Dodaj do ulubionych

O bezpieczenstwie

22.09.10, 13:02
Bezpieczenstwo obok bliskosci i milosci jest dla mnie priorytetem w byciu z dzieckiem.
Przeszukuje teraz siec w poszukiwaniu drugiego fotelika samochodowego dla malej (9-18kg) i glowa mi peka od nadmiaru wiadomosci, ale trafiaja do mnie madre argumenty i rzetelne badania, wiec na pewno bedzie to fotelik montowany tylem do kierunku jazdy (do 3-4 roku zycia).
Pozostaje znalezc idealny;/

Ale sa jeszcze inne sprawy...takie jak bezpieczenstwo w domu-kontakty, urzadzenia elektryczne, gotowanie /oparzenia, noze, etc...
I bezpieczenstwo na spacerach.

I podczas spania, karmienia, zabawy...jasne, ze nie chodzi o to, by sie zafiksowac na wyszukiwaniu potencjalnych niebezpieczenstw, ale zeby miec na wzgledzie to, ze wbrew przekazowi z "W glebi kontinuum", dziecko o swoje bezpieczenstwo samo nie zadba.

Jakie jest wasze zdanie?
Czy rodzic pozostajacy w kregu AP powinien nie tylko myslec o tym, (co oczyuwiste dla mnie), ale i propagowac...?

Z tym ostatnim chodzi mi przede wszystkim o wozenie dzieci w samochodach.
Szczegolnie o jazde bez odpowiedniego (a czesto i zadnego) fotelika.

Podejrzewam, ze malo ktora swiezo upieczona mama (czy nawet mama starszego dziecka tez) wie, ze nawet podczas jazdy z predkoscia ok 45 km/h w chwili impaktu ciezar dziecka 10-kilogramowego w wyniku przeciazenia osiaga rzeczywista mase 300 kg, wiec nie ma takiej mocy, by zdolala je w rekach utrzymac...Pudzian by mial problemy, zwlaszcza ze do wypadku dochodzi zazwyczaj z zaskoczenia, wiec nie ma jak sie przygotowac i kurczowo zacisnac rak na dziecku...
Porazaja mnie takie dane, przemawiaja do wyobrazni i osobiscie rozpaczam, ze tak wielu ludzi/rodzicow nie ma wyobrazni-"a co tam, tylko 200 metrow mamy do przejechania...to droga osiedlowa, 60-tka najwyzej pojade...".
Obserwuj wątek
    • falka32 Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 15:20
      jasne, ze nie chodzi o to, by sie zafikso
      > wac na wyszukiwaniu potencjalnych niebezpieczenstw, ale zeby miec na wzgledzie
      > to, ze wbrew przekazowi z "W glebi kontinuum", dziecko o swoje bezpieczenstwo s
      > amo nie zadba.

      Mnie najbardziej zainteresował ten fragment. Dlatego, że czytając Liedloff w tym miejscu uznałam, że poszła za daleko we wnioskach. Moim zdaniem trzeba rozdzielić pewne rzeczy. To, co dziecko może rozpoznać instynktownie albo przez obserwację oraz to, czego nie ma szans rozpoznać w cywilizowanym świecie bez doświadczenia. A to dlatego, że ja o wszystkich niebezpiecznych dla dzieci miejscach w moim domu dowiedziałam się właśnie od swoich dzieci, bo sama nie byłam w stanie przewidzieć. I nie mam tu na myśli kontaktów i kantów, bo to są rutynowe sprawy, wiadome każdemu.
      • joalma Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 16:59
        Falka, własnie miałam podobne odczucia, może takie podejście sprawdza się w lesie, ale w miejskiej dzungli raczej nie wink
        napisz proszę co masz na myśli jeśli chodzi o niebezpieczne rzeczy w mieszkaniu. mój synek będzie niebawem schodził piętro niżej - z rąk na podłogę wink na razie wiem, że muszę zabezpieczyć kontakty, rtv, niskie szuflady i szafki, chemię, mamy też takie bramki do drzwi - zamontujemy w razie potrzeby pomiędzy pokojami, oczywiście kuchenka. co jeszcze?

        green_naranja - co do fotelików, nie wyobrażam sobie przewozić dziecka bez w aucie i bardzo żałuję że w autobusach nie ma specjalnych siedzeń dla dzieci czy niemowląt - przecież niektórzy kierowcy tak szaleją na zakrętach że szok. a kiedyś w tv widziałam świetne foteliki dla niemowląt wyglądały jak jajko i w razie wypadku cała siła szła w kręcenie tym jajkiem a nie w szarpnięcie pasami. jak znajdę na necie zdjęcia to wam wkleję.
        • channah13 Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 19:26
          www.luxurylaunches.com/transport/nestt_car_seat_for_the_next_generation_babies.php
          • klarci Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 01:16
            nie, to jednak nie ten, o którym pomyslałam - ale w sumie w koncepcji ma coś podobnego wink
        • falka32 Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 19:56
          Podejrzewam, że u kazdego dziecka będą to inne niebezpieczne rzeczy. U mnie to było w zasadzie wszystko. Nawet bramki przeciwdzieciowe potrafili wykorzystać na swoją niekorzyść, np. wsadzając nogę między ich szczeble i wywalając się, albo klinując. Zabezpieczanie kontaktów o tyle nic nie dało, że wszystkie kontakty mamy i tak nisko - zaślepki działają tylko na nieużywane kontakty, zaś używane kontakty i sterczące z nich wtyczki od różnych rzeczy - już nie było jak zabezpieczyć. Można było przestać korzystać z prądu i odłączyć korki w całym domu smile Poznałam nawet nowatorską technikę przytrzaskiwania sobie palca w aucie, na którą wpadłam dopiero w momencie, kiedy ją zobaczyłam w praktyce.
          • joalma Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 20:43
            channah13 - ja to widziałam w takiej wersji
            img831.imageshack.us/i/obraz1ha.jpg/
            falka - wygląda na to, że będę musiała sobie poraczkować po całym domu i wyszukać najbardziej atrakcyjne rzeczy potencjalnie niebezpieczne. w sumie to już część mamy zabezpieczone z powodu psiaków, które też lubią tu i tam grzebać wink
            • m_laczynska Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 21:33
              Mój egzemplarz był widać wyraźnie spokojny. Nie miałam w domu specjalnie dużo zabezpieczeń -jasne, że kontakty, jasne, że łazienka i chemia, ale np. takie kanty...zabezpieczyłam takimi gumowymi kulkami canpol babies - bardzo odradzam. Młody sobie je ściągał bez problemu i wżerał. Zdjęłam i nigdy nic się nie stało. Nie doświadczyłam nigdy czegoś takiego jak wspinanie się na meble, obce jest mi zupełnie często pojawiające się na forach wyrażenie "zdejmować dziecko z żyrandola". Nie każdy maluch wymaga "przebudowy" całego mieszkania.
              No a fotelik, oczywiście super ważny. Choć trochę szkoda tych czasów, kiedy na tylnym siedzeniu było po prostu wesoło i można się było wyłożyć i pospać wink
              • green_naranja Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 22:08
                jesli chodzi o zabezpieczanie kantow, naroznikow, czy kontaktow, mojej tez to specjalnie nie interesuje-silikonowe nakladki znaczy sie pozdzierala i w zasadzie tylko wtedy czepiala sie rogow lawy, gdy te nakladki tam montowalam. w koncu dalam sobie spokoj i od tej pory odpuscila.

                regaly mamy przysrubowane do scian, tv i sprzety wysoko poustawiane , nie dosiegnie, jedynie piloty ja kusza.
                nawet komputer stacjonarny jakos niespecjalnie ja rusza, wiec w tym wgledzie naprawde chyba jest niezle (odpukac).

                natomiast w kuchni uwazam strasznie, zeby nie stawiac rondli z raczkami na palnikach przy brzegu kuchenki (latwo niechcacy stracic), w ogole unikam gotowania na tych skrajnych palnikach; nie zostawiam nozy na widoku, chemii typowej takiej nie uzywamy , wiec jest luz, a wszystkie srodki czystosci w ogole zamkniete w szafie w lazience sa, wiec tam niebezpieczenstwa nie ma.

                kapiele popelnia maz i nigdy nie wychodzi z lazienki zostawiajac tam same dziecko; no a jazda samochodem, wiadomo, fotelik...

                zdaje sobie sprawe ze czasami nie nad wszystkimi czynnikami mozna mioec kontrole, ale najwazniejse cbyba jest to, zeby tyle jej miec, by nie musiec sobie pozniej pluc w przyslowiowa brode. o czym wstrzasajaca ilosc rodzicow zapomina, jak niemal codziennie informuja nas media.
              • falka32 Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 22:37
                U mnie zdejmowanie z żyrandola było na porządku dziennym. Gumki Canpolu mam do dzisiaj przyklejone na "kropelkę".
                A raczkowanie matki po mieszkaniu nic nie da. Cały wic polega na tym, że kazde dziecko ma inne zainteresowania a przy tym nieograniczony potencjał twórczy w wykorzystywaniu rzeczy niezgodnie z ich przeznaczeniem - ty nie jesteś w stanie w ten sposób na nie spojrzeć. Jednych dzieci nie będą interesowały ani drobne przedmioty do wkładania do buzi, ani kontakty, ani kanty, za to będą miały upodobanie do wspinaczki lub ciągnięcia za sznurki prowadzące do góry (mam na myśli firanki na ciężkich karniszach, kable od tv powieszonego pod sufitem). Inne dzieci odwrotnie. Kolejne dzieci nie będą robić rzeczy niebezpiecznych, ale zjedzą ci wszystkie książki i gazety, jakie zostawisz na wierzchu. Ja na przykład nie mam i nie miałam pochowanej chemii gospodarczej, bo dzieci się tym nie interesują. Tzn na początku chowałam, ale nigdy się żaden do tego nie dobierał. Miałam za to pochowane wszystkie rzeczy, które można postawić jedna na drugiej i na trzeciej i z nich skoczyć (niestety tylko te, które się dało pochować, np. nie schowałam kanapy, krzesła, stołu) bo dzieci robiły sobie konstrukcje w rodzaju na miękkiej kanapie stawiamy dzieciece krzesełko, na nim pudełko z zabawkami i staramy się stanąć na samej górze i skoczyć. Spadamy na łeb, rozbijamy sobie nos i konstruujemy drugą, lepszą konstrukcję, bo stawiamy zamiast pudełka na tym krzesełku miękki fotelik. Mówię o półtoraroczniaku, który jeszcze nawet dobrze nie chodzi. Albo staramy się wspiąć na oparcie kanapy i zwiesić się rękami z cienkiej półeczki, powieszonej wysoko, gdzie stoją szklane rzeczy schowane przed dziećmi. Schody dziecko może uznać za trakt do przemieszczania się, albo za skocznię. Picie wody z muszli już było? Nie przewidzisz, jakie dziecko będzie miało hobby i to jeszcze się będzie przecież zmieniało z wiekiem.
                • m_laczynska Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 23:18
                  Ha, no tak, teraz sobie przypominam, o tym żyrandolu to Twój tekst wink
                  • falka32 Re: O bezpieczenstwie 22.09.10, 23:26
                    No smile
                    Chłopaki mają teraz 3 i 5 lat i zaprawdę, teraz to już naprawdę nie mam miejsca w mieszkaniu, które jest wystarczająco wysoko, żeby dzieci nie dosięgły. Bramki też od dawna sami otwierają i zostały tylko dla picu, jako bariera psychologiczna.
                • joalma Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 08:46
                  o rety ;o
                  ale spójrz na to z drugiej strony, jakie masz bardzo pomysłowe i kreatywne dzieciaczki wink
                  a o firankach to nie pomyślałam. a i jeszcze mi się przypomniało- elektryczny piekarnik: mamy nisko klapę, pokrętła z przodu, będę musiała doczytać instrukcję jak to zabezpieczyć.
                  • falka32 Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 09:08
                    U mnie piekarnik nie został nigdy przez dzieci obdarzony należną mu uwagą smile
                    • falka32 Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 09:25
                      W sumie moja rada sprowadza się do tego, żeby nie zabezpieczać na zapas, tylko obserwować zainteresowania i procedury dziecka, bo połowa zabezpieczeń może się okazać niepotrzebna a niezbędne okażą się zupełnie inne. Np. mojej koleżanki dziecko w późnym niemowlęctwie brało do ręki wszystko, co znalazło, oglądało i odkładało ostrożnie na miejsce. U niej zatem nawet kieliszki stały na wierzchu. Moje dzieci brały coś z półki i w ramach testów zapoznawczych rzucały o ziemię, żeby sprawdzić, jaki odgłos wyda i żadne "nie wolno" ani obserwacja, że ja nie rzucam smile tego nie zmieniały, bo to je po prostu bardzo, bardzo interesowało. Można było im to tylko uniemożliwić. Takich przykładów jest multum. Jeszcze ci podam przykład z mojego podwórka. Moje średnie dziecko zachowywało się, jakby się nie uczyło na błędach - waliło głową o kant zawsze w tym samym miejscu, przewracał się o klocki, zamiast ominąć a jak był na wczesnym etapie nauki przewracania się z brzucha na plecy, to walił przy tym głową w podłoże tak, że nie można go było kłaść na podłodze, tylko na miękkim. Nie był upośledzony, po prostu się ciągle spieszył smile. Jego młodszy brat walnął głową w podłogę przy przewracaniu się na plecy słownie dwa razy. Pierwszy przypadkiem a drugi, bo źle obliczył siłę, jaką musi włożyć w amortyzację. Trzeci raz już tego nie zrobił, bo nauczył się amortyzować lot głowy napięciem mięśni szyi. Ani przy jednym ani przy drugim moja zasługa była żadna, po prostu byli inni. Za to ten starszy impulsywny nie miał nigdy poważniejszego urazu, tylko mnóstwo drobnych i z czasem ukierunkował swoją energię na działania artystyczne big_grin, zaś ten młodszy, bardziej uważny, zaliczył i ostry dyżur z prześwietleniem czaszki i złamane pół jedynki górnej - przed ukończeniem roku, bo skoro odnosił mniej urazów (bo był ostrożniejszy), to podejmował się działań bardziej brawurowych, jechał po bandzie i przewidzieć jego pomysły było nie sposób, tak samo jak wybić mu z głowy jakiś pomysł, który sobie wkręcił smile
                      • joalma Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 09:42
                        dzięki, na pewno dzieć będzie pod baczną obserwacją, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że mamy jeszcze 2 psiaki w domu i jednego na podwórzu, więc pomysłów będzie co niemiara wink
                  • klarci Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 12:13
                    Joalma, sprawdź najpierw, czy piekarnik to zagrożenie. mój 1,5 sam go nie otworzy, a jeżeli chodzi o nagrzewanie się, to pozwalam małemu dotykać, bo nie ma szans się poparzyć, a jest to idealna okazja do nauki 'ciepłe, gorące' wink
                    z pokrętłami gorzej, nasze maja zabezpieczenie i odcina sie dopływ gazu, kiedy zgaśnie płomień, u dziadków nie i trzeba pilnować. no i obiad już mi z 2 wyłączył wink
                    ale ogólnie zagrożenia nie ma smile staram się tylko gotować na palnikach od ściany wink
                    • joalma Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 16:00
                      piekarnik - ja bym powiedziała, że potencjalnie niebezpieczny. jest na wysokości takiej, że mały skrzat akurat może wskoczyć do środka, pokrętła na świetnej wysokości do zabawy na stojąco. no i jeszcze to atrakcyjne światełko w środku... piekarnik jest elektryczny a kabel schowany za, więc opcja odłączania odpada.
            • klarci Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 01:22
              czyli to jednak to o czym pisałam tongue_out

              cholercia, następnym razem muszę doczytać wątek do końca, a potem dopiero odpowiać wink
        • klarci Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 01:12
          joalma napisała:

          > Falka, własnie miałam podobne odczucia, może takie podejście sprawdza się w les
          > ie, ale w miejskiej dzungli raczej nie wink
          kiedyś wspominałam o tym - co prawda nei chustowane, ale kiedys dzieci na polskiej wsi, którym musiano 'zaufać', neistety bardzo często ulegały poważnym wypadkom sad

          > i bardzo żałuję że w autobusach nie ma specjalnych siedzeń dla dzieci czy n
          > iemowląt - przecież niektórzy kierowcy tak szaleją na zakrętach że szok.
          dlatego w autobusie wybieram dziecko w wózku przypiete szelkami, niż w chuście sad

          a kied
          > yś w tv widziałam świetne foteliki dla niemowląt wyglądały jak jajko i w razie
          > wypadku cała siła szła w kręcenie tym jajkiem a nie w szarpnięcie pasami. jak z
          > najdę na necie zdjęcia to wam wkleję.
          możesz mieć na myśli Polaka, który w stanach wygrał "Mam pomysł", czy jakoś tak - rozmawiałam o tym projekcie z panem Pawłem z fotelik.info - projekt innowacyjny, ale niestety utopijny sad nierealny do zrealizowania. co gorsza facet prawdopodobnie miał sygnować swoim nazwiskiem foteliki jakiejś podrzędnej firmy sad
          • joalma Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 08:53
            Klarci - tak, dokładnie to ten facet wink

            a co do zachustowania w autobusie, czytałam gdzieś na forum, że warto zająć miejsca które są zwrócone do siebie żeby było dużo miejsca z przodu albo siadać bokiem do kierunku jazdy, a najlepiej dzieciaczka wyjąć i mieć na kolanach. moze rzeczywiście wózek bezpieczniejszy, ale z drugiej strony miasto dla wózka nie jest przyjazne, mnóstwo schodów, przejść podziemnych, krawężników, dziur itp - nieraz wózek prawie mi się wywrócił crying
            • klarci Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 12:08
              no tak, słusznie, jeżeli mamy do załatwienia sprawy w urzędach, to z wózkiem możnaby oszaleć.
              inna sprawa, że mój młody już nei wysiedziałby w chuście w autobusie wink, ale maluszki to co innego smile

              ehh, ten kochany samochód ... smile
    • klarci Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 01:04
      co do fotelika to dbaliśmy o to od początku smile
      pierwszy - Jane Strata - 5 gwiazdek, drugi - BeSafe Izi Combi X1 - 4 gwiazdki smile

      co do kontaktów, noży itp. - pozabezpieczane. owszem zdarza się, że syn pod moja kontrolą dostaje nóż (stołowy, więc nie taki ostry) do rączki i obiera ze mną ziemniaczki wink, ale poza ty, staram się zabezpieczać przestrzeń. trudno, najwyżej będzie mniej samodzielny - ale przynajmniej będzie w miarę bezpieczny smile

      co do fotelików to brakuje mi słów - wiedza jest tragiczna: wożenie bez fotelików, albo w atrapach, nieznajomość kryteriów doboru fotelika i baaardzo częste - nie ściaganie nasów (szelek) w foteliku - żadko widuję prawidłowo ściągnięte sad, pewnie podobnie jest z byle jakim przypinaniem fotelika w samochodzie sad
      • klarci Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 01:05
        dlatego w Szwecji i innych bardziej 'wyedukowanych' krajach dzieci są często jedyną osobą, która przeżywa poważny wypadek - u nas niestety też często - giną razem z opiekunami sad
    • kaka-llina Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 23:25
      Kurcze jak po raz milion osiemnasty czytam o fotelikach to już szczerze mam dosyć! Wiem fotelik musi być! Ale ile razy można to wałkować?
      Wiem, że zdarzają się rodziny, które na wypasiony fotelik po prostu nie stać i maja używany i nie do końca przystosowany do samochodu itd... różnie bywa...i ja tez z miło wspominam czasy, gdy na tylnym siedzeniu się po prostu leżało! No nic fotelik musi byc i tu się zgadzam i ze tyłem do kierunku jazdy też wiem.

      Co do pozostałych niebezpieczeństw: uważam jak już wcześniej ktoś pisał, że nie ma sensu zabezpieczać się na zapas i sądziłam tak na długo przed przeczytaniem Kontinuum. Niczego nie przygotowywałam i na czworakach po domu nie chodziłam, nie mam ani jednego kontaktu zabezpieczonego (Ala się nimi nie interesuje) nie mam zatrzasków na szafkach, a chemia jest w szafce pod zlewem (jeszcze raz- żadnego zainteresowania dziecka tym tematem). Bramkę na schodach mam bo mi dziecko spierdzielało i chłop się martwił!- nauczyłam ją "chodzić" po schodach, odkąd tylko zaczęła raczkować, byłyśmy 3 tyg u mojej mamy tam bramek nie było i dziecko swobodnie schody zaliczało, potem się znudziła i przestała.
      Obserwuję dziecko i nigdy nie zostawiam jej samej, właściwie to nigdy nie spuszczam jej z oczu. Na razie jedyne co mnie martwi to chęć wspinania się na co tylko można, więc pewnie nie długo będę ja ściągać z żyrandola. W razie zagrożenia będę zabezpieczać na razie nie widzę potrzeby.
      • green_naranja Re: O bezpieczenstwie 23.09.10, 23:35
        wiesz kaka, dopoki ludzie beda wozic dzieci bez fotelikow, dopoty temat ten nigdy nie stanie sie "nudny", wybacz, ale to jest sprawa tak wazna, ze naprawde, nidy dosc.

        tym bardziej, ze minely juz czasy (w Polsce), gdy jezdzilo sie "maluchem" rozwijajacym zawrotna predkosc 80km /h w porywach po niemal pustych drogach, bo daleko bylo do modelu, w ktorym kazda rodzina posiada auto.

        teraz jezdzi sie z predkosciami 100-200 km/h, auto ma kazda rodzina, a czesto wiecej niz jedne, drog jest wiecej (i wcale nie lepsze, bo pamietaja czasy krolowania owych "maluchow"), dochodzi do wiekszej ilosci wypadkow-i tylko swiadomosci ciagle brak.
    • iciako Re: O bezpieczenstwie 24.09.10, 08:36
      u nas fotelik maxi cosi mobi
      sprawdza się świetnie -córa jeździ dużo i często

      co do zabezpieczeń w domku to nie mamy żadnych
      wszystko tłumaczymy i piekarnika np nie dotyka, kanty stołu-od początku widziała że robią kuj kuj, a kabli nie wolno dotykać itp
      posłuszna w tych kwestiach więc nie zabezpieczamy
      jedna półka z garnkami i słoikami przez męża został symbolicznie zabezpieczona ale córa do niej też nie sięga

      ale to każdy musi sam rozważyć widząc swoje mieszkanie i znając swoje dziecko

      przy drugim może już będę musiała pewne rzeczy pozabezpieczać -nie wiem- zobaczę jaki egzemplarz będzie i jak dam radę z patrzeniem na dwójkę i tłumaczeniem smile

      a co do jazdy bez fotelika -krew zalewa więc bez komentarza
      • falka32 Re: O bezpieczenstwie 24.09.10, 09:42
        W którejś z książek Talków z cyklu "Dziecko dla..." był cudny felieton o tym, jak zabezpieczyli całe mieszkanie przed raczkującym dzieckiem, wykazując się lisią przebiegłością i wręcz szamańską zdolnością przewidywania i jak potem dziecko w minutę obeszło zabezpieczone miejsca jako nieinteresujące i poszło prosto tam, gdzie założyli, że nie pójdzie, bo nie ma tam nic ciekawego dla dziecka big_grin. Polecam big_grin
    • joalma Re: O bezpieczenstwie 02.10.10, 16:11
      przykład z życia wzięty u dalekich znajomych: ubabrani farbkami bracia zostali wspólnie zainstalowani w wannie gdzie zabawa w najlepsze dalej trwa. ledwo mama się gdzieś odwróciła, jeden z maluchów sięgnął po lokówkę która leżała na pralce i strącił ją do wody. lokówka była podłączona do sieci ale wyłączona OFF. oczywiście co było dalej możecie się domyśleć. mamę, że tak powiem, też potrzepało. dopiero obudzony krzykami tata uratował całą trójkę. mieli więcej szczęścia niż rozumu, ech.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka