14.11.11, 21:53
Dziś oglądając jakieś wiadomościo-fakto-wydarzenia usłyszałam, ze jakaś kobieta zadzwoniła po policję i spisała nr rejestracyjny samochodu rodziców, bo znęcali się nad dzieckiem. Podobno matka trzepnęła dziecko po dłoniach i dała klapsa w pupę, a ojciec powiedział, że w domu mały dostanie karę.
Nie twierdzę, że kary cielesne są ok i że sama chcę je stosować. Fajnie, że ktoś ze spoleczeństwa zareagował w takiej sytuacji, znaczy znieczulica topnieje.
Pytanie tylko, czy postronna osoba, która widziała sytuację przez kilka sekund jest w stanie ocenić czy jest to po prostu chwilowa bezsilność rodziców, czy znęcanie się na stałe?
Moja znajoma ma dziecko, które w wieku 3 lat przyniosło z przedszkola bicie. Tłumaczyła, prosiła, pokazywała, że ona taty nei bije, tata jej nie, babcia z dziadkiem te nie, w sklepie, na podwórku ludzie się nie biją... nic nie działało. W końcu kiedyś, gdy poprosiła o posprzątanie zabawek dostała z całej siły w twarz "z liścia". I nie wytrzymała i lekko dzieciaka uderzyła, a raczej musnęła palcami. I nagle mały się zdziwił i uświadomił, że to nieprzyjemne i dlatego nie wolno tak robić. Podobno nigdy już nei uderzył nikogo. I teraz pytanie - czy to była metoda wychowawcza czy znęcanie się?
Może ten mały z wiadomości też dawał się rodzicom we znaki kilka dni/tygodni, może zwinął coś w sklepie i dlatego dostał po łapach?
Mój M. dostał raz po tyłku pasem. Jego ojciec płakał, że musi go zlać, on płakał ze wstydu i bólu i strachu, ale do dziś powtarza, ze ten raz był całkowicie zasłużony i do dziś ze wstydu nie chce powiedzieć, co zrobił. I podobno też nigdy tego nie zrobił.
Zastanawiam się gdzie jest granica... wylewania dziecka z kąpielą. Ci rodzice mogą dostać w sumie trzy lata więzienia (2 za grożenie i 1 za znęcanie się fizyczne). Lepszy niż klaps jest rodzic z wyrokiem? Tata w więzieniu na 2 lata, a moze obydwoje? I co wtedy z dzieckiem - lepiej, zeby było w domu dziecka, albo u babci i odwiedzało rodziców "we więźniu"?
Rozumiem też interwencję rodziny/sąsiadów/przyjaciół, kiedy widzą co się w domu dzieje. Ale taka reakcja osoby zupełnie postronnej, obserwującej moze z nudów wycinek sytuacji przez kilka sekund? Jaka ma ona pewność, że ma rację, że widzi to co widzi i ze jest ta, jak sobie wymyśliła? Dziwnie się czuję.
Z jednej strony nigdy nie chciałąbym uderzyć w żaden sposób dziecka, z drugiej - mam poczucie, ze za chwilę będę zakładnikiem sąsiadów (bo nie pożyczę cukru) czy samego dziecka, bo nie podwyższę kieszonkowego (zadzwonię i powiem że się znęcasz).
Pamiętam jak znajoma pokłóciła się z sąsiadką i ta zadzwoniła do kogoś z Opieki społecznej z donosem, ze M. nie zajmuje się dzieckiem, że mały jest brudny i głodny. Wpadli do niej akurat jak wróciła ze spaceru z nim (więc nie to ze się nie zajmuje) ale mały zjadł snikersa, więc wyciapany jak nieboskie stworzenie był (choć nie głodny, ale karmiony pustymi kaloriami) i dziewczyna dostała kuratora w końcu... Bo sąsiadce się zechciało zemścić... Jak dla mnie to chore sytuacje, ale zdarzają się coraz częściej...
Obserwuj wątek
    • rulsanka Re: Klaps... 14.11.11, 22:23
      To nie był jeden klaps tylko kilka, wymierzonych z agresją. Dodatkowo ojciec powiedział, że w domu dostanie gorsze lanie... - ja czytałam o takiej wersji wydarzeń. Klaps klapsowi nierówny. Sama widziałam bardzo podobną sytuację - właśnie kilka klapsów przez rozwścieczonego ojca w hipermarkecie i zastanawiałam się czy zareagować. Wyglądało to przerażająco. Nie zrobiłam tego, bo uznałam, że dziecko jeszcze bardziej oberwie w domu.
      To prawda, że możesz być ofiarą pomówień sąsiadów, ale przecież jak ktoś chce się przyczepić/donieść, to może to zrobić w każdy sposób. Nie doniesie na klapsa, to pomówi cię o molestowanie...
    • mama_myszkina Re: Klaps... 15.11.11, 01:24
      Gdzieś kiedyś czytałam, że jesli dziecko czuje się chciane i kochane, to trzepnięcie ścierką do naczyń jak za bardzo łobuzuje w kuchni i nic sobie nie robi z uwag rodziców, nie powinno zaszkodzić. Ale tam właśnie pisano o reakcji lekkiej i spontanicznej - właśnie o owej ścierce, nie o laniu, nie o pasie itp.

      Pas jest dla mnie niedopuszczalny.

      Mój ojczym bił mnie na zimno, matka udawała,ze nie widzi. Oni jednak nigdy nie robili tego 'przy ludziach', dobrze się kamuflowali. Dlatego rozumiem, co masz na myśli.

      Tu, gdzie teraz mieszkam (Norwegia), mamy do czynienia z odchyłem w druga stronę. Dzieci są odbierane za podniesiony głos rodzica w sytuacji, w której w mniemaniu większości ludzi byłoby to usprawiedliwiony, za zbyt długie paznokcie matki (moze zranić dziecko), za tanczenie na ulicy i gadanie do przechodniów (podobno nienormalne zachowanie u siedmiolatki), za to,że było smutne w szkole, za udział mamy w akcji charytatywnej, na którą zabrała dziecko itp. Niestety, to są wszystko autentyki i dlatego wiem, jak niebezpieczny jest odchył w drugą stronę.

      Mam nadzieję, że prokuratura zbadała sytuację i doszła do wniosku,że są przesłanki do oskarzenia. Nie widziałam tego,ale jeśli było to lanie, a nie spontaniczny klaps, bo np. dziecko wyrywało się i chciało samo zjechac ruchomymi schodami, to rozumiem prokuraturę.
      • sposobuzycia Re: Klaps... 15.11.11, 09:25
        mama_myszkina - rozumiem Cię i właśnie też się boję o takie sytuacje, jakie opisałaś.
        Są jednak sytuacje, kiedy małe zachowuje się tak od kilku godzin i nic nie skutkuje.
        Co innego klaps, zwłaszcza przez zimowe ubranie, gdzie przez te warstwy ociepliny dziecko w zasadzie nie poczuje uderzenia tylko dotknięcie, a co innego zlanie pasem gołego tyłka. Czasem jednak tylko to skutkuje, właśnie taki klaps przez ubranie, kiedy dziecko nie reaguje na nic innego.
        Tak naprawdę teraz nie dojdzie się do tego co było powiedziane i jak, bo każdy albo będzie wyolbrzymiać znęcanie się nad dzieckiem, albo wybielać rodziców.
        Natomiast nikt też nie wie, co dzieje się w tej rodzinie, jakie jest to dziecko i czy rodzice nie byli na skraju wytrzymałości i po prostu nie wytrzymali. Znam taką rodzinę, gdzie matka zamyka się w łazience i płacze przez pół nocy z bezsilności a dziecko jest niereformowalne, jest pod opieką psychologa, psychiatry, kogoś jeszcze... nic nie działa.
        • atteilow Re: Klaps... 15.11.11, 14:32
          sposobuzycia napisała:
          Co innego klaps, zwłaszcza przez zimowe ubranie, gdzie przez te warstwy ociepli
          ny dziecko w zasadzie nie poczuje uderzenia tylko dotknięcie,


          to po co w ogóle ten klaps ??? Przeciez dziecko nic nie poczuje, nie lepiej od razu "dotknać" niz udawac przed samą soba, że daje sie niebolesne klapsy ? Oszukuj kogos innego, ale nie nas, niektórzy po prostu nie nadaja sie na rodziców.

          Znam taką rodzinę, gdzie matka zamyka się w łazience i płacze przez pół nocy z bez
          silności a dziecko jest niereformowalne, jest pod opieką psychologa, psychiatry , kogoś jeszcze... nic nie działa.


          Jeśli dziecko jest pod opieka psychiatry tzn. że jest chore. Czy zatem każdy leczony psychiatrycznie powinien być bity ?
          • mama_myszkina Re: Klaps... 15.11.11, 15:54

            >
            > to po co w ogóle ten klaps ??? Przeciez dziecko nic nie poczuje, nie lepiej od
            > razu "dotknać" niz udawac przed samą soba, że daje sie niebolesne klapsy ?

            Alez własnie o to chodzi w spontanicznej reakcji - że rodzic nie kalkuluje, czy klaps będzie odczuwalny czy nie. Moja kolezanka raz trzepneła tak córkę, przez zimowe ubranie. Szłyśmy drogą, mała za rękę. Cały cza sie wyrywała i chciała na jezdnię. Mam tłumaczyła,ze samochody, ale dziecko nie rozumiało. Chyba sobie coś ubzdurała, bo powtarzała,ze 'samochody przefruną' (nad nią niby). W pewnym momencie ugryzła moją koleżankę z całej siły w rękę, wyrwała się i wbiegła na jezdnię. Na szczęście kierowca wykazał się refleksem, a z przeciwnej strony nic nie jechało. Gdyby nie szcześliwy zbieg okolicznosci, dziewczynka byłaby martwa. A tak stała na środku drogi i się śmiała. Matka z płaczem podbiegła do dziecka i je trzepnęła w tyłek, po prostu ją poniosło. Dzieciak nic nie poczuł, miał kombinezon na sobie.

            I chociaż nie jest to zachowanie idealne, ja to zachowanie rozumiem, o ile występuje jedynie w sytuacjach naprawde ekstremalnych.

            Emocje rodzica są sygnałem dla dziecka, że jego zachowanie ma konsekwencje w postaci wpływania na stan innych ludzi. Tego się nie da osiągnąć naklejając uśmiechniete i smutne buzie na kartce papieru.

            Natomaist kalkulowanie,ze jak dzieciak ma na sobie kombinezon, to nie ma co trzepnąć, bo nic nie poczuje, dopiero świadczy o tym,ze rodzic ma problem.

            Oszu
            > kuj kogos innego, ale nie nas, niektórzy po prostu nie nadaja sie na rodziców.

            To prawda, ale ja nie uwazam, żeby Autorka nas oszukiwała. Świat nie ejst czarno-biały i zdarzają się różne sytuacje.

            >
    • atteilow Re: Klaps... 15.11.11, 14:44
      sposobuzycia napisała:
      W końcu kiedyś, gdy poprosiła o posprzątanie zabawek dostała z całej siły w twarz "z liścia". I nie wytrzymała i lekko dzieciaka uderzyła, a raczej musnęła palcami. I nagle mały się zdziwił i uświadomił, że to nieprzyjemne i dlatego nie
      wolno tak robić.


      Od kiedy to "musniecie" jest nieprzyjemne i bolesne, znow cos kręcisz, kłamiesz i szukasz akceptacji dla wlasnego postępowania.

      > Mój M. dostał raz po tyłku pasem. Jego ojciec płakał, że musi go zlać, on płaka
      > ł ze wstydu i bólu i strachu, ale do dziś powtarza, ze ten raz był całkowicie z
      > asłużony i do dziś ze wstydu nie chce powiedzieć, co zrobił. I podobno też nigd
      > y tego nie zrobił.


      Dalaś przyzwolenie na zimne, wyrachowane i zaplanowane pobicie dziecka przez ojca ???? Jestem w szoku !!!

      Z jednej strony nigdy nie chciałąbym uderzyć w żaden sposób dziecka, z drugiej
      > - mam poczucie, ze za chwilę będę zakładnikiem sąsiadów (bo nie pożyczę cukru)
      > czy samego dziecka, bo nie podwyższę kieszonkowego (zadzwonię i powiem że się z
      > nęcasz).


      Bo byc moze sasiedzi byli świadkami, (slyszeli przez ściane) wlasnie to pobicie

      Przemyśl swoje postepowanie.
      • sposobuzycia Re: Klaps... 15.11.11, 14:55
        atteilow, zanim wydasz osąd, to może nie dopowiadaj sobie niestworzonych historii. Jestem w ciąży, o czym mówi moja sygnaturka i mam 25 lat, więc nie pozwoliłam pobić żadnego dziecka, a mówiąc "mój M." mam na myśli narzeczonego. Już? Uspokoiłaś się?

        > Od kiedy to "musniecie" jest nieprzyjemne i bolesne, znow cos kręcisz, kłamiesz
        > i szukasz akceptacji dla wlasnego postępowania.
        Mówiąc muśniecie miałam na myśli delikatne klepnięcie. O ile dziecko dało jej w twarz z zamachem, tak ona tego nie zrobiła. I nie chodzi o ból tylko o gest - sam gest był dla niego nieprzyjemny.

        A dzieciak z poprzedniego mojego posta, który jest pod opieką psychologa i psychiatry nie jest "chory" tylko "rozpuszczony". Matka też mu od małego tłumaczyła, a potem niekonsekwentnie pozwalała na wszystko (owszem, zgadza się, ze nie wszyscy nadają się na rodziców) ale dzieciak teraz zachowuje sie jak potwór, bo do tego został przyzwyczajony. Lekarzy ma, bo się agresywnie zahowuje, a nie dlatego, że jest biednym chorym dzieckiem.
        • mama_myszkina Re: Klaps... 15.11.11, 15:58
          Znam tez podobny przypadek. Wszystko zmierza w stronę osobowości aspołecznej jesli nie psychopatii, ale dzieciak jest za mały, żeby to zdiagnozować na 100%. Zespół lekarzy poinformował o tym matke kiedy wykluczono inne zaburzenia typu SI, Asperger etc. Mały lubi sprawiać ból, dręczyć zwierzęta, niczego się nie boi, nie ma za grosz empatii itp. Dom jest 'normalny' starsza córka nie wykazuje żadnych problemów.

          Rodzina jest pod opieką terapeuty ale niewiele można zrobić. Nawet stwierdzone zaburzenie osobowości to nie jest choroba psychiczna i nie wyleczy się go lekami. Nie ma terapii dla socjopatów ani psychopatów.

          No i tak sobie żyją jak na bombie bo mały oprócz tego,że lubi bić i zadawac cierpienie to jeszcze uwielbia podpalać różne rzeczy i fantazjuje o podpaleniu domu. Samochód rodziców już próbował podpalić.

          Ma 11 lat, o ile wiem.

          Nie wszystko jest czarno-białe.
        • atteilow Re: Klaps... 15.11.11, 17:08
          No, ok sposobuzycia to może pisz bardziej zrozumiale.

          O ile twój narzeczony po latach z rozrzewnieniem wspomina fakt jak to jego ojciec z pasja go bil, o tyle inni dorosli wciaz mają poczucie niesprawiedliwości. Dlatego ja teraz jako dorosla i świadoma jestem przeciwna klapsom, muśnięciom, klepnięciom, czy jak to sobie tam nazywasz próbując umniejszyc poziom bólu odczuwany przez dziecko.

          sposobuzycia napisała:
          O ile dziecko dało jej w twarz z zamachem, tak ona tego nie zrobiła. I nie chodzi o ból tylko o gest - sam gest był dla niego nieprzyjemny.

          To może lepiej pokazac srodkowy palec, tez nieprzyjemny gest, albo gest Kozakiewicza wink

          > A dzieciak z poprzedniego mojego posta, który jest pod opieką psychologa i psyc
          > hiatry nie jest "chory" tylko "rozpuszczony". Matka też mu od małego tłumaczyła
          > , a potem niekonsekwentnie pozwalała na wszystko (owszem, zgadza się, ze nie ws
          > zyscy nadają się na rodziców) ale dzieciak teraz zachowuje sie jak potwór, bo d
          > o tego został przyzwyczajony. Lekarzy ma, bo się agresywnie zahowuje, a nie dla
          > tego, że jest biednym chorym dzieckiem.


          I co proponujesz w takim wypadku, uśpić potwora ???

          • sposobuzycia Re: Klaps... 16.11.11, 11:51
            > O ile twój narzeczony po latach z rozrzewnieniem wspomina fakt jak to jego ojci
            > ec z pasja go bil, o tyle inni dorosli wciaz mają poczucie niesprawiedliwości.
            > Dlatego ja teraz jako dorosla i świadoma jestem przeciwna klapsom, muśnięciom,
            > klepnięciom, czy jak to sobie tam nazywasz próbując umniejszyc poziom bólu odcz
            > uwany przez dziecko.

            Tak, z rozrzewnieniem, nalewa wtedy sobie kieliszek wina (bo jest alkoholikiem), a potem z łezką w oku opowiada mi o tym. A potem zaczyna się biczować. Powinnaś chyba sama udać się do lekarza, bo Twoje fantazje są zdumiewające.

            > sposobuzycia napisała:
            > O ile dziecko dało jej w twarz z zamachem, tak ona tego nie zrobiła. I nie c
            > hodzi o ból tylko o gest - sam gest był dla niego nieprzyjemny.

            >
            > To może lepiej pokazac srodkowy palec, tez nieprzyjemny gest, albo gest Kozakie
            > wicza wink

            Nie wiem jak u Ciebie (jeśli rozumiałaś w wieku 3 lat gest Kozakiewicza czy srodkowy palec, gratuluję), ale u mnie i u znajomej dziecko by nie pojęło. Natomiast pojęło dokładne odtworzenie gestu, które samo wykonało (tylko z dużo mniejszym natężeniem).

            >
            > I co proponujesz w takim wypadku, uśpić potwora ???
            >
            Na pewno nie dzwonienie na policję, bo matka krzyczała na dziecko, a ojciec zabronił wychodzić na podwórko.
            • sposobuzycia Re: Klaps... 16.11.11, 11:53
              > > O ile twój narzeczony po latach z rozrzewnieniem wspomina fakt jak to jeg
              > o ojci
              > > ec z pasja go bil, o tyle inni dorosli wciaz mają poczucie niesprawiedliw
              > ości.
              > > Dlatego ja teraz jako dorosla i świadoma jestem przeciwna klapsom, muśnię
              > ciom,
              > > klepnięciom, czy jak to sobie tam nazywasz próbując umniejszyc poziom ból
              > u odcz
              > > uwany przez dziecko.

              Co do Twoich historii dopowiedzianych - tak mój przyszły teść jest psychopatą, który pasjami bił dziecko, wracając z koncertów, tak sobie stres rozładowywał. Kolejny raz udowadniasz że niektórych trzeba cofnąć do podstawówki, bo nie potrafią czytać ze zrozumieniem.
              • atteilow Re: Klaps... 16.11.11, 12:24
                > Co do Twoich historii dopowiedzianych - tak mój przyszły teść jest psychopatą,
                > który pasjami bił dziecko, wracając z koncertów, tak sobie stres rozładowywał.
                > Kolejny raz udowadniasz że niektórych trzeba cofnąć do podstawówki, bo nie potr
                > afią czytać ze zrozumieniem.

                O nie, ja protestuje, chcę do przedszkola !!! Do podstawówki tych co nie potrafią zrozumiale pisać wink
            • atteilow Re: Klaps... 16.11.11, 12:31
              > > I co proponujesz w takim wypadku, uśpić potwora ???
              > >
              > Na pewno nie dzwonienie na policję, bo matka krzyczała na dziecko, a ojciec zab
              > ronił wychodzić na podwórko.

              aha, zatem nie usypiać, tylko regularnie lać ? Co za świat ? Co za ludzie ? To wiecej humanitaryzmu wobec agresywnych psów - zastrzyk i fik, nie ma takiego. No, ale dziecko nie pies wiec tylko bić pozostaje.
              • sposobuzycia Re: Klaps... 16.11.11, 13:59
                Jak dla mnie szkoda czasu na argumentowanie i tłumaczenie, niektórzy po prostu nie ą w stanie zrozumieć. Powodzenia w Twoim świecie.
    • deodyma Re: Klaps... 15.11.11, 15:02
      Podobno matka trzepnęła dziecko po dłoniach i dała klapsa
      > w pupę, a ojciec powiedział, że w domu mały dostanie karę.


      a nie bylo tak, ze ojciec grozil dziecku pobiciem?
      jakos nie wierze we wszystko co slysze/czytam, bo pisza/mowia bzdury i nie wiadomo tak do konca, jaka byla prawda.
      poczekajmy jeszcze troche a bedzie u nas, jak w UK.
      nie jestem za tym, zeby dziecko bic, ale doczekamy sie tego, ze nie bedzie mozna podniesc glosu na dziecko, gdyz ono w te pedy naopowiada pedagowi szkolnemu/psychologowi/opiece spolecznej/policji, jakichs bzdur wyssanych z palca o swoich rodzicach i dzieciaki beda od nich masowo zabierane.
      jesli dziecku bedzie sie wtedy wydawalo, ze bedzie mu lepiej w rodzinie zastepczej/domu dziecka, droga wolna.

      czy ktoras z Was ogladala dzis w wiadomosciach reportaz o rodzinie, gdzie 5 letnia dziewczynka zostala umieszczona w DD, poniewaz pani psycholog(jesli sie nie myle) ubzduralo sie, ze mala jest molestowana przez swojego dziadka?
      ta mala i jej rodzina przezywaja teraz horror od 15 dni.
      • sposobuzycia Re: Klaps... 15.11.11, 15:16
        Właśnie o to mi chodzi. Staniemy się zakładnikami dzieci i ludzi postronnych, którzy coś usłyszą, coś zobaczą, tak jak wyżej w postach dopowiedzą sobie 90% historii i mamy HISTERIĘ.

        Widziałam to. Boże, serce mi pękało, jak słyszałam to nagranie, kiedy mała wyła, żeby iść z matką... Nie wiadomo co tam się stało, ale... kurcze - to dziecko ma 5-6 lat. Mogło zobaczyć w jakiejś książce, w filmie, jak wygląda facet, narysowała z dokładnością, a że dziadka, być może przypadek. A jakby to był tata, sąsiad, brat? Dochodzimy do paranoi i to mnie przeraża.
    • black_halo Re: Klaps... 15.11.11, 23:03
      > Dziś oglądając jakieś wiadomościo-fakto-wydarzenia usłyszałam, ze jakaś kobieta
      > zadzwoniła po policję i spisała nr rejestracyjny samochodu rodziców, bo znęcal
      > i się nad dzieckiem. Podobno matka trzepnęła dziecko po dłoniach i dała klapsa
      > w pupę, a ojciec powiedział, że w domu mały dostanie karę.

      A mnie sie wydaje, ze obca w sumie osoba nie zadalay sobie tyle trudu, zeby isc za rodzina so samego samochodu zeby tylko doniesc bo mama dala klapsa a tata zagrozil zakazem dobranocki. Takie sytuacje widzi sie dzien w dzien wszedzie i jakos nie widac, zeby wiezienia byly zapelnione rodzicami dajacymi dziecku publicznego klapsa.

      Artykul w gazecie ma to d siebie, ze musi byc chwytliwy. Chwytliwa jest przesada i moim zdaniem tu przesada idzie w ta strone "mama dala dziecku klapsa a teraz pojdzie siedziec 3 lata". Mnie sie wydaje, ze to nie byl klaps tylko regularna szarpanina i darcie sie na dziecko co sie tez czasem widuje tylko kazdy odwraca wzrok, policja raczej zbagatelizuje i powie, ze sie nie miesza a po roku slyszy sie, ze jakies dziecko jest zakatowane na smierc. Albo zostaje tylko kaleka do konca zycia.

      Naprawde nie sadze, zeby ktokolwiek zadawalby sobie trud sledzenia kogos zeby tylko doniesc na policje o klapsie i zakazie dobranocki. Ludzie maja lepsze zajecia wiec obstaje przy tym, ze musialo tam sie zdarzyc cos co nie powinno miec miejsca.

      I zeby nie bylo, mieszkam na zepsutym zachodzie i jakos nie widze nadmiaru rozwydrzonej mlodziezy na ulicach. Po prostu tu sie dzieciom zapewnia opieke do pewnego wieku i zajecie a jak podrosna to na glupstwa juz nie maja ochoty. W Polsce od dzieci wymaga sie malo, dzieci traktuje sie jak niemowlaki i puszcza samopas w wieku kiedy powinno sie zapelnic tyle zajec zeby na glupoty czasu nie bylo. Tu gdzie mieszkam dziecko nie moze byc samo w domu do 15 roku zycia, za brak opieki mozna zaplacic grzywne a jesli dzieciak cos zmajstruje bo rodzic sie nim nie zajal to odpowiada rodzic. Mozna tez isc siedziec za brak zapewnienia opieki 14latkowi a nie tylko za klapsa. I tu mozna byc duzo bardziej pewnym, ze sasiedzi zadzwonia na policje !
      • gepardzica_z_mlodymi Re: Klaps... 16.11.11, 12:57
        black_halo napisała:
        > Naprawde nie sadze, zeby ktokolwiek zadawalby sobie trud sledzenia kogos zeby t
        > ylko doniesc na policje o klapsie i zakazie dobranocki. Ludzie maja lepsze zaje
        > cia wiec obstaje przy tym, ze musialo tam sie zdarzyc cos co nie powinno miec m
        > iejsca.
        Nie uwierzysz ale dane mi było poznać osoby, które z namiętnością wykonywały takie czynności przy bardziej błahych zdarzeniach.
    • silje78 Re: Klaps... 20.11.11, 17:33
      jakos nie chce mi się wierzyc, że matka dziecka usmarowanego snickersem dostała kuratora. za co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka