Młody 7 mcy.
Dostał dziś maliny i kawałek gruszki. Wiem wiem- najpierw warzywa, ale on słoikowe warzywa lubi, wiec uznałam, że wytrawne smaki mamy oswojone, a ja miałam taaaaaką ochotę na maliny, a do tego gruszki były takie cudne...
Trochę na łapkach, trochę w buzi, na koniec przystąpił do konsumpcji szelek od krzesła, bo były owocami usmarowane

Sam tak średnio zjadł, wiem wiem- na początku niewiele trafia do dzioba. Ale do tego on ten dziób jak ptaszek otwierał, więc go wsparłam, pewnie to błąd w sztuce?
Radości było mnóstwo, utytłane wszystko, zakrztusił sie raptem 2 razy, ale dał radę.
Ufff....