no więc teraz jeszcze doszło zapalenie ucha i gardła. świetnie

jasiek biedny cały pokłuty, co chwile zabieraja go do zabiegowego, on krzyczy
a ja słuchać muszę taka bezradna...
gorączka nie schodzi poniżej 38st. a bardzo często przedkracza 39st....
strasznie się martwię...
pobrali dziś krew i mocz na posiew, jutro lekarka będzie dzwonić i się
dowiemy czy jest jakaś bakteria...
póki co Jasiek rozpoczął kurację antybiotykową na zapalenie ucha.
poza tym przeżyłam szok, bo nie było mnie w szpitalu gdy pobierali mocz... no
można by się tego spodziewać, że będą piguły musialy jakoś pobrać mocz.
założyły małemu cewnik na kilka chwil, wiadomo taka potrzeba, ale teraz jego
siusiaczek jest tak spuchnięty, cały czerwony i krwawi co chwilę... ech...
ech no a w ogóle to nie będę pisać, że w szpitalu w ogóle mi się nie podoba,
mam wstręt do tych pielęgniarek, które każdyzastrzyk p/gorączkowy podają z
wielką łaską...
w czwartek konsultacja z laryngologiem i ewentualnie wyjdziemy do domu.
DOPIERO W CZWARTEK!!!
umrę.
bardzo Wam wszystkim dziękuję za ciepłe słowa!