Wasze dzieci ?
                                                    Czy trzymacie się jakiejś ilości ? Czy np.ok 500ml to dużo czy mało dla
                                                    dwulatka ? I czy któraś z Was przeszła juz na mleko krowie ?


                                                    to pozdrawiam raz jeszcze , tym razem sama , bo Tala wybrała jednak spanie smile

                                                    Kasia

                                                  • axa2002 Re: już jesteśmy.... :-))) 09.08.04, 15:52
                                                    Ola rano je 210 ml bebilony. Czasami serek lub jogurcik (nie codziennie) - to
                                                    by było na tyle o mleku sad
                                                  • ivonekk Re: już jesteśmy.... :-))) 09.08.04, 23:03
                                                    Witajcie!

                                                    Bilns: waga 13.800 kg, wzrost 91 cm. Jagódka pije ok. 240 ml mleka wieczorem i
                                                    tyle samo rano. Od tygodnia przeszłyśmy z NESTLE JUNIOR na mleko krowie 3,2 % i
                                                    jest dobrze. Nie zauwazyłam niczego złego u Jagódki, zadnych oznak uczulenia,
                                                    bólów brzuszka czy kłopotów z kupką.Poza tym pije je z równym apetytem. Kolejny
                                                    przełom za nami smile))Do tego Jagoda zjada 2 danonki dziennie, bardzo często je
                                                    jogurt naturalny i kaszkę manną na mleku [z dodatkiem malin lub jagód wink]-
                                                    uwielbia ją!
                                                    My na razie nie będziemy rezygnowac z drzemki. Jagoda jest na tym etapie, że w
                                                    odpowiednim czasie sama mówi, że chce iść spać, chce smoczka (!!!!!!), kładzie
                                                    sie we wózku lub łóżeczku, w zalezności od tego gdzie akurat jesteśmy, każe
                                                    sobie spiewać wybrana piosenke i zasypia błogo. Śpi ok.2-3 godzin.Kiedyś juz
                                                    próbowałyśmy obu\yć sie bez popołudniowej drzemki, ale skończyło sie to wielkim
                                                    marudzeniem, a ostatecznie Jagoda wieczorem i tak poszła spać o tej samej porze
                                                    co zwykle (ok.21.00). Generalnie Jagoda śpi prez całą noc od ok.21.00 do 7.20
                                                    (dokładnie tak!), więc te dwie godziny dziennie snu sa jej potrzebne, skoro
                                                    dwulatek powinien spac 12 godzin.
                                                    Smoczek jest nadal naszą słabością, mam nawet wrażenie, że teraz jest
                                                    gorzej...O pieluchahc juz nie pamietamy, bo Jagódka w dzień nie korzysta z
                                                    pieluchy od lutego, a w nocy od ok.miesiąca. Moim sposobem na " suche "
                                                    prześcieradło jest budzenie Malutkiej w nocy na nocniczek. Kiedy zrobi siusiu,
                                                    czesto przez sen, kłedę ją z powrotem do łóżeczka i śpi twardo do samego rana.

                                                    Pozdrawiam wszystkie eMamy i ich eDwulatków!

                                                    Iwona z Malinką wink
                                                  • natinka2002 nocnik w nocy 09.08.04, 23:45
                                                    Jakiś czas temu w "Mamo to ja " był dodatek właśnie o edukacji nocniczkowej .I
                                                    tam przeczytałam ,że nie powinno się budzić dziecka w nocy ,żeby zrobiło
                                                    siusiu . Że jeśli dziecko kontroluje już swój pęcherz , to samo się obudzi .A
                                                    jeśli nie , to zakładać pieluchę . Niby racja , ale kogo się nie pytałam , to
                                                    wszyscy wysadzali w nocy . I jakoś te dzieci się nauczyły ,sama też byłam
                                                    wysadzana smile

                                                    Natalka na razie uczy się spania w dzien bez pieluchy , efekt - więcej
                                                    prania sad .Zwykle budzi się ,jak już jest mokro i wtedy płacz . Oczywiście
                                                    pocieszam ją i nie robię z tego problemu .
                                                    Zaliczamy też jazdę w samochodzie bez pieluchy - efekt jak wyżej , właśnie
                                                    suszy się pokrowiec z fotelika sad .Niestety , jak zaśnie to nie jest w stanie
                                                    kontrolować tych spraw . Na trzeźwo wychodzi jej już całkiem dobrze , wpadek
                                                    coraz mniej ,nawet mnie ostatnio ściągnęła do domu z podwórka , bo chciała
                                                    zrobić kupę .

                                                    dobra , juz mnie tu za dużo jak na jeden dzień ....

                                                    dobranoc
                                                    Kasia i Talka (śpiąca od 2 godzin)
                                                  • martasanchez Re: nocnik w nocy 10.08.04, 00:24
                                                    Emilka pije mleko krowie tluste z dodatkiem wit.D od ukonczenia roczku. Choc co
                                                    ja mowie, pije!!! Oferuje jejsmile Byl jakis tydzien, moze dwa, ze pila nawet 2
                                                    kubki dziennie, ale znowu mleko stalo sie wrogiem. Od czasu do czasu jakis
                                                    jogurcik, ale tylko jak jest zamrozony. Kaszke manne i "takie inne" to niech
                                                    sobie rodzice sami jedza, skoro taka zdrowasmile

                                                    Oczom nie dowierzam czytajac ile waza Wasze lipcuszkisad
                                                    U nas kolejny kryzys jedzeniowy, bo w czwartek wylazla trzecia trojeczka, a w
                                                    sobote czwarta. Jeszcze tylko 4 trzonowe i moze skonczy sie nasz koszmar
                                                    jedzeniowysmile

                                                    W nocy od dwoch dni spi bardzo niespokojnie. Wlasciwie to nie spi, tylko budzi
                                                    sie z krzykiem. Mam ogromne wyrzuty sumienia, bo w sobote zostawilismy nasza
                                                    coreczke "na pastwe losu". BYlismy na czyms w rodzaju nauk przedchrzestnych i
                                                    musielismy Emilke zostawic w przykoscielnym zlobkusad Jedyne 3 osoby, ktore
                                                    moglyby sie Emilka pod nasza nieobecnosc zaopiekowac, byly w tym dniu
                                                    nieosiagalne i zostalo biedactwo rzucone na wielka wodesad
                                                    Po okolo 2 godzinach byla przerwa. Nie chcialam, zeby mnie zobaczyla, ale jakas
                                                    mama powiedziala mi ze Emilka strasznie placze (poszlam zapytac opiekunek, czy
                                                    zjadla przyniesione sniadanko) i oczywiscie zaraz tam wparowalam. Jakas pani ja
                                                    przytulala, ale to chyba tylko ja draznilo jeszcze bardziej. Czulam sie
                                                    okropnie. Na szczescie ladnie zjadla "kanapeczke" (chleb z maslem i dzemem),
                                                    popila i przyszedl po mnie Dago, ze czas sie skonczyl. Wyobrazacie sobie co sie
                                                    dzialo jak musialam isc. Krzyczala za mna "mamusiu nie idz!" no i nawet ja sie
                                                    poryczalam. Po kolejnej poltorej godzinie poszlismy ja oidebrac i znowu
                                                    plakala, stala na srodku pokoju i tak strasznie smutno plakala! BYla
                                                    przedostatnim dzieciatkiem jakie odebrano (zwalniali nas wg listy).
                                                    W nocy za nic w swiecie nie pozwolila mi wyjsc z pokoju i co chwila budzila sie
                                                    ze strasznym placzem.
                                                    Teraz juz totalnie nie wiem co robicsad

                                                    W zeszly czwartek bylam obejrzec "zlobek" czynny wtorki i czwatki, gdzie dzieci
                                                    zostawia sie tylko na 5 godzin. Mozna raz lub 2 w tygodniu. I musze przyznac,
                                                    ze juz prawie bylam przekonana, ze ja posle, a teraz mam ogromne watpliwosci.

                                                    Pomozcie mi forumowe kolezanki w podjeciu najwlasciwszej decyzjisad
                                                    Chce zeby sie "uspolecznila", przebywala w grupie rowiesnikow, miala
                                                    zorganizowana zabawe podczas ktorj czegos sie uczy, spiewala piosenki, tanczyla
                                                    itp. Boje sie ze jeszcze bardziej sie ode mnie uzalezni.
                                                    A z drugiej strony jak widzialam ja taka zaplakana, rozzalona, zagubiona..
                                                    Juz sama nie wiem.

                                                    No to chyba na tylesmile
                                                    Czekam na podpowiedzismile

                                                    Rozbita MArta z bawiaca sie Emilcia
                                                  • katitka do Marty 10.08.04, 08:21
                                                    Marta, moim zdaniem nic na siłę.
                                                    Widać Milusia potrzebuje Cię jeszcze i nie jest gotowa na odstawkę do żłobka.
                                                    Nie wysyłaj jej tam, po co szargać jej nerwy. Psychika dziecka jest delikatna i
                                                    krucha, nie widzę żadnego uzasadnienia do zmuszania dziecka do socjalizacji,
                                                    kiedy nie jest na to emocjonalnie gotowe. No chyba, że musisz iść do pracy,
                                                    wtedy to siła wyższa sad
                                                    Dzieci rozwijają się swoim tempem - bywają tzw. "cygańskie" dzieci - czyli
                                                    takie, które każdemu wlezą na kolana, nie boją się nikogo i chętnie wchodzą w
                                                    nowe towarzystwo oraz dzieci związane z rodzicami, które po prostu nie chcą
                                                    jeszcze puszczać przysłowiowej spódnicy.
                                                    Moja Natusia jest z babcią, bo ja pracuję. Najbliższą rodzinę toleruje i lubi,
                                                    mnie i tatusia uwielbia i jest bardzo z nami związana, a obcych boi się i
                                                    wstydzi. Wśród obcych dzieci potrzebuje czasu na oswojenie się. Jest bardzo
                                                    nieśmiała i na pewno płakałaby w żłobku.
                                                    Ja jestem tzw. "matka-kura" - może za bardzo trzymam ją pod skrzydłami, ale
                                                    myślę, że ona tego potrzebuje. Jest taką moją przylepą i pieszczochą i póki
                                                    tego potrzebuje, zamierzam jej to zapewniać. Kiedyś nadejdzie czas, że będzie
                                                    chciała być samodzielna.
                                                    Nie martw się Marta, nie masz powodu. Tak myślę.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Katitka z Natalką (bardzo jeszcze "przylepiona" smile)

                                                  • katitka do Martysanchez 10.08.04, 08:22
                                                    Marta, moim zdaniem nic na siłę.
                                                    Widać Milusia potrzebuje Cię jeszcze i nie jest gotowa na odstawkę do żłobka.
                                                    Nie wysyłaj jej tam, po co szargać jej nerwy. Psychika dziecka jest delikatna i
                                                    krucha, nie widzę żadnego uzasadnienia do zmuszania dziecka do socjalizacji,
                                                    kiedy nie jest na to emocjonalnie gotowe. No chyba, że musisz iść do pracy,
                                                    wtedy to siła wyższa sad
                                                    Dzieci rozwijają się swoim tempem - bywają tzw. "cygańskie" dzieci - czyli
                                                    takie, które każdemu wlezą na kolana, nie boją się nikogo i chętnie wchodzą w
                                                    nowe towarzystwo oraz dzieci związane z rodzicami, które po prostu nie chcą
                                                    jeszcze puszczać przysłowiowej spódnicy.
                                                    Moja Natusia jest z babcią, bo ja pracuję. Najbliższą rodzinę toleruje i lubi,
                                                    mnie i tatusia uwielbia i jest bardzo z nami związana, a obcych boi się i
                                                    wstydzi. Wśród obcych dzieci potrzebuje czasu na oswojenie się. Jest bardzo
                                                    nieśmiała i na pewno płakałaby w żłobku.
                                                    Ja jestem tzw. "matka-kura" - może za bardzo trzymam ją pod skrzydłami, ale
                                                    myślę, że ona tego potrzebuje. Jest taką moją przylepą i pieszczochą i póki
                                                    tego potrzebuje, zamierzam jej to zapewniać. Kiedyś nadejdzie czas, że będzie
                                                    chciała być samodzielna.
                                                    Nie martw się Marta, nie masz powodu. Tak myślę.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Katitka z Natalką (bardzo jeszcze "przylepiona" smile)

                                                  • katitka dwa razy wysłało się to samo... 10.08.04, 08:29
                                                  • kostaga o wszystkim po trosze... 10.08.04, 08:30
                                                    no to hejka smile
                                                    pisze do was osamotniona matka. dziecko sie byczy w gorach, a ja przygotowuje
                                                    sie do odejscia z pracy i haruje jak wol crying smutno mi bez niej strasznie, ale
                                                    ciesze sie, ze moge bez wyrzutow sumienia zostac dluzej w pracy i przygotowac
                                                    moje stanowisko dla kogos innego smile
                                                    edukacja nocniczkowa to dla nas chyba odlegla przyszlosc. zdarza sie, co prawda
                                                    perelce zawolac, ze chce kupke lub siku, ale moment taki przychodzi najwyzej
                                                    srednio raz na 3 tygodnie. a tak to wola siku jak juz jest mokro w butach.
                                                    zobaczymy, moze babcia teraz bedzie miala wiecej szczescia i cierpliwosci.
                                                    mleczko? u nas tylko krowie, najlepiej smakuje na zimno z miska zini mini,
                                                    oprocz tego kakao danon, z pol litra maslanki truskawkowej, rabarbarowej albo
                                                    kazdej innej z owocami, do tego gdzies 4 danonki lub ze dwa danio... generalnie
                                                    moje dziecko jest po mamusi wielbicielem nabialu i oprocz owocow mogloby nic
                                                    innego dla nas nie istniec. choc nie, przepraszam, za sprawa maji i moniki
                                                    przebojem ostatnich dni sa kabanosy. oj, zebyscie widzialy maje po bilansie!
                                                    owszem, smoczki odstawione, ale wlasnie od czego sa kabanosy! niezle sie nadaja
                                                    na smoczka wink
                                                    smoczek - u nas poszlo raz i dobrze. po prostu panie w zlobku zapomnialy go
                                                    pauli dac do spania, a pauli tym samym zapomniala, ze uzywa. jednego wieczoru
                                                    zasypiala ze smokiem, nastepnego dnia zlobkowa popoludniowa drzemka obyla sie
                                                    bez niego i to byl koniec kariery smoczka w ogole. nigdy wiecej go nie
                                                    uzylismy. ot po ptostu.
                                                    zlobek - cudowna instytucja. pauli nawet teraz, choc mija juz prawie pol roku,
                                                    jak tam nie chodzi, gdy tylko o mijamy wyrywa sie, ze chce do zlobka, do
                                                    dzieci, do pan... serce mi sie kraje jak pomysle, ze nie bedzie mogla wrocic do
                                                    zlobka od wrzesnia. no wlasnie, chyba wam jeszcze nie pisalam...
                                                    zaniepokoilo mnie chrapanie paulinki i bardzo nieprzyjemny zapach z ust, taki
                                                    typowo ropny. pauli chodzi caly czas z otwarta buzia. wyslalam ja do
                                                    laryngologa a tam sie okazalo, ze ma bardzo przerosniety trzeci migdal i w
                                                    zadnym wypadku, dopoki to swinstwo nie zostanie usuniete, nie mozemy nawet
                                                    myslec o zlobku, gdyz jakakolwiek infekcja moglaby zagrozic pauli uduszeniem.
                                                    wiec teraz jest na lekach obkurczajacych migdal, potem poogladamy go no i
                                                    pewnie pojdzie pod noz. a pauli pojdzie najpewniej dopiero do przedszkola...
                                                    no nic, pracuje dalej
                                                    papatki
                                                    sushi vel kostaga
                                                    ps. a wy spac nie mozecie???? surprised
                                                  • natinka2002 Re: o wszystkim po trosze... 10.08.04, 20:23
                                                    No to odpisuję teraz a nie po godz.23 ,może być ?
                                                    Niestety dostęp do komputera mam ograniczony , w dzień przez Natalkę (która
                                                    czasem zapomina o spaniu) a wieczorem przez Piotra .A w ogóle to najlepiej mi
                                                    się myśli właśnie wieczorem , o takich dziwnych porach gdy Agata już śpi smile)))
                                                    No ale ja nie mam budzika nastawionego na 5 z minutami rano , to sobie mogę
                                                    pozwolić na trochę szaleństwa . Jutro pewnie zostanę zmuszona do wstania o
                                                    jakiejś pogańskiej godzinie , bo Natalka zasnęła o 19,30 (oczywiście nie spała
                                                    w dzień)

                                                    Marta!
                                                    W podjęciu najwłaściwszej decyzji chyba Ci nie pomogę ,ale myślę podobnie jak
                                                    Katitka .Jeśli taka była reakcja Emilki , to tak samo mogłoby być w żłobku ,
                                                    najwidoczniej to jeszcze nie ten czas. Nie znam się na psychologii
                                                    dziecięcej ,ale jeśli tak strasznie rozpaczała a potem jeszcze długo przeżywała
                                                    to rozstanie , to raczej nie posyłaj jej do żłobka .Może udałoby Ci się znaleźć
                                                    jakieś zajęcia dla dzieci ,podczas których dzieci moga być z rodzicami . Byłaby
                                                    wśród innych dzieci ,ale miałaby Ciebie pod ręką . Ja pół roku temu znalazłam
                                                    takie zajęcia i strasznie się napaliłam .Wtedy jeszcze Natalka była za mała ,
                                                    bo przyjmowali dzieci od 2 lat .Pomyślałam ,że poczekam , akurat lato się
                                                    skończy ,na podwórku będzie coraz nudniej to zaczniemy chodzić do Klubu
                                                    Maluszka . I niestety .... Klubu już nie ma sad Muszę czegoś poszukać , bo moja
                                                    córa , tak jak Natalka Kasi ,jest nieśmiała i obcych się wstydzi . Marzy mi
                                                    się ,żeby była taka rezolutna jak Perełka , ale to nie ten typ - niestety ...

                                                    to tyle , zmykam do innych zajęć , bo czas zwolnić miejsce przed komputerem smile

                                                    buziaki dla Paulinki ,której coś licho nie chce opuścić ! teraz głupi migdał ...

                                                    pozdrawiam osamotnioną mamę smile i wszystkie inne też

                                                    jeszcze nieosamotniona żona ( dni mijają coraz szybciej ,żeby potem wlec się w
                                                    nieskończoność... crying((((

                                                    Kasia

                                                  • martasanchez Re: o wszystkim po trosze... 12.08.04, 20:36
                                                    Serdecznie dziekuje za odzewsmile
                                                    Decyzja zostala podjeta. Emilka zostaje z mama w domu a jak bedzie trzeba isc
                                                    do pracy to bedziemy sie matwic "jak my to teraz zrobimy"smile

                                                    Dzis przyprowadzilysmy jej towarzyszke do zabwysmile Emilki kuzynka zostanie dzis
                                                    po raz kolejny mama i opiekujemy sie jej starsza coreczkasmile Emilka swietnie
                                                    zrozumiala powage sytuacji. O ile zawsze mala jej "przeszkadza" i sie "kloca i
                                                    leja", tak dzis znosi jej zabawki, przytula i pyta czy jest okey i czy chce isc
                                                    zobaczyc 'baby'smile Pewnie zmieni podejscie jak zalapie, ze 'baby' do domu
                                                    zabierze mala a nie onasmile

                                                    No nic, uceikam bo co dwie to nie jednasmile

                                                    Pozdrawiamy serdecznie
                                                    Marta z Emilka i na dokladke Stephanie
                                                  • natinka2002 Re: o wszystkim po trosze... 13.08.04, 15:50
                                                    Odzywam się tak kontrolnie ,żebyście nie odzwyczaiły się ode mnie smile

                                                    Natalka wykombinowała sobie, że może nie spać w dzień i teraz nie da się
                                                    zaciągnąć do łóżeczka . Dziś mi się udało ,ale pogoda kiepska ,humorek
                                                    też ,więc w bólach ale usnęła . Ciągle jednak mam wrażenie ,że ona powinna
                                                    jeszcze spać w dzień ,że to dla niej zbyt wyczerpujące . Nie powiem , wieczorem
                                                    jest całkiem fajnie smile ,o 20 już śpi ( budzi się ok 8 rano) ... ale zanim
                                                    zaśnie to już mało kontakuje , mimo że udaje twardzielkę . Kryzys dopada ją ok
                                                    16 i jeśli uda mi się ją szybko wyciagnąć na podwórko , to jest OK .To "szybko"
                                                    nie jest takie proste , bo Tala dostaje głupawki i zwykłe ubieranie potrafi
                                                    przeciągnąć w nieskończoność . Jesteśmy na dworze max do 19 , potem to już
                                                    ekspresowo -kąpiel , kolacja , mycie zębów i książeczka w łóżeczku i dziecinka
                                                    odpada .

                                                    Wyciągnęłam ostatnio z piwnicy czterokołowy rowerek i teraz obwożę Natalkę po
                                                    osiedlu . Ależ jest szczęśliwa smile

                                                    papa

                                                    Kasia

                                                    PS. Szykuję się już do zmiany prześcieradła u Natalki , wstanie i pewnie będzie
                                                    mokro sad
                                                  • kostaga Re: o wszystkim po trosze... 15.08.04, 10:35
                                                    Ja tez tylko kontrolnie, bo dziecka nie mam, jeszcze conajmniej przez
                                                    najbliższy tydzień go nie zobaczę, więc nie mam o czym pisać crying
                                                    Pauli z dziadkami bawi się rewelacyjnie, o rodzicach jak zwykle zapomniała.
                                                    Więc psuć humorów Wam nie będę...
                                                    Ale nie zapomnę i zaglądać tu będę na bank smile
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: o wszystkim po trosze... 15.08.04, 13:47
                                                    Ja to już w ogóle nie powinnam się odzywać przez najbliższe 2 miesiące...
                                                    humorów nie psuć ...
                                                    i zakopać się gdzieś głęboko ...

                                                    już tęsknię , a minęły 2 godziny crying(

                                                  • axa2002 Re: o wszystkim po trosze... 16.08.04, 09:42
                                                    dziewczyny trzymajcie się!!!

                                                    Kasiu tak mnie zmotywowałaś z tym smoczkiem, że postanowiłam spróbować... i
                                                    ogłaszam wszem i wobec mieliśmy WEEKEND BEZ SMOCZKA smile))) Oficjalna wersja
                                                    brzmi - melu wpadł do kibelka i popłynął do morza... Taką wersję przyjęłam i
                                                    takiej się będę trzymać...
                                                    Chyba ja bardziej obawiałam się tego rozstania niż Ola... trochę pokwękała w
                                                    piątkowy wieczór, teraz owszem wspomnina przed spaniem ale nie płacze z tego
                                                    powodu smile)) mam nadzieję, że najgorsze za nami smile))

                                                    pozdarawiam
                                                    Aneta
                                                  • axa2002 Re: o wszystkim po trosze... 18.08.04, 09:10
                                                    ale ciszszszszsza.....

                                                    u nas przed zaśnięciem nadal z żalem wspominamy smoczka.... sad jka długo to
                                                    może potrwać????????
                                                  • kostaga Re: o wszystkim po trosze... 19.08.04, 11:05
                                                    a ja dalej bez dziecka crying
                                                    tylko nawet nie mam czasu sie dokladnie zorientowac, ze pauli nie ma.
                                                    zawzielam sie i robie prawo jazdy, monika mnie zmotywowala.
                                                    tylko jazdy mam na 6 rano. ale teorie zaliczylam po dwoch dniach smile
                                                    rosnie ze mnie rajdowiec

                                                    sushi
                                                  • roka3 Re: o wszystkim po trosze... 20.08.04, 23:03
                                                    U nas jeżeli chodzi o smoczek nie było żadnych problemów - Kuba po prostu go
                                                    używał tylko w pierwszych dniach życia. Niestety miał zastępstwo mamy cyca - od
                                                    dłuższego czasu tyko do usypiania. Jak poszliśmy na bilans i pani doktor
                                                    powiedział , że swoją córeczkę ( 3 miesiące młodszą) odstawiła od piersi i Kuba
                                                    też już nie powinien jeść ne-ne to cały dziń chodził zły i wszystkim mówił pani
                                                    nene nie.zawarliśmy umową, że jeszcze parę dni dostanie a jak będzie miał
                                                    urodziny to będzie duży chłopak i koniec z cycem. Za kjażdymm razem jak chcaił
                                                    cyca mówiła że dostanie ale pod warunkiem że tylko do urodzin i zawsze się
                                                    zgadzał. I wyobraźcie sobie, że zrozumiał i po urodzinach mówił że nene be i
                                                    ała ( tak mu powiedziałam) i Kuba nene nie.
                                                    Jeżeli chodzi o nocnik kupaą z regóły woła jak jesteśmy u kogoś to nawet robi
                                                    do sedesu. Siusi tylko czasem lub w połowie albo po fakcie.
                                                    Od wczwartku zeszłego tygodnia do poniedziałku tego byliśmy w szpitalu. Kuba
                                                    dostał uczulenie po antybiotyku cały był w w najpierw małych potem wielkich
                                                    plamach. Tomek akurat złapał anginę i nie mógł wchodzić na oddział więc ja cały
                                                    czs byłam z Kubą . Nawet źle szpitala nie wspominamy ( notabene widać go z
                                                    mojego okna- 3 min autem). Najgorsza była dieta , Kuba ciągle był głodny rano
                                                    budził się i wołał jeść i szedł spać i wołał jeść i dostawał odemnie suche
                                                    bułki i chrupki kukurydziane.Mimo mojego dokarmiania zawsze pierwszy czekał aż
                                                    będą rozwozić jedzenie i wykłócał się ze nie chce dietetycznego jedzenia tylko
                                                    inne. (Waga 12,5 kg wzrost 87)
                                                    ponieważ skończył juz 2 lata więc załapał się do drugiej grupy wiekowej i musze
                                                    wam powioedzieć ze nocujących rodziców było b. mało, mało tego do niektórych
                                                    dzieci 5 letnich wogóle rodzice nie przychodzili, pielęgniarki móowiły że zdaża
                                                    się że dziecko może być wypisane a nikt po nie się nie zgłasza parę dni. zgroza
                                                    co ? że żal mi było tych dzieci to zmieniłam się w przedszkolankę,a że miałam
                                                    blisko do domu naznosiłam kredek, kolorowanek,książeczek, małych samochodzików
                                                    ( w szpitalu nie byłłlo ani jednego samocjhodu), magnetofon, Shreka na wideo.
                                                    ale całe szczęsie juz jesteśmy zdrowi w domu.
                                                    dzięki Sushi z przepis - na urodzimy mieliśmy tort galaretkowy a świeczka
                                                    została zgaszona ręką.
                                                    Roka &Kuba
                                                  • monika_wroclaw Wróciliśmy!!! 22.08.04, 20:45
                                                    Witam wszystkich

                                                    Dwie godziny temu wróciliśmy z wakacji...

                                                    Teraz opowiem co nowego u Mai:
                                                    W lipcu zaczęła robić siusiu na nocnik, nauka poszła jej ekspresowo po kilku
                                                    dniach w dzień wogóle przestała korzystać z pieluchy ( nawet podczas drzemki ),
                                                    a po niespełna 2 tygodniach również w nocy, teraz mamy już czwarty tydzień bez
                                                    pieluch. Dzisiaj założyłam jej pieluszkę na podróż, ale dojechaliśmy do domu z
                                                    suchą, po drodze dwa razy siusiała smile
                                                    Urosły jej 4 ząbki, teraz ma ich 16. Urosła 2 cm i ma już 90cm, nie wiem ile
                                                    waży sad
                                                    Nie chorowała wogóle mimo nie najlepszej pogody nad morzem.
                                                    Nauczyła się paru nowych słów, ale ogólnie mówi kiepsko, chociaż można się z
                                                    nią dogadać.
                                                    Nadal pięknie je sama wszystkie posiłki, pije ze szklanki...

                                                    To chyba wszystko co sobie na razie przypominam smile

                                                    Cudownie jest wrócić do domu po 7 tygodniach... dzieci jakby nie było, cały
                                                    czas zajęte zabawkami...

                                                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                                  • kostaga Re: Wróciliśmy!!! 23.08.04, 08:18
                                                    No to zaraz będę Cię musiała wziąć na spytki smile
                                                    Pauli już wypytuje o Maję, więc od spacerku się chyba nie wymigacie.
                                                    Wielka buźka
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Wróciliśmy!!! 24.08.04, 22:00
                                                    To i ja wracam!
                                                    Zapowiadało się ,że mnie tu długo nie ujrzycie .Internet padł ,mąż
                                                    daleko ,przez telefon ciężko naprawić komputer a ja w te klocki raczej
                                                    marnie ... W najgorszych moich wizjach zczytywałam juz posty z dwumiesiecznym
                                                    opóźnieniem sad Ale widać tak łatwo mnie się nie pozbędziecie -hihihi

                                                    Nadrobię teraz zaległości ..
                                                    W zeszłym tygodniu miałam jeszcze jedną pannę w domu .Było całkiem inaczej niż
                                                    z jedną - i lepiej i gorzej . Trochę trudno zająć w tym samym czasie jedną
                                                    zabawą dwu- i dziesięciolatkę . Ale nie mogę narzekać ,mogłam trochę więcej
                                                    zrobić z dwiema niż z jedną . Być może póki są jeszcze wakacje znowu nas
                                                    odwiedzi . Gorzej że może już nie mieć na to ochoty , bo Natala miała akurat te
                                                    gorsze dni i okropnie marudziła ,więc moja siostrzenica chętnie wróciła po 5
                                                    dniach do swojego domu smile
                                                    Całkiem fajnie się śpi z dwójką dzieci smile ...obie gadały przez sen , wierciły
                                                    się i przewalały po łóżku ,jakimś cudem jednak wysypiałam się .

                                                    Nadal nie ma spania w dzień .Niestety nie mogę tak stanowaczo jak Iza
                                                    powiedzieć ,że takie rozwiązanie jest lepsze . Widzę ,że przynajmniej chwila
                                                    snu by się jej przydała ,ale nie ma siły która by ją zagoniła do łóżeczka.
                                                    Strasznie się broni przed spaniem ,nawet jeśli pada ze zmęczenia. Na weekend
                                                    pojechałyśmy do moich rodziców i tam też się nie dała położyć ( mimo że wstała
                                                    o 6,30 ),więc musiałam szybciej wrócić do domu. Była tak wykończona ,że zasnęła
                                                    mi na rękach ledwo usadowiłyśmy sie w autobusie .Nie obudziła się ani jak ją
                                                    przekładałam do wózka ani jak ją wnosiłam do domu i kładłam na łóżku .Spała tak
                                                    twardo,że musiałam ją długo budzić ,w końcu zwlokła sie z łóżka po 18. Może
                                                    powinnam w czasie popołudniowej drzemki wybierać się na przejażdżki autobusami ?

                                                    Z pieluch nadal korzystamy w nocy. Niestety ,nawet jeśli przebudzi się w nocy i
                                                    nasiusia do nocnika ,to nie wstaje sucha (ale już nie ma tak mokro jak to
                                                    bywało jakiś czas temu) . W ciągu dnia nie ma większych problemów , na podwórku
                                                    ani podczas dłuższej jazdy autobusem nic już nie popuści ( może w końcu
                                                    przestanie sikać w swój fotelik :] )
                                                    Jestem pod wrażeniem ,że Maja tak szybko odstawiła pieluchy smile Dzielna
                                                    dziewczyna !

                                                    no dobra , chyba wystaczy na dziś ...

                                                    papa
                                                    Kasia

                                                    PS. Monika ! Agata ma wszystkie zdjęcia z naszych spotkań ,więc się z Tobą na
                                                    pewno podzieli wink
                                                    witajcie w domu !
                                                  • monika_wroclaw Re: Wróciliśmy!!! 24.08.04, 22:29
                                                    Hej

                                                    Wczoraj rano odebrałam wreszcie prawko i mąż rzucił mnie od razu na głębokie
                                                    wody, sama z dziećmi pojechałam do mamy. Dzisiaj wróciliśmy, wszystko z nami
                                                    OK smile, jesteśmy cali big_grin, mąż bardzo jest ze mnie dumny....

                                                    Jeżeli chodzi o zdjęcia to ja też mam sporo więc, Kasiu, mogę Ci wysłać, tylko
                                                    nie wiem czy na adres gazetowy...?

                                                    Zapomniałam jeszcze się pochwalić, że Maja w końcu zaczęła mówić swoje imię i
                                                    teraz już odpowiada na pytanie jak się nazywa...smile
                                                    Na wakacjach także nauczyła się wypluwać pastę do zębów, ale to zasługa Alka,
                                                    bo widziała, że on wypluwa...

                                                    Agata, to kiedy umawiamy się na spacerek??

                                                    pozdrawiam
                                                  • axa2002 po bilansie 23.08.04, 08:38
                                                    15 kg i 92 cm

                                                    smoczek nadal w odstwce smile mówimy bardzo dużo, całymi zdaniami, śpiewamy
                                                    piosenki (częściowo po swojemu)

                                                    niestety mamy anginę i zapelenie spojówek.... mamy więc tydzień z
                                                    antybiotykiem sad ta angina to jakaś plaga sad((((

                                                    Aneta
                                                  • axa2002 puk, puk.... 31.08.04, 08:34
                                                    no dobra w weekend była ładna pogoda więc rozumiem że nikt nie siedział przy
                                                    komputerze ale dziś przeciez pada!!!!
                                                  • katitka Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 31.08.04, 13:01
                                                    Oj niedobrze, nasz lipiec wyleciał z pierwszej strony.
                                                    Pędzę na ratunek, podciągnę do góry.
                                                    Moja Natusia jest wybitną gadułą - mówi już wszystko, opowiada całe historyjki,
                                                    dogadujemy się z nią bez najmniejszych problemów. Jest świetna, mówi
                                                    np "Mamusiu wieś, była siobie myśka Flanciśka i ona pośła do śklepiku i kupiła
                                                    mięśko, mlećko i bujećkę świeziutką i sinećkę i nić więciej tykol jeście kupiła
                                                    domek i łóźko i siamolot..." i tak nawija - zrywamy z niej boki!!
                                                    Strasznie nas kocha - tuli się i mówi "mamusiu (albo tatusiu) kocham ciebie
                                                    baldzio, wieś?" Można się rozpłynąć ze szczęścia smile Albo mówi "Baba Jaga jeśt
                                                    wśtlętna, bzidka i niedobla, a ty mamusiu jeśteś ślićna, kochana i dobla!" i do
                                                    tego wielki uśmiech! Cudo!! smile)
                                                    Jednocześnie nie mamy sukcesów nocniczkowych sad
                                                    Przychodzi zasiurana i obwieszcza: "Mamusiu ślobiłam siusiu w majty! Ale wśtyd!
                                                    Psiecieś wsiści juś siusiają do noćnićka..." Ręce opadają! Jak próbuję ją
                                                    wysadzać, to czasem uda mi się złapać, ale to chyba jeszcze nie jej czas...
                                                    Przykre ale... nobody's perfect!
                                                    W pierwszym roku życia Natalka była wielkim grubaskiem - aż martwiłam się jej
                                                    sadełkiem. Teraz robi się filigranową dziewuszką, jest odrobinę niższa od
                                                    większości rówieśników i coraz szczuplejsza (w stosunku do innych dzieci). A
                                                    przy tym ładnie je i jest okazem zdrowia! Bardzo się z tego cieszę!

                                                    Niestety nie wyjeżdżałam w tym roku na wakacje, a tu już prawie jesień sad
                                                    W związku z tym proponuję rozpocząć pisanie optymistycznych postów w celu
                                                    profilaktyki przed jesienną depresją i melancholią (która niedługo może zacząć
                                                    uprzykrzać nam życie).
                                                    Napiszcie coś wesołego! Przy okazji może rozweselimy biedną Kasię-Natinkę,
                                                    która chyba nadal tęskni za mężem (aż tak, że nawet nie pisze).
                                                    Gorące całuski dla wszystkich!
                                                    Katitka


                                                  • kostaga Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 31.08.04, 20:18
                                                    Heja smile
                                                    Pauli też gada jak najęta, ale nie tak pięknie jak Natala Katitki. Oooooo do
                                                    tego to jej jeszcze daleko sad Ale też jest nieźle. Ostatnio rozwaliła
                                                    sprzedawczynie w sklepie podchodząc do lady i serwując swoje zakupowe
                                                    zamówienie: "Plose atimelek (czyt. aktimel), selek, palówki i nocnik, bo idzie
                                                    kupa".
                                                    No właśnie, my mamy też na koncie nocnikowe sukcesy. Generalnie pieluszka
                                                    zakładana jest tylko na noc, ale i tak Pauli wstaje sucha. Na spacerkach furorę
                                                    robi sikanie w krzakach. Aż strach myśleć jak się to skończy!
                                                    A ja od jutra ruszam cała szczęśliwa i pełna obaw jednocześnie, do nowej pracy.
                                                    W końcu porzuciałam po pięciu długich latach Impel i zaczynam swą karierę w
                                                    budżetówce. Trzymajcie za mnie kciuki, bo przecież od początków wszystko zależy
                                                    a one są najważniejsze.
                                                    W związku z powyższym trudno mi będzie Moniko, wybrać się teraz na jakiś spacer,
                                                    chyba, że na weekend. W tygodniu wieczorami kończę jeszcze to nieszczęsne prawo
                                                    jazdy. We wtorek mam ostatnią jazdę, ale bez dodatkowych chyba się jednak nie
                                                    obędzie crying Coś mi się widzi, że jednak mistrz kierownicy to ze mnie nie będzie crying(((
                                                    No dobra, czas iść się przygotować do nowej pracy. Jak się tam poinstaluję to od
                                                    razu się do Was odzywam.
                                                    Kasiu, ja cały czas myślę o Tobie i próbuję trochę telepatycznie podebrać Ci tej
                                                    tęsknoty. Ale pewnie mi nie wychodzi sad
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 01.09.04, 09:25
                                                    Witam

                                                    Widzę, że wreszcie coś zaczyna się dziać na naszym wątku smile

                                                    Mój Alek dzisiaj rozpoczął zerówkę, przez co Maja była rano bardzo
                                                    niezadowolona, bo jej Alusia nie ma w domu.

                                                    Maja jeszcze niestety nie mówi tak pięknie jak Natalka i Paulinka, ale
                                                    dogadujemy się z nią bez trudu.

                                                    U nas trwa ciągła walka między Alkiem i Mają o przytulanie się do mamy
                                                    brzuszka smile A poza tym często się sprzeczają, bo Maja ma duże poczucie
                                                    własności i mówi, że wszystko jest jej, a Alek nie chce jej ustąpić, więc jak
                                                    są razem to często się kłócą, a nawet czasem biją... ( głównie to Maja leje
                                                    Alka ), ale jedno bez drugiego nie może żyć.

                                                    Ja się już na dobre rozjeździłam autkiem i bardzo mi się to podoba, że jestem
                                                    teraz niezależna i mogę sama pojechać np. na zakupy, a zakupy bez męża to
                                                    czysta przyjemność smile

                                                    pozdrawiam słonecznie
                                                  • natinka2002 Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 01.09.04, 10:27
                                                    Mam ciągle jeszcze nadzieję ,że to nie jesień , ale i tak czas tu trochę
                                                    zagrzać atmosferę na naszym forum.

                                                    Na szczęście nie muszę dzielić sie z nikim tęsknotą , bo od wczoraj mam mego
                                                    faceta w domu (tzn. teraz w pracy ,ale w Gdyni a nie gdzieś na morzu ) .
                                                    Zrobili sobie małą przerwę , przepływali w pobliżu i stwierdzili że czas by
                                                    zajrzeć do własnego domu smile ( a tak serio popsuła im się radiostacja i
                                                    przypłynęli naprawić ).Jutro już nas opuści i wróci za 6 tyg. sad , ale
                                                    dobrze ,że chociaz na chwilę wpadł do domu.
                                                    A poza tym to omijam komputer z daleka , niestety nie chce się sam naprawić a
                                                    boję się że następnym razem już sie nie odpali (GG nie działa sad
                                                    Przeszłam na system większości z Was : czytam , nie piszę . Ale nie z
                                                    tęsknoty , tylko z braku czasu i zastoju myślowego smile Rok temu spędzałam
                                                    samotne wieczory przed komputerem a teraz nie czuję takiej potrzeby , to chyba
                                                    już przesyt .

                                                    muszę kończyć, bo Natalka mnie spycha z krzesła,
                                                    obiecuję ,że napisze jeszcze w bardziej sprzyjających okolicznościach

                                                    wracajcie dziewczyny ! to był straszny widok jak nasze forum wyleciało z
                                                    pierwszej strony sad

                                                    Kasia i Natalka , która już zabiera sie do pisania
                                                  • kostaga Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 01.09.04, 18:22
                                                    Ufff, przeżyłam swój pierwszy dzień w nowej pracy. Nie było tak źle.
                                                    Kasiu, serdeczne dzięki za słowa otuchy, bardzo mi pomogły i miło rozpczęły ten
                                                    dzień smile
                                                    Pracy będę miała dużo, ale to lepiej niż się nudzic w pracy, prawda?
                                                    A Pauli też ma radochę, bo przychodzi po mnie do pracy smile Pracuję teraz blisko
                                                    domu i to do tego w sercu wrocławskiego Parku Szczytnickiego, więc Pauli może
                                                    sobie po drodze karmić kaczki itp. A ja rano też korzystam ze spaceru. Same
                                                    korzyści smile))
                                                    W galerii ponownie prezentuje się Pauli - zapraszamy
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • natinka2002 Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 03.09.04, 21:50
                                                    No i jak znowu nikt nie napisze ,to wylecimy z pierwszej strony .
                                                    Co to ma w ogóle być ?... tendencja spadkowa ????

                                                    A ja znowu opuszczona ....
                                                    wracam do wyszywania ...
                                                    no może nie dziś , bo teraz to już chyba pójdę spać , w telewizji same
                                                    koszmary ...

                                                    pozdrawiam

                                                    Kasia ,mama śpiącej słodko Natalki
                                                  • kostaga Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 04.09.04, 10:04
                                                    No! To mamy za sobą pierwszą noc kompletnie bezpieluszkową i to SUCHĄ! Pauli
                                                    sama zasypiając jeszcze wstała, rozebrała się (a miała pieluszkę), zrobiła siku
                                                    i nie założyła jej z powrotem i nam też nie pozwoliła tego zrobić. Wstała rano i
                                                    pierwsze co zrobiła, to zaraz zdjęła piżamkę i skorzystła z nocnika. Obudziła
                                                    nas słowami "Tatuś! Wstawaj wylać siku!". No i tym sposobem chyba pożegnaliśmy
                                                    się z pieluchami na dobre.
                                                    Za to przywitać się musieliśmy ponownie z papkami, kaszkami, rozmemłanymi
                                                    ziemniakami i przecieranymi zupkami. Perła wczoraj wybiła sobie obie jedynki!
                                                    Jak na razie obie utrzymały się w torebkach, ale wyglądają, jakby robiły to
                                                    strasznie niechętnie. Stąd przez 2 tygodnie żadnego gryzienia, może się
                                                    uchowają. Nie chce mi się nawet myśleć co będzie, jeżeli rzecz się nie uda crying
                                                    Całe pasmo nieszczęść, bo dzień wcześniej okazało się, że Pauli ma ciężką ropną
                                                    anginę i jej przerośnięte migdały prawie w ogóle uniemożliwiają jej oddychanie.
                                                    Biedaczka strasznie sapie, chrapie i się dusi a ja nie potrafię jej za bardzo
                                                    pomóc. Jedynym jej pocieszeniem są teraz lody, których jej nie żałuję.
                                                    A wracając do nieszczęsnych ząbków, to najdziwniejsze jest to, że stało się to w
                                                    strasznie głupi sposób. Pauli klęczała na podłodze i układała puzzle,
                                                    podpierając się jedną rączką. I w pewnym momencie po prostu ta rączka się jej
                                                    przesunęła a Pauli walnęła z całym impetem bródką o podłogę. Nie było żadnego
                                                    ganiania, żadnych wygłupów, niemądrych szaleństw. Nic z tych rzeczy, po prostu
                                                    spokojnie siedziała i układała puzzle. To spowodowało, iż zrozumiałam, że choćby
                                                    nie wiem jak ją pilnowała i zabezpieczała na wszelkie możliwe sposoby, to nie
                                                    uda mi się jej uchronić przed takimi wypadkami. Szkoda tylko, że ten tak
                                                    nieszczęsliwie się skończył dla jedynek, które przecież niwiele ponad rok
                                                    dopiero oglądają świat, a miały to robić jeszcze co najmniej lat 4 surprised
                                                    No nic, idę zobaczyć jak się tym razem skończy mycie samochodu, bo właśnie Perła
                                                    to robi smile
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • monika_wroclaw Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 04.09.04, 10:41
                                                    Hej

                                                    Agata, my mieliśmy podobny przypadek z Alkiem, ale on był młodzszy, miał 16 m-
                                                    cy kiedy wybił sobie jedynkę, wyglądało to tak, że ten ząbek zamiast pionowo to
                                                    był poziomo do tyłu, tak był wybity, że aż wbił się w podniebienie i lekarz
                                                    musiał go energicznie pociągnąć aby wyjąć z podniebienia, ale ząbek na
                                                    szczęście był cały, nie pęknięty, i trzymał się. Po około pół roku sam się
                                                    wyprostował. Ale szkliwo zostało uszkodzone i co pół roku musieliśmy jeździć na
                                                    zabezpieczanie tego ząbka specjalnym płynem, aby nie zaatakowała go próchnica.
                                                    Jak sama widziałaś mój syn nadal ma obie jedynki, mimo że ma już 6,5 roku. Ta
                                                    jedna jest tylko trochę ciemniejsza od drugiej.

                                                    Mam nadzieję, że u Pauli też utrzymają się te jedyneczki.

                                                    Zapomniałam Ci powiedzieć, że przywiozłam znad morza jedną skarpetkę Pauli,
                                                    taka fioletowa w paseczki, była w poszwie od kołdry. I znaleźliśmy na ogrodzie
                                                    jakąś płytę ( podpisaną Składanka ), może to też Wasza...??

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • natinka2002 Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 05.09.04, 21:59
                                                    No to zaczynam trzymac kciuki za jedynki Paulinki . Jedyne pocieszenie,że to
                                                    jeszcze nie są stałe zęby .Mimo wszystko ,szkoda by było....

                                                    Niestety tym razem też nie popiszę dłużej . Zmykam spać , bo poprzednią noc
                                                    marnie spałam ,do tego Natusia obudziła mnie o pogańskiej godzinie - 6,30 z
                                                    czego cieszył się jedynie dziadek , bo mógł wreszcie szwendać się po
                                                    mieszkaniu. Ta noc też nie zapowiada się miło , bo będę spać z lekka śmierdzącą
                                                    małą istotką . Natalce zdarzyło się po raz pierwszy zwymiotować przez sen i
                                                    jutro dzień zaczniemy od kąpieli sad Mam nadzieję ,że to z przejedzenia ( u
                                                    babci objadła się rosołem a potem byłyśmy jeszcze na imieninach )a nie jakieś
                                                    choróbsko. Tak czy owak wolę mieć ją pod ręką jakby co ...

                                                    papa

                                                    Kasia

                                                    PS> jedyneczki trzymajcie się dzielnie smile !!!
                                                  • natinka2002 Re: Dziewczyny, jesień, wracać na forum! 07.09.04, 14:38
                                                    I my też możemy się pochwalić bezpieluszkową nocą . Szczęśliwie zarówno
                                                    łóżeczko Natalki jak i moje pozostały suche. Cieszę się teraz ,że się w końcu
                                                    odważyłam .Chociaż to nie całkiem moja zasługa , bo Natalka tak jak Paulinka po
                                                    prostu stwierdziła ,że w pieluszce jej 'niedobrze' i nie dała już sobie jej
                                                    założyć . Nie to nie , dobra nasza , kolejna pielucha do przodu smile
                                                    Ale przy okazji muszę dokupić drugą ceratkę ,żeby zabezpieczyć też nasz materac.

                                                    A poza tym korzystamy z pięknej pogody ( od jutra ma być gorzej sad )
                                                    I jeszcze jedno: we czwartek Natalka idzie po raz pierwszy do fryzjera . Czas
                                                    najwyższy w końcu wyrównać jej włosy .Juz mi szkoda ...

                                                    pozdrawiamy z dosyć słonecznej Gdyni

                                                    Kasia i śpiąca tym razem Natusia (jeszcze z długimi włosami )
                                                  • katitka Sto całusów i uściski dla Pauli! 07.09.04, 12:50
                                                    sad
                                                    Biedna malutka, uściskaj ją, aż mi ciarki przeszły jak przeczytałam co się
                                                    stało!
                                                    I potężne gratulacje co do nocniczka! Brawo!
                                                  • kostaga Re: Sto całusów i uściski dla Pauli! 08.09.04, 15:14
                                                    Dzięki smile)))
                                                    Nawet nie spodziewałam się, że to aż taka oszczędność wink
                                                    A ząbki jak na razie są, choć nie udaje nam się ustrzec Pauli przed gryzieniem.
                                                    Zawsze wykorzysta chwilę naszej nieuwagi i zaraz coś przegryza. No ale jak na
                                                    razie ząbki się trzymają i mam nadzieję, że tak zostanie smile
                                                    papatki
                                                    Agata
                                                  • axa2002 Re: Sto całusów i uściski dla Pauli! 09.09.04, 10:27
                                                    boziu, boziu bierdna Perełka!!! Ząbki trzymajcie się mocno!!!

                                                    a czy słyszałyście o teorii roku przestępnego???? bo ja jestem skłonna w nią
                                                    uwierzyć...
                                                  • natinka2002 i co tam słychać w Polsce ? 13.09.04, 23:36
                                                    Spadamy ,spadamy .. sad

                                                    Czyżby już nie było o czym pisać ? Macie dość ????
                                                    Takiego zastoju nie pamiętam odkąd tu zawitałam . Skutecznie ochłodził się mój
                                                    zapał , nawet nie spieszy mi się do komputera ,żeby oglądać te pustki .
                                                    Przestańcie tylko czytać !!!! No chyba ,że już nawet nikt nie czyta...

                                                    Teraz w skrócie co u nas :
                                                    Od tygodnia nie zużyła się ani jedna pielucha ,sukces ! Za to przydaje się
                                                    piżamka na zmianę ,ale w miarę rzadko .Generalnie nie wysadzam Natalki w nocy
                                                    na śpiąco ,czekam aż sama się przebudzi .Nie zdąży , to "nie stało" jak mówi
                                                    Natalka czyli "nic się nie stało"
                                                    Rozgadało się moje maleństwo ,że hej .Rozmowy nasze co prawda często są takie
                                                    bez ładu i składu , do tego szybko zmienia się temat smile i muszę czasem nieźle
                                                    sie nagłówkować ,żeby dojść o czym rozmawiamy ,ale jest super.
                                                    Powiedziałabym "chwilo trwaj ! "
                                                    Chłonie wszystkie wierszyki ,które czytamy ,na tyle że niektóre jest w stanie
                                                    sama po swojemu odtworzyć ,nawet udaje jej się przy tym zachować ogólny sens (
                                                    co z tego ,że liski mają rączki a nie łapki jak jest w wierszyku ,przecież i
                                                    tak wiadomo o co chodzi )
                                                    Niestety ,nieśmiała jest strasznie . Nie ma mowy ,żeby zrobić z niej
                                                    małpkę .Gadki w stylu "a powiedz pani ,ile masz lat , jak masz na
                                                    imię ..powiedz wierszyk "itp nie przejdą , brak odpowiedzi . Może i dobrze , co
                                                    będzie gadać z każdą napotkaną osobą .

                                                    Ciekawa jestem ,co wygarnie na 'dzień dobry' tatusiowi , jak zawita we środę (
                                                    kolejny nieplanowany powrót do portu) .
                                                    Czekam też na reakcję tatusia na nową fryzurkę jego ukochanej córeczki .Chyba
                                                    nie będzie tak znowu źle ...

                                                    pozdrawiam te z Was ,które jeszcze tu wogóle zagladają

                                                    pa

                                                    Kasia z coraz bardziej wietrznego Wybrzeża


                                                  • kostaga Re: i co tam słychać w Polsce ? 14.09.04, 08:38
                                                    No to ja też muszę się wybrać z Pauli do fryzjera, bo zarosłam mi na amen, a
                                                    jak widzę takie piękne fryzurki jak u Natalki i Mai, to przecież nie możemy
                                                    pozostać w tyle!
                                                    Ja mniej piszę i mniej czytam, przyznaję, ale nowa praca jak na razie, nie
                                                    pozwoliła mi jeszcze na takie rozpasanie jak poprzednia, bym wraz z poranną
                                                    kawą zasiadała przed forum i stukała do Was. No dzisiaj robię wyjątek, z tym że
                                                    już dawno po kawie.
                                                    Popołudniami też ciężko pisać, bo zabrałam się, jak już Wam wspominałam, za
                                                    prawo jazdy, więc w godziny popołudniowe schodziły mi na stwarzaniu zagrożenia
                                                    na drodze. Jazdy już skończyłam, ale doegzaminu nie czuję się w ogóle
                                                    przygotowana. Instruktora miałam świetnego, ale widocznie jestem wyjątkowo
                                                    oporna jeżeli chodzi o umiejętności za kierownicą crying
                                                    Pauli już też pożegnała się z pieluchami, choć nie tak do końca, bo ostatnio
                                                    kazała sobie założyć pieluchę na noc surprised Zobaczymy jak długo potrwa tn odwrót.
                                                    Zęby jak na razie się trzymają, odpukać...
                                                    A co do mówienia, to zaczyna nas bardzo zaskakiwać. Nie sądziłam, że skubana ma
                                                    takie poczucie czasu i pamięć. Babcia obiecała jej w niedzielę, że w czwartek
                                                    pójdzie z Pauli do Zoo (darmowy dzień smile ). W środę na placu zabaw jedna z babć
                                                    koleżanek Paulinki pyta ją: "To co? Jutro znowu przyjdziesz pobawić się z Olą?"
                                                    Na co Pauli: "Nie! Jutro jadę z Ulą do Zoo. Tramwajem!" No i koniec dyskusji. A
                                                    wczoraj zabiła tatusia gadką filozoficzną, którą puściła z odpowiednim
                                                    westchnieniem, załamaniem rączek, cmokaniem i kiwaniem główką, gdy wieczorem
                                                    wychodzili na spacer: "Tatuś, zobacz! Ciemno jest, słonka nie ma.Och jak
                                                    smutno!".
                                                    No i wracam do pracy....
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                    Agata
                                                    i moja Perełka smile
                                                    Perełka to ja!
                                                  • monika_wroclaw Re: i co tam słychać w Polsce ? 14.09.04, 10:04
                                                    Hej

                                                    No to ja też czuję się wezwana do odpowiedzi smile

                                                    Mało ostatnio piszę, a to dlatego że mam samochód do własnej dyspozycji i
                                                    ciągle gdzieś jeżdżę, muszę się nacieszyć tym prawkiem. Dzisiaj jak tylko
                                                    odbiorę Alka z zerówki to jadę z dziećmi do koleżanki, która niedawno
                                                    wprowadziła się do nowego domu, a wdrodze powrotnej pojedziemy na zakupy do
                                                    Geant, więc znowu nie będzie nas całe popołudnie.

                                                    Agata trzymam za Ciebie kciuki abyś jak najszybciej zdała ten egzamin.

                                                    Maja rozgadała się i to bardzo, ale niestety jeszcze nie tak jak Perełka i
                                                    Natalka, większość słów to tylko my rozumiemy i tak np. moje dzieci ostatni
                                                    week-end spędziły u babci ( ja z mężem w tym czasie byliśmy w górach,
                                                    korzystamy z ostatnich chwil przed urodzeniem się maleństwa ) i moja mama na
                                                    początku nie rozumiała wszystkiego co Maja do niej mówiła, więc Alek jej
                                                    tłumaczył smile Ale raz powiedział, wiesz babciu ja też nie wszystko rozumiem big_grin

                                                    Pieluch nie zużywamy już od dawna, nawet zostały nam dwie paczki jeszcze z
                                                    wakacji( będą dla następnej dzidzi smile )

                                                    pozdrawiamy serdecznie

                                                    Kasiu, Natalka wygląda rewelacyjnie w nowej fryzurce, bardzo nam się podoba,
                                                    więc tatuś też pewnie będzie zachwycony.
                                                  • natinka2002 Re: i co tam słychać w Polsce ? 14.09.04, 20:37
                                                    Powinnam chyba zmienić tytuł na "i co tam słychać we Wrocławiu ? " Dobrze,że
                                                    przynajmniej Wy mnie nie opuszczacie .Pozostaje nam łączyć się na linii
                                                    Wrocław -Gdynia smile

                                                    Natalka też już zaczyna orientować się w przestrzeni czasowej ,na razie tej
                                                    niezbyt odległej. Ostatnio zażyczyła sobie na śniadanie mambę , na to ja
                                                    obiecałam jej ,że dostanie później jak będziemy jechały autobusem (
                                                    wybierałyśmy się do babci) . Minęło kilka godzin ,wsiadamy do autobusu a Natala
                                                    ledwo usadowiła się na siedzeniu wypala "a gdzie bamba ? " A ja już zapomniałam
                                                    o tej mambie , dobrze że miałam w torebce.
                                                    Dzisiaj rano powiedziałam jej ,że jutro przypływa tata . Potem były "rozmowy"na
                                                    wiele innych tematów .Gdy pod wieczór rozmawiałam na podwórku z koleżanką i
                                                    padło słowo "jutro", Natala nie przerywając gryzmolenia kredą po
                                                    chodniku ,wymamrotała pod nosem "jutlo psypływa tata" smile Oj,pocieszna jest .
                                                    Do tego jest uzdolniona manualnie smile Dzisiaj ze mną wyszywała .Usadowiła mi się
                                                    na kolanach, trzymała igłę , ja celowałam w dziurki a ona przeciągała nitkę .
                                                    I nawet jej to nieźle szło . Konkurecja mi rośnie smile

                                                    Kończę ten mój 508 post wink

                                                    pa pa
                                                    Kasia ( od jutra wreszcie też żona nie tylko mama :] )
                                                  • axa2002 Re: i co tam słychać w Polsce ? 15.09.04, 08:31
                                                    Kraków się melduje... smile

                                                    u nas mało optymistycznie, najpierw angina teraz przeziębienie sad

                                                    Do tego ciągła "próba sił" - jak tam u Was z dyscypilną i egzekwowaniem? czy to
                                                    już, czy za wcześnie? jak to robicie? - mi czasami skrzydełka opadają....
                                                  • mama_kajetana Re: i co tam słychać w Polsce ? 16.09.04, 12:44
                                                    Czesc Wam,

                                                    mam chwile to tez sie dopisze. Kajetan wlasnie... robi kupe wink)) i jest to
                                                    jedyny moment w ciagu dnia kiedy wyprasza mnie z pokoju i mowi: nie
                                                    przeszkadzaj! Kupa oczywiscie do pampersa ;-(. Ale dzisiaj byl juz postep, bo
                                                    15 min wczesniej zakomunikowal: bede robil kupe! To tyle o... wink

                                                    Proba sil - u nas nawet nie tak strasznie. Ale uparty troche jest. Ostatnio nie
                                                    chce sprzatac zabawek. Nawet za cene kary!

                                                    A tak wogole to jest super. I macierzynstwo, jesli to jeszcze mozliwe, coraz
                                                    bardziej mi sie podoba.

                                                    Musze isc. Syn wlasnie wszedl i powiedzial, ze kupa juz zrobiona wink

                                                    Calusy dla wszystkich, szczegolne dla Perelki za dzielnosc.
                                                    POstaram sie jeszcze odezwac moze wieczorem.

                                                    Iza i Tunio
                                                  • monika_wroclaw Re: i co tam słychać w Polsce ? 17.09.04, 09:21
                                                    Cześć dziewczyny

                                                    Będziemy mieli drugą córeczkę, jestem strasznie szczęśliwa.... smile
                                                  • natinka2002 dziewczyny górą !!! 17.09.04, 10:19
                                                    super!

                                                    nawet jeśli później okaże się ,że to chłopak smile
                                                  • axa2002 Re: dziewczyny górą !!! 17.09.04, 15:22
                                                    gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    co na to dzieciaki?
                                                  • monika_wroclaw Re: dziewczyny górą !!! 17.09.04, 23:16
                                                    Mamy już zdjęcie piśki smile Także raczej nie powinno być pomyłki wink Byliśmy na
                                                    super USG 3D, jeszcze nigdy tak dokładnie nie badano mnie i dziecka na USG...
                                                    Mamy nawet całe badanie nagrane na kasetę video smile Już oglądałam 4 razy big_grin

                                                    Mai to pewnie wszystko jedno, ale Alek jest bardzo zadowolony, ponieważ chce
                                                    drugą siostrę...

                                                    pozdrawiam
                                                  • kostaga Re: dziewczyny górą !!! 18.09.04, 18:44
                                                    Ja już Monice gratulowała, ale robię to z ogromną radością raz jeszcze smile
                                                    Dzisiaj nie napiszę dużo, bo od wczorajszego wieczora przybyło nam jeszcze
                                                    jedno dziecko. Wszyscy dookoła (oczywiście nieznajomi) dziwią się, że taka
                                                    młoda (hahaha) i tak szybko zdecydowała się na dwójkę dzieci. No rzeczywiście
                                                    śmiesznie wygląda taka dwójeczka w jednym wózku smile A to wszystko za sprawą
                                                    mojego rocznego chrześniaka, którego mamy "na przechowaniu". Jestem wykończona.
                                                    Chyba jednak poczekam na większę różnicę wieku smile Zresztą nowa praca i tak
                                                    zdecydowała za nas smile
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                    PS. Ogromne dzięki za wszystkie słowa otuchy dla Perły. Zęby się trzymają tylko
                                                    krzywo, więc podejrzewam, że w przyszłości niedalekiej czeka ją aparacik sad A
                                                    29 mamy umówioną wizytę u laryngologa i zdecyduje się to, czy Pauli może już
                                                    mieć usuwane migdały. Jak na razie poprawy nie ma, a zaczyna gorzej słyszeć,
                                                    więc trzymajcie nadal kciuki. Jesteście cudowne
                                                    Wielka Buźka
                                                  • axa2002 to juz jesień.... 22.09.04, 09:38
                                                    co tam u Was?

                                                    nas katar nie opuszcza sad .... i tak cięzko rano wstać...- niestety to
                                                    ostatnie nie dotyczy Oli sad
                                                  • natinka2002 Re: to juz jesień.... 22.09.04, 11:54
                                                    Hej!
                                                    Nie da się ukryć ,już jesień sad U nas szczęśliwie bez żadnych infekcji .
                                                    Niestety za oknem strasznie wieje , co chwilę leje ,czasem błyśnie trochę
                                                    słońca na pocieszenie.

                                                    Od kilku dni Natalka daje mi nieźle w kość .To jest chyba jej reakcja na
                                                    dłuższą nieobecność taty. Gdy zbliża sie godzina spania , zaczyna się jedna
                                                    wielka histeria ,tak jakby bała się że jak zaśnie , to tata wyjedzie , w ogóle
                                                    nie wypuszcza go z pokoju . Teraz chyba się już uspokoi , przynajmniej mam taką
                                                    nadzieję , bo dziś tata wypłynął na kolejne 3 tyg . sad

                                                    i to by było tyle na teraz , postaram się odzywać częściej .

                                                    Kasia i Natalka (która robi wszystko,żeby uniemożliwic mi pisanie )

                                                    PS.
                                                    Życie po trzęsieniu ziemi wróciło do normy smile Wydaje mi się ,że coś czułam ,ale
                                                    w trakcie nawet do głowy mi nie przyszło ,że to było trzęsienie ziemi .U nas
                                                    takie rzeczy ???
                                                  • mama_kajetana Re: to juz jesień.... 22.09.04, 22:53
                                                    Witajcie,

                                                    a u nas wraz z nadejsciem jesieni, po dwoch tygodniach, katar odszedl sobie wink
                                                    Odetchnelam z ulga, bo w programie mam basen dwa razy w tygodniu.

                                                    W poniedzialek bylismy u ortopedy. Niby nic sie nie dzialo, ale kontrolnie
                                                    przed kupnem nowych butow. No i okazalo sie, ze lewa nozka troche platfusieje.
                                                    Musielismy zrobic rtg, bo Kajtek nie dal sie do konca zbadac. Jutro ide ze
                                                    zdjeciem i okaze sie czy tylko wkladka do buta czy moze gimnastyka korekcyjna
                                                    ze wzgledu na miednice ;-(. Ale przy okazji tej wizyty dowiedzialam sie, ze
                                                    Tunio w rozwoju psychicznym jest na poziomie trzylatka. Niby fajnie i dumna
                                                    jestem, ale z drugiej strony bardzo sie przerazilam. Bo takie dziecko to tez
                                                    duzo problemow. Wiem bo juz jednego takiego w domu mam (maz) i tesciowa wiele
                                                    mi opowiadala. Maz o maly wlos w pierwszej klasie podstawowki by repetowal wink.
                                                    Podobno trudne i wymagajace sa takie dzieci. Coz... nieodrodny synek tatusia.

                                                    A wczoraj bylismy w przedszkolu. Na zajeciach przedprzedszkolnych. Moje dziecko
                                                    weszlo i ... zniknelo na dwie godziny wink. W ogole mnie nie zauwazal. Nowe
                                                    zabawki, dzieci, prace reczne a na koniec kulki. No dzieciecy raj po prostu.
                                                    Jutro idziemy znowu.

                                                    Przebojem dzisiejszego dnia byl tekst: Ziucialam kostkami i wpadly do ziupy i
                                                    zrobily puk-puk! wink (Gotowalismy dzisiaj razem zupe a potem gralismy w gre i
                                                    rzucalismy kostkami). Czy wasze dzieci tez tak fantazjuja? Kajtkowi zdarza sie
                                                    to dosc czesto, mowi to z szelmowskim usmiechem i czeka az bede sie z nim
                                                    przekamarzac.

                                                    Szkoda, ze ta jesien taka wietrzna i mokra ;-(. Ja mialam wizje, ze bedziemy do
                                                    parku chodzic i kasztany zbierac... a tu taka breja...

                                                    Kasia Ty to masz atrakcje! Kurcze! No nie zazdrosze. Dobrze, ze na tej piatce
                                                    sie skonczylo i ofiar nie bylo.

                                                    calusy
                                                    Iza i spiacy Tunio
                                                  • natinka2002 Re: to juz jesień.... 27.09.04, 20:17
                                                    Czas na reakcję , bo wątek nam zniknął sad

                                                    Z fantazjowaniem to u nas wyglada tak ,że owszem Natalka opowiada
                                                    dziwne "historie" ,ale zasób słów u niej nie aż tak duży ,żeby opowiadać jakieś
                                                    bardziej niestworzone rzeczy smile .Wszystko jeszcze przede mną .

                                                    Iza ! Natchnęłaś mnie z tymi kostkami smile Wygrzebałam chińczyka i teraz mamy
                                                    dodatkowe zajęcie na pochmurną jesień - ustawiamy pionki i rzucamy kostkami
                                                    (oczywiście w pionki ).
                                                    Podrzućcie jeszcze jakieś pomysły , bo zważywszy pogodę na oknem i prognozę na
                                                    najbliższe dni ,to kiepsko widzę nasze humory .

                                                    pozdrawiam i idę zajrzeć co tam w TV puszczają

                                                    Kasia
                                                  • martasanchez Witamy po przerwie:) 29.09.04, 22:07
                                                    Nas jak zwykle dluuugo nie bylo. Tym razem z powodu kolejnej przeprowadzki.
                                                    Dobrze, ze Emilka za bardzo nie przywiazuje sie do miejscsmile Mam nadzieje, ze
                                                    jak bedzie czas juz isc do szkoly, to gdzies sie na stale zaistalujemysmile

                                                    Fajnie,ze macie juz takie gadulysmile Emilka tez duzo mowi, ale po hiszpanskusmile
                                                    Czasami baaaardzo zaluje ze nie zmobilizowalam sie bardziej uczyc ja polskiego.
                                                    No ale coz, moze jak przyjedzie mama kolzanki z Polski, a ja zdecyduje sie w
                                                    koncu pojsc gdziekolwiek do pracy, to Emilka nauczy sie jeszcze "po ludzku"
                                                    mowicsmile

                                                    Poza tym slicznie wygladaja te Wasze krolewny po wizytach u fryzjerasmile
                                                    Bedac przy krolewnach...... Emilce oststnio totalnie "odbilo" na punkcie
                                                    ksiezniczeksmile Jak nie jest Kopciuszkiem, to Spiuaca Krolewna czy Pieknasmile Z
                                                    kompletnej chlopczycy robi sie dziewczynkasmile Wybiera filmy, ksiazki i ubrania
                                                    TYLKO z ksiezniczkamismile No coz
                                                  • martasanchez Re: Witamy po przerwie:) cd 29.09.04, 22:15
                                                    Maly szkodnik dopadl do klawiaturysmile
                                                    Tak wiec samochodziki na jakis czas poszly w odstawke i to prawie z dnia na
                                                    dziensmile
                                                    No nic, mam nadzieje, ze jej w koncu i to przejdziesmile
                                                    Zrobie jej jakies zdjecia, jak to ona sie sama "doubiera". Tzn mama jakos ja
                                                    przekona, zeby cos na siebie wlozyla, a ona cichaczem i tak cos "od siebie"
                                                    dorzuci, jakies blyskotki, swiecace akcesoria itp.
                                                    Poza tym uwielbia bawic sie lalkami. Przytula je jak prawdziwa MAMA. Obchodzi
                                                    sie z nimi z taka ostroznoscia, ze hej. (pomijajac chwile jak jej sie juz
                                                    znudzi i gdzies je w kat rzuca)

                                                    Nie wiem co jeszcze Wam napisacsmile
                                                    Mam nadzieje, ze uda nam sie w te sobote wybrac do wielkiego lunaparku. Ja juz
                                                    sie nie moge doczekacsmile Szczegolnie rozbicia Emilkowej skarbonki, do ktorej
                                                    zbieralysmy specjalnie na ten CELsmile

                                                    No nic, jak cos mi przyjdzie do glowy to napisze znowusmile
                                                    Przesylamy gorace pozdrowienia

                                                    MArta z obecnie Kopciuszkiem
                                                  • kostaga Perełka wita 01.10.04, 07:56
                                                    Witamy ponownie smile
                                                    U nas generalnie wszystko w porządku. Do bolącego gardła Perła już się chyba
                                                    przyzwyczaiła, choć są momenty, szczególnie z rana, że nie może się odezwać,
                                                    nic przełknąć i popłakuje z bólu sad Ale humor ogólnie jej dopisuje, rozrabia
                                                    jak szalona, mówi jak nakręcona. Najsłodsza jest jak podbiega do mnie, chwyta
                                                    za szyję, przytula mocno i mówi tym swoim słodziutkim głosikiem: "Mamusiu, ty
                                                    moje słoneczko". Nie wiem, skąd u niej ten zwrot, bo ja "wyzywam" ją tylko od
                                                    Perełek, Misiek i Myszek smile Ale jest to urocze. Choćby nie wiem, co
                                                    przeskrobała wiem, że jak to zrobi, to serce rozpłynie mi się na dobre.
                                                    Pieluch pozbyliśmy się już na dobre (chyba), bo kilka nocy śpi już bez nich.
                                                    Pozbywa się Pauli też kilogramów, bo znowu od kilku dni strajk głodowy. Nie je
                                                    już nic. Trzeci dzień jest na samej herbacie. Jak zdarzy jej się zasnąć
                                                    popłudni to pierwsze słowa po przebudzeniu to: "Tylko nie obiadek! Nie chcę!"
                                                    No i nie denerwuj się tu człowieku...
                                                    A na "Zobaczcie" znowu Perła roztacza swe wdzięki wink
                                                    papatki
                                                    Sushi

                                                    i moja Perełka smile
                                                    Perełka to ja!
                                                  • natinka2002 i my znowu jesteśmy 03.10.04, 19:40
                                                    Cześć dziewczyny !

                                                    Nie było kiedy tu zajrzeć , niestety przez ostatni tydzień Natuśka dała mi
                                                    nieźle w kość .Dopadło ją jesienne choróbsko , nic wielkiego ,ale kompletnie
                                                    zburzyło to mój spokój i odebrało wszelkie siły .Pewnie jestem przynajmniej
                                                    kilo czy dwa do tyłu , za to przybyło mi zmarszczek i siwych włosów. Walczyłam
                                                    jedynie z gorączką i katarem, a chwilami miałam wrażenie ,że nie dam rady.
                                                    Dałam radę ,ale jestem totalnie umęczona .Jeszcze 1,5 tyg a zrzucę ten ciężar
                                                    na męskie barki smile

                                                    Ogromnie miło mi się czytało o Emilce-Księżniczce ,aż się uśmiecham na myśl jak
                                                    ona musi ślicznie wyglądać smile
                                                    Natalka jeszcze nie jest na takim etapie , czasem tylko jak sobie przypomni to
                                                    weźmie na spacer lalę Zuzię lub misia Witka ,ew.torebkę ze swoją kasą ( tylko
                                                    jak przychodzi płacić w sklepie to nie kwapi się ,żeby się dołożyć ;] )

                                                    Kolejny poprawiacz humoru , to zdjęcia w naszej galerii .Perełka i
                                                    kasztanek smile -super !!!!

                                                    dzięki że jesteście kiss
                                                    pa

                                                    Kasia i Natalka ,która odpadła pół godziny temu
                                                  • martasanchez Re: i my znowu jesteśmy 04.10.04, 17:46
                                                    czesc dziewczyny!

                                                    U nas ostatnio rewelacyjnie. Emilka je bardzo ladnie i robi sie coraz ciezsza
                                                    (przynajmniej w moim odczuciu). Dzis gdzies sie zwazymy, to bedziemy pewnesmile
                                                    Nie wiem czy przypadkiem nie wychodza jej piateczki.

                                                    Wczoraj bylismy w wielkim lunaparku. Bardzo jej sie podobalosmile A mnie
                                                    uzmyslowilo, ze musimy troszke popracowac nad zachowaniem sie wsrod ludzismile Na
                                                    pokazie ptakow, Emilka byla tak podescytowana... wstawala na krzesle, bila
                                                    brawo, ale poza tym krzyczala w nieboglosy "mamusia, zobacz... ptaszek.hurrra",
                                                    i tym podobnesmile Za zadne skarby nie chciala zanizyc troszke decybeli swojego
                                                    entuzjazmusmile
                                                    Bardzo podobala jej sie tez mala farma. Karmila "kurczaki", doila krowe,
                                                    sadzila nasionka, zbierala plny, itpsmile Na koniec wszystko "sprzedala" i kupla
                                                    soczek za zarobione pieniachysmile Wszystko bylo.... 'nieprawdziwe', ale byla
                                                    baaaardzo zadowolona. Zobaczymy czy jakies zdjecia sie nadaja i zamiescimy na
                                                    Zobaczcie.

                                                    Poza tym po obejrzeniu malych kobietek po wizytach u fryzjerow, tez sie chyba z
                                                    Emilcia wybierzemysmile Co prawda ona juz po chrzcie bojowym, jak miala 5 miesiecy
                                                    obciela ja mama, pozniej 7.5, po roczku dorwal ja fryzjer i pozniej jeszcze raz
                                                    po drodzesmile, ale juz najwyzszy czas wyrownac znowusmile
                                                    Wasze dziewczynki wygladaja przeslicznie!!!! Cudenkasmile

                                                    Pozdrawiamy serdecznie
                                                    Marta z przebrana za Mala Syrenke EMilkasmile
                                                  • axa2002 nibylandia 18.10.04, 11:37
                                                    czyżby? czy to możliwe? nie było mnie chwilę i myślałam, że mam straszne
                                                    zaległości a tu NIC, WIELKIE NIC...

                                                    czy tu wogóle ktoś jest?????????????????????????????
                                                  • natinka2002 Re: nibylandia 18.10.04, 23:16
                                                    To już nie te czasy ,że można mieć tu zaległości po kilku dniach nieobecności :
                                                    ( oj nie ,.... te czasy już minęły (bezpowrotnie ? )

                                                    Głupio mi ,że się tak opuściłam .Z dnia na dzień coraz trudniej jest się
                                                    odezwać .W ciągu dnia już nawet nie próbuję nic pisać. Jeśli odpalę
                                                    komputer ,Natalka zaraz włazi mi na kolana i walczymy o klawiaturę .Sushi może
                                                    potwierdzić , bo czasem na GG Natalka pisze zamiast mnie smile
                                                    No a wieczorem to już się nie chce , przyznaję się bez bicia ,jak się złapię za
                                                    moją wyszywankę to kończę koło godz.23 ,potem to już spać .I tak mija dzień za
                                                    dniem ... A dni bywają bardzo męczące ... tak jak i u Was pewnie...
                                                    Natuśka nawija ledwo oczy otworzy , potem bajki , piosenki i tańce , teraz to
                                                    już nawet na rosyjską nutę , bo tatuś kupił w Rosji całkiem fajną płytkę (
                                                    wykonawcę pominę bo i tak Wam nic nie powie smilei mała ciągle się jej domaga
                                                    (jeszcze trochę i zacznie podśpiewywać po rosyjsku , bo po polsku już
                                                    śpiewa ) .

                                                    no nic , wypadałoby iść spać ...

                                                    pozdrawiam z niestety deszczowej Gdyni

                                                  • kostaga Re: nibylandia 19.10.04, 07:42
                                                    A ja pracuję. W poprzedniej firmie zaczynałam od forum pracę, a ty nie bardzo
                                                    mogę. A wieczorem nadrabiam czas z Perłą. Staram się jak mogę zaglądać do Was
                                                    jak najczęściej, ale nie wychodzi. Wybaczcie
                                                    Sushi
                                                  • katitka Re: nibylandia 19.10.04, 09:31
                                                    Moja Natalka również śpiewa jak opętana - bez przerwy śpiewa! Zna mnóstwo
                                                    kawałków piosenek i pieje na okrągło, głośno, piskliwie ale zgodnie z melodią!
                                                    Aż dziw bierze, śmiech ogarnia, a czasem to i ręce opadają, bo nie da się za
                                                    bardzo porozmawiać czy posłuchać czegokolwiek w świetle wokalnych popisów
                                                    naszej córki. Bo jej trzeba słuchać jak śpiewa, a co jakiś czas jeszcze
                                                    dopieścić oklaskami i całusami tudzież krótkim zawtórowaniem w śpiewie smile)
                                                    Mamy ubaw.
                                                    Oprócz tego wszystko mówi i jest straaaaszną gadułą, ale uwielbiam to w niej
                                                    (wszyscy w naszej rodzinie są strasznymi gadułami).
                                                    Nadal ładnie je, ładnie śpi, nie choruje, doskonale się rozwija, zadziwia swoim
                                                    rozumkiem i umiejętnościami.
                                                    Ale jedna rzecz mnie martwi - histerie sad
                                                    Z byle powodu potrafi tak się wnerwić, że drze się wniebogłosy, ucieka, obraża
                                                    się, wrzeszczy jakby ją ze skóry obdzierano! Przeraża mnie to...
                                                    Potrafi na przykład wkurzyć się do tego stopnia podczas ubierania - postanowi
                                                    nagle, że nie da się ubrać i koniec! Wrzask, nie płacz. Albo nie da się
                                                    wyciągnąć z wanny. Albo nie da się odwieźć od zjeżdżania po mokrej zjeźdźalni.
                                                    Albo obrazi się jak się ją oleje kiedy np coć mówi, a my rozmawiamy i kończąć
                                                    zdanie przez chwilę jej nie słuchamy.
                                                    Napiszcie, czy wasze dzieci też tak robią...
                                                    Może to taki etap i samo przejdzie sad
                                                    Naprawdę staramy się bardzo dbać o jej nerwy, nie tłamsić charakteru (raczki są
                                                    wrażliwe i delikatne), nie zabijać osobowości, ale jak zachowywać się w takiej
                                                    sytuacji? Nie chcę wychowywać dziecka "bezstresowo" w stylu "rób co chcesz, a
                                                    ja ci nic nie powiem". Tak to nie, ale nie potrafiłabym też uderzyć, ukarać,
                                                    potrząsnąć sad Z drugiej strony my też jesteśmy z natury wybuchowi, chociaż
                                                    przy niej staramy się nie pokazywać nerwów, nie wybuchać...
                                                    Tak to jest.
                                                    Napiszcie jak wasze dzieci...
                                                    I w ogóle piszmy znowu, bo forum nam padnie!
                                                    Całuski!
                                                    Katitka
                                                  • ivonekk Re: nibylandia 20.10.04, 08:23
                                                    Nie martw się, u nas jest to samo. Jagoda potrafi dostać histerii z byle
                                                    powodu.Czasami mam wrażenie, że moja córka "nie słyszy" jak się coś do niej
                                                    mówi, przynajmniej takie wrażenie odnoszę. Ostatnio mieliśmy tego przykład:
                                                    byliśmy na zakupach w IKEI i nasz córeczka przez 1,5 godziny darła się w
                                                    niebogłosy, nawet nie wiem o co sad( A wystarczyło, ze tylko wyszliśmy ze
                                                    sklepu, to juz było dobrze, niestety przez ten płacz zrezygnowalismy z zakupów
                                                    w OBI, a były taaaki plany... No cóż, nikt nie mówił, ze łatwo jest być
                                                    rodzicem wink)
                                                    Odezwę się jeszcze później, bo teraz przechodzi mi po mieszkaniu MAŁY HURAGAN,
                                                    he he he. Mam teraz urlop, więc myślę, że znajdę czas, by coś tu napisac,
                                                    pa
                                                    Iwona z Jagodą
                                                  • axa2002 Re: nibylandia 20.10.04, 08:44
                                                    u nas analogicznie sad
                                                    awantury wybuchają najczęściej bez wyraźnego powodu. Niedziela była okropna -
                                                    najpierw pluła zupą - co jej sie nie zdarza i w efekcie nic nie zjadała. Potem
                                                    wyła przy zasypianiu. Po obudzeniu się znowu pluła drugim daniem. Później
                                                    awantura przy ubieraniu, powrocie ze spaceru, przy kolacji, przy
                                                    zasypianiu... sad
                                                    Niestety moje nerwy też puszczają, choć się staram. Mam taki sposób, że
                                                    zostawiam ją samą w pokoju z zaznaczeniem by zawołała jak przestanie. Nie wiem
                                                    czy to dobry sposób ale nie mam pomysłu na nic innego. W efekcie albo Ola
                                                    woła "mama już odść" i sie mocno przytulamy, albo gdy się histeria przedłuża ja
                                                    wchodzę od pokoju i pytam czy ma dość.
                                                    Cóż jest to bardzo słodki wiek ale "bunt dwulatka" daje w kość....

                                                    pozdrowiena
                                                    Aneta
                                                  • mama_kajetana Re: nibylandia 20.10.04, 21:40
                                                    Czesc Dziewczyny,

                                                    jak czytam o tej zlosci i histerii to jestem troche przerazona. Bo u nas nic
                                                    takiego nie ma... na razie. Dla mnie jest to chyba nalepszy okres
                                                    macierzynstwa. Kajetan jest swietny. Mowi pieknie, spiewa tez - ale troche
                                                    niestety niezaleznie od melodii i fantastycznie rysuje. Jego kwiatki sa po
                                                    prostu zabojcze. Rysuje kolko, od niego odchodzi lodyga a od niej dwie
                                                    poprzeczne kreski - liscie. Zna mase kolorow, ksztalty, liczy do dziesieciu, a
                                                    do trzech potrafi swiadomie okreslic ilosc przedmiotow - tzn. np. czy sa dwa
                                                    czy trzy jablka.
                                                    Po wizycie u ortopedy niestety okazalo sie ze Kajetan ma krzywy kregoslup. Trzy
                                                    kregi ledzwiowe sa przekrzywione i jeden talerz miednicy jest o 4 mm wyzej od
                                                    drugiego. Jest to skutek jezdzenia na pupie zamiast raczkowania. Uczulam
                                                    dziewczyny!!! Jesli Wasze dzieci tez zamiast raczkowac przemieszczaly sie inna
                                                    metoda warto wybrac sie d ortopedy. U Kajtka prawie nic nie widac. Minimalnie
                                                    inaczej stawia jedna stope. Mialam nadzieje ze mi sie wydaje, niestety okazalo
                                                    sie ze to prawda. Teraz przed nami dluga rehabilitacja. Zaczynamy w
                                                    listopadzie. Podobno bedzie to trwalo (z przerwami oczywiscie) cale przedszkole.
                                                    No i caly czas klapa w kwestii nocnikowej. Juz prawie panuje na zwieraczami, bo
                                                    potrafi powiedziec ze idzie zrobic kupe, albo stojac w wannie zrobi siusiu. Ale
                                                    na moja propozycje nocnika lub kibelka reaguje krzykiem. Zaczynam go "straszyc"
                                                    ze przestane mu w koncu zakladac pampersy. Ale on mysli ze ja zartuje wink))

                                                    I jeszcze jedno. Chcialam ujawnic swoja podwojna nature wink. Od jakiegos czasu
                                                    udzielam sie troche na e-mamie pod nickiem fiszerowa. Mama_kajetana uzywalam
                                                    tylko tutaj. I tak sobie pomyslalam ze powinnam sie Wam przyznac, bo bedziem
                                                    Wam niezrecznie jak mnie rozpoznacie wink)). Zeby Wam juz nie mylic tutaj bede
                                                    sie logowac pod starym nickiem.

                                                    pozdrawiamy
                                                    Iza i Tunio
                                                  • ivonekk Re: nibylandia 25.10.04, 19:38
                                                    CO TU SIĘ DZIEJE?? Zagladam tu i z przerażeniem stwierdzam, że nikt nic nie
                                                    pisze...Chyba będę musiała sama zacząć, bo tak to nie może pozostać. zamieszcze
                                                    tez zdjęcia na ZOBACZCIE.
                                                    Ale czy ktoś tu w ogóle zagląda??

                                                    Przerazona Iwona z niemniej przerażoną Jagodą
                                                  • axa2002 Re: nibylandia 26.10.04, 08:53
                                                    ja, ja - naiwnie codziennie sprawdzam czy coś się dzieje na naszych wątkach ...

                                                    u nas słodycz i złosć na przemian. Śpiewamy, tańczymy, kłócimy się i
                                                    opowiadamy - mam wrazenie, ze nie ma już potrzeby, której Ola nie umiałaby
                                                    wyrazić smile

                                                    ostatnio przebojem są u nas puzzle piankowe z liczbami. Układamy i uczymy się :-
                                                    )

                                                    Niestety ku mojej rozpaczy chodzimy spać coraz później 21.30-22.00, nadla śpimy
                                                    w dzień....

                                                    pozdarwiam
                                                    Aneta
                                                  • monika_wroclaw do mamy_kajetana 26.10.04, 09:01
                                                    Hej

                                                    W kwestii nocnikowej moja rada jest taka, abyś przestała zakładać mu pieluszkę
                                                    w dzień, bez tego ciężko jest nauczyć dziecko robienia siusiu na nocnik, jak
                                                    się kilka razy zesika w majtki to na pewno sam chętnie skorzysta z nocnika.

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • mama_kajetana Re: do mamy_kajetana 26.10.04, 23:11
                                                    Dzieki Monika wink

                                                    Z tym wyjeciem pieluchy, to masz racje. Ja sie do tego od jakiegos czasu
                                                    przymierzam. Ale ciagle cos staje na przeszkodzie. Teraz na przyklad wlasnie
                                                    zaczyna sie jakies przeziebienie. Doslownie po poludniu z godziny na godzine
                                                    bylo coraz gorzej. Teraz Tunio spi, ale ciagle sie budzi bo nos ma zapchany i
                                                    oddycha przez usta, kaszle i chyba go gardlo boli. Oj chyba ciezka noc przed
                                                    nami ;-(
                                                    Ale jak tylko wydobrzeje to musze podjac meska decyzje i sciagnac tego pampersa.

                                                    dzieki
                                                    Iza i biedny zasmarkany Tunio
                                                  • natinka2002 Re: nibylandia 26.10.04, 22:38
                                                    Ale jeśli będziemy tylko tu zagladać , nawet codziennie , to nic z tego nie
                                                    wyjdzie ...

                                                    No to się odzywam w ten samotny wieczór .

                                                    hmmm....od czego by tu zacząć ?

                                                    Bunty i histerie ? Tak , też to przerabiam .Ale nie mogę powiedzieć ,żeby było
                                                    jakoś bardzo źle . Natalka chyba bardzo chce o sobie decydować .Wczoraj
                                                    odmówiła wyjścia na podwórko i mimo bardzo ładnej pogody ( o dziwo smile
                                                    siedziałyśmy cały dzień w domu . Próbowałam wielokrotnie namówić ją na
                                                    wyjście ,ale bez skutku. Wykorzystałam więc sytuację ,żeby spróbować
                                                    wytłumaczyć Natalce ,jakie konsekwencje będzie miała jej decyzja- nie spotka
                                                    żadnych dzieci z osiedla , nie pobiega , nie zagra w piłkę itd. Wysilałam swoje
                                                    zwoje ile się dało... skutek- dziś też miałam problem ,żeby ją wyciągnąć z
                                                    domu , ale tym razem nie uległam jej nastrojowi i wyszłyśmy . Tym razem powrót
                                                    wywołał bunt i skończyło się tak,że musiałam ją wziąć na ręce i zanieść do domu
                                                    a na klatce rozbrzmiewało tylko głośne NIE NIE NIE NIE .....!!!!!!!!!!!!! a w
                                                    mieszkaniu odegrała scenę płaczu leżąc na podłodze . Przestaję już reagować na
                                                    te jej histerie , czasami jednak dostaje klapsa crying .Dziś wybiłam ją z "rytmu"
                                                    mówiąc ,że zaraz jej zrobię zdjęcie jak tak płacze na podłodze i potem będę
                                                    wszystkim pokazywać , jak to ona brzydko wygląda. Oczywiście zaraz poleciała po
                                                    aparat smile i przestała płakać .

                                                    Histerii sklepowych raczej nie doświadczam. Mimo to , chyba jednak zaczniemy
                                                    odstawiać małą do dziadków jeśli w planach będziemy mieli większe zakupy , tak
                                                    dla świętego spokoju.
                                                    Iwona! Czyżbyście byli w IKEI w Gdańsku ? Tak sobie kombinuję , bo tam zaraz
                                                    jest obok OBI .W IKEI to nie miałabym z Natalką kłopotu , bo tam jest plac
                                                    zabaw dla dzieci i z pewnością Natalka zginęłaby w tych piłeczkach .

                                                    Co do nocnika , to nie pokuszę się o żadną radę . Czasami trzeba poprostu
                                                    trafić na ten właściwy moment i tyle.
                                                    Gorzej jednak jak już się przyzwyczaisz do tego ,że dziecko świetnie sobie
                                                    radzi ze swoim pęcherzem, a tu następuje nawrót . Coś takiego w namiastce
                                                    przeszłam niedawno . Trochę miałam stracha , gdy Natuśka parę razy pod rząd
                                                    zsikała się w majty i to w większości stojąc tuż obok nocnika. Uzmysłowiło mi
                                                    to ,że ciągle mam małe dziecko i fakt ,że świetnie sobie radzi ze swoim
                                                    pęcherzem ( ostatnio spokojnie wytrzymuje 12-13 godzin podczas spania) o niczym
                                                    jeszcze nie świadczy.


                                                    O czym to jeszcze było ? aaaaaaaa ...Iza vel fiszerowa ! ten wątek o drutach
                                                    całkiem całkiem.... wink Jeśli ktoś myśli,że tylko facetom jedno w głowie , to
                                                    się grubo myli - smile))) oj, gdyby tutaj tak rozruszać towarzystwo ! może ruch by
                                                    się zrobił ... smile

                                                    no to tyle miałam do napisania
                                                    pozdrawiamy

                                                    Kasia i Natusia ( która umie liczyć do ...9 tongue_out ,a wszystko przez to że schodów
                                                    na klatce jest po 9 )
                                                  • joanah2o Znów w Polsce 01.11.04, 15:57
                                                    Właściwie to jesteśmy w Myślenicach już od połowy września, ale jakoś tak
                                                    wyszło. Himek rozrabia, Tata Himka została w Hiszpanii a ja zaczęłam studia
                                                    (kolejne, lepiej nie przyznam się ile mam lat smile ).Powinnam szukać pracy, ale
                                                    jakos nie moge sie pozbyć przekonania, że jej nie znajdę, a pewnie z takim
                                                    założeniem nie jest łatwo coś znaleźć. No nic, zobaczymy.

                                                    Dojeżdżanie jest do ..., mieszkanie z rodzicami też. Na szczęście to tymczasowe.
                                                    W telegraficznym skrócie donoszą: J&J
                                                  • axa2002 po 1 XI 03.11.04, 15:28
                                                    Ola w tym roku pierwszy raz paliła z nami znicze (do tej pory zostawała w
                                                    domu). Podobało jej się zwłaszcza wieczorem, choć 3 dnia z kolei była już
                                                    trochę znudzona i próbowła róznych sztuk m.in. ucieczki w tłum....

                                                    Chyba Ola najlepiej z naszej trójki zniosła zmianę czasu tzn. położyła się
                                                    godzinę później i wszystko pod względem matematyki się zgadzało smile

                                                    Niestety mamy powrót kataru sad mam nadzieję, że uda nam się poprzestać tylko
                                                    na katarze :-&

                                                    pozdrwionka
                                                    Aneta
                                                  • natinka2002 Re: po 1 XI 10.11.04, 00:05
                                                    Tak sobie dziś pomyślałam ,że czas do Was coś napisać . Tylko w ciągu dnia
                                                    wyleciało mi z głowy ,o czym to ja miałam.....
                                                    Generalnie nie jest źle .Trochę pogoda mnie przeraża, właściwie nie ta pogoda
                                                    teraźniejsza ale za 2 -3 tyg czy miesiąc .Ja jestem istota ciepłolubna , zima
                                                    to dla mnie biały koszmar .I jak z takim podejściem patrzeć na kalendarz .
                                                    Jeszcze napatoczył mi się ból gardła .
                                                    Ale za pasem długi weekend ,więc jest dobrze ,prawda ?

                                                    Szykujemy się do wyjazdu , szukamy prezentów i żyjemy sobie w miarę spokojnie .
                                                    Prezenty dla Natalki już mamy- na Mikołaja dostanie "oprzyrządowanie" do
                                                    ciastoliny a na Gwiazdkę ...no jak myślicie ???? oczywiście to co lubią
                                                    dziewczynki najbardziej , czyli autostradę z samochodami smile Wypatrzyła sobie w
                                                    gazecie i przynajmniej z prezentem dla niej nie mamy problemów .
                                                    A tą ciastoliną to mnie torturuje przynajmniej pół dnia . Tylko :"mama ,baw
                                                    się " i koniec dyskusji smile Ostatnio byli u nas znajomi , wcześniej
                                                    zastanawialiśmy się ,jakie ciasto kupić .Piotr jeszcze przed wyjściem się
                                                    chciał upewnić no i pyta : " to jakie ciasto mam kupić ?" na to Natalka bez
                                                    zastanowienia odpowiada "ciastoline !!!!!" i wszystko jasne .. big_grin

                                                    ooooooooooooooo.... jak późno !

                                                    to dobranoc !
                                                    Kasia & śpiąca od dawna Natuśka
                                                  • roka3 Re: po 1 XI 14.11.04, 18:58
                                                    podciągnę nasze forum trochę do góry, bo było już na drugiej stronie. zresztą
                                                    co się tu dziwić prawie połowa miesiąca a u nas 2 wiadomości z listopada.
                                                    dziewczyny do roboty tzn do pisania. myślalam , że będę miała dużo zaległości
                                                    do czytania bo długo mnie tu nie było. a tu prawie pusto sad((((((((.
                                                    Kuba wybiegał się dziś na działce i padł, zwykle nie śpi popołudniu, a tu
                                                    drzemka przedwieczorna. ciekawe do której będzie buszował.
                                                    Kuba właśnie był dziś pierwszy raz na dorobie miał ropne zapalenie migdałków i
                                                    jamy ustnej. smarowaliśmy mu dziąsła i usta fioletem i wyglądał jak mały
                                                    klaunik. biadaczek miał krosty na języku i jadł tylko zimne papki.
                                                    właśnie się budzi więc sobie wiecej dziś nie popiszę.
                                                  • axa2002 Re: po 1 XI 15.11.04, 12:22
                                                    i tu pusto i na zobaczcie też sad

                                                    u nas też trwają przygotownia do Mikołaja smile podobnie jak Natinka kupiłam Oli
                                                    oprzyrządowanie do ciastoliny smile tyle, że sama jeszcze nie wiem jakdziała
                                                    cistolina - proszę o krótki instruktarz smile)))

                                                    co do samochodzików to Ola też je lubi - taka chłopczycza smile ale tak naprawdę
                                                    myślę, że to efekt uboczny zabw z kolegami smile

                                                    Ola dostanie też na mikołaja zegar do swoejgo pokoju i miarkę wzrostu - taki
                                                    prezent trochę dla Oli troche dla rodziców smile
                                                  • axa2002 Re: reaktywacja 18.11.04, 09:44
                                                    no tak mam wrażenie, że tylko ja tu jestem sad(((

                                                    zamieściłam na zobaczcie - moją Olę okulranicę. Kiedyś Maja wystąpiła na
                                                    zobaczcie w okularach kolegi, tym razem Ola i tym razem jest to autetyczna
                                                    okulranica smile nosi je od roku

                                                    pozdrowinka dla wszystkich nieobecnych
                                                  • natinka2002 Re: reaktywacja 19.11.04, 20:59
                                                    Nie zrażaj się ,Anetko ! Dzięki Tobie jeszcze co jakiś czas ktoś się odezwie smile
                                                    co właśnie czynię ;D

                                                    Sypnęło dziś śniegiem ,prawda ? Kto idzie jutro na sanki ? My już ulepiłyśmy
                                                    pierwszego bałwanka smile Rozpoczęłam już wątek zimowy w galerii , niestety czas
                                                    pożegnać wątek jesienny .

                                                    Mimo że jest pięknie biało , to ta biel mnie przeraża sad W następnym tygodniu
                                                    mamy zamiar zjechać na południe Polski i czuję ,że będziemy jechać dwa razy
                                                    dłużej -buuuu crying((
                                                    Długo nas nie będzie ,więc tym samym nie będzie mnie na forum , już się
                                                    tłumaczę ,żeby potem nie było ,że o Was zapomniałam.

                                                    nie idzie mi dziś pisanie , ciągle musze poprawiać literówki , wyszłam z wprawy
                                                    jak nic , niedobrze ze mną sad
                                                    teraz zmykam poprasować ,ale spróbuję jeszcze tu zajrzeć i nadrobić zaległości

                                                    pozdrawiam

                                                    Kasia
                                                  • roka3 Re: reaktywacja 20.11.04, 16:14
                                                    a u nas jeszcze śniegu nie widać czekamy . . . . . .
                                                    Ciekawe czy nasze maluchy pamiętają zimę wink)))) sanki czekają.

                                                    dziewczyny nie zrażajcie się zaglądajcie tu. Przecież nasze forum było jednym z
                                                    prężniej działających.

                                                    Kuba mówi bardzo dużo, wymyśla bajki. Niestety na nocnik chyba jeszcze u nas
                                                    nie pora.
                                                    KUBA & ROKA
                                                  • ivonekk Re: reaktywacja 21.11.04, 00:07
                                                    My jesteśmy i czuwamy, własnie zamieściłyśmy zdjęcia na Zobaczcie. Mam
                                                    nadzieje, że wątek nie zniknie...
                                                  • axa2002 Re: reaktywacja 22.11.04, 09:00
                                                    DZIEWCZYNY TAK TRZYMAĆ!!! smile)))

                                                    Kasiu na południu biało i cały czas sypie. Niestety z sanek nici - mamy
                                                    infekcję sad((((
                                                  • kostaga Re: reaktywacja 23.11.04, 07:53
                                                    A ja zapracowana jestem do tego stopnia, iż Pauli została wysłana na tydzień do
                                                    dziadkow sad I o czym mam Wam pisać, skoro nawet nie widzę mojego Niuńka.
                                                    Perła bardzo dzielnie zniosła w sobotę wizytę u logopoedy. Skorzystaliśmy z
                                                    dnia darmowych konsultacji logopedycznych. Okazłao się, że Paulina ma bardzo
                                                    dobrze rozwiniętą mowę - zdecydowanie ponad swoj wiek. Mówi bardzo dużo, nie
                                                    zawsze może bardzo wyraźnie. Logopeda był zachwycony jej biegłością w
                                                    konstruowaniu odpowiedzi. Zresztą my też czasami jesteśmy w szoku. Ostatnio
                                                    tatuś zaproponował Perle wizytę u fryzjera i co usłyszał w odpowiedzi:
                                                    "Nie, włosków to ja nie chcę iść ścinać, ale wiesz? - możesz mnie zabrać na
                                                    lody",
                                                    Dobra, zmykam do pracy. Dzisiaj czeka mnie wizyta mojej pani Minister, więc
                                                    muszę się przygotować. Trzymajcie kciuki - za moją pracę i za moją tęsknotę,
                                                    bym dała radę z nią funkcjonować wink
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                    PS. A zima piękna. W sobotę byłam na wyjeździe. Tak cudne leśne krajobrazy, że
                                                    napatrzeć się nie mogłam. Wszystko bielutkie, pięknie okryte śniegiem. Do tego
                                                    niesamowite słońce. No ale dziś do Wrocławia wróciła już jesień.
                                                  • natinka2002 Re: reaktywacja 23.11.04, 11:28
                                                    Na północy też biało i nie widać ,żeby miało przestać sypać . Wczorajszy śnieg
                                                    się topi , ale leci już kolejna porcja. Siedzimy na walizkach i ogladamy
                                                    prognozy pogody , mało optymistyczne zresztą sad Cienko widzę ten nasz wyjazd.

                                                    Gdzie jeszcze jest jesień ?
                                                  • ivonekk Re: reaktywacja 23.11.04, 22:37
                                                    U nas trudno powiedzieć czy jest jesień czy zima. Cały dzień jest snieżyca, że
                                                    az strach wyjść z domu, w nocy to wszystko się topi, no i rano mamy
                                                    jesień.Około 10 zaczyna się śnieżyca i wszystko od nowa. Jagoda, zmuszona do
                                                    siedzenia w domu wymyśla, co tylko może i psoci podwójnie. Jednak z drugiej
                                                    strony płakała dzisiaj bardzo, kiedy szła od babci do naszego domu i śnieg
                                                    sypał jej w oczy. I co tu zrobić z biednym dzieckiem?? Nie ma jak lato....

                                                    Pozdrwoienia dla wszystkich "zaspanych i zasypanych" mam,
                                                    Iwona
                                                  • axa2002 Re: reaktywacja 24.11.04, 08:58
                                                    u nas podobnie jak u Iwony sad 12 st. skoki temperatury raz -6 raz +6 sad
                                                    niestety Ola z racji infekcji nie miała jeszcze okazji dotykać śniegu sad

                                                    Co do okularów to nie było łatwo nauczyć 1,5 roczne dziecko by ich niesiągało.
                                                    Po miesięcznej wlace się udało smile w końcu mama i tata też noszą okulary smile
                                                    upór i konsekwencja w tym przypadku są niezbędne nawet jeżeli okulary zaklada
                                                    się po 60 razy w ciągu 30 min.....(takie było na początku tempo ich zdejmowania)

                                                    pozdrowienia
                                                    Aneta
                                                  • martasanchez NOWOSCI!!!! 30.11.04, 01:10
                                                    Widze, ze znowu cisza na forum, wiec postanowilam Was trosze "ozywic"smile

                                                    Przede wszystkim witamy po dlugiej przerwie. Wszytkie lipcuszki takie cudowne,
                                                    na Zobaczcie napatrzyc sie nie moznasmile Przeurocze!!!

                                                    Emilka tez juz coraz bardziej rozgadana. Mowi juz pelnymi zdaniami, no i
                                                    czasami cos tam sobie pofantazjuje.
                                                    Poza tym nie moze doczekac sie Swiat. Zazyczla sobie Spiaca Krolewne i Barbie,
                                                    no ale ostatnio niczego innego nie spodziewalibysmy sie.
                                                    W tym tygodniu ubierzemy choinke, to dopiero bedzie frajda!!!! Milusia nie moze
                                                    obojetnie przejsc obok ozdob swiatecznych, wystaw, choinek, itpsmile

                                                    Napiszcie wiecej o pomyslach na prezenty (poza Ksiezniczkami i Barbie) smile

                                                    No a poza tym..... Emilak najprawdopodobiej bedzie miala rodzenstwo!!!! jak
                                                    dobrze pojdzie, to moze nawet kolejny lipcowy dzieciaczek (tyle ze 2005).

                                                    No nic, koncze ta szczesliwa wiadomoscia, bo moje szczescie sie budzismile

                                                    Dobranoc
                                                  • axa2002 Re: NOWOSCI!!!! 01.12.04, 15:05
                                                    GRAAAAAAATULACJE!!!!

                                                    To już 3 czy czwarte rodzeństwo w naszej lipcowej rodzince? bo już się
                                                    pogubiłam.... to dlatego, że nikt się nie odzywa sad((
                                                  • ivonekk Re: NOWOSCI!!!! 01.12.04, 22:16
                                                    NO TO SUPER!! Wielkie gratulacje, Marto!! Bardzo się ciesze i życzę wszystkiego
                                                    najlepszego. Musze się przyznać, że rodzeństwo dla Jagódki zaczyna dośc
                                                    konkretnie " chodzić " mi po głowie wink
                                                    Trzecie rodzeństwo? Chyba sie pogubiłam....Monika, Marta i kto jeszcze?
                                                    Odezwijci esie , kobiety!!!!

                                                    Iwona
                                                  • axa2002 po mikołajkach 08.12.04, 08:39
                                                    jak tam u Was po mikołajkach?

                                                    dla mnie były chyba najgorsze w życiu - od soboty Ola ma nawrót choróbska, tym
                                                    razem jednak z gorączką sad po raz pierwszy w życiu zażywa antybiotyk sad
                                                    bardzo kaszle sad nie chce wogóle jesć sad i jest potwornie marudna sad

                                                    ja jestem nie wyspana, zmęczona i... chyba już zarażona choróbskiem sad

                                                    jedyny pozytyw mikołajek - Ola pierwsy raz była na przedstwieniu teatralnym -
                                                    bardzo nam się podobało, mimo, że trawało godzinę i miałam wątpliwosći czy
                                                    wytrwa smile

                                                    sad((((((
                                                    nie wiem czy mogę liczyć na słowa pocieszenia - chyba Wsa tu nie ma sad((((
                                                  • monika_wroclaw Re: NOWOSCI!!!! 08.12.04, 09:46
                                                    Marta, serdecznie Ci gratuluję!!!!

                                                    Ja ostatnio mało się udzielam, bo kończymy w domu remont, mam nadzieję, że
                                                    zdążę posprzątać zanim dzidzia przyjdzie na świat, do terminu zostało już tylko
                                                    16dni i oby mała się nie pośpieszyła tak jak Maja.

                                                    Jeżeli chodzi o prezenty, to Maja dostała od Mikołaja kasę sklepową i ubranko
                                                    dla swojego dzidziusia, a na gwiazdkę dostanie komplet dla lalek - łóżeczko,
                                                    krzesełko do karmienia i fotelik samochodowy.

                                                    To tyle u nas

                                                    pozdrawiam serdecznie wszystkie lipcuszki i ich mamusie...
                                                  • axa2002 Re: NOWOSCI!!!! 19.12.04, 12:38
                                                    no tak znowu nikogo nie ma sad((( moglam się spodziewać .....

                                                    czyżby przygotowania świąteczne Was tak pochłonęły???????

                                                    nie pochwliłyście się jak po mikołajkach i co Wasze pociechy dostaną na gwiaadkę...

                                                    niestety mamy tendencję spadkową..... równiez na Zobaczcie sad

                                                    pozdrawiam
                                                    Aneta
                                                  • joanah2o przed świętami 19.12.04, 20:32
                                                    Himek nadal mówi po swojemu (przypomina to troche duński), mówi za to dużo i
                                                    chętnie. Ostatnio radzi sobie sam ze wszystkim tzn. podsuwa krzesło czy
                                                    przynosi taboret i grzebie w najwyzszych szafach. Odmówił korzystania z nocnika
                                                    i toalety, wiec albo biega w pieluszce albo bez i czesto zmieniamy ubrania.

                                                    Powoli rozglądamy się za mieszkaniem w Krakowie, więc niewykluczone, że w
                                                    najblizszym czasie czeka nas kolejna przeprowadzka. A ja mam przed sobą sesje
                                                    (jestem wieczną studentką ) smile .

                                                    U nas niewiele sie dzieje,więc też niewiele piszę.

                                                    joanna
                                                  • martasanchez Re: przed świętami 19.12.04, 23:55
                                                    U nas juz spokojnie. Emilcia wie juz o przyszlym rodzenstwie. Chyba jeszcze
                                                    niewiele rozumie, ale niech sie przyzwyczajasmileTermin na 22 lipcasmile
                                                    Poza tym wlasnie dzis dowiedzialam sie ze moja najserdeczniejsza przyjaciolka,
                                                    po miesiacach staran, tez jest w ciazysmile To chyba zarazliwe!

                                                    Emilka poza tym, ze jest juz bardzo samodzielna, zrobila sie tez
                                                    bardzo "niegrzeczna" w stosunku do innych dziecisad Nie bardzo chce sie dzileic,
                                                    a co najgorsze, jak cos idzie nie po jej mysli, to probuje bicsad
                                                    Probujemy z tym jakos walczyc, ale szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem jak ,
                                                    bo strasznie mi ciezko byc dla niej surowa. Moze macie jakies sprawdzone
                                                    sposoby (natychmiastowe badz dlugoterminowe)?

                                                    A co do Swiat, to juz nie mozemy sie doczekac! Emilce podoba sie wszytsko z
                                                    nimi zwiazane! Tylko zastanawiam sie co to moje biedactwo bedize jadlo w
                                                    Wigiliesmile Barszczyk......watpie, grzybowa..... moze sam makaron w niej
                                                    wymoczony jakos przejdziesmile, drugie w calosci odpada..... pewnie oplatek jej
                                                    przypadnie do gustusmile No i beda meksykanskie tamales, wiec z glodu nie padniesmile
                                                    W razie czego bedziemy ja ratowac slodkosciami, a co tamsmile

                                                    Pozdrawiamy przedswiatecznie

                                                    Marta z Milusia i Malenstwem
                                                  • axa2002 i po świętach.... 28.12.04, 09:20
                                                    u nas furorę zrobiła ciastolina (jeden z prezentów świątecznych) smile z racji,
                                                    że Ola dostawała prezenty etapami - od dzidzków, od chrzestnych, od nas to do
                                                    tej pory zagląda pod choinkę szukając nowych prezentów smile

                                                    poza tym przebojem jest kolęda "Chwała na wysokośći" w wykonaniu Golców - znamy
                                                    już prawie cały tekst smile
                                                  • roka3 Re: i po świętach.... 28.12.04, 13:31
                                                    Napisałam długi post i znikł. Złośliwość rzeczy martwych.
                                                    Kolejne gratulacje dla Marty ! Brawo!(po tym poście znów zaczęłam myśleć o
                                                    drugim maleństwie.)
                                                    U nas święta nie najlepiej Kuba przeziębiony , a ja mam zapalenie zatok. Więc
                                                    całe święta do niczego. Nawet pierniczków na choinkę nie upiekłam, ciasto
                                                    rozrobiłam i padłam. Całe szczeście, że może ono stać 2 tyg to będą pierniczki
                                                    sylwestrowo - noworoczne.
                                                    Mam teraz tydzień chorobowego, to mogę z Kubą trochę pobyć, z czego się bardzo
                                                    cieszę. Chociaż czekają mnie po powrocie w pracy duże zmiany. Kupują nas 2
                                                    firmy: polska i duńska. Do naszego działu dojdzie więcej ludzi niż w tej chwili
                                                    pracuje i dojdzie też cała zgraja dyrektorów. Dotychczas był tylko właściciel.
                                                    Wracając do świąt u Kuby były dwa prawdziwe Mikołaje u każdej babci jeden. Był
                                                    trochę wystraszony. Jak pytaliśmy go czy to ten sam Mikołaj(strój był ten sam)
                                                    to stwierdził, że inny: bo miał inne buty. Prezentów dostał multum, ale
                                                    ulubione to ciastolina ( dzięki niaej mogę teraz pisać) i motorek na
                                                    akumulator na którym rozbija całe mieszkanie, (prawdziwą frajdę będzie miał
                                                    jak będzi mógł jeździć na dworze).
                                                    Zapomniałabym się Wam pochwalić, że Kuba został misterem gazety pomorskiej.
                                                    Dziadek wysłał jego zdjęcie, zeby nam zrobić niespodziankę i udało się zdobył
                                                    pierwsze miejsce dostał dyplom i laptopa dla dzieci. Wycinków z gazety na
                                                    jego temat mam już ok. dwudziestu. Teraz walczy o tytuł mistera województwa
                                                    wyniki w sylwestra - trzymajcie kciuki.
                                                    Odzywajcie się częściej . . . . . .bo tak tu pusto crying(((
                                                    Roka & Kuba
                                                  • axa2002 Re: i po świętach.... 29.12.04, 10:06
                                                    super! trzymamy kciuki za kolejne wygrane smile

                                                    no coż po raz kolejny raz mamy potwierdzenie, że lipcuszki 2002 to
                                                    nasjpiękniejsze dzieci smile))))
                                                  • natinka2002 Re: i po świętach.... jestem wreszcie z powrotem 29.12.04, 23:32
                                                    Witam wszystkie mamuśki !!!

                                                    Jestem już na swoich śmieciach ,ale jeszcze nie do końca odżyłam . Na razie
                                                    tylko się ujawniam i postaram się jak najszybciej opisać to i owo . Uchylę
                                                    tylko rąbka tajemnicy ... Paulinka i Natalka miały kolejną okazję ,żeby się
                                                    lepiej poznać smile było super ... !!!!

                                                    Trochę mnie nie było a tu proszę , proszę ...

                                                    Monika ! już Ci gratulowałam , ale jeszcze raz życzę całej Twojej rodzince dużo
                                                    zdrowia ,radośc i spokoju smile Wielka buźka dla Ninki !

                                                    Uściski również dla Marty ! super nowina ! GRATULUJĘ !Trzymaj się , bo my na
                                                    pewno będziemy z Tobą smile

                                                    Strasznie się cieszę ,że w końcu jestem u siebie , ale nie wiem w co teraz ręce
                                                    włożyć . Tyle zaległości i do tego czeka mnie kolejne kilkumiesięczne
                                                    rozstanie sad , wcale mnie nie cieszy ten nowy rok ... buuu

                                                    pozdrówka

                                                    Kasia i spółka
                                                  • roka3 Nowy Rok nadchodzi wielkim krokami 30.12.04, 16:02
                                                    Wszystkim lipcowym maluszkom, ich rodzicom i rodzeństwu (jeśli takowe jest)temu
                                                    jeszcze nienarodzonemu również
                                                    życzymy
                                                    szampańskiej zabawy
                                                    Dużo zdrowia
                                                    jeszcze więcej szczęścia
                                                    spełnienia marzeń
                                                    pociechy z dzieci
                                                    i wszystkiego naj. . . naj. . . .naj. . . .
                                                    Kuba & Roka
                                                  • natinka2002 Re: Nowy Rok nadchodzi wielkim krokami 30.12.04, 21:15
                                                    Jutro już pewnie nie dam rady nic napisać ,więc spieszę dziś z życzeniami
                                                    noworocznymi....

                                                    Życzę Wam kobitki wspaniałego całego Nowego Roku , najpierw poszalejcie na
                                                    Sylwka a potem realizujcie wszystkie noworoczne postanowienia , chudnijcie lub
                                                    tyjcie wedle potrzeb smile , wygrywajcie główne nagrody w totka , kupujcie domy ,
                                                    samochody itp, zmieniajcie prace na lepszą ew. w tej samej pracy pnijcie się
                                                    wyżej i wyżej, bądźcie szaleńczo zakochane i kochane , jeździjcie na wspaniałe
                                                    wakacje ( w bezpieczne miejsca), rozkoszujcie się piękną pogodą , miejcie
                                                    pociechę z dzieciaczków , mężów ,partnerów , rodziny , bądźcie piękne i młode
                                                    nie licząc godzin i lat smile, i w ogóle żadnych zmartwień , choróbsk ,siwych
                                                    włosów i zmarszczek ( nawet mimicznych ).
                                                    Trzymajcie się ciepło !

                                                    i jeszcze zagladajcie na nasze forum - od czasu do czasu coś napiszcie ...

                                                    buziaczki

                                                    Kasia i spółka
                                                  • kostaga Re: Nowy Rok nadchodzi wielkim krokami 31.12.04, 08:24
                                                    Kasia napisała już wszystko - mogę się tylko dołączyć do tych cudownych życzeń.
                                                    Dziewczynki, bądźcie po prostu sobą, kochajcie siebie i tych, co na waszą
                                                    miłość zasługują i bądźce dobrymi ludźmi
                                                    Wszystkiego naj
                                                    Sushi i Perła

                                                    PS. Postaram się zaraz wrzucić do galerii zdjęcia ze spotkania Natusi i
                                                    Perełki smile
                                                    Gorąco polecam
                                                    papatki
                                                  • axa2002 Re: Nowy Rok nadchodzi wielkim krokami 31.12.04, 08:31
                                                    tak, tak zdjęcia koniecznie smile))))
                                                    ja też życzę Wam dużo, dużo miłości, optymizmu i zdrowia dla calych Waszych
                                                    rodzin

                                                    Aneta
                                                  • monika_wroclaw Re: Nowy Rok nadchodzi wielkim krokami 31.12.04, 13:13
                                                    Ja też życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, spełnienia marzeń, dużo
                                                    zdrowia i radości, żeby nasze lipcuszki zdrowo rosły...

                                                    a dla Marty życzę łagodnego przebiegu ciąży i lekkiego porodu.


                                                    PS. Założyłam nowy wątek na "Zobaczcie" ze zdjęciami moich dzieciaczków,
                                                    tytuł: "Alek, Maja i Nina - moje skarby", można tam zobaczyć zdjęcia mołej
                                                    Nineczki...smile

                                                    pozdrawiam
                                                  • kostaga Natlka i Perła na Zobaczcie 02.01.05, 12:07
                                                    Dziewczynku są już na Zobaczcie, ale oczywiście zapomniałam zmienić tytułu
                                                    postu, więc szukajcie ich podczepionych do Jagódki smile
                                                  • axa2002 Re: Natlka i Perła na Zobaczcie 03.01.05, 08:54
                                                    już widziałam - prosimy o więcej smile)))
                                                  • natinka2002 Re: Natalka i Perła na Zobaczcie 03.01.05, 19:17
                                                    Ja nie mam czasu obrobić zdjęć,więc może Agata coś jeszcze dorzuci.
                                                    A przy okazji , kochana Agatko ,może podzielisz się ze mną swoimi
                                                    zdjęciami smile ??

                                                    pozdrawiam i obiecuję poprawę ,ale na pewno nie w tym tygodniu

                                                    Kasia z Natalką ogladającą w tej chwili Tabalugę (więc chwila spokoju)
                                                  • kostaga Re: Natalka i Perła na Zobaczcie 04.01.05, 07:45
                                                    Podeślę, podeślę. Muszę tylko zmusić mojego ślubnego, bo ja w domu już nie
                                                    tykam komputera wink
                                                    Wielkie buziaczki
                                                  • natinka2002 no i jestem z Wami 08.01.05, 21:02
                                                    Rozwodzić się nad swoim smutnym losem nie będę ,ale wsparcia szukam sad
                                                    Cóż ...83 dni - tyle będziemy same crying

                                                    Powoli się rozkręcę i zacznę znowu do Was pisywać, ale jeszcze nie dzisiaj.
                                                    Najpierw musiałam się przestawić na mieszkanie znowu we własnym domu a teraz
                                                    muszę się przestawić na bycie samotną matką ,ale co tam...będzie ciężko ,ale
                                                    przetrzymam .

                                                    to tyle na dziś

                                                    pozdrawiam mimo wszystko cieplutko
                                                    smutna Kasia z niczego nie podejrzewającą Natalką
                                                  • roka3 gratulacje 08.01.05, 22:49
                                                    Monika gratulacje. Nic się nie pochwaliłaś kiedy Ninka przyszła na świat, jak
                                                    poród, jaka była duża jak raagują na nią Maja i Alek. Czekamy na wiadomości.
                                                    Niech malutka rośnie zdrowo. A Ty dbaj o siebie. Alek, nasza lipcuszka i
                                                    dzidzia to na pewno masz ręce pełne roboty, ale za to cały dom szczęścia. Życzę
                                                    Ci przespanych nocy i szczęśliwych dni.
                                                    Zaraz pomykam na zobaczcie zobaczyć Ninkę i oczywiście inne zaległe zdjęcia
                                                    których nie widziałam - na pewno ze spotkania dziewczynek.
                                                    Muszę się też pochwalić: Kuba został wicemisterem województwa w konkursie
                                                    organizowanym przez" Gazetę Pomorską".
                                                    pozdrawiam
                                                    Roka & Kuba
                                                  • roka3 Re: gratulacje 08.01.05, 22:53
                                                    zapomniałabym
                                                    Natinka trzymaj się 83 dni szybko zleci
                                                  • axa2002 Re: gratulacje 09.01.05, 12:15
                                                    Roka pochwalcie sie na zobaczcie zdjeciami, które zwyciężyły wink))
                                                  • monika_wroclaw Re: gratulacje 09.01.05, 14:56
                                                    Dzięki za gratulacje smile

                                                    Roka, zaraz po świętach napisałam post pod tytułem URODZIŁAM, ale chyba gdzieś
                                                    w środku wątku wylądował, dlatego nie wszyscy zauważyli, więc kopiuję jeszcze
                                                    raz informację z tamtego postu

                                                    22. grudnia urodziłam córeczkę, 4100g i 59cm, jest śliczna. Poród miałam lekki
                                                    i krótki, o 15:45 trafiłam na porodówkę, a o 17:55 mała już była po tej stronie
                                                    brzucha. Czuję się dobrze, nie mam żadnych szwów.
                                                    Dzieci bardzo fajnie zareagowały na małą.

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • natinka2002 Re: gratulacje 09.01.05, 20:21
                                                    No to ja jeszcze raz pogratuluję Monice smile Trzy razy tyle szczęścia ,mam
                                                    nadzieję ,że nie trzy razy tyle roboty i mimo wszystko jesteś w stanie się
                                                    cieszyć Ninką. Buziaki dla całej trójki maluchów i dla Ciebie rzecz jasna też !

                                                    Oczywiście gratuluję też Kubusiowi ,wreszcie jakiś lipcowy facet się wybił smile
                                                    Jakoś wcześniej umknęła mi ta wiadomość .

                                                    poza tym cholernie wieje ,brrrr....

                                                    pozdrawiamy

                                                    Kasia & Natalka
                                                  • fiszerowa Natinko! Detektywie ;-)! 09.01.05, 22:05
                                                    Witaj szperaczu wink
                                                    Juz drugi raz mnie zdemaskowalas wink
                                                    Widze, ze po poscie Moniki ruch sie zrobil u lipcuszkow wink

                                                    Monisiu, ja tez Ci bardzo gratuluje! Zycze Wam duzo zdowka i przespanych nocy.
                                                    I straaaasznie Ci zazdroszcze wink Moj instynkt macierzynski zaczyna mi juz
                                                    bardzo dokuczac wink. Na szczescie podczas zyczen noworocznych wymoglam na mezu
                                                    ze "sie zastanowi". Zawsze to jakis kroczek do przodu wink

                                                    Rowniez gratulacje dla Kuby Przystojniaka! Dolaczam sie do prosb o fotki na
                                                    zobaczcie.

                                                    No i jak juz tu jestem to sie pochwale. Wczoraj syn mnie zabil wink)). Kajtek
                                                    jest bardzo chetny do wszelkiej pomocy i bardzo chce uczestniczyc we wszystkich
                                                    zajeciach domowych, ale to co zrobil wczoraj powalilo mnie wink. Otoz wieczorny
                                                    schemat jest taki: kolacja, sprzatanie zabawek i kapiel. No i moje dziecko
                                                    zjadlo kolacje, wyszlo z fotelika, poszlo do siebie do pokoju, wrocilo po
                                                    jakims czasie, podeszlo do mnie zlapalo za reke i mowi: mamusiu juz
                                                    posprzatalem i mozemy isc sie kapac. A wiecie co jest najwiekszym szokiem? W
                                                    pokoju bylo naprawde duzo rozrzuconych zabawek, a on je posegregowal, powkladal
                                                    do odpowiednich pudel, wszedl na swoje krzeselko, pudelka poukladal na
                                                    regale... No do tej pory jestem zadziwiona wink. Daj Boze zeby tak mu juz
                                                    zostalo wink.

                                                    pozdrawiam
                                                    Fiszerowa - mama Kajetana
                                                  • natinka2002 Re: Natinko! Detektywie ;-)! 09.01.05, 22:37
                                                    big_grin
                                                    widać nie jest ze mną tak źle , przynajmniej na razie jestem w formie smile


                                                    pora spać ,bo wczorajszej nocy raczej nie mogę zaliczyć do przespanych. Tak
                                                    wiało ,że w mieszkaniu powypadały mi kratki w kominach wentylacyjnych .Zaczęłam
                                                    się już bać o wytrzymałość okien ...

                                                    pa,
                                                  • axa2002 dziś kończymy 2,5 roku :-)))) 12.01.05, 12:04
                                                    jak ten czas leci smile
                                                  • natinka2002 Re: dziś kończymy 2,5 roku :-)))) 12.01.05, 22:22
                                                    No właśnie !
                                                    Kiedyś odliczałyśmy każdy miesiąc , a teraz mija prawie bez echa 2,5 roku.
                                                    Niedługo przedszkole , szkoła ... co ? zagalopowałam się ?
                                                    czas leci ...niestety

                                                    pozdrawiam cieplutko wszystkie 2,5 latki i te prawie też
                                                  • fiszerowa Re: dziś kończymy 2,5 roku :-)))) 13.01.05, 01:03
                                                    No to my wlasnie dzisiaj wink
                                                    Natinko ze szkola moze i sie troszke zagalopowalas, ale przedszkole... ja
                                                    wlasnie sie dowiedzialam, ze przedszkole, do ktorego chce poslac Kajtka, juz
                                                    zbiera zapisy wink. Jakies to takie nierealne - moj synus sam, bez mamy caly
                                                    dzien ;-( i na dodatek PRZEDSZKOLAK!

                                                    pa
                                                    Iza
                                                  • kostaga Re: dziś kończymy 2,5 roku :-)))) 13.01.05, 07:39
                                                    No właśnie...
                                                    My te 2,5 roczku mamy już od kilku ładnych dni za sobą. Najbardziej szokuje
                                                    mnie fakt, że najbliższe koleżanki Perły, z jej rocznika właśnie organizują
                                                    imprezy z okazji 3 usrodzin! Czyżby nas też to niedługo czekało?
                                                    A przedszkole już mamy wybrane. Na szczęście mogę trzymać rękę na pulsie, bo to
                                                    po drugiej stronie ulicy, na ktorej pracuję i parę minut od domu. To się nazwya
                                                    szczęscie smile A do tego bardzo dobre przedszkole smile
                                                    No dobra, do pracy Rodacy. Ku chwale ojczyzny! (ha, ha odzywa się we mnie
                                                    urzędnik państwowy wink )
                                                    papatki
                                                  • monika_wroclaw Re: dziś kończymy 2,5 roku :-)))) 13.01.05, 08:56
                                                    Maja już od tygodnia jest 2,5-latką smile
                                                    Przedszkole też mamy wybrane i sprawdzone, bo Alek chodzi do niego już czwarty
                                                    rok... a Maja chyba pójdzie już w maju tak na cztery godzinki dziennie,
                                                    przynajmniej te 2 miesiące pochodzi razem z bratem do przedszkola, bo od
                                                    września Alek już idzie do szkoły...
                                                  • martasanchez Re: dziś kończymy 2,5 roku :-)))) 20.01.05, 14:22
                                                    Kochane mamusie!
                                                    Nie bylo nas tu znowu chwilke, ale przed Swietami Emilka zala klawiaturesmile
                                                    Pozniej nie bylo czasu, a teraz.....
                                                    Dziekuje wszystkim za mile slowa i za pamiec. Niestety kilka dni temu
                                                    stracilismy nasze oczekiwane Sloneczko. Jesli jestescie wierzace, pomodlcei sie
                                                    prosze za moja Kruszynke (ja sama nie bardzo bylam, ale potrzebuje sil i
                                                    szukam).

                                                    napisze, jak sie troszke bardziej pozbieram
                                                    Marta
                                                  • natinka2002 Re: 20.01.05, 21:46
                                                    Tyle czasu się zbierałam ,zeby cokolwiek tu napisać .A teraz smutno mi
                                                    ogromnie,ze w takiej sprawie sad

                                                    Marta! Nie będę się powoływała na jakieś tam odgórne boskie plany , bo takie
                                                    rzeczy do mnie przynajmniej nie przemawiają. Ale widocznie tak miało być ...
                                                    czasem organizm wie lepiej ....Cóż Ci mogę napisać ? Trzymaj się , nie jest
                                                    łatwo ,też przekonałam się na własnej skórze sad ,ale z czasem odzyskasz siły i
                                                    dobry nastrój , a potem kto wie ...

                                                    Nie załamuj się ,jeszcze tyle przed Tobą !!!!!! Głowa do góry !

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • axa2002 Re: 27.01.05, 12:04
                                                    całkowiecie sie zgadzam z Kasią - Matka Natura wie co najlepsze..... zwłaszcza
                                                    dla takich bezbronnych kruszynek.

                                                    Mam nadzieję że szybko sie pozbierasz, skupijącv się na swoim dwuletnim
                                                    szczęściu.
                                                  • natinka2002 szukam doładowania.... 28.01.05, 21:58
                                                    i to szybko....
                                                    Jest mi BARDZO smutno i źle crying
                                                    kryzys jak cholera , a Natala jeszcze mi wbija szpilę od siebie (jeśli to nie
                                                    idą piątki , to już nie wiem na co zwalić )

                                                    RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • axa2002 Re: szukam doładowania.... 31.01.05, 14:15
                                                    chyba taki jest czas sad mało słonka, dużo zmartwień sad

                                                    ja mam wrazenie ze czego sie nietknę to sie sypie sad
                                                    i cierpliowści mało też - niestety....

                                                    właśnie mam postrzała i lewdo chodzę sad myślałam, że to się może mi zdarzyć
                                                    koło 60-tki.....
                                                  • natinka2002 Re: szukam doładowania.... 31.01.05, 22:19
                                                    Chyba nie pozostaje mi nic innego ,jak tylko się wziąć w garść , bo doładowania
                                                    jak nie ma tak nie ma .
                                                    Moja cierpliwość czasami kończy się już w momencie jak otwieram oczy smile ,a moje
                                                    Słoneczko najdroższe od rana gada ,gada i gada , a ja tak chciałabym jeszcze
                                                    pospać i niestety nikt nie może mnie w tej porannej "rozmowie" wyręczyć .

                                                    Ale fakt ,że właśnie kończy się styczeń i już bliżej niż dalej do wiosny ,
                                                    powinno choć trochę podnieść na duchu .... prawda ?

                                                    pozdrawiam prawie wiosennie big_grin
                                                    Kasia
                                                  • martasanchez Re: szukam doładowania.... 01.02.05, 00:10
                                                    Aj Kasiu! Jak sama napisalas, byle tylko do wiosny.
                                                    Ja sie nie moge nacieszyc szczebiotaniem Emilkiwink Oczywiscie o ile akurat nie
                                                    mam go dosyc. Opowiada, pyta, odpowiada, generalnie gada do wszystkiegowink
                                                    Rozmawia z lalkami, misiami, Szrekiem itpwink Moze taka poranna widownia
                                                    zadowolilaby Natalke?

                                                    Emilka bardzo duzo bawi sie sama. Bardzo lubi tanczyc, spiewac, no i wierszyki
                                                    tez sa niczego sobie.. tylko mama jakos tak niewiele ich zna i nie bardzo moze
                                                    pomoc.
                                                    W sobote bylismy na urodzinkach u kuzynki Emilki. Wybawila sie za wszystkie
                                                    czasysmile Przeglad wiekowy od 5 miesiecy do okolo 10 lat, w wiekszoci chlopcy,
                                                    choc i z dziewczynkami niezle sie bawila.

                                                    Poza tym przyplatalo nam sie przeziebienie, ale Emilka dzielnie je znosi.

                                                    No i my tez bardzo wyczekujemy wiosny, z wielu powodowwink

                                                    Pozdrawiamy serdecznie
                                                    Marta z Emilcia
                                                  • axa2002 Re: szukam doładowania.... 11.02.05, 10:44
                                                    byle do wieosny .............. i wszystkei chyba zamarzły sad
                                                  • ivonekk Re: szukam pomocy... 16.03.05, 11:26
                                                    Dziewczyny, na pomoc! Jagoda zaczęła obryzać paznokcie! To jest straszne, bo
                                                    tylko jak usiądzie do oglądania bajki, to zaraz wsadza łapkę do buzi i wio!
                                                    Trwa to może tydzień, ale jej paznokietki są w strasznym stanie. Kupiłam już
                                                    płyn przeciwko obryzaniu paznokci, ale jak widzę - nie skutkuje sad Jestem
                                                    przerażona, nie wiem, co robić. Ani ja, ani mój mąz tego nie robimy, wiec tym
                                                    bardziej nie rozumiem skąd jej się to wzięło.....
                                                    Mam nadzieję, że uda się jej to wybić z główki, a przy okazji, może znów sie
                                                    będziemy spotykac na naszym "zdechłym" juz forum??


                                                    Z pozdrowieniami,
                                                    Iwona z Jagodą
                                                  • ivonekk ???????????????? 16.03.05, 21:45
                                                    Dziewczyny, czy naprawdę nikt tu nie zagląda???......................
                                                  • monika_wroclaw Re: ???????????????? 17.03.05, 08:30
                                                    Hej

                                                    Ja zaglądam smile tylko nie zawsze mam czas aby coś napisać....

                                                    Jeżeli chodzi o obgryzanie paznokci, to mój Alek jak był młodszy też obgryzał
                                                    przez jakieś 2-3 m-ce, tłumaczyłam mu że za paznokciami są różne zarazki i
                                                    poskutkowało....

                                                    Maja połjdzie do przedszkola w kwietniu lub w maju, będę chodziły razem z
                                                    Paulinką ( Perłą ).
                                                    Muszę się Wam pochwalić, że Maja świetnie rysuje, potrafi narysować człowieczka
                                                    i wszystko jest na swoim miejscu smile I potrafi pisać już niektóre literki ( to
                                                    akurat nauczyła się od Alka ), pisze dość równo w rządku np. A lub M, i tak
                                                    około 10 literek jedna obok drugiej smile

                                                    pozdrawiamy
                                                  • kostaga Re: ???????????????? 17.03.05, 20:40
                                                    No właśnie smile
                                                    Perła od 4 kwietnia zostanie przedszkolakiem. Umowa już podpisana, klamka
                                                    zapadła, a my nie możemy wytłumaczyć Paulince, że musi jeszcze trochę poczekać.
                                                    Ona najchętniej poszłaby tam już teraz i pewnie by została. Rodzice do niczego
                                                    jej nie są potrzebni.
                                                    Perła też na okrągło coś maluje i rysuje. Bardzo dużo też koloruje. Ale jeszcze
                                                    nie robi tego tak wprawnie jak Maja. Owszem, narysuje człowieczka ale tylko
                                                    czasami jej się zdarza, że wszystko jest na swoim miejscu. Z literkami nie
                                                    bardzo sobie radzi. O wiele lepiej jej idzie liczenie i cyferki. Może bierze się
                                                    to stąd, że poza czytaniem o Kubusiu Puchatku jednym z ulubionych zajęć jest gra
                                                    w Piotrusia. Pamiętacie jeszcze te karty do gry? My mamy z obrazkami z filmu
                                                    Król Lew. Ale oprócz obrazków każda karta ma swój numerek i Perła dopasowuje je
                                                    (gramy jeszcze w wersję uproszczoną wink) właśnie po cyferkach potrafiąc je
                                                    nazwać. Coraz więcej też śpiewa. Piosenki z Misia Uszatka, Misia w Dużym
                                                    Niebieskim Domku zna już prawie na pamięć i podśpiewuje sobie pod nosem. No nie
                                                    wspominając o takich przebojach jak "Pieski Małe Dwa", "Panie Janie", "Dorotka"
                                                    - te dzięki Perle zna już cała dzielnica. No ale to ma po mamusi. Ja w jej
                                                    wieku darłam się na pół wrocławskiego rynku, ku wielkiej trwodze moich rodziców
                                                    "Tup, tup maszeruje komunistka gęś". Dla niewtajemniczonych powiem, że w tych
                                                    czasach na wrocławskim rynku był Dom Partii wink
                                                    Teksty Młodej są z dnia na dzień coraz bardziej powalające. Na pytanie "Ile masz
                                                    lat?" odpowiada przeważnie "Mniej niż Ty", na "Jak się nazywasz?" - "Panika
                                                    Wariatka". Innych kwiatków nie przedstawie, bo to trochę wstyd sad
                                                    Papatki
                                                    Sushi
                                                    PS. Wybaczcie, że nie piszę, ale robota mnie porwała i pochłonęla bez reszty.
                                                    Taki gorący okres
                                                  • natinka2002 Re: ???????????????? 17.03.05, 21:05
                                                    HEJ HEJ !
                                                    Rany julek! nawet nie zauważyłam ,że całkiem nam wątek zdechł .Przyznaję ,że
                                                    nie zaglądam tu często sad Ale jak już pojawiłyśmy się z powrotem na pierwszej
                                                    stronie , to napiszę i ja .

                                                    U nas podobny problem , tyle że Natala nie obgryza paznokci , za to namiętnie
                                                    dłubie w nosie .I też nie skutkują żadne tłumaczenia ,zresztą tłumaczenie nie
                                                    skutkuje już w żadnej kwestii .Natalka jest totalnie na NIE - tatusiu czas
                                                    wracać smile !!! Tylko że tatuś po trzymiesięcznej rozłące będzie na pewno bardzo
                                                    uległy i Natalka owinie go sobie wokół paluszka i znowu mnie przypadnie ta
                                                    gorsza rola .
                                                    Zdecydowanie musimy od siebie odpocząć -ja i Natalka smile I na szczęście mam
                                                    okazję - wyfruwam z gniazdka na kilka dni wprost w obięcia męża ,a Natusia jak
                                                    troszkę potęskni to może doceni swoją mamę.
                                                    Poza tym jest 'pięknie' -leje sie z nieba , zwały śniegu się roztapiają ...

                                                    muszę kończyć ,ale może uda mi się wkrótce tu znowu zajrzeć

                                                    pozdrawiamy
                                                    Kasia i Natalka
                                                  • marara Re: ???????????????? 21.03.05, 16:56
                                                    cześć! bardzo rzadko tu zagladam i chyba czas to zmienić. zaraz siadam z moja
                                                    Alinką (29.07) i bedzie ćwiczyła rysowaniesmileTo super ze wasze dzieciaki tak
                                                    rysują. My tez mamy w planach przedszkole ale dopiero od września.czy chodzicie
                                                    z dzieciaczkami na jakies zajęcia adaptacyjne przed przedszkolem? pozdrawiamy
                                                  • monika_wroclaw Re: ???????????????? 22.03.05, 08:34
                                                    Maja idzie do przedszkola od kwietnia smile zatem rozpoczną edukację przedszkolną
                                                    razem z Perłą smile
                                                    Maja nie musiała zapoznawać się z przedszkolem, ponieważ zna je praktycznie od
                                                    urodzenia big_grin codziennie chodzimy po Alka, często sama wchodziła do sali
                                                    maluszków aby się tam pobawić, ciekawe jak to będzie jak zostanie tam bez
                                                    mamy... ale na szczęście będzie miała Paulinkę, która na pewno się nią
                                                    zaopiekuje smile
                                                  • natinka2002 wiosna ? 22.03.05, 10:27
                                                    A my dziś idziemy po kartę zgłoszeniową i jeśli Natalka zostanie przyjęta , to
                                                    zacznie we wrześniu. Dni adaptacyjnych niestety nie ma , starszego rodzeństwa ,
                                                    które wprowadziłoby do przedszkola , też nie ma sad ,więc sama będzie przecierać
                                                    szlaki.
                                                    Na razie czeka nas kilkudniowe rozstanie i tym się teraz martwię , na stres
                                                    związany z zostawianiem Natalki w przedszkolu jeszcze przyjdzie czas.

                                                    pozdrawiamy wreszcie słonecznie ,ale ciagle jeszcze z dużą ilością śniegu

                                                    Kasia i Natalka
                                                  • marara Re: wiosna ? 23.03.05, 18:17
                                                    u nas karty wydaja w kwietniu możemy sie jeszcze trochę pozastanawiać.
                                                    Chodziłysmy na zajęcia adaptacyjne do prywatnych przedszkoli i nawt nie było
                                                    zle. Ja isie trochę rozerwałam , Alinka nauczyła się paru nowych piosenek A
                                                    tatus miał okazje spędzić wiecej czasu z siostra Alinki - Jula (11 m).
                                                    Pozdrawiamy i zyczymy Wesołych Świat
                                                  • kostaga Re: wiosna ? 24.03.05, 07:52
                                                    U nas wiosna w pełni. I w przyrodzie i w serduchu. Perła rośnie nam na
                                                    strasznego łobuza i do tego niesamowicie wygadanego. Najgorsze, że na placu
                                                    zabaw, na którym codziennie przesiaduje godzinami, poznaje dziwne teksty i
                                                    zwroty, że aż strach pomyśleć, co będzie jka pójdzie do przedszkola. Ale to
                                                    chyba jedyna moja obawa z przedszkolem związana. Perła codziennie rano zadaje
                                                    pytanie, czy już dzisiaj idzie do przedszkola. Myślę, że się nie zrazi i będzie
                                                    wzorowym przedszkolakiem.
                                                    I powiem Wam coś, co ostatnimi dniami cieszy nas najbardziej - Perła zaczęła
                                                    jeść. Potrafi już zjeść śniadanie obiad i jeszcze domaga się kolacji. Po prawie
                                                    trzech latach bojów o każdy kęs taka odmiana jest niezmiernie miła i budująca.
                                                    Konsekwencją tego jest fakt, że w ciągu niecałych trzech miesięcy urosła nam
                                                    ponad 6 centymetrów! Teraz mamy już prawie metrową panienkę (99 cm)!
                                                    No dobra, jak zwykle muszę wracać do pracy
                                                    papatki
                                                    Sushi
                                                  • kostaga Re: wiosna ? 24.03.05, 08:26
                                                    AAAAAAA!
                                                    I oczywiście życzymy Wam spokojnych, radosnych i rodzinnych świąt. By nasze
                                                    Maluszki były zawsze szczęśliwe smile
                                                  • roka3 święta 25.03.05, 14:09
                                                    życzymy Wam wszystkiego najlepszego na te zblizajace się swieta. Duzo pociechy
                                                    z dzieci, radości dnia światecznego i codziennego i wszystkiego naj
                                                    Roksana i kuba
                                                  • monika_wroclaw co nowego.... 04.04.05, 17:17
                                                    Mamy za sobą już drugi dzień w przedszkolu i jest super, w pierwszy dzień maja
                                                    płakała ponoć tylko przez 10min., jak po nią przyszłam to była bardzo radosna,
                                                    a jak pani zaczęła ją chwalić to stała taka dumna... smile A dzisiaj to już
                                                    wogóle świetnie, panie nie mogły się nachwalić, że tak świetnie sama je, że
                                                    jest bardzo samodzielna i bardzo grzeczna i wogóle nie płakała, ponoć jest
                                                    świetnym przedszkolakiem...wink Ale się nachwaliłam...big_grin

                                                    W galerii umieściłam najnowsze fotki Mai.
                                                  • kostaga Re: co nowego.... 05.04.05, 08:26
                                                    Perła chodzi do tego samego przedszkola, ale tyle pochwał to my nie słyszymy sad
                                                    Owszem Panie chwalą ją, że bardzo ładnie je samodzielnie - choć niewiele, że
                                                    niesamowicie dobrze i dużo mówi. A z reszta to już gorzej. Jest przedszkolakiem
                                                    wyjątkowo niezdyscyplinowanym. Panie mówią, że jest wyjątkową indywidualistką i
                                                    muszą ją troszeczkę utemperować, bo nie dają sobie z nią rady. Jak zapraszają do
                                                    wspólnej zabawy, to Młoda podpiera się pod boki i mówi "Nie widzicie, że robię
                                                    teraz coś innego! Nie mam ochoty na razie robić nic innego". Niby nie jest to
                                                    wobec niej zarzut, no ale pochwała też nie. Jedyne co w tym dobre, to mówią, że
                                                    poradzi sobie w życiu. Potrafi zadbać o swoje i rozpycha się łokciami. Nie da
                                                    się jej przegadać. Paniom opadają ręce i brakuje argumentów. Gdy pierwszego
                                                    dnia, po kilku godzinach zabawy Perła zaczęła się ubierać, Pani pyta ją
                                                    dlaczego. A ona stwierdza, że obejrzała już wszystkie zabawki i może iść do
                                                    domu. Na to Pani tłumaczy, że przecież jak pójdzie skoro rodzice są w pracy.
                                                    Pauli z ogromną pewnością odpowiada "Ale w domu jest babcia więc mogę sobie
                                                    iść!". Poza tym coś jest nie do końca w porządku, bo rano walczymy z histerią.
                                                    Perła się zapiera, że nie pójdzie, bo boi się dzieci sad Ta co pierwsza do
                                                    wspólnych zabwa była sad Mam nadzieję, że to kwestia przyzwyczajenia. Maja zna
                                                    jednak przedszkole o wiele lepiej, Alek też jest pod ręką, a Perła stawia
                                                    pierwsze kroki. Choć nie powiem, żebym się nie denerwowała.
                                                    A w galerii zaraz też wstawię najnowsze zdjęcia Pauli.
                                                  • natinka2002 Re: co nowego.... 11.04.05, 10:32
                                                    Cześć dziewczyny!

                                                    Jak ja Wam zazdroszczę ,że Maja i Perła chodzą juz do przedszkola!! My niestety
                                                    najpierw musimy się tam dostać , a o tym dowiem się na początku maja. Jesteśmy
                                                    niestety na spalonej pozycji ,więc powinnam pomyśleć o jakiejś alternatywie.
                                                    Może udałoby mi się pójść wreszcie do pracy .... Na razie cieszę się wiosną i
                                                    mężem . Pełna energii zabieram się do zmian w pokoju Natalki , czas wreszcie
                                                    kupić jej dorosłe łóżko . Jakieś pół roku temu mieliśmy to zrobić ... A na czym
                                                    śpią teraz Wasze dzieciaczki?

                                                    Do nowości mogę tylko zaliczyć wyłażące piątki ( wreszcie ! ) i zły humor ( a
                                                    to nie nowość) .

                                                    pozdrawiamy
                                                    Kasia i Natusia
                                                  • monika_wroclaw Re: co nowego.... 11.04.05, 11:04
                                                    Kasiu, Maja śpi na tapczaniku, zrobionym z łóżeczka, materac ma 140cm długości,
                                                    więc jeszcze powinno jej wystarczyć na jakiś czas.

                                                    Piątki Mai wyszły jakieś pół roku temu, także też już ma wszystkie mleczaki.
                                                  • axa2002 Re: co nowego.... 11.04.05, 14:05
                                                    wow jak fajnie ze znowu jesteście smile)))

                                                    Ola już jesieni 2003 śpi w dorosłym łóżeczku smile i jak na razie spadła tylko
                                                    raz (w ubiegłym tygodniu!!!), oczywiście przystawiam jej do łóżka pufę - tak
                                                    dla własnego komfortu
                                                  • natinka2002 Re: co nowego.... 11.04.05, 21:57
                                                    Z zębami to zawsze byliśmy w tyle smile, jeśli pierwsze wyszły dopiero w 13-tym
                                                    miesiącu to i piątki się nie spieszą .

                                                    Przymierzamy się do kupienia od razu większego łóżka ,tyle że ciężko się
                                                    zdecydować .A ja bym tak chciała już... zaraz ... i wszystko pozmieniać ...ale
                                                    w towarzystwie Natalki nie ma co nawet marzyć o spokojnym obejrzeniu
                                                    czegokolwiek w sklepie. Więc znowu czekam do następnego weekendu i tak to
                                                    Natalka ciągle śpi w swoim "dziecinnym" łóżeczku.

                                                    papa
                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: co nowego.... 12.04.05, 07:46
                                                    U nas piątek ani widu ani słychu...
                                                    A co do spania, młoda śpi na materacu. Takim dorosłym z dużego łóżka. Perła
                                                    kręci się w śnie, jak kurczak na rożnie i wskazówki zegara. Potrafię ją ułożyć i
                                                    przykryć idąc np. do toalety, a jak wracam po 0,5 minucie to ona już śpi odkryta
                                                    po drugiej stronie łóżka i to do góry nogami.
                                                    W przedszkolu z dnia na dzień coraz lepiej. Wczoraj Młoda zaskoczyła nas
                                                    przedstawieniem. Stanęła na progu i zaczyna pięknie recytować wraz z pokazywaniem:
                                                    "Idzie wiosna po świecie,
                                                    piszą o niej w gazecie.
                                                    Ma zziębnięte paluszki
                                                    a we włosach kwiatuszki.
                                                    Chodzi boso po trawie,
                                                    trzyma ptaszki w rękawie."
                                                    Zaskoczyła nas tą recytacją ogromnie. Jesteśmy z niej dumni. Mąż się prawie
                                                    popłakał.
                                                    Oj rosną nam te dzieci, rosną. Szkoda tylko, że wraz ze wzrostem przybywa Perle
                                                    nieposłuszeńśtwa. Ciężko będzie... ech...
                                                  • natinka2002 Re: co nowego.... 12.04.05, 10:04
                                                    Materac byłby najlepszym rozwiązaniem także w przypadku Natalki , ona tak samo
                                                    jak Paulinka , przemieszcza się we śnie w różne części łóżeczka .O ile łóżeczko
                                                    w dużym stopniu ogranicza te jej wędrówki , to już tapczanik czy dorosłe łóżko
                                                    nie utrzyma jej w jednym miejscu . Byle do podłogi nie było daleko smile

                                                    papa
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: co nowego.... 04.05.05, 22:43
                                                    Kolejny miesiąc za nami , czas się przypomnieć bo niedługo pozapominamy swoje
                                                    nicki smile

                                                    Co tam słychać u przedszkolaków i przed-przedszkolaków ?
                                                    Na dniach dowiemy się , czy Natalka zacznie od września edukację przedszkolną ,
                                                    jak na razie czytamy różne książeczki o przedszkolu a Natalka słucha tego
                                                    bardzo uważnie. Ale bajeczki bajeczkami a w praktyce bywa różnie...

                                                    Poza tym, Natalka w końcu ma swoje dorosłe łóżko , spadła dwa razy mimo
                                                    zabezpieczeń ,na szczęście niegroźnie . Teraz już jest spokojniej ,ale i tak
                                                    wędruje do nas w nocy , to się nie zmieniło.
                                                    Chodzimy na basen na naukę pływania .Z lekcji na lekcję jest jakby gorzej ,
                                                    tzn. Natala jest bardziej oporna na naukę sad Chyba zły okres wybraliśmy ,trzeba
                                                    było zacząć wcześniej ... Może jeszcze się rozkręci ... Jak tak obserwuję inne
                                                    maluchy , to widzę że chłopcy to aż rwą się do pływania , skaczą do wody bez
                                                    najmniejszego strachu , za to dziewczynki są zdecydowanie bardziej bojaźliwe .
                                                    No cóż ,Natusia jest zdecydowanie dziewczynką big_grin

                                                    no to jak tam ? odezwiecie się ?


                                                    pozdrawiam wiosennie ( co z tego że niezbyt ciepło na zewnątrz )

                                                    Kasia


                                                  • kostaga Re: co nowego.... 05.05.05, 07:50
                                                    No to ja się odzywam.
                                                    Mój przedszkolak jest super! Bije w przedszkolu rekordy popularności. Panie nie
                                                    mogą się nachwalić. Cały czas słyszymy jaka jest samodzielna, rezolutna, jak
                                                    sobie dobrze radzi ze starszymi dziećmi. Codziennie przynosi z przedszkola nowy
                                                    wierszyk lub piosenkę. Teraz w repertuarze, oprócz cytowanej wcześniej "Wiosny",
                                                    są piosenki o mamusi słodkiej jak lody malinowe, o wędrujących przedszkolakach.
                                                    Wszystko z odpowiednią oprawą taneczną. Ale co najważniejsze: Perła ma już
                                                    narzeczonego. I nawet wiem, na co ją poderwał - na bajki o Kubusiu. W każdym
                                                    razie nie ma godziny bez opowieści o Michałku. Jaki to on cudowny, jak Pauli za
                                                    nim tęskni, jak Michałek ją broni w przedszkolu, jak nadmuchuje jej baloniki.
                                                    Nawet wieczorami probuje do niego telefonować.
                                                    Przed długim weekendem mieliśmy tygodniową przerwę z powodu choróbska. No jak to
                                                    w przedszkolu. Ale wczoraj to już pędem leciała do przedszkola. Nawet nie za
                                                    bardzo chciała się pożegnać z tatusiem.
                                                    No a na długi weekend, już drugi w tym miesiącu Perła wybiera się nad morze.
                                                    Porzuci nas na blisko trzy tygodnie i będzie odpoczywać od zgredziałych
                                                    staruszków. Tylko ja nie wiem, czy się z tego cieszyć crying
                                                  • monika_wroclaw Re: co nowego.... 05.05.05, 09:04
                                                    To i ja się poczułam wyrwana do odpowiedzi big_grin
                                                    U nas wszystko dobrze, Maja jakieś 2 tygodnie temu miała kryzys w przedszkolu,
                                                    rano wszystko było ok, szła chętnie i z uśmiechem na buzi, ale w ciągu dnia
                                                    trochę sobie popłakiwała po kątach, a zwłaszcza po leżakowaniu to już była
                                                    płaczliwa. Week-end mieliśmy bardzo długi, bo zaczął nam się już w czwartek i
                                                    wczoraj było już dużo lepiej, Maja była radosna, więc myślę, że już na dobre
                                                    się zaaklimatyzowała...
                                                    No i bardzo mnie to cieszy, bo teraz muszę się zająć sprawami związanymi z
                                                    Alkiem, wczoraj mieliśmy w przedszkolu spotkanie z psychologiem i pedagogiem,
                                                    muszę zarejestrować Alka do poradni na koniec sierpnia, ponieważ ma wiedzę dużo
                                                    większą niż większość dzieci kończących w tej chwili pierwszą klasę i muszą go
                                                    zbadać i wydać opinię, aby jego nauczycielka już od początku roku szkolnego
                                                    mogła go traktować indywidualnie, aby nie nudził się w szkole...

                                                    A w sobotę mamy Chrzest Ninki....

                                                    pozdrawiamy i ściskamy serdecznie
                                                  • natinka2002 Re: co nowego.... 06.05.05, 15:13
                                                    Tak jak się spodziewałam , Natalka nie została przyjęta do najbliższego
                                                    przedszkola . Dobrze czy źle ?- sama nie wiem, na pewno trochę mi skomplikowało
                                                    życie .No cóż , zaczynam szukać innego przedszkola ,albo czegoś w tym rodzaju...

                                                    pa
                                                  • kostaga Re: co nowego.... 07.05.05, 12:26
                                                    sad no to bardzo nam przykro. Przedszkole to jednak fajna sprawa. Szkoda tylko,
                                                    że te paskudne choróbska lubią się tam tak przyplątywać. Perła najpierw półtora
                                                    tygodnia odchorowała będąc przeziębioną, a od piątku walczymy z 40 st
                                                    temepratury i wirusem żołądkowym. I znowu tydzień w przedszkolu będzie do tułu,
                                                    bo lekarka wykluczyła, by mogła przyjść po weekendzie
                                                  • kostaga Re: co nowego.... 20.05.05, 07:43
                                                    Cześć dziewczynki smile
                                                    My właśnie żegnamy się z przedszkolem aż do sierpnia. Perła zrozpaczona, ale
                                                    coż. Teraz Paulina choruje na... ospę wietrzną, więc oczywistą jest przerwa. W
                                                    środę wyjeżdża na 3 tygodnie nad morze i tam się będzie byczyć. W lipcu
                                                    przedszkole zamknięte, więc zostaje już tylko sierpień. Najgorsze jest to, że w
                                                    poniedziałek Pauli miała brać udział w pasowaniu na przedszkolaka. Jest taka
                                                    podekscytowana, a tu nici. Nie będzie przedstawienia, nie będzie mówiła
                                                    wierszyka sad Płacze za przedszkolem a mnie kraje się serce.
                                                    A co słychać u Was? Znowu zamilkłyście.
                                                    Wracam do pracy a na weekend wyjeżdżam. Zostawiam rodzinę samą i jadę się
                                                    odstresować.
                                                    papatki
                                                  • natinka2002 Re: co nowego.... 24.05.05, 10:43
                                                    Hej!
                                                    Tego typu choroby nie są nam jeszcze znane ,ale zobaczymy co Natalka zacznie
                                                    przynosić z przedszkola ( w końcu udało mi się znaleść miejsce w
                                                    przedszkolu) .Obecnie tylko katar dokucza ,podrzucony przeze mnie smile
                                                    Za to Paulinka będzie miała już z głowy ospę winkGłowa do góry !

                                                    A kiedy razem wybieracie się nad morze , oczywiście to bliżej nas ??

                                                    pa
                                                    Kasia & Natalka
                                                  • kostaga Re: co nowego.... 25.05.05, 07:57
                                                    No niestety sad
                                                    Wojtek zmienił właśnie pracę, więc ze wspólnego urlopu w tym roku raczej nici.
                                                    Teraz jedziemy do Kamienia Pomorskiego i młoda już tam pozostanie. I potem tylko
                                                    ją odbierzemy. i to tyle będzie wspólnego wypoczynku sad
                                                    Boże! Gdybyście teraz zobaczyli Perłę! Jest jedną wielką krostką. Wysypało ją
                                                    dokładnie wszędzie. Nawet nie można jej nazwać muchomorkiem, bo już nie daję
                                                    rady smarować ją "kropkami", tylko lecę po całości.
                                                    Ale znosi dzielnie.
                                                  • natinka2002 Re: co nowego.... 25.05.05, 10:42
                                                    Ospa to nic przyjemnego ,ale im wcześniej tym lepiej ,będzie miała już z głowy
                                                    a pasowanie na przedszkolaka przejdzie w nast.roku (przed)szkolnym smile

                                                    a spotkać zawsze możemy się we Wrocławiu ,prawda? Na razie sie nie
                                                    wybieramy ,ale może w okresie wakacyjnym ,bo od września do przedszkola.

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 jak tam po wichurze? 30.05.05, 23:08
                                                  • natinka2002 jak tam po wichurze? 30.05.05, 23:16
                                                    sorki."Enter" to wspaniała rzecz ,ale najpierw trzeba coś napisać smile

                                                    Wrocławianki !
                                                    Czy tak serio była u Was wichura?
                                                    U nas nad morzem to wieje z różnym natężeniem (rzadko kiedy nie wieje w
                                                    ogóle) ,szczęśliwie dziś oprócz kilku burz i ulewy innych anomalii nie było .
                                                    Mam nadzieję ,że nie padły Wam komputery , bo te ostatnie oznaki życia na
                                                    naszym forum zanikną .

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • monika_wroclaw Re: jak tam po wichurze? 31.05.05, 08:29
                                                    Kasiu
                                                    Ja szybko komputer wyłączyłam jak się tylko ta nawałnica zaczęła... Zresztą
                                                    chwilę później już nie było prądu. U nas drzewa połamane, niektóre ulice
                                                    zalane, tramwaje nie jeżdżą, prąd wrócił chwilę po północy.
                                                    To tak w wielkim skrócie.

                                                    A tak ogólnie to u nas wszystko dobrze, Maja chodzi do przedszkola, Alek
                                                    wyjechał na zielone przedszkole na 5 dni.
                                                    Nad morze wyjeżdżamy najprawdopodobniej 28. czerwca.

                                                    pozdrawiam
                                                  • kostaga Re: jak tam po wichurze? 01.06.05, 09:12
                                                    Ja mieszkam dwie ulice od Moniki, ale prąd miałam cały czas. Ale fakt - widok
                                                    tej trąbki powietrznej był niesamowity. Namiot Perły, choć przywiązany linami do
                                                    drzewa, gdzieś polecial. Krzesła z tarasu też trafily do sąsiadów na drugim
                                                    końcu ulicy. Mnie zaatakowały dachówki, ale udało mi się w porę zwiać. Najwięcej
                                                    szczęscia miał mój mąż i nasz samochód. W najgorszym momencie Wojtek właśnie
                                                    robił zakupy. Zostawił wszystko na ladzie przepraszając sprzedawczynię, bo
                                                    zobaczył, jak kładą się drzewa, a nasze autko stało pod jednym z nich. Wsiadł,
                                                    odpalił, odjechał z metr, a w miejsce gdzie stał spadł ogromny konar. Dopiero
                                                    wtedy wie się, co to za żywioł i jak łatwo może pozbawić Cię zdrowia.
                                                    A ja pisząc te słowa skęcam się z tęsknoty i... świądu wink Tak zaszalałam na
                                                    slońcu podczas wizyty nad morzem, że wyglądam jak gad podczas wylinki. Koszmar.
                                                    Ale gdy tylko opuściliśmy Wybrzeże, opuściła je też pogoda. Młoda męczy się
                                                    straszliwie, bo tam tylko deszcz i temperatura ok. 12 stopni. Mama nadzieję, że
                                                    dostanie choć parę promyków na Dzień Dziecka. Przecież to dzisaj, a ja od niej
                                                    tak daleko sad Zobaczę ją dopiero za tydzień, ale tylko na chwilę. Ale niech jej
                                                    ten wyjazd wyjdzie na zdrowie. Dośc się już wymęczyła.
                                                    Jak znajdę chwilkę wrzucę Wam zdjęcia znad morza. Tylko czy ktoś jeszcze w ogóle
                                                    zagląda do "Zobaczcie"?
                                                  • natinka2002 Re: jak tam po wichurze? 01.06.05, 23:44
                                                    Już nie będę pisać ,że znowu nie chcecie się z nami podzielić słońcem sad
                                                    Zimno brrrrr.... słońca w Dzień Dziecka jak na lekarswto , jedyne
                                                    pocieszenie ,że tym razem nie uciekałyśmy przed burzą w deszczu do domu .

                                                    zmykam ,bo czeka mnie kolejne rozstanie z mężem ,więc to nie czas na siedzenie
                                                    przed komputerem wink

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • kostaga RATUNKU! 02.06.05, 08:38
                                                    No tak, wysłałam dziecko z ospą by się kurowało nad morzem to mnie pokarało. Za
                                                    tę wyrodność właśnie na ospę zachorował mój mąż. A co! Żebym nie miała za
                                                    dobrze. Ale sobie nagrabiłam tam na górze sad Mea culpa. Już będę grzeczna.
                                                    Jeszcze tylko wyjadę na pięć dni na rajd, a potem będę przykładną żoną i matką -
                                                    obiecuję! Tylko niech ktoś zabierze mi z chałupy te wszystkie cholerne choróbska!
                                                  • ivonekk lipiec 2002 17.06.05, 12:45
                                                    Pokazałyśmy się na Zobaczcie, ale z racji tego, że baardzo dawno tego nie
                                                    robiłyśmy - chyba coś poszło mi nie tak i zdjecia wrzuciłam na sam poczatek smile

                                                    Iwona
                                                  • kostaga Re: lipiec 2002 20.06.05, 08:26
                                                    No to my też się pokażemy na "Zobaczcie". Zapraszamy smile
                                                  • ivonekk Re: lipiec 2002 21.06.05, 22:40
                                                    Jakoś tak się "rozbujałyśmy" z tymi zdjęciami smile Dobrze by było, żeby i tutaj
                                                    się coś ruszyło. Ale sama wiem jak to jest, czyta się fajnie, a pisać się nie
                                                    chce.W życiu naszych dzieci wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie,
                                                    chciałabym napisać o tym wszystkim, ale nie mam siły..tyle tego jest.Wiadomo,
                                                    że dziecko w tym wieku wymaga wiele uwagi. Jagoda na razie nie została zapisana
                                                    do przedszkola, a to z tego powodu, że ja pracuję głównie popołudniami, więc
                                                    jestem z nią tylko przed południem. Jeśli pójdzie do przedszkola, to nawet tego
                                                    czasu ze soba nie spędzimy, a tego bym nie chciała.I chociaż my ślę, ze
                                                    przydałoby się jej taki uspołecznienie, to sama nie wiem...

                                                    napiszcie coś dziewczyny, niech sie tu ruszy trochę!
                                                    Iwona
                                                  • natinka2002 ruszyć ruszyć !!!!!!!!!! :D 21.06.05, 23:31
                                                    chętnie coś bym napisała ,żeby rozruszać szare komórki .Siedzę i siedzę ,
                                                    gapiąc się w monitor i klawiaturę .... i nic....
                                                    Chyba spróbuję jutro ,o ile znajdę chwilę w ciągu dnia ,żeby przemyśleć o czym
                                                    by tu napisać , a z tym może być ciężko smile.

                                                    pozdrawiam serdecznie w pierwszy dzień lata
                                                    Kasia
                                                  • natinka2002 Re: ruszyć ruszyć !!!!!!!!!! :D 24.06.05, 22:41
                                                    Cześć dziewczyny!
                                                    Może dziś się uda, bo ostatnio jakoś mi nie udało się przysiąść przed
                                                    komputerem smile Nie wiem jak to jest ,ale kiedyś miałam więcej czasu na tego
                                                    typu "rozrywki" .I na swoją kolejkę nie musiałam tyle czekać big_grin ...

                                                    A co u nas? Całe dnie na podwórku ,odkąd mamy pod nosem plac zabaw ,Natalka
                                                    spędza tam 5-6 godzin i jedynie podstępem udaje się ją wyciagnąć do domu .Ja
                                                    wreszcie nie muszę uczestniczyć we wszystkich zabawach ,więc udaje mi się
                                                    przysiąść na ławce poczytać gazetkę czy poplotkować .A teraz i opalić się
                                                    można smile,od razu widać kto przesiaduje na placu zabaw ...
                                                    Czekam już na przedszkole ,by mieć trochę czasu dla siebie i może w końcu
                                                    pomyśleć o jakiejś pracy. Natalka coraz lepiej radzi sobie w kontaktach z
                                                    innymi dziećmi , więc mam cichą nadzieję ,że się szybko zaaklimatyzuje w
                                                    przedszkolu .Taki plac zabaw to szkoła życia dla takiego malucha...
                                                    Rozkręca mi się dziecko , w czym pomagają również zajęcia na basenie .Pływać
                                                    pewnie nie nauczy się na jednym takim kursie ,ale za to jest w grupie dzieci i
                                                    coś tam muszą razem wykonywać w tej wodzie. Pod tym wzgledem jesteśmy bardzo
                                                    zadowoleni z tego kursu .Byliśmy ostatnio na zajęciach z maluchami w wieku od
                                                    roku do 2 lat i byłam pod ogromym wrażeniem , bo te maluchy bez żadnego strachu
                                                    nurkowały ,skakały do wody zanurzając się całkowicie ...a Natalka nie dała się
                                                    na to namówić . Trzeba było pójść na kurs co najmniej rok wcześniej , bo w
                                                    takim wieku jak są teraz nasze dzieci to już zaczynają się bać .U Natalki nic
                                                    na żywioł ,wszystko spokojnie małymi kroczkami. Sama woda na buzi to już jest
                                                    problem ,ale odkąd pływa w okularkach jest lepiej. Myślę że zapiszemy się na
                                                    następny kurs ,ale najpierw zobaczymy jak to będzie z chorobami w przedszkolu
                                                    (tfu tfu).

                                                    dobra ,muszę spadać
                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia wraz z Natalką (padniętą po leśnej imprezie )
                                                  • aniarad1 Witam, dopiero Was znalazłam :) 29.06.05, 09:05
                                                    Witam, wprawdzie, już tu się tu próbowałam przywitac z Wami, ale wpakowałam się
                                                    nie w to miejsce , co trzeba na tym wątku, gdzieś w środku. Otóż, znalazłam Was
                                                    dopiero w tym tyg, a tez mam już prawie 3 letnią córeczkę, z lipca 2002.
                                                    jestesmy spod Warszawy i chętnie przyłączyłybyśmy się do Was smile

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Ania
                                                  • natinka2002 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 29.06.05, 22:07
                                                    Witaj !witaj!

                                                    Chętnie Cię tu przyjmiemy ,tylko że grono lipcowych mam skurczyło się okropnie.
                                                    Zostały niedobitki .... Mam nadzieję ,że się nie zniechęcisz smile

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    Kasia z Natalką

                                                  • ivonekk Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 01.07.05, 08:16
                                                    Również my Was witamy! Oliwka to dziewczyna jak marzenie, widać, że lipcuszek ;-
                                                    )To był dobry rok, hehe.A niedługo dołączy do niej zapewne śliczny braciszek,
                                                    to będzie dopiero coś!

                                                    Pozdrowienia od Iwonay i Jagody
                                                  • kostaga Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 01.07.05, 11:32
                                                    Perła z mamą również wita smile
                                                  • kostaga Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 06.07.05, 08:10
                                                    Cześć smile
                                                    Zapraszamy na "Zobaczcie". Tam kilka zdjęć z naszego przyjęcia urodzinowego.
                                                    Wiem, że niewiele na nich widać, ale dzieciaków nie byliśmy w stanie zlapać
                                                    razem. A nawet nie razaem było trudno. Uciekały z obiektywu z prędkością
                                                    światła.
                                                    Tak więc my już o rok starsze smile
                                                    Buziaczki
                                                  • kostaga Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 06.07.05, 08:22
                                                    A odezwiecie sie? Ten deszcz strugami przewalający się za moim oknem, dobija
                                                    mnie kompletnie. Co to za pogoda w lipcu!
                                                  • natinka2002 a u nas nie pada :) 06.07.05, 22:56
                                                    Za to tym razem my nie narzekamy na pogodę .Z nieba się leje ,ale żar...
                                                    Jak sobie dobrze przypominam ,to rok temu nie przywieźliście nam słońca jadąc
                                                    nad morze , może teraz troszkę Was pokarało tongue_out

                                                    Dobra ,już nie będę taka okropna wink ,do nas też zbliżają się deszcze .Poza tym
                                                    wcale nie cieszy mnie taka pogoda na południu ,bo jak tam zjedziemy w przyszłym
                                                    tyg. to zamawiam lepszą pogodę !

                                                    papa
                                                    Kasia

                                                  • kasia_ol1 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 11.07.05, 23:24
                                                    cześć lipcowe mamusie!
                                                    jestem kolejną spóźnioną forumowiczką, ale mam nadzieję, że i mnie przyjmiecie?
                                                    21. lipca trzy lata temu urodził sie mój starszy synek Mateuszek. na wypadek
                                                    jakby się kiedyś dzieciaki dorwały do archiwum wspomnę, o młodszym, żeby nie
                                                    myślał, że o nim zapomniałam. Jasiek urodził się rok temu też 21., ale czerwca.
                                                    pozdrawiam wakacyjnie
                                                    kasia, mama Mateuszka i Jasia

                                                    ps.zdjęć jeszcze nie mamy - nie ten stopien zaawansowania
                                                  • natinka2002 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 12.07.05, 00:10
                                                    Jasne, że witamy !
                                                    Potrzebujemy wsparcia w postach ,bo nasz gatunek wymiera.

                                                    Ja na razie Was żegnam na jakiś czas , więc mocno ściskam wszystkie trzylatki ,
                                                    także te prawie trzylatki smile oraz ich mamy .Życzę wszystkim wspaniałych
                                                    wakacji , spragnionym słońca życzę słońca ( nad morzem tym razem to by się
                                                    deszcz przydał) i dużo dużo uśmiechu .

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                    Kasia
                                                    PS.Agata! teraz Ty zostajesz na posterunku! smile
                                                  • kostaga Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 12.07.05, 07:47
                                                    OKI! W miarę moich możliwości będę podciągać to forum smile
                                                    Oczywiście gorąco witam nową forumowiczkę. Mam nadzieję, że świeża krew trochę
                                                    rozrusza nasze pogawędki. Wierzę w Was, dziewczynki, bo Natinki i Moniki nie
                                                    będzie przez jakiś czas, więc nie możemy dopuścić by wątek umarł, a bez nich to
                                                    wysoce prawdopodobne.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Sushi i Perła

                                                    PS. Kasiu, odezwij się jak już będziesz. Ja straciłam wszystkie kontakty w kom,
                                                    więc nie będę mogła zadzwonić crying
                                                  • kasia_ol1 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 12.07.05, 09:20
                                                    dzięki za serdeczność. postaram się regularnie zaglądaćsmile życzę pogody i miłego
                                                    wypoczynku nad morzem. my juz zaliczyliśmy wyjazd wakacyjny z naszą dwójką, a
                                                    teraz czekamy na spęd rodzinny z okazji urodzin Matusia sad
                                                  • malopal Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 20.07.05, 15:17
                                                    Witamsmile Ja tez jestem mamą lipcowa 2002smile
                                                    Dzisiaj Zuza kończy dokładnie 3 latkasmilesmile
                                                  • aniarad1 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 07.10.05, 09:07
                                                    malopal napisała:

                                                    > Witamsmile Ja tez jestem mamą lipcowa 2002smile
                                                    > Dzisiaj Zuza kończy dokładnie 3 latkasmilesmile

                                                    Witaj, moja córeczka, Oliwka, urodziła sie dokładnie tego samego dnia, co Twoja
                                                    Zuza, tj. 20 lipca, 2002!
                                                    Pozdrawiamy,
                                                    Ania i Oliwka
                                                  • malopal Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 13.10.05, 12:34
                                                    Witamsmile
                                                    Troche ci zazdroszczę, e niebawem będziesz miała 2 dzieckosmile Zuza już sie
                                                    domaga rodzeństwa, a nam jakoś trudno podjąc taka decyzję...
                                                  • aniarad1 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 13.10.05, 14:14
                                                    Hej,
                                                    moja Oliwka, podobnie jak ja, nie może sie już doczekać braciszka. Dziś bylismy
                                                    w szpitalu, ale nas jeszcze odesłano do domu, Ola stwierdzila zawiedzina, że
                                                    miałam w tym szpitalu urodzic dzidziusia, to dlaczego sama wróciłam...smile

                                                    Przyznam jednak , że ogromnie trudno mi się z nią rozstac na czas pobytu w
                                                    szitalu, ale jak mus to mus.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Ania
                                                  • ania970 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 13.10.05, 16:14
                                                    Witajcie
                                                    Trudno przebić się przez tyle postów. Gratulacje, że udało się tak rozwinąć
                                                    wątek. Chciałabym dołączyć. Moja Kasia urodziła się 9 lipca 2002.
                                                    Ma dwie starsze siostry (11 i 9 lat). Jestem mamą domową, więc z przedszkolem
                                                    poczekamy do przyszłego roku. Mieszkamy w Poznaniu.
                                                    Postaram się zaglądać jak najczęściej.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • natinka2002 powrót 17.10.05, 10:02
                                                    Witam wszystkie nowe mamy i Sushi oczywiście smile !
                                                    Aż mi głupio,że tak długo tu nie zaglądałam, ale przerzuciłam się na forum
                                                    Przedszkole, tu było tak pusto.
                                                    Natalka w przedszkolu, więc niby powinnam mieć dużo wolnego czasu a jakoś tak
                                                    wychodzi że to marzenie jedynie. Do pracy póki co się nie wybieram( a ciagnie
                                                    strasznie), zakładam bowiem że bez chorób przedszkolnych się nie obędzie, więc
                                                    pracownik ze mnie byłby marny ( przy założeniu że pracę w ogóle bym znalazła).
                                                    Natalka już zaliczyła z powodu chorób dwa tygodnie w domu, więc jak na razie
                                                    moje założenia niestety się sprawdzają .

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • aniarad1 Re: powrót do domu z braciszkiem 19.10.05, 14:04
                                                    Witajcie,
                                                    no to moja trzylatka ma juz swojego braciszka. I ...jest bardzo trudna od tej
                                                    pory, krzyczy często, że nas nie lubi, popłakuje w kącie,chowa się pod stół. Na
                                                    szczęście są momenty kiedy jest "normalna" . Nie iwedziałam , że będzie tak
                                                    trudno. Wiem tylko, że musze jej teraz ofiarować całe pokłady miłości, bo
                                                    biedna czuje się teraz odrzucona przez małego konkurenta.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Ania
                                                  • maminka99 Re: powrót do domu z braciszkiem 19.10.05, 15:35
                                                    Ja również jestem mamą lipcową z 2002 i chętnie przyłączę się do Waszego forum.
                                                    Mam na imię Iwona i jestem mamą dwójeczki wspaniałych dzieciątek: Małgosi
                                                    (10.07.2002)- małego przedszkolaczka i Piotrusia (08.05.2004).
                                                    Przede wszystkim gratuluję serdecznie Ani nowego potomka i życzę mu duuuuużo
                                                    zdrówka.
                                                    Problemy z córeczką, o których piszesz są mi dobrze znane, bo przechodziłam
                                                    dokładnie to samo rok i pięć miesięcy temu.Też się zamartwiałam, miałam wyrzuty
                                                    sumienia i wylałam morze łez....Poświęcałam Małgosi nad wyraz dużo czasu i mimo
                                                    to cały czas miałam wyrzuty, że ją w jakiś sposób zaniedbuję. Na szczęście
                                                    minęło i mi i jej. Tak naprawdę to tylko kwestia czasu. Jeśli okażesz córeczce,
                                                    że tak naprawdę nic się nie zmieniło w relacji między Wami, ona wcześniej czy
                                                    później to zrozumie i znów będzie noramalnie.
                                                    Trzymam za Was kciuki.

                                                    Przez kilka ostatnich dni przejrzałam ten wątek od początku i muszę przyznać,
                                                    że bardzo mnie to wszystko wzruszyło. Przypomniałam sobie moje pierwsze
                                                    rodzicielskie rozterki, karmienie piersią, pierwszą gwiazdkę, pierwszy ząbek,
                                                    pierwsze kroki moich skarbów...To wszystko tak szybko się toczy, że miło
                                                    czasami sobie to wszystko odświeżyć.
                                                    Gorąco zachęcam wszystkie lipcowe mamy do podtrzymania tego wątku.W końcu
                                                    pogaduchy to bardzo miła rzecz.

                                                    Pozdrawiam gorąco

                                                  • ania970 Re: powrót do domu z braciszkiem 19.10.05, 16:13
                                                    Przyłączam się do gratulacji dla mojej imienniczki z powodu świeżego
                                                    dzieciątka. Niech się oboje chowają w zdrowiu i zgodzie. Bo początki,
                                                    jak piszesz, trudne. Zazdrość minie z czasem i dobrze, że poświęcasz
                                                    małej "zazdrośnicy" dużo uwagi.
                                                    Moja trzylatka ma dwie siostry z różnicą wieku 2 lata. Powiem ci, że
                                                    najstarsza nie przejawiała zbytniej zazdrości po urodzeniu się siostry,
                                                    ale w przyrodzie nic nie ginie, teraz, po latach zazdrosne są o siebie
                                                    coraz bardziej i niedawno usłyszałam od prawie jedenastolatki, że
                                                    nienawidzi siostry i po co ją urodziłam.
                                                    Nie przewidujemy już rodzeństwa dla najmłodszej, ale gdyby tak się stało,
                                                    nie wyobrażam sobie jej zachowania. Jest bardzo przywiązana do mnie i gdy
                                                    tylko któraś z sióstr przytula się do mnie, natychmiast jest obok, czujna,
                                                    żeby mnie nie ubyło od tego przytulania. A co dopiero gdyby pojawił się
                                                    prawdziwy konkurent smile))
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kostaga Re: powrót do domu z braciszkiem 20.10.05, 09:20
                                                    GRATULACJE!
                                                    A Oliwka na pewno da sobie radę ze złymi uczuciami a i Ty opanujesz sytuację.
                                                    Mówię jako doświadczona jedynaczka i mama jedynaczki big_grin wink
                                                    Ale przecież musi być dobrze smile
                                                    I witam kolejną forumowiczkę.
                                                  • martasanchez No to i my wracamy 25.10.05, 21:39
                                                    Witamy ponownie!
                                                    Az trudno uwierzyc, ze lipcowe forum "odzylo" wink
                                                    Przede wszystkim gratulacje dla swiezych mamus i ich pociech.
                                                    Emilka nadal sama, do przedszkola tez nie chodzi, w zwiazku z czym coraz
                                                    trudniej jej w kontaktach z rowiesnikami i nie tylko wink Ma za to kilka nowych
                                                    kolezanek w wieku niemowlecym i te sa najfajniejsze. Moja coreczka jest
                                                    przewspaniala w "opiece" nad nimi.
                                                    Poza tym bardzo duzo bawi sie ze swoimi wymyslonymi kolazankami. Czasami trudno
                                                    nadazyc kim w danym momencie jest.

                                                    Zajrzalam na "Zobaczcie" i oczom nie moge uwierzyc, jakie te nasze dzieci
                                                    dorosle!!!!! Patrzac na swoja coreczke jakos tego nie widzialam wink
                                                    Tez cos zaraz wkleimy!

                                                    Pozdrawiamy bardzo serdecznie
                                                    Ucieszone bardzo z powrotu formum
                                                    Marta z Emilka
                                                  • monika_wroclaw Re: No to i my wracamy 26.10.05, 08:50
                                                    Ja czytam zawsze jak są jakieś nowe posty...

                                                    Maja chodzi do przedszkola bardzo chętnie, codziennie słyszę mnóstwo pochwał
                                                    pod jej adresem, ponoć to idealny przedszkolak pod każdym względem, szkoda
                                                    tylko, że jak wraca do domu to różki jej rosną big_grin Kłócą się i biją z Alkiem....
                                                    ale żyć bez siebie nie potrafią, jedno za drugim w ogień by poszło.
                                                  • kostaga Re: No to i my wracamy 26.10.05, 10:16
                                                    I my pochały słyszymy bardzo często. No, może z wyjątkiem tego tygodnia - Perła
                                                    znów chora. I mam w domu histerię, że ona chce do przedszkola. Generalnie nie
                                                    czuje się już tak źle, ale wolę jej nie posyłać ze względu na inne dzieci.
                                                    Czasami ręce opadają, jak widzę u dzieci te smarki do pasa. Rozumiem, że
                                                    pracującym mamom, które nie mają z kim zostawić dziecka jest wyjątkowo ciężko,
                                                    no ale o innych przedszkolach też trzeba pomyśleć. Mi też nie jest łatwo, gdy
                                                    Perła po dwóch tygodniach w przedszkolu znowu musi iść na zwolnienie. Czasami
                                                    serce (a raczej portfel) się kroi, że znów tyle pieniążków przepadło przez
                                                    niewykorzystane zającia, ale cóż...
                                                    Teraz mam kolejną rozterkę. Dostałam przeniesienie do Jeleniej Góry. Pewnym
                                                    jest, że do końca tego roku szkolnego Pauli pozostanie we Wroławiu i będzie
                                                    chodzić dalej do tego przedszkola, ale na przysły rok muszę się rozejrzeć za
                                                    przedszkolem w Jelonce. Jestem ciekawa jak Niuniek przeżyje adaptację po raz
                                                    kolejny. Tu ma swoje ukochane Panie, narzyczonego Przemka i przyjaciółki Mają i
                                                    Jamirkę. A tam... same niewiadome. Wiem, że powinno się iść z duchem czasu i
                                                    nie przywiązywać do miejsca, że należy iść za szansą, która się pojawia, ale
                                                    jednak strach i obawy są. Czy któreś z Was już to przerabiały? Jak sobie radzić
                                                    z taką sytuacją. No i z byciem przez pół roku dojazdową mamą? Będę
                                                    najprawdopodobniej pół tygodnia we Wrocławiu, pół w Jeleniej, no ale Miśkę na
                                                    pewno będę widywać trochę rzadziej. Macie jakieś rady?
                                                    Pozdrawiamy
                                                  • kostaga Re: No to i my wracamy 26.10.05, 10:18
                                                    Oczywiście powyżej chodziło mi o myślenie o innych przedszkolakach smile
                                                  • maminka99 Re: No to i my wracamy 27.10.05, 00:56
                                                    Witam w klubie "chorasków"...}}} Małgosi też zrobiłam kwarantannę. Nie mogłam
                                                    już znieść tego kataru, który zdawał się nie mieć końca, no i te wiecznie
                                                    niedoleczone dzieciaki w przedszkolu, ale to już inny rozdział. U mnie jest
                                                    jeszcze ten problem, że gdy Małgosia przynosi do domu jakąś infekcję,
                                                    natychmiast razem z nią choruje Piotruś i można już tylko sobie wyobrazić jak
                                                    jest fajnie. Na razie pobyła w domu ok. 1,5 tyg. i w końcu jest zdrowa.
                                                    Przy okazji ja również zrobiłam sobie wolne od pracy i spędziłam z dziećmi
                                                    kilka szalonych dni. No, nie powiem troszkę mnie to zmęczyło... Grałam wszytkie
                                                    możliwe role - byłam koniem, który razem z dwoma małymi źrebaczkami biega po
                                                    łące, byłam listonoszem Patem i rozwoziłam razem z kotkiem przesyłki, byłam
                                                    pieskiem, owieczką, kierowcą autobusu, operatorem dźwigu, weterynarzem,
                                                    berkiem...skąd w tych dzieciach tyle energii ?????

                                                    Jeśli chodzi o kwestię ewentualnej Waszej przeprowadzki, nie mam niestety w tej
                                                    dziedzinie własnych doświadczeń, ale wydaje mi się, że małej będzie dobrze
                                                    wszędzie, gdzie stworzycie jej ciepły, pełen miłości dom, czy to będzie
                                                    Wrocław, czy Jelenia, czy też jakiekolwiek inne miejsce na tym świecie. Tak
                                                    naprawdę, to chyba nie przedszkole, Panie, czy znajome dzieci mają decydujący
                                                    wpływ na to, że dziecko jest szczęśliwe. Na pewno są to bardzo ważne czynniki i
                                                    nie ma takiej siły, żeby mała nie tęskniła za przedszkolem i ludźmi, z którymi
                                                    się zżyła, ale prawdopodobnie wcześniej niż przypuszczasz znajdzie sobie nowe
                                                    koleżanki,nowego narzeczonego i polubi nowe Panie.
                                                    Troszkę gorzej z tą rozłąką, ale jeśli zostawisz córcię z kimś kogo kocha (np.
                                                    dziadkami) i często będziesz ją odwiedzać to musicie jakoś sobie poradzić.
                                                    Dobrym pomysłem może byłoby, gdybyś czasmi zabierała ją do nowego miejsca
                                                    zamieszkania, oczywiście jak Ty już będziesz tam mieszkała, żeby zobaczyła jak
                                                    tam jest, zaakceptowała swój nowy pokoik, czy kącik dla niej przeznaczony, żeby
                                                    były tam częściowo jakieś jej rzeczy, aby przyzwyczaiła się do myśli, że tam
                                                    również zamieszka. Trzymam kciuki za Was i pozdrawiam serdecznie.
                                                  • natinka2002 Re: No to i my wracamy 27.10.05, 23:42
                                                    To i ja wrócę Drogie Koleżanki!

                                                    Najpierw pogratuluję Ani , świeżo upieczonej podwójnej mamie. Gratuluję
                                                    podjęcia decyzji (nawet jeśli decyzja podjęła się sama smile ).Życzę ogromnych
                                                    pokładów cierpliwości, spokojnych nocy i lepszego humoru u córci.

                                                    Ja jestem tchórzem i ciągle nie mogę się zdecydować. A gdy już zaczynam ulegać
                                                    namowom męża, to dzieje się coś takiego, że szybko odganiam te myśli. Teraz
                                                    np.Natalka zalicza kolejne choroby, rzecz jasna wynikające z chodzenia do
                                                    przedszkola. Odporności zdobywanej przez 3 lata wystarczyło jej na 3 tyg. W
                                                    październiku była w przedszkolu łącznie 8 dni.Niby nic wielkiego : katar
                                                    przechodzący w zapalenie ucha i zap.migdałków , następne to już pochodne tej
                                                    samej choroby. Szczęśliwie choroba nie schodzi poniżej szyi, jak to określiła
                                                    p.doktor.Do tego nas pocieszyła, mówiąc że dopiero jej czwarte dziecko nie
                                                    chorowało w przedszkolu smile( wcześniej łapało wszelkie infekcje od starszego
                                                    rodzeństwa). Na taką ilość to na pewno się nie zdecyduję...hehehe
                                                    Robię się coraz bardziej przewrażliwiona i właśnie teraz,słysząc jak moje
                                                    dziecko kaszle jak stary gruźlik, zastanawiam się czy jutro znowu nie podreptać
                                                    do przychodni. Obłęd sad

                                                    SUSHI!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Jak możesz!?!?!?!?!?! Do Jeleniej to już kompletnie nam nie po drodze....
                                                    Nie zazdroszczę Ci takiej sytuacji. No ale twarda babka z Ciebie a Perła w
                                                    każdym miejscu czuje się jak u siebie , więc nie powinno być większych
                                                    problemów z aklimatyzacją.


                                                    zmykam do mojego chorego potworka.Jak co noc tak i teraz zaszczyciła mnie swoją
                                                    obecnością i już chrapie w naszej sypialni. Aż dziw, że do tej pory ja sie nie
                                                    rozchorowałam . Nie dość,że sapie mi prosto w nos, to jeszcze jak
                                                    kaszlnie .....uuuu......Widocznie złego licho nie weźmie... A moze po prostu ja
                                                    sobie nie mogę pozwolić na chorowanie...?


                                                    pozdrawiam i życzę dużo sił mamom chorujących przedszkolaków.

                                                    Kasia
                                                  • kostaga Re: No to i my wracamy 28.10.05, 09:40
                                                    No Kasiu, przecież opcja nyska bądź brzeska zawsze pozostają aktualne. A
                                                    Jelenia? No teraz jak będziecie chcieli pokazać Natalce Śnieżkę, to będziemy
                                                    Was witać z otwartymi ramionami smile
                                                    I wiecie co, chyba zaczynam się przekonywać do tej wyprowadzki - zupełnie inny
                                                    klimat, spokój mniejszego miasta no i inne koszty utrzymania.
                                                    Fakt, obaw też jest wiele. Ja mieszczuch od urodzenia mieszkający we Wrocławiu,
                                                    przyzwyczajony do wygód dużego miasta - szczególnie w kwestii najróżniejszych
                                                    specjalistów medycznych, tysiąca szkół i wyższych uczelni (u mnie jeszcze ta
                                                    potrzeba niezaspokojona: trzy dyplomy i szkoły brakuje mi nadal - może powinnam
                                                    zostać nauczycielem a nie inspektorem pracy?), miliona sklepów, galerii
                                                    handlowych, teatrów, multipleksów... A może po prostu czas się od tego
                                                    odzwyczaić? Los zaczyna podpowiadać inne rozwiązania - życie bliżej natury,
                                                    wykorzystywać wolny czas w sposób zdrowszy i właściwszy. A do Wrocławia
                                                    przecież tylko 1,5 godz samochodem - zawsze wybrać się można.
                                                    Najbardziej martwi mnie fakt, iż we Wrocławiu pozostaje moja mama, najbliżej z
                                                    Perłą związana osoba, nieoceniona pomoc, szczególnie gdy Młoda nie może iść do
                                                    przedszkola. Wiem, że jak Młoda zachoruje mama zawsze będzie mogła przyjechać,
                                                    ale to już nie to samo. Czasem muszę zostać dłużej w pracy, czasem chcemy wyjść
                                                    gdzieś z mężem sami i wtedy zawsze była mama, chętna do zostania z Niuńkiem,
                                                    zakochana w niej po uszy. A teraz?
                                                    Jejku, Wojtek mówi, że sama wyszukuję sobie utrudnień, że na pewno będzie
                                                    dobrze.
                                                    I ja to wiem, ale pomarudzić muszę wink
                                                  • aniarad1 Re: szczęśliwego Nowego Roku!!! 30.12.05, 15:50
                                                    no i znowu tu zapadła cisza...
                                                    ja na chwilkę, żeby życzyć Wam i Waszym trzylatkom, które w przyszłym roku
                                                    przeistoczą sie już w czterolatki duzo zdrowia i radości w Nowym Roku!!
                                                  • kostaga Re: szczęśliwego Nowego Roku!!! 07.01.06, 12:23
                                                    Dziewczyny!
                                                    Ja też życzę Wam wszystkim, maluszkom naszym szczególnie, szczęśliwego,
                                                    radosnego, zdrowego i w każdej mierze lepszego Nowego Roku.
                                                    Nie odzywałam się ostatnio, gdyż miesiąc spędziłam w szpitalu, a i teraz - choć
                                                    dziś mijają 4 tygodnie od operacji - ciężko mi wysiedzieć przed komputerem. Po
                                                    miesięcznej szpitalnej intensywnej rehabilitacji i tak nie ominęła mnie
                                                    operacja kręgosłupa. Więc dopóki nie wrócę do pracy i powrotu do możliwości
                                                    spędzania przed komputerem conajmniej 8 godzin, wybaczcie iż będę pojawiać się
                                                    sporadycznie.
                                                    Poza tym wykorzystując zwolnienie staram się nadrabiać stracony czas z Perłą.
                                                    Ona też chora. Od prawie miesiąca siedzi w domu z powodu uporczywej chlamydii
                                                    więc staramy się jak nawięcej i jak najefektywniej wykorzystać ten wspólny
                                                    czas. Perła ogromnie przeżyła mój pobyt w szpitalu, tym bardziej, że był on
                                                    zupełnie nie przewidziany. Pojechałam na ostry dyżur tylko po jakiś zastrzyk
                                                    przeciwbólowy, a skończyło się na miesięcznym rozstaniu. Perła potraktowała to
                                                    chyba jako oszustwo i bardzo ciężko to przeżyła. Przez cały miesiąc była
                                                    kompletnie niedostępna.
                                                    No i skończyła się już moja możliwość siedzenia.... sorki
                                                    Na razie! I jeszcze raz Szczęśliwego Nowego Roku!
                                                  • aniarad1 Re: szczęśliwego Nowego Roku!!! 08.01.06, 09:18
                                                    Współczuję tego szpitala, bólu i rozstania. Wracajcie jak naszybciej do
                                                    zdrowia - obie!!
                                                    Pozdrawiamy
                                                  • 74l Re: szczęśliwego Nowego Roku!!! 30.01.06, 23:23
                                                    Cześć dziewczyny! Tak tu u Was sympatycznie,że odważyłam się w końcu
                                                    wprosić.... Mój Jaś urodził się 22 lipca 2002 roku. Jest to cudowny
                                                    chłopczyk.Słodziudki do granic możliwości.Pewnie potęguje to jego dziecinna
                                                    mowa- nie wymawia "r" , "l", i zmiękcza większość spółgłosek.Nie przejmujemy
                                                    się tym narazie.Jaś nie chodzi do przedszkola- jest ze mną w domu i ....dobrze
                                                    nam z tym.Poza sytuacjami kiedy coś mu się nie podoba i zaczyna wrzeszczeć, ale
                                                    to już inna historia....
                                                    Mam też drugiego synka z 1999 roku.
                                                    To jak , przyjmujecie mnie do siebie
                                                  • monika_wroclaw Witamy nową foremkę :-) 31.01.06, 09:05
                                                    74l pewnie, że przyjmujemy... może wątek znowu odżyje smile

                                                    U nas wszystko ok, Maja chodzi do przedszkola bardzo chętnie, w domu robi nam
                                                    występy, ciągle śpiewa, tańczy i rysuje... Świetnie bawi się z Ninką.
                                                    Od kilku dni planuje już swoje czwarte urodziny big_grin mówi kogo zaprosi i że
                                                    będzie dużo balonów... Naszło ją pewnie dlatego, że miesiąc temu Ninka miała
                                                    pierwsze urodzinki, a pojutrze Alek skończy 8 lat...

                                                    pozdrawiam serdecznie i piszcie dziewczyny...
                                                  • kostaga Re: Witamy nową foremkę :-) 31.01.06, 11:29
                                                    My też witamy smile
                                                    Perła pełna szczęścia powróciła już do przedszkola. Uwielbia tam chodzić i
                                                    chyba nigdy nie wypłacę się Monice, że poleciła nam to przedszkole. Przez
                                                    miesiąc nieobecności w przedszkolu Perła namiętnie tęskniła z narzyczonym i
                                                    brakowało jej strasznie zabaw z Mają. Teraz oboje ma już na codzień pod ręką i
                                                    pełnię szczęścia w związku z tym. Dziadkowie też podekscytowani, gdyż zbliżają
                                                    się występy z okazji dnia Dziadka i Babci. Pierwsze co prawda Pauli powinna
                                                    mieć już za sobą, bo odbywało się już przedstawienie z okazji pasowania na
                                                    przedszkolaka, ale Perła była wtedy w strasznym stanie emocjonalnym z powodu
                                                    mojej nieobecności i Panie w przedszkolu nie bardzo sobie radziły z jej
                                                    zachowaniem i do zabawy nie można jej było zachęcić. Mamy nadzieję, że tym
                                                    razem będzie lepiej.
                                                    Jeszcze raz witamy nową forumowiczkę i pozdrawiamy
                                                  • monika_wroclaw Co u Was?? 31.03.06, 13:21

                                                  • monika_wroclaw Co u Was?? 31.03.06, 13:25
                                                    Za szybko mi się wysłało...

                                                    Właśnie zobaczyłam, że wątek zdjęciowy już nam zarchiwizowali sad jak tak rzadko
                                                    będziemy pisać to i ten zarchiwizują....

                                                    Maja od tygodnia siedzi w domu chora... i tak długo się uchowała, bo to jej
                                                    pierwsza choroba od początku września.

                                                    Napiszcie co u Was?

                                                    pozdrawiam
                                                  • aniarad1 Re: Co u Was?? 31.03.06, 13:40
                                                    U nas zdrowo na szczęsci przebrnęlismy przez zimę, była tylko trzydniówa i
                                                    tygodniowy katar.
                                                    Mamy wielkie problemy z dentysta, Oliwka boi sie borowania, które
                                                    nazywa "bzyceniem" i nie pomgla nawet wizyta w specjalnej klinice w Warszawie,
                                                    dla dzieci , i zaaplikowanie syropku "głupi Jaś". Fatalnie. A dziury w zębolach
                                                    sie powiekszają.
                                                    A jak u Was z dentystami???

                                                    pozdrawiam
                                                    Ania
                                                  • monika_wroclaw Re: Co u Was?? 31.03.06, 19:49
                                                    Maja na szczęście ma wszystkie ząbki zdrowe, pewnie też nie byłoby łatwo gdyby
                                                    trzeba było borować....
                                                  • aniarad1 Re: Co u Was?? 03.04.06, 17:23
                                                    oj to wielkie szczęście, z tymi zdrowymi zabkami. U nas 6 dziur juz i...nic nie
                                                    da się zrobić sad
                                                  • martasanchez Re: Co u Was?? 10.04.06, 20:33
                                                    Witamy serdecznie!
                                                    U nas spokojnie. Zima minela (choc prawie jej nie odczulysmy), zaliczylysmy
                                                    jedna infekcje gardla.
                                                    Co do zabkow, to u nas na szczescie tez bez dziur, ale za to jeden zabek
                                                    ukruszony (uszczerbiony). 3 tygodnie temy bylismy na przyjeciu z okazji chrzcin
                                                    kuzynki Emilki.... Dzieci biegaly, piszczaly, ganialy, krzyczaly itp. Emilka
                                                    zaliczyla bardzo nieprzyjemny upadek (na prostej drodze w dodatkusmile ) i
                                                    wyladowala DOSLOWNIE zebami na kamiennej posadzce......... Ile bylo placzu!
                                                    Biedactwo nie mogla sie uspokoic...........
                                                    Wizyta u dentystu w zwiazku z tym natychmiatowa (pokryla sie z "przegladem"). W
                                                    zwiazku z okolicznosciami, Emilce sie wogole nie podobalo! Mam tylko nadzieje,
                                                    ze sie nie zrazila za bardzo. Byl rentgen, bylo "szlifowanie" uszczerbionego
                                                    zabka (na szczesice w nieszczesciu dwojeczka i teraz praktycznie nie widac za
                                                    bardzo), ale wszystko dobrze sie skonczylo.
                                                    Nie weim jak byloby przy borowaniu, chyba raczej ciezko wink

                                                    Teraz juz wiosna cala para, wiec moze i "zdjeicowy" watek odzyje smile ????????
                                                    Pozdrawiamy serdecznie wszystkie licowe skarby i mamusie
                                                    Marta z Emilka
                                                  • aniarad1 Re: Co u Was?? 11.04.06, 11:38
                                                    Dziewczyny, a mogłybyscie podac mi link do watku zdjęciowego?
                                                    Dzieki smile
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Ania
                                                  • monika_wroclaw Re: Co u Was?? 11.04.06, 14:47
                                                    aniarad1 napisała:

                                                    > Dziewczyny, a mogłybyscie podac mi link do watku zdjęciowego?
                                                    > Dzieki smile
                                                    > Pozdrawiam,
                                                    > Ania

                                                    Aniu, nasz wątek zdjęciowy został zarchiwizowany, nie można tam już dodać
                                                    żadnych fotek, ale można pooglądać smile
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5612711
                                                    musimy sobie założyć nową galerię na zdjęciach....

                                                    pozdrawiam
                                                  • aniarad1 Wesołych Swiąt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.04.06, 15:19
                                                    Życzę Wam i Waszym 3,5 letnim pociechom zdrowych, pogodnych i wesołych Świąt!!
                                                    Ania, lipcowa Oliwka i malutki Patryczek smile


                                                    P.S. Juz drugi raz, bo pierwszy post na ten temat mi gdzieś wcięło...
                                                  • angela02 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 01.09.06, 13:09
                                                    kasia_ol1 napisała:

                                                    > cześć lipcowe mamusie!
                                                    > jestem kolejną spóźnioną forumowiczką, ale mam nadzieję, że i mnie
                                                    przyjmiecie?
                                                    > 21. lipca trzy lata temu urodził sie mój starszy synek Mateuszek. na wypadek
                                                    > jakby się kiedyś dzieciaki dorwały do archiwum wspomnę, o młodszym, żeby nie
                                                    > myślał, że o nim zapomniałam. Jasiek urodził się rok temu też 21., ale
                                                    czerwca.
                                                    > pozdrawiam wakacyjnie
                                                    > kasia, mama Mateuszka i Jasia
                                                    >
                                                    > ps.zdjęć jeszcze nie mamy - nie ten stopien zaawansowania
                                                  • roka3 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 19.09.06, 09:51
                                                    witamy nową forunowiczkę. Szkoda , że znalazłas dopiero teraz nasz wątek.
                                                    Kiedys to tu sie działo.......
                                                    A teraz pustki.
                                                    Sama nie byłam na naszym forum z pół roku.
                                                    Czytałam, że nasz wątek ze zdjeciami został zarchiwizowany, czy mamy juz nowy???
                                                    Ciekawa jestem jak sie pozmieniały nasze pociechy.
                                                    Kuba poszedł do przedszkola, 2 tygodnie , a juz złapał wirusa.Na szczęscie
                                                    przez weekend sie wyleczył i tylko jeden dzień opuścił. Klimatyzuje sie dobrze
                                                    raz tylko przy pożegnaniu z tatą w przedszkolu sie popłakał.Oby tak dalej,
                                                    Zreszta nie ma innego wyjścia, opiekunka chodzi już do innego dziecka.
                                                    Pozdrawaimy
                                                    Roksana z Kubą
                                                  • kostaga Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 30.09.06, 20:15
                                                    No witamy!
                                                    Forum umarło. Prawie... Może rzeczywiście czas je ożywić smile
                                                    Teraz chyba nie pozostaje nam nic innego jak wymienia przedszkolnych doświadczeń
                                                    naszych maluchów. Choć 'maluchów' to chyba złe słowo. Perła, jak i Maja, są już
                                                    wytrawnymi przedszkolakami. Przedszkole nie obce im już prawie od półtora roku.
                                                    Obie przeszły właśnie do grupy średniaków.
                                                    Normą jest płacz w dni wolne. My ja na razie musimy walczyć tylko z jednym
                                                    problemem - strachem nie do opanowania na widok Pana od gimastyki korekcyjnej.
                                                    Facet cudowny a my nawet mamy płacz przez sen, że ona już nie chce do
                                                    przedszkola, jak jest Pan Wojtek. Ale może z czasem przejdzie. Liczymy na to z
                                                    całego serca, bo naszemu koślawkowi gimnastyka potrzebna jak woda rybie.
                                                    I uruchamiam nową galerię dzieiaczków lipiec A.D. 2002.
                                                    Pochwalcie się, jak Wam dzieci urosły smile

                                                    Do szybkiego sklikania
                                                  • kostaga Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 01.10.06, 14:26
                                                    Link do "Zobaczcie"
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=49549227
                                                    Do zobaczenia
                                                  • aniarad1 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 02.10.06, 19:52
                                                    hmmm, a moja Oliwka nie chodzi nadal do przedszkola... smile

                                                    Od lata zaczęła wymawiac "r" i ostatnio czesto używa zwrotu "kurka jasna
                                                    ciasna" hihihi, to z Okrąglinkowa. Mówi, ze tego nie nalezy mówic wink
                                                    Pozdrawiamy!

                                                    P.S.
                                                    Zaraz zajrze na nasze lipcowe dzieciaczki
                                                  • martasanchez Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 04.10.06, 14:13
                                                    Ciekawe, czy uda sie rozruszac lipcowe forum......
                                                    Przede wszystkim witam Was baaaardzo serdecznie!!!

                                                    U nas jest troszke zmian.
                                                    Emilka od sierpnia chodzi do szkoly.... Idzie nam kiepsko z aklimatyzacja.
                                                    Chodzi caly dzien od 7.45 do 2.30. Bardzo ciezko przezylysmy nasze male
                                                    rozstaniewink Tak to juz jest jak sie jest ze swoim dziecieckiem bite 24 godziny
                                                    na dobe, przez 4 lata, bez DOSLOWNIE zadnej pomocywink UZALEZNILYSMY sie od
                                                    siebiewink Piewrsze dnie Emilka plakala w szkole, a ja po ciuchu w domuwink
                                                    Pozniej bylo lepiej, ale po dzis dzien szuka wymowki, zeby nie isc.
                                                    A jest naprawde fajnie, ucza sie literek, wierszykow, piosenek, nawet tancza...
                                                    Poza tym w koncu dzien jakos ma zorganizowany. Konkretna aktywnosc o konkretnej
                                                    godzinie wink W domu tego nie bylo... wink
                                                    Dzis jest niestety chora, wiec bedzie po raz pierwszy nieobecna... W domu musi
                                                    zostac conajmniej prezez 2 dni, pozniej tylkol piatek, a w [poniedzialek i
                                                    wtorek maja wolne... Ciekawe jak nam pojdzie w przyszlym tygodniuwink
                                                    To tak apropos zmian w zyciu Emilkiwink

                                                    Sa tez zmiany bardziej generalne..... rodzinne wink
                                                    Na koniec kwietnia bedziemy mieli rodzenstwo dla Emilki wink!!!!!!! Do teraz
                                                    wszystko w porzadku, ale po poprzednim razie, podchodzimy troszke z rezerwa i
                                                    wielkiego swietowania jeszcze nie bylo. Moze jeszcze ze 3 tyg i bedzie
                                                    FIESTAsmile!! To juz skonczony 10ty tydzien teraz....

                                                    Emilka miala nie wiedziec do konca 13tego, ale tu podslyszala, tu rodzice cos
                                                    pobakiwali na ten temat i JUZ WIE. Jest bardzo podekscytowana choc wie, ze to
                                                    jeszcze dluuuuuugo potrwawink Na razie musi minac Halloween, Boze Narodzenie,
                                                    Walentynki i co najwazniejsze Wielkanoc (od ostatniej juz czeka, kiedy bedzie
                                                    znowu wiosna i zbieranie jajek wink )....

                                                    Jak uda mi sie juz w koncu pozmniejszac zdjecia, dolaczymy Emilke do galeriiwink

                                                    Pozdrawiamy bardzo serdecznie
                                                    Marta z Emilka
                                                  • kostaga Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 13.10.06, 12:03
                                                    Marta, jak miło, że się odezwałaś.
                                                    Zdjęcia Emilki koniecznie musisz wrzucić. Jak sobie wspominam jaka była piękna
                                                    jako maluszek, to teraz już jako dorosłe pannisko musi być obłędna! Czekam z
                                                    niecierpliwością.
                                                    Cały czas mam nadzieję, że rzeczywiście jakoś się to forum rozrusza, ale
                                                    nadzieje te są coraz bardziej płonne. Dzieci nam dorosły, poszły do przedszkoli,
                                                    a wygląda na to, że mamy coraz mniej czasu. Nawet tej minutki by tu zajrzeć, ehhh.
                                                    Trzymam również kciuki za prezent wiosenny, który sprawiliście swojej rodzinie.
                                                    Będzie dobrze!

                                                    Trzymajcie się gorąco
                                                  • brzo5 Re: Witam, dopiero Was znalazłam :) 07.11.06, 17:38
                                                    Witam, ja też dopiero Was znalazłam! Bardzo się cieszę i mam nadzieję że
                                                    będziemy mogły powymieniać się doświadczeniami, choć zauważyłam, że mały u Was
                                                    ruch... Mój synek Miłosz urodził się 18 lipca 2002, zresztą i ja i mój mąż też
                                                    jesteśmy z lipca! No to wchodzę do Was..
                                                  • martasanchez Reaktywacja ? :) 10.11.06, 19:02
                                                    Ruch zdecydowanie niewielki u lipcowych "maluszkow" wink
                                                    Emilka juz do szkoly calkowicie przekonana na + ! Zajelo nam to spooooro czasu,
                                                    ale bylo warto.... Choc czasami sie zastanawiam wink ZAchowanie Emilki to teraz
                                                    komletna .... hustawka! Z poczatku nie bardzo wiedizalam dlaczego, ale po kilku
                                                    dniach wolontariatu w klasie, zrozumiala mama wink No tak widocznie musi byc....
                                                    Dotychczas przeciez ciagle sama, w otoczeniu doroslych.. pewnych zachowan nie
                                                    znala badz byly "zakazane" badz "nie na miejscu".... A teraz???? Inne dzieci
                                                    tak robia, czyli nie moze byc az takie zle... to oczywiscie odczucia mojego
                                                    dziecka, moje sa skrajnie odmienne wink

                                                    Z prawie aniolka, mam teraz w domu buntownika, obrazacza, mima (repertuar jej
                                                    mimiki baaaardzo sie rozwinal, oczywisice w kierunku dotychczas uwazany za
                                                    conajmniej nieoodpowiedni), w dodatkju jakby przygluchla na wszelkie
                                                    tlumaczenia czy prosby.....
                                                    Powoli pracujemy nad tym, choc pewnie jeszcze duzo wody upynie, zanim odkryjemy
                                                    z Emilka jej INDYWIDUALNOSC i NIEPOWTARZALNOSC w swiecie "chce byc jak inni" wink

                                                    Pan nauczyciel co prawda zachwala Emilke, ze bardzo ladnie sie zachowuje W
                                                    SZKOLE, ze dorosla w porownaniu z niektorymi dziecmi (pomimo ze jest jedna z
                                                    najmlodszych), ale co mamy w domu za jazdy , to mamy wink

                                                    Poza tym bardzo dzielnie przygotowywujemy sie do roli starszej siostry.. Na
                                                    razie jest super, bardzo sie interesuje wszystkim, zastrzega sobie prawo pomocy
                                                    przy wsyztskim co z Maluszkiem zwiazane, planuje co Malestwo bedzie
                                                    potrzebowalo>>. jak bedzie w praktyce, okaze sie na wiosne wink

                                                    Jedyne co mnie niepokoi, to ze Emilka nadal nie wymawia "r"... Nie bardzo wiem
                                                    tez gdzie szukac ewentualnej pomocy, bo mieszkamy w kraju gdzie "r" wyamwia sie
                                                    zupelnie inaczej, ale mowimy w domu po hiszpansku (r takie jak polskie),
                                                    cho\dzi do klasy dwujezycznej, ale logopedzi tylko "tutejsi" wiec dla nich
                                                    problemu nie ma....
                                                    Do jakiego wieku dzieci powinny zaczac "r" wymawiac??? (wiem ,wiem "powinny"
                                                    jest tu pojeciem wzglednym). Chodzi mi o to, czy ma jeszcze szanse zaczac
                                                    wymawiac je poprawnie (teraz albo go unika, Marta- Mata, albo zastepuje "j")

                                                    No nic, na dzis to tyle
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie lipcowe mamy
                                                    Piszcie od czasu do czasu, bo faktycznie straaasznie tu pusto
                                                    Marta z Emilka i Malenstwem
                                                  • aniarad1 Re: Reaktywacja ? :) 11.11.06, 17:41
                                                    Oj, nie wiem do kiedy jest czas na naukę polskiego "r". Moja Oliwia wymawia od
                                                    tego lata. Ale nie mówi jeszcze wszystkiego, jak dorośli, mówi
                                                    naprzykład "jesce, zajzyj", etc.

                                                    Dzielka Emilka w tej szkole, Oliwka nie chodzi jeszcze nawet do przedszkola. A
                                                    co do repertuaru buntów, obrażania się - przerabiamy i tak od jakiegoś czasu,
                                                    raz lepiej raz gorzej wink

                                                    Pozdrawiamy serdecznie!
                                                    Piszcie, piszcie!!
                                                  • roka3 Re: Reaktywacja ? :) 13.11.06, 19:03
                                                    Gratulacje z okazji powiększenia rodziny.Sami też zaczynamy się zastanawiac czy
                                                    to nie najwyższy czas na powiekszenie rodziny. Kuba bardzo by chciał i my tez
                                                    powoli zaczynamy dojrzewać do tej myśli. Tymczasem dziś i jutro mamy z Kuba
                                                    urlopiki czeka nas jutro wyzyta u lekarza idziemy na kontrolę ,
                                                    najprawdopodobniej Kuba będzie miał wycinany trzeci migdał. Żal mi biedaka. w
                                                    przedszkolu zaklimatyzował sie całkiem dobrze, ale zawsze wieczorem mówi
                                                    dlaczego ja muszę iść do tego przedszkola?
                                                    pozdwawiamy
                                                    Kuba & Roka
                                                  • kostaga Re: Reaktywacja ? :) 14.11.06, 13:49
                                                    CZeść,
                                                    Młoda, mimo ogromnego zasobu słów, ma nadal problemy z wymową. O "r" nawet
                                                    jeszcze nie marzymy. Do tego dochodzą różne "marfefki", końcówka "ów" jes u niej
                                                    "uch". Czeka nas właśnie wizyta u logopedy. Zobaczymy.
                                                    A poza tym? Jest super! Przedszkolak dzielny, przedszkole uwielbiający,
                                                    zakochana po uszy i to z wzajemnością, narzeczony zapraszany na weekendy i na
                                                    odwrót. No cóż. Dzieci rosną. Tylko czemu tak szybko?
                                                    Na Zobaczcie też coś zaraz wrzucę.
                                                    Trzymajcie się
                                                  • kostaga Re: Reaktywacja ? :) 16.11.06, 19:24
                                                    No dziewczynki? Co z Wami? sad
                                                  • martasanchez Re: Reaktywacja ? :) 17.11.06, 16:19
                                                    Jestesmy, jestesmywink
                                                    Ciekawe, czy u nas jeszcze sie cos na forum da rozkrecic wink
                                                    Emilka miala znowu 2 dni "wolnego". Po 2 tygodniach znowu cos zlapala w
                                                    szkole.... kaszel, troszke katarku.... kiedy sie uodporni? Jakies rady mamy
                                                    przedszkolakow z wieksszym doswaidczeniem? Zaczynam sie zastanawaic co dalej. z
                                                    dziecka chorujacego ewentualnie raz na rok, mamy juz 3 przeziebienie w
                                                    przeciagu poltora miesiaca...
                                                    Na szczescie dzis juz poszla. Rano jeszcze sie zastanawialam (w koncu piatek,
                                                    od poniedzialku maja tydzien przerwy), ale dziecko WYMUSILO pojscie do szkoly wink

                                                    co do szkolnych milostek.... tez mamy wink Nie wiedzialam, ze serducho mojej
                                                    czterolatki tak wierne moze byc wink Od samego poczatku wpadl jej w oko ANTONIO.
                                                    Nawet straszy mnie, ze jak bedzie braciszek to kONIECZNIE musi nazywac sie
                                                    Antonio!!!! Jest przekochana kiedy udaje, ze wcale ja "kolega" nie obchodzi,
                                                    jak przewraca oczkami jak tylko uslkyszy jego imie, jak sie go wstydzi a z
                                                    drugiej strony "zgrywa" jak go widzi, jak nawet jego imienia nie chce wymowic
                                                    na glos, coby sie mamusi nie wydalo podejrzanewink itp wink

                                                    Faktycznie zdecydowanie za szybko rosna te nasze maluszki. Emilka co prawda
                                                    pociesza mamusie, ze zawsze z nia bedzie, to ostatnio przyniosla ze skzoly
                                                    WIADOMOSCI i dopytywala, czy to prawda, ze jak dorosnie bedzie MUSIALA wyjsc za
                                                    maz za jakiegos CHLOPAKA smile choc mowila o tym z "ukrywanym" usmiechem na
                                                    buzince wink

                                                    A wczoraj tak ot, przy okazji nie\czego, stwierdzila w sklepie(po chili
                                                    przemyslen w samotnoci), ze jak ona juz w koncu dorosnie, to mama, tata i baby,
                                                    bedziemy mogli pojsc na jej wesele i ze bedzie na zewnatrz, bo tak jej sie
                                                    podobawink

                                                    Takze po pierwszym szoku, zaczynamy oszczedzacwink

                                                    Pozdrawiamy serdecznie
                                                    Marta z Emilka i Malenstwem
                                                  • monika_wroclaw Re: Reaktywacja ? :) 02.12.06, 22:44
                                                    Maja mówi wyraźnie, ładnie mówi: "rz", "sz". "cz", ale "r" jeszcze nie wymawia.
                                                    Ja sama nauczyłam się mówić "r" w zerówce, Alek też jak miał około 6 lat.
                                                    A Moja chrzestnica zaczęła pięknie mówić "r" jak miała 2 lata... także wszystko
                                                    zależy od dziecka...

                                                    Jeżeli chodzi o zmiany nastrojów, bunty, "nagłą utratę słuchu" smile to myślę, że
                                                    jest to typowe dla 4-5 latków, z Alkiem też to przerabiałam, teraz mam z Mają,
                                                    ogólnie jest cudownym grzecznym dzieckiem, ale czasem jest nie do wytrzymania...

                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • ivonekk Re: Reaktywacja ? :) 27.02.07, 09:07
                                                    Witam!
                                                    Skoro pojawiła się szansa na reaktywację - to ja się dołączam, jak najbardziej!
                                                    Jagódka od września również dołączyła do braci przedszkolnej i jest z tego
                                                    powodu bardzo szczęśliwa i dumna. W czasie weekendu nie może się doczekać
                                                    poniedziałku, by znowu tam pójść smile) Poza tym jest bardzo niepokornym 4 i pół
                                                    latkiem. Dość często sie obraża, problemy "ze słuchem" oczywiście też występują
                                                    dość często. Jest to jeden z powodów, da których Jagódka nie ma jeszcze
                                                    upragnionego rodzeństwa, nie mam pojęcia czy bym sobie poradziła z dwoma takimi
                                                    charakterkami smile)
                                                    Jeśli chodzi o mówienie, to Jagoda poradziła sobie z tym doskonale. "R" zaczęła
                                                    wymawiać niespodziewanie w grudniu 2005 roku.Ale z tego co wiem, jeszcze wiele
                                                    dzieci w jej wieku nie potrafi dobrze wymawiać. Przyjdzie na to czas.
                                                    To tyle na dzisiaj, Jeszcze raz Was gorąco pozdrawiam i całuję smile)
                                                    Oczywiście zaraz coś umieszcze na Zobaczcie.
                                                    Sushi, jestem w szoku, jaka pannica jest już Twoja córcia!

                                                    Iwona z Jagódką
                                                  • kostaga Re: Reaktywacja ? :) 01.03.07, 14:17
                                                    Oj pannica, pannica. Jak wrócę do domu to wrzucę Wam zdjęcia z przygotowania do
                                                    skate'owego sezonu wiosennego. Perła jeździ teraz w rolkach po domu, ale pogoda
                                                    zaczyna dopisywać, więc może zaczniemy już uskuteczniać jazdę na dworze. Jak na
                                                    razie mamy też za sobą pierwsze kroki, a raczej ślizgi, na lodowisku smile
                                                    Twoja Jagoda też niczego sobie panna. Nie dość, że prześliczna, to, jak
                                                    zauważyła Monika, taka dorosła smile
                                                    Napiszę może coś wieczoram, jak zasiądę do zdjęć. Teraz wracam do pracy.
                                                    Trzymajcie się ciepło
                                                  • ivonekk Re: Reaktywacja ? :) 18.06.07, 00:21
                                                    Co się stało?? Przeniosłyscie się gdzies czy co.....
                                                  • kostaga Re: Reaktywacja ? :) 28.06.07, 17:54
                                                    A tam reaktywacja! Matrix to jednak fikcja wink
                                                    Chyba nam dzieci dorosły.
                                                    A szkoda....
                                                  • ivonekk Re: Reaktywacja ? :) 12.09.07, 22:39
                                                    Nie wiem, co sie stało, że nie ma Was tutaj.
                                                    Myślę, że moja nieobecność jest usprawiedliwiona.
                                                    Chciałam Wam coś napisać, już jestem gotowa, by Wam to przekazać.Odszukałam ten
                                                    wątek 27 lutego wieczorem. Postanowiłam coś napisać, na nowo nawiązać z Wami
                                                    kontakt, wysłałam też zdjęcia Jagódki na Zobaczcie, moj Mąż w tym czasie już
                                                    spał. Pisząc do Was nie wiedziałam, że jest to mój ostatni z Nim
                                                    wieczór...Następnego dnia wcześnie rano wyszedł z domu do pracy i nigdy więcej
                                                    nie zobaczyłam Go żywego. Pół godziny po wyjściu z domu zginął w wypadku
                                                    samochodowym.
                                                    Zostałyśmy zupełnie same, z ogromnym bólem w sercu, z obrzydliwą pustką której
                                                    nie można wypełnić. Oddałabym wszystko, WSZYSTKO, by powrócił ten wieczór 27
                                                    lutego, z pewnością nie siedziałabym przy komputerze...
                                                    A teraz? Teraz jakoś sobie radzimy, musimy sobie radzić, bo Adam by sobie tego
                                                    życzył. Czuję na sobie ogromny ciężar odpowiedzialności wychowania naszego
                                                    dziecka i zapewnienia jej w miarę szczęśliwego dzieciństwa. Jest to strasznie
                                                    ciężkie bawić się i śmiać , gdy serce wyje z bólu, ale cóż... Gdyby nie ta moja
                                                    słodka Jagódka, życie kompletnie straciłoby sens. Straszne jest to, że ta Mała
                                                    Dama pozbawiona została normalnego dzieciństwa i normalności wogóle.
                                                    Piszę to, chociaz nawet nie wiem czy któraś z Was to przeczyta.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    mama wdowa z Jagodką
                                                  • monika_wroclaw Re: Reaktywacja ? :) 13.09.07, 08:56
                                                    Ivonekk, bardzo mi przykro sad Nie wiem co napisać... poryczałam się
                                                    czytając Twój post... mam nadzieję, że czas jeśli nie zagoi to
                                                    przynajmniej zabliźni rany w sercu...
                                                  • kostaga Re: Reaktywacja ? :) 14.09.07, 12:39
                                                    Iwonko, jestem całym sercem z Tobą. Nie wiem, co napisać.
                                                    Sama ostatnio straciłam bardzo bliskich mi ludzi, ale dalej nie
                                                    wiem, co chciałabym usłyszeć. Więc nie wiem też, co Ci powiedzieć.
                                                    Nie napiszę, że na pewno będzie dobrze, bo wiem, że to boli bardzo
                                                    długo. Czasami nie przestaje boleć nigdy. Z czasem jest tylko o tym
                                                    łatwiej mówić, potem nawet łatwiej jest pamiętać, choć na początku
                                                    chciałoby się zapomnieć...
                                                    Trzymaj się
                                                  • ivonekk Re: Reaktywacja ? :) 17.09.07, 22:48
                                                    Dziękuje Wam za dobre słowo. Musze wierzyc, że będzie jakoś, bo dobrze to pewnie
                                                    już nie, ale wiem, że jestem winna Jagodzie "normalne życie" i będę sie starała
                                                    jej to zapewnić. Teraz ona jest najważniejsza.
                                                    Pozdrawiam Was wszystkie, Iwona
    • axa2002 Re: lipiec 2002 15.04.03, 21:55
      Witam!!!! wreszcie się zebrałam by coś napisać, ale czytam Was regularnie.
      Trochę jestem jeszcze zagubiona na tym nowym forum ale powoli się
      przyzwyczajam. Ma ono dla mnie jeden - jak na razie -atut - posty zdecydowanie
      szybciej się wczytują smile))
      Mamy trochę zaległości w opowieściach więc może zacznę: Ola tak jak Ninka
      Małgorzatki przechodziła trzydniową gorączkę zakończoną wysypką. Tak jak
      Maleństwo Żaby (tu brak ściągi z kalendarium z imieniem sad mam jakąś starą
      wersję) podejrzana była o zapalenie krtani - czyzby to krakowskie powietrze?.
      Do tego jeszcze odparzona pupa i pleśniawka - podobnież jakiś grzybek sad Do
      tego
      chyba idą górne zęby - na razie mamy tylko 2 dolne.
      Nieststy Ola dalej nie śpi w nocy. Jest wręcz coraz gorzej sad Próbujemy ją
      nauczyć by sama zasypaiła tzn. z ogromnymi wyrzutami sumienia, łazami w oczach
      ja wyrodna matka zostawiam ją samą w pokoju. Usypia coraz szybciej (najgorszy
      był pierwszy raz- KOSZMAR). Niestety usypia w róznych pozycjach - nigdy na
      leżąco. Kiedyś zasnęła nawet na stojąco. Nie bardzo wiem co mam zrobić z tym
      faktem. Proszę o radę!!!
      Do tego wszystkiego mamy poważny problem z jedzeniem mleka. Ola nie chce pod
      żadną postacią sad ani kaszka ani kliek ani z butli ani łyżeczką ani z
      kubeczka sad Nie wiem już jak jej podać mleko? Może macie jakiś pomysł?
      Co do przebierania pieluchy to ostatnio stało się to koszmarem. Czasami nie
      pomaga przewiajnie w dwójkę - Ola i tak się wywinie. A.anula - chyba znasz ten
      model, Maksio chyba też odkrył bieganie z gołą pupą smile
      Mam jeszcze jeden problem - problem chyba już wychowczy. Chyba podobny mają
      Pyrtol z Weroniczką i Beatkas z Gabrysią - czyzby przypdałość damska?????
      Oczywiście chodzi mi o terror. Ola potrafi tak piszczeć, że bębenki naprawdę
      ledwo co wytrzymują. Co Wy z tym problemem robicie? Ja nie bardzo wiem jak
      ugryźć temat. Najgorzej jest na spacerach gdy wszyscy wokoło na nas patrzą a
      Ola wygina się w wózku i piszczy. Najciekwasze jest jednak to, że gdy chodzi na
      spacery z babcią (ja wróciłam do pracy) takie sytuacje nie maja miejsca.
      No to się trochę pożaliłam i liczę na wsparcie smile
      Teraz się trochę pochwalę: Ola chodzi za rączki lub przy meblach wstaje
      praktycznie przy wszystkim, jest potwornie ruchliwa mimo, że waży ok. 11 kg.
      Kurcze coś mało tego ... smile
      A my sporadycznie uzywamy chodzika - mogę dzięki temu zjeść spokojnie obiad smile
      Mam nadzieję że powstanie nasze nowe kalendarium - bo chyba nigdy się nie
      odnajdę smile
      Widziałam dzieciaczki na Zobaczcie - super już są takie duże smile
      pozdrwionka ze słonecznego Krakowa
      Aneta

    • joanah2o Re: lipiec 2002/ - kalendarium 16.04.03, 08:50
      raczki, lwiątka i bliźniak

      bea4oliv – Ol 19.VI
      a.anula_edziecko – Maks 2.VII
      wilczamatka – Michał 4. VII
      kostaga – Perła – Paulina 4. VII
      urszk – Julcia 6. VII
      malgorzatka_ninka – Ninka 7.VII
      marcia1979 – Ninka 8.VII
      beatkas – Gabi 9.VII
      katitka – Natalka 9.VII
      beatas-eddziecko – Ania 10.VII
      pyrtol – Weronika 10.VII
      axa20 – Ola 12.VII
      mama_kajetana – Kajetan 13.VII
      andre20 – Kasia 13.VII
      martyka – Miłosz 17.VII
      agagi – Michał 17.VII
      mdziuban1 – Olga 20.VII
      ahna10 – Maciek 22.VII
      aga1306 - Michał 25. VII
      roka3 – Kuba 27.VII
      megan.s – Barti (Bartosz) 27.VII
      enut – Mysza 30.VII




      Joanna
      • joanah2o Re: lipiec 2002/ - kalendarium 23.04.03, 19:47
        raczki, lwiątka i bliźniak

        bea4oliv – Ol 19.VI
        a.anula_edziecko – Maks 2.VII
        wilczamatka – Michał 4. VII
        kostaga – Perła – Paulina 4. VII
        urszk – Julcia 6. VII
        malgorzatka_ninka – Ninka 7.VII
        marcia1979 – Ninka 8.VII
        beatkas – Gabi 9.VII
        katitka – Natalka 9.VII
        beatas-eddziecko – Ania 10.VII
        pyrtol – Weronika 10.VII
        agatka - Albercik 11.VII
        axa20 – Ola 12.VII
        mama_kajetana – Kajetan 13.VII
        andre20 – Kasia 13.VII
        martyka – Miłosz 17.VII
        agagi – Michał 17.VII
        mdziuban1 – Olga 20.VII
        ahna10 – Maciek 22.VII
        mamamaciusia - Macius 23.VII
        aga1306 - Michał 25. VII
        roka3 – Kuba 27.VII
        megan.s – Barti (Bartosz) 27.VII
        enut – Mysza 30.VII

      • amadores Re: lipiec 2002/ - kalendarium 01.05.03, 20:53
        Czesc!
        prosimy o ponowne dopisanie nas do kalendarium. mam naimie Agnieszka, a moja
        coreczka to Martynka przyszla na swiat 13.07.2002r.!!
        Pozdrawiamy wszystkie Mamy i ich dzieciaczki!!
        • joanah2o Re: lipiec 2002/ - kalendarium 04.05.03, 14:38
          NIe wiem, czy jest mozliwe poprawianie swoich postów, więc pewnie nie moge
          dopisać nic do kalendarium juz istniejącego tylko trzeba wysłać nowy post.
          Dlatego proponuje, żeby mamy, które jeszcze nie sa wpisane na liscie, same ja
          uzupełniły, zrobia to najlepiej smile

          Wiecie może , czy to forum ma moderatora?

          J.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka