UPIORNY dwulatek

24.02.04, 23:54
Myślałam, że w książkach piszą o tym czasie tak dla "picu", a MÓJ syn na
pewno będzie zawsze wspaniały i cudowny. Teraz ma 2,5 roku i naprawdę potrafi
być małym "upiorkiem'. Ratunku!!!! Jak opanować dziecko, które non-stop myśli
o tym żeby coś zbroić. I robi to wszystko patrząc się bezczelnie w oczy. Na
koniec rozbrajaąco się uśmiecha, ale czasem naprawdę brak mi sił
(psychicznych) i ledwo jestem w stanie się pohamować, żeby mu nie przylać.
Tym bardziej, że to drażnienie się ze mną nabiera coraz bardziej
niebezpiecznych cech (ostatnio Antek wszedł do piekarnika - oczywiście
wyłączonego). Albo półgodzinna zabawa mojego dziecko, czyli tzw. "demolka
ancymona": Najpierw trzaska drzwiami (wymieniliśmy szyby na pleksi, bo już
jedna poszła podczas takiego trzaskania - cud, że nic mu się nie stało),
kiedy podbiegam, żeby jezablokować on mnie wymija podbiega stołu, bierze mój
kubek z kawą (nauczyłam się pić kawę z dużą ilością zimnego mleka, żeby się
nie oparzył) i rzuca na podłogę. Idę po ścierkę, a on mówi, że "ja mama
pomozie", co znaczy, że mi pomoże i bierze MOPa, po czym wyciera nim
telewizor, biurko i ściany. mnie już szlag trafia, ale nic, jeszcze dam mu
szansę, no to on podbiega i np. zrzuca wszystkie ksiązki z półki. I tak w
kółko. ingorować nie mogę, bo zrobi sobie krzywdę, albo stłucze wszystko w
naszym domu. Karanie w postaci wyprowadzenia do jego pokju też nie skutkuje,
bo najpierw po prostu wychodził i broił ze zdwojoną energią, zamontowałam
więc zamek, ale zamykanie na klucz oznacza histerię z agresją, rzuca w swoim
pokoju wszystkim we wszystko. Do tego wszystkiego miewa klasyczne napady
histerii, w szczególności kiedy nie może dostać lub zrobić tego co by chciał.
Ubóstwia rzucanie się na chodnik i krzyki. w domu już tego nie robi, bo od
kiedy zaczęłam zupełnie go ignorować a nawet "obrażać" się na niego z powodu
takich histerii (taka była rada zaprzyjaźnionej p. psycholog) rzeczywiście
przestał to robić. Na ulicy jednak nie mogę go zignorować, i on to
wykorzystuje. Zamknięte koło znowu zaczęłam wychodzić z nim tylko w
spacerówce, bo po prostu sobie nie daję rady. Kiedy wychodzi z opiekunką
wszystko jest ok. a ze mną wariuje. Pomocy!!!! Niestety zdarzyło mi się już
dwukrotnie, że nie wytrzymałam i dałam mu klapsa. Ale to faktycznie nie
skutkuje, było tylko dla mnie upustem złych emocji, a na mojego synka
zadziałało jak płachta na byka. Nie dość, że mi oddał (!!!), to wpadł w
jeszcze większy szał. czy ktoś ma opracowane sposoby jak to przetrwać?

    • ikrasiejko1 Re: UPIORNY dwulatek 25.02.04, 08:56
      W książkach o tym piszą, więc wzmożona aktywność 2 - latka, rozpoznawanie
      granic, budowanie tożsamości jest normalne i ... nie złośliwe. Jeśli tak na to
      spojrzysz, to będziesz cierpliwsza, spokojniejsza, opanowana i konsekwentna.
      Jak zrzuci ksziażki, razem pozbierajcie. Jak czymś coś broi - zabierz mu to,
      jak rzuca się na ziemię, przytul do siebie mocno. Z miłością.
      A jak już nie wytrzymujesz to pomyśl sobie jak bardzo w ciąży chciałaś by Twój
      syn był zdrowy. I jest. Pozdrawiam, I.
    • granna Re: UPIORNY dwulatek 25.02.04, 09:34
      Hej
      Nie piszesz w jakich sytuacjach Twój syn robi te demolki w domu. Zdziwiło mnie
      tez dlaczego "dajesz mu sanse" kiedy zbije kubek a potem brudnym mopem zmywa
      ściany.Przeciez o to chodzi, ze on bada na ile moze sobie pozwolic i dobrze
      chyba wie, ze tego robic nie mozna. Co do kar, moim zdaniem nie kara (zamykanie
      w pokoju) jest potrzebna tylko ponoszenie konsekwencji swoich wyczynów sad Nie
      pozwoliłabym, zeby mi pomagał sprzątac jesłi potem z rozmysłem bezczelnie
      patrzac w oczy "co dalej" wyciera ściany. Ja mówie swojemu synowi , ze nie
      wolno tak robic i ja nie pozwalam Ci tego robic i ..uzasadnienie bo mop jest do
      wycierania podłogi a ty niszczysz inne sprzety, znisszczysz telewizor nie
      bedzie bajki itp. U nas co prawda nie ma aż tak dramatycznych przykładów jak
      Twoje, ale ja się wspomagam tez innymi metodami smile) Daję synowi dużo możliwości
      wyboru w neutralnych sytuacjach tzn. proponuje 2 bluzki 2 pary spodni jak sie
      ubieramy mam dla niego 2 szczoteczki do zębów 2 pasty, pytam gdzie chce jesć w
      kuchni czy w pokoju itd. Mam wrazenie ze skutkuje to o tyle, ze mniej jest afer
      związanych z tym, ze czegoś mu odmawiam. Jak mi sie rzucił w sklepie to sobie
      poszłam, mówiac ze sie wstydze takiego dziecka bo nikt sie tak nie
      zachowuje smile) i ze przyjde jak sie uspokoi; jak w domu dochodzi do jakis
      wielkich rozpaczy to pozwalam mu sie wyryczec i o dziwo mam wtedy wiele wiecej
      cierpliwosci niz zwykle smile) Pewnie ze sa momenty jak np. mycie rąk po spacerze
      na siłe bo on nie chce, ale jak sie złosci i chce mnie uderzyc to proponuje mu
      poduszke smile ją nie boli (uwazam, ze emocje trzeba rozładowac). Raz się uparłam,
      ze bede film oglądac bo jest ciekawy i od czasu do czasu mam prawo cos obejrzec
      (ja mu w oglądaniu bajki nie przeszkadzam) i choć wył przez cały czas i
      faktycznie nic nie słyszałam z tego filmu,następny obejrzałam bez problemów smile
      Nie mówie ze wszystko jest idaelnie, ale staram sie stwarzac jak najmniej
      sytuacji konfliktowych, takich w których będzie walka. Walka z dzieckiem to
      najgorsze co moze byc! Jak nie chce sie ubrac to mówie, ze dobrze, idź i wróc
      jak juz bedziesz chcial albo jak np nie chce ubrac kapci : 'chyba nie chcesz bo
      pewnie nie umiesz?? (oczywiscie jak założy to bardzo go chwalę smile) Tez mam ten
      problem, ze z nianią idealnie a ze mna ryk sad( i ciagle nie i nie sad Odkryłam
      jednak, ze jak zaczęłam byc bardziej stanowcza, bo JA i moje potrzeby tez są
      ważne i sie liczą po kilku protestach ustępował. Stanowcza to znaczy nie
      uwiązana niewolniczo do myśli, ze dziecko potrzebuje mnie zawsze i wszędzie, ze
      musze byc na jego usługi bo ono tak chce (to prawidło dotyczy noworodków i
      niemowlat a wraz z wiekiem dziecka trzeba sie trochce ograniczac). Wydaje mi
      się, ze gdybym tak robiła uczyłabym go braku poszanowania dla potrzeb innych i
      hodowała sobie egoiste i narcyza smile) Kończe bo cos długi ten post. Acha jeszcze
      jedno staram sie nie mnożyc zakazów tzn, jak chce cos zrobic, obejrzec co moze
      byc niebezpieczne to staram sie mu pomóc, zeby zaspokoił swoją ciekawość pod
      moim okiem i po tym przestrzegam np. ale samemu nie wolno bo będzie ała
      albo "si" gorące i potem ała, przywołuje jakies sytuacje itp. Ogólnie duzo
      gadam i pewnie dlatego mój syn 'gada" tak mało smile)
      Pozdrawiam
      granna
      Ps Ale czasami nie skutkuje nic i wtedy najchętniej bym go komus na troche
      oddała smile))
      • anek.anek Re: UPIORNY dwulatek 25.02.04, 12:29
        dziekuję. Wiesz, czasem faktycznie łapię się, że może faktycznie na zbyt wiele
        pozwalam.
        z drugiej strony te napady "złośliwości" są jak huragan, czasem trudno mi w
        ogóle zarejestrować, że np. Antoś jedzi mopem po ścianach, bo akurat sprzątam
        zupę, którą rozlał w kuchni na podłodze (odwracając miseczkę do góry dnem). To
        są tak szybkie działania mojego syna, że czasem naprawdę zanim się zorientuję,
        już robi coś kolejnego. Jeszcze pół roku temu był aniołkiem, a teraz kilka razy
        dziennie doprowadza mnie do wrzenia. Oczywiście ja sama mam lepsze i gorsze
        dni.W tych gorszych, to mi chce się płakać i czuję zupełnie bezsilna. Nie
        uważam, że dziecko powinno być "grzeczne". Zresztą zawsze mówiłam i chciałam
        mieć "ancymona" w domu, nie sądziłam tylko, że tak trudno poradzić sobie z
        własnymi emocjami kiedy stanie się z problemem oko w oko. Piszesz o filmie, na
        którym obejrzeniu ci zależało. Dla mnie "świętością" są wiadomości. Antek
        jednak, kiedy ma humor na psocenie, staje przed telewizorem, albo mi go wyłącza.
        Pracuję na pół etatu. Zasadę mam takę, że po powrocie z pracy poświęcam swojemu
        dziecku co najmniej dwie trzy godziny. Tylko dla niego, bez prasowania, czy
        zmywania naczyń w międzyczasie. Do tego reszta popołudnia, kiedy jestem w domu,
        ale zajmuję się jednocześnie i synem i obowiązkami domowymi. Może to jednak za
        mało?
        Dziękuję za rady. Bardziej chyba po prostu chodziło mi o świadomość, że nie
        jestem sama, wtedy łatwiej znaleźć w sobie samej siłę i cierpliwość.
        • wszystko-niebieskie do anek.anek UPIORNY dwulatek 25.02.04, 22:06
          Witajsmile
          Czytając Twoje posty, zastanowiłam się, kto pomaga Ci w opiece nad synkiem? Czy
          nie jest tak, że jesteś za bardzo zdana na siebie? Czy dzielisz się z mężem
          swoimi wątpliwościami(nic nie piszesz, co on otym sądzi)? To ważne, żeby nie
          mieć wszystkiego "na głowie". Widzę, że jesteś "przytłoczona" zachowaniem
          dziecka i czujesz się winna, że (według Ciebie) nie zachowuje się ono tak,
          jakbyście (Ty i pewnie Twoi bliscy) oczekiwali. Jeśli synek coś nabroi- Ty
          czujesz się winna. Wydaje mi się, że potrzeba Ci akceptacji samej siebie i
          swoich emocji. Masz prawo być zła, zmęczona, zdenerwowana! Czytając Twoje
          posty, myślałam bardziej o Tobie, niż o Twoim synku, dlatego też moja odpowiedź
          w całości jest poswięcona Tobiesmile. O zachowaniach Twojego synka napiszę jutrosmile
          Jeśli miałabyś ochotę- zapraszam do rozmowy na gg (nr mogę podać Ci w mailu).
          Pozdrawiam serdeczniesmile
          • anek.anek do wszystko-niebieskie 25.02.04, 22:15
            Hej, wielkie dzięki za odpowiedź. Myślałam o tym co napisałaś, w sumie możesz
            mieć rację. Fakt, zajmuję się synkiem niemal sama, bo Tata wraca z pracy
            najwcześniej o 21-22 wieczorem. Kiedyś obydwoje tak pracowaliśmy,
            wiesz, "wyścig szczurów", więc ja teraz się nie buntuję, nawet nie myślę o tym,
            że to nienormalne. Ale oczywiście wiem, że to chore. zresztą mój partner też
            jest rozdarty, czasem o tym rozmawiamy i wiem, że jego ta sytuacja również
            boli. Czekam na numer gg, z chęcią pogadam:
            anek.anek@gazeta.pl (lub interia.pl)
            dzięki
            • wszystko-niebieskie Re: od wszystko-niebieskie 27.02.04, 19:36
              Cześćsmile

              Wysłałam do Ciebie maila z moim nr gg- doszedł?
              Pozdrawiamsmile
    • iju Re: UPIORNY dwulatek 26.02.04, 13:53
      Nie wiem czy to jest mądra rada ale ja stosuję ją do mojej 2 letniej córeczki,
      stłukła miskę z premedytacją musi po sobie posprzątać, jestem nieubłagana nie
      pozwalam na nic póki nie sprzątnie tego co popsuła, rozlała itp. Pracuję na
      cały etat i mam jeszcze jedno starsze dziecko, na którym przerabiałm wiele
      różnych metod ta się sprawdziła, choć czsami trochę trwa zanim maluch zabierze
      się za sprzątanie, efekt też nie zawsze zadowalający, prawie zawsze poprawiam,
      ale jak już nie widzi. Staram się też żeby dzieci dużo czasu spędzały na dworzu
      ( zwykle z nianią, bo jak ja wracam jest ciemno) tam się wyszaleją i
      najczęściej w domu potrzebują trochę odpocząć. Dwulatki tak mają, sprawdzają
      gdzie są granice tylko od Ciebie zależy na ile mu pozwolisz... Wiem, że łatwiej
      pisać niż zrobićsmileŻyczę wytrwałości, okres dojrzewania jest jeszcze gorszy.
      • anek.anek Re: UPIORNY dwulatek 26.02.04, 15:07
        dzięki, staram się zastosować do rad. Antoś też"szaleje" na podwórku, co
        najmnie trzy godziny dziennie (no, chyba, że jest poniżej -10).
        I masz, rację okres djrzewania jest gorszy, pamiętam samą siebie....smile))))))
Pełna wersja