Dodaj do ulubionych

Czuję się wykorzystywana!!!!!!!!!!

08.12.06, 20:18
Dziewczyny muszę się wyżalić!Wstaję rano, karmię dziecko, przewijam,
przebieram, bawię się z nim, usypiam, znoszę jego złe nastroje. Gotuję
obiady, sprzątam, myję gary ze trzy razy dziennie, chodzę na spacery.Gdy
wychodzę do kogoś na kawę to z Kamilkiem, gdy ktoś wpada do mnie to mam go
cały czas na rękach.Gdy mąż w pracy to jeszcze palę w piecu i chodzę na
zakupy.Jak siądę na internecie to często ale po 5 minut.Wstaję w nocy,robić
mleko.A mój M ma jeszcze pretensje że wieczorem jestem zmęczona i nie mam
ochoty na...!nigdzie nie wychodzę bo boję się co zastanę w domu.Wychodzę
tylko zapłacić rachunki lub na jakieś duże zakupy ale to też często z
dzieckiem.Za to mój mąz często idzie z kolegami na piwo albo tylko
pogadać,lub oni przychodzą do niego a ja z dzieckiem na rękach.Czasem gdy się
kłucimy mam ochotę spakować się ,wziąc Kamilka i wrócić do rodziców, może to
by dało mu do myślenia, ale z drugiej strony kocham go i nie chcę tak Go
zostawić .Chciałam się tylko wyżalić ale za rady też będę wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • mamapati Re: Czuję się wykorzystywana!!!!!!!!!! 08.12.06, 20:49
      Rzeczywiście przerąbane.Gdzie jakiś podział obowiązków?
      Linka musisz wiedziec,że to co robisz dla Kamilka "zrewanżuje"Ci się za kilka
      lat.Wiem,że bycie z dzieciaczkiem to niedoceniana praca...
      A jak narazie trzeba wplynąć na męża żeby bardziej uczestniczył w opiece nad
      dzieckiem i życiu domowym.
      Dziecko,dom to wszystko jest bardzo ważne,ale TY tez Pamiętaj
      Jak następnym razem będziesz miała chęć pojechać do rodziców to zrób to.Jedź na
      parę dni.Niech odczuje jak to jest bez ukochanej żonki.A potem będzie się
      fajnie godzić.Trzymaj się.
    • anja.t Re: Czuję się wykorzystywana!!!!!!!!!! 08.12.06, 21:17
      Wyjedź na ilka dni do rodziców. Niech mąż i tatuś trochę zatęskni.
      A może po prostu porozmawiajcie spokojnie, powiedz mu co ci leży na wątrobie.
    • emmilka Re: Czuję się wykorzystywana!!!!!!!!!! 08.12.06, 22:04
      współczuje, ale tez namawiam do buntu... nie ustalaliscie w Waszym zwiazku
      jakichs regul, podziału obowiazkow, opieki nad dzieckiem etc? teraz moze byc
      trudno, ale zawsze warto.

      Co to znaczy, ze boisz sie wyjsc? i dlaczego dziecko cały czas u Ciebie na
      rekach a nie u Tatusia?

      Jakkolwiek zabrzmiałoby to banalnie, jestem za rozmowa - "jest mi ciezko, zle
      sie czuje bez Twojego zaangazowania" zaproponować - moze zaczac od jednego
      popoludnia w tygodniu... Tylko koniecznie wtedy wyjdz, nie patrz jak sie
      zajmuje dzieckiem

      Nie lubie (moze dlatego, ze sama kiedys stosowałam) takich szantazy - wyjazdy,
      trzakanie drzwiami. Z moim F jestesmy 15 lat parą (8 małżenstwa) i uważam, że
      teraz jestem madrzejsza - wiem, ze on nie chce zle, czasem po prostu nie wie
      czegos, nie zauwaza (podobnie jak ja). Ja mowie o swoich uczuciach i potrzebach
      i czekam na reakcje... a poza tym czesciej jakos milcze (nie chodzi o ciche dni
      tylko brak komentarza), szczegolnei gdy uważam, że robi zle i sam składa
      samokrytyke....

      trzymaj sie
    • floraservice Re: Może się zamienimy... hę? 08.12.06, 22:29
      Ja mam cały dom na głowie, trójkę dzieciaków, kazde z innymi potrzebami, piorę,
      sprzatam, gotuję obiady (prawie codziennie, czasem uda się upichcic na dwa dni
      od razu), robię zakupy, itp. Najgorzej mi wychodzi z prasowaniem... bo tego nie
      znoszę, ale lubię miec wyprasowane. A poza tym jeszcze na dodatek ciągle
      pracuję i pracuję, mam biuro w domu, więc wszystkim sie wydaje że to taaakie
      fajne... Dla mnie i dla oseska super, ale... nie mam stałych godzin pracy,
      najczęściej moge siąść do konkretów jak juz dzieciaki pójda spać... co bywa
      trochę męczące, bo siedzę wtedy do 2-3 nad ranem.
      Spotykam się z kontrahentami, jak już mąż wróci do domu i może się zając
      dziećmi. Zostawiam go z całą czeredą i musi sobie dac radę. Jak czegos nie wie -
      to po prostu dzwoni. Dodam jeszcze, że co prawda mamy auto, ale jedno, i
      mieszkamy na wsi, więc aby się nim sensownie podzielić, przywieźć i odwieźć
      dzieci do szkoły, załatwić co trzeba - wprawiamy się w domowej logistyce.
      Wazne, żeby nie kursować tam i spowrotem, bo szkoda czasu i benzyny.
      Moim zdaniem troszkę przesadzasz... da się to wszystko jakoś zorganizować,
      tylko moim zdaniem musisz zacząć przekazywac nieco obowiązków mężowi, a nawet
      zwalić na niego konkretne obowiązki... i chwalić za to co dobrze zrobi i nie
      przejmowac się jak coś zawali... cierpliwości i konsekwencji Ci życzę.
    • babie_lato1 Re: Czuję się wykorzystywana!!!!!!!!!! 09.12.06, 00:02
      Podziwiam Cię, mojej energii starcza właściwie głównie na dziecko, dom wciaz
      przypomina pobojowisko, chociaż walczymy z tym, jak możemy. Męża wprawdzie
      często nie ma, bo może nie na piwo, ale na sporty wybywa 2x w tygodniu. Ja po
      nocach nie śpię, bo synul nie daje. M. jednak mi bardzo pomaga, kiedy jest,
      zwłaszcza w obowiązkach domowych (zakupy, zmywa, zamiata, ale też pobawi się z
      dzieckiem). Niech więc Twój chłop nie narzeka, tylko sam spróbuje tak potyrać,
      to zobaczy jak to jest. I na co będzie miał ochotę. Pozdrawiam, może pocieszy
      CIę to, że inne babki sobie radzą gorzej od Ciebie (np. ja), dobra organizacja
      na pewno jest powodem do dumy smile
    • gosika78 Re: Czuję się wykorzystywana!!!!!!!!!! 09.12.06, 09:07
      A ja mogę ci tylko powiedziec ze łacze sie w bólu smile
      Przepraszam za literówki.
      • anula33cza Re:Przeczytałam posty i.. 09.12.06, 11:34
        zgadzam się z dziewczynami.Przede wszystkim szczera spokojna rozmowa.Mąż
        powinien też opiekować się synkiem,bo tylko wtedy zorientuje się,że to nie
        odpoczynek.Konieczny podział obowiązków,bo się wykończysz,a wdzięczności nie
        uzyskasz(faceci tego nie rozumieją).Musisz wyjść gdzieś zresetować się,bo wróżę
        niedługo kryzysik psychiczny.Sama to przechodziłam przy pierwszym dziecku 7 lat
        temu.Teraz dopiero mąż docenił i zrozumiał jak monotonne,momentami trudne jest
        zajmowanie się dzieckiem,a co dopiero prowadzenie też domu.
        Wyjeżdżać do Rodziców nie radzę.To tylko ucieczka od problemów,dla mnie trochę
        dziecinne,a na męża może podziała na 2-3 dni i będzie tak samo.
        Weż głeboki oddech,uśmiech,wszystko się ułoży!smile
    • ahoff Wspolczuje... 09.12.06, 16:56
      Z tego co piszesz wynika, ze Twoj maz sam jest jeszcze dzieciakiem. nie mozesz
      godzic sie na taki stan rzeczy. Ja rozumiem, ze ktos w zwiazku musi wychodzic
      do pracy, ale oprocz tego, konieczine musicie dzielic sie obowiazkami.
      Zdecydowanie Paniowie powinni miec czas we dwoje. moze boisz sie zostawiac
      malego z tata, albo krytykujesz, jak on nieporadnie wykonuje czynnosci, ktore
      dla ciebie s proste. Koniecznie zachec meza, do przebywania z malym. nawet jak
      maly bedzie brudny i zle przewiniety - musi miec wiez z tata. U nas moj maz
      bardzo duzo pracuje, ale zostaje z malym ok 1 dnia w tyg (przynajmniej na pol
      dnia lub na caly), a oprocz tego, czesto zajmuje sie malym przed praca, rano,
      wtedy ja odsypiam. Musisz wychodzic sama, bo zwaruijesz. Jak maz idzie z
      kolegami, zapakuj mu tobolek i dzieciaka - niech go zabierze do kumpli. Nie
      pozwol, bys stala sie niewolnica we wlasnym domu.
      Mysle, ze jesli Twoj maz jest dojrzaly, to pewne rzeczy zrozumie po spokojnej i
      rzeczowej rozmowie. jesli nie, to rzeczywiscie - pojedz na jakis czas do
      rodzicow. Odpoczniesz troche, bo pomoga ci przy Kamilku. Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka