Dodaj do ulubionych

Feromon_na_ukojenie.html

02.01.12, 23:30
wyborcza.pl/1,75476,10886037,Feromon_na_ukojenie.html
Obserwuj wątek
    • mrs.t 1/2 02.01.12, 23:30

      Feromon na ukojenie

      Rozmawiała Aneta Augustyn 2011-12-29, ostatnia aktualizacja 2011-12-29 14:38:28.0

      W przyszłym roku powinien trafić do sprzedaży pierwszy odpowiednik ludzkiego feromonu. Nie, nie podnosi on atrakcyjności seksualnej, natomiast uspakaja i daje poczucie bezpieczeństwa


      Aneta Augustyn: Co nas koi?

      Prof. Patrick Pageat*: HAP, czyli Human Appeasing Pheromone, ludzki feromon kojący, który udało nam się otrzymać. Jest pierwszym syntetycznym odpowiednikiem feromonu, jaki produkują gruczoły łojowe wokół sutka u karmiących matek, tzw. gruczoły Montgomery'ego. Po porodzie zwiększają swój rozmiar na tyle, że wyglądają jak ziarenka kuskusu i wydzielają substancje, które działają kojąco na dziecko.

      Wyłącznie na to nowo narodzone, przy matczynej piersi?

      - Nie tylko. Feromony kojące, pomyślane przez naturę przede wszystkim do wywierania wpływu na niemowlęta, okazały się skuteczne także wobec starszych dzieci. Podczas jednego z badań dałem setce dzieci w wieku od roku do trzech lat szmaciane lalki. Połowa z nich była nasączona sztucznym odpowiednikiem kobiecego feromonu, a połowa to szmacianki placebo, bez żadnych dodatków. To była podwójnie ślepa próba: ani dzieci, ani personel medyczny nie wiedzieli, która lalka jest "feromonowa", a która nie.

      Co dzieci robiły z lalkami?

      - Gdy trzymały przy twarzy zabawki nasączone niewielką ilością HAP, miały stabilny puls, spokojniejsze serce. Ciekawe, że trzymały je blisko nosa, mimo że feromon jest zupełnie bezwonny. Kiedy natomiast podmieniliśmy im je na zwykłe, neutralne lalki, odrzucały je od siebie. Różnice były znaczne: feromonowe lalki sprawiały, że dzieci stawały się pogodniejsze, bardziej zrównoważone i chętne do współpracy.

      Właśnie rozpoczynam trzy próby kliniczne: we Włoszech poddamy badaniu setkę kilkuletnich dzieci, które mają problemy ze snem. Będę sprawdzał HAP także na dorosłych: druga próba, w Pizie, będzie dotyczyła 50 osób z zaburzeniami hormonu wzrostu. Tej przypadłości często towarzyszą wahania emocjonalne, na które spróbujemy wpłynąć, używając HAP. W Belgii przetestujemy go na 50-osobowej grupie ludzi z poważną otyłością, takich, którzy ważą ponad sto kilogramów. Spróbujemy się przekonać, czy ten relaksujący feromon pomoże im wytrwać podczas kryzysów wywołanych trudnymi dla nich dietami.

      Internet jest pełen ogłoszeń o sprzedaży feromonów, które mają dodać pewności siebie, pobudzać, zapewnić sukces w kontaktach damsko-męskich, a nawet sprawiać, że inni będą bardziej podatni na nasze wpływy.

      - Nie wierzę w to. Owszem, są prowadzone badania nad feromonami płciowymi, m.in. w Niemczech, ale nie poskutkowały jeszcze żadnymi komercyjnymi produktami. Pierwszym jest HAP, który prawdopodobnie pojawi się na rynku pod koniec 2012 roku.

      Ludzki feromon to zupełna nowość w pana instytucie. Dotąd zajmowaliście się głównie zwierzęcymi.

      - Tak, dział ludzki dopiero zaczynamy budować. Znajomi psychiatrzy pytali mnie, kiedy wreszcie będą feromony kojące dla zbuntowanych nastolatków (śmiech). To fascynująca ścieżka, na którą dopiero wchodzimy.

      Feromony są powszechnie obecne, na nasz mózg działa nawet ich niewielka ilość. Termin wprowadzili w latach 50. nobliści Arvid Carlsson i Adolf Butenandt; pochodzi z greckiego "pherein" (nieść) i "horman" (pobudzać). Na początku szukano analogii z hormonami; funkcjonowała nawet nazwa "ferhormony". To błąd, bo feromony i hormony to dwie zupełnie różne sprawy. Feromony to najbardziej znane spośród substancji semiochemicznych, czyli takich, których rośliny i zwierzęta używają w celu przekazywania sygnałów. Mogą wabić, informować o gotowości seksualnej, ale też odstraszać, mogą alarmować albo uspokajać, sygnalizować dominację lub zaznaczać terytorium.

      Specjalnością pana instytutu są feromony kojące.

      - Tak, pierwsi je opatentowaliśmy w połowie lat 90. Najpierw był Feliway, czyli odpowiednik feromonu z gruczołów policzkowych kota. Kiedy kot jest zadowolony, ociera się policzkiem, wysyłając feromon o swoim dobrym samopoczuciu. Opracowaliśmy jego analog, który okazał się skuteczny w obniżaniu stresu u kotów. Na przykład tych, które po przeprowadzce, adopcji, powrocie ze szpitala stają się niespokojne, zaczynają drapać, znaczyć moczem.

      Używa się wówczas sprayu albo włącza do kontaktu dyfuzor z substancją, która działa łagodząco na zwierzę, bo jest identyczna z kocimi feromonami kojącymi. To nie jest lek, to jest po prostu wykorzystanie naturalnych kocich mechanizmów komunikacji.

      Dziś Feliway jest sprzedawany w wielu krajach, podobnie jak DAP (Dog Appeasing Pheromone), odpowiednik feromonu, który suka wydziela w listwie mlecznej podczas karmienia szczeniąt, żeby je uspokoić. Sprawdził się m.in. u psów zaniepokojonych podróżą, nowymi osobami w domu, burzą, przerażonych fajerwerkami. Opracowaliśmy także feromony kojące koni, ptaków, świń. Większość dostępnych na świecie środków do feromonoterapii zwierząt pochodzi z naszego instytutu.

      Feromony działają wyłącznie w obrębie jednego gatunku?

      - Generalnie tak, ale mamy interesujące wyniki badań, które trochę burzą tę teorię. Zajmowaliśmy się 28-letnią słonicą azjatycką. Sandrine to sierota, urodziła się w jednym z europejskich ogrodów zoologicznych, jej matka zmarła przy porodzie. Wychowywana przez ludzi, przed osiągnięciem dojrzałości seksualnej nie miała kontaktu z innymi osobnikami swojego gatunku. Pierwsza ruja okazała się katastrofą: przy próbie kontaktu z samcem wpadła w panikę, zaczęła z nim walczyć. Opiekun, który próbował rozłączyć zwierzęta, o mało nie zginął. Sandrine była też bardzo nieprzyjazna wobec Dory, starszej, bardzo pokojowej słonicy, z którą zamieszkała. Taranowała ją, próbowała kopać. Nie mieliśmy słoniowego feromonu, więc użyliśmy końskiego. Spryskaliśmy trąbę, grzbiet i nogi obu samic. Sandrine wyraźnie złagodniała i obie panie szybko się zaprzyjaźniły.

      To był przypadek zastosowania feromonu od innego gatunku, ale oczywiście najczęściej działają one w obrębie tego samego. Sprawdziliśmy to dobrze na koniach.

      Pracowaliśmy nad bardzo lękliwym osobnikiem, który czuł się pewnie jedynie w obecności swojego przyjaciela, drugiego konia. Kiedy zostawał sam, panikował, miał rozstrój żołądka, niszczył boks, ryzykując samookaleczenie. Zaaplikowaliśmy mu w postaci żelu EAP (Equine Appeasing Pheromone), koński feromon kojący, i lęk z powodu braku towarzysza znacząco zmalał.



      Do innego eksperymentu wzięliśmy konia ujeżdżeniowego, który miał wrócić do stajni przez zasłonę z poruszającymi się frędzlami. Za każdym razem prowadził go ten sam człowiek, profesjonalista, trener. Przy pierwszej próbie koń stawał dęba, był wyraźnie przerażony nieznaną mu ruchomą przeszkodą. Potem podaliśmy mu EAP, odczekaliśmy kilkanaście minut i próbowaliśmy wprowadzić do stajni. Na początku stawiał lekki opór, ale jednak wszedł.

      Ten test zrobiliśmy w sumie na grupie 40 koni, prowokując sytuację wywołującą strach, czyli przeprowadzanie przez firanę z frędzli do stajni. Różnice były znaczne: konie po feromonie spokojniej i szybciej przechodziły przez firanę.

    • mrs.t 2/2 02.01.12, 23:31
      Jak reagują psy?

      - Dla szczeniąt traumatyczna może być adopcja. Najgorzej, gdy szczenię po odseparowaniu od matki trafia do sklepu zoologicznego. Najpierw rozstanie z matką, która dla malucha jest całym światem, potem transport do sklepu, konfrontacja z grupą innych szczeniąt, kolejna podróż do domu nowego właściciela, nowy dom, nowi ludzie. W dodatku ta nowa rodzina rano idzie do pracy, zostawiając osamotnione zwierzę. Konsekwencją takiego stresu bywa nieprawidłowe zachowanie. Zwierzak wyje, niszczy meble i bywa, że właściciel chce się go pozbyć, potęgując jeszcze jego problemy. Chcieliśmy sprawdzić, czy DAP, psi feromon kojący, będzie pomocny w takich sytuacjach. Założyliśmy szczeniakom nasączone nim obroże i niepożądane zachowania u większości stały się kilkanaście razy rzadsze. Psy mniej hałasowały, nie brudziły i nie demolowały mieszkania; znacznie rzadziej budziły też właścicieli nocą.

      Sprawdzaliśmy feromony także na królikach. To zwierzęta podszyte lękiem, potencjalne ofiary wielu drapieżników. W przeciwieństwie do psów czy kotów samica nie pomaga młodym: poród trwa kwadrans, karmi je raz dziennie przez kilka dni, szybko muszą się usamodzielniać. Przygotowaliśmy feromon kojący, analogiczny do tego, który jest wydzielany w okolicach gruczołów mlecznych karmiących króliczyc. W grupie osesków, którym go podawaliśmy, śmiertelność była znacznie niższa, zwierzęta były spokojniejsze, lepiej się rozwijały.

      Kilka lat temu otrzymaliśmy PAP, analog kojącego feromonu świńskiego. U prosiaków, którym go podaliśmy, obniżał się poziom agresji, przestawały walczyć ze sobą.

      Mniej bojowe były także kurczęta. Pisklęta hodowlane to kompletne sieroty: najpierw sztuczna inseminacja, potem inkubator, brak dorosłych osobników obok. Nic dziwnego, że kurczęta nabierają niepożądanych cech, m.in. walczą w klatkach. Kiedy wstawiliśmy tam dyfuzor z analogiem wydzieliny kuprowej kwok mających pisklęta, ewidentnie się uspokoiły.

      Badaliśmy również inne kurczaki w hodowli. Kiedy do ich pomieszczenia wchodził pracownik, odsuwały się przestraszone. W trzy dni po umieszczeniu tam pojemnika z syntetycznymi matczynymi feromonami zwierzęta na widok człowieka były mniej podekscytowane, miały we krwi niższy poziom kortyzolu, hormonu stresu.

      Leczenie feromonami to terapia przyszłości?

      Kiedyś zwierzętom, które zachowywały się niewłaściwie, najczęściej podawano leki psychotropowe. Feromonoterapia, czyli stosowanie syntetycznych odpowiedników feromonów kojących, jest bardziej naturalną metodą, bo opiera się na sposobie, w jaki porozumiewają się zwierzęta. Staje się coraz popularniejsza, ponieważ nie ma skutków ubocznych, nie powoduje senności, otępienia, nie uzależnia. To rzeczywiście bezpieczne narzędzie do zapewnienia zwierzętom dobrostanu.



      *prof. Patrick Pageat - dyrektor naukowy prywatnego instytutu naukowego IRSEA we Francji, specjalizującego się w feromonach (mają ponad setkę patentów feromonowych). Lekarz weterynarii, był gościem sympozjum "Mechanizmy zachowań zwierząt" na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu



      **Dziękujemy za pomoc dr. Michałowi Dzięciołowi z wrocławskiego Uniwersytetu Przyrodniczego



      Dla psa i kota

      Feromony dla kotów i psów są w Polsce dostępne od pięciu lat. Najlepiej stosować je po konsultacji z lekarzem. Można je kupić w lecznicach weterynaryjnych i niektórych sklepach zoologicznych w postaci sprayu i dyfuzora elektrycznego, kosztują 40-130 zł. Dyfuzor włączony do gniazdka elektrycznego uwalnia przez miesiąc feromony, które działają na powierzchni 50-70 m kw. Feromony w sprayu stosujemy tam, gdzie nie ma gniazdek elektrycznych, np. podczas transportu w samochodzie, pociągu, na wystawie zwierząt.

      Feliway jest syntetyczną postacią kocich feromonów policzkowych. W naturze służą one kotom do oznakowania ich terytorium jako bezpiecznego. Naśladując naturalne kocie feromony policzkowe, Feliway sprawia, że kot postrzega otoczenie jako przyjazne. Może być wykorzystany do zapewnienia kotu poczucia komfortu w trudnych sytuacjach, np. po hospitalizacji, przeprowadzce, kiedy w domu pojawiają się inne zwierzęta; zmniejsza uciążliwe zachowania, m.in. znakowanie terenu moczem, drapaniem.

      DAP (dyfuzor) i Adaptil (spray) to syntetyczny odpowiednik feromonów uwalnianych przez karmiące suki dla uspokojenia i dodania otuchy potomstwu. Wykazano, że pomagają nie tylko szczeniętom, ale także posiadają kojący wpływ na dorosłe psy. Pomagają im w radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, np. podczas podróży, wybuchu fajerwerków, w zadomowieniu się w nowym miejscu. Redukując stres podczas szkolenia, pomagają dorosłym psom i szczeniętom uczyć się bardziej efektywnie. Obniżają niewłaściwe zachowania związane ze stresem: nadmierne szczekanie, gryzienie, brudzenie w domu.

    • mrs.t Re: Feromon_na_ukojenie.html 02.01.12, 23:32
      juz "Nie mge sie doczekac" pojawienia sie na sklepowych polkach, i polecanych przez "pediatrow" mlek modyfikowanych nowej generacji ze sztucznymi freomonami "Identycznymi jak naturalne"
      • aniaturek0409 Re: Feromon_na_ukojenie.html 03.01.12, 12:37
        Już widzę na półkach smoczki wydzielające fermony. Dzieci będą całymi dniami ładnie spały albo grzecznie w łóżku leżały. a głupie matki polki niech się męczą z dzieciakami całymi dniami wiszącymi na piersi.
        • mrs.t Re: Feromon_na_ukojenie.html 03.01.12, 14:13
          o o o ania to tez dobre wink)
          • misior_biorn Re: Feromon_na_ukojenie.html 03.01.12, 22:30
            Ciekawe jest też stwierdzenie, że na feromon reagują nie tylko noworodki przy piersi, a nawet te takie strasznie duże i dorosłe roczne dzieci, które najpewniej zdaniem autorki piersi niewidziały conajmniej kilka miesięcy. Hm.
      • pinkdot Re: Feromon_na_ukojenie.html 07.01.12, 14:53
        > juz "Nie mge sie doczekac" pojawienia sie na sklepowych polkach, i polecanych p
        > rzez "pediatrow" mlek modyfikowanych nowej generacji ze sztucznymi freomonami "
        > Identycznymi jak naturalne"

        Ale co w tym złego? Każdy robi tak jak jemu pasuje, nie rozumiem dlaczego naukowcy nie mieliby pracować nad takim dodatkiem do mleka modyfikowanego, dzięki któremu dzieci czułyby się nieco bardziej bezpieczniejsze, ukojone. Nie każda kobieta może i nie każda chce karmić piersią.
        Osobiście nie oddałabym tych 2 lat karmienia, które dane nam było przeżyć, ale gdybym nie przetrzymała tego początkowego piekła (tak, dla mnie pierwsze 3 miesiące to była tortura), to starałabym się jak najlepsze mleko zastępcze wybrać, nawet z feromonem, gdyby takie było dostępne.
        • mrs.t Re: Feromon_na_ukojenie.html 07.01.12, 18:42
          A nie,pinktof,zgadzam sie..
          Ubolewam tylko ze za chwioe mama w ogole nie bedzie potrzebna, i z zazdroscia bede pattzyla jak moje wnuki 'wychowuja sie same' na inteligentne,zdrowe ,szczesliwe osoby
          a moje macierzynstwo bylo okupione tyloma lzami.


          A z drugiej strony,nie,nie wiem czy jestem przekonana ze podrobki kobiecych feromonow i inne sztucznosci,sprzedawane nam jako rownie dobre jak naturalne,to krok we wlasciwym kierunku.
          Chyba ze 'postepu' zatrzymac sie nie da,i rzeczywiscie automatyzacja, i komercja zastapia prostote i naturalnosc. Trzeba bylo przewidziec ze na wymysleniu kola i lampy sie nie skonczysmile
          • pinkdot Re: Feromon_na_ukojenie.html 07.01.12, 19:25
            To prawda, świat się zmienia w tempie oszałamiającym. Podobno pismo odręczne za jakiś czas stanie się też czymś egzotycznymsmile.
            Mnie się jednak wydaje, że uczucia pozostają takie same i za 200 lat mamy też będą tulić swoje maluchy, tak jak to robiły nasze babki i prababki. Przynajmniej te, które trochę bardziej świadomie podchodzą do rodzicielstwa - a w każdej epoce zdarzały się chyba wypadki, że kobiety olewały sobie swoje obowiązki względem pociechy, może to i lepiej, że teraz mogą przynajmniej jakiś substytut zaproponować w postaci dajmy na to elektrycznego bujaka gdy potencjalnie mogłyby zostawić malucha płaczącego w łóżeczku bo zdrowy, najedzony i przewinięty?
            Dlatego, choć trochę smutno czytać o sztucznym feromonie, misiu z nagraniem bijącego serca itp. to chyba lepsze to niż butelka pachnąca plastikiem, czy puste łóżeczko...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka