dziewczyny wybaczcie ze zaczynam ten watek moze mnie zbesztacie ze o tym
pisze trudno! sprawa dotyczy tzw śmierci łóżeczkowej.Podobno niewiele wiadomo
o jej przyczynach. Przeczytałam ostatnio o tym artykul i juz nie spie po
nocach bardzo sie tym denerwuje. Wydaje mi sie ze po urodzeniu dzidzi caly
czas bede przy niej czuwac i sprawdzac czy oddycha! wiem ze do tego czasu
jeszcze troche czasu jest ale ja juz teraz sie niepokoje i zamartwiam czy
wszystko bedzie w pozadku! jesli ktoras z was szerzej sie orientuje w temacie
to prosze pocieszcie

mam nadzieje ze nie zdenerwowałam zadnej z was