Jutro wyjeżdżamy na wesele i pierwszy raz w życiu Julka /9 m-cy/ zostaje na
ponad dobę beze mnie. Były opcje, aby Młodą zabrać ze sobą, tym bardziej, że
karmię piersią, ale ze względów zdrowotnych /dziecko niedawno miało zapalenie
płuc więc jest osłabione jeszcze/postanowiliśmy, że dzieć zostanie z moimi
rodzicami, znaczy się w bardzo dobrych rękach. O ile o starszaka się tak nie
martwię /on uwielbia dziadka i już się dopytuje kiedy dziadek przyjdzie na
noc/, to Młoda nigdy mnie jeszcze nie opuściła na tak długo. Z drugiej strony
cieszę się na samotny wyjazd z mężem, na pewno zrobi na to dobrze, ale
jednocześnie mam wyrzuty sumienia, że robię jakąś krzywdę córce.
Echhh, wygadałam się, ale wcale mi nie lepiej