Dodaj do ulubionych

KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003

    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 12.11.04, 10:00
      Ja dzisiaj siedzę niestety w pracy (urlopu zostało mi akurat tyle, żeby
      poodpoczywać w okresie międzyświątecznym), a moje chłopaki zostały same w
      domku. Oj będzie się tam działo....Ale już się zmartwiłam, bo miałam telefon z
      domu, że młodszy z chłopaków nie chce nic jeść. Ucieka i już. Zwalam ten brak
      apetytu na ....oczywiście ząbki, bo kolejny się pcha - jest już prawie na
      wierzchu, albo synuś po prostu tęskni za mamą... Ale się pocieszam w ten ponury
      dzień. Na pewno jest w domku wesoło. Wczoraj zresztą też było, bo mój mąż to
      ten listopadowy Marcin, więc gości trochę mieliśmy. A Jaś, jak to Jaś,
      wszystkich musiał zabawiać i zagadywać. Zasnął ok. 21.00 padnięty jak kawka.
      Ale obudził się dziś o 7.25. Nieważne, czy jest dzień wolny, czy trzeba iść "na
      służbę" do dziadków - długie spanie nie figuruje w rozkładzie dnia Jasia.
      Pozdrawiam Was wszystkich gorąco.
      Aha! Andziu001 - jeśli Twój Marcinek obchodził wczoraj imieninki, to składamy
      mu spóźnione, ale szczere życzenia radości, zdrówka i spełnienia malutkich
      marzeń.
      • tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 12.11.04, 11:10
        Igor ostatnio znowu na spacerkach zachowuje się wzorowo. Hi Hi, mamy
        taką "pewną" trase. Kiedy nią jadę-Igor zaesze grzecznie siedzi w wózku, a po
        chwili zasypia. Nie wiem, czemu. Ulica taka, jak inne. Pewnie to przypadek, ale
        bardzo dziwny...wink
        A jutro jedziemy do babci na tydzień. Mąż znowu będzie skię szkolił. Na
        szczęście w Katowicach. Tam mieszkają moi rodzice, więc nocleg będzie miał za
        darmo, no i my z Igorem będziemy mu towarzyszyćbig_grin.
        A i rodzinka się ucieszy. Igor to maskotka rodzinna, z resztą-same wiecie, jak
        to jest. On w dodatku jest pierwszym wnukiemsmile
        Pa, pa! Żegnamy się na tydzień.

        P.S. agaskup-nie mogę Was dojrzeć na tych zdjęciachsad
    • agaskup Co tak cicho??? 13.11.04, 13:25
      Co się dzieje??? Takiej ciszy już dawno nie było. Rozumię tatjanę, bo napisała
      że wyjeżdża. Ale co z pozostałymi mamami kwietniaków???


      A oto najnowsze zdjęcia Filipsa, zrobione dzisiaj rano. Te sobotnie
      najprawdopodobniej ukażą się w poniedziałek, jak moderator je zaakceptuje, tak
      więc zapraszam do obejrzenia w poniedziałek.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&v=2&s=0
      • maugerka Re: Co tak cicho??? 15.11.04, 08:04
        Ja mam dostęp do netu na razie tylko w pracy, więc wybaczcie. W piątek
        pracowałam, więc na chwilę zajrzałam, a w weekend już niestety nie.
        Dzisiaj w ogóle nie mogę wyjść z szoku. Wczoraj zadzwoniła moja przyjaciółka,
        że jej mąż nie żyje. Boże! jakie to życie nic nie warte. Chłopak miał 30 lat!
        Nawet nie wiem, co się stało, bo płakała, gdy do mnie dzwoniła i była baaaardzo
        roztrzęsiona, więc nie miałam nawet serca jej pytać. Jakoś tak nie mogę myśleć
        o niczym innym.
        • skrzatka Re: Co tak cicho??? 15.11.04, 09:53
          Maugerko, bardzo współczuję przyjaciółce i Tobie. Rzeczywiście trzeba cenić
          życie, bo nie wiadomo kiedy się skończy.... To straszne co piszesz.
          Musisz być dzielna, bo chyba jako przyjaciółka jesteś zobowiązana teraz pomóc
          tej dziewczynie. Takie sytuacje są bardzo trudne i wymagaja wiele empatii i
          taktu. Trzymajcie się.
          Pozdrawiam smutno.
          • aniacichy Re: Co tak cicho??? 15.11.04, 14:00
            Cześć!
            Rzeczywiście Maugerko, to co piszesz to smutne, umierać w tak
            młodym wiekucrying Niestety nie znamy dnia ani godzinysad(
            Wspólczuję i pozdrawiam cieplutko

            Ania
            • maugerka Dziękuję.... 15.11.04, 15:13
              Dziękuję Wam za słowa otuchy. Naprawdę nie mogę nadal w to uwierzyć. Ale
              najbardziej szkoda mi przyjaciółki, która została z dwu-letnią córeczką....I
              jak jej teraz wytłumaczyć, że nie zobaczy już nigdy taty?...
              Soryy dziewczyny, ale znowu łzy napływają mi do oczu....
              • pisanka3 Ciągle tylko nie, nie, nie 15.11.04, 15:36
                Witajcie dziewczyny,
                Nie odzywałam się, bo dostęp do internetu mam tylko w pracy, a w piatek miałam
                dzień wolny.
                Maugerko, bardzo przykro mi z powodu tej tragedii. Mojej koleżanki mąż zginał w
                wypadku samochodowym, gdy byli 1,5 roku po slubie i mieli roczną córkę.
                Otrząsnęła się, ale trwało to bardzo długo.
                U nas wyszła kolejna piątka. Tak jak w tytule napisałam, mamy okres mówienia
                nie i płakania. Wszystko co zrobię jest żle i płacz. A do tego wszystko robi
                naprzekór. To naprawde trudny okres, ale staram się być opanowana i odwracać
                jej uwagę.
                Wolne dni spędziliśmy w licznych rozjazdach i maluch był naprawdę zmęczony.
                Troszke marudziała w nocy i z jedzeniem miałam małe kłopoty. W środę byłam u
                pediatry i zaleciła jeszcze podawanie witaminki D3po jedenej kropli dziennie.
                Z pozytywnych rzeczy mogę napisać, że powoli zaczyna zasypiac sama.
                Pozdrawiam
                Kasia
                • aniacichy Re: Ciągle tylko nie, nie, nie 16.11.04, 12:16
                  HEJ!
                  Pisanko moge cię pocieszyć u nas jest nie tylko NIE, ale i
                  ostatnio NIECE, powtarzane kilkakrotnie, gdy ją o coś pytamsmile))
                  Jeżeli chodzi o zabawy, to nie bawi się dłużej jak 5 min samasad
                  poprostu musi mieć towarzystwo.
                  Odpoczywam tylko jak mala śpismile
                  Jednak mimo wszystko baaardzo ja kochamysmile))

                  pozdrawiamy cieplutko
                  Ania & Olgunia
                  • aniacichy Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 12:45
                    Jak w temacie, może zrobimy maly zestaw jak nasze dzieciaczki się rozwijały
                    prze ostatnie 1,5 roczkusmile

                    A wię ja zaczynamsmile
                    Olga urodziła się 8 kwietnia o godz.16.55 ( wtorek )
                    waga urodzeniowa 3070, wzrost 55 cm
                    siedziała dosyć pożno ( wg innych rówieśnikow ) gdy miała 8 miesięcy
                    póżno raczkowała- 11 miesięcy
                    pierwsze samodzielne kroczki postawiła 22 czerwca( miała 14 miesięcy )
                    ale miała radochę, kiedy sama człapała po ulicy, pamiętam kiedy jej sie
                    znudziło usiadła i głośno sie śmiałasmile))

                    To tyle, co mi się przypomniało to napisałamsmile))

                    czekam na wasze wspomnienia
                    Ania
                    • pisanka3 Re: Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 13:26
                      Oczywiście ja też bardzo kocham mojego urwisa. Czasami jednka, po całym dniu z
                      nie, nie, jestem zmęczona.
                      Oto moje podsumowanie (super pomysł Aniu!!!!)
                      Ania urodziła się 30 kwietnia o godz.16.00 ( środa )
                      waga urodzeniowa 2900, wzrost 49 cm
                      siedziała gdy miała 7 miesięcy
                      póżno raczkowała- 11 miesięcy
                      pierwsze samodzielne kroczki postawiła gdy miała 14 miesięcy
                      A ja bym jeszcze dodała:
                      pierwszy ząbek -11 miesięcy
                      pierwsze słowo - mama
                      najsmieszniejsze słowo - kombitka
                      Pozdrawiam
                      Kasia
                      • maugerka Re: Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 14:44
                        Jasio też lubi powtarzań: NENENE Taki to już okres mają nasze robaczki.
                        Podsumowanie:
                        Jaś urodził się 15 kwietnia o godz. 00.50 (wtorek)
                        waga urodzeniowa 3400, wzrost 56cm
                        siedział w wieku 5,5 m-ca (ale sam siadał w wieku 8 m-cy)
                        Raczkował w wieku 7,5 miesiąca
                        pierwsze samodzielne kroczki 10 m-cy
                        pierwszy ząbek 8,5 m-ca
                        pierwsze słowo mama (które teraz przypomina się tylko w chwilach nudy i gdy źle
                        się dzieje)
                        ulubione słowo - kotu (i chyba ulubione zwierzątko)
                        • agaskup Re: Małe podsumowanko:))) 16.11.04, 19:45
                          Cieszę się, że w końcu się odezwałyście. Myślałam już, że nie ma już nikogo po
                          drugiej stronie.

                          Przyłączam się do podsumowania

                          Filipek urodził się 9 kwietnia (środa)o godz. 19.50
                          Waga - 3750
                          wzrost - 56 cm
                          6 miesięcy - siedział (oczywiście sam jeszcze nie siadał)
                          7 miesięcy - pierwszy ząbek
                          9,5 miesiąca - raczkował
                          11,5 miesiąca - zaczął chodzić i dostał pierwsze buciki
                          i mam nadzieję, że niedługo napiszę datę wyjścia ostatniego ząbka (jeszcze
                          niestety nie wyszła żadna piątka)

                          Mama niestety powiedział tylko kilka razy - mówi na mnie nana. Za to bardzo
                          ładnie wychodzi mu TATO, KOTKU, GOŚCIU.
                          Dzisiaj powiedział babcia i jajo.

                          To chyba na tyle. Pozdrawiam.

                          oto moje słoneczko
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=17605897
                          • aniacichy Re: Małe podsumowanko:))) 17.11.04, 13:43
                            HEJ!
                            Tak czytam o Waszych dzieciaczkach i dochodzę do wniosku,
                            że jedanak chłopaki to mocniejsza płećsmile))

                            ...ja chciałam dodać, pierwszy ząbek u Olgunia pojawił się gdy miała 4 mce,
                            a pierwsze słowo to oczywiście mama, ok 8 mca ( napewno bez zrozumieniasmile))))

                            pozdrawiam
                            Ania
                            • aga_mama_zuzy Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 10:47
                              No więc ja trochę o Zuzi:
                              urodziła się 9 kwietnia 2003 r. o godzinie 2.50 w nocy
                              waga 3600, wzrost 56 cm
                              jest silną dziewczynką, próbowała siadać od skończenia 4 miesiąca, sama
                              siedziała na początku 6
                              nie raczkowała w ogóle
                              ale chodzić zaczęła późno - miała skończone 13,5 miesiąca
                              pierwszy ząbek - 10 miesiąc, nadal nie ma obu dolnych trójek i obu piątek na
                              górze
                              pierwsze słowo - tata, na mnie długo mówiła nana, dopiero od niedawna jest to
                              mama
                              dużo gada, ale po swojemu, mało jest słów zrozumiałych, za to dużo rozumie co
                              się do niej mówi
                              a poza tym, a w zasadzie przede wszystkim jest bardzo kochana!
                              Pozdrowienia. Agnieszka
                              • malgorzatorstwo Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 15:50
                                Witam drogie kobiety i kwietniaki....no więc po pierwsze nie było mnie...byłam
                                na zasłużonych wakacjach, tzn, tak jak sobie obiecałam - pojechałam z
                                małżonkiem i najważniejszym członkiem mojej rodziny do Niemiec, do rodzinki.
                                Kajko zniósł podróż super...czasami marudził, ale generalnie oki. Było mu
                                super, bo to rodzina, która ma częsty kontakt z dziećmi, więc poświęcała
                                juniorowi dużo czasu...po pierwsze kuzynka jest przedszkolanką i byłyśmy u niej
                                w przedszkolu...chodzą tam dzieci od 1,5 roku, czyli takie jak nasze, do około
                                4 lat. To jest przedszkole prywatne – po prostu czad! Jedna sala taka jak zig
                                zag, cała w drabinkach, matach, ściance do wspinania itp...druga sala do
                                majsterkowania..młoteczki, kasztany, plasteliny i wszystko co dusza
                                zapragnie...trzecia sala tylko do budowania z klocków, specjalnie w tym celu
                                przygotowana...następna z wielkimi tablicami do malowania i
                                rysowania...następna z wielkim materacem i takimi firankami z kolorowej organzy
                                nad nim, do czytania bajek i jeszcze chyba ze trzy sale, ale nie pamiętam która
                                do czego...Mój mąż był tak podniecony tym przedszkolem, że biegał z aparatem i
                                zdjęcia robił (jak chcecie to wam podeśl4e jakieś) Kajko oczywiście też biegał
                                po całym przedszkolu...a i na dodatek atmosfera iście domowa...nie ma tak, że
                                wszystko pod kątem prostym poustawiane na półkach, grzecznie i ładnie, tylko
                                tak normalnie, a wszystko na pólkach tak, jak sie dzieciom uda
                                poukładać...dziewczyny - przedszkolanki na podłodze z dzieciakami się turlają i
                                widać, że praca z tymi maluchami sprawia im frajdę. No. Ja bym chciała posłać
                                do takiego przedszkola Kajtka...nawet teraz mimo, ze ma super nianie, ale
                                widzialam, jak te dzieci tam sie super czują i ekstra rozwijają.
                                Wróciłam w poniedziałek wieczorem...zanim zdążyłam poprać ciuchy to okazało
                                się, że w środe zaczynają mi wymieniać okna...i mam w domu syf..siedze u mamy z
                                Kajkiem...ale co gorsza - przecięli mi kabel z internetu...no więc nie mam
                                internetu....do pracy nie chodze, bo jak skończyłam tą aplikację, to teraz
                                czekam na etat...juz wiem, że od 15 grudnia idę do pracy...ale w prokuraturze,
                                to komputerów nie ma, a co dopiero internetu...więc trochę będę miała na razie
                                problem....to tak w skrócie...
                                Wiatm, małą Zuzinkę nową, też z 9 kwietnia...to już z tego dnia jest nas 4,
                                tak? Witam więc Zuzinkę i mamunie Zuzuni...no i oczywiście wszystkie "stare"
                                młode mamy...no właściwie chyba od tego powinnam zacząć....
                                Starałam się przeczytać wszystkie posty od czasu kiedy mnie nie było....no i
                                przeczytałam, ale wszystko mi się pomieszało....
                                Na razie jestem na etapie, że podsumowywujemy juniorów:
                                Kajko, ur. 9.04.2003 godzina 11:12 3650 g i 53 cm
                                pierwszy ząbek - 5 miesięcy, aktualnie ma nadal osiem całych zębów i 8
                                wschodzącychsmile
                                pierwszy raz usiadł samodzilnie jak mial 9 miesięcy, ale za to raczkował jak
                                miał 8 miesięcy (cos mu się kolejność pomieszła)
                                pierwszy samodzilny kroczek dokładnie w urodzinki, puścił sie i przeszedł
                                jakies 3 metry...
                                pierwsze słowo tata...zaraz potem "kurde"...mama późno,...w ogóle późno to było
                                gdzieś chyba z rok okolo miał, no ale jak już poszło to mówienie, to na całego..
                                ulubione potrawy to pomidory, mięso i wszystko co kwaśne, łącznie z
                                cytryną...no i najchętniej to by chciał coca cole....
                                nie umie nadal usypiac sam...najchętniej noszony...ja od 2 tygodni walczę, aby
                                go nauczyć zasypiania samemu...
                                coś jeszcze????
                                Kurcze, jak mam nadrobić ten czas??? połąpać się w wątkach???
                                No nic, po proszeczku jakoś będzie...
                                Całusy dla Was wszystkich!
                    • dusia7 Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 18:09
                      HEj,
                      To znowu ja, Dusia, mama Klaudii. Nie było mnie długo, a tak chciałam
                      regularnie pisywać. Aż mi głupio bo tak miło mnie przyjełyście. Ale sie trochę
                      wytłumaczę: wykorzystaliśmy długi weekend i wyskoczylismy do Zakopanego na
                      kilka dni. Było fajnie ale niestety nie mogliśmy powtórzyć naszych wyczynów
                      wędrówkowych z przed roku, kiedy Klaudia miała 6 mies i spokojnie spała w
                      nosidełku na plecach u taty. Tym razem nosidło było be, w wózku to też nie za
                      długo, nanogach było fajnie ale oczywiście nigdy po ścieżce tylko po wszystkich
                      możliwych dziurach. Kombinezon niewygodny, niewiarygodnie szybko Klaudia robiła
                      się śpiąca - cos koło 12 i wtedy to już tylko na rękach u mamy (broń boże u
                      taty). Ale mimo wszystkich przeszkód zrobiliśmy sobie spacerek do Dol. Małej
                      Łąki, Dol. Strążyskiej, górą z Butorowego do Gubałówki, konikami do Morskiego
                      Oka a najbardziej naszej córeczce przypadła do gustu jazda kolejką na
                      Gubałówkę. Ona wogóle na punkcie kolejek, pociągów szaleje, dlaczego nie wie
                      nikt smile). W pensjonacie był basen więć Klaudia z tata wybrała się popływać i
                      choć miałam pgromne wątpliowści bo temp wody była 28 stopni, nie dała sie
                      wyciągnąc przez ponad 0,5 h i pływała z deseczką bez rękawków, lekko
                      podtrzymywana przez tatę, a nogami machała jak Otylia Jędrzejczak smile)))).
                      Niestety z Zakopanego przywieźliśmy okropny katar, który staramy się teraz
                      wyleczyć.

                      Spóźnione ale szczere życzenia urodzinowe dla agaskup.
                      Do Zivony : przepiękna kruszynka smile))

                      A co do podsumowanka dołączam się:
                      Klaudia urodziła sie 9 kwietnia o godz. 23.55,
                      waga urodzeniowa 3520, wzrost 56 cm - porównując widzę że kawał kobitki smile) (a
                      była podejrzewana o hipotrofię jak była w moim brzuchu hahaha)
                      Siedziała samodzielnie i bardzo pewnie dość wcześnie - 5,5 mies ale usiadła
                      sama mając 8,5 mies
                      Najpierw przesuwała się na pupie (od ok 9 mies) , dopiero później zaczęła
                      raczkować - gdzieć 10-11 mies
                      Pierwsze samodzielne kroki dośc póżno ok 14,5 mies ale w jakim stylu - zaczęła
                      biec po lesie po szyszkach, co 15-20 metrów przewracając się i śmiejąc się do
                      rozpuku.
                      Pierwszy ząbek a właściwie 2 - 5,5 mies, do roku 8 zębów i potem długo nic a
                      ostatnio wychodzą wszystkie naraz : 4,3 tylko 5 brak ale mała znosi to dzielnie.
                      Pierwsze słowo świadomie tata a mama tylko w chwilach smutku, teraz zato jest
                      mama i mama na okrągło smile)))

                      Coś te nasze kwietniowe panienki wszystkie zaczęły dośc późno chodzić smile)))

                      Z ostatnich wyczynów mojej Klaudii to:
                      nowe słowa: piłka mówiona jako pika i kulka, no oczywiście jak znajdzie choćby
                      najmniejszy otworek krzyczy dziura
                      Taniec w karczmie w Zakopanem do muzyki góralskiej granej na żywo - Klaudia
                      lubi tańczyć i tańczy do wszystkiego ale to co wykonała w tej karczmie przeszło
                      moje najśmielsze oczekiwania, śmiałam się z teściową do łeż a nasze dziecko po
                      skończeniu piosenki i jej tańca otrzymała gromkie brawa wszystkich obecnych
                      ludzi w karczmie, i sama też oczywiście sobie biła brawo smile)))) - chyba kupię
                      jej płytkę z muzyką góralską. Żałuję że nie miałam kamery żeby ją nakręcić.
                      Klaudia opowiada kawały - w swoim języku a później bardzo się z nich śmieje i
                      oczywiście oczekuje że my też się będziemy z tego śmiali smile))
                      Justyna
                      • malgorzatorstwo Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 19:39
                        E...widze, że 5 z 9 kwietnia..Zuzka, Klaudia, Fil, Igor i Kajko...cos
                        pogubiłam|?????
                        • skrzatka Re: Małe podsumowanko:))) 19.11.04, 21:30
                          Zuzia urodziła się 7 kwietnia 2003 r. o godzinie 12.45
                          waga 3400, wzrost 55 cm
                          pierwszy ząbek wczesnie, bo miala 4,5 m-ca, następne dokladnie w miesiecznych
                          odstepach,
                          najpierw mówila b.wyraźnie "wa- wa", a później "tata". Miala dokladnie 6,5 mca!
                          Następnego dnia zaczęla raczkować, hi hi.
                          Później dopiero pojawilo się "mama"...buuuu.
                          Na raczkowanie czekaliśmy już od lipca he, he, bo podnosila pupę i przesuwala
                          się do przodu, na brzuszku oczywiście. Caly czas jednak rączki byly za slabe -
                          nie dziwie sie - byla przecież jeszcze wtedy taką kruszynką.
                          Pierwsze kroki - dokladnie 11,5 miesiąca.
                          W pierwszym roku życia urosla modelowo czyli 25 cm.
                          Od początku byla bardzo sprawna fizycznie, bardzo ruchliwa. To w sumie dobrze,
                          bo może jeśc dużo wink)
                          Na razie ciężko z jako taką mową. Choć się trochę rozkręca to niektóre dzieci w
                          jej wieku mówią więcej. No cóż, równowaga w przyrodzie musi być wink)
                          Pozdrawiamy!
                          P.S. Gratulacje dla Malgorzatorstwa, zazdroszczę wypoczynku. I też chcialabym,
                          żeby takie super placówki byly w Polsce. Myslę, ze najwiecej zalezy jednak od
                          zaangazowania ludzi tam pracujacych.
                          • tatjana Re: Małe podsumowanko:))) 20.11.04, 21:38
                            Wracam i co widzę-kolejny maluszek z 9.kwietniasmile.Witam małą Zuzkę i jej
                            mamusię.

                            Igor:
                            ur. 09.04.2003r (termin mieliśmy na 01.04.2003smile
                            godz. 23.50, Bielsko-Biała
                            3.250, 53 cm
                            wstaje sam i chodzi (bokiem) przytrzymując się np. ścian - 7 m-c
                            i pewnie tak by chodził cwaniak do dziś, gdybym go nie zmusiła do samodzielnego
                            chodzenia (12 m-cy)
                            siada - 8 m-c (najpierw wstawał)
                            pierwsze słowo "baba" (potem "tata" i na końcu "mama") - 11 m-c
                            teraz jego słownictwo nie jest zbyt bogatesad
                            pierwszy ząb-nie pamiętam dokładnie-gdzieś tak w okolicach 6 m-ca (teraz ma już
                            chyba wszystkie)

                            [zapytałam męża o ten ząb-on mi na to,że też nie pamięta, ale mam wpisać, że
                            plimp(jeden z wielu pseud. Igora) jest najlepszywink

                            Obecne gabaryty: 10.5 kg, 80 cm smile
                            Pozdrawiamysmile


                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16970605


    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 22.11.04, 08:13
      A mnie znowu trochę nie bylo. Tamten tydzień był baaaardzo pechowy. W środę
      jeden pogrzeb, a w piątek był drugi. To trochę za dużo, jak na moje nerwy. Cóż
      trzeba przejść do porządku dziennego.
      Jeśli chodzi o nowe wyczyny Jaśka, to ostatnio ukochał sobie przynoszenie pufy
      do kuchni, stawanie na niej i wspólne prace kuchenne z mamą. Chce pomagać
      dosłownie we wszystkim. W robieniu jedzonka właśnie w kuchni, w ścieleniu łóżka
      (czasem wchodzi do skrzyni i chce, żeby kłaść pościel na nim, albo sam ściąga,
      gdy się kąpię lubi przychodzić i myć mamusi plecy (komicznie to wygląda),
      dziadkowi pomaga w pracach domowych.
      Uśmiałam się poza tym w czwartek, bo dziadkowie kupili mu nowe sanki, a gdy
      tylko zobaczył je Jaś, to kazał się (dosłownie kazał) wozić nimi po mieszkaniu
      (niestety u nas śniegu nie było, a to co spadło w weekend od razu stopniało).
      Usadawiał się wygodnie i podawał wszystkim stojącym obok sznurek ze słowami
      brrrum (co oznacza wszelkiego rodzaju poruszanie się). Z nowych słów jest
      kukukoku - tł. kukuryku i z zapamiętaniem koko - kura bądź kogut. Ma taką
      układankę z kogutem i jest ona ostatnio przebojem. W ogóle zauważyłam, że mój
      synek lubi słowa zaczynające się na literę k (oprócz wulgaryzmów, bo tych nie
      usłyszy u nas w domu). I tak jest jeszcze kecik (krecik), kota (kot), kul
      (król - z babcią "gra" w karty), kopa (kopanie lub piłka), kapu (kapcie, buty).
      Jest jeszcze trochę innych wyrazów - spora część, to dźwiękonaśladowcze.
      Pozdrawiamy Was gorąco.
      • pisanka3 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 22.11.04, 10:07
        Witajcie dziewczyny,
        A u nas jest piękny śnieg. Zawiało nas nieźle i tylko mąz musiał latać z szuflą
        i odśnieżać. Sanki zakupilismy już wcześniej i odrazu się przydały.
        W niedziele wieczorem uległam małemu wypadkowi - moja dolna warga legła w
        gruzach pod naporem Ani. Jakoś tak nieszczęsliwie i niespodziewanie
        podskoczyła, że przygryzłam wargę zębami i teraz zamiast ust mam wielki balon.
        Ania się bardzo wystraszyła i zaczęła płakać. Ja też się wystraszyłam, że coś
        jej się stało, ale z nią wszystko w porządku. Chwila nieuwagi i mama uległa
        kontuzji. Przez kilka dni chyba będę miała kurację odchudzająca, bo nic nie
        moge jeść.
        Pozdrawiam cieplutko
        Kasia
        • aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 22.11.04, 14:16
          cześć!
          Wlaśnie przed chwilą otrzymałam telefon - jutro idziemy do szczepieniasad
          Już się boję...brrrrr
          Moja Olga wręcz nienawidzi lekarzy, to napewno po mamiesmile

          Olga zrobiła się bardzo marudna, tzn chce aby ją nosić na rękach,
          chodzi za nami i woła: mamamija i tatatijasmile)) - niewiem, gdzie to słyszalasmile
          Nie ma mowy, zebym poszla gdziekolwiek sama, wszedzie musi iść ze mnąsmile

          Maugerko u nas z kąpiela jest podobnie, tylko, ze Olga moje plecy zazwyczaj
          myje pumeksem lub szczotkąsmile))Może ja mam takie brudne te plerysmile))))
          Nieraz wchodzi ze mną do wanny, ale potem trudno ją z niej wyciągnąćsmile

          Pisanko życzę Ci, aby Twoja warga jak najszybciej powrociła do stanu
          poprzedniegosmile

          Pozdrawiamy
          Ania
          • tatjana >>>Po(przed)południowa drzemka<<< 23.11.04, 21:08
            Nam się już chyba niestety kończysad
            Kiedyś Igor spał tak mniej więcej w godzinach 11-14. Ostatnio nawet jak
            przyśnie w okolicach 11-tej, to po jakimś kwadransie się budzi i już nie chce
            spać. Chyba mu to wystarcza, bo nie jest wieczorem marudny, co by wskazywało na
            to, że w dzień się nie wyspał.
            A ja zawsze tak czekałam na tę jego drzemkę. Wtedy miałam czas tylko dla
            siebie. Mogłam wtedy coś do Was naskrobaćsmileA tak-jak Igor widzi,że siadam przed
            komputerem, to on też chcewink

            Czy Wasze dzieciątka ucinają sobie drzemki w ciągu dnia?

            Pisanko-trochę Ci zazdroszczę tej przymusowej dietywink))
            • maugerka Re: >>>Po(przed)południowa drzemka 24.11.04, 09:33
              Witajcie! Z jaśkiem i jego drzemkami w ciągu dnia jest dziwnie. W tygodniu, gdy
              jest u teściów, to śpi, ale zasypia w wózku - czasem nawet tylko ubrany i
              wsadzony do wózka, a czasem po przejściu 100 m. W domu sam nie zaśnie. Gdy jest
              z nami w weekend, to nawet na spacerku ma problem z zaśnięciem. W minioną
              sobotę zrobił taki numer, że w ogóle nie spał i co najdziwniejsze, w ogóle nie
              był marudny. Wręcz przeciwnie, bawił się świetnie i śmiał do rozpuku. W kąpieli
              już "odpływał" i gdy przyniosłam go z łazienki, żeby ubrać, to po prostu padł.
              Myślałam sobie - o! jak fajnie, wieczór dla nas (padł o 19.30). Ale, żeby nie
              było tak kolorowo, to o 21.00 się obudził i od razu mama! Znowu był pełen werwy
              i radości, ale sposobem usnęliśmy o 22.00. Widocznie pomyliła mu się godzina
              południowej drzemki.
            • pisanka3 Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 09:48
              ja takich nie znam. Wczoraj wieczorem poprosiłam moich rodziców, aby
              posiedzieli chwile z Anią, a my z mężem pojechaliśmy robić gwiazdkowe prezenty.
              I oto czego się dowiedziałam:
              1. otwiera wszystkie napotkane dzwiczki (standart) i trzaska nimi(to nowość),
              2. rozrzuca wszystko po mieszkaniu (standart)
              3. wypluwa jedzenie na podłogę (jak nie chce jeść to czasmi wszystko co weżmie
              do buzi ląduje na podłodze),
              4. nie słucha się.
              Trochę się zdenerwowałam, bo ze mną jest znacznie grzeczniejsza. Wiem, że się
              popisywała, ale mimio wszystko strasznie łobuzowała. Sięgnełam więc do mądrej
              ksiązki i cóż wyczytałam. To jest normalne zachowanie. Dziecko w tym wieku
              wszystko rozrzuca, ściąga ze stołu, nie reaguje na polcenia, a jedynym znanym
              słowem jest "nie". A do kiedy ma to trwać? Do drugiego roku zycia. Po 30
              kwietnia (urodziny Ani) ma stać się cudownym, ślicznym aniołkiem. Ale czy to
              jest możliwe?
              Wczoraj oglądałam "M jak miłość". Pokazana jest rodzina Mostowiaków, syn Hanki
              siedzi spokojnie w foteliku (dla jasności: nie próbuje wstać, nie macha rękami,
              nie kopie nogami w stolik) i je (otwiera buzię, ma cudowny uśmiech na twarzy i
              wszystko mu smakuje, nawet ta obrzydliwa kaszka). Drugi przykład: mały
              chłopczyk siedzi w kuchni na kocu (nie ciągnie go, nie próbuje sobie wepchnąć
              do buzi, nie robi na nim fikołków) i bawi się spokojnie samochodem (nie rzuca
              nim, nie próbuje go rozkręcić). Czy ktoś ma takie dziecko? Czy one wogóle
              istnieją?

              Tatjano - co do spania, to w dzień (od pn-pt) Ania spi 1,5 godziny (od 11.30 do
              13.00), natomiast gdy jestem w sobotę i w niedzielę w domu to nie chce spać.

              Pozdrawiam
              Kasia
              • skrzatka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 10:44
                Pisanko, nie martw się. Taki to czas naszych kochanych dzieciaczków. Ja ilekroć
                wpadam w czarną rozpacz z powodu krnąbrnych wyczynów mojego dziecka zawsze
                sobie przypominam, że przecież moja córka weszła w wiek nieznosnego dwulatka i
                taka to jej teraz uroda. Znaczy zdrowa jest wink)
                A co do "M jak milość": czy chcialabys mieć, za przeproszeniem, taką mimozę??
                Ja również zwróciłam uwagę na tego dzieciaczka, ale raczej przyszło mi do
                głowy, że on zachowuje się nienaturalnie i do lekarza powinni z nim, bo może
                chory jest.
                Twoja Anulka czy moja Zuza czy inne zdrowe półtoraroczniaki to by im na planie
                wszystkie rekwizyty poprzewracały, jedzenie wypluły i zwiały z planu szybciej
                niżby je sfilmowali. U mnie to standard, że jak chcę zrobić zdjęcie mojej małej
                to już jej nie ma i zdjęcie puste jest, znaczy samo tło....dobrze, że cyfrowym
                robię, bo fortunę na klisze byśmy wydali.
                Pisanko, nie przejmuj się i ciesz, że masz dobrze rozwijające się dziecko czyli
                największego urwiska pod słońcem wink)
                • aniacichy Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 12:29
                  Hej!
                  Oj pisanko chyba jednak takowych dzieciaczków nie masmile))
                  Cieszmy się, że mamy tak wesoło, co oznacza, że są zdrowiutkie.

                  A my już po szczepieniu - ale ulgasmile
                  Było trochę krzyku, no może więcej jak trochę, ale gdy tylko opuściłyśmy
                  osrodek, Olga powrociła do dawnej postacismile))
                  Teraz tylko bilans dwulatka, a następne szczepienie w wieku 5 lat,
                  z czego niezmiernie się cieszę.

                  Dziś w nocy Olga gadała przez sen, tzn najpierw wołała tatę, potem tylko "pose,
                  pose " czyli "proszę, proszę"(ciekawe kogo częstowała), a nad ranem mama. Sądzę
                  jednak, że to po wczorajszych przeżyciach - nadmiar wrazeń jak na jeden
                  dzieńsmile))

                  Jezeli chodzi o spanie, to Olga jak narazie przesypia w południe ok 3 godz.
                  Choć bywało i tak, że nie spała wogolesad
                  Teraz własnie śpi i mam wolny czas dla siebiesmile))

                  Pozdrawiam cieplutko
                  Ania
                • maugerka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 12:31
                  popieram Skrzatkę. NIE MA SPOKOJNYCH PÓŁTORAROCZNIAKÓW!!!! Przynajmniej ja
                  takich nie znam. No oprócz jednego, ale on faktycznie nie jest zdrowy w sensie
                  medycznym.
                  Ja nie oglądam "M jak miłość", ale nie chciałabym mieć spokojniejszego dziecka.
                  Z Jaśka wybrykami zawsze jest wesoło, chociaż czasami fakt, może to wszystko
                  być uciążliwe i wkurzające. Cóż - też tacy byliśmy (przynajmniej ja - tak
                  mimówiła mama).
                  A miałam przed chwilą raport z pierwszego w tym roku wyjścia Jasia na sanki.
                  Podobno rewelacja. Generalnie śnieg to fajna zabawa. Rozgarnianie patykiem,
                  wskakiwanie, bieganie, zjeżdżanie na sankach z górki. Po prostu dziecko jest
                  zachwycone. Tylko martwi mnie jedno: rękawiczki są NE NE NE NE. Ja mu zakładam,
                  a on z wielkim krzykiem zdejmuje. Zmarzną mu rączki jak nic! Może się
                  przekona....
                  Jeśli chodzi o plucie jedzeniem, to jest to samo, gdy coś nie smakuje. Z tą
                  różnicą, że Jasiowi smakuje prawie wszystko.
                  Kochane, musimy ten okres przeżyć i wyciągajmy z niego, co najlepsze i się tym
                  cieszmy, bo nigdy nie powróci!
                  • skrzatka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 12:59
                    > Kochane, musimy ten okres przeżyć i wyciągajmy z niego, co najlepsze i się
                    tym
                    > cieszmy, bo nigdy nie powróci!

                    Maugerka! Powróci, powróci....przy kolejnym dzidziusiu wink)
                    A tak w ogóle to masz rację. Cieszmy się, bo dzieci zdrowe są i tyle!
                    (choć czasem to mi płakać się chce od tych psotów, ale ... sic!)
                    • maugerka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 13:10
                      Zgadzam się, że przy kolejnym dziecku powróci ten szalony okres, ale to kolejne
                      może być już całkiem inne, więc jednak te wariactwa i zabawy nigdy nie powrócą.
                      Takie jest moje zdanie. I wierzcie mi, czasem też mam dosyć już różnych rzeczy,
                      ale jestem urodzoną optymistką i jakoś próbuję sobie to wszystko wytłumaczyć i
                      wyciągać same pozytywy. Za dużo jest ponurości i zmartwień na tym świecie.
                      Cieszmy się z tych naszych łobuziaków.
                      • pisanka3 Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 14:23
                        Dziewczyny dziękuje za słowa otuchy. Ania jest bardzo żywa i czasmi trudno ten
                        żywioł ogarnąć.
                        Co do noszenia rękawiczek - Ania też ich nie chce założyć. Do tej pory jeszcze
                        ich nie zakładała, bo nikomu nie udało się jej do tego nakłonić. Ja mam za dużą
                        kurtkę, tak że rękawy zakrywają jej rączki. Jest to jakiś sposób, ale nie
                        najlepszy. Moze jakoś ją przekonam. Jest zdrowa, nie kicha, więc narazie jej
                        odpuszczam.
                        Pozdrawiam
                        Kasia
                        • maugerka Re: Czy istnieją spokojne dzieci? 24.11.04, 15:10
                          Jasiek na szczęście też ma kurtkę z dłuuuugimi rękawami. Mam nadzieję, że jak
                          będzie mu zimno w rączki, to sam się przekona. W końcu człowiek uczy się na
                          własnych błędach (hihihi)
                          • skrzatka Rękawiczki 24.11.04, 17:13
                            Dziewczyny, a może sposobem te dzieciaczki wziąć, co? Ja nigdy nie maialam w
                            tej kwestii z Zuzą problemów, ale ja od początku zakladalam jej takie śmieszne
                            rękawiczki.
                            Słuchajcie, Zuza sama uwzięła się na pięciopalczaste rękawiczki, bo takie
                            dostala od babci. Kolorowe byly jak nie wiem co i jeszcze z takimi mrugającymi
                            oczkami smile Sama pchala paluszki w te otwory i byla calkiem cierpliwa. Dziadek
                            pozazdrościł i postanowił "przebić" w prezentach i kupił 2-palczaste z taką
                            lalą (teraz chyba dużo takich na bazarkach). Są bdb jakości, a śmieszne i
                            sprawiają dziecku radość. Teraz jak moja mala ma je na rączkach (a ma
                            zawsze wink to pokazuje czasem obcym rękawiczki i mówi "lala". No chwali się
                            dziecko jaką to lalę ma na rękawiczkach wink Nic tylko podziwiać.
                            Moja też ma długie rękawy, ale one nic nie dają (szczególnie w takie dni jak
                            dziś, brr...), weźcie dzieciaczki na sposób bo się poprzeziębiają.
                            Tak Wam radzi dobra ciocia Skrzatka wink)
                            • tatjana Rękawiczki + łobuziaki :) 24.11.04, 21:25
                              Oj te nasze łobuzy!
                              Igor też ma nowe rękawiczki. Do tygodnia od dnia zakupu chciał w nich chodzić
                              nawet po domuwink. Na spacer zakładał je więc chętnie.

                              Teraz, kiedy wie, że nam na czymś szczególnie zależy, z łobuzerskim uśmiechem
                              się odwraca i ucieka. Tak stało się też z zakładaniem rękawiczek. Są
                              dwupalcowe, ale nie mam już cierpliwości, żeby mu je zakładać, jak należy. Jemu
                              też czasu brakuje na takie bzdurywink. Zakładamy je byle jak, zostają schowane w
                              przydługich rękawach kurtki i jest ok.

                              P.S. Dziś byliśmy u lekarza. Wracamy do diety eliminacyjnejsad((((((((
                              Chciałabym już wiedzieć, na co jest uczulony i mieć spokój. Koszmar z tymi
                              alergiamisad((
                              Pozdrawiamy.

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16970605
                              • maugerka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 09:41
                                Faktycznie, alergie są uciążliwe. Mam nadzieję, że ustąpi z czasem Igorkowi
                                wszystko.
                                Skrzatko! Co do kolorowych rękawiczek... Moje dziecko ma "alergię" na wszelkie
                                rękawiczki. Ma pięciopalczaste kolorowe, jak choinka na święta, dwupalczaste i
                                żadnych nie chce nosić.
                                A w ogóle, to od dwóch dni nie ma możliwości, żeby sam spał. Zawsze zasypiał
                                przytulony do mnie, a potem go przenosiłam i było ok. Ostatnio od razu otwiera
                                oczka i widząc swoje łóżeczko od razu krzyczy NeNeNe. Wczoraj chciałam być
                                twarda i włożyłam go do łóżeczka z nadzieją, że trochę popłacze i zaśnie. Gdzie
                                tam! Płakał prawie pół godziny z przerwami, oczka mu zapuchły i nie mogłam już
                                na to dłużej patrzeć. Nie nauczę mojego synka samodzielnego spania. a poza tym
                                on musi z mamą, bo jak tylko zniknęłam za dzwiami łazeinki, to nawet z tatą nie
                                chciał zostać. Potem mocno wziął moje ręce i się nimi objął i tak zasnął
                                odprężony. Słyszałam kiedyś o książce "Każde dziecko może nauczyć się spać",
                                ale tam podobno stosuje się takie metody, którą próbowałam wczoraj, a ja jestem
                                za miękka. Nie mogę patrzeć, jak Jasio aż tak się zanosi od płaczu. trudno,
                                niech śpi z nami, bo jeszcze nabawi się jakiejś nerwicy. Kiedyś z tego wyrośnie
                                na pewno.
                                • skrzatka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 10:22
                                  Maugerko, co do rękawiczek to więcej wypowiadać się nie mogę, bo nie mam z Zuzą
                                  takich problemów. Wiesz, może dlatego, że dziewczyna i taka strojnisia to
                                  chętnie zakłada rękawiczki i jeszcze się nimi chwali wokół....
                                  Co do spania: czytałam o tej książce (samej książki nie czytałam) i włos mi się
                                  zjeżył na plecach. No ja bym nie wytrwała i tyle! Płakałabym razem z dzieckiem
                                  i obu by nam to na zdrowie chyba nie wyszło, przynajmniej psychiczne.
                                  Od września mała ma swoją sofkę. Łóżeczka wprost nie znosiła. Też było
                                  usypianie na łóżku i przenoszenie do łóżeczka. Ona coraz cięższa, kręgosłup
                                  wysiadał, ona się zaraz budziła od tego przenoszenia itd. Dla nas łóżeczko
                                  zaczęło mieć same minusy. Spakowaliśmy więc ten cały majdan (choć łezka w oku
                                  się zakręciła, że pewien etap się kończy) i kupiliśmy sofkę rozkładaną na
                                  ziemi, ale z całkiem grubym materacem. Jedyny minus, że nie ma pojemnika na
                                  pościel, reszta same plusy! Wszyscy jesteśmy b.zadowoleni z takiego
                                  rozwiązania, a Zuza w szczególności. Czego ona na tym łóżku przed snem nie
                                  wyprawia, podskoki, fikołki, rzucanie się na poduszkę. Ach, sama radość!
                                  Faktem jednak jest, że po takich hulankach usypiamy ją około godziny, ale ma
                                  przynajmniej przestrzeń do wiercenia się (strasznie się wierci w nocy i
                                  odkrywa) no i nie muszę jej przenosić, a Zuza czuje się dorosło, hi hi!
                                  • maugerka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 11:25
                                    Z tym łóżeczkiem, to może i niezły pomysł? Tylko, że póki co mamy malutkie
                                    mieszkanko i za bardzo nie ma się gdzie zmieścić coś większego. W przyszłym
                                    roku przeprowadzamy się na dużo większe metraże, więc chyba jednak poczekamy z
                                    innym łóżkiem na tę chwilę. póki co...będzie spał z nami. W sumie, jak się
                                    można tak przytulić, to też jest suuuuper uczucie. I jakie ciepełko....
                                    • skrzatka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 11:38
                                      Maugerko, my mamy 37 m i ta sofka jak jest zlożona jest doskonała, a rozłożona
                                      jest tylko w nocy, więc i tak nie przeszkadza.
                                      A zmiany mieszkania zazdroszczę, naprawdę szczerze.
                                      Pozdrawiam smile)
                                      • maugerka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 12:29
                                        My mamy teraz 35,5 m. Jasia pokój to jest nasza była sypialnia, gdzie mieściło
                                        się łóżko i szafa na styk. Teraz została tam szafa, jest komoda na Jasia
                                        ubranka i łóżeczko no i zabawki. Szczerze mówiąc nie wiem, czy teraz tam
                                        zmieściłaby się taka sofa. Napisz mi jeszcze, czy jest to taka sofka
                                        jednoosobowa, czy jakaś typowa dla dziecka, czyli ciutkę mniejsza niż standart?
                                        A co do zmiany lokum.....Biliśmy się długo z myślami i porwaliśmy się trochę z
                                        motyką na chmury, ale mam nadzieję, że damy jakoś radę.
                                        • skrzatka Re: Rękawiczki + łobuziaki :) 25.11.04, 13:16
                                          maugerko, napisałam na priv.
              • ktola do PiSANKI3- rówieśniczki 24.11.04, 22:17
                witam, tak od jakiegoś czasu sledzę co piszecie (dopiero od niedawna zaglądam
                na forum)i zdecydowałam się ponieważ wyczytałam, ze Twoja Ania jest z 30
                kwietnia 2003, tak? Moja Milena też się wtedy rodziła o 8.45 dokładnie pojawiła
                się na świecie...ciekawa jestem w jakim szpitalu rodziłaś, ja na Kamińskiego.
                a co do tego co piszecie ostatnio to ja też mam rozbujnika przez duże R,
                wszystko jest na nie i ona sama chce decydować, doszło nawet do tego że
                przestała chcieć pływać na basenie, bo ma małe pole manewru za bardzo ją
                jeszcze woda znosi i w sobote robiła na basenie za boje i krzyczała "nie chcesz
                basen!!!"; z podwórka wracamy z mokrymi butami, rękawiczkami (lubi)i ubłocono-
                mokrym ubraniem, co oczywiście nie schodzi...z lasu wróciła z liś,ćmi w czapce;
                chętnie popiszę z Tobą o naszych ostatnio kwietniaczkach-cwaniaczkach...
                • pisanka3 Re: do PiSANKI3- rówieśniczki 25.11.04, 10:16
                  Witajcie dziewczyny,
                  Dzisiaj Aniuła zrobiła mamie cudowny prezent - znowu przespała cała noc.
                  Ostatnio znowu kiepsko spała, ale dzisiejsza noc wszystko mi wynagrodziła.
                  Maugerko - co do spania z tobą twojego Jasia - Ania też przechodziała taki
                  okres, że musiałam z nią spać. Jak zasnęła to się zaraz budziała i wołała "a
                  mama". Ja chcąc się jakos wyspać brałam kołdrę i spałam z nią (śpi na dwóch
                  złączonych materacach bo lubi po nich wędrować). Po około dwóch tygodniach
                  wszystko wróciło do normy. Teraz też ma takie okresy, że w nocy przenoszę się
                  do niej, bo budzi się co chwila i mnie woła. Jak przy niej jestem, to tylko ja
                  pogłaszczę, a ona już zasypia. Wydaje mi się, że może ma jakieś złe sny. Te
                  okresy spania ze mną przebiegaja falowo. Jakoś od tego nie przyzwyczaiła się,
                  ze spi tylko ze mną, tak więc moje życie małażenskie na tym nie ucierpiało.A
                  wogóle, to taki maluch tak pięknie pachnie i jest taki mięciutki, ze chciałabym
                  z nią spać co noc.
                  Co do stosowania metody z ksiązki "Każde dziecko ..." jestem jej przeciwna.
                  Przeczytałąm ją, zastosowłam sie do kilku porad i cierpliwie czekałam, az sama
                  nauczy sie zasypiać. I nagle sama zaczęłą to robić. Raz zaśnie przy butli, a
                  innym razem zasypia ze mną całkowicie sama. Nie robię z tego tragedii, jest
                  jeszcze mała. Moim zdaniem każde dziecko dorasta do samodzielnego zasypiania,
                  tylko każde w innym wieku. Ania zaczęłą samodzielne zasypianie w wieku 1,5
                  roku, a inne dziecko zacznie samodzielnie zasypianie gdy ma 2 lata.
                  Skrzatko - Ania ma kolorowe rękawiczki, ale bez żadnych ozdóbek. Poszukam
                  czegoś i może wreszcie zechce założyć rękawiczki. Może rady dobrej cioci
                  skrzatki pomogą.
                  Ktola - ja urodziałam Anię na Żelaznej w Warszawie. Urodziała sie o 16.00 i
                  była raczej mała. Teraz jest sporym maluchem dajacym nieźle w kość, ale
                  oczywiście rozpieszczanym przeze mnie. Tak to jest z tymi mamusiami. Wypłakują
                  sie na forum (czy ktoś zna spokojne dziecko?), a w domu rozpiszczają maluchy
                  (hihihi). Chetnie z Tobą popiszę.
                  Pozdrawiam wszystkich serdecznie
                  Kasia
                  • tatjana kwietniki:) 25.11.04, 21:17
                    Zgadzam się z pisanka3-każde dziecko dojrzeje do samodzielnego zasypiania i
                    spania.

                    Igor od września śpi na materacu. Stało się to przypadkiem-kiedy się
                    przeprowadzaliśmy do swojego mieszkankasmile zapomnieliśmy zabrać szkielet łóżeczka
                    (tzn nie my zapomnieliśmy, ale-nieważne). Pierwszą noc więc Igor spał na
                    materacyku z łóżeczka. Po tej nocy stwierdziliśmy, że to fantastyczne
                    rozwiązaniesmile))
                    A usypianie wygląda tak, że mąż (najczęściej onsmile kładzie się obok niego na tym
                    materacyku i...zasypiają. Nie wiem, kto pierwszywink
                    Potem wychodzi z pokoju, ale zostawia otwarte drzwi. W środku nocy Igor
                    przychodzi do nas do łóżka.
                    Śpi z nami już do rana, nie budząc się ani razu.
                    Jak próbowaliśmy go usypiać (w środku nocy) u niego, to i tak za jakiś czas się
                    wybudzał i tak w kółko trzeba było do niego chodzić. A tak mamy spokój.
                    Mamy szerokie łóżko (Igor lubi się rozpychać) więc nie widzę w tym żadnego
                    problemusmile

                    A propos łobuziaka:
                    poprosiłam go dzisiaj, zeby dał mi buźki, a on z tym swoim łobuzerskim
                    uśmiechem podbiegł do okna i ucałował... firankę! To jest szuja!!!

                    A gdzie jest agaskup? Odezwij się, proszę!
                    • zivona łobuziak 25.11.04, 21:50
                      hej smile
                      Oj, czytam o waszych maluchach i się pocieszam, że nie tylko mój Kubuś jest
                      taki psotnik. No może nie psotnik, ale żywy i ciekawski. Czasami ręce mi
                      opadają i muszę liczyć do 10. A jak się popisuje przed gośćmi i rodzinką, jest
                      wtedy nieznośny! I już potrafi pięknie robić na przekór rodzicom. Ech, ale i
                      tak jest kochany,a jak śpi, to wygląda jak aniołeczek.
                      Z rękawiczkami na razie nie mamy większych problemów, bo katar leje się z nosa,
                      więc ograniczyliśmy wychodzenie.
                      Zebyście widziały jak pięknie przytula się do siostrzyczki Marysi.W ogóle nie
                      jest zazdrosny, a nie pozwala bele komu ją dotykać, wie, że to jego
                      siostrzyczka! Teraz śpią maluchy, więc mam chwilkę oddechu, nie sprzątam, niech
                      to, zarośniemy brudem, hi hi,
                      pozdrawiamy cieplutko
                      Iwona Marysia i Kubuś
                      • maugerka Re: łobuziak 26.11.04, 07:56
                        Witaj Zivono. Już myślałam, że zapomniałaś o nas na dobre.hihihi. Żartuję,
                        wiem, że masz teraz dwa razy tyle obowiązków niż my.
                        Co do rękawiczek, to wczoraj podobno już chciał nawet sam założyć. Myślałam, że
                        dłużej będzie trwało dojrzewanie do tej części garderoby.
                        Wczoraj był u nas chrzestny Jasia. Przywiózł mu (przyjechał na parę dni z
                        Anglii) samochód Morris (taki, jakim jeździ Jaś Fasola). Samochód jest duży,
                        czerwony, otwiera mu się bagażnik i drzwi. Słuchajcie! Nie widziałam ostatnio,
                        żeby Jasio tak cieszył się z jakiejś zabawki. Chciał go nawet wziąć ze sobą do
                        kąpieli. Fakt, że jest naprawdę super, ale od wczoraj to chyba ulubiona zabawka
                        Jasia. Nie mógł się nią nacieszyć.
                        A jak u Was z zimą? W Toruniu leżą w tej chwili jakieś ochłapy śniegu, a tu
                        wielkimi krokami nadchodzi weekend i miałam nadzieję, że wyjdę z synkiem na
                        sanki. Porobiłabym mu masę zdjęć na śniegu....Niestety - tylko dziadkowie mieli
                        okazję oglądać rozbawionego Jasia jeżdżącego na sankach i rozgarniającego
                        nóżkami biały puch. Buuuuu!!!!! Niestety pracujące mamy tak już mają. Sporo
                        rzeczy umyka. Ale pociesza mnie fakt, ze i tak mama jest najukochańsza na
                        świecie, bo gdy tylko pojawię się w zasięgu wzroku, to nikt inny może nie
                        istnieć.
                        Tatjano! A'propos buziaczków. Jasio też potrafi być w tej materii dowcipny. Mi
                        daje buziaczki prawie na zawołanie. Mój mąż musi się nieźle natrudzić, żeby
                        zasłużyć sobie na chociaż jednego całuska, a przy tym Jasio często robi taki
                        numer, że tata trzyma go na rękach i prosi o buziaczka, on odwraca główkę i
                        daje buziaczka mi. Taki z niego cwaniaczek - facet z facetem się nie całuje i
                        już.
                • dusia7 coś o spaniu, rękawiczkach i małych łobuzach 26.11.04, 16:04
                  CZeść dziewczyny!
                  NA początek muszę się pochwalić - byłam dzisiaj z Klaudią u fryzjera i wiecie
                  co, nie dosyc że mała była tak grzeczna, że mamusia zrobiła sobie balajaż to
                  jeszcz\e na koniec sama dała podciąć sobie włoski - po prostu rewelacja.
                  Oczywiście nasłuchałam się od wszystkich pań jakie to grzeczne dziecko, jakie
                  cierpliwe; nie wyprowadzałam ich z błędu oczywiście bo jakbym opowiedziała im o
                  wyczynach mojego aniołka to przegnałyby mnie jeszcze hihihihi. Oczywiście
                  przezornie zabrałam jej jakieś zabawki: jej ulubioną tabliczkę do rysowania -
                  znikopis (polecam po prostu rewelacja - tania 19 zł i jak do tej pory moja
                  niunia najdłużej się nią bawi, książeczki o Franklinie i ulubioną lalę której
                  mozna zdjąc ubranko.
                  Ale za to jak wróciła do domku to odbiła sobie chwilę grzecznośći - kombinowała
                  na stołku w łazience i wpadła na głowę do wanny smile)))) na szczęście nic się nie
                  stało.
                  Co do spania - Klaudia w dzień lubi sobie pospać nawet i 3 godziny (między 14-
                  18), niestety ostatnio powoduje to że Klaudia bawi się później do 22-23 i nawet
                  o 23 trudno jest jej zasnąć. I chociaż lubie jak ona w dzień śpi bo wtedy mogę
                  coś zrobić i po prostu trochę odpocząć (nie ukrywam mój aniołek mnie nieźle
                  eksploatuje smile) to chyba muszę coś zmienić bo nie mam już siły baraszkować z
                  nią do północy. Dzisiaj np spała w dzień tylko 45 min (bo zasnęła w samochodzie
                  bo przeżyciach u fryzjera smile)) ale nawyraźniej wystarczyło bo bawiła się
                  później bez oznak zmęczenia no i poszła spać o ludzkiej porze (21) i bez
                  długiegi usypiania - po prostu wytrąbiła mleko i zasnęła.
                  Ciekawa jestem jak Wasze dzieciaczki z przykrywaniem w nocy bo Klaudia nie
                  nawidzi być czymkolwiek przykryta, ni tylko sie rozkopuje ale budzi i płacze.
                  Jak było lato to spała po prostu w piżamie na kołderce i już ale teraz jest
                  trochę zimno tym bardziej że śpimy przy uchylonych oknach i tylko jak jest mróz
                  włączamy na noc ogrzewanie. Jedyne co mi się udało osiągnąć w tej kwestii to
                  kupiłam jej taki cienki worek - śpiworek do spania i zakładam jej nan noc - na
                  szczęście zaakceptowała - chyba tylko dlatego,że jest tak cienki że nie krępuje
                  jej ruchów - może swobodnie się w nim przekręcać, usiąśc a nawet stanąć.
                  Co do rękawiczek to Klaudia też długo nie chciała ich założyć, w końcu zakłada
                  ale nie wiem do końca co ją przekonało bo argumenty były następujące:
                  1. dałam do potrzymania w gołą rączkę śnieg ,zobaczyła że zimny i nie chciała
                  już dotykać gołą rączką a w rękawiczkach uwielbia się w nim babrać
                  2. pokazałam że ja i tatuś też nsimy rękawiczki
                  3. Mam zestaw różnych rękawiczek : nieprzemakalne - grube, z jednym palcem
                  wełniane z gwiazdkami - podszywane polarem, pięciopalcowe - na każdym palcu
                  jest laleczka z warkoczykami - jak nie chce założych tych co jej ubieram to
                  daję jej do wyboru, które chce.
                  Co do spania - to u nas bywało różnie. Zasypianie - 0-3 mies przy butelce, 4-
                  9mies po wypiciu butelki z kaszką sama w łożeczku w swoim pokoju przy
                  zamkniętych drzwiach gadając do siebie (nikt ją tego nie uczył, bez żadnych
                  płaczy smile)), 10 mies-przez ok 2 tyg dramat - zasypiała tylko na moich rękach i
                  nie dawała się odłożyć - spała z nią przez kilka nocy na siedząco, później
                  zasypianie u nas w łóżku i przenoszenie do łóżeczka, a później sytuacja wróciła
                  do normy, no prawie do normy - zasypianie u siebie w łóżeczku ale pod warunkiem
                  ze albo mama albo tata siedzi koło niej, ostatnio mama musi sie wczołgiwać do
                  łóżeczka i przytulać do Klaudusi smile)) (mamy turystyczne z duzym uciekaczem).
                  Zasypia wzależności od stopnia zmęczenia - od razu lub po 5-40 min wygłupach
                  polegających na przewalaniu się, śpiewaniu, sprawdzaniu czy mama ma dziurki w
                  nosie i czy zmieszczą się tam paluszki Klaudusi i tym podobne smile))
                  Metody uśnij wreszcie nie byłabym nigdy w stanie zastosować - w okresie
                  kryzysowym mój mąz uparł się przez jeden dzień żebym jej nie usypiała na
                  rękach, bo ona umiałazasypiać już sama - mała płakała z przerwami ok 1 h - ja
                  płakałam w drugim pokoju i to był koniec drastycznych metod wychowawczych.
                  Przez kilka dni się męczyłam a póxnije wszystko wróciło do normy.
                  Niestety Klaudia jeszcze nigdy nie przespała całej nocy, lubi sobie też
                  pociamkać mleczko w nocy choć teraz jest juz wyraźnie lepiej - budzi sie raz
                  żeby ją przenieśc do naszego łóżka i zasypia natychniast, drugi raz żeby się
                  napić lub pociamkać trochę mleczka (żadne oszukiwanie wodą nie pomaga bo ona
                  siada i mówi mleko i już), a później to już o 6 na kaszkę po czym jeszcze
                  zasypia i śpi do ok 9.
                  Zresztą podziwiam mamy, które decydują sie na metodę uśnij wreszcie: po
                  pierwsze dla mnie to straszny stres słuchać jak dziecko płacze, takie starsze
                  jak nasze to już wołają tak żałośnie mama, mama (:. Po drugie to taka
                  przyjemność jak taki mały człowiek przytula się do nas i z taką ufnością
                  zasypia w naszych ramionach. Przeciez za kilka lat juz tak nie będzie chciał...
                  Poza tym czegoś nie rozumiem: tyle teraz się mówi o tym jak ważny jest kontakt
                  mamy z dzieckiem, karmienie piersią i itd a później poleca się metodę uśnij
                  wreszcie. Ja chociaż mojej małej nie karmiłam piersią (z jej wyboru) -
                  niestety - starałam się zawsze wynagrodzić jej to w inny sposób i myślę,że na
                  dzisiaj jej mały świat składa się przede wszystkim z mamy i gdybym próbowała
                  stosować tego rodzaju metody mogłabym zachwiać panujący w nim porządek.
                  Pozdrawiam i buziaczki,
                  Justyna
                  • skrzatka Re: coś o spaniu, rękawiczkach i małych łobuzach 26.11.04, 18:43
                    Dusiu, uśmiałam się z tej Twojej córci. No cóż, nie będę powtarzac, że taki
                    wiek wink) , moja mała jest całkiem podobna i czasem we mnie wrze, ale ogólnie
                    jestem baaardzo szczęśliwa!
                    Napisz może, jakich wymiarów i gdzie kupiłaś ten znikopis. Myślałam dokładnie o
                    takim samym "urządzeniu" do zakupienia, bo właśnie oceniłam, ze byłby świetny
                    dla mojej Zuzi. W Smyku widziałam takie znikopisy, ale droższe. To może Ty masz
                    malutki bardzo? Byłabym bardzo wdzięczna za jakiś namiar, info.
                    Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki i ich rodziców.
                    • maugerka Re: coś o spaniu, rękawiczkach i małych łobuzach 29.11.04, 09:22
                      Hej!! Ten znikopis, to niezły pomysł. Nie wpadłam na to, a Jasio jest na etapie
                      pisania i rysowania. Porysował już (ołówkiem, bo nic innego na razie nie
                      dostaje) swoje krzesełko, dach samochodu (swojego ulubionego), podłogę w
                      pokoju, lodówkę, a u dziadków krzesło i drzwi. Na szczęście to wszystko daje
                      się zmyć. Kartki też dostaje, ale fajnie się po nich pisze przez parę minut.
                      Będę musiała w Toruniu poszukać, bo nawet się nie rozglądałam.
                      Wrócę jeszcze do tematu spania.... Jasio wrócił do normy, tzn. zasypia u nas na
                      łóżku przytulony na "łyżeczkę" do mamy, jest przenoszony do łóżeczka, po
                      połowie nocy chce do nas, przytulę go tylko i już zasypia w locie, a potem
                      budzi się może z raz na herbatkę. Jakoś się chyba przyzwyczaiłam do takiego
                      trybu nocnego. Aha! Usypianie zaczynamy o 20.00 gasząc światło i wszelkie
                      dźwięki. Zasypianie trwa od 1-20 minut. Jest kręcenie się, buziaczki, włażenie
                      na mamę i tatę, nocne "rozmowy", przytulenie i spanie. Chociaż kilka razy się
                      zdarzyło, że od razu po zgaszeniu światła było spanie.
    • aniacichy Mycie wlosków?!? 29.11.04, 10:50
      No wlaśnie jak w tytule, jak radzicie sobie z tą "czynnością"wink))
      U nas jest fatalnie, tzn Olga krzyczy, wstaje, gdy tylko poczuje wodę na swojej
      głowie. Z kąpaniem nie ma problemu, gdy jej powiem idziemy się myć, sama od
      razu pędzi do łazienkismile
      jak to jest u was, może podsuniecie mi jakieś pomysły?,bo moje chyba już sie
      wyczerpałysad

      pozdrawiam
      Ania mama Olguni
      • maugerka Re: Mycie wlosków?!? 29.11.04, 12:56
        U nas nie ma większych problemów, o ile woda wielkim strumieniem nie leje się
        na oczy. Na głowie z szamponu możemy robić cuda, stawiać koguty i inne fryzury,
        zainteresowanie jest, gdy ten sampon spływa do wody i robi różne wzorki, ale
        gdy tylko woda wpłynie do oczek, to jest awantura. Staram się nie lać wody do
        oczek i jest o.k.
        • zivona Re: Mycie wlosków?!? 29.11.04, 21:46
          hejo
          My w ogóle nie mamy takiego problemu, może przez to ,że Kubek chodził na basen
          od 5 mies życia. I na pierwszej lekcji było oswajanie z wodą, polewanie główki,
          oczek i takie tam. Kubek uwielbia się kąpać, chlapać, pluskać,im więcej wody i
          zamieszania tym lepiej. Jedna z ulubionych zabaw, to polewanie się na maksa
          prysznicem, gdzie popadnie, i oczywiście po głowie też. A w ogóle to co to jest
          mycie głowy - taka fajna zabawa ???? smile
          pozdrawiam
          iwona
          • dusia7 Re: Mycie wlosków i nie tylko 30.11.04, 18:30
            Co do znikopisu to kupiłam go w Auchan i chyba jeszcze nie dawno był - cena
            19,90 zł, jest super, duzy - wielkości A4 a może i większy i posiada 2
            stempelki. Jest wytrzymały - przeżył już rzucanie i bieganie po nim.Na razie
            nie ma konkurencji wśród innych zabawek.
            Co do mycia włosków to u nas raczej nie ma problemu - i jest to chyba efekt
            basenu, tak jak u Zivony. Klaudia chodzi na basen od 3 mies życia i już sama
            pływa (oczywiście w rękawkach i pasie na biodrach a ostatnio nawet bez niczego
            tylko z deseczką), póbuje nurkować, w wannie zanurzy się nawet z otwrtymi
            oczami smile)). Ja moczę włoski jej ręką, myję a potem spłukuję szybko prysznicem.
            Troche się czasami denerwuje ale nie placze, myślę że zaakceptowała że trzeba
            zmyć szampon z włosków.
            Muszę sie pochwalić - odniosłyśmy pierwszy sukces w nauce nocniczkowej -
            Klaudia sama zawołała kupkę, kazała sie posadzić na nocnik i zrobiła ją a
            później biłyśmy sobie brawo i robiłyśmy kupce papapa.
            No i mycie zębów - Klaudia codziennie jak ja lub mąż myjemy zęby przychodzi
            staje na swoim stołeczku i myje swoje ząbki, a ostatnio pozwala sobie na koniec
            poprawić mycie otwierając szeroko buźkę żebym mogła dokładnie wszystkie
            wyszorować. Chyba muszę pomyśleć już o paście bez fluoru - może coś byście
            poleciły. Znalazłam co prawda w sklepie ekologicznym taką z nagietka ale
            obecnie nie ma i nie mogą dowieźć już od 3 tyg.
            A i chciałam poruszyć drogie dzieczynki temat jedzenia - jest to od dawna mój
            proble z Klaudią. Co prawda już wiele osiągnęłam, moje dziecko je zupy, serki,
            owocki oprócz ukochanego mleczka. Problem w tym, że Klaudia poza swoimi kilkoma
            potrawami nie chce nic nowego jeść, nic jej nie smakuje. Wydaje mi się że jej
            dieta jest mało urozmaicona. Ona mogłaby jeść ciągle to samo. Nie wiem czy też
            nie je za mało. Co prawda wygląda na zdrowego dzieciaczka i jest ale ostatnio
            bardzo dużo urosła (w butkach 87 cm) a nic nie przytyła od 3 mies., od prawie 8
            mies przytyłą tylko 700 gram. Tak jak kiedyś wagę miała na poziomie 75 centyla,
            wcześniej nawet 90 - teraz już nie długo spadnie poniżej 50 a wzrost jak będzie
            dalej tak szybko rosła wyskoczy poza 90.
            Ale przejdę do rzeczy - co jedzą Wasze dzieciaczki i jak dużo, bo Klaudia:
            1. ok 5-6 - butla z mlekiem 220 ml i 3 łyżeczki kaszki
            2. 10-11 - drugie śniadanie: troszeczkę jajecznicy (najczęsciej 2-3 widelce,
            rekord 0,5 jajka)lub białko (tylko, żółtko jest be)z jajka na twardo, do nie
            dawna parówka z indyka (nawet cała) ale ostatnio 2-3 małe kawałeczki lub
            bakusia; i więcej nic- żadnych kanapeczek (zje najwyżej ser z kanapki - tylko
            topiony w plasterkach)
            3 - na spacerze czasami troszeczkę bułeczki
            4. obiad (14-15) - zupa (robiona przez babcię - gęsta z mięsem) - ok7 czubatych
            łyżek
            5. II danie - kolacja (18-19)- ziemniacze (mały) z brokułami lub paluszek
            rybny lub makaron z sosem pomidorowym - więcej nic nie chce próbować
            6. 20-21 - jabłko z kawałkiem banana, gruszki lub innego owocu wymieszanego z
            danonkiem
            7. butla z mlekiem przed spaniem (330 ml z 4 łyżeczkami kaszki)
            No i niestety w nocy też trochę mleka (60-180 ml)
            w dzień oije niesłodkie herbatki i wodę min, na przekąski tylko owocki lub
            chlebek chrupki żytni Wasy. Żadnych słodyczy.
            Pozdrawiam,
            Justyna
            • maugerka Re: Mycie wlosków i nie tylko 01.12.04, 08:18
              Nie mów, wcale tak mało nie je. A to, że od kilku miesięcy nie przybrała na
              wadze, to też się nie martw. Ja podobno w takim wieku, w którym są nasze
              brzdące, miałam okresy, w których tylko rosłam, a potem tylko przybierałam na
              wadze, jadłam na potęgę, a potem byłam potwornym niejadkiem i na wszystko
              mówiłam ne, to jest be itp. A jestem zdrowa i raczej przeciętnych rozmiarów.
              Jasiek też ma dni, kiedy nie chce jeść, albo ma wieeelki apetyt. Rano (ok.
              7.00) zjada kanapeczkę z wędlinką, jakimś serkiem (żółty lub Almette), albo
              jajeczkiem. Ok. 10.00 zjada kaszkę (ostatnio mu się odmieniło i nawet chętnie
              tę kaszkę zjada), ale bez szału z ilością - ok.120ml. Ok. 14.00-15.00 obiadek.
              Tu różnie, albo talerz pełen zupy (talerz dla dorosłych, bo ze swojej
              plastikowej zastawy nie chce już jeść), albo ziemniaczki, mięsko i jakaś
              suróweczka, czy warzywka gotowane. Ok. 16.00 - jogurcik, albo serek homo,
              czasem nie je w ogóle o tej porze. Jeśli nie zje o 16.00, to dopiero ten serek
              na kolacje (ale bez chlebka i to mu wystarcza), a jeśli zje serek, to na
              kolację potrafi zjeść nawet dwie paróweczki cielęce (też bez pieczywa), albo
              ok. 120ml kaszki. W międzyczasie je dużo owoców - uwielbia wszystkie, pije
              soczki owocowe ( kubusie), albo herbatkę Hippa. Czasem dostanie batonik Kinder,
              i uwielbia paluszki. Zawsze woła "pal!"
              Jest dużym chłopcem, ale poza tym cały czas biega, więc potwornie dużo spala.
              Znajomi zawsze mówią, że im się wydawało, że ich dzieci są żywe, ale gdy
              zobaczyli Jaśka w akcji, to zmienili zdanie.
              • agaskup Re: Mycie wlosków i nie tylko 01.12.04, 08:52
                W końcu mogę napisać parę słów. Brakuje mi ostatnio czasu.
                Dusia, też mi się wydaje, że twoja Klaudia wcale nie je tak mało. Nasz dzień
                wygląda tak.

                Czasami przed moim wyjściem do pracy jest mleczko (z piersi, cały czas jeszcze
                karmię), ale nie zawsze.
                Między 7 a 8, w zależności o której Filuś się obudzi, zwykła kaszka manna na
                mleku z kartonu. Przed spaniem ok. 12 - bakuś albo jogurt albo kanapeczka.
                Między 14-15 zupka zrobiona przez moją mamę - w tygodniu, w weekend - przeze
                mnie. Je niewiele tej zupki. Kiedyś jadł całą miseczkę, teraz połowę albo parę
                łyżek. Po 15 razem ze mną Filipek je drugie danie. To już różnie. Ziemniaczki,
                surówkę i mięsko albo kluseczki albo jakieś inne rzeczy zrobione przez babcię.
                Drugie danie Filipek je sam. Na początku je ładnie, później zaczyna się bawić
                jedzeniem. Ale dla nas najważniejsze jest to, że siedzimy razem przy stole,
                jemy i rozmawiamy. NIestety brakuje przy obiedzie taty, który w tym czasie jest
                w pracy. Później są herbatniczki, czy biszkopty na spacerku, a także owoce.
                Ok. 19 kolacja - zazwyczaj kaszka manna. I ok. 20.30 mleczko mamusi. I tak to
                wygląda u nas.
                Z piersią skończę jak wyjdą mu już piątki. Wiem, że Filipek jest już duży i że
                już dawno powinnam go odstawić, ale co zrobić.
                Muszę już kończyć, bo niestety jestem w pracy (i tak dużo czasu straciłam).
                Postaram się odezwać wieczorem. Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=18120792
                • tatjana jedzenie 01.12.04, 12:17
                  Igor to wielki żarłok. Moze zjeść wszystko i pewnie w każdej ilościwink

                  śniadanie(ok 9.oo):serek homogenizowany lub jogurt z płatkami owsianymi
                  II ś.(ok. 12.oo):kromka razowca lub grahamka-czasami sucha, czasami z serem
                  twardym, czasami z szynką, czasami z pasztecikiem (spec. dla dzieci)+np.pomidor
                  obiad(ok.15.oo):cokolwiek mu dam, to zje
                  podwieczorek(ok.17.oo):jabłko lub inny owoc
                  kolacja(ok.19.oo):jogurt lub serek homogenizowany, czasami z kromką chleba

                  Pije soczki, herbatki owocowe i ziołowe, wieczorem i w nocy wodę.

                  Czasami nie daję mu II śniadania. W weekendy je na śniadanie parówki.
                  Często jest tak, ze jego oczy chcą jeść-wtedy odwracam jego uwagę od stołu albo
                  daję owoce lub jakieś warzywko.

                  Na spacerze, jak zobaczy, że ktoś siedzi na ławce i je, to podbiega i woła"am".
                  Mały żebrak, czasami płonę ze wstydu.
                  Ciekawa jestem, jak długo będzie miał taki apetyt.

                  Niestety, ze względu na alergię nie może jeść jajek, kakao, orzechów, miodu,
                  produkty mleczne w ograniczonych ilościach. Najgorsze jest to, że nie moze jeść
                  jajek. Oczywiście-nie wiadomo, na co jest uczulony, to jest bardzo trudne do
                  wykrycia. Jednak co do jajek mam wielkie podejrzenia-jeszcze, kiedy go karmiłam
                  (do roku), nie mogłam ich jeśćsad((

                  A propos mycia głowy-nie mamy z tym problemusmile

                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                  Ostatnio kojarzy słowo "do widzenia" z "pa pa". Kiedy wychodzimy np. ze sklepu
                  robi wszystkim pa pa, ku uciesze klientów i sprzedawcówwink

                  A co słychać u Kajka?

                  Pozdrawiamysmile
                  • maugerka Re: jedzenie 01.12.04, 15:04
                    Zapomniałam dodać, że Jasiek zje prawie wszystko, co dostanie, więc nie mam
                    problemów z wprowadzaniem nowości.
                    • aniacichy Re: jedzenie 01.12.04, 15:59
                      cześć!
                      U nas z jedzeniem raczej nie ma problemu.
                      Zjada wszystko...sama tzn od pewnego czasu niepozwala się karmić
                      tylko chce sama jeśc sztućcami, i całkiem niezle jej to wychodzismile

                      My też musimy się pochwalić naszymi postepami w nauce
                      nocniczkowejsmileOlga od ok tygodnia oznajmuje głosno - w specyficzny sposob -
                      swoją potrzebęsmile))
                      pozniej idziemy z nocniczkiem do lazienki, Olga ze mną spuszcza wodę.
                      Z tym kibelkiem to mamy niezłe przeboje. Gdy nikt nie widzi, Olga otwiera
                      kibelek myje rączki, wrzuca po kawaleczku papier toaletowy, a na koniec zabawy
                      całysmile trzeba go chować przed nią, bo gdy tylko ktoś zapomni, to juz
                      przepadłsmile))
                      Poprostu ręce opadają.

                      pozdrawiam
                      Ania
                  • tatjana P.S. 01.12.04, 19:29
                    Jak Igorek był na piersi, to jadł mało. Co cztery, cztery i pół godziny po 5-10
                    minut. Nie dokarmiałam go do 6 m-ca.
                    Od 2 m-ca przesypiał całe noce, bez budzenia się na mleko.

                    Widać teraz chce nadrobićwink
                    • maugerka A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 07:42
                      Mój Aniołek przespał dzisiaj całą noc u siebie. Musiałam co prawda w połowie
                      nocy zanieść mu trochę picia, ale to było wszystko. Ma dzisiaj dzień na spanie,
                      bo ubierałam go na śpiąco, do samochodu wyniosłam śpiącego, do dziadków
                      wnieśliśmy śpiącego i jak wychodziliśmy to też spał.
                      • tatjana Re: A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 11:44
                        maugerka napisała:

                        > Mój Aniołek przespał dzisiaj całą noc u siebie. Musiałam co prawda w połowie
                        > nocy zanieść mu trochę picia, ale to było wszystko. Ma dzisiaj dzień na
                        spanie,
                        >
                        > bo ubierałam go na śpiąco, do samochodu wyniosłam śpiącego, do dziadków
                        > wnieśliśmy śpiącego i jak wychodziliśmy to też spał.


                        Może Jaś potrzebuje dziś kawy? wink))
                        Pozdrawiamsmile
                        • maugerka Re: A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 12:44
                          Ha! Mam nadzieję, że nie. Podobno spał do 7.45, a babcia zdążyła go prawie
                          całego przez ten czas rozebrać, Jaś ani drgnął. Za to po przebudzeniu był
                          wesoły i roześmiany. Swoją drogą, to ciekawa jestem, czy w ciągu dnia będzie
                          miał zamiar zasnąć, czy wręcz przeciwnie i wieczorem będzie nie do życia. A
                          może zrobi numer i zaśnie w samochodzie w drodze powrotnej, a co za tym idzie
                          wieczorne usypianie będzie musiało być przełożone na godzinę późniejszą.....Oby
                          nie!
                          Pozdrówka
                          • zivona Re: A ja dzis jestem wyspana! 02.12.04, 14:07
                            Hej
                            Teraz właśnie moje maluchy śpią smile Kubuś od skończenia 3 mies (kochane
                            dziecko, hihi)zasypiał sam wieczorem. Tak jest do dziś, o 19 jest w łóżeczku,
                            pije swoje mleczko, zawsze czytam mu lub opowiadam bajkę, potem on ogląda swoje
                            książeczki i zasypia sobie. Od paru dni woła baja, baja, uwielbia oglądać
                            bajki, więc zapuściłam mu parę razy dobranockę i jest wniebowzięty. Tak w tym
                            temacie to mam chyba wyrzuty sumienia, z tym TV. Co prawda wieczorynki są
                            chyba na ogół sensowne, ale jeszcze kilka miesięcu temu zdecydowanie byłam
                            przeciwko oglądaniu TV.Chciałam żeby do 3 roku życia nic nie oglądał, echch, i
                            tu taka "porażka". Kubuś ogląda czasami też jedyneczkę, czy budzik,no i teraz
                            dobranocki. Widzę jak się bardzo cieszy, i pewnie dlatego mu pozwalam.
                            Napiszcie jak to jest u was, proszęęęęęę.Może nie jestem sama taką "wyrodną"
                            matką smile Ale żadnych reklam!!!!!!!!!
                            pozdrawiam cieplutko, pa
                            iwona
                            • aniacichy Re: TV:-) 02.12.04, 14:51
                              Olga uwielbia oglądać, a raczej sluchaćsmile
                              budzika i jedyneczki, bo chodzi jej jedynie o piosenki,
                              ciąg dalszy programu ją nie interesujesmile
                              A poza tym ogląda dobranocki, w zasadzie dwie Miś Uszatek,
                              ktorego ja zreszta też bardzo lubię, oraz Lippy i Messy,
                              gdy tylko słyszy, ze sie zaczyna podbiega i siada przed telewizoremsmile))

                              Dodam jeszcze, ze w ciągu dnia przynajmniej 5 razy nastawiam płytę
                              z Arka Noego, Olga przybiega do mnie i woła:
                              mama jejeje, czyli seje jesmile))wszystkie piosenki znam na pamięćsmile))

                              pozdrawaim
                              Ania
                              • tatjana Re: TV:-) 02.12.04, 19:19
                                Zivona-nie jesteś wyrodna matkąwink

                                Wszystko jest dla ludzi, nie ma co przesadzać z TV, ani w jedną, ani w drugą
                                stronę.
                                Jeśli dziecko ogląda tylko programy dla niego przeznaczone (i jeszcze w dodatku
                                z taką radością), a nie patrzy na telewizor włączony cały czas (znam takie
                                domy, w których telewizor jest cały czas włączony-nawet, jak przyjmują gości i
                                słuchaja muzyki), to mu się nic złego nie stanie.

                                Igor od jakiegoś czasu też lubi dobranocki. Potrafi siedzieć grzecznie i
                                obserwować, co się dzieje na ekranie telewizorasmileWażne, że potrafi sie skupić
                                na bajce. Żywo ją komentuje, a to też w jakiś sposób go rozwija.

                                P.S.
                                Właśnie oglądamy "Pszczółkę Maję", jedną z moich ulubionych bajek smile
                              • tatjana Re: TV:-) 02.12.04, 19:24
                                Aha, chcemy mu kupić płyty z bajkami.
                                Ja, jako dziecko namiętnie słuchałam:
                                Dzieci Taty Abecadła
                                Piotruś Pan
                                Muminki
                                Knyps z czubkiem wink)))
                                Zaczarowany Las
                                Ośla Skórka

                                Do teraz pamiętam całe fragmenty tych słuchowisk. A kiedy spotykamy się z
                                siostrą mozemy parę godzin mówić językiem tych bajek, często je cytującsmile
                                • agaskup Re: TV:-) 02.12.04, 21:22
                                  My (tzn. ja i mój mąż)nie oglądamy telewizji prawie wcale. Mamy tylko jeden
                                  mały telewizor w sypialni, który włączamy tylko czasami. Tak więc Filip tym
                                  bardziej nie ogląda. Za to słucha się u nas "radiowej trójki" i muzyki z płyt.
                                  Tatjana zerknij na stronę www.bajki-grajki.pl Oferują bajki, które za moich
                                  przedszkolnych lat były na czarnych płytach, a teraz te same są na CD. Bajki są
                                  super. Jeżeli pomyliłam się w adresie napiszę ci jeszcze raz.
                                  • agaskup Re: TV:-) 02.12.04, 21:26
                                    Adres dobry sprawdziłam, możesz wejść w link poniżej.

                                    www.bajki-grajki.pl/
                                    • tatjana Re: TV:-) 03.12.04, 10:39
                                      Agaskup-wielkie dzięki za link, ale ja już znam tę stronę. Jest naprawdę super!
                                      Aha, my też słuchamy namiętnie radiowej Trójkismile
                                      Pozdrawiamysmile
    • mkrzatala Re: Otworzyłam KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz. 2 03.12.04, 11:12
      Troszkę ciężko się już czyta ten wątek. Jest grubo ponad tysiąc postów.
      Co powiecie na cz.2. Teraz nasze dzieciaczki kończą (skończyły) 20 miesięcy,
      myślę, że to dobry moment.
      Pozdrawiam wszystkie Mamusie kwietniowych dzieciaczków i Wasze dzieciaczki
      Monika i Agatka (1.04.2003)
    • aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 03.12.04, 13:28
      ...dobry pomysłwink
      • tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 03.12.04, 20:26
        Też się nad tym zastanawiałam. To dobry pomysł.
        To co? Spotykamy się w części II?A tę zamykamy?
        • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 06.12.04, 15:01
          To ja też się przenoszę do części II. Do usłyszenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka