maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 12.11.04, 10:00 Ja dzisiaj siedzę niestety w pracy (urlopu zostało mi akurat tyle, żeby poodpoczywać w okresie międzyświątecznym), a moje chłopaki zostały same w domku. Oj będzie się tam działo....Ale już się zmartwiłam, bo miałam telefon z domu, że młodszy z chłopaków nie chce nic jeść. Ucieka i już. Zwalam ten brak apetytu na ....oczywiście ząbki, bo kolejny się pcha - jest już prawie na wierzchu, albo synuś po prostu tęskni za mamą... Ale się pocieszam w ten ponury dzień. Na pewno jest w domku wesoło. Wczoraj zresztą też było, bo mój mąż to ten listopadowy Marcin, więc gości trochę mieliśmy. A Jaś, jak to Jaś, wszystkich musiał zabawiać i zagadywać. Zasnął ok. 21.00 padnięty jak kawka. Ale obudził się dziś o 7.25. Nieważne, czy jest dzień wolny, czy trzeba iść "na służbę" do dziadków - długie spanie nie figuruje w rozkładzie dnia Jasia. Pozdrawiam Was wszystkich gorąco. Aha! Andziu001 - jeśli Twój Marcinek obchodził wczoraj imieninki, to składamy mu spóźnione, ale szczere życzenia radości, zdrówka i spełnienia malutkich marzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 12.11.04, 11:10 Igor ostatnio znowu na spacerkach zachowuje się wzorowo. Hi Hi, mamy taką "pewną" trase. Kiedy nią jadę-Igor zaesze grzecznie siedzi w wózku, a po chwili zasypia. Nie wiem, czemu. Ulica taka, jak inne. Pewnie to przypadek, ale bardzo dziwny... A jutro jedziemy do babci na tydzień. Mąż znowu będzie skię szkolił. Na szczęście w Katowicach. Tam mieszkają moi rodzice, więc nocleg będzie miał za darmo, no i my z Igorem będziemy mu towarzyszyć. A i rodzinka się ucieszy. Igor to maskotka rodzinna, z resztą-same wiecie, jak to jest. On w dodatku jest pierwszym wnukiem Pa, pa! Żegnamy się na tydzień. P.S. agaskup-nie mogę Was dojrzeć na tych zdjęciach Odpowiedz Link Zgłoś
agaskup Co tak cicho??? 13.11.04, 13:25 Co się dzieje??? Takiej ciszy już dawno nie było. Rozumię tatjanę, bo napisała że wyjeżdża. Ale co z pozostałymi mamami kwietniaków??? A oto najnowsze zdjęcia Filipsa, zrobione dzisiaj rano. Te sobotnie najprawdopodobniej ukażą się w poniedziałek, jak moderator je zaakceptuje, tak więc zapraszam do obejrzenia w poniedziałek. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Co tak cicho??? 15.11.04, 08:04 Ja mam dostęp do netu na razie tylko w pracy, więc wybaczcie. W piątek pracowałam, więc na chwilę zajrzałam, a w weekend już niestety nie. Dzisiaj w ogóle nie mogę wyjść z szoku. Wczoraj zadzwoniła moja przyjaciółka, że jej mąż nie żyje. Boże! jakie to życie nic nie warte. Chłopak miał 30 lat! Nawet nie wiem, co się stało, bo płakała, gdy do mnie dzwoniła i była baaaardzo roztrzęsiona, więc nie miałam nawet serca jej pytać. Jakoś tak nie mogę myśleć o niczym innym. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: Co tak cicho??? 15.11.04, 09:53 Maugerko, bardzo współczuję przyjaciółce i Tobie. Rzeczywiście trzeba cenić życie, bo nie wiadomo kiedy się skończy.... To straszne co piszesz. Musisz być dzielna, bo chyba jako przyjaciółka jesteś zobowiązana teraz pomóc tej dziewczynie. Takie sytuacje są bardzo trudne i wymagaja wiele empatii i taktu. Trzymajcie się. Pozdrawiam smutno. Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Re: Co tak cicho??? 15.11.04, 14:00 Cześć! Rzeczywiście Maugerko, to co piszesz to smutne, umierać w tak młodym wieku Niestety nie znamy dnia ani godziny( Wspólczuję i pozdrawiam cieplutko Ania Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Dziękuję.... 15.11.04, 15:13 Dziękuję Wam za słowa otuchy. Naprawdę nie mogę nadal w to uwierzyć. Ale najbardziej szkoda mi przyjaciółki, która została z dwu-letnią córeczką....I jak jej teraz wytłumaczyć, że nie zobaczy już nigdy taty?... Soryy dziewczyny, ale znowu łzy napływają mi do oczu.... Odpowiedz Link Zgłoś
pisanka3 Ciągle tylko nie, nie, nie 15.11.04, 15:36 Witajcie dziewczyny, Nie odzywałam się, bo dostęp do internetu mam tylko w pracy, a w piatek miałam dzień wolny. Maugerko, bardzo przykro mi z powodu tej tragedii. Mojej koleżanki mąż zginał w wypadku samochodowym, gdy byli 1,5 roku po slubie i mieli roczną córkę. Otrząsnęła się, ale trwało to bardzo długo. U nas wyszła kolejna piątka. Tak jak w tytule napisałam, mamy okres mówienia nie i płakania. Wszystko co zrobię jest żle i płacz. A do tego wszystko robi naprzekór. To naprawde trudny okres, ale staram się być opanowana i odwracać jej uwagę. Wolne dni spędziliśmy w licznych rozjazdach i maluch był naprawdę zmęczony. Troszke marudziała w nocy i z jedzeniem miałam małe kłopoty. W środę byłam u pediatry i zaleciła jeszcze podawanie witaminki D3po jedenej kropli dziennie. Z pozytywnych rzeczy mogę napisać, że powoli zaczyna zasypiac sama. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Re: Ciągle tylko nie, nie, nie 16.11.04, 12:16 HEJ! Pisanko moge cię pocieszyć u nas jest nie tylko NIE, ale i ostatnio NIECE, powtarzane kilkakrotnie, gdy ją o coś pytam)) Jeżeli chodzi o zabawy, to nie bawi się dłużej jak 5 min sama poprostu musi mieć towarzystwo. Odpoczywam tylko jak mala śpi Jednak mimo wszystko baaardzo ja kochamy)) pozdrawiamy cieplutko Ania & Olgunia Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 12:45 Jak w temacie, może zrobimy maly zestaw jak nasze dzieciaczki się rozwijały prze ostatnie 1,5 roczku A wię ja zaczynam Olga urodziła się 8 kwietnia o godz.16.55 ( wtorek ) waga urodzeniowa 3070, wzrost 55 cm siedziała dosyć pożno ( wg innych rówieśnikow ) gdy miała 8 miesięcy póżno raczkowała- 11 miesięcy pierwsze samodzielne kroczki postawiła 22 czerwca( miała 14 miesięcy ) ale miała radochę, kiedy sama człapała po ulicy, pamiętam kiedy jej sie znudziło usiadła i głośno sie śmiała)) To tyle, co mi się przypomniało to napisałam)) czekam na wasze wspomnienia Ania Odpowiedz Link Zgłoś
pisanka3 Re: Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 13:26 Oczywiście ja też bardzo kocham mojego urwisa. Czasami jednka, po całym dniu z nie, nie, jestem zmęczona. Oto moje podsumowanie (super pomysł Aniu!!!!) Ania urodziła się 30 kwietnia o godz.16.00 ( środa ) waga urodzeniowa 2900, wzrost 49 cm siedziała gdy miała 7 miesięcy póżno raczkowała- 11 miesięcy pierwsze samodzielne kroczki postawiła gdy miała 14 miesięcy A ja bym jeszcze dodała: pierwszy ząbek -11 miesięcy pierwsze słowo - mama najsmieszniejsze słowo - kombitka Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 14:44 Jasio też lubi powtarzań: NENENE Taki to już okres mają nasze robaczki. Podsumowanie: Jaś urodził się 15 kwietnia o godz. 00.50 (wtorek) waga urodzeniowa 3400, wzrost 56cm siedział w wieku 5,5 m-ca (ale sam siadał w wieku 8 m-cy) Raczkował w wieku 7,5 miesiąca pierwsze samodzielne kroczki 10 m-cy pierwszy ząbek 8,5 m-ca pierwsze słowo mama (które teraz przypomina się tylko w chwilach nudy i gdy źle się dzieje) ulubione słowo - kotu (i chyba ulubione zwierzątko) Odpowiedz Link Zgłoś
agaskup Re: Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 19:45 Cieszę się, że w końcu się odezwałyście. Myślałam już, że nie ma już nikogo po drugiej stronie. Przyłączam się do podsumowania Filipek urodził się 9 kwietnia (środa)o godz. 19.50 Waga - 3750 wzrost - 56 cm 6 miesięcy - siedział (oczywiście sam jeszcze nie siadał) 7 miesięcy - pierwszy ząbek 9,5 miesiąca - raczkował 11,5 miesiąca - zaczął chodzić i dostał pierwsze buciki i mam nadzieję, że niedługo napiszę datę wyjścia ostatniego ząbka (jeszcze niestety nie wyszła żadna piątka) Mama niestety powiedział tylko kilka razy - mówi na mnie nana. Za to bardzo ładnie wychodzi mu TATO, KOTKU, GOŚCIU. Dzisiaj powiedział babcia i jajo. To chyba na tyle. Pozdrawiam. oto moje słoneczko forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=17605897 Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Re: Małe podsumowanko:))) 17.11.04, 13:43 HEJ! Tak czytam o Waszych dzieciaczkach i dochodzę do wniosku, że jedanak chłopaki to mocniejsza płeć)) ...ja chciałam dodać, pierwszy ząbek u Olgunia pojawił się gdy miała 4 mce, a pierwsze słowo to oczywiście mama, ok 8 mca ( napewno bez zrozumienia)))) pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
aga_mama_zuzy Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 10:47 No więc ja trochę o Zuzi: urodziła się 9 kwietnia 2003 r. o godzinie 2.50 w nocy waga 3600, wzrost 56 cm jest silną dziewczynką, próbowała siadać od skończenia 4 miesiąca, sama siedziała na początku 6 nie raczkowała w ogóle ale chodzić zaczęła późno - miała skończone 13,5 miesiąca pierwszy ząbek - 10 miesiąc, nadal nie ma obu dolnych trójek i obu piątek na górze pierwsze słowo - tata, na mnie długo mówiła nana, dopiero od niedawna jest to mama dużo gada, ale po swojemu, mało jest słów zrozumiałych, za to dużo rozumie co się do niej mówi a poza tym, a w zasadzie przede wszystkim jest bardzo kochana! Pozdrowienia. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
malgorzatorstwo Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 15:50 Witam drogie kobiety i kwietniaki....no więc po pierwsze nie było mnie...byłam na zasłużonych wakacjach, tzn, tak jak sobie obiecałam - pojechałam z małżonkiem i najważniejszym członkiem mojej rodziny do Niemiec, do rodzinki. Kajko zniósł podróż super...czasami marudził, ale generalnie oki. Było mu super, bo to rodzina, która ma częsty kontakt z dziećmi, więc poświęcała juniorowi dużo czasu...po pierwsze kuzynka jest przedszkolanką i byłyśmy u niej w przedszkolu...chodzą tam dzieci od 1,5 roku, czyli takie jak nasze, do około 4 lat. To jest przedszkole prywatne – po prostu czad! Jedna sala taka jak zig zag, cała w drabinkach, matach, ściance do wspinania itp...druga sala do majsterkowania..młoteczki, kasztany, plasteliny i wszystko co dusza zapragnie...trzecia sala tylko do budowania z klocków, specjalnie w tym celu przygotowana...następna z wielkimi tablicami do malowania i rysowania...następna z wielkim materacem i takimi firankami z kolorowej organzy nad nim, do czytania bajek i jeszcze chyba ze trzy sale, ale nie pamiętam która do czego...Mój mąż był tak podniecony tym przedszkolem, że biegał z aparatem i zdjęcia robił (jak chcecie to wam podeśl4e jakieś) Kajko oczywiście też biegał po całym przedszkolu...a i na dodatek atmosfera iście domowa...nie ma tak, że wszystko pod kątem prostym poustawiane na półkach, grzecznie i ładnie, tylko tak normalnie, a wszystko na pólkach tak, jak sie dzieciom uda poukładać...dziewczyny - przedszkolanki na podłodze z dzieciakami się turlają i widać, że praca z tymi maluchami sprawia im frajdę. No. Ja bym chciała posłać do takiego przedszkola Kajtka...nawet teraz mimo, ze ma super nianie, ale widzialam, jak te dzieci tam sie super czują i ekstra rozwijają. Wróciłam w poniedziałek wieczorem...zanim zdążyłam poprać ciuchy to okazało się, że w środe zaczynają mi wymieniać okna...i mam w domu syf..siedze u mamy z Kajkiem...ale co gorsza - przecięli mi kabel z internetu...no więc nie mam internetu....do pracy nie chodze, bo jak skończyłam tą aplikację, to teraz czekam na etat...juz wiem, że od 15 grudnia idę do pracy...ale w prokuraturze, to komputerów nie ma, a co dopiero internetu...więc trochę będę miała na razie problem....to tak w skrócie... Wiatm, małą Zuzinkę nową, też z 9 kwietnia...to już z tego dnia jest nas 4, tak? Witam więc Zuzinkę i mamunie Zuzuni...no i oczywiście wszystkie "stare" młode mamy...no właściwie chyba od tego powinnam zacząć.... Starałam się przeczytać wszystkie posty od czasu kiedy mnie nie było....no i przeczytałam, ale wszystko mi się pomieszało.... Na razie jestem na etapie, że podsumowywujemy juniorów: Kajko, ur. 9.04.2003 godzina 11:12 3650 g i 53 cm pierwszy ząbek - 5 miesięcy, aktualnie ma nadal osiem całych zębów i 8 wschodzących pierwszy raz usiadł samodzilnie jak mial 9 miesięcy, ale za to raczkował jak miał 8 miesięcy (cos mu się kolejność pomieszła) pierwszy samodzilny kroczek dokładnie w urodzinki, puścił sie i przeszedł jakies 3 metry... pierwsze słowo tata...zaraz potem "kurde"...mama późno,...w ogóle późno to było gdzieś chyba z rok okolo miał, no ale jak już poszło to mówienie, to na całego.. ulubione potrawy to pomidory, mięso i wszystko co kwaśne, łącznie z cytryną...no i najchętniej to by chciał coca cole.... nie umie nadal usypiac sam...najchętniej noszony...ja od 2 tygodni walczę, aby go nauczyć zasypiania samemu... coś jeszcze???? Kurcze, jak mam nadrobić ten czas??? połąpać się w wątkach??? No nic, po proszeczku jakoś będzie... Całusy dla Was wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
dusia7 Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 18:09 HEj, To znowu ja, Dusia, mama Klaudii. Nie było mnie długo, a tak chciałam regularnie pisywać. Aż mi głupio bo tak miło mnie przyjełyście. Ale sie trochę wytłumaczę: wykorzystaliśmy długi weekend i wyskoczylismy do Zakopanego na kilka dni. Było fajnie ale niestety nie mogliśmy powtórzyć naszych wyczynów wędrówkowych z przed roku, kiedy Klaudia miała 6 mies i spokojnie spała w nosidełku na plecach u taty. Tym razem nosidło było be, w wózku to też nie za długo, nanogach było fajnie ale oczywiście nigdy po ścieżce tylko po wszystkich możliwych dziurach. Kombinezon niewygodny, niewiarygodnie szybko Klaudia robiła się śpiąca - cos koło 12 i wtedy to już tylko na rękach u mamy (broń boże u taty). Ale mimo wszystkich przeszkód zrobiliśmy sobie spacerek do Dol. Małej Łąki, Dol. Strążyskiej, górą z Butorowego do Gubałówki, konikami do Morskiego Oka a najbardziej naszej córeczce przypadła do gustu jazda kolejką na Gubałówkę. Ona wogóle na punkcie kolejek, pociągów szaleje, dlaczego nie wie nikt ). W pensjonacie był basen więć Klaudia z tata wybrała się popływać i choć miałam pgromne wątpliowści bo temp wody była 28 stopni, nie dała sie wyciągnąc przez ponad 0,5 h i pływała z deseczką bez rękawków, lekko podtrzymywana przez tatę, a nogami machała jak Otylia Jędrzejczak )))). Niestety z Zakopanego przywieźliśmy okropny katar, który staramy się teraz wyleczyć. Spóźnione ale szczere życzenia urodzinowe dla agaskup. Do Zivony : przepiękna kruszynka )) A co do podsumowanka dołączam się: Klaudia urodziła sie 9 kwietnia o godz. 23.55, waga urodzeniowa 3520, wzrost 56 cm - porównując widzę że kawał kobitki ) (a była podejrzewana o hipotrofię jak była w moim brzuchu hahaha) Siedziała samodzielnie i bardzo pewnie dość wcześnie - 5,5 mies ale usiadła sama mając 8,5 mies Najpierw przesuwała się na pupie (od ok 9 mies) , dopiero później zaczęła raczkować - gdzieć 10-11 mies Pierwsze samodzielne kroki dośc póżno ok 14,5 mies ale w jakim stylu - zaczęła biec po lesie po szyszkach, co 15-20 metrów przewracając się i śmiejąc się do rozpuku. Pierwszy ząbek a właściwie 2 - 5,5 mies, do roku 8 zębów i potem długo nic a ostatnio wychodzą wszystkie naraz : 4,3 tylko 5 brak ale mała znosi to dzielnie. Pierwsze słowo świadomie tata a mama tylko w chwilach smutku, teraz zato jest mama i mama na okrągło ))) Coś te nasze kwietniowe panienki wszystkie zaczęły dośc późno chodzić ))) Z ostatnich wyczynów mojej Klaudii to: nowe słowa: piłka mówiona jako pika i kulka, no oczywiście jak znajdzie choćby najmniejszy otworek krzyczy dziura Taniec w karczmie w Zakopanem do muzyki góralskiej granej na żywo - Klaudia lubi tańczyć i tańczy do wszystkiego ale to co wykonała w tej karczmie przeszło moje najśmielsze oczekiwania, śmiałam się z teściową do łeż a nasze dziecko po skończeniu piosenki i jej tańca otrzymała gromkie brawa wszystkich obecnych ludzi w karczmie, i sama też oczywiście sobie biła brawo )))) - chyba kupię jej płytkę z muzyką góralską. Żałuję że nie miałam kamery żeby ją nakręcić. Klaudia opowiada kawały - w swoim języku a później bardzo się z nich śmieje i oczywiście oczekuje że my też się będziemy z tego śmiali )) Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
malgorzatorstwo Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 19:39 E...widze, że 5 z 9 kwietnia..Zuzka, Klaudia, Fil, Igor i Kajko...cos pogubiłam|????? Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 21:30 Zuzia urodziła się 7 kwietnia 2003 r. o godzinie 12.45 waga 3400, wzrost 55 cm pierwszy ząbek wczesnie, bo miala 4,5 m-ca, następne dokladnie w miesiecznych odstepach, najpierw mówila b.wyraźnie "wa- wa", a później "tata". Miala dokladnie 6,5 mca! Następnego dnia zaczęla raczkować, hi hi. Później dopiero pojawilo się "mama"...buuuu. Na raczkowanie czekaliśmy już od lipca he, he, bo podnosila pupę i przesuwala się do przodu, na brzuszku oczywiście. Caly czas jednak rączki byly za slabe - nie dziwie sie - byla przecież jeszcze wtedy taką kruszynką. Pierwsze kroki - dokladnie 11,5 miesiąca. W pierwszym roku życia urosla modelowo czyli 25 cm. Od początku byla bardzo sprawna fizycznie, bardzo ruchliwa. To w sumie dobrze, bo może jeśc dużo ) Na razie ciężko z jako taką mową. Choć się trochę rozkręca to niektóre dzieci w jej wieku mówią więcej. No cóż, równowaga w przyrodzie musi być ) Pozdrawiamy! P.S. Gratulacje dla Malgorzatorstwa, zazdroszczę wypoczynku. I też chcialabym, żeby takie super placówki byly w Polsce. Myslę, ze najwiecej zalezy jednak od zaangazowania ludzi tam pracujacych. Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Re: Małe podsumowanko:))) 20.11.04, 21:38 Wracam i co widzę-kolejny maluszek z 9.kwietnia.Witam małą Zuzkę i jej mamusię. Igor: ur. 09.04.2003r (termin mieliśmy na 01.04.2003 godz. 23.50, Bielsko-Biała 3.250, 53 cm wstaje sam i chodzi (bokiem) przytrzymując się np. ścian - 7 m-c i pewnie tak by chodził cwaniak do dziś, gdybym go nie zmusiła do samodzielnego chodzenia (12 m-cy) siada - 8 m-c (najpierw wstawał) pierwsze słowo "baba" (potem "tata" i na końcu "mama") - 11 m-c teraz jego słownictwo nie jest zbyt bogate pierwszy ząb-nie pamiętam dokładnie-gdzieś tak w okolicach 6 m-ca (teraz ma już chyba wszystkie) [zapytałam męża o ten ząb-on mi na to,że też nie pamięta, ale mam wpisać, że plimp(jeden z wielu pseud. Igora) jest najlepszy Obecne gabaryty: 10.5 kg, 80 cm Pozdrawiamy forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16970605 Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 22.11.04, 08:13 A mnie znowu trochę nie bylo. Tamten tydzień był baaaardzo pechowy. W środę jeden pogrzeb, a w piątek był drugi. To trochę za dużo, jak na moje nerwy. Cóż trzeba przejść do porządku dziennego. Jeśli chodzi o nowe wyczyny Jaśka, to ostatnio ukochał sobie przynoszenie pufy do kuchni, stawanie na niej i wspólne prace kuchenne z mamą. Chce pomagać dosłownie we wszystkim. W robieniu jedzonka właśnie w kuchni, w ścieleniu łóżka (czasem wchodzi do skrzyni i chce, żeby kłaść pościel na nim, albo sam ściąga, gdy się kąpię lubi przychodzić i myć mamusi plecy (komicznie to wygląda), dziadkowi pomaga w pracach domowych. Uśmiałam się poza tym w czwartek, bo dziadkowie kupili mu nowe sanki, a gdy tylko zobaczył je Jaś, to kazał się (dosłownie kazał) wozić nimi po mieszkaniu (niestety u nas śniegu nie było, a to co spadło w weekend od razu stopniało). Usadawiał się wygodnie i podawał wszystkim stojącym obok sznurek ze słowami brrrum (co oznacza wszelkiego rodzaju poruszanie się). Z nowych słów jest kukukoku - tł. kukuryku i z zapamiętaniem koko - kura bądź kogut. Ma taką układankę z kogutem i jest ona ostatnio przebojem. W ogóle zauważyłam, że mój synek lubi słowa zaczynające się na literę k (oprócz wulgaryzmów, bo tych nie usłyszy u nas w domu). I tak jest jeszcze kecik (krecik), kota (kot), kul (król - z babcią "gra" w karty), kopa (kopanie lub piłka), kapu (kapcie, buty). Jest jeszcze trochę innych wyrazów - spora część, to dźwiękonaśladowcze. Pozdrawiamy Was gorąco. Odpowiedz Link Zgłoś
pisanka3 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 22.11.04, 10:07 Witajcie dziewczyny, A u nas jest piękny śnieg. Zawiało nas nieźle i tylko mąz musiał latać z szuflą i odśnieżać. Sanki zakupilismy już wcześniej i odrazu się przydały. W niedziele wieczorem uległam małemu wypadkowi - moja dolna warga legła w gruzach pod naporem Ani. Jakoś tak nieszczęsliwie i niespodziewanie podskoczyła, że przygryzłam wargę zębami i teraz zamiast ust mam wielki balon. Ania się bardzo wystraszyła i zaczęła płakać. Ja też się wystraszyłam, że coś jej się stało, ale z nią wszystko w porządku. Chwila nieuwagi i mama uległa kontuzji. Przez kilka dni chyba będę miała kurację odchudzająca, bo nic nie moge jeść. Pozdrawiam cieplutko Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 22.11.04, 14:16 cześć! Wlaśnie przed chwilą otrzymałam telefon - jutro idziemy do szczepienia Już się boję...brrrrr Moja Olga wręcz nienawidzi lekarzy, to napewno po mamie Olga zrobiła się bardzo marudna, tzn chce aby ją nosić na rękach, chodzi za nami i woła: mamamija i tatatija)) - niewiem, gdzie to słyszala Nie ma mowy, zebym poszla gdziekolwiek sama, wszedzie musi iść ze mną Maugerko u nas z kąpiela jest podobnie, tylko, ze Olga moje plecy zazwyczaj myje pumeksem lub szczotką))Może ja mam takie brudne te plery)))) Nieraz wchodzi ze mną do wanny, ale potem trudno ją z niej wyciągnąć Pisanko życzę Ci, aby Twoja warga jak najszybciej powrociła do stanu poprzedniego Pozdrawiamy Ania Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana >>>Po(przed)południowa drzemka<<< 23.11.04, 21:08 Nam się już chyba niestety kończy Kiedyś Igor spał tak mniej więcej w godzinach 11-14. Ostatnio nawet jak przyśnie w okolicach 11-tej, to po jakimś kwadransie się budzi i już nie chce spać. Chyba mu to wystarcza, bo nie jest wieczorem marudny, co by wskazywało na to, że w dzień się nie wyspał. A ja zawsze tak czekałam na tę jego drzemkę. Wtedy miałam czas tylko dla siebie. Mogłam wtedy coś do Was naskrobaćA tak-jak Igor widzi,że siadam przed komputerem, to on też chce Czy Wasze dzieciątka ucinają sobie drzemki w ciągu dnia? Pisanko-trochę Ci zazdroszczę tej przymusowej diety)) Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: >>>Po(przed)południowa drzemka 24.11.04, 09:33 Witajcie! Z jaśkiem i jego drzemkami w ciągu dnia jest dziwnie. W tygodniu, gdy jest u teściów, to śpi, ale zasypia w wózku - czasem nawet tylko ubrany i wsadzony do wózka, a czasem po przejściu 100 m. W domu sam nie zaśnie. Gdy jest z nami w weekend, to nawet na spacerku ma problem z zaśnięciem. W minioną sobotę zrobił taki numer, że w ogóle nie spał i co najdziwniejsze, w ogóle nie był marudny. Wręcz przeciwnie, bawił się świetnie i śmiał do rozpuku. W kąpieli już "odpływał" i gdy przyniosłam go z łazienki, żeby ubrać, to po prostu padł. Myślałam sobie - o! jak fajnie, wieczór dla nas (padł o 19.30). Ale, żeby nie było tak kolorowo, to o 21.00 się obudził i od razu mama! Znowu był pełen werwy i radości, ale sposobem usnęliśmy o 22.00. Widocznie pomyliła mu się godzina południowej drzemki. Odpowiedz Link Zgłoś
pisanka3 Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 09:48 ja takich nie znam. Wczoraj wieczorem poprosiłam moich rodziców, aby posiedzieli chwile z Anią, a my z mężem pojechaliśmy robić gwiazdkowe prezenty. I oto czego się dowiedziałam: 1. otwiera wszystkie napotkane dzwiczki (standart) i trzaska nimi(to nowość), 2. rozrzuca wszystko po mieszkaniu (standart) 3. wypluwa jedzenie na podłogę (jak nie chce jeść to czasmi wszystko co weżmie do buzi ląduje na podłodze), 4. nie słucha się. Trochę się zdenerwowałam, bo ze mną jest znacznie grzeczniejsza. Wiem, że się popisywała, ale mimio wszystko strasznie łobuzowała. Sięgnełam więc do mądrej ksiązki i cóż wyczytałam. To jest normalne zachowanie. Dziecko w tym wieku wszystko rozrzuca, ściąga ze stołu, nie reaguje na polcenia, a jedynym znanym słowem jest "nie". A do kiedy ma to trwać? Do drugiego roku zycia. Po 30 kwietnia (urodziny Ani) ma stać się cudownym, ślicznym aniołkiem. Ale czy to jest możliwe? Wczoraj oglądałam "M jak miłość". Pokazana jest rodzina Mostowiaków, syn Hanki siedzi spokojnie w foteliku (dla jasności: nie próbuje wstać, nie macha rękami, nie kopie nogami w stolik) i je (otwiera buzię, ma cudowny uśmiech na twarzy i wszystko mu smakuje, nawet ta obrzydliwa kaszka). Drugi przykład: mały chłopczyk siedzi w kuchni na kocu (nie ciągnie go, nie próbuje sobie wepchnąć do buzi, nie robi na nim fikołków) i bawi się spokojnie samochodem (nie rzuca nim, nie próbuje go rozkręcić). Czy ktoś ma takie dziecko? Czy one wogóle istnieją? Tatjano - co do spania, to w dzień (od pn-pt) Ania spi 1,5 godziny (od 11.30 do 13.00), natomiast gdy jestem w sobotę i w niedzielę w domu to nie chce spać. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 10:44 Pisanko, nie martw się. Taki to czas naszych kochanych dzieciaczków. Ja ilekroć wpadam w czarną rozpacz z powodu krnąbrnych wyczynów mojego dziecka zawsze sobie przypominam, że przecież moja córka weszła w wiek nieznosnego dwulatka i taka to jej teraz uroda. Znaczy zdrowa jest ) A co do "M jak milość": czy chcialabys mieć, za przeproszeniem, taką mimozę?? Ja również zwróciłam uwagę na tego dzieciaczka, ale raczej przyszło mi do głowy, że on zachowuje się nienaturalnie i do lekarza powinni z nim, bo może chory jest. Twoja Anulka czy moja Zuza czy inne zdrowe półtoraroczniaki to by im na planie wszystkie rekwizyty poprzewracały, jedzenie wypluły i zwiały z planu szybciej niżby je sfilmowali. U mnie to standard, że jak chcę zrobić zdjęcie mojej małej to już jej nie ma i zdjęcie puste jest, znaczy samo tło....dobrze, że cyfrowym robię, bo fortunę na klisze byśmy wydali. Pisanko, nie przejmuj się i ciesz, że masz dobrze rozwijające się dziecko czyli największego urwiska pod słońcem ) Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 12:29 Hej! Oj pisanko chyba jednak takowych dzieciaczków nie ma)) Cieszmy się, że mamy tak wesoło, co oznacza, że są zdrowiutkie. A my już po szczepieniu - ale ulga Było trochę krzyku, no może więcej jak trochę, ale gdy tylko opuściłyśmy osrodek, Olga powrociła do dawnej postaci)) Teraz tylko bilans dwulatka, a następne szczepienie w wieku 5 lat, z czego niezmiernie się cieszę. Dziś w nocy Olga gadała przez sen, tzn najpierw wołała tatę, potem tylko "pose, pose " czyli "proszę, proszę"(ciekawe kogo częstowała), a nad ranem mama. Sądzę jednak, że to po wczorajszych przeżyciach - nadmiar wrazeń jak na jeden dzień)) Jezeli chodzi o spanie, to Olga jak narazie przesypia w południe ok 3 godz. Choć bywało i tak, że nie spała wogole Teraz własnie śpi i mam wolny czas dla siebie)) Pozdrawiam cieplutko Ania Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 12:31 popieram Skrzatkę. NIE MA SPOKOJNYCH PÓŁTORAROCZNIAKÓW!!!! Przynajmniej ja takich nie znam. No oprócz jednego, ale on faktycznie nie jest zdrowy w sensie medycznym. Ja nie oglądam "M jak miłość", ale nie chciałabym mieć spokojniejszego dziecka. Z Jaśka wybrykami zawsze jest wesoło, chociaż czasami fakt, może to wszystko być uciążliwe i wkurzające. Cóż - też tacy byliśmy (przynajmniej ja - tak mimówiła mama). A miałam przed chwilą raport z pierwszego w tym roku wyjścia Jasia na sanki. Podobno rewelacja. Generalnie śnieg to fajna zabawa. Rozgarnianie patykiem, wskakiwanie, bieganie, zjeżdżanie na sankach z górki. Po prostu dziecko jest zachwycone. Tylko martwi mnie jedno: rękawiczki są NE NE NE NE. Ja mu zakładam, a on z wielkim krzykiem zdejmuje. Zmarzną mu rączki jak nic! Może się przekona.... Jeśli chodzi o plucie jedzeniem, to jest to samo, gdy coś nie smakuje. Z tą różnicą, że Jasiowi smakuje prawie wszystko. Kochane, musimy ten okres przeżyć i wyciągajmy z niego, co najlepsze i się tym cieszmy, bo nigdy nie powróci! Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 12:59 > Kochane, musimy ten okres przeżyć i wyciągajmy z niego, co najlepsze i się tym > cieszmy, bo nigdy nie powróci! Maugerka! Powróci, powróci....przy kolejnym dzidziusiu ) A tak w ogóle to masz rację. Cieszmy się, bo dzieci zdrowe są i tyle! (choć czasem to mi płakać się chce od tych psotów, ale ... sic!) Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 13:10 Zgadzam się, że przy kolejnym dziecku powróci ten szalony okres, ale to kolejne może być już całkiem inne, więc jednak te wariactwa i zabawy nigdy nie powrócą. Takie jest moje zdanie. I wierzcie mi, czasem też mam dosyć już różnych rzeczy, ale jestem urodzoną optymistką i jakoś próbuję sobie to wszystko wytłumaczyć i wyciągać same pozytywy. Za dużo jest ponurości i zmartwień na tym świecie. Cieszmy się z tych naszych łobuziaków. Odpowiedz Link Zgłoś
pisanka3 Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 14:23 Dziewczyny dziękuje za słowa otuchy. Ania jest bardzo żywa i czasmi trudno ten żywioł ogarnąć. Co do noszenia rękawiczek - Ania też ich nie chce założyć. Do tej pory jeszcze ich nie zakładała, bo nikomu nie udało się jej do tego nakłonić. Ja mam za dużą kurtkę, tak że rękawy zakrywają jej rączki. Jest to jakiś sposób, ale nie najlepszy. Moze jakoś ją przekonam. Jest zdrowa, nie kicha, więc narazie jej odpuszczam. Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 15:10 Jasiek na szczęście też ma kurtkę z dłuuuugimi rękawami. Mam nadzieję, że jak będzie mu zimno w rączki, to sam się przekona. W końcu człowiek uczy się na własnych błędach (hihihi) Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Rękawiczki 24.11.04, 17:13 Dziewczyny, a może sposobem te dzieciaczki wziąć, co? Ja nigdy nie maialam w tej kwestii z Zuzą problemów, ale ja od początku zakladalam jej takie śmieszne rękawiczki. Słuchajcie, Zuza sama uwzięła się na pięciopalczaste rękawiczki, bo takie dostala od babci. Kolorowe byly jak nie wiem co i jeszcze z takimi mrugającymi oczkami Sama pchala paluszki w te otwory i byla calkiem cierpliwa. Dziadek pozazdrościł i postanowił "przebić" w prezentach i kupił 2-palczaste z taką lalą (teraz chyba dużo takich na bazarkach). Są bdb jakości, a śmieszne i sprawiają dziecku radość. Teraz jak moja mala ma je na rączkach (a ma zawsze to pokazuje czasem obcym rękawiczki i mówi "lala". No chwali się dziecko jaką to lalę ma na rękawiczkach Nic tylko podziwiać. Moja też ma długie rękawy, ale one nic nie dają (szczególnie w takie dni jak dziś, brr...), weźcie dzieciaczki na sposób bo się poprzeziębiają. Tak Wam radzi dobra ciocia Skrzatka ) Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Rękawiczki + łobuziaki :) 24.11.04, 21:25 Oj te nasze łobuzy! Igor też ma nowe rękawiczki. Do tygodnia od dnia zakupu chciał w nich chodzić nawet po domu. Na spacer zakładał je więc chętnie. Teraz, kiedy wie, że nam na czymś szczególnie zależy, z łobuzerskim uśmiechem się odwraca i ucieka. Tak stało się też z zakładaniem rękawiczek. Są dwupalcowe, ale nie mam już cierpliwości, żeby mu je zakładać, jak należy. Jemu też czasu brakuje na takie bzdury. Zakładamy je byle jak, zostają schowane w przydługich rękawach kurtki i jest ok. P.S. Dziś byliśmy u lekarza. Wracamy do diety eliminacyjnej(((((((( Chciałabym już wiedzieć, na co jest uczulony i mieć spokój. Koszmar z tymi alergiami(( Pozdrawiamy. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16970605 Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 09:41 Faktycznie, alergie są uciążliwe. Mam nadzieję, że ustąpi z czasem Igorkowi wszystko. Skrzatko! Co do kolorowych rękawiczek... Moje dziecko ma "alergię" na wszelkie rękawiczki. Ma pięciopalczaste kolorowe, jak choinka na święta, dwupalczaste i żadnych nie chce nosić. A w ogóle, to od dwóch dni nie ma możliwości, żeby sam spał. Zawsze zasypiał przytulony do mnie, a potem go przenosiłam i było ok. Ostatnio od razu otwiera oczka i widząc swoje łóżeczko od razu krzyczy NeNeNe. Wczoraj chciałam być twarda i włożyłam go do łóżeczka z nadzieją, że trochę popłacze i zaśnie. Gdzie tam! Płakał prawie pół godziny z przerwami, oczka mu zapuchły i nie mogłam już na to dłużej patrzeć. Nie nauczę mojego synka samodzielnego spania. a poza tym on musi z mamą, bo jak tylko zniknęłam za dzwiami łazeinki, to nawet z tatą nie chciał zostać. Potem mocno wziął moje ręce i się nimi objął i tak zasnął odprężony. Słyszałam kiedyś o książce "Każde dziecko może nauczyć się spać", ale tam podobno stosuje się takie metody, którą próbowałam wczoraj, a ja jestem za miękka. Nie mogę patrzeć, jak Jasio aż tak się zanosi od płaczu. trudno, niech śpi z nami, bo jeszcze nabawi się jakiejś nerwicy. Kiedyś z tego wyrośnie na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 10:22 Maugerko, co do rękawiczek to więcej wypowiadać się nie mogę, bo nie mam z Zuzą takich problemów. Wiesz, może dlatego, że dziewczyna i taka strojnisia to chętnie zakłada rękawiczki i jeszcze się nimi chwali wokół.... Co do spania: czytałam o tej książce (samej książki nie czytałam) i włos mi się zjeżył na plecach. No ja bym nie wytrwała i tyle! Płakałabym razem z dzieckiem i obu by nam to na zdrowie chyba nie wyszło, przynajmniej psychiczne. Od września mała ma swoją sofkę. Łóżeczka wprost nie znosiła. Też było usypianie na łóżku i przenoszenie do łóżeczka. Ona coraz cięższa, kręgosłup wysiadał, ona się zaraz budziła od tego przenoszenia itd. Dla nas łóżeczko zaczęło mieć same minusy. Spakowaliśmy więc ten cały majdan (choć łezka w oku się zakręciła, że pewien etap się kończy) i kupiliśmy sofkę rozkładaną na ziemi, ale z całkiem grubym materacem. Jedyny minus, że nie ma pojemnika na pościel, reszta same plusy! Wszyscy jesteśmy b.zadowoleni z takiego rozwiązania, a Zuza w szczególności. Czego ona na tym łóżku przed snem nie wyprawia, podskoki, fikołki, rzucanie się na poduszkę. Ach, sama radość! Faktem jednak jest, że po takich hulankach usypiamy ją około godziny, ale ma przynajmniej przestrzeń do wiercenia się (strasznie się wierci w nocy i odkrywa) no i nie muszę jej przenosić, a Zuza czuje się dorosło, hi hi! Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 11:25 Z tym łóżeczkiem, to może i niezły pomysł? Tylko, że póki co mamy malutkie mieszkanko i za bardzo nie ma się gdzie zmieścić coś większego. W przyszłym roku przeprowadzamy się na dużo większe metraże, więc chyba jednak poczekamy z innym łóżkiem na tę chwilę. póki co...będzie spał z nami. W sumie, jak się można tak przytulić, to też jest suuuuper uczucie. I jakie ciepełko.... Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 11:38 Maugerko, my mamy 37 m i ta sofka jak jest zlożona jest doskonała, a rozłożona jest tylko w nocy, więc i tak nie przeszkadza. A zmiany mieszkania zazdroszczę, naprawdę szczerze. Pozdrawiam ) Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 12:29 My mamy teraz 35,5 m. Jasia pokój to jest nasza była sypialnia, gdzie mieściło się łóżko i szafa na styk. Teraz została tam szafa, jest komoda na Jasia ubranka i łóżeczko no i zabawki. Szczerze mówiąc nie wiem, czy teraz tam zmieściłaby się taka sofa. Napisz mi jeszcze, czy jest to taka sofka jednoosobowa, czy jakaś typowa dla dziecka, czyli ciutkę mniejsza niż standart? A co do zmiany lokum.....Biliśmy się długo z myślami i porwaliśmy się trochę z motyką na chmury, ale mam nadzieję, że damy jakoś radę. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 13:16 maugerko, napisałam na priv. Odpowiedz Link Zgłoś
ktola do PiSANKI3- rówieśniczki 24.11.04, 22:17 witam, tak od jakiegoś czasu sledzę co piszecie (dopiero od niedawna zaglądam na forum)i zdecydowałam się ponieważ wyczytałam, ze Twoja Ania jest z 30 kwietnia 2003, tak? Moja Milena też się wtedy rodziła o 8.45 dokładnie pojawiła się na świecie...ciekawa jestem w jakim szpitalu rodziłaś, ja na Kamińskiego. a co do tego co piszecie ostatnio to ja też mam rozbujnika przez duże R, wszystko jest na nie i ona sama chce decydować, doszło nawet do tego że przestała chcieć pływać na basenie, bo ma małe pole manewru za bardzo ją jeszcze woda znosi i w sobote robiła na basenie za boje i krzyczała "nie chcesz basen!!!"; z podwórka wracamy z mokrymi butami, rękawiczkami (lubi)i ubłocono- mokrym ubraniem, co oczywiście nie schodzi...z lasu wróciła z liś,ćmi w czapce; chętnie popiszę z Tobą o naszych ostatnio kwietniaczkach-cwaniaczkach... Odpowiedz Link Zgłoś
pisanka3 Re: do PiSANKI3- rówieśniczki 25.11.04, 10:16 Witajcie dziewczyny, Dzisiaj Aniuła zrobiła mamie cudowny prezent - znowu przespała cała noc. Ostatnio znowu kiepsko spała, ale dzisiejsza noc wszystko mi wynagrodziła. Maugerko - co do spania z tobą twojego Jasia - Ania też przechodziała taki okres, że musiałam z nią spać. Jak zasnęła to się zaraz budziała i wołała "a mama". Ja chcąc się jakos wyspać brałam kołdrę i spałam z nią (śpi na dwóch złączonych materacach bo lubi po nich wędrować). Po około dwóch tygodniach wszystko wróciło do normy. Teraz też ma takie okresy, że w nocy przenoszę się do niej, bo budzi się co chwila i mnie woła. Jak przy niej jestem, to tylko ja pogłaszczę, a ona już zasypia. Wydaje mi się, że może ma jakieś złe sny. Te okresy spania ze mną przebiegaja falowo. Jakoś od tego nie przyzwyczaiła się, ze spi tylko ze mną, tak więc moje życie małażenskie na tym nie ucierpiało.A wogóle, to taki maluch tak pięknie pachnie i jest taki mięciutki, ze chciałabym z nią spać co noc. Co do stosowania metody z ksiązki "Każde dziecko ..." jestem jej przeciwna. Przeczytałąm ją, zastosowłam sie do kilku porad i cierpliwie czekałam, az sama nauczy sie zasypiać. I nagle sama zaczęłą to robić. Raz zaśnie przy butli, a innym razem zasypia ze mną całkowicie sama. Nie robię z tego tragedii, jest jeszcze mała. Moim zdaniem każde dziecko dorasta do samodzielnego zasypiania, tylko każde w innym wieku. Ania zaczęłą samodzielne zasypianie w wieku 1,5 roku, a inne dziecko zacznie samodzielnie zasypianie gdy ma 2 lata. Skrzatko - Ania ma kolorowe rękawiczki, ale bez żadnych ozdóbek. Poszukam czegoś i może wreszcie zechce założyć rękawiczki. Może rady dobrej cioci skrzatki pomogą. Ktola - ja urodziałam Anię na Żelaznej w Warszawie. Urodziała sie o 16.00 i była raczej mała. Teraz jest sporym maluchem dajacym nieźle w kość, ale oczywiście rozpieszczanym przeze mnie. Tak to jest z tymi mamusiami. Wypłakują sie na forum (czy ktoś zna spokojne dziecko?), a w domu rozpiszczają maluchy (hihihi). Chetnie z Tobą popiszę. Pozdrawiam wszystkich serdecznie Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana kwietniki:) 25.11.04, 21:17 Zgadzam się z pisanka3-każde dziecko dojrzeje do samodzielnego zasypiania i spania. Igor od września śpi na materacu. Stało się to przypadkiem-kiedy się przeprowadzaliśmy do swojego mieszkanka zapomnieliśmy zabrać szkielet łóżeczka (tzn nie my zapomnieliśmy, ale-nieważne). Pierwszą noc więc Igor spał na materacyku z łóżeczka. Po tej nocy stwierdziliśmy, że to fantastyczne rozwiązanie)) A usypianie wygląda tak, że mąż (najczęściej on kładzie się obok niego na tym materacyku i...zasypiają. Nie wiem, kto pierwszy Potem wychodzi z pokoju, ale zostawia otwarte drzwi. W środku nocy Igor przychodzi do nas do łóżka. Śpi z nami już do rana, nie budząc się ani razu. Jak próbowaliśmy go usypiać (w środku nocy) u niego, to i tak za jakiś czas się wybudzał i tak w kółko trzeba było do niego chodzić. A tak mamy spokój. Mamy szerokie łóżko (Igor lubi się rozpychać) więc nie widzę w tym żadnego problemu A propos łobuziaka: poprosiłam go dzisiaj, zeby dał mi buźki, a on z tym swoim łobuzerskim uśmiechem podbiegł do okna i ucałował... firankę! To jest szuja!!! A gdzie jest agaskup? Odezwij się, proszę! Odpowiedz Link Zgłoś
zivona łobuziak 25.11.04, 21:50 hej Oj, czytam o waszych maluchach i się pocieszam, że nie tylko mój Kubuś jest taki psotnik. No może nie psotnik, ale żywy i ciekawski. Czasami ręce mi opadają i muszę liczyć do 10. A jak się popisuje przed gośćmi i rodzinką, jest wtedy nieznośny! I już potrafi pięknie robić na przekór rodzicom. Ech, ale i tak jest kochany,a jak śpi, to wygląda jak aniołeczek. Z rękawiczkami na razie nie mamy większych problemów, bo katar leje się z nosa, więc ograniczyliśmy wychodzenie. Zebyście widziały jak pięknie przytula się do siostrzyczki Marysi.W ogóle nie jest zazdrosny, a nie pozwala bele komu ją dotykać, wie, że to jego siostrzyczka! Teraz śpią maluchy, więc mam chwilkę oddechu, nie sprzątam, niech to, zarośniemy brudem, hi hi, pozdrawiamy cieplutko Iwona Marysia i Kubuś Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: łobuziak 26.11.04, 07:56 Witaj Zivono. Już myślałam, że zapomniałaś o nas na dobre.hihihi. Żartuję, wiem, że masz teraz dwa razy tyle obowiązków niż my. Co do rękawiczek, to wczoraj podobno już chciał nawet sam założyć. Myślałam, że dłużej będzie trwało dojrzewanie do tej części garderoby. Wczoraj był u nas chrzestny Jasia. Przywiózł mu (przyjechał na parę dni z Anglii) samochód Morris (taki, jakim jeździ Jaś Fasola). Samochód jest duży, czerwony, otwiera mu się bagażnik i drzwi. Słuchajcie! Nie widziałam ostatnio, żeby Jasio tak cieszył się z jakiejś zabawki. Chciał go nawet wziąć ze sobą do kąpieli. Fakt, że jest naprawdę super, ale od wczoraj to chyba ulubiona zabawka Jasia. Nie mógł się nią nacieszyć. A jak u Was z zimą? W Toruniu leżą w tej chwili jakieś ochłapy śniegu, a tu wielkimi krokami nadchodzi weekend i miałam nadzieję, że wyjdę z synkiem na sanki. Porobiłabym mu masę zdjęć na śniegu....Niestety - tylko dziadkowie mieli okazję oglądać rozbawionego Jasia jeżdżącego na sankach i rozgarniającego nóżkami biały puch. Buuuuu!!!!! Niestety pracujące mamy tak już mają. Sporo rzeczy umyka. Ale pociesza mnie fakt, ze i tak mama jest najukochańsza na świecie, bo gdy tylko pojawię się w zasięgu wzroku, to nikt inny może nie istnieć. Tatjano! A'propos buziaczków. Jasio też potrafi być w tej materii dowcipny. Mi daje buziaczki prawie na zawołanie. Mój mąż musi się nieźle natrudzić, żeby zasłużyć sobie na chociaż jednego całuska, a przy tym Jasio często robi taki numer, że tata trzyma go na rękach i prosi o buziaczka, on odwraca główkę i daje buziaczka mi. Taki z niego cwaniaczek - facet z facetem się nie całuje i już. Odpowiedz Link Zgłoś
dusia7 coś o spaniu, rękawiczkach i małych łobuzach 26.11.04, 16:04 CZeść dziewczyny! NA początek muszę się pochwalić - byłam dzisiaj z Klaudią u fryzjera i wiecie co, nie dosyc że mała była tak grzeczna, że mamusia zrobiła sobie balajaż to jeszcz\e na koniec sama dała podciąć sobie włoski - po prostu rewelacja. Oczywiście nasłuchałam się od wszystkich pań jakie to grzeczne dziecko, jakie cierpliwe; nie wyprowadzałam ich z błędu oczywiście bo jakbym opowiedziała im o wyczynach mojego aniołka to przegnałyby mnie jeszcze hihihihi. Oczywiście przezornie zabrałam jej jakieś zabawki: jej ulubioną tabliczkę do rysowania - znikopis (polecam po prostu rewelacja - tania 19 zł i jak do tej pory moja niunia najdłużej się nią bawi, książeczki o Franklinie i ulubioną lalę której mozna zdjąc ubranko. Ale za to jak wróciła do domku to odbiła sobie chwilę grzecznośći - kombinowała na stołku w łazience i wpadła na głowę do wanny )))) na szczęście nic się nie stało. Co do spania - Klaudia w dzień lubi sobie pospać nawet i 3 godziny (między 14- 18), niestety ostatnio powoduje to że Klaudia bawi się później do 22-23 i nawet o 23 trudno jest jej zasnąć. I chociaż lubie jak ona w dzień śpi bo wtedy mogę coś zrobić i po prostu trochę odpocząć (nie ukrywam mój aniołek mnie nieźle eksploatuje ) to chyba muszę coś zmienić bo nie mam już siły baraszkować z nią do północy. Dzisiaj np spała w dzień tylko 45 min (bo zasnęła w samochodzie bo przeżyciach u fryzjera )) ale nawyraźniej wystarczyło bo bawiła się później bez oznak zmęczenia no i poszła spać o ludzkiej porze (21) i bez długiegi usypiania - po prostu wytrąbiła mleko i zasnęła. Ciekawa jestem jak Wasze dzieciaczki z przykrywaniem w nocy bo Klaudia nie nawidzi być czymkolwiek przykryta, ni tylko sie rozkopuje ale budzi i płacze. Jak było lato to spała po prostu w piżamie na kołderce i już ale teraz jest trochę zimno tym bardziej że śpimy przy uchylonych oknach i tylko jak jest mróz włączamy na noc ogrzewanie. Jedyne co mi się udało osiągnąć w tej kwestii to kupiłam jej taki cienki worek - śpiworek do spania i zakładam jej nan noc - na szczęście zaakceptowała - chyba tylko dlatego,że jest tak cienki że nie krępuje jej ruchów - może swobodnie się w nim przekręcać, usiąśc a nawet stanąć. Co do rękawiczek to Klaudia też długo nie chciała ich założyć, w końcu zakłada ale nie wiem do końca co ją przekonało bo argumenty były następujące: 1. dałam do potrzymania w gołą rączkę śnieg ,zobaczyła że zimny i nie chciała już dotykać gołą rączką a w rękawiczkach uwielbia się w nim babrać 2. pokazałam że ja i tatuś też nsimy rękawiczki 3. Mam zestaw różnych rękawiczek : nieprzemakalne - grube, z jednym palcem wełniane z gwiazdkami - podszywane polarem, pięciopalcowe - na każdym palcu jest laleczka z warkoczykami - jak nie chce założych tych co jej ubieram to daję jej do wyboru, które chce. Co do spania - to u nas bywało różnie. Zasypianie - 0-3 mies przy butelce, 4- 9mies po wypiciu butelki z kaszką sama w łożeczku w swoim pokoju przy zamkniętych drzwiach gadając do siebie (nikt ją tego nie uczył, bez żadnych płaczy )), 10 mies-przez ok 2 tyg dramat - zasypiała tylko na moich rękach i nie dawała się odłożyć - spała z nią przez kilka nocy na siedząco, później zasypianie u nas w łóżku i przenoszenie do łóżeczka, a później sytuacja wróciła do normy, no prawie do normy - zasypianie u siebie w łóżeczku ale pod warunkiem ze albo mama albo tata siedzi koło niej, ostatnio mama musi sie wczołgiwać do łóżeczka i przytulać do Klaudusi )) (mamy turystyczne z duzym uciekaczem). Zasypia wzależności od stopnia zmęczenia - od razu lub po 5-40 min wygłupach polegających na przewalaniu się, śpiewaniu, sprawdzaniu czy mama ma dziurki w nosie i czy zmieszczą się tam paluszki Klaudusi i tym podobne )) Metody uśnij wreszcie nie byłabym nigdy w stanie zastosować - w okresie kryzysowym mój mąz uparł się przez jeden dzień żebym jej nie usypiała na rękach, bo ona umiałazasypiać już sama - mała płakała z przerwami ok 1 h - ja płakałam w drugim pokoju i to był koniec drastycznych metod wychowawczych. Przez kilka dni się męczyłam a póxnije wszystko wróciło do normy. Niestety Klaudia jeszcze nigdy nie przespała całej nocy, lubi sobie też pociamkać mleczko w nocy choć teraz jest juz wyraźnie lepiej - budzi sie raz żeby ją przenieśc do naszego łóżka i zasypia natychniast, drugi raz żeby się napić lub pociamkać trochę mleczka (żadne oszukiwanie wodą nie pomaga bo ona siada i mówi mleko i już), a później to już o 6 na kaszkę po czym jeszcze zasypia i śpi do ok 9. Zresztą podziwiam mamy, które decydują sie na metodę uśnij wreszcie: po pierwsze dla mnie to straszny stres słuchać jak dziecko płacze, takie starsze jak nasze to już wołają tak żałośnie mama, mama (:. Po drugie to taka przyjemność jak taki mały człowiek przytula się do nas i z taką ufnością zasypia w naszych ramionach. Przeciez za kilka lat juz tak nie będzie chciał... Poza tym czegoś nie rozumiem: tyle teraz się mówi o tym jak ważny jest kontakt mamy z dzieckiem, karmienie piersią i itd a później poleca się metodę uśnij wreszcie. Ja chociaż mojej małej nie karmiłam piersią (z jej wyboru) - niestety - starałam się zawsze wynagrodzić jej to w inny sposób i myślę,że na dzisiaj jej mały świat składa się przede wszystkim z mamy i gdybym próbowała stosować tego rodzaju metody mogłabym zachwiać panujący w nim porządek. Pozdrawiam i buziaczki, Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
skrzatka Re: coś o spaniu, rękawiczkach i małych łobuzach 26.11.04, 18:43 Dusiu, uśmiałam się z tej Twojej córci. No cóż, nie będę powtarzac, że taki wiek ) , moja mała jest całkiem podobna i czasem we mnie wrze, ale ogólnie jestem baaardzo szczęśliwa! Napisz może, jakich wymiarów i gdzie kupiłaś ten znikopis. Myślałam dokładnie o takim samym "urządzeniu" do zakupienia, bo właśnie oceniłam, ze byłby świetny dla mojej Zuzi. W Smyku widziałam takie znikopisy, ale droższe. To może Ty masz malutki bardzo? Byłabym bardzo wdzięczna za jakiś namiar, info. Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki i ich rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: coś o spaniu, rękawiczkach i małych łobuzach 29.11.04, 09:22 Hej!! Ten znikopis, to niezły pomysł. Nie wpadłam na to, a Jasio jest na etapie pisania i rysowania. Porysował już (ołówkiem, bo nic innego na razie nie dostaje) swoje krzesełko, dach samochodu (swojego ulubionego), podłogę w pokoju, lodówkę, a u dziadków krzesło i drzwi. Na szczęście to wszystko daje się zmyć. Kartki też dostaje, ale fajnie się po nich pisze przez parę minut. Będę musiała w Toruniu poszukać, bo nawet się nie rozglądałam. Wrócę jeszcze do tematu spania.... Jasio wrócił do normy, tzn. zasypia u nas na łóżku przytulony na "łyżeczkę" do mamy, jest przenoszony do łóżeczka, po połowie nocy chce do nas, przytulę go tylko i już zasypia w locie, a potem budzi się może z raz na herbatkę. Jakoś się chyba przyzwyczaiłam do takiego trybu nocnego. Aha! Usypianie zaczynamy o 20.00 gasząc światło i wszelkie dźwięki. Zasypianie trwa od 1-20 minut. Jest kręcenie się, buziaczki, włażenie na mamę i tatę, nocne "rozmowy", przytulenie i spanie. Chociaż kilka razy się zdarzyło, że od razu po zgaszeniu światła było spanie. Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Mycie wlosków?!? 29.11.04, 10:50 No wlaśnie jak w tytule, jak radzicie sobie z tą "czynnością")) U nas jest fatalnie, tzn Olga krzyczy, wstaje, gdy tylko poczuje wodę na swojej głowie. Z kąpaniem nie ma problemu, gdy jej powiem idziemy się myć, sama od razu pędzi do łazienki jak to jest u was, może podsuniecie mi jakieś pomysły?,bo moje chyba już sie wyczerpały pozdrawiam Ania mama Olguni Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Mycie wlosków?!? 29.11.04, 12:56 U nas nie ma większych problemów, o ile woda wielkim strumieniem nie leje się na oczy. Na głowie z szamponu możemy robić cuda, stawiać koguty i inne fryzury, zainteresowanie jest, gdy ten sampon spływa do wody i robi różne wzorki, ale gdy tylko woda wpłynie do oczek, to jest awantura. Staram się nie lać wody do oczek i jest o.k. Odpowiedz Link Zgłoś
zivona Re: Mycie wlosków?!? 29.11.04, 21:46 hejo My w ogóle nie mamy takiego problemu, może przez to ,że Kubek chodził na basen od 5 mies życia. I na pierwszej lekcji było oswajanie z wodą, polewanie główki, oczek i takie tam. Kubek uwielbia się kąpać, chlapać, pluskać,im więcej wody i zamieszania tym lepiej. Jedna z ulubionych zabaw, to polewanie się na maksa prysznicem, gdzie popadnie, i oczywiście po głowie też. A w ogóle to co to jest mycie głowy - taka fajna zabawa ???? pozdrawiam iwona Odpowiedz Link Zgłoś
dusia7 Re: Mycie wlosków i nie tylko 30.11.04, 18:30 Co do znikopisu to kupiłam go w Auchan i chyba jeszcze nie dawno był - cena 19,90 zł, jest super, duzy - wielkości A4 a może i większy i posiada 2 stempelki. Jest wytrzymały - przeżył już rzucanie i bieganie po nim.Na razie nie ma konkurencji wśród innych zabawek. Co do mycia włosków to u nas raczej nie ma problemu - i jest to chyba efekt basenu, tak jak u Zivony. Klaudia chodzi na basen od 3 mies życia i już sama pływa (oczywiście w rękawkach i pasie na biodrach a ostatnio nawet bez niczego tylko z deseczką), póbuje nurkować, w wannie zanurzy się nawet z otwrtymi oczami )). Ja moczę włoski jej ręką, myję a potem spłukuję szybko prysznicem. Troche się czasami denerwuje ale nie placze, myślę że zaakceptowała że trzeba zmyć szampon z włosków. Muszę sie pochwalić - odniosłyśmy pierwszy sukces w nauce nocniczkowej - Klaudia sama zawołała kupkę, kazała sie posadzić na nocnik i zrobiła ją a później biłyśmy sobie brawo i robiłyśmy kupce papapa. No i mycie zębów - Klaudia codziennie jak ja lub mąż myjemy zęby przychodzi staje na swoim stołeczku i myje swoje ząbki, a ostatnio pozwala sobie na koniec poprawić mycie otwierając szeroko buźkę żebym mogła dokładnie wszystkie wyszorować. Chyba muszę pomyśleć już o paście bez fluoru - może coś byście poleciły. Znalazłam co prawda w sklepie ekologicznym taką z nagietka ale obecnie nie ma i nie mogą dowieźć już od 3 tyg. A i chciałam poruszyć drogie dzieczynki temat jedzenia - jest to od dawna mój proble z Klaudią. Co prawda już wiele osiągnęłam, moje dziecko je zupy, serki, owocki oprócz ukochanego mleczka. Problem w tym, że Klaudia poza swoimi kilkoma potrawami nie chce nic nowego jeść, nic jej nie smakuje. Wydaje mi się że jej dieta jest mało urozmaicona. Ona mogłaby jeść ciągle to samo. Nie wiem czy też nie je za mało. Co prawda wygląda na zdrowego dzieciaczka i jest ale ostatnio bardzo dużo urosła (w butkach 87 cm) a nic nie przytyła od 3 mies., od prawie 8 mies przytyłą tylko 700 gram. Tak jak kiedyś wagę miała na poziomie 75 centyla, wcześniej nawet 90 - teraz już nie długo spadnie poniżej 50 a wzrost jak będzie dalej tak szybko rosła wyskoczy poza 90. Ale przejdę do rzeczy - co jedzą Wasze dzieciaczki i jak dużo, bo Klaudia: 1. ok 5-6 - butla z mlekiem 220 ml i 3 łyżeczki kaszki 2. 10-11 - drugie śniadanie: troszeczkę jajecznicy (najczęsciej 2-3 widelce, rekord 0,5 jajka)lub białko (tylko, żółtko jest be)z jajka na twardo, do nie dawna parówka z indyka (nawet cała) ale ostatnio 2-3 małe kawałeczki lub bakusia; i więcej nic- żadnych kanapeczek (zje najwyżej ser z kanapki - tylko topiony w plasterkach) 3 - na spacerze czasami troszeczkę bułeczki 4. obiad (14-15) - zupa (robiona przez babcię - gęsta z mięsem) - ok7 czubatych łyżek 5. II danie - kolacja (18-19)- ziemniacze (mały) z brokułami lub paluszek rybny lub makaron z sosem pomidorowym - więcej nic nie chce próbować 6. 20-21 - jabłko z kawałkiem banana, gruszki lub innego owocu wymieszanego z danonkiem 7. butla z mlekiem przed spaniem (330 ml z 4 łyżeczkami kaszki) No i niestety w nocy też trochę mleka (60-180 ml) w dzień oije niesłodkie herbatki i wodę min, na przekąski tylko owocki lub chlebek chrupki żytni Wasy. Żadnych słodyczy. Pozdrawiam, Justyna Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: Mycie wlosków i nie tylko 01.12.04, 08:18 Nie mów, wcale tak mało nie je. A to, że od kilku miesięcy nie przybrała na wadze, to też się nie martw. Ja podobno w takim wieku, w którym są nasze brzdące, miałam okresy, w których tylko rosłam, a potem tylko przybierałam na wadze, jadłam na potęgę, a potem byłam potwornym niejadkiem i na wszystko mówiłam ne, to jest be itp. A jestem zdrowa i raczej przeciętnych rozmiarów. Jasiek też ma dni, kiedy nie chce jeść, albo ma wieeelki apetyt. Rano (ok. 7.00) zjada kanapeczkę z wędlinką, jakimś serkiem (żółty lub Almette), albo jajeczkiem. Ok. 10.00 zjada kaszkę (ostatnio mu się odmieniło i nawet chętnie tę kaszkę zjada), ale bez szału z ilością - ok.120ml. Ok. 14.00-15.00 obiadek. Tu różnie, albo talerz pełen zupy (talerz dla dorosłych, bo ze swojej plastikowej zastawy nie chce już jeść), albo ziemniaczki, mięsko i jakaś suróweczka, czy warzywka gotowane. Ok. 16.00 - jogurcik, albo serek homo, czasem nie je w ogóle o tej porze. Jeśli nie zje o 16.00, to dopiero ten serek na kolacje (ale bez chlebka i to mu wystarcza), a jeśli zje serek, to na kolację potrafi zjeść nawet dwie paróweczki cielęce (też bez pieczywa), albo ok. 120ml kaszki. W międzyczasie je dużo owoców - uwielbia wszystkie, pije soczki owocowe ( kubusie), albo herbatkę Hippa. Czasem dostanie batonik Kinder, i uwielbia paluszki. Zawsze woła "pal!" Jest dużym chłopcem, ale poza tym cały czas biega, więc potwornie dużo spala. Znajomi zawsze mówią, że im się wydawało, że ich dzieci są żywe, ale gdy zobaczyli Jaśka w akcji, to zmienili zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
agaskup Re: Mycie wlosków i nie tylko 01.12.04, 08:52 W końcu mogę napisać parę słów. Brakuje mi ostatnio czasu. Dusia, też mi się wydaje, że twoja Klaudia wcale nie je tak mało. Nasz dzień wygląda tak. Czasami przed moim wyjściem do pracy jest mleczko (z piersi, cały czas jeszcze karmię), ale nie zawsze. Między 7 a 8, w zależności o której Filuś się obudzi, zwykła kaszka manna na mleku z kartonu. Przed spaniem ok. 12 - bakuś albo jogurt albo kanapeczka. Między 14-15 zupka zrobiona przez moją mamę - w tygodniu, w weekend - przeze mnie. Je niewiele tej zupki. Kiedyś jadł całą miseczkę, teraz połowę albo parę łyżek. Po 15 razem ze mną Filipek je drugie danie. To już różnie. Ziemniaczki, surówkę i mięsko albo kluseczki albo jakieś inne rzeczy zrobione przez babcię. Drugie danie Filipek je sam. Na początku je ładnie, później zaczyna się bawić jedzeniem. Ale dla nas najważniejsze jest to, że siedzimy razem przy stole, jemy i rozmawiamy. NIestety brakuje przy obiedzie taty, który w tym czasie jest w pracy. Później są herbatniczki, czy biszkopty na spacerku, a także owoce. Ok. 19 kolacja - zazwyczaj kaszka manna. I ok. 20.30 mleczko mamusi. I tak to wygląda u nas. Z piersią skończę jak wyjdą mu już piątki. Wiem, że Filipek jest już duży i że już dawno powinnam go odstawić, ale co zrobić. Muszę już kończyć, bo niestety jestem w pracy (i tak dużo czasu straciłam). Postaram się odezwać wieczorem. Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=18120792 Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana jedzenie 01.12.04, 12:17 Igor to wielki żarłok. Moze zjeść wszystko i pewnie w każdej ilości śniadanie(ok 9.oo):serek homogenizowany lub jogurt z płatkami owsianymi II ś.(ok. 12.oo):kromka razowca lub grahamka-czasami sucha, czasami z serem twardym, czasami z szynką, czasami z pasztecikiem (spec. dla dzieci)+np.pomidor obiad(ok.15.oo):cokolwiek mu dam, to zje podwieczorek(ok.17.oo):jabłko lub inny owoc kolacja(ok.19.oo):jogurt lub serek homogenizowany, czasami z kromką chleba Pije soczki, herbatki owocowe i ziołowe, wieczorem i w nocy wodę. Czasami nie daję mu II śniadania. W weekendy je na śniadanie parówki. Często jest tak, ze jego oczy chcą jeść-wtedy odwracam jego uwagę od stołu albo daję owoce lub jakieś warzywko. Na spacerze, jak zobaczy, że ktoś siedzi na ławce i je, to podbiega i woła"am". Mały żebrak, czasami płonę ze wstydu. Ciekawa jestem, jak długo będzie miał taki apetyt. Niestety, ze względu na alergię nie może jeść jajek, kakao, orzechów, miodu, produkty mleczne w ograniczonych ilościach. Najgorsze jest to, że nie moze jeść jajek. Oczywiście-nie wiadomo, na co jest uczulony, to jest bardzo trudne do wykrycia. Jednak co do jajek mam wielkie podejrzenia-jeszcze, kiedy go karmiłam (do roku), nie mogłam ich jeść(( A propos mycia głowy-nie mamy z tym problemu ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Ostatnio kojarzy słowo "do widzenia" z "pa pa". Kiedy wychodzimy np. ze sklepu robi wszystkim pa pa, ku uciesze klientów i sprzedawców A co słychać u Kajka? Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: jedzenie 01.12.04, 15:04 Zapomniałam dodać, że Jasiek zje prawie wszystko, co dostanie, więc nie mam problemów z wprowadzaniem nowości. Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Re: jedzenie 01.12.04, 15:59 cześć! U nas z jedzeniem raczej nie ma problemu. Zjada wszystko...sama tzn od pewnego czasu niepozwala się karmić tylko chce sama jeśc sztućcami, i całkiem niezle jej to wychodzi My też musimy się pochwalić naszymi postepami w nauce nocniczkowejOlga od ok tygodnia oznajmuje głosno - w specyficzny sposob - swoją potrzebę)) pozniej idziemy z nocniczkiem do lazienki, Olga ze mną spuszcza wodę. Z tym kibelkiem to mamy niezłe przeboje. Gdy nikt nie widzi, Olga otwiera kibelek myje rączki, wrzuca po kawaleczku papier toaletowy, a na koniec zabawy cały trzeba go chować przed nią, bo gdy tylko ktoś zapomni, to juz przepadł)) Poprostu ręce opadają. pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana P.S. 01.12.04, 19:29 Jak Igorek był na piersi, to jadł mało. Co cztery, cztery i pół godziny po 5-10 minut. Nie dokarmiałam go do 6 m-ca. Od 2 m-ca przesypiał całe noce, bez budzenia się na mleko. Widać teraz chce nadrobić Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 07:42 Mój Aniołek przespał dzisiaj całą noc u siebie. Musiałam co prawda w połowie nocy zanieść mu trochę picia, ale to było wszystko. Ma dzisiaj dzień na spanie, bo ubierałam go na śpiąco, do samochodu wyniosłam śpiącego, do dziadków wnieśliśmy śpiącego i jak wychodziliśmy to też spał. Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Re: A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 11:44 maugerka napisała: > Mój Aniołek przespał dzisiaj całą noc u siebie. Musiałam co prawda w połowie > nocy zanieść mu trochę picia, ale to było wszystko. Ma dzisiaj dzień na spanie, > > bo ubierałam go na śpiąco, do samochodu wyniosłam śpiącego, do dziadków > wnieśliśmy śpiącego i jak wychodziliśmy to też spał. Może Jaś potrzebuje dziś kawy? )) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 12:44 Ha! Mam nadzieję, że nie. Podobno spał do 7.45, a babcia zdążyła go prawie całego przez ten czas rozebrać, Jaś ani drgnął. Za to po przebudzeniu był wesoły i roześmiany. Swoją drogą, to ciekawa jestem, czy w ciągu dnia będzie miał zamiar zasnąć, czy wręcz przeciwnie i wieczorem będzie nie do życia. A może zrobi numer i zaśnie w samochodzie w drodze powrotnej, a co za tym idzie wieczorne usypianie będzie musiało być przełożone na godzinę późniejszą.....Oby nie! Pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
zivona Re: A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 14:07 Hej Teraz właśnie moje maluchy śpią Kubuś od skończenia 3 mies (kochane dziecko, hihi)zasypiał sam wieczorem. Tak jest do dziś, o 19 jest w łóżeczku, pije swoje mleczko, zawsze czytam mu lub opowiadam bajkę, potem on ogląda swoje książeczki i zasypia sobie. Od paru dni woła baja, baja, uwielbia oglądać bajki, więc zapuściłam mu parę razy dobranockę i jest wniebowzięty. Tak w tym temacie to mam chyba wyrzuty sumienia, z tym TV. Co prawda wieczorynki są chyba na ogół sensowne, ale jeszcze kilka miesięcu temu zdecydowanie byłam przeciwko oglądaniu TV.Chciałam żeby do 3 roku życia nic nie oglądał, echch, i tu taka "porażka". Kubuś ogląda czasami też jedyneczkę, czy budzik,no i teraz dobranocki. Widzę jak się bardzo cieszy, i pewnie dlatego mu pozwalam. Napiszcie jak to jest u was, proszęęęęęę.Może nie jestem sama taką "wyrodną" matką Ale żadnych reklam!!!!!!!!! pozdrawiam cieplutko, pa iwona Odpowiedz Link Zgłoś
aniacichy Re: TV:-) 02.12.04, 14:51 Olga uwielbia oglądać, a raczej sluchać budzika i jedyneczki, bo chodzi jej jedynie o piosenki, ciąg dalszy programu ją nie interesuje A poza tym ogląda dobranocki, w zasadzie dwie Miś Uszatek, ktorego ja zreszta też bardzo lubię, oraz Lippy i Messy, gdy tylko słyszy, ze sie zaczyna podbiega i siada przed telewizorem)) Dodam jeszcze, ze w ciągu dnia przynajmniej 5 razy nastawiam płytę z Arka Noego, Olga przybiega do mnie i woła: mama jejeje, czyli seje je))wszystkie piosenki znam na pamięć)) pozdrawaim Ania Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Re: TV:-) 02.12.04, 19:19 Zivona-nie jesteś wyrodna matką Wszystko jest dla ludzi, nie ma co przesadzać z TV, ani w jedną, ani w drugą stronę. Jeśli dziecko ogląda tylko programy dla niego przeznaczone (i jeszcze w dodatku z taką radością), a nie patrzy na telewizor włączony cały czas (znam takie domy, w których telewizor jest cały czas włączony-nawet, jak przyjmują gości i słuchaja muzyki), to mu się nic złego nie stanie. Igor od jakiegoś czasu też lubi dobranocki. Potrafi siedzieć grzecznie i obserwować, co się dzieje na ekranie telewizoraWażne, że potrafi sie skupić na bajce. Żywo ją komentuje, a to też w jakiś sposób go rozwija. P.S. Właśnie oglądamy "Pszczółkę Maję", jedną z moich ulubionych bajek Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Re: TV:-) 02.12.04, 19:24 Aha, chcemy mu kupić płyty z bajkami. Ja, jako dziecko namiętnie słuchałam: Dzieci Taty Abecadła Piotruś Pan Muminki Knyps z czubkiem ))) Zaczarowany Las Ośla Skórka Do teraz pamiętam całe fragmenty tych słuchowisk. A kiedy spotykamy się z siostrą mozemy parę godzin mówić językiem tych bajek, często je cytując Odpowiedz Link Zgłoś
agaskup Re: TV:-) 02.12.04, 21:22 My (tzn. ja i mój mąż)nie oglądamy telewizji prawie wcale. Mamy tylko jeden mały telewizor w sypialni, który włączamy tylko czasami. Tak więc Filip tym bardziej nie ogląda. Za to słucha się u nas "radiowej trójki" i muzyki z płyt. Tatjana zerknij na stronę www.bajki-grajki.pl Oferują bajki, które za moich przedszkolnych lat były na czarnych płytach, a teraz te same są na CD. Bajki są super. Jeżeli pomyliłam się w adresie napiszę ci jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
agaskup Re: TV:-) 02.12.04, 21:26 Adres dobry sprawdziłam, możesz wejść w link poniżej. www.bajki-grajki.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Re: TV:-) 03.12.04, 10:39 Agaskup-wielkie dzięki za link, ale ja już znam tę stronę. Jest naprawdę super! Aha, my też słuchamy namiętnie radiowej Trójki Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
mkrzatala Re: Otworzyłam KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz. 2 03.12.04, 11:12 Troszkę ciężko się już czyta ten wątek. Jest grubo ponad tysiąc postów. Co powiecie na cz.2. Teraz nasze dzieciaczki kończą (skończyły) 20 miesięcy, myślę, że to dobry moment. Pozdrawiam wszystkie Mamusie kwietniowych dzieciaczków i Wasze dzieciaczki Monika i Agatka (1.04.2003) Odpowiedz Link Zgłoś
tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 03.12.04, 20:26 Też się nad tym zastanawiałam. To dobry pomysł. To co? Spotykamy się w części II?A tę zamykamy? Odpowiedz Link Zgłoś
maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 06.12.04, 15:01 To ja też się przenoszę do części II. Do usłyszenia! Odpowiedz Link Zgłoś