Dodaj do ulubionych

stan ducha na dziś

25.06.10, 22:44
Jestem zła na siebie, nie rozumiem dlaczego ścięłam się n/t
wychowania a raczej opieki nad niemowlęciem. Odkąd zostałam matką
reaguję na wiele rzeczy zbyt emocjonalnie. (Też tak macie?)Płacz
malucha doprowadza mnie do szału, a raczej brak odpowiedniej
reakcji ze strony rodzica. Co mnie to obchodzi, że ktoś tresuje
swoje dziecko. A jednak coś ruszyło we mnie, a jak usłyszałam że
mam poczytać Tracy Hogg to przestanę latać do malucha na każde
kwękniecie to już mnie to przerosło. Nerwy na moment puściły.
Wkurza mnie, że tak reaguję, że nie potrafię być opanowana, kiedy
ktoś wyśmiewa moje poglądy na ten temat. Pierś kiedy maluch
potrzebuje, zasypianie przy piersi, spanie z dzieckiem, kosmetyki
z w miarę dobrym składem itp. Patrzą na mnie jak na kosmitkę, a
słowo "matka kwoka" i "przeczulenie" doprowadza mnie do pasji.Po
co ja się tłumaczę! I po co wtrącam się w cudze życie.
Obserwuj wątek
    • misior_biorn Re: stan ducha na dziś 25.06.10, 22:54
      Wtrącasz się bo ci zależy smile
      Świata nie zmienisz, ale możesz wpłynąć na najbliższe otoczenie. I
      dobrze, że próbujesz. Ale najważniejsze, że Ty wiesz, że robisz
      dobrze.

      Dobranoc smile
      • globus.histericus Re: stan ducha na dziś 25.06.10, 23:14
        Mi też skacze gula jak widzę wiele rzeczy, których przed
        macierzyństwem nawet nie zauważałam. Jak rodzice nie mają wyobraźni,
        jak przegrzewają, jak nie chcą wziąć na ręce malucha, który płacze w
        wózku, tylko coraz to energiczniej wózkiem "bujają", i wiele, wiele
        innych. Bardzo rzadko mam odwagę coś powiedzieć, ale zawsze jestem
        miła i uśmiechnięta, nie kłócę się, bo to może zadziałać tylko
        odwrotnie.
        Czy zależy mi? Tak, szkoda mi tych maluchów, poza tym - trochę
        egoistycznie - to przecież mogą być przyszłe koleżanki i koledzy
        mojej Marysi. Nie chcę, żeby otaczała się "okaleczonymi" ludźmi smile
    • kaka-llina Re: stan ducha na dziś 25.06.10, 23:23
      Ja o wychowaniu rozmawiam głównie na forum (tym lub podobnym) albo z najbliższą
      rodziną i tak wiem, że idiotycznych komentarzy nie usłyszę..
      Ale po wczasach w Polsce iteraz kiedy wiem, że powinnam juz z innymi dziećmi Alę
      poznać..mmm.. może byc ciężko! Stwierdziłam, że będę siedziec cicho bo pewnych
      osób juz nie zmienię.. Będę dawać przykład ale się nie narzucać. nie wiem
      zobaczymy..
    • jul-kaa Re: stan ducha na dziś 25.06.10, 23:27
      Ja też się trochę ścinam. Zwłaszcza, jak mnie ktoś pyta "czy Twoje dziecko
      już... (samo usypia, je o stałych porach itp.)?"
      I właśnie dlatego się ścinam, że żal mi innych dzieci oraz dlatego, że to będą
      przyszli koledzy i koleżanki mojego synka. Ale w sumie częściej niż się ścinam,
      to pytam, czy nie uważają mojego dziecka za jedno z najbardziej pogodnych i
      spokojnych dzieci. A ponieważ nie można go za takie dziecko nie uważać,
      twierdzę, że to dzięki AP (choć mam świadomość, że on się po prostu taki
      urodził, a ja jedynie wzmacniam jego naturalne cechy).
    • jul-kaa Re: stan ducha na dziś 25.06.10, 23:31
      I jeszcze jedno mi przyszło do głowy - na razie tylko obserwuję i jestem
      obserwowana, ale niedługo przyjdzie pora zacząć chodzić na place zabaw. Ostatnio
      byłam na osiedlowym z koleżanką i jej synkiem. Koleżanka bawiła się z dzieckiem,
      dziecko bawiło się brudząc się i mamę. Wszyscy obecni rodzice patrzyli na nich
      jak na kosmitów.
      Wyobrażacie sobie dziewczynkę przychodzącą do piaskownicy w białym ubraniu i
      wychodzącą z piaskownicy - nadal na biało?
    • kinga_owca Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 00:29
      ja dostaję piany jak słyszę wywody w stylu: uczymy się samodzielnego
      usypiania (dziecko 6 miesięcy), dziś płakał 2,5 godziny, ale wiem,
      że nic mu nie potrzeba bo jest najedzony, ma sucho, ciepło...
      mam ochotę taką mamuśkę udusić gołymi rękami wink

      ale co tu wymagać od zwykłych ludzi, jak my swego czasu (my znaczy
      się ja i mąż) usłyszeliśmy od doświadczonej pediatry - matki dzieci
      i babki wnuków - że dziecko źle sypia bo popełniliśmy błedy
      wychowawcze. Zapisała w karcie z wykrzyknikiem "dziecko spi z
      matką", dodała, że to ja wybudzam dziecko i że powinniśmy go
      zostawić na kilka godzin samego włóżeczku i zamknąc drzwi od pokoju,
      to przestanie
      czujecie?
      a synek, jak się potem okazało, miał lamblie...
    • pinkdot Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 07:04
      To ja się totalnie wyłamię z towarzystwa, bo drażni mnie postawa
      "ewangelizatorska" z obu stron - i mam "Hoggowskich" i mam z nurtu RB. Internet
      jest ogólnodostępny i podejrzewam, że mamy mają dostęp do lektury na temat
      przeróżnych stylów rodzicielskich i wybierają podejście, które im najbardziej
      odpowiada. Ja nigdy nie pozwoliłam Jackowi zasypiać samotnie płacząc, mam
      natomiast koleżankę, która uczyła synka zasypiania - uważam, że też jest dobrą
      mamą i kocha swoje dziecko nie mniej niż ja. Ani słowem nie komentuję ani nie
      oceniam jej postawy, bo wiem, że to nieprzyjemne gdy ktoś się wtrąca w to jak
      wychowujemy dzieci. Zresztą, nie uważam już, że mam monopol na Jedyną Słuszną
      Wiedzę na temat wychowywania dzieci. Tak jak nie przepadam za tym jak ktoś
      ocenia mój styl rodzicielstwa (choć nie denerwuje mnie to, prędzej spływa jak po
      kaczce), tak staram się nie nawracać na siłę innychsmile. No i chyba jestem podłą
      osobą, bo ważne jest dla mnie by moje dziecko było zawsze odpowiednio do pogody
      ubrane, strój dzieci innych mi zwisa i powiewabig_grin.
      • laoni27 Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 08:08
        To nie tak, że ja mam manie nawracania innych. Pewnie, że wiem,
        że tamta matka jest przekonana do swoich poglądów,tak, jak ja do
        swoich i nawet do łba by mi nie przyszło, że jestem lepszą matką.
        Jak słyszę, że ktoś np. uczy samodzielnie zasypiać 3 miesięczne
        niemowlę, to tylko nie mieści mi się to w głowie, bez żadnych
        emocji, ale jak słyszę do tego płacz dziecka, to budzi się we
        mnie ZWIERZĘbig_grin Byłam pewna, że nie mogę słuchać płaczu tylko
        mojego dziecka. Jak córa była malutka to natychmiast reagowałam w
        celu zaspokojenia jej potrzebsmile Teraz mogę sobie pozwolić na
        tłumaczenie, typu, zaraz mamusia da cycora, tylko umyje ręce, w
        zależności od sytuacji, ponieważ córcia ma roczek, ale nie
        odwlekam nic specjalnie, no i wydaje mi się, że rozpoznaję
        kategorie jej płaczu. W sumie to teraz śmieszy mnie fakt, że
        płacz malutkiego, bezbronnego dziecka, nadal powoduje u mnie
        jakieś emocje, chyba wydziela się adrenalinabig_grin Chodzi o sam
        płacz, bo widok malutkich dzieci nie rusza mnie wogóle. Naturalne
        instynkty są fajne smile
        • kinga_owca Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 09:06
          ja też nie nawracam, ale pomysły na zostawianie dziecka na
          wypłakanie uważam za zwykle znęcanie się nad dzieckiem, bo jest
          bezbronne i nie może się temu sprzeciwić
          a chwalenie się tym to jeszcze inna inszość - zazwyczaj mamusie
          dodają, że "serce im się kraje" ale nie wezmą na ręce, nie zajrzą do
          pokoju
          ja rozumiem kilka minut, ale 2,5 godziny ryku az do spazmów a
          mamuśka nie weźmie w imię swoich zasad????

          a apropos płaczu dzieci, to ja do tej pory potrafię na płacz
          maluszka (taki noworodkowy typowy płacz) zareagować... wypływem
          mleka ;D
      • jul-kaa Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 10:43
        pinkdot napisała:
        > Internet
        > jest ogólnodostępny i podejrzewam, że mamy mają dostęp do lektury na temat
        > przeróżnych stylów rodzicielskich i wybierają podejście, które im najbardziej
        > odpowiada.

        Moim zdaniem nie masz racji. Większość mam nie wybiera w żaden sposób stylu
        rodzicielstwa. Większość kobiet, które znam, w ogóle nic o wychowaniu nie czyta.
        Ich instynkt został stłumiony przez to, jak same zostały wychowane oraz przez
        wszechobecne "dobre rady" cioć i babć bazujące na "bo się przyzwyczai".
        Powielają karygodne błędy swoich rodzin. Poza tym zauważ, że aby konsekwentnie
        stosować wychowanie w stylu AP trzeba mieć sporo uporu i świadomości, że robi
        się dobrze. Bo inaczej Cię zakrzyczą. Zwłaszcza, jak to Twoje pierwsze dziecko,
        a interlokutor ma ich troje. Zazwyczaj mechanizm jest taki: rodzi się dziecko,
        rodzice są trochę bezradni, ale mają kogoś do pomocy (jakąś babcię, ciocię czy
        inną prababcię). Ona uczy ich różnych strasznych metod (np. płaczu
        kontrolowanego czy zasypiania a'la Farber). Dziecko jest płaczliwe, nerwowe.
        Rodzice sobie nie radzą i w końcu ktoś im podarowuje taką Tracy Hogg. I to jest
        jakaś alternatywa w tym przypadku, nie? Nadal zła, ale choć trochę lepsza.
        Dla ilustracji dwa przykłady:
        1. Dwa dni po tym, jak urodziłam syna, do mojej szpitalnej sali dokooptowano
        dziewczynę po cesarce. Przywieźli ją, wstawać nie mogła, był z nią mąż. Córeczka
        leżała w wózeczku/akwarium i płakała. Rodzice zupełnie nie wiedzieli co robić (w
        czym nie widzę nic dziwnego). Nakarmili ją, przykryli kocykiem. Pytali nas
        (wielce doświadczone mamy dwudniowych noworodków), jak sprawdzić, czy pielucha
        jest sucha, była troszkę mokra więc ją zmienili. A dziecko nadal płacze, mama
        się denerwuje, ojciec jest bezradny. I dumają, co robić, przecież WSZYSTKO
        zrobili. Pytają w końcu nas, czy może dziecko jest chore, jak mu pomóc. Nie
        wytrzymałam i mówię: a może by ją pan przytulił? Facet spojrzał na mnie szeroko
        otwartymi oczami, ale wziął córeczkę i przytulił ją. Dziewczynka natychmiast się
        uspokoiła, a on rozpromieniony nosił ją długo na rękach.
        Taka banalna ta historia w sumie, ale pokazuje, jak trudno czasem znaleźć
        najłatwiejsze rozwiązanie.

        2. Mój mąż ma w pracy kolegę, któremu 2 tygodnie temu urodziła się córka. Kolega
        ciągle zmęczony, niewyspany, zły na cały świat, w pracy jest nie do wytrzymania.
        Dziewuszka płacze ciągle, całymi nocami. A on spać nie może. Mąż mój pyta, co
        oni robią, żeby przestała płakać. Karmią, przewijają, ciepło okrywają. A nie
        przytulacie jej, nie bierzecie do swojego łóżka? - pyta mój mąż? Nie - odpowiada
        kolega - bo się przyzwyczai. Mąż nie zdzierżył i wyłożył koledze ideę AP,
        wytłumaczył, czym jest poczucie bezpieczeństwa, potrzeba bliskości i czułości.
        Kolega słuchał z ogromnym zaciekawieniem i jakimś cudem od kilku dni jest
        znacznie bardziej wyspany...

        Wybór jest mitem. Rodzice nie czytają, nie wiedzą, nie mają nawet pojęcia, że
        istnieją w ogóle różne style wychowawcze.
        • pinkdot Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 11:58
          > Ich instynkt został stłumiony przez to, jak same zostały wychowane oraz przez
          > wszechobecne "dobre rady" cioć i babć bazujące na "bo się przyzwyczai".
          > Powielają karygodne błędy swoich rodzin. Poza tym zauważ, że aby konsekwentnie
          > stosować wychowanie w stylu AP trzeba mieć sporo uporu i świadomości, że robi
          > się dobrze. Bo inaczej Cię zakrzyczą.

          Może rzeczywiście nie mam racji...Ja w każdym bądź razie nigdy nie miałam
          wątpliwości co do tego w jaki sposób chcę wychowywać moje dziecko, o AP
          wiedziałam sporo przed porodem, rodziłam naturalnie na oddziale prowadzonym
          przez tylko położne, które kładły spory nacisk na pomoc w karmieniu piersią,
          wychowuję dziecko praktycznie sama z mężem. Chociaż nawet ze strony rodziny nie
          spotkałam się w sumie nigdy z krytyką tego, że spałam z dzieckiem, karmię
          piersią grubo powyżej roku - wręcz przeciwnie, nawet moja babcia uważa, że
          bardzo dobrze robię. Nigdy jakoś nie musiałam bronić "swojej racji"...
          No i nie mieści mi się w głowie - jak można podchodzić "nieprzygotowanym" do tak
          ważnej sprawy jaką jest wychowanie dziecka?smile. Przecież nic nie jest ważniejsze
          w naszym życiu niż to. Ja zawsze byłam w szkole prymusem, więc psychologię
          rozwojową studiowałam już w pierwszym trymestrze ciążywink.
          • jul-kaa Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 12:17
            Ja mam podobne podejście - przez 8 miesięcy czytałam dużo o ciąży i noworodku, teraz czytam o niemowlaku. Poza tym studiowałam psychologię (z dziecięcą specjalizacją), więc jestem najmundrzejsza w całej wsi wink
            Nie wyobrażam sobie olania tematu i zajmowania się nadal wyłącznie sobą. Ale tak właśnie robi większość mam...
            Moja przyjaciółka na przykład odmawia czytania czegokolwiek, przygotowywania się do porodu teoretycznie, internet to ZŁO. Dopiero jak jej niedawno na zajęciach specjalizacyjnych pokazali, jak się traktuje nowonarodzone dzieci w szpitalach, to się ocknęła i zainteresowała. Przedtem twierdziła, że "w szpitalu wiedzą co robią".

            Ja jednak o AP czytałam dopiero po porodzie, od początku nieświadomie stosując jego zasady smile
          • kinga_owca Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 12:47
            bo Ty należysz do chlubnej mniejszości, która cokolwiek czyta wink
            a urodzenie się dziecka uważasz za coś ważnego w życiu... ale
            większośc kobiet, i mężczyzn też, uważa, że po urodzeniu się dziecka
            będzie jak dawniej i dążą do tego już od samego początku - ma jeść,
            spac i sikać na rozkaz, nie przeszkadzac zbytnio no i przede
            wszyskiem nie wolno dać się uwiązać - to przeciez najważniejsze

            ja przed porodem niby sporo czytałam, byłam nastawiona na KP,
            chciałam nosić w chuście, ale za rzecz oczywistą uważałam to, że
            dziecko śpi w łóżeczku - nawet się nie zastanawiałam, że może spać
            gdziekolwiek indziej
            nie szukałam alternatywy bo było to dla mnie jasne jak slońce -
            wszystkie dzieci naokolo spały w łóżeczkach, ja spałam w łóżeczku
            itp itd
            • misior_biorn Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 13:50
              Właśnie. Większość ludzi albo nie czyta nic, albo kupi sobie jeden
              poradnik i na nim bazuje jak na biblii jakiejś. Najczęściej jest to
              Tracy Hogg, choć lepsza już ona nic, mam wrażenie. Większość niestety
              bazuje na radach mam, znajomych, sąsiadek, co samo w sobie złe nie
              jest, ale mi nie wystarcza jako jedyne źródło wiedzy. Gdybym bazowała
              na wiedzy mojej mamy i szwagierek, to nie pokarmiłabym piersią dłużej
              niż parę tygodni. No ale przynajmniej nie praktykowałabym "tresury
              przez wypłakanie się", bo moja mama to pies na takie zachowania i
              sama nas nosiła tak długo jak tego potrzebowaliśmy.

              A co do spania to zgodzę się z Owcą - też nie brałam pod uwagę innej
              możliwości. A teraz łóżeczko służy jako barierka to naszego
              małżeńskiego łoża, żeby mi synek w nocy nie spadł smile
              • poppy76 Re: stan ducha na dziś 27.06.10, 20:05
                Ja tez nie nawracam, bo nie znosze jak ktos sie tak sie zachowuje wobec mnie.
                Jesli pyta, mowie co myslewink
                Czasami sugeruje cos niezachecana, ale to b b rzadko.
                Najczesciej to ja jestem ewnagelizowana i zarzucana opiniami, ze terrorystke
                chowam, ze z kolan mi nigdy nei zejdzie i jak bedzie chodzic, to pewnie w wieku
                2 lat, ze kregoslup w chuscie sobie wykrzywi, ze ja od siebie uzalezniam, ze to
                niezdrowe, ze je wg blw, ze jej zimno, ze to czy tamto. Genralnie jestem
                'nawiedzona' Najczesciej w pl, w uk to sei rzadko zdarza. Nieznajoma pani w
                sklepie walnela mi pogadanke, jak to zle nosic w chuscie i byla w szoku, jak sie
                dowiedziala, ze moj 7miesieczny wtedy chuscioch sam wstaje przy meblach i chodzi
                przy nichwink
                Chociaz jedna mama w uk na baby clinic mnie zapytala, czy mi szkoda kasy na
                butelke i mieszankewink, ale generalnie, jesli ktos mnie zaczepia, to raczej by
                zapytac, gdzie kupilam chuste, albo pogratulowac fajnej corywink

                Placz innych pozostawionych samych sobie dzieci bolal i wkurzal mnie od dawna. U
                mnie w przychodni na baby clinic jestem jedna z nielicznych matek, kotre zajmuja
                sie dzieckiem, mowia do niego, bawia sei z nim. Zdecydowana wiekszosc trzyma
                maluchy w wozku, jak placza to tylko kolysza mocniej, a i to nei zawsze, bo duza
                czesc po prostu placze sama sobie,a mama ze spokojem rozmawia przez tel np.
                Nasza HV bardzo chwali mloda, bo podobno jasnieje takim wewnetrznym blaskiembig_grin,
                troche mnie to bawi, fakt, ale ona twierdzi, ze wbrew pozorom bardzo malo jest
                takich dzieci.
          • globus.histericus Re: stan ducha na dziś 26.06.10, 12:49
            No i nie mieści mi się w głowie - jak można podchodzić
            "nieprzygotowanym" do tak
            ważnej sprawy jaką jest wychowanie dziecka?smile


            i poród...No właśnie też mnie to zadziwia i smuci sad
            • asjula1 Re: stan ducha na dziś 28.06.10, 12:11
              Ojej, no. Przeciez jestesmy najmadrzejsci i wiemy najlepiej bez ksiazkowych
              madrosciwink Matula jakos na wlasny rozum dzieci wychowala, babka - czemu ja mam
              inaczej dzialac?wink

              Czesto zreszta obserwuje, ze ludzie sa niereformowalni, maja jakas tam wizje,
              czesto madrosc oparta na przekazach rodzinnych itd i juz sie tego trzymaja,
              reagujac niechetnie lub wrecz agresywnie na jakiekolwiek proby "nawracania".

              A co do wtracania - poniewaz ostatnio jakas nadwrazliwa jestem i z natury nie
              umiem buzki na klodke trzymac, gdy widze, ze sie dziecku lub zwierzakowi krzywda
              dzieje, chyba przestane z domu, kurka, wychodzic bo jakos ciagle sie denerwuje
              tym, co ludzie wyczyniaja i potem do siebie dojsc nie moge..

              Ostatnio zawracalam np. samochodem na ulicy, zeby podjechac i uswiadomic typa,
              ktory kolysal wozkiem tak mocno, ze mu prawie to dziecko krzyczace wylatywalosad(
              "On tak lubi", kuva. Nawet udalo mi sie grzecznie i z usmiechem wyjasnic, ze
              mozg dziecku wlasnie obija sie o czaszke, ale czy sie facet przejal?? Jak
              odjezdzalam nie bujal, a co potem?
              Raz mnie prawie pobila babora z jaka mamusia lub tesciowa za zwrocenie uwagi, ze
              nie bijemy dzieci. Maaatko, prawie do mnie z lapami obie wylecialy, "odp.. sie,
              k.., nie twoje dziecko, nie wp.. sie". Urocze.
              Ale teraz, po zmianie ustawy bede sobie na luzie policje wzywacsmile
              • globus.histericus Re: stan ducha na dziś 28.06.10, 12:32
                Ojej, no. Przeciez jestesmy najmadrzejsci i wiemy najlepiej bez
                ksiazkowych
                madrosciwink

                No tak, kiedyś instynkt podpowiadał i słuchano natury, ale teraz
                wtrąca się "cywilizacja" i wszystko zagłusza. Począwszy od Panbuka
                doktora w trakcie porodu, skończywszy na "dobrych" radach sąsiadki.
                Tak więc, ja wolałam poczytać, żeby podeprzeć swoją intuicję i czuć
                się na tyle pewnie, aby móc odpierać wszelkie ataki.
    • jul-kaa Kolczyki 28.06.10, 13:00
      Dziewczyny, bo ja się na rówieśniczym forumie w dyskusyję wdałam byłam. I
      ciekawa jestem Waszych opinii. Kolczyki u 4-5 letniej panny są fajne..?
      • mama_kaspra Re: Kolczyki 28.06.10, 13:13
        Trudne pytanie. Jak mialam 4-5 lat strasznie chcialam miec kolczyki. To znaczy
        pamietam, ze odkad zauwazylam kolczyki u kolezanek, strasznie je chcialam miec.
        Blagalam rodzicow o przeklucie uszu, ale ojciec moj oswiadczyl twardo, ze
        przekluwanie uszu to barbarzynstwo i poki on jest moim opiekunemnie ma mowy -
        jak bede miala 18 lat, bede sobie mogla przekluc. Okolo 16 roku zycia zaczelam
        podzielac jego poglad na te sprawe - uszy mam do dzis nieprzeklute, a na
        kolczyki patrze z lekkim niepokojem. I teraz sama nie wiem - powinni mibyli
        wtedy rodzice na te kolczyki pozwolic, czy mieli racje? Naprawde bardzo chcialam...
        Bo ze przekluwanie uszu osobie, ktora nie moze zaprotestowac, to barbarzynstwo,
        to chyba oczywiste jest, prawda?
        • jul-kaa Re: Kolczyki 28.06.10, 13:19
          mama_kaspra napisała:
          > Bo ze przekluwanie uszu osobie, ktora nie moze zaprotestowac, to barbarzynstwo,
          > to chyba oczywiste jest, prawda?

          To jasne.

          Ale właśnie rzecz w tym, czy malutkiej dziewczynce, która domaga się kolczyków,
          pozwolić na coś takiego. Moi rodzice też uważają tego typu zabiegi za
          barbarzyństwo i symbol niewolnictwa, mnie też zabraniano całe dzieciństwo. A
          teraz uszy mam przekłute (chyba na studiach się zdecydowałam) i zupełnie nie
          żałuje, że nie miałam w dzieciństwie. Zresztą rodzice tłumaczyli mi dość
          sensownie, dlaczego się nie zgadzają.
          Moim zdaniem argumentów jest parę - bezpieczeństw I (ryzyko naderwania ucha),
          bezpieczeństwo II (zrobienie z dziewczynki małej kobiety - wielu zwyrodnialców
          to uwielbia...), modyfikacje ciała jako droga to spełnienia (a stąd niedaleko do
          korekcji nosa czy powiększania piersi)*. I wieeele innych.

          * nie, że mam coś przeciwko. wydaje mi się tylko, że zbyt często poprawianie
          natury jest próbą osiągnięcia szczęścia. I te próby się nie udają sad
          • globus.histericus Re: Kolczyki 28.06.10, 16:39
            Ja podobnie jak Mama_Kaspra. Z tą różnicą, że moja fascynacja
            kolczykami przypadła mniej więcej na wiek 7 lat. Mama, nie pozwalała,
            tłumaczyła używając różnych argumentów (nie wszystkie dzisiaj mi się
            podobają). Potem na studiach chciałam mieć i nie chciałam, wahałam
            się, nawet kupiłam jakieś, żeby się zmotywować, ale w końcu nie mam
            dziureksmile
            I sama nie wiem, bo może gdyby mi mama pozwoliła, to później
            nosiłabym ładne ozdoby, a tak, zaszczepiła we mnie jakieś negatywne
            emocje względem kolczyków. Czasem jak widzę ładne dziewczyny z
            ładnymi kolczykami to żałuję, że nie mam smile
            • jul-kaa Re: Kolczyki 28.06.10, 17:02
              Ja przez dobrych kilka lat przerabiałam na klipsy - większość wiszących można
              przerobić jednym ruchem.
      • misior_biorn Re: Kolczyki 28.06.10, 22:24
        Mi mama przekłuła uszy (znaczy zaprowadziła do kosmetyczki) gdy
        miałam lat. Ostrzegła mnie, że może boleć i spytała, czy aby na
        pewno chcę. Myślę, że zrobiła dobrze, nastawienie do kolczyków mam
        neutralne, do tatuazy i operacji upiększających negatywne, więc nic
        mi się w mózgownicy nie przestawiło.

        Natomiast niedawno widziałam w sklepie ok roczne dziecko z
        przekłutymi uszami. Ten widok mnie zmroził. Pomijając fakt, że
        kolczyki na takim bobasie wcale dziecka nie zdobiły, a wręcz
        szpeciły, pomijając, że pewnie małą bolało, to bałabym się, że sobie
        toto wydłubie z ucha i się tym zadławi...
        • misior_biorn Wcięło "6" 28.06.10, 22:26
          wcięło smile

          > Mi mama przekłuła uszy (znaczy zaprowadziła do kosmetyczki) gdy
          > miałam 6 lat.
        • jul-kaa Re: Kolczyki 28.06.10, 23:02
          Ja widzialam dwumiesięczne.
          • abigail_23 Re: Kolczyki 28.06.10, 23:21
            Niemowlak z kolczykami - obrzydlistwo.
            Widziałam 9-mies. dziewczynkę ze złotymi kolczykami. Niefajnie to wyglądało.
            Kiedyś w metrze spotkałam chłopca, no oko może 1,5 roku, miał na szyi złoty dość gruby łańcuch, coś jak sygnet na paluszku, i... złotą bransoletkę, która wpijała mu się w fałdeczkę... Zmroziło mnie.
            Wyglądu matki nie będę opisywaćtongue_out
      • klarci Re: Kolczyki 11.07.10, 05:48
        letniej to letniej, co powiesz, na ponad roczną? suspicious
        dla mnie lipa !!!
        i zadawanie bólu bez sensu sad, dla własnej przyjemności sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka