Dodaj do ulubionych

kieszonkowe 16-17 latki

22.05.11, 11:29
Ile powinnam dać kieszonkowego córce - na napoje, lody, zapiekankę, kebab - takie tam -na wszystko inne dostaje osobno
Obserwuj wątek
    • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 14:00
      A dotychczas 16-latka nie miała żadnego kieszonkowego? Kieszonkowe zalezy od tego, jak daleko dziewczyna ma do szkoły, czy ma sobie tam cos kupić do jedzenia, czy nie, czy czesto wychodzi z kolegami np. do kina, czy dostaje pieniadze na ubranie.
      16-17 latak powinna dostawać kasę nie tylko na zapiekanki, ale takze na ksiązki, plyty, pisma, drobne ozdoby itd., ktore powinna móc sobie czasem kupić bez pytania rodziców i proszenia o pieniądze.
    • cruzbos Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 14:14
      ms49 napisała:

      > Ile powinnam dać kieszonkowego córce - na napoje, lody, zapiekankę, kebab - tak
      > ie tam -na wszystko inne dostaje osobno

      Moja licealistka dostaje 100 zł, gimnazjalisteka 80 zł. Abonament za komórki opłacam ja, jeśli skończy się limit, muszą dokupić kartę same. Na bilety miesięczne daje oddzielnie, na ubrania też. Ja kupuję kosmetyki typu żel do mycia twarzy, tonik, krem, dezodoranty, wody toaletowe, wszystkie inne rzeczy z chemii kupuję ogólnie dla domu. Kolorówka to już ich sprawa, nie uważam, żeby to było absolutnie potrzebne nastolatkom. Jedzenie jest w domutongue_out Obiad jest zawsze, chleb też, kanapki można sobie zrobić, słodycze, woda i inne przegryzki też, nie muszą kupować ze swoich. Kieszonkowe idzie na lody, kino, kręgle, lodowisko w zimie, gazety i inne tego typu rzeczy.
      • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 15:19
        Myślę, że nawet jeżeli rodzice płacą za ubrania, kosmetyki czy książki , wygodniej jest jezeli nastolatek ma dostęp do tych "kontrolowanych" pieniędzy. Często propozycje "idziemy do kina po lekcjach?" są spontaniczne, trudno wtedy dzwonic do mamy po pieniądze.

        Moje nastoletnie dziecko pewnie niedługo zmieni tryb życia (pójdzie do liceum). Rozważam podzielenie jego funduszy na dwie części - "osobistej" z której nie musi się spowiadać (co miesiąc) i pewnej kwoty na koncie z kartą , ustalanej np. na rok, którą będe mu uzupełniała jezeli pieniądze wyda rzeczy, za które płace ja np cos do ubrania.
        • ms49 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 15:23
          Tak, rozumiem, mój przypadek jest taki sam po wakacjach idzie do liceum. Ale interesuje mnie rząd wielkości tych pieniędzy "osobistych".
          • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 15:35
            Wstępnie myslałam o około 80-100 pln miesięcznie plus 500 zł na rok na koncie (karta)?
            To ponad 120 zł na miesiąc. Z tym, że za kosmetyki , ubrania, prasę, itp płacę (zwracam) ja.

            To bardzo orientacyjna kwota, nie wiem jeszcze do jakiego liceum będzie chodził mój syn i w związku z tym nie wiem jak będzie z dojazdami i posiłkami. Na pewno nie chcę, żeby się codziennie żywił kupna pizzą i kebabami, ale jak to rozwiążemy i jak to wpłynie na kieszonkowe , będziemy sie zastanawiać we wrzesniu.
      • ms49 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 15:19
        Dokładnie u mnie jest tak samo, wszystkie zakupy wraz z opłatą za komórki płacę osobno, robię zakupy w marketach więc wszystko jest. Pieniądze sa jej potrzebne dosłownie tylko na lody, jeśli jest na mieście i ma ochotę, na napoje podobnie, czasami na bilarda. Nie chcę zeby odzywiała sie na mieście codziennie pizzą, zapiekankami, popijane colą , zamiast normalnego jedzenia w domu. Na propozycję 100 zł na miesiąc usłyszałam "chyba na tydzień". Stąd to pytanie? Dotąd dostawała kiedy chciała, ale chcę żeby nauczyła się gospodarować pieniędzmi bo wydaje od razu kazdą sumę którą dostaje czy to jest 5 zl czy 20 zł dziennie nie problemu żeby je wydała nie myśli o tym żeby zostawić sobie jakies pieniadze na nastepny dzień.
    • kara_mia Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 15:27
      Syn lat 15 dostawał 500 PLN na miesiąc.
      Musiał za to przeżyć i opłacić co chciał.
      Ja płaciłam za ciuchy ( lub oddawałam, jak syn kupił za swoje) oraz płaciłam za dodatkowe lekcje, reszta : kino, wypady na jedzenie, bilety autobusowe, komórka, abonament za TV, benzyna do skuterka itp. - płacił syn.
      • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 15:44
        100 złotych miesięcznie to mało. Oznacza, ze kino jest wydatkiem dużym, a kupienie sobie książki czy plyty jest praktycznie niemożliwe. Taka suma starcza własnie na batoniki i chipsy, natomiast nie pozwala na rozsadniejsze gospodarowanie pieniędzmi. Uwazam, ze dla licealisty, szczególnie dojezdzającego do szkoy, 200 zł to minimum.
        • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 15:54
          100 złotych miesięcznie to mało

          Teoretycznie tak. Ale jeżeli rodzice płaca (zwracają) za książki, kino czy teatr?

          Chętnie pocztam jak to jest u innych smile Do tej pory godziny spędzane w szkole znacznie ograniczaly spontaniczne wypady po lekcjach, więc nie musiałam się zbytnio nad tym zastanawiać.
          • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 16:05
            Ja zwracam za część. Ale mlody człowiek powinien moc sobie kupić książkę bez wyrzutów sumienia (moj syn z trudem bierze ode mnie kasę nawet za obiad, zjedzony po szkole, bo w domu nic nie bylo). Powinien moc sobie kupić bzdure, do ktorej nie ma ochoty przyznać się rodzicom. Powinien też nie mieć swiadomosci, ze jak sobie kupi cokolwiek, to rodzice oddadzą kasę.
            Ja mogę np. zapłacić za bilet do kina (mlody protestuje zazwyczaj). Ale nie zwrócę, jesli na ten sam film chce iść drugi raz...
            • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 16:41
              Powinien też nie mieć swiadomosci, ze jak sobie kupi cokolwiek, to rodzice oddadzą kasę.

              Bez przesady. Nie cokolwiek. Zasady powinne byc mnie więcej ustalone. Wtedy wyrzuty sumienia raczej się nie pojawią. A na "bzdury", o których nie chce sie mówić rodzicom, 100 zł to za mało?
              • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 17:33
                Własnie - nie cokolwiek. czyli 16-17 latek nadal moze sobie kupić to, co zaaprobują rodzice. To dobre dla 12-latke, w tym wieku decyzja, jaką książkę czy pismo moze sobie dziecko kupić jest OK. W liceum już nie.
                100 zlotych miesięcznie - to 25 zł tygodniowo. Większość z tego pójdzie na wodę czy kanapkę w szkole, długopis, którego się zapomniało. Wydanie ok. 3 zł dziennie to nie jest majątek - jesli z tych pieniedzy ma jeszcze wydać coś na głupstwa, to oznacza, ze mu nawet na sok nie starczy.
                • cruzbos Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 20:13
                  verdana napisała:

                  > Własnie - nie cokolwiek. czyli 16-17 latek nadal moze sobie kupić to, co zaapro
                  > bują rodzice. To dobre dla 12-latke, w tym wieku decyzja, jaką książkę czy pism
                  > o moze sobie dziecko kupić jest OK. W liceum już nie.
                  > 100 zlotych miesięcznie - to 25 zł tygodniowo. Większość z tego pójdzie na wodę
                  > czy kanapkę w szkole, długopis, którego się zapomniało. Wydanie ok. 3 zł dzien
                  > nie to nie jest majątek - jesli z tych pieniedzy ma jeszcze wydać coś na głupst
                  > wa, to oznacza, ze mu nawet na sok nie starczy.
                  >
                  Wszystko zależy od dziecka i możliwości finansowych rodziców. Ja sama nie wydaje 100 zł miesięcznie na rzeczy typu kino/teatr, głupie gazety itp, śmieciowego jedzenia nie jem poza okresem wakacji, bo szkoda mi pieniędzy, więc kieszonkowe w takiej wysokości dla córki licealistki wg mnie jest ok. Wielu dorosłych, zarabiajacych ludzi nie stać na rozrywki co tydzień, tymbardziej licealista nie musi mieć wszystkiego.
                  Na przykładzie córki: książek prawie nie czyta (oprócz lektur), nie ma konieczności ich posiadania na własność. Czyta gazety, które ja kupuję dla wszystkich domowników typu Polityka, Forum, był czas, że prenumerowałam specjalnie dla niej National Geografic, ale już jej się znudziło, z kieszonkowego sobie kupuje durnowate gazety typu Cosmopolitan, Joy nie wnikam, chce na to wydać swoją kasę, proszę bardzo. Płyty są drogie, więc te na których jej najbardziej zależy dostaje w ramach prezentu z jakiejś okazji, na codzień korzysta muzyki z internetu. Kino to koszt 18 lub 22 zł w weekend, kręgle, bilard poniżej 10 zł, wejściówka do klubu 10, 20 zł, do teatru nie chodzi z koleżankami (ze szkołą i z nami owszem). 100 zł miesiecznie powinno wystarczyć. Jeśli wychodzimy gdzieś rodzinnie oczywiście płacę ja. Wszelkie artykuły papierniczo-piśmiennicze są w domu na zapas, nie musi sobie kupować, wystarczy, że będzie pamiętać, żeby zawsze nosić ze sobą dodatkowy długopis/ołówek. Co do picia/jedzenia wszystko ma w domu (łącznie ze słodyczami), nie musi sobie nic w szkole/na mieście kupować.
                  • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 20:40
                    Oczywiscie, ze możliwości finansowe rodziców są tu najwazniejsze. To oczywiste - jak się nie ma, to sie nie daje i już.
                    Tyle, ze dyskusja zaczęła się raczej toczyc o to, co finansują rodzice, a co dziecko z kieszonkowego - wtedy suma jest własciwie taka sama, tylko dysponent inny.
                  • amandaas Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 22:30
                    Wszystko ładnie rozpisałaś, natomiast po tym opisie aż nie chce się wierzyć że masz córkę smile
                    Ale po kolei- kino 18zł. To sam bilet. Nie powiesz mi, że nastolatek nie ma ochoty na popcorn lub nachos szczególnie jeśli całe towarzystwo coś je.
                    Kręgle- tor na godzine to 40-80zł w zależności od dnia, godziny, miasta i kręgielni. Poza tym na kręglach zamawia się zazwyczaj coś do pica więc musisz dodac te 8-10zł na piwo/colę.
                    Bilard- owszem 10 zł ale tu też dodajesz wydatek na piwo/piwA/colę
                    Wejście do klubu- 10-20zł- skoro chodzi do klubów to zakładam że alkohol również pije - wydatek na 2 piwa/drinki czyli takie imprezowe minimum to 20-30zł. Nie wiem jak wraca do domu w środku nocy, ale jeśli ma daleko to dodaj taxi 20zł.
                    Także Twoja wyidealizowana rozpiska jest o kant d* rozbić. I 100zł nie wystarcza. Dodaj do tego pizze w tygodniu, napad głodu na mieście, wyjście na kawę, prezent dla koleżanki (i 40zł z głowy).

                    Także w tym względzie zgadzam się w 100% z Verdaną. Jeśli już dawać pieniądze nastolatkowi to tak aby miał możliwość coś konkretnego z nimi zrobić, zrezygnować z jednej przyjemnoś;ci w imieniu choćby uzbierania na prezent na dzień matki. A jak będzie miał śmiesznie małą kwotę to przepieprzy na głupoty i ani nic z nich nie będzie miał ani się ekonomii nie nauczy.

                    Choć oczywiście wszystko zależy od zamożności rodziców.

                    • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 22:47
                      Wejście do klubu- 10-20zł- skoro chodzi do klubów to zakładam że alkohol również pije - wydatek na 2 piwa/drinki czyli takie imprezowe minimum to 20-30zł. Nie wiem jak wraca do domu w środku nocy, ale jeśli ma daleko to dodaj taxi 20zł.

                      Czy szesnastolatki chodzą jakos masowo do klubów na nocne imprezy, z alkoholem?

                      p.s. nie chcę rozmawiac o piciu alkoholu jako takim, ale piciu w klubach.
                      • amandaas Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 23:36
                        Nie chodzi mi o samą kwestię picia bądź nie, ale jeśli już w wydatkach nastolatka moja poprzedniczka uwzględniła wejściówki do klubu (czyli nie jest to impreza organizowana przez szkołę bo byłaby darmowa) to nie uwierzę w to, że taki 17latek idzie do tego klubu i pije wodę. Nie zakładam upijania się, ale myślę że te 2 piwa czy 2 drinki w przeciągu, załóżmy 4-5 godzin spędzonych w klubie wypije. A więc też trzeba je uwzględnić w wydatkach.
                        • ms49 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 23:58
                          Nie uwzględniam w tych wydatkach wejść do kubów z wejściówkami, z piwem i drinkami, i przede wszystkim nie przewiduje by mogła bywać w takich miejscach. W sporadycznych przypadkach moze się to zdarzyć np. czyjaś "18" , wtedy dostanie dodatkową kasę.
                          • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 12:01
                            W klubach mój nie bywa, piwa nie pije (albo pije, ale raczej nie). natomiast na kręgle by poszedł i na pewno bez picia napojow bezalkoholowych i czegos do jedzenia się nie obejdzie. A to już nie 10-15 zł.
                      • cruzbos Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 15:23
                        joa66 napisała:

                        > Wejście do klubu- 10-20zł- skoro chodzi do klubów to zakładam że alkohol rów
                        > nież pije - wydatek na 2 piwa/drinki czyli takie imprezowe minimum to 20-30zł.
                        > Nie wiem jak wraca do domu w środku nocy, ale jeśli ma daleko to dodaj taxi 20z
                        > ł
                        .
                        >
                        > Czy szesnastolatki chodzą jakos masowo do klubów na nocne imprezy, z alkoholem?
                        >
                        > p.s. nie chcę rozmawiac o piciu alkoholu jako takim, ale piciu w klubach.

                        Nie wiem, czy masowo, ale moja córka bardzo lubi tańczyć i obraca się w takim kręgu, które też lubi wychodzić do klubów, rzadko odbywają się domówki, bo mało kto ma takie warunki mieszkaniowe i przychylnych rodziców. U nas są kluby, które wpuszczają od 16 rż (są też takie od 18), jeśli chodzi o alkohol to teoretycznie sprawdzają przy barze dowody, ale wiadomo że nie ma problemu, żeby małolatowi kupił ktoś rok, dwa starszy. Problem kultury picie, to inna rzecz, dorośli też mają z tym problemy, moja córka pije sporadycznie, nie upija się, bo musi się stawić w domu w normalnym stanietongue_out
                    • cruzbos Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 15:15
                      amandaas napisała:

                      > Wszystko ładnie rozpisałaś, natomiast po tym opisie aż nie chce się wierzyć że
                      > masz córkę smile
                      > Ale po kolei- kino 18zł. To sam bilet. Nie powiesz mi, że nastolatek nie ma och
                      > oty na popcorn lub nachos szczególnie jeśli całe towarzystwo coś je.
                      Jak ma ochotę to sobie kupuje, wiedząc że na inne rzeczy może później kasy zabraknąć. Życie to ciągłe wybory. Jak wspólnie idziemy do kina, to też niczego do jedzenia nie kupuję, picie, jakiś baton z domu. To takie dziwne?

                      > Kręgle- tor na godzine to 40-80zł w zależności od dnia, godziny, miasta i kręgi
                      > elni. Poza tym na kręglach zamawia się zazwyczaj coś do pica więc musisz dodac
                      > te 8-10zł na piwo/colę.
                      > Bilard- owszem 10 zł ale tu też dodajesz wydatek na piwo/piwA/colę.
                      Ale sama nie idzie, 4 osoby to minimum na kręgle. Piwa pić teoretycznie nie może, bo nie ma jeszcze 18 lat, wodę może wziąć z domu.

                      > Wejście do klubu- 10-20zł- skoro chodzi do klubów to zakładam że alkohol równie
                      > ż pije - wydatek na 2 piwa/drinki czyli takie imprezowe minimum to 20-30zł. Nie
                      > wiem jak wraca do domu w środku nocy, ale jeśli ma daleko to dodaj taxi 20zł.
                      O alkoholu pisałam. Wraca autobusem, nigdy sama nie imprezuje, zawsze ktoś tam jedzie w naszym kierunku, ewentualnie przywozi ją mąż lub ja.

                      > Także Twoja wyidealizowana rozpiska jest o kant d* rozbić. I 100zł nie wystarcz
                      > a. Dodaj do tego pizze w tygodniu, napad głodu na mieście, wyjście na kawę, pre
                      > zent dla koleżanki (i 40zł z głowy).
                      O jedzeniu na mieście pisałam wyżej, głodna nie chodzi, kawa/lody nie kosztują majątku i nie zdarzają się codziennie, na prezenty daję kasę oddzielnie (akurat mamy rok osiemnastek więc sporo tego idzie). Wogóle to jakoś córka częściej spędza czas na rowerze, rolkach, grając na boisku albo na plaży niż przesiadując w MacDonaldzie czy kawiarniach.
                      >
                      > Także w tym względzie zgadzam się w 100% z Verdaną. Jeśli już dawać pieniądze n
                      > astolatkowi to tak aby miał możliwość coś konkretnego z nimi zrobić, zrezygnowa
                      > ć z jednej przyjemnoś;ci w imieniu choćby uzbierania na prezent na dzień matki.
                      > A jak będzie miał śmiesznie małą kwotę to przepieprzy na głupoty i ani nic z n
                      > ich nie będzie miał ani się ekonomii nie nauczy.
                      Jeśli dla Ciebie 100 zł to śmieszna kwota, to się chyba nie zrozumiemy. A na dzień matki wystarczy mi kwiatek i czekoladki.
                      >
                      > Choć oczywiście wszystko zależy od zamożności rodziców.
                      >
                    • aka10 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 20:05
                      amandaas napisała:


                      > Poza tym na kręglach zamawia się zazwyczaj coś do pica więc musisz dodac
                      > te 8-10zł na piwo/colę.
                      > Bilard- owszem 10 zł ale tu też dodajesz wydatek na piwo/piwA/colę
                      > Wejście do klubu- 10-20zł- skoro chodzi do klubów to zakładam że alkohol równie
                      > ż pije - wydatek na 2 piwa/drinki czyli takie imprezowe minimum to 20-30zł. Nie
                      > wiem jak wraca do domu w środku nocy, ale jeśli ma daleko to dodaj taxi 20zł.


                      Sadze, ze piszesz o nastolatku majacym przynajmniej 18+
                      Inaczej, to nie wiem, kto mlodszemu bedzie piwo czy drinki w klubach serwowal.
                    • ingeborg Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 06:01
                      Okej, popatrzmy:

                      Kino - poza "godzinami szczytu" to z legitymacją szkolną jakieś 12 zł. Warszawskie Luna i Alchemia miały swego czasu seanse po 5 zł
                      Na kręgle rzadko się idzie w mniej niż 5 osób, nawet jak się jest nastolatkiem. Zresztą nie znam wielu nastolatków którzy się jarają kręglami. Picie można wziąć z domu a nawet jeśli nie to cola nie kosztuje 8 zł.
                      Co do imprez to jest masa imprez darmowych, takich na których klub zarabia tylko na barze. Zresztą w miejscu gdzie sprzedaje się alkohol nie powinno nastolatka w ogóle być. No i alkohol za mamusine pieniądze - zabawne.
                      Do domu po imprezach wracałam albo nocnym autobusem (nigdy nic mi się nie stało a kiedyś nocno-autobusowa znajomość zakończyła się nawet randkąsmile w warszawskich nocnych jeżdżą nawet patrole policji) albo zostawałam u koleżanki któa mieszkała najbliżej.
                      Pizza w tygodniu się zdarzała, wtedy kiedy nie było komu ugotować obiadu - ale liczyła się jako obiad i finansowali ją rodzice. Za głód na mieście też zwracali kasę - kiezonkowe było na moje przyjemności - kosmetyki kolorowe, gazety, wyjścia, biżuterię, słodycze. A szesnastolatki na kawie... widuje się czasem takie niunie w Starbucksie ale nie powiedziałabym że to reguła.
                      • tabeletka Re: kieszonkowe 16-17 latki 25.05.11, 01:39
                        ingeborg: you`ve got mail!^^
                • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 20:18
                  tym wieku decyzja, jaką książkę czy pismo moze sobie dziecko kupić jest OK ?

                  A kto mówi o cenzurze?

                  Książka to książka. Nie wnikam. Tak jak sobie to wyobrażam (czy się sprawdzi to sie okaże) to pieniądze dawane tez na bieżąco (na teatr, kino itp), a żeby nie utrudniać spontanicznych decyzji-karta bankowa.

                  Tak jak pisałam wczesniej kwota może się zmienić po analizie sytuacji jedzeniowej- teraz nie jestem w stanie tego przewidzieć, bo teraz jada w domu, w szkole ma wodę i herbatę , ze szkolnego sklepiku korzysta sporadycznie (kanapki jada tylko świeżo zrobione niestety).

                  Teraz dostaje 50 zł i jeszcze mu zostaje (oczywiście jak idzie do kina , teatru, empiku, czy na pizzę dostaje pieniądze oddzielnie, bez rozliczania co do grosza). Dlatego pomyślałam, ze kwota 120-150 zł na miesiac w liceum będzie wystarczająca.
                  • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 20:38
                    Będzie wystarczajaca, jesli Wy placicie za większość rzeczy. Jednak w okolicach liceum może warto dać nieco większą sumę i wycofać się z oplacania niektórych rozrywek.
                    • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 21:07
                      Nie traktuję liceum jako jednorodnego okresu - myślę, że syn będzie prowadził inny tryb życia w klasie 1 , inny w klasie 3 , a co za tym idzie inaczej będzie wyglądała sprawa kieszonkowego. Dla 16 latka około 120 zl powinna wystarczyć. Zastanawiam się jednak czy nie dałabym troche więcej..dziewczynie wink

                      Moim zdaniem ważne jest też nauczenie dziecka gospodarzenia kwotą skromniejszą (ale przyzwoitą), nauczenie sztuki wyboru.

                      p.s. Pamiętam jak kiedyś mój wtedy 6 latek oglądał w sklepie dwie figurki rycerzy (zbierał), . Jego własne pieniądze wystarczły mu akurat na te dwie, ale gdyby je kupił, zostałby bez grosza. W piewrszym odruchu chciałam się dorzucić (to nie były wielkie kwoty), ale zdecydowałam sie wyjśc ze sklepu i zostawic mu decyzję .
                      • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 21:31
                        Plyta, film itd (o grach już nie wspomnę) kosztuje ok 60 zł. problem w tym, że mlodego czlowieka na to nie stać w żaden sposób. A dla wielu młodych ludzi to nie tylko rozrywka, ale uczestnictwo w kulturze. A gospodarowanie małą kwotą jest OK, pod warunkiem,z e rodzice tej płyty nie kupia, inaczej to nie bardzo ma sens.
                        Ja sama mam problemy, jak rozwiązać tą sprawę.
                        • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 22:12
                          Ja sama mam problemy, jak rozwiązać tą sprawę.

                          Bo nie ma rozwiązania idealnego. W dodatku ja kiepsko się orientuję w kwestiach np kosztów muzyki. Z tego co wiem większość młodzieży ściaga muzykę lub słucha bezpośrednio z internetu. Jest tam też dostepne sporo literatury. Kolejne pytanie - czy nie zachęcać do częstszego korzystania z biblioteki o ograniczyć kupowanie książek, do tych do których będziemy powracać? W końcu mieszkania nie sa z gumy, zeby to wszystko pomieścic.

                          Z drugiej strony, nie chciałabym, żeby jakos specjalnie odstawał od grupy (w żadna stronę) pod względem wysokości kieszonkowego (oczywiście jezeli nie wiąże sie to z wyrzeczeniami reszty rodziny).
                          • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 12:05
                            Za ściaganie gonię bezlitosnie. To zlodziejstwo, więc nie będę tym bardziej prowokowała do kradziezy niską tygodniówka. Wybacz, ale powiedzenie mlodemu - masz za malo kasy, to sobie pościągaj to dla mnie trochę jak powiedzieć, zeby sobie ukradł markowe buty w sklepie.
                            Fakt, mojej corce pare razy zdarzylo się ściągnać film, ktory chciała obejrzeć zanim był w sklepach - ale wszystkie potem lojalnie kupila, gdy się ukazały.
                            Z biblioteki dziecki korzystają regularnie, ale biblioteka kupuje niewielki procent nowosci. Niektorych interesujących pozycji nie kupuje wcale. W sumie to niewiele książek kupujemy (głównie ze względu na to,z e juz nie ma ich gdzie stawiać), ale jednak nawet jedna książka na dwa miesiące to dla mlodego człowieka spory wydatek.
                            • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 17:30


                              Wybacz, ale powiedzenie mlodemu - masz za malo kasy, to sobie pościąg

                              Oj , verdana.. Chyba znowu trochę nadinterpretujesz wink

                              Słuchanie You tube to złodziejstwo??? Albo muzyki ze stron internetowych zespołów??

                              Sama często słucham, ba , wiekszośc bym kupiła, ale nie są dostepne za żadne pieniądze.

                              Poza tym można zapłacić i ściągać muzykę, koszty są niższe niż płyta (syn kolegi był dziennikarzem muzycznym i wiem, że tak ściąga muzykę - legalnie. wiem, ze tak mu wygodniej, ale pewnie też taniej)

                              Poza tym, niektóre książki , nie mówiąc o poszczególnych wierszach są dostepne w sieci. Czy przeczytanie ich to tez złodziejstwo?

                              I o tym mówię - że wiele rzeczy jest dostępnych legalnie i etycznie w internecie, za darmo lub taniej niż "w realu". Nawet chyba książki w formie elektronicznej sa tańsze niż papierowe. Ponieważ nie śledzę tematu, nie wiem jakie faktycznie to są koszty i nie potrafie ich przewidzieć.

                              W tej chwili mój syn slucha sporo muzyki bezpośrednio z internetu, ma też dużo płyt, głownie od wspomaninego wczesniej dziennikarza muzycznego, ale nie tylko (niektóre ściagaliśmy kurierem bezpośrednio od autorów z USA) . Ale byc może w liceum będzie chciał słuchac muzyki po drodze do szkoły i teraz nie wiem z jakimi kosztami to sie wiąże. Być może będzie chciał się przerzucić na ksiązki elektroniczne i koszty też są dla mnie nieznane.

                              Nie mam o tym pojęcia, nasza rodzina jest trochę zacofana technologicznie (wielu kolegów syna też big_grin ) , ale biore pod uwagę, ze to może się zmienic w liceum.


                              p.s. Mimo zacofania wink jak mi na czyms zależy do zdobywam, nawet jeżeli musze to ściagać z drugiego końca świata. I zapewniam Cię - są rzeczy, które sa niedostępne za żadne pieniądze. A w interenecie bywają.
                              • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 17:38
                                Nie - mowisz, ze "mlodzi sobie muzyke ściągają" w kontekscie - to na to nie wydają. Czyli uznajesz, ze rodzice mają prawo tego nie doliczyć do wydatków.
                                Słuchanie nie jest zlodziejstwem, sciąganie na wlasny dysk, szczególnie rzeczy dostępnych w sprzedaży lub jeszcze niewydanych, tak. Mlodzież nie tylko slucha, w dużym procencie ściąga filmy, łacznie z tymi, ktore miały premiery poprzedniego dnia. I muzyke, ktorej na You Toube się jeszcze nie wrzuca, bo płyta jest premierowa.
                                Jesli sie płaci za ściąganie muzyki, to to już sa koszty. Niższe, ale są. E-booki są niemal w cenie ksiązek papierowych. Róznica 2-3 zł. Ksiązki to w ogóle oddzielna bajka, bo tu jest problem z tym, ze w formie ebooków ksiązek mało, a na Chomiku ile chcieć - i nawet uczciwie nie da się ich kupić. To jest problem, szczególne w przypadku starszych wydań.
                                Co do rzeczy niedostepnych za zadne pieniądze, a dostepnych tylko w internecie moja uczciwość ulega powaznemu zachwianiu.
                                • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 17:55
                                  mowisz, ze "mlodzi sobie muzyke ściągają" w kontekscie - to na to nie wyd
                                  > ają.


                                  Nie. Mówię to w kontekście -nie wiem jakie sa to koszty, ale przypuszczam, że niższe. Nie mówiąc o korzystaniu z internetu bez "ściagania" (z You Tube chyba nawet się nie da) - muzyki i literatury.

                                  Jesli sie płaci za ściąganie muzyki, to to już sa koszty. Niższe, ale są. E-boo
                                  > ki są niemal w cenie ksiązek papierowych. Róznica 2-3 zł. Ksiązki to w ogóle o
                                  > ddzielna bajka, bo tu jest problem z tym, ze w formie ebooków ksiązek mało, a n
                                  > a Chomiku ile chcieć - i nawet uczciwie nie da się ich kupić. To jest problem,


                                  Widzisz, Ty to wiesz i masz wyobrażenie o kosztach. Ja tego nie wiem.


                                  Temat internetu to temat rzeka - dlatego dziwi mnie Twoja reakcja na same słowo "ściagać" (mozna też legalnie , płacąc) i nazywania tego złodziejstwem, bez chwili refleksji.
                                  • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 17:59
                                    Nie, to się wtedy nazywa "kupowanie", nie ściąganiesmile Jak kupujesz muzykę w necie, to ją kupujesz. Ja kupuję gry, ale wtedy oni mi je przysylają.
                                    Terminu 'sciągać" raczej wszyscy moi znajomi uzywają na piracenie, nie legalne kupno. Nigdy nie spotkałam się, aby ktoś zaplacił i powiedział, ze ściągną - mowi "kupiłem".
                                    • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:05
                                      Hmmm.. a ja uzywam ( i moi koledzy np. w pracy też) na określenie technicznej czynności "załadowania" . I to dotyczy przede wszystkim spraw pracowych, a więc całkowicie legalnych.


                                      • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:14
                                        Własnie przprowadziłam krotką sondę wśrod osób w wieku studenckim.
                                        Można ściągnać darmowy program legalnie, np. antywirus. Film się sciąga, jak się za niego nie placi. Oczywiście, po zaplaceniu technicznie też się ściąga na dysk, ale wtedy mlodzież studencka stwierdza, że "kupiłem".
                                        • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:19
                                          Nie wiem filmy mają swoja terminologię "ściagania", bo akurat tego nikt u nas w domu nie robi ani legalnie ani nielegalnie. Nie odpowiada nam ta forma oglądania filmów -niewygodna. Jednoczesnie żadne z nas nie jest aż takim kinomanem, żeby nie poczekac na oficjalna premierę. Nawet dłużej czekac możemywink

                                          • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:24
                                            Ja tam mam patologicznego kinomana w rodziniesmile
                                            • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:41
                                              No widzisz, na podstawie swoich doświadczen uogólniasz. Ja kiedys zapropnowałam swojemu prezent bez okazji czyli prenumerate, Guardiana (co najmniej kilkaset złotych),usłyszałam "ale po co, przecież za darmo czytam w necie".

                                              Zresztą po co ja to piszę, sama wiesz, ile rzeczy jest dostepnych za darmo lub taniej w formie elektronicznej w necie.


                                              Wydatki gastronomiczne będe rozważała po rozpoczęciu roku szkolnego. Dopiero jak czytam ten temat dociera do mnie jak skromnie żyją mój syn i jego koledzy . Wynika to pewnie z tego, że najczęsciej spotykaja się w domach.

                                              • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:51
                                                Nie uogólniam.
                                                Przecież mówimy o pieniadzach, wydawanych na rozrywki. Jesli uznajemy, ze dla mlodego człowieka wazny jest po prostu film, to moze sobie ten film obejrzeć w telewizji czy w sieci. Ale jeśli chce konkretny film, to go nie dostanie za darmo. Guardian jest, a wielu innych czasopism nie ma lub sa we fragmentach.
                                                Wydatki na zywność rosną w liceum - chocby dlatego,z ę nei zawsze załapuje się na obiad.
                        • fo.xy Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 05:05
                          Wydanie 60zl na plyte to dla niektorych zarabiajacych osob spory wydatek i nie kazdy kupuje sobie nowa plyte co tydzien. Nie ma co przesadzac - wlasnie o to chodzi, zeby nauczyc sie wybierac i operowac ograniczona kwota. Rozumiem, ze rodzice placa za to, co jest niezbedne, ale wszystko pozostale nastolatek powinien sie nauczyc, ze wymaga podejmowania konkretnych wyborow.

                          Najnowsza plyta ulubionego zespolu - ok, ale raz nie pojdzie na pizze, kilka razy zamiast coli na miescie, bedzie trzeba pamietac, zeby wziac z domu butelke mineralnej, o jedno kino mniej w weekend i na plyte juz bedzie. To chyba nie wymaga nieludzkiego poswiecenia ze strony mlodej osoby?

                          Moze na poczatku wyda wszystko w tydzien - trudno. Na kolejny miesiac juz bedzie wiedziec, ze trzeba to inaczej rozplanowac. A w razie amnezji mozna przypomniec. Jesli dziecko ma wyjatkowe problemy z planowaniem i przewidywaniem konsekwencji, to po miesiacu usiadlabym razem z dzieckiem i przeanalizowala wydatki - tylko w ostatecznosci zweryfikowalabym kwote kieszonkowego. 100zl powinno wystarczyc dla 16-latki.
                  • pitrek87 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 22:15
                    Nie wiem czy rodzice którzy się tutaj wypowiadają, to same banany. Ale ja jeszcze rodzicem nie jestem i od 17 roku życia pracuję i od rodziców nie dostawałem ani grosza. Jeżeli chodzi o naukę ekonomii i radzenia sobie w życiu - to jest najlepszy sposób. Teraz studiuję dziennie i pracuję z czego mam prawie 4 koła miesięcznie. Jak się chce, do się da - nie trzeba czekać na hand out od rodziców.
            • ingeborg Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 05:15
              Tak, bo taki nastolatek to będzie kieszonkowe wydawał na książki, pomoce naukowe i prenumeratę "Polityki". Proszę cię... bo fajki, browar z kumplami, świerszczyki i gry komputerowe same się kupią. Znam trochę nastolatków i wiem, że znają świetne sposoby na zaoszczędzenie na książkach (Chomikuj.pl ma całą bibliotekę na pdf a biblioteki, wśród tych, któzy w ogóle czytają też są popularne) podobnie jak na filmach i muzyce - Internet to wór bez dna. Zaoszczędzić po to, żeby wydać na mniej zbożne cele. I nic w tym złego - prawo młodości, ale nie oszukujcie się rodzice że syn wyda kasę na samorozwój.
        • ms49 Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 16:12
          do kina chodzi r\sporadycznie - za bilet zwrócę a bilet miesięczny do szkoły też jest poza kieszonkowym . kieszonkowe to tykko batoniki, napoje, chipsy, ewntualnie bilard.
        • black_halo Re: kieszonkowe 16-17 latki 22.05.11, 16:44
          moim zdaniem to zalezy glownie od mozliwosci rodzicow. w moim liceum byla dzieczyna, ktora dostawala od rodzicow co miesiac tysiac zlotych. wtedy moja matka zarabiala tyle w szkole. trudno zeby mogla mi tyle dac. dostawalam ok. 50 zlotych miesiecznie ale byl czas, ze nie dostawalam nic bo rodzice mieli trudna sytuacje. Ubrania mi kupowali ale byla tez wojna o glany, na ktore musialam zarobic sobie sama co zrobilam myjac okna klientkom warzywniaka - wywiesilam ogloszenie i w miesiac zgarnelam ponad 1200 zlotych czyli dwuletnie kieszonkowe. Od tamtej pory akcje ze zmywaniem okien przeprowadzalam dwa razy do roku a niektore osoby dzwonily np. co dwa miesiace, zeby im umyc. Zalapalam sie tez na regularne sprzatanie u pewnej starszej pani, ktora co druga sobote miala wizyte chetnych na jej mieszkanie dzieci, ktore zlozyly wniosek o jej ubezwlasnowolnienie wiec musiala miec dom na wysoki polysk na wypadek wizyty opieki spolecznej. Odkad posiadalam regularne dochody przestalam brac od rodzicow kieszonkowe i zaczelam sobie rozporzadzac pieniedzmi wedlug wlasnego widzimisie co sie niekoniecznie podobalo rodzicom ale powiedziec nic nie mogli gdy najpierw zakupilam owe glany, nastepnie skorzane spodnie a potem szarpnelam sie na skorzany plaszcz.
        • something_somewhere Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 21:49
          200 zł 0_o - Nie przesadzacie?

          Jestem studentką i od rodziców dostaje 150 zł - z czego sama musze sobie zapewnić obiad co jakiś czas, kiedy jestem dłużej na uczelni.
          Próbuje sobie dorobić sama, dając korepetycje.

          Kiedy byłam w gimnazjum - dostawałam 40 - 50 zł miesięcznie,
          będąc w liceum - 50 -100 zł
          z czego przeważnie sama musiałam sobie uzbierać na jakiś wymarzony ciuch, buty etc. Ubrania do dziś kupują mi rzadko.
          Trzeba uczyć gospodarować pieniedzmi a nie dawać dziecku 200 zł. To bardzo dużo jak na taki wiek.
    • tygrysiatko1 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 00:47
      spróbuj sobie to przeliczyć... książka to koszt około 40pln, płyta drugie tyle, kino 20 bilet + jakieś 10 - 15 popcorn i cola... jeżeli ma faceta powinnaś się liczyć z kosztami antykoncepcji - tabletki z małą ilośćią hormonów adekwatne dla mlodych dziewczyn kolejne 40zł...jakieś wyjście na pizzę ze znajomymi czy gdzieś tam 30 pln... i nie wiem co tam jeszcze Twoja córka preferuje...
      ja w jej wieku dostawałam 250pln, ale miałam sobie sama opłacić telefon (chyba, bo nie do końca jestem pewna)
      • ms49 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 09:08
        Nie kupuje ksiązek, bo nie czyta nic poza lekturami (woli sie spotkać ze znajomymi!!!), płyt nie kupuje bo ma MP4 i dobry telefon komórkowy, który ja opłacam. Powtarzam wszystko jest w domu słodycze, napoje.... Na kosmetyczkę, kosmetyki daje dodatkowe pieniądze. Kieszonkowe potrzebne jest jej tylko na drobne zakupy jak jest na mieście z przyjaciółmi. Odbywa sie to niemal codziennie niestety. Cola, chipsy, lody, czasami kebab czy pizza. Nie chcę jej dawać więcej pieniędzy, żeby nie kupowała papierosów, piwa, czy codziennie jadła fast foody, bo to jest niezdrowe. W domu jest zawsze obiad. Do kina codziennie nie chodzi - najwyżej raz na miesiąc (nie ma takich potrzeb), teatru u nas nie ma, jesli wyjeżdzamy rodzinnie do teatru nie płaci za to. Wg niej 150 zł na miesiąc to zdecydowanie za mało, bo w końcu na tyle mogę sie zgodzić. Nie zgadzam sie z taką postawą, a co Wy na to? Wg wyliczeń tygrysiątka 1 - 10-15 cola..., 30 wyjście na pizzę, kino u nas - 15,- to razem jest 65,- Dostanie 150,- moim zdaniem to wystarczajaca kwota. Małej marzy sie 100 zł na tydzień, czyli 400 na miesiąc, a nie tylko 150. Dzisiaj dostała tygodniówkę - odmówiła jej przyjęcia, woli nie mieć kieszonkowego. Jestem w szoku.
        • kepp Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 17:39
          Jak rozumiem nie mieszkacie w dużym mieście (Warszawa, Kraków, Wrocław itp.), gdzie cola w pubie kosztuje 12zł za szklankę... A duża pizza 60zł.
          Jeśli opłacasz jej telefon komórkowy, dojazdy do szkoły (albo zawozisz, w każdym razie nie kupuje biletu miesięcznego z kieszonkowego), kupujesz kosmetyki i ubrania, a te 150zł ma być przeznaczone na takie wyjścia z koleżankami po lekcjach, to jej zdecydowanie powinno wystarczyć.
          Nie przesadzajmy, że wyjście na pizze to koszt 30zł od osoby. Nie wiem ile ta nastolatka musiałaby zjeść. Zazwyczaj młodzież kupuje pizze na spółę, dzieli po ileś kawałków, każdy płaci za to co zjadł i z napojami, sosami i innymi pierdołami wychodzi około 10-15zł od osoby (zależy od pizzeri). Codziennie chyba na pizzę nie chodzi skoro ma obiad w domu?
          Poza tym, w trosce o jej zdrowie, ograniczyłabym jej to codzienne spożycie coli, chipsów i kebabów...

          Takie przeciętne ceny u mnie w mieście (około 200tys mieszkańców):
          - duża pizza 30-40zł + zazwyczaj jest jakaś promocja i uczniowie/studenci mają taniej + zawsze są promocje typu druga pizza 50% taniej itd
          - piwo w ogródku piwnym, pubie 5-6zł (15latki teoretycznie nie kupują alkoholu)
          - kawa/czekolada 5-6zł
          - lody 4-10zł (jakieś większe desery lodowe)
          - bilet do kina zależy od kina, w jednym, bardziej kameralnym ulgowy 12zł, w sieciówce 15zł, przy czym to są ceny w weekendy i wieczorami, są promocje typu tani wtorek, czy przed 14 taniej, wtedy bilety są po około 10zł
          - bilard (w klubie bilardowym w centrum miasta) za godzinę wynajęcia stołu 8zł (stołu nie wynajmuje się przecież samemu wink)
          - kręgle z tego co pamiętam wychodzi około 10zł od osoby
          - lodowisko za godzinę jazdy + wypożyczenie łyżew 6zł
          - baseny kryte wszystkie za godzinę od ucznia 6,5zł
          - wstęp do klubu za darmo/10zł (przy czym u mnie w mieście 15latka do klubu wieczorem by się raczej nie dostała, jest selekcja)

          Nie wiem co 15latki mogą jeszcze robić...
          Moi znajomi w czasach licealnych (2-5lat temu) mieli 150-200zł kieszonkowego na takie wydatki i nie było w tym nic dziwnego. W razie potrzeby rodzice dorzucali się, gdy np. wypadały jakieś urodziny i trzeba było się zrzucić na prezent.

          Inna sprawa, że dziewczyna się buntuje jeśli dawałaś jej do tej pory pieniądze na wszystko i wie, że nie byłby to dla Ciebie finansowy problem, żebyś dawała jej te 400zł miesięcznie...
          • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 17:42
            No tak, w Warszawie kawa to przecietnie 10-12 zł, duży deser lodowy 24 (ale czy ktokolwiek musi od razu brać duzy deser?), kanapka ok. 6-10 zł, kino 16 i więcej.
            Wczoraj za dwa bilety do teatru zapłacilam 120 zł...
            • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:01
              Tak sobie czytam i sie zastanawiam czy kieszonkowe powinno byc dostosowane do trybu zycia nastolatka czy nie, e.g. jezeli lubi kręgle to powinien dostawac więcej , jezeli domatorem mniej, bo ma niej wydatków? wink

              Jak określić potrzeby nastolatka?
              • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:11
                U mnie córka dostawała ekstra na kino. Bo bez kina żyć nie mogła i nie moze. Najlpeiej zainwetowana kasa w moim życiusmile
                Myslę, ze jesli dziecię ma grono znajomych i popieramy jego wypady, to trzeba mu to umożliwić. moj syn dostaje kasę zdecydowanie dla domatorw, ale jak mi się uda go wypchnąć z domu, przy pomocy lekkiego sznatazu, to dostaje na wyjscie ekstra. Pewnie, gdyby wychodzil stale, a mnie by to nie odpowiadalo, to nie dawałabym pieniędzy, aby mogł swobodnie co drugi dzień wychodzićsmile
    • yoko0202 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 10:17
      oczywiście wszystko zależy od możliwości finansowych rodziców, ale:

      po pierwsze, córka ma postawę roszczeniową, bo jak sama piszesz zazwyczaj dostawała wtedy kiedy chciała i na co chciała, a dodatkowo nie umie gospodarować pieniędzmi - z tych samych powodów.

      po drugie - jak dajesz dziecku pieniądze to po prostu dajesz, a nie wyliczasz na co ma wydać, ile, kiedy, na co wolałabyś żeby nie wydała itp. - uwierz, jak będzie chciała zapalić czy napić się piwa to i tak to zrobi nawet bez kieszonkowego od ciebie i tu chodzi o to jaki macie kontakt i co udało ci się przekazać córce a nie o to, ile ma pieniędzy

      ja też miałam swego czasu kompletnie dość codziennego sięgania do portfela, budżet domowy mi się walił i nigdy nie wiedziałam ile w zasadzie mi poszło na mój owoc miłości i ile jeszcze pójdzie

      otóż aktualnie moje dziecko [od niedawna pełnoletnie] dostaje 700 zł miesięcznie, niekoniecznie jednorazowo - z tego kupuje sobie absolutnie wszystko, ja zapewniam rzeczy niezbędne i podstawowe, tj. buty na wiosnę [ale jedną parę a nie 5], podręczniki do szkoły, raz na jakiś czas nowy plecak, kurtka zimowa [znowu - o ile jest potrzebna, a nie w sytuacji gdy ma ich 4 sztuki i po prostu spodobała się kolejna], obiad w domu itp. Reszta mnie zupełnie nie interesuje - codzienne wydatki, transport, doładowania, wyjścia do kina, imprezy, powroty z imprez taksówką, kosmetyki, płyty, gadżety do komputera, prezenty dla znajomych z różnych okazji, pięćdziesiąta koszulka kompletnie niepotrzebna no ale ładna i inne fanaberie itp. itd.
      wiem, że to spora kwota, ale mnie to akurat pasuje, bo wiem na czym stoję, a ona uczy się gospodarowania kasą, ma świadomość, że więcej nie będzie więc trzeba to jakoś podzielić.
      aktualnie z tych 700 zł odkładam na jej prośbę 100-150 zł miesięcznie, bo w sierpniu planują wypad całą bandą nad morze (oczywiście, że dostanie jeszcze ode mnie coś górką smile

      jedzenie na mieście... cóż - dla nastolatka to nie tylko jedzenie, tylko spędzanie czasu; zgadzam się jednak, że codzienne przesiadywanie w macdonaldzie to zło wcielone - u mnie jest tak, że wiem co córka lubi, i staram się jak najczęściej takie rzeczy gotować, wtedy wiem, że chętnie zje obiad w domu a wyjdzie ze znajomymi ewentualnie na jakąś małą przekąskę.
      • kara_mia Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 12:08
        otóż aktualnie moje dziecko [od niedawna pełnoletnie] dostaje 700 zł miesięcznie, (....)
        wiem, że to spora kwota, ale mnie to akurat pasuje, bo wiem na czym stoję, a ona uczy się gospodarowania kasą,


        moim zdaniem czas na naukę gospodarowania pieniędzmi to jest 12-16 lat.
        w wieku 18 lat to już dawno trzeba umieć.
        Tak tez uczyłam moje dziecko i jak wszystko pójdzie po mojej myśli finansowo to w wieku 18 lat - małe mieszkanko, w granicach rozsądku przelew na konto każdego ostatniego dnia miesiąca póki się uczy i witamy wśród dorosłych...
        • yoko0202 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 12:57
          kara_mia napisała:

          > moim zdaniem czas na naukę gospodarowania pieniędzmi to jest 12-16 lat.
          > w wieku 18 lat to już dawno trzeba umieć.

          zgadzam się, taki system mamy od jakiegoś czasu bo widzę, że moja gospodarować już umie, gdyby nie umiała to bym nie zaryzykowała utraty 7 stów w pierwszym tygodniu każdego miesiąca smile

          > Tak tez uczyłam moje dziecko i jak wszystko pójdzie po mojej myśli finansowo to
          > w wieku 18 lat - małe mieszkanko, w granicach rozsądku przelew na konto każdeg
          > o ostatniego dnia miesiąca póki się uczy i witamy wśród dorosłych...

          moja się kiedyś odgrażała, że szybko się wyprowadzi, teraz gdy np. wracam z działki po długim weekendzie, wstawiam pranie, gotuję pomidorową, znajduję pod wanną skarpetki do pary itp. to wzdycha: jezu mamuś jak fajnie że wróciłaś, mogę pomieszkać z tobą jeszcze tak z 15 lat? smile
          • kara_mia Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 13:06
            smile
            jezu mamuś jak fajnie że wróciłaś, mogę pomieszkać z tobą jeszcze tak z 15 lat?

            pewnie może by i moje chciało,tylko, że ja tez mam swoje życie i nigdzie nie jest napisane, że mam pilnować skarpetek dziecka do 25roku życia...

            od urodzenia potomstwa starałam się jak umiałam najlepiej, uczyłam, na szkoły i różne lekcje nie żałuję, zachęcałam do rozwoju i samodzielności. a teraz :bye!

            kasę dam, jak będzie się uczyć i tyle.
            zapraszam na obiad co drugi weekend smile smile w przypadku problemów można dzwonić, pogadać.
            I już. Wychowanie dziecka się kiedyś kończy.
            • kara_mia poprawka: 23.05.11, 13:16
              wychowanie się nie kończy, kończy się opieka, a od 18 r ż moim zdaniem wychowuje się już przez:
              -przykład swojego życia
              -pozostawienie odpowiedzialności za codzienne życie na młodym człowieku i wiarę, że sobie poradzi bez opieki.
              • yoko0202 Re: poprawka: 23.05.11, 13:23
                kara_mia napisała:

                > wychowanie się nie kończy, kończy się opieka, a od 18 r ż moim zdaniem wychowuj
                > e się już przez:
                > -przykład swojego życia
                > -pozostawienie odpowiedzialności za codzienne życie na młodym człowieku i wiarę
                > , że sobie poradzi bez opieki.

                zgadzam się smile no ale z domu jej nie wykopię, bo póki co jakoś tak raźniej we dwie, oczywiście zatrzymywać też nie będę na siłę jak mi zacznie niedługo wyfruwać
                • kara_mia Re: poprawka: 23.05.11, 13:28
                  Wszystko zależy od wielu rzeczy - najczęściej od finansów i "zdrowej logiki"
                  Uważam, że od 18 każdy chce mieć swoja intymność, przyjmować kogo chce, na jak długo chce i nie koniecznie za wiedzą rodziców.
                  Oraz dobrze się uczyć odpowiedzialności i samodzielnego życia ( w tym zakupów, prania, sprzątania, zmywania i dbania o czysta i pełna WŁASNĄ lodówkę. itp)
                  I zakładając wersję optymistyczna finansowo, zamierzam to umożliwić dla dobra i dzieci i rodziców...
                  • kosm.aty Re: poprawka: 23.05.11, 18:41
                    > pełna WŁASNĄ lodówkę

                    Powaga? Każde dziecko będzie miało własną lodówkę? I to jest nauka odpowiedzialności?
            • aka10 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 20:16
              kara_mia napisała:

              > smile
              > jezu mamuś jak fajnie że wróciłaś, mogę pomieszkać z tobą jeszcze tak z 15 l
              > at?

              >
              > pewnie może by i moje chciało,tylko, że ja tez mam swoje życie i nigdzie nie je
              > st napisane, że mam pilnować skarpetek dziecka do 25roku życia...
              >
              > od urodzenia potomstwa starałam się jak umiałam najlepiej, uczyłam, na szkoły i
              > różne lekcje nie żałuję, zachęcałam do rozwoju i samodzielności. a teraz :bye!
              >
              > kasę dam, jak będzie się uczyć i tyle.
              > zapraszam na obiad co drugi weekend smile smile w przypadku problemów można dzwonić,
              > pogadać.
              > I już. Wychowanie dziecka się kiedyś kończy.

              Kara_mia, Ty w Polsce mieszkasz???
              • kara_mia Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 09:36
                Tak, w Polsce....
                • aka10 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 17:26
                  kara_mia napisała:

                  > Tak, w Polsce....

                  To masz bardzo postępowe poglądy smile
      • aka10 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 20:14
        yoko0202 napisała:





        > aktualnie z tych 700 zł odkładam na jej prośbę 100-150 zł miesięcznie, bo w sie
        > rpniu planują wypad całą bandą nad morze (oczywiście, że dostanie jeszcze ode m
        > nie coś górką smile
        >

        A czy planuje w lecie tez gdzieś popracować i coś sama zarobić ?
        >
        • yoko0202 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 10:54
          aka10 napisała:

          > A czy planuje w lecie tez gdzieś popracować i coś sama zarobić ?

          no jasne, cały lipiec, jest dość rozżalona bo miała nadzieję na złapanie roboty już od maja, na 3 miesiące, w telemarketingu po 8 godz. dziennie [chodzi do wieczorowego liceum, na popołudnia, stwierdziła że jakoś dałaby radę], ale nic z tego niestety nie wyszło więc zostaje lipiec, gdziekolwiek, może być i macdonald
    • cruzbos Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 14:45
      ms 49
      Jedna rzecz: jeśli Ty sama masz takie wydatki i stać Cię, żeby córka też miała, to myślę, że nie ma potrzeby ich ograniczać, bo po co, dla zasady?
      Druga rzecz: jeśli Twoja córka dotychczas dostawała pieniądze zawsze na wszystko, co chciała i nie musiała się ograniczać, to trudno żeby nagle wystarczyła jej kwota 100-150 zł. Po prostu jest przyzwyczajona do pewnego poziomu.
      • kosm.aty Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:39
        > (...) Po prostu jest przyzwyczajona do pewnego poziomu.

        Nie odwołuje się tu do akurat tego przypadku, ale a'propos nauki zarządzania pieniędzmi przez dawanie 700PLN na miesiąc, to najśmieszniej się robi, jak młody wyleci z gniazdka, przejdzie na własny rachunek i nagle... na bajery ma nie 700, a 70 zł, benzyna nie leje się z kranu i trzeba za nie płacić (!), a cena markowe ciuchów nijak nie przystaje do przeciętnych zarobków. Nie zawsze i nie wszyscy, ale przyzwyczajenie do pewnego poziomu jest silne i potem "wychowywanie" spada np. na małżonka.
        Ciężko też kazać młodym klepać biedę w ramach zimnego chowu, ale niezbyt dobrze działa oderwanie od realiów finansowych.
        • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 18:45
          Gdyby tak rozumować, to nalezaloby wszystkie starsze dzieci i mlodzież oddzielić od reszty rodziny. Rodzice jadą na wakacje, a Mlody w tym czasie siedzi w domu, aby przygotować sie do okresu, gdy jako rodzic malych dzieci nie będzie miał pieniędzy, by wyjechać.
          Podobnie, jesli rodzina je na obiad szparagi, to mlody sostanie kartofelki (nie mlode bynajmniej), bo przecież w pierwszej pracy na szparagi nie zarobi.
          Jest oczywiste dla wszystkich, łacznie z mlodymi ludxmi, którzy mają jednak cień rozsadku, ze poczatki samodzielnego zycia oznaczają zazwyczaj obniżenie jego poziomu. I ze póki mieszka się z rodzina, to poziom życia dziecka mniej-wiecej odpowiada poziomowi życia rodziny, a nie jest sztucznie obniżany "dla nauki". Bo to niczego nie uczy, oprocz tego, że rodzice sa patologicznie skąpi.
          • kosm.aty Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 21:48
            > Jest oczywiste dla wszystkich, łacznie z mlodymi ludxmi, którzy mają jednak cień rozsadku, ze poczatki samodzielnego zycia oznaczają zazwyczaj obniżenie jego poziomu.

            No i właśnie tego rozsądku potrzeba. Bo niektórzy młodzi traktują poziom zamożnych rodziców jako coś, poniżej czego się nie zniżą. Ewentualnie w ogóle nie mają za specjalnie świadomości, że jest jakiś niższy poziom i z czym to się je. ("Znaczy zaraz, ja na imprezy wydaję więcej niż mi tu pensję oferują!")

            > I ze póki mieszka się z rodzina, to poziom życia dziecka mniej-wiecej odpowiada poziomowi życia rodziny, a nie jest sztucznie obniżany "dla nauki". Bo to niczego nie uczy, oprocz tego, że rodzice sa patologicznie skąpi.

            Zgadzam się.
          • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 19:23
            I ze póki mieszka się z rodzina, to poziom życia dziecka mniej-wiecej
            > odpowiada poziomowi życia rodziny, a nie jest sztucznie obniżany "dla nauki


            Ale przez kieszonkowe rzędu 100 zł nie jest obniżany poziom życia dziecka.

            Przeciez to dziecko je to co reszta domowników, jeździ na takie wakacje , na jakie stać jego rodzinę, chodzi w ubraniach w cenie podobnej do ubran rodziców, ma podobną opieke lekarską, itd.
            • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 19:30
              To zależy, co ma za to sobie kupić. jesli jednoczesnie rodzina wycofuje się z zakupow dla dziecka, to tak. Ubrania wcale już nie musza wchodzić do puli "konieczne" - tzn podstawowe tak, ale jeszcze jedna modna bluzka już nie.
              • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 19:42
                Tak jak pwoiedziałam - ubrania mniej więcej na poziomie wydatków na ubrania reszty rodziny ( a nawet troche więcej, bo w tym wieku jeszce proporcje sylwetki się zmieniają). Jeżeli rodzina ubiera sie u Versace to i nastolatek może. Jeżeli w supermarkecie - nie widze powodu, zeby nastolatek ubierał sie u Diora , chyba, że zaoszczędzi, dostanie w prezencie, itp

                Nie mówimy tu o sytuacji kiedy rodzic wycofuje się z zakupów dla dziecka, tylko o kieszonkowym na 'podręczne wydatki.

                • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 20:06
                  Bo to są własciwie dwa, zupełnie rózne problemy.
                  1. Ile
                  2. Na co
                  100 zł na pewno wystarcza, jeśli rodzina praktycznie nadal kupuje to, co kupowała, czyli te 100 zł ma wystarczyć najwyżej na sok i zapiekanke w szkole. Ale często widzę, że rodzice, dając tygodniowkę, jednoczesnie mowią "Masz przecież pieniądze, to już nie proś o więcej" - i okazuje się, ze tygodniowka oznacza dosyć dramatyczny spadek poziomu życia. Bo już nie ma kupowania książek, płyt, ubrań poza koniecznymi. A tu jest sporo postów wlaśnie o tym, ze kieszonkowe ma uczyć gospodarowanie pieniedzmi nie na poziomie drobiazgów, ale powaznych wydatków.
                  • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 20:33
                    trzy problemy:

                    do jakiego stopnia rodzice powinni miec kontrolę nad wydatkami 16 latka: to co do X złotych/X wydatków to mnie nie interesuje, a powyżej już tak. Czyli granica intymności finansowej nastolatka.
                    • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 21:38
                      Racja - być może to nawet na pierwszym miejscu.
                      I czy bardzo niska tygodniówka i jednoczesnie kupowanie rzeczy, o ktore dziecko poprosi nie jest po prostu formą kontroli i uzaleznienia.
                      • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 22:16
                        Jakaś kontrola musi być. Ne wyobrażam sobie sytuacji, że daje dziecku 500 zł na ubranie, a on wydaje impulsywnie 400 zł na T-Shirt, a potem kupuje buty za 100 zł, bo tyle mu zostało (to tylko przykład , nie chodzi o kwotę, tylko o proporcje).

                        Nie muszę wiedzieć czy dziecko kupiło bilet do kina i colę czy zaprosiło kolegę na pizzę czy może trzyma pieniądze w skarpecie. Ale ogólną wiedzę na temat tego na co pieniądze wydaje syn, chcę mieć. Nawet z prawem komentrza.

                        Nie chodzi o to, żeby wiecznie stawiać dziecko w pozycji proszącego i z satysfakcją kontrolować, tylko, żeby miec kontakt z zyciem finansowym 16 latka
                        • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 22:23
                          Ależ oczywiście, ze musi. Problemem jest zakres kontroli(trudno w ogóle machnąć ręką). No i wychowanie dziecka, aby nie wydawało impulsywnie kasy na byle co. I myslę, ze w wypadku, gdy 17 latek wydaje 3/4 sumy na ten T-Shirt, to problem jest o wiele większy, niz brak kasy na buty...
                          I ten "kontakt z życiem finansowym" bedzie się miało w zależnosci od całokształtu kontaktów z 16-latkiem.
                          • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 22:55
                            I ten "kontakt z życiem finansowym" bedzie się miało w zależnosci od [b]całokształtu kontaktów z 16-latkiem[/b]

                            IPozwoli ustalić poziom kieszonkowego odpowiedni dla konkretnego dziecka z konkretnej rodziny.

                            p.s. teraz mniej ogólnie do autorki- wydaje mi się, ze 16-17 latka powinna kupowac sobie kosmetyki sama, przynajmniej ich część. To rzeczy osobiste, a jednoczesnie nie na tyle drogie, żeby przeprowadzać ścisła kontrolę cen .
                        • amandaas Re: kieszonkowe 16-17 latki 25.05.11, 00:53
                          Co do kontroli, to wydaje mi się jednak, że skoro już dajesz te pieniądze, to są to pieniadze NASTOLATKA a nie Twoje. Czy Twój pracodawca, czy nawet mąż kontroluje Twoje wydatki, rozlicza Cię z nich i komentuje? Raczej nie. Także skoro już decydujesz się na kieszonkowe, to chyba należy odpuścić sobie kontrole, bo to trochę jak zaglądanie do nie swojego portfela.

                          Także ten przytoczony t-shirt za 400zł. Czy stanie się tragedia jeśli nastolatek raz "wybuli" większość kieszonkowego na drogi ciuch? Chyba nie. Jasne, że nie może się to często powtarzać, raczej bardzo bardzo sporadycznie, ale wydaje mi się że w jakiś sposób jest to zdrowe, bo chroni go przed chorobliwym skąpstwem i manią oszczędzania. Ja osobiście mam taki problem odkąd zaczęłam czytać to forum i kontrolować wydatki- kiedyś potrafiłam wydać sporo pieniędzy na jakąś przyjemność i nie widziałam w tym nic zdrożnego, a teraz nawet jeśli po wielkich przemyśleniach wydam, to i tak radość jest mniejsza bo zżerają mnie wyrzuty sumienia.


                          Ja osobiście instytucji kieszonkowego nie znam, póki chodzilam do liceum to kiedy potrzebowałam kasy, zgłaszałam się do mamy i nigdy nie otrzymałam odpowiedzi odmownej. A i nie miałam wydatków które musiałabym ukrywać przed rodzicami. Takie zaczęły się na studiach, kiedy już miałam pieniądze z których nie musiałam się nikomu spowiadać. Jednakże jestem w stanie sobie wyobrazić że takie wydatki może mieć już 16-17 latka- chociażby antykoncepcja, gdzie wizyta prywatna u ginekologa i tabletki (a nie każdy może brać te tańsze, szczególnie młode dziewczyny) to już spory wydatek.
                          • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 25.05.11, 07:18
                            Twój pracodawca, czy nawet mąż kontroluje Twoje wydatki, rozlicza Cię z nich i komentuje?

                            Przykład chybiony. Pracodawca to nie rodzic , zwłaszcza niepełnoletniego dziecka..

                            Czy stanie się tragedia jeśli nastolatek raz "wybuli" większość kieszonkowego na drogi ciuch

                            Jezeli dzieje sie to sporadycznie to nie. Natomiast chodzenie w tanich plastikowych butach może nie jest tragedią, ale czyms bardzo niewskazanym. Nie mówię o całkowitym decydowaniu za nastolatka. Mówię o możliwości komentarza a nawet interwencji. W zasadzie ja sama kupiłabym synowi t-shirt za 400, jednorazowo, gdybym wiedziała, że z jakiegos powodu mu na nim zależy (np jest jakis kultowy), ale nie dlatego, że to "jego styl" .
    • london_in_use Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 19:41
      Czytam, czytam i oczom nie wierze....

      Kieszonkowe dla 16 i 17 latkow?????!!!!!!

      "Zarzadzanie" pieniedzmi, ktore rodzice daja za darmo (a, przepraszam, za to, ze sie dzieciak "uczy"...)??????!!!!!!

      A gdzie praca w wakacje, roznoszenie ulotek po lekcjach i mycie samochodow na stacjach, gdzie koszenie trawnikow czy opieka nad starsza pania???

      Zarabialam od 14 roku zycia. Nie dlatego ze w domu bylo jakos specjalnie ciezko, po prostu rodzice wychowali mnie tak abym miala ambicje, byla niezalezna i miala bardzo silne poczucie wlasnej wartosci ze wzgledu na samodzielnie wykonana prace.

      Zdarzalo mi sie marudzic gdy wokol wszyscy chodzili w Martensach a mnie nie bylo na nie stac. Ale docenialam to mialam i nigdy nie prezentowalam roszczeniowej postawy wobec moich rodzicow.

      Wyroslam na ludzi. Zyje. Zadna krzywda mi sie nie stala.
      • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 19:56
        przepraszam, za to, ze sie dzieciak "uczy"...)??????!!!!!!

        Kieszonkowe jest zwykle NA coś a nie ZA coś.
        • lia.13 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 20:43
          jasne, ale wtedy nie udawajmy, że chodzi o jakieś "zarządzanie pieniędzmi", bo z takowym nie ma to nic wspólnego.
    • three-gun-max Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 20:04
      > Ile powinnam dać kieszonkowego córce

      150 miesięcznie
      • leni6 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 21:17
        Moim zdaniem licealista może już coś sam dorobić. Ja udzielałam korepetycji. Zaczęłam jakoś pod koniec gimnazjum od 1h w tygodniu po 15 zł, miesięcznie było to więcej niż moje kiszonkowe, a wysiłek niewielki.
        • three-gun-max Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 21:50
          Jeszcze się w życiu napracują, nie ma się co śpieszyć. W tym wieku niech sobie dzieciaki chodzą do kina, na randki i na browca a nie zasuwają. Na zawał jeszcze zapracują.
    • starykawaler35 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 21:07
      daj jej na jblko,pomidora lub banana nie na jakies odpadki...niech zmieni nawyki zywieniowe...taniej moze nie bedzie ale zdrowiej
      • adam_xx Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 21:52
        paczka prezerwatyw na weekend - 8 zł.
    • kwiatuszekxx Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 22:18
      Nie dostawałam kieszonkowego, gdy chodziłam do liceum.
      Dostawałam zwykle kasę od rodziny na urodziny, imieniny, dzień dziecka, czasem babcie mi dawały, gdy do niech przychodziłam. To te pieniadze miałam na swoje "zachcianki", resztę niezbędnych rzeczy (ubrania, książki...) kupowali mi rodzice.
      • mariela1987 Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 22:57
        ja też nie dostawałam ale wydaje mi się, ze powinno to być 100-150 zł na miesiąc. Więcej moim zdaniem nie ma sensu. Na mieście nie jada się codziennie żeby miala na zapiekanki itd. do kina też nie chodzi pewnie za czesto. Moim zdaniem nie trzeba przesadzać bo potem jak pojdze na studia to ile jej dasz na miesiąc ? 4000 zl ? Z reszta jest już w takim wieku, ze jak jej pieniędzy brakuj to powinna znaleźć pracę dorywcza. Ja w jej wieku pracowałam w zakładzie rodziców ( fizycznie) i nieraz dostawalam za to pieniądze
        • mr.kev Re: kieszonkowe 16-17 latki 23.05.11, 23:36
          Byłam w ogólniaku 5 lat temu, dostawałam od rodziców 100 zł. Poszłam na studia, nie wyprowadzając się z domu, nadal dostawałam 100 zł. Płacili mi za komórkę (wtedy ok. 30 zł) i za sprawy typu opieka zdrowotna, niezbędne ciuchy, kosmetyki, dorzucili coś czasem w jakimś konkretnym celu.
          W efekcie, dość szybko zaczęłam udzielać korepetycji, postarałam się o stypendium naukowe i właściwie od ogólniaka dorabiałam sobie drugie tyle, a od początku studiów - formalnie nie pracując - kosztowałam rodziców tyle, co przejadłam w domu (+ środki czystości i mediasmile), rozrywki i 85% ciuchów/książek/obuwia opłacałam sobie sama.

          Kochani, nie jest powiedziane, że wasze cudowne potomstwo musi mieć kasę na wszystkie przyjemności. A Wy macie? Bo jak nie macie, to czemu potomstwo ma mieć? Mieszkając z rodzicami, łatwo jest wydać np. 300 czy 500 zł miesięcznie na głupoty. W pierwszej pracy... nieraz trzeba to zweryfikować. Lepiej niech Wasze wspaniałe pociechy będą na to gotowe i zdają sobie sprawę z tego, ile pieniędzy marnują kupując codziennie kawkę i dwa batony za 15 zł!
          A w ogóle to uważam, że idealnym rozwiązaniem jest dawać TROCHĘ za mało jak na oszacowane potrzeby, bo to motywuje do zarobków (a dziecię bez cosmopolitana, piwa i batona mars nie umrze, jeśli ma znajomych, którzy je wyśmieją, to czas na nowych i lepszych)
        • cruzbos Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 14:37
          mariela1987 napisała:

          Z reszta jest już w takim wieku, ze jak jej pieniędzy brakuj to powin
          > na znaleźć pracę dorywcza. Ja w jej wieku pracowałam w zakładzie rodziców ( fiz
          > ycznie) i nieraz dostawalam za to pieniądze
          Jeśli ktoś ucząc się, a nie bimbając sobie, w liceum ma jeszcze czas na pracę to naprawdę gratuluję. A za pracę dorywczą w wakacje wcale tak dużo się nie zarobi, tyle co na zwiększone wydatki (wiadomo w wakacje ma się dużo czasu, więc częściej się spotyka ze znajomymi). Poza tym po całym roku nauki należy się nastolatkowi trochę odpoczynku, przynajmniej ten jeden miesiąc powinien mieć wolny.
          • mr.kev Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 18:07

            > Jeśli ktoś ucząc się, a nie bimbając sobie, w liceum ma jeszcze czas na pracę t
            > o naprawdę gratuluję. A za pracę dorywczą w wakacje wcale tak dużo się nie zaro
            > bi, tyle co na zwiększone wydatki (wiadomo w wakacje ma się dużo czasu, więc cz
            > ęściej się spotyka ze znajomymi).

            Jeśli ktoś już w liceum jest takim leniwym matołkiem, że nie znajdzie czasu na to, żeby mieszkając z rodzicami dorobić 100-300 zł, to naprawdę współczuję i nie radzę iść na studia.
            • verdana Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 19:32
              A ja radze wszystkim pracującym, aby sobie nie bimbali i znaleźli prace na wieczory i weekendy. Bo naprawde, wracać do domu o 17 , odwalić przez trzy godziny do 20 pracę dla szefa i potem sobie bimbać - to zgroza.
              • joa66 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 19:51
                Tak ogólnie to się zgadzam. Ale zdarzaja się możliwości pracy odpowiedniej dla nastolatka - ja kiedys wyprowadzałm na spacer psa - dwa razy dziennie - rano (krótko) i po lekcjach (długo, w parku)

                Tylko takich ofert jest bardzo niewiele., prawie wcale.

                Sama wolę, zeby nastolatek działał więcej na rzecz domu i uczył się , niż latał po mieście z ulotkami.
    • brak.slow o Boże.. 24.05.11, 01:27
      przeczytałam na szybko kilka postów i już wiem dlaczego ta młodzież robi się coraz gorsza... 300-700 zl na miesiąc... ja pierdziele, ludzie rozumiem, że was na to stać, ok, ale to przesada. u mnie w klasie w liceum byla chyba tylko jedna osoba ktora dostawala takie pieniądze od matki pracującej w niemczech. bylo to gdzies około 700.
      a dziewczyna nie robila kompletnie NIC, nauka? same 2, warunkowe przejscia.
      nos zadarty pod sam sufit, przechwalanie się ciuchami, jakimis glupimi kosmetykami,
      pustka w głowie, bo ksiażka dla niej mogla równać się z UFO
      dlugo by wyliczać...
      wierzyć mi sie nie chce, ze wasze dzieciaczki kupują co miesiąc tyle ciuchow, ze potrzebują tyle pieniędzy-po co im tyle ciuchow? z jakiej racji mają zasuwac nons top do kina gdzie bilety kosztują majątek? raz na miesiąc to ok, ale pare razy w mies, to chodza ci co sami zarabiają.

      wiem, wiem trawka kosztuje juz 30 zl chyba za działke, tylko malo ktore z was wie jak trawka wygląda i pachnie.
      i to pewnie was tyle kosztuje
      • yoko0202 Re: o Boże.. 24.05.11, 10:50
        no ja mam bardzo dziwne dziecko, ubrania kupuje rzadko, bo dawno temu wyszła z założenia że i tak ma sporo, z zasady jedną konkretną sztukę w miesiącu albo i rzadziej.
        z kosmetyków używa tuszu do rzęs, za to wydaje sporo na kosmetyki do ciała, środki higieniczne
        ma taką słabość, że kupuje oryginalne płyty zamiast uprawiać piractwo - słucha dość specyficznej muzyki, której w empiku ze świecą szukać, więc kolekcjonowanie płyt ściągając je z zagranicy pochłania trochę pieniędzy
        interesuje się fotografią, w ubiegłym miesiącu kupiła sobie np. nowy statyw
        skończyła 18 lat, więc 1-2 razy w miesiącu chodzi na piwo, do klubu
        wyobraź sobie, że lubi czytać i czasami kupuje książki...
        aha, uczy się nieźle
        nie wiem więc jak to się wpasowuje w Twój opis nastolatka, którego rodzice s*ają kasą a on sam uważa się w związku z tym za lepszego od innych
        chyba za bardzo generalizujesz
        tak, stać mnie żeby dawać kilka setek miesięcznie, to i tak już ostatnie miesiące bo po wakacjach idzie do pracy, i być może to Cię zbulwersuje, ale jak już zacznie regularnie zarabiać, to ani mi się śni kasować ją co miesiąc za część czynszu czy rachunków...

        a trawę sprzedaje się na 'sztuki' a nie na działki

        brak.slow napisała:

        > przeczytałam na szybko kilka postów i już wiem dlaczego ta młodzież robi się co
        > raz gorsza... 300-700 zl na miesiąc... ja pierdziele, ludzie rozumiem, że was n
        > a to stać, ok, ale to przesada. u mnie w klasie w liceum byla chyba tylko jedna
        > osoba ktora dostawala takie pieniądze od matki pracującej w niemczech. bylo to
        > gdzies około 700.
        > a dziewczyna nie robila kompletnie NIC, nauka? same 2, warunkowe przejscia.
        > nos zadarty pod sam sufit, przechwalanie się ciuchami, jakimis glupimi kosmetyk
        > ami,
        > pustka w głowie, bo ksiażka dla niej mogla równać się z UFO
        > dlugo by wyliczać...
        > wierzyć mi sie nie chce, ze wasze dzieciaczki kupują co miesiąc tyle ciuchow, z
        > e potrzebują tyle pieniędzy-po co im tyle ciuchow? z jakiej racji mają zasuwac
        > nons top do kina gdzie bilety kosztują majątek? raz na miesiąc to ok, ale pare
        > razy w mies, to chodza ci co sami zarabiają.
        >
        > wiem, wiem trawka kosztuje juz 30 zl chyba za działke, tylko malo ktore z was w
        > ie jak trawka wygląda i pachnie.
        > i to pewnie was tyle kosztuje
        • tracja4 Re: o Boże.. 24.05.11, 17:04
          Trawę, to się, kochana, sprzedaje na gramy, zacznijmy od tegosmile
          • yoko0202 Re: o Boże.. 25.05.11, 11:01
            tracja4 napisała:

            > Trawę, to się, kochana, sprzedaje na gramy, zacznijmy od tegosmile

            jeżeli już to na giety, a jeden giet (= gram) to właśnie sztukasmile
      • cruzbos Re: o Boże.. 24.05.11, 14:39
        brak.slow napisała:

        > przeczytałam na szybko kilka postów i już wiem dlaczego ta młodzież robi się co
        > raz gorsza... 300-700 zl na miesiąc... ja pierdziele, ludzie rozumiem, że was n
        > a to stać, ok, ale to przesada. u mnie w klasie w liceum byla chyba tylko jedna
        > osoba ktora dostawala takie pieniądze od matki pracującej w niemczech. bylo to
        > gdzies około 700.
        Czytaj uważnie, ci co tak pisali w tą kwotę wliczają ubrania, kosmetyki, komórkę, bilety itd.

        >
        > wiem, wiem trawka kosztuje juz 30 zl chyba za działke, tylko malo ktore z was w
        > ie jak trawka wygląda i pachnie.
        > i to pewnie was tyle kosztuje
        Tak, tak, na pewno.
        • li_lah Re: o Boże.. 24.05.11, 17:23
          "i to pewnie was tyle kosztuje"
          "Tak, tak, na pewno. "

          żebyś się pewnego dnia nie zdziwił.. <uśmiech politowania>
    • dr_pitcher Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 02:37
      ms49 napisała:

      > Ile powinnam dać kieszonkowego córce - na napoje, lody, zapiekankę, kebab - tak
      > ie tam -na wszystko inne dostaje osobno


      Moim zdaniem - nic. Sama powinna zarobic.
      • cruzbos Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 14:40
        dr_pitcher napisał:

        > ms49 napisała:
        >
        > > Ile powinnam dać kieszonkowego córce - na napoje, lody, zapiekankę, kebab
        > - tak
        > > ie tam -na wszystko inne dostaje osobno
        >
        >
        > Moim zdaniem - nic. Sama powinna zarobic.
        W liceum, ucząc się do matury?
    • tajemnicapanstwowa Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 02:51
      czytam i nie moge wyjsc z podziwu...
      ja bedac w technikum (bedzie z 5 lat temu) nie dostawalem na przyjemnosci wiecej niz 50zl! nie byla to kwota stala. po prostu mowilem, ze potrzebuje dajmy na to na kino i mialem. zdawalem sobie sprawe z tego, ze w domu rewelacji nie ma. mama pracowala i sam musialem o siebie i brata zadbac jednak obiad zawsze byl, co chcialem to mialem, ale wszystkie inne finanse jakie mialem to albo okazyjne "urodzinowe" itp. albo zarobione nocami w weekendy oraz nierzadko swieta wlasna praca, podczas gdy rowiesnicy bawili sie na koszt swoich rodzicow calkowicie nie szanujac tego co maja...
      ciuchy, telefon, sieciowke itp. mialem oplacane. ksiazke jak chcialem to musialem sobie sam kupic. na cotygodniowego newsweeka tez czasem bylo az zal wydawac...

      wyjazd? trzeba bylo odlozyc, bo na wsparcie moglem liczyc w kwocie co najwyzej 300-400zl.

      a tu czytam o kwotach rzedu 700zl... niektorym po oplaceniu mieszkania nie zostaje tyle nawet na pozostale oplaty i jedzenie...

      nie wiem gdzie mieszkacie, ze macie pizze za 60zl (no chyba, ze ktos po za pizza hut sie nie stoluje) kregle widzialem nie drozsze niz 90zl (weekendy wieczorem) + ew. wypozyczenie butow. nikt nie kaze jednak isc na kregle czy innego bilarda w porze, gdy jest najdrozej...
      mam np. w miescie klub bilardowy, ktory standardowo za godzine chce 15zl od stolu (10zl do 18), ale w wiekszosc dni tygodnia po za weekendem druga godzina jest gratis. kregle mozna trafic z druga godzina za 1zl, albo partia za 10-12zl wiec tragedii tez nie ma. kino? sa rozne promocje np. helios robi jeden dzien w tygodniu za 14-16zl w zaleznosci od miasta. to zawsze 4-6zl taniej niz normalnie.
      jak sie chce to wszystko mozna miec taniej, bez zbednego lansu i szpanu oraz przeplacania tylko dla tego, ze nie chce byc sie gorszym od towarzystwa. do tego trzeba dolozyc to, ze wielu rodzicow nie zdaje sobie sprawy ile z tych pieniedzy jest wydawane na alkohol, papierosy, nie rzadko narkotyki (tak tak! juz w gimnazjum sa koneserzy palenia i innych). powie taki, ze chce 30zl na kino, a tak naprawde pojdzie z kolegami na piwo czy inne mocniejsze trunki.

      moim zdaniem po prostu rozpieszczacie dzieci, a one to wykorzystuja. dzisiaj bedac na studiach, widze jak sa niektorzy rozpieszczani przez rodzicow i ciesze sie, ze nie jestem takim zepsutym "bachorem", bo wiekszosc z tych osob jest po prostu nieznosnia i rozkapryszona jakby im sie wszystko nalezalo.

      ja dalbym nie wiecej niz 120zl. wiecej zawsze mozna sobie dorobic. wiem, ze w duzym miescie jest latwiej, ale nawet w mniejszych miejscowosciach mozna dawac korepetycje, umyc sasiadowi samochod, skosic trawe itp. a jak jest za dumna to niestety...
    • ingeborg Wow, zupełnie niedawno ja byłam nastolatką... 24.05.11, 05:43
      Ja w liceum obywałam się właśnie z tą stówką miesięcznie i nie przypominam sobie żeby mi czegokolwiek brakowało. Teraz ze stówką obywa się moja siostra (16 lat). Kiedy pojawiła się możliwość pracy w telemarketingu to postanowiła że sobie dorobi, ale nie robi tego bo jej brakuje, tylko dlatego że jest przedsiębiorcza. Ja też jak skończyłam 18 lat poszłam do pracy, z tego samego powodu i od tego czasu byłam bezrobotna może przez pół roku.

      Za ciuchy, większe wyjścia (teatr, kino), komórkę, internet, czasopisma i jedzenie na mieście płaciła mama. Obie miałyśmy karty debetowe, po przedstawieniu mamie wydatków następował przelew i zwrot poniesionych kosztów. Książki były w dobrze wyposażonej bibliotece osiedlowej, zresztą pani od polskiego tak pędziła z programem, że nie zawze był czas na czytanie "prywatnych" książek. Do klubów chodziło się w tym wieku sporadycznie, bo do poważnych i renomowanych nas nie wpuszczano a remizy w których się jest na bakier z prawem (przymyka oko na nastolatki, sprzedaż alkoholu nieletnim a często i sprzedaż narkotyków) nas nie ciągnęło. Do kawiarni też nie bardzo. W wolnym czasie były sporty (za rozwijanie zaintereowań płacili rodzice) i spotkania ze znajomymi. Ograniczone środki sprawiały, że nauczyłyśmy się oszczędności i tego, żeby na przykład dowiedzieć się kiedy muzea i galerie mają wstęp wolny. Nigdy nie czułam się źle wysyłając mamie listy wydatków do zwrotu.


      Do tego jeśli chciałam jakąś rzecz to w roku było razem pięć okazji - dwie duże i trzy małe do dostania prezentów. Mama miała nasze listy życzeń i zawsze coś dostawałyśmy na gwiazdkę, urodziny, imieniny, zająca i dzień dziecka.


      Patrząc na swoją budżetową tabelkę w excellu myślę, że rozsądnie wydaję kasę - nie kutwię ale mam wszystkie wydatki pod kontrolą i dużo inwestuję w siebie. Myślę że jeśli wziąć pod uwagę wszystkie zwyżki cen to 120, max 150 zł wystarczy szesnastolatce. A jak nie to jest mnóstwo możliwości dorobienia - statystowanie w filmach, telemarketing, rozdawanie ulotek, opieka nad dziećmi, nawet proste prace domowe (jako nastolatka myłam okna mojej ciotce, która przedtem płaciła jakiejś Ukraince. 100 zł za jedno popołudnie pracy) - tylko trzeba się rozejrzeć a nie hodować roszczeniowego nastolatka (swoją drogą to za tekst "100 zł? Chyba na tydzień!" należałaby się poważna rozmowa.) Serio, jestem bardzo zadowolona z tego w jaki sposób gospodaruję pieniędzmi teraz, kiedy jestem dorosła i widzę te same rzeczy w mojej siostrze.
    • wersja_robocza Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 08:35
      ms49 napisała:

      > Ile powinnam dać kieszonkowego córce - na napoje, lody, zapiekankę, kebab - tak
      > ie tam -na wszystko inne dostaje osobno

      Zależy na jak dużą nadwagę pracujemy.
      A z tego wszystkiego innego to na co ona wydaje?
      • wersja_robocza Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 08:44
        Doczytałam.
        Twoja dorastająca córka nie potrafi gospodarować pieniędzmi, więc chyba powinnaś być konsekwentna zarówno w kwestii wysokości kieszonkowego jak i częstotliwości jego wypłaty. Opłacasz jej mnóstwo przyjemności. Ona nie musi sie liczyć z pieniędzmi, bo mama opłaci i telefon, i kino, i kosmetyczkę, i wyjścia, i cholera wie co jeszcze i jeszcze dostanie dodatkowe kieszonkowe na kolejne fiu bździu. Nawet jeśli stać cię i na 1000 zł na jej rozrywki... to czy rzeczywiście takie pieniądze powinna dostać?
        Czy ona ma jakieś obowiązki domowe?
        Negocjujcie kwotę. Ale nie na zasadzie ja chcę. Tylko: chce bo... i niech dziecko uzasadni, skąd taka a nie inna wysokość. Ponadto możesz się umówić, że do każdego zaoszczędzonego w tygodniu 50 zł dostanie dodatkowe 25 zł (kwoty do uzgodnienia).
    • alza73 Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 08:55
      Podoba mi się podejście do tematu mojego znajomego. Założył synom subkonta (w swoim koncie), Każdy z nich dostał na wstępie 500 zł (ustalony był limit dziennych wypłat), a potem młodszy (gimnazjum) dostawał 80, a starszy 100 na miesiąc. W ten sposób mieli trochę więcej kasy na wstępie, ojciec miał stały podgląd do wydatków. Oczywiście uzupełniał sumę bazową, ale tylko w przypadku, gdy za zakupy musiałby i tak zapłacić - mieli to skrupulatnie ustalone. Po roku młodszy miał na koncie około 800 zł, starszy praktycznie nic, ale młodszy zbierał na jakiś sprzet grający.
    • quba Re: kieszonkowe 16-17 latki 24.05.11, 23:57
      To zależy od tego na ile Cię stać.
      Zawsze są nastolatki, które maja dużo i takie, którym rodzice dają z umiarem.
      Nie możesz uzgodnić z dziećmi tej wysokości?
      ********

      Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
      pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
    • tijgertje Re: kieszonkowe 16-17 latki 25.05.11, 08:25
      Na slubie zanjomego jego rodzice zrobili chwile wspomnien. Mieli caly karton pamiatek, m.in. liste zrobiona przez nastolatka, z wyliczeniem co do grosza jakie koszty miesieczne przewiduje. Rozpisal w najdrobniejszych szczegolach na co zamierza wydac kieszonkowe. Rodzice omowili z nim liste i po zatwierdzeniu przez rok placili wyliczone przez syna kieszonkowe. W lekkim szoku bylam, bo chlopak mial wowczas 14 czy 15 lat i doliczyl nawet jakies bzdety kupowane 2 razy w roku, rozlozone na ratywink
      Sama jak szlam do liceum dostalam od taty stale tygodniowe kieszonkowe, zapytal ile potrzebuje i tyle dostalam, wiedzial, ze nie sprawdzalam ile wyciagne, tylko prosilam o realna sume. Jak np nagle podskoczyly ceny w szkolnej kafejce to dostawalam podwyzke. Polecam zapytac dziecko, a nie forumkismile
    • forencka Re: kieszonkowe 16-17 latki 25.05.11, 09:46
      A daj jej stówkę, a jak sytuacja będzie wymagała zmiany to dołóż coś tam i już.
      • ms49 Re: kieszonkowe 16-17 latki 27.05.11, 19:07
        Dostała 30 zł na tydzień, po 2 dniach nie zostało nic. 5 pozostałych dni jest bez kasy. Następna wypłata dopiero za 3 dni .Wiem, że jest ciężko, ale inaczej nie nauczę gospodarowania pieniędzmi. Owszem mogłabym dać więcej, ale tu chodzi o zasadę.
        • tijgertje Re: kieszonkowe 16-17 latki 27.05.11, 21:49
          I bardzo dobrzewink Ja na studiach zazwyczaj w poniedzialek szlam do kina. Jak sie zaszalalo, to od srody zylam sucharami z dzemem i pyzami. Na wiecej nie starczalo, ale zadna sila nie zmusilaby mnie do innego gospodarowania moimi pieniedzmi. Moglabym w ogole nic innego poza sucharami nie jesc, ale z kina czy koncertu zrezygnowac nie moglam. Nawet w dziurawych butach wolalam chodzic (doslownie). Moj mlody (7 lat) na wakacjach zaczal dostawac kieszonkowe od taty, bo tylko chodzil i nudzil o drobne na automaty. codziennie dostawal okreslona sume. Na poczatku w zasadzie w godzine po sniadaniu byl bez grosza, ale potem zaczal lepiej myslec, jak wydac drogocenne cenciki. Jak w kupionym przez mnie czasopismie do samolotu dla niego wyczytal, ze moze zostac czlonkiem klubu swojego idola, to pol wakacji grosza nie wydal i sam oplacil sobie roczny abonament na czasopismo. Plus jeszcze jeden, bo mlody twierdzi, ze nie lubi czytac, a ta gazetke, choc w sumie za trudna dla niego, pochlania migiemwink z niecierpliowscia czekamy na kolejna ksiazke z serii, pan kumaty na szczescie jak dotat co roku wydaje nowa czescsmile A mlody juz zaczyna zbierac odpowiednia sumewink
    • kol.3 Re: kieszonkowe 16-17 latki 29.05.11, 18:04
      Mój syn w tym wieku dostawał tygodniówki, bo łatwiej gospodarować. 50 zl. miesięcznie. Jeśli kupił książkę, płytę, dodawałam mu zwykle 20 zł. Ciuchy, żarcie finansowaliśmy z budżetu domowego.
      • kol.3 Re: kieszonkowe 16-17 latki 31.05.11, 21:47
        Popr. tygodniowo oczywiście.
    • myelegans Re: kieszonkowe 16-17 latki 30.05.11, 18:01
      Kieszonkowe to ja daje 6-latkowi. 16-17 latek bedzie musial sobie na rozrywke zarobic, tak jak inne nastolatki . Sama daje zarobic 2 nastolatkom, jeden przychodzi co 2 sobote na koszenie trawy (2godziny), druga przychodzi jako baby sitter tez tak raz-dwa razy na miesiac. Trzeba ja bukowac z wyprzedzeniem, bo jest rozrywana.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka