Dodaj do ulubionych

maluch pod opieka ojca :)

15.05.07, 21:28
moje dwa ukochane chlopaki bardzo sie kochaja i bardzo za soba przepadaja
tata zaraża malego miłoscią do aut i wyprawia z nim takie harce ze slabe
serce matki patrzec na to nie moze smile
Oskar "dzowni" do taty (ostatnio z kalkulatorasmile ) kilka razy dziennie i
mowi: "tata, bryy, tu" co oznacza tata przyjezdzaj do domu smile
a na najmniejszy zgrzyt kłodki w bramie zrywa sie i woła "tata bry"

i wszystko niby ok
ale gdybym miala zostawic ich samych, razem na kilka dni to bym chyba
osiwiała ze zmartwienia czy aby moje dziecko nie umiera jeszcze z głodu lub
nie pada z pragnienia
tata bowiem ma cudowny dar nie zwracania kompletnej uwagi na to czy dziecko
jadło co i w jakich ilosciach, czy dziecko piło w ogole cokolwiek?!?!

tak wiec zostawiając ich na przykład razem na pół dnia tylko,
po powrocie dowiaduje sie ze maly od 5 godzin nic nie jadł i nie pił, bo to
co zostawiłam mu do zjedzenia zbojkotowała, a picie? no picia nie wołał.
i tata sam z siebie nie wpadnie ze jak dziecko nie zjadło tego, to mozna mu
dac cos innego (chocby chlebek z masłem w reke), ze jak sam picia nie woła to
można mu dac ta butelke w reke a nuż sie napije ...

jedyny plus ze pieluch pilnuje i maly nie chodzi osrany od gory do dołu przez
3 godziny
Obserwuj wątek
    • guruburu Re: maluch pod opieka ojca :) 15.05.07, 21:57
      Szczęśliwie u nas takiego problemu nie ma. Co prawda, jesli jesteśmy we trójkę
      to mała i tak bardziej się do mnie klei, ale jeśli zostają tylko razem to nie ma
      problemu. Oczywiście, na ogół przypominam mężowi o wodzie (mamy też taki żelazny
      zestaw wyjściowy - pielucha, woda, chusteczki, ewentualni czapka od słońca i maż
      to zawsze ze sobą zabiera, jeśli razem wychodzą)i ewentualnie instruuję, co może
      dziecku dać do zjedzenia, ale ponieważ posiłki i tak jadamy wspólnie to nie ma
      problemu. A małej się często poszczęści, bo np. tata miał ochotę na czekoladę,
      więc dziecko też kawałeczek dostanie (ja słodyczy nie daje, chyba ze wszyscy
      jemy - jak są np. goście). Pieluchy też pilnuje.
      • aisza24 Re: maluch pod opieka ojca :) 15.05.07, 22:10

        • barabara.69 Re: maluch pod opieka ojca :) 16.05.07, 00:35
          jednym słowem mamy szczęście smile)
          Mój chłop też sobie super radzi, można powiedzieć że od czasu kiedy nie karmię
          piersią to jesteśmy w 100 % "wymienialni" a na początku to nawet twierdzę że on
          był lepszym tatą niż ja mamą smile
    • mcbeall Re: maluch pod opieka ojca :) 16.05.07, 09:48
      Po prostu mamy genialnych mężów spełniających się w roli tatusiów...mój Jureczek
      też sobie świetnie radzi, mogę ich spokojnie zostawić samych i wiem, że Ola
      będzie się świetnie bawić i z głodu też nie umrze smile Mąż uwielbia ją zabierać na
      plac zabaw gdzie szaleją na zjeżdżalni, wspinają się na najwyższe szczeble
      drabinek i piszą patykiem na ziemi smile Ostatnio nawet obiecał jej zrobić budkę
      dla ptaków hyhyhy...gdy wychodzi do pracy młoda zawsze go wycałuje, a w ciągu
      dnia dzwoni do niego przez swoją komórkę (zabawkę oczywiście), ostatnio uczy ją
      jeździć samochodem po podjeździe...mamy prawdziwe szczęście, bo wiem że nie
      każdy chłop poczuwa się do opieki nad dzieckiem
      • miska28 A mój mąż jest na "wychowawczym" od roku!!! 16.05.07, 11:24
        Odkad Michał skonczyl 6 m-cy a ja wrocilam do pracy opiekuje sie nim tata.
        Maz doskonale sie sprawdzil w roki niani, chodza na spacerki, dokazuja, jedza,
        spia,...wszystko jak w zegarku. Momentami wydaje mi sie ze jest lepszym tata
        niz ja mama. Ja wracam z pracy padnieta i momentami nie mam sily na opieke nad
        dzieckiem. On calymi dniami jest z malym i swietnie sobie radzi.
        Mysle ze lepszej niani nie moglabym sobie wymarzyc a i spokojna jestem o dzieko.
        Jedyny mankament...to taki ze nie stara sie uczyc malego gryzc. Do dzisiaj jemy
        kasze na kolacje i obiadki ze sloiczkow.
        No ale moze i na nocnikowanie i nauke jedzenia doroslych potraw przyjdzie pora
        w wakacje jak bede miala wolne.
        Michal i tak ma od urodzenia delikatny brzuszek (kolki mial do 18-tego
        miesiaca, po zupie pieczarkowej ostatnio tez) wiec im dluzej na lekko strawnym
        zywieniu tym lepiej.

        Chlopaki doslownie gina za soba. A ja patrze na tem obrazek i serce mi sie
        kraje ze szczescia.

        Pozdrawiam wszystkie mamusie wrzesniaczkow!
    • agnieszkaela Egzamin zdany 16.05.07, 13:19
      Moj maz zdal egzamin z opieki kiedy ja wyladowalam w szpitalu kilka tygodni
      temu. Sytuacja u nas wyglada tak, ze od urodzenia Filipa to glownie ja sie nim
      zajmuje, bo nie pracuje. Maz pracuje bardzo duzo, wraca okolo 22-23. Pracuje
      tez w weekendy czesto. Sila rzeczy okazji do zajmowania sie Filipem nie mial
      duzo. Filip byl zawsze ze mna, zostawialam go pod czyjas opieka-meza, lub mojej
      mamy tylko kilka razy i to na max 5 godzin.
      No i pewnej nocy z silnym bolem brzucha trafilam do szpitala. Maz zostal sam z
      Filipem. Zadnej rodziny ani nikogo do pomocy tu nie mamy, wiec musial sobie
      radzic sam. I poradzil sobie swietnie! Przez 5 dni byli sami. Jedyna "wpadka"
      to to, ze Filip pierwszego dnia przdreptal do mnie do szpitala w odwrotnie
      zalozonych butach i w tzw "domowym" ubranku. Potem poszlo gladko. Filip za mna
      nie plakal, swietnie sie bawil z tata.
      Gorzej bylo ze mna-pierwszy dzien w szpitalu przeryczalam z tesknoty. Wszyscy
      na sali mysleli, ze boje sie operacji, ze mnie boli a ja nie moglam wykrztusic
      z siebie, ze tesknie za synkiem bo co zaczynalam o nim mowic czy myslec lzy mi
      nie pozwalaly mowic.
      Te kilka dni sam na sam moich mezczyzn duzo im daly i polepszyly relacjie
      miedzy nimi. Maz sie bardziej uwrazliwil, szybciej reaguje np na placz w nocy.
      Filip jak mu zle nie zawsze idzie do mnie, ale wybiera tez na pocieszyciela
      tate.
    • salvita Re: maluch pod opieka ojca :) 16.05.07, 13:20
      mój maz jest typem typowo zadaniowym
      jest zadanie trzeba wykonac
      czyli gdybym mu wszystko na kartce napisala co ma robic krok po kroku
      o ktorej jedzenie , o ktorej picie, kiedy drzemka itd to by chodzil jak w
      zegarku tak sam z siebie to on nie ma takiego instynktu macierzynskiego jak
      ja smile)) on jest do zadan specjalnych smile

      miska normlanie chyle czola przed Twoim mezem i podziwiam bardzo, bardzo! smile
      • guruburu salvita 16.05.07, 13:28
        To co za problem - kartka na lodówę i po bólu smile Ważne, ze zrobi, co trzeba.
        • salvita Re: salvita 16.05.07, 21:10
          wlasnie planuje zakup tablicy na sciane na tego typu info smile
      • miska28 salvita 16.05.07, 14:01
        Dzieki za komplement.
        Ja tez jestem bardzo dumna z meza. Mysle ze bylo mu latwiej sie wdrozyc bo
        zawsze mial niesamowite podejscie do dzieci. Na podworku w malej kamienicy
        gdzie mieszkal z rodzicami dzieciaki za nim przepadaly.
        Ma niesamowita cierpliwosc do Michala (w przeciwienstwie do cierpliwosci do
        mnie) i sa bardzo zzyci. Wyrecza mnie nawet z wizyt kontolnych u pediatry.
        Kiedy ja mowie ze zwolnie sie i chce isc z nimi na kontrole i szczepienie, on
        mowi ze nie ma sensu. Sam sobie poradzi, szkoda czasu zebym potem odrabiala
        godziny itd.

        Myslimy po malu o drugim dziecku, moze nie w tym roku, moze w przyszlym i wiem
        ze z zamknietymi oczami bede spokojnie wracac do pracy jak trzeba bedzie
        dziecko zostawic z nim.

        Testowalismy tez juz zostawianie malego z babciami...ale zadna sie nie sprawdza
        tak jak tata!

        Pozdrawiam
    • ania2425 Re: maluch pod opieka ojca :) 16.05.07, 14:29
      Mąż zajmowal sie Majka mniej więcej pól roku, kiedy to ja wrócilam do pracy a
      on mial jeszcze wolne. Balam sie początków czy sobie poradzi, bo kiedyś byl
      dokaladnie taki jak maz Salvity, robil coś na wyraźne polecenie, nic z wlasnej
      inicjatywy.
      Ale te kilka miesiecy bardzo wiele go nauczyly, już po kilku tygodniach to on
      lepiej ode mnie wiedzial co nasze dziecko jada jako przekąski, o której, który
      sok aktualnie jest u niej na topie itp. Powiem wam ze bywalam nawet troche
      zazdrosna że on moze spedzać tyle czasu z Mala, a ja nie.
      Teraz nie mam najmniejszych oporow zeby zostawić go samego z dzieckiem.
      Najdlużej bo ok tygodnia byli na wakacjach zupelnie sami we dwójke i wrócili
      cali i zdrowi smile A Maja wprost przepada za tatą, bo chociaż jest bardziej
      stanowczy ode mnie, to nikt inny nie wyglupia się z nią tyle co tata.
      Podoba mi się też to że czas który mąż poświęca dziecku nie jest tylko
      mechaniczną opieką, czymś wymuszonym, ale każdego dnia stara się nauczyć ją
      czegoś nowego i wklada w to cale serce. Chyba jeszcze tylko w pilkę ręczną aż
      tak się angażuje wink)))
      • salvita Re: maluch pod opieka ojca :) 16.05.07, 21:10
        kiedys tez tak myslalam ze najlepszym sposobem na nauczenie tatusia 24
        godzinnej opieki nad malcem w naturalny a nie wymuszony i zadaniowy sposob
        bedzie moment kiedy ja wyjade w dluga albo pojde lezec do szpitala smile))
        nawet kiedys w klotni mu wykrzyczalam ze chyba musialabym nogi polamac zeby on
        mial musa zajac sie dzieckim - szybko przestalam tak myslec bo kilka tygodni
        pozniej maz zerwal sobie sciegno achillesa i mialam dwojke malych, nieporadnych
        dzieci w domu (bylo to w okresie kiedy mlody mial 12 m-cy) - koszmar (brrry)

        na sczescie teraz jest juz duzo lepiej jesli chodzi o relacje miedzy nimi ale
        do idealu duzo jeszcze brakuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka