witam, podczytuje wasze forum od jakiegoś czasu. I musze sie przyznać, że jestem pełna podziwu dla was- dla waszych poglądów (niekoniecznie popularnych- biorąc pod uwagę rady babć nie noś na rękach bo dziecko się przyzwyczai,niech popłacze to przewietrzy płuca, dziecko musi zasypiać samo nawet gdyby miało zalewać sie płaczem pół nocy itd). Kiedy zaszłam w ciążę myślałam, że nie mam instynktu macierzyńskiego. Właściwie do niedawna tak myślałam, choć moje maleństwo ma już rok. ALe trafiłam na wasze forum. Dzięki wam wiem, to że dobrze, że nosiłam dziecko do bólu

tzn aż zaczeło raczkowac mimo wielu niemiłych uwag ze strony nawet moich własnych rodziców. Że doobrze robie wciąz karmiąc piersią. Choć moja własna babcia powiedziała mojemu dziecku, że skończyło już roczek wiec nie wypada już jeśc z piersi - no comments!!! pomijam oczywiscie teksty o ubieraniu, że ubieram za mało ładnie albo za chłodno a gdzie czapka a gdzie buty - jak jeszcze młoda nie chodziła itd itd. Byłam ciągle krytykowana, że dziecku smoczzek jest potrzebny a nie ciągle pierś. Czemu ona śpi z tobą - przecież to takie niezdrowe i tu milion naukowych argumentów. ALe przetrwałam to wszytko, przetrwałam

Tylko mam teraz duży problem i mam nadzieje, że pomożecie mi. Planuje drugie dziecko. Niestety nie mam absolutnie żadnej pomocy. No poza męzem który pracuje w kilku miejscach, w związku z tym jeśli już jest w domu to coś pomoże.I teraz mój problem :jeśli pojawi się drugie dziecko to jak pogodzić czas dla obu dzieci. Jak spowodować aby jedno nie czuło sie zepchniete na drugi plan? jak zorganizować się aby nie stać się zwolennikiem teorii jak dziecko popłacze to płucka przewietrzą się? Jak wy to robicie ze swoimi dziecmi aby żadne nie czuło sie odtrącone czy zepchnięte na drugi plan? Martwię się, że moje dziecko, które jest radosne i uśmiechnięte stanie sie nagle smutne. Bo ja będę musiała zając sie młodszym dzieckiem a przeciez to nieuniknione prawda? no przynajmniej na początku. Poradźcie coś proszę.