moje dwa ukochane chlopaki bardzo sie kochaja i bardzo za soba przepadaja
tata zaraża malego miłoscią do aut i wyprawia z nim takie harce ze slabe
serce matki patrzec na to nie moze

Oskar "dzowni" do taty (ostatnio z kalkulatora

) kilka razy dziennie i
mowi: "tata, bryy, tu" co oznacza tata przyjezdzaj do domu

a na najmniejszy zgrzyt kłodki w bramie zrywa sie i woła "tata bry"
i wszystko niby ok
ale gdybym miala zostawic ich samych, razem na kilka dni to bym chyba
osiwiała ze zmartwienia czy aby moje dziecko nie umiera jeszcze z głodu lub
nie pada z pragnienia
tata bowiem ma cudowny dar nie zwracania kompletnej uwagi na to czy dziecko
jadło co i w jakich ilosciach, czy dziecko piło w ogole cokolwiek?!?!
tak wiec zostawiając ich na przykład razem na pół dnia tylko,
po powrocie dowiaduje sie ze maly od 5 godzin nic nie jadł i nie pił, bo to
co zostawiłam mu do zjedzenia zbojkotowała, a picie? no picia nie wołał.
i tata sam z siebie nie wpadnie ze jak dziecko nie zjadło tego, to mozna mu
dac cos innego (chocby chlebek z masłem w reke), ze jak sam picia nie woła to
można mu dac ta butelke w reke a nuż sie napije ...
jedyny plus ze pieluch pilnuje i maly nie chodzi osrany od gory do dołu przez
3 godziny