zlotarybka_1
29.08.08, 14:43
Do tej pory nie myślałam o tym wcale, ale pomału, pomału dociera.
Budzę się w nocy i zastanawiam się jak to wytrzymam. Nie mogę spać.
Na każdym kroku myślę z przerażeniem, że to już tak niedługo.
Zaczynam się bac na poważnie.
Drogie Październikówki, które już rodziłyście - możecie nas
(pierworódki) jakoś pocieszyć? Opowiedzieć coś o porodzie "na
optymistyczną nutę"?
Poza tym wydaje mi się, że teraz to jeszcze pół biedy - ale jak
wytrzymać czekanie na trzy, dwa, jeden dzień przed - tudzież (o
zgrozo!!!!) - po terminie? Jak nie ześwirować?
Będę wdzięczna za jakiekolwiek słowa otuchy.