Dodaj do ulubionych

Akceptacja samodzielnosci

30.12.10, 23:52
hej,dziewczyny!
pojawil sie u nas taki problem i tylko tutaj moge znalezc odpowiednia rade albo potwierdzenie,ze dobrze robiesmile
moja prawie roczna corka chyba ma problemy z akceptacja samodzielnosci.zawsze byla dosc niezalezna.lubila sie raczej sama bawic po uprzednim pokazaniu jak ma sie bawic (na przyklad ja rysuje na kartce kredkami,a ona potem sama,a ja moge zniknac). czasem nawet denerwowala ja moja obecnosc lub chec udzialu w zabawie,tylko na wyrazne zyczenie.
wszystko zaczelo sie od jezdzika,ktory dostala pod choinke.bardzo lubi z nim chodzic.nie lubi byc trzmana za rece,wiec nie miala okazji cwiczyc chodzenia inaczej niz wzdluz mebli. chyba to uswiadomilo jej,ze jest coraz bardziej samodzielna,bo teraz juz nie bawi sie w ogole.jak tylko mnie widzi,od razu placze wyciaga rece,ciagnie mnie za ubrania.czesto tez szuka cycusia,possie sekundke,siada i za minute spowrotem z placzem sie do niego przysysa. czesto jak sie bawi sama czy nawet razem,to nagle zaczyna plakac i prychodzi,karze sie wziac na rece.po czym jak ja wezme,probuje sie wyrwac na podloge i tak kilka razy,az w koncu zostaje na rekach,wtula sie w ramie i tak caly czas.zawsze biore ja na rece,kiedy jest w takim stanie,daje jej cycusia kiedy chce - liczba noncyh karmien zwiekszyla sie z 3 do 8,a nawet i 10! podobnie jest z jedzeniem,chce zebym ja ja karmila,a za chwile denerwuje sie,ze ja karmie i chce sama,wiec oczywiscie podazam tropem i dostosowuje sie do niej.
przyznam,ze jest to uciazliwe,bo czesto nie moge nic zjesc,z tata-nie albo niezbyt dlugo.
nie wiem czy dobrze robie poddajac sie jej zmiennym natsrojom,czy jeszcze bardziej jej sie nie pomiesza.nie wiem,czy dobrze reaguje czy moze powinnam jakos inaczej do tego podejs,zeby zmniejszyc stres i emocje jaki przezywa.
naprawde bede wdzieczna za wszelkie rady.
Obserwuj wątek
    • kate.2 Re: Akceptacja samodzielnosci 31.12.10, 00:46
      Witam, mam dziecko które uwielbia bliskość. Moim zdaniem z bliskością nigdy nie przesadzisz, jak dziecko nie będzie chciało się przytulać to odpełznie, odraczkuje albo ucieknie smile
      Czy śpicie razem z nią? Jeśli nie to może spróbujcie to może ją uspokoi? Poczytaj książkę W głębi kontinuum, może tam znajdziesz coś na Wasz temat, polecam ją.
      • aniczka.r Re: Akceptacja samodzielnosci 31.12.10, 01:28
        spalismy z nia do 5 miesiaca,a potem juz spala w swoim lozeczku obok naszego.czesto biore ja rano,a czasem tez w nocy,ale ona za bardzo nie chce spac,bo jest malo miejsca,a ona sie duzo rusza i ciezko jest jej zasnac.poza tym ona idzie wczesniej spac,my idziemy pozniej.studiujemy,wiec to jest nasz jedyny czas,kiedy mozemy sie skupic na nauce,jak mala spi.
        moze ja bardziej zaangazuje w codzienne czynnosci.wiecej zabaw takich,gdzie moze siedziec u mnie na kolanach przy stole na przyklad,a nie obok siebie.
        zawsze jej pozwalam na pelna swobode.kiedy chciala sie przytulic-przytulalam.kiedy chciala byc sama-zostawialam sama. wiem,ze przezywa cos,nie jestem pewna czy mam racje myslac,ze ma problem z akceptacja swojej samodzielnosci,ale czesto wlasnie jak bawi sie sama albo idzie obok mnie nagle siada,placze i karze sie wziac na rece.jakby prowadzila jakas wewnetrzna walke ze soba.
        poszukam ksiazki.mieszkam za granica,wiec troche potrwa zanim ja dostane.dzieki!
        • maruk1a Re: Akceptacja samodzielnosci 31.12.10, 15:04
          poszukam ksiazki.mieszkam za granica,wiec troche potrwa zanim ja dostane

          ksiazka jest chyba w kazdym kraju dostepna, wiec jesli dobrze znasz jezyk, to nie bedziesz miala problemow. Tytuly moga byc rozne, w zaleznosci od tlumaczenia. Zobacz tutaj:
          www.continuum-concept.org/
    • dagis.1 Re: Akceptacja samodzielnosci 31.12.10, 15:24
      moge ci ebooka wyslac
      np na gazetowy (?)

      a wracajac do tematu:

      moze sprobuj nazywac to co ona komunikuje niewerbalnie
      np: "widze ze chcesz sie przytulic", "widze ze chcesz pobyc sama" moze brzmi glupio ale czasem glosne podsumowanie tego co widzimy pokazuje dzieciom ze maja wybor, ze starasz sie go rozumiec, ze jesli przez jakis moment bedzie jej zle samej moze liczyc na twoje zrozumienie. czujac sie zrozumianym latwiej nam akceptowac swoje slabosci

      no nie wiem moze to glupie, ale tak mi przyszlo do glowy
      • m_laczynska Re: Akceptacja samodzielnosci 02.01.11, 00:10
        dagis.1 napisała:

        > moge ci ebooka wyslac
        > np na gazetowy (?)
        >
        A jakiego masz ebooka?
        • m_laczynska Re: Akceptacja samodzielnosci 02.01.11, 00:20
          A o wątku głównym - a Tobie Aniczka o to chodzi, że ona tak nie wie, co ze sobą począć? Że raz chce tak, a za sekundę siak? Bo mi się zdaje, że to raczej normalka. W sensie ma 2 przeciwstawne motywy: chce coś sama, ale chce też z mamą. Jak sobie chwilę pohula przy tych meblach, to za moment może się trochę wystraszyć, że się tak od mamy oddaliła więc chce być blisko. Jak sobie trochę bateryjki bliskości podładuje to znów rusza, bateryjki się kończą wraca i tak sobie krąży. To taki trochę lęk separacyjny - nagle dzieć sobie zdaje sprawę ze swojej odrębnej tożsamości i to powoduje z jednej strony fascynację, a z drugiej to trochę straszne. Tak sobie pokrąży, pokrąży, jak stwierdzi empirycznie, że jest bezpiecznie i baza mamowa istnieje i zawsze jest kiedy jej potrzeba, to sobie będzie coraz śmielej poczynać. Aż w końcu ruszy w świat, na imprezę, na randkę z chłopakiem itd. Z domu się wyprowadzi.
          • aniczka.r Re: Akceptacja samodzielnosci 03.01.11, 18:48
            Lek separacyjny to my juz przeszlysmy miedzy 8 a 9 miesiacem,gdzie nie moglam zniknac nawet na sekunde z pola widzenia.Teraz ona karze sie nosic caly czas.Nic nie je,no bo jak moze byc glodna,siedzac caly czas na rekach,prawie zero ruchu.Jestem juz naprawde zmeczona i zfrustrowana.Jak ona idzie spac,szukam na necie jakis odpowiedzi.Nie wysypiam sie,bo teraz mala znow spi z nami,strasznie sie wierci,ja nie moge znalezc pozycji do spania,zeby moj kregoslup se odpoczal.Zabawy sa dobre na 10 sekund.Potem rzuca,najczesciej we mnie i wyciaga rece.Jak ja biore to ryczy dopoki nie zaczne chodzic po domu.Czuje coraz bardziej,ze sie jej poddaje,raz ja ponosilam,a teraz ona rzada tego.Dzis bylam juz tak zmeczona,ze po prostu zostawilam ja na podlodze i wyszlam z pokoju.po minucie uspokoila sie i zaczela sie bawic.
            Probowalam przytulac,proponowac jedzenie,picie,rozne zabawy niekoniecznie przy uzyciu zabawek.Efekt jest ten sam i niezmienny.Piers possie chwile,wstaje i znow znow zaczyna mantre,dopoki nie wstane z nia na rekach i nie bede chodzic.Nie wiem juz co mam robic.
      • aniczka.r Re: Akceptacja samodzielnosci 02.01.11, 23:08
        Bardzo prosilabym o kosiazke.Oboje z mezem poczytalismy strone.Masz moze ksiazke dr.Searsa? Nie moge znalezc e-booka,a mnie lepiej taka wersje czytac niz papierowa,bo sie da na telefonie czytac,hehe.
        Dzieki!
      • landri83 Re: Akceptacja samodzielnosci 04.01.11, 15:30
        Jeśli chodzi o ebook "W głębi kontinuum" to abstrahując od praw autorskich (z tego żyje autorka... a my jako wydawnictwo naprawdę te tantiemy odprowadzamy), to jest to stare tłumaczenie, pełne błędów, z opuszczonymi akapitami, na którym można połamać zęby ;D
        • aniczka.r Re: Akceptacja samodzielnosci 04.01.11, 23:25
          no wlsnie patrzylam za ta ksiazka na amazonie i akurat znalazlam w promocji z ksiazka searsa o AP i jeszcze jedna o co-sleepingu - 3 razem w tanszej cenie.zamowie sobie,bo wiedzy nigdy za malosmile
    • agnieszka_z-d Re: Akceptacja samodzielnosci 02.01.11, 21:46
      Skoro ma prawie rok, to jest to klasyczny lęk separacyjny, związany właśnie z coraz większą samodzielnością.
      Dziecko wkrótce ruszy samodzielnie eksplorować świat i teraz musi naładować akumulatorki bliskości - żeby móc pewnie i z poczuciem bezpieczeństwa ruszyć ku przygodziesmile
      • aniczka.r Re: Akceptacja samodzielnosci 02.01.11, 23:24
        No wlasnie ona zawsze byla taka,ze wszystko sama.Ja tylko moglam cos pokazac,pobawic sie 5 minut,a potem moglam przestac istniec na czas zabawy.Teraz doszlo do tego,ze nie moge nic robic,ani zjesc,ani do toalety pojsc.Ona chce,zebym ja caly czas nosila,a mnie juz plecy odpadaja.Zwykle siadam z nia na podlodze i probuje ja czyms zajac-ksiazeczka,klockami,kredkami,zeby ja powoli osunac na podloge i pojsc np.rece umyc. A gdzie tam.Teraz jeszcze sie zanosi,rzuca zabawkami.Dzis sie rozplakala przy jedzeniu.Jadla na kolanach u mnie.Dalam piers na uspokojenie,bo przeciez to byla histeria normalnie. Jakos doszla do siebie i jadla siedzac obok na podlodze. Budzi sie w nocy co godzine.Sa noce,jak ostatnia,ze spalam razem godzine - po 5 minut tu i owdzie.Nawet spiac z nami w lozku,bo znow spimy razem.
        Ja wiem,ze to zwiazane z lekiem separacyjnym.Jak mnie nie ma,to ona nie ma problemow z bawieniem sie sama.Czasem przyniesie tacie ksiazke do poczytania czy tam inna zabawke,ale nie zachowuje sie w taki sposob dopoki ja sie nie pojawie.Nie wiem,czy zawsze powinnam ja podonosic i nosic czy moze organizowac jej wiecej zabaw,ktore angazuja nas obie.No i co robic w sytuacji,kiedy musze se zrobic sniadanie,a ona po prostu wpada w histerie na podlodze.
    • aniaturek0409 Re: Akceptacja samodzielnosci 03.01.11, 21:30
      Ja nauczyłam się robić wszystko jedną ręką przy mojej córci. Z Madzią na rękach odkurzam, wieszam pranie, robię kanapki, obiad i inne. Mam dwa wyjścia: albo robić coś z małą na rękach albo słuchać płaczu lub jęku córci. Też już kręgosłup mi wysiada i mam nadzieję, że niedługo przestanie być taką przylepą.
      • kate.2 Re: Akceptacja samodzielnosci 03.01.11, 22:08
        Oj, to możesz jeszcze poczekać smile ja mam 2 latkę i nadal jest przylepą smile może często jej nie noszę ale jeszcze się zdarza smile
        • aniczka.r Re: Akceptacja samodzielnosci 03.01.11, 23:25
          moja corka nigd przylepa nie byla.na rekach za duzo jej nie nosilam.tyle co ja karmila,czyli przez pierwsze 3 miesiace 75% czasu spedzala w moich ramionach,ale jak tylko mogla,to wolala byc gdzies obok badz na podlodze.ostatnio jej sie tak wlaczylo.ja mam problemy z kregoslupem nie za bardzo moge ja tyle dzwigac,choc ciezka nie jest,ale wystarczy.na pewno jej nie bede dzwigac do drugiego roku zycia,bo po tym,to se moge wozek inwalidzki sprawic.jak pisalam w innym poscie,ignoruje ja (niezawsze,ale nie wiem,czym sie kieruje przy dokonywaniu decyzji) i dzis dzialalo.oczywiscie nie obylo sie bez placzow,rzucania zabawkami i walenia glowa w podloge. wiecej dzis chodzila,zwiedzala katy.i coraz dluzej jej to zajmuje.mam nadzieje,ze w szybkim tempie dojdziemy do dlugosci wyjsciowej,gdzie moja corka potrafila sie sama soba zajac nawet o 2-3 godziny.a u nas w domu jest czym sie zajmowac.oczywiscie my tez sie angazujemy na chwile,ale potem zwykle trzeba bylo dac jej wolna reke.dzis najbardziej pomoglo,jak we trojke usiedlismy na kanapie.po 5 minutach niunia juz chciala wracac do zabawy.
      • m_laczynska Re: Akceptacja samodzielnosci 03.01.11, 23:36
        Strzel sobie chustę - przy dziecku raczkującym, które raz chce "pobiegać" a raz być z mamą najlepiej się sprawdza coś w czym możesz nosić na biodrze w pozycji siedzącej - pouch lub kółkowa. Na większe porządki niezastąpione jest wrzucenie dziecia na plecy - tkana.
    • aniczka.r Re: Akceptacja samodzielnosci 04.01.11, 23:34
      dziewczyny,u nas coraz lepiej.ale jedyna skuteczna metoda bylo ignorowanie jej.nie zawsze,bo wiadomo,ze czasem potrzebuje naprawde sie poprzytulac,ale jakos bez glebszego zastanawiania sie umialam rozpoznac i zareagowac.wiecej juz nawet chodzila i sama chciala tez.dala sie wciagac w rozne zabawy.zabawa na tapczanie okazuje sie lekiem na kazde zlo.rzucanie lyzek roznej wielkosci po posadzce (rozne dzwieki wydaja) jest po prostu nie do pobicia. pieklismy dzis torta wiec musiala sie mala czyms zajac.jak tato ubijal jajka.niunia miala kubeczek z lyzeczka i nasladowala tatesmile myzle,ze jestesmy na dobrej drodze.ja nie uwazam ciaglego noszenia za rozwiazanie,uwzam ze przedluza problem.oczywiscie nie mozna popadac w skrajnosc i w ogole dziecko ignorowac,ale wybrac te sytuacje kiedy chec bycia niemowlakiem przewyzsza chec bycia samodzielnym.i dzis moja corka dumna kroczyla ze swoim jezdzikiem przez pokoj do kuchni,sama z wlasnego wyboru.nawet se go sama obrocila jak natrafila na przeszkodesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka