Dodaj do ulubionych

3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwariować?

21.06.10, 08:40
Witam,

proszę Was o podpowiedzi - jak sensownie reagować _podczas_ histerii corki,
gdy akurat nie ma mozliwosci przeczekac i zignorować napadu?

Córka jest wrażliwcem i niestety skłonna do długich napadow płaczu, histerii,
rzucania po podłodze - czyli typowy repertuar trzylatka, tyle, że chyba trochę
częściej niz u innych dzieci i trochę dłuższe ma napady wrzasku.

Jakos sobie dotychczas radziliśmy - przeczekiwaniem, systemem nagród,
rozmowami, wyciszaniem, etc.

Ale - trzy tygodnie temu młodej urodził sie brat, no i sie zaczęła - jazda bez
trzymanki. Teraz juz niemal cały czas, gdy corka jest w domu (czyli
nie-w-przedszkolu) - o cos jest awantura. A gdy juz absolutnie nie ma powodu,
bo wszystk jest idealnie po jej mysli - dostaje napadu, że ją swędzi skóra -
ot tak nagle znikąd zaczyna się wić po podłodze, trzec nogami, drapać wściekle
po glowie, że ją swędzi albo ze ma cos w nosie i jej przeszkadza i z taka
zloscia w tym nosie dłubie (oczywiscie nic tam nie ma).

I ja jestem w stanie nawet uwierzyć, że na zasadzie somatyzowania emocji - ona
faktycznie ten świąd odczuwa, ale nie ma on żadnej fizjologicznej przyczyny.
Pół biedy, gdy jest weekend, popołudnie, wieczór - zaś mozna przeczekać,
porozmawiać, etc.

Ale kompletnie jestem bezradna rano, gdy niestety - trzeba wyjść o 6.30
napóźniej. Nie chcemy budzic córki bardzo wczesnie, zeby miec zapas czasu na
jej histerie, wiec nie ma jak przeczekać. Budze ja ok 5.50.

A młoda rano - wiadomo urządza awantury najcięższego kalibru. Przerabialismy
już zignorowanie i wyjście bez sniadania, bo nie zjadla, wyjazd do przedszkola
w niekompletnym ubraniu (no w samych rajtuzach) - bo nie chciala sie
absolutnie ubrac. Troche to bezskuteczne. Czy ja ubiorę czy nie - awantura
jest. Sama sie nie ubierze, chyba ze wstaniemy o 4 rano, przeczekamy histerię
i wyblagamy, zeby sie odziała.Albo wymusimy to na niej krzykiem. To samo ze
śniadaniem. Na dluzsza mete - błagac lub krzyczec - bez sensu, a tylko to
działa (czesciej krzyk niz błaganie).

Wyczerpalam już repertuar reakcji: po dobroci, przytulaniem, nagrodami,
dawaniem wapna, smarowaniem emolientami, fenistilem, ale też i huknęliśmy na
nia raz czy drugi - nic. Tak czy siak - ryk, wicie się, wściekłe drapanie lub
inny dowolny powod (zle spodnie, bluzka, zly kubek, zla kasza).

Domyslam się, że ma to związek z narodzinami brata, ze mała domaga sie uwagi,
rozladowuje napiecie - i ze trzeba bedzie ten okres przetrwac.

Ale co robić rano, gdy awantura a wyjść trzeba? Mam wrażenie że walę gową w
ścianę i nie daję rady z nieustannymi fochami i rykami córki. Co zrobic, zeby
przetrwac i nie zwariowac i nie pokrzywic dziecka naszym miotaniem sie miedzy
gniewem a blaganiem jej zeby przestała? Jestem potwornie zmeczona ciaglym
chodzeniem na paluszkach byle corka nie wybuchła, nic nie moze byc normalnie,
po prostu, awantura, fochy i ryki o najdrobniejsza rzecz. Dzis gdy wyszli z
mezem z domu poplakalam sie z bezradnosci wlasnie sad

ps. Staramy sie bardzo poswiecac jej maksimum czasu ile sie da, nie obciazamy
jej odpowiedzialnoscia za obecnosc brata, nie kazemy ustapic, bo mlodszy,
jestesmy (ja albo maz) zawsze dla niej ilekroc potrzebuje. Ja troche mniej,
ale staram sie jak moge codziennie pobyc tylko z nia. Co jeszcze moge?
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 10:29
      Co by się stało, gdybyście kompletnie zignorowali jej fochy? Nie chce jeść
      śniadania, to nie, nie chce umyć zębów, to nie. Jest lato, kupić dwie ładniejsze
      piżamki, takie, w których od biedy może pojechac do przedszkola i udawać, że to
      tuniczka z leginsami, nie chce założyc butów? Zapakować buty i dać
      przedszkolance, żeby miała przygotowane, jak mała się zdecyduje założyć. Zresztą
      można kupic takie klapki, ktore moga słuzyć za kapcie i za buciki na podworko.
      Atutem tutaj jest lato. Można dac przedszkolance jakieś rzeczy na zapas, trzymać
      w szafce bluzę, jak się zrobi zimno.
      Co zrobi malutka, jak przez kilka dni przestaniecie kompletnie zwracać uwagę na
      jej awantury? Wiem, że to będzie bardzo ciężkie dla Was wszystkich, ale skoro
      już wszystkie metody po dobroci zostały wyczerpane, można jeszcze spróbować
      ignorowaniem coś ugrać. Nie mialam takich problemow z dziecmi, teoretyzuję, ale
      może warto spróbować. Życzę mocnych nerwów, wytrwałości i powodzeniasmile
      • sebalda Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 11:05
        Uściślenie. Żeby takie postępowanie, jakie opisałam wyżej, zadziałało, musi byc
        przeprowadzone metodycznie, konsekwentnie i długofalowo. Wiem, że próbowaliście
        tak robić, ale jak długo? I ignorowanie ma byc takie po całości, zero
        tłumaczenia i przekonywania. Uprzedzić raz małą, że jesteście już bardzo
        zmęczeni jej zachowaniem i że nie będziecie się z nia siłowali. To znaczy chodzi
        o to, żeby jej dać przekaz, że nadal ją bardzo kochacie, ale nie możecie
        zaakceptować jej wybuchów. Choć z drugiej strony, może właśnie taka terapia
        szokowa byłaby lepszawink Z dnia na dzień przestać w ogóle zwracać na nia uwagę
        podczas napadu, robić swoje, wsadzić na siłę do samochodu i zawieść do
        przedszkola. Nie wiem, sami znacie lepiej swoje dziecko. Ja jestem przeciwniczką
        brutalnych metod, ale może tutaj właśnie to zaskoczenie by zadziałało. Trudna
        sprawa.
      • nat.wroclaw Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 11:10
        Wiekszosc czynnosci przed wyjsciem rano musielibysmy robic na silę po prostu: Na
        silę wyjąć ją z łóżka - i skoro bez mycia - to na silę posadzic na kibelku zeby
        zrobila siku, po czym samodzielnie podciagnac jej pizame. Na okolicznosc braku
        wspolpracy przy ubieraniu - zniesc na doł, nie dac sniadania (no bo odmawia i
        sama nie chce, tylko wyje), wsadzic do auta i zawiezc do przedszkola.

        Wszystko przy wtorze ryku, płaczu i krzyku.

        Natomiast gdyby postepowac tak w weekend czy popoludniami - zyskujemy tyle, ze
        mloda wyje godzinami w swoim pokoju a my siedzimy na dole coraz bardziej wk...
        słuchając jej histerycznego krzyku. Brak zabawy, brak kontaktu, brak posiłkow -
        bo mała wyje o coś niemal co chwilę. Nasz brak reakcji rowna się -
        przewrzeszczane przedpoludnie, przewrzeszczane popołudnie, przewrzeszczany wieczor.

        Z krotkimi przerwami na to, co akurat na chwilę malej sie spodoba i przy czym
        zapomina o histeriach, by NAGLE - znowu zacząć awanturę.

        Dlatego napisałam o chodzeniu na paluszkach. Bo na przyklad - bawimy sie w jej
        pokoju, jest miło i fajnie i nagle cos źle powiem, zrobię, wezmę zlą zabawkę,
        albo poproszę młodą, żeby nie wycierała rąk umazanych farba w ubranie / posciel
        / scianę. Młoda oczywiscie nie slucha - toteż poroszę raz drugi, trzeci,
        wreszcie bardziej zdecydowanym tonem - i ryk oraz awantura. I było fajnie przez
        chwilę i znow cos jest NIE TAK. Bo się matce zachciało czegoś zakazać.

        No i zeby w ogole jakkolwiek funkcjonowac, to miotamy się miedzy
        dyscyplinowaniem młodej krzykiem, co zwykle wzmaga tylko jej płacz a bałaganiem,
        zeby przestala, zeby powiedziala o co chodzi - co zwykle.. uwaga: wzmaga jej płacz.

        Ja moze mam coś nie-okej ze sobą, ale no nijak to po mnie nie chce spłynąć, że
        gdy jestesmy wszyscy w domu, to 90% czasu mija nam na zagospodarowywaniu w jakis
        sposób awantur młodej. Moge wyluzować i wzruszyc ramionami, powiedziec mężowi:
        "Dobra, zostaw, chodź napić sie herbaty, przeczekamy" - raz, drugi, dziesiąty.
        Ale ILE MOŻNA? I NIC NIE DZIAŁA trwale. Krótkie chwile zadowolenia, a od urodzin
        synka - jeszcze krótsze. Każda - fajna na poczatku czynnosć, konczy się fochem,
        rykiem i płaczem i nie jestem w stanie przewidziec O CO TYM RAZEM bedzie
        awantura, zeby chociaz sprobowac zapobiec.

        Dżizas sad(
        • morekac Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 23.06.10, 00:56
          poproszę młodą, żeby nie wycierała rąk umazanych farba w ubranie /
          posciel
          / scianę.
          To mów jej : Wytrzyj ręce w papier?
    • mal_gra Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 11:26
      brat na pewno ma na to wplyw, a ja z innej beczki- moze ala jest zmeczona???
      dlaczego zrywacie dziecko o 5.50???? jak ty, rozumie jestes w domu???
      szczerze, jakbym byla w domu, a dziecko mialoby o tej godzinie wstawac, to by
      do przedszkola nie chodzilo i juz. naprawde nie ma innej opcji? (zmiana
      przedszkola na blizesze, ty podwozisz, opiekunka zaprowadza???) wyspane dziecko
      to sczezsliwe dziecko, moja corka na mur beton robi awantury jak jest zmeczona,
      ooo, wtedy trzeba chodzic na paluszkachsad
      zainteresowalaby się tez integracją sensoryczna- twoje dziecko ewidentnie a
      jakis problem i trzeba by go zdiagnozowac (poza ty nieszczesnym zmeczeniem).
      polecam wizytę u psychologa
      • yola_d poranne budzenie 21.06.10, 12:00
        Troche w ciemno, bo nie wiem, jak wyglada u Was budzenie ; tez mam
        coreczke i "dawno" temu, gdy zaczela chodzic do przedszkola jako
        trzylatka, budzilam ja dosc wczesnie, ale bardzo powoli: wchodzilam
        do jej lozka, calowalam, przytulalam i spedzalam z nia tak jakis
        czas (czesto nawet do 15 min) na przytulankach i rozmowie smile
        Wczesniej probowalam budzic ja "normalnie", ale to tez zwykle
        konczylo sie placzem, wyciem itp.
        Teraz coreczka ma juz lat 6 i nadal rano budze ja pocalunkami,
        glaskaniem i krociutka rozmowa, ale Mala juz "wyrosla" i teraz trwa
        to bardzo krotko.
      • nat.wroclaw Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 12:01
        Hej, już odpowiadam:

        1. 5.50 - bo pracujemy od 7 rano, a dojechac trzeba 20 km. Czasem tak jest
        niestety. Mała tak funkcjonuje od listopada, chodzi wczesniej spac i dosypia
        jeszcze w ciagu dnia - jakos się wdrożyła do takiej godziny. Połowa dzieciakow w
        jej grupie tak wstaje. A przedszkole jest płot w płot z moja pracą, dlatego
        zostało wybrane.

        2. Synek urodził sie 3 tygodnie temu. Kilka razy zostałam sama z dwojgiem, ale
        było bardzo ciężko - mały jest non stop na piersi albo niestety - trzeba go
        nosic. Córka w te dni nudzila się i po swojemu - domagala uwagi, jednym słowem -
        sajgon, mimo, że wyspana.

        Przedszkole kończy się za kilka tygodni, a potem będziemy razem juz w domu, mały
        troche okrzepnie, ja naściagam mleka, zeby tata mógł czesciej karmic, bedzie
        lepiej. No i od wrzesnia - nowe przedszkole - blizej, dokladnie tak, jak pisalaś.

        3. Bylismy u psychologa, ba! nawet u psychiatry - wlasnie na okolicznosc SI oraz
        tych awantur. Dziecko zdrowe (i pochwał było wiele, ze wybitna, ze rozwinieta,
        tu tam, siam, jak na 3-latkę) - po prostu wrazliwa, przy tym ekspresyjna
        (temperament po mamie), niski próg reaktywnosci. SI - ok.

        4. Jak pisałam, jestem w stanie zrozumieć drazliwośc i płaczliwośc rano - nawet
        jesli pojdzie wczesniej spac. Ale w weekend? Gdy spi do woli, dosypia drzemką,
        nikt jej nie zrywa, wszystko jest powoli i przyjaźnie?

        Awantury - tak samo.

        Mam wrażenie, że doszlam do ściany..
        • zgielk Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 13:23
          a jak dziewczynka zachowuje sie w pkolu?
          macie jakis feedback?
          co mowia opiekunki?

        • stypkaa Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 14:58
          > 1. 5.50 - bo pracujemy od 7 rano, a dojechac trzeba 20 km.
          > 2. Synek urodził sie 3 tygodnie temu.

          A kto opiekuje się małym gdy Ty pracujesz od 7 rano? Chyba, że coś
          źle zrozumiałam?

          Ja bym zwróciła baczną uwagę na to co napisała babsee nt. pasożytów.
          Moje dziecko po odrobaczeniu bardzo się wyciszyło, a też zdarzały
          się histerie na maksa.

          Druga sprawa, że moim zdaniem, nie jest dobrym pomysłem oddawanie
          dziecka do przedszkola podczas gdy drugie, młodsze, zostaje w domu z
          ukochaną mamą. Chyba, że ona kocha przedszkole i chodzi tam na
          skrzydłach. Nie pamiętam czy coś na temat chęcie chodenia do
          przedszkola pisałaś.
          Napisałaś, że sytuacja się zdecydowanie pogorszyła po narodzinach
          brata. Przemyślałabym czy nie zostawić jej na jakiś czas w domu.
          Wiem, ze jest cięzko z dwójką smile Mam dwóch synków z 2 letnią
          różnicą wieku. Był sajgon. Ale ZAWSZE znajdowałam czas dla
          Starszego, młodszego może nosić ktoś inny, nie nakarmi - to fakt,
          ale ponosić już może ktoś inny. A Ty w tym czasie możesz zająć się
          tylko i wyłącznie córką.

          Pozdrawiam i życzę dużo sił smile
    • babsee Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 13:34
      A wiesz co mi przyszlo pierwsze do glowy?ze Twoja corcia ma albo
      alergie albo pasozyty.
      Czy wiesz, ze dzieci zarobaczone sa skrajnie emocjonalne?wlasnie
      nadpobudliwe, placzliwie i wrzaskliwe?czy wiesz, ze mają poczucie ze
      wszytsko je swędzi?wzielas pod uwage,ze stan Twojej corki to moze
      nie jest widzi misi ale cos jest na rzeczy?
      a alergiczne dzieci- no coz, zobacz na forum alergie,jakie problemy
      emocjonalne mają alergicy- to samo- nadrwazliwosaci, drażliwosc,
      placzliwosc- jednym slowem- emocje sięgają zenitu.
      Jest na forum Mama, o nicku Edycia274-jej corka Nikola sprawiala
      podobne problemy jak Twoja corka-walczyla z nią roznymi metodami az
      okazalo sie ze dziecko ma problemy zdrowotne- po prostu.W trakcie
      leczenia jej zachowanie uległo takiej zmianie, ze wszyscy byli w
      szoku.
      Poszukaj moze jej nicka,na dole w sygnaturze ma link do blogu o
      swojej corci.
      Poszukaj innej przyczyny zachowania dziecka.Nie zawsze jest tak,ze
      to tylko w glowie siedzi.
      • nat.wroclaw Odpowiadam zbiorowo na pytania 21.06.10, 16:05
        Hej, dziekuję za rady, juz odpowiadam:

        Zgielk: W przedszkolu jest ok - bywa humorzasta, ale w normie, panie ją
        bardzo lubią, dzieci też - byłam, widzialam, rozmawiałam - córka jest
        najnormalniejszym przedszkolakiem, czyli bez histerii, ale tez nie jakims
        idealem zawsze super-grzecznym.

        Stypkaa: Wiem, że pisze rozwlekle, wiec pewnie Ci umkneło - pisalam dwa
        razy ze syn ma 3 tygodnie dopiero i pisalam juz wyzej
        - dlaczego mała jezdzi do przedszkola
        - ze bedzie jezdzic (i faktem jest tez ze bardzo lubi) przez kilka tygodni do
        przerwy wakacyjnej
        Ja jestem na macierzyńskim. Do urodzin synka mała jezdziła ze mna do przedszkola
        (ja na 7 do pracy) - teraz wozi mąż - na te sama godzine niestety.

        Za kilka tygodni bede juz z dwojka w domu, gdy zamkna przedszkole. Ale ponosic
        "ktos inny" jak piszesz bedzie mogł gdy ten ktos inny wroci z pracy, wiec jakies
        10-11 godzin jestesmy w trojke sami w domu. Noo sajgon smile

        Babsee - nie pisalam tego, zeby nie mnozyc informacji. Ale fakt: Córka
        miala silna alergie pokarmową na wiele roznych skladnikow, ktora po kuracji
        odrobaczania (dokladnie rok temu) zaczela sie wycofywac. Po odrobaczaniu
        stopniowo zaczely ustepowac reakcje alergiczne na wiekszosc pokarmow. Natomiast
        zachowanie nie zmienilo sie jakos szczegolnie na lepsze. Tendencja do awantur z
        blachego powodu i pobudliwosci - zostala.

        Mam taka hipotezę, że mała w chwilach napięcia reaguje nerwowo - drapaniem sie,
        jako pozostałosc po licznych swedzacych wysypkach trapiacych ja od urodzenia do
        zeszlego roku (czyli jakie 2,5 roku) - mimo, ze teraz wysypek ani zmian na
        skorze juz nie ma.


        • verdana Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 21.06.10, 17:42
          Wiesz, IMO NIC się teraz nie da zrobic i nic nie nalezy robić. Trzy
          tygodnie po urodzeniu brata dziecko ma prawo byc okropne i
          nieznosne, a wszelka próba zmian, nie dawanie śniadania, robienie
          czegos siłą - przekona tylko córeczkę, ze sprawdza się jej najgorszy
          scenariusz - to znaczy, ze brat sprawił, ze nie zwracacie na nią
          uwagi.
          Wg. mnie dziecko ma w tej chwili wszelkie prawo być cały czas
          zdenerwowane, placzliwe i marudne. To trochę tak, jakby u Ciebie w
          domu zamieszkała jeszcze jedna dorosła osoba, ktora ma takie same
          prawa jak Ty, a moze nawet większe - i musisz pogodzić sie z tym, ze
          nigdy się nie wyprowadzi. Bylabys w dobrym humorze?
          Ja bym po prostu machnęła ręka. Po wakacjach powinno być już trochę
          lepiej.
          • nat.wroclaw Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 21.06.10, 18:54
            A masz jakis praktyczny pomysl jak w tym ryku i płaczu porannym w miare
            nieprzemocowo wyprawic malą z domu? Bo jest zwykle tak, ze podnoszę ja z łóżka,
            ona z wielkimi oporami sie zwleka i gdy juz jest pionowo - miękkie kolana i
            głosny płacz. Jakos ją zaciagam do łazienki - tam to samo, to samo przy
            ubieraniu i sniadaniu.

            I albo robie to na sile (literalnie trzymam jej glowe nad umywalka i myje zeby -
            ona stoi jak lalka i robi "miekkie kolana", myje jej twarz, rece, wycieram,
            ubieram - jak lalke, a mloda no wlasnie taki opor miekkich kolan i wyprezania
            sie do tyłu + wsciekły płacz i odmowa wspolpracy.

            Albo: huczę: "Proszę sie natychmiast uspokoić!" (zdajac sobie sprawy z
            absurdalnosci tego polecenia, bo nawet ja nie potrafie sie "natychmiast
            uspokoic", a stara krowa jestem. Z tym, ze skutek krzyku jest taki, ze na
            chwilke ona wychodzi z tego stanu miękkich kolan, by za chwile zaczac plakac
            coraz glosniej.

            żadna alternatywa nie przychodzi mi do głowy sad Rozmowa - nieskuteczna, młoda
            odmawia kontaktu.


            i jeszcze dodatkowe pytanie - Verdana, bo mała taka histeryczka jest od zawsze -
            teraz jej zachowania przybraly tylko na czestosci. Gdy juz emocje z okazji brata
            opadna, za pare miesiecy, a awantury zostana... (jako były i przed bratem), co
            wtedy? Co Ty bys zrobila majac taka histeryczke w domu, kochana, ale potwornie
            trudna w emojonalnym rozgardiaszu?
            • verdana Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 21.06.10, 19:00
              Nie mam. Moze zapytać samej zainteresowanej, jak to sobie wyobraza i
              co należąłoby zrobić, aby jej bylo latwiej wstawać? Ale nie rano,
              tylko w jaiejść spokojnej chwili.

              Pewne rzeczy odpuścilabym calkiem - na przyklad śniadanie, mycie
              twarzy.
              Raczej bym nie wrzeszczała, tylko pocieszała (no wiem, że ci się nie
              chce, mnie tez nie, ale trzeba).
              A moze niepedagogiczne, acz skuteczne przekupstwo? Czasem dobrze
              działa minutnik i sciganie sie z nim. Za kazde zdązenie przed
              minutnikiem - gwiazdka(z tym, ze wszystko musi być podzielone na
              konkretne czynności - wstanie z łóżka, umycie zębów, ubranie się,
              sniadanie - a nie wszystko razem). Za dziesięć gwiazdek - jakis
              drobiazg.
              • verdana Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 21.06.10, 19:02
                A, jeszcze jedno...
                Czy córka lubie przedszkole? Bo jesli lubi, to moze dobrym sposobem
                jest po prostu oswiadczyć - nie wstajesz - to nie. I wbec tego z
                przedszkola nic nie będzie.
                Tylko tego dnia na wszelkie prośby trzeba by mowic - Nie mam czasu,
                miałas byc w przedszkolu, tam byś się pobawila z dziećmi, a w domu
                nie ma nic ciekawego przygotowanego dla ciebie.
                Ale jeżeli dziecko przedszkola nie lubi, to nie podziałasmile
                • jas.ulka Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 21.06.10, 22:04
                  Z zawodu jestem terapeutą więc podpowiem jak terapeuta a nie mama. Jeśli
                  ignorowanie histerii nie przynosi spodziewanych efektów to może powinniście
                  spróbować metody holdingu. Nie każdy rodzic może ją stosować bo trzeba mieć na
                  nią wewnętrzne przyzwolenie i być głęboko przekonanym o jej terapeutycznym
                  charakterze, ale z tego co piszesz Ty i mąż jesteście zdesperowani. Pracuję z
                  dziećmi z zaburzeniami emocji i zachowania i wiem doskonale jak taka mała
                  istotka może zdezorganizować życie całej rodziny.
                  Z tego co piszesz problem zaczął się na długo przed pojawieniem się rodzeństwa,
                  drastyczne zaburzenia somatyczne zostały wykluczone, w związku z tym myślę że
                  holding mógł by pomóc.
                  Warto może jeszcze raz skonsultować się z jakimś terapeuta. Może poszukać
                  pedagoga zajmującego się poradnictwem wychowawczym...
                  Pozdrawiam i życzę dużo siły i cierpliwości!
                • meaby Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 24.06.10, 13:44
                  verdana napisała:

                  > Tylko tego dnia na wszelkie prośby trzeba by mowic - Nie mam czasu,
                  > miałas byc w przedszkolu, tam byś się pobawila z dziećmi, a w domu
                  > nie ma nic ciekawego przygotowanego dla ciebie.

                  Nigdy tak nie mów do córci, no chyba, że będzie miała 6,7 lat i brat w domu
                  będzie dla niej "oswojony".
                  To brzmi jak: SPADAJ sad
                  sad
              • meaby Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 24.06.10, 13:15
                nat.wrocław

                rano jest tak dlatego, że ona nie chce iść do przedszkola
                woli zostać z Tobą

                robiła tak wcześniej, zanim urodził się brat?
            • morekac Re: Odpowiadam zbiorowo na pytania 23.06.10, 01:15
              > A masz jakis praktyczny pomysl jak w tym ryku i płaczu porannym w
              miare
              > nieprzemocowo wyprawic malą z domu?
              Nie wyprawiać jej z domu. Pozbywasz się jej z domu, w którym
              zostajesz z bratem. Z jej punktu widzenia to może być paskudna
              sytuacja.

              I albo robie to na sile (literalnie trzymam jej glowe nad umywalka i
              myje zeby
              No i po co to robisz? Stanie się coś strasznego,jeśli z nieumytą
              buzią pójdzie do przedszkola? Zęby i buzię może umyć w przedszkolu.

              >Co Ty bys zrobila majac taka histeryczke w domu, kochana, ale
              potwornie
              > trudna w emojonalnym rozgardiaszu?
              Ja miałam taką. Na szczęście to ona była ta młodsza. wink
              Przy zmęczeniu i niewyspaniu zachowywała się czasem tragicznie, do
              tej pory lubi dramatyzować i strzelić focha (czasem), a jest już
              całkiem stara. Przedszkola nie cierpiała, nie cierpi wczesnego
              wstawania i lubi być najważniejsza. Przy tym dziewczę stanowcze i
              uparte, siłą jej nie pokonasz - zaprze się i koniec dyskusji.
              Pozostają podstępy i żmudne negocjacje.
    • mal_gra krople bacha? 21.06.10, 20:34
      slyszalas? troche jak homeopatia na zachowanie.
      ja stosuje u dzieci i psa (TAK!)- wyniki wspaniale, potrzeba ci ok 21 dni, cena
      ok 35 zl.
      link, mozna kupic w apatekach- wlasna mieszanka plus koniecznie rescue remedy
      drbach.pl/
      sprobuj, co co szkodzi.
      ale twoje dziecko nie chce po prostu wstawac i juz. szkoda mi jej.
      aha i bylam z dwojka w domu, wiec nie mow, ze nie wiem, co to jest.
    • anna_sla Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 21.06.10, 22:02
      mi też przyszły do głowy pasożyty.. a na co ją odrobaczaliście? A lamblie
      badaliście, leczyliście?? Lamblie, a nawet glistę leczy się inaczej nieco niż
      np. owsiki.
      • nat.wroclaw Jeszcze raz - odpowiedzi dla wszystkich 22.06.10, 00:17
        Bardzo Wam wszystkim dziekuję, każda Wasza rada na wage złota i do przemyslenia!

        Verdana: Dzięki za pomysł - młoda lubi przedszkole, spróbuję w chwili
        krytycznej. Choć mam taka wątpliwosć, czy rano ona docenia odroczoną nagrodę w
        postaci fajnego dnia w przedszkolu i czy na tę chwile nie jest dla niej
        ważniejsze zeby sie od niej odczepić.

        jas.ulka: znam holding w teorii (skonczyłam pedagogikę, heh szewc bez
        butow ..) podejmowałam próby holdingu gdy mała byla mniejsza - i nawet z takim
        chuchrowatym 2-latkem - nie dawałam rady. Za silny opór i wierzganie. Teraz
        musiałabym chyba z meżem razem ja trzymać, żeby ją utrzymać. Gdy jest wściekła
        maksymalnie - każdy kontakt fizyczny jeszcze bardziej ją rozwściecza (tak jak
        mowienie do niej, czy w ogóle obecnosć w pokoju).

        >>Warto może jeszcze raz skonsultować się z jakimś terapeuta. Może poszukać
        pedagoga zajmującego się poradnictwem wychowawczym...

        W zeszłym roku zrobilismy taki gruntowny przegląd małej - bo juz byla wlasnie
        troche za duza, zeby jej histerie - długie i silne tłumaczyc tylko buntem
        dwulatka. I wtedy było tez to odrobaczanie, i psycholog i pedagog specjalny i
        psychiatra i terapeuci z bardzo fajnej poradni dzieciecej (sensowni, nie
        oszołomy) i wnikliwa diagnoza: dziecku nic nie jest, tak ma. Troche
        nadpobudliwa, troche kompensuje brak w poczuciu bezpieczenstwa powstale po jej
        narodzeniu, ale zasadniczo - zalecona bieżąca korekta behawioralna (wyciszanie /
        karny jeżyk / stawianie jasnych granic) i tyle.

        mal_gra: Nie znam tych kropli - ale poczytam, poszperam, pomyslę -
        dzieki! A, nigdzie nie napisałam, ze nie wiesz, jak jest z dwojka, cos zle
        zrozumialas.

        anna_sla: odrobaczalismy na wszystko - obłe i lamblie - niezależnie czy
        wychodziły w badaniach czy nie. Do tego odrobaczylismy sie my, koty, dziadkowie
        z obu stron i prababcia +gruntowne sprzatanie 3 domów przy odrobaczaniu. Myslę,
        że po roku w przedszkolu moznaby pomyśleć o kolejnym .. tylko, zeby nie dać się
        zwariować znowu nie rozwalić dziecku wątroby ...
        • magdzior2006 Re: Jeszcze raz - odpowiedzi dla wszystkich 22.06.10, 09:56
          Nie chciałabym się mądrzyć, ale chyba nigdzie nie przeczytałam o relacji twojej
          córeczki do brata. U nas jest 1,5 roku różnicy i córka brała aktywny udział w
          "obsłudze" brata oczywiście o ile miała ochotęsmile Podawała mi chusteczki,
          pieluszki, wycierała pupę brata, całowała go, brała za rączkę. Długo i
          cierpliwie tłumaczyłam jaki to on malutki i drobniutki i że trzeba wszystko przy
          nim robić delikatnie.
          Czy twoja córeczka nie jest za bardzo "odseparowana" od brata? Oczywiście
          czytałam, że problemy były już wcześniej, ale pomyślałam że może przechodząc
          ciążę też w jakiś delikatny sposób dawaliście do zrozumienia córce np. że jest
          już duża i będzie malutki dzidziuś (musiała "dorosnąć" a nie chce, albo może
          przeciwnie było za mało tematów na temat nowego domownika. A może jest
          zazdrosna, że jak się jeden z rodziców zajmuje nią a potem braciszkiem. ja
          brałam oboje na ręce, mąż brał oboje na ręce...
        • anna_sla Re: Jeszcze raz - odpowiedzi dla wszystkich 22.06.10, 22:36
          > anna_sla: odrobaczalismy na wszystko - obłe i lamblie - niezależnie czy
          > wychodziły w badaniach czy nie. Do tego odrobaczylismy sie my, koty, dziadkowie
          > z obu stron i prababcia +gruntowne sprzatanie 3 domów przy odrobaczaniu. Myslę,
          > że po roku w przedszkolu moznaby pomyśleć o kolejnym .. tylko, zeby nie dać się
          > zwariować znowu nie rozwalić dziecku wątroby ...


          dokładnie na tych lekach się nie znam, ale wiem, że pyrantelum nie obciąża
          organizmu dziecka. My odrobaczamy się co 5-6 miesięcy.
          • nat.wroclaw Re: Jeszcze raz - odpowiedzi dla wszystkich 22.06.10, 23:00
            To obłe tłuczecie.

            Czemu tak często? I czy stosujecie odrobaczanie solidarne (że cala rodzina +
            sprzatanie) - czy tylko Wasze dziecię?
    • morekac Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 23.06.10, 00:54
      A nie może czasem zostać z wami w domu?
      • nat.wroclaw Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 23.06.10, 08:03
        Zwariuję smile (bo pisałam o tym wyżej juz trzy razy).

        Może i zostaje. Rada z papierem fajna, bo uzmysławia, zeby mowic dziecku co ma
        zrobic, a nie czego ma nie robic. Dzieki! W przedszkolu nie ma mycia zebow -
        zakaz wewnetrzny.

        • morekac Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 23.06.10, 09:48
          Zakaz mycia zębów w przedszkolu idiotyczny. Podejrzewam, że gdybyś
          się uparła - mogłaby myć te zęby. W ostateczności dajesz
          zaświadczenie od dentysty, że dziecko musi i przedszkole ma to
          respektować wink. Zresztą nasz dentysta twierdzi, że jak się nie
          umyje czasem zębów rano, to nie ma tragedii.
          Mów jej co ma zrobić, a nie to, czego ma nie robić. Staraj się pomóc
          nazywac jej uczucia (Widzę, że jesteś smutna/zła/niezadowolona...
          Odp.Smutna? WŚCIEKŁA!) - nam to bardzo pomagało. I nie mów tekstów
          typu "Ale przecież nie ma powodów do płaczu, złości itp" - bo
          dziecię ma jakieś swoje tajemne powody- u nas to działało jak
          czerwona płachta na byka. No i pytaj się - co ona chciałaby robić, a
          nie - to co ty. Daj jej się czasem pobawić samej, poryczeć samej i
          się wyzłościć. Moja wówczas 3-latka szła do "wyzłaszczalni" - mogła
          tam dać upust swej złości i wyć w niebogłosy bez narażania się na
          wrzaski zirytowanych dorosłych.
          Włączaj małą w opiekę nad bratem. A jemu też nic się nie stanie,
          jeśli czasem nie od razu będzie miał full serwis.
    • gosia-en Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 24.06.10, 09:29
      u nas w takich przypadkach pytałam: płaczesz, bo masz jakiś powód?
      - Tak
      - To daj mi twój powód?
      Wyciągałam dłoń, synek kładł swój wymyślony powód, a ja mówiłam:
      teraz wyrzucam twój powód i już nie będziesz płakał, dobrze? i
      robiłam daleki wymach ręką smile

      Działało bardzo często, potem dziecko przytulałam i było ok. Sposób
      zaczęłam stosować prawie dwa lata temu, gdy urodziłam niecałe dwa
      lata młodszą od synka córkę. Czasami jeszcze go stosuję, bo synek
      choć już teraz prawie czterolatek nadal zachowuje się podobnie jak
      Twoja córeczka. Kiedyś o pewnie minie, ale czy starczy nam
      cierpliwości?
      pozdrawiam smile
      • paniiwonka1 Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 24.06.10, 11:55

        muszę cie zmartwic, że moja córka rozpoczęła takie jazdy w wieku ok.
        3,5 roku i juz pół roku przeżylismy nie znajdując żadnego sposobusad
        przyznam, że ręce opadają i czasem gonie ostatnią resztką
        cierpliwości...
        we wrześniu ub.r. przeprowadziliśmy się z sielskiej-anielskiej wsi
        do miasta, córka poszła do przedszkola. za pieknie wszystko poszło,
        bo córka szybko zaaklimatyzowała się w nowym miejscu zamieszkania i
        w przedszkolu, ruszyła z mową, więc spodziewałam się jakiegoś
        odreagowania zmian itp. to było najgrzeczniejsze niemowle pod
        słońcem, a potem spokojne, umiejace sie zająć sobą dziecko, prawie
        bez buntów. mieszkanie na wsi sprzyjało, żeby to było takie sobie
        luźno chodzące dziecko, takie beztroskie, choć wiedzieliśmy, że
        przez to jest bez większego kontaktu z większą ilością dzieci,
        szczególnie bez rówieśników, a sielskość też powodowała, że nasza
        córka była takim dzikim wypłochem, co to schiza przed np. ruchomymi
        schodami w sklepie.
        gdzies w połowie grudnia w nasze spokojne, prawie flegmatyczne
        dziecko normalnie wstąpił czort. nie poznawałam dziecka. dym o
        wszystko, łącznie z rękoczynami i rzucaniem np. musztardą. w
        przedszkolu anioł, godzinami w domu anioł i nagle diabeł, o ubranie,
        o rozebranie, o mycie, o niemycie, o zęby, o jedzenie, o sprzątanie,
        o niesprzątanie, akcje w sklepach, na ulicy itp.
        mam 40 lat, wiem co w zyciu wazne, przezyłam swoje, jestem wyjątkowo
        spokojna, cierpliwa, sama byłam bardzo grzecznym dzieckiem i
        wychowałam się w domu, gdzie dzieci głosu nie miały, była
        dyscyplina, wręcz rygor, pamietam swe smutne dzieciństwo. przeżyłam
        wcześniej śmierć Synka z wadą serca, zmienia to troche spojrzenie na
        świat, może chucham więcej na córkę, ale raczej pod względem
        zdrowotnym, bo do wychowania mam jednak podejście zdrowsze. nie
        takie jakiego sama zaznałam, ale nie pozwole sobie na łeb wejść.
        starałam się zrozumieć jakoś jej zachowanie, że niby odreagowanie na
        przedszkole, na przeprowadzkę i takie tam, no ale życie jest jakie
        jest, każdemu sie może coś w życiu zmienić. szczególnie, że na
        początku wygladało to tak, że moja bawiąca się spokojnie, normalnie
        zachowująca się córka wpadała w jakiś histeryczny śmiech, zaczynała
        nagle wywalać np. ciuchy ze swojej szafy, albo 5 kg proszku do
        prania w łazience albo wszystko z lodówki - normalnie wyglądało to
        debilnie. trudno mi było na poczatku nie reagować zupełnie, choć za
        pierwszym razem myślałam, że mi się szczęka nie zamknie nigdy ze
        zdziwienia. jakiekolwiek próby powstrzymania kończyły sie wyciem,
        biciem nas, a nawet potrafiła pieprznąć w nas czymś, kary nie
        skutkowały, jakies tam odstawianie na karnego jerzyka itp.
        zatrzymywaliśmy ją mocnym uściskiem-przytuleniem, choć i zdarzył się
        klaps, który wyjątkowo natychmiast spowodował znormalnienie, tak
        jakby jej wtedy wszystkie klepki powróciły na miejscesad
        system nagród, z reguły w formie dodatkowych słodyczy od zawsze na
        nią działał, bo za mentosa się odpieluchowała, za lizaki przestała
        walic kupę w majty, a za 2 paczki drażetek pokochała przedszkolesmile
        no ale to tak żartem. trudno bym tolerowała niegrzeczne zachowania i
        jeszcze nagradzała, że łaskawie mi któregoś dnia rozpi...u na
        chacie nie zrobi.
        myślę, że moja córka właśnie w tamtym czasie dorosła po prostu do
        słynnego buntu i testowała sobie na nas, jak daleko się może
        posunąć. douczyła się trochę w przedszkolu, zobaczyła jak można
        próbować świrować, jakie teksty można rzucić itp. tego tez się
        spodziewałam, że chętnie wszystko zmałpuje i spróbuje, na co ją
        stać. ktoś mi zarzucił, że córka do tamtej pory była wychowywana
        bezstresowo, bez postawionych granic. no ja rozumiem, że czyjeś
        roczne dziecko wywala wszystko z szafy, i wtedy rodzic mówi nie
        wolno, do skutku czy bez skutku i wtedy nawet najtepsze dziecko jest
        w stanie sobie zakodowac, że to jest ta granica. no ale moje
        grzeczne dziecko do wieku 3,5 roku nie potrzebowało tłumaczenia na
        zaś, przeciez nie miałam chyba chodzic z malutkim dzieckiem po domu
        i tłumaczyć na przyszłość, że nie wolno córeczko w wieku 3,5 lat
        rzucić w mame musztardą!
        przez pół roku nauczylismy sie z mężem część rzeczy ignorować, chce
        leżec na ulicy - niech leży, byleby nie na środku przejścia dla
        pieszych, ja tam się nie wstydzę, obcymi ludźmi sie nie przejmuję.
        czasem bywa, że dla świętego spokoju sie trochę jak ze smierdzącym
        jajem z nią obchodzimy, ale to tylko w przypadkach, kiedy sie da i
        można. gdy trzeba wyegzekwować, że trzeba i już, to niech sie pali i
        wali. troche sie uspokoiło na jakiś czas, chyba stwierdziła, że nie
        przelewki i granice jakieś jednak są. nie mamy w sobie zaciachów do
        tresury, więc odpuszczamy, w doopie mam czy umyje zęby, skoro nie
        chce - to nie myj, nie jedz, nie ubieraj sie, nie rozbieraj, nie idź
        itp. to na złość działa i często wtedy ona robi co trzebasmile
        skończyły się jakby te głupkowate zachowania, za to teraz jest
        ciągły brak posłuchu, ostatnio mało nie wpadła do stawu bo przeciez
        nie zatrzyma się "stój", nie na jedno, na kilka. juz się
        zastanawiałam, że gdyby jednak wpadła, to miałabym jej do
        przypomnienia argument, może by zapamietała. ciągłe "nie", bo nie, a
        dodatkowo wycie o byle co. nie płacz, ale wycie bez łez. z byle
        czego awantura, zakończona wyciem, jakby ją kto katował,
        terroryzował, chryste panie, ja sie przez 3,5 roku z dzieckiem tyle
        nie umęczyłam, co przez ostatnie pół rokusad i końca nie widać,
        normalnie nie ma się ochoty z pracy do domu wracać, a już weekendy
        to mam ochotę wystartowac w kosmos, albo ją tam wystrzelić. żeby nie
        było, moja córka, jak chyba do niej wszystko dotrze, zejdzie z niej
        napiecie, potrafi przeprosić i godzinami do rany przyłóż: wesoła,
        fajna, coraz mądrzejsza dziewczynka. wszędzie gdzie jest, u babci, u
        znajomych, dziecko wzorowe, karne, wyważone, nikt mi nie wierzy, że
        jak ją w domu godzinka najdzie to normalnie potwór! kochamy ją nad
        życie, chcemy jak najlepiej, ale mój Boże, marzymy, by sie już to
        skończyło.
        a tak sie chciałam poskarżyć, bo sposobu tez nie znajduję więc
        możemy sie ponaskarżać , policytować, kto ma gorzej i czekać, że
        kiedys wstaniemy rano i bedzie inaczejsmile
        jedno co mnie naprawdę "poruszyło" w twoim wątku to naprawdę
        usiłowałaś dawać dziecku śniadanie o 6-tej rano? ona nie dostaje
        sniadania w przedszkolu? ja tez jeżdżę do pracy na siódmą, nawet do
        głowy by mi nie przyszło bym miała wcześniej wstawac i jeść
        śniadanie, a co dopiero rozespanemu dziecku wmusićsmileJezu, to jak w
        jakims Klanie: rodzinne sniadanka przy rodowych srebrachsmile to
        przeciez nie noworodek co sie odwodni jak nie zje co 2 godziny.
        • meaby Re: 3,5latka wrazliwiec +histerie, jak nie zwario 24.06.10, 13:33
          A jak jest w waszym małżeństwie?
          Może podłoże jest psychologiczne?

          Ile czasu generalnie poświęcaliście małej przed narodzinami brata?
          Co w waszym życiu jest najważniejsze??
          Priorytety??
          O której wracaliście do domu po pracy?
          Co robiliście wspólnie?

          Sądzę, ona tak robi bo coś jest nie tak.
          Pomyśl proszę o tym.
          Szkoda dziecka.

          I koniecznie niech zostaje z Wami w domu.
          A Ty ją stawiaj na pierwszym miejscu.
          Musisz.
          Ona chyba wariuje już teraz.
          Nie sądzisz??

          Nie musisz na te pytania odpowiadać tu, na forum.

          Wyłącz tv, radio, wyślij maleństwo z mężem na spacer.
          Usiądźcie na kanapie.
          Przytul ją mocno. Porysujcie razem?
          Powiedz jej - patrząc prosto w oczy, że bardzo ją kochasz.
          Mocno ją przytul jak histeryzuje. Tak na siłę nawet, ale z miłością, nie ze złością.

          Dla mnie ona jest jak spłoszony źrebak. Czegoś się boi, przeciwko czemuś się
          buntuje jedynym sposobem jaki zna-histerią.

          Zaakceptuj ją taką jaką jest.

          Nie jestem specjalistką tylko matką.
          • meaby zapomniałam 24.06.10, 13:48
            aha
            i rób tak codziennie przez przynajmniej 2msc, nawet dłużej, i nawet jeśli
            będziesz wariować...

            dam sobie uciąć rękę, że to pomoże

            "Wyłącz tv, radio, wyślij maleństwo z mężem na spacer.
            Usiądźcie na kanapie.
            Przytul ją mocno. Porysujcie razem?
            Powiedz jej - patrząc prosto w oczy, że bardzo ją kochasz.
            Mocno ją przytul jak histeryzuje. Tak na siłę nawet, ale z miłością, nie ze złością"
            • eda111.0 Re: zapomniałam 24.06.10, 20:14
              A ja Cie jednak pocieszę (autorkę wątku oczywiście)smile Tez trafił mi
              się taki ekzemplarz jak Tobiesmile najukochanszy na świecie ale cięzki
              do zniesienia. Rano te same jazdy co u Ciebie.Ryk był o wszystko,
              potrafiła rozebrac sie do naga 2-3 razy mimo, ze sama sobie
              szykowala ubrania a majtki ktore zaakceptowala ( na ogół wcale nie
              nosiła) pralam dzien w dzien przez jakies 3 m-ce a jak czasem
              zapomnialam to rano pralam i suszylam zelazkiemsmile to był istny
              horror! I tak robiła mi jazdy o wszystko i o kazdej porze dnia, że
              kulka którą jej zrobiłam ze śniegu jest za bardzo okrągła, albo że
              nie jest okrągła, albo ze ide po tej stronie a a nie po
              drugiej......itp Kiedy np. były trzaskające mrozy musialam do niej
              ściągnąć babcie bo Ona oczywiście nie chciała się ubrać idąc do
              przedszkola (miala letnią spódniczke, rajstpki założone w taki
              sposób ,że pół tyłka na wierzchu oczywisciw z niewciągniętą koszulką
              ( kupiłam dłuższa ale nie było mowy żeby ja założyła)no i oczywiscie
              o szaliku i rękawiczkach nie było mowy. Myslicie pewnie ze gdyby
              bylo jej zimno to by sie ubrala- otoz nic z tego. Wrzeszczala cala
              droge ze jest jej zimno i mam cos zrobic, ale ubrac sie nie chciala
              dalej.
              Jednego razu jak wracałyśmy z przedszkola wpadła w taka histerie ze
              po ok.1<5godz musialam dzwonic po meza zeby sie zwolnil z pracy i po
              nas podjechal bo juz nie potrafilam sobie z nią poradzic a co
              najgorsze bylo bardzo zimno a ona stala w samej bluzce bo kurtke
              oczywiscie zciągła. Pisze Ci to wszystko zeby dac obraz mojej
              coreczki bo uwaga MINĘŁO!!!!!! Co prawda trwało to ok. 2,5 roku ale
              dało sie! Teraz ma 4,5 roku i dalej jest humorzasta ale ma juz pewne
              granice i wie ze za złe zachowanie czeka ją kara ( zakaz bajek).
              Głowa do gory i pamietaj,że to naprawde miniesmile
              • nat.wroclaw Dziekuje jeszcze raz Wszystkim + do Edy :) 25.06.10, 10:41
                Eda, dzięki Kobieto smile)

                Wiem, ze nie o to chodzi, zeby pocieszac sie tym, ze ktos ma tak samo pod gore,
                jak ja, ale poczucie, ze nikt, ale to nikt mnie nie rozumie, bo wprawdzie ich
                dzieci tez bywaja niesforne, ale w jakichs granicach, a moja cora daleeeko poza
                te granice wykracza.

                No w kazdym razie dziekuje Ci slicznie. Gdy czyta sie taki opis, to oczywiscie
                brzmi on zabawnie (ja mialam tysiace rownie groteskowych sytuacji), ale znam
                uczucie bezradnosci, wscieklosci, smutku, rozpaczy czasem - gdy młoda robi
                kolejna absurdalna jazde i zadne twoje dzialanie nie przynosi skutka, ale jestes
                do tego dzialania zmuszona przez okolicznosci.

                Na razie - jak radzila Verdana, przeczekuje. Odpuszczam sobie wychowanie i
                dyscyplinowaie i rdykalne egzekwowanie. Nic na sile, jednym slowem i bez
                gderania i huczenia. Nawet gdy sie wscieka i wierzga i odpycha mnie - to
                glaszcze, tule, całuje (jesli nie wzmaga to akurat jej wscieku), pocieszam.
                I robimy tyle, ile sie da.

                Rano ubieram ja gdy spi, taka lekko pol spiaca zanosze do lazienki, wysikuje i
                jesli pozwoli - myje jej zeby, jesli nie, schodzimy do kuchni. Chce - zje, nie
                chce - to zakladamy buty, buzka, uscisk i do auta. Caly czas przy tym cos tam do
                niej nawijam slodko i nie obsluguje w tym czasie synka. Trudno, poczeka te 15
                minut. Troche to dziwne, ale.. chyba jednak lepsze od awantur..

                Zauwazylam tez, ze ona taka dopieszczona szybciej dochodzi do siebie po
                ewentualnym napadzie zlosci, szybciej lapie z nami kontakt i da sie z nia
                pogadac i dogadac.

                To, co jest trudne, to nie okazywac zlych emocji, gdy w odpowiedzi na moje
                "umizgi" widze jej plecy, schylona glowe, zacisniete usta i piesci pod pachami -
                taka poza na obrazonego trzylatka oraz rzucane krotki "nie!" na kazde moje
                zdanie. (w najlepszym razie - bo zdarza sie, ze mloda dostaje rzucawki i lezac
                na podlodze wyje i kopie w powietrzu, ze sie podejsc nie da, a takze nie ma z
                nia wtedy dialogu, bo mloda jest "bez kontaktu").

                Pomyslawszy i poszperawszy w sieci postanowilam tez ograniczyc jej cukier w
                diecie i jednak odrobaczyc, bo znowu zaczely sie jednak pojawiac wysypki, a gdy
                cale cialo swedzi to i swiety by sie wsciekał.

                Ps. Nie mamy telewizora, radio nie gra, komputer zamkniety, z mloda rysujemy,
                spacerujemy, ganiamy sie po wsi, lejemy woda, bawimy popoludniami, w naszym
                malzenstwie nic si nie dzieje szczegolnego. Ergo - jest raczej normalnie smile Aha,
                kilka Waszych rad bylo takich, by zapytac corke co ja zlosci gdy dostaje
                histerii. Kochane - moje pytanie o rady jak postepowac dotyczylo sytuacji, gdy
                mala nie reaguje na NIC Zadne slowa, pytania, gadanie nie skutkuja - tak jak
                pisalam wyzej - mloda podczas histerii jest bez kontaktu. Nie chodzi o to ze
                jest nieprzytomna, ale nie reaguje na zadne slowa, tylko krzyczy i ryczy i
                jeczy, tupie, kopie, prezy sie albo lezy sztywno na podlodze i kazde podejscie
                moje do niej to krotki krzyk "nie!" +kop w powietrze.

                Poki starczy mi sil - bede jednak odpuszczac na rzecz tulenia i głaskania z
                nadzieja, ze nie rozpuszcze corki, a raczej ze sie jakos z czasem wycisza te jej
                emocje.
        • nat.wroclaw Pani Iwonko.. 25.06.10, 11:01
          odpowiem mailem, moge? sprawdzasz poczte gazetowa?

          I dziekuje Ci tez bardzo!
          • nonek10 Re: Pani Iwonko.. 26.06.10, 01:58
            Ja tez mam 3,5 latka. Wrazliwego, wiem co to histeria itp. Ale od kilku tygodni zastosowalam kilka trikow, ktore naprawde skutkuja. Dodam, ze bardzo duzo uwagi obydwoje z mezem od zawsze poswiecamy dziecku i powtarzamy, ze go kochamy. Ale do rzeczy. W jakies ksiazce niedawno przeczytalam pewne swiete slowa, ktore ogromnie mi pomogly i dzieki ktorym wprowadzilam wszelkie zmiany. Niby takie proste i oczywiste:

            BADZ PRZYJACIELSKI DLA DZIECKA. Wszystkie "nie wolno" i "tak sie nie robi" oraz "robi sie tak i tak" mowie tonem cieplym, serdecznym, acz stanowczym. Zaskakujace efekty. Ten wladczy ton schowalam do kieszeni, bo rodzil tylko bunt i przekore

            Chwale za drobiazgi i dobre zachowanie jeszcze czesciej. Ale mowie krotko, ze bardzo mi sie podobalo konkretnie to i to. System nagrod i pochwal nad systemem kar

            Przestalam dzieciatku tak wszystko dlugo i dokladnie tlumaczyc, wczesniej wydawalo mi sie, ze to lepiej, kiedy zrozumie z detalami. Tylko ze 3,5 latek rozumie proste komunikaty, nawet jesli jest naprawde madry

            Wprowadzilam genialne w prostocie i efektach liczenie do 3 lub 10. Kiedy jestesmy np w sklepie i akurat sie czyms bawi mowie: to teraz powolutku policze do 10, a jak skoncze liczyc, to to odlozysz i pojdziemy dalej. O dziwo najczesciej dziala, a wczesniej nie bylo mowy o odlozeniu zabawki. Krzyki & co. Dziecko wie ile ma jeszcze czasu do zabawy i jakos to akceptuje. Przygotowuje sie tym samym na pozegnanie. Jesli nie chce z kolei pojsc dalej, a stwierdzenie, ze tatus nam juz uciekl nie skutkuje wprowadzam: do startu gotowi start! I mowie ciekawe kto pierwszy dogoni tate (lub np kto pierwszy dotrze do drzwi). Po drodze chwale go, ze jest coraz szybszy i coraz trudniej go dogonic. Ta metoda tez mi sie swietnie sprawdza. Mam nadzieje, ze nie tylko dlatego, ze to cos w miare nowego wink

            Odpuszczam delikatnie. Daje mu sie czasem przekonac, jesli widze, ze tak naprawde mu na czyms zalezy, a ja powiedzialam, ze np juz pora spac. Oczywiscie w granicach rozsadku

            Kiedy rozpacza, zaczynam spokojnie i serdecznie mowic do jego misia, czy nie wie przypadkiem, czemu moj synek tak placze i czy ma pomysl co zrobic. Prowadze sobie taki cichutki z misiem dialog, czasem dolaczaja inne misie, nawet autka i robimy cale zebranie, rozsmieszamy sie, ktos czasem niezrecznie upadnie, takie zarty slapstickowe i czesto synek z zaciekawieniem wsluchuje sie, wlacza w dyskusje, powoli zapominajac o smutku. I w zasadzie jest to jak do tej pory jedyna metoda, ktora skutuje w czasie histerii (w 80%). Pewnie tez kazde dziecko reaguje na cos innego.

            Za zle zachowanie wychodze z nim do innego pokoju, w ktorym nie ma nic ciekawego i mowie mu, ze za kare bedziemy tutaj, az policze do 10. Kiedy krzyczy i kopie dodaje 5 i mowie, ze w takim razie do 15. Jakos do tej pory "dojechalam" jedynie do 25 i ta metoda akurat sprawdza sie u mnie znakomicie. Zostaje z nim w tym pokoju, a kara sama w sobie jest przerwanie poprzedniej interesujacej czynnosci. Oczywiscie wszystko serdecznie i po przyjacielsku. To taki zamiennik "karnego jezyka". Przynajmniej nie trzeba go na tym jezyku sadzac po 30 razy, bo do pokoju idziemy razem.

            Mowie ze spokojem. Nie powtarzam czegos 3 razy w ciagu jednej minuty. I pozwalam sie wyplakac. Kiedy upadnie na przyklad najpierw bez slowa przez chwile tule, potem mowie, ze wiem, ze boli, zawsze boli po upadku, czasem "klepniemy" winowajce (oczywiscie pod warunkiem, ze istota ta nie pochodzi ze swiata zywych)

            To tylko kilka trikow, polecam tez taka mala wesola ksiazeczke, z ktorej tez pare pomyslow zaczerpnelam. Jest tam cala gama zachowan odnosnie konkretnych sytuacji. Wiem, na rynku jest zatrzesienie tego typu ksiazek, ale ta jest akurat naprawde zabawna: "Jak przechytrzyc dziecko" Proste sztuczki na malych uparciuchow D. Borgenicht, J. Grace

            Byc moze wszystko to juz wiesz i stosujesz, ale moze cos jednak cie zainspiruje. I jeszcze taka mala uwaga, ktora mi sie nasunela. Widze, ze masz rozlegla wiedze i kompleksowo reagujesz. I chwala ci za to. Ale moze tez w zwiazku z tym ciut za bardzo jestes skupiona na zachowaniach dziecka i ono czuje sie osaczone? Mysle sobie o tym, bo ja chyba zrobilam podobnie i daje mu teraz troche pooddychac. Nie tlumacze kazdego kroku, czasem powiem tylko "no trudno" i wydaje mi sie, ze reakcje sa wtedy lagodniejsze. W kazdym razie moj synus wylagodnial, czego i tobie zycze smile

            Powodzenia i duuuuzo cierpliwoscismile
          • paniiwonka1 Re: Pani Iwonko.. 28.06.10, 09:11
            oksmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka